Młodszy partner...

17.09.13, 12:03
Na portalach randkowych zaczepiają mnie młodzi mężczyźni....dużo młodsi i czasami naprawdę śliczni. Zastanawiałam się czemu im nie daję "szansy"? Gdybym zaczęła o nich myśleć poważnie...gdybym się zaangażowała, to moje codzienne z nimi istnienie byłoby bolesne. Moje ciało, młode koleżanki, świadomość przyszłości, moi znajomi, ja i on w miejscu publicznym, moje dzieci, rodzina. Przemycania/jeżdżenia do młodszego na seks mam dość. Jedyną opcją mógłby być układ że mam dużo kasy i takiego młodego traktuję jak zwierzątko domowe, mając do niego lekceważąco- prześmiewczy stosunek. Czy mężczyźni też tak to czują?
    • hello-kitty2 Re: Młodszy partner... 17.09.13, 14:12
      Lepszy mlody i dyspozycyjny niz stary i zonaty :-)

      A na powaznie: nigdy nie bylam na portalach randowych wiec nie wiem o co tam chodzi ale czy w tym przypadku nie jest tak, ze chca zwyczajnie przeleciec jakas fajna MILF? :)
      • silky0 Re: Młodszy partner... 17.09.13, 14:34
        Istnieje też ryzyko, że prócz upojnych chwil, niewiele więcej będzie miał do zaoferowania ...
        ;-)
    • marek.zak1 Re: Młodszy partner... 17.09.13, 15:26
      Dlaczego masz prześmieszny stosunek do zwierzątka domowego? Ja moją bokserkę Sowę zwyczajnie kocham.
      A wracając, młodszy jako kochanek to dobra opcja, jako partner może gorsza.
      • kag73 Re: Młodszy partner... 17.09.13, 15:38
        marek.zak1 napisał:
        > A wracając, młodszy jako kochanek to dobra opcja, jako partner może gorsza.

        To zalezy o ile mlodszy. W pewnym wieku te granice troche sie zacieraja, zwlaszcza, ze zdarzaja sie calkie niezle, zadbane 40-tki np. Zanm przypadki, ze facet jest mlodszy o 10 lat i spoko. Jako kochanek to oczywiscie opcja supcio:))
        • rekreativa Re: Młodszy partner... 17.09.13, 15:48
          Zawle chyba chodzi o znacznie więcej niż 10 lat (bo to w pewnym przedziale wiekowym żadna różnica).
          Zawle?
          • gtrstig Re: Młodszy partner... 17.09.13, 20:35
            Prawdziwe piękno - intigirls.com
    • loppe Re: Młodszy partner... 17.09.13, 16:52
      Moim skromnym zdaniem pożycie z powiedzmy 40-latką to przyjemność i zaszczyt, tak, dla młodzieńca. Wydaje mi się wszelako że szanse na coś trwalszego niż 1-kilka encounters są bardzo nieduże.
      • loppe Re: Młodszy partner... 18.09.13, 13:38
        Do powiedzmy 22 lat, może mniej, ten młodzieniec, bo potem to już ta obserwacja nie trzyma się raczej.
    • 3rd_sin Re: Młodszy partner... 17.09.13, 17:06
      Nie polegalabym na portalach randkowych, zwłaszcza jeśli szukasz poważnej relacji. Natomiast jeśli potrzebujesz "ślicznego" i sporo młodszego kochanka, to chyba najlepsze miejsce, aby takiego znaleźć. Osobiście nie mam przekonania do internetowych znajomości.
    • pomorzanka34 Re: Młodszy partner... 17.09.13, 17:14
      też wole równolatków lub troszkę starszych ;)
      młodsi tak o 10 lat w ogóle mnie nie kręcą i nie działają na mnie tak jak faceci po trzydziestce,
      problem jednak w tym ,że takim podobają sie przeważnie młode siksy lub 20-stki ;)
    • xciekawax Re: Młodszy partner... 17.09.13, 19:52
      Mysle ze wiekszosc mlodych chlopakow chce miec niezobowiazujacy seks. Dziewczyny w ich wieku sa bardziej wymagajace, musza im zapewniac randki, wyjscia do kina itd..., a ze starszymi paniami tego problemu nie ma (ba, to panie zazwyczaj zaplaca) - a noz i kieszonkowe sie czasami trafi ;)
      Pewnie maly procent ma jakies "mommy issues".
      Z mlodymi jest o tyle fajnie ze mozna ich przyuczyc. Np jak nauczysz ich sztuczek w lozku, albo nawet calowac sie - ich pozniejsze dziewczyny powinny ci stopy calowac ze one nie musza tego robic :) Sa tez energiczniejsi, i latwiej godza sie na rozne pomysly (wyjazd w gory? pewnie, kiedy? ;) )

      Nie musisz na nich sie patrzec z poblazliwoscia - to tranzakcjia. Oni Tobie cos daja, a ty im.

      Znalam chlopaka ktory przez ponad rok byl w "zwiazku" z kobieta o 10 lat starsza. On byl bardzo zakochany, ale chyba ona nie tak bardzo. Byl to bardzo jedno stronny zwiazek. wiec i sie skonczyl.

      Ja z kolei, gdy juz zaczelam randkowac po rozwodzie, nawet nie patrzylam na mezszyzn starszych 4 lata i w gore. Sorry panowie, ale jakos tak w polowie 30stki przestajecie byc fajni, spontaniczni, usmiechnieci, pelni checi do zycia. Stajecie sie bardziej wyrachowani, wykalkulowani, zrzedzacy itd... (czasami widzialam w ich oczach kalkulacjie czy "warto"jest kupic piwo kobiecie skoro raczej nic sie nie wydarzy).

      Mlodzi sa fajni, bo nie sa skarzeni niepowodzeniami :) i nie uwazaja ze zjedli cale madrosci zyciowe wiec nie mowia jak kobieta ma zyc :)

      Osobiscie nie mam pociagu do facetow 10 lat mlodszych. Ale moj luby jest 2 lata mlodszy, i nam z tym dobrze.
      • kag73 zawle, przepraszam za offtop... 17.09.13, 19:59
        Hej xciekawax, fajnie, ze znalazlas nowego faceta i jestes zadowolona:) Najlepszego i pozdrawiam!
        • xciekawax Re: zawle, przepraszam za offtop... 17.09.13, 22:52
          dzieki! :)
          dobre czasy nastaly :)
      • hello-kitty2 Re: Młodszy partner... 17.09.13, 20:56
        xciekawax napisała:

        > Osobiscie nie mam pociagu do facetow 10 lat mlodszych. Ale moj luby jest 2 lata
        > mlodszy, i nam z tym dobrze.

        I stosowalas wobec niego te zasady, ktore opisalas i jestescie teraz w "zwiazku" czy w zwiazku? :)
        • xciekawax Re: Młodszy partner... 17.09.13, 22:51
          jakie zasady?
          chajtnelismy sie pare miesiecy temu :)
          • urquhart Re: Młodszy partner... 17.09.13, 22:54
            xciekawax napisała:

            > jakie zasady?
            > chajtnelismy sie pare miesiecy temu :)

            to kredyt minimum 2 lata motylków w brzuchu?
          • kag73 Re: Młodszy partner... 17.09.13, 22:54
            xciekawax napisała:

            > jakie zasady?
            > chajtnelismy sie pare miesiecy temu :)

            A on Polak czy jakis miedzynarodowy?
            • xciekawax Re: Młodszy partner... 17.09.13, 23:40
              Nie jest Polakiem ale jest Europejczykiem (mieszkamy w US)
      • jesod Kobieta za piwo 17.09.13, 22:09
        xciekawax napisała:
        > Nie musisz na nich sie patrzec z poblazliwoscia - to tranzakcjia.

        Dla pełnego wyjaśnienia. To taka żigolacka tranzakcjia. :)

        xciekawax napisała:
        > Sorry panowie, ale jakos tak w polowie 30stki
        > przestajecie byc fajni, spontaniczni, usmiechnieci, pelni checi do zycia. Sta
        > jecie sie bardziej wyrachowani, wykalkulowani, zrzedzacy itd...

        Nawet niektóre panie, wręcz bez skrupułów, twierdzą, że po pięćdziesiątce facet jest już zdecydowanie do uśpienia. :)))

        xciekawax napisała:
        > (czasami widzialam w ich oczach kalkulacjie czy "warto"jest kupic piwo kobiecie skoro raczej > nic sie nie wydarzy).

        Na Ozyrysa! Z kim Ty się zadawałaś dziewczyno...? :(
        Piwo? Kobiecie? No, chyba, że to jest kobieta kumpel - to i stąd ta kalkulacja.
        Hehehe.... Hihihi... Kobieta za piwo i... można mieć przekonanie, że seks leży na ulicy. :))))

        • zawle Re: Kobieta za piwo 17.09.13, 22:24
          Nie chodzi o 10 lat młodszego;))) Nie mam prześmiewczego stosunku do zwierząt domowych, raczej do utrzymanków....lekki. A ciekawi mnie bardziej jak takie rozważania wyglądają z męskiej strony? O ile są tam jakieś rozważania?
          • rekreativa Re: Kobieta za piwo 17.09.13, 22:29
            "A ciekawi mnie bardziej jak takie rozw
            > ażania wyglądają z męskiej strony? O ile są tam jakieś rozważania?"

            Dziś wieczorem chyba nie ma.
            Na piwo wszyscy poleźli, czy jak?
            • jesod Re: Kobieta za piwo 17.09.13, 22:37
              rekreativa napisała:
              > Na piwo wszyscy poleźli, czy jak?

              Nio... I po nim, każdy z nich jest jak... Stary Sącz. :)
          • urquhart Re: Kobieta za piwo 17.09.13, 22:36
            > omowych, raczej do utrzymanków....lekki. A ciekawi mnie bardziej jak takie rozw
            > ażania wyglądają z męskiej strony? O ile są tam jakieś rozważania?

            Co tu rozważać?
            Znajomi młodsi koledzy pukają żony cichodajki typowo starsze i są zachwyceni że są takie chętne w te klocki, inaczej niż księżniczki singielki w ich wieku a potem czasem opowiadają na jaki skarb trafili.

            Jak to było w PE ? W typowej populacji kobietom seksualnie odpowiada 10% mężczyzn, a mężczynom więcej niż połowa kobiet. Im dłużej baba siedzi w barze sama bliżej godziny zamknięcia tym niżej opuszcza wymagania startowe :)
            • jesod Kapselku duchu marny 17.09.13, 22:41
              urquhart napisał:
              > Im dłużej baba siedzi w barze sama bliżej godziny zamknięcia tym niżej opuszcza wymagania
              > startowe :)

              Aż... wreszcie zadowoli się pstryknięciem w kapselek.

              • kag73 Re: Kapselku duchu marny 17.09.13, 22:53
                Hmm, trudno wyczuc jakie pobudki kieruja tymi mlodzieniaszkami zainteresowanymi starsza o sporo od nich kobieta. Moze zwyczajnie patrza co na rynku i jak sie prezentuje, moze maja nadzieje na wygodniejsze zycie z "ustawiona" juz jakos kobieta, moze chca tylko seksu, moze nawet chca zwiazku jezeli wszystko zagra. Ach, najwazniejsze czego Ty chcesz albo co mozesz sobie wyobrazic. Jezeli roznica jest zbyt wielka to zainteresowania troche sie rozjezdzaja, zyje sie w innych swiatach co na dluzsza mete moze utrudniac wspolne zycie.
                • urquhart Re: Kapselku duchu marny 17.09.13, 22:56
                  > jest zbyt wielka to zainteresowania troche sie rozjezdzaja, zyje sie w innych
                  > swiatach co na dluzsza mete moze utrudniac wspolne zycie.

                  No ale na portalach randkowych kto planuje życie a kto głownie przygodę ?
                  • kag73 Re: Kapselku duchu marny 17.09.13, 22:58
                    urquhart napisał:
                    > No ale na portalach randkowych kto planuje życie a kto głownie przygodę ?

                    A slad ja mam to wiedziec? Za moich czasow takich portali nie bylo:))
                    Ale mysle, ze roznie to bywa, niektorzy np. naprawde szukaja kogos na stale.
                    • jesod Różnie to bywa 17.09.13, 23:14
                      kag73 napisała:
                      > Ale mysle, ze roznie to bywa, niektorzy np. naprawde szukaja kogos na stale.

                      W tej kwestii przypomniało mi się to:
                      www.youtube.com/watch?v=JfqRdxw4abU
                      :)
                • zawle Re: Kapselku duchu marny 17.09.13, 22:57
                  kag73 napisała:

                  > Hmm, trudno wyczuc jakie pobudki kieruja tymi mlodzieniaszkami zainteresowanymi
                  > starsza o sporo od nich kobieta.

                  Mnie nie interesują pobudki młodych facetów, tylko starych. Takich starych jak ja i stojących przed podobnymi dylematami.
                  • kag73 Re: Kapselku duchu marny 17.09.13, 23:02
                    czyli ze z mlodsza kobieta?

                    tego nie da sie tak do konca porownac, bo faceci to ch..., ach, mniejsza o to, zartuje:))
                    tez bywaja rozni. Jednak wez pod uwage, ze czasem wszystko rozbija sie o biologie, taka mloda z nim dziecko np. bedzie miala albo on z nia. Jezeli jednak taki mlody wezmie sporo starsza, ktora wlasciwie juz wszystko ma, dzieci wlacznie a nagle zachce mu sie rodziny i wlasnych dzieci...zaczyna sie robic problem, bo ta starsza kobieta niekoniecznie chce albo moze miec dzieci.
                  • urquhart Re: Kapselku duchu marny 17.09.13, 23:09
                    > Mnie nie interesują pobudki młodych facetów, tylko starych. Takich starych jak
                    > ja i stojących przed podobnymi dylematami.

                    Dla starych facetów nie ma czegoś takiego jak dla kobiet strefa cienia po 50-tce. Ciężko to porównać.
                    Im starszy tym ostrzejsza cenzura czy to nieudacznik czy matoł, czy przeciwnie, wtedy wiek nie jest krytyczny, a do ogarnietych zadbanych szpakowatych zawsze była konkurencja, cieżko na oko odróżnić czy wyrachowanych czy takich co lubią starszych :)
                    • kag73 Re: Kapselku duchu marny 17.09.13, 23:13
                      urquhart napisał:
                      >
                      > Dla starych facetów nie ma czegoś takiego jak dla kobiet strefa cienia po 50-tc
                      > e. Ciężko to porównać.
                      > Im starszy tym ostrzejsza cenzura czy to nieudacznik czy matoł, czy przeciwnie,
                      > wtedy wiek nie jest krytyczny, a do ogarnietych zadbanych szpakowatych zawsze
                      > była konkurencja, cieżko na oko odróżnić czy wyrachowanych czy takich co lubią
                      > starszych :)
                      No nie rozsmieszaj mnie. Postaw jakiegos listonosza, 50, bez kasy i zobaczymy ile panienek na niego poleci. A potem postaw jakiegos biznesmena z kasa i znow bedziemy patrzec.
                      Ona pisze, zawle, ze te chlopaki z nia chca. te kobity za to z tymi staruchami to chca ich kasy a nie z nimi, kapito?
                      Ktory z nich wyglada jak Bred Pitt, co by mowic o konkurencji albo sikaniu w majtki?
                      >
                      • urquhart Re: Kapselku duchu marny 17.09.13, 23:18
                        > Ona pisze, zawle, ze te chlopaki z nia chca. te kobity za to z tymi staruchami
                        > to chca ich kasy a nie z nimi, kapito?
                        > Ktory z nich wyglada jak Bred Pitt, co by mowic o konkurencji albo sikaniu w ma
                        > jtki?

                        Różnie jest, ale częściej jak mówisz. Ale po co się zapowierzyłaś , chodzi o pytanie o pobudki staruchów a nie odwrotnie :)
                      • jesod Sikanie w majtki 17.09.13, 23:20
                        kag73 napisała:
                        > Ktory z nich wyglada jak Bred Pitt, co by mowic o konkurencji albo sikaniu w majtki?

                        To kwestia dystansu.
                        Wcześniej czy później wszyscy będą popuszczać. :)))) W końcu młodość przychodzi z wiekiem...
                      • zawle Re: Kapselku duchu marny 17.09.13, 23:20
                        E...to chyba nie tak do końca. Może na tym zdjątku wyglądam BOGATO?;) Co do bogatych po pięćdziesiątce....chyba się mylisz urgu. Nadal na nich oka nie zawieszę. Mimo mojej 40-stki. No...może na jednym z tysiąca. Jako młoda dziewczyna brzydziłam się nawet tych pięknych 50 letnich. Ale wiem że zarówno wśród żeńskiej, jak i męskiej części populacji są miłośnicy staroci.
                        • kag73 Re: Kapselku duchu marny 17.09.13, 23:22
                          zawle napisała:

                          > E...to chyba nie tak do końca. Może na tym zdjątku wyglądam BOGATO?;) Co do bog
                          > atych po pięćdziesiątce....chyba się mylisz urgu. Nadal na nich oka nie zawiesz
                          > ę. Mimo mojej 40-stki. No...może na jednym z tysiąca. Jako młoda dziewczyna brz
                          > ydziłam się nawet tych pięknych 50 letnich. Ale wiem że zarówno wśród żeńskiej,
                          > jak i męskiej części populacji są miłośnicy staroci.

                          Mam/zawsze mialam tak samo jak Ty:))
                          Ty na tym zdjeciu zapewnie nie wygladz bogato tylko atrakcyjnie!
                          • zawle Re: Kapselku duchu marny 17.09.13, 23:25
                            kag73 napisała:> Ty na tym zdjeciu zapewnie nie wygladz bogato tylko atrakcyjnie!

                            nie wiem czy atrakcyjnie..ale nie jest to zdjęcie zrobione W MOIM GARNITURZE, na tle MOJEJ CHATY, w MOIM WYPASIONYM AUTKU;) No i nie mam na nim WYPASIONEGO brzucha:)))
                        • jesod Miłośnicy staroci 17.09.13, 23:24
                          zawle napisała:
                          > Ale wiem że zarówno wśród żeńskiej, jak i męskiej części populacji są miłośnicy staroci.

                          A nie uważasz, że kalectwem naszej kultury jest kult młodości?


                          • zawle Re: Miłośnicy staroci 17.09.13, 23:27
                            jesod napisała:

                            > A nie uważasz, że kalectwem naszej kultury jest kult młodości?

                            Przyznałabym Ci rację gdyby nie pewna drobnostka....problemy z hydrauliką, narośle nadjajeczne i inne takie ....;)
                            • kag73 Re: Miłośnicy staroci 17.09.13, 23:29
                              zawle napisała:

                              > jesod napisała:
                              > Przyznałabym Ci rację gdyby nie pewna drobnostka....problemy z hydrauliką, naro
                              > śle nadjajeczne i inne takie ....;)
                              A te problemy, tak niewinnie spytam, to w jakim wieku sie zaczynaja?:)

                              • zawle Re: Miłośnicy staroci 17.09.13, 23:30
                                kag73 napisała:
                                > A te problemy, tak niewinnie spytam, to w jakim wieku sie zaczynaja?:)

                                U facetów często po pierwszym niepowodzeniu;) Dobranoc....:))
                            • jesod Re: Miłośnicy staroci 17.09.13, 23:36
                              zawle napisała:
                              > jesod napisała:
                              >
                              > > A nie uważasz, że kalectwem naszej kultury jest kult młodości?
                              >
                              > Przyznałabym Ci rację gdyby nie pewna drobnostka....problemy z hydrauliką, naro
                              > śle nadjajeczne i inne takie ....;)

                              Nie do końca mnie zrozumiałaś. :) Obsługa techniczna to tylko część radości... Wszystko ma swoje miejsce i czas. Ale radość mimo wszystko, że w jakiś sposób zależna od możliwości wcale nie jest zarezerwowana tylko dla młodości, bo.... w miejscu i czasie trzeba się po prostu odnaleźć.
                            • bgz0702 Re: Miłośnicy staroci 18.09.13, 13:31
                              zawle napisała:

                              > jesod napisała:
                              >
                              > > A nie uważasz, że kalectwem naszej kultury jest kult młodości?
                              >
                              > Przyznałabym Ci rację gdyby nie pewna drobnostka....problemy z hydrauliką, naro
                              > śle nadjajeczne i inne takie ....;)

                              fajnie byłoby liczyć ze facet znajdzie rozwiązanie dla problemu: wizyta u lekarza, sport, dieta no i farmakologia jak inne propozycje nie sprawdzają się, a przynajmniej byłoby z kim pogadać bo przeciez nie będziemy się ciągle bzykać;))
                          • kag73 Re: Miłośnicy staroci 17.09.13, 23:28
                            jesod napisała:
                            > A nie uważasz, że kalectwem naszej kultury jest kult młodości?

                            Mysle, ze nie jest tak zle, bo czlowiek z wiekiem, z braku laku, jednak sie wyluzowuje troche, inne priorytety itd. Ogolnie ludzie raczej dobieraja sie w swoim przedziale wiekowym. Zreszta teoretyczne rozwazania nie zawsze pokrywaja sie z tym co nam przynosi zycie, wielu rzeczy nie mozna sobie wyobrazic a potem...
                            >
                            >
                            • jesod Re: Miłośnicy staroci 17.09.13, 23:49
                              kag73 napisała:
                              > Ogolnie ludzie raczej dobieraja sie w swoim przedziale wiekowym.

                              Tylko... że tutaj nie chodzi o przedział wiekowy, a bardziej o porozumienie. Identyczny przedział wiekowy przecież wcale jego nie gwarantuje. To jest właśnie Alchemia. :)

                              kag73 napisała:
                              > Zreszta teoretyczne rozwazania nie zawsze pokrywaja sie
                              > z tym co nam przynosi zycie, wielu rzeczy nie mozna sobie wyobrazic a potem...

                              Na tym polega moc i sens naszych indywidualnych doświadczeń...
                              Życie z reguły przynosi to, co chce nam przynieść, więc zupełnie nie warto wyobrażać sobie za wiele, choć warto badać teren, czyli mieć oczy szeroko otwarte. :)
                        • urquhart Re: Kapselku duchu marny 17.09.13, 23:31
                          zawle napisała:

                          > E...to chyba nie tak do końca. Może na tym zdjątku wyglądam BOGATO?;) Co do bog
                          > atych po pięćdziesiątce....chyba się mylisz urgu.

                          Bogato? to nie ma przełożenia z chłopów na baby, o tym pisałem. Jak babka wygląda i zachowuje sie zmysłowo, wyzywająco, emanuje energią to wiek fizyczny może nie być taki istotny dla pożądania, adoracji. Pobije konkurencję. Kasa raczej to wtedy buduje styl i smak, a młodej to i w worku ładnie.
                          www.fakt.pl/Wolszczak-ma-romans-z-mlodszym-Ale-,artykuly,104420,1.html
                          www.youtube.com/watch?v=RigLjeFZDkI
                          • kag73 Re: Kapselku duchu marny 17.09.13, 23:35
                            urquhart napisał:

                            > Bogato? to nie ma przełożenia z chłopów na baby, o tym pisałem. Jak babka wyglą
                            > da i zachowuje sie zmysłowo, wyzywająco, emanuje energią to wiek fizyczny może
                            > nie być taki istotny dla pożądania, adoracji. Pobije konkurencję.

                            Moze jednak troche jest podobnie, bo jak facet starszy ale tez emanuje sila, zdrowiem, wysportowany, szarmancki i ma to cos to tez go mozna pozadac i uznac za atrakcyjniejszego niz jakis nieciekwy malolat.
                            • urquhart Re: Kapselku duchu marny 17.09.13, 23:47
                              > Moze jednak troche jest podobnie, bo jak facet starszy ale tez emanuje sila, zd
                              > rowiem, wysportowany, szarmancki i ma to cos to tez go mozna pozadac i uznac za
                              > atrakcyjniejszego niz jakis nieciekwy malolat.

                              Jak jest np. tylko listonoszem? Sama to przecież zauważyłaś. :)
                              tzw. warunek konieczny niewystarczający
                              • kag73 Re: Kapselku duchu marny 18.09.13, 00:06
                                > Jak jest np. tylko listonoszem? Sama to przecież zauważyłaś. :)
                                > tzw. warunek konieczny niewystarczający.

                                No bo badzmy szczerzy, ze takich zajefajnych 50 latkow za czesto nie ma. Ci co lowia takie mlode babki to zazwyczaj nie zadni super atrakcyjni fizycznie i nietuzinkowi, tylko kasiasci:) Jakby byl tylko listonoszem ale za to z wygladem Breda...biore bez dwoch zdan;), przynajmniej do lozka, bo o pozadniu mowimy.
                    • kag73 Re: Kapselku duchu marny 17.09.13, 23:20
                      Ja bym powiedziala tak: wiekszosc facetow nie rozdrabnia sie, nie zastanawia, nie rozpatruje....udalo im sie wyrwac mloda d..pe i jest git, ciesza sie, radosnie bzykaja i tak chca zapomniec, ze sie zestarzeli. Dla nich mloda partnerka przedluza mlodosc. Tylko nieliczni mysla, ze taka mloda jeszcze bardziej przypominalaby im o ile sa starsi, zwlaszcza na golasa:)
                      • zawle Re: Kapselku duchu marny 17.09.13, 23:22
                        kag73 napisała:

                        > Ja bym powiedziala tak: wiekszosc facetow nie rozdrabnia sie, nie zastanawia, n
                        > ie rozpatruje....udalo im sie wyrwac mloda d..pe i jest git, ciesza sie, radosn
                        > ie bzykaja i tak chca zapomniec, ze sie zestarzeli. Dla nich mloda partnerka pr
                        > zedluza mlodosc. Tylko nieliczni mysla, ze taka mloda jeszcze bardziej przypomi
                        > nalaby im o ile sa starsi, zwlaszcza na golasa:)

                        No tak...tu mamy chyba odwrotne proporcje z facetami:))
                        • kag73 Re: Kapselku duchu marny 17.09.13, 23:25
                          zawle napisała:
                          > No tak...tu mamy chyba odwrotne proporcje z facetami:))

                          Wszyscy znamy samokrytycznosc kobiet i pewnosc siebie facetow jezeli chodzi o wyglad. patrzy facet w lustro, niewazne jak wyglada i mysli "no spoko, przystojny jestem, moze by troche schudnac, ale co tam i tak Ok". A kobieta "ojejku, te uda i tylek za gruby, nie te wlody to mam liche..." i tak dalej i tak dalej:)
            • zawle Re: Kobieta za piwo 17.09.13, 22:54
              urquhart napisał: Im dłużej baba siedzi w barze sama bl
              > iżej godziny zamknięcia tym niżej opuszcza wymagania startowe :)

              O ile to analogia, to nie masz racji. Wymagań nie miałam wchodząc pierwszy raz do baru. Jako stara jego klientka znam menu.
              • urquhart Re: Kobieta za piwo 17.09.13, 22:58
                > O ile to analogia, to nie masz racji. Wymagań nie miałam wchodząc pierwszy raz
                > do baru. Jako stara jego klientka znam menu.

                Ale i masz inne oczekiwania pewnie?
                • zawle Re: Kobieta za piwo 17.09.13, 23:00
                  Nie...teraz MAM oczekiwania. Kiedyś się tymi kategoriami nie myślało. Człowiek nie myślał. Przeszkody nie istniały
                  • kag73 Re: Kobieta za piwo 17.09.13, 23:03
                    zawle napisała:

                    > Nie...teraz MAM oczekiwania. Kiedyś się tymi kategoriami nie myślało. Człowiek
                    > nie myślał. Przeszkody nie istniały

                    Nooo, to odpowiedz sobie jakie masz oczekiwania i problem rozwiazany:)
                    • zawle Re: Kobieta za piwo 17.09.13, 23:07
                      kag73 napisała:
                      > Nooo, to odpowiedz sobie jakie masz oczekiwania i problem rozwiazany:)

                      Gadasz jakbyś nie była babką:))) Mam ochotę na czekoladowe ciasto, tylko żeby nie tuczyło:)
                      • kag73 Re: Kobieta za piwo 17.09.13, 23:10
                        zawle napisała:

                        > kag73 napisała:
                        > > Nooo, to odpowiedz sobie jakie masz oczekiwania i problem rozwiazany:)
                        >
                        > Gadasz jakbyś nie była babką:))) Mam ochotę na czekoladowe ciasto, tylko żeby n
                        > ie tuczyło:)
                        Aaaa, no to ciach jedz tylko jeden kawalek na jedno posiedzenie a nie pol blachy na raz, tez tak robie i problemow z waga nie mam:)
                        • potwor_z_piccadilly Re: Kobieta za piwo 17.09.13, 23:54
                          kag73 napisała:

                          > Aaaa, no to ciach jedz tylko jeden kawalek na jedno posiedzenie a nie pol blach
                          > y na raz, tez tak robie i problemow z waga nie mam:)

                          Tu nie chodzi o ciasto, lecz o brak solidnej, brytfanny w której to ciacho można upiec.
                          Lata pewnikiem kobita po sklepach by usłyszeć że nie ma bo wyszły, a jak te przyzwoite wyszły, to kombinuje czy w aluminiowych jednorazówkach da się więcej niż jeden placek upiec.
                          No cóż, czas mija i wszyscy stoimy przed tym o czym tu zaraz będzie zaśpiewane.
                          Pytanie tylko jak do tego będziemy przygotowani.

                          www.youtube.com/watch?v=Jm8m0io5WhU

                          Pozdrawiam.


                          • jesod Naczynie na życie 18.09.13, 00:04
                            potwor_z_piccadilly napisał:
                            > Tu nie chodzi o ciasto, lecz o brak solidnej, brytfanny w której to ciacho możn
                            > a upiec.

                            Pozostaje więc zawsze szukać dobrych naczyń na nasze życie. :)

                            Też to bardzo lubię:
                            www.youtube.com/watch?v=3vh2mY4uAJo
                            :)
                      • jesod Mam ochotę 17.09.13, 23:29
                        zawle napisała:
                        > Mam ochotę na czekoladowe ciasto, tylko żeby nie tuczyło:)

                        Ja właśnie pochłonęłam Grześka i trzy małe Snickersy (cukierki). I.... teraz myślę o kolacji. :)
                        • zawle Re: Mam ochotę 17.09.13, 23:31
                          jesod napisała:

                          > Ja właśnie pochłonęłam Grześka i trzy małe Snickersy (cukierki). I.... teraz m
                          > yślę o kolacji. :)

                          Chyba Cię polubię:)))
                          • jesod Re: Mam ochotę 17.09.13, 23:39
                            zawle napisała:
                            > Chyba Cię polubię:)))

                            Mam Ci postawić Grześka? :))))
                            • potwor_z_piccadilly Re: Mam ochotę 18.09.13, 00:01
                              jesod napisała:

                              > Mam Ci postawić Grześka? :))))

                              Chyba lepiej by było, by pojawił się jakiś Grzesiek z krwi i kości.
                              W kwestii postawienia, to myślę że sama sobie poradzi.
                              • jesod Re: Mam ochotę 18.09.13, 00:14
                                potwor_z_piccadilly napisał:
                                > Chyba lepiej by było, by pojawił się jakiś Grzesiek z krwi i kości.
                                > W kwestii postawienia, to myślę że sama sobie poradzi.

                                Nie złapałeś analogii do tego, co napisała xciekawax.
                                A poza tym, proszę to potraktować z poczuciem humoru, wyobraźnią i w odniesieniu do sytuacji abstrakcyjnej...
                                Grześkiem bywa też nazywany brzuch, brzuszek, bandzioszek, oponka itp, itd. ... :)))

                                No i... Grzesiek z krwi i kości może nie okazać się taki smaczny i taki miło słodki. Może nie też działać tak relaksacyjnie.
                              • zawle Re: Mam ochotę 18.09.13, 08:37
                                potwor_z_piccadilly napisał:
                                >
                                > Chyba lepiej by było, by pojawił się jakiś Grzesiek z krwi i kości.
                                > W kwestii postawienia, to myślę że sama sobie poradzi.

                                porozglądać się można, co?;)
                                • zorzyk.gitarzysta.basowy Wyjaśnienie 18.09.13, 10:30
                                  Nie ma w tej dyskusji prawie głosów męskich, albowiem :
                                  1.temat określony został jasno - "młodszy partner" - i zasadniczo nas nie dotyczy ;)
                                  2. wczoraj zaczęła się Liga Mistrzów :)
                                  3. dzisiaj również są mecze :) :)
                                  4. a pojutrze mecz Legia - Lazio

                                  zatem w piątek można spodziewać się ewentualnie jakiś głębszych, męskich refleksji ;) ;)
                                  • jesod Re: Wyjaśnienie 18.09.13, 13:13
                                    zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:
                                    > Nie ma w tej dyskusji prawie głosów męskich, albowiem :
                                    > 1.temat określony został jasno - "młodszy partner" - i zasadniczo nas nie dotyc
                                    > zy ;)

                                    Męskie głosy nakryły się przedziałem wiekowym, jak diabeł ogonem i.... czekają, jak trzy małpki, na ciąg dalszy.

                                    zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:
                                    > 2. wczoraj zaczęła się Liga Mistrzów :)
                                    > 3. dzisiaj również są mecze :) :)
                                    > 4. a pojutrze mecz Legia - Lazio

                                    Ale nuuuuuuuuuuda... :)

                                    zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:
                                    > zatem w piątek można spodziewać się ewentualnie jakiś głębszych, męskich reflek
                                    > sji ;) ;)

                                    Naprawdę? Ktoś się spodziewa...? Ja na pewno nie.
                                    Nie wierzę, że będą męskie.
                                    Nie wierzę, że głębsze - chyba, że po głębszym. I... nie wierzę, że będą to refleksje.
                                    Może chodziło Tobie o refluksje? :)
                                    Ale, raczej będzie to koncert życzeń i kwiczeń. ;))))
                                    • moletka5 Re: Wyjaśnienie 18.09.13, 13:22
                                      jesod napisała:

                                      > Ale, raczej będzie to koncert życzeń i kwiczeń. ;))))

                                      Koncert kwiczeń :D Boskie !!
                                      • jesod Re: Wyjaśnienie 18.09.13, 13:58
                                        moletka5 napisał(a):
                                        > Koncert kwiczeń :D Boskie !!

                                        Nooo... Nie wiem, czy to takie rzeczywiście boskie. ;)
                                        Raczej nie będzie to przypominać koncertu na dwa świerszcze i wiatr:
                                        www.youtube.com/watch?v=y9ujpMny7LQ
                                        :)
                                • jesod Re: Mam ochotę 18.09.13, 13:01
                                  zawle napisała:
                                  > porozglądać się można, co?;)

                                  Poprzyglądać też...
                                  Ale, jak widać, Grzesiek Grześkowi nierówny, bywają z krwi i kości, a reszta... ze słomy i ości. :)
      • dreemcatcher Re: Młodszy partner... 18.09.13, 12:03
        bo ci młodsi to wolne ptaki a tamci po 30 to już żonaci i dlatego takie smutasy :) jak ci młodsi wpadną w sidła małżeństwa to im się odmieni :) zupełnie jak z młodymi dziewczynami , uśmiechnięte spontaniczne, a potem umęczone życiem matki polki :)
      • dreemcatcher Re: Młodszy partner... 18.09.13, 12:04
        bo ci młodsi to wolne ptaki a tamci po 30 to już żonaci i dlatego takie smutasy :) jak ci młodsi wpadną w sidła małżeństwa to im się odmieni :) zupełnie jak z młodymi dziewczynami , uśmiechnięte spontaniczne, a potem umęczone życiem matki polki :)
        • moletka5 Re: Młodszy partner... 18.09.13, 12:30
          dreemcatcher napisał:

          > bo ci młodsi to wolne ptaki a tamci po 30 to już żonaci i dlatego takie smutasy
          > :) jak ci młodsi wpadną w sidła małżeństwa to im się odmieni :) zupełnie jak z
          > młodymi dziewczynami , uśmiechnięte spontaniczne, a potem umęczone życiem matk
          > i polki :)

          Ta, jasne. Zawsze musi być ktoś winny ludzkiego nieszczęścia. Żydzi, masoni, cykliści albo rządząca partia polityczna. Ale najbardziej winne jest małżeństwo i kobiety / mężczyźni, w zależności od punktu widzenia.

          Może ludzie w pewnym wieku zaczynają robić podsumowania tego co do tej pory im nie wyszło w życiu, a co wyszło ? To nie zawsze optymistyczny bilans... W zależności od stawianych sobie priorytetów, bo to wbrew pozorom najważniejsza życiowa umiejętność.
          Smutno im zaczyna się robić, kiedy muszą pogodzić się z tym, co im już raczej nie wyjdzie :) A im człowiek ma więcej lat, tym bardziej jest to oczywiste.

          Ale fajnie móc na kogoś zwalić winę za swoje błędy i niemoce. Na małżeństwo i partnera, to tak po najmniejszej linii oporu ;)
          • marek.zak1 Małżeństwo 18.09.13, 12:41
            A Mareczek swoje:
            1/ Żona jest częścią mnie,
            2/ Trudno jest znaleźć szczęście w małżeństwie, ale poza jeszcze trudniej.
            3/ Małżeństwo ma wiele wad, ale lepszego układu życiowego jeszcze nie wymyślono.
            4/ Jak komus się w zyciu nie powiodło, jest to wyłącznie jego/jej wina, a obciążanie tym partnera jest bardzo niesprawiedliwe.
            • dreemcatcher Re: Małżeństwo 18.09.13, 13:27
              to są tylko twoje przykazania , nie wszyscy muszą w nie wierzyć .
              4 pkt . jest oderwany od rzeczywistości czysta teoria
              • marek.zak1 Re: Małżeństwo 18.09.13, 14:01
                Skoro ja piszę, są to moje przekazania i obserwacje. Punkt 4 o obarczaniu innych, zwłaszcza zonę/męża za niepowodzenia jest w temacie dyskusji. Dlaczego to teoria?
                • dreemcatcher Re: Małżeństwo 18.09.13, 17:30
                  a nie wiem moze gdzieś przepisałeś i mówisz ze twoje :)
                  bo jeśli zakładasz że małzęństwo to dwoje ludzi uzupełniających się to będących razem ana dobre i na złe to nie ma niepowodzęn , jeśli założymy że to dwoje ludzi o innych osobowościach charakterach to złe relacje między nimi moga prowadzić do niepowodzeń życiowych kiedy nie będzie wsparcia drugiej osoby
            • protein.spill Re: Małżeństwo 18.09.13, 19:45
              > 4/ Jak komus się w zyciu nie powiodło, jest to wyłącznie jego/jej wina, a obcią
              > żanie tym partnera jest bardzo niesprawiedliwe.

              Z pierwszymi trzema tez sie nie zgadzam, ale to jest subiektywne, wiec nie bede strzepil jezyka po proznicy.

              Ad 4/ Zgadzam sie z kawalkiem "obciążanie tym partnera jest bardzo niesprawiedliwe", tyle ze wole okreslenie "bezcelowe". Zacznij mieszac milosc i inne uczucia ze sprawiedliwoscia i nigdy do ladu nie dojdziesz.

              Nie zgadzam sie kompletnie z "Jak komus się w zyciu nie powiodło, jest to wyłącznie jego/jej wina" zwlaszcza z ust kogos komu sie powiodlo (albowiem wierze w Twoje proklamacje). Co z dziecmi maltretowanymi przez doroslych i pozniej nie umiejace byc w zwiazkach? Co ze zranionymi w swoich pierwszych milosciach i zamykajacych sie na nastepne? Co z mezami/zonami zwyklych suk/bucow?
          • protein.spill Re: Młodszy partner... 18.09.13, 12:46
            > Ta, jasne. Zawsze musi być ktoś winny ludzkiego nieszczęścia. Żydzi, masoni, cy
            > kliści albo rządząca partia polityczna. Ale najbardziej winne jest małżeństwo i
            > kobiety / mężczyźni, w zależności od punktu widzenia.
            > [...]
            > Ale fajnie móc na kogoś zwalić winę za swoje błędy i niemoce. Na małżeństwo i p
            > artnera, to tak po najmniejszej linii oporu ;)

            Sie wtrace, bo mam ten styl dyskusji na co dzien. Dreemcatcher nie uzyl slowa (ani znaczenia) "winien". To Ty przeskoczylas z "jest nieciekawie" do "zwalanie winy".
            • moletka5 Re: Młodszy partner... 18.09.13, 13:27
              Zwalanie winy na małżeństwo, bo masz zestawienie "sidła" i "wolne ptaki". Czyli niewola. A kto niewoli ?
              Z kim człowiek się żeni czy wychodzi za mąż ? Z kurą, psem, kotem czy partnerem życiowym ?
              Dosłownie słowo wina nie padło. Ale jest wskazanie przyczyn smutku, są nią "sidła".
              Biedni "usidleni".
              • dreemcatcher Re: Młodszy partner... 18.09.13, 13:32
                musisz czasem podejść do życia z dystansem i uśmiechem bo jesteś taka sama jak ci faceci po 30stce z którymi autorka wątku nie chce się bzykać , odpocznij uśmiechnij się nie wszędzie czai się wróg
                • moletka5 Re: Młodszy partner... 18.09.13, 13:44
                  A ty niby jaki jesteś ?
                  • dreemcatcher Re: Młodszy partner... 18.09.13, 13:54
                    a niby o co konkretnie pytasz ?:)
              • protein.spill Re: Młodszy partner... 18.09.13, 16:25
                moletka5 napisał(a):

                > Zwalanie winy na małżeństwo, bo masz zestawienie "sidła" i "wolne ptaki". Czyli
                > niewola. A kto niewoli ?
                > Z kim człowiek się żeni czy wychodzi za mąż ? Z kurą, psem, kotem czy partnerem
                > życiowym ?
                > Dosłownie słowo wina nie padło. Ale jest wskazanie przyczyn smutku, są nią "sid
                > ła".
                > Biedni "usidleni".

                Usidla sytuacja. Malzenstwo to dobrowolny kontrakt, ktorego dotrzymanie okazuje sie w praktyce bardzo trudne (dla wielu). Fakt ze na wlasne zyczenie niewiele pomaga, wzmaga frustracje. Dreamcatcher wyraznie powiedzial,ze dotyczy obu plci. Nie wiem, czy ty jestes w malzenstwie i czy jestes w nim szczescliwa, ale mase ludzi po prostu nie jest. Najgorsze co w tym przypadku mozna zrobic to obrazic sie na nich.

                Malzenstwo jako instytucja ssie dla wielu z nas, podpisuje sie pod tym. I moja zona tez. Jakbys pytala czy jestem pewien, to tak, jestem pewien bo mowi mi o tym czesto i bez owijania w bawelne.

                Co wiecej temat wart by byl rozbicia na przyczyny i pogadanie, ale musielibysmy:
                - nie generalizowac nadmiernie
                - nie rozmawiac w atmosferze "kto jest winien i dlaczego facet"
                - stronic od jadu.
                • rekreativa Re: Młodszy partner... 18.09.13, 16:38
                  "Malzenstwo jako instytucja ssie dla wielu z nas"

                  A możesz wyjaśnić , co to znaczy, że "ssie"? Bo nie znam zwrotu.
                  To cos dobrego czy niedobrego?
                  • protein.spill Re: Młodszy partner... 18.09.13, 18:15
                    rekreativa napisała:

                    > "Malzenstwo jako instytucja ssie dla wielu z nas"
                    >
                    > A możesz wyjaśnić , co to znaczy, że "ssie"? Bo nie znam zwrotu.
                    > To cos dobrego czy niedobrego?

                    Amerykanizm chyba. To suck = zle dzialac, nie sprawdzac sie. Mysle ze z czasow jak seks oralny to byla forma dominacji.
                • hello-kitty2 Re: Młodszy partner... 20.09.13, 08:38
                  protein.spill napisał(a):

                  > Malzenstwo jako instytucja ssie dla wielu z nas, podpisuje sie pod tym. I moja
                  > zona tez. Jakbys pytala czy jestem pewien, to tak, jestem pewien bo mowi mi o t
                  > ym czesto i bez owijania w bawelne.

                  hehe zaczelam sie zastanawiac czy ta forma ''ssie'' sie juz przyjela? Ale nie, po reakcji widac, ze nie. To chyba musisz wstawiac bez tlumaczenia. Wtedy wiadomo o co chodzi :-)

                  Zapytam z ciekawosci: skoro oboje z zona macie nie wiem podobne, zblizone spostrzezenia dotyczace malzenstwa to dlaczego sie nie rozwiedziecie? (To nie jest podchwitliwe pytanie tylko pytanie z serii: jak mysli czlowiek?)
                  • marek.zak1 SSie? 20.09.13, 11:25
                    Co to znaczy ,,ssie"?
                    • rekreativa Re: SSie? 20.09.13, 12:36
                      Masz wyżej wytłumaczone, pod moim postem, bo pytałam o to samo :)
                    • jesod Re: SSie? 20.09.13, 13:34
                      marek.zak1 napisał:

                      > Co to znaczy ,,ssie"?

                      To pewnikiem ma jakiś związek z ssakami.
                      Zamiennikiem może być: dyndoli, ciumka, ciągnie, wysysa...
                    • protein.spill Re: SSie? 20.09.13, 23:49
                      marek.zak1 napisał:

                      > Co to znaczy ,,ssie"?

                      W tym kontekscie: nie sprawdza sie, frustrujac przy okazji.
                      • kag73 Re: SSie? 20.09.13, 23:53
                        protein.spill napisał(a):

                        > marek.zak1 napisał:
                        >
                        > > Co to znaczy ,,ssie"?
                        >
                        > W tym kontekscie: nie sprawdza sie, frustrujac przy okazji.

                        Pewnie zalezy jak kto sie ozenil:) Jakie mial oczekiwania i nadzieje i czy jest szczesliwy!
                        • protein.spill Re: SSie? 21.09.13, 00:34
                          kag73 napisała:

                          > > W tym kontekscie: nie sprawdza sie, frustrujac przy okazji.
                          >
                          > Pewnie zalezy jak kto sie ozenil:) Jakie mial oczekiwania i nadzieje i czy jest
                          > szczesliwy!

                          Dlatego oryginalne zdanie mialo kwatyfikator "dla wielu".
                  • protein.spill Re: Młodszy partner... 21.09.13, 00:29
                    > Zapytam z ciekawosci: skoro oboje z zona macie nie wiem podobne, zblizone spost
                    > rzezenia dotyczace malzenstwa to dlaczego sie nie rozwiedziecie? (To nie jest p
                    > odchwitliwe pytanie tylko pytanie z serii: jak mysli czlowiek?)

                    Do rozwodu daleko. Lubimy sie. Mamy dosc podobne poczucie humoru. Drazni nas ten sam bullshit, glownie hipokryzja. To tego synek. Zrodlem mojej frustracji nie jest zona tylko sytuacja, a ta powoli sie zmienia na lepsze, nawet seks.

                    Ty tez zdaje sie masz jakiegos meza, ktory nie za bardzo Cie kreci. Jak mysli Kitty?
                    • protein.spill Re: Młodszy partner... 21.09.13, 00:42
                      > Mamy dosc podobne poczucie humoru

                      Przyklad: wczoraj pozno w nocy odwiozlem dwie kolezanki po imprezie firmowej do ich domow.
                      Zona:
                      - Gdzie byles?
                      - Odwiozlem kolezanki do domow, co sie beda same wlaczyc po nocy...
                      - Mam nadzieje, ze poczekales az dojda... do drzwi, a jeszcze bardziej mam nadzieje, ze to metafora i nie przyniosles nam wstydu...
                    • hello-kitty2 Re: Młodszy partner... 21.09.13, 09:40
                      protein.spill napisał(a):

                      > Do rozwodu daleko. Lubimy sie. Mamy dosc podobne poczucie humoru. Drazni nas te
                      > n sam bullshit, glownie hipokryzja. To tego synek. Zrodlem mojej frustracji nie
                      > jest zona tylko sytuacja, a ta powoli sie zmienia na lepsze, nawet seks.

                      Cos mi tu nie pasuje. 30 lat temu przekwalifikowales sie w inzyniera. To musisz miec conajmniej z 50 lat, a masz 'synka'? :) Czy cos pomieszalam?

                      > Ty tez zdaje sie masz jakiegos meza, ktory nie za bardzo Cie kreci. Jak mysli K
                      > itty?

                      Mnie zaden facet nie kreci dluzej niz zalozmy od roku do 3 lat. Jakos tak. Wiec w sumie nie wymagam ani sie nie ludze, ze jakis bedzie. Natomiast przyjmuje, ze inni moga miec inaczej organicznie lub zyja 'bogatszym' zyciem, ktore im tego parntera nazwijmy to 'odswieza'. Tak sobie wyobrazam dla przykladu zycie Kag, ktore przypomina mi dosmiertne, caloroczne wakacje :-) Niestety nijak nie przeklada sie to na zycie zwyczajnych smiertelnikow, ktore np w moim przypadku przypomina kazdego dnia 'walke o przetrwanie' i w zasadzie tylko sila wkurwu i frusracji masz rozped do pokonania najblizszych godzin, dni, tygodni, miesiecy, a i tak cel, do ktorego zmierzasz dawno sie rozmazal. Dobra nie chce przysmucac ale swiat 'Melancholii' Larsa von Triera jest mi bliski :) Ostatnio zastanawiam sie co ja w ogole tu robie. Chyba tylko pisze, zeby nie zapomniec polskiej pisowni.

                      www.imdb.com/title/tt1527186/
                      • protein.spill Re: Młodszy partner... 21.09.13, 11:24
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Cos mi tu nie pasuje. 30 lat temu przekwalifikowales sie w inzyniera. To musisz
                        > miec conajmniej z 50 lat, a masz 'synka'? :) Czy cos pomieszalam?

                        Przekwalifikowalem sie zanim skonczylem 30 lat :)
                        Wpadlem kilka lat pozniej.

                        > Mnie zaden facet nie kreci dluzej niz zalozmy od roku do 3 lat. Jakos tak. Wiec
                        > w sumie nie wymagam ani sie nie ludze, ze jakis bedzie. Natomiast przyjmuje, z
                        > e inni moga miec inaczej organicznie lub zyja 'bogatszym' zyciem, ktore im tego
                        > parntera nazwijmy to 'odswieza'. Tak sobie wyobrazam dla przykladu zycie Kag,
                        > ktore przypomina mi dosmiertne, caloroczne wakacje :-)

                        Ja sobie lubie poczytac w tym samym celu Marka.

                        > Niestety nijak nie przek
                        > lada sie to na zycie zwyczajnych smiertelnikow, ktore np w moim przypadku przyp
                        > omina kazdego dnia 'walke o przetrwanie' i w zasadzie tylko sila wkurwu i frusr
                        > acji masz rozped do pokonania najblizszych godzin, dni, tygodni, miesiecy, a i
                        > tak cel, do ktorego zmierzasz dawno sie rozmazal.

                        Przykro mi, naprawde. Chyba cos tego my tez mamy.

                        > Dobra nie chce przysmucac ale
                        > swiat 'Melancholii' Larsa von Triera jest mi bliski :) Ostatnio zastanawiam si
                        > e co ja w ogole tu robie. Chyba tylko pisze, zeby nie zapomniec polskiej pisown
                        > i. www.imdb.com/title/tt1527186

                        O dzieki, szukalem czegos do poogladania, a tego jeszcze nie widzialem. Pisz, pisz, jakos pomaga. Moze chodzi o namiastke przerwanych wiezi z przyjaciolmi z Polski?

                        Ja jeszcze probuje przytemperowac wrodzona sklonnosc do spierania sie z kazdym, kto ma inne zdanie.
                        • kag73 Re: Młodszy partner... 21.09.13, 11:51
                          hello-kitty2 napisała:
                          "Tak sobie wyobrazam dla przykladu zycie Kag,
                          > ktore przypomina mi dosmiertne, caloroczne wakacje :-)"

                          I oby, oby, oby sie spelnilo i tak zostalo!
                          Dodac trzeba, ze kag i jej maz sa skromnymi ludzmi, wdziecznymi losowi za to co maja, bez kredytow i wlasnych domow, dwoch samochodow i luksusu;) Ich luksusem jest mnostwo wolnego czasu i wiara we wlasne marzenia. A jak sie okaze, ze nie wypali...to beda kombinowac jak znow zapracowac na "nowe" pieniadze:) Wiadomo, ze kazdy ma jakies ograniczenia.
                      • zawle Re: Młodszy partner... 21.09.13, 11:41
                        hello-kitty2 napisała: ktore np w moim przypadku przyp
                        > omina kazdego dnia 'walke o przetrwanie' i w zasadzie tylko sila wkurwu i frusr
                        > acji masz rozped do pokonania najblizszych godzin, dni, tygodni, miesiecy, a i
                        > tak cel, do ktorego zmierzasz dawno sie rozmazal.

                        Takie podsumowania nie dotyczą ludzi którzy "mają gorzej", tylko tych którzy myślą ( to bardzo dla mnie miła opcja) lub są na wyższym lewelu akceptacji ( to mniej mi się podoba) ;)
                        Celu nie ma. I tyle. Jebać cel.Albo...niech sam się jebie;)

                        www.youtube.com/watch?v=yu2YQFTcFIU
                        • zawle Re: uwaga!!!! 21.09.13, 11:51
                          Nie oglądać poprzedniego linka:))Ten jest dobry....


                          www.youtube.com/watch?v=9n0ok4sq3eE
                        • hello-kitty2 Re: Młodszy partner... 21.09.13, 15:48
                          zawle napisała:

                          > Celu nie ma. I tyle. Jebać cel.Albo...niech sam się jebie;

                          :-) podoba mi sie, posmialam sie, odprezylam, tego mi bylo trzeba.

                          Proteinowy nie ogladaj tego filmu, jak masz gorszy dzien albo bron w domu :-)

                          Kag wierze Ci. Trzymaj sie tego wakacyjnego stylu zycia, bo fajne jest, a samochody czy domy to tylko zobowiazania, sciagaja czlowieka do dolu, uziemniaja :)

                          Zawle no i jak, bo nie doczytalam watku, bedzie cos z tym mlodszym na rzeczy? Jakby co to raportuj co tam ciekawego odnotujesz :)
                          • bgz0702 Re: Młodszy partner... 22.09.13, 08:58
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Zawle no i jak, bo nie doczytalam watku, bedzie cos z tym mlodszym na rzeczy? J
                            > akby co to raportuj co tam ciekawego odnotujesz :)

                            tez myślałam, że napiszesz cd a tu nic ;) kiedyś też bywalam na portalu randkowym i "poznałam" tam kilka fajnych osób, a poza tym taki portal bardzo wciąga z samej frajdy flirtu, ale nigdy tego nie przełożyłam na real bo nie miałam takich docelowych planów. Znam jednak dwie pary, kóre sie tam poznały, jedna to małżeństwo od kilku lat, a jedna żyje w konkubinacie i też im dobrze ;)
                            P.s. oprócz flirtu zdarzyl mi się też seks on line;) krótko, przyjemnie ale facet nie dawał mi później życ więc sie ulotniłam z portalu. To był nieplanowany jednorazowy wspólny onanizm i nie oczekiwałam fajerwerków, całusów i cudów na kiju. Tak to było. On trochę był jak panna która chciała się głaskac, a mi sie zdarzyła nieplanowana przygoda i potraktowałam ja po "męsku" ;) Wyrzutów sumienia w sensie dopuszczenia sie zdrady nie było i nie ma (taka moralnośc), ale gościa było mi autentycznie żal i wywolał u mnie wyrzuty sumienia z powodu smutku jaki bił od niego bo okazałam się mniej wrazliwa niz on
                            • zawle Re: Młodszy partner... 22.09.13, 10:55
                              Cd....nie będzie. Niby jestem tu incognito, ale jak wiadomo internet anonimowy nie jest. Cóż...z racji korzystania z internetu d zamierzchłych czasów powiem że kiedyś to było fajniej. Nie każdy miał internet w domu ( prawie nikt) i przesiew był duży Wtedy poznałam kilku naprawdę fajnych ludzi. Dzięki netowi się rozwiodłam. Dzięki netowi zrozumiałam że brzydcy faceci też mogą być pociągający i ciekawi. Dzięki netowi poznałam kilka swoich wad.Nauczyłam się też dużo. Ale i net obrzydził mi randkowanie.
                              • urquhart Re: Młodszy partner... 22.09.13, 11:49
                                zawle napisała:
                                > ciekawi. Dzięki netowi poznałam kilka swoich wad.Nauczyłam się też dużo. Ale i
                                > net obrzydził mi randkowanie.

                                Nie rozumiem tego sceptycyzmu . Internet pozwala skupić ludzi i podobnych zainteresowaniach kiedys to nie było łatwe, mam znajomych co poznali się dzięki ogłoszeniu w muzycznej gazecie dziewczyna szukała kto jeszcze interesuje się niszową muzyką. Dlatego pewno łatwiej znaleźć kogoś na niezobowiązujący seks, niż bratnią duszę bo to znacznie bardziej konkretnie można zdefiniować.
                                Nie mam doświadcznienia co do portali randkowych, ale przyjaciółki żony narzekają że tam sami narcyzi i neurotycy są, no ale może to one wybierają taki typ :)
                                Z twoim doświadczeniem czym się zajmujesz wydawało możesz rozpoznać i unikać takich?
                                • zawle Re: Młodszy partner... 22.09.13, 22:48
                                  urquhart napisał: > Nie rozumiem tego sceptycyzmu . Internet pozwala skupić ludzi i podobnych zaint
                                  > eresowaniach kiedys to nie było łatwe, mam znajomych co poznali się dzięki ogło
                                  > szeniu w muzycznej gazecie dziewczyna szukała kto jeszcze interesuje się niszow
                                  > ą muzyką. Dlatego pewno łatwiej znaleźć kogoś na niezobowiązujący seks, niż bra
                                  > tnią duszę bo to znacznie bardziej konkretnie można zdefiniować.
                                  > Nie mam doświadcznienia co do portali randkowych, ale przyjaciółki żony narzeka
                                  > ją że tam sami narcyzi i neurotycy są, no ale może to one wybierają taki typ :)
                                  > Z twoim doświadczeniem czym się zajmujesz wydawało możesz rozpoznać i unikać ta
                                  > kich?

                                  Internet to jak wielki supermarket. Niestety bardziej przypomina tani market niż delikatesy. Za dużo towaru, za długo trzeba chodzić....aż oczy i nogi bolą. Wtedy ochota na zakupy przechodzi. Czy z moim doświadczeniem można rozpoznać i unikać neurotyków i narcyzów? To duży temat. Każdy ma w sobie jakiś szablon do którego przykłada innych. Ja też mam, znam go bardzo dobrze, wiem że mi nie służy. Dlatego odpuściłam. Bo trafienie na ten właściwy jest bardzo trudne, a ja nie potrafię zadowolić się czymś niepełnym.
                                  • potwor_z_piccadilly Re: Młodszy partner... 22.09.13, 23:53
                                    zawle napisała:

                                    > Bo trafienie na ten właściwy jest bardzo trudne, a ja ni
                                    > e potrafię zadowolić się czymś niepełnym.

                                    Czyli liczysz na produkt gotowy.
                                    A czy nie ciekawsze jest pokombinować z dostosowaniem produktu niepełnego ?
                                    Troszkę poodlewać, troszkę podolewać i coś może wyjść ale z jedną uwagą. Ty też musisz tego i owego się pozbyć by nowemu, nabytemu dać miejsce.
                                    To jak z przeprowadzką do nowego mieszkania. Weryfikacja, likwidacja i z tym co podpasuje do nowego plus do nowych zakupów, siup w nowy etap życia.
                                    • zawle Re: Młodszy partner... 23.09.13, 11:53
                                      potwor_z_piccadilly napisał:
                                      > To jak z przeprowadzką do nowego mieszkania. Weryfikacja, likwidacja i z tym co
                                      > podpasuje do nowego plus do nowych zakupów, siup w nowy etap życia.

                                      Weryfikację i likwidację przeprowadzam dwa razy w roku. Wierz że jestem bezlitosna. Przeprowadzałam się tak często, że już mnie to nie bawi. Chcę gotowy produkt z możliwością wzbogacania o nowe funkcje:)))
                                      • potwor_z_piccadilly Re: Młodszy partner... 23.09.13, 20:22
                                        zawle napisała:

                                        > Chcę gotowy produ
                                        > kt z możliwością wzbogacania o nowe funkcje:)))

                                        No to masz rzeczywiście problem bo chyba takich to nie znajdziesz. Jeśli jednak takowi się zdarzali, to dziś wyłapani są i pilnie strzeżeni.
                                        Czas na piosneczkę o obdarowaniu czymś kogoś.
                                        Ciekaw jestem jak Ty ten dar potraktujesz :
                                        - Jako wiecheć czerwonych roślin ciętych co to krótko po wstawieniu do wazonu fikną.
                                        - Jako pęk czerwonych melancholii, co to kwitną księżycowo, a liście mrą srebrzyście.
                                        www.youtube.com/watch?v=FummvKm2a2M
                                        • zawle Re: Młodszy partner... 24.09.13, 07:09
                                          potwor_z_piccadilly napisał: > Ciekaw jestem...
                                          I na tym poprzestańmy:)))
                                          • potwor_z_piccadilly Re: Młodszy partner... 24.09.13, 16:39
                                            zawle napisała:

                                            > I na tym poprzestańmy:)))

                                            Przepraszam.
                                        • mojemail3 Re: Młodszy partner... 24.09.13, 19:35
                                          potwor_z_piccadilly napisał:

                                          > - Jako pęk czerwonych melancholii, co to kwitną księżycowo, a liście mrą srebrz
                                          > yście.
                                          > www.youtube.com/watch?v=FummvKm2a2M

                                          Ależ mnie rozrzewniła Anawa na tle Sukiennic...
                                          A myślałam,że nic nie napiszę na tym wątku;-)
                                          Miłego wieczoru...
                      • kag73 Re: Młodszy partner... 21.09.13, 12:25
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Mnie zaden facet nie kreci dluzej niz zalozmy od roku do 3 lat. Jakos tak. Wiec
                        > w sumie nie wymagam ani sie nie ludze, ze jakis bedzie. Natomiast przyjmuje, z
                        > e inni moga miec inaczej organicznie lub zyja 'bogatszym' zyciem, ktore im tego
                        > parntera nazwijmy to 'odswieza'. Tak sobie wyobrazam dla przykladu zycie Kag,
                        > ktore przypomina mi dosmiertne, caloroczne wakacje :-) Niestety nijak nie przek
                        > lada sie to na zycie zwyczajnych smiertelnikow, ktore np w moim przypadku przyp
                        > omina kazdego dnia 'walke o przetrwanie' i w zasadzie tylko sila wkurwu i frusr
                        > acji masz rozped do pokonania najblizszych godzin, dni, tygodni, miesiecy, a i
                        > tak cel, do ktorego zmierzasz dawno sie rozmazal. Dobra nie chce przysmucac ale
                        > swiat 'Melancholii' Larsa von Triera jest mi bliski :) Ostatnio zastanawiam si
                        > e co ja w ogole tu robie. Chyba tylko pisze, zeby nie zapomniec polskiej pisown
                        > i.
                        Jeszcze dodam kitty, ze niektorzy maja szczescie i trafiaja na swojego. Co nie znaczy, ze zawsze jest tylko rozowo, ze nie ma gorszych momentow ale w ogolnym rozrachunku przewazja jednak pozytywy. Sama znam taka pare zwyczajnych "smiertelnikow" od 27 lat razem i ten facet mi niedawno powiedzial, ze oni sie z zona dobrali jak w korcu maku. Zreszta to widac, kiedy jest sie w ich towarzystwie, wszyscy z rodziny to wiedza. Wiadomo, ze w niczyim zwiazku nie siedzisz, ale jak sam potwierdza...czyli zdarza sie, moze rzadko ale sie jednak zdarza.
                        Ty masz akurat trudna sytuacje, na pewno kiedys bywalo inaczej, dlatego zacisnij zeby i walcz, na pewno bedzie lepiej:)) Nadzieja jest zawsze.
            • dreemcatcher Re: Młodszy partner... 18.09.13, 13:29
              >przeskoczylas z "jest nieciekawie" do "zwalanie winy"

              nalezy podkreślić "przeskoczyłaś" to nic innego jak wróżenie z fusów z interpretacją według swojego światopoglądu
          • dreemcatcher Re: Młodszy partner... 18.09.13, 13:24
            wyluzuj złość piękności szkodzi :)
        • xciekawax Re: Młodszy partner... 18.09.13, 17:54
          Dreemcatcher, ale ja zonatych/ zajetych/ panow w zwiazku, nie poznawalam i nie randkowalam z takimi - tylko z wolnymi panami, najczesciej kawalerami, co (z tego jak sie prezentowali) to odniesli juz sukcesy w pracy.

          Moja osobista teoria - (nie musi byc prawdziwa) jest taka ze gdzies w polowie 30stki energia wysiada. Po prostu nie maja sily po calym dniu pracy wyjsc do baru, albo po calym tygodniu pracy byc zabawnym, z pomyslami randkowiczem zabawiajacym jakas pania :).
          Pozatym tacy "kawalerzy" byli juz na tylu randkach, tyle kobiet poznali, ze te nowo poznane kobiety zaczynaja sie wydawac nastepnym numerkiem. Tylko patrzac na kobiete moga wykalkulowac swoje szanse/opcjie, i jak dlugo pociagna takie randki (moze zwiazek), i pewnie wiedza ze sie skonczy skoro wszystkie do tej pory sie konczyly.

          Mlodsi nie maja jeszcze takiego nastawienia bo sa pelni nadziei, optymizmu, energi, pomyslow... :)

          Moze romantyzuje za bardzo tych mlodych, ale takie byly moje doswiadczenia (na dobra i zla sprawe).
          PS: mowie mlodych, ale mam na mysli chlopakow przed 35 i mlodszych ;)

          dreemcatcher napisał:

          > bo ci młodsi to wolne ptaki a tamci po 30 to już żonaci i dlatego takie smutasy
          > :) jak ci młodsi wpadną w sidła małżeństwa to im się odmieni :) zupełnie jak z
          > młodymi dziewczynami , uśmiechnięte spontaniczne, a potem umęczone życiem matk
          > i polki :)
          • protein.spill Re: Młodszy partner... 18.09.13, 19:53
            Da sie zauwazyc taki trend jak opisujesz, ale jest tez jakis zasadniczy zrab osobowosci, ktory sie nie zmienia/zmienia sie nieznacznie. Na przyklad moj znajomy mowi, ze jego babcie dziadek odbil spod oltarza mlodszemu mezczyznie. Dziadek mial wtedy 70 lat, babcia znacznie mlodsza ale dziadek wpadl z rozami, jakas balalajka czy cos - i zrobil zadyme jak w harelquinie. To byla jego bodajze czwarta zona.

            Jezeli zalezy Ci na zwiazku szukasz takich. Jak na seksie - metryka sie prawdzi lepiej, to prawda.
            • zawle Re: Młodszy partner... 18.09.13, 20:48
              protein.spill napisał(a): Dziadek
              > mial wtedy 70 lat, babcia znacznie mlodsza ale dziadek wpadl z rozami, jakas b
              > alalajka czy cos - i zrobil zadyme jak w harelquinie.
              > Jezeli zalezy Ci na zwiazku szukasz takich

              Ale mi się myśli tu nasunęło. Raz że jak ktoś się zachowuje jak w tanim romansie, nie znaczy że się nadaje do związku. Dwa, że kwiaty nie zastąpią dobrego seksu, Trzy że się niepotrzebnie dziewczynki karmi bajkami o książętach na koniach z kwiatami w ręku...jakby potem to już tylko szczęście a nie problemy małżeńskie. No i reszta m wyleciała;)
              • protein.spill Re: Młodszy partner... 18.09.13, 21:00
                zawle napisała:

                > Ale mi się myśli tu nasunęło. Raz że jak ktoś się zachowuje jak w tanim romansi
                > e, nie znaczy że się nadaje do związku. Dwa, że kwiaty nie zastąpią dobrego sek
                > su, Trzy że się niepotrzebnie dziewczynki karmi bajkami o książętach na koniach
                > z kwiatami w ręku...jakby potem to już tylko szczęście a nie problemy małżeńsk
                > ie. No i reszta m wyleciała;)

                Ja sie z Toba zgadzam tutaj w 100% procentach.
                Ale tandetne efekciarstwo sprawdza sie daleko lepiej niz glebokie zakochanie albo chociaz prosta szczera zyczliwosc. Lepiej wyroznic sie na niekorzysc niz wcale.
                • zawle Re: Młodszy partner... 18.09.13, 21:05
                  protein.spill napisał(a): > Ale tandetne efekciarstwo sprawdza sie daleko lepiej niz glebokie zakochanie al
                  > bo chociaz prosta szczera zyczliwosc. Lepiej wyroznic sie na niekorzysc niz wca
                  > le.


                  Nie wiem...na pewno nie jest to normą. Tylko raz w życiu ujął mnie taki styl. Kilka lat temu facet na przystanku tramwajowym śpiewał dla mnie piosenki disco-polo. Uśmiałam się po pachy:))) Ale to był mój facet i byłam bardzo pozytywnie nastawiona:))
                  • zawle Re: Młodszy partner... 18.09.13, 21:05
                    Myślę że czarny PR tylko w mediach.
              • potwor_z_piccadilly Re: Młodszy partner... 18.09.13, 21:59
                zawle napisała:

                > Raz że jak ktoś się zachowuje jak w tanim romansi
                > e, nie znaczy że się nadaje do związku. Dwa, że kwiaty nie zastąpią dobrego sek
                > su,

                A kto Ci takich głupot naopowiadał ?
                Związek kobiety z mężczyzną bez elementów romantycznych nie jest związkiem, lecz układem, porozumieniem stron z - możliwe że wydrukowanym, zakresem praw i obowiązków.

                Trzy że się niepotrzebnie dziewczynki karmi bajkami o książętach na koniach
                > z kwiatami w ręku...

                Owszem, potrzebnie.
                Dlaczego potrzebnie ?
                By gdy te dziewczynki dorosną, wiedziały jak postąpić w sytuacji gdy :

                Dla ciebie mały ogrodnik
                Posadził pnące róże
                Że tobą był urzeczony
                Pragnął cię nimi urzec
                I z róż naręczem przyszedł raz
                Prosić o jedno twe słowo
                Oślepił go twych oczu blask
                Milczałaś kolorowo
                I odtąd pod oknem twoim
                I groszki kwitną i róże
                Na modłę wiotkich powoi
                Pną się i pną po murze

                www.youtube.com/watch?v=I7UliuywsT4

                Jeszcze jedna nauka, no może propozycja.
                I jedna moja wątpliwość.
                Nauka.
                Nie lekceważ romantyzmu bo romantyzm świetnie sprawdza się jako parawan którym odgrodzić się można od tego dzisiejszego, zewsząd nas otaczającego domu wariatów.
                Wątpliwość.
                Po przeczytaniu Twoich tez dotyczących romantyzmu, zastanawiam się czy alkoholizm Twojego byłego to zjawisko pierwotne, czy wtórne.
                Pozdrawiam.
                • protein.spill Re: Młodszy partner... 19.09.13, 08:41
                  Przynoszenie kwiatow (tak jak inne elementyy procesu "romantycznuch" zalotow) moze byc i bywa skutecznie kopiowane przez tanie wersje Casanowy, w celu sportowego deflorowania albo chociaz penetrowania jak najwiekszej ilosci mlodych wagin.

                  Dziewczyknki powinne byc uczulane, na fakt ze nie kazdy kto umie wyszukac w wyszukiwarce wierszyk albo kupic kwiatek ma rzeczywiscie ich dobro na wzgledzie. Z drugiej strony strony nie jestem przeciw tym rekwizytom jezeli tkliwa milosc temu Casanowie w duszy gra.

                  Z trzeciej zas strony: ludzie sie zakochuja rzadko a seksu sie im chce na okraglo. Jezeli chodzi Ci o to, zeby jakos ozdobic i upiekszyc seks w juz istniejacych zwiazkach, to czemu nie.

                  Mi sie wydaje, ze intencja Zawle byla tylko niewlasciwa edukacja malych dziewczynek kladaca nacisk na teatralne rekwizyty.

                  • zawle Re: Młodszy partner... 19.09.13, 09:02
                    protein.spill napisał(a):

                    > Przynoszenie kwiatow (tak jak inne elementyy procesu "romantycznuch" zalotow) m
                    > oze byc i bywa skutecznie kopiowane przez tanie wersje Casanowy, w celu sportow
                    > ego deflorowania albo chociaz penetrowania jak najwiekszej ilosci mlodych wagin
                    > .
                    >
                    > Dziewczyknki powinne byc uczulane, na fakt ze nie kazdy kto umie wyszukac w wys
                    > zukiwarce wierszyk albo kupic kwiatek ma rzeczywiscie ich dobro na wzgledzie. Z
                    > drugiej strony strony nie jestem przeciw tym rekwizytom jezeli tkliwa milosc t
                    > emu Casanowie w duszy gra.
                    >
                    > Z trzeciej zas strony: ludzie sie zakochuja rzadko a seksu sie im chce na okrag
                    > lo. Jezeli chodzi Ci o to, zeby jakos ozdobic i upiekszyc seks w juz istniejacy
                    > ch zwiazkach, to czemu nie.
                    >
                    > Mi sie wydaje, ze intencja Zawle byla tylko niewlasciwa edukacja malych dziewcz
                    > ynek kladaca nacisk na teatralne rekwizyty.

                    :))) Nie potrafimy widzieć oddania w codziennych czynnościach, we wzajemnej pomocy, we wsparciu, zrozumieniu, akceptacji. Może tego trzeba dzieci uczyć? Doceń matkę, ojca, żonę, dzieci? Pochwal, wesprzyj, zaproponuj pomoc, zauważ starania?
                    • protein.spill Re: Młodszy partner... 19.09.13, 17:10
                      ":))) Nie potrafimy widzieć oddania w codziennych czynnościach, we wzajemnej pomocy, we wsparciu, zrozumieniu, akceptacji. Może tego trzeba dzieci uczyć? Doceń matkę, ojca, żonę, dzieci? Pochwal, wesprzyj, zaproponuj pomoc, zauważ starania?"

                      Nawet, albo zwlaszcza, jak cie drazni :)
                    • potwor_z_piccadilly Re: Młodszy partner... 19.09.13, 20:47
                      zawle napisała:

                      > :))) Nie potrafimy widzieć oddania w codziennych czynnościach,

                      Czyli kto nie potrafi ?
                      Ja, Ty, my, wy, oni, one ?

                      we wzajemnej pom
                      > ocy, we wsparciu, zrozumieniu, akceptacji. Może tego trzeba dzieci uczyć?

                      Uczenie dzieci tego, to jak rzucanie grochem o ścianę.
                      Dzieciom należy dawać dobre przykłady i starczy,

                      Doceń
                      > matkę, ojca, żonę, dzieci? Pochwal, wesprzyj, zaproponuj pomoc, zauważ starani
                      > a?

                      a ta reszta wypisanych przez Ciebie przymiotów, będzie wynikową tych przykładów.
                    • bgz0702 Re: Młodszy partner... 20.09.13, 09:12
                      zawle napisała:

                      > :))) Nie potrafimy widzieć oddania w codziennych czynnościach, we wzajemnej pom
                      > ocy, we wsparciu, zrozumieniu, akceptacji. Może tego trzeba dzieci uczyć? Doceń
                      > matkę, ojca, żonę, dzieci? Pochwal, wesprzyj, zaproponuj pomoc, zauważ starani
                      > a?

                      a ponieważ często nie ma takowych, wiec stąd zapotrzebowanie na "teatralne rekwizyty", o których pisał Protein. Jak rekwizyt występuje w roli kompensacji, bądź jest teatralnie wręczany to mnie śmieszy, ale raz na czas dostać niespodziewany rekwizyt to miła frajda i traktuję ją z poczuciem humoru ale zawsze stawiam taki rekwizyt w widocznym miejscu żeby się pouśmiechać jak go widzę
                      • zawle Re: Młodszy partner... 20.09.13, 10:39
                        bgz0702 napisała:
                        , ale raz na czas dostać niespodziewa
                        > ny rekwizyt to miła frajda i traktuję ją z poczuciem humoru ale zawsze stawiam
                        > taki rekwizyt w widocznym miejscu żeby się pouśmiechać jak go widzę.


                        Mnie nigdy nie cieszyły kwiaty, wierszyki i inne takie. Za to szczytem romantyzmu jest dla mnie przysłuchiwanie się moim potrzebom. Moje perfumy, bo waśnie się kończą. Jogurt do lodów, bo lubię z jogurtem. Kilo mięsa w promocji, bo lubię kupować tanio. Frytki, bo właśnie wróciłam z pracy i pewnie głodna. Nie musi okazać się potrzebny, ale wsłuchanie we mnie bardzo cenię.
                        • mojemail3 Re: Młodszy partner... 25.09.13, 07:50
                          zawle napisała:
                          (...)"Za to szczytem romantyzmu jest dla mnie przysłuchiwanie się moim potrzebom. Moje perfumy, bo waśnie się kończą. Jogurt do lodów, bo lubię z jogurtem. Kilo mięsa w promocji, bo lubię kupować tanio. Frytki, bo właśnie wróciłam z pracy i pewnie głodna. Nie musi okazać się potrzebny, ale wsłuchanie we mnie bardzo cenię.(...)"

                          Zawle, miałam tego nie pisac, ale co tam odważę się...
                          Temu opisowi odpowiada doskonale...mąż,dobry mąż, coś jak mój, co ma swoje wady,ale...co do kończących się perfum, kg mięsa( albo ryby;-) ulubionej gazetki, rogalika na śniadanie...wszystko się zgadza;-)

                          Może więc dobry mąż, czy nie-mąż, ale o funkcjach dobrego męża jest Ci potrzebny??
                          • zawle Re: Młodszy partner... 25.09.13, 07:56
                            mojemail3 napisała:
                            > Zawle, miałam tego nie pisac, ale co tam odważę się...
                            > Temu opisowi odpowiada doskonale...mąż,dobry mąż, coś jak mój, co ma swoje wady
                            > ,ale...co do kończących się perfum, kg mięsa( albo ryby;-) ulubionej gazetki, r
                            > ogalika na śniadanie...wszystko się zgadza;-)
                            >
                            > Może więc dobry mąż, czy nie-mąż, ale o funkcjach dobrego męża jest Ci potrzebn
                            > y??

                            Wszyscy moi mężczyźni tacy byli. Na serio:)) Czemu miałaś tego nie pisać?
                            • mojemail3 Re: Młodszy partner... 25.09.13, 08:23
                              zawle napisała:
                              > > Może więc dobry mąż, czy nie-mąż, ale o funkcjach dobrego męża jest Ci po
                              > trzebn
                              > > y??
                              >
                              > Wszyscy moi mężczyźni tacy byli. Na serio:)) Czemu miałaś tego nie pisać?

                              Nie wiedziałam, czy sugerowanie niezależnej kobiecie dobrego męża nie uwłacza;-)
                              To dlaczego "byli" skoro tacy fajni...byli ???
                              • zawle Re: Młodszy partner... 25.09.13, 08:34
                                mojemail3 napisała:
                                > Nie wiedziałam, czy sugerowanie niezależnej kobiecie dobrego męża nie uwłacza;-
                                > )
                                > To dlaczego "byli" skoro tacy fajni...byli ???

                                Nie wiem jak innym, mi nie uwłacza:)) Niewiele rzeczy mi uwłacza. I zazwyczaj robię je sobie sama, inni nie mają na mnie aż tak dużego wpływu. To tylko jedna z cech. Trochę za mało żeby ze sobą mimo reszty być.
                                • mojemail3 Re: Młodszy partner... 25.09.13, 08:54
                                  zawle napisała:
                                  > Nie wiem jak innym, mi nie uwłacza:)) Niewiele rzeczy mi uwłacza. I zazwyczaj r
                                  > obię je sobie sama, inni nie mają na mnie aż tak dużego wpływu. To tylko jedna
                                  > z cech. Trochę za mało żeby ze sobą mimo reszty być.

                                  Czyli jak, jednak nie można mieć wszystkiego???
                                  • zawle Re: Młodszy partner... 25.09.13, 09:29
                                    mojemail3 napisała:
                                    > Czyli jak, jednak nie można mieć wszystkiego???

                                    No....wszystkiego to raczej nie. Ale jak ktoś poda ciepłą herbatę, to zaraz że dobry mąż?;) Człowiek normalny.
                                    • mojemail3 Re: Młodszy partner... 25.09.13, 09:35
                                      zawle napisała:

                                      > mojemail3 napisała:
                                      > > Czyli jak, jednak nie można mieć wszystkiego???
                                      >
                                      > No....wszystkiego to raczej nie. Ale jak ktoś poda ciepłą herbatę, to zaraz że
                                      > dobry mąż?;) Człowiek normalny.

                                      Zgadza się, ale rzecz w tym,że teraz o tą "normalność" ciężko;-)
                                      • zawle Re: Młodszy partner... 25.09.13, 09:40
                                        mojemail3 napisała:
                                        > Zgadza się, ale rzecz w tym,że teraz o tą "normalność" ciężko;-)

                                        Nie wiem, ja tylko takich trafiałam. Tylko takich wybierałam. Jeśli nawet jest ciężko, to znaczy że mam zjełczałą margarynę jeść? Wolę suchy chleb.
                                        • mojemail3 Re: Młodszy partner... 25.09.13, 09:49
                                          zawle napisała:

                                          > Nie wiem, ja tylko takich trafiałam. Tylko takich wybierałam. Jeśli nawet jest
                                          > ciężko, to znaczy że mam zjełczałą margarynę jeść? Wolę suchy chleb.

                                          Jasne, też wolę suchy chleb, bez margaryny;-)

                                          A "nawracając" do tematu młodszych, a zahaczając o kwestie żywnościowe, jako że dziś pyszną kawę pod ciśnieniem( 15 bar;-) wypiłam, to sobie przypomniałam,jak mnie całkiem niedawno ciacho lat 25 na kawę zapraszało...z automatu!!! No cóż, preferencje mam nieco dalej idące, cóż taki młodzian może zaproponować w kwestii konsumpcji??
                                          Przecież ja już z młodszymi sypiałam...20 lat temu;-)
                                          • zawle Re: Młodszy partner... 25.09.13, 09:59
                                            mojemail3 napisała: to sobie przypomniałam,jak
                                            > mnie całkiem niedawno ciacho lat 25 na kawę zapraszało...z automatu!!! No cóż,
                                            > preferencje mam nieco dalej idące, cóż taki młodzian może zaproponować w kwest
                                            > ii konsumpcji??

                                            W kwestii konsumpcji to Ty mu coś zaproponuj i ciesz się że odkrywa dzięki Tobie nowe, wyższe smaki:)) Ja też sypiałam z młodymi i wtedy bardzo mi się podobało:))
                                            • mojemail3 Re: Młodszy partner... 25.09.13, 10:03
                                              zawle napisała:
                                              > W kwestii konsumpcji to Ty mu coś zaproponuj i ciesz się że odkrywa dzięki Tobi
                                              > e nowe, wyższe smaki:)) Ja też sypiałam z młodymi i wtedy bardzo mi się podobał
                                              > o:))

                                              A co to ja jestem, instytucja charytatywna, czy obiekt szkoleniowy???
                                              Niech sobie sam radzi na polu odkryć i nowych lądów;-)
                                              Wolę własnego starego, niestety...
                                              • kag73 Re: Młodszy partner... 25.09.13, 10:14
                                                mojemail3 napisała:
                                                > A co to ja jestem, instytucja charytatywna, czy obiekt szkoleniowy???
                                                > Niech sobie sam radzi na polu odkryć i nowych lądów;-)
                                                > Wolę własnego starego, niestety...

                                                Ciacho jest ciacho, niezaleznie w jakim nedznym barze i przy jakiej nedznej kawie.
                                                To chyba nie chodzi o to, zeby szkolic, tylko, zeby sie delektowac takim ciachem, jak je najlepiej zjesc to ja juz bym wiedziala i o to chodzi:)). Kiedys, dawno temu, niekoniecznie wiedzialam i to jest ta roznica.
                                                Ze wolisz "wlasnego starego" to rozumiem:)
                                                • mojemail3 Re: Młodszy partner... 25.09.13, 10:17
                                                  kag73 napisała:
                                                  > Ciacho jest ciacho, niezaleznie w jakim nedznym barze i przy jakiej nedznej kaw
                                                  > ie.
                                                  > To chyba nie chodzi o to, zeby szkolic, tylko, zeby sie delektowac takim ciache
                                                  > m, jak je najlepiej zjesc to ja juz bym wiedziala i o to chodzi:))

                                                  Eeee chyba nie. Nie chodzi mi o brak kasy, tylko brak klasy takiego ciacha.
                                                  Poza tym, ja mam embargo na ciacha, coś bardziej dietetycznego powinnam;-)
                                                  • kag73 Re: Młodszy partner... 25.09.13, 10:22
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Eeee chyba nie. Nie chodzi mi o brak kasy, tylko brak klasy takiego ciacha.
                                                    > Poza tym, ja mam embargo na ciacha, coś bardziej dietetycznego powinnam;-)

                                                    Bo te klase to zobaczysz dopiero jak sie przed Toba rozbierze i Cie wezmie w te silne meskie ramiona, tam nic nie wisi i nie wystaje zaden zbedny miesien(piwny), kochana:)) Zapomnij o diecie, raz sie zyje, zwlaszcza gdy ma sie okazje na naprawde pycha ciacho ... sie nie odmawia:)))) Bo tyle tych okazji nie ma, zeby zaraz przytyc.
                                                  • zawle Re: Młodszy partner... 25.09.13, 10:24
                                                    kag73 napisała: Bo tyle tych okazji nie ma, zeby
                                                    > zaraz przytyc.

                                                    Dobre, dobre...aż kopie:))
                                                  • mojemail3 Re: Młodszy partner... 25.09.13, 10:35
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Bo te klase to zobaczysz dopiero jak sie przed Toba rozbierze i Cie wezmie w te
                                                    > silne meskie ramiona, tam nic nie wisi i nie wystaje zaden zbedny miesien(piwn
                                                    > y), kochana:)) Zapomnij o diecie, raz sie zyje, zwlaszcza gdy ma sie okazje na
                                                    > naprawde pycha ciacho ... sie nie odmawia:)))) Bo tyle tych okazji nie ma, zeby
                                                    > zaraz przytyc.

                                                    No ładnie, nie dość że Kag "rozpija naród" to jeszcze namawia co cudzołóstwa...
                                                    Chyba,że sama się tak rozmarzyłaś, Kag?
                                                    Mój czterdziestokilkulatek nie ma śladu mięśnia piwnego, typ żylasto-mięśniowy...
                                                    A że już nie taki, jak 15 lat temu, trudno, czas nie....nie staje;-)
                                                  • kag73 Re: Młodszy partner... 25.09.13, 10:44
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > No ładnie, nie dość że Kag "rozpija naród" to jeszcze namawia co cudzołóstwa...
                                                    > Chyba,że sama się tak rozmarzyłaś, Kag?
                                                    > Mój czterdziestokilkulatek nie ma śladu mięśnia piwnego, typ żylasto-mięśniowy.
                                                    > ..
                                                    > A że już nie taki, jak 15 lat temu, trudno, czas nie....nie staje;-)

                                                    No, nie no, my tutaj sobie tak czysto teoretycznie rozmawiamy:) Zawle to co innego, powinna korzystac! No fakt, czas nie staje ale wazne, ze ptak wstaje:)
                                                  • zawle Re: Młodszy partner... 25.09.13, 12:26
                                                    kag73 napisała:
                                                    > No, nie no, my tutaj sobie tak czysto teoretycznie rozmawiamy:) Zawle to co inn
                                                    > ego, powinna korzystac! No fakt, czas nie staje ale wazne, ze ptak wstaje:)

                                                    Wiecie jak to jest dziewczyny...sam fakt że mogę mnie nie nakręci:))
                                                  • jesod Czas nie staje 25.09.13, 13:30
                                                    kag73 napisała:
                                                    > No fakt, czas nie staje ale wazne, ze ptak wstaje :)

                                                    To, że wstaje to ciul... Żadna rewelacja. Ważne jest by zrywał się do lotu.

                                                    A tak, poza tym, sugerujesz, że czas jest pozbawiony ikry i potrzebuje viagry?
                • zawle Re: Młodszy partner... 19.09.13, 08:42
                  potwor_z_piccadilly napisał:
                  > A kto Ci takich głupot naopowiadał ?
                  > Związek kobiety z mężczyzną bez elementów romantycznych nie jest związkiem, lec
                  > z układem, porozumieniem stron z - możliwe że wydrukowanym, zakresem praw i obo
                  > wiązków.

                  T może ustalmy czym jest dla Ciebie romantyzm? Ja nie trawię kwiatów, wierszyków, patrzenie w oczki, trzymania za rączki. Zamiast tego wybieram kawałek ciasta/wino, abstrakcyjny humor, emocjonujący seks oraz podanie butelki piwa gdy wrócę z pracy. To chyba nie ejst romantyzm? tajemniczości, nadmiernej ( mam bardzo wyśrubowane standardy) emocjonalności nie znoszę. Uważam więc że związek bez romantyzmu może istnieć, jednak bez dobrego układu nie. I gdybym miała to wartościować, wybieram rękoma i nogami układ.

                  > Nie lekceważ romantyzmu bo romantyzm świetnie sprawdza się jako parawan którym
                  > odgrodzić się można od tego dzisiejszego, zewsząd nas otaczającego domu wariató
                  > w.
                  > Wątpliwość.
                  > Po przeczytaniu Twoich tez dotyczących romantyzmu, zastanawiam się czy alkoholi
                  > zm Twojego byłego to zjawisko pierwotne, czy wtórne.
                  > Pozdrawiam.


                  Romantyzm najczęściej bywa parawanem w miesiącach miodowych następujących po przemocy, piciu i innych przegięciach pały. Nigdy nie byłam w związku z żadnym alkoholikiem, czy osobą uzależnioną od czegokolwiek. Ale aż uśmiech mi się pojawił na twarzy gdy przeczytałam Twoją diagnozę:))) Żenada zawsze mnie rozbawiała. Moja też ....żeby nie było:)))
                  • potwor_z_piccadilly Re: Młodszy partner... 19.09.13, 21:22
                    zawle napisała:
                    > Uważam więc że związek bez ro
                    > mantyzmu może istnieć,

                    Mam rozumieć że na tezę tę żywym przykładem jesteś ?


                    jednak bez dobrego układu nie. I gdybym miała to wartośc
                    > iować, wybieram rękoma i nogami układ.

                    No to powodzenia.

                    > Romantyzm najczęściej bywa parawanem w miesiącach miodowych następujących po pr
                    > zemocy, piciu i innych przegięciach pały.

                    Zaplątałaś się.

                    Nigdy nie byłam w związku z żadnym al
                    > koholikiem, czy osobą uzależnioną od czegokolwiek.

                    No tu to możliwe ze dla odmiany to ja się zaplątałem myląc wpisy forumowiczek.
                    Dociekać mi się nie chce, więc przyjmijmy, zaplątałem się.

                    > Żenada zawsze mnie rozbawiała.

                    No to się różnimy, bo mnie żenowała.
                  • bgz0702 Re: Młodszy partner... 20.09.13, 09:24
                    zawle napisała:

                    > potwor_z_piccadilly napisał:
                    > > A kto Ci takich głupot naopowiadał ?
                    > > Związek kobiety z mężczyzną bez elementów romantycznych nie jest związkie
                    > m, lec
                    > > z układem, porozumieniem stron z - możliwe że wydrukowanym, zakresem praw
                    > i obo
                    > > wiązków.
                    >
                    > T może ustalmy czym jest dla Ciebie romantyzm? Ja nie trawię kwiatów, wierszykó
                    > w, patrzenie w oczki, trzymania za rączki. Zamiast tego wybieram kawałek ciasta
                    > /wino, abstrakcyjny humor, emocjonujący seks oraz podanie butelki piwa gdy wróc
                    > ę z pracy. To chyba nie ejst romantyzm? tajemniczości, nadmiernej ( mam bardzo
                    > wyśrubowane standardy) emocjonalności nie znoszę. Uważam więc że związek bez ro
                    > mantyzmu może istnieć, jednak bez dobrego układu nie. I gdybym miała to wartośc
                    > iować, wybieram rękoma i nogami układ.
                    >
                    a ja to myśle, ze tym właśnie jest romantyzm, naiwnym dbaniem o "dobry układ", bo przecież gdyby to był tylko pragmatyzm i ciężka robota to nie chciałoby nam się dbać na dłuższą metę. W tym musi być sympatia i wyrażanie emocji, tylko każdy dba inaczej o ten swój "dobry układ". Wręczanie żonie kwiatów, po wcześniejszym chlaniu bo "głupia dziwka mnie wkurw..." nie zalicza sie dla mnie do kategorii romantyczne, choć dla innych może sie zaliczać i się zalicza pewnie
          • zawle Re: Młodszy partner... 18.09.13, 20:56
            xciekawax napisała:
            > Pozatym tacy "kawalerzy" byli juz na tylu randkach, tyle kobiet poznali, ze te
            > nowo poznane kobiety zaczynaja sie wydawac nastepnym numerkiem. Tylko patrzac n
            > a kobiete moga wykalkulowac swoje szanse/opcjie, i jak dlugo pociagna takie ran
            > dki (moze zwiazek), i pewnie wiedza ze sie skonczy skoro wszystkie do tej pory
            > sie konczyly.


            Ale ja mam tak samo. Nie chce mi się z domu wychodzić, gdy mam po raz tysięczny przechodzić to samo. Odgrzewane uśmiechy, historyjki z wytartej od używania listy, pierwszo-setny pocałunek.....wyrzyg. Gdybym była mniej uspołeczniona to bym powiedziała : dobra, przestać pier..lić i pokaż co tam masz. Wolałabym wchodzić w związek od powiedzmy...10 randki. Wtedy już wiadomo o co chodzi. Czy do domu trzeba od razu pójść, czy jest fajnie.
            >
    • moletka5 dziadki 18.09.13, 10:48
      zawle napisała:

      > Czy mężczyźni też tak to czują?

      Myślę, że ilość obleśnych dziadków zaczepiających młode, atrakcyjne dziewczyny jest lepszą wskazówką niż jakiekolwiek deklaracje na forum... Im to nie przeszkadza.
      • loppe Re: dziadki 18.09.13, 13:11
        Znaczy pytanie Zawle nie wiadomo czego dotyczy, bo można też myśleć - raczej to - co mężczyźni czują nt. związku starszej z młodzieńcem, no to jest podstawowy kontekst tutaj.
    • bgz0702 Re: Młodszy partner... 18.09.13, 13:23
      zawle napisała:

      > Na portalach randkowych zaczepiają mnie młodzi mężczyźni....dużo młodsi i czasa
      > mi naprawdę śliczni. Zastanawiałam się czemu im nie daję "szansy"? Gdybym zaczę
      > ła o nich myśleć poważnie...gdybym się zaangażowała, to moje codzienne z nimi i
      > stnienie byłoby bolesne. Moje ciało, młode koleżanki, świadomość przyszłości, m
      > oi znajomi, ja i on w miejscu publicznym, moje dzieci, rodzina. Przemycania/jeż
      > dżenia do młodszego na seks mam dość. Jedyną opcją mógłby być układ że mam dużo
      > kasy i takiego młodego traktuję jak zwierzątko domowe, mając do niego lekceważ
      > ąco- prześmiewczy stosunek. Czy mężczyźni też tak to czują?

      osobiście zawsze miałam słabość do starszych chłopaków i nawet dziś wolę ich nadal choć pewnie wiekszość 20latków jest sprawniejsza fizycznie. Chyba poza jednym numerkiem więcej nic bym od takiego młodego kolegi nie chciała, oni mnie słabią jakoś, jedni swoją naiwnością, a inni przewidywalnym cwaniactwem
    • loppe Re: Młodszy partner... 18.09.13, 13:35
      Przy znacznie starszym partnerze nietrudno się poczuć młodziutką. Z drugiej strony divy ostatnimi czasy b. chętnie sięgają po młodzieńców - Madonna chodzi ostatnio z 20parolatkiem. To jest takie: a co? stać mnie bo jestem wyjątkowa
      • dreemcatcher Re: Młodszy partner... 18.09.13, 13:54
        sprostowanie ona z nim nie chodzi , za bogata jest na to :)
        • loppe Re: Młodszy partner... 18.09.13, 13:56
          to może biega, jogging wśród bogatych en vogue
          • dreemcatcher Re: Młodszy partner... 18.09.13, 17:35
            myślę że jako przystawka służy , nie oszukujmy się ona swoje lata ma i mimo ponaciąganej skóry i operacji wiek robi swoje a perspektywa przespania się z babcią jakoś mnie przyprawia o dreszcze, na teledyskach wyglada idealnie w rzeczywistosci już szału nie ma.
    • yoric Re: Młodszy partner... 18.09.13, 13:52
      Z perspektywy faceta...

      Myślę, że nie ma jednej wspólnej 'perspektywy faceta'. Np. ja obecnie celuję w trochę niższy przedział wiekowy. Doświadczenie łóżkowe i większy 'pazur' nie jest dla mnie teraz jakąś specjalną wartością.
      Ale i sam nie mam już 20 lat (ani 25). Natomiast kiedy miałem (no i kiedy byłem singlem) pewnie wziąłbym taki niezobowiązujący seks z fajną babką 40/40+ z pocałowanie ręki, z dojazdami, itd. Tyle, że wtedy miałem takie przekonanie, że na takie wyzwanie jestem za cienki i raczej nie mam szans.

      Można w ciemno strzelać, że pierwszą i główną motywacją takiego faceta jest seks, że związku z tego nie będzie (z różnych przyczyn). Ale że np. się nie zaangażuje, nie ma żadnej gwarancji - o ile to dla Ciebie problem - IMO każdy wchodzi w takie relacje na własne ryzyko, byle reguły gry były od początku czytelne. Może się też trafić fajny gość do rozmowy - tak jak wśród stada 20-tek mających generalnie siano w głowie trafia się całkiem sporo fajnych, poukładanych panien, z którymi można miło spędzać czas i poza łóżkiem.
      • jesod Re: Młodszy partner... 18.09.13, 21:56
        yoric napisał:
        > Z perspektywy faceta...
        >
        > Myślę, że nie ma jednej wspólnej 'perspektywy faceta'.

        Słusznie. Ja też tak myślę, ale nie dlatego napisałam, że słusznie.
        Każdy ma swoją perspektywę podyktowaną własnymi potrzebami i poglądami/przekonaniami w sprawach nie tylko męsko-damskich, ale ogólnie we wszystkim. I właśnie z tej, a nie innej, perspektywy chce/pragnie realizować swoje życie.

        • potwor_z_piccadilly Re: Młodszy partner... 18.09.13, 22:38
          jesod napisała:

          > I właśnie
          > z tej, a nie innej, perspektywy chce/pragnie realizować swoje życie.

          Swoje życie tak.
          Jeśli jednak ten ktoś decyduje się na życie w związku, to musi przejść z chcę/pragnę, na formę chcemy/pragniemy.
          Ci którym się to uda, diamentowych godów dożywają.

          • jesod Jeśli ktoś decyduje się na życie w związku 18.09.13, 23:18
            potwor_z_piccadilly napisał:
            > Jeśli jednak ten ktoś decyduje się na życie w związku, to musi przejść z chcę/p
            > ragnę, na formę chcemy/pragniemy.

            Zgadzam się z tym, ale... mowa była o tym, że nie ma jedynej wspólnej 'perspektywy faceta'.
            Do tej wypowiedzi się odnosiłam. Nie chodziło tutaj o związek, tylko bardziej o punkt widzenia i o to, co komu odpowiada lub nie.

            Co do przechodzenia w związku na formę chcemy/pragniemy jest to konieczne - owszem, ale tylko i wyłącznie wtedy, kiedy ma szansę zaistnieć z wolnego wyboru, a nie z powodu/przymusu istnienia związku i bycia w nim. Poza tym, nie można i nie należy całkowicie pozbywać się własnej przestrzeni i oczekiwać tego samego od partnera, bo jest to droga autodestrukcji, wynikająca właśnie z braku tej przestrzeni, do której każdy z nas ma prawo - po to by móc normalnie funkcjonować i egzystować.

            Związek jest wspólnotą, w której wzajemnie trzeba się szanować i chcieć/starać się zrozumieć.
            Zrozumienie przychodzi łatwiej, gdy jesteśmy pozytywnie zaangażowani uczuciowo i emocjonalnie. Dlatego ta osoba, a nie inna, staje się nam bliska - po prostu nam na niej zależy.
            • potwor_z_piccadilly Re: Jeśli ktoś decyduje się na życie w związku 19.09.13, 21:55
              Jesod
              Przepraszam że nie pogadamy o Twoich tezach bo to sporo pisaniny (może przy innej okazji), a my z żoną zadaliśmy się robić rewoltę w ogrodzie. Coś mnie podkusiło, a teraz cholera mnie bierze bo roboty huk a końca nie widać.
              Głowy nie mam do spraw duszy. Teraz to piach cement, kostki, krawężniki, proporcje, pomiary, wymiary, drzewka, kwiaciory i krzaczory.
              Pozdrawiam.

    • 74kataryna Re: Młodszy partner... 07.10.13, 04:27
      A ja powiem z autopsji. Też nie byłam zainteresowana młodszymi mężczyznami i podobnie jak autorka wątku, takowi często mnie zaczepiali. Aż razu pewnego odpisałam z czystej ciekawości. I cóż... spotykamy się teraz i jest fajnie pomimo 10 lat różnicy (39-29). I doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że może to nie być związek na lata (chociaż może się zdziwię). Ale prawda jest taka, że żaden facet nie da mi pewności, że będzie ze mną do grobowej deski. Więc skoro jedynym "przeciw" jest wiek, to chyba warto spróbować :)
Pełna wersja