pannamloda86
22.09.13, 21:12
Witam,
od 9 lat jestem w szczęśliwym związku.Mam wyczekanego maluszka,na ktorego troche czekalismy,kochajacego partnera,a juz niedlugo meża.Jako zwiazek na poczatku swoje przeszlismy-docieranie się ,jego szalenstwa,ale finalnie od 4 lat jestesmy szczesliwi,bardzo dobrze sie rozumiemy,kochamy i realizujemy w naszym zyciu.Od niedawna choc nigdy tego nie planowalismy jestem zareczana i w przyszlym roku planujemy slub,bo wiemy,ze sie kochamy i chcemy byc razem,a slub bedzie tego pieknym uwiecznieniem dla nas samych-wczesniej byly to naciski ze strony rodziny.Choc moze ktos uznac to za zwiazek umarly ale nie ma u nas klotni,nieporozumień,mamy wspólne pasje,prowadzimy razem biznes.
Poczatki byly bardzo trudne,ale udalo sie stworzyc nam fajny zwiazek oparty nie tylko na milosci ,ale i przyjazni.Jedynie seks przestal istniec w naszym zyciu...i to mnie martwi oraz budzi watpliwosci co do slubu...
Seks byl udany i dosc czesty.Potem byly nieporozumienia,rozstanie i powrot po ktorym wszystko sie zmienilo.Wspolnie zdecydowalismy sie na dziecko i jestesmy szczesliwymi rodzicami,w zwiazku niczego mi nie brakuje- czuje sie kochana,jestem przytulana,calowana,narzeczony daje mi duzo czulosci,ale nie ma miedzy nami wogole zblizen,a ja od zajscia w ciaze nie mialam seksu...W ciazy rozumiem,bo balismy sie o dziecko,potem dojscie do siebie po ciazy,karmienie piersia i oboje nie mielismy takiej potrzeby.Ale od polroku spokojnie moglibysmy sie kochac,a tu nic...Nie bede ukrywac,ze inicjatorem zawsze byl partner,bo ja po prostu nie potrafie,zawsze to byla jego domena i seks byl bardzo udany.Parner rzeczywiscie mial bardzo duzo stresu w zwiazku z firma,od jakiego czasu caly stres z niego wychodzi.Wracamy z pracy ,a ona pada jak tylko dojdzie do lozka...O inna kobiete go nie podejrzewam,bo jestesmy prawie non stop razem,mam dojscie do jego telefonu,wiem kiedy i gdzie jedzie,a pzoa tym mam juz teraz do niego zaufania.Jesli chodzi o moja atrakcyjnosc po ciazy to jestem lepiej niz przed ciaza,szybko wrocilam do formy i dbam o siebie jesli ktos by podejrzewal to...Zaczelam wiec rozmawiac,powiedzial,ze brakuje mi seksu i co sie z nami dzieje,odpowiedzial ,ze po prostu jest przemeczony,ze seks nie jest mu juz tak potrzebny jak fakt,zeby sie przytulic,poprzytulac,podotykac....a mi brakuje u nas z wiazku szalenstwa...wiadomo,ze prowadzac dzialalnosc,duzo pracujac i majac w domu malutkie dziecko oraz wiele obowiazkow to juz nie jest to,ale zeby wogole nic...Obiecuje ,ze postara sie i cos bedzie ,po czym konczy sie na mizianiu wieczornym i snie...Rano mozna zapomniec,bo trzeba wstac do dziecka,ubrac sie ,wypelnic domowe obowiazki i leciec do pracy...No i nie wiem co z tym zrobić..
Jestem szczesliwa,ale utracilam przez to jakiekolwiek poczucie kobiecosci i nie wyobrazam sobie tego dalej..nie czuje sie dla niego atrakcyjna,choc nie moge powiedziec,abym nie czula sie kochana.Nie unika rozmow o tym,ale tez nic z tym nie robi.Moze to glupie,ale zaczelam podejrzewac,czy nie jest ukrytym gejem...bo wszystko jest ok,ale ten brak seksu od 2 lat mnie przeraza i nie wiem jak to ma byc dalej...Ja mam dopiero 27 lat,on dopiero 39 i nigdy nie czulam tej roznicy wieku ,a nie chce mi sie wierzyc,aby w tym wieku mezczyzna mial juz z 'tym' problemy...Chce mu zaproponowac wspolna wizyte u seksuologa i otwarta rozmowe o tym...
Nie wiem co myslec i co robic,a choc to tylko seks to budzi we mnie watpliwosci o wspolnym zyciu...