linkaaa487
30.09.13, 10:39
Nie wiem po co tu piszę, pewnie nie dostanę żadnej odpowiedzi, a tym bardziej sam fakt pisania tutaj mi nie pomoże, ale po wczorajszym kolejnym razie kiedy podczas gry wstępnej przerwałam dalszy akt postanowiłam, że może zacznę od wyrzucenia tego z siebie, najlepiej przed osobami,które mnie nie znają...
Małżeństwem jesteśmy 4 lata. Przed ślubem i zaraz po nim nasze życie seksualne kwitło. Wszystko zaczęło się kiedy zaszłam w pierwszą ciążę, teraz gdy jestem rok po drugiej ciąży jest jeszcze gorzej. Seks u nas jest kilka razy w roku. Dochodzi do częstszych zbliżeń (seks oralny,seks "palcami") raz w tygodniu,czasem częściej,czasem rzadziej. Oczywiście za inicjatywą męża.
Mąż ciągle stara mnie adoruje,przytula,całuje,podłapuje,klepie w tyłek, a ja nie potrafię tego odwzajemnić ani wykazać żadnego zainteresowania, bo zwyczajnie mnie to nie bawi. Wczoraj starał się jak mógł podczas gry wstępnej, w końcu po 15minutach postanowiłam przerwać bo zaczęła denerwować mnie ta cała sytuacja-to, że nie czuję żadnego podniecenia, im dalej-tym bardziej każdy kolejny dotyk był dla mnie drażniący.
Chęć na seks pojawia się u mnie baaaardzo rzadko, coraz rzadziej,kiedyś-jeszcze prawie rok temu, po wypiciu alkoholu moje libido skakało,teraz wskazówka ledwo ruszy powyżej zera. A bez alkoholu zainteresowanie seksem jest równe zeru.
Myślę, że po części powodem jest to, że nie przeżywam orgazmu (jedynie łechtaczkowy). Może to się wyda śmieszne ale seks jest dla mnie męczący, mam chyba za słabą kondycję. Nie zawsze podczas seksu odczuwałam/odczuwam przyjemność, mam wrażenie, że jest tam za sucho i ocieranie jest dla mnie bolesne. Wszystko to po części się skumulowało i dało efekt totalnego braku chęci na seks. To takie błędne koło.
Czuję się beznadziejnie
Jak niepełno wartościowa kobieta.
Do tego domyślam się jak czuje się moj mąż,kiedy go odpycham...
Wiem, że nasze życie seksualne a w zasadzie jego brak wpływa negatywnie na nasze codzienne relacje...
Jak tak dalej będzie to on w końcu sobie kogoś znajdzie... bo po co mu taka zimna żona...