brak ochoty na seks u zony

09.11.13, 11:02
Czytam to forum i jestem prawie w szoku ile facetow mam identyczne problemy w malzenstwie jak ja(45.l) -kwiaty, prezenty,czule slowka,kolacje przy swiecach i nic ,albo z łaską raz na trzy miesiace po 12 latach malzenstwa. Ile zwiazkow sie rozpada,ile zdrad tylko dlatego ,ze wyrachowana ,egoistka olewa potrzeby partnera i nie chce okazac troche czulosci,pokazac tyłka,dac polizac cipki ,powiedziec paru milych slow,pochwalic ,docenic faceta.wybaczyc.Np.moja zona nie zdaje sobie sprawy jak duzy ma to ma wplyw na inne sfery naszego malzenstwa ja po prostu przestaje dbac o rodzine.dochody.Stracilem zapal,to po prostu poczatek konca zwiazku.Szkoda mi tylko moich dzieci(10 lat +12l) Nie wiem czy moglbym im spojrzec w oczy i powiedziec ,ze odchodze.Zdaje sobie sprawe jakie to dla nich przezycie i wiem tez, ze ja za pare lat bede skonczonym nerwowo facetem.
    • kaiser.blade Re: brak ochoty na seks u zony 09.11.13, 11:09
      Nie no, chłopie, o dochody to dbaj... Masz dzieci na utrzymaniu, czy z żoną, czy bez niej :)
      A tej sytuacji, to w sumie co za różnica. No ok, różnica jest. Bez niej będzie trochę drożej.
      • marek.zak1 Re: brak ochoty na seks u zony 09.11.13, 11:39
        Czy to nie Sabat pod nową postacią?
        • kaiser.blade Re: brak ochoty na seks u zony 09.11.13, 12:30
          Ja nie uwazam, ze takie zachowanie u kobiet wyplywa z egoizmu. To prawa natury, nic na to nie poradzisz. Wiec masz odpowiedz, to nie ja :) Panu korniszonowi radze poczytac troche dokladniej nasze forum.
          • gogol77 Re: brak ochoty na seks u zony 09.11.13, 18:33
            kaiser.blade napisał:
            Ja nie uważam, ze takie zachowanie u kobiet wypływa z egoizmu. To prawa natury, nic na to nie poradzisz.

            Popieram. Nie ma chemii, nie ma seksu albo bywa ale do dupy. Jeśli kogoś nie podnieca ciało, osobowość partnera to trudno sobie wyobrazić, by latami, z pobudek humanitarnych albo charytatywnych do seksu się zmuszał.
            Facet nawet tego nie da rady, bo mu nie stanie. Dlatego nie nazywa się go egoistą tylko impotentem, podejrzewa o gejostwo etc.
            Kobieta ma gorzej bo dla wielu wystarczy tylko by rozłożyła nogi. Nawet nie wiedzą jak wygląda napalona cipka. Więc jak nie rozkłada - to podła egoistka, bo co ją kosztuje rozłożenie nóg?
            Ale z tego co wiem - kobiety na ogół chętnie rozkładają nogi wtedy gdy są na faceta napalone. Gdy więc któraś nie rozkłada, to może czasem warto przyjrzeć się czy przypadkiem to w nas nie tkwi tego przyczyna.
            • gever Re: brak ochoty na seks u zony 13.11.13, 12:23
              gogol77 napisał(a):

              > Ale z tego co wiem - kobiety na ogół chętnie rozkładają nogi wtedy gdy są na fa
              > ceta napalone. Gdy więc któraś nie rozkłada, to może czasem warto przyjrzeć się
              > czy przypadkiem to w nas nie tkwi tego przyczyna.

              Gdyby mezczyzni zaspakajali kobiety tylko gdy sa napaleni, ludzkosci by juz nie bylo.


              • bigbadpig Re: brak ochoty na seks u zony 13.11.13, 14:32
                A może jakiś ślad argumentu na poparcie Twojej ciekawej teorii? Bo na razie to podałeś bzdurę "do uwierzenia". Jeśli masz niskie libido, to jeszcze nie znaczy, że "mężczyźni tak mają"
    • hello-kitty2 Re: brak ochoty na seks u zony 09.11.13, 14:00
      korniszon100 napisał:

      Nie wiem czy moglbym i
      > m spojrzec w oczy i powiedziec ,ze odchodze.Zdaje sobie sprawe jakie to dla nic
      > h przezycie i wiem tez, ze ja za pare lat bede skonczonym nerwowo facetem.

      To nie mow im, ze odchodzisz tylko zabierz je ze soba. A jak/jesli Ci je w koncu odbiora sila prawa to przeciez nie bedziesz musial juz nic tlumaczysz, na wszystko bedziesz mial odpowiednie orzeczenia odpowiednich wladz. Beda mogly sobie zatem same przeczytac.
      • kaiser.blade Re: brak ochoty na seks u zony 09.11.13, 15:09
        Moze tez zaproponowac zonie rozwod, z zalozeniem, ze dzieci pozostana przy nim. Da sie cos takiego wywalczyc w sadzie, przy zgodzie obu stron ? Bierze dzieci pod skrzydla i zwraca zonie wolnosc. Kto wie, moze ona sie zgodzi ? Warto sprobowac :)
    • bigbadpig Re: brak ochoty na seks u zony 09.11.13, 17:46
      Twoje słowa świadczą o tym, że macie problem nie tylko z seksem ale ze związkiem w ogóle. Nazywasz ją wyrachowaną egoistką, być może tak jest, a może tylko tak Ci się wydaje przez pryzmat frustracji. Nie pytasz na forum o nic i nie wygląda abyś szukał jakiejś deski ratunku dla was, wobec czego ratunku zapewne rzeczywiście nie ma. Brak seksu może zabić związek, ale może też brak związku zabijać seks. Tak tylko deliberuję, nie wiem co u was było pierwsze; wiem, że bywają tu ludzie którzy mimo braku seksu i frustracji walczą chociaż o utrzymanie życzliwości dla siebie, im można jeszcze coś doradzać
    • kocio-kocio Re: brak ochoty na seks u zony 09.11.13, 22:36
      A śmieci regularnie wyrzucasz?
      Bo najnowsze badania wskazują, że jak chłop śmieci wyrzuca, to wyrachowane egoistki dają się polizać od czasu do czasu.

      Dżizas.
      • marek.zak1 Kup magicznego psa 10.11.13, 09:59
        Kup magicznego psa, w ktorym zakocha się Twoja żona. Twoje odejście żona przeboli, ale jak odejdziesz z psem, będzie to dramat dla zakochanej w nim kobiety. Wtedy zacznij ostro negocjować.
        zakbajka.blog.onet.pl/2013/11/10/rowni-i-rowniejsi/
        • kaiser.blade Re: Kup magicznego psa 11.11.13, 07:26
          marek.zak1 napisał:

          > Twoje odejście żona przebo
          > li, ale jak odejdziesz z psem, będzie to dramat dla zakochanej w nim kobiety.

          Czy właśnie wtedy nie powinien odejść ? Co to za rodzina, gdzie pies jest ważniejszy niż mąż ?
          • zawle Re: Kup magicznego psa 11.11.13, 09:02
            kaiser.blade napisał:
            > Czy właśnie wtedy nie powinien odejść ? Co to za rodzina, gdzie pies jest ważni
            > ejszy niż mąż ?

            I czego Ty znowu marudzisz, zamiast się uczyć?;)
            • marek.zak1 Re: Kup magicznego psa 11.11.13, 09:19
              Trafiłaś w sedno. Kaiser nie chce się uczyć, ani korzystać z setek rad, jakich mu udzieliliśmy. Marudzenie to jego styl.
            • kaiser.blade Re: Kup magicznego psa 11.11.13, 09:28
              Tu nie ma od kogo sie uczyc. Ludzie uwielbiaja przypisywac sobie sprawczosc, kiedy odnosza sukcesy, ale porazki z reguly sa sierotami.

              Co do psa, to przeciez ja mam psa, ale to jest moj pies, nie zony.
              • hello-kitty2 Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 09:51
                kaiser.blade napisał:

                > Tu nie ma od kogo sie uczyc. Ludzie uwielbiaja przypisywac sobie sprawczosc, ki
                > edy odnosza sukcesy, ale porazki z reguly sa sierotami.
                >
                > Co do psa, to przeciez ja mam psa, ale to jest moj pies, nie zony.

                Co do psa, to ja nie mam :) Wg mnie kazda kobieta wie dlaczego seks z partnerem ja nie kreci. Wystarczy zapytac, a jak nie chce powiedziec dobrowolnie to wydusic ale prawde! :) Na tym co powie bazowac strategie, a nie na jakiejs zaczrowanej liscie zakupow.
                • marek.zak1 Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 09:56
                  Sabat nie wydusi prawdy, a ona sama nie powie. Zgodnie z moja tezą ,,brak miłosci -> brak seksu" ona go nie kocha. Ratunkiem jest magiczny pies, w którym zakocha się zona, a że Sabat bedzie jego wlaścicielem, część uczucia spadnie i na niego. Wtedy sex wróci.
                  • kaiser.blade Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 10:01
                    Marku, miej litosc :/
                    • marek.zak1 Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 10:13
                      Musisz przyjąć to na klatę. Sorry.
                    • zawle Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 10:15
                      kaiser.blade napisał:

                      > Marku, miej litosc :/

                      Ty sabat nie rozumiesz że to pierdolenie w Magicznym Świecie Marka i Sowy się sprawdza. Już Ci zaproponował kilka strategii: Zara, Szantaż że zabierze psa, Przez łaskawość dla psa . Na pocieszenie powiem Ci że ja bym nie zareagowała na te jego metody. Wywaliłabym go z domu po pierwszej próbie, bo z seksu po takich zagrywkach byłyby nici. Skończyłby się dla mnie jako facet.
                  • hello-kitty2 Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 10:13
                    marek.zak1 napisał:

                    > Sabat nie wydusi prawdy, a ona sama nie powie. Zgodnie z moja tezą ,,brak miłos
                    > ci -> brak seksu" ona go nie kocha. Ratunkiem jest magiczny pies, w którym
                    > zakocha się zona, a że Sabat bedzie jego wlaścicielem, część uczucia spadnie i
                    > na niego. Wtedy sex wróci.

                    Marek tutaj pies nie jest pogrzebany :) I dosadniej: You stupid man :), przeciez on juz ma psa i nic na niego nie spadlo (chyba ze obowiazek wyprowadzania), to co ma miec dwa?
                • kaiser.blade Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 09:57
                  Pierdolic budowanie strategii, to zabieganie o partnera jest pozbawione sensu i przeciwskuteczne. Miedzy ludzmi w gruncie rzeczy toczy sie gra miedzy sila i slaboscia. Jesli jestes silna to kopiesz innych w ryj, a oni jeszcze ci te noge caluja. Jesli jestes slaba, to albo calujesz, albo giniesz. Tak jest skonstruowane rozszerzone stado, zwane czesto spoleczenstwem. Tylko przewaga sie liczy, a nie zabiegi przypominajace blagalny taniec o deszcz.
                  • hello-kitty2 Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 10:19
                    kaiser.blade napisał:

                    > Pierdolic budowanie strategii, to zabieganie o partnera jest pozbawione sensu i
                    > przeciwskuteczne. Miedzy ludzmi w gruncie rzeczy toczy sie gra miedzy sila i s
                    > laboscia. Jesli jestes silna to kopiesz innych w ryj, a oni jeszcze ci te noge
                    > caluja. Jesli jestes slaba, to albo calujesz, albo giniesz. Tak jest skonstruow
                    > ane rozszerzone stado, zwane czesto spoleczenstwem. Tylko przewaga sie liczy, a
                    > nie zabiegi przypominajace blagalny taniec o deszcz.

                    Strategie nalezy budowac zawsze (miedzy innymi dlatego, zeby nie dokupywac kolejnego psa :) Srategii nie myl automatem z zabieganiem. Strategia jest ci potrzebna zebys wiedzial co masz robic. Bez strategii nie ruszysz z miejsca, bo nie wiesz w ktora strone masz isc. Problem w tym, ze Ty nie wiesz dlaczego ona Ci nie daje albo nie przyjmujesz tego do wiadomosci. Przyjecie postawy sily moze byc jedna ze strategii. Ale startegie trzeba budowac na tym co rzeczywiscie jest grane, zeby byla skuteczna znaczy sie.
                  • rekreativa Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 10:27
                    Myli Ci się strategia ze sposobami na to, jak wyżebrać seks u niechętnej żony.
                    Strategia to też jest np. znalezienie dodatkowej pracy i zarobienie dodatkowych pieniędzy, aby się można było wyprowadzić i przestać się poniżać.
                    • hello-kitty2 Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 10:37
                      rekreativa napisała:

                      > Myli Ci się strategia ze sposobami na to, jak wyżebrać seks u niechętnej żony.
                      > Strategia to też jest np. znalezienie dodatkowej pracy i zarobienie dodatkowych
                      > pieniędzy, aby się można było wyprowadzić i przestać się poniżać.

                      Ups jak to pociagniemy to Kaizer bedzie musial sie znowu przenickowac :-) W sumie to pod autora watku tez da sie to podciagnac. Szkoda, ze nie pisze. Czyzby mezczyzni tez potrzebowali sie tylko wyzalic? :)
                    • marek.zak1 Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 10:43
                      Nie, wszystko zależy od siły charakteru. Znam bardzo zamożnych facetów, których żony także publicznie upokarzają. Skoro jego żona ma silniejszy charakter, żadne pieniądze nie pomogą. Bedzie sex jak bedzi echciała. Zreszta Kitty tez naopisała, że to o na dozuje sex.
                      • zawle Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 10:52
                        marek.zak1 napisał:

                        > Nie, wszystko zależy od siły charakteru. Znam bardzo zamożnych facetów, których
                        > żony także publicznie upokarzają.

                        Nie tylko o siłę charakteru chodzi. Nawet silny, bogaty facet może wzbudzać zażenowanie, pogardę. To ma o wiele więcej komponentów.
                        • marek.zak1 Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 11:44
                          Ale to jest wykształcony, kulturalny facet, który zwyczajnie boi się swojej zony-zołzy.
                          • zawle Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 11:50
                            marek.zak1 napisał:

                            > Ale to jest wykształcony, kulturalny facet, który zwyczajnie boi się swojej zon
                            > y-zołzy.

                            Niech się zwróci do jakiejś instytucji która pomaga wychodzić z przemocowego związku? Tam pomagają nawet wykształconym, kulturalnym ludziom. Ale...znam nie jednego takiego, nie chce mu/jej się czegoś zrobić, zwala na drugą połowę. Jak już pisałam wcześniej, bycie ofiarą daje profity....
                • zawle Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 10:17
                  hello-kitty2 napisała:
                  Wystarczy zapytac, a jak nie chce powiedziec dobrowolnie to wydu
                  > sic ale prawde! :)

                  Ale po co półśrodki Kitty...wyduszać od razu seks:) Jeszcze się dowie prawdy i będzie po ptokach?
                  • hello-kitty2 Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 10:22
                    zawle napisała:

                    > hello-kitty2 napisała:
                    > Wystarczy zapytac, a jak nie chce powiedziec dobrowolnie to wydu
                    > > sic ale prawde! :)
                    >
                    Jeszcze się dowie prawdy i
                    > będzie po ptokach?

                    hehe no wlasnie, ja tu czuje, ze mezczyzni nie sa przygotowani na prawde albo mysla, ze pomimo prawdy seks im sie i tak nalezy :)
                    • marek.zak1 Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 10:45
                      Kitty, napisałas , że najlepszy seks jest z facetem, którego Ty sie boisz, a nie on Ciebie.
                      • hello-kitty2 Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 10:59
                        marek.zak1 napisał:

                        > Kitty, napisałas , że najlepszy seks jest z facetem, którego Ty sie boisz, a ni
                        > e on Ciebie.

                        Seks tak ale nie zwiazek.
                        • marek.zak1 Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 11:00
                          I jak to rozwiązać ?
                          • kag73 Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 12:55
                            marek.zak1 napisał:
                            > I jak to rozwiązać ?
                            No jak to jak, potrzebuje dwoch, jednego do zwiazku, drugiego do seksu:) proste jak drut!
                            • marek.zak1 Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 15:02
                              Rzeczywiscie. A moze 2 w jednym. Jak Dr Jekyll i pan Hyde?
                  • rekreativa Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 10:23
                    " Jeszcze się dowie prawdy i
                    > będzie po ptokach?"

                    A co, lepiej żyć w niebłogiej nieświadomości, przez następne 20 lat jęczeć na forum i ostrzyć pinokia przy laskach jpg., a jak łeb osiwieje i się przeleje, wrzasnąć do żony pomiędzy grzybową, a mielonymi:
                    "zmarnowałaś mi życie, ty stara kurwo!"?
                    • hello-kitty2 Re: Wydusic prawde trzeba 11.11.13, 10:25
                      rekreativa napisała:

                      > " Jeszcze się dowie prawdy i
                      > > będzie po ptokach?"
                      >
                      > A co, lepiej żyć w niebłogiej nieświadomości, przez następne 20 lat jęczeć na f
                      > orum i ostrzyć pinokia przy laskach jpg., a jak łeb osiwieje i się przeleje, wr
                      > zasnąć do żony pomiędzy grzybową, a mielonymi:
                      > "zmarnowałaś mi życie, ty stara kurwo!"?

                      Tak jest, kto to powiedzial: ''Poznacie prawde, a prawda was wyzwoli" :-)
                      • jesod Szukanie winnego 11.11.13, 11:35
                        rekreativa napisała:
                        > przez następne 20 lat jęczeć na
                        > forum i ostrzyć pinokia przy laskach jpg., a jak łeb osiwieje i się przeleje,
                        > wrzasnąć do żony pomiędzy grzybową, a mielonymi:
                        > "zmarnowałaś mi życie, ty stara kurwo!"?

                        No, pewnie... Ktoś przecież musi być winny.

                        • zawle Re: Szukanie winnego 11.11.13, 11:47
                          jesod napisała:
                          > No, pewnie... Ktoś przecież musi być winny.

                          odejdzie- winny, zostanie- winny. I tak ma przesrane, to może lepiej jednak skupić się na sobie? Ale co jest dla niego lepsze? Tylko on to wie.
                          • kaiser.blade Re: Szukanie winnego 11.11.13, 11:53
                            Oczywiscie, wiekszosc facetow w mojej sytuacji ma wieksza korzysc zostajac w zwiazku, co zreszta czynia.
                            • rekreativa Re: Szukanie winnego 11.11.13, 11:55
                              Zależy jak rozumieć korzyść.
                              Bo jeśli więcej grosza w portfelu, to może i tak... ale czy dla tego akurat warto , to ja bym nie powiedziała.
                              • kaiser.blade Re: Szukanie winnego 11.11.13, 12:01
                                No, na seksie swiat sie nie konczy. Jeszcze trzeba miec co jesc i gdzie spac. Chyba ze wybiera sie los kloszarda na centralnym, to faktycznie wtedy obojetne. Ja twierdze, ze dla wiekszosci to raczej by wyszlo na gorsze i to znacznie. Bo seksu i tak by nie bylo, a finansowo i zyciowo - kompletna katastrofa. Wiec lepiej byc w zwiazku, jest to korzystniejszy uklad.
                                • zawle Re: Szukanie winnego 11.11.13, 12:03
                                  kaiser.blade napisał:

                                  > No, na seksie swiat sie nie konczy. Jeszcze trzeba miec co jesc i gdzie spac. C
                                  > hyba ze wybiera sie los kloszarda na centralnym, to faktycznie wtedy obojetne.
                                  > Ja twierdze, ze dla wiekszosci to raczej by wyszlo na gorsze i to znacznie. Bo
                                  > seksu i tak by nie bylo, a finansowo i zyciowo - kompletna katastrofa. Wiec lep
                                  > iej byc w zwiazku, jest to korzystniejszy uklad.


                                  Mała, strachliwa filozofia życiowa....
                                  • kaiser.blade Re: Szukanie winnego 11.11.13, 12:08
                                    Nadete psychologiczne bzdety z terapii.

                                    Licza sie tylko liczby i fakty.
                                    • rekreativa Re: Szukanie winnego 11.11.13, 12:18
                                      Fakty są takie, że znam pięciu rozwiedzionych facetów. Każdy z nich z normalną pracą, żadni bogacze, zawody typu naukowiec, programista, nauczyciel.
                                      Niektórzy z dziećmi (naukowiec z trójką).
                                      Żaden z nich pod mostem nie wylądował. Wszyscy są w związkach. Dwóch założyło nowe rodziny.
                                      • zawle Re: Szukanie winnego 11.11.13, 12:22
                                        A ja znam kilku nie mających seksu w związku, którzy żon nie ostawili, zaliczają kolejne panie pod hasłem "nie kocham żony, nie śpimy ze sobą, ona jest zimna, wszystko się może zdarzyć", przy niemym przyzwoleniu żon. Kto ma lepiej?
                                        • rekreativa Re: Szukanie winnego 11.11.13, 12:24
                                          Nie wiem, kto ma lepiej.
                                          Ale i tu i tu jest seks.
                                        • kaiser.blade Re: Szukanie winnego 11.11.13, 13:59
                                          No tu akurat jasne, ze oni. Wykorzystuja system. A ci rozwodnicy grzeczni i prawomyslni do konca. Jak prosiak, co gdy dowiedzial sie, ze ma byc upieczony to z wlasnej woli wlazl do pieca i jeszcze sobie w ryjek jablko wlozyl.
                                          • kaiser.blade Re: Szukanie winnego 11.11.13, 14:09
                                            Tzn pewnie mieliby lepiej gdyby sie w taka afere nie wplatali wcale, ale tu juz lepiej byc madrym po szkodzie niz wcale.
                                          • zawle Re: Szukanie winnego 11.11.13, 14:13
                                            Rozumiem że Tobie bliżej do tych ustawiających się w systemie? Ale masz za mało odwagi żeby przestać patrzeć i się oblizywać? Czy też właśnie dowalasz sobie żeby poczuć się jeszcze gorzej? A może nie dowalasz, tylko naprawdę tak myślisz, ale jakaś głupia panna mogłaby w tym występie zobaczyć zrozpaczonego mężczyznę, borykającego się pomiędzy płciowością, rodziną, uczciwością i tak dalej. I pomyśleć że przy jej pomocy powstać mógłbyś jak Feniks. A tu zong.....bo obie ścieżki zostały otwarte, a Ty zawsze możesz się wycofać do tej żoninej i pokazać język ze słowami: Przecież mówiłem że jestem dupkiem. Ot i studium przypadku.
                                            • hello-kitty2 Re: Szukanie winnego 11.11.13, 19:38
                                              zawle napisała:

                                              I p
                                              > omyśleć że przy jej pomocy powstać mógłbyś jak Feniks. A tu zong.....bo obie śc
                                              > ieżki zostały otwarte, a Ty zawsze możesz się wycofać do tej żoninej i pokazać
                                              > język ze słowami: Przecież mówiłem że jestem dupkiem. Ot i studium przypadku.

                                              Hehe Zawle bystrzacha i zabawna = majstersztyk :) Tak, jestem zdania, ze nalezy Kaizerowi wierzyc w kazde zle slowo, jakie o sobie powiedzial.
                                              • kaiser.blade Re: Szukanie winnego 11.11.13, 19:44
                                                No tak. Ja tez wierze kobietom. Jak np. pisza, ze nie umieja kochac albo pisza z pozycji pajaka lowiacego muszki w sieci, to raczej wypada w to wierzyc i miec oczy dookola glowy :)
                                              • kaiser.blade Re: Szukanie winnego 11.11.13, 19:53
                                                Dlaczego ludzie mowia o sobie zle ? Zeby uprzedzic atak. Gdy atakujesz sam siebie, boli mniej i mozesz do pewnego stopnia kontrolowac i minimalizowac to co moglby powiedziec ktos inny.
                                                Jesli mowie o sobie: tak, jestem debilem, to jest to emocjonalnie latwiejsze do zniesienia niz gdyby ktos obcy to powiedzial. Mimo, ze wcale nie musze uwazac sie za debila.
                                                • zawle Re: Szukanie winnego 11.11.13, 20:36
                                                  kaiser.blade napisał:

                                                  > Dlaczego ludzie mowia o sobie zle ? Zeby uprzedzic atak. Gdy atakujesz sam sieb
                                                  > ie, boli mniej i mozesz do pewnego stopnia kontrolowac i minimalizowac to co mo
                                                  > glby powiedziec ktos inny.
                                                  > Jesli mowie o sobie: tak, jestem debilem, to jest to emocjonalnie latwiejsze do
                                                  > zniesienia niz gdyby ktos obcy to powiedzial. Mimo, ze wcale nie musze uwazac
                                                  > sie za debila.

                                                  Paradoksu Eubulidesa z tego się zrobić nie da;) Jeśli ktoś nazywa siebie debilem, mimo że tak o sobie nie myśli, chcąc uprzedzić atak- jakby na to nie patrzeć, no cóż....;)
                                                  • kaiser.blade Re: Szukanie winnego 11.11.13, 20:42
                                                    A jesli ktos mowi, ze jest zly, to znaczy ze jest zly ? Rozumiem, ze potwierdzanie wlasnej glupoty moze, twoim zdaniem, byc jej oznaka, ale w sytuacji okreslania postaw moralnych to chyba nie jest az takie oczywiste...
                                                  • zawle Re: Szukanie winnego 11.11.13, 20:43
                                                    Nie wiem czy jest zły, ale głupotą byłoby mu nie wierzyć...zgadzasz się?
                                                  • zawle Re: Szukanie winnego 11.11.13, 20:46
                                                    Ludzie którzy mówią o sobie żle- mówią prawdę lub są zaburzeni (może tylko w tej chwili) - zgadzasz się? Niektórzy nazywają to kokieterią, ale to ryzykanci są;) Podobnie jak Ci co nie wierzą.
                                                  • kaiser.blade Re: Szukanie winnego 11.11.13, 20:58
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ludzie którzy mówią o sobie żle- mówią prawdę lub są zaburzeni (może tylko w te
                                                    > j chwili) - zgadzasz się? Niektórzy nazywają to kokieterią, ale to ryzykanci są
                                                    > ;) Podobnie jak Ci co nie wierzą.

                                                    Uważasz, że to zaburzenie mówić o sobie źle ? Czy narcyz, który mówi o sobie wyłącznie dobrze, nie jest zaburzony ? Uważam, że ludzi powinno być stać na jakąś dozę szczerości w opisie swojej własnej osoby.
                                                    Społeczeństwo nie składa się biegunowo z Tedów Bundych i Maksymilianów Kolbe. Większość mieści się w jakichś szeroko ujętych ramach. Szczerze byłoby powiedzieć, że po części każdy z nas mógłby w jakimś stopniu określić się jako zły i dobry.
                                                  • zawle Re: Szukanie winnego 11.11.13, 21:05
                                                    kaiser.blade napisał:
                                                    > Uważasz, że to zaburzenie mówić o sobie źle ? Czy narcyz, który mówi o sobie wy
                                                    > łącznie dobrze, nie jest zaburzony ? Uważam, że ludzi powinno być stać na jakąś
                                                    > dozę szczerości w opisie swojej własnej osoby.
                                                    > Społeczeństwo nie składa się biegunowo z Tedów Bundych i Maksymilianów Kolbe. W
                                                    > iększość mieści się w jakichś szeroko ujętych ramach. Szczerze byłoby powiedzie
                                                    > ć, że po części każdy z nas mógłby w jakimś stopniu określić się jako zły i dob
                                                    > ry.

                                                    Chcesz obrazić moja inteligencję czy popełniasz samobójstwo?;)
                                                  • kaiser.blade Re: Szukanie winnego 11.11.13, 21:11
                                                    zawle napisała:

                                                    > Chcesz obrazić moja inteligencję czy popełniasz samobójstwo?;)

                                                    Czyżbyś dawała mi alternatywę ? :)
                                                    Rozumiem, że po tym pierwszym pozostanie mi już tylko to drugie ?
                                                    Będę grał na czas.

                                                    Szłaaaaa dzieweeeeeczka, do laseeeeeczka.... trallla la ala la.....
                                                    O. Ptaszek ! Za Tobą !
                                                  • zawle Re: Szukanie winnego 11.11.13, 21:15
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Chcesz obrazić moja inteligencję czy popełniasz samobójstwo?;)
                                                    >
                                                    > Czyżbyś dawała mi alternatywę ? :)
                                                    > Rozumiem, że po tym pierwszym pozostanie mi już tylko to drugie ?

                                                    Często zawężamy swoje "możliwości". Nawet tu alternatyw jest więcej:)
                                          • rekreativa Re: Szukanie winnego 11.11.13, 15:03

                                            Gdzie ja coś wspominałam o praworządności i innych cnotach znajomych rozwodników?
                                            Mówię Ci tylko, że ludzie się rozwodzą i żyją dalej, a Twoja wizja rozwodu jako straszliwej degrengolady życiowej i ekonomicznej niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.
                                            • kaiser.blade Re: Szukanie winnego 11.11.13, 15:43
                                              Rozwodza sie ludzie o okreslonych warunkach ekonomicznych. Rzadko kto skacze na glowke na beton, wychodzac z zalozenia, ze jakos to bedzie.
                                              • zawle Re: Szukanie winnego 11.11.13, 16:40
                                                kaiser.blade napisał:

                                                > Rozwodza sie ludzie o okreslonych warunkach ekonomicznych.

                                                Możesz podać jakiekolwiek argumenty? I jakie to są te określone warunki ekonomiczne?
                                                • kaiser.blade Re: Szukanie winnego 11.11.13, 16:48
                                                  Takie, ktore pozwalaja na samodzielna egzystencje po rozwodzie. A jakie pozwalaja ? No to juz determinuje sytuacja konkretnych rozwodnikow.

                                                  A argumenty ? Wydaje mi sie, ze mimo intensywnie przezywanych emocji, ludzie jednak zazwyczaj dzialaja racjonalnie, tj. robia jakis rachunek zyskow i strat przed podjeciem tak radykalnych decyzji.
                                                  • zawle Re: Szukanie winnego 11.11.13, 16:54
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > Takie, ktore pozwalaja na samodzielna egzystencje po rozwodzie. A jakie pozwala
                                                    > ja ? No to juz determinuje sytuacja konkretnych rozwodnikow.
                                                    >
                                                    > A argumenty ? Wydaje mi sie, ze mimo intensywnie przezywanych emocji, ludzie je
                                                    > dnak zazwyczaj dzialaja racjonalnie, tj. robia jakis rachunek zyskow i strat pr
                                                    > zed podjeciem tak radykalnych decyzji.


                                                    Co do pierwszego, nie jest to prawdą. Co do drugiego już częściej. Z tego wynika że
                                                    1. Zrobiłeś autoanalizę
                                                    2. Uznałeś że zyski przewyższają koszty
                                                    3. Samodzielnie podjąłeś decyzję, uznając że jest najlepsza.
                                                    Czemu ciągle to roztrząsasz? Decyzja podjęta, naucz się mimo pewnych niedogodności cieszyć z życia. Bo to są niedogodności, argumenty za zostaniem je przewyższają. Tak zdecydowałeś.
                                                  • kaiser.blade Re: Szukanie winnego 11.11.13, 16:59
                                                    Czy ty serio nie rozumiesz, ze sa sytuacje, w ktorych nie ma wyjscia i zaden wybor nie daje mozliwosci spokojnego i normalnego zycia ? Co za wybor, miedzy dzuma i cholera...
                                                  • zawle Re: Szukanie winnego 11.11.13, 17:02
                                                    Czy Ty nie rozumiesz że każda sytuacja ma wyjście? O ile ono musi się znaleźć bo za Tobą płonie? Ty widać nie jesteś jeszcze w takiej sytuacji- nie rób więc z komedii tragedii.
                                                  • kaiser.blade Re: Szukanie winnego 11.11.13, 17:08
                                                    Czyli sytuacja ludzi, ktorzy przychodza na to forum po pomoc jest wg ciebie komiczna ?
                                                  • zawle Re: Szukanie winnego 11.11.13, 17:14
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > Czyli sytuacja ludzi, ktorzy przychodza na to forum po pomoc jest wg ciebie kom
                                                    > iczna ?

                                                    :) A moglibyśmy nie zmieniać tematu?
                                                  • bcde Re: Szukanie winnego 11.11.13, 17:52
                                                    Kaiser, zapytam z ciekawości - jak twoja żona reaguje, gdy widzi, że udzielasz się na tym forum. Bo przecież musiała chyba kiedyś zauważyć, skoro piszesz i czytasz tu tak często. Czy jakoś to komentuje?
                                                  • kaiser.blade Re: Szukanie winnego 11.11.13, 17:59
                                                    cos ty, ona wlasciwie nie zwraca uwagi na to co ja tam robie na komputerze czy smartfonie, ma to w dupie. Zajmuje sie swoimi sprawami, a komputerem ledwo sie posluguje.
                                                  • zawle Re: Szukanie winnego 11.11.13, 18:01
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > cos ty, ona wlasciwie nie zwraca uwagi na to co ja tam robie na komputerze czy
                                                    > smartfonie, ma to w dupie. Zajmuje sie swoimi sprawami, a komputerem ledwo sie
                                                    > posluguje.

                                                    Ciesz się że kanalizujesz swoje emocje. Staruszki mają Radio Maryja;)
                                                  • kaiser.blade Re: Szukanie winnego 11.11.13, 18:11
                                                    Ciesze sie i jestem zadowolony, ze to rozumiesz :) Forum daje rodzaj rozladowania emocjonalnego...
                                                  • zawle Re: Szukanie winnego 11.11.13, 19:02
                                                    Forum daje rodzaj rozladowan
                                                    > ia emocjonalnego...

                                                    A przydałoby się rozładować jeszcze seksualnie;)
                                                  • kaiser.blade Re: Szukanie winnego 11.11.13, 19:11
                                                    Ale skoro ustalilismy, ze jest to niemozliwe, to trzeba opierac sie na tym co jest wykonalne. Nie o tym mowilas niedawno ? O akceptacji realiow ?
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 20:39
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > Ale skoro ustalilismy, ze jest to niemozliwe, to trzeba opierac sie na tym co j
                                                    > est wykonalne. Nie o tym mowilas niedawno ? O akceptacji realiow ?

                                                    Realia, to poza progiem naszego domu.
                                                    Co do domu, to w nim my sami ustalamy realia.
                                                    Co do tego, co jest niemożliwe, to dowcip mi się skojarzył.

                                                    Kochanie, mam wspaniały pomysł na dzisiejszy seks.
                                                    Wsadzę ci go do ucha !
                                                    Zwariowałeś, mogę od tego ogłuchnąć !
                                                    Niemożliwe, od dwudziestu lat wsadzam ci go do ust i nie możesz się zamknąć.




                                                  • kaiser.blade Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 20:47
                                                    Niby dlaczego wlasnego domu nie mialyby dotyczyc realia ? Wedlug mnie dotycza go do kwadratu. Paradoksalnie, wlasna zona moze byc bardziej surowym sedzia - przed nia nie da sie udawac.
                                                  • kaiser.blade Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 21:02
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > Paradoksalnie, wlasna zona moze byc bardziej surowym sedzia - przed nia nie da sie udawac.

                                                    Wróć :) Nie da się specjalnie zmienić wizerunku. U ludzi jest strasznie silna inercja w postrzeganiu innych osób. O wiele łatwiej zrobić wrażenie na kimś obcym.
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 21:09
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > Niby dlaczego wlasnego domu nie mialyby dotyczyc realia ?

                                                    Nie zrozumiałeś.
                                                    Ja realiami nazywam to, na co nie mam/nie mamy wpływu.
                                                  • kaiser.blade Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 21:14
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > Nie zrozumiałeś.
                                                    > Ja realiami nazywam to, na co nie mam/nie mamy wpływu.

                                                    A... rozumiem. Niemniej - realia w tym ujęciu, jak łatwo wykazać, mają kolosany wpływ na to co w domu :) Załóżmy, że jutro trafię szóstkę w totka. Ma wpływ na to co w domu, czy nie ma ? Jak uważasz ? :D
                                                  • zawle Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 21:18
                                                    kaiser.blade napisał:
                                                    > A... rozumiem. Niemniej - realia w tym ujęciu, jak łatwo wykazać, mają kolosany
                                                    > wpływ na to co w domu :) Załóżmy, że jutro trafię szóstkę w totka. Ma wpływ na
                                                    > to co w domu, czy nie ma ? Jak uważasz ? :D

                                                    Wszystko zależy od Ciebie. Zawsze możesz się nie przyznać;) A może okazać się że nawet milion dolarów na fiucie nie pomoże.....
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 21:24
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > :) Załóżmy, że jutro trafię szóstkę w totka.
                                                    Jak uważasz ? :D

                                                    Uważam, że to jest śmieszne.
                                                    To chyba nie miliony dają szczęście, bo czy tylko milionerzy są szczęśliwi ?

                                                  • kaiser.blade Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 21:32
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > Uważam, że to jest śmieszne.
                                                    > To chyba nie miliony dają szczęście, bo czy tylko milionerzy są szczęśliwi ?

                                                    No przecież dałem skrajny przykład, aby wykazać w dobitny sposób, że realia mają wpływ. Sorry, ale wszystko ma wpływ, przemożny. Możliwości determinują wybór alternatyw. Jak jesteś stary, biedny i brzydki to masz inne alternatywy jak jesteś młody, bogaty i piękny.
                                                    Fajnie i wygodnie jest myśleć, że skoro ja jestem szczęśliwy i mam w życiu co chciałem, to tylko dlatego, że jestem zajebistym self-made-manem, co daje mi prawo pouczać wszystkich wokół i pławić się w swojej doskonałości.
                                                    Gówno prawda. Mamy wpływ na mniej rzeczy niż nam się zdaje. A natura ludzka jest taka, że kocha przypisywać sobie sukcesy.
                                                  • mojemail3 Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 21:38
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    (...)"Fajnie i wygodnie jest myśleć, że skoro ja jestem szczęśliwy i mam w życiu co chciałem, to tylko dlatego, że jestem zajebistym self-made-manem, co daje mi prawo pouczać wszystkich wokół i pławić się w swojej doskonałości(...)"

                                                    Też myślę,że bardzo fajnie tak myśleć:-) Słyszałam wiele razy z ust takich osób niezwykle cenne życiowo rady;-) A jeśli coś mi się nie udaje-sama sobie jestem winna...

                                                    A o co ta cała dyskusja? Żeby Kaisera skłonić do rozwodu, skoro on sam nie jest do tego przekonany???
                                                  • zawle Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 21:41
                                                    mojemail3 napisała: > A o co ta cała dyskusja? Żeby Kaisera skłonić do rozwodu, skoro on sam nie jest
                                                    > do tego przekonany???

                                                    żeby polubił to co ma lub postarał się to zmienić?
                                                  • kaiser.blade Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 21:51
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > A o co ta cała dyskusja?

                                                    Pogoda była marna, nudziło nam się :)
                                                  • mojemail3 Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 21:53
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > mojemail3 napisała:
                                                    >
                                                    > > A o co ta cała dyskusja?
                                                    >
                                                    > Pogoda była marna, nudziło nam się :)

                                                    A Ty się jako kozioł ofiarny na ołtarzu forumowej rozrywki położyłeś???
                                                  • zawle Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 21:56
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > A Ty się jako kozioł ofiarny na ołtarzu forumowej rozrywki położyłeś???

                                                    My się tu często tak bawimy. A Ty co? Myślisz że jak się przebrałaś w prześcieradło, to zaraz będziesz Anielicą Sprawiedliwości? ;)
                                                  • mojemail3 Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 22:15
                                                    zawle napisała:

                                                    > My się tu często tak bawimy. A Ty co? Myślisz że jak się przebrałaś w prześcier
                                                    > adło, to zaraz będziesz Anielicą Sprawiedliwości? ;)

                                                    Udanej zabawy;-)
                                                  • kaiser.blade Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 22:19
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > A Ty się jako kozioł ofiarny na ołtarzu forumowej rozrywki położyłeś???

                                                    A jakie to ma w gruncie rzeczy znaczenie. Każdy ma swoje życie i przeżywa je na własny rachunek. Ale takie burzliwe dylematy rodzą pewien konflikt, na którym można się skupić i przedyskutować różne kwestie. Przecież sam seks jest rzeczą tak drugorzędną, że właściwie mało kogo to chyba obchodzi...
                                                    Co jest ważniejsze - prawda o własnej naturze, poznanie.
                                                  • mojemail3 Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 22:21
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > A jakie to ma w gruncie rzeczy znaczenie. Każdy ma swoje życie i przeżywa je na
                                                    > własny rachunek. Ale takie burzliwe dylematy rodzą pewien konflikt, na którym
                                                    > można się skupić i przedyskutować różne kwestie. Przecież sam seks jest rzeczą
                                                    > tak drugorzędną, że właściwie mało kogo to chyba obchodzi...
                                                    > Co jest ważniejsze - prawda o własnej naturze, poznanie.

                                                    To rzeczywiście świetny sposób na to poznanie siebie znalazłeś...

                                                  • zawle Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 22:24
                                                    mojemail3 napisała:> To rzeczywiście świetny sposób na to poznanie siebie znalazłeś...

                                                    A kto by to zdzierżył w realu?;)
                                                  • kaiser.blade Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 22:25
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > To rzeczywiście świetny sposób na to poznanie siebie znalazłeś...

                                                    Ale skuteczny.
                                                    Można chyba przyjąć, że moja wiedza o tym czym jest człowiek jako istota społeczna jest daleko większa niż w momencie kiedy tutaj przyszedłem, chociaż... Wszystko ma swoją cenę.
                                                    Jako nastolatek straciłem wiarę w Boga. Teraz - straciłem wiarę w człowieka.
                                                  • mojemail3 Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 22:28
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > Można chyba przyjąć, że moja wiedza o tym czym jest człowiek jako istota społec
                                                    > zna jest daleko większa niż w momencie kiedy tutaj przyszedłem, chociaż... Wszy
                                                    > stko ma swoją cenę.
                                                    > Jako nastolatek straciłem wiarę w Boga. Teraz - straciłem wiarę w człowieka.

                                                    Błagam, nie tak patetycznie...

                                                  • kaiser.blade Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 22:33
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Błagam, nie tak patetycznie...

                                                    Ale to nie w tym sensie :)
                                                    Straciłem wiarę w sens naszej cywilizacji :) Tzn. zrozumiałem, że właściwie nie obowiązują żadne reguły, ponieważ wszystko, począwszy od kategoryzowania uczynków na dobre i złe, uczucia, moralność, powinności wobec innych - to co szkaradne i co szlachetne - to wszystko stworzyliśmy sami. Nasze zależności społeczne to prawdziwy Matrix. Coś co sobie uroiliśmy.
                                                    Nie ma dla mnie żadnej wartości, rozumiesz ?
                                                  • mojemail3 Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 22:35
                                                    kaiser.blade napisał:


                                                    > Ale to nie w tym sensie :)
                                                    > Straciłem wiarę w sens naszej cywilizacji :) Tzn. zrozumiałem, że właściwie nie
                                                    > obowiązują żadne reguły, ponieważ wszystko, począwszy od kategoryzowania uczyn
                                                    > ków na dobre i złe, uczucia, moralność, powinności wobec innych - to co szkarad
                                                    > ne i co szlachetne - to wszystko stworzyliśmy sami. Nasze zależności społeczne
                                                    > to prawdziwy Matrix. Coś co sobie uroiliśmy.
                                                    > Nie ma dla mnie żadnej wartości, rozumiesz ?

                                                    Rozumiem, przecież Cię nie będę do wartości przekonywać, nie mam zdolności kaznodziejskich...
                                                  • marek.zak1 Reguła 3/4 11.11.13, 22:27
                                                    Kaiserze. Reguła 3/4 oznacza, że Twoje i inne problemy 3/4 ma w dupie, a 1/4cieszy sie, że to Ty je masz a nie czytajacy. Tak mówi teoria.
                                                  • zawle Re: Reguła 3/4 11.11.13, 22:41
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Kaiserze. Reguła 3/4 oznacza, że Twoje i inne problemy 3/4 ma w dupie, a 1/4cie
                                                    > szy sie, że to Ty je masz a nie czytajacy. Tak mówi teoria.

                                                    Bardzo ładna ta teoria. Jednak...moja dupa nie jest tak pojemna, a co do 1/4 to fakt- cieszę się że te problemy mnie już nie dotyczą. Skupiam się na swoich- bo je mam- jednak nie dotyczą tematyki tego forum. A Ty Marku do której grupy należysz?
                                                  • marek.zak1 Re: Reguła 3/4 11.11.13, 22:44
                                                    To jest teoria odkryta przez naukę :). Ja - tak jak Ty.
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: O NIE ! kolego 11.11.13, 22:00
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > Gówno prawda. Mamy wpływ na mniej rzeczy niż nam się zdaje.

                                                    No to Ci się źle zdaje. Na to co we własnych domach sobie liżemy, na jaki kolor ściany pomalujemy i czy bardach mamy, czy porządek, to tylko my mamy wpływ.
                                                    Nasza zgoda i nasz konsensus, innym wara do tego.

                                                    A natura ludzka jes
                                                    > t taka, że kocha przypisywać sobie sukcesy.

                                                    Chyba że pozwolimy na to, by byle co z zewnątrz wpakowano nam pod czaszkę, uznając ponadto to byle co za pochodną ludzkiej natury.


                                                  • urquhart Re: Szukanie winnego 11.11.13, 18:49
                                                    zawle napisała:
                                                    > Ciesz się że kanalizujesz swoje emocje. Staruszki mają Radio Maryja ;)

                                                    A proste chłopy o niskiej wrażliwości wódkę.

                                                    Jak na razie w wewnęrznej racjonalizacji Kaisera winnym on jest sam więc skutkiem nieskanalizowanego przesilenia może być depresja albo inna forma autoagresji?
                                                  • zawle Re: Szukanie winnego 11.11.13, 18:59
                                                    urquhart napisał:

                                                    > A proste chłopy o niskiej wrażliwości wódkę.

                                                    Ale lecisz schematami...

                                                    > Jak na razie w wewnęrznej racjonalizacji Kaisera winnym on jest sam więc skutki
                                                    > em nieskanalizowanego przesilenia może być depresja albo inna forma autoagresji
                                                    > ?
                                                    Kto jest winny? To wie tylko Blady. Ja bym stawiała jednak na to, że na świecie są zarówno bogaci i biedni a Blady nie należy do żadnej z tych grup;)
                                                  • urquhart Potrzebne jest coś jeszcze... 11.11.13, 17:46
                                                    > Co do pierwszego, nie jest to prawdą. Co do drugiego już częściej. Z tego wynik
                                                    > a że
                                                    > 1. Zrobiłeś autoanalizę
                                                    > 2. Uznałeś że zyski przewyższają koszty
                                                    > 3. Samodzielnie podjąłeś decyzję, uznając że jest najlepsza.
                                                    > Czemu ciągle to roztrząsasz? Decyzja podjęta, naucz się mimo pewnych niedogodno
                                                    > ści cieszyć z życia. Bo to są niedogodności, argumenty za zostaniem je przewyżs
                                                    > zają. Tak zdecydowałeś.

                                                    Potrzebne jest coś jeszcze jako katalizator do zmian, chyba dobrze to wiesz siedząc po środku konfliktu.
                                                    Trzeba odhumanizować przeciwnika zanim się weźmie się do jego skrzywdzenia jeżeli ma się średni lub wyższy niż średni poziom wrażliwości. Zdefiniować wewnętrznie jako przemocowca lub wyrachowaną sukę. Zsocjalizowanej porządnie jednostce łatwiej przychodzi krzywdzić siebie niż innych jeżeli nie zbuduje przekonującej racjonalizacji.
                                                  • zawle Re: Potrzebne jest coś jeszcze... 11.11.13, 17:54
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Potrzebne jest coś jeszcze jako katalizator do zmian, chyba dobrze to wiesz sie
                                                    > dząc po środku konfliktu.
                                                    > Trzeba odhumanizować przeciwnika zanim się weźmie się do jego skrzywdzenia jeże
                                                    > li ma się średni lub wyższy niż średni poziom wrażliwości. Zdefiniować wewnętrz
                                                    > nie jako przemocowca lub wyrachowaną sukę. Zsocjalizowanej porządnie jednostce
                                                    > łatwiej przychodzi krzywdzić siebie niż innych jeżeli nie zbuduje przekonującej
                                                    > racjonalizacji.

                                                    Czyli się nie pali?;) "Zsocjalizowana porządnie jednostka". To nie komplement. Jednak źle zsocjalizowna. Bez szacunku dla siebie, z zawężeniem dynamicznym, bez prawa do szczęścia dla siebie i innych. Dali krzyż a nie nauczyli jak nosić żeby nie uwierał.
                                                  • kaiser.blade Re: Potrzebne jest coś jeszcze... 11.11.13, 17:55
                                                    No to kobiety to czesto robia podswiadomie. Przez to sa potem strasznie niszczycielskie przy rozwodach, potrafia mscic sie patologicznie...
                                                  • zawle Re: Potrzebne jest coś jeszcze... 11.11.13, 17:59
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > No to kobiety to czesto robia podswiadomie. Przez to sa potem strasznie niszczy
                                                    > cielskie przy rozwodach, potrafia mscic sie patologicznie...

                                                    Nie masz pełnego tego wora z argumentami? ;) Znam tyle samo przypadków braku umiaru ze strony facetów. To temat na oddzielne forum.
                            • rekreativa Re: Szukanie winnego 11.11.13, 11:59
                              Poza tym, skoro sytuacja rozpatrzona i pozostanie przy zonie jest bardziej korzystne, to skąd ten ból dupy?
                              Skąd te gorzkie żale po forach?
                              Może stąd, że te rzekome korzyści to takie mocno pozorne są?
                              • zawle Re: Szukanie winnego 11.11.13, 12:01
                                rekreativa napisała:

                                > Poza tym, skoro sytuacja rozpatrzona i pozostanie przy zonie jest bardziej korz
                                > ystne, to skąd ten ból dupy?
                                > Skąd te gorzkie żale po forach?
                                > Może stąd, że te rzekome korzyści to takie mocno pozorne są?


                                no wiesz....nie bądź taka męska;)
                                :))
                              • kaiser.blade Re: Szukanie winnego 11.11.13, 12:05
                                Jak i tak zle i tak niedobrze, to czemu odmawiasz drugiemu czlowiekowi prawa do mowienia o tym ? Przeszkadza ci to jesc melbe malinowa i cieszyc sie swoim szczesliwym zyciem ? Nie mam mowic o tym ze ktos na swiecie jest glodny, bo to odbiera apetyt przy pysznym obiadku ?
                                • zawle Re: Szukanie winnego 11.11.13, 12:16
                                  kaiser.blade napisał:

                                  > Jak i tak zle i tak niedobrze, to czemu odmawiasz drugiemu czlowiekowi prawa do
                                  > mowienia o tym ? Przeszkadza ci to jesc melbe malinowa i cieszyc sie swoim szc
                                  > zesliwym zyciem ? Nie mam mowic o tym ze ktos na swiecie jest glodny, bo to odb
                                  > iera apetyt przy pysznym obiadku ?


                                  Jadą dwaj Żydzi w podróż. Pociągiem, w kuszetkach. Jeden usiłuje zasnąć, drugi mlaska i marudzi: Jak mi się chce strasznie pić. Boże...nie dam rady, zaraz uschnę. Jak mi się się chce strasznie pić.
                                  Ten zaspany nie wytrzymał, poszedł do gastronomicznego wagonu i kupił mu oranżadę.
                                  Spragniony wybrzydza. Nie lubi oranżady.Tamten leci po mineralkę. Czemu taka ciepła? Przynosi zimną. Niech przeczyta skład? Wymienia na nisko zmineralizowaną. A z butelki ma pić? Dostaje kubek.
                                  Napił się.
                                  Zaczyna mlaskać i zawodzić:
                                  - Boże. Jak mi się strasznie chciało pić. Myślałem że umrę.

                                  Na potrzeby sabata wzbogaciłam trochę;)
                                • rekreativa Re: Szukanie winnego 11.11.13, 12:23

                                  Moja "melba malinowa" przez ostatnie kilka miesięcy nawet faktycznie miała taki kolor - czerwony.
                                  Tylko że od niej włosy mi wypadły.
                                  Może dlatego tak mnie bardzo wnerwia, kiedy ktoś chce żyć na pół gwizdka.
                                  • kawitator Re: Szukanie winnego 13.11.13, 19:24
                                    Moja "melba malinowa" przez ostatnie kilka miesięcy nawet faktycznie miała taki
                                    > kolor - czerwony.
                                    Rozumiem współczuję ale jednocześnie trzymam kciuki dasz radę. :-))))
                                    pozdro Kawi
                                    • rekreativa Re: Szukanie winnego 13.11.13, 19:30
                                      Dzięki :)
                                • rekreativa Re: Szukanie winnego 11.11.13, 12:28
                                  Poza tym nie wiem, gdzie się dopatrzyłeś, że ja Ci zabraniam mówić o czym tam chcesz.
                                  Mów sobie, ile wlezie.
                                  A ja mam prawo się do tego ustosunkować. I mam prawo dociekać, dlaczego tak się dzieje, jak się dzieje.
              • marek.zak1 Re: Kup magicznego psa 11.11.13, 09:52
                Czy to jest pies magiczny, w ktorym zakochała się żona?
    • potwor_z_piccadilly Re: parę pytań 10.11.13, 20:08
      korniszon100 napisał:

      > Czytam to forum i jestem prawie w szoku ile facetow mam identyczne problemy w
      > malzenstwie jak ja(45.l)

      Założyłeś wątek by się pocieszyć żeś nie sam na tym łez padole, czy po to, by znaleźć na swoje dylematy jakiś środek zaradczy ?


      -kwiaty, prezenty,czule slowka,kolacje przy swiecach
      > i nic

      Czy te kwiaty itd. były za coś, czy na okoliczność czegoś co za te kwiaty spodziewałeś się otrzymać ?

      Ile zwiazkow
      > sie rozpada,ile zdrad tylko dlatego ,ze wyrachowana ,egoistka olewa potrzeby
      > partnera

      Znasz statystyki dotyczące rozpadów małżeństwa, zdrad i wielkości procentowej egoistek w populacji ?

      > i nie chce okazac troche czulosci,pokazac tyłka,dac polizac cipki ,po
      > wiedziec paru milych slow,pochwalic ,docenic faceta.wybaczyc.

      Te miłe słowa, czułości i cipka do wylizania to tytułem tego za co Cię powinna chwalić, czy tego, co powinna Ci wybaczać ?

      Np.moja zona nie z
      > daje sobie sprawy jak duzy ma to ma wplyw na inne sfery naszego malzenstwa

      Pewny jesteś, że nie zdaje sobie z tego sprawy ?

      ja p
      > o prostu przestaje dbac o rodzine.dochody.

      Pewny jesteś, że dotychczasową Twoją dbałość o rodzinę można nazwać dbałością ?

      Stracilem zapal,to po prostu poczatek
      > konca zwiazku. Szkoda mi tylko moich dzieci(10 lat +12l) Nie wiem czy moglbym i
      > m spojrzec w oczy i powiedziec ,ze odchodze.Zdaje sobie sprawe jakie to dla nic
      > h przezycie i wiem tez, ze ja za pare lat bede skonczonym nerwowo facetem.

      Czy gdy prosisz kobietę do tańca, a ta Ci odmawia, to tracisz zapał i czujesz się nerwowo skończonym facetem ?
      • kaiser.blade Re: parę pytań 11.11.13, 07:19
        potwor_z_piccadilly napisał:

        > Czy gdy prosisz kobietę do tańca, a ta Ci odmawia, to tracisz zapał i czujesz s
        > ię nerwowo skończonym facetem ?

        Jak prosi w kółko tą samą i ta mu bez przerwy odmawia, to nic dziwnego, że jest nerwowy :) Pies trącał taką potańcówkę... :)
        • rekreativa Re: parę pytań 11.11.13, 10:05
          Jak prosi w kółko tę samą, chociaż ona mu już i drugi i trzeci i dziesiąty raz odmawia, to może idiota?
    • twojabogini Re: brak ochoty na seks u zony 13.11.13, 17:18
      Jest prawdą to co piszesz, że wielu mężczyzn ma podobne do twoich problemy w małżeństwie - ich żony nie chcą wchodzić z nimi w relacje intymne.
      Remedium jakie próbujesz zastosować - kwiaty, prezenty, czule słówka, kolacje przy świecach nie jest skuteczne. To dobry środek na stworzenie intymnej atmosfery w związku, ale w takim związku w którym wszystko funkcjonuje sprawnie, a ogólny poziom satysfakcji ze związku u obojga partnerów jest na dość wysokim poziomie.
      Z twojego posta wynika też, że:
      1. Czujesz się przez żonę niedoceniony. Chciałbyś usłyszeć też parę miłych słów. Warto się nad tym zastanowić. Czy z twojej perspektywy jest za co cię docenić? A z perspektywy żony?
      2. Żona nie chce ci wybaczyć. To często nie jest kwestia chęci, ale odpowiedniego zadośćuczynienia, przywrócenia równowagi w związku. Jeśli żona jeszcze ci nie wybaczyła - bardzo możliwe, że nie dałeś jej odpowiedniego zadośćuczynienia, a równowaga nie wróciła w wasze progi. Nie wiem co powinna ci wybaczyć, ale cokolwiek to jest - wiąże się zazwyczaj z utratą poczucia bezpieczeństwa w związku przez tą osobę, która została skrzywdzona. W tym kierunku warto podjąć starania. Zamiast kwiatków i kolacji warto czasem porozmawiać, zapytać, jak bardzo cie jeszcze boli, to co zrobiłem, co mógłbym zrobić, żebyś poczuła się lepiej, jakiej gwarancji bezpieczeństwa z mojej strony potrzebujesz. Jeśli do wybaczenia jest flirt/zdrada gwarancją bezpieczeństwa może być np. rezygnacja z wyjazdów służbowych, zmiana pracy w której nadal pracuje osoba trzecia, poświęcenie większej ilości czasu związkowi. Bez tego nie nastąpi autentyczne wybaczenie. Warto też dać przyzwolenie partnerowi/partnerce na przezywany przez niego ból, rozczarowanie, oraz czas na to, aby te uczucia przetrawić. Wiele osób ma z tym problem i domagają się od partnera rzeczy niemożliwej - ja już się pokajałem, przyznałem, zaprzestałem negatywnych działań, więc teraz twoim obowiązkiem jest wybaczyć, dla dobra związku i dzieci. To tak nie działa.

      Piszesz: "przestałem dbać o rodzinę, dochody". To bardzo niedobrze. Rodzina to nie tylko ty i zona, to także dzieci. Nie może być tak, że jeśli coś szwankuje na jakimś etapie w związku (w każdym związku są takie etapy) - jedno lub oboje partnerów może pozwolić sobie na rezygnację z obowiązków na rzecz rodziny. Jeśli kochasz swoje dzieci, a tak to wygląda - to sam to pewnie dobrze rozumiesz.

      Moja rada: żona otwarcie nie chce seksu. To znak, że w relacji coś nie działa. Jest coś, czego jeszcze ci nie wybaczyła - to pierwsze pole twojego działania. Nie czujesz się doceniany, za to co robisz. Być może to co robisz, choć z twojego punktu widzenia ważne, nie jest takie dla twojej żony i twojej rodziny. Być może twoja żona chciałaby czegoś kompletnie innego, niż to co jej dajesz.To drugi temat - do przemyśleń.

      Często w swojej pracy z parami (jako prawnik) spotykam się ogromnym rozdźwiękiem pomiędzy oczekiwaniami kobiet i mężczyzn wobec małżeństwa. Mężczyźni chcą być doceniani za swoją pracę zawodową. Rzecz w tym, że ich żony także pracują zawodowo, a do tego w większej części zajmują się domem. I czują się pokrzywdzone - bo wchodząc w związek małżeński oczekiwały partnerstwa i współodpowiedzialności za dom, dzieci, rodzinę, antykoncepcję. Mężczyźni często oczekują, że seks to naturalny element małżeństwa. Kiedyś tak było - wtedy, gdy kobiety były zależne ekonomicznie od mężczyzn, niejako płaciły za utrzymanie dostępnością seksualną. W ramach umownego kodu społecznego, aby im to zrekompensować, mężczyźni kupowali kobietom wyjątkowe prezenty, kwiaty, zapraszali na wyszukane kolacje. Wyższą ceną jaką kobiety płaciły za tą małżeńską prostytucję była oziębłość seksualna (jeszcze 40 lat temu niewiele ponad 20% kobiet przezywało orgazmy, a chirurdzy nie tak dawno temu twierdzili, że tkanka pochwy jest tak niewrażliwa na bodźce, że można ją operować bez znieczulenia), ale także zaburzenia typu nerwicowego. Wiele kobiet do dziś taką cenę płaci. Dobrze, że twoja żona nie jest jedną z nich - choć z twojego postu wynika, że częściowo jest w tobie pragnienie kobiety, która po prostu się odda (wybaczy), dla dobra związku, bo co jej szkodzi. Szkodzi.

      Warto popracować nad związkiem, zastanowić się nad niezałatwioną kwestią wybaczenia, nad tym jak wygląda sprawa antykoncepcji (to hamuje wiele kobiet), zaufania, relacji w życiu codziennym i podziału odpowiedzialności.
      Rozumiem, że trudno żyje się w związku w którym wszystko się wali. Alternatywą nie jest odejście, ale praca nad związkiem. Nie polegająca na wymuszaniu od partnerki - dałem jej kwiatka a ona dalej nie chce - ale praca nad sobą i nad swoją postawą. Prawdopodobnie twoja żona jest rozczarowana waszym małżeństwem tak samo jak ty - macie więc wiele wspólnego. Czas zacząć rozmawiać o swoich oczekiwaniach. Nie oznacza to, ze musisz spełnić wszystkie oczekiwania zony, tak jak ona nie musi spełniać twoich - ale jakiś wspólny kierunek większości par udaje się wytyczyć.

      Co do oczekiwań większości kobiet - mniej pracy (w którą mężczyźni uciekają), większą odpowiedzialność za dom i dzieci (zamiast pomagania żonie pod jej dyktando - co najczęściej oferują mężczyźni), umożliwienie kobiecie rozwoju zawodowego (większość mężczyzn twierdzi, ze nie ma nic przeciwko, ale to nie wystarczy, trzeba jeszcze po równo podzielić to co od pracy i kariery odciąga - wizyty lekarskie z dziećmi, sprawy związane z ich zdrowiem, urlopy chorobowe, opiekę w trakcie wakacji, zakupy, pranie, gotowanie, wizyty u przyjaciół, dowóz na zajęcie dodatkowe - nie na zasadzie pomocy, ale własnego autentycznego zaangażowania itp.). Czasem punktem spornym, bolącym dla kobiet jest także samochód - jeśli jest pozostaje niemal wyłącznie do dyspozycji mężczyzny, a czasem kobieta nie ma nawet prawka (na jej kurs nie ma jakoś nigdy kasy, nie mówiąc już o drugim aucie, co ma stanowić duże obciążenie dla rodziny, cóż skoro rodzina znosi jakoś "obciążenie" tego, ze mężczyzna jest kierowcą, da tez rade z tym, ze kierowca jest kobieta - rodzina może jako całość poświęcić część swojego komfortu także dla dobra kobiety, nie tylko mężczyzny).





      • marek.zak1 Re: brak ochoty na seks u zony 13.11.13, 18:51
        Żona nie jest zależna od mężą firnansowo, gdyz według prawa jego przychody są własnościa obojga.
    • lajosz3 Re: brak ochoty na seks u zony 14.11.13, 01:01
      Witam.
      Mam 49 lat.

      Bardzo dłuuugo mnie tu nie było.

      Miałem niemal identycznie i odzywam się tylko dlatego, że znam lekarstwo na Twój problem.
      Otóż po prostu znajdź sobie kochankę.
      Oczywiście wiem jak to brzmi.
      I żeby nie było, to moja żona, fizycznie jest bardzo ładna.

      Wracając do meritum.
      Też miałem opory i właściwie nawet nie była to moja bezpośrednia inicjatywa, tylko pewnej pani.
      Wierz mi lub nie, ale TEGO KWIATU JEST PÓŁ ŚWIATU i ZAWSZE znajdzie się ktoś komu się podobasz w jakiś sposób, a i Ty nie będziesz obojętny na tego kogoś.


      No więc owa pani, chyba po raz pierwszy w życiu pokazała mi, że kobiety mogą być miłe (to bardzo ważne), uśmiechnięte, zadbane, interesujące i lubiące seks, a przy tym wszystkim nie mając super ciała są o wiele bardziej seksowne niż tzw. superlale.

      Cholera, nie wiedziałem nawet, że w wieku 50 lat można w ogóle jeszcze odczuwać takie emocje jak będąc nastolatkiem.
      Wiem, że to nie miłość, ona też wie, ale jest cholernie przyjemnie i miło i to pod każdym względem.

      I chociaż już nie jestem z ową panią (proza życia, wyjechała na stałe za granicę), to nie żałuję ani jednej chwili którą z nią spędziłem.

      Zanim jednak powyższe się wydarzyło, to oczywiście tez próbowałem ratować związek, a gdy się nie udawało, to zawsze winiłem siebie. A to że brzydki, że nieudolny, że może za mało zarabiam, że jestem nie ciekawy, kiepski w łóżku itp. .itd.
      Ogólnie pisząc, zacząłem powoli wierzyć, że to prawda.

      Jednak wierz mi, że odpowiednia kobieta uświadamia, że wszystkie w/w mankamenty, to kompletna bzdura.

      Oczywiście nadal mieszkam ze swoją "żoną" , ale brak jakiegokolwiek z nią związku już mi nie przeszkadza.
      O nic jej (a szczególnie o seks) nie proszę (to było poniżające).
      Odzywamy się do siebie normalnie, ale jest to już tylko odzywanie się, nie rozmowa.
      Nie wiem czy ona wie, że miałem/mam inną, ale szczerze mówiąc, już mnie to nie obchodzi.
      Ona patrzy w to pudło (TV) i ogląda hurtem kretyńskie seriale, a ja siedzę niemal cały dzień przy kompie i jakoś się żyje.
      Mimo wszystko jednak, czasami gdzieś na dnie serca jeszcze tli się jakaś iskierka nadziei, że może kiedyś będzie lepiej, chociaż rozum mówi zupełnie coś innego.

      Naszą sytuację (i zapewne nie tylko naszą) idealnie oddaje piosenka śpiewana przez Kazika Staszewskiego pt. "W czarnej urnie"
      Posłuchajcie --> www.youtube.com/watch?v=tVoWbBXrYFI
      Piękna muzyka, z piękną niestarzejącą się treścią.

      Kończąc, powtórzę.
      Znajdź sobie normalną kobietę.
      Zakochać się pewnie nie zakochasz, ale odkryjesz siebie na nowo i odetchniesz przez chwilę utwierdzając się w przekonaniu, że jesteś normalnym, zdrowym facetem.
      • kaiser.blade Re: brak ochoty na seks u zony 14.11.13, 06:17
        lajosz3 napisał:

        > Też miałem opory i właściwie nawet nie była to moja bezpośrednia inicjatywa, ty
        > lko pewnej pani.
        > Wierz mi lub nie, ale TEGO KWIATU JEST PÓŁ ŚWIATU i ZAWSZE znajdzie się ktoś ko
        > mu się podobasz w jakiś sposób, a i Ty nie będziesz obojętny na tego kogoś.

        Eeeee... Myślisz, że to opory powstrzymują facetów ? Według mnie to raczej wszechobecna niemożność spełnienia. Co z tego, że facet zdecyduje się mieć kochankę, jak żadna nie będzie go chciała ?
        Poza tym - paradoksalnie, kochanki to mogą zwykle mieć ci, co ich chcą także ich własne żony. To nie są kwestie całkiem od siebie niezależne ;)
        Ci co budzą niekłamane pożądanie w kobietach.
        I tego kwiatu wcale nie jest na pół światu. Kobieta chętna by być tą drugą to rzadka i ceniona cecha :P
        Podobnie nie zgodzę się z tym, że zawsze znajdzie się ktoś, komu się spodobasz. Nie tylko nie zawsze, ale i najczęściej się nie znajdzie :) Baby są generalnie wybredne, a te, które są zainteresowane kochankiem to już nie ma o czym mówić. Kochankowi stawia się przecież bezwzględniejsze warunki niż kochanemu mężusiowi :P
        • sea.sea Re: brak ochoty na seks u zony 14.11.13, 08:45
          Bardzo się mylisz, ale niestety właśnie wychodzę do pracy, więc rozwinę temat, jak wrócę :)
        • rekreativa Re: brak ochoty na seks u zony 14.11.13, 12:36
          Tym postem zaprzeczasz wszystkiemu, co napisał kolega lajosz.
          Więc czy kolega lajosz kłamie?
          • kaiser.blade Re: brak ochoty na seks u zony 14.11.13, 16:33
            Nie sadze by klamal. Mowi ze swojego punktu widzenia. Stateczny mezczyzna w okolicach 50 moze wciaz byc bardzo atrakcyjny dla kobiety, jesli rokuje na potencjalny zwiazek i dysponuje zauwazalnymi zasobami oraz ma odpowiednia pozycje spoleczna.
            • rekreativa Re: brak ochoty na seks u zony 14.11.13, 17:04
              "zawsze winiłem siebie. A to że brzydki, że nieudolny, że może za mało zarabiam, że jestem nie ciekawy, kiepski w łóżku itp. .itd. "

              Czy z tego Tobie wynika, że lajosz jest zasobnym atrakcyjnym facetem z budzącą podziw pozycją społeczną?
              Zresztą jeśli takim jest, to dlaczego żona z nim nie chce spać? Przeciez podobno kasa i status to afrodyzjak, że ho ho.
              • kaiser.blade Re: brak ochoty na seks u zony 14.11.13, 17:23
                Wszystkie cechy laczace sie z atrakcyjnoscia dzialaja na zwiekszenie odsetka osob zainteresowanych, ale nie sprawia, ze ktos bedzie w stanie zdobyc kazda kobiete. W dlugoterminowym zwiazku czesto trudniej uwiesc partnera, ktory sie nami zdazyl znudzic, niz nowa osobe, ktora dostaje troche punktow za nowosc i wzbudzenie ciekawosci.

                Poza tym, on mowil o jednej kobiecie, a nie jakichs dzikich tlumach. Moze zwyczajnie mial duze szczescie spotkac te wlasciwa ? A moze jest atrakcyjny tylko jego doswiadczenia w zwiazku obnizyly jego samoocene ? vide - cytat.
                Nie wiem. Podtrzymuje to co wczesniej napisalem. Swiat w ktorym kochanki siedza w barach i znudzone czekaja na mezczyzn, albo piszczace na sam widok ptaka z radosci - to swiat wyimaginowany.
                • rekreativa Re: brak ochoty na seks u zony 14.11.13, 17:36
                  "Swiat w ktorym kochanki siedza
                  > w barach i znudzone czekaja na mezczyzn, albo piszczace na sam widok ptaka z r
                  > adosci - to swiat wyimaginowany."

                  Owszem, ale świat, jaki Ty przedstawiasz to też efekt imaginacji, kaiser.
                  • kaiser.blade Re: brak ochoty na seks u zony 14.11.13, 17:57
                    A to ciekawe ? Wobec tego jaki swiat ja przedstawiam ? Jak odbierasz to co pisze, bo mam wrazenie, ze opisuje rzeczywistosc.
                    • kag73 Re: brak ochoty na seks u zony 14.11.13, 18:18
                      Ja tam jestem zdania, ze zdarza sie wszystko. Niemniej jednak jak ktos nie jest gotowy/otwarty, nie szuka "przygody to raczej jej nie znajdzie, tak to widze.
                      • kaiser.blade Re: brak ochoty na seks u zony 14.11.13, 18:36
                        Z tym ze przygody raczej ciagna do kobiet. same, a od facetow uciekaja tak, ze zwykle nie sposob je dogonic.
                        Baba musi sie mocno starac, zeby nie zaszalec z facetami (o ile nie chce), facet musi sie zwykle baaardzo postarac, zeby poszalec z babkami :)
                    • rekreativa Re: brak ochoty na seks u zony 14.11.13, 18:35
                      Ty jesteś fatalista i pesymista. Uzywasz zwrotów typu " widocznie tak miało być" (WTF?)
                      Dla Ciebie butelka jest zawsze do połowy pusta, a człowiek ma wpływ najwyżej na to, co zje na sniadanie (choć i to pewnie niekoniecznie, bo może je, co żona kupi).
                      Nie przedstawiasz rzeczywistości, tylko swoją jej projekcję, w której za stosunkowo młodym, miłym dla oka, inteligentnym facetem nie obejrzy się pies z kulawą nogą.
                      Co więcej uważasz, że 90% męskiego gatunku składa się z tych, co się za nimi pies z kulawą nogą nie obejrzy.
                      Wszelkie odstepstwa od Twojej wizji, których jest mnóstwo (świeży przykład - kolega powyżej) kwitujesz stwierdzeniem "mieli szczęście", czy "trafiło im się".
                      Najlepsze jest to, że nie jesteś jakimś sfrustrowanym przerosniętym prawiczkiem, który dostał już ze sto koszy, tylko facetem, który ożenił się (i to nie z jakimś pasztetem) oraz który wcześniej też był w relacjach z kobietami (dobrze pamietam?)
                      Nie wiadomo mi nic również o tym, byś od czasu ożenku notorycznie startował do kobiet i regularnie był przez nie spuszczany na drzewo.
                      Niemniej zakładasz , że tak własnie by było.
                      Oczywiście ja rozumiem, skąd Ci sie to bierze, ale z rzeczywistością to ma tylko trochę wspólnego.
                      • kag73 Re: brak ochoty na seks u zony 14.11.13, 18:46
                        Tak mi przyszlo do glowy pytanie: jak myslisz jakie mam szanse wygrac milion w totka biorac pod uwage, ze nigdy nie gram?:))
                        W koncu sie nazywa, ze cale mnostwo zonatych facetow(kobiet zreszta tez) chadza na boki czyli z kims musi.
                        • kaiser.blade Re: brak ochoty na seks u zony 14.11.13, 18:58
                          Cale mnostwo facetow lazi po burdelach albo marszczy pingwina przed monitorem, i to nie dlatego, ze tak jest im wygodnie.
                          Co do totka, to analogia jest fajna. Przez to, ze grasz Twoje szanse na szostke wcale dramatycznie nie rosna :)
                          • rekreativa Re: brak ochoty na seks u zony 14.11.13, 23:16
                            Ta totkowa analogia jest niedobra własnie przez to, że prawdopodobieństwo zdarzenia czyli szóstki jest nieporównywalnie mniejsze niż prawdopodobieństwo znalezienia przez przeciętnego Kowalskiego kobiety chętnej na seks nie za pieniądze.
                            Dzisiaj podczas zakupów z mężem poruszyłam ten temat. Pytałam go mianowicie, czy kiedykowleik miał jakiś wiekszy problem ze znalezieniem sobie dziewczyny - powiedział, że nie.
                            I podejrzewa, że kochankę też by bez wielkich trudów znalazł.
                            A jest to czlowiek urodowo przeciętny, zarabiający średnio i do tego bardzo introwertyczny i nieśmiały.
                            Owszem, przyznał, że kobietom jest troszkę łatwiej znaleźć chętnych na niezobowiązujące spotkanie, ale obserwacje do facetów ma takie jak ja i kag: jak ktoś chce i nie szuka zaraz modelki, to znajdzie. Szczególnie w dobie Internetu.
                            Więc zamiast dorabiać teorie, przyznaj po prostu, że tak naprawdę nie chcesz żadnej innej babki, albo boisz się/krępujesz/wzdrygasz etycznie spróbować czegoś na boku i tyle.

                            (O burdelach też masz jakieś dziwne pojęcie. Nie czytałeś, nie oglądałeś nigdy wywiadów, dokumentów dotyczących prostytucji? Przecież dziwki zawsze podkreślają, że mają cały przekrój społeczeństwa w tych swoich łóżkach: w tym mnóstwo facetów żonatych, zamożnych, biznesmenów, prawników itp.
                            Natomiast Ty tak to przedstawiasz, jakby do dziwek chodzili wyłącznie jacyś pokurcze, których za darmo żadna kijem nie dotknie - a to jest mniejszość klienteli).
                            • bigbadpig Na marginesie 14.11.13, 23:43
                              @Rekreativa czy Ty jesteś jakąś zakamuflowaną argentyńską żoną Papieża Franciszka?
                              • rekreativa Re: Na marginesie 14.11.13, 23:54
                                Nic mi o tym nie wiadomo.
                                A skąd ten pomysł?
                                • bigbadpig Re: Na marginesie 15.11.13, 00:01
                                  Ufff! Bałem się, że nie zapytasz :P

                                  Takich nabrałem podejrzeń, z dwóch powodów.
                                  Po pierwsze piszesz, że Twój mąż jest nieurodziwy - to tak jak papież.
                                  Po drugie napisałaś, że Twój mąż (w moim domyśle papież, powiedział, że nie miał problemów z kobietami dawniej i nie miałby teraz) i piszesz, że wobec takiego dictum kaiser powinien opuścić swoje uparte stanowisko. No i tak sobie pomyślałem, że jeśli Kaiser jest bezkrytycznym katolikiem uznającym dogmat o nieomylności papieża, a Twój mąż jest właśnie tym papieżem (ewentualnie poprzednim - nawet bliżej by mu było do Polski) to Twoje 'Więc zamiast dorabiać teorie, przyznaj po prostu..." byłoby uzasadnionym roszczeniem - w końcu nie polemizuje się z opinią papieża bo ta, per se jest równoznaczna z faktem. W przeciwnym wypadku nie wiem jak przypuszczenia i osobiste wspomnienia Twojego męża miały by być argumentem dla Kaisera. Nie twierdzę, że on tego nie uznaje, nie jestem jego rzecznikiem, po prostu sam tego nie łapię, więc chciałem się upewnić :P

                                  PS. Wiem, że napisałaś, że Twój mąż zarabia przeciętnie, co nie pasuje do osoby papieża, ale pomyślałem, że to może być taka sprytna próba zakamuflowania dla ochrony prywatności.
                                  • bigbadpig Re: Na marginesie 15.11.13, 00:03
                                    Sorry, za tego "nieurodziwego męża" - nic takiego nie napisałaś - zły dobór słów, papież też nie jest jakiś szpetny. Chodziło mi właśnie o tą "przeciętną urodę".
                                  • rekreativa Re: Na marginesie 15.11.13, 00:08
                                    A Ty wcinasz się ot tak, żeby tylko komuś dociąć, czy masz coś w temacie do powiedzenia?
                                    • bigbadpig Re: Na marginesie 15.11.13, 00:16
                                      Po co te nerwy :P
                                      Niestety miałem do powiedzenia tylko to co napisałem (nawet specjalnie zaznaczyłem, że to "na marginesie") Po prostu liczyłem na pomoc, bo z zaciekawieniem obserwuję dyskusję, ale się zaciąłem na tej implikacji pomiędzy jednostkowym doświadczeniem Twojego męża a postulatem wobec kaisera. Ale sprawa jak dla mnie już wyjaśniona, to nie był papież :P
                                      • rekreativa Re: Na marginesie 15.11.13, 00:20
                                        Ale że co, nie wolno sie podeprzeć własnym bądź znajomych doświadczeniem?
                                        • bigbadpig Re: Na marginesie 15.11.13, 00:27
                                          Pewnie, że wolno, to wolny kraj :P Ja mam podejrzliwość odnośnie do tego "więc", ale jeśli nie uznajesz mojej uwagi - jestem z tym ok. Peace.
                                          • rekreativa Re: Na marginesie 15.11.13, 00:33
                                            "Więc" nie odnosiło się do jednostkowego doświadczenia męża przecież... ale mniejsza już z tym.
                                    • bigbadpig Re: Na marginesie 15.11.13, 00:23
                                      Przy okazji, żeby nie było całkiem OT - zgadzam się z Tobą w zupełności, wystarczy spojrzeć na całkiem prężnie działający rynek towarzyski mojego pokolenia - ludzi już nie najmłodszych, a szeroko dotkniętych singielstwem, którzy naprawdę nie ustają w rmoansach, może trochę mniej burzliwych niż za nastolatków, ale w wystarczająco dużej grupie - co jakiś czas słychać, że u kogoś akurat coś się wydarza w temacie nawiązywania/opuszczania relacji. Takie czasy - dużo większa dynamika, niż jeszcze w pokoleniu moich rodziców jak przypuszczam. Ale każdy widzi to co chce, zawsze są też widoczne te jednostki niezdolne do podjęcia jakiś damsko-męskich działań zaczepnych, i dla takich rzeczywiście droga może wydawać się zamknięta.
                                      • kaiser.blade Re: Na marginesie 15.11.13, 06:05
                                        bigbadpig napisał:

                                        > ludzi już nie najmłodszych, a szeroko dotkniętych singielstwem

                                        FUUUUUUUUUUUUUUUUU....

                                        A gdzie ja k....a mówiłem o singlach. Rany, rozmawiamy o szansach na kochankę, "tą drugą". Toż z definicji jak ktoś jest singlem to nie może mieć kochanki, bo najpierw musiałby być w związku formalnym :D
                                        Jasna sprawa, że zwykły, nie parchaty i nie bezrobotny SINGIEL bez zasranych papierów z czasem "jakąś tam" narzeczoną sobie przygrucha.
                                        • rekreativa Re: Na marginesie 15.11.13, 11:25
                                          Przecież szanse na kochankę powinny być większe niż na stały związek, bo taka relacja ma mniej wymagań.
                                          Jeśli znudzona mężatka w Internecie szuka chłopa do spotkań na seks (bo mąż nieochotny), to co ją obchodzi status, zarobki, stan cywilny?
                                          Ją obchodzi, żeby facet jako tako wyglądał i się w łóżku postarał.
                                          • kaiser.blade Re: Na marginesie 15.11.13, 16:05
                                            Mi tez sie tak wydawalo, ale u Bussa inaczej jest to prezentowane. Kochanek to rodzaj awaryjnego (potencjalnego) meza, jego status i zasoby graja pierwsze skrzypce.
                                            • rekreativa Re: Na marginesie 15.11.13, 16:25
                                              Do mnie to kompletnie nie trafia.
                                              No ale skoro Buss twierdzi, to chyba się zamknę już na ten temat...
                                              • kag73 Re: Na marginesie 15.11.13, 17:17
                                                rekreativa napisała:

                                                > Do mnie to kompletnie nie trafia.
                                                > No ale skoro Buss twierdzi, to chyba się zamknę już na ten temat...

                                                Do mnie tez to nie trafia. Jak ja chcialam faceta tylko do seksu to gdzies milam ile zarabia. Wazny byl wyglad i jakosc seksu.
                                                • sea.sea Re: Na marginesie 15.11.13, 18:02
                                                  Zgadzam się z przedpiśczyniami. Ale skoro Buss twierdzi inaczej...
                            • kaiser.blade Re: brak ochoty na seks u zony 15.11.13, 05:55
                              rekreativa napisała:

                              > Dzisiaj podczas zakupów z mężem poruszyłam ten temat. Pytałam go mianowicie, cz
                              > y kiedykowleik miał jakiś wiekszy problem ze znalezieniem sobie dziewczyny - po
                              > wiedział, że nie.
                              > I podejrzewa, że kochankę też by bez wielkich trudów znalazł.
                              > A jest to czlowiek urodowo przeciętny, zarabiający średnio i do tego bardzo int
                              > rowertyczny i nieśmiały.

                              Ja także tak podejrzewam, chociaż sam fakt, że ktoś coś podejrzewa bez sprawdzenia może świadczyć jedynie o jego dobrym samopoczuciu :)
                              A dlaczego tak podejrzewam ? Otóż - według mnie to co napisałaś wyżej o cechach swojego męża jest mocno naciągane. Jeszcze nie spotkałem się ze "średnio zarabiającym" informatykiem programistą. To jest pytanie o realny wymiar tej średniej, bo potem jak przychodzi do praktyki, to mamy jak w "kilerze". "Sto dolarów ? No co ja sobie za to kupię ? Waciki ?" :) Jak masz wątpliwości, to porównuj sobie z jakimiś rocznikami statystycznymi. I nie bierz pod uwagę średniej arytmetycznej ale dominantę. To mówi o wiele więcej na temat próby losowej.
                              Średnio zarabia w porównaniu z kim ? Z CEO jakiejś firmy z krzemowej doliny, czy panem Józkiem w fartuchu pchającym przed sobą palety w TESCO ? I kogo jest w społeczeństwie więcej ? Józków czy CEO ?
                              Pozwól że dokonam mini analizy:
                              Czy facetowi średnio wyglądającemu (nie brzydkiemu), będącemu przedstawicielem jednego z najintratniejszych obecnie zawodów na rynku (informatyk), nie posiadającemu dzieci (dostępność związkowa), ze spokojnym charakterem (dobre rokowania związkowe) - byłoby trudno znaleźć nową dziewczynę ? NIE.
                              Nawet kochanki pewnie nie byłoby trudno, bo spora część kobiet z przyjemnością zawalczyłaby o coś co wygląda jak całkiem smakowity kawałek tortu i tylko trochę nadgryziony ;) Pod kątem urabiania na swojego partnera. Kłusownictwo.
                              Krótko mówiąc - masz bardzo atrakcyjnego męża, ale wierzę, że osobiście możesz zaliczać go do kategorii "przeciętniaków". Tu już kłaniają się realne wymagania ;) Nie te które deklarujemy, ale te które prezentujemy w praktyce (vide przykład z wacikami).

                              > Więc zamiast dorabiać teorie, przyznaj po prostu, że tak naprawdę nie chcesz ża
                              > dnej innej babki, albo boisz się/krępujesz/wzdrygasz etycznie spróbować czegoś
                              > na boku i tyle.

                              Nie przyznam. Zapytam wprost - skąd wiesz, że nie próbowałem / nie próbuję ? Sądzisz że napisałbym to wprost na forum ?

                              > Natomiast Ty tak to przedstawiasz, jakby do dziwek chodzili wyłącznie jacyś pok
                              > urcze, których za darmo żadna kijem nie dotknie - a to jest mniejszość klientel
                              > i).

                              Nie powiedziałem, że same pokurcze. Powiedziałem jedynie, że ze względu na stopień trudności zadania niektórzy wolą wybrać krótszą drogę. Z różnych względów. Czasem także moralnych. Zamiast ściemniać i machać lasce potencjalnym związkiem przed oczami, wolą iść wprost - po seks do prostytutki. To zależy od osobistych priorytetów.

                              Jeszcze taka uwaga - gdyby Twój mąż miał rację, to nasz forumowy kolega Yoric brałby płeć piękną jak Żukow przedmieścia Berlina. A coś ostatnio marudził, że słabo mu idzie ! JEMU ! Facetowi wolnemu, bez zobowiązań, bardzo przystojnemu, w dodatku doskonale poruszającemu się w zagadnieniach uwodzenia i z wielkim praktycznym stażem w tym zakresie. No więc... "Wodzu, co wódz ?"
                              Jaja se ze mnie robisz ? :D Tu na forum masz praktyczny przykład o jakim poziomie trudności mowa.
                              • szopen_cn Re: brak ochoty na seks u zony 15.11.13, 06:52
                                kaiser.blade napisał:

                                > Jaja se ze mnie robisz ? :D Tu na forum masz praktyczny przykład o jakim poziom
                                > ie trudności mowa.

                                A forumowy Sabat jest praktycznym przykladem czego?

                                Patrzac na to, ze od lat wiekszosc watkow na tym forum staje sie dyskusja na temat sabatowych rozterek?

                                Kilkadziesiat postow codziennie o tym jak to zewnetrzne czynniki nie pozwalaja na realizacje pragnien i potrzeb w zyciu.
                                Jednoczesnie unikanie dyskusji o tym co mozna w takiej sytuacji zrobic.

                                Budowanie wyimaginowanych wizji rzeczywistosci, w ktorej "wszyscy, a conajmniej wiekszosc" tez tak maja. Wizji rzeczywistosci ukladow w zwiazkach opartej na teori z braku osobistej praktyki.
                                Co oczywiscie likwiduje szanse na poprawe sytuacji i zwalnia z odpowiedzialnosci za swoje zycie.

                                A moze tu jednak chodzi o czerpanie satysfakcji z zainteresowania grupy kobiet soba w pozycji ofiary porzebujacej porad. A moze po prostu teoretyczna rozrywka, przeintelektualizowana dyskusja dla samej dyskusji.
                                A moze i nie.
                                • kaiser.blade Re: brak ochoty na seks u zony 15.11.13, 07:15
                                  dlaczego zalozylem konta strach.na.wroble, rafill, kaiser.blade ? Wiesz ?
                                  • bgz0702 Re: brak ochoty na seks u zony 15.11.13, 07:43
                                    kaiser.blade napisał:

                                    > dlaczego zalozylem konta strach.na.wroble, rafill, kaiser.blade ? Wiesz ?

                                    skoro zadałeś już to pytanie sam, to może odpowiesz na nie? Tak szczerze bez owijania, niech się później dzieje co chce
                                    • kaiser.blade Re: brak ochoty na seks u zony 15.11.13, 08:55
                                      Chcialem stworzyc przynajmniej w sieci wizerunek w miare atrakcyjnego, ciekawego mezczyzny. Oderwac sie od tego nieszczesnego, ciagnacego sie jak klatwa Sabata. Jak to mowi Bitch - oszukac i oklamac. A jak mowie ja - podniesc sie z kolan.
                                      • marek.zak1 Re: brak ochoty na seks u zony 15.11.13, 09:02
                                        OK. To taka gra. Ty marudzisz, a my Ci mówimy, że jestes fajny i interesujący/inteligentny. Let the show go on :)
                                      • bgz0702 Re: brak ochoty na seks u zony 15.11.13, 09:27
                                        kaiser.blade napisał:

                                        > Chcialem stworzyc przynajmniej w sieci wizerunek w miare atrakcyjnego, ciekaweg
                                        > o mezczyzny. Oderwac sie od tego nieszczesnego, ciagnacego sie jak klatwa Sabat
                                        > a. Jak to mowi Bitch - oszukac i oklamac. A jak mowie ja - podniesc sie z kolan
                                        > .

                                        ok, no to gratuluję bo chyba udało ci się wstać. Dla mnie jest zmiana, widzę ze nie marudzisz już tak jak wcześniej
                              • kag73 Re: brak ochoty na seks u zony 15.11.13, 10:09
                                "Nie powiedziałem, że same pokurcze. Powiedziałem jedynie, że ze względu na stopień trudności zadania niektórzy wolą wybrać krótszą drogę. Z różnych względów. Czasem także moralnych. Zamiast ściemniać i machać lasce potencjalnym związkiem przed oczami, wolą iść wprost - po seks do prostytutki. To zależy od osobistych priorytetów."

                                Kaiser, moim zdaniem wychodzisz z blednego zalozenia a mianowicie, ze kazda kobieta decydujaca sie na seks z mezczyzna ma w zamysle zwiazek a moim zdaniem to nie prawda. Zdarzaja sie mezatki i nie tylko, ktore chca tylko seksu, bo tylko tego im w domu brakuje. Ja Ciebie, Bron boze, do chodzenia w bok nie namawiam, bo wiem/czytam, ze "seks dla sprotu" nie jest dla Ciebie, nie jestes tym typem. Wcale nie uwazam, ze to zle, tylko stwierdzam fakt.
                                Zgadzam sie tez, ze znalezienie kogos do lozka wiaze sie z nakladem pracy i czasu, ale szanse na pewno sa.
                              • rekreativa Re: brak ochoty na seks u zony 15.11.13, 11:18
                                "Urodowo przeciętny" - czyli nie model, sześciopaku brak, wzrost portugalski, czyli 170 z hakiem (co już dla wielu kobitek w Polsce czyni go kompletnie nieciekawym)

                                "Zarabia srednio" - jak masz statystyczne zarobki w tym kraju, gdzie powiedzmy 600 euro to jest biednie, a 4 tysie bogato, to on się plasuje pośrodku, czyli średnio.

                                Wyjaśnione?

                                " Nie przyznam. Zapytam wprost - skąd wiesz, że nie próbowałem / nie próbuję ? Są
                                > dzisz że napisałbym to wprost na forum ? "

                                A dlaczego nie?
                                Boisz się, że któraś by palcem pogroziła?

                                " A coś ostatnio marudził, że s
                                > łabo mu idzie ! "

                                A wiesz, do jakich dziewczyn yoric startuje? Jak czesto? W jakich okolicznościach?
                                • sea.sea Re: brak ochoty na seks u zony 15.11.13, 18:10
                                  Mnie zastanawia, skąd w mojej rzeczywistości (w opozycji do rzeczywistości kaisera) notorycznie zauważam panów, którzy z atutów to mają wyłącznie fakt, że są (byli) bezdzietnymi singlami. Nie mają natomiast ani urody (nie przesadzam, wielokrotnie na forum się ujawniałam z umiłowaniem uroczych brzydali, więc nie jest tak, że jak ktoś nie wygląda jak Brad Pitt, to go z automatu uznam za oblecha), ani forsy, ani rokującej pracy, ani uposażenia po rodzicach, ani nawet jakiegoś uroku osobistego, nic zupełnie. I jakoś znajdują sobie panie, wcale nie garbate.

                                  Zauważam także w swoim otoczeniu, że ci, którym nie idzie z kobietami, niezależnie od tego, jakie mają atuty, mają też jedną cechę wspólną. Śmiertelnie się tych kobiet boją...
                                  • kaiser.blade Re: brak ochoty na seks u zony 15.11.13, 18:33
                                    Strach wynika z braku efektow, a nie brak efektu ze strachu. Korelacja odwrotna. Tzn potem ten proces poglebia sie, zestrachani sa jeszcze mniej atrakcyjni. Co nie znaczy, ze odwaga by wystarczyla.
                                    • rekreativa Re: brak ochoty na seks u zony 15.11.13, 18:49
                                      Nie zgodzę się.
                                      Bardzo często ten strach to jest strach na wyrost - dotyczy nie tego, co się juz dzialo i nie udało, ale czarnych scenariuszy, które póki co nie wyszły poza wyobraźnię delikwenta.


                                      Z drugiej strony: co właściwie uznajesz za brak efektów?
                                      Bo tutaj niektórzy mają idiotycznie niski próg, spróbują raz czy dwa i już kaplica, lęki, pesymizm i snucie ponurych teorii.
                                      • kaiser.blade Re: brak ochoty na seks u zony 15.11.13, 19:12
                                        Mezczyzna dostaje caly czas jakis feedback co do swojej atrakcyjnosci. To jest cos, czego nie da sie uniknac. Jesli ktos sie na twoj widok teatralnie krzywi, albo usiluje unikac, to tez jest feedback. Jak przechodzace obok kobiety rzucaja porozumiewawcze spojrzenia i wybuchaja histerycznym smiechem, to rowniez jest jakis feedback. Nie trzeba non stop probowac, wystarczy miec odrobine rozsadku.
                                        Wierz mi, ze w kwestii dopierdalania nieatrakcyjnym facetom kobiety maja niewiele empatii.
                                        • rekreativa Re: brak ochoty na seks u zony 15.11.13, 20:36
                                          Toś pojechał.
                                          Naprawdę, kaiser, mam do Ciebie dużo sympati, ale zaczynasz opowiadać jakieś androny. Laski Cię mijają na ulicy i się z Ciebie teatralnie śmieją??? I co jeszcze?
                                          • kaiser.blade Re: brak ochoty na seks u zony 15.11.13, 21:31
                                            rekreativa napisała:

                                            > Toś pojechał.
                                            > Naprawdę, kaiser, mam do Ciebie dużo sympati, ale zaczynasz opowiadać jakieś an
                                            > drony. Laski Cię mijają na ulicy i się z Ciebie teatralnie śmieją??? I co jeszc
                                            > ze?

                                            Oj... Mówiłem ogólnie, niemniej jeśli o mnie chodzi, to również doświadczałem podobnych zachowań. Owszem, zostałem nie raz wyśmiany i wyszydzony przez kobiety, z racji bycia nieatrakcyjnym. Zdarza się. Taka prostacka metoda budowania własnej wartości.
                                            • rekreativa Re: brak ochoty na seks u zony 15.11.13, 21:48
                                              " Owszem, zostałem nie raz wyśmiany i wyszydzony przez kobiety
                                              > , z racji bycia nieatrakcyjnym."

                                              I kiedy to było? W liceum?
                                              To Cię pocieszę: dziewczyny też swoje wysłuchują, pewnie nawet dwa razy bardziej.
                                              I mnie tez chłopcy do pewnego wieku nie rozpieszczali. Okulary nosiłam, to byłam z automatu paskuda. I na szkolnych potańcówach pod ścianą stałam samotnie.
                                              • marek.zak1 Re: brak ochoty na seks u zony 15.11.13, 21:55
                                                To tak jak ja :). tT mnie jednak cholernie motywowało. Pomyslałem sobie, bedę wysportowany i skończe studia. I wiesz - sprawdziło się. Tak od połowy studiów koleżanki patrzyły juz na mnie inaczej :). Potem było juz z górki :)
                                              • kaiser.blade Re: brak ochoty na seks u zony 15.11.13, 21:57
                                                rekreativa napisała:

                                                > I kiedy to było? W liceum?

                                                W liceum też, potem i przedtem też się zdarzało :)
                                                No jak zacząłem być statecznym panem chodzącym do pracy to już tylko takie mniejsze sygnały niechęci i dystansowania się, z racji silniejszej poprawności politycznej ;) No i byłem w końcu żonaty, więc generalnie mało zauważany. Był taki okres, że cieszyłem się na zasadzie "ufff, mam już to za sobą".

                                                > To Cię pocieszę: dziewczyny też swoje wysłuchują, pewnie nawet dwa razy bardzie
                                                > j.
                                                > I mnie tez chłopcy do pewnego wieku nie rozpieszczali. Okulary nosiłam, to była
                                                > m z automatu paskuda. I na szkolnych potańcówach pod ścianą stałam samotnie.

                                                No, ja na tych potańcówkach stałem przy przeciwległej ścianie :)
                                                To że dziewczyny też wysłuchują, to ja wiem. Ale właśnie - do pewnego wieku. Potem, jak za dotknięciem cudownej różdżki, babki stają się duuużo atrakcyjniejsze. Nawet te co były za młodu wyśmiewane, nagle mają stadko adoratorów. A pewna część facetów - nie... i tutaj jest zasadnicza różnica.
                                                • bcde Re: brak ochoty na seks u zony 16.11.13, 00:07
                                                  >Był taki okres, że cieszyłem się na zasadzie "ufff, mam już to za sobą".

                                                  Nigdy tak nie pomyślałem. Nawet świeżo po ślubie.
                                        • midnight_lightning Re: brak ochoty na seks u zony 28.12.13, 22:04
                                          Mezczyzna dostaje caly czas jakis feedback co do swojej atrakcyjnosci. To jest cos, czego nie da sie uniknac. Jesli ktos sie na twoj widok teatralnie krzywi, albo usiluje unikac, to tez jest feedback. Jak przechodzace obok kobiety rzucaja porozumiewawcze spojrzenia i wybuchaja histerycznym smiechem, to rowniez jest jakis feedback. Nie trzeba non stop probowac, wystarczy miec odrobine rozsadku


                                          a kobiety są zdziwione, że później takie "nieatrakcyjne odpady" przestają już próbować. Nauczyli się, co mogą "otrzymać" od kobiet. To kolejny dowód na to, że kobiety są dużo mniej wrażliwe od mężczyzn.
                                          • marek.zak1 Re: brak ochoty na seks u zony 28.12.13, 22:10
                                            Przechodzilem przez to i wlasnie dla takich jak Ty (i nietylko) napisałem książkę ,,Brzydki mężczyzna". Może mi sie ję uda wydac w 2014. Początek:

                                            Florian patrzył na zmianę na swoją fotografię, umieszczoną w dowodzie tożsamości i w lusterko, które postawił przed sobą na biurku. I tu i tu wyglądał fatalnie. Jego twarz obrażała poczucie estetyki, które w sobie kultywował. Niedawno wrócił do domu z prywatki, zorganizowanej przez jednego z kolegów z klasy, obchodzącego osiemnaste urodziny. Nie mógł zaliczyć jej do udanych, podobnie, jak wszystkich innych do tej pory. Dziewczyny, w każdym, razie te, które mu się podobały, traktowały go jak powietrze. Nawet, gdy zgodziły się z nim zatańczyć, robiły to z nieskrywaną obojętnością, a po skończonym tańcu szybko uciekały do jego kolegów. W takiej sytuacji wrodzona nieśmiałość była bliska przekształcenia się w kompleks niższości, w stosunku do wielu pewnych siebie kolegów ze szkoły, dla których poderwanie fajnej dziewczyny było czymś, czym dla Floriana było rozwiązaniem najtrudniejszego zadania z matematyki, bądź narysowaniem portretu. Teraz jednak, w sobotni wieczór czuł w środku gorycz samotności i odrzucenia
                                            • midnight_lightning Re: brak ochoty na seks u zony 28.12.13, 22:28
                                              Zapewne więc dobrze rozumiesz przesłanki kierujące takimi osobami, które wchodziły w życie z szacunkiem i miłością do kobiet, a które dostały o kilka kopniaków za dużo.
                                              Lubię czytać Twoje posty, mają w sobie mnóstwo wiary w siebie i człowieczeństwo kobiet, przypominają mi czasy, gdy bylem młody i jeszcze "opętany" przez te złe duchy wg Kaisera, czyli Miłość, Wiarę, Nadzieję.
                                  • marek.zak1 Re: brak ochoty na seks u zony 15.11.13, 18:34
                                    Bingo. Większość moich znajimych boi się własnych żon.
              • lajosz3 Re: brak ochoty na seks u zony 14.11.13, 18:37
                Witam ponownie.

                Napisałem cyt:
                "a gdy się nie udawało, to zawsze winiłem siebie. A to że brzydki, że nieudolny, że może za mało zarabiam, że jestem nie ciekawy, kiepski w łóżku itp. .itd."

                Nie oznacza to, że taki jestem.

                Po prostu myślałem, że skoro żona nie chce seksu ze mną, to być może któraś z w/w rzeczy może mnie dotyczyć.
                Jednak (jak również pisałem), odpowiednia kobieta udowadnia, że niepotrzebnie próbuję znaleźć winę u siebie bo według niej żadna z tych cech mnie dotyczy.
                ---------------
                Ciekawostka.
                Właśnie w tej chwili kiedy piszę tego posta, tzw. "żona" patrzy na monitor (oczywiście nie specjalnie) i chociaż nie wie o czym piszę, to widzi, że piszę w temacie "(Brak) Seks(u) w małżeństwie" bo to wołami widać na monitorze.
                Oczywiście nie piszę specjalnie po to żeby to widziała bo (jak pisałem) wisi mi to.
                Ot taka ... ciekawostka :)

                Wracając jedna do tematu, to polecam autorowi wątku po prostu zainteresować się inną panią albo jeśli obecna mocno wkurza, po prostu się rozstać.
                • kaiser.blade Re: brak ochoty na seks u zony 14.11.13, 18:54
                  Oczywiscie, ze nie jestes. Inaczej nikt by sie Toba nie interesowal :p
                  Co nie zmienia faktu, ze Ty to nie caly swiat i takich wlasnie facetow jest cale mnostwo.
    • och_tato Re: brak ochoty na seks u zony 10.12.13, 21:50
      Miałem już na to forum nie zaglądać bo stwierdziłem że jak sobie sam nie pomożesz to nikt Ci nie jest w stanie skutecznie pomóc.
      Ale coś mnie podkusiło i natknąłem się na ten,podobny wątek co kiedyś coś podobnego opisywałem na tym forum.Przeżywałem,mam dalej bardzo podobną sytuacje do Twojej.
      Kolego nic na to nie poradzisz bo jak to już ktoś wyżej napisał jak nie ma tej chemii to nie ma seksu a jak nie ma seksu to już jest prawie po udanym związku czy małżenstwie.
      Bo mało skuteczne są też jakieś terapie czy wizyty u psychologów,wiem bo to przerabiałem.Bo jak ona z czasem przestała chcieć się kochać to jej libido raczej nigdy nie wzrośnie.Zdarzają się ale to bardzo nieliczne wyjątki gdy jest poprawa.
      I nie pomoże tu żaden Banderas,Di Caprio,Ronaldo czy tam jakiś inny showmenn typu macho na naszym miejscu bo raczej natura kobieca tak ma że niektóre kobiety z wiekiem "wypalają się"seksualnie,wygasają w tej sferze jak zastygłe wulkany.
      Chyba że któreś przypadkiem przy kimś zrobi się mokro między udami ale to raczej będzie chwilowe,krótkie zauroczenie a nie tam jakieś uczucie namiętności czy pożądania na dłużej.
      Wiesz każdy tu może pisać swoje rady i filozofie-mało lub nic o tym nie wiedząc jak sam nie przechodził albo przeżywał takie sytuacje w małżeństwie a tylko potrafi doradzić z jakiś przeczytanych książkowych opowieści.
      Na koniec moja rada-albo siedź dalej na tym samym krześle i pij to piwo albo...rozejrzyj się dookoła bo potwierdzam że jest wiele zadbanych,inteligentnych,"darmowych"mężatek które jako żony mają podobne problemy do naszych a które chcą być kochane które często to przemilczają.
      Wiem że nie jest to to samo jak mieć kogoś w domu zawsze pod ręką ale zawsze można sobie w ten sposób jakoś pomóc i nie trzeba aż tak wielkiego wysiłku...
      • korniszon100 Re: brak ochoty na seks u zony 11.12.13, 18:15
        Dzieki za odpowiedz ,masz niestety duzo racji, pozdrawiam
      • hello-kitty2 Re: brak ochoty na seks u zony 11.12.13, 19:17
        och_tato napisał:

        > Wiem że nie jest to to samo jak mieć kogoś w domu zawsze pod ręką

        :-) Dlatego mezczyni zamieszkuja z kobietami?
        • och_tato Re: brak ochoty na seks u zony 11.12.13, 21:57
          och_tato napisał:
          >
          > > Wiem że nie jest to to samo jak mieć kogoś w domu zawsze pod ręką
          hello-kitty2 napisała:
          Dlatego mezczyni zamieszkuja z kobietami?

          Domyślam się że to w formie pytania bo trochę nie rozumiem jego sensu?
          Chyba to normalne i nic nadzwyczajnego że mąż mieszka z żoną i dziećmi pod jednym dachem mimo że tego seksu czasami brak a wszystkie inne sprawy sa ok.
          A w tamtym zdaniu chodziło mi o porównanie że jest lepiej jak jest ta chemia między mężem i żoną i zdarza się jakiś nieplanowany seks kiedykolwiek i gdziekolwiek w domu a nie umawianie się z kochankami-meżatkami gdzieś poza ich domami.
    • dorotapodgorska Re: brak ochoty na seks u zony 18.12.13, 16:37
      Moze wiecej starań, zadbaj o nia, poswiec jej wiecej czasu, zabierz w romantyczne miejsce. No a druga sprawa, sprobuj namowic na nowe eksperymenty, moze nowe pozycje. Czasem kobiety tak maja, a czasem nie chce Cie dolowac, ale to nie przechodzi. Pozdrawiam
Pełna wersja