Masturbacja mężatek

23.09.13, 16:48
Jako mężatka mam pytanie do nie tylko mężatek, ale w ogóle kobiet w związku. Ściślej mówiąc, do kobiet, których mężowie/partnerzy nie mają tak często jak Wy ochoty na seks. Co robicie w takiej sytuacji? Czekacie, aż partnerowi się "zachce"? Czy bierzecie sprawy "w swoje ręce"? Daje Wam to satysfakcję? W moim przypadku niestety czasem po takiej samotnej masturbacji przychodzi smutek, płacz, uczucie pustki. Nie bardzo wiem, jak sobie poprzestawiać w głowie, żeby tak nie było i żebym mogła czerpać z seksu solo satysfakcję i pełne zadowolenie. Jak to jest u Was?
Pozdrawiam.
    • zyg_zyg_zyg Re: Masturbacja mężatek 23.09.13, 18:27
      Odszukałam posta Twojejbogini, o seksie solo zamiast "zwykłej" masturbacji: forum.gazeta.pl/forum/w,15128,145371843,145401270,Re_10_sposobow_na_brak_seksu_w_zwiazku.html
      Ja po spróbowaniu stwierdziłam, że jednak to akurat średnio mi odpowiada. Onanizm jest dla mnie właśnie hamburgerem i chcę żeby tak zostało. Po sytość i wysublimowany smak idę do łóżka z partnerem.
      No ale teraz mogę. Kiedy doskwierał mi brak seksu w poprzednim związku, nie mogłam, a masturbacja nie przynosiła ulgi i rozładowania - miałam te same odczucia co Ty. Bo był orgazm, ale nie było czułości, dotyku, nasycenia, zaspokojenia. Może wtedy taki seks solo, o którym pisze Bogini, byłby lepszy od zwykłego walenia konia?
    • moletka5 Re: Masturbacja mężatek 23.09.13, 18:51
      Fatalna sprawa. No bo z jednej strony potrzeby, a z drugiej uczucie upokorzenia, bezwartościowości, myśli dlaczego mnie to się przytrafiło, czy jestem gorsza niż inne i frustracja, tak, że potem jest jeszcze gorzej niż było. Fizycznie to rozładowanie, a psychicznie tylko zderzenie z dnem. Najgorsza jest ta bezradność. Chcesz się przeglądać w oczach facetów, czuć się piękna, nakręcać tym jak oni na ciebie patrzą, jak adorują, jacy są głodni ciebie... Jak mogłoby być. A rzeczywistość to tylko szare cztery ściany i taka totalna beznadzieja. I co ma niby dać ta samotna masturbacja. Ech...
    • mojemail3 Re: Masturbacja mężatek 23.09.13, 19:28
      elskerinne87 napisał(a):

      (...)"W moim przypadku niestety czasem po takiej samotnej masturbacji przychodzi smutek, płacz, uczucie pustki (...)"

      Przestaw sobie myślenie z poczucia winy na odczuwanie radości życia, jak umiesz oczywiście;-) I polecam film "Histeria" oraz lekturę niejakiej Sidonie Colette...

      Mi się już niedobrze robi od rozpaczania kobiet,że nie urodziły naturalnie, tylko cesarką ( w domyśle, nie są prawdziwymi kobietami...)od jęczenia, że nie karmiły naturalnie, tylko butelką, że mają orgazm łechtaczkowy a nie pochwowy,że niby jeden lepszy od drugiego, nie pamiętam już który od którego;-)

      Dałam sobie już dawno spokój z tymi dywagacjami, staram się czerpać radość z tego co mi życie przynosi, a jak nie przynosi, to sobie kompensuję...

      • zyg_zyg_zyg Re: Masturbacja mężatek 23.09.13, 20:05
        Tylko co ma poczucie winy do smutku z powodu samotności w seksie?
    • hello-kitty2 Re: Masturbacja mężatek 23.09.13, 20:24
      Wg mnie sa 2 wyjscia:
      1. puszczac sie na boki,
      2. dac sobie w ogole spokoj, odpuscic i zajac sie czyms innym.

      Apropo puszczania sie, gdyby jednak, to nie daj sie zlapac. Wlasnie obserwuje jak sie facet rozwodzi ze swoja zona, matka swoich dzieci, bo zdradzila go z rehabilitantem. Pewnie bylo to samo, zero seksu, siedziala w domu z dwojka dzieci, rodzonych jedno po drugim, nigdy nie pracowala, maz dyrektor, teraz ani meza, ani dzici, ani pracy, ani SZANS na prace, musiala sie wyprowadzic do brata, kurde jak ona mu te koszule prasowala, jak to mi opowiadala, ze 3 prania pod rzad w poniedzialek robi i prasuje, prasuje, prasuje, ech, jak to kurde warto sie poswiecac, no kim ona teraz bedzie?

      No chyba, ze zmienisz go na kogos innego ale rozumiem, ze to nie wchodzi w gre.
      • kag73 Re: Masturbacja mężatek 23.09.13, 20:46
        No ale miedzy prasowaniem tych koszul znalazla jednak czas na seks z rehabilitantem:) Na pewno gdyby oprocz prasowania tych koszul pracowala jeszcze zawodowo nie znalazla by czasu ani sil na romans:))
        • kag73 Re: Masturbacja mężatek 23.09.13, 20:48
          Apropos dlaczego to on ma "miec" dzieci, w koncu chyba dyrektor nie ma czasu sie nimi zajmowac, bo w robocie jest, co nie?
          • hello-kitty2 Re: Masturbacja mężatek 23.09.13, 22:08
            kag73 napisała:

            > Apropos dlaczego to on ma "miec" dzieci, w koncu chyba dyrektor nie ma czasu si
            > e nimi zajmowac, bo w robocie jest, co nie?

            A z czego ona je utrzyma? Jak nie pracujesz nie masz przeciez nawet na swoje utrzymanie, a co dopiero innych ludzi, a co dopiero w standardzie, jaki im zapewnia ojciec. Bez pieniedzy jestes przeciez nikim.
            • kag73 Re: Masturbacja mężatek 23.09.13, 22:39
              > A z czego ona je utrzyma? Jak nie pracujesz nie masz przeciez nawet na swoje ut
              > rzymanie, a co dopiero innych ludzi, a co dopiero w standardzie, jaki im zapewn
              > ia ojciec. Bez pieniedzy jestes przeciez nikim.

              Hmm, pewnie zalezy w jakim wieku te dzieci. Jakby co to on moze placic a ona sie zajmowac nadal dziecmi. No chyba, ze ona nie chce, co tez sie zdarza.
              • kag73 Re: Masturbacja mężatek 23.09.13, 22:41
                Do tego dodam, ze ten"standard" to jeszcze nie wszystko czego potrzebuja dzieci i co moze zapewnic im ojciec.
              • sea.sea Re: Masturbacja mężatek 23.09.13, 22:42
                Albo on jej nie chce zostawić dzieci, bo jakżeż to ona ma je całować tymi ustami, którymi... wyznawała miłość temu rehabilitantu :)
                • kag73 Re: Masturbacja mężatek 23.09.13, 22:47
                  sea.sea napisała:

                  > Albo on jej nie chce zostawić dzieci, bo jakżeż to ona ma je całować tymi ustam
                  > i, którymi... wyznawała miłość temu rehabilitantu :)

                  Dobre, dobre:))) Moze byc cos na rzeczy!
              • hello-kitty2 Re: Masturbacja mężatek 24.09.13, 05:51
                kag73 napisała:

                > > A z czego ona je utrzyma? Jak nie pracujesz nie masz przeciez nawet na sw
                > oje ut
                > > rzymanie, a co dopiero innych ludzi, a co dopiero w standardzie, jaki im
                > zapewn
                > > ia ojciec. Bez pieniedzy jestes przeciez nikim.
                >
                > Hmm, pewnie zalezy w jakim wieku te dzieci. Jakby co to on moze placic a ona si
                > e zajmowac nadal dziecmi. No chyba, ze ona nie chce, co tez sie zdarza.

                Ale Kag to ile musialby jej placic, jak oni teraz wynajmowali dom z ogrodem na przedmiesciach wielkiego miasta. To przeciez wynajecie takiego domu to z pewnie z 1000 euro??? albo wiecej, a gdzie zarcie dla 3 osob licz po 200 euro tygodniowo na osobe, dojazdy. Miesieczny bilet na jedna trase odpowiednika PKP moze wyniesc Cie nawet 450 euro, dzieci zwykle maja szkole w srody i piatki tylko do 12:00 trzeba je odebrac ze szkoly, w inne dni do 14:45 wiec praca na pelny etat nie wchodzi w gre, bo inaczej ida na swietlice do 18:00, za ktora bulisz kolejne setki euro. Dzieci male 6 i 4 lata, oboje chodza do szkoly, a jeszce zapieprz w domu. Najnizsza krajowa, jesli w ogole znajdzie prace 1300 euro brutto? Nawet jak dostanie jakas kase to lokum musi sobie zapewnic. Na kupno jej stac nie bedzie, bo hipoteka, odsetki rzedu 600 - 1000 euro miesiecznie.

                Nauczka nigdy nie warto rezygnowac z pracy.
                • zawle Re: Masturbacja mężatek 24.09.13, 06:57
                  hello-kitty2 napisała: oni teraz wynajmowali dom z ogrodem na
                  > przedmiesciach wielkiego miasta. To przeciez wynajecie takiego domu to z pewnie
                  > z 1000 euro??? albo wiecej, a gdzie zarcie dla 3 osob licz po 200 euro tygodni
                  > owo na osobe, dojazdy. Miesieczny bilet na jedna trase odpowiednika PKP moze wy
                  > niesc Cie nawet 450 euro, dzieci zwykle maja szkole w srody i piatki tylko do 1
                  > 2:00 trzeba je odebrac ze szkoly, w inne dni do 14:45 wiec praca na pelny etat
                  > nie wchodzi w gre, bo inaczej ida na swietlice do 18:00, za ktora bulisz kolejn
                  > e setki euro. Dzieci male 6 i 4 lata, oboje chodza do szkoly, a jeszce zapieprz
                  > w domu. Najnizsza krajowa, jesli w ogole znajdzie prace 1300 euro brutto? Nawe
                  > t jak dostanie jakas kase to lokum musi sobie zapewnic. Na kupno jej stac nie b
                  > edzie, bo hipoteka, odsetki rzedu 600 - 1000 euro miesiecznie.

                  Łoj tam:) Z każdej sytuacji jest przecież jakieś wyjście. Niech matkę zatrudni jako gospodynię domową. Sprzątanie, opieka nad dziećmi, czasami seks- według cennika. Za najniższą krajową + miejsce do spania i jedzenie. Z tego niech odliczy jej alimenty na dzieci. W wreszcie będzie to prawdziwy "projekt".
      • zawle Re: Masturbacja mężatek 23.09.13, 20:57
        hello-kitty2 napisała:
        Wlasnie obserwuje j
        > ak sie facet rozwodzi ze swoja zona, matka swoich dzieci, bo zdradzila go z reh
        > abilitantem. Pewnie bylo to samo, zero seksu, siedziala w domu z dwojka dzieci,
        > rodzonych jedno po drugim, nigdy nie pracowala, maz dyrektor, teraz ani meza,
        > ani dzici, ani pracy, ani SZANS na prace, musiala sie wyprowadzic do brata, kur
        > de jak ona mu te koszule prasowala, jak to mi opowiadala, ze 3 prania pod rzad
        > w poniedzialek robi i prasuje, prasuje, prasuje, ech, jak to kurde warto sie po
        > swiecac, no kim ona teraz bedzie?


        Smutna historia. O zatraceniu siebie dla kogoś. Nigdy nie dawaj więcej niż ktoś chce wziąć.
        >
      • sea.sea Re: Masturbacja mężatek 23.09.13, 22:17
        > no kim ona teraz bedzie

        Kandydatką do nagrody Darwina. Nie pracować, nie zabezpieczyć się jakoś finansowo na wypadek rozstania i jednocześnie dać się przyłapać z rehabilitantem... Może to i lepiej, że dzieci przy ojcu dyrektorze zostaną, bo matka się nie wykazała ani zaradnością, ani zapobiegliwością, niestety.
        • hello-kitty2 Re: Masturbacja mężatek 23.09.13, 22:27
          sea.sea napisała:

          > > no kim ona teraz bedzie
          >
          > Kandydatką do nagrody Darwina. Nie pracować, nie zabezpieczyć się jakoś finanso
          > wo na wypadek rozstania i jednocześnie dać się przyłapać z rehabilitantem... Mo
          > że to i lepiej, że dzieci przy ojcu dyrektorze zostaną, bo matka się nie wykaza
          > ła ani zaradnością, ani zapobiegliwością, niestety.

          Nie wiadomo jak to sie zakonczy, bo jakas kase musi jej dyrektor odpalic na pozegnanie. Bede donosic :) Nalepiej ze dziweczyna po studiach poszla od razu w projekt 'dom' (on starszy czyba z 10 lat) i szedl on pelna para, az sie nie moglam nadziwic, ze tak zrezygnowala z siebie, a tu bach po paru latach, malzenstwo padlo jak domek z kart. No macie racje. Totez mowie: albo dac sobie spokoj z romansami albo nie dac sie zlapac albo zakonczyc zwiazek. Wiesc gminna jednak niesie, ze sie zakochala i maz zlapal jakas korespondencje, jak wyznawala milosc temu od rehabilitacji. No i jeszcze ostateczny kopniak w tylek to bedzie jak tamtem lovelas sie na nia wypnie :)
          • moletka5 Re: Masturbacja mężatek 23.09.13, 22:48
            hello-kitty2 napisała:

            > No i jeszcze ostateczny kopniak w tylek to bedzie jak tamtem lovelas sie na nia wypnie :)

            Przepraszam, ale czy to nie jest oczywiste w tej sytuacji ?
            • zawle Re: Masturbacja mężatek 23.09.13, 23:39
              Czyli projekt "dom" jest inwestycją wysokiego ryzyka. Jedno potknięcie i do piach;)
              • moletka5 Re: Masturbacja mężatek 24.09.13, 09:37
                zawle napisała:

                > Czyli projekt "dom" jest inwestycją wysokiego ryzyka. Jedno potknięcie i do pia
                > ch;)

                Inwestycją najmniejszego ryzyka jest inwestycja w siebie.
      • yoric Re: Masturbacja mężatek 24.09.13, 19:15
        Kitty,

        ostatnio Twoje 'off-topy' są ciekawsze niż cała reszta Forum!
        • hello-kitty2 Re: Masturbacja mężatek 24.09.13, 19:43
          yoric napisał:

          > Kitty,
          >
          > ostatnio Twoje 'off-topy' są ciekawsze niż cała reszta Forum!

          Nie off-topy tylko przyklady :) Przygryzasz mi? :) Przeciez ja juz i tak malo pisze. Mam teraz aseksualna faze, nawet sie nie masturbuje od paru miesiecy (?). Jak jestem w takiej fazie to sobie mysle ale o co come on? Ile mozna o tym seksie gledzic? :) Przeciez wszystko omowione mamy, w najmniejszym palcu. Obiektu nie ma, ot co. A jak sie pojawi to inaczej zaspiewam pewnie, w miedzyczasie gadam z dziewczynami o dupie Maryny. Przeszkadza Ci? :) Mow wprost, dla mnie nie ma sprawy, mam co robic.
          • zawle Re: Masturbacja mężatek 24.09.13, 19:45
            Daj chłopakowi spokój. Ile można o dupach gadać? Polecam " Rozwód i co dalej?"....
            • hello-kitty2 Re: Masturbacja mężatek 24.09.13, 19:48
              zawle napisała:

              > Daj chłopakowi spokój. Ile można o dupach gadać? Polecam " Rozwód i co dalej?".
              > ...

              A dla kogo ten rozwod? Dla mnie czy dla niego?
    • jesod Jako mężatka mam pytanie 23.09.13, 21:01
      elskerinne87 napisał(a):
      > Jako mężatka mam pytanie do nie tylko mężatek, ale w ogóle kobiet w związku. Śc
      > iślej mówiąc, do kobiet, których mężowie/partnerzy nie mają tak często jak Wy o
      > choty na seks. Co robicie w takiej sytuacji? Czekacie, aż partnerowi się "zachc
      > e"? Czy bierzecie sprawy "w swoje ręce"? Daje Wam to satysfakcję?

      A po co Ci te wszystkie informacje?
      Badania naukowe jakieś prowadzisz, czy jesteś po prostu wścibska?
      Oczekujesz, że ktoś tutaj urządzi spowiedź powszechną ze swojej intymności? :)

      elskerinne87 napisał(a):
      > W moim przypadku niestety czasem po takiej samotnej masturbacji przychodzi smutek,
      > płacz, uczucie pustki

      To co piszesz, potwierdza jedynie to, że seks jest również potrzebą bliskości.
      Prawda jest również taka, że niektórym ludziom o takiej, a nie innej konstrukcji psychofizycznej, wystarczy jedynie fizyczne redukowanie napięcia seksualnego.
      Dlatego też nasze (ludzi) potrzeby w tej sferze są tak różne i odmienne, a przy tym... łączy je wiele podobieństw.
      • elskerinne87 Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 05:55
        Nie prowadzę żadnych badań ani nie jestem wścibska. Chcę mieć porównanie, czy ze mną jest coś nie tak, czy wręcz przeciwnie - moje reakcje po masturbacji są normalne.
        • zawle Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 06:52
          Twoje reakcje po masturbacji są normalne, zwłaszcza gdy pod ręką masz faceta. Natomiast nie jest normalne że się skupiasz na swoich reakcjach po masturbacji a nie na tym czemu są samotne?
          • elskerinne87 Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 16:40
            > Twoje reakcje po masturbacji są normalne, zwłaszcza gdy pod ręką masz faceta. N
            > atomiast nie jest normalne że się skupiasz na swoich reakcjach po masturbacji a
            > nie na tym czemu są samotne?

            Czemu są samotne..? To proste: mąż nie ma takich potrzeb, jak ja, jemu wystarczy raz na tydzień lub dwa, a mi do szczęścia potrzeba 4-5 razy na tydzień. No i kiedy on po prostu nie chce, to po prostu nie chce.
          • jesod Twoje reakcje są normalne 24.09.13, 21:45
            zawle napisała:
            > Twoje reakcje po masturbacji są normalne, zwłaszcza gdy pod ręką masz faceta.

            A facet ma boleć, zgodnie z tym co napisałaś w wątku obok.
            W zawiązku z powyższym, Autorce jest to wręcz niezbędne do przeżywania rozkoszy - więc wszystko z Nią jest OK, według Twojej definicji radości życia.
            Ma ból, bez którego nie miałaby rozkoszy. :)
            • zawle Re: Twoje reakcje są normalne 24.09.13, 22:10
              jesod napisała:
              > A facet ma boleć, zgodnie z tym co napisałaś w wątku obok.
              > W zawiązku z powyższym, Autorce jest to wręcz niezbędne do przeżywania rozkoszy
              > - więc wszystko z Nią jest OK, według Twojej definicji radości życia.
              > Ma ból, bez którego nie miałaby rozkoszy. :)

              Zbyt dosłownie to rozumiesz:))) Pofantazjuj troszkę;))
              • kag73 Re: Twoje reakcje są normalne 24.09.13, 22:14
                zawle napisała:

                > jesod napisała:
                > > A facet ma boleć, zgodnie z tym co napisałaś w wątku obok.
                > > W zawiązku z powyższym, Autorce jest to wręcz niezbędne do przeżywania ro
                > zkoszy
                > > - więc wszystko z Nią jest OK, według Twojej definicji radości życia.
                > > Ma ból, bez którego nie miałaby rozkoszy. :)
                >
                > Zbyt dosłownie to rozumiesz:))) Pofantazjuj troszkę;))

                No wlasnie, "nie ma, ze boli, musi bolec!":))
              • jesod Ból katalizatorem rozkoszy 24.09.13, 22:30
                zawle napisała:
                > Zbyt dosłownie to rozumiesz:)))

                Wygląda jednak na to, że to Ty zupełnie nie załapałaś mojej ironii. :)

                zawle napisała:
                > Pofantazjuj troszkę;))

                No, właśnie to robię, opierając się na Twojej interpretacji rozkoszy, która nie może i nie ma prawa istnieć bez bólu. ;)))
                • zawle Re: Ból katalizatorem rozkoszy 24.09.13, 22:31
                  jesod napisała:

                  > Wygląda jednak na to, że to Ty zupełnie nie załapałaś mojej ironii. :)
                  > No, właśnie to robię, opierając się na Twojej interpretacji rozkoszy, która nie
                  > może i nie ma prawa istnieć bez bólu. ;)))

                  To wszystko w porządku:))
        • protein.spill Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 14:30
          elskerinne87 napisał(a):

          > Nie prowadzę żadnych badań ani nie jestem wścibska. Chcę mieć porównanie, czy z
          > e mną jest coś nie tak, czy wręcz przeciwnie - moje reakcje po masturbacji są n
          > ormalne.

          Zapros meza na jedna ze swoich sesji.
          Jest duza szansa ze sie przylaczy do zabawy.
          • zawle Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 14:35
            protein.spill napisał(a):
            > Zapros meza na jedna ze swoich sesji.
            > Jest duza szansa ze sie przylaczy do zabawy.

            jasne....:)) Idż dalej....zaproś męża gdy znajdziesz sobie kochanka. Jest duża szansa że zrozumie aluzję:))
          • zyg_zyg_zyg Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 14:55
            > Zapros meza na jedna ze swoich sesji.
            > Jest duza szansa ze sie przylaczy do zabawy

            Twoja żona często się przyłącza, gdy ją zapraszasz?
            Bo jest raczej większa szansa, że w tym przypadku takie zaproszenie zostanie potraktowane jak potwarz i obelga, jak namolność, napastliwość lub wręcz agresja, jak wyrzut, pretensja i roszczenie.
            • elskerinne87 Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 16:42
              > Twoja żona często się przyłącza, gdy ją zapraszasz?
              > Bo jest raczej większa szansa, że w tym przypadku takie zaproszenie zostanie po
              > traktowane jak potwarz i obelga, jak namolność, napastliwość lub wręcz agresja,
              > jak wyrzut, pretensja i roszczenie.

              Dokładnie taka jest reakcja mojego męża. Nie dalej jak wczoraj usłyszałam, że jestem nienormalna :P
              • protein.spill Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 19:57
                elskerinne87 napisał(a):

                >
                > Dokładnie taka jest reakcja mojego męża. Nie dalej jak wczoraj usłyszałam, że j
                > estem nienormalna :P

                Ludzie sa dziwni. Wyzej napisalem, ze kobiety sa dziwne. Dobrze wiedziec, ze jest rownouprawwnienie i faceci tez. Albo to ja jestem zboczencem, bo mnie orgazm mojej kobiety kreci. Chodzi to, ze to musi byc jego penis albo sie nie liczy?
                • protein.spill Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 21:15
                  protein.spill napisał(a):

                  > elskerinne87 napisał(a):
                  >
                  > Ludzie sa dziwni. Wyzej napisalem, ze kobiety sa dziwne. Dobrze wiedziec, ze je
                  > st rownouprawwnienie i faceci tez. Albo to ja jestem zboczencem, bo mnie orgazm
                  > mojej kobiety kreci. Chodzi to, ze to musi byc jego penis albo sie nie liczy?

                  A juz bardziej na powaznie: przykro mi ze tak masz. Niechcec do odkrycia sie dzieli bardziej od niedobrania temperamentow roznic wieku czy urody. Jeszcze rozumiem, jak ktos ma bardzo dyskusyjne upodobania (np wytarzac sie w oborniku i pochrzakiwac z ukontentowaniem w trakcie) - dzielenie sie takim czyms to potencjalny strzal w stope (stope?). Ale ogladac swoja kobiete podczas masturbacji to po pierwsze niesamowita frajda, po drugie latwiej uchwycic jej tempo, co lubi itd. Kiedy jest sie bezposrednio zaangazowanym, "nawigator" podpowiada: "szybciej, szybciej, ona chce zebys ja wzial ostro juz teraz".
                  • elskerinne87 Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 22:11
                    protein.spill napisał(a):
                    > Ale ogladac swoja kobiete podczas masturbacji to p
                    > o pierwsze niesamowita frajda

                    Szkoda, że nie wszyscy tak uważają....
            • protein.spill Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 19:54
              zyg_zyg_zyg napisała:

              > Twoja żona często się przyłącza, gdy ją zapraszasz?
              > Bo jest raczej większa szansa, że w tym przypadku takie zaproszenie zostanie po
              > traktowane jak potwarz i obelga, jak namolność, napastliwość lub wręcz agresja,
              > jak wyrzut, pretensja i roszczenie.

              Nie zapraszam z powodow ktore wymienilas. Dla niej (i wielu innych kobiet fajna) zabawa nie moze po prostu byc zabawa. Musi cos znaczyc. Na pewno obrazliwego i przeciw niej.
              • zawle Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 19:57
                Tak? A jak ja tu napisałam że seks to zabawa to mnie facet tu zrugał ....
              • hello-kitty2 Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 20:01
                protein.spill napisał(a):

                > Nie zapraszam z powodow ktore wymienilas. Dla niej (i wielu innych kobiet fajna
                > ) zabawa nie moze po prostu byc zabawa. Musi cos znaczyc. Na pewno obrazliwego
                > i przeciw niej.

                A te inne kobiety to przytoczyles z doswiadczenia swojego czy probowales wybielic zone (z ktora sie przeciez lubisz, masz syna, nie lubicie razem hipokryzji, ect wiec nie jest taka zla) czy probowales oczernic kobiety?
                A moze ona i wiele innych lubi sie bawic w co innego albo w to samo tylko z kims innym? :)
                • protein.spill Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 20:31
                  hello-kitty2 napisała:

                  > protein.spill napisał(a):
                  >
                  >
                  > A te inne kobiety to przytoczyles z doswiadczenia swojego czy probowales wybiel
                  > ic zone (z ktora sie przeciez lubisz, masz syna, nie lubicie razem hipokryzji,
                  > ect wiec nie jest taka zla) czy probowales oczernic kobiety?

                  Pudlo. Z wpisow kobiet z tego dokladnie forum i tego dokladnie watku. Pare postow wyzej masz: "takie zaproszenie zostanie potraktowane jak potwarz i obelga, jak namolność, napastliwość lub wręcz agresja, jak wyrzut, pretensja i roszczenie". Wiec nie rozumiem skad ten ton zarzutu?

                  > A moze ona i wiele innych lubi sie bawic w co innego albo w to samo tylko z kim
                  > s innym? :)

                  A to akurat celne spostrzezenie. Tak moze byc. Na szczescie juz dawno przyswoilem sobie lekcje, ktora tu czasem serwuje TwojaBogini: "wara Ci chamie od erotycznej intymnosci twojej zony. Zechce tp powie. Nie chce - znaczy zes cham i prostak."
                  • hello-kitty2 Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 21:04
                    protein.spill napisał(a):

                    > Pudlo. Z wpisow kobiet z tego dokladnie forum i tego dokladnie watku. Pare post
                    > ow wyzej masz: "takie zaproszenie zostanie potraktowane jak potwarz i obelga, j
                    > ak namolność, napastliwość lub wręcz agresja, jak wyrzut, pretensja i roszczeni
                    > e". Wiec nie rozumiem skad ten ton zarzutu?

                    Przeciez juz dawno ustalilismy, ze to forum nie jest reprezentatywne, a Ty jeszcze dodatkowo (zreszta pewnie jak wiekszosc z nas) wybierasz to, co pasuje/opisuje Twoj przypadek, bo Ci to doskwiera. Nie mialam zamiaru 'zatonowac' zarzutu :) Tak mi sie napisalo.

                    > A to akurat celne spostrzezenie. Tak moze byc. Na szczescie juz dawno przyswoil
                    > em sobie lekcje, ktora tu czasem serwuje TwojaBogini: "wara Ci chamie od erotyc
                    > znej intymnosci twojej zony. Zechce tp powie. Nie chce - znaczy zes cham i pros
                    > tak."

                    Mysle, ze dramatyzujesz. Zreszta sam ja sobie wybrales i z nia jestes, bo sa dla Ciebie wazniejsze najwyrazniej inne wartosci, o ktorych wspomniales (to co Was laczy) i dobrze. Mysle, ze w wiekszosci przypadkow spokojnie mozna przyjac, ze sie nudzimy swoim partnerom. To nie ma zwiazku z Toba, kim jestes i jaka masz wartosc. Nie bierz tego do siebie. Zreszta 2: sam pisales "lubimy sie", tak? No to jak chcesz wykrzesac z lubienia sie plomien namietnosci? Ja tez lubie swojego partnera ale nie pozadam. Nie wiedze w tym nic nienaturalnego. Z lubienia sie seksu nie bedzie, moze jakas gimnastyka ale czy warto? To juz wole zdradzac, przynajmniej jest jakis dreszczyk emocji :)
                    • kag73 Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 21:33
                      Z lubienia s
                      > ie seksu nie bedzie, moze jakas gimnastyka ale czy warto? To juz wole zdradzac,
                      > przynajmniej jest jakis dreszczyk emocji :)

                      Mnie sie wydaje, ze owszem seks z tego moze byc. Jak dla mnie moze to zalezec od cech osobniczych i temperametu, libido. Nie wiem czy to nie wlasnie to jest decydujace, zwlaszcza w dlugoletnich zwiazkach. Skoro mam chcice, to ja mam, dobrze, ze wtedy ktos sympatyczny pod reka, bo mozna to/go wykorzystac i tyle. Nie watpie, ze inni potrzebuja koniecznie ciagle nowosci ale czy wiekszosc? Z braku laku, w razie wielkiej potrzeby, i kit dobry:)) I rzecz moze w tym jak czestoi czy ktos te potrzebe(y) nadal ma.
                      • hello-kitty2 Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 21:41
                        kag73 napisała:

                        > Mnie sie wydaje, ze owszem seks z tego moze byc. Jak dla mnie moze to zalezec o
                        > d cech osobniczych i temperametu, libido. Nie wiem czy to nie wlasnie to jest d
                        > ecydujace, zwlaszcza w dlugoletnich zwiazkach. Skoro mam chcice, to ja mam, dob
                        > rze, ze wtedy ktos sympatyczny pod reka, bo mozna to/go wykorzystac i tyle. Nie
                        > watpie, ze inni potrzebuja koniecznie ciagle nowosci ale czy wiekszosc? Z brak
                        > u laku, w razie wielkiej potrzeby, i kit dobry:)) I rzecz moze w tym jak czesto
                        > i czy ktos te potrzebe(y) nadal ma.

                        A skad ta chcica? Nie stad, ze wlasnie kreci sie kolo Ciebie ktos, kto Cie kreci? :) U mnie to nie jest potrzeba ciagle kogos nowego, tylko kogos, kto mnie kreci. Widzisz roznice? Wyobraz sobie, ze Twoj maz przytyl 30 kg (wiem, ze nie lubisz nadwagi). Nadal bedziesz realizowac z nim swoja chcice?
                        • kag73 Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 22:09
                          hello-kitty2 napisała:
                          > A skad ta chcica? Nie stad, ze wlasnie kreci sie kolo Ciebie ktos, kto Cie krec
                          > i? :) U mnie to nie jest potrzeba ciagle kogos nowego, tylko kogos, kto mnie kr
                          > eci. Widzisz roznice? Wyobraz sobie, ze Twoj maz przytyl 30 kg (wiem, ze nie lu
                          > bisz nadwagi). Nadal bedziesz realizowac z nim swoja chcice?

                          No wlasnie troche probuje rozgryyzc co bylo pierwsze:) Tzn, to, ze na poczatku jest ta chemia i ludzie na siebie zwyczajnie leca, to wiem. Ale pozniej...hmm, moze sie to troche zlewa, moze po czesci to poped a po czesci nadal dziala ta sama osoba. No nie wiem, czasem mam wrazenie, ze mam ochote, bo po prostu mam ochote a nie, bo maz sie kreci kolo mnie. Co nie zmienia faktu, ze jak juz jest akcja, to owszem kreci mnie on wlasnie. Aha i do tego gdyby mi sie seks z nim nie podobal(nie dawal satysfakcji), na pewno nie rwalbym sie do zaspokajania swojej chcicy z nim, tak mysle:)
                          30 kilo nadwagi, kurna, trudno mi to sobie wyobrazic, serio, ale nie wykluczam, ze i wtedy mialabym ochote na seks, ale niekoniecznie z nim bym chciala realizowac?
                          Hmm a moze masz racje. Z kobietami podobno czesto jest tak, ze jak nie maja obiektu pod reka to troche "zapominaja" o seksie. Ja pamietam, ze jak dawno temu zerwalam z eksem, to na poczatku bylam jak na odwyku, myslalam, ze zwariuje tak mi brakowalo seksu. Jadac autobusem myslalam sobie, ze przelecialbym tu i teraz pierwszego napotkanego faceta gdyby nie to, ze nie wypada i ze tak sie nie robi:)) Byc moze po czasie bym sie przyzwyczaila i zapomniala o potrzebach/seksie, ale nie przetestowalam, bo napatoczyl sie ktos inny, no i seks z ex tez byl:))
                          Poza tym mam wrazenie jakby nasze ciala rowniez mialy pamiec, reaguja czesto jakby tak automatycznie na konkretny dotyk, bliskosc. Jezeli ja lezac na lyzeczki(ja z zewnatrz, uwielbiam te pozycje do spania:) meza obejmuje od tylu, klade reke na klacie albo w okolicach ledzwi(podbrzusza) a "on" zaczyna rosnac, to mysle, ze to chyba raczej biologia/fizjologia a nie, bo ja go krece. Prawda?
                          • hello-kitty2 Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 23:47
                            kag73 napisała:

                            Jezeli ja lezac na lyzeczki
                            > (ja z zewnatrz, uwielbiam te pozycje do spania:) meza obejmuje od tylu, klade r
                            > eke na klacie albo w okolicach ledzwi(podbrzusza) a "on" zaczyna rosnac, to mys
                            > le, ze to chyba raczej biologia/fizjologia a nie, bo ja go krece. Prawda?

                            No wlasnie co bylo pierwsze: jajko czy kura? :) Mysle, ze nie pownnas sobie odejmowac atrakcyjnosci w oczach meza. Mysle tez, ze w udanych zwiazkach jest to jednak kombinacja wielu czynnikow, zatem i wzajemna atrakcyjnosc/krecenie + uczucie + biologia + ... Wszystko sie miesza w odurzajaca mieszanke, ktorej inni latami bezowocnie poszukuja, pozazdroscic tylko :)
                            • kag73 Re: Jako mężatka mam pytanie 25.09.13, 00:11
                              hello-kitty2 napisała:
                              > No wlasnie co bylo pierwsze: jajko czy kura? :) Mysle, ze nie pownnas sobie ode
                              > jmowac atrakcyjnosci w oczach meza. Mysle tez, ze w udanych zwiazkach jest to j
                              > ednak kombinacja wielu czynnikow, zatem i wzajemna atrakcyjnosc/krecenie + uczu
                              > cie + biologia + ... Wszystko sie miesza w odurzajaca mieszanke, ktorej inni la
                              > tami bezowocnie poszukuja, pozazdroscic tylko :)

                              Ach, to wszystko i tak zaczana sie w glowie. Jak glowa nie chce to nic nie pomoze:) Tez przerabialam. Stad moje przypuszczenie, ze wiele zalezy od wlasnej kondycji/potrzeb, od libido.
                    • protein.spill Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 22:03
                      hello-kitty2 napisała:

                      > Przeciez juz dawno ustalilismy, ze to forum nie jest reprezentatywne, a Ty jesz
                      > cze dodatkowo (zreszta pewnie jak wiekszosc z nas) wybierasz to, co pasuje/opis
                      > uje Twoj przypadek, bo Ci to doskwiera. Nie mialam zamiaru 'zatonowac' zarzutu
                      > :) Tak mi sie napisalo.

                      Rozszerzam o wiekszosc moich ex, i wiekszosc zwiazkow jakie znam. Ale faktycznie probka ciagle niereprezentatywna.

                      > Mysle, ze dramatyzujesz. Zreszta sam ja sobie wybrales i z nia jestes, bo sa dl
                      > a Ciebie wazniejsze najwyrazniej inne wartosci, o ktorych wspomniales (to co Wa
                      > s laczy) i dobrze. Mysle, ze w wiekszosci przypadkow spokojnie mozna przyjac, z
                      > e sie nudzimy swoim partnerom. To nie ma zwiazku z Toba, kim jestes i jaka masz
                      > wartosc. Nie bierz tego do siebie. Zreszta 2: sam pisales "lubimy sie", tak? N
                      > o to jak chcesz wykrzesac z lubienia sie plomien namietnosci? Ja tez lubie swoj
                      > ego partnera ale nie pozadam. Nie wiedze w tym nic nienaturalnego. Z lubienia s
                      > ie seksu nie bedzie, moze jakas gimnastyka ale czy warto? To juz wole zdradzac,
                      > przynajmniej jest jakis dreszczyk emocji :)

                      No racja, strzyknalem zolcia, pewnie niepotrzebnie. Na zonke nie ma co narzekac. Co do zdrad zazdroszcze Ci zimnej krwi. Ja nie pojde w ta strone, jestem za cienki w pokera. Mysle za to o otwarciu malzenstwa. Rozleci sie - trudno. Coraz czesciej przychodzi mi do glowy mantra Marka "nie ma seksu, nie ma zwiazku".

                      Jedna rzecz co do znudzenia sie partnerem: znajoma para mi tu przychodzi do glowy. Seks czesto, zazwyczaj co dzien, od wielu lat (chyba z 15). Nie nudza sie. No i wspomniany wyzej Marek. Czyli da sie :)
                      • mojemail3 Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 22:07
                        protein.spill napisał:

                        (...)" Mysle za to o otwarciu malzenstwa. (...)"

                        A czym to się różni od zdrady?
                        • protein.spill Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 22:18
                          mojemail3 napisała:

                          > A czym to się różni od zdrady?

                          Moje rozumienie:
                          Zdrada = "sypiam z innymi w tajemnicy, oszukujac partnerke"
                          Otwarte malzenstwo = "oboje sypiamy z kims innym o ile mamy na to ochote i oboje nie mamy nic przeciw".
                          • kag73 Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 22:21
                            protein.spill napisał(a):

                            > mojemail3 napisała:
                            >
                            > > A czym to się różni od zdrady?
                            >
                            > Moje rozumienie:
                            > Zdrada = "sypiam z innymi w tajemnicy, oszukujac partnerke"
                            > Otwarte malzenstwo = "oboje sypiamy z kims innym o ile mamy na to ochote i oboj
                            > e nie mamy nic przeciw".

                            Tak, dla mnie to wtedy nie zdrada. Myslisz, ze zona na to pojdzie?
                            Hmm a nie lepiej byloby najpierw urozmaicic jednak seks malzenski? Czy nie da rady, bo zona nie chce? Cos mi sie tak kojarzy...
                            • protein.spill Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 22:38
                              > Tak, dla mnie to wtedy nie zdrada. Myslisz, ze zona na to pojdzie?
                              > Hmm a nie lepiej byloby najpierw urozmaicic jednak seks malzenski? Czy nie da r
                              > ady, bo zona nie chce? Cos mi sie tak kojarzy...

                              Chyba oboje myslimy tak samo w tym wzgledzie. Istnieje tez niewielka, (50%) szansa ze nie zrozumialem zony i nie bylby to pierwszy raz...
                              • kag73 Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 22:43
                                protein.spill napisał(a):
                                > Chyba oboje myslimy tak samo w tym wzgledzie. Istnieje tez niewielka, (50%) sza
                                > nsa ze nie zrozumialem zony i nie bylby to pierwszy raz...

                                Stawiam na to drugie:) Obym sie mylila, bo moge sie mylic. W koncu ona tez glupia nie jest i widzi co jest grane z Waszym seksem.
                                Znasz to: przychodzi sasiadka ze szklanka w reku do sasiada i pyta: "pozyczyl by mi pan szklanke cukru?" a facet mysli "aha, babka chce seksu":))
                                • protein.spill Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 22:53
                                  kag73 napisała:

                                  > Znasz to: przychodzi sasiadka ze szklanka w reku do sasiada i pyta: "pozyczyl b
                                  > y mi pan szklanke cukru?" a facet mysli "aha, babka chce seksu":))

                                  Znam. Z wlasnego doswiadczenia ;)
                                • mojemail3 Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 22:54
                                  kag73 napisała:

                                  > Znasz to: przychodzi sasiadka ze szklanka w reku do sasiada i pyta: "pozyczyl b
                                  > y mi pan szklanke cukru?" a facet mysli "aha, babka chce seksu":))

                                  No, gdybym poszła do samotnego sąsiada po rzeczoną szklankę cukru ( a sklep nocny za rogiem;-) to raczej tak mógłby sobie pomyśleć...
                                  • zawle Re: Jako mężatka mam pytanie 25.09.13, 07:21
                                    mojemail3 napisała:
                                    > No, gdybym poszła do samotnego sąsiada po rzeczoną szklankę cukru ( a sklep noc
                                    > ny za rogiem;-) to raczej tak mógłby sobie pomyśleć...

                                    Ty na serio, czy żartujesz?
                                    • mojemail3 Re: Jako mężatka mam pytanie 25.09.13, 07:41
                                      zawle napisała:

                                      > mojemail3 napisała:
                                      > > No, gdybym poszła do samotnego sąsiada po rzeczoną szklankę cukru ( a skl
                                      > ep noc
                                      > > ny za rogiem;-) to raczej tak mógłby sobie pomyśleć...
                                      >
                                      > Ty na serio, czy żartujesz?

                                      Śmiertelnie poważnie;-)

                                      A tak serio, sąsiad przystojny, miły, samotny, pracujący na zmiany...i ma fajne mieszkanie;-)
                                      Zachodzę w głowę, dlaczego sam?
                                      Podobno ma straszną mamusię, kontrolującą i wymagającą i zarówno on jak i jego brat wiodą kawalerskie życie...Czy od razu trzeba zakładać, że są innej orientacji?? sama nie wiem...
                                      • zawle Re: Jako mężatka mam pytanie 25.09.13, 07:49
                                        mojemail3 napisała:> A tak serio, sąsiad przystojny, miły, samotny, pracujący na zmiany...i ma fajne
                                        > mieszkanie;-)
                                        > Zachodzę w głowę, dlaczego sam?

                                        To już rozumiem...podświadomość:)))
                          • mojemail3 Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 22:29
                            protein.spill napisał(a):

                            > > A czym to się różni od zdrady?
                            >
                            > Moje rozumienie:
                            > Zdrada = "sypiam z innymi w tajemnicy, oszukujac partnerke"
                            > Otwarte malzenstwo = "oboje sypiamy z kims innym o ile mamy na to ochote i oboj
                            > e nie mamy nic przeciw".

                            A nie jest tak,że to własnie "sypiam z innymi w tajemnicy, oszukując partnera" najbardziej kręci???
                            Otwarte małżeństwo nie do pojęcia przez moją konserwatywną galicyjską głowę, ale już u znajomych we Wrocławiu-jak najbardziej;-)
                            • zawle Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 22:34
                              mojemail3 napisała:> A nie jest tak,że to własnie "sypiam z innymi w tajemnicy, oszukując partnera"
                              > najbardziej kręci???
                              > Otwarte małżeństwo nie do pojęcia przez moją konserwatywną galicyjską głowę, a
                              > le już u znajomych we Wrocławiu-jak najbardziej;-)

                              Ja nie nadaję się ani na jedno, ani na drugie. A nie uważam siebie za konserwę:)
                              • kaiser.blade Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 22:36
                                Nie znacie się. Idealnym rozwiązaniem jest sypiać w tajemnicy z innymi i być jednocześnie fair wobec partnera :)
                                • zawle Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 22:37
                                  kaiser.blade napisał:

                                  > Nie znacie się. Idealnym rozwiązaniem jest sypiać w tajemnicy z innymi i być je
                                  > dnocześnie fair wobec partnera :)

                                  Coś sprzedajesz? :))
                                  • kaiser.blade Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 23:02
                                    zawle napisała:

                                    > kaiser.blade napisał:
                                    >
                                    > > Nie znacie się. Idealnym rozwiązaniem jest sypiać w tajemnicy z innymi i
                                    > być je
                                    > > dnocześnie fair wobec partnera :)
                                    >
                                    > Coś sprzedajesz? :))

                                    Aktualnie ? Nie. Gdybym chciał to sprzedać, zaproponowałbym może do tego jeszcze pakiet ubezpieczeniowy w razie wtopy. Tak na wszelki wypadek, za niewielką dopłatą.

                                    Swoją drogą, ubezpieczenie od zdrady małżeńskiej to byłby przebój rynkowy, nie uważasz ? :)
                                    • zawle Re: Jako mężatka mam pytanie 25.09.13, 07:23
                                      kaiser.blade napisał: Swoją drogą, ubezpieczenie od zdrady małżeńskiej to byłby przebój rynkowy, nie
                                      > uważasz ? :)

                                      Zmiana fryzury, wymiana garderoby,nowe mieszkanie i mąż kosztują. Musieliby do tego ubezpieczenia dorzucić zastrzelenie dodatkowo ubezpieczonego męża:))
                                      • kaiser.blade Re: Jako mężatka mam pytanie 25.09.13, 10:14
                                        zawle napisała:

                                        > Musieliby do tego ubezpieczenia dorzucić zastrzelenie dodatkowo ubezpieczonego męża:))

                                        Dlaczego zastrzelili ? Wtedy byłby przecież bezużyteczny. Co komu po zastrzelonym mężu ? Można by nim co najwyżej nawieźć ogródek, ale wątpię czy warzywa w nim rosnące cieszyłyby się odpowiednią popularnością wśród potencjalnych konsumentów. Znając życie byłyby strasznie zgorzkniałe.
                                        Znacznie lepiej sprawdza się jako żyjący były mąż, pod warunkiem że jakoś dawną małżonkę wspiera finansowo. O ile mi wiadomo ten pomysł nie jest wcale taki nowatorski i nawet dość powszechnie praktykowany, szczególnie w krajach, gdzie podciera się tyłek czymś innym niż liść bananowca :)
                                        • zawle Re: Jako mężatka mam pytanie 25.09.13, 10:18
                                          kaiser.blade napisał:
                                          > Dlaczego zastrzelili ? Wtedy byłby przecież bezużyteczny. Co komu po zastrzelon
                                          > ym mężu ?

                                          warto poświęcić te parę złotych, żeby nie musieć patrzeć że on użyteczny jest jeszcze gdzie indziej:)) Co zrobisz, Polska mentalność...żeby sąsiadowi krowa też zdechła:)
                            • protein.spill Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 22:50
                              > A nie jest tak,że to własnie "sypiam z innymi w tajemnicy, oszukując partnera"
                              > najbardziej kręci???

                              Ja wiem? Znalazlo by sie pare fajniejszych, ale na tym forum "unikamy reklamowania erotyki" :)

                              > Otwarte małżeństwo nie do pojęcia przez moją konserwatywną galicyjską głowę, a
                              > le już u znajomych we Wrocławiu-jak najbardziej;-)

                              Ja tez niewiele moge powiedziec z autopsji.
                      • hello-kitty2 Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 23:40
                        protein.spill napisał(a):

                        Co do zdrad zazdroszcze Ci zimnej krwi. Ja nie pojde w ta strone, jestem za c
                        > ienki w pokera. Mysle za to o otwarciu malzenstwa. Rozleci sie - trudno. Coraz
                        > czesciej przychodzi mi do glowy mantra Marka "nie ma seksu, nie ma zwiazku".

                        Nie ma czego zazdroscic. Wg mnie zdradzanie oznacza, ze nie kochasz tej osoby, a jestes z nia z innych wzgledow. Co oznacza otwarcie malzenstwa to nie wiem, bo nie doswiadczylam? A w ogole otwarcie to polega tylko na outsourcingu czy ma za zadanie urozmaicic nasz seks poprzez osoby trzecie? Tak czy siak to by sie u mnie nie sprawdzilo, bo jak bym poszla z innymi na legalu to juz bym do lozka partnera nie wrocila. A tak zawsze jest nadzieja, ze wroce. Zdrady sie zawyczaj jednak zaluje albo ocenia, ze w zasadzie nie bylo warto albo zwyczajnie zapomina. A na legalu to by odciagalo od zwiazku bardzo, w przypadku gdy jestes z seksu w zwiazku niezadowolony znaczy. Tak cos czuje. Co innego gdy jestes zadowolony i tylko chcesz urozmaicic, wtedy sa wieksze szanse przetwania zwiazku, bo motywacja jest wciaz silna i nie ogranicza sie do czynnikow pozaseksualnych (kasa, dzieci, kredyt, dom, wygoda ect)

                        > Jedna rzecz co do znudzenia sie partnerem: znajoma para mi tu przychodzi do glo
                        > wy. Seks czesto, zazwyczaj co dzien, od wielu lat (chyba z 15). Nie nudza sie.
                        > No i wspomniany wyzej Marek. Czyli da sie :)

                        Pojedyncze przypadki :) Przeciez to powinno byc tak powszechne jak instytucja malzenstwa.
                        • kag73 Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 23:47
                          hello-kitty2 napisała:
                          "Pojedyncze przypadki :) Przeciez to powinno byc tak powszechne jak instytucja malzenstwa."

                          A kto powiedzial, ze "powinno". To sie moze tak wydawac, ale wychodzi, ze sie nie zgadza:(
                        • protein.spill Re: Jako mężatka mam pytanie 25.09.13, 15:01
                          > Nie ma czego zazdroscic. Wg mnie zdradzanie oznacza, ze nie kochasz tej osoby,
                          > a jestes z nia z innych wzgledow.

                          To akurat moze byc dobre. Zawezajac pojecie "milosc" do "pasja, chuc" wychodzi mi, ze wole byc z kims kogo "nie kocham".

                          > Co oznacza otwarcie malzenstwa to nie wiem, b
                          > o nie doswiadczylam?

                          Tez nie doswiadczylem, ale mam znajoma parke ktora przetrenowala i to, i swing, i na wpol oficjalne trojkaty w obu konfiguracjach (2M+1K i 2K+1M). Zeby byc fair: to raczej facet wszystko to przetrenowal. Ona nie ma duzo do powiedzenia, godzi sie na wszystko. Na razie dzieje im sie dobrze.

                          > A w ogole otwarcie to polega tylko na outsourcingu czy ma
                          > za zadanie urozmaicic nasz seks poprzez osoby trzecie?

                          Ja bym zaczal od najlagodnieszej formy, czyli obopolne zezwolenie na "boki" bez domagania sie szczegolow.

                          > Tak czy siak to by sie u
                          > mnie nie sprawdzilo, bo jak bym poszla z innymi na legalu to juz bym do lozka
                          > partnera nie wrocila. A tak zawsze jest nadzieja, ze wroce. Zdrady sie zawyczaj
                          > jednak zaluje albo ocenia, ze w zasadzie nie bylo warto albo zwyczajnie zapomi
                          > na. A na legalu to by odciagalo od zwiazku bardzo, w przypadku gdy jestes z sek
                          > su w zwiazku niezadowolony znaczy. Tak cos czuje. Co innego gdy jestes zadowolo
                          > ny i tylko chcesz urozmaicic, wtedy sa wieksze szanse przetwania zwiazku, bo mo
                          > tywacja jest wciaz silna i nie ogranicza sie do czynnikow pozaseksualnych (kasa
                          > , dzieci, kredyt, dom, wygoda ect)

                          Rozumiem, chyba, ale czegos takiego nie odpuscilbym swojej zonie. Jezeli sie na cos umawiamy to sie tego trzymamy. Jezeli nie mozemy sie tego trzymac to albo rozwod albo nowa umowa. Dla mnie istota zdrady nie jest to ze spi sie z kims innym, tylko ze lamie sie umowe, ktorej druga strona sie trzyma.
                          • zawle Re: Jako mężatka mam pytanie 25.09.13, 15:19
                            protein.spill napisał(a): Jezeli sie na
                            > cos umawiamy to sie tego trzymamy. Jezeli nie mozemy sie tego trzymac to albo
                            > rozwod albo nowa umowa.

                            Myślę że kitty chodziło o to, że seks to nie tylko chuć, to intymność. A gdy tą intymność realizujesz z kimś innym, a z żoną raczej nie, to ta osoba od seksu staje Ci się bliska. Niestety ja z Kitty się nie zgadzam. Uważam że tak częściej myślą kobiety. Mężczyźni potrafią być bardziej pragmatyczni.
                          • kag73 Re: Jako mężatka mam pytanie 25.09.13, 15:45
                            protein.spill napisał(a):
                            > Tez nie doswiadczylem, ale mam znajoma parke ktora przetrenowala i to, i swing,
                            > i na wpol oficjalne trojkaty w obu konfiguracjach (2M+1K i 2K+1M). Zeby byc fa
                            > ir: to raczej facet wszystko to przetrenowal. Ona nie ma duzo do powiedzenia, g
                            > odzi sie na wszystko. Na razie dzieje im sie dobrze.

                            A dlaczego ona nie ma nic do powiedzenia? I skad wiadomo, ze dobrze "IM sie dzieje" skoro ona nic nie mowi:)?
                            • protein.spill Re: Jako mężatka mam pytanie 25.09.13, 20:37
                              kag73 napisała:

                              > A dlaczego ona nie ma nic do powiedzenia? I skad wiadomo, ze dobrze "IM sie dzi
                              > eje" skoro ona nic nie mowi:)?

                              Faktycznie powinienem powiedziec chyba "ona o niczym nie nie decyduje". Dlaczego nie wiem. Dobrze im sie dzieje, skoro sa ze soba dobrowolnie.
                              • mojemail3 Re: Jako mężatka mam pytanie 25.09.13, 20:42
                                protein.spill napisał:

                                > Faktycznie powinienem powiedziec chyba "ona o niczym nie nie decyduje". Dlaczeg
                                > o nie wiem. Dobrze im sie dzieje, skoro sa ze soba dobrowolnie.

                                Ludzi ze sobą trzyma wspólna patologia np.wspólne uzależnienia,więc to żaden argument,że są ze sobą dobrowolnie.
                                Tej pani pewnie jest w takim układzie wygodnie, coś za coś, rezygnacja z siebie w zamian za inne korzyści.
                                • protein.spill Re: Jako mężatka mam pytanie 25.09.13, 22:17
                                  mojemail3 napisała:

                                  > Ludzi ze sobą trzyma wspólna patologia np.wspólne uzależnienia,więc to żaden ar
                                  > gument,że są ze sobą dobrowolnie.

                                  Ucieklo Ci slowko "czasem". Ludzi czasem trzyma wspolna patologia, bo zazwyczaj to jest po prostu dopasowanie charakterow.
                                  • mojemail3 Re: Jako mężatka mam pytanie 25.09.13, 22:32
                                    protein.spill napisał:
                                    > Ucieklo Ci slowko "czasem". Ludzi czasem trzyma wspolna patologia, bo zazwyczaj
                                    > to jest po prostu dopasowanie charakterow.

                                    Niechybnie uciekło;-) nie poddałam posta autocenzurze i poszedł w eter nie całkiem do rzeczy;-)
                                    Taki mam dzień, smutnej rezygnacji i żalu za minionym latem i mijającymi latami;-/
                                    • protein.spill Re: Jako mężatka mam pytanie 25.09.13, 23:45
                                      mojemail3 napisała:

                                      > Niechybnie uciekło;-) nie poddałam posta autocenzurze i poszedł w eter nie całk
                                      > iem do rzeczy;-)
                                      > Taki mam dzień, smutnej rezygnacji i żalu za minionym latem i mijającymi latam
                                      > i;-/

                                      A to szkoda, ze Cie tu nie ma gdzies w poblizu, bo wlasnie pijemy wino i bez dwoch zdan bysmy Cie postawili na nogi.
                                      • mojemail3 Re: Jako mężatka mam pytanie 26.09.13, 09:49
                                        protein.spill napisał(a):

                                        > A to szkoda, ze Cie tu nie ma gdzies w poblizu, bo wlasnie pijemy wino i bez dw
                                        > och zdan bysmy Cie postawili na nogi.

                                        Wina, wódki etc. w Polszcze dostatek;-)
                                        Od wina robię się senna, poza tym nie pijam często małych dawek, jak już to nieczęsto większe dawki na łonie przyrody najlepiej;-)
                                        A z kim to wino, z żoną zapewne?
                                        Pozdrawiam!
                                        • protein.spill Re: Jako mężatka mam pytanie 27.09.13, 23:36
                                          > Wina, wódki etc. w Polszcze dostatek;-)
                                          > Od wina robię się senna, poza tym nie pijam często małych dawek, jak już to nie
                                          > często większe dawki na łonie przyrody najlepiej;-)
                                          > A z kim to wino, z żoną zapewne?
                                          > Pozdrawiam!

                                          Tak, z żoną - wczoraj znaleźliśmy takie które nam obojgu odpowiada.
                                          A zapraszam nie dlatego, że nie masz wina, tylko w celu postawienia na nogi. Mamy masę zupełnie nieużywanego optymizmu i wiary w ludzi :)

                                          Pozdrawiam Cię w tych Beskidach.
                  • zyg_zyg_zyg Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 21:50
                    > Pudlo. Z wpisow kobiet z tego dokladnie forum i tego dokladnie watku. Pare post
                    > ow wyzej masz: "takie zaproszenie zostanie potraktowane jak potwarz i obelga, j
                    > ak namolność, napastliwość lub wręcz agresja, jak wyrzut, pretensja i roszczeni
                    > e". Wiec nie rozumiem skad ten ton zarzutu?

                    Momento. Pisałam o potencjalnej reakcji mężczyzny- męża Elskerinne na jej potencjalne zaproszenie do patrzenia, jak ona się onanizuje. Twoją żonę przywołałam zdziwiona, że radzisz cos takiego komuś, kto cierpi z powodu mniejszych potrzeb partnera.
                    • protein.spill Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 22:07
                      zyg_zyg_zyg napisała:

                      > Momento. Pisałam o potencjalnej reakcji mężczyzny- męża Elskerinne na jej poten
                      > cjalne zaproszenie do patrzenia, jak ona się onanizuje. Twoją żonę przywołałam
                      > zdziwiona, że radzisz cos takiego komuś, kto cierpi z powodu mniejszych potrzeb
                      > partnera.

                      OK, nieporozumienie, a do tego nieuprawnione zalozenie, ze "przeciez kazdy facet by sie ucieszyl". Okazalo sie, ze nie maz autorki :(
                • bigbadpig Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 20:31
                  Była kiedyś sonda uliczna przy okazji, chyba odcinka "dobry seks" na gazeta.pl. Pytano ludzi o stosunek albo opinię o bdsm; któreś z pytanych kobiet mówiły o tym; jakie to upodlenie i wykorzystanie kobiety, ewidentne wartościowały ujemnie samą ideę (nawiasem mówiąc przy okazji nawet im do głowy nie przyszło, że bdsm może być grą w dowolną stronę)
                  Sam znam z autopsji przypadek dziewczyny, której przeszkadzało już mocniejsze chwycenie za przegub dłoni - i to tłumaczyła nie tym, że tak po prostu, zwyczajnie nie lubiła. Nie. Chodziło o brak szacunku wyrażany w ten sposób i sprowadzanie roli kobiety do gadżetu seksualnego.
                  To co opisałem nie jest może statystycznie reprezentatywną próbą, ale potwierdza, że istnieje taka szkoła wśród kobiet, gdzie dowolny element gry łóżkowej może mieć dopisane dowolne znaczenie. O tym jak sądzę - pisał protein.spill.
                  • kag73 Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 20:41
                    bigbadpig napisał:

                    > Była kiedyś sonda uliczna przy okazji, chyba odcinka "dobry seks" na gazeta.pl.
                    > Pytano ludzi o stosunek albo opinię o bdsm; któreś z pytanych kobiet mówiły o
                    > tym; jakie to upodlenie i wykorzystanie kobiety, ewidentne wartościowały ujemni
                    > e samą ideę (nawiasem mówiąc przy okazji nawet im do głowy nie przyszło, że bds
                    > m może być grą w dowolną stronę)
                    > Sam znam z autopsji przypadek dziewczyny, której przeszkadzało już mocniejsze c
                    > hwycenie za przegub dłoni - i to tłumaczyła nie tym, że tak po prostu, zwyczajn
                    > ie nie lubiła. Nie. Chodziło o brak szacunku wyrażany w ten sposób i sprowadzan
                    > ie roli kobiety do gadżetu seksualnego.
                    > To co opisałem nie jest może statystycznie reprezentatywną próbą, ale potwierdz
                    > a, że istnieje taka szkoła wśród kobiet, gdzie dowolny element gry łóżkowej moż
                    > e mieć dopisane dowolne znaczenie. O tym jak sądzę - pisał protein.spill.

                    No ale jak to sie ma do tego co napisala zalozycielka watku? Poniewaz ona chce seksu czesciej niz maz, on nazwal ja "nienormalna". Ludziska widzisz rozni bywaja:)
                  • hello-kitty2 Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 21:18
                    bigbadpig napisał:

                    > Była kiedyś sonda uliczna przy okazji, chyba odcinka "dobry seks" na gazeta.pl.
                    > Pytano ludzi o stosunek albo opinię o bdsm; któreś z pytanych kobiet mówiły o
                    > tym; jakie to upodlenie i wykorzystanie kobiety, ewidentne wartościowały ujemni
                    > e samą ideę (nawiasem mówiąc przy okazji nawet im do głowy nie przyszło, że bds
                    > m może być grą w dowolną stronę)
                    > Sam znam z autopsji przypadek dziewczyny, której przeszkadzało już mocniejsze c
                    > hwycenie za przegub dłoni - i to tłumaczyła nie tym, że tak po prostu, zwyczajn
                    > ie nie lubiła. Nie. Chodziło o brak szacunku wyrażany w ten sposób i sprowadzan
                    > ie roli kobiety do gadżetu seksualnego.
                    > To co opisałem nie jest może statystycznie reprezentatywną próbą, ale potwierdz
                    > a, że istnieje taka szkoła wśród kobiet, gdzie dowolny element gry łóżkowej moż
                    > e mieć dopisane dowolne znaczenie. O tym jak sądzę - pisał protein.spill.

                    Moze tak byc. Tez tu pisala kiedys Reaktywia (pewnie przekrecilam nicka :), ze z podobnych wzgledow nie moze ogladac tradycyjnego porno (K+M) wiec oglada gejowskie (M+M). Jednak bym sie upierala, ze te kobiety pewnie wolaly bawic sie w cos innego. Co za roznica dlaczego ktos czegos nie lubi czy nie praktykuje? Yoric np tez nie lubi takich zabaw :) A ja tak, okrecanie dlugich wlosow na nadgarstek i mocne ciagniecie kreci mnie :) Musimy sie lepiej dobierac wspolzabawowiczow i bedzie dobrze.
                  • sea.sea Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 21:23
                    Ad. akapit 2 i 3: mnie, kobietę, zadziwia, że ktoś daje radę z takimi sypiać więcej, niż raz.
                    Chwycenie za przegub wyrazem braku szacunku. Doprawdy.
                    Pozycje odtylne jak rozumiem też odpadają, bo nie ma patrzenia sobie z uczuciem w oczy. Cóż mogę powiedzieć:
                    zushna.files.wordpress.com/2013/08/facepalm.jpg
                    • bigbadpig Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 22:37
                      > zushna.files.wordpress.com/2013/08/facepalm.jpg

                      :D:D:D
                      Zastanawiam się jak daleko może zajść ewolucja facepalmów :P
                      • sea.sea Re: Jako mężatka mam pytanie 24.09.13, 22:58
                        Dalej się nie da, skoro ten jest ultimate.
                        Chyba :D
    • lenka.magdalenka Re: Masturbacja mężatek 24.09.13, 17:10
      coraz częściej dochodzę do wniosku ,ze takie małżeństwa, związki w których brakuje z jednej strony seksu i zainteresowania partnerem są bezsensu i najlepiej dla obojga byłoby się rozstać
      • elskerinne87 Re: Masturbacja mężatek 24.09.13, 17:12
        > coraz częściej dochodzę do wniosku ,ze takie małżeństwa, związki w których brak
        > uje z jednej strony seksu i zainteresowania partnerem są bezsensu i najlepiej d
        > la obojga byłoby się rozstać

        Pytanie, ile by zostało satysfakcjonujących związków..... :P Patrząc po tym forum (i nie tylko tym, Internet tonie w wątkach na temat braku seksu), chyba niewiele...
        • lenka.magdalenka Re: Masturbacja mężatek 24.09.13, 17:21
          satysfakcjonujących ? przecież taki związek gdzie choć jednej ze stron brakuje czegokolwiek w tym przypadku seksu wcale nie jest satysfakcjonujący a wręcz uważam ,ze jest dołujący i łatwo wpaść w depresje
      • zawle Re: Masturbacja mężatek 24.09.13, 17:14
        lenka.magdalenka napisała:

        > coraz częściej dochodzę do wniosku ,ze takie małżeństwa, związki w których brak
        > uje z jednej strony seksu i zainteresowania partnerem są bezsensu i najlepiej d
        > la obojga byłoby się rozstać

        A dlaczego? Przecież nie musicie wszystkiego robić razem?:)))
        • lenka.magdalenka Re: Masturbacja mężatek 24.09.13, 17:19
          jasne !
          przecież skoro wszystko i tak robię sama to bzykać tez mogę się sama co to takiego w sumie masz racje po kiego licha mi facet ,
          ta i rurkę w łazience również sama dokręcę francuskim kluczem ;/
          • zawle Re: Masturbacja mężatek 24.09.13, 17:25
            lenka.magdalenka napisała:

            > jasne !
            > przecież skoro wszystko i tak robię sama to bzykać tez mogę się sama co to taki
            > ego w sumie masz racje po kiego licha mi facet ,
            > ta i rurkę w łazience również sama dokręcę francuskim kluczem ;/

            No widzisz....to znaczy że cała reszta też leży odłogiem. Ja lubię naprawiać awarie hydrauliczne:))
            • lenka.magdalenka Re: Masturbacja mężatek 24.09.13, 17:29
              super to powiedz tylko w która stronę mam tym kluczem kręcić w lewa czy w prawą ;/
              bo dziś normalnie wyjdę z siebie i stanę obok
              • zawle Re: Masturbacja mężatek 24.09.13, 19:20
                Zasada jest jedna....kręcisz w jedną i obserwujesz czy się dokręca, czy wykręca. Wtedy możesz jechać dalej. To damska zasada. Męska: Jeśli śruba będzie miała gwint lewy, należy ją odkręcać w kierunku zgodnym ze wskazówkami zegara. Damskiej nie trzeba pamiętać, tylko zdać się na intuicję:)))
    • loppe Re: Masturbacja mężatek 25.09.13, 20:09
      Duszyczką jesteś, dźwigającą trupa (Epiktet)
    • twojabogini Re: Masturbacja mężatek 26.09.13, 16:52
      Myślałam o tym co napisałaś. Sądzę, że twoje odczucia po masturbacji są efektem tego, że szukasz w niej tego czego nie da się w niej znaleźć - nie tyle zaspokojenia seksualnego, co zaspokojenia emocjonalnego, bliskości z innym człowiekiem.
      Większość wypowiadających się z góry założyła, że twój mąż ma mniejsze potrzeby seksualne niż ty. Być może jednak to nie tu jest sedno problemu - być może on wycofuje się na płaszczyźnie emocjonalnej. Przyjrzyj się czy i kiedy dostajesz od niego bliskość i czy dotyczy to jedynie płaszczyzny seksualnej? Wtedy szukając bliskości automatycznie jesteś zmuszona szukać seksu - i koło się zamyka, bo partner czuje się naciskany, a pod presją (realna czy urojoną) trudno cokolwiek szczerze ofiarować.
      Trudno ocenić jak powikłane są wasze relacje, ale niewiele raczej zaryzykujesz decydując się na eksperyment:
      Odpuść seks w związku (powiedzmy na 6 tygodni całkowicie), skup się na bliskości - w płaszczyźnie fizycznej i emocjonalnej. Reakcja może być różna - odrzucenie, niechęć, albo wręcz przeciwnie. Łatwiej jednak zacząć rozmowę o trudnościach w zwiazku od pytania - czemu mnie odrzucasz, niż czemu unikasz seksu ze mną (w sumie to to samo, ale seksualność to temat trudniejszy). Dowiesz się tez, czy wtedy twój mąż będzie sam dążył do seksu, czy nie.
      Poczucie osamotnienia, braku bliskości to bardzo trudne uczucia, spróbuj poszukać zaspokojenia ich poza związkiem - w kontakcie z innymi ludźmi. Nie namawiam do zdrady - ale do bliskiego związku z inną osobą/osobami - niekoniecznie na płaszczyźnie fizycznej.

      Co do seksu solo - może być cudowny. Ale trzeba go traktować jako prezent dla siebie, a nie coś co ma zastąpić bliskość seksualną lub jakąkolwiek inną z partnerem. Wtedy faktycznie orgazm przyniesie jedynie depresję (no i ta świadomość, że muszę to robić sama, bo nie mam z kim, jestem w tej sferze odrzucana przez najbliższą osobę). Nowe podejście wymaga treningu. Można zacząć od sprawiania sobie przyjemności nieseksualnych, tworzenia własnych rytuałów (wyjątkowo przyjemna kąpiel, albo coś innego co da ci przyjemność), potem wchodząc w sferę własnej seksualności - delikatnego dotyku, rozbudzania się. To jak rozpoczęcie romansu z samym sobą. Romansując z osobą pewna siebie, radosną można wskoczyć do łózka od razu. Romansując z osoba która doznała odrzucenia, czuje się zraniona, niepewna własnej seksualności, brakuje jej bliskości - trzeba ja najpierw oswoić, pomóc wyzbyć się trudnych emocji, rozładować je, odbudować poczucie własnej wartości - dopiero wtedy będzie w stanie przyjąć zmysłowe aspekty z radością. To samo dotyczy seksualności w płaszczyźnie prywatnej - nie wolno pomijać własnych potrzeb, ograniczając się jedynie do sfery genitaliów. Seksualność ludzka jest bardzo złożona. Masturbacja jako seks solo, dar dla siebie samej,a nie samogwałt, pozwala odkryć także własną psychiczną sferę seksualną, własne oczekiwania w tej sferze, potrzeby, ale i zranienia, trudności.
      • kocio-kocio Re: Masturbacja mężatek 26.09.13, 17:27
        Dobrze napisane.
        Ileż szarpaniny kosztowało mnie dojście do tych wniosków.
        • twojabogini Re: Masturbacja mężatek 26.09.13, 17:48
          Mnie też :)
          • kocio-kocio Re: Masturbacja mężatek 26.09.13, 18:18
            Domyślam się ;o)
      • elskerinne87 Re: Masturbacja mężatek 26.09.13, 18:25
        Twojabogini, dziękuję za obszerną i bardzo sensowną wypowiedź.

        > Przyjrzyj się czy i kiedy dostajesz
        > od niego bliskość i czy dotyczy to jedynie płaszczyzny seksualnej? Wtedy szukaj
        > ąc bliskości automatycznie jesteś zmuszona szukać seksu - i koło się zamyka, bo
        > partner czuje się naciskany, a pod presją (realna czy urojoną) trudno cokolwie
        > k szczerze ofiarować.

        No właśnie jeśli nie czuje się naciskany w sprawie seksu, to daje mi dużo czułości, przytula... Gorzej, gdy próbuję zainicjować seks, spotkam się z odmową i w rezultacie nerwy mi puszczają i wybuchnę - wtedy oddala się ode mnie na dwa-trzy dni i ciężko nam wrócić do normalności i czułości.
        • twojabogini Re: Masturbacja mężatek 26.09.13, 22:38
          elskerinne87 napisał(a):

          > No właśnie jeśli nie czuje się naciskany w sprawie seksu, to daje mi dużo czuło
          > ści, przytula... Gorzej, gdy próbuję zainicjować seks, spotkam się z odmową i w
          > rezultacie nerwy mi puszczają i wybuchnę - wtedy oddala się ode mnie na dwa-tr
          > zy dni i ciężko nam wrócić do normalności i czułości.

          No to faktycznie jest problem. Przyczyn takich zachowań panów jest długa lista: problem z przyzwyczajeniem do masturbacji, lęk przed seksualnością partnerki, kompleks dziwka/madonna, lęk przed ciążą i odpowiedzialnością, zaburzenia erekcji, odwet za prawdziwe bądź urojone krzywdy, uśpienie libido, przemęczenie, stres, zła dieta, marihuana, zazdrość o poprzednich partnerów - a czasem nawet wszystko razem. Czasem problemem jest orientacja homoseksualna.
          Jeśli mężczyzna unika seksu - to jest ku temu powód. Który ciężko ustalić i z którego mężczyzna nie zawsze zdaje sobie sprawę. Czasem nie che zranić partnerki, czasem nie chce zranić siebie. Kobieta w takie sytuacji czuje się: zdezorientowana, jej poczucie atrakcyjności, wartości leci na łeb na szyję, niektóre kobiety biorą winę na siebie, okropne jest poczucie osamotnienia, odrzucenia, nieatrakcyjności.
          Są pewne tropy, które pomagają dojść prawdy (przyczyny). Pytania kontrolne:
          1. czy zawsze tak było? (jeśli zawsze to mężczyzna wszedł ze swoim problemem w związek - trzeba szukać w przeszłości)
          2. kiedy nastąpiła zmiana?
          3. kiedy mężczyzna wykazuje aktywność seksualną?
          4. jak reaguje na propozycje partnerki? obrzydzenie, unik, awantura, przemoc, wyjątkowa czułość?
          5. jak reaguje na frustrację partnerki, jeśli ta ją wyraża? obwinianie, zaprzeczanie problemowi, przypisywanie jej anormalnych potrzeb...
          6.co się dzieje gdy dochodzi do seksu
          7.na ile seksualność jest obecna w zwiazku na co dzień
          8. czy partner inicjuje seks, a jeśli tak to kiedy?
          9. tryb życia partnera: używki, praca, poziom stresu, jakość snu, dieta itp.
          10. jakość związku poza sfera seksualną
          11. dotychczasowe komunikaty partnerki co do jej zadowolenia z seksu - wiele żon odważnie i szczerze informuje partnera o jego mankamentach jako kochanka,w tym braku orgazmu, na co panowie reagują często wycofaniem z seksu


          Przeanalizowanie tego wszystkiego pozwala zaobserwować pewne schematy, prawidłowości, czasem trafić na trop. na szczerość męża w tej sferze raczej bym nie liczyła.



          • bigbadpig Re: Masturbacja mężatek 26.09.13, 22:47
            mądrze i odpowiedzialnie piszesz :P
          • jesod Zagubiony, skryty mały chłoptaś 27.09.13, 00:07
            twojabogini napisała:
            > Przeanalizowanie tego wszystkiego pozwala zaobserwować pewne schematy, prawidło
            > wości, czasem trafić na trop. na szczerość męża w tej sferze raczej bym nie liczyła

            Dziwne... Baaardzo dziwne.... :(
            Postawiłabym bardziej na szczerość, bo inaczej wszystko się rypie i duuuupa z analiz. :)
            • twojabogini Re: Zagubiony, skryty mały chłoptaś 27.09.13, 14:32
              jesod napisała:

              > Dziwne... Baaardzo dziwne.... :(
              > Postawiłabym bardziej na szczerość, bo inaczej wszystko się rypie i duuuupa z
              > analiz. :)

              Zgadzam się, że szczerość byłaby najlepszym wyjściem z sytuacji. Tylko weź pod uwagę, że w zwiazku dzieje się źle, autorka wątku nie kryje przed partnerem, że jej problemem jest odrzucanie jej na płaszczyźnie seksualnej. Paleta jej emocji jest bogata - od płaczu po wybuchy złości. partner doskonale zdaje sobie sprawę z problemu - i gdyby był w stanie szczerze porozmawiać - już dawno by to zrobił.
              Skoro tego nie robi - to najprawdopodobniej:
              1. zna przyczynę swoich zachowań, ale wstydzi się lub boi jej ujawnić przed partnerką, nie chcąc jej stracić lub zranić (zataja stres, chorobę, kłopoty z erekcją, romans, swój mniejszy pociąg seksualny do niej, który - nie wie lub wie - czym jest spowodowany, boi się ciąży, a ona wspominała ostatnio o dziecku),
              2. sam nie wie co się dzieje i działają tu mechanizmy nieświadome (słynne Starowiczowskie poczucie bycia kastrowanym przez partnerkę, która otwarcie wyraża pragnienia seksualne i domaga się od partnera ich zaspokojenia na przykład)
              3. rzadkie, ale też możliwe: partner wie co się dzieje - i to że przyczynę zna tylko on daje mu przewagę, kontrolę nad partnerka, poczucie władzy nad nią, a dodatkowo osłabienie jej poczucia pewności siebie jeszcze wzmacnia jego pozycje w związku i odnosi on z tego korzyści - jest bardziej uległa, dostosowuje się, mniej pyskuje, zabiega, stara się. Nie każdy mężczyzna to słodki miś - choć piszę abstrakcyjnie, a nie o konkretnym, omawianym przypadku.

              Dlatego tez nie liczyłabym na szczera rozmowę - gdyby była możliwa już dawno by się odbyła. tak pozostaje albo ustalić samodzielnie przyczynę, albo postawić sprawę na ostrzu noża - odchodzę, nie interesuje mnie związek bez seksu (tyle, ze jeśli to będzie szantaż, a nie wyraz rzeczywistej decyzji - to nic nie zmieni - bo on przez jakiś czas się postara, a potem wszystko wróci na stare tory, bo tajemnica którą skrywa świadomie lub nie - pozostanie tajemnicą).
              • kocio-kocio Re: Zagubiony, skryty mały chłoptaś 27.09.13, 14:49
                U mnie "szczera" rozmowa skończyła się wspólnym płaczem, że mamy taką ciężką sytuację ekonomiczno-ogólną, że oboje zapierdalamy i nie mamy czasu dla siebie, i on w ogóle nie wie, jak to się dzieje, ale ma tyle rzeczy na głowie, że się nie zorientował, że się kochamy raz w miesiącu.

                A kilka tygodni później porzucony po pijaku telefon ujawnił, że nasza trudna sytuacja ma na imię Oliwia.
                I dopiero wtedy szczera rozmowa się udała ;o)
                • kag73 Re: Zagubiony, skryty mały chłoptaś 27.09.13, 14:52
                  kocio-kocio napisała:

                  > U mnie "szczera" rozmowa skończyła się wspólnym płaczem, że mamy taką ciężką sy
                  > tuację ekonomiczno-ogólną, że oboje zapierdalamy i nie mamy czasu dla siebie, i
                  > on w ogóle nie wie, jak to się dzieje, ale ma tyle rzeczy na głowie, że się ni
                  > e zorientował, że się kochamy raz w miesiącu.
                  >
                  > A kilka tygodni później porzucony po pijaku telefon ujawnił, że nasza trudna sy
                  > tuacja ma na imię Oliwia.
                  > I dopiero wtedy szczera rozmowa się udała ;o)

                  Ooooo i co teraz?
                  >
                  • kocio-kocio Re: Zagubiony, skryty mały chłoptaś 27.09.13, 14:59
                    O, teraz jest bardzo dobrze.
                    Ja jestem duża dziewczynka i dziewicą za mąż nie wychodziłam. Ani teraz, ani poprzednio ;o)

                    Ustalenia pewne zostały poczynione. Priorytety ustawione. Koszty przeliczone.
                    Oliwia wyrzucona z roboty (tak, tak, taka zależność) po konsultacjach z jej mężem.

                    Okazało się, że rodzina jest ważniejsza niż jakaś tam chuda dupa, a żona jednak nie taka najgorsza, szczególnie, że gacie pierze, koszule prasuje i robi loda z połykiem.

                    No i zobaczymy jak to będzie.
                    • kag73 Re: Zagubiony, skryty mały chłoptaś 27.09.13, 15:10
                      kocio-kocio napisała:
                      > Okazało się, że rodzina jest ważniejsza niż jakaś tam chuda dupa, a żona jednak
                      > nie taka najgorsza, szczególnie, że gacie pierze, koszule prasuje i robi loda
                      > z połykiem.

                      Neee i badz tu madry! Najpozniej teraz przestalabym prasowac koszule i robic loda z polykiem. Za to regularnie kazalybym robic minete!:))
                      • kocio-kocio Re: Zagubiony, skryty mały chłoptaś 27.09.13, 16:11
                        Wiesz, mam wrażenie, że on "ma karę" gdzie indziej.
                        A minety nie lubię, wolę się porządnie puknąć.
                    • jesod Re: Zagubiony, skryty mały chłoptaś 27.09.13, 15:24
                      kocio-kocio napisała:
                      > Okazało się, że rodzina jest ważniejsza niż jakaś tam chuda dupa, a żona jednak
                      > nie taka najgorsza, szczególnie, że gacie pierze, koszule prasuje i robi loda
                      > z połykiem.

                      To chyba nadajesz się dla swojego chłoptasia w sam raz. :)
                      • kocio-kocio Re: Zagubiony, skryty mały chłoptaś 27.09.13, 16:12
                        Prawda? Cudownie się tak ładnie dobrać, nie?
                        • jesod Kobieta ma to, co chłoptaś jej da 27.09.13, 16:36
                          kocio-kocio napisała:
                          > Prawda? Cudownie się tak ładnie dobrać, nie?

                          Gdybyście się tak naprawdę dobrze dobrali nie stękałby ten Twój chłoptaś z jakąś Dziunią, czy Oliwią po kątach.
                          Ale... jak rozumiem, zrobił to oczywiście z myślą o Tobie i ku Twojej uciesze. Jednym słowem zaserwował Ci niezbędną terapię i... jest cudowanie. Tak trzymać!
                          • kocio-kocio Re: Kobieta ma to, co chłoptaś jej da 27.09.13, 16:42
                            No ja jestem zadowolona.
                            Gorsze rzeczy się zdarzają.
                            • jesod Re: Kobieta ma to, co chłoptaś jej da 27.09.13, 16:50
                              kocio-kocio napisała:
                              > No ja jestem zadowolona.
                              > Gorsze rzeczy się zdarzają.

                              Na Muranowie?
                              • kocio-kocio Re: Kobieta ma to, co chłoptaś jej da 27.09.13, 16:58
                                No na Muranowie to się akurat całe mnóstwo nieskończoną ilość razy gorszych rzeczy zdarzyło.
                          • zyg_zyg_zyg Re: Kobieta ma to, co chłoptaś jej da 27.09.13, 17:30
                            > Gdybyście się tak naprawdę dobrze dobrali nie stękałby ten Twój chłoptaś z jaką
                            > ś Dziunią, czy Oliwią po kątach.

                            Gdyby się tak naprawdę dobrali, to na początku złapaliby sie za ręce i spojrzeli głęboko w oczy. I tak trzymali i patrzyli aż do samej śmierci...
                            Coś w ten deseń?
                    • twojabogini Re: Zagubiony, skryty mały chłoptaś 27.09.13, 15:36
                      Brawo :) Zadziwia mnie jak wiele osób poddaje się walkowerem, gdy na horyzoncie (lub w poziomie) pojawia się konkurencja. I kobiet i mężczyzn. Z drugiej strony znam mężatki, które tylko czekają, aż mąż popełni błąd - bo wtedy to one dopiero męża ustawią :0

                      Z "dalszych losów", które znam wynika, że masz dobre rokowania dla związku. Sporo o tym pisała Milska-Wrzosińska, której nie cierpią młode mężatki, bo jest taka "nieromantyczna". Za wiele rzeczy jej nie cenię, ale w przypadku zdrad ocenia wszystko we właściwych proporcjach. Jak nie miałaś jeszcze okazji poczytać - polecam.
                      • kocio-kocio Re: Zagubiony, skryty mały chłoptaś 27.09.13, 16:27
                        > Brawo :) Zadziwia mnie jak wiele osób poddaje się walkowerem, gdy na horyzoncie
                        > (lub w poziomie) pojawia się konkurencja. I kobiet i mężczyzn.

                        O w życiu!
                        Jakaś tam siksa miałaby czerpać z tego co ja wypracowałam przez lata?
                        No sorry, ale nie.

                        Z drugiej stron
                        > y znam mężatki, które tylko czekają, aż mąż popełni błąd - bo wtedy to one dopi
                        > ero męża ustawią :0

                        Na ustawianie jest czas zanim zacznie się źle dziać. Człowiek chętniej się dostosowuje, dopasowuje i zmienia z miłości niż pod groźbą czegośtam.
                        No ale może się mylę, to dopiero moje drugie małżeństwo ;o)

                        Poza tym ja doskonale rozumiem, jak TO się stało.
                        Skąd ona się wzięła, skąd wynikła taka potrzeba.
                        I to nie ma wiele wspólnego z brakiem seksu w małżeństwie ;o)
                        Mam swoje za uszami i X lat temu bywałam taką Oliwią.
                        Trafiasz faceta w kryzysie i obserwujesz. Stosunkowo inteligentna kobieta po kilku dniach wie, gdzie go boli i zaczyna łechtać.
                        Tu zagrało najpewniej kilka tematów:
                        - biznes i kasa (nieistniejąca): ja, w przeciwieństwie do narzeczonej, wiem ile mamy długów i skąd się biorą pieniądze na wszystko w tym funcjonowanie firmy, w której ona pracowała, w związku z tym ja marudzę, zamartwiam się i zaciskam pasa, co sprawia, że on ma problemy z poczuciem męskości w typie "utrzymam was, daj spokój", ona o tym wszystkim nie wiedziała, więc zachwytom, jaki to on zajebisty pan prezes nie było końca
                        - dziecko (nasze): ja traktuję to że on się angażuje w wychowanie od początku bardzo-bardzo, jako coś naturalnego, bo tak się umówiliśmy, to był niejako warunek posiadania dziecka przeze mnie, bo nie jestem typem poświęcającej się matki polki; koleżanka-narzeczona ma przeciwne doświadczenia ze swoim mężem i dzieckiem, więc piała z zachwytu na wieść, że mój jedzie z dzieckiem na zajęcia dodatkowe, albo że z chorym w domu został

                        Właściwie to bez sensu to wszystko piszę, bo chodzi o to, że w domu miał zestresowaną, starą żonę, ani trochę nie obcą, a w robocie rozanieloną zupełnie obcą kociczkę.
                        Banał na banale.

                        >
                        > Z "dalszych losów", które znam wynika, że masz dobre rokowania dla związku. Spo
                        > ro o tym pisała Milska-Wrzosińska, której nie cierpią młode mężatki, bo jest ta
                        > ka "nieromantyczna". Za wiele rzeczy jej nie cenię, ale w przypadku zdrad oceni
                        > a wszystko we właściwych proporcjach. Jak nie miałaś jeszcze okazji poczytać -
                        > polecam.

                        Nie miałam okazji.
                        Dzięki za polecenie, lecę szukać.
                        • jesod Re: Zagubiony, skryty mały chłoptaś 27.09.13, 16:41
                          kocio-kocio napisała:
                          > O w życiu!
                          > Jakaś tam siksa miałaby czerpać z tego co ja wypracowałam przez lata?
                          > No sorry, ale nie.

                          No, widać faktycznie efekty Twojej wieloletniej pracy. Gratuluję. Namęczyłaś się, ale... z pewnością warto było. Prawda? Najważniejsze, to żyć w poczuciu odniesionego sukcesu. :)))))
                          • twojabogini Re: Zagubiony, skryty mały chłoptaś 30.09.13, 16:35
                            jesod napisała:

                            > No, widać faktycznie efekty Twojej wieloletniej pracy. Gratuluję. Namęczyłaś si
                            > ę, ale... z pewnością warto było. Prawda? Najważniejsze, to żyć w poczuciu odni
                            > esionego sukcesu. :)))))

                            i jeszcze...
                            >Gdybyście się tak naprawdę dobrze dobrali nie stękałby ten Twój chłoptaś z jakąś Dziunią, >czy Oliwią po kątach.

                            Fascynuje mnie taka romantyczna wizja miłości. Wzięli się za ręce i do końca życia byli zafascynowani już tylko sobą. Tak samo jak fascynuje mnie pomysł, że w razie zdrady trzeba natychmiast skończyć małżeństwo, zlikwidować rodzinę i jeszcze walkowerem oddać partnera/kę - kochance/kochankowi. A i jeszcze z tego dziwkarza, czy tej szmaty zrobić potwora - no bo jak zdradził/zdradziła to już nie jest człowiek, tylko amoralny potwór.

                            Rzecz w tym, że w większości przypadków do zdrady nie dochodzi z przyczyn seksualnych, czego wiele historii na tych forach jest ilustracją. Ludzie potrafią latami tkwić w małżeństwach bez seksu - nie zdradzając. Zdrada najczęściej pojawia się, gdy dochodzi do kryzysu w związku - jeden z partnerów czuje się niedoceniony i znajdzie się taka/taki, co doceni, albo odrzucona/y na płaszczyźnie emocjonalnej - i znajdzie się taki/a co przytuli i wysłucha. I tyle.
                            Zdarzają się małżeństwa, w których jedno jest notorycznym zdrajcą, ale to raczej alternatywny styl życia, dość wyjątkowy i oceniany raczej nagannie. Często wiąże się z seksoholizmem, nimfomanią. Ale skok w bok - to stare jak świat, ludzkie i do przewidzenia.

                            W mojej opinii kiedy zdrada się zdarzy, to jest to jeden z wielu problemów, jakie mogą się pojawić w związku i z którym trzeba się uporać. A już kompletnie nie rozumiem oddawania partnera/ki konkurencji - czasem nawet z domem, samochodem i psem. Dlaczego ktoś miałby przejmować to wszystko za frico?
                            • urquhart Re: Zagubiony, skryty mały chłoptaś 30.09.13, 17:10
                              twojabogini napisała:
                              > Fascynuje mnie taka romantyczna wizja miłości. Wzięli się za ręce i do końca ży
                              > cia byli zafascynowani już tylko sobą. Tak samo jak fascynuje mnie pomysł, że w
                              > razie zdrady trzeba natychmiast skończyć małżeństwo, zlikwidować rodzinę i jes
                              > zcze walkowerem oddać partnera/kę - kochance/kochankowi. A i jeszcze z tego dzi
                              > wkarza, czy tej szmaty zrobić potwora - no bo jak zdradził/zdradziła to już nie
                              > jest człowiek, tylko amoralny potwór.
                              > Rzecz w tym, że w większości przypadków do zdrady nie dochodzi z przyczyn seksu
                              > alnych, czego wiele historii na tych forach jest ilustracją. Ludzie potrafią la
                              > tami tkwić w małżeństwach bez seksu - nie zdradzając. Zdrada najczęściej pojawi
                              > a się, gdy dochodzi do kryzysu w związku - jeden z partnerów czuje się niedocen
                              > iony i znajdzie się taka/taki, co doceni, albo odrzucona/y na płaszczyźnie emoc
                              > jonalnej - i znajdzie się taki/a co przytuli i wysłucha. I tyle.
                              > Zdarzają się małżeństwa, w których jedno jest notorycznym zdrajcą, ale to racze
                              > j alternatywny styl życia, dość wyjątkowy i oceniany raczej nagannie. Często wi
                              > ąże się z seksoholizmem, nimfomanią. Ale skok w bok - to stare jak świat, ludzk
                              > ie i do przewidzenia.

                              No, no post w sam raz na standard do jakiego dąży to forum. Godny zauważenia.
                              Pomijam zabawne naiwnie docinki Jesod, które można by uprościć jako samochody NAPRAWDĘ dobrej marki nie psują się czy sie im wlewa olej i paliwo czy nie. A jak się zepsuje albo zabraknie benzyny to trzeba szukać innej marki, lepszej, z większym bakiem :)
      • kasiam43 Re: Masturbacja mężatek 05.10.13, 23:55
        Co do seksu solo - pięknie napisane. I tylko przy takim podejściu sprawia on przyjemność i nie powoduje wyrzutów sumienia.
    • elskerinne87 Re: Masturbacja mężatek 11.10.13, 15:23
      Trochę czasu minęło, postanowiłam odświeżyć nieco wątek.

      Jak się u mnie rozwinęła sytuacja? Bywa, że jest mi całkiem fajnie samej ze sobą. Wczoraj np. miałam wolną chatę, mąż na popołudniówce, włączyłam sobie ulubione porno, zapaliłam fajne światło i dałam sobie chwilę fajnej przyjemności.... ale już np. przedwczoraj mąż był wieczorem w domu i tylko głupio się pytał, co robiłam tyle czasu w łazience... choć doskonale wiedział, co to było.

      Niestety mamy tylko kawalerkę z jednym pokojem, więc o chwilę intymności jest bardzo trudno, kiedy obydwoje jesteśmy w domu. Wtedy po skończonej masturbacji narasta we mnie frustracja, że wracam z łazienki, chciałabym się odprężyć w ciszy albo przy dobrej muzyce, a niestety nie da się, bo w pokoju mąż akurat ogląda jakiś mecz czy program motoryzacyjny... ;/ wtedy po prostu nie potrafię opanować irytacji, że tak to wygląda: ja tam, dogadzam sobie sama, a on tu, zadowolony ogląda tv i nie boli go jakoś, że półtora tygodnia nie kochaliśmy się... Wtedy zaczynam się czepiać i tak od słowa do słowa sprzeczka gotowa. Zaczynam myśleć, że ideałem byłoby, gdyby mąż miał stale do pracy na popołudniu lub na noc :P

      No cholercia niestety u mnie jest nie do wyobrażenia sytuacja, że ja się masturbuję, a mąż się przyłącza... w najlepszym wypadku wychodzi z pokoju, a w najgorszym, lepiej nie pisać....dla niego nie do pomyślenia jest, jak można mieć codziennie ochotę, dla niego jestem seksoholiczką. Brałam już i to pod uwagę, próbowałam się ograniczać, brać coś na uspokojenie, ale pozbyłam się tych myśli - nie zawalam codziennego życia, pracy zawodowej (nie wymykam się z kancelarii do łazienki, żeby sobie zrobić dobrze :P), nie siedzę po nocach w filmach porno, potrafię skupić się na innych czynnościach, zainteresowaniach.

      Ech, kiedyś tak nie było....Byliśmy obydwoje zakochani od pierwszego wejrzenia, poza tym dobrze się rozumieliśmy. W zasadzie nadal dobrze się rozumiemy, we wszystkich aspektach, oprócz seksu. Zakochanie minęło, seks zaczął kuleć...kiedyś udawało mi się go namówić na igraszki 3-4 razy w tygodniu i nie pokazywał, że jest to dla niego uciążliwy obowiązek. Teraz bywa, że nie kochamy się 3 tygodnie. Ciągle mi dogaduje na temat mojej masturbacji, z którą jak mówiłam nie bardzo mogę się ukryć, bo w małym mieszkaniu słychać to i owo i widać, że znikam w łazience. Taki pies ogrodnika, sam mnie nie zaspokaja (oralnie ani ręką też nie), i obraża się, kiedy biorę sprawy we własne ręce.
      • kaiser.blade Re: Masturbacja mężatek 11.10.13, 17:12
        Nie umiem sobie tego wyobrazic. To jakas paranoja.
      • kocio-kocio Re: Masturbacja mężatek 11.10.13, 18:30
        Przerażające trochę.
        A może długa kąpiel, kiedy on już śpi?
        • elskerinne87 Re: Masturbacja mężatek 11.10.13, 18:39
          Niestety ja wstaję do pracy o piątej rano, więc gdybym czekała, aż on zaśnie, szybko bym się wykończyła zdrowotnie :P
          • hello-kitty2 Re: Masturbacja mężatek 11.10.13, 19:31
            A nie rozwazalas opcji - kochanek?
            • elskerinne87 Re: Masturbacja mężatek 11.10.13, 19:41
              Rozważam. Może jestem zakłamaną suką, ale gdybym miała pewność, że nic się nie wyda, poszłabym w to choćby zaraz. Niestety, wiem z doświadczenia, że w 80-tysięcznym mieście można się nieźle zdziwić, kto kogo zna i tak dalej....
              • kaiser.blade Re: Masturbacja mężatek 11.10.13, 19:54
                www.youtube.com/watch?v=B5HPsBkrilg
                Dojeżdzamy, załatwiamy :)))
                Tylko z songo nie gadaj, on każe jeździć do siebie :D I kto wie, może jeszcze prowizję pobrać :D
              • hello-kitty2 Re: Masturbacja mężatek 11.10.13, 20:54
                elskerinne87 napisał(a):

                > Rozważam. Może jestem zakłamaną suką, ale gdybym miała pewność, że nic się nie
                > wyda, poszłabym w to choćby zaraz. Niestety, wiem z doświadczenia, że w 80-tysi
                > ęcznym mieście można się nieźle zdziwić, kto kogo zna i tak dalej....

                A do duzego miasta masz daleko?
                • elskerinne87 Re: Masturbacja mężatek 11.10.13, 20:58
                  Jakieś 50 km... no i już odpada, bo nie widzę takiej opcji, żebym teraz nagle, gdy dzień w dzień wracam z pracy prosto do domu, nagle zaczęła gdzieś znikać na dłużej... no chyba, że w tym czasie, kiedy on spędza popołudnia lub nocki w pracy.
                  I chciałabym się do tego zabrać, i jednocześnie się boję.
                  • kag73 Re: Masturbacja mężatek 11.10.13, 21:17
                    Taa, to zaraz taka tragedie robic, bo on chce 1 albo 2x na tydzien a ona 4. W zyciu roznie bywa, jeszcze moze sie zadrzyc odwrotnie za jakis czas. To on bedzie chcial ciagle a Ty nie i wtedy chcialabys, zeby kochanki poszukal albo bylbys taka wyrozumiala? Wielkie mi rzeczy, pojs sobie do wanny albo do lazienki. I w ogole sie zastanow czy nie bedziesz miala moralnego kaca albo nie wynajdziesz nowych problemow.
                    Do tego nie koniecznie dla kazdego wyglada zachecajaco czyjas masturbacja. I to, ze ktos powie "mam ochote" nie zwasze oznacza, ze ten drugi tej ochoty z automatu nabierze. Czasem mozna mu jej narobic a czasem nie, roznie to bywa. Ale od wyrzutow i boczenia sie ochoty tez nie przybywa, niestety:)
                    • elskerinne87 Re: Masturbacja mężatek 11.10.13, 21:28
                      > Taa, to zaraz taka tragedie robic, bo on chce 1 albo 2x na tydzien a ona 4.

                      Wierz mi, 1-2 razy na tydzień by mnie w pełni zadowoliły. Gdyby jeszcze on je inicjował, to już w ogóle bajka. On chce - a raczej mi się udaje go uprosić - raz na tydzień-dwa, dla mnie to jest mega rzadko, gdy nie robię tego tyle czasu, wszystko mnie boli, chodzę sfrustrowana i nie mogę się na niczym skupić.



                      > W zyciu roznie bywa, jeszcze moze sie zadrzyc odwrotnie za jakis czas. To on bedzi
                      > e chcial ciagle a Ty nie

                      Marzę o takiej sytuacji, żeby poczuł chociaż raz, jak to jest, żeby chociaż w małym ułamku procenta odczuł to, co ja odczuwam. Ale wiem, że akurat ten typ się nie zmieni.
                      • kag73 Re: Masturbacja mężatek 11.10.13, 21:35
                        elskerinne87 napisał(a):
                        > Marzę o takiej sytuacji, żeby poczuł chociaż raz, jak to jest, żeby chociaż w m
                        > ałym ułamku procenta odczuł to, co ja odczuwam. Ale wiem, że akurat ten typ się
                        > nie zmieni.

                        No to po ch..a takiego bralas?
                        Poza tym co to znaczy "uda mi sie go uprosic"? To trza dzialac raczej a nie prosic, jak juz sie lezy w lozku uzywac "chwytow", zeby facet "zaskoczyl", jezeli juz a nie "prosic". A dlugo juz jestescie malzenstwem i "za kawalera" tez tak bylo, taki byl niemrawy?
                        • elskerinne87 Re: Masturbacja mężatek 12.10.13, 08:26
                          > Poza tym co to znaczy "uda mi sie go uprosic"? To trza dzialac raczej a nie pro
                          > sic, jak juz sie lezy w lozku uzywac "chwytow", zeby facet "zaskoczyl", jezeli
                          > juz a nie "prosic".

                          Tylko tak to określiłam, bo rzeczywiście odczuwam, jakbym "prosiła": zaczepiam, głaszczę tu i ówdzie, najczęściej słyszę "zostaw", a w końcu po tych parunastu dniach on łaskawie walnie się na plecy, ręce za głowę, oral w jego stronę, potem na jeźdźca, bo nie trzeba nic robić i...

                          ...tak naprawdę nie tęsknię za seksem z nim, tylko za dobrym seksem w ogóle. A niestety/stety poznałam w życiu, jaki może być cudowny, fajny seks, więc teraz "za dużo od niego wymagam".

                          Myślę sobie, że gdyby był moim pierwszym i nie wiedziałabym, co znaczy naprawdę dobry seks, byłabym zadowolona z tego, co on mi serwuje.


                          > A dlugo juz jestescie malzenstwem i "za kawalera" tez tak b
                          > ylo, taki byl niemrawy?

                          Ponad rok. Za kawalera udawało mi się go namówić bez problemu na igraszki 3-4 razy w tygodniu, choć to ja zawsze inicjowałam - i może już wtedy powinno mi to dać do myślenia...

                          Wczoraj oczywiście była znowu obraza, bo gdy już leżeliśmy i myślałam, że śpi, zaczęłam sobie cicho robić dobrze w łóżku. Jak się okazało, nie spał i słyszał, a jak skończyłam, znowu mi zaczął przygadywać. ;/
                          • mojemail3 Re: Masturbacja mężatek 12.10.13, 09:51
                            elskerinne87 napisał(a):
                            (...)"Ponad rok. Za kawalera udawało mi się go namówić bez problemu na igraszki 3-4 razy w tygodniu, choć to ja zawsze inicjowałam - i może już wtedy powinno mi to dać do myślenia..."

                            Jakie były powody zawarcia małżeństwa? Takie poza-uczuciowe chyba, z obu stron?
                            Nie macie porozumienia między sobą, wyczucia własnych potrzeb emocjonalnych, seksualnych, to jak będzie za 10-15 lat???
                            • elskerinne87 Re: Masturbacja mężatek 12.10.13, 10:05
                              > Jakie były powody zawarcia małżeństwa? Takie poza-uczuciowe chyba, z obu stron?

                              Zakochaliśmy się w sobie, świetnie się dogadywaliśmy, była chemia, było wszystko to, co powinno być! Nie było wpadki z ciążą ani nic z tych rzeczy. Mąż jest odpowiedzialny na co dzień, pracuje...
                              No i jak widać, to nie wystarczyło :(
                              • mojemail3 Re: Masturbacja mężatek 12.10.13, 10:10
                                elskerinne87 napisał(a):

                                > "Zakochaliśmy się w sobie, świetnie się dogadywaliśmy, była chemia(...)
                                > No i jak widać, to nie wystarczyło :( "

                                Zakochanie się to nie miłość, naiwnie uważam,że miłość wszystko przetrzyma, a tu już po roku się sypie...
                          • sea.sea Re: Masturbacja mężatek 12.10.13, 13:51
                            Jak mu się nie odgryzłaś, to należy Ci się co najmniej beatyfikacja.

                            Uprzejma informacja, że ja rozumiem, że jemu, jako żałosnemu impotentowi mającemu tyle temperamentu, co martwa ryba, jest nieco niewygodnie mieć kobietę, która ma jakiekolwiek potrzeby seksualne, ale to nie oznacza, że ja się też muszę z nim solidarnie męczyć - to by było najdelikatniejsze, co by ode mnie w takiej sytuacji usłyszał. I tak, wiem, związku to w żaden sposób nie naprawi ani chłopa nie zachęca, ale jak wspominałam: po czymś takim już tylko rozwód albo śmierć.
                            • elskerinne87 Re: Masturbacja mężatek 12.10.13, 14:33
                              > Jak mu się nie odgryzłaś, to należy Ci się co najmniej beatyfikacja.

                              Odgryzam się, ale - jak wspomniałaś - nic to nie daje, przeciwnie. Faktycznie, chyba został mi tylko rozwód albo śmierć ;)
                              • kag73 Re: Masturbacja mężatek 12.10.13, 19:11
                                elskerinne87 napisał(a):

                                > > Jak mu się nie odgryzłaś, to należy Ci się co najmniej beatyfikacja.
                                >
                                > Odgryzam się, ale - jak wspomniałaś - nic to nie daje, przeciwnie. Faktycznie,
                                > chyba został mi tylko rozwód albo śmierć ;)

                                A moze by tak troche bardziej zaczac zyc wlsnym zyciem, czesciej sie spoznic jednak o sporo po pracy, albo wyjsc dokas wieczorkiem bez niego, czasem wspomniec jakichs "nachalnych"facetow, moze zapomnial, mysli, ze ma zklepane.
                                A poza tym jak juz sie wygodnie kladzie na plecach nie robic loda, tylko inaczej kierowac akcja.
                                • sea.sea Re: Masturbacja mężatek 12.10.13, 19:21
                                  Że niby jak przed ślubem, jak jeszcze zaklepana nie była, nie raczył inicjować, to teraz nagle zacznie? :D
                  • mojemail3 Re: Masturbacja mężatek 11.10.13, 23:07
                    elskerinne87 napisał(a):

                    > I chciałabym się do tego zabrać, i jednocześnie się boję.

                    E no to wszystko jasne, tak naprawdę TY już z nim nie masz ochoty jak kiedyś tylko marzy ci się inny, a chłopina się specjalnie nie zmieniła, tylko się nieco udomowiła;-)
                    • kaiser.blade Re: Masturbacja mężatek 12.10.13, 06:09
                      mojemail3 napisała:

                      > E no to wszystko jasne, tak naprawdę TY już z nim nie masz ochoty jak kiedyś ty
                      > lko marzy ci się inny, a chłopina się specjalnie nie zmieniła, tylko się nieco
                      > udomowiła;-)

                      No ale nie nam to oceniać ;)
                      Myślę, że dziewczyna ma duży potencjał, który trafił nie na ten grunt co trzeba. Nie to wychowanie, nie ten partner. Nie poznała jeszcze siebie, nie wie co ma o tym wszystkim myśleć, ale wie że to nie jej miejsce i że nie jest z tym wszystkim szczęśliwa. Coś jak orzeł, któremu od dziecka wmawiano, że jest kurą nie będzie szczęśliwy cisnąć się razem z innymi na grzędzie. To nie ta bajka, a ona zaczyna mieć poczucie groteskowości całej sytuacji.
                      Musi się uwolnić, bo wolna nie jest ani zadowolona. Wątpię by musiała dobrowolnie godzić się na bycie cierpiętnicą, akurat nie wydaje mi się by to był ten typ.
      • sea.sea Re: Masturbacja mężatek 11.10.13, 22:52
        Wyjątkowe, wybitne wręcz buractwo.

        Jak nie chce seksu, to nie chce, ale już by przynajmniej wsadził mordę w kubeł i nie komentował tego, co robisz w łazience :/ Mnie by już dawno przy takich akcjach żyłka pękła i w afekcie bym zrobiła panu taki dżihad, że potem to już tylko rozwód albo śmierć.
        • hello-kitty2 Re: Namietniak 12.10.13, 11:35
          sea.sea napisała:

          potem to już tyl
          > ko rozwód albo śmierć.

          :-) Kobieta niezaspokojona. Ciagle inicjowanie tylko z jednej strony potrafi zniechecic z czasem kazdego (wspolczuje mezczyznom, bo oni chyba czesciej po tej stronie wystepuja). ''Zostaw'' jak do psa :) Ale chyba najgorszy to ten performance pana - na plecki i masz swoje 10 min. Go! :) Proponowalam kochanka, bo jak pojdziesz w tango to juz nie wrocisz, bo nie ma do czego. Jak jestes jeszcze mloda i masz stale wysokie libido to zmien go na jakiegos namietniaka.
    • am.alia Re: Masturbacja mężatek 13.10.13, 16:33
      Samozaspokojenie jest dobre. O ile nie przeważa nad wspólnym życiem łóżkowym. Każdy ma inny temperament. A w kwestiach erotycznych warto byc szczerą z samą sobą i partnerem, szczerze rozmawiac o emocjach, odczuciach, o tym co się lubi a co nie. Powodzenia.

      ____________
      Forum samopomocowe:
      www.samopomoc.zz.mu
    • kasiam43 Re: Masturbacja mężatek 14.10.13, 10:03
      Mój partner jest sporo ode mnie starszy. Jest mi z nim dobrze, seks z nim sprawia mi dużo przyjemności, ale brakuje w nim "końca" i poza tym stanowczo go dla mnie za mało. Ale nie jest dla mnie problemem, kiedy juz słyszę, ze zasnął dokończyc sama przy nim lub w łazience. Poza tym masturbacja od wielu lat jest dla mnie tak samo wartościowym seksem, albo może i lepszym, bo go mam zawsze wtedy kiedy ja mam ochotę, jak ja chcę i gdzie chcę. I dlatego pewnie nie jestem wściekłą, kłótliwą , niedoru....ną jędzą, tylko ciepłą i zadowoloną ze swego łóżkowego życia. No tak po prostu mam.
      Tak jak napisała elskerine:
      "...staram się czerpać radość z tego co mi życie przynosi, a jak nie przynosi, to sobie kompensuję..."
      :)
    • elskerinne87 Re: Masturbacja mężatek 25.11.13, 11:56
      Minął ponad miesiąc, a ze mną zaczęło się dziać coś dziwnego: masturbacja coraz rzadsza, w ogóle nie mam na nią ochoty, nie podniecają mnie sceny w filmach ani nawet porno! Kiedyś wystarczyła sekunda patrzenia na taki obraz, żebym zaraz się "zapalała". A obecnie - ZERO. Z jednej strony - jest mi z tym dobrze, bo mam spokój, nie chodzę po ścianach z niezaspokojenia i nie muszę się chować z wibratorem w łazience. Ale z drugiej strony, czegoś mi brakuje, czuję się niepełnowartościowa, zdarza mi się atak agresji i frustracji, kiedy zaczynam używać najgorszych wyzwisk, jakie tylko przyjdą mi do głowy (także w stosunku do męża), mam ochotę coś rozbić albo kogoś wręcz pobić.... Trochę mnie to przeraża.
      • bianka02 Re: Masturbacja mężatek 25.11.13, 14:48
        Wiesz przeczytalam ten watek i po troche Ci zazdroszcze.Zazdroszcze Ci Twoich potrzeb...
        Jestem juz po rozwodzie.Nasze malzenstwo rozpadlo sie przez sex a raczej jego brak. Teraz z perspektywy czasu mysle ze mialam jakies potrzeby...jednak nigdy sexu sama nie inicjowalam poniewaz nic NIC nie czulam podczas stosunku. Maz wkladal we mnie penisa i poruszal sie w te i wewte i tyle...Straszne to bylo.
        Teraz zamykam sie z wibratorem w lazience i mam orgazm. Nie jest to jakies glebokie przezycie fizyczne czy emocjonalnie.Czasem czuje pustke ale nie jestem z tym jakos szczegolnie nieszczesliwa. Orgazm jest bardzo przyjemny i ciesze sie ze wiem jak "smakuje" chetnie i czesto sobie dogadzam tak jakbym chciala nadrobic te wszystkie lata bez orgazmu.

        Wydaje mi sie ze problem lezy po mojej stronie.Po rozwodzie wdalam sie w romans z panem z ktorym rowniez nie mialam orgazmu.Nic nie czulam.


        • elskerinne87 Re: Masturbacja mężatek 25.11.13, 15:06
          > Wiesz przeczytalam ten watek i po troche Ci zazdroszcze.Zazdroszcze Ci Twoich p
          > otrzeb...

          Ech, widzisz, ja sama nie wiem, co jest lepsze/gorsze: moje niedające mi spokoju duże potrzeby jeszcze miesiąc-dwa miesiące temu i niemożność swobodnej ich realizacji, czy to, co mam teraz: spokojny, beznamiętny stan marazmu, w którym nawet ostra scena erotyczna na mnie nie działa... Chociaż nie, muszę sprostować - działa na mnie o tyle, że zaczynam się frustrować i wkurzać, ale podniecenia nie czuję, jak to było kiedyś...
          Już chyba źle ze mną :P
        • kag73 Re: Masturbacja mężatek 25.11.13, 15:27
          bianka02 napisała:
          > Wydaje mi sie ze problem lezy po mojej stronie.Po rozwodzie wdalam sie w romans
          > z panem z ktorym rowniez nie mialam orgazmu.Nic nie czulam.

          Co to znaczy, ze nic nie czulas? Zadych odczuc, zadnej przyjemnosci, czy po prostu nie zakonczylo sie orgazmem?
          Skoro potrafisz z wibratorem, przeanalizuj, zastanow sie jak to wyglada, co/gdzie konkretnie stymululujesz i wykorzystaj to z facetem.
          Poza tym czy to musi byc stosunek? Probowlas bedac z mezczyzna inaczej osiagac orgazm niz tylko przez penetracje? Bo tam szans wielkich nie ma, czesto potrzeba dodatkowa stymulacja lechtaczki, czesto dosc dlugo trwajaca i do tego odpowiednia penetracja, duze podniecenie z Twojej strony. I czesto to co potrzebne/najbardziej przyjemne facetowi nie sprawdza sie u kobiet.
          • bianka02 Re: Masturbacja mężatek 26.11.13, 15:27
            Kag73.
            Nic nie czulam tz dokladnie to ze nic nie czulam.To nie jest tak ze odczuwam jakas minimalna przyjemnosc i trzeba bardziej albo mniej cos stymulowac po porostu ruchy frykcyjne i tyle.

            Kiedy kochalam sie z mezem to owszem cieszylam sie z bliskosci z tego ze moge dotykac jego cialo ,wachac czuc bo go kochalam ale fizycznie NIC nie czulam.On nie potrafil mnie rozbudzic zreszta nie tylko on jak sie potem okazalo.
            Francuzkiej milosci nie lubilam strasznie mnie to nudzilo tym bardziej ze NIC nie czulam
            Wibratorem stymuluje lechtaczke i zaciskam uda.Myslam kiedys ze mozna polaczyc jakas ta gre wlaczyc wibrator do stosunku ale nie da sie tz ja nie potrafie.

            Zazdroszcze zalozycielce watku potrzeb.Autorka watku marzy zeby jej partner poczul to co ona ja natomoiast marzylam zeby moj ex maz poczul to co ja czyli NIC. I dlatego dlatego wlasnie NIGDY nie darzylam do stosunku.
    • zrelaxowanaaanka Re: Masturbacja mężatek 02.12.13, 21:09
      elskerinne87 napisał(a):

      > Jako mężatka mam pytanie do nie tylko mężatek, ale w ogóle kobiet w związku. Śc
      > iślej mówiąc, do kobiet, których mężowie/partnerzy nie mają tak często jak Wy o
      > choty na seks. Co robicie w takiej sytuacji? Czekacie, aż partnerowi się "zachc
      > e"? Czy bierzecie sprawy "w swoje ręce"? Daje Wam to satysfakcję? W moim przypa
      > dku niestety czasem po takiej samotnej masturbacji przychodzi smutek, płacz, uc
      > zucie pustki. Nie bardzo wiem, jak sobie poprzestawiać w głowie, żeby tak nie b
      > yło i żebym mogła czerpać z seksu solo satysfakcję i pełne zadowolenie. Jak to
      > jest u Was?
      > Pozdrawiam.

      nie jestem co prawda mężatką, ale często narzekam na samotne noce sama ze sobą, więc doskonale Cie rozumiem:( szczególnie, że jesteś młoda dziewczyno i na pewno masz ogromne pokłady energii o wykorzystania...
      ... jeżeli spędzasz samotnie noc u siebie zaproś się na romantyczną kolacje.
      Zrób sobie jakieś smaczne danie które uwielbiasz jeść! Idź do spa lub na masaż. Gdy wrócisz do domu zjedz to danie, a do niego wypij lampkę dobrego różowego wina. Po kolacji wejdź do wanny wokół której będzie paliło się kilkanaście świeczek o przyjemnym i niezwykle pobudzającym Cie zapachu (np. vanilia, czerwona pomarańcza albo brzoskwinia) w rytmie delikatnej muzyki.

      Skończ to wszystko w miejscu gdzie najbardziej lubisz robiąc ze sobą to co najbardziej Cie podnieca. Daj sobie czas na poznanie swojego ciała... odkryj każdy jego zakątek i doświadczaj tej niezwykłej przyjemności.

      Dzięki odprężeniu i winie nie powinnaś czuć winy i wstydu :)

      Jeżeli doznałaś czegoś absolutnie wspaniałego czym chciałabyś się podzielić zapraszam na moją stronę :)
Pełna wersja