Dodaj do ulubionych

Seks za związek

18.06.14, 15:45
Jako, że jestem na lotnisku i sobie cierpliwie czekam na samolot do ukochanej ojczyzny, różne myśli mi przychodza do głowy. Musze przyznać, że od pewnego czasu nurtuje mnie powiedzenie, które przewija się na forum. Jest to ,,,seks za związek”. Tak więc kobieta udostępnia swoje ciało, a facet wiążę się z nią na zasadzie wyłączności. Przyznaję, trochę mi to pachnie jak transakcja handlowa. Na ile według Was, to powiedzenie jest prawdziwe I oddające rzeczywistość?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • anbale Re: Seks za związek 18.06.14, 15:59
      Szczerze mówiąc takie dylematy pachną mi jakimś przetrąceniem emocjonalnym...
      Po prostu trzeba być albo jakimś kompletnie wyprutym z emocji albo nieco pogiętym żeby traktować związek jako transakcje handlową.
      Owszem, związek jest to jakaś forma wymiany, ale chyba raczej na zasadzie komplementarności, wzajemnego wsparcia, zobowiązań- ale tak po prostu handel lojalnością za rozkładanie nóg?? Chore jakieś...
      • marek.zak1 Re: Seks za związek 18.06.14, 16:10
        anbale napisała:

        > Szczerze mówiąc takie dylematy pachną mi jakimś przetrąceniem emocjonalnym...
        > Po prostu trzeba być albo jakimś kompletnie wyprutym z emocji albo nieco pogięt
        > ym żeby traktować związek jako transakcje handlową.
        > Owszem, związek jest to jakaś forma wymiany, ale chyba raczej na zasadzie kompl
        > ementarności, wzajemnego wsparcia, zobowiązań- ale tak po prostu handel lojalno
        > ścią za rozkładanie nóg?? Chore jakieś...

        Zgadzam sie, ale to stwierdzenie padło tu wiele razy.
    • sabat.77 Re: Seks za związek 18.06.14, 16:29
      To jest tylko jeden z komponentow zlozonej relacji i nie zawsze wystepuje. Nie zawsze gra tez pierwsze skrzypce. Jednak jest to komponent zauwazalny, jest elementem wielu zwiazkow i trudno zaprzeczyc jego znaczacej roli.
    • kutuzow Re: Seks za związek 18.06.14, 16:36
      marek.zak1 napisał:
      > Musze przyznać, że od pewnego cza
      > su nurtuje mnie powiedzenie, które przewija się na forum. Jest to ,,,seks za zw
      > iązek”. Tak więc kobieta udostępnia swoje ciało, a facet wiążę się z nią
      > na zasadzie wyłączności. Przyznaję, trochę mi to pachnie jak transakcja handlo
      > wa. Na ile według Was, to powiedzenie jest prawdziwe I oddające rzeczywistość?


      Marku,
      Dużo łatwiej jest podejść do tego od drugiej strony, analizując wszystkie inne możliwe kombinację. Czyli:
      a) Związek bez seksu
      b) Seks bez związku

      Co do pkt a) to chyba sam tutaj ukułeś na forum stwierdzenie: "nie ma seksu nie ma związku".
      Myślę, że o ile są związki gdzie nie ma seksu (po pewnym czasie), o tyle mało jest mężczyzn którzy weszliby ŚWIADOMIE w związek w którym z góry wiedzieliby że nie będzie seksu.

      Co do pkt b), Panie na forum próbują udowadniać, że to jest bardzo popularne, ale jakoś wg mnie ze słabym efektem. Dyskutowaliśmy o tym na forum nie raz, na ile One Night Standy, czy inne "seks dla seksu" są popularne w Polsce.

      Skoro pkt a i b są dość rzadkie w stosunku do ogółu przypadków, to śmiem twierdzić że "seks za związek" jest dominującą wersją. Nawet jeśli niektórzy będą się irytowali, że to takie mało romantyczne, bo ich to złączyły niebiosa/przeznaczenie/prawdziwa miłość (niepotrzebne skreślić).

      • kag73 Re: Seks za związek 18.06.14, 16:57
        Ja bym uscislila, ze "zwiazek DLA seksu", bo to wlasnie zwiazek daje szanse na regularny, czesty seks, na satysfakcjonujace zycie seksualne, dla obojga. Przede wszystkim jezeli uznamy, ze zarowno kobieta jak i mezczyzna sa istotami seksualnymi. Tak to juz natura wymyslila, bo chodzi o przetrwanie gatunku.
        Mysle, ze podobnie jak wiekszosc mezczyzn, rowniez wiekszosc kobiet swiadomie nie zdecydowalaby sie na wchodzenie w zwiazek bez seksu, bo jak wiemy dzieci sa fanaberia kobiet a bez seksu dzieci nie ma.
        Wiadomo, ze mezczyzna szuka kobiety, zeby przetrwal gatunek, czysta biologia, ktora kieruje rowniez kobieta. Wieksze szanse na przetrwanie kiedy oboje sa zaangazowani, opiekuja sie potomstwem.
        Nie chcemy znow walkowac uwarunkowan kulturowych i panujacych kanonow i pogladow w spoleczenstwie, usalen prawnych itd.
        Jedno jest pewne, jezeli w tym wszystkim chodziloby tylko o seks, to spokojnie mezczyni moga chodzic do prostytutek, bo naprawde wyszloby im taniej. Transakcja z kobieta seks za zwiazek absolutnie sie nie oplaca. Tymczasem chodzi o cos wiecej.
        • sabat.77 Re: Seks za związek 18.06.14, 17:20
          Z prostytutkami nie wychodzi taniej. Z zona wedlug zalozen regularnego seksu wyjdzie znacznie taniej, szczegolnie gdy nie ma sie bardzo duzych dochodow. Oczywiscie w praktyce roznie to bywa.
          • kag73 Re: Seks za związek 18.06.14, 17:29
            sabat.77 napisał:
            > Z prostytutkami nie wychodzi taniej. Z zona wedlug zalozen regularnego seksu wy
            > jdzie znacznie taniej, szczegolnie gdy nie ma sie bardzo duzych dochodow. Oczyw
            > iscie w praktyce roznie to bywa.

            To gdzie te korzysci kobiet wchodzacych w zwiazek? Nie widze.

            • kag73 Re: Seks za związek 18.06.14, 17:31
              Bo chyba nie jest korzyscia, ze mam faceta na wylacznosc. Co mnie niby po tym, zwlaszcza gdy seksu z nim w ogole nie chce i do tego ja go mniej kosztuje niz placenie za seks randki albo prostytutki.
              • sabat.77 Re: Seks za związek 18.06.14, 18:01
                Mezczyzna jako dostarczyciel dobr i obronca.
      • mabelle2000 Re: Seks za związek 18.06.14, 17:01
        kutuzow napisał:

        > Skoro pkt a i b są dość rzadkie w stosunku do ogółu przypadków, to śmiem twierd
        > zić że "seks za związek" jest dominującą wersją. Nawet jeśli niektórzy będą się
        > irytowali, że to takie mało romantyczne, bo ich to złączyły niebiosa/przeznacz
        > enie/prawdziwa miłość (niepotrzebne skreślić).

        A wstarczy tak niewiele- dobry zawod, praca i dochody pozwalajace zaspokoic wszystkie finansowe potrzeby. I wtedy seks uprawia sie z przyjemnoscia, bo nie trzeba sie zastanawiac na ile wycenila sobie druga strona moje uslugi, prawda ? :-)
      • kag73 Re: Seks za związek 18.06.14, 17:25
        Kutuzow, a powiedz no mi dlaczego jestes w zwiazku, bo inaczej nie mialbys seksu? Przeciez seksu bez zwiazku miales/mogles miec pod dostatkiem, czyli jednak chetne sie znalazly.
        Rzecz w tym, ze jak znajdzie sie ta "wow i och i ach" to nagle mezczyzna chca miec do niej wylacznosc, zaklepac sobie. Owszem, milo by bylo jeszcze z paroma innymi se pobzykac na boku, ale kurna, to by oznaczalo, ze i ta "wyjakowa/wybrana" moze. Nie, to juz lepiej nie, to niech bedzie wylacznosc dla obojga.
        Konstelacje sa rozne. Jezeli ktos ma wrazenie, ze za seks placi koniecznoscia bycia w zwiazku, to ja jemu, szczerze powiedziawszy, nie zazdroszcze i ubolewam, ze nie moze znalezc nikogo do lozka i wspolczuje brakow w matematyce, bo placic kazdorazowo za seks taniej by mu wyszlo. A jeszcze bardziej mu wspolczuje, ze ma przy sobie kobiete, ktora z nim sypia tylko dlatego, ze ma z tego korzysc. A on zadnej korzysci, oprocz tego seksu, ze zwiazku/w ziwazku nie ma.
        • kag73 Re: Seks za związek 18.06.14, 17:35
          Poza tym , Marek, nie uscisliles, co to znaczy:
          "Tak więc kobieta udostępnia swoje ciało, a facet wiążę się z nią na zasadzie wyłączności. Przyznaję, trochę mi to pachnie jak transakcja handlowa."

          Gdzie ta transakcja? Bo ja mam go na wylacznosc i co mnie po tym? A on mnie nie? I co se za to moge kupic?
          • marek.zak1 Re: Seks za związek 18.06.14, 22:02
            kag73 napisała:

            Gdzie ta transakcja? Bo ja mam go na wylacznosc i co mnie po tym? A on mnie nie ? I co se za to moge kupic?
            Juz moi mili wróciłem. Seks za związek nie jest definicją, uniwersalnym określeniem, ale jednym z możliwych spojrzeń, przybliżeń naszego życia, dotyczącym określonych typów ludzi. Możliwość wejścia w związek podnosi atrakcyjność faceta, jako kandydata na faceta. Gdybym nie byl gotowy niegdyś na związek i ślub, nie miałbym żadnej szansy z tak atrakcyjną dziewczyną jak moja obecna. Kandydatów na romanse to ona miała na pęczki.
            • kag73 Re: Seks za związek 19.06.14, 10:25
              marek.zak1 napisał:
              > Juz moi mili wróciłem. Seks za związek nie jest definicją, uniwersalnym określe
              > niem, ale jednym z możliwych spojrzeń, przybliżeń naszego życia, dotyczącym okr
              > eślonych typów ludzi. Możliwość wejścia w związek podnosi atrakcyjność faceta
              > , jako kandydata na faceta. Gdybym nie byl gotowy niegdyś na związek i ślub, n
              > ie miałbym żadnej szansy z tak atrakcyjną dziewczyną jak moja obecna. Kandydató
              > w na romanse to ona miała na pęczki.

              To zalezy co czego w danym momencie szuka. Tak naprawde wszyscy szukaja milosci i chca byc kochani. Chetnie tutaj sie o tym w zimnych kalkulacjach i konkluzjach zapomina. I jak sie im ona przydarzy to chca ja zatrzymc, miec przy sobie, zakosztowac. Ty, Marku, nie wszedles w zwiazek, zeby miec seks, bo seks to mogles miec gdzie indziej. Ty wszedles w zwiazek, bo chciales TEJ konkretnej kobiety, seksu z nia. A gotowy byles, bo sie zakochales, to wszystko.
              Wejscie w zwiazek z atrakcyjna kobieta, ta super wow, rowniez dla faceta jest bardzo necace, bo oznacza, ze ma do niej wylacznosc, zaklepuje sobie. Gdzie i kiedy Ty znajdziesz druga taka? Do tego, jak mawia moj maz, znalezc taka to nie sztuka, ale zeby ona akurat Ciebie chciala to jest ta trudnosc;)

              "Możliwość wejścia w związek podnosi atrakcyjność faceta jako kandydata na faceta."

              Niby tak, ale tylko jak mi sie spodobasz i mi serce do Ciebie puka. Bo jak sie nie nadajesz ani do tanca ani do rozanca to se mozesz byc gotowy na zwiazek, ale ja Ciebie nie chce:(


        • sabat.77 Re: Seks za związek 18.06.14, 17:59
          Czyli wspolczujesz duzej czesci mezczyzn. Nie martw sie, to jeszcze nie tak zle. Zauwaz, ze ja jestem w zwiazku bez seksu, chociaz z zalozenia jestem w nim dla seksu ;) Gorzej to by bylo, jakby zaczeli do mnie strzelac Czeczeni.
        • kutuzow Re: Seks za związek 18.06.14, 18:37
          kag73 napisała:
          > Kutuzow, a powiedz no mi dlaczego jestes w zwiazku, bo inaczej nie mialbys seks
          > u? Przeciez seksu bez zwiazku miales/mogles miec pod dostatkiem, czyli jednak c
          > hetne sie znalazly.
          > Rzecz w tym, ze jak znajdzie sie ta "wow i och i ach" to nagle mezczyzna chca m
          > iec do niej wylacznosc, zaklepac sobie. Owszem, milo by bylo jeszcze z paroma i
          > nnymi se pobzykac na boku, ale kurna, to by oznaczalo, ze i ta "wyjakowa/wybran
          > a" moze. Nie, to juz lepiej nie, to niech bedzie wylacznosc dla obojga.

          Kag, zasadniczo zgadzam się z tym co napisałaś.
          Jestem w związku ponieważ spotkałem kobietę w której się zakochałem (ten efekt Wow! o którym wspomniałaś). BTW: w teście obok moja partnerka zdobyła 21 pkt na 23 :-)
          (oczywiście test traktuje z mocnym przymrużeniem oka -jak pisałem lepszy jest ten w "Psychologii Miłości" Wojciszke)
          Nawet ten związek jednak by nie przetrwał, gdyby nie było w nim seksu.

          > Konstelacje sa rozne. Jezeli ktos ma wrazenie, ze za seks placi koniecznoscia b
          > ycia w zwiazku, to ja jemu, szczerze powiedziawszy, nie zazdroszcze i ubolewam,
          > ze nie moze znalezc nikogo do lozka

          Tutaj już mam odmienne zdanie. To "płacenie" związkiem to nie jest tak, że partnerka "wystawia rachunek". Po prostu bardzo mało jest kobiet, które są zainteresowane seksem dla seksu. Zobacz, że nawet Ty pisałaś, że dla Ciebie seks dla seksu to zasadniczo taki związek który się nie kończy małżeństwem. To moja luźna interpretacja, ale po prostu nie widzę różnicy między seksem po 3 randce, z facetem który zabiega, stara się itp. od seksu w związku po 3 randce. Moja narzeczona także nie preferuje seksu dla seksu- dla niej seks jest przedłużeniem uczucia do drugiej osoby. Zeby był seks jest potrzebna jej miłość, żeby była miłość potrzebna jest jej bliskość, poznanie drugiej osoby, a to zapewnia szeroko rozumiany związek.

          Także mimo, że swój związek określam jako fantastyczny, to jednak można powiedzieć, że za seks z tą wybraną partnerką zapłaciłem koniecznością bycia w związku. Ponieważ ją kocham i chcę z nią być, ja tego tak nie dostrzegam (jest to niejako nieobecne dla mnie). Łatwo jednak wyobrazić sobie trochę gorzej dobrany związek, gdzie już ta konieczność bycia w związku zaczyna być bardziej odczuwalna.

          > A jeszcze bardziej mu wspolczuje, ze
          > ma przy sobie kobiete, ktora z nim sypia tylko dlatego, ze ma z tego korzysc.

          Widzisz, te korzyści to dość śliska sprawa. Sama pisałaś o seksie dla seksu po 3 randce, więc także można podciągnąć to pod korzyści, bo byłaś komplementowana, gość się starał robił dobry nastrój, płacił za jakieś randki itp. Równie dobrze mogłabyś zdecydować się na seks na 1-szej randce. Sama widzisz, że bez dodatkowych korzyści nie byłaś skłonna na tamten seks.

          Nie zawsze te korzyści to musi być wymiar materialny. Znam koleżanki dla których sam fakt tego, że mają faceta -nie są samotne wieczorami po przyjściu z pracy, już jest tak dużą korzyścią, że gotowe są na związek (i seks który za tym idzie).
          • rekreativa Re: Seks za związek 18.06.14, 19:01
            "Znam koleżanki dla któryc
            > h sam fakt tego, że mają faceta -nie są samotne wieczorami po przyjściu z prac
            > y, już jest tak dużą korzyścią, że gotowe są na związek "

            A facetów, którzy nie chcą wracać do pustego domu nie ma?
            Bo tak piszecie, panowie, jakby mężczyzna wchodził w związek wyłącznie dla seksu i żadnych innych potrzeb w nim nie zaspokajał.
            • kutuzow Re: Seks za związek 18.06.14, 20:32
              rekreativa napisała:
              > A facetów, którzy nie chcą wracać do pustego domu nie ma?
              > Bo tak piszecie, panowie, jakby mężczyzna wchodził w związek wyłącznie dla seks
              > u i żadnych innych potrzeb w nim nie zaspokajał.

              Facetom relatywnie mniej przeszkadza pusty dom. Zobacz po znajomych ile jest samotnych kobiet 30+ które są "kociarami" i ilu jest takich facetów co mają gromadę kotów?

              Nie bez powodu mówi się o tym, że facet zamyka się w swojej jaskini.
              Na forum był link do fajnego show o pudełkach w umyśle faceta z jednym wyjątkowym "nothing box". Wrzucę raz jeszcze:

              wersja z napisami:
              www.youtube.com/watch?v=aZBhyPiyeOs
              Oczywiście nie chodzi facetom tylko o seks, ale seks jest dużo ważniejszy dla facetów niż dla kobiet. Zobacz że kobiety które nie są w związku potrafią żyć bez seksu miesiącami. Niejako "wygaszając" libido. Faceci bez seksu szybko znajdują sobie substytuty, wygasić popęd to sobie mogą co najwyżej mnisi buddyjscy. To kwestia poziomu ważności poszczególnych cech i fizjologii.


              • sabat.77 Re: Seks za związek 18.06.14, 20:51
                Kutuzow, lubie twoj spokojny i rzeczowy styl tlumaczenia. Gdybym mial drugie zycie, to chcialbym byc. takim poukladanym czlowiekiem jak Ty :)
                • jesod Chciałbym być 18.06.14, 22:15
                  sabat.77 napisał:
                  > Kutuzow, lubie twoj spokojny i rzeczowy styl tlumaczenia. Gdybym mial drugie zy
                  > cie, to chcialbym byc. takim poukladanym czlowiekiem jak Ty :)

                  He, he, he... Jak to pozory mylą. Ale słowo pisane ... nie jest prawdą.
              • kag73 Re: Seks za związek 18.06.14, 23:07
                Oczywiście nie chodzi facetom tylko o seks, ale seks jest dużo ważniejszy dla f
                > acetów niż dla kobiet. Zobacz że kobiety które nie są w związku potrafią żyć be
                > z seksu miesiącami. Niejako "wygaszając" libido. Faceci bez seksu szybko znajdu
                > ją sobie substytuty, wygasić popęd to sobie mogą co najwyżej mnisi buddyjscy. T
                > o kwestia poziomu ważności poszczególnych cech i fizjologii.

                Jestes facetem dlatego wiesz co robia faceci, ale kobieta nie jestes, wiec nie wiesz co robia kobiety. Wbrew pozorom kobiety tez maja sprawne rece i znajduja inne subsytuty.
                Ja znam facetow co latami zyja bez seksu. Potrzeby fizjologiczne mozna wbrew pozorom zaspokic samemu, potrafia to zarowno mezczyzni jak i kobiety.
                • kutuzow Re: Seks za związek 19.06.14, 12:31
                  kag73 napisała:
                  > Ja znam facetow co latami zyja bez seksu. Potrzeby fizjologiczne mozna wbrew po
                  > zorom zaspokic samemu, potrafia to zarowno mezczyzni jak i kobiety.

                  Zobacz tylko na badania ile procent kobiet się masturbuje i ile procent mężczyzn. Po drugie zobacz jak często robi to statystyczna kobieta singielka, a jak często statystyczny facet singiel.
                  Jak wspominał już Yoric musisz brac pod uwage proporcje.
                  • kag73 Re: Seks za związek 19.06.14, 12:39
                    kutuzow napisał:
                    > Zobacz tylko na badania ile procent kobiet się masturbuje i ile procent mężczyz
                    > n. Po drugie zobacz jak często robi to statystyczna kobieta singielka, a jak cz
                    > ęsto statystyczny facet singiel.
                    > Jak wspominał już Yoric musisz brac pod uwage proporcje.

                    W wikipedii niemieckiej wyczytalam, ze 60 do 80% kobiet.
                    Inne badania z kolei mowia, ze kobiety duzo lepiej radza sobie w zyciu samemu, mezczyzni maja z tym wiekszy problem. Duzo kobiet zyje cale lata po smierci meza, podczas gdy facci po smierci zony szybko sie zwijaja zazwyczaj.
                    • kutuzow Re: Seks za związek 19.06.14, 12:43
                      kag73 napisała:

                      > Inne badania z kolei mowia, ze kobiety duzo lepiej radza sobie w zyciu samemu,
                      > mezczyzni maja z tym wiekszy problem. Duzo kobiet zyje cale lata po smierci mez
                      > a, podczas gdy facci po smierci zony szybko sie zwijaja zazwyczaj.

                      To jest jednak nie zwiazane z masturbacją :-)
                      Chodzi o to że kobiety przez całe życie budują sobie krag więzi społecznych. Mają przyjaciółki, znajome, psiapsiółki itp. Gdy nagle odchodzi partner, mają całą grupę wsparcia, która pomaga jakoś przejśc przez ten trudny okres.
                      Facecji są częściej samotnikami, mają kilku (faktycznie kilku) przyjaciół/kolegów. Gdy sa w starszym wieku z tych kilku przyjaciół także czesć już odejdzie -więc zostaje jeszcze mniej. Nie mają takiej grupy wsparcia jak kobiety więc bardziej odczuwają pustkę po śmierci współmałżonka.
                  • zawle Re: Seks za związek 19.06.14, 12:41
                    kutuzow napisał: > Zobacz tylko na badania ile procent kobiet się masturbuje i ile procent mężczyz
                    > n. Po drugie zobacz jak często robi to statystyczna kobieta singielka, a jak cz
                    > ęsto statystyczny facet singiel.

                    Ale o czym to świadczy? Moze o tym ze kobiety wolą seks z facetem, a faceci do seksu tak bardzo nie potrzebują kobiet? Dlatego tez nie garną się do związków? Bo nie zalezy im tak bardzo na seksie z kobietą? Bo dość cięzko wyhaczyć dwa razy dziennie chętną laskę/faceta?
                    • kutuzow Re: Seks za związek 19.06.14, 12:48
                      zawle napisała:
                      > Ale o czym to świadczy? Moze o tym ze kobiety wolą seks z facetem, a faceci do
                      > seksu tak bardzo nie potrzebują kobiet? Dlatego tez nie garną się do związków?
                      > Bo nie zalezy im tak bardzo na seksie z kobietą? Bo dość cięzko wyhaczyć dwa ra
                      > zy dziennie chętną laskę/faceta?

                      Zawle, zerknij na grupę kontrolną gejów i od razu odpowiesz sobie na te pytania.
                      Skoro piszemy o grupach singli (czyli o osobach bez partnera) to zarówno kobiety jak i mężczyzni masturbację mają jako substytut - możliwość rozładowania napięcia. Skoro facecji masturbują się znacznie cześciej, to świadczy o tym że mają dużo większe potrzeby w tej kwestii nawet gdy są samotni.
                      Porównując z grupą gejów którzy seks traktują bardziej "po męsku" bez tej całej otoczki "dopiero na 3-ciej randce" itp. widać że to nie jest tak że facetom nie zalezy na seksie z kobietom, tylko raczej dużo ciezej będąc hetero znaleźć chetna kobietę. Zobacz że geje mają aplikacje na smartfony która im pokazuje chetnych na seks w poblizu -tak aby spotkanie jak najbardziej ułatwić.
                      • kag73 Re: Seks za związek 19.06.14, 17:24
                        kutuzow napisał:
                        "Porównując z grupą gejów którzy seks traktują bardziej "po męsku" bez tej całej otoczki "dopiero na 3-ciej randce" itp. widać że to nie jest tak że facetom nie zalezy na seksie z kobietom, tylko raczej dużo ciezej będąc hetero znaleźć chetna kobietę. Zobacz że geje mają aplikacje na smartfony która im pokazuje chetnych na seks w poblizu -tak aby spotkanie jak najbardziej ułatwić."

                        A wziales pod uwage, ze homo sa w mniejszosci i jak trudno im kogos znalezc, maja mniejszy wybor. Do tego ilu gejow decyduje sie/moze sobie spokojnie zyc w stalym zwiazku? Akceptacja spoleczna, ze ho, ho.
                        A wziales pod uwage, ze geje tez faceci i jak zdrowi to orgazm maja zawsze. I do tego facet idacy z nowym facetem nie ma tyle do stracenia co kobieta z nieznajomym.
                        A podwojna moralnosc. Ty chcialbys tak sobie babke dopiero co poznac i do lozka z nia ale jakby sie okazalo, ze zna ja blizej cale osiedle i z nimi tez byla, to juz bys sie nie palil, zeby to byla Twoja dziewczyna albo zona, co nie? Oszczedz sobie sciemnianie o tolerancji i ze Ci zwisa, bo i tak Ci nie uwierze;)
                        Pomijajac, ze niekoniecznie Ty musisz jej sie podobac i ja krecic, zeby z Toba zaraz do lozka poszla. A jak jej sie spodobasz, to bedzie ostrozniejsza, bo sie chce z Toba dluzej pobawic a musi liczyc sie z tym, ze jako "latwa" ma mniejsze szanse. Oczywiscie nie wie, ze Ty tak nie myslisz, bo jestes cool, ale sporo facetow tak mysli, chociaz mowia co innego.
                        • marek.zak1 Re: Seks za związek 19.06.14, 18:05
                          kag73 napisała:

                          musi liczyc sie z tym, ze jako "latwa" ma mniejsz e szanse. Oczywiscie nie wie, ze Ty tak nie myslisz, bo jestes cool, ale sporo facetow tak mysli, chociaz mowia co innego.

                          Oczywiście, że tak jest jak piszesz. A wracając do tematu swingu, gdybym czegoś podobnego sie dowiedział, moja odpowiedź byłaby taka: ,,masz 10 minut na przemyślenie i decyzję, swing albo ja. Jeszcze raz poruszysz ten temat, oznacza rozstanie". Jestem przekonany, ze z drugiej strony byłoby tak samo. Małżeństwo znacza wyłącznośc i konec tematu.
                        • kutuzow Re: Seks za związek 19.06.14, 18:11
                          kag73 napisała:
                          > A wziales pod uwage, ze homo sa w mniejszosci i jak trudno im kogos znalezc,

                          Trudno im kogoś znaleźć, dlatego statystycznie mają na koncie dużo większą liczbę partnerów niż hetero. Przyznam że ciekawa logika.

                          > A podwojna moralnosc. Ty chcialbys tak sobie babke dopiero co poznac i do lozka
                          > z nia ale jakby sie okazalo, ze zna ja blizej cale osiedle i z nimi tez byla,
                          > to juz bys sie nie palil, zeby to byla Twoja dziewczyna albo zona, co nie? Oszc
                          > zedz sobie sciemnianie o tolerancji i ze Ci zwisa, bo i tak Ci nie uwierze;)
                          > Pomijajac, ze niekoniecznie Ty musisz jej sie podobac i ja krecic, zeby z Toba
                          > zaraz do lozka poszla. A jak jej sie spodobasz, to bedzie ostrozniejsza, bo sie
                          > chce z Toba dluzej pobawic a musi liczyc sie z tym, ze jako "latwa" ma mniejsz
                          > e szanse. Oczywiscie nie wie, ze Ty tak nie myslisz, bo jestes cool, ale sporo
                          > facetow tak mysli, chociaz mowia co innego.

                          Napisałaś taki wielki akapit tylko po to żeby przyznać mi rację że kobiety rzadziej chcą seksu dla seksu (powody sama wyłożyłaś). Nie rozumiem tylko czemu od razu wcześniej nie potwierdziłaś tego co od dawna pisze tutaj na forum, że u kobiet seks dla seksu jest rzadko.

                          • sabat.77 Re: Seks za związek 19.06.14, 18:48
                            Kutuzow, sam seks dla seksu czesciej wybieraja mezczyzni, ale tez nie jestem calkiem przekonany, czy dotyczy to mas. Zobacz, ze jednak na kurwy chodzi jakas mniejszosc, znaczaca ale jednak. Gdyby chodzilo wylacznie o seks, to by bylo powszechne jak trawa. Ja osobiscie nie znam nikogo regularnie chodzacego na kurwy. W przeszlosci znalem jednego chlopaka. Nikt z moich znajomych oprocz niego nawet nie byl w burdelu, a z seksem bywalo u nich roznie. Zatem?
                            • rekreativa Re: Seks za związek 19.06.14, 20:20
                              No tutaj z przyczynami, dlaczego faceci NIE chodza na dziwki to bym zbyt romantycznych wniosków nie wyciągała.
                              Może być, że nie chodzą, bo się brzydzą, albo chorób boją, a nie dlatego, że szukają czegoś więcej
                              *chociaż osobiście uważam, że szukają :)
                              • sabat.77 Re: Seks za związek 19.06.14, 21:40
                                Ja mam taka opinie, ze przez seksualnosc realizujemy sie spolecznie w ramach pewnego wzorca naszej plci obecnego w kulturze. Jak sie nad tym zastanowic to seks jest zupelnie zbedna czynnoscia poza momentami rozrodu, u wielu zwierzat wrecz kopulacja nastepuje wylacznie w okresach plodnych - zatem w czym rzecz? My jako ludzie przez zjawiska okoloseksualne realizujemy sie spolecznie, to nasz najwiekszy bodziec do podejmowania aktywnosci. Realizujemy pewien skrypt zachowan zakorzeniony w kulturowym wzorcu. W przypadku mezczyzny to skrypt samca dominatora :) a u kobiety jest to matka karmicielka :p
                                Stad masz ped do rozowego bobaska, jako fetyszu spolecznego.
                                Wiesz czym dla mnie jest symboliczny bobas? Tym samym co iPad. iPhone. Spoleczny wyznacznik sukcesu. Tym samym dla faceta jest seks. Dlatego mezczyzni nie chodza tak masowo na kurwy jak mogliby chodzic, a za to marudza mezatkom, podrywaja mlode siksy itd. Bo to pierwsze nie buduje ich meskosci w formie symbolicznej a to drugie - owszem.
                                • marek.zak1 Re: Seks za związek 19.06.14, 21:52
                                  sabat.77 napisał:


                                  > Wiesz czym dla mnie jest symboliczny bobas? Tym samym co iPad. iPhone. Spoleczny wyznacznik sukcesu.

                                  Było to zawsze. Dawniej karoca i zamek, teraz willa i samochod. Piekne kobiety u boku zawsze były ukoronowaniem sukcesu faceta.
                                  • sabat.77 Re: Seks za związek 19.06.14, 22:04
                                    Tak jak piekne, zdrowe dzieci, to cos czym mloda mamusia moze zaszpanowac przed innymi mamami.
                              • kag73 Re: Seks za związek 20.06.14, 00:09
                                rekreativa napisała:
                                > No tutaj z przyczynami, dlaczego faceci NIE chodza na dziwki to bym zbyt romant
                                > ycznych wniosków nie wyciągała.
                                > Może być, że nie chodzą, bo się brzydzą, albo chorób boją, a nie dlatego, że sz
                                > ukają czegoś więcej
                                > *chociaż osobiście uważam, że szukają :)
                                Oczywiscie, ze szukaja czegos wiecej, przeciez to roznica czy przespi sie z Toba prostytutka, bo zaplaciles a czy przespi sie z Toba babka, bo na Ciebie leci. Chociazby tego szukaja, potwierdzenia swojej atrakcyjnosci. Nie kazdy facet potrafi tez tak z automatu, wejsc, zrobic swoje z "obca" osoba, zaplacic i wyjsc. I nie kazdemu sie to podoba.
                                A poza tym wszyscy szukaja milosci i tyle, bo nie ma lepszej opcji niz glebokie uczucie polaczone z dobrym seksem.
                                • sabat.77 Re: Seks za związek 20.06.14, 00:29
                                  kag73 napisała:

                                  > A poza tym wszyscy szukaja milosci i tyle, bo nie ma lepszej opcji niz glebokie
                                  > uczucie polaczone z dobrym seksem.

                                  A ja się nie zgadzam na taką wersję. To już indoktrynacja, poza tym uważam, że miłość to prosta chemia uwznioślona do rangi najwyższego dobra. I nie zgadzam się, że wszyscy, bo ja miłości nie szukam. Nie jest mi do niczego potrzebna.
                            • marek.zak1 Re: Seks za związek 19.06.14, 20:37
                              sabat.77 napisał:

                              Zobacz, ze jednak na kurwy chodzi jakas mniejszosc, znaczaca ale jednak. Gdyby chodzilo wylacznie o seks, to by bylo powszechne jak trawa. Ja osobiscie nie znam nikogo regularnie chodzacego na kurwy.
                              > W przeszlosci znalem jednego chlopaka. Nikt z moich znajomych oprocz niego nawet nie byl w burdelu, a z seksem bywalo u nich roznie. Zatem?


                              Sabat, są masturbatorami, a masturbatorzy nie chodza do agencji. A o tym, że nimi sa, to Ci mówią? Pewnie nie, ale już niedługo nie beda tego ukrywać.
                              • jesod Masturbaror terminator 19.06.14, 23:00
                                marek.zak1 napisał:
                                > Sabat, są masturbatorami, a masturbatorzy nie chodza do agencji.

                                Eee tam, nie chodzą...
                                Chodzą. Między jedną masturbacją a drugą, tak dla urozmaicenia, bo... ciągle tak sam ze sobą, to trochę trąci nudą i związek się z czasem rozpada.

                                marek.zak1 napisał:
                                >A o tym, że nimi sa, to Ci mówią? Pewnie nie, ale już niedługo nie beda tego ukrywać.

                                Pewnie, pewnie... Z dumy, zadowolenia i samoakceptacji nastąpi już wkrótce taka przemiana kulturowa.
                                A potem... będą nagrody za odwagę upublicznienia wytrysku swego nasienia.
                                • marek.zak1 Re: Masturbaror terminator 19.06.14, 23:10
                                  jesod napisała:

                                  > marek.zak1 napisał:
                                  > > Sabat, są masturbatorami, a masturbatorzy nie chodza do agencji.
                                  >
                                  > Eee tam, nie chodzą...
                                  > Chodzą. Między jedną masturbacją a drugą, tak dla urozmaicenia, bo... ciągle tak sam ze sobą, to trochę trąci nudą i związek się z czasem rozpada.
                                  >
                                  > marek.zak1 napisał:
                                  > >A o tym, że nimi sa, to Ci mówią? Pewnie nie, ale już niedługo nie beda te go ukrywać.
                                  >
                                  > Pewnie, pewnie... Z dumy, zadowolenia i samoakceptacji nastąpi już wkrótce tak a przemiana kulturowa. A potem... będą nagrody za odwagę upublicznienia wytrysku swego nasienia.

                                  Dzieki za uwagi, ale wypowiedz sie na temat kobiet, czyli w tematyce Ci znanej. To co piszesz o facetach swiadczy, że pojęcia nie masz żadnego.
                                  • jesod Re: Masturbaror terminator 20.06.14, 01:14
                                    marek.zak1 napisał:
                                    > Dzieki za uwagi,

                                    Ależ, proszę bardzo.
                                    Służę następnymi, za darmo... Chociaż, kto to wie... czy za jakiś czas nie zażądam za nie tantiem, w przypadku wykorzystywania ich bez mojej wiedzy i zgody? :)

                                    marek.zak1 napisał:
                                    > ale wypowiedz sie na temat kobiet, czyli w tematyce Ci znanej.

                                    Ale ... odnośnie czego, tak dokładniej?
                                    Poza tym, jak się wypowiem na temat kobiet, to zaraz taka jedna pindzia z drugą będą kwękać, że nie mam prawa się w ich imieniu wypowiadać, bo... ja, jako kobieta, nie mogę przecież mówić za wszystkie kobiety, a więc to co mam/mogę mieć do powiedzenia, nie ma praktycznie żadnego znaczenia. Jako jednostka nie istnieję w mentalności zbioru kobiet.

                                    marek.zak1 napisał:
                                    > To co piszesz o facetach swiadczy, że pojęcia nie masz żadnego.

                                    Jassssne.... Ja już dawno wiem, że nie mam żadnego pojęcia, bo jego całość posiadasz Ty.
                                    To Ty autorytatywnie wypowiadasz się za męską ludzkość. Ty wiesz wszystko o facetach i w ogóle... o wszystkim. Dlatego trochę Ci współczuję, bo jest Ci ciężko dźwigać brzemię tej wiedzy, a jeszcze trudniej wcisnąć ją innym. Choć, jak przypuszczam na podstawie obserwacji i informacji to jest dla Ciebie misja. A więc... chylę czoła przed tak wielkim zadaniem i wysiłkiem z nim związanym.

                                • zawle Re: Masturbaror terminator 20.06.14, 12:44
                                  jesod napisała: > Eee tam, nie chodzą...
                                  > Chodzą. Między jedną masturbacją a drugą, tak dla urozmaicenia, bo... ciągle ta
                                  > k sam ze sobą, to trochę trąci nudą i związek się z czasem rozpada.

                                  :))))))))))))))
                          • kag73 Re: Seks za związek 19.06.14, 23:58
                            > Napisałaś taki wielki akapit tylko po to żeby przyznać mi rację że kobiety rzad
                            > ziej chcą seksu dla seksu (powody sama wyłożyłaś). Nie rozumiem tylko czemu od
                            > razu wcześniej nie potwierdziłaś tego co od dawna pisze tutaj na forum, że u ko
                            > biet seks dla seksu jest rzadko.

                            Co kobiety chca/by chcialy a co je hamuje i w tym przeszkadza, to jedna kwestia. Druga Ty w kolko dyskutujesz, ze kobiety nie leca ma One Night Stnady z dopiero co pozanym facetem i to dowod na to, ze kobiety nie chca seksu dla seksu. wyjasnilam Ci dlaczego. I jeszcze w dodatku podalam, ze rowniez faceci w wiekszosci kieruja sie regulami/maja potrzebe poczekac z seksem do nastepnej randki i bardzo wielka z nich ilosc wcale nie chce konczyc na jednym razie. Ja takich spotkalam na swojej drodze, stad moje wypowiedzi.
                            To w koncu dlaczego ja chce seksu jezeli nie dla seksu/satysfakcji, Twoim zdaniem? Bo moim, to ja sie seksze, bo mam z tego satysfakcje a nie dlatego, ze dostane nowa bluzke albo bo facet bedzie za to ze mna w zwiazku. Czy Ty tego nie rozumiesz?
                            Moze uznajmy, ze niektorzy chca seksu dla sportu, bedzie latwiej rozgraniczac. Zapewne zdrzaja sie tacy ludzie, czesciej mezczyzni niz kobiety, bo maja mniej do stracenia a zyskac cos moga. Ale to nie wiekszosc i nie przez cale zycie.
                            Zamsiat sie czepiac w kolko tego samego, odpowiedz lepiej na moje pytanie Twojej wizji przyszlosci: jestes zakochany, babka do seksu nie potrzebuje zwiazku i co dalej, jak to widzisz. Bedzie ciekawiej.
                            • kutuzow Re: Seks za związek 20.06.14, 10:51
                              kag73 napisała:
                              > Co kobiety chca/by chcialy a co je hamuje i w tym przeszkadza, to jedna kwestia
                              Wiesz jak jeszcze dodasz "co je hamuje" to już zupełnei sobie strzelisz w kolano.
                              Bo (w uproszczeniu) większość facetów chciałaby seksu, ale ich hamuje brak chętnych kobiet (to widać na dowolnym portalu, pubie, imprezie firmowej itp).
                              Większość kobiet chciałaby atrakcyjnego partnera (wygląd, status społeczny itp), ale je także hamuje brak takowych (samców alfa jest znikomy procent).
                              Dlatego te grupy się rozmijają.


                              > Druga Ty w kolko dyskutujesz, ze kobiety nie leca ma One Night Stnady z dopie
                              > ro co pozanym facetem i to dowod na to, ze kobiety nie chca seksu dla seksu.

                              Wyjaśniłaś dlaczego TY nie lecisz na One Night Standy. Są kobiety które owszem korzystają z takich ONS, ale jak pisałem ich jest NIEWIELE. To jest klucz do zrozumienia różnic naszych poglądów.

                              Ty uważasz że większość kobiet ma takie podejście jak Ty, chciałyby ONS ale....i tu jest lista czynników do spełnienia. Co owszem jest prawdą, ale to ma się nijak do ONS.
                              Jednocześniej są kobiety które korzystają z ONS i nie bawią się w odhaczanie tej checklisty.
                              Myślę że tutaj doświadczenia Yorica rzuciłyby sporo światła.

                              > To w koncu dlaczego ja chce seksu jezeli nie dla seksu/satysfakcji, Twoim zdani
                              > em?
                              Nie wiem jak jest w Twoim przypadku, ale w przypadku innych kobiet jest coś ponad 200 powodów uprawiania seksu, począwszy od tych podnoszących poczucie własnej wartości, poprzez te związane z przyjemnością, na tych związanych z osiągnięciem jakiejś korzyści włącznie.


                              > Moze uznajmy, ze niektorzy chca seksu dla sportu, bedzie latwiej rozgraniczac.
                              Nie, po prostu wystarczy jak zauważysz że są kobiety które miewają ONS-y i nie trzeba wprowadzać nowego podziału.
                              Ty nie lubisz ONS-ów, masz inne podejście do seksu (musi być otoczka, i kilkanaście innych pozycji ze wspomnianej checklisty), ja tego nie neguje. Tylko nie próbuj proszę pokazywać że to jest jakaś granica w podejściu, że poza tym to już tylko jakieś "dziwolągi" są co to seks dla sportu uprawiają.

                              Po prostu Ty nie lubisz ONS-ów, są takei co lubią. Jest ich zdecydowana mniejszość niż facetów którzy skorzystaliby z ONS-u gdyby tylko mieli OKAZJE. Ta różnica w proporcjach jest tutaj kluczowa.


                              > woje
                              > j wizji przyszlosci: jestes zakochany, babka do seksu nie potrzebuje zwiazku i
                              > co dalej, jak to widzisz. Bedzie ciekawiej.

                              Widzisz, ja kochliwy nie jestem. W całym swoim życiu powiedziałem "kocham" w 3 moze 4 przypadkach. Zakladając hipotetycznie, że jestem zakochany, a wspomniana partnerka nie chce związku i co za tym idzie jak sugerujesz wyłączności, to cieszyłbym się z tego co oferuje i realizował na zasadzie "just for fun" wiedząc że na nic więcej liczyć nie mogę.
                              • kag73 Re: Seks za związek 20.06.14, 11:30
                                kutuzow napisał:
                                Wyjaśniłaś dlaczego TY nie lecisz na One Night Standy. Są kobiety które owszem korzystają z takich ONS, ale jak pisałem ich jest NIEWIELE.
                                > Myślę że tutaj doświadczenia Yorica rzuciłyby sporo światła.

                                A dlaczego doswiadczenia yorica a nie Twoje? W koncu jestes facetem, wiec tez powinienes je miec. Nie masz? A wiesz dlaczego nie? Bo zdecydowana mniejszosc LUDZI leci na ONS, czytaj seks w pierwszy wieczor z dopiero co poznana osoba. Jednak jakos sie znajduja, kobiety i mezczyzni, inaczej w ogole by ich nie bylo.

                                > Ty nie lubisz ONS-ów, masz inne podejście do seksu (musi być otoczka, i kilkana
                                > ście innych pozycji ze wspomnianej checklisty), ja tego nie neguje.

                                Ja nigdzie nie napisalam, ze musze miec otoczke, napisalam, ze nie ryzykuje pojscia z facetem do lozka w piersza noc, zazwyczaj nie mialam tez takiej potrzeby, abstrahujac od tego, ze oprocz jednego razu( w ogole mi sie nie podobal i nie bylo zadnego przyciagania z mojej strony), zaden facet mnie do lozka nie ciagnal, nie proponowal jednoznacznie itd. zaraz w pierwsza noc. Co nie zmienia faktu, ze zdarzal mi sie ze seks bez zwiazku zakonczony po pierwszym czy dwoch wspolnych razach, bo wiecej nie bylo w planach, serducho nie pukalo a w lozku bylo tak sobie. Nie warto, to juz lepiej bylo zwrocic sie do eksa, zawsze byl dobry w te klocki.

                                > Po prostu Ty nie lubisz ONS-ów, są takei co lubią. Jest ich zdecydowana mniejsz
                                > ość niż facetów którzy skorzystaliby z ONS-u gdyby tylko mieli OKAZJE. Ta różni
                                > ca w proporcjach jest tutaj kluczowa.
                                Co to jest okazja? Jak Ty nawet nie sprobujsz, to okazje przegapisz. Bo chyba nie sadzisz, ze w wiekszosc kobieta rzuci Ci sie na szyje. A nawet wtedy jak bedzie gruba i nie w Twoim guscie...skorzystasz? Facet chce ONS z fajna babka ale czy on sie podoba o tym juz nie mysli. Oczywiscie, ze facet statystycznie czesciej gotowy na seks w pierwsza noc, bo sytysfakcje ma murowana i o bezpieczenstwo bac sie nie musi. Co nie zmienia faktu, ze ja uprawialam i uprawiam seks dla seksu/satysfakcji, ale nie w pierwsza noc.
                                > Widzisz, ja kochliwy nie jestem. W całym swoim życiu powiedziałem "kocham" w 3
                                > moze 4 przypadkach. Zakladając hipotetycznie, że jestem zakochany, a wspomniana
                                > partnerka nie chce związku i co za tym idzie jak sugerujesz wyłączności, to ci
                                > eszyłbym się z tego co oferuje i realizował na zasadzie "just for fun" wiedząc
                                > że na nic więcej liczyć nie mogę.
                                Mowic mozna wiele, dla mnie licza sie czyny nie slowa.
                                Dlaczego hipitetycznie, przeciez przyznales, ze jestes/byles w obecnej pani zakochany. Ja mowie o faktach. Ok, czyli rozumiem, tolerancja i nie zagladanie sobie do lozka i do zycia, kazdy poza partnerem ma jeszcze prawo/mozliwosc sypiac z kims innym. Tez opcja.
                                Jednak musi chodzic o cos wiecej niz ten seks, bo inaczej bys z nia w zwiazek nie wszedl, jako, ze jestes przeciwnikiem zwiazku i interesuje Cie seks dla seksu.
                                Jeden maly haczyk, to Tylko teoria/hipoteza ;) a teoria z praktyka sie mija. No ale moze Ty jestes wyjatkiem :))

                                • kag73 Re: Seks za związek 20.06.14, 11:43
                                  > kutuzow napisał:
                                  > Widzisz, ja kochliwy nie jestem. W całym swoim życiu powiedziałem "kocham" w 3
                                  > moze 4 przypadkach. Zakladając hipotetycznie, że jestem zakochany, a wspomniana
                                  > partnerka nie chce związku i co za tym idzie jak sugerujesz wyłączności, to ci
                                  > eszyłbym się z tego co oferuje i realizował na zasadzie "just for fun" wiedząc
                                  > że na nic więcej liczyć nie mogę.

                                  Wiesz co, zabrzmialo to tak jakbys w przypadku zakochania jednak chcial zwiazku i wylacznosci, ale skoro ona nie chce, to wezmiesz co daje.
                                  A na co wiecej chcialbys liczyc, skoro zwiazku nie chcesz, chcesz seksu, bo jestes facetem a zwiazku i czegos wiecej chca TYLKO KOBIETY?
                                • kutuzow Scena z "Pięknego umysłu" 20.06.14, 12:13
                                  kag73 napisała:
                                  > A dlaczego doswiadczenia yorica a nie Twoje?

                                  Bo jeśli ja Ci coś pisze, to Ty nie chcesz wierzyć że są kobiety które mają ONS-y w czystej postacji zgodnie z definicją:
                                  www.urbandictionary.com/define.php?term=one+night+stand
                                  Wymyślasz jakieś własne podziały, żeby tylko pasowało to do Twojej wersji teorii.

                                  > Bo zdecydowana mniejszosc LUDZI leci na ONS, czytaj seks w pierwszy wieczor z dopiero co poznana osoba.

                                  Widzę że powoli zaczynasz przyznawać mi rację. Zgadzamy się już w 50%, to coś.
                                  Bo widzisz zdecydowana mniejszość KOBIET leci na ONS-y. To te 50% gdzie już się zgadzamy. Faceci nie mają zupełnie tego problemu. Ty zaś starasz się zaczarować rzeczywistość i wykazać że facecji NIE CHCĄ. Po prostu w większości przypadków im sie NIE UDAJE.
                                  Widziałaś "Piękny umysł"?
                                  www.youtube.com/watch?v=ROAkxbAxP8A
                                  Tak to wygląda gdy facecji próbują iść na skróty. Dlatego większość odwala cały ten teatrzyk z randkami nr 1, 2 i 3.

                                  > Jednak jakos sie znajduja, kobiety i mezczyzni, inaczej w ogole by ich nie bylo.

                                  Podawałem Ci już przykład gejów. To mężczyźni. Oni lecą na ONS-y. Ponieważ szukają w grupie innych mężczyzn, a więc nie ma zabawy w 3-cią randke, "poznaj moich rodziców" itp. to maja znacznie więcej partnerów seksualnych niż hetero i to mimo tego że jak pisałaś ich jest mniej i niby ciężej im się znaleźć. Nie przeszkadza im to jednak bzykać się aż furczy.
                                  Czy jeszcze potrzebujesz jakiegoś dowodu?

                                  > Ja nigdzie nie napisalam, ze musze miec otoczke
                                  Sorry, ale dla mnie pójście na randkę nr 1, 2 i 3. to jest własnie otoczka.
                                  Do ONS-u wystarczy randka nr 1.
                                  Ustalmy po prostu że ty nie miałaś typowych ONS-ów i wszystko będzie OK.
                                  Ty zaś próbujesz podciągać takie "randkowe" bzykanko pod ONS. Prawda jest zaś taka że to ma więcej wspólnego z byciem w związku niż ONS-em. Trzy randki to klasyka "startu" związku.

                                  > Mowic mozna wiele, dla mnie licza sie czyny nie slowa.
                                  Kag, widzę że troche się pogubiłaś w tej swojej argumentacji.
                                  Piszemy na forum, co ja mam Ci wideobloga założyć, skoro to co piszę Ci nie wystarcza?

                                  > Dlaczego hipitetycznie, przeciez przyznales, ze jestes/byles w obecnej pani zak
                                  > ochany.
                                  Hipotetycznie ponieważ SAMA zapytałaś o przypadek gdzie jestem zakochany ale bez związku.
                                  Teraz jestem zakochany w kobiecie która chce i związku i wyłączności, więc to zupełnie inny przypadek niż ten o który pytasz. Dlatego własnie hipotetycznie (zakładam że nie jestem w związku w którym jestem tylko w jakimś innym).

                                  Pomieszałaś przypadek o który pytałaś z przypadkiem związku w którym jestem i potem wyszedł Ci totalny misz-masz i jesteś zdziwiona.
                                  • sabat.77 Re: Scena z "Pięknego umysłu" 20.06.14, 12:24
                                    He he, ta scena była ekstra :P
                                    Ale zgadzam się całkowicie z Tobą Kutuzow, te trzy randki są wytworem "kobiecej" strony sceny randkowej. I to chyba nie wystarczy, żeby zacząć związek, ale wystarczy by wstępnie wybadać potencjał związkowy kandydata. Sam potencjał wystarczy w razie ewentualnej wpadki, by ścigać kandydata :D
                                    • kag73 Re: Scena z "Pięknego umysłu" 20.06.14, 19:14
                                      sabat.77 napisał: > He he, ta scena była ekstra :P
                                      > Ale zgadzam się całkowicie z Tobą Kutuzow, te trzy randki są wytworem "kobiecej
                                      > " strony sceny randkowej. I to chyba nie wystarczy, żeby zacząć związek, ale wy
                                      > starczy by wstępnie wybadać potencjał związkowy kandydata. Sam potencjał wystar
                                      > czy w razie ewentualnej wpadki, by ścigać kandydata :D

                                      Wy jestescie wszyscy tacy madrzy, bo nawet nie probujecie/nie probowaliscie na pierwszej randce, wiadomo, nie musicie, macie wymowke: skasuje w ryja jak ten w filmie. Ale moze troche jednak wyobrazni i wczucia sie w sytuacje i szczerej oceny. Moze mam w domu ciecia, ale moj maz uwaza, ze dla feceta to tez wcale nie tak hop siup zdjac spodnie przed dopiero co poznana kobieta, ktora w dodatku jest super babka i sie podoba, jakos tak czlowiek potrzebuje troche sie oswoic i zobaczyc kto zacz. Pewnie, ze zdarza sie wysztko, sytuacje sie roznie rozkrecaja, ale to nie norma.
                                      No chyba, ze mowimy o specjalnych egzemplarzach w klubach, dosc dobrze nawalonych(o alkoholu mowie) i z nastawieniem na jedna noc.
                                  • kag73 Re: Scena z "Pięknego umysłu" 20.06.14, 12:36
                                    kutuzow napisał:
                                    > Bo jeśli ja Ci coś pisze, to Ty nie chcesz wierzyć że są kobiety które mają ONS
                                    > -y w czystej postacji zgodnie z definicją:
                                    Ja nigdy i nigdzie nie napisalam, ze takich kobiet nie ma. Nie urodzilam sie wczoraj.

                                    > Widzę że powoli zaczynasz przyznawać mi rację. Zgadzamy się już w 50%, to coś.
                                    > Bo widzisz zdecydowana mniejszość KOBIET leci na ONS-y. To te 50% gdzie już się
                                    > zgadzamy. Faceci nie mają zupełnie tego problemu. Ty zaś starasz się zaczarowa
                                    > ć rzeczywistość i wykazać że facecji NIE CHCĄ. Po prostu w większości przypadkó
                                    > w im sie NIE UDAJE.
                                    "No risk no fun". Jak nie probujesz, zapewne masz jeszcze mniej szans niz jak probujesz.
                                    Nie rozumiem tylko dlaczego mowisz za wszystkich facetow. Tez Ci po jednym przykladzie moge napisac tak jak Ty to robisz. Facet jeden mi oburzony opowiadal, ze babka mu seks proponowla z rozbiegu, jego slowa do niej "co Ty zwierze jestes, albo ja, jaki seks, ja Cie w ogole nie znam".
                                    > Sorry, ale dla mnie pójście na randkę nr 1, 2 i 3. to jest własnie otoczka.

                                    Posluchaj, powiedz mi teraz co mam zrobic, jezeli nowo poznany facet, przetanczone pol nocy, pyta mnie czy sie spotkam z nim za dwa dni o 16:00? Mam powiedziec "nie, idziemy dzis do mnie albo do Ciebie"? Nie musi to byc 1, 2, 3, moze byc tez 2, w zaleznosci od sytuacji albo 8, tez w zaleznosci od sytuacji i okolicznosci. Statystycznie sie tylko nazywa, ze na 3 randce sie zazwyczaj cos wydarza.
                                    :?> Do ONS-u wystarczy randka nr 1.
                                    To juz co innego, bo spotkalismy sie w klubie i co i nic. Poszlismy na randke i doszlo do seksu. Zakonczylo sie na jednym razie, czego wiekszosc ludzi nie chce, zwlaszcza jezeli im sie podobalo, chca powtorzyc. No chyba, ze lubia co tydzien cos nowego i szukac, albo obawiaja sie, ze sie wplataja w cos czego nie chca.
                                    > Ustalmy po prostu że ty nie miałaś typowych ONS-ów i wszystko będzie OK.
                                    > Ty zaś próbujesz podciągać takie "randkowe" bzykanko pod ONS. Prawda jest zaś t
                                    > aka że to ma więcej wspólnego z byciem w związku niż ONS-em. Trzy randki to kla
                                    > syka "startu" związku.
                                    Wcale nie prawda, bylam wiele razy na 2 albo 3 randkach i w lozku a nie bylam w zwiazku.
                                    Moze dla Ciebie jest to start zwiazku, tak jak u kolesia w watku mgly. Moj maz zreszta mial podobnie jak z nim poszlam do lozka to sie nazywalo, ze jestesmy para. Bo taki byl jego plan, bo on przyjaciolki szukal a ja nie, bo okolicznosci nie pasowaly.
                                    > > Mowic mozna wiele, dla mnie licza sie czyny nie slowa.
                                    > Kag, widzę że troche się pogubiłaś w tej swojej argumentacji.
                                    > Piszemy na forum, co ja mam Ci wideobloga założyć, skoro to co piszę Ci nie wys
                                    > tarcza?
                                    Co to, ze ktos nie czesto mowi "kocham" ma do rzeczy z tym czy jest kochliwy i kocha? Dla mnie nic.
                                    • kutuzow Re: Scena z "Pięknego umysłu" 20.06.14, 13:12
                                      kag73 napisała:
                                      Widzę Kag, że jak już gdzieś Cię przekonam że ONS są rzadkie, to Ty odwracasz kota ogonem i zabawa zaczyna się od początku.

                                      Zatem po kolei:
                                      > Ja nigdy i nigdzie nie napisalam, ze takich kobiet nie ma. Nie urodzilam sie wc
                                      > zoraj.
                                      Ustalmy więc, że są, jest ich relatywnie dużo mniej niż mężczyzn zainteresowanych ONS-em.
                                      Czy z tym się zgodzisz? Czy będziesz broniła tezy, że to facecji nie są zainteresowani seksem i dlatego jest mało przypadków seksu na pierwszych randkach?


                                      > Nie rozumiem tylko dlaczego mówisz za wszystkich facetow.
                                      Nie mówię za wszystkich facetów, mówię na podstawie wiedzy którą mam choćby z doświadczeń psychologów. Nie wiem czy kojarzysz takie doświadczenie, gdzie do faceta siedzącego przy barze podchodziła kobieta i proponowała niezobowiązujący seks. I drugie gdzie do kobiety podchodził facet i proponował seks. Wiesz jak się rozkładały odpowiedzi w obu grupach?


                                      > Posluchaj, powiedz mi teraz co mam zrobic, jezeli nowo poznany facet, przetancz
                                      > one pol nocy, pyta mnie czy sie spotkam z nim za dwa dni o 16:00? Mam powiedzie
                                      > c "nie, idziemy dzis do mnie albo do Ciebie"?

                                      Gdybyś była zainteresowana bardziej seksem niż randką to dokładnie tak. Mówisz "a może będziemy dalej kontynuowali to spotkanie u mnie (lub u Ciebie)"? W czym problem?


                                      > Wcale nie prawda, bylam wiele razy na 2 albo 3 randkach i w lozku a nie bylam w
                                      > zwiazku.

                                      To nadal nie jest typowy ONS. To jest związek, który nie wypalił po prostu. Gość okazał się niewystarczająco interesujący/dobry w łóżku/inteligentny itp. Gdyby gość był super to pewnie sprawy potoczyłyby się inaczej. Czyż nie tak właśnie zaczynały się Twoje związki?

                                      > Moze dla Ciebie jest to start zwiazku,

                                      Tak bo do samego seksu (jak w definicji ONS-u) nie potrzebne są randki nr 2 i 3 i kolejne.
                                      To trochę jak z masażem. Kobiety lubią masaż, lubią dotyk z tym związany, lubią te wszystkie lepkie mazidła itp. Mogą czerpać przyjemność z samego dotyku, atmosfery masażu, zapachu godzinami.
                                      Większość facetów w masażu najbardziej lubi "happy ending".

                                      > Co to, ze ktos nie czesto mowi "kocham" ma do rzeczy z tym czy jest kochliwy i
                                      > kocha? Dla mnie nic.

                                      Nie jak często, tylko ilu OSOBOM. Jak dla mnie jest różnica między tym gdy kochasz jedną osobe przez całe życie, a tym jak co roku jesteś zakochany w innej nowej.
                                      • rekreativa Re: Scena z "Pięknego umysłu" 20.06.14, 13:33
                                        Mam wrażenie, że każde z was o czym innym mówi.
                                        Z poprzedniej dyskusji na ten temat pamiętam, że była zgoda co do częstotliwości zjawiska - tak, kobiety rzadziej podejmują jednorazowe, przypadkowe kontakty seksualne.
                                        Natomiast zgody nie było co do przyczyn tegoż.
                                        Bo panowie utrzymywali, że kobiety nie podejmują ONS, gdyż seks ich nie interesuje.
                                        Z kolei panie tlumaczyły, że to nieprawda, seks je interesuje, a nie podejmują ONS, gdyż się boją (przemocy, ciąży, plotek, łatki "puszczalskiej" itp.)
                                        • kutuzow Re: Scena z "Pięknego umysłu" 20.06.14, 14:09
                                          rekreativa napisała:

                                          > Z poprzedniej dyskusji na ten temat pamiętam, że była zgoda co do częstotliwośc
                                          > i zjawiska - tak, kobiety rzadziej podejmują jednorazowe, przypadkowe kontakty
                                          > seksualne.

                                          Musiałem widać gdzieś przegapić tą zgodę. Bo mam wrażenie że nawet tutaj Kag niby to potwierdza ALE zaraz znajduje milion powodów żeby wykazać że facecji to niby mają tak samo. Więc zasadniczo to nie kobiety rzadziej podejmują tylko wszyscy rzadziej podejmują. Bo to taka "bezpieczniejsza" wersja.

                                          > Bo panowie utrzymywali, że kobiety nie podejmują ONS, gdyż seks ich nie interes
                                          > uje.
                                          > Z kolei panie tlumaczyły, że to nieprawda, seks je interesuje, a nie podejmują
                                          > ONS, gdyż się boją (przemocy, ciąży, plotek, łatki "puszczalskiej" itp.)
                                          >

                                          W pełni zgadzam się co do tego co napisałaś o ryzyku (przemoc, ciąża itp).
                                          Pierwszy powód "seks nie interesuje" pewnie wynika z różnych miar. To troche jak z tą grupą kontrolną gejów. Gdy tam padła średnia coś ok 400 partnerów, to taki hetero ze swoimi 3-5 partnerkami może uchodzić za prawiczka prawie.

                                          Tutaj może być podobnie. Kobiety moga byc faktycznie zainteresowane seksem (wg swojej miary zainteresowania), ale dla facetów to jest jakaś kropla w morzu. Ponieważ działa zasada kontrastu. to tak jak to porównywanie 400 do 4.

                                          Z innej strony:
                                          Dla mnie np. partnerka która miałaby ochotę na seks tylko raz w tygodniu byłaby partnerką która nie lubi seksu. Ponieważ dla mnie raz w tygodniu to jakaś totalna posucha wynikająca chyba tylko z ew. choroby. Dla kogoś kto ma seks raz na miesiąc ta sama partnerka będzie niemalże rogiem obfitości jeśli chodzi o seks.

                                      • kag73 Re: Scena z "Pięknego umysłu" 20.06.14, 15:04
                                        Kutuzow:
                                        "To nadal nie jest typowy ONS. To jest związek, który nie wypalił po prostu. Gość okazał się niewystarczająco interesujący/dobry w łóżku/inteligentny itp. Gdyby gość był super to pewnie sprawy potoczyłyby się inaczej. "

                                        Nie wmawiaj mi co to bylo i ze Ty wiesz lepiej. Nie byly to zwiazki i nigdy nie planowalam, ze beda a faceci byli nieczego sobie w lozku(oprocz jednego ale i tu nie planowalam zwiazku) i do tego atrakcyjni fizycznie.

                                        " Czyż nie tak właśnie zaczynały się Twoje związki?"
                                        Nie, nie tak.

                                        To trochę jak z masażem. Kobiety lubią masaż, lubią dotyk z tym związany, lubią te wszystkie lepkie mazidła itp. Mogą czerpać przyjemność z samego dotyku, atmosfery masażu, zapachu godzinami.
                                        Większość facetów w masażu najbardziej lubi "happy ending".

                                        Ciesze sie, ze tak dobrze znasz kobiety, ciekawe ile ich miales.
                                        To ja musze byc facetem, bo godzinny masaz mnie nie interesuje a najbardziej interesuje mnie "happy ending". Ale wiesz co, jak slucham opowiastek tutejszych panow, nie dziwilabym sie gdyby ich kobiety na happy ending w ogole nie mogly liczyc, wie jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma.
                                        • kutuzow Re: Scena z "Pięknego umysłu" 20.06.14, 15:38
                                          kag73 napisała:
                                          > " Czyż nie tak właśnie zaczynały się Twoje związki?"
                                          > Nie, nie tak.

                                          Czyli rozumiem, że Twoje "nie związki" zaczynały się od kilku randek, za to Twój prawdziwy związek zaczął się od przygodnego seksu dla odmiany (skoro piszesz że "nie tak")?

                                          > Ciesze sie, ze tak dobrze znasz kobiety, ciekawe ile ich miałeś.

                                          Nie narzekam. Zgodzisz się chyba jednak że to nie kwestia ilości partnerów, ale ogólnej wiedzy, obserwacji, lektury książek, publikacji popularno-naukowych itp.
                                          Zawsze jak zaczyna brakować argumentów merytorycznych to zaczyna się taka zabawa: "nie masz dzieci, co możesz wiedzieć o nich", "nie jesteś kobietą, to nie wypowiadaj się o tym co czują mężczyźni" i na odwrót "nie jesteś mężczyzną, więc co mozesz wiedzieć o męskich problemach" itp.

                                          > To ja muszę byc facetem,

                                          Kag, to jest Twój problem w tej naszej dyskusji, Ty cały czas patrzysz przez swoją własną perspektywę, JA TO MAM TAK, JA TO MA SIAK itp. Nie patrzysz na problem w skali populacji.
                                          To trochę tak jakbym ja twierdził że facecji 35+ to pewnie są bez małżeństwa, bez dzieci, BO JA TAK MAM. Przyznasz, że trochę głupio prognozować tak na swojej sytuacji, bo może się okazać, że jest ona mocno odmienna od ogółu.

                                          To, że Ty tak nie zaczynasz związków (2-3 randkami) -spoko, ale większość kobiet tak własnie zaczyna. To, że Ty nie lubisz masaży, spoko, ale większość lubi. Stąd popularność wszelkiej maści SPA wśród kobiet i praktycznie zerowa u mężczyzn. Mógłbym wymieniać tak dalej.
                                          • kag73 Re: Scena z "Pięknego umysłu" 20.06.14, 16:49
                                            kutuzow napisał:
                                            "To, że Ty nie lubisz masaży, spoko, ale większość lubi. Stąd popularność wszelkiej maści SPA wśród kobiet i praktycznie zerowa u mężczyzn. Mógłbym wymieniać tak dalej.

                                            A to my tu gadamy o spa, bo ja o seksie pisze, o masazach we dwoje a nie o spa.
                                            • kutuzow Re: Scena z "Pięknego umysłu" 20.06.14, 20:44
                                              kag73 napisała:
                                              > A to my tu gadamy o spa, bo ja o seksie pisze, o masazach we dwoje a nie o spa.

                                              Podałem Ci przykład w podejściu do masażu u mężczyzn i kobiet.
                                              Pisałem o SPA ponieważ tam zazwyczaj kobiety wybierają się na masaż.
                                              Mężczyźni zaś myśląc masaż raczej mają na myśli masaż erotyczny. Dlatego np. w SPA jest ich tak niewielu, a za to na takim portalu jak Odloty jest tak wiele ogłoszeń o masażu erotycznym.


                                          • kag73 Re: Scena z "Pięknego umysłu" 20.06.14, 16:51
                                            kutuzow napisał:
                                            > To trochę tak jakbym ja twierdził że facecji 35+ to pewnie są bez małżeństwa, b
                                            > ez dzieci, BO JA TAK MAM. Przyznasz, że trochę głupio prognozować tak na swojej
                                            > sytuacji, bo może się okazać, że jest ona mocno odmienna od ogółu

                                            To co Ty masz albo nie masz, czy ktos inny ma, to widac golym okiem. Natomiast to co kto czuje, przezywa i mysli, to juz inna kwestia, bo golym okiem nie widac.
                                            >
                                            > To, że Ty tak nie zaczynasz związków (2-3 randkami) -spoko, ale większość kobie
                                            > t tak własnie zaczyna. To, że Ty nie lubisz masaży, spoko, ale większość lubi.
                                            > Stąd popularność wszelkiej maści SPA wśród kobiet i praktycznie zerowa u mężczy
                                            > zn. Mógłbym wymieniać tak dalej.
                                            • kutuzow Re: Scena z "Pięknego umysłu" 20.06.14, 20:40
                                              kag73 napisała:

                                              > To co Ty masz albo nie masz, czy ktos inny ma, to widac golym okiem. Natomiast
                                              > to co kto czuje, przezywa i mysli, to juz inna kwestia, bo golym okiem nie wida
                                              > c.

                                              Gołym okiem to widać jak kogoś znasz osobiście. Tutaj to widzisz to co ktoś napisze.
                                              Przyjmij że Twoja sytuacja jest równie odmienna i nie warto na niej budować teorii.
                                              Tak jak jak na swojej nie buduje.
                                          • kag73 Re: Scena z "Pięknego umysłu" 20.06.14, 16:55
                                            kutuzow napisał:
                                            "To, że Ty tak nie zaczynasz związków (2-3 randkami) -spoko, ale większość kobiet tak własnie zaczyna."
                                            A jak to robia mezczyzni? Bo np. mgle sie zdarzylo, ze facet po pierwszym seksie z nia zmienil status na fejscie:) na "w zwiazku". I jak one moga "zaczynac" zwiazek? Czym to sie objawia?
                                            I co na to faceci?
                                            • kutuzow Re: Scena z "Pięknego umysłu" 20.06.14, 20:42
                                              kag73 napisała:

                                              > A jak to robia mezczyzni? Bo np. mgle sie zdarzylo, ze facet po pierwszym seksi
                                              > e z nia zmienil status na fejscie:) na "w zwiazku". I jak one moga "zaczynac" z
                                              > wiazek? Czym to sie objawia?
                                              > I co na to faceci?

                                              Nie rozumiem. Musisz jaśniej.
                                      • yoric Re: Scena z "Pięknego umysłu" 21.06.14, 02:48
                                        Odnośnie ONS-ów popieram Kutuzowa - trzymajmy się terminologii.
                                        Typowy ONS to ludzie poznają się i idą do łóżka tego samego dnia, z założeniem, że raczej nie będą się spotykać dalej (a przynajmniej - subtelna róznica, ale jest - bez założenia, że będą).
                                        Żeby nie było, że mam strusia i na jego przykładzie opowiadam o 'ptakach'.
                                  • rekreativa Re: Scena z "Pięknego umysłu" 20.06.14, 12:58
                                    " Podawałem Ci już przykład gejów. "

                                    Dla pełni obrazu należałoby się przyjrzeć lesbijkom, kutuzow. Jak to tam wygląda z ilością partnerek seksualnych i podejmowaniem jednorazowych, przypadkowych kontaktów?

                                    By the way - zrobiłam mały search i dane na temat liczby partnerów seksualnych u gejów są niezwykle rozbieżne. Jedne badania grzmią o setkach i tysiącach, ale jedno z nowszych podaje, że liczby prawie się nie różnią od hetero.
                                    Dane z 2010, zdaje się, dla USA podają spadek liczby partnerów u gejów - i było to ok. 2 partnerów w przeciągu roku - więc szału nie ma.
                                    • kutuzow Re: Scena z "Pięknego umysłu" 20.06.14, 13:30
                                      rekreativa napisała:
                                      > Dla pełni obrazu należałoby się przyjrzeć lesbijkom, kutuzow. Jak to tam wygląd
                                      > a z ilością partnerek seksualnych i podejmowaniem jednorazowych, przypadkowych
                                      > kontaktów?

                                      Znalazłem tylko dane, które już tu wrzucałem, ze lesbijki rzadziej uprawiają seks w zwiazku niż pary hetero. Była taka kolejność: lesbijki--> pary hetero-----> geje

                                      Nie widziałem badań dotyczących liczby partnerek lesbijek. Pomijam dane z lat 70-tych, uznaje je za inną epokę.
                                      • rekreativa Re: Scena z "Pięknego umysłu" 20.06.14, 13:41
                                        Jeszcze tak mi się skojarzyło w związku ze wspomnieniem z pobytu w jednym londyńskim klubie - Polska to jest kraj bardzo jeszcze konserwatywny, gdzie stereotypy o seksualności kobiecej i męskiej trzymają się mocno i gdzie skłonność do negatywnej oceny kobiet mających wielu partnerów jest wysoka.
                                        Na zachodzie wygląda to zgoła inaczej. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że ktokolwiek z forumowiczów miałby problem , żeby wyrwac pannę we wzmiankowanym klubie w Londynie, w piątkowy wieczór... (inna sprawa, czy miałby na to ochotę...)
                                        • kutuzow Re: Scena z "Pięknego umysłu" 20.06.14, 14:21
                                          rekreativa napisała:
                                          > Jeszcze tak mi się skojarzyło w związku ze wspomnieniem z pobytu w jednym londy
                                          > ńskim klubie - Polska to jest kraj bardzo jeszcze konserwatywny, gdzie stereoty
                                          > py o seksualności kobiecej i męskiej trzymają się mocno i gdzie skłonność do ne
                                          > gatywnej oceny kobiet mających wielu partnerów jest wysoka.

                                          Z tym się w pełni zgadzam. Nawet wrzucałem tu kiedyś link do art o podrywie "na trupa".
                                          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,149889785,149889785,Czy_polscy_mezczyzni_to_padlinozercy_.html
                                          Moim zdaniem negatywna ocena kobiet mających wielu partnerów wynika bezpośrednio z dwóch czynników:
                                          Pierwszy to kompleksy samych mężczyzn. Wiadomo, że dużo łatwiej zaimponować tej co to niewiele widziała, niż tej która ma spore doświadczenie. Chcąc chronić swoje kruche meskie ego, gościowie przerzucają "winę" na kobety.

                                          Drugi to ryzyko niewierności.
                                          Tu jak wiadomo wchodzi w grę ryzyko wychowywania nie swoich dzieci. Więc to ma wyjaśnienie na gruncie psychologii ewolucyjnej. Testy DNA nawet obecnie, to bardzo rzadka sprawa. Może gdy z czasem zaczną być robione "z automatu", to te lęki w kolejnym pokoleniu ustąpią.
                                    • triismegistos Re: Scena z "Pięknego umysłu" 20.06.14, 22:33
                                      rekreativa napisała:

                                      > " Podawałem Ci już przykład gejów. "
                                      >
                                      > Dla pełni obrazu należałoby się przyjrzeć lesbijkom, kutuzow. Jak to tam wygląd
                                      > a z ilością partnerek seksualnych i podejmowaniem jednorazowych, przypadkowych
                                      > kontaktów?

                                      Kilka razy w życiu zdarzały mi się ONS z lesbijkami, alczkolwiek nie niest to coś, w czym szczególnie gustuję. Jak już, to wolę podrywać dziewczyny hetero (tak, dają się podrywać kobiecie), a w ogóle z wiekiem staję się coraz bardziej rygorystycznie heteroseksualna.
                                      >
                                      > By the way - zrobiłam mały search i dane na temat liczby partnerów seksualnych
                                      > u gejów są niezwykle rozbieżne. Jedne badania grzmią o setkach i tysiącach, ale
                                      > jedno z nowszych podaje, że liczby prawie się nie różnią od hetero.

                                      To zależy. Są geje proskumistyczni, i monogamiczni. Jeden mój dobry kolega miał chyba więcej partnerów seksualnych niż ja, inny żył przez kilka lat w celibacie, bo szukał prawdziwej miłości.
                              • kag73 Re: Seks za związek 20.06.14, 15:08
                                kutuzow napisał:
                                > Widzisz, ja kochliwy nie jestem. W całym swoim życiu powiedziałem "kocham" w 3
                                > moze 4 przypadkach. Zakladając hipotetycznie, że jestem zakochany, a wspomniana
                                > partnerka nie chce związku i co za tym idzie jak sugerujesz wyłączności, to ci
                                > eszyłbym się z tego co oferuje i realizował na zasadzie "just for fun" wiedząc
                                > że na nic więcej liczyć nie mogę.

                                Wroc, kag. Kutuzow ja nie tak zadlam pytanie jak Ty to ujales.
                                Jeszcze raz: Wyobraz sobie taka rzecz:
                                Jestes zakochany, to fakt, w obecnej pani. Ona do seksu nie potrzebuje zwiazku(nigdzie nie napisalam, ze nie chce zwiazku, bo wtedy sprawa wyglada inaczej). I co sie teraz dalej z Wami dzieje, jak rozgrywa sie akcja? Jak wyglada to w praktyce.
                                • kutuzow Re: Seks za związek 20.06.14, 15:27
                                  kag73 napisała:


                                  > Jeszcze raz: Wyobraz sobie taka rzecz:
                                  > Jestes zakochany, to fakt, w obecnej pani. Ona do seksu nie potrzebuje zwiazku(
                                  > nigdzie nie napisalam, ze nie chce zwiazku, bo wtedy sprawa wyglada inaczej). I
                                  > co sie teraz dalej z Wami dzieje, jak rozgrywa sie akcja? Jak wyglada to w pra
                                  > ktyce.

                                  To nie jest tak, że zakochałem się na 1-szej randce. Podobał mi się jej charakter, jej piękno/uroda, im bardziej ją poznawałem tym bardziej byłem nią zachwycony.
                                  Gdybym wiedział na samym początku, że ona związkiem nie jest zainteresowana, ale za to seks wchodzi w grę, to bym "wziął co dają". Czyli cieszył się ze związku "just for fun" i nie angażował uczuciowo wiedząc, że to może się z czasem skończyć (np. pozna innego gościa i zacznie związek z nim).
                                  • kag73 Re: Seks za związek 20.06.14, 15:37
                                    kutuzow napisał:
                                    > To nie jest tak, że zakochałem się na 1-szej randce. Podobał mi się jej charakt
                                    > er, jej piękno/uroda, im bardziej ją poznawałem tym bardziej byłem nią zachwyco
                                    > ny.
                                    > Gdybym wiedział na samym początku, że ona związkiem nie jest zainteresowana, al
                                    > e za to seks wchodzi w grę, to bym "wziął co dają". Czyli cieszył się ze związk
                                    > u "just for fun" i nie angażował uczuciowo wiedząc, że to może się z czasem sko
                                    > ńczyć (np. pozna innego gościa i zacznie związek z nim).

                                    Nie rozumiem, jestes facetem, dlaczego wiec nie probowales puknac jej na pierwszej randce albo na drugiej?
                                    I co Ci przeszkadza inny gosc, Ty zwiazku nie chcesz, chcesz seksu dla seksu a zatem seks masz, wcale niekoniecznie ona musialaby chciec zwiazku z innym, bo zwiazku akutat nie chce ani z toba ani z tym innym.
                                    • kutuzow Re: Seks za związek 20.06.14, 15:41
                                      kag73 napisała:
                                      > Nie rozumiem, jestes facetem, dlaczego wiec nie probowales puknac jej na pierws
                                      > zej randce albo na drugiej?

                                      Przecież Ci pisałem, że ona do seksu potrzebuje czegoś więcej.
                                      Skończyłoby się jak w załączonej scenie z Pięknego Umysłu.

                                      > I co Ci przeszkadza inny gosc, Ty zwiazku nie chcesz, chcesz seksu dla seksu a
                                      > zatem seks masz, wcale niekoniecznie ona musialaby chciec zwiazku z innym, bo z
                                      > wiazku akutat nie chce ani z toba ani z tym innym.

                                      Mi nie przeszkadza, ale gdyby ona chciała się ZWIĄZAĆ z innym gościem to pewnie poszedłbym w odstawkę (jako mniej ciekawa opcja).
                                      Przecież nic nie pisałem o jakiś problemach z "wyłącznością". Cieszyłbym się tym "just for fun" tak długo jakby to było dostępne. Do czasu gdy jedno z nas byłoby tym znudzone lub znalazło jakiegoś innego ciekawszego partnera.
                                      • kag73 Re: Seks za związek 20.06.14, 15:50
                                        kutuzow napisał:
                                        > Przecież Ci pisałem, że ona do seksu potrzebuje czegoś więcej.
                                        > Skończyłoby się jak w załączonej scenie z Pięknego Umysłu.

                                        No to skasowalbys w morde, no wielkie mi rzeczy. Sprobowales i Ci powiedziala, ze potrzebuje zwiazku? Nie sprobowas i ja wiem dokladnie dlaczego nie sprobowale a Ty jestes nieszczery wobec mnie i moze nawet wobec siebie. A moze po prostu sam nie wiesz dlaczego nie spobowales i moze wcale nie chciales isc z nia do lozak na pierwszej randce.

                                        > Mi nie przeszkadza, ale gdyby ona chciała się ZWIĄZAĆ z innym gościem to pewnie
                                        > poszedłbym w odstawkę (jako mniej ciekawa opcja).
                                        > Przecież nic nie pisałem o jakiś problemach z "wyłącznością". Cieszyłbym się ty
                                        > m "just for fun" tak długo jakby to było dostępne. Do czasu gdy jedno z nas był
                                        > oby tym znudzone lub znalazło jakiegoś innego ciekawszego partnera.

                                        No, widzisz, ale wiekszosc facetow to nie Ty, Ty tez piszesz tylko o sobie, bo wiekszosc facetow problem z wylacznoscia ma. W dodatku uczucia ma sie do czasu pod kontrola, do czasu, na poczatku wydaje sie, ze mozna sie nie zakochac i nie wplatac a potem okazuje sie inaczej.
                                        • kutuzow Re: Seks za związek 20.06.14, 16:05
                                          kag73 napisała:

                                          > Sprobowales i Ci powiedziala, ze potrzebuje zwiazku?

                                          Kag, jesteś kobietą, a musze Ci tłumaczyć że jest coś takiego jak "czytanie między wierszami", mowa ciała itp. Nie zawsze trzeba się pytać o wszystko dosadnie. Niektóre rzeczy się czuje albo można je wywnioskować z kontekstu rozmowy.

                                          > No to skasowalbys w morde, no wielkie mi rzeczy.

                                          I jednocześnie na zawsze stracił szanse na coś więcej w przyszłości. Ten element zdajesz się pomijać.

                                          > No, widzisz, ale wiekszosc facetow to nie Ty, Ty tez piszesz tylko o sobie,

                                          Ręce mi opadają.
                                          Ja piszę o sobie, bo Ty zadałaś pytanie dotyczące mnie!!! Skoro pytałaś jak bym JA się zachował to co mam Ci napisać że "Sabat to pewnie by ją wziął na stojąco w łazience" (Sorry Sabat, chciałem tylko pokazać absurd tej części wątku Kag).

                                          Ty zaś piszesz o sobie gdy rozmawiamy OGÓLNIE o zjawisku One Night Standów. Widzisz teraz różnice?
                                          • kag73 Re: Seks za związek 20.06.14, 18:02
                                            Kutuzow:
                                            Ręce mi opadają.
                                            Ja piszę o sobie, bo Ty zadałaś pytanie dotyczące mnie!!! Skoro pytałaś jak bym JA się zachował to co mam Ci napisać że "Sabat to pewnie by ją wziął na stojąco w łazience" (Sorry Sabat, chciałem tylko pokazać absurd tej części wątku Kag).
                                            Ty zaś piszesz o sobie gdy rozmawiamy OGÓLNIE o zjawisku One Night Standów. Widzisz teraz różnice?

                                            My ogolnie rozawiamy o tym, ze kobiety chca zwiazku a faceci seksu i zeby miec seks faceci musza wejsc w zwiazek a wcale by nie chcieli, bo chcieliby tak naprawde pukac wszystkie laski wokol, nie przeszkadza im tez, ze i laska by sypiala z innymi i w ogole to cale zycie razem i zwiazek sa im do niczego nie potrzebne, godza sie na to, zeby dostac seks. To tak po krotce.
                                            Moim zdaniem prosciej by bylo gdyby poszli do burdelu albo zaplacili za numerek albo poszukali na jakichs portalach kobiet szukajacych faceta do loza. Prosciej, taniej i co tydzien albo co dzien, w zaleznosci od potrzeb i stanu portfela, z inna. Po prostu seks dla seksu bez zwiazku.
                                            MNie osobiscie, zeby nie bylo, na chwile obecna najbardziej odpowiada seks dla seksu w zwiazku, bo jednemu takiemu udalo sie skrasc moje serce:)
                                            Czy ja go do zwiazku zmusilam? Nie.
                                            I zreszta czy mozna kogos do zwiazku zmusic i jaki to ma sens?
                                            • kutuzow Re: Seks za związek 20.06.14, 20:38
                                              kag73 napisała:
                                              > Moim zdaniem prosciej by bylo gdyby poszli do burdelu albo zaplacili za numerek
                                              > albo poszukali na jakichs portalach kobiet szukajacych faceta do loza. Proscie
                                              > j, taniej i co tydzien albo co dzien, w zaleznosci od potrzeb i stanu portfela,
                                              > z inna. Po prostu seks dla seksu bez zwiazku.

                                              Kag, ale przecież dokładnie tak się dzieje. Poza tymi co mają seks w ramach związku, jest wielu takich którzy wolą seks dla seksu. Wielu z nich korzysta z dziwek, wielu ze sponsoringu. Ta częśc która jest za leniwa lub za biedna siedzi w porno.
                                              Co do portali to wcale nie tak łatwo znaleźć kobiete tylko do seksu. Na każde ogłoszenie kobiety szukającej seksu jest pewnie ze 100 facetów szukających seksu (mniej więcej takie sa dysproporcje na portalach).

                                              Skoro mi nie wierzysz, że facecji lubią seks dla seksu i wcale nie garną się do związków, to może uwierzysz ekspertom:

                                              "And yet despite the fact that women are holding the sexual purse strings, they aren't asking for much in return these days—the market "price" of sex is currently very low. There are several likely reasons for this. One is the spread of pornography: Since high-speed digital porn gives men additional sexual options—more supply for his elevated demand—it takes some measure of price control away from women. The Pill lowered the cost as well. There are also, quite simply, fewer social constraints on sexual relationships than there once were. As a result, the sexual decisions of young women look more like those of men than they once did, at least when women are in their twenties. The price of sex is low, in other words, in part because its costs to women are lower than they used to be.

                                              Yes, sex is clearly cheap for men. Women's "erotic capital," as Catherine Hakim of the London School of Economics has dubbed it, can still be traded for attention, a job, perhaps a boyfriend, and certainly all the sex she wants, but it can't assure her love and lifelong commitment. Not in this market. It's no surprise that the percentage of 25- to 34-year-olds who are married has shrunk by an average of 1 percent each year this past decade."

                                              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,122961239,122962484,Orginal_w_wersji_ang.html
                        • rekreativa Re: Seks za związek 19.06.14, 18:40
                          "A wziales pod uwage, ze homo sa w mniejszosci i jak trudno im kogos znalezc, ma
                          > ja mniejszy wybor"

                          No nie do końca...
                          Jeśli któryś jest z tych bardziej uczuciowych i chciałby związku na poważnie, z wyłacznością to tak, to jest zajebiście trudno znaleźć.
                          Ale na seks? Jesli chłopak jest w miare wyględny? Trzy minuty w Necie i masz.
                          • sabat.77 Re: Seks za związek 19.06.14, 18:55
                            Trzy minuty? :) Wiesz, jeszcze jest taka kwestia, zeby ten z drugiej strony tez byl przynajmniej wzgledny :p
                            Jest tez taka kwestia, nie wiem czy mnie dobrze zrozumiesz, ale to troche jak z ta puszczalska laska. Gej/Bi, ktory nie zrobil coming-outu w swoim srodowisku tez ryzykuje, ze jego partnerr, ktory gejem jest oficjalnie, rozgada wszem i wobec co sie stalo. Z dyskrecja drugiego geja tez bywa roznie, jak u hetero. Moze sie tez zdazyc zazdrosny :p
                            • rekreativa Re: Seks za związek 19.06.14, 20:18
                              Wiesz, sabat, wyględność w tej branży to się tak bardziej liczy od pasa w dół :)
                              To jest 90 procent sukcesu. (wejdź sobie na towarzyskie na gejowskim portalu - fotki twarzy sa w zdecydowanej mniejszości)

                              Poza pewnym typem gejów, to faceci raczej strasznie wybredni co do urody nie są.

                              "Gej/Bi, ktory nie zrobil coming-outu w swoim srodowisku
                              > tez ryzykuje, ze jego partnerr, ktory gejem jest oficjalnie, rozgada wszem i wo
                              > bec co sie stalo. "

                              Sabacik, ale my nie rozmawiamy o osobistych lękach konkretnego faceta, tylko o obiektywnej łatwości znalezienia partnera do seksu w środowisku homo. A ta jest, w porównaniu do środowiska hetero, o niebo wyższa.
              • triismegistos Re: Seks za związek 20.06.14, 17:43
                Hmmm, mam w swoim otoczeniu singli po trzydziestce płci obojga. Koty mają wyłącznie faceci i jedna dziewczyna, która dokociła się jeszcze będąc w związku...
                Co najmniej dwóch tych kotolubnych nie zamierza zmieniac stanu singieskiego.
                • rekreativa Re: Seks za związek 20.06.14, 18:10
                  A mnie ciekawi, dlaczego koty?
                  A jak ktoś ma psy? Bo akurat moi kumple hetero w czasach, gdy byli singlami mieli psy - to się liczy inaczej niż koty?
                  • kag73 Re: Seks za związek 20.06.14, 18:16
                    rekreativa napisała:
                    > A mnie ciekawi, dlaczego koty?
                    > A jak ktoś ma psy? Bo akurat moi kumple hetero w czasach, gdy byli singlami mie
                    > li psy - to się liczy inaczej niż koty?
                    Nie, po prostu kutuzow chce Ci pokazac, ze jego teoria, jakoby faceci gwizdali na zwiazki i obojetny byl im pusty dom, jest prawdziwa, to wszystko:)

                    • sabat.77 Re: Seks za związek 20.06.14, 18:49
                      kag73 napisała:

                      > Nie, po prostu kutuzow chce Ci pokazac, ze jego teoria, jakoby faceci gwizdali
                      > na zwiazki i obojetny byl im pusty dom, jest prawdziwa, to wszystko:)

                      Kutuzow nie napisał nic takiego. Z tego co zauważyłem, pisał, że mężczyźni lepiej znoszą samotność i są bardziej zainteresowani cielesną warstwą relacji między kobietą i mężczyzną. Z czym zasadniczo trudno się nie zgodzić.
                  • kutuzow Re: Seks za związek 20.06.14, 20:28
                    rekreativa napisała:

                    > A mnie ciekawi, dlaczego koty?
                    > A jak ktoś ma psy? Bo akurat moi kumple hetero w czasach, gdy byli singlami mie
                    > li psy - to się liczy inaczej niż koty?

                    W skrócie:
                    a) dlatego koty, że pełnią one trochę inną rolę dla kobiet niż psy dla facetów.
                    Znam sam kilka kobiet gdzie kot jest takim zastępczym dzieckiem/partnerem. Daje namiastkę bliskości, można go przytulić, pogłaskać itp.
                    Nie znam facetów którzy by mieli takie podejście do psów.
                    Pies jest zazwyczaj przyjacielem, ale nie pełni funkcji jako zastępcze dziecko/przytulanka.
                    (przynajmniej wśród moich znajomych).
                    b) dlatego że istnieją tzw "kociary" kobiety które maja kilka, a nawet kilkanaście kotów, a nie znam ani jednego "psiarza". Nawet nie spotkałem takiej kategorii w magazynach filmach itp.
                    • rekreativa Re: Seks za związek 20.06.14, 20:39
                      "dlatego że istnieją tzw "kociary" kobiety które maja kilka, a nawet kilkanaś
                      > cie kotów, a nie znam ani jednego "psiarza". Nawet nie spotkałem takiej kategor
                      > ii w magazynach filmach itp."

                      Toś mało widział.
                      Pójdź se na wystawę kotów rasowych - wystawców męskich jest nieraz więcej niż kobiet i gwarantuję, że pierdolca mają na punkcie swych pupili nie mniejszego.
                      A że o psiarzach nie słyszałeś, to zwyczajnie nie wierzę.
                      • mabelle2000 Re: Seks za związek 20.06.14, 20:46
                        rekreativa napisała:

                        > A że o psiarzach nie słyszałeś, to zwyczajnie nie wierzę.

                        O maszerach tez najwyrazniej nie slyszal :-)
                    • rekreativa Re: Seks za związek 20.06.14, 20:40
                      A, i jeszcze: jak zdiagnozujesz kota, albo nawet, o zgrozo, dwa lub więcej kotów w domostwie, gdzie jest i mąż i dzieci???
                    • rekreativa Re: Seks za związek 20.06.14, 20:41
                      A wiesz o tym, że kot to ulubieniec gejów?
                      Co on im rekompensuje? Brak dzieci? Ale zaraz, przeciez to faceci są...
                      • kutuzow Re: Seks za związek 20.06.14, 20:53
                        rekreativa napisała:

                        > A wiesz o tym, że kot to ulubieniec gejów?
                        > Co on im rekompensuje? Brak dzieci? Ale zaraz, przeciez to faceci są...

                        Serio o psiarzach nie słyszałem. W znaczeniu mężczyzn którzy mieliby kilka psów i traktowali je jak swoje dzieci. Słyszałem o psiarzach jako ludziach którzy wolą psy od kotów.

                        Co do wystaw, to raczej inny rodzaj zainteresowania. Jak ktoś ma konia wyścigowego to chowa go dla prestiżu, a nie jako namiastkę dziecka. Dlatego psów rasowych tak nie traktuję (choć tutaj moge się mylić - nie znam tej grupy).

                        Co do gejów i kotów. Jest jeszcze takie wyjaśnienie które podał mi kiedyś kumpel.
                        Jak ma się psa to jest się uwiązanym jeśli chodzi o akcje całonocne u dziewczyny. Bo psa trzeba wyprowadzić na wieczór i rankiem. Jak kumplowi się zdarzały takie przygody raz na miesiąc, to po prostu brał ścierę i sprzątał po psie (tylko biedne zwierzę się męczyło).

                        Kot jest samodzielny w tej kwestii więc można mieć długie akcje na wyjeździe. Może ten aspekt "praktyczny" odgrywa tutaj po prostu rolę u gejów.
                        Częste One Night Stand-y wiec zaczyna to być wazny czynnik.
                        • rekreativa Re: Seks za związek 20.06.14, 21:32
                          Jejku, kutuzow, a może ludzie mają koty, bo lubią koty po prostu, co?
                          Jasne, zapewne zdarzają się osoby, które nieco patologicznie zgarniają do domu zwierzęta, albo szyją im ubranka i wożą w złoconym wózeczku, bo to im jakieś deficyty emocjonalne zaspokaja, ale Ty wydajesz się z tego jakąś ogólniejszą regułę robić: koty / kobiety/ namiastka dziecka.
                          To nie tak.
                          • kutuzow Re: Seks za związek 20.06.14, 21:43
                            rekreativa napisała:
                            > Jejku, kutuzow, a może ludzie mają koty, bo lubią koty po prostu, co?
                            Pewnie większość dokładnie tak ma.

                            > Ty wydajesz się z tego jakąś ogólniejszą regułę robić: koty / kobiety/ namiastka dziecka.

                            Po prostu widziałem wersję: koty /kobieta/ namiastka dziecka
                            a nigdy nie spotkałem wersji: pies /mężczyzna/ namiastka dziecka

                            Oczywiście biorę pod uwagę że to może być tylko kwestia tego że mam takich znajomych (że kociar jest sporo, a gości od psów/namiastek dziecka nie ma wcale).
                            • sabat.77 Re: Seks za związek 20.06.14, 21:54
                              Idac dalej, trzeba by sie zastanowic, czy rzeczywiscie jest tak, ze dziewczynki bawia sie lalkami a chlopcy samochodzikami czy dotyczy to tylko znajomych moich i Kutuzowa :)
                              • sabat.77 Re: Seks za związek 20.06.14, 21:59
                                Co do samotnych mezczyzn, ktorzy sa milosnikami kotow, to prosze nie prowadzic nachalnej agitacji politycznej :) Afera tasmowa ma wystarczajaca sile razenia, zeby jeszcze tamtej opcji pomagac ocieplajac jej wizerunek kocim futrem...
                                • mabelle2000 Re: Seks za związek 20.06.14, 22:08
                                  Ale przeciez kot Jarkacza juz dawno zdechl (?)
                                  • sabat.77 Re: Seks za związek 20.06.14, 22:15
                                    Dlatego uzylem okreslenia milosnik kotow.
                        • triismegistos Re: Seks za związek 20.06.14, 22:41
                          Pogubiłam się. Nie wiem już, czy mam koty dlatego, ze zastępują mi męża i dzieci (pewnie coś w tym jest, bo jeden konkubent to trochę skromnie), czy dlatego, że lubię się połajdaczyć po ONS, imprezach i knajpach, czy dlatego, ze uwielbiam te kosmate mruczące pyszcze.
                          Niech mi ktoś przypomni, bo się zgubilłam :D
          • kag73 Re: Seks za związek 18.06.14, 22:58
            Kutuzow:
            > Kag, zasadniczo zgadzam się z tym co napisałaś.
            > Jestem w związku ponieważ spotkałem kobietę w której się zakochałem
            > Nawet ten związek jednak by nie przetrwał, gdyby nie było w nim seksu.

            Ale o czym Ty mowisz, o jakim zakochaniu o jakim byciu razem? Przeciez Ty jestes facetem Tobie TYLKO o seks chodzi a zatem wymiksuj sie ze zwiazku, nie potrzebujesz go do seksu.
            Ja jestem kobieta, jestem w zwiazku, bo wlasnie tak mi sie podoba: zycie we dwoje, rodzina. Moj zwiazek bez seksu tez by nie przetrwal, chociaz jest bardzo udany, bo seks jest dla mnie nierozerwalna czescia bycia we dwoje, jest mi potrzebny.

            >Po prostu bardzo mało jest kobiet, które są zaintere
            > sowane seksem dla seksu. Zobacz, że nawet Ty pisałaś, że dla Ciebie seks dla se
            > ksu to zasadniczo taki związek który się nie kończy małżeństwem.

            Na pewno tego nie napisalam, bo to sie nie zgadza z praktyka, miewalam seks nie bedac w zwiazku i nie potrzebna mi do tego milosc, wystarczy sympatia i atrakcyjnosc faceta.

            "To moja luźna
            > interpretacja, ale po prostu nie widzę różnicy między seksem po 3 randce, z fac
            > etem który zabiega, stara się itp. od seksu w związku po 3 randce.

            Ja tez nie widze roznicy.
            Widzisz, moze ludzie miewaja roznie, zaleznie od okolicznosci i srodowiska, w ktorym zyja. Mnie zdarzylo sie tylko raz, ze mnie facet zapytal czy nie chcielibysmy spobowac razem. Niestety ja nie chcialam. I raz kiedy to ja z gory powiedzialam facetowi, ze zwiazkiem zainteresowana nie jestem, chociaz poszlam z nim do lozka.
            Poza tym zazwyczaj tak wychodzilo, ze nikt oficjalnie nie oferowal zwiazku ani "chodzenia", po prostu tak sie potoczylo... spotkania, wspolne wyjscia, lozko, czy bedzie zwiazek czy nie bedzie nie bylo nigdzie zadeklarowane.

            > Także mimo, że swój związek określam jako fantastyczny, to jednak można powiedz
            > ieć, że za seks z tą wybraną partnerką zapłaciłem koniecznością bycia w związku
            > . Ponieważ ją kocham i chcę z nią być, ja tego tak nie dostrzegam (jest to niej
            > ako nieobecne dla mnie). Łatwo jednak wyobrazić sobie trochę gorzej dobrany zwi
            > ązek, gdzie już ta konieczność bycia w związku zaczyna być bardziej odczuwalna.

            A u mnie bylo odwrotnie, zaczelo sie od seksu a skonczylo na zwiazku i malzenstwie.
            No i momencik, nagle milosc, romantycznosc i uniesienia? A u innych koniecznosc, bo za zwiazek dostana seks? Kochaniutki, wez pod uwage, ze Ci mniej dobrani tez kachaja/kochali i chcieli z nia byc.
            > Widzisz, te korzyści to dość śliska sprawa. Sama pisałaś o seksie dla seksu po
            > 3 randce, więc także można podciągnąć to pod korzyści, bo byłaś komplementowana
            > , gość się starał robił dobry nastrój, płacił za jakieś randki itp. Równie dobr
            > ze mogłabyś zdecydować się na seks na 1-szej randce. Sama widzisz, że bez dodat
            > kowych korzyści nie byłaś skłonna na tamten seks.

            Nie zapedzaj sie. Nie moglam zdecydowac sie na seks na 1-szej randce, bo sie faceci do niego nie garneli, juz o tym pisalam, wiec to nie ja bede ich na sile zaciagac do lozka, jestem lekko staromodna. Po drugie nie rajcuja mnie One Night Standy, glupia tez nie jestem i lubie juz pisalam troche "liznac" faceta zanim pojde z nim do lozka i niech i on ma szanse poznac troche mnie, wtedy moze sie okazac, ze mozna poswiecic mi chwilke a nie mnie przeleciec nie uwzgledniajac mojej satysfakcji. Czy mnie ktos zaplaci na randce czy nie nie jest dla mnie zadna korzyscia, sama sobie to moge zaplacic i nie po to chodzilam na randki.
            > Nie zawsze te korzyści to musi być wymiar materialny. Znam koleżanki dla któryc
            > h sam fakt tego, że mają faceta -nie są samotne wieczorami po przyjściu z prac
            > y, już jest tak dużą korzyścią, że gotowe są na związek (i seks który za tym id
            > zie).
            A ja znam kolegow samotnie siedzacych przed kompem, co zdecydowali by sie nawet na zwiazek( i seks, ktory za tym idzie), gdyby ich jaka zechciala.
            Ty tak piszezs jakby seks byl dla kobiet najwiekszym zlem tego swiata. Hmm, szczerze powiedziawszy mizerny seks jak najbardziej moze byc :( Ale to nie moja bajka.
            • kutuzow Re: Seks za związek 19.06.14, 12:38
              kag73 napisała:
              > Ale o czym Ty mowisz, o jakim zakochaniu o jakim byciu razem? Przeciez Ty jeste
              > s facetem Tobie TYLKO o seks chodzi a zatem wymiksuj sie ze zwiazku, nie potrze
              > bujesz go do seksu.

              Dla seksu Z TĄ konkretną kobietą owszem potrzebuję zwiazku dla seksu. Pisałem Ci że to jedyna opcja dla tej kobiety. To że jestem zakochany powoduje tylko że nie odczuwam tego związku jako "konieczności" - kosztu który trzeba ponieść. Dzięki zakochaniu jest to dla mnie przyjemne.


              Co do seksu dla seksu, to nie ma co się sprzeczać, skoro najlepiej Twoje podejście oddają Twoje własne słowa:
              >Po drugie nie rajcuja mnie One Night Standy, glupia tez nie jestem i lubie juz pisalam troche "liznac" faceta zanim pojde z nim do lozka

              Nie wiem tylko czemu wcześniej strasznie chciałaś wykazać, że jest inaczej, gdy ja pisałem że większość kobiet ma własnie takie podejście. Chcą zazwyczaj coś więcej niż sam seks dla seksu. Jakąs otoczkę, adorację, chcą zeby gośc budowął miłą atmosferę itp.
              • zawle Re: Seks za związek 19.06.14, 12:47
                kutuzow napisał: > Nie wiem tylko czemu wcześniej strasznie chciałaś wykazać, że jest inaczej, gdy
                > ja pisałem że większość kobiet ma własnie takie podejście. Chcą zazwyczaj coś
                > więcej niż sam seks dla seksu. Jakąs otoczkę, adorację, chcą zeby gośc budowął
                > miłą atmosferę itp.

                jeden zje czerstwą bułkę, inny musi mieć łososia. Nie oznacz to ze jedne lubi jeść naprawdę, a inny nie. Dla Ciebie seks dla seksu to coś co na pewno musi być pozbawione więzi, zaufania czy wielu innych komponentów. To bardzo męskie myślenie. A my mamy damskie, ale to nie znaczy ze zaraz musi być związek. Związek tylko z kimś wyjątkowym.
              • kag73 Re: Seks za związek 19.06.14, 16:54
                kutuzow napisał:
                > Dla seksu Z TĄ konkretną kobietą owszem potrzebuję zwiazku dla seksu. Pisałem C
                > i że to jedyna opcja dla tej kobiety. To że jestem zakochany powoduje tylko że
                > nie odczuwam tego związku jako "konieczności" - kosztu który trzeba ponieść. Dz
                > ięki zakochaniu jest to dla mnie przyjemne.

                Czli chodzi, jak pisze, o konkretna osobe i seks z nia a nie o seks sam w sobie. I na tym to polega, ze jestes zakochany, dlatego jak najbardziej wchodzisz w zwiazek, to sie najczesciej tak staje.
                Jezeli jestes zakochany, seks z nia Ci sie podoba a nie jestes w zwiazku to co sie dzieje/dzialo by sie dalej? Opowiedz jak wygladalo by to z kobieta, ktora do seksu zwiazku nie potrzebuje. Chetnie poslucham, moze sie czegos dowiem ciekawego, bo zapewniam Cie, ze tak bardzo ludzie sie od siebie nie roznia jak by sie niektorym moglo wydawac.

                > Co do seksu dla seksu, to nie ma co się sprzeczać, skoro najlepiej Twoje podejś
                > cie oddają Twoje własne słowa:Po drugie nie rajcuja mnie One Night Standy, glupia tez nie jestem i lubiejuz pisalam troche "liznac" faceta zanim pojde z nim do lozka
                >
                > Nie wiem tylko czemu wcześniej strasznie chciałaś wykazać, że jest inaczej, gdy
                > ja pisałem że większość kobiet ma własnie takie podejście. Chcą zazwyczaj coś
                > więcej niż sam seks dla seksu. Jakąs otoczkę, adorację, chcą zeby gośc budowął
                > miłą atmosferę itp.
                Litosci, kutuzow, meczysz. Napislam Ci tez dlaczego chce go "liznac", bo chce cos z tego seksu miec, tak samo jak Ty, tylko, ze Ty masz z automatu, jezeli nie super wspomninie, to chociaz orgazm. Chcialam Ci pokazac, ze do seksu nie potrzebuje zwiazku ani milosci, seks dla seksu jak najbardziej, moge tez zaliczyc z facetem raz jeden, ale nie One Night Stand z dopiero co poznanym facetem, o ryzyku i marnym zysku z tego juz napisano, najlepiej to ujela rekreativa. Do tego moje doswiadczenia sa takie, ze wiekszosc mezczyzn ma podobnie, to nie jest tak, ze oni tak hop siup i z grubej rury wszyscy chca One Night Standu, niektorzy sa nieprzygotowani, w chalupie maja nie posprzatane. Czesto jak im sie babka podoba, to nie chca nic zepsuc, bo mysla o regularnym bzykanku a nie o jednej nocy.
                Czasem kieruja sie przyjetymi regulami, ktore maja zwiekszyc ich szanse na zdobycie kobiety.
                Pomijam, ze Ty rowniez jako facet checsz seksu, bo oznacza on satysfakcje seksualna. Seks dla seksu bez satysfakcji? Hmmm...no moze, nie wiem tylko jak dlugo.
                • yoric Re: Seks za związek 21.06.14, 02:22
                  > wiekszosc mezczyzn ma podobnie, to nie jest tak, ze oni tak hop siup i z grubej rury wszyscy chca One Night Standu, niektorzy sa nieprzygotowani, w chalupie maja nie posprzatane.

                  uh... dysproporcja jest ogromna. Żeby to dostrzec, przestań po prostu używać tak zwanego 'duego kwantyfikatora': "wszyscy", "każdy"... Popyt facetów jest wielki, podaż kobiet mała. Mi się zdarzyło raptem kilka razy mimo wielu, wielu prób :).

                  > Czesto jak im sie babka podoba, to nie chca nic zepsuc, bo mysla o regularnym bzykanku a nie o jednej nocy. Czasem kieruja sie przyjetymi regulami, ktore maja zwiekszyc ich szanse na zdobycie kobiety.

                  może tak być, ale to największy błąd!! Jak jest okazja to trzeba się przespać, bo to wytrąca kobiecie z ręki główną kartę, którą może manipulować. Jeśli poszła z gościem do łóżka i nie chce związku to znaczy, że po samych randkach też by nie chciała.
                  • tadeo.1 Re: Seks za związek 25.06.14, 21:44
                    yoric napisał:
                    Transakcja handlowa? przecież od dawna wiadomo ,że małżeństwo to klasyczna prostytucja,niech pierwszy rzuci kamieniem ten , którego stosunek z żona nic nie kosztował ,konia z rzędem temu:):):):

                    > > wiekszosc mezczyzn ma podobnie, to nie jest tak, ze oni tak hop siup i z
                    > grubej rury wszyscy chca One Night Standu, niektorzy sa nieprzygotowani, w chal
                    > upie maja nie posprzatane.
                    >
                    > uh... dysproporcja jest ogromna. Żeby to dostrzec, przestań po prostu używać ta
                    > k zwanego 'duego kwantyfikatora': "wszyscy", "każdy"... Popyt facetów jest wiel
                    > ki, podaż kobiet mała. Mi się zdarzyło raptem kilka razy mimo wielu, wielu prób
                    > :).
                    >
                    > > Czesto jak im sie babka podoba, to nie chca nic zepsuc, bo mysla o regula
                    > rnym bzykanku a nie o jednej nocy. Czasem kieruja sie przyjetymi regulami, ktor
                    > e maja zwiekszyc ich szanse na zdobycie kobiety.
                    >
                    > może tak być, ale to największy błąd!! Jak jest okazja to trzeba się przespać,
                    > bo to wytrąca kobiecie z ręki główną kartę, którą może manipulować. Jeśli poszł
                    > a z gościem do łóżka i nie chce związku to znaczy, że po samych randkach też by
                    > nie chciała.
                    • kag73 Re: Seks za związek 25.06.14, 22:29
                      tadeo.1 napisał:
                      > >może tak być, ale to największy błąd!! Jak jest okazja to trzeba się przespać, bo to wytrąca kobiecie z ręki główną kartę, którą może manipulować. Jeśli poszła
                      z gościem do łóżka i nie chce związku to znaczy, że po samych randkach też by nie chciała.

                      I tutaj mozesz sie myslic. Juz Ci to zaraz wytlumacze. Jezeli poszla z nim do lozka bez emocji/uczuc i facet byl do bani to... jest po nim, ani z nim zwiazku nie bedzie chciala ani seksu. Jezeli natomiast zdazyla poczuc miete, polubic gostka, moze nawet sie zakochac albo zauroczyc, idzie z nim do lozka i facet jest do bani, to bardzo mozliwe, ze mimo wszystko da mu szanse, no bo mieta jest, sreducho jej do niego puka. Kapujesz?
          • kag73 Re: Seks za związek 19.06.14, 00:13
            kutuzow napisał:
            Kag, zasadniczo zgadzam się z tym co napisałaś.
            Jestem w związku ponieważ spotkałem kobietę w której się zakochałem (ten efekt Wow! o którym wspomniałaś). "

            Aha, czyli jestes w zwiazku, bo sie zakochales, spotkales kobiete "wow!" i chcesz byc z nia i miec seks z nia. Ona seks wyobraza sobie tylko w zwiazku, z miloscia, bliskoscia, dyrdymalki.
            A co by bylo gdybys sie zakochal a ona nie bylaby z tych, ktore wyobrazaja sobie seks tylko w zwiazku i z bliskoscia(nie pisz, ze takich nie ma, bo to nieprawda)? Spoko, najwazniejsze, ze sie bzykamy a tak poza tym niech se kazdy robi co chce, oddzielnie mieszka, spotyka sie i robi co chce i z kim chce? Bo dla kutuzowa, z racji, ze jest factem liczy sie TYLKO seks a seks ma z ta pania rowniez bez zwiazku. Nawet jezeli ona oprocz tego sypia z innymi, to tez nie szkodzi, bo kutuzow ma seks.
            Wiem, znam odpowiedz! Miodzio, jeszcze lepiej! Powiedz mi, kag, gdzie taka znalezc?
            • kag73 Re: Seks za związek 19.06.14, 00:34
              I jeszcze inna sytuacja. Kutuzow sie nie zakochuje, laska niekoniecznie z efektem "wow", ale niczego sobie, spoko przespac sie z nia mozna. Laska jednak z tych co do seksu bliskosci i zwiazku potrzebueja. Hmmm, co robi kutuzow? Decyduje sie i wchodzi w zwiazek? Czy szuka seksu gdzie indziej?
              • kutuzow Re: Seks za związek 19.06.14, 12:40
                kag73 napisała:

                > I jeszcze inna sytuacja. Kutuzow sie nie zakochuje, laska niekoniecznie z efekt
                > em "wow", ale niczego sobie, spoko przespac sie z nia mozna. Laska jednak z tyc
                > h co do seksu bliskosci i zwiazku potrzebueja. Hmmm, co robi kutuzow? Decyduje
                > sie i wchodzi w zwiazek? Czy szuka seksu gdzie indziej?

                Myślę że wygrała by opcja związek, ale bez wyłączności.
                • kag73 Re: Seks za związek 19.06.14, 16:35
                  kag73 napisała:
                  > I jeszcze inna sytuacja. Kutuzow sie nie zakochuje, laska niekoniecznie z efekt
                  > em "wow", ale niczego sobie, spoko przespac sie z nia mozna. Laska jednak z tyc
                  > h co do seksu bliskosci i zwiazku potrzebueja. Hmmm, co robi kutuzow? Decyduje
                  > sie i wchodzi w zwiazek? Czy szuka seksu gdzie indziej?

                  "Myślę że wygrała by opcja związek, ale bez wyłączności."

                  Kutuzow, a to co za twor? I co na to druga osoba? Bo zwiazek jest forma zobowiazania, zadeklarowania sie, wiezi... Ty myslisz, ze grasz sam ze soba? Nie, kochany to sa szachy albo tango, wybierz sobie;)
    • jesod Przewija się 18.06.14, 22:26
      marek.zak1 napisał:
      > Musze przyznać, że od pewnego czasu nurtuje mnie powiedzenie, które przewija się na forum. > Jest to ,,,seks za związek”.

      Ja tam nie widzę, żeby się przewijało samo. A przewija je KTOŚ, kto chce o tym przekonać innych.
      Takie tam... nakłanianie do swojej prawdy - wszerz i wzdłuż.
      To stwierdzenie jest jak pielucha wielokrotnego użycia, gdzie się da tam się nią przewija wszystkich w zasięgu ręki... Ręki? Nieeeeee.... Raczej w zasięgu dostępności dupy.
      No, chyba, że... jest to pielucha na gębę. Ale temu co jest na gębę, nie bardzo można wierzyć.
    • sabat.77 Re: Seks za związek 19.06.14, 07:36
      Te dyskusje sa zupelnie jalowe. Wystarczy zwrocic uwage, ze dla kobiet atrakcyjne sa te cechy mezczyzn, ktore sa zwiazane z atrakcyjnoscia zwiazkowa, a dla mezczyzn te cechy kobiet, ktore z ich plodnoscia i seksualnoscia - i wszystko stanie sie jasne. Dlaczego na mezczyznach nie robia wrazenia kobiety mezne, dobrze wyksztalcone, zamozne, wysoko sytuowane i zaradne? Dlaczego na. kobietach nie robia wrazenia mezczyzni lagodni, delikatni, smukli, powabni, niewinni?
      A mezczyzn zas nie kreca kobiety ciezkie, szorstkie, muskularne?
      • marek.zak1 Re: Seks za związek 19.06.14, 08:48
        sabat.77 napisał:

        > Te dyskusje sa zupelnie jalowe. Wystarczy zwrocic uwage, ze dla kobiet atrakcyjne sa te cechy mezczyzn, ktore sa zwiazane z atrakcyjnoscia zwiazkowa, a dla mezczyzn te cechy kobiet, ktore z ich plodnoscia i seksualnoscia - i wszystko sta nie sie jasne.

        Dobrze to określiłaś, słowami, z których chyba nie do końca zdawałem sobie sprawę. Przenosze to na moj przypadek. W temacie atrakcyjność zwiazkowa przedstawiałem sie w oczach mojej przyszłej żony widocznie zupełnie dobrze, skoro zdecydowałe sie ze mną związać.
        • zawle Re: Seks za związek 19.06.14, 09:33
          marek.zak1 napisał:> Dobrze to określiłaś, słowami, z których chyba nie do końca zdawałem sobie spra
          > wę. Przenosze to na moj przypadek. W temacie atrakcyjność zwiazkowa przedstawia
          > łem sie w oczach mojej przyszłej żony widocznie zupełnie dobrze, skoro zdecydow
          > ałe sie ze mną związać.

          Niedawno zadałam tu pytanie czy mogłabym się cieszyć gdyby facet był ze mną, o nie umie/nie chce mu się gotować, prać czy sprzątać. A tu facet mówi ze tak...podoba mu się. jesteście od nas o niebo lepsi. Wiecie czego chcecie i potraficie nie dość ze to dostać, to jeszcze się cieszyć. Idę głosować na Korwina.
          • hello-kitty2 Re: Seks za związek 21.06.14, 15:20
            zawle napisała:

            > marek.zak1 napisał:> Dobrze to określiłaś, słowami, z których chyba nie do
            > końca zdawałem sobie spra
            > > wę. Przenosze to na moj przypadek. W temacie atrakcyjność zwiazkowa przed
            > stawia
            > > łem sie w oczach mojej przyszłej żony widocznie zupełnie dobrze, skoro zd
            > ecydow
            > > ałe sie ze mną związać.
            >
            > Niedawno zadałam tu pytanie czy mogłabym się cieszyć gdyby facet był ze mną, o
            > nie umie/nie chce mu się gotować, prać czy sprzątać. A tu facet mówi ze tak...p
            > odoba mu się. jesteście od nas o niebo lepsi. Wiecie czego chcecie i potraficie
            > nie dość ze to dostać, to jeszcze się cieszyć. Idę głosować na Korwina.

            Otoz. Tez sie wielokrotnie nad tym zastanawialam i rezultat moich przemyslen, zgodny z powyzszym zawlowskim budzi we mnie ambiwalentne uczucia. Z jednej strony zazdroszcze tego mezczyznom, bo maja krotsza droge do szczescia i pasuja do wiekszej liczy babek, a z drugiej strony mam potrzebe degradacji takiego podejcia, jako czegos gorszego, nieambitnego, glupkowatego. Sama siebie nie rozumiem, po co sobie utrudniam zycie.
      • zawle Re: Seks za związek 19.06.14, 09:42
        sabat.77 napisał:Wystarczy zwrocic uwage, ze dla kobiet atrakcyj
        > ne sa te cechy mezczyzn, ktore sa zwiazane z atrakcyjnoscia zwiazkowa, a dla me
        > zczyzn te cechy kobiet, ktore z ich plodnoscia i seksualnoscia - i wszystko sta
        > nie sie jasne.

        Natura ludzka jest tak doskonale skomplikowana. Wydawało by się ze kobiety nie polecą na pijaków/kłamców/przemocowców/robotników a będą preferowały ciepłych, układnych i bogatych panów. A panowie będą chcieli mieć wielodzietną rodzinę ;) No ale skoro chcą mieć SEKS, powinni szukać rozwiązłych i doświadczonych kobiet?

        Dlaczego na mezczyznach nie robia wrazenia kobiety mezne, dobrze
        > wyksztalcone, zamozne, wysoko sytuowane i zaradne?

        Nie lubią w domu konkurencji, sprzeciwu, napinania się?

        Dlaczego na. kobietach nie
        > robia wrazenia mezczyzni lagodni, delikatni, smukli, powabni, niewinni?

        Na mnie niewinni robią:))) I łagodni i delikatni. Powabni nie...wolę niezbyt powabnych. Z tą smukłością to w zasadzie wolę smukłych nich spaślunów ( tu jest tez piwny brzuch), Tak, wiem ..ja nie jestem kobietą:)))
      • kag73 Re: Seks za związek 19.06.14, 10:06
        sabat.77 napisał:
        >Dlaczego na mezczyznach nie robia wrazenia kobiety mezne, dobrze
        > wyksztalcone, zamozne, wysoko sytuowane i zaradne?

        Momencik, sabat, po pierwsze zalezy na jakich mezczyznach. Po drugie zapomniales dodac, ze jeszeli te wyzej opisane kobiety beda dla mezczyzny atrakcyjne fizycznie, bo optyka sie liczy, to jak najbardziej zrobia wrazenie. Dwa w jednym, dla takich, ktorzy sami sa ksztalceni i zaradni a do tego przebojowi. Ty zaradna i ksztalcona, ja zaradny i ksztalcony, we dwoje mamy wiecej, zyje nam sie lepiej. Jezeli jestes tylko atrakcyjna fizycznie tez nie szkodzi, biore, ale dodatkowa kasa nie przeszkadza.
        Natomist jezeli jest kobiecinka slabiutka czy kobieta silna, ale sie fizycznie nie podobasz to na Ciebie nawet nie spojrzy, tak uogolniajac.
        O to chodzi, dla mezczyzn liczy przede wszystkim atrakcyjnosc fizyczna, ale ona sama, sie okazuje po 2 tygodniach, nie wystarczy, przynajmniej co niektorym.

        > Te dyskusje sa zupelnie jalowe. Wystarczy zwrocic uwage, ze dla kobiet atrakcyj
        > ne sa te cechy mezczyzn, ktore sa zwiazane z atrakcyjnoscia zwiazkowa, a dla me
        > zczyzn te cechy kobiet, ktore z ich plodnoscia i seksualnoscia - i wszystko sta
        > nie sie jasne.
        I tutaj znow mamy wmawianie kobietom co dla nich sie liczy. Dla mnie partner aktakcyjny zwiazkowo oznacza: aktarkcyjny fizycznie(bo to z nim bede do lozka chadzac, z jego fizycznosci) i dalej dochodza cechy jak zaradnosc, podobne spojrznie na swiat, patrzenie w jednym kierunku. Badania zrszat pokazaly, ze ci najbardziej testosteronowi najszybciej znalezli babki i sie rozmozyli, bo sami sie postarali i do tego byli atrakcyjni dla kobiet.
        Sporo kobiet patrzy na caloksztalt, mezczya to nie tylko jego body ale jeszcze inne cechy. Niemniej jednak im wieksza niezaleznosc kobiet tym wieksze wymagania co do wygladu i td.

        Dlaczego na. kobietach nie robia wrazenia mezczyzni lagodni, delikatni, smukli, powabni, niewinni?
        > A mezczyzn zas nie kreca kobiety ciezkie, szorstkie, muskularne?

        Tutaj mowimy o atrakcyjnosci fizycznej obu plci. Ja jestem slabsza(fizycznie) kobieta i szukam obroncy, wiec troche wiecej masy musi facet miec ode mnie. "Lagodny, delikatny, smukly" jak najbardziej sie podoba. Ludzie i tak sa zlepkiem roznosci i zaleznie od sytuacji zachowuja sie tak czy inaczej.
      • rekreativa Re: Seks za związek 19.06.14, 11:21
        " Dlaczego na. kobietach nie
        > robia wrazenia mezczyzni lagodni, delikatni, smukli, powabni, niewinni?"

        Od 15 roku życia głównie na takich lecę.
        Juz samo sformułowanie "niewinny" w połączeniu z mężczyzną mnie podnieca :D
        • sabat.77 Re: Seks za związek 19.06.14, 11:31
          I nie chcesz miec dzieci, lubisz seks, ogladasz gejowskie porno - umowmy sie, ze masz troche malo mainstreamowe upodobania :)
    • yoric Re: Seks za związek 19.06.14, 13:40
      To ja też się wpiszę, jak będę na lotnisku :P.
      • kag73 Re: Seks za związek 19.06.14, 17:25
        yoric napisał:
        > To ja też się wpiszę, jak będę na lotnisku :P.

        Dobra, poczekamy:)
    • potwor_z_piccadilly Re: Odpowiedz szczerze. 20.06.14, 00:20
      marek.zak1 napisał:

      > Jako, że jestem na lotnisku i sobie cierpliwie czekam na samolot do ukochanej o
      > jczyzny, różne myśli mi przychodza do głowy.

      Kto płaci za te Twoje lotniskowe zabawy?
      Ty, czy Twoja firma?
      • marek.zak1 Re: Odpowiedz szczerze. 20.06.14, 09:05
        potwor_z_piccadilly napisał:

        > marek.zak1 napisał:
        >
        > > Jako, że jestem na lotnisku i sobie cierpliwie czekam na samolot do ukoch
        > anej ojczyzny, różne myśli mi przychodza do głowy.
        >
        > Kto płaci za te Twoje lotniskowe zabawy? Ty, czy Twoja firma?

        Free Wi-Fi więc zabawa jest free.
        • potwor_z_piccadilly Re: Odpowiedz szczerze. 20.06.14, 09:41
          marek.zak1 napisał:

          > Free Wi-Fi więc zabawa jest free.

          Marku, nie bądź dzieckiem.
          Nic na tym świecie nie jest free.
          • marek.zak1 Re: Odpowiedz szczerze. 20.06.14, 10:29
            potwor_z_piccadilly napisał:

            > marek.zak1 napisał:
            >
            > > Free Wi-Fi więc zabawa jest free.
            >
            > Marku, nie bądź dzieckiem. Nic na tym świecie nie jest free.

            No to wytłumacz mi kto płaci za moją zabawę na forum, gdy czekam na samolot. Gdybym zamiast tego ogladał wystawy albo startujące samoloty, albo drzemał coś by zmieniło?
            • potwor_z_piccadilly Re: Odpowiedz szczerze. 20.06.14, 12:02
              marek.zak1 napisał:

              > No to wytłumacz mi kto płaci za moją zabawę na forum, gdy czekam na samolot.

              Ze służbowego laptopa korzystasz?
              Jeśli tak, to Twój pracodawca.
              • kag73 Re: Odpowiedz szczerze. 20.06.14, 12:08
                potwor_z_piccadilly napisał:
                > Ze służbowego laptopa korzystasz?
                > Jeśli tak, to Twój pracodawca.

                No i? Kogo to obchodzi i jak ma sie to do tematu watku?
                Na aniola moralnosci zakrawasz?

              • kutuzow Re: Odpowiedz szczerze. 20.06.14, 12:18
                potwor_z_piccadilly napisał:
                > Ze służbowego laptopa korzystasz?
                > Jeśli tak, to Twój pracodawca.

                no tak bo amortyzacja sprzetu ;-)
                oczywiście pod warunkiem, że pisze gdy laptop jest na baterii, bo jak podłączy do gniazdka, to wtedy płaci firma będąca właścicielem portu lotniczego (koszt zużytego prądu).

                Jak to się człowiek musi nakombinować żeby wyjść z twarzą, gdy i tak widać że się wygłupił i przywalił głupotę zupełnie bez związku z tematem :-)
                • marek.zak1 Re: Odpowiedz szczerze. 20.06.14, 12:38
                  kutuzow napisał:

                  > potwor_z_piccadilly napisał:
                  > > Ze służbowego laptopa korzystasz? Jeśli tak, to Twój pracodawca.
                  >
                  > no tak bo amortyzacja sprzetu ;-) oczywiście pod warunkiem, że pisze gdy laptop jest na baterii, bo jak podłączy do gniazdka, to wtedy płaci firma będąca właścicielem portu lotniczego (koszt z użytego prądu).
                  >
                  > Jak to się człowiek musi nakombinować żeby wyjść z twarzą, gdy i tak widać że się wygłupił i przywalił głupotę zupełnie bez związku z tematem :-).

                  Treaz wszystko jasne. Właczyłem do gniazdka, więc właściciel lotniska. . Ale, ale, teraz pracuję z domu na prywatnym laptopie, używam prywatnego pradu czyli finansuje firmę.
                  Kontynuujemy?
                  • kutuzow Re: Odpowiedz szczerze. 20.06.14, 13:32
                    marek.zak1 napisał:
                    > Kontynuujemy?

                    Musisz się Potwora zapytać, bo to on zaczął te ciekawe rozważania ;-)
                    (ja chciałem tylko wskazać absurd).
                    • potwor_z_piccadilly Re: Odpowiedz szczerze. 20.06.14, 14:05
                      kutuzow napisał:

                      > Musisz się Potwora zapytać, bo to on zaczął te ciekawe rozważania ;-)

                      Nie otrzymałem odpowiedzi na pytanie, czyj był laptop.
                      Służbowy czy prywatny.

                      > (ja chciałem tylko wskazać absurd).

                      Czy absurdem nazywasz uczciwość i lojalność wobec pracodawcy?
                      Szanuje Marka i go lubię, ale przeczytawszy ten jego ciut naiwny start do wątku, zastanawiać się zacząłem na czym i za czyje gość tę głupotkę w sieć puścił i jak mocno się nudził gdy ją tworzył.



                      • kutuzow Re: Odpowiedz szczerze. 20.06.14, 14:13
                        potwor_z_piccadilly napisał:
                        > Czy absurdem nazywasz uczciwość i lojalność wobec pracodawcy?

                        Absurdem nazywam doszukiwanie się problemu przez Ciebie tam gdzie go nie ma.
                        Co za różnica czyj był laptop?. Czy gdyby zamiast laptopa wyjął swoja prywatną książkę i ją czytał też by okradał pracodawce?

                        Chciałeś błysnąć, ale Ci nie wyszło i teraz starasz się znaleźć jakieś wyjście awaryjne -ot co.
                      • marek.zak1 Re: Odpowiedz szczerze. 20.06.14, 14:22
                        potwor_z_piccadilly napisał:

                        > kutuzow napisał:
                        >

                        > Nie otrzymałem odpowiedzi na pytanie, czyj był laptop.
                        > Służbowy czy prywatny.
                        >
                        > Czy absurdem nazywasz uczciwość i lojalność wobec pracodawcy?
                        > Szanuje Marka i go lubię, ale przeczytawszy ten jego ciut naiwny start do wątku , zastanawiać się zacząłem na czym i za czyje gość tę głupotkę w sieć puścił i jak mocno się nudził gdy ją tworzył.

                        Z lojalnoscia i uczciwoscia chyba nie jest najgorzej, skoro kieruję oddzialem ponad 20 lat, mając jednoosobowa procurę.
                        Był to laptop słuzbowy ktory wyswietla mi przychodzace maile. Tak wiec , gdy tego nie robi moge sobie sie pobawic czekajac na samolot. Równie dobrze mogłem pójść do baru czy do sklepu, albo wykupic sobie biznes launch za pomocą słuzbowej karty.
                        Nie wiem o jakiej głupotce piszesz, a sam poruszony przez Ciebie temat jest tak absurdalny, że sie pogubiłem.
                        • jesod Chwalipięta 20.06.14, 14:31
                          marek.zak1 napisał:
                          > Z lojalnoscia i uczciwoscia chyba nie jest najgorzej, skoro kieruję oddzialem p
                          > onad 20 lat, mając jednoosobowa procurę.

                          A Mareczek ciągle i niestrudzenie maluje tu swoją laurkę... :)
                          • wont Cwalipieta i zazdrosnik 20.06.14, 14:59
                            Jaki Marek jest taki jest, wszyscy go za to kochamy (no, moze nie wszyscy he he) ale to co wypisuje potwor o laptopie to moglo sie tylko zrodzic w chorej glowie:
                            a) polskiego drobnego przedsiebiorcy (czytaj: XIX wiecznego krwiozerczego kapitalisty rodem z komunistycznej broszury propagandowej),
                            b) pracownika Ministerstwa Finansow (zeby wprowadzic ryczaltowe opodatkowanie za uzytkowanie sluzbowego laptopa do celow prywatnych).

                            Pisze z pracy ale z prywatnego tabletu :)
                          • marek.zak1 Re: Chwalipięta 20.06.14, 15:00
                            jesod napisała:

                            > marek.zak1 napisał:
                            > > Z lojalnoscia i uczciwoscia chyba nie jest najgorzej, skoro kieruję oddzi
                            > alem p onad 20 lat, mając jednoosobowa procurę.

                            A Mareczek ciągle i niestrudzenie maluje tu swoją laurkę... :)

                            Nie, odpieram zarzut, ze jestem nieuczciwy I nielojalny w stosunku do firmy.
                            >

                      • kag73 Re: Odpowiedz szczerze. 20.06.14, 15:11
                        potwor_z_piccadilly napisał:
                        > Szanuje Marka i go lubię, ale przeczytawszy ten jego ciut naiwny start do wątku
                        > , zastanawiać się zacząłem na czym i za czyje gość tę głupotkę w sieć puścił i
                        > jak mocno się nudził gdy ją tworzył.
                        Ze "glupotke w siec puscil", to fakt. Gorzej, ze Sabat i Kutuzow sie pod nia podpisuja. Zaklamanie i tyle a jezeli nie zaklamnie to poprostu nieszczerosc albo brak wyobrazni.
                        >
                        >
                        >
                        • kag73 Re: Odpowiedz szczerze. 20.06.14, 15:27
                          Kutuzow, tak mi chodzi to po glowie, bo w sumie kobieta jestem, ale nie bardzo kumam. Jak to wyszlo z ta Twoja kobieta. Chciales ja szybciutko puknac, bo w koncu facetem jestes i seks dla seksu preferujesz. Na to ona, ze ona do seksu zwiazku potrzebuje, Ty sie zgodziles, oficjalnie oglosiles zwiazek i po tym fakcie poszlo jak po masle? Dziewczyna wlozku Twoja?
                          Czy czekaes grzeczenie 6 miesiecy az bedzie gotowa, zamiast polozyc na to laske:) i se do pukania inna/inne znalezc.
                          • kutuzow Re: Odpowiedz szczerze. 20.06.14, 15:58
                            kag73 napisała:
                            > Kutuzow, tak mi chodzi to po glowie, bo w sumie kobieta jestem, ale nie bardzo
                            > kumam. Jak to wyszlo z ta Twoja kobieta.

                            Napisałem, Ci to już 2 razy. Zadałaś pytanie o wariant "hipotetyczny" odpowiedziałem. Nie podobało Ci się, doprecyzowałaś, odpisałem przed chwilą ponownie. Naprawdę nie wiem czego nie rozumiesz, albo raczej co Ci nei pasuje do Twojej teorii.

                            > Jak to wyszlo z ta Twoja kobieta. Chciales ja szybciutko puknac, bo w ko
                            > ncu facetem jestes i seks dla seksu preferujesz.

                            Gdyby mi po pierwszej randce zaproponowała seks to na pewno bym nie odmówił.
                            Sam nie proponowałem bo wiedziałem że:
                            a) skończyłoby się to jak na scenie z "Pięknego Umysłu" -więc jaki miałoby to sens?
                            www.youtube.com/watch?v=ROAkxbAxP8A
                            b) w czasie randki/rozmowy odkryłem że mamy sporo wspólnych zainteresowań, więc może będzie z tego coś więcej (bez precyzowania czy namiętny romans, czy "fucking friends" czy "friendzone" czy może seks na zasadzie "just for fun" czy związek). Potencjalnych opcji wtedy było dożo - nie wiedziałem jak się znajomość potoczy. Prawda jest taka że to kobieta rozdaje karty. Gdybym np. mój charakter nie spodobał jej się, to pewnie nic by z tego nie wyszło mimo moich najszczerszych chęci.

                            >Na to ona, ze ona do seksu zwi
                            > azku potrzebuje, Ty sie zgodziles, oficjalnie oglosiles zwiazek i po tym fakcie
                            > poszlo jak po masle? Dziewczyna wlozku Twoja?

                            Upraszczasz wszystko do granic możliwości. Robisz z tego postacje o głębi iście komiksowej i potem się dziwisz że moje odpowiedzi Ci nie pasują do pytania.

                            Raz jeszcze, to nie jest tak że "związek" to słowo klucz. Coś jak "kocham" w ustach wielu facetów. Gdy pisałem że moja kobieta potrzebuje związku do seksu to pisałem Ci także że to wiąże się z bliskością, emocjami, uczuciem, poczuciem bezpieczeństwa i innymi wieloma kwestiami które przychodzą wraz z lepszym poznaniem się. Także sama deklaracja nie ma tu znaczenia. Także to nie jest także ja deklaruje jednostronnie (najlepiej na FB) że jesteśmy w związku i to jest jak jakieś czarodziejskie "abrakadabra" i nagle uda się rozchylają.
                            • kag73 Re: Odpowiedz szczerze. 20.06.14, 17:08
                              kutuzow napisał:
                              b) w czasie randki/rozmowy odkryłem że mamy sporo wspólnych zainteresowań, więc może będzie z tego coś więcej (bez precyzowania czy namiętny romans, czy "fucking friends" czy "friendzone" czy może seks na zasadzie "just for fun" czy związek). Potencjalnych opcji wtedy było dożo - nie wiedziałem jak się znajomość potoczy. Prawda jest taka że to kobieta rozdaje karty. Gdybym np. mój charakter nie spodobał jej się, to pewnie nic by z tego nie wyszło mimo moich najszczerszych chęci.

                              I do tego wlasnie zmierzam, i tu jest pies pogrzebany. Male niedomowienie ze strony facetow. Mianowicie oni chca szybko puknac, ale nie jezeli spotkaja babke wow, bo byliby glupacmi gdyby nie przygotowali sie, nie urobili sobie gruntu, co by wypasc jak najlepiej, zeby moc ja pukac wiele, wiele razy, najlepiej z monopolem na to pukanko. Bo taka babka to rzecz cenna, ile razy facet ma w zyciu szanse taka spotkac i ile razy taka zechce wlasnie jego? I bedzie na tyle glupi, zeby poprzestalo na jednym bzykanku? Pomijam, ze kazdy(male wyjatki) szuka drugiej polowy, towarzyszki zycia, wczesniej czy pozniej.
                              Wyluszczyl mi to wlasnie maz: zaden normalny facet nie bedzie sie szybciutko, na pierwszej randce dobieral do majtek dziewczynie, ktora mu sie niesamowicie podoba. Bo to tak jakby pojsc na rozmowe kwalifikacyjna po to zeby napic sie kawy i zjesc ciastko, ktore zasrewuja a nie po to, zeby te robote dostac.
                              To, ze w zamierzeniu miedzy kobieta a mazczyzna chodzi o przetrwanie gatunku/seks to juz inna bajka
                              • marek.zak1 Re: Odpowiedz szczerze. 20.06.14, 17:27
                                kag73 napisała:


                                > I do tego wlasnie zmierzam, i tu jest pies pogrzebany. Male niedomowienie ze strony facetow. Mianowicie oni chca szybko puknac, ale nie jezeli spotkaja babke wow, bo byliby glupacmi gdyby nie przygotowali sie, nie urobili sobie gruntu, co by wypasc jak najlepiej, zeby moc ja pukac wiele, wiele razy, najlepiej z monopolem na to pukanko. Bo taka babka to rzecz cenna, ile razy facet ma w zyciu szanse taka spotkac i ile razy taka zechce wlasnie jego? I bedzie na tyle glupi, zeby poprzestalo na jednym bzykanku? Pomijam, ze kazdy(male wyjatki) szuka dru giej polowy, towarzyszki zycia, wczesniej czy pozniej.
                                > Wyluszczyl mi to wlasnie maz: zaden normalny facet nie bedzie sie szybciutko, na pierwszej randce dobieral do majtek dziewczynie, ktora mu sie niesamowicie podoba. Bo to tak jakby pojsc na rozmowe kwalifikacyjna po to zeby napic sie kawy i zjesc ciastko, ktore zasrewuja a nie po to, zeby te robote dostac.

                                A to I ciastka mozna nie dostac, jak sie będzie zbyt natarczywym :).