kaiser.blade 02.12.13, 18:36 Moze porozmawiamy o psychoewo ? Jak na forum zostalo wypaczone i czy zostalo ? Jak to sie ma do naszej problematyki ? Uwazacie te teorie za sensowne ? A moze nie ? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
rekreativa Re: Psychoewo 02.12.13, 18:48 Jeszcze wypisz te założenia, bo sie zaraz okaże, że tak naprawdę nie wiadomo, o czym mowa. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 02.12.13, 19:00 rekreativa napisała: > Jeszcze wypisz te założenia, bo sie zaraz okaże, że tak naprawdę nie wiadomo, o > czym mowa. Podpisuje sie. Czy mozesz Kaizer te teorie przedstawic z lotu ptaka? Jakies streszczenie, glowne punkty? Ja wzielam sie kiedys za Bussa w oryginale. Powiem szczerze: nie szlo mi. To jest tak naukowo napisane, pojawiaja sie ciagle odniesienia do innych naukowcow, do innych teorii psychologicznych. Ja nie jestem ani psychologiem, ani ewolucjonista, ani biologiem. Mam dziury w terminologii np nie wiem co to jest mechanizm psychologiczny. Nie wiem ktore teorie sa nadrzedne, ktore podrzedne. Nie wiem jak sie teorie psychoewolucjyjne zazebiaja/nakladaja z innymi teoriami psychologicznymi, itd. Brak podubdowy. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 02.12.13, 19:12 No chyba jedno nadrzedne zalozenie jest takie, ze ewolucja mechanizmow rzadzacych psychika czlowieka przebiegala w warunkach "jaskiniowych", czy tam pierwotnych jak sobie zyczysz. Czyli, ze mechanizmy, ktore obecnie u nas wychodza w postaci instynktow itd. nie sa do konca kompatybilne z aktualna rzeczywistoscia. Co do samego psychoewo, nie wiem czy czasem to nie jest tak jak z PUA, czyli ze jest jakas szeroka nazwa zjawiska, ktora obejmuje grupe badaczy lansujacych swoje osobiste (nie pozbawione uprzedzen) wnioski, na bazie badan ktore prowadzili i do ktorych mieli dostep. Troche jak z nauka ojcow kosciola w ruchu wczesnego chrzescijanstwa. Czyli kazdy sobie rzepke skrobie, a reszta onanizuje sie, rytmiczne powtarzajac slowo "psychoewo". Przypomina to nieco taniec deszczu, ale z racji powszechnego podrygiwania genitaliami jest bardziej widowiskowe. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 02.12.13, 21:12 kaiser.blade napisał: > No chyba jedno nadrzedne zalozenie jest takie, ze ewolucja mechanizmow rzadzacy > ch psychika czlowieka przebiegala w warunkach "jaskiniowych", czy tam pierwotny > ch jak sobie zyczysz. Czyli, ze mechanizmy, ktore obecnie u nas wychodza w post > aci instynktow itd. nie sa do konca kompatybilne z aktualna rzeczywistoscia. Niekompatybilne z systemem wartosci i z tym kim bym chciala byc. Co > do samego psychoewo, nie wiem czy czasem to nie jest tak jak z PUA, czyli ze j > est jakas szeroka nazwa zjawiska, ktora obejmuje grupe badaczy lansujacych swoj > e osobiste (nie pozbawione uprzedzen) wnioski, na bazie badan ktore prowadzili > i do ktorych mieli dostep. Troche jak z nauka ojcow kosciola w ruchu wczesnego > chrzescijanstwa. Czyli kazdy sobie rzepke skrobie, a reszta onanizuje sie, rytm > iczne powtarzajac slowo "psychoewo". Przypomina to nieco taniec deszczu, ale z > racji powszechnego podrygiwania genitaliami jest bardziej widowiskowe. Dlatego to wszystko jest na krotka mete. Bo co dalej, pozalicza gosc te laski czy ja pozaliczam tych facetow i co dalej? Dalej pustka. Puste pole za stodola :) Moze nalezaloby w koncu przyznac, ze ten caly seks nie jest jednak az tak istotny, a na pewno nie najwazniejszy w zyciu? Tak mi cos wychodzi. Odpowiedz Link
zawle Re: Psychoewo 02.12.13, 21:14 hello-kitty2 napisała:> Moze nalezaloby w koncu przyznac, ze ten caly seks nie jest jednak az tak istot > ny, a na pewno nie najwazniejszy w zyciu? Tak mi cos wychodzi. Pewnie masz rację. Ale nie wyobrażam sobie związku bez seksu. Brrrr... Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 02.12.13, 21:27 zawle napisała: > Pewnie masz rację. Ale nie wyobrażam sobie związku bez seksu. Brrrr... Jakiego zwiazku? :) Co z tego, ze wiem jak miec seks, co z tego, ze wiem jak miec przyjemnosc z seksu skoro nie wiem jak stworzyc udany zwiazek oparty na milosci? Problemem nie jest sam seks czy jego brak tylko jakias fundamentalna niewyjasniona nieumiejetnosc obcowania z drugim czlowiekiem. To cale zalatwianie sobie seksu via PUA, srua i inne zabiegi to latanie jakiejs wieszej dziury w samym sobie, ktora tony seksu nie zalataja. I ja nie mowie, ze PUA nie dziala ale co dalej, bom juz za PUA? Jak zyc zeby byc szczesliwym? Odpowiedz Link
triss_merigold6 Re: Psychoewo 02.12.13, 21:51 Spotkać faceta, zakochać się nieprzytomnie z wzajemnością, przyjąć na klatę, że nie jest idealny (też z wzajemnością) i dbać o siebie, a chrzanić otoczenie i opinię. Są jeszcze inne wersje, ale mnie akurat ta się sprawdziła. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 02.12.13, 22:06 triss_merigold6 napisała: > Spotkać faceta, zakochać się nieprzytomnie z wzajemnością, przyjąć na klatę, że > nie jest idealny (też z wzajemnością) i dbać o siebie, a chrzanić otoczenie i > opinię. Są jeszcze inne wersje, ale mnie akurat ta się sprawdziła. Brzmi zajebiscie! Gdyby wystarczylo tylko zdecydowac i do boju :-) Odpowiedz Link
triss_merigold6 Re: Psychoewo 02.12.13, 19:06 A w sumie co to za różnica? Albo ludzie się bzykają jak norki i jest miło albo się nie bzykają i któremuś jest niemiło i źle na świecie. Od samego gadania jeszcze nikomu doświadczenia ani wprawy nie przybyło, co do orgazmu to podobno da się ale to raczej rzadkie zjawisko. Odpowiedz Link
yoric Re: Psychoewo 02.12.13, 19:34 Próbuję zinterpretować wypowiedź i wychodzi mi, że chyba miała trafić do innego wątku? :) Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 02.12.13, 20:12 Ta wypowiedz moglaby trafic do wiekszosci watkow :) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo 02.12.13, 20:27 Wypowiedź - wytrych, gdzie nie wstawisz, to pasuje. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 02.12.13, 20:37 Zupelnie jak tezy z zachlannoscia bab na zasoby materialne, niewielkim zainteresowaniem seksem i wielkim parciem na dzieciaka. Jak znajdziesz jakas, co nie pasuje do modelu, to znaczy ze ma meski mozg. A jak facet nie pasuje do paradygmatu, znaczy sie, ze baba, co tylko przypadkowo ma w portkach penisa. Czyli nie porzadkujemy zbiorowosci a jedynie zonglujemy etykietkami, co wartosc merytoryczna ma zadna. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo 02.12.13, 20:52 Dokładnie. Takie totalnie powierzchowne porządkowanie rzeczywistości, by wciąż pasowała do naszej ulubionej teorii. A jak ktos wystaje z szuflady, to się utnie raczkę, złamie nóżkę i jest git, nadal pasuje :) Odpowiedz Link
triss_merigold6 Re: Psychoewo 02.12.13, 21:26 To jest teoria opierająca się na założeniu, że ktoś musi być winny: natura, wygórowane wymagania kogokolwiek, wyrachowanie kobiet, strategie rozrodcze męczyzn, patriarchat itp. Skądinąd to znakomite usprawiedliwienie, żeby tkwić cierpiętniczo w danej sytuacji latami i rozkminiać sobie na forum. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 02.12.13, 21:33 triss_merigold6 napisała: > To jest teoria opierająca się na założeniu, że ktoś musi być winny: natura, wyg > órowane wymagania kogokolwiek, wyrachowanie kobiet, strategie rozrodcze męczyzn > , patriarchat itp. > Skądinąd to znakomite usprawiedliwienie, żeby tkwić cierpiętniczo w danej sytua > cji latami i rozkminiać sobie na forum. Dobra, a milosc to kupilas sobie w sklepie czy zbilas sobie z drewienka, skoro wystarczy dzialac, a nie pierdolic? :) Czy Ty sie nad takimi rzeczami nie zastanawiasz, bo za duzo rozkminania? Wystarczy dobre ruchanko i do przodu? Jaka Ty masz filozofie zycia? Co sprawia, ze jestes szczesliwa? Odpowiedz Link
triss_merigold6 Re: Psychoewo 02.12.13, 21:46 Pi....ć właśnie trzeba, żeby była wielka miłość w jasnych łanach. :D Obecnie nie mam żadnej filozofii, skupiam się na przetrwaniu cotygodniowego młynu do weekendu i pamiętaniu o tysiącu drobiazgów. Szczęsliwa jestem jeśli uda mi się zaliczyć drzemkę w południe w weekend - wtedy jest udany. Ponieważ jednak sama tego chciałam, to narzekam tylko czasami i pro forma, żeby nie wyjść z wprawy. To forum na w tytule SEKS, a nie "Jak życ, panie, premierze, jak żyć, czyli filozofia wszystkiego". I jeśli stawiam zarzut bezproduktywnego rozkminiania, to akurat bardziej facetom na tym forum niż kobietom. Reasumując: mam alergię na niedecyzyjność i niemobilizujące narzekanie. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 02.12.13, 21:53 triss_merigold6 napisała: > I jeśli stawiam zarzut bezproduktywnego rozkminiania, to akurat bardziej facet > om na tym forum niż kobietom. Reasumując: mam alergię na niedecyzyjność i niemo > bilizujące narzekanie. A to dlaczego ? Niby że kobiety tutaj takie zmobilizowane i decyzyjne ? Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo 02.12.13, 21:59 "Niby że kobiety tutaj takie zmobilizowane i decyzyjne ?" A masz dowody, że jest inaczej? (pytam o stałe nicki, a nie o gości) Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 02.12.13, 22:04 rekreativa napisała: > "Niby że kobiety tutaj takie zmobilizowane i decyzyjne ?" > > A masz dowody, że jest inaczej? > (pytam o stałe nicki, a nie o gości) A kto poza mną z facetów z tego forum jest zdemobilizowany, niedecyzyjny i bezproduktywnie narzeka ? Bo padło, że raczej faceci z tego forum. No, z tego co się orientuję, to jestem jedyną osobą z męskiego stałego składu forum otwarcie deklarującą, że praktycznie seksu nie uprawia. Zatem ? Wszyscy inni sprawę załatwili i uprawiają. Prawda ? Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Psychoewo 02.12.13, 22:08 kaiser.blade napisał: (...)"Wszyscy inni sprawę załatw > ili i uprawiają. Prawda ?" Jasne, z płodozmianem, poplonem i zgodnie z normami unijnymi;-) Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 02.12.13, 22:10 mojemail3 napisała: > Jasne, z płodozmianem, poplonem i zgodnie z normami unijnymi;-) No nie wiem, ale opierając się na deklaracjach, to u forumowych panów tak to wygląda... Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 02.12.13, 22:17 kaiser.blade napisał: > mojemail3 napisała: > > > Jasne, z płodozmianem, poplonem i zgodnie z normami unijnymi;-) > > No nie wiem, ale opierając się na deklaracjach, to u forumowych panów tak to wy > gląda... Ja Ci zawsze pisze Kaizer pytanie: ale jakim kosztem? Idzie im ale jakim kosztem, pytam? Na co poszli Kazier zeby im szlo? Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 02.12.13, 22:20 hello-kitty2 napisała: > Ja Ci zawsze pisze Kaizer pytanie: ale jakim kosztem? Idzie im ale jakim koszte > m, pytam? Na co poszli Kazier zeby im szlo? No, na co ? Może mnie oświecisz ? Bo ja pojęcia nie mam o co chodzi. Jak nie chcesz tutaj, to pisz na prv. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo 02.12.13, 22:25 Żaden tam prv. Ja też chcę wiedzieć, bo jakoś nie łapię. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 02.12.13, 22:37 kaiser.blade napisał: > hello-kitty2 napisała: > > > Ja Ci zawsze pisze Kaizer pytanie: ale jakim kosztem? Idzie im ale jakim > koszte > > m, pytam? Na co poszli Kazier zeby im szlo? > No, na co ? Może mnie oświecisz ? Bo ja pojęcia nie mam o co chodzi. Jak nie ch > cesz tutaj, to pisz na prv. Czytaj Sabat czytaj uwaznie, kto co pisze. No to zadna takjemnica: czesc z nich decyduje sie na dzieci, ktorych nie chce, czesc decyduje sie na chujowa opinie spoleczna, czesc na przemoc fizyczna, czesc klamie, czesc zdradza, czesc szantazuje, czesc wyludza, czesc kupuje za kase, ktora posiada. Stawiam twierdzenie: kazdy wysokolibidowiec wczesniej czy pozniej zdradza partnera. Mozna to rozwiazac na legalu: otrwacie zwiazku, danie sobie przywileju spuszczenia z lancucha, ptrzymkniecie oka, dokoptowanie nowych partnerow, group seks okazyjne podrzeanie sie z przyjaciolkami, przyjacielami bezpoednio lub przez neta. Posumowujac: powodzenie nie bierze sie z nikad: nawet jako przyklad moge podac triss, bo sama wprost poslala, ze od czasu do czasu dawala sie przetrzepac jakiemus sadyscie bedac w zwiazku na to otwartym. Jak cos pomylilam korygujcie. Powodzenie nie opiera sie na bajce: dobrali sie, zakochali i zyci dlugo i szczesliwie, przynajmnie nie u wysokolibidowcow, wg mnie. U wszystkich, ktorym sie powodzi, ze hoho nic nie dzieje sie w stanardzie. Nawet Marek upuszcza pary literatura, bo by go roznioslo. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 02.12.13, 22:45 hello-kitty2 napisała: > Powodzenie nie opiera sie na bajce: dobrali sie, zakochali i zyci dlugo i szcz > esliwie, przynajmnie nie u wysokolibidowcow, wg mnie. Gdyby nie Ty, Kitty, to bym w to dalej święcie wierzył, zburzyłaś moje marzenia :D Zlituj się, na miłość boską. Ja już nie wierzę w nic i nikomu :) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 02.12.13, 22:52 kaiser.blade napisał: > hello-kitty2 napisała: > > > Powodzenie nie opiera sie na bajce: dobrali sie, zakochali i zyci dlugo > i szcz > > esliwie, przynajmnie nie u wysokolibidowcow, wg mnie. > > Gdyby nie Ty, Kitty, to bym w to dalej święcie wierzył, zburzyłaś moje marzenia > :D > Zlituj się, na miłość boską. Ja już nie wierzę w nic i nikomu :) Przeciez nikt tu nie klamie tylko sluchac sie naucz :-) Poza tym sztuka stworzenia zwiazku i dobrania sie jest u podstaw wszystkiego, a Ci co im sie powiodlo maja ta sztuke opanowana i tu trzeba chylic przez nimi czola. My szaraki odpadamy na przedbiegach. Ja tez od padam. Dobranoc :) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 02.12.13, 22:46 hello-kitty2 napisała: Ja juz po tabletce nasennej, spelling nie do ogarniecia, wybaczcie, jak wezme taja silniejsza to zygzakiem do lozka ide ;) Co Urqu napisal ostatnio do Zawle? Dlaczego nie czytacie? Kto uwaznie slucha wie wszystko, bo ludzie opisuja przede wszystkim siebie, kochani, za kazdym razem jak otwieraja usta to o sobie pisza, jakie tematy kto ma upodobane, dlaczego? Kto wstawia najgoretsze laski, w jakich pozach? Dlaczego? Wszystko ma znaczenie, zbierac do kupy i myslec :) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Psychoewo 02.12.13, 22:51 hello-kitty2 napisała: > Kto wstawia najgoretsze laski, w jakich pozach? Dlaczego? Wszystko ma znaczenie > , zbierac do kupy i myslec :) No panna Marple z Ciebie Kitty, jak żywa, choć może nie tak eteryczna i bez koronek;-) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo 02.12.13, 22:53 Co napisał do zawle? (Ty naprawdę czytasz wszystkie posty we wszystkich wątkach???) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 02.12.13, 23:03 rekreativa napisała: > (Ty naprawdę czytasz wszystkie posty we wszystkich wątkach???) No juz niestety nie czytam, kiedys tak. Ale jak czegos nie doczytam, a zabieram glos w dyskusji to sie wstydze, powaznie. Inny minus, ze nie potrafie nic odkopac, bo my wsztscy nie zmieniamy tematow, tylko wiekszosc leci pod jednym. A co powiedzial to zainetesowani wiedza, nie> :-) hihi Spadam, bo zaraz mnie tu pokazuja za teorie spiskowa forum, zyg zyg zyg juz mi po pietach depcze jako agentowi :) Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 02.12.13, 23:09 rekreativa napisała: > Co napisał do zawle? > (Ty naprawdę czytasz wszystkie posty we wszystkich wątkach???) Coś tam się odgrażał, że myśli kutasem i takie tam. Nic wartego uwagi. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 02.12.13, 23:13 kaiser.blade napisał: > Coś tam się odgrażał, że myśli kutasem i takie tam. Nic wartego uwagi. Really? :-) Ja tam widze/slysze wiecej i to staje sie tez moja bronia :) No to dajmy spokoj. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 02.12.13, 23:23 hello-kitty2 napisała: > Ja tam widze/slysze wiecej i to staje sie tez moja bronia :) Wydaje Ci się. Mi takie rzeczy są zwyczajnie obojętne, mam inne priorytety :) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 03.12.13, 10:30 kaiser.blade napisał: > hello-kitty2 napisała: > > > Ja tam widze/slysze wiecej i to staje sie tez moja bronia :) > > Wydaje Ci się. Mi takie rzeczy są zwyczajnie obojętne, mam inne priorytety :) Tania prowokacja Kaizer. Otworz oczy, rozejrzyj sie dookola i przemysl. Twoje priorytety sa nam znane, wrzynaja sie nam forumowiczom w tylek :). Raz po raz ktos Ci z przesytu przypierdoli i tak to sie toczy:). Prawda jest Ci obojetna? Klucz do Twojego problemu jest Ci obojetny? Bedziesz wszystko dyskredytowal, zeby za nic sie nie wziazc? Jakie priorytety? Schudnac kolejne 2 kg. Czlowieku, jesli chodzi o fizycznosc schowaj sobie to odchudznie w kieszen, dla nowych lasek to juz zwyczajnie za stary jestes. Niestety za pozno sie obudziles. Na seks za wyglad to panowie do 30stki moga jeszcze liczyc. Ty musisz ruszyc glowa. Szczerze to ja nie wiem czego Ty wlasciwie chcesz? Myslalam, ze seksu ale cos mi sie wydaje ze to za malo. Ty jestes wyjatkowym megalomanem. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 10:45 hello-kitty2 napisała: > Tania prowokacja Kaizer. Otworz oczy, rozejrzyj sie dookola i przemysl. Twoje p > riorytety sa nam znane, wrzynaja sie nam forumowiczom w tylek :). Raz po raz kt > os Ci z przesytu przypierdoli i tak to sie toczy:). Prawda jest Ci obojetna? Kl > ucz do Twojego problemu jest Ci obojetny? Bedziesz wszystko dyskredytowal, zeby > za nic sie nie wziazc? Jakie priorytety? Schudnac kolejne 2 kg. Czlowieku, jes > li chodzi o fizycznosc schowaj sobie to odchudznie w kieszen, dla nowych lasek > to juz zwyczajnie za stary jestes. Niestety za pozno sie obudziles. Na seks za > wyglad to panowie do 30stki moga jeszcze liczyc. Ty musisz ruszyc glowa. Za co ja się kurwa mogę wziąć ? Przepraszam za mocne słowa, ale czy ciebie Kitty dokumentnie pogięło ? No kurwa, jakie ja mam pole manewru, naprawdę... Chuj mnie obchodzi co tam mówisz, ja i tak osiągnę swoje założenia, nawet jakbyś tu na mnie pluła i rzygała, bo to jest MÓJ cel. Rozumiesz ? MÓJ ! Mam w dupie co o nim myślisz. I ty też jesteś już stara, bardzo mi przykro. Ja mam ruszyć głową ? Chyba przyjebać z byka w ścianę. > Szczerze to ja nie wiem czego Ty wlasciwie chcesz? Myslalam, ze seksu ale cos m > i sie wydaje ze to za malo. Ty jestes wyjatkowym megalomanem. A ty wyjątkowo szczera, szkoda że nie w dobrą stronę. Idź do hospicjum i powiedz wszystkim, żeby się nie martwili, bo wkrótce i tak pozdychają. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 10:58 Przemyśl sobie to dokładnie. Jak powiedziałaś - na młodość, witalność i urodę jestem za stary. Zgadzam się. Nie zwalnia mnie to z parcia do jakichś moich małych sukcesów, tylko dla siebie. Pracuję nad ciałem DLA SIEBIE, nie obchodzi mnie to co inni o tym sądzą. Zawsze miałem z tym problemy, to przynajmniej jako stary mężczyzna będę wysportowany. Ale - zgoda. W moim wieku liczy się potencjał związkowy mężczyzny, a ten jest ZEROWY, praktycznie N-I-E-O-D-W-O-Ł-A-L-N-I-E. Nieodwołalnie, no nie wiem kurwa, mógłbym w totka może wygrać, albo zostać prezydentem... To się nie da, nie wróci, nie obróci. Chuj, trudno. Dlatego nie próbuję, widzę wszystko jak na dłoni, że jest za późno, że wszystko przetraciłem jak debil. Trudno, mogę robić inne rzeczy. Ale mówić mi nie zabronisz. A co kurwa, nie mogę tutaj sobie siedzieć i pierdolić jak Midnight Lightnig, o złych kobietach ? Nie podoba się ? Wrzuć mnie na czarną listę i będziesz mieć spokój. I chuj. Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 11:07 Jasne, Kaiser, popieram Twoje poczynania w kierunku wysportowanego ciala. Podobaja mi sie "zadbani" faceci nawet w starszym wieku. Ale Ty chyba nawet 40 stki jeszcze nie masz? Wiec o co chodzi? A w totka grasz? A widokow na lepiej platna prace nie ma? A czy tak bardzo klepalbys biede gdybys sie zdecydowal na rozstanie? No nie umiesz blefowac, bo jestes przekonany, ze nie dalbys rady finansowo i zona o tym wie. Z drugiej strony ona tez nie dalaby rady, wiec i jej powinno zalezec na ratowaniu malzenstwa, dla dzieci i dla pieniedzy a moze nawet, bo Cie kocha. No inna bolaczka co Cie czeka po rozstaniu? Moze nic ciekawego, chociaz jakis seks bez zobowiazan raczej nie powinien byc problemem. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 11:21 kag73 napisała: > Jasne, Kaiser, popieram Twoje poczynania w kierunku wysportowanego ciala. Podob > aja mi sie "zadbani" faceci nawet w starszym wieku. Ale Ty chyba nawet 40 stki > jeszcze nie masz? Wiec o co chodzi? Mam 36 lat, to jest dużo. Z biologicznego punktu widzenia to starość i tutaj niestety z Kitty się zgadzam. Ale DLA MNIE nie jest obojętne jak wyglądam, mimo że mam świadomość, że dla otaczających mnie kobiet już tak jest. > A w totka grasz? A widokow na lepiej platna prace nie ma? A czy tak bardzo kle > palbys biede gdybys sie zdecydowal na rozstanie? Nie byłbym w stanie przeżyć, poszedłbym pod most. A widoków na lepszą pracę nie mam żadnych, mimo że wysyłam wciąż CV. Przez ostatnie 2 lata wysłałem z 300 dobrze opracowanych, sprofilowanych na dane stanowisko cv i miałem z tego dwie rozmowy kwalifikacyjne. Nie chcą mnie, tutaj też jestem już za stary. Przykra sprawa. > No nie umiesz blefowac, bo jestes przekonany, ze nie dalbys rady finansowo i zo > na o tym wie. Z drugiej strony ona tez nie dalaby rady, wiec i jej powinno zale > zec na ratowaniu malzenstwa, dla dzieci i dla pieniedzy a moze nawet, bo Cie ko > cha. Ona nie dałaby rady, ale ona najpierw robi a potem myśli. To jest emocjonalny typ, nieroztropna osoba. Ekscytuje się czymś i działa, bez względu na konsekwencje. > No inna bolaczka co Cie czeka po rozstaniu? Moze nic ciekawego, chociaz jakis s > eks bez zobowiazan raczej nie powinien byc problemem. Ja nigdy nie spotkałem się osobiście z żadnym przypadkiem seksu bez zobowiązań, dla mnie to jest przereklamowane. Jak byłem młodym chłopakiem to blokowały mnie kwestie wyglądu, teraz w większym stopniu sprawy finansowe. Jestem nieatrakcyjny, z grupy ludzi odrzuconych, tak jak pisał Midnight Lightning. Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 11:35 kaiser.blade napisał: > Mam 36 lat, to jest dużo. Z biologicznego punktu widzenia to starość i tutaj ni > estety z Kitty się zgadzam. Ale DLA MNIE nie jest obojętne jak wyglądam, mimo ż > e mam świadomość, że dla otaczających mnie kobiet już tak jest. Nie wkurzaj mnie, zycie zaczyna sie po 40 stce! 36 to wcale nie stary. > Ona nie dałaby rady, ale ona najpierw robi a potem myśli. To jest emocjonalny t > yp, nieroztropna osoba. Ekscytuje się czymś i działa, bez względu na konsekwenc > je. To nie szkodzi, jak pomysli zawsze mozna jeszcze poodkreca, emocjonalna nie znaczy glupia. Aha, jeszcze jedno: czyje jest mieszkanie? Bo jezeli wspolne to sie nazywa: nie jestesmy juz para, nie mamy wobec siebie zobowiazan uczuciowych, wylacznosci seksualnej, jestesmy rodzicami, ja mieszkam w tym a tym w tamtym pokoju. Najwazniejsze, to pokazac emocjonalne oddzielenie sie/uniezaleznienie od tej osoby. I szafa gra, mieszkacie pod jednym dachem a robicie swoje. Tak jak abrigado chyba, da sie. W tym czasie Ty robisz swoje, patrzysz co tam jeszcze po ziemii chodzi, szukasz na portalach. To ma byc taki blef z nadzieja, ze zonie zalezy i zaskoczy. Ja to tak umiem blefowac, ze maz mi wierzy w kazde moje slowo:))) Dodam, ze blefujac liczylam sie z tym, ze ewentualnie sie moge przejechac(jemu nie zalezy, nie kocha) ale nadzieje mialam, ze jednak mnie kocha. > Byles mlody i naiwny, bez pewnosci siebie. A teraz sa inne czasy, ludzie sie szukaja na portalach i decyduja na roznosci. I chyba juz taki niepewny nie jestes. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 11:45 kag73 napisała: > Nie wkurzaj mnie, zycie zaczyna sie po 40 stce! 36 to wcale nie stary. Mówiłem o biologii, nie o społecznej starości, którą przyjmuje się u nas za jakiś głęboki wiek emerytalny. Chodziło bowiem o biologiczne pole rozwoju, o własną atrakcyjność, a ta u faceta faktycznie wygasa dość wcześnie, bo i tak mało kto się z nią liczy jako taką. > Aha, jeszcze jedno: czyje jest mieszkanie? Już kiedyś pisałem, że spółdzielcze... No i sama widzisz - rozmawiamy jak ze ślepym o kolorach... > Byles mlody i naiwny, bez pewnosci siebie. A teraz sa inne czasy, ludzie sie sz > ukaja na portalach i decyduja na roznosci. I chyba juz taki niepewny nie jestes > . Teraz jestem bardziej niepewny niż wtedy. I słusznie, bo moja wartość jako partnera jest teraz kolosalnie niższa. Natomiast nie jestem naiwny, jak wtedy. To prawda. Między innymi dzięki temu forum. Ale też i własnej małżonce, która uświadomiła mnie w najdobitniejszy z możliwych sposobów. Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 11:56 > Teraz jestem bardziej niepewny niż wtedy. I słusznie, bo moja wartość jako part > nera jest teraz kolosalnie niższa. Natomiast nie jestem naiwny, jak wtedy. To p > rawda. Między innymi dzięki temu forum. Ale też i własnej małżonce, która uświa > domiła mnie w najdobitniejszy z możliwych sposobów. Przestan, jedna osoba przesadza o claosci! Raz nie zawsze, zapamietaj sobie! No mieszkanie spoldzielcze to w nim masz prawo zoastac tak jak i ona, proste, nie musisz isc pod most, ale zmiana statusu moze sie przydac. Byles juz na tym striptisie? Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 12:11 kag73 napisała: > Byles juz na tym striptisie? Nie. Nie wiem od czego zacząć. Poważnie mówię, tzn. nie wiem jak się idzie na coś takiego, nie śmiać się :D No i nie wiem na jakie koszty trzeba się nastawić, żeby mnie jakiś czubek z maczetą nie gonił że nie mam z czego zapłacić :) To się z góry płaci i baba tańczy, czy jak ? Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 12:14 kaiser.blade napisał: > Nie. Nie wiem od czego zacząć. Poważnie mówię, tzn. nie wiem jak się idzie na c > oś takiego, nie śmiać się :D No i nie wiem na jakie koszty trzeba się nastawić, > żeby mnie jakiś czubek z maczetą nie gonił że nie mam z czego zapłacić :) To s > ię z góry płaci i baba tańczy, czy jak ? Tez nie wiem:) Ale bywaja takie GoGo bary, o Niemczech pisze, sie wchodzi, kupuje se cos do picia i patrzy jak dziewczyny tancza, chociaz to nie striptis. No nie wiem, poszukaj w internecie:) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo 03.12.13, 18:37 Na Twoim miejscu zaczęłabym od googla. Tu masz stronę stosowną, poprzeglądaj: www.striptizclub.pl/index.php?strona=kluby Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 03.12.13, 11:08 kaiser.blade napisał: > Ale mówić mi nie zabronisz. A co kurwa, nie mogę tutaj sobie siedzieć i pierdol > ić jak Midnight Lightnig, o złych kobietach ? Nie podoba się ? Wrzuć mnie na cz > arną listę i będziesz mieć spokój. > I chuj. Nie o to chodzi Kaizer. Ja wcale nie zycze sobie, zebys zniknal. Lubie Cie czytac, przeciez wiesz. Jak mi na kims nie zalezy, to sie do niego nie odzywam. Do Ciebie odzywam sie zawsze. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 03.12.13, 11:04 kaiser.blade napisał: > Za co ja się kurwa mogę wziąć ? Przepraszam za mocne słowa, ale czy ciebie Kitt > y dokumentnie pogięło ? No kurwa, jakie ja mam pole manewru, naprawdę... Chuj m > nie obchodzi co tam mówisz, ja i tak osiągnę swoje założenia, nawet jakbyś tu n > a mnie pluła i rzygała, bo to jest MÓJ cel. Rozumiesz ? MÓJ ! Mam w dupie co o > nim myślisz. I ty też jesteś już stara, bardzo mi przykro. > Ja mam ruszyć głową ? Chyba przyjebać z byka w ścianę. No nie mow, ze Twoim ostatecznym celem jest schudniecie to okreslonego poziomu i to wszystko? To jest ten cel? Jesli tak to sie juz kwalifikujesz na jakies lecznie dla zywieniowych ortodoksow :) Tak jestem juz stara ale to nie wyplywa akurat u mnie na mozliwosc uprawiania seksu, nie w tym rzecz. To powiedz: co jest Twoim celem? > > Szczerze to ja nie wiem czego Ty wlasciwie chcesz? Myslalam, ze seksu ale > cos m > > i sie wydaje ze to za malo. Ty jestes wyjatkowym megalomanem. > > A ty wyjątkowo szczera, szkoda że nie w dobrą stronę. Prawda ma tylko jedna strone. Nie ma dobrej i zlej prawdy. Jest jedna. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 11:10 hello-kitty2 napisała: > To powiedz: co jest Twoim celem? Chcę się pieprzyć, to tak trudno zrozumieć ? No nie, kurwa... Siedzę na forum o braku seksu, ale może moim celem jest hodowla psów rasowych albo badanie skał księżycowych ? FUCK... > Nie ma dobrej i zlej prawdy. Jest jedna. Ano jest jedna. Ale nie zawsze trzeba wszystko o wszystkim mówić. Jak ktoś się zjebie w windzie, to robisz głośne dochodzenie kto pierdnął ? Są jakieś granice dobrego taktu. Może mi poradzisz żebym się powiesił, bo na dobrą sprawę, to po co mam się męczyć ? Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 03.12.13, 17:42 kaiser.blade napisał: > hello-kitty2 napisała: > > > To powiedz: co jest Twoim celem? > > Chcę się pieprzyć, to tak trudno zrozumieć ? No nie, kurwa... Siedzę na forum o > braku seksu, ale może moim celem jest hodowla psów rasowych albo badanie skał > księżycowych ? FUCK... No to dobrze, jestesmy w domu, bo juz myslalam, ze zamieniles cel nr 1 - miec seks, na cel 2 - miec szczupla sylwetke, wylacznie :-) > > > Nie ma dobrej i zlej prawdy. Jest jedna. > > Ano jest jedna. Ale nie zawsze trzeba wszystko o wszystkim mówić. Jak ktoś się > zjebie w windzie, to robisz głośne dochodzenie kto pierdnął ? Są jakieś granice > dobrego taktu. No wiesz jak ktos sie przy mnie spierdzial w windzie to MNIE granica dobrego taktu obowiazuje? :) Moja matka tez gadala, ze ojciec nie mial taktu, jak wybuchnal smiechem podczas uroczystego obiadu, po tym jak matce protezka do zupy chlapnela z rozbryzgiem. No coz, wrodzilam sie do ojca i sobie chwale. A tak na marginesie: o takim zajawisku pt 'dobry takt' to ja tylko w Polsce slyszalam. Nawet nie wiem jak brzmi slowo 'takt' po holendersku, bo to zjawisko tu nie wystepuje. Nie ma potrzeby wystepowania, bo ludzie sa asertywni, znaja swoja wartosc, maja do siebie dystans i poczucie humoru i traktuja wszystkich rowno, nie musza sie zatem uciekac do ucieczkowych rozwiazan typu 'dobry takt'. Przyklad: na ostatnich zajeciach z literatury profesor odczytal wiersz o umieraniu (ze starzy ludzie nie maja po co zyc), po czym oswadczyl, ze studenci sa za mlodzi, zeby zrozumiec bliskosc smierci i uczucia z nia zwiazane. Wskazal, zeby kazdy z nas znalazl osobe starsza (=bliska smierci) i odczytal jej ten wiersz na glos i zaobserwowal reakcje. Mlodziez ze wschodu tez byla zdegustowana, tak jak Ty. To tak apropo tych Twoich przykladow rzucanych mi o hospicjum. Takt to polskie strachy na lachy :) Ale fakt dyplomata nie jestem. Przypomina mi sie scenka z Piatego elementu, jak glownego bohatera wyslali do negocjacji, hehe www.youtube.com/watch?v=zpsYJrGb_yI > Może mi poradzisz żebym się powiesił, bo na dobrą sprawę, to po co mam się męcz > yć ? Nie, nie doradze. Natomiast doradzanie co zrobic, zebys mial seks to na razie odpuszczam :) Faktycznie sie odchudz najpierw, a potem pogadamy. Bez zlosliwosci, widocznie musisz to przezyc to sam, na wlasnej skorze, ze sama szczuplosc nic nie rozwiazuje. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 18:20 Czekaj, ty zrozumialas, ze ja uwazam, ze mi wystarczy sama szczuplosc by byc atrakcyjnym ? Nie no, bez jaj, to musialbym byc Bradem Pitem zeby na samym usmiechu jechac. Tym bardziej,, ze na silowni mialem takiego kumpla, ktory majac nieco ponad 20 lat mial wlasnie takie cialo jak modele na reklamach, albo lepsze. On wygladal wrecz zachwycajaco, serio. A dziewczyny zwracaly na niego uwage raczej tak sobie, dziewczyny stalej nie mial. Wzrostu mial jakies 180 cm, dosc przystojny brunet. Rzecz w tym, ze byl dosc niesmialy i wycofany. Wiec jak taki gosc nie przyciagal kobiet, to zonaty dziadek po 35 tym bardziej. Nie musze czekac i sie przekonywac, mow, ja poslucham. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 03.12.13, 18:46 kaiser.blade napisał: Rzecz w tym, ze byl dosc niesmialy i wycofany. > Wiec jak taki gosc nie przyciagal kobiet, to zonaty dziadek po 35 tym bardziej. Nie chodzio mi, zeby Ci wypominac rzokoma starosc, tylko balam sie, ze jak wiekszosc zafiksowanych na poprawie sylwetki osob byc moze myslisz, ze jak osiagniesz swoj cel (wagowo-sylwetkowy) to sie wszystko diametralnie odmieni. A tak wlasnie nie jest, niestety. Pewnie, ze rob swoje w sprawie sylwety ale nie obstawiaj tego jako swoja glowna bron na kobiety. To moze byc tylko zacheta, gdy juz dojdzie co do czego. > > Nie musze czekac i sie przekonywac, mow, ja poslucham. No przeciez miele jezorem caly czas :) Dzis wieczorem wole sie posmiac przy dupie Maryni. Ja tu jestem tez na forum tez dla rozrywki, nie zawsze na powaznie. Sama sie soba tez mecze wiec Ciebie pewnie tez. Wezmy dzisiaj wolny wieczor, ok? Ja bym Cie chetnie ugoscila gdybys mieszkal rzut beretem, ja goscinna jestem :) Wodeczke pijesz? Ciekawe co tam Kag dzisiaj polewa? :) Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 22:34 " Ciekawe co tam Kag dzisiaj polewa? :)" Kurka, Kitta, przegapilas, ja u tesciowej gwiazdkowe grzane winko, ale pycha. A potem, bo moi wyjsc nie mogli, jeszcze czerwone i jakies Desperados sprobowalam. Tak wiec cieplutko mi, bo juz zdzierzyc tego klimatu "umiarkowango" nie moge:)) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 03.12.13, 22:48 kag73 napisała: > " Ciekawe co tam Kag dzisiaj polewa? :)" > > Kurka, Kitta, przegapilas, ja u tesciowej gwiazdkowe grzane winko, ale pycha. A > potem, bo moi wyjsc nie mogli, jeszcze czerwone i jakies Desperados sprobowala > m. Tak wiec cieplutko mi, bo juz zdzierzyc tego klimatu "umiarkowango" nie moge > :)) To moze rzeczywiscie urodzilas sie do tropikow :-) Ooo tak grzane winko dobre jest, slodkie. Wlasnie ogladam, jak babki sobie wargi sromowe operuja. To juz bym wolala sobie cycki zrobic, niz nowe wargi, do warg to nawet dekoldu nie zalozysz :) Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 22:50 hello-kitty2 napisała: > do warg to nawet dekoldu nie zalozysz :) Ale można założyć szerokie nogawki :D Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 22:54 hello-kitty2 napisała: > To moze rzeczywiscie urodzilas sie do tropikow :-) Chyba, juz jako nastolatka powtarzalam, ze moglabym w Afryce mieszkac:) Ale tropiki tez dobre! Afryka mnie fascynuje, ale to trzeba bardziej z przygotowaniem, zwlaszcza, ze z dzieciakiem, szczepienia, te sprawy. Poza tym boje sie ogladac biedy, bo juz na karaibach sie jej naogladalam:( Jakos im czlowiek mniej mial tej zimny tym mu zimniej w Europie, stwierdzam, a mialam nadzieje, ze jak sie dogrzeje to bedzie lepiej a tu go...no! > Wlasnie ogladam, jak babki sobie wargi sromowe operuja. To juz by > m wolala sobie cycki zrobic, niz nowe wargi, do warg to nawet dekoldu nie zaloz > ysz :) Racja, w ogole by mi do glowy nie przyszlo, zeby se wargi sromowe operowac! Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 03.12.13, 23:29 kag73 napisała: > Chyba, juz jako nastolatka powtarzalam, ze moglabym w Afryce mieszkac:) Ale tro > piki tez dobre! Afryka mnie fascynuje, ale to trzeba bardziej z przygotowaniem, > zwlaszcza, ze z dzieciakiem, szczepienia, te sprawy. Poza tym boje sie ogladac > biedy, bo juz na karaibach sie jej naogladalam:( > Jakos im czlowiek mniej mial tej zimny tym mu zimniej w Europie, stwierdzam, a > mialam nadzieje, ze jak sie dogrzeje to bedzie lepiej a tu go...no! U mnie tez juz zimno i tez zimy sa smutne, bo bez sniegu. Z drugiej strony to sie czlowiek cieszy nawet jak wsiadzie do pociagu, bo nagrzany. Ludzie tez lataja do Azji, bo tanio tam i piekne krajobrazy. Ale mi tez trudno patrzec na ta biede, nie lubie balaganu i tez chyba jestem rasistka. W Afryce to zalezy gdzie ale czesto HIV na porzadku dziennym. Wg mnie za duze zagrozenie. Odpowiedz Link
urquhart Re: Psychoewo 03.12.13, 13:00 > Ja tam widze/slysze wiecej i to staje sie tez moja bronia :) No to dajmy spokoj :) www.youtube.com/watch?v=vWodN0FA2b8 Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 13:38 Czyli urqu i żona mają otwarty/półotwarty związek, co im najwyraźniej służy. No proszę, nie każdy żyje tak jak wszystkim się to wydaje na pozór. Albo mi się tak tylko wydaje, przecież jestem megalomanem :) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Psychoewo 02.12.13, 22:48 hello-kitty2 napisała: (...)"Powodzenie nie opiera sie na bajce: dobrali sie, zakochali i zyci dlugo i szczesliwie, przynajmnie nie u wysokolibidowcow, wg mnie. U wszystkich, ktorym sie powodzi, ze hoho nic nie dzieje sie w stanardzie (...)" A to wszystko za fasadą wspaniałego męża i ojca, prawowitego obywatela, co się jak baba nie zachowuje;-) "Wysokolibidowiec" to by mnie już przed laty porzucił, w przededniu jakichkolwiek problemów,pewnie jeszcze lizałabym rany, jak parę moich znajomych. Postrzeganie rzeczy się zmienia, jak się pod innym kątem dobrze człowiek przyjrzy... Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 02.12.13, 22:57 Mojemaile ja tu pisalam o powodzeniu w lozku, bo Kaizera nurtowalo. Na powodzenie w zyciu to sie jeszcze pare innych czynnikow sklada, to u siebie tez ocenilam jako klape. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 02.12.13, 23:04 mojemail3 napisała: > A to wszystko za fasadą wspaniałego męża i ojca, prawowitego obywatela, co się > jak baba nie zachowuje;-) > "Wysokolibidowiec" to by mnie już przed laty porzucił, w przededniu jakichkolwi > ek problemów,pewnie jeszcze lizałabym rany, jak parę moich znajomych. > Postrzeganie rzeczy się zmienia, jak się pod innym kątem dobrze człowiek przyjr > zy... www.youtube.com/watch?v=3mjFrTr_PlY Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Psychoewo 02.12.13, 23:18 kaiser.blade napisał: > www.youtube.com/watch?v=3mjFrTr_PlY To nie całkiem adekwatne do moich doświadczeń, ale ciekawe... To też nie jest tak,że przerwy w aktywności seksualnej wynikały z niechęci, bardziej skutkiem niesprzyjających okoliczności, spadkom kondycji, energii. Nie wiem, jak to jest narzucić sobie normę w tej kwestii? Chyba,że sama się narzuca;-) Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 02.12.13, 23:24 mojemail3 napisała: > To nie całkiem adekwatne do moich doświadczeń, ale ciekawe... Chodzi o to, że zawsze jest coś za coś. Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 02.12.13, 22:57 Kitty, nasuwa sie pytanie co oznacza "wysokolibidowiec"? Musi czesto/jak czesto? Musi ciagle z inna, ciagle mu stoi? Nie starzeje sie nie meczy, nie dopadaja go stresy i zmeczenie? Nie ma efektu sytosci albo przynajmniej nie czuje niedoboru, bo ma czesty/regularny seks? Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 02.12.13, 23:07 kag73 napisała: > Kitty, nasuwa sie pytanie co oznacza "wysokolibidowiec"? Musi czesto/jak czesto > ? Musi ciagle z inna, ciagle mu stoi? Nie starzeje sie nie meczy, nie dopadaja > go stresy i zmeczenie? Nie ma efektu sytosci albo przynajmniej nie czuje niedob > oru, bo ma czesty/regularny seks? Ja przyjmuje w uproszczenu: nie moze zrobic przezrwy od seksu na jakis czas, a jak ma partnera/ow/ki to zasadniczo chce miec seks codziennie. Nie zawsze ma/moze ale chce. Raz w tygodniu to ne wysokolibidowiec jak na moje potrzeby klasyfikacji. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 02.12.13, 23:11 hello-kitty2 napisała: > Ja przyjmuje w uproszczenu: nie moze zrobic przezrwy od seksu na jakis czas, a > jak ma partnera/ow/ki to zasadniczo chce miec seks codziennie. Nie zawsze ma/mo > ze ale chce. Raz w tygodniu to ne wysokolibidowiec jak na moje potrzeby klasyfi > kacji. Co to znaczy, że nie może zrobić przerwy ? Każdy może zrobić przerwę, nikomu od tego dyni jeszcze nie rozsadziło. Zanim weszliśmy w epokę stałych związków, to jako młodzi chłopcy wszyscy faceci trzepali ostro gruchę. Jakoś nikt nie umarł, a tak wysokolibidowych i napalonych jak takie nastolatki to ze świecą szukać w słuszniejszym wieku... Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 02.12.13, 23:17 kaiser.blade napisał: > Co to znaczy, że nie może zrobić przerwy ? Każdy może zrobić przerwę, nikomu od > tego dyni jeszcze nie rozsadziło. Zanim weszliśmy w epokę stałych związków, to > jako młodzi chłopcy wszyscy faceci trzepali ostro gruchę. Jakoś nikt nie umarł > , a tak wysokolibidowych i napalonych jak takie nastolatki to ze świecą szukać > w słuszniejszym wieku... NIe, Jak bedzie musial robic przerwe to znajdze zastepstwo, to tez padlo niedawno na forum. Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 02.12.13, 23:26 hello-kitty2 napisała: > NIe, Jak bedzie musial robic przerwe to znajdze zastepstwo, to tez padlo niedaw > no na forum. Co Ty opowiadasz, przeciez libido nie jest wartoscia stala, ulega/moze ulegac zmianom zwiazanym miedzy innymi z hormonami, typu testosteron, wiadomo, ze z wiekiem coraz go mniej. Do tego Ci urqu pisal, ze opiekunczym ojcom/ojcom w ogole spada poziom testosteronu. Pokazuja badania. Ale oprocz libido, liczy sie bardzo wiele innych rzeczy w zyciu/zwiazku, nastawienie, charakter, ogolne zadowolenie z pozycia seksualnego, zainteresowania itd. Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 02.12.13, 23:33 hello-kitty2 napisała: > > NIe, Jak bedzie musial robic przerwe to znajdze zastepstwo, to tez padlo niedaw > > no na forum. Kitty, chyba Ci sie erotoman z wysokolibidowym pomylil;))) Odpowiedz Link
kutuzow zastępstwo, masturbacja itp. 04.12.13, 19:50 kaiser.blade napisał: > > jako młodzi chłopcy wszyscy faceci trzepali ostro gruchę. Jakoś nikt nie > umarł hello-kitty2 napisała: > NIe, Jak bedzie musial robic przerwe to znajdze zastepstwo, to tez padlo niedaw > no na forum. Ja osobiście dobrze rozumiem co Kitty ma na myśli. Zacznę od uwagi Kaisera. Owszem Masturbacja może rozwiązać problem fizycznego bólu jąder przy braku seksu, ale to jest rozwiązanie zastępcze. Ci młodzi gostkowie nie dlatego sie onanizowali za młodu że woleli to od seksu z dziewczynami, tylko dla tego że nie mieli wyboru. Gdy jesteś w związku, to nie po większość godzi się na jakieś kompromisy związane z byciem w związku, żeby sobie potem się onanizować. To akurat można robić będąc samotnym (bez konieczności kompromisów). Mówię tutaj o onanizmie ZAMIAST seksu (niczym przywoływany tutaj często bohater "American Beauty", a nie jako elementu "pomocniczego" (vide wątek Kotoshi, gdzie jej facet z wysokim libido komunikował że przy dłuższych rozstaniach (kilka dni) w ten sposób może lepiej je znieść). Czyli de facto wspomniany przez Ciebie Kaiser onanizm jest własnie tym elementem o którym pisze Kitty. Jest przerwa którą wypełnia "zastępstwo" w tym przypadku w formie onanizmu (zamiast np. kochanki) wracając do tekstu Kitty. Osobiście jak pisałem podzielam Twoją opinię co do facetów z dużym temperamentem. Dodałbym tylko małe wyjaśnienie, że wg mnie nie chodzi o "przerwy' wynikłe z przyczyn medycznych (choroba, złe samopoczucie itp). Gdy osoba którą kochasz cierpi, to wchodzi się w tryb "opieki", gdzie troski o nią w jakiś sposób zajmują (po części) miejsce podniecenia. Moim zdaniem to jak ciężko jest facetowi, który nagle zostaje "odstawiony" od seksu (a jego pragnienie cały czas narasta) dobrze oddaje mały eksperyment którego jestem zwolennikiem. Uważam, że w budowaniu relacji seks dla faceta jest równie ważny jak przytulanie (chwile bliskości, ale takie bez erotyki) dla kobiety. Dużo łatwiej jest zasnąć samemu po kilku dniach bez seksu, niż zasnąć obok ciała kobiety którą się pragnie. Wg mnie kochająca kobieta (taka której ZALEŻY na danym partnerze) tak samo mocno odczuje brak bliskości (i np. osobne spanie) w okresie bez seksu, jak facet odczuwa sam brak seksu. Czyli niejako mimo że to inne "dziedziny" ich brak jest wg mnie równoważny w przeciwieństwie do oceny brak seksu vs brak seksu (okiem kobiety i okiem mężczyzny) i brak bliskości vs brak bliskości. Jeśli zaś kobiety to totalnie nie rusza (wręcz cieszy się że ma "święty spokój") to dużo mówi o realnej sytuacji i odczuciach panujących w danym związku. Odpowiedz Link
kag73 Re: zastępstwo, masturbacja itp. 04.12.13, 23:35 Alez o czym my tu opierdalamy, ludzie, to nijak ma sie do tezy kitty, ze wysokolibidowy predzej czy pozniej zacznie zdradzac. To bzdury sa, bo okolicznosci sa rozne a libido/checi/potrzeby nie sa wrtoscia stala. A Kitty nie pisze, ze wysokolibidowy, ktoremu partnerka "nie daje" pojdzie w bok, tylk, ze kazdy wysokololibiowy, jak bedzie mial dzien przerwy, no ludzie. A czy kitty albo kutuzow byli kiedys w zwiazku z jedna i ta sama osoba 7, 12 albo 20 lat i czy po 10 latach nadal zawsze i koniecznie chcieli go codziennie? Czy mieli z nia regularny seks i czy po 10 latach nadal zawsze i koniecznie chcieli go codziennie? No nie porownujmy tutaj gruszek z jablkami i wezmy pod uwage, ze ludzie to nie tylko ich genitalia ale duzo wiecej! Odpowiedz Link
kutuzow Re: zastępstwo, masturbacja itp. 05.12.13, 01:00 kag73 napisała: > A Kitty nie pisze, ze wysokolibidowy, ktoremu partnerka "nie daje" pojdzie w bo > k, tylk, ze kazdy wysokololibiowy, jak bedzie mial dzien przerwy, no ludzie. Ja tego tak nie zrozumiałem. To doprecyzowanie 1 dzień przerwy = zdrada, to raczej już Twój wymysł. Kitty pisała o 1 dniu przy okazji określenia kto wg niej jest wysokolibidowy (że ten co chce codziennie, a nie ten któremu starcza raz na tydzień). Poza tym nie mieszałbym tutaj stażu związku z poziomem libido. To raczej wpływ efektu Coolidge'a, a nie libido. Zobacz, że taki Berlusconi swoje lata ma, a wigoru mógłby mu pozazdrościć niejeden 40-to latek. Podobnie DSK (ten od afery z pokojówką). Odpowiedz Link
kag73 Re: zastępstwo, masturbacja itp. 05.12.13, 10:36 > Poza tym nie mieszałbym tutaj stażu związku z poziomem libido. To raczej wpływ > efektu Coolidge'a, a nie libido. Zobacz, że taki Berlusconi swoje lata ma, a wi > goru mógłby mu pozazdrościć niejeden 40-to latek. Podobnie DSK (ten od afery z > pokojówką). Hmm, Berlusconi;) Taaa, ekscesy to on owszem ma/miewala ale jak czesto to juz inna kwestia:) Do tego zony i pozycia Berlusconich nie znam;) Poza tym czy ktos(wysokolibidowy) decyduje sie na zdrady itd. to dla mnie jeszcze ma z charakterem cos wspolnego, ten "typ" tak ma i do tego jeszcze z pokusami/mozliwosciami/okolicznosciami, ale w pierwszej linii z nastawieniem. Co do libido zwal jak chcial, ale jezeli ma zwiazek z poziomem testosteronu(a ma) to nie jest stala, tylko ulega zmianom. Do tego seks w nowym zwiazku wyglada inaczej niz seks w dlugoletnim zwiazku. Odpowiedz Link
yoric Re: Psychoewo 03.12.13, 01:12 > czesc z nich decyduje sie na dzieci, ktorych nie chce, > czesc decyduje sie na chujowa opinie spoleczna, czesc na przemoc fizyczna, czes > c klamie, czesc zdradza, czesc szantazuje, czesc wyludza, czesc kupuje za kase, > ktora posiada. ciekawe... bo jakoś nie mogę się odnaleźć w żadnej kategorii - albo zestawienie jest niekompletne, albo mam niezasłużenie wysoką opinię o sobie :) > Stawiam twierdzenie: kazdy wysokolibidowiec wczesniej czy pozniej zdradza partn > era. niestety możesz mieć rację :/. Zastanawiam się nad związkiem obecnie i to, co napisałaś to moje główne zmartwienie chyba, bo zdradzać nie chcę. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 07:09 Yoric, na zdrady w zwiazkach jest prosta sprawa :) Wez sie ozen i zrob sobie trojke dzieci, to przekonasz sie ile bedzie chetnych, zeby ci dawac d..y za frajer. Pozdro ;p Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 09:41 A ściślej, to wcale chyba nie było aż tak źle w ostatnim związku, co ? Powiem tak - dopóki nie decydujesz się na dzieci, to małżeństwo przypomina takie rozszerzone narzeczeństwo. Zrób jak Kutuzow i będzie po sprawie. Znajdź sobie narzeczoną, która nie planuje mieć dzieci, a jak masz serio jakiś gigantyczny problem z utrzymaniem wierności, to zróbcie związek otwarty. Wydaje mi się, że piętrzysz problemy. Związek, nawet sformalizowany, nie jest żadnym zobowiązaniem w życiu człowieka. Serio ? Serio. A wiesz czemu ? Bo opiera się na danym sobie słowie, honorze i takich tam górnolotnych bzdetach. W życiu to już tak jest, że chociaż nikt otwarcie nie przyzna, to gdy interesy ludzi zaczynają się mocno rozmijać, te "ważne zobowiązania" i dane sobie słowa, umowy itd. są odstawiane na haczyk do szafy i można o nich zapomnieć. To tak jak z traktatami pokojowymi w dyplomacji między państwami. Są ważne i wiążące, gdy stoją za nimi jakieś dywizje ;) Zobowiązania w życiu, to chłopie coś takiego, co trzyma Cię za jaja i nie daje żadnego pola manewru. A małżeństwo czy związek nie jest czymś takim. Nawet sformalizowany, To tylko kwitek potwierdzający jakieś relacje międzyludzkie. Bywa, że wyimaginowane. Oczywiście mówimy o związku z intercyzą. Wiem jak drażnią Cię tego typu argumenty, ale pamiętam z dawnych lat, jak pewna moja - o wiele bardziej doświadczona życiowo - koleżanka z pracy stwierdziła, że ludzi od małżeństwa o wiele silniej łączą ze sobą kredyty i wspólne wychowywanie dzieci. Muszę po czasie przyznać jej rację. Więc nie ma co się bać związków, czy ewentualnych zdrad. Raczej bój się zapędzenia w kozi róg, tak że nie pozostanie już żadne pole do ucieczki. Dopiero to jest niebezpieczne, a nie sam związek. Sytuacja uwikłania. Tego należy unikać. Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 10:47 Kaiser, rzecz w tym, ze yoric chce sie rozmnozyc. To jedno. Drugie bardzo wazne: tak nie ma, ze kazdy leci na zwiazek otwarty, kochany, jemu sie moze zdarzyc skok w bok ale zeby na to pozwalac partnerce? To juz inna bajka;) Po trzecie jak ktos idzie w bok ryzykuje, ze straci ukochana partnerke. Z drugiej strony jak ja kocha i mu zalezy niech nie ryzykuje. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 03.12.13, 10:50 kaiser.blade napisał: > A ściślej, to wcale chyba nie było aż tak źle w ostatnim związku, co ? > Powiem tak - dopóki nie decydujesz się na dzieci, to małżeństwo przypomina taki > e rozszerzone narzeczeństwo. Zrób jak Kutuzow i będzie po sprawie. Znajdź sobie > narzeczoną, która nie planuje mieć dzieci, a jak masz serio jakiś gigantyczny > problem z utrzymaniem wierności, to zróbcie związek otwarty. Wydaje mi się, że > piętrzysz problemy. Ale Yoric chce miec dzieci. Znowu nie sluchales. Radzi komus, kto chce miec dzieci, zeby znalazl sobie narzyczona, co nie planuje dzieci :) Do kogo ta rada przepraszam? Znasz tylko jedna piosenke i ciagle spiewasz ten sam refren :) Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 10:58 Odpowiednia rada byloby: patrz, zebys nie wplatal sie w kredyty i zarabial tyle, ze w razie W mozesz zaplacic alimenty i czynsz za male mieszkanie. I jeszcze jedna rada, o czym yoric wie: Nie bierze sie pierwszej lepszej z brzegu, to musi byc "ta", z efektem "wow", szczesciarz ze mnie, wtedy wieksze szanse na wiernosc. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 11:01 kag73 napisała: > Odpowiednia rada byloby: patrz, zebys nie wplatal sie w kredyty i zarabial tyle > , ze w razie W mozesz zaplacic alimenty i czynsz za male mieszkanie. Ta, łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Zajebista rada Kag... Klaskaniem mając obrzękłe prawice... > I jeszcze jedna rada, o czym yoric wie: Nie bierze sie pierwszej lepszej z brze > gu, to musi byc "ta", z efektem "wow", szczesciarz ze mnie, wtedy wieksze szans > e na wiernosc. Ale to jeszcze ona musiałaby być wierna, nie ? A tu już nie tak prosto, to jest poza kontrolą... Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 11:16 kaiser.blade napisał: > Ta, łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. > Zajebista rada Kag... > Klaskaniem mając obrzękłe prawice... Ale probowac mozna. Zreszta w malzenstwie tez sie na dzieci placi. A zatem to tylko kwestia gdzie sie zamieszka. Mam znajoma, ktora dowiedziawszy sie, ze maz ma inna w ciagu 5 minut zdecydowala, ze sie z nim rozwodzi! Dowod na to, ze malzenstwo juz i tak lezalo odlogiem. A jej bylo pikus, ze bedzie pracowala dwa razy tyle niz dotychczas i bedzie musiala zrezygnowac z pieknego duzego mieszkania w pieknej dzielnicy, przeniosla sie gdzies indzie do duzo mniejszego i wziela dodatkowe prace. > Ale to jeszcze ona musiałaby być wierna, nie ? A tu już nie tak prosto, to jest > poza kontrolą... No momencik, odnosimy sie do faktu, ze to on mialby problemy z wiernoscia. Cala dyskusja zaczela sie od tego czy on moglby byc wierny. Jezeli ma leb na karku a u boku kobiete swojego zycia...to bedzie. Tak to widze. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 11:29 kag73 napisała: > A jej bylo pikus, ze bedzie pracowala dwa ra > zy tyle niz dotychczas i bedzie musiala zrezygnowac z pieknego duzego mieszkani > a w pieknej dzielnicy, przeniosla sie gdzies indzie do duzo mniejszego i wziela > dodatkowe prace. Ty, ale jak ktoś pracuje np. po 12 godzin na dobę, to pracując dwa razy tyle już nie będzie miał czasu na spanie ? :) Pamiętam, gdzieś przeczytałem o rozmowie Duńczyka z Polakiem. Polak skarżył się, że jego córka chce nowego laptopa i że on już nie wyrabia. Duńczyk wysłuchał i powiedział, żeby się nie przejmował jej zdrowiem, że trochę się przy komputerze oczy męczą i można się od sieci uzależnić, ale komputery są teraz bardzo potrzebne. Żeby Polak jej kupił i nie był starej daty. Po prostu Duńczykowi się w pale nie mieściło, że on może myśleć pod kątem braku kasy... Więc moja droga, Ty już nie musisz zarabiać, jeździsz sobie po karaibach i robisz świeże gumbo na równiku, tymczasem w kraju o którym piszesz ludzie jak podnoszą z ziemi monetę to ją całują i większą część miesiąca poświęcają na to żeby się nie utopić, jak szczur pływający z przerażeniem w studzience ściekowej. Cieszę się Twoim szczęściem, ale póki co rozmawiamy sobie o sytuacjach dla Ciebie abstrakcyjnych :) Wybacz. Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 11:54 kaiser.blade napisał: > Po prostu Duńczykowi się w pale nie mieściło, że on może myśleć pod kątem braku > kasy... Ty, ale ja z Danii nie jestem i polskie realia znam:) I nie tylko polskie, znam tez jeszcze wieksza biede. > > Więc moja droga, Ty już nie musisz zarabiać, jeździsz sobie po karaibach i robi > sz świeże gumbo na równiku, tymczasem w kraju o którym piszesz ludzie jak podno > szą z ziemi monetę to ją całują i większą część miesiąca poświęcają na to żeby > się nie utopić, jak szczur pływający z przerażeniem w studzience ściekowej. Dzien dobry, tez najmniejszy grosik z ziemi podnosze. To, ze nie musze pracowac to moj wybor, w miejsce tego rezygnuje i cale lata rezygnowalam z innych rzeczy. I nie pisalam o sobie, pisalam o ludziach, ktorym tez trudno samemu sie utrzymac/utrzymac swoje dzieci, bo wszystko kosztuje i tez rezygnuja z tego co mieli. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 12:00 kag73 napisała: > I nie pisalam o sobie, pisalam o ludziach, ktorym tez trudno samemu sie utrzyma > c/utrzymac swoje dzieci, bo wszystko kosztuje i tez rezygnuja z tego co mieli. No wiem. Tylko zauważ, że u każdego pole do tej rezygnacji jest inne. Jeden zrezygnuje z dużej plazmy na rzecz mniejszej, drugi nie kupi wcale plazmy, trzeci nowej pary butów co trzy miesiące, a ja mówię o ludziach, dla których wybór przebiega pomiędzy rezygnacją z zapłacenia za najtańsze żarcie z dyskontu dla ubogich a płatnościami za czynsz + media w niedużym mieszkaniu w dzielnicy robotniczej. Czy zapłacić za mieszkanie czy kupić coś mało wystawnego do jedzenia, typu chleb + margaryna + dżem + pasztet na ten miesiąc - to jest wybór, o którym można rozmawiać :) Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 12:20 kaiser.blade napisał: ja mówię o ludziach, dla których wybór prz > ebiega pomiędzy rezygnacją z zapłacenia za najtańsze żarcie z dyskontu dla ubog > ich a płatnościami za czynsz + media w niedużym mieszkaniu w dzielnicy robotnic > zej. Czy zapłacić za mieszkanie czy kupić coś mało wystawnego do jedzenia, typu > chleb + margaryna + dżem + pasztet na ten miesiąc - to jest wybór, o którym mo > żna rozmawiać :) Ze ludziom do konca miesiaca brakuje kasy to ja wiem. Pytanie czy brakuje im juz teraz czy bedzie im brakowalo jezeli sie rozwioda? Do tego Tobie zaproponowalam rozdzielic sie emocjonalnie a nadal mieszkac razem i platnosci pozostaja bez zmian. Nie wyladujesz pod mostem przymierajac glodem. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 13:09 Płatności nie pozostaną bez zmian, bo obowiązek alimentacyjny i tak się pojawi :) Myśl, kropko, myśl - wtedy będzie mnie mieć w garści jeszcze bardziej. Co więcej, odejdą jakiekolwiek argumenty z mojej strony pod kątem rozbijania rodziny itd. a pozostanie czysty cynizm i rosnąca agresja z jej strony, bo mieszkanie z eksem pod jednym dachem to wybitnie niemądry pomysł. Przynajmniej tak twierdzą ci, co to w praktyce przerobili. Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 13:29 kaiser.blade napisał: > Płatności nie pozostaną bez zmian, bo obowiązek alimentacyjny i tak się pojawi > :) Bo co, bo wniesie o rozwod czy on alimenty? Przeciez teraz tez wydajesz pieniadze na dzieci. >Myśl, kropko, myśl - wtedy będzie mnie mieć w garści jeszcze bardziej. Dlaczego? Przeciez ona sama tez nie moze sobie pozwolic na wynajem mieszkania, bo za malo zarabia. Na upartego, jak by przyszlo do alimentow, mozna podzielic czynsz na dwoch, kazdy placi swoja czesc. No rodziny rozbijac nie chcesz, zyjecie jak lokatorzy, w zgodzie, dla dobra dzieci(w koncu to tez jej dzieci wiec chce dla nich dobrze), nie macie jednak zobowiazan emocjonalnych/uczuciowych/intymnych wobec siebie. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 13:36 kag73 napisała: > Dlaczego? Przeciez ona sama tez nie moze sobie pozwolic na wynajem mieszkania, > bo za malo zarabia. Na upartego, jak by przyszlo do alimentow, mozna podzielic > czynsz na dwoch, kazdy placi swoja czesc. Po pierwsze, ją akurat na upartego finansowo byłoby stać, żeby żyć samemu tyle, że miałaby kłopot z opieką nad dziećmi (kwestia organizacji czasu bardziej). Po drugie, to dzielenie czynszu na dwóch itd. to się robi jak się żyje w zgodzie. > No rodziny rozbijac nie chcesz, zyjecie jak lokatorzy, w zgodzie, dla dobra dzi > eci(w koncu to tez jej dzieci wiec chce dla nich dobrze), nie macie jednak zobo > wiazan emocjonalnych/uczuciowych/intymnych wobec siebie. No ale teraz też ich nie mamy, to co to zmienia ? Dla mnie nic, tylko komplikuje sytuację, obraca przeciwko mnie rodzinę i prowokuje konflikt, z którego zwycięsko nie mam szans wyjść. Czysta głupota. Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 14:18 > Po pierwsze, ją akurat na upartego finansowo byłoby stać, żeby żyć samemu tyle, > że miałaby kłopot z opieką nad dziećmi (kwestia organizacji czasu bardziej). P > o drugie, to dzielenie czynszu na dwóch itd. to się robi jak się żyje w zgodzie No na upartego za opieke nad dziecmi trza zaplacic i juz przestaje ja byc stac. Poza tym to nie ma, jak sie zyje w zgodzie sie mozna dogadac, inaczej mozna egzekwowac, oboje korzystacie/mieszkacie, placicie na pol za czynsz. Skoro ktos chce rowod, alimenty to ustala sie tez inne rzeczy. Zreszta dowiedzialam sie niedawno jak ciezko w Polsce z alimentami, po prostu paranoja. > No ale teraz też ich nie mamy, to co to zmienia ? Dla mnie nic, tylko komplikuj > e sytuację, obraca przeciwko mnie rodzinę i prowokuje konflikt, z którego zwyci > ęsko nie mam szans wyjść. Czysta głupota. Teraz tez nie macie, ale jednoczesnie macie zobowiazania wobec siebie, nie mozecie z innymi. No dobra, uczciwe wyjscie nie wchodzi w rachube i w dodatku ryzykowlabys, ze i tak nie zadupczysz a popsujesz se uklady. A zatem zrob jak wiekszosc: po cichaczu szukaj kogos na boku do seksu. I pilnuj, zeby sie nie wydalo. Jak sie wyda wtedy bedziesz mial konflikt z rodzina i nieprzyjemnosci. A noz widelec sie nie wyda. A jak sie wyda: przezyjesz, nawet rozwod przezyjesz, z mieszkania sie nie wyprowadzisz, bo jest rowniez "Twoje" i nie masz dokad, alimenty zaplacisz na ile bedzie Cie stac, czynsz zostanie podzielony na dwoch. W kach skomplikowanych sytuacjach nie ma, ze se w kij piernac, to trza wziac na klate i tyle. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 14:43 No, masz racje. To ide sobie kogos znalezc na miescie. Wezme tylko torbe na zakupy, to moze przy okazji kupie ziemniaki. Za godzine powinienem wrocic, ciagnac za soba sznur napalonych nimfomanek :) Odpowiedz Link
triss_merigold6 Re: Psychoewo 03.12.13, 14:49 A nie możesz się po prostu pogodzić z faktami? Twój czas jako ewentualnego młodego atrakcyjnego z gitarą/motorem/wolnego ducha minął i nie wróci. Nie korzystałeś, trudno. Teraz masz rodzinę i mało kasy więc analizowanie "co by było gdyby i dlaczego nie jest" jest bezproduktywne i tylko jeszcze pogarsza samopoczucie. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 14:59 Niestety, nie potrafie sie pogodzic. Ty bys potrafila sie pogodzic z zakonczeniem zycia seksualnego niedlugo po trzydziestce ? Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 15:06 kaiser.blade napisał: > Niestety, nie potrafie sie pogodzic. Ty bys potrafila sie pogodzic z zakonczeni > em zycia seksualnego niedlugo po trzydziestce ? No to ku...wa chlopie, kto nie ryzykuje w Rawiczu nie siedzi! Wez sie za jaja i szukaj! Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 15:05 kaiser.blade napisał: > No, masz racje. To ide sobie kogos znalezc na miescie. Wezme tylko torbe na zak > upy, to moze przy okazji kupie ziemniaki. Za godzine powinienem wrocic, ciagnac > za soba sznur napalonych nimfomanek :) Dobra i szczypiorek jeszcze kup:) Ja sie jednego nauczylam, wcale nie chodzi tylko o seks, rowniez o reszte: jak nie sprobujesz nie bedziesz wiedzial czy sie da czy nie. Ty jestes w takiej sytuacji, ze nie ma tutaj prostego rozwiazania. Nie da sie bez ryzyka i ewentualnych strat. Teraz wychodzi, ze sie martwisz co pomysla ludzie/rodzina a rodzina sobie bzyka albo bzykala wiec se moze myslec co chce. Tobie polecam specjalne portale czy tez agencje do skosow w bok, chyba czytalam niedawno, ze taka powstala. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 15:12 Wiesz, tak szczerze, to chyba boje sie najbardziej, ze rzeczywiscie sie nie da. Wiem, ze to smieszne - gosc co pozuje na realiste i cynika woli sobie hodowac jakies resztki nadziei, niz sprawdzic w praktyce jak sie sprawy maja. Ale wiem, ze jak okaze sie, ze jest jeszcze gorzej niz myslalem, to bedzie ze mna bardzo zle. Uczciwie powiem, ze ten caly bol, te moje histerie - ja to szczerze przezywam. Nie klamie pod tym wzgledem. Boje sie, ze moglbym nie wytrzymac gorszej sytuacji... Odpowiedz Link
midnight_lightning Re: Psychoewo 06.12.13, 22:24 @kaiser.blade "Wiesz, tak szczerze, to chyba boje sie najbardziej, ze rzeczywiscie sie nie da. Wiem, ze to smieszne - gosc co pozuje na realiste i cynika woli sobie hodowac jakies resztki nadziei, niz sprawdzic w praktyce jak sie sprawy maja. Ale wiem, ze jak okaze sie, ze jest jeszcze gorzej niz myslalem, to bedzie ze mna bardzo zle. Uczciwie powiem, ze ten caly bol, te moje histerie - ja to szczerze przezywam. Nie klamie pod tym wzgledem. Boje sie, ze moglbym nie wytrzymac gorszej sytuacji... " Dokładnie tak jest, ja np. obawiam się skorzystać z usług prostytutki, jeszcze taka odmówi, jak to kobieta i to dopiero będzie porażka i wstyd. Kobietom się zdaje, że facet powinien próbować do os..nej śmierci, a tak się nie da. Podejmować próby będą ci, którym takie próby w większości przynosiły pozytywne skutki. Tacy, którzy na ogół byli posyłani w diabli, w końcu przestają, uczą się. A im wrażliwszy i inteligentniejszy egzemplarz, tym szybciej zrozumie przekaz dawany przez kobiety. I to, że po 30-ce kobiety obniżają "wymagania", rzekomo "uczą się na błędach" i tym podobne ściemy, jest już dla takich nieistotne, oni już nie uwierzą ani w ich szczere intencje, ani w dobrą wolę. Odpowiedz Link
bigbadpig Re: Psychoewo 03.12.13, 15:14 Kag z całym szacunkiem, Twoja porada pomija to co już jest dogmatem: dla Kaisera nie ma szans na kogoś na boku do seksu bo jest "stary" i "brak mu zasobów" - to już było wałkowane tyle razy, że ja osobiście mu wierzę - on rzeczywiście nie ma perspektyw. Jestem niewiele młodszy od niego i też nie mam zasobów które zrobiły by na kimkolwiek wrażenie, ale tych jego żalów wystarczyłoby mi na 4 życia. Jeśli mogę coś opowiedzieć - mając 20 lat zaciążyłem moją - wtedy - dziewczynę wkrótce po tym jak wyleciałem ze studiów, ona na studia nie zdążyła się nawet załapać. Moi starzy byli wtedy świeżo po śmierci ich biznesu z długami i komornikiem wyliczającym wartość mieszkania oraz borykając się z chlaniem na umór jednego z nich. Z drugiej strony ojczym mojej żony na wieść o radosnej nowinie po prostu zabrał jej klucze do mieszkania, jej matka nigdy nie umiała/ nie chciała interweniować w jej obronie. Sam bez sukcesu zacząłem szukać pracy ale kiedy moja żona była już w 6-tym miesiącu ciąży nieopatrznie powiedziałem "spier...j" do niewłaściwej osoby co przypłaciłem dwoma latami rehabilitacji i trzema operacjami. Ostatecznie, kiedy dziecko się urodziło wylądowaliśmy na dwa lata w najtańszej dziurze jaką udało się znaleźć dofinansowywani na poziomie "nie zdechnąć z głodu" pożyczkami, jałmużną od dalszej rodziny i mopsem. Do dzisiaj pamiętam uczucie w kolejce przy kasie, widząc zakupy innych ludzi za jakieś astronomiczne 50zł, sam kupowałem w kółko ziemniaki, tymczasem skończyła się pasta do zębów i nie mieliśmy na nową. Moja żona pozbierała się jak szybko mogła i utrzymywała nas przez ponad rok sama, będą całkowicie niewykwalifikowana - pracowała w podłej sieci marketów w której warunki pracy swego czasu były tematem dla telewizji. Nigdy w tym czasie nie było mowy ani z mojej strony, ani ze strony mojej żony, że jesteśmy utopieni - wszystkie te wczesne lata upłynęły pod hasłem "jak jest? jak ma być? jak to zrobić?" Nasz związek nie przeżywał też jakiś kryzysów, ani urodzenie dziecka ani moja totalna niewydolność jako wsparcia dla rodziny nie położyło naszego związku (ok. wiem byliśmy na etapie świeżo, młodzieńczo, idealistycznie) ale mimo wszystko jest to jakiś głos w sprawie tych materialnych środków niezbędnych do zwilżania kobiety. Napisałeś mi kiedyś bezpośrednio, że żywisz niechęć do tych młodych pełnych optymizmu, pisałeś, że z góry wróżysz takim porażkę (nie wnikając w szczegóły); nie dziwi mnie to - sam jesteś skupiony na roztrząsaniu tego jak bardzo jesteś poszkodowany przez los. Nie wiem co spowodowało, że Twój związek wygląda jak wygląda, ale jednego jestem pewien - przedstawiasz obraz mężczyzny z immanentnym brakiem perspektyw. Brak perspektyw to cecha Twojego charakteru, a nie sytuacja jak u innych. Gdybyś potrafił przyznał, że to ty nie potrafisz podjąć w życiu jakiegokolwiek ambitnego planu byłoby znacznie mniej rażące. Tymczasem zalewasz forum opisami jak to nie ma szans, a mnie już zęby od tego bolą. Mój kumpel który trzy lata temu miał sprawę o posiadanie i był w czarnej dupie uzależnienia, a dwa lata temu leżał na neurologii z podejrzeniem tętniaka; obecnie założył firmę w której ja w dużym stopniu partycypuję. Zamiast się codziennie zastanawiać jak nieprzyjazny jest świat wyszukujemy każdy drobny znak, że to ma przyszłość. Nie chcę Ci cisnąć, choć wiem, że ten tekst mi wyszedł nieco ofensywny) wkurza mnie Twoja postawa (nie Ty sam - nie znam Cię) Niby nie piszę o seksie (a na pewno nie o psychoewo :P) - ale sam piszesz tyle o zasobach. Perspektywy i gotowość do działania to również zasoby - Ty tu masz wielki debet. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 15:38 Fajnie ze sie otworzyles kolego, ciekawa historia :) Szacun rzecz jasna :) Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 16:17 Za to, ze podniosles sie z dolka. Za to zawsze mam do ludzi szacunek. Odpowiedz Link
bigbadpig Re: Psychoewo 03.12.13, 16:20 Tak się przypaliłem do tej autobiografii, że rzeczywiście gdzieś w tym niepotrzebnie długim elaboracie umknął mi związek jaki chciałem pierwotnie temu nadać z twoimi historiami. Teraz możesz łatwo odnosić się do mojej przypowieści zamiast do zarzutu - mój błąd :P Spróbuj jednak spojrzeć na to szerzej - niezależnie czego dotyczą wątki na tym forum ostatecznie w dużej liczbie kończą się twoimi gorzkimi żalami o tym, jak bardzo się nie da. Ską bierze się to ciągłe pozyskiwanie uwagi forum? czy nie jest tak, że służy Ci za wentyl bezpieczeństwa, kiedy racjonalizujesz sobie niemożnością Twój własny wybór. To jest Twój mały bunt - ponarzekać na forum - coś jak kopnięcie w szafkę kiedy nikt nie patrzy :P Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 17:47 Juz tutaj kiedys na forum wysunelam wniosek, ze Kaiser po prostu panicznie boi sie zmian/nowosci. To taki charakter, meczy sie, ale nie potrafi podjac decyzji, zeby cos zmienic, bo wie co ma a nie wie co bedzie/moze miec. Wymysla tysiace powodow, zeby nic nie musiec robic/nie podejmowac decyzji i miec usprawiedliwienie dla samego siebie. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo 03.12.13, 19:17 Kaiser sam to powiedział gdzieś wyżej: on nic nie robi, ponieważ się boi, że faktycznie się nie uda. Stąd siedzenie na forum i racjonalizowanie, gdy tak naprawde chodzi wyłącznie o własne tchórzostwo. Lepiej znajdywać na pozór sensowne przeszkody, a w duchu mieć nadzieję, że gdyby spróbował, toby miał, niż pokonać stracha, spróbować w realu i wrócić do tej zimnej żony z niczym. Strategia zrozumiała, ale na dłuższą metę bardzo dla psychiki szkodliwa. Człowiek powinien dążyć do osiągnięcia stanu, gdy nie musi gdybać. Gdybanie wykańcza emocjonalnie, bo utrzymuje psychikę w stanie ciągłego konfliktu. To jest droga do nerwicy co najwyżej. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 20:03 Uwazam, ze i do tego, jak do wszystkiego w zyciu mozna sie przygotowac. Ja jestem perfekcjonista. Potrafie przygotowywac sie latami, buduje plan i dopracowuje go, realizujac przygotowania. We wszystkim tak jest. Wielu ludzi to wyszydzalo, a potem rzedly im miny widzac moja skuteczna egzekucje celow. I tym razem tak bedzie, chociaz materia jest zlozona. Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Psychoewo 03.12.13, 20:32 kaiser.blade napisał: > Uwazam, ze i do tego, jak do wszystkiego w zyciu mozna sie przygotowac. Ja jest > em perfekcjonista. Potrafie przygotowywac sie latami, buduje plan i dopracowuje > go, realizujac przygotowania. We wszystkim tak jest. Wielu ludzi to wyszydzalo > , a potem rzedly im miny widzac moja skuteczna egzekucje celow. I tym razem tak > bedzie, chociaz materia jest zlozona. no to pozdrawiam i życzę oczekiwanych rezultatów;)) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo 03.12.13, 20:38 Mam tak samo, dlatego wiem, że perfekcjonizm też może być przykrywką dla stracha. No powiedzmy sobie uczciwie, nie wybierasz się tratwą dookoła świata, tylko chcesz bzyknąć - do tego wieloletnich przygotowań nie trzeba. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 03.12.13, 20:49 kaiser.blade napisał: > Uwazam, ze i do tego, jak do wszystkiego w zyciu mozna sie przygotowac. Ja jest > em perfekcjonista. Potrafie przygotowywac sie latami, buduje plan i dopracowuje > go, realizujac przygotowania. We wszystkim tak jest. Wielu ludzi to wyszydzalo > , a potem rzedly im miny widzac moja skuteczna egzekucje celow. I tym razem tak > bedzie, chociaz materia jest zlozona. Ja tez uwazam, ze bez sensu dawac wrogowi szanse do zbrojenia sie. Rada by sie rozwiesc i zyc pod jednym dachem jest od czapy. To by oznaczalo calkowite odkrycie kart, wystawienie sie na ataki, kontrole, calkowicie chora sytuacje. Ja bym jednak probowala wkrecic sie w jakis seks na boku, bo to moze dodac sil, wzmocnic pewnosc siebie, wiare we wlasne mozliwosci, dac zwyczajnie kopa do walki. Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 22:36 kaiser.blade napisał: > Uwazam, ze i do tego, jak do wszystkiego w zyciu mozna sie przygotowac. Ja jest > em perfekcjonista. Potrafie przygotowywac sie latami, buduje plan i dopracowuje > go, realizujac przygotowania. We wszystkim tak jest. Wielu ludzi to wyszydzalo > , a potem rzedly im miny widzac moja skuteczna egzekucje celow. I tym razem tak > bedzie, chociaz materia jest zlozona. Tylko zeby Ci zycia i potencji nie zabraklo:)) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Psychoewo 03.12.13, 15:58 big.bad.pig napisał: (...)"Nasz związek nie przeżywał też jakiś kryzysów, ani urodzenie dziecka ani moja totalna niewydolność jako wsparcia dla rodziny nie położyło naszego związku (ok. wiem byliśmy na etapie świeżo, młodzieńczo, idealistycznie) ale mimo wszystko jest to jakiś głos w sprawie tych materialnych środków niezbędnych do zwilżania kobiety" Znam takie historie, moja też nie jest sielankowa, choć to już za mną, więc wiele zapomniałam i nawet nie myślę. Zauważyłam,że większość znajomych i osób w rodzinie przeżywa dość poważne kryzysy w związkach w wieku "około 40 tki" bez względu, czy mieli życie "lajtowe" czy raczej przechlapane...Może tym, co wiele przeszli razem, łatwiej podjąć decyzję o ratowaniu związku, odbudowaniu relacji, za wiele jest do stracenia. Budujące jest to,że wielu się udaje:-) Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Psychoewo 03.12.13, 19:20 bigbadpig napisał: Perspektywy i gotowość do działania to również zasoby - Ty tu masz wielki debet. ok, przepraszam. Wyglądałeś mi trochę na niecierpliwca i mądralę, a widzę ze masz po prostu po dziurki w nosie i dlatego czasami razisz jakimś dziwnym tekstem. A w kwestii zasobów to się z tobą zgadzam 100%. Nawet kiedy człowiek jest młody i naiwny to i tak podświadomie ocenia wszelakie umiejętności partnera które mają być darem w dalszej perspektywie. I dlatego Marek choć był biedny jak pisze, złapał najpiękniejszą pannę w okolicy. Gratuluję mu, pewnie już ona dobrze wiedziała, ze chłopak potrafi przynieść pieniądze do domu i jeszcze fundować rozrywkę swoim erotomańskim pisarstwem;) A jak ze zdrówkiem? Mam nadzieję ze wszystko ok Odpowiedz Link
bigbadpig Re: Psychoewo 03.12.13, 22:39 Czego mam po dziurki w nosie? Jakaś autocenzura Ci się wkradła :P Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 22:48 bigbadpig napisał: > Czego mam po dziurki w nosie? Jakaś autocenzura Ci się wkradła :P No dobra, trochę przeholowałem ostatnio :D To może dla odmiany będę przez następne dwa tygodnie hura-optymistyczny ? Tylko od razu ostrzegam, że to się skończy gremialnym "ZAMKNIJ SIĘ, KAISER !!" :D Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Psychoewo 04.12.13, 00:05 kaiser.blade napisał: > bigbadpig napisał: > > > Czego mam po dziurki w nosie? Jakaś autocenzura Ci się wkradła :P > > No dobra, trochę przeholowałem ostatnio :D > To może dla odmiany będę przez następne dwa tygodnie hura-optymistyczny ? > Tylko od razu ostrzegam, że to się skończy gremialnym "ZAMKNIJ SIĘ, KAISER !!" > :D ale to chyba było do mnie wiec się ryj przede mnie Kaiserze;) a "po dziurki w nosie" to tak ogólnie, czyli różnych rzeczy w różnym czasie, tak jak to ma się czasami;) Odpowiedz Link
bigbadpig Re: Psychoewo 04.12.13, 00:18 Już to zarzucałem, ale warte dowolnej ilości powtórzeń: www.youtube.com/watch?v=paAfI6qftDY Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 03.12.13, 21:24 bigbadpig napisał: > Jeśli mogę coś opowiedzieć - mając 20 lat zaciążyłem moją - wtedy - dziewczynę > wkrótce po tym jak wyleciałem ze studiów, ona na studia nie zdążyła się nawet z > ałapać. Jestem pare lat starsza od Ciebie. Pamietam jak na takie pary po liceum (w latach 90tych) patrzylismy z politowaniem 'patrz to ci, co sobie na wlasne zyczenie zycie spierdolili' i sie od razu robil podzial: oni bez przyszlosci i my z przyszloscia. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 22:19 hello-kitty2 napisała: > Jestem pare lat starsza od Ciebie. Pamietam jak na takie pary po liceum (w lata > ch 90tych) patrzylismy z politowaniem 'patrz to ci, co sobie na wlasne zyczenie > zycie spierdolili' i sie od razu robil podzial: oni bez przyszlosci i my z prz > yszloscia. A potem przyszło życie i zrobiło wszystkim "kizi, kizi, marcheweczka" :D Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 03.12.13, 22:55 kaiser.blade napisał: > A potem przyszło życie i zrobiło wszystkim "kizi, kizi, marcheweczka" :D Nie wiem co to znaczy "kizi, kizi, marcheweczka", ja w temacie mysle nadal tak, jak myslalam. Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 22:59 hello-kitty2 napisała: > Nie wiem co to znaczy "kizi, kizi, marcheweczka", ja w temacie mysle nadal tak, > jak myslalam. A ja z perspektywy czasu mysle inaczej. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 23:05 A ja myślę, za bohaterem American Beauty, że nigdy nie jest za późno, żeby coś zmienić. No chyba, że akurat leży się w trumnie, na własnej ceremonii pogrzebowej :) Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 23:08 kaiser.blade napisał: > A ja myślę, za bohaterem American Beauty, że nigdy nie jest za późno, żeby coś > zmienić. No chyba, że akurat leży się w trumnie, na własnej ceremonii pogrzebow > ej :) Co Ty nie powiesz? To lepiej pozno niz wcale, bo dziadkowie to juz tak pobzykac nie moga jak 36 cio latki, nawet jakby chcieli:) zycie, moj drogi, jest za jrotkie, zeby je trwonic! Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 03.12.13, 23:15 kaiser.blade napisał: > A ja myślę, za bohaterem American Beauty, że nigdy nie jest za późno, żeby coś > zmienić. No chyba, że akurat leży się w trumnie, na własnej ceremonii pogrzebow > ej :) A jak skonczyl bohater American Beauty? :-) Odpowiedz Link
bigbadpig Re: Psychoewo 03.12.13, 23:38 Ja nigdy nie czułem się bez przyszłości, ale też długoterminowe plany i przewidywania nie są moją mocną stroną. Przyszłość innych rozważałem tylko jeśli akurat piłem z nimi wódkę i byli przy głosie. A co to znaczy mieć/nie mieć przyszłości? Że niby fatum dorwało takiego delikwenta z wcześnie poczętym dzieckiem i jego los został właśnie zapisany na skale? Dla mnie skłonność do takich dywagacji na temat szans i sytuacji otoczenia znamionuje raczej małomiasteczkową mentalność, choć nic mi do tego, każdy ma swoje hobby. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 04.12.13, 00:16 bigbadpig napisał: > Ja nigdy nie czułem się bez przyszłości, ale też długoterminowe plany i przewid > ywania nie są moją mocną stroną. Przyszłość innych rozważałem tylko jeśli akura > t piłem z nimi wódkę i byli przy głosie. > A co to znaczy mieć/nie mieć przyszłości? Że niby fatum dorwało takiego delikwe > nta z wcześnie poczętym dzieckiem i jego los został właśnie zapisany na skale? > Dla mnie skłonność do takich dywagacji na temat szans i sytuacji otoczenia znam > ionuje raczej małomiasteczkową mentalność, choć nic mi do tego, każdy ma swoje > hobby. To sie nazywa opinia spoleczna. Mozesz na nia lac. ps. tam obok masz ciekawy watek o antykoncepcji hormonalnej :-) Odpowiedz Link
bigbadpig Re: Psychoewo 04.12.13, 00:20 > ps. tam obok masz ciekawy watek o antykoncepcji hormonalnej :-) ? Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 04.12.13, 00:32 bigbadpig napisał: > > ps. tam obok masz ciekawy watek o antykoncepcji hormonalnej :-) > > ? No wiesz, zona zajmuje sie teraz uzupelnianiem wyksztalcenia pisales, szkoda byloby jej 'zjebac' zycie po raz kolejny, nie? To chyba widoczne, ze Cie nie lubie, bo to wlasnie chcialam wyrazic poprzez te drobne zlosliwosci. Odpowiedz Link
bigbadpig Re: Psychoewo 04.12.13, 01:44 > To chyba widoczne, ze Cie nie lubie, bo to wlasnie chcialam wyrazic poprzez te > drobne zlosliwosci. Nie zauważyłem, słabo czytam między wierszami. Swoją drogą mam dokładnie odwrotne odczucia :P Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 04.12.13, 00:26 hello-kitty2 napisała: > To sie nazywa opinia spoleczna. Mozesz na nia lac. Wlasnie tej opinii spolecznej w tym temacie nie trawie. Bo ta opinia glosi, ze nie planowane dziecko w mlodym wieku to koniec swiata jakis albo najwieksza tragedia jaka sie moze przydarzyc a moim zdaniem to gowno prawda. I czesto ci dojrzali dorosli zamiast wspierac to jeszcze zycie utrudniaja i sprawy nie ulatwiaja. A jak potem jest dzidzius, to k...wa taki dziacius albo babcia z zachwytu wyjsc nie moga. Dobrze, ze w ogole sie zdaza przebudzic. I da sie wszystko, da sie zoragnizowac a zycie toczy sie dalej i wcale nie musi byc bez przyszlosci. Znam sporo takich par i calkiem dobrze sie maja. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 04.12.13, 00:40 kag73 napisała: > Wlasnie tej opinii spolecznej w tym temacie nie trawie. Bo ta opinia glosi, ze > nie planowane dziecko w mlodym wieku to koniec swiata jakis albo najwieksza tra > gedia jaka sie moze przydarzyc a moim zdaniem to gowno prawda. I czesto ci dojr > zali dorosli zamiast wspierac to jeszcze zycie utrudniaja i sprawy nie ulatwiaj > a. A jak potem jest dzidzius, to k...wa taki dziacius albo babcia z zachwytu wy > jsc nie moga. Dobrze, ze w ogole sie zdaza przebudzic. > I da sie wszystko, da sie zoragnizowac a zycie toczy sie dalej i wcale nie musi > byc bez przyszlosci. Znam sporo takich par i calkiem dobrze sie maja. Wspieraja, wspieraja, zyja na kupie przeciez czesto. Tez mozesz wesprzec jak Ci syn didziusia w wieku 20 lat przyniesie. W dupie mam dzidziusia, babcie i dziadka, mloda dziewczyna marnuje swoja mlodosc na pieluchy, dla mnie to jest niewyobrazalne. Zmarnowana mlodosc. Tak to widze. Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 09:55 yoric napisał: > ciekawe... bo jakoś nie mogę się odnaleźć w żadnej kategorii - albo zestawienie > jest niekompletne, albo mam niezasłużenie wysoką opinię o sobie :) Albo zwyczajnie nie jestes wysokolibidowy:)) A o takich tutaj Kitty pisala. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 10:09 kag73 napisała: > Albo zwyczajnie nie jestes wysokolibidowy:)) A o takich tutaj Kitty pisala. Według definicji Kitty, to wysokolibidowy jest tylko piesek Leszek. Ja miałbym inną - wysokolibidowy facet to taki, który rucha kiedy może. Tzn. nigdy nie odmawia kiedy mu dają i zabiega, gdy ma na seks jakiekolwiek widoki w danym układzie. Odpowiedz Link
triss_merigold6 To proste 03.12.13, 10:09 To proste. To znaczy, że się nie zakochałeś szaleńczo z wzajemnością i dobrym, regularnym seksem w pakiecie + masz za dużo czasu na myślenie. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: To proste 03.12.13, 10:11 triss_merigold6 napisała: > To znaczy, że się nie zakochałeś szaleńczo z wzajemnością i dobrym, > regularnym seksem w pakiecie Oj, to się chyba tak często nie zdarza. Szczególnie facetom... Odpowiedz Link
kag73 Re: To proste 03.12.13, 10:34 triss_merigold6 napisała: > To proste. To znaczy, że się nie zakochałeś szaleńczo z wzajemnością i dobrym, > regularnym seksem w pakiecie + masz za dużo czasu na myślenie. O, to jest dobre podsumowanie, moim zdaniem. Po co zmieniac i ryzykowac, ze sie straci cos cennego? Nie warto;)) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: To proste 03.12.13, 10:54 kag73 napisała: > triss_merigold6 napisała: > > To proste. To znaczy, że się nie zakochałeś szaleńczo z wzajemnością i do > brym, > > regularnym seksem w pakiecie + masz za dużo czasu na myślenie. > > O, to jest dobre podsumowanie, moim zdaniem. Po co zmieniac i ryzykowac, ze sie > straci cos cennego? Nie warto;)) Ale chyba tylko dobre dla tych, co sa zakochani, a to przeciez spora mniejszosc, a dla wiekszosci? Co do czasu na myslenie to sie nie zgadzam. Wierutna bzdura rodem z czasow komuny, gdzie zapierdol mial otlumanic obywatela. Odpowiedz Link
kag73 Re: To proste 03.12.13, 11:00 hello-kitty2 napisała: > Ale chyba tylko dobre dla tych, co sa zakochani, a to przeciez spora mniejszosc > , a dla wiekszosci? Jak to, sugerujesz, ze wiekszosc wchodzi w zwiazki/bierze slub bez zakochania/milosci? Nie wierze. Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 10:30 > Stawiam twierdzenie: kazdy wysokolibidowiec wczesniej czy pozniej zdradza partn > era. Tak jak juz napislam: trudno ustalic to wysokie libido. Z doswiadczenia wiemy, ze glodnemu chleb na mysli, czyli jak sie nie ma regularnego seksu, to sie bardzo chce go miec i co niektorzy maja wrazenie, ze by mogli ciagle i bez przerwy(wysokolibidowi? niekoniecznie). Rowniez doswiadczenie mowi, ze najwiecej seksu jest na poczatku zwiazku, z czasem aktywnosc seksualna pary nieco spada, czasem falowo/fazowo raz jest go mniej raz wieccej, z roznych wzgledow, ale jednak. Wiec jezeli mialam seks na poczatku przez iles tam czasu nawet 2x dziennie, a i pozniej ogolnie czesto, to mam przyjac, ze moj partner/albo i ja sama jestem/bylam wysokolibiodwy/wysokolibidowa? I jezeli po ilus latach tyle seksu nie ma, bo....iles lat razem, efekt sytosci, poza tym ciagla dostepnosc, nie musi byc dzic, bo moze byc jutro, ewentualnie zmeczenie, inne rzeczy do zrobienia itd., spadek testosteronu z wiekiem...ale w zwiazku wszystko gra. Musi/musze chodzic na bok jezeli niczego nie brakuje? Czy jak tu stwierdzic, ze ktos jest wysokolibiodwy? Czy wysokolibidowy to ten co chodzi na boki? Tez niekoniecznie. Juz kiedys to analizowalam, chodzacy na boki to troche taki "typ" ludzi potrzebujacych nowych wrazen, syzbko sie nudzacych. Byc moze sa tez tacy, ktorzy w domu nie maja, wtedy to inna kwestia. Ale moim zdaniem wiernosc to tez troche kwestia nastawienia i lojalnosci wobec parnera, oczywiscie latwiej, jezeli seksu nie brakuje i partner/partnerka bardzo podoba sie fizycznie i ogolnie zwiazek jest satysfakcjonujacy. No i latwiej, jezeli nie pojawiaja sie ciagle bardzo jednoznaczne okazje, gdzie trudno byloby sie wycofac. Innych okazji mozna unikac;) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 03.12.13, 10:41 yoric napisał: > > czesc z nich decyduje sie na dzieci, ktorych nie chce, > > czesc decyduje sie na chujowa opinie spoleczna, czesc na przemoc fizyczna > , czes > > c klamie, czesc zdradza, czesc szantazuje, czesc wyludza, czesc kupuje za > kase, > > ktora posiada. > > ciekawe... bo jakoś nie mogę się odnaleźć w żadnej kategorii - albo zestawienie > jest niekompletne, albo mam niezasłużenie wysoką opinię o sobie :) Zestawienie nie jest kompletne. Myslalam/mysle o Tobie ale faktycznie jestes szczegolnym przypadkiem. "Szczegolny" nie niesie tu ani dodatnich ani ujemnych konotacji. Tylko prosze niech nikt tego nie interpretuje, ze mysle o Yoricu w kategoriach romantycznych :) > > Stawiam twierdzenie: kazdy wysokolibidowiec wczesniej czy pozniej zdradza > partn > > era. > > niestety możesz mieć rację :/. Zastanawiam się nad związkiem obecnie i to, co n > apisałaś to moje główne zmartwienie chyba, bo zdradzać nie chcę. Mozesz zwiazek otworzyc lub zostawic furtke do otwarcia na pozniej. Niemniej taka sprawe trzeba nagrac od samutkiego poczatku. Ja sie tez nad takim zwiazkiem zastanawiam. Mysle, ze jest to dosc dobre rozwiaznie. Pytanie klucz: dla kogo? Odpowiedz Link
triismegistos Re: Psychoewo 15.12.13, 14:13 Nie triss, trylko triis. To ja pisałam, nie triss Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo 02.12.13, 22:15 Bo Ty, drogi kaiserze, starczasz za dziesięciu! :D Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo 02.12.13, 21:55 Nie uważam, by psychoewo było bzdurą z palaca wyssaną bynajmniej. Jest tam sporo rzeczy interesujących, wartych zapoznania się z nimi i podyskutowania. Wiele założeń psychoewo wychodzi z dobrej podstawy, natomiast idzie jakby o krok za daleko w swych tłumaczeniach zachowań ludzkich - w moim odczuciu. Dużym problemem (albo i zaletą, zależy jak patrzeć) tej teorii jest jej praktyczna nieweryfikowalność. Większość jej założeń to domysły i zgadywanki. Prawdopodobnie częśc z nich trafia w punkt i pokrywa się z faktami, tylko że my nie mamy sposobu, by sie dowiedzieć, która to część. Stąd właściwie w każdym założeniu psychoewo można znaleźć słaby , wątpliwy punkt i na każdy argument tej teorii można podać kontrargument. To bynajmniej nie dyskredytuje psychoewo całkowicie, ale należy pamiętać, że to jest gdybanie - czyli może być prawda, a może być gówno prawda. Stąd wskazany jest pewien dystans oraz otwartość na inne równorzędne teorie tłumaczące zachowania i zjawiska obserwowane u ludzi. Odpowiedz Link
yoric Re: Psychoewo 03.12.13, 01:32 Zacznijmy od tego, o czym dyskutujemy, bo miało być psychoewo, a nagle (w wwątku, nie w cytowanej wypowiedzi) mamy PUA i inne ciekawostki. Warto jedno od drugiego odróżnić. > Wiele założeń psychoewo wychodzi z dobrej podstawy, natomiast idzie jakby o kro > k za daleko w swych tłumaczeniach zachowań ludzkich - w moim odczuciu. z tym się zgadzam, z resztą nie do końca. Jest pewien rdzeń ustaleń, które są niepodważalne. To np. badania Bussa nt. preferencji w doborze partnera. Nawet jeśli wyjmiemy z tego całe 'ewo', to pozostają pewne empiryczne ustalenia, które przydałoby się jakoś wyjaśnić, a żadne inne teorie nie są nawet blisko. Tu psychoewo chyba nie ma konkurencji. Dalej są inne dziedziny, typu niektóre przestępstwa, zazdrość, lęki, itd., gdzie psychoewo się sprawdza nieźle, ale nie ma tak mocnej pozycji. No i potem jest cała reszta. To jest jeden wymiar, a drugim jest szczegółowość. Kiedy próbujemy ewolucyjnie wytłumaczyć każde pojedyncze zjawisko osobno, np. "mężczyźni nie lubią pytać o drogę", zaczynają się problemy. Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 18:03 Patrz Kaiser, tam w watku obok pisze babka wyborna_malika, mezatka, tylko seksu szuka. No, mozna sie z nia skontaktowac, bywaja takie mezatki. Ty se nie wyobrazasz jakie ciecie bzykaja, albo jakie ciecie maja odwage startowac. Wez sie w garsc, w koncu troche facet zdzierzyc musi... Albo idz na ten kurs tanca, moze juz nawet tanczyc umiesz, taniec chlopie niebezpieczny jest i moze sie nadarzy jakas mila pani, lampka winka to i tamto i skonczyc sie moze roznie, zablysniesz humorem i polotem, ktorego Ci nie brakuje i juz masz szanse. Czasem wystarczy byc w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu. Ale co ja Ci bede pisac, ja znam ten przypadek, ja sie naprodukuje a delikwent znowu swoje, ze nie, bo sie nie da, bo nie ma szans, bo sie nie uda itd itd. Szkoda zachodu:) Odpowiedz Link
midnight_lightning Re: Psychoewo 03.12.13, 22:18 Każda teoria ma swoje silne i słabe strony. Dopóki nie zostanie bezapelacyjnie udowodniona. Akurat ja, Midnight, jestem typowym przykładem potwierdzającym wszystkie teorie, o których tak często piszesz. I nie tylko ja, są fora "dla samotnych i nieśmiałych", dla "brzydkich", którzy na ogół są po prostu niscy, z niska samooceną i tym samym nie spełniają chorych wymagań kobiet, wg których wysoki, umięśniony debil jest "lepszy". Ja jestem starszy od ciebie Kaiser, i już dawno przestałem przywiązywać wagę do bredni, którymi nas, facetów, raczą panie, które same nie mają pojęcia, co je w mężczyznach pociąga. A zapewne się sam domyślasz, co je kręci. Wykluczanie jest faktem, i żadne "obniżanie wymagań" tego nie zamydli. Nie da się być jednocześnie Kulczykiem ze sprzętem BBC. Obecnie żałuję straconych okazji z czasów młodości, gdy miałem kilka propozycji ze strony facetów. Wiedząc, że kobiety nie mają nic wspólnego z dobrocią i bezinteresownością, skusiłbym się, w końcu dla mnie ważniejsza jest nić porozumienia od prostackiego pędu do kasy. Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 22:40 wymagań kobiet, wg których wysoki, umięśniony debil jest "lepszy". Uwzam, ze jestes nie fair, ze "wysoki" i "umiesniony" nie musis byc "debil". To tak na marginesie. Po drugie uwazam, ze dramatyzujesz, w pale sie nie miesci ilu nieatrakcyjnych bzyka i ma calkiem do rzeczy babki. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo 03.12.13, 22:45 kag73 napisała: > Uwzam, ze jestes nie fair, ze "wysoki" i "umiesniony" nie musis byc "debil". To > tak na marginesie. > Po drugie uwazam, ze dramatyzujesz, w pale sie nie miesci ilu nieatrakcyjnych b > zyka i ma calkiem do rzeczy babki. Nie wspominając już, ilu umięśnionych i wysokich debili nie bzyka :D Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 22:48 kaiser.blade napisał: > Nie wspominając już, ilu umięśnionych i wysokich debili nie bzyka :D Gorzej ilu umiesnionych i wysokich NIE debili nie bzyka;) Odpowiedz Link
midnight_lightning Re: Psychoewo 06.12.13, 22:38 "Nie wspominając już, ilu umięśnionych i wysokich debili nie bzyka :D" czy to znaczy, że niscy, którzy mają wzięcie prawie zerowe, bzykają więcej? :) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 03.12.13, 23:11 midnight_lightning napisał: nie spełniają chorych wymagań kobiet, wg których wysoki > , umięśniony debil jest "lepszy". hmm pewnie nie sledzisz na biezaco wiec pozwole sobie przypomniec, ze wysoki i umiesniony to teraz Kaizer jest :) Odpowiedz Link
kag73 Re: Psychoewo 03.12.13, 23:14 hello-kitty2 napisała: > hmm pewnie nie sledzisz na biezaco wiec pozwole sobie przypomniec, ze wysoki i > umiesniony to teraz Kaizer jest :) No to juz ma szanse, co nie? Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 03.12.13, 23:20 kag73 napisała: > No to juz ma szanse, co nie? No pewnie, szansa jest zawsze. Ale jak to mowil jeden pan, trzeba nieustannie zwiekszac swoje szanse. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo 03.12.13, 23:59 Nie ma szans, bo nie jest debilem. Przeciez to tylko na debili umięśnionych panny lecą. I na złodziei. Tak twierdzi kolega ML. Kaiser, ukradłeś coś przynajmniej? Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo 04.12.13, 00:20 rekreativa napisała: > Nie ma szans, bo nie jest debilem. > Przeciez to tylko na debili umięśnionych panny lecą. I na złodziei. Tak twierdz > i kolega ML. > Kaiser, ukradłeś coś przynajmniej? Nie jest zle, jak sie za duzo nie bedzie odzywal to spokojnie moze wygladac na debila, bo jest wysoki i umiesniony :) Odpowiedz Link
urquhart Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 07:36 Przypomnienie podstaw z psychoewo weryfikowanych doświadczalnie w filmie norweskiego komika który doprowadził do wycofanie finansowania Nordyckiego Instytutu Gender Studies na Uniwersytecie Oslo jako niedorzecznej pseudonauki opartej na życzeniowych założeniach na miarę Geocentryzmu. Naiwny jak dziecko reporter zadaje najprostsze pytania o co w tym chodzi. Perełka www.youtube.com/watch?v=5oGL7njQwrg&feature=player_embedded&list=UUt1nPWUvZ87bnOSB1Xt23yQ gosc.pl/doc/1794950.Film-ktory-wysadzil-gender Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 09:34 urquhart napisał: > Przypomnienie podstaw z psychoewo weryfikowanych doświadczalnie w filmie norwes > kiego komika który doprowadził do wycofanie finansowania Nordyckiego Instytutu > Gender Studies na Uniwersytecie Oslo jako niedorzecznej pseudonauki opartej na > życzeniowych założeniach na miarę Geocentryzmu. Naiwny jak dziecko reporter zad > aje najprostsze pytania o co w tym chodzi. > Perełka > www.youtube.com/watch?v=5oGL7njQwrg&feature=player_embedded&list=UUt1nPWUvZ87bnOSB1Xt23yQ > gosc.pl/doc/1794950.Film-ktory-wysadzil-gender Urqu, no nie ma o czym dyskutować. Ale czy dla przeciwwagi nie warto byłoby stwierdzić, że mimo genetycznej bazy i pewnych wrodzonych uwarunkowań, wpływ kulturowy i społeczny jest jednak bardzo duży ? Przede wszystkim sytuacja, zauważ że sam wielokrotnie wspominałeś o "kryzysie męskości". Tutaj wskazywałeś jako winnych "wycofanych ojców" nie dających dziecku odpowiedniego wzorca... Czyli... jednak wzorce... męskości ? ;) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 10:59 " Ale czy dla przeciwwagi nie warto byłoby stwierdzić, że mimo genetycznej bazy i > pewnych wrodzonych uwarunkowań, wpływ kulturowy i społeczny jest jednak bardzo > duży ? " No właśnie, bo jak zwykle prawda leży po środku. To raz. A dwa, nie należy zapominać, że to, co my dostajemy w rozmaitych artykułach internetowych jako psychologię ewolucyjną to są już nierzadko wykoślawione przez dziennikarzy popłuczyny po nauce. Poza tym, jak ktoś już tu chyba wspomniał (Ty?), w psychoewo, podobnie jak w feminizmie jest jakiś nurt główny oraz są oszołomy, którzy produkują swoje podteorie i idą z nimi w stronę nie do przyjęcia. Co do tego wpływu kultury, to taki przykład tylko jeden podam: dobór partnera przez kobietę - to akurat najwięcej kontrowersji zwykle budzi na forach... Można uznać za fakt, że kobieta bez względu na czasy i kulturę, w jakiej wzrasta, statystycznie wybiera na partnera, a więc potencjalnego ojca swoich hipotetycznych dzieci męzczyznę, który posiada takie cechy, jakie zapewnią jej i jej potomstwu optymalne warunki bytowe. To jest biologiczne i tu można psychoewo przynać jak najbardziej rację. Natomiast już to, jakie konkretnie cechy mężczyzny - czyli jakie jego zasoby (w psychoewo rozumiane nie jako rzeczy, tylko jako właściwości fizyczne, psychiczne i emocjonalne) będą uznawane za te rokujące, to zależy od KULTURY. Kiedyś dawno dawno temu mógł być w cenie mężczyzna zwinny fizycznie i posiadający ponadprzeciętną orientację w terenie - takie cechy sprawiały, że ten męzczyzna miał szansę upolować więcej i częściej jakiegoś zwierza i dostarczyć potomstwu pożywne mięso - jeżeli akurat żył w społeczności, w której ojcowie partycypowali w opiece nad swym potomstwem. Lecz nawet, jeśli nie partycypował, to wciąż te jego cechy były w cenie, bo potomstwo mogło je odziedziczyć i samemu stać się dobrymi myśliwymi. Dzisiaj w naszej cywilizacji za rokujące są uznawane te cechy mężczyzny, które go uczynią konkurencyjnym na rynku pracy i pozwolą zarobić pieniądze. Pieniądz to przecież twór kulturowy. Wyznaczniki statusu jak mieszkanie, samochód i rzeczy nabywane za pieniądze to też sprawa umowna i kulturowa. Mężczyzna, umiejący zarobić pieniądze może nie być ani sprawny fizycznie, ani nie posiadac dobrej orientacji w terenie - czyli jego zasoby mogą się różnić od zasobów atrakcyjnego mężczyzny z kultury łowieckiej. Co pozostaje bez zmian to biologicznie warunkowana dążność kobiety (samicy) do wyszukiwania jak najlepszych ojców dla własnych dzieci. Oczywiście w obiegu potocznym wszystko, co wyżej wyłuszczyłam przybierze formę prawdy objawionej, że baby lecą na kasę, a psychoewo to potwierdza. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 11:26 rekreativa napisała: > Oczywiście w obiegu potocznym wszystko, co wyżej wyłuszczyłam przybierze formę > prawdy objawionej, że baby lecą na kasę, a psychoewo to potwierdza. Ja miałbym inny wniosek na podstawie psychoewo. Baby lecą na: 1) umiejętność podejmowania rozsądnych decyzji, inteligencję w ocenie otoczenia, znajdowanie trafnych rozwiązań, determinację i upór w działaniu 2) chęć współdziałania, umiejętności społeczne mężczyzny, racjonalne gospodarowanie zasobami w rodzinie, sprawiedliwość, silne ale stateczne usposobienie. dla przeciwwagi, na co nie lecą: 1) brak motywacji, głupota, nieroztropność, tchórzliwość, łatwe rezygnowanie z zamierzeń, skłonność do nietrafnych życiowych inwestycji, brak konsekwencji 2) agresję, egoizm, brak empatii, niska inteligencja emocjonalna, rozrzutność, skąpstwo Dla mnie sprawa banalnie prosta - chodzi o dwa istotne z punktu widzenia przetrwania obszary funkcjonowania mężczyzny, tj. 1) długotrwale rozumiana umiejętność zdobywania zasobów i zapewnienia bezpieczeństwa sobie i rodzinie 2) zdolność do stworzenia skutecznie funkcjonującej rodziny, rozwiązywanie w niej konfliktów i zdolności związane ze współżyciem społecznym. Pod tym względem moje obserwacje się z tym pokrywają. I to raczej "charakter" i "inteligencja" a nie w prostej linii "kasa". Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 12:13 Bardzo dobrze napisałeś. Dokładnie tak jest. Ja tylko zwracam uwagę na funkcjonujące w obiegu skróty. Daleko nie szukając kolega ML, produkujący się na tym forum - to jest najlepszy przykład na to, w jakiej formie funkcjonują założenia psychoewo w potocznym obiegu. Poza tym "wśród ludu" głównie się miele właśnie ten dobór płciowy, a psychoewo tłumaczy szereg innych zjawisk i to znacznie bardziej wiarygodnie. Ale o tym cisza, bo nie daje takiego pola, by dopierd... babom. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 12:23 rekreativa napisała: > Poza tym "wśród ludu" głównie się miele właśnie ten dobór płciowy, a psychoewo > tłumaczy szereg innych zjawisk i to znacznie bardziej wiarygodnie. Ale o tym ci > sza, bo nie daje takiego pola, by dopierd... babom. Moim zdaniem to się wszystko wzajemnie uzupełnia, takie ewolucyjno-biologiczne podejście fajnie opisuje zjawiska biegunowe, ale przy zjawiskach typu androgynia, homoseksualizm, transseksualizm itd. chyba lepiej sprawdza się podejście opierające rozumowanie na normach i wzorcach społecznych. Jednak ludzie stworzyli bardzo skomplikowane zależności społeczne, nie ma prostego powrotu na drzewa i naparzania maczugami. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 12:51 "Jednak ludzie stworzyli > bardzo skomplikowane zależności społeczne, nie ma prostego powrotu na drzewa i > naparzania maczugami." No właśnie. Potężny rozwój mózgu, co za tym idzie niespotykane w przyrodzie skomplikowanie zachowań, no i wytworzenie cywilizacji i kultury, która towarzyszy nam od tak dawna i tak jest nią wszystko przesiąknięte, że nie ma sposobu, by człowieka z niej wyabstrahować - a to by było konieczne, żeby móc stwierdzić na pewno, co u ludzi wynika z biologii. Oczywiście można spekulować i ja osobiście lubię takie spekulacyjne nauki (a wszelkie nauki ewolucyjne to w dużej mierze spekulacje oparte na poszlakach i dowodach pośrednich), bo dają właśnie pole do ciekawych dyskusji. Natomiast nie da się nie zauważyć, że niektórzy mają ciągoty, by naukę, tu psychoewo stosowac jak coś w rodzaju "młota na czarownice". To mi się nie podoba. Nie podoba mi sie też dyskredytowanie wszelkich innych nauk społecznych tylko dlatego, że akurat psychoewo najlepiej się wpasowuje w światopogląd danej osoby. Mi światopoglądowo bliższe gender studies, ale mam do nich stosunek taki jak do psychoewo: pewne słuszne założenia i znowu zbyt daleko idące wnioski. Stąd podchodzę do nich z rezerwą, choć bez uprzedzeń. Odpowiedz Link
yoric Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 15:28 Ale gender chyba nie opiera się na badaniach ilościowych. Psychoewo tak. Czasem wnioski, czy intepretacja są spekulacyjne, ale przynajmniej są twarde empiryczne podstawy. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 15:47 Nie bardzo wiem, o jakich twardych empirycznych podstawach mówisz. Bo w końcu gender studies nie zajmuje sie badaniem bytów nadprzyrodzonych, tylko stosunków społecznych, a tu tez masz dane ilościowe. Np. zarobki kobiet i mężczyzn - jakie są, każdy widzi. Wystarczy poczytać dane GUS. To są fakty, a teraz można je interpretować, czyli dociekać, dlaczego tak jest i co ma na to wpływ. To, że przez wieki w naszej kulturze kobieta nie miała praw takich jak mężczyzna (do edukacji, do pewnych zawodów, do samodzielnego poruszania się, do rozporządzania swym majątkiem itp. itd), a w wielu miejscach na świecie wciąż nie ma to jest fakt - a dlaczego tak się to w historii ludzkiej rozwinęło, to można dyskutować i rozmaite teorie prezentować. Przy okazji, to, że jakaś nauka może bardziej prowadzić ilościowe badania, a inna mniej, to nie znaczy, że ta inna to jest jakiś hokus-pokus. Bo w ten sposób to by trzeba zdyskredytować wszelkie teatrologie, literaturoznastwa, nauki o sztuce - bo przecież tam większość opiera się na subiektywnych interpretacjach, a jedyna empiria jest taka, że poeta napisał wiersz. Poza tym samo posiadanie liczb można o dupe obić, jeśli się z nich wyciągnie wnioski od czapy. Odpowiedz Link
yoric Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 15:59 > Nie bardzo wiem, o jakich twardych empirycznych podstawach mówisz. np. pokazywanie ludziom zdjęć twarzy albo komputerowo wygenerowanych sylwetek do ocen atrakcyjności. Statystyki przestępstw w zależności od różnych zmiennych, np. wieku. Badania o czym ludzie rozmawiają. Itd. itp. Nie znam genderu, więc nie wiem, na czym się opiera. > to by trzeba zdyskredytować wszelkie teatrologie, literaturoznastwa, nauki o sz > tuce - bo przecież tam większość opiera się na subiektywnych interpretacjach dlatego w ang. nie nazywa się tych rzeczy science, tylko arts and humanities. A np. social sciences posługują się liczbami. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 16:12 " pokazywanie ludziom zdjęć twarzy albo komputerowo wygenerowanych sylwetek d > o ocen atrakcyjności. Statystyki przestępstw w zależności od różnych zmiennych, > np. wieku. Badania o czym ludzie rozmawiają." Yoricu, ale to są rzeczy, które może badać i wykorzystywać mnóstwo nauk: psychologia, socjologia, kryminologia, medycyna, no cokolwiek, gender studies również. Kwestia tylko interpretacji i wniosków, bo każda nauka pod swoim kątem zinterpretuje np. częstotliwość pojawiania się danych tematów w rozmowach dwóch płci. Ale same rozmowy to se wszyscy mogą badać, a nie że tylko psychoewo. Gender studies również przeciez bazuje na innych naukach: na psychologii, na antropologii, na historii kultury itp i opiera się o rozmaite dane liczbowe z innych dziedzin. Odpowiedz Link
yoric Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 05.12.13, 02:09 Dlatego mówię, moja znajomość gender studies jest mizerna i chętnie zapoznałbym się z jakimś syntetycznym opracowaniem, z naciskiem na to, co fajnego tam ustalono. Póki co bazuję na swoim pierwszym wrażeniu, a jest ono takie, że gender studies robi się 'na kanapie', czyli siada gość (lub gościówa) na kanapie i pisze, co mu (jej) się wydaje. Chętnie ten pogląd zrewiduję. Odpowiedz Link
yoric Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 15:31 Jednak ludzie stworzyli > bardzo skomplikowane zależności społeczne, nie ma prostego powrotu na drzewa i > naparzania maczugami. no ale co to ma do psychoewo? Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 15:36 yoric napisał: > Jednak ludzie stworzyli > > bardzo skomplikowane zależności społeczne, nie ma prostego powrotu na drz > ewa i > > naparzania maczugami. > > no ale co to ma do psychoewo? Nic ? Odpowiedz Link
midnight_lightning Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 06.12.13, 23:05 @kaiser.blade "Ja miałbym inny wniosek na podstawie psychoewo. Baby lecą na: 1) umiejętność podejmowania rozsądnych decyzji, inteligencję w ocenie otoczenia, znajdowanie trafnych rozwiązań, determinację i upór w działaniu 2) chęć współdziałania, umiejętności społeczne mężczyzny, racjonalne gospodarowanie zasobami w rodzinie, sprawiedliwość, silne ale stateczne usposobienie." A co to jest rozsądna decyzja? i dla kogo jest rozsądna? skojarzyła mi się sprawa sprzed kilkunastu lat, gdzie w pewnej wiosce kilku "przedsiębiorczych" gości rozebrało most na złom. Oni mieli co pić przez kilka dni, pewnie nie bawili się tylko w męskim gronie. A reszta wsi musiała jeździć kilkadziesiąt kilometrów do następnego mostu, by dostać się do swoich pól. Życie pokazuje nam, że łatwiej i szybciej można ocenić faceta po stanie konta lub ubioru. I "rozsądnie" jest kupić buty za kilkaset zł, chociaż można kupić równie dobre obuwie za kilka razy mniejszą sumę. Sposób, w jaki się zdobyło kasę, okazuje się być nieistotny. Jedna z "żon mafii" przed sądem stwierdziła następująco: "nie interesowały mnie sprawy zawodowe męża" :) Odpowiedz Link
zawle Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 07.12.13, 11:24 midnight_lightning napisał:> Sposób, w jaki się zdobyło kasę, okazuje się być nieistotny. Jedna z "żon mafii > " przed sądem stwierdziła następująco: "nie interesowały mnie sprawy zawodowe m > ęża" :) Znam jedną żonę mafii. Raz, jeden jedyny było coś czym mogłaby zajmować się zawodowo. Przymierzała wtedy suknię do ślubu. Dodam, że samochodem męża bez strachu woziła swoje dzieci do przedszkola. Nie każda się nadaje na żonę mafioza. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 11:36 rekreativa napisała: (...)"Mężczyzna, umiejący zarobić pieniądze może nie być ani sprawny fizycznie, ani nie posiadac dobrej orientacji w terenie - czyli jego zasoby mogą się różnić od zasobów atrakcyjnego mężczyzny z kultury łowieckiej" Niestety, to też rodzi frustracje u tych, co sobie radzą w terenie... Ale, w razie kataklizmów, kto wie, może poradzą sobie lepiej, niż panowie z teczkami;-) No cóż, moim ideałem mężczyzny i tak niezmiennie jest Rumcajs z Rzaholeckiego Lasu... www.youtube.com/watch?v=SesXd4YZkcM Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 12:05 "Ale, w razie kataklizmów, kto wie, może poradzą sobie lepiej, niż panowie z tec > zkami;-)" Oczywiście, że tak może być: ci, którzy w czasach pokoju i bezusterkowego funkcjonowania zdobyczy cywilizacji wiodą prym czyli występują jako społeczni samcy alfa, w sytuacji rozpierduchy jakiejkowliek mogą nagle być bezradni jak dzieci we mgle i spaść na dno hierarchii. Co tylko potwierdza, że cechy czyniące u ludzi męzczyznę alfa są zmienne i zależne od mnóstwa czynników (w tym w dużej mierze od kultury). Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 13:01 rekreativa napisała: > Dzisiaj w naszej cywilizacji za rokujące są uznawane te cechy mężczyzny, które > go uczynią konkurencyjnym na rynku pracy i pozwolą zarobić pieniądze. Co dla mnie jest frustrujace to, ze dochodzi do pewnej zmyly, mylacego uproszczenia. Co widac na pierwszy rzut oka to meskie zasoby, tak? Wiec automatycznie przyjmuje sie, ze mezczyzna, ktory te zasoby posiada 'radzi' sobie dobrze na rynku pracy, jest zaradny, nadaje sie dla samicy, jest atrakcyjny, tak? A jak sie temu mezczyznie przyjrzec z bliska to wychodzi czesto, ze ten mezczyzna zdobyl te zasoby jakas pokretna droga albo mial farta albo kogos przegadal, jest czlowiekiem bez wartosci, cwaniakuje, za zasobami nie stoi jego faktyczna wiedza, idea, praca, zaangazowanie, fascynacja, wiara, upor itp. Ja sie takimi mezczyznami bardzo rozczarowywuje. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 13:10 hello-kitty2 napisał: " (...)A jak sie temu mezczyznie przyjrzec z bliska to wychodzi czesto, ze ten mezczyzna zdobyl > te zasoby jakas pokretna droga albo mial farta albo kogos przegadal, jest czlow > iekiem bez wartosci, cwaniakuje, za zasobami nie stoi jego faktyczna wiedza, id > ea, praca, zaangazowanie, fascynacja, wiara, upor itp. Ja sie takimi mezczyznam > i bardzo rozczarowywuje." Ja też...Dlatego wolę żyć w jaskini z Rumcajsem i Cypiskiem( a nie z Księciem Panem na Zamku w Jicinie;-) nawet jak czasem Rumcajs musi całą zimę przeleżeć zanim z niego chorobę Jeleń Trzydziestoszóstak kopytkami wygoni i będzie mógł wrócić do zbójowania;-) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 17:29 mojemail3 napisała: > Ja też...Dlatego wolę żyć w jaskini z Rumcajsem i Cypiskiem( a nie z Księciem P > anem na Zamku w Jicinie;-) nawet jak czasem Rumcajs musi całą zimę przeleżeć za > nim z niego chorobę Jeleń Trzydziestoszóstak kopytkami wygoni i będzie mógł wró > cić do zbójowania;-) Bo wlasnie w takim i tylko w takim mozna sie zakochac, a ta reszta z teczkami i zasobami to atrapy :) Podsumowujac w dzisiejszych czasach nie ma w kim kochac :( Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 18:30 hello-kitty2 napisała: > Bo wlasnie w takim i tylko w takim mozna sie zakochac, a ta reszta z teczkami i > zasobami to atrapy :) Podsumowujac w dzisiejszych czasach nie ma w kim kochac > :( Nie ma. Ale gdyby tak hipotetycznie brać pod uwagę tylko seks, to też ciężko, może żeby jeden z drugim za wiele nie gadał, to by się dało wytrzymać;-) No, chyba żeby mówił głosem Rumcajsa z bajki... Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 20:55 mojemail3 napisała: > Nie ma. > Ale gdyby tak hipotetycznie brać pod uwagę tylko seks, to też ciężko, może żeby > jeden z drugim za wiele nie gadał, to by się dało wytrzymać;-) > No, chyba żeby mówił głosem Rumcajsa z bajki... Patrz mojemail bysmy mialy pod co wypic razem, ehh. Bo te mendy :) musza gadac, bo urabiaja pod ta iluzje, wiesz, ze niby sa na polowaniu, a potem znikaja jak piorunem razeni, jak z opowiesci tej dziewczyny, o tutaj: forum.gazeta.pl/forum/w,15128,148285745,148352572,Re_Kontrowersyjne_zwiazki.html Jak by tak sie blizej przyjrzec temu mechanizmowi odrzucajac emocje i silac sie na obiektywizm: to moze musza, bo by im nie stanal? Cholera wie? Zasadniczo poszukiwany jest mezczyzna wielki duchem, a nie tylko z wielkim wyposazeniem i zasobami. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 22:02 hello-kitty2 napisała: > Bo te mendy :) musza gadac, > bo urabiaja pod ta iluzje, wiesz, ze niby sa na polowaniu, a potem znikaja jak > piorunem razeni, jak z opowiesci tej dziewczyny, o tutaj: > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,15128,148285745,148352572,Re_Kontrowersyjne_zwiazki.html Taaa, a potem będzie z rozrzewnieniem wspominał podstarzałą kochankę jak mu młoda żonka dawać nie będzie, hłe, hłe... Tak mi jakoś mało ludzi żal, jak mają to co mają na własne życzenie... Odpowiedz Link
kutuzow Wielki duchem 04.12.13, 22:07 hello-kitty2 napisała: > Zasadniczo poszukiwany jest mezczyzna wielki duchem, a nie tylko z wielkim wypo > sazeniem i zasobami. Kitty, trochę się usmiałem pod nosem gdy to czytałem. Odbieram to jako taką część "tańca godowego", takie trochę oszukiwanie samego siebie. Zerknij tak "z ręką na sercu" na to jak Ty np. wybierałaś sobie swoich kochanków. Czy oceniałaś pod kątem wyglądu (Ci młodsi o których tu pisałaś ostatnio), czy pod kątem ogólnych zasobów, ale przyznasz, że nie oceniałaś pod kątem CHARAKTERU. Przecież żeby takowy odkryć i ocenić w drugiej osobie potrzeba czasu na OBSERWACJĘ w różnych sytuacjach. Często jednak jest tak, że gościowie nie wychodzą z fazy eliminacji z powodu innych "drobnych" uchybień w porównaniu do wzorca Partnera Idealnego. przykład: Ostatnio moja narzeczona opowiadała swej kumpeli o początkach naszego związku. Po wymianie wszystkich rzeczy które nas do siebie przyciągnęły (jak wspólne pasje itp) wspomniała, że nie przeszkadzało jej że się ubierałem "normalnie" -czyli brak markowych ciuchów, drogich butów i zegarka/paska (które to braku skwapliwie od razu wyliczyły jej koleżanki z pracy po pierwszej mojej wizycie w jej firmie). Koleżanka wielce zdziwiona odrzekła "...ale jak to? i chciałaś spotykać się z tak mało "przyszłościowym" gościem"? Nie odbierz tego osobiście. Po prostu widzę to z drugiej strony barykady i uwierz mi, że duuuuża część kobiet nie zwraca wcale głównej uwagi na to by mężczyzna był wielki duchem. Pierwsze czynniki które wpływają na jego ocenę w ich oczach są bardziej przyziemne. >Bo te mendy :) musza gadac, > bo urabiaja pod ta iluzje, wiesz, ze niby sa na polowaniu, a potem znikaja jak > piorunem razeni, jak z opowiesci tej dziewczyny, o tutaj: Tutaj sprawa jest prosta, facecji nawijają tą iluzję, bo kobiety chcą jej słuchać. Pisałem już tu kiedyś o tym że będąc szczerym na randkach, moja szczerość wykosiła jakieś 90% fajnych kobiet. To nie były jakieś ostre kwestie, raczej podstawy, w stylu że uważam że seks jest ważnym aspektem związku (50% kwestie uczuciowe i charakter oraz 50% to erotyka i więź fizyczna). Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Wielki duchem 04.12.13, 22:14 kutuzow napisał: > Po prostu widzę to z drugiej strony barykady i uwie > rz mi, że duuuuża część kobiet nie zwraca wcale głównej uwagi na to by mężczyzn > a był wielki duchem. Pierwsze czynniki które wpływają na jego ocenę w ich oczac > h są bardziej przyziemne. Dobrze jest, kiedy trafia swój na swego, oszczędza się wzajemnych rozczarowań. To też naiwność ze strony mężczyzn, jak się spotka powierzchowną materialistkę i ma się o niej wyobrażenie na kształt anioła w ludzkiej skórze... > Pisałem już tu kiedyś o tym że będąc szczerym na randkach, moja szczerość w > ykosiła jakieś 90% fajnych kobiet. Hmmm, no nie wiem, jak to powiedzieć, żeby było miło, ale czasem mowa srebrem a milczenie złotem;-) Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Wielki duchem 04.12.13, 22:37 mojemail3 napisała: > To też naiwność ze strony mężczyzn, jak się spotka powierzchowną materialistkę > i ma się o niej wyobrażenie na kształt anioła w ludzkiej skórze... A jeśli jest odwrotnie ? :) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Wielki duchem 04.12.13, 22:40 kaiser.blade napisał: > A jeśli jest odwrotnie ? :) Jak naiwna idealistka spotka powierzchownego materialistę? No to nie wiem, to albo ma szczęście, albo nie, w zależności jaka była jej prawdziwa motywacja;-) Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Wielki duchem 04.12.13, 22:45 mojemail3 napisała: > kaiser.blade napisał: > > > A jeśli jest odwrotnie ? :) > > Jak naiwna idealistka spotka powierzchownego materialistę? Nie... Jak mężczyzna myśli, że to powierzchowna materialistka, a dziewczyna okazuje się aniołem w ludzkiej skórze :) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Wielki duchem 04.12.13, 22:49 kaiser.blade napisał: > Nie... Jak mężczyzna myśli, że to powierzchowna materialistka, a dziewczyna oka > zuje się aniołem w ludzkiej skórze :) Ty to musisz wymyślać abstrakcyjne sytuacje... Próbuję sobie wyobrazić, jak by miała wyglądać taka kobieta, coś jak "Matka Teresa" w brylantach, w sukni od Diora czy jak??? Dla niepoznaki oczywiście... Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Wielki duchem 04.12.13, 22:56 mojemail3 napisała: > Ty to musisz wymyślać abstrakcyjne sytuacje... > Próbuję sobie wyobrazić, jak by miała wyglądać taka kobieta, coś jak "Matka Ter > esa" w brylantach, w sukni od Diora czy jak??? Dla niepoznaki oczywiście... Hmm... A nie jest tak, że najwięksi spośród materialistów, to ci co zaznali biedy ? Więc powierzchowna materialistka to niekoniecznie ta co ma, ale ta co by chciała mieć ;) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Wielki duchem 04.12.13, 23:01 kaiser.blade napisał: > Hmm... A nie jest tak, że najwięksi spośród materialistów, to ci co zaznali bie > dy ? Więc powierzchowna materialistka to niekoniecznie ta co ma, ale ta co by c > hciała mieć ;) Nie zgadzam się, bo "mieć" może nie mieć końca a coraz większy stan posiadania apetytu nie zaspokaja. Odpowiedz Link
kag73 Re: Wielki duchem 04.12.13, 23:57 kutuzow napisał: > Po wymianie wszystkich rzeczy które nas do siebie przyciągnęły (jak w > spólne pasje itp) wspomniała, że nie przeszkadzało jej że się ubierałem "normal > nie" -czyli brak markowych ciuchów, drogich butów i zegarka/paska... > Dla mnie taka wypowiedz jest bardzo znamienna, ze ktos w ogole mowi cos takiego, bo dla mnie to oznacza jedno: wlasciwie to zwracam uwage, wazne sa dla mnie te marki i zegarki, ale w jego przypadku mi "nie przeszkadzalo". Hmm, to znaczy, ze teraz jej przeszkadza czy, ze przestales ubierac sie "normalnie;)"? Odpowiedz Link
rekreativa Re: Wielki duchem 05.12.13, 00:02 Mnie zawsze to zadziwia, że są ludzie, którzy spojrzą na cudze ciuchy i potrafią ocenić, czy to markowe czy nie, choć metek nie widać. Jak oni to robią? Na codzien chodzą po butikach i sie z bliska przygladają? Jak potrafią stwierdzić, czy zegarek jest za 200 złotych czy za 2000 złotych? (dla mnie każdy zegarek wygląda tak samo). Odpowiedz Link
kutuzow Re: Wielki duchem 05.12.13, 00:54 kag73 napisała: > Dla mnie taka wypowiedz jest bardzo znamienna, ze ktos w ogole mowi cos takiego > , bo dla mnie to oznacza jedno: wlasciwie to zwracam uwage, wazne sa dla mnie t > e marki i zegarki, ale w jego przypadku mi "nie przeszkadzalo". Hmm, to znaczy, > ze teraz jej przeszkadza czy, ze przestales ubierac sie "normalnie;)"? To nie tak. Zauważ że to była opowieść do koleżanki, o przeszłości. O tym jak kilka lat temu zareagowały jej koleżanki z pracy na mój widok. Po prostu oceniły mnie na podstawie "wartości" ciuchów, bez wnikania jaki jestem. Dla mojej narzeczonej ważne żebym ubierał się ładnie. Nie istotne jest to czy buty będą "markowe" (np. za 600-800 PLN) czy "zwykłe" za 250 PLN. Liczy się jak wyglądam, a nie to jakie metki mam na sobie. Za to zamiast na "markowe" ubranie oboje wolimy taką kasę przeznaczyć na zwiedzanie. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Wielki duchem 05.12.13, 07:04 kutuzow napisał: > Dla mojej narzeczonej ważne żebym ubierał się ładnie. Nie istotne jest to czy > buty będą "markowe" (np. za 600-800 PLN) czy "zwykłe" za 250 PLN. Liczy się jak > wyglądam, a nie to jakie metki mam na sobie. Za to zamiast na "markowe" ubrani > e oboje wolimy taką kasę przeznaczyć na zwiedzanie. No widzisz. A ja jak mam buty za 250 pln to wstawiam je za szklaną gablotę i oddaję im cześć nieomal boską ;) Ok, trochę żartuję. A żona w markecie kupuje mi co sezon 1-2 pary takich chińskich za 30-40 pln i też da się w nich chodzić. Co prawda max pół roku, bo zaczynają odchodzić podeszwy, ale się da. I widzę na tych stoiskach, że non stop tam jest ruch, natomiast na tych droższych, to z rzadka. Także dla mnie "markowe" to te za 250 PLN. Ja nawet nie znam marek butów jakie się nosi, bo mi to do niczego nie jest potrzebne w życiu. Bo tu, na forum gazety, miejsce jest dość specyficzne. Dużo ludzi ze stolicy, to jest inny świat. A ci co nie mają co do gara włożyć, to zwykle się wstydzą i siedzą cicho... ;) Odpowiedz Link
kag73 Re: Wielki duchem 05.12.13, 10:40 No, Meksyk, k..wa, buty za 600-800 zlotych?? A Ty mi Kaiser zarzucasz, ze ja se nie zdaje sprawy, ze w Polsce ludziom do ostatniego nie starcza. A jak ma starczac jak oni buty za 6 stow kupuja? Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Wielki duchem 05.12.13, 11:06 kag73 napisała: > No, Meksyk, k..wa, buty za 600-800 zlotych?? A Ty mi Kaiser zarzucasz, ze ja se > nie zdaje sprawy, ze w Polsce ludziom do ostatniego nie starcza. A jak ma star > czac jak oni buty za 6 stow kupuja? Oczywiście, mam świadomość, że to nie aż taki nieosiągalny poziom. Przy zarobkach rzędu 10-15 tys pln miesięcznie nie byłby to duży wydatek dla portfela. Poza tym, ludzie zarabiający tego typu sumy więcej pieniędzy generalnie wydają na dobra luksusowe, no bo ile można wydać na żarcie ? Rozumiem - najlepsze, zagraniczne sery dojrzewające, dobre słodycze, towary delikatesowe importowane, kawior, anchois, łososie itd. No ileż można na to wydać o ile nie stołujesz się w najdroższych restauracjach ? 2-3 tys pln miesięcznie ? Tu akurat mam wgląd, bo swego czasu żywiłem się w ten sposób, czemu zawdzięczam dorobienie się dość pokaźnego kałduna - no niestety, takie żarcie bywa lepsze niż seks :P Przynajmniej z mojego punktu widzenia. Opłaty stałe stanowią znacznie mniejszy udział w miesięcznych wydatkach ludzi przy kasie. Także walnięcie sobie nowych butów za 600 pln raz na sezon albo torebki za 1000 mieści mi się w głowie, tylko osobiście uważam to za luksus, na który można ale nie trzeba sobie pozwolić. Kwestia jakiegoś poukładania sobie priorytetów w życiu. A są tacy co nie muszą układać i mają wszystko w pakiecie - więc jak rozumiem, to są ci "perspektywiczni mężczyźni" z punktu widzenia koleżanek narzeczonej Kutuzowa :) Odpowiedz Link
kutuzow Średnie zarobki w Polsce 05.12.13, 11:44 kaiser.blade napisał: > A są tacy co nie muszą układać i mają wszystko w pakiecie - więc jak rozumiem, > to są ci "perspektywiczni mężczyźni" z punktu widzenia koleżanek narzeczonej Ku > tuzowa :) Kaiser, może małe wyjaśnienie. Koleżanki narzeczonej o których tu wspomniałem miały kierownicze stanowiska w jednej z firm deweloperskich. Nie wiem jakie miały zarobki ale pewnie 6-8 tyś. Na zdobycie tych stanowisk poświęciły kilka ładnych lat (były już w grupie 35+). Więc niejako naturalny sposób oczekiwały, że potencjalny kandydat na ich faceta będzie od nich jeszcze więcej zarabiał. "Miłym Okiem" patrzyły na prawników z kancelarii obsługującej firmę, kadrę menadżerską firm podwykonawczych (spore spółki) itp. Wpadły w pułapkę czubka piramidy (im wyżej, tym mniejszy wybór i większa konkurencja). Co do zarobków, to pewnie te buty za 600-800 PLN można sobie kupić i przy niższej pensji. U mnie jest tak że dużą składową pensji jest premia od zrealizowanych projektów. Bywały czasu tłuste (gdy starczało na tułanie się po Azji czy Karaibach), a obecnie np. są czasy chude, gdzie pewnie zarabiam mniej od kasjerki w supermarkecie (uwzględniając ZUS, który płacę). Więc to nie jest tak że nie rozumiem Twoich uwag. Sam zastanawiam się, że gdybym miał mieć dzieci to pewnie bym się rozchorował ze stresu jak w obecnej sytuacji rynkowej zarobić na utrzymanie rodziny. Masz rację że mamy tutaj na forum nadreprezentację tych dobrze wynagradzanych osób z dużych miast -więc to mocno "spacza" optykę widzenia. Realny obraz dobrze oddają badania Homo Homini na zlecenie Deutsche Banku. Cytuję za Polityką nr 49/2013 "75% Polaków do 35 roku życia nie osiąga 3 tyś miesięcznie, co trzeci zarabia 1-2 tyś miesięcznie" Odpowiedz Link
kag73 Re: Średnie zarobki w Polsce 05.12.13, 11:50 I tutaj sie pojawia pytanie czy Polacy nie chca miec dzieci, bo nie chca, czy bo ich na to nie stac i biedy klepac nie chca albo biedy oferowac dzieciom. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Średnie zarobki w Polsce 05.12.13, 12:56 kag73 napisała: > I tutaj sie pojawia pytanie czy Polacy nie chca miec dzieci, bo nie chca, czy b > o ich na to nie stac i biedy klepac nie chca albo biedy oferowac dzieciom. > Kag, Ci co chcą mieć dzieci, decydują się na nie, nawet jeśli wiąże się to ze spadkiem poziomu życia (wiadomo że pojawiają się inne nowe wydatki). Zawsze jest "coś za coś". Zobacz że w czasie PRL-u była duuuużo większa bieda i był baby boom. To nie jest kwestia poziomu życia danego kraju, bo w znacznie bogatszych Niemczech także z dzietnością nie jest najlepiej. To raczej kwestia z czego trzeba zrezygnować. Gdy ma się mało i nie poznało się oferty którą niesie współczesna kultura konsumpcjonizmu, to łatwo z tego zrezygnować. Byłaś na Karaibach, więc pewnie widziałaś co oznacza prawdziwa bieda (jeśli byłaś w jakimś mniej turystycznym regionie). Mówienie o biedzie w Europie czy nawet Polsce, gdzie prawie każde dziecko ma komórkę, co drugie ma iPada i kompa jest trochę "umowne". Chodzi raczej o niższy poziom życia od tego "wzorcowego"/"oczekiwanego", ale nie biedę w tradycyjnym rozumieniu. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Średnie zarobki w Polsce 05.12.13, 13:09 Otóż właśnie - dla jednego synonimem bogactwa będzie to, że ktoś posiada buty za 600 pln, a dla drugiego, że ktoś posiada buty :) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Średnie zarobki w Polsce 05.12.13, 15:24 " To raczej kwestia z czego trzeba zrezygnować. Gdy ma się mało i nie poznało się > oferty którą niesie współczesna kultura konsumpcjonizmu, to łatwo z tego zrezy > gnować. " Sądzę, że trafiłeś w sedno. Inaczej się żyje w "biedzie" (cudzysłów, bo mam na mysli te europejską, a nie przymieranie głodem), jesli większość ludzi dokoła prezentuje zbliżony poziom, a z ekranów TV i z wystaw sklepowych nie kuszą piękne, kolorowe, bajeczne produkty. Inaczej zaś, gdy tym biednym jesteś Ty i Twoje dziecko, a mnóstwo znajomych, sąsiadów, kolegów dziecka ze szkoły ma od Was lepiej i bogaciej. Wtedy dziecku tłumacz, dlaczego mu nie kupisz modnego plecaka, butów, dlaczego nie dasz na wycieczkę i nie fundniesz najnowszego srajfona. W PRlu nie było czego konsumować, to człowiekowi żal dupy nie ściskał. Nie właziły mu codzień w oczy rzeczy, na które go nie stać i których nie może zapewnić swoim dzieciom. A dzisiaj trochę inaczej się na to patrzy: można pewnie spokojnie mieć i 5cioro, starczy na jedzenie, gołe latac nie będą. Ale nie starczy na nic innego i będą na widelcu jako dzieci z biednego domu. Dlatego nie tyle nawet Polacy nie mają dzieci, ile poprzestają na jednym (znam jakieś 5 par z jednym dzieckiem. Co najmniej dwie z nich wstrzymują się z drugim, bo by się to wiązało ze znacznym spadkiem standardu życia) Odpowiedz Link
kag73 Re: Średnie zarobki w Polsce 05.12.13, 15:41 kutuzow napisał: Raczej chodzilo mi raczej o to, ze wielu ludziom wystarcza jedno dziecko/decyduja sie na jedno. > > Byłaś na Karaibach, więc pewnie widziałaś co oznacza prawdziwa bieda (jeśli był > aś w jakimś mniej turystycznym regionie). Mówienie o biedzie w Europie czy nawe > t Polsce, gdzie prawie każde dziecko ma komórkę, co drugie ma iPada i kompa jes > t trochę "umowne". Chodzi raczej o niższy poziom życia od tego "wzorcowego"/"o > czekiwanego", ale nie biedę w tradycyjnym rozumieniu. To jest wlasnie ciekawe, niby wielu ma nie wiecej niz 1000-2000zl. na miesiac a skad dzieciaki maja ipady, komorki i kompy. To jest jakas sprzecznosc. A poniewaz inni maja to oni tez chca moc dac i zaoferowac. Pakuje sie w dzieci/w dziecko moze dlatego ich coraz mniej, bo trudniej byloby zapewnic to wszystko wiekszej ilosci. Wysyla sie dzieci na zajecia dodatkowe, nie jedne, to wszystko kosztuje, ale...wszyscy tak robia, swiat zwariowal:) I fakt im wiecej mozliwosci i atrakcji tym mniej dzieci, bo one tez kosztuja, z jednym latwiej niz z dwojka albo z trojka. A w PRL rodzina to byl High-Light, to byla ostoja, forma wolnosci osobistej, innych mozliwosci nie bylo. To fakt. Zauwaz, ze jednak tam gdzie jest polityka pro rodzinna dzieci jest wiecej niz tam gdzie jej nie ma. Bo ludziej troche lzej finansowo. I masz racje to kwestia "oczekiwan" nie chce sie miec mniej niz sasiad i ludzie wokol. Odpowiedz Link
midnight_lightning Re: Średnie zarobki w Polsce 06.12.13, 23:30 te zarobki to brutto czy netto? Rok temu były następujące dane: 70% zarabia poniżej średniej płacy krajowej brutto - poniżej ok 3,800 brutto czyli 2,700 netto 50% - mediana - zarabia poniżej 2,000 brutto czyli ok 1400zł netto Odpowiedz Link
rekreativa Re: Wielki duchem 05.12.13, 11:27 Ech, ja mam co do garnka włożyć, a zdarza mi się często kupić ciuch w supermarkecie, albo w moich ukochanych chińskich sklepach - gdzie masz przysłowiowe mydło i powidło. Szczególnie majtki, skarpetki, piżamy, jakieś sweterki, legginsy, t-shirty... Lubię też, jak jestem w Polsce, pójść za tym na bazarek :) Najdroższy mój ciuch kosztował 55 euro (kurtka). A buty droższe niż 60 euro (te 60 to górna granica dla kozaków) omijam w sklepach. A w ogóle to czycham na wyprzedaże i wtedy się obkupię (teraz są letnie wyprzedaże, można dobre rzeczy kupić za naprawdę małą kasę). Odpowiedz Link
kaiser.blade Ubiór [OT] 05.12.13, 11:39 Ja jeszcze co do ubioru dodam, że długo zupełnie nie zastanawiałem się co na siebie ubrać, bo wychodziłem z założenia, że na takiej grubej dupie jak moja to i tak nie będzie miało najmniejszego znaczenia. Więc ubierałem się jakbym nosił na sobie przysłowiowy worek - bo tak było najwygodniej. Odpowiedz Link
kag73 Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 11:47 kaiser.blade napisał: > Ja jeszcze co do ubioru dodam, że długo zupełnie nie zastanawiałem się co na si > ebie ubrać, bo wychodziłem z założenia, że na takiej grubej dupie jak moja to i > tak nie będzie miało najmniejszego znaczenia. Więc ubierałem się jakbym nosił > na sobie przysłowiowy worek - bo tak było najwygodniej. No widzisz i dziwiles sie/albo dziwisz, ze zona na Ciebie nie leci:) Za to od kobiet oczekuje sie super wygladu i zadbania! Ale nie martw sie moj maz grubej dupy nie ma a tez sie nie zastanawia co na siebie wlozyc. to co znajdzie, pierwsze z brzegu, co sie nawinie albo zapytac sie zony;) Ale ja z tych co jakby co mowia "wloz to i to, bo passki z kraka nie pasuja, przebierz" np.;) a on z tych co sluchaja grzecznie i nie oponuja:) Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 12:00 kag73 napisała: > No widzisz i dziwiles sie/albo dziwisz, ze zona na Ciebie nie leci:) Ale ja się wcale nie dziwię, że na mnie nie leciała. Czy ja się kiedykolwiek dziwiłem ? Twierdziłem może kiedyś, że jestem pociągający, męski, wysportowany i zamożny ? > Za to od kobiet oczekuje sie super wygladu i zadbania! > Ale nie martw sie moj maz grubej dupy nie ma a tez sie nie zastanawia co na sie > bie wlozyc. to co znajdzie, pierwsze z brzegu, co sie nawinie albo zapytac sie > zony;) Ale ja z tych co jakby co mowia "wloz to i to, bo passki z kraka nie pas > uja, przebierz" np.;) a on z tych co sluchaja grzecznie i nie oponuja:) No, w sumie mi żona też doradza, podpowiada w czym by mnie widziała, a częściej - w czym by mnie nie widziała :) Na stoiska ubraniowe też zaciąga, żebym coś sobie wybrał. Odpowiedz Link
kag73 Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 12:05 kaiser.blade napisał: "No, w sumie mi żona też doradza, podpowiada w czym by mnie widziała, a częściej - w czym by mnie nie widziała :) Na stoiska ubraniowe też zaciąga, żebym coś sobie wybrał." No widzisz to u mnie jeszcze krok dalej, jak ja nie kupie to nie ma, bo meza standardowa odpowiedz "spodnie? Przeciez ja mam spodnie", "Buty? przeciez sa jeszcze dobre, po co mi nowe?" Wiec ja kupuje co uwazam za stosowne a plusem jest, ze bez problemu mozna oddac jakby nie pasowalo. Gorzej, z synem mam to samo ide i kupuje a on mowi "rzeczy? przeciez ja mam tyle rzeczy(nieprwada) a Ty mi jeszcze nowe kupujesz?" Zabawki to by chcial;) Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 12:08 No i pewnie "zabawki" z kategorii technika i elektronika ? To pewnie wpływ kulturowy, że mężczyźni skupiają się na mechanizmach i przedmiotach technicznych, a kobiety na poprawianiu swojego wyglądu :) Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 12:31 rekreativa napisała: > No a nie? Co do wyglądu, to pewnie po części tak. Są przecież plemiona pierwotne gdzie mężczyźni dość dużą wagę przywiązują do rytualnego ozdabiania ciała, malowania go barwnikami itd. Niemniej - zainteresowanie mechanizmami to raczej jakiś komponent wyższej nieco skali czynników autystycznych i zdolności matematyczno-technicznych. W zespole Aspergera to chyba ciężko odnieść się do wpływów kulturowych a u nich skupienie na działaniu złożonych mechanizmów jest ponoć wybitne :) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 12:53 " W zespole > Aspergera to chyba ciężko odnieść się do wpływów kulturowych a u nich skupieni > e na działaniu złożonych mechanizmów jest ponoć wybitne :)" Czy to dotyczy wyłącznie męzczyzn z zespołem Aspergera? Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 13:34 rekreativa napisała: > Czy to dotyczy wyłącznie męzczyzn z zespołem Aspergera? A nie wiem, nie jestem specem, ale nigdzie nie widziałem takiego rozróżnienia - więc pewnie nie. Dla mnie to się układa w pewną całość. www.livescience.com/12920-autism-common-males-testosterone-affects-gene.html Wiesz, nie da się ukryć, że hormony mają jednak wpływ na ciało, w tym i ukształtowanie mózgu. Dlatego część zachowań ma pewne uwarunkowania biologiczne, nie tylko kulturowe. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 15:15 kaiser.blade napisał: > Wiesz, nie da się ukryć, że hormony mają jednak wpływ na ciało, w tym i ukształ > towanie mózgu. Dlatego część zachowań ma pewne uwarunkowania biologiczne, nie t > ylko kulturowe. Najlepszym przykładem jest orientacja "Lewo - Prawo" za kierownicą. Osobiście znam wiele kobiet którym się mylą te kierunki gdy prowadzą i nie znam ani jednego faceta który by to mylił. Przecież kultura nie wpływu na określenia lewo-prawo ;-) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 15:27 Kutuzow, a czy ja gdziekowliek twierdzę, że biologia nie ma wpływu, a chłopa od baby odróżnia tylko nazwa? Więc nie zasadzajcie mi tu przykładów na różnice, bo tych to se moge sama wypisać z 50. Natomiast podpieranie sie w tym temacie objawami chorobowymi, jak to robi kaiser, które to objawy dotyczą obu płci to nie wiem, czemu ma służyć? Odpowiedz Link
kutuzow Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 15:37 rekreativa napisała: > Kutuzow, a czy ja gdziekowliek twierdzę, że biologia nie ma wpływu, a chłopa od > baby odróżnia tylko nazwa? > Więc nie zasadzajcie mi tu przykładów na różnice, bo tych to se moge sama wypis > ać z 50. Wiesz niektórzy twierdzą, że wszystkie różnice w zachowaniu to tylko wynik otoczki kulturowej. Więc chciałem pokazać że nawet na co dzień można samemu sprawdzić że nie wszystko to kultura. Co do przykładu z chorobą, pewnie chodziło Kaiserowi o fakt że na różne formy autyzmu cierpi ok 3-4 razy więcej chłopców niż dziewczynek. Podobnie jak np. problemy z jąkaniem nadreprezentacja chłopców wskazuje na czynniki biologiczne. To zaś że mimo ograniczonego kontaktu z otoczeniem (na poziomie społecznym) dzieciak z Aspergerem interesuje się mechanizmami i techniką, a nie np. ubieraniem lalek wskazywałoby na jakieś "wrodzone" predyspozycje. Skoro kultura tutaj nie ma za dużego wpływu. Przynajmniej ja tak to odebrałem - mogę się mylić. Kaiser pewnie sam najlepiej wyjaśni. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 15:51 " dziec > iak z Aspergerem interesuje się mechanizmami i techniką, a nie np. ubieraniem l > alek wskazywałoby na jakieś "wrodzone" predyspozycje." Ale to dotyczy i chłopców chorych i dziewczynek. I jedni i drugie w zespole Aspergera wykazują obsesyjne zainteresowanie konstrukcjami, mechanizmami, strukturami (np. z klocków), obsesyjne zdobywanie wiedzy z jakiejś wąskiej dziedziny i ponadprzeciętną pamięć do tej wiedzy, zaburzenia w rozumieniu znaczeń językowych i trudności w komunikacji niewerbalnej. Do tego stwierdzenie, że się nie interesują ubieraniem lalek jest przekłamaniem, ponieważ właśnie to ubieranie lalki może się stać ową obsesyjną, rutynowo powtarzaną czynnością, charakterystyczną dla pewnych postaci autyzmu (a Asperger sie do nich zalicza). No naprawdę, nie doszukujmy się przykładów na różnice tam, gdzie ich akurat nie ma - czyli w objawach choroby. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 16:24 rekreativa napisała: > Ale to dotyczy i chłopców chorych i dziewczynek. I jedni i drugie w zespole Asp > ergera wykazują obsesyjne zainteresowanie konstrukcjami, mechanizmami, struktur > ami (np. z klocków), obsesyjne zdobywanie wiedzy z jakiejś wąskiej dziedziny i > ponadprzeciętną pamięć do tej wiedzy, zaburzenia w rozumieniu znaczeń językowyc > h i trudności w komunikacji niewerbalnej. Jeśli tak, to źle to zrozumiałem. Aspergera znam tylko z serialu dr House i internetu , więc pewnie stąd te zbyt daleko idące wnioski. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 15:45 kutuzow napisał: > Najlepszym przykładem jest orientacja "Lewo - Prawo" za kierownicą. Osobiście z > nam wiele kobiet którym się mylą te kierunki gdy prowadzą i nie znam ani jedneg > o faceta który by to mylił. > Przecież kultura nie wpływu na określenia lewo-prawo ;-) No to już znasz. Jednym z największych moich problemów na egzaminie z prawa jazdy było aby w warunkach stresowych pojechać w kierunku wymówionym przez instruktora. Na jazdach myliło mi się prawo z lewo średnio 2 razy w ciągu jednej jazdy. Chociaż oczywiście ogarniam intelektualnie prawo i lewo, normalnie wskazuję bez omyłki :P Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 16:08 rekreativa napisała: > No bo Ty masz kobiecy mózg, prawda? > ;) Mam męski mózg, bo jestem mężczyzną. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 16:17 Oj, oj, co to za herezje! Męski mózg nie ma prawa nie odróżniać lewo od prawo. Podobnie jak mózg kobiecy musi generować niechęć do bzykanka dla przyjemności i absurdalną radochę na widok bobasa - dlatego wszystkie forumki, co nie czują ani niechęci do bzykanka, ani radochy z bobasów zostały łaskawie obdarzone "męskimi" mózgami. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 16:21 rekreativa napisała: > Oj, oj, co to za herezje! > Męski mózg nie ma prawa nie odróżniać lewo od prawo. > Podobnie jak mózg kobiecy musi generować niechęć do bzykanka dla przyjemności i > absurdalną radochę na widok bobasa - dlatego wszystkie forumki, co nie czują a > ni niechęci do bzykanka, ani radochy z bobasów zostały łaskawie obdarzone "męsk > imi" mózgami. Czyli wychodzi na to, że nie wiadomo o co mi właściwie chodzi, bo mam bobaski i nie mam bzykania. Pełny sukces. Co za malkontent ze mnie :) Odpowiedz Link
kag73 Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 16:32 kaiser.blade napisał: > Czyli wychodzi na to, że nie wiadomo o co mi właściwie chodzi, bo mam bobaski i > nie mam bzykania. Pełny sukces. > Co za malkontent ze mnie :) A co ja mam powiedziec? Bo lubie i bzykanie i bobaski:)) To ja chyba obojniczy mozg mam:) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 18:18 kutuzow napisał: (...)"Najlepszym przykładem jest orientacja "Lewo - Prawo" za kierownicą. Osobiście znam wiele kobiet którym się mylą te kierunki gdy prowadzą i nie znam ani jednego faceta który by to mylił. Przecież kultura nie wpływu na określenia lewo-prawo ;-)" Taaa, a ja się ze 3 razy w terenie zgubiłam,a zawsze pilotował mnie mężczyzna, a podobno w topografii też lepsi...Ja mam wrażenie, a nawet pewność, że męzczyzni są bardziej pewni siebie w wielu dziedzinach- tylko z racji płci... No ale fakt, mnie też kiedyś rozśmieszyła koleżanka, gdy pytała jak ma włączyć kierunkowskaz w zależności od skrętu...a się przecież nie da w drugą stronę...Chyba,że czegoś nie wiem? I znowu mniejsza pewność siebie wychodzi;-) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 15:31 Co Ci się układa w całość? Przeciez ten przykład z zespołem jest od czapy i nie stanowi żadnego argum,entu na to, że zainteresowanie technikaliami jest wrodzone dla płci męskiej. Zespół Aspergera nie polega przecież na tym, że ulegają wzmocnieniu cechy i zdolności przypisywane danej płci. Obie płcie mają te same objawy. A że choroba częściej wystepuje u mężczyzn i może mieć to związek z hormonami to jest inna sprawa zupełnie. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 15:34 rekreativa napisała: > A że choroba częściej wystepuje u mężczyzn i może mieć to związek z hormonami t > o jest inna sprawa zupełnie. No ale że może mieć związek z ekspozycją na typowo męskie hormony to też nie ma wpływu ?? Odpowiedz Link
rekreativa Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 15:59 Kaiser, ja zrozumiałam, że Ty mi tego Aspergera wyciągnąłeś jako przykład, że chłopcy to lubią maszyny i technikę, a dziewczynki nie - i na ten temat argumentuję, że to zły przykład. Co do częstości występowania chorób, to masz rację oczywiście: są takie, co częściej atakują kobiety, są takie, co facetów, a mają na to wpływ hormony (albo te działające w ciąży, albo już te w dorosłym życiu). Natomiast nie bardzo rozumiem, dlaczego akurat o tym mowa, skoro przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie neguje istnienia różnych płciowo hormonów i ich wpływu na organizm. Podobnie jak nikt nie zaprzecza, że chłopcy mają siusiaka, a dziewczynki cipkę. Więc może wróćmy na właściwe tory. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 15:42 Jeszcze dopowiem: strojenie sie kobiet, poświęcanie większej ilości czasu na uzyskanie wyglądu uznawanego za atrakcyjny jest wybitnie kulturowe i w świecie przyrody jest kuriozum. Co do zainteresowań męskich w stronę maszyn, mechanizmów itp. to bardzo mozliwe, że masz rację: jeśli uznać, że mężczyźni faktycznie statystycznie mają lepiej rozwinięty zmysł wyobraźni przestrzennej czy jak to się zwało, to nie dziwi chętniejsze sięganie po zabawki i zajęcia, gdzie można się nim wykazać. Odpowiedz Link
yoric Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 15:56 > Jeszcze dopowiem: strojenie sie kobiet, poświęcanie większej ilości czasu na uz > yskanie wyglądu uznawanego za atrakcyjny jest wybitnie kulturowe i w świecie pr > zyrody jest kuriozum. tak, to wyjątek, ale perspektywa biologiczna to doskonale tlumaczy. Stroi się ta płeć, która konkuruje (o płeć, która inwestuje w potomstwo). U ludzi inwestują obie, więc i obie o te inwestycje zabiegają. Odpowiedz Link
kag73 Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 15:14 kaiser.blade napisał: > No i pewnie "zabawki" z kategorii technika i elektronika ? > To pewnie wpływ kulturowy, że mężczyźni skupiają się na mechanizmach i przedmio > tach technicznych, a kobiety na poprawianiu swojego wyglądu :) A niekoniecznie, wszystko juz bylo i oporowo pluszaki, misie, losie, sloniki, przytulanki i nawet lalki juz byly. A z kolei znam chlopcow w wiego wieku, ktorzy jak najbardziej maja swoj gust, czegos nie chca zalozyc, cos sobie chca kupic. Moze to wplyw starszego rodzenstwa. A moze czesciej bywaja na zakupach:) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 18:26 kaiser.blade napisał: > No i pewnie "zabawki" z kategorii technika i elektronika ? > To pewnie wpływ kulturowy, że mężczyźni skupiają się na mechanizmach i przedmio > tach technicznych, a kobiety na poprawianiu swojego wyglądu :) kag73 napisała: A niekoniecznie, wszystko juz bylo i oporowo pluszaki, misie, losie, sloniki, przytulanki i nawet lalki juz byly. A z kolei znam chlopcow w wiego wieku, ktorzy jak najbardziej maja swoj gust, czegos nie chca zalozyc, cos sobie chca kupic. Moze to wplyw starszego rodzenstwa. A moze czesciej bywaja na zakupach: U mnie w domu podobnie, Młody oczywiście uwielbia zabawki konstrukcyjne, typu lego city itp, ale nie pogardzi w zabawie z dziewczynkami karetą z konikami...Z bajek oczywście Bob i księżycowy Jim, ale różowe Pony też ogląda namiętnie...I jakieś truskawkowe ciastko?!?! Często wykazuje zainteresowanie "babskimi" zabawkami ( kompletnie nie tak, jak w flmie od Urquharta) to bardziej ja mu mówię " to dla dziewczynek" ...A w sumie, po co? Złapałam się na tym i juz tak nie gadam, tym bardziej, że codziennie robi mi kawę na niby w dziecięcym serwisie...No i na podsumowanie, dziewczynki go uwielbiają, własnie dlatego,że nie "gardzi" ich zabawami...Już kilka dziewczynek wyraziło swoim mamom plany matrymonialne wobec mojego syna... Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 21:28 kag73 napisała: > Za to od kobiet oczekuje sie super wygladu i zadbania! No wlasnie. A co pisal Urqu swego czasu? Ze skoro od kobiet wymaga sie ciekania w szpilkach to odpowiednikiem tego sa u mezczyzny drogie, markowe buty i marynarki. No to jak panowie? :) Tylko Uqru sie stroi? :) Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 22:13 Nie wiemy przede wszystkim czy urqu sie stroi :) Wiedziec i robic to dwie rozne sprawy. Ja tez teoretycznie wiem, jaki powinienem byc aby uchodzic za atrakcyjnego samca. I to teoria :) Sa sytuacje, gdy wiedza na. wiele sie nie zdaje. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Ubiór [OT] 05.12.13, 23:09 kaiser.blade napisał: > Nie wiemy przede wszystkim czy urqu sie stroi :) Wiedziec i robic to dwie rozne > sprawy. > Ja tez teoretycznie wiem, jaki powinienem byc aby uchodzic za atrakcyjnego samc > a. I to teoria :) > Sa sytuacje, gdy wiedza na. wiele sie nie zdaje. hehe a najlepiej, ze jak to wtedy pisal w stylu za damskie szpillki markowe meskie buty i marynarki to i tak wydawalo mi sie to ulgowe dla mezczyzn :) Kaizer zalezy czego oczekujesz od kobiet. Jeden z moich kochankow wyszedl ode mnie w trampkach i nadepnal na mate, ktora byla nasaczona od deszczu i sie wzdrygnal. Pytam sie: co ci sie stalo? A on mi pokazuje podeszwe, a tam dziura w poprzek i mu wode zassalo do srodka. Mowi, ze tak to jest jak sie podroby kupuje. Ja sie zwyczajnie posmialam i tyle. Nic wielkiego. Poza tym, ze mial dziurawa podeszwe, koszulke nosil w serek, a do tego plaszcz z klapami, spodnie dopasowane, mial fajny styl, to sie liczylo, no i piekne cialo i tatuaz. Ale jak powiedzial, ze dla niego w zyciu najwazniejsze jest, zeby byc szczesliwym to zaminusowal. Malo oryginale :-))))))))))))) Odpowiedz Link
yoric Re: Ubiór [OT] 06.12.13, 00:24 > Jeden z moich kochankow wyszedl ode m > nie w trampkach badałaś się potem? ;))) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Ubiór [OT] 06.12.13, 21:00 yoric napisał: > > Jeden z moich kochankow wyszedl ode m > > nie w trampkach > > badałaś się potem? > > ;))) :-) Dopiero to odgrzebalam. No ladnie to obciales i podsumowales, piekna puenta. Jesli to jest Twoje poczucie humoru to proponuje przyjazn, bo mi sie podoba. Odpowiedz Link
yoric Re: Ubiór [OT] 06.12.13, 22:45 Scigasz mnie tymi chlamydiami, musze sie jakos bronic :). Przyjazn brzmi super Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Wielki duchem 05.12.13, 22:58 kutuzow napisał: > hello-kitty2 napisała: > > Zasadniczo poszukiwany jest mezczyzna wielki duchem, a nie tylko z wielki > m wypo > > sazeniem i zasobami. > > Kitty, trochę się usmiałem pod nosem gdy to czytałem. > Odbieram to jako taką część "tańca godowego", takie trochę oszukiwanie samego s > iebie. > Zerknij tak "z ręką na sercu" na to jak Ty np. wybierałaś sobie swoich kochankó > w. Czy oceniałaś pod kątem wyglądu (Ci młodsi o których tu pisałaś ostatnio), c > zy pod kątem ogólnych zasobów, ale przyznasz, że nie oceniałaś pod kątem CHARAK > TERU. Przecież żeby takowy odkryć i ocenić w drugiej osobie potrzeba czasu na O > BSERWACJĘ w różnych sytuacjach. A co ma branie kochankow do mezczyzny poszukiwanego? Nie rozumiem jak to sie ma do oszukiwania siebie? Funkcja kochanka jest seksualne sluzenie mi :). A zatem musi takowy posiadac tylko tyle, zeby podniecic. I teraz zalezy co kogo podnieca. Ja sie potrafie latwo podniecic kims kogo pogardzam ale nie zakochac. :-) Charakter danego czlowieka mozna ocenic w miare latwo, w rozmowie. Im bardziej potrafisz wyizolowac sie od siebie, tym szybciej i trafniej ocenisz drugiego. Mezczyzni ktorzy zostawali moimi kochankami, zostawali nimi miedzy innymi z powodu braku 'wielkiego ducha'. Zwyczajnie sie do niczego innego w moim zyciu nie nadawali. Upraszczajac i stosujac w czesci terminologie forumowa: 1. kochanek = partner krotkoterminowy = nikt 2. mezczyzna wielkiego ducha = partner dlugoterminowy = ktos. > przykład: Ostatnio moja narzeczona opowiadała swej kumpeli o początkach naszego > związku. Po wymianie wszystkich rzeczy które nas do siebie przyciągnęły (jak w > spólne pasje itp) wspomniała, że nie przeszkadzało jej że się ubierałem "normal > nie" -czyli brak markowych ciuchów, drogich butów i zegarka/paska (które to bra > ku skwapliwie od razu wyliczyły jej koleżanki z pracy po pierwszej mojej wizyci > e w jej firmie). Koleżanka wielce zdziwiona odrzekła "...ale jak to? i chciałaś > spotykać się z tak mało "przyszłościowym" gościem"? > > Nie odbierz tego osobiście. Po prostu widzę to z drugiej strony barykady i uwie > rz mi, że duuuuża część kobiet nie zwraca wcale głównej uwagi na to by mężczyzn > a był wielki duchem. Pierwsze czynniki które wpływają na jego ocenę w ich oczac > h są bardziej przyziemne. No tak piszesz, ze duuuza czesc kobiet nie zwraca uwagi na wielkosc ducha mezczyzny, a w przykladzie podajesz (jak sam pozniej wyluszczyles) kobiety ze szczytu piramidy. Sam wytlumaczyles tez dlaczego maja takie, a nie inne oczekiwania, a potem rozciagnales opinie tej zasadniczo nielicznej grupy na ''duuuzo kobiet". Jakim cudem? Czy one, poniewaz sa na gorze narzucaja standardy innym kobietom? Czy dlatego, ze sa na gorze to nie wstydza sie artykulowac werbalnie swoich oczekiwan przez co obnazaja intencje innych kobiet, ktore musza je ukrywac z racji nizszej pozycji finansowej? To raz, a dwa. Jaki ma zwiazek poszukiwanie wielkiego duchem z zawartoscia wlasnego portfela czy zawaroscia jego portfela? Zalozmy, ze mialam dzisiaj na sobie markowa kurtke za 250 euro i to nie jedyna w tej cenie, jaka posiadam. Czy to czyni ze mnie materialistke i kwalifikuje mnie do tej czesci kobiet, do ktorej sie odniosles? A trzy to ze duuuzo kobiet nie zwraca uwagi na meskiego wielkiego ducha to nie znaczy, ze mezczyzna musi brac je pod uwage w wyborze. Moze sie ograniczyc do tych innych. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Wielki duchem 06.12.13, 10:58 hello-kitty2 napisała: > A co ma branie kochankow do mezczyzny poszukiwanego? Nie rozumiem jak to sie ma > do oszukiwania siebie? Kitty, możliwe że Cię źle zrozumiałem, ale pisałaś tutaj: "Zasadniczo poszukiwany jest mezczyzna wielki duchem, a nie tylko z wielkim wyposazeniem i zasobami." Nie precyzowałaś, że chodzi o coś poważnego. Szczególnie że wcześniej pisałaś że Ty raczej poważnymi związkami nie jesteś zainteresowana/do takich stworzona. Jeśli zaś chodzi o podział "materiał na kochanka" vs "partner długookresowy", to pisałaś wcześniej: "...musza gadac, bo urabiaja pod ta iluzje, wiesz, ze niby sa na polowaniu, a potem znikaja jak piorunem razeni," Zobacz że Ci panowie których tak potępiasz mogą stosować dokładnie ten sam podział, na "kochanki" i "partnerki długofalowe", tak jak piszesz że kochankowie sa po to żeby służyć Tobie, tak samo tamte oszukiwane kobiety są pewnie po to żeby służyć im (ich ego itp). Kolejna kwestia to gdzie szukasz tych potencjalnych kochanków, a gdzie szukasz tych Wielkich Duchem. Intuicja mi podpowiada, że nie koniecznie muszą oni się pojawiać w tym samym miejscu. > No tak piszesz, ze duuuza czesc kobiet nie zwraca uwagi na wielkosc ducha mezcz > yzny, a w przykladzie podajesz (jak sam pozniej wyluszczyles) kobiety ze szczyt > u piramidy. Kitty, to nie jest szczyt piramidy. To jest klasa średnia (może wyższa klasa średnia). Bardzo dużo jest w duzych miastach singielek 30+ o dobrych zarobkach (praca w korporacji). Czy to będzie 4000 czy 6000 to na prawdę nie ma aż tak dużego znaczenia co do ich poglądów ponieważ każda z nich chce jak najbardziej majętnego/o wysokim statusie. > Czy one, poniewaz sa na gorze narzucaja standardy innym kobietom > ? Czy dlatego, ze sa na gorze to nie wstydza sie artykulowac werbalnie swoich o > czekiwan przez co obnazaja intencje innych kobiet, ktore musza je ukrywac z rac > ji nizszej pozycji finansowej? To nie są standardy, to raczej inaczej ustawione priorytety. Rozwinę to. Widzisz każda z tych koleżanek wspomnianych na początku, jest obecnie (po kilku latach) nadal sama z coraz mniejszą szansą znalezienia sobie faceta wg tego swojego klucza. Gdy one miały po dwadzieścia kilka lat odrzucały zaloty facetów w podobnym wieku ( plus 2-3 lata), bo Ci byli wtedy krótko po studiach i nie zdążyli jeszcze się dorobić. Byli więc mało atrakcyjną partią (wg ich systemu oceny). Mogły wtedy przegapić właśnie takiego Wielkiego Duchem o którym Ty wspominasz, bo zbytnio skoncentrowały się na warstwie materialnej. Teraz zaś gdy mają już 35+, to ich rówieśnicy którzy mają już jakiś status, albo mają już rodziny, albo jeśli są wolni/rozwiedzeni to wolą wybierać wśród kobiet 25+ choćby dlatego, że mogą (są atrakcyjni dla tej grupy). > A trzy to ze duuuzo kobiet nie zwraca uwagi na meskiego wielkiego ducha to nie > znaczy, ze mezczyzna musi brac je pod uwage w wyborze. Moze sie ograniczyc do t > ych innych. Tu się z Tobą zgadzam. Mój "zwykły" strój bardzo fajnie odsiewa właśnie takie przypadki jak te wyżej opisane znajome. Odpadają te dla których już na pierwszy rzut oka nie jestem wystarczająco bogaty, a zostają te, dla których finanse owszem są ważne, ale nie przesłaniają charakteru drugiego człowieka. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Wielki duchem 06.12.13, 21:25 kutuzow napisał: > Nie precyzowałaś, że chodzi o coś poważnego. Szczególnie że wcześniej pisałaś ż > e Ty raczej poważnymi związkami nie jesteś zainteresowana/do takich stworzona. Racja, nie sprecyzowalam. Ja moze nie tyle rozrozniam 'partner krotkookresowy = kochanek' vs 'partner dlugookresowy = partner w zwiazku', co 'kochanek' vs 'mezczyzna w ktorym sie zakochuje'. > Kolejna kwestia to gdzie szukasz tych potencjalnych kochanków, a gdzie szukasz > tych Wielkich Duchem. Intuicja mi podpowiada, że nie koniecznie muszą oni się p > ojawiać w tym samym miejscu. Racja. Problem, ze ja nie szukam wcale, nigdy nie mialam konta na portalu randkowym, nie mam Facebooka itd. Wiec ci ktorych spotykam to zupelny przypadek wiec tez moje oczekiwania sa niewielkie w stosunku do tych znajomosci. To okreslenie ''poszukiwany'' rzeczywiscie troche za literalne bylo, moze powinnam uzyc 'upragniony'. Wszystko sie zgadza, reszta Twojego postu calkowicie czytelna i zrozumiala, bracie :-) Odpowiedz Link
kutuzow Re: Wielki duchem 06.12.13, 23:29 hello-kitty2 napisała: > Wszystko sie zgadza, reszta Twojego postu calkowicie czytelna i zrozumiala, bra > cie :-) Właśnie miałem się śmiać z Yorica, że post wyżej wylądował w Twojej "Friend-zone", gdy się okazało, że je wpadłem/spadłem jeszcze głębiej. Na to to już chyba nawet określenia nie ma. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Wielki duchem 07.12.13, 14:59 kutuzow napisał: > Właśnie miałem się śmiać z Yorica, że post wyżej wylądował w Twojej "Friend-zon > e", gdy się okazało, że je wpadłem/spadłem jeszcze głębiej. Na to to już chyba > nawet określenia nie ma. :) Chcialam tylko wskazac na nasze (czesto) blizniacze poglady i wynikajace z nich porozumienie. Bodajze Proteinowy kiedys wyrazal zyczenie zebym z nim miala takowe ale niestety zatem ocenilam, ze to dobre co my mamy - zgode, a wyrazenie jej jest satysfakcjonujace (?)Juz Ci mowilam, ze sie ciezko do czegos przyczepic, no staram sie jak moge :) Ale zrwrocilam np uwage, ze uzyles slowa ''pierdolec'' w stosunku do mnie, przyjemnie mnie poirytowalo, hehe. Tez sie starasz. Jestesmy na dobrej drodze. Odpowiedz Link
kaiser.blade Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 13:12 hello-kitty2 napisała: > Co dla mnie jest frustrujace to, ze dochodzi do pewnej zmyly, mylacego uproszcz > enia. Co widac na pierwszy rzut oka to meskie zasoby, tak? Wiec automatycznie p > rzyjmuje sie, ze mezczyzna, ktory te zasoby posiada 'radzi' sobie dobrze na ryn > ku pracy, jest zaradny, nadaje sie dla samicy, jest atrakcyjny, tak? A jak sie > temu mezczyznie przyjrzec z bliska to wychodzi czesto, ze ten mezczyzna zdobyl > te zasoby jakas pokretna droga albo mial farta albo kogos przegadal, jest czlow > iekiem bez wartosci, cwaniakuje, za zasobami nie stoi jego faktyczna wiedza, id > ea, praca, zaangazowanie, fascynacja, wiara, upor itp. Ja sie takimi mezczyznam > i bardzo rozczarowywuje. Oczywiście, dlatego ważniejsze jest długofalowe zdobywanie zasobów, a właściwie dostęp do mechanizmu ich zdobywania. No tutaj akurat działa mechanizm taki: czujesz, że ten mechanizm nie jest dziedziczony - facet zdobył zasoby przez przypadek, następne pokolenia nie będą miały z tego wymiernych korzyści. Poniekąd jest tak, że dla kobiety lepiej jest inwestować w faceta, który ma potencjał zdobywania zasobów w genach. On może być dobrym materiałem na biologicznego ojca, jego materiał genetyczny warto zreprodukować. Obok obraźliwego paradygmatu kasa za seks, może funkcjonować inne ujęcie: wartościowy mężczyzna - dobra żona i matka. Dlatego łysy, napakowany bandyta jest mniej seksowny od zdeterminowanego sportowca czy badacza. Jest taka teoria, właśnie oparta na psychoewo, że to seksualny dobór kobiet ukształtował naszą gatunkową wizję moralności i społecznej współpracy. Co tu dużo gadać, model o którym mówimy to mądry, szlachetny i silny mężczyzna. Jak napisałaś - wartościowy człowiek. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 13:16 A to jest druga strona medalu, która jakby wynika ze stopnia rozwoju mózgu ludzkiego pozwalającego na kombinowanie i cwaniakowanie i stosowanie na szeroką skalę oszustwa:) Stąd, chociaż pewne elementy doboru płciowego biologicznego u ludzi wciąż są zachowane, to ten dobór w praktyce działa średnio - co widać gołym okiem. Pełno jest bowiem kobiet płodzących dzieci z facetami, którzy uczciwie rzecz biorąc nie powinni mieć takiej możliwości, by płodzić cokolwiek. No cóż, takie już uroki ludzkiego świata. Odpowiedz Link
yoric Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 15:39 > kobieta ... statystycznie wybiera na partnera, a więc potencjalnego ojca swoich hipotety > cznych dzieci męzczyznę, który posiada takie cechy, jakie zapewnią jej i jej po > tomstwu optymalne warunki bytowe.... > Natomiast już to, jakie konkretnie cechy mężczyzny... będą uznawane za te rokujące, to zależy od KULTURY. ... > Co pozostaje bez zmian to biologicznie warunkowana dążność kobiety (samicy) do > wyszukiwania jak najlepszych ojców dla własnych dzieci. bardzo zgrabne podsumowanie. Oczywiście psychoewo kładzie też akcenty na parę innych rzeczy, czyli przede wszystkim *różnice* między samcem a samicą w hierarchii preferencji (wynikającą z różnicy kosztów rodzicielstwa), no i na elementy wyglądu (znaczniki młodości i płodności u kobiet, sprawności fizycznej u mężczyzn), które *nadal* decydują o urodzie. Jedna drobna uwaga, że nie tyle 'optymalne warunki bytowe', ale optymalne rozprzestrzenienie genów. Jak się wskakuje do łóżka gwiazdy rocka, to nie po to, żeby brać ślub, tylko żeby mieć szansę urodzić przyszłą gwiazdę, która w kolejnym pokoleniu napłodzi wnucząt ze swoimi groupies. Odpowiedz Link
yoric Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 15:42 > mimo genetycznej bazy i pewnych wrodzonych uwarunkowań, wpływ kulturowy i społeczny jest jednak bardzo duży ? " > > No właśnie, bo jak zwykle prawda leży po środku. ale to już jest zupełnie inny temat - geny vs kultura. Psychoeo nie twierdzi, że 'wszystko zależy od genów'. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 11:10 Jeszcze, jeśli pozwolisz, taki artykuł zlinkuję, bo on dokładnie odzwierciedla moje stanowisko wobec psychoewo: www.racjonalista.pl/kk.php/s,8571 Jednocześnie wymienia kilka zgadnień, w których akurat wyjaśnienia prezentowane przez psychologię ewolucyjną wydają się być najbardziej na obecną chwilę sensowne. Odpowiedz Link
yoric Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 05.12.13, 02:16 Ten artykuł nie tyle jednocześnie, co wyłącznie wymienia dziedziny, gdzie psychoewo jest sensowna. Jedyne argumenty, jakie podaje, są za psychoewo, natomiast w kategorii 'przeciw' jest tylko wygłoszenie opinii. Rozumiem, że taki był celu zarówno artykułu, jak i jego zacytowania, ale dużo ciekawiej byłoby się dowiedzieć, co konkretnie w psychoewo nie pasuje / się nie zgadza. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 05.12.13, 11:16 W samym tym artykule jest chociażby wymienione psychoewolucyjne podejście do gwałtu - jako to, co nie pasuje. Znalazłoby się więcej z mojej strony przynajmniej, ale dawno niczego w temacie nie czytałam, więc musiałabym dostać jakiś konkretny tekst i się odnieść do poszczególnych argumentów. PS Podobnie byłoby się ciekawie dowiedzieć, co konkretnie w założeniu, że wzorce płci i role płciowe zależą od kultury tak bardzo oburza drugą stronę. Odpowiedz Link
yoric Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 05.12.13, 15:54 > W samym tym artykule jest chociażby wymienione psychoewolucyjne podejście do gw > ałtu - jako to, co nie pasuje. tak, ale bez żadneo uzasadnienia. Ja czytałem tę książkę Thornhilla i Palmera i może nie zgadzam się ze wszystkim, ale generalnie jest ok, goście odwalili kawał dobrej roboty. W zwiazku z tym jednozdaniowe stwierdzenie 'to bzdura' mnie nie przekonuje. > PS Podobnie byłoby się ciekawie dowiedzieć, co konkretnie w założeniu, że wzorc > e płci i role płciowe zależą od kultury tak bardzo oburza drugą stronę. oczywiście, że zależą, ale to co innego, niż twierdzić, że są kształtowane *wyłacznie* socjalizacją, bo takie jest stanowisko 'drugiej strony'. Niedawno Boginka próbowała tu przeprowadzić taką tezę i wiadomo jak się skończyło. Psychoewo ma do oporu badań z przeróżnych dziedzin, które potwierdzają wrodzone różnice, więc wiadomo co oburza w założeniu, o którym mówisz - że się kompletnie nie zgadza z faktami. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 05.12.13, 16:10 " tak, ale bez żadneo uzasadnienia" Bo to był krótki felieton, a nie elaborat krytyczny. Nie mam pod ręką żadnego tekstu szczegółowego psychoewo o gwałcie, więc nie chcę wymyslać na gorąco... Czytałam taki tekst parę lat temu i pamiętam, że miałam dużo zastrzeżeń. Nie do samej próby wyjaśnienia gwałtu biologicznie - bo w przyrodzie tyle jest strategii, że i taka by się zmieściła. Ale do luk w tych wyjaśnieniach i bodajże do metodologii. Zresztą sam piszesz, że nie ze wszystkim się w tym temacie zgadzałeś, więc i Tobie coś nie pasowało. No też nie róbmy z tego psychoewo religii - to tylko teoria, otwarta na nowe dane , zmienna, jak wszelkie spekulacyjne nauki. Mnie w teorii ewolucji nie wszystko przekonuje, choć jeśli chodzi o zwierzęta i rośliny, tam jest nieporównywalnie więcej danych i łatwiejsza droga badań niż w przypadku człowieka. Odpowiedz Link
yoric Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 05.12.13, 21:49 Ja nie robię religii i też ubolewam, że popularna prasa często naciąga i robi tej dyscyplinie złą opinię. Tak jak mówie, tekst jest deklaracją opinii - ok, przyjmuję, ale jest to rozczarowujące. To tak, jak ja bym napisał, "wiesz, kobiety wcale nie są takie głupie. Owszem, generalnie mają niskie IQ oraz jak już wcześniej pisałem, śmierdzi im spod pach, ale czasem zdarzy im się powiedzieć coś sensownego." Też byłabyś rozczarowana, nie? Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 05.12.13, 21:55 Nie przesadzaj. Wiesz, ile razy na tydzień czytam, że feminizm/gender/feministki/prawa gejów to ZUO i DEBILIZM? I muszę z tym żyć... Więc i Ty spróbuj żyć z tym, że nie każdy przyjmuje psychoewo z bezwarunkową miłością. Odpowiedz Link
yoric Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 06.12.13, 00:23 Ale co tu mają do rzeczy prawa gejów... Miej sobie poglądy jakie chcesz, nic mi do tego. Nikt Ci ich nie każe zmieniać, ani nawet uzasadniać. Ale jeśli nie uzasadniasz, to i nie wymagaj ode mnie, żebym je uznał za uzasadnione - bo moim zdaniem nie są. Konkluzja 'PE ma swoje wady i ma swoje zalety' jest dla mnie mało interesująca, bo po pierwsze uważam, że tych pierwszych ma więcej, a po drugie wolę rozmawiać co konkretnie ma sens, a co nie. Odpowiedz Link
yoric Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 06.12.13, 10:24 Uh... zalet ma więcej :) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 06.12.13, 11:34 Napisałam Ci już: podaj jakiś konkretny artykuł z zakresu psychoewo na jakiś konkretny temat, to będzie można szczegółowo dyskutować. Bez konkretów mogę poiwiedzieć właśnie dokładnie tyle: są rzeczy w psychoewo interesujące i trzymające się kupy, oraz rzeczy wątpliwe i nieprzekonujące mnie. Przecież trudno w jednym wątku w jednym poście wypisać całą swoją osobistą krytykę jakiejś teorii, która jest tak obszerna i tyle rozmaitych zagadnień obejmuje co psychoewo. Odpowiedz Link
yoric Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 06.12.13, 12:34 Proponuję, żebyś jako krytyk Ty rozpoczęła dyskusję - co Ci się nie podoba w PE, a ja jako zwolennik odpowiem. Gdyby miało być na odwrót, to zerknąłem np. w artykuł Confer i in. linkowany z tego krótkiego tekstu z racjonalista.pl, który Ty linkowałaś. Wbrew temu, co pisał ten Coyne, to nie była ocena ludzi z zewnątrz, tylko z wewnątrz PE, więc oczywiście ocena jest pozytywna, ale jest napisana przekrojowo i rzetelnie, no i wymienia kilka konkretnych korzyści z przyjęcia perspektywy PE - nie dorabianie historyjek po fakcie, tylko tworzenie nowych hipotez. Np. myślenie ewolucyjne naprowadziło badaczy na hipotezę o tym, że mężczyźni i kobiety różnie odczuwają zazdrość i ta hipoteza została potem potwierdzona empirycznie. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 06.12.13, 16:36 Heh, powiem Ci, że jestem troche w kropce, bo weszłam na portal psychologia.net.pl, czytam artykuły poświęcone zagadnieniom w ujęciu psychoewo i nagle mi wychodzi, że się właściwie ze wszystkim zgadzam :D:D (czytam o zdradzie i zazdrości). Na pewno naciągana wydawała mi się teoria na temat gwałtu - ale nie mam artykułu na ten temat. Może potem poszukam, poczytam jeszcze raz. Teraz dochodzę do wniosku, że może to nie sama psychologia ewolucyjna do mnie nie przemawia, co odrzuca mnie sposób przedstawiania jej dorobku: no tak to już się skłąda, że albo psychoewo wyskakuje mi na stronach i forach feministycznych, gdzie jest w odpowiednim negatywnym kontekście, albo w artykułach z Frondy i innych konserwatywno-katolskich źródeł., gdzie jest zmanipulowana i ma posłużyć jako bicz na feministki. Albo znowu w formie półsensacyjnej jako wypociny jakiegoś stażysty w GW. Zresztą dokładnie to samo odbywa sie w drugim kierunku - z dorobkiem feministycznym i z gender studies. Człowiek albo to poznaje od mało subiektywnej bo pochwalnej strony w mediach feministycznych, albo obśmiane i przedstawione w krzywym zwierciadle w mediach prawicowych. A zwykle nie wystarcza ani czasu ani chęci, by się do biblioteki przejść czy księgarni i przeczytać książkę na temat, albo przeorywać Internet w poszukiwaniu czysto naukowych opracowań. (krótko mówiąc, przyznaję bez bicia, że w temacie psychoewo jestem trochę niedouczona, bo znam je głównie ze źródeł popularnych, a nie naukowych) Druga sprawa: co mi się nie podoba, a na co trafiłam pare razy, to pogardliwy stosunek wyznawców psychologii ewolucyjnej do wpływów kulturowych i do teorii na nich bazujących. Jest wręcz takie podejście, że psychoewo automatycznie dyskwalifikuje wszelkie teorie o wpływach kulturowych. Nie bardzo rozumiem, skąd to przekonanie, bo ja akurat widzę miejsce i dla jednych i dla drugich - dla mnie obie teorie się uzupełniają. Jasne, gender studies idzie za daleko spychając z kolei na nieznaczący margines wpływy biologii, ale wyrzucanie wszystkich stąd płynących treści do kosza świadczy co najwyżej o uprzedzeniach anty-feministycznych. Trzecia wreszcie sprawa: irytuje mnie podpieranie się psychoewo przy lada okazji i stosowanie go jako czegoś w rodzaju ostatecznego argumentu. Na zasadzie: "psychoewo mówi" i koniec dyskusji, bo co ja, biedny żuczek moge dodać, skoro psychoewo mówi... Ja rozumiem, że ta teoria może w sposób prawdopodobny i logiczny opisywać świat, ale jak każda teoria ta również tworzy jedynie pewien model - uproszczenie rzeczywistości. I nawet jeśli model sprawdza sie u większości, to zawsze będzie mniejszość, gdzie sie nie sprawdzi. Stąd przykładanie psychoewo do wszystkiego i do każdego i stosowanie tych teorii jako korka do zamykania komuś ust jest jednak trochę słabe. Psychoewo to nie nauka ścisła (a nawet w naukach ścisłych bywa nierzadko, że wpierw jest idea, hipoteza, przewidywanie, a dopiero wiele, wiele lat później przychodzi empiryczne potwierdzenie) - to jest psychologia (która swoją drogą wiele razów na tym forum zbiera, szczególnie od mężczyzn) w ujęciu ewolucyjnym (ewolucja to w większości hipotezy i domysły tłumaczące różnorodność świata przyrody - najbardziej na ten moment wiarygodne, ale jednak w wielu miejscach posiadające białe plamy i wciąż na bieżąco weryfikowane). Odpowiedz Link
yoric Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 06.12.13, 16:59 OK, teraz te zastrzeżenia rozumiem i jestem w stanie się pod nimi podpisać, a częściowo nawet przyznać do winy (jako zaangażowany po stronie psychoewo często nie dopuszczam zdrowego pluralizmu poglądów). Odpowiedz Link
urquhart badania neuronów potwierdzają stereotypy o płci 11.12.13, 01:03 rekreativa napisała: > Jest wręcz takie podejście, że psychoewo automatycznie dyskwalifikuje wszelkie > teorie o wpływach kulturowych. W linkowanym filmie Harald'a Eia nie odrzuca przecież także kulturowych wpływów ale zauważa że wpływ kulturowy a nie preferencji biologicznych jest widoczny tam gdzie nie ma (ekonomicznej) wolności wyboru. www.youtube.com/watch?v=5oGL7njQwrg&list=UUt1nPWUvZ87bnOSB1Xt23yQ#t=1770 Podstawowe argumenty na poparcie gender, czyli że mamy przykłady mężczyzn którzy świetnie czują się w roli opiekunów niemowlaków i wybitne kobiety matematyczki i panie inżynier jako dowód że to wpływ kultury jest w stanie zmienić wszystko w zasadzie całkowicie zakwestionowała neuropsychologia, wykazując zależności że preferencjami osobnika i wtórnego wyboru kultury steruje nie tyle konkretnie jego płeć fizyczna co działanie na niego hormonów męskich (testosteron) lub kobiecych szczególnie w trakcie formowania się mózgu i że można te efekty uzyskać sztucznie klinicznie. Dopiero zresztą neuropsychologię można nazwać w pełni nauką ścisłą. Kobiety i mężczyźni mają inne mózgi. Badania komunikacji neuronów potwierdzają stereotypy o płci. www.rp.pl/artykul/1070385.html Odpowiedz Link
yoric Re: badania neuronów potwierdzają stereotypy o pł 11.12.13, 11:48 Tak, to jest ważne zwłaszcza w kontekście dyskusji niżej, na co mają wpływ hormony - oczywiście wpływają na budowę i funkcjonowanie mózgu. Z drugiej strony nie demonizowałbym tych różnic. Równie ważne, co podkreślenie, że istnieją i są realne, jest zaznaczenie 'effect size', czyli że jak już je zmierzyć, to nie są duże. Generalnie mniejsze, niż w osiągach typowo atletycznych (w sensie ogólnosportowych) obu płci. Odpowiedz Link
urquhart punkt widzenia i różnice deteminują nie genitalia 13.12.13, 09:47 yoric napisał: > Tak, to jest ważne zwłaszcza w kontekście dyskusji niżej, na co mają wpływ horm > ony - oczywiście wpływają na budowę i funkcjonowanie mózgu. > > Z drugiej strony nie demonizowałbym tych różnic. Równie ważne, co podkreślenie, > że istnieją i są realne, jest zaznaczenie 'effect size', czyli że jak już je z > mierzyć, to nie są duże. Generalnie mniejsze, niż w osiągach typowo atletycznyc > h (w sensie ogólnosportowych) obu płci. Na tym forum jest jaskrawe że różnice przebiegają i determinują punt widzenia i odczuwania nie w temacie jakie genitalia osobnicy mają miedzy nogami ale jakie hormony na nich działają i uformowały ich mózg, co można na różny sposób rozpoznać i dzięki temu przewidzieć reakcje, choćby zapobiegając typowym problemom i udrożnić niełatwa komunikację na linia mars-wenus. To podejście które wcale nie jest oczywiste ani częste a powinno być naturalną konsekwencją ogarnięcia współczenej nauki. Tymczasem osobnicy z gatunki Środy robią doktoraty i profesury za kasę podatników próbując w coraz bardziej skomplikowany sposów dopasować życzeniowe założenia do rzeczywistości niczym badacze Geocentryzmu wprowadzali coraz bardziej złożone poprawki do modelu ruchu palet Ptolemeusza i mieszając roszczeniowo w głowie niegłupim osobom jak np. Bogini które budują na tej podstawie że nie ma róznic męsko damskich punktów widzenia skomplikowane racjonalizacje. To odróżnia zarówno gender jak i PE od neuropsychologii, która opisuje działanie neuroprzekaźników determinujących mózg bez płciowych uprzedzeń czy poprawnej polityczności zamiast zakładać pierwotnej przyczyny czy to "naturalnej równości" ludzi - gender czy ewolucji PE i na tym modelu próbować opisać mechanizmy rzeczywistości. Każdy mózg embrionu jest początkowo kobiecy, Testosteron generuje męski mózg i całkiem inny sposób widzenia rzeczywistości, odczuwania przyjemności, osiągania celów i spełnienia. Dla mnie to jest fundamentalne. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 11:11 urquhart napisał: > Przypomnienie podstaw z psychoewo weryfikowanych doświadczalnie w filmie norwes > kiego komika(...)" Bardzo chaotyczny i wybiórczy materiał, w zasadzie nie wiem, co autor miał na myśli? Tylko jeden z naukowców obiektywnie się wypowiedział,że wpływ ma zarówno biologia jak i wzorce kulturowe. Jestem przeciwko sztywnej klasyfikacji, to narzuca ograniczenia zarówno kobietom jak i mężczyznom. Ciekawym przykładem, jaki wpływ ma edukacja i możliwość dokonywania wyborów jest życiorys Eleonory Akwitańskiej: pl.wikipedia.org/wiki/Eleonora_Akwita%C5%84ska Polecam rownież film z Glenn Close w roli głównej: www.filmweb.pl/film/Lew+w+zimie-2003-38046/descs Jedynym sposobem na ujarzmienie tej nietuzinkowej kobiety przez męża, było jej uwięzienie... Odpowiedz Link
bigbadpig Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 04.12.13, 23:22 Ten film niczego nie obalił, pokazał tylko grupkę zapaleńców którym obcy jest dystans do badanego tematu. Fakt, że Ci zapaleńcy stoją po jednej stronie nie mówi jednak nic o samych ustaleniach gender. Można by wysuwać naciągane wnioski, że skoro pani ekspertka nieelegancko przewraca oczami gdy tylko słyszy pytanie, to świadczy o tym, że nie ma argumentów by ze spokojem bronić swoich tez; ale to ciągle nie dowodzi słabości tez gender, tylko słabości pani. Te filmik to raczej ciekawe studium ludzi którzy uważają się za naukowców (nauk społecznych) a obawiają się pytań. Z zupełnie innej beczki, ale przypomina mi się Tishner który gdy wskazał jakiegoś filozofa-teologa jako swój autorytet, został zapytany ze zdziwieniem "Jak to, przecież ten człowiek ociera się o herezje" Tishner odpowiedział, że Bóg w którego wierzy nie boi się odważnych pytań. Tutaj można by wysnuć przedwczesne wnioski, jakoby to gender się bało, ale faktycznie boją się tylko ludzie przedstawieni jako jej reprezentanci. Mam poważne podejrzenia, że ze strony twórcy filmu - to był dobrze przemyślany dobór bohaterów. Odpowiedz Link
bigbadpig Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 05.12.13, 22:25 Właśnie przeczytałem pewien artykuł dot. Postawy kk względem gender i przyszło mi do głowy, że obie strony dyskusji 'krytyczne i kulturowe' vs 'biologiczne czy tradycyjne' ujęcie płci, są dokładnie symetryczne. Ton nadają ludzie którzy nie chcą nawet słyszeć co druga strona ma do powiedzenia. Szkoda, bo wydaje mi się, że gdyby dokonać jakiegoś sensownego scalenia obu ujęć możnaby dać sobie dużo lepszy obraz wszystkich konsekwencji tego 'dualizmu'. A tak jeśli są takie opracowania, to raczej giną w zgiełku wojny. Czy ktoś zna jakieś przystępną pozycję która mówi ciekawie o osobniczych czy społecznych konsekwencjach płciowosci bez uprzedzenia w jednym kierunku? Odpowiedz Link
urquhart Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 09.12.13, 11:12 Walka KK z gender z pomocą argumentów PE przypomina mi jako żywo wspieranie przez USA Talibów do walki z komunimem jako najskuteczniejszych w Afganistanie :) Odpowiedz Link
bigbadpig Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 13.12.13, 03:18 Właśnie problem leży w samej walce jako takiej. Tak się ostatnio zacietrzewił KK we frontalnym ataku na gender, że sam zgubiłem gdzieś dystans i przyjąłem przez sublimację jakąś część tej niechęci. Podlinkowany przez Ciebie film, daje ten sam efekt, tymczasem na chłodno - ta cała wojna jest jednym wielkim medialnym kłamstwem. Najnowszy Tygodnik Powszechny bierze gender za temat przewodni i już z internetowej jego części można dowiedzieć się, że większość powyższej dyskusji to bzdura. tygodnik.onet.pl/wszystko-co-chcielibyscie-wiedziec-o-gender-ale-boicie-sie-zapytac/nwt24 tygodnik.onet.pl/wiara/ks-adam-boniecki-o-gender/9nryr Temat potraktowany pobieżnie, liczę na więcej konkretów w edycji papierowej; jednak jak dla mnie już brzmi o wiele rozsądniej niż można by wywnioskować na tym forum. Pierwsze co się rzuca w oczy: cytowani w dwu podlinkowanych przeze mnie artykułach socjologowie spod znaku gender, jasno odcinają się od koncepcji "tylko kultura". Po drugie raczej wydają się być badaczami niż kaznodziejami prawdy objawionej. Jeśli wziąć bez uprzedzeń taki punkt widzenia, nie można gender - rozumianego ogólnie jako nauka - zarzucić niczego, gdyż jakiś wpływ kultury na postrzeganie i odczuwanie płci jest bezdyskusyjny, a wszystko co przybliża nas do lepszego zrozumienia samych moim zdaniem jest chwalebne. BTW. ostatnio przy okazji jakiejś dyskusji rodzinnej, wypłynął temat Kubicy, który pociągnął za sobą historię debilnych wypowiedzi Magdaleny Środy na temat powyższego. Znajomy który nie jest człowiekiem chłonącym wiedzę ze świata, zapytał kim jest Środa. Kiedy powiedziałem, że to działaczka środowisk kobiecych i zadeklarowana feministka, on zapytał czy Środa działa w organizacji gender (brzmi niemal jak organizacja C.H.A.O.S) Nie bardzo wiedziałem jak odpowiedzieć na tak postawione pytanie, a szwagier pociągnął temat: "Ci z gender podobno twierdzą, że ciążą upokarza kobietę" Taka mała dygresja która pokazuje do czego prowadzi dyskusja z gender za pomocą talibów :P Odpowiedz Link
bigbadpig Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 13.12.13, 03:33 "ciążA upokarza kobietę" Odpowiedz Link
urquhart Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 13.12.13, 09:07 bigbadpig napisał: > Właśnie problem leży w samej walce jako takiej. Tak się ostatnio zacietrzewił K > K we frontalnym ataku na gender, że sam zgubiłem gdzieś dystans i przyjąłem prz > ez sublimację jakąś część tej niechęci. Biorąc się za używane psychoewo do walki z genderem tym bardziej jak wykaże skuteczność argumentacji KK będzie musiał zmierzyć się wkrótce z konsekwencjami innymi paradygmatami PE że monogamia to ściema a wstrzymywanie od seksu czyste frajerstwo. Odpowiedz Link
yoric Re: Psychoewo vs pseudonauka tzw. gender studies 13.12.13, 10:35 Z samą ideą ewolucji też im nie po drodze. Dla PE KK jest memem - wirusem umysłu - skutecznym, ale pasożytniczym. Coś jak HIV :). Odpowiedz Link