bart_7
09.09.04, 13:19
Poczytuje sobie ten temat od jakiegos czasu, bowiem jestem tym męzczyzna,
ktrór nie jest w stanie zaspokic swojej zony. Moja zona ma bardzo duz
temperament, mi natomiast wystarcza raz na dwa tygodnie. Jednak uprawiam seks
czesciej z racji tego, ze moja zona tego pragnie, jednak nie jest to seks,
ktory mi sprawia przyjemność, raczej wymuszony okoliczonościami zewnetrznymi,
kocham sie z zona raz czasami dwa razy w tygodniu. Jednak dla niej to tez
jest malo, przyznam ze mnie to frustruje, taka samo pewnie jak ją, ale ja
poszedlem na pewny kompromis i staram sie uprawiac seks czesciej niz
potrzebuje. A tak swoja droga przegladajac to forum i obserwujac swoje
intymne zycie nie moge oprzec sie wrazaniu, ze dla kobiet seks odgrywa
znacznie wazniejsza role niz dla mezczyn.Na forum jest wiele wyposzczonych
pan i niewielu panow z takim problem. Moze juz tak jest w naturze, ze my
mezczyzni w zyciu codziennym nie przywiazujemy tak duzego znaczenia do seksu,
jak to jest w obiegowych opiniach, wyglada mi na to ze prawda jest zgola
odwrotna. Jak myslicie?Czy nie odnoscie takiego samego wrazenia oceniajac
swoje zwiazaki?