Nie stanąłem na wysokości zadania

27.10.13, 16:32
Dzisiaj rano. Pierwszy raz kompletnie się nie udało. A tydzień abstynencji był. Jestem załamany. Mam 48 lat.
    • hello-kitty2 Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 17:02
      piotrek1965 napisał:

      > Dzisiaj rano. Pierwszy raz kompletnie się nie udało. A tydzień abstynencji był
      > . Jestem załamany. Mam 48 lat.

      Jednorazowa niedyspozycja nie ma sie co zalamywac. Raczej zastanowic sie czym moglabyc spowodowana. Masz jakies pomysly? Cos bylo nie tak, jak lubisz? Pojawily sie jakies nowe elementy?
      Chcesz powiedzic, ze wczesniej juz nie udawalo sie 'czesciowo'? Jestes w dlugoletniem zwiazku?
      • piotrek1965 Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 18:17
        Jestem żonaty od ponad 24 lat. Zauważam mniej więcej od ukończenia 40tki, że nie mogę juz tak, jak kiedyś. Czyli zawsze, no i 2-3 razy. Ostatnio to było raz na tydzień, z długą grą wstępną. Ale że tak zupełnie nic, to pierwszy raz. A pomysły dlaczego -starość i stres. Tylko to mi się nasuwa.
        • hello-kitty2 Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 19:01
          piotrek1965 napisał:

          > Jestem żonaty od ponad 24 lat. Zauważam mniej więcej od ukończenia 40tki, że n
          > ie mogę juz tak, jak kiedyś. Czyli zawsze, no i 2-3 razy. Ostatnio to było raz
          > na tydzień, z długą grą wstępną. Ale że tak zupełnie nic, to pierwszy raz. A po
          > mysły dlaczego -starość i stres. Tylko to mi się nasuwa.

          Wiesz co Piotrek, to sa bardzo przyzwoite notowania. Pogratulowac, ja jestem duzo mlodsza, a sie takimi nie legitymuje.
          Do rzeczy:
          1. Ta dluga gra wstepna to dla kogo?
          2. Z czym jest zwiazany ten stres? Czy jest ciagly? Jak dlugo sie juz utrzymuje?
          3. Kto inicjowal ten trefny raz? Byles podniecony?

          Zgadzam sie z Kag, skoro to z zona sie wydarzylo, to chyba nie jakas tragedia, w koncu kobieta zna Cie nie od dzis, jest miedzy wami wiez. Czy to mozliwe zebys sie teraz PRZED zona stresowal? Czy raczej przed soba?
        • jesod Zauważam 27.10.13, 20:53
          piotrek1965 napisał:
          > Zauważam mniej więcej od ukończenia 40tki, że nie mogę juz tak, jak kiedyś.

          Dla świętego, bezcennego spokoju wypada się po prostu przebadać.
          Stres i przemęczenie do jedno, ale... układ krążenia i szanowna prostata to drugie.
          Zrobić sobie podstawowe badania krwi, w tym lipidogram i PSA, plus badanie moczu. Potem, w razie potrzeby, zaliczyć kardiologa i urologa.
          Od tego zacząć, a następnie zabrać się za.... głowę. :)
          • marek.zak1 Re: Zauważam 27.10.13, 21:12
            Ja bym zaczął od głowy, bo bez głowy o sukcesach nie ma mowy :)
            • kaiser.blade Re: Zauważam 27.10.13, 21:24
              A bezglowy kurczak Mike ? :)
            • jesod Re: Zauważam 27.10.13, 21:39
              marek.zak1 napisał:
              > Ja bym zaczął od głowy, bo bez głowy o sukcesach nie ma mowy :)

              Jeszcze inni głowę by jak najszybciej pominęli, a skupili się tylko na główce, z zaczepnie zerkającym oczkiem. :)
              Natomiast zabierać się z głowę z myślą tylko i wyłącznie o sukcesie to już raczej pewna połowa przegranej.
              Marek, nie tylko sukces się w życiu liczy. A życie dla samych sukcesów nie ma żadnego sensu. Za to generuje lęki, nerwice, psychozy, depresje itp.
              • kaiser.blade Re: Zauważam 27.10.13, 21:56
                jesod napisała:

                > A życie dla samych sukcesów nie ma żadnego sensu.

                Życie ma taki sens jaki mu nadamy. Jeśli ktoś nadaje mu taki a nie inny sens, no to taki ma.

                > Za to generuje lęki, nerwice, psychozy, depresje itp.

                A to już inna sprawa. W sumie to wszyscy dążą do sukcesów, ale różnie radzą sobie z porażkami.
                • jesod Re: Zauważam 27.10.13, 22:07
                  kaiser.blade napisał:
                  > Życie ma taki sens jaki mu nadamy. Jeśli ktoś nadaje mu taki a nie inny sens, n
                  > o to taki ma.

                  Kaiser, trochę więcej pokory... Jesteś przekonany, że tylko wyłącznie Ty masz wpływ na sens swojego życia?

                  kaiser.blade napisał:
                  > W sumie to wszyscy dążą do sukcesów, ale różnie radzą sobie z porażkami.

                  Sukces to wielkie i puste słowo, chociażby dlatego, że dla każdego co innego może oznaczać.
                  Sukces ma wymiar indywidualny.
                  Dla niektórych jest to zdobycie dachu nad głową, kromki chleba albo wody do picia.
                  Nie przesadzałabym z tą pewnością, że tak naprawdę wszyscy dążą do sukcesów w pojęciu oznaczającym dla nas sławę, pieniądze i władzę. No i... sprawność seksualną ogiera.
                  • kaiser.blade Re: Zauważam 27.10.13, 22:22
                    jesod napisała:

                    > Kaiser, trochę więcej pokory... Jesteś przekonany, że tylko wyłącznie Ty masz
                    > wpływ na sens swojego życia?

                    Mam silne przypuszczenie, że sens jest pojęciem czysto ludzkim. W przyrodzie według mnie nie ma czegoś takiego jak "sens istnienia czegoś". Tym bardziej, że w mającym na nas wpływ otoczeniu to my jako gatunek posiadamy najbardziej rozbudowany aparat myślowy. Możemy więc nadawać sobie sens jak chcemy. To co nas otacza to bezmyślny chaos, my go porządkujemy i nadajemy mu znaczenia.

                    > kaiser.blade napisał:
                    > > W sumie to wszyscy dążą do sukcesów, ale różnie radzą sobie z porażkami.
                    >
                    > Sukces to wielkie i puste słowo, chociażby dlatego, że dla każdego co innego mo
                    > że oznaczać.
                    > Sukces ma wymiar indywidualny.
                    > Dla niektórych jest to zdobycie dachu nad głową, kromki chleba albo wody do pic
                    > ia.
                    > Nie przesadzałabym z tą pewnością, że tak naprawdę wszyscy dążą do sukcesów w p
                    > ojęciu oznaczającym dla nas sławę, pieniądze i władzę. No i... sprawność seksua
                    > lną ogiera.

                    Sukces ma wymiar indywidualny. Ok. Ale gatunek jako taki nie powstał wczoraj, kształtował się. W przyrodzie ożywionej sukces to przetrwanie, rozmnażanie i dostęp do zasobów umożliwiający rozrost. A my jesteśmy niewątpliwie cząstką tego ożywionego świata. Z tego punktu widzenia, sukces jaki przedstawiłaś (wysoka hierarchia społeczna, zasoby, realizacja seksualności) praktycznie w każdym gatunku będzie punktem do którego dążą pojedyncze osobniki. Jak wspomniałem - w obliczu niemożności osiągnięcia tego punktu można tworzyć sobie rozmaite surogaty, czasem kompletnie urojone i indywidualne, niemniej - tak - pieniądze, władza i seks to sukces w szerszym znaczeniu niż np. biegłość w intensywnym dłubaniu w nosie na czas :)
                    • jesod Mam silne przypuszczenie 27.10.13, 22:58
                      kaiser.blade napisał:
                      > Mam silne przypuszczenie, że sens jest pojęciem czysto ludzkim.

                      Sens jest tylko pojęciem, nie posiadającym swojego namacalnego wymiaru.
                      Jakiś czas temu doszłam do wniosku, że sensem jest uświadomienie, że tak naprawdę, w pewnej perspektywie nic nie ma sensu. A w momencie kiedy to sobie uświadomisz płyniesz z nurtem rzeki, poddajesz się jemu i wszystko ma szansę, w jakiś sposób, stać się piękne. Odnajdujesz sens stwierdzając, że go nie po prostu nie ma. Twoją rolą jest przeżywać siebie i świat, w którym istniejesz.
                      Poszukiwanie w życiu sensu jest bez sensu. To zgubna strata czasu. Dokąd tego nie pojmiemy nie możemy się nim wystarczająco cieszyć.

                      kaiser.blade napisał:
                      > Tym bardziej, że w mającym na nas wpływ otoczeniu to my jako gatunek posiadamy
                      > najbardziej rozbudowany aparat myślowy.

                      Kto to stwierdził tak autorytatywnie? Człowiek? :)

                      kaiser.blade napisał:
                      > Możemy więc nadawać sobie sens jak chcemy. To co nas otac
                      > za to bezmyślny chaos, my go porządkujemy i nadajemy mu znaczenia.

                      Nie można nadawać swojemu życiu czegoś, czego tak naprawdę nie ma. Sens w tym znaczeniu jest wymiarem naszej radości i zadowolenia z naszego życia, motywacji działania i pokonywania trudności.
                      A poza tym:
                      "Jestem jednością z mocą , która mnie stworzyła. Jestem bezpieczna, a świat wokół mnie uporządkowany".
                      :)
          • piotrek1965 Re: Zauważam 27.10.13, 21:26
            Potem, w razie potrzeby, zaliczyć kardiologa i urologa.

            Ale to potrwa ze dwa lata:-).
            • kaiser.blade Re: Zauważam 27.10.13, 21:32
              piotrek1965 napisał:

              > Potem, w razie potrzeby, zaliczyć kardiologa i urologa.
              >
              > Ale to potrwa ze dwa lata:-).

              No i żeby zaliczyć kariologa i urologa niezbędna będzie erekcja. Ale dwa lata to oni na bank nie wytrzymają, stawiam że już po paru godzinach zaczną błagać o litość :)
            • marek.zak1 Re: Zauważam 27.10.13, 21:34
              Zamiast kardiologa kieliszek wina, luz i do dzieła.
              • kaiser.blade Re: Zauważam 27.10.13, 21:36
                marek.zak1 napisał:

                > Zamiast kardiologa kieliszek wina, luz i do dzieła.

                Tylko wiesz.
                Jeden kieliszek. Drugi kieliszek. Piąty kieliszek...
                A... W sumie... Pierdolić ten seks, skoro mam wino...
                • jesod Jeden kieliszek. Drugi kieliszek. Piąty kieliszek 27.10.13, 21:56
                  kaiser.blade napisał:
                  > Jeden kieliszek. Drugi kieliszek. Piąty kieliszek...

                  Jassne. Najtrudniejszy jest pierwszy krok
                  www.youtube.com/watch?v=xMxCj8B6Sg8
                  kaiser.blade napisał:
                  > A... W sumie... Pierdolić ten seks, skoro mam wino...

                  Oczywiście, dlatego właśnie "Wielka dama wciąż tańczy sama"
                  www.youtube.com/watch?v=S3bcxrHyEfY
                  Ale... zawsze gdzieś czeka ktoś
                  www.youtube.com/watch?v=P9CS0Q_SBPM
                  • kaiser.blade Re: Jeden kieliszek. Drugi kieliszek. Piąty kieli 27.10.13, 22:02
                    jesod napisała:

                    > Ale... zawsze gdzieś czeka ktoś

                    "Tato nie wraca; ranki i wieczory
                    We łzach go czekam i trwodze;
                    Rozlały rzeki, pełne zwierza bory
                    I pełno zbójców na drodze"

                    :P
                    • jesod "Tato nie wraca; ranki wieczory..." 27.10.13, 22:15
                      kaiser.blade napisał:
                      > jesod napisała:
                      >
                      > > Ale... zawsze gdzieś czeka ktoś

                      "Zbrodnia to niesłychana,
                      Pani zabija pana;
                      Zabiwszy grzebie w gaju,
                      Na łączce przy ruczaju,"

                      :P :P :P
            • jesod Re: Zauważam 27.10.13, 21:43
              piotrek1965 napisał:
              > Ale to potrwa ze dwa lata:-).

              Aha... "ale". To jakby wszystko jasne. Twoje małpy - Twój cyrk. :)
    • marek.zak1 Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 17:08
      Jeśli myślałeś, że może się nie udać, to już udać sie nie mogło.
      • kag73 Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 18:17
        Za wczesnie sie nie zalamuj, kazdemu sie moze zdarzyc. Raz nie zawsze, dwa nie wciaz, trzy razy to o raz za duzo:)
        Spoko, wyluzuj i sie nie zadreczaj, bo sie zacznie bledne kolo.
        A jakby co, to zawsze jest viagra.
        • piotrek1965 Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 18:21
          Obawiam się, że teraz będę miał dopiero lęki, żeby do żony się dobrać. A viagra tylko na receptę, no i chyba 50 zł sztuka. Poza moimi możliwościami finansowymi raczej.
          • kag73 Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 18:29
            piotrek1965 napisał:

            > Obawiam się, że teraz będę miał dopiero lęki, żeby do żony się dobrać. A viagra
            > tylko na receptę, no i chyba 50 zł sztuka. Poza moimi możliwościami finansowy
            > mi raczej.
            Nie no sa chyba jakies tansze odpowiedniki viagry.
            Spoko, nie lekaj sie na wyrost i mlodszemu sie moze taka niedyspozycja zdarzyc. I tak dobrze, ze z zona. Ja znam takiego latka co z obca zupelnie nowa i nic. To dopiero byla poruta:)
      • piotrek1965 Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 18:18
        To slogan. Nieprawdziwy.
        • kag73 Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 18:20
          Stres jest bardzo niewskazany i moze powodowac niedyspozycje. Poza tym moze warto zwrocic uwage na zdrowe odzywianie nie pic za duzo alkoholu, nie palic, guzo bialak jadac, moze jakis sport by sie przydal.
          • piotrek1965 Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 18:22
            Nie palę, piję okazjonalnie, odżywiam się dobrze. No, sportu nie uprawiam, niestety.
            • kag73 Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 18:33
              A ze tak zapytam w prost: w ogole nie miales erekcji czy w trakcie Ci opadla?
              • piotrek1965 Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 18:43
                W ogóle. Zero. Sam jestem w szoku.
                • kag73 Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 18:50
                  piotrek1965 napisał:

                  > W ogóle. Zero. Sam jestem w szoku.

                  A zona tak z siebie czesto inicjuje seks czy to raczej Ty sie dobierasz? Bo jezeli to drugie to nastepnym razem poczekaj/upewnij sie, ze ptak zaczyna stawac albo stoi i wtedy dopiero inicjuj seks. Troche pomoze pokonac lek a to wazne w tej sytuacji, mysle.
                  • piotrek1965 Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 18:53
                    To ja inicjuję. Ale to nie tak, ze mi stoi i dopiero wtedy. Nie te lata. Zaczynałem zawsze jakieś pieszczoty i wtedy mi stawał. Do dzisiaj:-(
      • dunajec1 Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 18:19
        No mnie sie tez nie udalo, za duzo gorzaly bylo,glowa chciala , a maly pijuuubziuuuuu!
    • bcde Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 19:34
      Podobno mężczyzna załamuje się dwa razy w życiu. Pierwszy raz - gdy nie może drugi raz. Drugi raz - gdy nie może pierwszy raz. :)
      A na poważnie, to głowa do góry i nie łam się. Kwestia diety, odpowiedniej stymulacji, a nawet pory roku. Cóż, już prawie listopad. Mniej witamin w diecie, mniej słońca, mniej energii. Jeszcze będzie dobrze.
    • potwor_z_piccadilly Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 19:36
      piotrek1965 napisał:

      > Dzisiaj rano. Pierwszy raz kompletnie się nie udało. A tydzień abstynencji był
      > . Jestem załamany.

      Troszkę za wcześnie na załamki, a i też bardzo są one dla Waszego związku niebezpieczne bo denerwując się, spinasz się, a jak się spinasz, to fujarka w pozycji wpół do szóstej gwarantowana, co jeszcze jest tym pewniejsze, bo spinając się powodujesz też spinanie się tej ku której swe żądze kierujesz.
      Co radzić ?
      Reaktywuj Wasz związek. Na podstawie wspominek jak to za Waszej młodości było, obuduj w sobie falę sympatii dla małżonki i na tej bazie odkryj na jej ciele punkty, miejsca, które nigdy Cię nie rajcowały, a teraz, dziś, uznaj że głupi byłeś pomijając te miejsca i że ignorowałeś je.
      Jednym słowem, odmłodniej mentalnie. Stan się połączeniem zbereźnika co to cyc i dupa z gówniarzem napalonym na lizanie tego, czego nigdy nie lizałeś, pieszczenie tego, czego nigdy, lub już dawno nie pieściłeś. No i fundament. Czyli na bazie pozytywnych zdarzeń w Waszym związku, ciepła, nasączona erotyzmem atmosfera w Waszej sypialni.
      Ja ostatnio przedobrzyłem. Atmosferę erotyczną miałem w zamiarze podkręcić, a spowodowałem po (mniej więcej) 20 sekundach orgazm u małżonki. Usłyszałem tylko "O RANY, JUUUUUŻ".
      I jeszcze jedno.
      Nie daj sobie wmówić że budzi się w Tobie "gej o wypartej seksualności".
      Ostatnio modę taka na tym forum się zauważa.

      • yoric Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 20:09
        > fujarka w pozycji wpół do szóstej gwarantowana

        :) dobre

        na poważnie, wyluzuj, wyśpij się porządnie - będzie dobrze.
      • that.bitch.is.sick Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 20:58
        potwor_z_piccadilly napisał:

        > piotrek1965 napisał:
        >
        > > Dzisiaj rano. Pierwszy raz kompletnie się nie udało. A tydzień abstynenc
        > ji był
        > > . Jestem załamany.
        >

        > Ja ostatnio przedobrzyłem. Atmosferę erotyczną miałem w zamiarze podkręcić, a s
        > powodowałem po (mniej więcej) 20 sekundach orgazm u małżonki. Usłyszałem tylko
        > "O RANY, JUUUUUŻ".

        Znam ten problem i minę faceta co jeszcze níe skończył aż nazbyt dobrze:$

        > I jeszcze jedno.
        > Nie daj sobie wmówić że budzi się w Tobie "gej o wypartej seksualności".
        > Ostatnio modę taka na tym forum się zauważa.
        >
        :-D jestem fanką twojego poczucia humoru
    • loppe Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 22:30
      piotrek1965 napisał:

      > Dzisiaj rano. Pierwszy raz kompletnie się nie udało. A tydzień abstynencji był
      > . Jestem załamany. Mam 48 lat.

      Trochę mnie zmartwiłeś. Ale dobrze że piszesz, otwarcie się zmniejsza stres i rozmiary porażki. No ja założyłem sobie 2 stosunki w sobotę, a tylko 1 wyszedł czy wszedł, a i to jakiś dziwny. Poczułem jakąś nieczułość w pięknie sterczącym członku, przy towarzyszącym jej znacznym podnieceniu w głowie. Nie wiem skąd to się wzięło, ta nieczułość, jakiś uraz na pływalni?
      • kaiser.blade Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 22:38
        loppe napisał:

        > jakiś uraz na pływalni?

        To zależy czy pływałeś w czepku ;) Nie wolno kusić losu chodząc zbyt lekko ubranym.
        • yoric Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 27.10.13, 23:39
          > To zależy czy pływałeś w czepku ;) Nie wolno kusić losu chodząc zbyt lekko ubra
          > nym.

          :))
    • jesod Jestem załamany 27.10.13, 23:21
      piotrek1965 napisał:
      > Jestem załamany. Mam 48 lat.

      Na załamanego to Ty raczej nie wyglądasz... Szanowni Koledzy sugerowali tutaj zapicie problemu - w ramach skutecznej terapii i odnalezienia sensu. Widocznie mają to sprawdzone w praktyce i to z sukcesem. Przecież w szaleństwie zawsze jest jakaś metoda, a więc możesz śmiało próbować.

      Na pocieszenie, w oczekiwaniu w kolejce do kardiologa i urologa:
      www.youtube.com/watch?v=n8DK76Q4Z5w
      :)


      • kaiser.blade Re: Jestem załamany 28.10.13, 00:17
        Poza tym, rozumisz ;) , uwierz w moc pozytywnego myślenia.
        Może urolog to będzie pani urolog ? Wchodzisz do gabinetu, a tu blondyna długonoga taka, że łeb urywa jak przejazd japońskiej kolei magnetycznej ? Sam tors zostaje, głowa odskakuje, zmienia się w pieska Leszka i zaczyna intensywnie obcować z nogą fotela do badania.
        No jak w takich warunkach nie zbadać tej nieszczęsnej prostaty ? No i jakie dwa lata ? Byś zjechał na szelkach do komputera kliniki jak w Mission Impossible, żeby dopisać jak najszybszy termin badania.
        Co do erekcji, to nie wiadomo czy taka lekarka nie ma mocy, jak ten co kiedyś odliczał w telewizji, albo ten co rękami leczył ? No, ja bym się nie zdziwił, gdyby taka leczyła rękami. Problem z erekcją ? Ale jaki problem ?
        Dalej, trzeba wierzyć, alleluja, za telefon i dzwonimy się zapisać :D
        • yoric Re: Jestem załamany 28.10.13, 09:52
          > Może urolog to będzie pani urolog ? Wchodzisz do gabinetu, a tu blondyna długon
          > oga taka, że łeb urywa

          ...i po 5 minutach znajomości pakuje Ci palec w d... Trochę ostro!
          • kaiser.blade Re: Jestem załamany 28.10.13, 10:41
            yoric napisał:

            > ...i po 5 minutach znajomości pakuje Ci palec w d... Trochę ostro!

            To się nazywa dynamiczny rozwój relacji.

            Swoją drogą, zastanawiam się ilu mężczyzn dałoby radę, tak z miejsca, w praktyce sprostać podobnym fantazjom :)
            Przyjmijmy, podchodzisz do dziewczyny, chcesz postawić jej drinka, a ona wyjeżdża z tekstem, że szkoda czasu na drinki, lepiej chodźmy do kibla, zrobię ci loda z połykiem :D
            Jakaś ukryta kamera by się przydała, żeby śledzić reakcję gościa :)
            • loppe Re: Jestem załamany 28.10.13, 10:51
              Ad. Przyjmijmy, podchodzisz do dziewczyny, chcesz postawić jej drinka, a ona wyjeżdża z tekstem, że szkoda czasu na drinki, lepiej chodźmy do kibla, zrobię ci loda z połykiem :D
              Jakaś ukryta kamera by się przydała, żeby śledzić reakcję gościa :)

              Tu mi przypomniałeś moją technikę szybkiego poznawania charakteru partnerki i trzeba było zobaczyć reakcję niedoszłej partnerki! Otóż zaprosiwszy przy barze na drinka stwierdzałem że nie mam pełnej kwoty nawet na swojego drinka, nie mówiąc już o pieniądzach na obiecany jej drink, i pytałem czy mi dołoży do mojego drinka. Dwa razy to zrobiłem. I pierwsza dziewczyna od razu chętnie z uśmiechem sięgnęła do sakwy, a ja jej podziękowałem i wyjaśniłem że tylko żartowałem, zapłaciłem za dwa drinki i byłem dla niej szczodry zawsze od tego dnia (przez jakieś 100 dni). A druga zrobiła straszną minę i wycedziła - dlaczego mam ci stawiać drinka? Wyjaśniłem jej że tylko żartowałem i kupiłem sobie drinka ha ha ha!!!
              • jesod I pierwsza dziewczyna 28.10.13, 12:24
                loppe napisał:
                > I pierwsza dziewczyna od razu chętnie z uśmiechem
                > sięgnęła do sakwy, a ja jej podziękowałem i wyjaśniłem że tylko żartowałem, zap
                > łaciłem za dwa drinki i byłem dla niej szczodry zawsze od tego dnia (przez jaki
                > eś 100 dni). A druga zrobiła straszną minę i wycedziła - dlaczego mam ci stawia
                > ć drinka? Wyjaśniłem jej że tylko żartowałem i kupiłem sobie drinka ha ha ha!!!

                To są gierki, Andy.
                Bawisz się i manipulujesz dziewczynami/kobietami dla zaspokojenia własnych potrzeb.
                W każdym układzie Ty sam jesteś dla siebie najważniejszy i liczysz się tylko Ty. Reszta jest jedynie dodatkiem dla Ciebie i Twoich pomysłów na życie.
                :)



                • loppe Re: I pierwsza dziewczyna 28.10.13, 14:18
                  Co Ty powiesz?! A mnie się zawsze wydawało że jestem niesłychanie prostolinijny i niemanipulujący w relacjach... Ten test altruizmu przy barze - moim zdaniem zresztą wcale nie taki naganny - to u mnie repertuarowa rzadkość (w sensie jakiegoś wrażenia manipulacji gdy czytasz o tym), unikałem takich dwuznacznych "zagrań".
          • jesod po 5 minutach znajomości 28.10.13, 12:34
            yoric napisał:
            > ...i po 5 minutach znajomości pakuje Ci palec w d... Trochę ostro!

            Wizyta w gabinecie nie jest równoznaczna z zawarciem bardzo prywatnej/intymnej znajomości.
            Jeśli chodzi o badanie w gabinecie urologicznym to obecnie standardem jest wykonanie badania usg prostaty i wyników z badań krwi. Natomiast badanie per rectum w konsekwencji wątpliwości wynikających z badań standardowych.

            Nie będzie więc od razu ostro, chociażby niektórzy panowie, być może, mieli na to wielką ochotę i buzia im się od razu śmieje, a fantazja puszcza wodze, gdy tylko zahaczyć o temat z okolic d...
            • kaiser.blade Re: po 5 minutach znajomości 28.10.13, 12:45
              jesod napisała:

              > Nie będzie więc od razu ostro, chociażby niektórzy panowie, być może, mieli na
              > to wielką ochotę i buzia im się od razu śmieje, a fantazja puszcza wodze, gdy t
              > ylko zahaczyć o temat z okolic d...

              Przecież wiemy i cieszymy się z tego niezmiernie, bo w praktyce badanie wykonuje najczęściej nie atrakcyjna blondi, tylko ponury, łysiejący brodacz ze znaczącą nadwagą :D
    • zebo3 Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 01.11.13, 18:20
      Sprawdzony i zdrowy sposób:
      Znajdź w internecie w google gdzie w jedzeniu są źródła cynku i selenu. Spożywaj to codziennie nawet w dużych ilościach. Dodatkowo cynk "chella" w kapsułkach i....po tygodniu będzie OK.
      • lamiuszka Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 02.11.13, 12:39
        Ej no, taka dyskusja a to tylko trik zeby zareklamowac jakis cynk "chella" ??? łeeeee............
    • janznepomuka Re: Nie stanąłem na wysokości zadania 06.11.13, 13:15
      Mężczyzna ponoć w życiu wstydzi się dwa razy. Pierwszy raz, gdy nie może drugi raz. I drugi raz, gdy nie może pierwszy raz.

      A kobieta ponoć aż 5 razy.
Pełna wersja