zapachlasu1
30.09.13, 11:24
Jakiś czas temu pisałem o braku seksu w moim związku. Nie chcę tu opowiadać o winie tego stanu, braku winy. Zrzucać odpowiedzialności i grać poszkodowanego, użalać się nad sobą. Proponowałem wiele razy swojej partnerce, żebyśmy się rozstali, co oznaczałoby jej wyprowadzkę ode mnie, a wprowadzenie się do mamy. Nie robi tego.
No, więc jest seks. Najpierw słyszę przed seksem komentarz, że róbmy to szybko, bo chce mi się spać. Następnie nawet nie zdejmuje koszulki. Opisywaniem seksu się nie zajmę.
Ona 10 minut później usypia, a ja niby spełniony, ale jednak krańcowo nie - dopiszaczam się sam w łazience. I spokojnie mogę iść spać.
Teraz widzę jedno rozwiązanie: kochanka.
Wyszalejemy się razem, i w domu też będe mógł spokojnie spać.
Co Wy na to?