zosia-samosia
23.08.04, 17:41
moj problem jest taki, jak wiele innych na tym forum, a jednak ja nie moge
sie z tym pogodzic. Mam 31 lat, mezatka jestem od dwoch lat, a od 2 miesiecy
matka. I.... no coz w mojej sypialni nie jest tak jak kiedys bylo. Moj maz
przed slubem, po i do konca mojej ciazy byl aktywnym kochankiem. Po porodzie
nie moglismy sie wrecz doczekac na ten "pierwszy raz". Gdy zaczelismy bylo
nam cudownie...do czasu!!! Po bardzo intensywnym poczatku maz ostygl
zupelnie, tzn. kochamy sie, ale raz w tygodniu, a nawet i rzadziej. Ja
naprawde bardzo, bardzo go kocham i chcialabym go calowac, piescic...itd. Nie
rozumiem jego zachowania, a narzucac sie i prosic o jest mi glupio. Dodam, ze
po porodzie doszlam szybko do formy i to w ciagu 4-ch tygodni, jestem nawet
teraz szczuplejsza niz bylam przed, dbam o siebie (bo kazdy mezczyzna to
wzrokowiec)...a tu nic!!! Ja naprawde nie jestem ninfomanka, tylko
potrzebuje jego bliskosci, dotyku, pocalunkow, pieszczot..czy w tym jest cos
nie tak???? Nie interesuja mnie zadne skoki w bok, zadne znajomosci itd. bo
ja naprawde KOCHAM MOJEGO MEZA!!! Nie wiem, moze ktos z was mial taki
przypadek, ze przy dziecku mezowi libido spadlo;-)...bo to, ze zonie, to
czasem nawet normalka, ale mezowi?????