Dodaj do ulubionych

Jak namówić żonę na seks. Instrukcja w punktach ;)

09.06.15, 10:27
Co jakiś czas pojawiają się tutaj takie pytania i chciałbym by ten wątek był na nie odpowiedzią.
Ekspertem czuje się o tyle że jestem od nastu lat żonaty;) i takowy kryzys też przeżyłem- jak by ktoś nie zrozumiał to żart.

Wydaje mi się że podstawowym błędem jest założenie że chcemy żonę namówić na seks lub częstszy seks. Bardziej powinniśmy skupić się na dwóch kwestiach: dlaczego nie chce uprawiać seksu oraz dlaczego w małżeństwie seks powinno się uprawiać.
Obie te kwestie się zazębiają bo jeśli żona nie będzie miała ochoty rozmawiać dlaczego nie chce to trzeba jej uświadomić dlaczego powinna. Pewnie najlepszą z opcji było by jednak iść do seksuologa ale do tego też trzeba czuć że seks jednak powinien być. Pod spodem macie moje rozwinięcie tematu, mam nadziej że uzupełnicie moje braki.
Obserwuj wątek
    • zombi135 Po co uprawiamy seks? 09.06.15, 10:28
      Po co uprawiamy seks?
      Mi przychodzi do głowy głównie: dla poczucia bliskości z drugą osobą, seks rozładowuje wewnętrzne napięcia, zbliża do siebie ludzi, poprawia relacje między nimi itd.
      Jest to ważne o tyle że małżeństwo ze swojego założenia powinno być dożywociem;) a lepiej spędzić je *pod celą* z kimś kogo się lubi, kocha, po prostu z kimś bliskim.
      Seks warto też uprawiać dla dzieci i to nie tylko po to by je mieć ale też po to by poznały prawidłowe relacje jakie powinny być między rodzicami, oczywiście nie uprawiamy seksu przy dzieciach. Ale myślę że one najlepiej czują, widzą co łączy mamę i tatę, czy są ze sobą szczęśliwi. Ucząc się jednocześnie jak powinno wyglądać ich małżeństwo a jeśli będzie wyglądało dobrze to pewnie i one będą w życiu szczęśliwe, na czym chyba zależy każdemu rodzicowi.
      Brak seksu jest też bardzo częstą przyczyną rozwodów a one też bardzo źle wpływają na dzieci, na ich rozwój, na ich samo ocenę itd. Polecam lekturę forum DDRR forum.gazeta.pl/forum/f,18111,Dorosle_Dzieci_Rozwodnikow.html
      Brak seksu to też pewnie główny powód zdrad, mi jak długo tego seksu nie było, przychodziły różne głupoty do głowy w zasadzie nawet mózg się jakoś dziwacznie przestraja i tak jakoś kusi wszystko bardziej, dużo bardziej. A najlepszym dowodem na to jest dużo wątków na tym forum.
      Myślę że to warto w mniej lub bardziej delikatny sposób uświadomić żonie, choć z tym że długi celibat może doprowadzić do zdrady radzę daleko idącą ostrożność. Ale pokazać to forum i kilka wątków to pewnie warto: patrz na juzka, franaka, gienka... boje się że mogę niedługo być jednym z nich
      • hello-kitty2 Re: Po co uprawiamy seks? 09.06.15, 11:58
        zombi135 napisał:

        Ucząc się jednocześnie jak powinn
        > o wyglądać ich małżeństwo

        A idz w cholere z takimi radami, ja nie chce zeby moj syn sie wbijal w jakies malzenskie 'dozywocie' bez planu B. Jak ktos chce byc razem moze i bez slubu, i bez rozwodu.
        • urquhart Re: Po co uprawiamy seks? 09.06.15, 13:02
          czy jakby twój syn kitty w pracy zadeklarował że niezależnie od tego jak będą to traktować i ile płacić on będzie starał się bardziej i nie odejdzie do konkurencji czy miałby kiedykolwiek szansę na podwyżkę i awans jak inni?
          Plan B to podstawa : )
            • kag73 Re: Po co uprawiamy seks? 09.06.15, 13:50
              hello-kitty2 napisała:
              > B a nawet C! ;-) Mysle, ze podstawa jest niezaleznosc emocjonalna i finansowa.

              O niezaleznosc emocjonalna w milosci trudno, raczej jej nie ma i na tym polega wlasnie caly bol i trudnosc, uwolnic/uniezaleznic sie od kogos emocjonalnie, bo to dla mnie oznacza troche "przestac kochac". Natomiast niezaleznosc finansowa jak najbardziej jest podstawa.
              • hello-kitty2 Re: Po co uprawiamy seks? 09.06.15, 14:35
                kag73 napisała:

                > O niezaleznosc emocjonalna w milosci trudno, raczej jej nie ma i na tym polega
                > wlasnie caly bol i trudnosc, uwolnic/uniezaleznic sie od kogos emocjonalnie, bo
                > to dla mnie oznacza troche "przestac kochac". Natomiast niezaleznosc finansowa
                > jak najbardziej jest podstawa.

                Moze sie zle wyrazilam. Chodzilo mi to brak skonnosci do uzaleznien emocjonalych. Chodzilo mi o cos takiego jak u Marka czy wydaje mi sie tez u Morrisona, ze ktos MUSI ich kochac. Bez tego ani rusz.
                • marek.zak1 Re: Po co uprawiamy seks? 09.06.15, 14:51
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Moze sie zle wyrazilam. Chodzilo mi to brak skonnosci do uzaleznien emocjonalych. Chodzilo mi o cos takiego jak u Marka czy wydaje mi sie tez u Morrisona, ze ktos MUSI ich kochac. Bez tego ani rusz.
                  ------------------------------------------------------------------------------------------------------

                  To ciekawe spostrzeżenie. ,,Niezaleznośc emocjonalna" i miłość. Z pozoru jest to sprzeczność, ale jednak nie. Innymi słowy: ,,kocham, ale jestem wolnym człowiekiem, chce być z tobą, ale jesli ty nie chcesz, trudno - poradze sobie".
                  To tak na szybko bo klienci ciągle dzwonią :).
                  • kag73 Re: Po co uprawiamy seks? 09.06.15, 15:03
                    marek.zak1 napisał:

                    > hello-kitty2 napisała:
                    >
                    > > Moze sie zle wyrazilam. Chodzilo mi to brak skonnosci do uzaleznien emocj
                    > onalych. Chodzilo mi o cos takiego jak u Marka czy wydaje mi sie tez u Morrison
                    > a, ze ktos MUSI ich kochac. Bez tego ani rusz.
                    > -------------------------------------------------------------------------------
                    > -----------------------
                    >
                    > To ciekawe spostrzeżenie. ,,Niezaleznośc emocjonalna" i miłość. Z pozoru jest
                    > to sprzeczność, ale jednak nie. Innymi słowy: ,,kocham, ale jestem wolnym człow
                    > iekiem, chce być z tobą, ale jesli ty nie chcesz, trudno - poradze sobie".
                    > To tak na szybko bo klienci ciągle dzwonią :).

                    ,,kocham, ale jestem wolnym człowiekiem, chce być z tobą, ale jesli ty nie chcesz, trudno - poradze sobie".
                    To idzie inaczej: "kocham(jestem emocjonalnie zalezny), ale TY jestes wolnym czlowiekiem, chce byc z toba, ale jesli nie chcesz, trudno-poradze sobie".
                    No ja mam tak samo jak mnie ktos nie kocha to co mnie po tym jak ja kogos kocham? To tylko takie na pol gwizdka a ja lubie full wypas:) Natomiast jezeli ja kogos nie kocham, to on mnie tez kochac nie musi:)
    • zombi135 Dlaczego kobiety nie chcą uprawiać seksu? 09.06.15, 10:29
      Tu już raczej pole do popisu dla Pań a najlepiej zapytać małżonkę. Z moich doświadczeń wynika że:
      trudno im wrócić do seksu po ciąży, łączy się to ze zmęczeniem, wydaje im się że są mniej atrakcyjne itd.
      często przyczyna jest też w nas, może zapuściliśmy się, wielkie brzuchy, rozczochrane czupryny kilku dniowy zarost nie każdej może się podobać,
      mają dość byle jakiego seksu z dzieckiem za ściną gdzie nie można się wyluzować totalnie, pewnie nie każdego stać by kilka razy w tygodniu jeździć do ekstra hotelu z żoną na ekstra seks. Wiadomo tak się nie da ale raz na jakiś czas ładuje akumulator i wspomaga seks zwykły, wspomnieniem i planem na następny taki wyjazd za jakiś czas. Oczywiści taki wyjazd można sobie zrobić w domu oddając komuś dzieci na weekend- polecam dziadków,
      pewnie też ogólny stan psychiczny, ogólne zadowolenie z życia ma tu duże znaczenie, więc może też warto zadbać o inne rozrywki dla żony,
      lęk przed kolejną ciążą, u nas mieliśmy plan na dwójkę więc jak się pojawiła dójka to kolejna ciąża mogłaby być niemiłym zaskoczeniem, jeśli taki jest kłopot może też warto zastanowić się nad jakiś stałym zabezpieczeniem dla mężczyzn – ja mam,
      tabletki antykoncepcyjne – ponoć makabrycznie potrafią obniżyć libido,
    • zombi135 Czy warto się starać? 09.06.15, 10:31
      Prościej pewnie znaleźć kochankę, prościej pewnie się rozwieźć z tym że z pozoru łatwe rozwiązania sam takimi tylko na początku. Co jest tanie to jest drogie. Poza tym nigdy nie ma pewności czy z tą drugą, trzecią... n tą nie będzie tak samo za jakiś czas. A nie okłamujmy się z wiekiem jeśli portfel nam nie pęcznieje nie przystojniejemy.
      • urquhart Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 12:03
        Wszystko prawda ale przekonujesz przekonanych.
        Nic nie zrobisz gdy chce tylko jedną stroną walkowanie sprawy jedynie nasila frustrację.
        Poćwicz z drugą stroną barykady, babkami negatywne nastawionym do seksu którym rozpada się małżeństwo na Zyciu Rodzinnym forum obok tą powyższą argumentację.
        Wtedy daj znać ją idzie komunikacja :)
        One dadzą się pokroić za to że rozpad i problemy w niczym nie jest związany z brakami w sferze seksu a takie gadanie jest powyżej dowodem żeś niedojrzały i myślisz kutasem :)

        A tak na serio całe tomy napisali o tym że rzeczy zablokowane w podświadomości nie da się odblokować odwołując się do świadomości logiką czy szczerym rozmowami.
        To szeroki temat jak przez pierwotne emocje odwołać się do podświadomości.
        Bo na pewno bycie zalosnym i samo zwiększanie własnych starań tylko pogorszy znacznie sprawę
        • mabelle2000 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 17:40
          urquhart napisał:

          > A tak na serio całe tomy napisali o tym że rzeczy zablokowane w podświadomości
          > nie da się odblokować odwołując się do świadomości logiką czy szczerym rozmowa
          > mi.

          To prawda. Dlatego uswiadamianie w szczerej rozmowie zonie, ze jej sie malzenstwo rozpadnie jak nie bedzie dawac dupy jest bezcelowe. Wydaje mi sie, ze zadna zdrowa na umysle babka nie da sie gwalcic dla dobra malzenstwa. Calkowita charytatywnosc wprawdzie mozna od niej wyegzekwowac ale chyba tylko w okresie zakochania. A stan zakochania jak wiemy nie trwa wiecznie. I nawet te kobiety, ktore chetnie wychodza z inicjatywa zaspokajania partnera, robia tak tylko dlatego, ze spodziewaja sie autentycznego rewanzu.

      • urszula.slo Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 12:03
        Odpowiem na pytanie, dlaczego kobiety nie chcą uprawiać seksu. Z moich obserwacji wynika, że dużo zależy od kultury (mentalności, w której wychowuje się dzieci/dziewczynki). Mieszkałam przez 24 lata w Słowenii, przez prawie 8 lat w Polsce i od trzech lat mieszkam w Hiszpanii. Owszem, problemy są wszędzie mniej więcej takie same, ale jednak troszeczkę inne.
        Wydaje mi się, że w Polsce dziwnie wychowuje się kobiety. W sensie cielesno-seksualnym, ale też w sensie "powołania", czyli tego, "do czego" są kobiety, co one powinne w życiu (z)robić, co oznacza odnieść sukces w życiu prywatnym, co to jest szczęście itd itd. Moje koleżanki - zaznaczam, że to nie są dziewczyny z jakiegoś katolicko-wieśniaczego zadupia, lecz inteligentne młode kobiety z doktoratami, karierami itd - wszystkie bez wyjątku dążyły, i to bezwzględnie, natarczywie, agresywnie (z mojego punktu widzenia) do zawarcia małżeństwa (a potem posiadania dzieci). Jeżeli były w związku, nawet udanym, to nadal miały poczucie, że "to nie jest to", czekały, marzyły, namawiały ... dopóki faceci nie ustąpili: ok, to się pobieramy, byś dała mi wreszcie spokój. Jeżeli jakaś dziewczyna żyła w tzw. związku partnerskim i nie marzyła o ślubie, to przy piwie, w trakcie bardziej intymnej rozmowy, jej koleżanki pytały ją delikatnie: "ale czy on cię nie kocha?"
        No i te same kobiety, gdy mają dzieci, to zaczynają się skupiać na nich - mąż zostaje prawie wyłączony z życia rodzinnego, bo "ona zawsze wie/zna/potrafi lepiej" (ten stosunek przejmują od swoich matek, które w ogóle są najlepszymi matkami na świecie i zawsze wiedzą najlepiej). Skąd to obsesyjne skupianie się na dziecku? Myślę, że te kobiety są trochę niezaspokojone w życiu małżeńskim (bo faceci mają ich dość - po tych wszystkich naleganiach na ślub i dzieci), a więc szukają zaspokojenia w innym miejscu - niewłaściwym zresztą. Gdy kobieta zaczyna szukać zaspokojenia u dzieci, to staje się aseksualna - nie należy jej już na seksie (chyba że zechce jej się kolejnego dziecka). A jednocześnie psychicznie "psują" dzieci, bo wymagają od nich czegoś, co one nie są w stanie im dać.
        Moje polskie koleżanki nie myślą, że udane życie to znaleźć "drugą połowę", dobrze się rozumieć, szanować, mieć udany seks, cieszyć się cielesnością, stworzyć sprawnie funkcjonującą rodzinę - z obrączką czy też bez. Sądzą, że udane życie to wyjść za mąż, mieć potomki - a potomki to ich własność, to ich "osiągniącie". One dowartościowują się samą formą, zewnętrznością - małżeńswtem (= "kocha mnie") i posiadaniem dzieci (= zaspokajanie potrzeb fizycznopsychicznych).

        To oczywiście okropna generalizacja, ale przez osiem lat miałam okazję obserwować właśnie takie przypadki. I to musi być związane z polskłą tradycją (kościół? nie wiem), bo w Słowenii jest inaczej, tutaj też. Może nie wsządzie w Polsce tak jest - ja mieszkałam w Krakowie, a tam życie bardzo tradycyjnie się toczy.
        • hello-kitty2 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 12:35
          urszula.slo napisała:

          > To oczywiście okropna generalizacja, ale przez osiem lat miałam okazję obserwow
          > ać właśnie takie przypadki. I to musi być związane z polskłą tradycją (kościół?
          > nie wiem), bo w Słowenii jest inaczej, tutaj też. Może nie wsządzie w Polsce t
          > ak jest - ja mieszkałam w Krakowie, a tam życie bardzo tradycyjnie się toczy.

          Urszula a napisz jak jest na Slowenii z kobietami prosze.

          ps podziwiam jak pieknie piszesz po polsku (zlapalam Ci tylko jeden blad ;), chcialabym miec chociaz polowe Twojego talentu do jezykow (uczysz sie teraz jakiegos? hiszpanskiego?)
        • urquhart Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 12:58
          No i to jest świeżość spojrzenia kogoś spoza matriksa brawo!
          Jak zacytowałem prawie identyczną wypowiedź Ester Perel dla pisma Sukces o jak widzi Polki to kag, Andzia, i zakleta rozsierdzily się okrutnie ze to jakieś brednie. : )
        • kag73 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 14:55
          urszula.slo napisała:
          "Moje polskie koleżanki nie myślą, że udane życie to znaleźć "drugą połowę", dobrze się rozumieć, szanować, mieć udany seks, cieszyć się cielesnością, stworzyć sprawnie funkcjonującą rodzinę - z obrączką czy też bez. Sądzą, że udane życie to wyjść za mąż, mieć potomki - a potomki to ich własność, to ich "osiągniącie". One dowartościowują się samą formą, zewnętrznością - małżeńswtem (= "kocha mnie") i posiadaniem dzieci (= zaspokajanie potrzeb fizycznopsychicznych).
          To oczywiście okropna generalizacja, ale przez osiem lat miałam okazję obserwować właśnie takie przypadki. I to musi być związane z polskłą tradycją (kościół? nie wiem), bo w Słowenii jest inaczej, tutaj też. Może nie wsządzie w Polsce tak jest - ja mieszkałam w Krakowie, a tam życie bardzo tradycyjnie się toczy."

          I rzeczywiscie to sprawdzone, ze wszytkie one nie uprawiaja/nie chca uprawiac seksu? Pytam z ciekawosci, bo nie wykluczam, ze sie moglo zdarzyc.
          Moim zdaniem kobiety nie uprawiaja seksu(chociaz moga), bo on im nic albo niewiele daje. Owszem katolicyzm i wychowanie maja tutaj sporo do rzeczy. Przynajmniej kiedys(teraz to sie pewnie zmienia) sporo nasluchano sie o czystosci przedmalzenskiej, do tego seksulanosc kobiet budzi strach, co wolno mezczyznom tego wcale nie wolno kobietom. Tutaj panowie czesto pisza jak to byloby fajnie gdyby kobiety tak jak oni bzykaliby kazda, bzykaly sie z kazdym, ale jak przychodzi co do czego to wielu z nich za zone chcialo/chce albo swietojebliwa albo dziewice, byle nie za duze libido, bo starch, ze na boki bedzie chodzic, byle nie miala za duzo porownania itd. I od nich tych kobiet potem w malzenstiwe oczekuje sie spelniania obowiazkow malzenskich i (w zyczeniu mezow) zeby byly boginia seksu. A ja sie pytam skad? Czesto taka babka nic nie wie o swojej seksualnosci, facet jest kochankiem do bani, tez wie tyle co na pornusach zobaczyl, tyle, ze jemu orgazm dany zawsze a to lepsze niz nic.
          W wielu krajach gdzie religia nie odgrywa zadnej roli albo duza mniejsza, stosunek do seksu jest nieco inny, luzniejszy, ale jest tez mniej myslenia kategoriami "latwa" itd. A nawet jak ktos powie "latwa" to to tej "latwej" zwyczajnie zwisa. Latwiej co najwyzej mozna zdobyc troche doswiadczenia, dowiedziec sie czegos o sobie i swojej seksualnosci, spokojnie skorzystac z przyjemnosci bez latki "ku..wa." I potem wielkie zdziwienie, ze z "recznikowym" w Egipcie idzie. Owszem egzotyka zawsze krecila, ale dla wielu z daleka "od domu" wreszcie mozna wyluzowac i nie przejmowac sie opinia spoleczna.

          • kag73 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 15:16
            I jeszcze, Urszulo, nie wiem kiedy w Polsce mieszkalas, ale kiedys i w wielu malych miastach, na wsiach do dzis jest tak, ze zamieszkac ze soba mozna dopiero kiedy jest sie malzenstwem, nie pisze o 30+, tylko o mlodych, czasem tez trzeba kombinowac, zeby ze soba sypiac, nie kazdy ma/mial wyluzowanych rodzicow, ktorzy sie ciesze, ze sie parka radosnie bzyka pod ich dachem.
            Dodatkowo wiele kobiet chce wyjsc za maz, bo wierzy, ze znalazla milosc swojego zycia, dobrze im sie uklada. A jak sa w wieku 30+ albo troche przed to tez chca wyjsc za maz, bo znow sie babci i Kosciolowi nie spodba, ze maja nieslubne dziecko. Czy moze teraz to juz nie ma znaczenia? Ja o przeszlosci pisze i terazniejszosci w malych miastach do dzis. To sa polskie utarte tradycje i wpyw Kosciola katolickiego.
            • urquhart Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 15:32
              A nie czasem powodem jest neurotyczne zasilające sie podejcie kobiecych kobiet, czy wręcz epidemia nerwicy że w małżeństwie poszukują bezpieczeństwa?
              Bo nawiązywanie do katolickich szablonów wychowania staje się mocno nieaktualne.

              Małżeństwo historycznie jest zobowiązaniem mężczyzn wobec spolecznosci że wezmą odpowiedzialnosc za dzieci które mogą pojawić się w wyniku tego radnego szukania i ich matkę.
              W Polsce gdzie zdecydowana większość ludzi nie jest w stanie wyżyć z jednej pensji a tym bardziej utrzymać dzieci jest to zobowiązanie ciągle kluczowe dla jakiegokolwiek poczucia bezpieczeństwa .
              • mabelle2000 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 15:44
                urquhart napisał:

                > A nie czasem powodem jest neurotyczne zasilające sie podejcie kobiecych kobiet,
                > czy wręcz epidemia nerwicy że w małżeństwie poszukują bezpieczeństwa?

                A wiesz dlaczego szukaja bezpieczenstwa ? Bo same nie potrafia go sobie zapewnic. Nadal od kobiet wymaga sie glownie wygladu, a nie konkretnych umiejetnosci, ktore moga zapewnic jej byt. To sa bledy w wychowaniu corek.
                • marek.zak1 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 15:49
                  mabelle2000 napisała:

                  A wiesz dlaczego szukaja bezpieczenstwa ? Bo same nie potrafia go sobie zapewnic. Nadal od kobiet wymaga sie glownie wygladu, a nie konkretnych umiejetnosci, ktore moga zapewnic jej byt. To sa bledy w wychowaniu corek.
                  ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                  Potrafią, ale może chca mieć też swojego ukochanego księcia, w którego ramionach poczuja się bezpieczne I kochane. .
                  • mabelle2000 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 16:21
                    marek.zak1 napisał:

                    > Potrafią, ale może chca mieć też swojego ukochanego księcia, w którego ramionac
                    > h poczuja się bezpieczne I kochane. .

                    No, jak w bajce :-)
                    A moze powiedzmy otwarcie, ze w Polsce mit "drugiej polowki" swietnie sie trzyma. Jak sobie nikogo nie znajdziesz, to jestes niepelnowartosciowa. Na chooj ci dyplomy jak nie masz obraczki na palcu ?
                    • kag73 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 16:30
                      mabelle2000 napisała:
                      > A moze powiedzmy otwarcie, ze w Polsce mit "drugiej polowki" swietnie sie trzym
                      > a. Jak sobie nikogo nie znajdziesz, to jestes niepelnowartosciowa. Na chooj ci
                      > dyplomy jak nie masz obraczki na palcu ?

                      No fakt jestes "stara panna" i tyle. No ale to jak nie masz nikogo, jak kogos masz to juz cos. Ale tu pojawia sie inny problem: ja sie facet nie deklaruje a Wy od lat razem, dziecka tez nie masz, bo chcesz ale ON nie chce, to...przypuszczalnie jestes przejsciowa narzeczona!

                    • urquhart Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 16:39
                      Masz obok dyskusję o nakrecaniu neurotycznosc L lęków U dzieci
                      No jaki mit? Marbelle! To bajka z femi pogadanek o żelaznym wilku i partiarchalnych spiskach!
                      Neurotyczni rodzice wychowują coraz bardziej neurotyczne i niepewnie siebie dzieci.
                      I wykształcenie nie ma nic do rzeczy W wychowaniu.
                      Bo najbardziej nadopiekuncze matki jakie znam są tez lekarzami i menedżerami !
                      Jak Zimbardo pisze o nowym pokoleniu pełnych leków i wycofanych niepewnych siebie mężczyzn to jest oczywiste a jak to samo nakręca się u kobiet to jakieś mity są potrzebne by to wyjaśnić?
                      Come On!
                      • mabelle2000 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 16:55
                        urquhart napisał:

                        > I wykształcenie nie ma nic do rzeczy W wychowaniu.

                        Oczywiscie, ze ma. Moze masz racje, ze nie samo wyksztalcenie, ale umiejetnosc zarobienia na siebie konkretnej kwoty, ktora to bezpieczenstwo zapewni. To chyba wydaje sie dosc logiczne, najbardziej pra do malzenstwa kobiety, ktore maja kiepska, niskoplatna prace. W domysle-po slubie moga ja zamienic na prace matki. I raczej to sie nie zmieni dopoki bedzie sie zwalniac kobiety z obowiazku zarabiania na siebie.
                        • urquhart Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 17:16
                          Twoja część też trzyma się kupy ale nie tłumaczy wszystkiego :)
                          Jak choćby ze sporo wykształconych kobiet rezygnuje z pracy jak ma meza i pieniadze podatników na ich wykształcenie idą w piach.
                          • mabelle2000 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 17:43
                            urquhart napisał:

                            > Jak choćby ze sporo wykształconych kobiet rezygnuje z pracy jak ma meza i pieni
                            > adze podatników na ich wykształcenie idą w piach.

                            No to tylko jedno mi przychodzi do glowy- jakis mega-zarloczny instynkt macierzynski :-)
                          • mojemail3 Re: Czy warto się starać? 10.06.15, 17:36
                            urquhart napisał:

                            > Twoja część też trzyma się kupy ale nie tłumaczy wszystkiego :)
                            > Jak choćby ze sporo wykształconych kobiet rezygnuje z pracy jak ma meza i pieni
                            > adze podatników na ich wykształcenie idą w piach.

                            Ja bym chętnie zrezygnowała...Po jakimś czasie, wolna od zapieprzania jak najemnik, założyłabym sobie fajną działalność, ze stratami na początku...
                            Ech marzenia...
                        • kag73 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 17:40
                          Moim zdaniem obojgu Wam sie cos wydaje. Mniejszosc moze pozwolic sobie na bycie tylko matka, zwlaszcza przy medianie 2000 zl. Co innego byc matka przez chwile jak dzieciak maly, co jest chyba zrozumiale I pozyteczne.
                • kag73 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 15:49
                  mabelle2000 napisała:

                  > urquhart napisał:
                  >
                  > > A nie czasem powodem jest neurotyczne zasilające sie podejcie kobiecych k
                  > obiet,
                  > > czy wręcz epidemia nerwicy że w małżeństwie poszukują bezpieczeństwa?
                  >
                  > A wiesz dlaczego szukaja bezpieczenstwa ? Bo same nie potrafia go sobie zapewni
                  > c. Nadal od kobiet wymaga sie glownie wygladu, a nie konkretnych umiejetnosci,
                  > ktore moga zapewnic jej byt. To sa bledy w wychowaniu corek.

                  To sie chyba nie do konca zgadza, w Polsce bardzo duzo kobiet studiuje, dodatkowo sie doksztalca, konczy studia podyplomowe nawet bedac juz matkami. Po prostu place sa niskie i zwyczajnie nie wszystkim wystarcza na utrzymanie siebie i dziecka/dzieci. Wielu facetom rowniez nie wystarcza. Zwyczajnie ceny nie sa adekwatne do zarobkow.
                  • mabelle2000 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 16:29
                    kag73 napisała:

                    > Po prostu
                    > place sa niskie i zwyczajnie nie wszystkim wystarcza na utrzymanie siebie i dz
                    > iecka/dzieci. Wielu facetom rowniez nie wystarcza.

                    Skoro jak piszesz nie wystarcza ani koietom, ani mezczyznom, to dlaczego tylko kobiety szukaja bezpieczenstwa w malzenstwie ?
                    • kag73 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 16:31
                      mabelle2000 napisała:
                      >
                      > Skoro jak piszesz nie wystarcza ani koietom, ani mezczyznom, to dlaczego tylko
                      > kobiety szukaja bezpieczenstwa w malzenstwie ?

                      No to napisal Urqu nie ja. Oboje szukaja mozliwosci co by zyc razem i...wybudowac dom albo kupic mieszkanie wlasnosciowe:))
                    • urquhart Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 16:52
                      > Skoro jak piszesz nie wystarcza ani koietom, ani mezczyznom, to dlaczego tylko
                      > kobiety szukaja bezpieczenstwa w malzenstwie

                      Bo pragną zwykle mieć dziecko a to kosztuje 200 tysięcy w ratach na 20 lat. : )

                      Wyobraź sobie faceta co przy normalnej pensji (mediana 2tys) oświadcza żonie ze pragnie auto Audi Q7 za 200 tyś :)
              • kag73 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 15:46
                urquhart napisał:
                > A nie czasem powodem jest neurotyczne zasilające sie podejcie kobiecych kobiet,
                > czy wręcz epidemia nerwicy że w małżeństwie poszukują bezpieczeństwa?
                Bo nawiązywanie do katolickich szablonów wychowania staje się mocno nieaktualne."

                Szczerze powiedziawszy, nie ma pojecia. Bezpieczenstwa? No czasem potrzeba dwoch, najczesciej dwoch wyplat, zeby razem zamieszkac i wspolnie zyc. Papierka do tego niby nie potrzeba, natomiast mnie sie wydaje, ze katolicka tradycja jest nadal bardzo zakorzeniona. Ja znam wiele przypadkow gdzie parka pobierala sie, bo/kiedy babka byla w ciazy(wpadka). Poza tym tym czesto kiedy byli ze soba od wiekow i nagle przyszedl czas na nastepny krok, bo tak czesto bywa: zamieszkanie razem i/albo dziecko. Jak mowie, ja tak po malych miastach, w duzych i teraz to nie wiem.

                > Małżeństwo historycznie jest zobowiązaniem mężczyzn wobec spolecznosci że wezmą
                > odpowiedzialnosc za dzieci które mogą pojawić się w wyniku tego radnego szukan
                > ia i ich matkę.
                > W Polsce gdzie zdecydowana większość ludzi nie jest w stanie wyżyć z jednej pen
                > sji a tym bardziej utrzymać dzieci jest to zobowiązanie ciągle kluczowe dla jak
                > iegokolwiek poczucia bezpieczeństwa .

                Hmm, no ale chyba ojciec bez wzgledu na to czy jest slub czy nie musialby placic na dziecko alimenty?.
                • urquhart Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 16:06
                  Bezpieczenstwa? No czasem potrzeba dwoc
                  > h, najczesciej dwoch wyplat, zeby razem zamieszkac i wspolnie zyc. Papierka do

                  Bez tego papieru jutro zamiast dwu wypłat za miesiąc może być telefon "zostanmy przyjacolmi".
                  Jak wtedy w ogole wziąć kredyt i planować jakąkolwiek stabilną przyszłość?

                  > Hmm, no ale chyba ojciec bez wzgledu na to czy jest slub czy nie musialby placi
                  > c na dziecko alimenty?.

                  Na alimenty możesz liczyć jak na obietnice platformy. Mozesz wydrukowac i powiesić nad biurkkiem. Uczestniczylas niejednokrotnie w dyskusji ile polskich ojców płaci faktycznie zasadzone alimenty. Co dziesiąty.
                  • kag73 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 16:12
                    urquhart napisał:
                    > Bez tego papieru jutro zamiast dwu wypłat za miesiąc może być telefon "zostanmy
                    > przyjacolmi".
                    > Jak wtedy w ogole wziąć kredyt i planować jakąkolwiek stabilną przyszłość?

                    No ale to dziala w obie strony, bo do budowania domu i kredytu i stabilnosci potrzeba dwoch.

                    > Na alimenty możesz liczyć jak na obietnice platformy. Mozesz wydrukowac i powie
                    > sić nad biurkkiem. Uczestniczylas niejednokrotnie w dyskusji ile polskich ojców
                    > płaci faktycznie zasadzone alimenty. Co dziesiąty.

                    I znow sie kupy nie trzyma, bo mezami byli, sa ojacami i nie placa :(
                    • urquhart Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 16:25
                      > No ale to dziala w obie strony, bo do budowania domu i kredytu i stabilnosci po
                      > trzeba dwoch.

                      Co ty krąg z choiny się urwalas? Faceci że nią się żeby mieć dupe a stabilność jest kosztem nie zyskiem!
                      Jaj zostawią babę z reguły niemal wszystko muszą jej zostawić więc ta stabilność działa w jedną stronę jedynie

                      > I znow sie kupy nie trzyma, bo mezami byli, sa ojacami i nie placa :(

                      Bo znów popelniasz ten sam błąd, dla większość nie ma dupy, a płacić dalej trzeba, to czują się nieźle
                      wydymani na tym interesie I są wściekli na te oszustki :)
                      • kag73 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 16:35
                        urquhart napisał:
                        > Co ty krąg z choiny się urwalas? Faceci że nią się żeby mieć dupe a stabilność
                        > jest kosztem nie zyskiem!
                        > Jaj zostawią babę z reguły niemal wszystko muszą jej zostawić więc ta stabilnoś
                        > ć działa w jedną stronę jedynie

                        Kochany, taki kur...wa kredyt to sie splaca 20 lat! Wiec jej co najwyzej zostawia kredyt do splacania, bo ten dom/to mieszkanie to wcale nie jest ich, ludziom sie tylko tak wydaje. A ze ona sama nie da rady tego kredytu splacic, on tez nie, to sie rozstac nie moga. Maja stabilnosc? Maja!
                        On sie hajta, bo chce dupy na wylacznosc, zeby nie placil za cudze dzieci!

                        > Bo znów popelniasz ten sam błąd, dla większość nie ma dupy, a płacić dalej trze
                        > ba, to czują się nieźle wydymani na tym interesie I są wściekli na te oszustki :)
                        >
                        • urquhart Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 17:38
                          > ie, to sie rozstac nie moga. Maja stabilnosc? Maja!
                          > On sie hajta, bo chce dupy na wylacznosc, zeby nie placil za cudze dzieci!

                          I tu kompletny FAIL kag!
                          Znam parę związków gdzie babka nadzwyczajnie ochoczo rozkłada nogi a facet ochoczo zajmuje się nie swoimi jej dziećmi z poprzednich związków i inwestuje w nie
                          Jest dupa biznes się kręci i obie strony są zadowolone, bardziej od zgoszknialych małżeństw gdzie facet ma pewność swoich dzieci
                          • kag73 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 17:54
                            urquhart napisał:

                            > > ie, to sie rozstac nie moga. Maja stabilnosc? Maja!
                            > > On sie hajta, bo chce dupy na wylacznosc, zeby nie placil za cudze dzieci
                            > !
                            >
                            > I tu kompletny FAIL kag!
                            > Znam parę związków gdzie babka nadzwyczajnie ochoczo rozkłada nogi a facet ocho
                            > czo zajmuje się nie swoimi jej dziećmi z poprzednich związków i inwestuje w nie
                            >
                            > Jest dupa biznes się kręci i obie strony są zadowolone, bardziej od zgoszknialy
                            > ch małżeństw gdzie facet ma pewność swoich dzieci
                            I to jest dowod na co? Ze to w Polsce norma? I te dzeci to ona juz miala, wiedzial co bral co innego jak nie wie a sie ich dorabia. Czy suerujesz, ze wiekszosc mezczyzn nie oczkuje od swoich zon wiernosci? Miedzy innymi stad sie wziela instytucja malzenstwa. Zona ma byc
                            wierna. Konkurencja nie jest mile widziana.
                              • urquhart Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 19:08
                                > Nie, to jest dowod na marzenia Urqu, ze kobiety beda dawac z wdziecznosci :-)

                                Przyznaj Mabelle ze Cię wkurza że to tak dziala ze ci sami faceci którzy nie mają na alimenty jakoś się motywuja I mają na nową partnerkę i jej dzieci jeżeli tylko okazuje ochoczo "wdzięczność"
                                :) :) :)
                                • mabelle2000 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 19:33
                                  urquhart napisał:

                                  > Przyznaj Mabelle ze Cię wkurza że to tak dziala ze ci sami faceci którzy nie ma
                                  > ją na alimenty jakoś się motywuja I mają na nową partnerkę i jej dzieci jeżeli
                                  > tylko okazuje ochoczo "wdzięczność"
                                  > :) :) :)

                                  Dlaczego ma mnie wkurzac cos co zupelnie mnie nie dotyczy ? :-)
                                  Juz Ci kiedys napisalam Urqu, ze oczekujesz od kobiet mentalnosci kurwy, ze wymienia dupe na zasoby.
                                  Cale swoje zycie pracowalam na to, zeby tej dupy nie musiec wymieniac. Skoro mi sie udalo, to mam ten luksus, ze wdziecznosc mezczyznie moge okazac za dobry seks jaki z nim mam, a nie za to ze sie mna zaopiekowal czy cos mi dal. Seksem "place" mu za seks. To chyba uczciwy interes ? :-)
                                  • urquhart Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 19:47
                                    > Juz Ci kiedys napisalam Urqu, ze oczekujesz od kobiet mentalnosci kurwy, ze wym
                                    > ienia dupe na zasoby.

                                    Taaaa pamiętam. Pamiętam też ze ty oczekujesz od mężczyzn frajerskiej mentalności chłopa pańszczyźnianego który ma zasuwać bez zapłaty i wdzięczności bo "ponosi konsekwencje" :)
                                    • mabelle2000 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 19:51
                                      urquhart napisał:

                                      > Taaaa pamiętam. Pamiętam też ze ty oczekujesz od mężczyzn frajerskiej mentalnoś
                                      > ci chłopa pańszczyźnianego który ma zasuwać bez zapłaty i wdzięczności bo "pono
                                      > si konsekwencje" :)

                                      Ponosi konsekwencje, owszem, ale POSIADANIA POTOMSTWA. W swoim zacietrzewieniu odczytales to jako nakaz utrzymywania, sponsorowania i chooj wie czego jeszcze w stosunku do wrednej baaby, ktora go to w potomstwo wrobila.
                                      • urquhart Re: Czy warto się starać? 10.06.15, 12:52
                                        > Ponosi konsekwencje, owszem, ale POSIADANIA POTOMSTWA. W swoim zacietrzewieniu
                                        > odczytales to jako nakaz utrzymywania, sponsorowania i chooj wie czego jeszcze
                                        > w stosunku do wrednej baaby, ktora go to w potomstwo wrobila.

                                        Męskie potrzeby posiadania potomstwa dobrze ilustruje teoretyk miłości Jakub Rousseau który wszystkie 9 dzieci po kolei oddał do przytułku

                                        Wiesz Marbelle co jesteś okopana wokół iluzji sprawiedliwości i równości która w rzeczywistym świecie nie istnieje.
                                        To sprawiedliwość jak w wymianie towarów kiedyś między PRL i ZSRR , my im wysłaliśmy pszenicę i węgiel oni nam też pszenicę i węgiel w zamian ale dużo mniej bo wiadomo mniejszy kraj ma mniejsze potrzeby
                                        Mężczyzn charakteryzuje mocniejszy instynkt seksualny (ilościowo) a kobiet znacznie mocniejszy instynkt macierzynski i jesteśmy wzajemnie sobie potrzebni ale sprawiedliwość sęk za seks czy satysfakcja z opieki nad dziećmi kobiet za satysfakcję opieki nad dziećmi mężczyzn to utopijna idealizacja którą może wydarzyć się jedynie jednostkowo.

                                        W tym kontekście trzeba rozróżniać co nas dzieli w odczuwaniu świata I potrzebach a co lączy.
                                        Zakwestionowanie tego to w praktyce założenie ze kobiecy punkt widzenia i potrzeb to jedyny słuszny
                      • mabelle2000 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 16:42
                        urquhart napisał:

                        > Bo znów popelniasz ten sam błąd, dla większość nie ma dupy, a płacić dalej trze
                        > ba, to czują się nieźle
                        > wydymani na tym interesie I są wściekli na te oszustki :)

                        A to nikt im nie powiedzial, ze beda obciazeni kosztem utrzymania dzieci, ktore sie z tego dymania wziely ? :-)
                • kag73 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 16:09
                  > Bo nawiązywanie do katolickich szablonów wychowania staje się mocno nieaktualne

                  Mnie tam sie wydaje, ze to sa tradycje nadal zywe, mimo ze niby coraz mniej praktykujacych katolikow. I ten slub z ta piekna sukienka, tak romantycznie, no i wszycy tak robia. To takie oficjalne przypieczetowanie milosci i zwiazku. A dla wielu rodzaj deklaracji.
                  Zauwaz, ze np. wielu rodzicow do kosciola nie chodzi i guzik se robi z religii, ale: wiekszosc chrzci dzieci i posyla do Komunii, bo....wszyscy tak robia, to takie "normalne".
              • ninek04 Re: Czy warto się starać? 09.06.15, 16:11
                A nie czasem powodem jest neurotyczne zasilające sie podejcie kobiecych kobiet, czy wręcz epidemia nerwicy że w małżeństwie poszukują bezpieczeństwa?
                Bo nawiązywanie do katolickich szablonów wychowania staje się mocno nieaktualne.

                Często obserwuję epidemię nerwicy,związaną z tym,że koleżanki są juz zaobraczkowane i maja dziecko lub dzieci,a one jeszcze nie.To akurat dotyczy młodych (ok.22-24lata)kobiet,przeważnie z małych miejscowości, bardzo im się śpieszy do takiego modelu życia,mnie się to kojarzy z tym,że one są w jakiś sposób zazdrosne, bo często mówią :o,ta to wie, jak się ustawić, złapała takiego dobrego/naiwnego,który na nią będzie robił.I jednak jest to podparte tym katolickim,tradycyjnym powtórzeniem schematu życia rodziców. Tak po prostu musi być w ich mniemaniu.I oczywiście tylko ślub je satysfakcjonuje z ta cała wypasioną otoczka.
      • marek.zak1 Aplikacja o seks 09.06.15, 13:17
        triismegistos napisała:

        > Samo określenie "namówić na seks" wysusza mi cipkę. Nie lepiej "wywołać chęć na seks"?
        -----------------------------------------------------------------------------------------------------

        Jako, ze zyje w swiecie korpoprocedur, tytaj tez taka zaproponuję:
        Aplikacja o seks do:

        a/dzień/godzina
        b/ powód/uzasadnienie
        c/czas trwania
        d/preferowane pozycje
        e/środki zabezpieczające przed ingerencja osób trzecich
        f/zagrożenia i sposób ich uniknięcia
        g/inne

        Data/miejsce Podpis

        Decyzja żony

        Uzasadnienie
        • urquhart Re: Aplikacja o seks 09.06.15, 15:51
          > Aplikacja o seks do:
          >
          > a/dzień/godzina
          > b/ powód/uzasadnienie
          > c/czas trwania
          > d/preferowane pozycje
          > e/środki zabezpieczające przed ingerencja osób trzecich
          > f/zagrożenia i sposób ich uniknięcia
          > g/inne
          >
          > Data/miejsce Podpis
          >
          > Decyzja żony
          >
          > Uzasadnienie

          Wprowadzenie przepisów wymogu podpisów każdorazowo takiego mniej więcej formularza takze w małżeństwie na serio postulowały W parlamencie szwedzkie feministki, miało to raz na zawsze rozwiązać kwestie gwałtów.

          Nie jest to pomysł nowy. Muzułmanie już to mają od stuleci małżeństwo Mut'a umowy na jeden dzień tydzień żeby bzyknac kogoś legalnie, gdzie się określa co można co nie można i ze obie strony się zgadzają i na no liczą :L

          pl.m.wikipedia.org/wiki/Ma%C5%82%C5%BCe%C5%84stwo_mut%27a
    • potwor_z_piccadilly Re: Ojciec Mateusz, czyli proteza dla mas. 09.06.15, 22:29
      Wyjaśniam.
      Wczoraj uciąłem pogaduchę z pewnym liderem branżowych związków zawodowych. Rozmowa o niczym, ot, tak sobie, przeszła na turystykę i tu facet spytał mnie czy byłem w Sandomierzu. Odpowiedziałem, że jasne i to nie raz. No to spytał co tam można zobaczyć, bo on do tego miejsca chce zorganizować wycieczką dla związkowców. Fajna sprawa odpowiedziałem. Po drodze ma Opatów, Iłżę i sam Sandomierz to klimatyczne miejsce, kościół w którym Łokietek malowidła fundował, turystyczna trasa podziemna, lessy, malownicze ruiny zamku Krzyżtopór blisko. Nagadałem się, a facet z miną troszkę dziwną tłumaczy mi się: bo wie pan, wczesniej myśleliśmy o wiosce Jeruzal, wie pan, tam gdzie kręcą Ranczo Wilkowyje. Zobaczyć chcieliśmy to miejsce, ale podobież tam tylko sklep można zobaczyć, no a jeśli tak, to pomyśleliśmy o wycieczce do Sandomierza trasą ojca Mateusza. Co pan o tym myśli, warto?
      Mnie wryło.
      Nie powiedziałem co pomyślałem, powiedziałem do widzenia panu.
      Bo o czym można gadać z kimś, kto pozwolił sobie w miejsce zwykłych, ludzkich cech, zainstalować protezy?
      Pomijając inne aspekty życia, jedynie co do seksu w ogóle, pytanie.
      Czy możliwy jest satysfakcjonyjący seks z kimś, kto posługuje się protezami?
      Według mnie, to taki chuj, jak Batorego komin.


Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka