Ja też mam ten problem :(

13.08.04, 22:25
Jestem 7 lat po ślubie. Ładna, zgrabna, zadbana, 30-letnia. Wiem, ze podobam
się meżczyznom. Niestety mój mąż totalnie ignoruje sprawy seksu. Dla niego
całość zamyka się w szybkim załatwieniu sprawy, ew. cieszeniu sie tym, ze ja
go pieszczę. Rozmawiałam z nim wiele razy na ten temat. Nic od niego nie
dociera. Totalnie ma gdzies to, że ja potrzebuję dotyku, pieszczot...
Ostatnio stwierdził, że nie za bardzo lubi pieścic kobietę językiem (przed
ślubem i tuz po robił to - sporadycznie ale robił). Cholera. Jestem na niego
zła! Kocham go ale jak tak dalej będzie to chyba znajdę sobie kochanka :(
    • anula36 Re: Ja też mam ten problem :( 13.08.04, 23:21
      przy tak leniwym mezu chyba sie nei obejdzie bez zastepstwa.
      A moze wstrzymaj mu jakies wazne dla niego czynnosci wykonywane przez ciebie,(
      dwudaniowe obiady,prasowanie koszul czy cos w tym stylu) dopoki sie troche nei
      postara. Bo motywacji wlasnej nie ma za grosz.
      • aga66 Re: Ja też mam ten problem :( 14.08.04, 18:33
        Jedyną rzeczą jaką mogę mu "wstrzymac" to pieszczoty, którymi go obdarzam. Ale
        jemu chyba specjalnie na tym nie zalezy. Dla niego wazny jest sam moment bycia
        we mnie. Jeśli chodzi o obowiazki domowe to dzielimy się nimi sprawiedliwie.
        Więc tu nic się da zakombinować. Ech życie, życie. A mnie się tak chce
        prawdziwego seksu!!!!!!:(
        • anula36 Re: Ja też mam ten problem :( 14.08.04, 23:22
          cos jakby mu w ogole za brdzo zalezalo. Moze jest za bardzo pewny swego-czyli
          ciebie?
          • ata4 Re: Ja też mam ten problem :( 15.08.04, 08:17
            Niestety chyb masz rację.Poza tym oboje pochodzimy z rodzin, w których od
            niepamietnych czasów nie było rozwodów wiec mój slubny sądzi, że nigdy nic nas
            nie rozdzieli. Probowałam z nim wiele razy rozmawiac. Ale jak "grochem o
            ścianę".
            • anula36 Re: Ja też mam ten problem :( 15.08.04, 11:18
              Mysle,ze jest to posdstawy problem ozieblych parnerow,wierza ze ta druga slubna
              polowa bez wzgledu na wszystko bedzie z nimi do smierci ,wiec po co sie za
              bardzo starac,skoro nie trzeba,a zawsze w koncu wprowadzanei zmian we wspolne
              zycie erotyczne czy kazde inne wymaga jednak wysilku.
              Powiem szczerze - nie znam lekarstwa na taki stan rzeczy. Musisz sama rozwazyc
              na czy zalezy ci na mezu tak zeby byc z nim faktycznie bez wzgledu na
              okolicznosci do konca zycia. jesli tak, to nie ma chyba innego wyjscia niz
              znalezc sobie kogos na boku.
              Tylko czy to nie bedzie rownei bolesne?Wracasz od super kochanka,ktoemu che sie
              piescic cie godzinami do waszego malzenskiego meza ktory szybciutko robi swoje
              i idzie spac?
              Sama to musisz przemyslec,wszystkie za i przeciw.
              • aga66 Re: Ja też mam ten problem :( 15.08.04, 13:20
                ...no i dochodzi jeszcze jeszcze wiele "ale" - np. co będzie jesli się zakocham
                w tym drugim itd... Wiem anulko, musze to sama rozwiązać :( Nie mniej jednak
                bardzo Ci dziekuję za słowa wsparcia. Pozdrawiam
                • anula36 Re: Ja też mam ten problem :( 15.08.04, 13:48
                  Oczywiscie,ze musisz sama podjac decyzje-to twoje zycie przeciez:)
                  Na pocieszenie powiem,ze przy odrobinie dobrej woli naprawde wiele mozna zminic
                  na lepsze.
                  Sama milam problemy w zwiazku zwiazane z seksem i udalo sie je naprawic, ale
                  bez dobrej woli ..ciezko.
                  W kazdym razie trzymam kciuki i zycze powodzenia - warto czasem napisac cos na
                  forum, nawet tylko po to,zeby glosbno sformulowac pewne rzeczy ktore blakaja
                  sie po glowie.
                • twoofus Re: Ja też mam ten problem :( 16.08.04, 09:08
                  no ale to co dotknelo Twojego meza to stalo sie nagle czy tak jest od siedmiu
                  lat ? bo jesli nagle to podobno jest taka teoria ze po 7 latach malzenstwa
                  przychodzi kryzys. ja jestem wlasnie w trakcie 7 roku ale u mnie kryzys
                  przyszedl rok wczesniej
                  • merolek on ma kogos na boczku i juz w omu to nie ciekawe 18.08.04, 22:52
                    to moja teoria ))
                  • woman-in-love Re: Ja też mam ten problem :( 20.08.04, 07:48


                    > no ale to co dotknelo Twojego meza

                    "to" dotknęło żonę, a nie męża! Typ konsumpcyjny i tyle. Małżonek wyrażnie
                    uważa, że seks jest wymyślony wyłącznie dla J E G O przyjemności.
                • woman-in-love Re: Ja też mam ten problem :( 19.08.04, 07:44
                  aga66 napisała:

                  > ...no i dochodzi jeszcze jeszcze wiele "ale" - np. co będzie jesli się
                  zakocham
                  >
                  > w tym drugim itd... Wiem anulko, musze to sama rozwiązać :( Nie mniej jednak
                  > bardzo Ci dziekuję za słowa wsparcia. Pozdrawiam

                  Zakochanie w kochanku to małe piwo w porównaniu z problemem "czyje dziecko
                  noszę" - a to też bywa, niestety.
                  • anula36 Re: Ja też mam ten problem :( 20.08.04, 15:57
                    Nie wspominajac o dylemacie " czyje dziecko nosi zamezna kochnka meza",
                    obserwuje teraz taki w najblizszym otoczeniu.
                    • dr_tusia Re: Ja też mam ten problem :( 20.08.04, 17:01
                      Eeee, no z tym kochankiem to chyba za ostry pomysl...dziewczyno, przeciez sobie
                      potem tego nie darujesz !/jesli kochasz meza, oczywiscie, bo jesli nie, to moze
                      lepiej nie utrzymywac przy zyciu sztucznie czegos, co odeszlo juz naturalnie/.
                      A moze za jakis czas wroci mu ochota, moze ma jakies klopoty /nie jestem
                      facetem i nie wiem,jak to od ich strony wyglada,ale ja nie mialam ochoty na
                      seks np.kiedy sie borykalam z podejrzeniem choroby, o ktorym nie chcialam na
                      razie nikomu mowic- jak sie okazalo,ze wszystko ok, to ochota na rozne rzeczy
                      wrocila;)/, a moze Ty kiedys stracisz chec tymczasowo i co- wtedy zaakceptujesz
                      jego kochanke? Przysiegalysmy na dobre i na zle, pamietasz? A
                      tymczasowa /wierze,ze tak jest/ niechec do seksu to w koncu nie jest najgorszy
                      dramat, jaki moze spotkac malzonkow.
                      Ale jesli problem jest glebszy, to moze pogadajcie o seksuologu albo psychologu-
                      to naprawde pomaga!
                      Mam nadzieje,ze nie za ostro to zabrzmialo- nie chcialam,by tak bylo,wiem, ze
                      to problem i glupie mysli kolacza sie po glowie.. Ale unikaj tego,czego juz nie
                      da sie cofnac:)Pozdrowionka i poowdzenia!
    • sskorpionik Re: Ja też mam ten problem :( 23.08.04, 13:11
      aga66 napisała:
      > Niestety mój mąż totalnie ignoruje sprawy seksu.
      I nie tylko twój mąż, i nie tylko moja żona

      > Dla niego
      > całość zamyka się w szybkim załatwieniu sprawy, ew. cieszeniu sie tym, ze ja
      > go pieszczę.
      ja niestety na taki przypływ namiętności u żony nie mogłem nigdy liczyć. Musiało
      mi wystarczyć że ona daje siebie pieścić... Teraz dobre by było i to...

      > Rozmawiałam z nim wiele razy na ten temat. Nic od niego nie
      > dociera. Totalnie ma gdzies to, że ja potrzebuję dotyku, pieszczot...
      Z doświadczeń forumowiczów wynika że rozmowy nie przynoszą rezultatu, zreszta
      sama sie o tym przekonałaś. No bo jak przekonać osła żeby ciągnął wóz?

      > Cholera. Jestem na niego
      > zła! Kocham go ale jak tak dalej będzie to chyba znajdę sobie kochanka :(

      Hmmm ciekawa myśl, tylko musisz się sie zastanowić czy udźwigniesz ten żal, że
      to, co CHCIAŁABYŚ robić z mężem MUSISZ robić z kochankiem...

Inne wątki na temat:
Pełna wersja