DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFANDUŁĄ..

14.12.13, 10:39
W dyskusji z tezą Marka że o małżeństwie jako poczuciu bycia królem i Bladego o friednzone wysługując się skompromitowaną mizogińską psychoewo:
>>>
Bo co innego idealny mąż i ojciec, a co innego - idealny dawna genów... "Kobiety zwykle preferują mężczyzn miłych, sympatycznych, z poczuciem humoru, mało agresywnych. Taki mężczyzna będzie inwestował w potomstwo, pomagał w jego wychowaniu. Natomiast w płodnej fazie cyklu, gdy kobiety mają podwyższony poziom hormonów płciowych, nagle zaczynają pożądać mężczyzn wysokich, o mocnej sylwetce, ostrych rysach twarzy, masywnych szczękach, zdecydowanych, przebojowych, nawet agresywnych". Kobiety wybierają wtedy typowych macho, bo "polują na dobre geny". Czyli: do łóżka idą z macho, a dzieci chcą wychowywać z dobrotliwym safandułą. I rzeczywiście, odsetek mężczyzn, którzy wychowują cudze dziecko, jest wyższy, niż można by przypuszczać. "We Francji 12-15 proc. mężczyzn wychowuje cudze dziecko, nie wiedząc o tym. Badania w Wielkiej Brytanii dały podobne rezultaty, choć są tam miasta, gdzie wskaźnik był nawet wyższy" - wylicza dr hab. Bogusław Pawłowski.

I jeszcze w odniesieniu do żalów MidnajtLigtinga że to facet musi się starać, a jak uwierzy że to "ta jedyna" i startuje ona ma w naturze że odrzuca i grymasi:
>>>
Bo w kwestii seksu mężczyźni idą na ilość a kobiety - na jakość... "Kobiety i mężczyźni z reguły realizują odmienne strategie zachowań płciowych. Mogą się one oczywiście różnić w obrębie każdej płci, ale większe jest jednak prawdopodobieństwo, że to mężczyźni, jako bardziej skłonni do zapewnienia sobie ilościowego sukcesu reprodukcyjnego bez potrzeby inwestowania w potomstwo, będą dążyć do współżycia z większą liczbą partnerek.
Kobiety mają z reguły inną strategię. Są przede wszystkim zainteresowane pozyskaniem mężczyzny, który będzie silnie przywiązany do swojej partnerki, będzie chronił i zabezpieczał zasoby pokarmowe dla niej i jej potomstwa. Szukają jakościowo lepszych partnerów. Karykaturą tych różnic między płciami jest stwierdzenie, że "kobiety chcą od jednego mężczyzny wszystkiego, a mężczyzna chce od wszystkich kobiet jednego" - wylicza naukowiec.

kobieta.dziennik.pl/twoje-emocje/artykuly/152513,monogamie-czlowieka-wloz-miedzy-bajki.html
    • kaiser.blade Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 10:58
      Robiles test na ojcostwo, urqu ?:)
      • zawle Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 11:20
        kaiser.blade napisał:

        > Robiles test na ojcostwo, urqu?


        To Ty nie wiesz że Urgu to jedyny egzemplarz łączący ukrytego tygrysa- albinosa i przyczajonego smoka wawelskiego? On jest samcem alfa i beta równocześnie;)
        • kaiser.blade Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 11:27
          Moze sobie myslec, ze jest nawet rusalka, ale jesli testy genetyczne wykaza, ze to afrykanski guziec to lepiej im zaufac :)
          Ja mysle, ze w dzisiejszych czasach taki test to nie jest glupi pomysl.
          A juz badanie nasienia pod katem plodnosci mozna przeprowadzic po bardzo niewielkich kosztach. Tylko nie wiem na ile to jest miarodajne. No bo jesli ktos jest bezplodny, to raczej ojcostwo wyklucza :)
          Lepiej wiedziec na czym sie stoi. Ja wciaz nie wiem, mea culpa. Wkrotce to sie zmieni. :)
          I nie jestem safandula, tylko paranoikiem. :p
          • zawle Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 11:37
            Ja wiem na 100%- moje dzieci mają moje nosy..niestety:)
            • hello-kitty2 Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 21:43
              zawle napisała:

              > Ja wiem na 100%- moje dzieci mają moje nosy..niestety:)

              Tez mialam napisac cos w tym guscie ale balam sie ze wyjde na glupsza niz jestem, a na to nie moge sobie pozwolic, bo startuje juz z niskiego poziomu :)
              • marek.zak1 Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 21:59
                Moje wszystkie dzieci maja cechę charakterystyczną mojej rodziny, ktora, na szczęście, ich nie oszpeciła.
                Kitty, startujesz z pozycji lidera, wiec nie pieprz glupot po alko. :)
                • hello-kitty2 Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 22:07
                  marek.zak1 napisał:

                  > Moje wszystkie dzieci maja cechę charakterystyczną mojej rodziny, ktora, na szc
                  > zęście, ich nie oszpeciła.
                  > Kitty, startujesz z pozycji lidera, wiec nie pieprz glupot po alko. :)

                  Najtansze wino czerwone z kartonu dzisiaj ciagne :) Ja tez mam dominujace geny mojego ojca, ktore przekazalam synowi, a szkoda, bo moja matka byla nieskonczona pieknoscia, jak Twoja zona, tylko miala mniej szczescia.
                  • marek.zak1 Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 22:21
                    Moje dzieci pod wzgledem urody miały szczęście. Oprócz mojej jednej cechy odziedziczyły urodę po matce i sa zajebiście przystojne. Czy im to pomogło w życiu? To się okaże. Mnie mój brak urody i powodzenia bardzo w życiu pomogł. Z początku dziewczyny raczej niekoniecznie, ale jak juz mnie poznały, to było coraz lepiej :). Zbajerowałem jak wiesz, najladniejszą laske w okolicy.
                    Napisalem nawet powieść ,,brzydki mężczyzna" ale ona jest w kolejce do wydania.
                    • zawle Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 22:30
                      marek.zak1 napisał:
                      Zbajerowałem jak wiesz, najladniejszą laske w okolicy.


                      A mógłbyś podrzucić jakieś zdjęcia z młodości, bo jakoś trudno mi uwierzyć.
                      • hello-kitty2 Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 22:32
                        zawle napisała:

                        > A mógłbyś podrzucić jakieś zdjęcia z młodości, bo jakoś trudno mi uwierzyć.

                        Szczegolnie po tej focie co wstawil :-)
                        • marek.zak1 Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 22:39
                          To córka, czyli mix z niespecjalnie przystojnym ojcem:

                          www.filmweb.pl/person/Anna+%C5%BBak-157154
                          Z necie jest więcej.
                          • zawle Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 22:46
                            marek.zak1 napisał:

                            > To córka, czyli mix z niespecjalnie przystojnym ojcem:
                            >
                            > rel="nofollow">www.filmweb.pl/person/Anna+%C5%BBak-157154
                            > Z necie jest więcej.

                            Żony. Nie lubię cedzić kartofelków;)
              • zawle Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 22:33
                hello-kitty2 napisała:
                > Tez mialam napisac cos w tym guscie ale balam sie ze wyjde na glupsza niz jeste
                > m, a na to nie moge sobie pozwolic, bo startuje juz z niskiego poziomu :)

                Kity możesz wciskać facetom..oni i tak widzą tylko szparkę...między zębami;)
                • yoric Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 23:53
                  > Kity możesz wciskać facetom

                  pisze się "Kitty" ;)
                  • hello-kitty2 Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 15.12.13, 10:31
                    yoric napisał:

                    > > Kity możesz wciskać facetom
                    >
                    > pisze się "Kitty" ;)

                    Yoric, come on, ja wczoraj czy przedwczoraj napisalam ''szczelac'', a Kutuzow ''kompiel'' :-) Bledy sa zabawne, jezykiem mozna sie pobawic :)
                    • kaiser.blade Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 15.12.13, 10:40
                      Jezykiem mozna sie pobawic, ale to dobre tylko jako gra wstepna :)
                      • hello-kitty2 Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 15.12.13, 10:49
                        kaiser.blade napisał:

                        > Jezykiem mozna sie pobawic, ale to dobre tylko jako gra wstepna :)

                        Hehe a pamietasz jak abrigado bazgral? A czy kiedykolwiek przepraszal? Aandzia go przywolywala do porzadku, a on nic sobie z tego nie robil. Jezyk to TYLKO narzedzie. U mnie zawsze najpierw tresc, potem forma. Z bledow mozna sie fajnie posmiac.
          • rekreativa Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 17:03
            Ale jak to nie wiesz?
            To znaczy, ja rozumiem, że tuz po urodzeniu, kiedy wszystkie bobasy wyglądają jak ufoki, można nie mieć pojęcia, ale potem to te dzieci robią się jednak do rodziców podobne - i w wyglądzie i w charakterze.
            Szczególnie to widać porównując zdjęcia rodzica z dzieciństwa ze zdjęciami dziecka - czasem podobieństwo jest takie, jakby to były bliźniaki.
        • yoric Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 16:11
          > On jest samcem alfa i beta równocześnie;)

          lol, być "alfą i omegą" nabiera nowego sensu :))
    • marek.zak1 Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 11:03
      Meżczyzna więc powinien mieć 2 w 1, jak Head&Shoulders. Być miłym, uprzejmym, kulturalnym, ale gdzieś w srodku powinien się czaić cham i lepiej, go stamtąd nie wyciagać.
      Bycie królem to nie takie proste, czasami trzeba podwladnych postawic do pionu. Miłość niłoscią, władza - władzą :).
      • zawle Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 11:21
        marek.zak1 napisał:

        > Meżczyzna więc powinien mieć 2 w 1, jak Head&Shoulders. Być miłym, uprzejmym, k
        > ulturalnym, ale gdzieś w srodku powinien się czaić cham i lepiej, go stamtąd ni
        > e wyciagać.
        > Bycie królem to nie takie proste, czasami trzeba podwladnych postawic do pionu.
        > Miłość niłoscią, władza - władzą :).

        Obaj z Markiem stoją na pierwszym miejscu w męskiej hierarchii tego forum:)
      • potwor_z_piccadilly Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 15.12.13, 08:23
        marek.zak1 napisał:

        > Meżczyzna więc powinien mieć 2 w 1, jak Head&Shoulders. Być miłym, uprzejmym, k
        > ulturalnym, ale gdzieś w srodku powinien się czaić cham i lepiej, go stamtąd ni
        > e wyciagać.

        Noo, widzę że łapiesz sens linii, karty przy orderach, kobieta przy nodze. Jeszcze tylko trzeźwe spojrzenie na dyskontowe szaleństwa i do układu w rodzaju "piękna i bestia" tylko krok.
        • marek.zak1 Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 15.12.13, 08:33
          Pomyłka. Przy nodze to jest moja Sowa.
          • potwor_z_piccadilly Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 15.12.13, 08:59
            marek.zak1 napisał:

            > Pomyłka. Przy nodze to jest moja Sowa.

            Rzeczywiście, pomyliłem się.
            Jeszcze nie łapiesz.
            • kaiser.blade Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 15.12.13, 09:10
              potwor_z_piccadilly napisał:

              > marek.zak1 napisał:
              >
              > > Pomyłka. Przy nodze to jest moja Sowa.
              >
              > Rzeczywiście, pomyliłem się.
              > Jeszcze nie łapiesz.

              Łapie, wszyscy doskonale łapiemy.
              Z Markiem moglibyście podać sobie ręce, jesteście bardzo podobni. Chociaż szczerze mówiąc mi Marek przy wszystkich swoich wadach i słabostkach wydaje się dosyć sympatycznym facetem.

              W sumie to nie jest jakoś specjalnie zaskakujące. Macie jasny układ, znałem takie pary. On - głośny, dumny jak paw, robiący wokół siebie dużo hałasu, popisujący się na każdym kroku, egocentryczny i wyniosły. Ona - piękna, lecz nieśmiała z natury, cicha, wycofana i wrażliwa. Wpatrzona w niego jak w obrazek, wierząca w swojego małego bożka, któremu postawiła pomnik.
              Jeśli oboje są szczęśliwi, to w sumie niech i tak będzie.
              Ale to nie jest realne partnerstwo. Troszkę to przypomina ten układ, o którym wspominała Zawle, w którym dziewczęta chodzą cały dzień z gołą dupą by pan i władca mógł w każdej chwili łatwo wymierzyć sprawiedliwość.
              Z całym szacunkiem, ale to określenie o nodze wydaje się wyjątkowo trafne, bo dla mnie takie kobiety jeśli nie są masochistkami, to mają przynajmniej jakiś masochistyczny rys w psychice. One szukają takich układów i się w nich dobrze czują. Szukają mistrza nie partnera. Szukają pana, któremu mogą służyć, a nie prawdziwego przyjaciela. Co kto lubi.
              • zawle Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 15.12.13, 09:18
                kaiser.blade napisał:On - głośny, dumny jak paw, robiący wokół siebie dużo hałasu, popisują
                > cy się na każdym kroku, egocentryczny i wyniosły. Ona - piękna, lecz nieśmiała
                > z natury, cicha, wycofana i wrażliwa. Wpatrzona w niego jak w obrazek, wierząca
                > w swojego małego bożka, któremu postawiła pomnik.

                Z nią się trochę rozminąłeś z prawdą. Większość tych kobiet zdaje sobie sprawę z kim ma do czynienia. Śpią z nimi od dziesięcioleci, piorą ich gacie, widziały ich prawdziwe twarze. Cóż mają zrobić? Poza nim nic nie mają. Albo tak im się tylko wydaje, bo on jest tak głośny że nie można zebrać myśli.
                • kaiser.blade Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 15.12.13, 09:31
                  zawle napisała:

                  > Z nią się trochę rozminąłeś z prawdą. Większość tych kobiet zdaje sobie sprawę
                  > z kim ma do czynienia. Śpią z nimi od dziesięcioleci, piorą ich gacie, widziały
                  > ich prawdziwe twarze. Cóż mają zrobić? Poza nim nic nie mają. Albo tak im się
                  > tylko wydaje, bo on jest tak głośny że nie można zebrać myśli.

                  Ale dzisiaj nie ma takiego problemu, żona może przynajmniej przestać sypiać z facetem.

                  A zauważ, co pisały dziewczyny na tym portalu o "chrześcijańskiej dyscyplinie"... Jestem zdania, że jest grupa kobiet - lian, które potrzebują drzewa by poczuć się stabilnie i piąć się w górę, razem z nim. To jest taki rodzaj psychiki. Ona tworzy sobie mit, w który chce wierzyć. Zresztą wcale nie jest powiedziane, że ona jest aż taka uległa. Może być kontrolującą pielęgniarką, może być jak psychofanka danego faceta. U kobiet taka pseudo-uległość może być zakamuflowaną kontrolą.
                  Taki paradoks - ona sama tworzy świat, w którym on ją kontroluje :)
                  • zawle Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 15.12.13, 09:39
                    kaiser.blade napisał: > A zauważ, co pisały dziewczyny na tym portalu o "chrześcijańskiej dyscyplinie".
                    > .. Jestem zdania, że jest grupa kobiet - lian, które potrzebują drzewa by poczu
                    > ć się stabilnie i piąć się w górę, razem z nim. To jest taki rodzaj psychiki. O
                    > na tworzy sobie mit, w który chce wierzyć. Zresztą wcale nie jest powiedziane,
                    > że ona jest aż taka uległa. Może być kontrolującą pielęgniarką, może być jak ps
                    > ychofanka danego faceta. U kobiet taka pseudo-uległość może być zakamuflowaną k
                    > ontrolą.
                    > Taki paradoks - ona sama tworzy świat, w którym on ją kontroluje :)

                    Taka grupa też istnieje. Ja raczej pisałam o tych prostych kobietach, którym trudno być psychofanką kierowcy Tira czy mechanika samochodowego:) I nie o tych, które świadomie wchodzą w pewien układ, czerpiąc siłę ze swojego światopoglądu.
                    • kaiser.blade Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 15.12.13, 09:54
                      zawle napisała:

                      > Taka grupa też istnieje. Ja raczej pisałam o tych prostych kobietach, którym tr
                      > udno być psychofanką kierowcy Tira czy mechanika samochodowego:)

                      www.youtube.com/watch?v=bvQkt5t_axU
              • marek.zak1 Wpatrzona jak w obrazek 15.12.13, 09:33
                zakbajka.blog.onet.pl/2013/12/15/slucham-i-patrze/
                • kaiser.blade Re: Wpatrzona jak w obrazek 15.12.13, 09:37
                  marek.zak1 napisał:

                  > zakbajka.blog.onet.pl/2013/12/15/slucham-i-patrze/

                  Ten piesek prosi o jedzenie :)
    • bigbadpig Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 15:36
      > "Kobiet
      > y zwykle preferują mężczyzn miłych, sympatycznych, z poczuciem humoru, mało agr
      > esywnych

      Ależ zgrabne te twoje manipulacje. Gdzie jest połączenie pomiędzy tą częścią o safandułach, a tymi 12/15-toma procentami? Oczywiście nigdzie :P Nieuważny czytelnik może jednak uznać, że to argument za wcześniejszą tezą. Ile wśród tych oszukanych ojców to mruki albo agresorzy, których kobieta trafiła do łózka z kimś kto dał jej bliskość? Ile dzieci spłodzonych po szalonych imprezach ze zbyt dużą ilością alkoholu? Itd. itd. Nieważne, teraz to przykleiłeś do sztucznie pompowanej antynomii zdecydowany-opiekuńczy a czytający dośpiewuje sobie - te liczby mówią o dwóch konkretnych grupach 85% safandułów i 15% twardzieli.

      Piszesz ciekawe tezy, ale moim zdaniem zbyt życzeniowo tworzysz sztuczny konstrukty pt. "kobieta.mężczyzna" i podajesz ich cechy. Poza instynktami płciowymi mamy też inne bardziej zróżnicowane atrybuty które nas konstytuują jako jednostki, wreszcie mamy doświadczenia które również wpływają na nasze schematy skojarzeń. Budujesz, sztuczną moim zdaniem wizję, ludzi których jedynym znaczące zróżnicowanie sprowadza się do położenia na osi pomiędzy "męski" i "kobiecy".

      Drugi problem z twoim stwierdzeniem jest taki, że stwierdzasz powyżej jakoby kobiety chętniej wiązały się z safandułami. Otóż samo moje doświadczenie wskazuje na coś innego - pożądaną przez kobiety męską cechą jest agresywność różnie rozumiana, i tacy mężczyźni znajdują większe uznanie w ich oczach. Na pytanie czy zdecydowany mężczyzna musi być agresorem w domu, każdy odpowie pewnie wg własnych doświadczeń. Moje doświadczenie jest takie, że agresywność mężczyzny nie musi materialnie zdeterminowana, jest raczej potencjałem z którym coś zrobisz lub nie. W dużym stopniu to cecha zależna od tego jak sam siebie będziesz budował na etapie formacji do dorosłości - od powiedzmy 15-tego roku życia do 25 (to liczby z powietrza, ale chce zwrócić uwagę na te czas kiedy wielu młodych mężczyzn decyduje jakim człowiekiem będą i się świadomie programują na ten kierunek) Dlaczego podkreślam tą kontrolowaną i wyuczoną składową agresji? Bo mężczyzna może zbudować inny zestaw zachowań na zewnętrzny świat i inny na "swoich ludzi" (co najczęściej się dzieje). Spora część mężczyzn przejawia różne samcze zachowania na zewnątrz, a swoją partnerkę traktuje jako swoją "królową" :P Ja obserwuję całe mnóstwo takich zachowań, szczerze mówiąc z grubsza licząc 80% mężczyzn w moim otoczeniu których uznałbym za bardziej agresywnych, traktuje swoje kobiety z jakimś szczególnym szacunkiem. Jeśli kobiety miałaby szukać u mężczyzny opiekuńczości i łagodności, to zaryzykuję stwierdzenie, że mają równie duże szanse znaleźć ją u mężczyzn którzy podążyli za takim bardziej tradycyjnym rozumieniem męskości.

      > wysługując się skompromitowaną mizogińską psychoewo
      Od razu przypomina mi się dziewczyna kumpla która po kłótni z nim, gdy ten już pije u mnie wódkę pisze podobnie cienkie sarkazmy "baw się dobrze" Masz świadomość po co to piszesz, czy to instynktowne? Dajesz upust urazie do drugiej strony w dyskusji.
      • kaiser.blade Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 15:47
        Dla mnie karykaturalnie spolaryzowanym modelem na bazie psychologicznych zabaw archetypami jest relacja Marv - Goldie w "Sin City".
        Czy dla kobiety nie jest pociagajaca taka pierwotna, brutalna maszyna do zabijania wpatrzona zakochanym wzrokiem w nia, Piekna ?
      • bigbadpig Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 16:21
        Pomyłka, powinno być w pierwszym akapicie coś raczej jak: "te liczby mówią o 15% dzieciach twardzieli wychowywanych przez safandułów"
        • kaiser.blade Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 16:31
          Watpie w to co napisal urquhart. Nie wierze, zeby jakas kobieta swiadomie zdecydowala sie wybrac safandule. Raczej jest tak, ze one wierza, ze wybraly w miare twardego, rozsadnego i zyciowego faceta (niekoniecznie chodzi o lamanie podkow w rekach) a z czasem okazuje sie, ze to dupa z uszami. No i traca respekt, przestaja mu dawac. Bo facet nie moze byc pizda. Nie ma nic gorszego, taka rozklejona i rozhisteryzowana cipa jest totalnie aseksualna, nawet jak wyglada jak model :) Zeby to, Jak jeszcze ma wyglad delikatnego chlopaka, to juz robi sie z tego aseksualny gej.
          • kaiser.blade Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 16:45
            Generalnie, to mysle, ze laski z forum maja z nami niezla gehenne czytajac o tych wszystkich meskich frustracjach i lekach :)
            Lekowi i sfrustrowani mezczyzni = kobieca antyviagra :)
            No jak te nasze biedne laski maja sie potem chciec pieprzyc z facetami ?
            Moze zaczac tutaj slawic meskie, bohaterskie czyny ? :)))
          • yoric Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 16:46
            Tak, ale kobiety będą Ci tu uparcie wciskać, i nawet dadzą się za to pokroić, że absolutnie nie kręcą ich 'samce alfa', tylko właśnie wrażliwi inteligenci.
            • kaiser.blade Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 16:51
              ale to jest ze wzgledow ideologicznych. Mamy tutaj przewage feministek, a wyzwolona kobieta bedaca za rownouprawnieniem rozgladajaca sie za dominujacym samcem, to tak, jakby zakonnica nagle przy wspolnym sniadaniu przyznala sie na glos, ze masturbuje sie w klasztornej celi marzac o muskularnym samcu z ogromnym kutasem :)
              • rekreativa Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 17:11
                Rany...
                Jaki czarno-biały jest ten wasz świat, to aż zęby bolą.
          • bigbadpig Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 17:02
            Nie wierzysz, żeby jakaś kobieta? Sam się podkładasz :P
            Ale generalizując, myślę, że kobiety szukają raczej zdecydowania u mężczyzn (jak kiedyś pisałem: skuteczność i potencjał do podejmowania działania jest, moim zdaniem, tym świętym graalem z Twoich manifestów - zasobem ) A, przy tym - jako że dość powszechny jest wzorzec zachowania wśród mężczyzn - hardo na zewnątrz, z szacunkiem do swoich - myślę, że tego szuka sporo kobiet u kobiety wśród mężczyzn. Nie mam tu na myśli szukania opieki, ale takiego kuszącego wzorca męskości. Jak to mówi pewne hasło reklamowe "power is nothing without control"

            BTW agresja jako zachowanie to osobny temat - moim zdaniem, agresywne zachowania i postawa nie płynie wprost z najniższych pokładów naszego układu nerwowego; tam agresja uwarunkowana jest jako zasób. Ale już jej reprezentacja w życiu wynika z wielu czynników - poczucia pewności siebie, rozwiązań preferowanych jako skuteczne, wychowania. U każdego dziecka można prostymi technikami zabić wiarę w siebie i odwrotnie, co rzutować będzie na całe jego życie. Czy mężczyzna z tą mityczną wielką szczęką, będzie zdecydowany i pewny jeśli w dzieciństwie był warunkowany na nic nie wartego śmiecia?
            • bigbadpig Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 17:05
              "że tego szuka sporo kobiet u mężczyzn. "

              Sorry, za ten bełkot
            • kaiser.blade Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 17:07
              Mozna zabic, ale mozna i wzmocnic. Na dziecinstwie zycie sie nie konczy, czlowiek uczy sie przez cale zycie.
              • bigbadpig Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 18:49
                Można, chciałem tylko pokazać, że zdecydowanie w działaniu, konsekwencja itp. to nie są cechy które liniowo zależą od jednego czy drugiego hormonu. Mam wrażenie, że urqu postuluje taki model w którym wachlarz istotnych cech mężczyzny jako partnera rozkłada się dokładnie wzdłuż linii - poziom testosteronu. Ja uważam, że jest całe mnóstwo czynników, aż szkoda je wymieniać. Mam wrażenie, że błąd tu polega na takim rozumowaniu: najpierw jest badanie i wykazuje jakąś korelację pomiędzy omawianym czynnikiem a jakimś zjawiskiem, wtedy pojawia się interpretacja która mówi: "kobiety biorą takich, odrzucają takich, a mężczyźni robią tak". Są badania które mówią, że kobiety powodują statystycznie mniej groźnych wypadków, czy mogę już powiedzieć, że mężczyźni jeżdżą brawurowo? Przecież to bzdura. Istnieje jakaś tam liczba mężczyzn jeżdżących brawurowo i zauważalnie mniejsza liczba tak jeżdżących kobiet. Opieranie na tej podstawie swoich strategii na drodze nie wydaje mi się dobrym pomysłem.
            • hello-kitty2 Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 22:21
              bigbadpig napisał:

              A, przy tym - jak
              > o że dość powszechny jest wzorzec zachowania wśród mężczyzn - hardo na zewnątrz
              > , z szacunkiem do swoich - myślę, że tego szuka sporo kobiet u kobiety wśród mę
              > żczyzn.

              A do nie swoich bez szacunku? Nie bardzo rozumiem te nierownosci. Co to znaczy?
      • yoric Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 16:45
        Trochę przesadzasz.
        Fakt, że między grupami 'kukułcze dzieci' a 'dzieci supersamców wychowywane przez safanduły' nie można postawić znaku równości. Tyle się zgadza. Ale wywód jest generalnie sensowny. Na przykład: nawet jeśli kobiety wolą do związku facetów dominująco-agresywnych, to po pierwsze, oni niekoniecznie muszą w ogóle garnąć się do związków, po drugie - niekoniecznie z daną kobietą. Pula tych 'męskich' jest ograniczona, nie każda się załapie. Wtedy do związku zostaje 'safanduła'. A geny by się chciało od supersamca...

        W temacie testów genetycznych polecam uwadze niezwykle ciekawy wątek sprzed 6 lat. Ciekawy też ze względu na reakcję Pań - ogólnie histeria: pomysł to 'fanatyczna krucjata' osób
        'skrzywionych psychicznie'.
        Zdaje się, że przez te marne 6 lat coś się w tej kwestii zmieniło. A przez nastepne 6 zmieni się jeszcze więcej. Technologia rozwiąże tę debatę za nas, bo testy będą leżały przy kasie w spożywczym obok gumy do żucia.

        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,66861729,66861729,_Nowa_intercyza_Badanie_ojcostwa_w_malzenstwie.html
        • urquhart Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 17:11
          yoric napisał:
          > Trochę przesadzasz.
          > Fakt, że między grupami 'kukułcze dzieci' a 'dzieci supersamców wychowywane prz
          > ez safanduły' nie można postawić znaku równości. Tyle się zgadza. Ale wywód jes
          > t generalnie sensowny.

          Tezy prof Pawłowskiego to uproszczenie i przejaskrawienie mechanizmów które istnieją ale ich istnienie jest konsekwentnie wypierane jako przejawy czystej mizogiinii.
          Natomiast pewne badania były powtarzane wielokrotnie od lat jak te że wysokoprocentowi-agresywni mężczyźni podniecają panie tylko w najpłodniejszej fazie cyklu i z myślą o chwilowej przygodzie.
          Co łatwo uzasadnić że tacy faceci łatwo nie tworzą oni więzi z dziećmi, nie odnajdują satysfakcji w domu.
          Panie wybierały miłych łagodnych i zaangażowanych jeśli miały wybór.
          Dość prosto uzasadnić wybór że gdyby nie było tego ukrytego mechanizmu (Tfu znów mizoginia!) geny mężczyzn testosteronowych by przecież zanikły na zasadzie selekcji negatywnej.
          Im same czuły się atrakcyjniejsze tym oczekiwały kompromisu z pogranicza tych dwóch cech wysokiej pozycji i wrażliwości, ale nigdy agresji.
          No ale na bezrybiu i rak ryba często i bierze się spośród takich mężczyzn jacy są pod ręką, jak obserwuję na postpegieerowskich wsiach bardziej agresywny, mniej agresywny, kompletny nieudacznik.

          Tu na przykład dokładniej ale mniej kontrowersyjnie.
          www.academia.edu/3702119/Znaczenie_ukrytej_owulacji_w_cyklu_miesiaczkowym_dla_strategii_reprodukcyjnej_kobiet_i_ich_potencjalnych_partnerow
          zwierciadlo.pl/2012/zdrowie/porady/pigulka-jak-swatka
          • yoric Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 17:21
            Odpisywałem BBP :).

            Co do mechanizmu. Ja znam te badania, one generalnie są dość niejednoznaczne, np. na początku wychodziło, że 'testosteronowi' podniecają bardziej, dopiero potem, że to zależy od fazy cyklu. Ogólnie nie mam przekonania, że do związku kobieta wybierze 'dostarczyciela' zamiast 'alfy'. Kobiety najczęściej nie chcą się ze złym chłopcem tylko bzyknąć, one się w nich na śmierć zakochują. A testosteron ogólnie koreluje z wieloma cechami, które podobają się kobietom - cechy dymorficzne (muskulatura np.), dążenie do przywództwa, do ryzyka, itd. Można powiedzieć, że w takim razie niski testosteron powinien zostać wycięty przez selekcję, ALE testosteron jest kosztowny, obniża odporność i zwiększa skłonnośc do ryzyka...
            • urquhart Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 14.12.13, 17:42
              Ja też BBP, ale myśląc o rozwinieciu tego co napisałeś.
              Także kontekście że PUA pozwala uwierzyć że się zaliczasz to 3% najlepszych genów kłóci sie z wyborem tych najbardziej testosteronowych cech na testach -seks dla seksu.

              > rficzne (muskulatura np.), dążenie do przywództwa, do ryzyka, itd. Można powied
              > zieć, że w takim razie niski testosteron powinien zostać wycięty przez selekcję
              > , ALE testosteron jest kosztowny, obniża odporność i zwiększa skłonnośc do ryzy
              > ka...

              Przede wszystkim naprawdę wysoki testosteron to niechęć do zajmowania się i kompletny brak zainteresowania się swoimi dzieci. A alimenty mężczyzn na potomstwo i socjal, samotne macierzyństwo to wymysł ostatnich 100 lat . Wcześniej takie dzieci trafiały do sierocińców w których przeżywalność była na poziomie paru procent. I chyba wszystko jasne w temacie. Geny przepadały w późniejszej selekcji.

            • mondrian4 Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 16.12.13, 15:50
              > Co do mechanizmu. Ja znam te badania, one generalnie są dość niejednoznaczne, n
              > p. na początku wychodziło, że 'testosteronowi' podniecają bardziej, dopiero pot
              > em, że to zależy od fazy cyklu. Ogólnie nie mam przekonania, że do związku kobi
              > eta wybierze 'dostarczyciela' zamiast 'alfy'. Kobiety najczęściej nie chcą się
              > ze złym chłopcem tylko bzyknąć, one się w nich na śmierć zakochują. A testoster
              > on ogólnie koreluje z wieloma cechami, które podobają się kobietom - cechy dymo
              > rficzne (muskulatura np.), dążenie do przywództwa, do ryzyka, itd. Można powied
              > zieć, że w takim razie niski testosteron powinien zostać wycięty przez selekcję
              > , ALE testosteron jest kosztowny, obniża odporność i zwiększa skłonnośc do ryzy
              > ka...

              Jakie to badania? O testosteronie opowiada sie rożne głupoty. Mniejsze i większe. Ja mam dokladnie na górnej krese - 11ng/ml. Ani nie jestem jakoś specjalnie zbudowany, ani łysy tym bardziej, skończyłem uczelnie artystyczną a nie jednostkę w Lublińcu i tylko raz kobieta chciała zostawić dla mnie faceta z którym była zaręczona. W zęby potrafiłbym dac ale uważam ze to zupełnie bez klasy. generalnie to tesosteron to bzdura. Mózg i geny - to się liczy jedynie
              • rumpa Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 17.12.13, 19:19
                A mój mąż ma pod dolną kreską, jest łysy, seksu chce tyle, że się boję, co by było, jakby miał w połowie wartości referencyjnych :))), a dzieci lubi tylko malutkie i w roli kotków do pogłaskania. I nie za często. Dużych dzieci >10 nie lubi specjalnie i nie zauważa. Opiekuńczość zero.

                Dla odmiany znam wielu napakowanych testosteronem kolesi, mówiąc wprost - mafiozów, może niskiego szczebla , ale jednak, siłownia, piłka, i te rzeczy, którzy są autentycznie zaangażowanymi i uważnymi ojcami. I bardzo lubią spędzać czas ze swoimi dzieciakami. Inna rzecz, że w Polsce tacy ojcowie to rzadkość sama w sobie.

                trzeba jeszcze dodać, że w wielu kulturach najbardziej pożądanymi mężczyznami wcale nie są wojownicy tylko szamani, oni są najbardziej zamożni i mają najwięcej żon.
                A im testosteron na plaster, bardziej się liczy właśnie mózg, empatia i … zdolności aktorskie :)

        • urquhart testy co sie zmieniło przez 6 lat 14.12.13, 17:29
          yoric napisał:
          > Zdaje się, że przez te marne 6 lat coś się w tej kwestii zmieniło. A przez nast
          > epne 6 zmieni się jeszcze więcej. Technologia rozwiąże tę debatę za nas, bo tes
          > ty będą leżały przy kasie w spożywczym obok gumy do żucia.

          Ciekawe co się zmieniło przez 6 lat.
          Temperatura wokół tematu narasta, czy "jedynie" 20% testów wykluczających ojcostwo to dużo czy mało?
          polska.newsweek.pl/ustalanie-ojcostwa-testy-dna-kukulcze-dzieci-newsweek-pl,artykuly,276533,1.html
          Ministerstwo chce zakazać tanich dostępnych testów
          www.wprost.pl/ar/408145/Test-na-ojcostwo-moze-byc-przestepstwem/

          • yoric Re: testy co sie zmieniło przez 6 lat 14.12.13, 21:34
            > Ministerstwo chce zakazać tanich dostępnych testów

            właśnie to jest przerażające i tu trzeba zachować kontrrewolucyjną czujność, żebyśmy nie zostali klasycznie wyr...ni i podruzcanie kukułcze nie stało się legalne :). Swoją drogą ciekawe jaki jest dalszy ciąg tych historii. Robisz badanie, okazuje się, że nie twoje - co dalej? Formalnie, emocjonalnie, finansowo?
            • marek.zak1 Re: testy co sie zmieniło przez 6 lat 14.12.13, 21:42
              To proste,rozwód z winy koleżanki żony.
            • hello-kitty2 Re: testy co sie zmieniło przez 6 lat 14.12.13, 22:39
              yoric napisał:

              > > Ministerstwo chce zakazać tanich dostępnych testów
              >
              > właśnie to jest przerażające i tu trzeba zachować kontrrewolucyjną czujność, że
              > byśmy nie zostali klasycznie wyr...ni i podruzcanie kukułcze nie stało się lega
              > lne :). Swoją drogą ciekawe jaki jest dalszy ciąg tych historii. Robisz badanie
              > , okazuje się, że nie twoje - co dalej? Formalnie, emocjonalnie, finansowo?

              Ciekawe czy masz wtedy prawo do rozwodu z winy zony?
              Z drugiej strony robisz taki test na legalu czy po cichu? Przeciez to policzek dla kobiety i kop z zwiazek. A co jak wyjdzie, ze to twoje dziecko, a zona wie o tescie? Informujesz, ze to standard :)

              Inna sprawa, najpierw schizy, zeby nie wrobily w dziecko, a potem schizy czy to moje. Czy mezczyzni sami sobie tych schiz nie napedzaja? Jakby sie nie obrocic to chca Cie wyruchac :)
              • yoric Re: testy co sie zmieniło przez 6 lat 14.12.13, 23:58
                Marek:
                > To proste,rozwód z winy koleżanki żony.

                no właśnie nie kapujesz, gdzie to zmierza! Jeszcze Ciebie do pierdla wsadzą, że nielealnie test robiłeś :).

                > Przeciez to policzek dla kobiety i kop z zwiazek.

                z jednej policzek i kop w związek. A z drugiej wychowywanie nieswojego dziecka zamiast swojego dziecka, przez całe życie. Wiesz, jakoś mi się strony równania nie schodzą do = :).
                • zawle Re: testy co sie zmieniło przez 6 lat 15.12.13, 09:10
                  yoric napisał: A z drugiej wychowywanie nieswojego dziecka
                  > zamiast swojego dziecka, przez całe życie. Wiesz, jakoś mi się strony równania
                  > nie schodzą do = :).

                  Nie rozumiem tego problemu. Ludzie adoptują dzieci, ludzie dowiadują się że zamieniono im dzieci i nadal kochają te nieswoje, troszczą i boją się o nie. Dla mnie problemem byłaby nielojalność, oszustwo partnera, zdrada, nie cudzo-swoje dziecko.
                  • kaiser.blade Re: testy co sie zmieniło przez 6 lat 15.12.13, 09:20
                    zawle napisała:

                    > Nie rozumiem tego problemu. Ludzie adoptują dzieci, ludzie dowiadują się że zam
                    > ieniono im dzieci i nadal kochają te nieswoje, troszczą i boją się o nie. Dla m
                    > nie problemem byłaby nielojalność, oszustwo partnera, zdrada, nie cudzo-swoje d
                    > ziecko.

                    Niom, tylko ty jesteś kobietą, więc jakby nie patrzeć - byłoby troszkę dziwne, gdyby mąż przyniósł z pracy w teczce, między skoroszytami i niedojedzoną kanapką z pasztetem, dziecko owinięte w wielki papier, w milczeniu postawił na biurku i oświadczył: znalazłem rano na stołówce w kapuście ;)

                    W układzie małżeńskim cudzo-swoje dziecko byłoby zawsze "swoje" po tej Twojej, właściwszej stronie :P
                    • zawle Re: testy co sie zmieniło przez 6 lat 15.12.13, 09:35
                      Zupełnie nie o to chodzi. Napisałam że ludzie ( w tym mężczyżni ) dowiadują się o podmienionych w szpitalu dzieciach, adoptują cudze i potrafią je kochać. Wyobraź sobie że to dzieje się w Twojej rodzinie, że Twoje dzieci przez pomyłkę przestają być Twoje. Przestajesz je kochać? Każesz zwracać poniesione wkłady? Mam znajomego który dowiedział się że jego syn nie musi być jego synem. Odpowiedział że jest jego, bo go kocha i go wychowywał. Tylko mi tu nie przypinajcie że bronię oszustek, bo jestem kobietą. Ja sama bym tak nie mogła zrobić, bo i tak bym się wygadała:))))
                      • kaiser.blade Re: testy co sie zmieniło przez 6 lat 15.12.13, 09:50
                        zawle napisała:

                        > Zupełnie nie o to chodzi. Napisałam że ludzie ( w tym mężczyżni ) dowiadują się
                        > o podmienionych w szpitalu dzieciach, adoptują cudze i potrafią je kochać. Wyo
                        > braź sobie że to dzieje się w Twojej rodzinie, że Twoje dzieci przez pomyłkę pr
                        > zestają być Twoje. Przestajesz je kochać? Każesz zwracać poniesione wkłady? Mam
                        > znajomego który dowiedział się że jego syn nie musi być jego synem. Odpowiedzi
                        > ał że jest jego, bo go kocha i go wychowywał.

                        Ja gdzieś na necie czytałem żale jakiegoś gościa, który w dowód miłości usynowił syna rozwódki, z którą był związany, a ta niemal natychmiast się z nim rozstała i pyknęła mu pozew o alimenty :) Widocznie lepiej rokował niż biologiczny tatuś na płacenie.

                        Co do pytania - pewnie, wychowując jakąś osobę związuję się z nią, staje się częścią jej świata. Nie można tak po prostu cofnąć zaangażowania, chociaż jakaś zadra w taki układ się wkrada. Moment w którym okazuje się, że to nie moje dziecko jest pewnie dość traumatyczny, dla obu stron. Niemniej - pewnie że miałbym pretensję do kobiety a nie do bogu ducha winnych dzieci.

                        Z tym że mężczyzna przynajmniej część miłości do dziecka realizuje poprzez miłość do ich matki, czego na tym forum nie potraficie pojąć. Przyjmij to do wiadomości, tutaj między płciami jest różnica.

                        To nie jest tak, że całość afektu do dziecka wygasa wraz ze śmiercią związku, ale część - tak.
                        Tu mowa o własnym dziecku biologicznym, a co dopiero mówić o adoptowanym...

                        Ja też nie potrafię zrozumieć jak można pojmować faceta w kategoriach forsy, statusu, samochodu - więc niech i druga strona zaakceptuje naszą odmienność.

                        Dodam, że temat jest delikatny, bo obraz wzorców macierzyńskich jest niemal całkowicie kształtowany w społeczeństwie przez pryzmat kobiecej wizji świata. I to też jest kolejny kamyczek do ogródka, że dzieci są tematem bardziej "kobiecym" z samej natury rzeczy.
                        • marek.zak1 Re: testy co sie zmieniło przez 6 lat 15.12.13, 10:17
                          Kaiser Blade napisał:

                          Ja gdzieś na necie czytałem żale jakiegoś gościa, który w dowód miłości usynowił syna rozwódki, z którą był związany, a ta niemal natychmiast się z nim rozstała i pyknęła mu pozew o alimenty :) Widocznie lepiej rokował niż biologiczny tatuś na płacenie.

                          Ka\iser, świat jest jak różnorodny, że zawsze znajdziesz potwierdzenie dowolnej tezy.
                        • hello-kitty2 Re: testy co sie zmieniło przez 6 lat 15.12.13, 11:02
                          kaiser.blade napisał:

                          > Ja też nie potrafię zrozumieć jak można pojmować faceta w kategoriach forsy, st
                          > atusu, samochodu - więc niech i druga strona zaakceptuje naszą odmienność.

                          Ja tez nie potrafie zrozumiec jak mozna pojmowac kobiete w kategoriach cyckow, dupy i cipki.

                          Powiem tak, trudno to zaakceptowac ale mozna tolerowac. Ja jestem wlasnie na etapie tolerancji a do akceptacji to mi jeszcze bardzo daleko, ze ho ho.

                          A Ty akceptujesz?
                          • kaiser.blade Re: testy co sie zmieniło przez 6 lat 15.12.13, 11:32
                            Masz racje, do akceptacji mi tez daleko, ale rozumiem i przyjmuje do wiadomosci. Co do tolerowania, to nie ma tu nic do tolerowania, rzeczywistosc od tego sie nie zmieni. Wystarczy dowiedziec sie jak jest i na podstawie tego podejmowac dzialania.
                      • hello-kitty2 Re: testy co sie zmieniło przez 6 lat 15.12.13, 10:45
                        zawle napisała:

                        > Zupełnie nie o to chodzi. Napisałam że ludzie ( w tym mężczyżni ) dowiadują się
                        > o podmienionych w szpitalu dzieciach, adoptują cudze i potrafią je kochać. Wyo
                        > braź sobie że to dzieje się w Twojej rodzinie, że Twoje dzieci przez pomyłkę pr
                        > zestają być Twoje. Przestajesz je kochać? Każesz zwracać poniesione wkłady? Mam
                        > znajomego który dowiedział się że jego syn nie musi być jego synem. Odpowiedzi
                        > ał że jest jego, bo go kocha i go wychowywał. Tylko mi tu nie przypinajcie że b
                        > ronię oszustek, bo jestem kobietą. Ja sama bym tak nie mogła zrobić, bo i tak b
                        > ym się wygadała:))))

                        Ja rozumiem to, co piszesz, sama tez bym nie mogla tak zrobic, chyba, zebym sie puscila i zwyczajnie nie wiedziala, ktory jest ojcem?:-) To moze wtedy ale specjalnie, to okropne :-))) Ale kobietom tez sie dostaje. Matka mi opowiadala, ze moj ojciec mial same siostry zatem automatem dzieci siostr byly bardziej cenione przez rodzicow mojego ojca = dziadkow, bo wiadomo, ze 'swoje', a dziecko syna to przeciez nigdy nie wiadomo wiec ja bylam na szarym koncu i w koncu matka uciela kontakty i nie znalam swoich dziadkow, bo traktowali mnie jak bekarta, choc jestem wykapanym ojcem (po nim mam ta szparke :), a moi starzy bardzo roznili sie uroda, mozna bylo z latwoscia porownac do kogo podobne jest dziecko.
                  • yoric Re: testy co sie zmieniło przez 6 lat 15.12.13, 10:46
                    zawle napisała:
                    > Nie rozumiem tego problemu. Ludzie adoptują dzieci...

                    Oczywiście, że rozumiesz. Nie da się tego nie rozumieć. Mieć dziecko swoje i nieswoje to jest fundamentalna różnica. Jak jej nie rozumiesz, to nie rozumiesz np. seriali, bo tam połowa (no... 1/4) intryg jest uknuta na wariacjach wątku 'nieswojego dziecka'. A dla kogo adopcja jest pierwszą opcją? Dziecko się adoptuje wtedy, kiedy nie można mieć swojego - chociaż dużo łatwiej byłoby ominąć ciążę, poród i niemowlęctwo i wziąć sobie 'gotowe'. W ogóle ja się chyba daję nabrać na tanią prowokację i piszę takie oczywistości :).
                    • hello-kitty2 Re: testy co sie zmieniło przez 6 lat 15.12.13, 10:54
                      yoric napisał:

                      > Oczywiście, że rozumiesz. Nie da się tego nie rozumieć. Mieć dziecko swoje i ni
                      > eswoje to jest fundamentalna różnica. Jak jej nie rozumiesz, to nie rozumiesz n
                      > p. seriali, bo tam połowa (no... 1/4) intryg jest uknuta na wariacjach wątku 'n
                      > ieswojego dziecka'. A dla kogo adopcja jest pierwszą opcją? Dziecko się adoptuj
                      > e wtedy, kiedy nie można mieć swojego - chociaż dużo łatwiej byłoby ominąć ciąż
                      > ę, poród i niemowlęctwo i wziąć sobie 'gotowe'. W ogóle ja się chyba daję nabra
                      > ć na tanią prowokację i piszę takie oczywistości :).

                      Yoric mniej serialow ogladaj :) Jak wezmiesz sobie babke zakochana w Tobie i wkrecona w dziecko to juz ona sie postara zeby bylo Twoje. A test i tak zrob tylko po cichu na dokladke, jak sie lepiej od tego poczujesz, to czemu nie.
                      • yoric Re: testy co sie zmieniło przez 6 lat 15.12.13, 11:12
                        Eee tam, namówię przyszłą żonę, żebyśmy adoptowali. W końcu co za różnica :).
                        • urquhart związek i nie swoje genetycznie dziecko 15.12.13, 11:37
                          yoric napisał:
                          > Eee tam, namówię przyszłą żonę, żebyśmy adoptowali. W końcu co za różnica :).

                          Szczerze, to już kiedyś ci pisałem że znam wiele szczęśliwych harmonijnych związków gdzie facet angażuje sie w nie swoje genetycznie dziecko. Tzw. drugich związków. Lepszych znacznie niż te tzw "pierwsze" ciągle razem. I nie raz psycholodzy piszą że to znany efekt, że w takich związkach jest dużo więcej seksu i motywacji obu stron niż kiedy dzieci są genetycznie męża (niektórzy z nich maja genetycznie własne z którymi łaczą je tylko alimenty).
                          Nie pamiętasz jak Mujerkę do wścieklicy doprowadzały zależności Wocieszke (seks za zaangazowanie) że niby baba ma być wdzięczna facetowi że utrzymuje, zajmuje się domem i własnymi dziećmi? Toż to jest jego Psi Obowiązek! I masz roszczeniowość zamiast wdzięczności i uznania.
                          Zaangażowanie mężczyzn w adoptowane dzieci podobnie nie jest niczym rzadkim to kobietom jest trudniej.
                          Wiec nie demonizowałbym tak problemu.
                          Oczywiście co innego to wyrachowane oszustwo, ale jak choćby z kukułką w prawach przyrody to nic nowego.
                          • mojemail3 Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 16.12.13, 16:41
                            urquhart napisał:

                            > Mujerkę do wścieklicy doprowadzały zależności Wocieszke (seks
                            > za zaangazowanie) że niby baba ma być wdzięczna facetowi że utrzymuje, zajmuje
                            > się domem i własnymi dziećmi? Toż to jest jego Psi Obowiązek! I masz roszczeni
                            > owość zamiast wdzięczności i uznania.

                            W zasadzie, to dość oczywiste,że wdzięczność nie jest konieczna, to jest zwyczajna biologiczna, ludzka powinność. Ale...jak jest to sformułowane jako "psi obowiązek" to może odstręczać. Mądre kobiety wiedzą, jak to ująć właściwie.

                            > Zaangażowanie mężczyzn w adoptowane dzieci podobnie nie jest niczym rzadkim to
                            > kobietom jest trudniej.
                            > Wiec nie demonizowałbym tak problemu.
                            > Oczywiście co innego to wyrachowane oszustwo, ale jak choćby z kukułką w prawac
                            > h przyrody to nic nowego.

                            I tu masz rację. Można jednostkowo dbać o " własne geny" można też mieć bardziej ludzkie podejśćie, dbać o dzieci w ramach wspólnoty, różnego rodzaju.
                            Można mieć klapki na oczach, można patrzec nieco szerzej,niż zwyczajny koń...
                            • yoric Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 16.12.13, 16:59
                              Ale to, że ludzie dbają 'jednostkowo o własne' geny to jest fakt.
                              Jak się dziecko podmieni w szpitalu, to są wielkie afery, procesy, itd.
                              Ponadto tak jak pisałem, ludzie nie chcą dziecka z adopcji, jeśli mogą mieć własne, mimo że adopcja jest tańsza i łatwiejsza pod każdym właściwie względem (ciąża, poród, niemowlęctwo). Już nie mówię o finansach i komforcie życia, ale porównajmy sobie choćby koszty biologiczne/zdrowotne antykoncepcji hormonalnej, której wiele kobiet boi się jak ognia, do kosztów ciąży, porodu i laktacji :).
                              A mimo wszystkich tych czynników ludzie chcą mieć własne dziecko, ze swoich genów. To nie jest 'patrzenie jak koń'. To jest natura ludzka.
                              • mojemail3 Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 16.12.13, 17:22
                                yoric napisał:
                                > Ponadto tak jak pisałem, ludzie nie chcą dziecka z adopcji, jeśli mogą mieć wła
                                > sne, mimo że adopcja jest tańsza i łatwiejsza pod każdym właściwie względem (ci
                                > ąża, poród, niemowlęctwo). Już nie mówię o finansach i komforcie życia, ale por
                                > ównajmy sobie choćby koszty biologiczne/zdrowotne antykoncepcji hormonalnej, kt
                                > órej wiele kobiet boi się jak ognia, do kosztów ciąży, porodu i laktacji :)

                                Niesamowite, skąd Ty to wszystko wiesz...I taki świat się robi logiczny i w pełni wyjaśniony;-)
                                Jeszcze mi zrób tabelkę w excelu z rozpisaniem kosztów, uwzględnij też te moralne...
                                • yoric Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 16.12.13, 17:34
                                  Czy dobrze rozumiem, że w ten sposób chcesz się nie zgodzić z tym co piszę, tylko nie wiesz jak? :)
                                  • mojemail3 Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 16.12.13, 18:56
                                    yoric napisał:

                                    > Czy dobrze rozumiem, że w ten sposób chcesz się nie zgodzić z tym co piszę, tyl
                                    > ko nie wiesz jak? :)

                                    Wiem doskonale Czarodzieju...
                                    Ale nie będę Cię zanudzać doświadczeniem życiowym.
                                    Pozostań przy swojej " najtwojszej" racji ;-)
                                    • yoric Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 16.12.13, 20:11
                                      Czyli jednak masz coś do powiedzenia? Pytam, chcąc się upewnić. Bo sądząc po wpisach, nie wygląda żeby tak było... :)
                                      • mojemail3 Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 16.12.13, 20:27
                                        yoric napisał:

                                        > Czyli jednak masz coś do powiedzenia? Pytam, chcąc się upewnić. Bo sądząc po wp
                                        > isach, nie wygląda żeby tak było... :)

                                        Ale ja jestem naiwna i mam zbyt dużo wiary w człowieka...
                                        Ale nic to, do trzech razy sztuka.

                                        To zacytuję raz jeszcze:
                                        yoric napisał:
                                        (...)"ludzie nie chcą dziecka z adopcji, jeśli mogą mieć własne, mimo że adopcja jest tańsza i łatwiejsza pod każdym właściwie względem (ciąża, poród, niemowlęctwo). Już nie mówię o finansach i komforcie życia, ale porównajmy sobie choćby koszty biologiczne/zdrowotne antykoncepcji hormonalnej, której wiele kobiet boi się jak ognia, do kosztów ciąży, porodu i laktacji :)"

                                        Nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz. Adopcja jest " tańsza i łatwiejsza" ??? To pogadaj z ludżmi, którzy latami wydawali kasę na leczenie niepłodności, zapytaj, jaką fraszką jest proces adopcyjny.
                                        Wychodzi w tej kwestii Twoja ignorancja.
                                        Chciałeś wiedzieć-to masz.

                                        • yoric Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 16.12.13, 21:07
                                          Ja nie mówię, że to fraszka. Ja mówię, że proces adopcyjny, jak trudny by nie był, jest *tańszy i łatwiejszy* niż ciąża, poród i pierwsze lata wychowania dziecka. Co chwila kobiety tu piszą jakie to gigantyczne koszty, jak narodziny dziecka 'wywracają świat do góry nogami', jak kobieta zajmująca się dzieckiem nie ma czasu zębów umyć, jak opieka nad dzieckiem powinna się liczyć do składki ZUS, itd.

                                          > To pogadaj z ludżmi, którzy latami wydawali kasę na leczenie niepłodności,
                                          > zapytaj, jaką fraszką jest proces adopcyjny.

                                          a jaka jest kolejność? Ludzie najpierw starają się o adopcję, a jak im nie wyjdzie, leczą bezpłodność? Czy raczej na odwrót?

                                          > Wychodzi w tej kwestii Twoja ignorancja.
                                          > Chciałeś wiedzieć-to masz.

                                          Ludzie chcą mieć własne dzieci. To jest oczywisty fakt. Rozumiem, że Ci to nie pasuje nie dlatego, że masz inne zdanie, tylko że akurat chcesz komuś (mi) zrobić na złość w dyskusji. Tyle że jak się podważa oczywiste fakty, to nie ma siły, zawsze wychodzą z tego bzdury. Tupanie nogą nie pomoże.
                                          • mojemail3 Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 16.12.13, 21:27
                                            yoric napisał:

                                            > Ja nie mówię, że to fraszka. Ja mówię, że proces adopcyjny, jak trudny by nie b
                                            > ył, jest *tańszy i łatwiejszy* niż ciąża, poród i pierwsze lata wychowania dzie
                                            > cka. Co chwila kobiety tu piszą jakie to gigantyczne koszty, jak narodziny dzie
                                            > cka 'wywracają świat do góry nogami', jak kobieta zajmująca się dzieckiem nie m
                                            > a czasu zębów umyć, jak opieka nad dzieckiem powinna się liczyć do składki ZUS,
                                            > itd.

                                            "Tańszy i łatwiejszy" - do tego się przyczepiłam a nie do tego,że ludzie chcą mieć własne biologiczne dzieci,to jest oczywistość, zabawne byłoby to kwestionować...
                                            A jak ludzie adoptują 6 tygodniowe dziecko, to jak myślisz, że kto za koszty pierwszych lat płaci, RP ??? Kolejna sprawa, zwykle te maluchy są zaniedbane, z deficytami zdrowotnymi, więc często od razu wchodzi w grę rehabilitacja, specjalistyczne leczenie.
                                            A w przypadku przysposobienia rodzeństwa kilkulatków, to dopiero jest jazda.


                                            > a jaka jest kolejność? Ludzie najpierw starają się o adopcję, a jak im nie wyjd
                                            > zie, leczą bezpłodność? Czy raczej na odwrót?

                                            Tak, ale doliczając do "bezkosztowej adopcji" koszty ( nie tylko materialne) starania się o rodzinę, bilans bywa zaskakujący.



                                            > Ludzie chcą mieć własne dzieci. To jest oczywisty fakt. Rozumiem, że Ci to nie
                                            > pasuje nie dlatego, że masz inne zdanie, tylko że akurat chcesz komuś (mi) zrob
                                            > ić na złość w dyskusji. Tyle że jak się podważa oczywiste fakty, to nie ma siły
                                            > , zawsze wychodzą z tego bzdury. Tupanie nogą nie pomoże.

                                            A gdzie ja napisałam,że ludzie nie chcą mieć własnych dzieci? Przytocz mi to, bo może rzeczywiście aż tak się starzeję,że nie wiem, co mówię i piszę...
                                            Na złość zrobić? Zgadzam się, bywam sarkastyczna, ale to Ty mi wciąż dowalasz słownie wprost. A zapewniam Cię, że jak o czymś nie mam pojęcia, to o tym nie piszę.

                                            • mojemail3 Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 16.12.13, 21:34
                                              yoric napisał:

                                              (...)"Ja mówię, że proces adopcyjny, jak trudny by nie był, jest *tańszy i łatwiejszy* niż ciąża, poród i pierwsze lata wychowania dziecka(...)"

                                              Zupełnie nie wspomniałam o kosztach psychicznych i emocjonalnych, ale to dlatego,że Ty się koncentrujesz głównie na sprawach materialnych.

                                              I życzę Ci,żebyś jednak "wpadł" z jakąś w miarę sensowną laską, bo może tak być, że jak się już na rodzinę zdecydujesz, może być za póżno, pod każdym względem.
                                              Adopcja to widzę dla Ciebie zło konieczne jest, a nie każdy z "ulicy" ma szansę, mam sporo znajomych, to wiem jak to wygląda, podstawowy warunek to 5 lat małżeństwa, pozytywne przejście prania mózgu na testach psychologicznych, właściwa motywacja.
                                              I pewnie się zdziwisz, ale sporo jest ludzi z biologicznymi dziećmi, którzy się na taką opcję decydują.

                                              • potwor_z_piccadilly Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 16.12.13, 22:08

                                                > Adopcja to widzę dla Ciebie zło konieczne jest, a nie każdy z "ulicy" ma szansę
                                                > , mam sporo znajomych, to wiem jak to wygląda,

                                                Zadatki na"eksperta" Antoniego M u Ciebie widzę.
                                              • hello-kitty2 Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 16.12.13, 22:25
                                                mojemail3 napisała:

                                                może tak by
                                                > ć, że jak się już na rodzinę zdecydujesz, może być za póżno, pod każdym względe
                                                > m.
                                                > Adopcja to widzę dla Ciebie zło konieczne jest, a nie każdy z "ulicy" ma szansę
                                                > , mam sporo znajomych, to wiem jak to wygląda, podstawowy warunek to 5 lat małż
                                                > eństwa, pozytywne przejście prania mózgu na testach psychologicznych, właściwa
                                                > motywacja.

                                                A jakby tak dolozyc warunek, ktory u mnie obowiazuje, ze roznica miedzy dzieckiem adoptowanym, a starszym z potencjalnych rodzicow (zalozmy, ze zazwyczaj jest to mezczyzna) i ze proces adopcyjny moze sie spokojnie przeciagnac, strzele, z 2 lata, bo chociazby dziecko moze cie nie zaakceptowac i zaczynasz od nowa, to moze sie okazac, ze juz teraz jestes za stary, a jeszcze nie poprosiles o reke :) Nie chodzi mi zeby tworzyc jakies historie-straszaki ale to nie jest wszystko takie proste, tanie czy wygodne. Pierwsza rzecz: przeciez my nie wiemy czy w ogole jestesmy plodni? Zazwyczaj sie nie sprawdza. Jak to mowi moja kumpela (calkowicie zdrowa, a w ciaze zajsc nie moze od 2 lat): cale dorosle zycie obsesyjnie staramy sie nie wpasc, a nawet sie nie zastanawiamy czy te dzieci w ogole mozemy miec?

                                                Ale rozumiem, ze starales sie 'tylko' dolozyc tym babkom co sie roztrzasaja nad wlasnym -biologicznym rodzicielstwem i to nie o ludzi, ktorzy adoptuja dzieci w zasadzie Ci chodzi.
                                                • hello-kitty2 Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 16.12.13, 22:27
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  > A jakby tak dolozyc warunek, ktory u mnie obowiazuje, ze roznica miedzy dziecki
                                                  > em adoptowanym, a starszym z potencjalnych rodzicow (zalozmy, ze zazwyczaj jest
                                                  > to mezczyzna) NIE MOZE PRZEKRACZAC 40 lat (...)

                                                  Zzarlam :)
                                                  • mojemail3 Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 16.12.13, 22:38
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > A jakby tak dolozyc warunek, ktory u mnie obowiazuje, ze roznica miedzy d
                                                    > ziecki
                                                    > > em adoptowanym, a starszym z potencjalnych rodzicow (zalozmy, ze zazwycza
                                                    > j jest
                                                    > > to mezczyzna) NIE MOZE PRZEKRACZAC 40 lat (...)
                                                    >
                                                    > Zzarlam :)

                                                    Dopiero teraz doczytałam i już zdążylam Cię uzupełnić...
                                                • mojemail3 Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 16.12.13, 22:38
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  (...)"A jakby tak dolozyc warunek, ktory u mnie obowiazuje, ze roznica miedzy dzieckiem adoptowanym, a starszym z potencjalnych rodzicow(...)"

                                                  U nas to jest 40 lat maksymalnej różnicy wieku,wypowiem się jak już jestem tym śmiesznym ekspertem wg.potwora...
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 17.12.13, 16:57
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > wypowiem się jak już jestem tym
                                                    > śmiesznym ekspertem wg.potwora...

                                                    No tom babola strzelił.
                                                    To nie ku Tobie prztyczek był skierowany
                                                    Ale rozumiesz. Polak jak nie doczyta, to zmyśli.
                                                    Adwersarzowi Twemu się należało, bo w tak typowo kobiecym temacie i tak bogatym w różnorodne przypadki, to gdzie nam, chłopom brać się za bary ze specjalistami. O ciałach Waszych kuszących pogadać możemy. Przy takich okazjach nawet niezręczności i byki nasze miło smakują włącznie z przejęzyczeniami (szczególnie tymi w realu).
                                                    Piosenka Ci się należy.
                                                    Coś z Kopem dostaniesz.
                                                    Kopniak to będzie najwyższego formatu i wiedz, że dla wybranych tę dedykację mam zwyczaj kierować.

                                                    Dla nastroju, kawałek tekstu.

                                                    A kiedy okrążysz świat, dziecino
                                                    Mówiąc, że próbowałeś odnaleźć koniec drogi
                                                    Później możesz odkryć, że droga kończy się w Detroid
                                                    Kochanie, droga może się nawet skończyć w Kathmandu
                                                    Możesz okrążyć cały świat próbując coś zrobić ze swoim życiem, dziecino
                                                    Kiedy masz tylko jedną dobrą rzecz
                                                    Masz tylko jedną dobrą rzecz do zrobienia na tym świecie, dziecino
                                                    Masz kobietę która na ciebie czeka
                                                    I wszystko co musisz zrobić, to być dobrym jeden raz dla jednej kobiety
                                                    I to będzie koniec drogi, dziecino
                                                    Wiem że masz do wylania więcej łez, dziecino
                                                    Więc dalej, dalej, dalej, dalej
                                                    Płacz, płacz dziecino, płacz dziecino
                                                    www.youtube.com/watch?v=lqjroBbtamU
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mojemail3 Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 17.12.13, 19:05
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > No tom babola strzelił.
                                                    > To nie ku Tobie prztyczek był skierowany
                                                    > Ale rozumiesz. Polak jak nie doczyta, to zmyśli.
                                                    > Adwersarzowi Twemu się należało, bo w tak typowo kobiecym temacie i tak bogatym
                                                    > w różnorodne przypadki, to gdzie nam, chłopom brać się za bary ze specjalistam
                                                    > i.

                                                    Ale babol się wcale nie obraził ;-)


                                                    > Piosenka Ci się należy.
                                                    > Coś z Kopem dostaniesz.
                                                    > Kopniak to będzie najwyższego formatu i wiedz, że dla wybranych tę dedykację ma
                                                    > m zwyczaj kierować.
                                                    > Dla nastroju, kawałek tekstu.
                                                    > www.youtube.com/watch?v=lqjroBbtamU
                                                    > Pozdrawiam

                                                    A tu wybitnie trafiłeś w mój gust muzyczny, wprawdzie największe emocje wzbudzał we mnie ten kawałek jak miałam 17 lat, ale nadal lubię...
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 17.12.13, 22:12
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > A tu wybitnie trafiłeś w mój gust muzyczny,

                                                    Zdarza mi się być uważnym.
                                                  • mojemail3 Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 17.12.13, 22:20
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > mojemail3 napisała:
                                                    >
                                                    > > A tu wybitnie trafiłeś w mój gust muzyczny,
                                                    >
                                                    > Zdarza mi się być uważnym.

                                                    Ładnie. Ale najbardziej z repertuaru Janis lubię to:
                                                    www.youtube.com/watch?v=B8PGDlh6GfM
                                                    Dziękuję ślicznie;-)
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 17.12.13, 23:09
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > www.youtube.com/watch?v=B8PGDlh6GfM

                                                    Ba, pozostaje tylko wygłosić tezę, że nie jest prawdziwym mężczyzną mężczyzna który doprowadza kobietę do łez.
                                                    To nie męskie, bo to marnowanie materiału.
                                                    Pozdrówka.

                                                  • mojemail3 Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 18.12.13, 08:53
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > > www.youtube.com/watch?v=B8PGDlh6GfM
                                                    >
                                                    > Ba, pozostaje tylko wygłosić tezę, że nie jest prawdziwym mężczyzną mężczyzna k
                                                    > tóry doprowadza kobietę do łez.
                                                    > To nie męskie, bo to marnowanie materiału.

                                                    Nie przejmuj się, mam antidotum...

                                                    www.youtube.com/watch?v=jGqrvn3q1oo
                                                    Miłego dnia...

                                              • yoric Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 16.12.13, 23:30
                                                > Adopcja to widzę dla Ciebie zło konieczne jest, a nie każdy z "ulicy" ma szansę
                                                > , mam sporo znajomych, to wiem jak to wygląda, podstawowy warunek to 5 lat małż
                                                > eństwa, pozytywne przejście prania mózgu na testach psychologicznych, właściwa
                                                > motywacja.

                                                i bardzo dobrze.
                                                I nie żadne zło konieczne. Gdyby się okazało, że w moim ewentualnym przyszłym związku nie mógłbym mieć dzieci, to całkiem możliwe że chciałbym adopcji.
                                                I nie koszty materialne, tylko w sensie ogólnym, dlatego wymieniam poród.
                                                Punktem wyjścia do dyskusji było ustalanie ojcostwa. Ponieważ pojawiła się sugestia, że bycie rodzicem biologicznym nie jest dla ludzi tak ważne, napisałem, że jest bardzo ważne. I że to nie patrzenie 'wąsko jak koń' samolubnie, tylko taka jest ludzka natura. I taki jest kontekst mojego przykładu o adopcji, który nb. nadal spełnia swą funkcję i ilustruje to co trzeba.
                                                Zdawałaś się nie zgadzać z tym punktem widzenia i pisałaś mi o tabelkach w excelu, czarodziejach, a wreszcie ignorancji - uczciwie przejrzyj wątek i powiedz, kto 'dowala werbalnie'...
                                                • mojemail3 Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 16.12.13, 23:39
                                                  yoric napisał:

                                                  (...)" I że to nie patrzenie 'wąsko jak koń' samolubnie, tylko ta
                                                  > ka jest ludzka natura. I taki jest kontekst mojego przykładu o adopcji, który n
                                                  > b. nadal spełnia swą funkcję i ilustruje to co trzeba(...)"

                                                  Coś się tak uczepił tego konia, przecież do Urquharta pisałam,nie do Ciebie...
                                                  Niestety ten kontekst był dla mnie zupełnie nieczytelny, niezrozumienie intencji się zdarza.

                                                  > Zdawałaś się nie zgadzać z tym punktem widzenia i pisałaś mi o tabelkach w exce
                                                  > lu, czarodziejach, a wreszcie ignorancji - uczciwie przejrzyj wątek i powiedz,
                                                  > kto 'dowala werbalnie'...

                                                  No już nie rób z siebie ofiary...Kto mieczem wojuje, od miecza ginie...

                                                  Proponuję "Pax!Pax między chrześcijany"...
                                                  • yoric Re: związek i nie swoje genetycznie dziecko 16.12.13, 23:49
                                                    OK :)
                    • zawle Re: testy co sie zmieniło przez 6 lat 15.12.13, 13:51
                      yoric napisał: >
                      > Oczywiście, że rozumiesz. Nie da się tego nie rozumieć.W ogóle ja się chyba daję nabra
                      > ć na tanią prowokację i piszę takie oczywistości :)

                      Taniocha yoric, stać Cię na coś lepszego...;))))))
    • midnight_lightning Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 15.12.13, 03:30
      jako rezerwowy mizogin wyjaśniam swoje zdanie w tym temacie.

      Jeśli kobiety chcą się sypać tylko z tymi 15-20 % rzekomo najlepszymi facetami, to niech się z nimi sypią, nawet jeśli mają 50 lat więcej.
      Jednak niech się odczepią od tych normalnych facetów, nie złodziei, nie oszustów, nie kanciarzy. Niech zrozumieją, że kto z kim przestaje, taki samy się staje.
      Niech zrozumieją, że dla większości facetów same zamieniają się w suki tylko dla samców alfa i bogatych, co wcale nie jest dla reszty facetów nobilitacją. Wręcz przeciwnie.
      • potwor_z_piccadilly Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 15.12.13, 08:54
        midnight_lightning napisał:

        > Jeśli kobiety chcą się sypać tylko z tymi 15-20 % rzekomo najlepszymi facetami,
        > to niech się z nimi sypią, nawet jeśli mają 50 lat więcej.
        > Jednak niech się odczepią od tych normalnych facetów, nie złodziei, nie oszustó
        > w, nie kanciarzy.

        Owszem, sypnąć im się zdarzy, ale się nie odczepiają. Po sypnięciu/sypnięciach się, stają się idealnymi żonami. Wyprane, wyprasowane, posprzątane, kartofle obrane i ugotowane. Mężowie przy takich żonkach, czują się jakby na loterii wygrali. W dumę popadają nie znając prawdziwej przyczyny żonkowej uległości.
        A przyczyny ?
        - sumienie
        - strach że się wyda
        - budowanie kapitału na wypadek, że się wyda
        - po czasie uzmysłowienie sobie, że ten mąż to nie rozczochrana safanduła w kalesonach, a kochanek nie taki cudny jak wcześniej pod swoim balejażem go sobie malowała.
        www.youtube.com/watch?v=vNP-Yz50NDE

        Feministki jak te lwice walczą z męskim szowinizmem, a w wielu przypadkach ten mężczyzna to żaden szowinista, nie on połowicę do garów zagnał, to ona sama się zagnała.

        • kaiser.blade Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 15.12.13, 09:01
          Idealna żona według Ciebie to "wyprane, wyprasowane, posprzątane, kartofle obrane i ugotowane." Uległa ?

          Rany Boskie.
          • hello-kitty2 Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 15.12.13, 11:07
            kaiser.blade napisał:

            > Idealna żona według Ciebie to "wyprane, wyprasowane, posprzątane, kartofle obra
            > ne i ugotowane." Uległa ?
            >
            > Rany Boskie.

            No dawaj Kaizer. Wstaw swoj upragniony model zony :)
            • kaiser.blade Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 15.12.13, 11:38
              Ja lubie wspolprace. W seksie takze :)
              Pociaga mnie bliskosc, tworzenie intymnosci, przyjazna atmosfera.
              Takie odciecie sie od swiata - jestem z nia i reszta nie istnieje.
              Dla mnie idealna zona to nie tylko kochanka ale i przyjaciolka. Nie jest czescia mnie, ani przy mojej nodze. Jest razem ze mna. Tylko tyle i az tyle.
              • zyg_zyg_zyg Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 15.12.13, 12:11
                > Ja lubie wspolprace.

                Ale Potwór napisał, że sam też chodzi przy nodze swojej żony. Może tak rozumie współpracę?
                • potwor_z_piccadilly Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 15.12.13, 18:14
                  zyg_zyg_zyg napisała:

                  > > Ja lubie wspolprace.
                  >
                  > Ale Potwór napisał, że sam też chodzi przy nodze swojej żony.

                  Dokładnie.
                  Taka nasza męska rola. Mamy coś cennego, strzeżmy to coś. Świat nie jest nam taki przyjazny jak wielu naiwniakom się zdaje. Czyli krotko, zawarliśmy związek, to go kontynuujmy nauczeni uników przed zewsząd nacierającymi na nas niebezpieczeństwami.
                  Po co to ?
                  - Dla pięknego seksu, który jest gdy nic nie dzieli, bo głowa wolna od znaków zapytania, traum, żalów i wkurwów.
                  - Dla zbudowania tak silnego i stabilnego związku, że seks - choć silny, staje się tylko jego uzupełnieniem, a ciało narzędziem, co w konsekwencji likwiduje zazdrość, a bez zazdrości to dziać się wiele może i bywa że się dzieje. Oj dzieje się.
                  - Dla pogodnej SKM, czytaj starość kurwa, starość.
                  Żadnych nowości tu nie wypisuję.
                  Już jeden z naszych wieszczy narodowych do ślepych, głuchych pisał tak
                  literat.ug.edu.pl/fraszki/014.htm





              • marek.zak1 Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 15.12.13, 12:32
                Kaiserze, skoro u Ciebie tak nie jest, to rozumiem, że piszesz, jak sobie to wyobrażasz, tak? Reszta nie istnieje, przyjaciółka, idealna zona - to bajkowe słownictwo. A jak chcesz rozwiązać konflikty, które zdarzaja sie zawsze? Wspolnie? A jak to niemozliwe, i jedna osoba musi narzucic drugiej swoje zdanie, co wtedy?
                • zawle Re: DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFAND 15.12.13, 13:55
                  marek.zak1 napisał:

                  > Kaiserze, skoro u Ciebie tak nie jest, to rozumiem, że piszesz, jak sobie to wy
                  > obrażasz, tak? Reszta nie istnieje, przyjaciółka, idealna zona - to bajkowe sł
                  > ownictwo. A jak chcesz rozwiązać konflikty, które zdarzaja sie zawsze? Wspolni
                  > e? A jak to niemozliwe, i jedna osoba musi narzucic drugiej swoje zdanie, co wt
                  > edy?

                  Narzucić swoje zdanie? Podaj jakiś przykład....
Pełna wersja