tamara_t
12.09.04, 21:40
Kochani forumowicze! od jakiegoś czasu bardzo nurtuje mnie pewna zagadka
dotycząca seksu. Jestem młodą, myślę atrakcyjną w normie kobietą. Mam w życiu
cele i wartości. Staram się żyć w zgodzie ze sobą i nie robić ludziom krzywdy
(czasem robię to nieświadomie - jak każdy). Miałam w życiu 3 ważnych
mężczyzn. Pierwszy kochał mnie na zabój i było nam właściwie dobrze razem.
Ale wracając do wątku - kochaliśmy się średnio 3 razy w tygodniu, czasem
wpadaliśmy do domu na chwilę tylko po to żeby się pokochać i wypadaliśmy po
szybkim prysznicu spowrotem na miasto. Nasze życie seksualne było dla nas
obojga (tak mi się przynajmniej wydaje) bardzo udane. Rozstaliśmy się z
powodów dalekich tematom seksu. Następny facet - w ciągu roku zdradzał mnie z
co najmniej kilkoma laskami, chociaż na nudę w łóżku nie mógł narzekać -
jestem raczej otwarta na nawet ekstrawaganckie pomysły - udany seks jest dla
mnie bardzo ważnym elementem wspólnego życia...Rozstaliśmy się...Trzeci - po
pół roku "rozmyślił się" i stwierdził że to nie to...Pomijając sprawy cech
osobowości, charakteru - bo to na pewno ważny czynnik decyzji o rozstaniu -
interesuje mnie raczej sprawa inna...
Wszystko jestem w stanie zrozumieć - można się odkochać, można się nie
dogadywać, ale jak to w końcu jest z tym seksem? Panowie jestem bardzo
ciekawa co Wy o tym sądzicie - trudno pogadać szczerze na ten temat nawet z
kumplami. Co drugi mój kumpel narzeka że jego dziewczyna to "i dwa, trzy
miesiące posuchy mu funduje", a mimo to są z nimi i męczą się ze swoim
niezaspokojonym libido...a kiedy trafiają na ciepłą, wierną ale jednocześnie
dość swobodną w łóźku kobietę - coś im nie gra. Czy mam z tego wyciągnąć
wniosek, że powinnam zaspakajać MOJE potrzeby poza domem, żeby moj mężczyzna
nie zaczął mnie przypadkiem uważać za zbyt lekkich obyczajów partnerkę??? Czy
zbyt częsty seks "rozochaca" facetów i nawet częsty seks z partnerką
przestaje starczać??? Nic z tego wszystkiego nie rozumiem...
(ten sam wątek zamieściłam na formum mężczyzna i nie doczekałam się reakcji
na jaką liczyłam...)