Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić?

22.09.13, 21:12
Witam,

od 9 lat jestem w szczęśliwym związku.Mam wyczekanego maluszka,na ktorego troche czekalismy,kochajacego partnera,a juz niedlugo meża.Jako zwiazek na poczatku swoje przeszlismy-docieranie się ,jego szalenstwa,ale finalnie od 4 lat jestesmy szczesliwi,bardzo dobrze sie rozumiemy,kochamy i realizujemy w naszym zyciu.Od niedawna choc nigdy tego nie planowalismy jestem zareczana i w przyszlym roku planujemy slub,bo wiemy,ze sie kochamy i chcemy byc razem,a slub bedzie tego pieknym uwiecznieniem dla nas samych-wczesniej byly to naciski ze strony rodziny.Choc moze ktos uznac to za zwiazek umarly ale nie ma u nas klotni,nieporozumień,mamy wspólne pasje,prowadzimy razem biznes.
Poczatki byly bardzo trudne,ale udalo sie stworzyc nam fajny zwiazek oparty nie tylko na milosci ,ale i przyjazni.Jedynie seks przestal istniec w naszym zyciu...i to mnie martwi oraz budzi watpliwosci co do slubu...
Seks byl udany i dosc czesty.Potem byly nieporozumienia,rozstanie i powrot po ktorym wszystko sie zmienilo.Wspolnie zdecydowalismy sie na dziecko i jestesmy szczesliwymi rodzicami,w zwiazku niczego mi nie brakuje- czuje sie kochana,jestem przytulana,calowana,narzeczony daje mi duzo czulosci,ale nie ma miedzy nami wogole zblizen,a ja od zajscia w ciaze nie mialam seksu...W ciazy rozumiem,bo balismy sie o dziecko,potem dojscie do siebie po ciazy,karmienie piersia i oboje nie mielismy takiej potrzeby.Ale od polroku spokojnie moglibysmy sie kochac,a tu nic...Nie bede ukrywac,ze inicjatorem zawsze byl partner,bo ja po prostu nie potrafie,zawsze to byla jego domena i seks byl bardzo udany.Parner rzeczywiscie mial bardzo duzo stresu w zwiazku z firma,od jakiego czasu caly stres z niego wychodzi.Wracamy z pracy ,a ona pada jak tylko dojdzie do lozka...O inna kobiete go nie podejrzewam,bo jestesmy prawie non stop razem,mam dojscie do jego telefonu,wiem kiedy i gdzie jedzie,a pzoa tym mam juz teraz do niego zaufania.Jesli chodzi o moja atrakcyjnosc po ciazy to jestem lepiej niz przed ciaza,szybko wrocilam do formy i dbam o siebie jesli ktos by podejrzewal to...Zaczelam wiec rozmawiac,powiedzial,ze brakuje mi seksu i co sie z nami dzieje,odpowiedzial ,ze po prostu jest przemeczony,ze seks nie jest mu juz tak potrzebny jak fakt,zeby sie przytulic,poprzytulac,podotykac....a mi brakuje u nas z wiazku szalenstwa...wiadomo,ze prowadzac dzialalnosc,duzo pracujac i majac w domu malutkie dziecko oraz wiele obowiazkow to juz nie jest to,ale zeby wogole nic...Obiecuje ,ze postara sie i cos bedzie ,po czym konczy sie na mizianiu wieczornym i snie...Rano mozna zapomniec,bo trzeba wstac do dziecka,ubrac sie ,wypelnic domowe obowiazki i leciec do pracy...No i nie wiem co z tym zrobić..
Jestem szczesliwa,ale utracilam przez to jakiekolwiek poczucie kobiecosci i nie wyobrazam sobie tego dalej..nie czuje sie dla niego atrakcyjna,choc nie moge powiedziec,abym nie czula sie kochana.Nie unika rozmow o tym,ale tez nic z tym nie robi.Moze to glupie,ale zaczelam podejrzewac,czy nie jest ukrytym gejem...bo wszystko jest ok,ale ten brak seksu od 2 lat mnie przeraza i nie wiem jak to ma byc dalej...Ja mam dopiero 27 lat,on dopiero 39 i nigdy nie czulam tej roznicy wieku ,a nie chce mi sie wierzyc,aby w tym wieku mezczyzna mial juz z 'tym' problemy...Chce mu zaproponowac wspolna wizyte u seksuologa i otwarta rozmowe o tym...
Nie wiem co myslec i co robic,a choc to tylko seks to budzi we mnie watpliwosci o wspolnym zyciu...
    • kag73 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 22.09.13, 21:35
      Hmm, skomplikowane, trudno o jednoznaczna diagnoze.
      Dziwi mnie, ze nie bylo seksu z ciazy i ciekawi od kogo to wyszlo, bo seks dziecku nie zagraza, chyba, ze byla ciaza zagrozona. Moze facet nauczyl sie sobie radzic recznie i mu pozostalo. Moze przypadek, ze teraz Ty jestes matka a nie kobieta.
      Proponuje jednak zapotrafic i zainicjowac seks, chociaz nigdy tego nie robilas. Zawsze kiedys jest ten pierwszy raz:) Wybierz moment kiedy nie jest az tak przemeczony, np. w weekend i startuj. Wtedy zobaczysz jaka bedzie reakcja na Twoja inicjatywe. Dziwne tez, ze facet sie "mizia" wieczorem a potem zasypia bez niczego, rozumiem, ze mozna byc zmeczonym i nici z seksu, ale za kazdym razem nic, to troche za duzo. Poza tym istotne co TY w trakcie tego miziania robisz, czy jestes pasywna jak zimna ryba, bez reakcji i z rekoma na plecach czy moze cos dajesz jednak od siebie i czy jest jakas "reakcja".
      Mozliwe, ze jest zmienjszyly sie jego potrzeby, albo przemeczony o seksie nie mysli a jak pomysli to sobie szybko zrobi recznie i potrzeba zaspokojona, wiec do zony sie dobierac nie musi.
      • sea.sea Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 22.09.13, 21:41
        Jw, też mam taką myśl, że jak chcesz szaleństwa, to może zaszalej i zainicjuj?

        Może się mylę, ale jak widzę "nie potrafię inicjować", to trudno mi sobie wyobrazić, że osoba siedzi i czeka na sygnał, ale po sygnale nagle jest wulkanem aktywności w łóżku. Być może gdybyś się jednak przemogła - w końcu to człowiek, którego znasz od 9 lat, masz z nim dziecko i planujesz spędzić resztę życia - wniosłoby to trochę świeżości w seksualny aspekt Waszego związku. Być może on faktycznie jest przemęczony, a do tego jeszcze skoro sam ma w sobie odnajdywać iskrę bożą bez Twojego udziału, to mu się zwyczajnie nie chce. Ja akurat problemów z inicjowaniem nie mam, ale jakby partner miał postawę "to ja będę leżeć i pachnieć, a ty coś zrób, bo jak nie zrobisz, to seksu nie będzie" - też by mi się nie chciało.
        • kag73 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 22.09.13, 21:52
          No wlasnie toche tak: jest przemeczony a jeszcze ma/musi odwalic cala robote.
          Autorko, skoro nie potrafisz to sobie wypij jednego na odwage i do boju. Dziwne, 9 lat razem a Ty nie potrafisz przejac inicjatyway...hmmm. To miewasz sama w ogole ochote na seks, sprawia Ci on frajde? Czy chcesz seksu, zeby poczuc sie atrakcyjna i dla zasady. Zauwaz, mezczyzni zazwyczaj "biora" sobie czego/co potrzebuja i wychodza na plus, dkoro potrzebujesz seksu to zrob cos...wez go sobie:)) Tez tak robie.
          Jak Ci odmowi wtedy bedzie gorzej/powazniej, na razie jest szansa.
          • sea.sea Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 22.09.13, 21:55
            Może on też się czuje nieatrakcyjny i niepociągający, skoro ukochana kobieta nigdy się na niego pierwsza nie rzuciła ani nie mruknęła "weź mnie teraz na tym stole, bo umrę" :)
          • marek.zak1 Co sie dzieje? 22.09.13, 21:56
            Mieć fajną dupę (przepraszam, dziewczynę) w łóżki i nie chciec jej bzyknąć, to nie mój świat. Nie rozumiem, sorry.
            • kag73 Re: Co sie dzieje? 22.09.13, 22:01
              marek.zak1 napisał:

              > Mieć fajną dupę (przepraszam, dziewczynę) w łóżki i nie chciec jej bzyknąć, to
              > nie mój świat. Nie rozumiem, sorry.

              Bo Ty jestes, Marek, inne pokolenie:))
              • marek.zak1 Re: Co sie dzieje? 22.09.13, 22:05
                Masz rację. Kiedyś wszyscy faceci chcieli, teraz jest inaczej.
                • kag73 Re: Co sie dzieje? 22.09.13, 22:10
                  marek.zak1 napisał:

                  > Masz rację. Kiedyś wszyscy faceci chcieli, teraz jest inaczej.

                  Hmm, bo kiedys kobiety nie chcialy a teraz chca a zatem faceci nie moga wydolic. Kiedys nie wpadalo w oczy, ze czasem nie chcieli, bo baby i tak nie chcialy:)
                  • marek.zak1 Re: Co sie dzieje? 22.09.13, 22:21
                    Nie chciały? Jestes pewna?
            • mojemail3 Re: Co sie dzieje? 22.09.13, 22:49
              marek.zak1 napisał:

              > Mieć fajną dupę (przepraszam, dziewczynę) w łóżki i nie chciec jej bzyknąć, to
              > nie mój świat. Nie rozumiem, sorry.

              Nawet zwierzęta nie zawsze są chętne do kopulacji, mimo że mają instynktowną ruję, a co dopiero człowiek,ze swoją skomplikowaną seksualnością...

              PannoMłoda86 !
              Wcale mnie nie dziwi Twój przypadek,zdarza się, wcale nie tak rzadko, polecam Ci książkę Esther Perel pt. "Inteligencja erotyczna", pomoże bardziej twojemu związkowi niż wszystkie rady na forum razem wzięte;-)
              • kag73 Re: Co sie dzieje? 22.09.13, 23:02
                mojemail3 napisała:
                > PannoMłoda86 !
                > Wcale mnie nie dziwi Twój przypadek,zdarza się, wcale nie tak rzadko, polecam C
                > i książkę Esther Perel pt. "Inteligencja erotyczna", pomoże bardziej twojemu zw
                > iązkowi niż wszystkie rady na forum razem wzięte;-)

                Serio? Nie chce byc zlosliwa, sorry, ale troche jak slysze te Parel mam wrazenie, ze pisze, bo to jest tak, tak i tak ...ale jakos nie widze drogi wyjscia, rozwiazan. Moze sie myle?Juz nie pamietam dokladnie czy to czytalam.
              • jesod Marek jest zawsze chętny 23.09.13, 00:00
                mojemail3 napisała:
                > Nawet zwierzęta nie zawsze są chętne do kopulacji, mimo że mają instynktowną ru
                > ję, a co dopiero człowiek,ze swoją skomplikowaną seksualnością...

                Marek jest zawsze chętny i to Go odróżnia... A przede wszystkim wyróżnia w tłumie. :)
                • kag73 Re: Marek jest zawsze chętny 23.09.13, 00:02
                  jesod napisała:

                  > mojemail3 napisała:
                  > > Nawet zwierzęta nie zawsze są chętne do kopulacji, mimo że mają instynkto
                  > wną ru
                  > > ję, a co dopiero człowiek,ze swoją skomplikowaną seksualnością...
                  >
                  > Marek jest zawsze chętny i to Go odróżnia... A przede wszystkim wyróżnia w tłum
                  > ie. :)

                  Tylko pozazdroscic, bo seks to samo zdrowie!:)
                  • jesod Re: Marek jest zawsze chętny 23.09.13, 00:09
                    kag73 napisała:
                    > Tylko pozazdroscic, bo seks to samo zdrowie!:)

                    Ależ owszem, ależ tak... :)
                    O ile są spełnione pewne warunki - nazwijmy je indywidualne, które w taki sam sposób służą obydwu stronom.
                    Marek jednak trąci mi obsesją (niezdrową?) na punkcie seksu. :)
                    • marek.zak1 Re: Marek jest zawsze chętny - tak 23.09.13, 09:27
                      Obsesja to patologia. Dla mnie patologia mieć fajną, chętną kobietę i nie chcieć. Ja jestem zdrowy (odpukać), i mam od zawsze duży temperament. Jeśli bohaterowie moich książek są w czymś do mnie podobni to właśnie w tym :).
                      • mojemail3 Re: Marek jest zawsze chętny - tak 23.09.13, 10:53
                        marek.zak1 napisał:

                        > Obsesja to patologia. Dla mnie patologia mieć fajną, chętną kobietę i nie chcie
                        > ć. Ja jestem zdrowy (odpukać), i mam od zawsze duży temperament. Jeśli bohatero
                        > wie moich książek są w czymś do mnie podobni to właśnie w tym :).

                        Marku, dojrzalym człowiekiem jesteś, a wszystkich swoją miarą mierzysz bez cienia refleksji...
                        Rozszerzasz znaczenie patologii a chyba niepotrzebnie.Temperamentu gratuluję a życzę więcej zrozumienia bliżnich;-)
                        Może miałeś szczęscie " które się nie zdarza" znależć partnerkę "kompatybilną " że tak powiem, ale nie każdy tak ma niestety.
                        Z drugiej strony, wszelkiego rodzaju "niemożności" i braki skłaniają do samorozwoju, a nie trwania w ograniczających przekonaniach.
                        Pozdrawiam...
                        • marek.zak1 Re: Marek jest zawsze chętny - tak 23.09.13, 11:44
                          To była moja odpowiedź na kuriozalny zarzut obsesji ze strony koleżanki Jesod.
            • protein.spill Re: Co sie dzieje? 23.09.13, 02:32
              marek.zak1 napisał:

              > Mieć fajną dupę (przepraszam, dziewczynę) w łóżki i nie chciec jej bzyknąć, to
              > nie mój świat. Nie rozumiem, sorry.

              Marek, jakem ateista, to czasem mysle, ze Bog Cie zeslal, zeby testowac moja cierpliwosc. Rozumiem jeszcze (ale nie popieram) "jestem zajebisty, i moja zona jest zajebista, i moja bokserka, i moja corka" - mam takiego samego tescia. Jak zacisnac zeby - da sie lubic. Ale zeby ludziom z problemami wyjezdzac "wy to dziwni jestescie, dawniej takich nie bylo" - to juz jest sorry nie tylko brak elementarnego wspolczucia, ale nawet brak wychowania, przynajmniej jak na moje, wyniesione ze wsi standardy.
    • zyg_zyg_zyg Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 22.09.13, 22:09
      Jakoś dzwoni mi to, że brak seksu Cię przeraża. Zamiast o głodzie i niezaspokojeniu, piszesz o lęku. Przed czym konkretnie ten lęk? Czy Ty w ogóle potrzebujesz seksu dla samego seksu, dla przyjemności? Czujesz pożądanie, pragnieniesz swojego mężczyzny? Czy brakuje Ci tylko (czy przede wszystkim) potwierdzenia swojej kobiecości i poczucia, że jesteście "normalną parą"?
      • marek.zak1 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 22.09.13, 22:20
        Chyba wszystko po kolei. Kobieta chce byc pożądana i jest zaniepokojona, gdy nie jest - czy nie tak?
        • pannamloda86 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 22.09.13, 23:03
          Dokładnie tak jak Marek napisał chce być pożądana i chce bliskości z moim facetem,nie chodzi po prostu o brak seksu w moim życiu.
          Próby z mojej strony były i cos z tego było,ale nie mogę nazwać tego seksem- to nie było to a było to raczej jak ogdrywanie scen erotycznych i zdarzyło się 2 razy... Bomczegosmtakiego to nie chcialam powtarzac.Miałam dziwne wrażenie ze sprawiało mu to ból i czułam się jak nie z moim facetem- był jakiś taki inny,obcy....
          • kag73 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 22.09.13, 23:06
            A kto te sceny erotyczne chcial odgrywac? I skoro nie chcesz takich scen, to zabierz sie za "normalny" seks, "rozkrecanie" faceta.
          • sea.sea Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 22.09.13, 23:15
            Yyy, scen erotycznych? A co by było, gdybyś się do niego przygarnęła kocim ruchem, położyła mu dłoń w strategicznym miejscu i powiedziała "chodźmy dziś wcześniej do łóżka"?

            Nie rozumiem też tej historii z myzianiem w łóżku, które nie prowadzi do seksu. Nie chcesz wziąć penisa do ręki, nie możesz wziąć jego ręki i położyć sobie tam, gdzie chciałabyś, żeby Cię dotykał - czy też może próbujesz bardziej erotycznych pieszczot, a jemu nie staje, opędza się, mówi że chce spać?
            • pannamloda86 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 22.09.13, 23:41
              Seks mógłby być jak bym bardzo chciala,tyle ze co to za seks jeśli on jest jak kloda...ulegnie,pójdzie ze mną do łóżka,bo juz to przerobilam,ale nawet mi nie było dobrze,nie o to chodzi..przeżyła, to 2 razy i seksem tego nazwać nie potrafię
              • kag73 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 22.09.13, 23:53
                pannamloda86 napisał(a):

                > Seks mógłby być jak bym bardzo chciala,tyle ze co to za seks jeśli on jest jak
                > kloda...ulegnie,pójdzie ze mną do łóżka,bo juz to przerobilam,ale nawet mi nie
                > było dobrze,nie o to chodzi..przeżyła, to 2 razy i seksem tego nazwać nie potra
                > fię

                :(( No a gdyby nie mowic "chodz" tylko juz w lozku podjac powolutku akcje, co by go rozkrecic? Hmm, chyba po tylu latach wiesz co na niego dziala? A moze po prostu z jakiegos powodu nie ma ochoty na seks? Spadl mu poziom testesteronu czy cos?
              • sea.sea Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 22.09.13, 23:59
                Możliwości jest kilka.
                Być może faktycznie nie widzi w Tobie obiektu seksualnego, tylko matkę swojego dziecka.
                Być może ma problemy ze zdrowiem i/lub z erekcją.
                Być może Twoja obecna aktywność jest niewystarczająca i on potrzebuje, żeby go jakoś bardziej nakręcić.
                Być może w trakcie ciąży odzwyczaił się od seksu, teraz jedzie na ręcznym, tak się przyzwyczaił i z kobietą ma teraz problem, bo żywa kobieta ma jakieś oczekiwania, a panna w formacie .jpg jest bezobsługowa.
                Być może nadmiar czułości zabił Wam namiętność - wygłaskany i wyprzytulany człowiek, zwłaszcza jak jest zmęczony, zaspokaja potrzebę drugiego ciała właśnie przytulaniem i trudno mu obudzić w sobie ten sex drive.

                Generalnie seksuolog jest opcją mającą najwięcej sensu, choć osobiście przed udaniem się do tegoż zastanowiłabym się, czy sama z własnej strony zrobiłam wszystko, żeby zachęcić partnera do seksu (i czy przypadkiem nie zrobiłam czegoś, co mogło go zniechęcić).
                • kag73 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 23.09.13, 00:01
                  Ja zanim szlabym do seksuologa pogadalabym z facetem powaznie na spokojnie bez wyrzutow co i jak ja widze, co sie zmienilo, dlaczego i czy chcemy jako para cos z tym zrobic.
                  • sea.sea Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 23.09.13, 00:06
                    IMO tu się należy też pochylić nad kwestią tego starania o dziecko i seksu na gwizdek. Być może niechęć do seksu w trakcie ciąży wynikała z obawy: cholera, tyle się namachaliśmy, żeby zajść, to teraz trzeba uważać, żeby małemu nie zaszkodzić. Być może seks mu się przestał kojarzyć z czynnością radosną i przyjemną i potrzebuje, żeby go na nowo oswoić. No ale do tego jest raczej potrzebna spora inicjatywa ze strony kobiety, żeby mu na nowo uatrakcyjnić i obudzić w nim tygrysa w miejsce dawcy spermy.
                    • kag73 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 23.09.13, 00:14
                      sea.sea napisała:

                      > IMO tu się należy też pochylić nad kwestią tego starania o dziecko i seksu na g
                      > wizdek. Być może niechęć do seksu w trakcie ciąży wynikała z obawy: cholera, ty
                      > le się namachaliśmy, żeby zajść, to teraz trzeba uważać, żeby małemu nie zaszko
                      > dzić. Być może seks mu się przestał kojarzyć z czynnością radosną i przyjemną i
                      > potrzebuje, żeby go na nowo oswoić. No ale do tego jest raczej potrzebna spora
                      > inicjatywa ze strony kobiety, żeby mu na nowo uatrakcyjnić i obudzić w nim tyg
                      > rysa w miejsce dawcy spermy.

                      To fakt, cos moze byc na rzeczy. Warto chyba jednak o tym pogadac.
                    • kutuzow ....tyle się namachaliśmy 23.09.13, 10:06
                      sea.sea napisała:
                      "Może się mylę, ale jak widzę "nie potrafię inicjować", to trudno mi sobie wyobrazić, że osoba siedzi i czeka na sygnał, ale po sygnale nagle jest wulkanem aktywności w łóżku. "

                      oraz:
                      ">Być może niechęć do seksu w trakcie ciąży wynikała z obawy: cholera, ty
                      > le się namachaliśmy, żeby zajść, to teraz trzeba uważać, żeby małemu nie zaszko
                      > dzić. Być może seks mu się przestał kojarzyć z czynnością radosną i przyjemną i
                      > potrzebuje, żeby go na nowo oswoić. No ale do tego jest raczej potrzebna spora
                      > inicjatywa ze strony kobiety, żeby mu na nowo uatrakcyjnić i obudzić w nim tyg
                      > rysa w miejsce dawcy spermy."

                      Moim (męskim) zdaniem to bardzo dobry trop. Od początku kwestia tego czy będzie seks spoczywa na barkach faceta. To on MUSI inicjować -bo jak się nie postara, to seksu nie ma. Podobnie jak sea.sea nie wierzę w to że kobieta która zawsze czeka na inicjatywę faceta nagle zamienia się w wulkan seksu. Nawet jeśli wg niej jest super i nie ma sobie nic do zarzucenia, to jeśli facet ma jakieś wcześniejsze doświadczenia z innymi kobietami to wie pewnie jak może to (inaczej) wyglądać. Potem jest rozstanie (czyli coś było mocno nie tak) i powrót. Następnie mamy kolejny okres "starania" faceta -tym razem o dziecko. Czyli znów mamy "zadaniowy" seks gdzie trzeba się wykazać. Na koniec zaś mamy długi okres odstawienia na czas ciąży i połogu i nagle kobieta sobie przypomina o seksie. Sorry, ale ja taki seks też miałbym w nosie.

                      Gościowi seks kojarzy się pewnie teraz z czymś takim:
                      joemonster.org/mg/7832,49,
                      • zyg_zyg_zyg Re: ....tyle się namachaliśmy 23.09.13, 10:17
                        "Nie potrafię inicjować" to chyba bardziej znaczy "Nie potrafię sama zachęcić męża do seksu":

                        >Próby z mojej strony były i cos z tego było,ale nie mogę nazwać tego seksem-
                        > (...) Miałam dziwne wrażenie ze sprawiało mu to ból i czułam się jak nie z moim facetem-
                        > był jakiś taki inny,obcy....

                        >Seks mógłby być jak bym bardzo chciala,tyle ze co to za seks jeśli on jest jak
                        >kloda...ulegnie,pójdzie ze mną do łóżka,bo juz to przerobilam,ale nawet mi nie było
                        >dobrze,nie o to chodzi..przeżyła, to 2 razy i seksem tego nazwać nie potrafię

                        Może pan należy do tych, którzy wcale nie chcą oddawać kontroli w ręce kobiety?
                      • kag73 Re: ....tyle się namachaliśmy 23.09.13, 12:53
                        Kutuzow, wez pod uwage, ze to on "odstawil sie" od seksu w ciazy.
                        No chyba, ze byl seks oralny i inne techniki seksualne, skoro obawial sie "uszkodzic" dziecko przy penetracji. Niektorzy ludzie za seks uwazaja TYLKO stosunek seksualny, stad czasem wypowiedzi typu "seksu nie ma". Istotnym byloby tu tez zapytac czy cos oprocz tego jednak bylo czy ten facet chcial jakichskolwiek innych praktyk seksualnych czy kompletnie wszystkiego zaprzestal. Czy rzeczywiscie juz wtedy zmeczenie albo inna przypadlosc(np. MIL) spowodowaly brak ochoty na seks.
                        • kutuzow Re: ....tyle się namachaliśmy 23.09.13, 13:14
                          kag73 napisała:

                          > Kutuzow, wez pod uwage, ze to on "odstawil sie" od seksu w ciazy.
                          > No chyba, ze byl seks oralny i inne techniki seksualne, skoro obawial sie "uszk
                          > odzic" dziecko przy penetracji.

                          Kag -MiL to mój drugi trop. Myślę, że im jest czulej i delikatniej w związku tym większe ryzyko że skończy się to MiL-em. Wiesz przez to że to on ciągle zabiegał i inicjował seks, mógł mieć taki skrypt już wbudowany, że do seksu to jego partnerka potrzebuje spełnienia wielu odpowiednich warunków -inaczej z seksu (lub jej odprężenia w seksie) nici. Potem jak doszła ciąża to mogło się to "pogłębić".
    • pannamloda86 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 22.09.13, 23:12
      No i zle napisałam,bo wcześniej tez były inicjacje z moim strony choć cieżko nazwać ze konkretnie z czyjejś strony były,bo to się po prostu działo!
      Starania o dziecko trochę ta magię zabiły,bo był seks na dany dzień,godzinę,i ciagle oczekiwania czy się uda czy nie.
      W ciąży to on nie chciał seksu jak tylko okazało się ze jestem w ciąży,bo twierdził ze nie potrafi myśląc,ze kilka centymetrów dalej jest dzidzia,nawet jeśli ta dzidzia była jeszcze mała Fasolka i nie miała nic wspólnego z ewentualnym seksem...
      Myśle,ze ktoś tu dobrze napisal,dla niego stałam się matko naszego dziecka,a przestałam być kobieta...:-(
      Często tez mówi,ze juz nam czegoś nie wypada robić,bo jesteśmy rodzicami.
      Mamy w planach kolejne dzieci,nie wiem tylko czy jest szansa splodzic dzieci pocalunkami.
      Wszystko u nas jest takie szalenie romantyczne,delikatne i grzeczne...nie wiem jak miłości w bajkach disneya... :-/ a kiedyś szaleństwem nie było końca... I on dziś wspominając to mówi ,ze wtedy to tez przesadzalismy,a ja uważam ,ze właśnie wtedy było normalnie czy możliwe ze aż tak się zmienił jego temperament...
    • pannamloda86 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 22.09.13, 23:52
      a i przeczytałam poniżej wątek o porno i onanizowaniu się.
      Moze to głupie ale byłabym spokojniejsze wiedząc ze to robi,ze ma potrzebę,ze przegląda filmy-osobiście nie widzę w tym nic złego, a tak mam wrażenie , ze seks przestał wogole dla niego być ważny,potrzebny...ze tu nie chodzi tylko o mnie
      • pannamloda86 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 22.09.13, 23:54
        No i zawsze mówiliśmy,ze ślub nam nie potrzebny i ze tego nie potrzebujemy,a jego oświadczyły były dla mnie totalnym zaskoczeniem
        • kag73 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 23.09.13, 00:00
          pannamloda86 napisał(a):

          > No i zawsze mówiliśmy,ze ślub nam nie potrzebny i ze tego nie potrzebujemy,a je
          > go oświadczyły były dla mnie totalnym zaskoczeniem

          Moze chce miec zaklepane albo zwyczajnie zmienil zdanie i chce.
      • kag73 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 22.09.13, 23:59
        pannamloda86 napisał(a):

        > a i przeczytałam poniżej wątek o porno i onanizowaniu się.
        > Moze to głupie ale byłabym spokojniejsze wiedząc ze to robi,ze ma potrzebę,ze p
        > rzegląda filmy-osobiście nie widzę w tym nic złego, a tak mam wrażenie , ze sek
        > s przestał wogole dla niego być ważny,potrzebny...ze tu nie chodzi tylko o mnie

        Wazne: do onanizowania sie nie potrzeba porno i filmow, wystarczy kino w glowie. Czasem wystarczy maly bodziec np. pod prysznicem, facet przyklada reke po 2 minutach jest po sprawie, bo zaspokaja w tym momencie potrzebe fizjologiczna, wlasnie, seks jako taki go nie interesuje:( a poniewaz go nie interesuje a wlasnie zaspokoil sie sam, to do seksu z Toba nie dazy.
        Wyjscie: jezeli tak jest a chce to zmienic to trzeba chciec to zmienic. Pomyslec o jakichs fantazjach, pragnieniach, nowowciach. Moze zmiane wywolaloby rowniez Twoje zachowanie: ubierasz sie odlotowo, wychodzis z przyjaciokami, wracasz w najlepszym humorze, masz troche wiecej tylko "Twoich" zajec itd., wspomnasz o jakims facecie co chyba na Ciebie leci i takie tam. Ewentualnie jednak pogadac i zapytac o konkrety.
        Hmm, niepokojace jest jednak, ze ten stan trwa juz tak dlugo:(
        • pannamloda86 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 23.09.13, 00:16
          Miał dużo problemów w życiu zawodowym,zaczely sie wlasnie jak zaszlam w ciaze,pracował po 18 godzin do tego starania okazały się na nic i dopiero co z tego wszystkiego 'wyszedl' i jak sam przyznał gdyby nie ja i mała to straciłby sens życia...dlatego tez przewartosciowal sobie wszystko na nowo...nie wiem czy nie otarl się o depresję,wspieralam go jak mogłam i nadal wspieram i zastanawiam się czy to tez moze przykładać się na nasza bliskość?
          moze dać mu jeszcze trochę czasu o ile ja nie o szaleje ,bo po urodzeniu dziecka libido mi strasznie skończyło
          • kag73 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 23.09.13, 00:37
            pannamloda86 napisał(a):

            > Miał dużo problemów w życiu zawodowym,zaczely sie wlasnie jak zaszlam w ciaze,p
            > racował po 18 godzin do tego starania okazały się na nic i dopiero co z tego ws
            > zystkiego 'wyszedl' i jak sam przyznał gdyby nie ja i mała to straciłby sens ży
            > cia...dlatego tez przewartosciowal sobie wszystko na nowo...nie wiem czy nie ot
            > arl się o depresję,wspieralam go jak mogłam i nadal wspieram i zastanawiam się
            > czy to tez moze przykładać się na nasza bliskość?
            > moze dać mu jeszcze trochę czasu o ile ja nie o szaleje ,bo po urodzeniu dzieck
            > a libido mi strasznie skończyło

            Aaa, no to rzeczywiscie nie przelewki, nazbieralo sie tyle godzin pracy i stresu...Cierpliwosci i dbaj o dobre relacje miedzy Wami, mile momenty we dwoje i takie tam.
          • zyg_zyg_zyg Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 23.09.13, 10:10
            > nie wiem czy nie ot arl się o depresję,wspieralam go jak mogłam i nadal wspieram i zastanawiam się
            > czy to tez moze przykładać się na nasza bliskość?

            Może. Zaróno sama depresja może się przekładać, jak i Twoje wspieranie. Jeżeli stajesz się jego powiernicą, podporą, jesteś zawsze blisko i zawsze gotowa do pomocy, to może zabraknąć przestrzeni, odrębności, odrobiny tajemniczości potrzebnych często do udanego seksu.

            Tylko z tego, co piszesz, potencjalnych przyczyn może być mnóstwo - parę osób już o tym wspominało:
            1. Syndrom MiL - czyli madonny i ladacznicy. Stałaś się matką jego dzieci, której nie kala się brudnym seksem.
            2. Syndrom MiL rozszerzony na Was oboje - staliście się Mamusią i Tatusiem i skończył się czas i miejsce na odpały ludzi bezdzietnych - do których Twój mąż zalicza gorący i urozmaicony seks. Może musi sobie poukładać od nowa wszystkie swoje tożsamości, do których doszła ostatnio tożsamość ojca i głowy rodziny.
            3. Zmęczenie Twojego męża - fizyczne i psychiczne - wynikające z nadmiernej pracy i/lub wzięciem odpowiedzialności za utrzymanie podstawowej komórki społecznej. To jest priorytetem, temu wszystko jest podporządkowane.
            4. Jego depresja albo otarcie się o depresję.
            5. Wasza bliskość emocjonalna, duchowa, fizyczna (mizianki i przytulanki), dotarcie się na wszystkich życiowych płaszczyznach, uwicie ciepłegio i bezpiecznego gniazda. Mojemail wspomniała o "Inteligencji erotycznej" - książce napisanej przez Esther Perel. Tam można przeczytać, jak czasem nadmierna bliskość niszcząco wpływa na życie seksualne. Są też rady.
            6. To przewartościowanie, o którym piszesz. Może on już wie, jak chce, żeby jego życie wyglądało i po prostu nie znalazło się tam miejsce na seks.
            7. Zwyczajnie spadło mu libido - nie z przyczyn zewnętrznych, ale po prostu z powodu wieku. U czterdziestolatków to już niestety nie jest nic zaskakującego.

            Ja bym się osobiście nie gubiła w domysłach i nie próbowała na ślepo i chaotycznie wdrażać jakichś programów naprawczych, ale zwróciła się do specjalisty - seksuologa, psychoterapeuty. Nawet jeśli nie da Wam skutecznych rad, to może przynajmniej dowiesz się, na czym stoisz.
        • pannamloda86 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 23.09.13, 00:18
          Jak się masturbuje to daj Boże chociaż tyle
          Ja tez święta nie jestem i on doskonale o tym wie!
    • protein.spill Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 23.09.13, 03:32
      Witaj Panno Mloda,

      Wiele z tego o czym piszesz przypomina mi moj zwiazek, moze w Waszym bylo wiecej zmyslow na poczatku.

      Nie mam konkretnych rad, (te od kolezanek forumowych brzmia chyba niezle) ale moge Ci podrzucic wiwsekcje trupa (no czasem jeszcze probujemy go reanimowac) seksu w moim malzenstwie.

      Kombinacja ciazy, dziecka i duzego stresu bardzo obniza poped u faceta. Im "porzadniejszy" facet, tym wieksza szkoda. Do tego dochodzi zaskakujace (dla mnie) wlaczenie sie cenzora z tylu glowy, ktory powtarza bez konca mantre: "odpowiedzialnosc, efektywnosc, wiernosc, dochody...". Paradoksalnie szczegolnie wiernosc moze zabic seks w zwiazku. Zanim moja zona zaszla w ciaze i zanim ja wpadlem w stres zwiazany z praca, widzialem wszystkie kobiety jako bardzo erotyczne stworzenia, tyle ze nie probowalem ich zdobywac zdobywac. Seks kwitl. Potem kilka sytuacji na granicy zdrady (jak to dobrze byc brzydalem) i uznalem, ze strace zone a z nia synka jak cos z tym nie zrobie.

      I zrobilem to co Twoj maz: porno i onanizm. Wspominasz o calych latach bez seksu. Jak dla mnie tydzien bez seksu w zwiazku wykrzywia go nieco, a lata zmieniaja erotyke faceta nieodwracalnie/na dlugo. Nie mozna oczekiwac kilku lat w wiernosci i abstynencji. Byc moze kobieca erotyka moze przysnac, meska raczej nie. Okazjonalne "zwalenie konia" zmienia niewiele. Regularny onanizm uswiadamia facetowi, ile odcieni moze miec meski orgazm, i ze trzeba sie czasem mozno postarac i skupic, zeby tam dotrzec. Z damskich wpisow na tym forum wnioskuje, ze kobiety takie sprawy zaczynaja interesowac dopiero kiedy ich facetom zaczyna nawalac hydraulika - wtedy, zeby ratowac zwiazek moga poswiecic swojemu facetowi podobna ilosc czasu jakiej same oczekuja (pol godziny, godzina). O wiele za pozno.

      Moze stan w ktorym jestem (i potencjalnie Twoj maz) to anomalia - moze facet powinien nigdy nie poznac innej wersji orgazmu, niz w zdrowym malzenskim seksie (wytrysk tuz przed cala pelnia orgazmu, zwlaszcza jezeli uzywa sie prezerwatyw) i zawsze byc lekko niezaspokojony a przez to chetny. Tak to chyba ustawila przyroda.

      Takie rzeczy pewnie naprawia sie czuloscia, szczeroscia, otwartoscia, porozumieniem i czym tam jeszcze. Ja tego nie wiem, u nas ich nigdy nie bylo. Zastanow sie czy Twoj maz rzeczywoscie moze na Ciebie liczyc, czy moze Ci powiedziec nawet rzeczy, ktorych "sie nie mowi" bez obaw o fochy, szok albo zemste.
      • mojemail3 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 23.09.13, 10:42
        protein.spill napisał(a):
        > Kombinacja ciazy, dziecka i duzego stresu bardzo obniza poped u faceta. Im "por
        > zadniejszy" facet, tym wieksza szkoda. Do tego dochodzi zaskakujace (dla mnie)
        > wlaczenie sie cenzora z tylu glowy, ktory powtarza bez konca mantre: "odpowiedz
        > ialnosc, efektywnosc, wiernosc, dochody...". Paradoksalnie szczegolnie wiernosc
        > moze zabic seks w zwiazku.

        Nawet nie ciąży, dziecka i stresu. tylko wszechogarniającego poczucia odpowiedzialności...
        Może też porównywania się z innymi mężczyznami na polu osiągnięć, pieniędzy władzy?
        To działa nawet jak się ma partnerkę taką jak ja, czyli nie dbającą o kasę, blichtr, znaczenie...
        Choć na marzenie pt. mały domek i koza przy płocie też trzeba zapracować...
        Co do teorii o wierności zabijającej seks to nie zgadzam się, jak wierność przez lat 10 nie przeszkadzała, to przez kolejnych 5 też nie powinna;-)

        protein.spill napisał:

        > Takie rzeczy pewnie naprawia sie czuloscia, szczeroscia, otwartoscia, porozumie
        > niem i czym tam jeszcze. Ja tego nie wiem, u nas ich nigdy nie bylo. Zastanow s
        > ie czy Twoj maz rzeczywoscie moze na Ciebie liczyc, czy moze Ci powiedziec nawe
        > t rzeczy, ktorych "sie nie mowi" bez obaw o fochy, szok albo zemste.

        Pewnie nie...to znaczy obawiam się,że nie naprawia się przez czułość, szczerość i otwartość...
        To służy pogłębieniu więzi emocjonalnej, ale niekoniecznie reanimacji seksu w związku...
        Nie przypadkiem ta sfera była najgorętsza, kiedy jeszcze mówiłam drugiej stronie z żarliwością " nienawidzę cię" choć było akurat odwrotnie, ale nie tak dojrzale jak teraz...

        Snucie analogii do własnych doświadczeń bardzo chlubne Proteinie, ale wiadomo, to są sprawy nieporównywalne.
        Mam nadzieję,że PannaMłoda znajdzie dla swojego związku wyjście a nie pogrązy się w poczuciu niespełnionych pragnień i pretensji...

        Aha, przez te meile o 3 w nocy muszę wyciszać telefon i nastawiać budzik do roboty na innym urządzeniu...Absolutnie nie mam nieuzasadnionych pretensji;-)
        • lampardzikus Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 23.09.13, 11:41
          No właśnie te wszystkie "czułości" "otwartości" nie działają reanimująco na seks. A człek naiwnie myślał, że jak będzie czuły otwarty to wszystko się samo ułoży. Samo się nie układa. To są niestety najczęściej siły przeciwne. Czułość - ale połączona z agresją, otwartość połączona z niepewnością.... W tych sprzecznościach gdzieś pomiędzy jest pożądanie. Tak myślę
      • kag73 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 23.09.13, 12:48
        Ten przypadek tutaj nie wyglada na faceta, ktory ucieka w porno i dluuugi, piekny onanizm. On raczej zmeczony jest, czasu nie ma, zestresowany, seks przestal dla niego istniec. Co nie zmienia faktu, ze co jakis czas pojawia sie potrzeba fizjologiczna, ktora szybko i sprawnie zaspokaja wlasna reka i... znow seks nie istnienie, bo to samozaspokojenie to czynnosc fizjologiczna, prawie jak mycie zebow albo inna czynnosc na klopie, tuz po wyjsciu z lazienki zapomina, ze "cos" tam w ogole bylo. Tak ja bym typowala.
        Dlatego, jezeli tak jest, zahaczylabym o to...skoro potrzeba seksu wygasla, to chociaz te potrzebe fizjologiczna zaczac kontrolowac i "zalatwiac" z malzonka. To juz bedzie cos a wiadomo, ze seks nakreca seks.

        "7. Zwyczajnie spadło mu libido - nie z przyczyn zewnętrznych, ale po prostu z powodu wieku. U czterdziestolatków to już niestety nie jest nic zaskakującego."

        zyg_zyg, nie zalamuj mnie:)) Libido owszem z wiekem spada ale zeby az do zera?

        • zyg_zyg_zyg Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 23.09.13, 13:38
          > zyg_zyg, nie zalamuj mnie:)) Libido owszem z wiekem spada ale zeby az do zera?

          A ja tam wiem? Nie byłam nigdy czterdziestoletnim mężczyzną... :-) Ale mam kolegę, który był i on mi kiedyś przytoczył taki wierszyk: "Sorok liet, chuja niet. Sorok piat' chuj apiat'". Kiedyś ktoś tu na forum ładnie przetłumaczył go na polski: "40 lat - nie ma kutasa, 45 lat - kutas znów hasa!". Więc jeżeli to fizjologiczny spadek libido, to jest szansa, że tymczasowy :-)
        • marek.zak1 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 23.09.13, 14:11
          Bardzo mi się podoba Twoje powiedzenie: ,,Sex nakręca sex" - tak właśnie jest. Natomiast jeśli facet się nie onanizuje, coś mu widać przeskoczyło w głowie.
          Spadek libido po czterdziestce, słyszałem, nie potwierdzam.
          • kag73 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 23.09.13, 15:17
            > Natomiast jeśli facet się nie onanizuje, coś mu widać przeskoczyło w głowie.

            A kto mowi, ze on sie nie onanizuje? On nie inicjuje seksu a czy sie onanizuje to juz inna para kaloszy.
            • kag73 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 23.09.13, 15:20
              Hmm, moze istotne sa jednak "poczatki" tego zwiazku, ktory trwa 9 lat a, moim zdnaiem DOPIRO od 4 lat jest "szczesliwy". Dla kogos "szczesliwy"? Hmm, taki obrazek mi nie pasuje jakos. Jak wygladaly jego "szalenstwa" o co w ogole szlo, co to byly za problemy i kto sie moze nagle pogodzil z taka a nie inna koleja rzeczy/rzeczywistoscia. Moze tutaj jest pies pogrzebany.
            • marek.zak1 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 23.09.13, 15:24
              Napisałem ,,jeśli". Tak więc:
              Nie inicjuje bo
              1/się onanizuje lub,
              2/bo mu coś przeskoczyło w głowie.

              Warto zdefiniować, gdzie leży przyczyna.
              Jak wam kiedys napisałem, mąż mojej znajomej odkrył, ze jest gejem, rozwiódł sie i zamieszkał z facetem.
      • kutuzow Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 23.09.13, 13:28
        protein.spill napisał(a):

        > Wspominasz o calych latach bez seks
        > u. Jak dla mnie tydzien bez seksu w zwiazku wykrzywia go nieco, a lata zmieniaj
        > a erotyke faceta nieodwracalnie/na dlugo. Nie mozna oczekiwac kilku lat w wiern
        > osci i abstynencji. Byc moze kobieca erotyka moze przysnac, meska raczej nie

        Bardzo dobrze rozumiem to o czym pisze tu Protein.spill. Kilka razy w czasie rozmów z koleżankami, spotkałem się własnie z takim "uspaniem" popędu. wspominały o tym albo przy okazji dłuższego okresu gdy były singielkami (wtedy miejsce seksu zajmowała jakaś inna aktywność), albo właśnie w okresie ciąży i po niej gdy to dziecko przykuwało ich całą uwagę.
        Wg mnie w przypadku zdrowego faceta, to fizyczny ból jąder który pojawia się po pewnym czasie, nie pozwoli na "uspanie" popędu jeśli nie jest się jakimś mistrzem medytacji.

        Dlatego jeśli zdrowy facet W ZWIĄZKU nie ma seksu* przez dłuższy czas to (wg mnie) po pierwsze jakoś to sobie musi zracjonalizować. Więc łatwo tutaj o MiL. Po drugie musi znaleźć jakieś działania zastępcze np. ucieczka w pracę, kochanka na boku, wypad na dziwki itp.

        * seks rozumiany jako dowolna aktywność. Czyli jeśli nie ma penetracji ale za to jest bliskość i oral, to wg mnie nie ma problemu.
        • gogol77 Re: Szczęsliwy związek i brak seksu...co robić? 25.09.13, 15:12
          A czy nie należało by rozważyć kwestii czy u niego nie nastąpiła jakaś aktywacja elementu homo, który wcześniej albo był tłumiony albo uśpiony.
          Nie wiem czy w ogóle znane są przypadki zmiany orientacji z wiekiem ale tak mi to jakoś przyszło głowy czytając opis autorki ich seksu podobnego do inscenizacji erotycznej. Wynikało z tego opisu, ze to go zupełnie nie kręciło, próbował odegrać rolę, której od niego oczekiwano ale robił to bez przekonania.
          Choć oczywiście brak libido u hetero też może być źródłem takich zachowań.
Pełna wersja