Jaki ma być ten facet?

03.10.13, 20:09
Jako ze obok tyle napisano o kryzysie męskości, bądź jego braku, zadam pytanie wprost, jaki powinien być facet. Krótka historia:

Kilka lat temu, po firmowej kolacji w jednej z alpejskich wiosek, jechałem autokarem do miejsca zakwaterowania. Obok mnie siedziała koleżanka, nazwijmy ją Karin. Była Szwajcarką i miała wtedy może ze trzydzieści dwa lata. Z urody wyróżniała się zdecydowania na korzyść, nie tylko według szwajcarskich standardów. Wiedziałem, że była sama, a w ciemnym, autokarze, jadącym wąska szosą,, potwierdziła to z bólem. Spytałem, jak to jest, że tak atrakcyjna dziewczyna jest sama i czego oczekiwałaby od potencjalnego faceta. Powiedziała, najważniejsze, żeby był, i tu zawahała się i użyła słowa ,,functional”. Jako, że w języku polskim ,,functional” oznacza funkcjonalny, odwołam się do amerykańskiego słownika ,,Webstera” : functonal = fulfilling its purpose or duty, czyli osiągającego swoje cele/wypełniającego obowiązki.
Tak więc nie przystojny, inteligentny, pracowity, zamożny, tylko funtional.
Dziewczyny, czy tak?
    • loppe Re: Jaki ma być ten facet? 03.10.13, 20:41
      Przypuszczam Marku - nie będąc dziewczyną - że ta pani z takich czy innych powodów z żadnym partnerem nie potrafiła sobie ułożyć stosunków i stąd jej wypowiedź: niech wreszcie pojawi się ten który zadziała we współpracy ze mną
      • loppe Re: Jaki ma być ten facet? 03.10.13, 20:45
        Znakiem naszych czasów są rozpadające się, niedziałające związki.

        Tu mi się przypomina jak młody Szwajcar w firmie w której pracowałem ni z tego ni z owego poślubił taką podstarzałą Polkę. Ale nie wiem jak im się potem układało.
      • loppe Re: Jaki ma być ten facet? 03.10.13, 21:09
        Użycie tego niespodziewanego wyrazu było wyrazem jej desperacji/frustracji po nieudanych związkach
    • bgz0702 Re: Jaki ma być ten facet? 03.10.13, 21:00
      Functional oj tak. Ja zdecydowanie functional, a im bardziej functional tym bardziej wydaje się atrakcyjny również fizycznie
      • loppe Re: Jaki ma być ten facet? 03.10.13, 21:10
        bgz0702 napisała:

        > Functional oj tak. Ja zdecydowanie functional, a im bardziej functional tym bar
        > dziej wydaje się atrakcyjny również fizycznie

        What do you mean "functional"?
        • kaiser.blade Re: Jaki ma być ten facet? 03.10.13, 21:16
          loppe napisał:

          > What do you mean "functional"?

          Sądzę, że chodzi o tzw. dobrego jebakę ;)
          Nie mylić z Chewbaccą, bohaterem "Gwiezdnych Wojen". Chociaż... Chewbacca niewątpliwie był bardzo męski, można powiedzieć, że chyba aż nadto :D
        • bgz0702 Re: Jaki ma być ten facet? 04.10.13, 09:12
          Funkcjonalny a więc posiadający określone (czyt.pożądane ) funkcje (czyt.cechy), a są one różne w zależności od potrzeb i oczekiwań :) ja bywam również funkcjonalną laską, do pewnych granic jestem funkcjonalna i elastyczna ale jakby co to funkcjonalny to tez taki, który szybko i chętnie sie uczy, więc nie wykluczam że poszerzę granice i funkcje:) fajni są funkcjonalni faceci ale sprowadzanie ich funkcji tylko do roli "jebaki" jak poniżej pisał kolega to trochę za malo, bo jebac to się mozna raz na jakiś czas ale jak ktoś ma cię regularnie pieprzyc to musi mieć znacznie więcej funkcji, z ktorych moznaby w przerwach między seksem korzystać
          • marek.zak1 Re: Jaki ma być ten facet? 04.10.13, 09:51
            Tak jest. Jebaka to wazna ale tylko jedna z wielu funkcji.
          • loppe Re: Jaki ma być ten facet? 04.10.13, 13:02
            bgz0702 napisała:

            > Funkcjonalny a więc posiadający określone (czyt.pożądane ) funkcje (czyt.cechy)
            > , a są one różne w zależności od potrzeb i oczekiwań :) ja bywam również funkcj
            > onalną laską, do pewnych granic jestem funkcjonalna i elastyczna ale jakby co
            > to funkcjonalny to tez taki, który szybko i chętnie sie uczy, więc nie wyklucza
            > m że poszerzę granice i funkcje:) fajni są funkcjonalni faceci ale sprowadzanie
            > ich funkcji tylko do roli "jebaki" jak poniżej pisał kolega to trochę za malo
            > , bo jebac to się mozna raz na jakiś czas ale jak ktoś ma cię regularnie pieprz
            > yc to musi mieć znacznie więcej funkcji, z ktorych moznaby w przerwach między s
            > eksem korzystać

            W harcerstwie były tzw. sprawności, które można było zdobyć. Np. sprawność tropiciela albo sprawność organizatora wolnego czasu. Jak mnie żona pochwali za jakieś zajęcia rekreacyjne, wyjście do teatru itp., to mówię że mam sprawność organizatora wolnego czasu:)

            "bywam funkcjonalną laską" - to brzmi atrakcyjnie!
      • marek.zak1 Re: Jaki ma być ten facet? 03.10.13, 21:45
        Jak coś napisze dziewczyna - jest mądre, jak facet, kryzys męskości jak na dłoni :)
        • bgz0702 Re: Jaki ma być ten facet? 04.10.13, 09:28
          Nie wiem za bardzo co masz na myśli, ale Marku ja myślę ze ciebie kryzys nie dotyczy, bo co ten jest ten kryzys? To jakieś dziwne rozmowy o ludziach którzy nie radzą sobie ze zmianami. kryzys to mają poszczególne jednostki i jest to smutne w tej konkretnej chwili, taka jest ludzka natura. A zmiany społeczno kulturowe są nieuniknione i każda epoka opowiada o kryzysach i w końcu zmianach i przecież nic w tej kwestii nie spadlo na nas jak grom z jasnego nieba, jest i był czas żeby sie przystosować i zaakceptować zmiany. Przecież człowiek nie jest taki zeby sie nie rozwijał w celu przetrwania. To walka o byt, czas rozwijac dodatkowe funkcje:)
    • mojemail3 Re: Jaki ma być ten facet? 03.10.13, 21:27
      marek.zak1 napisał:

      (...)"i tu zawahała się i użyła słowa ,,functional”.<<

      Może się przesłyszałeś? Może..."fuck-anal" ? ;-)

      Żartuję rzecz jasna, ale jako że nigdy nie dość żartów: funkcjonalny to może być robot kuchenny,żeby jeszcze robił dobrze...
      • kaiser.blade Re: Jaki ma być ten facet? 03.10.13, 21:36
        mojemail3 napisała:

        > Żartuję rzecz jasna, ale jako że nigdy nie dość żartów: funkcjonalny to może by
        > ć robot kuchenny,żeby jeszcze robił dobrze...

        Z odpowiednią końcówką to mogłoby być chyba wykonalne.
        Swoją drogą mina męża zastającego półnagą małżonkę kucającą na kuchennym blacie nad włączonym robotem kuchennym - bezcenne.
        • rekreativa Re: Jaki ma być ten facet? 03.10.13, 21:44
          Z końcówkami to mi sie raczej kojarzy odkurzacz...
          • rekreativa Re: Jaki ma być ten facet? 03.10.13, 21:44
            ... i rurę ma.
            • mojemail3 Re: Jaki ma być ten facet? 03.10.13, 21:52
              rekreativa napisała:

              > ... i rurę ma.

              No to raczej "functional" dla mężczyzn?
              • rekreativa Re: Jaki ma być ten facet? 03.10.13, 22:13
                Zależy jak używać :)
                • kag73 Re: Jaki ma być ten facet? 03.10.13, 22:19
                  "funkcjonalny" to znaczy, ze ma spelniac swoje funkcje a jakie to konkretnie sa to juz zalezy od konkretnej osoby, co ona by sobie zyczyla i jakie to te funkcje mialyby byc. Moze ta Szwajcarka zyczyla sobie za duzo i zaden podolac nie mogl albo nie chcial:)


                  • marek.zak1 Re: Jaki ma być ten facet? 03.10.13, 22:28
                    Może tak było. Była ładna i bogata z domu, tak więc oczekiwania pewnie wysokie.
                    • mojemail3 Re: Jaki ma być ten facet? 03.10.13, 22:43
                      marek.zak1 napisał:

                      > Może tak było. Była ładna i bogata z domu, tak więc oczekiwania pewnie wysokie.

                      No a żigolo, na przeczekanie??? aż się książę objawi...
                      • kag73 Re: Jaki ma być ten facet? 03.10.13, 23:05
                        mojemail3 napisała:
                        > No a żigolo, na przeczekanie??? aż się książę objawi...
                        No zigolo to ma godzine albo pare, niech zrobi swoje, zaplaci mu i niech znika:)
    • triss_merigold6 Re: Jaki ma być ten facet? 03.10.13, 22:56
      Bardzo dobre określenie. Ja używam "przydatny w domu i w zagrodzie".
      • marek.zak1 Re: Jaki ma być ten facet? 04.10.13, 09:09
        Super tłumaczenie :)
    • kotoshi Re: Jaki ma być ten facet? 04.10.13, 09:28
      Marku, a czy jesteś pewny, że ta Szwajcarka aż tak dobrze znała język angielski? ;)
      Zresztą - znała sens tego słowa czy nie, to może właśnie miała na myśli wszystkie te rzeczy, które wymieniasz (przystojny, inteligentny, pracowity, zamożny), tj. może to w jej opinii są te "obowiązki" jej potencjalnego mężczyzny?
      • marek.zak1 Re: Jaki ma być ten facet? 04.10.13, 09:50
        O znajomość jej angielskiego jestem spokojny. Z innego słownika: ,,functional=designed solely with regard to practical use, having no ornamentation". Wg tej definicji ,,funtional" nie obejmuje urody :)
        The Penguin English Dictionary
        • kag73 Re: Jaki ma być ten facet? 04.10.13, 09:58
          Ona Ci pewnie w skrocie odpowiedziala. Kazdy ma swoje "upodobania". Dla mnie np. fizycznosc(optyka) jest wazna, bez niej nawet nie zabieram sie za faceta:) Jednak zdarzaja sie przypadki, ze mezczyzna(kobieta) zyskuje przy blizszym poznaniu, czyli na poczatu niby sie nie podoba a z czasem poprzez sposob bycia, charakter itd. zyskuje czyjes serce.
    • hello-kitty2 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 09:54
      Dobre pytanie: jaki powienien byc ten facet?

      Za siebie powiem, ze jeszcze sie taki nie urodzil :) A powaznie: wszyscy faceci jakich kiedykolwiek w zyciu poznalam mieli takie cechy, ktore ich dyskwalifikowaly w moich oczach w odniesieniu do zwiazku. Wiec wiazalam sie z innych powodow wiec zwiazki sie rozpadaly. Powiem wiecej WSZYSCY PANOWIE z tutejszego forum mimo moich licznych sympatii, lacznie z partnerami pan opisywanych tu przez panie czesto pochlebnie SA NA MOJEJ LISCIE ZDYSKWALIFIKOWANYCH :) I nie to zebym musiala sie z ktoryms wiazac (technicznie jestem juz zwiazana) ale chce tylko wykazac jak ja to widze. I teraz jesli inne kobiety maja podobnie no to mamy, my kobiety problem. Sposobem na rozwiaznie tego problemu jest obnizenie wymagan, o czym panowie czesto tu pisza i slusznie, maja racje ale z czego zrezygnowac? No z czego polecacie ? Z wystepowania jakich cech mozna zrezygnowac? Kto tu madry doradzi?

      Z czego panie zrezygnowalyscie i co wam sie czkawka nie odbija?
      • kag73 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 10:04
        hello-kitty2 napisała:

        A powaznie: wszyscy faceci
        > jakich kiedykolwiek w zyciu poznalam mieli takie cechy, ktore ich dyskwalifik
        > owaly w moich oczach w odniesieniu do zwiazku. Wiec wiazalam sie z innych powod
        > ow wiec zwiazki sie rozpadaly. Powiem wiecej WSZYSCY PANOWIE z tutejszego forum
        > mimo moich licznych sympatii, lacznie z partnerami pan opisywanych tu przez pa
        > nie czesto pochlebnie SA NA MOJEJ LISCIE ZDYSKWALIFIKOWANYCH :)

        Ale jakie te cechy, ktore ich w Twoich oczach "zdyskwalifikowaly"?
        • hello-kitty2 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 10:35
          kag73 napisała:

          > Ale jakie te cechy, ktore ich w Twoich oczach "zdyskwalifikowaly"?

          Hehe co mnie tu podbierasz Kag, chcesz, zebym tu trzecia wojne swiatowa rozpetala i zeby mnie wyrzucili? :) A na powaznie podalam 'naszych' panow jako przyklad, bo troche ich znamy i mamy za ogarnietych, sensownych, oni sie za takich tez maja wiec poczucie wartosci im nie klaplo, sa dobrze wyksztalceni, z sukcesami, maja kobiety, ect a jednak nie pasuja. No dobra pojade ogolnikowo o mezczyznach: ci za starym systemem to odpadaja, bo jak wiesz ja sie do sprzatania i do dzieci nie garne, ci z nowego modelu albo zajezdzeni i w zwiazku z tym zapici albo zafiksowani i wystraszeni, okopani na swoich pozycjach, nieelastyczni. Inna kwestia: ich oczekiwania wzgledem kobiet typu: przeglad Yorica z Urqu w jakim wieku tyja Rosjanki? :-), mniej zarabiasz wiecej sprzatasz, laz w szpilach, niewazne ze juz masz od tego haluksy, aha! zeby ci zaden miesien nie wyszedl po tej silce, bo jakis lubi zalane cienko miekkim tluszczykiem, no i przede wszystkim: BADZ ZAWSZE CHETNA na seks, zawsze seksowna, pociagajca, uwodzaca, szczupla, 90-60-90 ladnie sie wypowiadaj, uzywaj logicznych argumentow potwierdzonych statystykami, mniej dlugie wypielegnowane wlosy, paznokcie i cere, bedz dobrze wyksztalcona ale nie rob kariery kosztem domu, bedz wierna i lojalna!, nie podlegaj wahaniom emocjonalnym zwiazanym z cyklem. A najgorzej, ze oni sa wcale niepociagajacy, niekrecacy i nieseksowni, to skad sie ma ta ochota na seks brac? Nie mowiac juz czy sa w ogole zdolni do uczuc, bo przeciez to jest wielka tajemnica wiary i o tym mezczyzni nie mowia (oprocz Marka i Loppe ale to inna kategoria :) Jejciu cale referaty moglabym pisac! :-)
          • kag73 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 10:49
            hello-kitty2 napisała:
            " Inna kwestia: ich oczekiwania wzgledem kobiet typu: przeglad Yorica z Urqu w jakim wieku tyja Rosjanki? :-), mniej zarabiasz wiecej sprzatasz, laz w szpilach, niewazne ze juz masz od tego haluksy, aha! zeby ci zaden miesien nie wyszedl po tej silce, bo jakis lubi zalane cienko miekkim tluszczykiem, no i przede wszystkim: BADZ ZAWSZE CHETNA na seks, zawsze seksowna, pociagajca, uwodzaca, szczupla, 90-60-90 ladnie sie wypowiadaj, uzywaj logicznych argumentow potwierdzonych statystykami, mniej dlugie wypielegnowane wlosy, paznokcie i cere, bedz dobrze wyksztalcona ale nie rob kariery kosztem domu, bedz wierna i lojalna!, nie podlegaj wahaniom emocjonalnym zwiazanym z cyklem. A najgorzej, ze oni sa wcale niepociagajacy, niekrecacy i nieseksowni, to skad sie ma ta ochota na seks brac? Nie mowiac juz czy sa w ogole zdolni do uczuc, bo przeciez to jest wielka tajemnica wiary i o tym mezczyzni nie mowia (oprocz Marka i Loppe ale to inna kategoria :) Jejciu cale referaty moglabym pisac! :-)"

            O jejciu, jejciu, straaaaszne to! Taa, wielkie oczekiwania i wymagania, co nie? A jak tego wszystkiego nie zrobie, to co?
            Hmm, tacy wymagajacy maja to do siebie, ze do czasu opowiadaja jaka ONA ma byc a w pewnym wieku nie pytaja juz "jaka ona jest", tylko "GDZIE ona jest"(no chyba, ze maja duuuzy worek pieniedzy i slawe i poleci na nich jakas blachara, ale ilu takich jest).
            • protein.spill Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 22:31
              > O jejciu, jejciu, straaaaszne to! Taa, wielkie oczekiwania i wymagania, co nie?
              > A jak tego wszystkiego nie zrobie, to co?
              > Hmm, tacy wymagajacy maja to do siebie, ze do czasu opowiadaja jaka ONA ma byc
              > a w pewnym wieku nie pytaja juz "jaka ona jest", tylko "GDZIE ona jest"(no chyb
              > a, ze maja duuuzy worek pieniedzy i slawe i poleci na nich jakas blachara, ale
              > ilu takich jest).

              Odpowiadasz na wyobrażenia innej kobiety na temat męskich oczekiwań. Oczekiwania prawdziwych mężczyzn ("prawdziwy" w sensie występujący w przyrodzie, nie w sensie "złożony z mięśni, penisa i żądzy władzy") są znacznie bliżej życia.
          • kutuzow suma wszystkich oczekiwań 04.10.13, 12:09
            hello-kitty2 napisała:

            Kitty przez to, że nie chciałaś oceniać każdego nicka z osobna pod kątem swoich oczekiwań, to wyszło trochę tak jakbyś sumowała wszystkie oczekiwania w jedno wspólne. Przecież wiadomo że tak nie jest. To co jest ważne dla X-a, jest mało istotne dla Y-ka.

            To trochę jak w życiu codziennym z obserwacją np. kolegów w pracy. Łatwo można odczuć że "inni mają lepiej" bo "zlewają" nam się ich osiągnięcia. X pojechał na urlop na Bali, Y kupił nowy samochód, a Z dostał podwyżkę. Gdy porównujemy się do kazdego z osobna nie jest tak źle. Zazwyczaj jednak widzimy wszystkie te rzeczy "na raz" i wtedy można odnieść wrażenie własnie że "inni mają lepiej".

            Tutaj w Twojej liście oczekiwań są także takie wykluczające się ("tradycyjni" vs "nowoczesni"). Mnie możesz brać na warsztat -nie pogniewam się.

            skorzystam nawet z okazji i wrzucę fajne podsumowanie od strony mężczyzn ;-)
            i40.tinypic.com/2qs5vyb.jpg
            • hello-kitty2 Re: Kutuzow na tapecie :) 04.10.13, 21:02
              kutuzow napisał:

              > Mnie możesz brać na warsztat -nie pogniewam się.

              Wiem, ze bys sie nie pogniewal. Wiesz dlaczego? Bo tez bym sie nie pogniewala. Wiesz co to oznacza? Ze jestesmy swoimi odpowiednikami w przeciwstawnych plciach.

              Argument: kiedy Ty piszesz swoj przecietny post rozumiem w nim kazde zdanie, kazde slowo, kazdy znak interpunkcyjny i kazda spacje. Z Twoja przecietna wypowiedzia na przecietny temat zgadzam sie w calosci lub przyjmuje jako jedna z dopuszczalnych wersji rzeczywistosci. Wypowiadasz sie 'kodem', ktory nie wymaga zadnego rozszyfrowania. Twoje wypowiedzi czytam tylko raz, podczas gdy wypowiedzi niektorych czytam kilka razy, zeby skumac co poeta chcial powiedziec przez. W zasadzie rozumiem Cie w polowie zdania. Bardzo wysoka czytelnosc, wzorcowa, perfekcyjna.

              Konkluzja: Niby dobrze nie? Czyzby? Z takim mezczyzna nigdy nie bedzie u mnie zadnego iskrzenia. Pewnie, ze mozna doszukiwac sie roznic ale baza jest taka sama. Myslimy ZBYT podobnie. Pozadania nie bedzie.

              Ps przyjmujemy ta przymiarke, ze reprezentujesz jakis typ, to nie jest nic osobistego ta ocena.
              • kutuzow Re: Kutuzow na tapecie :) 04.10.13, 21:25
                hello-kitty2 napisała:

                > Konkluzja: Niby dobrze nie? Czyzby? Z takim mezczyzna nigdy nie bedzie u mnie z
                > adnego iskrzenia. Pewnie, ze mozna doszukiwac sie roznic ale baza jest taka sam
                > a. Myslimy ZBYT podobnie. Pozadania nie bedzie.
                >

                W pełni się zgadzam z Twoją konkluzją. Przypomniał mi się nawet jeden z odcinków serialu "House", gdzie House poszukiwał nowych ludzi do zespołu, zwolnił właśnie tego z którym kończyli na wzajem swoje zdania. Bo nie widział sensu pracy z takim drugim jak on sam (te same wnioski, te same pomysły).

                > Ps przyjmujemy ta przymiarke, ze reprezentujesz jakis typ, to nie jest nic osob
                > istego ta ocena.

                Kitty, przecież na ochotnika się zgłosiłem -za co miałbym sie gniewać.
                BTW: to na tym forum przy okazji niektórych tematów bardziej pojechanie oceny mojej osoby się pojawiały (budowane często na podstawie wniosków od czapy).
                • jesod Re: Kutuzow na tapecie :) 04.10.13, 21:54
                  kutuzow napisał:
                  > BTW: to na tym forum przy okazji niektórych tematów bardziej pojechanie oceny m
                  > ojej osoby się pojawiały (budowane często na podstawie wniosków od czapy).

                  To naprawdę straszne... To potworne. Jak ktoś śmiał być taki bezczelny?
                  Doprawdy nie rozumiem...
                  • kutuzow Re: Kutuzow na tapecie :) 05.10.13, 00:02
                    jesod napisała:

                    > To naprawdę straszne... To potworne. Jak ktoś śmiał być taki bezczelny?
                    > Doprawdy nie rozumiem...

                    taaa. tamto "straszne, potworne i bezczelne" to luzik, spływa po mnie jak po kaczce. Najbardziej męczące jest to, że ten "ktoś" często się przyczepia niczym gó***o do kajaka. Czy ma coś do powiedzenia w temacie czy nie.
                    • jesod Re: Kutuzow na tapecie :) 05.10.13, 00:52
                      kutuzow napisał:
                      > taaa. tamto "straszne, potworne i bezczelne" to luzik

                      Taaa... To nawet widać po tonie reakcji.

                      kutuzow napisał:
                      > Najbardziej męczące jest to, że ten "ktoś" często się przyczepia niczym gó***o do kajaka.

                      Pięknie, Panie Kutuzow. Porównanie godne miszcza, proszę kontynuować.
                      W zmęczeniu czasem da się zobaczyć tę prawdziwą twarz, a nie tę na pokaz.

                      kutuzow napisał:
                      > Czy ma coś do powiedzenia w temacie czy nie.

                      No, nie bądź Pan tyranem...
                      Pan nie jesteś tutaj autorytetem od oceniania, czy ktoś ma coś do powiedzenia, czy nie.
                      Poza tym, to forum nie jest zamknięte, więc każdy ma prawo wypowiadać się w sposób, który uznaje za stosowny. A czy się to Panu podoba czy nie - to już nie ma żadnego znaczenia.
                • rumpa Re: Kutuzow na tapecie :) 05.10.13, 13:06
                  razem z mężem kończymy swoje zdania, co doprowadza nas do wybuchów histerycznego śmiechu.
                  I wątpię, abyś przez ostatni rok miał tyle seksu co my. Dla ścisłości - we dwójkę, nie na boku :))). I po nastu latach związku.

                  Twoje fantazje o związkach międzyludzkich jak zwykle są fascynujące :)))
                  • hello-kitty2 Re: Kutuzow na tapecie :) 05.10.13, 13:12
                    rumpa napisała:

                    > razem z mężem kończymy swoje zdania, co doprowadza nas do wybuchów histeryczneg
                    > o śmiechu.
                    > I wątpię, abyś przez ostatni rok miał tyle seksu co my. Dla ścisłości - we dwój
                    > kę, nie na boku :))). I po nastu latach związku.

                    To ciekawe. Rozwin prosze. Napisz co Cie w nim podnieca?
                  • kag73 Re: Kutuzow na tapecie :) 05.10.13, 16:21
                    rumpa napisała:

                    > razem z mężem kończymy swoje zdania, co doprowadza nas do wybuchów histeryczneg
                    > o śmiechu.
                    > I wątpię, abyś przez ostatni rok miał tyle seksu co my. Dla ścisłości - we dwój
                    > kę, nie na boku :))). I po nastu latach związku.
                    >
                    > Twoje fantazje o związkach międzyludzkich jak zwykle są fascynujące :)))

                    Otoz, kazdemu wedlug uzanania. Ja, rowniez, ogladac sobie ten swiat stwierdzam, ze przeciwienstwa owszem przyciagaja sie, ale...tylko na poczatku. Im dalej w las, tym wiecje problemow. Ach, co ma wisiec nie utonie, chyba jednak nie ma reguly.
                • hello-kitty2 Re: Kutuzow na tapecie :) 05.10.13, 13:18
                  kutuzow napisał:

                  > W pełni się zgadzam z Twoją konkluzją. Przypomniał mi się nawet jeden z odcinkó
                  > w serialu "House", gdzie House poszukiwał nowych ludzi do zespołu, zwolnił właś
                  > nie tego z którym kończyli na wzajem swoje zdania. Bo nie widział sensu pracy z
                  > takim drugim jak on sam (te same wnioski, te same pomysły).

                  Tak. Moze moglibysmy byc best friends forever choc nie jestem pewna. Co myslisz? Jak brak mi pewnosci zdam sie na to, co myslisz Ty :)
          • bgz0702 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 17:13
            hello-kitty2 napisała:

            przeglad Yorica z Urqu w jakim w
            > ieku tyja Rosjanki? :-), mniej zarabiasz wiecej sprzatasz, laz w szpilach, niew
            > azne ze juz masz od tego haluksy, aha! zeby ci zaden miesien nie wyszedl po tej
            > silce, bo jakis lubi zalane cienko miekkim tluszczykiem, no i przede wszystki
            > m: BADZ ZAWSZE CHETNA na seks, zawsze seksowna, pociagajca, uwodzaca, szczupla,
            > 90-60-90 ladnie sie wypowiadaj, uzywaj logicznych argumentow potwierdzonych st
            > atystykami, mniej dlugie wypielegnowane wlosy, paznokcie i cere, bedz dobrze wy
            > ksztalcona ale nie rob kariery kosztem domu, bedz wierna i lojalna!, nie podleg
            > aj wahaniom emocjonalnym zwiazanym z cyklem.

            Kita! Ale to każda z nas! Przecież my wszystkie tutaj spełniamy te męskie wymagania;)) uff, jak dobrze, że juz bardziej nie musze się starać... a bałam się, że lista jest znacznie dłuższa
            • mojemail3 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 17:17
              bgz0702 napisała:

              (...)"Przecież my wszystkie tutaj spełniamy te męskie wymag
              > ania;)) uff, jak dobrze, że juz bardziej nie musze się starać... a bałam się, ż
              > e lista jest znacznie dłuższa"

              Bgz, a co Ty się tak przejmujesz spełnieniem wymagań panów z tego FORUM???
              Przecież Marek założył wątek,żeby się dowiedzieć jaki ma być ten idealny FACET a nie kobitki...
              Luzik, polecam;-)
              • bgz0702 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 17:23
                mojemail3 napisała:

                > bgz0702 napisała:
                >
                > (...)"Przecież my wszystkie tutaj spełniamy te męskie wymag
                > > ania;)) uff, jak dobrze, że juz bardziej nie musze się starać... a bałam
                > się, ż
                > > e lista jest znacznie dłuższa"
                >
                > Bgz, a co Ty się tak przejmujesz spełnieniem wymagań panów z tego FORUM???
                > Przecież Marek założył wątek,żeby się dowiedzieć jaki ma być ten idealny FACET
                > a nie kobitki...
                > Luzik, polecam;-)

                nie rób jaj, koledzy są ważni nawet jak anonimowi;) Ciśnienia nie ma na "spełnienie oczekiwań" ale spodobał mi się tekst Kity o wymaganiach;))
                • mojemail3 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 17:32
                  bgz0702 napisała:
                  > > Bgz, a co Ty się tak przejmujesz spełnieniem wymagań panów z tego FORUM??
                  > ?
                  > > Przecież Marek założył wątek,żeby się dowiedzieć jaki ma być ten idealny
                  > FACET
                  > > a nie kobitki...
                  > > Luzik, polecam;-)
                  >
                  > nie rób jaj, koledzy są ważni nawet jak anonimowi;) Ciśnienia nie ma na "spełni
                  > enie oczekiwań" ale spodobał mi się tekst Kity o wymaganiach;))

                  Jaja zawsze warto robic, byle nie z pogrzebu...
                  Koledzy sobie poradzą-spokojna głowa;-)

      • kotoshi Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 10:10
        hello-kitty2 napisała:

        > Z czego panie zrezygnowalyscie i co wam sie czkawka nie odbija?

        Kitty, moim zdaniem nie jest tak, że gdy się wchodzi w związek, to się z czegoś "rezygnuje". Każda nowa znajomość to trochę jakby przypadek, bo jakieś mówienie o tym, jaki ma być ten wybrany / ta wybrana, to jedno, a życie to drugie. Mój eks był śliczniutki (taki z typu "ciacho"), a mój obecny chłopak nie jest ładny w tym powszechnym znaczeniu. Jednocześnie eks był nie tak wiele wyższy ode mnie i miał raczej szczupłe ramiona, a mój chłopak jest wysoki i zbudowany bardzo fajnie. A ja np. lubię pięknie zbudowane ciacha, no i co z tego? Wszystkiego mieć nie można :) I mimo to nie mam poczucia "rezygnacji", zresztą w każdym związku są zawsze jakieś inne rzeczy, które się liczą bardziej niż te wcześniej przez nas powymyślane.
        • hello-kitty2 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 10:47
          kotoshi napisała:

          Mój
          > eks był śliczniutki (taki z typu "ciacho"), a mój obecny chłopak nie jest ładn
          > y w tym powszechnym znaczeniu. Jednocześnie eks był nie tak wiele wyższy ode mn
          > ie i miał raczej szczupłe ramiona, a mój chłopak jest wysoki i zbudowany bardzo
          > fajnie. A ja np. lubię pięknie zbudowane ciacha, no i co z tego? Wszystkiego m
          > ieć nie można :) I mimo to nie mam poczucia "rezygnacji", zresztą w każdym zwią
          > zku są zawsze jakieś inne rzeczy, które się liczą bardziej niż te wcześniej prz
          > ez nas powymyślane.

          Na razie Cie to nie dotyka ale moze w przyszlosci stracisz ochote na seks, bo bedzie Ci sie marzylo ciacho, a Twoj facet nie bedzie Ci sie podbal. Ja tak mialam: mialam ciacho meza: przystojny, piekny, wysoki, wysportowany. Fajnie ale przeciez podobal sie tez masie innych, ja nie chcialam sie z tym barowac, chcesz to idz w diably. To wybralam sobie takiego bez urody, zebym nie miala juz wiecej tego problemu z tlumem fanek, na poczatku tez tak myslalam jak Ty, ze przeciez nie mozna miec wszystkiego, a teraz mi sie nie podoba i nie moge sie przelamac, bo jak sie do tego postarzal to w ogole zrobil sie odpychajacy fizycznie. Lubie go bardzo ale co z tego.
          • kag73 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 10:56
            hello-kitty2 napisała:
            > Na razie Cie to nie dotyka ale moze w przyszlosci stracisz ochote na seks, bo b
            > edzie Ci sie marzylo ciacho, a Twoj facet nie bedzie Ci sie podbal. Ja tak mial
            > am: mialam ciacho meza: przystojny, piekny, wysoki, wysportowany. Fajnie ale pr
            > zeciez podobal sie tez masie innych, ja nie chcialam sie z tym barowac, chcesz
            > to idz w diably. To wybralam sobie takiego bez urody, zebym nie miala juz wiece
            > j tego problemu z tlumem fanek, na poczatku tez tak myslalam jak Ty, ze przecie
            > z nie mozna miec wszystkiego, a teraz mi sie nie podoba i nie moge sie przelama
            > c, bo jak sie do tego postarzal to w ogole zrobil sie odpychajacy fizycznie. Lu
            > bie go bardzo ale co z tego.

            No ale nie myl, bo facet kotoshi jest przystojny: Dobrze zbudowany, wysoki, tylko nie ma buziuni "ciacha". Moim zdaniem to dobra wyjsciowa. Jak mawial jeden z moich kolegow "facet to nie lalka" czyli buzi jak lalka miec nie musi, moim zdaniem meska sympatyczna, niebrzydka twarz wystarcza, za to nadrabia cialem/budowa. Do tego jak mawiaja Niemcy "Keiner findet hässlich, was er liebt".
          • kotoshi Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 11:15
            Kitty, ale po pierwsze mój chłopak mi się podoba, i jest dokładnie jak pisze Kag, ma po prostu normalne męskie rysy, a uroda u mężczyzny to niekoniecznie śliczna buźka :)
            A pociąg seksualny do danej osoby to też bardzo skomplikowana sprawa, i nie tylko fizycznośc się na to składa, też inne rzeczy, które pojawiają się nagle (mój jest strasznie sexy, gdy gotuje, odkryłam, że strasznie lubię patrzeć, jak stoi i np. przygotowuje coś do smażenia)
          • kutuzow Efekt "wow!" 04.10.13, 11:43
            hello-kitty2 napisała:

            > Na razie Cie to nie dotyka ale moze w przyszlosci stracisz ochote na seks, bo b
            > edzie Ci sie marzylo ciacho, a Twoj facet nie bedzie Ci sie podbal.

            Zgadzam się z Kitty tutaj. Moim zdaniem to zaczyna uwierać po kilku latach, gdy już pierwsze emocje miną (cały ten dopaminowy haj).

            Wydaje mi się że to nawet większy problem jest u facetów niż u kobiet. Bo o ile uroda u faceta jest jednym z kilku czynników które "budują" jego atrakcyjność w oczach kobiety, to uroda kobiety jest jednym z głównych czynników jej atrakcyjności w oczach faceta. Jeśli facet bierze sobie kobietę ze swojej półki lub niżej (bo nie chce się namęczyć w uwodzeniu tych z półki wyższej, które dawałyby mu ten efekt WoW!), to potem często jest "letnio". Niby nie jest źle, ale d**y też nie urywa. I są tak bo są.
            • eudajmonika Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 11:54
              I są tak bo są.

              A to dotyczy większości "po jakimś czasie" i od czasu do czasu, nie unikniesz. Efekt "wow", o ile go dobrze rozumie, nie może być "wow" na śniadanie, obiad i kolację przez 20 lat - przy nasileniu bodźców "wow" traci się na nie wrażliwość duuużo wcześniej - to strategia przetrwania.
            • kotoshi Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 11:58
              kutuzow napisał:
              > hello-kitty2 napisała:
              >
              > > Na razie Cie to nie dotyka ale moze w przyszlosci stracisz ochote na seks
              > , bo b
              > > edzie Ci sie marzylo ciacho, a Twoj facet nie bedzie Ci sie podbal.

              > Zgadzam się z Kitty tutaj. Moim zdaniem to zaczyna uwierać po kilku latach, gdy
              > już pierwsze emocje miną (cały ten dopaminowy haj).

              Moim zdaniem to tak nie działa. Dowód: mój gwałtowny rozpad związku z "ciachem". Po prostu do związku potrzeba czegoś silniejszego niż ideały. I być może po latach uwiera tych facetów coś zupełnie innego (niż to, że ich kobieta jest średnio ładna).
              • kag73 Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 12:00
                kotoshi napisała:
                > Moim zdaniem to tak nie działa. Dowód: mój gwałtowny rozpad związku z "ciachem"
                > . Po prostu do związku potrzeba czegoś silniejszego niż ideały. I być może po l
                > atach uwiera tych facetów coś zupełnie innego (niż to, że ich kobieta jest śred
                > nio ładna).

                Kotoshi, taka mloda jestes a tak do rzeczy gadasz, serio:))
                • kotoshi Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 12:30
                  kag73 napisała:

                  > Kotoshi, taka mloda jestes a tak do rzeczy gadasz, serio:))

                  Kag, tę historię z eksem strasznie przeżyłam, więc teraz wszystko widzę inaczej (i pewnie jakoś dojrzałam przez to).
                  • marek.zak1 Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 12:39
                    Czyli nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo
                    - dojrzałaś,
                    - masz lepszego niż poprzedni :)
                    • kotoshi Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 18:44
                      Oj, Marku, coś w tym jest :)
                      Poza tym... ostatnio dochodzę do wniosku, że mój chłopak jest dobrym człowiekiem :)
                      • marek.zak1 Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 18:49
                        Tak go chwalimy, oby nie zapeszyć :).
                        • kotoshi Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 19:01
                          marek.zak1 napisał:

                          > Tak go chwalimy, oby nie zapeszyć :).

                          Nie zapeszymy, bo Ty powiedziałeś tylko, że lepszy od eksa - a że eks podlec był, no to wiesz :) żadna to wielka pochwała :)
                          • marek.zak1 Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 19:11
                            W takim razie to dobrze, jak kobieta sparzy sie podlcem, bo potem docenia, jak ktoś nim nie jest. Jak trafia na samych dobrych, to tego nie ceni.
              • kutuzow Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 12:12
                kotoshi napisała:

                > Moim zdaniem to tak nie działa. Dowód: mój gwałtowny rozpad związku z "ciachem"
                > . Po prostu do związku potrzeba czegoś silniejszego niż ideały. I być może po l
                > atach uwiera tych facetów coś zupełnie innego (niż to, że ich kobieta jest śred
                > nio ładna).

                Kotoshi ---> zapomniałem dodać że oczywiście dana osoba poza "WoW" musi odpowiadać nam pod kątem charakteru, systemu wartości itp. To dla mnie była taka oczywista oczywistość, że aż nie napisałem tego :-)

                Więc jeśli masz z jednej strony "fajnego" gościa który ma ciekawy charakter a z drugiej strony super gościa także z ciekawym charakterem, to wtedy lepiej widać ten wybór o którym mówię.
                • kotoshi Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 18:53
                  kutuzow napisał:


                  > Kotoshi ---> zapomniałem dodać że oczywiście dana osoba poza "WoW" musi odp
                  > owiadać nam pod kątem charakteru, systemu wartości itp. To dla mnie była taka o
                  > czywista oczywistość, że aż nie napisałem tego :-)
                  >
                  > Więc jeśli masz z jednej strony "fajnego" gościa który ma ciekawy charakter a z
                  > drugiej strony super gościa także z ciekawym charakterem, to wtedy lepiej wida
                  > ć ten wybór o którym mówię.

                  Kutuzow, ale kto umawia się na randki jednocześnie z dwoma facetami? :) Bo wiesz, wygląd ocenia się błyskawicznie, ale zanim człowiek dojdzie do tego, kto jest fajniejszy, z kim się lepiej rozmawia itp., to musi minąć trochę czasu.
                  Ja w ogóle jestem na kwestie charakteru uczulona, bo mam takie wrażenie, że przyciągam (?)w dużej części pewien specyficzny typ facetów, tj.typ, którego nie lubię - no na szczęście są wyjątki od tej reguły :) i dlatego wchodziłam w jakieś tam związki, najpierw mnie, potem bardziej poważne.
            • kag73 Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 11:59
              kutuzow napisał:

              > hello-kitty2 napisała:
              >
              > > Na razie Cie to nie dotyka ale moze w przyszlosci stracisz ochote na seks
              > , bo b
              > > edzie Ci sie marzylo ciacho, a Twoj facet nie bedzie Ci sie podbal.
              >
              > Zgadzam się z Kitty tutaj. Moim zdaniem to zaczyna uwierać po kilku latach, gdy
              > już pierwsze emocje miną (cały ten dopaminowy haj).
              >
              > Wydaje mi się że to nawet większy problem jest u facetów niż u kobiet. Bo o ile
              > uroda u faceta jest jednym z kilku czynników które "budują" jego atrakcyjność
              > w oczach kobiety, to uroda kobiety jest jednym z głównych czynników jej atrakcy
              > jności w oczach faceta. Jeśli facet bierze sobie kobietę ze swojej półki lub ni
              > żej (bo nie chce się namęczyć w uwodzeniu tych z półki wyższej, które dawałyby
              > mu ten efekt WoW!), to potem często jest "letnio". Niby nie jest źle, ale d**y
              > też nie urywa. I są tak bo są.

              No momencik, idac tym tropem chyba nie najdalej zajdziemy. Tak szczerze: ktorej kobiecie nie podoba sie przystojne ciacho? No ktorej? Moze sa wyjatki, niemniej jednak tych ciach nie ma nieskonczenie duzo, nie straczy dla wszystkich.
              No i ktoremu facetowi nie podoba sie super atrakycyjna laska(sex bomba najlepiej)? Zdecydowanej wiekszosci, a skad ma dla wszystkich tych super lasek wystarczyc, tym bardziej, ze oni sami tylko przecietni?
              I teraz jezeli ktos komus sie podoba i go pociaga(przypadek kotoshi, ona nie wziela drugiego gatunku, on jej sie PODOBA), mimo, ze nie jest ciachem buziowym a tylko przystojnym, albo, ze nie jest przystojnym a tylko "ciachem" z buziuni, to moim zdaniem wszystko gra. A gra tez dlatego, ze jest mieta/chemia, ze ludzie nie lacza sie z pary z byle kim, lacza sie w pary najczesciej, bo towarzyszy temu uczucie(tzw. milosc). Co potem do tego dochodzi i sie okazuje, to juz inna bajka. Ale jezeli ludzie zadowoleni sa z wyboru 4 lata to jest mozliwe, ze beda i 30 lat nadal zadowoleni. No chyba, ze konczy sie milosc, wtedy przeszkadza kazdy pieprzyk i kazda najdrobniejsza wada.
              I w przypadku facetow tez mowimy o przypadku, ze jemu sie ona PODOBA, chociaz nie jest sex bomba, a nie, ze wzial jaka dostal, bo ona chciala i inne byly zajete i zreszta tak trudno bylo.Tylko on CHCIAL wlasnie jej.
              I jeszcze jedno: zycie jest dlugie i troche wiecej potrzeba do udanego zwiazku niz urody. I znow Ci rozsadni Niemcy "Schönheit hat 2 Wochen Vorsprung"(czyli: uroda ma 2 tygodnie wyprzedzenia, blednie, powszednieje po 2 tygodniach) i jezeli za nia nic wiecej nie idzie i do tego jest zimna jak lod, to tez robi sie letnio albo nawet zimno sie robi.
              • kutuzow Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 12:21
                kag73 napisała:

                > No momencik, idac tym tropem chyba nie najdalej zajdziemy. Tak szczerze: ktorej
                > kobiecie nie podoba sie przystojne ciacho? No ktorej? Moze sa wyjatki, niemnie
                > j jednak tych ciach nie ma nieskonczenie duzo, nie straczy dla wszystkich.
                > No i ktoremu facetowi nie podoba sie super atrakycyjna laska(sex bomba najlepie
                > j)? Zdecydowanej wiekszosci, a skad ma dla wszystkich tych super lasek wystarcz
                > yc, tym bardziej, ze oni sami tylko przecietni?

                Kag, moja wina bo od razu nie napisałem że oczywiście charakter i system wartości jest tutaj podstawą. (pisałem wyżej Kotoshi, było to dla mnie tak oczywiste że az zapomniałem o tym wspomnieć.)

                Także widzę to raczej jako wybór miedzy:
                a) laską z super charakterem i systemem wartości która dodatkowo idealnie trafia w nasz gust (wiadomo że każdemu co innego się podoba), a
                b) laską z super charakterem i systemem wartości, która ma taką sobie urodę. Bo np. lubimy krągłości o to typ "chłopczycy" (albo na odwrót). O to mi chodziło z tym efektem WoW. Że sięgamy praktycznie po "ideał". Jak wiadomo jest to rzadkie, ale przez to takie cenne gdy już się go spotka i co ważne powalczy się o to żeby taką kobietę zainteresować sobą. Wymaga to więcej wysiłku niż znajomość z tą z pkt a)

                Dokładnie to samo robią kobiety, często wybierają "najlepszego" z "dostępnych" mimo że marzą o jakimś swoim "ideale" i z czasem zaczynają dostrzegać te braki.
                • rekreativa Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 12:35
                  Kutuzow, ale Ty troszkę tak piszesz, jakby faceta, czy kobietę wybierało się z półki w sklepie: o, tu stoi super laska z opcją świetny charakter, ale jest dwa razy droższa od tej laski takiej sobie z urody, więc biorę do koszyka tańszą.
                  A gdzie w tym wszystkim jest poczciwe zakochanie?
                  • mojemail3 Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 12:47
                    rekreativa napisała:

                    > Kutuzow, ale Ty troszkę tak piszesz, jakby faceta, czy kobietę wybierało się z
                    > półki w sklepie: o, tu stoi super laska z opcją świetny charakter, ale jest dwa
                    > razy droższa od tej laski takiej sobie z urody, więc biorę do koszyka tańszą.
                    > A gdzie w tym wszystkim jest poczciwe zakochanie?

                    Rekreativo, porzuć złudzenia, to "targowisko próżności jest"...pochodna konsumpcjonizmu a nie ideałów tworzenia związku...
                    • that.bitch.is.sick Re: Efekt "wow!" 07.10.13, 04:11
                      mojemail3 napisała:

                      >
                      > Rekreativo, porzuć złudzenia, to "targowisko próżności jest"...pochodna konsump
                      > cjonizmu a nie ideałów tworzenia związku...

                      Nie no jasne, stwierdzenia kutuzowa to takie dość miałkie uogólnienia oparte na podszeptach jego superego ze szczególnym defektem. Cała ta dyskusja niestety jest przy założeniu że zachowaniem ludzi mechanizmy, aspiracje życiowe, preferencje a różnica przebiega na linii płci. TAk widzi świat kutuzow niestety.:) Niestety to spostrzeżenie glamorous w wątku o bogniach że często kobiety piękne i seksowne usychają w seksualnie niedobranych związkach jest o tyle trafne o ile pożądaniem a zwłaszcza długofalowo nie rządzą tak proste i oczywiste mechanizmy jak w przypadku doboru partnera z założeniem krótkoterminowości.
                      To zarówno mit kobiety gorącej i seksualnie dostępnej, na dłuższą metę w związkach się nie sprawdza, jak i uroda nie gwarantuje stałego pożądania ze strony partnera.
                      Słowem - najlepsza dupa spowszednieje jeśli np. jest durna, pyskata, prymitywna, drętwa w łóżku, ma do powiedzenia masę banalnych kwestii i zatruwa tym przestrzeń łóżkową i zero do zaoferowania w życiowej przestrzeni itd.:) I vice versa mężczyzna bogaty i piękny oraz inteligentny może się okazać nie do przełknięcia w łóżku jeśli wykazuje jakieś ekstremalnie brzydkie defekty osobowościowe lub zwyczajnie seksualnie nie umie, nie posiada i nie daje rady.
                      A jeszcze:) Przypomina mi to historyjkę Ziemkiewicza z książki pt. "Ciało obce", gdy główny bohater poznaje na jakiejś prowincjonalnej imprezie blondynę o cudownym ciele ale po jednej nocy z nią spędzonej gdy ona pisze do niego smsy z błędami ortograficznymi i składnią na poziomie
                      "go w sercu schowam na dnie" i ona tańczy dla mnie, facet stwierdza z żalem no że ciałko przednie ale nie da rady no niestety, różnica intelektualna sprawia że geny strajkują z chęcią do rozmnażania:).
                      • zawle Re: Efekt "wow!" 07.10.13, 08:51
                        that.bitch.is.sick napisała: > Słowem - najlepsza dupa spowszednieje jeśli np. jest durna, pyskata, prymitywna
                        > , drętwa w łóżku, ma do powiedzenia masę banalnych kwestii i zatruwa tym przes
                        > trzeń łóżkową i zero do zaoferowania w życiowej przestrzeni itd.:)

                        Znam masę takich kobiet, które mają przewagę takich cech, a mają facetów o nie zabiegających. I na odwrót. Masę tępych, prymitywnych, egoistycznych dupków mających uwielbiające je żony. Z ideałami najtrudniej wytrzymać;)
                        • that.bitch.is.sick Re: Efekt "wow!" 08.10.13, 01:59
                          zawle napisała:
                          >
                          > Znam masę takich kobiet, które mają przewagę takich cech, a mają facetów o nie
                          > zabiegających. I na odwrót. Masę tępych, prymitywnych, egoistycznych dupków maj
                          > ących uwielbiające je żony. Z ideałami najtrudniej wytrzymać;)

                          Znowuż się nie zrozumiałyśmy, traktuj to co napisałam jako przykłady.Chodziło mi bardziej o to że posiadanie cech uznawanych za pozytywne i atrakcyjne zarówno zewnętrznych jak i charakteru nie gwarantuje pożąadnia po wiek wieków. Pamiętasz naszą rozmowę z kutuzowem? Miła żona - nie równa się miłość i szacunek ze strony męża. Piękna żona - nie równa się pożądanie. A że kutuzow widzi proste zależności pomiędzy urodą kobiety, rolexem mężczyzny i seksem w związku (a wszystkie kobiety to kurwy oczywiście oprócz mamy) to ja już nic nie poradzę.
                  • kutuzow Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 12:49
                    rekreativa napisała:

                    > Kutuzow, ale Ty troszkę tak piszesz, jakby faceta, czy kobietę wybierało się z
                    > półki w sklepie: o, tu stoi super laska z opcją świetny charakter, ale jest dwa
                    > razy droższa od tej laski takiej sobie z urody, więc biorę do koszyka tańszą.
                    > A gdzie w tym wszystkim jest poczciwe zakochanie?

                    Pisałem w skrócie. Jak pisze tutaj więcej to potem nikomu się nie chce czytać elaboratów.

                    Co do "półek" -to chodziło o tą teorią która się tutaj na forum pojawiała, że ludzie dobierają się na podobnych "poziomach".
                    Cytat z Wojciszke:

                    "Jak powstają stałe pary? W naszym kręgu kulturowym potrzebne jest zakochanie, przynajmniej na początku. Czujemy motyle w brzuchu, targa nami namiętność.

                    - Ludzie dobierają się w taki sposób, że zaleta jednego z partnerów jest wyrównywana dobrem oferowanym przez drugiego, a układ sił w związku zależy od liczby wnoszonych dóbr. Potwierdza to wiele badań przeprowadzonych na setkach par. Piękne kobiety zdobywają lepiej zarabiających mężczyzn niż brzydkie."

                    wyborcza.pl/1,76842,6368013,Trudno_byc_seksownym_bez_kasy.html?as=1

                    Zobacz, że zanim się zakochasz, najpierw poznajesz kogoś choć pobieżnie.
                    Od Ciebie zależy czy umówisz się np. z "dresem" czy z "gościem z korporacji", czy z "artystą". Im wyżej są oceniane Twoje zalety (wyższa półka), tym większy wybór w adoratorach itp.
                    W drugą stronę, bezrobotny absolwent zawodówki może się zakochać w najpiękniejszej dziewczynie z osiedla, ale za dużych szans to u niej nie ma.
                    Także zakochanie owszem ale na późniejszym etapie gdy już jakieś wstępne wybory są poczynione.

                    Ten sam art:

                    "Amerykanki Susan Sprecher i Sandra Metts spytały kilkuset młodych ludzi, kiedy uświadomili sobie, że kochają swojego partnera. Co piąty mężczyzna zakochał się w trakcie trzech pierwszych spotkań. Po dwunastu - dwie trzecie panów było już pewnych, że kocha. Kobietom miłość nie przychodzi tak łatwo. Tylko 15 proc. zakochało się po trzech randkach, a po dwunastu - połowa pań nadal nie była pewna, czy kocha.

                    A kto się łatwiej odkochuje?

                    - Też nie mężczyźni. To kobiety częściej podejmują inicjatywę i zrywają związki."
                    • kag73 Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 13:03
                      Znam dwoch takich co twierza uparcie, ze mezczyzni kochaja bardziej/mocniej:)

                      Myle, ze inaczej jest kiedy jest sie bardzo mlodym/niedoswiadczonym a inaczej po paru czy ilus doswiadczeniach. Kazdy kto juz mial chociaz raz zlamne serce, robi sie ostrozny i nie zakochuje sie tak szybko, probuje miec to pod kontrola, co do czasu rzeczywiscie sie udaje.
                • kag73 Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 12:36
                  Ja(dla siebie, osobiscie) to upraszczajac widze tak:
                  Najwazniejsze, zeby pasowalo w lozku, bo jak w lozku nie pasuje, to gdzie indziej tez nie zapasuje:) Kazdy oczywiscie wie/decyduje za siebie co mu w lozku pasuje i sie podoba.
                  A zeby bylo bardziej skomplikowanie, bo to samo zycie, poza lozkiem tez musi pasowac, bo samo lozko nie wystarczy do trwalego/udanego/harmonijnego zwiazku. To sa oczywiscie moje prywatne kryteria, kazdy moze miec inne.
                  Zazwyczaj kazdy ma w glowie jakis swoj ideal, ale jak wiadomo idealow nie ma i czasami nie warto dyskwalifikowac czlowieka, bo w jednym punkcie odbiega od idealu(no chyba, ze tym punktem jest beznadzieja w lozku, nie pociaga:)), tym bardziej, ze z jakiegos powodu ten czlowiek sie jednak podoba i chce sie z nim byc.
                  • zawle Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 12:50
                    kag73 napisała:

                    > Ja(dla siebie, osobiscie) to upraszczajac widze tak:
                    > Najwazniejsze, zeby pasowalo w lozku, bo jak w lozku nie pasuje, to gdzie indzi
                    > ej tez nie zapasuje:) > Zazwyczaj kazdy ma w glowie jakis swoj ideal, ale jak wiadomo idealow nie ma i
                    > czasami nie warto dyskwalifikowac czlowieka, bo w jednym punkcie odbiega od ide
                    > alu(no chyba, ze tym punktem jest beznadzieja w lozku, nie pociaga:))

                    Tu się z Tobą zgadzam. Z tym że łóżka starczy na mankamenty codzienności, jednak nie zakryje różnic programowych. Dlatego też warto dyskwalifikować człowieka, nawet jeśli w jednym punkcie odbiega od ideału, nie jest to łózko, ale duża różnica programowa. Przykłady tego forum mówią o tym że bez wspólnego seksienia się można żyć, nawet dobrze. Za to przykłady z innych forów mówią że a alkoholikiem, megalomanem, przemocowcem i innej maści defektami się żyć nie da.
                    • kutuzow Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 12:59
                      zawle napisała:
                      > Przykłady tego forum mówią o tym że bez wspólnego seksienia
                      > się można żyć, nawet dobrze. Za to przykłady z innych forów mówią że a alkohol
                      > ikiem, megalomanem, przemocowcem i innej maści defektami się żyć nie da.

                      Ja myślę że wszystko zależy od tego co dla danego osobnika jest kluczowe. Niektórzy żyją w związku bez seksu, a niektórzy szybko szukają jakiejś "protezy" typu romans, zdrada itp
                      Podobnie z alkoholem, niektórzy mówią Pass, a niektórzy męczą się latami. Dla jednych kobiet raz podniesiona ręka jest czerwonym światłem i oznacza koniec związku, inne tkwią z przemocowcami łudząc się ze kwiaty i przeprosiny coś jednak zmienią i ze to był n-ty "ostatni raz" itp.
                    • kag73 Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 13:06
                      > Tu się z Tobą zgadzam. Z tym że łóżka starczy na mankamenty codzienności, jedna
                      > k nie zakryje różnic programowych. Dlatego też warto dyskwalifikować człowieka
                      > , nawet jeśli w jednym punkcie odbiega od ideału, nie jest to łózko, ale duża
                      > różnica programowa. Przykłady tego forum mówią o tym że bez wspólnego seksienia
                      > się można żyć, nawet dobrze. Za to przykłady z innych forów mówią że a alkohol
                      > ikiem, megalomanem, przemocowcem i innej maści defektami się żyć nie da.

                      A to tak to sie zgadza. Jakos tak mowiac o jednym punkcie odstawajacym od idealu milam na mysli fizycznosc/optyke. Bo to, ze musi jeszcze w innych dziedzinach pasowac, typu swiatopoglad i takie tam, pisalam, no nie nalogi typu alkohol i narkotyki to z gory wykluczone:)
                  • kutuzow Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 12:55
                    kag73 napisała:

                    zgadzam się z Tobą.

                    Z tą tylko różnicą że jestem za szukaniem tych ideałów :-)

                    Co do tego:
                    > Najwazniejsze, zeby pasowalo w lozku, bo jak w lozku nie pasuje, to gdzie indzi
                    > ej tez nie zapasuje:) Kazdy oczywiscie wie/decyduje za siebie co mu w lozku pas
                    > uje i sie podoba.

                    Zobacz jak wiele tutaj pojawia się historii w których Panie piszą o tym że wszystko było super poza sexem, ale ona uważały że sex nie jest taki ważny skoro reszta jest na 6+. Po jakimś czasie jednak to zaczyna uwierać. To właśnie miałem na mysli pisząc że ludzie często dobierają się na zasadzie jest OK, zamiast jest WSPANIALE.

                    > Zazwyczaj kazdy ma w glowie jakis swoj ideal, ale jak wiadomo idealow nie ma i
                    > czasami nie warto dyskwalifikowac czlowieka, bo w jednym punkcie odbiega od ide
                    > alu(no chyba, ze tym punktem jest beznadzieja w lozku, nie pociaga:)),

                    No właśnie sama dostrzegasz ten problem że jak jest nawet fajny partner ale nie pociąga to z czasem zrobi się z tego problem nawet żeby reszta była super. o to mi własnie chodziło z tym godzeniem się na to co dostępne zamiast walki o coś idealnego. Czyli w tym przypadku może inny partner który nas pociąga miałby mniej do zaoferowania w innych dziedzinach które dla nas byłyby jednak mniej kluczowe.
                    • mojemail3 Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 13:01
                      kutuzow napisał:

                      (...)". To właśnie miałem na mysli pisząc że ludzie często dobierają się na zasadzie jest OK, zamiast jest WSPANIALE (...)"

                      Nawet jak jest najwspanialej na świecie na początku plus wielka miłość, to i tak kryzys się zdarza zwykle, to żadna nowość.

                      • kag73 Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 13:12
                        mojemail3 napisała:

                        > kutuzow napisał:
                        >
                        > (...)". To właśnie miałem na mysli pisząc że ludzie często dobierają się na zas
                        > adzie jest OK, zamiast jest WSPANIALE (...)"
                        >
                        > Nawet jak jest najwspanialej na świecie na początku plus wielka miłość, to i ta
                        > k kryzys się zdarza zwykle, to żadna nowość.

                        Jasne, wiadomo, zycie jest jak pudelko czekoladek...i tak dalej. Niemniej jednak ten poczatek w Twoich/naszych rekach, bo dobre funtamenty to podstwa:)
                        >
                        • mojemail3 Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 13:18
                          kag73 napisała:

                          > Niemniej jednak ten poczatek w Twoich/naszych rekach, bo dobre funtamenty to podstwa:)
                          > >
                          Początek to zwykle jest fajny, w żle dobranym związku też, to bywa nie do odróżnienia często.
                          Tak jak Rekreativa napisała wczesniej, żeby nie wchodzić w " syf" trzeba mieć odwagę poczekać na właściwą osobę, choć myślę czasem,że do przeżycia czegoś szczególnego nie można być nieszczególną osobą...
                    • rekreativa Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 13:04
                      A, to w takim aspekcie jak piszesz, to ja tak samo myślę.
                      Tylko ja to szukanie ideału nazywam czekaniem, aż się człowiek zakocha.
                      I jestem zdania, że nie należy wiązać się z kimś, do kogo nasze uczucia są letnie, czyli ani motylków w brzuchu, ani namiętności, ani czułości, bo wtedy zawsze coś się będzie psuć, a to na polu seksu, a to poza nim.
                      Jeśli ktoś wychodzi za mąż, żeni się z tzw. rozsądku i wytrzymuje w tym małżeństwie przez 20 lat, to albo jest to osoba ze specyficzną i nie tak często spotykaną konstrukcją psychiczną, albo ma na boku kochanków/kochanki.
                      Większość zwykłych ludzi wypisuje się z takich układów letnio-rozsądkowo-z braku laku przed upływem 5 lat.
                      Zresztą wiązanie się z kimś z braku tegoż laku, ot tak, od niechcenia, bo nic się lepszego nie kręci w pobliżu, albo ze strachu, że nic lepszego się już nie pojawi to najgorszy syf.
                      • yoric Re: Efekt "wow!" 08.10.13, 00:23
                        Ale badania - o ile dobrze pamiętam - pokazują, że związek między początkowym zakochaniem a trwałością związku jest właściwie żaden...
                        • mojemail3 Re: Efekt "wow!" 08.10.13, 09:17
                          yoric napisał:

                          > Ale badania - o ile dobrze pamiętam - pokazują, że związek między początkowym z
                          > akochaniem a trwałością związku jest właściwie żaden...

                          Jasne że nie,przez wieki nie było w ogóle żadnego związku między stopniem zakochania a trwałością małżeństwa.
                          I nikt nikomu nie kazał być szczęśliwym, teraz ustawicznie trzeba do szczęścia i spełnienia dążyć;-)
                          • marek.zak1 Re: Efekt "wow!" 08.10.13, 09:41
                            A jak pełni szczęścia nie ma to zaraz frustracja i deprecha.
                            • zawle Re: Efekt "wow!" 08.10.13, 10:03
                              marek.zak1 napisał:

                              > A jak pełni szczęścia nie ma to zaraz frustracja i deprecha.

                              To też tylko autopsja? Marek....rozejrzyj się wokół. Zobacz co się dzieje w tym kraju i pójdź do rejowej przychodni posiedzieć pod gabinetem psychiatry. Trochę normalnego życia nie zaszkodzi.
                              • marek.zak1 Re: Efekt "wow!" 08.10.13, 10:50
                                Nie byłem ani u psychiatry ani pod jego gabinetem. Ale powiem w sekrecie, że od psychiatry najłatwiej o zwolnienie lekarskie o rentę. Stąd takie powodzenie. A potem dorabiamy na czarno.
                                • zawle Re: Efekt "wow!" 08.10.13, 12:41
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > Nie byłem ani u psychiatry ani pod jego gabinetem. Ale powiem w sekrecie, że od
                                  > psychiatry najłatwiej o zwolnienie lekarskie o rentę. Stąd takie powodzenie. A
                                  > potem dorabiamy na czarno.

                                  To nie żaden sekret. Poliszynela chyba. Ja jednak odnoszę się do myślenia o przyczynach depresji jako " w dupach się marek.zak1 napisał:

                                  > Nie byłem ani u psychiatry ani pod jego gabinetem. Ale powiem w sekrecie, że od
                                  > psychiatry najłatwiej o zwolnienie lekarskie o rentę. Stąd takie powodzenie. A
                                  > potem dorabiamy na czarno.".

                                  Sekret Poliszynela. To czemu Mareczku Ty nie korzystasz, ja nie korzystam? Bo ta renta to cud tylko dla najuboższych. Ja jednak odnoszę się do myślenia o depresja w formie "w dupie się poprzewracało".
                                  • marek.zak1 Re: Efekt "wow!" 08.10.13, 13:01
                                    Nie bardzo wiem, o czym piszesz. Depresja (prawdziwa) dotknąć może każdego, bo zycie to nieustanne upsy and downsy. Mnie uodporniło wyczynowe uprawianie sportu, bo co tydzień były mecze/turnieje a po porażkach juz trzeba było się już szykować do meczu za tydzień. Tak więc porazki sa ważna częśćia zycia i trzeba je przyjąć jak wschód słońca rano a nie płakać.
                                    • zawle Re: Efekt "wow!" 08.10.13, 13:47
                                      marek.zak1 napisał:

                                      > Nie bardzo wiem, o czym piszesz. Depresja (prawdziwa) dotknąć może każdego, bo
                                      > zycie to nieustanne upsy and downsy. Mnie uodporniło wyczynowe uprawianie sport
                                      > u, bo co tydzień były mecze/turnieje a po porażkach juz trzeba było się już szy
                                      > kować do meczu za tydzień. Tak więc porazki sa ważna częśćia zycia i trzeba je
                                      > przyjąć jak wschód słońca rano a nie płakać.

                                      Nie ma nieprawdziwej depresji. Są gorsze dni, doły, ale depresja jest jest jednostką chorobową. Poprzez "mylenie" tych dwóch pojęć propaguje się właśnie taki stosunek do depresji jaki Ty reprezentujesz. Co do reszty- nie będę się nawet nad tym pochlać....
                          • hello-kitty2 Re: Efekt "wow!" 08.10.13, 09:52
                            mojemail3 napisała:

                            > I nikt nikomu nie kazał być szczęśliwym, teraz ustawicznie trzeba do szczęścia
                            > i spełnienia dążyć;-)

                            Lubie to! :)
                    • kag73 Re: Efekt "wow!" 04.10.13, 13:16
                      kutuzow napisał:
                      > zgadzam się z Tobą.
                      >
                      > Z tą tylko różnicą że jestem za szukaniem tych ideałów :-)

                      To nie widze roznicy, bo ja tez jestem za. Moze to z ta roznica, ze ja nie szukalam aktynie ale zostalam znaleziona, bo jestem kobieta, tradycjonalistka w tym wzgledzie. Jednak decyzje to juz podejmowalam sama;) Facet raczej bez szukania sie nie obedzie.
                      Jednak ludzie maja przerozne historie milosne i w zaleznosci od wieku wielu spraw nie sa swiadomi i wiele sie wydarza zanim zdaza zakojarzyc o co w zyciu biega.

                      >
      • marek.zak1 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 11:38
        Kitty, że Cię nie pociagam, to rozumiem, ale żeby od razu dyskwalifikacja :)
        • kag73 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 11:43
          marek.zak1 napisał:
          > Kitty, że Cię nie pociagam, to rozumiem, ale żeby od razu dyskwalifikacja :)

          No tylko! To jest wlasciwe podejcie, bo jak gostek nie pociaga to seksu z tego nie bedzie, albo nie za dlugo:(( A o to ostatecznie wszystkim chodzi(o ten seks):))
      • eudajmonika Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 11:51
        Z czego panie zrezygnowalyscie i co wam sie czkawka nie odbija?

        Wydawało mi się kiedyś, że mogę zrezygnować z tego, co sama mogę sobie jakoś zapewnić, zorganizować - no więc z pieniędzy, prestiżu społecznego, wspólnych zainteresowań. A ponadto z dużej rodziny. No i że fizyczny wygląd nie jest najważniejszy, więc po co się ścigać z tłumami wielbicielek.
        Później okazało się, że jak mąż stracił pracę, to nagle przestał być seksi. Jak przestał chodzić na moje występy, to zrobił się z tego zadzior i obraza majestatu, no i odpadł ważny wspólny temat, bo te występy i przygotowania do nich to jednak kawał mojego życia. Jak okazało się, że nie ma opcji na większą rodzinę, to miałam takie poczucie marnotrawstwa i jednak zawodu.
        No, ale najbardziej mnie zdziwiło, że jak wyprodukował ostatnio ten kaloryfer, to wiem, że już bez kaloryfera szybko się nie nakręcę. Zresztą z kaloryferem też coraz z tym trudniej.

        Teraz to myślę sobie, że nie mogłabym żyć ze skąpcem, obłudnikiem, człowiekiem bez dystansu do siebie, z hipochondrykiem, kostycznym nudziarzem bez poczucia humoru. Ale kto wie - może wcale siebie nie znam?

        Ogólnie to mam wrażenie, że zgoda na jakiekolwiek odejście od (subiektywnego) ideału rodzi pewną frustrację. Więc jednak mniej rozkminiam, a więcej żyję.



        • kutuzow Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 12:24
          eudajmonika napisała:

          > Ogólnie to mam wrażenie, że zgoda na jakiekolwiek odejście od (subiektywnego) i
          > deału rodzi pewną frustrację. Więc jednak mniej rozkminiam, a więcej żyję.
          >

          Dokładnie o to mi chodziło gdy powyżej pisałem o tym efekcie "wow!"
          • eudajmonika Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 12:28
            kutuzow napisał:

            > eudajmonika napisała:
            >
            > > Ogólnie to mam wrażenie, że zgoda na jakiekolwiek odejście od (subiektywn
            > ego) i
            > > deału rodzi pewną frustrację. Więc jednak mniej rozkminiam, a więcej żyję
            > .
            > >
            >
            > Dokładnie o to mi chodziło gdy powyżej pisałem o tym efekcie "wow!"

            Być może. Jednak nie napisałeś, że ideały ideałami, a życie idzie swoją drogą. O tym właśnie pisałam ja.
            • kutuzow Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 12:36
              eudajmonika napisała:

              > Być może. Jednak nie napisałeś, że ideały ideałami, a życie idzie swoją drogą.
              > O tym właśnie pisałam ja.

              Fakt że wpis ścieniłem bo nie napisałem o najważniejszym (co było dla mnie tak oczywiste ze zapomniałem wspomnieć).

              Twój post mi się podobał, bo oddaje tą różnice w naszych przewidywaniach vs realnych odczuciach (gdy już dana sytuacja ma miejsce).
              Odnosząc się do tego co napisałaś mam takie wrażenie że "startując" w szczęśliwym związku który spełnia wiele naszych potrzeb nawet gdy pojawiają się potem jakieś trudności łatwiej dostrzec nam jak dużo ten związek dla nas znaczy/nam daje i próbować cos zmieniać/naprawiać. Gdy zaś mamy od początku związek który jest "letni", to gdy i on z czasem się psuje to nawet nie ma za bardzo motywacji do walki (bo jak nie ten to może za rogiem będzie lepszy). To oczywiście tak w skrócie.
              • kag73 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 14:43
                kutuzow napisał:
                "Wydaje mi się że to nawet większy problem jest u facetów niż u kobiet. Bo o ile uroda u faceta jest jednym z kilku czynników które "budują" jego atrakcyjność w oczach kobiety, to uroda kobiety jest jednym z głównych czynników jej atrakcyjności w oczach faceta. Jeśli facet bierze sobie kobietę ze swojej półki lub niżej (bo nie chce się namęczyć w uwodzeniu tych z półki wyższej, które dawałyby mu ten efekt WoW!), to potem często jest "letnio". Niby nie jest źle, ale d**y też nie urywa. I są tak bo są:"

                Widzisz, kutuzow, to napisales kotoshi a w trakcie dalszych rozstrzasan tematu wychodzi mi, ze niekoniecznie sie zgadza. Bo czesto nie ma korelacji miedzy uroda partnerow i zadwoleniem w lozku. Chociaz slkaniam sie ku teorii(z mojego doswiadczenia, obserwacji), ze dla faceta atrakcyjna dziewczyna w lozku jest najwiekszym afrodyzjakiem, bo mezczyzni to wzrokowcy. I ta mniej atrakcyjna moze potrafic przerozne "piruety", lody i anale...i tak nie ma szans, jezeli alternatywa jest laska z piekna figura. Tak przenajmniej jest na poczatku, nie wiadomo czy bedzie dzialac lata. Oczywiscie nie mowie tutaj o jakims playboyu, kolekcjonerze dla idei szukajacym przygod seksualnych, tylko o zwyczajnym mlodym facecie szukajacym dziewczyny(przynajmniej tak bylo za moich czasow:))
                Jednak jezeli ta przesliczna jest zimna krolowa i z Toba nie chce, bo nigdy nie chce albo "daje" Ci z laski...to Ci na dluzsza mete, moj drogi, ta jej uroda niewiele pomoze. Bo owszem za dnia mozesz popatrzec na piekna lale a noca trzasc sie z zimna pod koldra albo walczyc ze swoja frustracja. I czy wtedy "d..e urywa?
                Tak wiec konstalacje bywaja rozne.
                • rekreativa Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 14:56
                  " Bo owszem za dnia mozesz popatrzec na piekna lale a noca trzasc
                  > sie z zimna pod koldra albo walczyc ze swoja frustracja. I czy wtedy "d..e ury
                  > wa?"

                  :) Założenie jest domyślne, że tej pięknej też "urywa dupę" na widok kutuzowa.
                  • jesod Założenie jest domyślne 04.10.13, 15:05
                    rekreativa napisała:
                    > :) Założenie jest domyślne, że tej pięknej też "urywa dupę" na widok kutuzowa.

                    Aha. To o to chodzi w tym wszystkim!
                    O to, by pozbyć się dupy jako balastu życiowego - stąd ta wieczna walka o ogień... w dupie. :)))

                    • kutuzow Re: Założenie jest domyślne 04.10.13, 15:17
                      jesod napisała:

                      > Aha. To o to chodzi w tym wszystkim!
                      > O to, by pozbyć się dupy jako balastu życiowego - stąd ta wieczna walka o ogień
                      > ... w dupie. :)))

                      Jesod,
                      zrób mi kiedyś niespodziankę i napisz coś co będzie choć neutralne w stosunku do facetów.
                      Bo, że wnioski od czapy to już nawet się nie czepiam.
                      • jesod Re: Założenie jest domyślne 04.10.13, 18:53
                        kutuzow napisał:
                        > Jesod,
                        > zrób mi kiedyś niespodziankę

                        Kiej mi się nie chce robić niespodzianek... Bo i po co?
                        Jeśli np. jestem nieprzewidywalna, to już jestem wystarczająca niespodzianką, więc.... po co jeszcze mam kombinować dodatkowo?

                        kutuzow napisał:
                        > i napisz coś co będzie choć neutralne w stosunku do facetów.

                        Jesteś baaaardzo przeczulony na punkcie facetów, (a może swoim własnym?) stąd ta Twoja ocena w stosunku do mnie.
                        Wszyscy, co nie są z Tobą - są przeciwko Tobie. Mechanizm powszechny do bólu.

                        kutuzow napisał:
                        > Bo, że wnioski od czapy to już nawet się nie czepiam.

                        Ja już dawno przyjęłam konwencję tego forum, że kobieta jest z natury głupia, więc pewnie to nic dziwnego z Twojej (neutralnej!) strony, iż wnioski muszą być od czapy.
                        A czepiać się, choć byś nawet bardzo chciał to i tak nie możesz, więc łaski mi wielkiej naprawdę nie robisz.
                  • kutuzow Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 15:15
                    rekreativa napisała:

                    >
                    > :) Założenie jest domyślne, że tej pięknej też "urywa dupę" na widok kutuzowa.

                    Dokładnie :-)
                    Bo to musi działać u obojga. Bo co za różnica czy laska nie kręci faceta, czy facet nie kręci laski.
                    Prędzej czy później pojawią się problemy.
                • kutuzow Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 15:01
                  kag73 napisała:

                  > Jednak jezeli ta przesliczna jest zimna krolowa i z Toba nie chce, bo nigdy nie
                  > chce albo "daje" Ci z laski...to Ci na dluzsza mete, moj drogi, ta jej uroda n
                  > iewiele pomoze. Bo owszem za dnia mozesz popatrzec na piekna lale a noca trzasc
                  > sie z zimna pod koldra albo walczyc ze swoja frustracja. I czy wtedy "d..e ury
                  > wa?

                  Jasne -w pełni się zgadzam z tym co napisałaś.
                  Chodziło mi raczej o efekt o którym pisała Rekreativa:
                  "...czyli ani motylków w brzuchu, ani namiętności, ani czułości, bo wtedy zawsze coś się będzie psuć, a to na polu seksu, a to poza nim. "

                  Więc jeśli mamy potencjalną partnerkę która ma nawet fajny charakter i odpowiada pod kątem systemu wartości, ale uroda "nie kręci" (bo nie ten typ itp) i nie ma tej namiętności, to nie ma sensu (dla mnie) taki związek.
        • hello-kitty2 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 20:36
          eudajmonika napisała:

          > Wydawało mi się kiedyś, że (...)
          > Ogólnie to mam wrażenie, że zgoda na jakiekolwiek odejście od (subiektywnego) i
          > deału rodzi pewną frustrację. Więc jednak mniej rozkminiam, a więcej żyję.

          Bardzo fajnie napisane i jest odpowiedz na pytanie! A tak na marginesie to wyprodukowanie mezowskiego kaloryfera rzuca na Ciebie podejrzenie, ze mozesz byc zona Sabata, znanego rowniez jako Rafill :-) Sluchaj a co go sklonilo do tej 'produkcji'? + co tam za wystepy robisz?
          • eudajmonika Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 07.10.13, 16:04
            hello-kitty2 napisała:

            Bardzo fajnie napisane i jest odpowiedz na pytanie! A tak na marginesie to wyprodukowanie mezowskiego kaloryfera rzuca na Ciebie podejrzenie, ze mozesz byc zona Sabata, znanego rowniez jako Rafill :-) Sluchaj a co go sklonilo do tej 'produkcji'? + co tam za wystepy robisz?

            Nie sądzę, aby mój maż tutaj pisywał. Nie lubi gadać, a co dopiero pisać, o seksie.
            Co do kaloryfera, to przypuszczam, że to rodzaj czasowstrzymywacza - "jeszcze w zielone gramy..."
            Ja to przechodziłam jakieś 8-9 lat temu, więc patrzę na niego czule i z sentymentem, no i z pożądaniem też czasami... na szczęście
      • protein.spill Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 22:16
        > No z czego polecacie ? Z wystepowania jakich cech mozna zrezygnowac? Kto tu mad
        > ry doradzi?
        >
        > Z czego panie zrezygnowalyscie i co wam sie czkawka nie odbija?

        Absolutnie nie rezugnuj z niczego!
        Z poważaniem - Walikoń
        • zawle Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 22:29
          Najważniejsze żeby nie rezygnować z siebie....
          • protein.spill Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 22:37
            zawle napisała:

            > Najważniejsze żeby nie rezygnować z siebie....

            Udało Ci się?
          • hello-kitty2 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 22:39
            zawle napisała:

            > Najważniejsze żeby nie rezygnować z siebie....

            Celne!
        • hello-kitty2 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 22:38
          protein.spill napisał(a):

          > Absolutnie nie rezugnuj z niczego!

          Wlasnie ogladam film ze Schwarzeneggerem i on tam mowi "don't bullshit me" :-)

          > Z poważaniem - Walikoń

          Mam osobiste pytanie: Walikoniu czy Ty nie jestes przez przypadek Sabatem? Sabat sie zawieruszyl :)
          • kag73 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 22:43
            hello-kitty2 napisała:
            > Mam osobiste pytanie: Walikoniu czy Ty nie jestes przez przypadek Sabatem? Saba
            > t sie zawieruszyl :)

            Nie, nie, to nie Sabat.
          • protein.spill Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 23:01
            Nie, Sabat (dla mnie Rafill) był/jest znacznie sympatyczniejszym facetem. Mam nadzieję, że wypracował ten sześciopak, żona "zaskoczyła" itp. Ja to wszystko już dawno mam gdzieś.
            • kag73 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 23:17
              protein.spill napisał(a):

              > Nie, Sabat (dla mnie Rafill) był/jest znacznie sympatyczniejszym facetem. Mam n
              > adzieję, że wypracował ten sześciopak, żona "zaskoczyła" itp. Ja to wszystko ju
              > ż dawno mam gdzieś.

              Szesciopak tez;)???? Wlasciwie to powinno sie nazywac "osmiopak", bo u tych naprawde z prawdziwego zdarzenia jest ich osiem. Widzialam na wlasne oczy:)
              • protein.spill Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 23:36
                > Szesciopak tez;)???? Wlasciwie to powinno sie nazywac "osmiopak", bo u tych nap
                > rawde z prawdziwego zdarzenia jest ich osiem. Widzialam na wlasne oczy:)

                Gratulacje, ja może i widziałem (spędziłem na siłowni 9 miesięcy, codziennie po 1.5 godziny) ale - przeoczyłem, nie policzyłem. No i jeszcze widziałem w podręczniku.
                W każdym razie oby promieniował (Sabat) tą samczą siłą, ociekał testosteronem a przez to wypełnił lubrykatem waginę swojej żonki. Tudzież jej niewątpliwie skomplikowaną psyche.  
                • kag73 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 23:48
                  protein.spill napisał(a):
                  > Gratulacje, ja może i widziałem (spędziłem na siłowni 9 miesięcy, codziennie po
                  > 1.5 godziny) ale - przeoczyłem, nie policzyłem. No i jeszcze widziałem w podrę
                  > czniku.
                  Ale ja tylko widzialam, nie dotykalam:) I to calkiem nieoczekiwanie i chyba nawet nie u ogos kto cale godziny spedza na silowni. Szedl sobie droga na Karaibach taki rybak, bez koszulki i niosl na barach wielka rybe a ja bezlitosnie "poczekaj, poczeka, stoj, zdjecie zrobie"(o te rybe mi chodzilo oczywiscie). A ta ryba chyba z 40 kilo wazyla.
                  Tez zycze najlepszego Sabatowi, satysfakcjonujacego seksu przede wszystkim, z zona jezeli sie da.
                • kag73 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 23:56
                  protein.spill napisał(a):
                  > Gratulacje, ja może i widziałem (spędziłem na siłowni 9 miesięcy, codziennie po
                  > 1.5 godziny) ale - przeoczyłem, nie policzyłem. No i jeszcze widziałem w podrę
                  > czniku.
                  > W każdym razie oby promieniował (Sabat) tą samczą siłą, ociekał testosteronem a
                  > przez to wypełnił lubrykatem waginę swojej żonki. Tudzież jej niewątpliwie sko
                  > mplikowaną psyche.  
                  Ale ja tylko widzialam, nie dotykalam:) I to calkiem nieoczekiwanie i chyba nawet nie u ogos kto cale godziny spedza na silowni. Szedl sobie droga na Karaibach taki rybak, bez koszulki i niosl na barach wielka rybe a ja bezlitosnie "poczekaj, poczeka, stoj, zdjecie zrobie"(o te rybe mi chodzilo oczywiscie). A ta ryba chyba z 40 kilo wazyla.
                  Tez zycze najlepszego Sabatowi, satysfakcjonujacego seksu przede wszystkim, z zona jezeli sie da.
                • hello-kitty2 Re: Ale sciema 05.10.13, 12:30
                  protein.spill napisał(a):

                  > Gratulacje, ja może i widziałem (spędziłem na siłowni 9 miesięcy, codziennie po
                  > 1.5 godziny) ale - przeoczyłem, nie policzyłem.

                  9 m-cy, codzinnie po 1,5 godziny i sixpack!, taaa, juz Ci wierze, jak to pisales kategorycznie, ze "sport tak, silownia NIE".
                  • rekreativa Re: Ale sciema 05.10.13, 13:16
                    Ale że co?
                    Że 9 miesięcy to za mało, by sixpack urodzić?
                    • hello-kitty2 Re: Ale sciema 05.10.13, 13:22
                      rekreativa napisała:

                      > Ale że co?
                      > Że 9 miesięcy to za mało, by sixpack urodzić?

                      Nie, w kontekscie tego, jak pogardliwie wypowiadal sie wczesniej o silowni/treningu silowym, wykluczajac niejako kulturystyke ze sportu.
                      • zyg_zyg_zyg Re: Ale sciema 05.10.13, 14:21
                        A bo bez siłki to nie da rady?
                        www.odchudzanko.pl/wp-content/uploads/2013/07/Mi%C4%99%C5%9Bnie-brzucha-metoda-na-docisk.jpg
                        ;-)
                        • hello-kitty2 Re: Ale sciema 05.10.13, 14:30
                          zyg_zyg_zyg napisała:

                          > A bo bez siłki to nie da rady?
                          > rel="nofollow">www.odchudzanko.pl/wp-content/uploads/2013/07/Mi%C4%99%C5%9Bnie-brzucha-metoda-na-docisk.jpg
                          > ;-)

                          Hehe moj facet tez sobie kiedys kupil Sauna belt, to sie chyba nazywalo, zeby wypalac tluszcz z brzucha na kanapie. Taka samo glupia inwestycja jak moja w hula hop, ktorego to dziadostwa nie umiem zakrecic :)
                          • kag73 Re: Ale sciema 05.10.13, 16:18
                            Hula hop jest rewelka, nuacz sie i do dziela.! A jak dziala na faetow, kochana, bezsenne, zachwyt w oczach:))
                            • kotoshi Re: Ale sciema 05.10.13, 16:26
                              A ja chodzę na taniec brzucha :) Polecam!
                              • hello-kitty2 Re: Ale sciema 05.10.13, 16:39
                                kotoshi napisała:

                                > A ja chodzę na taniec brzucha :) Polecam!

                                Tez chcialam ale nie podpasowala mi godzina, tylko, ze do tego to trzeba miec troche brzuszka podobniez, a mnie raczej chodzi o maksymalna redukcje. Czy moze zauwazylas spadek cm w talii?
                                Kag nie umiem sie nauczyc, umiem na wszystkim krecic np na nogach a w talii nie, juz nie mam cierpliwosci.
                                A jak znacie jakies sprawdzone sposoby na wyszczuplenie/zaznaczenie talii to podajcie. Tylko w najwezszym miejscu, nie bioder i nie pepka.

                                Kurcze znowu off top mi wyszedl ale dobra powiedzmy, ze to dla mezczyzn te dzialania :)

                                • kag73 Re: Ale sciema 05.10.13, 16:53
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  "Kag nie umiem sie nauczyc, umiem na wszystkim krecic np na nogach a w talii nie, juz nie mam cierpliwosci."
                                  Probuj, probuj, moze nich Ci pokaze jakas dziewczynka. Tak mowilam synkowi i sie nauczyl a podobnie jak Ty tez nie mial juz cierpliwosci. Polecam, jezeli znajdziesz, ogromne hula hup, takie drewniane, wydaje sie ciezkie ale super sie kreci, duzo latwiej niz te lekkie plastikowe, w ogole ciezsze jest lepsze, uwazam, latwiej je utrzymac.

                                  "A jak znacie jakies sprawdzone sposoby na wyszczuplenie/zaznaczenie talii to podajcie. Tylko w najwezszym miejscu, nie bioder i nie pepka."

                                  Nie znam, bo akurat z tym miejscem nigdy nie mialam problemow:) Ja z tego drugiego typu, mam na czym usiasc:)
                                  • hello-kitty2 Re: Ale sciema 05.10.13, 17:21
                                    kag73 napisała:

                                    Polecam, jezeli znaj
                                    > dziesz, ogromne hula hup, takie drewniane, wydaje sie ciezkie ale super sie kre
                                    > ci, duzo latwiej niz te lekkie plastikowe, w ogole ciezsze jest lepsze, uwazam,
                                    > latwiej je utrzymac.

                                    A widzisz, bo ja mam jakis plastikowy, grechoczacy badziew. Z drewnianym sie nie spotkalam. Bede pamietac, zeby sie rozgladac. Dzieki.

                                    > Nie znam, bo akurat z tym miejscem nigdy nie mialam problemow:) Ja z tego drugi
                                    > ego typu, mam na czym usiasc:)

                                    Czyli gruszka? Nie tak sobie Ciebie wyobrazalam :) Ja mam taka budowe chyba jak Rihanna, najszersza w bryczesach, waska w kosciach biodrowych, w tym klipie widac chyba najlepiej (w tym bialym wdzianku dwuczesciowym od 3:18 do konca), ze z talia u niej slabo. No nic tylek juz zrobilam teraz poszerze plecy i barki i optycznie bedzie talia :)
                                    www.youtube.com/watch?v=pa14VNsdSYM
                                    Kosthini tancz tancz na pewno nie zaszkodzi, szczegolnie jak lubisz.
                                    • loppe Re: Ale sciema 05.10.13, 17:31
                                      Dziewczyny a macie czasem ataki lumbago? Bo ja miewam.



                                      Lumbago (pot. heksenszus[1], postrzał[2]) – ból okolicy lędźwiowej jest jedną z najczęściej zgłaszanych dolegliwości. Szacuje się, że ok. 60-80% populacji ogólnej doświadcza jej przynajmniej raz w życiu, w danym momencie na ból okolicy lędźwiowej skarży się 15-30% populacji, natomiast w ciągu miesiąca 30-40%[3]. Lumbago jest jedną z głównych przyczyn konsultacji lekarskich oraz absencji chorobowej w państwach uprzemysłowionych[4]. Pomimo ogromnej skali problemu przyczyny tego rodzaju bólu nie są dostatecznie poznane
                                    • kag73 Re: Ale sciema 05.10.13, 17:32
                                      hello-kitty2 napisała:
                                      Takie hula hop mozna spotkac moze w jakims centrum sportowym(znam to z Niemiec) np., w "zwyklym" sklepie nie widzialam.
                                      Nie wiem czy gruszka; w kazdym razie spora roznica miedzy talia a biodrami, problem z kupnem spodni, jak pasuja w tylku, zawsze odstaja w talii:( Tej talii zawsze zazdrosci mi przyjaciolka, ktorej ja z kolei zazdroszcze tych waskich bioder. Ona ma podobna budowe do Twojej:))
                                      Sorry, ludzie, za offtopy, juz nie bede:)
                                      • hello-kitty2 Re: Off top taliowy :) 05.10.13, 17:48
                                        kag73 napisała:

                                        > hello-kitty2 napisała:
                                        > Takie hula hop mozna spotkac moze w jakims centrum sportowym(znam to z Niemiec)
                                        > np., w "zwyklym" sklepie nie widzialam.
                                        > Nie wiem czy gruszka; w kazdym razie spora roznica miedzy talia a biodrami, pro
                                        > blem z kupnem spodni, jak pasuja w tylku, zawsze odstaja w talii:( Tej talii za
                                        > wsze zazdrosci mi przyjaciolka

                                        Dobra sylwetka, kobieca.

                                        , ktorej ja z kolei zazdroszcze tych waskich biod
                                        > er. Ona ma podobna budowe do Twojej:))
                                        > Sorry, ludzie, za offtopy, juz nie bede:)

                                        Hehe dobra nie ma nikogo, bo weekend, beda czytac i wkurzac sie w robocie w poniedzialek, a my sie wtedy ulotnimy i ich przeczekamy :)
                                • kotoshi Re: Ale sciema 05.10.13, 16:58
                                  Hej, Kitty, ten taniec na pewno nie jest tylko na brzuch, nawet sobie nie wyobrażasz, jak on angażuje całe ciało! No oczywiście wzmacnia mięśnie brzucha, ale tez pośladków i ud. Zapisałam się, bo mój chłopak taki wysportowany, a ja to tylko w siatkówkę pogram na tym moim wuefie :) Są tu panie mające sporo do zrzucenia, ale nie tylko, więc to o brzuchu raczej nie jest prawdą (zresztą ja sama nie mam brzucha).
                                  Kitty, a jakie stroje śliczne :)
                                  Chodzę od czerwca, minus wakacje, więc niewiele umiem, ale już coś, by potańczyć trochę przed moim chłopakiem :)
                  • protein.spill Re: Ale sciema 05.10.13, 18:54
                    > 9 m-cy, codzinnie po 1,5 godziny i sixpack!, taaa, juz Ci wierze, jak to pisale
                    > s kategorycznie, ze "sport tak, silownia NIE".

                    No przeciez nie u siebie. U tych co tam na powaznie, z efektami.
                    • hello-kitty2 Re: Ale sciema 05.10.13, 18:59
                      protein.spill napisał(a):

                      > > 9 m-cy, codzinnie po 1,5 godziny i sixpack!, taaa, juz Ci wierze, jak to
                      > pisale
                      > > s kategorycznie, ze "sport tak, silownia NIE".
                      >
                      > No przeciez nie u siebie. U tych co tam na powaznie, z efektami.

                      Ciekawi mnie po co tam chodziles codziennie 'na niepowaznie'?
            • hello-kitty2 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 23:20
              protein.spill napisał(a):

              > Nie, Sabat (dla mnie Rafill) był/jest znacznie sympatyczniejszym facetem. Mam n
              > adzieję, że wypracował ten sześciopak, żona "zaskoczyła" itp. Ja to wszystko ju
              > ż dawno mam gdzieś.

              No nie wiem, odkad Sabat powiedzial kiedys, ze przypominasz mu jego samego, nie potrafie pozbyc sie tej natretnej mysli :) Dlaczego tak powiedzial? Byl bardzo rozczarowany gdy dementowalam tak, jak teraz Kag :) Ale dobra, to zadna obsesja z mojej strony.
              • loppe Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 23:25
                To są wybitnie inteligentni ludzie - Sabat i Protein. Niedawno czytałem o pewnym wybitnie inteligentnym człowieku w amerykańskim internecie - he suffers from an extremely high IQ.
                Warren Buffet zalecał IQ 135 jako optymalne, ja właśnie tyle mam.
                • loppe Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 23:26
                  Nie żebym się czasem nie męczył z tym
                • loppe Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 23:28
                  loppe napisał:

                  > To są wybitnie inteligentni ludzie - Sabat i Protein. Niedawno czytałem o pewny
                  > m wybitnie inteligentnym człowieku w amerykańskim internecie - he suffers from
                  > an extremely high IQ.
                  > Warren Buffet zalecał IQ 135 jako optymalne, ja właśnie tyle mam.


                  Optymalne na giełdzie. W korporacjach to wciąż za dużo.
                  • kag73 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 23:32
                    loppe napisał:
                    > > Warren Buffet zalecał IQ 135 jako optymalne, ja właśnie tyle mam.
                    >
                    >
                    > Optymalne na giełdzie. W korporacjach to wciąż za dużo.

                    No i cisnie mi sie na usta pytanie: "If You're So Clever, Why Aren't You Rich?"(przepraszam nie moglam sie powstrzymac;))
                    • loppe Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 23:38
                      kag73 napisała:

                      > loppe napisał:
                      > > > Warren Buffet zalecał IQ 135 jako optymalne, ja właśnie tyle mam.
                      > >
                      > >
                      > > Optymalne na giełdzie. W korporacjach to wciąż za dużo.
                      >
                      > No i cisnie mi sie na usta pytanie: "If You're So Clever, Why Aren't You Rich?"
                      > (przepraszam nie moglam sie powstrzymac;))

                      To jest doskonale postawione pytanie. Na sukces w zespołach ludzkich największy pozytywny wpływ ma nie IQ lecz inteligencja emocjonalna, spryt i energia. Energia jest very important - szczególnie gdy ktoś potrafi mieć jakiś cel typu dojść tam i tam, a nie np. rozmyślać o tym i o tym. Cel jest jeszcze ważniejszy niż energia, bo jeśli - a ludzie często tego w ogóle nie ogarniają - czyimś celem jest np. dobrze się bawić, to on wcale nie przegrywa dobrze się bawiąc a nie robiąc tego co większość:)) czyli harując:)
                      • loppe Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 23:45
                        Osobiście od 10 lat wykonuję w roku ok. 50 transakcji (Warren robi to lepiej niż ja ale od 60 lat Kag:) i osiągam przyzwoity zwrot średnio 80% rocznie, chyba chciałbym 100%
                        • loppe Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 23:58
                          Być może paradoksalnie, zwiększeniu % zwrotu sprzyjałoby zmniejszenie liczby transakcji czyli wykonywanej pracy
                        • kag73 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 04.10.13, 23:59
                          loppe napisał:

                          > Osobiście od 10 lat wykonuję w roku ok. 50 transakcji (Warren robi to lepiej ni
                          > ż ja ale od 60 lat Kag:) i osiągam przyzwoity zwrot średnio 80% rocznie, chyba
                          > chciałbym 100%
                          No to gratulacje!
                          Przede wszytskim Warren zaczal w zdecydowanie "lepszych" czasach, nie wolno o tym zapominac.
                          • loppe Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 05.10.13, 00:38
                            Dziękuję Kag. Przede wszystkim Warren Buffet obraca dziesiątkami miliardów dolarów, a ja tylko groszami w porównaniu z tym. On ma średnią 36% na rok, ale to jest bez porównania lepszy wynik, bo on nie może tak jak nieduzi traderzy obrócić się z takim kapitałem z dnia na dzień
                    • zawle Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 05.10.13, 12:22
                      kag73 napisała: > No i cisnie mi sie na usta pytanie: "If You're So Clever, Why Aren't You Rich?"
                      > (przepraszam nie moglam sie powstrzymac;))

                      Kiedyś stworzono idealną twarz. Okazało się że nie jest wcale piękna. Loppe deklaruje ze wiele cech ma idealnych, nadal może być jednak piękny, bo afirmacje wciska do rozmów, a to nie jest idealna cecha.
                      • loppe Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 05.10.13, 17:05
                        Z pokorą przyjmuję tę nie do końca jasną dla mnie myśl, zaznaczając że wszelkie autopochwały traktuję autoironicznie a do ideału mi bardzo daleko.
                        • loppe Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 05.10.13, 20:56
                          Jestem już emeritusem erotycznym snującym przy kominku opowieści o dawnych wyczynach...
                          • mojemail3 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 05.10.13, 21:18
                            loppe napisał:

                            > Jestem już emeritusem erotycznym snującym przy kominku opowieści o dawnych wycz
                            > ynach...

                            Loppe, a duchem młodziankiem się wydajesz, to ile Ty masz latek???
                            Ktoś Cię kiedyś do jednego zbioru starszych panów zaliczył z Markiem, to jak przyznasz się, czy tylko ja nie wiem???
                            Pokolenie 50-60 latków jest urocze, przyznaję...mam takiego kolegę w pracy, fajny gość;-)
                            • loppe Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 05.10.13, 21:21
                              mojemail3 napisała:

                              > loppe napisał:
                              >
                              > > Jestem już emeritusem erotycznym snującym przy kominku opowieści o dawnyc
                              > h wycz
                              > > ynach...
                              >
                              > Loppe, a duchem młodziankiem się wydajesz, to ile Ty masz latek???
                              > Ktoś Cię kiedyś do jednego zbioru starszych panów zaliczył z Markiem, to jak pr
                              > zyznasz się, czy tylko ja nie wiem???
                              > Pokolenie 50-60 latków jest urocze, przyznaję...mam takiego kolegę w pracy, faj
                              > ny gość;-)


                              Jak lubię gdy młode dziewczęta zwrócą na mnie uwagę, dobijam do 50, ale mentalnie jestem starszy od Marka o co najmniej 6 lat...
                              • mojemail3 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 05.10.13, 21:26
                                loppe napisał:

                                > Jak lubię gdy młode dziewczęta zwrócą na mnie uwagę, dobijam do 50, ale mentaln
                                > ie jestem starszy od Marka o co najmniej 6 lat...

                                Młode dziewczęta...odpadam w przedbiegach;-)
                                To czekam aż mój ślubny dobije do takiego wieku, może mu się poprawi...
                                • loppe Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 05.10.13, 21:28
                                  no takie 37-40, młode duchem:)
                                • marek.zak1 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 05.10.13, 22:25
                                  I słusznie. Dzięki codziennym treningom fizycznie ciągle fit, intelektualnie to mój najlepszy okres, a seksualnie to :).
                            • zawle Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 06.10.13, 12:19
                              mojemail3 napisała: > Pokolenie 50-60 latków jest urocze..

                              Takie sformułowanie w ustach 40-stki...skąd się wzięło?

                              Czy ja sobie przeczę?
                              Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                              ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                              Walt Whitman, Pieśń o sobie
                              • mojemail3 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 06.10.13, 22:50
                                zawle napisała:

                                Pokolenie 50-60 latków jest urocze..
                                Takie sformułowanie w ustach 40-stki...skąd się wzięło?
                                >
                                >
                                W pracy mam miłych kolegów w tym przedziale wiekowym.
                • protein.spill Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 05.10.13, 00:04
                  > To są wybitnie inteligentni ludzie - Sabat i Protein. Niedawno czytałem o pewny
                  > m wybitnie inteligentnym człowieku w amerykańskim internecie - he suffers from
                  > an extremely high IQ.
                  > Warren Buffet zalecał IQ 135 jako optymalne, ja właśnie tyle mam.

                  Dziękuję Loppe. Przeceniasz mnie i bijesz pod względem nie tylko centymetrów, ale i IQ :)

                  Muszę Ci za to zwierzyć, że jesteś dla mnie pokusą nie do odparcia z Twoim zodiakiem. Z największą przyjemnością wciągnął bym Cię w offtop na temat kulturotwórczych różnic miedzy Twoim otwartym i pozytywnym, a jednak fatalistyczym (zodiak?!) postrzeganiem świata a moim. I jeszcze Wielki Zły Wieprzek z jego niechęcią do karmy... Niestety nijak to się ma do ciśnienia w penisach, ilości wytrysków na dobę i innych rzeczy, które są w temacie forum.

                  • loppe Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 05.10.13, 00:12
                    protein.spill napisał(a):


                    >
                    > Dziękuję Loppe. Przeceniasz mnie i bijesz pod względem nie tylko centymetrów, a
                    > le i IQ :)
                    >
                    > Muszę Ci za to zwierzyć, że jesteś dla mnie pokusą nie do odparcia z Twoim zodi
                    > akiem. Z największą przyjemnością wciągnął bym Cię w offtop na temat kulturotwó
                    > rczych różnic miedzy Twoim otwartym i pozytywnym, a jednak fatalistyczym (zodia
                    > k?!) postrzeganiem świata a moim. I jeszcze Wielki Zły Wieprzek z jego niechęci
                    > ą do karmy... Niestety nijak to się ma do ciśnienia w penisach, ilości wytryskó
                    > w na dobę i innych rzeczy, które są w temacie forum.
                    >

                    Słuchaj, ja z moim IQ po kilkunastu minutach potrafię ocenić że ktoś jak Ty i Sabat ma wyższe IQ niż ja, więc nie czaruj... and "don't insult my intelligence!!":)) (Ojciec Chrzestny)
                    O wspomnianych jak najbardziej porozmawiajmy tu jutro, z tym że ja nie bardzo wierzę w komunikacyjną wartość rozmów na tematy charged with non-analytical content, więc nie spodziewaj się wielu wyjaśnień
                  • hello-kitty2 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 05.10.13, 12:07
                    protein.spill napisał(a):

                    > Dziękuję Loppe. Przeceniasz mnie i bijesz pod względem nie tylko centymetrów, a
                    > le i IQ :)

                    LOL Proteina Ty sie do tych mniejszych centymetrow nie przyznawaj publicznie, no chyba, ze chodzi Ci, ze mniej masz w bicepsie (Loppe tez kiedys podawal, ze ma bodajze 40 cm :) ale tez sie nie przyznawaj. Zobacz juz Cie przerabiam na babke "ProteinA" jak tak sie zanizasz :)

                    A Loppe to chyba trzebaby zaczac nazywac Mr Big. Podasz jeszcze raz ten rozmiar bicka? 40 cm? Zmierz mi jeszcze kochany klatke i udo w NAJSZERSZYM miejscu, poprosze :)
                    • loppe Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 05.10.13, 16:59
                      A masz:)

                      Ale tylko obwód klaty na razie, to nie hurtownia tylko smakowanie detali: 107-108cm w klacie
                      • loppe Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 05.10.13, 17:13
                        Kupuję marynarki ok. 114cm, żeby mieć luz w ruchu.


                      • loppe Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 07.10.13, 09:37
                        Na 1:30-1:40 obejmuję przeciętnie zbudowaną partnerkę

                        www.youtube.com/watch?v=JE-Nyt4Bmi8
      • yoric Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 06.10.13, 14:36
        Kitty, to jest tylko Forum, naprawdę nie musisz wychodzić za nas za mąż, jak nie chcesz, wystarczy że czasem popiszesz :)
        • yoric Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 06.10.13, 17:40
          A tak jako PS, ciekawy mechanizm. Babki przy byle okazji wlepiają całe listy wymagań i oczekiwań i odgrażają się kopaniem po dupach i spuszczaniem po kiblach; natomiast jak się gdzieś pojawi, że faceci też mają swoje wymagania, to jest taka urocza konsternacja: "ale jak to...?".
          • marek.zak1 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 06.10.13, 18:26
            Naprawdę tak miałeś?
            • yoric Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 07.10.13, 10:38
              > Naprawdę tak miałeś?

              nie ja osobiście. To Forum tak ma :).
              • mojemail3 Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 07.10.13, 10:44
                yoric napisał:

                > > Naprawdę tak miałeś?
                >
                > nie ja osobiście. To Forum tak ma :).

                Najważniejsze, że jesteś ponad całe to gówno...
                • yoric Re: Obnizanie wymagan: z czego zrezygnowac???? 07.10.13, 16:16
                  > Najważniejsze, że jesteś ponad całe to gówno...

                  tak, ja nie piszę o spuszczaniu kogoś w kiblu, więc Twoja metafora zdaje się być wyjątkowo trafna.
    • nerika Re: Jaki ma być ten facet? 04.10.13, 17:38
      sprowadziła wszystko do seksu, parodia
      • marek.zak1 Re: Jaki ma być ten facet? 04.10.13, 18:03
        Ale kto?
    • yoric Re: Jaki ma być ten facet? 06.10.13, 17:51
      Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem o co chodzi w historyjce i jak się ma do tematu :), ale odpowiem na pytanie, które wykrystalizowało się w wątku.
      Z czegokolwiek by rezygnować, to na pewno nie z seksu.
      Byłbym gotów dać większy kredyt zaufania związkowi, w którym musi się dotrzeć kilka innych czynników, a seks jest OK, niż takiemu, w którym wszystko gra oprócz seksu.

      Proszę zauważyć, że to nie znaczy, że łóżko jest jedynym kryterium (niby oczywiste, ale ludzie mają tutaj czasem fantastyczne zdolności złej interpretacji...). Ale IMO powinno być jednym z podstawowych.

      Jak w łóżku jest OK, to seks wygeneruje napięcie i emocje, na których związek 'pojedzie' i które pozwolą rozwiązać, albo przymknąć oko na sporo innych problemów (oczywiście nie na wszystkie).
    • that.bitch.is.sick Re: Jaki ma być ten facet? 07.10.13, 11:28
      Wracając Marek do pytania, "jestem sama" to chyba subiektywne stwierdzenie danej osoby ze stanem cywilnym czy związkowym nie mające nic wspólnego. Popatrz na te żony co "z bólem" stwierdzają że są same. Na te ryczące czterdziestki na naszym forum które tutaj rozpaczliwie tutaj rzucają swoimi ofertami tyłków cycków itd., stopień "bólu" to chyba jest subiektywne. Zanim zaczniesz naprawiać świat to się zastanów kto tak naprawdę czuje się sam.
      • bgz0702 Re: Jaki ma być ten facet? 07.10.13, 15:30
        that.bitch.is.sick napisała:

        > Popatrz na te żony co "z bólem" stwierdzają że są same. Na te ryczące czterdziestki na nas
        > zym forum które tutaj rozpaczliwie tutaj rzucają swoimi ofertami tyłków cycków
        > itd., stopień "bólu" to chyba jest subiektywne.

        ;))) myślę że bardzo subiektywne, przemyśl to również
        • zawle Re: Jaki ma być ten facet? 07.10.13, 16:00
          > that.bitch.is.sick napisała:
          >
          > > Popatrz na te żony co "z bólem" stwierdzają że są same. Na te ryczące czt
          > erdziestki na nas
          > > zym forum które tutaj rozpaczliwie tutaj rzucają swoimi ofertami tyłków c
          > ycków
          > > itd., stopień "bólu" to chyba jest subiektywne.


          No popatrz ....ja tu żadnych cycków i dup walających się na forum nie widziałam ....karwa, najlepsze mnie znowu ominęło. Ale nie przysyłaj mi swoich zdjęć, chciałam popatrzeć na publiczność, nie na atrybuty:)
      • marek.zak1 Re: Jaki ma być ten facet? 07.10.13, 18:53
        Można być samotnym i nieszczęśliwym w takim sobie małżeństwie. Tu obok jest pełno takich wątków. Zresztą nawet w dobrym małżeństwie ma się chwile zwątpienia.
        Nie spotkałem jednakże spełnionej i zadowolonej singielki po trzydziestce. Mają w oczach smutek przemijania, niespełnienia, nawet strach.
        W moim watku nie ma nic o naprawianiu świata, lecz o jego rozumieniu przeze mnie.
        • zawle Re: Jaki ma być ten facet? 07.10.13, 19:01
          marek.zak1 napisał: > Nie spotkałem jednakże spełnionej i zadowolonej singielki po trzydziestce. Mają
          > w oczach smutek przemijania, niespełnienia, nawet strach.


          Żartujesz? Może chodzi o niespełnienie macierzyństwa?
          • mojemail3 Re: Jaki ma być ten facet? 07.10.13, 22:54
            marek.zak1 napisał:

            (...)"Nie spotkałem jednakże spełnionej i zadowolonej singi
            > elki po trzydziestce(...)"

            Ja znam takie dwie, jedna 5o tka, własnie pakuje się do Afryki, a druga właśnie zbudowała sama dom( ale jaki...drewniany!!!)
            • kag73 off top do mojemail 07.10.13, 23:04
              mojemail3 napisała:
              > Ja znam takie dwie, jedna 5o tka, własnie pakuje się do Afryki, a druga właśnie
              > zbudowała sama dom( ale jaki...drewniany!!!)

              A do jakiego kraju w Afryce? Afryka mnie fascynuje.
              • mojemail3 Re: off top do mojemail 07.10.13, 23:25
                kag73 napisała:

                > mojemail3 napisała:
                > > Ja znam takie dwie, jedna 5o tka, własnie pakuje się do Afryki, a druga w
                > łaśnie
                > > zbudowała sama dom( ale jaki...drewniany!!!)
                >
                > A do jakiego kraju w Afryce? Afryka mnie fascynuje.

                Ona akurat do Kenii, takie typowe Safari plus dłuższy pobyt.
                Off top do Kitty, ta fajna babeczka 50+ ( doskonale utrzymana, figura i bużka super!) miała narzeczonego Holendra, ale odeszła od niego, poza różnicami nie do pokonania, stwierdziła,że był niebywale skąpy ;-)
                • kag73 Re: off top do mojemail 07.10.13, 23:34
                  mojemail3 napisała:
                  > Ona akurat do Kenii, takie typowe Safari plus dłuższy pobyt.
                  > Off top do Kitty, ta fajna babeczka 50+ ( doskonale utrzymana, figura i bużka s
                  > uper!) miała narzeczonego Holendra, ale odeszła od niego, poza różnicami nie do
                  > pokonania, stwierdziła,że był niebywale skąpy ;-)

                  A safari tez milo, ale mnie tak bardziej "prawdziwe" zycie interesuje.
                  Skapy facet to przeklenstwo, co komu zrszta po kasiastym jak sie nie podzieli;) A moze on oszczedny byl a nie skapy;? W jego pojeciu nawet na pewno;)))
                  • mojemail3 Re: off top do mojemail 07.10.13, 23:42
                    kag73 napisała:

                    > Skapy facet to przeklenstwo, co komu zrszta po kasiastym jak sie nie podzieli;)
                    > A moze on oszczedny byl a nie skapy;? W jego pojeciu nawet na pewno;)))

                    No jaki off-top, jak najbardziej w temacie...No to dalej omawiając bliżnich, ona z tych naprawdę samodzielnych, samowystarczalnych, zaradnych kobiet, ale to własnie asertywne skąpstwo ją odrzuciło. Ja też wyznaję zasadę, niech będzie dziad ale honorowy;-)

                    • kag73 dalej off top do mojemail i kitty 07.10.13, 23:58
                      Musze Wam powiedziec, ze z tym skapstwem to jest roznie. Spotkalam sie juz z przypadkami, ze ludzie sa naprawnie czasem szczodrzy i rozrzutni jezeli to nie chodzi o ICH WLASNE pieniadze, tylko o cudze. Zdarzalo mi sie uslyszac w Polsce "co to Ciebie 600 Euro". Tego nigdy nie uslyszalam w Nimeczech np.

                      • mojemail3 Re: dalej off top do mojemail i kitty 08.10.13, 00:06
                        kag73 napisała:

                        > Zdarzalo mi sie uslyszac w Polsce "
                        > co to Ciebie 600 Euro". Tego nigdy nie uslyszalam w Nimeczech np.
                        >

                        To jest taka prosta odzywka-zachęta do "postaw się a zastaw się" ;-)
                • hello-kitty2 Re: off top do mojemail 07.10.13, 23:36
                  mojemail3 napisała:

                  > Off top do Kitty, ta fajna babeczka 50+ ( doskonale utrzymana, figura i bużka s
                  > uper!) miała narzeczonego Holendra, ale odeszła od niego, poza różnicami nie do
                  > pokonania, stwierdziła,że był niebywale skąpy ;-)

                  :-) tak wybitnie asertywni i bez gestu, jakby nie patrzec. Moze mu brakowalo do tych 100 tys euro do emerytury, w koncu czas nas goni :-)
                  ps ja mysle, ze te off topy to bysmy tu fajnie z dziewczynami podkrecily, a przy winku to ho ho!
                  • kag73 Re: off top do mojemail 07.10.13, 23:41
                    hello-kitty2 napisała:

                    > :-) tak wybitnie asertywni i bez gestu, jakby nie patrzec. Moze mu brakowalo do
                    > tych 100 tys euro do emerytury, w koncu czas nas goni :-)
                    > ps ja mysle, ze te off topy to bysmy tu fajnie z dziewczynami podkrecily, a prz
                    > y winku to ho ho!

                    Ooo, tak, tak, przy winku. Ja znam jeszcze inne "fajne" mieszanki:)
                  • mojemail3 Re: off top do mojemail 07.10.13, 23:46
                    hello-kitty2 napisała:

                    > :-) tak wybitnie asertywni i bez gestu, jakby nie patrzec. Moze mu brakowalo do
                    > tych 100 tys euro do emerytury, w koncu czas nas goni :-)
                    > ps ja mysle, ze te off topy to bysmy tu fajnie z dziewczynami podkrecily, a prz
                    > y winku to ho ho!

                    No cóż, równouprawnienie ;-)
        • jesod Nie spotkałem 07.10.13, 23:17
          marek.zak1 napisał:
          > Nie spotkałem jednakże spełnionej i zadowolonej singielki po trzydziestce. Mają
          > w oczach smutek przemijania, niespełnienia, nawet strach.

          Mareczku, musisz sobie spojrzeć głęboko w oczy i zapytać, czy to przypadkiem, jednak nie Twoja wina? :)
          • marek.zak1 Re: Nie spotkałem 08.10.13, 09:12
            Nie poczuwam się. Poza tym nie twierdzę, że takich nie ma, tylko, że ja nie spotkałem.
    • that.bitch.is.sick Re: Jaki ma być ten facet? 07.10.13, 12:35
      Co do wyboru jaki powinien być facet, wiadomo że świadomy wybór jest iluzją a określanie się w tej kwestii totalną bzdurą jeśli ktoś naprawdę myśli serio o związku. Spotkać kogoś autentycznego, skończoną ludzką indywidualność i przeciwstawić mu ograniczoną wyobraźnie i listę wymagań, jest oczywiście obrażaniem jego człowieczeństwa i sprowadzaniem wszystkiego do jakiejś wymiany towarowej. Ogólnie nie polecam związku na takim tle, nie polecam też osobom które zastanawiają się dlaczego spotykani ludzie nie spełniają ich oczekiwań;), żeby się rozmnażały bo mnożenie takich genów to produkowanie idiotów.
      • kag73 Re: Jaki ma być ten facet? 07.10.13, 14:55
        that.bitch.is.sick napisała:

        > Co do wyboru jaki powinien być facet, wiadomo że świadomy wybór jest iluzją a o
        > kreślanie się w tej kwestii totalną bzdurą jeśli ktoś naprawdę myśli serio o zw
        > iązku. Spotkać kogoś autentycznego, skończoną ludzką indywidualność i przeciwst
        > awić mu ograniczoną wyobraźnie i listę wymagań, jest oczywiście obrażaniem jego
        > człowieczeństwa i sprowadzaniem wszystkiego do jakiejś wymiany towarowej. Ogól
        > nie nie polecam związku na takim tle, nie polecam też osobom które zastanawiają
        > się dlaczego spotykani ludzie nie spełniają ich oczekiwań;), żeby się rozmnaża
        > ły bo mnożenie takich genów to produkowanie idiotów.

        Otoz, dlatego taki zwiazek mozna zakonczyc. Przy calym szacunku dla Twojego wywodu, ja swiadomie w gowno wdeptywc nie chce, na ten przyklad. Ludzie zaczynaja z soba byc a jezeli im to bycie razem nie daje szczescia, bo/albo nie spelnia ich oczekiwan to maja dwa wyjscia: zakonczyc ten zwiazek, albo stwierdzic: on jest taki, siaki i owaki, ale go kocham i chce z nim byc. I to, ze ktos nie pasuje do kogos innego nie ma zadnego zwiazku z jego czlowieczenstwem. Dla kogos innego moze on byc "6" w totka. Dlaczego mu to odpierac trzymajac w imie czlowieczenstwa przy sobie:)?
        >
      • bgz0702 Re: Jaki ma być ten facet? 07.10.13, 15:28
        that.bitch.is.sick napisała:

        Spotkać kogoś autentycznego, skończoną ludzką indywidualność
        >

        rany pańskie. A co to za twór? Skończona ludzka indywidualność i na dodatek autentyczna, aż strach się bać, że masz taką wyobraźnię ;)) To brzmi jak jakiś science fiction
      • eudajmonika Re: Jaki ma być ten facet? 07.10.13, 16:29
        that.bitch.is.sick napisała:

        > Co do wyboru jaki powinien być facet, wiadomo że świadomy wybór jest iluzją a o
        > kreślanie się w tej kwestii totalną bzdurą jeśli ktoś naprawdę myśli serio o zw
        > iązku. Spotkać kogoś autentycznego, skończoną ludzką indywidualność i przeciwst
        > awić mu ograniczoną wyobraźnie i listę wymagań, jest oczywiście obrażaniem jego
        > człowieczeństwa i sprowadzaniem wszystkiego do jakiejś wymiany towarowej.

        Bardzo wzniosłe. Już chciałam się zgodzić, ale...
        No właśnie cóż to ma oznaczać - czy analizowanie człowieka autentycznego, indywidualności skończonej (?) pod kątem naszych potrzeb rzeczywiście urąga jego człowieczeństwu?

        TBIS przestrzega przed sprowadzaniem relacji międzyludzkiej do transakcji, ale funkcjonujemy w rzeczywistości komercyjnej, to może przekornie takie zobrazowanie:
        Kiedy idę na zakupy z gotową listą, raczej nie rozglądam się na prawo i lewo, tylko hop-hop do wózka z listy wykreślam grupami niezbędne produkty. W efekcie skutecznie i szybko uzupełniam domową spiżarnię, ale z całą pewnością omijam kilka nowości, jakąś promocję, degustację. Kiedy zaś nie wezmę żadnej listy - to mam jak w banku, że obwącham wszystkie promocje, kupię jaką nowość, ale cóż z tego, gdy w spiżarni zabraknie artykułów podstawowych. Plus zakupy będą trwały dwa razy dłużej niż to warte.

        Wnioski - jakiś azymut warto wybrać, jakąś orientację, ale jednocześnie mieć margines, luz, dystans, żeby nie przegapić kogoś wartościowego tylko dlatego, że oczy ma zielone, a nie brązowe, jak z listy, albo że deski sedesowej nie spuszcza (albo nie podnosi) ;-)
        • that.bitch.is.sick Re: Jaki ma być ten facet? 07.10.13, 17:15
          Bardzo wzniosłe eudajmonika ale ile razy potem się okazuje ze drobiazgowe wymagania tych lasek poszły w kąt bo spotkały okazję. Ile razy byłas zszokowana jaką podróbkę szczęścia na tajwanie wybrała psiapsióła. Ja wyrażam wątpliwośc czy drobiazgowe określanie tych preferencji ma cos wspólnego ze znajomością siebie i swoich impulsów czy nas od panowania nad sobą oddala i ośmiesza.
          • that.bitch.is.sick Re: Jaki ma być ten facet? 07.10.13, 17:22
            I oczywiście uwazam ze rzeczywistośc potrafi byc bardziej fascynująca gdy mamy otwarty umysł na przekraczanie granic niż ich stawianie.;-) lubię torty wybuchające w twarz. Limonow 'nie lubię spokojnego, głupiego życia'.
          • eudajmonika Re: Jaki ma być ten facet? 08.10.13, 10:31
            that.bitch.is.sick napisała:

            Ja wyrażam wątpliwośc czy drobiazgowe określanie tych preferencji ma cos wspólnego ze znajomością siebie i swoich impulsów czy nas od panowania nad sobą oddala i ośmiesza.

            To ciekawe. Myślę, że określanie preferencji może mieć coś wspólnego z chęcią poznania siebie, o ile jest szczere. Jak się jakoś te listy od siebie różnią. Co do możliwości poznawania impulsów, to jestem więcej niż sceptyczna. To zazwyczaj wychodzi w praniu.
            I druga sprawa - czy listowanie potrzeb i preferencji nas ośmiesza - oczywiście, że tak może być, szczególnie w przypadku nieoczekiwanej zmiany w preferencjach, gdy trzeba się wycofać rakiem z barykady. Tym śmieszniejszy taki odwrót, im głośniej tej barykady się wcześniej broniło. Ale taki nas już człowieczy los - śmieszno-cudaczny. Czyż nie? Takie jest właśnie poznawanie siebie - dwa kroki do przodu, jeden do tyłu (dobrze nie stawiać się pod ścianą :-)
Pełna wersja