Dodaj do ulubionych

Sceptycyzm wobec PUA

04.04.16, 08:56
urquhart napisał:

> Cały czas mamy taki sceptycyzm w temacie hormonów, neuroprzekaźników, PUA czy
> schematów rodzinnych. Może jakieś jeb z dzidy, blachary tak mają ale na mnie PU
> A nie działa.

Chciałbym Urqu zapytać Cię wprost - czy przeszedłeś z etapu poznawczego na empiryczny?
Czy powiedziałeś jakiejś kobiecie "masz fajne włosy, czy to peruka"? Zastosowałeś jakiegoś boyfriend destroyera w praktyce? Wrzuciłeś lasce jakiegoś mocnego neg-hita?
A może znasz kogoś, kto dzięki PUA zaczął odnosić spektakularne sukcesy, chociaż wcześniej był totalną nogą w tych sprawach?
Obserwuj wątek
    • druginudziarz Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 09:05
      sabat3 napisał:

      > urquhart napisał:
      >
      > > Cały czas mamy taki sceptycyzm w temacie hormonów, neuroprzekaźników, PU
      > A czy
      > > schematów rodzinnych. Może jakieś jeb z dzidy, blachary tak mają ale na m
      > nie PU
      > > A nie działa.
      >
      > Chciałbym Urqu zapytać Cię wprost - czy przeszedłeś z etapu poznawczego na empi
      > ryczny?
      > Czy powiedziałeś jakiejś kobiecie "masz fajne włosy, czy to peruka"? Zastosował
      > eś jakiegoś boyfriend destroyera w praktyce? Wrzuciłeś lasce jakiegoś mocnego n
      > eg-hita?
      > A może znasz kogoś, kto dzięki PUA zaczął odnosić spektakularne sukcesy, chocia
      > ż wcześniej był totalną nogą w tych sprawach?

      Na pewno Urqu tak napisał? :)
      • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 09:17
        druginudziarz napisał:

        > Na pewno Urqu tak napisał? :)

        Zrobiłem kopiuj-wklej, więc mam podstawy tak przypuszczać :)
        • druginudziarz Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 18:34
          sabat3 napisał:

          > druginudziarz napisał:
          >
          > > Na pewno Urqu tak napisał? :)
          >
          > Zrobiłem kopiuj-wklej, więc mam podstawy tak przypuszczać :)

          Mam zwiechę systemu (chyba?) bo nie rozumiem co urqu miał na myśli i nie rozumiem co Ty masz na myśli. Czyli kto wątpi, a kto nie wątpi w PUA ;)
          • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 18:43
            druginudziarz napisał:

            > Mam zwiechę systemu (chyba?) bo nie rozumiem co urqu miał na myśli i nie rozumi
            > em co Ty masz na myśli. Czyli kto wątpi, a kto nie wątpi w PUA ;)

            W drugim akapicie Urqu udaje sceptyczne panienki, mówiące
            "aaa tam, może to działa na jakieś tępe blachary, ale na mnie nie działa".
            A że niby w praktyce potem się na to same łapią.
            To ja jestem sceptyczny, a Urqu nie wątpi w skuteczność.
            • druginudziarz Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 19:55
              sabat3 napisał:

              > W drugim akapicie Urqu udaje sceptyczne panienki, mówiące
              > "aaa tam, może to działa na jakieś tępe blachary, ale na mnie nie działa".
              > A że niby w praktyce potem się na to same łapią.
              > To ja jestem sceptyczny, a Urqu nie wątpi w skuteczność.

              Już łapię!
              Czyli jesteś niewierzący, OK, popatrzę w dyskusje dlaczego ;)
              • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 20:29
                druginudziarz napisał:

                > Już łapię!
                > Czyli jesteś niewierzący, OK, popatrzę w dyskusje dlaczego ;)

                Glownie dlatego, ze wedlug mnie PUA to ruch, a nie zbior pogladow. Nie mozna powiedziec PUA dziala albo ze jest skuteczne, bo gloszone w ramach tego ruchu tezy sa ze soba dosc czesto niespojne, a momentami wrecz bzdurne i bezdennie glupie. Mozna mowic o pogladach jakiegos guru, ale te tez ewoluuja w czasie. Jak widze najnowsze materialy Deangelo to wyglada tam jak cien samego siebie, jakby sam zwatpil w to co gadal i teraz tylko odcinal kupony od slawy.
    • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 10:48
      Najpierw trzeba zdefiniować co rozumiemy pod terminem PUA :)

      PUA jest nieocenioną wiedzą dla pryszczatych chłopaków z tzw. dobrych domów, marszczących freda i wzdychających z Marysi z sąsiedniej klasy, do której boją się zagadać.

      PUA w takim wieku pozwala zrozumieć dwie podstawowe rzeczy:
      1. Cipka to nie nagroda za dobre sprawowanie.
      2. Gdzie kucharek sześć tam łatwiej poruchać.

      Normalnie, to taką wiedzę powinien przekazywać synowi ojciec podczas pierwszej wizyty w burdelu, ale mamy teraz kryzys męskości i dlatego potrzebne jest PUA.
      • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 11:17
        PUA to raczej ruch społeczny, a nie ściśle opracowana wiedza. Zalecenia opracowane przez różnych guru są często między sobą sprzeczne i - nierzadko - kompletnie absurdalne.
        Któryś z psychologów porównał to do kultu cargo.
        Według mnie porównanie jest ciekawe, bo oni swoje mądrości budują na podstawie pewnych obserwacji, ale wyciągane wnioski na temat mechanizmów są dość prymitywne.
        Przykładowo - obserwuję prezesa, który zachowuje się jak buc a laski na niego lecą.
        Jeśli zamiast wniosku "laski na niego lecą bo jest prezesem" wyciągam wniosek "laski na niego lecą bo zachowuje się jak buc" to znaczy, że z moim myśleniem jest nietęgo.
      • marek.zak1 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 11:20
        wont2 napisał:


        > PUA w takim wieku pozwala zrozumieć dwie podstawowe rzeczy:
        > 1. Cipka to nie nagroda za dobre sprawowanie.
        > 2. Gdzie kucharek sześć tam łatwiej poruchać.
        >
        > Normalnie, to taką wiedzę powinien przekazywać synowi ojciec podczas pierwszej wizyty w burdelu, ale mamy teraz kryzys męskości i dlatego potrzebne jest PUA.
        --------------------------------------------------------------------------
        No popatrz, synowi tej wiedzy nie przekazałem. Tak na marginesie, dzieci w ogóle nie słuchają, co się do nich mówi, tylko bacznie obserwują. Tak więc syn się związał ze swoja pierwszą poważną dziewczyna, ma dwoje dzieci i się bardzo sprawdza w roli ojca.
        • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 11:58
          marek.zak1 napisał:

          >. Tak więc syn się
          > związał ze swoja pierwszą poważną dziewczyna, ma dwoje dzieci i się bardzo spra
          > wdza w roli ojca.

          Moj mysli tak samo jak Ty :)
          W sumie to czemu nie mialby nie miec racji, to co napisales moznaby naciagnac pod moj przypadek :)
      • aandzia43 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 14:47
        No weź, Wont, jakąż to wiedzę o kobietach przekazywał starszy mlodszemu prowadzc go do burdelu? Że dzielą się na przyzwoite do zapladniania i rozwiazle do ostrzejszejszego ruchania. I że z żony nie rób synu kochanki. Madonna i ladacznica w wykonaniu wiktorianskim.
        • marek.zak1 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 14:59
          aandzia43 napisała:

          > No weź, Wont, jakąż to wiedzę o kobietach przekazywał starszy mlodszemu prowadzc go do burdelu? Że dzielą się na przyzwoite do zapladniania i rozwiazle do ostrzejszejszego ruchania. I że z żony nie rób synu kochanki. Madonna i ladacznica w wykonaniu wiktorianskim.
          --------------------------------------------------------------------------------
          Też jestem sceptyczny w stosunku do tej metody wychowania.
        • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 15:06
          aandzia43 napisała:

          > No weź, Wont, jakąż to wiedzę o kobietach przekazywał starszy mlodszemu prowadz
          > c go do burdelu? Że dzielą się na przyzwoite do zapladniania i rozwiazle do ost
          > rzejszejszego ruchania. I że z żony nie rób synu kochanki. Madonna i ladacznica
          > w wykonaniu wiktorianskim.
          ---------
          No przecież żartowałem z tym burdelem. Ale ojciec, albo osoba delegowana przez ojca - jakiś wujek na przykład, powinien jakoś wprowadzać młodego mężczyznę w arkana relacji damsko-męskich. Ja na przykład, jakbym miał syna, to bym mu prawił różnego rodzaju mądrości życiowe. Na przykład, a propos Madonny i Ladacznicy, że synu, ruchamy tylko te, które golą nogi. Jak im się nie chciało przed spotkaniem z Tobą ogolić ani jednej nogi, to czy będzie im się chciało dla Ciebie gotować, prasować i sprzątać?
          • marek.zak1 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 15:40
            wont2 napisał:
            Ja na przykład, jakbym miał syna, to bym mu prawił różnego rodzaju mądrości życiowe. Na przykład, a propos Madonny i Ladacznicy, że synu, ruchamy tylko te, które golą nogi. Jak im się nie chciało przed spotkaniem z Tobą ogolić ani jednej nogi, to czy będzie im się chciało dla Ciebie gotować, prasować i sprzątać?
            -------------------------------------
            Teoretyzujesz. Już pisałem,że jak zadzwonił z UK i powiedział, że czuje się samotny, to mu powiedziałem, że by sobie poszukał na miejscu dziewczyny a nie dzwonił do tatusia. Autorytet zadziałał, tak zrobił i potem dziękował za radę :).

            • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 15:55
              marek.zak1 napisał:

              > Teoretyzujesz. Już pisałem,że jak zadzwonił z UK i powiedział, że czuje się sam
              > otny, to mu powiedziałem, że by sobie poszukał na miejscu dziewczyny a nie dzwo
              > nił do tatusia. Autorytet zadziałał, tak zrobił i potem dziękował za radę :).

              Czyli że pierwszą poważną dziewczynę poznał dopiero w dorosłym życiu. Dupy nie urywa. Czy jest coś dziwnego w tym, że się z nią ożenił? Nie sądzę. To dość klasyczny scenariusz. Poczuł, że chwycił Pana Boga za nogi. Ma chłopak jeszcze czas, żeby zawitać na nasze forum :)
              • marek.zak1 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 16:06
                sabat3 napisał:

                Czyli że pierwszą poważną dziewczynę poznał dopiero w dorosłym życiu. Dupy nie urywa. Czy jest coś dziwnego w tym, że się z nią ożenił? Nie sądzę. To dość klasyczny scenariusz. Poczuł, że chwycił Pana Boga za nogi. Ma chłopak jeszcze czas, żeby zawitać na nasze forum :)
                -----------------------------------------------------------------------------------------
                Miał wtedy jakieś 21 lat. Dotąd tylko przelotne. Nie było problemu bo był i jest bardzo przystojny.
                • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 16:23
                  marek.zak1 napisał:

                  > Miał wtedy jakieś 21 lat. Dotąd tylko przelotne. Nie było problemu bo był i jes
                  > t bardzo przystojny.

                  MARKUUUUU!!!! URODA MĘŻCZYZNY NIE MA WIĘKSZEGO ZNACZENIA!!!
                  • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 16:28
                    sabat3 napisał:

                    > marek.zak1 napisał:
                    >
                    > > Miał wtedy jakieś 21 lat. Dotąd tylko przelotne. Nie było problemu bo był
                    > i jes
                    > > t bardzo przystojny.
                    >
                    > MARKUUUUU!!!! URODA MĘŻCZYZNY NIE MA WIĘKSZEGO ZNACZENIA!!!
                    -----------
                    Touche! :) Chapeau bas, monsieur sabat :)
                  • marek.zak1 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 16:30
                    sabat3 napisał:


                    > MARKUUUUU!!!! URODA MĘŻCZYZNY NIE MA WIĘKSZEGO ZNACZENIA!!!
                    ----------------------------------------------------------------------------------------
                    Jednak trochę ułatwia :)
                    • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 16:38
                      marek.zak1 napisał:

                      > Jednak trochę ułatwia :)

                      Na tyle żeby nie było problemu? To chyba wystarczające ułatwienie :D
            • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 16:04
              marek.zak1 napisał:

              > Teoretyzujesz. Już pisałem,że jak zadzwonił z UK i powiedział, że czuje się sam
              > otny, to mu powiedziałem, że by sobie poszukał na miejscu dziewczyny a nie dzwo
              > nił do tatusia. Autorytet zadziałał, tak zrobił i potem dziękował za radę :).
              --------
              Ja bym mu powiedział, że go doskonale rozumiem. Angielki są grube i brzydkie jak świnie tuczone na sztucznej paszy i dlatego niech się bierze za Murzynki. Joka z Kalibra 44 po wyjeździe do Stanów zamieszkał na Bronxie z Murzynką i był zadowolony. Polki bym mu odradzał, bo one wolą ciapatych.
              • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 16:14
                A tak na poważnie - zakładanie z kimś rodziny i decydowanie się na dzieci z powodu czucia się samotnym to jest coś czego nie jestem w stanie pojąć. Nie wiem czy to jest optymalne rozwiązanie.
                • marek.zak1 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 16:20
                  wont2 napisał:

                  > A tak na poważnie - zakładanie z kimś rodziny i decydowanie się na dzieci z powodu czucia się samotnym to jest coś czego nie jestem w stanie pojąć. Nie wiem czy to jest optymalne rozwiązanie.
                  -----------------------------------------------------------
                  Nie, ale na to, żeby nie czuć się samotnym na emigracji zapewne tak. Nie napisałem, że założyl wtedy rodzinę, tylko, ze znalazł lekarstwo na samotność.
                  • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 22:34
                    marek.zak1 napisał:

                    > Nie, ale na to, żeby nie czuć się samotnym na emigracji zapewne tak. Nie napis
                    > ałem, że założyl wtedy rodzinę, tylko, ze znalazł lekarstwo na samotność.
                    -------
                    Nie dopytałem wcześniej a mnie to ciekawi. Jak to wyglądała ta wasza rozmowa? Tato, smutno mi w tej Anglii, czuję się samotny. Synu, nie zawracaj głowy, poruchaj sobie, spuść z krzyża, zaraz ci przejdzie.
                    • marek.zak1 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 22:47
                      wont2 napisał:

                      > -------
                      > Nie dopytałem wcześniej a mnie to ciekawi. Jak to wyglądała ta wasza rozmowa? T
                      > ato, smutno mi w tej Anglii, czuję się samotny. Synu, nie zawracaj głowy, poruchaj sobie, spuść z krzyża, zaraz ci przejdzie.
                      --------------------------------------------------------------------------------
                      Nie, to nie chodzi o ruchanie. Powiedziałem, ,,Na samotność , a samotność na emigracji jest o wiele bardziej dokuczliwa, , lekarstwem nie są telefony do rodziców, tylko fajna dziewczyna, a takich, tam gdzie jesteś (Brighton) nie brakuje. To wskazówka tatusia" :).
                      • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:00
                        marek.zak1 napisał:

                        > Nie, to nie chodzi o ruchanie. Powiedziałem, ,,Na samotność , a samotność na em
                        > igracji jest o wiele bardziej dokuczliwa, , lekarstwem nie są telefony do rodzi
                        > ców, tylko fajna dziewczyna, a takich, tam gdzie jesteś (Brighton) nie brakuje.
                        > To wskazówka tatusia" :).
                        -------
                        Czyli mniej więcej, innymi słowami, powiedziałeś mu: "Synu, nie zawracaj głowy, poruchaj sobie, spuść z krzyża, zaraz ci przejdzie."
                        • marek.zak1 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:05
                          wont2 napisał:


                          > Czyli mniej więcej, innymi słowami, powiedziałeś mu: "Synu, nie zawracaj głowy,
                          > poruchaj sobie, spuść z krzyża, zaraz ci przejdzie."
                          -----------------------------------------------
                          Posiadanie dziewczyny nie sprowadza się wyłącznie do ruchania / spuszczenia z krzyża. To związek i bliskość. .
                          >
                          • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:12
                            marek.zak1 napisał:

                            > Posiadanie dziewczyny nie sprowadza się wyłącznie do ruchania / spuszczenia z k
                            > rzyża. To związek i bliskość. .
                            ----------
                            Ja wiem, droczę się tylko. A droczę się bo uważam, że poszukiwanie związku dlatego, że nam smutno samemu ze sobą i czujemy się samotnie, to chyba nie ta kolejność. I jakieś takie mało uczciwe i romantyczne jak na mój gust. To ja już wolałbym sobie bez angażowania cudzych emocji poruchać i spuścić z krzyża.
    • urquhart Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 13:28
      > A może znasz kogoś, kto dzięki PUA zaczął odnosić spektakularne sukcesy, chocia
      > ż wcześniej był totalną nogą w tych sprawach?

      No po co się dla Ciebie Yorick tyle produkował żebyś na koniec wstąpił w jego istnienie?
      Tak taktycznie mi się przydało chociaż dla mnie strategicznie nie ma sensu.
      • urquhart Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 13:56
        Wątpił
        • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 14:18
          urquhart napisał:

          > Wątpił
          >

          Yoric byl niesmialy i PUA pomoglo mu sie przelamac. Poza tym sam krytykowal duza czesc mainstreamowego PUA. Ja krytykuje PUA jako ruch, ale pojedyncze osoby tam bardzo sensownie gadaja. Z calego PUA "kupuje" duza czesc tego co pisal Deangelo, ale jako ogolna filozofie. Juz w wypadku porad Mystery nie bylbym taki pewny.Te wszystkie patterny, openery, cala filozofia NLSex to taki belkot, ze szkoda sie nawet nad tym pochylac.
          Z tego co czytalem z dostepnych materialow - im glebiej w las, tym wiecej drzew. Ogolna filozofia zwykle jest fajna, ale po przejsciu do konkretow robi sie mniej fajnie. Chocby ten przywolany przeze mnie przyklad z peruka. To jest jeden z najbardziej kretynskich tekstow jakie slyszalem. Rozumiem idee neg-hitu, nawet to kupuje, ale moim zdaniem potrzeba o wiele wiekszej subtelnosci w jej stosowaniu. Praktyczne przyklady podawane przez PUA przypominaja mi dresiarska zaczepke "fajne masz buty, ale gorzej z ryjem" :) Sorry, ale to jest ten poziom. Cesarz jest nagi.
          • bcde Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 01:44
            > Chocby ten przywolany przeze mnie przyklad z peruka. To jest jeden z najbardziej kretynskich tekstow jakie slyszalem. Rozumiem idee neg-hitu, nawet to kupuje, ale moim zdaniem potrzeba o wiele wiekszej subtelnosci w jej stosowaniu. Praktyczne przyklady podawane przez PUA przypominaja mi dresiarska zaczepke "fajne masz buty, ale gorzej z ryjem" :) Sorry, ale to jest ten poziom.

            Chłopaki stosują PUA tak, jak umją. Nie każdy jest tobą. :)
            • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 07:16
              bcde napisał:

              > Chłopaki stosują PUA tak, jak umją. Nie każdy jest tobą. :)

              Nie mozna stosowac PUA, bo PUA to Pick-Up Artists ;)
              Ale wiem o co chodzi w skrocie myslowym i w tym sensie kazdy mezczyzna stosuje jakies PUA wobec kobiet.
            • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 07:40
              bcde napisał:

              > > Chocby ten przywolany przeze mnie przyklad z peruka. To jest jeden z najb
              > ardziej kretynskich tekstow jakie slyszalem. Rozumiem idee neg-hitu, nawet to k
              > upuje, ale moim zdaniem potrzeba o wiele wiekszej subtelnosci w jej stosowaniu.

              > Chłopaki stosują PUA tak, jak umją. Nie każdy jest tobą. :)
              --------
              Ale, panowie, co jest takiego złego w tekście z peruką? Przecież to nie neg tylko komplement opakowany w papierek nega. Powaga - co złego jest w tym, że jak bawisz się włosami dziewczyny i widzisz że są długie, piękne i delikatne to zażartujesz, że to nie mogą być prawdziwe włosy tylko peruka. Proszę o wyjaśnienie :)
              • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 07:49
                wont2 napisał:

                > Ale, panowie, co jest takiego złego w tekście z peruką? Przecież to nie neg tyl
                > ko komplement opakowany w papierek nega. Powaga - co złego jest w tym, że jak b
                > awisz się włosami dziewczyny i widzisz że są długie, piękne i delikatne to zaża
                > rtujesz, że to nie mogą być prawdziwe włosy tylko peruka. Proszę o wyjaśnienie
                > :)

                Słowa, w nich cała rzecz.
                1) - Fajne masz włosy. To peruka?
                2) - Zwróciłem na to uwagę od samego początku kiedy Cię zobaczyłem. Masz piękne, lśniące, delikatne, długie włosy. Aż trudno uwierzyć, że są prawdziwe ;)
                • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 13:15
                  sabat3 napisał:

                  > Słowa, w nich cała rzecz.
                  > 1) - Fajne masz włosy. To peruka?
                  > 2) - Zwróciłem na to uwagę od samego początku kiedy Cię zobaczyłem. Masz piękne
                  > , lśniące, delikatne, długie włosy. Aż trudno uwierzyć, że są prawdziwe ;)
                  -------
                  E tam, detale :) Jasne, że nr 2 jest jest bardziej wysublimowany. Ale i tak ważniejsze od tego co powiesz, jest to jak to powiesz, do kogo i w jakich okolicznościach. Jak panna normalna, okoliczności to jakaś impreza a nie teatr czy opera, to jak powiesz z entuzjazmem, uśmiechem i nieudawanym zachwytem - ja pierdzielę jakie ty masz zajebiste włosy, to musi być peruka! - to i tak to będzie lepsze niż styl wysublimowanego ale i wyrachowanego czarusia z bramki nr 2.
                  • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 13:39
                    wont2 napisał:

                    > E tam, detale :) Jasne, że nr 2 jest jest bardziej wysublimowany. Ale i tak waż
                    > niejsze od tego co powiesz, jest to jak to powiesz, do kogo i w jakich okoliczn
                    > ościach. Jak panna normalna, okoliczności to jakaś impreza a nie teatr czy oper
                    > a, to jak powiesz z entuzjazmem, uśmiechem i nieudawanym zachwytem - ja pierdzi
                    > elę jakie ty masz zajebiste włosy, to musi być peruka! - to i tak to będzie lep
                    > sze niż styl wysublimowanego ale i wyrachowanego czarusia z bramki nr 2.

                    Tylko widzisz... Im NAPRAWDĘ nie o to chodzi. Chcesz dowodu? Proszę:
                    www.youtube.com/watch?v=3I5a_L5YcWQ
                    • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 13:50
                      sabat3 napisał:

                      > Tylko widzisz... Im NAPRAWDĘ nie o to chodzi. Chcesz dowodu? Proszę:
                      > www.youtube.com/watch?v=3I5a_L5YcWQ

                      Podchodzi wycofany nerd po szkoleniu PUA do wystrzałowej blondi przy barze i leci:
                      - Czcześć, mówisz ppo Polsku? Masz ffajne włosy, podobne do pptasiego gniazda. Spprawiają, że twwoja głowa wyggląda zzupełnie normalnie. Kkkiecka też dobra, llumpeksy mają w dzisiejszych czasach ffajne wypprzedaże. Nnieźle ukrywa twwój piwny brzuszek.

                      I teraz stawiamy zakłady - wyłapie od niej plaskacza czy nie? Ja stawiam, że dziewczyna zaliczy przynajmniej kilkusekundowego karpia a potem mu czymś jebnie albo wyleje drinka na głowę.

                      Nie ma sensu maskować faktów, ci ludzie ochujeli.
                      • triss_merigold6 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 19:06
                        Nie jebnie. Powie coś w rodzaju "spieprzaj frajerze" i odwróci się, a jesli facet będzie się naprzykrzał i zagadywał dalej, to zawoła jakiegoś kolegę, żeby załatwił sprawę.
                        • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 19:40
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Nie jebnie. Powie coś w rodzaju "spieprzaj frajerze" i odwróci się, a jesli fac
                          > et będzie się naprzykrzał i zagadywał dalej, to zawoła jakiegoś kolegę, żeby za
                          > łatwił sprawę.

                          Tak czy owak nie warto za taka porade zaplacic kilka tysi.
                          Ale trzeba uczciwie przyznac, ze fachury od NLSexu daja jeszcze glupsze.
                          • triss_merigold6 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 19:49
                            Ano nie warto. Już tu o tym pisałam i właściwie piszę przy każdym wątku o PUA - raz w życiu podrywał mnie facet na te negi czyli deprecjonujące komentarze i sprzeczki. Facet wzrostu siedzącego psa, niezbyt wyględny, do tego robił to motocyklowej knajpie.
                            Miał dużo szczęścia, że przyszedł z kolegą, którego znałam i że w sumie byłam zdumiona, a nie zirytowana. Uznałam, że ma krótkiego chuja i typa olałam. Myśl, że mogłabym się nim zainteresować albo przekonywać go do czegoś nie powstała mi w głowie.
                            Jeden plus dla Puasowców - zapamiętałam go. Pewnie niekoniecznie tak jakby chciał, ale zapamiętałam - mniej więcej jak kogoś, kto by mi znienacka i bez dania racji przykopał w kostkę albo wylał piwo na głowę.
                            • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 20:16
                              Przede wszystkim to jest sprzeczne z wizerunkiem samca alfa. Bycie napastliwym wobec kobiet jest odbierane jako maskowanie strachu, niepewnosc.
                              Samiec alfa czuje sie swobodnie i komfortowo w obecnosci kobiety. Jest spokojny, usmiechniety, stabilny, kontrolujacy sytuacje nie uciekajac sie do bezposredniej konfrontacji kiedy sytuacja tego nie wymaga. Przypomina raczej sytego lwa przygladajacego sie sawannie spod przymruzonych oczu niz malego, ujadajacego kundelka.
                    • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 14:03
                      sabat3 napisał:

                      > Tylko widzisz... Im NAPRAWDĘ nie o to chodzi. Chcesz dowodu? Proszę:
                      > www.youtube.com/watch?v=3I5a_L5YcWQ
                      --------
                      W tym światku jest masa świrów :) Dla mnie te teksty są tylko prostackie i obraźliwe i nie wierzę, że działają na kobiety. No, może jak jest odpowiedni klimat i ma się do czynienia z kobiecym Buddą, to jakoś to ujdzie. Podejrzewam jednak, że w większości przypadków takie zagajenia w naszym kręgu kulturowym powodowałyby zakończenie rozmowy* (*sprawdzić czy nie Brad Pitt).

                      Tak jak ja rozumiem, negi, jak komuś w ogóle chce bawić się w negowanie, mogą być stosowane w dwóch sytuacjach. (1) Masz do czynienia z wyniosłą ździrą i chcesz ją sprowadzić na parter, żeby zrozumiała, że jesteś inny od reszty posłusznych piesków (2) Droczenie się z dziewczyną, zabawa słowem, skojarzeniami, ale to musi być delikatne, lekkie, zabawne, na pewno nie chamskie i musi być odpowiedni moment i odpowiednia dziewczyna (z zawyżoną samooceną a nie zakompleksiona bo wtedy krzywdę zrobisz).

                      A tak w ogóle to nie rozumiem idei negów - na chuj mam się z kimś męczyć i z premedytacją umniejszać kogoś? Nie lepiej sobie pożartować i miło pokonwersować w sympatycznej atmosferze? A tekst z peruką chyba nie jest negiem. Chociaż jak go powiesz z marsową miną i pretensją w głosie to będzie odebrany jak neg :)
                      • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 14:13
                        wont2 napisał:

                        > W tym światku jest masa świrów :)

                        Zaryzykowałbym, że większość. To moja subiektywna ocena.

                        > Dla mnie te teksty są tylko prostackie i obra
                        > źliwe i nie wierzę, że działają na kobiety.

                        Czekaj, bo zaraz przyjdzie Urqu i powie, że działają, a Ty jesteś tylko believerem i sceptycyzm twojej wypowiedzi wynika z tego, że boisz się spróbować i szukasz racjonalizacji swojego strachu. Jak ktoś nie chce, to szuka wymówki :D
                        A jak ktoś chce, to idzie mówić laskom, że ich głowa wygląda jak ptasie gniazdo i ostro dupczy ;)
              • kynane Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 10:40
                Bo taki komplement z założenia eliminuje część kobiet, które inteligentny facet chce wyeliminować :) Czytaj ma obniżoną skuteczność - nie działa na masy :)
      • zawle Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 14:14
        urquhart napisał:
        > No po co się dla Ciebie Yorick tyle produkował żebyś na koniec wstąpił w jego i
        > stnienie?
        > Tak taktycznie mi się przydało chociaż dla mnie strategicznie nie ma sensu.
        >
        Nie widziałam zdjęcia Yorica, ale krążą legendy jaki z niego urodziwiec. Co jeszcze musi robić taki ślicznot?
        • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 14:36
          zawle napisała:

          > Nie widziałam zdjęcia Yorica, ale krążą legendy jaki z niego urodziwiec. Co jes
          > zcze musi robić taki ślicznot?

          Dobre pytanie. Czy bardzo przystojnemu, wolnemu, samodzielnemu, sensownie gadajacemu facetowi jest do czegokolwiek potrzebne jakies tajemnicze PUA. Nie robmy z kobiet jakichs dziewic orleanskich, jakby zdjecie dziewczynie majtek bylo jakims osiagnieciem na miare zdobycia korony Himalajow.
          • rekreativa Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 15:25
            No właśnie, akurat yoric był całkiem do rzeczy tak z rozmowy na forum, a jeśli jeszcze jest wyględny , to pewnie te babki podrywał nie dzięki PUA, tylko pomimo :)
            • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 16:21
              rekreativa napisała:

              > No właśnie, akurat yoric był całkiem do rzeczy tak z rozmowy na forum, a jeśli
              > jeszcze jest wyględny , to pewnie te babki podrywał nie dzięki PUA, tylko pomim
              > o :)

              I mam wrażenie, że nigdy nawet nie próbował być bad boyem. Za to mam przekonanie graniczące z pewnością, że ten facet prywatnie potrafi być bardzo sympatyczny i komunikatywny.

              Co do PUA, ja mam nieco inny odbiór preferencji dziewczyn. Myślę, że generalnie babki są dość zróżnicowane w swoich zainteresowaniach, ale jest kilka dość dostrzegalnych "peaków" w tym rozkładzie statystycznym. I to są odrębne typy ludzkie. Dlatego lepiej od studiowania technik PUA byłoby zastanowić się jak być jak najlepszą wersją samego siebie. Poprzez samorealizację osiąga się dodatkowo atrakcyjność w oczach kobiet. Ale to ty decydujesz, w którą stronę płynie okręt. O tym mówiłem w mojej sprzeczce z potworem.
              Chcesz zrobić karierę jako gangster? Zrób to (ale nie bierz mojej rady na poważnie, bo to nielegalne *wink* ;)
              Chcesz być bokserem, mięśniakiem, lekkoatletą? Spoko, jasne.
              Może masz ochotę zostać poetą? Czemu nie.
              Chcesz realizować się artystycznie, malować, pisać, komponować? Ba, oczywiście.
              Chcesz dobrze zarabiać, być skutecznym korposzczurem? Good choice, sir.
              Może chcesz być mistrzem szachowym? Pewno, ćwicz.

              Każdemu coś tam w duszy gra. I mam przekonanie graniczące z pewnością, że jeśli spełni się w tej roli, to będzie roztaczać wokół siebie aurę sukcesu, będzie naładowany energią i znajdzie się kobieta, która będzie tym zachwycona.
              To robienie z siebie xeroboya, narzucanie sobie fałszywych masek, dostosowywanie się za wszelką cenę, żeby tylko przypodobać się laskom jest żałosne i nieszczere. I moim zdaniem na dłuższą metę jest to nieskuteczne, da się wyczuć takiego typa. A wtedy momentalnie gość jest spuszczany w kiblu.
              Trzeba być sobą.
              • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 19:24
                sabat3 napisał:

                > Każdemu coś tam w duszy gra. I mam przekonanie graniczące z pewnością, że jeśli
                > spełni się w tej roli, to będzie roztaczać wokół siebie aurę sukcesu, będzie n
                > aładowany energią i znajdzie się kobieta, która będzie tym zachwycona.

                Oczywiście. Tyle, że ten zachwyt może być ze strony kobiety czysto platoniczny. Delikwent wpasuje się w archetyp ojca, albo wspaniałego starszego brata, a kobieta będzie z niego dumna, będzie opowiadała o nim koleżankom, a wieczorami zastanawiała się, czemu te wszystkie palanty, które ją bzykają nie są tacy jak on.
                • druginudziarz Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 19:53
                  droitier napisał:

                  > Oczywiście. Tyle, że ten zachwyt może być ze strony kobiety czysto platoniczny.
                  > Delikwent wpasuje się w archetyp ojca, albo wspaniałego starszego brata, a kob
                  > ieta będzie z niego dumna, będzie opowiadała o nim koleżankom, a wieczorami zas
                  > tanawiała się, czemu te wszystkie palanty, które ją bzykają nie są tacy jak on.

                  Bingo!
                • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 20:20
                  Dobrze powiedziales. MOZE. Moze ale nie musi. Jesli widzisz, ze jestes dla kobiety jak ojciec czy starszy brat to w to nie brnij.
                  Wedlug mnie namietnosc jest bardziej kluczowa niz przywiazanie, podziw a nawet szacunek. Moge sobie wyobrazic calkiem ciekawy zwiazek z serii "i love to hate you" gdzie w dzien lata zastawa stolowa w powietrzu a wieczorem jest goraco w sypialni, natomiast srednio widze w kategoriach powodzenia uklad gdzie w nocy po sypialni lata tylko komar, chociaz w dzien jest calkiem przyjaznie i w atmosferze wzajemnego zrozumienia.
                  Seks jest najwazniejszy, chyba ze spotkaja sie dwa osobniki aseksualne.
                  • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 21:31
                    Więc po co do całe pieprzenie o byciu najlepszą wersją samego siebie w jednym z odpowiednich wydań, o samorealizacji, skoro trzeba być po prostu najlepszą wersją ruchacza.
                    • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 21:43
                      droitier napisał:

                      > Więc po co do całe pieprzenie o byciu najlepszą wersją samego siebie w jednym z
                      > odpowiednich wydań, o samorealizacji, skoro trzeba być po prostu najlepszą wer
                      > sją ruchacza.

                      Ja nie widzę sprzeczności. Po prostu musisz trafić na odpowiednią osobę, która Cię zaakceptuje w kluczowych dla wzajemnej relacji punktach. Jeśli - o ile pamiętam - dla Ciebie seks jest mniej istotny w życiu, to musisz znaleźć kobietę, dla której ten punkt będzie równie mało ważny.
                      Wiesz, w sumie to może nieprecyzyjnie napisałem. Seks jest najważniejszy w tym sensie, że bardzo liczy się wzajemne dopasowanie na tej płaszczyźnie.
                      • marek.zak1 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 22:09
                        sabat3 napisał:


                        > Wiesz, w sumie to może nieprecyzyjnie napisałem. Seks jest najważniejszy w tym sensie, że bardzo liczy się wzajemne dopasowanie na tej płaszczyźnie.
                        ----------------------------------------------------------------------------------------
                        Z tym się zgodzę. Ale drobna uwaga, seks animalistyczny w rozumieniu, że ty chcesz ja wyruchać, a ona chce być przez Ciebie wyruchana. To nie ma wiele wspólnego z miłością, przyjaźnią, czy pieszczotami, a dzieje się na poziomie zatracenia i zupełnego odlotu. To jest najważniejsze.
                        • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 22:17
                          marek.zak1 napisał:

                          > Z tym się zgodzę. Ale drobna uwaga, seks animalistyczny w rozumieniu, że ty chc
                          > esz ja wyruchać, a ona chce być przez Ciebie wyruchana. To nie ma wiele wspólne
                          > go z miłością, przyjaźnią, czy pieszczotami, a dzieje się na poziomie zatraceni
                          > a i zupełnego odlotu. To jest najważniejsze.

                          Tia, pożądanie. Ono realizuje się w głowie gdzieś głębiej, tam gdzie jesteśmy zwierzętami. Miłość, przyjaźń, sympatia - to wszystko elementy pracy bardziej świadomej części umysłu. To może - ale nie musi - towarzyszyć pożądaniu.
                          Kurde, chyba pierwszy raz się z Tobą Marku tak bardzo zgadzam... od kiedy jestem na forum :)
                          • kombinerki_pinocheta00 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:39
                            Wszyscy się ze sobą zgadzają. Pieprzyć pua, podejścia, shit testy, kino, negowanie, błyskotekę itd.

                            Jakie jest rozwiązanie zagadki? Jak goście świadomi swoich łóżkowych braków mają stać się dobrymi jebakami, by dzięki tej umiejętności zatrzymać przy sobie kobietę na dłużej?

                            > MARKUUUUU!!!! URODA MĘŻCZYZNY NIE MA WIĘKSZEGO ZNACZENIA!!!

                            Toż to podstawa wszelkiego działania. Sikają po nogach za przystojniakami. Życiowo-zbiornikowe obserwacje mówią, że dobry wygląd otwiera wiele furtek, które dla większości przeciętniaków są szczelnie zamknięte.
                            Wybitność w danej dziedzinie pomaga przyciągnąć geeków do siebie. Droga długa i kręta. I ta dręczącą umysł świadomość, że nie łatwo będzie znaleźć kogoś na miejsce tego dziwaka z którym się sypia, więc przyjmuje się go ze wszystkimi wadami, by tylko nie pogrążyć się w samotności po jego ewentualnym odejściu.
                            Różnica między tymi typami jest taka, że geek świadomy swojej odmienności nie będzie ryzykował, a model może kombinować, bo wie że mnóstwo chętnych czeka na swoją kolej.
                    • ninek04 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 22:27
                      droitier napisał
                      >Dla mnie tam jest jasne.<

                      Naprawdę? Może zamiast doszukiwać się, czemuż to kobiety wybierają jednak palantów , pomijając i odrzucając Ciebie, mimo niezliczonej gamy zalet,które już nie raz tu przedstawiałeś,czy zdolności związkowej, wartałoby się zastanowić, z jakich powodów to się dzieje i popatrzeć na siebie samego również od tej bardziej krytycznej strony.
                      • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 22:39
                        Chyba bardzo Ci zależy, żeby mnie sprowokować...
                        • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 22:54
                          droitier napisał:

                          > Chyba bardzo Ci zależy, żeby mnie sprowokować...
                          ------
                          Wiem, że nie do mnie ale podzielę się swoimi świeżutkimi przemyśleniami ze spaceru z psami. Idę sobie z dwoma psami dziś wieczorem po osiedlu i nagle patrzę jest tylko jeden pies. Wołam, wołam, szukam nie ma. Przez chwilę pomyślałem, że może go jakaś ciężarówka rozjechała (mała szansa ale zawsze) i już radośnie wracałem do domu z nadzieją, że moje wydatki na psy spadną o połowę aż zobaczyłem przy klatce czekającą na mnie zgubę. Zobaczył mnie i nawet poruszył radośnie ogonem. Znaczy się - lubi mnie jednak, choć stara się tego nie okazywać. I od razu zrobiło mi się głupio, że ja już rozdysponowałem oszczędności poczynione na jego odejściu. I tak łapię się kolejny raz na tym, że nie można dać się prowokować i trzeba ćwiczyć miłość i cierpliwość w sercu. To tak a propos.
                          • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:00
                            mam ćwiczyć miłość i cierpliwość wobec ninek?
                            • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:02
                              droitier napisał:

                              > mam ćwiczyć miłość i cierpliwość wobec ninek?
                              ------
                              Nie, to ja mam ćwiczyć miłość i cierpliwość wobec ciebie. Ale byłoby mi łatwiej jakbyś choć raz radośnie zamachał ogonem.
                              • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:10
                                Ależ nie musisz mnie kochać, a nawet nie powinieneś. Nie jestem Twoim psem, nie karmisz mnie i nie wyprowadzasz.
                                • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:16
                                  droitier napisał:

                                  > Ależ nie musisz mnie kochać, a nawet nie powinieneś. Nie jestem Twoim psem, nie
                                  > karmisz mnie i nie wyprowadzasz.
                                  -----
                                  Wiem, analogia, jak większość analogii, nie jest doskonała. Chociaż, zaraz zaraz, mój pies też nie rucha. Tyle, że on jest ze względów medycznych wykastrowany.
                                  • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:27
                                    zajmij się swoim psem, a ode mnie się odpierdol
                                    • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:32
                                      droitier napisał:

                                      > zajmij się swoim psem, a ode mnie się odpierdol
                                      ----------
                                      Pozostaje mi tylko dać ci uniwersalną radę Marka: "Synu, nie zawracaj głowy, poruchaj sobie, spuść z krzyża, zaraz ci przejdzie."
                                      • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:45
                                        Synu, to ty się tu wpieprzyłeś ze swoimi niewybrednymi przemyśleniami na mój temat, więc nie pierdol, że ci zawracam głowę.
                                        • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:47
                                          droitier napisał:

                                          > Synu, to ty się tu wpieprzyłeś ze swoimi niewybrednymi przemyśleniami na mój te
                                          > mat, więc nie pierdol, że ci zawracam głowę.
                                          -------
                                          Przyznaję ci rację. Zatem: "Synu, poruchaj sobie, spuść z krzyża, zaraz ci przejdzie."
                        • ninek04 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:07
                          >Chyba bardzo Ci zależy, żeby mnie sprowokować...<

                          No to dalej, wytaczaj działa(o) i strzelaj.. ;)
                          • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:16
                            postaraj się bardziej...
                            • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:26
                              droitier napisał:

                              > postaraj się bardziej...
                              -----------
                              I wiesz co? On też jest przekonany o tym, że jest najmądrzejszy. A on jest tylko cwano-głupi. Znasz ten typ ludzi - niby cwany ale tak naprawdę głupi. Nie wiedziałem o tym wcześniej, ale psy też potrafią takie być, jak ludzie. Kombinuje jak by tu zachachmęcić i zrobić coś na swój a nie na mój sposób i zawsze dwa razy gorzej na tym wychodzi. A wystarczy, żeby posłuchał, żeby nabrał trochę pokory i mógłby się bardziej cieszyć życiem i światem. Ze mną ma i tak dobrze, bo chodzi bez smyczy, bo wiem, że w najgorszym momencie jak wrzasnę to się jednak zatrzyma i mnie posłucha. Ale z innymi nie ma takiego komfortu i zwiedza świat ze smyczy.
                • ninek04 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 21:16
                  droitier napisał
                  >Tyle, że ten zachwyt może być ze strony kobiety czysto platoniczny. Delikwent wpasuje się w archetyp ojca, albo wspaniałego starszego brata, a kobieta będzie z niego dumna, będzie opowiadała o nim koleżankom, a wieczorami zastanawiała się, czemu te wszystkie palanty, które ją bzykają nie są tacy jak on.<

                  Odnosisz tę sytuację do siebie? Skoro facet jest odbierany przez kobietę w kategoriach starszego brata, ojca,czy fajnego kolegi,i nie jest brany pod uwagę jako partner seksualny, to nie do końca jest jasne , kogo w tych okolicznościach można uznać za faktycznego palanta,choćby nie wiem jak wielkie miał mniemanie o swojej wartości i wyjątkowości ;)
                  • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 21:39
                    Dla mnie tam jest jasne.
                  • zawle Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 21:40
                    Śmiała teza..tylko faceci do ruchania nie są palantami?
                    • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 21:55
                      zawle napisała:

                      > Śmiała teza..tylko faceci do ruchania nie są palantami?

                      O tym kto jest uznawany za atrakcyjnego seksualnie decydują najpierwotniejsze części umysłu. Według mnie jest to najgłębszy rodzaj akceptacji jakiej może doświadczyć mężczyzna w oczach kobiety.
                      Natomiast bycie lub nie bycie palantem jako osoba to już kwestia subiektywnej oceny, nie można obiektywnie zmierzyć czy ktoś nim jest czy też nie :) ... a szkoda, przynajmniej to byłoby jasne ;)
                      • kombinerki_pinocheta00 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:03
                        Skoro murzyni zaliczają najwięcej polskich panienek to znaczy, że Polki uważają ich za tych najlepszych, najbardziej atrakcyjnych facetów?
                        • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:04
                          kombinerki_pinocheta00 napisała:

                          > Skoro murzyni zaliczają najwięcej polskich panienek to znaczy, że Polki uważają
                          > ich za tych najlepszych, najbardziej atrakcyjnych facetów?
                          ----
                          Nie... Najlepiej wyposażonych.
                        • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 11:04
                          kombinerki_pinocheta00 napisała:

                          > Skoro murzyni zaliczają najwięcej polskich panienek to znaczy, że Polki uważają
                          > ich za tych najlepszych, najbardziej atrakcyjnych facetów?

                          Nie skoro, ale "o ile". W Polsce jest bardzo mało murzynów generalnie, więc Twoja teza sama w sobie jest mocno naciągana. Najwięcej polskich panienek zaliczają Polacy. Jesteśmy dość jednorodnym narodowo krajem na tle innych krajów europejskich.
                          A jeśli chodzi o statystyki indywidualne to poproszę o źródło :>
                          Ale nie pokazuj jakiegoś konkretnego murzyna, tylko pokaż badania statystyczne, które wskazują że czarnoskórzy w Polsce mają więcej niż przeciętny Polak partnerek polskiego pochodzenia. Chcę widzieć konkrety.
                  • proteinowy Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 22:28
                    > Skoro facet jest odbierany przez kobietę w kate
                    > goriach starszego brata, ojca,czy fajnego kolegi,i nie jest brany pod uwagę jak
                    > o partner seksualny, to nie do końca jest jasne , kogo w tych okolicznościach m
                    > ożna uznać za faktycznego palanta,choćby nie wiem jak wielkie miał mniemanie o
                    > swojej wartości i wyjątkowości ;)

                    Jezeli relacja ukształtuje sie w ten sposób to "palant" nie jest słowem ktore przychodzi mi do głowy. Tak samo jak w przypadku kobiety ktorych nadzieje na gorący zwiazek skończyły sie na roli ignorowanej w łożku darmowej pomocy domowej.
                    • proteinowy Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:06
                      > Jezeli relacja ukształtuje sie w ten sposób to "palant" nie jest słowem ktore p
                      > rzychodzi mi do głowy. Tak samo jak w przypadku kobiety ktorych nadzieje na gor
                      > ący zwiazek skończyły sie na roli ignorowanej w łożku darmowej pomocy domowej.

                      Troche rozwinięcia: droiter zna swoja wartosc i nie kryguje sie na ten temat. To błąd z punktu widzenia zalotów, bo dla nerda protokół społeczny przewiduje urocze przepraszanie za to ze żyje z nerwowym poprawianiem okularów i jąkaniem sie. Hugh Grant. Pewność siebie jest zarezerwowana dla szorstkich typów o jakich pisze Aandzia, czasem Zawle. Hugh Jackman.

                      Ja wlasnie dlatego po cichu kibicuje takim typom, nie tylko dredziasty charyzmatyczny koleś ma prawo wywrzeszczec: Fuck you, I won't do what you tell me.
                      • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:21
                        nie noszę okularów, nie jąkam się, za to byłem dredziasty
                        • proteinowy Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:43
                          droitier napisał:

                          > nie noszę okularów, nie jąkam się, za to byłem dredziasty

                          Chodziło mi o stereotypy i skrypty, nie konkretnie o Twoje cechy. Ja co prawda postrzegam Cie jako przezroczystego dla kobiet nerda ale moje wyobrażenie moze byc kompletnie fałszywe, opiera sie o pare wpisów. Jezeli przy niezłym mózgu i sensownych pieniądzach jestes tez atletyczny i nieźle ubrany / uczesany - tym lepiej.
                      • ninek04 Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:42
                        >droiter zna swoja wartosc i nie kryguje sie na ten temat. To błąd z punktu widzenia zalotów, bo dla nerda protokół społeczny przewiduje urocze przepraszanie za to ze żyje z nerwowym poprawianiem okularów i jąkaniem sie.<

                        Tu nie chodzi o przepraszanie,że się żyje,tylko jeśli poczucie własnej wartości przysłania zdrowy dystans do siebie, a każdą wypowiedź rozmówcy próbującą trochę zbić osobnika z piedestału odbiera się jako atak i reaguje się na nią zachowaniem obrażonego dziecka to mamy do czynienia z takim stopniem sztywności, który dość ciężko jednak jest zaakceptować, bo nie o taką sztywność nam chodzi ;)
                        • proteinowy Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:56
                          > bo nie o taką sztywność nam chodzi ;)

                          Koleżanka z pracy podzieliła sie kiedys taka dziewczeca fantazja: wyobrażała sobie, ze przechadza sie przed rzędem muskularnych mezczyzn ubrana tylko w długi przezroczysty szal. Mężczyźni sa ubrani tylko w maski, ale widza wyraźnie. Nikt nic nie mówi. Koleżanka przechadza sie ok 30 cm od nich. Ten ktory zahaczy swoja "sztywnością" o ten szal na tyle, ze spadnie jej z ramion - ma do niej prawo tej nocy.

                          O taka sztywność Ci chodzi?
                          • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 00:08
                            proteinowy napisał(a):

                            > Koleżanka z pracy podzieliła sie kiedys taka dziewczeca fantazja: wyobrażała so
                            > bie, ze przechadza sie przed rzędem muskularnych mezczyzn ubrana tylko w długi
                            > przezroczysty szal. Mężczyźni sa ubrani tylko w maski, ale widza wyraźnie. Nikt
                            > nic nie mówi. Koleżanka przechadza sie ok 30 cm od nich. Ten ktory zahaczy swo
                            > ja "sztywnością" o ten szal na tyle, ze spadnie jej z ramion - ma do niej prawo
                            > tej nocy.
                            >
                            > O taka sztywność Ci chodzi?

                            Oficjalnie najdłuższy penis świata mierzy 34 cm w erekcji. Nie wiem czy by strącił.
                            Co prawda widziałem na filmach dłuższe, ale jak wiadomo telewizja kłamie ;)
                            • proteinowy Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 00:26
                              > Oficjalnie najdłuższy penis świata mierzy 34 cm w erekcji. Nie wiem czy by strą
                              > cił.
                              > Co prawda widziałem na filmach dłuższe, ale jak wiadomo telewizja kłamie ;)

                              Tez czasem podejrzewam ze nie każda fantazja ma szanse sie ziścić ;)
                              • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 00:37
                                proteinowy napisał(a):

                                > Tez czasem podejrzewam ze nie każda fantazja ma szanse sie ziścić ;)

                                Mogłeś się jej odwdzięczyć taką fantazją, gdzie top-modelki biją się o noc z Tobą w wielkim dmuchanym basenie wypełnionym kisielem :D Wygrywa tak, która wszystkim innym dokopie.

                                Ale nie, przepraszam, kiedy mężczyzna ma takie fantazje to żenujące. Chyba.
                              • ninek04 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 01:52
                                proteinowy napisał
                                >Tez czasem podejrzewam ze nie każda fantazja ma szanse sie ziścić ;)<

                                Każda pewnie nie, ale zawsze warto próbować-i wtedy jest szansa, że się ziści. W końcu wiara czyni cuda, no jakżeby inaczej? ;)
                        • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 04.04.16, 23:56
                          ninek, a wytłumacz mi proszę jak się powinno reagować, gdy na mój komentarz w temacie dyskusji, dostaję w odpowiedzi komentarz na temat mojej osoby, w którym sugeruje mi się, że jestem palantem?
                          • ninek04 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 01:46
                            droitier napisal>
                            ninek, a wytłumacz mi proszę jak się powinno reagować, gdy na mój komentarz w temacie dyskusji, dostaję w odpowiedzi komentarz na temat mojej osoby, w którym sugeruje mi się, że jestem palantem?<

                            Podejść do siebie z większym luzem, odrzucić ten sztywny kij nadmiernej poprawności i wyniosłości wręcz oraz odnoszenia każdego komentarza do siebie, bo uwierz, ale takie zachowanie jest odstręczające i nie wywołuje chęci na jakąkolwiek interakcję z tego typu człowiekiem, nie tylko słowną,a co dopiero w cztery oczy.
                            Gdybym się miała przejmować tym, jak mnie kto nazywa i co o mnie myśli, to chyba bym musiała założyć wór pokutny na głowę i zaszyć się na wieki wieków gdzieś na odludziu. Nie szkoda Ci czasu na taką frustrację?-więcej uśmiechu, luzu i autoironii, to się zazwyczaj sprawdza.
                            • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 09:40
                              Ninek, ten komentarz był wyraźnie skierowany do mnie, więc nie odwracaj kota ogonem.

                              Moja wypowiedź dotyczyła pewnych ogólnych postaw ludzkich, natomiast Ty, jak jest to w zwyczaju tego forum, sprowadziłaś to na grunt osobisty. W sztuce prowadzenia konwersacji takie zagrania źle świadczą o rozmówcy.
                              "Ludzie wybitni rozmawiają o problemach, ludzie przeciętni o wydarzeniach, ludzie mali o swoich bliźnich." Jules Romains.
                              • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 09:43
                                droitier napisał:

                                > "Ludzie wybitni rozmawiają o problemach, ludzie przeciętni o wydarzeniach, ludz
                                > ie mali o swoich bliźnich." Jules Romains.

                                Rzecz w tym, że my jesteśmy mali, a ty - wybitny.
                                Sam rozumiesz, że w tej sytuacji nie możemy tak po prostu odpuścić.
                                Kiedy kanarek wleci w stado wróbli, natychmiast zostanie zadziobany.
                                • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 10:39
                                  Rzecz w tym, że ani ja ani wy nie jesteśmy wybitni.
                                  Ale warto się starać i brać dobre wzorce.
                              • ninek04 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 15:59
                                droitier napisał
                                >Moja wypowiedź dotyczyła pewnych ogólnych postaw ludzkich, natomiast Ty, jak jest to w zwyczaju tego forum, sprowadziłaś to na grunt osobisty. W sztuce prowadzenia konwersacji takie zagrania źle świadczą o rozmówcy.
                                "Ludzie wybitni rozmawiają o problemach, ludzie przeciętni o wydarzeniach, ludzie mali o swoich bliźnich." Jules Romains.>

                                Nie wiem,co złego jest w rozmawianiu o swoich bliźnich i z nimi, poruszając przy tym różnego typu problemy i dyskutując o nich,nawet jeśli zajdzie potrzeba, by personalnie do kogoś się odnieść. U Ciebie jakiekolwiek bezpośrednie nawiązanie do Twojej osoby wywołuje agresywną reakcję i sam sytuujesz się w ten sposób na pozycji naburmuszonego, przewrażliwionego na punkcie swojego ego buca (to moja subiektywna opinia).Zaraz powiesz, że to bzdura, i że bezpośrednim kontakcie bardzo mocno zyskujesz, emanując luzem, urokiem osobistym i bezpośrednioscią, ale ciężko mi w to uwierzyć.
                                • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 18:41
                                  "Nie wiem,co złego jest w rozmawianiu o swoich bliźnich i z nimi, poruszając przy tym różnego typu problemy i dyskutując o nich,nawet jeśli zajdzie potrzeba"

                                  Bo gdy rozmawiamy o problemach to przeniesienie tej rozmowy na grunt osobisty ją spłyca. To tak jakbyś stwierdziła: "zarobki w Polsce są niskie, zwłaszcza w branży X" a ktoś by przyszedł i powiedział Ci wprost: "Może gdybyś nie była takim leniem i tępakiem, to byś zarabiała więcej?"

                                  "U Ciebie jakiekolwiek bezpośrednie nawiązanie do Twojej osoby wywołuje agresywną reakcję "
                                  A po co w ogóle nawiązałaś do mojej osoby? Nie potrafisz podejść do problemu abstrakcyjnie?
                                  • ninek04 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 20:20
                                    droitier napisał
                                    >A po co w ogóle nawiązałaś do mojej osoby? Nie potrafisz podejść do problemu abstrakcyjnie?<

                                    A potrafisz odnieść się do tematu,czy Twoje problemy są abstrakcyjne, czy osobiste? No chyba, że osobiste Cię w ogóle nie dotyczą, to gratuluję ;)
                                    • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 21:08
                                      A czy ja w tym wątku cokolwiek napisałem o swoich problemach, żebyś się nimi interesowała?
                        • proteinowy Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 00:05
                          > Tu nie chodzi o przepraszanie,że się żyje,tylko jeśli poczucie własnej wartości
                          > przysłania zdrowy dystans do siebie, a każdą wypowiedź rozmówcy próbującą troc
                          > hę zbić osobnika z piedestału odbiera się jako atak i reaguje się na nią zachow
                          > aniem obrażonego dziecka to mamy do czynienia z takim stopniem sztywności, któr
                          > y dość ciężko jednak jest zaakceptować, bo nie o taką sztywność nam chodzi ;)

                          Przejrzałem wymianę droiter - wont i cofam wszelkie swoje komentarze na temat droitera, definitywnie nie mój biznes. Dobranoc Ninek.
                          • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 07:28
                            proteinowy napisał(a):

                            > Przejrzałem wymianę droiter - wont i cofam wszelkie swoje komentarze na temat d
                            > roitera, definitywnie nie mój biznes. Dobranoc Ninek.
                            --------
                            Focha strzeliłeś? :) My sobie z droitierem tak dogryzamy od początku naszej znajomości. To znaczy do tej pory ja mu dogryzałem a on coś tam mi odpowiadał, ale trudno być błyskotliwym z kołkiem w okrężnicy. Aż w końcu wybuchła i jasnym światłem zaświeciła ta iskierka emocji i życia, która gdzieś tam cały czas w droitierze tkwiła.

                            www.youtube.com/watch?v=xos2MnVxe-c
                            • proteinowy Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 08:00
                              > Focha strzeliłeś?

                              Przestraszyłem sie.
                              • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 09:26
                                proteinowy napisał(a):

                                > > Focha strzeliłeś?
                                >
                                > Przestraszyłem sie.
                                -----
                                Czego? Poważnie pytam, bo nie łapię. Mam nadzieję, że nie mnie.
                                • proteinowy Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 11:15
                                  > Czego? Poważnie pytam, bo nie łapię. Mam nadzieję, że nie mnie.

                                  Droitera. Ale ja nie mowie do konca powaznie. Wyrwało mi sie tylko do Ninki bez wnikania co to za persona, ze biedny, ze dumny a tu kobiety mu nie chca dawać, po czym widze ze swietnie sobie radzi z pisownia "spierdalaj" i sam sie odszczeknie. Chciałem sie szybko wycofać z potencjalnych wymian na kurwy-wasze-macie.
                                  • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 11:57
                                    Pomyłka. Nie nieokreślone "spierdalaj" a konkretne "odpierdol się ODE MNIE", będące krótką i dosadną reakcją na głupie porównania do wykastrowanych psów. Kiedy ktoś do mnie mówi w języku, w którym nie chcę rozmawiać (w tym wypadku był to język chamstwa), mówię mu jedynie w tym języku "do widzenia", aby mieć pewność, że zrozumie.
                                    Aha. Ta cała nieprzyjemna sytuacja nie miałaby miejsca, gdyby ninek i wont nie zmienili sobie tematu rozmowy ze "sceptycyzm wobec PUA" na "dowalanie droitierowi"
                                    • ninek04 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 16:15
                                      droitier napisał
                                      >Aha. Ta cała nieprzyjemna sytuacja nie miałaby miejsca, gdyby ninek i wont nie zmienili sobie tematu rozmowy ze "sceptycyzm wobec PUA" na "dowalanie droitierowi"<

                                      Nie wiem, skąd u Ciebie przekonanie, że zwykle skomentowanie Twojego wpisu miało służyć dowaleniu osobiście Tobie? W jakim celu, po co i dlaczego?Natomiast to Twoja reakcja, i nieprzyjemne szczeki w kierunku Wonta była kompletnie nie na miejscu.
                                      • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 18:45
                                        "Nie wiem, skąd u Ciebie przekonanie, że zwykle skomentowanie Twojego wpisu miało służyć dowaleniu osobiście Tobie?"

                                        Może przeczytaj jeszcze raz ten swój komentarz, to zrozumiesz.

                                        "Natomiast to Twoja reakcja, i nieprzyjemne szczeki w kierunku Wonta była kompletnie nie na miejscu."

                                        Nie zaliczam się do tych co myślą, że deszcz pada, jak się na nich pluje.
                            • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 09:48
                              Kolego wont2, dogryzać to sobie mogą ludzie będący w stosunkach co najmniej poufałych i darzący się sympatią. Natomiast za takie komentarze jak twój to normalny facet ma prawo dać w ryj, a w przypływie łaskawości krótko i dosadnie opierdolić, co uczyniłem.
                              • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 10:04
                                droitier napisał:

                                > Kolego wont2, dogryzać to sobie mogą ludzie będący w stosunkach co najmniej pou
                                > fałych i darzący się sympatią. Natomiast za takie komentarze jak twój to normal
                                > ny facet ma prawo dać w ryj, a w przypływie łaskawości krótko i dosadnie opierd
                                > olić, co uczyniłem.

                                Na szczęście przez Internet nie da się dać w ryja :)
                                Przyznam, że to dość kuszące. Jako młodzieniec z lubością odwoływałem się do tego ostatecznego argumentu w dyskusji, bo - jak by nie patrzeć - on ją ostatecznie kończy. Jednak z czasem zauważyłem, że koledzy którzy hołdowali tej pokusie zaczęli dziwnie znikać. Potem dowiedziałem się, że odsiadują wyroki za pobicie i że w świecie ludzi cywilizowanych idzie się za to do paki. Przemyślałem sprawę i doszedłem do wniosku, że nie warto dla chwili przyjemności ryzykować obserwowanie piękna świata zza zakratowanego okna.
                                Jeszcze później dowiedziałem się, że nawet za wygrażanie daniem w ryja można mieć poważne nieprzyjemności i są na to odpowiednie paragrafy. Co za świat, panie praworęczny... :)
                                • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 11:00
                                  Po pierwsze, jeśli poruszam kwestię "dania w ryj" to znaczy, że dyskusja nie miała w ogóle miejsca albo się już wcześniej skończyła. Bo trudno dyskusją nazwać wymianę nieuprzejmości lub ich jednostronne serwy. Po drugie, "danie w ryj" w niektórych przypadkach ma charakter korekcyjny - to nie jest wyładowanie agresji, a ustawienie do pionu mające na celu szybkie wyjście z sytuacji, która jest dla obu facetów kompromitująca. Zgodzę się jednak, że ogólnie nie jest to pożądane działanie, a Twoi koledzy zapewne go nadużywali.
                                  • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 11:27
                                    droitier napisał:

                                    > Po pierwsze, jeśli poruszam kwestię "dania w ryj" to znaczy, że dyskusja nie mi
                                    > ała w ogóle miejsca albo się już wcześniej skończyła. Bo trudno dyskusją nazwać
                                    > wymianę nieuprzejmości lub ich jednostronne serwy.

                                    Zgoda :)

                                    > Po drugie, "danie w ryj" w
                                    > niektórych przypadkach ma charakter korekcyjny - to nie jest wyładowanie agresj
                                    > i, a ustawienie do pionu mające na celu szybkie wyjście z sytuacji, która jest
                                    > dla obu facetów kompromitująca.

                                    Skoryguj Andrzeja Gołotę albo Mariusza Pudzianowskiego. Danie w ryj to zagranie nie fair. Wykorzystanie swojej przewagi siłowej wobec dyskutanta, gdy skończyły się argumenty. Gardzę tym.

                                    > Zgodzę się jednak, że ogólnie nie jest to pożąd
                                    > ane działanie, a Twoi koledzy zapewne go nadużywali.

                                    Moja wypowiedź nie miała poważnego charakteru, to raczej rodzaj zmyślonej dykteryjki mającej wprowadzić czytelnika w wesoły nastrój i trochę rozładować atmosferę.
                                    Nie zawiązywałem więzów koleżeńskich z wieloma bandziorami, chociaż luźno poznałem paru takich co poszli siedzieć za rozmaite chuligańskie wybryki.
                                    W praktyce też nie napadałem na innych, przeciwnie - raczej byłem zmuszany do obrony, bo rozmaici "mistrzowie" byli zirytowani moim przemądrzałym zachowaniem i zakładali, że taki mądraliński kujonek nie będzie się umiał bić. Z niemałą satysfakcją muszę przyznać, że najczęściej umiałem. Zostałem do tego zmuszony, po iluś bójkach się po prostu wyrabiasz. Rośnie motoryka, spryt, doświadczenie. Pokonałem kilku ludzi bezsprzecznie silniejszych ode mnie. I powiem ci że widok takiego śmierdziela, który myślał że poznęca się nad słabszym, a teraz ze świeczkami w oczach przeprasza i błaga o litość jest czymś, kurwa, bezcennym :)
                                    Takie kynologiczne skojarzenie się nasuwa - myślałeś że to bokser, a tu zwykły zawszony kundel. Nienawidzę agresywnych tchórzy.
                                    • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 11:45
                                      sabat3 napisał:

                                      > Skoryguj Andrzeja Gołotę albo Mariusza Pudzianowskiego. Danie w ryj to zagranie
                                      > nie fair. Wykorzystanie swojej przewagi siłowej wobec dyskutanta, gdy skończył
                                      > y się argumenty. Gardzę tym.
                                      ---------
                                      Wczoraj widziałem taki fajny filmik z agresji na jakiejś zakorkowanej ulicy w Kijowie.
                                      www.youtube.com/watch?v=ZfEUpa4Uh84
                                      Najbardziej rozbawiły mnie komentarze. Naprawdę, nam jest mentalnie bliżej do Dzikiego Wschodu. Wpuścić kogoś z podporządkowanej ulicy - źle, wpuścić komuś wpierdol - dobrze :)
                                    • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 12:17
                                      sabat3 napisał:

                                      > Skoryguj Andrzeja Gołotę albo Mariusza Pudzianowskiego. Danie w ryj to zagranie
                                      > nie fair. Wykorzystanie swojej przewagi siłowej wobec dyskutanta, gdy skończył
                                      > y się argumenty. Gardzę tym.

                                      A kto mówi o przewadze siłowej? Dać w ryj facetowi może drobna kobietka. Daje się w ryj nie dlatego, że argumenty się skończyły, tylko dlatego, że druga strona sprowadziła rozmowę do poziomu, w którym argumenty nie mają znaczenia. Nie myl dania w ryj z pobiciem.
                                      • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 12:24
                                        droitier napisał:

                                        > A kto mówi o przewadze siłowej? Dać w ryj facetowi może drobna kobietka.

                                        A drobny mężczyzna? Kobiety dają facetom w ryja też jedynie w określonej sytuacji - kiedy czują, że jej przewaga społeczna nie pozwoli mu oddać, a on jest grzecznym chłopcem. Nie widziałem, by kobieta z nonszalancją policzkowała groźnego bandytę, bo będzie miała świadomość, że może nie respektować norm społecznych i jej zwyczajnie odda - co już przyjemne nie będzie.
                                        Tak więc jak najbardziej jest to wykorzystywanie przewagi, tyle że nie siłowej. Kopanie związanego niedźwiedzia. I również uważam to za podłe i tchórzliwe.
                                        • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 13:37
                                          Ale o czym wy w ogóle piszecie? :) O dawaniu sobie w ryj przez anonimowe nicki z powodu obrażenia jednego nicka przez drugi na forum internetowym? No jak z TAKIEGO powodu ktoś chce kogoś bić (i to chyba naprawdę nie jest chwyt retoryczny tylko jakaś szalona, ułańska megalomania droitiera) to jak ten ktoś reaguje w innych sytuacjach, które mogą powodować frustrację i agresję? Droiter, jak jedziesz samochodem i ktoś na ciebie zatrąbi albo zajedzie ci drogę albo w inny sposób wymusi pierwszeństwo albo złośliwie i po chamsku jedzie wolniej od ciebie Twoim pasem, to wysiadasz i idziesz spuścić wpierdol? :)
                                          • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 18:28
                                            "O dawaniu sobie w ryj przez anonimowe nicki z powodu obrażenia jednego nicka przez drugi na forum internetowym?"

                                            Wytłumaczę ci, bo widzę, że się pogubiłeś. Gdyby cała ta sytuacja miała miejsce w rzeczywistości, czyli jeden facet rozmawia sobie z kobietą (ninkiem) i podchodzi do nich drugi, nieznany bliżej temu pierwszemu facet (wont) i zaczyna go porównywać do wykastrowanego psa, to gdyby dostał w ryj od tego pierwszego byłoby to dla mnie jak najbardziej zrozumiałe. To i tylko to wynika z mojej wypowiedzi, a reszta to już wasza nadinterpretacja.
                                            • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 18:59
                                              droitier napisał:

                                              > Wytłumaczę ci, bo widzę, że się pogubiłeś. Gdyby cała ta sytuacja miała miejsce
                                              > w rzeczywistości, czyli jeden facet rozmawia sobie z kobietą (ninkiem) i podch
                                              > odzi do nich drugi, nieznany bliżej temu pierwszemu facet (wont) i zaczyna go p
                                              > orównywać do wykastrowanego psa, to gdyby dostał w ryj od tego pierwszego byłob
                                              > y to dla mnie jak najbardziej zrozumiałe. To i tylko to wynika z mojej wypowied
                                              > zi, a reszta to już wasza nadinterpretacja.
                                              --------
                                              Jakbym widział na ulicy, że jakiś facet, o którym wiem, że w wieku prawie czterdziestu lat jest prawiczkiem i czuje żal do kobiet, że ruchają się z jakimiś "palantami" a nie z nim, czyli jest idealnym kandydatem na seryjnego gwałciciela, zwraca się do niewiasty, która zwróciła mu uwagę, że może skoro to oni ruchają a nie on, to może nie oni są palantami, słowami "Chyba bardzo Ci zależy, żeby mnie sprowokować... " to zawszę przystanę i wezmę złość psychopaty na siebie.
                                              • sabat3 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 19:55
                                                wont2 napisał:

                                                > Jakbym widział na ulicy, że jakiś facet, o którym wiem, że w wieku prawie czter
                                                > dziestu lat jest prawiczkiem i czuje żal do kobiet, że ruchają się z jakimiś "p
                                                > alantami" a nie z nim, czyli jest idealnym kandydatem na seryjnego gwałciciela,
                                                > zwraca się do niewiasty, która zwróciła mu uwagę, że może skoro to oni ruchają
                                                > a nie on, to może nie oni są palantami, słowami "Chyba bardzo Ci zależy, żeby
                                                > mnie sprowokować... " to zawszę przystanę i wezmę złość psychopaty na siebie.

                                                Eeee, to nie psychopata, tylko jakis sfrustrowany biedaczyna ;)
                                                Ja mysle, ze najlepiej olac i nie komentowac jego wpisow zbyt intensywnie, bo sie typ nakreca. Na forum internetowym latwo okazywac agresje, bo do pewnego etapu jest bezkarna.
                                                Patrz, a niedawno potwor mnie chcial bic, jakis fight club sie nam tu robi :)
                                                • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 22:01
                                                  sabat3 napisał:

                                                  > Eeee, to nie psychopata, tylko jakis sfrustrowany biedaczyna ;)
                                                  > Ja mysle, ze najlepiej olac i nie komentowac jego wpisow zbyt intensywnie, bo s
                                                  > ie typ nakreca. Na forum internetowym latwo okazywac agresje, bo do pewnego eta
                                                  > pu jest bezkarna.
                                                  > Patrz, a niedawno potwor mnie chcial bic, jakis fight club sie nam tu robi :)
                                                  ------
                                                  Myślę, że to jednak coś więcej niż zwykła frustracja. Może nie psychopatia, bo jednak emocje jakieś w nim tkwią, ale jest w tym człowieku coś co przyprawia mnie o niepokój. Jakaś taka zimna aura, którą czuję nawet przez internet. Ja tutaj mam, jak każdy chyba, swoich ulubieńców i ludzi którzy mnie w jakimś aspekcie wkurzają, ale to są w sumie detale, bo rozmawiać, żartować, droczyć da się z każdym. Można się nie rozumieć, mieć inne zdanie ale da się rozmawiać i wymieniać myśli. Ostatnio "poprztykałem" się z nudziarzem ale to jak kłótnia na rodzinnych urodzinach u cioci - jakbyśmy mieli dość wódki i czasu, to byśmy doszli do porozumienia, że w drodze kompromisu Żydzi do Gazy. Z droitierem jest zupełnie inaczej - ja oczyma wyobraźni widzę te zimne rybie oczy, te zaciśnięte usta i piąstki. Brrr... Jak Zbysio Ziobro. Nie cofnie się na milimetr, wszyscy się mylą, tylko on ma rację. Czuję odrazę do takich ludzi a przebywanie w ich towarzystwie napawa mnie obrzydzeniem.
                                                  • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 22:54
                                                    To jest naprawdę dobre! Wtrącasz się w dyskusję obrażając mnie, stawiasz mi jakieś z dupy wzięte diagnozy, szukasz na mnie haków w komentarzach sprzed lat, a potem "czujesz niepokój". Biedaczysko :)))

                                                    A może byś tak po prostu przestał się tu popisywać i zgrywać specjalistę w kwestiach, w których jesteś ignorantem. Wtedy ja nie będę ci pociskał i kto wie, może z czasem twoje lęki miną.
                                                  • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 22:58
                                                    Nie "wtrącam w dyskusję" tylko bronię niewiasty przed psycholem.
                                                  • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 23:09
                                                    No, było przed czym. normalnie bohater.
                                                  • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 23:12
                                                    droitier napisał:

                                                    > No, było przed czym. normalnie bohater.
                                                    -------
                                                    Znów przyznaję ci rację. Istotnie, nie było przed czym.
                                                • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 22:09
                                                  Wiesz sabat, nie sądzę bym dał Ci powód, byś mnie tak oceniał. W każdym razie popieram Twój postulat, by nie komentowano zbyt intensywnie moich wpisów, a najlepiej by je sobie darować, jeśli mają zawierać opinie i rozkminy na temat mnie i moich problemów.
                                                • lybbla Re: Sceptycyzm wobec PUA 06.04.16, 12:33
                                                  sabat3 napisał:

                                                  > Patrz, a niedawno potwor mnie chcial bic, jakis fight club sie nam tu robi :)

                                                  Jaki fight club? To stare pierdziele, które tracą siły by odganiać inne samce od `ich' samic.
                                                  Zlote klatki okazały się kiepskim pomysłem bo złoto jest miekkie :)
                                                  Czasami to rura w klatce się zapchała, czasami klatka wciąż stoi pusta pomimo najlepszego właściciela, a nad wszystkim unosi się odór zajefajności i mądrości życiowej.

                                                  Ech jak cudownie być sabatem, sabatem1 i sabatem2.
                                              • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 21:58
                                                Twoja logika jest wyjątkowo kulawa, ale nie jest to dla mnie nowina. Po pierwsze: gwałciciele ruchają, zatem ten, co nie rucha bo ma niskie libido nie ma zadatków na gwałciciela, w odróżnieniu od takiego co ruchałby ile się da, jak nie przymierzając ty. Dla formalności, prawiczkiem nie jestem, o czym już wielokrotnie pisałem, ale najwyraźniej nie przyjmujesz do wiadomości faktów, które burzyłyby twoją cudownie stereotypową wizję, z oporem godnym mieszkańca konopielkowych Taplarów. Po drugie, nie czuję żalu do kobiet w ogólności, co najwyżej z dwiema nie mam ochoty utrzymywać kontaktu. Po trzecie, gdybyś ty i ninek czytali uważniej, dostrzeglibyście, że to nie ja określiłem facetów, którzy ruchają palantami, ale bohaterka mojej przypowieści, zatem to z nią sobie polemizujcie, czy zasługują na to miano. Po czwarte, gdy w rozmowie na temat szerszego problemu niewiasta robi sobie do mnie wycieczki i bez powodu insynuuje mi bycie palantem, to jakby nie patrzeć jest to prowokacja, a stwierdzenie tego faktu nie ma raczej znamion groźby.
                                                Tak to wygląda, wonciku. Wychodzi, że jesteś kiepsko czytającym i kiepsko kumającym, samozwańczym strażnikiem porządku o skostniałej mentalności i lubującym się w stereotypach, obrońcą nieuciśnionych kobiet z faktycznymi zadatkami na gwałciciela. Nie działasz przypadkiem w ONRowskich patrolach antyterrorystycznych?
                                                • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 22:07
                                                  Po pierwsze, to jest różnica pomiędzy gwałcicielem a "idealnym kandydatem na seryjnego gwałciciela". Istotnie, do bycia gwałcicielem potrzebna jest erekcja.

                                                  W twoje niebycie prawiczkiem nie wierzę, bo jeszcze niedawno żaliłeś się, że prawiczkiem jesteś. Twierdzisz, że za seks nie zapłaciłeś a ja nie wierzę, że istnieje kobieta, która mogłaby dać ci dupy za darmo.

                                                  A reszty to mi się nawet nie chce czytać, nie mówiąc o komentowaniu.
                                                  • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 22:22
                                                    > Po pierwsze, to jest różnica pomiędzy gwałcicielem a "idealnym kandydatem na se
                                                    > ryjnego gwałciciela". Istotnie, do bycia gwałcicielem potrzebna jest erekcja.

                                                    a "idealnemu kandydatowi" już erekcja nie potrzebna? ;) Tak czy siak, z erekcją nigdy problemów nie miałem.

                                                    > W twoje niebycie prawiczkiem nie wierzę, bo jeszcze niedawno żaliłeś się, że pr
                                                    > awiczkiem jesteś.

                                                    Zwisa mi w co wierzysz a w co nie. Ja wiem tylko, że nie ma co liczyć na rozsądną dyskusję z ludźmi kurczowo trzymającymi się swojej wiary czy też niewiary.

                                                    > Twierdzisz, że za seks nie zapłaciłeś a ja nie wierzę, że ist
                                                    > nieje kobieta, która mogłaby dać ci dupy za darmo.

                                                    Cóż, ja np. nie wierzę, że lekarz nie upuścił cię na główkę przy porodzie.

                                                    > A reszty to mi się nawet nie chce czytać, nie mówiąc o komentowaniu.

                                                    Rozumiem. Dla niektórych czytanie bywa męczące. Poza tym już po 22:00, zapewne udajesz się na patrol w obronie kobiet przed seryjnymi gwałcicielami.
                                                  • ninek04 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 22:34
                                                    droitier
                                                    >Cóż, ja np. nie wierzę, że lekarz nie upuścił cię na główkę przy porodzie.

                                                    > A reszty to mi się nawet nie chce czytać, nie mówiąc o komentowaniu.

                                                    >Rozumiem. Dla niektórych czytanie bywa męczące. Poza tym już po 22:00, zapewne udajesz się na patrol w obronie kobiet przed seryjnymi gwałcicielami.<

                                                    Wiesz droitier, a ja myślę, że całkowity brak ruchania rzuca Ci się coraz bardziej na głowę. Serio, o ile te ubiegłoroczne dyskusje z Tobą były jeszcze w miarę sensowne, to obecnie nie można już tego stwierdzić. Cóż, całkowity celibat ma swoje bardzo niedobre skutki, o czym wiadomo nie od dziś.
                                                  • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 22:55
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Cóż, całkowity celibat ma
                                                    > swoje bardzo niedobre skutki, o czym wiadomo nie od dziś.
                                                    --------
                                                    Od tysiąca kilkuset lat w Europie zachodniej i południowej. U nas od 1050 lat.
                                                  • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 23:06
                                                    Wiesz co, daruj sobie... wystarczyło byś nie insynuowała mi różnych rzeczy, a można było poprowadzić sensowną rozmowę. I wontowi by się nie dostało, bo nie musiałby bohatersko stawać w Twojej obronie...

                                                    Swoją drogą ciekawe, że tak bardzo gorszą Cię moje wpisy, ale już chamskie odzywki w moim kierunku jakoś ci nie przeszkadzają. Najwyraźniej w kółku wzajemnej adoracji obowiązują inne standardy.
                                                  • lybbla Re: Sceptycyzm wobec PUA 06.04.16, 12:36
                                                    droitier napisał:

                                                    > Najwyraźniej w kółku wzajemnej adoracji obowiązują inne standardy.

                                                    A wiesz droitier jak gangbang zbliża ludzi?
                                                  • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 05.04.16, 22:50
                                                    droitier napisał:

                                                    > > Po pierwsze, to jest różnica pomiędzy gwałcicielem a "idealnym kandydatem
                                                    > na se
                                                    > > ryjnego gwałciciela". Istotnie, do bycia gwałcicielem potrzebna jest erek
                                                    > cja.
                                                    >
                                                    > a "idealnemu kandydatowi" już erekcja nie potrzebna? ;) Tak czy siak, z erekcją
                                                    > nigdy problemów nie miałem.
                                                    -----
                                                    Celnie wytknąłeś mi niekonsekwencję. Idealnemu kandydatowi na seryjnego gwałciciela erekcja też jest chyba potrzebna więc się nie nadajesz.


                                                    > Zwisa mi w co wierzysz a w co nie.
                                                    ---------
                                                    W to, że ci zwisa to akurat wierzę.


                                                    > Cóż, ja np. nie wierzę, że lekarz nie upuścił cię na główkę przy porodzie.
                                                    ----
                                                    Być może, nie znam szczegółów swojego porodu.


                                                    > Rozumiem. Dla niektórych czytanie bywa męczące. Poza tym już po 22:00, zapewne
                                                    > udajesz się na patrol w obronie kobiet przed seryjnymi gwałcicielami.
                                                    ------
                                                    Nie rozumiem żartu, ale he he, na pewno, w pewnych kręgach, jest to doskonały dowcipasek.
                                                • kynane Re: Sceptycyzm wobec PUA 06.04.16, 10:36
                                                  droitier napisał:

                                                  > Twoja logika jest wyjątkowo kulawa, ale nie jest to dla mnie nowina. Po pierwsz
                                                  > e: gwałciciele ruchają, zatem ten, co nie rucha bo ma niskie libido nie ma zada
                                                  > tków na gwałciciela, w odróżnieniu od takiego co ruchałby ile się da, jak nie p
                                                  > rzymierzając ty.
                                                  Ekhm, za przeproszeniem, błąd. Gwałciciele powodowani są frustracją z powodu niespełnienia i niechęcią do obiektu napaści. Gwałt służy zaspokojeniu żądzy dominacji, upodleniu obiektu - i tu niezbędna jest niechęć, lub (tak, właśnie "lub") rozładowaniu napięcia. Wbrew pozorom ten z niskim libido może być gwałcicielem, bo będzie spełniał swoje fantazje "władcze" a nie seksualne...


                                                  Dla formalności, prawiczkiem nie jestem, o czym już wielokrotn
                                                  > ie pisałem, ale najwyraźniej nie przyjmujesz do wiadomości faktów, które burzył
                                                  > yby twoją cudownie stereotypową wizję, z oporem godnym mieszkańca konopielkowyc
                                                  > h Taplarów. Po drugie, nie czuję żalu do kobiet w ogólności, co najwyżej z dwie
                                                  > ma nie mam ochoty utrzymywać kontaktu. Po trzecie, gdybyś ty i ninek czytali uw
                                                  > ażniej, dostrzeglibyście, że to nie ja określiłem facetów, którzy ruchają palan
                                                  > tami, ale bohaterka mojej przypowieści, zatem to z nią sobie polemizujcie, czy
                                                  > zasługują na to miano. Po czwarte, gdy w rozmowie na temat szerszego problemu n
                                                  > iewiasta robi sobie do mnie wycieczki i bez powodu insynuuje mi bycie palantem,
                                                  > to jakby nie patrzeć jest to prowokacja, a stwierdzenie tego faktu nie ma racz
                                                  > ej znamion groźby.
                                                  Nie zapominaj proszę, że zdanie na temat uczestników forum człowiek sobie wyrabia czytając napisane posty. Zapewne każdy z nas w rzeczywistości jest inny, niż się jawi na forum, ale współuczestnicy reagują na słowa napisane, a nie na nasze prawdziwe "ja".

                                                  > Tak to wygląda, wonciku. Wychodzi, że jesteś kiepsko czytającym i kiepsko kumaj
                                                  > ącym, samozwańczym strażnikiem porządku o skostniałej mentalności i lubującym s
                                                  > ię w stereotypach, obrońcą nieuciśnionych kobiet z faktycznymi zadatkami na gwa
                                                  > łciciela. Nie działasz przypadkiem w ONRowskich patrolach antyterrorystycznych?
                                                  Sorry, oceniając po pisaninie, Wont nie ma zadatków na gwałciciela. Jest na to zbyt leniwy,
                                                  • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 06.04.16, 10:44
                                                    kynane napisała:

                                                    > Sorry, oceniając po pisaninie, Wont nie ma zadatków na gwałciciela. Jest na to
                                                    > zbyt leniwy,
                                                    -----------
                                                    Ja nie mam zadatków? Ja??? Zaraz ci pokażę... :)

                                                    PS. Ha ha, rozśmieszyłaś mnie z tym byciem leniwym. W punkt. Ale jakby ktoś mi dostarczył do domu jakąś związaną i zakneblowaną dziewczynę to bym se pogwałcił, a co mi tam... :)
                                                  • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 06.04.16, 10:49
                                                    kynane napisała:

                                                    > Ekhm, za przeproszeniem, błąd. Gwałciciele powodowani są frustracją z powodu ni
                                                    > espełnienia i niechęcią do obiektu napaści. Gwałt służy zaspokojeniu żądzy domi
                                                    > nacji, upodleniu obiektu - i tu niezbędna jest niechęć, lub (tak, właśnie "lub"
                                                    > ) rozładowaniu napięcia. Wbrew pozorom ten z niskim libido może być gwałciciele
                                                    > m, bo będzie spełniał swoje fantazje "władcze" a nie seksualne...
                                                    --------
                                                    O, to ciekawe. A w jaki sposób gwałcą tacy niskolibidowi gwałciciele, jeśli mają erekcji? Penetrują kobietę jakimiś przyrządami czy nie ma reguły i na przykład tylko zadają jej ból? Ale czy to formalnie gwałt?
                                                  • kynane Re: Sceptycyzm wobec PUA 06.04.16, 11:06
                                                    wont2 napisał:

                                                    > kynane napisała:
                                                    >
                                                    > > Ekhm, za przeproszeniem, błąd. Gwałciciele powodowani są frustracją z pow
                                                    > odu ni
                                                    > > espełnienia i niechęcią do obiektu napaści. Gwałt służy zaspokojeniu żądz
                                                    > y domi
                                                    > > nacji, upodleniu obiektu - i tu niezbędna jest niechęć, lub (tak, właśnie
                                                    > "lub"
                                                    > > ) rozładowaniu napięcia. Wbrew pozorom ten z niskim libido może być gwałc
                                                    > iciele
                                                    > > m, bo będzie spełniał swoje fantazje "władcze" a nie seksualne...
                                                    > --------
                                                    > O, to ciekawe. A w jaki sposób gwałcą tacy niskolibidowi gwałciciele, jeśli maj
                                                    > ą erekcji? Penetrują kobietę jakimiś przyrządami czy nie ma reguły i na przykła
                                                    > d tylko zadają jej ból? Ale czy to formalnie gwałt?
                                                    >
                                                    Formalnie gwałtem jest doprowadzenie przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem do obcowania płciowego lub poddania się innej czynności seksualnej.

                                                    W przypadku _seryjnych_ gwałcicieli bardzo często mamy do czynienia z niemożnością penetracji, penetracją zastępczą. Czasami pozwala ona gwałcicielowi na osiągnięcie potrzebnego stopnia podniecenia fizycznego i dokończenie aktu własnym "sprzętem", ale w sumie rzadko. Poaza tym - samo związanie, obmacywanie, zmuszanie do seksu oralnego...

                                                    Tylko nie należy mylić seryjnego gwałciciela z gwałcicielem "przyokazyjnym" (napakowany byczek, który uważa, że każda foczka jego, i ona się tak tylko dla zabawy opiera).
                                                  • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 06.04.16, 12:49
                                                    Chciałeś chyba napisać "nie mają erekcji"...
                                                    W każdym razie kolejna lekcja: niskie libido nie wiąże się z brakiem erekcji...
                                                  • ninek04 Re: Sceptycyzm wobec PUA 06.04.16, 20:26
                                                    droitier napisał
                                                    >W każdym razie kolejna lekcja: niskie libido nie wiąże się z brakiem erekcji...<

                                                    A to dobre ; nauczyciel teoretyk,który ma zerowe doświadczenia w zakresie libido, erekcji i i interakcji z kobietami, dyscyplinuje i poucza praktyka, zaprawionego w bojach, od którego powinien się uczyć, jeśliby miał choć trochę chęci, dystansu, poczucia humoru i zapału ;)



                                                  • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 06.04.16, 20:59
                                                    Na jakiej podstawie oceniasz moje doświadczenie w zakresie libido, erekcji i interakcji z kobietami?

                                                    Uczyć się poczucia humoru od wonta... prędzej wolałbym uczyć się pływać od kowadła.

                                                    Swoją drogą, jakie to urocze gdy Ty i wont tak się wzajemnie bronicie przede mną. To może być początek czegoś pięknego... "Połączeni przez internetowego psychopatę". Chyba bym łzę uronił ze wzruszenia...
                                                  • ninek04 Re: Sceptycyzm wobec PUA 06.04.16, 21:32
                                                    droitier napisał
                                                    >Na jakiej podstawie oceniasz moje doświadczenie w zakresie libido, erekcji i interakcji z kobietami?<

                                                    No trochę się tu naprodukowałeś, zakładając różne wątki, sprowadzające się w sumie do jednego -dlaczego kobiety mnie nie chcą?

                                                    >Uczyć się poczucia humoru od wonta... prędzej wolałbym uczyć się pływać od kowadła.<

                                                    To nie wiesz, co tracisz, albo nie jesteś w stanie pojąć, tak to już bywa, skoro młot uderza w jednym, monotonnym tonie-to komu nie znudziłoby się jego słuchanie? ;)

                                                    >Swoją drogą, jakie to urocze gdy Ty i wont tak się wzajemnie bronicie przede mną. To może być początek czegoś pięknego... "Połączeni przez internetowego psychopatę". Chyba bym łzę uronił ze wzruszenia...<

                                                    Że niby mnie nagabujesz?- No jednak chyba nie bardzo, musiałbyś się bardziej postarać ;)A psychopaci nie są zdolni do odczuwania uczuć,więc skąd te łzy? Bo na pewno nie ze wzruszenia? ;)
                                                  • droitier Re: Sceptycyzm wobec PUA 06.04.16, 21:58
                                                    > No trochę się tu naprodukowałeś, zakładając różne wątki, sprowadzające się w sumie do jednego -dlaczego kobiety mnie nie chcą?

                                                    Owszem, ale z moich wypowiedzi nie wynika, że nie mam doświadczenia w żadnej tej kwestii. W każdym razie, w kwestii erekcji z pewnością mam większe doświadczenie niż Ty.

                                                    "To nie wiesz, co tracisz, albo nie jesteś w stanie pojąć, tak to już bywa"
                                                    Liczy się dla mnie to, że większość ludzi, których w życiu poznałem ceniła sobie moje poczucie humoru, więc nie mam zamiaru zamieniać go na wontowy wyrób humoropodobny.

                                                    >Że niby mnie nagabujesz?
                                                    Chyba nie załapałaś...
                                                  • rekreativa Re: Sceptycyzm wobec PUA 06.04.16, 17:39
                                                    A dlaczego stawiasz znak równości między niskim libido a impotencją?
                                                    Przecież niskie libido nie oznacza, że gościowi nigdy nie staje. Akurat raz na rok mu może stać i wtedy własnie pójdzie zgwałcic.
                                                  • wont2 Re: Sceptycyzm wobec PUA 07.04.16, 09:39
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > A dlaczego stawiasz znak równości między niskim libido a impotencją?
                                                    > Przecież niskie libido nie oznacza, że gościowi nigdy nie staje. Akurat raz na
                                                    > rok mu może stać i wtedy własnie pójdzie zgwałcic.
                                                    -------
                                                    Uprościłem, specjalnie się nad tym nie zastanawiając. Ale teraz, po zastanowieniu, to tak sobie myślę, że u mężczyzn, po wykluczeniu kwestii zdrowotnych, hormonalnych, to chyba nie ma czegoś takiego jak niskie libido. Może być wyższe, niższe, ale chyba nie niskie. Niskie albo żadne to może być w odniesieniu do konkretnej kobiety/partnerki. Ale tak w ogóle, żeby się zdrowemu mężczyźnie nie chciało seksu z jakąkolwiek kobietą albo chciało tylko raz na ruski rok? Trudno mi w to uwierzyć. Dla mnie to tylko wykręt i próba wytłumaczenia sobie - nie, nie jestem impotentem/homoseksualistą/pedofilem/..., ja tylko mam niskie libido. Oczywiście, nie dam sobie uciąć palca, że mam rację, tak sobie tylko głośno myślę.
                                                  • marek.zak1 Re: Sceptycyzm wobec PUA 07.04.16, 09:46