mąż zafascynowany inna kobietą

20.11.13, 22:22
witajcie,
schemat: małżeństwo z 22 letnim stażem, 2 dzieci.
Problem: seks raz na 2 miesiące

Od ponad 2 lat mój mąż jest (moim zdaniem) zafascynowany inną (młodszą o 8 lat) kobietą. Rumieni się w jej towarzystwie :-), zachowuje się sztywno i jest spięty.
Romansu jeszcze raczej nie mają, ale "robią podchody".

Ona usilnie dąży do spotkań i kontaktu ze mną, powtarza maślanym wzrokiem "lubię cię"....
Ja za to czuję się coraz gorzej, bo nie wiem co robić.
Spotykać się z nią i poznawać ją bliżej czy ignorować kompletnie?
Może spotykając się z nią a nie unikając jej (nie chcę w tej chwili z mężem jeździć tam, gdzie mogę ją spotkać) - mąż przestanie snuć fantazje na jej temat, lepiej ją poznamy i albo kompletnie się w niej zakocha i go stracę (ale przynajmniej będę mieć jasność sytuacji) albo stwierdzi, że jednak nie jest idealna......?
Jak rozmawiać o tym z mężem?....... Twierdzi, ze mnie kocha i potrafi być zazdrosny (mam nadzieję, ze nie w myśl zasady " pies ogrodnika") :-)

Chyba bardziej mi zależy na opinii facetów....
Co robić?
NIC?.............
Poradźcie.
    • gomory Re: mąż zafascynowany inna kobietą 20.11.13, 22:41
      Skoro ona powtarza z maślanym wzrokiem, że Ciebie lubi to może ją do łóżka zaciągnij? Niech zafascynuje się Tobą. Będziesz miała seks i zniknie strach o rozporek męża :).

      Moim zdaniem najlepszą bronią na miłosne uczucia jest rozstanie. Męża możesz zaszantażować, że tej baby nie lubisz, więc niech spierd.... i nie wchodzi Ci w drogę.
      W końcu ślubny powinien brać pod uwagę Twoje zdanie bardziej.
      A jak nie, to możesz sobie poszukać facetów którzy jego dla odmiany będą wkurzać. Zwłaszcza jeśli jest zazdrośnikiem ;).
      Ale NIC nie robienie to kiepski pomysł, skoro Ci ta sytuacja nie powiewa luźno.
    • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 20.11.13, 22:45
      Mamy tutaj klasyczną sytuację kłusownictwa. Należy zawołać odpowiednie służby ochrony lasu :)

      Powiem tak. Jeśli to jest faktycznie babka, co Ci chce wyrwać faceta, to możesz mieć problem. Ona chce się do Ciebie zbliżyć, żeby poznać jego pragnienia, oczekiwania itd. (to można wykorzystać, np. wpuszczając ją w maliny).
      Natomiast seksualnie masz marne szanse, bo kobieta chcąca zdobyć cudzego męża, jest - jakby to ująć - gotowa na wszystko. Niedawno kolega Urquhart pisał o kobietach syrenach, które na chłodno potrafią być dzikimi i namiętnymi kochankami - aby dopiąć określonego celu.

      Brzmi groźnie, ja bym unikał.
      Przynajmniej tak mi się zdaje :D
      • arcibiskup Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 04:38
        Radzę raczej wypocić się na fitnesiku niż wypociny na forum.
        Wszystkie tzw zagrożone niech dla jasności sytuacji najpierw podadzą:
        1.BMI
        2. Jaki i kiedy ostatni raz uprawiały jakikolwiek sport lub inną formę aktywności ruchowej.
        3. Jak często chodzą do kosmetyczki, fryzjera (a może SPA)
        4. W jakim sklepie ostatnio mąż płacił kartą za Twoje zakupy (nie pisać mi tu o Biedronce).
        • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 07:12
          arcibiskup napisał:

          > Radzę raczej wypocić się na fitnesiku niż wypociny na forum.
          > Wszystkie tzw zagrożone niech dla jasności sytuacji najpierw podadzą:
          > 1.BMI
          > 2. Jaki i kiedy ostatni raz uprawiały jakikolwiek sport lub inną formę aktywnoś
          > ci ruchowej.
          > 3. Jak często chodzą do kosmetyczki, fryzjera (a może SPA)
          > 4. W jakim sklepie ostatnio mąż płacił kartą za Twoje zakupy (nie pisać mi tu o
          > Biedronce).

          Jeśli chodzi o tzw. konkurencyjność, to zawsze znajdzie się jakaś kobieta, z którą żona nie będzie miała szans w walce na atrybuty. A to młodsza, a to ładniejsza. Gdyby tylko to miało mieć znaczenie, to mężczyźni zdradzaliby żony na lewo i prawo, zawsze gdy tylko mieliby okazję. Więc sam związek i jego wartość też się liczy.
          Natomiast zgodzę się, że jeśli pani okazywała panu chroniczny brak szacunku przez czas trwania małżeństwa, to po odchowaniu dzieci, gdy pękną wspólne zobowiązania, może zostać bez skrupułów wymieniona na młodszy model, o ile tylko młodszy model się znajdzie.
          Tutaj działa zasada, że kto sieje wiatr, ten zbiera burzę.
          Na to pytanie musi odpowiedzieć sobie sama autorka.
        • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 07:20
          Dwa lata podchodow? To dziwne i na cos wskazuje als nie wiem na co? No bo kto w dzisiejszych czasach potrzebuje tyyyyle czasu zeby sie puscic? Moze zakochani?
          • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 07:29
            hello-kitty2 napisała:

            > Dwa lata podchodow? To dziwne i na cos wskazuje als nie wiem na co? No bo kto w
            > dzisiejszych czasach potrzebuje tyyyyle czasu zeby sie puscic? Moze zakochani?

            Wskazuje na poważne zagrożenie. Gdyby laska tylko chciała się z nim przespać to by to zrobili po tygodniu. A ona go chce omotać. Umyślne przedłużanie - z nastawieniem na związek :)
            • 1sharkvelshark Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 09:57
              dzięki za to krótkie ale treściwe zdanie. Tez mam takie przeczucia :-(
              co z tym robić? Masz jakies doświadczenie?...........
              • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:13
                1sharkvelshark napisała:

                > Masz jakies doświadczenie?...........

                Niestety nie. W kwestiach damsko-męskich to jak na swój wiek jestem praktycznie prawiczkiem. Jedynie obserwacja innych ludzi i lektura, a to daje jednak niepełny wgląd w te sprawy.
                Trudno będzie mi Ci pomóc, nie jestem intrygantem ani tym bardziej uwodzicielem.
              • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:13
                1sharkvelshark napisała:

                > dzięki za to krótkie ale treściwe zdanie. Tez mam takie przeczucia :-(
                > co z tym robić? Masz jakies doświadczenie?...........

                Kaizer the most experienced ever :) Jak sie uparlas rozmawiac na ten temat tylko z mezczyznami to pozostaje Ci faktycznie opieranie sie wylacznie na bogatym doswiadczeniu Kaizera, hehe good luck :)
                • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:43
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Kaizer the most experienced ever :) Jak sie uparlas rozmawiac na ten temat tylk
                  > o z mezczyznami to pozostaje Ci faktycznie opieranie sie wylacznie na bogatym d
                  > oswiadczeniu Kaizera, hehe good luck :)

                  Nam wystarczy, że Twoim bogatym doświadczeniem mogłabyś obdzielić resztę forum. Zwłaszcza tym w zakresie ratowania związków :)
                  • zawle Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:50
                    kaiser.blade napisał:
                    > Nam wystarczy, że Twoim bogatym doświadczeniem mogłabyś obdzielić resztę forum.
                    > Zwłaszcza tym w zakresie ratowania związków :)

                    Proszę przestać reanimować, pacjent nie żyje od 3 dni;)
                  • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 19:05
                    kaiser.blade napisał:

                    > Nam wystarczy, że Twoim bogatym doświadczeniem mogłabyś obdzielić resztę forum.
                    > Zwłaszcza tym w zakresie ratowania związków :)

                    Przeciez ja sie nie smieje z Twojego braku doswiadczenia tylko z pomyslu autorki, ze to mezczyzni sa w jej sprawie najlepszym zrodlem informacji.

                    A jak sobie juz dokladamy to pamietaj, ze ja dobrze pamietam kto tu co na forum z grubsza powiedzial w ostatnich 2 latach. Ty jestes slownym manipulantem, bowiem przypisujesz sobie tresci, ktore tu wczesniej pisal Abrigado, dalej Urqu i chcichoczesz przy tym jak mala zawstydzona dziewczynka, ze wlasciwie to Ty nie wiesz, tylko kobiety cos tam wypordukowaly na Cafeterii czy gdzies tam, taa :)

                    Zwroc uwage, ze dla mnie zwiazek az taka wartoscia nie jest, zebym jego ratowanie uwazala za cos godnego az takiej uwagi. Sa wartosci, ktore przedkladam znacznie wyzej. Zafiksowales sie na tym, ze dla kobiet zwiazek jest najwyzsza wartoscia i przy tym wartoscia sama w sobie. A moze to dlatego, ze zwiazek to jedyna wartosc, jaka sam mozesz kobiecie zaoferowac.
                    • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 22:00
                      hello-kitty2 napisała:

                      > A moze to dlatego, ze zwiazek to jedyna wartosc, jaka sam mozesz kobiecie zaoferowac.

                      Poprawka - mogłem. Obecnie, z dwójką dzieci na utrzymaniu i marną pracą, nie jestem w stanie już zaoferować nawet związku. Zatem nic już nie mogę zaoferować kobiecie.
                      • marek.zak1 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 22:12
                        Mozesz:
                        - uczucie,
                        -urok osobisty,
                        - sex,
                        - meskie silne ramię,
                        - inteligencję,
                        - wsparcie Marka :)
                        • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 22:16
                          marek.zak1 napisał:

                          > Mozesz:
                          > - uczucie,
                          > -urok osobisty,
                          > - sex,
                          > - meskie silne ramię,
                          > - inteligencję,
                          > - wsparcie Marka :)

                          Sam kiedyś powiedziałeś, żebym słuchał Kitty, bo to mądra dziewczyna. No to słucham. Ona mówi, że nic - to znaczy że nic. :)
                          • marek.zak1 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 22:21
                            Kitty jest mądra, a ja idę spać :). 14 godzin aktywności wystarczy.
                          • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 22:21
                            kaiser.blade napisał:

                            > Sam kiedyś powiedziałeś, żebym słuchał Kitty, bo to mądra dziewczyna. No to słu
                            > cham. Ona mówi, że nic - to znaczy że nic. :)

                            Nikogo nie sluchaj, nikt nie jest wystarczajaco madry, a jak bede w Polsce to Cie uwiode i wy...korzystam :)
                            • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 22:24
                              hello-kitty2 napisała:
                              > Nikogo nie sluchaj, nikt nie jest wystarczajaco madry, a jak bede w Polsce to C
                              > ie uwiode i wy...korzystam :)

                              Oooo, jestem za! I nikt sie nie dowie.
                              Ja tym mysle, ze Kaiser w rekach/miedzy nogami odpowiedniej kobiety to prawdziwy skarb:) A Ty, sie kitty nadajesz;)
                              • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 22:27
                                kag73 napisała:

                                > Oooo, jestem za! I nikt sie nie dowie.

                                No nie wiem, bo ja tu swoje doswiadczenia wrzucam :-)

                                > Ja tym mysle, ze Kaiser w rekach/miedzy nogami odpowiedniej kobiety to prawdziw
                                > y skarb:) A Ty, sie kitty nadajesz;)

                                W to nie watpie :)
                                • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 22:34
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > kag73 napisała:
                                  >
                                  > > Oooo, jestem za! I nikt sie nie dowie.
                                  >
                                  > No nie wiem, bo ja tu swoje doswiadczenia wrzucam :-)
                                  >
                                  No to napiszesz "wiec byl taki jeden...." a imienia nie zdradzisz:)
                                  I zona sie nie dowie a to wazne, my na forum to pikus!
                            • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 23:11
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Nikogo nie sluchaj, nikt nie jest wystarczajaco madry, a jak bede w Polsce to C
                              > ie uwiode i wy...korzystam :)

                              Oj, Kitty :) Z całą pewnością żartujesz; oboje dobrze wiemy, że nie musiałabyś trudzić się uwodzeniem żadnego mężczyzny, który nie jest niewidomy lub niedomyślny w tych kwestiach na pograniczu ciężkiego upośledzenia. Ten pierwszy przypadek zapewne tutaj nie zachodzi, bo trudno byłoby uwierzyć, że dyktuję całą tą moją korespondencję forumową, dajmy na to - mojemu psu, natomiast co do drugiej kwestii, to pozostaje mi mieć jedynie jakąś nadzieję oraz pobożne życzenie że nie jestem tej nadziei potomkiem. :)
                              • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 10:39
                                kaiser.blade napisał:
                                (...)" Z całą pewnością żartujesz; oboje dobrze wiemy, że nie musiałabyś
                                > trudzić się uwodzeniem żadnego mężczyzny, który nie jest niewidomy lub niedomyś
                                > lny w tych kwestiach na pograniczu ciężkiego upośledzenia(...)"

                                Kaiser, powiedzmy sobie szczerze, że nie chodzi o to, czy jesteś dość atrakcyjny, bogaty w zasoby etc. czy by Cię ktoś zdołał uwieść, czy nie.Podejmujesz decyzję,że tego nie chcesz, na poziomie świadomym czy podświadomym, cokolwiek byś tu nie produkował słownie.
                                I dobrze, ja to kupuję.
                                Może jesteś jednym z tych nielicznych, szlachetnych, a w Twoim mniemaniu "frajerem"...

                                (...)"Mojemail, męska wierność w związku może być wynikiem dwóch podstawowych czynników.
                                Pierwszy to chroniczna niemożność znalezienia sobie jakiegokolwiek seksu poza związkiem, co według mnie dotyczy większości przypadków.
                                Drugi to autentyczne wewnętrzne przekonanie o lojalności wobec partnerki. Według mnie rzadka i cenna sprawa.
                                ...»
                                To drugie to o Tobie, jak mniemam???
                                • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 11:08
                                  mojemail3 napisała:

                                  > To drugie to o Tobie, jak mniemam???

                                  Trudno mi to ocenić. W każdym człowieku jest wiele sprzecznych ze sobą poglądów, przekonań, myśli. Każdy prowadzi jakiś wewnętrzny dialog. U mnie przejawia się to dość skrajnie, bo jestem postawiony w sytuacji konkretnego wyboru. Wciąż. Z pewnością mam realną opcję zdrady małżeńskiej, bo każdy ją ma. Oczywiście, zdaję sobie z tego sprawę, mimo tej mantry, którą bezustannie zaklinam rzeczywistość.
                                  Wiesz, nie jestem do końca przekonany czy kwestie związane z wiernością w związku są aż tak klarowne moralnie. Z pewnością jest to punkt widzenia kobiecej psychiki, która kładzie nacisk na więź emocjonalną między partnerami i bez przerwy wartościuje na zasadzie dobre/złe. Jest to potrzebne i zacne w dobrze funkcjonującym związku, natomiast w związku rozpadającym się czy toksycznym jest niesłychanie uciążliwe i jest źródłem wewnętrznych konfliktów. Przekonuje mnie też pogląd, że ten schemat zachowań jest zaszczepiany dziecku przez matkę.
                                  To co pisał wcześniej Urqu brzmi dość rozsądnie.
                                  Można powiedzieć, że matka programuje chłopca na właściwą, jej zdaniem, drogę postępowania w związku. Tylko że jest to droga typowa dla kobiecego rozumienia świata. Męski sposób rozumowania jest chłodniejszy, kalkulujący i - generalnie - do zdrady nie potrzebuje zrywania więzi emocjonalnych, ani deprecjacji partnerki.
                                  Dlatego w sytuacji braku seksu w związku, tego typu mężczyznom jest bardzo łatwo wybrać proste rozwiązanie, w postaci angażowania się w przelotne romanse czy po prostu wizytę w burdelu, która przecież - po odarciu z typowo kobiecej, nacechowanej emocjonalnie oceny - fizycznie jest raczej pozytywnym doświadczeniem.
                                  Ja staram się postawić obok i zrozumieć oba schematy.
                                  Ten mechanizm "wierności" tkwi silniej w mężczyznach wychowanych w kobiecym środowisku, symbiotycznych z matką. Oni lepiej sprawdzają się w związkach, są w wielu wypadkach lepszymi partnerami. Natomiast mężczyźni wychowani pod egidą męskiego punktu widzenia świata są nastawieni bardziej zadaniowo, są trudniejszymi i mniej angażującymi się partnerami, ale w zamian w trudnej dla siebie sytuacji łatwiej podejmują decyzje dla siebie samego korzystne (przynajmniej krótkoterminowo). Kobieta powiedziałaby - egoistyczne :)
                                  Są też chyba mimo wszystko bardziej atrakcyjni dla kobiet, poprzez swoją trudność w ostatecznym "usidleniu".
                                  • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 11:29
                                    kaiser.blade napisał:
                                    > Są też chyba mimo wszystko bardziej atrakcyjni dla kobiet, poprzez swoją trudno
                                    > ść w ostatecznym "usidleniu".

                                    Nie powiedzialabym, roznie to wyglada z tym wychowanie i wplywm matek badz ojcow. Zreszta ile tego wplywu ojcow jest, urqu postuluje, zeby bylo jeszcze mniej:)
                                    U wlasnego meza widze pozostalosci/skutki wplywu matki, wlasnie tego kobiecego spojrzenia na wiele rzeczy i czasem mysle(chociaz to wiadomo tesciowa;) z wdziecznoscia "dziekuje ci, tesciowo!". I co ciekawe, maz ma braci, wychowanych prze te sama matke, niby tak samo a zupelnie innych w podejsciu do kobiet, do wiernosci itd.
                                    Co jeszscze ciekawe wielu mezczyzn uwazajacych swoj wlasny skok w bok, wizyte w burdelu za bagatelke, nie dopuszcza opcji: kobeta idzie w bok, to tylko seks. Wtedy to juz nie jest tak hop siup.
                                  • marek.zak1 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 12:39
                                    Kaiser uaktualnij, co Cie boli:
                                    - że zona nie chce i olewa Twoje potrzeby,
                                    - że zmiana ukladu jest rujnujaca i Cię nie stać,
                                    - że kobiety na ulicy się za toba nie oglądaja i nie składają propozycji seksualnych,
                                    - że agencja towarzyska ci nie odpowiada a chciałbyś bzykać,
                                    - że uważasz, ze masz przesrane i nie widzisz wyjścia?
                                    Tak czy inaczej tu na forum jestes Nr 1 a to też się liczy :)
                                    • zawle Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 12:49
                                      marek.zak1 napisał:
                                      > Tak czy inaczej tu na forum jestes Nr 1 a to też się liczy :)
                                      Każda wieś ma swoją Dodę i swojego Wioskowego Głupka;)
                                      • hello-kitty2 Re: Nasz Kaizer :) 22.11.13, 13:01
                                        zawle napisała:

                                        > marek.zak1 napisał:
                                        > > Tak czy inaczej tu na forum jestes Nr 1 a to też się liczy :)
                                        > Każda wieś ma swoją Dodę i swojego Wioskowego Głupka;)

                                        A mnie sie podoba forumowa funkcja Kaizera, ktorego nazwalabym forumowym wodzirejem, czyli kims wiecej niz prowadzacym program telewizyjny. Naprawde nadaje sie do zabawiania towarzystwa, do obejmowania nas forumowiczow swoim szerokim intelektualnie ramieniem i latwoscia mowy. Nawet jesli inne samce zwilzaja bardziej Kaizer budzi sympatie i jego znikniecie najbardziej 'doskwiera' w sensie jest dotkliwie zauwazalne. Jego plusem jest bezwstydnosc, ktora zwlaszcza na poczatku probowal mocno maskowac, a teraz sie bardziej wyluzowal. Nie jest sztywny i nigdy nie byl. To wazne. Wkurwia tez regularnie ale nie za czesto wiec to tez jest plus. Nie ma takiego drugiego. Fajny jest chlopak, bo oddany sprawie, no :)
                                        • mojemail3 Re: Nasz Kaizer :) 22.11.13, 13:08
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          (...)" Nawet jesli inne samce zwilzaja bardziej(...)"

                                          No proszę Cię Kitty, kogo masz na myśli?
                                          Ja się tu prędzej nabawię awersji do rodu męskiego...
                                          Bo tak bez ogródek wystawiają na światło dzienne- ciemne zakamarki męskich dusz;-)
                                          • hello-kitty2 Re: Nasz Kaizer :) 22.11.13, 13:18
                                            mojemail3 napisała:

                                            > No proszę Cię Kitty, kogo masz na myśli?
                                            > Ja się tu prędzej nabawię awersji do rodu męskiego...

                                            Hehe tajemnica ale nie roznisz sie od zadnej z nas, bodajze Zawle ostatnia to przechodzila AWERSJE :-) Awersja wraca i odchodzi fala.

                                            > Bo tak bez ogródek wystawiają na światło dzienne- ciemne zakamarki męskich dus
                                            > z;-)

                                            A nie podnieca Cie to? :-) Dla mnie seks jest brudny, im bardziej mnie odzieraja tym bardziej chce sie na nich rzucic, im bardziej chce sie rzucic, tym bardziej chce mi sie pieprzyc, o mniej wiecej tak to u mnie dziala, dlatego niezwiazkowa jestem, bo przeciez kto by sobie takie pieklo fundowal w chacie, chyba jakis idiota :-)))))
                                            • mojemail3 Re: Nasz Kaizer :) 22.11.13, 13:26
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > A nie podnieca Cie to? :-)

                                              Nic a nic.
                                              Światły umysł i piękna dusza to tak, nawet w ciele drwala;-)
                                              No i zaczęłam bardziej doceniać to co mam...
                                              • hello-kitty2 Re: Nasz Kaizer :) 22.11.13, 13:33
                                                mojemail3 napisała:

                                                > Nic a nic.
                                                > Światły umysł i piękna dusza to tak, nawet w ciele drwala;-)
                                                > No i zaczęłam bardziej doceniać to co mam...

                                                Moze faktycznie kazdego podnieca co innego. No i dobrze nie bedziemy za bardzo sobie wchodzic w droge :)
                                            • bigbadpig Re: Nasz Kaizer :) 22.11.13, 13:50
                                              "Whenever you make love to someone, there should be three people involved - you, the other person, and the devil."

                                              Robert Mapplethorpe
                                              • mojemail3 Re: Nasz Kaizer :) 22.11.13, 14:45
                                                bigbadpig napisał:

                                                > "Whenever you make love to someone, there should be three people involved - you
                                                > , the other person, and the devil."
                                                >
                                                > Robert Mapplethorpe

                                                No jak ładnie Prosiaczku,a po polsku nie łaska, przez gardło by nie przeszło;-) ?
                                                Chyba,że musi być w oryginale...
                                                • marek.zak1 Re: Nasz Kaizer :) 22.11.13, 14:52
                                                  Zawód: demonolog
                                  • rekreativa Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 12:39
                                    " Z pewnością mam realną opcję zdrady małżeńskiej, bo każdy ją ma. Oczywiście, zd
                                    > aję sobie z tego sprawę, mimo tej mantry, którą bezustannie zaklinam rzeczywist
                                    > ość."

                                    No to może w świetle powyzszego zdania przestaniesz z tą swoją mantrą?
                                    Twoje prawdziwe motywy, dla których nie łapiesz bab na boku, są ciekawsze niż jakieś naciagane teoryje o statusach i innych bzdetach.
                                    Mam na myśli wierność mimo takiego a nie innego podejścia żony oraz realnych możliwości seksu poza małżeństwem. To jest interesujący psychologicznie temat.
                                    • zawle Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 12:48
                                      rekreativa napisała:
                                      > Twoje prawdziwe motywy, dla których nie łapiesz bab na boku, są ciekawsze niż j
                                      > akieś naciagane teoryje o statusach i innych bzdetach.
                                      > Mam na myśli wierność mimo takiego a nie innego podejścia żony oraz realnych mo
                                      > żliwości seksu poza małżeństwem. To jest interesujący psychologicznie temat.

                                      Nie wie czemu. I nie chce wiedzieć.
                                      • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 24.11.13, 11:10
                                        Nie jest tak, ze nie wiem. Wiem swietnie. Prawda was rozczaruje, ale trudno. Nie mam zamiaru zabiegac o poklask, nie tym razem ;p
                                        Nie jestem ostatnim sprawiedliwym, chodzi o strach przed chorobami. Wg roznych badan miedzy 10 a 30 procent prostytutek jest nosicielkami HIV. A to przeciez tylko wierzcholek gory lodowej. Te panienki sa chodzacymi wylegarniami wszelakich chorob. Ryzyko jest szalone, trudno to ukryc.

                                        Przykro, ze rozczarowuje, ale szlachetny rycerz w swietlistej zbroi to zdecydowanie nie ja.
                                        • rekreativa Re: mąż zafascynowany inna kobietą 24.11.13, 12:19
                                          Ale dlaczego zakładasz nasze rozczarowanie? Myślisz, że my z kolei to takie szlachetne i wyłącznie z samymi czystymi intencjami?

                                          Osobiście nie jestem (jeszcze) tak znudzona czy zaniedbana czy poirytowana w swoim związku, by poważnie rozważać kochanka.
                                          Ale całkiem niedawno czytałam artykuł o bezpiecznym seksie i niezbicie z niego wynikało, że jakimś syfem (niekoniecznie HIV, ale opryszczka też nic przyjemnego) można się zarazić od głupich pocałunków, o reszcie nie wspominając. I pomyslałam sobie, że gra niewarta świeczki - więc podejrzewam, że w razie czego to strach przed chorobami u mnie też byłby jednym z głównych czynników powstrzymujących przed niezobowiązującymi przygodami na boku.
                                          • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 24.11.13, 12:29
                                            Zdaje sie, ze wlasnie dokladnie syfem. Nie wiem czy nie dlatego przyjelo sie, ze prostytutki nie caluja sie z klientami.
                                        • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 24.11.13, 12:57
                                          kaiser.blade napisał:

                                          > Nie jest tak, ze nie wiem. Wiem swietnie. Prawda was rozczaruje, ale trudno. Ni
                                          > e mam zamiaru zabiegac o poklask, nie tym razem ;p
                                          > Nie jestem ostatnim sprawiedliwym, chodzi o strach przed chorobami. Wg roznych
                                          > badan miedzy 10 a 30 procent prostytutek jest nosicielkami HIV. A to przeciez t
                                          > ylko wierzcholek gory lodowej. Te panienki sa chodzacymi wylegarniami wszelakic
                                          > h chorob. Ryzyko jest szalone, trudno to ukryc.
                                          >
                                          > Przykro, ze rozczarowuje, ale szlachetny rycerz w swietlistej zbroi to zdecydow
                                          > anie nie ja.
                                          Hmm, seks na boku mozna miec nie tylko z prostytutka, to tak na marginesie, mezatki tez chadzaja w bok, albo sa i singielki szukajace seksu. Poza tym HIVw Polsce az tam rozpowszechniony nie jest. No i mozna spotykajac kogos poprosic o przebadanie sie na Hiva itd i oczywiscie uzywac prezerwatyw.
                                          Powiem szczerze, ze spotkalam na swojej drodze wielu nierozsadnych, sama bylam nierozsadna, bo tak miedzy nami... dziwnym trafem jak sie czlowiek z kims spotyka i zakochuje, do lozka z nim idzie, to niekoniecznie myli o HIV ie(czasem nie trzeba jak prawiczek albo dziewica) i nawet jak wie o chorobach to przeciez wiadomo, ze maja je inni a nie "jego/jej" ukochny/pozadany i do tego pieknosc i okaz zdrowia. Przynajmniej z mojego doswiadczenia i doswiadczenia moich zanjomych mi tak wynika, co nie znaczy ze jest/bylo to madre, ale fakt, ze tak bywa.
                                          Hmm, z drugiej strony dobrze jezeli zdarzja sie tacy rozsadni jak Kaiser.
                                          Prostytutki skreslasz, rozumiem to? A co z pozostalymi? Mylisz sie myslac, ze kazda kobieta chcaca pojsc z Toba do lozka szuka zwiazku, niektore szukaja tylko seksu.
                                          • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 24.11.13, 19:06
                                            kag73 napisała:

                                            > Hmm, seks na boku mozna miec nie tylko z prostytutka, to tak na marginesie, mez
                                            > atki tez chadzaja w bok, albo sa i singielki szukajace seksu. Poza tym HIVw Pol
                                            > sce az tam rozpowszechniony nie jest. No i mozna spotykajac kogos poprosic o pr
                                            > zebadanie sie na Hiva itd i oczywiscie uzywac prezerwatyw.
                                            > Powiem szczerze, ze spotkalam na swojej drodze wielu nierozsadnych, sama bylam
                                            > nierozsadna, bo tak miedzy nami... dziwnym trafem jak sie czlowiek z kims spoty
                                            > ka i zakochuje, do lozka z nim idzie, to niekoniecznie myli o HIV ie

                                            Dokladnie. Co wskazuje na 2 dodatkowe mozliwosci, ze:
                                            1. seks na boku moze byc wzglednie bezpieczny, bo przeciez mozesz stworzyc relacje na wylacznosc, kopie tego co chcialbys miec w domu, a nie masz; w koncu sie nie martwisz, ze w domu nabawisz sie choroby wiec jakas doza zaufania jest wiec na boku tez moze byc;
                                            2. w domu tez nie jestes do konca bezpieczny, bo ty bedac wierny sam mozesz byc zgradzany, zatem byc narazany na zarazenia.

                                            Sprawa sie upraszcza nieco jesli nie masz seksu w domu w ogole, a masz tylko seks na boku. Nawet jak sie zarazisz, nie przeniesiesz tego dalej :)

                                            Poza tym bez przesady z tymi chorobami, w takim ukladzie wszyscy single sa na drugim miejscu na liscie zagrozen chorobami po prostytutkach :-))) Czy jak patrzysz na singla to zakladasz, ze jest chory? No chyba nie bardziej ani nie mniej niz ten, co zdradza czy ten co jest zdradzany.

                                            Podsumowujac: nikt kto uprawia seks nie jest bezpieczny lub inaczej, najbezpieczniejszy jest ten co nie uprawia seksu w ogole z nikim :-))))
                                            • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 24.11.13, 19:29
                                              Ale najbardziej ten co uprawia seks z byle kim :) Po dziwkach na drugim miejscu sa szwagrzy nie single ;)
                                              • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 24.11.13, 19:35
                                                kaiser.blade napisał:
                                                > Ale najbardziej ten co uprawia seks z byle kim :) Po dziwkach na drugim miejscu
                                                > sa szwagrzy nie single ;)

                                                A kto to jest "byle kto"?
                                                • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 24.11.13, 19:58
                                                  Byle kto ? No chociazby ten co wystarczy, ze zaplaci. To zadna selekcja, przyznasz.
                                                  • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 24.11.13, 20:02
                                                    kaiser.blade napisał:
                                                    > Byle kto ? No chociazby ten co wystarczy, ze zaplaci. To zadna selekcja, przyzn
                                                    > asz.
                                                    Zaplaci za co, za seks u prostytutki czy za kolacje na randce czy za co? Bo prostytutce to raczej musi byc wsjo rawno, wazne, ze zaplaci. A jezeli to nie prostytutka, to juz cos innego.
                                                  • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 24.11.13, 20:07
                                                    no toc pisalem, ze najbardziej narazone sa prostytutki, bo uprawiaja seks z byle kim. A na drugim miejscu ich klienci, mozna powiedziec na zasadzie sprzezenia zwrotnego :)
                                                  • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 24.11.13, 20:11
                                                    kaiser.blade napisał:
                                                    > no toc pisalem, ze najbardziej narazone sa prostytutki, bo uprawiaja seks z byl
                                                    > e kim. A na drugim miejscu ich klienci, mozna powiedziec na zasadzie sprzezenia
                                                    > zwrotnego :)
                                                    No toz Ci odpisalam, ze seks mozna miec rowniez z kims innym nie tylko z prostytutkami. Prawda?
                                                  • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 24.11.13, 20:18
                                                    Tia. No... niby mozna. ;)
                                                  • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 24.11.13, 20:22
                                                    kaiser.blade napisał:
                                                    > Tia. No... niby mozna. ;)
                                                    Ale trzeba bardzo chciec i byc zdeterminowanym i zyczenia wprawic w czyn.
                                                    Tylko tyle i az tyle:)
                                                  • rekreativa Re: mąż zafascynowany inna kobietą 24.11.13, 23:58
                                                    Kag, ale romans na boku, taka relacja ze stałą panią (która to relacja daje wieksze poczucie bezpieczeństwa od chorób itp.) wymaga jednak pewnego lawirowania... czasem trzeba kłamać na poczekaniu, czasem w żywe oczy, trzeba na wiele rzeczy uważać, żeby się nie wydało...
                                                    Dla pewnych typów jest to najzwyczajniej w świecie zbyt duży stres.
                                                    Poza tym stała kochanka w pewnym momencie może zacząć chcieć czegoś więcej, może marudzić o rozwód z zoną itp. A w końcu może nawet straszyć, że wszystko powie.
                                                    Do zdradzania to trza mieć nerwy ;)
                                                  • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 25.11.13, 00:02
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Do zdradzania to trza mieć nerwy ;)

                                                    Ano, w zupelnosci sie z Toba zgadzam!
                                                    Dlatego ja preferuje razwiazania mowienia partnerowi uczciwie: seksu nie ma, nic sie nie dzieje, zeby byl, w zwiazku z tym ja zaczynam szukac gdzie indziej. Ale, Kaiser tak nie moze, bo sie obawia, ze zona mu wtedy z rozwodem wyjedzie i on bedzie pogrzebany.
                                                    I tak samo boi sie zdradzac, bo jak sie wyda bedzie pogrzebany ale opowiada o chorobach.
                                                  • jesod Zaczynam szukać gdzie indziej 25.11.13, 00:10
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Dlatego ja preferuje razwiazania mowienia partnerowi uczciwie: seksu nie ma, nic
                                                    > sie nie dzieje, zeby byl, w zwiazku z tym ja zaczynam szukac gdzie indziej.

                                                    To jest szantaż. :) Nie pytaj ile seks może Tobie dać. Zapytaj ile Ty możesz dać seksowi.
                                                  • kag73 Re: Zaczynam szukać gdzie indziej 25.11.13, 00:11
                                                    jesod napisała:
                                                    > To jest szantaż. :) Nie pytaj ile seks może Tobie dać. Zapytaj ile Ty możesz da
                                                    > ć seksowi.

                                                    He? Ze co? To zaden szantaz tylko uczciwe postawienie sprawy i danie ostatniej szansy partnerowi.
                                                  • jesod Re: Zaczynam szukać gdzie indziej 25.11.13, 00:40
                                                    kag73 napisała:
                                                    > He? Ze co? To zaden szantaz tylko uczciwe postawienie sprawy i danie ostatniej
                                                    > szansy partnerowi.

                                                    Czego tak naprawdę nie rozumiesz? Nie uważasz, że samo dawanie ostatniej szansy jest w efekcie groźbą, a więc i szantażem, że odejdziesz.
                                                    Uczciwe postawienie sprawy to ocena sytuacji i szczera rozmowa z partnerem, o tym co czujesz, czego Ci brakuje, o czym marzysz, czego byś chciał/ła, czego w tej materii potrzebujesz...
                                                    A następnie wysłuchanie partnerki/a jak on/ona to widzi i co o tym sądzi, czego chce i potrzebuje w waszej wzajemnej relacji. Należy wykazać/uświadomić na czym nam zależy i co dla nas ma znaczenie, a jednocześnie wziąć pod uwagę drugą stronę oraz jej możliwości - o ile nam na niej jeszcze zależy w ogóle, a nie tylko w aspekcie seksualnym.

                                                  • kaiser.blade Re: Zaczynam szukać gdzie indziej 25.11.13, 08:58
                                                    jesod napisała:

                                                    > A następnie wysłuchanie partnerki/a jak on/ona to widzi i co o tym sądzi, czego
                                                    > chce i potrzebuje w waszej wzajemnej relacji. Należy wykazać/uświadomić na czy
                                                    > m nam zależy i co dla nas ma znaczenie, a jednocześnie wziąć pod uwagę drugą st
                                                    > ronę oraz jej możliwości - o ile nam na niej jeszcze zależy w ogóle, a nie tylk
                                                    > o w aspekcie seksualnym.

                                                    No, zawsze można usłyszeć: "... a mnie jest dobrze, tak jak jest." :D
                                                    I to jest najczęściej prawda, bo kobieta gdy jej bardzo źle, zwykle jednak decyduje się na rozwód (większość rozwodów inicjują kobiety).

                                                    Powiem Ci, Jesod, że reprezentujesz najbardziej toksyczny, świętojebliwy sposób myślenia, jaki tylko można sobie wyobrazić. Takie pokorne, poprawne politycznie słodkie pierdzenie.

                                                    Taki schemat postępowania prawie każdy związek sprowadzi na dno.
                                                    Osobiście jestem bliższy postrzeganiu świata, jakie zaprezentował np. McGregor w teorii X zarządzania.
                                                    Dostrzegam w społeczeństwie ogromne pokłady narcyzmu, wyuczonej bierności, lenistwa, ograniczeń i strachu. Tacy ludzie nie radzą sobie z władzą, są niekompetentni i egoistyczni gdy życie stawia ich w obliczu decyzyjności. Władzę (także w związku) muszą sprawować jednostki myślące o czymś więcej niż tylko o sobie, a niestety to się zdarza rzadziej niż częściej.
                                                    Dlatego stworzenie dojrzałego związku między ludźmi jest wielką sztuką, bo muszą spotkać się dwie jednostki ambitne, rozsądne i empatyczne, szanujące normy i reguły partnera. To jest nieczęsty przypadek :)
                                                    Natomiast w schemacie, który prezentujesz, jest pewne naiwne założenie, że nasza wyciągnięta ręka spotka się z podobna reakcją. Niestety - w praktyce najczęściej kończy się na przyjęciu ręki i zażądaniu łokcia :)
                                                  • kaiser.blade Re: Zaczynam szukać gdzie indziej 25.11.13, 09:00
                                                    Jak postępować w wypadku różnych reakcji partnera podpowiada teoria gier. Patrz - tzw. dylemat więźnia.
                                                  • jesod Powiem Ci 25.11.13, 11:14
                                                    kaiser.blade napisał:
                                                    > Powiem Ci, Jesod, że reprezentujesz najbardziej toksyczny, świętojebliwy sposób
                                                    > myślenia, jaki tylko można sobie wyobrazić. Takie pokorne, poprawne polityczni
                                                    > e słodkie pierdzenie.

                                                    Powiem Ci Kaiser.blade, że reprezentujesz sposób myślenia megadupka. Tacy są zawsze przekonani, że zjedli wszystkie rozumy i zawsze mają rację. Po prostu, ten typ tak ma i to nie podlega zmianom.
                                                    A do tego jesteś zwyczajnym, prymitywnym, ale... inteligentnym chamem.
                                                  • kaiser.blade Re: Powiem Ci 25.11.13, 11:26
                                                    jesod napisała:

                                                    > Powiem Ci Kaiser.blade, że reprezentujesz sposób myślenia megadupka. Tacy są za
                                                    > wsze przekonani, że zjedli wszystkie rozumy i zawsze mają rację. Po prostu, ten
                                                    > typ tak ma i to nie podlega zmianom.
                                                    > A do tego jesteś zwyczajnym, prymitywnym, ale... inteligentnym chamem.

                                                    Masz racje. Do tego jestem przemocowcem i lubię bić kobiety po gołych dupach skórzanym pasem :)
                                                  • zawle Re: Powiem Ci 25.11.13, 11:47
                                                    kaiser.blade napisał: lubię bić kobiety po gołych dupach sk
                                                    > órzanym pasem :)
                                                    dd-e-booki.blogspot.com/
                                                    A Twoja żona też chodzi cały dzień bez gaci, w spódnicy, żebyś miał szybki dostęp?:)
                                                  • jesod Re: Powiem Ci 25.11.13, 11:58
                                                    kaiser.blade napisał:
                                                    > Masz racje. Do tego jestem przemocowcem i lubię bić kobiety po gołych dupach sk
                                                    > órzanym pasem :)

                                                    No, przecież wiem.
                                                    Zapomniałeś jeszcze dodać, że jesteś narcystycznym cynikiem, zapatrzonym w siebie, zakochanym w sobie, który kobietę traktuje użytkowo- przedmiotowo, jako dodatek do siebie i niezbędnik dla swoich przyjemności. :)

                                                    Jak sobie coś jeszcze przypomnę to z pewnością uzupełnię, chociaż nie mam wątpliwości, że Twoje "masz rację" to obłuda i fałsz, bo wkrótce pojawią się tutaj inne, agresywny nicki, które nie darują mi tej wypowiedzi.
                                                    To tylko kwestia czasu. Teraz rżniesz spokojnego i opanowanego, ale to tylko pozór, więc.... czekam na przewidziany ciąg dalszy.
                                                  • kaiser.blade Re: Powiem Ci 25.11.13, 12:18
                                                    Jesod, te Twoje paranoidalne wizje, w których stawiasz się jako ofiara wyimaginowanej przemocy są wielce niepokojące. Wierzę, że w przeszłości mogłaś przeżyć jakąś traumę... Ale teraz to już tylko jakieś smutne, psychologiczne echo tych przeżyć... Szczerze mówiąc, sprawiasz wrażenie osoby niebezpiecznej dla otoczenia, ewidentnie zaburzonej. Nawet tu na forum, kompletnie nie łapiesz ironii i za wszelką cenę szukasz jakichś wymyślonych sprawców przemocy, choćby nie wiem jak kuriozalne to nie było. To jest chore, poważnie.
                                                    Takie laski jak Ty zakładają swoim facetom niebieskie karty, współczuję Twoim potencjalnym partnerom.
                                                  • jesod Re: Powiem Ci 25.11.13, 13:48
                                                    kaiser.blade napisał:
                                                    > Jesod, te Twoje paranoidalne wizje, w których stawiasz się jako ofiara wyimagin
                                                    > owanej przemocy są wielce niepokojące. Wierzę, że w przeszłości mogłaś przeżyć
                                                    > jakąś traumę... Ale teraz to już tylko jakieś smutne, psychologiczne echo tych
                                                    > przeżyć... Szczerze mówiąc, sprawiasz wrażenie osoby niebezpiecznej dla otoczen
                                                    > ia, ewidentnie zaburzonej. Nawet tu na forum, kompletnie nie łapiesz ironii i z
                                                    > a wszelką cenę szukasz jakichś wymyślonych sprawców przemocy, choćby nie wiem j
                                                    > ak kuriozalne to nie było. To jest chore, poważnie.
                                                    > Takie laski jak Ty zakładają swoim facetom niebieskie karty, współczuję Twoim p
                                                    > otencjalnym partnerom.

                                                    Nio..., nio..., nio... :)
                                                    Cóż za wnikliwa, efektowna psichologiczna diagnoza... Proszę kontynuować.
                                                    Show must go on...
                                                    www.youtube.com/watch?v=4ADh8Fs3YdU
                                                  • rekreativa Re: Powiem Ci 25.11.13, 14:01
                                                    Kaiser, ale przecież to był komplement!
                                                    "Prymitywny, inteligentny cham" - toż to już niemal samiec alfa!
                                                  • mojemail3 Re: Powiem Ci 25.11.13, 14:03
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Kaiser, ale przecież to był komplement!
                                                    > "Prymitywny, inteligentny cham" - toż to już niemal samiec alfa!

                                                    Też na to wczesniej wpadłam,że to z atencją wielką pisane, ale że samiec Alfa...Łoł !!!
                                                  • mojemail3 Re: Powiem Ci 25.11.13, 13:32
                                                    jesod napisała:

                                                    > A do tego jesteś zwyczajnym, prymitywnym, ale... inteligentnym chamem.

                                                    Ło, no to jest megakomplement dla mężczyzny, nie żartuję ;-)
                                                  • urquhart Tu cię boli 25.11.13, 22:27
                                                    jesod napisała:
                                                    > Powiem Ci Kaiser.blade, że reprezentujesz sposób myślenia megadupka. Tacy są za
                                                    > wsze przekonani, że zjedli wszystkie rozumy i zawsze mają rację. Po prostu, ten
                                                    > typ tak ma i to nie podlega zmianom.
                                                    > A do tego jesteś zwyczajnym, prymitywnym, ale... inteligentnym chamem.

                                                    Język logiczny Marsjanina spotkał się z jeżykiem emocjonalnym Wenusjanki :)
                                                    Ale ciekawe było poznać co cię boli Jesod i nęci do tego forum żeby dogryzać potencjalnym przemocowcom. Partner "szantażysta".




                                                  • mojemail3 Re: Tu cię boli 25.11.13, 22:31
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Ale ciekawe było poznać co cię boli Jesod i nęci do tego forum żeby dogryzać po
                                                    > tencjalnym przemocowcom. Partner "szantażysta".
                                                    >
                                                    >
                                                    Nie wywołuj wilka ( a raczej wadery...)z lasu...A ciekawość pierwszy stopień do piekła, pewnie usłyszysz;-)
                                                  • kag73 Re: Zaczynam szukać gdzie indziej 25.11.13, 13:55
                                                    jesod napisała:
                                                    > Czego tak naprawdę nie rozumiesz? Nie uważasz, że samo dawanie ostatniej szansy
                                                    > jest w efekcie groźbą, a więc i szantażem, że odejdziesz.
                                                    > Uczciwe postawienie sprawy to ocena sytuacji i szczera rozmowa z partnerem, o t
                                                    > ym co czujesz, czego Ci brakuje, o czym marzysz, czego byś chciał/ła, czego w t
                                                    > ej materii potrzebujesz...
                                                    > A następnie wysłuchanie partnerki/a jak on/ona to widzi i co o tym sądzi, czego
                                                    > chce i potrzebuje w waszej wzajemnej relacji. Należy wykazać/uświadomić na czy
                                                    > m nam zależy i co dla nas ma znaczenie, a jednocześnie wziąć pod uwagę drugą st
                                                    > ronę oraz jej możliwości - o ile nam na niej jeszcze zależy w ogóle, a nie tylk
                                                    > o w aspekcie seksualnym.

                                                    Ja sie calkowice z Toba zgadzam. Rzecz w tym, ze u Kaisera tak to juz strasznie dlugo trwa i rozmowy/proby szukania przyczyn splezly na niczym, woli do zmian nie widac, gadki do niczego nie prowadza. Stad propozycja postawiania sprawy na ostrzu noza, bedaca jednoczesnie szansa. Niektorzy potrzebuja mocniejszych bodzcow, zeby sie obudzic i poczuc o co toczy sie gra. Nie pisalam tez, ze ma grozic odejsciem, tylko, ze poszuka seksu gdzie indziej.
                                                  • mojemail3 Re: Zaczynam szukać gdzie indziej 25.11.13, 14:01
                                                    kag73 napisała:

                                                    (...)"Niektorzy potrzebuja mocniejszych bodzcow, zeby sie obudzic i poczuc o co toczy sie gra (...)"

                                                    Takiej stymulacji znaczy się,ale...jak ktoś jest wygaszony, wyciszony i zahamowany, to już tylko młot pneumatyczny pozostaje;-)
                                                  • jesod Re: Zaczynam szukać gdzie indziej 25.11.13, 14:29
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Ja sie calkowice z Toba zgadzam.

                                                    O! Jak miło... To tak niewiarygodne, że nie może być prawdziwe. :)

                                                    kag73 napisała:
                                                    > Rzecz w tym, ze u Kaisera tak to juz strasznie
                                                    > dlugo trwa i rozmowy/proby szukania przyczyn splezly na niczym, woli do zmi
                                                    > an nie widac, gadki do niczego nie prowadza.

                                                    Kaiser mnie zgrzewa. Rozumiesz? Wychodzę z założenia, że każdy ma dokładnie to na co zasłużył... Taka karma.
                                                  • kaiser.blade Re: Zaczynam szukać gdzie indziej 25.11.13, 14:45
                                                    jesod napisała:

                                                    > Kaiser mnie zgrzewa. Rozumiesz? Wychodzę z założenia, że każdy ma dokładnie to
                                                    > na co zasłużył... Taka karma.

                                                    I vice versa. Całe zło, które Cię w życiu spotkało to Twoja karma. Zasłużyłaś sobie :)
                                                  • zawle Re: Zaczynam szukać gdzie indziej 25.11.13, 14:53
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > jesod napisała:
                                                    >
                                                    > > Kaiser mnie zgrzewa. Rozumiesz? Wychodzę z założenia, że każdy ma dokładn
                                                    > ie to
                                                    > > na co zasłużył... Taka karma.
                                                    >
                                                    > I vice versa. Całe zło, które Cię w życiu spotkało to Twoja karma. Zasłużyłaś s
                                                    > obie :)

                                                    Czy wyście powariowali z tym złem które spotyka? Albo feministka, albo skrzywdzona przez facetów...może coś nowego?
                                                  • kaiser.blade Re: Zaczynam szukać gdzie indziej 25.11.13, 14:58
                                                    zawle napisała:

                                                    > może coś nowego?

                                                    To może by tak jakieś nimfomanki na forum przyszły ? :D
                                                  • zawle Re: Zaczynam szukać gdzie indziej 25.11.13, 15:12
                                                    kaiser.blade napisał:
                                                    > To może by tak jakieś nimfomanki na forum przyszły ? :D


                                                    chcesz pójść na łatwiznę?;)
                                                  • rekreativa Re: Zaczynam szukać gdzie indziej 25.11.13, 15:24
                                                    To może jakąś stworzysz?
                                                  • jesod Może coś nowego 25.11.13, 15:32
                                                    kaiser.blade napisał:
                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > może coś nowego?
                                                    >
                                                    > To może by tak jakieś nimfomanki na forum przyszły ? :D

                                                    Bez żalu i z przyjemnością ustąpię im miejsca.
                                                    Z mojej strony będzie to dobry uczynek na Twoją rzecz, który zostanie mi policzony w rozliczeniach karmicznych.
                                                  • jesod I vice versa 25.11.13, 15:25
                                                    kaiser.blade napisał:
                                                    > I vice versa. Całe zło, które Cię w życiu spotkało to Twoja karma. Zasłużyłaś s
                                                    > obie :)

                                                    Bardzo mi miło, że jesteś o tym tak przekonany, poczułeś ulgę i nareszcie mogłeś się nieco zrelaksować i pocieszyć.

                                                    Wspomniałeś coś wcześniej na temat przemocy...
                                                    Z pewnością doskonale wiesz, że istnieje ta psychiczna, fizyczna i emocjonalna. Obserwując, to co uprawiasz na tym forum jestem bliska przekonania, że Ty uprawiasz tu tę psychiczną i emocjonalną, a przy okazji świetnie się bawisz w ramach swojej "empatii".

                                                    Pozostaje mi życzyć Tobie powodzenia w osiąganiu tej radości, bo w końcu to jest to, co jest dla Ciebie najważniejsze i do czego nieustannie dążysz.
                                                  • kaiser.blade Re: I vice versa 25.11.13, 17:39
                                                    Jesod, to juz tak kawa na lawe: oczywiscie, ze nie powinnas mojego vice versa brac na serio. Idea karmy majacej wplyw na nasze szczescie i powodzenie w zyciu jest przykladem myslenia magicznego, w dodatku jest tak kompletnie nielogiczna i latwa do obalenia poprzez praktyczne przyklady, ze musiano dorobic do niej idee gromadzenia karmy na przestrzeni wielu wcielen, bo z latwoscia mozna wskazac przyklady okrutnych barbarzyncow, ktorzy dozywali sedziwej starosci oplywajac w luksusy, a takze swietych smaganych okrutnie przez los i konczacych swoje zywoty smiercia okrutna i w oczywisty sposob niezasluzona. Dodatkowo - jest to idea wyrosla w spoleczenstwach kastowych, by ulatwic zaakceptowanie zdeterminowane urodzeniem polozenie danej jednostki.
                                                    Wreszcie - jest to idea tak glupia, ze chce mi sie z nia dyskutowac jedynie z braku lepszego zajecia w obecnej chwili :)
                                                  • gogol77 Re: Zaczynam szukać gdzie indziej 25.11.13, 21:55
                                                    jesod napisała:
                                                    Uczciwe postawienie sprawy to ocena sytuacji i szczera rozmowa z partnerem,
                                                    o tym co czujesz, czego Ci brakuje, o czym marzysz, czego byś chciał/ła, czego
                                                    w tej materii potrzebujesz...
                                                    Czy naprawdę wierzysz w to, że po takiej rozmowie u partnera, którego już nie kręcisz - nagle obudzi się pożądanie? A seks bez pożądania, seks jako obowiązek do spełnienia to....badziewie
                                                    Kobiety to jeszcze mogą po takiej rozmowie zacząć udawać orgazmy co może nieco opóźnić agonię związku. A faceci? W najlepszym razie będą odrabiać pańszczyznę by szybko stać się bohaterami wpisów pań na tym forum - jak np ten: "idealny facet - mało idealny seks"
                                                    Ileż można zmuszać się do seksu z kimś kto nas (już) nie podnieca?
                                                    Ci co po latach związku ciągle mają na siebie ochotę, (obopólną!!!!), czerpią radość z seksu, zdarza im się bzykać na stole w kuchni bo szkoda im było tracić czas by iść do sypialni - wygrali los na loterii, ale niestety są w mniejszości.



                                                  • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 25.11.13, 00:10
                                                    A ciekawe co by bylo gdyby teraz zona Kaisera zupelnie niesepodziwanie chciala sie rozwiesc. Tez bylby pogrzebany ale...coz mialby za wyjscie? Zycie toczy sie dalej.
                                                    Ach, ja mysle, ze az tak zle Kaiserowi nie jest:)
                                                  • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 25.11.13, 00:21
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A ciekawe co by bylo gdyby teraz zona Kaisera zupelnie niesepodziwanie chciala
                                                    > sie rozwiesc. Tez bylby pogrzebany ale...coz mialby za wyjscie? Zycie toczy sie
                                                    > dalej.
                                                    > Ach, ja mysle, ze az tak zle Kaiserowi nie jest:)

                                                    Ale zrobiłaby za niego tzw.czarną robotę...
                                                  • jesod Do zdradzania 25.11.13, 00:02
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Do zdradzania to trza mieć nerwy ;)

                                                    Ale i tak, suma summarum, w efekcie końcowym liczy się tylko mamut. :))))
                                                  • rekreativa Re: Do zdradzania 25.11.13, 00:06
                                                    I jego ryk potężny trąbą :D
                                                    (czy mamuty faktycznie ryczały?)
                                                  • jesod Re: Do zdradzania 25.11.13, 00:13
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > I jego ryk potężny trąbą :D
                                                    > (czy mamuty faktycznie ryczały?)

                                                    Nie wiem... Musimy zapytać jakiegoś mamuta, baczenie patrząc, by nie pomylić go z jego wypierdkiem. :D

                                        • jesod Ryzyko jest szalone 24.11.13, 12:59
                                          kaiser.blade napisał:
                                          > Wg roznych badan miedzy 10 a 30 procent prostytutek jest nosicielkami HIV. A to przeciez
                                          > tylko wierzcholek gory lodowej. Te panienki sa chodzacymi wylegarniami wszelakic
                                          > h chorob. Ryzyko jest szalone, trudno to ukryc.

                                          Ależ, ależ... Czego się nie robi dla odnalezienia raju utraconego?
                                          • marek.zak1 Re: Ryzyko jest szalone 24.11.13, 13:06
                                            No risk no fun. Tak powiedziała Ewa Adamowi.
                                          • kaiser.blade Re: Ryzyko jest szalone 24.11.13, 13:37
                                            I potem zarazic rodzine ?
                                            • jesod Re: Ryzyko jest szalone 24.11.13, 13:50
                                              kaiser.blade napisał:
                                              > I potem zarazic rodzine ?

                                              Albo rybka albo pipka.... Wybór należy do Ciebie.
                                              • kag73 Re: Ryzyko jest szalone 24.11.13, 13:57
                                                jesod napisała:
                                                > Albo rybka albo pipka.... Wybór należy do Ciebie.

                                                Ja tam go rozumiem, troche jak dziewica chcialby a boi sie:(
                                                Zaloze sie, ze gdyby znalazl sie w sytuacji: goraca, napalona babka, i on rowniez napalony, odpowiednia atmosfrea i nikt sie nie dowie, nawet nie pomyslal by o HIV i innych syfach:)
                                                • rekreativa Re: Ryzyko jest szalone 24.11.13, 14:05
                                                  Taka jesteś pewna?
                                                  A mi się wydaje, że własnie on by pomyślał.
                                                  • kag73 Re: Ryzyko jest szalone 24.11.13, 14:26
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Taka jesteś pewna?
                                                    > A mi się wydaje, że własnie on by pomyślał.

                                                    Predzej on, wyteskniony i na glodzie niz taki co ma w domu pod dostatkiem:)
                                            • zawle Re: Ryzyko jest szalone 24.11.13, 14:01
                                              kaiser.blade napisał:

                                              > I potem zarazic rodzine ?

                                              Przecież nie sypiasz z członkami rodziny?;)
                                              • rekreativa Re: Ryzyko jest szalone 24.11.13, 14:03
                                                A to tylko przez stosunek się mozna rozmaitymi syfami zarazić?
                                              • rekreativa Re: Ryzyko jest szalone 24.11.13, 14:05
                                                Poza tym tam coś od czasu do czasu bywa...
                                                • kag73 Re: Ryzyko jest szalone 24.11.13, 14:31
                                                  Nie chcialabym bagatelizowac problemu ale demonizowaniem jest przyjecie, ze pol Polski(nawez nie prostytutki, ktore pewnie i tak maja obowiazek regularnych badan i uzywania gumek) jest zarazona hivem albo innymi syfami.
                                                  Prezerwatywy to juz cos a w razie jakiego syfa, sa objawy i mozna je wyleczyc.
                                                  • rekreativa Re: Ryzyko jest szalone 24.11.13, 23:49
                                                    Ktos tu miał w sygnaturce tekst gomorego o korzystaniu z usług prostytutek.
                                                    Pamiętasz może kto?
                                                  • jesod Re: Ryzyko jest szalone 24.11.13, 23:58
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Ktos tu miał w sygnaturce tekst gomorego o korzystaniu z usług prostytutek.
                                                    > Pamiętasz może kto?

                                                    A czy to takie ważne?
                                                    Wszystko podlega ciągłym zmianom. Teraz w sygnaturce będzie czad trąbiącego mamuta. :)
                                                  • kaiser.blade Re: Ryzyko jest szalone 25.11.13, 08:42
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Ktos tu miał w sygnaturce tekst gomorego o korzystaniu z usług prostytutek.
                                                    > Pamiętasz może kto?

                                                    Andzia. Niestety odfrunęła na emamę i życie rodzinne. Albo siedzi nam tutaj teraz w innej koszulce, dla niepoznaki ;)
                                                  • rekreativa Re: Ryzyko jest szalone 25.11.13, 13:31
                                                    No właśnie, szkoda, że ta kobitka się już tu nie udziela. Fajnie pisała.
                                          • urquhart Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 01:21
                                            jesod napisała:

                                            > kaiser.blade napisał:
                                            > > Wg roznych badan miedzy 10 a 30 procent prostytutek jest nosicielkami HI
                                            > V. A to przeciez
                                            > > tylko wierzcholek gory lodowej. Te panienki sa chodzacymi wylegarniami ws
                                            > zelakic
                                            > > h chorob. Ryzyko jest szalone, trudno to ukryc.
                                            >
                                            > Ależ, ależ... Czego się nie robi dla odnalezienia raju utraconego?

                                            Możecie mi pokazać te badania?
                                            Ja widzę coś kompletnie innego.
                                            facet.wp.pl/kat,1033389,wid,14040336,wiadomosc.html
                                            Z usług paruset tysięcy prostytutek korzysta 15% facetów rocznie, nosicieli przybywa zaś 0,0005% chorych na aids jeszcze rząd wielkości mniej.




                                            • kaiser.blade Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 05:56
                                              W Polsce rzetelne badania ? Ludzie się nie badają... Ty się badałeś ?
                                              A statystyki mogłyby być nieciekawe. Jak tu:
                                              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,4971180.html
                                              • kaiser.blade Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 06:50
                                                Ale i tak, w sumie mysle sobie, ze na co komu taka wegetacja jakiej doswiadczam... Ile lat takiego gowna mnie jeszcze czeka ? To faktycznie, skoro Titanic musi zderzyc sie z gora lodowa, moze niech przynajmniej gra na nim muzyka... Juz dobijam czterdziestki, nic mnie nie czeka. Pierdole to, takie zycie nie ma sensu.
                                                Musze cos z tym zrobic, zbyt dlugo juz to trwa.
                                                • mojemail3 Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 07:37
                                                  kaiser.blade napisał:

                                                  > Ale i tak, w sumie mysle sobie, ze na co komu taka wegetacja jakiej doswiadczam
                                                  > ... Ile lat takiego gowna mnie jeszcze czeka ? To faktycznie, skoro Titanic mus
                                                  > i zderzyc sie z gora lodowa, moze niech przynajmniej gra na nim muzyka... Juz d
                                                  > obijam czterdziestki, nic mnie nie czeka. Pierdole to, takie zycie nie ma sensu
                                                  > .
                                                  > Musze cos z tym zrobic, zbyt dlugo juz to trwa.

                                                  No nie, czyżbyś zaczął pijać nocami wino jak protein.spill? I stąd te dekadenckie nastroje?
                                                  To ja mam dla Ciebie wierszyk, z książki dla dziewczynek autorstwa M.Musierowicz( pewnie nie czytałeś;-)

                                                  "Stary jesteś, śmierć cię czeka, grabarz po twą skórę pośle, już niedługo twego
                                                  życia, mój Ty biedny stary ośle"

                                                  Miłego dnia!
                                                • kag73 Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 09:58
                                                  kaiser.blade napisał:
                                                  > Ale i tak, w sumie mysle sobie, ze na co komu taka wegetacja jakiej doswiadczam
                                                  > ... Ile lat takiego gowna mnie jeszcze czeka ? To faktycznie, skoro Titanic mus
                                                  > i zderzyc sie z gora lodowa, moze niech przynajmniej gra na nim muzyka... Juz d
                                                  > obijam czterdziestki, nic mnie nie czeka. Pierdole to, takie zycie nie ma sensu.
                                                  > Musze cos z tym zrobic, zbyt dlugo juz to trwa.

                                                  Ja Ci powiem na czym polega Twoj problem, analiza psychologiczna kag;)
                                                  Ty sie panicznie boisz nowosci. Wiesz co masz teraz, chociaz za tlusto nie masz, ale jednak wiesz co masz... a nie wiesz co Cie czeka, co przyniesie przyszlosc czy nie trafisz z deszczu pod rynne, czy nie bedzie jeszcze gorzej. Ale najgorsza ta niemoc w podjeciu decyzji do zmian, gdyby ktos to za Ciebie zrobil, dalej poszloby jak z platka a tak... Nic tutaj sie nie da zrobic, na nic czyjes rady. To wszystko.
                                                  Mialam taka znajoma z takim samym problemem. Tez mi powiedziala, ze nie potrafi zrobic tego pierwszego kroku i zostawic meza(idioty), ale gdyby jakims cudem ktos to za nia zrobil, na pewno by juz do niego nie wrocila. Podobnie miala w pracy, w banku, mobbing, niezadowolenie, ogolnie kicha ale tkwila nie potrafiac sie zebrac, zwolnic, poszukac czegos innego. Az pewnego dnia bank splajtowal, pracownikow zwolnili, wszyscy zrozpaczeni a ona...przszczesliwa, wreszcie, wreszcie pozbyla sie tej paskudnej roboty.
                                                  • zawle Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 12:13
                                                    kag73 napisała: gdyby ktos to za Ciebie zrobil, dal
                                                    > ej poszloby jak z platka a tak...

                                                    Jesteś pewna? A gdyby tak założyć że nie bez powodu wybrał tę właśnie kobietę, nie bez powodu tkwi w tym ślepym zaułku? Co mu gorąca babka pomoże? Pocieszy się, przestraszy i wróci do żony.
                                                  • kag73 Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 12:28
                                                    zawle napisała:
                                                    > Jesteś pewna? A gdyby tak założyć że nie bez powodu wybrał tę właśnie kobietę,
                                                    > nie bez powodu tkwi w tym ślepym zaułku? Co mu gorąca babka pomoże? Pocieszy si
                                                    > ę, przestraszy i wróci do żony.

                                                    E tam, mlody byl i naiwny, wyobrazni mu zabraklo:) Teraz tkwi po uszy w zobowiazaniach i kasy mu brakuje. Co mu goraca babka pomoze? Hmm, no przezyc intensywnych dostarczy. Jak jednak stwierdzi, ze i to za malo i szczecia nie daje, wroci do zony, albo poszuka takiej co i przezyc fizycznych dostarczy i emocjami zawladnie.
                                                    Teraz zyje i ma wrazenie, ze cos waznego/fajnego caly czas go omija i im dluzej czeka tym mniejsze szanse, ze tego jeszcze doswiadczy. A to niedobre jest i budzi frustracje.
                                                  • zawle Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 12:40
                                                    kag73 napisała: > Teraz zyje i ma wrazenie, ze cos waznego/fajnego caly czas go omija i im dluzej
                                                    > czeka tym mniejsze szanse, ze tego jeszcze doswiadczy. A to niedobre jest i bu
                                                    > dzi frustracje.

                                                    Może jest męskim odpowiednikiem Twojej znajomej od ciecie?:)
                                                  • kag73 Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 13:10
                                                    zawle napisała:
                                                    > Może jest męskim odpowiednikiem Twojej znajomej od ciecie?:)

                                                    Dobre, czyli milosc ponad wszystko! Jednak musze dodac, ze u mojej znajomej z tym cieciem w lozku zawsze jej pasowalo a to pewnie dodatkowo uzaleznia;) Emocje byly.
                                                    No i plusik, ze ona sie jednak teraz waha i moze ciecia nie wzmie z powrotem.
                                                  • urquhart Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 17:01
                                                    Pamiętasz wątek o muzach jak miłość i seks , kobieta potrafi inspirować uskrzydlac faceta? Potrzeba tylko do tego odpowiedniej osoby

                                                    Tu masz teraz przypadek odwrotny moim zdanim częsty: podcinania skrzdel zywicielowi potomstwa by czasem nie uciekł z gniazda.
                                                    Jak to się nazywało ? Odrotnosc muzy? Umniejszacz?
                                                • rekreativa Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 11:56
                                                  Kag Cię nieźle podsumowała i chyba ma trochę racji.
                                                  W Twojej sytuacji byłaby wybawieniem jakaś miła energiczna pani, która by się sama z siebie na Ciebie napaliła i ostro Cię wzięła na pokuszenie.
                                                  Czyli ktoś podjąłby decyzję za Ciebie.
                                                  Ale ponieważ to jest opcja raczej z tych mniej prawdopodobnych, to czeka Cię kolejne 40 lat wegetacji... Trzymaj sie ;)
                                                  • kaiser.blade Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 15:39
                                                    Ale jestescie naiwne. Wy wszystko po babsku rozumiecie, ale ja tak nie mysle. Co do 40 lat, to niemozliwe, bo najdluzej bedzie trzymac mnie w szachu do doroslosc i samodzielnosci dzieci. Czyli najdluzej - lat 20.
                                                  • mojemail3 Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 17:41
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > Ale jestescie naiwne. Wy wszystko po babsku rozumiecie, ale ja tak nie mysle. C
                                                    > o do 40 lat, to niemozliwe, bo najdluzej bedzie trzymac mnie w szachu do dorosl
                                                    > osc i samodzielnosci dzieci. Czyli najdluzej - lat 20.

                                                    Oż ty cholero jedna...ja też jestem naiwna? Przecież wiedziałam,że jaja sobie robisz z rana...stąd ten wierszyk;-)
                                                  • kaiser.blade Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 17:53
                                                    Ty moze nie tyle jestes naiwna, co kobieca w mysleniu do bolu. Dlatego nigdy sie do konca nie zrozumiemy, niestety. Przede wszystkim na plaszczyznie motywow i potrzeb jakie kieruja ludzmi.
                                                    I zeby nie bylo niedomowien - to rano bylo serio do bolu. I chyba znalazlem rozwiazanie :p
                                                  • mojemail3 Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 18:02
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    (...)"Ty moze nie tyle jestes naiwna, co kobieca w mysleniu do bolu(...)"

                                                    To żle, to jest światu niepotrzebne???
                                                  • kaiser.blade Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 18:17
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > kaiser.blade napisał:
                                                    >
                                                    > (...)"Ty moze nie tyle jestes naiwna, co kobieca w mysleniu do bolu(...)"
                                                    >
                                                    > To żle, to jest światu niepotrzebne???

                                                    To jest potrzebne i ważne, ale bywa także, szczególnie w sytuacjach gdy rozmijają się priorytety, źródłem konfliktów. Ważna jest przede wszystkim próba zrozumienia drugiej strony - nie zawsze możliwa :)

                                                    Zobacz na Jesod - jak ona widzi świat. Jak upraszcza, nadaje moralny wydźwięk, ocenia, uznaje kobiece za piękne a męskie za obrzydliwe - takie rozumowanie uniemożliwia jakikolwiek dialog. Jest umysłową dyktaturą. A ona jest właśnie zamknięta w kobiecym świecie jak w klatce.
                                                    Nawet mogę domyślać się czemu - odrzuciła męskość jako źródło przemocy. Nadaje męskim aspektom rzeczywistości negatywne zabarwienie emocjonalne. Zapewne u niej to miało jakieś personalne podstawy. Ojciec, może pierwszy partner - jako model mężczyzny - źródłem bólu i rozczarowania ?
                                                    Dobrze byłoby tego unikać, to klapki na oczach.

                                                    Ale Ty masz bardziej otwarty umysł, bystra z Ciebie kobieta :)
                                                  • kag73 Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 18:27
                                                    kaiser.blade napisał:
                                                    "To jest potrzebne i ważne, ale bywa także, szczególnie w sytuacjach gdy rozmijają się priorytety, źródłem konfliktów. Ważna jest przede wszystkim próba zrozumienia drugiej strony - nie zawsze możliwa :)"

                                                    Ale do tego, kochany, potrzeba duzo empatii, bo najczesciej jest tak, ze najedzony glodnego nie zrozumie.
                                                    A jak juz jest ta empatia/czy nawet jak jej nie ma, ale ktos widzi, ze drugi cierpi i na powaznie konczy sie milosc/zaangazowanie a jemu zalezy, to zaskoczy/uwierzy i sprobuje zrozumiec i zmienic.
                                                  • mojemail3 Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 19:48
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    (...)"Ważna jest przede wszystkim próba zrozumienia drugiej strony - nie zawsze możliwa :)"

                                                    Próba owszem, bo całkowite porozumienie niemożliwe, zresztą, czy na pewno konieczne?
                                                    Czy ja muszę rozumieć, dlaczego facet ogląda transmisje sportowe? Czy on musi rozumieć, dlaczego kupuję fefnastą parę butów? Nie, ale jak się nie ogranicza wolności wyborów i działań ( już i tak w pewnym sensie ograniczonych, bo w związku ze związkiem...) to da się żyć.
                                                    Myślę,że współczucie, w sensie współodczuwania pewnych istotnych życiowych obszarów, jest ważniejsze.
                                                    I nie kadz mi, nie trzeba;-)
                                                  • rekreativa Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 18:13
                                                    Ty to dobry jesteś.
                                                    Kłamiesz, mącisz, ironizujesz, raz mówisz poważnie, raz robisz se jaja (przy czym tylko Ty wiesz, kiedy które), jesteś nieszczery, a potem zarzucasz innym, że są naiwni i nie rozumieją Twoich motywów.
                                                    I jeszcze wplątujesz w to wszystko "babskie" myślenie, jakby to było czymś karygodnym, że kobieta myśli jak kobieta.
                                                    Zresztą... czy jest tu na forum facet, który rozumie, o co Ci chodzi?
                                                  • kaiser.blade Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 18:23
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Ty to dobry jesteś.
                                                    > Kłamiesz, mącisz, ironizujesz, raz mówisz poważnie, raz robisz se jaja (przy cz
                                                    > ym tylko Ty wiesz, kiedy które), jesteś nieszczery, a potem zarzucasz innym, że
                                                    > są naiwni i nie rozumieją Twoich motywów.
                                                    > I jeszcze wplątujesz w to wszystko "babskie" myślenie, jakby to było czymś kary
                                                    > godnym, że kobieta myśli jak kobieta.
                                                    > Zresztą... czy jest tu na forum facet, który rozumie, o co Ci chodzi?

                                                    Prędzej facet zrozumie niż babka. Zdecydowanie.
                                                    Hmmm... Możesz podać jakieś moje kłamstwo albo nieszczerość, poza stworzeniem kilku kreacji na forum ?
                                                  • kag73 Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 18:29
                                                    Co tu jest do zrozumienia, chcesz zamoczyc z zona/u zony a ona nie chce, dlatego frustracja Ci na dekiel wali a zrobic nic nie mozesz, bo myslisz, ze zona Cie zniszczy finansowo i nie tylko i caly swiat runie Ci na glowe. Proste.
                                                  • kag73 Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 18:32
                                                    A tak w ogole to w zyciu to jest tak: Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o...pieniadze!
                                                    I w ogole to wszystko na tym swiecie kreci wokol seksu i pieniedzy:)
                                                  • marek.zak1 Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 19:14
                                                    Kaiser nie ma ani jednego ani drugiego i stąd dramat.
                                                  • kaiser.blade Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 18:47
                                                    No i prosze. Kag rozumie. Bez ironii.
                                                  • rekreativa Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 19:06
                                                    Nie no, chodzi mi o Twoje teorie, które głosisz pod róznymi nickami, a w które sam nie wierzysz, do czego się po czasie przyznajesz, tak że w końcu nie bardzo wiadomo, co myślisz i gdzie leży problem.
                                                    To, że brakuje Ci seksu i intymności z kobietą to jest chyba oczywiste i nikt tego nie podważa.
                                                    Stąd nie wiem, dlaczego nagle zarzut braku zrozumienia i czego właściwie dotyczy nasza rzekoma naiwność. Tych zgadywanek, dlaczego nie idziesz w bok?
                                                    No ale Ty sam na ten temat mówisz półgębkiem. Ostatnio coś o chorobach i znowu nie wiadomo, czy to było poważnie czy tak se chlapnąłeś dla zmyły.

                                                    " Prędzej facet zrozumie niż babka. Zdecydowanie."
                                                    Zdaje się, że mylisz zrozumienie z odczuwaniem tego, co Ty.
                                                    Ja nigdy nie bedę "czuła" seksu tak jak męzczyzna, co nie wyklucza przecież zrozumienia i przyjęcia do wiadomości, że jest to dla męzczyzny sfera życia pierwszoplanowa (szczególnie wtedy, gdy szwankuje) i że notoryczny brak w tej materii może człowieka dołować.
                                                  • kaiser.blade Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 20:55
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Nie no, chodzi mi o Twoje teorie, które głosisz pod róznymi nickami, a w które
                                                    > sam nie wierzysz, do czego się po czasie przyznajesz, tak że w końcu nie bardzo
                                                    > wiadomo, co myślisz i gdzie leży problem.

                                                    No nie do końca. Psychologia ewolucyjna, opis tego jak kobiety postrzegają atrakcyjność (z dużym naciskiem na zasoby, pozycję faceta itd), niektóre odłamy PUA itd. - to wszystko uważam za bardzo przekonujące. Niemniej - nawet jeśli uważam, że to jest prawda, to przecież nie oznacza jednoznacznie, że ogromne rzesze facetów nie mają żadnych szans na jakikolwiek seks, tylko że - często - mają znacznie utrudnione zadanie. Poza tym, generalne prawidłowości nie oznaczają, że płcie są homogeniczne w postrzeganiu siebie nawzajem. Pewnie są takie kobiety, którym chodzi głównie o seks, które patrzą przede wszystkim na wygląd faceta i takie, które niemal polują na przystojnych mężczyzn jak zwyczajowo robią to mężczyźni w stosunku do atrakcyjnych lasek. Są hot wife, są dominy, są matki Teresy - one wszystkie raczej tak średnio mieszczą się w modelu psychoewo i raczej nie trafiłyby do nich argumenty i sztuczki stosowane przez PUA. Rzecz w tym, że to ciągle mniejszość. To jak z Ferrari - nie zaprzeczam, że istnieją, ale częściej można na ulicy spotkać Fiata Pandę :)
                                                    Natomiast - naturalnie, istnieje również prostytucja, jest alternatywą dla uwodzenia, realną alternatywą na zdradę i to miałem na myśli mówiąc o "mantrze, którą powtarzam". Mantra dotycząca braku alternatywy zdrady - ona istnieje, jest mniej lub bardziej prawdopodobna... Ale pewnie jednak nawet prawdopodobieństwo znalezienia sobie kochanki jest w moim wypadku nieco większe niż wygrana szóstki w totolotka :)

                                                    > To, że brakuje Ci seksu i intymności z kobietą to jest chyba oczywiste i nikt t
                                                    > ego nie podważa.
                                                    > Stąd nie wiem, dlaczego nagle zarzut braku zrozumienia i czego właściwie dotycz
                                                    > y nasza rzekoma naiwność. Tych zgadywanek, dlaczego nie idziesz w bok?

                                                    Dokładnie. Dowiaduję się, że jestem szlachetny i uczciwy. Wręcz poczciwy. A ja sam wcale tak nie sądzę.

                                                    > No ale Ty sam na ten temat mówisz półgębkiem. Ostatnio coś o chorobach i znowu
                                                    > nie wiadomo, czy to było poważnie czy tak se chlapnąłeś dla zmyły.

                                                    Dość poważnie. Niestety, nozofobia męczy mnie od dzieciństwa. Przykra przypadłość.

                                                    > " Prędzej facet zrozumie niż babka. Zdecydowanie."
                                                    > Zdaje się, że mylisz zrozumienie z odczuwaniem tego, co Ty.
                                                    > Ja nigdy nie bedę "czuła" seksu tak jak męzczyzna, co nie wyklucza przecież zro
                                                    > zumienia i przyjęcia do wiadomości, że jest to dla męzczyzny sfera życia pierws
                                                    > zoplanowa (szczególnie wtedy, gdy szwankuje) i że notoryczny brak w tej materii
                                                    > może człowieka dołować.

                                                    Ok. Cieszy mnie to.

                                                    Ogólnie myślę, że w dużej mierze w każdym człowieku występuje pewna mieszanka lęków, zahamowań i blokad moralnych, żeby robić rzeczy powszechnie przyjęte za zdrożne i nieprawe. Ciężko ocenić czego więcej.

                                                    Ogólnie co do podejścia facetów do kobiet, to mnie przekonuje teoria Paula MacLeana o trójpoziomowym umyśle.
                                                    W tym świetle, imho wielu facetów ma zaindukowane awersje i fobie na poziomie umysłu gada, a jest racjonalizowane przez wyższe poziomy intelektu. Taki piętrowy budynek strachów i zahamowań. Z całą pewnością należę do tej grupy.
                                                  • kag73 Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 22:12
                                                    kaiser.blade napisał:
                                                    > I zeby nie bylo niedomowien - to rano bylo serio do bolu. I chyba znalazlem roz
                                                    > wiazanie :p

                                                    No to jakie to rozwiazanie, bo czekam a Ty nic nie piszesz:)
                                                    Nie zebym byla ciekawa, ale strasznie by mnie to interesowalo;)
                                                  • marek.zak1 Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 22:47
                                                    Rozwiazanie jest proste, kobieta cię kocha, chętnie się z tobą bzyka, a ty jesteś szczęśliwy. I to jest meritum wszechświata.
                                                  • zawle Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 22:49
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Rozwiazanie jest proste, kobieta cię kocha, chętnie się z tobą bzyka, a ty jest
                                                    > eś szczęśliwy. I to jest meritum wszechświata.

                                                    Ja jestem z tej samej bajki. O ile jej nie opisujesz;)
                                                  • marek.zak1 Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 23:04
                                                    Jestem czarodziejem. Zaczaruję i Ciebie :)
                                                  • zawle Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 23:18
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Jestem czarodziejem. Zaczaruję i Ciebie :)

                                                    na serio? nigdy nie byłam u czarodzieja. Zaczynaj.
                                                  • marek.zak1 Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 23:30
                                                    Po co? Zaczarowalem jedną taką i jest mi z nią dobrze. Jest częścią mnie. Bye :)
                                                  • zawle Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 23:35
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Po co? Zaczarowalem jedną taką i jest mi z nią dobrze. Jest częścią mnie. Bye :
                                                    > )


                                                    hehe..zwiał. najlepszy sposób na faceta: Pokaż co potrafisz;)
                                                  • kaiser.blade Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 23:55
                                                    zawle napisała:

                                                    > hehe..zwiał. najlepszy sposób na faceta: Pokaż co potrafisz;)

                                                    Najlepszy sposób na kobietę: Nie, to ty pokaż co umiesz. Na kolana i bierz się za niego.
                                                  • zawle Re: Ryzyko jest szalone 27.11.13, 08:55
                                                    kaiser.blade napisał:
                                                    > Najlepszy sposób na kobietę: Nie, to ty pokaż co umiesz. Na kolana i bierz się
                                                    > za niego.

                                                    A gdzie szczotka ryżowa? Bez szczotki nie będę podłogi szorowała!!! ;)
                                                  • marek.zak1 Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 09:01
                                                    Dzien dobry,
                                                    Dzisiaj w nocy wpadła mi do głowy nowa definicja szczęścia: szczęście faceta zaczyna się tam, gdzie kończa się plecy jego kobiety.

                                                    Prosze o komentarz.
                                                  • urquhart Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 13:23
                                                    znizasz się takimi definicjamido poziomu zbiornikowych frustratow zaczynających podryw od tekstu:"wyruchalbym cokolwiek"
                                                  • kaiser.blade Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 15:54
                                                    Serio mozna spotkac taka postawe ? Spotkalem sie z teoria, ze nalezy prezentowac wysokie wymagania wobec kobiet, dajac jednoczesnie do zrozumienia obiektowi uwodzenia, ze raczej sie w tych kryteriach miesci - chociaz pewna doza niepewnosci jest wskazana.
                                                    To co mowisz z pewnoscia nie jest skuteczne, poniewaz z automatu obraza potencjalnie zainteresowana. Zadna chyba nie chcialaby byc pierwsza lepsza.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 13:27
                                                    Może zgrabniej (a sens podobny) byłoby:
                                                    szczęście faceta zaczyna się w dupie kobiety.
                                                  • marek.zak1 Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 13:39
                                                    Przczytajcie jeszcze raz. Napisałem ,,JEGO KOBIETY". To ,,jego" robi różnicę.
                                                  • mojemail3 Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 13:43
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Przczytajcie jeszcze raz. Napisałem ,,JEGO KOBIETY". To ,,jego" robi różnicę.

                                                    Marek, daj spokój, mamy szukać...drugiego DNA ?? ( nie mam na myśli informacji genetycznej;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 13:55
                                                    Szanuje Twoja wypowiedź, ale może spytaj o zdanie Twojego faceta.
                                                  • mojemail3 Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 15:50
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Szanuje Twoja wypowiedź, ale może spytaj o zdanie Twojego faceta.

                                                    Nie mam odwagi...Obawiam się, że może mieć inną niż Ty definicję szczęścia;-)
                                                  • kaiser.blade Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 16:02
                                                    Marek, taka postawa z automatu stawia faceta na pozycji podnozka wielbiacego swoja boginie. Co kto lubi :)
                                                    Dla typu facetow przyciagajacych kobiety, jego partnera jest gosciem w jego swiecie. Jego samodzielnych pogladow, zainteresowan, hobby. Mezczyzna przede wszystkim powinien miec ten swoj swiat, bo inaczej bedzie rownie intrygujacy jak ukwial bytujacy na rafie koralowej. Facet jest seksowny gdy jest nieco nieuchwytny, gdy kobieta musi nieco konkurowac z jego odrebnoscia i zabiegac o swoj czas. Inaczej stanie sie poddanczy i koszmarnie nudny.
                                                    Dlatego nie uwazam, zeby szczescie zaczynalo sie czy konczylo w czyjejkolwiek dupie.
                                                  • kag73 Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 16:16
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > Marek, taka postawa z automatu stawia faceta na pozycji podnozka wielbiacego sw
                                                    > oja boginie. Co kto lubi :)
                                                    > Dla typu facetow przyciagajacych kobiety, jego partnera jest gosciem w jego swi
                                                    > ecie. Jego samodzielnych pogladow, zainteresowan, hobby. Mezczyzna przede wszys
                                                    > tkim powinien miec ten swoj swiat, bo inaczej bedzie rownie intrygujacy jak ukw
                                                    > ial bytujacy na rafie koralowej. Facet jest seksowny gdy jest nieco nieuchwytny
                                                    > , gdy kobieta musi nieco konkurowac z jego odrebnoscia i zabiegac o swoj czas.
                                                    > Inaczej stanie sie poddanczy i koszmarnie nudny.
                                                    > Dlatego nie uwazam, zeby szczescie zaczynalo sie czy konczylo w czyjejkolwiek d
                                                    > upie.
                                                    Ale pierdy wypisujesz!
                                                  • kaiser.blade Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 16:56
                                                    Ciebie kreci jak facet sie przed toba plaszczy i jest emocjonalnie uwieszony ?
                                                  • kag73 Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 22:53
                                                    kaiser.blade napisał:
                                                    > Ciebie kreci jak facet sie przed toba plaszczy i jest emocjonalnie uwieszony ?

                                                    Ale co tutaj do rzeczy ma "plaszczenie sie" i po co mialby to robic? Ale uwielbiac mnie moze a nawet powinien!
                                                    I co to znaczy "emocjonalnie uwieszony"? Jak najbardziej ma byc ode mnie emocjonalnie uzalezniony, tak jak ja jestem emocjonlanie uzalezniona od niego(tzw. milosc). Bo inaczej po co nam ten caly zwiazek, jezeli kazdy sobie obojetny i nie ma emocji?
                                                  • jesod Ale pierdy 27.11.13, 17:34
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Ale pierdy wypisujesz!

                                                    Potwierdzam. :)
                                                  • marek.zak1 Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 16:36
                                                    Kaiser. Wewnętrzna pewność siebie pozwala facetowi powiedzieć kobiecie, że jest jego szczęściem i aniołem. Facet przez to nie staje sie ani nudny ani też podnóżkiem. Facet, któremu tej pewności brakuje stara sie grać, aby tę pewność w sobie wykreaować.
                                                  • mojemail3 Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 17:49
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Kaiser. Wewnętrzna pewność siebie pozwala facetowi powiedzieć kobiecie, że jest
                                                    > jego szczęściem i aniołem. Facet przez to nie staje sie ani nudny ani też podn
                                                    > óżkiem. Facet, któremu tej pewności brakuje stara sie grać, aby tę pewność w so
                                                    > bie wykreaować.
                                                    >

                                                    Marek, zakładasz,że wszyscy są jak Ty i Twoja żona?Kobieta Szczęściem i Aniołem? A jak czasem chcę być diablicą to żle? A mnie własnie to w mężczyznach fascynuje, ta wewnętrzna wolność,niepokorność, niech będzie jak Jeremiah Johnson...wolny i dziki;-)

                                                    www.youtube.com/watch?v=_lsZE8MpQZI
                                                    www.youtube.com/watch?v=pPA3RuC8pK0

                                                  • marek.zak1 Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 18:18
                                                    Masz rację, ale wenętrzna wolność jest zwiazana z wewnętrzna pewnościa siebie. O wewnętrznej wolności to ja napisałem cała książkę, gdzie bohater - Polak przeżywa wojnę w III Rzeszy, a jest bardziej wolny niż wszyscy Niemcy dookoła.
                                                  • kag73 Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 22:58
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Marek, zakładasz,że wszyscy są jak Ty i Twoja żona?Kobieta Szczęściem i Aniołe
                                                    > m? A jak czasem chcę być diablicą to żle? A mnie własnie to w mężczyznach fascy
                                                    > nuje, ta wewnętrzna wolność,niepokorność, niech będzie jak Jeremiah Johnson...w
                                                    > olny i dziki;-)
                                                    Mojemail to badrzo proste jak chcesz czasem byc "diablica" to podciaga sie to pod "szczescie" a nie pod "aniola" i szafa gra ;)
                                                    Zreszta fakt uwielbiania kobiety nie wyklucza, ze facet nie jest "wewnetrznie wolny".
                                                    "Wolny i dziki" czym to sie objawia albo jak pokazuje tak w praktyce?
                                                    Bo wewnetrznej wolnosci to chyba nikomu nie bedziemy odmawiac.
                                                  • mojemail3 Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 23:07
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Zreszta fakt uwielbiania kobiety nie wyklucza, ze facet nie jest "wewnetrznie w
                                                    > olny".
                                                    > "Wolny i dziki" czym to sie objawia albo jak pokazuje tak w praktyce?
                                                    > Bo wewnetrznej wolnosci to chyba nikomu nie bedziemy odmawiac.

                                                    "Wewnętrzna wolność" to też może się przejawiać w emigracji wewnętrznej...
                                                    A nie o to mi chodzi.
                                                    Wolny, nie znaczy robi co mu się żywnie podoba, wolny to też nie oznacza,że z łaski żony raz w tygodniu na piwo pójdzie z kolegami.
                                                    Wolność w związku dla mnie, to jest jak mamy sprawy wspólne, ale mamy też oddzielne, oraz że jesteśmy ze sobą bo chcemy a nie musimy.
                                                  • marek.zak1 Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 23:18
                                                    Tu się zgadzamy. Dla marksistów wolnośc to uświadomiona koniecznośc, ale na szczęście marksizm juz minął.
                                                  • kag73 Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 23:27
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > "Wewnętrzna wolność" to też może się przejawiać w emigracji wewnętrznej...
                                                    > A nie o to mi chodzi.
                                                    > Wolny, nie znaczy robi co mu się żywnie podoba, wolny to też nie oznacza,że z ł
                                                    > aski żony raz w tygodniu na piwo pójdzie z kolegami.
                                                    > Wolność w związku dla mnie, to jest jak mamy sprawy wspólne, ale mamy też oddzi
                                                    > elne, oraz że jesteśmy ze sobą bo chcemy a nie musimy.

                                                    Eee tam, rozczarowujace, takie wyniosle slogany a taka "normalnosc" sie okazuje:)
                                                    I dlaczege mialo by to sie wykluczac z wizja/wypowiedzia Marka? Ja tu sprzecznosci nie widze.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 14:46
                                                    > Przczytajcie jeszcze raz. Napisałem ,,JEGO KOBIETY". To ,,jego" robi różnicę.

                                                    No dobra, ale żeby się hasło za bardzo nie rozwlekło, trzeba uciąć "zaczyna się", a więc mamy:
                                                    "Szczęście faceta w dupie jego kobiety."
                                                    Nie wiem, czy dokładnie o to chodziło... Chociaż niektórzy panowie na pewno tej wersji przyklasną :-)




                                                  • marek.zak1 Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 14:51
                                                    Ja o szczęściu i miłości a Ty o dupie.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 14:57
                                                    > Ja o szczęściu i miłości a Ty o dupie.

                                                    A czym się kończą plecy Twojej żony???
                                                  • mojemail3 Re: Nowa definicjaszczęścia 27.11.13, 15:53
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > > Ja o szczęściu i miłości a Ty o dupie.
                                                    >
                                                    > A czym się kończą plecy Twojej żony???

                                                    Widocznie rybim ogonem...
                                                  • mojemail3 Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 23:36
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Po co? Zaczarowalem jedną taką i jest mi z nią dobrze. Jest częścią mnie. Bye :
                                                    > )
                                                    W koło macieju to samo...Marek, płyta Ci się zacięła;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 23:38
                                                    :).
                                                  • kaiser.blade Re: Ryzyko jest szalone 26.11.13, 23:51
                                                    kag73 napisała:

                                                    > No to jakie to rozwiazanie, bo czekam a Ty nic nie piszesz:)
                                                    > Nie zebym byla ciekawa, ale strasznie by mnie to interesowalo;)

                                                    Ujmę to tak.
                                                    Jeśli jest tak jak mówiłem (teoria triunite brain), to trzeba odwrócić kolejność - chłodna i wyrachowana kora musi podjąć decyzję i narzucić ją reszcie. To jest - jak sądzę - uniwersalny klucz, dotyczący mężczyzn zdominowanych i zastraszonych w związku. Szalejący, przestraszony gadzi umysł musi zostać opanowany i skierowany na właściwe tory. Ogon nie może merdać psem. A to można zrobić jedynie przez działanie, przeprogramowanie i odwrócenie priorytetów. Głęboki, podświadomy umysł działa prymitywnie, nie rozumie kontekstów i teatralności. Wykorzystam to.
                                                    Mam zamiar przyzwyczaić się do kobiecej seksualności, innej niż znam, stopniowo.
                                                    Pierwszy krok znam, wybiorę się na jakiś striptiz. Potem jakiś live show. Etap nr 1 to obecność i obserwacja. Nie porno, ale naprawdę.
                                                    Dalszy ciąg, pozwól że zachowam dla siebie, ale mam to rozpracowane na chłodno i klarownie. Przynajmniej jeśli chodzi o strategię. :)
                                                    Detale dopracowuję, bo się nie znam (jeszcze), ale cóż - tak, postanowiłem oswoić tego diabła.
                                                  • mojemail3 Re: Ryzyko jest szalone 27.11.13, 00:00
                                                    kaiser.blade napisał:
                                                    > Mam zamiar przyzwyczaić się do kobiecej seksualności, innej niż znam, stopniowo
                                                    > .
                                                    > Pierwszy krok znam, wybiorę się na jakiś striptiz.

                                                    Inspirująca ciekawość świata;-) Bez ironii...
                                                  • kag73 Re: Ryzyko jest szalone 27.11.13, 00:09
                                                    kaiser.blade napisał:
                                                    > Ujmę to tak.
                                                    > Jeśli jest tak jak mówiłem (teoria triunite brain), to trzeba odwrócić kolejnoś
                                                    > ć - chłodna i wyrachowana kora musi podjąć decyzję i narzucić ją reszcie. To je
                                                    > st - jak sądzę - uniwersalny klucz, dotyczący mężczyzn zdominowanych i zastrasz
                                                    > onych w związku. Szalejący, przestraszony gadzi umysł musi zostać opanowany i s
                                                    > kierowany na właściwe tory. Ogon nie może merdać psem. A to można zrobić jedyni
                                                    > e przez działanie, przeprogramowanie i odwrócenie priorytetów. Głęboki, podświa
                                                    > domy umysł działa prymitywnie, nie rozumie kontekstów i teatralności. Wykorzyst
                                                    > am to.
                                                    > Mam zamiar przyzwyczaić się do kobiecej seksualności, innej niż znam, stopniowo.
                                                    > Pierwszy krok znam, wybiorę się na jakiś striptiz. Potem jakiś live show. Etap
                                                    > nr 1 to obecność i obserwacja. Nie porno, ale naprawdę.
                                                    > Dalszy ciąg, pozwól że zachowam dla siebie, ale mam to rozpracowane na chłodno
                                                    > i klarownie. Przynajmniej jeśli chodzi o strategię. :)
                                                    > Detale dopracowuję, bo się nie znam (jeszcze), ale cóż - tak, postanowiłem oswo
                                                    > ić tego diabła.

                                                    A ten "diabel" to kto/co?
                                                    Ja Ci powiem jak ja to rozumiem:
                                                    Dla mnie Twoja taktyka nazywa sie po niemiecku "Salami-Taktik" czyli po kawaleczku, po kawaleczku i zjesz cala kielbaske. Ty chcesz oswoic sie z kobieca seksualnoscia, z kobietami innymi niz Twoja zona, w ogole. Zaczynasz od sptriptizu, bo jest najbardziej "niewinny" a potem bedziesz posuwal sie dalej. Tak ja to rozumiem. Mysle, ze trudno "przyzwyczaic" sie do kobiecje seksualnosci patrzac na striptiz, bo to tylko show i zreszta do czego to potrzebne? No chyba, ze w drugiej czesci wymysliles jakis inny plan, na ktory teraz nie wpadlam...teraz mysle, ze chcesz oswoic sie z mysla, ze sa jeszcze inne kobiety oprocz Twojej zony i nimi sie zaczac interesowac.
                                                  • szopen_cn Re: Ryzyko jest szalone 27.11.13, 00:33
                                                    rekreativa gdzies duzo wyzej w tym watku napisala:

                                                    Zresztą... czy jest tu na forum facet, który rozumie, o co Ci chodzi?

                                                    Moze ja sprobuje.
                                                    Chyba chodzi o utrzymanie pozycji "wodzireja" forum, o bycie w pozycji kiedy grupa innych ludzi (z przewaga kobiet) ciagle doradza, martwi sie, analizuje sytuacje, docieka sedna sprawy, pochyla sie nad lezacym i oferuje pomoc.
                                                    Ogolnie o bycie w centrum zainteresowania.
                                                    Prawie wszystkie watki na forum dryfuja w kierunku rozterek kaisera i zamienia sie to w wielopoziomowa dyskusje na ten sam temat.

                                                    Widoczne jest mnozenie teori, rozpatrywanie wszelakich aspektow i mozliwosci, ciagle zmiany punktu widzenia. To napedza dyskusje i dalej koncentruje uwage na tej samej osobie.

                                                    W takiej sytuacji "rozwiazanie problemu" seksu i zony moze byc raczej katastrofa niz zbawieniem. Bo gdy "problem" zniknie to o czym dalej rozwazac?

                                                    Teori powolnego "przepoczwarczania" nie kupuje.

                                                    Prosze kaiser nie odbieraj tego jako zniechecanie do pisania na forum, masz oczywste prawo robic co chcesz i jak chcesz.

                                                  • kaiser.blade Re: Ryzyko jest szalone 27.11.13, 00:43
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > Moze ja sprobuje.
                                                    > Chyba chodzi o utrzymanie pozycji "wodzireja" forum, o bycie w pozycji kiedy gr
                                                    > upa innych ludzi (z przewaga kobiet) ciagle doradza, martwi sie, analizuje sytu
                                                    > acje, docieka sedna sprawy, pochyla sie nad lezacym i oferuje pomoc.

                                                    Fajna teoria. Ale nie. Czekaj. Trochę chujowa jednak.
                                                    Ostatnio zapytałem, a nie odpowiedziałeś. Jednak niezbyt uważny jesteś, kolego.
                                                    Zapytałem wyraźnie - po co założyłem nick rafill i po co założyłem nick kaiser.blade.
                                                    Czy po to, by dalej jojczyć ?
                                                  • szopen_cn Re: Ryzyko jest szalone 27.11.13, 00:52
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > Fajna teoria. Ale nie. Czekaj. Trochę chujowa jednak.
                                                    > Ostatnio zapytałem, a nie odpowiedziałeś. Jednak niezbyt uważny jesteś, kolego.
                                                    > Zapytałem wyraźnie - po co założyłem nick rafill i po co założyłem nick kaiser.
                                                    > blade.
                                                    > Czy po to, by dalej jojczyć ?

                                                    Sam na to pytanie odpowiedziales.
                                                    By stworzyc "interesujacy byt internetowy" i uciekac od nieszczesnego sabata.

                                                    To pierwsze potwierdza to co napisalem powyzej.

                                                    To drugie spowodowalo, ze zwracam sie do ciebie jako kaiser a nie sabat.
                                                    Z ogolnego szacunku. Jesli chcesz byc kaiser mozesz byc kaiser.

                                                    Napisalem tez, ze teori powolnego "przepoczwarczania sie" nie kupuje.
                                                  • urquhart wybiorę się na jakiś striptiz 27.11.13, 00:51
                                                    > Mam zamiar przyzwyczaić się do kobiecej seksualności, innej niż znam, stopniowo
                                                    > Pierwszy krok znam, wybiorę się na jakiś striptiz. Potem jakiś live show. Etap
                                                    > nr 1 to obecność i obserwacja. Nie porno, ale naprawdę.
                                                    > Dalszy ciąg, pozwól że zachowam dla siebie, ale mam to rozpracowane na chłodno
                                                    > i klarownie. Przynajmniej jeśli chodzi o strategię. :)

                                                    No nie... obserwacja...
                                                    Dziewczyny on was kokietuje żeby któraś pokazała mu co to seksualna dzikuska.
                                                    Pomożecie?
                                                    www.youtube.com/watch?v=dv8TaCpoauk
                                        • potwor_z_piccadilly Re: mąż zafascynowany inna kobietą 24.11.13, 18:35
                                          kaiser.blade napisał:

                                          > Nie jestem ostatnim sprawiedliwym, chodzi o strach przed chorobami.

                                          A gdybyś zanucił sobie tak
                                          www.youtube.com/watch?v=jNgy6gvM0dk

                                          > Przykro, ze rozczarowuje, ale szlachetny rycerz w swietlistej zbroi to zdecydow
                                          > anie nie ja.

                                          to może jakaś blacha szmelcowana zalśniłaby na torsie Twym na siłowni rzeźbionym.
                                          Pomyśl.


                                    • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 12:49
                                      rekreativa napisała:
                                      Jest wierny, bo jest z zasady wierny i lojalny wobec partnerki, takie przyjal zasady i sie ich trzyma.
                                      No chyba, ze strach, ze sie wyda(i beda konsekwencje nie do udzwignieci) jest wiekszy niz chec pobzykania.
                                      • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 13:28
                                        kag73 napisała:

                                        > rekreativa napisała:
                                        > Jest wierny, bo jest z zasady wierny i lojalny wobec partnerki, takie przyjal z
                                        > asady i sie ich trzyma.
                                        > No chyba, ze strach, ze sie wyda(i beda konsekwencje nie do udzwignieci) jest w
                                        > iekszy niz chec pobzykania.

                                        Ale jak na logike moze sie wydac, jak babka nie zauwazyla :-)))), ze jej maz z nami gada od 2 lat, to co ma jakis specjalny radar na kobiety? Wg mnie problem jest w samym potencjalnym zdradzajacym, zeby jezor za zebami trzymac :)
                                      • rekreativa Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 13:33
                                        Chodziło mi po prostu o to, że można by dla odmiany porozmawiać, co skłania ludzi, by się trzymali zasad i trwali w pewnej szlachetności pomimo tego, że druga strona jest w taki czy inny sposób nie fair, zamiast po raz pięćsetny udowadniać kaiserowi/sabatowi, że wcale nie jest beznadziejny i że nie wszystkie babki lecą na status, kasę oraz bicepsy.



                                        Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                        • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 13:41
                                          rekreativa napisała:

                                          > Chodziło mi po prostu o to, że można by dla odmiany porozmawiać, co skłania lud
                                          > zi, by się trzymali zasad i trwali w pewnej szlachetności pomimo tego, że druga
                                          > strona jest w taki czy inny sposób nie fair, zamiast po raz pięćsetny udowadni
                                          > ać kaiserowi/sabatowi, że wcale nie jest beznadziejny i że nie wszystkie babki
                                          > lecą na status, kasę oraz bicepsy.

                                          Oczywiscie, ze rozumiem. Ja tez wolalabym porozmawiac o wartosciach w zyciu wspolczesnego mezczyzny zamiast po raz koleny o zasobach, nadopiekunczych matkach, inwestwaniu w szpilki, nadwadze, o tym co ciagle walkujemy do znudzenia. Bo jezeli sa babki jak mojemail, ktore kochaja za piekna dusze, no to przeciez nie beda sie jarac bele czym. Tez sie tu podpisuje pod te babki.
                                        • marek.zak1 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 13:42
                                          Dlaczego, skoro on na to czeka a sa kandydaci, żeby to wciąż udowaniać?
                                          • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 13:51
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > Dlaczego, skoro on na to czeka a sa kandydaci, żeby to wciąż udowaniać?

                                            Moze przez skromnosc nie mowi co mu lezy na sercu? :) Powiedz Marku a dlaczego takie madre meskie glowy na forum nie mowia nic o milosci, wiernosci, oddaniu, honorze tylko wkrecaja sie w kolejne ogladanie cip, z prawej, z lewej, z gory, z dolu, a ta taka, a tamta sraka?
                                            • marek.zak1 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 14:51
                                              Skoro brak seksu, to miłość, wierność, honor, oddanie są jak gdyby mniej istotne. W koncu to forum jest o seksie a nie platonicznej miłości.
                                              • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 14:58
                                                marek.zak1 napisał:

                                                > Skoro brak seksu, to miłość, wierność, honor, oddanie są jak gdyby mniej istotn
                                                > e. W koncu to forum jest o seksie a nie platonicznej miłości.

                                                Jasne, można jechać na ostro, niemieckim porno...Bez urazy dla zachodnich sąsiadów;-)

                                                A Ty Marku między wierszami wspomnisz o swem cudownem stadle małżeńskiem;-)
                                                • marek.zak1 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 15:14
                                                  I że żona jest częścią mnie :).
                                                  • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 15:18
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > I że żona jest częścią mnie :).

                                                    Raczej Ty częścią żony...w trakcie;-)
                                                • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 17:42
                                                  mojemail3 napisała:

                                                  > marek.zak1 napisał:
                                                  >
                                                  > > Skoro brak seksu, to miłość, wierność, honor, oddanie są jak gdyby mniej
                                                  > istotn
                                                  > > e. W koncu to forum jest o seksie a nie platonicznej miłości.
                                                  >
                                                  > Jasne, można jechać na ostro, niemieckim porno...Bez urazy dla zachodnich sąsia
                                                  > dów;-)
                                                  >
                                                  > A Ty Marku między wierszami wspomnisz o swem cudownem stadle małżeńskiem;-)

                                                  Tudziez Marek czy inny lovelas wstawi tu swoje rachunki bankowe czy tez same dodatnie salda koncowe (wg teorii o zasobach), my panie zasiadziemy z kalkulatorami, przeliczymy na zlotowki i az nam sie az po nogach uleje z tego podniecenia :) Forum jest o seksie, jego braku ALE cos ten brak powoduje albo na skutek czegos do tego seksu dochodzi. Czemu tak upraszczasz Marek? Co Ty myslisz, ze wywalisz dzisiaj swojego pytona przede mna o 21:00 i jedziesz z koksem? Nie ma tak :-)
                                                  • marek.zak1 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 22:14
                                                    Dla faceta do seksu dochodzi na sklutek seksualnego podniecenia, u kobiety nie wiem. Może miłości, chęci połączen ia się z ukochanym, chęcią inna, o ktorej nie wiem. Napisz coś.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 22:45
                                                    >Może miłości, chęci połączen ia się z ukochanym, chęcią inna,

                                                    Może ją zwyczajnie swędzi dupa.
                                                  • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 22:52
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Dla faceta do seksu dochodzi na sklutek seksualnego podniecenia, u kobiety nie
                                                    > wiem. Może miłości, chęci połączen ia się z ukochanym, chęcią inna, o ktorej ni
                                                    > e wiem. Napisz coś.

                                                    Pisze cos. Co tam pijesz, bo widze, ze masz klopot ze spellingiem :) Chodzilo mi o ten odcinek przed podnieceniem.
                                                  • marek.zak1 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 22:59
                                                    Darling Souih Africa.
                                                    Sama nie piszesz a wymagasz.
                                                    Odcinek przed podnieceniem jest neutralny, praca, lunch, praca (taka, czy inna). Zwierzęca chęć na seks pojawia się z podnieceniem i wizualizają tegoż seksu.
                                          • rekreativa Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 13:57
                                            No właśnie, też racja :)
                                            Z sympatii do kaisera zamiast pominąć jego mantry milczeniem, to człowiek stuka odpowiedzi w tę klawiaturę...
                                • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 13:11
                                  mojemail3 napisała:

                                  Podejmujesz decy
                                  > zję,że tego nie chcesz, na poziomie świadomym czy podświadomym, cokolwiek byś t
                                  > u nie produkował słownie.
                                  > I dobrze, ja to kupuję.
                                  > Może jesteś jednym z tych nielicznych, szlachetnych, a w Twoim mniemaniu "fraje
                                  > rem"...

                                  Ja tez nie mam podstaw nie wierzyc w takie zalozenie ALE zakladam, ze tylko Bog potrafi ocenic intencje bez proby, natomiast na tym lez padole, gdzie wglad w drugiego czlowieka mamy ograniczony kazda decyzja/stanowisko/opinia podlega WERYFIKACJI. Krotko: na ile Kaizer czy jakikolwiek inny mezczyzna pozostanie niezachwiany w swojej decyzji o wiernosci, mozemy przekonac sie wylacznie wtedy, gdy dojdzie do sytuacji, w ktorej jakas fajna babka zaswici mu przed oczami cyckami w odpowiedniej oprawie rzecz jasna i w odpowiednio sprzyjajacej sytuacji. Bez tego sprawdzianu mamy do czynienia wylacznie z deklaracjami. Kaizer sie waha, kto by sie nie wahal w jego sytuacji :-)
                                  • marek.zak1 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 13:14
                                    Oczywiscie, tyle wiemy o sobie ile nas prawdzono, ale wdzięki inaczej widzi facet, jak mu żona od 2 miesiecy nie daje, a inaczej, jak bzyka się niemal codziennie. Fizjologia.
                                    • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 13:18
                                      marek.zak1 napisał:

                                      > Oczywiscie, tyle wiemy o sobie ile nas prawdzono, ale wdzięki inaczej widzi fac
                                      > et, jak mu żona od 2 miesiecy nie daje, a inaczej, jak bzyka się niemal codzien
                                      > nie. Fizjologia.

                                      Weż Marek przestań, kto by zdzierżył codziennie, chyba że na początku kariery...
                                      To coś jak mycie zębów musiałoby być, zabieg rutynowy, czysto higieniczny;-)

                                    • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 13:24
                                      marek.zak1 napisał:

                                      > Oczywiscie, tyle wiemy o sobie ile nas prawdzono, ale wdzięki inaczej widzi fac
                                      > et, jak mu żona od 2 miesiecy nie daje, a inaczej, jak bzyka się niemal codzien
                                      > nie. Fizjologia.

                                      Tak ale czyz nie napisalam cycki w odpowiedniej OPRAWIE? Byc moze Kazier potrzebuje zeby ktos sie wstrzelil nie tyle cyckami co oprawa. Na Ciebie oprawa tez by sie jakas znalazla, jak juz sie chcesz spierac, na kazdego zreszta, na mnie tez. Przez oprawe rozumiem tu to czym PUA sie zajmuja z jakims tam rozwinieciem.
                                  • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 14:10
                                    "Kaizer sie waha, kto by sie nie wahal w jego sytuacji :-)"

                                    Ja bym sie nie wahala, nie po tak dlugim czasie.
                                    Moze jednak nalezy przypomniec i nie zapominac, ze z jego dawnej relacji wynikalo, ze nie ma/nie bylo u niego tzw. stosunku, bo inne formy kontaktow seksualnych byly/sa. Dla mnie to tez seks. Czyli taka zupelna posucha to to nie byla, jak dla mnie.
                                    • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 14:14
                                      kag73 napisała:

                                      > (...)"z jego dawnej relacji wynika
                                      > lo, ze nie ma/nie bylo u niego tzw. stosunku, bo inne formy kontaktow seksualny
                                      > ch byly/sa. Dla mnie to tez seks. Czyli taka zupelna posucha to to nie byla, jak dla mnie(...)"

                                      Też tak uważam.Przecież to nuda straszna, gdyby nie było alternatywnych form...
                                  • rekreativa Re: mąż zafascynowany inna kobietą 25.11.13, 13:41
                                    Święte słowa, kitty.
                                    Łatwo być moralnym, gdy Ci niczego nie brakuje i nikt Cię nie wodzi na pokuszenie.
                                    Jeśli ktoś postawi przed Tobą smakowite ciastko i powie, byś go nie ruszała, a Ty przed chwilą u siebie w domu opchałaś się wysmienitym tortem, to ciastka nie ruszysz. Tylko ile wysiłku Cię to kosztowało? Zero.
                                    A teraz spróbuj obojetnie podejśc do tego cudzego ciastka tuz przed Twoim nosem, kiedy jesteś na diecie i własnie przeżywasz "sugar crisis". A ono, to ciastko, takie piekne i tak pachnie, że aż Ci kiszki skręca... Jeśli wtedy człowiek wytrzyma i to tylko ze względu na zasady, to ja mu wtedy pogratuluję wysokiego morale.
                      • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 22:15
                        kaiser.blade napisał:

                        > Poprawka - mogłem. Obecnie, z dwójką dzieci na utrzymaniu i marną pracą, nie je
                        > stem w stanie już zaoferować nawet związku. Zatem nic już nie mogę zaoferować k
                        > obiecie.

                        Eee to wszystko siedzi w Twojej glowie. Wg mnie nietrudno byloby ukryc romans przed kims, kto mieszkajac z Toba nie wie, ze od jakis 2 lat rozmawiamy :)
                      • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 22:27
                        kaiser.blade napisał:

                        > Poprawka - mogłem. Obecnie, z dwójką dzieci na utrzymaniu i marną pracą, nie je
                        > stem w stanie już zaoferować nawet związku. Zatem nic już nie mogę zaoferować k
                        > obiecie.

                        Innej kobiecie, jak rozumiem,nie swojej?

                        To jak większość Polaków obarczonych rodziną i zarabiających przeciętnie.
                        Ciężko sobie w głowie przestawić utarte tory myślenia, ale tak mi nie pasuje do słowo " obarczony" rodziną...Tak jakby to był kamień u szyji, kula u nogi...


                        • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 22:32
                          mojemail3 napisała:
                          > To jak większość Polaków obarczonych rodziną i zarabiających przeciętnie.
                          > Ciężko sobie w głowie przestawić utarte tory myślenia, ale tak mi nie pasuje do
                          > słowo " obarczony" rodziną...Tak jakby to był kamień u szyji, kula u nogi...
                          No bo widzisz, mojemail, jak tu sie cieszyc rodzina jezeli z tylu glowy wciaz klebia sie mysli, ze to ona/ta rodzina/dzieci sa powodem mrozu w lozku. Tak pisze czlowiek niespelniony i sfrustrowny/rozczarowany swoim wyborem. Gdyby wszystko w lozku gralo, moglby cieszyc sie, ze ma rodzine a nie pisac, ze obarczony:(
                          >
                          >
                          • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 22:40
                            kag73 napisała:

                            (...)"ze to ona/ta rodzina/dzieci sa powodem mrozu w lozku(...)"

                            Niewątpliwie, tylko jakoś nie we wszystkich przypadkach te nieszczęsne dzieci są przyczyną,zwykle coś nie grało wcześniej, a dzieci są tylko pretekstem.

                            Czasem lepiej prawdę wywalić brutalnie, w odpowiedzi też można tą drugą prawdę usłyszeć, tylko trzeba się zebrać na odwagę.Potem wóz, albo przewóz, ale nie martwa cisza.
                            • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 22:49
                              mojemail3 napisała:
                              > Niewątpliwie, tylko jakoś nie we wszystkich przypadkach te nieszczęsne dzieci s
                              > ą przyczyną,zwykle coś nie grało wcześniej, a dzieci są tylko pretekstem.

                              Powiem wiecej, moim zdaniem, najczescie nie sa przyczyna. Ale kazdy ma swoja prawde, wierzy w co wierzy, albo wierzy w co chce wierzyc. I to, ze ktos mysli, ze to jest przyczyna wcale nie znaczy, ze tak jest!
                      • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 22:34
                        kaiser.blade napisał:

                        > Poprawka - mogłem. Obecnie, z dwójką dzieci na utrzymaniu i marną pracą, nie je
                        > stem w stanie już zaoferować nawet związku. Zatem nic już nie mogę zaoferować k
                        > obiecie.

                        No przeczytałam potok postów w odzewie na Twój, potem jeszcze raz tego posta i już wiem...Masz metodę na biednego, starego misia, którego nikt nie chce...
                        I jaką masz skuteczność? Wybitną...

                        A to ode mnie z dedykacją...
                        www.youtube.com/watch?v=ozy5frCoVTgpaaaaa
                        • bigbadpig Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 07:51
                          > Masz metodę na biednego, starego misia, którego nikt nie chce...

                          To jedna z najlepszych metod pod względem ekonomicznym - minimum wysiłku, a ciągle skuteczna. Czy któraś kobieta nie ulitowałaby się nad biednym żołnierzem wracającym z frontu szybciej niż narzeczony? ;)
                          • zawle Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 08:40
                            bigbadpig napisał:
                            > To jedna z najlepszych metod pod względem ekonomicznym - minimum wysiłku, a cią
                            > gle skuteczna. Czy któraś kobieta nie ulitowałaby się nad biednym żołnierzem wr
                            > acającym z frontu szybciej niż narzeczony? ;)

                            Każda....ale mądre tylko raz w życiu;)
                            • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 08:49
                              zawle napisała:

                              > bigbadpig napisał:
                              > > To jedna z najlepszych metod pod względem ekonomicznym - minimum wysiłku,
                              > a cią
                              > > gle skuteczna. Czy któraś kobieta nie ulitowałaby się nad biednym żołnier
                              > zem wr
                              > > acającym z frontu szybciej niż narzeczony? ;)
                              >
                              > Każda....ale mądre tylko raz w życiu;)

                              Bo mamy do czynienia z fundamentalnym pytaniem: czy istnieje mezczyzna na tyle zajmujacy by nie warto bylo go zdradzic czy ten w oficjalnej wersji, wymienic na inny model czy w wersji romantycznej, kochac ich obu?
                              • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 10:26
                                hello-kitty2 napisała:

                                > Bo mamy do czynienia z fundamentalnym pytaniem: czy istnieje mezczyzna na tyle
                                > zajmujacy by nie warto bylo go zdradzic czy ten w oficjalnej wersji, wymienic n
                                > a inny model czy w wersji romantycznej, kochac ich obu?

                                Myślę,że odpowiadając na to fundamentalne pytanie;-) ja bym takiego mężczyznę w historii znalazła, zajmującego na tyle... świętego Franciszka z Asyżu, za którym piękna jak obrazek Klara poszła w ślady...
                                • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 10:37
                                  > hello-kitty2 napisała:
                                  > > Bo mamy do czynienia z fundamentalnym pytaniem: czy istnieje mezczyzna na
                                  > tyle zajmujacy by nie warto bylo go zdradzic czy ten w oficjalnej wersji, wymienic n
                                  > > a inny model czy w wersji romantycznej, kochac ich obu?

                                  Oczywiscie, ze taki istnieje, to jest wszystko subiektywne, dla tej okreslonej kobiety w okreslonym czasie istnieje jak najbardziej. Bylas kiedys zakochana, szczesliwa, w pelni zaspokojona? Przypomnij sobie! Wtedy inni mezczyzni zwyczajnie nie istnieja, nie widzisz ich. Moze nawet gdyby jakis atrakcyjny pojawil sie na horyzoncie nie ma szans, bo co Ci da jednorazowy seks? Tym bardziej, ze seksu masz na codzien do zaj...nia i z powrotem? A wymieniac tego co Cie tak kreci i daje spelnienie na inny model...nie przyjdzie Ci na mysl. Takie przypadki to najczesciej przy znajomosci/zwiazku do 3 lat;)
                                  W dluzszych zwiazkach to juz sa inne klocki i motywacje czy warto wymieniac czy nie.
                              • zawle Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 12:38
                                hello-kitty2 napisała:
                                > Bo mamy do czynienia z fundamentalnym pytaniem: czy istnieje mezczyzna na tyle
                                > zajmujacy by nie warto bylo go zdradzic czy ten w oficjalnej wersji, wymienic n
                                > a inny model czy w wersji romantycznej, kochac ich obu?

                                Boże, Kitty, Ty bluźnisz. Wiesz ile istnień pochłonęło udowadnianie prawdziwości koncepcji o "jednym/jednej jedynym?jedynej"?.
                                A z drugiej strony...chyba Szymborska mówiła że w miłość nie wierzą Ci, którzy nigdy nie kochali. To ponoć dobrze...zaoszczędza im frustracji:)
                                • marek.zak1 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 12:44
                                  Jak wierzysz, że jesteś ta jedyną/tym jedynym to zwyczajnie przyjemniej się żyje.
                                  • zawle Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 12:46
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > Jak wierzysz, że jesteś ta jedyną/tym jedynym to zwyczajnie przyjemniej się żyj
                                    > e.

                                    Z każdym facetem tak się czułam;))))
                                    • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 13:45
                                      zawle napisała:

                                      > marek.zak1 napisał:
                                      >
                                      > > Jak wierzysz, że jesteś ta jedyną/tym jedynym to zwyczajnie przyjemniej s
                                      > ię żyj
                                      > > e.
                                      >
                                      > Z każdym facetem tak się czułam;))))

                                      Ty to zawsze cos ujmujacego chlapniesz :-))) Po prostu potrafisz rozbroic na miejscu.
                                  • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 12:48
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > Jak wierzysz, że jesteś ta jedyną/tym jedynym to zwyczajnie przyjemniej się żyj
                                    > e.

                                    I tej cudownej naiwności szczerze zazdroszczę;-)

                                    Z drugiej strony, okazuje się,że potencjalny flirt męża autorki wątku zadziałał jak pobudzający bodziec, zmusił do zastanowienia się, wyzwolił emocje...
                                    Kto wie, może mąż czuje,że nie jest akceptowany, pożądany, to też się wycofał???
                            • bgz0702 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 10:39
                              zawle napisała:

                              > bigbadpig napisał:
                              > > To jedna z najlepszych metod pod względem ekonomicznym - minimum wysiłku,
                              > a cią
                              > > gle skuteczna. Czy któraś kobieta nie ulitowałaby się nad biednym żołnier
                              > zem wr
                              > > acającym z frontu szybciej niż narzeczony? ;)
                              >
                              > Każda....ale mądre tylko raz w życiu;)

                              ja ci dziękuję, ty mnie zawsze ubawisz ;) taka prosta mądrość życiowa a jaka niespodziewana i
                              niewyobrażona przez innych. Pozdrawiam;))
                              • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 10:44
                                bgz0702 napisała:

                                > zawle napisała:
                                > > Każda....ale mądre tylko raz w życiu;)
                                >
                                > ja ci dziękuję, ty mnie zawsze ubawisz ;) taka prosta mądrość życiowa a jaka n
                                > iespodziewana i
                                > niewyobrażona przez innych. Pozdrawiam;))

                                Macie racje, moje kochane. Mówimy o mądrości.
                                Jaka szkoda, że człowiek w życiu nie zawsze kieruje się mądrością. Szczególnie jeśli mowa o życiu emocjonalnym. Można zdawać sobie sprawę z mechaniki działania jakiegoś psychologicznego mechanizmu, a mimo to być jego niewolnikiem. Alkoholik może wiedzieć, że wódka mu szkodzi, ale przy odpowiedniej intensywności bodźca sięgnie po nią mimo wszystko.
                                • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 10:50
                                  kaiser.blade napisał:
                                  > Macie racje, moje kochane. Mówimy o mądrości.
                                  > Jaka szkoda, że człowiek w życiu nie zawsze kieruje się mądrością. Szczególnie
                                  > jeśli mowa o życiu emocjonalnym. Można zdawać sobie sprawę z mechaniki działani
                                  > a jakiegoś psychologicznego mechanizmu, a mimo to być jego niewolnikiem. Alkoho
                                  > lik może wiedzieć, że wódka mu szkodzi, ale przy odpowiedniej intensywności bod
                                  > źca sięgnie po nią mimo wszystko.

                                  Bo nie wiem czy wiesz, ale: w emocjonalnym(jesli chodzi o emocje) wszyscy jestesmy dziecmi:)
                                • bgz0702 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 10:53
                                  kaiser.blade napisał:

                                  > bgz0702 napisała:
                                  >
                                  > > zawle napisała:
                                  > > > Każda....ale mądre tylko raz w życiu;)
                                  > >
                                  > > ja ci dziękuję, ty mnie zawsze ubawisz ;) taka prosta mądrość życiowa a
                                  > jaka n
                                  > > iespodziewana i
                                  > > niewyobrażona przez innych. Pozdrawiam;))
                                  >
                                  > Macie racje, moje kochane. Mówimy o mądrości.
                                  > Jaka szkoda, że człowiek w życiu nie zawsze kieruje się mądrością. Szczególnie
                                  > jeśli mowa o życiu emocjonalnym. Można zdawać sobie sprawę z mechaniki działani
                                  > a jakiegoś psychologicznego mechanizmu, a mimo to być jego niewolnikiem. Alkoho
                                  > lik może wiedzieć, że wódka mu szkodzi, ale przy odpowiedniej intensywności bod
                                  > źca sięgnie po nią mimo wszystko.

                                  bo to się nazywa autodestrukcja i często jest pociągające. Człowiek nie jest taki zeby zawsze był rozsądny ale co zrobić? Trza sobie i z tym radzić ;)

                                  a ja normalnie nie mam czasu wiec pozdrawiam i muszę lecieć. Pa i bądź w miarę rozsądny;))
                        • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 08:53
                          mojemail3 napisała:

                          > No przeczytałam potok postów w odzewie na Twój, potem jeszcze raz tego posta i
                          > już wiem...Masz metodę na biednego, starego misia, którego nikt nie chce...
                          > I jaką masz skuteczność? Wybitną...

                          Ja bym sie o ta metode nie martwila, raczej o metode polegajaca na przelogowywaniu sie w chlodnego, inteligentnego samca typu ProteinSpill, Strach na Wroble, itp :)
                          • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 10:05
                            hello-kitty2 napisała:

                            > mojemail3 napisała:
                            >
                            > > No przeczytałam potok postów w odzewie na Twój, potem jeszcze raz tego po
                            > sta i
                            > > już wiem...Masz metodę na biednego, starego misia, którego nikt nie chce.
                            > ..
                            > > I jaką masz skuteczność? Wybitną...

                            > Ja bym sie o ta metode nie martwila, raczej o metode polegajaca na przelogowywa
                            > niu sie w chlodnego, inteligentnego samca typu ProteinSpill, Strach na Wroble,
                            > itp :)
                            Nie, no drogie panie czy ta metoda jest skuteczna to wcale nie wiemy. Obiecanki cacanki a na koncu Kitty do Polski nie pojedzie:)
                            Kitty, nie, ProteinSpill to nie byl on.

                            • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 10:22
                              kag73 napisała:

                              > Nie, no drogie panie czy ta metoda jest skuteczna to wcale nie wiemy. Obiecanki
                              > cacanki a na koncu Kitty do Polski nie pojedzie:)

                              Jednorazowy seks to nie jest jakis duzy problem, jak to mowia 'ujdzie w tloku' :-))))) Gorsza fucha, jak Cie twoj wlasny facet nie kreci, a np 'musisz' sie z nim regularnie bzykac, to wtedy nie wiem, chyba rozwod, bo bez przesady ja sie az tak szybko po alko nie regeneruje :) Na szczescie ja nic nie musze.
                              • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 10:29
                                hello-kitty2 napisała:
                                > Jednorazowy seks to nie jest jakis duzy problem, jak to mowia 'ujdzie w tloku'
                                > :-))))) Gorsza fucha, jak Cie twoj wlasny facet nie kreci, a np 'musisz' sie z
                                > nim regularnie bzykac, to wtedy nie wiem, chyba rozwod, bo bez przesady ja sie
                                > az tak szybko po alko nie regeneruje :) Na szczescie ja nic nie musze.

                                Oczywicie, no dzien dobry, jestesmy w domu! Stad tez tak wiele mezatek po paru latach sypac z mezem nie chce, bo ilez sie mozna upijac:)
                          • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 10:24
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Ja bym sie o ta metode nie martwila, raczej o metode polegajaca na przelogowywa
                            > niu sie w chlodnego, inteligentnego samca typu ProteinSpill, Strach na Wroble,
                            > itp :)
                            Zbyt wielkie mniemanie masz Kitty o tej niebywałej inteligencji niektórych panów,bez przesady...
                            • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 10:36
                              mojemail3 napisała:

                              > Zbyt wielkie mniemanie masz Kitty o tej niebywałej inteligencji niektórych panó
                              > w,bez przesady...

                              Obecnie odchodzi się od ujmowania inteligencji jako czynnika jednorodnego. W dużą wątpliwość można też poddać jego mierzalność. Człowiek może być w jednych sferach rozwiązywania problemów bardzo sprawny, jednocześnie będąc kompletnym tumanem w innych.
                              • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 10:43
                                kaiser.blade napisał:
                                > Obecnie odchodzi się od ujmowania inteligencji jako czynnika jednorodnego. W du
                                > żą wątpliwość można też poddać jego mierzalność. Człowiek może być w jednych sf
                                > erach rozwiązywania problemów bardzo sprawny, jednocześnie będąc kompletnym tum
                                > anem w innych.

                                Dokladnie tak. U Niemcow to sie nazywa "Fachidiot".
                              • rekreativa Re: mąż zafascynowany inna kobietą 22.11.13, 13:46
                                To już dawno zauważono, stąd pomysły, żeby dzielić tę inteligencję na rozmaite rodzaje: logiczna, przestrzenno-wizualna, manualno-ruchowa, emocjonalna, językowa itd.
                                Ty to akurat na polu emocjonalno-społecznym dobrze wypadasz - przynajmniej tu na forum. Sprawiasz wrażenie kogoś, z kim by sie łatwo rozmawiało i swobodnie czuło w realu.
        • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 08:19
          arcibiskup napisał:

          4. W jakim sklepie ostatnio mąż płacił kartą za Twoje zakupy (nie pisać mi tu o
          > Biedronce).

          Ad. 4

          Te, arcyksiąże, a co ma tu do rzeczy czy mąż płacił kartą za żonę ???
          Że żona nie ma konta własnego i karty i ma czekać aż jej mąż łaskawie dessous zakupi?
          • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 08:28
            Nie mam zadnej karty, zeby moc nia placic. Place wszedzie gotowka, a za drobne zakupy bankomatowa zblizeniowa. Karty kredytowe ? Nie, dzieki. To najgorszy rodzaj kredytu razem z debetem w koncie. Nie mam kart kredytowych, nie mam kredytu odnawialnego w ROR, nie mam kredytu samochodowego i hipotecznego. Ani zlotowki kredytu, zadnego :p
            • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 09:53
              kaiser.blade napisał:

              > Nie mam zadnej karty, zeby moc nia placic. Place wszedzie gotowka, a za drobne
              > zakupy bankomatowa zblizeniowa. Karty kredytowe ? Nie, dzieki. To najgorszy rod
              > zaj kredytu razem z debetem w koncie. Nie mam kart kredytowych, nie mam kredytu
              > odnawialnego w ROR, nie mam kredytu samochodowego i hipotecznego. Ani zlotowki
              > kredytu, zadnego :p

              To chyba nie chodzi o kredyt. Przeciez kupujac diamenty nie bedziesz placil gotowka :)
              • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 09:57
                hello-kitty2 napisała:

                > To chyba nie chodzi o kredyt. Przeciez kupujac diamenty nie bedziesz placil got
                > owka :)

                Być może.Ale myślę,że jest to też kwestia podejścia do tematu, w Polsce można mieć złotą kartę kredytową już przy zarobkach 3 tys netto. I to naprawdę żaden prestiż.
                Jasne, bez kredytówki ciężko np. zarezerwować samolot, ale to raczej kwestia zasad, że się takiego "luksusu" nie chce mieć.
                • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:09
                  mojemail3 napisała:

                  > hello-kitty2 napisała:

                  > Być może.Ale myślę,że jest to też kwestia podejścia do tematu, w Polsce można m
                  > ieć złotą kartę kredytową już przy zarobkach 3 tys netto. I to naprawdę żaden p
                  > restiż.
                  > Jasne, bez kredytówki ciężko np. zarezerwować samolot, ale to raczej kwestia za
                  > sad, że się takiego "luksusu" nie chce mieć.

                  Dobra a zakupy przez internet? Zarezerwujesz w piec minut lot bez karty kredytowej? Do glupiej rezerwacji pokoju hotelowego potrzebny jest nr Twojej karty. Inaczej rezerwacji nie uskutecznisz. W niektorych krajach obrot wieksza gotowka wskazuje na jej nielegalne pochodzenie. Zwraca uwage, ktorej nie chcesz.
                  Poza tym nie sadze, zeby chodzilo o sam fakt posiadania jakiegos plastiku tylko zainteresowanie obdarowywaniem. To, ze moge sobie sama cos kupic z dostepnego malzonkowego konta nie oznacza automatem, ze on mi to chcial dac. Chodzi o autentycznosc intencji obdarowywujacego w tym wypadku potwierdzona przeciagnieciem karty :) hehe
                  • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:16
                    hello-kitty2 napisała:
                    > Dobra a zakupy przez internet? Zarezerwujesz w piec minut lot bez karty kredyto
                    > wej? Do glupiej rezerwacji pokoju hotelowego potrzebny jest nr Twojej karty. In
                    > aczej rezerwacji nie uskutecznisz.

                    Są już debetówki wypukłe, którymi można płacić przez internet itp.

                    (...)" W niektorych krajach obrot wieksza gotowka w
                    > skazuje na jej nielegalne pochodzenie. Zwraca uwage, ktorej nie chcesz.
                    > Poza tym nie sadze, zeby chodzilo o sam fakt posiadania jakiegos plastiku tylko
                    > zainteresowanie obdarowywaniem. To, ze moge sobie sama cos kupic z dostepnego
                    > malzonkowego konta nie oznacza automatem, ze on mi to chcial dac. Chodzi o aute
                    > ntycznosc intencji obdarowywujacego w tym wypadku potwierdzona przeciagnieciem
                    > karty :) hehe

                    Masz rację, ale ja mam złe doświadczenia z zakupami przez męża odzieży czy kosmetyków, więc on się w to nie wtrąca...Ale np. skarpety do górskich butów i kijki do nart kupił mi pierwszorzędne...

                    Ja tam bez grzechu nie jestem, z kredytówkami mam do czynienia, ale zgadzam się z kaiserem, że to pułapka jest często...
              • potwor_z_piccadilly Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 17:41
                hello-kitty2 napisała:

                > Przeciez kupujac diamenty nie bedziesz placil got
                > owka :)

                Chodzi Ci o hurtowy zakup kamieni przed szlifem, czy o już oszlifowane i oprawione brylanty ?
                Jeśli to drugie miałaś na myśli, to dlaczego nie ?
                W moim upatrzonym antykwariacie jubilerskim płaci się tylko gotówką.
                Współczesne wyroby z powtykanymi w kruszec syntetykami, nie interesują mnie. Starej daty w tej kwestii jestem.

                • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 19:32
                  potwor_z_piccadilly napisał:

                  > Chodzi Ci o hurtowy zakup kamieni przed szlifem, czy o już oszlifowane i oprawi
                  > one brylanty ?
                  > Jeśli to drugie miałaś na myśli, to dlaczego nie ?
                  > W moim upatrzonym antykwariacie jubilerskim płaci się tylko gotówką.
                  > Współczesne wyroby z powtykanymi w kruszec syntetykami, nie interesują mnie. St
                  > arej daty w tej kwestii jestem.

                  Ooo racja, oszlifowany diament to brylant. Potworze ile kosztuje maly brylancik?
                  • potwor_z_piccadilly Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 21:07
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Ooo racja, oszlifowany diament to brylant. Potworze ile kosztuje maly brylancik
                    > ?

                    Myślę że za 400 eurosów kupisz coś o masie 0,12 - 0,15 ct (oczywiście w oprawie).
                    Będzie to jednak na średnim poziomie czterech c

                    Czyli

                    carat - masa kamienia
                    colour - barwa
                    clarity - czystość
                    cut - szlif

                    Jak na wizus prezentował się będzie taki kamyczek ?
                    Trudno tu coś przesądzić. Szlifierze często kombinują by z małej wagi, czy też z płaskiego kamienia, uzyskać sporą średnicę. Szlifują zatem szerokie i niskie kamyki co optycznie powiększa kamień, ale negatywnie wpływa na jego blask. Podobnie zresztą jest z wąskimi i - dla zachowania masy, zbyt długimi.
                    Pokręć się po antykwariatach jubilerskich. Cacuszka można znaleźć, a i potargować się można, bo ludziska dziś pogłupieli. Nad starą, piękną jubilerska robotę, przedkładają sztancę sprzedawaną w centrach handlowych.




          • zawle Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 08:32
            mojemail3 napisała:
            > Te, arcyksiąże, a co ma tu do rzeczy czy mąż płacił kartą za żonę ???
            > Że żona nie ma konta własnego i karty i ma czekać aż jej mąż łaskawie dessous z
            > akupi?

            Nie, że szanuje się tylko to, w co się zainwestuje.
        • ina_nova Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 08:57
          > 4. W jakim sklepie ostatnio mąż płacił kartą za Twoje zakupy (nie pisać mi tu o
          > Biedronce)

          A jak żona sama sobie płaciła, to się liczy, czy nie?
          • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 09:05
            ina_nova napisała:

            > > 4. W jakim sklepie ostatnio mąż płacił kartą za Twoje zakupy (nie pisać m
            > i tu o
            > > Biedronce)
            >
            > A jak żona sama sobie płaciła, to się liczy, czy nie?
            >

            No nie, zawle wspomniała,że jak się zainwestuje w żonę to się ją wtedy szanuje...
            Ze mnie też taka ignorantka inwestycyjna:-(

        • 1sharkvelshark Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 09:52
          kiepski jesteś, zdziwiłbyś się :-)
          Nawet się zastanawiam, czy on nie woli kury domowej niż kobity co ciągle jest aktywna :-)
          Pozdrawiam,
    • marek.zak1 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 09:29
      Seks raz na 2 miesiące, a więc bardziej współlokatorstwo niż zwiazek. Przyczyna: zaniedbanie, brak chęci z którejś ze stron, choroba?
      • 1sharkvelshark Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:01
        przyczyna?.... Ja lubię różnorodność. Nie lubię sztampowo w sypialni every time. Poza tym nie potrafimy o tym rozmawiać: ja nie potrafię chyba pytać bo on nie chce o tym mówić.... albo odwrotnie.
        • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:09
          1sharkvelshark napisała:

          > przyczyna?.... Ja lubię różnorodność. Nie lubię sztampowo w sypialni every time
          > . Poza tym nie potrafimy o tym rozmawiać: ja nie potrafię chyba pytać bo on nie
          > chce o tym mówić.... albo odwrotnie.

          I tu mamy przykład, że jak się ma w domu zadbaną i świadomą kobietę, można zatęsknić za "sierotką Marysią" z gąskami i spozierającą zachwyconym maślanym wzrokiem...
          • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:15
            mojemail3 napisała:

            > I tu mamy przykład, że jak się ma w domu zadbaną i świadomą kobietę, można zatę
            > sknić za "sierotką Marysią" z gąskami i spozierającą zachwyconym maślanym wzrok
            > iem...

            Mojemail, męska wierność w związku może być wynikiem dwóch podstawowych czynników.
            Pierwszy to chroniczna niemożność znalezienia sobie jakiegokolwiek seksu poza związkiem, co według mnie dotyczy większości przypadków.
            Drugi to autentyczne wewnętrzne przekonanie o lojalności wobec partnerki. Według mnie rzadka i cenna sprawa.
          • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:17
            mojemail3 napisała:

            > 1sharkvelshark napisała:
            >
            > > przyczyna?.... Ja lubię różnorodność. Nie lubię sztampowo w sypialni ever
            > y time
            > > . Poza tym nie potrafimy o tym rozmawiać: ja nie potrafię chyba pytać bo
            > on nie
            > > chce o tym mówić.... albo odwrotnie.
            >
            > I tu mamy przykład, że jak się ma w domu zadbaną i świadomą kobietę, można zatę
            > sknić za "sierotką Marysią" z gąskami i spozierającą zachwyconym maślanym wzrok
            > iem...

            A przeciez nie podala BMI + w ile biega maraton i co tam jeszcze bylo u Arcybiskupa? :)
            • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:21
              hello-kitty2 napisała:

              > A przeciez nie podala BMI + w ile biega maraton i co tam jeszcze bylo u Arcybis
              > kupa? :)

              O, własnie napisała,że atrakcyjna jest...Wyczułam,że nie sierotka Marysia;-)

              Może męża przytłacza??? zdarza się.
          • 1sharkvelshark Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:18
            no tak - i tak źle i tak niedobrze.
            Przecież to absurd - czy teraz powinnam odbić jakiegoś męża, który w domu ma "sierotkę Marysię z gąskami z maślanym wzrokiem" a potrzebuje świadomej, zadbanej kobiety.....? :-)
            Dzięki za ten wpis.
            Tylko co robić?.... Przecież nie będę grać "gąski", bo by mi przepona ze śmiechu pękła...... :-)
            • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:28
              1sharkvelshark napisała:

              > no tak - i tak źle i tak niedobrze.
              > Przecież to absurd - czy teraz powinnam odbić jakiegoś męża, który w domu ma "s
              > ierotkę Marysię z gąskami z maślanym wzrokiem" a potrzebuje świadomej, zadbanej
              > kobiety.....? :-)
              > Dzięki za ten wpis.
              > Tylko co robić?.... Przecież nie będę grać "gąski", bo by mi przepona ze śmiech
              > u pękła...... :-)

              Mojemail przyznaje sie: zgubilam sie. Moze tak, pytanie do autorki: a czym ona go fascynuje wlasciwie? Dlaczego sie czerwieni? Jaki tam jest dialog miedzy nimi?
              • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:37
                hello-kitty2 napisała:

                > Mojemail przyznaje sie: zgubilam sie. Moze tak, pytanie do autorki: a czym ona
                > go fascynuje wlasciwie? Dlaczego sie czerwieni? Jaki tam jest dialog miedzy nim
                > i?

                Nie wiem Kitty, moze nie zawsze trzeba weszyc spisek, moze to tylko gra sentymentow???
            • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:35
              1sharkvelshark napisała:

              > no tak - i tak źle i tak niedobrze.
              > Przecież to absurd - czy teraz powinnam odbić jakiegoś męża, który w domu ma "s
              > ierotkę Marysię z gąskami z maślanym wzrokiem" a potrzebuje świadomej, zadbanej
              > kobiety.....? :-)
              > Dzięki za ten wpis.
              > Tylko co robić?.... Przecież nie będę grać "gąski", bo by mi przepona ze śmiech
              > u pękła...... :-)

              Troche rozumiem problem, sa mezczyzni, ktorzy lubia kobiety zmyslowe, wyuzdane, sa tez tacy, ktorzy z sentymentu do wczesnej mlodosci czy pierwszych doswiadczen tesknia za panienka niewinna, nienarzucajaca sie, w stylistyce licealistki.
              Kobieta jak wiadomo, zmienna jest, moze w czasie przejsc metamorfoze nie tylko fizyczna ale tez psychiczna i emocjonalna a pan jest zagubiony gdzie sie podziala ta dziewczyna sprzed lat kilku-kilkunastu.
              Moze to ta niewinnosc i uleglosc chodzi, moze pan maz nie ogarnia zmian???
              Taki "American Beauty" w przededniu kryzysu wieku sredniego...

              ps. przepraszam za chwilowy brak polskich znakow...
              • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:41
                mojemail3 napisała:

                > Moze to ta niewinnosc i uleglosc chodzi, moze pan maz nie ogarnia zmian???
                > Taki "American Beauty" w przededniu kryzysu wieku sredniego...

                No... jeśli w "American Beauty" to on unikał seksu z tęsknoty za niewinnością, to ja jestem chiński mandaryn.
                • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:43
                  kaiser.blade napisał:

                  > No... jeśli w "American Beauty" to on unikał seksu z tęsknoty za niewinnością,
                  > to ja jestem chiński mandaryn.

                  Przypomnij sobie ta scene z piwem na kanapie ( z zona!!!)...
                  • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:50
                    mojemail3 napisała:

                    > Przypomnij sobie ta scene z piwem na kanapie ( z zona!!!)...

                    Tiaaaaa ????
                    Nie no, bez jaj...

                    www.youtube.com/watch?v=6xCCoull3I4
                    No i co tam widzisz ?
                    "It's JUST a couch" :D

                    Przecież to ona go odepchnęła. I to w sposób który znam baaaaaaardzo dobrze. Niestety.
                    • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:55
                      kaiser.blade napisał:

                      > mojemail3 napisała:
                      >
                      > > Przypomnij sobie ta scene z piwem na kanapie ( z zona!!!)...
                      >
                      > Tiaaaaa ????
                      > Nie no, bez jaj...
                      >
                      > www.youtube.com/watch?v=6xCCoull3I4
                      > No i co tam widzisz ?
                      > "It's JUST a couch" :D
                      >
                      > Przecież to ona go odepchnęła. I to w sposób który znam baaaaaaardzo dobrze. Ni
                      > estety.

                      A ja nie mowie, ze to on unikal seksu...Ona sie zmienila w materialistke i zimna zmije, stad fascynacja niewinnoscia i tesknota za zona, jak jeszcze nie zepsuta przez konsumpcje byla...
                      A ja bym tego piwa lyknela...przed;-)
                      • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 11:16
                        mojemail3 napisała:

                        > A ja nie mowie, ze to on unikal seksu...Ona sie zmienila w materialistke i zimn
                        > a zmije, stad fascynacja niewinnoscia i tesknota za zona, jak jeszcze nie zepsu
                        > ta przez konsumpcje byla...

                        Skąd taka surowa ocena tej kobiety ? Według mnie żona z AB jest doskonale uchwyconą generalizacją kobiecości i psychoewolucyjnych mechanizmów, które kobietami kierują. Ona nie jest zimna, tylko uważa męża za stojącego niżej w hierarchii od niej (i słusznie), stąd reglamentuje mu seks. Udostępnia swoją seksualność własnemu szefowi, osobnikowi stojącemu wyżej w hierarchii, posiadającemu zasoby i imponującemu, co również jest typowym zachowaniem, zgodnym z wiązką instynktów, które wykształciły się naturalnie u samic wielu gatunków.
                        To nie "zimna suka i materialistka", ale zwyczajna, przebojowa kobieta w niesatysfakcjonującym układzie z nieudacznikiem życiowym.
                        Dostrzegam większość cech uchwyconych w tej kreacji aktorskiej w ogromnej rzeszy otaczających mnie kobiet. Tak jak powiedziałem - doskonała generalizacja kobiecości.
                        • marek.zak1 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 11:22
                          Życie to ciągła walka. Jak przegrywasz, to nawet seksu od żony nie dostajesz, bo kobiety kochaja zwycięzców. Czy tak?
                          • kaiser.blade Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 11:27
                            marek.zak1 napisał:

                            > Życie to ciągła walka. Jak przegrywasz, to nawet seksu od żony nie dostajesz, b
                            > o kobiety kochaja zwycięzców. Czy tak?

                            Dokładnie Marku. Biada zwyciężonym. Zwycięzca bierze wszystko.
                          • jesod Życie to 21.11.13, 11:43
                            marek.zak1 napisał:
                            > Życie to ciągła walka.

                            To bardzo ciekawe zagadnienie... No i takie budujące: Walczę, więc jestem. Wszystkie światła na mnie.
                            Pytanie: czy warto żyć po to by tylko ciągle walczyć? Kto jest tak naprawdę przegranym, gdy to życie dobiegnie końca?
                            • marek.zak1 Re: Życie to 21.11.13, 11:50
                              Raczej odniosłem się do wpisów Kaisera, bo to z nich wypływa taki wniosek. Natomiast uważam, że kobiety istotnie kochały i kochają zwycięzców i tutaj podzielam Jego pogląd.
                            • kaiser.blade Re: Życie to 21.11.13, 11:56
                              jesod napisała:

                              > To bardzo ciekawe zagadnienie... No i takie budujące: Walczę, więc jestem. Wsz
                              > ystkie światła na mnie.
                              > Pytanie: czy warto żyć po to by tylko ciągle walczyć? Kto jest tak naprawdę prz
                              > egranym, gdy to życie dobiegnie końca?

                              Gdy życie dobiegnie końca, to nie będzie już miało znaczenia kto jest przegranym a kto nie, bo wszystkich nas jednakowo zeżrą robaki, a niezjedzona reszta użyźni glebę.
                              Przegranym i wygranym jest się za życia. Bycie zwycięzcą determinuje jego sens. Żyje się aby zwyciężać. Nie tyle warto żyć po to by ciągle walczyć, ale trzeba ciągle walczyć, aby żyć.
                              • marek.zak1 Dla Jesod i Kaisera 21.11.13, 12:12
                                - Widzisz. Bedziesz miał więcej pieniążków i będziesz mógł kupić swojej misi jakieś fajne ubranka, a może i bransoletkę. Misie lubią dostawać prezenty od swoich misiów, bo to znaczy, że je kochają.
                                - Ja kocham Kambę.
                                - No widzisz. W takim razie kupuj jej prezenty, a i ona to doceni.
                                - Myśli pani, że ona mnie kocha?
                                Gruba szefowa działu personalnego usmiechnęła się.
                                - Oczywiscie, że tak. Jesteś miłym misiem, masz mieszkanko i dobre perspektywy w naszej korporacji. Jak mozna cię nie kochać.
                                • kag73 Re: Dla Jesod i Kaisera 21.11.13, 12:16
                                  marek.zak1 napisał:
                                  > - Myśli pani, że ona mnie kocha?
                                  > Gruba szefowa działu personalnego usmiechnęła się.
                                  > - Oczywiscie, że tak. Jesteś miłym misiem, masz mieszkanko i dobre perspektywy
                                  > w naszej korporacji. Jak mozna cię nie kochać.

                                  Akurat! Myslisz, ze milosc mozna kupic za pieniedze? Chyba te fizyczna;)
                                  • kaiser.blade Re: Dla Jesod i Kaisera 21.11.13, 12:19
                                    kag73 napisała:

                                    > Akurat! Myslisz, ze milosc mozna kupic za pieniedze? Chyba te fizyczna;)

                                    Wszystko można kupić za pieniądze. Często nawet lepsze zdrowie. Co do miłości, to jest dla mnie oczywiste, że można ją kupić. W zasadzie to uważam, że można ją wyłącznie kupić, ponieważ ludzie nie kochają za darmo.
                                    • kaiser.blade Re: Dla Jesod i Kaisera 21.11.13, 12:25
                                      Jeśli chodzi o kobiety, to kochają one za pieniądze i trwały związek.
                                      Jeśli chodzi o mężczyzn, to kochają oni za urodę i za regularny seks.

                                      To duże uproszczenie, ale generalnie prawo obowiązuje.
                                      • kag73 Re: Dla Jesod i Kaisera 21.11.13, 13:37
                                        kaiser.blade napisał:
                                        > Jeśli chodzi o kobiety, to kochają one za pieniądze i trwały związek.
                                        > Jeśli chodzi o mężczyzn, to kochają oni za urodę i za regularny seks.
                                        >
                                        > To duże uproszczenie, ale generalnie prawo obowiązuje.

                                        Bzdury wypisujesz, Kaiser. O kobiecych wyborach i preferencjach dobrze napisla chyba brak.polskich.liter w watku obok gdzies.
                                        Milosc jest naprawde dosc skomplikowna sprawa. Diabli wiedza co tam sie dzieje w naszych mozgach kiedy zakochujemy sie/kochamy, rozumowo nie da sie wrecz tego ogarnac.
                                        A Ty troche mylisz milosc z motywacja by z kims byc/zostac, czasem z miloscia a czasem bez.
                                        I faceci rowniez chca tak naprawde i szujaka przyjaciolki/dziewczyny na stale, bo czlowiek jest zwierzeciem stadnym i tyle.
                                        Gdby chodzilo o urode i seks to by do burdelu chadzali albo szukali ciagle nowej babki i obojetne by im bylo co i z kim robi ta jedna.
                                        Mozna byc z kims kasiastym, mozna, ale wcale nie musi to oznaczac, ze sie go kocha, owszem opcja mozliwa ale wcale nie pewna.
                                        A mozna tez kochac kogos bez kasy i z nim byc/chciec byc albo nie chciec, ale nie zmienia to faktu, ze jest tu milosc.


                                    • marek.zak1 Re: Dla Jesod i Kaisera 21.11.13, 12:31
                                      Czyli jednak gruba misia, kierowniczka HR-u ma rację :)
                                      • kaiser.blade Re: Dla Jesod i Kaisera 21.11.13, 12:34
                                        No jasne, ze ma.
                                    • jesod Co do miłości 21.11.13, 14:09
                                      kaiser.blade napisał:
                                      > Co do miłości,
                                      > to jest dla mnie oczywiste, że można ją kupić. W zasadzie to uważam, że można ją
                                      > wyłącznie kupić, ponieważ ludzie nie kochają za darmo.

                                      Ludzie nie kochają za nic, ale to nie to samo co za darmo, chociaż Ty stawiasz tu znak równości: nic = darmo.
                                      No i w konsekwencji: zaskarbić = kupić. Skarb= pieniądze. Pieniądze = miłość.
                                      I pewnie dlatego miłość jest takim skarbem zawzięcie poszukiwanym w życiu, przez niektórych pretendentów na zwycięzców. :P
                                      • kag73 Re: Co do miłości 21.11.13, 15:28
                                        jesod napisała:
                                        > Ludzie nie kochają za nic, ale to nie to samo co za darmo, chociaż Ty stawiasz
                                        > tu znak równości: nic = darmo.
                                        > No i w konsekwencji: zaskarbić = kupić. Skarb= pieniądze. Pieniądze = miłość.
                                        > I pewnie dlatego miłość jest takim skarbem zawzięcie poszukiwanym w życiu, prz
                                        > ez niektórych pretendentów na zwycięzców. :P

                                        Jasod, dobrze to ujelas.
                              • kag73 Re: Życie to 21.11.13, 12:13
                                kaiser.blade napisał:
                                > Gdy życie dobiegnie końca, to nie będzie już miało znaczenia kto jest przegrany
                                > m a kto nie, bo wszystkich nas jednakowo zeżrą robaki, a niezjedzona reszta uży
                                > źni glebę.
                                > Przegranym i wygranym jest się za życia. Bycie zwycięzcą determinuje jego sens.
                                > Żyje się aby zwyciężać. Nie tyle warto żyć po to by ciągle walczyć, ale trzeba
                                > ciągle walczyć, aby żyć.

                                Ale zes sie roshisteryzowal:) A kto powiedzial, ze zycie musi miec sens?
                                • kaiser.blade Re: Życie to 21.11.13, 12:16
                                  kag73 napisała:

                                  > Ale zes sie roshisteryzowal:) A kto powiedzial, ze zycie musi miec sens?

                                  Tylko odpowiadam jesod, na jej pytanie.
                                  Życie może nie mieć sensu, ale powinno mieć jakiś cel :) Inaczej nie jest możliwe żadne działanie.
                          • jesod Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 13:50
                            marek.zak1 napisał:
                            > Życie to ciągła walka.

                            Z kobietami. :))))

                            marek.zak1 napisał:
                            > Jak przegrywasz, to nawet seksu od żony nie dostajesz, bo kobiety kochaja zwycięzców. Czy tak?

                            Dlaczego pytasz? Przecież Ty wszystko wiesz najlepiej... Szukasz poklasku?
                            Skoro kobiety kochają tylko zwycięzców, to prąciem bardzo...
                            Dlaczego piszesz, że nie dostają seksu od żon, bo co...???? Nie potrafili ich zwyciężyć? No, przecież to tak ma działać!
                            Kobietę też, według Twojej receptury, należy zwyciężyć by mieć od niej seks, a przy okazji miłość. Noooo, dlaczego być tylko połowicznym zwycięzcą? To przecież stanowczo poniżej Waszych męskich możliwości...
                            • marek.zak1 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 14:20
                              Jesod, to nie ja powinienem byc adresatem: Zobacz ,,?"
                              • jesod Jesod, to nie ja 21.11.13, 15:52
                                marek.zak1 napisał:
                                > Jesod, to nie ja powinienem byc adresatem: Zobacz ,,?"

                                Zobaczyłam. :)
                                A teraz... poproszę byś skierował to pod właściwy adres. :D
                                • marek.zak1 Re: Jesod, to nie ja 21.11.13, 17:20
                                  Spytałem Kaisera, czytak jest, a on potwierdził.
              • 1sharkvelshark Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:51
                rany, ale trafna uwaga!!!!!!!!! AMERICAN BEAUTY w przededniu kryzysu wieku średniego - absolutnie piękne! Dzisiaj wieczorem obejrzę ten film!
                On rzeczywiście ma sentyment do młodości....... Zresztą kto nie ma?... :-)
                tylko co z tym zrobić?
                • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:54
                  1sharkvelshark napisała:

                  > rany, ale trafna uwaga!!!!!!!!! AMERICAN BEAUTY w przededniu kryzysu wieku śred
                  > niego - absolutnie piękne! Dzisiaj wieczorem obejrzę ten film!
                  > On rzeczywiście ma sentyment do młodości....... Zresztą kto nie ma?... :-)
                  > tylko co z tym zrobić?

                  Ano, a kto nie ma? No to powspominajcie swoje wspolne dobre mlode czasy, ze zdjeciami wlacznie! I ciszcie sie, ze bedziecie jakby przezywac(czy juz przezywacie)wszystko jeszcze raz z Waszymi dziecmi, obserwujac ich poczynania i podboje. Ta se to trzeba tlumaczyc, inaczej by czlowiek oszalal:((
                • mojemail3 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:58
                  1sharkvelshark napisała:

                  > rany, ale trafna uwaga!!!!!!!!! AMERICAN BEAUTY w przededniu kryzysu wieku śred
                  > niego - absolutnie piękne! Dzisiaj wieczorem obejrzę ten film!
                  > On rzeczywiście ma sentyment do młodości....... Zresztą kto nie ma?... :-)
                  > tylko co z tym zrobić?

                  Ubrac sie w taka biala bluzeczke a la pensjonarka( u mnie wchodzi w gre jeszcze koszulka flanelowa...w seksowna kratke;-) i przypomniec sobie, jak drzewiej bywalo...Tylko ja tez mam problem, bo to takie same przebranie jak pejcz i skorzane buty do wyra...
                  • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 11:00
                    mojemail3 napisała:

                    > Ubrac sie w taka biala bluzeczke a la pensjonarka( u mnie wchodzi w gre jeszcze
                    > koszulka flanelowa...w seksowna kratke;-) i przypomniec sobie, jak drzewiej by
                    > walo...Tylko ja tez mam problem, bo to takie same przebranie jak pejcz i skorza
                    > ne buty do wyra...
                    Da sie, wszystko da sie, pejcz i skora sa mi blizsze niz udawanie liecalistki, bo jakos siebie samej oszukac nie mozna:))
    • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:01
      1sharkvelshark napisała:

      > Ona usilnie dąży do spotkań i kontaktu ze mną, powtarza maślanym wzrokiem "lubi
      > ę cię"....
      > Ja za to czuję się coraz gorzej, bo nie wiem co robić.
      > Spotykać się z nią i poznawać ją bliżej czy ignorować kompletnie?
      > Może spotykając się z nią a nie unikając jej (nie chcę w tej chwili z mężem jeź
      > dzić tam, gdzie mogę ją spotkać) - mąż przestanie snuć fantazje na jej temat, l
      > epiej ją poznamy i albo kompletnie się w niej zakocha i go stracę (ale przynajm
      > niej będę mieć jasność sytuacji) albo stwierdzi, że jednak nie jest idealna....
      > ..?

      Pominawszy meza, moja odpowiedz na pytanie czy sie z ta pania spotykac brzmi: NIE. Przeciez nie jestes wobec niej szczera wiec po co ten kontakt? Kontakt 'pod' meza to bzdura. Jak on potrzebuje z nia kontaktow czy ona z nim to Ty masz to brac na siebie?

      > Jak rozmawiać o tym z mężem?.......

      A co on mowi?
      • 1sharkvelshark Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:14
        mówi, że mnie kocha a ja jestem przewrażliwiona. Denerwuje się gdy o nią pytam nawet w żartach. Jest dobrym ojcem, angażuje się w życie dzieciaków.
        Ale ja mam zawsze wrażenie, ze jest ze mną z jakiegoś obowiązku lub dobrze mu jak nic się nie dzieje i jest stabilnie... Ciężko z nim rozmawiać - ma chyba po mamie to, że nie mówi raczej tego co myśl :-), dlatego to wszystko trudne jest bardzo.....
        Nie narzekam na brak adoratorów bo atrakcyjna babka jestem, ale milej by mi było gdyby to mąż mnie adorował (czy to jest niemożliwe...? :-))
        • hello-kitty2 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:25
          1sharkvelshark napisała:

          > mówi, że mnie kocha a ja jestem przewrażliwiona. Denerwuje się gdy o nią pytam
          > nawet w żartach. Jest dobrym ojcem, angażuje się w życie dzieciaków.
          > Ale ja mam zawsze wrażenie, ze jest ze mną z jakiegoś obowiązku lub dobrze mu j
          > ak nic się nie dzieje i jest stabilnie... Ciężko z nim rozmawiać - ma chyba po
          > mamie to, że nie mówi raczej tego co myśl :-), dlatego to wszystko trudne jest
          > bardzo.....
          > Nie narzekam na brak adoratorów bo atrakcyjna babka jestem, ale milej by mi był
          > o gdyby to mąż mnie adorował (czy to jest niemożliwe...? :-))

          Moja rada taka: z tamta zakoncz w miare gladko, nie ma sensu im ulatwiac, inwestuj w seks malzenski, meza uwodz i obserwuj, slownie nie nagabuj skoro trudno cos wyciagnac ale jak juz mowi cokolwiek uwaznie sluchaj, analizuj i obserwuj. Zwrot akcji sie przyda (oddalenie sie od tamtej) zobaczysz jak on sie zachowa.

          A maz seks inicjuje? Odmawiasz?
          • zawle Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:35
            hello-kitty2 napisała:
            > Moja rada taka: z tamta zakoncz w miare gladko, nie ma sensu im ulatwiac, inwes
            > tuj w seks malzenski, meza uwodz i obserwuj, slownie nie nagabuj skoro trudno c
            > os wyciagnac ale jak juz mowi cokolwiek uwaznie sluchaj, analizuj i obserwuj. Z
            > wrot akcji sie przyda (oddalenie sie od tamtej) zobaczysz jak on sie zachowa.
            >
            > A maz seks inicjuje? Odmawiasz?

            Wieki temu zostałam zaproszona na imprezę przez żonę mojego znajomego. On intensywnie do mnie lgnął. I tak, może i bym się dała zakręcić, ale po tej imprezie to na pewno już nie. Dziewczyna była przemiła. Bardzo mi dziękowała za wspólny, udany wieczór i za to że razem gdzieś w ogóle wyszli. Nie potrafiłam tego zrobić rzeczywistemu, przemiłemu człowiekowi. Do tego jego zachowanie też dało mi do myślenia. Innym razem miałam podobną sytuację. Dziewczyna wysłała na przeszpiegi do mnie naszą wspólną koleżankę. Miała się dopytać czy jestem zainteresowana jej chłopakiem. Jakoś mi się jej szkoda zrobiło. Dla mnie on nie był w ogóle ważny, dla niej tak. To przecież mogłam sobie odpuścić, nie? Różnie może być? Może ona chce Cie poznać i zweryfikować prawdziwość jego słów? A może okaże się że on mówi prawdę;)
            • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:56
              A to moze dac szanse i spotykac sie ale tylko w dwojke, bez meza. Co maz ma do tego? Mozna we dwie isc milo na kawke czy dokas tam, bo co zaraz maz/mezowie do towarzystwa?
          • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:46
            A co z tamta pania? Czy ona sama ma meza czy jest singielka/wolna?
            I czy jest pewnosc, ze miedzy nimi rzeczywiscie nic nie ma/nie bylo?
            Byc moze maz jest lojalny i na boki chodzic nie chce a tamta pani go rzeczywiscie fascynuje/podoba mu sie.
            A dla niej, poniewaz glupia nie jest, jest to moze polechtaniem ego, bo facet na nia leci.
            Tez bym polecala sie z nia nie spotykac.
            Ile lat ma maz? Moze mu spadl poziom testosteronu, nie ma juz tak czestych potrzeb, bo 22 latach seksu z jdena i ta sama osoba...nie wiem jak to bedzie u mnie.
            No wlasnie: inicjujesza on mowi "nie"?
          • 1sharkvelshark Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:55
            niespecjalnie mąż inicjuje seks (ma chyba jakies problemy ale wstydzi się o nich mówić). Nie boli mnie głowa - nie odmawiam :-)
            • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 21.11.13, 10:58
              1sharkvelshark napisała:
              > niespecjalnie mąż inicjuje seks (ma chyba jakies problemy ale wstydzi się o nic
              > h mówić). Nie boli mnie głowa - nie odmawiam :-)

              No widzisz, moze ma problem z erekcja, albo jeszcze jakies stresy czy inna niemoc.
              Hmm, zdecydowanie komunikacja nieco szwankuje u Was. Bywaja ludzie nie lubiacy rozczulac sie na ten temat, wola robic swoje niz o tym gadac, rzecz w tym, ze Twoj nie robi....Moze trza go jednak zmotywowac/zmusic do gadania.
              Czy Ty inicjujesz? probujesz pieszczot itd?
    • urquhart Re: mąż zafascynowany inna kobietą 24.11.13, 14:31
      > Ona usilnie dąży do spotkań i kontaktu ze mną, powtarza maślanym wzrokiem "lubi
      > ę cię"...
      > Chyba bardziej mi zależy na opinii facetów....
      > Co robić?

      Przecież to proste. Wciągnąć do trójkącika.
      • kag73 Re: mąż zafascynowany inna kobietą 24.11.13, 14:35
        urquhart napisał:
        >
        > Przecież to proste. Wciągnąć do trójkącika.

        Ales Ty wyluzowany. A jak tak Twoja zonka by miala chrapke na jakiegos mlodszego przystojniaka. Wciagnal bys do trojkacika? Tylko nie pisz, ze nie wiesz, bo to tylko pytanie teoretyczne:)
    • xciekawax Przypomnial mi sie podobny przypadek 26.11.13, 17:35
      Sorry, jestem kobieta....

      Kiedys mialam takie doswiadczenie, ktore tez trwalo latami (moze z 5-7 lat). Byl to znajomy ze szkoly i mialismy wspolnych znajomych z ktorymi raz na pewien czas wychodzilismy (z dwa-cztery razy do roku w wiekszym gronie). Zawsze mielismy chemie, ale zawsze bylismy w zwiazkach wiec skonsumowac sie nie mielismy okazji. Mielismy dziwne relacjie. Moglismy patrzec sie na siebie z drugiego konca pokoju i wiedzielismy ze mamy pasjie do siebie, ze gdybysmy znalezli sie sami to... :) Nigdy nic sie nie wydarzylo. nawet pocalunku nie bylo. Jego zona bardzo byla zazdrosna, a my udawalismy ze nie wiemy o co chodzi (wkoncu nic miedzy nami sie nie wydarzalo, wiec o co chodzi). Byl to chyba platoniczy romans.
      Skonczylo sie to gdy pewnego wieczoru moj znajomy przytulil mnie i zaczol szeptac ze on wie, i widzi jak na siebie reagujemy, ale ze jestesmy juz w zwiazkach (obydwoje bylismy po slubie), i ze musimy zakonczyc to co robimy bo to nie fair dla naszych partnerow. Zgodzilam sie z nim. Byla to prawda. Od tamtego czasu ta magia prysla. Lubimy sie bardzo, ale juz nie ma tej iskierki. Jestesmy po prostu znajomymi - tak jak powinno byc.

      Nie mam rady dla ciebie. To zalerzy jak moralnie odpowiedzialny jest Twoj maz i jak moralnie odpowiedzialna jest ta kobieta.
      Ja mysle ze mialam potrzebe byc w takim zwiazku bo nigdy nie czulam sie tak chciana przez mojego ex-meza. Moj ex-maz traktowal mnie troche jak zabawke, wiec takie uwielbienie innego faceta bardzo mi imponowalo. I poki nie rozmawialismy o tym - niewidzialam w tym nic zlego.

      Tego kolegi malzenstwo tez nie bylo idealne. Bardzo duzo sie klucili, wiec pewnie odczuwal cos bardzo podobnego.

      Moze sprawiaj swojemu mezczyznie wiecej komplementow, aby poczul sie bardzo dobrze w roli mezczyzny. To jedyne co mi przychodzi do glowy.
Pełna wersja