wont
15.12.13, 14:38
Polecam ciekawy wywiad ze Zbigniewem Lew-Starowiczem we wczorajszych Wysokich Obcasach.
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,127763,15126021,Prof__Lew_Starowicz__seks_to_przyjemnosc_demokratyczna_.html#TRNajCzytSST
Ponieważ dostęp do artykułu jest limitowany przepisałem poniżej dwa fragmenty, które mnie trochę rozbawiły. Ja rozumiem, że profesor może nieco dostosować swój przekaz do medium, któremu przyszło mu udzielić wywiadu i zastosować trochę sofistycznych podwójnych standardów, ale bez przesady… Zresztą, czy to feministyczne jest żeby odpowiedzialność za sferę seksu w związku zrzucać wyłącznie na mężczyznę? Moim zdaniem, przeciwnie - to symptom przedmiotowego traktowania kobiety, jako bezwolnego pojemnika na męskie nasienie...
Pierwszy fragment:
„ZL-S: Tutaj mam niedobrą wiadomość dla kobiet. Problem narasta i to zaczyna niszczyć wiele związków, bo mężczyźni się uwarunkowują, upodobali sobie zachowania masturbacyjne, które są związane z oglądaniem fajnej pornografii. On sobie wejdzie do internetu i tam ma filmiki, kobiety, dzieje się. To staje się świętem, czasem dla siebie. To tylko jego przyjemność. A jeśli uprawia seks z partnerką, to musi też skoncentrować się na niej. Trzeba ją przygotować, zainteresować seksem, zadbać, żeby była podniecona, doszła do satysfakcji.
WO: Strasznie się trzeba narobić.
ZL-S: Okropny wysiłek. Więc mężczyźni wolą się masturbować. Kobiety młode, zdrowe, potrzebujące seksu i tygodniami nic. Często mam w gabinecie dramatyczne sytuacje.”
Drugi fragment:
„WO: Ale dla kobiet nie ma pastylki na popęd. A problem dotyczy jednej trzeciej populacji.
ZL-S: Te kobiety, w różnym wieku, przychodzą pogodzone: „Mogę żyć bez seksu” – mówią mi. A to jest dramat dla pary. Kolejny problem to atrakcyjność seksu. Jak kobieta ma odbyć kolejny rutynowy stosunek, to nic dziwnego, że woli pójść do galerii handlowej, obejrzeć serial, poczytać kolorowe magazyny. One przynajmniej zawierają nowe treści.”
Tak, profesorze, kolejny problem to atrakcyjność seksu. Jak mężczyzna ma odbyć kolejny rutynowy stosunek, to nic dziwnego, że woli pójść do agencji towarzyskiej lub obejrzeć pornografię. One przynajmniej zawierają nowe treści. :)
Bonusowo, wklejam też fragment dotyczący partnerstwa w małżeństwie profesora:
„ZL-S: W moim małżeństwie też jest ten model partnerski. Na przykład ja do kuchni nie wchodzę. Nie wiem, w której szafce są talerze. Ale pracuję od rana do 21. Cały dzień.
WO: A żona nie pracuje?
ZL-S: Teraz już nie. Ale jak była chirurgiem dziecięcym, czyli realizowała się zawodowo, to też był taki podział ról, co jest jej zakresem obowiązków, a co moim. Ona mówiła, żebym się do spraw domowych nie wtrącał, bo same nieszczęścia wtedy się działy. To była jej działka. Moją działką było zupełnie co innego.
WO: A co?
ZL-S: Organizowanie przyjęć. Albo wyjście do kina. Żona mówi mi: „Wybierz dobry film”.
WO: Dobra żona. Pan ma poczucie, że coś naprawdę zrobił, a pan tylko film wybrał.
ZL-S: No tak, ale ona nie znosi filmów akcji. Więc wybieram film, który jej się spodoba.”
Ludzki pan :) Przepraszam - partner.