Dodaj do ulubionych

Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda...

17.11.14, 07:36
... i ladna dziewczyne. Wszelkie uwagi mile widziane. Dzieki.
Obserwuj wątek
        • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 09:58
          Ja dorzuce od siebie: zalezy ile lat ma ta "mloda" dziewczyna i jak wyglada ten po 30 tce, bo jak tylko tak sobie, to powiem krotko: ma raczej marne szanse u przecietnej dziewczyny, bo dla niej bedzie za stary, one to chca raczej z milosci albo jak przygodowo to w swojej grupie wiekowej. Pomijamy panny, ktore chca sie "urzadzic"(sa mysle mniejszoscia) i leca na 30+ z kasa, przypadki, ze facet 30+ jest ciacho ciacho. To tak mi do glowy przychodzi jak siegam pamiecia w przeszlosc. Bo mlodosc ma to do siebie, ze naiwna jest, kochliwa, nielogiczna a do tego romantyczna i obraca sie w swoich kregach/przedzialach wiekowych.
          No chyba, ze "zaliczyc" oznacza usluge, ona ci dupy, Ty jej za to smartfona?:)
          • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 10:30
            kag73 napisała:

            > Ja dorzuce od siebie: zalezy ile lat ma ta "mloda" dziewczyna i jak wyglada ten
            > po 30 tce, bo jak tylko tak sobie, to powiem krotko: ma raczej marne szanse u
            > przecietnej dziewczyny, bo dla niej bedzie za stary, one to chca raczej z milos
            > ci albo jak przygodowo to w swojej grupie wiekowej. Pomijamy panny, ktore chca
            > sie "urzadzic"(sa mysle mniejszoscia) i leca na 30+ z kasa, przypadki, ze facet
            > 30+ jest ciacho ciacho. To tak mi do glowy przychodzi jak siegam pamiecia w pr
            > zeszlosc. Bo mlodosc ma to do siebie, ze naiwna jest, kochliwa, nielogiczna a d
            > o tego romantyczna i obraca sie w swoich kregach/przedzialach wiekowych.

            A skąd... Przystojność czy ciachowatość oczywiście liczy się - w każdym wieku. Nielogiczność i kochliwość młodości też nie jest argumentem za wykluczaniem 30-tków na rzecz 20-tków, no chyba że aż tak nielogiczna ona byłaby ha ha!! Są też np. dziewczyny ceniące sobie inteligentną rozmowę, intelektualistki, które z trudem znajdują swoją strawę wśród rówieśników. (A Sabat jest bardzo inteligentnym rozmówcą). Są wreszcie dziewczyny ekstrawaganckie, które chętnie odróżnią się od rówieśniczek - gdyby prawdą było że jak piszesz 20-tki z 20-tkami chcą się umawiać.
            • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 10:40
              No on napisal facet "dobrze po 30-stce" a ona ma byc mloda i ladna!!!! Uwaga. Czyli ona ma te 20 a on 36 i co? Ona moze 20 sto latka nie chce, chociaz czesto tak, ale niech ma te 22-25 lat
              Kiedys w rozmowie z siostrzenica meza pytam, miala 18, "a ten facet ile ma lat?" A ona mi na to "aaa, stary, 25". Taa, intelektualnie to ja se moge pogadac z takim intelektualnym ale czy jest gwarancja, ze mi w lozku zaoodpowiada? Bo juz takie cos mam za soba, moglam z facetem gadac godzinami a jak poszlismy do lozka to juz rozmowa nie pomogla:( Ale ja jestem prozna i nie bylam w nim zakochana.
              A jak wezmiesz pod uwage, ze przecietny 35+ jest czesto brzuchaty i jeszcze przylysawy a ona mloda/swieza i ladna, bo taka ma byc...to co ona oczu w glowie nie ma.
        • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 10:35
          loppe napisał:

          > Uwaga druga, należy emanować nie swoją chęcią zaliczenia, lecz swoim naturalnym
          > podziwem i sympatią dla płci pięknej. I już za chwilę będziecie na pierwszej r
          > andce.


          Powiedziałbym, że właśnie w celu uniknięcia podejrzeń o zaliczanie, lepiej pozwolić się uwieść, Sabat:), niż samemu napierać...
          • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 10:44
            Loppe, ale badz realista, jaka mloda i ladna bedzie uwodzila faceta grubo po 30, takie cos to tylko w Erze, kochany;) No chyba, ze w biednym kraju trzeciego swiata, gdzie ten bialy cudzoziemiec ma na pewno wiecej na koncie niz tubylcy, widzialam czesto i gesto. Ooo, to jest mysl. Ale to tez ma swoja cene!
            • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 10:48
              kag73 napisała:

              > Loppe, ale badz realista, jaka mloda i ladna bedzie uwodzila faceta grubo po 30
              > , takie cos to tylko w Erze, kochany;) No chyba, ze w biednym kraju trzeciego s
              > wiata, gdzie ten bialy cudzoziemiec ma na pewno wiecej na koncie niz tubylcy, w
              > idzialam czesto i gesto. Ooo, to jest mysl. Ale to tez ma swoja cene!

              Kag, jeśli Ty sobie wciąż malujesz tego 30-lata jako podtytego i tak dalej, to się ciągle dziwisz. Ale mnie się wydaje że nierealistycznie tu patrzysz, nie wiem skąd Ci przyszło do głowy (z własnej głowy, OK) że ładne 20-tki nie czują mięty do przystojnych 30?? Jestem zdumiony, szczerze.
              • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 10:55
                No ja tez napisalam, ze te facet musislby wygladac, co by mogl konkurowac z facetami 20+, bo Ty ciagle o 30 sto latku a Sabat pisal o "dobrze po 3o-stce". A Ty sie rozejrzyj wokol i popatrz na facetow a nie na kobiety na ulicach polskich to bedziesz widzial o czym pisze, jak wyglada wiekszosc(nie wszyscy) grubo po 30 tce.
                Sabat nigdzie nie pisla o "przystojnym 30 sto latku, moze stad mi przyszlo do glowy:)
                  • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 11:03
                    loppe napisał:
                    > Nie komplikujmy. Świat zna nawet 40-latków przystojniaków, o których kobiety ni
                    > e myślą że brakuje im prezencji i mocy w łóżku, Kag...

                    Loppe, ja wcale w to nie watpie, swiat zna wszystko, ale czy to oznacza, ze wiekszosc i ze nie ma problemu z wyrwaniem kogos do lozka.
                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 11:04
                    loppe napisał:

                    > Nie komplikujmy. Świat zna nawet 40-latków przystojniaków, o których kobiety ni
                    > e myślą że brakuje im prezencji i mocy w łóżku, Kag...

                    Na przykład mężowie dziewczyn tu zgromadzonych - oni mogliby zawrócić w głowie niejednej młódce. Co nie, dziewczyny? :D
                    • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 11:12
                      > Na przykład mężowie dziewczyn tu zgromadzonych - oni mogliby zawrócić w głowie
                      > niejednej młódce. Co nie, dziewczyny? :D

                      Mysle, ze do seksu dla przecietnej mlodej dziewczyny nada sie lepiej 25 latek niz facet po 40 stce, patrzac wylacznie na predyspozycje fizyczne i biorac pod uwage jak mysla mlode dziewczyny. Jak bylam mloda to mnie faceci o 20 lat starsi nie interesowali, teraz szczerze powiedziawszy tez mnie 20 lat starsi nie interesuja. Jak mowie, facet musialby byc naprawde ciacho przystojniacha albo no nie wiem jak do tego jednoznaczna sytuacja.
                  • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 11:53
                    Tak sobie mysle swiat wedlug mezczyzn....
                    Ona ma byc mloda i LADNA, dlaczego nie wystarczy "mloda". A on jest tylko grubo po 30 stce i niczego wiecej nie potrzebuje, czyzby wiek mial byc tutaj jego atutem?
                    Niedawno czytalam jakas niemiecka publikacje doyczaca wyboru partnera. Nazywa sie, ze tradycyjnie kobiety patrza/patrzyly jak podniesc sobie status ale okazuje sie, ze dla mlodego pokolenia kobiet, w krajach o dosc wysokim standardzie zycia i rownouprawnieniu plciowym, pieniadze sataja sie nie wazne w wyborze partnera i kobiety maja podobne kryteria wyboru parnera jak mezczyzni.
    • rekreativa Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 11:23
      To tak:
      Facet grubo po 30 zaliczy młodą i ładną laskę, jeśli:
      - wygląda jak model, uroda zawsze robi wrażenie, nawet na siuśmajtkach
      - ma dużo kasy, tu może celować w target młodych, konsumpcyjnie nastawionych , cwanych panien, co to się spotkają za opłacenie studiów albo cuś.
      Jeśli powyższych warunków niet, to nalezy uzbierać dwieście złotych i pójść do agencji.

      No sorry, ale jak miałam 20 lat, to się krępowałam mówić po imieniu do znajomego doktoranta, bo mi się wydawał taki dorosły - a miał 25.
      Facet 40-letni w ogóle był poza moim zasięgiem myślowym.
      • kutuzow Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 14:28
        wont napisał:

        > Moze dyskoteka, wybrac najbardziej pijana,

        Wont, taką poradą wpisujesz się w tradycje którą nie tak dawno mocno obśmiewałem:

        „Słaniające się na nogach, pasywne i ogłuszone przez alkohol, dziewczyny robią wrażenie, jakby dosypano im do drinków pigułkę gwałtu, z czego faceci, najwyraźniej przywykli do takich polowań, korzystają zarazem oportunistycznie, jak i bezwzględnie. Oto wesołe party polisz-stajl: wilki cierpliwie czekają, aż łanie padną od alko pokotem, po czym zaczyna się używanie”

        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,149889785,149889785,Czy_polscy_mezczyzni_to_padlinozercy_.html
        > Ale lepiej to chyba skupiac sie na starych i ladnych lub mlodych i brzydkich.

        Jak pisał ktoś kiedyś (Urqu?), cytując kogoś:
        "Ruchasz brzydkie, ruchasz więcej"
        -można i tak.



        • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 15:55
          "A może, trzymając się poetyki przyrodoznawczej przyjętej przez ABR, polskie kobiety polują tak, jak potrafią, „na trupa”, bo na polskich mężczyzn inna zachęta seksualna nie działa? Czy w takim razie polscy mężczyźni to padlinożercy? Żywego nie tkną, bo się boją? I czego one chcą, jeśli
          czegokolwiek w ogóle? I czy rzeczywiście są ofiarami polskiej rzeczywistości?"

          Tutaj pojawia sie pytanie czy sa one juz tak nieprzytomne i bezwolne, ze nie wiedza co sie z nimi dzieje i faceci to zwyczajnie wykorzystuja czy tez dopiero pod wplywem alkoholu "wylacza" im sie myslenie, poluzowuja hamulce i sa gotowe pojsc z kims do lozka. "Na trupa" jako jedyna zacheta seksualna, w to nie wierze i nie sadze. Czego one chca? jezeli przyjac, ze nie sa zupelnie nieprzytomne to zwyczajnie chca seksu a sa ofiara polskiej rzczywistosci, bo na trzezwo zdawaja sobie sprawe, ze do lozka z kims tam nie moga/nie powinny, bo dostana stempelek latwej albo k..rwy albo bo to nie wypada. A faceci narabani czyli tez na zasadzie: jestes trzezwy jestes niesmialy, jestes nawalony jestes odwazniejszy. W dodatku nie wiemy jaka publicznosc bierze w tym udzial. Jezeli sie boja, to boja sie zobowiazan czy tez dalszego ciagu.Byc moze sa tam ludzie szukajacy tylko seksu, bo tak naprawde sa w zwiazku albo w malzenstwie. Laska pijana nic nie pamieta, czyli nic nie bedzie chciala na drugi dzien, nie ma problemu jak sie zwinac albo jej pozbyc, bo kandydatka na dluzej i tak nie jest, no bo jest k...wa i latwa.I w dodatku zwyczajnie zobaczli, ze maja wieksze szanse jezeli babka jest dobrze wstawiona, bo na trzezwo by z nimi nie szla.Tak sobie mysle.
        • wont Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 17:53
          kutuzow napisał:
          >
          > Wont, taką poradą wpisujesz się w tradycje którą nie tak dawno mocno obśmiewałe
          > m:
          ------------
          Hola hola. Dyskutujesz z teza, ktorej nie postawilem :)

          Przeciez ja nie pisalem, zeby w ten sposob wyrywac dziewczyny, tylko ze to jedyny sposob jaki mi na goraco przychodzi do glowy, zeby przecietny trzydziestosiedmiolatek (jak sabat) czy trzydziestodziewieciolatek (jak ja) zaliczyl mloda, ladna laske :) Odloty peel zostawiamy na razie na uboczu dzisiejszej dyskusji.

          Oczywiscie, jak sie ma sporo ponadprzecietny looks, money albo status to pewnie sie da. Tyle, ze ja nie mam :)

          A wyrywanie mlodej, ladnej laski po pijaku na dyskotece ma tez te zalete, ze definicja slowa "ladna" sie rozszerza.
      • fanny Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 18.11.14, 07:33
        zyg_zyg_zyg napisała:

        > Zostać wykładowcą.

        To moze sie udac :)
        Jak mialam nascie lat to kochalam sie w 33 letnim nauczycielu i chcialam koniecznie u niego zdobyc "zaliczenie".
        Tak z perspektywy czasu widze, ze to dlatego, ze byl lysym, niezbyt wysokim, z minimalna nadwaga (albo grubokoscistym) naturalsem PUA (i przy okazji bardzo ciekawym mezczyzna) i z wprawa wykorzystywal na mnie wszystkie swoje techniki oprocz "sexual dialinig", czego, teraz juz o sobie wiem, bardzo nie lubie (naruszania seksualnego mojego ciala przez mezczyzne, z ktorym jeszcze nie wiem czy chcialabym sie przespac). On wczesniej niz ja wiedzial, ze tego akurat nie lubie! Ale zupelnie niewinne 'kino' stosowal nawet jak gadalismy na przerwach, a ja snilam o nim po nocach.

        Co ciekawe moj maz, ktory tez jest naturalsem tylko o tym nie wiem (albo wie ale udaje, wszystko jedno - jest to w nim fenomenalnie cute), na jednym z naszych pierwszych, jeszcze w duzej grupie, spotkan zastosowal typowy 'kinoing' podchodzac do mnie siedzacej przy stoliku i pograzonej w rozmowie, nachylajac sie nade mna od tylu i kladac bardzo naturalnym gestem mi na przedramieniu swoja reke i cos do mnie zagadujac. Ja tez, zupelnie odruchowo, naturalnie i nie przerywajac rozmowy z kims innym i nie odrywajac od tej osoby swojego wzroku, delikatnie podnioslam reke przyszlego meza ze swojego przedramienia i polozylam ja na stole (wiem, smiesznie to brzmi).
        To okazalo sie dla niego, przywyklego do adoracji atrakcyjnych dziewczyn i chetnych na 'kinoing', takim "shock and awe" ze sie z niego, kochany, do dzisiaj nie otrzasnal :D

        f.
      • sea.sea Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 18:36
        Ja będąc jeszcze przed 30tką (no to teoretycznie średnio młoda) dałam się zaliczyć panu grubo po 40tce (czyli jednak byłam młoda relatywnie, tak?) dokładnie z wyżej wymienionych powodów. Stan majątkowy pana mnie nie interesował, był przeciętny, po prostu czułam, że muszę, bo się uduszę. Wystarczyły powyższe 3 punkty + feromon.
        • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 23:01
          sea.sea napisała:

          > Ja będąc jeszcze przed 30tką (no to teoretycznie średnio młoda) dałam się zalic
          > zyć panu grubo po 40tce (czyli jednak byłam młoda relatywnie, tak?) dokładnie z
          > wyżej wymienionych powodów. Stan majątkowy pana mnie nie interesował, był prze
          > ciętny, po prostu czułam, że muszę, bo się uduszę. Wystarczyły powyższe 3 punkt
          > y + feromon.


          hehe..ja tez raz dałam. Wyglądał jak Sting, a ja uwielbiałam Police:)) Zresztą, byłam ciekawa jak jest z takim starym. "PO" chciałam wyjść, ale on zaprotestował i powiedział ze lubi się przytulić, ze nie jest gówniarzem jak moi koledzy.
          - Przecież widzę- powiedziałam i wyszłam.
          Za tydzień w Remoncie widziałam go z inną młódką:))) Do dzisiaj nie wiem kto kogo przeleciał;)
          Do innych panów nierównolatków czułam niekłamane obrzydzenie i pogardę.
            • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 18.11.14, 11:34
              kag73 napisała:
              > No i jak bylo? Tak pytam z ciekawosci, bo sama nigdy nie testowalam;))

              A myślisz ze czemu wyszłam? To była duza róznica wieku. Takiemu staremu facetowi nie wystarczy przytulenia zeby był gotowy jak moim kolegom w tamtych czasach. Do tego chyba chciał błysnąć i się starał...co jest wyczuwalne na kilometr, ze spontana nie ma. Ogólnie masakra. Nigdy więcej tego nie powtórzyłam. Brrr...
              • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 18.11.14, 13:18
                loppe napisał:
                > W relacjach, bez względu na różnice wieku, cenimy sobie partnerstwo. Dlatego i
                > z naszą 20-latką tworzymy partnerskie stosunki. Sami będąc po 30-tce. W praktyc
                > e oznacza to na ogół, że młodniejemy, a partnerka zachowuje się dojrzalej niż z
                > wykle.

                Loppe, cos Ci sie kreci, zapomniales, ze "partnerstwo" to wymysl kobiet? Dowiedzialam sie na tym forum;)
                • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 18.11.14, 13:26
                  kag73 napisała:

                  > loppe napisał:
                  > > W relacjach, bez względu na różnice wieku, cenimy sobie partnerstwo. Dlat
                  > ego i
                  > > z naszą 20-latką tworzymy partnerskie stosunki. Sami będąc po 30-tce. W p
                  > raktyc
                  > > e oznacza to na ogół, że młodniejemy, a partnerka zachowuje się dojrzalej
                  > niż z
                  > > wykle.
                  >
                  > Loppe, cos Ci sie kreci, zapomniales, ze "partnerstwo" to wymysl kobiet? Dowied
                  > zialam sie na tym forum;)

                  A to ciekawe, nie wiedziałem. Ja nie uczestniczyłem w ani jednej dyskusji forum na taki temat. Nie bez powodu:). Mam już wykrystalizowany pogląd!
                      • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 09:43
                        hello-kitty2 napisała:

                        > sabat.77 napisał:
                        >
                        > > A gdzie ja napisalem, ze czuje do was pogarde?
                        >
                        > Aha pisales o Kutuzowie? ;)

                        To już prędzej o ML. Mam wrażenie, że w Kutuzowie jest dokładnie takie samo pogodzenie się z rzeczywistością jak we mnie.
                        Mężczyzna musi zdać sobie sprawę z faktu, że mówimy o prawach natury. Można mieć więc co najwyżej pretensje do Pana Boga, że tak stworzył ten świat. Należy zaakceptować oczywiste fakty, nawet jeśli są dla nas w sposób oczywisty niekorzystne.
                        Podobnie brzydka kobieta nie powinna czuć nienawiści do mężczyzn, że są zainteresowani przede wszystkim urodą kobiet i że to ona wyzwala w nich pożądanie.
                        Ja i Kutuzow, w sensie metaforycznym jesteśmy takimi dziewczynami, z tym, że on jest dość przeciętną z urody, a ja - tą bardzo brzydką :)
                        Tak się złożyło w życiu, mówi się trudno.
                        • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 11:45
                          sabat.77 napisał:

                          > To już prędzej o ML. Mam wrażenie, że w Kutuzowie jest dokładnie takie samo pog
                          > odzenie się z rzeczywistością jak we mnie.
                          > Mężczyzna musi zdać sobie sprawę z faktu, że mówimy o prawach natury. Można mie
                          > ć więc co najwyżej pretensje do Pana Boga, że tak stworzył ten świat. Należy za
                          > akceptować oczywiste fakty, nawet jeśli są dla nas w sposób oczywisty niekorzys
                          > tne.
                          > Podobnie brzydka kobieta nie powinna czuć nienawiści do mężczyzn, że są zainter
                          > esowani przede wszystkim urodą kobiet i że to ona wyzwala w nich pożądanie.
                          > Ja i Kutuzow, w sensie metaforycznym jesteśmy takimi dziewczynami, z tym, że on
                          > jest dość przeciętną z urody, a ja - tą bardzo brzydką :)
                          > Tak się złożyło w życiu, mówi się trudno.

                          Hehe dobre. Ja mysle, ze sie mylisz co do Kutuzowa. Wg mnie uzywajac Twojej analogii on sie uwaza za bardzo atrakcyjna laske stad wrzucanie odpowiednich dowodow zdjeciowo-metrykowych :) Nie badz zbyt krytyczny wobec siebie, uroda przemija, z czasem wszyscy sie zrownamy. Mozna sie tez zdystansowac do wplywu urodu, alfizmu. Ja sie juz w ogole nie spinam jesli chodzi o atrakcyjnosc, w wiekiem naprawde coraz mniej. Skupiam sie na celach, dobrym zyciu i przyjemnosciach.
                          • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 11:57
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Hehe dobre. Ja mysle, ze sie mylisz co do Kutuzowa. Wg mnie uzywajac Twojej ana
                            > logii on sie uwaza za bardzo atrakcyjna laske stad wrzucanie odpowiednich dowod
                            > ow zdjeciowo-metrykowych :)

                            Kutuzow? Uważasz się za gwiazdę rocka, czy za prezydenta? Przyznaj no się :D

                            > Nie badz zbyt krytyczny wobec siebie, uroda przemij
                            > a, z czasem wszyscy sie zrownamy. Mozna sie tez zdystansowac do wplywu urodu, a
                            > lfizmu. Ja sie juz w ogole nie spinam jesli chodzi o atrakcyjnosc, w wiekiem na
                            > prawde coraz mniej. Skupiam sie na celach, dobrym zyciu i przyjemnosciach.

                            Wszyscy się zrównamy, dwa metry pod ziemią.
                            Jednak zanim to nastąpi, to po pierwsze - trzeba po pierwsze uświadomić sobie że jest się brzydką laską albo nieatrakcyjnym facetem - a po drugie - wykombinować, jak ułożyć sobie z tym rzeczywistość.
                            • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 12:20
                              sabat.77 napisał:

                              > Wszyscy się zrównamy, dwa metry pod ziemią.
                              > Jednak zanim to nastąpi, to po pierwsze - trzeba po pierwsze uświadomić sobie ż
                              > e jest się brzydką laską albo nieatrakcyjnym facetem - a po drugie - wykombinow
                              > ać, jak ułożyć sobie z tym rzeczywistość.

                              Ale musisz pamietac, ze uznanie naszej atrakcyjnosci przez plec przeciwna nie jest niczym nobilitujacym, bo przeciez wiemy jakie mechanizmy sie za tym stoja. Wiec nie nalezy zbyt duzej wagi do tego przypisywac. A jak zyc? Zajac sie generalnie czyms innym i byc w tym dobrym.
                              • marek.zak1 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 12:53
                                hello-kitty2 napisała:

                                . A jak zyc? Zajac sie generalnie czyms innym i byc w tym dobrym.

                                Ja dobrze jem. w tej chwili w stołówce w miasteczku pod Wałbrzychem zamowiłem schabowego, ziemniaki i mizerię. Pycha.
                                Cena - 11 zł. Zobacz kity, czy ty za niecałe 3 euro moglabs zjesc cos tak pysznego?

                                • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 13:02
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > hello-kitty2 napisała:
                                  >
                                  > . A jak zyc? Zajac sie generalnie czyms innym i byc w tym dobrym.
                                  >
                                  > Ja dobrze jem. w tej chwili w stołówce w miasteczku pod Wałbrzychem zamowiłem s
                                  > chabowego, ziemniaki i mizerię. Pycha.
                                  > Cena - 11 zł. Zobacz kity, czy ty za niecałe 3 euro moglabs zjesc cos tak pyszn
                                  > ego?
                                  >

                                  Raj na ziemi! Pojechałoby się tam z naszą 20-latką na wycieczkę, Sabat:)
                        • kutuzow metafora z dziewczynami 19.11.14, 13:16
                          sabat.77 napisał:
                          > Ja i Kutuzow, w sensie metaforycznym jesteśmy takimi dziewczynami, z tym, że on
                          > jest dość przeciętną z urody, a ja - tą bardzo brzydką :)
                          > Tak się złożyło w życiu, mówi się trudno.

                          Szczerze mówiąc Sabat, to mam wrażenie że jest inaczej. Trzymając się Twojej metafory. Obaj byliśmy na początku jak te średnio atrakcyjne laski. Jedyna różnica taka, że Ty jesteś jak ta laska co to złapała w ogólniaku "miłość swojego życia", szybko zaciążyła i teraz jest kurą domową, uwiązaną do dzieci i roztytą.

                          Ja zaś jestem tą przeciętną laską, co to z czasem powoli powoli nabrała wyglądu i zaczęła się umawiać z coraz to fajniejszymi gośćmi, ale nie dała się żadnemu usidlić. (tutaj ta część metafory brzmi mocno surrealistycznie)

                          Idac dalej tą metaforą. Nie muszę się czuć Miss Polski, wystarczy mi świadomość, że atrakcyjności wystarczy(ło) mi na zainteresowanie sobą całkiem atrakcyjnych przystojniaków, którzy są gotowi się ustatkować przy mnie (znów brzmi surrealistycznie takie odwrócenie ról w tej metaforze).


                          > To już prędzej o ML. Mam wrażenie, że w Kutuzowie jest dokładnie takie samo pog
                          > odzenie się z rzeczywistością jak we mnie.

                          I tak i nie. Myślę że obaj sobie zdajemy sprawę z ograniczeń jakie powoduje ta rzeczywistość. Różnica jest jednak taka, że Ty się im poddałeś (troche za późno je odkryłeś), ja zaś z czasem nauczyłem się je wykorzystywać -niejako "oswoiłem". Dzięki temu życie codzienne jest całkiem przyjemne.
                          • sabat.77 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 13:28
                            To rozwinięcie metafory niezbyt trafne, bo taką kurę domową to ja bym zruchał, aż by się spłakała, a może i zadbaną ale nieco zmanierowaną singielkę - niekoniecznie :D
                            Lubię ludzkie cechy. Słabość i naturalność mnie kręci. A doskonałość i idealność zalatuje robotem i silikonem - nie moje klimaty. Sorry, wolę "amateurs".
                            • zawle Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 14:02
                              sabat.77 napisał:

                              > To rozwinięcie metafory niezbyt trafne, bo taką kurę domową to ja bym zruchał,
                              > aż by się spłakała, a może i zadbaną ale nieco zmanierowaną singielkę - niekoni
                              > ecznie :D
                              > Lubię ludzkie cechy. Słabość i naturalność mnie kręci. A doskonałość i idealnoś
                              > ć zalatuje robotem i silikonem - nie moje klimaty. Sorry, wolę "amateurs".

                              Powiem Ci sabat ze ja tez...
                            • kutuzow Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 15:14
                              sabat.77 napisał:

                              > To rozwinięcie metafory niezbyt trafne, bo taką kurę domową to ja bym zruchał,
                              > aż by się spłakała, a może i zadbaną ale nieco zmanierowaną singielkę - niekoni
                              > ecznie :D
                              > Lubię ludzkie cechy. Słabość i naturalność mnie kręci. A doskonałość i idealnoś
                              > ć zalatuje robotem i silikonem - nie moje klimaty. Sorry, wolę "amateurs".

                              Sabat, wybrałeś takie odwrócenie roli jako metaforę, to się nie dziw że trzeba się nagimnastykować, żeby sobie "podwracać" także cechy. Zauważ, że to Ty jesteś tą kurą domową, uwiązaną przy mężu co to jej uwagi nie okazuje, z dziećmi (więc małe pole manewru). Co to sobie wzdych czasem co by było gdyby inaczej sobie życie ułożyła (oglądając kolejny serial w TV), bo na działanie boi się zdecydować.

                              Skoro role są odwrócone i to odwrotnie powinieneś patrzeć na sex/zaangazowanie. Ty (jako facet) byś chciał seksu. W metaforze jesteś dziewczyną -więc chcesz zaangażowania. Więc co z tego że może i jakiś kolo by chciał Cię przelecieć, skoro Tobie na zaangażowaniu zależy. Co by Cię przygarnął (jako kobietę) z dzieciakami i byście żyli długo i szczęśliwie.
                              • kag73 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 15:20
                                "Skoro role są odwrócone i to odwrotnie powinieneś patrzeć na sex/zaangazowanie. Ty (jako facet) byś chciał seksu. W metaforze jesteś dziewczyną -więc chcesz zaangażowania. Więc co z tego że może i jakiś kolo by chciał Cię przelecieć, skoro Tobie na zaangażowaniu zależy. Co by Cię przygarnął (jako kobietę) z dzieciakami i byście żyli długo i szczęśliwie."

                                Metafora sie zgadza tylko jezeli przyjac za pewnik/zalozyc, ze dziewczyny(kury domowe czy inne) seksu nie chca, chca tylko zaangazowania.
                                Uchowaj, Was facetow, panie Boze, od dziewczyn, ktore nie chca seksu tylko zaangazowania!
                                • kutuzow Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 15:25
                                  kag73 napisała:
                                  > Metafora sie zgadza tylko jezeli przyjac za pewnik/zalozyc, ze dziewczyny(kury
                                  > domowe czy inne) seksu nie chca, chca tylko zaangazowania.
                                  > Uchowaj, Was facetow, panie Boze, od dziewczyn, ktore nie chca seksu tylko zaan
                                  > gazowania!

                                  Kag, może wjedź "na chwilę" na forum e-matki albo życie rodzinne i poczytaj wątki to zobaczysz jak wysoko punktowany jest seks. Szczególnie wtedy gdy Pani już rozmnożona i ma swoje hobby.
                                • hello-kitty2 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 15:31
                                  kag73 napisała:

                                  > "Skoro role są odwrócone i to odwrotnie powinieneś patrzeć na sex/zaangazowanie
                                  > . Ty (jako facet) byś chciał seksu. W metaforze jesteś dziewczyną -więc chcesz
                                  > zaangażowania. Więc co z tego że może i jakiś kolo by chciał Cię przelecieć, sk
                                  > oro Tobie na zaangażowaniu zależy. Co by Cię przygarnął (jako kobietę) z dzieci
                                  > akami i byście żyli długo i szczęśliwie."
                                  >
                                  > Metafora sie zgadza tylko jezeli przyjac za pewnik/zalozyc, ze dziewczyny(kury
                                  > domowe czy inne) seksu nie chca, chca tylko zaangazowania.
                                  > Uchowaj, Was facetow, panie Boze, od dziewczyn, ktore nie chca seksu tylko zaan
                                  > gazowania!

                                  No wlasnie, gdyby Sabat jako kura chciala tylko zaangazowania to przeciez to juz osiagnela dawno. To niby po co jej jakis inny gosciu? W dotychczasowym ukladzie Sabat jako kura jest spelniony. To sie tylko nie zgadza jak chce seksu, a nie ma i gdzie indziej tez nie ma, bo brzydka i roztyta. Jedynie co by mogl chciec ekstra to romansu, zakochania, a nie one night standu.
                                • sabat.77 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 15:33
                                  No ja zakladam jako pewnik, ze wiekszosc kobiet wlasnie tak ma, seks to dla nich malo istotny dodatek, ktory czasem bywa przyjemny. Mniejsza czesc chce seksu bo go lubi + zaangazowania, a juz calkiem mala grupa uprawia seks bez zaangazowania. Jakbym mial oszacowac procentowo to byloby 60/30/10 procent w kazdej z grup.
                                  • hello-kitty2 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 15:49
                                    sabat.77 napisał:

                                    > No ja zakladam jako pewnik, ze wiekszosc kobiet wlasnie tak ma, seks to dla nic
                                    > h malo istotny dodatek, ktory czasem bywa przyjemny. Mniejsza czesc chce seksu
                                    > bo go lubi + zaangazowania, a juz calkiem mala grupa uprawia seks bez zaangazow
                                    > ania. Jakbym mial oszacowac procentowo to byloby 60/30/10 procent w kazdej z gr
                                    > up.

                                    A ja bym powiedziala, ze kazda kobieta chce zaangazowania ze strony faceta (roznie rozumianego, w roznym rozmiarze). Jezeli jednak uprawia seks bez zadnego zaangazowania ze strony mezczyzny to albo otrzymuje je gdzie indziej np od innego mezczyzny albo jest w jakiejs fazie szalenstw/eksperymentow, ktora jest czasowa albo uprawia seks jako kompuls tak jak obzeranie sie, jako odreagowanie jakis problemow/zaburzen, zazwyczaj jest cos na wariackich papierach.
                                      • zawle Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 16:47
                                        sabat.77 napisał:

                                        > He he, faceci lubia takie kompulsywne wariatki :)

                                        Nieprawda. Nie lubią. Tymi które są kompulsywne i poszukują poprzez seks uczucia lub czegoś innego- pogardzają. Tych które traktują ich przedmiotowy nienawidzą. Nikt nie chce być traktowany przedmiotowo, spuszczany na drzewo, olewany, wykorzystywany. Widziałam takie historie nie raz, gdzie bohaterami byli panowie.
                                        • sabat.77 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 17:17
                                          To co innego - bycie wykorzystywanym czy traktowanie przedmiotowe moze byc dla faceta niebezpieczne. To ze od takich kobiet faceci moga stronic - to fakt.
                                          A co do pogardzania czy nazywania kurwami dziewczyn czesto zmieniajacych partnerow seksualnych to chyba domena tych co nie maja u nich szans. U mnie dziewczyny-motyle zawsze wywolywaly sympatie. Kurde, w sumie to sobie troche zaprzeczam, bo akurat tez szans nie mialem :)
                                          • hello-kitty2 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 17:47
                                            sabat.77 napisał:

                                            > To co innego - bycie wykorzystywanym czy traktowanie przedmiotowe moze byc dla
                                            > faceta niebezpieczne. To ze od takich kobiet faceci moga stronic - to fakt.
                                            > A co do pogardzania czy nazywania kurwami dziewczyn czesto zmieniajacych partne
                                            > row seksualnych to chyba domena tych co nie maja u nich szans. U mnie dziewczyn
                                            > y-motyle zawsze wywolywaly sympatie. Kurde, w sumie to sobie troche zaprzeczam,
                                            > bo akurat tez szans nie mialem :)

                                            Ale Ci fajnie zagralo Sabat: dziewczyny motyle = z wargami w ksztalcie motyla to wlasnie te, ktore opisujesz ;) Co do reszty zgadzam sie z Zawle. Zaliczyc moze faceci je lubia, bo sie pewnie rzna jak te bez cyckow z opowiesci Urqu jak dzikie suki ale kto by sie wiazal z wariatkami ;) Ale ja tez je lubie wiec przybijam piatke Sabat.

                                            Jeszcze troche i mnie uwiedziesz ;-)
                                              • hello-kitty2 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 18:35
                                                zawle napisała:

                                                > I tu jest chwyt który dotyczy obu płci...mów o mnie dobrze i pochlebnie. To na
                                                > serio działa:))

                                                No ba, ja i tak nie wymagam smyrania, ktore jest aseksualne dla wykonujacego, bo kojarzy sie z mama.
                                            • sabat.77 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 18:27
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > Ale Ci fajnie zagralo Sabat: dziewczyny motyle = z wargami w ksztalcie motyla t
                                              > o wlasnie te, ktore opisujesz ;)

                                              No nie do końca to miałem na myśli ;) Ale faktycznie pewnie wiele z nich jest też "motylkami" między udami.
                                              Kobieta motyl - dlatego, że motyl jest szczęśliwy i piękny tylko gdy jest wolny. Jeśli złapiesz go w dłoń to zniszczysz mu skrzydła i zmarnieje. Albo ucieknie i nie wróci.
                                              Motyle są piękne jeśli mogą latać wśród kwiatów.
                                              Niewola im nie służy.
                                              A tak często próbują robić mężczyźni. Szczególnie brutalni mężczyźni, z kompleksem macho. Zabijają piękne kobiety zazdrością. Roszczą sobie do niej prawa, tak jakby była jakąś rzeczą, która do nich należy.
                                              Jeśli jest świadoma swojej atrakcyjności i potrzebuje ciągłej adoracji jako swoistego narkotyku, a czasem skoku w bok, żeby poczuć adrenalinę - to zmarnieje z takim zaborczym facetem. Bywa tak, że jeden facet nie wystarczy, żeby dziewczyna czuła się szczęśliwa.
                                              Nowy kochanek daje jej "power", nawet jeśli jest mało znaczący, tylko na chwilę itd. Takie babki potrafią dosłownie pożerać energetycznie facetów.
                                              I myślę, że z łatwością można być jej pierwszym, ale nie jedynym. Będzie wracać jak kot, ale potrzebuje wymknąć się raz na jakiś czas, żeby zapolować na nową mysz :) Taki instynkt drapieżnika musi znaleźć swoje ujście...
                                              Można mieć oczy szeroko zamknięte na te sprawy, a można dać sygnał, że się to rozumie i akceptuje. Tak chyba jest najprościej i najuczciwiej. Taka wolność w związku jest najwyższą wartością jaką może dać mężczyzna kobiecie. Ale to chyba dobro zdecydowanie deficytowe.
                                              Mąż, facet, kochanek - generalnie bez znaczenia. W męskiej psychice jest już coś takiego co każe wczepiać się w babę jak Gollum w pierścień i bełkotać "my precious..." :D

                                              "All we have to see
                                              Is that I don't belong to you
                                              And you don't belong to me
                                              Freedom"
                                              • loppe Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 18:41
                                                I am a man of few words i podziwiam tych którzy jak Sabat, Gomory potrafią mówić długo i z sensem. Niewielu jest takich.

                                                W hołdzie ilustracja do wypowiedzi

                                                www.youtube.com/watch?v=diYAc7gB-0A
                            • bgz0702 Re: metafora z dziewczynami 10.12.14, 22:57
                              sabat.77 napisał:

                              > To rozwinięcie metafory niezbyt trafne, bo taką kurę domową to ja bym zruchał,
                              > aż by się spłakała, a może i zadbaną ale nieco zmanierowaną singielkę - niekoni
                              > ecznie :D
                              > Lubię ludzkie cechy. Słabość i naturalność mnie kręci. A doskonałość i idealnoś
                              > ć zalatuje robotem i silikonem - nie moje klimaty. Sorry, wolę "amateurs".

                              ojejku, Sabat przepraszam ale ty znakiem tego całkiem fajna dupa jesteś w swoim mniemaniu;) taka w twoim typie.


                          • hello-kitty2 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 14:28
                            kutuzow napisał:

                            > Szczerze mówiąc Sabat, to mam wrażenie że jest inaczej. Trzymając się Twojej me
                            > tafory. Obaj byliśmy na początku jak te średnio atrakcyjne laski. Jedyna różnic
                            > a taka, że Ty jesteś jak ta laska co to złapała w ogólniaku "miłość swojego życ
                            > ia", szybko zaciążyła i teraz jest kurą domową, uwiązaną do dzieci i roztytą.

                            Roztyta?? ;) To troche cios ponizej pasa. Chyba, ze to mialo oddac wysoka bariere wyjscia. To juz lepiej uwiazana kredytami ale roztyta? Troche nie fair w przypadku Sabata.

                            > Ja zaś jestem tą przeciętną laską, co to z czasem powoli powoli nabrała wyglądu
                            > i zaczęła się umawiać z coraz to fajniejszymi gośćmi, ale nie dała się żadnemu
                            > usidlić. (tutaj ta część metafory brzmi mocno surrealistycznie)
                            >
                            > Idac dalej tą metaforą. Nie muszę się czuć Miss Polski, wystarczy mi świadomość
                            > , że atrakcyjności wystarczy(ło) mi na zainteresowanie sobą całkiem atrakcyjnyc
                            > h przystojniaków, którzy są gotowi się ustatkować przy mnie (znów brzmi surreal
                            > istycznie takie odwrócenie ról w tej metaforze).

                            To panie maja teraz gotowa recepte w co sie pakowac a w co nie.
    • midnight_lightning Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 03:39
      Hej, Sabat, jesteś super inteligentny, jesteś jednym z tych wzgardzonych, odrzuconych facetów, przewyższających intelektem tych bzykających na potęgę i tych tak chętnie bzykanych.
      Nie daj się im stłamsić, zadbaj o swoje poczucie wartości, jesteś wyjątkowo wartościowym mężczyzną. Olej te super wykształcone, młode grzeczne dziewczynki szukające bata i poniżenia, same przyjdą do Ciebie.

      Zajmij się przekornie inną super niszą - żony samców alfa, zaniedbane, bo mężowie bzykają inne, intelektualnie spragnione dżdżu, o dziwo mało zużyte, ciasne, atrakcyjne, spragnione czułości, której w życiu nie zaznały, ba nawet i orgazm mają po raz pierwszy w życiu. Ba, żyjąc z dominującym samcem na co dzień są łatwo skłonne na każdą, wyjątkowo obsceniczną perwerchę. Na nich można potrenować do woli, a potem łatwiej szmacić te najmłodsze.
      • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 05:40
        midnight_lightning napisał: > Zajmij się przekornie inną super niszą - żony samców alfa, zaniedbane, bo mężow
        > ie bzykają inne, intelektualnie spragnione dżdżu, o dziwo mało zużyte, ciasne,
        > atrakcyjne, spragnione czułości, której w życiu nie zaznały, ba nawet i orgazm
        > mają po raz pierwszy w życiu. Ba, żyjąc z dominującym samcem na co dzień są ła
        > two skłonne na każdą, wyjątkowo obsceniczną perwerchę. Na nich można potrenować
        > do woli, a potem łatwiej szmacić te najmłodsze.

        I tym to sposobem sabat stałeś się postacią fantazji erotycznej ML. A BDSM to przy nim pikuś;))
          • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 09:50
            ina_nova napisała:

            > >>ML, kobiety maja tyle adoracji ile dusza zapragnie.
            >
            > taaaa, jassssne. Chyba od panów spod budki z piwem, albo niektórych budowlańców
            > . Na takich to można liczyć zawsze.

            Myślę, że filtrując rzeczywistość przez kobiece kodowanie języka, to dokładnie tak można to ująć.
            Łatwo też zaobserwować, że "niektórzy z budowlańców" w razie - przykładowo - spadku albo wysokiej wygranej w grach losowych szybko mogą nabrać klasy, urody i społecznego poważania.
            To kwestia zademonstrowania odpowiednio dużego "pawiego ogona" w postaci atrybutów sukcesu.
            Adoracja ze strony ubogo ubranego budowlańca jest interpretowana jako chamstwo i buractwo.
            Adoracja ze strony tego samego BYŁEGO budowlańca, odzianego w garnitur i Rolexa, uczesanego i dysponującego luksusowym samochodem - to mrużenie oczu z zachwytu.
            Szczególnie dla kobiet, które nie rozpoznają w nim dawnego budowlańca - tutaj chodzi o dysonans i szufladkowanie ludzi.
                • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 10:06
                  sabat.77 napisał:

                  > loppe napisał:
                  >
                  > > Pierwsza żona słynnego Phila Collinsa uciekła z budowlańcem. Artysta upam
                  > iętnił
                  > > to wydarzenie piosenką, którą wykonał w telewizji z towarzyszeniem kubeł
                  > ka far
                  > > by stojącego na fortepianie.
                  >
                  > Z dekoratorem wnętrz kolego, z dekoratorem wnętrz :D

                  Obecnie Phil jest już długo po ucieczce trzeciej żony i nie jest z nim dobrze - czytałem niedawno wywiad. Mówi, że nic mu się nie chce, siedzi sam w domu, o 11 otwiera butelkę wina patrząc na jakieś bzdury w telewizji. Czwartego ożenku nie planuje (nic mu się nie chce).
                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 10:18
                    loppe napisał:

                    > Obecnie Phil jest już długo po ucieczce trzeciej żony i nie jest z nim dobrze -
                    > czytałem niedawno wywiad. Mówi, że nic mu się nie chce, siedzi sam w domu, o 1
                    > 1 otwiera butelkę wina patrząc na jakieś bzdury w telewizji. Czwartego ożenku n
                    > ie planuje (nic mu się nie chce).

                    No patrz, mi też się nic nie chce, ale - kurde!- muszę... bo zdechnę z głodu...
                    On nie musi, to se pije wino. Smacznego :D
                      • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 10:34
                        loppe napisał:

                        > > No patrz, mi też się nic nie chce, ale - kurde!- muszę... bo zdechnę z gł
                        > odu...
                        > > On nie musi, to se pije wino. Smacznego :D
                        >
                        > Phil powiedział, że lekarz mu powiedział, że może go zdjąć z picia, ale nie moż
                        > e mu dać powodu do wstawania rano czyli sensu życia...

                        Collins niech przeczyta Man's Search for Meaning, Frankla, na początek. I wyłączy telewizor, lepiej czytać niż oglądać.
                      • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 10:49
                        zawle napisała:

                        > Widać coś z nim kiepsko jest....pewnie im nie dawał:)

                        Rozmawiałem z żoną o tym, dlaczego tak sympatyczny i wybitny mężczyzna nie potrafi utrzymać związku (on zawsze tęskni za żoną po rozwodzie...), musi mieć jakiś feler, albo jakiegoś diabełka za skórą
                      • kutuzow Phil Collins sets divorce pay-out record 19.11.14, 11:48
                        zawle napisała:

                        > Widać coś z nim kiepsko jest....pewnie im nie dawał:))

                        Wiesz Zawle.... same sobie wzięły:

                        Phil Collins interview: Three ex-wives, £42m alimony.. no wonder he's in no hurry to get married again!
                        www.mirror.co.uk/3am/celebrity-news/phil-collins-interview-three-ex-wives-249548

                        Phil Collins sets divorce pay-out record

                        His latest settlement has left the Genesis frontman £25m the poorer. Might we suggest that for next time he consider a pre-nuptial agreement?
                        www.theguardian.com/music/2008/aug/19/phil.collins.divorce
                        Jak widać każda kolejna żona kosztowała go więcej, więc przy takim przyroście kosztów kolejna pewnie chciałaby coś ok 100 mln. Tyle to nawet na Phila może być za dużo.

                        Przy okazji, ostatnio reaktywował się zespół Monty Pythona. Głównym powodem były właśnie kłopoty finansowe dwóch członków wywołane właśnie kosztownymi rozwodami.
                        tvnz.co.nz/entertainment-news/monty-python-reunion-pay-alimony-john-cleese-5723172
                        www.christianpost.com/news/john-cleese-selling-monty-python-gear-to-pay-ex-wife-alimony-owes-1-million-a-year-88828/
                          • kutuzow Re: Phil Collins sets divorce pay-out record 19.11.14, 15:29
                            zawle napisała:
                            > .... Ślub zmienia układ. Pewnie jako młodsze jeszcze narzeczone
                            > to go kochały;)

                            Kag, przecież na tym forum mnie koleżanki próbowały przekonać jak to ślub to wręcz na niekorzyść jest dla kobiety, że to tylko facet zyskuje. Pamiętasz?
                            To że z uporem maniaka to wyjaśniam i prostuję to potem fochy i dąsy oraz posądzenie że mi to o kasę chodzi (bo nie kupuję tych kolerzankowych ściem).
                            • zawle Re: Phil Collins sets divorce pay-out record 19.11.14, 16:40
                              kutuzow napisał:

                              > zawle napisała:
                              > > .... Ślub zmienia układ. Pewnie jako młodsze jeszcze narzeczone
                              > > to go kochały;)
                              >
                              > Kag, przecież na tym forum mnie koleżanki próbowały przekonać jak to ślub to wr
                              > ęcz na niekorzyść jest dla kobiety, że to tylko facet zyskuje. Pamiętasz?
                              > To że z uporem maniaka to wyjaśniam i prostuję to potem fochy i dąsy oraz posąd
                              > zenie że mi to o kasę chodzi (bo nie kupuję tych kolerzankowych ściem).

                              Dla kobiet z czystymi intencjami to niekorzyść, dla łowczyń sched po starych facetach ....czysty zysk. Jak to w życiu.
                              • kutuzow Re: Phil Collins sets divorce pay-out record 19.11.14, 16:45
                                zawle napisała:
                                > Dla kobiet z czystymi intencjami to niekorzyść,

                                Zawle, no proszę....
                                Jak niby niekorzyść?
                                Co takiego tracą te biedne kobiety godząc się na małżeństwo i czemu w takim razie są tak głupie (niczym lemingi) że stadne do tego małżeństwa dążą?

                                Daj jakieś argumenty, bo bez nich to czysty populizm tu uskuteczniasz.
                                • zawle Re: Phil Collins sets divorce pay-out record 19.11.14, 18:22
                                  kutuzow napisał:
                                  > Zawle, no proszę....
                                  > Jak niby niekorzyść?
                                  > Co takiego tracą te biedne kobiety godząc się na małżeństwo i czemu w takim raz
                                  > ie są tak głupie (niczym lemingi) że stadne do tego małżeństwa dążą?
                                  >
                                  > Daj jakieś argumenty, bo bez nich to czysty populizm tu uskuteczniasz.

                                  Ale po co kutuzow Tobie jakieś argumenty, skoro ty i tak wiesz jak jest. Bo jesteś jedynym mądrym i cwanym na tym forum?

                                  Ale co tam, powtórzę...
                                  Normalna kobieta biorąc ślub wchodzi w relację której koszty będą ogromne. Bo normalnością jest ze ślub bierze się dla zabezpieczenia pojawienia się nowego zycia lub z przyczyn formalno-finansowych.
                                  1. Dziecko.
                                  Koszty kobiety:Tylko ona poniesie koszty ciązy, porodu. Najprawdopodobniej w małym zakresie dostanie wsparcie w opiece nad młodym- albo i nie. Gdy zostanie zostawiona przez męza automatycznie zostanie jej przypisana rola w postaci opiekunki dziecka do usamodzielnienia. Gdy z jakiś przyczyn nie będzie mogła/chciała się z niej wywiązywać czy tez będzie chciała ułożyć sobie życie na nowo, spotka się z ostracyzmem, który w ojcowską stronę nigdy nie będzie skierowany. Cała pensja jest do dyspozycji dzieci.

                                  2. Wspólne gospodarstwo domowe. Typowe zasadza się na podstawowym katolickim modelu. Kobieta robi większość. W domu, przy dzieciach. Do ogarnięcia dochodzi jej Pan i Dzieci. Widzę zasadniczą róznicę pomiędzy moim funkcjonowaniem z dziećmi a z facetem.

                                  • kutuzow Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 18:39
                                    zawle napisała:

                                    > Ale po co kutuzow Tobie jakieś argumenty, skoro ty i tak wiesz jak jest. Bo jes
                                    > teś jedynym mądrym i cwanym na tym forum?
                                    > Ale co tam, powtórzę...

                                    Sorry Zawle ale jak piszesz takie głupoty że zęby bolą to nie dziw się że to punktuje.

                                    Pytałem o MAŁŻEŃSTWO....a Ty wyjeżdzasz że DZIECI.

                                    Ty na prawdę nie widzisz różnicy?
                                    Dziecko i małżeństwo to dwie RÓŻNE rzeczy. W XXI wieku można mieć dziecko nie będąc w małżeństwie i można zawrzeć małżeństwo nie mając/planując dzieci.
                                    Także sorry ale to kolejna ściema, a nie argument.

                                    > 2. Wspólne gospodarstwo domowe. Typowe zasadza się na podstawowym katolickim mo
                                    > delu. Kobieta robi większość.

                                    Zawle raz jeszcze. Czym się niby rożni zakres prac w gospodarstwie domowym pary która mieszka razem PRZED ślubem i PO ślubie? To ile kobieta robi w gospodarstwie domowym to jest kwestia tego na co się GODZI. Nie ma to nic wspólnego z faktem małżeństwa. Są np. związki nieformalne które żyją tak jak opisałaś i małżeństwa gdzie to facet odwala całą robotę przy dzieciach i jeszcze musi zarobić na rodzinę (znam dwa takie w swym otoczeniu).

                                    Twoje odpowiedzi pokazuję tylko tyle, że bardzo się starałaś ale nie ma argumentów na obronę takiej bzdury jak to, że małżeństwo jest niekorzystne z jakiś tajemniczych względów, ale jakimś dziwnym trafem kobiety nie zważając na to stadnie je zawierają (nawet na tym forum stosowne wątki powstają).
                                    • zawle Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 18:57
                                      kutuzow napisał:> Twoje odpowiedzi pokazuję tylko tyle, że bardzo się starałaś ale nie ma argumen
                                      > tów na obronę takiej bzdury jak to, że małżeństwo jest niekorzystne z jakiś taj
                                      > emniczych względów, ale jakimś dziwnym trafem kobiety nie zważając na to stadni
                                      > e je zawierają (nawet na tym forum stosowne wątki powstają).

                                      Ach, a Tobie chodzi o formalność prawną jaką jest małzeństwo? Wiesz ze nigdy na to nie patrzyłam z tej strony? Moze dlatego ze nigdy nie pociagali mnie starsi panowie? To formalnie to taki sam papier dla obu stron. I nikogo w zaden sposób nie obciąza ani dziś ani w przyszłości.
                                      • kutuzow Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 19:09
                                        zawle napisała:

                                        > Ach, a Tobie chodzi o formalność prawną jaką jest małzeństwo? Wiesz ze nigdy na
                                        > to nie patrzyłam z tej strony? Moze dlatego ze nigdy nie pociagali mnie starsi
                                        > panowie? To formalnie to taki sam papier dla obu stron. I nikogo w zaden sposó
                                        > b nie obciąza ani dziś ani w przyszłości.


                                        Zawle,

                                        Najpierw napisałaś rozprawkę pt. "dlaczego dzieci są kłopotem" i próbowałaś "podpiąć" to pod małżeństwo. Co samo w sobie przeczyło logice, ponieważ to decyzja o posiadaniu DZIECKA coś zmieniała, a nie decyzja o małżeństwie. Mała podpowiedź: dzieci można nie mieć (to nie jest przymus ani obywatelski obowiązek). Wtedy problem który wymieniłaś znika :-)

                                        Teraz zaś skoro poprzedniej tezy nie udało się obronić nawet tak naciąganymi argumentami (jak te z poprzedniego postu), to zmieniłaś stanowisko na "taki sam papier dla obu stron". Widzisz to nie jest taki sam papier, ponieważ obie strony dobierają się pod różnym kątem i co ważne mamy podwójne standardy prawne.

                                        Począwszy od różnej długości życia (kobiety znacznie częściej są beneficjentkami dziedziczenia po mężu, które to zapewnia status małżonka), poprzez ekonomiczny przymus łożenia na rodzinę (nawet w przypadku gdy para ma zupełnie inne podejście do kwestii wychowywania dzieci i żona zdecyduje że chce siedzieć w domu z dziećmi). Poprzez wspólny majątek (który statystycznie wypracowuje znacznie cześciej mężczyzna, raz że wiecej kobiet jest nieaktywnych zawodowo, dwa że kobiety statystycznie mniej zarabiają i więcej jest ich w prostych/mniej płatnych pracach). Skończywszy na takich kwestiach jak ew. alimenty na żonę (nie na dzieci) po rozwodzie.
                                        O takich drobiazgach jak zmina statusu społecznego (w ocenie innych kobiet żona to ktoś wyżej, bo znalazł się ktoś kto zdecydował się ją poślubić) nie będę się rozwodził.


                                          • kutuzow Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 19:55
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > Kutuzow, trzymam za Ciebie kciuki ale z tym statusem wyszło zabawnie. Powiem mo
                                            > jej żonie, jak to zyskała na statusie biorąc ze mną ślub. Ale nie w czasie jedz
                                            > enia, bo może sie udławić :)

                                            Marku,
                                            Przecież to chodzi o odbiór danej kobiety w oczach innych kobiet (a nie w oczach mężczyzn).
                                            Jak sądzisz, czemu kobiety obnoszą się z pierścionkami zaręczynowymi? Czemu wrzucają na FB zdjęcia dłoni w charakterystycznej pozie z pierścionkiem itp.

                                            Kolejna kwestia wesele - jak sądzisz czemu jest takie huczne (i znów długa i wyczerpująca relacja dla koleżanek i znajomych na FB).

                                            Będąc stanu wolnego ok 30-ti ani razu żadna koleżanka nie pocieszała mnie "że na pewno kogoś znajdę", tak jak pocieszane są singielki 30+ przez znajomych i rodzinę. Skoro pocieszają, to przyznasz że ten drugi status musi byc jakiś lepszy z założenia, skoro ten jest gorszy (warty pocieszenia).

                                            Żeby nie przedłużać, przypomnij sobie historię Katoshi. Jej pierwsze posty jak zareagowały koleżanki gdy zaczęła spotykać się ze swym facetem. Mogę się założyć że teraz żadna z nich nie nazwie jej utrzymanką, skoro jest żoną i matką dziecka swego faceta. Jest "społeczny" status się zmienił. Teraz dla koleżanek jest Panią Doktorową, ma pozycję, na którą one same miały chrapkę.