powstrzymanie sie od seksu

04.10.13, 13:02
Witajcie,
Przejrzalam pobieznie forum, ale nie znalazlam problemu podobnego do mojego – no chyba ze gdzies gleboko w archiwum.
A tyczy sie on bardzo wprost tematu tego forum – kilka dni temu moj facet (zyjemy razem juz prawie 10 lat) powiedzial, ze chcialby abysmy na jakis czas wstrzymali sie od seksu. Nie, to nie bylo tak, ze nagle przy obiedzie mi to obwiescil, ale po dlugiej i dosc meczacej rozmowie.

Ale po kolei – od samego poczatku seks pomiedzy nami byl szalony, niesamowita chemia, przyciaganie, namietnosc – seks wszedzie I zawsze. Staralam sie go zaskakiwac I sprawiac mu przyjemnosc. Czulam ze go pociagam, on pociagal mnie. I tak bylo przez 5-6 lat – nie bylo nudy ani przyzwyczajenia.
Rok temu zaczely sie problemy. Wiem ze wplatal sie w jakas tam znajomosc internetowa, ale nigdy nie spotkal sie z ta dziewczyna I prawdopodobnie nie spotka. Ona mieszka za granica. Stworzyl sobie taki second life. Trudne dla mnie to zaakceptowania, ale uwazalam ze minie. Niestety wciaz trwa.
Przez ten czas seks pomiedzy nami caly czas byl, ale juz nie tak namietny. Ok – po tylu latach potrafie tak sie z nim kochac ze mam z tego przyjemnosc, choc wiem ze on jest zimny. Dobrze ze chociaz chcial zaspokoic mnie a pewnie i ulzyc swojej fizjologii – troche to straszne, ale kazdy ma potrzeby. Po prostu zaspokajalismy sie nawzajem – ja staralam sie rozbudzic jego pozadanie I namietnosc, a on znalezc fizyczne rozladowanie. Cierpie, ale co mam zrobic. Kocham go I pozadam wciaz tak samo mocno.
Niestety – zauwazylam ze coraz gorzej u niego z wytryskiem. Tzn. osiaga erekcje bez problemu ale potem nie jest w stanie skonczyc – zajmuje nam to mnostwo czasu mechanicznego seksu, a on najchetniej konczy masturbujac sie, nie jest w stanie skonczyc we mnie. Ostatnio zdaje sie mial tez problem z erekcja, choc lezalam obok niego pobudzajac go caly czas. Inna sprawa – bylismy troche zmeczeni
Na 100% wiem ze nie uprawia z nikim innym seksu. Podejrzewam ze moze byc zadurzony w tej swojej internetowej znajomosci, choc mi mowi, zebym sie tym nie przejmowala. Przeciez on sie z nia nie bzyka, bo jej nie widzial na oczy!!!! Na pewno to ma wplyw na jego sprawnosc seksualna, ale zaczynam sie bardzo powaznie o niego martwic. Wydawalo mi sie za kazdy zdrowy, normalny facet ma potrzeby seksualne I musi je zaspokajac, nawet jesli kobieta z ktora to robi juz go szalenczo nie pociaga. Po 10 latach namietnosc wygasa, to oczywiste, ale ludzie dalej uprawiaja ze soba seks.

Nie wiem czy to poczatek jakiejs choroby, impotencji czy czegos powaznego, czy po prostu, majac w glowie swoja internetowa panienke, nie jest w stanie ze mna sie bzykac. Jest wobec niej lojalny? ;-) moze ja minimalizuje jej osobe? moze on masturbuje sie przez ekranem komputera i juz brakuje mi tej checi dla mnie. Nie wiem – na pewno wstaje w nocy i z nia czatuje.
Poza seksem w sumie zyjemy sobie poprawnie, choc nie ma tej bliskosci, dotykania, czulosci co kiedys. Jestesmy lekko po 40-tce i nie jestem gruba, zaniedbana kobieta.

Faceci – prosze, wyjasnijcie mi. Co z nim moze byc? Co mam zrobic???? Na pewno nie zgodzi sie na wizyte u lekarza….
    • jesod Re: powstrzymanie sie od seksu 04.10.13, 13:11
      velvetbelly napisała:
      > Faceci – prosze, wyjasnijcie mi. Co z nim moze byc? Co mam zrobic????

      No, no... Panowie, do dzie(a)ła!!! :)
    • loppe Re: powstrzymanie sie od seksu 04.10.13, 13:13
      No więc mówimy tutaj m.in. o anorgazmii, skoro jak piszesz Partner ma ostatnio wielkie trudności z dochodzeniem. Anorgazmia rzadko dotyczy mężczyzn i jest u nich przejawem postępującej impotencji. U niego ta impotencja zdaje się mieć psychiczne podłoże, jak wynika z tego co przedstawiłaś. Ale niekoniecznie. Pozory często mylą.
      • loppe Re: powstrzymanie sie od seksu 04.10.13, 13:26
        Zważywszy na wiek, być może on przechodzi okres jakichś przewartościowań, wątpliwości egzystencjalnych i gdy mu to minie z poprzednim wigorem powróci do Waszej erotyki.
        • velvetbelly Re: powstrzymanie sie od seksu 04.10.13, 13:38
          mysle ze wlasnie z okresem 'kryzysu wieku sredniego' zwiazana jest ta internetowa znajomosc. mam nadzieje ze to wczesniej czy pozniej mu przejdzie. gorzej ze wszystko moze nie byc dla niego juz takie samo :(
          dla mnie najwazniejsze jest zrozumienie czy problemy z seksem wynikaja z jakis zaburzen czy z powodu tez dziewczyny i jego w niej zadurzenie (wszystko to sa moje przypuszczenia, ale faktem jest ze problemy zaczely sie od momentu kiedy on ja poznal). jednak tak jak wspomnialam - oni nie uprawiaja seksu, poniewaz nigdy sie nie widzieli na oczy. ona mieszka tysiace kilometrow stad
          • loppe Re: powstrzymanie sie od seksu 04.10.13, 13:48
            Tak to wygląda. Przy tym on wydaje się monogamicznej orientacji..., bo poligamista to tylko by dostał skrzydeł mając dwie piękne panie na porządku dziennym...
          • arronia Re: powstrzymanie sie od seksu 04.10.13, 17:39
            > (...) ale faktem jest ze problemy zaczely sie od momentu kiedy on
            > ja poznal).

            Albo było odwrotnie: zaczęły się problemy --> więc przeniósł się w świat, w którym może być czyimś księciem z bajki mimo problemów z fizycznością.
            • kag73 Re: powstrzymanie sie od seksu 04.10.13, 17:56
              arronia napisała:

              > > (...) ale faktem jest ze problemy zaczely sie od momentu kiedy on
              > > ja poznal).
              >
              > Albo było odwrotnie: zaczęły się problemy --> więc przeniósł się w świat, w
              > którym może być czyimś księciem z bajki mimo problemów z fizycznością.

              To w sumie tez jedna z mozliwych opcji. Jakkolwiek by nie bylo, znajomsc z nia nie pomogla na problemy. A zatem trza sie otrzasnac i poszukac dalej, np. u specjalisty.
        • marek.zak1 Re: powstrzymanie sie od seksu 04.10.13, 13:41
          Tak jakiś kryzys plus internetowy ideał, który rozumie jego skomplikowaną transcendentalną duszę. Spotkanie dwóch pyłków we wszechświecie.
          Weź laptopa i rozbij go na jego oczach. Tak bym zrobił, gdyby coś takiego mie spotkało.
          • velvetbelly Re: powstrzymanie sie od seksu 04.10.13, 13:50
            jesli to pomoze, zeby znow sie kochal jak dawniej, to moge go rozbic nawet na tej jego glupiej glowie ;-)
            • hello-kitty2 Re: powstrzymanie sie od seksu 04.10.13, 14:39
              velvetbelly napisała:

              > jesli to pomoze, zeby znow sie kochal jak dawniej, to moge go rozbic nawet na t
              > ej jego glupiej glowie ;-)

              Zeby znow "SIE kochal jak dawniej", a nie zeby kochal MNIE jak dawniej? Nie zastanawia Cie co go z nia laczy tylko dlaczego mu nie staje czy dlaczego nie dochodzi? Dla mnie to analiza od tylu :-)
              • marek.zak1 Re: powstrzymanie sie od seksu 04.10.13, 14:44
                Kitty, magiczne, uniwersalne porozumienie dusz :). Spotkanie drugiej połowy we wszechswiecie. On sie musi opamietać. jest CHORY.
              • velvetbelly Re: powstrzymanie sie od seksu 04.10.13, 14:55
                Mysle ze laczy go jakies zadurzenie, potrzeba przezycia czegos nowego, ekscytujacego - zwalam to na kryzys wieku sredniego i staram sie przeczekac. Wybral bezpieczna opcje - dziewczyne z innego kraju, z ktora sie nie spotka. Obydwoje komunikuja sie po angielsku i dla zadnego z nich to nie jest native language, wiec raczej trudno o glebokie dyskusje. Nie staje tez przed dylematem co wybrac, nie musi podejmowac zadnych decyzji. Ja wiem ze ona jest i moge to zaakceptowac albo nie. Tylko co z tego jesli 'nie'? Rozmawialam z nim o tym tysiace razy. Mimo wszystko laczy nas wielka bliskosc i przywiazanie i staram sie to traktowac jako wybryk. Wydaje mi sie ze na tym polega milosc - jest sie ze soba w dobrych i zlych momentach.
                • marek.zak1 Re: powstrzymanie sie od seksu 04.10.13, 15:03
                  Ja bym tego NIGDY nie zakceptował. Moa kobieta patrzy na mnie, a ma przed oczami kogos innego. O nie.
                • zyg_zyg_zyg Re: powstrzymanie sie od seksu 04.10.13, 15:17
                  > Mysle ze laczy go jakies zadurzenie, potrzeba przezycia czegos nowego, ekscytuj
                  > acego - zwalam to na kryzys wieku sredniego i staram sie przeczekac.

                  A jak myślisz, ile maksymalnie wytrzymasz? Pięć lat na przykład dałabyś radę? A jak będzie się chciał przerzucić na realną dziewczynę, też spróbujesz przeczekać? To są pytania wprost - bez podtekstów.

                  Być może ponakładały się różne rzeczy, o których piszesz. Może to kryzys wieku średniego i pragnienie przeżycia jeszcze czegoś mocnego i wyjątkowego? Może początki kłopotów (niewykluczone że przejściowych) z potencją i chętka na sprawdzenie, że z inną (najlepiej 20 lat młodszą) miną one jak ręką odjął? Nie stawiałabym raczej na to, że podejmuje się wierności i czystości dla swojej wirtualnej damy serca, ale kto tam go wie.

                  Miłość nie wyklucza dbania o siebie, stawiania wymagań partnerowi i oczekiwania od niego jasnych deklaracji. Takie trzaśnięcie laptopem nie stoi w sprzeczności z miłością ;-)
                • hello-kitty2 Re: powstrzymanie sie od seksu 04.10.13, 22:57
                  velvetbelly napisała:

                  Obydwoje kom
                  > unikuja sie po angielsku i dla zadnego z nich to nie jest native language, wiec
                  > raczej trudno o glebokie dyskusje.

                  Tu niestety mozesz sie mylic. Niektorzy tak komunikuja sie latami. Jezyk to tylko narzedzie, mozna wyuczyc poslugiwania sie nim po mistrzowsku, bo stanowi tylko skonczona liczbe znakow i ich kombinacji. Raczej niepokoilabym sie dlaczego wstaje w nocy zeby z nia rozmawiac, w sensie jaka ma ku temu motywacje?

                  > Rozmawialam z nim o tym tysiace razy.

                  No wlasnie i co on mowi? Jak on to wyjasnia?

                  Mim
                  > o wszystko laczy nas wielka bliskosc i przywiazanie i staram sie to traktowac j
                  > ako wybryk. Wydaje mi sie ze na tym polega milosc - jest sie ze soba w dobrych
                  > i zlych momentach.

                  Slusznie ale czy on kocha Ciebie?
                  • kag73 Re: powstrzymanie sie od seksu 04.10.13, 23:03
                    hello-kitty2 napisała:
                    Raczej niepokoilabym sie dlaczego
                    > wstaje w nocy zeby z nia rozmawiac, w sensie jaka ma ku temu motywacje."

                    Moze chodzi o inna szerokosc geograficzna, czyli o strefe czasowa, moze maja tam 6 godzin pozniej albo 6 godzin wczesniej np.
                    No i wlasnie pytanie o czym tak sobie niby gadaja, jezeli nie o literaturze i szachach, bo jezyka brakuje?
            • jesod Na tej jego głupiej głowie 04.10.13, 14:51
              velvetbelly napisała:
              >jesli to pomoze, zeby znow sie kochal jak dawniej, to moge go rozbic nawet na t
              > ej jego glupiej glowie ;-)

              O! Widzę, że masz zdecydowanie wyrobione zdanie o swoim partnerze. :))))
              W takim razie, zupełnie niepotrzebnie piszesz o kochaniu się jak dawniej, ale... powinnaś była napisać o funkcjonowaniu jak dawniej, w sensie jego użyteczności seksualnej.
              Ciul tam z jego głupią głową, byle kuśka działała jak dawniej... ;)
          • loppe Re: powstrzymanie sie od seksu 04.10.13, 13:52
            marek.zak1 napisał:

            > Tak jakiś kryzys plus internetowy ideał, który rozumie jego skomplikowaną trans
            > cendentalną duszę. Spotkanie dwóch pyłków we wszechświecie.
            > Weź laptopa i rozbij go na jego oczach. Tak bym zrobił, gdyby coś takiego mie s
            > potkało.

            Tak, myślę że ten partner chyba lepiej by zrobił rezygnując okresowo nie z seksu czy prób seksualnych, a ze swojego laptopa, bo chyba mu szkodzi - tu właśnie empiryczne odstawienie pokaże...
          • jesod Kryzys plus 04.10.13, 14:43
            marek.zak1 napisał:
            > Tak jakiś kryzys plus internetowy ideał, który rozumie jego skomplikowaną trans
            > cendentalną duszę. Spotkanie dwóch pyłków we wszechświecie.

            Marek, piszesz tak jakbyś znał tego faceta... :)

            marek.zak1 napisał:
            > Weź laptopa i rozbij go na jego oczach.

            Uważasz, że to jest skuteczne i poprawne rozwiązanie? To tylko demonstracja gestów, nawet nie emocji.

            • marek.zak1 Re: Kryzys plus 04.10.13, 14:46
              1. Nie znam go, ale wiem, jak pokrętne moga być męskie dusze.
              2. Czy skuteczne to sie okaże. Trzeba nim wstrząsnąć.
              • jesod Re: Kryzys plus 04.10.13, 14:58
                marek.zak1 napisał:
                > 1. Nie znam go, ale wiem, jak pokrętne moga być męskie dusze.

                Hmmm... Tylko byleby nie były (po)krętnie blade.

                marek.zak1 napisał:
                > Trzeba nim wstrząsnąć.

                To terapia rodem z Jamesa Bonda. Ma być wstrząśnięty - nie zmieszany.
              • kag73 Re: Kryzys plus 04.10.13, 15:03
                I teraz co: zaproponowal, ze sie macie wstrzymac z seksem? Bo co? Jaki jest jego argument?
                Hmm, mialabym tutaj dosc duzo do powiedzenia, moze nie tak ekstremalnie, ale jednak po linii Marka.
                Kazdy jest wolnym czlowiekiem i moze robic co chce. Jednak bywaja tego rozne konsekwencje, jezeli nie zyje sam, tylko zyje z kims. Nie wyobrazam sobie, zeby moj partner wstawal po nocy co by sobie poczatowac z jakas inna kobieta. O czym, po co? Nie, na pewno powiedzialbym swoje zdanie na ten temat. Moze Ty nie masz nic przeciwko, co mnie dziwi. Moze macie umowe, ze kazdy se tam czatuje z tym czy owym.Tu nie chodzi nawet o to, ze on ma czy nie ma z nia seks w realu, on zwyczajnie dzieli z nia intymnosc, jest w niech zadurzony, zakochany. Byc moze nie staje mu czy nie dochodzi podczas stosunku, bo przyzwyczail sie do wlasnej reki albo, bo glowe ma jednak zajeta kims innym.
                Byc moze teraz macie sie powstrzymac od seksu, bo nie chce byc niewierny jej, ludzie bywaja porypani, albo, bo nie chce zawracac sobie glowy Toba.
                Jestem w tym punkcie tradycjonalistka i dawno bym juz to ukrocila mowiac: ja albo ona. Moim zdaniem milosc ma swoje prawa i tyle! Dlatego uzurpuje sobie prawo do takiego postawienia sprawy. Jezeli facet powie: nie, nie... jedno i drugie...to znaczy, ze to nie JA jestem najwazniejsza. No chyba, ze macie inna umowe i kazdy moze z kim chce, dopoki nie konczy sie to seksem w realu.
                • kag73 Re: Kryzys plus 04.10.13, 15:07
                  jeszcze raz pytanie: dlaczego macie sie powstrzymac od seksu? Jaki ma argument?
                  • loppe Re: Kryzys plus 04.10.13, 15:20
                    kag73 napisała:

                    > jeszcze raz pytanie: dlaczego macie sie powstrzymac od seksu? Jaki ma argument?

                    To jest trafne pytanie. Przypuszczam zresztą że Oni operują na takim poziomie symbiozy, że nie muszą sobie wiele argumentować - Ona zaakceptuje jego wybór przy takiej czy innej argumentacji lub tajemniczym jej braku. No właśnie, jakieś umiejętne wstrząśnięcie Partnerem przez Partnerkę mogłoby mu dobrze zrobić, rewitalizować jego zainteresowanie nią.
                  • velvetbelly Re: Kryzys plus 04.10.13, 15:23
                    Tlumaczy to tym, ze chwilowo mu nie wychodzi.
                    Nawet bez tlumaczenia to widze.
                    Mysle ze on czuje frustracje z tego powodu, tym bardziej ze jeszcze niedawno nie mial z tym najmniejszych problemow.
                    To co ja probuje zrozumiec to przyczyna - czy to ze ma problem z wytryskiem ma podloze chorobowe (impotencja?) czy jest zwiazane z internetowa znajomoscia.
                    A odnoszax sie to tego, ze chce byc jej wierny - jak mozna skazywac sie na dobrowolny celibat dla osoby ktorej sie nigdy nie spotkalo. Przeciez to prawie fizjologicznie niemozliwe...

                    • kocio-kocio Re: Kryzys plus 04.10.13, 15:27
                      Można walić konika z myślą o niej.
                      Wtedy to nie zdrada.

                      Ale kłopoty z wytryskiem mogą być chyba również związane z wiekiem.
                      Tak mi się obiło o uszy.
                      Panowie?
                    • loppe Re: Kryzys plus 04.10.13, 15:35
                      Luźna myśl - może weź urlop na czas jego wstrzemięźliwości i wyjedź, co tak macie na siebie smętnie patrzeć w domu; zniknięcie na 2 tygodnie wzmocni jego terapię odpoczynku od prób i sprzyjać będzie sukcesowi w trakcie zbliżenia po przerwie...
                    • kag73 Re: Kryzys plus 04.10.13, 15:44
                      Hmm, kochana to sie wszystko zaczyna w glowie.
                      Nie znam Twojego meza, moze i zaczyna miec problemy fizjlogiczne. Typowalabym jednak na te pania z interentu i jego sesje z nia, byc moze z waleniem konia wlacznie przed kompem albo i nie, ale z nia w glowie i fantazji, moze dawac mu wiecej satysfakcji niz seks z Toba:( Nie jest to wcale wykluczone.
                      I rzecz w tym, ze Tobie proponuje powstrzymanie sie od seksu a nie wiesz czy oprocz tego powstrzyma sie z waleniem konia bez Twojego towarzystwa.
                      A kamerke tez se zainstalowal czy wystarczaja mu wobrazenia o tej pani i/albo jej zdjecia?
                      • velvetbelly Re: Kryzys plus 04.10.13, 15:56
                        Niestety to co piszesz moze byc prawda, ktora ja staram sie wypierac z umyslu, poniewaz wydaje mi sie tak beznadziejnie glupie, ze az trudne do uwierzenia.
                        Przeciez to jest dorosly czlowiek! Gdy patrze jak glupio niszczy swoje zycie czlowiek ktorego kocham, to pomimo ze cierpi moje ego i chce mu pomoc, to wiem ze dlugo tego nie wytrzymam.... czuje sie odrzucona

                        • kag73 Re: Kryzys plus 04.10.13, 17:47
                          "Przeciez to jest dorosly czlowiek! Gdy patrze jak glupio niszczy swoje zycie czlowiek ktorego kocham, to pomimo ze cierpi moje ego i chce mu pomoc, to wiem ze dlugo tego nie wytrzymam.... czuje sie odrzucona"

                          Dlaczego uwazasz, ze on "niszczy swoje zycie"? Przeciez jemu sie krzywda nie dzieje, tak mi sie prznajmniej wydaje. Co mu sie niby moze stac?
                          Ja wiem, ze ludzie wierza w to co chca wierzyc, wiec Twoje zachowanie/myslenie jest calkiem ludzkie. Niemniej jednak moze popelnilas/popelniasz blad tolerujac/akceptujac jego wirtualne drugie zycie, bo on z czasem staje sie angazowac w to coraz bardziej, tak mi sie wydaje. Ktos tutaj zapytal ile jeszcze chcialas czy chcesz czekac, 5 lat? Mysle, ze owszem tolerowalbys te znajomosc, gdyby nie zaczela tak negatywnie rzutowac na Wasze zycie/pozycie. Jezeli to w ogole jest przyczyna zmian, co podpowiada Ci intuicja i byc moze wcale Cie nie myli.
                          Rzecz w tym co z tym teraz zrobic. Dlaczego jestes taka tolerancyjna? Bo nie masz wyjscia, jestes od niego zalezna, boisz sie, ze go stracisz wymagajac, zeby zaprzestal kontaktow z ta babka?
                          Jak to teraz ugryzc?
                          Hmm, sama znasz swojego meza najlepiej a moze go nie znasz zreszta.
                          Uwazam, ze jak najbardziej mozesz zgodzic sie na powstrzmanie sie od sesksu ale jednoczesnie powiedziec mu o swoich odczuciach, czujesz sie odrzucona, nie dlatego, ze jemu nie "nie wychodzi", bo to to jest pikus, tylko dlatego, ze oddaliliscie sie od siebie, czujesz sie odrzucona a powodem jest ta znajomosc i moze on nie jest tego swiadomy ale swoim zachowaniem zagraza Wasze malzenstwo. A zatem jezeli mu na nim zalezy, niech jednak przemysli swoje priorytety. Ty bardzo dlugo juz tolerujesz jego internetowa znajomosc, mimo, ze jest ci drzazga czy cierniem w oku, i to, ze jej "nie bzyknie" jest dla Ciebie nedzna pociecha. Do stracenia ma Ciebie. Dlatego Ty chcesz, zeby te historie zakonczyl.To bym mu wszystko powiedziala, bez wyrzutow ale stanowczo. Nie dala bym sobie wkrecic bagatelizownia, ze to przeciz tylko internet i babka daleko i nic nie znaczy. W taka dyskusje w pgole bym sie nie wdawala. Skoro nic dla niego nie znaczy, nie powinno byc problemu z zakonczeniem znajomosci. Dla niego nic nie znaczy a za to dla Ciebie znaczy bardzo wiele. Do tego gadka gadka a zycie zyciem, bo zmiany widac. W razie koniecznosci nie czailabym sie powiedziec, ze wali konia i stad "nie wychodzi" mu seks z Toba, niech najpierw zaprzestanie tego robic, to kondycja mu sie poprawi. Poza tym oprocz zaprzestania seksu sa jeszcze inne metody: idzie sie np. do specjalisty.
                          A jezeli czujesz sie w sytucaji bez wyjscia: bo jestes od niego kompletnie uzalezniona i moze miec Twoje odczucia gdzies a czujesz sie na straonej pozycji...to nie wiem...trwaj dalej.
                          • marek.zak1 Re: Kryzys plus 04.10.13, 18:02
                            Zgadzam się całkowicie z tym, co napisalaś. Moja żona jest podobnego, a nawet bardziej radykalnego zdania.
                            • hello-kitty2 Re: Kryzys plus 04.10.13, 23:08
                              marek.zak1 napisał:

                              > Zgadzam się całkowicie z tym, co napisalaś. Moja żona jest podobnego, a nawet b
                              > ardziej radykalnego zdania.

                              Dawaj swoja zone na forum, co za na piszesz :-)
                              • kag73 Re: Kryzys plus 04.10.13, 23:14
                                hello-kitty2 napisała:

                                > marek.zak1 napisał:
                                >
                                > > Zgadzam się całkowicie z tym, co napisalaś. Moja żona jest podobnego, a n
                                > awet b
                                > > ardziej radykalnego zdania.
                                Mnie to przypomina tego inspektora Colombo, ciagle mowil o zonie a nikt jej nigdy nie widzial:))
                                Nie szkodzi, nie kazdy musi miec ochote pisania na forum, czasem moze cos "przekazac" przez posrednika:)
                                > Dawaj swoja zone na forum, co za na piszesz :-)
                              • protein.spill Re: Kryzys plus 05.10.13, 02:04
                                > Dawaj swoja zone na forum, co za na piszesz :-)

                                Kitty, kłóciłbym się z Tobą chyba o absolutnie każdy kawałek który tu prezentujesz. Ale ten jeden - Marka Żona - masz moje 100% poparcie. Ja bym sobie z nią bardzo chętnie pogadał. A jeszcze chętniej posłuchał. Nie zrozum mnie źle, ja Marka bym chętnie wsparł za jego lwie zapędy (bo jestem hieną z natury - mało ludzi wie że hiena wpierdala więcej świeżego mięsa od lwa), ale żonkę też bym posłuchał.

                                Czytam co tam napisałem o hienach i mi wychodzi, że niewystarczająco jasno. Dla jasności: my hieny wspieramy lwy. Lwy sprzedają fantastyczny PR wpierdalaczom mięsa. Lwy są królewskie i są chronione. My wpierdalamy antylopy az nam się uszy trzęsą. Lwy nas czasem odganiają, ale zazwyczaj nie.
                                • marek.zak1 Re: Kryzys plus 05.10.13, 10:16
                                  Juz kilka razy sugerowałem żonie, zeby wzięla udzial w dyskusji, ale na razie bez powodzenia. Porównanbie z żoną porucznika C. bardzo trafne. Przytoczęe w takim razie, co powiedziała dosłownie o koledze, ktory wdał się w internetową fascynację: ,,kopa w dupę i walizki przed drzwi".
                                  • janznepomuka Re: Kryzys plus 05.10.13, 15:58
                                    Wiśta wio, łatwo powiedzieć! A jak mieszkanie wspólne, albo tylko jego, to co? O tych walizkach (alegoria agresji) to najchętniej mówią świętojebliwcy.

                                    Tak jak on się nie robi, jak się kocha. I to cała wskazówka dla autorki wątku. I jeszcze jedna
                                • hello-kitty2 Re: Kryzys plus 05.10.13, 11:02
                                  protein.spill napisał(a):

                                  > Kitty, kłóciłbym się z Tobą chyba o absolutnie każdy kawałek który tu prezentuj
                                  > esz.

                                  Hehe tak piszesz tylko po tym jak podsumowalam wczoraj moje poprawne, nieiskrzace stosunki z Kutuzowem :)

                                  Ale ten jeden - Marka Żona - masz moje 100% poparcie. Ja bym sobie z nią b
                                  > ardzo chętnie pogadał. A jeszcze chętniej posłuchał. Nie zrozum mnie źle, ja Ma
                                  > rka bym chętnie wsparł za jego lwie zapędy (bo jestem hieną z natury - mało lud
                                  > zi wie że hiena wpierdala więcej świeżego mięsa od lwa), ale żonkę też bym posł
                                  > uchał.

                                  Swoja tez dawaj, bedzie wesolo :)

                                  > Czytam co tam napisałem o hienach i mi wychodzi, że niewystarczająco jasno. Dla
                                  > jasności: my hieny wspieramy lwy. Lwy sprzedają fantastyczny PR wpierdalaczom
                                  > mięsa. Lwy są królewskie i są chronione. My wpierdalamy antylopy az nam się usz
                                  > y trzęsą. Lwy nas czasem odganiają, ale zazwyczaj nie.

                                  Lwy, lwy, eee tam, Lwice sa piekne a lew to wyglada na ich tle na przyglupa i jakby ciagle byl zmeczony, moze mu goraco? :-)))))) Tak czy siak uwazaj hieno, bo zobacz jak cie przed czwarta minuta dopadli :)
                                  www.youtube.com/watch?v=Pda4zULB3EA
                                  • protein.spill Re: Kryzys plus 05.10.13, 19:09
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Hehe tak piszesz tylko po tym jak podsumowalam wczoraj moje poprawne, nieiskrza
                                    > ce stosunki z Kutuzowem :)

                                    Kto to wie? Zyczylbym sobie takich stosunkow jak masz z Kutuzowem, ale juz chyba nie zdaze, bo widze, ze musze odpuscic sobie to forum na dluzszy czas albo i na stale. Jakos mi nie sluzy, choc zdazylem prawie wszystkich polubic.

                                    • mojemail3 Re: Kryzys plus 05.10.13, 19:35
                                      protein.spill napisał(a):

                                      (...)"chyba nie zdaze, bo widze, ze musze odpuscic sobie to forum na dluzszy czas albo i
                                      > na stale. Jakos mi nie sluzy, choc zdazylem prawie wszystkich polubic"

                                      No już przestań brać pod włos...Ostrzegasz czy straszysz ?
                                      Pić się oduczyłeś w Great Britain? Pić to trzeba umieć...

                                      wyjaśnienie:
                                      brać kogoś pod włos 1 Kłamać i manipulować kimś w celu wywarcia wrażenia lub zyskania sympatii. To manipulate someone to think or act as one wishes; (to try) to impress or win the approval, especially by lies or exaggeration 2 Drażnić się z kimś; żartować sobie z kogoś; traktować kogoś niepoważnie. To tease; to banter; to treat someone unseriously and frivolously; to have fun at someone's expense

                                      ( ze słownika slangu...)
                                      • protein.spill Re: Kryzys plus 05.10.13, 21:54
                                        mojemail3 napisała:
                                        >
                                        > No już przestań brać pod włos...Ostrzegasz czy straszysz ?
                                        > Pić się oduczyłeś w Great Britain? Pić to trzeba umieć...

                                        Nie, no cos Ty. Chcialem sie tylko ladnie pozegnac. A co do picia: racja oczywiscie.
                                    • hello-kitty2 Re: Kryzys plus 05.10.13, 19:47
                                      protein.spill napisał(a):

                                      > Kto to wie? Zyczylbym sobie takich stosunkow jak masz z Kutuzowem, ale juz chyb
                                      > a nie zdaze, bo widze, ze musze odpuscic sobie to forum na dluzszy czas albo i
                                      > na stale. Jakos mi nie sluzy, choc zdazylem prawie wszystkich polubic.

                                      A dlaczego Ci nie sluzy? Za duzo czasu w parcy spedzasz z telefonem w kiblu? :) Moze tez powinnismy sobie jakies zagrozenia uswiadomic. Ostrzezesz? :)
                                      • protein.spill Re: Kryzys plus 05.10.13, 21:49
                                        > A dlaczego Ci nie sluzy? Za duzo czasu w parcy spedzasz z telefonem w kiblu? :)
                                        > Moze tez powinnismy sobie jakies zagrozenia uswiadomic. Ostrzezesz? :)

                                        Tak, chodzi o czas (a projekt lezy i kwiczy), ale o jakies zgorzknienie i zdziwaczenie tez.
                                        • hello-kitty2 Re: Kryzys plus 06.10.13, 00:31
                                          protein.spill napisał(a):

                                          > Tak, chodzi o czas (a projekt lezy i kwiczy), ale o jakies zgorzknienie i zdziw
                                          > aczenie tez.

                                          Jasne swoim czasem dysponujesz sam. Porzebujesz zajac sie projektem to zajmij sie. Kazdy na czyms tnie, to zrozumiale. Ale zgorzknialy i zdziwaczaly to juz byles wczesniej chyba, co? :) Trzymaj sie, pa.
                        • jesod Czuje się 04.10.13, 18:34
                          velvetbelly napisała:
                          > czuje sie odrzucona

                          Prawidłowo, bo Twój facet nie jest z Tobą szczery.
                    • arronia Re: Kryzys plus 04.10.13, 17:58
                      > Tlumaczy to tym, ze chwilowo mu nie wychodzi.
                      Czy to jest bardzo dorosłe, stwierdzić, że skoro coś nie wychodzi, to się tego nie będzie robiło?

                      Jak samochód zaczyna nawalać, to się go po prostu wstawia do garażu? Czy może szuka sposobu na zaradzenie sytuacji (od obejrzenia, które kontrolki się palą na czerwono, przez warsztat, po pozbycie się nierokującego grata).

                      Czy małżonek chce tylko schować głowę w piasek, czy ma pomysł na aktywne zabranie się za problem? Moim zdaniem kilka opcji jest...

                      Może czasowo odstawić ciebie (co robi). Byle czas był określony.
                      Może czasowo odstawić wirtualną kochankę.
                      Może zrobić sobie podstawowe badania.
                      Może...

                      ...pewnie różne rzeczy jeszcze może. Bardziej on/wy wiecie jakie.
                      • kag73 Re: Kryzys plus 04.10.13, 18:11
                        "Czy małżonek chce tylko schować głowę w piasek, czy ma pomysł na aktywne zabranie się za problem? Moim zdaniem kilka opcji jest...
                        Może czasowo odstawić ciebie (co robi). Byle czas był określony.
                        Może czasowo odstawić wirtualną kochankę.
                        Może zrobić sobie podstawowe badania.
                        Może...
                        ...pewnie różne rzeczy jeszcze może. Bardziej on/wy wiecie jakie."

                        No wlasnie wszystko moze, pyatnie tylko czy CHCE. Zeby cos zmieniac to musi komus na tym zalezec.
                        Ale fakt, mozna mezowi wszystkie te mozliwosci przedstawic.
                        I tak jestem zdania, ze wirulana kochanke powinien pozegnac, nie tzlko czasowo:)
              • mojemail3 Re: Kryzys plus 04.10.13, 15:08
                marek.zak1 napisał:

                > 1. Nie znam go, ale wiem, jak pokrętne moga być męskie dusze.
                > 2. Czy skuteczne to sie okaże. Trzeba nim wstrząsnąć

                Ad 1.
                Dzięki za szczerość Marku;-)
          • brak.polskich.liter Re: powstrzymanie sie od seksu 04.10.13, 21:18
            marek.zak1 napisał:

            > ideał, który rozumie jego skomplikowaną trans
            > transcendentalną duszę. Spotkanie dwóch pyłków we wszechświecie.

            Dobre! :D
            Poza tym, podoba mi sie Twoja sugestia dotyczaca laptopa. Bardzo podobnie to widze.
    • nerika Re: powstrzymanie sie od seksu 04.10.13, 17:55
      trzeba pomyśleć o kochanku
    • vorlonka dobrotliwa mamuśka 04.10.13, 18:33
      Moim zdaniem wyrozumiałe traktowanie internetowego "romansu" jest przegrywającą strategią.

      Jest spora szansa, że posty wyżej są dość trafne - czyli cały zestaw z drugą połówką, która rozumie w pół słowa, niesamowite połączenie, coś ekscytującego i nowego - nie chodzi nawet o seks, który jak rozumiem nie wchodzi w rachubę, ale dzielenie intymności i bycie traktowanym poważnie, jako intrygująca, czarująca osoba.

      Tyle tysiące kilometrów stąd. A z drugiej strony Ty - stare śmieci, rozglądanie się po swoim życiu i to nieprzyjemne pytanie "to już? to gotowe, i nic innego nie będzie?", do tego Twoja wyrozumiałość w stosunku do oddalenia seksualnego i emocjonalnego - prawdopodobnie nie interpretowana jako dojrzałe partnerstwo, za które je masz, tylko brak zaangażowania i lekceważenie. Bo coś takiego przebija z Twoich postów: ma głuptasek kryzys wieku średniego, z młodą dupą sobie poczatuje, ale to niegroźne, nic z tego nie będzie. Jakbyś była pobłażliwym rodzicem, a nie jego kobietą.

      Jedna uwaga - sympatyzuję z Twoją sytuacją i wbrew powszechnej na tym forum opinii, jakoby to kobiece pożądanie było czymś paradoksalnym i ulatniającym się w codzienności (stałe mantry: zmywa naczynia to nie bzyka, Miś albo Kochanek, etc) mam wrażenie, że to mężczyzni częściej prezentują postawę "A w sumie nie wiem, czego chcę, albo wiem, ale będę dążyć do czegoś innego". I rozumiem frustrację spowodowaną faktem, że 40 letni chłop deklarujący chęć stałego związku w żaden sposób nie może pogodzić partnerstwa, bliskości i stabilizacji z udanym pożyciem płciowym, bo myślami gdzieś ucieka do ekscytacji poznawania kogoś nowego, tej nieuchwytnej iskierki itp.

      Ten 'związek' internetowy jest jasnym sygnałem, że czegoś mu, niekoniecznie seksu, brakuje (być może nawet nie widzi szansy na realizację tego z Tobą) i w związku z tym odpuszczanie tej sfery życia jest strzałem w stopę. Jeśli on ma potrzebę prowadzić całonocne rozmowy z kobietą, które są dla niego emocjonalnie ważne, to powiedzenie "Ok, to ja sobie poczekam, i tak mnie to nie interesuje" oddala Cię od niego jeszcze bardziej. Utwierdzasz się tutaj takiej roli wyrozumiałej opiekunki, mamusi, która ewentualnie przykryje kocykiem, gdy zaśnie przed kompem. A wiesz, 'starzy nigdy nie rozumieją!' i o 'ważnych sprawach' się gada z rówieśnikami, bo starzy tylko wywrócą oczami i nie potraktują poważnie. A jak on tam jej się zwierza z tego, co mu w duszy gra i jak zbierał kapsle w dzieciństwie, conajwyżej zaśmiejesz się w duchu, że stary chłop się w takie licealne pogadanki bawi.

      Jak każda stała partnerka w obliczu nowości startujesz z nieco niekorzystnej sytuacji, bo ciężko na zawołanie wywołać znów ten stan (pamiętasz go jeszcze może?) gdzie każda duperela, każdy szczegół z życia poznawanego człowieka wydaje się nam ekscytujący i istotny. Ale potrzeba bycia traktowanym z zainteresowaniem, z szacunkiem, jako ktoś ważny i ciekawy - to nie jest bzdurka, z której poważny mężczyzna powinien wyrosnąć. I jeśli zależy Ci na waszym pożyciu - staraj się dalej być jego kobietą, nie współlokatorką, bądź nawet zazdrosna, nie pobłażliwie wyrozumiała, bo ta wyrozumiałość jest czymś postrzeganym na plus gdy wymagania kończą się na "niech nie zrzędzi" a nie "niech mnie kręci, fascynuje, będzie ważnym elementem mojego życia".
      • brak.polskich.liter Gromkie brawa za ten post 04.10.13, 21:13
        Bardzo fajnie, madrze i celnie napisalas. W sumie nie pozostaje nic, tylko sie podpisac.

        Velvet pewnie nawet nie zauwazyla kiedy wlazla w kapcie zonomatki. Ciepelko, przywiazanie i inne pierdu pierdu. Niech sie chlopczyk wyszaleje, kryzysek ma, aj ti ti ti, to niech tam sobie pomeczy ptaszka przed kompem, a ja poczekam, az mu bunt dwu... znaczy, czterdziestolatka przejdzie.

        Zonomatki bywaja praktyczne i uzyteczne, ale ich sie nie pozada.
        • loppe Re: Gromkie brawa za ten post 04.10.13, 21:24
          Podpisuję się pod wyrazami uznania dla wypowiedzi Vorlanki.

          Tym niemniej, uważam że są pewne sprawy których wieloletnia partnerka nie przeskoczy. Jest to nie tylko wspomniany czar poznawania się (tu zresztą warto wspomnieć - związki zaczynające się od cudownego rozumienia się w pół słowa od pierwszych rozmów nie są wcale takie nagrodzone przez los jakby się mogło wydawać). Następnie - miłość platoniczna jest idealnie wprost realizowana via internet przy tysiącach kilometrów odległości. Dalej - chyba nie da się XX lat prowadzić związku bez jakichś pięknych uczuć matczynych/ojcowskich czyli opiekuńczych, piastunkowskich - on się rozpadnie bez nich, a nie rozogniać się będzie bez końca:)
          • loppe Re: Gromkie brawa za ten post 04.10.13, 21:38
            Kontynuując, mnie się postawa Velvetbelly po prostu podoba. To jest mądra, dojrzała kobieta, kochająca swojego partnera, rozumiejąca że jest problem, szukająca jakiejś tylko dodatkowej inspiracji z zewnątrz by znaleźć najlepsze rozwiązanie. Ale - Velvetbelly - na koniec musisz zaufać swojej ocenie, bo Ty znasz jego i siebie, i wasz związek, najlepiej.

            • kag73 Re: Gromkie brawa za ten post 04.10.13, 22:03
              loppe napisał:

              > Kontynuując, mnie się postawa Velvetbelly po prostu podoba. To jest mądra, dojr
              > zała kobieta, kochająca swojego partnera, rozumiejąca że jest problem, szukając
              > a jakiejś tylko dodatkowej inspiracji z zewnątrz by znaleźć najlepsze rozwiązan
              > ie. Ale - Velvetbelly - na koniec musisz zaufać swojej ocenie, bo Ty znasz jego
              > i siebie, i wasz związek, najlepiej.
              >
              Loppe, milo widziec te Twoje pozytywne slowa, ale widzisz trudno, zeby velvetbelly problemu nie zauwazala, widac go mianowicie jak na dloni.
              Mysle, ze jednak powinna pierdolnac leptopem o podloge, bo jak ktos przez rok caly czas w innym swiecie zyje(z inna kobieta) i jeszcze udaje, ze to nic takiego, to chyba jednak "normalna" argumentacja i rozmowa nie wystarcza:(
              • loppe Re: Gromkie brawa za ten post 04.10.13, 22:11
                kag73 napisała:

                > loppe napisał:
                >
                > > Kontynuując, mnie się postawa Velvetbelly po prostu podoba. To jest mądra
                > , dojr
                > > zała kobieta, kochająca swojego partnera, rozumiejąca że jest problem, sz
                > ukając
                > > a jakiejś tylko dodatkowej inspiracji z zewnątrz by znaleźć najlepsze roz
                > wiązan
                > > ie. Ale - Velvetbelly - na koniec musisz zaufać swojej ocenie, bo Ty znas
                > z jego
                > > i siebie, i wasz związek, najlepiej.
                > >
                > Loppe, milo widziec te Twoje pozytywne slowa, ale widzisz trudno, zeby velvetbe
                > lly problemu nie zauwazala, widac go mianowicie jak na dloni.
                > Mysle, ze jednak powinna pierdolnac leptopem o podloge, bo jak ktos przez rok c
                > aly czas w innym swiecie zyje(z inna kobieta) i jeszcze udaje, ze to nic takieg
                > o, to chyba jednak "normalna" argumentacja i rozmowa nie wystarcza:(

                No właściwie to tak. Nie jestem jednak pewny czy walenie laptopem o podłogę, "normalna" argumentacja i rozmowa (już były tak?), to są te drogi. Ja na przykład w takiej sytuacji usunąłbym się (ten urlop wyjazd 2 tyg.), bo nic na siłę... na siłę to się nie da dobrego związku budować...to się i tak potem...
                • loppe Re: Gromkie brawa za ten post 04.10.13, 22:17
                  ... potem zdegeneruje, nie mówię że koniecznie rozpadnie, bo niektórzy tak na siłę ciągną bardzo długo
                  • loppe Re: Gromkie brawa za ten post 04.10.13, 22:23
                    Osobiście - tu trochę odbiegam od konkretnego tematu - jestem sceptycznie nastawiony do techniki tłumaczenia partnerce/partnerowi wieloletniemu w czasie kryzysu (wszak wszystko już zostało powiedziane przez te lata). Jedno zdanie i wyjazd. Bo praca umysłowo-emocjonalna musi się odbyć w podmiocie.
                    • loppe Re: Gromkie brawa za ten post 04.10.13, 22:34
                      Tak, trzeba w takich sytuacjach umiejętnie zarządzać raczej sobą niż partnerem/partnerką!

                      (nie mówiąc już o laptopach:)
                • kag73 Re: Gromkie brawa za ten post 04.10.13, 22:24
                  loppe napisał:
                  > No właściwie to tak. Nie jestem jednak pewny czy walenie laptopem o podłogę, "n
                  > ormalna" argumentacja i rozmowa (już były tak?), to są te drogi. Ja na przykła
                  > d w takiej sytuacji usunąłbym się (ten urlop wyjazd 2 tyg.), bo nic na siłę...
                  > na siłę to się nie da dobrego związku budować...to się i tak potem...

                  No niby tez racja, ale...jak to "sprzedac"? Kochanie, dobrze, wstrzymujemy sie od seksu na dwa tygodnie w tym czasie ja wyjezdzam? Tak to widzisz? Czy jak ma to zrobic? I jak wroci to co bedzie dalej robic? Obserwowac sytuacje i czekac dalej? Napisz dalej jak to widzisz, bo rakuje mi fantazji tutaj troche.
                  Jasne, ze na sile sie dobrego zwiazku nie da zbudowac, ale czasem sie zdarza, ze ktos sie jednak tak nawet niechcacy i nieswiadomie moze troche zaplatac/pogubic a tak naprawde mu jednak na zwiazku i na partnerze zalezy. I wtedy takie "postawienie do pionu"/przywolanie do porzadku moze pomoc. Tak wiesz "aha, kurka chyba niezbyt dobrze postepuje, sie zapomnialam/zapomnialem, hmm zona nieszczesliwa/ maz nieszczesliwy, trza cos zmienic". No chyba, ze i tak jest pozamiatane z jego strony, wtedy...nic na sile.
                  • marek.zak1 Re: Gromkie brawa za ten post 04.10.13, 22:26
                    Back to square 1: pierdolniecie laptopem jest oprtymalne.Tylko katharsis może cos dać, mdle gadki niczego nie wniosą.
                    • loppe Re: Gromkie brawa za ten post 04.10.13, 23:12
                      marek.zak1 napisał:

                      > Back to square 1: pierdolniecie laptopem jest oprtymalne.Tylko katharsis może c
                      > os dać, mdle gadki niczego nie wniosą.

                      Nie ma tak łatwo. Ona ma pozostać sobą a nie walić laptopem wbrew swojej naturze. Ona wybierze rozwiązanie mądre, zgodne z Jej naturą i odpowiednie do Jej związku.
                      • loppe Re: Gromkie brawa za ten post 04.10.13, 23:18
                        Oczywiście może też walnąć laptopem jeśli uzna że to najlepsze wyjście...
                    • hello-kitty2 Re: Gromkie brawa za ten post 05.10.13, 11:29
                      marek.zak1 napisał:

                      > Back to square 1: pierdolniecie laptopem jest oprtymalne.Tylko katharsis może c
                      > os dać, mdle gadki niczego nie wniosą.

                      No chyba, ze to jej laptop:) Mnie by bylo szkoda rozwalac laptopa dla mezczyzny. W koncu najtanszy laptop kosztuje z 500 euro (?). Dlatego lepiej, bo taniej jemu przypierdzielic, jak juz tak sie upieracie przy rekoczynach :-)
                      • hello-kitty2 Re: Gromkie brawa za ten post 05.10.13, 11:32
                        hello-kitty2 napisała:

                        > marek.zak1 napisał:
                        >
                        > > Back to square 1: pierdolniecie laptopem jest oprtymalne.Tylko katharsis
                        > może c
                        > > os dać, mdle gadki niczego nie wniosą.
                        >
                        > No chyba, ze to jej laptop:) Mnie by bylo szkoda rozwalac laptopa dla mezczyzny
                        > . W koncu najtanszy laptop kosztuje z 500 euro (?). Dlatego lepiej, bo taniej j
                        > emu przypierdzielic, jak juz tak sie upieracie przy rekoczynach :-)

                        Aha! Albo rzucic najpierw miesem zamiast urzadzeniem: 'Rozpierdole Ci tego laptopa na lbie Ty....' ale to dla chamow zarezerwowane :) A chamy to sa tylko dwa na forum: ja i Zawle (moja krew :).
                        • marek.zak1 Re: Gromkie brawa za ten post 05.10.13, 13:34
                          Ja jestem bardzo miły - w końcu lata praktyki w korpo zmieniają charakter, ale jak się prywatnie wkurzę, to odległość miedzy groźbami (jak tak dalej, to co rozp...tego laptopa) i ich realizacją jest naprawdę mała. Wiem, ze ten lapotop winny nie jest, ale na wojnie straty byc muszą :)
                          • mojemail3 Re: Gromkie brawa za ten post 05.10.13, 14:12
                            marek.zak1 napisał:
                            "Ja jestem bardzo miły (...)ale jak się prywatnie wkurzę"

                            Tu Cię rozumiem, ze mnie też "niespotykanie spokojny człowiek";-)
                            Lecz to pewnie przez " ryby siną barwą kłute"...
                          • hello-kitty2 Re: Gromkie brawa za ten post 05.10.13, 14:43
                            marek.zak1 napisał:

                            > Ja jestem bardzo miły - w końcu lata praktyki w korpo zmieniają charakter, ale
                            > jak się prywatnie wkurzę, to odległość miedzy groźbami (jak tak dalej, to co r
                            > ozp...tego laptopa) i ich realizacją jest naprawdę mała. Wiem, ze ten lapotop
                            > winny nie jest, ale na wojnie straty byc muszą :)

                            Mowisz Marek, ze wkurzasz sie tylko 'prywatnie' :)
            • vorlonka Re: Gromkie brawa za ten post 05.10.13, 01:39
              Być może nie podkreśliłam tego wystarczająco, albo mój post brzmiał zbyt ostro - rozumiem postawę Velvetbelly i nie potępiam jej, w jakiś sposób nawet rezonuje z moimi oczekiwaniami co do związku, partnerstwa
              • protein.spill Czczę "nudziarę" 05.10.13, 02:33
                Kocham Cię (eufemizm, eufeminizm) za "sub-opytmalne". Używam tego na codzięń do określenia: "co za sterta łajna". I jeszcze do tego +100 pt za "nudziarę"

                O tyle trafiłaś w sedno, że odkąd traktujemy się jak wyizolowane osobowości w słoikach z wapniowej skorupki, odtąd (dlaczego nie?) mamy pana jak od założycielki wątku. Nie zdajesz sobie sprawy, "nudziaro", jak bardzo pożąda Cię (dokładniej: takiego typu) męska część ludzi. Ale najwyraźniej zaraz szuka mocniejszych wrażeń, biegnie za jakimiś obcojęzycznymi dziuniami.

                Moje stanowisko jest takie, że gdybym miał forsę rzędu Gatesa, poświęciłbym ją dla kobiet takich jak Autorka Wątku, albo Nudziara.
              • mojemail3 Re: Gromkie brawa za ten post 05.10.13, 09:54
                vorlonka napisała:

                (...)czytam Was dość długo, wciągające to forum(...)"

                Pisz więcej, chętnie ustąpię miejsca w tym tramwaju ;-)
              • brak.polskich.liter Re: Gromkie brawa za ten post 05.10.13, 12:23
                vorlonka napisała:

                > może nie trzaśnięcie komp
                > uterem (nigdy nie mogłam zrozumieć, co mężczyźni widzą w typie gorącokrwistej h
                > isteryczki), ale jasny sygnał, odsłaniający emocje

                Nie wiem, co mezczyzni widza i nie jestem przekonana, czy wszyscy widza i lubia to samo.

                Napisze, o co mi chodzilo z tym laptopem. Otoz tak, jak nie znosze egzaltacji i histerii, tak uwazam, ze akcja w stylu pizgniecia laptopem w wykonaniu osoby zazwyczaj spokojnej, zrownowazonej, empatycznej i nastawionej na dialog ma szanse byc bardziej skuteczna niz "powazne rozmowy" prowadzone po raz fefnasty. Wlasnie ze wzgledu na kontrast z tym, co zazwyczaj.
                Autorki watku o bycie histeryczna zolza nie podejrzewam (histeryczna zolza zrobilaby dzihad juz po pierwszym brzdaknieciu pana, ze sie zainteresowal jakas mloda dupencja z netu), jest raczej nadmiernie tolerancyjna. Dlatego wlasnie "wyjscie z siebie" z pelnym sztafazem by jej nie zaszkodzilo i pozwolilo na wyskoczenie z kapci zonomatki. Terapia szokowa bywa niekiedy skuteczna :)
              • kocio-kocio Re: Gromkie brawa za ten post 05.10.13, 12:25
                > widzę, że się rozmijamy, ważniejsze jest danie klarownego komunikatu, co mi nie
                > pasuje i na czym mi zależy, po czym trochę czasu, by jemu (a ufam w jego intel
                > ekt!) poprzekręcały się trybiki w mózgu i aby dotarło - coś jak na tej zasadzie
                > , wedle której zrobienie samodzielnie jednego zadania matematycznego więcej wno
                > si niż wysłuchanie piętnastu choćby najlepiej wytłumaczonych przykładów.


                Tak!
                Bardzo tak!
                Na wrzaski, rzucanie przedmiotami, ale też długotrwałe marudzące "wyjaśnianie" ludzie czasami (ja na przykład) reagują nie tak jakby sami chcieli.
                Mi się włącza reakcja obronna (byłam dzieckiem okrzykiwanym non stop, to pewnie z tego) i zaczynam sama wywrzaskiwać nieprzemyślane dyrdymały, których potem często-gęsto żałuję.
                Dużo lepiej działa Twoja metoda: powiedz i poczekaj.
                Ja lubię dodatkowo stawiać warunek typu: nie mów mi teraz co o tym myślisz, zastanów się na spokojnie, wrócimy do tematu jutro/za tydzień (zależnie od wagi problemu, ale zawsze konkretnie), do tego czasu żyjmy normalnie.
                Trochę to sztucznie, ale naście lat związków z różnymi facetami pokazało, że to działa.
                Zresztą na moją wrzeszczącą i fochującą mamę też.
              • hello-kitty2 Re: Gromkie brawa za ten post 05.10.13, 16:58
                vorlonka napisała:

                (nigdy nie mogłam zrozumieć, co mężczyźni widzą w typie gorącokrwistej h
                > isteryczki)

                Slowo klucz ''goracokwista''. Widza obietnice, ze w lozku bedzie goraco, ze bedzie wyrazala emocje histerycznie, bedzie rwac mu koszule i takie tam odjazdy. I taka tez 'zasluguje' bardziej na ostry lomot. Trudno przeciez przylac komus, kto do tego nie prowokuje :) Niektorzy tak lubia.
                • kag73 Re: Gromkie brawa za ten post 05.10.13, 17:09
                  hello-kitty2 napisała:
                  > Slowo klucz ''goracokwista''. Widza obietnice, ze w lozku bedzie goraco, ze bed
                  > zie wyrazala emocje histerycznie, bedzie rwac mu koszule i takie tam odjazdy. I
                  > taka tez 'zasluguje' bardziej na ostry lomot. Trudno przeciez przylac komus, k
                  > to do tego nie prowokuje :) Niektorzy tak lubia.

                  Nie, no, tak to nie...dzentelmen przelknie z anielskim spokojem a nie przyleje. Tak to ma wygladac, w moich oczach oczywiscie:)
                  • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Gromkie brawa za ten post 06.10.13, 00:16
                    Trochę mnie tu nie było , ale przeczytałem dokładnie całość bo zdecydowanie inna niż "standardowe" historie na tym forum :)
                    Z perspektywy faceta, który kryzys "40lecia" ma za sobą (bo moim skromnym zdaniem to dosyć istotny element całej układanki) powiem tak :
                    # było jak piszesz 5-6 lat szału ciał i wszystko grało i bzykało
                    # przyszedł słynny 7 rok związku, pojawiła się rutyna, przyzwyczajenie, temperatura siadła
                    # a od jakiegoś czasu twój facet ewidentnie głowę ma zajętą tą relacją netową - tym mocniej jest zajęty, że bez bezpośredniej konsumpcji nie miał (co najwyżej jakieś fikumiku przed kamerką...) a jednocześnie z tobą Elvet coraz słabiej mu wychodzi...

                    Nie wiem czy nie ma jakiegoś drugiego czy trzeciego dna tego jego kryzysu, czegoś co wiąże go z tą panną z 2 końca świata - a czego nie ma między wami. Z Twojego opisu odnoszę wrażenie, że on się coraz bardziej wycofuje, żyje w swoim świecie, myślę, że to rozdwojenie (jedna, znana dobrze kobieta w domu i druga, kompletnie realnie niepoznana gdzieś za górami i lasami) wpływa ewidentnie na erekcję i ogólny uwiąd ptaka.
                    Obstawiam 2 wersje - albo się chłopina zaplątał w głupi romans sieciowy który akurat trafił na dobrą glebę do dzielenia włosa na 4, filozofowania i ogólnego rozrachunku 40 lecia (być może też po 40 już kondycja trochę siada do tego, nie tylko w łóżku, tak zwyczajnie w życiu też)
                    - albo w myśl powiedzenia "jak pech, to po całości" - myślał, że sobie pogwarzy w sieci, a wyszedł z tego ewidentny problem w waszym związku, do tego nałożyły się jakieś problemy zdrowotne, no i ten osławiony kryzys 40latka - wszystko zaczyna widzieć w ciemnych barwach, marnie wygląda podsumowanie żywota, kuśka zawodzi - w rezultacie wycofuje się na wszystkich frontach jak to facet w myśl zasady "że jakoś to się samo ułoży"...

                    Tyle póki co - i również popieram porzucenie roli żony/partnerki akceptującej długi (chyba 2 letni jak piszesz) związek emocjonalny z jakąś babą z Peu czy Indonezji. Powinnaś dobitnie uświadomić mężowi, że okres tolerowania tej sytuacji minął -a w razie udawania, że nic nie rozumie może najpierw odciąłbym net, a potem wydał komunikat w stylu
                    "zapisz sobie gdzieś wszystkie ważne pliki z laptopa, bo jutro rozwalę ci go w drobny mak jak jeszcze raz zobaczę kolejną gadkę z tamtą panią".
                    Jak nie poskutkuje - sru o podłogę, najwyżej będziecie oboje bez laptopa i będziesz pisać na naszym forum z kafejek internetowych ;)
                    • marek.zak1 Re: Gromkie brawa za ten post 06.10.13, 08:53
                      Jak napisałem już z pczątku, widze to podobnie. Nie znam jednego czynnika - dzieci. Małżeństwo bez dzieci rzeczywiście po 7 latach przechodzićc może kryzys. Może to biologia, która mówi, że skoro nie ma dzieci, trzeba coś w związku zmienić, a może go zakończyć. Dzieci daja nową perspektywę i nowe cele, radość i nowe obowiazki, przy których mniej czasu na transcendentalne dywagacje sensu życia.
    • po-trafie Re: powstrzymanie sie od seksu 07.10.13, 16:53
      Wiem, ze jestem choleryczka i najwyrazniej druga zupelnie strona skali. Moze z tego powodu powinnam przemilczec, ale i nie moge sie powstrzymac. Moze moj punkt widzenia i watpliwosci rusza tez cos w Tobie.

      1. "wplatal sie w jakas tam znajomosc internetowa"
      - Twoj facet od ponad roku zyje w internetowym zwiazku, ktory wplywa na Wasze zycie. Wstaje w nocy, zeby siedziec przed kompem i z ta osoba rozmawiac. Poswieca temu czas, uwage i energie, wplywajac negatywnie na wasze wspolne zycie.
      A ty to kwitujesz okresleniem 'jakas tam znajomosc'?!?
      Rzucalabym talerzami i proponowala wyprowadzke. Po pierwszych dwoch miesiacach, postawilabym sprawe na ostrzu noza, zaproponowala tymczasowe rozstanie w celu przemyslenia priorytetow.
      Nie przeszkadzaja mi hobby i pasje, przyjeciele i rodzina.
      Znajdowanie nowej osoby, z ktora buduje bliskosc, ktora zabiera z naszej relacji, to jest tworzenie dziury. Dziury przez ktora uciekla cieplo i milosc: NA TO ZGODY NIE MA.

      2. "potrafie tak sie z nim kochac ze mam z tego przyjemnosc, choc wiem ze on jest zimny."
      "Cierpie, ale co mam zrobic"

      I znowu: ja tu czytam lekcewazenie. Przeczekiwanie. Machniecie reka i powiedzenie 'co mam zrobic' - machniecie na wasz zwiazek, milosc, cos fajnego co macie. Grzech zaniedbania i zaniechania.
      Co masz zrobic? Jesli chcesz to uratowac, to wszystko co mozesz. Zaczynajac od spytania mezczyzny swojego zycia, czy on widzi zmiany miedzy wami i co ON moze zrobic. Co razem mozecie zrobic. Jak razem wlozyc uwage, wysilek, pomyslunek i zaangazowanie w to, zeby odzyskac to, co mieliscie.
      A z tego co ty piszesz przebija ton: no trudno, tak musi byc, dobrze ze nie jest gorzej.
      Brakuje tylko tego, zeby zaczal gasic w sypialni swiatlo i prosic zebys nie wydawala dzwiekow, bo go z rytmu marzen wybijasz.

      3. " Po 10 latach namietnosc wygasa, to oczywiste, ale ludzie dalej uprawiaja ze soba seks"
      Zakochanie moze wygasac. To, ze namietnosc wygasa, nie jest oczywiste. To jest efekt waszych wspolnych dzialan lub ich braku, a nie jakis nieunikniony proces.

      4. "Co z nim moze byc? Co mam zrobic?"

      Spytalabym raczej, ze Z WAMI MOZE BYC? jak to jest, ze on spedza noce przy kompie, czulosc i bliskosc wam ze zwiazku ucieka, i jedyne rozwiazanie jakie znajdujecie, to wstrzymac sie od seksu.. W sumie zwiazek na twoich oczach umiera, a Ty piszesz o tym w kontekscie przejsciowej mrzawki i ewentualnego zaniepokojenia jego kondycja zdrowotna...
      • velvetbelly Re: powstrzymanie sie od seksu 07.10.13, 20:30
        Przeczytalam uwaznie wszystkie Wasze komentarze i wpisy. Na pewno mna poruszyly, bo zamiast skupiac sie na skutku, przenalizowaly przyczyne. Szczerze mowiac gdzies tam gleboko mialam swiadomosc tego, ze problemy z seksem wynikaja z owej znajomosci. A z kolei znajomosc jest wynikiem znudzenia, przewidywalnosci, braku zaskakiwania, matkowania itp. Kurcze - nawet w zdaniu, ktore napisalam przed chwila widac moja postawe – to ja jestem winna temu ze on szuka podniet na zewnatrz. Typowe :(
        Niestety – nie potrafie stawiac spraw na ostrzu noza, rzucac talerzami czy laptopami, wyprowadzac sie itp. Moze gdybym miala 10 lat mniej, to bardziej bylabym sklonna do takich zachowan. Brutalna prawda jest taka, ze w moim wieku (44 lata) szansa na ulozenie sobie zycia na nowo, jest bliska zeru. Tym bardziej, ze z tym czlowiekiem naprawde czuje sie zzyta. On chyba ze mna tez, bo nie raz rozmawialismy, ze ta sytuacja jest dla mnie nie do zaakceptowania. I co… niemalze blagal mnie zebym nie odchodzila. Ale gdy wspominam o dziewczynie z internetu – totalnie sie w sobie zamyka.
        Poza tym – spedzamy razem czas, rozmawiamy, lubimy sie. Tylko zar wygasl przez te dziewczyne. No I jeszcze ten seks 
        Coz – Wasze komentarze sa dla mnie bardzo cenne. Zamknelam sie w swoim problemie i uwazalam, ze tak musi byc. Spojrzenie z zewnatrz budzi we mnie chec podjecia walki I moze zmiany. Musze to wszystko przemyslec….
        • kag73 Re: powstrzymanie sie od seksu 07.10.13, 22:01
          "Brutalna prawda jest taka, ze w moim wieku (44 lata) szansa na ulozenie sobie zycia na nowo, jest bliska zeru. Tym bardziej, ze z tym czlowiekiem naprawde czuje sie zzyta. On chyba ze mna tez, bo nie raz rozmawialismy, ze ta sytuacja jest dla mnie nie do zaakceptowania. I co… niemalze blagal mnie zebym nie odchodzila. Ale gdy wspominam o dziewczynie z internetu – totalnie sie w sobie zamyka."

          Tutaj mi ewidentnie cos nie pasuje, nic na to nie poradze. Czujesz sie z nim "zyta, on z Toba chyba tez. Wiec on Cie blaga, zebys nie odchodzila i dlatego nie odchodzisz. A Ty blagalas go juz kiedys, zeby zakonczyl te znajomosc? I co? I w momecie kiedy blaga to automatycznie sie mowi: "od jutra koniec z ta znajomoascia". Jezeli jestes dosc pewna jego uczuc, zagralabym w pokera i jednak postawila ultimatum. W koncu skoro jemu tez zalezy na Was...kto jest tutaj wazniejszy/najwazniejszy? Wasz zwiazek czy ICH zwiazek?
          Mowisz, ze ta sytuacja jest nie do zaakceptowania ale jednak akceptujesz/tolerujesz, czyli on nie widzi/nie ponosi zadnych konsekwencji. Ty pomialczysz, pojeczysz, pozalisz sie troche...tyle zniesie...i do przodu, sytuacja sie nie zmienia. Rozmawialiscie czesto ale Wasze rozmowy nic nie wnosza/nic nie zmieniaja.
          • kag73 Re: powstrzymanie sie od seksu 07.10.13, 22:05
            Krotko mowiac, wydaje mi sie, ze musisz zmienic strategie, bo ta stara nie skutkuje:(
            • marek.zak1 Dla nieszczęśliwie zakochanych 07.10.13, 22:09
              A oto wiersz, który napisałem dla wszystkich nieszczęśliwie zakochanych kobiet. Good night.
              Prepraszam
              Przepraszam, że patrzę na Ciebie,
              Naprawdę, nie mogę inaczej,
              Choć pewnie lepiej by było,
              Byś nigdy mnie nie zobaczył.

              Przepraszam, że myślę o Tobie,
              Naprawdę inaczej nie mogę.
              Choć dawno już ktoś zdecydował,
              Że inną wybraliśmy drogę.

              Przepraszam, nie mogę inaczej,
              Jak tylko marzyć o Tobie.
              O przyjacielu, kochanku,
              Tak bliskiej wciąż mi osobie
              • jesod Re: Dla nieszczęśliwie zakochanych 07.10.13, 22:40
                marek.zak1 napisał:
                > A oto wiersz, który napisałem dla wszystkich nieszczęśliwie zakochanych kobiet.

                Zimny wiersz. Bez czucia i bez wczucia się w kobietę.
                • kaiser.blade Re: Dla nieszczęśliwie zakochanych 07.10.13, 22:53
                  jesod napisała:

                  > Zimny wiersz. Bez czucia i bez wczucia się w kobietę.

                  Ale może to jest wierszo o zimnej kobiecie ? No wiesz, tej z tych:

                  www.youtube.com/watch?v=KVvWg3EZK1g
                  • jesod Re: Dla nieszczęśliwie zakochanych 07.10.13, 23:13
                    kaiser.blade napisał:
                    > Ale może to jest wierszo o zimnej kobiecie ? No wiesz, tej z tych:
                    >
                    > www.youtube.com/watch?v=KVvWg3EZK1g

                    I dlatego, że to "zła kobieta była" - była nieszczęśliwie zakochana???
                    To nie jest wiersz o zimnej kobiecie, bo... wtedy najprawdopodobniej napisałby go mężczyzna.
                    Poza tym, to właśnie kobieta wypowiada się w wierszu Marka, dla nieszczęśliwie zakochanych kobiet.
                    Zauważ, że ona jeszcze ma jakieś poczucie winy w odniesieniu do swego uczucia i przeprasza za to swój obiekt zakochania. Dziwne...
                    Kocham więc jestem winna? "To twój problem" - tak powiedział jej ten wybraniec?
                    Przyznasz, że to nie bardzo się trzyma uczuciowej kupy. :)
                    • kaiser.blade Re: Dla nieszczęśliwie zakochanych 07.10.13, 23:31
                      No ale ten wiersz napisał facet i właśnie emocjonalnie trzyma się kupy, tylko z punktu widzenia nieszczęśliwie zakochanego faceta :)
                      Nie wiem jak nieszczęśliwie zakochują się kobiety, ale pewnie inaczej, skoro poddajesz sens wiersza w wątpliwość.
              • rekreativa Re: Dla nieszczęśliwie zakochanych 07.10.13, 23:29
                Eee...
                A za co ona przeprasza?
                • marek.zak1 Re: Dla nieszczęśliwie zakochanych 08.10.13, 09:07
                  Za to, że jak było naprawdę, zakochała się w żonatym facecie i stara się go (jak na razie) bezskutecznie uwieść. Wie, że robi źle, ale nic z tym zrobić nie może.
            • kag73 Re: powstrzymanie sie od seksu 08.10.13, 11:30
              Jeszcze chcialam dorzucic, ze Twoj maz dokonale wie, ze Ty, tak jak napisalas,
              nie potrafisz " stawiac spraw na ostrzu noza, rzucac talerzami czy laptopami, wyprowadzac sie itp."
              On o tym wie, wiec nie widzi koniecznosci zmiany swojego zachowania, bo absolutnie nic mu nie grozi. Pomijam kwestie milosci i szacunku do partnerki, kto kocha nie rani, zwlaszcza swiadomie, moim zdaniem(wiem, idealy). Do tego pomijam kwestie ignoracji wobec partnera, seks nie wychodzi, wiec go nie bedzie, powstrzymamy sie i zadnych innych krokow nie trzeba tutaj podejmowac, wszystko bez zmian. A zona, poniewaz jest z tych kochajacych zawsze i 44 letnich... zaakceptuje albo po prostu przelknie, bo co niby ma zrobic?
              Bron Boze nie chce zachecac Cie, zebys sie rozstala z mezem. Podajesz rozsadne argumenty, owszem, duzo Was laczy i masz 44 lata. A teraz wyobraz sobie, ze masz 45 lat, maz jednak znalazl jakas droge i chce reszte zycia spedzic ze swoja "nowa znajomoscia".
              I co w tedy? I nic....i zycie toczy sie dalej! I nie szkodzi, ze masz 45 lat.
              Nie potrafisz postawic ultimatum, bo boisz sie, ze wybierze ja? Czy boisz, ze na swiatlo dzienne wyjdzie prawda o Was, ktorej tak naprawde nie chcesz uslyszec, bo nie bedziesz wiedziala co z tym zrobic , jak zyc dalej, jak to rozwiazac?

              Oczywiscie mozesz dalej trwac...brak seksu az do odwolania, ale jest szansa, ze sie pojawi, nadzieja jest zawsze. A jezeli nie, mozna sie przyzwyczaic i do tego jest nadzieja, ze po paru latach i tak Ci sie seksu odechce i w ogole nie bedzie on istotny. Seks nie jest przeciez najwazniejszy a Ty boisz sie samotnosci a z mezem sie dobrze rozumiesz, zyje Ci sie niezle.
              A teraz usiac sobie na spokojnie i zastanow sie co czujesz/jak sie czujesz i czym moze to miec jakies konsekwencje dla Waszego zwiazku.

              Przemysl wszytsko na spokojnie i napisz co wymyslilas:)

              A stad ta znajoma, z Chin czy z Ameryki Poludniowej?

              Ja Ci tego nie pisze zlosliwe, nie zazdroszcze Ci tej sytuacji, bo naprawde nie jest latwa:(



              • kag73 Re: powstrzymanie sie od seksu 08.10.13, 11:43
                Jeszcze jedno: jak maz widzi kwestie Twojego zycia seksualnego i satysfakcji?
                Jego wyobrazenie jest: teraz powstrzymamy sie od seku i...co...przeczekamy az bede mial wielka chcice i wtedy...pojdzie jak z platka. Czy jaki jest jego plan? Warto sie dowiedziec, moim zdaniem.
                A Ty, jak pokorne ciele, poczekasz i przeczekasz? Nie widzac nawet zadnych staran z jego strony, bo nie jestem pewna czy powstrzymanie sie od seksu to akurat dobra droga jest? Ja bym powiedziala, ze predzej powstrzymanie sie od onanizmu i ewentualnie, jezeli to (fizlologicznie) konieczne(w co watpie)pomoc specjalistyczna, wtedy Ty, kochajaca malzonka, jak najbardziej mozesz wspierac.
                Czy tez on przewiduje kogos na boku dla Ciebie? Nieeee, Ty tak nie porafilabys...ale abstrahujac od tego, on moze nawet nie mialby nic przeciwko, najwazniejsze: ze zostawisz go w spokoju.
                • pp.ptr Re: powstrzymanie sie od seksu 08.10.13, 20:04
                  Do Autorki wątku:

                  1. Zachowanie Twojego faceta świadczy o tym, że najprawdopodobniej spotkał się z tą dziewczyną. Tysiące kilometrów to nie jest przeszkoda nie do pokonania i to spotkanie było całkiem niedawno. Przypuszczam na 90%, że uprawiał z nią seks w trakcie tego spotkania. I że ten seks był zupełnie inny niż z Tobą. I w każdej sytuacji łóżkowej widzi ją zamiast Ciebie. Tylko to nie ten dotyk i nie to ciało i nie ta namiętność. Rozprasza się i stąd te problemy w łóżku.
                  2. Myślę, że dobrze robisz, że nie rzucasz talerzami i nie stawiasz sprawy na ostrzu noża sugerując wyprowadzkę. Bo w takiej sytuacji wyprowadzi się na pewno. I bez żalu. Nawet będzie Ci wdzięczny, że mu pomogłaś. Dopóki masz go w domu, możecie jeszcze o siebie walczyć, o ile chcecie. Jeżeli wyjdzie - to będzie koniec.
                  3. Co możesz zrobić? Szczera rozmowa, ale bez przypierania do muru. Zapytaj go jak widzi przyszłość swojego związku z Tobą. Przemyśl też swoje postępowanie (ale się nie obwiniaj). Kryzys wieku średniego mężczyzn to jedna z przyczyn mogących mieć wpływ na jego zachowanie. Jeżeli partner nie miał dotychczas takich wystrzałów, to warto też zapytać siebie, czego mogło mu brakować? Najgorsze jest wtedy takie usprawiedliwianie się, że przecież miał obiadki, wyprane skarpetki i wyprasowane koszule. Z perspektywy faceta w wieku Twojego mogę powiedzieć, że nie na takim "porządku" nam w życiu zależy. Czasami dobre słowo, miłe powitanie przy wejściu do domu jest 100x lepsze niż smaczny obiad... który umiemy i tak sobie zrobić sami. Może brakło mu czułości, albo rozmowy z kimś, kto nie będzie się odwoływać do jego charakteru, wad i popełnionych w życiu gaf???
                  Ten post jest w pewnym sensie projekcją moich własnych doświadczeń... Pozdrawiam i walcz!
                  • loppe Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 09:23
                    To przykład thinking out of the box: że jednak doszło do spotkania pary kochanków.

                    Co do czułości i dobrego słowa to, na ile tu poznaliśmy Autorkę wątku, mnie się wydaje że tego mu w związku nie brakuje.
                    • mojemail3 Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 09:25
                      loppe napisał:

                      > Co do czułości i dobrego słowa to, na ile tu poznaliśmy Autorkę wątku, mnie się
                      > wydaje że tego mu w związku nie brakuje.

                      Dokładnie takie samo odnoszę wrażenie, dobra wybaczająca wszystko mamusia...
                    • pp.ptr Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 09:36
                      No nie wiem, czy to jest thinking out of the box. Rok czasu to sporo i w koncu moze sie okazac, ze Frankfurt nad Menem czy Berlin sa na tyle "osiagalne" samolotem, ze da sie tam i z powrotem obrocic w jeden nie budzac zadnych podejrzen malzonki, absolutnie zadnych! Jest tez sporo czasu na "zorganizowanie" pieniedzy na taki trip. Nie wiem gdzie autorka mieszka, ale jezeli jest to duze miasto, to do spotkania moglo dojsc...
                      Przepraszam za brak polskich znakow.
                      • loppe Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 09:45
                        Miałem na myśli że jako jedyny w wątku miałeś dość wyobraźni by wyjść poza platoniczny paradygmat przyjęty przez Autorkę. To jest thinking out of the box. Pozytywna cecha.
                        • kag73 Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 10:02
                          Mysle, ze niekoniecznie musieli sie spotkac(ci kochankowie), chociaz owszem mogli, tez nie wykluczone. Rzecz w tym, ze facet zdecydowanie jest zaangazowany emocjonalnie a to wystraczajaca "blokada" i sila rzeczy oddala sie od zony. Do tego fizjoligiczne zaspokojenie zapewnie sobie inaczej. A to, ze ktos z kims sie lubi, milo rozmawia i spedza czas...to ja moge z co piata osoba na ulicy;)) Pytanie tylko dla kogo bije moje serce i pulsuje moje cialo? Hmm, moze u niego dla obu? Ale raczej nie wyglada:(
                          I zdecydowanie "milych slow" to on od zony ma pod dostatkiem, moze tera dla odmiany by dobrej haji potrzebowal. Chociaz moze jest za pozno. Kto to wie.
                          Hmm, spokojne zycie z mila osoba nie jest zle, moze lepsze niz samotnosc(chociaz wcale nie powiedziane, ze innych zainteresowanych by nie bylo) a seks mozna sobie znalezc gdzie indziej/z kims innym. No chyba, ze maz jednak zapragnie ratowac/odbudowywac to co bylo kiedys. Tylko jak sie tego od niego dowiedziec?
                          • loppe Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 10:08
                            Ja zaś dodam, że moim zdaniem on wcale nie jest mężem Autorki, tzn. nie brali ślubu...
                            • kag73 Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 10:22
                              loppe napisał:
                              > Ja zaś dodam, że moim zdaniem on wcale nie jest mężem Autorki, tzn. nie brali ś
                              > lubu...

                              Aha, i jakie to ma znaczenie? Dla mnie zadnego, sa/byli razem, bo chcieli, po co im slub, niektorym slubu do tego nie potrzeba. Patrz Kutuzow(nawiasem na pewno i on wezmie slubu jak dziewczyna bedzie chciala, podpowiada mi intuicja;)
                              Czy jestes zdania, ze tylko niezdecydowani nie chca sie deklarowac i brac slubu? To oczywiscie tez mozliwa opcja:)
                              • loppe Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 11:15
                                No tak jak powiadasz Kag, brak ślubu po 10 latach po pierwsze sporo mówi o związku (m.in. że jest to związek ludzi ceniących autonomię, wolność), po drugie zaś zmniejsza bariery wyjścia.

                                Najmi, uroczy ten "występny dziadyga":). Zaraz po tym mówisz - i męczyć się z takim gdy nawet nie składałam przysięgi... Otóż on też nie składał hi hi
                                • kag73 Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 11:26
                                  loppe napisał:

                                  > No tak jak powiadasz Kag, brak ślubu po 10 latach po pierwsze sporo mówi o zwią
                                  > zku (m.in. że jest to związek ludzi ceniących autonomię, wolność), po drugie za
                                  > ś zmniejsza bariery wyjścia.
                                  >
                                  > Najmi, uroczy ten "występny dziadyga":). Zaraz po tym mówisz - i męczyć się z t
                                  > akim gdy nawet nie składałam przysięgi... Otóż on też nie składał hi hi

                                  Poweim tak, pobudki moga byc rozne. Jezeli ja dla siebie zadecydowalam, ze to ten, kocham i chce z nim byc, to nie potrzebna mi przysiega przed Bogiem/ludzmi i mnie wcale nie latwiej byloby sie rozstac. A jezeli bylabym nieszczesliwa, to przysiega przysiega, ale zycie mam tylko jedno. Najtrudniej rozstac sie jak sa dzieci, moim zdaniem, niezaleznie od tego czy jest slub czy nie. Kredyty pomijam:))

                                  Przeciez jezeli dwoje ludzi jest razem bez slubu nie znaczy, ze robia co chca, nie biorac wzgledu na druga osobe, ze zyja jakby byli sami.
                                  • kag73 Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 11:31
                                    Aha, nie wiemy dlaczego tutaj nie bylo slubu, kto chcial albo nie chcial i dlaczego.
                                    Moze sa ateistami?
                                    • loppe Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 11:37
                                      Wiemy że jest to związek bardziej wolnościowy niż większość związków, w którym internetowy romans nie jest takim tabu jak dla większości wypowiadających się w wątku
                                      • loppe Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 11:39
                                        A gdyby Partner nie zawodził seksualnie w ogóle nie byłoby wątku!
                                      • kag73 Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 11:58
                                        loppe napisał:

                                        > Wiemy że jest to związek bardziej wolnościowy niż większość związków, w którym
                                        > internetowy romans nie jest takim tabu jak dla większości wypowiadających się w
                                        > wątku
                                        Co prosze? mysle, ze sie mylisz. To, ze ten romas jest tutaj mozliwy to kwestia podejscia do tego tej kobiety i charakterek tego pana a nie kwestia slubu.
                                        • loppe Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 12:01
                                          kag73 napisała:

                                          > loppe napisał:
                                          >
                                          > > Wiemy że jest to związek bardziej wolnościowy niż większość związków, w k
                                          > tórym
                                          > > internetowy romans nie jest takim tabu jak dla większości wypowiadających
                                          > się w
                                          > > wątku
                                          > Co prosze? mysle, ze sie mylisz. To, ze ten romas jest tutaj mozliwy to kwestia
                                          > podejscia do tego tej kobiety i charakterek tego pana a nie kwestia slubu.

                                          Nie, nie. Ja zarysowałem charakterystykę związku i osób w nim uczestniczących, która konsekwentnie znajduje odzwierciedlenie i w braku ślubu (tolerancja dla braku formalnej więzi), i w przyzwoleniu na romans internetowy (znów tolerancja). Podtrzymuję.
                                          • kag73 Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 12:12
                                            loppe napisał:
                                            >
                                            > Nie, nie. Ja zarysowałem charakterystykę związku i osób w nim uczestniczących,
                                            > która konsekwentnie znajduje odzwierciedlenie i w braku ślubu (tolerancja dla
                                            > braku formalnej więzi), i w przyzwoleniu na romans internetowy (znów tolerancja
                                            > ). Podtrzymuję.
                                            Widze to inaczej. Bo nie wiadomo czy ona ten brak slubu toleruje, moze to ona slubu nie chciala. Jedyne co mi sie tutaj jawi to: ze ona tak bardzo chce miec tego samca, boi sie go stracic, ze po prostu przelknie prawie wszydtko, byle zostal z nia. Albo zwyczajniej: zbagatelizowala sprawe znajomosci na poczatku a efektem jest jego coraz wieksze zaangazowanie emocjonalne z biegiem czasu, rok, to szmat czasu.
                                            • loppe Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 12:23
                                              To już są szczegóły mechaniki tej ich wolności i autonomii: czy jedno bardziej a drugie mniej za tym (normalne że rzadko oboje 100% identycznie), fundamentalną sprawą jest fakt 10 lat pożycia bez ślubu i rocznej tolerancji romansu.
                                              • loppe Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 12:24
                                                Szczegóły nieznane nam szczegółowo:)
                                                • loppe Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 12:46
                                                  Rzecz jasna istnieje alternatywna hipoteza, że ona jest jakąś jego niewolnicą Isaurą, ale wydaje mi się mało prawdopodobna
                                              • loppe Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 12:53
                                                Ad. fundamentalną sprawą jest fakt 10 lat pożycia bez ślubu i rocznej tolerancji romansu.

                                                Ten pierwszy jako "fakt" który przyjęliśmy w dyskusji, bo to nie jest fakt, lecz moja hipoteza
                                                • kag73 Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 15:03
                                                  Oj, loppe, ale sie nawypisywales a ja w tym czasie zdarzylam skoczyc do miasta i kupic sobie wreszcze ten czarny neglige;))

                                                  Sluchaj, ona tego jego "romansu" nie chciala nazywac "romansem", po prostu probowala bagatelizowac sprawe(myslenie zyczeniowe). Tym bardziej, ze niewiele mogla zdzialac nie potrafiac walnac piescia stol, tylko brala na przeczekanie, ze to taki "wybryk" niegrozny i minie. W koncu baba daleko i "bzykania" nie ma, nie byla swoadoma jak niebezpieczne moze byc zaangazowanie emocjonalne.
                                                  • loppe Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 15:17
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Oj, loppe, ale sie nawypisywales a ja w tym czasie zdarzylam skoczyc do miasta
                                                    > i kupic sobie wreszcze ten czarny neglige;))

                                                    Oj, będą wióry leciały z małżeńskiego łoża za niecałe dwa tygodnie:))
                                                    >
                                                    > Sluchaj, ona tego jego "romansu" nie chciala nazywac "romansem", po prostu prob
                                                    > owala bagatelizowac sprawe(myslenie zyczeniowe). Tym bardziej, ze niewiele mogl
                                                    > a zdzialac nie potrafiac walnac piescia stol, tylko brala na przeczekanie, ze t
                                                    > o taki "wybryk" niegrozny i minie. W koncu baba daleko i "bzykania" nie ma, nie
                                                    > byla swoadoma jak niebezpieczne moze byc zaangazowanie emocjonalne.

                                                    Ja myślę że nie doceniamy pewnych osób zamykając je w swojej optyce (schlebiam sobie że mam chociaż dwie optyki - analityczną jak Twoja i taką drugą tajemniczą:) ale pewnie tylko sobie schlebiam:). Więc - to nie jest naiwność i niedoinformowanie z Jej strony, lecz...
                                                  • kag73 Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 15:36
                                                    loppe napisał:
                                                    > Oj, będą wióry leciały z małżeńskiego łoża za niecałe dwa tygodnie:))

                                                    Hmm, nie dopisalam, ze nie zawsze dotrzymuje slowa i mam silna wole...dalam sie uwiezc:)) Co nie zmienia faktu, ze wiory i za niecale dwa tygodnie moga leciec, ale kto by tyle wytrzymal:)?

                                                    > Ja myślę że nie doceniamy pewnych osób zamykając je w swojej optyce (schlebiam
                                                    > sobie że mam chociaż dwie optyki - analityczną jak Twoja i taką drugą tajemnicz
                                                    > ą:) ale pewnie tylko sobie schlebiam:). Więc - to nie jest naiwność i niedoinfo
                                                    > rmowanie z Jej strony, lecz...
                                                    No nie wiem, stawiam, ze jej na gosciu zalezy i dlatego przymyka oko probujac sobie to racjonalnie wytlumaczyc.
                                                  • loppe Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 15:52
                                                    No przecież wiemy że te dwa tygodnie to umowne
                                                    A Ty masz pięknie bijące serce Kag, nie myśl że Cię ograniczyłem...
                                                  • loppe Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 15:53
                                                    ... w percepcji Osoby
                                                  • kag73 Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 16:22
                                                    loppe napisał:
                                                    > A Ty masz pięknie bijące serce Kag, nie myśl że Cię ograniczyłem...

                                                    No, serce to jaj mam, ale leb na kraku tez:)))
                            • mojemail3 Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 10:24
                              loppe napisał:

                              > Ja zaś dodam, że moim zdaniem on wcale nie jest mężem Autorki, tzn. nie brali ś
                              > lubu...
                              To już zupełnie nie rozumiem, męczenia się z występnym dziadem...jak przysięgi nie ma, dzieci nie ma to po co???
                              • kag73 Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 10:27
                                mojemail3 napisała:
                                > To już zupełnie nie rozumiem, męczenia się z występnym dziadem...jak przysięgi
                                > nie ma, dzieci nie ma to po co???
                                Bo ma 44 lata i zostanie sama:((
                                • kag73 Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 10:28
                                  kag73 napisała:

                                  > mojemail3 napisała:
                                  > > To już zupełnie nie rozumiem, męczenia się z występnym dziadem...jak prz
                                  > ysięgi
                                  > > nie ma, dzieci nie ma to po co???
                                  > Bo ma 44 lata i zostanie sama:((
                                  Aha, poza tym, o milosci nigdy nie slyszalas??? Kocha go! To nie takie proste a ze on nie kocha jej, to juz jest inna bajka. Ludzie czesto nie chca uwierzyc, ze jedna milosc to jednak za malo.
                                  • mojemail3 Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 10:33
                                    kag73 napisała:

                                    > kag73 napisała:
                                    >
                                    > > mojemail3 napisała:
                                    > > > To już zupełnie nie rozumiem, męczenia się z występnym dziadem...j
                                    > ak prz
                                    > > ysięgi
                                    > > > nie ma, dzieci nie ma to po co???
                                    > > Bo ma 44 lata i zostanie sama:((
                                    > Aha, poza tym, o milosci nigdy nie slyszalas??? Kocha go! To nie takie proste a
                                    > ze on nie kocha jej, to juz jest inna bajka. Ludzie czesto nie chca uwierzyc,
                                    > ze jedna milosc to jednak za malo.

                                    Kag, no i co z tego że 44 lata ?? Moja znajoma w tym wieku będąc singielką poznała kilka lat młodszego przystojniaka, są ze sobą już 6 lat i właśnie sobie wypasioną sypialnię sprawili...
                                    Ze kocha niby? To chyba uzależnienie hormonalne i emocjonalne, a nie miłość...
                                    Matkuje mu, a to niewielu lubi...
                                    • kag73 Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 10:43
                                      mojemail3 napisała:
                                      > Kag, no i co z tego że 44 lata ?? Moja znajoma w tym wieku będąc singielką poz
                                      > nała kilka lat młodszego przystojniaka, są ze sobą już 6 lat i właśnie sobie wy
                                      > pasioną sypialnię sprawili...

                                      Alez, dziewcze, toz to ona mowi a nie ja:( Ja nie z tych matkujacych. Ja jak trzeba to w pokera gram i tylke, jak sie ma pie..lnac to sie pier..nie i tyle:)
                                      • mojemail3 Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 10:51
                                        kag73 napisała:
                                        > Alez, dziewcze, toz to ona mowi a nie ja:( Ja nie z tych matkujacych. Ja jak tr
                                        > zeba to w pokera gram i tylke, jak sie ma pie..lnac to sie pier..nie i tyle:)

                                        Wiem, wiem, nawet odnalazłam ten fragment,że go kocha...
                                        I ten:
                                        (...)"Przez ten czas seks pomiedzy nami caly czas byl, ale juz nie tak namietny. Ok – po tylu latach potrafie tak sie z nim kochac ze mam z tego przyjemnosc, choc wiem ze on jest zimny(...)"
                                        No i to mi się w głowie nie mieści, jak nie mam złota to tombaku nie chcę, obejdę się.
                                        • kag73 Re: powstrzymanie sie od seksu 09.10.13, 10:56
                                          mojemail3 napisała:

                                          > (...)"Przez ten czas seks pomiedzy nami caly czas byl, ale juz nie tak namietny
                                          > . Ok – po tylu latach potrafie tak sie z nim kochac ze mam z tego przyjem
                                          > nosc, choc wiem ze on jest zimny(...)"
                                          > No i to mi się w głowie nie mieści, jak nie mam złota to tombaku nie chcę, obej
                                          > dę się.

                                          Kochana, niektorzy mezowie maja tak cale zycie i co?:) I dzieci i kredyt i pieniadze...
      • janznepomuka Re: powstrzymanie sie od seksu 11.10.13, 00:40
        He, he, właśnie po ponad 3 latach (3 lata i 2,5 miecha) pierwsza instancja orzekła rozwód.
        M.in. za rzucanie talerzami winna została moja formalnie jeszcze żona.

        Więc ja bym nie rzucał jednakowoż.....
        • kag73 Re: powstrzymanie sie od seksu 11.10.13, 10:10
          janznepomuka napisał:

          > He, he, właśnie po ponad 3 latach (3 lata i 2,5 miecha) pierwsza instancja orze
          > kła rozwód.
          > M.in. za rzucanie talerzami winna została moja formalnie jeszcze żona.
          >
          > Więc ja bym nie rzucał jednakowoż.....

          Moi zdaniem to cale orzekanie o winie to kompletny bezsens jest, to tak nawiasem.
          Tutaj, to jak chyba slusznie domysla sie loppe, nie maz, czyli slubu nie bylo.
          Do tego porownajmy co gorsze i kto winien.
          On: rok interentowego "romansu" i czatowania nawet po nocach.
          Ona: rzucanie talerzami albo moze rzucenie raz talerzami.
          Hmm, i teraz idziemy po lini: co kto komu udowodni czy co gorsze, jakby nie bylo talerze pieniadze kosztowaly, co nie;))?
          >
          >
          • marek.zak1 Re: powstrzymanie sie od seksu 11.10.13, 14:21
            Za rzucanie talerzami, czy za trafienie? Samo rzucanie nie może być powodem winy rozpadu małżeństwa, natomiast trafienie jest PRZEMOCĄ..
            • janznepomuka Re: powstrzymanie sie od seksu 11.11.13, 17:40
              Rzucanie zawsze było w moją stronę, nawet na wiele metrów (maks. jakieś 6-7, metraże spore). Przyznała się, że ona tak zawsze reaguje, że starała się celować prosto pod moje nogi.

              Niestety parę razy dostałem rykoszetem odłamkami, a raz przegórowała i dostałem talerzem prosto w piszczel. Muszę sarkastycznie przyznać, że kubkami wykazywała większą celność, ale kubki pozostawiły w mieszkaniu trwałe ślady, głównie na meblach, ale też na podłodze marmurowej za 700 zł/m^2.

              Jedynie na granicie (tylko 350 zł/m^2, bo z przeceny) śladów nie zostało.

              Nie muszę chyba dodawać, że NIE był to jedyny problem w tym 25-letnim związku (20 lat formalnego).....Raczej taka błahostka, jedna z licznych wisienek na torcie.

              Brak seksu był za to permanentny i moje stare posty można pewnie by tu znaleźć.
              • zawle Re: powstrzymanie sie od seksu 11.11.13, 17:43
                janznepomuka napisał:

                > Rzucanie zawsze było w moją stronę, nawet na wiele metrów (maks. jakieś 6-7, me
                > traże spore). Przyznała się, że ona tak zawsze reaguje, że starała się celować
                > prosto pod moje nogi.
                >
                > Niestety parę razy dostałem rykoszetem odłamkami, a raz przegórowała i dostałem
                > talerzem prosto w piszczel. Muszę sarkastycznie przyznać, że kubkami wykazywał
                > a większą celność, ale kubki pozostawiły w mieszkaniu trwałe ślady, głównie na
                > meblach, ale też na podłodze marmurowej za 700 zł/m^2.
                > Jedynie na granicie (tylko 350 zł/m^2, bo z przeceny) śladów nie zostało.

                :))))

                > Brak seksu był za to permanentny i moje stare posty można pewnie by tu znaleźć.

                Ale wesoło chyba było? Na tyle wesoło że wytrzymałeś 25 lat:)) Mam nadzieję że teraz nie piszesz ruszając oczami lub z więzienia?:)
                • urquhart Re: powstrzymanie sie od seksu 11.11.13, 17:53
                  > > a większą celność, ale kubki pozostawiły w mieszkaniu trwałe ślady, główn
                  > ie na
                  > > meblach, ale też na podłodze marmurowej za 700 zł/m^2.
                  > > Jedynie na granicie (tylko 350 zł/m^2, bo z przeceny) śladów nie zostało.
                  >
                  > :))))
                  >
                  > > Brak seksu był za to permanentny i moje stare posty można pewnie by tu zn
                  > aleźć.
                  >
                  > Ale wesoło chyba było? Na tyle wesoło że wytrzymałeś 25 lat:)) Mam nadzieję że
                  > teraz nie piszesz ruszając oczami lub z więzienia?:)

                  Rany brzmi jak wyznanie męczennika.
                  Ale męczennika jakiej konkretnie sprawy bo się pogubiłem?
                  • zawle Re: powstrzymanie sie od seksu 11.11.13, 17:57
                    urquhart napisał:> Rany brzmi jak wyznanie męczennika.
                    > Ale męczennika jakiej konkretnie sprawy bo się pogubiłem?

                    Jak jesteś na łańcuchowej w lunaparku, to nie myślisz o konkretach :)
Pełna wersja