zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do seksu...

12.09.04, 21:40
Kochani forumowicze! od jakiegoś czasu bardzo nurtuje mnie pewna zagadka
dotycząca seksu. Jestem młodą, myślę atrakcyjną w normie kobietą. Mam w życiu
cele i wartości. Staram się żyć w zgodzie ze sobą i nie robić ludziom krzywdy
(czasem robię to nieświadomie - jak każdy). Miałam w życiu 3 ważnych
mężczyzn. Pierwszy kochał mnie na zabój i było nam właściwie dobrze razem.
Ale wracając do wątku - kochaliśmy się średnio 3 razy w tygodniu, czasem
wpadaliśmy do domu na chwilę tylko po to żeby się pokochać i wypadaliśmy po
szybkim prysznicu spowrotem na miasto. Nasze życie seksualne było dla nas
obojga (tak mi się przynajmniej wydaje) bardzo udane. Rozstaliśmy się z
powodów dalekich tematom seksu. Następny facet - w ciągu roku zdradzał mnie z
co najmniej kilkoma laskami, chociaż na nudę w łóżku nie mógł narzekać -
jestem raczej otwarta na nawet ekstrawaganckie pomysły - udany seks jest dla
mnie bardzo ważnym elementem wspólnego życia...Rozstaliśmy się...Trzeci - po
pół roku "rozmyślił się" i stwierdził że to nie to...Pomijając sprawy cech
osobowości, charakteru - bo to na pewno ważny czynnik decyzji o rozstaniu -
interesuje mnie raczej sprawa inna...
Wszystko jestem w stanie zrozumieć - można się odkochać, można się nie
dogadywać, ale jak to w końcu jest z tym seksem? Panowie jestem bardzo
ciekawa co Wy o tym sądzicie - trudno pogadać szczerze na ten temat nawet z
kumplami. Co drugi mój kumpel narzeka że jego dziewczyna to "i dwa, trzy
miesiące posuchy mu funduje", a mimo to są z nimi i męczą się ze swoim
niezaspokojonym libido...a kiedy trafiają na ciepłą, wierną ale jednocześnie
dość swobodną w łóźku kobietę - coś im nie gra. Czy mam z tego wyciągnąć
wniosek, że powinnam zaspakajać MOJE potrzeby poza domem, żeby moj mężczyzna
nie zaczął mnie przypadkiem uważać za zbyt lekkich obyczajów partnerkę??? Czy
zbyt częsty seks "rozochaca" facetów i nawet częsty seks z partnerką
przestaje starczać??? Nic z tego wszystkiego nie rozumiem...

(ten sam wątek zamieściłam na formum mężczyzna i nie doczekałam się reakcji
na jaką liczyłam...)
    • anula36 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 12.09.04, 21:45
      a moze jeszcze nei trafilas na odpowiedniego mezczyzne?
    • tamara_t Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 12.09.04, 21:52
      tak sobie czytam te rozmowy o miesiącach/ latach bezseksia w małżeństwie i
      coraz mniej z tego wszystkiego rozumiem...! Czy bycie razem naprawde musi byc
      TAKĄ udręką??? jak można się tak unieszczęśliwiać! Chyba 100 razy zastanowię
      się zanim powiem sakramentalne tak! Może i nie spotkałam tego jedynego -
      odpowiedniego, ale czytanie tutejszych wypowiedzi napawa mnie zgrozą i nadziei
      coraz mniej- jak nie jedno to drugie, ciągle coś nie tak...szczerze mówiąc
      spodziewałam się tu poczytać cos optymistycznego- jakieś pomysły na rutynę dnia
      codziennego, ale jak czytam wypowiedzi 30latków - a więc młodych jak by nie
      patrzeć ludzi ( w takich kręgach wiekowych się obracam) - i widzę takie rzeczy -
      włos mi się jeży....brrrr!!!!
      • anula36 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 12.09.04, 21:56
        coz takie zycie,raz lepiej raz gorzej, moze bedziesz miec wiecej szczescia,niz
        niektore osoby tutaj. POza tym meza zawsze mozna zminic na nowy, lepszy model.
        • tamara_t Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 12.09.04, 21:57
          mało to optymistyczne...
          • anula36 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 12.09.04, 22:00
            a czego sie spodziewalas:) peanow na to jak dobrze i czesto jest po 20 latach
            malzenstwa??
            Pewnei bywa i tak, ale nie zawsze, zreszta w koncu faceci sie mieli tu
            wypowiedziec.
            • dm117 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 27.03.05, 04:47
              anula kocham twoje femistyczne podejscei do kazdego tematu - "faceta mozna
              zawsze wymienic na lepszy model"????? widze ze masz bardzo wysokie mniemanie o
              sobie - nie sądze ze jak bedziesz 40-tką to bedziesz tak wybierała i
              przebierała bo juz zaden facet nie chce takiej kobiety bo ma"za duzy przebieg i
              nienajlepszy silnik" :):):):)-GRATULUJE
        • annmarie1 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 20.12.04, 23:51
          Tak, niby zmienić można, ale jak, kiedy ma się dziecko (dzieci)?
    • lideczka_27 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 12.09.04, 22:13
      tamara_t napisała:
      a kiedy trafiają na ciepłą, wierną ale jednocześnie
      > dość swobodną w łóźku kobietę - coś im nie gra.

      tamara, z odpowiednim facetem coś takiego nie może mieć miejsca. Po prostu. Nie
      gra, gdy facet ma mniejszy temperament od Ciebie - wtedy może nawiać zmęczony
      Twoim tempem. Lepiej babkę rzucić niż stale wymyślać ból głowy ;)

      To co napisałaś wyżej, to ideał - dla większości mężczyzn. To "ale" jest tam
      zbyteczne i nie na miejscu. Ja bym napisała "a w dodatku" ;)))


      Czy mam z tego wyciągnąć
      > wniosek, że powinnam zaspakajać MOJE potrzeby poza domem, żeby moj mężczyzna
      > nie zaczął mnie przypadkiem uważać za zbyt lekkich obyczajów partnerkę???

      Błędny wniosek. Chyba, że to by było konieczne dla zdrowia psychicznego, bo
      panu wystarczy raz w roku. ;) Oj sama pewnie widzisz, że to nonsens. A poza tym
      nie ma nic zdrożnego w tym, że w kobiecie jest coś z dziwki. Mój małż jest z
      tego zadowolony ;)

      Czy
      > zbyt częsty seks "rozochaca" facetów i nawet częsty seks z partnerką
      > przestaje starczać???

      Nic takiego nie zauważyłam. Chyba dość aktywnie go ekspolatuję ;) Poza tym jest
      wierny. Z zasady.

      Nic z tego wszystkiego nie rozumiem...

      Nie zawracaj sobie głowy takimi problemami. Ja mam najbardziej udany seks w
      życiu właśnie z mężem. Dodam, że własnym ;)


      pozdrówka
      lidka
    • woman-in-love Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 12.09.04, 23:06
      Podzielę się doświadczeniem. Jest taki prosty test, w moim życiu sprawdza sie w
      100 procentach: "Jak w tańcu - tak w łóżku". Popróbuj! Powodzenia - w-i-l
      • anula36 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 12.09.04, 23:21
        cholera u mnei sie nei sprawdzilo, ani poprzednio,ani teraz.
        • scabrosa_macabrescu Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 19.09.04, 09:00
          psiakość, u mnie też nie:(
      • juna_bis Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 12.09.04, 23:22
        woman-in-love napisała:

        > Podzielę się doświadczeniem. Jest taki prosty test, w moim życiu sprawdza sie
        w
        > 100 procentach: "Jak w tańcu - tak w łóżku". Popróbuj! Powodzenia - w-i-l

        Oj, chyba się nie sprawdza!
        • woman-in-love Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 13.09.04, 00:45
          A jednak - taniec to porozumienie ciał, spróbuj, to nie "przesądy
          światło-ćmiące" :-)
        • viillemo Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 26.11.04, 19:37
          oj chyba się sprawdza:((((((((((cholera...:)
      • zupelnie_nikt Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 10.10.04, 18:31
        > Podzielę się doświadczeniem. Jest taki prosty test, w moim życiu sprawdza sie
        w
        > 100 procentach: "Jak w tańcu - tak w łóżku". Popróbuj! Powodzenia - w-i-l

        dzien dobry - do tej pory was czytalem tylko ale teraz musze sie odezwac bo
        nareszcie doznalem olsnienia - ja przeciez bardzo ale to baaaardzo nie lubie
        tanczyc...
        z_n

        • woman-in-love Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 10.10.04, 22:06
          czy to znaczy, że potwierdzasz moją sugestię?
      • piotr_a_m Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 16.09.05, 23:46
        to prawda podpisuje sie obiema rękoma i nogami ;-) szkoda tylko kur...ze nie
        wiedziałem o tym wczesniej
      • souls_hunter Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 17.10.05, 08:50
        woman, masz swieta racje - teraz to wyciagnalem z zakamarkow pamieci....cholera
        wrozka jakas czy co ???;)
        • woman-in-love Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 17.10.05, 19:48
          dzieki, hunter, miło jest być docenioną. Nie jestem wrózka, tylko sporo
          przezyłam. potem przemyslałam i .... stałam się cholernie bezwzględna i wręcz
          prostacka w pewnych wnioskach. Każdy post mówiący o tym, ze para się kocha,
          tylko nie "używa" uznaję za kłamstwo. To żadne kochanie, a oszukiwanie. Koniec,
          kropka.
      • robertaa Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 18.10.05, 13:28
        podobno odnosi sie on tylko do kobiet. (aczkolwiek u mnie jest inaczej, ale
        może tylko tak mi się wydaje...) test na meżczyzne to: jak się zachowuje przy
        stole (głównie sposób i szybkośc jedzenia - tak w łóżku. I to do mmojego męza
        pasuje :-)
        pozdr
    • mickey.mouse Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 13.09.04, 06:21
      "ciepla, wierna i swobodna w lozku" jesli moge tek uogolniac, to chyba marzenie
      kazdego mezczyzny, z wyjatkiem tych, na ktorych skarza sie dziewczyny na tym
      forum. Przywodzi na mysl powszechnie znane twierdzenie na temat idealnej zony.
      Co wiec nie gra ? Na gruncie wiedzy naukowej nie mozna wyjasnic tego
      przypadku ;) A tak powaznie, to nie da sie chyba tego wytlumaczyc jakimis
      ogolnymi cechami mezczyzn. Jesli kobieta jest ciepla i wierna - jak piszesz -
      normalny facet nie bedzie mial nic przeciwko "dziwce w lozku" :)
      Z rozmyslem zaznaczylem "normalny", bo indywidualne odstepstwa od tej zasady
      sa - jak sadze - odstepstwami od normy.
      • twoofus Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 13.09.04, 09:19
        "ciepla, wierna i swobodna w lozku" - tylko co z tego jak poza lozkiem, nudna,
        schematyczna, bez poczucia humoru. Nie szukaj rozwiazania wszystkich problemow
        w lozku. Bo gdyby poza lozkiem tez bylo tak idealnie to pewnie by Cie nie
        zostawiali
      • woman-in-love Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 19.09.04, 10:35
        normalny facet nie bedzie mial nic przeciwko "dziwce w lozku" :)


        Nie rozumiem tego okreslenia. Rozumiem - gorąca, namietna kobieta , ale
        "dziwka"? :-/
        • anula36 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 19.09.04, 11:22
          Jak widac po tym forum namietna kobieta pragnaa sesku to dziwka jak 2x2:)
          • wladek47 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 19.09.04, 12:41
            Już to gdzieś napisałem ale powtórzę Xaviera Holander (pseudonim pornogwiazdy,
            którz na starość prowadziła porady dla złamanych serc) odpowiedziała jednej z
            czytelniczek: Moja Droga, aby Tój związek był udany musisz się zachowywać jak
            hrabini w kuchni, jak księżniczka w pralni i jak dziwka w łóżku, tyko proszę
            Cię nie pomyl tej kolejności... Nic dodać nic ująć. Ja niestety w domu mam żonę
            typu 3D (dyspepsja, dysmenorhea, dyspareunia) - niestrawność, bolesne
            miesiączki i brak zadowolenia. Nie poczuwam się do winy i tego nie rozumiem
            więc z tym większą zazdrością czytam o odwrotnych problemach. A może to jest
            tak, że nie powinniśmy się żenić z kochankami. Zaraz po ślubie dochodzą do
            wniosku, że ŻONIE nie wypada robić tego samego co robiła kochanka. U mnie to
            prawie czysty kliniczny przypadek. A jesień zapowiada się chłodna (tym
            bardziej). Władek.
            • woman-in-love Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 19.09.04, 16:31
              Piękny i bogaty polski język zna wiele okresleń zastępujacych tę nieszczęsną
              "dziwkę". Nalezy juz ona chyba do reliktów przeszłosci, kiedy smielsze pomysły
              erotyczne nie mieściły sie w głowach szacownym mieszczkom, bo arystokratkom i
              paniom z towarzystwa, jak i artystycznej bohemie - to i owszem. Więc rynsztokowe
              słownictwo mozemy zostawić w spokoju.
            • juna_bis Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 19.09.04, 16:33
              wladek47 napisał:

              Ja niestety w domu mam żonę
              > typu 3D (dyspepsja, dysmenorhea, dyspareunia)

              Dobrze, że nie ma 4 D - depresji.
              Zyczę tym bardziej ciepłej jesieni.
              • scriptus Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 04.10.04, 22:29
                O psiakość, a co to jest ... te 3 na d?
            • tamara_t wszystko na opak 19.09.04, 20:55
              Dzięki - myślę, że to nie tylko miłe ale i pocieszające. Niestety jak widzisz
              nasz naród cierpi na chroniczne czepiactwo i każda okazja do ominięcia tematu
              przez przyczepienie się do SŁOWA, które nie gra tu większej roli - wszyscy
              wiemy o co chodzi, ale jak to? poczepiać się nie można??? - a poczepiajmy się,
              a co! Myślę, że to czepiactwo wynika z jakiś kompleksów (zwłaszcza że to
              kobiety tak tłumnie zaatakowały określenie)- rodowód tego słowa i zawód jaki
              się nim określa daje całe spectrum znaczeń i tego się trzymajmy. Ja tam zgadzam
              się z cytatem rad Xaviery Holander - jeśli Ty jako przedstawiciel mężczyzn
              podpisujesz się pod tym - tym bardziej. Może najwyraźniej nie wszyscy
              mężczyźni podziekają tą opinię - wbrew pozorom; albo - co gorsza - mi nie udało
              się zachować takiego układu...przemyślę to. Jeszcze raz dzięki i trzymaj się -
              przyjdą jeszcze Twoje lepsze czasy :)
              • woman-in-love Re: wszystko na opak 20.09.04, 08:22
                nasz naród cierpi na chroniczne czepiactwo i każda okazja do ominięcia tematu
                > przez przyczepienie się do SŁOWA, które nie gra tu większej roli -
                wszyscy
                > wiemy o co chodzi, ale jak to? poczepiać się nie można??? - a
                poczepiajmy się


                hola, hola, Tamaro! Może nie wytaczajmy armat narodowych. Słowo "dziwka" jest
                obrażliwe. Jest synonimem pogardy dla kobiety. Właściwie nie ma ani jednego
                pozytywnego aspektu. Nie czujesz tego?
                • mickey.mouse Re: wszystko na opak 20.09.04, 09:59
                  Nie masz racji. Slowo "dziwka", to nie to samo co slowo "k..."
                  A juz dziwka jako synonim pogardy dla kobiet ? Wszystkim mezczyznom jakich
                  znam, a takze sporej ilosci kobiet, kojarzy sie raczej z kochajaca, wyzwolona w
                  lozku kobieta, niz jakims niemoralnym babskiem. Widzisz, uplyw czasu
                  nieublaganie zmienia znaczenie wielu slow funkcjonujacych w jezyku. Slownik PWN
                  podaje wprawdzie tradycyjne znaczenie, jednakze tak juz najczesciej jest, ze
                  slowniki nie nadazaja za zywym jezykiem.
                  • amaster1 Re: wszystko na opak 20.09.04, 10:18
                    No, nie zgodze sie z Toba. Dla wiekszosci osob, ktore znam, slowo dziwka ma
                    znaczenie raczej negatywne. Jednak nieco mniej niz k**. Dziwka sie puszcza, a
                    k** robi to za pieniadze :)
                    Nie wyobrazam sobie czulego: "Ty moja kochana dziwko"
                    :)
                    • mickey.mouse Re: wszystko na opak 21.09.04, 09:13
                      A wyobrazasz sobie reakcje swojej Wlasnej kochanej zony, na Twoje slowa: Go On,
                      Go one, son of the beach!?
                      • woman-in-love Re: wszystko na opak 21.09.04, 11:17
                        mickey.mouse napisał:

                        > A wyobrazasz sobie reakcje swojej Wlasnej kochanej zony, na Twoje slowa: Go
                        On,
                        >
                        > Go one, son of the beach!?


                        hi hi pewnie by jej szczęka opadła, że ktos nazywa ja sukinsynem :-))))
                      • dorotaniejest Re: wszystko na opak 16.10.05, 21:58
                        beach to plaża, hihi
                  • woman-in-love Re: wszystko na opak 20.09.04, 10:33

                    > slowniki nie nadazaja za zywym jezykiem.

                    Zgadzam sie z tym, ale w druga strone, jesli o 'dziwke" chodzi. Teraz można
                    okreslac tym słowem np.sprzedajna panią Polityk, używaja tego słowa między soba
                    geje. Dziwka, to coś wrednego, kompletnie bez wartosci, czego nie można
                    powiedziec o profesjonalnych K., które jednak maja jakąś swoją zawodową dumę.
                    Słowem - "dziwka" obecnie - to szmata (nie ubliżając pożytecznej szmacie)
                    Dlatego własnie pozwoliłam sobie zareagować. A czy jest odpowiednik męski????
                    • scriptus Re: wszystko na opak 04.10.04, 22:32
                      Kiedyś słyszałem takie przysłowie, że dobra żona powinna być damą w salonie,
                      kuchtą w kuchni i dziwką w łóżku, gorzej, kiedy jej się pomylą te role, kiedy
                      zostanie dziwką lub kuchtą w salonie oraz damą lub kuchtą w łóżku...
                      • scriptus Re: wszystko na opak 04.10.04, 22:35
                        Przepraszam, nie czytałem uważnie, było już na ten temat
              • woman-in-love Re: wszystko na opak 20.09.04, 08:47
                tamata_t napisała:

                kobiety tak tłumnie zaatakowały określenie)- rodowód tego słowa i zawód jaki
                > się nim określa daje całe spectrum znaczeń i tego się trzymajmy


                no własnie, tego "spektrum znaczeń" sie trzymamy, a dodatkowo, jeśli o mnie
                chodzi - nie biorę za autorytet porno-gwiazd. nawet, jeśli udzielają porad
                sercowych w kobiecej prasie :-)))))
                • tamara_t Re: wszystko na opak 20.09.04, 20:40
                  A Wy swoje...tylko słowotwórstwo, synonimy, znaczenia, rozbieranie na części
                  pierwsze...naprawdę nie chodziło mi o ustalenie czy męzczyzna powinien myśleć o
                  kobiecie "dziwka", "k..", "namiętna" czy "żadna seksu" - uogólnijmy - bardzo
                  niesprawiedliwie może - że chodzi o jedno i to samo i te wszystkie znaczenia
                  mam na myśli jednocześnie (poza "k..." która jak słusznie stwierdzono bierze
                  pieniądze- chociaż swoją drogą - ile kobiet jest na utrzymaniu męzczyzny, a
                  łóżko uważa za przykry obowiązek??? granica tu bardzo cienka - z góry
                  przepraszam jeśli kogoś uraziłam, ale dla mnie niedaleko tu od najstraszego
                  zawodu..)....
                  • woman-in-love Re: wszystko na opak 20.09.04, 22:55
                    Wy swoje...tylko słowotwórstwo, synonimy, znaczenia, rozbieranie na części
                    > pierwsze.

                    po prostu nie lubię wulgarności
                    • lideczka_27 Re: wszystko na opak 21.09.04, 01:32
                      woman-in-love napisała:

                      > Wy swoje...tylko słowotwórstwo, synonimy, znaczenia, rozbieranie na części
                      > > pierwsze.
                      >
                      > po prostu nie lubię wulgarności

                      A ja w łóżku tak ;) I czasami wchodzę w rolę dziwki. Tu Cię mogę jedynie
                      przeprosić w-i-l, ale podmieniać słówek nie będę, bo straci to prawdę. No więc
                      w zależności od nastroju bywam także dziwką (odpowiedni strój itd). W tej grze
                      erotycznej tak właśnie (dosłownie) jestem nazywana przez mojego męża. Cały pic
                      polega na tym, kto tak nazwie kobietę (bo gdyby sąsiad, to bym siem
                      wściekła ;))), lub kiedy (np. mąż podczas kłótni chcąc mi w jakiś sposób
                      dokuczyć, to bym się wyprowadziła ;)).

                      Każda para zna swoje preferencje, ma ulubione zabawy. My akurat takie lubimy
                      też. Ale jestem w stanie zrozumieć, że komuś nie pasuje. I nawet na zrozumienie
                      nie liczę ;)))

                      pozdrówka
                      lidka
                      • woman-in-love Re: wszystko na opak 21.09.04, 04:43
                        Lideczka, w sensie zabawy też sie lubimy wygłupiać. Nasze ulubione igraszki - to
                        strip-tease w moim wykonaniu. Połaczenie humoru i seksu (nawet -jesli w
                        konwencji "burdelowej", to nie ma w tym trywialności) jednak ta "dziwka" tamary
                        to nie to samo...,ale juz się wyluzowuję. Mówta co chceta. No, tylko nie do
                        przesady ;-0
                      • mickey.mouse Re: wszystko na opak 21.09.04, 09:23
                        Pokochalem Cie za ten sposob myslenia!
                      • tamara_t Re: wszystko na opak 21.09.04, 19:55
                        dzięki bardzo za wypowiedź - uważam że trafiłaś w 10! Buziaki i udanego pożycia
                        małżeńskiego hi hi hi!!!! :))))))))
                  • mickey.mouse Re: wszystko na opak 21.09.04, 09:19
                    Buziaki, za zlote slowa.
        • mickey.mouse Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 20.09.04, 09:50
          Spiesze z wyjasnieniem :) Jest taki stary meski ideal zony: Kucharka w kuchni,
          dama w towarzystwie i dziwka w lozku.
          Niestety, stosunkowo czesto z idealu robi sie kucharka w lozku, dama w kuchni i
          dziwka w towarzystwie :(
          • woman-in-love Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 21.09.04, 05:46
            > Niestety, stosunkowo czesto z idealu robi sie kucharka w lozku, dama w kuchni
            i
            >
            > dziwka w towarzystwie :(


            a w sypialni - dodatkowo - znajduje wałacha zamiast ogiera ;-)))
            • mickey.mouse Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 21.09.04, 09:07
              Mozesz odbiujac pileczke, nic nie zmieni jednak faktu, ze Wy - kobiety -
              oczekujecie pelnego oddania, w zamian za odasnie warunkowe - dopoki nie
              spotkacie lepszewgo od Waszego aktialnego partnera.
              Odwrotnie natomiast, na glowe mezczyzn spadnie analogiczna miara obelg.
              • anula36 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 21.09.04, 12:44
                jak masz takie pojecie o kobietach to sie nei dziw,ze zona ma marne o tobie
      • juna_bis Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 19.09.04, 16:26
        > normalny facet nie bedzie mial nic przeciwko "dziwce w lozku" :)

        W życiu bym tak o sobie nie pomyślała. Może raczej: rozwiązła ale wierna...
        albo po prostu namiętna kochanka.
        • wladek47 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 21.09.04, 12:20
          juna_bis napisała:

          > > normalny facet nie bedzie mial nic przeciwko "dziwce w lozku" :)
          >
          > W życiu bym tak o sobie nie pomyślała. Może raczej: rozwiązła ale wierna...
          > albo po prostu namiętna kochanka.
          Juna dziękuję! Właśnie miałem to napisać. Zakres znaczeniowy "dziwki" jest w
          języku polskim rzeczywiście pejoratywny. W innych językach z resztą również.
          Uchwyciłaś jednak sedno całej sprawy - czemu (do cholery) nasze żony tak szybko
          przestają być namiętnymi kochankami. Ja rozumiem, że kucharka, praczka czy
          sprzataczka jest marnym materiałem na kochankę i część z nas (mężczyzn) zaczyna
          po pewnym czasie rozgladać sie za kochanką poza domem. Napisałem do mojej żony
          wiele listów, że bez kucharki i praczki mogę się obejść. Miałem surowa matkę i
          nawet mojej teściowej zaiponowałem umiejętnościami kulinarnymi oraz
          zdruzgotałem teścia wieszając upraną bieliznę. Natomiast w żonie chciałbym
          widzieć partnerkę erotyczną. Żona zaś skwitowała to krótko, że ma awersję i
          już. Coś się porobiło z nią dziwnego. Symuluje dolegliwości ginekologiczne
          (jestem lekarzem, więc wie, jak mnie podejść), siedzi do późna przed
          telewizorem, wiedząc, że ja muszą rano wstać. Koszmarne są piątki lub soboty
          szczególnie kiedy dzieci (już dorosłe) poszły "do kina". Tu jest mistrzynią w
          psuciu jakielkolwiek sytuacji mogacej stworzyć erotyczny nastrój. Ktoś
          zauważył, że brakuje czwartego D (depresji) - ależ jest w drodze. A w ogóle to
          jest bardzo atrakcyjną 40-latką teoretycznie przeciez w "najlepszym" erotycznie
          wieku. Wybierałem się do seksuologa lub psychologa ale tego najlepszego właśnie
          zamknęli. I co tu robić? Dziś znowu jesień pokazuje swoją smutną twarz. Władek.
          • anula36 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 21.09.04, 12:48
            tylko sam u tego sesuologa czy seksuologa i tak nic nei zdzialasz,a
            przynajmniej niewiele. Jedno pytanie-skad wiesz ze zona symuluje dolegliwosci
            ginekologiczne, robisz jej wymazy jak spi:)
          • rainy.lady Obym nie miała racji 21.09.04, 13:35
            ...ale jeśli jesteś pewien, że sprawy chorobowe należy wykluczyć, to może żona
            kieruje się w inną stronę? Niemożliwe, żeby zdrowa 40-latka nagle wyzbyła się
            potrzeb erotycznych. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest wręcz odwrotnie. Spróbuj
            przeanalizować swoje zachowanie względem niej. Może sprawy "niełóżkowe"
            wymagają dopracowania? A czy na romantyzm w związku poświęcasz odpowiednio dużo
            czasu? Najlepszą terapią na schorzenie 3D są nieograniczenie duże dawki M i R.
            Stosowane systematycznie, o czym, jako lekarz z pewnością wiesz.Życzę
            powodzenia :)
            • tamara_t Re: Obym nie miała racji 21.09.04, 20:00
              rainy.lady napisała:

              > ...ale jeśli jesteś pewien, że sprawy chorobowe należy wykluczyć, to może
              żona
              > kieruje się w inną stronę? Niemożliwe, żeby zdrowa 40-latka nagle wyzbyła się
              > potrzeb erotycznych. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest wręcz odwrotnie.
              >

              a tu się nie zgodzę - na pęczki 20 latek, które maja notoryczne "migreny"
              i "problemy ginekologiczne" - jak sądzę masz koleżanki jak ja, mam tez kolegów,
              tórzy bardzo chętnie mówią kiedy ktoś "dobrze" słucha - a to co się słyszy w
              głowie SIĘ NIE MIEŚCI! Co dopiero 40latka...

              Ale istnieje niebezpieczeństwo...może ma kochanka?....takie historie znam z
              autopsji...faceci wbrew pozorom też miewają"MIGRENY"...
              • wladek47 Re: Obym nie miała racji 21.09.04, 20:49
                Najpierw odpowiadam Anuli - wiem, że to symulacje. Znam jej wymazy itp. Kiedy
                pytam ginekologa czy dolegliwość uniemożliwia współżycie, ona natychmiast go
                zmienia. Najchętniej leczy sie sama bez sensu aplikując sobie antybiotyki
                (miejscowo i ogólnie) co często powoduje nadkażenia grzybicze. Zmusiła mnie do
                zrobienia posiewów i wyszło, że mamy różne bakterie. Co do uwag Tamary to
                czasem się zastanawiam. Długimi okresami jestem za granicą. Prawie nigdy nie
                chce do mnie przyjechać. A ostatnio każdy mój powrót witany jest coraz
                chłodniej (dyżurna miesiączka lub środek jakiejś terapii). A ja dalej o niej
                śnię erotycznie. Przed chwilą córka poszła na całą noc do koleżanki, syn kończy
                praktykę studencką na północy kraju. Mamy wieczór dla siebie. Napiszę wam, co z
                tego wyniknie. Władek.
                • juna_bis Re: wladek 22.09.04, 19:42
                  pewnie spędził upojny wieczór i z rozanielenia nie może się podnieś do tej
                  pory. Mam nadzieję.
    • leopo Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 22.09.04, 01:22
      Pamiętam czasy, kiedy miałam małe dzieci - nie miałam "zdrowia" do seksu. Ale
      od tego okresu minęło wiele lat, mam "pełnię zdrowia" do seksu, w
      przeciwieństwie do normalnego zdrowia. I uważam, jak Tamara, że żona Władka ma
      kogoś. Kobiety "ryczące czterdziestki" bardzo lubią seks. Albo ona zmieniła
      orientacje seksualna, albo ma kochanka - Władziu, zostaw pracę, wróć do domu i
      mniejszych pieniędzy. Jeśli nic nie wyjdzie z tego - poszukaj wśród nas gorącej
      i ślicznej kobiety z fantazją w sprawach erotycznych, którą nigdy nie boli
      głowa.
      A tak na marginesie, znacie chyba kawał o sekrecie szczęśliwego mężczyzny? Ja
      przerobiłam go na sekret szczęśliwej kobiety. I chciałabym go wcielić w życie ;-
      )) Nie wiem, czy mi się uda, ale bardzo bym chciała, czego i niektórym z Was
      życzę.
      • wladek47 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 22.09.04, 21:22
        Dziękuję za życzenia ale niestety sprawdził się czarny scenariusz. Włączyłem
        nawet centralne aby "podgrzać" atmosferę. Postęp pewien był, bo według dawno
        nieużywanego "naszego kodu" - zaproponowałem umycie pleców. Otrzymałem zgodę.
        Po masażu łydek rozbolały ją bardzo nogi. Przy próbie umycia "tam" zwarcie ud
        i ...już wiedziałem. Nie mogłem zasnąć. Nawet zszedłem do kuchni i tak się
        przez chwilę zastanawiałem czy nie napić się czegoś. Poprzestałem na mleku.
        Wróciłem do sypialni. Jej ręka wystawała spod kołdry. Zacząłem ją całować.
        Zesztywniała, schowała rękę pod kołdrę, którą mimo ciepła szczelnie się
        otuliła. I tyle... Władek.
        • marcin1973 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 22.09.04, 21:51
          oj to Ty delikatny jesteś! bo ja po odmowie nie spałem, ale robiłem taki
          harmider, że ona też nie zasnęła. A butelkę i owszem ale nie mleka:-(
          Marcin
          wladek47 napisał:

          > Dziękuję za życzenia ale niestety sprawdził się czarny scenariusz. Włączyłem
          > nawet centralne aby "podgrzać" atmosferę. Postęp pewien był, bo według dawno
          > nieużywanego "naszego kodu" - zaproponowałem umycie pleców. Otrzymałem zgodę.
          > Po masażu łydek rozbolały ją bardzo nogi. Przy próbie umycia "tam" zwarcie ud
          > i ...już wiedziałem. Nie mogłem zasnąć. Nawet zszedłem do kuchni i tak się
          > przez chwilę zastanawiałem czy nie napić się czegoś. Poprzestałem na mleku.
          > Wróciłem do sypialni. Jej ręka wystawała spod kołdry. Zacząłem ją całować.
          > Zesztywniała, schowała rękę pod kołdrę, którą mimo ciepła szczelnie się
          > otuliła. I tyle... Władek.
        • tamara_t Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 22.09.04, 22:41
          To smutne...zawsze zastanawiało mnie jak to możliwe, że ludzie którzy darzą się
          gorącym uczuciem [ bo zakładam że decyzja o pobraniu się wynika z takiej
          właśnie miłości] ludzie tak bardzo sobie bliscy, stają się wobec siebie tak
          bardzo oziębli i obcy sobie...Nie wyobrażam sobie takiego życia - słowo honoru,
          że wolałabym być sama i chlipać co jakiś czas niż czuć się tak podle [mogę
          sobie tylko wyobrazić, a podejrzewam że moje wyobrażenie takiego uczucia dalece
          niedorasta rzeczywistemu...] Straszne...Wybacz, może dramatyzuję, ale jako
          niezamężna jeszcze kobieta (jak wszyscy chyba) zastanawiam się jak to jest
          kiedy nosi się już tą obrączkę, jak mijają lata...a takie historie nie napawają
          optymizmem...
        • juna_bis Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 22.09.04, 23:21
          Wladku, że nie mogłeś zasnąć, wcale się nie dziwię.
          Wszystko jest pokręcone. Jedni tęsknią, bo mają za mało, inni chowają się przed
          partnerami. Ja sypiam w leciutkiej i wydekoltowanej koszuli nocnej, żeby mąż
          miał do mnie lepszy dostęp w razie czego... (chociaż już się zimno robi, ale
          jestem próżna i chcę się podobać), a twoja żona chowa się cała pod kołdrę.
          Może kiedyś przy okazji kup jej taki śpiwów-mumię i zapakuj ją szczelnie,
          będzie bezpieczna i będzie jej ciepło.
        • woman-in-love Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 22.09.04, 23:33
          Coś niewiarygodnego, żeby tak lekceważyć człowieka.
          • woman-in-love Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 23.09.04, 07:58
            Ale czasami zakrada mi sie taka myśl, ze gdyby żona zmieniła front - może
            straciłaby dla ciebie atrakcyjnść? Moze tak się dobraliscie, a ty - pomimo
            wszystko - własnie najbardziej gustujesz w byciu odtrącanym? Gdyby ci nie
            odpowiadał taki układ - zmieniłbyś go, a nie delektował się całowaniem chłodnej
            ręki. Przecież już podczas kapieli wiedziałes, że "nic z tego". A ona czuje, że
            tym postępowaniem najbardziej przywiąże cie do siebie i będzie mogła
            eksploatować. Czy ma kogoś na boku? Najlepiej spytać. Oczywiscie przyzwyczajona
            do kłamstw - zaprzeczy, ale może się zdenerwowac i czymś zdradzić. Wiesz,
            Władek, wcale mi cie nie szkoda. Tworzysz ten układ i odpowiadasz za niego w 50
            procentach.
            • marcin1973 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 23.09.04, 08:42
              Jak zwykle woman masz rację:) sam też współtworzyć zaczynałem taki układ i
              pewnie podryfowałby w kierunku przez Władka opisanym, gdybym nie podjął różnych
              radykalnych środków i zmusił żony do rozmowy(ów).
              MARCIN
              woman-in-love napisała:

              > Ale czasami zakrada mi sie taka myśl, ze gdyby żona zmieniła front - może
              > straciłaby dla ciebie atrakcyjnść? Moze tak się dobraliscie, a ty - pomimo
              > wszystko - własnie najbardziej gustujesz w byciu odtrącanym? Gdyby ci nie
              > odpowiadał taki układ - zmieniłbyś go, a nie delektował się całowaniem
              chłodnej
              > ręki. Przecież już podczas kapieli wiedziałes, że "nic z tego". A ona czuje,
              że
              > tym postępowaniem najbardziej przywiąże cie do siebie i będzie mogła
              > eksploatować. Czy ma kogoś na boku? Najlepiej spytać. Oczywiscie
              przyzwyczajona
              > do kłamstw - zaprzeczy, ale może się zdenerwowac i czymś zdradzić. Wiesz,
              > Władek, wcale mi cie nie szkoda. Tworzysz ten układ i odpowiadasz za niego w
              50
              > procentach.
            • wladek47 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 23.09.04, 08:53
              Dziękuję za dobre rady. Wszyscy macie chyba rację po trochu. Nigdy nie byłem
              agresywny. Rozumiem również przez to, że nigdy nie dawałem odczuć moich przewag
              fizycznych, intelektualnych czy też ekonomicznych (85% dochodu rodzinnego).
              Jest ona drugą żoną - jak mówi angielskie powiedzenie - drugie małżeństwo jest
              zwycięstwem nadziei nad doświadczeniem. Początkowo nie zwracałem uwagi na pewne
              objawy. Myślałem, że to wpływ tzw. surowego wychowania w domu rodzinnym.
              Dopiero niedawno przy jakiejś awanturze powiedziała, że seks nigdy jej nie
              bawił a wyszła za mnie bo jako nieliczny nie ciągnąłem jej od razu "do łóżka".
              Coś dzieje się z jej psychiką albo tak gra przede mną. Jest niezwykle
              atrakcyjna fizycznie. Mimo dwójki już dorosłych dzieci zachowała dziewczęcą
              sylwetkę. Zaczynaliśmy nasze wspólne życie od "jednej walizki" i zakaraluszonej
              kawalerki ale wtedy było cieplej na wąskiej typowej otomanie (nie wiadomo
              dlaczego w Polsce nazywanej wersalką) niż teraz w podwójnym łożu w naszej
              olbrzymiej sypialni na piętrze naszego domu. Mamy razem wyjechać na parę dni.
              Ale już dała "sygnał". Poprosiła mnie o receptę na lekarstwo przeciwgrzybicze.
              Już nie pytałem czy była u ginekologa, czy ma posiewy itp. Gdybym zapytał znowu
              byłaby awantura ze wskazaniem na mnie jako sprawcę chociaż o ile wiem
              musielibyśmy mieć jakiś kontakt fizyczny a tych od początku roku nie było. I w
              tym smutnym nastroju jadę "do miasta" popłacić rachunki. Dziękuje i pozdrawiam.
              Władek.
              • woman-in-love Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 23.09.04, 12:39
                tym smutnym nastroju jadę "do miasta" popłacić rachunki.


                Oto należycie ustawiony mąż! :-) I żadnych spojrzeń na boki ! ;-)
                • marcin1973 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 24.09.04, 08:40
                  idealnie ustawiony! ja tam się pozwalam babkom znajomym "obmacywać" w okresach
                  posuchy....moja żona się wścieka wtedy ale "rusza do boju!"...a jak kiedyś
                  odwiozłem do domu jej przyjaciółkę w trakcie rozwodu i mi autentycznie "poszło
                  koło.." kurka co to było; na szczęści test sprawności zdałem w kilkanaście
                  sekund::--)
                  Marcin

                  woman-in-love napisała:

                  > tym smutnym nastroju jadę "do miasta" popłacić rachunki.
                  >
                  >
                  > Oto należycie ustawiony mąż! :-) I żadnych spojrzeń na boki ! ;-)
              • marcin1973 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 25.09.04, 00:44
                jeszczo może być tak, że KOLEGA WALDEK na lewizny chadza. A wiarołomni mężowie
                jak wiadomo wielce dbają o wygody żony. Już to wiedział książe Stiwa Obłoński.
                A w naszych czasach, to już pewnie perfekcja.


                wladek47 napisał:

                > Dziękuję za dobre rady. Wszyscy macie chyba rację po trochu. Nigdy nie byłem
                > agresywny. Rozumiem również przez to, że nigdy nie dawałem odczuć moich
                przewag
                >
                > fizycznych, intelektualnych czy też ekonomicznych (85% dochodu rodzinnego).
                > Jest ona drugą żoną - jak mówi angielskie powiedzenie - drugie małżeństwo
                jest
                > zwycięstwem nadziei nad doświadczeniem. Początkowo nie zwracałem uwagi na
                pewne
                >
                > objawy. Myślałem, że to wpływ tzw. surowego wychowania w domu rodzinnym.
                > Dopiero niedawno przy jakiejś awanturze powiedziała, że seks nigdy jej nie
                > bawił a wyszła za mnie bo jako nieliczny nie ciągnąłem jej od razu "do
                łóżka".
                > Coś dzieje się z jej psychiką albo tak gra przede mną. Jest niezwykle
                > atrakcyjna fizycznie. Mimo dwójki już dorosłych dzieci zachowała dziewczęcą
                > sylwetkę. Zaczynaliśmy nasze wspólne życie od "jednej walizki" i
                zakaraluszonej
                >
                > kawalerki ale wtedy było cieplej na wąskiej typowej otomanie (nie wiadomo
                > dlaczego w Polsce nazywanej wersalką) niż teraz w podwójnym łożu w naszej
                > olbrzymiej sypialni na piętrze naszego domu. Mamy razem wyjechać na parę dni.
                > Ale już dała "sygnał". Poprosiła mnie o receptę na lekarstwo
                przeciwgrzybicze.
                > Już nie pytałem czy była u ginekologa, czy ma posiewy itp. Gdybym zapytał
                znowu
                >
                > byłaby awantura ze wskazaniem na mnie jako sprawcę chociaż o ile wiem
                > musielibyśmy mieć jakiś kontakt fizyczny a tych od początku roku nie było. I
                w
                > tym smutnym nastroju jadę "do miasta" popłacić rachunki. Dziękuje i
                pozdrawiam.
                >
                > Władek.
                • juna_bis Re: o wladku 25.09.04, 17:01
                  marcin1973 napisał:

                  > jeszczo może być tak, że KOLEGA WALDEK na lewizny chadza. A wiarołomni
                  mężowie
                  > jak wiadomo wielce dbają o wygody żony.

                  Oj, coś czuję, że jednak na boki się nie rozgląda.
                  I pomyśleć, że jego żona przepuściła tyle niewykorzystanych okazji. Mąż-lekarz,
                  w łóżku można się "pobawić w doktora". Jaka strata!
                • anula36 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 25.09.04, 17:32
                  jeszcze moze byc tak ze kolega Marcin niucha wszedzie lewizny,zeby lepiej
                  poczuc sie w towarzystwie innych "lewiznowych":)
                  Co do zony Wlodka czy atrakcyjnosc fizyczna=wulkanowi namietnosci? Jak widac
                  nie zawsze.
                  Mysle,ze jednak dawal zonie odczuc te wszystkie przewagi ,skoro o nich pisze i
                  wychodowal sobei taka swiadomosc- nikt nei lubi byc gorszy,czy byc traktowany
                  jak gorszy.
                  Ja proponuje zagrozic zonie puszczenie ja z ta sama wykaraluchowana
                  walizka,albo zamkniecie jej w piwnicy tak dlugo az odzyska wigor.
                  • juna_bis Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 25.09.04, 18:18
                    anula36 napisała:

                    > Mysle,ze jednak dawal zonie odczuc te wszystkie przewagi ,skoro o nich pisze
                    i wychodowal sobei taka swiadomosc- nikt nei lubi byc gorszy,czy byc traktowany
                    > jak gorszy.

                    Niekoniecznie. To, że mamy czegoś świadomość, nie znaczy że uzewnętrzniamy to.
                    Choć nie wiem, może żona czuje, że to jest jedyne pole, na którym ma przewagę i
                    za karę, że mąż ją pożąda daje mu po łapach.

                    > Ja proponuje zagrozic zonie puszczenie ja z ta sama wykaraluchowana
                    > walizka,albo zamkniecie jej w piwnicy tak dlugo az odzyska wigor.

                    Prędzej ona go wyrzuci z domu z jedną walizką.
                    Na odzyskanie wigoru to by pomogło małe trzęsienie ziemi, które zachwiałoby
                    dotychczasowym porządkiem. Myślę, że przez te 20 lat żona tak dobrze wyćwiczyła
                    się (i jego) w mówieniu "nie", że teraz naprawdę trudno cokolwiek zmnienić.
                    Może jakiś wybuch, żeby zmienić ten układ łóżkowy!
                    My obgadujemy wladka, a on tymczasem fika na wywczasach, czego mu życzę. A jak
                    nie fika w ten sposób, o którym myślę, to może w inny, może łowi ryby...
                    Podobno też ciekawe zajęcie.
                    • anula36 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 25.09.04, 18:33
                      zamkniecie ozny w piwnicy powinno jednak zaklocic dotychczasowy porzadek:)
                      • woman-in-love Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 25.09.04, 19:24
                        anula36 napisała:

                        > zamkniecie ozny w piwnicy powinno jednak zaklocic dotychczasowy porzadek:)


                        A ja mam takie niejasne wrażenie, że Władkowi to odpowiada. Smęci, smęci, ale
                        nie ma w nim cienia buntu (jak np. u Marcina)
                        • juna_bis Re: No teraz to wladek ma czkawkę od obgadywania 25.09.04, 20:08
                          i nie może trafić w zimne ustka żony

                          woman-in-love napisała:
                          > A ja mam takie niejasne wrażenie, że Władkowi to odpowiada. Smęci, smęci, ale
                          > nie ma w nim cienia buntu (jak np. u Marcina)

                          Myślisz, że łatwo coś zmienić jak się nic nie robiło przez długi czas? Może
                          dopiero zbiera się do tego. A jak już przestanie smęcić, to pewnie żonę zamknie
                          na trochę w piwnicy, tak jak radzi anula. I anula pójdzie siedzieć za
                          współudział.
                          • anula36 Re: No teraz to wladek ma czkawkę od obgadywania 25.09.04, 20:28
                            spoko, jeszcza ja bacikiem spiore za robienie zlej reklamy normalnym kobietom:)
                        • marcin1973 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 27.09.04, 01:53
                          jaki tam cień buntu? toż to otwarta wojna podjazdowa! fakt, że znów
                          poskutkowała. Ale jak długo będzie mi się chciało walczyć co jakiś czas?
                          Wszakże powolutku nabieram wieku (ciała niestety nie, hehhee)
                          Marcin
                          woman-in-love napisała:

                          >
                          > A ja mam takie niejasne wrażenie, że Władkowi to odpowiada. Smęci, smęci, ale
                          > nie ma w nim cienia buntu (jak np. u Marcina)
                          • anula36 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 27.09.04, 08:05
                            wojna podjazdowa?? FAjnie. Ale ja chyba wole byc po tej samej stronie okopu:)
                            • marcin1973 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 27.09.04, 11:37
                              hmmm; w okopach:)))))))))) też może być fajnie; ale kocyk trzeba mieć, bo
                              ziemia, mrówki, i robactwo:)))
                              anula36 napisała:

                              > wojna podjazdowa?? FAjnie. Ale ja chyba wole byc po tej samej stronie okopu:)
                              • anula36 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 27.09.04, 12:02
                                mrowki,nei mrowki-byle nei z wrogiem.
            • tamara_t Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 23.09.04, 21:03
              wiesz woman- zadziwia mnie twój tok myślenia. Ciekawa jestem czy we własnym
              życiu tak jesteś mądra jak tutaj - czy w Twoim małżeństwie nie ma problemów.
              Życzę Ci żeby faktycznie tak było choć szczerze wątpię..
              • woman-in-love Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 23.09.04, 22:52
                Jestem mądra Po SZKODZIE :-)
                • marcin1973 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 24.09.04, 08:43

                  ja staram się być mądrym przed szkodą...różnie to wychodzi...ale lepiej niż
                  gorzej...na bezseksiu jestm agresywny, mam dwie lewe ręce i inne typowo męskie
                  przypadłości...skoro jest przemęczona obowiązkami (to czasami jest argument) to
                  nie zobaczy jakie może miec naprawdę...itd. itd.

                  woman-in-love napisała:

                  > Jestem mądra Po SZKODZIE :-)
              • woman-in-love Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 23.09.04, 23:18
                Ale co własciwie cię zadziwia w moich wywodach? Że podsmiewam się z Władka, który po "upojnej" nocy z zoną pędzi grzecznie do miasta płacic rachunki? Pozazdrościc takiego męza.
                • wladek47 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 29.09.04, 13:25
                  Dojechalismy do Gdanska bez przeszkod. A na promie, jak tylko wyplynal .....
                  Zaczalem zalowac, ze nie jestem mlodszy i/lub viagry sobie (nam!) nie
                  przepisalem. Niestety musze tu pracowac ale wiem, ze w pieknym (ok 100m)
                  mieszkaniu wynajetym przez pracodawce czeka ukochana zona. Dziekuje wszystkim
                  wychodzi na to, ze wypada mi (oby na jak dluzej) opuscic ten temat na forum.
                  Pisze z zaprzyjaznionego krolestwa (dlatego bez polskich liter). Wladek.
                  • marcin1973 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 29.09.04, 14:35
                    no ale recepty zawsze wozisz ze sobą
                    wladek47 napisał:

                    > Dojechalismy do Gdanska bez przeszkod. A na promie, jak tylko wyplynal .....
                    > Zaczalem zalowac, ze nie jestem mlodszy i/lub viagry sobie (nam!) nie
                    > przepisalem. Niestety musze tu pracowac ale wiem, ze w pieknym (ok 100m)
                    > mieszkaniu wynajetym przez pracodawce czeka ukochana zona. Dziekuje wszystkim
                    > wychodzi na to, ze wypada mi (oby na jak dluzej) opuscic ten temat na forum.
                    > Pisze z zaprzyjaznionego krolestwa (dlatego bez polskich liter). Wladek.
                  • juna_bis Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 29.09.04, 20:33
                    wladek47 napisał:
                    > Dojechalismy do Gdanska bez przeszkod. A na promie, jak tylko wyplynal .....

                    Swietnie!
                    Zobacz jak niewiele potrzeba, żeby znów o żonie powiedzieć ukochana. A wydawało
                    się, że tu cudu potrzeba, żeby się odmieniło.

                    Ciekawe jak działa viagra.
                    • mgla_nad_polem_rdestuu Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 04.10.04, 23:51
                      Myślę, mili państwo, że Władek nie chciał czuć się dupą i dopisał taki happy
                      end:-)

                      Poza tym myślę także, że jest romantyczny i zakochany i rola starającego się
                      dosyć mu odpowiada. Taki (nie)młody Werter:-) Poza tym kręcąca erotycznie żona
                      to luksusik w końcu, z innej strony patrząc.

                      A jego żona... cóż. Mistrzyni:-) Wiedziała, co robić, żeby mąż wciąż wielbiący
                      i zakochany. Wygrzewa się w cieple jego tęsknych westchnień, w domku ciepło,
                      rachunki się płacą... A jak by była ciepła i chętna, miałaby teraz problem z
                      malinową bielizną, kolacjami ze świecami i zapachem obcych perfum na fartuchu
                      rzuconym do prania... to ta nowa rejestratorka, kochanie;-)
                      Uczyć się, kobitki! Wszak miłość (oraz jej siostrzyca pożądanie) to uczucie,
                      które się najpiękniej rozkrzewia śród braku...
                      • wladek47 Bez happy endu 25.11.04, 19:24
                        Niestety powracam (na to forum). W skandynawii bylo miło - nawet ze 3 razy. Z
                        mojej zresztą, jak zawsze inicjatywy. Potem wyjechała. Pracowałem ciężko i nie
                        miałem za bardzo czasu na rozmyślania. Wróciłem. Żelazna tradycja "powitalnej
                        miesiączki", zmęczenia obowiązkami domowymi braku humoru itp. została
                        utrzymana. Jak tylko wróciłem do pracy, w której czekało mnie mnóstwo kłopotów
                        i miałem podjąć pewne ważne osobiste decyzje tzn. odejść - nie znalazłem u
                        ukochanej żony wsparcia psychicznego ani tej wspaniałej ucieczki od zgryzot
                        jakim jest radosny seks. Udało mi się wymusić parę (tzn 2) zbliżeń ale nie
                        sprawiło to ani mnie ani tym bardziej jej żadnej radości. Znowu będę wyjeżdżał
                        i teraz już nie wiem, czy namawiać ją by jechała ze mną i spróbować
                        odnaleźć "tamte" klimaty czy dać sobie spokój. Wladek.
                        • shiseido Re: Bez happy endu 26.11.04, 00:11
                          No, mozesz tak jeszcze powalczyc pare lat; zona werbalnie bedzie Cie kochala,
                          ale po kolejnym powrocie zastaniesz dwie oddzielne sypialnie-mozliwe, ze
                          chrapiesz albo co innego...Jak zechcesz odejsc- zaczna sie spazmy i oskarzenia;
                          glownym argumentem beda:
                          a)bo Ty ciagle tylko seksu chciales;
                          b)bo Ty ciagle za granica siedziales.
                          Przerabialam to przez ostatnie 3 lata (za wyjatkiem odejscia, ale to za
                          chwile),teraz wale z cala moca lbem o framuge, ze tyle zycia bezcennego mi
                          het,przelecialo a ja trwalam, jak krowa na miedzy.
                          I tak w ogole, na zupelnym marginesie-ja powaznie podejrzewam, ze malzonka
                          Twoja kogos ma.Nie twierdze, ze juz po "konsupcji", ale emocjonalnie to ona
                          jest ooo,jak bardzo daleko...
                          Trzymaj sie, chlopie, bo sporo jeszcze siwych wlosow Ci przybedzie-ale sam to
                          przezyc musisz.
                          Pozdrawiam.
                          • wladek47 Re: Bez happy endu 26.11.04, 12:01
                            Dziękuję Shiseido. Co prawda nie pocieszyłaś mnie ale jestem na tyle dojrzały,
                            że dochodzę do podobnych do Twoich przemyśleń. Również do podejrzeń o "kogoś
                            innego". Moja desperacja jest tak wielka, że nawet mógłbym to zaakceptować bo
                            oznaczałoby to, że jest "normalną kobietą". Bo inaczej to wszystko jest jakieś
                            chore. Poza tym jej ponawiane od czasu do czasu histeryczne oskarżenia o moją
                            niewierność a pracowałem w środowisku bardzo sfeminizowanym i zwykle kobiety
                            darzą mnie sympatią dają trochę do myślenia. Mam nawet kandydata. Dzisiaj chyba
                            napiję się troche wina, żeby jakoś przetrwać kolejny chłodny wieczór. Dzieci
                            już zapowiedziały, że "wychodzą" więc będzie tym trudniej. Mamy wielkie
                            podwójne łoże. Leżymy o metr od siebie, o wyciągnięcie ręki ... Tak mi brak aby
                            to ona ją wyciągnęła, pogłaskała mnie i nawet powiedziała, żebym wybaczył bo
                            dzisiaj nie może. Zresztą i z powodu (mojego) wieku nie musi to być jakiś
                            szalony seks penetracyjny wystarczyłoby trochę erotycznych pieszczot. Kiedy ja
                            wyciągam rękę otula się tylko szczelnie okręconą (osobną) kołdrą. Ech ....
                            Wladek.
                            • shiseido Re: Bez happy endu 26.11.04, 13:35
                              Wladek, moze nazbyt obcesowa bylam-wiec wybacz.
                              Wiek nie ma tu nic do rzeczy, bo bliskosc-w roznym rozumieniu tego slowa-to nie
                              tylko szalony seks ale i wszelkie inne oznaki akceptacji.I ca za tym idzie-
                              wsparcia.Dlatego twierdze, ze Twoja zona emocjonalnie nie jest "kompatybilna" z
                              Toba; juz mniejsza o unikanie pieszczot-bardziej o obojetnosc w pozostalych
                              aspektach zycia mi chodzi.Moje przyjaciolki stwierdzily kiedys, ze skoro zyje z
                              miom M. jak siostra z bratem, to musze sie zastanowic, czy naprawde to jest to
                              czego mi trzeba.Nie jest, ale odejscie jest niezwykle trudne.
                              Tez mam podwojne lozko, i kazdy ma swoja koldre-pamietam (choc chce zapomniec)
                              gdy podejmowalam proby zniwelowania oddalenia- reakcja byl gwaltowny ruch
                              odsuniecia sie i odwrocenia plecami.Pogodzilam sie, ze on jest w innym swiecie
                              niz moj-boli, ale od tego sie nie umiera.
                              Pozdrawiam.
                              • nastinka Re: Bez happy endu 26.11.04, 19:08
                                Tak sobie mysle, ze o seks warto walczyc tak dlugo, dopoki czujemy, ze partner
                                nas mimo wszystko kocha i nie ma nas w nosie...
                                Kiedy stara sie choc troszke na innych polach, kiedy czujemy jego bliskosc
                                emocjonalna,
                                i wtedy wydaje mi sie, ze jeszcze jest szansa.
                            • juna_bis Re: Bez happy endu 27.11.04, 20:49
                              wladek47 napisał:
                              Również do podejrzeń o "kogoś
                              > innego". Moja desperacja jest tak wielka, że nawet mógłbym to zaakceptować bo
                              > oznaczałoby to, że jest "normalną kobietą". Bo inaczej to wszystko jest
                              jakieś chore.

                              Na pewno tak byś wolał? Pewnie daje to jakiś konkretny obraz sytuacji, ale
                              wiąże się z tym, że byłeśby wtedy oszukiwany, wykorzystywany... Załóżmy, że
                              jednorazowa zdrada może zdarzyć się każdemu, ale co można zrobić z długotrwałym
                              romansem. Gdyby tak było, co zrobiłbyś ze swoim małżeństwem? Chyba wcale nie
                              byłoby łatwiej.
                              A wino to - tak. Może żona też się skusi i zrobi się cieplej...
    • szejtan Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 25.12.04, 18:34
      na moj rozum to sytuacja kiedy kobieta jest dobra, kochajaca i skora do uciech
      cielesnych to raj na ziemi. tylko jedna ze zlych rzeczy moze przyjsc facetowi
      do glowy kiedy ona chce wiecej niz on - ze moze ona tez uzywa sobie poza tym
      zwiazkiem.
      A z drugiej strony srednio 3 razy w tygodniu to nie jest bardzo duzo. jak dla
      mnie sytuacja normalna jest taka, ze jesli dwoje ludzi ktorzy sie kochaja,
      ktorzy maja na siebie ochote, idzie co noc spac w jednym lozko to co noc
      powinni te okolicznosc wykorzystywac. a do tego oczywiscie seks w ciagu dnia,
      jesli jest mozliwosc. Bo checie to jakby z definicji powinny byc, prawda? w
      koncu z kims apetycznym sie jest. prawde mowiac jedyne co chyba moze byc
      fajniejsze od igraszek z wlasna dziewczyna/zona to przebywanie z wlasnymi
      dziecmi. dzieci jeszcze nie mam ale tak to sobie wyobrazam. wiec kompletnie nie
      kapuje kolesi ktorzy zamiast spedzac czas ze swoja ukochana (o ile ona ma na TO
      ochote) ida z jakas inna, lub z kolegami do baru, albo co gorsza siadaja o
      ogladja mecz! Mecze sa super, ale NIGDY AZ TAK!
      • wladek47 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 26.03.05, 17:42
        Niestety wracam do tematu. Porobilo się tak. Rzuciłem pracę tzn. nie wystąpiłem
        o przedłużenie umowy, która wygasła. Kontynuuję dorywczą pracę za granicą.
        Należę do specjalistów poszukiwanych za granicą a zupełnie nie docanianych w
        kraju. Ekonomicznie będzie tylko lepiej - miesięczna pensja "tam" to
        równowartość 7 miesięcy "tu". Dzięki EU uzyskałem tzw. "wszytkie papiery"
        zagraniczne i jestem już "europejskim" specjalistą, co otwiera prawie
        (podatki!) nieograniczone możliwości zawodowe. Szkoda, że tak późno ale to
        temat na inne forum. Mam więc mnóstwo czasu, jestem całymi dniami (i nocami) w
        domu. I co - i to samo. Migreny, humory złe awantury o wszystko. Wyniosłe
        milcznie. Ponieważ skarżyła się na wypadanie włosów kupiłem pełną kurację
        Dercosu i opakowanie Vamea - leżą od tygodnia w siatce tak jak przyniosłem z
        apteki nawet nierozpakowane. Dziś rano już była kłótnia bo zapytałem, czemu ma
        zły humor - może chce o tym pogadać - nie chciała. Może pomywaczka nie jest
        obiektem do rozmów bo od powrotu (2 marca) "robię" za gosposię. Może wczorajsza
        ryba była "za słona". Zaczynam tęsknić za wyjazdem. Płynę 20 czerwca. Już
        namierzyłem sklep "tam" - gdzie kupię lalkę, którą reklamują jako posiadającą
        tylko dwie wady (nie umie gotować, nie umie powiedzieć nie) z którymi jakoś
        sobie spróbuję poradzić. Dalej nie wiem o co chodzi. Może za dużo mnie w domu?
        Pozdrawiam świątecznie. I smutna refleksja - właśnie w Wielkanoc 20 lat temu
        podjąłem decyzje o rozwodzie i wspólnej przyszłości z bohaterką moich postów.
        Chciałbym nie żałować.... Władek.
        • chanel15 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 27.03.05, 21:13
          Wiesz, przeczytałam Twoje posty w tym wątku i jestem zdumiona ... Twoją
          bezradnością. Zastanawiam się, co jeszcze robisz w tym lodowatym związku.
          Przecież bez sensu jest katowanie się w takim układzie bez wzajemności. Według
          mnie wszystko wskazuje na to, że żona albo kogoś ma (przepraszam Cię za
          brutalność) albo jest kompletnie oziębła seksualnie. Wyjdź wreszcie z tego
          marazmu i albo się rozwiedź albo znajdź kochankę, bo takie życie jest po prostu
          bez sensu. Ja też kilka lat temu wyrwałam się z toksycznego małżeństwa i czuję,
          że dopiero teraz zaczynam żyć. Weź się w garść, przestań żalić się nad sobą i
          zrób coś, co sprawi, że jeszcze przypomnisz sobie jak wygląda szczęście - czego
          bardzo Ci życzę.
          • puciuszek Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 28.03.05, 11:05
            Zdecydowanie zgadzam się z Chanel...
            • niezapominajka333 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 15.09.05, 11:05
              Nie piszesz jak ci się układa. Ja dopiero dzisiaj odnalazłam i przeczytałam
              twoją historię. To trochę zmienia moje wyobrażenie o twojej sytuacji.
              Zastanawiam się, jak długo w ciagu roku jesteś w kraju. Jeśli długo, to pewnie
              twoja żona jest przekonana o tym, że na jej głowę spadaja tzw. trudności dnia
              codziennego, a ty sobie wyjeżdżasz, o nic się nie martwisz, tylko zarabiasz
              kasę. Poza tym, gdy się jest tak długo z daleka od siebie, traci się kontakt z
              bliska osobą. Nie ma codziennych, wspólnych spraw, o których się rozmawia, nie
              rozwiązujecie razem różnych problemów, również dotyczących dzieci -wiem, że są
              duże, ale to nie znaczy, że nie ma z nimi kłopotów. Ogólnie mówiąc po prostu
              oddalacie się od siebie.
              Pisałeś, że zaczynaliście wspólne życie od dośc skromnych warunków, nie sądzę
              więc, żeby przed ślubem zmuszała się do częstego kochania się z tobą, żeby
              zdobyc bogatego męża.
              Może rzeczywiście fakt, ze nie ciągnąłeś jej zbyt często do łóżka był twoim
              atutem. Pytanie, jakie ona miała doświadczenie w sprawach seksu przed
              związaniem się z tobą?
              Teraz najwyraźniej broni się przed podejmowanymi przez ciebie próbami
              zbliżenia. Nie sądzę, żeby pomogło kupowanie leków typu Vamea (nawiasem mówiąc
              sama zażywam od dwóch tygodni).
              Chyba musisz trochę wyluzowac.
              Na twoim mejscu najpierw sprawdziłabym, czy nie ma kogoś innego. Niekoniecznie
              musi to byc zdrada fizyczna, wystarczy flirt z kimś na tyle fascynującym, że
              twoje zalety przy nim bledną. Ty jesteś stały, przewidywalny, niezmiennie
              kochający, odgadujący pragnienia, przy tobie czuje się bezpieczna, atrakcyjna,
              pożądana, musi tylko kombinowac, żeby unikac zblizeń. Tak to już jest, że
              często nie docenia się tego, co się posiada, dopóki sie tego nie straci.
              O twoje uczucie nie musi zabiegac, a to, że jest dla ciebie tak atrakcyjna ma
              też wady - dążysz do zbliżeń, których ona nie chce. Zastanawiam się, kto na
              początku waszej znajomości przejawiał więcej inicjatywy, czy to ty ją
              zdobywałeś, czy ona "zarzuciła na ciebie sieci"
              Może zamiast namawiac ja ciągle na łóżko, spróbuj okazywac jej czułośc, ale
              nie pożądanie. Interesuj się jej zdrowiem, ale nie w kontekście możliwości
              uprawiania seksu. Niech cię fascynuje jej umysł, osobowośc, ale nie ciało.
              Zauważ i skomplementuj czasem ładną, atrakcyjną kobietę w towarzystwie, ataki
              zazdrości wykorzystaj do utrzymania żony w delikatnej niepewnosci. Zapewnij ją
              wtedy, że przecież wie o tym, ze tylko ona ci się podoba, ale niech to będzie
              takie zdawkowe zapewnienie, bardziej utrzymujące w niepewnosci, niż
              przekonywujące.
              Od czasu do czasu przyda się jakaś delikatna aluzja do wieku. Takie "bo w
              naszym wieku, to już nie wypada robic tego, czy owego", albo "w naszym wieku,
              to już trzeba zrobic sobie profilaktycznie jakieś badania" lub " w twoim wieku
              i przy twoim zdrowiu musisz na siebie uważac" Oczywiście wszystkie te aluzje
              niech będą dobierane raczej ostrożnie i stosownie do okazji.
              Nie inicjuj pieszczot, które miałyby ją rozbudzic, lepiej przytul ją i zacznij
              głośno planowac, do jakiego sanatorium mogłaby pojechac dla podratowania
              słabego zdrowia.
              Niech poczuje, że zaczynasz się jej wymykac, że zaczynasz w niej widziec nie
              tylko bardzo atrakcyjną kobietę, ale przede wszystkim umęczoną życiem,
              chorowitą, towarzyszke życia i matkę twoich dzieci, której z racji wieku należy
              sie bardziej czułośc, przywiązanie, szacunek i opiekuńczośc, niż pożądanie. Ale
              zauważaj inne kobiety.
              Jeśli taki układ będzie jej na rękę, zaczęłabym podejrzewac, że ma kogoś
              innego, kto zapewnia jej poczucie atrakcyjności. Albo, że zblizenia były dla
              niej tak nieprzyjemne, że jest to niewielka cena za święty spokój pod tym
              względem.
              A swoją drogą wynajęłabym prywatnego detektywa, żeby wiedziec, jak sie
              faktycznie sprawy mają. Ja przynajmniej mam taka naturę, że trudności
              mobilizują mnie do walki. Lubie znac stan faktyczny, żeby wybrac najlepszą
              strategię.
    • bigos1970 Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 15.09.05, 11:20
      Jeśli facet myśli o swojej partnerce jak o dziwce (a ona jest wierna),to jest
      żałosny,to raz.
      Dwa,niektórzy faceci zdradzają,mimo częstego seksu z partnerką,to chyba kwestia
      osobowości...
      Trzy,wolę w łóżku gorącą "dziwkę" niż zimną rybę.Zdecydowanie
    • ralphie Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 15.09.05, 18:39
      Szczerze mówiąc to i ja nie rozumiem ale postanowiłem się wypowiedzieć, bo znam osobę z podobnymi do Twoich refleksjami w temacie zwiazków.
      Przeżyła 3 związki i niby wszystko OK, czuła opiekuńcza kochająca i w seksie też ale żadnemu z facetów czegoś brakowało, jak mawiali "to nie to". Jakoś tego pojąć nie mogę... szukają ideału, a kiedy spotykają... odchodzą...
      Czyżby odchodzą, bo to zbyt piękne by było prawdziwe? Łatwo przyszło, łatwo poszło? Nie kumam...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja