Sex za pieniądze

30.12.13, 13:45
W ksiazce pt "Sekretna profesja" opisana jest specyfika tego zawodu. Moze zacytuje:

"Scarlett jest zadbaną, wykształconą czterdziestoletnią kobietą. Kiedy rozwodzi się a zaraz potem traci pracę, staje przed trudnym pytaniem: z czego utrzymać dzieci, duży dom i zapłaci rachunki, i to w dobie kryzysu, jaki pogrążył Irlandię? Nie widząc żadnych szans na znalezienie pracy i nie chcąc polegać na zasiłkach z pomocy społecznej, postanawia otworzyć własny biznes – świadczyć ekskluzywne usługi towarzyskie. W końcu to łatwe pieniądze i najstarszy zawód świata.

Gdy nachodzą ją wątpliwości, czy to odpowiednie zajęcie dla matki z masą obowiązków, odpowiedź jest prosta: powinna spróbować właśnie dlatego, że jest matką z masą obowiązków."


"Do czego jesteśmy zdolni tracąc pracę, środki do życia, kochającego męża i jego wsparcie i przy tym mając na utrzymaniu dziecko?Ta książka pokazuje, że jesteśmy gotowi na wszystko byle tylko zapewnić byt i bezpieczeństwo swojemu dziecku.
Książka nie opowiada historii kolejnej ofiary handlu ludźmi ale świadomego wyboru prostytucji jako jedynego źródła zarobku na życie.[...]
Bohaterka książki i tym samym jej autorka zostaje sama ze swoimi problemami, kredytem hipotecznym, dzieckiem, rachunkami do tego kryzys w małżeństwie rozwód i utrata pracy są skutecznym powodem aby szukać rozwiązania we wszelkich możliwych profesjach.
Scarlett postanawia zostać Panią do towarzystwa.Początkowo nie radzi sobie z nową sytuacją jednak jej siła i samozaparcie dają jej szansę na przetrwanie w okresie kryzysu.A kolejni klienci wzbogacają jej doświadczenie i uświadamiają ją w tym, że pozory mylą.
A jej sekretna profesja wcale nie budzi w niej odrazy a wręcz daje satysfakcję z udanego życia seksualnego."

No wlasnie ostatnie zdanie zasluguje na szczegolna uwage. Ona autentycznie cieszyla sie stosunkiem z obcym facetem i czerpala z tego duza przyjemnosc.

Czy mozna jej zazdroscic?
Czy to rzeczywiscie latwe pieniadze?
Czy to latwe pieniadze w jej przypadku kiedy to kocha sex i czerpie z tego przyjemnosc dodatkowo zarabiajac?



    • hello-kitty2 Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 13:59
      bianka02 napisała:

      > Czy mozna jej zazdroscic?
      > Czy to rzeczywiscie latwe pieniadze?
      > Czy to latwe pieniadze w jej przypadku kiedy to kocha sex i czerpie z tego przy
      > jemnosc dodatkowo zarabiajac?

      A ktore pieniadze sa ''latwe''? Czy ktos moze powiedziec, ze zarabia uczciwie ''latwe'' pieniadze? Dlaczego chcesz to rozpatrywac w kontescie "latwych pieniedzy"?
      • marek.zak1 Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 14:16
        Jesli wykonywana praca daje kasę i przyjemność, to ideal :).
        • urquhart Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 14:22
          A ty lubisz to za co płacą? Bo pisałeś że czujesz sie jak prostytutka korporacji?
          • bgz0702 Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 14:26
            urquhart napisał:

            > A ty lubisz to za co płacą? Bo pisałeś że czujesz sie jak prostytutka korporacj
            > i?

            a ty nie? Wszyscy się sprzedajemy, zarówno ci najemni jak i sami najmujący, to wszystko jest sprzedaż
            • zawle Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 14:35
              bgz0702 napisała:
              Wszyscy się sprzedajemy, zarówno ci najemni jak i sami najmujący, to
              > wszystko jest sprzedaż

              Dla mnie sprzedawanie siebie a sprzedawanie swojej pracy to coś innego.
              • bgz0702 Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 14:40
                zawle napisała:

                > bgz0702 napisała:
                > Wszyscy się sprzedajemy, zarówno ci najemni jak i sami najmujący, to
                > > wszystko jest sprzedaż
                >
                > Dla mnie sprzedawanie siebie a sprzedawanie swojej pracy to coś innego.

                a tak to wszystko w kontekście sprzedawania pracy, ale jeszcze istnieje coś takiego jak efektywność tzw produktywność mierzona zyskiem po odliczeniu kosztów, niestety zawsze tutaj musimy sprzedać kawałek siebie
                • zawle Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 14:43
                  bgz0702 napisała:
                  > a tak to wszystko w kontekście sprzedawania pracy, ale jeszcze istnieje coś tak
                  > iego jak efektywność tzw produktywność mierzona zyskiem po odliczeniu kosztów,
                  > niestety zawsze tutaj musimy sprzedać kawałek siebie

                  W jakim sensie?
                  • bgz0702 Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 14:50
                    zawle napisała:

                    > bgz0702 napisała:
                    > > a tak to wszystko w kontekście sprzedawania pracy, ale jeszcze istnieje c
                    > oś tak
                    > > iego jak efektywność tzw produktywność mierzona zyskiem po odliczeniu kos
                    > ztów,
                    > > niestety zawsze tutaj musimy sprzedać kawałek siebie
                    >
                    > W jakim sensie?

                    zeby być produktywnym musisz obniżyć koszty, a kosztem w mojej pracy jestem ja i muszę się dobrze "sprzedać" zeby osiągnąć cel jaki jest sensem mojej pracy a to oznacza rezygnację z wielu spraw pojmowanych przeze mnie jako pożądane, np anonimowość i św spokój, to luibie kiedy nikt się ze mną nie wita na ulicy, niestety ponoszę koszty, efekt uboczny mojej pracy
                    • zawle Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 14:55
                      bgz0702 napisała: > zeby być produktywnym musisz obniżyć koszty, a kosztem w mojej pracy jestem ja
                      > i muszę się dobrze "sprzedać" zeby osiągnąć cel jaki jest sensem mojej pracy a
                      > to oznacza rezygnację z wielu spraw pojmowanych przeze mnie jako pożądane, np a
                      > nonimowość i św spokój, to luibie kiedy nikt się ze mną nie wita na ulicy, nies
                      > tety ponoszę koszty, efekt uboczny mojej pracy

                      Dla mnie sprzedawanie się to robienie coś wbrew sobie, wbrew swoim zasadom. O kosztach tego typu to wiesz podejmując się jakiejś pracy. Te są do przyjęcia.
                      • urquhart Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 15:04
                        > Dla mnie sprzedawanie się to robienie coś wbrew sobie, wbrew swoim zasadom. O k
                        > osztach tego typu to wiesz podejmując się jakiejś pracy. Te są do przyjęcia.

                        Czyli wracamy że to jednak kwestia światopoglądu :)
                    • hello-kitty2 Re: BigPig sprawdz to prosze :) 30.12.13, 15:11
                      bgz0702 napisała:

                      > zeby być produktywnym musisz obniżyć koszty, a kosztem w mojej pracy jestem ja
                      > i muszę się dobrze "sprzedać" zeby osiągnąć cel jaki jest sensem mojej pracy a
                      > to oznacza rezygnację z wielu spraw pojmowanych przeze mnie jako pożądane, np a
                      > nonimowość i św spokój, to luibie kiedy nikt się ze mną nie wita na ulicy, nies
                      > tety ponoszę koszty, efekt uboczny mojej pracy

                      Wybacz bgz0702 ale pozwole sobie poprosic specjaliste od konstrukcji wypowiedzi o sprawdzenie poprawnosci powyzszej konstrukcji.

                      Pig rozumiesz ta wypowiedz? Czy ona wymaga tlumaczenia? Generalnie trzeba bazowac na domyslach zeby zrozumiec? Ja mam jakies zaklocenia :) O tutaj:
                      "zeby być produktywnym musisz obniżyć koszty"
                      "kosztem w mojej pracy jestem ja"
                      "osiągnąć cel jaki jest sensem mojej pracy"
                      "rezygnację z wielu spraw pojmowanych przeze mnie jako pożądane"
                      "ponoszę koszty, efekt uboczny mojej pracy"

                      i zagadnienie: 'anonimowosci i sw. spokoju w pracy' (?) :-)
                      • bgz0702 Re: BigPig sprawdz to prosze :) 30.12.13, 15:35
                        jeśli mogę się wtrącić, o ile TO cię rzeczywiście nurtuje ;)):

                        ad.1 Produktywność to stosunek ilości wytworzonej oraz sprzedanej produkcji w określonym i rozpatrywanym okresie, do ilości wykorzystywanych lub zużytych zasobów wejściowych. Zasoby wejściowe, o których mowa, to nic innego jak rozmaite zasilenia systemu i zasoby systemu wykorzystywane do wytworzenia produktu końcowego. Zasileniami systemu mogą być np. materiały, energia oraz informacje, a zasobami systemu mogą być np. ludzie oraz kapitał. Możemy podzielić produktywność na dwie głowne kategorie:
                        Produktywność całkowita - Stosunek ogólnej ilości produkcji do łącznej ilości zasobów ktore zostały korzystywane przy produkcji.
                        Produktywność cząstkowa - Stosunek ogólnej ilości produkcji, bądź też poszczególnych rodzajów, do ilości poszczególnych rodzajów zasobów, które zostały wykorzystywane przy produkcji.
                        ad.2 wynika z definicji i przenosi się na pozostałe sfery życia
                        ad.3 Jak to z praca cel z góry musi być ustalony i osiągalny inaczej sztuka dla sztuki wiadomo
                        ad.4 no cóż praca wymaga ode mnie takiej rezygnacji i z góry było to wiadomo, brałam w pakiecie
                        ad.5 jak to praca koszty być muszą, a niektóre z nich z czasem są jeszcze bardziej "kosztujące" mnie niż bym chciała, siłą rzeczy wiążą się z innymi sferami mojego życia
                        ad.6 w pracy szans nie ma, źle odczytałaś albo rzeczywiście źle się wyraziłam;) anonimowość i św spokój to coś co mnie cieszy bo przez 24h/dobe nie chciałabym pracowac
              • urquhart sprzedawanie siebie a sprzedawanie swojej pracy 30.12.13, 14:54
                zawle napisała:

                > bgz0702 napisała:
                > Wszyscy się sprzedajemy, zarówno ci najemni jak i sami najmujący, to
                > > wszystko jest sprzedaż
                >
                > Dla mnie sprzedawanie siebie a sprzedawanie swojej pracy to coś innego.

                No a to nie kwestia światopoglądu? Im dalej w pradzieje tym prostytucja była normalnym zawodem jak zaspokajanie innych potrzeb a jej ranga zależała tylko od rangi klientów. A prostytucja świątynna w starożytności, gdzie na zostanie kapłanką były długie kolejki chętnych? Jeszcze zdarza się w hinduizmie.
                Sokrates przecież uważał że prawdziwą cnotą jet wiedza i sprzedawanie jej jest gorsze wielokroć od sprzedawania ciała, godziło sie jedynie ją dzielić. Być mentorem. Zarabianie na niej było etycznie znacznie gorsze niż zarabianie seksem. Wypadało dzielić sie wiedzą z wybrankiem zostając mentorem.
            • marek.zak1 Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 15:25
              Dokładnie, a jesli ktos niczego nie sprzedaje to jeszcze może kraść.
          • marek.zak1 Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 15:23
            Źle zrozumiałeś,. Napisałem, że każdy cos sprzedaje, dziewczyny przy trasie też i nie uważama, że ktokolwiek powinien czuc sie lepszy, jesli sprzedaje cos innego.
      • urquhart Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 14:19
        hello-kitty2 napisała:
        > A ktore pieniadze sa ''latwe''? Czy ktos moze powiedziec, ze zarabia uczciwie '
        > 'latwe'' pieniadze? Dlaczego chcesz to rozpatrywac w kontescie "latwych pienied
        > zy"?

        Łatwe pieniądze to ma babka jak bogato wyjdzie za mąż. Ma ochotę albo i nie ma :)
        Prostytutka to musi się namęczyć z brdasami, burakami, grymaszącymi i zawsze mieć ochotę, zaangażowanie, inwestować w wygląd żeby zarobić :)
        • bgz0702 Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 14:23
          urquhart napisał:

          > hello-kitty2 napisała:
          > > A ktore pieniadze sa ''latwe''? Czy ktos moze powiedziec, ze zarabia uczc
          > iwie '
          > > 'latwe'' pieniadze? Dlaczego chcesz to rozpatrywac w kontescie "latwych p
          > ienied
          > > zy"?
          >
          > Łatwe pieniądze to ma babka jak bogato wyjdzie za mąż. Ma ochotę albo i nie ma
          > :)
          > Prostytutka to musi się namęczyć z brdasami, burakami, grymaszącymi i zawsze mi
          > eć ochotę, zaangażowanie, inwestować w wygląd żeby zarobić :)

          niestety tak, to nie są łatwe pieniadze
          • bgz0702 Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 14:24
            > urquhart napisał:

            > > Łatwe pieniądze to ma babka jak bogato wyjdzie za mąż. Ma ochotę albo i n
            > ie ma
            > > :)
            ale te też nie są łatwe
            • bianka02 Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 14:34
              bgz0702 napisała:

              > > urquhart napisał:
              >
              > > > Łatwe pieniądze to ma babka jak bogato wyjdzie za mąż. Ma ochotę al
              > bo i n
              > > ie ma
              > > > :)
              > ale te też nie są łatwe

              Dlaczego?
              Bo facet stary i oblesny i trzeba sie co czegos zmuszac z zacisnietymi zebami?

              • bgz0702 Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 14:40
                bianka02 napisała:

                > bgz0702 napisała:
                >
                > > > urquhart napisał:
                > >
                > > > > Łatwe pieniądze to ma babka jak bogato wyjdzie za mąż. Ma och
                > otę al
                > > bo i n
                > > > ie ma
                > > > > :)
                > > ale te też nie są łatwe
                >
                > Dlaczego?
                > Bo facet stary i oblesny i trzeba sie co czegos zmuszac z zacisnietymi zebami?
                >

                to są właśnie te tzw koszty
          • bianka02 Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 14:32
            Alez wlasnie o to chodzi ze dla niej latwe. Jasne ze troche musi sie zaangazowac i o wyglad zadbac ale lubi te robote co tu duzo gadac. Nie obciagla facetom na ulicy.Rzecz dzieje sie zawsze w hotelu i z higiena klienta nie ma problemu.Nie dotyka go poki ten sie nie wykapie. Owszem zawsze jest jakies ryzyko ze na zboka natrafi ale jest na to przygotowana po prostu pofesjonalistka.
            No i ma z tego przyjemnosc oprocz kasy.

            Pisze to w kontekscie kobiet ktore nie maja przyjemnosci podczas stosunku z kims kogo kochaja badz lubia.
            Tym kobieta trudniej byloby zarabiac w ten sposob .Klient wyczuwalby falsz i to nie jest przyjemne. Nie mozna udawac przyjemnosci ,orgazmu...klient jest zadowolny kiedy zaspokoil tez dziwke tak mi sie wydaje a moze sie myle.
            • bgz0702 Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 14:35
              bianka02 napisała:

              Nie mozna udawac przyjemnosci ,orgazmu...klient jest zadow
              > olny kiedy zaspokoil tez dziwke tak mi sie wydaje a moze sie myle.

              a tak, zaspokoić dziwkę która już z niejednego pieca chleb jadła to musi być budujące;))
              • zawle Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 14:37
                U dziwek profesjonalizm chyba bardziej dotyczy udawania zaangażowania/czy co tam wymagają, niż radzenia sobie ze zbokami. Zresztą, one chyba z tych zboków też żyją? To niebezpieczny jest zawód i o małym prestiżu;)
                • bianka02 Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 14:42
                  zawle napisała:

                  > U dziwek profesjonalizm chyba bardziej dotyczy udawania zaangażowania/czy co ta
                  > m wymagają, niż radzenia sobie ze zbokami. Zresztą, one chyba z tych zboków też
                  > żyją? To niebezpieczny jest zawód i o małym prestiżu;)

                  Owszem tak syszalam ze wiekszosc udaje ale ta z tej ksiazki udawac nie musiala.Kochala sex i kochala to co robi czyli kurwienie sie.

                  Bo roznica jest miedzy kochaniem sexu (mozna kochac sex z mezem lub kims kogo sie kocha)
                  I mozna kochac sex dla sexu i nie brac za to pieniedzy.
                  • hello-kitty2 Re: Twierdzenie: seks dla seksu nie istnieje 30.12.13, 19:57
                    bianka02 napisała:

                    > Bo roznica jest miedzy kochaniem sexu (mozna kochac sex z mezem lub kims kogo s
                    > ie kocha)
                    > I mozna kochac sex dla sexu i nie brac za to pieniedzy.

                    A ja zauwazam, ze linia graniczna przebiega gdzie indziej, a mianowicie: kazdy/prawie kazdy twierdzi, ze kocha seks ale ile tego seksu wlasciwie jest i jaki on wlasciwie jest to juz inna sprawa, bo ciagle czegos brakuje, tysiace drobiazgow stojacych na drodze zeby miec ten chciany seks. To zupelnie tak, jakby seks prawie w ogole nie sluzyl seksowi tylko tysiacu innym rzeczom wiec reasumujac stawiam twierdzenie: watpie zeby ktos kochal seks dla samego seksu, nawet mezczyzni. A jak ktos twierdzi, ze kocha seks dla seksu to dla mnie to jest wylacznie ekstremalne podkreslenie tego, jak ktos bardzo lubi seks ale nadal on mu sluzy do czegos innego.
                    • marek.zak1 Re: Twierdzenie: seks dla seksu nie istnieje 30.12.13, 21:03
                      Kitty, po prostu nie wiem, co masz na mysli. Twoje 2 ostatnie posty wskazuja, że juz jestes po 3 kieliszkach. Napisz prościej :)
                      • hello-kitty2 Re: Twierdzenie: seks dla seksu nie istnieje 30.12.13, 21:27
                        marek.zak1 napisał:

                        > Kitty, po prostu nie wiem, co masz na mysli. Twoje 2 ostatnie posty wskazuja, ż
                        > e juz jestes po 3 kieliszkach. Napisz prościej :)

                        Hehe to nie znaczy, ze ja mam pic mniej, tylko Ty wiecej. Nie nadazasz, pij wiecej :) Appropo picia, bo ja wyznaje ostatnio, ze 'picie to jest zycie' to zauwazylam, ze zwieksza ono niesamowicie mozliwosci przyswojenia duzej ilosci wiedzy, w krotkim czasie, zwyczajnie po alko ocieram sie o przeblyski geniuszu, a ja jestem przed egzaminami to jeszcze pociagne z bite 3-4 tygodnie, a potem przerzuce sie na silke. Takze wybacz zaklocenia w odbiorze :)

                        No wiesz chodzilo mi, ze seksem zaspokajajamy sobie inne potrzeby niz czysto seksualne, ja np potrzebe silnych emocji. Takze zadne zachowanie seksualne mnie nie zdziwi.

                        ps. przyznaj sie: wykorzystujesz zapisy pan z forum w swoich ksiazkach? :)
                        • marek.zak1 Re: Twierdzenie: seks dla seksu nie istnieje 30.12.13, 22:40
                          Nie wykorzystuję bezposrednio, ale przyswajam sobie tę wiedzę :). Czasami na moim blogu cytuje którąś z Was.
                          Jeśli chodzi o sam seks, dla mnie jest to zaspokojenie czysto seksualne, kosmiczny , atawistyczny odlot do innego wywmiaru.
                          Alko zwiększa potencjał intelektualny, potwierdzam.
                          A moje stwierdzenie ze żona jest częścia mnie, robi na kobietach niesamowite wrażenie. Gdybym to wiedzial lata temu, moze nie byłbym tym kim jestem, a jakimś Casanovą, ktorego pamięniki uwazam za książke nr 1 w historii literatury.
                          • hello-kitty2 Re: Twierdzenie: seks dla seksu nie istnieje 30.12.13, 22:56
                            marek.zak1 napisał:

                            > A moje stwierdzenie ze żona jest częścia mnie, robi na kobietach niesamowite wr
                            > ażenie.

                            No i wyszlo szydlo z worka :-)

                            Gdybym to wiedzial lata temu, moze nie byłbym tym kim jestem, a jakimś
                            > Casanovą, ktorego pamięniki uwazam za książke nr 1 w historii literatury.

                            A Casanowa to rzeczywista postac czy fikcyjna? Ja sie zaczytywalam w pamietnikach Fanny Hill ale mialam moze z 16 lat.
                            • marek.zak1 Re: Twierdzenie: seks dla seksu nie istnieje 30.12.13, 22:59
                              Rzeczywista jak najbardziej. Jest to książka po pierwsze mądra, po drugie ciekawa, po trzecie dowodząca, że powodzenie u kobiet i seks szczęścia nie dają.
                              23 - godzina ,,0". Good night.
                              • hello-kitty2 Re: Twierdzenie: seks dla seksu nie istnieje 30.12.13, 23:23
                                marek.zak1 napisał:

                                > Rzeczywista jak najbardziej. Jest to książka po pierwsze mądra, po drugie ciek
                                > awa, po trzecie dowodząca, że powodzenie u kobiet i seks szczęścia nie dają.
                                > 23 - godzina ,,0". Good night.

                                Ooo prosze, a jeszcze chwile przedtem pisales, ze gdybys wiedzial to... :-) No coz niech Yoric sobie zatem poczyta i inni panowie, hehe, dobre. Dobranoc.
                            • bianka02 Re: Twierdzenie: seks dla seksu nie istnieje 31.12.13, 11:59
                              hello-kitty2 napisała:


                              >
                              > A Casanowa to rzeczywista postac czy fikcyjna? Ja sie zaczytywalam w pamietnika
                              > ch Fanny Hill ale mialam moze z 16 lat.

                              Ja tez i pamietam jak wtedy bylam podniecona chodz o tym nie wiedzialam...dlaczego potem sie zaolokowalam? do dzis nie wiem! :-(
                              • zawle Re: Twierdzenie: seks dla seksu nie istnieje 31.12.13, 12:10
                                a jak się sama zaspokajasz, o czym myślisz?
                                • bianka02 Re: Twierdzenie: seks dla seksu nie istnieje 31.12.13, 12:25
                                  zawle napisała:

                                  > a jak się sama zaspokajasz, o czym myślisz?

                                  Dobre pytanie.
                                  Ano nie mysle o niczym szczegolnym..
                                  Nie czuje tez jakiegos napiecia ktore musze rozladowac po prostu mam ochote na orgazm i to wszystko co go poprzedza...Mysle o tym ze mi przyjemnie, mysle o tym ze chcialabym zeby to trwalo i o tym jak to przedluzyc i o tym dlaczego ten orgazm jest taki slaby i jak zwiekszyc badz przedluzyc te doznania.
                                  • zawle Re: Twierdzenie: seks dla seksu nie istnieje 31.12.13, 12:30
                                    tak miałam kiedyś...jak byłam młoda i niewiele mi było potrzeba. Teraz lepiej mi wychodzi z chłopami niż ze sobą. Muszę o nich myśleć, bo jak myślę o niczym, to myślę o butach, o tym jak mnie dzisiaj wkurwili w robocie, co na obiad?:)
                                    Nie lubisz penetracji? Tylko łechtaczka. Ja całkiem na odwrót. Podkręca mnie dawanie, nie branie.
                                    • bianka02 Re: Twierdzenie: seks dla seksu nie istnieje 31.12.13, 12:36
                                      zawle napisała:

                                      > tak miałam kiedyś...jak byłam młoda i niewiele mi było potrzeba. Teraz lepiej m
                                      > i wychodzi z chłopami niż ze sobą. Muszę o nich myśleć, bo jak myślę o niczym,
                                      > to myślę o butach, o tym jak mnie dzisiaj wkurwili w robocie, co na obiad?:)
                                      > Nie lubisz penetracji? Tylko łechtaczka. Ja całkiem na odwrót. Podkręca mnie da
                                      > wanie, nie branie.

                                      Eee no pewnie tez mysle o tym kto mnie wkurwia i co na obiad i jak mi sie jutro nie chce wstac i dzieci do szkoly odwozic itp czasem jak dojsc nie moge to wtedy mysle o bzykaniu z facetem o tym jak mnie kiedys ktos pozadal mysle o duzych cyckach i kutasie w ustach i wtedy dochodze.

                                      Wlasnie tylko lechtaczka i to i tak super bo wczesniej zero nic null...Nic nie czuje podczas wkladania sobie czegokolwiek o pochwy...przeciwczylam i wibratory i kulki geiszy i nic Nie wrazliwa jakas albo ja jej rozpracowac nie potrafie.
                                      • zawle Re: Twierdzenie: seks dla seksu nie istnieje 31.12.13, 12:45
                                        bianka02 napisała: > Eee no pewnie tez mysle o tym kto mnie wkurwia i co na obiad i jak mi sie jutro
                                        > nie chce wstac i dzieci do szkoly odwozic itp czasem jak dojsc nie moge to wte
                                        > dy mysle o bzykaniu z facetem o tym jak mnie kiedys ktos pozadal mysle o duzych
                                        > cyckach i kutasie w ustach i wtedy dochodze.


                                        E....to nie jest źle. czyli faceci jako tacy Cię kręcą. Teraz tylko znajdź sobie faceta z dużymi cyckami i kutasem i spróbuj. Upij się i puść. Nie tylko siebie, puść sobie też te Twoje filmiki.


                                        >
                                        > Wlasnie tylko lechtaczka i to i tak super bo wczesniej zero nic null...Nic nie
                                        > czuje podczas wkladania sobie czegokolwiek o pochwy...przeciwczylam i wibratory
                                        > i kulki geiszy i nic Nie wrazliwa jakas albo ja jej rozpracowac nie potrafie.

                                        A co Ty myślisz, że jak mi coś wkładają/wkładam sobie do pochwy to czuję podniecenie? Nigdy. Mnie podnieca sytuacja, no i jakieś tam pocieranki robią swoje, ale sytuacja jest najważniejsza. W chwilach największego uniesienia postaraj sobie wyobrażać że ten kutas nie jest w ustach, tylko rżnie cipkę. Może jakieś połączenie Ci się w głowie wytworzy? :) Chociaż ja film z kutasem w ustach też uważam za najlepszy:)))
                                        • bianka02 Re: Twierdzenie: seks dla seksu nie istnieje 31.12.13, 12:58
                                          zawle napisała:





                                          > E....to nie jest źle. czyli faceci jako tacy Cię kręcą. Teraz tylko znajdź sob
                                          > ie faceta z dużymi cyckami i kutasem i spróbuj. Upij się i puść. Nie tylko sieb
                                          > ie, puść sobie też te Twoje filmiki.

                                          Moj ex mial duze cycki haha zawsze mowil ze musi sobie opracje zrobic. No cycki u facetow mnie nie podniecaja. Ale faceci sami kreca mnie no pewnie ze tak. Duze cycki chalabym u siebie ale to moze na 40 urodziny sobie zafunduje ;-)





                                          >
                                          > A co Ty myślisz, że jak mi coś wkładają/wkładam sobie do pochwy to czuję podnie
                                          > cenie? Nigdy. Mnie podnieca sytuacja, no i jakieś tam pocieranki robią swoje, a
                                          > le sytuacja jest najważniejsza. W chwilach największego uniesienia postaraj sob
                                          > ie wyobrażać że ten kutas nie jest w ustach, tylko rżnie cipkę. Może jakieś poł
                                          > ączenie Ci się w głowie wytworzy? :) Chociaż ja film z kutasem w ustach też uwa
                                          > żam za najlepszy:)))

                                          O to mnie zaskoczylas! Nie wiedzialam myslalam ze kobiety odczuwaja przyjemnosc podczas palcowek czy tez wkladania czegokolwiek ;-)ot tak ze po porostu wystarczy wlozyc do pochwy palca czy kutasa i one wzdychaja i stekaja z rozkoszy a tu chyba nie tak...


                                          • zawle Re: Twierdzenie: seks dla seksu nie istnieje 31.12.13, 13:04
                                            bianka02 napisała: > O to mnie zaskoczylas! Nie wiedzialam myslalam ze kobiety odczuwaja przyjemnosc
                                            > podczas palcowek czy tez wkladania czegokolwiek ;-)ot tak ze po porostu wystar
                                            > czy wlozyc do pochwy palca czy kutasa i one wzdychaja i stekaja z rozkoszy a t
                                            > u chyba nie tak...

                                            To nie takie proste. Większość kobiet lubi długą grę wstępną która przygotowuje pochwę na przyjęcie czegokolwiek ( zwiększa ukrwienie i poślizg- nawilża). Bez tego włożenie czegokolwiek sprawia ból. Przy dużym rozluźnieniu ( proszę się rozluźnić- mówi ginekolog) ból jest mniejszy- ja osobiście lubię taki ból- on mnie podkręci :)
                                        • hello-kitty2 Re: Twierdzenie: seks dla seksu nie istnieje 31.12.13, 14:27
                                          zawle napisała:

                                          > A co Ty myślisz, że jak mi coś wkładają/wkładam sobie do pochwy to czuję podnie
                                          > cenie? Nigdy. Mnie podnieca sytuacja, no i jakieś tam pocieranki robią swoje, a
                                          > le sytuacja jest najważniejsza. W chwilach największego uniesienia postaraj sob
                                          > ie wyobrażać że ten kutas nie jest w ustach, tylko rżnie cipkę. Może jakieś poł
                                          > ączenie Ci się w głowie wytworzy? :) Chociaż ja film z kutasem w ustach też uwa
                                          > żam za najlepszy:)))

                                          Eee najlepszy to jest filmik, jak Cie facet rznie, a Ty myslisz, ze nastepny sie juz niecierpliwi dlaczego to tak dlugo trwa i musisz szybko dojsc, bo nastepny juz nad Wami stoi marszczac cieknacego juz kutasa, czas Cie goni :) Czasem na pornusach pokazuja, jak pan rznie laske, a reszta stoi i czeka pocierajac sobie fiuty na swoja kolei, no to przeciez bajka jest, jak patrza eeh, wiesz wtedy, ze rzniecie sie nie konczy.
                                          • marek.zak1 Re: Twierdzenie: seks dla seksu nie istnieje 31.12.13, 15:19
                                            Trwaj chwilo, jestes piękna :) - Faust
                                  • hello-kitty2 Re: Twierdzenie: seks dla seksu nie istnieje 31.12.13, 14:17
                                    bianka02 napisała:

                                    > Dobre pytanie.
                                    > Ano nie mysle o niczym szczegolnym..
                                    > Nie czuje tez jakiegos napiecia ktore musze rozladowac po prostu mam ochote na
                                    > orgazm i to wszystko co go poprzedza...Mysle o tym ze mi przyjemnie, mysle o ty
                                    > m ze chcialabym zeby to trwalo i o tym jak to przedluzyc i o tym dlaczego ten o
                                    > rgazm jest taki slaby i jak zwiekszyc badz przedluzyc te doznania.

                                    Techniczne podejscie :) A nie rozmyslalas o hipotezie, jak tu wielkokrotnie pisano, ze u kobiet seks dzieje sie w glowie? Nie rozmyslalas to znaczy? Skoro u Ciebie w glowie nie dzieje sie nic szczegolnego to jak mozesz miec orgazm z mezczyzna? Wg mnie to jest niemozliwe.
                    • zawle Re: Twierdzenie: seks dla seksu nie istnieje 31.12.13, 07:03
                      hello-kitty2 napisała:
                      > A ja zauwazam, ze linia graniczna przebiega gdzie indziej, a mianowicie: kazdy/
                      > prawie kazdy twierdzi, ze kocha seks ale ile tego seksu wlasciwie jest i jaki o
                      > n wlasciwie jest to juz inna sprawa, bo ciagle czegos brakuje, tysiace drobiazg
                      > ow stojacych na drodze zeby miec ten chciany seks.

                      Seks służący seksowi to masz sama ze sobą. Zawsze gdy w grę wchodzi uczestnictwo drugiej osoby, jej parametry są brane pod uwagę i mają wpływ na odbiór samej czynności. Kocham picie. Jednak raczej bym z niego zrezygnowała/nie byłoby fajne gdybym musiała pić w towarzystwie człowieka który przeszkadza. Dlatego piję sama;)
              • bianka02 Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 14:39
                bgz0702 napisała:

                > bianka02 napisała:
                >
                > Nie mozna udawac przyjemnosci ,orgazmu...klient jest zadow
                > > olny kiedy zaspokoil tez dziwke tak mi sie wydaje a moze sie myle.
                >
                > a tak, zaspokoić dziwkę która już z niejednego pieca chleb jadła to musi być bu

                Jezeli trafi sie klient ktory mial zone i nigdy jej nie zadowolil to ma na tym punkcie jakas schize czy z nim wszystko ok i jezeli dziwka z tych co to orgazmu latwo nie maja to jest problem prawa?

                No ale u wiekszosci hydraulika chyba dziala jak nalezy stad brak zrozumienia problemu.
                > dujące;))
                • urquhart od kogo mają sie uczyć 30.12.13, 15:09
                  > Jezeli trafi sie klient ktory mial zone i nigdy jej nie zadowolil to ma na tym
                  > punkcie jakas schize czy z nim wszystko ok i jezeli dziwka z tych co to orgazmu
                  > latwo nie maja to jest problem prawa?

                  A niby panowie od kogo mają sie uczyć Ars Amandii. Utalentowany samouk to raczej wyjątek niż reguła
                  Czytałem że wielu facetów chwaliło sie jak sympatyczne dziwki nauczyły ich cierpliwie jak zadowalać kobiety.
                  • bianka02 Re: od kogo mają sie uczyć 30.12.13, 15:14
                    urquhart napisał:


                    >
                    > A niby panowie od kogo mają sie uczyć Ars Amandii. Utalentowany samouk to racze
                    > j wyjątek niż reguła
                    > Czytałem że wielu facetów chwaliło sie jak sympatyczne dziwki nauczyły ich cier
                    > pliwie jak zadowalać kobiety.

                    Taak?? !!!
                    W takim razie szkoda ze moj ex na dziwki nie chodzil moze by go ktora nauczyla jak zadowolic kobiete chodz z drugiej strony ponoc kochanka miala z nim orgazmy ;-)
                    • zawle Re: od kogo mają sie uczyć 30.12.13, 15:18
                      bianka02 napisała: > W takim razie szkoda ze moj ex na dziwki nie chodzil moze by go ktora nauczyla
                      > jak zadowolic kobiete chodz z drugiej strony ponoc kochanka miala z nim orgazmy
                      > ;-)

                      I jesteśmy w domu;)
                      • bianka02 Re: od kogo mają sie uczyć 30.12.13, 15:22
                        zawle napisała:


                        > I jesteśmy w domu;)

                        Mam sobie w leb strzelic?;-)
                        • zawle Re: od kogo mają sie uczyć 30.12.13, 15:24
                          bianka02 napisała:
                          > Mam sobie w leb strzelic?;-)


                          Ile dramatyzmu....:))))
                          • bianka02 Re: od kogo mają sie uczyć 30.12.13, 15:32
                            zawle napisała:


                            > Ile dramatyzmu....:))))

                            hahaha :-)

                            Ale tak na serio to dramatem jest nie miec orgazmu podczas stosunku czy palcowki czy minety nie?

                            • zawle Re: od kogo mają sie uczyć 30.12.13, 17:03
                              bianka02 napisała:
                              > Ale tak na serio to dramatem jest nie miec orgazmu podczas stosunku czy palcowk
                              > i czy minety nie?

                              Czy ja wiem. Mój najlepszy seks nie kończy się orgazmem, tylko syndromem niedopchnięcia....( hej Urgu:) Uwielbiam czuć się niedopchnięta, potrzebująca.....
                              • bianka02 Re: od kogo mają sie uczyć 30.12.13, 17:29
                                zawle napisała:


                                >
                                > Czy ja wiem. Mój najlepszy seks nie kończy się orgazmem, tylko syndromem niedop
                                > chnięcia....( hej Urgu:) Uwielbiam czuć się niedopchnięta, potrzebująca.....

                                Naszczescie wiem o czym piszesz tez tak mam przy mastrubacji wlasnie nie przy sexie z facetem.
                                To mastrubacja daje mi niesamowita przyjemnosc sam orgazm nawet mnie denerwuje i zawsze staram sie go opoznic.
                                Ach jaka szkoda ze nie czuje tego wszystkiego podczas stosunku.Podczas stosunku nic nie czuje nic w strone orgazmu.To jest wlasnie moj dramat.
                                • zawle Re: od kogo mają sie uczyć 30.12.13, 17:33
                                  bianka02 napisała: > Naszczescie wiem o czym piszesz tez tak mam przy mastrubacji wlasnie nie przy s
                                  > exie z facetem.
                                  > To mastrubacja daje mi niesamowita przyjemnosc sam orgazm nawet mnie denerwuje
                                  > i zawsze staram sie go opoznic.
                                  > Ach jaka szkoda ze nie czuje tego wszystkiego podczas stosunku.Podczas stosunku
                                  > nic nie czuje nic w strone orgazmu.To jest wlasnie moj dramat.

                                  czemu rozpoczęłaś ten wątek akurat w takiej tematyce?
                                  • bianka02 Re: od kogo mają sie uczyć 31.12.13, 12:16
                                    zawle napisała:


                                    > czemu rozpoczęłaś ten wątek akurat w takiej tematyce?

                                    Z wielu powodow.
                                    Nie wiem od ktorego zaczac i tak skladnie odpisac.

                                    Nie nie bylam oziebla (ktos mi tu zarzucil ozieblosc) tyle ze nigdy nic nie czulam podczas stosunku z mezem teraz juz ex mezem.Nic w strone orgazmu.Meczylam sie tak 12 lat.Bylam u sexuologa i za jego namowa zakupilam wibrator i nauczylam sie przeywac orgazm lechtaczkowy stad wiem jakie to przyjemne.

                                    Temat latwych pieniedzy poruszylam w poscie poniewaz po zapisaniu sie na portal randkowy dastalam troche popozycji spotkan sponsorowanych za wieczor i noc proponowano mi 2500 zl.
                                    Wtedy to pozalowalam ze nie jestem jak ta bahaterka z "Sekretnej profesji".
                                    Gdbybym byla o liez latwiej bylo by mi zyc i splacac kredyt hipoteczny ;-)

                                    Abstrahujac od tego to przez wszystkie lata winilam siebie za brak orgazmu a teraz sklonna jestem twierdzic ze to moj ex sie nie postaral i nie stanal na wysokosci zadania.
                                    Jak z kochanka naprawde bylo nie wnikam za bardzo bo po co mi ta wiedza?

                    • facet_on_line Re: od kogo mają sie uczyć 30.12.13, 18:42
                      >chodz z drugiej strony ponoc kochanka miala z nim orgazmy
                      > ;-)

                      chodz a choć to zupełnie 2 odrębne słowa w zupełnie innym znaczeniu ;)

                      skoro miała z nim orgazmy to widocznie Ty byłaś za bardzo oziębła
                      • bgz0702 Re: od kogo mają sie uczyć 30.12.13, 18:52
                        facet_on_line napisał:

                        > >chodz z drugiej strony ponoc kochanka miala z nim orgazmy
                        > > ;-)
                        >
                        > chodz a choć to zupełnie 2 odrębne słowa w zupełnie innym znaczeniu ;)
                        >
                        > skoro miała z nim orgazmy to widocznie Ty byłaś za bardzo oziębła
                        >

                        albo on miał bujną wyobraźnie lub też kochanka świetnie potrafi udawać. Nie przyszło ci to do głowy?
                        • bianka02 Re: od kogo mają sie uczyć 31.12.13, 12:30
                          bgz0702 napisała:

                          > facet_on_line napisał:
                          >
                          > > >chodz z drugiej strony ponoc kochanka miala z nim orgazmy
                          > > > ;-)
                          > >
                          > > chodz a choć to zupełnie 2 odrębne słowa w zupełnie innym znaczeniu ;)
                          > >
                          > > skoro miała z nim orgazmy to widocznie Ty byłaś za bardzo oziębła
                          > >
                          >
                          > albo on miał bujną wyobraźnie lub też kochanka świetnie potrafi udawać. Nie prz
                          > yszło ci to do głowy?

                          Oczywiscie ze przyszlo...tym bardziej ze ona ponoc zemdlala z rozkoszy!;-) Slyszal ktos o czyms takim? To ze zemdlala mialo byc dowodem na to jaki on dobry w te klocki...tak tak oczywiscie tyle ze mi nigdy nie dogodzil!! nawet kolo orgazmu nie stalam jak mnie bzykal i tyle w tym temacie.

                          Zemdlala bo chciala zeby juz skonczyl tak mi przyszlo do glowy.
      • bianka02 Re: Sex za pieniądze 30.12.13, 14:36
        hello-kitty2 napisała:



        >
        > A ktore pieniadze sa ''latwe''? Czy ktos moze powiedziec, ze zarabia uczciwie '
        > 'latwe'' pieniadze? Dlaczego chcesz to rozpatrywac w kontescie "latwych pienied
        > zy"?

        Chyba bardziej chce to rozpatrywac w kontekscie przyjemnych pieniedzy...nie kazdy tak potrafi.
        Czerpac przyjemnosc z sexu z obcymi.
        • hello-kitty2 Re: Seks z obcym 30.12.13, 20:31
          bianka02 napisała:

          > Chyba bardziej chce to rozpatrywac w kontekscie przyjemnych pieniedzy...nie kaz
          > dy tak potrafi.
          > Czerpac przyjemnosc z sexu z obcymi.

          Ja tam wiecej przyjemnosci czerpalam z seksu z obcymi niz ze swoimi :-) Dochodzilam czasem w zwiazkach do takiego momentu, ze moi patrnerzy wiedzieli co najbardziej lubie (wg nich) i powtarzali ten sam schemat i byli przeszczesliwi jak to sie wspaniale sprawdzaja, a dla mnie to byl poczatek konca.
          A co przymierzasz sie do seksu z ''obcym'', skoro ''swoj'' sie nie sprawdzil?
          • zawle Re: Seks z obcym 31.12.13, 07:07
            hello-kitty2 napisała:
            > Ja tam wiecej przyjemnosci czerpalam z seksu z obcymi niz ze swoimi :-) Dochodz
            > ilam czasem w zwiazkach do takiego momentu, ze moi patrnerzy wiedzieli co najba
            > rdziej lubie (wg nich) i powtarzali ten sam schemat i byli przeszczesliwi jak t
            > o sie wspaniale sprawdzaja, a dla mnie to byl poczatek konca.

            Ja też tak kiedyś miałam. Kręciła mnie nowość, zaskoczenie, zdobywanie i alko. Wiem o czym piszesz gdy masz pod ręką chłopa który ZAWSZE funduje orgazm, nigdy uniesienia;)
            • bianka02 Re: Seks z obcym 31.12.13, 12:42
              zawle napisała:

              > hello-kitty2 napisała:
              > > Ja tam wiecej przyjemnosci czerpalam z seksu z obcymi niz ze swoimi :-) D
              > ochodz
              > > ilam czasem w zwiazkach do takiego momentu, ze moi patrnerzy wiedzieli co
              > najba
              > > rdziej lubie (wg nich) i powtarzali ten sam schemat i byli przeszczesliwi
              > jak t
              > > o sie wspaniale sprawdzaja, a dla mnie to byl poczatek konca.
              >
              > Ja też tak kiedyś miałam. Kręciła mnie nowość, zaskoczenie, zdobywanie i alko.
              > Wiem o czym piszesz gdy masz pod ręką chłopa który ZAWSZE funduje orgazm, nigdy
              > uniesienia;)

              O rany czyli facet ktory ZAWSZE funduje orgazm to tez nie dobrze?
              Nie do wiary! jak dla mnie nie do wiary.
    • avide Re: Sex za pieniądze 31.12.13, 02:18
      Chyba najważniejszym tutaj pytaniem jest nie kwestia łatwych pieniędzy lub czy można jej zazdrościć.

      Mnie zastanawia czy możliwe jest czerpanie przyjemności z tego rodzaju kontaktów seksualnych.
      Ludzie są różni.
      Zakładam że Scarlett była akcentacyjną kobietą co pozwalało jej przebierać w klientach i wybierać tych najprzystojniejszych, elokwentnych i w dodatku dżentelmenów.
      Tak postrzegana prostytucja może wydawać się atrakcyjna tj. seks z wieloma przystojnymi partnerami, duże pieniądze i w dodatku satysfakcja.
      Tylko że życie zazwyczaj jest bardziej przyziemne a prostytutka czy jak kto woli w tym wypadku bardziej mi pasuje określenie "escort girl" to nie księżniczka o którą zabiegają cudowni przystojniacy.
      Z pewnością trafiali się napici śmierdzący, niedomyci podstarzali panowie którym trzeba było loda zrobić. Czy w tym momencie też jej zazdrościmy ?????????

      Przypomina mi się tutaj film Dziennik Ninfomanki. Wypisz wymaluj podobna historia jak ta przytoczona w poście. Tyle że tam dziewczyna wybrała sama. Nie była przez nikogo do niczego zmuszana, sytuacja życiowa też nie była powodem wyboru. Widzieliście ten film ?
      A.
      • bianka02 Re: Sex za pieniądze 31.12.13, 12:19
        W ksiazce autorka nie pisala ze trafiali jej sie jacys oblesni i niedomyci w co nie do konca wierze..

        A film chetnie obejrze widzialm zwiastun..
Pełna wersja