Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic.

19.12.13, 09:48
Cześć. Czytam to forum od dawna, teraz zdecydowałam sie napisać. Jestem 14 lat po slubie, mam 35 lat, mąz tyle samo. Mamy dwoje dzieci. Ale od kilku lat według mnie cos nie gra w naszym małżeństwie. Zaczęło sie jak byłam w ciazy z młodszym dzieckiem. Nie miał ochoty na seks, nie był w stanie mimo moich starań podniecic sie. Więc zrezygnowalismy ze współzycia. Było mi bardzo przykro, tym bardziej, ze juz po urodzeniu dziecka w lużnej rozmowie, w formie niby zartu powiedział, ze w czasie mojej ciazy ciagle ogladał gołe panienki, a potem robił sobie sam dobrze. Zabolało mnie to mocno. Od tamtej pory seks niby byl, ale moim zdaniem bardziej mechaniczny z jego strony, mniej namiętny. I ciągle były kłótnie z tego powodu. Potem godzilismy sie, a potem znowu kłótnie i tak przez kilka lat. Obecnie jest praktycznie tak samo. Ma małą ochote na seks, sam niczego nie zaczyna, a ja mam dość poniżania sie. Nie przytula mnie, nie jest zbyt czuły. Więc jak zwróce mu na to uwage, pokłócimy sie to potem przez kilka dni stara sie byc czuły i miły. Ale na krótko, czasem w miłej atmosferze wyrwie mu sie coś, na co on nie zwróci uwagi, ale mnie to zaboli( podam przykład: siedzimy, ogladamy film i ja go pocałowałam, a on ze przecież ogladamy, wiec żebym sie zdecydowała co chce i że mamy przecież oglądac). Jest wiele takich przykrych sytuacji. Przez to wszystko, co sie nagromadziło przez lata całkowicie przestałam w siebie wierzyć. Czuje się jak nieatrakcyjną, starą babą, którą juz nic w zyciu nie spotka. A mam taki apetyt na seks, mamy duże dzieci, mamy warunki , zeby w spokoju cieszyc sie soba. Nie wiem co mam robić, kłótnie i rozmowa starczają na pare dni, a potem znowu to samo. Więc już spasowałam. Jak patrzę na małzeństwo sowjej siostry, tez z kilkuletnim stażem i na to jak mój szwagier ja traktuje to az mi sie płakac chce. Mnie maz nie zaczepia, nie podszczypuje, nie komplementuje( no chyba , że sie upomne o komplement, to powie, ze no przeciez wiesz, ze zawsze dobrze wygladasz). Mam dość. Dodam, ze nie jestem zaniedbana kobietą, męzczyżni sie ogladają za mna, ale mój maz nie. Często pisza tu męzczyżni i narzekaja, ze zona nie chce tego czy tamtegozrobić. Ja lubię i laseczke mu zrobic i każdy rodzaj seksu. Naprawde lubie wszystko i jestem otwarta, ale mój maz nie jest zaintersowany. Choć twierdzi, ze jestem super i zawsze go podniecam, ale jest zmęczony i dlatego tak jest. Ale namiętności i poządania nie da sie udawac, albo jest albo go nie ma. Dodam jeszcze, ze poza tym jest dobrym ojcem i do innych sfer zycia nie mam zadnych zastrzeżeń. mam prośbę, żeby moze wypowiedzieli sie panowie, jak to widza od swojej strony, z meskiego punktu widzenia. Może to ze mna coś jest nie tak, a nie z moim mezem. poprosze równiez o jakies rady kobiet, które mają to samo ze swoimi męzami. Dodam, że nie chce sie rozwodzić, ani szukac zaintersowania u kogos innego.
Pozdrawiam
    • mojemail3 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 19.12.13, 10:22
      managr napisał(a):

      (...)"Ma małą ochote na seks, sam niczego nie zaczyna, a ja mam dość poniżania sie. Nie przytula mnie, nie jest zbyt czuły. Więc jak zwróce mu na to uwage, pokłócimy sie to potem przez kilka dni stara sie byc czuły i miły (...)"

      Nie zwracaj mu uwagi, nie wymuszaj czułości. Wytrzymaj, bądz nawet lekko obcesowa, powiedz mu czasem,że masz go dość i że go nienawidzisz...
      Zbyt dostępna jesteś i na każde zawołanie, to co to za atrakcja.
      Wytwórz jakiś dystans,żeby nie był taki Ciebie pewny.
      Nic nowego, po tylu latach, przyzwoity partner to jeszcze stara się drugiej strony nie ranić tzw. szczerą prawdą.
      • managr Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 19.12.13, 10:27
        Masz racje, wiem, ze powinnam tak robić. Posłucham sie Twoich rad, bo rzeczywiscie zbyt dostepna osoba przestaje byc atrakcyjna. Poza tym niech on sie pomartwi co sie stalo, ze ja nie bede chciała.
        Ale wiesz co jest wiele par, które po wielu latach małżeństwa nadal łączy super seks i namiętność. Więc to chyba regułą nie jest.
        • mojemail3 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 19.12.13, 10:36
          managr napisał(a):

          > Masz racje, wiem, ze powinnam tak robić. Posłucham sie Twoich rad, bo rzeczywis
          > cie zbyt dostepna osoba przestaje byc atrakcyjna. Poza tym niech on sie pomartw
          > i co sie stalo, ze ja nie bede chciała.
          > Ale wiesz co jest wiele par, które po wielu latach małżeństwa nadal łączy supe
          > r seks i namiętność. Więc to chyba regułą nie jest.

          Ale też wiele jest par, gdzie seksu nie ma...Samo się nic nie zrobi i z pustego Salomon nie naleje... Ja mam podobny problem, stabilizacja ze stagnacją, ale bez niechęci wzajemnej i te metody się sprawdzają. Tylko nie bądz wredna i zrzędliwa,a bardziej obcesowa i zaczepna, bez narzucania się.
          • managr Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 19.12.13, 10:45
            A jestem chyba bardziej zrzędliwa i wredna:)
            Własnie o to mi chodziło, o opinie osób którzy spojrza na cała sprawe z boku, chłodnym okiem bez emocji. Bo mną rządzą emocje i inaczej do tego podchodzę. Ale mimo wszystko jest mi przykro, wolałabym zeby było inaczej. Wiem, ze wiele osób boryka sie z podobnym problemem. Wiem, że ludzie maja gorsze problemy. Tak sobie to tłumaczę, ze to tylko seks, a ze mam zdrowe dzieci, zdrowa rodzinę i to powinno byc najwazniejsze. No i jest najwazniejsze, ale przychodzi wieczór i człowiek ma ochote na poprzytulanie sie, ciepłe słowo, czy jakiekolwiek zainteresowanie od partnera. A tu nic, cisza. Zastanawiam sie, czy mój maz nie ma potrzeb, czy inaczej je zaspokaja. Bo może sie i 2-3 tygonie nie kochac i nie chodzi znerwicowany. Nie ma kochanki napewno bo razem pracujemy, natomiast czy nie czatuje z kims to nie wiem. Sypiac z inna nie sypia napewno.
            • marek.zak1 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 19.12.13, 11:13
              Skoro żaden facet (36 lat stażu) nie pisze, bede pierwszy. Przyczyny braku seksu u faceta moga byc nastepujące:
              - zdrowie,
              - timing. Niektórzy ludzie wieczorem nie maja na nic siły.
              - warunki, czyli dzieci obok, sasiad stuka,
              - charakter - niektórzy ludzie tak maja, że jak mają to ich nie kręci, a więc
              - (niestety) chęć zmiany na inny model,
              - intensywna masturbacja. Nieintensywna raczej wzmaga apetyt,
              - rutyna/brak wyobraźni,
              - traktowanie seksu jako obowiązku zaspokojenia wymagajacej kobiety. Tam gdzie obowiązek, przyjemność znika, jak jest jeszcze presja, to już mogiła,
              - zmiana wyglądu partnerki - tu jak piszesz nie ma powodu.

              Przepytaj go punkt po punkcie a odpowiedzi sam Ci udzieli.
              • managr Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 19.12.13, 11:20
                "- traktowanie seksu jako obowiązku zaspokojenia wymagajacej kobiety. Tam gdzie obowiązek, przyjemność znika, jak jest jeszcze presja, to już mogiła,"

                wydaje mi sie, ze to bedzie ten punkt:)Może jest pod presją, sama nie wiem. Napewno dam sobie na wstrzymanie i odpuszczę. Zobaczę co bedzie dalej. Zmęczenie też napewno, ale przeciez wszyscy pracujemy, to w takim wypadku nikomu by sie nie chciało:). Dzieci nie, bo maja swoje pokoje i wieczorem dawno spia. Moze chec zmiany na inny model, kto to wie. Mój maz nie lubi rozmawiacwięc sam więc nie udzieli mi odpowiedzi na pytania. Myslę, ze u nas problemy sie biora tez z tego , ze on nie potrafii rozmawiać, poprostu powiedziłą, ze nie bedzie i już.
                • hello-kitty2 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 19.12.13, 19:33
                  managr napisał(a):

                  Mój maz nie lubi rozmawiacwięc sam więc nie
                  > udzieli mi odpowiedzi na pytania. Myslę, ze u nas problemy sie biora tez z tego
                  > , ze on nie potrafii rozmawiać, poprostu powiedziłą, ze nie bedzie i już.

                  A na inne tematy rozmawia chetnie czy tez nie? Malomowny? Pytam, bo moze w ogole taki powsciagliwy typ, niewiele mu potrzeba, latwo sie nie jara. Seks to tez rodzaj jakies ekpresji. Moze nieekspresyjny taki, slabo sie w ogole czymkolwiek podnieca. Mozliwe to?
    • bcde Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 19.12.13, 21:40
      >Od tamtej pory seks niby byl, ale moim zdaniem bardziej mechaniczny z jego strony, mniej namiętny. I ciągle były kłótnie z
      > tego powodu.

      I tymi kłótniami chciałaś wzmóc jego namiętność?

      >Ale na krótko, czasem w miłej atmosferze wyrwie mu sie coś, na
      > co on nie zwróci uwagi, ale mnie to zaboli( podam przykład: siedzimy, ogladamy
      > film i ja go pocałowałam, a on ze przecież ogladamy, wiec żebym sie zdecydował
      > a co chce i że mamy przecież oglądac).

      Jeśli to nie był jego żart, to jest palantem.

      Według mnie, to trochę za dużo kłótni między wami. Przestań się kłócić, bo na siłę i tak go zmienisz.Trudno, żeby cię podszczypywał, zaczepiał i komplementował chwilę po tym jak się na niego darłaś.
      Wygląda mi na to, że już męża nie kręcisz, skoro jesteś gotowa robić wszystko, a on z tego nie korzysta. Jeśli jego postawa nie jest wynikiem twojej agresji, to jest to stadium nieuleczalne.
      • zawle Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 19.12.13, 22:00
        Zrób wywiad z listy, a jeśli nie będzie z Tobą gadać, to znaczy że nie chce cię ranić. Nie zachęcaj, nie marudź, udawaj niedostępną.

        Kocham Was za porady:))))
        • mojemail3 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 19.12.13, 23:40
          zawle napisała:

          > Zrób wywiad z listy, a jeśli nie będzie z Tobą gadać, to znaczy że nie chce cię
          > ranić. Nie zachęcaj, nie marudź, udawaj niedostępną.
          >
          > Kocham Was za porady:))))

          Działanie poprawia nastrój,cokolwiek by z niego wyniknęło( czasem nic;-)
          A czasem coś wyniknąć może w w odległej perspektywie czasowej...
    • managr Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 20.12.13, 11:04
      Dziekuje za Wasze podpowiedzi. Niestety obawiam się, że coś sie z jego strony wypaliło. Od dwóch dni zaczełam go olewac. I dzis mi zaproponował wspólne obejrzenie filmu:), ale boje się, ze to nie na długo ta zmiana. Być moze ja za dużo oczekuje, moze po tylu latach małżeństwa to normalne, że juz nie ma takiej namiętności i pożadania. W związku z nadchodzącymi Świętami, chciałabym wszystki złożyc serdeczne życzenia,zdrowia szczęścia i duuuuuuuuuuuuzo seksu na codzień:)

      Pozdrawiam
      • kucurek Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 20.12.13, 21:21
        etam, seks jest przereklamowany, ciągłe gadanie o nim przez Ciebie na niego działa odwrotnie - nie chce mu się
      • xciekawax Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 02.01.14, 19:03
        On chce film razem ogladac - ty mowisz ze dzieki, ale moze innym razem i idziesz do kina. Najlepiej z kolezanka, ale sama tez czemu nie. I wychodzisz - bez tlumaczenia sie. Niezapraszajac go.
        I tym sposobem facet zacznie cos tam kumac.
    • zuzi.1 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 02.01.14, 19:44
      Dokładnie, autorko takie kobiety jak Ty, które naturalnie lubią seks i nie trzeba ich do niego namawiac są na wagę złota, gdy mąż się nie zmieni, odstaw go od łoża załkowicie, zajmij się sobą i dziecmi i szukaj nowego partnera, bo na tego to szkoda życia i radosci z seksu !!!!
      • managr Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 03.01.14, 09:12
        Macie rację, wszyscy, ale mając dwoje dzieci to nie takie proste. Ojcem jest dobrym, dzieciaki go uwielbiają. W sumie ja tez nie chce byc pomijana, tez chce coś od zycia. Jestem jeszcze za młoda na takie zycie. Staram się go olewać, nie mówię nic o seksie, nic nie robię w tym kierunku. Kłocimy sie ciągle, ja chodze poddenerwowana, więc wystarczy mała zaczepka a ja wybucham. Nie wiem jak to dalej bedzie. Narazie o rozstaniu nie myslę, chyba, że nic sie zupełnie nie zmieni. Zastosuję sie to Waszych rad i zobaczymy. Ludzie jakoś tak sie kiepsko dobieraja, że jak ona chce to on nie chce a jak on chce to ona nie chce:) Tak to bywa.
        Szczęcia i pomyslności w Nowych Roku, żebyśmy wszyscy mieli tyle miłości i seksu, ile zapragniemy:)

        Pozdrawiam
        • zuzi.1 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 03.01.14, 09:45
          może Twój problem to to, że jesteś zbyt dostępna i łatwa jeśli chodzi o seks, może warto byc niedostępną, szanowac się, wymagac, flirtowac z innymi panami w obecnosci męża, byc b. erotyczną i atrakcyjną kobietą, gdy coś dostajemy za darmo i bez wysiłku, zazwyczaj tak bywa, że tego nie doceniamy i nie szanujemy, a gdy nad czymś musimy trudzic się w pocie czoła, wówczas mamy do tego odpowiedni stosunek, może jestes zbyt miła i dobra ? ;) uświadom męzowi, że za chwilę może nie byc Twoim jedynym partnerem do seksu lub żadnym partnerem dla Ciebie...nie godź się na bylejakosc i jego porno zamiast wspólnego seksu...a w razie czego, gdy mąż dalej będzie robił to co robi, zachowaj się jak typowy facet, bądź po prostu egoistką i zadbaj o siebie, nie oglądając się na niego ;) nie chce seksu, trudno jego problem, a Ty korzystaj z życia pełnymi garściami ;)
          • managr Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 03.01.14, 10:15
            Bardzo pieknie napisałas:) Myślę, że masz rację z ta łatwościa i dostepnościa. Ale uważałam, ze skoro jestesmy małżeństwem to nie musze czekac na krok ze strony mężczyzny bo to mój maz. Mogę zaczynać sama, tym bardziej, że mam ochote i lubię to robić. Mnie się jednak wydaje, że ja go nie pociagam, że ogólnie mówiąć brzydko ma mnie" w dupie". Przeczekam jeszcze troszkę, bede niedostepna, oleje go i zobaczymy. Jesli to nie przyniesie efektu to nie ma dla nas przyszłości, poniewaz ja nie bede się kisiła w takim zwiazku, ja potrzebuje czułości, seksu, akceptacji. Jego olewcze podejście do mojej osoby i tak wpedziło mnie w kompleksy. On czasem palnie coś bez zastanowienia i nie zdaje sobie spray z tego, że mnie tym zranił. On pewnie za chwile juz nie pamięta co powiedział, a we mnie siedzi to potem długo. Podam ci sytuację z przed kilku dni. Siedzimy w większym gronie i żartujemy sobie, bo znajomy zauwazył u swojej żony włosek przy ustach i smiał sie , że rosną jej wasy, a ja pytam w żartach męza, czy mnie nic nie rośnie, a on na to" a co ja się przyglądam, nie wiem". To niby nic takiego, ale mnie zabolało, bo oznacza, że wogóle na mnie nie patrzy, że go to nie interesuje.
            • jarrro68 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 03.01.14, 11:20
              Mam podobny problem, tylko jestem mężczyzną, a po ślubie już20 lat minęło. To ja jestem ten napalony, a ona ta "zimna". Nie zostawię żony z tego powodu, chyba że się zakocham... Ale w to nie wierzę. Nie dane mi było przeżyć seksualnych uniesień rodem z filmów , jakiegoś łóżkowego odjazdu. Owszem, marzę o tym, ale jak to nie przyjdzie, nie będę rozpaczał.Te kobitki tu dobrze Tobie radzą, żebyś była niedostępna i egoistyczna i flirtowała z innymi. Może to obudzi Twego facia. Ile bym dał za to, żeby moja kobieta zainicjowała sytuację intymną, erotyczną, seksualną....
              • managr Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 03.01.14, 11:48
                Jarrro a ile ja bym dała, żeby mój facet się na mnie rzucił z pozadaniem:) Narazie pozostało mi czytanie ksiazek zboczonych:), polecam super lektura. I czekanie co dalej. Ja jestem 14 lat po slubie. Wierz mi, ze mnie tez nie było dane przezyc takich uniesień, bo nawet jak ja jestem napalona a on nie bardzo to nie moge sie skupić na seksie i fajnie nie jest. Ale mam nadzieję, że uda nam sie kolego jeszcze w zyciu przezyc taki prawdziwy, namiętny seks, wierzę, ze takie rzeczy istnieją nie tylko w filmach czy ksiażkach:). Trzymam kciuki za to, żeby twoja żona i mój mąz sie obudzili i dali nam to czego potrzebujemy.

                Pozdrawiam
                • bcde Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 03.01.14, 12:20
                  >Trzymam kciuki za to, żeby twoja żona i mój mąz sie obudzili i dali nam to czego potrzebujemy.
                  >

                  A ja trzymam kciuki, żebyście to wy się obudzili, bo niemal pewne jest, że wasi partnerzy się nie obudzą.
                  • jarrro68 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 03.01.14, 16:34
                    "A ja trzymam kciuki, żebyście to wy się obudzili, bo niemal pewne jest, że wasi partnerzy się nie obudzą."
                    To jest prawda, ty ze swym mężem nic nie przeżyjesz, tak jak i ja ze swą żoną. Po prostu ludzie mają różne zapotrzebowanie na seks. Mnie moja małżonka zrobiła tak jak w tym kawale:
                    Młoda para wchodzi do kościoła, co by zawrzeć związek małżeński. Oboje bardzo szeroko uśmiechnięci, rozradowani. Świadek pyta się pana młodego, z czego się cieszy. "Chłopie, będę miał najpiękniejszą żonę na świecie!" . Potem świadek pyta się , z czego cieszy się panna młoda . A ona na to: "Dziś ostatni raz zrobiłam mu loda".
                    • marek.zak1 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 03.01.14, 16:52
                      Czyli starała sie (lód itp.) a po ślubie przestała się starać?
                      • jesod A po ślubie 03.01.14, 19:46
                        marek.zak1 napisał:
                        > Czyli starała sie (lód itp.) a po ślubie przestała się starać?

                        Dziwne anomalie pogodowe, najpierw był lód itp. a potem przyszła zima...
                        • marek.zak1 Re: A po ślubie 04.01.14, 09:33
                          Przeważnie zaczyna się od gorąca, a potem jest coraz chłodniej. Na końcu panuje przejmujący chłód, czego dowodów tu na forum jest wiele.
                          • jesod Re: A po ślubie 04.01.14, 23:54
                            marek.zak1 napisał:
                            > Przeważnie zaczyna się od gorąca, a potem jest coraz chłodniej. Na końcu panuje
                            > przejmujący chłód, czego dowodów tu na forum jest wiele.

                            Na tym forum nie ma żadnych dowodów, ponieważ nie ma żadnych dowodów, że są to dowody.
                            Wszystko podlega ciągłym przemianom, więc... właśnie z tego powodu trudno przez całe życie oczekiwać fajerwerków w dupie.
                            Wzajemne relacje też podlegają ciągłym przemianom i warto to zrozumieć zanim włączy się w sobie wychładzanie. Ważna jest więź, a seks może być spokojny, ciepły i również przez to satysfakcjonujący.
                            • maryen79 Re: A po ślubie 05.01.14, 00:03
                              jesod napisała:

                              Ważna jest więź, a seks może być spokojny, ciepły i również przez to satysfakcjonujący

                              Więź to może być z mamą, dziadkiem i psem. A spokojny i ciepły poranny strumień moczu. :D
                              • jesod Re: A po ślubie 05.01.14, 00:26
                                maryen79 napisał(a):
                                > Więź to może być z mamą, dziadkiem i psem. A spokojny i ciepły poranny strumień
                                > moczu. :D

                                Jesteś pewny(a), że piszesz o małżeństwie z dłuuugim.... stażem?
                                • maryen79 Re: A po ślubie 05.01.14, 00:32
                                  jesod napisała:

                                  > maryen79 napisał(a):
                                  > > Więź to może być z mamą, dziadkiem i psem. A spokojny i ciepły poranny st
                                  > rumień
                                  > > moczu. :D
                                  >
                                  > Jesteś pewny(a), że piszesz o małżeństwie z dłuuugim.... stażem?

                                  Żarcik taki to był :)
                                  • jesod Re: A po ślubie 05.01.14, 00:40
                                    maryen79 napisał(a):
                                    > Żarcik taki to był :)

                                    Żar w kontekście gorąca, o którym pisał Marek?
                                    A w takim razie, co to jest to "cik", stanowiące więź z "żar"...? :)
            • zuzi.1 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 03.01.14, 17:28
              managr z tego co napisałaś wynika, że masz bardzo niskie poczucie własnej wartosci, a Twój maż ma widocznie inne wazniejsze potrzeby niż seks i bliskosc z własną żoną, nie łudziłabym się, że się zmieni...umów się z jarro, rocznikowo chyba by grało-jesli to jego rocznik i "potrzebowo" chyba też ;-)

              co masz do stracenia??? a dla dzieci nie warto trwac w atrapie małżeństwa
    • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 03.01.14, 20:00
      Niezłe swaty ;) Ale swoją drogą, nie wierzę w obudzenie "trupa" - jeśli facet już nie patrzy na babkę, czy jej "włos wyrósł" itp. lub odwrotnie, kobieta nie traktuje mężczyzny jak obiekt seksualny, tylko jak towarzysza, przyjaciela, mebel etc., to nie łudziłabym się na wielkie zmiany a raczej zaczęłabym przygotowania do pogrzebu takiego związku (znam te klimaty beznadziei), to już nie małżeństwo, a jakaś atrapa, jak ktoś trafnie napisał. Wiele osób tak żyje jednak, bo kredyty, dzieci, stabilizacja, spokój... martwy spokój. :/ To jest skazanie własnej seksualności na wymarcie.
      • jarrro68 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 03.01.14, 21:54
        "To jest skazanie własnej seksualności na wymarcie."
        Łał, jeszcze jest autoerotyzm. Zazdroszczę kobietom tych piętrowych orgazmów sięgających nieba, facio ma przegrane, wiotczeje mu i trza czekać, a kobita może dużo więcej. Poza tym nie bądźmy tak pesymistyczni, nie znamy dnia ani godziny, cuda się zdarzają, ja w nie wierzę.
        A co do komentarza mego wcześniejszego dowcipu, to tak jest w życiu. Przed ślubem gramy swe określone role, potem zrzucamy maski i jesteśmy sobą. Kobieta na przykład wiele zrobi, by nie wierzyć w to , że poślubia alkoholika. Mnie wydawało się, że dość gorącą babkę sobie biorę. Być może ona , czyli moja żona przestała mnie kochać, bo mnie nie pożąda, ale co to jest miłość? Cieszę się z małych rzeczy, czyli jak pupcię swą piękną raz w tygodniu mi pokaże obcesowo i niechętnie, co mam robić? Cieszyć się tylko pozostaje, bo zawsze może być gorzej
        • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 03.01.14, 22:04
          Pewnie, że jest jeszcze autoerotyzm, ale nie każdy/-a z niego skorzysta, ponieważ nie lubi, nie akceptuje itd. Miałam na myśli przypadki osób, które znajdują przyjemność tylko w byciu blisko z kimś drugim, to chyba oczywiste, że wszyscy nie jesteśmy tacy sami? Co do masek, to rzecz jasna jak słońce, zakładamy je i stopniowo spadają. Co to jest miłość, nie wie nikt, jednemu po latach wystarczy widok ładnego fragmentu ciała, ale faktem jest również, że niektórzy nie uznają związku bez namiętności,więdną w nim i odchodzą, to są powszechne zdarzenia, tak samo powszechne, jak trwanie w beznamiętnym związku. Życie :)
        • marek.zak1 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 03.01.14, 22:29
          Skoro przestała Cie kochac i pożądać, to co Ty obok niej robisz? Sprzątasz?
          • zuzi.1 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 03.01.14, 23:13
            Jeżeli żona jest wystarczająco atrakcyjną kobietą to facet też może długo zaciskac zęby i cieszyc się z tej pupci raz w tygodniu ;), takie jest życie, a faceci to wzrokowcy, więc mimo przeciwnosci cieszą swe oczy obrazem pięknej i atrakcyjnej małzonki i liczą na to, że jednak coś im skapnie z jej wymuszonej łaskawosci raz na jakiś czas ;-) a odnośnie masek to oczywiscie prawda plus zarówno kobiety jak i mężczyzni posiadają ogromne umiejętnosci idealizacji partnera, szczególnie w pierwszych kilku latach relacji, co zaciemnia im widzenie realnych cech partnera. Stąd może to: wydawało mi się, ze wziąłem sobie gorącą babkę za żonę ;)
            • jarrro68 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 03.01.14, 23:28
              Zuzia i Maryen mają świętą rację, za wasze zdrowie i szczęście jutro wypiję piwko stylu IPA. I będę myślał ze zdziwieniem, że jednak są mądre kobiety na świecie, tylko dlaczego ja ich nie spotykam?
              I nie zgodzę się z tezą postawioną gdzieś wyżej, jakoby mężczyźni zawsze woleli te młodsze. Jako wzrokowiec często widzę atrakcyjne kobiety starsze ode mnie i są one dla mnie nadal pociągające.
              Jednak z wiekiem siłą rzeczy mądrzejemy, a głupota po części jest domeną młodości.
              W małżeństwie nie tylko jest seks ważny, ważne jest też przyzwyczajenie. Jak się mówi, lepszy wróg oswojony niż obcy. Ponowne docieranie się jest niewątpliwie frustrujące. A tak wiemy , na czym stoimy.
              A z tym autoerotyzmem to się zgadzam, nie ma nic bardziej mistycznego , jak zespolenie ciał różnej płci wypełnione miłością.
              Pozdrawiam wszystkich i się raczej żegnam, bo nie lubię nadmiernego gadulstwa, a tu powoli bijemy pianę.
              Wracając do meritum, dlaczego mamy nie cierpieć? Managr nie może zostawić rodziny tylko dlatego , że chłopa ma zimnego. Z drugiej strony powinna szczerze z nim porozmawiać i postawić sprawy na ostrzu noża. Po co chłop brał żonę, skoro go baby nie kręcą?
              Własna ręka dla niego lepsza widocznie.... Biedaki....
              • zuzi.1 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 03.01.14, 23:55
                męża managr baby kręcą, tylko te z rozkładówek playboya i z filmów porno, facet idzie po najmniejszej linii oporu, a żona po dwójce dzieci i kilkunastu latach malżeństwa nie jest już dla niego tak atrakcyjna jak te panie powyżej ;) a że za bardzo przemęczac się nie lubi to woli jolę rączkowską i komputer zamiast zony ;-) pisał o tym problemie ostatnio nawet chyba Starowicz, takie podłe czasy... ;-)
                • gomory Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 11:53
                  > facet idzie po najmniejszej linii oporu

                  Linia jest stała, nie może być więc ani najmniejsza, ani największa. To opór może być mniejszy bądź większy. Więc się mylisz. Może nawet w całej rozciągłości ;).
                  Znamy tylko wersję kobiety nie jej męża. Więc lepiej chyba skupiać się na niej, niż na jej partnerze. Bo jego obraz widzimy w zwierciadle krzywym, zaparowanym i potraktowanym młotkiem jej frustracji. Gość może i zawodowo wali konia, ale może też cierpieć np. w relacji z infantylnym dorosłym dzieckiem, albo dawać sobie radę przy pomocy sąsiadki, czy też battleneta.
                  Jak się dobrze przyjrzeć związkom to zauważyć można często jak ludzie nawet w nieszczęściu są kompletni. Ona bezradna i potrzebująca opieki i on niepewny siebie, chętnie wchodzący w rolę opiekuna. Tacy mogli być 14 lat temu. Dzisiaj ta formuła już nie zadziała. A na pewno nie w łóżku.
                  Mnie ciekawi np. czy mąż miał wiele partnerek wcześniej? Bo managr z racji wieku nie bardzo mogła chyba przed mężem, jakoś szczególnie intensywnie krzewić intymnych relacji.
                  Wspominała, że wokół niej tyle wspaniałych związków w których aż tętni erotyczne życie. Hm... serio? Czy ja żyję na innej planecie? Ja z kolei widzę przeważnie takie, w których na przestrzeni lat ars amandi zlatuje na pobocze codzienności. Innych w zasadzie nie ma.
                  Tylko w krótkotrwałych układach, seryjnie monogamicznych, u ludzi rozszerzających swoje łóżkowe karesy o osoby trzecie podstawą jest seks. Czasem jedna ze stron skutecznie egzekwuje swoje prawa do poślubnych doznań i to daje pozory codziennej upojnej atmosfery ars amandi. Ale to tylko fasada mająca budzić zachwyt, a podwórze ma nikogo nie obchodzić.
                  Na logikę, to w równorzędnych relacjach partnerskich organizacja randkowania powinna występować naprzemiennie, czyż nie? Nawet umówić się na to dość łatwo. Zwłaszcza jeśli nagrodą miałyby być niesamowite doznania zmysłowe. Pytanie tylko czy taką nagrodę faktycznie można otrzymać?
                  Skądinąd rozbawiło mnie porównanie wyciskające łzy z oczy: związek siostry z KILKULETNIM stażem vs. półtoradekadowe małżeństwo. LOL.
                  Można się chodzić całować do parku, macać tam na ławce i popędzić do łazienki w McDonaldzie by szybko spełnić pożądanie. Ale to raczej nie zdarza się w małżeństwach z wieloletnim stażem. Musiałyby się baaaaaardzo specyficzne dwie osobowości spotkać by nie wdeptać pożądania w domowe bambosze.
                  • zuzi.1 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 05.01.14, 00:37
                    Gomory, nie bądź taki precyzyjny z tą linią oporu ;) a gdy czytam cos takiego co napisała managr:

                    "ile ja bym dała, żeby mój facet się na mnie rzucił z pozadaniem:) Narazie pozostało mi czytanie ksiazek zboczonych:)",

                    to zastanawiam się jak bardzo ta dziewczyna musi byc przez męża zaniedbana seksualnie, żeby to pisac... Może powinna się na niego rzucac i zmuszac do seksu, i ona chyba to po częsci już robi, tylko on dalej niewzruszony, nie w humorze do igraszek... ;(
              • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 10:48
                A propos zespolenia ciał i mistycyzmu, super pisał o tym G. Bataille, o transgresji dusz poprzez ciało, kiedyś pisałam o tym pracę. :) Piękne tematy. Dlatego też, w kontekście przeżyć własnych oraz teoretycznych, o których można przeczytać u wielu autorów, autoerotyzm uważam za jakąś przewrotność natury ludzkiej, mocno przeciwną człowieczeństwu i temu, co w nim "najwyższe", ja bym to nazwała autoagresją seksualną ;) - bez względu, jak bardzo chwalą walory autoerotyzmu niektórzy specjaliści. Oczywiście, nie każdy zrozumie moją niechęć do tegoż zjawiska, ale - aby zrozumieć to, trzeba przeżyć prawdziwy mistycyzm i mieć swoiste poczucie estetyki; sprawa indywidualnych poglądów, doświadczeń, lektur i czego jeszcze, sama nie wiem. :) Cierpieć, rozwijać wyobraźnię, wspominać, czekać. To jest bliższe człowiekowi, niż zwierzęca, łatwa, szybka ulga samozaspokojenia. ;)
                • hello-kitty2 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 11:13
                  maryen79 napisał(a):

                  > A propos zespolenia ciał i mistycyzmu, super pisał o tym G. Bataille, o transgr
                  > esji dusz poprzez ciało, kiedyś pisałam o tym pracę. :) Piękne tematy. Dlatego
                  > też, w kontekście przeżyć własnych oraz teoretycznych, o których można przeczyt
                  > ać u wielu autorów, autoerotyzm uważam za jakąś przewrotność natury ludzkiej, m
                  > ocno przeciwną człowieczeństwu i temu, co w nim "najwyższe", ja bym to nazwała
                  > autoagresją seksualną ;) - bez względu, jak bardzo chwalą walory autoerotyzmu n
                  > iektórzy specjaliści. Oczywiście, nie każdy zrozumie moją niechęć do tegoż zjaw
                  > iska, ale - aby zrozumieć to, trzeba przeżyć prawdziwy mistycyzm i mieć swoiste
                  > poczucie estetyki; sprawa indywidualnych poglądów, doświadczeń, lektur i czego
                  > jeszcze, sama nie wiem. :) Cierpieć, rozwijać wyobraźnię, wspominać, czekać. T
                  > o jest bliższe człowiekowi, niż zwierzęca, łatwa, szybka ulga samozaspokojenia.
                  > ;)

                  "O transgresji dusz poprzez ciało, kiedyś pisałam o tym pracę" (?) A to z jakiej dziedziny nauki? Niech zgadne, a maz jest po marketingu i zarzadzaniu? :-) Ktoremu blizej do zwierzecego kroliczenia sie? Ja wiem jedno: czytam to forum od 2 lat albo dluzej. Nie przypominam sobie tutaj nawet jednego napalonego faceta zainetersowanego mistycyzmem. Stawiasz za wysokie wymagania zwyklemu rznieciu. Kto temu sprosta? Przeciez nie mezczyzna :)
                  • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 11:24
                    Pracę pisałam na wydziale krytyki literackiej. Przykro mi, że nie poznałaś nigdy takiego faceta i wkładasz wszystkich do jednego worka, życzę w takim razie miłego rżnięcia. :)
                    • hello-kitty2 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 12:00
                      maryen79 napisał(a):

                      > Pracę pisałam na wydziale krytyki literackiej. Przykro mi, że nie poznałaś nigd
                      > y takiego faceta i wkładasz wszystkich do jednego worka, życzę w takim razie mi
                      > łego rżnięcia. :)

                      Ja mowie Ci, ze tu sie tacy raczej nie zdarzaja. Byc moze to przypadek ale nie sadze.
                      • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 17:28
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Ja mowie Ci, ze tu sie tacy raczej nie zdarzaja. Byc moze to przypadek ale nie
                        > sadze.
                        Tak, to oczywiście był szczególny przypadek gatunkowy. :)
                        • hello-kitty2 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 17:37
                          maryen79 napisał(a):

                          > Tak, to oczywiście był szczególny przypadek gatunkowy. :)

                          Mozna narzekac czy sie rozczarowac ale coz, spojrz dla przykladu na jarro68 :)
                          Mysliciel tego forum trwierdzi: najlepszych facetow i fajny seks w zwiazkach maja babki co zainwestowaly w szpilki, a nie w wyksztalcenie. Takie zycie.
                          • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 17:42
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Mozna narzekac czy sie rozczarowac ale coz, spojrz dla przykladu na jarro68 :)
                            > Mysliciel tego forum trwierdzi: najlepszych facetow i fajny seks w zwiazkach ma
                            > ja babki co zainwestowaly w szpilki, a nie w wyksztalcenie. Takie zycie.

                            Zawsze można zainwestować i wykształcenie, i w szpilki. :D
                            • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 17:42
                              maryen79 napisał(a):

                              > Zawsze można zainwestować i wykształcenie, i w szpilki. :D

                              zjadłam "w" :)
                • marek.zak1 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 11:49
                  ,,Transgresja dusz przez ciało". Dla mnie bomba. Facet nie musi byc przystojny, jak wstawi taki tekst to musi zrobić wrażenie na nastolatkach.
                  • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 17:16
                    Drogi Marku, nikt mi takiego tekstu nie pocisnął i nie jestem nastolatką już długi czas. Zupełnie nie zrozumiałeś, o co kaman. :) Jak chcesz się dokształcić w zakresie tematu Twojej dygresji, a nie masz o nim ewidentnie pojęcia, odsyłam do esejów G. Bataille'a. :P
                  • jarrro68 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 17:32

                    • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 17:40
                      Dobra kpina nie jest zła ;) Hm, ja niczego nigdy nt. zbrodniczości autoerotyzmu nie czytałam :) Sama do tego doszłam (nie mylić z: d o s z ł a m :D ). Może dlatego, że jestem pomieszaniem różnych przeciwstawnych idei, które - choć często już zapomniane - nigdy do końca ze mnie nie wyszły, zawsze się gdzieś plączą i nakładają się na nowe, aktualnie w mojej głowie bytujące. ;) Jakbym chciała coś w kwestii agresywnego autoerotyzmu napisać, musiałabym to najpierw stworzyć. :)
                      • jarrro68 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 18:14
                        Jejku , droga Meryen , nie odpowiadasz na me pytanie. Proszę, napisz, dlaczego autoerotyzm oddala nas od pełni człowieczeństwa i jak na to wpadłaś. Ja czuję, że Ty masz rację, chciałbym tylko byś mnie bardziej w niej utwierdziła.
                        Notabene, sama Managr gdzieś zniknęła....
                        • marek.zak1 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 18:20
                          Bo nie ma ,,transgresji dusz przez ciało". Czytaj uwaznie :)
                          • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 18:53
                            marek.zak1 napisał:

                            > Bo nie ma ,,transgresji dusz przez ciało". Czytaj uwaznie :)

                            Jest. Sen, tak samo orgazm, oddalają nas od świadomości, na jakiś czas zanika ona. Miłość, jeśli jest pokrewieństwem osobowości i głębokiej przyjaźni, porozumienia mentalnego, stapia w akcie miłosnym dwie świadomości, które poprzez wspólne wówczas ciało kobiety i mężczyzny, przenikają się nawzajem (znikają, przepływają) w tym najwyższym momencie. To tak krótko i oględnie objaśnione. :) Nie testuj mnie, wiem, o czy mówię.
                            • marek.zak1 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 20:37
                              J ao tym, czyli o ... juz pisałem w mojej powiesci:

                              Czuł podniecenie, nad którym przestawał panować. Rozszerzył jej nogi, a właściwie zrobiła to sama. Zaraz potem znalazł się wewnątrz i poczuł ogarniające go ciepło. Patrzył z góry na jej twarz. Uśmiechnęła się.
                              – Zerżnij mnie. Ja też tego chcę.
                              Podobnie jak zawsze w takiej sytuacji poczuł żar na twarzy i potworną przyjemność, której centrum znajdowało się w jej środku. Gładkość stykającej się z nim jedwabistej skóry wywoływała w nim nieustające dreszcze rozkoszy. Chwycił leżącą pod nim kobietę za ramiona i z całej siły przycisnął do siebie. Nie chciał, a może po prostu nie mógł przedłużać stanu bliższego niebytowi niż życiu. Zanurzył się głęboko. Wstrząsały nim jakieś potworne skurcze, a z gardła znowu wydobył się ryk zwycięskiego samca. Claudia starała się być tak blisko, jak to możliwe. Trzymała go za ramiona, a gdy osunął się nieprzytomny, głaskała go po plecach i po głowie.
                              – Kocham cię – szepnął.
                              • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 20:51
                                Standard. ;) Miłe i przyjemne, ale nie powaliło mnie. Brakuje jakiegoś pieprzu w tym. I za dużo oklepanych zwrotów, określeń. W Twojej powieści??
                                • marek.zak1 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 21:30
                                  Moje powieści to powieści stricte polityczne z szaleńczą miłoscią i seksem w tle.
                                  • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 21:32
                                    Ten seks w tle jest trochę nudnawy, przydałyby się poprawki :)
                                    • marek.zak1 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 21:40
                                      Za późno. Ksiązka została wydana 2 lata temu.szkoda, ze żadna z korektorek tego nie zasugerowała:). Wstydziły się ?
                                      • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 21:43
                                        Serio, wydałeś książkę? Pochwal się. Jak nie tu, to podam Ci mail. Ja właśnie zawodowo zajmuję się korektą. :)
                                        • marek.zak1 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 21:55
                                          Naprawdę? Korektor jest STRASZNIE ważny i jest współautorem książki. Nie bardzo miałem szczęście do korektorów, ale to juz na priv. Zobacz w googlach Marek Zak.
                                      • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 21:55
                                        Chyba Cię namierzyłam. Na stronie masz błędy interpunkcyjne. :) Jakieś liche te korektorki. ;)
                                        • marek.zak1 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 21:56
                                          Strona poszła bez korekty i sama widzisz jak to jest :)
                                      • wicasa Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 22:05
                                        zawsze może być coś takiego jak "drugie wydanie poprawione", no nie Marek?
                                        • marek.zak1 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 22:10
                                          Masz racje. Pierwsze wydanie ,, ""...było tak źle zrobione, ze praktycznie cały naklad poszedł na makulaturę. Jeszcze raz podkreślam, korekta jest niesamowicie ważna.
                              • sea.sea Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 21:03
                                Centrum potwornej przyjemności znajdowało się w środku twarzy? W nosie?????
                                • marek.zak1 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 21:26
                                  W niezdefiniowany wnętrzu :).
                                  • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 21:28
                                    Niesamowite :)
                                    • marek.zak1 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 21:32
                                      Masz rację. Odlot totalny i przejście do innego wymiaru.
                                  • sea.sea Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 21:42
                                    Ze zdania wynika, że w środku twarzy i nie inaczej :) Gdzie był korektor???
                        • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 18:44
                          Jak to? Częściowo odpowiedziałam - że nie polecę Ci żadnej lekturki, bo takiej nie czytałam a wszystko to moje wymysły. :) To, iż autoerotyzm jest niszczycielski, jest moim zaledwie przeczuciem, które musiałabym zwerbalizować, znaleźć odpowiednie argumenty, aby obnażyć agresywną naturę wspomnianego. Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to jakaś żałosność samego (auto)aktu, jego hermetyczny charakter zamykający na doznania zewnętrzne, taki smutny autyzm seksualny, ;) który nie szuka niczyjej aprobaty. Po samozaspokojeniu nasycony SOBĄ osobnik oblizuje czerwone z powodu przyśpieszonego krwiobiegu wargi w infantylnej radości zwierzątka. ;) Wraca do swoich zwykłych czynności lub zasypia, utulony błogostanem opadłego napięcia. Tym samym jego ciało staje się pułapką, będzie do niego namiętnie wracał, ale sam, ponieważ kto inny, niż on, zna meandry swych narządów lepiej? :) A po co właściwie angażować do tego celu kogoś z zewnątrz, skoro jest tak wspaniale? Niech partner wije się w niespełnieniu, liczy się łatwa i szybka przyjemność, zawsze w zasięgu ręki. :D To takie moje pierwsze "uwagi" chaotyczne. :)
                          • mojemail3 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 18:53
                            maryen79 napisał(a):

                            (...)"To, iż autoerotyzm jest niszczyciel
                            > ski, jest moim zaledwie przeczuciem, które musiałabym zwerbalizować, znaleźć od
                            > powiednie argumenty, aby obnażyć agresywną naturę wspomnianego. Pierwsze, co pr
                            > zychodzi mi do głowy, to jakaś żałosność samego (auto)aktu, jego hermetyczny ch
                            > arakter zamykający na doznania zewnętrzne, taki smutny autyzm seksualny, ;)"

                            Masz Maryen niewątpliwą łatwość pisania, mogłabyś się pokusić o napisanie polskiego odpowiednika "Pięćdziesiąt twarzy Greya", ale...może jednak doprecyzuj o jaki rodzaj autoerotyzmu Ci chodzi, w wydaniu męskim czy kobiecym, czy autoerotyzm zamiast partnera czy wbrew, bo jak negujesz całkowicie, to rzeczywiście określ się...
                      • hello-kitty2 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 18:44
                        maryen79 napisał(a):

                        > Dobra kpina nie jest zła ;) Hm, ja niczego nigdy nt. zbrodniczości autoerotyzmu
                        > nie czytałam :) Sama do tego doszłam (nie mylić z: d o s z ł a m :D ). Może dl
                        > atego, że jestem pomieszaniem różnych przeciwstawnych idei, które - choć często
                        > już zapomniane - nigdy do końca ze mnie nie wyszły, zawsze się gdzieś plączą i
                        > nakładają się na nowe, aktualnie w mojej głowie bytujące. ;) Jakbym chciała co
                        > ś w kwestii agresywnego autoerotyzmu napisać, musiałabym to najpierw stworzyć.
                        > :)

                        A jakie sa te przciwstawne idee? Moze by sie nadawaly do Urqu watku o sprzecznosciach?
                        Tez mnie zaciekawil temat agresywnego autoerotyzmu. Dlaczego nie rozwiniesz?
                        • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 19:03
                          hello-kitty2 napisała:

                          > A jakie sa te przciwstawne idee? Moze by sie nadawaly do Urqu watku o sprzeczno
                          > sciach?
                          > Tez mnie zaciekawil temat agresywnego autoerotyzmu. Dlaczego nie rozwiniesz?

                          Chodziło mi o to, że kiedyś byłam bardzo wierząca, praktykująca, ale tak pozytywnie, żadna dewocja. I zostały mi pewne, że tak powiem, pokłady chrześcijańskiego widzenia świata. Co nie przeszkadza mi myśleć kategoriami np. Darwinizmu, zgadzać się po części z Nietzschem, uwielbiać R. D. Laing'a, dużo by wyjaśniać. Mój ulubiony ostatnio pisarz to Houellebecq :) tam odnalazłam dużą część siebie, czyli same sprzeczności. Co do agresywności autoerotyzmu, to możemy przecież wspólnie coś wymyślić, skoro to takie dla nas obu ciekawe, :) tak mi się to określenie samo strzeliło na tym forum.
                          • mojemail3 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 19:10
                            maryen79 napisał(a):
                            (...)" tak mi się to określenie samo strzeliło na tym forum(...)"

                            Rozumiem, że coś Ci strzeliło do głowy ;-)
                            • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 19:12
                              Tak, jak zawsze, hehe. ;)
                              • mojemail3 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 19:27
                                maryen79 napisał(a):

                                > Tak, jak zawsze, hehe. ;)

                                Maryen, myślę,że doszłaś do dość prostych wniosków, tylko ładnie je opakowałaś, bo określenie "samogwałtu" już jakiś czas temu wyszło z użycia...
                                W XIX wieku kobiety musiały mówić piskliwym głosikiem, żeby nie było podejrzeń, że się masturbują, kobiety o niskim głosie były podejrzane...
                                No a petting, czymże jest, też czymś autoagresywnym w związku miłosnym dwojga ludzi??

                                • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 19:40
                                  mojemail3 napisała:

                                  > maryen79 napisał(a):
                                  >
                                  > > Tak, jak zawsze, hehe. ;)
                                  >
                                  > Maryen, myślę,że doszłaś do dość prostych wniosków, tylko ładnie je opakowałaś,
                                  > bo określenie "samogwałtu" już jakiś czas temu wyszło z użycia...
                                  > W XIX wieku kobiety musiały mówić piskliwym głosikiem, żeby nie było podejrzeń,
                                  > że się masturbują, kobiety o niskim głosie były podejrzane...
                                  > No a petting, czymże jest, też czymś autoagresywnym w związku miłosnym dwojga
                                  > ludzi??
                                  Pisałam o opcji autoerotyzmu, który jest "zamiast" , czyli o zaspokajaniu się ignorując potrzeby partnera, a co do moich prostych wniosków, to przeważnie jest tak, że czegokolwiek byś nie czytała, wnioski są tak naprawdę proste i ładnie opakowane, za każdym razem inaczej, o to najczęściej chodzi :) Ja tu sobie luźno piszę i nie tworzę żadnych górnolotności, ot tak sobie rozmawiamy spontanicznie, tym bardziej, że określenie autoerotyzmu jako agresji wstrzeliło mi się do główki podczas udzielania się na forum i nigdy wcześniej nie próbowałam nawet uzasadniać tego spostrzeżenia, dlatego wnioski bardziej pokrętne mogą nasunąć się później. :)
    • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 18:11
      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,14515901,Nie_ma_nowego_zycia_po_rozwodzie__Jest_to__ktore_jest.html
      Polecam wszystkim wywiad, w którym pisarka demaskuje niektóre mity nt. małżeństwa, rzecz dotyczy docelowo rozwodu, ale proszę przeczytać całość, jest tu wiele super stwierdzeń (choć wcale nie optymistycznych) na temat istoty małżeństwa, jak myślę - każdy z Was znajdzie coś dla siebie.
      • jarrro68 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 22:40
        Droga Meryen, podobne mamy wykształcenie, też kiedyś pracowałem jako redaktor korektor , ale mnie wywali , bo się nie nadawałem :) To było dawno temu. I właściwie dobrze się stało, bo to za nudna praca, za mało się dzieje. Do dziś natomiast uwielbiam dobrą literaturę, a Twoje rozwinięcie kwestii autoerotyzmu na mnie wywarło niemalże zwierzęcą przyjemność, obcowanie z taką polszczyzną to odlot pierwszej próby, jesteś genialna.
        Co do pisania powieści, to zawsze było to moje największe marzenie, by coś napisać. Niestety, ono się nie spełni z jednego prostego powodu - braku wiary we własne siły, braku wiary w siebie. Natomiast, jeśli bym uwierzył w siebie i zaczął pisać , nigdy bym nie zdobył się na opisy erotyczne, bo to zbyt piękne , a słowa zbyt marne , by akt seksualny oddać . właściwie. Trzeba trochę pokory, jakaś tajemnica musi zostać. Co innego w filmie, są reżyserzy, którym to się udało
        • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 22:54
          Dziękuję, jest mi niezmiernie miło, że mogłam wywołać w kimś zwierzęcą przyjemność - niemalże. ;) I to za pomocą słów. One wiele potrafią. Tym bardziej sprawia mi satysfakcję, iż ktoś podobnie odbierający słowa i czujący ich moc, zwrócił uwagę na mój bełkot. :) Bez hipokryzji, tak sobie spontanicznie pisałam na tym forum, potrafię lepiej. Kiedyś miałam zostać na doktoracie, pisać książkę z promotorem, który mnie sam namawiał. A to był Ktoś. Wybrałam sobie taki zakręcony temat pracy magisterskiej, że postawiłam wydział na rzęsach, jak sobie poczytali pracę. :) Zupełnie się nie wysiliłam... Splot okoliczności sprawił, że wybrałam powrót w rodzinne strony i zaniechałam pracy naukowej, zresztą to nie na mój temperament chyba. Korekty robię ciągle, ale głównie studentom i innym potrzebującym tego typu usługi. Piszę na różne potrzeby. :) Nie jest to moje główne zajęcie jednak. Po prostu to lubię, kocham?? i dlatego to robię. Cieszę się, że mogliśmy się tu poznać. :)
          • mojemail3 digression... 04.01.14, 23:35
            maryen79 napisał(a):

            (...)"I to za pomocą słów. One wiele potrafią. Tym bardziej sprawia mi satysfakcję, iż ktoś podobnie odbierający słowa i czujący ich moc, zwrócił uwagę na mój bełkot (...)"

            Tak, słowa wiele potrafią...
            Z niekłamaną przyjemnością podczytują sobie poniższy ( lub powyższy, zależy jak kto sobie w ustawieniach drzewko ustawi;-) dialog męsko-damski, oraz sobie uświadamiam, jak łatwo jest zbajerować kobitkę, się nieco jej wysublimowanym wnętrzem i ciekawym zewnętrzem pozachwycać i sprzedana ( kupiona? )
            Że też ja na to nigdy niepodatna byłam i węszyłam podstęp;-) a tak się można miło wkręcić, że hej!
            Miłego wieczoru, dobrej nocy, Polacy...
            • maryen79 Re: digression... 04.01.14, 23:39
              mojemail3 napisała:

              Może skończ już z tymi swoimi uszczypliwościami, bo ciągle szukasz na mnie haka, zrobiłam ci coś, czy może masz kompleksy? Tu nikt nikogo nie bajeruje, rozmawiamy sobie, ech, te baby...
              • mojemail3 Re: digression... 04.01.14, 23:46
                maryen79 napisał(a):

                > mojemail3 napisała:
                >
                > Może skończ już z tymi swoimi uszczypliwościami, bo ciągle szukasz na mnie haka
                > , zrobiłam ci coś, czy może masz kompleksy? Tu nikt nikogo nie bajeruje, rozmaw
                > iamy sobie, ech, te baby...

                To jest publiczne forum, można swobodnie dzielić się spostrzeżeniami, jeśli jednak osobiście Cię uraziłam, to bardzo przepraszam i nie wtrącam się...

                Czy ja szukam haka? Oto jest pytanie...
                Pewnie mam kompleksy, rychła starość przede mną, spadek atrakcyjności, po 40 tce stanę się przezroczysta dla płci przeciwnej ( buuuuuuu) i klimakterium się czai za rogiem razem z czyhającym na mnie nieuchronnym zębem czasu...

                A Ciebie Maryen co sprowadziło na to forum, BSWM??? Czy inne licho?
                Pozdrowienia...
                • maryen79 Re: digression... 04.01.14, 23:50
                  Oczywiście, że forum jest publiczne, mnie nie tak łatwo urazić, a skoro już publiczne, to naprawdę odnoszę wrażenie, że zgorzknieniem wieje od Ciebie. Co mnie tu sprowadza? Na pewno nie klimakterium, jestem trochę po trzydziestce i nie zasmakowałam jeszcze w tym uroczym doświadczeniu. :)
                  • hello-kitty2 Re: digression... 05.01.14, 00:24
                    maryen79 napisał(a):

                    Co mnie
                    > tu sprowadza? Na pewno nie klimakterium, jestem trochę po trzydziestce i nie z
                    > asmakowałam jeszcze w tym uroczym doświadczeniu. :)

                    A z matmy kiepsko, bo przeciez przedstawilas sie jako 35 latka, a biorac pod uwage, ze mamy juz 2014 wiec wlasciwie 36. 36 czy 35 zaokraglamy przeciez do dziesiatej czesci w gore czyli do 40 :) Do tego, jak sama wyjasnilas czujesz sie nieatrakcyjna, stara baba. Kogo probujesz oszukac i do czego to oszustwo? :-)
                    • maryen79 Re: digression... 05.01.14, 00:30
                      hello-kitty2 napisała:

                      > maryen79 napisał(a):
                      >
                      > Co mnie
                      > > tu sprowadza? Na pewno nie klimakterium, jestem trochę po trzydziestce i
                      > nie z
                      > > asmakowałam jeszcze w tym uroczym doświadczeniu. :)
                      >
                      > A z matmy kiepsko, bo przeciez przedstawilas sie jako 35 latka, a biorac pod uw
                      > age, ze mamy juz 2014 wiec wlasciwie 36. 36 czy 35 zaokraglamy przeciez do dzie
                      > siatej czesci w gore czyli do 40 :) Do tego, jak sama wyjasnilas czujesz sie ni
                      > eatrakcyjna, stara baba. Kogo probujesz oszukac i do czego to oszustwo? :-)

                      Z kims mnie pomyliłaś, nie przedstawiałam się w ogóle. Może chodzi Ci o założycielkę wątku?
            • maryen79 Re: digression... 04.01.14, 23:46
              Może lepiej doczytaj sobie o pettingu, do którego nawiązałaś przy temacie autoerotyzmu. Ewidentny błąd merytoryczny z Twojej strony.
              • mojemail3 Re: digression... 04.01.14, 23:50
                maryen79 napisał(a):

                > Może lepiej doczytaj sobie o pettingu, do którego nawiązałaś przy temacie auto
                > erotyzmu. Ewidentny błąd merytoryczny z Twojej strony.

                A dlaczego? Wzajemna masturbacja jest jedną z form pettingu.
                • maryen79 Re: digression... 04.01.14, 23:52
                  WZAJEMNA. A ja pisałam o odosobnionej, odrzucającej partnera. To też jeszcze petting? Może odkryłaś jakąś nową teorię? :)
        • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 23:15
          jarrro68 napisał:

          Co do Twoich marzeń o pisaniu, to - dlaczego nie? Piszesz lekkim i płynnym językiem, jakiś spokój i smutek przebijają spod Twoich słów. Może krótkie formy? Opowiadania? Wydaje mi się, że mógłbyś. Od początku podoba mi się Twój styl. Jest inny. Nie to, że tworzymy teraz duet wzajemnej adoracji, :) ale naprawdę podoba mi się, jak piszesz, choć to, rzecz jasna, tylko wypowiedzi na forum, a jednak coś w nich jest. I o to chodzi, żeby było to "coś". Przecież nie chodzi o przeintelektualizowanie ani o zbytnie ozdobniki, zawiłości, najlepszy jest właśnie prosty język zabarwiony ledwie uchwytną melancholią i ta przenikająca go dyskretnie, wyłaniająca się spomiędzy wersów głęboka wymowa, która wywołuje gęsią skórkę, do końca nieuchwytna i nieoczywista; myślę, że to masz. :) Czytałeś może opowiadania "Coraz dalej od miłości" B. Schlinka? Bardzo przypominasz mi jego styl, od razu miałam takie skojarzenie.
    • kumpela30 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 22:48
      Witaj czytałam to co napisałaś i powiem szczerze ze w pewnym momencie pomyslałam ze czytam o sobie ,wiem jak to jest mam tak samo w małżeństwie .Juz od jakiegos czasu dałam sobie spokój i nie staram sie wcale może jak ja odpuszcze to wtedy mąż zacznie sie starać i interesować moją osobą.pozdrawiam
      • jarrro68 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 04.01.14, 23:59

        • maryen79 Re: Coś się chyba wypaliło. Nie wiem co robic. 05.01.14, 00:05
          Dziękuję, na pewno napiszę mail, ale jutro, gdyż padam i zaraz zasnę w locie na poduszkę. Dobranoc :)
Pełna wersja