managr
19.12.13, 09:48
Cześć. Czytam to forum od dawna, teraz zdecydowałam sie napisać. Jestem 14 lat po slubie, mam 35 lat, mąz tyle samo. Mamy dwoje dzieci. Ale od kilku lat według mnie cos nie gra w naszym małżeństwie. Zaczęło sie jak byłam w ciazy z młodszym dzieckiem. Nie miał ochoty na seks, nie był w stanie mimo moich starań podniecic sie. Więc zrezygnowalismy ze współzycia. Było mi bardzo przykro, tym bardziej, ze juz po urodzeniu dziecka w lużnej rozmowie, w formie niby zartu powiedział, ze w czasie mojej ciazy ciagle ogladał gołe panienki, a potem robił sobie sam dobrze. Zabolało mnie to mocno. Od tamtej pory seks niby byl, ale moim zdaniem bardziej mechaniczny z jego strony, mniej namiętny. I ciągle były kłótnie z tego powodu. Potem godzilismy sie, a potem znowu kłótnie i tak przez kilka lat. Obecnie jest praktycznie tak samo. Ma małą ochote na seks, sam niczego nie zaczyna, a ja mam dość poniżania sie. Nie przytula mnie, nie jest zbyt czuły. Więc jak zwróce mu na to uwage, pokłócimy sie to potem przez kilka dni stara sie byc czuły i miły. Ale na krótko, czasem w miłej atmosferze wyrwie mu sie coś, na co on nie zwróci uwagi, ale mnie to zaboli( podam przykład: siedzimy, ogladamy film i ja go pocałowałam, a on ze przecież ogladamy, wiec żebym sie zdecydowała co chce i że mamy przecież oglądac). Jest wiele takich przykrych sytuacji. Przez to wszystko, co sie nagromadziło przez lata całkowicie przestałam w siebie wierzyć. Czuje się jak nieatrakcyjną, starą babą, którą juz nic w zyciu nie spotka. A mam taki apetyt na seks, mamy duże dzieci, mamy warunki , zeby w spokoju cieszyc sie soba. Nie wiem co mam robić, kłótnie i rozmowa starczają na pare dni, a potem znowu to samo. Więc już spasowałam. Jak patrzę na małzeństwo sowjej siostry, tez z kilkuletnim stażem i na to jak mój szwagier ja traktuje to az mi sie płakac chce. Mnie maz nie zaczepia, nie podszczypuje, nie komplementuje( no chyba , że sie upomne o komplement, to powie, ze no przeciez wiesz, ze zawsze dobrze wygladasz). Mam dość. Dodam, ze nie jestem zaniedbana kobietą, męzczyżni sie ogladają za mna, ale mój maz nie. Często pisza tu męzczyżni i narzekaja, ze zona nie chce tego czy tamtegozrobić. Ja lubię i laseczke mu zrobic i każdy rodzaj seksu. Naprawde lubie wszystko i jestem otwarta, ale mój maz nie jest zaintersowany. Choć twierdzi, ze jestem super i zawsze go podniecam, ale jest zmęczony i dlatego tak jest. Ale namiętności i poządania nie da sie udawac, albo jest albo go nie ma. Dodam jeszcze, ze poza tym jest dobrym ojcem i do innych sfer zycia nie mam zadnych zastrzeżeń. mam prośbę, żeby moze wypowiedzieli sie panowie, jak to widza od swojej strony, z meskiego punktu widzenia. Może to ze mna coś jest nie tak, a nie z moim mezem. poprosze równiez o jakies rady kobiet, które mają to samo ze swoimi męzami. Dodam, że nie chce sie rozwodzić, ani szukac zaintersowania u kogos innego.
Pozdrawiam