Dodaj do ulubionych

Kto korzystał z prostytutki?

12.05.15, 19:47
Nie powiem kiedyś się nad tym zastanawiałem ale jakoś brzydzę się po prostu.
Kiedyś oglądałem jakiś program i okazało się że spory tłok bywa u Pań w przerwie na obiad, bo panowie rezygnują z posiłku by się zadowolić, kolejne godziny szczytu są po południu bo panowie zabierają pieski na spacer, no i oczywiście wieczorem jak dopada samotność.
Mi się najbardziej podoba opcja z psem na spacer, niezły pomysł ;)
Obserwuj wątek
    • urszula.slo Re: Kto korzystał z prostytutki? 12.05.15, 20:23
      A gdzie zostawiają psa na te 30 minut?
      • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 12.05.15, 22:35
        w dobrych agencjach są ogródki dla piesków;)
        • marek.zak1 Re: Kto korzystał z prostytutki? 12.05.15, 23:14
          W Havanie i w temacie. ,,Szczęsliwy w w Ameryce".

          Około siódmej postanowił przejść się po mieście. Wyjście z klimatyzowanego hotelu na ulicę było niełatwe. Hotel był położony niemal przy brzegu morza, oddzielony od niego jedynie ulicą i promenadą o nazwie Malecon, która była osłonięta od morza murkiem o wysokości może półtora metra. Siedziały na nim dziewczyny w szortach lub w krótkich spódniczkach, eksponując swoje długie nogi. Marek szedł i nie mógł nie podziwiać młodych dziewczyn o południowej urodzie. Spojrzał na jedną z nich. Była to mulatka o najdłuższych nogach, jakie widział w życiu. Dziewczyna zauważyła spojrzenie.
          – Hola, Americano! – usłyszał.
          Zatrzymał się. Dziewczyna miała ładną buzię, o kolorze mlecznej czekolady.
          – Hola. Jak ci na imię?
          – Maria. Na drugie mam dziesięć dolarów.
          Marek poczuł w tym momencie potworne podniecenie. Czuł, że wszechogarniająca go pokusa należała do tych, którym nie jest w stanie się oprzeć. Stał i patrzył z zachwytem na jej szczupłą figurę i niebotyczne nogi.
          – A tydzień w Varadero?
          Dziewczyna była widocznie zaskoczona pytaniem.
          – Jak dla ciebie dwieście.
          – To tyle, ile twoja matka zarabia w rok.
          – Chcesz jechać z moją matką? Ona weźmie połowę.
          – Wolę z tobą. Zgadzam się.
          • beenthere Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 11:13
            Co jest nie tak z tym powyzej, produkujacym tu te erotyki dla nastolatkow? Czytam sobie to forum od czasu do czasu, ale ten czlowiek mnie lekko obrzydza...
            • marek.zak1 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 11:25
              beenthere napisała:

              > Co jest nie tak z tym powyzej, produkujacym tu te erotyki dla nastolatkow? Czytam sobie to forum od czasu do czasu, ale ten czlowiek mnie lekko obrzydza...

              Moje ksiązki sa książkami politycznymi z (także) seksem w tle. Nie czytałaś a juz Cię obrzydzam. Dzięki. Przy okazji:
              rynek-ksiazki.pl/-magazyn-literacki-ksiazki_2/wydanie_392/cherchez-la-femme_33058.html
      • adamx125690 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 10:43
        Są oferty na 15 minut ;) Ale to strasznie zdzierstwo jednak na godzinę minuta wychodzi najtaniej;)
    • rezolutnakobieta Re: Kto korzystał z prostytutki? 12.05.15, 21:06
      Czyli jednak Cie nosi... :-)
      • adamx125690 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 10:52
        Już nie- zacząłem pisać z jedną dziewczyna miałem też kilka dzikich propozycji;D Ale takie pisanie mi wystarcza i kieruje się w stronę przyjaźni nie romansu. Ona wiem że mam żonę.
        A z tymi paniami tak mi się przypomniało po prostu, nie powiem wiele czasu wcześniej spędziłem na takich stronach wybierając idealną kandydatkę i odkładając pieniądze do skarpety ;) Z moich ciekawych spostrzeżeń to ciężko znaleźć blondynkę co nie powiem zaskoczyło mnie bardzo myślałem że będzie pół na pół a tu brunetki rządzą ;) Chyba że to są blondynki farbujące się na ciemno by ich nikt nie rozpoznał .
        • triss_merigold6 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 11:54
          Nie ma czegoś takiego jak przyjaźń męsko-damska, duży chłopczyk jesteś i powinieneś to wiedzieć.
          • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:03
            A erotyczna? Przyjaźń?:))) Jak zwał , tak zwał....byleby obie strony były świadome...
            • triss_merigold6 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 14:07
              Friend with benefits, interesowny czasowy układ. Kończy się natychmiast, gdy któraś ze stron znajdzie kogoś na stałe albo gdy ktoś zacznie sobie roić o uczuciach.
          • marek.zak1 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:08
            triss_merigold6 napisała:

            > Nie ma czegoś takiego jak przyjaźń męsko-damska, duży chłopczyk jesteś i powinieneś to wiedzieć.

            A friendzone? Czy to jak dl ajednej osoby jest wyłącznie przyjaźń/koleżeństwo, a ta druga ciagle ma nadzieję?
            • triss_merigold6 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 14:09
              Friendzona to poczekalnia bez (dobrego) wyjścia. No... może po pijanemu, raz.
              Ta nadzieja jest fajna, podkarmia ego. Miło kiedyś było mieć takiego czasoumilacza.
              • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 15:43
                triss_merigold6 napisała:

                > Friendzona to poczekalnia bez (dobrego) wyjścia. No... może po pijanemu, raz.
                > Ta nadzieja jest fajna, podkarmia ego. Miło kiedyś było mieć takiego czasoumila
                > cza.

                No tak mowia, ze fajna sprawa ale ja tego nie lubie, bo taki 'przyjaciel' mi czasu nie umila tylko wrecz mnie drazni, a najpiekniejsze rzeczy ktore by tylko mowil sa jak drapanie pazurem po tablicy, bo widac ta beznadziejna nadzieje, ktora zgrzyta niemilosiernie z brakiem mojego nim zainteresowania seksualnego. Jak nie ma krecenia to jest bida z nedza ;) A bycie we friendzone u faceta to w ogole ponizajace jest zwazywszy, ze kobiety maja wiekszy wybor.
                • triss_merigold6 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 18:12
                  W czasach przeddzieciowych zwykle jakiegoś dobiegacza trzymałam w odwodzie, czasem wykorzystywałam do podkurwienia jakiegoś wtedy stałego chłopaka i wywołania zazdrości.
                  • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 18:56
                    a to dla takiej funkcji nie wystarczą byli? Trzeba drugiego człowieka przetrzymywać w obwodzie?
                    • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 23:45
                      zawle napisała:
                      > a to dla takiej funkcji nie wystarczą byli? Trzeba drugiego człowieka przetrzym
                      > ywać w obwodzie?

                      Zawle, z bylymi to sie chodzi do lozka, wiec sie do friend zone nie nadaja. Druga opcja: nie jest sie z bylymi w kontakcie, czyli tez sie nie nadawaja:)

                      • riki_i Re: Kto korzystał z prostytutki? 31.05.15, 20:42
                        kag73 napisała:

                        > zawle napisała:
                        > > a to dla takiej funkcji nie wystarczą byli? Trzeba drugiego człowieka prz
                        > etrzym
                        > > ywać w obwodzie?
                        >
                        > Zawle, z bylymi to sie chodzi do lozka, wiec sie do friend zone nie nadaja. Dru
                        > ga opcja: nie jest sie z bylymi w kontakcie, czyli tez sie nie nadawaja:)

                        No nie nie, jak najbardziej jest opcja, żeby byłego potraktować jako narzędzie w rozgrywce z obecnym. Odezwałem się kiedyś do jednej Ex, ta niby miło mi odpisała, po czym natychmiast pokazała ową (niewinną!) korespondencję swojemu aktualnemu. W celu niecnym - jak mniemam , chodziło o wywołanie zazdrości i podkręcenie temperatury związku. Swój cel osiągnęła, niestety moim kosztem, bo ten facio słał mi miesiącami obelżywe maile, sms-y, groził mordobiciem, a do tego prześladował moją ówczesną partnerkę.
                        • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 31.05.15, 21:07
                          riki_i napisał:
                          > No nie nie, jak najbardziej jest opcja, żeby byłego potraktować jako narzędzie
                          > w rozgrywce z obecnym. Odezwałem się kiedyś do jednej Ex, ta niby miło mi odpis
                          > ała, po czym natychmiast pokazała ową (niewinną!) korespondencję swojemu aktual
                          > nemu. W celu niecnym - jak mniemam , chodziło o wywołanie zazdrości i podkręcen
                          > ie temperatury związku. Swój cel osiągnęła, niestety moim kosztem, bo ten facio
                          > słał mi miesiącami obelżywe maile, sms-y, groził mordobiciem, a do tego prześl
                          > adował moją ówczesną partnerkę.

                          Nie pzresadzaj, mnie niedawno mój były zaprosił na rejs jachtem. Pierwszą osobą która się o tym dowiedziała był mój obecny. Ale nie zwodzę byłego ze owszem, ale jeszcze nie taraz. To co innego. Zresztą, obecnemu nawet powieka nie drgnęła, twardziel:))
          • adamx125690 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:10
            W młodości faktycznie był z tym problem teraz zobaczymy, na nic się nie nastawiam i mam nadzieje że ona też nie.
            • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:25
              adamx125690 napisał:

              > W młodości faktycznie był z tym problem teraz zobaczymy, na nic się nie nastawi
              > am i mam nadzieje że ona też nie.

              A jaki sens sie jest na nic nie nastawiac? Przeciesz chciales zamoczyc poza malzonka, a teraz grasz niedostepnego? Nie bardzo rozumiem. Cos na zasadzie: chcialbym, a boje sie?
              • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:37
                hello-kitty2 napisała:
                > A jaki sens sie jest na nic nie nastawiac? Przeciesz chciales zamoczyc poza mal
                > zonka, a teraz grasz niedostepnego? Nie bardzo rozumiem. Cos na zasadzie: chcia
                > lbym, a boje sie?

                Zapodam następne pomysły:
                2.Nie jestem w końcu takim chujem. Mam dylematy moralne, borykam się z własnym sumieniem. Jestem więc dobrym kandydatem na partnera, tylko musisz o mnie trochę zawalczyć.
                3. No przecież ja nie chciałem, uwiodłaś mnie.
                4. No przecież ja nie chciałem, ona mnie zaciągnęła do łóżka.
                itd, itp
          • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:21
            triss_merigold6 napisała:

            > Nie ma czegoś takiego jak przyjaźń męsko-damska, duży chłopczyk jesteś i powini
            > eneś to wiedzieć.

            Zgadzam sie i tez to zawsze powtarzam. Tzw przyjazn damsko-meska to nic innego jak poczekalnia zwana friendzone. Wpadaja w nia indywidua, ktore nas nie kreca, a z jakis wzgledow ich nie kopiemy w dupsko, bo np sa tzw wartosciowymi ludzmi, sa pomocni, mili, pociesza, chetnie sie z nami pobujaja, sa bezpieczni po prostu, bo nie wnosza zadan, nie lapia za cyca ;) Sluchalam ostatnio 2 relacji: od chlopaka i od dziewczyny o takiej przyjazni. Chlopak mowil wprost o swojej przyjaciolce, ze jest mila, fajna ale za cholere go nie kreci i jak tylko pojdzie w strone erotyki to ja odstawi od cyca, bo jakies tam mu zdjecia podsylac zaczela ostatnio erotyczne, a on zniesmaczony. A z opowiesci dziewczyny walilo calkowita niewiedza o cichych potrzebach jej przyjaciela przelecenia jej. Byla zachwycona jakiego wiernego przyjaciela miala, po czym przyjaciel znalazl sobie cycatke i przyjazn zakonczyl. Wiec to mi dokladnie potwierdzilo, ze to z przyjaznia niewiele mialo wspolnego, bo takowa trwala/trwa tylko dotad, dopoki nowy obiekt seksualny sie nie pojawi, potem nagle przyjazn traci na znaczeniu.
            • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:24
              hello-kitty2 napisała: Byla zachw
              > ycona jakiego wiernego przyjaciela miala, po czym przyjaciel znalazl sobie cyca
              > tke i przyjazn zakonczyl. Wiec to mi dokladnie potwierdzilo, ze to z przyjaznia
              > niewiele mialo wspolnego, bo takowa trwala/trwa tylko dotad, dopoki nowy obiek
              > t seksualny sie nie pojawi, potem nagle przyjazn traci na znaczeniu.

              a czy nie podobnie jest z przyjaźniami pomiędzy ludźmi tej samej płci?
              • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:27
                zawle napisała:

                > a czy nie podobnie jest z przyjaźniami pomiędzy ludźmi tej samej płci?

                Nie powinno byc. Przyjazn nie powinna w ogole wchodzic w krzyzowke z zyciem damsko-meskim wg mnie. Powinna zyc swoim zyciem.
                • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:31
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Nie powinno byc. Przyjazn nie powinna w ogole wchodzic w krzyzowke z zyciem dam
                  > sko-meskim wg mnie. Powinna zyc swoim zyciem.

                  Kitka, Ty czasami takie farmazony odrealnione i sztywne wypisujesz....
                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:36
                    zawle napisała:

                    > Kitka, Ty czasami takie farmazony odrealnione i sztywne wypisujesz....

                    Pisze co mysle i pisze co mi sie w zyciu sprawdza. Ne zgadzasz sie, to pokaz jak sama to widzisz i uargumentuj. Jak Ci sie chce oczywiscie. Jednak zakladam, ze moze Ci sie nie chciec ;)
                    • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:41
                      hello-kitty2 napisała:
                      > Pisze co mysle i pisze co mi sie w zyciu sprawdza. Ne zgadzasz sie, to pokaz ja
                      > k sama to widzisz i uargumentuj. Jak Ci sie chce oczywiscie. Jednak zakladam, z
                      > e moze Ci sie nie chciec ;)

                      Znam tysiąc przykładów na skończenie przyjazni pomiędzy kobietami w tytułu pojawienia się Pana Zawłaszczającego Cały. I drugie tysiąc przez urojoną zazdrość. I trzeci tysiąc dlatego że z kimś się lepiej lansować. ITD. Oczywiście zawsze można powiedzieć "to nie była miłość", "to nie była przyjażń" i iść dalej z dumnie podniesioną głową i kłamliwym przeświadczeniu o sprawdzalności własnych zasad, nie?
                      • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:43
                        Ale co ja tam się będę...jak się ma do czynienia z Putinem tego forum, to się lepiej nie odzywać. Po powiedzeniu prawdy ludzie znikają;)
                        • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:55
                          zawle napisała:

                          > Ale co ja tam się będę...jak się ma do czynienia z Putinem tego forum, to się l
                          > epiej nie odzywać. Po powiedzeniu prawdy ludzie znikają;)

                          hehe tak skwituje: mniej od nas zalezy niz sie nam wydaje. Innymi slowy: nie mamy az takiego wplywu na innych jak sobie wyobrazamy. Jeszcze innymi: Jesli wydaje ci sie, ze cos w czyims zyciu wydarzylo sie przez ciebie, to najczesciej sie przez ciebie nie wydarzylo. Ludzie swoje zycie czesto planuja zawczasu i zeby moc oceniac zwroty w ich zyciu trzeba ich zycie obserwowac latami, a nie z perspektywy ostatniego zakretu zyciowego/forumowego. Trzeba miec tez dostep do danych. Takze Zawle nie boj nic. Mow/pisz co tylko zapragniesz.
                          • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 13:59
                            hello-kitty2 napisała:
                            > hehe tak skwituje: mniej od nas zalezy niz sie nam wydaje. Innymi slowy: nie ma
                            > my az takiego wplywu na innych jak sobie wyobrazamy. Jeszcze innymi: Jesli wyda
                            > je ci sie, ze cos w czyims zyciu wydarzylo sie przez ciebie, to najczesciej sie
                            > przez ciebie nie wydarzylo. Ludzie swoje zycie czesto planuja zawczasu i zeby
                            > moc oceniac zwroty w ich zyciu trzeba ich zycie obserwowac latami, a nie z pers
                            > pektywy ostatniego zakretu zyciowego/forumowego. Trzeba miec tez dostep do dany
                            > ch. Takze Zawle nie boj nic. Mow/pisz co tylko zapragniesz.

                            ładnie to brzmi kitka i na pewno jak napiszesz poradnik parapsychologiczny na ten temat to się dobrze będzie sprzedawał. Co do mówienia co zapragnę, to chyba zmieniłaś właśnie zdanie?
                            • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 14:28
                              zawle napisała:

                              > ładnie to brzmi kitka i na pewno jak napiszesz poradnik parapsychologiczny na t
                              > en temat to się dobrze będzie sprzedawał. Co do mówienia co zapragnę, to chyba
                              > zmieniłaś właśnie zdanie?

                              No wlasnie w Twoim przypadku nie chodzi o to co ktos inny robi tylko o to czego Ty pragniesz. I w zwiazku z tym polecam Ci zebys sie przyjrzala swoim pragnieniom: dlaczego pragniesz tego, czego pragniesz? Dlaczego cos Cie boli?
                            • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 14:54
                              hello-kitty2 napisała:
                              > No wlasnie w Twoim przypadku nie chodzi o to co ktos inny robi tylko o to czego
                              > Ty pragniesz. I w zwiazku z tym polecam Ci zebys sie przyjrzala swoim pragnien
                              > iom: dlaczego pragniesz tego, czego pragniesz? Dlaczego cos Cie boli?

                              Nie bardzo rozumiem pierwszą część, więc się nie wypowiem. Ale wiem co mnie boli. Z tym że bardziej na mnie działa zadaniowo wkurwienie. I wkurwia mnie jak ludzie innych linczują za to, co sami mają za paznokciami. Ale jak powiedziałaś...to ich wina.

                              Ludzie swoje zycie czesto planuja zawczasu i zeby
                              > moc oceniac zwroty w ich zyciu trzeba ich zycie obserwowac latami, a nie z pers
                              > pektywy ostatniego zakretu zyciowego/forumowego.

                              I pazurki znowu czyste
                              • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 15:28
                                zawle napisała:

                                > Nie bardzo rozumiem pierwszą część, więc się nie wypowiem. Ale wiem co mnie bo
                                > li. Z tym że bardziej na mnie działa zadaniowo wkurwienie. I wkurwia mnie jak l
                                > udzie innych linczują za to, co sami mają za paznokciami. Ale jak powiedziałaś.
                                > ..to ich wina.
                                >
                                > Ludzie swoje zycie czesto planuja zawczasu i zeby
                                > > moc oceniac zwroty w ich zyciu trzeba ich zycie obserwowac latami, a nie
                                > z pers
                                > > pektywy ostatniego zakretu zyciowego/forumowego.
                                >
                                > I pazurki znowu czyste

                                Oj Zawle zle Ci jest, bo Wont przestal pisac i szukasz winnego zeby na nim wieszac psy. Ot co. Tyle, ze ja nim nie jestem i wiem to na 100%. Powiem Ci tak, jak mnie Abrigado jak sie tez tak rzucalam jak Ty, po tym jak Sabat zniknal poraz pierwszy 'Nie badz dzieckiem'. Nikt tu nie bedzie latami pisal tylko po to zeby innym bylo fajnie sobie z nim pogadac. Ludzie najczesciej odchodza gdy osiagneli cel, ktory ich tu sprowadzil. My jestesmy tylko statystami/gadajacymi avatarami.
                                • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 15:51
                                  hello-kitty2 napisała: > Oj Zawle zle Ci jest, bo Wont przestal pisac i szukasz winnego zeby na nim wies
                                  > zac psy. Ot co.

                                  No oczywiście że tak. Inni mają swoje "M jak miłość" czy inne tam telenowele. Ja miałam WAS. I zawsze zgodnie z prawdą mogłam o sobie mówić: JA takiej szmiry nie oglądam;))))

                                  Tyle, ze ja nim nie jestem i wiem to na 100%. Powiem Ci tak, ja
                                  > k mnie Abrigado jak sie tez tak rzucalam jak Ty, po tym jak Sabat zniknal poraz
                                  > pierwszy 'Nie badz dzieckiem'. Nikt tu nie bedzie latami pisal tylko po to zeb
                                  > y innym bylo fajnie sobie z nim pogadac. Ludzie najczesciej odchodza gdy osiagn
                                  > eli cel, ktory ich tu sprowadzil. My jestesmy tylko statystami/gadajacymi avata
                                  > rami.

                                  Wiem Kitka....wszyscy odejdą a Ty pozostaniesz i będziesz myśleć wtedy o Stonehenge;))
                                  www.youtube.com/watch?v=mbyzgeee2mg
                                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 19:28
                                    zawle napisała:

                                    > No oczywiście że tak. Inni mają swoje "M jak miłość" czy inne tam telenowele. J
                                    > a miałam WAS. I zawsze zgodnie z prawdą mogłam o sobie mówić: JA takiej szmiry
                                    > nie oglądam;))))

                                    A bo Ty bys chciala gadac, a Wont nie ma czasu, bo pewnie motor przywiezli i kolka strzela po osiedlu ;-) Ciekawe co robi z psami? ;)
                                    • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 19:30
                                      Mnie bardziej fascynuje Wasza rozmowa. Zaręczam Ci że w tym drugim temacie nic się u mnie nie zmieniło, więc nie zadręczaj się już Kitka. W końcu są rzeczy ważniejsze, nie?
                                      • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 22:32
                                        zawle napisała:

                                        > Mnie bardziej fascynuje Wasza rozmowa. Zaręczam Ci że w tym drugim temacie nic
                                        > się u mnie nie zmieniło, więc nie zadręczaj się już Kitka. W końcu są rzeczy wa
                                        > żniejsze, nie?

                                        Zadnych wiecej rozmow. W zyciu tak powaznie to zamartwialam sie tylko o jedna rzecz: o pieniadze. Ze mi za chwile ojciec mojego syna zaspiewa u progu mojej wolnosci ''Bitch better have my money". Tutaj Rihanna wyglada zajebiscie w tych grubych brwiach i kolczykach. Kolczyki pasuja brunetkom. Wolnosc jest wazna.

                                        www.youtube.com/watch?v=qHkpGJcB0HU
                                        • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 22:42
                                          Może Cię kto wykupi?:))) Nie znoszę takich brwi. A w zasadzie nie znoszę modowych hitów. Lubię klasyki które za kilka lat nie będą wydawać się tak żenująco śmieszne
                                          • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 22:59
                                            zawle napisała:

                                            > Może Cię kto wykupi?:)))

                                            Jak bym nie wierzyla w Najwyzszego to bym cala energie poswiecila na nauke kradziezy. Umawialabym sie z facetami i bym ich okradala ;-)

                                            Nie znoszę takich brwi. A w zasadzie nie znoszę modowy
                                            > ch hitów. Lubię klasyki które za kilka lat nie będą wydawać się tak żenująco śm
                                            > ieszne

                                            A nawet nie wiedzialam, ze to taka moda. Ale tak czy siak ciemne rasy moga sobie na wiecej pozwolic.
                                            • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 23:07
                                              hello-kitty2 napisała:
                                              > Jak bym nie wierzyla w Najwyzszego to bym cala energie poswiecila na nauke krad
                                              > ziezy. Umawialabym sie z facetami i bym ich okradala ;-)

                                              Oj tam..katolicy mają swojego świętego Dyzmę...uśmiechniesz się do niego i zaprawdę powiadam Ci wejdziesz do królestwa niebieskiego;)
                      • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 13:26
                        zawle napisała:

                        > Znam tysiąc przykładów na skończenie przyjazni pomiędzy kobietami w tytułu poja
                        > wienia się Pana Zawłaszczającego Cały. I drugie tysiąc przez urojoną zazdrość.
                        > I trzeci tysiąc dlatego że z kimś się lepiej lansować. ITD. Oczywiście zawsze m
                        > ożna powiedzieć "to nie była miłość", "to nie była przyjażń" i iść dalej z dumn
                        > ie podniesioną głową i kłamliwym przeświadczeniu o sprawdzalności własnych zasa
                        > d, nie?

                        Czy to nalezy interpretowac, ze Ci sie w zyciu zadna przyjazn/milosc nie sprawdzila?
                        Pytam, bo ja staram sie w zyciu skupiac na tym co mi sie sprawdzilo, a nie ogladac sie na te tysiace nieudanych przypadkow (owszem obserwowac je ale sie na nich nie koncentrowac). Tyle, ze ja mam chyba latwiej, bo u mnie interakcja z drugim czlowiekiem to dopiero jest na trzecim miejscu w hierarchii waznosci ;)
                        • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 14:03
                          hello-kitty2 napisała: > Czy to nalezy interpretowac, ze Ci sie w zyciu zadna przyjazn/milosc nie sprawd
                          > zila?

                          Ja za nikogo już nie będę interpretować. Dawno temu jednej takiej głupiej pindzie interpretowałam zachowanie jej faceta, to nam się "przyjaźń" skończyła, a teraz gada co ja jej powiedziałam.

                          > Pytam, bo ja staram sie w zyciu skupiac na tym co mi sie sprawdzilo, a nie ogla
                          > dac sie na te tysiace nieudanych przypadkow (owszem obserwowac je ale sie na ni
                          > ch nie koncentrowac). Tyle, ze ja mam chyba latwiej, bo u mnie interakcja z dru
                          > gim czlowiekiem to dopiero jest na trzecim miejscu w hierarchii waznosci ;)

                          Już masz drugi rozdział: Jak zostać Neronem;)
            • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 21:46
              hello-kitty2 napisała:
              > Sluchalam ostatnio 2 relacji: od
              > chlopaka i od dziewczyny o takiej przyjazni. Chlopak mowil wprost o swojej prz
              > yjaciolce, ze jest mila, fajna ale za cholere go nie kreci i jak tylko pojdzie
              > w strone erotyki to ja odstawi od cyca, bo jakies tam mu zdjecia podsylac zacze
              > la ostatnio erotyczne, a on zniesmaczony. A z opowiesci dziewczyny walilo calko
              > wita niewiedza o cichych potrzebach jej przyjaciela przelecenia jej. Byla zachw
              > ycona jakiego wiernego przyjaciela miala, po czym przyjaciel znalazl sobie cyca
              > tke i przyjazn zakonczyl. Wiec to mi dokladnie potwierdzilo, ze to z przyjaznia
              > niewiele mialo wspolnego, bo takowa trwala/trwa tylko dotad, dopoki nowy obiek
              > t seksualny sie nie pojawi, potem nagle przyjazn traci na znaczeniu.
              5 razy przeczytałem i nie ogarniam.
              To on chciał ja przelecieć czy nie?
              Najpierw piszesz, że go nie kręciłą a potem, że miał potrzebą przelecenia jej.
              Ona mu podsyłała zdjęcia a jednocześnie ceniła go jako przyjaciela.
              Pytam bo temat ogólnie ciekawy ale zanim coś napiszę musze ogarnąć Twój post a chyba mam niż intelektualny albo coś niejasno napisałas :-)
              • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 22:19
                morrison9 napisał:

                > 5 razy przeczytałem i nie ogarniam.
                > To on chciał ja przelecieć czy nie?
                > Najpierw piszesz, że go nie kręciłą a potem, że miał potrzebą przelecenia jej.
                > Ona mu podsyłała zdjęcia a jednocześnie ceniła go jako przyjaciela.
                > Pytam bo temat ogólnie ciekawy ale zanim coś napiszę musze ogarnąć Twój post a
                > chyba mam niż intelektualny albo coś niejasno napisałas :-)

                Pomoge ogarnac ;) Spotkalo sie 3 znajomych: ja + kumpela A + kumpel B. Rozmawialismy o przyjazni damsko-meskiej. Moje stanowisko bylo krotkie: nie przyjaznie sie z mezczynami, bo kazdego z ktorym bym sie potencjalnie miala przyjaznic przelecialabym, bo dla mnie mezczyzni to obiekty seksualne. Po czym oni przekonywali mnie przykladami ze swoich zyc, ze taka przyjazn istnieje. On opowiadal o swojej przyjaciolce X, a ona o swoim przyjacielu Y. Nie mowili o sobie nawzajem. Tylko o osobach trzecich. Ja tu opisalam moje wnioski z ich opowiesci.
                • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 09:46
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Pomoge ogarnac ;) Spotkalo sie 3 znajomych: ja + kumpela A + kumpel B. Rozmawia
                  > lismy o przyjazni damsko-meskiej. Moje stanowisko bylo krotkie: nie przyjaznie
                  > sie z mezczynami, bo kazdego z ktorym bym sie potencjalnie miala przyjaznic prz
                  > elecialabym, bo dla mnie mezczyzni to obiekty seksualne. Po czym oni przekonywa
                  > li mnie przykladami ze swoich zyc, ze taka przyjazn istnieje. On opowiadal o sw
                  > ojej przyjaciolce X, a ona o swoim przyjacielu Y. Nie mowili o sobie nawzajem.
                  > Tylko o osobach trzecich. Ja tu opisalam moje wnioski z ich opowiesci.
                  Aaa.
                  To teraz już ogarniam.
                  Wg mnie znacznie częstszy jest ten drugi przypadek (kobieta myśli, ze ma przyjaciela a on ma nadzieję na coś więcej)

                  David M. Buss, Ewolucja pożądania:

                  (...) Jeszcze bardziej zdumiewające wyniki przyniosła ta część ankiety, w której Bleske
                  zapytała osoby badane o to, jak bardzo - ich zdaniem - pociągają seksualnie swoich przyjaciół
                  płci przeciwnej. Kobiety nieco zaniżały tę wartość. Podczas gdy deklarowany przez mężczyzn
                  pociąg seksualny do przyjaciółek wynosił średnio 5,3 na siedmiopunktowej skali, kobiety
                  oszacowały go na poziomie 4,7. Z kolei mężczyźni zdecydowanie przeceniali swoją seksualną
                  atrakcyjność w oczach przyjaciółek. Sądzili, że przyjaciółki czują do nich umiarkowany
                  pociąg seksualny - średnio 4,7, podczas gdy w rzeczywistości kobiety oceniły go zaledwie na
                  poziomie 3,6. Innymi słowy, mężczyźni mają błędne przekonanie, że ich przyjaciółki czują do
                  nich umiarkowany pociąg seksualny, mimo iż wielu badanym kobietom seks nawet nie
                  przeszedł przez myśl. Wreszcie, w porównaniu z kobietami mężczyźni o 62% częściej
                  wymieniali „brak seksu", a o 65% częściej „zanik pociągu seksualnego" jako przyczyny
                  zerwania przyjaźni z przedstawicielkami płci przeciwnej. Badania Bleske potwierdziły
                  doświadczenie mojej koleżanki - mężczyźni częściej niż kobiety decydują się zakończyć
                  przyjaźń, kiedy staje się jasne, że seks nie wchodzi w grę.
                  • urquhart Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 11:21
                    Morison, ale to typowa kluczowa niesymetrycznosc postrzegania atrakcyjnosci ujawniania przez Bussa nie tylko w przyjaźniach ale i w związkach przecież !
                    Kobiety mierzą zawsze wyżej ewolucyjnie podświadomie w poszukiwaniu najlepszych możliwych genów.
                    Mój mąż ma kochankę? A kto by GO chciał #!@*!
                    • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 11:25
                      > Mój mąż ma kochankę? A kto by GO chciał #!@*!

                      A tutaj jest inna bajka i babka moze slusznie sie dziwi a on przy kochance nie pierdzi i nie smierdzi, kwiatki i bombonierki kupuje oraz czule slowka opowiada, czego zona juz od wiekow nie widziala. Moze widziala na poczatku, ale...kiedy to bylo:))
                      • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 12:55
                        kag73 napisała:

                        > > Mój mąż ma kochankę? A kto by GO chciał #!@*!
                        >
                        > A tutaj jest inna bajka i babka moze slusznie sie dziwi a on przy kochance nie
                        > pierdzi i nie smierdzi, kwiatki i bombonierki kupuje oraz czule slowka opowiada
                        > , czego zona juz od wiekow nie widziala. Moze widziala na poczatku, ale...kiedy
                        > to bylo:))
                        Nie wiem jakie sa motywacje kobiety do zdrady.
                        Tzn moge miec wiedze teoretyczną ale nie jestem w stanie ocenic tego na własnej skórze bo nie jestem kobietą.
                        Odnośnie motywacji męzczyzn to kluczowy zawsze będzie sam fakt odmiany. Nie kazdy męzczyzna moze sobie pozwolić na romans z modelką. Ale już odmiana kobiety na inną jest pewną wartością.
                        • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 17:48
                          morrison9 napisał:

                          "(...) Ale już odmiana kobiety na inną jest pewną wartością (...)"

                          Wartością? W innym świecie wartości jednak żyję ;-)
                        • ninek04 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:06
                          morrison9 napisał:


                          > Nie wiem jakie sa motywacje kobiety do zdrady.
                          > Tzn moge miec wiedze teoretyczną ale nie jestem w stanie ocenic tego na własnej
                          > skórze bo nie jestem kobietą.
                          > Odnośnie motywacji męzczyzn to kluczowy zawsze będzie sam fakt odmiany.

                          Wedlug mnie, zdrada zawsze wynika z braku,a już rodzaje tego braku mogą być przeróżne, w zależności od sytuacji związkowej.
                    • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 11:38
                      urquhart napisał:

                      > Mój mąż ma kochankę? A kto by GO chciał #!@*!

                      A takowa deprecjacja nie działa w drugą stronę ?
                      Kto by ją chciał to nie okazuję jej względów ( a tyle młodych chętnych potencjalnie chodzi po świecie...)
                      • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 11:47
                        > A takowa deprecjacja nie działa w drugą stronę ?
                        > Kto by ją chciał to nie okazuję jej względów ( a tyle młodych chętnych potencja
                        > lnie chodzi po świecie...)
                        No wlasnie. Pamietacie jak pisal fajnyschatz: zona niby spoko, ale "stare pudlo" i za czesto chetna, wiec on impotencje udawal a na boku sie rozgladal. Az sie pewnego dnia okazalo, ze sie na jej horyzoncie chyba o 10 lat mlodszy od niego facet pojawil i co bylo wtedy? Oj, dramat byl i wielki szok i zaskoczenie.
                        • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 12:01
                          Mi sie wydaje, ze kobiecie sie latwiej ogarnac gdy chce zdradzic, w sensie fizycznie. Natomiast gdy nagle facet zaczyna dbac o siebie, dajmy na to dziewiczo jako 40 stolatek odwiedza silownie i wkreca sie w sport, zmienia diete, garderobe to sie powinien babce alarm taki strazacki kogut wlaczyc ;)

                          A odnosnie zdrad z mlodym to mi sie stare polskie przyslowie przypomnialo, jakos tak lecialo: 'na starej picy mlody ogier cwicy' ;-)
                          • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 12:58
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Mi sie wydaje, ze kobiecie sie latwiej ogarnac gdy chce zdradzic, w sensie fizy
                            > cznie. Natomiast gdy nagle facet zaczyna dbac o siebie, dajmy na to dziewiczo j
                            > ako 40 stolatek odwiedza silownie i wkreca sie w sport, zmienia diete, garderob
                            > e to sie powinien babce alarm taki strazacki kogut wlaczyc ;)
                            A ja uważam (o czym już kiedyś pisałem), ze to kwestia niechęci do przyznania się przed samym sobą i otoczeniem do bycia rogaczem. Dla chcącego odkryc zdrade nie jest to zazwyczaj jakiś duży wysiłek (bez względu na płeć)
                            Róznica między płciami jest tylko w chęci odkrywania .
                            • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 13:31
                              Dla chcącego odkryc zdrade
                              > nie jest to zazwyczaj jakiś duży wysiłek (bez względu na płeć)
                              > Róznica między płciami jest tylko w chęci odkrywania .

                              A jak kiedys ogladalam taki reportaz odnosnie skokow w bok i sie nazywalo, ze kobiety sie zdecydowanie lepiej potrafa ukrywac, zachowuja ziman krew/glowe na karku, lepszy kamuflarz, lepiej potrafia klamac. Mezczyznom wychodzi to nieco gorzej i w dodatku wiekszosc facetow nie ma takich antenek jak kobiety, ktore z reguly sa lepszymi obserwatorkami.
                              • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 13:39
                                kag73 napisała:

                                > Dla chcącego odkryc zdrade
                                > > nie jest to zazwyczaj jakiś duży wysiłek (bez względu na płeć)
                                > > Róznica między płciami jest tylko w chęci odkrywania .
                                >
                                > A jak kiedys ogladalam taki reportaz odnosnie skokow w bok i sie nazywalo, ze k
                                > obiety sie zdecydowanie lepiej potrafa ukrywac, zachowuja ziman krew/glowe na k
                                > arku, lepszy kamuflarz, lepiej potrafia klamac. Mezczyznom wychodzi to nieco go
                                > rzej i w dodatku wiekszosc facetow nie ma takich antenek jak kobiety, ktore z r
                                > eguly sa lepszymi obserwatorkami.
                                No rozumiem, ze punktem wyjścia jest teza, ze kobiety lepiej się maskują.
                                Ja właśnie twierdzę, ze to nie tylko kwestia lepszego maskowania co różnic w gotowości do wywlekania na światło dzienne grzechów drugiej strony.
                                Oczywiście sam też spotkałem się z kobietami, które idąc "po bandzie" potrafiły kłamać w żywe oczy w sposób dla mnie zupełnie nie osiągalny. (ja w ogóle kiepski w te klocki jestem)
                                Tyle, ze jeśli kobieta kłamie a facet nadal ma wątpliwości to po prostu może się bardziej postarać i dokładniej poszukac dowodów.
                                Jednorazwoy skok w bok można ukryć.
                                Stały romans - wg mnie - nie (jeśli druga strona jest zdeterminowana by taki romans odkryć)
                                • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 14:26
                                  morrison9 napisał:

                                  > Oczywiście sam też spotkałem się z kobietami, które idąc "po bandzie" potrafiły
                                  > kłamać w żywe oczy w sposób dla mnie zupełnie nie osiągalny. (ja w ogóle kieps
                                  > ki w te klocki jestem)

                                  No to pomysl: moze ta zona nie jest Ci wcale taka obojetna, bo powiem Ci, ze jak kogos nie kochasz, to Ci nawet powieka nie drgnie. Dla mnie to te Twoje romanse, skoki w bok, hotele na godziny to jest dziecinada, osmieszasz sie tym blaznisz totalnie w dziedzinie, w ktorej wystepujesz, przynajmniej w moich oczach stajesz sie maluczki.
                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 14:32
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > morrison9 napisał:
                                    >
                                    > > Oczywiście sam też spotkałem się z kobietami, które idąc "po bandzie" pot
                                    > rafiły
                                    > > kłamać w żywe oczy w sposób dla mnie zupełnie nie osiągalny. (ja w ogóle
                                    > kieps
                                    > > ki w te klocki jestem)
                                    >
                                    > No to pomysl: moze ta zona nie jest Ci wcale taka obojetna, bo powiem Ci, ze ja
                                    > k kogos nie kochasz, to Ci nawet powieka nie drgnie. Dla mnie to te Twoje roman
                                    > se, skoki w bok, hotele na godziny to jest dziecinada, osmieszasz sie tym blazn
                                    > isz totalnie w dziedzinie, w ktorej wystepujesz, przynajmniej w moich oczach st
                                    > ajesz sie maluczki.
                                    Absolutnie się z Tobą zgadzam :-)
                                    • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 14:56
                                      morrison9 napisał:

                                      > Absolutnie się z Tobą zgadzam :-)

                                      Ale dopytam z ciekawosci, juz bez maluczkowania Cie: dlaczego tak sie ustawiasz? Dlaczego tak to rozgrywasz? Czegos sie boisz? Jestes czegos niepewny?
                                      • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:04
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > morrison9 napisał:
                                        >
                                        > > Absolutnie się z Tobą zgadzam :-)
                                        >
                                        > Ale dopytam z ciekawosci, juz bez maluczkowania Cie: dlaczego tak sie ustawiasz
                                        > ? Dlaczego tak to rozgrywasz? Czegos sie boisz? Jestes czegos niepewny?
                                        Ale chodzi ci o to dlaczego się nie rozwodzę?
                                        Bo sam seks jest po prostu zaspokojeniem podstawowych biologicznych fizycznych i psychicznych potrzeb przecież.
                                        • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:32
                                          morrison9 napisał:

                                          > Ale chodzi ci o to dlaczego się nie rozwodzę?
                                          > Bo sam seks jest po prostu zaspokojeniem podstawowych biologicznych fizycznych
                                          > i psychicznych potrzeb przecież.

                                          Chodzi mi o to podwojne zycie, o ciagle ukrywanie go. Nie meczy Cie to? Seks na godziny i do domu! ;-)
                                          • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:39
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > morrison9 napisał:
                                            >
                                            > > Ale chodzi ci o to dlaczego się nie rozwodzę?
                                            > > Bo sam seks jest po prostu zaspokojeniem podstawowych biologicznych fizyc
                                            > znych
                                            > > i psychicznych potrzeb przecież.
                                            >
                                            > Chodzi mi o to podwojne zycie, o ciagle ukrywanie go. Nie meczy Cie to? Seks na
                                            > godziny i do domu! ;-)
                                            Czy nie męczy?
                                            Jestem niewyobrażalnie niespełniony.
                                            To marna namiastka życia emocjonalnego i seksualnego.
                                            • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 16:04
                                              morrison9 napisał:

                                              > Czy nie męczy?
                                              > Jestem niewyobrażalnie niespełniony.
                                              > To marna namiastka życia emocjonalnego i seksualnego.

                                              Bracie Moj! To zupelnie tak jak ja. Jestem dokladnie w takim samym miejscu w swoim zyciu. Rozumiem Cie jak cholera. Ja dokladnie czuje to, co Ty czujesz. Gdybym sie przyjaznila z mezczyznami moglbys byc moim przyjacielem ;) Kochankiem tez nie zostaniesz, bo nie jestes w moim typie ;-))) Przykro mi. Ale mozemy sobie poplakac razem przy kielichu jak chcesz.
                                              • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 19:53
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > Bracie Moj! To zupelnie tak jak ja. Jestem dokladnie w takim samym miejscu w sw
                                                > oim zyciu. Rozumiem Cie jak cholera. Ja dokladnie czuje to, co Ty czujesz. Gdyb
                                                > ym sie przyjaznila z mezczyznami moglbys byc moim przyjacielem ;) Kochankiem te
                                                > z nie zostaniesz, bo nie jestes w moim typie ;-))) Przykro mi. Ale mozemy sobie
                                                > poplakac razem przy kielichu jak chcesz.
                                                Przecież proponowałem Ci drinka to mi napisłaś, że jak nie będzie seksu to Ci się nie opłaca fatygować :-)
                                                • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 20:21
                                                  morrison9 napisał:

                                                  > Przecież proponowałem Ci drinka to mi napisłaś, że jak nie będzie seksu to Ci s
                                                  > ię nie opłaca fatygować :-)

                                                  Fakt, bo nic tak nie motywuje mnie jak seks (jesli chodzi o facetow).
                                • ninek04 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:21
                                  morrison9 napisał:
                                  > Jednorazwoy skok w bok można ukryć.
                                  > Stały romans - wg mnie - nie (jeśli druga strona jest zdeterminowana by taki ro
                                  > mans odkryć)

                                  A według mnie tak, jeśli obie strony romansu nie próbują zawłaszczyć tej drugiej osoby i wiedzą , do jakiej granicy mogą się posunąć , nie usiłując również zaangażować się zbyt emocjonalnie.Wtedy w miarę bezpiecznie można to ciągnac.
                            • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 14:15
                              morrison9 napisał:

                              > A ja uważam (o czym już kiedyś pisałem), ze to kwestia niechęci do przyznania s
                              > ię przed samym sobą i otoczeniem do bycia rogaczem. Dla chcącego odkryc zdrade
                              > nie jest to zazwyczaj jakiś duży wysiłek (bez względu na płeć)
                              > Róznica między płciami jest tylko w chęci odkrywania .

                              Zgadzam sie co do latwosci potencjalnego wykrycia ale rozszerze o to co wg mnie lezy u podstawy tego braku wykrycia powolujac sie na slowa Urqu: skoro zdrada nie wykryta to albo kochanka cienka albo zona nie kocha juz. Tak jest u Ciebie Morrison.
                              • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 14:33
                                hello-kitty2 napisała:

                                > morrison9 napisał:
                                >
                                > > A ja uważam (o czym już kiedyś pisałem), ze to kwestia niechęci do przyzn
                                > ania s
                                > > ię przed samym sobą i otoczeniem do bycia rogaczem. Dla chcącego odkryc z
                                > drade
                                > > nie jest to zazwyczaj jakiś duży wysiłek (bez względu na płeć)
                                > > Róznica między płciami jest tylko w chęci odkrywania .
                                >
                                > Zgadzam sie co do latwosci potencjalnego wykrycia ale rozszerze o to co wg mnie
                                > lezy u podstawy tego braku wykrycia powolujac sie na slowa Urqu: skoro zdrada
                                > nie wykryta to albo kochanka cienka albo zona nie kocha juz. Tak jest u Ciebie
                                > Morrison.
                                Ale czekaj, czekaj.
                                Czyja zdrada nie wykryta?
                                Moja?
                                • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 14:59
                                  morrison9 napisał:

                                  > Ale czekaj, czekaj.
                                  > Czyja zdrada nie wykryta?
                                  > Moja?

                                  No tak, Twoja. Albo te Twoje kochanki slabe, w sensie one moze dobre ale Ty masz do nich slaby stosunek albo zona Cie nie kocha. Dobrze kombinuje?
                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:06
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > morrison9 napisał:
                                    >
                                    > > Ale czekaj, czekaj.
                                    > > Czyja zdrada nie wykryta?
                                    > > Moja?
                                    >
                                    > No tak, Twoja. Albo te Twoje kochanki slabe, w sensie one moze dobre ale Ty mas
                                    > z do nich slaby stosunek albo zona Cie nie kocha. Dobrze kombinuje?
                                    Nie no.
                                    Zona nic nie "wykrywa" bo zrozumiała, ze sama by się wpakowała w patowa sytuację, w której
                                    ja mógłbym więcej niż przed wykryciem (no bo skoro już wie to po co się kryć) a ona nic by nie zyskała.
                                    Przecież już o tym pisałem kiedyś.
                                    • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:12
                                      Poniewaz ona podobnie jak Ty nie chce rowodu? Dobrze zrozumialam? I toleruje sytuacje udajac, ze nic nie wie? Ale czy nie odbija sie to na Waszym zyciu emocjonalnym i seksualnym jako pary?
                                      • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:18
                                        Czy moze ona sama rowniez ma /miewa cos na boku i hipokryzja byloby wykrywac i czepiac sie Twoich?
                                        • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:31
                                          kag73 napisała:

                                          > Czy moze ona sama rowniez ma /miewa cos na boku i hipokryzja byloby wykrywac i
                                          > czepiac sie Twoich?
                                          Powiedzmy, ze z formalnego punktu widzenia - tak,
                                          A to, że zrobiła to nie bardzo wiadomo dlaczego, ot tak, bo alkohol itd a ja dlatego, że realizowałem swoją świadomą, permanentną potrzebę to inna sprawa.

                                          • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:35
                                            > A to, że zrobiła to nie bardzo wiadomo dlaczego, ot tak, bo alkohol itd a ja dl
                                            > atego, że realizowałem swoją świadomą, permanentną potrzebę to inna sprawa.

                                            No ona tez raczej w potrzebie byla/ochote miala i jednoznaczna okazje, bo inaczej by tego nie zrobila, powiedzialabym:)
                                            A ta Twoja "permanentna potrzeba" to sie tyczy "potrzeby seksu" czy potrzeby seksu z kims innym niz ta sama osoba ciagle?
                                            • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:41
                                              kag73 napisała:

                                              > A ta Twoja "permanentna potrzeba" to sie tyczy "potrzeby seksu" czy potrzeby se
                                              > ksu z kims innym niz ta sama osoba ciagle?
                                              Raczej to drugie.
                                              A także potrzeba całej masy przeżyć emocjonalnych.
                                            • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 16:00
                                              kag73 napisała:

                                              > A ta Twoja "permanentna potrzeba" to sie tyczy "potrzeby seksu" czy potrzeby se
                                              > ksu z kims innym niz ta sama osoba ciagle?

                                              Kag mialas przerwe wiec mozesz nie wiedziec (Morrison przedstaw sie porzadnie Pani! ;): Morrison jest poligamista = jedna kobieta mu w lozku nie wystarcza.
                                              • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 16:13
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > kag73 napisała:
                                                >
                                                > > A ta Twoja "permanentna potrzeba" to sie tyczy "potrzeby seksu" czy potrz
                                                > eby se
                                                > > ksu z kims innym niz ta sama osoba ciagle?
                                                >
                                                > Kag mialas przerwe wiec mozesz nie wiedziec (Morrison przedstaw sie porzadnie P
                                                > ani! ;): Morrison jest poligamista = jedna kobieta mu w lozku nie wystarcza.
                                                Przedstawiam się:
                                                Mój nick to Morrison i kompletnie nie przypominam Jima Morrisona.
                                                Jestem idealistą marzącym o miłości absolutnej przez co mam u kobiet na forum opinię cynika i drania.
                                                • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 16:24
                                                  "Mój nick to Morrison i kompletnie nie przypominam Jima Morrisona.
                                                  Jestem idealistą marzącym o miłości absolutnej przez co mam u kobiet na forum opinię cynika i drania."

                                                  Aaa i ta "milosc absolutna" terminu "wylacznosc seksualna" nie zawiera? To trzeba bylo szukac jakies kobiety co tez chce zyc poligamicznie a nie wiernosc slubowac. Czy nie slubowales i nic takiego nie obiecywales?
                                                  • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 18:17
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Mój nick to Morrison i kompletnie nie przypominam Jima Morrisona.
                                                    > Jestem idealistą marzącym o miłości absolutnej przez co mam u kobiet na forum o
                                                    > pinię cynika i drania."
                                                    >
                                                    > Aaa i ta "milosc absolutna" terminu "wylacznosc seksualna" nie zawiera? To trze
                                                    > ba bylo szukac jakies kobiety co tez chce zyc poligamicznie a nie wiernosc slub
                                                    > owac. Czy nie slubowales i nic takiego nie obiecywales?

                                                    Nie pytaj o takie nieistotne bzdety jak składane przysięgi, we współczesnym świecie słowo nic nie znaczy, męskie słowo, umowa, deklaracja też nic nie znaczy.
                                                    A to pojęcie " miłość absolutna" rozumiem,że dla jaj wyklikane, tak dla śmichów chichów chyba...A nawet nie jest śmieszne.Miłość absolutną to może w którymś z hospicjów można by zacząć praktykować a nie w figlach z babami...
                                                  • hello-kitty2 Re: Przysiegi malzenskie jak autostrady 14.05.15, 18:56
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Nie pytaj o takie nieistotne bzdety jak składane przysięgi, we współczesnym świ
                                                    > ecie słowo nic nie znaczy, męskie słowo, umowa, deklaracja też nic nie znaczy.
                                                    > A to pojęcie " miłość absolutna" rozumiem,że dla jaj wyklikane, tak dla śmichów
                                                    > chichów chyba...A nawet nie jest śmieszne.Miłość absolutną to może w którymś z
                                                    > hospicjów można by zacząć praktykować a nie w figlach z babami...

                                                    Wiesz z tymi przysigami malzenskimi to jak z holenderskimi autostradami: wszystkie piekne ale nie daj Boze pomylisz sie wjezdzajac na nie ta, co trzeba i juz nie zjedziesz z niej, bo zjazdu ni chooja i jedziesz jak ten cep nie tam, gdzie chcesz tylko tam, gdzie cie prowadzi. A ze ludzka rzecza pomylka jest to i bladzacych pelno.
                                                  • mojemail3 Re: Przysiegi malzenskie jak autostrady 14.05.15, 19:30
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Wiesz z tymi przysigami malzenskimi to jak z holenderskimi autostradami
                                                    (...)A ze ludzka rzecza pomylka jest to i bladzacych pelno.

                                                    Ano wiem, dlatego wcale błądzących nie potępiam, bo sama się do nich zaliczam.
                                                    Ale dziwne mi się wydaje, jak ludzie wybiórczo podchodzą do kwestii uczciwości, prawości, w jednej sferze życia praworządni obywatele, przedsiębiorcy a w innej zwykli przekręciarze.
                                                    Taki dysonans, coś mi tu nie gra.
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 20:07
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Aaa i ta "milosc absolutna" terminu "wylacznosc seksualna" nie zawiera?
                                                    To teoria,
                                                    W praktyce jest tak, że dla jednej strony (zazwyczaj mężczyzny) wyłącznośc seksualna jest znacznie większym wyrzeczeniem niż dla drugiej strony (kobiety)
                                                    Mimo więc pozorów symetrii tej symetrii nie ma. A jak nie ma symetrii (jedna strona poświęca coś na czym jej nie zalezy a druga coś cennego) to nie ma mowy o "miłości absolutnej"
                                                    Nie oczekuję, że zgodzisz się z moim punktem widzenia.
                                                    Po prostu Ci go przedstawiam.
                                                    > To trzeba bylo szukac jakies kobiety co tez chce zyc poligamicznie
                                                    Szukałem. Poniosłem porażkę.
                                                    > a nie wiernosc slubowac. Czy nie slubowales i nic takiego nie obiecywales?
                                                    Nie ślubowałem i nie obiecywałem.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 20:51
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > W praktyce jest tak, że dla jednej strony (zazwyczaj mężczyzny) wyłącznośc seks
                                                    > ualna jest znacznie większym wyrzeczeniem niż dla drugiej strony (kobiety)
                                                    > Mimo więc pozorów symetrii tej symetrii nie ma. A jak nie ma symetrii (jedna st
                                                    > rona poświęca coś na czym jej nie zalezy a druga coś cennego) to nie ma mowy o
                                                    > "miłości absolutnej"

                                                    Dla mnie jest to bardzo logicznie przedstawiony punkt widzenia wiec tridno mi sie z nim nie zgodzic.

                                                    Problem tylko w tym, ze akurat to, o co prosisz czy tam czego bys sobie zyczyl w zwiazku czyli ta poligamicznosc w dzisiejszym swiecie to jest towarem luksusowym, bo:
                                                    1. panuje hiv, ktory jest wyrokiem smierci ale zalozmy, ze to betka, problem w tym, ze jak sie zarazisz to juz nikt z Toba seksu nie bedzie chcial uprawiac, a ta Twoja wybranka bedzie musiala, bo jak nie z nia to z kim? No i z zwiazku z tym dochodzi kwestia potencjalnej transmisji wirusa,
                                                    2. te romansy na boku w ramach poligamicznosci, bo wtedy na legalu, bez krycia sie, to tez moga owocowac milostkami, zakochaniem i odbiciem Cie wiec zwiazek jest w sposob ciagly swiadomie narazany na potencjalny rozpad.
                                                    Wiec reasumujac ta kobieta, ktorej szukasz musialaby Cie pokochac ponad wszystko, ponad siebie zeby dla zwiazku z Toba znosic zagrozenia z pkt 1 i 2. Dlatego znalezienie jej jest graniczace z cudem. Chociaz powiem Ci, ze ja znam taka kobiete, nie osobiscie ale znam. I tez sie zastanawiam co ona widzi w tym swoim facecie, ze jest w stanie tyle dla niego zniesc? Aha ale oni maja dzieci wiec jest moze dodatkowa motywacja.
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:23
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > 1. panuje hiv, ktory jest wyrokiem
                                                    HIV czy inne choroby nie są tu czynnikiem decydującym.
                                                    W tym sensie, że nawet gdyby przedstawić kobiecie wizję relacji w której ryzyko zakażenia jest równe zero lub bliskie zeru to w przytłaczającej większości przypadków nie zmieni to jej podejścia.
                                                    Kluczowe są tu mechanizmy ewolucyjne, które na skutek milionów lat działania spowodowały że:
                                                    1) Kobiety mają zazwyczaj mniejsze potrzeby seksualne
                                                    2) Jeśli kobieta ma jednak duże potrzeby seksualne to i tak postrzega sam seks jako dobro łatwo dostępne więc nie odczuwa tak silnej presji poszukiwanie nowych partnerów
                                                    3) W interesie kobiet jest ograniczanie dostępności seksu w celu ograniczenia spadku jego ceny

                                                    > bez krycia
                                                    > sie, to tez moga owocowac milostkami, zakochaniem i odbiciem Cie wiec zwiazek j
                                                    > est w sposob ciagly swiadomie narazany na potencjalny rozpad.
                                                    Akurat jest dokładnie odwrotnie.
                                                    Wtedy rozpad związku nie miałby sensu.
                                                    > Dlatego znalezienie jej jest graniczace z cudem.
                                                    Pisałem już kilkukrotnie, że nie sam problem znalezienia jej stanowi przeszkodę. (ja znam takich kobiet kilka)
                                                    Problem tkwi w drastycznej dysproporcji pomiędzy popytem a podażą co utrudnia partnerstwo w relacjach nawiązywanych na bazie takich założeń.

                                                  • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:36
                                                    morrison9 napisał:

                                                    1) Kobiety mają zazwyczaj mniejsze potrzeby seksualne.

                                                    Zazwyczaj...
                                                    To jest taka obiegowa, standardowa opinia o kobiecej seksualności.
                                                    Tu nie chodzi o kwestie ilościowe, kobiety mają potrzeby seksualne zmienne w czasie i przestrzeni ;-)
                                                    Na różnych etapach życia może nastąpić wyciszenie lub zwiększona skala tych potrzeb.
                                                    I tego wielu mężczyzn w stałych związkach nie może "przeskoczyć" bo mają za mało lub nie dają rady...
                                                  • marek.zak1 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:52
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    Na różnych etapach życia może nastąpić wyciszenie lub zwiększona skala tych potrzeb.
                                                    > I tego wielu mężczyzn w stałych związkach nie może "przeskoczyć" bo mają za mało lub nie dają rady...

                                                    Wydaje mi się, że 2 razy w tygodniu to w stałym związku jest częstotliwość optymalna, powiedzmy za wyjątkiem wakacji we dwoje, gdy jest częściej, bo luz i człowiek wypoczety.
                                                  • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 22:01
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Wydaje mi się, że 2 razy w tygodniu to w stałym związku jest częstotliwość opty
                                                    > malna, powiedzmy za wyjątkiem wakacji we dwoje, gdy jest częściej, bo luz i czł
                                                    > owiek wypoczety.

                                                    No własnie, wydaje się ;-)
                                                    Mężczyżni zachowują względnie stałą potrzebę częstotliwości, u kobiet tak to nie wygląda. Może trudno przyjąć,że może czasem żona nie miała ochoty, a może czasem miała ochotę na więcej ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 22:06
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Wydaje mi się, że 2 razy w tygodniu to w stałym związku jest częstotliwość opty malna, powiedzmy za wyjątkiem wakacji we dwoje, gdy jest częściej, bo luz i czł owiek wypoczety.
                                                    >
                                                    > No własnie, wydaje się ;-)
                                                    > Mężczyżni zachowują względnie stałą potrzebę częstotliwości, u kobiet tak to nie wygląda. Może trudno przyjąć,że może czasem żona nie miała ochoty, a może czasem miała ochotę na więcej ;-).

                                                    Pewnie, ale wiesz jak jest, dzieci, praca, wyjazdy, zmęczenie. Jesli te dwa razy się utrzymuja, nie jest źle.
                                                    Poza tym w długim zwiazku wazne jest takze wzajemne zrozumienie, no i uczucie do drugiego człowieka.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 23:02
                                                    Szczerze mowiac nic nie zrozumialam z tego co napisalas (a poniewaz leciales niechlujnie ciagiem nie oddzielajac nawet linijka swoich wypowiedzi od moich to nie chce mi sie nawet kopiowac robiac te robote za Ciebie) w odniesieniu do moich argumentow. Ja o hiv Ty o ewolucji. Nie dogadamy sie. Skoro kobieta ma wybor wsrod potencjalnych partnerow to jej sie nie oplaca wybierac Ciebie by ryzykowac zarazenie zebys Ty mogl sie realizowac w poligamii przy zalozeniu, ze ona nie musi, wybierze zatem partnera bezpieczniejszego, bo przed hiv w pelni chroni tylko monogamia albo wstrzemiezliwosc. Skoro ma mniejsze potrzeby to zrezygnuje z seksu w ogole, a nie bedzie ryzykowac zdrowia i zycia, szczegolnie jak ma potomstwo lub jesli ja libido przydusi to wybierze partnera o mniejszym ryzyku epidemiologicznym.

                                                    Krotko: praktykujacy poligamista to w dzisiejszych czasach potencjalny nosiciel. Trzeba sie od niego trzymac z daleka na zdrowy rozum. Dla mnie przeswiadczenie, ze zyje w ciaglym ryzyku zarazenia byloby nie do przeskoczenia. Zadna milosc ani zaden pieniadz by mi tego nie wynagrodzil. No sorry. Moze wsrod bezdzietnych sa takie panie?
                                                  • sea.sea Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 23:14
                                                    To przeświadczenie o ryzyku zarażenia to chyba silnie indywidualne jest. Ja znam swingersów, akurat związanych ze środowiskiem medycznym, więc się badają i zabezpieczają i nie mają takiego stresu w ogóle (faktem jest, że są bezdzietni), zresztą statystyki, które tu kiedyś przytoczyłam, wskazują że się trzeba naprawdę nieźle postarać żeby złapać HIVa.
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 23:21
                                                    Aaa swingersi ... czy morrison chcialby wlasnie czegos takiego?
                                                    Ja tam sie takich rzeczy obawiam bardzo, zbyt niepewne co z tego moze wyniknac. Poza tym wielu chce, zeby seks byl spontaniczny itd a tu to trza tak planowac, ze mnie sie to takie ustawiane wydaje. Moze jakby sie tak wydarzylo spontanicznie podczas jakiegos spotkanie to kto wie, kto wie, ale pewna nie jestem, ale ta cala logistyka z planowaniem swingu...no nie lezy mi.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 23:52
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > To przeświadczenie o ryzyku zarażenia to chyba silnie indywidualne jest.

                                                    Hehe oszczedzilas mnie sea.sea. 'Silnie indywidualnie' = 'skrzywienie'. Tak przyznaje sie, mam na tym punkcie skrzywienie na ksztalt skrzywienia Aardwolfa, moze nie az do tego stopnia ale zawsze. Pojawilo mi sie po dziecku. Wczesniej tam rabanki bez gumki robilam i sie nie przejmowalam, a teraz mnie to potrafi meczyc. Potrzebuje zaufania, wylacznosci, gum ewentualnie i takie tam zeby sobie ten lek zminimalizowac/wylaczyc.

                                                    Ja zna
                                                    > m swingersów, akurat związanych ze środowiskiem medycznym, więc się badają i za
                                                    > bezpieczają i nie mają takiego stresu w ogóle (faktem jest, że są bezdzietni),
                                                    > zresztą statystyki, które tu kiedyś przytoczyłam, wskazują że się trzeba napraw
                                                    > dę nieźle postarać żeby złapać HIVa.

                                                    Wierze. Moze po prostu trzeba tej poligamii pragnac/potrzebowac i wtedy kwestia zagrozen ma inny wymiar. Minimalizujesz je czy zwyczajnie nie bierzesz pod uwage i tyle. Ja najwyrazniej nie potrzebuje wiec nie mam czym tego leku kompensowac.
                                                  • sea.sea Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 07:19
                                                    Wydaje mi się, że u przeciętnej kobiety, która słyszy "jestem poligamiczny, chciałbym/zamierzam uprawiać seks także z innymi kobietami" akurat zagrożenie epidemiologiczne to ostatnie z zagrożeń, jakie jej przychodzi do głowy. Znacznie bardziej dotkliwe jest poczucie zazdrości. Jak na ematkę przychodzi się poskarzyć zdradzona ematka, to nie kojarzę w ogóle, żeby któraś tak sama z siebie w poście wstępnym napisała "jak on mógł tak narazić na HIV albo inne weneryki mnie i nasze dzieci". Temat weneryków podnoszą zazwyczaj inne, myślące w danej chwili trzeźwiej jematki, które radzą na wszelki wypadek się przebadać.
                                                  • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 08:38
                                                    Morrison...wyjedź do jakiegoś bardziej sprzyjającego Twoim preferencjom kraju i tam weź sobie kilka żon. Pomóż swojemu szczęściu. No chyba że Tobie chodzi o to, że starą żoną chcesz wymienić na nową- bardziej i z większym zaangażowaniem). a nadal chodzić na boki? Bo ja chyba Twoich problemów nie rozumiem.
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 23:15
                                                    To jest pic na wode fotomontaz z tymi mniejszymi potrzebami kobiet, bo tak naprawde chodzi o odmiane(czesciej nowa dupe dla feaceta, bo tak ma).
                                                    Mialam kiedys kolezanke, zaczela jakis romas/przygode z Arabem i na tapecie byl temat czterech zon(pisalam juz tu chyba o tym) On jej na to, ze dla kobiet to lepsze, bo facet tyle potrzebuje, ze by ja zameczyl itd. Po siedmiu dniach intensywnego bzykania, rano, wieczorem itd. pan dnia osmego poprosil o przerwe, bo byl wypompowany(dwuznacznie:)) A ona mu na to "i ty mnie o malych potrzebach kobiecych i o meskiej potencji opowiadasz?" No dobre to bylo!
                                                    Znam takie co toleruja pana z poligamia/albo tolerowaly latynoski, bo facet milioner i placi na zycie i reszte albo bo nie ma wyjscia, bo nie milioner ale dzieci jej narobil i trza je wyzywic, do czasu sie znosci. A zycie ciezkie, luksusow nie ma, pracy malo, no i kolejny facet nie lepszy. Niemniej jednak czesto one nie pozostaja dluzne, tez chodza na boki, co sie konczy tragicznie czasem.
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 08:51
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Skoro kobieta ma wybor
                                                    > wsrod potencjalnych partnerow to jej sie nie oplaca wybierac Ciebie by ryzykowa
                                                    > c zarazenie zebys Ty mogl sie realizowac w poligamii przy zalozeniu, ze ona nie
                                                    > musi, wybierze zatem partnera bezpieczniejszego, bo przed hiv w pelni chroni
                                                    Uściślijmy: wybierze takiego, który monogamię deklaruje.
                                                    A deklaruje przytłaczająca większość mężczyzn bo to podstawowa deklaracja i podstawowy przekaz jakiego kobieta od mężczyzny oczekuje.

                                                    Widzę, ze posty, tematy, zagadnienia po ok 3-4 miesiącach na forum zaczynają zataczać koło i sie powtarzać i trzeba pewne rzeczy wykładać od nowa.
                                                    Kitty.
                                                    Pisałem o tym wielokrotnie.
                                                    Absolutnie nie twierdzę, że wszyscy faceci są poligamistami.
                                                    Taka teza byłaby zbyt łatwa do obalenia i w związku z tym ryzykowna z punktu widzenia polemiki.
                                                    Twierdzę natomiast, ze nie ma sposobu by ocenić z całą pewności czy dany mężczyzna jest i będzie monogamiczny.
                                                    Koniec.
                                                    Nie chce mi się przepisywać postów sprzed 2-3 miesięcy
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 10:11
                                                    > Uściślijmy: wybierze takiego, który monogamię deklaruje.
                                                    > A deklaruje przytłaczająca większość mężczyzn bo to podstawowa deklaracja i pod
                                                    > stawowy przekaz jakiego kobieta od mężczyzny oczekuje.

                                                    A teraz na chwile zapomnij o swojej osobie i napisz jak myslisz czego oczekuje wiekszosc mezczyzn od kobiet w zwiazkach.
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 10:20
                                                    kag73 napisała:
                                                    na chwile zapomnij o swojej osobie i napisz jak myslisz czego oczekuje
                                                    > wiekszosc mezczyzn od kobiet w zwiazkach.
                                                    Powiem Ci szczerze, ze nie jestem w stanie sformułować jakiegoś jednoznacznego sądu.
                                                    Poniekąd o potrzebach kobiet wiem więcej bo po prostu o nie zabiegałem, zdobywałem, starałem się sobą zainteresować itd.
                                                    Potrzeby męskie obserwowałem z trochę innej perspektywy. Raczej jako obojętny obserwator.
                                                    Oczywiście potrzeby męskie mają tez pośredni wpływ na moje życie ale to już nieco bardziej odległa zależność.
                                                    Na pewno w męskich oczekiwaniach w stosunku do kobiet jest też dużo sprzeczności.
                                                    Np. atrakcyjna, seksowna kobieta dobra w łóżku, która jednocześnie nie budzi w męzczyźnie lęków i zazdrości.
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 10:31
                                                    > na chwile zapomnij o swojej osobie i napisz jak myslisz czego oczekuje
                                                    > > wiekszosc mezczyzn od kobiet w zwiazkach.
                                                    Uscisle: czego oczekuje w odniesieniu do seksualnosci? Nie oczekuje, ze bedzie sypiala tylko z nim? Czy mysli, ze wiekszosc mezczyzn nie mialaby nic przeciwko, ze zony, oprocz z nimi, sypiaja z wieloma?
                                                    " Np. atrakcyjna, seksowna kobieta dobra w łóżku, która jednocześnie nie budzi w
                                                    > męzczyźnie lęków i zazdrości.
                                                    A jak sie "budzi zazadrosc" i "leki"? To jest w czlowieku, jezeli juz. Jezeli Ty nie bylbys zazdrosny wiedzac, ze Twoja atrakcyjna zona sypia jeszcze z kims innym to jest to zasluga wylacznie Twojej glowy/Twojej swiadomosci, moim zdaniem.
                                                    Bo o co niby ci mezczyzni mieli sie bac albo byc zazdrosni maja atrakcyjna kobiete w domu?
                                                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 11:40
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Koniec.
                                                    > Nie chce mi się przepisywać postów sprzed 2-3 miesięcy

                                                    Lojezu jaki foch. Jestem tu chyba jedyna kobieta, ktora w ogole podjela probe zrozumienia Cie. A Tobie sie nie chce pisac. To straszne, chyba sie pochlastam. Normalnie uschne z braku kontaktu ;) To nie pisz, nie odpowiadaj na posty. Co ja Ci kaze pisac? Ja Ci kaze czytac? Ja Ci kaze tu w ogole byc? Sam sie przyplatales, sam zagadales. Co tu jeszcze robisz skoro sie powtarzasz? Nie chce Ci sie prosze bardzo, droga wolna, wypad! :)
                                                  • riki_i Re: Kto korzystał z prostytutki? 31.05.15, 20:52
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Krotko: praktykujacy poligamista to w dzisiejszych czasach potencjalny nosiciel
                                                    > . Trzeba sie od niego trzymac z daleka na zdrowy rozum. Dla mnie przeswiadczeni
                                                    > e, ze zyje w ciaglym ryzyku zarazenia byloby nie do przeskoczenia. Zadna milosc
                                                    > ani zaden pieniadz by mi tego nie wynagrodzil. No sorry. Moze wsrod bezdzietny
                                                    > ch sa takie panie?

                                                    Kompletnie nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak ludzie są krótkowzroczni, bezmyślni i poddający się chwilowym emocjom i nastrojom.

                                                    Jakiś czas temu rozmawiałem sobie z pewną Byłą, z którą nie mamy tematów tabu. Opowiadała o niezwykle różnorodnym życiu seksualnym, a potem na wdechu kilkukrotnie dodała, że się w ogóle nie zabezpiecza, nawet przed ciążą! Lubiła zawsze spontany, często po alkoholu, więc mną aż zatrzęsło (w czasach gdy z nią byłem o zabezpieczenia dbała). Dziewczyna w okolicy trzydziestki.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 31.05.15, 21:18
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Kompletnie nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak ludzie są krótkowzroczni, bezmy
                                                    > ślni i poddający się chwilowym emocjom i nastrojom.
                                                    >
                                                    > Jakiś czas temu rozmawiałem sobie z pewną Byłą, z którą nie mamy tematów tabu.
                                                    > Opowiadała o niezwykle różnorodnym życiu seksualnym, a potem na wdechu kilkukro
                                                    > tnie dodała, że się w ogóle nie zabezpiecza, nawet przed ciążą! Lubiła zawsze s
                                                    > pontany, często po alkoholu, więc mną aż zatrzęsło (w czasach gdy z nią byłem o
                                                    > zabezpieczenia dbała). Dziewczyna w okolicy trzydziestki.

                                                    Zdaje sobie sprawe. No coz, biologia domaga sie o dziecko. Jak zajdzie i urodzi to jej pewnie przejdzie :)
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 00:09
                                                    "2) Jeśli kobieta ma jednak duże potrzeby seksualne to i tak postrzega sam seks jako dobro łatwo dostępne więc nie odczuwa tak silnej presji poszukiwanie nowych partnerów"

                                                    Nie rozumiem tego zdania. Jak ja mam duze potrzeby a facet mi je zaspokoi to po co mam szukac nowych pod warunkiem, ze mam "sprawnego" na moim paziomie chlopa, ktory moje potrzeby zaspokaja. A bez faceta na stanie, jezeli mam duze potrzeby, to se jakiegos/jakichs znajde.

                                                    "3) W interesie kobiet jest ograniczanie dostępności seksu w celu ograniczenia spadku jego ceny"
                                                    jakich kobiet? Kobiet w zwiazku, kobiet z malymi potrzebami albo z partnerami, ktorzy nie pociagaja i seks sie z nim nie podoba? Bo po co ja mam ograniczac facetowi seks jak ja sama go chce, przeciez ograniczalabym tez sobie.

                                                    I teraz nie rozumiem: Ty zony nie kochasz? A tak sie zes odkochal, bo nie chciala zaakceptowac Twojej pologamicznosci? Czy zaczales sypiac z innym, bo przestales zone kochac, wiec po co wyrzeczenia? A ona Ciebie kocha masz wrazenie?
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 09:14
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Nie rozumiem tego zdania. Jak ja mam duze potrzeby a facet mi je zaspokoi to po
                                                    > co mam szukac nowych pod warunkiem, ze mam "sprawnego" na moim paziomie chlopa
                                                    > , ktory moje potrzeby zaspokaja. A bez faceta na stanie, jezeli mam duze potrze
                                                    > by, to se jakiegos/jakichs znajde.
                                                    Ale facet będzie często szukał nawet jeśli ma "sprawną" żoną na stanie.
                                                    I zrozum to wreszcie.
                                                    Nie chodzi o akceptację dla tego faktu. Chodzi i przyjęcie go do wiadomosci i uwzględnienie w swych życiowych rachubach.
                                                    Piszesz tak jakbyś wychodziła z założenia, ze poligamiczność Cię nie dotyczy bo TY jesteś monogamiczna.
                                                    Owszem.
                                                    Dotyczy.
                                                    Bo inni nie są.
                                                    Wg mnie większość mężczyzn a przy okazji także trochę kobiet.

                                                    > "3) W interesie kobiet jest ograniczanie dostępności seksu w celu ograniczenia
                                                    > spadku jego ceny"
                                                    > jakich kobiet? Kobiet w zwiazku, kobiet z malymi potrzebami albo z partnerami,
                                                    > ktorzy nie pociagaja i seks sie z nim nie podoba? Bo po co ja mam ograniczac fa
                                                    > cetowi seks jak ja sama go chce, przeciez ograniczalabym tez sobie.
                                                    Dżizas.
                                                    Ale w interesie kobiet jest to, by inne kobiety nie dawały zbyt "łatwo" (nie zaniżały ceny seksu)

                                                    > I teraz nie rozumiem: Ty zony nie kochasz? A tak sie zes odkochal, bo nie chcia
                                                    > la zaakceptowac Twojej pologamicznosci?
                                                    Nie kocham bo nie mogę sobie pozwolić na otwartość (w szerokim ujęciu, nie tylko seksualnym), nie ufam jej emocjonalnie. A nie potrafię się zrealizować z kobieta, przy której muszę udawać innego niż jestem.
                                                    Mogę dla kobiety zmienić fryzurę, sposób ubierania, pewne nawyki codzienne, jeśli jej na tym zależy, ale nie mogę stać się monogamiczny.
                                                    Mogę tylko takiego udawać a to wyklucza z kolei miłość, bo co to za miłość w której muszę udawać w tak kluczowej fundamentalnej kwestii.

                                                  • marek.zak1 Poligamiczna większość 15.05.15, 09:38
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Wg mnie większość mężczyzn a przy okazji także trochę kobiet.

                                                    Poligamina, czyli może kotłować się z wieloma kobietami. Tu zgoda. Czym innym jest jednakże, wybór, chcę poligamii i chcę mieć związek. Nie jest to do pogodzenia i większość jednak chce związku. Przeciez nawet Ty masz swoja poligamię i marzysz o związku i miłości idealnej. Tak więc okreslenie ,,poligamiczna większość" jest słuszna w aspekcie fizjologicznym.

                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 09:48
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Poligamina, czyli może kotłować się z wieloma kobietami. Tu zgoda. Czym innym j
                                                    > est jednakże, wybór, chcę poligamii i chcę mieć związek. Nie jest to do pogodze
                                                    > nia i większość jednak chce związku. Przeciez nawet Ty masz swoja poligamię i m
                                                    > arzysz o związku i miłości idealnej. Tak więc okreslenie ,,poligamiczna większ
                                                    > ość" jest słuszna w aspekcie fizjologicznym.
                                                    Chodzi Ci o to, ze faceci chcą mieć wiele kobiet ale sami ne dopuszczają analogicznego podejścia u partnerki?
                                                    No fakt.
                                                    Większość mężczyzn w tej kwestii wyznaje moralność Kalego co budzi moje szczere obrzydzenie.
                                                    Zgnojenie takiego faceta w rozmowie sprawia mi niewyobrażalną rozkosz :-)
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 11:09
                                                    "Przeciez nawet Ty masz swoja poligamię i marzysz o związku i miłości idealnej."

                                                    To nie o to chodzi, on chce tej milosci absolutnej i jednoczesnie poligamii, bo to jedno drugiego nie powinno wykluczac, w jego wyobrazeniu. W praktyce: jestesmy razem, para/malzenstwem, kochamy sie, ufamy sobie, sypiamy ze soba ale rowniez z innymi. Dobrze to ujelam?
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 11:15
                                                    kag73 napisała:


                                                    > To nie o to chodzi, on chce tej milosci absolutnej i jednoczesnie poligamii, bo
                                                    > to jedno drugiego nie powinno wykluczac, w jego wyobrazeniu. W praktyce: jeste
                                                    > smy razem, para/malzenstwem, kochamy sie, ufamy sobie, sypiamy ze soba ale rown
                                                    > iez z innymi. Dobrze to ujelam?
                                                    Po prostu chodzi o swing.
                                                    Nie chodzi tylko o przyzwolenie ze strony kobiety tylko o podzielanie zainteresowań :-)
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 11:26
                                                    > Po prostu chodzi o swing.
                                                    > Nie chodzi tylko o przyzwolenie ze strony kobiety tylko o podzielanie zainteres
                                                    > owań :-)
                                                    No zdarzaja sie takie pary, czyli nie jest to niemozliwe. No bo w koncu takie kluby istnieja i maja klientow.
                                                    Zazwyczaj potrzeba do tego: dobrego/solidnego zwiazku, pary zadowolonej ze swojego zycia seksualnego, chcacej nieco poszerzyc horyzonty w tej dziedzinie. Najlepiej, zeby oboje nie byli zazdrosni. Potem pojawia sie problem znalezc odpowiednia pare, bp np. jak sie podoba kobieta, to sie facet nie podoba albo odwrotnie.
                                                    Mysle, ze wiekszosc obawia sie, sama takie bym miala, jak to sie moze skonczyc, co sie ryzykuje, niektorych rzeczy nie mozna przewidziec. I mysle, ze tutaj kobiety naprawde bardziej rozkladaja to na czynniki proste i wychodzi im na "nie". Do tego jeszcze to planowanie, idziesz, patrzysz, no nie wiem jakos mnie tak nie rajcuje, wydaje mi sie sztuczne takie.
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 11:38
                                                    kag73 napisała:


                                                    > Zazwyczaj potrzeba do tego: dobrego/solidnego zwiazku, pary zadowolonej ze swoj
                                                    > ego zycia seksualnego, chcacej nieco poszerzyc horyzonty w tej dziedzinie. Najl
                                                    > epiej, zeby oboje nie byli zazdrosni. Potem pojawia sie problem znalezc odpowie
                                                    > dnia pare, bp np. jak sie podoba kobieta, to sie facet nie podoba albo odwrotnie.
                                                    > Mysle, ze wiekszosc obawia sie, sama takie bym miala, jak to sie moze skonczyc,
                                                    > co sie ryzykuje, niektorych rzeczy nie mozna przewidziec. I mysle, ze tutaj ko
                                                    > biety naprawde bardziej rozkladaja to na czynniki proste i wychodzi im na "nie"
                                                    > . Do tego jeszcze to planowanie, idziesz, patrzysz, no nie wiem jakos mnie tak
                                                    > nie rajcuje, wydaje mi sie sztuczne takie.
                                                    Jeśli jest para, w której oboje mają na to ochotę to problem sprowadza się głownie do kwestii techniczno organizacyjnych.
                                                    Podjęcie odpowiednio przemyślanych działań daje bardzo duże prawdopodobieństwo sukcesu (tzn znalezienia innej odpowiedniej pary)
                                                    Relacja para<->para cechują się pewną fundamentalną cechą: partnerstwem i symetrią (podobnie jak np relacje gej<->gej czy lesbijka<->lesbijka)
                                                    Pomijam oczywiście sytuacje kiedy na przykład podstarzała , zaniedbana para chciałby swingowac z młodymi o prezencji modeli/modelek.
                                                    Wtedy moga być rozczarowania :-)
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 12:29
                                                    "Pomijam oczywiście sytuacje kiedy na przykład podstarzała , zaniedbana para chciałby swingowac z młodymi o prezencji modeli/modelek.
                                                    Wtedy moga być rozczarowania :-)"

                                                    Mnie sie to wcale takie latwe nie wydaje, bo czasem komus moze podobac sie facet ale babka sie nie podoba albo odwrotnie. Bylam kiedys z mezem na takim prawie polnagim balu. I dobrze sie rozgladalismy i nie wpadla nam w oko optycznie zadna para, ktora w calosci by sie nam podobala. Jak byla ladna babka to facet nie wygladal, zdarzyl sie tez fajny facet ale babka nie odpowiadala. No ale niektoryz zyskuja przy blizszym poznaniu...kto wie.
                                                  • marek.zak1 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 12:38
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > To nie o to chodzi, on chce tej milosci absolutnej i jednoczesnie poligam
                                                    > ii, bo to jedno drugiego nie powinno wykluczac, w jego wyobrazeniu. W praktyce:
                                                    > jestesmy razem, para/malzenstwem, kochamy sie, ufamy sobie, sypiamy ze soba ale rowniez z innymi. Dobrze to ujelam?

                                                    ------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    > Po prostu chodzi o swing.
                                                    > Nie chodzi tylko o przyzwolenie ze strony kobiety tylko o podzielanie zainteresowań :-).

                                                    ---------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Teraz rozumiem. Wydaje mi sie, ze miłośc I swing to zbior pusty, ale szukaj dalej.

                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 12:45
                                                    "Teraz rozumiem. Wydaje mi sie, ze miłośc I swing to zbior pusty, ale szukaj dalej."

                                                    A ja tak nie uwazam. Zapewne spotka sie ludzi, ktorzy stoja ponad to, jest milosc i pelne zaufanie, nie ma zazdrosci, sa siebie pewni, wychodza z zalozenie, ze nic ich nie rozdzieli, a juz na pewno nie jakis swing.
                                                    Inna rzecz, moim zdaniem, u kochajacych sie bardzo i ogolnie zadowolonych z seksu w malzenstwie nie bedzie dramatu jezeli propozycja swingu nie znajdzie poklasku. Ok, nie bedzie swingu, robimy jak do tej pory i jest OK. Gorzej jak sie zaczyna sypac, bo partenr/partnerka swingu nie chce. Wtedy jest to dla mnie jakas fobia, fetysz, chec za wszelka cena moze zabzykania z innymi na legalu i jak nie wypala to juz nagle z partnerem/partnerka nie ma niczego, skes kuleje, intymnosc sie konczy, emocje sie koncza. Gdzie tu wtedy jest/byla ta milosc?
                                                  • marek.zak1 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 12:49
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Teraz rozumiem. Wydaje mi sie, ze miłośc I swing to zbior pusty, ale szukaj dalej."
                                                    >
                                                    > A ja tak nie uwazam. Zapewne spotka sie ludzi, ktorzy stoja ponad to, jest milosc i pelne zaufanie, nie ma zazdrosci, sa siebie pewni, wychodza z zalozenie, ze nic ich nie rozdzieli, a juz na pewno nie jakis swing.
                                                    -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Widok faceta bzykającego moją kobiete byłby dla mnie odrażający. Byłby to koniec zwiazku z całą jego intymnoscia, zaufaniem.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 12:52
                                                    > Widok faceta bzykającego moją kobiete byłby dla mnie odrażający. Byłby to konie
                                                    > c zwiazku z całą jego intymnoscia, zaufaniem.

                                                    No tez mowie, to nie dla wszystkich, to sie trzeba wyzbyc zazdrosci i utartych istniejacych regul.
                                                    I czesto trudno nam sobie niektore rzeczy wyobrazic dopoki nie zaistnieja.
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 12:57
                                                    kag73 napisała:


                                                    > Inna rzecz, moim zdaniem, u kochajacych sie bardzo i ogolnie zadowolonych z sek
                                                    > su w malzenstwie nie bedzie dramatu jezeli propozycja swingu nie znajdzie pokla
                                                    > sku. Ok, nie bedzie swingu, robimy jak do tej pory i jest OK.
                                                    To weźmy taki przykład:
                                                    Sa razem, szczęsliwi, dobrani. Ona zaczyna nalegac na dziecko a on mówi "ale ja nie chcę".
                                                    Ona mówi: ok, nie będzie dziecka, robimy tak jak do tej pory i jest OK.
                                                    Fajne?
                                                    Wg Ciebie chyba nie.
                                                    Najłatwiej rezygnuje się z cudzych potrzeb i cudzych marzeń.

                                                    > Wtedy jest to dla mnie jakas
                                                    > fobia, fetysz, chec za wszelka cena moze zabzykania z innymi na legalu i jak n
                                                    > ie wypala to juz nagle z partnerem/partnerka nie ma niczego, skes kuleje, intym
                                                    > nosc sie konczy, emocje sie koncza. Gdzie tu wtedy jest/byla ta milosc?
                                                    Nie ma jej (miłości).
                                                    Bo para była niedobrana choć na początku tego nie było widać.

                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:10
                                                    "To weźmy taki przykład:
                                                    Sa razem, szczęsliwi, dobrani. Ona zaczyna nalegac na dziecko a on mówi "ale ja nie chcę".
                                                    Ona mówi: ok, nie będzie dziecka, robimy tak jak do tej pory i jest OK.
                                                    Fajne?
                                                    Wg Ciebie chyba nie.
                                                    Najłatwiej rezygnuje się z cudzych potrzeb i cudzych marzeń."

                                                    Tu juz dla mnie para niedobrana, bo rzeczy typu ktos chce miec dziecko czy nie to sie omawia na poczatku.
                                                    Rozumiem Twoj bol, bo tak masz, tylko, ze roznica jest taka: ona ma instynkt macierzynski i do tego zegar biologiczny jej bije. Moim zdaniem nie jest zaskoczeniem, ze kobieta bedaca w zwiazku z mezczyzna chce dziecka, prawda? Tak to powszechnie funkconuje miedzy mezczyznami i kobietami? No chyba, ze na poczatku deklarowala, ze ona dziecka w ogole nie chce.
                                                    Ty masz instynkt zaspokojenia potrzeb seksualnych: ona oferuje, bzykaj mnie do woli. Problem Ty chcesz, ale z innymi. Ale wylacznosc seksualna w zwiazku to powszechna norma. Za wyjatkiem: Ty od poczatku mowles o poligamii i ona tez byla za.
                                                    No, marzenia maja to do siebie, ze jakby byly spelnione to przyestaly by byc marzeniami :(
                                                    Teraz piszesz, ze milosci z jej strony nie ma? Bo co, bo na swing nie chce isc?
                                                    A milosci z Twojej strony tez nie ma, bo nie kochasz mimo, ze na swing nie chce isc. Ty mogles jej na poczatku szantazyk zaserwowac: bedzie dzieciak jak pojdziesz na swing. Wtedy byscie sie rozstali i byloby po klopocie. Musztarda po obiedzie.
                                                  • kutuzow Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:10
                                                    morrison9 napisał:
                                                    > Ona mówi: ok, nie będzie dziecka, robimy tak jak do tej pory i jest OK.
                                                    > Fajne?
                                                    > Wg Ciebie chyba nie.
                                                    > Najłatwiej rezygnuje się z cudzych potrzeb i cudzych marzeń.

                                                    Morrison --> jesteś tu już jakis czas a jeszcze się nie nauczyłeś, że dla kobiet temat "dziecko" jest Jokerem bijącym wszystkie inne karty (argumenty) z talii.
                                                    Potrzeba posiadania dziecka jest oczywistą oczywistością i podporządkowane są jej wszystkie inne potrzeby (szczególnie te niedojrzałego z definicji partnera).
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:14
                                                    > Morrison --> jesteś tu już jakis czas a jeszcze się nie nauczyłeś, że dla k
                                                    > obiet temat "dziecko" jest Jokerem bijącym wszystkie inne karty (argumenty) z t
                                                    > alii.
                                                    > Potrzeba posiadania dziecka jest oczywistą oczywistością i podporządkowane są j
                                                    > ej wszystkie inne potrzeby (szczególnie te niedojrzałego z definicji partnera).

                                                    Nie powtarzaj jak mantry tego samego w kolko. Jak ma sie chec posiadania dzeicka do swing, to chyba nie jest tak, ze gdyby nie to cholerne dziecko to bylby swing?
                                                  • kutuzow Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:18
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Nie powtarzaj jak mantry tego samego w kolko. Jak ma sie chec posiadania dzeick
                                                    > a do swing, to chyba nie jest tak, ze gdyby nie to cholerne dziecko to bylby sw
                                                    > ing?

                                                    No własnie tak, że temat dziecko jest domyślnie najważniejszy.
                                                    Wyobraź sobie że Morrison jest w związku z partnerką. Na początku oboje umawiali się że:
                                                    a) dzieci nie będą mieli
                                                    b) będą żyli w monogamii
                                                    po kilku latach OBOJE chcą renegocjować te warunki.
                                                    Ona zapragnęła dziecka, on zapragnął seksu z innymi.
                                                    Dla Pań jej zmiana jest oczywistą oczywistością (mógł się kretyn jeden spodziewać tego bo KAŻDA kobieta dziecka chce). Przy czym jego zmiana jest jakaś taka dziwna -bo przecież facecji powinni żyć w monogamii.
                                                    Jej potrzeby biją na głowę jego potrzeby w społecznym odbiorze.
                                                  • aardwolf_ge Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:22
                                                    Przepraszam, że się wtrącam, ale przeczytałem parę postów Kutuzowa i ciągle nie mogę zrozumieć jednego: jakie to ma znaczenie co ktoś, w danym przypadku owe Panie sądzą?
                                                  • kutuzow Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:29
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Przepraszam, że się wtrącam, ale przeczytałem parę postów Kutuzowa i ciągle nie
                                                    > mogę zrozumieć jednego: jakie to ma znaczenie co ktoś, w danym przypadku owe P
                                                    > anie sądzą?

                                                    Już wyjaśniam.
                                                    To forum czasami ma jeszcze funkcję pomocnicza. Pojawiają się tutaj (choć coraz rzadziej) ludzie z realnymi problemami i proszą o wsparcie/poradę/pomoc.
                                                    Wg mnie zdecydowanie lepszą pomoc uzyskasz gdy strony zerkną na obie strony medalu niż wtedy, gdy tylko jedna grupa forsuje swój sposób postrzegania świata.

                                                    Bez tej równowagi zasadniczo można od razu we wszystkich postach wpisywać jedną gotową odpowiedź ze skryptu.
                                                    Pisze facet, że ma problem -więc rada jest uniwersalna "staraj się bardziej".
                                                    Pisze kobieta, że ma problem -więc rada jest uniwersalna "on na Ciebie nie zasługuje, to cham i prostak jest, rozstań się i znajdź sobie innego/lepszego".

                                                    Jeśli nie rozumiesz o co mi chodzi, to zrób prosty eksperyment. Napisz na forum eMatki, że masz problem bo jest już 3 miesiąc po porodzie a żona nie chce słyszeć o seksie - zobaczymy jakie porady otrzymasz :-)
                                                    Wtedy zrozumiesz jak działa forum które ma jednostronne spojrzenie na dane problemy.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:33
                                                    "Wyobraź sobie że Morrison jest w związku z partnerką. Na początku oboje umawiali się że:
                                                    a) dzieci nie będą mieli
                                                    b) będą żyli w monogamii
                                                    po kilku latach OBOJE chcą renegocjować te warunki.
                                                    Ona zapragnęła dziecka, on zapragnął seksu z innymi."

                                                    No to napisz kutuzow co im proponujesz? Jak rozwiazac ich problem?
                                                    Czekaj odpowiem za Ciebie, bo wiem co odpowiesz:
                                                    "Kochanie, dobrze chcesz dziecko, dostaniesz dziecko a ja za to bede mogl sypiac z innymi. Tak bedzie sprawiedliwie, bo potrzeba kazdego zostanie spelniona".
                                                  • kutuzow Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:40
                                                    kag73 napisała:
                                                    > No to napisz kutuzow co im proponujesz? Jak rozwiazac ich problem?
                                                    > Czekaj odpowiem za Ciebie, bo wiem co odpowiesz:
                                                    > "Kochanie, dobrze chcesz dziecko, dostaniesz dziecko a ja za to bede mogl sypia
                                                    > c z innymi. Tak bedzie sprawiedliwie, bo potrzeba kazdego zostanie spelniona".


                                                    Przecież ja tutaj na forum od zawsze pisze że nie zawsze uda się znaleźć kompromis który będzie działał. To co napisałaś to jeden model (część związków tak funkcjonuje -kobieta ma "swoje" dziecko i nie docieka za bardzo że mąż ma "swoje" podwójne życie -dopóki kasa jest Ok).
                                                    Wg mnie lepiej sprawdziłoby się rozstanie i poszukanie takich partnerów którzy by mieli podobne oczekiwania co do dzieci i monogamii.

                                                    Za to na pewno nie fair jest podejście w stylu: ja zrealizuje swoją potrzebę, a jak mnie kochasz, to powinieneś zapomnieć o swojej w ramach poświęcenia dla miłości.
                                                    Dotyczy to zarówno tego co pisałaś wcześniej:w związku, który ma już dziecko (więc potrzeby kobiety zostały zapewnione) gość powinien zapomnieć o swojej potrzebie poligamii -dla dobra "związku". Jak i wersji analogicznej. W związku gdzie facet ma przyzwolenie na skoki w bok* nie chce słyszeć o dziecku i tłumaczy żonie że powinna zrezygnowac z tego dla dobra związku jesli go kocha.

                                                    * czytałem kiedyś wywiad z Kazikiem który wspominał że ma przyzwolenie od żony na "lody" na mieście -bo ona tego nie lubi, więc daje mu na to wolną rękę.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:46
                                                    Faceci tak bardzo chca roznych przywolen, ale czy tak chetnie dawaliby tez przyzwolenia kobietom, mnie interesuje. Ach, zapomnialam, facet to facet a kobieta to co innego.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:56
                                                    Wg mnie lepiej sprawdziłoby się rozstanie i poszukanie takich partnerów którzy by mieli podobne oczekiwania co do dzieci i monogamii.

                                                    Widzisz, my tu za malo wiemy jak bylo u Morrisona, moze zapomnieli o waznych sprawach pogadac. Problem moze byc taki, ze takie rzeczy nie zawsze wychodza jednoczesnie. Moze duzo wczesniej zanim morrison chcial swingu zona chciala dziecka, bo wcale nie deklarowala, ze nie bedzie chciala, albo, bo ja naszlo. Morrison stwierdzil "dobra da sie zdzierzyc, niech bedzie dziecko", zamiast sie rozstac, co moze nawet by zrobil, gdyby dziecko bylo dla niego najwieksza kara i tragedia na tym swiecie.( Morrison mam nadzieje, ze nie cierpisz tak bardzo, bo masz syna).
                                                    A po jakims czasie morrison wylecial ze swingiem. Tego zona sie nie spodziewala, no bo wiadomo, ze to wcale nie taki standard(standart). I babka rzeczy nie ogarnia, bo sie z mysla o swingu zaprzyjaznic nie potrafi. I teraz zamiast odejsc, twki, bo jest dziecko np. Tymczasem morrison wytyka jej brak milosci dla niego, bo on przeciez sie poswiecil i zrealizowal jej potrzebe macierzynstwa a ona poswiecic sie nie chce i pojsc na ten cholerny swing. I teraz morrison roczarowny zona, chadza zamoczyc gdzies indziej. Ona robi dobra mine do zlej gry, bo rozwodu nie chce.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:44
                                                    Dla uscislenia: Morrison napisal, ze chce swingu i zeby jego zona podzielala to zainteresowanie.
                                                    A ja na to, ze to nie takie proste. Moze moj maz tez chcialby bym byla tak jak on zainteresowana szachami, ale coz poradzic. A ja bym chciala, zeby on byl tak zainteresowany tancem jak ja i co z tego. Czasem sie nie da.
                                                    Zona Morrisona sie z innym przespala, dalo sie, dalo, ale swing moze jej sie nie podobac, nie kazdy lubi takie usatwiane przebieranki, niestety, to nie koncert zyczen.
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:26
                                                    kutuzow napisał:


                                                    > Morrison --> jesteś tu już jakis czas a jeszcze się nie nauczyłeś, że dla k
                                                    > obiet temat "dziecko" jest Jokerem bijącym wszystkie inne karty (argumenty) z t
                                                    > alii.
                                                    > Potrzeba posiadania dziecka jest oczywistą oczywistością i podporządkowane są j
                                                    > ej wszystkie inne potrzeby (szczególnie te niedojrzałego z definicji partnera).
                                                    Oczywiście się nauczyłem się już dawno i nie tylko na tym forum.
                                                    Najśmieszniejsze, że słowo "joker" też było moim skojarzeniem zanim Ty je napisałeś :-)
                                                    Nie pisze na tym forum by przekonać kobiety.
                                                    Piszę by
                                                    1) mieć z polemiki bezpośrednią przyjemność
                                                    2) obserwowac tok rozumowania innych i zyskac wiedzę, która daje sie w znakomity sposób zastosowac praktycznie w życiu, pozwala przewidywać ludzkie reakcje, schematy postępowania itd

                                                    Jeżeli n-ta kobieta twierdzi, ze chęć posiadania dziecka jest święta i usprawiedliwia wszystko to wiesz jaka to cenna praktyczna informacja?
                                                  • kutuzow Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:34
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Jeżeli n-ta kobieta twierdzi, ze chęć posiadania dziecka jest święta i usprawie
                                                    > dliwia wszystko to wiesz jaka to cenna praktyczna informacja?

                                                    Owszem wiem. Choć ta wiedza nie napawa optymizmem.
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:43
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    >
                                                    > > Jeżeli n-ta kobieta twierdzi, ze chęć posiadania dziecka jest święta i us
                                                    > prawie
                                                    > > dliwia wszystko to wiesz jaka to cenna praktyczna informacja?
                                                    >
                                                    > Owszem wiem. Choć ta wiedza nie napawa optymizmem.

                                                    Ja pierdziele, my mamy juz po 40 lat, co oznacza ze sprawy rodzenia dzieci mamy dawno pozamykane. To juz chyba jakis czas temu nawet Kag mowila. O dzieciach to sie myslalo gora przy trzydziestce. Zawle jest juz babcia. Jestescie porzadnie zapoznieni, conajmniej z dekade, ciagle grzebiac sie w rozmnazaniu. Rozliczacie przeszlosc?
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 14:31
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ja pierdziele, my mamy juz po 40 lat, co oznacza ze sprawy rodzenia dzieci mamy
                                                    > dawno pozamykane. To juz chyba jakis czas temu nawet Kag mowila. O dzieciach t
                                                    > o sie myslalo gora przy trzydziestce. Zawle jest juz babcia. Jestescie porzadni
                                                    > e zapoznieni, conajmniej z dekade, ciagle grzebiac sie w rozmnazaniu. Rozliczac
                                                    > ie przeszlosc?
                                                    Kitty. ja sie domyślam, ze 40-latce dzieci nie w głowie.
                                                    Ale chodzi o pewien ukształtowany sposób myślenia w którym potrzeby kobiety są z definicji wazniejsze niż męskie a już na pewno ważniejsze jeśli da się je powiązać z potrzebami dziecka.
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 14:35
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale chodzi o pewien ukształtowany sposób myślenia w którym potrzeby kobiety są
                                                    > z definicji wazniejsze niż męskie a już na pewno ważniejsze jeśli da się je pow
                                                    > iązać z potrzebami dziecka.

                                                    Ależ to jest logiczne jak najbardziej...Kobiety i dzieci były zawsze bardziej "wartościowe" w znaczeniu biologicznym, dla przetrwania gatunku, więc nie rozumiem, a co to larum...
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 14:43
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    >
                                                    > > Ale chodzi o pewien ukształtowany sposób myślenia w którym potrzeby kobie
                                                    > ty są
                                                    > > z definicji wazniejsze niż męskie a już na pewno ważniejsze jeśli da się
                                                    > je pow
                                                    > > iązać z potrzebami dziecka.
                                                    >
                                                    > Ależ to jest logiczne jak najbardziej...Kobiety i dzieci były zawsze bardziej "
                                                    > wartościowe" w znaczeniu biologicznym, dla przetrwania gatunku, więc nie rozumi
                                                    > em, a co to larum...
                                                    Gdyby tak było rodziłoby się więcej dziewczynek niż chłopców bo posiadanie córki dawało by większe szanse na przedłużenie rodu, przekazanie genów itd.
                                                    Dziewczynek i chłopców rodzi się jednak mniej więcej tyle samo (róznice sa neiwielkie) bo żadna z tych płci w sensie biologicznym nie większych szans na przekazanie genów niż druga.
                                                    Rózny jest tylko rozkład.
                                                    Kobiety są bardziej "wyrównane" a męzczyżni bardziej zróznicowani (od samca alfa po psychopatę)
                                                    To męzczyźni (samce) są motorem ewolucji.
                                                    Kobiety tylko mają donosić te 2-3 ciąze (lub więcej w przeszłości) :-)
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 14:56
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Gdyby tak było rodziłoby się więcej dziewczynek niż chłopców bo posiadanie córk
                                                    > i dawało by większe szanse na przedłużenie rodu, przekazanie genów itd.

                                                    A nie jest tak? A jaką masz gwarancję na przedłużenie rodu mając syna, jak ojcostwo niepewne może być ? Masz pewne tylko przekazanie nazwiska, o ile dzieci będą miały nazwisko po ojcu a nie po matce...
                                                    Nieprzypadkowo Żydzi uznają potomstwo po córkach, narodowość określają po matce a nie po ojcu...mądry naród:)


                                                    > Dziewczynek i chłopców rodzi się jednak mniej więcej tyle samo (róznice sa nei
                                                    > wielkie) bo żadna z tych płci w sensie biologicznym nie większych szans na prze
                                                    > kazanie genów niż druga.

                                                    Bzdura...Chłopcy mają szanse potencjalne, dziewczynki realne...badania mówią,że skutecznie rozmnaża się około 90 % kobiet i ok. 60 % mężczyzn....


                                                    > To męzczyźni (samce) są motorem ewolucji.
                                                    > Kobiety tylko mają donosić te 2-3 ciąze (lub więcej w przeszłości) :-)

                                                    A ile plemników przypada na te 2-3 ciąże???
                                                  • kutuzow Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:05
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > A nie jest tak? A jaką masz gwarancję na przedłużenie rodu mając syna, jak ojco
                                                    > stwo niepewne może być ? Masz pewne tylko przekazanie nazwiska, o ile dzieci bę
                                                    > dą miały nazwisko po ojcu a nie po matce...

                                                    MM -patrzysz na to z perspektywy osiągnięć medycyny XX wieku. Zauważ, że ludzkość kształtowała się przez znacznie dłuższy okres.
                                                    Pomijasz zupełnie fakt że jeszcze niedawno ciąża to był bardzo groźny okres dla kobiet -wiele nie przeżywała porodu. Podobnie ze śmiertelnością noworodków.

                                                    Zobacz czyja strategia na rozsianie genów -posiadanie potomków okazałaby się lepsza.
                                                    Gościa który miał np. 5 córek z czego 2 zmarły podczas porodu, pozostałe 3 urodziły łącznie 15 dzieci, czy ojca który miał jednego syna, który nazywał się Czyngis-chan?

                                                    > A ile plemników przypada na te 2-3 ciąże???
                                                    Zaciekawiło mnie to pytanie. Możesz rozwinąć o co chodziło?
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:10
                                                    kutuzow napisał:


                                                    > Zobacz czyja strategia na rozsianie genów -posiadanie potomków okazałaby się le
                                                    > psza.
                                                    > Gościa który miał np. 5 córek z czego 2 zmarły podczas porodu, pozostałe 3 urod
                                                    > ziły łącznie 15 dzieci, czy ojca który miał jednego syna, który nazywał się Czy
                                                    > ngis-chan?
                                                    >

                                                    Kutuzow, zejdz na ziemię, bo to przykład od czapy jest...
                                                    Ilu było Czyngis chanów?


                                                    > > A ile plemników przypada na te 2-3 ciąże???
                                                    > Zaciekawiło mnie to pytanie. Możesz rozwinąć o co chodziło?

                                                    Policz sobie, chyba nie muszę tabelki z Excela wstawiać ;-)
                                                    Zauważ ( jak Ty to mawiasz ;-) ile plemników szlag trafił....

                                                  • aardwolf_ge Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:13
                                                    Kutuzow ma tu rację.
                                                    Strategia posiadania synów jest bardziej ryzykowna ale ma potencjalną możliwość na większą nagrodę.
                                                    Strategia posiadania córek jest mniej ryzykowna, ale za dużej niespodzianki na plus tu nie można się spodziewać.
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:14
                                                    mojemail3 napisała:


                                                    > > Zobacz czyja strategia na rozsianie genów -posiadanie potomków okazałaby
                                                    > się le
                                                    > > psza.
                                                    > > Gościa który miał np. 5 córek z czego 2 zmarły podczas porodu, pozostałe
                                                    > 3 urod
                                                    > > ziły łącznie 15 dzieci, czy ojca który miał jednego syna, który nazywał s
                                                    > ię Czy
                                                    > > ngis-chan?
                                                    > Kutuzow, zejdz na ziemię, bo to przykład od czapy jest...
                                                    > Ilu było Czyngis chanów?
                                                    >
                                                    >
                                                    > > > A ile plemników przypada na te 2-3 ciąże???
                                                    > > Zaciekawiło mnie to pytanie. Możesz rozwinąć o co chodziło?
                                                    >
                                                    > Policz sobie, chyba nie muszę tabelki z Excela wstawiać ;-)
                                                    > Zauważ ( jak Ty to mawiasz ;-) ile plemników szlag trafił....
                                                    Takie rzeczy już liczono.
                                                    i matematyka (a nie ideologia) wykazuje, ze posiadanie syna jak i córki dale zbliżone szanse na przekazanie genów.
                                                    W przypadku syna po prostu jest inny rozkład.
                                                    Jest ryzyko, ze się trafi nieudacznik ale z kolei jak się trafi udany to będzie miał dzieci z mnóstwem kobiet.
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:17
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > W przypadku syna po prostu jest inny rozkład.
                                                    > Jest ryzyko, ze się trafi nieudacznik ale z kolei jak się trafi udany to będzie
                                                    > miał dzieci z mnóstwem kobiet.

                                                    Proszę napisz mi jaki w naszej kulturze jest procent mężczyzn mających żywo urodzone dzieci dzieci z mnóstwem kobiet.
                                                  • aardwolf_ge Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:21
                                                    Dobre, sama podała dane potwierdzające powyższa tezę i nawet tego nie widzi.

                                                    "Bzdura...Chłopcy mają szanse potencjalne, dziewczynki realne...badania mówią,że skutecznie rozmnaża się około 90 % kobiet i ok. 60 % mężczyzn...."

                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:23