Seks za kasę - żigolacy

30.12.13, 15:21
Nawiązując do wypowiedzi kitty, co może mieć kobieta za kasę od chłopa? Przecież i tak baba stawia warunki a chłop musi je spełnić na normalnej randce. Ona wymaga on tańczy. I tak ona ma poczucie władzy zawsze. Jak coś nie pasuje mu to i tak inni chętni czekają na chętną, niewielka strata . Muskuły i kaloryferek? Szarmanckość? Anonimowość?
www.dzienniklodzki.pl/artykul/1049416,meskie-prostytutki-w-lodzi-dostaja-ze-seks-nawet-kilkaset-zlotych,id,t.html?cookie=1
    • hello-kitty2 Re: Seks za kasę - żigolacy 01.01.14, 22:31
      Ja myslalam raczej o zaplaceniu za seks przygodnej osobie, nie meskiej prostytutce ale jak czytam w tym linku panowie sa bardziej wybredni od kobiet. Gorzej jak odmowi :) W sumie ulga. Zastanawialam sie jak zaaregowalby przygodnie spotkany mezczyzna gdyby mu zaproponowac seks za kase? Czy by go to odrzucilo czy podkrecilo? Typu wsiadasz do pociagu, upratrujesz sobie jakiegos i proponujesz :)
      • marek.zak1 Re: Seks za kasę - żigolacy 01.01.14, 22:41
        Kitty, wyważasz otwarte drzwi. Nauka udowodniła, że 9 z 10 facetów zgadza sie na seks proponowany przez fajna babke. Jesli ona jescze placi, ta liczba pewnie zblizy sie do 10 :)
        • hello-kitty2 Re: Seks za kasę - żigolacy 01.01.14, 22:56
          marek.zak1 napisał:

          > Kitty, wyważasz otwarte drzwi. Nauka udowodniła, że 9 z 10 facetów zgadza sie n
          > a seks proponowany przez fajna babke. Jesli ona jescze placi, ta liczba pewnie
          > zblizy sie do 10 :)

          Taa? A odjales siebie? :-)
          • marek.zak1 Re: Seks za kasę - żigolacy 02.01.14, 09:32
            Ni ebrałem udziału w tych badaniach, a przeciez wiemy tyle o sobie, ile nas sprawdzono :)
            • midnight_lightning Re: Seks za kasę - żigolacy 02.01.14, 10:47
              Zakładając taką zupełnie hipotetyczną sytuację, taka pani zdecydowanie by przedobrzyła, propozycja seksu za pieniądze byłaby dla mnie po prostu obraźliwa. Jej uśmiech i satysfakcja byłaby dużo cenniejszą "walutą".

              Sam fakt, że w sytuacji, w której kobietom bardzo łatwo o seks, istnieje takie marginalne zjawisko jak męska prostytucja, jest zapewne skutkiem wyborów kobiet z najwyższych półek, dla których widocznie zadawanie się z kimś stojącym poniżej w hierarchii jest "ujmą" większą od płacenia za seks.

              • hello-kitty2 Re: Seks za kasę - żigolacy 02.01.14, 11:02
                midnight_lightning napisał:

                > Zakładając taką zupełnie hipotetyczną sytuację, taka pani zdecydowanie by przed
                > obrzyła, propozycja seksu za pieniądze byłaby dla mnie po prostu obraźliwa. Jej
                > uśmiech i satysfakcja byłaby dużo cenniejszą "walutą".
                >
                > Sam fakt, że w sytuacji, w której kobietom bardzo łatwo o seks, istnieje takie
                > marginalne zjawisko jak męska prostytucja, jest zapewne skutkiem wyborów kobiet
                > z najwyższych półek, dla których widocznie zadawanie się z kimś stojącym poniż
                > ej w hierarchii jest "ujmą" większą od płacenia za seks.

                A nie prosciej? Ze chodzi im zwyczajnie o seks bez tego calego 'fochowego' dodatku. A od kiedy dobrowolny seks z kims jest w ogole ujma?
                • midnight_lightning Re: Seks za kasę - żigolacy 02.01.14, 13:13
                  "A od kiedy dobrowolny seks z kims jest w ogole ujma?"

                  Cały problem w tym, kto jest tym "kimś".

                  Wiadomo, że nie każdy mężczyzna może liczyć na taką propozycję seksu. Niedawno w pewnym wątku pojawiły się informacje co do "przypadkowego seksu", "strategii krótkoterminowej", które mówią, że w takich przypadkach obostrzenia ze strony kobiet są jeszcze mocniejsze i tylko 3% najatrakcyjniejszych mężczyzn je spełnia. W tym sensie "dobrowolny seks" z nisko ocenionym mężczyzną byłby dla kobiety ujmą, a że do takiego zjawiska nie dochodzi, nic dziwnego więc, że nie widzisz tej ujmy, w końcu nie zaistniała.

                  Oferowanie przez kobietę pieniędzy za seks to wg mnie samobój, niszczy u faceta miły efekt bycia wybranym i wyróżnionym, a uprzedmiotawia i wprowadza "służbową" podległość.
                  Ponadto wiadomo, że osoba, która robi coś, bo lubi i "chce", wkłada w to więcej "serca", dbałości i ochoty od osoby "opłaconej", dla której "chcę" zamienia się w "muszę", w końcu wzięło się pieniądze, trzeba jakoś to zlecenie odbębnić.
                  • zawle Re: Seks za kasę - żigolacy 02.01.14, 13:23
                    midnight_lightning napisał: > Wiadomo, że nie każdy mężczyzna może liczyć na taką propozycję seksu.

                    To jak jest wreszcie? Raz piszesz że to ujma, teraz że zaszczyt? To chciałabyś być te 3% czy nie?

                    > Oferowanie przez kobietę pieniędzy za seks to wg mnie samobój, niszczy u faceta
                    > miły efekt bycia wybranym i wyróżnionym, a uprzedmiotawia i wprowadza "służbo
                    > wą" podległość.

                    Myślę że oceniasz świat tylko przez własny pryzmat, a to bardzo fałszuje rzeczywistość. Na pewno jest duża grupa mężczyzn która czułaby się świetnie gdyby dostała taką propozycję.

                    > Ponadto wiadomo, że osoba, która robi coś, bo lubi i "chce", wkłada w to więcej
                    > "serca", dbałości i ochoty od osoby "opłaconej", dla której "chcę" zamienia si
                    > ę w "muszę", w końcu wzięło się pieniądze, trzeba jakoś to zlecenie odbębnić.

                    Absolutnie nie wiadomo.
                    • marek.zak1 Re: Seks za kasę - żigolacy 02.01.14, 13:37
                      Właśnie. Dla wielu poczucie obowiazku jest ważniejsze od własnej przyjemności. Kto daje - wymaga.
                      Koledze ML i tak nie wytłumaczysz, bo on wie lepiej.
                      • midnight_lightning Re: Seks za kasę - żigolacy 03.01.14, 13:02
                        Żigolak jako depozytariusz etosu pracy. Brzmi dumnie, dużo lepiej niż hasło "co tu zrobić, by zarobić i się nie narobić".
                  • hello-kitty2 Re: Seks za kasę - żigolacy 02.01.14, 14:20
                    midnight_lightning napisał:

                    > Oferowanie przez kobietę pieniędzy za seks to wg mnie samobój, niszczy u faceta
                    > miły efekt bycia wybranym i wyróżnionym, a uprzedmiotawia i wprowadza "służbo
                    > wą" podległość.

                    Oferowanie pieniedzy przez kobiete niszczy u faceta efekt i zadanie pieniedzy przez kobiete od faceta tez niszczy. Czy my naprawde zawsze musimy kamuflowac te transakcje? :)

                    Poza tym z zapisow forumowych wynika, ze nic tak nie uprzedmiotawia mezczyzny jak malzenstwo :)

                    A artykule panowie inaczej deklaruja, nie ma tez zadnego odbebniania.
        • rekreativa Re: Seks za kasę - żigolacy 02.01.14, 10:52
          A jesli babka niefajna?
          • hello-kitty2 Re: Seks za kasę - żigolacy 02.01.14, 11:06
            rekreativa napisała:

            > A jesli babka niefajna?

            Z artykulu:
            "Różnic między damską a męską prostytucją jest zresztą znacznie więcej. Panie muszą obsłużyć każdego klienta. Panowie są znacznie bardziej wybredni: zbyt gruba, stara, brzydka klientka nie ma co liczyć na chwilę przyjemności."

            W sumie niezla fucha :) Ale to musza byc jakies ciacha.
            • rekreativa Re: Seks za kasę - żigolacy 02.01.14, 14:14
              No patrz, kurde, nawet w świecie płatnego seksu baby mają przesrane.
              Chłop może być obleśny, stary i durny, ale zapłaci i ma.
              A nam już tylko sztuczne Wacki zostają...
              • marek.zak1 Re: Seks za kasę - żigolacy 02.01.14, 14:19
                A czy to nie ty napisalaś, że brzydcy kręca tak samo, jak ładni?
                • rekreativa Re: Seks za kasę - żigolacy 02.01.14, 14:49
                  To nie ja.
              • hello-kitty2 Re: Seks za kasę - żigolacy 02.01.14, 14:28
                rekreativa napisała:

                > No patrz, kurde, nawet w świecie płatnego seksu baby mają przesrane.
                > Chłop może być obleśny, stary i durny, ale zapłaci i ma.

                Tez sie zdziwilam, tak samo jak sie zdziwilam, ze jeden bierze tylko 10 zl :) To przeciez jak babki pisuja typu: czy nadrobie stracony czas? albo Bianka, ze nie ma orgazmu z facetem to nie lepiej zamiast wibratora kupic sobie uslugi pana za 10 zl? Przeciez na pewno taniej! Ile kosztuje wibrator?

                • marek.zak1 Re: Seks za kasę - żigolacy 02.01.14, 14:37
                  Po negocjacjach te 10 zł można nawet obniżyć do 5, może 2 zł?
Pełna wersja