marek.zak1 29.11.13, 21:34 W drodze do kamienia filozoficznego następujaca definicja szczęścia faceta: Kobieta cię kocha, kocha się z tobą kochać i ty jesteś szczęśliwy. That’s all. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 29.11.13, 22:56 Dodaj jeszcze - hetero, monogamisty. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Szczęście faceta 29.11.13, 23:00 OK :). Swoja droga twoje wpisy były jedna z inspiracji mojej definicji. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 29.11.13, 23:10 No ale ja jestem malo reprezentatywny. Powiedzialbym, ze u wiekszosci facetow jakich znam, szczescie to kasa, pozycja zawodowa i dobry image, a reszta przychodzi w naturalny sposob. Nikt nie kocha za nic, wiec wazniejsze jest posiadanie tego co kochaja kobiety, niz samej ich milosci, ktora jesli nie opiera sie na wymiernych walorach szybko przemija. To tak jak lepiej miec wedke niz rybe. A najlepiej jedno i drugie. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Szczęście faceta 30.11.13, 07:50 "...Kobieta cię kocha, kocha się z tobą kochać i ty jesteś szczęśliwy. That’s > all...." Zapomniałeś dodać "...i nie jest zbyt wymagająca w łóżku..." Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Szczęście faceta 30.11.13, 08:08 Zacytuję Ci wpis Kitty z wczoraj: ,,Nie sypiamy z kims, zeby go zaspokoic. Sypiamy zeby zaspokoic siebie. Przy czym 'zaspokoic' nalezy rozumiec bardzo szeroko. Kogos zaspokajamy (lub nie) przy okazji :) Tak to widze."" Ja też to tak widzę. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Szczęście faceta 30.11.13, 09:39 No fakt, zapomniałam, że Twoja żona sypia z Tobą, nawet, gdy nie ma ochoty na seks, żeby zaspokoić swoją potrzebę posiadania nowej bluzeczki ;) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Szczęście faceta 30.11.13, 10:08 Bluzeczka za seks? Tak to widzisz? W tym rozumowaniu jest jednak słaba strona. Otóż moja żona ma swoją kartę do wspólnego konta, i jak ma ochotę sobie kupić bluzeczkę to kupuje i nie ma to przełożenia na nasze pożycie. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Szczęście faceta 30.11.13, 10:33 O ile pamiętam, namawiałeś na seks zmęczoną i śpiącą żonę, która nie miała ochoty, ale jednak się z Tobą przespała. Czyżby realizowała SWOJĄ potrzebę bycia dla Ciebie miłą, a nie TWOJĄ potrzebę rozładowania podniecenia...;) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Szczęście faceta 30.11.13, 10:46 Cos Ci się pomyliło. Wieczorem oboje jesteśmy śpiący i zmęczeni tak więc naszego szczęścia doznajemy w innych porach dnia. Potrzeba bycia miłym dla drugiej osoby to chyba nie jest czyms aż tak nagannym. Odpowiedz Link
3rd_sin Re: Szczęście faceta 30.11.13, 10:25 niezapominajka333 napisała: > No fakt, zapomniałam, że Twoja żona sypia z Tobą, nawet, gdy nie ma ochoty na s > eks, żeby zaspokoić swoją potrzebę posiadania nowej bluzeczki ;) Gdybym ja po każdym stosunku z mężem kupowała sobie ciuch, to pewnie wystarczyłaby mi jedna półka w szafie i to po kilkuletnim związku. Natomiast gdybym miała sobie rekompensować jego brak - to pewnie musiałby "rąbać" na 3 zmianach, żeby na to wszystko zarobić :/ Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Szczęście faceta 30.11.13, 10:35 3rd_sin napisała: > Gdybym ja po każdym stosunku z mężem kupowała sobie ciuch, to pewnie wystarczył > aby mi jedna półka w szafie i to po kilkuletnim związku. Natomiast gdybym miała > sobie rekompensować jego brak - to pewnie musiałby "rąbać" na 3 zmianach, żeby > na to wszystko zarobić :/ Dobre. Niech sie facet zdecyduje gdzies chce rabac, tak czy siak gdzies musi :) Ty go zwyczajnie przytlaczasz tym swoim libido, nie wiadomo czy on nie potrzebuje jakies pomocy psychologicznej, zeby sie pozbierac po ataku takej libidosily :-) Ci wysokolibidowcy to grozni sa, wiem i trzymam sie na wszelki wypadek z daleka ale sie przygladam, bo mi sie podoba, jak rozgniatacie robaczki na swojej drodze :) Odpowiedz Link
3rd_sin Re: Szczęście faceta 30.11.13, 10:44 > Dobre. Niech sie facet zdecyduje gdzies chce rabac, tak czy siak gdzies musi :) > Ty go zwyczajnie przytlaczasz tym swoim libido, nie wiadomo czy on nie potrzeb > uje jakies pomocy psychologicznej, zeby sie pozbierac po ataku takej libidosily > :-) Ci wysokolibidowcy to grozni sa, wiem i trzymam sie na wszelki wypadek z d > aleka ale sie przygladam, bo mi sie podoba, jak rozgniatacie robaczki na swojej > drodze :) Droga Kitty, zwariować to mogę co najwyżej ja ;) A tak zupełnie serio, jest jedno wyjście z tego impasu - kochanek o podobnych potrzebach ;) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Szczęście faceta 30.11.13, 10:42 marek.zak1 napisał: > Zacytuję Ci wpis Kitty z wczoraj: > ,,Nie sypiamy z kims, zeby go zaspokoic. Sypiamy zeby zaspokoic siebie. Przy cz > ym 'zaspokoic' nalezy rozumiec bardzo szeroko. Kogos zaspokajamy (lub nie) przy > okazji :) Tak to widze."" > > Ja też to tak widzę. Ale Marek to sie nie wyklucza z tym co pisze Niezapominajka. Ty robisz swoje i do tego potrzebujesz babki o w miare prostej obsludze i gra gitara. Proste w obsludze babki sa w cenie u prostych ruchaczy. I to nie jakas ujma, sama jestem bardzo prosta w obsludze i mam najwieksze powodzenie u prostych rabaczy, jak to mowi Zawle 'i jedziemy z koksem', bo po co kombinowac jak kon pod gore. Przy zalozeniu oczywiscie, ze sie wzajemnie krecimy, pozadanie jest, a wtedy to juz z gorki, prosta sprawa :) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Szczęście faceta 30.11.13, 10:50 Ależ ja sie z tym zgadzam. Prostote sobie cenie a jazda z gorki jest lepsza niz mozolne wdrapywanie się :) Odpowiedz Link
kotoshi Re: Szczęście faceta 30.11.13, 10:59 marek.zak1 napisał: > W drodze do kamienia filozoficznego następujaca definicja szczęścia faceta: > Kobieta cię kocha, kocha się z tobą kochać i ty jesteś szczęśliwy. That’s > all. Mój facet na pewno dodałby do tego "satysfakcjonująca praca". Myślę, że może nawet postawiłby to na pierwszym miejscu, bo wyobrażam go sobie, że żyje jakoś tam mając pracę, a nie mając kobiety, natomiast w drugą stronę nie wyobrażam sobie tego zupełnie. Marku, myślę, że większość facetów postrzega swoją wartość przez pracę i chyba (obiektywnie) brakuje tego elementu w tej definicji. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Szczęście faceta 30.11.13, 11:28 Ależ moja definicja jest prywatną pochodną tej dobrze znanej, czyli że szczęście dla faceta to praca, ktora go pasjonuje i kobieta, która go kocha. Trudno poza tym oczekiwać, żeby kobieta kochała faceta, który skupia się głównie na seksie. Odpowiedz Link
kotoshi Re: Szczęście faceta 30.11.13, 12:15 OK, ja po prostu przeczytałam wpis i tego mi zabrakło :) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Szczęście faceta 30.11.13, 18:34 marek.zak1 napisał: > Trudno poza tym oczekiwać, żeby kobieta kochała faceta, który skupia się główni > e na seksie. To Ci sie udalo Marek. Odpowiedz Link
gomory Re: Szczęście faceta 30.11.13, 18:38 > W drodze do kamienia filozoficznego następujaca definicja szczęścia faceta: Mnie się podoba moja: mam kobietę sprytniejszą niż Pinokio i w moim świecie nie ma chorób, starości, nieszczęść i śmierci. A motylki pierdzą radośnie kolorową tęczą :). I tak chciałbym śnić na wieki wieków a-meeeeeeeeeeee-n! Odpowiedz Link
jesod Re: Szczęście faceta 01.12.13, 00:06 marek.zak1 napisał: > W drodze do kamienia filozoficznego następujaca definicja szczęścia faceta: > > Kobieta cię kocha, kocha się z tobą kochać i ty jesteś szczęśliwy. That’s > all. A czy ten szczęśliwy facet potrafi kochać tę kobietę, kochać się z nią kochać i dzięki temu też być szczęśliwym? Szczęście faceta powinno być dwustronne, na medal- awers i rewers. Odpowiedz Link
bigbadpig Re: Szczęście faceta 01.12.13, 00:48 te banały aspirują do bycia jakąś regułą? o co chodzi? wszyscy mężczyźni tak mają? powinni tak mieć? czy piszesz o sobie nazywając się facetem (wtedy powinno być z dużej litery) Odpowiedz Link
marek.zak1 Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 09:14 Po już długim pobycie własnie na tym forum mogę stwierdzić, że frustracje facetów biorą się z tego, że nie ma kobiety, która go kocha i która sie kocha z nim kochać. Czy mają tak wszyscy, nie wiem. Jesod - oczywiscie, uczucie musi być odwzajemnione, inaczej kolejne frustracje. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 10:01 marek.zak1 napisał: > Po już długim pobycie własnie na tym forum mogę stwierdzić, że frustracje facet > ów biorą się z tego, że nie ma kobiety, która go kocha i która sie kocha z nim > kochać. Czy mają tak wszyscy, nie wiem. > Jesod - oczywiscie, uczucie musi być odwzajemnione, inaczej kolejne frustracje. Specyficzne forum sobie znalazłeś, żeby wyciągać wnioski. Zapewne jest to jeden z elementów, ale nie u każdego najważniejszy. Ja stawiam wniosek, że ludziom najbardziej doskwiera to czego im brakuje. Jednym brakuje seksu, drugim pracy, trzecim uznania itd. Generalnie chyba najbardziej liczy się pozycja w społeczeństwie. Te wszystkie rzeczy są z tym związane i są wyznacznikami sukcesu. Spełniony mężczyzna to mężczyzna przewodzący grupie, uznawany, doceniony. Brak seksu o ile nie jest indywidualną decyzją - jest dowodem braku uznania, więc oczywiście może być powodem frustracji. To niekoniecznie musi być tak, że szczęśliwy jest facet, który ma kochającą i uprawiającą z nim seks kobietą. Szczęśliwy będzie facet, który wie, że w każdej chwili może ją mieć, jeśli zechce. W zależności od potrzeb z tej możliwości korzysta, bądź nie. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 10:20 Czy brak seksu jest ,,niską" pozycją brakiem uznania - chyba nie stawiałbym takiej równości., a w każdym razie spytałbym obecnych tu dziewczyn. Sam napisaleś, że jeśli kobieta wygrywa walkę o dominacje z facetem, źle to rokuje, a nawet może zacząć nim pogardzać. Jak oceniasz pozycję, finansami, o ktorych tyle piszesz, inteligencją, poczuciem humoru, pozycja zawodową, urokiem osobistym? W swoich postach powtarzasz jak mantre, że pozycja i finanse warunkuja seks u partnerki, tymczasem moze bycćtak, a może byc inaczej. Znam milionerów, bojacych się swoich żon, które nimi pomiatają. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 10:39 marek.zak1 napisał: > Jak oceniasz pozycję, finansami, o ktorych tyle piszesz, inteligencją, poczucie > m humoru, pozycja zawodową, urokiem osobistym? W swoich postach powtarzasz ja > k mantre, że pozycja i finanse warunkuja seks u partnerki, tymczasem moze bycćt > ak, a może byc inaczej. Znam milionerów, bojacych się swoich żon, które nimi po > miatają. A to znasz - jak rozpoznać milionera na plaży ? :D 1.bp.blogspot.com/_gfXupHOEhH0/S8TNeGF6LpI/AAAAAAAAP6g/fTeoFCIzP_k/s640/Rich-Man-1.jpg Marek - przyjrzyj się żonom bardzo zamożnych i wysoko postawionych mężczyzn. Praktyka jest ostatecznym wykładnikiem prawdy. Co nie znaczy, że jest to czynniki jedyny - ale zapewne znaczący i to w niektórych wypadkach decydująco. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 10:53 Kasa jest jednym z waznych elementów i każdy sądzi po sobie. Ja się ożeniłem z przepiękną dziewczyną, chociaż nie miałem niczego, a ona na stole miała propozycje ślubu ze strony włoskiego jubilera i szwajcarskiego bankowca z Genewy, obaj niewiele po trzydziestce. Za późnej komuny to była niezmierzalna przepaśc finansowa między tym, co ja moglem zaproponowac i moi konkurenci. Tak więc jak ktos tyle mówi o kasie, to mnie to nie przekonuje. Odpowiedz Link
zawle Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 11:53 marek.zak1 napisał: > Kasa jest jednym z waznych elementów i każdy sądzi po sobie. Ja się ożeniłem z > przepiękną dziewczyną, chociaż nie miałem niczego, a ona na stole miała propozy > cje ślubu ze strony włoskiego jubilera i szwajcarskiego bankowca z Genewy, obaj > niewiele po trzydziestce. Za późnej komuny to była niezmierzalna przepaśc fin > ansowa między tym, co ja moglem zaproponowac i moi konkurenci. > Tak więc jak ktos tyle mówi o kasie, to mnie to nie przekonuje. Hehe....może oni byli brzydsi od Ciebie? ;) Albo pomyślała sobie że lepiej wziąć tego z niższej półki, bo całe życie się będzie starał pamiętając o tych "propozycjach na stole"? Nawet nie przypuszczasz co mogło nią kierować ......;) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 12:00 Nie wiem. Chyba czary, bo jak wiesz, na czary nie ma obrony :). Przy okazji częściowo ujawnię moją zone, czego porucznik Columbo ani Kaiser nie zrobił nigdy. Niedługo i tak ukaże się nasze zdjęcie. Jak będzie napiszę gdzie i kiedy. zakbajka.blog.onet.pl/2013/11/30/pilnuje-eli/ Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 12:10 marek.zak1 napisał: > Nie wiem. Chyba czary, bo jak wiesz, na czary nie ma obrony :). > Przy okazji częściowo ujawnię moją zone, czego porucznik Columbo ani Kaiser nie > zrobił nigdy. Niedługo i tak ukaże się nasze zdjęcie. Jak będzie napiszę gdzie > i kiedy. > > zakbajka.blog.onet.pl/2013/11/30/pilnuje-eli/ No wiesz Marek, nie mogles wybrac jakiegos lepszego zdjecia. Ja sie tu spodziewalam zdjecia z jakiejs gali :) Przypomnialo mi sie jak kiedys szef chwalil sie swoja zona wsrod pracownikow i zapodal jej zdjecia z porodu. Wiadomo jak wygladala, sama wiem jak ja wygladalam. Faceci to sa bezmyslni :-) No wiem ze sie kochacie i to Cie tylko tlumaczy, ode mnie bys dostal przez leb za takie publikacje :-) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 12:27 Nie mogłem od razu ujawniać całości , tylko pokazuję, że moja żona to nie mityczna postać :). Odpowiedz Link
sea.sea Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 12:47 Ja się oparskałam, bo mam bardzo podobne zdjęcie, tylko że mnie na głowie leży kot :D Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 13:00 I takich zabawnych odpowiedzi oczekuję :). Pamiętacie, że Sowa nie jest psem tylko księżniczką, zakletą w bokserkę. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 12:03 marek.zak1 napisał: > Kasa jest jednym z waznych elementów i każdy sądzi po sobie. Ja się ożeniłem z > przepiękną dziewczyną, chociaż nie miałem niczego, a ona na stole miała propozy > cje ślubu ze strony włoskiego jubilera i szwajcarskiego bankowca z Genewy, obaj > niewiele po trzydziestce. Za późnej komuny to była niezmierzalna przepaśc fin > ansowa między tym, co ja moglem zaproponowac i moi konkurenci. > Tak więc jak ktos tyle mówi o kasie, to mnie to nie przekonuje. Ja tez mysle, ze sie nienalezy za bardzo fiksowac na samych zasobach. To nie zasoby faceta zwilzaja kobiety tylko zestaw cech, jakie kobiety facetom przypisuja, ktore bylyby potrzebne w ich rozumieniu do zdobycia tych zasobow. Skoro ma to co ma, to musi byc taki a taki i wlasnie taki mi sie podoba. Czyli podnieca zestaw cech, a nie sam zasob. Ten sam zestaw cech mozesz prezentowac na innym polu, np w sporcie, sztuce, nauce, a byc w miare biednym/przecietnym. Odpowiedz Link
potwor_z_piccadilly Re: Odpowiadam zbiorczo 02.12.13, 21:02 marek.zak1 napisał: > Ja się ożeniłem z > przepiękną dziewczyną, chociaż nie miałem niczego, Niczego ? Miałeś miałeś, intelekt miałeś, a to w konkurach o rękę i serce mądrej kobiety znaczący atut. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Odpowiadam zbiorczo 02.12.13, 21:53 Chyba rzeczywiście tak było, bo poza nim dóbr materialnych nie posiadałem :). Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 11:46 kaiser.blade napisał: > To niekoniecznie musi być tak, że szczęśliwy jest facet, który ma kochającą i u > prawiającą z nim seks kobietą. Szczęśliwy będzie facet, który wie, że w każdej > chwili może ją mieć, jeśli zechce. W zależności od potrzeb z tej możliwości kor > zysta, bądź nie. A jak definiujesz ''miec'' w drugim zdaniu. ''Miec'' w zanczeniu jakie podal Marek czy "miec'' w zanczeniu zaliczyc/przeleciec? Bo wskazuje trzecie zdanie na to drugie znaczenie. Ale czy to by bylo szczescie? Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 11:53 Miec w znaczeniu Kaisera to bzykać, w moim to byc pewny, że mnie kocha. Odpowiedz Link
zawle Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 11:59 hello-kitty2 napisała: > kaiser.blade napisał: > > > To niekoniecznie musi być tak, że szczęśliwy jest facet, który ma kochają > cą i u > > prawiającą z nim seks kobietą. Szczęśliwy będzie facet, który wie, że w k > ażdej > > chwili może ją mieć, jeśli zechce. W zależności od potrzeb z tej możliwoś > ci kor > > zysta, bądź nie. > > A jak definiujesz ''miec'' w drugim zdaniu. ''Miec'' w zanczeniu jakie podal Ma > rek czy "miec'' w zanczeniu zaliczyc/przeleciec? Bo wskazuje trzecie zdanie na > to drugie znaczenie. Ale czy to by bylo szczescie E tam, znasz to. Dyskoteka/remiza, disco daje, światła napieprzają. Przy stoliku siedzi kilku, nonszalancko rozpartych gości. Trochę popili. Jednemu noga lata do tańczenia, drugi sobie jakąś dupencję w różu upatrzył. Zauważył to "szef"- ten co ich przywiózł autem te 40 km przez pola. Zmierzył ją od dupy po cycki i powiedział: E tam, mógłbym ją mieć. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 12:22 zawle napisała: > E tam, znasz to. Dyskoteka/remiza, disco daje, światła napieprzają. Przy stolik > u siedzi kilku, nonszalancko rozpartych gości. Trochę popili. Jednemu noga lata > do tańczenia, drugi sobie jakąś dupencję w różu upatrzył. Zauważył to "szef"- > ten co ich przywiózł autem te 40 km przez pola. Zmierzył ją od dupy po cycki i > powiedział: E tam, mógłbym ją mieć. :-) No wlasnie takie 'miec' to chyba zadne szczescie. No ale rozumiem, ze rozne male rzeczy urastaja do niebotycznych. Tez tak mam. Odpowiedz Link
zawle Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 15:50 hello-kitty2 napisała: > :-) No wlasnie takie 'miec' to chyba zadne szczescie. No ale rozumiem, ze rozne > male rzeczy urastaja do niebotycznych. Tez tak mam. Dlaczego nie szczęście? Szczęście. Mogę ale nie chcę. Nie muszę tego mieć. To wybór. Mój własny. Mam nad tym władzę. Gorzej gdy nie możesz. Jednych to uwiera mniej innych bardziej. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 15:57 zawle napisała: > Dlaczego nie szczęście? Szczęście. Mogę ale nie chcę. Nie muszę tego mieć. To w > ybór. Mój własny. Mam nad tym władzę. Gorzej gdy nie możesz. Jednych to uwiera > mniej innych bardziej. Ooo, a ja odebralam to miec jako tylko takie slowne miec :) Wiesz tak to moze miec kazdy mocny w gebie. A tak jak Ty opisujesz to ja tak moge miec ale jakos mnie to specjalnie nie uszczesliwia, bo chce wiecej :) Odpowiedz Link
zawle Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 16:02 Ale ten ziomal z wiejskiej remizy twierdzi że MOŻE. Odpowiedz Link
zawle Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 16:03 Spójrz na sabata....niby może, a nie MOŻE;) Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 16:29 Ja nie moge i nie MOGE, cokolwiek by to nie znaczylo. Odpowiedz Link
zawle Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 16:52 Nasz sokole, który udaje wróbelka.....;) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 23:08 zawle napisała: > Nasz sokole, który udaje wróbelka.....;) Moze chodzi o problemy z erekcja? :-) Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Odpowiadam zbiorczo 01.12.13, 23:24 hello-kitty2 napisała: > Moze chodzi o problemy z erekcja? :-) Wiesz, to dość zasadniczy problem - bo do czego miałbym ja mieć ? ;) Podczas występów polskiej reprezentacji w piłce nożnej ? :D Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 01.12.13, 16:53 Marku, dla Ciebie szczesciem jest rodzina, a seksu potrzebujesz, by utwierdzic sie w przekonaniu, ze wszystko gra miedzy Toba a zona. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Szczęście faceta 01.12.13, 17:27 Szczczęście, wg W. Tatarkiewicza, to zadowolenie z życia jako całości. Seks daje mi wiele przyjemności, radości i zadowolenia, przenosząc do innego wymiaru, ale sam w sobie szczęścia nie daje. A z drugiej strony szczęście bez seksu , który jest bardzo ważnym elementem życiowej układanki, jest (dla mnie) niemozliwe do osiągnięcia. cała budowla się sypie, co na tym forum jest aż nadto widoczne. Czy seks jest potwierdzeniem że wszystko gra? W pewnym sensie tak jest. Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Szczęście faceta 02.12.13, 00:08 marek.zak1 napisał: > W drodze do kamienia filozoficznego następujaca definicja szczęścia faceta: > > Kobieta cię kocha, kocha się z tobą kochać i ty jesteś szczęśliwy. That’s > all. no ale chyba jeszcze inne rzeczy muszą się złożyć na to szczęście po drodze, czy nie? Jakoś tak bidnie trochę i ubogo w inne potrzeby Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Szczęście faceta 02.12.13, 08:47 Oczywiście, wiele innych niezbędnych rzeczy, jak zdrowie , kasa, lokum, ciekawa praca itp. też jest bardzo ważnych, natomiast wszystko to bez wymienionej przeze mnie relacji z kochana kobieta szczęścia nie zapewni. Poza tym zwróć uwagę, że w tym krótkim zdaniu wystepuije 3 razy słowo kochać i każde w nieco innym znaczeniu :). Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 02.12.13, 09:11 marek.zak1 napisał: > Oczywiście, wiele innych niezbędnych rzeczy, jak zdrowie , kasa, lokum, ciekawa > praca itp. też jest bardzo ważnych, Uważasz, że bez tych rzeczy udana długotrwała relacja z kobietą jest możliwa do zrealizowania ? Co jest przyczyną, a co skutkiem ? > natomiast wszystko to bez wymienionej prze > ze mnie relacji z kochana kobieta szczęścia nie zapewni. Czyli playboy otoczony stadem realizujących jego najskrytsze marzenia seksualne króliczków nie będzie szczęśliwy ? Bo żadna z nich nie jest tą jedną, jedyną, która go kocha na wyłączność ? :) > Poza tym zwróć uwagę, że w tym krótkim zdaniu wystepuije 3 razy słowo kochać i > każde w nieco innym znaczeniu :). Występuje. Jednak uparcie zakładasz jakiś jedynie słuszny model. Ja uważam, że to jest zupełnie nieprawdziwe podejście. Jest grupa mężczyzn monogamicznych, ale równie dobrze spójrz na możnowładców, miliarderów, szejków, arystokrację - jest wiele historycznych przykładów na to, że im wystarczyła realizacja seksualna z taką ilością kobiet, jaką mogli sobie wyobrazić ;) Oni nie musieli zabiegać o niczyją akceptację, nie musieli się upewniać, że dana kobieta ich kocha. Bo zarówno oni jak i te kobiety wiedzieli, że na każdą z nich za murami ich rezydencji czeka 10 kolejnych chętnych na ich miejsce. Więc CO jest ważne ? To, że ktoś Cię pragnie i pożąda, czy to ZA CO Cię pragnie i pożąda ? Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Szczęście faceta 02.12.13, 10:46 Kaiserze, niedawo Kitty napisała, że kobieta widzi faeta w pakiecie, czyli kim jest, jaki jest, jak wygląda, jakie ma perspektywy, czym ją ujmuje i jej imponuje i to po całości . Nie wiem w procentach, za co moja kobieta mnie kocha, czy że jestem jaki jestem, czy, że coś innego. Twoje rozumowanie przypomina mi rozdzał na czynniki pierwsze sałatki. Ważne, zeby sałatka była smaczna a czege jest w niej więcej, a czego mniej , jest drugorzędne. Ty cały czas chcesz rozbić postrzeganie przez kobiety na czynniki pierwsze i cały czas przebija to, że masz mało kasy. Choćby sto razy dziewczyny CXi pisały, że to nie jest najwazniejsze, Ty dalej swoje. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 02.12.13, 11:11 marek.zak1 napisał: > Kaiserze, niedawo Kitty napisała, że kobieta widzi faeta w pakiecie, czyli kim > jest, jaki jest, jak wygląda, jakie ma perspektywy, czym ją ujmuje i jej imponu > je i to po całości . Tak postrzega umysł świadomy, dostaje obrobione dane. Najlepszy dowód na to, że atrakcyjność seksualna podlega ocenie poza udziałem rozumnego myślenia, czyli, jak ładne napisał Deangelo - "attraction isn't a choice". To że kobieta taki dostaje komunikat z podświadomego umysłu nie oznacza, że nie następuje podział na czynniki pierwsze, tylko że proces nie podlega kontroli świadomego umysłu. > Nie wiem w procentach, za co moja kobieta mnie kocha, czy > że jestem jaki jestem, czy, że coś innego. Marku, na temat Twojego związku nie będę się wypowiadał, nie mam danych. Wierzę, że dobrze Ci z tym jak postrzegasz swoją żonę. > Twoje rozumowanie przypomina mi rozd > zał na czynniki pierwsze sałatki. Ważne, zeby sałatka była smaczna a czege jest > w niej więcej, a czego mniej , jest drugorzędne. Ty cały czas chcesz rozbić po > strzeganie przez kobiety na czynniki pierwsze i cały czas przebija to, że masz > mało kasy. Podział następuje. Biorąc pod uwagę to jak myśli mózg, zakładam że najczęściej jest to rozdział biegunowy. Umysł szufladkuje. To jest w dużym stopniu podział zero-jedynkowy. Np. jeśli postrzegasz człowieka jako inteligentnego, to nie zastanawiasz się o ile punktów w skali IQ różnią się między sobą ludzie, tylko wrzucasz do jakichś przedziałów. Inteligentny - Przeciętny - Tępak. Tak samo jest z większością cech. Sądzę, że faceci są oceniani właśnie w podobny sposób. Wrzutka do konkretnej szufladki. np. Inteligentny - Przeciętnie zamożny - Wysoki - Nieśmiały. Przeciętnie inteligentny - Bogaty - Średniego wzrostu - Przebojowy. Różne rzeczy podlegają ocenie, ale z całą pewnością jest ona, przynajmniej na początku, powierzchowna i koncentruje się na posiadaniu konkretnych atrybutów: urody, władzy, pozycji, tytułów hierarchicznych. Z niektórych atrybutów płynie wniosek na temat drugich. Np. fakt, że ktoś ma tytuł profesora uniwersyteckiego znacząco podwyższa postrzeganie jego intelektu oraz wzrostu, chociaż w praktyce wcale nie musi mieć to realnego przełożenia. > Choćby sto razy dziewczyny CXi pisały, że to nie jest najwazniejsze, > Ty dalej swoje. Mała psychozabawa - co jest ważniejsze a co mniej ważne. Weźmy atrybuty skrajne. 1) Mężczyzna bardzo nieatrakcyjny fizycznie i niezwykle zamożny. 2) Mężczyzna bardzo atrakcyjny fizycznie i skrajnie ubogi. Zastanów się, jakie partnerki spodziewałbyś się zastać u boku każdego z nich, to z łatwością odpowiesz sobie na pytanie, który atrybut jest ważniejszy w ostatecznym rozrachunku. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Szczęście faceta 02.12.13, 11:40 A gdzie inteligencja, poczucie humoru, wysportowana sylwetka, wykształcenie? W mojej ostatniej książce jest temat dokładnie dla Ciebie. Polak, Dr Jan Mróz, matematyk, były tenisista uwodzi 2 milionerki, którym proponuje małżeństwo. Jedna z nich - Amerykanka, do końca nie wierzy, że nie chodzi mu o kasę, druga - Niemka mu mówi, że ona ma wystarczająco dużo pieniedzy, żeby związać się z kim chce, takze z facetem, który ich nie ma. Ty cały czas powtarzasz tezę tejże pozbawionej pewności siebie Amerykanki, że kasa, kasa, kasa. Kaiser, to nie to. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 02.12.13, 11:46 marek.zak1 napisał: > Ty cały czas powtarzasz tezę tejże pozbawionej pewności siebie Amerykanki, że k > asa, kasa, kasa. Kaiser, to nie to. No, wiadomo że nie tylko. Czynników mających wpływ na ten całokształt jest dziesiątki. Niektóre są na zasadzie miłych dodatków, niektóre - warunków koniecznych, choć niekiedy niewystarczających. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Szczęście faceta 02.12.13, 11:54 "2) Mężczyzna bardzo atrakcyjny fizycznie i skrajnie ubogi." Nawet przy czystym teoretyzowaniu dobrze jednak wymyslać przykłady, które posiadają jakieś faktyczne prawdopodobieństwo wystapienia w realu. Widziałeś Ty kiedy obrazki z dzielnic nędzy na świecie? Wiesz, jak wyglądają ludzie żyjący w nędzy? No chyba że "skrajne ubóstwo" to według Ciebie przemieszczanie się autobusem, a nie własnym mercedesem... to wtedy tak, można tu znaleźć atrakcyjnego faceta. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Szczęście faceta 02.12.13, 11:56 Nie przekonamy Kaisera nawet wspólnym wysiłkiem wszystkch tu obecnych. On wie lepiej. Odpowiedz Link
kag73 Re: Szczęście faceta 02.12.13, 12:07 Mężczyzna bardzo atrakcyjny fizycznie i skrajnie ubogi. Kaiser wymyslasz abstrakcje a prawda jest taka, ze prawie wszyscy sa biedni, mlodzi i na poczatku. Co niby maja? Ten jeszcze jest na plusie, bo jest bardzo atrakcyjny fizycznie, wiekszosc nie ma kasy i do tego taka atrakcyjna nie jest. Malo tego ten super atrakcyjny niekoniecznie bedzie chcial przygrubawa Baske, bo ma szanse na fajna laske. Ja bym wolala tego atrakcyjnego bez kasy ale cz on by mnie chcial.... Za to bardzo nieaktrakcyjny ale bogaty moze jest juz straszy? A nawet jezeli jest mlody, przecietna mloda 21 latka na niego nie poleci, wyjatki pewnie sie znajda, ale co takie mlode dziewczyny wiedza o zyciu? Tu o zakochanie/milosc idzie a nie o kase. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Szczęście faceta 02.12.13, 12:14 "Tu o zakochanie/milosc idzie > a nie o kase." No ale własnie kaiser mówi, że nie o miłość chodzi, tylko o kasę. Wcześniej podał przykład bogatego gościa, otoczonego młodymi laskami gotowymi spełniac jego zachcianki seksualne - za profity oczywiście. I ten gość to dla kaisera przykład rajskiego szczęścia. Bo, zgodnie z tą logiką, męzczyźnie nie chodzi o żadną miłość kobiety - to męzczyzna ma w dupie. Męzczyzna chce ruchać młode jędrne ciała - jak ma duzo kasy, to nie musi się wysilać na udawanie, że mu chodzi o jakieś tam uczucia. Jak nie ma kasy, to musi udawać, że miłość, rodzina i inne pierdoły - wtedy może jakaś mu da. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 02.12.13, 12:23 rekreativa napisała: > "Tu o zakochanie/milosc idzie > > a nie o kase." > > No ale własnie kaiser mówi, że nie o miłość chodzi, tylko o kasę. > Wcześniej podał przykład bogatego gościa, otoczonego młodymi laskami gotowymi s > pełniac jego zachcianki seksualne - za profity oczywiście. I ten gość to dla ka > isera przykład rajskiego szczęścia. > Bo, zgodnie z tą logiką, męzczyźnie nie chodzi o żadną miłość kobiety - to męzc > zyzna ma w dupie. Męzczyzna chce ruchać młode jędrne ciała - jak ma duzo kasy, > to nie musi się wysilać na udawanie, że mu chodzi o jakieś tam uczucia. Jak nie > ma kasy, to musi udawać, że miłość, rodzina i inne pierdoły - wtedy może jaka > ś mu da. Przykro mi, ja jestem bezpośredni. Owszem, mężczyźni są zainteresowani młodymi, jędrnymi ciałami kobiet. Mają też - gdy mogą - większe zainteresowanie poligamiczną strategią rozmnażania. Oczywiście dziewczyny, oprócz waszych mężów i partnerów, którzy są z natury wierni, monogamiczni, zainteresowani głównie związkiem i uczuciami, kochają dzieci i z natury pragną je mieć i wychowywać, nie oglądają porno i nie walą konia... :) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Szczęście faceta 02.12.13, 13:07 " Mają też - gdy mogą - większe zainteresowanie poligam > iczną strategią rozmnażania. " Twoim zdaniem facet tkwi przy jednej kobiecie, ponieważ nie ma możliwości, by ją zmienić na inną, tudzież mieć inną równocześnie. A gdyby miał, to by nie tkwił. Kompletnie pomijasz istnienie uczucia, przywiązania emocjonalnego i seksualnego. Czy nie wierzysz w istnienie takowego? Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 02.12.13, 13:33 rekreativa napisała: > Twoim zdaniem facet tkwi przy jednej kobiecie, ponieważ nie ma możliwości, by j > ą zmienić na inną, tudzież mieć inną równocześnie. > A gdyby miał, to by nie tkwił. > Kompletnie pomijasz istnienie uczucia, przywiązania emocjonalnego i seksualnego > . > Czy nie wierzysz w istnienie takowego? A co tu moja wiara ma do rzeczy ? Uczucia tego typu istnieją między ludźmi, to rzecz niepodlegająca dyskusji. Moim zdaniem te uczucia w dużej mierze są podyktowane sytuacją, w której dana osoba się znajduje, jej możliwościami, sytuacją życiową, społeczną itd. Istnieje też swego rodzaju ekonomika uczuć. Inwestycja uczuciowa, przeinwestowanie, koszty wyjścia itd. W niektórych sytuacjach uczucia pojawiają się wręcz wtórnie do sytuacji. Jednym z lepszych przykładów jest syndrom sztokholmski, gdzie ofiara przemocy potrafi się związać emocjami z oprawcą, gdy sytuacja nie daje jej innego wyboru. W takiej sytuacji emocje pełnią rolę buforu bezpieczeństwa, a sama sytuacja więziony - porywacz podlega w oczach ofiary reframingowi. Natomiast to jak ludzie się ze sobą wiążą, to przecież bardzo skomplikowany i w sumie nie dość jasny temat. I faktycznie, w relacjach np. dworskich z reguły istniała królowa i faworyty, natomiast tam gdzie królowych było wiele, pojawiały się np. takie byty jak Wielka Małżonka Królewska w starożytnym Egipcie. Tzn. tam gdzie dyktowały to męskie możliwości, często istniała jedna, wyróżniająca się partnerka i liczna rzesza kochanek. Pytanie jednak, czy nie chodziło o pewne kwestie związane np. z dziedziczeniem majątku lub w wypadku władców - jasne ustalenie kwestii dziedziczenia władzy w dynastii. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 02.12.13, 13:46 Może chodzi o wiarę w tzw. Jedyną Miłość ? Ta jest wypadkową naszych wyborów życiowych i czynnika losowego, chociaż można by uściślić, że nasza decyzyjność dotyczy pewnej puli partnerów, natomiast to jak szeroka jest ta pula jest bardzo dużej mierze dziełem przypadku. Czasem ten wybór jest bardzo duży, czasem bardzo wąski. Jakiś margines wyboru pewnie zawsze pozostaje. Ale... pod kątem uczuciowym nie ma osób nie do zastąpienia :P Nie ma czegoś takiego jak "przeznaczeni", "dwie półówki jabłka" czekające na siebie od narodzin i tym podobne bzdety. Dwoje ludzi poznało się i podjęło mniej lub bardziej rozsądną decyzję o związaniu się ze sobą. Tyle i aż tyle. Odpowiedz Link
kag73 Re: Szczęście faceta 02.12.13, 15:29 Ja wierze w milosc ale nie w "Jedyna Milosc". Dla niektorych pierwsza milosc moze okazac sie ostatnia, jezeli rzeczywiscie przetrwa, ludzie sa razem szczesliwi. Po co im szukac nastepnej? Oni moga wierzyc w te Jedyna. Jednak jezeli los sprawi inaczej, okolicznosci nie pasujace itd., ktos stwiedzi "kocham, ale z nia/z nim zyc nie moge/nie potrafie", ma szanse na znalezienie nastepnej. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Szczęście faceta 02.12.13, 13:50 Ekonomika uczuć, czyli facet z kasą kocha i dostaje seks, a kobieta go kocha i dobrze jej się żyje. To masz na myśli? Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 02.12.13, 13:52 marek.zak1 napisał: > Ekonomika uczuć, czyli facet z kasą kocha i dostaje seks, a kobieta go kocha i > dobrze jej się żyje. To masz na myśli? Poniekąd. Kochamy wtedy gdy nam się to z jakichś względów kalkuluje. A czasem - bo nie kalkuluje się nie kochać :) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Szczęście faceta 02.12.13, 14:08 Ja tam nie kalkulowałem tylko poszedłem na żywioł. Musze was pożegnać, bo zbliżają się Zebrzydowice i granica a nie chce wpędzić firme w koszty. Do nastepnego :) M Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Szczęście faceta 02.12.13, 14:12 Ja tam nie kalkulowałem tylko poszedłem na żywioł. Musze was pożegnać, bo zbliżają się Zebrzydowice i granica, a nie chcę wpędzić firme w koszty. Do nastepnego :) M Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Szczęście faceta 02.12.13, 14:31 marek.zak1 napisał: > Ja tam nie kalkulowałem tylko poszedłem na żywioł. > Musze was pożegnać, bo zbliżają się Zebrzydowice i granica, a nie chcę wpędzić > firme w koszty. > Do nastepnego :) > M A coż Ty tam robisz w cieszyńskim powiecie? A ja znalazłam zdjęcie Twojej żony w całej krasie, nieco wcześniej na blogu, bardzo miła blondynka w średnim wieku, uroda Twej żony również przebija z wnętrza... Zastanawiałam się, dlaczego tak denerwujące dla ogółu( dla mnie też) są opisy waszej małżeńskiej sielanki, myślę teraz, że to jednak jest kwestia zupełnie innego pokolenia, w pokoleniu moich rodziców też widuję takie silnie związane papużki-nierozłączki, czego czasem szczerze zazdroszczę. To jest ideał nieosiągalny, może ze względu na inne wychowanie, inną skalę potrzeb i oczekiwań od życia??? Miałam parę przykładów gloryfikowania swych partnerów na początku związków ( mojego pokolenia 40 latków) potem to się skończyło większym niż u innych rozczarowaniem. Trzeba umieć pięknie się łudzić, nie każdy to umie. Swoją drogą, szkoda że Twoja żona nie poszła pracować z dziećmi, byłaby pewnie ulubioną panią...szkoda, talent zakopany. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Szczęście faceta 02.12.13, 15:32 Też to widzę, o czym piszesz. Moim zdaniem to wynika z oczekiwań, znacznie bardziej rozbudowanych w młodszych pokoleniach (40 i w dół) oraz z takiego podejścia "jak się zepsuje, to wyrzucić i kupić nowe" - to podejście dotyczy tak rzeczy jak ludzi. Oczekiwania, które nie dopuszczają żadnych niedoskonałości. Myślę, że dawniej ludzie byli bardziej wyrozumiali dla wad potencjalnego partnera i partnerki. Teraz wady są niewybaczalne. Do tego infantylność. Z jednej strony ludzie wcześniej dojrzewają fizycznie, seksualnie, są bardziej , jak by to nazwać, "zepsuci", ale mentalnie są bardziej dziecinni ; stąd ich oczekiwania wobec zycia i innych ludzi sa nierzadko odrealnione, a ich wizja związku, małżeństwa, macierzyństwa, życia zawodowego po prostu bliższa bajki niż rzeczywistości. Stąd większe rozczarowanie, więcej niezadowolenia i frustracji. Odpowiedz Link
kag73 Re: Szczęście faceta 02.12.13, 15:36 mojemail3 napisała: Zastanawiałam się, dlaczego tak denerwujące dla ogółu( dla mnie też) są opisy waszej małżeńskiej sielanki, myślę teraz, że to jednak jest kwestia zupełnie innego pokolenia, w pokoleniu moich rodziców też widuję takie silnie związane papużki-nierozłączki, czego czasem szczerze zazdroszczę. To jest ideał nieosiągalny, może ze względu na inne wychowanie, inną skalę potrzeb i oczekiwań od życia???" Mnie osobiscie jego opisy w gole nie denerwuja. Wrecz przeciwnie mnie to cieszy, daje nadzieje, ze mozna w szczesciu i zadowoleniu przezyc z kims cale lata. Raczej pisanie/mowienie o tym jest nietypowe, bo zdarza sie rzadko, zwlaszcza w pewnym wieku, zwlaszcza u mezczyzn. Marek jest przekonany, ze wygral los na loterii, ozenila sie z nim naladniejsza dziewczyna w okolicy i do dzis to pamieta i sie z tego cieszy, ona nadal jest Naj. Czyz to nie jest piekne/budujace? I wydaje mi sie, ze to jest "ideal" osiagalny, skoro udalo sie Markowi, to znaczy, ze sie zdarza, moze uda sie i mnie!!! Dlaczego mowic ciagle tylko o tych nieudanych?? Jednak gdzies slyszalam, ze szczesliwych jest chyba tylko 10% malzenstw. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Szczęście faceta 02.12.13, 18:47 Przejeżdżałem pociagiem i juz dojechałem do Pardubic :). Zaraz kolacja. Niczego nie idealizuję, były konflikty i trudne dni. Ja jestem dosyć apodyktyczny, a i moja żona ma silny charakter. Moja żona pracowała a dziećmi w przedszkolu, ale gdy juz była trójka naszych - zaczęła pracować głównie z nimi za co jestem ja i moje dzieci bardzo wdzięczne. Pozdrawiam Odpowiedz Link
rekreativa Re: Szczęście faceta 02.12.13, 14:30 " Kochamy wtedy gdy nam się to z jakichś względów kalkuluje" Absolutnie nie tak. Jesteśmy razem, bo nam sie kalkuluje - w sensie, że decydujemy się być i żyć z jakąś osobą. Na samo powstawanie emocji w rodzaju zakochania, pożądania, przywiązania, sympatii nie mamy wpływu świadomego. Te uczucia, te emocje powstają w części mózgu niepodlegającej naszej woli. Tak samo jak strach czy złość - mozna kontrolować te emocje w sensie takim, że nie uciekam, choć czuję strach, albo nie biję na oślep, choć czuję złość, ale na samo pojawienie się tych emocji wpływu nie masz. Nie ma tak, że sobie zażądasz kochać i pożądać jakąś osobę i bach! siłą woli kochasz i pożądasz. Tak samo jak nie można w drugą stronę, nie da rady na zawołanie przestać być zakochanym czy przestać odczuwać pożądanie. Jak często ludzie się w kimś zakochują, pożądają, tęsknią, wariują, choć im sie w ogóle nie kalkuluje, albo wręcz przeciwnie: ewentualny związek oznaczałby znacznie więcej strat niż korzyści. To, co dzieje się u osób z tym słynnym syndromem sztokholmskim to też się odbywa poza świadomością i udziałem woli, więc używanie w kontekście emocji słowa "kalkulować", które zakłada świadomą umysłową operację jest bez sensu . Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 02.12.13, 14:38 Ale słowo kalkulacja w tym wypadku nie oznacza procesu świadomego. Oczywiście, że kalkulacja odbywa się na poziomie nieświadomym. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Szczęście faceta 02.12.13, 15:17 Kaiser, jeśli na nieświadomym, to nie kalkulacja, no. Nawet amerykańscy naukowcy nie wiedzą, co tam na tym nieświadomym poziomie w kwesti uczuć męsko-damskich się odbywa. To już prędzej takie obliczanie "co ja z tego będę mieć i czy nie doznam tu krzywdy" odbywa się nie w pełni świadomie. Ale uczucia to odrębny byt, zyjący własnym życiem. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 02.12.13, 15:38 rekreativa napisała: > Nawet amerykańscy naukowcy nie wiedzą, co tam na tym nieświadomym poziomie w kw > esti uczuć męsko-damskich się odbywa. A radzieccy naukowcy ? :) Powiem uczciwie, że zanim trafiłem na to forum miałem swoją wizję świata. Jak wspominałem jestem androgyniczny, moja psychika ma silnie kobiecy komponent, który umożliwia mi rodzaj wglądu czy symulacji jak mogłaby myśleć kobieta w danym wypadku. Mogę się z wami podzielić jak ja to "czuję", jak mi się wydawało, zanim poznałem podstawowe założenia psychoewo itd. Moje wewnętrzne przekonanie było takie, że bardzo ważny u faceta jest wygląd zewnętrzny. To taka biologiczna podstawa, przy czym miałem wrażenie, że jeśli facet jeszcze przy okazji jest rezolutny, bystry, wesoły, fajnie się z nim gada, ładnie się ubiera i pachnie, to jest to bardzo dobry kandydat do łóżka - i w takim wypadku nawet mężatka może na chwile zmrużyć oczy jak kocica i podumać jak by to było miło ;) Na dłużej najważniejszy - oprócz tego żeby pasował wygląd - jest porozumienie i charakter. Taki, żeby można było z nim całe noce przegadać i jeszcze przychodziłyby nowe tematy do rozmowy i nie byłoby nudno. Kasa ? Cóż. Dobrze by było. Nie musi urywać dupy w tej kwestii. Jako kobieta założyłbym, że gość byłby dobry, o ile nie trzymałby rąk przy dupie i nie miał żadnego celu w życie, albo pogrążał się w jakimś marazmie, narzekając na cały świat, bo takich nieudanych chujków nikt na dłuższą metę nie strawi, niezależnie od płci. i tyle :) Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 02.12.13, 15:44 A wielka kasa ? Na co bylaby mi jako kobiecie wielka kasa, jak maz by wygladal jak ropucha albo byl kompletnym idiota ? Niech by sobie te miliony zwinal w rulon i wsadzil w dupe :) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Szczęście faceta 02.12.13, 16:14 kaiser.blade napisał: (...)"jak maz by wygladal > jak ropucha albo byl kompletnym idiota ?" A tu znowu od skrajności w skrajność... Ropucha można by zdzierżyć, a może by się od pocałunków w księcia zamienił... Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 02.12.13, 16:22 Tak, rozumiem. Jesli bylby wspanialym, wartosciowym czlowiekiem, o swiatlym umysle i szerokich horyzontach. Wiem co masz na mysli, bylem kilka razy w ten sposob zafascynowany kobieta. Porozumienie na plaszczyznie duchowej i intelektualnej. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Szczęście faceta 02.12.13, 16:14 No to ja tak dokładnie myślę, a nawet według tego żyję. I mam udany związek od lat 10, z seksem, rozmowami i wzajemnym wsparciem. Acha, ja tez poznałam założenia psychoewo, tyle że nie potraktowałam ich jako prawdy objawionej, co i Tobie polecam. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 02.12.13, 16:44 To znaczy, ze ja tutaj jakies niesamowite pierdoly opowiadam ? Odpowiedz Link
rekreativa Re: Szczęście faceta 02.12.13, 18:25 Niesamowite? Nie przesadzajmy ;) Nie, po prostu psychoewo w wersji forumowej, sprowadzone do kilku sloganów, jak to faceci chcą ruchać wszystko dookoła, a baby łypią na zasoby (rozumiane zawsze, bóg raczy wiedzieć, dlaczego, jako dobra materialne) zamienia się w dość żałosną parodię samego siebie i zasługuje co najwyżej na obśmianie. Co więcej, tutejsi wyznawcy tej teorii w ogóle nie dopuszczają dyskusji. Jakąkolwiek próbę podważania założeń psychoewo kwitują niewybrednym sprowadzeniem niedoszłej dyskutantki bądź dyskutanta do kretyna , który "zaprzecza rzeczywistości" . Także wiesz... Odpowiedz Link
rekreativa Re: Szczęście faceta 02.12.13, 18:41 E tam. Ja już o pewnych rzeczach rozmawiam wyłącznie na prv, jeśli dyskutant wykazuje wolę słuchania drugiej strony i ma jako taką wiedzę na temat. Szkoda czasu na przelewanie z pustego w próżne... Lepiej poćwiczyć, co własnie mam zamiar zrobić. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Szczęście faceta 02.12.13, 18:37 rekreativa napisała: >>(...)"Jakąkolwiek próbę podważania założeń psychoewo kwitują niewybrednym sprowadzeniem niedoszłej dyskutantki bądź dyskutanta do kretyna , który "zaprzecza rzeczywistości" << I tworzy "życzeniową rzeczywistość" ;-) Tudzież nauki przyrodnicze i społeczne oraz żałosne przesłanki etyczne nie mają najmniejszego znaczenia wobec forumowej paranoi zwanej "psychewo"... Odpowiedz Link
kag73 Re: Szczęście faceta 02.12.13, 18:40 A prawda jest taka, ze gdyby Kaiser mial seks w malzenskim lozku w ogole nie zastanawial by sie nad kasa/zasobami/bzykaniem ciagle to nowych i jedrnych i tak dalej. I o to sie wszystko rozbija. Odpowiedz Link
bigbadpig Re: Szczęście faceta 02.12.13, 17:02 > ie potraktowałam ich jako > prawdy objawionej, co i Tobie polecam. Mężczyznom dużo trudniej tak się z gracją zdystansować. Jakoś to palące pragnieni je...nia naokoło trzeba sobie wytłumaczyć. Spośród dwóch najbardziej popularnych koncepcji - psychoewo albo dyjabeł, ta pierwsza wydaje się być lepszym strzałem. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 02.12.13, 17:08 A moze kobiety tez chca wszystko dookola posuwac, tylko im glupio sie przyznac ? :) Odpowiedz Link
bigbadpig Re: Szczęście faceta 02.12.13, 17:47 Część chce na pewno, a są takie które to realizują. Nie chciałbym jednak oddawać się dyskusji o tym kto co i ile. Staram się zwrócić uwagę, że z psychoewo jest podobnie jak z teorią ewolucji w ogólności - wiele wyjaśnia, pokrywa się z obserwacjami i po prostu nie ma, w moim odczuciu, godnej konkurencji. Nie ma więc sensu ich deprecjonować. Święcąca triumfy w XIX psychologia jako nauka o wewnętrznych mechanizmach którymi jesteśmy naszpikowani miała licznych wrogów, którzy obawiali się jej postulatów jako redukujących "duchową wolną wolę". Teraz wydaje się, że z troski o zakres tej wolności, skuteczniejsze jest raczej poznawać te mechanizmy, a ich kontestowanie więzi tylko w idealistycznej ułudzie i faktycznie zakres wolności ogranicza. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Szczęście faceta 02.12.13, 18:03 " po prostu nie ma, w moim odczuciu, godn > ej konkurencji. Nie ma więc sensu ich deprecjonować." Ponieważ Tobie pasują wyjaśnienia psychoewo, to nie ma sensu ich deprecjonować? Odpowiedz Link
bigbadpig Re: Szczęście faceta 02.12.13, 18:37 Staram się zwrócić uwagę, że z psychoewo jest W MOIM ODCZUCIU podobnie jak z teorią ewolucji w ogólności - W MOIM ODCZUCIU wiele wyjaśnia, pokrywa się z obserwacjami i po prostu nie ma, W MOIM ODCZUCIU, godnej konkurencji. Nie ma więc, W MOIM ODCZUCIU, sensu ich deprecjonować. Tak chciałem się wyurazić tylko mi się przez nieuwagę za mało napisało "W MOIM ODCZUCIU" :P Odpowiedz Link
rekreativa Re: Szczęście faceta 02.12.13, 18:44 Acha, dobrze, rozumiem. W moim odczuciu psychoewo ma wiele słabych punktów i dlatego, w moim odczuciu mozna je jak najbardziej deprecjonować. Odpowiedz Link
3rd_sin Re: Szczęście faceta 02.12.13, 18:46 kaiser.blade napisał: > A moze kobiety tez chca wszystko dookola posuwac, tylko im glupio sie przyznac > ? :) No właśnie :) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Szczęście faceta 02.12.13, 12:08 I do tego zawsze się powołuje na bajkowe skrajności: albo paskudni fizycznie bogacze, albo piękni biedacy. Tymczasem większości ludzi do szczęścia wystarczy średniość. Choćby tu na forum: czy jest jakiś bogacz? Nie ma. Są średnio zarabiający faceci, a mimo to zadowoleni ze swoich związków i pożycia w sypialni. I tylko jeden jedyny kaiser to ten biedak bez perspektyw... ech. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 02.12.13, 12:17 rekreativa napisała: > I do tego zawsze się powołuje na bajkowe skrajności: albo paskudni fizycznie bo > gacze, albo piękni biedacy. > Tymczasem większości ludzi do szczęścia wystarczy średniość. > Choćby tu na forum: czy jest jakiś bogacz? Nie ma. Są średnio zarabiający facec > i, a mimo to zadowoleni ze swoich związków i pożycia w sypialni. > I tylko jeden jedyny kaiser to ten biedak bez perspektyw... ech. Śmiej się, śmiej. Ja nie tylko jestem w skomplikowanej sytuacji finansowej, ale przede wszystkim nie jestem bardzo atrakcyjny fizycznie, stąd nie można używać w stosunku do mnie tego porównania. A perspektyw nie mam, to fakt niezaprzeczalny. Nie rozumiem ironii, akurat faceci na forum są grubo powyżej przeciętnej jeśli chodzi o zarabianie. Odwołujcie się do przeciętnej z danych GUS, a nie przeciętnej wyimaginowanej, na zasadzie "ja tak zarabiam, moi znajomi tak zarabiają - to pewnie wszyscy tak zarabiają". Odpowiedz Link
kag73 Re: Szczęście faceta 02.12.13, 12:28 Kaiser, rzecz jest bardzo protsa. Prawie wszyscy tutaj(tak mysle) zaczynali od zera, tak mniej wiecej. Czyli mieli mniej wiecej rowne szanse, inni moze wieksze, bo byli atrakcyjni fizycznie, chociaz niekoniecznie, bo wiekszosc wiazala sie z milosci. Rozica jest taka, ze niektorzy mieli po prostu wiecej szczescia niz Ty, dokonali lepszego wyboru albo tez wygrali lepiej na loterii, bo malzenstwo to loteria i nigdy do konca nie wiadomo co sie wydarzy i jak sie potoczy. Tobie sie trafila zimna ryba, inni mieli/maja wiecej szczescia i tyle, dlatego oni ciesza sie z rodziny, bo u nich cala reszta(seks z zona tez) gra. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 02.12.13, 12:34 kag73 napisała: > Tobie sie trafila zimna ryba, inni mieli/maja wiecej szczescia i tyle, dlatego oni > ciesza sie z rodziny, bo u nich cala reszta(seks z zona tez) gra. A to też nieprawda, bo niby zimnej rybie trafiłem się ja - i ona tym samym przegrała razem ze mną. Kto wie - może w ramionach innego faceta ona byłaby gorącą kobietą, uwielbiającą seks ? Skąd mogę to wiedzieć ? Jeśli próbuję być obiektywny, to do końca, nie wyłączając siebie. Odpowiedz Link
szopen_cn Re: Szczęście faceta 03.12.13, 05:40 kag73 napisała: > Kaiser, rzecz jest bardzo protsa. Prawie wszyscy tutaj(tak mysle) zaczynali od > zera, tak mniej wiecej. Czyli mieli mniej wiecej rowne szanse, inni moze wieksz > e, bo byli atrakcyjni fizycznie, chociaz niekoniecznie, bo wiekszosc wiazala si > e z milosci. Rozica jest taka, ze niektorzy mieli po prostu wiecej szczescia ni > z Ty, dokonali lepszego wyboru albo tez wygrali lepiej na loterii, bo malzenstw > o to loteria i nigdy do konca nie wiadomo co sie wydarzy i jak sie potoczy. Tob > ie sie trafila zimna ryba, inni mieli/maja wiecej szczescia i tyle, dlatego oni > ciesza sie z rodziny, bo u nich cala reszta(seks z zona tez) gra. Bardzo dobrze napisane. Z wyjatkiem tego o atrakcyjnosci fizycznej bo jakos nie wyglada mi na to by to byl bardzo istotny czynnik w kwesti zadowolenia z zycia czy ogolnego powodzenia. To, ze w zyciu trzeba miec troche szczescia to tez fakt z ktorym chyba nie mozna dyskutowac. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 03.12.13, 07:56 Im wiekszy sukces w zyciu osiagasz, tym silniejsze masz poczucie sprawczosci i decyzyjnosci :) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Szczęście faceta 03.12.13, 15:05 A może jest odwrotnie? Wiara czyni cuda, a wiara w siebie jest podstawą sukcesu. Jak nie wierzysz w siebie i w to, co robisz to wyniku nie będzie. Odpowiedz Link
szopen_cn Re: Szczęście faceta 03.12.13, 23:20 kaiser.blade napisał: > Im wiekszy sukces w zyciu osiagasz, tym silniejsze masz poczucie sprawczosci i > decyzyjnosci :) Sukces jest wynikiem polaczenia szczescia i pewnej osobistej odwagi w zyciu. Jesli pojawi sie okazja by cos zrobic (szczescie) i dana osoba zdecyduje sie podjac ryzyko i zrobic to cos ma szanse na sukces. Jesli patrzac na kazda okazje w zyciu czlowiek trzesie sie ze strachu, bo "I tak sie nie uda" i nic nie robi to ma brak sukcesu zagwarantowany. Troche podobnie wyglada to w sytuacji kiedy sprawy potocza sie kiepsko, cos sie w zyciu posypie i wtedy tez potrzeba troche odwagi by znalezc wyjscie z sytuacji. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Szczęście faceta 03.12.13, 23:42 szopen_cn napisał: > Troche podobnie wyglada to w sytuacji kiedy sprawy potocza sie kiepsko, cos sie > w zyciu posypie i wtedy tez potrzeba troche odwagi by znalezc wyjscie z sytuac > ji. Mnie ujęła niezwykle dewiza życiowa profesora Bartoszewskiego: " Z umiarkowanym optymizmem.Z umiarkowanym!" Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 04.12.13, 10:14 mojemail3 napisała: > Mnie ujęła niezwykle dewiza życiowa profesora Bartoszewskiego: > " Z umiarkowanym optymizmem.Z umiarkowanym!" Odnośnie dawania dobrych życiowych rad. Z serii "Kubusiowe opowieści o przyjaźni" :D cmentarium.sowa.website.pl/Varia/Lem01.html Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Szczęście faceta 04.12.13, 10:43 kaiser.blade napisał: > Odnośnie dawania dobrych życiowych rad. > Z serii "Kubusiowe opowieści o przyjaźni" :D > > cmentarium.sowa.website.pl/Varia/Lem01.html Jestem przy drugiej kawie, ale nie mogę pojąć o co lata,czy ja Ci daję życiowe rady? Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 04.12.13, 10:52 mojemail3 napisała: > Jestem przy drugiej kawie, ale nie mogę pojąć o co lata,czy ja Ci daję życiowe > rady? A dlaczego tak osobiście to potraktowałaś Mojemail ? ;) Wkleiłem żartobliwą historyjkę Lema, która od lat bawi mnie do łez. To raczej ja mógłbym utożsamić się z elektroprzyjacielem - Wuchem. Mam lekko autoironiczne refleksje czytając to opowiadanko, ale myślałem że rozbawi również forumowiczów. Nie wydaje mi się, żebyś miała cokolwiek wspólnego z głównym przesłaniem opowiadania Lema, wkleiłem linka na zasadzie niezobowiązującego wtrętu do dyskusji. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 04.12.13, 10:54 Może niepotrzebnie pociągnąłem to za cytatem z Bartoszewskiego, miało to na celu kontynuację myśli o różnych życiowych filozofiach - optymizmie, defetyzmie, racjonalności... Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Szczęście faceta 04.12.13, 11:10 Filozofia filozofią, cele celami, ale przecież jedna z dziewczyn Ci napisała, że chciałbyś być bardzo bogaty i zwyczajnie bzykać wiele panienek. Tego nie masz, i nie zapowiada sie, że będziesz miał i to Cię frustruje. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 04.12.13, 11:41 marek.zak1 napisał: > Filozofia filozofią, cele celami, ale przecież jedna z dziewczyn Ci napisała, ż > e chciałbyś być bardzo bogaty i zwyczajnie bzykać wiele panienek. Tego nie masz > , i nie zapowiada sie, że będziesz miał i to Cię frustruje. :)))))))))) No jasne, zgoliłbym sobie bańkę na zero, jeździł lambo ze złotą kietą na szyi, napakował się na sterydach i kupił mojej blondynce blacharze yorka :D www.youtube.com/watch?v=tYGgNQj8FVc Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Szczęście faceta 04.12.13, 10:37 szopen_cn napisał: > Sukces jest wynikiem polaczenia szczescia i pewnej osobistej odwagi w zyciu. > > Jesli pojawi sie okazja by cos zrobic (szczescie) i dana osoba zdecyduje sie po > djac ryzyko i zrobic to cos ma szanse na sukces. > > Jesli patrzac na kazda okazje w zyciu czlowiek trzesie sie ze strachu, bo "I ta > k sie nie uda" i nic nie robi to ma brak sukcesu zagwarantowany. > > Troche podobnie wyglada to w sytuacji kiedy sprawy potocza sie kiepsko, cos sie > w zyciu posypie i wtedy tez potrzeba troche odwagi by znalezc wyjscie z sytuac > ji. Szopen, to nie jest do końca tak jak mówisz. Są sprawy które da się przeskoczyć i takich których przeskoczyć się nie da. Klucz do sukcesu niewątpliwie leży po stronie odwagi, ale i rozumu. Czyli, że działanie jest bardzo ważne, ale przede wszystkim działanie racjonalne. Jeśli np. mając lat 30 stwierdzę, że źródłem moich wszystkich życiowych nieszczęść jest niewystarczający wzrost, to w zasadzie mogę sobie od razu pierdolnąć w czaszkę, bo to jest coś na co nie mam wpływu. Jeśli czegoś nie można zmienić, to trzeba to obejść, zrekompensować, znaleźć inne rozwiązanie lub włożyć więcej wysiłku tam, gdzie innym wystarczyło go mniej. Plan powinien być ambitny, ale realny. Według mnie źródłem problemów wielu ludzi jest stawianie sobie celów nierealnych, zbyt ambitnych, bądź też nie podejmowanie działań wcale, zakładając, że nie są w stanie zmienić niczego. Są też na drugiej stronie ludzie, których cele i ambicje są na poziomie wegetacji, zadowalają się pierwszym z brzegu rozwiązaniem, paraliżowani przez przemożne pragnienie bezpieczeństwa przestają działać po zaspokojeniu zupełnie podstawowych potrzeb. Trzeba umieć wypośrodkować, ważyć zamiary na siły, ale i roztropnie oceniać swoje siły. To nie jest łatwe, ale osiągalne. Grunt to bardzo dokładnie przeprowadzić rekonesans i ocenić swoje możliwości oraz wyznaczyć rozsądnie cele. Gdyby tylko odwaga miała znaczenie, to Polacy wygraliby wszystkie powstania :) A, jak pokazuje historia, prawidłowość była raczej odwrotna. "Cóż to jest ta wasza Armia Krajowa? Co to za armia bez artylerii, bez czołgów, bez lotnictwa? Nawet broni ręcznej nie ma dosyć… To są drobne oddziałki partyzanckie, a nie regularna siła zbrojna. Słyszę, że rząd polski polecił tym oddziałom wypędzić Niemców z Warszawy. Nie rozumiem, jak to zrobią, bo przecież nie mają na to siły. " Józef Stalin. Odpowiedz Link
szopen_cn Re: Szczęście faceta 05.12.13, 05:20 kaiser.blade napisał: > Szopen, to nie jest do końca tak jak mówisz. Są sprawy które da się przeskoczyć > i takich których przeskoczyć się nie da. Ja mysle, ze jest dokladnie tak jak napisalem jesli chodzi o osiagniecie sukcesu w zyciu. Jesli jest cos, czego nie da sie przeskoczyc w danym momencie to nalezy poszukac innej drogi lub poczekac az pojawi sie inna okazja. > Jeśli np. mając lat 30 stwierdzę, że źródłem moich wszystkich życiowych nieszcz > ęść jest niewystarczający wzrost, to w zasadzie mogę sobie od razu pierdolnąć w > czaszkę, bo to jest coś na co nie mam wpływu. To akurat nie ma nic wspolnego z dyskutowana kwestia szczescia/okazji i korzystania z nich lub nie. Kazdy, kto stwierdzi, ze jest jesynym powodem niepowodzen w zyciu jest wzrost, atrakcyjnosc, ilosc wlosow na glowi, odstajace uszy, male/duze cycki czy zlamany nos szuka po prostu wymowek i usprawiedliwien (nawet jesli wszystkie te "nieszczescia" dotykaja ta osobe jednoczesnie). > Plan powinien być ambitny, ale realny. > Według mnie źródłem problemów wielu ludzi jest stawianie sobie celów nierealnyc > h, zbyt ambitnych, bądź też nie podejmowanie działań wcale, zakładając, że nie > są w stanie zmienić niczego. Są też na drugiej stronie ludzie, których cele i a > mbicje są na poziomie wegetacji, zadowalają się pierwszym z brzegu rozwiązaniem > , paraliżowani przez przemożne pragnienie bezpieczeństwa przestają działać po z > aspokojeniu zupełnie podstawowych potrzeb. > Trzeba umieć wypośrodkować, ważyć zamiary na siły, ale i roztropnie oceniać swo > je siły. To nie jest łatwe, ale osiągalne. Grunt to bardzo dokładnie przeprowad > zić rekonesans i ocenić swoje możliwości oraz wyznaczyć rozsądnie cele. Tu moim zdaniem bardzo sie mylisz. Ten swiat, w ktorym mozna bylo sobie dokladnie i racjonalnie zaplanowac przyszlosc, a potem trzymac sie planu i osiagnac sukces przestal istniec dosc dawno temu. I juz nie wroci. Sa moze nieliczne wyjatki, ludzie, ktorzy misternie sobie wszystko zaplanowali, plan zrealizowali i osiagneli sukces ale to bardzo znikomy procent. Dzisiaj aby sobie w zyciu poradzic trzeba umiec sie dostosowac do bardzo szybko zmieniajacej sie sytuacji w zyciu i ciagle czesto zmieniac plany korzystajac z okazji, ktore los przynosi. I byc w stanie po upadkach (krore wielokrotnie sie zdarza) wstac, otrzepac pyl ze spodni i dalej probowac cos w zyciu zrobic. Z takim podejsciem szanse na osiagniecie sukcesu w zyciu rosna bardzo. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Szczęście faceta 05.12.13, 18:07 szopen_cn napisał: (...)"Ja mysle, ze jest dokladnie tak jak napisalem jesli chodzi o osiagniecie sukcesu w zyciu. Jesli jest cos, czego nie da sie przeskoczyc w danym momencie to nalezy poszukac innej drogi lub poczekac az pojawi sie inna okazja(...)" Też tak myślę,a nawet sprawdziłam w praktyce. Teraz tylko żałuję,że za długo upierałam się przy pierwotnym planie, zamiast przejść do planu B, który okazał się strzałem w 10 :-) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Szczęście faceta 05.12.13, 18:19 Wazne co napisałes o umiejętnoąści podnoszenia sie ;po porażce. Dl aczłowieka, ktory uprawiał sport jest to duzo łatwiejsze, gdyż wie, że porazki sa częścia życia. Zapytano Radwańską po porazce na Olimpiadzie z (piekną)Julia Georges: czy pani boleje?. Nie-odpowiedziała- za 3 tygodnkie są US Open i juz o nich myslę. W Polsce rozpetała się burza. Jak to,. przegrała i nie dramatyzuje? Odpowiedz Link
zawle Re: Szczęście faceta 05.12.13, 20:47 Ja nie miałam w życiu żadnej porażki. Co to właściwie znaczy? Odpowiedz Link
rekreativa Re: Szczęście faceta 05.12.13, 20:55 Ha, słuszne pytanie, bo czy w sprawach zyciowych w ogóle można mówić o porażce? W takim sportowym sensie - jako przegranej? Czy jeśli ja się zakocham w kimś bez wzajemności i dostanę kosza, to poniosłam porażkę? Jeśli pójdę na rozmowę w sprawie pracy wraz z 30 innymi osobami i wybiorą kogos innego, to przegrałam? Moim zdaniem to dosyć dołujące myślenie - ocenianie wszystkiego w życiu w ramach "wygrana - klęska". Odpowiedz Link
zawle Re: Szczęście faceta 05.12.13, 20:58 rekreativa napisała: > Ha, słuszne pytanie, bo czy w sprawach zyciowych w ogóle można mówić o porażce? > W takim sportowym sensie - jako przegranej? > Czy jeśli ja się zakocham w kimś bez wzajemności i dostanę kosza, to poniosłam > porażkę? > Jeśli pójdę na rozmowę w sprawie pracy wraz z 30 innymi osobami i wybiorą kogos > innego, to przegrałam? > Moim zdaniem to dosyć dołujące myślenie - ocenianie wszystkiego w życiu w ramac > h "wygrana - klęska". Ja wiem że to zabrzmi nieprawdziwie....ale tak dostałam w dupsko że odbywam podróż przez życie. To ciekawa podróż.... Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Szczęście faceta 05.12.13, 21:24 Jesli mam cel, zależy mi na nim i go nie osiągam jest to porażka, przynajmniej wg mojego prostego rozumowania. Odpowiedz Link
zawle Re: Szczęście faceta 05.12.13, 21:37 marek.zak1 napisał: > Jesli mam cel, zależy mi na nim i go nie osiągam jest to porażka, przynajmniej > wg mojego prostego rozumowania. Jakie to są cele? Te zależne ode mnie....jak się postaram..osiągnę. Jak się nie postaram, widać nie był ważny. Te niezależne ode mnie...jak się uda..fajnie, jak się nie uda...widać tak miało być. Czasami los płata nam figla. Jako ateistka powiem że za rogiem czeka coś dla mnie lepszego, skoro to nie było mi pisane. Ja nic nie muszę. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Szczęście faceta 05.12.13, 21:53 No tak, ale ja , jako prosty facet, wolę, jak mi sie coś uda, aniżeli odwrotnie, jak mam wiecej radości niż zmartwień i jak mam więcej pieniędzy niz długów i jak mnie kobieta, na której mi zależy, kocha , a nie zdradza. Odpowiedz Link
zawle Re: Szczęście faceta 05.12.13, 22:12 marek.zak1 napisał: > No tak, ale ja , jako prosty facet, wolę, jak mi sie coś uda, aniżeli odwrotni > e, jak mam wiecej radości niż zmartwień i jak mam więcej pieniędzy niz długów i > jak mnie kobieta, na której mi zależy, kocha , a nie zdradza. Ja jako prosta kobieta wolę gdy udają mi się tylko te rzeczy które są dla mnie dobre, trudności mnie motywują do działania i wieją świeżością, żyję za to co mam, nie wyobrażam sobie życia z jednym facetem:) Ale może mnie przed 70 życie zaskoczy;) Odpowiedz Link
zawle Re: Szczęście faceta 03.12.13, 15:51 > kag73 napisała: > > > Kaiser, rzecz jest bardzo protsa. Prawie wszyscy tutaj(tak mysle) zaczyna > li od > > zera, tak mniej wiecej. Czyli mieli mniej wiecej rowne szanse, inni moze > wieksz > > e, bo byli atrakcyjni fizycznie, chociaz niekoniecznie, bo wiekszosc wia > zala si > > e z milosci. Rozica jest taka, ze niektorzy mieli po prostu wiecej szcze > scia ni > > z Ty, dokonali lepszego wyboru albo tez wygrali lepiej na loterii, bo ma > lzenstw > > o to loteria i nigdy do konca nie wiadomo co sie wydarzy i jak sie potoc > zy. Tob > > ie sie trafila zimna ryba, inni mieli/maja wiecej szczescia i tyle, dlat > ego oni > > ciesza sie z rodzino y, bo u nich cala reszta(seks z zona tez) gra. cała prawda o pierwszych, czy też młodzieńczych związkach. Jednak Ci, którym się nie udało trafić dobrze/znudzili się swoją połową/rozczarowało ich stadło małżeńskie nie są już tymi samymi ludźmi. Poznali życie, jego mechanizmy i teraz mają inne wymagania/potrzeby/pragnienia. Świat nie stoi już otworem, nie ma całego życia przed sobą, już wiadomo że nie wszystko jest do pokonania. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Szczęście faceta 02.12.13, 12:57 "Ja nie tylko jestem w skomplikowanej sytuacji finansowej, ale > przede wszystkim nie jestem bardzo atrakcyjny fizycznie," No patrz, to tak jak 95% facetów i babek - tyle NIE JEST bardzo atrakcyjna fizycznie. Na szczęście nie trzeba być "bardzo", żeby mieć powodzenie. " A perspektyw nie mam, to fakt niezaprzecza > lny" Straciłeś obie ręce? Planujesz w najbliższym czasie lobotomię? Jesteś śmiertelnie chory i zostało Ci dwa miesiące życia? "akurat faceci na forum są grubo powyżej przeciętnej j > eśli chodzi o zarabianie." Skąd wiesz? Masz dostęp do ich kont? Czy sądzisz tylko po zawodach? (choć ja nie wiem, kto się czym zajmuje na tym forum, oprócz marka, Ty wiesz?) "Odwołujcie się do przeciętnej z danych GUS" Nie bardzo rozumiem, jaki jest sens odwoływać się tej średniej krajowej, która nie odzwierciedla faktycznych zarobków i poziomu zycia, jaki z tych zarobków można mieć. Np. w moim województwie średnia jest kilkaset złotych niższa od krajowej - czy to znaczy, że w lubelskim żyją same kaisery na bezseksiu? Odpowiedz Link
kaiser.blade Jeszcze odnośnie szczęścia. 04.12.13, 11:09 marek.zak1 napisał: > W drodze do kamienia filozoficznego następujaca definicja szczęścia faceta: > > Kobieta cię kocha, kocha się z tobą kochać i ty jesteś szczęśliwy. That’s > all. Marku, zastanawiałem się z tym co napisałeś. Doszedłem do wniosku, że kardynalnie się z tym nie zgadzam. Powodów jest kilka. Zauważ, że można by tutaj napisać odwrotną tezę, np. o szczęściu kobiety: "Mężczyzna cię kocha, kocha się z tobą kochać i ty jesteś szczęśliwa. That’s all." Czy są takie kobiety ? Otóż są, jest ich wcale niemało. I teraz dlaczego się z tym nie zgadzam ? Otóż - przyjmując taką filozofię życiową stawiamy się w pozycji petenta. Psychologiczny punkt kontroli przerzucamy na zewnątrz. Musimy bezustannie zabiegać o uwagę drugiej osoby, uzależniamy swoje życiowe szczęście od jej widzimisię. Prowadzi to do tego, że odgrywamy przed drugą osobą jakiś niekończący się spektakl, jak małpa w cyrku, zabiegając o jej uznanie. Czyli, że to jej ocena ma być jedyna i wiążąca ? Taki model grzecznego/niegrzecznego dziecka, które zasługuje bądź nie na otrzymanie psychologicznego cukierka. W praktyce - przekazanie lejców w związku drugiej osobie, bo nie ważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy ;) To ja już wolę to co napisała Zawle - "Mężczyzna nie jest mi potrzebny do szczęścia". Może dałoby się to powtórzyć w drugą stronę ? "Kobieta nie jest mi potrzebna do szczęścia" ? Chociaż wolałbym zamiast "potrzebna" użyć słowa "niezbędna". Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 04.12.13, 11:16 Kaiserze, wierxz mi, nie byłem i nie jestem na pozycji petenta. W związku jak sam napisałes, istnieje pewna walka/rywalizacja o strefę wpływów a uczucie nie oznacza poddańczości. Odwrotnie, jak Ci napisałem, wewnętrzna pewnośc siebie powoduje, że nie trzeba bez przerwy udowadniać, że jest się Bóg wie kim, gdyz druga strona, zwłaszcza kobiety, natychmiast intuicyjnie wyczuwają slabośc faceta. To jest tak, że jeśli grasz dobrze w tenisa, nie musisz mieć najnowszej kolekcji i najnowszego modelu rakiety, bo wejdziesz na kort i wszyscy od razu widzą, że grasz dobrze. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 04.12.13, 11:29 Czyli, że nie schemat zabiegania o miłość, ale jej wywalczenie. Miłość to wojna ? Czyli w gruncie rzeczy ukryta agresja i chęć podporządkowania sobie kobiety. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 04.12.13, 12:00 Stosunki kobieta-mężczyzna są wielowymiarowe i nie sposób ich opisać w prosty, jednowymiarowy sposób, w jaki się starasz. Żona jest częścią mnie, więc nie chodzi o walkę, a o współistnienie, wzajemne dostarczanie sobie radości i wzajemne dawanie. Z drugiej strony zawsze tam, gdzie jest dwoje (i więcej) ludzi jest rywalizacja. Tam gdzie dwóch żołnierzy, zawsze jeden jest dowodcą. Sam napisałeś, że jak kobieta tę walkę wygrywa - pogardza swoim facetem. Nie wiem, czy tak jest, ale przegrany facet wiele traci, gdyz kobieta nie jest zadowolona, że zwiazała sie ze słabszym od siebie partnerem. Jeszcze z innej strony kobietę trzeba czymś ująć, czymś zaimponować i na pewno nie jest to agresja. Jeszcze z kolejnej trzeba starać się zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa, także finansowego. Wspólna bieda nie łączy. Tak więc miłość to nie wojna, ani agresja, ani chęć podporządkowania, jak piszesz, ani też zabieganie, natomiast juz w zwiazku, należy sie starać, bo najwiekszym wrogiem małżeństwa jest poczucue, że oto złowiło się drugą osobę i starania można zakończyć. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 04.12.13, 11:44 O, a z tym to ja się całkowicie zgadzam. Zawsze mnie irytują kwestie męskie w filmach romantycznych: "ja cie uszczęśliwię", "to przy mnie będziesz szczęśliwa"... To jest bardzo niedobry pomysł, by samego siebie stawiać w roli zapewniacza cudzej szczęśliwości, albo oczekiwać od innych, by Tobie to poczucie szczęścia zapewniali. Cały myk polega na tym, by poczucie szczęście uniezależnić od okoliczności zewnętrznych - tylko wtedy bowiem można być szczęśliwym naprawdę. I uzmysłowić sobie, że poczucie szczęscia (zadowolenia z życia, mówiąc mniej patetycznie) lub nieszczęścia wynika głównie z osobistego podejścia do tegoż życia i jego zdarzeń, a nie z samych zdarzeń bądź ich braku. Są ludzie, którzy zawsze czują się nieszczęśliwi, bo taki mają konstrukt psychiczny. Najpierw szczęścia upatrują w dobrej pracy na przykład, a kiedy ją znajdą, to nagle się okazuje, że teraz już tylko im brakuje partnera/dziecka/mieszkania w dobrej dzielnicy/podróży do Chin/powiększenia cycków/zaliczenia gorącej koleżanki z pracy itd. itp. Jeśli ktoś da się nabrać na ten idiotyzm, że może drugiej osobie zapewnić szczęście i trafi na takiego wiecznie nieszczęśliwego, do szczęścia niezdolnego, to biedak/biedaczka może się zaj...ć, a szczęście nie przybliży się ani na krok. Dlatego panowie powinni uważać na panie, które słodko pytają: "Kochanie, ale uczynisz mnie szczęśliwą?" bo w przyszłości każdą swoją najmniejszą chandrę taka pani będzie zwalała na tego pana. A panie powinny unikać zapewniaczy szczęścia, bo oni z kolei mają tendencje do poczucia winy i brania każdej najmniejszej chandry pani jako dowodu na własną niemoc uczynienia pani szczęśliwą. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 07.12.13, 20:04 rekreativa napisała > Cały myk polega na tym, by poczucie szczęście uniezależnić od okoliczności zewn > ętrznych - tylko wtedy bowiem można być szczęśliwym naprawdę. > I uzmysłowić sobie, że poczucie szczęscia (zadowolenia z życia, mówiąc mniej pa > tetycznie) lub nieszczęścia wynika głównie z osobistego podejścia do tegoż życi > a i jego zdarzeń, a nie z samych zdarzeń bądź ich braku. To bardzo ciekawie napisane, zrozumiale ale ja nie umiem tego wcielic w zycie, chocby to bylo korzystne. Wg mnie zycie musi byc dobre zeby czuc sie szczesliwym, w przeciwnym wypadku kazdy moglby byc szczesliwy, zawsze. Nie umiem przeskoczyc warunkow zewnetrznych. Odpowiedz Link
zawle Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 07.12.13, 20:15 hello-kitty2 napisała: > rekreativa napisała > > > Cały myk polega na tym, by poczucie szczęście uniezależnić od okolicznośc > i zewn > > ętrznych - tylko wtedy bowiem można być szczęśliwym naprawdę. > > I uzmysłowić sobie, że poczucie szczęscia (zadowolenia z życia, mówiąc mn > iej pa > > tetycznie) lub nieszczęścia wynika głównie z osobistego podejścia do tego > ż życi > > a i jego zdarzeń, a nie z samych zdarzeń bądź ich braku. > > To bardzo ciekawie napisane, zrozumiale ale ja nie umiem tego wcielic w zycie, > chocby to bylo korzystne. Wg mnie zycie musi byc dobre zeby czuc sie szczesliwy > m, w przeciwnym wypadku kazdy moglby byc szczesliwy, zawsze. Nie umiem przeskoc > zyc warunkow zewnetrznych. chyba nie chodzi o ciągłe poczucie szczęścia w dosłownym rozumiem....euforia, banan. Raczej o wewnętrzną zgodę. Ja to tak rozumiem. Ale my nazywamy szczęściem te krótkie, emocjonujące i grające na wysokich tonach ułamki. Te są zależne również od czynników zewnętrznych. Bo albo spotkasz to rozkwitające drzewo, albo nie. Albo wygrasz ten milion, albo nie. Problem zaczyna się wtedy gdy w środku masz tak czarną dupę, że pochłania dobre, zewnętrzne chwile. To jest równowaga. Ja jednak z rozkoszą wspominam okresy manii, mogę nawet znieść depę. Ilekroć chcę być sobą, wysyłają mnie do terapeuty:))))) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 07.12.13, 20:29 " chyba nie chodzi o ciągłe poczucie szczęścia w dosłownym rozumiem....euforia, > banan. Raczej o wewnętrzną zgodę. " O, o, właśnie w tym sensie. Takie podejście życiowe, że skoro już się coś wydarzyło, to jak najszybciej przyjąć to do wiadomości i spróbować obrócić sytuację na swoją korzyść, bądź po prostu znaleźc w niej jakies plusy - a jak się nie da, to przestać o czymś, czego nie da rady zmienić, rozmyślać i rozkminiać, tylko zająć się czym innym. To także umiejętność cieszenia się z małych rzeczy - wiem, banał, ale zajebiście skuteczny. Usiąść rano z kawą, smakować ją, usmiechnąć się, że taka dobra kawka, zagadać z sąsiadką w drodze do pracy, popatrzeć na wróble, takie tam pierdoły, które naprawdę potrafią poprawić humor i zrozumieć, że to życie wcale nie jest przecież ani takie złe, ani brzydkie. To jest ta filozofia jak z kawału o butelce - pesymista widzi do połowy pustą, a optymista pełną. Fakt jest taki, że w buetelce znajduje się jakaś ilość płynu, ale jak na to spojrzymy, to już od naszego nastawienia zależy. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 07.12.13, 20:36 Rano kawa, jak wiesz, że facet Cie kocha jest zajebista, jak Cię zdradza - rzygać sie po niej chce. Tak więc warunki zewnetrzne są ważne, ale bardziej te osobiste. Sowa tez tak uważa :). zakbajka.blog.onet.pl/2013/12/07/rownouprawnienie-to-fikcja/ Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 07.12.13, 20:55 rekreativa napisała: > O, o, właśnie w tym sensie. Takie podejście życiowe, że skoro już się coś wydar > zyło, to jak najszybciej przyjąć to do wiadomości i spróbować obrócić sytuację > na swoją korzyść, bądź po prostu znaleźc w niej jakies plusy - a jak się nie da > , to przestać o czymś, czego nie da rady zmienić, rozmyślać i rozkminiać, tylko > zająć się czym innym. To także umiejętność cieszenia się z małych rzeczy - wie > m, banał, ale zajebiście skuteczny. Usiąść rano z kawą, smakować ją, usmiechnąć > się, że taka dobra kawka, zagadać z sąsiadką w drodze do pracy, popatrzeć na w > róble, takie tam pierdoły, które naprawdę potrafią poprawić humor i zrozumieć, > że to życie wcale nie jest przecież ani takie złe, ani brzydkie. > To jest ta filozofia jak z kawału o butelce - pesymista widzi do połowy pustą, > a optymista pełną. Fakt jest taki, że w buetelce znajduje się jakaś ilość płynu > , ale jak na to spojrzymy, to już od naszego nastawienia zależy. No dobra, a jak nienawidzisz swojej roboty, a szefowi zyczysz smierci, a roboty nie mozesz zmienic, bo nigdzie Cie nie chca, a bez wyplaty nie przezyjesz, bo musisz utrzymac rodzine to wtedy tez wystarczy zadowolenie z kawki i wrobli w drodze do pracy, nie umniejszajac ani kawy ani wrobli? Co wtedy? Polubic robote i szefa? Pic wiecej kawy i patrzyc wiecej na wroble? :) NIe atakuje Cie ale to co napisalas nie pasuje do kazdego zycia. Wystarczy poczytac Kaizera, kwestia butow za 50 zl itp. Pewnie, ze wszystko jest kwestia nastawienia ale male rzeczy nie zastapia tych powaznych zrabanych. No chyba, ze od zycia nie oczekujesz zupelnie nic. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 07.12.13, 21:15 Alez spoko, kitty, przeciez zawsze można nienawidzić wszystkich, mieć każdemu za złe i dławić się własną frustracją. I tak do usranej śmierci. Smacznego. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 07.12.13, 21:21 Sorry, bez urazy. Ja wiem, że to wszystko to takie tam idealistyczne pierdolenie w stylu buddyjskich mnichów, ale sama jestem w takiej sytuacji, że się muszę pocieszać na wszelkie sposoby, więc rozumiesz... dajcie trochę optymizmu. Odpowiedz Link
zawle Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 07.12.13, 21:54 Ja poproszę więcej tego pierdolenia i wiary. Bo ja lubię i pierdolić i wierzyć. Żeby mnie zło nie dopadło. Kitty....gdy rozejrzysz się wokół, świat nauczy Cię pokory. Nawet gdy nie masz już siły, żeby patrzeć. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 07.12.13, 22:28 rekreativa napisała: > dajcie trochę optymizmu. Nazbierałem dwie stówki na kurwy !! :D Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 07.12.13, 22:33 Wal do agencji. Potem nam opowiesz, jak było. Czekamy :) Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 07.12.13, 22:46 marek.zak1 napisał: > Wal do agencji. Potem nam opowiesz, jak było. Czekamy :) A to chitrus :> Wysyła na przeszpiegi ! :D Odpowiedz Link
rekreativa Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 07.12.13, 22:37 No to alleluja i do przodu! :D PS. Da się? Da się! :D:D Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 07.12.13, 22:44 rekreativa napisała: > No to alleluja i do przodu! > :D > > PS. Da się? Da się! > :D:D Kaiser - pocieszyciel mi się włączył :) Odpowiedz Link
zawle Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 07.12.13, 22:52 kaiser.blade napisał: > Nazbierałem dwie stówki na kurwy !! :D Myślisz że co najmniej na dwie Ci starczy? Żebyś tego potem nie przeżył;))) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 07.12.13, 22:56 Metoda skoku na głęboką wodę: od razu trójkąt :D Odpowiedz Link
zawle Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 07.12.13, 22:58 Ze Blady weźmie 200, Marek 200 i się złożą?:) Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 07.12.13, 23:06 zawle napisała: > Ze Blady weźmie 200, Marek 200 i się złożą?:) No to jeszcze zależy z kim się negocjuje cenę i za co ;) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 08.12.13, 08:37 Ja nie narzekam, jak Kaiser ani na żonę, ani na BSM. Wczoraj obciasch. Kupiłem patelnie i podarowałem żonie, a ona na to, że za takie prezenty to dziekuje. Odpowiedz Link
szopen_cn Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 08.12.13, 11:35 Bo patelnie to rozsadny czlowiek kupuje sam sobie do uzytku a nie jako prezent co podwujne ma dno. Odpowiedz Link
zawle Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 08.12.13, 11:41 szopen_cn napisał: > Bo patelnie to rozsadny czlowiek kupuje sam sobie do uzytku a nie jako prezent > co podwujne ma dno. A gdyby tam mi facet mój przyniósł patelnię do domu i robiąc wielkie oczy powiedział konspiracyjnie że ma podwójne dno, to Boże- dopomóż, nie oparłabym się:D Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 08.12.13, 11:58 rekreativa napisała: > Sorry, bez urazy. > Ja wiem, że to wszystko to takie tam idealistyczne pierdolenie w stylu buddyjsk > ich mnichów, ale sama jestem w takiej sytuacji, że się muszę pocieszać na wszel > kie sposoby, więc rozumiesz... dajcie trochę optymizmu. zawle napisała: > Ja poproszę więcej tego pierdolenia i wiary. Bo ja lubię i pierdolić i wierzyć. > Żeby mnie zło nie dopadło. Kitty....gdy rozejrzysz się wokół, świat nauczy Cię > pokory. Nawet gdy nie masz już siły, żeby patrzeć. Ja sie nigdy nie obrazam. Walcie wprost jak jest. Ale mnie pocieszaja konktety, jakies plan, jakies wyjscie chocby dalekie, takie ogolniki to niestety slabo. Tu Zawle troche konkretniej podpowiedziala, ze mozna sie pocieszyc, ze inni maja gorzej, tak? Dobrze zrozumialam? U mnie to nie dziala, bo ci co maja gorzej sa inni i nie potrafie tego przelozyc na siebie. A rekreativa dlaczego musisz sie pocieszac i jak sie pocieszasz? Co na Ciebie dziala? Odpowiedz Link
zawle Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 08.12.13, 12:10 hello-kitty2 napisała: > Tu Zawle troche konkretniej podpowiedziala, ze mozna sie pocieszyc, ze inni maj > a gorzej, tak? Dobrze zrozumialam? U mnie to nie dziala, bo ci co maja gorzej s > a inni i nie potrafie tego przelozyc na siebie. A rekreativa dlaczego musisz si > e pocieszac i jak sie pocieszasz? Co na Ciebie dziala? Nie że inni, tylko że Ty możesz mieć gorzej. Ja Ci powiem co mnie pociesza. To co za rogiem. Bo jak dostanę kopa w dupę to zawsze potem coś dobrego z tego wychodzi. Nawet gdy w danej chwili myślałam że to koniec świata. Ja nie jestem katoliczką, ale tak sobie zawsze tłumaczę że ból w życiu musi być, a my jesteśmy jak dzieci i nie rozumiemy że boli po coś. Żeby się czegoś nauczyć, coś zmienić, coś zaakceptować, coś poczuć. Wiara w to pozwala mi rano wstać z łóżka. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 08.12.13, 20:41 zawle napisała: > Nie że inni, tylko że Ty możesz mieć gorzej. A na to nie wpadlam :-) Moze rzeczywiscie jestem zbyt zachowawcza. Odpowiedz Link
zawle Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 08.12.13, 20:50 hello-kitty2 napisała: > A na to nie wpadlam :-) Moze rzeczywiscie jestem zbyt zachowawcza. Ja często się zastanawiam co mogłoby być motywem przewodnim mojego życia. Tego. I wychodzi mi że mam poznać świat kobiet. Że mam się nauczyć czuć spokój w szaleństwie. A Ty? Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 08.12.13, 21:02 zawle napisała: > Ja często się zastanawiam co mogłoby być motywem przewodnim mojego życia. Tego. > I wychodzi mi że mam poznać świat kobiet. Że mam się nauczyć czuć spokój w sza > leństwie. Na pewno widac tu na forum, ze starasz sie pomagac kobietom. To zaliczam do wartosci, ktorych upatruje w ludziach. >A Ty? Hmm, poszukiwanie wartosci? Wlasciwie to nie wiem. Trudne pytanie. Chcialabym umiec ocenic czy mam dobre serce czy zle. Odpowiedz Link
zawle Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 08.12.13, 21:09 hello-kitty2 napisała: > Na pewno widac tu na forum, ze starasz sie pomagac kobietom. To zaliczam do war > tosci, ktorych upatruje w ludziach. ?????? > Hmm, poszukiwanie wartosci? Wlasciwie to nie wiem. Trudne pytanie. Chcialabym u > miec ocenic czy mam dobre serce czy zle. A po co Ci to wiedzieć? Co to znaczy dobre, czy złe serce? I co jeśli masz dobre, a co jeśli wychodzi że złe? Poszukiwanie wartości mi się podoba. Ja je gubię......tak myślę że jak się już wszystkich pozbędę, to je zauważę? Odpowiedz Link
urquhart Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 08.12.13, 21:27 zawle napisała: > A po co Ci to wiedzieć? Co to znaczy dobre, czy złe serce? I co jeśli masz dobr > e, a co jeśli wychodzi że złe? Poszukiwanie wartości mi się podoba. Ja je gubię > ......tak myślę że jak się już wszystkich pozbędę, to je zauważę? To ma fundamentalne znacznie. Czarna magia oparta na nienawiści była zawsze łatwiejsza i skuteczniejsza. Odpowiedz Link
zawle Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 08.12.13, 21:33 urquhart napisał: > To ma fundamentalne znacznie. Czarna magia oparta na nienawiści była zawsze łat > wiejsza i skuteczniejsza. :))) E....już po halloween Odpowiedz Link
urquhart Realna siła Intencji 08.12.13, 22:38 zawle napisała: > :))) E....już po halloween Kierujesz to w stronę żartu jedynie a ja nie... Pragmatycznie można powtarzalnie udowodnić że same intencje statystycznego człowieka a tym bardziej grupy kreują i zmieniają mierzalnie rzeczywistość i można opisać wiele doświadczeń w tym kierunku. Chociaż to wykracza poza nauki ścisłe i nieznane są dziś mechanizmy tych zjawisk to trudno zaprzeczyć obserwowaniu mechanizmów przyczynowo skutkowym wpływaniu myśli i intencji na rzeczywistość. Tak na szybko o doświadczeniach z wpływaniem intencjami na rozwój roślin i rozkłady gausa gier losowych. priveee.dyndns.org/Kippin/TAJNY%20SWIAT%20PARAPSYCHOLOGII/141-13.htm www.centrumrozwojuheurystyki.pl/?p=2266 Odpowiedz Link
zawle Re: Realna siła Intencji 08.12.13, 22:44 urquhart napisał: > Pragmatycznie można powtarzalnie udowodnić że same intencje statystycznego czł > owieka a tym bardziej grupy kreują i zmieniają mierzalnie rzeczywistość i można > opisać wiele doświadczeń w tym kierunku. To skoro zmierzamy w tym kierunku....i nie żartujemy. Schematyczność, unikanie doświadczenia zła i dobra, sztywność to dla mnie siedlisko zła. Doświadczanie, rozumienie dają dobro. Ja tak myślę...ale chyba każdy ma swoją ścieżkę. I żadna z nich nie jest zła. Bo wszystko musi mieć swoje przeciwieństwo...to dla mnie równowaga. Odpowiedz Link
urquhart Re: Realna siła Intencji 08.12.13, 23:18 zawle napisała: > To skoro zmierzamy w tym kierunku....i nie żartujemy. Schematyczność, unikanie > doświadczenia zła i dobra, sztywność to dla mnie siedlisko zła. Doświadczanie, > rozumienie dają dobro. Ja tak myślę...ale chyba każdy ma swoją ścieżkę. I żadna > z nich nie jest zła. Bo wszystko musi mieć swoje przeciwieństwo...to dla mnie > równowaga. Mierzalnie jak pod wpływem dobrych intencji roślinka gwałtowniej się rozwija to dobro, jak marnieje pod wpływem złych intencji to zło. Sama elastyczność może cechować złodzieja pokrętnego oszusta lub sprzedajnego polityka. Podobnie sama szczere bezkompromisowe działanie w imię w paradygmatu jedynej "prawdy" może być motorem szaleńca krzywdzącego innych w imię "prawdy". Obie postawy łatwo zauważyć na pierwszych stronach codziennych gazet. Sama elastyczność czy ortodoksyjność nie jest jednoznaczna. Zło to wkład w krzywdzenie innych. Złem jest nakręcanie się i nakręcanie innym intencji energii nienawiści, żalu i zgorzknienia, czego jest pełno przecież na równoległych forach. Odhumanizowywanie wroga zamiast prób zrozumienia punktu widzenia przeciwnika. Bo konflikty interesów są wpisane w naturę i nieuniknione. Dobro to budowanie mostów z dobrą intencją. Tak, do tego potrzebne jest doświadczenie i dystans od swoich emocji. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 09:37 Nazisci odhumanizowywali przeciwnika i dokopali Francuzom, ktorzy siali marchew przy linii Maginota. A Nazistom dokopali dopiero Sowieci, ktorzy odhumanizowywali skuteczniej. W tym co nazywasz nienawiscia, jest wielka sila. Chociaz jest okrutna, to jest tez motorem zmian. Bez nienawisci i tego co okreslasz mianem zla bylibysmy slabi. Natura rzeczy nie opiera sie na konsensusie i utrzymaniu status quo. Jest pelna chaotycznych zmian, a esencja tych przemian jest bezustanna walka o dominacje. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 19:03 kaiser.blade napisał: Bez nienawisci i tego co okreslasz mianem z > la bylibysmy slabi. A co napedzasz sie nienawiscia? I to Cie czyni silnym? Odpowiedz Link
zawle Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 19:09 hello-kitty2 napisała: > kaiser.blade napisał: > > Bez nienawisci i tego co okreslasz mianem z > > la bylibysmy slabi. > > A co napedzasz sie nienawiscia? I to Cie czyni silnym? Mnie udało się uniknąć nienawiści. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 19:26 zawle napisała: > hello-kitty2 napisała: > > > kaiser.blade napisał: > > > > Bez nienawisci i tego co okreslasz mianem z > > > la bylibysmy slabi. > > > > A co napedzasz sie nienawiscia? I to Cie czyni silnym? > > > Mnie udało się uniknąć nienawiści. A dalej pisze o duchowosci i potrzebie pozostawienia po sobie dobrego imienia wsrod ludzi. Co to za jakis relatywizm? Czlowiek powinien obrac jakis stanowisko i sie go trzymac do czasu ewentualnej zmiany, zeby byc wiarygodnym, w ogole jakims, kims okreslonym a nie jakims kameleonem. Czasem z pisaniny Kaziera odpbieram przekaz: 'patrzcie ile wiedzy i roznych punktow widzenia zebralem az sie sam zgubilem, ktory jest moj'. Zupelny brak spojnosci, jakby ktos parurami po tablicy przejechal. Zawle, super, nie watpilam w Ciebie. Odpowiedz Link
zawle Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 19:29 hello-kitty2 napisała: > A dalej pisze o duchowosci i potrzebie pozostawienia po sobie dobrego imienia w > srod ludzi. Co to za jakis relatywizm? Czlowiek powinien obrac jakis stanowisko > i sie go trzymac do czasu ewentualnej zmiany, zeby byc wiarygodnym, w ogole ja > kims, kims okreslonym a nie jakims kameleonem. Czasem z pisaniny Kaziera odpbie > ram przekaz: 'patrzcie ile wiedzy i roznych punktow widzenia zebralem az sie sa > m zgubilem, ktory jest moj'. Zupelny brak spojnosci, jakby ktos parurami po tab > licy przejechal. A mi się to podoba...szuka. A jak szuka to myśli. Chyba?:) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 19:47 A ja u Kaisera widze dr Jekylla i pana Hyda. Raz nienawiść, a potem dobroć i spolegliwość. Raz chce na dziewczyny, a potem sie wycofuje. Człowiek pełen sprzeczności ale tu na forum - nasz Nr 1. :) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 19:49 zawle napisała: > A mi się to podoba...szuka. A jak szuka to myśli. Chyba?:) A mnie nie, nie jestem optymistka. To jest cos negatywnego. No coz, wolna wola. Co tam dzisiaj pijemy? Ja czerwone wino :) Odpowiedz Link
zawle Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 19:55 hello-kitty2 napisała: > Co tam dzisiaj pijemy? Ja czerwone wino :) Wermucik domowej produkcji pod flirt z żonatym facetem:) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 21:08 zawle napisała: > hello-kitty2 napisała: > > Co tam dzisiaj pijemy? Ja czerwone wino :) > > Wermucik domowej produkcji pod flirt z żonatym facetem:) Na zdrowie, Marek, Kag, kto tam jeszcze. Pytalam o jakis profil tam w watku zdradzanej zony, jak sie ustawia? :) Odpowiedz Link
zawle Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 21:45 hello-kitty2 napisała: > Pytalam o jakis profil tam w watku zdradzanej zony, jak sie ustawia? :) yjnie Tradycyjnie.....jestem ciekawa, intrygująca. Żona to Królowa Zimy.Opanowana, godna szacunku, bez emocji....nie to co ja- czysta ekspresja i życie. Owszem, raz już "prawie" odszedł- czyli jest nadzieja;) Co tam jeszcze....pisze moje imię wspak, w poprzek, pionowo.... czyta archiwum,ba, zna archiwum na pamięć gdy go olewam dniami. Ach...marzy aby znaleźć prawdziwą kobietę. Gdy jestem suką...kocha suki, gdy robię gołąbki....uwielbia gołąbki. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 21:58 zawle napisała: > Tradycyjnie.....jestem ciekawa, intrygująca. Żona to Królowa Zimy.Opanowana, go > dna szacunku, bez emocji....nie to co ja- czysta ekspresja i życie. Owszem, raz > już "prawie" odszedł- czyli jest nadzieja;) Co tam jeszcze....pisze moje imię > wspak, w poprzek, pionowo.... czyta archiwum,ba, zna archiwum na pamięć gdy go > olewam dniami. Ach...marzy aby znaleźć prawdziwą kobietę. Gdy jestem suką...ko > cha suki, gdy robię gołąbki....uwielbia gołąbki. Czyli klasyka rock & rolla :) Jednak podobne jesteście do siebie... Odpowiedz Link
zawle Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 22:04 kaiser.blade napisał: > Czyli klasyka rock & rolla :) Jednak podobne jesteście do siebie... Jesteśmy podobne, ale nie dlatego że słuchamy czasami rocka:) Jedna może przy tym sprzątać, inna baluje..;) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 22:11 zawle napisała: > Tradycyjnie.....jestem ciekawa, intrygująca. Żona to Królowa Zimy.Opanowana, go > dna szacunku, bez emocji....nie to co ja- czysta ekspresja i życie. Owszem, raz > już "prawie" odszedł- czyli jest nadzieja;) Co tam jeszcze....pisze moje imię > wspak, w poprzek, pionowo.... czyta archiwum,ba, zna archiwum na pamięć gdy go > olewam dniami. Ach...marzy aby znaleźć prawdziwą kobietę. Gdy jestem suką...ko > cha suki, gdy robię gołąbki....uwielbia gołąbki. Tez lubie golabki :) Jakie archiwum? Forumowe archiwum??? Ile ma lat? Odpowiedz Link
zawle Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 22:12 hello-kitty2 napisała: > Tez lubie golabki :) Jakie archiwum? Forumowe archiwum??? Ile ma lat? Wszystkich naszych rozmów..maile, GG, sms. Stary...51. Sama wiesz....dla mnie poza wyborem:) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 22:17 zawle napisała: > hello-kitty2 napisała: > Tez lubie golabki :) Jakie archiwum? Forumowe arch > iwum??? Ile ma lat? > > Wszystkich naszych rozmów..maile, GG, sms. Stary...51. Sama wiesz....dla mnie p > oza wyborem:) Hehehe no pisala Glam, ze forum archeo sie robi :-) Jeszcze tylko ostatni tydzien wykladow dociagne i Cie dopadne o dirty details (brudne szczegoly :) Odpowiedz Link
zawle Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 22:23 hello-kitty2 napisała: > Hehehe no pisala Glam, ze forum archeo sie robi :-) Jeszcze tylko ostatni tydzi > en wykladow dociagne i Cie dopadne o dirty details (brudne szczegoly :) ;) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 20:50 Portugalskie czerwone, jak zawsze z Biedronki. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 20:14 A o sportowej zlosci nie slyszalas ? Czy aby to nie pozytywne oblicze tego co ludzie potocznie zwa nienawiscia ? Czyli inaczej skanalizowana agresja ? Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 20:28 Nasza kultura stosuje proste kalki myslowe i jest dwulicowa. Z jednej strony zakazuje nienawidziec, mowi ze to cos zlego. Z drugiej, bohaterami czyni tych, ktorzy swoje czyny zbudowali na nienawisci. Mscicieli, powstancow, zolnierzy. Myslicie, ze oni kochali swoich oprawcow, okupantow, gwalcicieli ich siostr i zon ? Albo ze na barykady pchala ich wzniosla milosc ojczyzny :) ? Nienawidzili skurwieli i to dodawalo im skrzydel. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 21:11 kaiser.blade napisał: > Nasza kultura (...) Powiem krotko: mnie interesuje kim Ty jestes, wybierz cos z kultury dla siebie :) Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 21:50 hello-kitty2 napisała: > Powiem krotko: mnie interesuje kim Ty jestes, wybierz cos z kultury dla siebie > :) Wierzę, że są tacy zdemoralizowanie zbrodniarze, którzy nie zasługują na nic innego niż nienawiść. Nie umiałbym wybaczyć w niektórych wypadkach. Myślę też, że dużo zatraciliśmy poprzez społeczne ugrzecznianie i tresurę posłuszeństwa. Wolę dawną pogańską siłę, niż hipisowski pokój i łagodność :) Akurat w sferze seksualnej bardzo ładnie się to przekłada, sama rozumiesz ;) To co pisał urquhart, z przełożeniem na pierwiastek męski i żeński bardzo mnie przekonuje. Męskość w naszych czasach została zohydzona i napiętnowana jako zło. Męskość to agresja ale rodzi też bunt i działanie. Potrafi być nowatorska i rewolucyjna. Jest nastawiona na rywalizację i zmianę. Zło to bardzo nieadekwatna etykieta, chociaż jakiś jego element nieuchronnie się w tym zawiera. Niemniej - wylaliśmy dziecko z kąpielą. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Realna siła Intencji 09.12.13, 19:25 Nienawiść prowadzi do autodestrukcji, a nie do siły. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 08.12.13, 22:04 zawle napisała: > hello-kitty2 napisała: > > Na pewno widac tu na forum, ze starasz sie pomagac kobietom. To zaliczam > do war > > tosci, ktorych upatruje w ludziach. > > ?????? Uwazam to za wartosciowe w Tobie, za wartosc. Odpowiedz Link
zawle Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 08.12.13, 22:35 hello-kitty2 napisała: > Uwazam to za wartosciowe w Tobie, za wartosc. Ja rozumiem, ale zadziwiło mnie gdy napisałaś że staram się tu komukolwiek pomagać. Ja w ogóle nie lubię tego słowa. Kojarzy mi się kiepsko. Ludzie pomagają i chcą odwzajemnienia, odpłaty. Czasami jest tak, że gdy wyciągniesz do kogoś rękę, to ten ktoś pamięta że w chwili upadku Ty to widziałaś. I Cię unika, gdy już jest lepiej. Albo Twoją pomoc traktuje jako coś co mu się należy. Teraz o tym już nie myślę, pomagam tylko wtedy gdy mam chęć, ale kiedyś dużo tego widziałam. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 08.12.13, 22:49 zawle napisała: > Ja rozumiem, ale zadziwiło mnie gdy napisałaś że staram się tu komukolwiek poma > gać. Ja w ogóle nie lubię tego słowa. Kojarzy mi się kiepsko. Ludzie pomagają i > chcą odwzajemnienia, odpłaty. Czasami jest tak, że gdy wyciągniesz do kogoś r > ękę, to ten ktoś pamięta że w chwili upadku Ty to widziałaś. I Cię unika, gdy j > uż jest lepiej. Albo Twoją pomoc traktuje jako coś co mu się należy. Teraz o ty > m już nie myślę, pomagam tylko wtedy gdy mam chęć, ale kiedyś dużo tego widział > am. Tez to widze. Mysle, ze ludzie boja sie odkrywac, a przyjecie wsparcia to odkrycie, ze sie bylo slabym. Nikt nie chce byc postrzegany jako slaby. Dlatego przyjaciele mile widziani sa tylko w biedzie. Czasem pomaga gdy nie podkreslasz tego co sie stalo, jako czegos wyjatkowo niedobrego. Stosuje ta metode jak syn posra poraz kolejny majty. Jego ojcu peka juz zylka, znowu (!), a ja ze stoickim spokojem, jakby stranie w gacie bylo najnormalniejsze i najpowszechniejsze na swiecie myje dupsko i piore gatki :), i tak samo z doroslymi, racjonalnie, zadnej sensacji przechodze do dzialania czy sluchania, co tam kto potrzebuje. Odpowiedz Link
szopen_cn Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 08.12.13, 12:11 Kolezanka rekreativa napisal chwile temu, ze jej od tej melby malinowej w kolorze czerwonym wlosy wypadly. Kciuki trzymamy. To sie da przezyc. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 08.12.13, 12:12 Ja, kituś, mam kiepskie zdrowie od paru lat, a w tym roku było bardzo źle. Za tydzień mam kontrolne badania i wizyty lekarskie i po prostu się boję, że znowu, kurde, coś wyjdzie nie tak (chociaż czuję się dobrze). A pocieszam się właśnie tym, o czym pisałam wyżej. Plus to forum, bo pomijając złe dni kaisera (kiedy potrafi walnąć cos naprawdę dołującego), to jest raczej wesoło. Dzisiaj z rana weszłam, poczytałam o marku i patelniach i od razu się micha cieszy, nie? Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 08.12.13, 12:06 rekreativa napisała: > ... dajcie trochę optymizmu. A jeszcze zapomnialam odpowiedzic. Ja chyba mam ten konstrukt psychiczny osoby chronicznie nieszczesliwej, o ktorym pisalas ale sadzialam, ze nauczylam sie od matki, a wyglada wg Twojej teorii, ze odziedziczylam. Jestem zatem pesymista-realista. Ale bardzo lubie sie posmiac i latwo mnie rozsmieszyc, na wyglupy niezaleznie od pesymizmu dam sie zawsze namowic. Wystarczy? :) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 08.12.13, 12:19 He, he, pesymista-realista z poczuciem humoru i łatwością chichrania - to ja jestem również. Ponieważ naturalnie zawsze dryfuję w stronę czarnowidztwa, to muszę sobie mówić "stop" i nieraz na siłę zawracać :) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 08.12.13, 20:37 rekreativa napisała: > He, he, pesymista-realista z poczuciem humoru i łatwością chichrania - to ja je > stem również. > Ponieważ naturalnie zawsze dryfuję w stronę czarnowidztwa, to muszę sobie mówić > "stop" i nieraz na siłę zawracać :) > Ja, kituś, mam kiepskie zdrowie od paru lat, a w tym roku było bardzo źle. > Za tydzień mam kontrolne badania i wizyty lekarskie i po prostu się boję, że zn > owu, kurde, coś wyjdzie nie tak (chociaż czuję się dobrze). > > A pocieszam się właśnie tym, o czym pisałam wyżej. Plus to forum, bo pomijając > złe dni kaisera (kiedy potrafi walnąć cos naprawdę dołującego), to jest raczej > wesoło. Dzisiaj z rana weszłam, poczytałam o marku i patelniach i od razu się m > icha cieszy, nie? Dopiero teraz tu dotarlam. Rozumiem. To fajnie, ze jestes z nami, bo juz mialam chwile zwatpienia, ze tylko ja tu sama siedze i sie chichram z glupot i czerpie z tego radosc, jakby bez szczytniejszego celu, fajnie, ze Ty tez. Co do celu to powtarzam sobie slowa Zawle 'pieprzyc cel albo niech sie sam pieprzy' :-). Wiesz najlepsze komedie sa podszyte smutkiem, smiech przez lzy. Pisala kiedys Zawle, ze smieje sie np z wlasnej zenady. To tez trafia to do mnie. Zawsze mysle, ze bywa tak kiepsko, ze tylko plakac albo sie smiac. Od placzu oczy bola i glowa. Placz pomaga w rozladowaniu napiecia, a smiech w kazdej innej sytuacji. No i zeby nie omijac tematu z klopotami ze zdrowiem, jak to mamy w zwyczaju, gdy nie wiemy co powiedziec, a wg mnie trzeba traktowac zwyczajnie, naturalnie, tak jak jest, nie pomijac, zauwazac ale nie wyolbrzymiac, powiem: trzymaj sie na badaniach, przed i po. Jak mialam 18 lat wymacalam sobie guzka w piersi, nowotwor lagodny powiedzieli, na szczescie, wyluszczyli, czyli wycieli samego guzka. Dlatego nigdy nie bralam tabletek antykoncepcyjnych, bo przebyte nowotwory byly przeciwskazaniem. Tez sie boje teraz se te glupie cycki macac :-) A wiesz, ze bym nigdy nie powiedziala, ze dryfujesz w strone czarnowidztwa po Twoich wpisac, tak jak bym Ci nie dala tylu lat. Tutaj zawsze bedziesz mloda, piekna i zdrowa. Buziak :) Odpowiedz Link
urquhart Dotknięcie śmierci... 08.12.13, 21:24 hello-kitty2 napisała: > alam 18 lat wymacalam sobie guzka w piersi, nowotwor lagodny powiedzieli, na s > zczescie, wyluszczyli, czyli wycieli samego guzka. Dlatego nigdy nie bralam tab > letek antykoncepcyjnych, bo przebyte nowotwory byly przeciwskazaniem. Nie jest przypadkiem że osoby które otarły się o traumatyczne dotknięcie śmierci polaryzują się i albo czerpią z seksu siłę życia albo przeciwnie pogrążają w zgorzknieniu. Pięknie o tym pisze Esther Perel w kontekście Żydów ocalałych z holokaustu seks i libido jako to co odróżnia żywych od jedynie zgorzkniałych nieumarłych. I nie przypadkiem tajemnicą poliszynela specjalistów od szybkich randek jest to że najlepsze babki z nieprzeciętną energią na pukano to stewardessy po lotach, policjantki, niektóre lekarki które pracują z poczuciem zagrożenia śmierci. A zaskakująco wiele babko które osobiście i mają wysokie libido, swingują itp, po jakimś czasie wychudzi się że mają traumatyczne przeżycia, ciężki wypadek, operacje z powikłaniami, hemioterapię. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Dotknięcie śmierci... 08.12.13, 21:53 Bo wiesz, urqu, jak się człowiek otrze o śmierć (wypadek, nowotwór itp) to jakby bardziej do niego dociera, że posiada tylko jedno życie, że ono nie jest nieskończone i że jeśli się nie zrobi w tym życiu tego, co zrobić można, to po prostu przepadnie, bo powtórki z rozrywki nie będzie. Wielu ludzi przepuszcza zycie przez palce, bo im się wydaje, że mają tyle czasu. A kiedy dostajesz kiepską diagnozę, to nagle widzisz, że dupa, czasu nie ma - dlatego po wygrzebaniu się z czegos naprawdę groźnego człowiek po prostu żyje, a nie wegetuje i czeka ch... wie na co. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Dotknięcie śmierci... 09.12.13, 11:38 rekreativa napisała: > Bo wiesz, urqu, jak się człowiek otrze o śmierć (wypadek, nowotwór itp) to jakb > y bardziej do niego dociera, że posiada tylko jedno życie, że ono nie jest nies > kończone i że jeśli się nie zrobi w tym życiu tego, co zrobić można, to po pros > tu przepadnie, bo powtórki z rozrywki nie będzie. To wszystko nie jest takie proste. Zaraz wytłumaczę dlaczego tak uważam. Generalnie wiem o czym mówisz. Obserwuję w ludziach ogromne skupienie na doczesności. Jung pisał o płomienistych igrzyskach Abraxasa, które przysłaniają prawdziwą strukturę rzeczywistości. Jako metafora społeczeństwa opartego na konsumpcji i rywalizacji sprawdza się to znakomicie. Zauważ jednak, że praktycznie każda grupa ludzka, która zdała sobie sprawę z tego, że pogoń za dobrami doczesnymi, "zasobami" jak je można szerzej zrozumieć, jest jedynie motorem podtrzymującym egzystencję, zrozumiała też, że ta pogoń nie jest sensem egzystencji samej w sobie. Przynajmniej - nie wydaje się nim być. Natura człowieczeństwa jest oparta na dualizmie. Jesteśmy bytem po części zwierzęcym, biologicznym, jednak dzięki rozwojowi umysłu udało nam się wytworzyć abstrakcyjną, w warstwie logicznej oderwaną od biologii duchowość, która nas spośród zwierząt niewątpliwie wyróżnia. Pomiędzy tym dualizmem rozpinają się motory, które napędzają naszą umysłowość. Doświadczenia pogranicza życia i śmierci, niezależnie czy odbywają się jedynie na kanwie duchowości czy też mają swoje źródło w biologiczności danej jednostki uświadamiają człowiekowi jego ograniczenia. Nie dają jednak odpowiedzi co do motorów, które nami kierują. Mamy ograniczoną ilość czasu, to fakt. Niemniej - czy rzeczywiście jest rzeczą najwyższej wagi, by ten dany nam czas przeznaczyć na jak najczęstszą i jak najwyższej próby kopulację ? Szczerze mówiąc, dla mnie z perspektywy śmierci sprawy seksualności nie wydają się najważniejsze. To co istotne, to moim zdaniem duchowość, ślad który pozostawiamy po sobie w otaczającej nas realności. Wkład w społeczność, czasem mały, czasem większy. Jakaś mogiła przy polnej drodze, pamiątkowa tabliczka, że ktoś żył, był i go już nie ma. Ale ludzie pamiętają, jeszcze jakiś czas. Palą światełka, i pamiętają. I chyba lepiej, żeby pamiętali, że ktoś był fajnym gościem, a nie podłym chujem... Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Dotknięcie śmierci... 09.12.13, 11:50 Śmierci przeciwstawiamy się głównie seksem i prokreacją. To wcale nie przeczy, że nie możesz zostawic po sobie coś z duchowości, czy czegos innego, co stworzyleś. Odpowiedz Link
zawle Re: Dotknięcie śmierci... 09.12.13, 11:58 A ja staram się skupiać i udoskonalać swój mały światek. Daleka jestem od rozmnażania, kopulacji, duchowości i innych mniej czy bardziej wzniosłych haseł. Ja i mój wszechświat;) Odpowiedz Link
jesod Śmierci przeciwstawiamy 09.12.13, 12:02 marek.zak1 napisał: > Śmierci przeciwstawiamy się głównie seksem i prokreacją. I uważasz, że to się dzieje w sposób świadomy i z wyboru? Gdyby spojrzeć na to weselej to wzmożona aktywność seksualna przychodziłaby z czasem, czyli każda dekada życia zwiększałaby intensywność działania polegającego na przeciwstawianiu się śmierci. marek.zak1 napisał: > To wcale nie przeczy, że nie możesz zostawic po sobie coś z duchowości, czy czegos innego, > co stworzyleś. Bardzo dziwią mnie, niepokoją i zniesmaczają ludzie, którzy żyją z wielką chęcią i celem pozostawienia czegoś po sobie. Jeśli staje się to głównym motorem ich istnienia, to powiem, że mają obsesję i manię niezgaśnięcia w historii ludzkości. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Śmierci przeciwstawiamy 09.12.13, 12:14 jesod napisała: > Bardzo dziwią mnie, niepokoją i zniesmaczają ludzie, którzy żyją z wielką chęci > ą i celem pozostawienia czegoś po sobie. Jeśli staje się to głównym motorem ich > istnienia, to powiem, że mają obsesję i manię niezgaśnięcia w historii ludzkoś > ci. Marceli Szpak dziwi się światu :) Niektórym się to udaje. Zarówno Horacym jak i Herostratesom :) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Śmierci przeciwstawiamy 09.12.13, 15:48 1. Nieświadomy, ale efektem seksu sa dzieci, a wiec przepustka do nastepnego pokolenia a może niesmiertelności, 2. Co za róznica, czy motorem Mozarta była chęć pozostawienia czegoś po sobie, czy kasa? Czy jesli to pierwsze jestes zniesmaczona? Odpowiedz Link
zawle Re: Śmierci przeciwstawiamy 09.12.13, 15:50 marek.zak1 napisał: > 1. Nieświadomy, ale efektem seksu sa dzieci, a wiec przepustka do nastepnego po > kolenia a może niesmiertelności, > 2. Co za róznica, czy motorem Mozarta była chęć pozostawienia czegoś po sobie, > czy kasa? Czy jesli to pierwsze jestes zniesmaczona? A może po prostu był w tym dobry i mu wychodziło? Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Śmierci przeciwstawiamy 09.12.13, 16:02 Był genialny, ale ocena, co nim kierowało, jak chce Jesod, w punktu widzenia odbiorcy jest nieistotna. Większości facetów chodzi w swoich działaniach o kobiety. Czy to źle? Odpowiedz Link
rekreativa Re: Dotknięcie śmierci... 09.12.13, 11:58 " Mamy ograniczoną ilość czasu, to fakt. Niemniej - czy rzeczywiście jest rzeczą > najwyższej wagi, by ten dany nam czas przeznaczyć na jak najczęstszą i jak najw > yższej próby kopulację ?" Kaiser, to urqu pisał o kopulacji, ja tylko podpowiedziałam, skąd to się może brać u tych doświadczonych przez wypadki i choroby kobiet. Natom iast jest to tylko jeden z aspektów życia i też każdy człowiek co innego może uznać za istotne i warte intensyfikacji. Owszem, ktoś może pójść w taką czystą konsumpcję i kompulsywny seks, a ktoś inny może np. poświęcić czas na studia teologiczne i pogłębienie swej religijności. A jeszcze inny dojdzie do wniosku, że wszystko, za czym się uganiał to marność, sprzeda mieszkanie, zwolni się z korpo i ruszy w podróż przez świat. Po prostu każdy nieco inaczej rozumie , co jest warte przeżycia. Ale jedno jest faktem: kto się zetknął z poważną chorobą czy wypadkiem bardziej odczuwa własną śmiertelność, a to raczej nie pozostaje bez wpływu na psychikę. Coś się w człowieku zmienia, choc niekoniecznie musi to byc spektakularna i widoczna dla otoczenia zmiana. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Dotknięcie śmierci... 09.12.13, 12:04 Jeszcze dodam, bo mi marek nasunął myśl: Seks niekoniecznie musi być w takim wydaniu, jak urqu opisywał. Można też częściej, dłużej kochac się z mężem/żoną i ten seks nie musi być nastawiony na cielesną przyjemność, ale właśnie być taką drogą do zacieśnienia więzi. Czyli też do tego, o czym Ty wspominasz: do zostawienia po sobie dobrych wspomnień dla ukochanego człowieka. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Dotknięcie śmierci... 09.12.13, 12:11 rekreativa napisała: > Jeszcze dodam, bo mi marek nasunął myśl: > Seks niekoniecznie musi być w takim wydaniu, jak urqu opisywał. Można też częśc > iej, dłużej kochac się z mężem/żoną i ten seks nie musi być nastawiony na ciele > sną przyjemność, ale właśnie być taką drogą do zacieśnienia więzi. Czyli też do > tego, o czym Ty wspominasz: do zostawienia po sobie dobrych wspomnień dla ukoc > hanego człowieka. Zawsze postrzegałem to w podobnych kategoriach, ale to forum określa w/w zjawisko jako tzw. wysokie wymagania :P Odpowiedz Link
jesod Seks nie musi być nastawiony na 09.12.13, 13:37 rekreativa napisała: > Można też częściej, dłużej kochac się z mężem/żoną i ten seks nie musi być nastawiony > na cielesną przyjemność, ale właśnie być taką drogą do zacieśnienia więzi. Trudno świadomie i z premedytacją nastawić się na zacieśnianie więzi, bo bardziej jest zależne od sfery uczuć i emocji. Tak więc trudno nastawiać się na sam sposób i formę przeżywania seksu - tego się nie programuje. Nie da rady, ponieważ zależne jest właśnie od wzajemnych relacji i uczuć pomiędzy dwojgiem ludzi. A jeśli same relacje i uczucia nie są istotne to ważne stają się tylko i wyłącznie własne oczekiwania, do zaspokojenia. Każdy ma inaczej... Przyjemność cielesna jest przeżywaniem mechanicznym, ale pozwala czerpać z tego również wielką przyjemność, a przez to dawać poczucie zadowolenia oraz spełnienia swoich oczekiwań. To nic przez chwilę. Ale... wszystko zależy do tego, co komu jest do szczęścia potrzebne. Tak więc nie zawsze wystarczy samo ciało, bo seks z drugim człowiekiem przeżywamy też (a może głównie?) na płaszczyźnie psychicznej, a to tego potrzebna jest więź psychiczna i porozumienie na większą skalę niż tylko na czas trwania samego aktu obcowania cielesnego. rekreativa napisała: > do tego, o czym Ty wspominasz: do zostawienia po sobie dobrych wspomnień dla ukoc > hanego człowieka. Zaprogramować siebie na pozostawienie po sobie dobrych wspomnień dla ukochanego człowieka??? Nie da się, bo.... to właśnie miłość, którą odczuwamy wobec drugiego człowieka jest tego rodzaju programem, jednak zupełnie nieświadomie (nie z wyboru) nastawionym na pozostawianie po sobie dobrych wspomnień. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Seks nie musi być nastawiony na 09.12.13, 13:59 Ciężka jest rozmowa z osobami, które wiedzą lepiej... Najpierw kaiser stwierdził, że moje osobiste odczucia zw. bezposrednio z poważną chorobą i kontaktem z ludźmi śmiertelnie chorymi (na oddziale w szpitalu) to jakieś "gupoty", bo się nie zgadzają z jego prywatnymi wyobrażeniami. Teraz Ty piszesz, co się da, a co się nie da... Czy naprawdę uważasz za niemożliwie, że ktos świadomie postanowi być lepszy dla bliskich? Odpowiedz Link
zawle Re: Seks nie musi być nastawiony na 09.12.13, 14:48 rekreativa napisała: > Czy naprawdę uważasz za niemożliwie, że ktos świadomie postanowi być lepszy dla > bliskich? > Ciężka jest rozmowa z osobami, które wiedzą lepiej... > Najpierw kaiser stwierdził, że moje osobiste odczucia zw. bezposrednio z poważn > ą chorobą i kontaktem z ludźmi śmiertelnie chorymi (na oddziale w szpitalu) to > jakieś "gupoty", bo się nie zgadzają z jego prywatnymi wyobrażeniami. Czasami gdy obserwuję cudze przepychanki myślę sobie: Ktoś tu ma zły dzień. Przecież jedno nie wyklucza drugiego. Mówią o tym samym, a się nie słyszą. Po czym sama się zaczynam przepychać:))) Nie wiemy czy koniec naszego życia tutaj jest końcem ostatecznym. Ale istnieje duże ryzyko że po drugiej stronie sobie nie popieprzymy:) Można postanowić sobie być lepszym dla bliskich, jednak nikt nie gwarantuje czy nie zapamiętają Cię dobrze;) Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Seks nie musi być nastawiony na 09.12.13, 15:17 Niestety, Rekreativa widze kompletnie inaczej zinterpretowala moj post niz bylo to moim zamiarem. Napisalem w telegraficznym skrocie, ze nie wiadomo co jest po smierci i ze nie wiadomo czy zycie jest jedno, a takze gdzie sie zaczyna i konczy - tymczasem zbieram ciegi nie wiadomo za co... Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Seks nie musi być nastawiony na 09.12.13, 15:23 Uscislajac - moje prywatne doswiadczenia polemizuja z tym ze zycie jest jedno, skonczone i ze sie nie da nic powtorzyc o ile sie juz skonczy :) a nie z tym jakie ludzie wyciagaja wnioski w szpitalu. Bo z tym akurat sie zgodze :p Odpowiedz Link
rekreativa Re: Seks nie musi być nastawiony na 09.12.13, 15:31 No to jak już zrozumiałam , o co chodziło :), to podtrzymuję swoje "powtórki z rozrywki nie będzie". Bo przecież nawet jeśli jest jakaś forma istnienia po śmierci, to wygląda ona zupełnie inaczej niż to, co tutaj na ziemi w cielesnej powłoce. I o to mi z kolei chodziło: że to życie ziemskie ma się jedno i drugiego ziemskiego nie będzie (chyba że reinkarnacja jest faktem, ale wolałabym, żeby nie była biorąc pod uwagę, w jakich postaciach można powrócić...) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Seks nie musi być nastawiony na 09.12.13, 15:25 Przeczytałam jeszcze raz Twój post i faktycznie źle zrozumiałam. To zdanie, którego się czepłam, odnosiło się do czego innego niż pomyślałam. Ech, głupio mi, wybacz. (emotikon na skruchę jest jakiś?) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Seks nie musi być nastawiony na 09.12.13, 15:20 Ale przecież ja nie piszę o tym, czy to jest mozliwe w sensie osiągnięcia takiego efektu, że wspomnienia bliskich faktycznie będą pełne pozytywnych treści na mój temat. Ja piszę o odczuciach w obliczu realnej możliwości zakończenia żywota tu i teraz. I o ewentualnych zmianach w podejściu do pewnych rzeczy. Piszę o tym, że w ciężkich chwilach może wyostrza się obraz tego i owego, a człowiek bardziej docenia bliskich - nie to, że wczesniej ich nie doceniał, ale po prostu teraz ma czarno na białym, że może na nich liczyć i pojawia się jakas taka potrzeba, żeby dać im z siebie więcej, częściej mówić coś miłego, bardziej trzymać w ryzach swoją choleryczność, no zwyczajnie być lepszym. Ta miłość, którą już się miało do męża/matki/rodzeństwa rośnie, czy jak to nazwać. Odpowiedz Link
jesod Ciężka jest rozmowa 09.12.13, 22:13 rekreativa napisała: > Ciężka jest rozmowa z osobami, które wiedzą lepiej... Nie wiem na jakiej podstawie sądzisz, że jestem osobą, która wie lepiej? Napisałam po prostu swoje zdanie i nie zmuszam Ciebie do tego byś je podzielała. To błąd. Nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać. Mam swoje spojrzenie i to wszystko. Jednak, jeśli będziesz tak uprzejma zauważyć, to ja nie podkreślam z przekąsem tego, że to Ty wiesz lepiej - wcale tego nigdzie nie sygnalizuję, więc o co Ci chodzi z tym komentarzem? Czujesz się lepiej...? rekreativa napisała: > Teraz Ty piszesz, co się da, a co się nie da... Nie wiesz, co przerabiam w swoim życiu. A może wydaje Ci się jednak, że wiesz... że tak łatwo poznać człowieka po paru wpisach w internecie? Nieważne. Piszę co się da, a co się nie da ze swojego punktu widzenia. On jest mój - niczyj inny. Dlaczego więc odmawiasz mi prawa do jego określenia? Nie mogę sądzić i oceniać inaczej niż np. Ty? W czym jest problem? W akceptacji...? rekreativa napisała: > Czy naprawdę uważasz za niemożliwie, że ktos świadomie postanowi być lepszy dla > bliskich? Wcale tak nie uważam. Postanowienia są realne, ale daleko trudniejsze są w realizacji, bo to jacy jesteśmy naprawdę w swoich zachowaniach i reakcjach tkwi w nas, w środku. Nie zawsze, do końca, zgodnie z naszą wolą. Jest częścią naszej osobowości i naszego charakteru. To, że czegoś chcemy wynika nie tylko z samych naszych postanowień, ale głównie z naszych przekonań, a one z kolei są źródłem naszej motywacji. Tego, że chcemy coś robić właśnie tak, a nie inaczej, ma źródło w naszych uczuciach i emocjach, bo... na obojętności nie zbuduje się nic. Ktoś może postanowić być lepszy dla bliskich i... może mu to się nie udać. Samo postanowienie to zbyt mało. Potrzeba motywacji, konsekwencji i... chęci. Coś narzuconego w postanowieniu, a niezgodnego z uczuciami i potrzebami będzie kulało w realizacji. W swojej sztuczności będzie męczył i dręczyło, nie pozwalając być sobą. A kiedy nie możemy być sobą - nie możemy być dobrzy. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Dotknięcie śmierci... 09.12.13, 12:06 rekreativa napisała: > Bo wiesz, urqu, jak się człowiek otrze o śmierć (wypadek, nowotwór itp) to jakb > y bardziej do niego dociera, że posiada tylko jedno życie, że ono nie jest nies > kończone i że jeśli się nie zrobi w tym życiu tego, co zrobić można, to po pros > tu przepadnie, bo powtórki z rozrywki nie będzie. Co do tego też mam poważne wątpliwości. Nikt z nas nie umie odpowiedzieć na pytanie dlaczego tutaj właściwie jesteśmy ? Dlaczego istnieje cokolwiek ? Dlaczego ja to ja, a nie ty ? Skąd w nas wzięła się jaźń i jaka jest jej natura ? Dlaczego niektóre układy materii same porządkują się, samorzutnie wzrasta stopień ich złożoności na drodze ewolucji chemicznej i przyjmują strukturę na tyle skomplikowaną, by samodzielnie reagować na otoczenie, zapoczątkować zjawisko życia, zmieniać jego entropię, ewoluować, angażować się w otoczenie na bazie sprzężeń zwrotnych, a wreszcie by zacząć samodzielnie podejmować decyzję i na końcu tego procesu wreszcie zdać sobie sprawę ze swojego istnienia ? Nie wiemy co to właściwie jest, więc arbitralne stwierdzenia dotyczące śmierci, będące końcem tego zjawiska trzeba ze spokojem określić mianem niepotrzebnej bufonady. Kapitulujemy przed tym zjawiskiem jako istoty rozumne. Możemy się kierować jedynie odczuciami. Mogę jedynie mówić o moich prywatnych doświadczeniach duchowo-emocjonalnych, a te zdecydowanie zaprzeczają, by to miało tak wyglądać jak opisałaś. Nasze życie jako jednostek jest chyba tylko jakąś cząstką bardziej skomplikowanego procesu, ale jego natury nie znam. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Dotknięcie śmierci... 09.12.13, 13:18 "Mogę jedynie mówić o moich prywatnych doświadczeniach duchowo-emocjonalnych, a > te zdecydowanie zaprzeczają, by to miało tak wyglądać jak opisałaś." No, bo ja nie opisałam TWOICH PRYWATNYCH doświadczeń. Nie, w ogóle co to za idiotyczne zdanie popełniłeś? Sugerujesz mi , że cos tam plote, bo się to nie zgadza z Twoją osobistą refleksją??????? Ale z MOJĄ się zgadza, czy moja jest nieistotna, bo Twoja jest Twojsza? Odpowiedz Link
rekreativa Re: Jeszcze odnośnie szczęścia. 08.12.13, 22:16 Dzieki za wsparcie :) I masz rację, w chorobie humor to podstawa, szczególnie czarny :D Odpowiedz Link
loppe Re: Szczęście faceta 08.12.13, 16:33 > Kobieta cię kocha, kocha się z tobą kochać i ty jesteś szczęśliwy. That’s > all. www.video.banzaj.pl/film/7243/monica-bellucci-naga-scena-z-filmu-vita-coi-figli/ Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: That's all:) 08.12.13, 18:29 Czy masz na mysli, że jesli Monika Bellucci by Cię kochała i kochała się z Tobą kochać, byłbyś szczęśliwy? Odpowiedz Link
loppe Re: That's all:) 08.12.13, 19:45 marek.zak1 napisał: > Czy masz na mysli, że jesli Monika Bellucci by Cię kochała i kochała się z Tobą > kochać, byłbyś szczęśliwy? Nie. Nie czuję do niej mięty. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: That's all:) 08.12.13, 19:51 To trzeba było konsekwentnie zalinkować film z dziewczyną, do której czujesz. Odpowiedz Link
loppe Re: That's all:) 08.12.13, 19:59 marek.zak1 napisał: > To trzeba było konsekwentnie zalinkować film z dziewczyną, do której czujesz. Naprawdę?:) Odpowiedz Link
urquhart Re: That's all:) 08.12.13, 20:00 Jakaś taka bezpiecznie pasywna ta Monika w tym kawałku :) Odpowiedz Link
urquhart Pięta Achillesowa męż. i prawa rządzące szczęściem 08.12.13, 20:24 marek.zak1 napisał: > W drodze do kamienia filozoficznego następujaca definicja szczęścia faceta: > > Kobieta cię kocha, kocha się z tobą kochać i ty jesteś szczęśliwy. That’s > all. To w sumie pięta Achillesowa którą jak wspominałem to Andzia triumfowała. Niesymetryczność poczucia szcześcia. Pokazywałem badania o opisy że statystycznie relacja kobiety znacznie bardziej determinuje poczucie szczęścia u mężczyzn, którzy typowo tylko na kobietę mogą otworzyć swoją bliskość niż na odwrót, dla pań relacja z mężczyzną była jedynie kluczem do poczucia szczęścia macierzyńskiego i jedną z wielu relacji bliskości. Ale to spore uogólnienie. Samo nastawienie człowieka mostu nie zbuduje. Po to są Master of Science żeby nastawienie łączyć z wiedzą. Wiec twoje "That’s all." to życzeniowy bullshit. Szerzej co do szczęścia w miłości i z kobietą to niezwykle inspirująca jest systematyka Helen Fischer, która używając statystyki i neuropsychologii pogrupowała co sprawia ludziom szczęście w miłości z drugą połówką w zależności jaki mechanizm nagrody determinuje ich zachowania. I poczucie szczęścia szczęścia i zależności od drugiej połówki są wtedy bardzo różne u Odkrywcy (dopamina), Budowniczowie (serotonia) , Dyrektorzy (testosteron), Negocjatorzy (estrogeny). Jej badania są bardzo inspirujące bo skupia sie na badaniu wieloletnich podtrzymujących wysoki poziom namiętności , satysfakcjonujących związków, by poznać ich sekret i reguły nimi rządzące. Choć z drugiej strony to pesymistyczny akcent że dla tych którzy chcieliby naprawiać relacje ale z puktu widzenia praw rządących szczęściem zwiazków nie mają szans... kopalniawiedzy.pl/Helen-Fisher-randka-zwiazek-dopamina-serotonina-testosteron-estrogeny-neuroprzekaznik-temperament,6748 Odpowiedz Link
zawle Re: Pięta Achillesowa męż. i prawa rządzące szczę 08.12.13, 20:35 nie pasuję do żadnego z typów Odpowiedz Link
rekreativa Re: Pięta Achillesowa męż. i prawa rządzące szczę 08.12.13, 22:16 Ja zrobiłam test - jest dostepny w necie, i wyszedł mi Negocjator. No i by się zgadzało z opisem. Odpowiedz Link
zrelaxowanaaanka Ok, masz wyzwanie 09.12.13, 22:08 dobra teraz wyzwanie dla autora tematu. Teraz opisz definicję szcześcia kobiety Odpowiedz Link