Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie

29.03.17, 11:15
Urqu wrzucił dzisiaj ciekawy art:
coaching.focus.pl/zycie/quotkonflikt-jest-czci-yciaquot-jak-dogadywa-si-w-zwizkach-987?strona=1

Zastanowił mnie bardzo ten oto fragment:

"K.SCH-P.: Zwykle kiedy w rodzinie jest już jedno czy dwoje dzieci. Kobieta żyje wtedy w bardzo bliskiej relacji z dziećmi. Tymczasem mężczyzna jest trochę z boku. Patrzy na ciało kobiety, które się zmieniło, do którego przylgnęło dziecko i zastanawia się, gdzie jest jego miejsce? Gdzie jest jego kobieta? Zdarza się wtedy, że odsuwa się, by szukać intymności poza związkiem.

ZOFIA SCHACHT-PETERSEN: Paradoksalnie właśnie w tym okresie kobieta bardzo potrzebuje partnera a zarazem ojca dla dziecka. Czasem nie potrafi tego wyrazić, a nawet nie bardzo zdaje sobie z tego sprawę, bo jest zaaferowana rolą matki. Jeśli partner towarzyszy jej i poddaje się własnej przemianie w ojca, męża kobiety-matki – wtedy jest nadzieja, że rodzina przetrwa kryzys i będzie się rozwijać."


Ponieważ ja nie mam doświadczenia w tej materii, z chęcią poznałbym Wasze zdanie jak do tego podchodzicie.
Mi bowiem brakuje jasno doprecyzowanych dwóch kwestii tutaj:

1. Motyw "dojrzałego faceta" i "miłości bezwarunkowej" -chodzi mi o te wszystkie "bo ja bym chciała żeby on mnie kochał nawet jak będę miała 120 kg" itp. Tutaj także widzę taki element, że facet ma przyjąć nową rolę i nie narzekać. Wcześniej co prawda Pan z wywiadu wypowiada się o tym, że braki seksu (dla jednej ze stron) są najczęstszymi powodami rozstania, ale tutaj o tym ani słowem. Jest powiedziane, co potrzebuje kobieta i pomija się potrzeby faceta. Brakuje mi tu jasnych granic, kiedy ten proces skoncentrowania na dziecku ma się zakończyć. Kiedy jest powrót do fazy "Nas dwoje plus dziecko". Niektóre związki moim zdaniem cały czas są w tym trybie "zaaferowania rolą matki" i tak to trwa do czasu, aż dzieci nie pójdą na studia (albo i dłużej).

Mam wrażenie, że zarówno Sabat jak i Urqu byli statystycznie lepszymi partnerami (na tle średniej w Polsce) w czasie gdy ich żony urodziły dzieci...ale to nie zapewniło im późniejszego powrotu do schematu "Rodzice/kochankowie+ dziecko". W Polsce dominuje (moim zdaniem i wg tego co pisała Perel) nad wyraz często schemat schemat "Matka i JEJ dziecko + ten trzeci".
Moim zdaniem ten akapit byłby lepszy gdyby padały tam jakieś granice np. przez czas X miesięcy partner przejmuje inicjatywę i wspiera partnerkę w roli matki, ale potem ona powinna "wrócić" także do roli kochanki w związku i łączyć to z rolą matki. Tak jak on ma łączyć rolę kochanka z rolą ojca.


Druga kwestia, to brak wspomnienia o tym iż to związek powinien być celem nadrzędnym (a nie dziecko). Na zasadzie, że szczęśliwi rodzice wychowują szczęśliwe dziecko, które nie będzie miało potem braków, będzie wiedziało co to miłość, bliskość itp. Inaczej mamy wysyp "helikopterowych rodziców", gdzie nie ma bliskości między nimi, a każde z nich dba wyłącznie o dziecko.
Jest akapit o roli mężczyzny, że ma się dostosować i brakuje mi drugiego akapitu o roli kobiety, że powinna także pomyśleć o potrzebach mężczyzny. Kontrastem jest tutaj kiedyś przytaczany art z WO o Francuzkach, które mają rehabilitację, żeby jak najszybciej wrócić do współżycia po porodzie i ....wbić się w te same jensy (a nie worek, który pokazuje że "teraz gdy jestem matką mam wyrąbane na potrzeby estetyczne mego partnera").

Zastanawiam się czy to nie jest właśnie przypadkiem efektem tego (co pada później w tym art.), że na zachodzie bierze się od razu pod uwagę ew rozstanie pary, a w Polsce wszyscy zakładają że rozstanie nie wchodzi w grę...więc siłą rzeczy mogą sobie na więcej pozwolić bez ryzyka.

Nie będę ukrywał, że szczególnie mocno liczę na wypowiedzi Panów, którzy przechodzili przez ten etap. Jak sobie poradzili.
Urqu pisał kiedyś że chyba miał podobne problemy (jak te tutaj które ja dostrzegam). Może sie mylę. Czy napiszesz coś więcej?
    • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 11:29
      Jesli o mnie chodzi, to juz kiedys pisalem jak to widze.
      Napisze rzecz mocno niepoprawna politycznie, ale moim zdaniem ojcostwo obniza atrakcyjnosc mezczyzny w oczach matki jego dzieci, poniewaz ujmuje mu "zdolnosci manewrowej". Kobieta ma go oswojonego, a oswojony drapieznik nie jest juz taki grozny.
      Recepta jest "miec z czego tracic". Mezczyzni malo atrakcyjni z natury maja szanse przestac byc atrakcyjni wcale. Inteligencja podpowiada, ze przy niskim poziomie wlasnej atrakcyjnosci nie nalezy sie angazowac w plodzenie dzieci, lub zaakceptowac fakt, ze konsekwencja bedzie brak seksu w tej relacji
      • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 11:42
        sabat3 napisał:

        > Napisze rzecz mocno niepoprawna politycznie, ale moim zdaniem ojcostwo obniza atrakcyjnosc mezczyzny w oczach matki jego dzieci, poniewaz ujmuje mu "zdolnosci manewrowej". Kobieta ma go oswojonego, a oswojony drapieznik nie jest juz taki grozny.
        ---------------------------------------
        Nie zgadzam się z tym. Wiele rzeczy obniża atrakcyjność ale nie ojcostwo.
        • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 12:02
          marek.zak1 napisał:
          > Nie zgadzam się z tym. Wiele rzeczy obniża atrakcyjność ale nie ojcostwo.

          Badz uczciwy Marku. "To co oswojone mniej kreci" jest dosc powszechnym skryptem - stad rowniez macierzynstwo moze studzic zapaly niektorych panow.
          Chociaz ojcostwo bardziej, bo obniza charakterystyki typowo zwiazkowe (dostepnosc zasobow do podzialu, gotowosc do wejscia w nowy zwiazek) i to w oczach calego rynku damsko meskiego.
          Macierzynstwo dziala podobnie, niemniej mezczyzni stereotypowo pozadaja seksu (tutaj kobieta bedac matka traci niewiele), a kobiety stereotypowo szukaja zwiazku (tutaj mezczyzna bedacy ojcem traci zauwazalnie).
          Nie badzmy hipokrytami, plz.
        • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 12:03
          marek.zak1 napisał:
          > Nie zgadzam się z tym. Wiele rzeczy obniża atrakcyjność ale nie ojcostwo.

          Badz uczciwy Marku. "To co oswojone mniej kreci" jest dosc powszechnym skryptem - stad rowniez macierzynstwo moze studzic zapaly niektorych panow.
          Chociaz ojcostwo bardziej, bo obniza charakterystyki typowo zwiazkowe (dostepnosc zasobow do podzialu, gotowosc do wejscia w nowy zwiazek) i to w oczach calego rynku damsko meskiego.
          Macierzynstwo dziala podobnie, niemniej mezczyzni stereotypowo pozadaja seksu (tutaj kobieta bedac matka traci niewiele), a kobiety stereotypowo szukaja zwiazku (tutaj mezczyzna bedacy ojcem traci zauwazalnie).
          Nie badzmy hipokrytami, plz.
        • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 12:03
          marek.zak1 napisał:
          > Nie zgadzam się z tym. Wiele rzeczy obniża atrakcyjność ale nie ojcostwo.

          Badz uczciwy Marku. "To co oswojone mniej kreci" jest dosc powszechnym skryptem - stad rowniez macierzynstwo moze studzic zapaly niektorych panow.
          Chociaz ojcostwo bardziej, bo obniza charakterystyki typowo zwiazkowe (dostepnosc zasobow do podzialu, gotowosc do wejscia w nowy zwiazek) i to w oczach calego rynku damsko meskiego.
          Macierzynstwo dziala podobnie, niemniej mezczyzni stereotypowo pozadaja seksu (tutaj kobieta bedac matka traci niewiele), a kobiety stereotypowo szukaja zwiazku (tutaj mezczyzna bedacy ojcem traci zauwazalnie).
          Nie badzmy hipokrytami, plz.
        • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 12:03
          marek.zak1 napisał:
          > Nie zgadzam się z tym. Wiele rzeczy obniża atrakcyjność ale nie ojcostwo.

          Badz uczciwy Marku. "To co oswojone mniej kreci" jest dosc powszechnym skryptem - stad rowniez macierzynstwo moze studzic zapaly niektorych panow.
          Chociaz ojcostwo bardziej, bo obniza charakterystyki typowo zwiazkowe (dostepnosc zasobow do podzialu, gotowosc do wejscia w nowy zwiazek) i to w oczach calego rynku damsko meskiego.
          Macierzynstwo dziala podobnie, niemniej mezczyzni stereotypowo pozadaja seksu (tutaj kobieta bedac matka traci niewiele), a kobiety stereotypowo szukaja zwiazku (tutaj mezczyzna bedacy ojcem traci zauwazalnie).
          Nie badzmy hipokrytami, plz.
        • kag73 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 17:03
          sabat3 napisał:

          > Napisze rzecz mocno niepoprawna politycznie, ale moim zdaniem ojcostwo obniza atrakcyjnosc mezczyzny w oczach matki jego dzieci, poniewaz ujmuje mu "zdolnosci manewrowej". Kobieta ma go oswojonego, a oswojony drapieznik nie jest juz taki grozny.
          ---------------------------------------
          "Nie zgadzam się z tym. Wiele rzeczy obniża atrakcyjność ale nie ojcostwo."

          Widze to tak samo jak Marek.
          Najwazniejsze, zeby mezczyzna zdawal sobie sprawe, ze jak pojawia sie dziecko on jest parnerem a nie dzieckiem, ktore czuje sie nagle zaniedbywane, bo pojawilo sie nowe. Poczatki sa trudne, owszem, trzeba sie przyzwyczaic do nowej osobki i sytuacji w domu. Temat stawiania granic, wytyczania, ustalanie itd nie jest mi znany. U nas sie wydarzalo. Rzecz jest o tyle skomplikowana, ze ludzie maja rozne libido, potrzeby i w dodatku rozne byly ich zwaiazkowe poczatki/motywacje i wizja zwiazku i zycia. U mnie w domu jest: my jestesmy rodzina a to, ze nadal ze soba sypiamy to inna bajka. Mnie akurat kreci zaangazowany ojciec, ktory nadal jest rowniez parnerem. Ale sama jestem matka i kochanka.
          Kobiety (z moich obserwacji) bardzo lubia zaangazowanych ojcow, co nie zmiena faktu, ze to nadal ma byc tez facet/kochanek, natomiast ojciec olewajacy(albo jakis tyran) budzi niechec/rozczarowuje a to nie sprzyja amorom.
          Z tego co pamietam wlasnie u Urqu zona wylozyla mu, ze chcialaby od niego wiekszego zaangazowania w dziecko/dzieci.
          U Sabata o ile pamietam zona nie byla napalona na seks wiec trudno oczekiwac, ze nagle, bo wzieli slub...bedzie. Co zmienia faktu, ze chciala rodziny a do tego potrzebny jest seks.
          Poczatki z dzieckiem bywaja trudne dla obu ston. Mezczyzna czesto na poczatku potrzebuje anielskiej cierpliwosci i nieco grubszej skory, bo kobieta niedospana i przemeczona zwyczajnie nie jest latwa w obejsciu parnerka niestety. Ale z czasem wszystko sie normalizuje i zycie toczy sie dalej.
          Apropos; kutozow widze, ze na tapecie pojawil sie temat dziecka. Zapewnie masz uczucie, ze to wlasnie TA kobieta :)
          • urquhart Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 17:24
            > Z tego co pamietam wlasnie u Urqu zona wylozyla mu, ze chcialaby od niego wieks
            > zego zaangazowania w dziecko/dzieci.

            Zakodowalas sobie pierwsza czesc ktora Ci rezonuje.
            Druga czesc byla ze te deklaracje atrakcyjnosci mialy sie nijak do kręcenia- pożadania. Pisze o tym Kitty, Perel czy Starowicz ze zabija pozadanie i osusza
            Świadomy Attraction jest sprzeczny z podświadomymi emocjami Affection u kobiet ktore przeklada sie na kręcenie - tony papieru o tym napisano, To sie bada i opisuje psychoewo bo NIE jest LOGICZNE.
            Może masz inaczej jak u faceta ze to nie ma związku .
            • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 17:30
              urquhart napisał:

              > > Z tego co pamietam wlasnie u Urqu zona wylozyla mu, ze chcialaby od niego
              > wieks
              > > zego zaangazowania w dziecko/dzieci.
              >
              > Zakodowalas sobie pierwsza czesc ktora Ci rezonuje.
              > Druga czesc byla ze te deklaracje atrakcyjnosci mialy sie nijak do kręcenia- po
              > żadania. Pisze o tym Kitty, Perel czy Starowicz ze zabija pozadanie i osusza
              > Świadomy Attraction jest sprzeczny z podświadomymi emocjami Affection u kobiet
              > ktore przeklada sie na kręcenie - tony papieru o tym napisano, To sie bada i op
              > isuje psychoewo bo NIE jest LOGICZNE.
              > Może masz inaczej jak u faceta ze to nie ma związku .

              Ale że co? Ona chciała żebyś się bardziej angażował, a Ty jeszcze mniej i zadziałało?
            • kag73 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 17:30
              Szczerze nie wiem o co chodzi, mam ochote na seks to sie seksze a seksze sie ze swoim parnerem, bo mnie krecil/kreci i jest dobry w te klocki(dla mnie).
              Dzieci w te czy wewte, statystyki mowia, ze tylko 10 czy 20% kobiet (nie pamietam, Ty chyba kiedys cytowales) po ilus tam latach ma nadal ochote na seks z mezem/stalym wieloletnim partnerem. Ci nie zmnienia faktu, ze z innym/nowym owszem by chcialy. Dzeici pewnie maja tu niewiele do rzeczy, bo juz dawno odchowane. Raczej zastanowilabym sie nad jakoscia seksu, no i moze nie ma rady taka juz kobieca natura :)
              Zatem spoko mozna sie pakowac w dziecko, bo to rowniez dla wielu ojcow (swiadomych ojcow, zaangazowanych) dziecko to sporo frajdy i niezapomnianych doswiadczen. A i tak, z dziecmi czy bez, wszyscy sie zestarzejemy :(
            • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 17:35
              urquhart napisał:


              > Zakodowalas sobie pierwsza czesc ktora Ci rezonuje.
              > Druga czesc byla ze te deklaracje atrakcyjnosci mialy sie nijak do kręcenia- pożadania. Pisze o tym Kitty, Perel czy Starowicz ze zabija pozadanie i osusza Świadomy Attraction jest sprzeczny z podświadomymi emocjami Affection u kobiet ktore przeklada sie na kręcenie - tony papieru o tym napisano, To sie bada i opisuje psychoewo bo NIE jest LOGICZNE.
              -------------------------
              No to napisze coś niepoprawnego. Jak masz nad kobieta władzę, to możesz przewijać , karmić dziecko, czyścić kibel i nadal będziesz budzić pożądanie i będzie się z Tobą kotłować zawsze i wszędzie, a jak ona ma nad Tobą, to Ci nic nie pomoże.
              • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 17:43
                marek.zak1 napisał: Jak masz nad kobieta władzę, to możesz przewij
                > ać , karmić dziecko, czyścić kibel i nadal będziesz budzić pożądanie i będzie s
                > ię z Tobą kotłować zawsze i wszędzie, a jak ona ma nad Tobą, to Ci nic nie pomo
                > że.

                A jaką Ty masz władzę Marek..czym ta twoja władza się objawia? Co możesz zrobić?
              • kag73 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 17:46
                "No to napisze coś niepoprawnego. Jak masz nad kobieta władzę, to możesz przewijać , karmić dziecko, czyścić kibel i nadal będziesz budzić pożądanie i będzie się z Tobą kotłować zawsze i wszędzie, a jak ona ma nad Tobą, to Ci nic nie pomoże2
                Co to zanczy miec nad kobieta wladze, chlopie, wytlumacz mi? Ze co, ze ona uczucia do Ciebie zywi?
                Moj chlop ma co najwyzej slabosc do mnie i dopoki tak jest to sie bardzo ciesze. Mnie kreci, ze on ma do mnie slabosc i ze nadal na mnie leci. Owszem zmywa, robi, uczestniczy i nadal mnie kreci, bo z nim sypiac od poczatku lubilam i lubie nadal, jest bardzo dobrym/uwaznym kochankiem a ja seks lubie. I co zanczy, ze ona ma nad kims wladze ta kibita niby? Bo ja kochasz?
                Ja mam w domu przyjaciela/kochanka, on ma przyjaciolke/kochanke, milosc, wzajemny szacunek i swiadomosc, ze mamy siebie, mamy rodzine i ze jest co stracic.
              • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 17:46
                marek.zak1 napisał:

                > No to napisze coś niepoprawnego. Jak masz nad kobieta władzę, to możesz przewij
                > ać , karmić dziecko, czyścić kibel i nadal będziesz budzić pożądanie i będzie s
                > ię z Tobą kotłować zawsze i wszędzie, a jak ona ma nad Tobą, to Ci nic nie pomo
                > że.

                No ma wladze, ma, ale pewnie inna niz myslisz. Zawsze, absolutnie zawsze spelnia moje zachcianki w lozku. To jest jego wladza nade mna, bo zawsze, jesli bedzie chcial moze odebrac mi rozkosz.
                • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 17:56
                  mabelle2000 napisała:

                  > marek.zak1 napisał:
                  >
                  > > No to napisze coś niepoprawnego. Jak masz nad kobieta władzę, to możesz przewijać , karmić dziecko, czyścić kibel i nadal będziesz budzić pożądanie i będzie się z Tobą kotłować zawsze i wszędzie, a jak ona ma nad Tobą, to Ci nic nie pomoże.
                  >
                  > No ma wladze, ma, ale pewnie inna niz myslisz. Zawsze, absolutnie zawsze spelnia moje zachcianki w lozku. To jest jego wladza nade mna, bo zawsze, jesli bedzie chcial moze odebrac mi rozkosz.
                  -----------------------
                  Nie potrafię określić na czym to polega, bo jak pisze obok KAG ta władza jest powiązana ze słabością do niej, miłością, możliwością odebrania siebie, rozkoszy, bezpieczeństwa, szczęścia. Teza, że przewijanie, karmienie czy symboliczne czyszczenia kibla pozbawiają pożądania, jest dla mnie śmieszna.

                  • urquhart Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 18:08
                    Czy teza jest smieszna to twoje emocje a czy jest pawdziwa weryfikuja badania .
                    Bylo o tym nie raz
                    Podobnie jak przebieranie facetow w mundur
                  • urquhart Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 18:09
                    Czy teza jest smieszna to twoje emocje a czy jest pawdziwa weryfikuja badania .
                    Bylo o tym nie raz
                    Podobnie jak przebieranie facetow w mundur
                    • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 18:43
                      urquhart napisał:

                      > Czy teza jest smieszna to twoje emocje a czy jest pawdziwa weryfikuja badania .
                      > Bylo o tym nie raz
                      > Podobnie jak przebieranie facetow w mundur
                      --------------
                      Mundur dla wielu jest symbolem władzy. Skoro już poruszyłeś, to temat, jak wiele Polek podczas okupacji wiązało się dobrowolnie z niemieckimi żołnierzami.
                      marek-zak.blog.onet.pl/2017/03/27/wojenne-zwiazki-czyli-polki-i-niemcy-podczas-okupacji/
                      >
                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 19:35
                    marek.zak1 napisał:
                    > Nie potrafię określić na czym to polega, bo jak pisze obok KAG ta władza jest p
                    > owiązana ze słabością do niej, miłością, możliwością odebrania siebie, rozkoszy
                    > , bezpieczeństwa, szczęścia. Teza, że przewijanie, karmienie czy symboliczne cz
                    > yszczenia kibla pozbawiają pożądania, jest dla mnie śmieszna.

                    Dla niektórych jest prawdziwa. Ludzie są różni. Maja inne zalety i inne wady. I w różny sposób muszą zbudować swoją przestrzeń.
                    • urquhart obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 29.03.17, 20:01
                      zawle napisała:
                      > marek.zak1 napisał:
                      > > , bezpieczeństwa, szczęścia. Teza, że przewijanie, karmienie czy symbolic
                      > zne cz
                      > > yszczenia kibla pozbawiają pożądania, jest dla mnie śmieszna.
                      >
                      > Dla niektórych jest prawdziwa. Ludzie są różni. Maja inne zalety i inne wady. I
                      > w różny sposób muszą zbudować swoją przestrzeń.

                      Śmieszne jest to jak upieranie się ziemia jest w centrum wszechświata z powodu przekonań może zaburzać reakcje na fakty.
                      Mechanizm spadku pożądania w wyniku dotykania niemowlę, noszenie na rękach opisany jest w Płci Mózgu Moire, wydziela się prolaktyna, także u samców która powoduje lawinowy spadek libido i wzrost LĘKU o potomstwo. Działa efekt identycznie u szympansów którym potem kroili mózgi.
                      Co do sprzątania wytłumaczenie nie jest oczywiste ale wyniki różnych badań spójne można się oczywiście na to obrażać ale tak to działa
                      www.newsweek.pl/nauka/obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna-newsweek-pl,artykuly,281135,1.html
                      • kag73 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 29.03.17, 20:15
                        Jak najbardziej obcowanie z dzieckiem lagodzi obyczaje, rowniez panom spada testosteron, co jak najbardziej ma sens, bo zwieksza szanse na przetrwania potomstwa, dwoje zaangazowanych rodzicow. Ma sens, trwalosc rodziny a zatem ojcowie: angazujcie sie, spedzajcie czas z dziecmi a potem na silke, troche sportu zamiast piwka i juz testosteronek podskoczy a wtedy uwodzi sie zone, ktora majac wsparcie ma wiecj energii i wkurwu nie ma na leniaco olewa dziecko i rodzine i sie chetnie pobzyka(pod warunkiem oczywsiscie, ze jej seks cos daje i facet sie podoba :)) Nikt nie mowil, ze bedzie latwo :(
                        • marek.zak1 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 29.03.17, 20:32
                          kag73 napisała:

                          > Jak najbardziej obcowanie z dzieckiem lagodzi obyczaje, rowniez panom spada testosteron, co jak najbardziej ma sens, bo zwieksza szanse na przetrwania potomstwa, dwoje zaangazowanych rodzicow. Ma sens, trwalosc rodziny a zatem ojcowie: angazujcie sie, spedzajcie czas z dziecmi a potem na silke, troche sportu zamiast piwka i juz testosteronek podskoczy a wtedy uwodzi sie zone, ktora majac wspacie ma wiecj energii i wkurwu nie ma na leniaco olewa dziecko i rodzine i sie chetnie pobzyka(pod warunkiem oczywsiscie, ze jej seks cos daje i facet sie podoba :)) Nikt nie mowil, ze bedzie latwo :(.
                          ------------------------------
                          Badania musza coś udowodnić, a więc częste, ciągłe zajmowanie się niemowlakiem łagodzi obyczaje i obniża testosteron. Ale potem facet przechodzi na tryb walki i idzie do pracy. Testosteron do góry. Sport, rywalizacja - też. Tak więc jeśli facet zostaje z dzieckiem i nim się zajmuje a la long, testosteron siada, ale w większości przypadków to jednak matka bierze na siebie opiekę, a facet zarabianie kasy. Coś mi mówi, że jak sobie z tym zarabianiem lepiej radzi to i ma to wpływ i na podobanie się.
                          A czy sie podoba, i dlaczego z nim jest to już inna sprawa.
                          • druginudziarz Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 09:39
                            marek.zak1 napisał:

                            > kag73 napisała:
                            >
                            > > Jak najbardziej obcowanie z dzieckiem lagodzi obyczaje, rowniez panom spa
                            > da testosteron, co jak najbardziej ma sens, bo zwieksza szanse na przetrwania p
                            > otomstwa, dwoje zaangazowanych rodzicow. Ma sens, trwalosc rodziny a zatem ojco
                            > wie: angazujcie sie, spedzajcie czas z dziecmi a potem na silke, troche sportu
                            > zamiast piwka i juz testosteronek podskoczy a wtedy uwodzi sie zone, ktora maja
                            > c wspacie ma wiecj energii i wkurwu nie ma na leniaco olewa dziecko i rodzine
                            > i sie chetnie pobzyka(pod warunkiem oczywsiscie, ze jej seks cos daje i facet s
                            > ie podoba :)) Nikt nie mowil, ze bedzie latwo :(.
                            > ------------------------------
                            > Badania musza coś udowodnić, a więc częste, ciągłe zajmowanie się niemowlakiem
                            > łagodzi obyczaje i obniża testosteron. Ale potem facet przechodzi na tryb walki
                            > i idzie do pracy. Testosteron do góry.

                            A w pracy zjebka od kierownika, niezasłużona, no ale testosteron niski to uszy po sobie. No i frustracje.

                            > Sport, rywalizacja - też.

                            Niski testosteron to i wola rywalizacji niska. To nie działa tak "a, pporywalizuję sobie to mi testosteron skoczy". Jak przegrasz w tej rywalizacji to jeszcze bardziej spada.
                            Zreszta jak obserwuję moich sporo młodszych znajomych (powiedzmy 30-35 lat) odziecionych i zaangazowanych (sądząc po fejsie) to tak to wygląda. Kiedyś wyjścia na koszykówkę czy coś innego, a teraz zabetonowani w domu, a tłumaczenie "aa, nie pójdę, bo przy dziecku to nie ma czasu".
                            • marek.zak1 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 09:46
                              druginudziarz napisał:


                              > > Sport, rywalizacja - też.
                              >
                              > Niski testosteron to i wola rywalizacji niska. To nie działa tak "a, pporywalizuję sobie to mi testosteron skoczy". Jak przegrasz w tej rywalizacji to jeszcze bardziej spada.
                              -------------------
                              Nie, testosteron rośnie przy uprawianiu sportu. A w sporcie są zwycięstwa i porażki. To nie jest tak, że jak wygrywasz to rośnie, a jak przegrywasz - spada.

                              ---------------------
                              > Zreszta jak obserwuję moich sporo młodszych znajomych (powiedzmy 30-35 lat) odziecionych i zaangazowanych (sądząc po fejsie) to tak to wygląda. Kiedyś wyjścia na koszykówkę czy coś innego, a teraz zabetonowani w domu, a tłumaczenie "aa, nie pójdę, bo przy dziecku to nie ma czasu".
                              --------------------
                              Nie ma czasu ale przeważnie nie ma chęci na wysiłek. Niejeden znajomy po ślubie przestał grać, bo żona nie lubiła sportu, a po dzieciach inni też się wycofali ze sportu. To sie chyba jednak zmienia. Widzę coraz więcej biegaczy, rowerzystów, a i w firmach sportowa sylwetka jest znaczącym plusem, świadczącym o samodyscyplinie i lepszym stanie zdrowia. .
                              • druginudziarz Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 10:20
                                marek.zak1 napisał:

                                > druginudziarz napisał:
                                >
                                >
                                > > > Sport, rywalizacja - też.
                                > >
                                > > Niski testosteron to i wola rywalizacji niska. To nie działa tak "a, ppor
                                > ywalizuję sobie to mi testosteron skoczy". Jak przegrasz w tej rywalizacji to j
                                > eszcze bardziej spada.
                                > -------------------
                                > Nie, testosteron rośnie przy uprawianiu sportu. A w sporcie są zwycięstwa i por
                                > ażki. To nie jest tak, że jak wygrywasz to rośnie, a jak przegrywasz - spada.

                                Jak masz niski testosteron to ci się słabo rywalizuje, wiec przegrywasz, więc jeszcze bardziej Ci spada.
                                Od samego wysiłku fizycznego to pierwsze słysze żeby testosteron rósł, mozesz przyblizyć temat?

                                > ---------------------
                                > > Zreszta jak obserwuję moich sporo młodszych znajomych (powiedzmy 30-35 la
                                > t) odziecionych i zaangazowanych (sądząc po fejsie) to tak to wygląda. Kiedyś w
                                > yjścia na koszykówkę czy coś innego, a teraz zabetonowani w domu, a tłumaczeni
                                > e "aa, nie pójdę, bo przy dziecku to nie ma czasu".
                                > --------------------
                                > Nie ma czasu ale przeważnie nie ma chęci na wysiłek. Niejeden znajomy po ślubie
                                > przestał grać, bo żona nie lubiła sportu, a po dzieciach inni też się wycofali
                                > ze sportu. To sie chyba jednak zmienia. Widzę coraz więcej biegaczy, rowerzyst
                                > ów, a i w firmach sportowa sylwetka jest znaczącym plusem, świadczącym o samody
                                > scyplinie i lepszym stanie zdrowia.

                                Żona nie pozwala? Noo, moze też, moze nie chce mieć testosteronowego tygrysa, woli prolaktynowego misia.
                                Ale ja to widze tak, że na skutek spadku testosteronu traci na atrakcyjności rywalizacja, więc po prostu przestajesz grać bo to nie cieszy "tak jak kiedyś". Tym bardziej że orientujesz się że nie idzie ci tak dobrze jak przed dzieckiem. Jaki sens robić cos co nie wychodzi?
                                Tak to raczej działa.
                              • druginudziarz Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 10:21
                                marek.zak1 napisał:

                                > druginudziarz napisał:
                                >
                                >
                                > > > Sport, rywalizacja - też.
                                > >
                                > > Niski testosteron to i wola rywalizacji niska. To nie działa tak "a, ppor
                                > ywalizuję sobie to mi testosteron skoczy". Jak przegrasz w tej rywalizacji to j
                                > eszcze bardziej spada.
                                > -------------------
                                > Nie, testosteron rośnie przy uprawianiu sportu. A w sporcie są zwycięstwa i por
                                > ażki. To nie jest tak, że jak wygrywasz to rośnie, a jak przegrywasz - spada.

                                Jak masz niski testosteron to ci się słabo rywalizuje, wiec przegrywasz, więc jeszcze bardziej Ci spada.
                                Od samego wysiłku fizycznego to pierwsze słysze żeby testosteron rósł, mozesz przyblizyć temat?

                                > ---------------------
                                > > Zreszta jak obserwuję moich sporo młodszych znajomych (powiedzmy 30-35 la
                                > t) odziecionych i zaangazowanych (sądząc po fejsie) to tak to wygląda. Kiedyś w
                                > yjścia na koszykówkę czy coś innego, a teraz zabetonowani w domu, a tłumaczeni
                                > e "aa, nie pójdę, bo przy dziecku to nie ma czasu".
                                > --------------------
                                > Nie ma czasu ale przeważnie nie ma chęci na wysiłek. Niejeden znajomy po ślubie
                                > przestał grać, bo żona nie lubiła sportu, a po dzieciach inni też się wycofali
                                > ze sportu. To sie chyba jednak zmienia. Widzę coraz więcej biegaczy, rowerzyst
                                > ów, a i w firmach sportowa sylwetka jest znaczącym plusem, świadczącym o samody
                                > scyplinie i lepszym stanie zdrowia.

                                Żona nie pozwala? Noo, moze też, moze nie chce mieć testosteronowego tygrysa, woli prolaktynowego misia.
                                Ale ja to widze tak, że na skutek spadku testosteronu traci na atrakcyjności rywalizacja, więc po prostu przestajesz grać bo to nie cieszy "tak jak kiedyś". Tym bardziej że orientujesz się że nie idzie ci tak dobrze jak przed dzieckiem. Jaki sens robić cos co nie wychodzi?
                                Tak to raczej działa.
                              • urquhart Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 10:23
                                > Nie, testosteron rośnie przy uprawianiu sportu. A w sporcie są zwycięstwa i por
                                > ażki. To nie jest tak, że jak wygrywasz to rośnie, a jak przegrywasz - spada.

                                Nie wprowadzaj w blad Marek.
                                Spada silnie przy porażce i to podstawowa wiedza
                                Spadek skłania do uległości
                                Oczywiście wazne z jakigo poziomu startujesz

                                "Badania przeprowadzane na sportowcach wykazały, że poziom testosteronu zmienia się w zależności od powodzenia. Podwyższony poziom po zwycięstwie pomaga przygotować się do roli dominującego, podczas gdy spadek po przegranej ułatwia przyzwyczajenie się do uległości i odczekania, aż pojawi się kolejna okazja do powalczenia o swoje "miejsce w stadzie".
                                www.menshealth.pl/zdrowie/Testosteron-sila-napedowa-faceta,3581,4
                                • marek.zak1 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 11:18
                                  urquhart napisał:

                                  > Nie wprowadzaj w blad Marek.
                                  > Spada silnie przy porażce i to podstawowa wiedza
                                  > Spadek skłania do uległości
                                  > Oczywiście wazne z jakigo poziomu startujesz
                                  >
                                  > "Badania przeprowadzane na sportowcach wykazały, że poziom testosteronu zmienia się w zależności od powodzenia. Podwyższony poziom po zwycięstwie pomaga przyg otować się do roli dominującego, podczas gdy spadek po przegranej ułatwia przyz wyczajenie się do uległości i odczekania, aż pojawi się kolejna okazja do powalczenia o swoje "miejsce w stadzie".
                                  --------------------------
                                  A proszę:tipy.interia.pl/artykul_3049,jak-zwiekszyc-poziom-testosteronu,10.html

                                  P. 7 - sport
                                  P.10 - seks.

                                  Jeśli piszesz o sporcie wyczynowym jest to inna para kaloszy bo zwycięstwo jest sukcesem zawodowym, prestiżowym i finansowym. Poza tym sportowcy wyczynowi to inni ludzie, z inną fizjologią, na granicy (a może poza) patologii.
                                  W sporcie amatorskim liczy sie ruch, wysiłek i sprawność vs stagnacja, otłuszczenie, młaa sprawność fizyczna, zgnuśnienie. Zwycięstwo i porażka maja znaczenie marginalne.
                            • kag73 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 14:49
                              "Zreszta jak obserwuję moich sporo młodszych znajomych (powiedzmy 30-35 lat) odziecionych i zaangazowanych (sądząc po fejsie) to tak to wygląda. Kiedyś wyjścia na koszykówkę czy coś innego, a teraz zabetonowani w domu, a tłumaczenie "aa, nie pójdę, bo przy dziecku to nie ma czasu"."

                              Bo nie musza, babke juz maja, bo im sie nie chce, na piwko i przed kompem / Tv posiedziec maja czas. Z dzieckiem mozesz isc na basen, biegac, w pilke grac cokolwiek. Dla chcacego nic trudnego. Moj sie przerzucil na sport chalupniczo, po krzeselku w kazda reke i jechane z koksem, bary/placy trenuje podciagajac sie na lozku pietrowym albo na jakims drzewie, do tego pompki, przysiady, brzuszki. No i najwazniejsze: odzywianie. Ale potrzebna motywacja, no czesto sie zebrac do kupy trzeba. Ja rozumieme, ze sie nie chce, mnie tez sie niec chce, wiele rzeczy mi sie nie chce, ale...kwestia priorytetow albo jak trzeba to trzeba.
                              • marek.zak1 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 15:40
                                kag73 napisała:


                                > Bo nie musza, babke juz maja, bo im sie nie chce, na piwko i przed kompem / Tv posiedziec maja czas.
                                ----------------
                                I to jest prawidłowa odpowiedź na pytanie dlaczego ludzie się zapuszczają i nie ćwiczą.
                                • druginudziarz Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 17:04
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > kag73 napisała:
                                  >
                                  >
                                  > > Bo nie musza, babke juz maja, bo im sie nie chce, na piwko i przed kompem
                                  > / Tv posiedziec maja czas.
                                  > ----------------
                                  > I to jest prawidłowa odpowiedź na pytanie dlaczego ludzie się zapuszczają i nie
                                  > ćwiczą.

                                  Ale dlaczego zmienasz temat? przecież rozmawialiśmy nie o ojcach którzy "się zapuścili" tylko o tych dla których rywalizacja sportowa przestała być atrakcyjna. Bo atrakcyjniejsza jest np. zabawa z dzieckiem.
                                  • kag73 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 17:16
                                    "Ale dlaczego zmienasz temat? przecież rozmawialiśmy nie o ojcach którzy "się zapuścili" tylko o tych dla których rywalizacja sportowa przestała być atrakcyjna. Bo atrakcyjniejsza jest np. zabawa z dzieckiem.

                                    ja tylko zauwaze, ze w nie kazdym sporcie/aktywnosci fizycznej chodzi o rywalizacje. Czesto chodzi o aktywnosc fizyczna i bycie w atrakcyjnej formie.
                                    Oczywiscie, ze priorytety w zyciu sie zmieniaja w zaleznosci od okolicznosci i fazy zycia.
                                    Wiadomo, ze niekoniecznie zonatemu i dzieciatemu bedzie po drodze z singlem, bo maja zupelnie inne priorytety. Albo moze bedzie mu i czasem po drodze, ale nie za czesto. To jasne.
                                    • druginudziarz Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 17:24
                                      kag73 napisała:

                                      > "Ale dlaczego zmienasz temat? przecież rozmawialiśmy nie o ojcach którzy "się z
                                      > apuścili" tylko o tych dla których rywalizacja sportowa przestała być atrakcyjn
                                      > a. Bo atrakcyjniejsza jest np. zabawa z dzieckiem.
                                      >
                                      > ja tylko zauwaze, ze w nie kazdym sporcie/aktywnosci fizycznej chodzi o rywaliz
                                      > acje.
                                      No i co w związku z tym że nie w każdym? bo ja akurat o koszu pisałem, a Marek o tenisie.

                                      > Czesto chodzi o aktywnosc fizyczna i bycie w atrakcyjnej formie.
                                      > Oczywiscie, ze priorytety w zyciu sie zmieniaja w zaleznosci od okolicznosci i
                                      > fazy zycia.
                                      > Wiadomo, ze niekoniecznie zonatemu i dzieciatemu bedzie po drodze z singlem, bo
                                      > maja zupelnie inne priorytety. Albo moze bedzie mu i czasem po drodze, ale nie
                                      > za czesto. To jasne.

                                      No dobrze, dobrze, tyle że to sa tzw. komunały, cóż w tym jest do dyskusji?
                                      • kag73 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 17:25
                                        "No dobrze, dobrze, tyle że to sa tzw. komunały, cóż w tym jest do dyskusji?"

                                        Do dyskusji niby nic, ale napisal o tym kolega doi...(nie moge zapamietac tego nicka :( )
                                  • kag73 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 17:18
                                    "Ale dlaczego zmienasz temat? przecież rozmawialiśmy nie o ojcach którzy "się zapuścili" tylko o tych dla których rywalizacja sportowa przestała być atrakcyjna. Bo atrakcyjniejsza jest np. zabawa z dzieckiem."

                                    Apropos, moze cos pokrecilam z tematem, sorry :)
                                    • druginudziarz Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 17:27
                                      kag73 napisała:

                                      > "Ale dlaczego zmienasz temat? przecież rozmawialiśmy nie o ojcach którzy "się z
                                      > apuścili" tylko o tych dla których rywalizacja sportowa przestała być atrakcyjn
                                      > a. Bo atrakcyjniejsza jest np. zabawa z dzieckiem."
                                      >
                                      > Apropos, moze cos pokrecilam z tematem, sorry :)

                                      JUż jak widzę jest OK, dobrnęłaś do portu ;)
                                  • marek.zak1 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 17:38
                                    druginudziarz napisał:

                                    > > > Bo nie musza, babke juz maja, bo im sie nie chce, na piwko i przed kompem / Tv posiedziec maja czas.
                                    > > ----------------
                                    > > I to jest prawidłowa odpowiedź na pytanie dlaczego ludzie się zapuszczają i nie ćwiczą.
                                    >
                                    > Ale dlaczego zmienasz temat? przecież rozmawialiśmy nie o ojcach którzy "się zapuścili" tylko o tych dla których rywalizacja sportowa przestała być atrakcyjna. Bo atrakcyjniejsza jest np. zabawa z dzieckiem.
                                    -----------------------
                                    Dla mnie sport był i jest środkiem do zapewnienia bycia wysportowanym i fit, tak samo jak mycie zębów do utrzymywania ich w dobrym stanie. Tak więc gram, jeżdżę na rowerze i ćwiczę w lesie podczas spacerów z Sową.
                                    Rywalizacja dla mnie w tenisie, po tym, jak zakończyłem karierę wyczynową, jest pięciorzędna. Jak kariery nie zrobiłem w wyczynie to mam się emocjonować wynikami w sporcie amatorskim?
                                    Druga strona- socjalna to spotykanie się z kolegami i granie z nimi, a potem picie z nimi piwa. .
                                    • druginudziarz Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 18:30
                                      marek.zak1 napisał:

                                      > druginudziarz napisał:
                                      >
                                      > > > > Bo nie musza, babke juz maja, bo im sie nie chce, na piwko i
                                      > przed kompem / Tv posiedziec maja czas.
                                      > > > ----------------
                                      > > > I to jest prawidłowa odpowiedź na pytanie dlaczego ludzie się zapus
                                      > zczają i nie ćwiczą.
                                      > >
                                      > > Ale dlaczego zmienasz temat? przecież rozmawialiśmy nie o ojcach którzy "
                                      > się zapuścili" tylko o tych dla których rywalizacja sportowa przestała być atra
                                      > kcyjna. Bo atrakcyjniejsza jest np. zabawa z dzieckiem.
                                      > -----------------------
                                      > Dla mnie sport był i jest środkiem do zapewnienia bycia wysportowanym i fit, ta
                                      > k samo jak mycie zębów do utrzymywania ich w dobrym stanie. Tak więc gram, jeżd
                                      > żę na rowerze i ćwiczę w lesie podczas spacerów z Sową.
                                      > Rywalizacja dla mnie w tenisie, po tym, jak zakończyłem karierę wyczynową, jest
                                      > pięciorzędna.

                                      Aa tam, po prostu nie zauważasz już tej przyjemności z wbicia rywalowi ładnej piłki.
                                      Zrób eksperyment, zacznij notorycznie przegrywać wszystkie gemy. Biegaj jak szalony, zmęcz się, ale przegrywaj. I tak jakiś czas, a potem wrócimy do dyskusji.

                                      > Jak kariery nie zrobiłem w wyczynie to mam się emocjonować wynik
                                      > ami w sporcie amatorskim?

                                      Jak najbardziej! nawer rywalizacja kto trafi szyszka w drzewo sprawia przyjemność.

                                      > Druga strona- socjalna to spotykanie się z kolegami i granie z nimi, a potem pi
                                      > cie z nimi piwa. .

                                      Na rybach też się można spotkać i piwo pić.
                                      • marek.zak1 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 18:41
                                        druginudziarz napisał:

                                        > Aa tam, po prostu nie zauważasz już tej przyjemności z wbicia rywalowi ładnej piłki.
                                        > Zrób eksperyment, zacznij notorycznie przegrywać wszystkie gemy. Biegaj jak szalony, zmęcz się, ale przegrywaj. I tak jakiś czas, a potem wrócimy do dyskusji.
                                        ------------------------------
                                        Czym innym jest piłka, zagranie a czym innym mecz. Są tacy, co jak przegrywają stają się agresywni. W takim przypadku gaśnie we mnie chęć wygrywania.
                                        • druginudziarz Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 18:52
                                          marek.zak1 napisał:

                                          > druginudziarz napisał:
                                          >
                                          > > Aa tam, po prostu nie zauważasz już tej przyjemności z wbicia rywalowi ła
                                          > dnej piłki.
                                          > > Zrób eksperyment, zacznij notorycznie przegrywać wszystkie gemy. Biegaj j
                                          > ak szalony, zmęcz się, ale przegrywaj. I tak jakiś czas, a potem wrócimy do dys
                                          > kusji.
                                          > ------------------------------
                                          > Czym innym jest piłka, zagranie a czym innym mecz. Są tacy, co jak przegrywają
                                          > stają się agresywni. W takim przypadku gaśnie we mnie chęć wygrywania.

                                          Od początku pisałem wyłącznie o rywalizacji. Nie musisz wygrać całego meczu by czuć przyjemnść z wygrania części pojedynków wtrakcie meczu. Przyjemnie jest stanąć na szczycie podium, ale większość ludzi cieszy się i ma przyjomność nawet gdy uda się tylko część turnieju. Gorzej jak notorycznie wszystko przegrywasz, Małysz tak miał, po początkowych sukcesach (jeszcze skromnych) zaczął wszystko przegrywać i w zasadzie wrócił do wyuczonego zawodu czyli do dachów ;) Na szczęście dla bardzo, bardzo wielu, ktos sprytny go jednak przekonał.
                                          OK, miłego wieczora życze.
                                          • druginudziarz Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 18:56
                                            druginudziarz napisał:

                                            > Małysz tak miał, po początkowych sukcesach (jeszcze skromnych) zaczął wszystko
                                            > przegrywać i w zasadzie wrócił do wyuczonego zawodu czyli do dachów ;) Na szczę
                                            > ście dla bardzo, bardzo wielu, ktos sprytny go jednak przekonał.
                                            > OK, miłego wieczora życze.

                                            Tak a propos to Małysza ta niemoc spotkała okurat wtedy gdy mieli z babą wpadkę, ciąża, szybki ślub, dziecko. Zastanawiajaca koincydencja ;)
                                          • marek.zak1 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 20:01
                                            druginudziarz napisał:


                                            > Od początku pisałem wyłącznie o rywalizacji. Nie musisz wygrać całego meczu by czuć przyjemnść z wygrania części pojedynków w trakcie meczu. Przyjemnie jest stanąć na szczycie podium, ale większość ludzi cieszy się i ma przyjemność nawet gdy uda się tylko część turnieju. Gorzej jak notorycznie wszystko przegrywasz, Małysz tak miał, po początkowych sukcesach (jeszcze skromnych) zaczął wszystko przegrywać i w zasadzie wrócił do wyuczonego zawodu czyli do dachów ;) Na szczęście dla bardzo, bardzo wielu, ktos sprytny go jednak przekonał. OK, miłego wieczora życze.
                                            -----------------
                                            Deble grywamy w różnych składach więc raz się wygrywa, raz przegrywa.
                                            Również miłego wieczoru. Byłem teraz na rowerze ponad godzinę i z nikim nie rywalizowałem. w Warszawie piękna pogoda - teraz 15 stopni.Prawie lato.
                                            • ninek04 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 20:11
                                              marek. żak 1 napisał
                                              >Byłem teraz na rowerze ponad godzinę i z nikim nie rywalizowałem. w Warszawie piękna pogoda - teraz 15 stopni.Pr<

                                              Ale tym razem nie jechałeś po odkurzacz do Biedronki? Tylko pewnie tak bardziej rekreacyjnie ( ewentualnie po jakieś zakupy) , bo pogoda rzeczywiście dziś obłędna :)
                                              • zawle Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 20:14
                                                ninek04 napisała:
                                                > Ale tym razem nie jechałeś po odkurzacz do Biedronki? Tylko pewnie tak bardziej
                                                > rekreacyjnie ( ewentualnie po jakieś zakupy) , bo pogoda rzeczywiście dziś obł
                                                > ędna :)

                                                Tak? To dlatego mój partner pozasłaniał okna i powiedział że cały dzień pada;)
                                                • ninek04 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 20:19
                                                  zawle napisała
                                                  >Tak? To dlatego mój partner pozasłaniał okna i powiedział że cały dzień pada;)<

                                                  Może chciał stworzyć odpowiedni nastrój, albo może woli, czy lubi się bzykać po ciemku i przy akompaniamencie szumu deszczu za oknem? ;)
                                                  --
                                                  • zawle Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 01.04.17, 10:17
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > Może chciał stworzyć odpowiedni nastrój, albo może woli, czy lubi się bzykać po
                                                    > ciemku i przy akompaniamencie szumu deszczu za oknem? ;)

                                                    No co ty...muszę leżeć w łóżku a jak ładna pogoda to ciężko;)
                                              • marek.zak1 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 20:22
                                                ninek04 napisała:

                                                > marek. żak 1 napisał
                                                > >Byłem teraz na rowerze ponad godzinę i z nikim nie rywalizowałem. w Warsza
                                                > wie piękna pogoda - teraz 15 stopni.Pr<
                                                >
                                                > Ale tym razem nie jechałeś po odkurzacz do Biedronki? Tylko pewnie tak bardziej
                                                > rekreacyjnie ( ewentualnie po jakieś zakupy) , bo pogoda rzeczywiście dziś obłędna :).
                                                -----------------------
                                                Nie jedno z moich kółek. Międzylesie - Miedzeszyn - Wał Miedzeszyński - Borków - Międzylesie. Jakieś 15 km w tym przez las. Widziałem w lesie biegnącego dzika. Sporo ich tutaj mieszka.
                                                • ninek04 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 20:32
                                                  marek. żak 1 napisał
                                                  >Widziałem w lesie biegnącego dzika. Sporo ich tutaj mieszka. <

                                                  Może się umówił ze swoją lochą ( loszką) na małe co nieco i nie chciał się spóźnić ;)
                                      • ninek04 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 20:39
                                        druginudziarz napisał
                                        >Jak najbardziej! nawer rywalizacja kto trafi szyszka w drzewo sprawia przyjemność.<

                                        No przecież, jak Polska długa i szeroka, mogliśmy się przekonać ostatnio, że trafienie w drzewo( a) - pana Szyszko ( ę) bardzo nawet gratyfikuje i sprawia mu niekłamaną przyjemność.
                                      • hello-kitty2 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 01.04.17, 12:32
                                        druginudziarz napisał:

                                        > Jak najbardziej! nawer rywalizacja kto trafi szyszka w drzewo sprawia przyjemno
                                        > ść.

                                        Hehe wiem o czym mowisz, w wieku 20+ wiazalam sie wylacznie ze sportowcami. Tak napieprzalismy w kosza na hali (tyle, ze ja mialam jakies fajne podstawy, bo gralam za nastolata ze 2 lata w klubie), ze pod koniec meczu podarlam jedemu koszulke z tej calej rywalizacji ;) Co ciekawe bujal sie wtedy z nami jeden czterdziestolatek, z nami, bo nie mial z kim, a byl po rozwodzie, czasowy, wysportowany i mial zawsze wolna chate, bylo czuc jakby byl w naszym wieku.
                              • druginudziarz Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 17:01
                                kag73 napisała:

                                > "Zreszta jak obserwuję moich sporo młodszych znajomych (powiedzmy 30-35 lat) od
                                > ziecionych i zaangazowanych (sądząc po fejsie) to tak to wygląda. Kiedyś wyjści
                                > a na koszykówkę czy coś innego, a teraz zabetonowani w domu, a tłumaczenie "aa,
                                > nie pójdę, bo przy dziecku to nie ma czasu"."
                                >
                                > Bo nie musza, babke juz maja, bo im sie nie chce, na piwko i przed kompem / Tv
                                > posiedziec maja czas.

                                Ludzie piszą często o tym co ich boli, co więc Cię boli kag?

                                > Z dzieckiem mozesz isc na basen, biegac, w pilke grac cok
                                > olwiek. Dla chcacego nic trudnego.

                                No i chodzą, nawet z bardzo małymi dziećmi na basen, sa takie pampersy nieprzemakalne.
                                Jeszcze raz sie zapytam, co Cię boli w życiu że takie wizje tylko roztaczasz?
                                • kag73 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 17:11
                                  Ja roztaczam wizje? Kolega napisal o swoich zonatych/dzieciatych kolegach a ja sie do tego odnioslam. Aktualnie mnie troche stopa boli, moze od chodzenia ciagla w klapkach, nie wiem :)
                                  Wymowki, wymowki i wymowki, zwalania na wszystko a prawda gdzies posrodku, albo zupelnie gdzies indziej. Cytujesz mnie a to nie ja napisalam:
                                  > "Zreszta jak obserwuję moich sporo młodszych znajomych (powiedzmy 30-35 lat) od
                                  > ziecionych i zaangazowanych (sądząc po fejsie) to tak to wygląda. Kiedyś wyjści
                                  > a na koszykówkę czy coś innego, a teraz zabetonowani w domu, a tłumaczenie "aa,
                                  > nie pójdę, bo przy dziecku to nie ma czasu"."

                                  Wiec to jest wizja czy rzeczywistosc? Moze i rzeczywistosc ale czy zgadza sie powod takiego stanu rzeczy?
                                  A nawet jak prawda, ze przy dziecku mniej czasu, z kolega w kosza nie zagra, ale jezeli naprade chce to znajdzie czas na jakas aktywnosc fizyczna. Bo o tym jest mowa.
                                  • druginudziarz Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 17:19
                                    kag73 napisała:

                                    > Ja roztaczam wizje?
                                    Tak.

                                    > Kolega napisal o swoich zonatych/dzieciatych kolegach a ja
                                    > sie do tego odnioslam.

                                    Nie pisałaś nic o tym, o czym ja pisałem.
                                    Wiec pytam po czym piszesz? o swoich bolączkach? złych doświadczeniach z mężczyznami wysiadujacycmi przed tv?

                                    Aktualnie mnie troche stopa boli, moze od chodzenia ciag
                                    > la w klapkach, nie wiem :)

                                    > Wymowki, wymowki i wymowki, zwalania na wszystko a prawda gdzies posrodku, albo
                                    > zupelnie gdzies indziej. Cytujesz mnie a to nie ja napisalam:
                                    > > "Zreszta jak obserwuję moich sporo młodszych znajomych (powiedzmy 30-35 l
                                    > at) od
                                    > > ziecionych i zaangazowanych (sądząc po fejsie) to tak to wygląda. Kiedyś
                                    > wyjści
                                    > > a na koszykówkę czy coś innego, a teraz zabetonowani w domu, a tłumaczeni
                                    > e "aa,
                                    > > nie pójdę, bo przy dziecku to nie ma czasu"."

                                    Tak, pisałem po ojcach dla których rywalizacja sportowa przestala być atrakcyjna. Nic nie pisałem o mężczyznach "zapuszczonych", wysiadujących przed TV, to tylko Twoje "wizje".

                                    > Wiec to jest wizja czy rzeczywistosc? Moze i rzeczywistosc ale czy zgadza sie p
                                    > owod takiego stanu rzeczy?
                                    > A nawet jak prawda, ze przy dziecku mniej czasu, z kolega w kosza nie zagra, al
                                    > e jezeli naprade chce to znajdzie czas na jakas aktywnosc fizyczna. Bo o tym je
                                    > st mowa.

                                    Jest mowa o tym, że rywalizacja sportowa przestała być atrakcyjna, bo zajmowanie się dzieckiem jest atrakcyjne.
                                    • kag73 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 17:22
                                      "Jest mowa o tym, że rywalizacja sportowa przestała być atrakcyjna, bo zajmowanie się dzieckiem jest atrakcyjne."

                                      Ano to prawda, z tym sie zgadzam. Wszystko w swoim czasie, albo roznosci w roznych fazach.
                      • ninek04 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 29.03.17, 20:27
                        urquhart napisał
                        >Co do sprzątania wytłumaczenie nie jest oczywiste ale wyniki różnych badań spójne można się oczywiście na to obrażać ale tak to działa<

                        U mnie w kwestii sprzątania wreszcie się uspokoiło. Sama sobie sprzątam, tak jak uważam, a nie to co wcześniej, gdy miałam wrażenie, że jestem poddawana testowi białej rękawiczki, którego oczywiście nie przechodziłam ;). Także wiesz Urqu, mężczyźni również mogą cierpieć na krzątawicę codzienną i przeżywać frustracje z tego powodu ;)
                        • rekreativa Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 29.03.17, 21:03
                          No, z dwojga złego wolę mego bałaganiarza niż pedanta takiego jak jeden mój wujek. U niego w domu czlowiek bał się odetchnąć, bo a nuż przesunie gazetę na stole o pół milimetra i będzie chryja.
                          Z drugiej strony osobiście nie bardzo rozumiem mechanizm, że facet , który posprząta czy ugotuje obiad obniża pożądanie.
                          Przecież ja mojego nawet nie oglądam przy sprzątaniu, bo on idzie do łazienki i tam pucuje, a ja w tym czasie siedzę w pokoju przed kompem, albo np. pucuję kuchnię.
                          Czyli co, sama świadomość, że on tam coś sprząta miałaby mnie wysuszać? Ale czemu?
                          • druginudziarz Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 18:35
                            rekreativa napisała:

                            > Czyli co, sama świadomość, że on tam coś sprząta miałaby mnie wysuszać? Ale cze
                            > mu?

                            Mam taką hipotezę.
                            Tak mówią kobiety dla których "sprzątanie" to czynność poniżająca. Mężczyzna wykonujący coś poniżającego nie może być przeciez atrakcyjny.
                            • zawle Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 18:41
                              druginudziarz napisał:
                              > Mam taką hipotezę.
                              > Tak mówią kobiety dla których "sprzątanie" to czynność poniżająca. Mężczyzna wy
                              > konujący coś poniżającego nie może być przeciez atrakcyjny.

                              Ło matko
                              • druginudziarz Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 18:57
                                zawle napisała:

                                > druginudziarz napisał:
                                > > Mam taką hipotezę.
                                > > Tak mówią kobiety dla których "sprzątanie" to czynność poniżająca. Mężczy
                                > zna wy
                                > > konujący coś poniżającego nie może być przeciez atrakcyjny.
                                >
                                > Ło matko

                                Lubię zwięzłość Twoich wypowiedzi ;)
                                • zawle Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 19:05
                                  Myślę o tym. Mój były sprzątał łazienkę, ja w tym czasie 4 sypialnie z pozostałościami. Jakiś taki mało zwinny mi się wtedy wydawał.
                                  • mabelle2000 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 19:16
                                    zawle napisała:

                                    > Myślę o tym. Mój były sprzątał łazienkę, ja w tym czasie 4 sypialnie z pozostał
                                    > ościami. Jakiś taki mało zwinny mi się wtedy wydawał.

                                    A chlopina w tym czasie szczoteczka do zebow wszystkie fugi szorowal. O niewdzieczna ;-)
                                    • zawle Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 19:19
                                      Mam białe kafle z czarnymi fugami. Zawsze daję czarne- żeby nie trzeba było szorować. Chyba jednak sprzątanie może poniżać. Wiele rzeczy wychodzi na światło dzienne;)
                                  • ninek04 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 20:05
                                    zawle napisała
                                    >Myślę o tym. Mój były sprzątał łazienkę, ja w tym czasie 4 sypialnie z pozostałościami. Jakiś taki mało zwinny mi się wtedy wydawał. <

                                    A te 4 sypialnie to były na maxa wykorzystane? W sumie, przy 4- osobowej rodzinie to możliwe- każde zagospodarowuje swoją sypialnię dla siebie, zwłaszcza gdy między mężem i żoną jakoś tak nie tegos, nie namiętnie za bardzo ;)
                                    • zawle Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 20:12
                                      ninek04 napisała:
                                      > A te 4 sypialnie to były na maxa wykorzystane? W sumie, przy 4- osobowej rodzi
                                      > nie to możliwe- każde zagospodarowuje swoją sypialnię dla siebie, zwłaszcza gdy
                                      > między mężem i żoną jakoś tak nie tegos, nie namiętnie za bardzo ;)

                                      A wiesz że były? Dwójka dzieci, ja i on i moja matka. Nawet tą dużą to na pół podzieliliśmy żeby każdy miał kąt. No i on strasznie chrapał, więc i uciec było gdzie;)
                                      • ninek04 Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 31.03.17, 20:23
                                        zawle napisała
                                        >No i on strasznie chrapał, więc i uciec było gdzie;)<

                                        Aaa, to wszystko tłumaczy. Mój tak samo strasznie, więc nie było opcji, żeby spać razem w jednym łóżku;)
                                        --
                      • zawle Re: obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna 29.03.17, 21:04
                        urquhart napisał:
                        > Śmieszne jest to jak upieranie się ziemia jest w centrum wszechświata z powodu
                        > przekonań może zaburzać reakcje na fakty.

                        Myślę urgu że jesteś tego świetnym przykładem. Aczkolwiek robisz dobrze. Znalazłeś swoją strategię i ją realizujesz.

                        > Mechanizm spadku pożądania w wyniku dotykania niemowlę, noszenie na rękach opis
                        > any jest w Płci Mózgu Moire, wydziela się prolaktyna, także u samców która powo
                        > duje lawinowy spadek libido i wzrost LĘKU o potomstwo. Działa efekt identycznie
                        > u szympansów którym potem kroili mózgi.

                        No i mąż może towarzyszyć żonie w tym nowym świecie. O ile nie drży o swoja pozycje, męskość i resztę. A potem zaprosić ją z powrotem do "starego". Nie każdego na to stać. A Ci których nie stać, lepiej niech się nie zapożyczają:))

                        > Co do sprzątania wytłumaczenie nie jest oczywiste ale wyniki różnych badań spój
                        > ne można się oczywiście na to obrażać ale tak to działa.

                        A na co tu się obrażać. Ważne że ja mam inaczej, a cała reszta niech sobie żyje po swojemu. Ale jak mówiłam...żeby szaleć, trzeba mieć zasoby.
          • kutuzow Re: "temat dziecka" 30.03.17, 13:01
            kag73 napisała:


            > Apropos; kutozow widze, ze na tapecie pojawil sie temat dziecka. Zapewnie masz
            > uczucie, ze to wlasnie TA kobieta :)

            Nie Kag, u mnie nic się nie zmieniło w tej sprawie. nadal uważam że Zawle dochowa się prędzej drugiego wnuka/wnuczki niż jak będę miał potomka. Po prostu tamten art zalinkowany przez Urqu zaciekawił mnie -skłonił do dyskusji. Nie to żebym na podstawie tego miał jakieś decyzje podejmować.
            • zawle Re: "temat dziecka" 30.03.17, 13:09
              kutuzow napisał:
              > Nie Kag, u mnie nic się nie zmieniło w tej sprawie. nadal uważam że Zawle docho
              > wa się prędzej drugiego wnuka/wnuczki niż jak będę miał potomka.

              Zwłaszcza że mówię głoćno...rozmnażajcie się za młodu, żeby rodzice mogli pomóc,a wy byli jeszcze na tyle głupi, żeby z dziecka robić "Projekt Dziecko".
              • zawle Re: "temat dziecka" 30.03.17, 13:19
                Oczywiście nie robić z dziecka projektu.
              • urquhart Re: "temat dziecka" 30.03.17, 13:24
                > Zwłaszcza że mówię głoćno...rozmnażajcie się za młodu, żeby rodzice mogli pomóc
                > ,a wy byli jeszcze na tyle głupi, żeby z dziecka robić "Projekt Dziecko".

                Właśnie Zawle, racjonalnie dane spadku badanego szczescia po dziecku szczegolnie dla mezczyzn w naszej kulturze są przecież nieublagane :
                www.youtube.com/watch?v=BwQFSc9mHyA&feature=youtu.be&t=849
                • zawle Re: "temat dziecka" 30.03.17, 13:29
                  jak masz sraczke, to poziom szczęścia też ci spada...a dziecko jest jak sraczka...zwłaszcza małe
                  • kutuzow Re: "temat dziecka" 30.03.17, 13:35
                    zawle napisała:

                    > jak masz sraczke, to poziom szczęścia też ci spada...a dziecko jest jak sraczka
                    > ...zwłaszcza małe

                    Wiesz Zawle...widzę jednak jedną zasadniczą różnicę... można nie chcieć sraczki. Starasz się nie jeść w miejscach zapomnianych przez Sanepid. Jak już się zdarzy -bierzesz Soperan i masz spokój. Duża część ludzi chce dziecko wbrew temu że powoduje ono te wszystkie problemy.

                    To trochę jak z tym dowcipem:
                    "Co bardziej boli, poród czy kop w jaja?
                    Kop w jaja. Ponieważ jest wiele kobiet które decyduje się dobrowolnie na drugie dziecko (znając już ból porodu) i nie ma faceta, który by się zdecydował na drugiego kopniaka"

                    (to dowcip -dla tych którzy już chcieliby wytykać braki w analogii)

                    • mabelle2000 Re: "temat dziecka" 30.03.17, 13:45
                      kutuzow napisał:

                      > Wiesz Zawle...widzę jednak jedną zasadniczą różnicę... można nie chcieć sraczki
                      > . Starasz się nie jeść w miejscach zapomnianych przez Sanepid. Jak już się zdar
                      > zy -bierzesz Soperan i masz spokój. Duża część ludzi chce dziecko wbrew temu ż
                      > e powoduje ono te wszystkie problemy.

                      Bo milosc jest nielogiczna Kutuzow:-) Powiedz sam, tak z reka na sercu, nie chcialbys byc kochany przez swoja kobiete mimo swoich wad i upierdliwosci? No bo co to w koncu za milosc jesli kocham tylko to co przydatne?
                      Jesli wystarczy Ci jedna osoba do kochania, to w porzadku, inni moga miec troche pojemniejsze serca i to tez jest ok.

                      > To trochę jak z tym dowcipem:
                      > "Co bardziej boli, poród czy kop w jaja?
                      > Kop w jaja. Ponieważ jest wiele kobiet które decyduje się dobrowolnie na drugie
                      > dziecko (znając już ból porodu) i nie ma faceta, który by się zdecydował na dr
                      > ugiego kopniaka"
                      >
                      > (to dowcip -dla tych którzy już chcieliby wytykać braki w analogii)
                      >
                      >
                      >
                      >
                      • kutuzow Re: "temat dziecka" 30.03.17, 13:57
                        mabelle2000 napisała:

                        > Bo milosc jest nielogiczna Kutuzow:-) Powiedz sam, tak z reka na sercu, nie chc
                        > ialbys byc kochany przez swoja kobiete mimo swoich wad i upierdliwosci? No bo c
                        > o to w koncu za milosc jesli kocham tylko to co przydatne?

                        Czyli znów wracamy do mitu miłości bezwarunkowej. Ja wiem że to taki motyw przewodni wielu kobiet. Parner narzeka że przytyłam 20 kg, że nie dbam o siebie itp. Zrobie sobie dzidziusia i on mnie będzie kochał taką jaką jestem.


                        > Jesli wystarczy Ci jedna osoba do kochania, to w porzadku, inni moga miec troch
                        > e pojemniejsze serca i to tez jest ok.

                        Wiesz, ja też mam pojemne serce i pewnie ze dwie laski bym mógł nim obdzielić...ale jakoś kobiety są zazdrosne o atencję. Jak juz nie raz pisałem na forum, jednoczesnie dziecko to jest taka karta Joker - bije wszystko, no bo to przecież dziecko....kto nie chce dzieci, kto nie kocha dzieci itp.
                        • mabelle2000 Re: "temat dziecka" 30.03.17, 16:17
                          kutuzow napisał:

                          > Czyli znów wracamy do mitu miłości bezwarunkowej. Ja wiem że to taki motyw prze
                          > wodni wielu kobiet. Parner narzeka że przytyłam 20 kg, że nie dbam o siebie itp
                          > . Zrobie sobie dzidziusia i on mnie będzie kochał taką jaką jestem.

                          Ja o nieracjonalnosci, Ty o bezwarunkowosci, nie dogadamy sie:-) Przyklad- jak mi sie pies zestarzeje, to go nie wyrzucam na smietnik, bo brzydki i niedolezny. To jest bardzo proste, nieskomplikowane uczucie w sumie- po prostu sie cieszysz, ze to stworzenie jest, zyje, istnieje. Tylko tyle. Z ludzmi jest tak samo.

                          > Wiesz, ja też mam pojemne serce i pewnie ze dwie laski bym mógł nim obdzielić..
                          > .ale jakoś kobiety są zazdrosne o atencję.

                          No ja tam nie wiem Kutuzow, ale erotycznie to z dziecmi jeszcze nie probowalam, z zadnymi ;-) Wiec kazesz mi porownywac cos, czego nawet porownac sie nie da.
                  • urquhart Re: "temat dziecka" 30.03.17, 13:38
                    zawle napisała:
                    > jak masz sraczke, to poziom szczęścia też ci spada...a dziecko jest jak sraczka
                    > ...zwłaszcza małe

                    I tu był haczyk Zaleczka, bo to ty masz inaczej jak facet, kobiety statystycznie deklaruja wzrost szczęścia przy malym dziecku przez piewszy rok przeciez :)
                    Nie slyszałem zeby to sie zdarzalo prz sraczce. .. :)
                    • zawle Re: "temat dziecka" 30.03.17, 13:48
                      Wiesz co się dzieje z kobietami które nie deklarują? Na szczęście to się powoli zmienia. Bo większość po kątach zaczyna szeptać że to nie taki cud jak pokazują w reklamach. Co do decyzji dotyczącej drugiego dziecka...pewnie na to ma wpływ miłość która rodzi się pomiędzy opiekunem a dzieckiem. Czasami tym opiekunem bywa ojciec.
                    • mabelle2000 Re: "temat dziecka" 30.03.17, 13:49
                      urquhart napisał:

                      > I tu był haczyk Zaleczka, bo to ty masz inaczej jak facet, kobiety statystyczni
                      > e deklaruja wzrost szczęścia przy malym dziecku przez piewszy rok przeciez :)
                      > Nie slyszałem zeby to sie zdarzalo prz sraczce. .. :)

                      Te dziecko i wzrost poziomu szczescia, to tak samo jak z dobra praca. Naharujesz sie jak wol, po nocach nie dospisz, ale jak widzisz efekty, to mowisz ze jestes szczesliwy. Dzieciak rosnie, rozwija sie, jest zdrowy, znaczy robota dobrze wykonana. Mozna sie cieszyc :-)
                      • zawle Re: "temat dziecka" 30.03.17, 13:53
                        A nie masz wrażenia mabelle że faceci sami zawężają swoje życie wypierając się tej części jego piękna związanej z dzieckiem? Tylko czemu to robią? Może dlatego że dla nich chodzenie z niemowlęciem na rękach nie jest seksowne, a gotowanie już tak? Albo jak dziecko boją się oddać swoje zabawki komuś innemu do pobawienia?
                        • kutuzow Re: "temat dziecka" 30.03.17, 14:02
                          zawle napisała:

                          > Może dlatego że dla nich chodzenie z niemowlęciem na rękach nie jest seksowne, a gotowanie
                          > już tak?

                          Zawle, niemowlak na rekach jest mało komunikatywny. To kwestia psychoewo, że mężczyźni wolą zajmować się takimi od 3-4 roku w górę, gdzie już samo powie co mu jest, a nie trzeba zgadywać. To kobiety rozróżniają różne rodzaje płaczu (efekt ewolucyjny), dla większości facetów to jest "darcie ryja" i metodą prób i błędów starają się dojść w czym teraz tkwi problem.
                          • zawle Re: "temat dziecka" 30.03.17, 14:18
                            Doskonale Cię rozumiem kutuzow. Dla mnie niemowlę to żadna słodycz, tylko 4 kg rozdartego mięsa. Takie miałam dzieci. Tyle że jak się człowiek wspólnie zdecydował na taką katorgę ( nieświadomie, bo tego Ci nikt nie zagwarantuje jakie się urodzi) to może mieć żal do partnera że został z tym sam. Pamiętam jak jeden z moich znajomych miał wielki żal do swojej żony że w dupie miała budowę domu na który się wspólnie zdecydowali. No a jeszcze większą gdy z innym panem ochoczo wybierała meble do wspólnego gniazdka.
                            • aandzia43 Re: "temat dziecka" 30.03.17, 15:02
                              zawle napisała:

                              > Doskonale Cię rozumiem kutuzow. Dla mnie niemowlę to żadna słodycz, tylko 4 kg
                              > rozdartego mięsa. Takie miałam dzieci. Tyle że jak się człowiek wspólnie zdecyd
                              > ował na taką katorgę ( nieświadomie, bo tego Ci nikt nie zagwarantuje jakie się
                              > urodzi) to może mieć żal do partnera że został z tym sam.

                              Tak. Jak się zostaje z czymś samemu, to trudno lubić porzucającego. Jak się ojciec wymiksowywuje z opieki nad bachorem, to matce trudno mieć dla niego przewagę uczuć pozytywnych nad wkurwem i poczuciem porzucenia.
                              >
                        • mabelle2000 Re: "temat dziecka" 30.03.17, 16:25
                          zawle napisała:

                          > A nie masz wrażenia mabelle że faceci sami zawężają swoje życie wypierając się
                          > tej części jego piękna związanej z dzieckiem?

                          Ze strachu pewnie to robia, boja sie ze przestana byc kochani. Chca byc dla swojej samicy najwazniejsi, najlepsi. Dziecko jest konkurencja, przeszkoda. Moze akceptacja, uwaga i czas jaki kobieta im poswieca jest dla nich najwazniejszy w zyciu. Bez tego czuja, ze spadnie ich wartosc i ego ucierpi. Moge sie oczywiscie mylic, ale innego wytlumaczenia nie widze.

                      • urquhart Re: "temat dziecka" 30.03.17, 13:59
                        mabelle2000 napisała: Te dziecko i wzrost poziomu szczescia, to tak samo jak z dobra praca. Naharujes
                        > z sie jak wol, po nocach nie dospisz, ale jak widzisz efekty, to mowisz ze jest

                        Moja ślubna az piszczala żeby miec drugie dziecko i przezyc to jeszcze raz., zaglądała w każdy wozek jak juz przeciez dobrze wiedziała co to znaczy.
                      • aandzia43 Re: "temat dziecka" 30.03.17, 14:58
                        mabelle2000 napisała:

                        > urquhart napisał:
                        >
                        > > I tu był haczyk Zaleczka, bo to ty masz inaczej jak facet, kobiety statys
                        > tyczni
                        > > e deklaruja wzrost szczęścia przy malym dziecku przez piewszy rok przecie
                        > z :)
                        > > Nie slyszałem zeby to sie zdarzalo prz sraczce. .. :)
                        >
                        > Te dziecko i wzrost poziomu szczescia, to tak samo jak z dobra praca. Naharujes
                        > z sie jak wol, po nocach nie dospisz, ale jak widzisz efekty, to mowisz ze jest
                        > es szczesliwy. Dzieciak rosnie, rozwija sie, jest zdrowy, znaczy robota dobrze
                        > wykonana. Mozna sie cieszyc :-)

                        Otóż to. Nie deklarowałam żadnego wzrostu szczęścia przez pierwszy rok życia mojego dziecka. To nie było szczęście, to był głównie rollercoaster. I nie dlatego, że jestem inna niż większość kobiet, tylko dlatego, że połączenie cech dziecka i moich (nie związanych z długością palców ;-)) było takie, że trudno było o spokój, harmonię i przewagę miodu nad dziegciem. Wtedy szczęściem nazywało się, tak jak napisałe Mabelle, wywiązanie się z obowiązków i poczucie, że chociaż jest pod górkę, to jednka "do przodu". To samo mówi wiele wiele kobiet, jeszcze bardziej niż ja "kobiecych". Cały ten zgiełk nie zmienia faktu, że rodzicielstwo to immanentna cecha mojej obecnej osobowości i jedno z najważniejszych i najpiękniejszych doświadczeń życia.
                        • kutuzow Re: "temat dziecka" 30.03.17, 15:12
                          aandzia43 napisała:


                          > Otóż to. Nie deklarowałam żadnego wzrostu szczęścia przez pierwszy rok życia mo
                          > jego dziecka. To nie było szczęście, to był głównie rollercoaster.

                          oraz

                          > Cały ten zgiełk nie zmienia faktu, że rodzicielstwo to immanentna cecha mojej obecnej > osobowości i jedno z najważniejszych i najpiękniejszych doświadczeń życia.


                          Widzisz Aandzia, niby ciężko...ale jednak gratyfikacja z bycia matką jest.
                          W tej samej sytuacji Sabat np. pisał że gdyby wiedział jak będzie w życiu by się drugi raz na dzieci nie dał namówić.
                          • kag73 Re: "temat dziecka" 30.03.17, 15:16
                            "Widzisz Aandzia, niby ciężko...ale jednak gratyfikacja z bycia matką jest.
                            W tej samej sytuacji Sabat np. pisał że gdyby wiedział jak będzie w życiu by się drugi raz na dzieci nie dał namówić."

                            Gratyfikacja z bycia ojcem dla wielu facetow tez jest.
                            Sabat zostal bez seksu, gdyby byl seks to i na dzieci nie patrzylby jak n zrodlo zla i uziemienia w malzenstwie.
                            • zawle Re: "temat dziecka" 30.03.17, 15:20
                              kag73 napisała:
                              > Sabat zostal bez seksu, gdyby byl seks to i na dzieci nie patrzylby jak n zrodl
                              > o zla i uziemienia w malzenstwie.

                              Biedne te dzieci...żródła wszelkiego zła:))
                            • sabat3 Re: "temat dziecka" 30.03.17, 15:39
                              kag73 napisała:

                              > "Widzisz Aandzia, niby ciężko...ale jednak gratyfikacja z bycia matką jest.
                              > W tej samej sytuacji Sabat np. pisał że gdyby wiedział jak będzie w życiu by si
                              > ę drugi raz na dzieci nie dał namówić."
                              >
                              > Gratyfikacja z bycia ojcem dla wielu facetow tez jest.
                              > Sabat zostal bez seksu, gdyby byl seks to i na dzieci nie patrzylby jak n zrodl
                              > o zla i uziemienia w malzenstwie.

                              To ja jestem zrodlem zla, nie dzieci. Dlatego bym nie chcial - nie nadaje sie na ojca. Ale kocham je mimo wszystko.
                              • kag73 Re: "temat dziecka" 30.03.17, 15:50
                                "To ja jestem zrodlem zla, nie dzieci. Dlatego bym nie chcial - nie nadaje sie na ojca. Ale kocham je mimo wszystko."

                                A tak miedzy nami to kto nadje sie na ojca albo na matke? I kto ustanawia sobie/komus kryteria, wedlug ktorych sie to ocenia? I jeszcze jak i co odczuwaja dzieci? I czy z milosci jest gratyfikacja? Albo czy milosc gratyfikuje?
                                • rekreativa Re: "temat dziecka" 30.03.17, 18:04
                                  Dokładnie kag.
                                  To, czy się nadajecie na ojca, matkę, to wasze dzeci wam powiedzą za dwadzieścia lat :)
                              • rekreativa Re: "temat dziecka" 30.03.17, 15:58
                                "To ja jestem zrodlem zla, nie dzieci. Dlatego bym nie chcial - nie nadaje sie na ojca. Ale kocham je mimo wszystko."

                                Powiedz mi uczciwie, gdyby Twoja żona była spoko, życzliwa dla Ciebie i byłby seks, czy wciąż byś głosił, że nie powinienes mieć dzieci i się na ojca nie nadajesz? Bo mi się zdaje, że tu akurat punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
                                • zawle Re: "temat dziecka" 30.03.17, 16:01
                                  Bo jak ejst syf to cieszenie się nie wychodzi. Przyjemności nie smakują.
                                • sabat3 Re: "temat dziecka" 30.03.17, 16:17
                                  rekreativa napisała:
                                  > Powiedz mi uczciwie, gdyby Twoja żona była spoko, życzliwa dla Ciebie i byłby s
                                  > eks, czy wciąż byś głosił, że nie powinienes mieć dzieci i się na ojca nie nada
                                  > jesz? Bo mi się zdaje, że tu akurat punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

                                  Wtedy byc moze nie odkrylbym swojej prawdziwej natury. Stawiam ze w 95/100 ukladow kobieta odstawilaby mnie "od cyca". Moj przypadek zdeterminowal charakter, scislej - brak pewnych cech i wyolbrzymienie innych, ktore skutecznie uniemozliwily mi zrobienie kariery i wiekszy dostep do zasobow. Z czlowiekiem zmarginalizowanym ekonomicznie mozna sie nie liczyc, brak mu manewru zyciowego. Posiadanie przeze mnie dostatecznie duzej ilosci dobr samo w sobie "kolysaloby lodka". Bylbym czlowiekiem, co do ktorego sa podejrzenia, ze stac go na samodzielnosc - cytat ze stopki Urqu "there is no love without fear of loss".
                                  Gdybym jakims cudem trafil na osobe, ktora po kilku latach znajomosci nie czulaby do mnie pogardy jako mezczyzny, byc moze byloby tak jak piszesz - uwazalbym sie za fajnego ojca itd.
                                  Co nie znaczy, ze bym nim byl.
                          • zawle Re: "temat dziecka" 30.03.17, 15:19
                            kutuzow napisał: > Widzisz Aandzia, niby ciężko...ale jednak gratyfikacja z bycia matką jest.
                            > W tej samej sytuacji Sabat np. pisał że gdyby wiedział jak będzie w życiu by si
                            > ę drugi raz na dzieci nie dał namówić.

                            Tyle że jedno nie wyklucza drugiego. Nigdy bym się nie zdecydowała, ale to najbardziej ważne doświadczenie ( i piękne).
                          • aandzia43 Re: "temat dziecka" 30.03.17, 15:25
                            >
                            > Widzisz Aandzia, niby ciężko...ale jednak gratyfikacja z bycia matką jest.
                            > W tej samej sytuacji Sabat np. pisał że gdyby wiedział jak będzie w życiu by si
                            > ę drugi raz na dzieci nie dał namówić.
                            >

                            Tak, gratyfikacja się pojawiła ostatecznie. Ale mogła się nie pojawić przy wielu scenariuszach życiowych: choroba dziecka, bieda, porzucenie, choroba moja, itd. Pozostałby obowiązek. Chociaż nie wykluczam ucieczki na Cypr :-P Ale tak się życie i moje dojrzewanie potoczyły, że przekułam ten chaos na coś cennego i pięknego.
                            A tak w ogóle to w poście, na który odpowiedziałeś ustosunkowywałam się tylko do wypowiedzi chyba Urqu, że w pierwszym roku życia dziecka kobiety są szczęśliwe (czy wzrasta poziom szczęścia).
                            • zawle Re: "temat dziecka" 30.03.17, 15:29
                              Podobnie się dzieje po innych rzeczach. To fakt, tylko po co przekuwać to na winę?
                          • mabelle2000 Re: "temat dziecka" 30.03.17, 16:03
                            kutuzow napisał:

                            > Widzisz Aandzia, niby ciężko...ale jednak gratyfikacja z bycia matką jest.

                            Widzisz Kutuzow, niby z facetem ciezko... ale jednak gratyfikacja z bycia pieknie wyruchana samica jest.
                            • kutuzow Re: "temat dziecka" 30.03.17, 16:35
                              mabelle2000 napisała:


                              > Widzisz Kutuzow, niby z facetem ciezko... ale jednak gratyfikacja z bycia piekn
                              > ie wyruchana samica jest.

                              Widzę jedną zasadniczą różnicę. Jak myślisz o poznaniu faceta i on jednak okazuje się mało ciekawym, to kończysz znajomość i każdy idzie w swoją stronę. Z dzieckiem tak się nie da. Jak się okaże strasznym ciężarem to go nie zostawisz (jak faceta), bo nie wiem czemu ale Opieka Społeczna krzywo na to patrzy ;-)
                              • mabelle2000 Re: "temat dziecka" 30.03.17, 17:46
                                kutuzow napisał:

                                > Widzę jedną zasadniczą różnicę. Jak myślisz o poznaniu faceta i on jednak okazu
                                > je się mało ciekawym, to kończysz znajomość i każdy idzie w swoją stronę. Z dzi
                                > eckiem tak się nie da. Jak się okaże strasznym ciężarem to go nie zostawisz (ja
                                > k faceta), bo nie wiem czemu ale Opieka Społeczna krzywo na to patrzy ;-)

                                Blad jest w zalozeniu " okaze sie malo ciekawy ". Rozumiem, ze to taka zakamuflowana opcja " zadnego z niego pozytku".
                                A na ile wyceniasz swoja wartosc w oczach na przyklad swoich rodzicow, przyjaciol, swojej kobiety? Jestes im tylko przydatny i dlatego Cie toleruja, jak myslisz ?
                                • kutuzow Re: "temat dziecka" 30.03.17, 17:59
                                  mabelle2000 napisała:


                                  > Blad jest w zalozeniu " okaze sie malo ciekawy ". Rozumiem, ze to taka zakamufl
                                  > owana opcja " zadnego z niego pozytku".


                                  Nie. Pisałas "gratyfikacja z bycia pieknie wyruchana...". Więc chodziło mi o przypadek gdy spotykasz nowego faceta. Wydaje się być super, ale nagle okazuje się że jest z tych wyjął, włożył i skończył. Gratyfikacji z bycia jak to piszesz pięknie wyruchaną nie masz. Więc chyba nie ma sensu wchodzic w taką relację (jeszcze zanim ew uczucia się pojawią).

                                  > A na ile wyceniasz swoja wartosc w oczach na przyklad swoich rodzicow, przyjaci
                                  > ol, swojej kobiety? Jestes im tylko przydatny i dlatego Cie toleruja, jak mysli
                                  > sz ?

                                  Pogubiłem się, skaczesz tak po tematach że już nie wiem o co Ci chodzi.
                                  • mabelle2000 Re: "temat dziecka" 30.03.17, 18:25
                                    kutuzow napisał:

                                    > Nie. Pisałas "gratyfikacja z bycia pieknie wyruchana...". Więc chodziło mi o pr
                                    > zypadek gdy spotykasz nowego faceta. Wydaje się być super, ale nagle okazuje si
                                    > ę że jest z tych wyjął, włożył i skończył. Gratyfikacji z bycia jak to piszesz
                                    > pięknie wyruchaną nie masz. Więc chyba nie ma sensu wchodzic w taką relację (je
                                    > szcze zanim ew uczucia się pojawią).

                                    Nie no oczywiscie jesli boisz sie ryzyka, to absolutnie nie powinienes decydowac sie na dziecko, bo moze sie okazac, ze satysfakcji z tego zadnej.
                                    Ludzie wchodzac w zwiazki tez biora na klate ryzyko, ze sie nie uda, ze osoba, ktora wybrali zmieni sie na gorsze, rozczaruje. Ale i tak zauwaz jedni kalkuluja rozstanie w razie niepowodzenia, a inni przyjmuja zmiany jakie by one nie byly i probuja sie dostosowac. Taka zmiana moze byc na przyklad powazna choroba.
                                    Rozumiem, ze boisz sie ryzyka i moge to zrozumiec.


                                    > Pogubiłem się, skaczesz tak po tematach że już nie wiem o co Ci chodzi.

                                    Chodzi mi o to, ze nadajesz, wedlug mnie niepotrzebnie, jakas specjalna range temu dziecku. Tutaj dziala przeciez podobna zasada jak w kontaktach z innymi ludzmi- nawiazujesz z nimi nic porozumienia, budujesz jakas wspolna przestrzen, na koncu sie przyjaznisz. Nie widze w tym nic skomplikowanego.
                                    • kutuzow Re: "temat dziecka" 30.03.17, 18:38
                                      mabelle2000 napisała:


                                      > Nie no oczywiscie jesli boisz sie ryzyka, to absolutnie nie powinienes decydowa
                                      > c sie na dziecko, bo moze sie okazac, ze satysfakcji z tego zadnej.

                                      Tego się własnie trzymam.

                                      > Ludzie wchodzac w zwiazki tez biora na klate ryzyko, ze sie nie uda, ze osoba,
                                      > ktora wybrali zmieni sie na gorsze, rozczaruje. Ale i tak zauwaz jedni kalkuluj
                                      > a rozstanie w razie niepowodzenia, a inni przyjmuja zmiany jakie by one nie byl
                                      > y i probuja sie dostosowac.

                                      Nie do końca. Po prostu wszystko zależy od tego jak bardzo ważnych sfer dotykają te zmiany. Jeśli np. facet stanie się fleją, laska to przeżyje, ale jak ten sam facet np. zacznie przepuszczać kasę w kasynie, albo zostanie alkoholikiem, to moze mieć dosyć i się rozstanie z nim.
                                      Dla jednych np. podniesienie ręki jest takim sygnałem że trzeba zmykać, dla innych co innego (po prostu granice są rożnie umiejscowione w dużej mierze zależy to od kosztów wyjścia i ew opcji alternatywnych).


                                      > Chodzi mi o to, ze nadajesz, wedlug mnie niepotrzebnie, jakas specjalna range t
                                      > emu dziecku.

                                      Urqu napisał czemu nadaję taką rangę. Bo nagle osoba którą znasz zmienia się i nie za bardzo facet ma wpływ na te zmiany -bo one są na poziomie chemii mózgu. Z ludźmi jak się nagle zmienią o 180 st. możesz przestać się spotykać i problem się rozwiązuje, z partnerką która jest jednocześnie matką Twego dziecka sprawa się komplikuje.
                                      • mabelle2000 Re: "temat dziecka" 30.03.17, 18:57
                                        kutuzow napisał:

                                        > Urqu napisał czemu nadaję taką rangę. Bo nagle osoba którą znasz zmienia się i
                                        > nie za bardzo facet ma wpływ na te zmiany -bo one są na poziomie chemii mózgu.
                                        > Z ludźmi jak się nagle zmienią o 180 st. możesz przestać się spotykać i problem
                                        > się rozwiązuje, z partnerką która jest jednocześnie matką Twego dziecka sprawa
                                        > się komplikuje.

                                        To nie jest takie proste Kutuzow jak chcialbys przedstawic. Ze stara matka i starym ojcem tez nie przestaniesz sie spotykac jesli zachoruja na demencje i przestana Cie poznawac. Dlatego pytalam na ile wyceniasz swoja przydatnosc. Brutalnie nie spytalam kto pierwszy wywali Cie na smietnik jesli przestaniesz byc przydatny. To jest wlasnie nieracjonalnosc uczucia orzed ktorym sie tak bronisz i ktoremu chcesz zaprzeczyc.
                                        Boisz sie straty w postaci seksu. Rozumiem to. Ale to oznacza ze jestes niewolnikiem osoby, ktora ten seks Ci daje. Bo jak go zabierze, bedzie to dla Ciebie dramat.

                                        • sea.sea Re: "temat dziecka" 30.03.17, 19:00
                                          No chyba raczej niewolnikiem seksu, bo gdyby osobie, która daje seks i przestała nie przeszkadzało, że Kutuzow sobie pójdzie po seks do kogoś innego, to Kutuzow pewnie by się aż tak nie wzdrygał.
                                          • zawle Re: "temat dziecka" 30.03.17, 19:06
                                            Tyle że to takie mi się kompulsywne wydaje
                                          • mabelle2000 Re: "temat dziecka" 30.03.17, 19:13
                                            sea.sea napisała:

                                            > No chyba raczej niewolnikiem seksu, bo gdyby osobie, która daje seks i przestał
                                            > a nie przeszkadzało, że Kutuzow sobie pójdzie po seks do kogoś innego, to Kutuz
                                            > ow pewnie by się aż tak nie wzdrygał.

                                            No to w porzadku, to jest niewolnikiem seksu jak mowisz. Nawet lepiej dla niego, bo jak nie bedzie seksu z ta, to bedzie seks z inna. Zaden problem.
                                        • kutuzow Re: "temat dziecka" 30.03.17, 19:22
                                          mabelle2000 napisała:


                                          > To nie jest takie proste Kutuzow jak chcialbys przedstawic. Ze stara matka i st
                                          > arym ojcem tez nie przestaniesz sie spotykac jesli zachoruja na demencje i prze
                                          > stana Cie poznawac.

                                          Rodzice i dzieci łączą wspólne geny. Poza tym sytuajca obecnie pokazuje że często właśnie Ci rodzice idą w odstawkę na starość (domy spokojnej starości, rzadkie wizyty itp).

                                          > Boisz sie straty w postaci seksu. Rozumiem to. Ale to oznacza ze jestes niewoln
                                          > ikiem osoby, ktora ten seks Ci daje. Bo jak go zabierze, bedzie to dla Ciebie d
                                          > ramat.

                                          Staram Ci się wyjaśnić, że tego właśnie sie nie boję. Gdy w związku jest "zabrany" seks, to oznacza to że (po próbie naprawy -jeśli to nie zadziała), to koniec związku.
                                          Wtedy jestem wolny i mogę tworzyć nowy związek z inną osobą, która lepiej pasuje od mnie.
                                          Gdy zaś pojawią się dzieci, to nawet jak się rozstanę z ich matką to pozostanę juz na zawsze ojcem.
                                          • mabelle2000 Re: "temat dziecka" 30.03.17, 19:31
                                            kutuzow napisał:

                                            > Gdy zaś pojawią się dzieci, to nawet jak się rozstanę z ich matką to pozostanę
                                            > juz na zawsze ojcem.

                                            Dwa zdania wczesniej napisales, ze z rodzicami to co innego, bo lacza was geny. Z dzieckiem tez Cie beda laczyc geny. Wiec wychodzi mi, ze wlasne dzieciary i tak sa lepsza opcja niz rozczarowujaca kobieta, z ktora w dodatku nie jest sie spokrewnionym. Ale jak tam sobie chcesz ;-)

                                            • kutuzow Re: "temat dziecka" 30.03.17, 19:46
                                              mabelle2000 napisała:

                                              > Dwa zdania wczesniej napisales, ze z rodzicami to co innego, bo lacza was geny.
                                              > Z dzieckiem tez Cie beda laczyc geny. Wiec wychodzi mi, ze wlasne dzieciary i
                                              > tak sa lepsza opcja niz rozczarowujaca kobieta, z ktora w dodatku nie jest sie
                                              > spokrewnionym. Ale jak tam sobie chcesz ;-)

                                              W Polskiej rzeczywistości w ponad 95% przypadków po rozstaniu dziecko zostaje z matką -także to "łączenie" jest jednak trochę inne.
                                              Tak jak piszesz bardzo często postrzegają to kobiety właśnie. Na zasadzie facet może zostawić/rozczarować, a dziecko będzie moje na całe życie.
                                          • kag73 Re: "temat dziecka" 31.03.17, 05:32
                                            "Gdy zaś pojawią się dzieci, to nawet jak się rozstanę z ich matką to pozostanę juz na zawsze ojcem."

                                            To dobrze czy zle?
                                            • kutuzow Re: "temat dziecka" 31.03.17, 10:50
                                              kag73 napisała:

                                              > "Gdy zaś pojawią się dzieci, to nawet jak się rozstanę z ich matką to pozostanę
                                              > juz na zawsze ojcem."
                                              >
                                              > To dobrze czy zle?

                                              Kag, to trochę jak w starym dowcipie:
                                              Facet przychodzi do sklepu i bardzo obrotny sprzedawca namawia go na wędkę, gdy go namówił, to zaoferował mu jeszcze podbierak, siedzisko i zanęte. Gdy facet już to miał to zaproponował mu jeszcze ponton, bo z brzegu gorzej łowić. Gdy miał ponton, to mówi do niego "co będziesz Pan tak wiosłował, to może jeszcze silnik zaburtowy". Gdy i na to się zgodził, to jeszcze mu przyczepkę do auta na ten ponton wcisnął. Facet kupił to wszystko i wychodzi. Szef taki dumny ze sprzedawcy pyta jego jak on to wszystko zrobił?
                                              Sprzedawca odpowiada: "przyszedł do mnie ten facet i mówi że potrzebuje tamponów dla żony....to mu powiedziałem: co będzie Pan przez te 3 dni się w domu nudził...jedź Pan na ryby" i tak już poszło.


                                              Tutaj podobnie....mój problem to ew problem z seksem. Wyszło na to z porad koleżanek, że seksu nadal nie będzie...ale będę miał ponton, wędkę i przyczepkę (mimo że ja nawet łowić nie lubię).
                                              • mabelle2000 Re: "temat dziecka" 31.03.17, 11:18
                                                kutuzow napisał:

                                                > Tutaj podobnie....mój problem to ew problem z seksem. Wyszło na to z porad kole
                                                > żanek, że seksu nadal nie będzie...ale będę miał ponton, wędkę i przyczepkę (mi
                                                > mo że ja nawet łowić nie lubię).

                                                Bo krazysz wokol tematu, ale sprytnie nie odpowiadasz na wazne pytania. Nie trafiaja do Ciebie odnosniki do uczuc, wiec zapytam konkretniej. Ile warta jest dla Ciebie dziura, ktora Ci sie udostepnia i ktora moze sie zepsuc po porodzie? Jesli jej wartosc jest tylko uzytkowa, to zabezpiecz sie dobrze, zeby nie bylo nieplanowanej ciazy i absolutnie nie pozwol rozporzadzac swoimi finansami. Jednym slowem daruj sobie tobol w postaci dziecka.Tyle moge Ci poradzic.



                                                • kutuzow Re: "temat dziecka" 31.03.17, 11:57
                                                  mabelle2000 napisała:


                                                  > Bo krazysz wokol tematu, ale sprytnie nie odpowiadasz na wazne pytania.

                                                  Które?

                                                  > Nie trafiaja do Ciebie odnosniki do uczuc, wiec zapytam konkretniej.

                                                  O uczuciach to pisał Sabat. Facet szybko traci szczęście i radość jeśli ląduje w związku bez seksu. Dla facetów seks jest więziotwórczy. Wiec uczucia w oderwaniu od seksu nie ma co rozpatrywać, bo szybko blednie.


                                                  > Ile warta jest dla Ciebie dziura, ktora Ci sie udostepnia i ktora moze sie zepsuc po porodzie?

                                                  nie rozumiem pytania (a dokładniej mam wrażenie że pytanie jest mocno tendencyjne wskazujące niejako jedynie słuszną "dojrzałą" odpowiedź).


                                                  > Jesli jej wartosc jest tylko uzytkowa, to zabezpiecz sie dobrze, zeby nie bylo
                                                  > nieplanowanej ciazy i absolutnie nie pozwol rozporzadzac swoimi finansami. Jedn
                                                  > ym slowem daruj sobie tobol w postaci dziecka.Tyle moge Ci poradzic.

                                                  Co rozumiesz przez przeciwieństwo "wartości użytkowej"? Domyślam się że miłość. Czyli jeśli facet kocha....ale kobieta nie chce seksu, to ma sobie zawiązać na supełek i czekać, aż jej sie zmieni? Czyli wracamy do tego co pisałem na początku mit miłości bezwarunkowej. Chciałabym żeby on mnie kochał bez względu na wszystko (nawet jak jego podstawowe potrzeby będę olewała, to nadal powinien mnie kochać).
                                                  • rekreativa Re: "temat dziecka" 31.03.17, 12:41
                                                    A ja mam takie pytanie> Czy nie masz obaw odwrotnych? Że to Tobie siądzie pożądanie do Twojej kobiety po porodzie?
                                                    Bo np. widząc ją w roli matki, jak przewija pieluchy, jak karmi obrzmiałym cycem, jak jej bluzka przemaka od mleka, stracisz zwyczajnie apetyt?
                                                    Bo np. jej ciało może się bardzo zmienić i nie mam na myśli otyłości, ale choćby widoczne, liczne, brzydkie rozstępy, albo pozostały po ciąży fałd skóry na brzuchu? A Ty jesteś, zdaje się, dość wymagający estetycznie?
                                                  • kutuzow Re: "temat dziecka" 31.03.17, 16:38
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > A ja mam takie pytanie> Czy nie masz obaw odwrotnych? Że to Tobie siądzie p
                                                    > ożądanie do Twojej kobiety po porodzie?

                                                    Nie mam takich obaw, bo zawsze były duże dysproporcje w tą drugą stronę. Tj ja miałem większe potrzeby.


                                                    > Bo np. widząc ją w roli matki, jak przewija pieluchy, jak karmi obrzmiałym cyce
                                                    > m, jak jej bluzka przemaka od mleka, stracisz zwyczajnie apetyt?
                                                    > Bo np. jej ciało może się bardzo zmienić i nie mam na myśli otyłości, ale choćb
                                                    > y widoczne, liczne, brzydkie rozstępy, albo pozostały po ciąży fałd skóry na br
                                                    > zuchu? A Ty jesteś, zdaje się, dość wymagający estetycznie?

                                                    Zdaje sobie sprawę, że np. "brzuch pociążowy" może nie być zbyt fajny pod kątem estetycznym. Jeśli to byłaby jakaś bardzo duża wizualna niedogodność (mówię tu o czymś sporym np: www.papilot.pl/i/b/2014/10/brzuch-po-ciazy-59015663.jpg) to pomyślałbym o ew umożliwieniu (fundusze) zabiegu. Oczywiście o ile partnerka by chciała i jej też by to przeszkadzało.

                                                    Z drugiej strony, znamy sie na tyle na ile nas sprawdzono. Więc mogę tylko snuć przypuszczenia na podstawie najlepszych danych które mam.
                                                  • mabelle2000 Re: "temat dziecka" 31.03.17, 12:49
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > O uczuciach to pisał Sabat. Facet szybko traci szczęście i radość jeśli ląduje
                                                    > w związku bez seksu. Dla facetów seks jest więziotwórczy. Wiec uczucia w oderwa
                                                    > niu od seksu nie ma co rozpatrywać, bo szybko blednie.

                                                    Nie wiem dlaczego zakladasz, ze dla mnie jako dla kobiety seks nie jest wieziotworczy?

                                                    Jesli zalozymy, ze na pierwotnym, prymitywnym poziomie seks stoi zaraz obok glodu i braku snu, to jesli trafi mi sie zyciowa proba, a taka jest czas po porodzie, ze niedosypiam i niedojadam na granicy wytrzymalosci, to chyba logiczne, ze potrzebuje pomocy. Ja naprawde rozumiem ze mezczyzna chce ze mna nawiazywac wiezi wlasnie wtedy, ale zauwaz, ze ja musialabym to pogodzic z faktem, ze padam na twarz ze zmeczenia, niedojedzenia i niewyspania.
                                                    Jest to czas przejsciowy jak wczesniej powiedzielismy. Czy to uznasz czy nie, to jest juz Twoja sprawa.

                                                    > nie rozumiem pytania (a dokładniej mam wrażenie że pytanie jest mocno tendencyj
                                                    > ne wskazujące niejako jedynie słuszną "dojrzałą" odpowiedź).

                                                    Odpowiedz jest w gruncie rzeczy banalna i dotyczy zakresu uslug jakie dwie osoby wzajemnie sobie swiadcza. I egzekwowania powinnosci.
                                                    Osobiscie wole wierzyc, ze przyjaciel nie zostawi mnie w potrzebie, tak jak ja nie zostawie jego.
                                                    Obawiam sie, ze tej roznicy nie chcesz widziec.

                                                    > Co rozumiesz przez przeciwieństwo "wartości użytkowej"? Domyślam się że miłość.
                                                    > Czyli jeśli facet kocha....ale kobieta nie chce seksu, to ma sobie zawiązać na
                                                    > supełek i czekać, aż jej sie zmieni? Czyli wracamy do tego co pisałem na pocz
                                                    > ątku mit miłości bezwarunkowej. Chciałabym żeby on mnie kochał bez względu na
                                                    > wszystko (nawet jak jego podstawowe potrzeby będę olewała, to nadal powinien mn
                                                    > ie kochać).

                                                    Wciaz Ci tlumacze, ze milosc nie jest przedmiotem handlu. Ty mam wrazenie chcialbys, zeby ktos inwestowal w Ciebie uczucia, moze nawet w Twoim pojeciu sam je inwestujesz, ale twardo chcesz egzekwowac to co Ci sie nalezy. Inwestycja musi sie zwrocic. Milosc naprawde nie funkcjonuje jak w powiedzeniu " Kochajmy sie jak bracia, liczmy sie jak zydzi".
                                                    Wiec uczciwiej byloby, wedlug mnie, nie nazywac miloscia ukladu, ktory jest korzystna wymiana uslug. Zreszta taki uklad swietnie sie moze sprawdzic. Jesli oboje sa dobrymi negocjatorami i dobrze zabezpiecza swoje interesy, to ja jestem za, jak najbardziej. Tylko milosci w to nie mieszaj.
                                                  • kutuzow Re: "temat dziecka" 31.03.17, 16:49
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > Nie wiem dlaczego zakladasz, ze dla mnie jako dla kobiety seks nie jest wieziot
                                                    > worczy?

                                                    OK. Jak długo potrafisz wytrzymać bez seksu gdy jesteś sama (w okresie bez związku).
                                                    Jak długo potrafisz wytrzymać bez seksu będąc w związku?


                                                    > Jesli zalozymy, ze na pierwotnym, prymitywnym poziomie seks stoi zaraz obok glo
                                                    > du i braku snu, to jesli trafi mi sie zyciowa proba, a taka jest czas po porodz
                                                    > ie, ze niedosypiam i niedojadam na granicy wytrzymalosci, to chyba logiczne, ze
                                                    > potrzebuje pomocy.

                                                    Tutaj jest mały szkopuł. Wiele kobiet z założenia CHCE tego niedosypiania, bo chce dziecka. Ja nie chcę dziecka i tego co się z nim wiąże. Wracamy do tego co pisał Urqu o kwestiach co wywołuje poczucie nagrody w mózgu.


                                                    > Osobiscie wole wierzyc, ze przyjaciel nie zostawi mnie w potrzebie, tak jak ja
                                                    > nie zostawie jego.
                                                    > Obawiam sie, ze tej roznicy nie chcesz widziec.

                                                    Przepraszam, ale czy nie Ty pisałaś o swoim Ex? Co się więc stało? Nie byłaś jego przyjaciółką że go zostawiłaś?
                                                    (wiesz łatwo się piszę górnolotne teksty, gdy one mają dotyczyć innych).



                                                    > Wciaz Ci tlumacze, ze milosc nie jest przedmiotem handlu. Ty mam wrazenie chcia
                                                    > lbys, zeby ktos inwestowal w Ciebie uczucia, moze nawet w Twoim pojeciu sam je
                                                    > inwestujesz, ale twardo chcesz egzekwowac to co Ci sie nalezy.

                                                    Raz jeszcze- wracamy do tego co napisałem wyżej...czy nie Ty masz Ex o którym wspominałaś? Czemu nie byłaś z nim wbrew przeciwnością losu, nawet wtedy gdy związek stał się do kitu?
                                                  • kag73 Re: "temat dziecka" 31.03.17, 16:59
                                                    "Tutaj jest mały szkopuł. Wiele kobiet z założenia CHCE tego niedosypiania, bo chce dziecka."

                                                    Nie kochany, na przykladzie: ja chce zimowac na Karaibach, latac tam nie chce ale nie mam wyjscia, musze tam doleciec, dlatego wsiadam do samolotu. Tak samo z dzieckiem, chce go (albo sie wydarzylo) a z niemowlakiem wiaze sie niedosypianie a nie odrotnie: chce niedosypiac dlatego zrobie sobie dziecko.
                                                    I jeszcze znam na peczki facetow, ktorzy chca dziecka/dzieci i na peczki takich, ktorym, podobnie jak kobietom, sie wydarzylo i bedzie dziecko. Jak na razie to "najnormalniejsza" kolej rzeczy inaczej by nas tu wszystkich nie bylo.

                                                  • kutuzow Re: "temat dziecka" 31.03.17, 17:04
                                                    kag73 napisała:


                                                    > Tak samo z
                                                    > dzieckiem, chce go (albo sie wydarzylo) a z niemowlakiem wiaze sie niedosypian
                                                    > ie a nie odrotnie: chce niedosypiac dlatego zrobie sobie dziecko.

                                                    Przecież pisałem skrótowo. Chodziło mi o to że chcesz dziecka, to w pakiecie godzisz się na to niedospanie. Jak chcesz tych Karaibów to jakoś znosisz ten lot. Jeśli ktoś np. ma w nosie Karaiby i nie lubi samolotu, to będzie wolał podjechać samochodem do Chorwacji.


                                                    > I jeszcze znam na peczki facetow, ktorzy chca dziecka/dzieci i na peczki takich
                                                    > , ktorym, podobnie jak kobietom, sie wydarzylo i bedzie dziecko. Jak na razie t
                                                    > o "najnormalniejsza" kolej rzeczy inaczej by nas tu wszystkich nie bylo.


                                                    czyli wracamy do argumentu, że miliony much nie mogą się mylić.
                                                  • kag73 Re: "temat dziecka" 31.03.17, 17:21
                                                    "czyli wracamy do argumentu, że miliony much nie mogą się mylić."

                                                    Nie kochaniutki, Ty chcesz kijem Wisle zawracac a ja Ci probuje wytlumaczyc, ze natura i biologia maja sie dobrze :)
                                                    Wiesz po co sie kobity i faceci zbieraja do kupy? Zeby sie rozmnozyc! To jest nasza sila napedowa.
                                                  • zawle Re: "temat dziecka" 31.03.17, 17:22
                                                    kutuzow napisał: > czyli wracamy do argumentu, że miliony much nie mogą się mylić.

                                                    To dziwne że ten argument ma się dobrze, gdy jest stosowany przez Ciebie, a jest byle jaki gdy przez kogoś.
                                                  • mabelle2000 Re: "temat dziecka" 31.03.17, 17:24
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > OK. Jak długo potrafisz wytrzymać bez seksu gdy jesteś sama (w okresie bez zwią
                                                    > zku).
                                                    > Jak długo potrafisz wytrzymać bez seksu będąc w związku?

                                                    Jestem z frakcji koniobijcow Kutuzow, od kiepskiego seksu wole codzienna masturbacje. Dlugo wytrzymam, moze tym sie wlasnie roznimy.

                                                    > Tutaj jest mały szkopuł. Wiele kobiet z założenia CHCE tego niedosypiania, bo c
                                                    > hce dziecka.

                                                    Marzy o nim, normalnie nie moze sie doczekac. Nie rob sobie jaj. Jak jade na urlop, to tez sie licze z tym, ze w samolocie dostane sraczki, albo skradna mi bagaz.

                                                    Ja nie chcę dziecka i tego co się z nim wiąże. Wracamy do tego co
                                                    > pisał Urqu o kwestiach co wywołuje poczucie nagrody w mózgu.

                                                    Alez ja to rozumiem. Dziecko nie jest dla Ciebie nagroda. Kropka.

                                                    > Przepraszam, ale czy nie Ty pisałaś o swoim Ex? Co się więc stało? Nie byłaś je
                                                    > go przyjaciółką że go zostawiłaś?
                                                    > (wiesz łatwo się piszę górnolotne teksty, gdy one mają dotyczyć innych).

                                                    A jak myslisz Kutuzow dlaczego Ci pisze o uczuciach, a nie o ukladach, w ktorych kazdy probuje wyszarpac cos dla siebie? Bo w moim przypadku uklad sie nie sprawdzil. Bo teraz wiem, ze to ja musze wyjsc pierwsza i zaoferowac to co najlepszego mam. A nie jak Ty proponujesz- najpierw zabezpieczyc swoje interesy i upewnic czy dostane to co bym chcial. Najgorsze jest to, ze nawet nie wystarczy spelniac swoich obowiazkow, dawac trzeba z zyczliwoscia i calkiem bezinteresownie. I nie patrzec czy jest po rowno.To jest punkt wyjsciowy. Zaczynam od siebie i nie inaczej.

                                                    > Raz jeszcze- wracamy do tego co napisałem wyżej...czy nie Ty masz Ex o którym w
                                                    > spominałaś? Czemu nie byłaś z nim wbrew przeciwnością losu, nawet wtedy gdy zwi
                                                    > ązek stał się do kitu?

                                                    No wlasnie bylismy wbrew przeciwnosciom losu, ale pozostalismy na poziomie korzysci jakie z tego zwiazku moglismy uzyskac. Raz byly one wieksze, raz mniejsze. Moj maz byl bardziej zadowolony ode mnie, bo mnie uwieral kiepski seks. Teraz po latach mysle, ze gdybysmy sie tak naprawde kochali i wyszli poza swoj egoizm, to zylo by sie nam duzo lepiej. Dlatego nie polecam Ci handlu. Zrobisz co zechcesz.
                                                  • kutuzow Re: "temat dziecka" 31.03.17, 17:51
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    >
                                                    > Marzy o nim, normalnie nie moze sie doczekac. Nie rob sobie jaj.

                                                    Nie robie sobie jaj. Nie widziałaś nigdy lasek 30+ które nie mogą się doczekać swojego dzidziusia? Na forum kiedyś Kity pisała jak dostawała pierdolca na dzieckom, Urqu pisał tutaj o swej żonie jak zaglądała do wózeczków gdy chciała drugie. Daleko nie trzeba szukać.



                                                    > A jak myslisz Kutuzow dlaczego Ci pisze o uczuciach, a nie o ukladach, w ktoryc
                                                    > h kazdy probuje wyszarpac cos dla siebie?

                                                    Czyli co, na dzień dobry weszłaś (świadomie) w układ, czy może Ci się wydawało że to jednak uczucie i związek, ale z czasem się posypało?



                                                    > Dlatego nie polecam Ci handlu.

                                                    Czy gdy kobieta mówi facetowi, że "zdradzisz to z nami koniec" to jest handel? Uważasz że ona próbuje coś ugrać, czy może po prostu pokazuje swoje granice co jest w stanie zaakceptować? Czy jeśli tak pisze to znaczy że tego faceta nie kocha tak na prawde głęboko, bo gdyby go kochała, to by mu darowała jakiś jeden skok w bok i się nie wkurzała o to?
                                                  • rekreativa Re: "temat dziecka" 31.03.17, 18:24
                                                    "Nie widziałaś nigdy lasek 30+ które nie mogą się doczekać swojego dzidziusia? Na forum kiedyś Kity pisała jak dostawała pierdolca na dzieckom, Urqu pisał tutaj o swej żonie jak zaglądała do wózeczków gdy chciała drugie. Daleko nie trzeba szukać."

                                                    Ale Ty pisałeś, że pragną nie spać po nocach.
                                                    No więc nie, nie pragną.
                                                    Podobnie jak nie marzą o tym, by przez trzy miesiące rzygać jak kot, albo skończyć z kroczem rozerwanym aż do pleców.
                                                    Chcą dziecka i po prostu liczą się z tym, że jakieś niedogodności będą na drodze do tego celu.
                                                    Podobnie jak Ty chcąc np. psa liczysz się z tym, że będziesz z nim musiał wyjść w brzydką pogodę, albo o szóstej rano, co nie znaczy, że się palisz do tego wstawania o szóstej rano.
                                                  • kutuzow Re: "temat dziecka" 31.03.17, 21:35
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Ale Ty pisałeś, że pragną nie spać po nocach.

                                                    Muszę tak wszystko wprost pisać?
                                                    Wydawało mi się że to było dość czytelne.

                                                    > No więc nie, nie pragną.
                                                    > Podobnie jak nie marzą o tym, by przez trzy miesiące rzygać jak kot, albo skońc
                                                    > zyć z kroczem rozerwanym aż do pleców.
                                                    > Chcą dziecka i po prostu liczą się z tym, że jakieś niedogodności będą na drodz
                                                    > e do tego celu.

                                                    One choć wiedzą z czym to się ew wiąże i jak może się skończyć (wstawanie po nocach bo karmienie, bo kolka itp) i efekt zombie. Gdyby facetom uświadamiano że ew decyzja o dziecku skończy się brakiem seksu (przez pewien czas lub w wersji pesymistycznej permanentnie) to ciekawe jak wtedy by się chętnie decydowali.


                                                    > Podobnie jak Ty chcąc np. psa liczysz się z tym, że będziesz z nim musiał wyjść
                                                    > w brzydką pogodę, albo o szóstej rano, co nie znaczy, że się palisz do tego ws
                                                    > tawania o szóstej rano.

                                                    To jest bardzo dobry przykład. Bardzo chciałbym mieć psa. Uwielbiam wilczury. Mam nawet dużą działkę gdzie mógłby sobie biegać...ale lubię także podróże. Wybywam (najczęściej jak się da) na wypady po 3 tygodnie gdzieś daleko i zdaje sobie sprawę, że musiałbym wtedy prosić kogoś o pomoc lub byłbym uwiązany. W związku z tym mając do wyboru podróże lub pies...wybrałem podróże.
                                                  • marek.zak1 Re: "temat dziecka" 31.03.17, 21:46
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > To jest bardzo dobry przykład. Bardzo chciałbym mieć psa. Uwielbiam wilczury. Mam nawet dużą działkę gdzie mógłby sobie biegać...ale lubię także podróże. Wybywam (najczęściej jak się da) na wypady po 3 tygodnie gdzieś daleko i zdaje sobie sprawę, że musiałbym wtedy prosić kogoś o pomoc lub byłbym uwiązany. W związku z tym mając do wyboru podróże lub pies...wybrałem podróże.
                                                    -----------------------
                                                    No i dobrze. Lubisz podróże, dzieci to kłopot i mogę spowodować nieprzespane noce, a psy to też obowiązki i dlatego decydujesz o sobie jako o człowieku niezależnym i bez obowiązków. Jest to z twojego punktu widzenia logiczny wybór niskie koszty i fajne, niezależne życie. Ja wybrałem inne życie, kochająca kobieta, dzieci i moja bokserka Sowa, która czeka na moje przyjście z pracy. Włożyłem dużo pracy, tak wyszło, ale finalnie jestem z tego zadowolony. Bo w życiu dla mnie najważniejsza jest jednak miłość, a tej mam mnóstwo dookoła..
                                                  • mabelle2000 Re: "temat dziecka" 31.03.17, 18:53
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Nie robie sobie jaj. Nie widziałaś nigdy lasek 30+ które nie mogą się doczekać

                                                    Szczerze? Nie widzialam, ale nie dlatego ze nie ma, tylko naprawde ani nie znam, ani nie widzialam. Swoje dzieci urodzilam krotko po dwudziestce.

                                                    > Czyli co, na dzień dobry weszłaś (świadomie) w układ, czy może Ci się wydawało
                                                    > że to jednak uczucie i związek, ale z czasem się posypało?

                                                    Tak jak napisalam, weszlam w zwiazek majac dwadziescia lat. Zycie wydawalo mi sie przygoda, malzenstwo wydawalo mi sie przygoda, emigracja tez miala byc przygoda. Czego zabraklo? Namietnosci. Gdyby byla na samym poczatku, to mialabym duzo wieksze motywacje, zeby o to malzenstwo sie starac, zabiegac, ratowac je.
                                                    Juz po rozwodzie kiedys moj ex mi powiedzial " bo ty mnie nie nauczylas seksu". Wzielam to na klate, no bo co mozna powiedziec, bronic sie, zaprzeczac, szukac winnego? Ale to mi wtedy uswiadomilo, ze nie ma ja, ani ty, tylko zawsze jestesmy MY. I jak o tym zapomnimy, to wtedy wszystko sie posypie.

                                                    > Czy gdy kobieta mówi facetowi, że "zdradzisz to z nami koniec" to jest handel?
                                                    > Uważasz że ona próbuje coś ugrać, czy może po prostu pokazuje swoje granice co
                                                    > jest w stanie zaakceptować?

                                                    To chyba mowi, ze deklaruje wiernosc i tego samego oczekuje w zamian. Tak bym to zinterpretowala.

                                                    Czy jeśli tak pisze to znaczy że tego faceta nie ko
                                                    > cha tak na prawde głęboko, bo gdyby go kochała, to by mu darowała jakiś jeden s
                                                    > kok w bok i się nie wkurzała o to?

                                                    Nie wiem Kutuzow, znamy sie na tyle na ile nas sprawdzono, dlatego odpowiem Ci tak jak mi sie wydaje. Mnie by zdrada zabolala, ale tylko w przypadku gdybysmy mieli naprawde swietny seks, taki ktory by satysfakcjonowal nas oboje, taki najlepszy z najlepszch. W przypadku, gdy wszystko kuleje, ktoras strona jest ciagle niezadowolona, to zdrady tak wlasciwie mozna sie spodziewac predzej czy pozniej i nie ma co udawac zdziwienia.
                                                  • kutuzow Re: "temat dziecka" 31.03.17, 21:44
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > Tak jak napisalam, weszlam w zwiazek majac dwadziescia lat. Zycie wydawalo mi s
                                                    > ie przygoda, malzenstwo wydawalo mi sie przygoda, emigracja tez miala byc przyg
                                                    > oda. Czego zabraklo? Namietnosci. Gdyby byla na samym poczatku, to mialabym duz
                                                    > o wieksze motywacje, zeby o to malzenstwo sie starac, zabiegac, ratowac je.

                                                    Zabrakło namiętności....czym to się niby różni od tego co ja pisze że gdy zabraknie namiętności po dziecku to dla mnie nie będzie powodu żebym cieszył się takim związkiem.
                                                    Czemu niby moje podejście to "układ", a u Ciebie podobne podejście to "związek".


                                                    > To chyba mowi, ze deklaruje wiernosc i tego samego oczekuje w zamian. Tak bym t
                                                    > o zinterpretowala.

                                                    Ja podobnie (analogicznie) mówię, że jesli padnie seks w związku, to dla mnie koniec, czyli deklaruję że będę dbał o jej potrzeby (np. emocjonalne, bliskości ale także i satysfakcję erotyczną) i jednocześnie oczekuje tego samego w zamian.

                                                    i znów...czym to się niby różni od przykładu u góry z wiernością?
                                                  • mabelle2000 Re: "temat dziecka" 31.03.17, 22:21
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Czemu niby moje podejście to "układ", a u Ciebie podobne podejście to "związek"

                                                    Roznica jest taka, ze w uklad wchodzisz z konkretnymi oczekiwaniami. Wchodzac w zwiazek myslisz najpierw ile mozesz dac z siebie, ale bez zadan. Bedzie funkcjonowac jesli druga strona mysli podobnie. Jesli nie- wtedy mozecie sie rozstac.
                                                    Wiec jesli o mnie chodzi to weszlam w uklad, ktory mial funkcjonowac wedlug jakis tam okreslonych zasad. I funkcjonowal, tylko poziom szczescia byl znikomy, bo nikt nie chcial obdarowywac bezinteresownie. Moze u Ciebie sie sprawdzi. U mnie padlo.

                                                    > Ja podobnie (analogicznie) mówię, że jesli padnie seks w związku, to dla mnie k
                                                    > oniec,

                                                    Alez masz do tego prawo jak najbardziej. Chce i musze dostac, jesli nie dostane to nie ma nas. Co tu nie rozumiec.

                                                    czyli deklaruję że będę dbał o jej potrzeby (np. emocjonalne, bliskości
                                                    > ale także i satysfakcję erotyczną) i jednocześnie oczekuje tego samego w zamian

                                                    Oczekiwac mozesz oczywiscie, ale nie ma takiego sposobu, zeby druga osobe do czegos zmusic. Ja mysle Kutuzow ze Ty o tym wiesz. Ale nie chcesz zostac frajerem. No i boisz sie stracic kase, ktora musialbys placic na dziecko w razie rozstania. Na razie kombinujesz co Ci sie bardziej oplaca. Nie potepiam bron Zeus.

                                                  • ninek04 Re: "temat dziecka" 31.03.17, 20:00
                                                    kutuzow napisał
                                                    >Tutaj jest mały szkopuł. Wiele kobiet z założenia CHCE tego niedosypiania, bo chce dziecka. Ja nie chcę dziecka i tego co się z nim wiąże. Wracamy do tego co pisał Urqu o kwestiach co wywołuje poczucie nagrody w mózgu. <

                                                    Bzdura, kompletna bzdura. Niedosypianie, sen na baczność, budzenie się z chwilą, gdy tylko usłyszysz kwilenie po kilkanaście razy na dobę, przewijanie i koniecznie tulenie, żeby znowu choć na chwilę usnęło to coś tak ogłupiającego, wybijającego z rytmu i strasznego, że w myślach zanosiłam modły, żeby wreszcie to wszystko się skończyło jak najszybciej. To zwykła mordęga, znój i nuda, nieskończona nuda. W sumie konieczność powrotu do pracy po tych kilku miesiącach była wybawieniem, tak z dzisiejszej perspektywy oceniam. Nigdy bym nie brała pod uwagę jakiegoś urlopu wychowawczego, czy rezygnacji z pracy w zamian za poświęcenie się wychowaniu dzieci, dopóki nie osiągną odpowiedniego wieku. Także żadne nagrody, gratyfikacje, jakieś przemożne parcie, żadna chcica posiadania dziecka ze swoim mężczyzną, nic z tych rzeczy.
                                                  • kag73 Re: "temat dziecka" 31.03.17, 20:06
                                                    Bzdura, kompletna bzdura. Niedosypianie, sen na baczność, budzenie się z chwilą, gdy tylko usłyszysz kwilenie po kilkanaście razy na dobę, przewijanie i koniecznie tulenie, żeby znowu choć na chwilę usnęło to coś tak ogłupiającego, wybijającego z rytmu i strasznego, że w myślach zanosiłam modły, żeby wreszcie to wszystko się skończyło jak najszybciej. To zwykła mordęga, znój i nuda, nieskończona nuda.

                                                    Kochana, masz pojecie. Jak sie nam urodzilo dziecko to kolega meza z pracy go instruowal, ze kobiety tak sa wyposazone przez nature, ze moga i potrafia w nocy wstawac po kilka razy, ze im to pikus. W sumie dobrze sie slyszy, z meskiej prspektywy, szkopul byl tylko w tym, ze tego gostka parnerka wykopala z domu jak dzieciaczek jeszcze nie mial nawet roku. Wiec moze jednak cos z ta jego teoria nie gra? Moj zdecydowal, ze nie wierzy w takie bujdy :)
                                                  • ninek04 Re: "temat dziecka" 31.03.17, 20:15
                                                    Kag 73 napisała
                                                    >Potrafia w nocy wstawac po kilka razy, ze im to pikus. W sumie dobrze sie slyszy, z meskiej prspektywy, szkopul byl tylko w tym, ze tego gostka parnerka wykopala z domu jak dzieciaczek jeszcze nie mial nawet roku. Wiec moze jednak cos z ta jego teoria nie gra? Moj zdecydowal, ze nie wierzy w takie bujdy :)<

                                                    I co zrobił twój, żeby Ci ulżyć? - Podtykał dziecku swojego cycka te kilkanaście razy na dobę, a Ty mogłaś dzięki temu trochę bardziej się wyspać? ;)
                                                  • urquhart Re: "temat dziecka" 31.03.17, 20:52
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > kutuzow napisał
                                                    > >Tutaj jest mały szkopuł. Wiele kobiet z założenia CHCE tego niedosypiania,
                                                    > bo chce dziecka. Ja nie chcę dziecka i tego co się z nim wiąże. Wracamy do teg
                                                    > o co pisał Urqu o kwestiach co wywołuje poczucie nagrody w mózgu. <
                                                    >
                                                    > Bzdura, kompletna bzdura. Niedosypianie, sen na baczność, budzenie się z chwilą
                                                    > , gdy tylko usłyszysz kwilenie po kilkanaście razy na dobę, przewijanie i konie
                                                    > cznie tulenie, żeby znowu choć na chwilę usnęło to coś tak ogłupiającego, wybij
                                                    > ającego z rytmu i strasznego

                                                    Dan Gilbert, ten od badania szczęścia i gratyfikacji generalnie pisze ze z dziećmi jest jak z braniem kokainy, krótkie uderzenia dużej gratyfikacji i cała masa przykrych efektów ubocznych potem. Tyle że faceci tej gratyfikacji praktycznie nie mają, tyko te przykre efekty uboczne. :)
                                                  • marek.zak1 Re: "temat dziecka" 31.03.17, 21:26
                                                    urquhart napisał:
                                                    Dan Gilbert, ten od badania szczęścia i gratyfikacji generalnie pisze ze z dziećmi jest jak z braniem kokainy, krótkie uderzenia dużej gratyfikacji i cała masa przykrych efektów ubocznych potem. Tyle że faceci tej gratyfikacji praktycznie nie mają, tyko te przykre efekty uboczne. :).
                                                    --------------------------
                                                    Tak, bezpośrednie gratyfikacje podczas obsługi niemowlaków są może małe, ale one z czasem bardzo rosną. Posiadanie już trochę większego dziecka - własnego klonu daje ogromną satysfakcję i gratyfikację ojcu.
                                                    >
                                                  • rekreativa Re: "temat dziecka" 31.03.17, 23:34
                                                    " one z czasem bardzo rosną."

                                                    No własnie, bo panowie tak panikują, jakby to dziecko miało być niemowlakiem przez 20 lat.
                                                    Tymczasem to raptem rok, półtora, a potem ono juz siada, drepta, gada i zanim się człowiek obejrzy, odprowadza dzieciaka do szkoły :)
                                                  • sabat3 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 00:10
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > " one z czasem bardzo rosną."
                                                    >
                                                    > No własnie, bo panowie tak panikują, jakby to dziecko miało być niemowlakiem pr
                                                    > zez 20 lat.
                                                    > Tymczasem to raptem rok, półtora, a potem ono juz siada, drepta, gada i zanim s
                                                    > ię człowiek obejrzy, odprowadza dzieciaka do szkoły :)

                                                    Mężczyźni nie boją się ojcostwa, tylko odrzucenia.
                                                  • ninek04 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 07:00
                                                    sabat 3 napisał
                                                    >Mężczyźni nie boją się ojcostwa, tylko odrzucenia.<

                                                    Kobiety też nie mają gwarancji, że je to nie spotka.A spotyka, stąd tyle wątków i głosów kobiet, że z chwilą pojawienia się dziecka wszystko zaczęło się sypać.
                                                  • sabat3 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 08:52
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > Kobiety też nie mają gwarancji, że je to nie spotka.A spotyka, stąd tyle wątków
                                                    > i głosów kobiet, że z chwilą pojawienia się dziecka wszystko zaczęło się sypać

                                                    Ano nie maja. Zostac z dziecmi w domu i miec poczucie przegranego zycia to raczej nieciekawa perspektywa. A nawet jesli rozwod, to za co ma sie utrzymac? Te alimenty? O ile bedzie placil, bo przeciez malo prawdopodobne. A nawet jesli, to za 300 pln na dziecko zadna niania nawet palcem w bucie nie kiwnie. Czyli uziemienie w domu, poki dzieci nie sa dosc samodzielne by sie same obsluzyc. Ich sprawy biezace na glowie, wariatkowo. A zarcie? Trocin jesc nie beda, ubrac trzeba. A Franek z klasy ma komputer, Zosia rowerek. Jak im spojrzec w twarz i powiedziec, ze sorry, ale mamusi nie stac, ze ledwie wiaze koniec z koncem.
                                                    Zostac w domu? I widziec codziennie tego skrzywionego chuja, wysluchiwac "madrosci", doswiadczac agresji? To zycie w matni.
                                                    I to macierzynstwo az tak nie cieszy,, bo nie ma czasu cieszyc. Ojciec niby ma placic, ale ma wolna reke, nie musi sie krecic ta karuzela. A wydaje sie na dzieci i tak wiecej niz on daje. A zaangazowanie czasu, obciazenie obowiazkami? Kto za to zaplaci? Kobieta moze i wzielaby kolejne etaty, zeby dzwigac to wszystko, ale kiedy? Kto odbierze dziecko ze szkoly, podstawi mu miche pod nos, zrobi razem z nim zadanie, pojdzie na zakupy po ubrania, jedzenie, kto pojdzie z nim do lekarza, zaopiekuje sie na l4?
                                                    A ludzie mysla, ze kobieta ma go z glowy, spodziewaja sie, ze teraz bedzie miala czas tapirowac sie i mizdrzyc dla nowego kochanka. Ale skad wziac na to sily, czas i ochote, skoro ciagnie sie wozek samemu + 1, 2,3 dodatkowych maloletnich pasazerow. A oni beda krzyczec "mama - daj". Chyba trzeba wsadzic sobie w dupe papryczke piri-piri i wlaczyc turbo doladowanie.
                                                  • hello-kitty2 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 09:46
                                                    Tak dokladnie tak Sabat ale zapomniales o konkluzji: jak Cie nie stac, to sie nie rozmnazaj.
                                                  • mabelle2000 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 10:03
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > jak Cie nie stac, to sie n
                                                    > ie rozmnazaj.

                                                    Powiedzialabym tak samo- jak cie nie stac emocjonalnie, to sie nie rozmnazaj i potem nie pierdziel, ze czlowiek, ktorego sam stworzyles cie rozczarowal.
                                                  • sabat3 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 10:42
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    i
                                                    > potem nie pierdziel, ze czlowiek, ktorego sam stworzyles cie rozczarowal.

                                                    ... powiedział Szatan Jehowie, po tym jak opadły wody potopu.
                                                  • hello-kitty2 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 10:56
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    > i
                                                    > > potem nie pierdziel, ze czlowiek, ktorego sam stworzyles cie rozczarowal.
                                                    >
                                                    > ... powiedział Szatan Jehowie, po tym jak opadły wody potopu.

                                                    Nie bardzo wiem jak reagowac na wypowiedzi ludzi dotyczace zdarzen biblijnych, ktorzy w nie nie wierza. Przeciez to musi byc schizofreniczne. Mam sie dac wciagnac w swiat schizofrenika?Skoro w to nie wierzysz, a tego nie da sie udowodnic, to po co nadajesz bajce wage argumentu w dyskusji?
                                                  • ninek04 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 16:52
                                                    sabat 3 napisał
                                                    >Chyba trzeba wsadzic sobie w dupe papryczke piri-piri i wlaczyc turbo doladowanie.<

                                                    I tak się robi,bo narzekania i zrzędzenia nic nowego nie wniosą. Ale paradoksalnie im mniej ma się czasu i wszystko prawie na swojej głowie, tym bardziej jest się zorganizowanym i zostaje zawsze trochę czasu na swoje aktywności, zainteresowania, na bycie samej ze sobą, z kimś innym, a nie tylko i bez przerwy z dziećmi. To byłoby przecież całkiem ogłupiające i ze szkodą dla wszystkich.
                                                  • urquhart Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważniejszy? 01.04.17, 09:26
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > sabat 3 napisał
                                                    > >Mężczyźni nie boją się ojcostwa, tylko odrzucenia.<
                                                    >
                                                    > Kobiety też nie mają gwarancji, że je to nie spotka.A spotyka, stąd tyle wątków
                                                    > i głosów kobiet, że z chwilą pojawienia się dziecka wszystko zaczęło się sypać

                                                    Ale to kobieta odkochuje się w partnerze żeby móc zakochać się w dziecku. Większość kobiecych kobiet odczuwa nowe zakochanie i uczucie motylów w brzuchu ale Wy nasze forumowe interlokutorki akurat pewnie do nich nie należycie Ninek wiec trudno z Wami o tym efekcie dyskutować.
                                                    Oczywiście zdarzają się też często faceci ojcowie patentowani lenie i niebieskie ptaki rozpieszczeni mamisynkowie wycofujący się gdy trzeba wysiłku. No ale to przecież widać dużo wcześniej. Odrzucenie wycofanie , przeniesienie uczuć zaś ze strony kobiety jest typowo ZASKOCZENIEM i nic tego nie zwiastuje.
                                                    I nie chodzi wcale o zmęczenie okres wymagającego niemowlęctwa bo krzyzys pierwszego dziecka to w 2-4 roku dziecka nabrzmiewa i pęka kiedy nic się nie zmienia.

                                                    Ale co radzi w temacie kryzysu pierwszego dziecka terapeutka z najpopularniejszej Warszawska poradni małżeńska Sensity Marta Mauer rozsierdzając jak Milska feministki (prywatnie obie mają trójkę dzieci):

                                                    "W momencie pojawienia się pierwszego dziecka, my kobiety, często przenosimy lokatę uczuć z męża na słodkie niemowlę, tłumacząc sobie, że miłość do dziecka jest tą jedyną czystą i prawdziwą miłością, która będzie wiecznie trwać i dzięki której nigdy nie będziemy same (sic !). Nic bardziej mylnego. To pierwszy krok do tragedii dziecka i ogromnej samotności matki. (...)
                                                    . Jeśli rodzice okazują sobie miłość i szacunek, dziecko z nabiera ufności i otwartej postawy do świata.  Obserwując ciepłą relację między rodzicami, uczy się roli, jaką w przyszłości będzie pełnić oraz prawidłowych wzorców  funkcjonowania w społeczeństwie.
                                                    Fakt, że rodzice stawiają siebie na pierwszym miejscu, nie oznacza bynajmniej, że dziecko czuje się odrzucone. Wręcz przeciwnie. Dziecko widząc kochających się rodziców, którzy wyznaczają jasne zasady i granice, chętnie podda się tym zasadom, bo one dadzą mu ogromne poczucie bezpieczeństwa, ale także nabierze odwagi w podejmowaniu życiowych wyzwań, będzie bardziej samodzielne i niezależne.
                                                    Z kolei dziecko traktowane przez obojga rodziców jako najważniejsze, zostaje z automatu wcielone w trójkąt małżeński. Relacja między małżonkami coraz bardziej się rozluźnia, na rzecz  związku uczuciowego pomiędzy matką i dzieckiem, oraz (z nieco mniejszym nasileniem) pomiędzy ojcem i dzieckiem. (...)
                                                    Kolejnym efektem stawiania dziecka na pierwszym miejscu jest często toksyczna relacja matki z dzieckiem (bardzo rzadko ten aspekt dotyczy ojców). Z lęku przed samotnością, matki starają się przywiązać do siebie dziecko: wyręczają je w większości czynności, mniej lub bardziej bezpośrednio sugerują, że bez nich dziecko sobie nie poradzi, że jest słabe i delikatne. W ten sposób wyrastają dorośli – dzieci, niezdolni do podejmowania samodzielnych decyzji, nieporadni życiowo, kulejący zarówno na polu zawodowym jak rodzinnym, o dużym stopniu ryzyka zaburzonej osobowości."

                                                    www.psychologiakobiety.pl/psychologia-zwiazku-i-terapia-par/dlaczego-maz-ma-byc-dla-mnie-najwazniejszy/
                                                  • rekreativa Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 09:40
                                                    " co radzi w temacie kryzysu pierwszego dziecka terapeutka z "

                                                    Powtarza się "samotność" i "lęk przed samotnością".
                                                    Jak to się dzieje, że te kobiety czują się tak bardzo same?
                                                  • urquhart Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 09:52
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > " co radzi w temacie kryzysu pierwszego dziecka terapeutka z "
                                                    >
                                                    > Powtarza się "samotność" i "lęk przed samotnością".
                                                    > Jak to się dzieje, że te kobiety czują się tak bardzo same?

                                                    Jesteśmy fizjologicznie istotami społecznymi i zakochanie jest najmocniejszym narkotykiem jaki może gratyfikować nasz mózg, odrzucenie i brak największym lękiem - ludzie dla niego popełniają samojstwa i zabijają w afekcie innych z tego powodu
                                                    A z dzieckiem to najczystsza jego forma z możliwych, sacrum:

                                                    "przenosimy lokatę uczuć z męża na słodkie niemowlę, tłumacząc sobie, że miłość do dziecka jest tą jedyną czystą i prawdziwą miłością, która będzie wiecznie trwać i dzięki której nigdy nie będziemy same. Nic bardziej mylnego. To pierwszy krok do tragedii dziecka i ogromnej samotności matki."
                                                  • urquhart Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 09:52
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > " co radzi w temacie kryzysu pierwszego dziecka terapeutka z "
                                                    >
                                                    > Powtarza się "samotność" i "lęk przed samotnością".
                                                    > Jak to się dzieje, że te kobiety czują się tak bardzo same?

                                                    Jesteśmy fizjologicznie istotami społecznymi i zakochanie jest najmocniejszym narkotykiem jaki może gratyfikować nasz mózg, odrzucenie i brak największym lękiem - ludzie dla niego popełniają samojstwa i zabijają w afekcie innych z tego powodu
                                                    A z dzieckiem to najczystsza jego forma z możliwych, sacrum:

                                                    "przenosimy lokatę uczuć z męża na słodkie niemowlę, tłumacząc sobie, że miłość do dziecka jest tą jedyną czystą i prawdziwą miłością, która będzie wiecznie trwać i dzięki której nigdy nie będziemy same. Nic bardziej mylnego. To pierwszy krok do tragedii dziecka i ogromnej samotności matki."
                                                  • mabelle2000 Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 09:57
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Jesteśmy fizjologicznie istotami społecznymi i zakochanie jest najmocniejszym n
                                                    > arkotykiem jaki może gratyfikować nasz mózg, odrzucenie i brak największym lęki
                                                    > em - ludzie dla niego popełniają samojstwa i zabijają w afekcie innych z tego p
                                                    > owodu

                                                    Taaa i dlatego cale zycie jestesmy w stanie permanentnego zakochania. A z jakiego to harlequina? :-)

                                                  • urquhart Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 10:17
                                                    > Taaa i dlatego cale zycie jestesmy w stanie permanentnego zakochania. A z jakie
                                                    > go to harlequina? :-)

                                                    Niektórzy są. Obrazowanie procesów mózgu nie kłamie.
                                                    I ta cześć badań Helen Fisher co charakteryzuje te ludzi i związki interesuje mnie najbardziej.
                                                  • marek.zak1 Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 10:22
                                                    urquhart napisał:

                                                    > > Taaa i dlatego cale zycie jestesmy w stanie permanentnego zakochania. A z jakiego to harlequina? :-)
                                                    >
                                                    > Niektórzy są. Obrazowanie procesów mózgu nie kłamie.
                                                    > I ta cześć badań Helen Fisher co charakteryzuje te ludzi i związki interesuje mnie najbardziej.
                                                    -------
                                                  • sabat3 Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 10:49
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Skonsultowałem z moją w sprawie zakochanych kobiet. Twierdzi, że u 2/3 to ściem
                                                    > a i biorą najlepszego z dostępnych, a potem sie okaże. Może się sprawdzi, funct
                                                    > ional itp.

                                                    Twoja żona jest niepoprawną optymistką :D
                                                  • mabelle2000 Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 10:34
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Niektórzy są. Obrazowanie procesów mózgu nie kłamie.
                                                    > I ta cześć badań Helen Fisher co charakteryzuje te ludzi i związki interesuje m
                                                    > nie najbardziej.

                                                    Nie sposob byc w pierwszej fazie zakochania przez cale zycie, bo to wylacza logiczne myslenie, to tak jakby bylo sie na permanentnym haju. Dawka hormonow jest zbyt duza. Chyba, ze mowisz o czyms innym- o ciaglym poczuciu nagrody w mozgu, ktore jest zwiazane z jednym obiektem. To jest jak najbardziej mozliwe.
                                                  • rekreativa Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 09:59
                                                    "tłumacząc sobie, że miłość do dziecka jest tą jedyną czystą i prawdziwą miłością, która będzie wiecznie trwać"

                                                    Czyli taka tęsknota za miłością bezwarunkową. Pewnie tutaj większe ryzyko jest w przypadku matek z rodzin, w których były jakieś dysfunkcje. Jeśli się nie zaznało takiej miłości akceptującej od rodziców, to pozostanie w głębi duszy luka, którą się będzie próbowało uzupełnić.
                                                    Najpierw przy pomocy faceta, ale że to nie działa, bo obcy dorosły człowiek nie jest w stanie drugiego dorosłego kochać bezwarunkowo, to się próbuje łatać braki dzieckiem.
                                                    Tylko że to też nie wyjdzie, bo i dziecko zmienia się w dorosłego i zaczyna być krytyczne.
                                                  • marek.zak1 Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 10:03
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Tylko że to też nie wyjdzie, bo i dziecko zmienia się w dorosłego i zaczyna być krytyczne.
                                                    -------------
                                                    To źle, że dorasta i staje się krytyczne? I wtedy już się nie kocha?
                                                    >
                                                    >
                                                  • rekreativa Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 10:12
                                                    "To źle, że dorasta i staje się krytyczne? I wtedy już się nie kocha"

                                                    Nie że Ty dziecka nie będziesz już kochał, tylko dziecka miłość do Ciebie ulegnie zmianie. To już może nie być bezwarunkowa miłość, że cokolwiek zrobisz, to dziecko przy Tobie stanie. No a przede wszystkim dziecko dorasta i odchodzi. Czasem wyjeżdża do innego miasta, do innego kraju, zakłada swoją rodzinę... To nie jest ktoś, kto zawsze będzie przy Tobie.
                                                  • marek.zak1 Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 10:18
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "To źle, że dorasta i staje się krytyczne? I wtedy już się nie kocha"
                                                    >
                                                    > Nie że Ty dziecka nie będziesz już kochał, tylko dziecka miłość do Ciebie ulegnie zmianie. To już może nie być bezwarunkowa miłość, że cokolwiek zrobisz, to dziecko przy Tobie stanie. No a przede wszystkim dziecko dorasta i odchodzi. Czasem wyjeżdża do innego miasta, do innego kraju, zakłada swoją rodzinę... To nie jest ktoś, kto zawsze będzie przy Tobie.
                                                    --------------
                                                    No i bardzo dobrze, że zamienia się w samodzielnego dorosłego, a jest zależnym od tatusia przydupasem. Gdyby tak było, traktowałbym to jako moją porażkę.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                  • ninek04 Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 17:58
                                                    trwać"

                                                    rekreativa napisała
                                                    >Czyli taka tęsknota za miłością bezwarunkową. Pewnie tutaj większe ryzyko jest w przypadku matek z rodzin, w których były jakieś dysfunkcje. Jeśli się nie zaznało takiej miłości akceptującej od rodziców, to pozostanie w głębi duszy luka, którą się będzie próbowało uzupełnić.
                                                    Najpierw przy pomocy faceta, ale że to nie działa, bo obcy dorosły człowiek nie jest w stanie drugiego dorosłego kochać bezwarunkowo, to się próbuje łatać braki dzieckiem.
                                                    Tylko że to też nie wyjdzie, bo i dziecko zmienia się w dorosłego i zaczyna być krytyczne. <

                                                    To chyba nie do końca tak. Ta luka wynika z jakiegoś poczucia niedopasowania, bycia na nie do końca we właściwym miejscu, które nie pokrywa się z tym, co jest oczekiwane, ale dziecko w tej sytuacji również tej luki nie wypełni, nie zasklepi wewnętrznego rozdarcia,nie będzie lekiem, plastrem, pocieszycielem, czy jeszcze kimś innym
                                                  • ninek04 Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 17:32
                                                    urquhart napisał
                                                    " cytat ">przenosimy lokatę uczuć z męża na słodkie niemowlę, tłumacząc sobie, że miłość do dziecka jest tą jedyną czystą i prawdziwą miłością, która będzie wiecznie trwać i dzięki której nigdy nie będziemy same. Nic bardziej mylnego. To pierwszy krok do tragedii dziecka i ogromnej samotności matki."<

                                                    Oczywiście że tak. Pełna racja - myślenie, że miłość do dziecka da nam poczucie spełnienia, zastąpi poczucie osamotnienia i będzie trwała po wsze czasy jest iluzoryczna i niedojrzała. Dziecko jest z nami na chwilę, potem trzeba pozwolić mu, by miało swój własny świat, wkroczylo weń ze śmiałością, odwagą, siłą, nadzieją, że oto zaczyna żyć własnym życiem.
                                                  • mabelle2000 Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 09:54
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Powtarza się "samotność" i "lęk przed samotnością".
                                                    > Jak to się dzieje, że te kobiety czują się tak bardzo same?

                                                    Stawiam na niedojrzalosc. Umiejetnosc zabawiania samego siebie i organizacji wlasnej przestrzeni nabywa sie w dziecinstwie. Potem dochodzi do tego umiejetnosc nawiazywania relacji i bliskich wiezow. Sa ludzie, ktorzy zawsze beda samotni i ktorzy slabo funkcjonuja, jesli inne osoby nie dostarczaja im bodzcow.
                                                  • rekreativa Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 10:05
                                                    "Stawiam na niedojrzalosc. "

                                                    Ja stawiam raczej na braki z dzieciństwa. Jesli się nie dostało od rodziców wystarczająco miłości, uwagi, akceptacji, to się tego potem szuka całe życie od innych ludzi.
                                                  • urquhart Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 10:10
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "Stawiam na niedojrzalosc. "
                                                    >
                                                    > Ja stawiam raczej na braki z dzieciństwa. Jesli się nie dostało od rodziców wys
                                                    > tarczająco miłości, uwagi, akceptacji, to się tego potem szuka całe życie od in
                                                    > nych ludzi.

                                                    Narcyzm czy zbytnia neurotyczność jest przecież efektem nadmiaru uwagi i nadopiekuńczości.
                                                  • rekreativa Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 10:16
                                                    "Narcyzm czy zbytnia neurotyczność jest przecież efektem nadmiaru uwagi i nadopiekuńczości."

                                                    Może być i oba naraz> odrzucenie od jednego rodzica z jednoczesną nadopiekuńczością drugiego.
                                                  • hello-kitty2 Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 11:30
                                                    A po co tu na cokolwiek stawiac, skoro inni ludzie (naukowcy) to juz zbadali i z tego co pisze Urqu to jest masowe u kobiet. Wiekszosc kobiet jest niedojrzalych czy pochodzacych z dysfukcyjnych rodzin? ;) NIe lepiej uznac, ze tak jest z natury? Zreszta natura nie tworzy zwiazkow dlugoterminowych. Zwiazek jest po to zeby sie pojawily dzieci, po odchowaniu ma sie rozpsc, bo z punktu widzenia biologii nieczemu nie sluzy. To ludzie probuja zawracac kijem Wisle. Jezeli dla kogos dlugoterminowy zwiazek jest priorytetem, to rzeczywiscie nie powinien podejmowac ryzyka posiadania w nim dzieci. Starac sie przechytrzyc nature.
                                                  • urquhart Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 11:38
                                                    > ologii nieczemu nie sluzy. To ludzie probuja zawracac kijem Wisle. Jezeli dla k
                                                    > ogos dlugoterminowy zwiazek jest priorytetem, to rzeczywiscie nie powinien pode
                                                    > jmowac ryzyka posiadania w nim dzieci. Starac sie przechytrzyc nature.

                                                    No jak nie służy jak służy, emocjonalnej stabilności i rozwojowi dzieci, ale jak pisze Mauer jak się wbrew fizjologicznej determinacji "myślenia macicą" postawi zwiazek i inwestowanie w relację związku na pierwszym miejscu.
                                                    No i wtedy da sie
                                                  • hello-kitty2 Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 12:07
                                                    urquhart napisał:

                                                    > No jak nie służy jak służy, emocjonalnej stabilności i rozwojowi dzieci

                                                    Zwiazek sluzy Tobie do tego samego celu, do ktorego sluzy Kutuzowi i dlatego go podtrzymujesz. Powyzsze sprzedajesz kobiecej zonie zeby miala poczucie Win-Win.
                                                  • aandzia43 Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 22:41
                                                    urquhart napisał:

                                                    > rekreativa napisała:
                                                    >
                                                    > > "Stawiam na niedojrzalosc. "
                                                    > >
                                                    > > Ja stawiam raczej na braki z dzieciństwa. Jesli się nie dostało od rodzic
                                                    > ów wys
                                                    > > tarczająco miłości, uwagi, akceptacji, to się tego potem szuka całe życie
                                                    > od in
                                                    > > nych ludzi.
                                                    >
                                                    > Narcyzm czy zbytnia neurotyczność jest przecież efektem nadmiaru uwagi i nadopi
                                                    > ekuńczości.
                                                    >

                                                    Nie, to daleko bardziej skomplikowane niż chciałbyś to widzieć. Generalna zasada brzmi "im wcześniejsze nieprawidłowości tym większe uszkodzenie". Więc odrzucenie maleńkiego dziecka, brak jednej, zawsze obecnej i wpatrzonej w nie z uwagą i uśmiechem osoby wykrzywia i okrawa z normy psychologicznej bardziej niż późniejszy nieprawidłowo przebiegający proces odklejania się od osobnika macierzynskiego. Najgorsze narcyzy to ci z deficytami miłości i uwagi z najwcześniejszego dziecięctwa. Vide chociażby dzieci z domu dziecka z RAD-em. Oczywiście i tak wrodzone neurologicznne uwarunkowania mózgu są najważniejsze, ale my tu o wpływie środowiska nie o genach czy truciznach w życiu płodowym.
                                                  • sabat3 Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 10:44
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Stawiam na niedojrzalosc. Umiejetnosc zabawiania samego siebie i organizacji wl
                                                    > asnej przestrzeni nabywa sie w dziecinstwie.

                                                    Protestuje, masturbacji nauczyłem się nieco później.
                                                  • marek.zak1 Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 09:44
                                                    urquhart napisał:
                                                    le to kobieta odkochuje się w partnerze żeby móc zakochać się w dziecku. Większość kobiecych kobiet odczuwa nowe zakochanie i uczucie motylów w brzuchu ale Wy nasze forumowe interlokutorki akurat pewnie do nich nie należycie Ninek wiec trudno z Wami o tym efekcie dyskutować.
                                                    -------------
                                                    Jak babka faceta nie kocha, tylko bierze tego najlepszego dostępnego, w ramach akcji rodzina + dziecko + żeby nie być sama, to wcale się nie odkochuje w partnerze, bo go nie kocha, tylko zakochuje się w dziecku miłością, jak napisałeś, czystą.
                                                    To jest ten częsty przypadek rzekomego odrzucenia.
                                                  • ninek04 Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 17:08
                                                    urquhart napisał
                                                    >Ale to kobieta odkochuje się w partnerze żeby móc zakochać się w dziecku.<

                                                    Bywa i odwrotnie, tak jak się to stało u mnie - wraz z pojawieniem się dzieci, prawie natychmiast stałam się zbędna, od tej pory,gdy już trochę podrosły zajmował się tylko nimi, zabierał na różne wycieczki i wyjazdy - ja jako rzep mogłam się niby doczepić, ale nie było to mile widziane.
                                                    Natomiast to przenoszenie swoich wszystkich uczuć na dzieci w momencie rozstania z ich ojcem, przywiązywanie do siebie, wtlaczanie im do głowy, że tylko mamusia je naprawdę kocha, bo jest z nimi na codzień, i że bez mamusi sobie nie poradzą to rzeczywiście robienie im krzywdy w przyszłości,kompłetnie chybiona strategia.
                                                  • kag73 Re: Mauer: Dlaczego mąż ma być dla mnie najważnie 01.04.17, 18:19
                                                    >Ale to kobieta odkochuje się w partnerze żeby móc zakochać się w dziecku.<

                                                    Sie absolutnie z ta teza/hipoteza/prawda nie zgadzam. Bylam zakochana w dziecku, kocham je i teraz nad zycie ale nadal kocham tez meza, to zupelnie inna para kaloszy. Mam wielkie serce :)
                                                    Moze sie zdarzyc ale nie nazywalabym tego norma.
                                                  • hello-kitty2 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 09:39
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Dan Gilbert, ten od badania szczęścia i gratyfikacji generalnie pisze ze z dzie
                                                    > ćmi jest jak z braniem kokainy, krótkie uderzenia dużej gratyfikacji i cała mas
                                                    > a przykrych efektów ubocznych potem. Tyle że faceci tej gratyfikacji praktyczni
                                                    > e nie mają, tyko te przykre efekty uboczne. :)

                                                    I jeszcze jedno podobienstwo (chyba u Ciebie sie tez zgadza) i ostrzezenie dla pragnacych drugiego dziecka: zaden drugi raz nie jest tak fajny jak pierwszy i nastepuje juz calkowity zjazd z gratyfikacja w dol, a potem zwiazek z kokaina sie rozpda albo musisz zwiekszac dawki. Biorac od uwage ze za gram placisz 50 euro impreza sie przestaje oplcac. Ceny warty jest tylko pierwszy strzal.
                                                  • zawle Re: "temat dziecka" 01.04.17, 10:25
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > I jeszcze jedno podobienstwo (chyba u Ciebie sie tez zgadza) i ostrzezenie dla
                                                    > pragnacych drugiego dziecka: zaden drugi raz nie jest tak fajny jak pierwszy i
                                                    > nastepuje juz calkowity zjazd z gratyfikacja w dol, a potem zwiazek z kokaina s
                                                    > ie rozpda albo musisz zwiekszac dawki. Biorac od uwage ze za gram placisz 50 eu
                                                    > ro impreza sie przestaje oplcac. Ceny warty jest tylko pierwszy strzal.

                                                    Mylisz się. Pierwszy jest pełen strachu, niepewności. W drugim jest o niebo lepiej. Podobnie z zakochaniem....dwa były tak samo fajne.
                                                  • hello-kitty2 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 09:32
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > kutuzow napisał
                                                    > >Tutaj jest mały szkopuł. Wiele kobiet z założenia CHCE tego niedosypiania,
                                                    > bo chce dziecka. Ja nie chcę dziecka i tego co się z nim wiąże. Wracamy do teg
                                                    > o co pisał Urqu o kwestiach co wywołuje poczucie nagrody w mózgu. <
                                                    >
                                                    > Bzdura, kompletna bzdura. Niedosypianie, sen na baczność, budzenie się z chwilą
                                                    > , gdy tylko usłyszysz kwilenie po kilkanaście razy na dobę, przewijanie i konie
                                                    > cznie tulenie, żeby znowu choć na chwilę usnęło to coś tak ogłupiającego, wybij
                                                    > ającego z rytmu i strasznego, że w myślach zanosiłam modły, żeby wreszcie to ws
                                                    > zystko się skończyło jak najszybciej. To zwykła mordęga, znój i nuda, nieskończ
                                                    > ona nuda. W sumie konieczność powrotu do pracy po tych kilku miesiącach była wy
                                                    > bawieniem, tak z dzisiejszej perspektywy oceniam. Nigdy bym nie brała pod uwagę
                                                    > jakiegoś urlopu wychowawczego, czy rezygnacji z pracy w zamian za poświęcenie
                                                    > się wychowaniu dzieci, dopóki nie osiągną odpowiedniego wieku. Także żadne nagr
                                                    > ody, gratyfikacje, jakieś przemożne parcie, żadna chcica posiadania dziecka ze
                                                    > swoim mężczyzną, nic z tych rzeczy.

                                                    Ale Ty NIE CHCIALAS miec dzieci, a on pisze o kobietach, ktore dziecka pragna wiec dlaczego mialby brac Twoj przypadek w ogole pod uwage?
                                                  • sabat3 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 09:46
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Ale Ty NIE CHCIALAS miec dzieci, a on pisze o kobietach, ktore dziecka pragna w
                                                    > iec dlaczego mialby brac Twoj przypadek w ogole pod uwage?

                                                    Zalozmy, ze chcesz miec psa.
                                                    Wyobrazasz sobie te wszystkie wspolne spacery, glaskanie, psa podstawiajacego glowe do glaskania i robiacego z psim usmiechem "siad" na komende.
                                                    Potem kupujesz i okazuje sie, ze pies warczy, gryzie po rekach, zachowuje sie na spacerach jak schizofrenik, co wymusza nocne rajdy, zeby nikt nie widzial, na komende "siad" z psim usmiechem stawia klocka na srodku perskiego dywanu i zzera ci pol zawartosci sluzbowej teczki, bo wyczuwa w srodku tabliczke czekolady, ktora wladowalas sobie na przekaske.
                                                    Expectations vs reality ;)
                                                    A Ty przeciez tak chcialas miec psa! :)

                                                    Z dziecmi (i wiekszoscia spraw) moze byc podobne.
                                                    Wyobrazenia maja sie nijak do rzeczywistosci.
                                                  • marek.zak1 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 09:58
                                                    sabat3 napisał:


                                                    > Zalozmy, ze chcesz miec psa.
                                                    > Wyobrazasz sobie te wszystkie wspolne spacery, glaskanie, psa podstawiajacego g
                                                    > lowe do glaskania i robiacego z psim usmiechem "siad" na komende. Potem kupujesz i okazuje sie, ze pies warczy, gryzie po rekach, zachowuje sie na spacerach jak schizofrenik,
                                                    ---------------------
                                                    Każdy sobie pozwala na tyle, na ile mu się pozwoli. Dotyczy to dzieci, psa i wszelkich innych stworzeń.
                                                  • ninek04 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 17:44
                                                    marek.zak1 napisał
                                                    >Każdy sobie pozwala na tyle, na ile mu się pozwoli. Dotyczy to dzieci, psa i wszelkich innych stworzeń.<

                                                    Ale Sowy to chyba nie dotyczy. Ona może sobie pozwolić na wszystko- przynajmniej tak zawsze piszesz ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 10:49
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > > Ale Ty NIE CHCIALAS miec dzieci, a on pisze o kobietach, ktore dziecka pr
                                                    > agna w
                                                    > > iec dlaczego mialby brac Twoj przypadek w ogole pod uwage?
                                                    >
                                                    > Zalozmy, ze chcesz miec psa.
                                                    > Wyobrazasz sobie te wszystkie wspolne spacery, glaskanie, psa podstawiajacego g
                                                    > lowe do glaskania i robiacego z psim usmiechem "siad" na komende.
                                                    > Potem kupujesz i okazuje sie, ze pies warczy, gryzie po rekach, zachowuje sie n
                                                    > a spacerach jak schizofrenik, co wymusza nocne rajdy, zeby nikt nie widzial, na
                                                    > komende "siad" z psim usmiechem stawia klocka na srodku perskiego dywanu i zze
                                                    > ra ci pol zawartosci sluzbowej teczki, bo wyczuwa w srodku tabliczke czekolady,
                                                    > ktora wladowalas sobie na przekaske.
                                                    > Expectations vs reality ;)
                                                    > A Ty przeciez tak chcialas miec psa! :)

                                                    To sie go usypia.

                                                    > Z dziecmi (i wiekszoscia spraw) moze byc podobne.
                                                    > Wyobrazenia maja sie nijak do rzeczywistosci.

                                                    Piszesz nie na temat, gdyz ja o pragnieniu posiadania dziecka vs niecheci do posiadania dzieci, a Ty o wyobrazeniach vs rzeczywistosc. Poza tym gdybym chciala wejsc w Twoj temat o wyobrazeniach, to rozsadny czowiek nie egzaltuje sie wyobrazeniami z dupy tylko bierze ksiazke i czyta od deski do deski o ciazy/porodzie/pologu, a potem masz jeszcze dziecko w pierwszym roku zycia, drugim i tak moze przeleciec przez caly rozwoj czowieka. I juz wiesz jak wyglada rzeczywistosc w podziale na przerozne, wybrane scenaiusze.
                                                  • mabelle2000 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 10:56
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Piszesz nie na temat, gdyz ja o pragnieniu posiadania dziecka vs niecheci do po
                                                    > siadania dzieci, a Ty o wyobrazeniach vs rzeczywistosc. Poza tym gdybym chciala
                                                    > wejsc w Twoj temat o wyobrazeniach, to rozsadny czowiek nie egzaltuje sie wyob
                                                    > razeniami z dupy tylko bierze ksiazke i czyta od deski do deski o ciazy/porodzi
                                                    > e/pologu, a potem masz jeszcze dziecko w pierwszym roku zycia, drugim i tak moz
                                                    > e przeleciec przez caly rozwoj czowieka. I juz wiesz jak wyglada rzeczywistosc
                                                    > w podziale na przerozne, wybrane scenaiusze.

                                                    Sluszna uwaga.
                                                    Mnie najbardziej ciekawi co o sobie mysla ci wszyscy rodzice rozczarowani swoim potomstwem. Bo sami przeciez chcieliby- a jakze- byc kochani i akceptowani. To ze gowniarz sra w pieluchy i drze jape jest nudne, to ze oni sami sa nudni i nie do zycia, to trzeba im wybaczyc.
                                                  • sabat3 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 11:03
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Mnie najbardziej ciekawi co o sobie mysla ci wszyscy rodzice rozczarowani swoim
                                                    > potomstwem. Bo sami przeciez chcieliby- a jakze- byc kochani i akceptowani. To
                                                    > ze gowniarz sra w pieluchy i drze jape jest nudne, to ze oni sami sa nudni i n
                                                    > ie do zycia, to trzeba im wybaczyc.

                                                    To ich zapytaj :D Chyba, że właśnie to robisz? ;)
                                                  • zawle Re: "temat dziecka" 01.04.17, 12:47
                                                    mabelle2000 napisała: > Sluszna uwaga.
                                                    > Mnie najbardziej ciekawi co o sobie mysla ci wszyscy rodzice rozczarowani swoim
                                                    > potomstwem. Bo sami przeciez chcieliby- a jakze- byc kochani i akceptowani. To
                                                    > ze gowniarz sra w pieluchy i drze jape jest nudne, to ze oni sami sa nudni i n
                                                    > ie do zycia, to trzeba im wybaczyc.

                                                    Ludzie którzy niewiele mają do zaproponowania- oczekują że inni wypełnią ich pustkę. W mojej robocie jedna pani wykształcona psycholog z pogardą mówiła o moim podopiecznym, że żadnych zainteresowań nie ma, żadnych pasji. Spytałam jakie ona ma. Okazało się że takie same.
                                                  • sabat3 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 11:00
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > I juz wiesz jak wyglada rzeczywistosc
                                                    > w podziale na przerozne, wybrane scenaiusze.

                                                    Ale nie wiesz, jak wyglądasz TY w tej rzeczywistości. Własnych reakcji nie da się tak do końca przewidzieć.
                                                  • hello-kitty2 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 11:52
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Ale nie wiesz, jak wyglądasz TY w tej rzeczywistości. Własnych reakcji nie da s
                                                    > ię tak do końca przewidzieć.

                                                    Ale rozmawiamy na przykladzie Ninek wiec nie wcisniesz mi, ze po pierwszym dziecku nie wiedzala 'jak to jest'? ;) Poza tym jak sie nie chce miec dzieci, a sie zachodzi w ciaze (nie wiem, po cholere ale dobra) to sie wyskrobujesz, a nie wleczesz je przez zycie jak te garby przypominajac na kazdym kroku jakim cholernym ciezarem ci sa.
                                                  • ninek04 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 18:53
                                                    hello - kitty 2 napisała
                                                    >Ale rozmawiamy na przykladzie Ninek wiec nie wcisniesz mi, ze po pierwszym dziecku nie wiedzala 'jak to jest'? ;) Poza tym jak sie nie chce miec dzieci, a sie zachodzi w ciaze (nie wiem, po cholere ale dobra) to sie wyskrobujesz, a nie wleczesz je przez zycie jak te garby przypominajac na kazdym kroku jakim cholernym ciezarem ci sa. <

                                                    Ale to było kiedyś, jak jeszcze mogłam się łudzić, że tworzymy jakąś rodzinę, że obojgu nam zależy i oboje będziemy się starać, by było warto. Nigdy nie nastawialismy się na robienie dzieci, tym bardziej, że on zgłaszał problemy, ale jakoś tak dwukrotnie wychodziło, że po odstawieniu tabletek i pomimo stosunku przerywanego ta ciąża się pojawiła,no i wtedy nie byłam nastawiona, że chcę koniecznie przerwać, raczej poszłam na żywioł co ma być, to będzie. I dobrze, że jest dwójka- te więzi między rodzeństwem bywają silne, fajne i wspierające,nawet jeśli nie wiadomo, jak się dalej potoczy. Ja też czuję dużą więź z siostrą i nadal jestem z nią blisko, mimo że mamy bardzo ograniczony kontakt i to od lat już, z racji odległości, która nas dzieli. Ale jest mi bliska, nawet bardzo.
                                                  • aandzia43 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 23:14
                                                    I dobrze, że jest
                                                    > dwójka- te więzi między rodzeństwem bywają silne, fajne i wspierające,nawet jeś
                                                    > li nie wiadomo, jak się dalej potoczy. Ja też czuję dużą więź z siostrą i nadal
                                                    > jestem z nią blisko, mimo że mamy bardzo ograniczony kontakt i to od lat już,
                                                    > z racji odległości, która nas dzieli. Ale jest mi bliska, nawet bardzo.

                                                    I słusznie, że macie dwójkę. Dzieciaki mają siebie jako front przeciwko popierdolonemu światkowi rodziców. To nie jest przytyk do ciebie akurat i twojego małżeństwa, raczej takie ogólna zasada.
                                                  • ninek04 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 18:20
                                                    hello - kitty 2 napisała
                                                    >Poza tym gdybym chciala wejsc w Twoj temat o wyobrazeniach, to rozsadny czowiek nie egzaltuje sie wyobrazeniami z dupy tylko bierze ksiazke i czyta od deski do deski o ciazy/porodzie/pologu, a potem masz jeszcze dziecko w pierwszym roku zycia, drugim i tak moze przeleciec przez caly rozwoj czowieka. I juz wiesz jak wyglada rzeczywistosc w podziale na przerozne, wybrane scenaiusze.<

                                                    No niby tak, ale do tego jeszcze dołącza się strach, czy będzie zdrowe, czy nie. To zawsze jest jakaś ruletka i strzał losu, na co ostatecznie wypadnie.
                                                  • ninek04 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 17:22
                                                    kutuzow napisał
                                                    >Ale Ty NIE CHCIALAS miec dzieci, a on pisze o kobietach, ktore dziecka pragna wiec dlaczego mialby brac Twoj przypadek w ogole pod uwage?<

                                                    Nie piszę po to, żeby brać mój przypadek pod uwagę akurat. Tylko skoro tyle pisze o tym, dopytujac się jak sytuacja może się zmienić wraz z pojawieniem się dziecka, to ja bym sugerowała absolutnie nie dać się namówić kobiecie na dziecko, skoro on sam od początku czuje jakiekolwiek obiekcje,tym bardziej, że swój wiek też już ma. Owszem, ja jakoś specjalnie nie chciałam, ale też nikt mi wtedy nie powiedział, że jeśli nie chcesz, to nie miej, bo nie musisz, bo z tym wiąże się to, to i jeszcze tamto. Było wręcz odwrotnie - no kiedy wreszcie, no zdecydowałabys się już, bo dziecko to samo szczęście i radość, bo jak nie teraz, to kiedy.Jakbym wiedziała wtedy, ile teraz wiem, to nie zdecydowałabym się na pewno.
                                                  • kag73 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 18:22
                                                    "Owszem, ja jakoś specjalnie nie chciałam, ale też nikt mi wtedy nie powiedział, że jeśli nie chcesz, to nie miej, bo nie musisz, bo z tym wiąże się to, to i jeszcze tamto. Było wręcz odwrotnie - no kiedy wreszcie, no zdecydowałabys się już, bo dziecko to samo szczęście i radość, bo jak nie teraz, to kiedy.Jakbym wiedziała wtedy, ile teraz wiem, to nie zdecydowałabym się na pewno."

                                                    Zgrzyta mi, ze zdecydowalas sie na drugie. Ale moze to byla wpadka?
                                                  • ninek04 Re: "temat dziecka" 01.04.17, 19:09
                                                    kag 73 napisała
                                                    >Zgrzyta mi, ze zdecydowalas sie na drugie. Ale moze to byla wpadka?<

                                                    Obydwoje są z wpadek, a nie ze starań. Tego drugiego to już zdecydowanie miało nie być, no ale stało się, nie usunęłam, urodziłam, mam i kocham. Tylko że to niewiele zmienia w moim podejściu - nie będę śpiewać, że czuję się przeszczęsliwa jako matka z racji tego, że zdecydowałam się mieć dzieci.
                                                  • mabelle2000 Re: "temat dziecka" 02.04.17, 11:03
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Zgrzyta mi, ze zdecydowalas sie na drugie. Ale moze to byla wpadka?

                                                    Jak sie odstawia dwukrotnie tabletki i dwa razy zachodzi w ciaze, to nie mozna mowic o wpadce, raczej o dzialaniu jak najbardziej swiadomym. A z kolei kazde swoje dzialanie w zyciu mozna ladnie sobie zracjonalizowac i przedstawic jako ugiecie sie pod naporem sil zewnetrznych, albo jeszcze ladniej- potegi swojej dobroci i niemocy odmowienia komus.
                                              • kag73 Re: "temat dziecka" 31.03.17, 15:28
                                                "Tutaj podobnie....mój problem to ew problem z seksem. Wyszło na to z porad koleżanek, że seksu nadal nie będzie...ale będę miał ponton, wędkę i przyczepkę (mimo że ja nawet łowić nie lubię)."

                                                Ano, dziecka nie chcesz to go nie miej. Nie wiem tylko po co ciagle drazenie tematu. Mam wrazenie, ze potrzebujesz potwierdzenia i argumentow (glowny to: nie bedzie seksu nalata/juz nigdy) na "nie" w razie by Twojej partnerce przyszla jednak glupia mysl o dziecku do glowy.
                                                Czy o co chodzi?
                                                Nawiasem nie u wszystkich konczy sie seks, uczepiles sie jednego czy dwoch i blad, ze niby chcesz cos wiedziec ale jak grochem o sciane, bo babki Ci o niebie a Ty dalej swoje o chlebie. Ja bym pytala kobiet dlaczego seksu nie ma i "nie daja" jak nie daja a nie facetow, ktorzy czesto nie kojarza faktow.
                                                Przyklad podawlam kiedys: faceci se opowiadali o koledze i jego sytuacji z zona: "30 dni ma miesiac a Agata (ta zona) 30 dni ma okres." Aha, wiadomo wymowka, seksu nie chce. A innego dnia o nim: Pawel to tak z dziecmi nie bardzo, on tam z roboty przyjsc o tej 16 ste, siasc sobie do komputerka te sprawy." A ta babka, rowniez pracujaca zawodowo, odbiera dzieciaki z przedszkola i zalicza place zabaw, rowerki itd. Zaloze sie, ze jeszcze sprzata (nie on, bo to niemeskie takie), gotuje i cala reszte. I jak seks lubie jak bym byla nia tez bym z gostkiem nie sypiala. Po pierwsze ze wkurwu i rozczarowania a po drugie ze zmeczenia.
                                                Ale patrzac na to meskim okiem: baba nie chce seku, temperametu jej brakuje, zakochala sie w dzieciach i libido jej spadlo po porodch, no.
                                                • hello-kitty2 Re: Przerwa o porodzie bedzie na pewno 01.04.17, 10:34
                                                  kag73 napisała:

                                                  > Ano, dziecka nie chcesz to go nie miej. Nie wiem tylko po co ciagle drazenie te
                                                  > matu.

                                                  Tez nie wiem po co.

                                                  Mam wrazenie, ze potrzebujesz potwierdzenia i argumentow (glowny to: nie
                                                  > bedzie seksu nalata/juz nigdy) na "nie" w razie by Twojej partnerce przyszla je
                                                  > dnak glupia mysl o dziecku do glowy.
                                                  > Czy o co chodzi?

                                                  Ale tu jest pewne przeklamnie w odbiorze Go. Bo piszesz o braku seksu na lata, a on wyraznie akcentuje, ze on nie dalby rady/nie chcialby nie miec tego seksu nawet na te pare tygodni czy miesiecy po porodzie, gdzie kazda z pan mu wciska, ze to normalne i jak sie sam wystarczajaco wezmie do roboty przy dziecku i nie wyspi, to sam nie bedzie go chcial i partnerke zrozumie i bedzie z nia wspolodczuwal ;-) Gdzie on wyrazie mowi, ze on nie chce ZADNEJ przerwy. Wiec ja uczciwie powiem, ze ja sie wygoilam rekordowo szybko, ze juz po 2 tygodniach wsiadlam na jezdzca na chlopa (ale rodzilam naturalnie, bez powiklan 'po') ale to byl wyjatkowy przypadek, bo wiem, ze moja kumpela nie miala seksu dlugo po porodzie. Do tego sie wstydzila, bo miala hamoroidy po porodzie, ktore sie nie wchlonely. Calosc abstynencji doszedl do roku, potem operowala te hamoroidy. Najpierw jej odmawiali, bo moze jeszcze sie wchlonna, oczekiwanie po nic. U mnie z kolei seks zabila moja matka, bo se wlazila do lozeczka dziecka, ktore stalo u nas w sypialni, kiedy chciala i non stop sie krecila po domu przez pol roku jak stroz. Moj blad, ze ja sprowadzilam ale wzialam ja, bo ktos sie musial zajac dzieckiem, bo ja w 2 tygodnie od porodu bylam juz spowrotem w pracy, bie nie mialam urlopu macierzynskiego, bo pracowalam na czarno. Nie ma pracy = nie ma pieniedzy. Zreszta mOzna wziac ksiazke o porodzie i przeczytac w niej dokladnie ile tego seksu po porodzie nie bedzie.

                                                  Konkludujac: dzieci sa dobre dla koniobijcow (Proteinowy, Mabelle) i osob, ktore moga odstawic seks na dowolna ilosc czasu (Kitty), ewentualnie dla zdrajcow. Jak ktos nie moze miec przerwy, to od razu mowie: to nie przejdzie, bo przerwa bedzie na pewno. Trzeba sie z tym liczyc i nie wypierac, ze sie jej nie zauwazy.
                                                  • sabat3 Re: Przerwa o porodzie bedzie na pewno 01.04.17, 10:56
                                                    Kitty, oczekiwania Kutuzowa co do długości abstynencji po porodzie są trochę księżycowe. Jednak sądzę, że większość panów spokojnie poczeka z pół roku czy nawet rok. To jest dość naturalne. Trzeba dodać, że w samej ciąży pod koniec seks nie jest wskazany. Oczywiście - laskę można czasem chłopu obciągnąć. O ciąży zagrożonej to już nie ma co wspominać - supeł na ptaku od początku.
                                                    Problem w tym, że często tej laski wcale nie chce się obciągać, a ciąża, połóg, dzieci śpiące za ścianą itd. to kolejne "trolle majtole", czyli wymyślane wymówki, żeby śmierdzący, obrzydły facet nie wymachiwał pod nosem żałosną kutasiną.
                                                  • rekreativa Re: Przerwa o porodzie bedzie na pewno 01.04.17, 11:16
                                                    "śmierdzący, obrzydły facet nie wymachiwał pod nosem żałosną kutasiną. "

                                                    No jak jest śmierdzący i obrzydły, to co chcesz?
                                                  • hello-kitty2 Re: Przerwa o porodzie bedzie na pewno 01.04.17, 12:46
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Kitty, oczekiwania Kutuzowa co do długości abstynencji po porodzie są trochę ks
                                                    > iężycowe.

                                                    Wiesz jak nie masz potrzeby posiadania dzieci, to to nie sa jakies ksiezycowe wymagania zeby czekac na seks kilka tygodni pol roku czy rok. Po prostu ta ciaza/porod/polog ci sie za cholere nie oplaca. Bo co dostajesz w zamian? Dziecko? Ktorego nie chcesz.

                                                    > Oczywiście - laskę można czasem chłopu obciągnąć.

                                                    Zebym ja obciagnela jakiemus chlopu laske SATE to chyba by mi musial zaplacic ;-) Z tego taki pozytek dla mnie jak z tego dziecka u Kutuzowa. Mamy taka laske w pracy, cichodajka nazywamy, no i ona podobniez obciaga jakims chlopom od palet, laza za nia po magazynie. Ja sie patrze na nia jak na niepelnosprawna psychicznie. Ej no co ona z tego ma? A oni jej potem tylek obrabiaja w palarnii.
                                                  • sabat3 Re: Przerwa o porodzie bedzie na pewno 01.04.17, 16:17
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Zebym ja obciagnela jakiemus chlopu laske SATE to chyba by mi musial zaplacic ;
                                                    > -) Z tego taki pozytek dla mnie jak z tego dziecka u Kutuzowa. Mamy taka laske
                                                    > w pracy, cichodajka nazywamy, no i ona podobniez obciaga jakims chlopom od pale
                                                    > t, laza za nia po magazynie. Ja sie patrze na nia jak na niepelnosprawna psychi
                                                    > cznie. Ej no co ona z tego ma? A oni jej potem tylek obrabiaja w palarnii.

                                                    E, no co Ty :)
                                                    Robienie komus dobrze ustami jest fajne. Ja bym spokojnie wylizal cipke bez jakichs dodatkowych motywacji. Nie tylko ja, widzialem na sieci sporo takich deklaracji. Widac zalezy od upodoban seksualnych.
                                                  • hello-kitty2 Re: Przerwa o porodzie bedzie na pewno 01.04.17, 16:27
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Widac zalezy od upodoban seksualnych.

                                                    Dokladnie. Ja mam inne.
                                                  • lybbla Re: Przerwa o porodzie bedzie na pewno 02.04.17, 14:35
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > > Zebym ja obciagnela jakiemus chlopu laske SATE to chyba by mi musial zapl
                                                    > acic ;

                                                    > E, no co Ty :)
                                                    > Robienie komus dobrze ustami jest fajne. Ja bym spokojnie wylizal cipke bez jak
                                                    > ichs dodatkowych motywacji. Nie tylko ja, widzialem na sieci sporo takich dekla
                                                    > racji. Widac zalezy od upodoban seksualnych.

                                                    Ja od momentu gdy musnę uda, przez pierwsze drgnienia ud po uderzenia fal,
                                                    mam w mózgu wytryski dopaminy.
                                                  • ninek04 Re: Przerwa o porodzie bedzie na pewno 01.04.17, 18:31
                                                    sabat 3 napisał
                                                    >Jednak sądzę, że większość panów spokojnie poczeka z pół roku czy nawet rok. To jest dość naturalne. Trzeba dodać, że w samej ciąży pod koniec seks nie jest wskazan<

                                                    Niby dlaczego, skoro nie ma przeciwwskazań, a kobieta jest chętna i spragniona? Pół roku, czy rok to też terminy jakieś wzięte z kosmosu, do tego czasu zdecydowanie wszystko dochodzi do normy i jeśli tylko chęci są, obustronne, to nic nie szkodzi na przeszkodzie, żeby się bzykać.

                                                    >y. Oczywiście - laskę można czasem chłopu obciągnąć. O ciąży zagrożonej to już nie ma co wspominać - supeł na ptaku od początku.
                                                    Problem w tym, że często tej laski wcale nie chce się obciągać, a ciąża, połóg, dzieci śpiące za ścianą itd. to kolejne "trolle majtole", czyli wymyślane wymówki, żeby śmierdzący, obrzydły facet nie wymachiwał pod nosem żałosną kutasiną.<

                                                    Jak ktoś szuka wymówek, to zawsze takie znajdzie, niezależnie od okoliczności.
                                                  • urquhart Re: Przerwa o porodzie bedzie na pewno 01.04.17, 11:31
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Konkludujac: dzieci sa dobre dla koniobijcow (Proteinowy, Mabelle) i osob, ktor
                                                    > e moga odstawic seks na dowolna ilosc czasu (Kitty), ewentualnie dla zdrajcow.
                                                    > Jak ktos nie moze miec przerwy, to od razu mowie: to nie przejdzie, bo przerwa
                                                    > bedzie na pewno. Trzeba sie z tym liczyc i nie wypierac, ze sie jej nie zauważy

                                                    Większość ludzi nie ma o tym pojęcia i żyje w idealizacjami. Racjonalność kutuzowa może wysuszać ale jest przynajmniej logiczna.
                                                    Jak interpretować badania pyta Dan Gilbert że ludzie z dziećmi deklarują są najbardziej nieszczęśliwi.
                                                    "This could be because children make them unhappy, or unhappy people have children"
                                                    youtu.be/oqXivJ2FzA8?t=793
                                                    Niestety pewno jedno i drugie, bo dla wielu kobiet dziecko to zapełnienie pustki w życiu.
                                                  • ninek04 Re: Przerwa o porodzie bedzie na pewno 01.04.17, 18:37
                                                    urquhart napisał
                                                    >Niestety pewno jedno i drugie, bo dla wielu kobiet dziecko to zapełnienie pustki w życiu.<

                                                    To trzeba widocznie bardzo się nudzić w życiu, skoro dzieckiem chce się wypełnić tę nudę i pustkę. Nic bardziej mylnego.
                                                    --
                                                  • aandzia43 Re: Przerwa o porodzie bedzie na pewno 01.04.17, 23:01
                                                    urquhart napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > > Konkludujac: dzieci sa dobre dla koniobijcow (Proteinowy, Mabelle) i osob
                                                    > , ktor
                                                    > > e moga odstawic seks na dowolna ilosc czasu (Kitty), ewentualnie dla zdra
                                                    > jcow.
                                                    > > Jak ktos nie moze miec przerwy, to od razu mowie: to nie przejdzie, bo pr
                                                    > zerwa
                                                    > > bedzie na pewno. Trzeba sie z tym liczyc i nie wypierac, ze sie jej nie z
                                                    > auważy
                                                    >
                                                    > Większość ludzi nie ma o tym pojęcia i żyje w idealizacjami. Racjonalność kutuz
                                                    > owa może wysuszać ale jest przynajmniej logiczna.

                                                    Średnio logiczna, skoro czepia się jak rzep psiego ogona fizjologii, która jest co prawda ewidentna, ale nie przesądzająca sprawy seksu i bliskości emocjonalnej między rodzicami przy zachowaniu paru warunków (dojrzałość osobowościowa obojga rodziców m.in.). Nie bardzo wiem po co zadaje pytanie skoro ma na nią z góry odpowiedź. To nieszczególnie logiczne.
                                                  • kag73 Re: Przerwa o porodzie bedzie na pewno 01.04.17, 15:55
                                                    "Bo piszesz o braku seksu na lata, a on wyraznie akcentuje, ze on nie dalby rady/nie chcialby nie miec tego seksu nawet na te pare tygodni czy miesiecy po porodzie, gdzie kazda z pan mu wciska, ze to normalne i jak sie sam wystarczajaco wezmie do roboty przy dziecku i nie wyspi, to sam nie bedzie go chcial i partnerke zrozumie i bedzie z nia wspolodczuwal ;-) Gdzie on wyrazie mowi, ze on nie chce ZADNEJ przerwy. Wiec ja uczciwie powiem, ze ja sie wygoilam rekordowo szybko, ze juz po 2 tygodniach wsiadlam na jezdzca na chlopa (ale rodzilam naturalnie, bez powiklan 'po') ale to byl wyjatkowy przypadek, bo wiem, ze moja kumpela nie miala seksu dlugo po porodzie."

                                                    A kto by chcial przerwe? Ja tez nie chcialam/bym nie chcial, tylko, ze szczesliwym trafem nawet sie nad tym nie zstanawialam, nie przyszlo mi do glowy. Chlopu tez nie, jego obiekcje byly, bo obawial sie, ze ciaza zruinuje moja wspaniala figure i ze moze rodzina to nie jego bajka. Woli byc wujkiem, albo jak juz dziecko to je zaadoptujmy.
                                                    Niemniej...troche na zasadzie "zburzymy ten most jak do niego dotrzemy". Owszem byla przerwa po porodzie, sila rzeczy, mialam cesarke, ale byly dla nas obu inne priorytety, na ten moment dzieciak na pierwszym planie, noworodek (w dodatku wczesniak) wiadomo bylismy zajeci, wykonczeni, zatroskani oboje. Po 6 tygodniach sie nam zebralo na amory bardzo, ale ze byla akurat pelna chata ludzi przesunelo sie o 3 tygodnie. Ale ludzie, ilez tego seksu bylo i jest potem i przedtem. Taka przerwa to jest pikus w obilczu tego co za to mamy: dziecko i rodzine. Bo na cale szczescie oboje (chociaz dziecko bylo planowane z rozsadku) sie w tym odnajdujemy, nie ma dla nas rzeczy wazniejszej i lepszej niz rodzina.
                                                    Istotne: on w tym wszystkim byl partnerem a nie zaniebywanym dzieckiem, dla ktorego mamamunia ma nagle mniej czasu. Wiec wydaje mi sie, ze zaangazowanie ojca pomaga, bo i jemu sie wydziela oksytocyna spada testosteron prze obcowaniu z dzieckiem, w dodatku tez sie troche przemeczy i wczuje w sytuacje. To jest po prostu robota do odwalenia, bo dzieciak zwyczajnie zdany na doroslych. Ale wlasnie ten wklad, ta robota buduje wiezi.
                                                    I dodatm, ze niby testosteronowa a bylam zakochana w swoim niemowlaku, pamietam jak kiedys w nocy mowilam do meza patrzac na to mlode: jestem zwariowana na jego puncie. Ale, jak dla mnie milosc do dziecka nie wyklucza milosci do partnera, to zupelnie dwie rozne pary butow.
                                                  • zawle Re: Przerwa o porodzie bedzie na pewno 01.04.17, 16:04
                                                    kag73 napisała: pamietam
                                                    > jak kiedys w nocy mowilam do meza patrzac na to mlode: jestem zwariowana na je
                                                    > go puncie. Ale, jak dla mnie milosc do dziecka nie wyklucza milosci do partnera
                                                    > , to zupelnie dwie rozne pary butow.

                                                    Dziecko to połączenie dwóch osób. Jak się je kocha to te dwie połówki. Czyli nas w jednym. To też mega ofiara i zaufanie. Czy można mieć coś ze sobą bardziej?
                                                  • kag73 Re: Przerwa o porodzie bedzie na pewno 01.04.17, 16:18
                                                    Aaa i jeszcze dodam, ze mimo, ze bylam zaswiergolona w dzieciaku, o 3 w nocy wstajac co 2 godziny klelam w duchu do siebie "kurwa, zachcialo ci sie dziecka, to masz dziecko", bo dopiero co zasnelam a on sie znowu budzil do jedzenia. Nic mi nie bylo z nagroda w mozgu z tej milosc, bo to takie moje i tak je kocham, zwyczajnie spac mi sie chcialo.
                                                  • hello-kitty2 Re: Przerwa o porodzie bedzie na pewno 01.04.17, 16:25
                                                    kag73 napisała:

                                                    > . Taka przerwa to jest pikus w obilczu tego co za to mamy: dziecko i rodzine.

                                                    Dzisiaj masz, a jutro nie masz. Jak to mowia: Bog daje, Bog odbiera. Jutro juz moze nie byc.
                                                    Ale to Ty/Wy, a On moze miec inaczej. Dla niego rodzina moze nie umywa sie do fajnego zwiazku/byciu tylko we dwoje. Nie mowie, ze to rozumiem (=czuje) ale rozumiem, co pisze.
                                                  • kag73 Re: Przerwa o porodzie bedzie na pewno 01.04.17, 16:34
                                                    "Dzisiaj masz, a jutro nie masz. Jak to mowia: Bog daje, Bog odbiera. Jutro juz moze nie byc.
                                                    Ale to Ty/Wy, a On moze miec inaczej. Dla niego rodzina moze nie umywa sie do fajnego zwiazku/byciu tylko we dwoje. Nie mowie, ze to rozumiem (=czuje) ale rozumiem, co pisze."

                                                    Oczywiscie, ja to rozumiem. Ja sama mialam obiekcje, nie mialam instynktu, maz nie nagabywal. Wrecz przeciwnie jemu wydawalo sie, ze go to nie bawi. Patrzyl na pare naszych znajomych brykajaca w basenie z dzieckiem i mowil "nie moja bajka chyba". A jak zdroworozsadkowo zdecydowalismy sie na dziecko, jak sie pojawilo robil co bylo do zrobienia, ale powtarzaal, ze jego czas jeszcze nadajdzie, jak mlody bedzie nieco starszy i...na szczescie nadszedl. Teraz to on jest tym co z synem szuka przygod w ocenia i pelnia szczecia.
                                                    A ze dzis masz a jutro nie masz to ja wiem i dlatego tak cenie co mam, bo mam swiadomosc, ze moge stracic, ale co przezylam moje. Loteria, wszystko leteria. Jak ktos jest pewien, ze czegos nie chce to plus, bo latwiej mu podjac decyzje i wieksze pradopodobienstwo, ze nie bedzie zalowal.
                                                  • marek.zak1 Re: Przerwa o porodzie bedzie na pewno 01.04.17, 16:50
                                                    kag73 napisała:

                                                    A ze dzis masz a jutro nie masz to ja wiem i dlatego tak cenie co mam, bo mam swiadomosc, ze moge stracic, ale co przezylam moje.
                                                    -------------------------
                                                    Tez tak uważam. Wszystko jest tymczasowe, a jednak rodzina w porównaniu z kilkoma tygodniami cyz nawet miesiącami przerwy w seksie jest dobrą opcją. Wstawanie do dzieci jest bardzo niefajne, ale to jest w pakiecie.
                          • rekreativa Re: "temat dziecka" 30.03.17, 16:46
                            "Widzisz Aandzia, niby ciężko...ale jednak gratyfikacja z bycia matką jest. "

                            Gratyfikacja z bycia ojcem też jest, tylko pojawia się nieco później, przy starszym dziecku.
                            • kutuzow Re: "temat dziecka" 30.03.17, 16:56
                              rekreativa napisała:

                              > Gratyfikacja z bycia ojcem też jest, tylko pojawia się nieco później, przy star
                              > szym dziecku.

                              Zgadzam się z tym...o ile facet ma wtedy jeszcze chęć i możliwość kontaktu z tym dzieckiem. Bo wcześniej właśnie z powodu braku seksu w związku wiele związków się sypie.

                              Dla mnie np. wizja braku seksu przez kilka miesięcy (ciąża i okres połogu) jest sama w sobie jakimś SF. Powiedzmy świadomość jakiś jasnych granic np. wspominane tutaj 3 miesiące od porodu (plus jakieś lody w tzw międzyczasie) dawałoby jakieś nadzieję na wyjście na prostą. Jeśli jednak po tym czasie nadal partnerka by była pochłonięta niemowlęciem i miała moje potrzeby w przysłowiowych 4 literach to zakomunikowałbym oficjalnie, że łamie jej monopol na seks co pewnie zaowocowałoby rozstaniem (i utrudnionymi kontaktami z dzieckiem).

                              Dlatego znając swoje podejście (i potrzeby) nie pchałem się nigdy w dzieci bo wiedziałem że jest duża szansa że skończę jak Sabat (tylko bez tych jego 4-ro letnich rozterek "bzykać na boku, czy nie bzykać -oto jest pytanie").
                              • rekreativa Re: "temat dziecka" 30.03.17, 18:00
                                Wiesz, ja Cie do dzieci pchać nie zamierzam, w końcu sama się nie zdecydowałam.
                                Jeżeli czujesz, że to nie Twoja bajka, masz tyle obaw, seks jest dla Ciebie priorytetem, to faktycznie lepiej dać se siana. Szczególnie, że jako facet masz te swoje widełki reprodukcyjne znacznie szersze i jeszcze i za 10 czy 15 lat możesz dzieci zrobić, jak Cię akurat najdzie.
                                • kutuzow Re: "temat dziecka" 30.03.17, 18:19
                                  rekreativa napisała:

                                  > Wiesz, ja Cie do dzieci pchać nie zamierzam, w końcu sama się nie zdecydowałam.

                                  Ja tam wcale się nie pcham sam z siebie.

                                  Czy mogę zapytać co u Ciebie było podstawą decyzji o rezygnacji z dzieci? Jeśli to zbyt osobiste to przepraszam (lub ew na priva poproszę). Pytam ponieważ jestem ciekawy opinii kobiet bezdzietnych - jak do tego podchodzą, czy czują ten brak itp.


                                  > Szczególnie, że jako facet masz te
                                  > swoje widełki reprodukcyjne znacznie szersze i jeszcze i za 10 czy 15 lat może
                                  > sz dzieci zrobić, jak Cię akurat najdzie.

                                  Jakoś wątpię, żeby nagle wszystko się odwróciło o 180 stopni.
                                  • rekreativa Re: "temat dziecka" 30.03.17, 18:48
                                    "Czy mogę zapytać co u Ciebie było podstawą decyzji o rezygnacji z dzieci? "

                                    Brak takiej autentycznej, dojmującej chęci zostania matką.
                                    Coś w tym rodzaju, choć niezbyt silnego, poczułam przez moment na studiach. Gdybym wtedy miała u boku takiego chłopaka jak mój mąż, to pewnie zostałabym matką. No ale nie miałam. A im byłam starsza, tym ten subtelny zew instynku stawał się słabszy.
                                    A po trzydziestce zaczęło mi siadać zdrowie, jedna choroba za drugą i tak zeszło. A teraz jestem za stara i zbyt dużo mam tych problemów zdrowotnych, by się w dziecko ładować.
                                    Koty se sprawię, ze dwa :)
                                  • sea.sea Re: "temat dziecka" 30.03.17, 18:50
                                    Wyrwę się niepytana, ale skoro "jestem ciekawy opinii kobiet bezdzietnych - jak do tego podchodzą, czy czują ten brak itp".
                                    36 lat mam, więc coraz mniej prawdopodobne, że mi się odmieni. Nigdy, nawet przez minutę nie miałam poczucia, że chciałabym być matką - mimo, że w życiorysie mam takich, co chcieli się ze mną rozmnażać, a także takich, z których za przeproszeniem mogłabym nie schodzić, więc w teorii biologia mogłaby w tym przypadku przemawiać za tym, żeby się kiedyś niechcący zapomnieć - ale nie. Braku nie czuję. Koleżanki z instynktem próbowały mi parę razy wytłumaczyć, co jest atrakcyjnego w posiadaniu dziecka, ale te argumenty do mnie zupełnie nie przemawiają, przeciwnie, nadal odczuwam głębokie zdziwienie za każdym razem, kiedy ktoś ze znajomych decyduje się na rozmnażanie. Cudze dzieci w towarzystwie mi nie przeszkadzają, bo mi generalnie ludzie mało przeszkadzają, ale ostatnią rzeczą, jaka by mi była potrzebna, to mieć w domu jakieś własne.
                                    • kutuzow Re: "temat dziecka" 30.03.17, 19:28
                                      sea.sea napisała:

                                      > Wyrwę się niepytana, ale skoro "jestem ciekawy opinii kobiet bezdzietnych - jak
                                      > do tego podchodzą, czy czują ten brak itp".


                                      Bardzo dziękuję Wam obu za te informację.
                                    • rekreativa Re: "temat dziecka" 30.03.17, 19:57
                                      Jeszcze dodam, w nawiązaniu do sea sea.
                                      Ja potrafię zrozumieć, co jest fajnego w dzieciach. Obserwuję dzieciaki w rodzinie i sama ulegam pewnej fascynacji tym, jak rosną, jak się rozwijają, jak poznają świat. To jest dość niesamowite, że oto mamy takiego małego czlowieka, odrębnego, innego, a jednak miejscami tak do nas podobnego.
                                      Dzieci mnie nie drażnią, nawet ich płacz, którego się czasem nasłucham podczas 4 godzinnego lotu mi nie przeszkadza, dzieci znajome lubię, bawię się z nimi, gadam. Ale ogólnie mam do nich takie stosunek jak do psów (bez urazy): mogę pobawić się, mogę popilnować, na spacer wyprowadzić, nigdy bym nie skrzywdziła, ale we własnym domu na codzień wolę nie mieć.

                                      Jeszcze jeden aspekt tu wchodzi w grę: postawa męża. Mój mąż ma stosunek do posiadania dzieci następujący: jak chcesz, to będziemy robić, jak nie chcesz, to nie będziemy.
                                      Gdyby mnie namawiał, naciskał, to być może bym uległa.
                                      • ninek04 Re: "temat dziecka" 30.03.17, 20:55
                                        rekreativa napisała
                                        >Ja potrafię zrozumieć, co jest fajnego w dzieciach. Obserwuję dzieciaki w rodzinie i sama ulegam pewnej fascynacji tym, jak rosną, jak się rozwijają, jak poznają świat. To jest dość niesamowite, że oto mamy takiego małego czlowieka, odrębnego, innego, a jednak miejscami tak do nas podobnego.
                                        Dzieci mnie nie drażnią, nawet ich płacz, którego się czasem nasłucham podczas 4 godzinnego lotu mi nie przeszkadza, dzieci znajome lubię, bawię się z nimi, gadam. Ale ogólnie mam do nich takie stosunek jak do psów (bez urazy): mogę pobawić się, mogę popilnować, na spacer wyprowadzić, nigdy bym nie skrzywdziła, ale we własnym domu na codzień wolę nie mieć. <

                                        Płacz też mnie jakoś nie drażni, ale jednak nie za bardzo potrafię wpadać w zachwyt nad dziećmi i ich zachowaniami, które są, mam wrażenie, oczekiwane przez tych innych. Nie umiem, nie czuję, nie po drodze mi z tym. To wielokrotnie zarzucał mi mąż, żeby brać przykład z innych matek, które wręcz stapiały się z dziećmi, nieważne cudzymi, czy własnymi, ale według niego to właśnie był archetyp matki,poświęcającej się dzieciom bezgranicznie,łapiącymi z nimi kontakt.Ja nie umiem, dla mnie to sama sztuczność, jakieś umizgiwanie się wbrew sobie.

                                        Jeszcze jeden aspekt tu wchodzi w grę: postawa męża. Mój mąż ma stosunek do posiadania dzieci następujący: jak chcesz, to będziemy robić, jak nie chcesz, to nie będziemy.
                                        Gdyby mnie namawiał, naciskał, to być może bym uległa.
                                  • ninek04 Re: "temat dziecka" 30.03.17, 20:26
                                    No ale skoro temat się drąży dogłębnie, to być może coś jest na rzeczy. Możesz się nie pchać sam z siebie, ale być może druga strona zaczyna coś przebąkiwać na temat. I jak to pogodzić? - bywa ciężko niekiedy.
                                    Ja mogę się dorzucić jako ta dzietna wprawdzie,ale gdybym miała jeszcze raz stanąć przed decyzją mieć czy nie mieć - to byłabym na nie i nie zdecydowałabym się na dzieci. I naprawdę mało ma to wspólnego z tzw. punktem widzenia zależnym od punktu siedzenia, czyli że związek nie wypalił i doszło do rozstania, a gdyby było ok, to wtedy inaczej bym mówiła. Nie wydaje mi się, by tak było. Macierzyństwo nie jest moją bajką zdecydowanie, choć przecież dzieci kocham i będę z nimi do końca. Nie wiem też dlaczego tak wielkie odium społeczne spada na osoby, które mówią o tym wprost, że bycie matką nie jest czymś, co je ubogaca, daje wszechmocną radość i jest źródłem szczęścia - tak jakby przyznanie się do tego z gruntu wkopywało je w szufladkę wyrodnych matek, które nie zaspokajają potrzeb dziecka, w tym tych emocjonalnych,bo z chwilą przyjścia dzidziusia na świat ich świat też nagle i bezwzględnie i już na zawsze musi ulec przewartościowaniu. Różnie z tym bywa, nie u każdej musi być podobnie. Czasem właśnie dopiero fakt dokonany uświadamia, że to jednak nie do końca to, o co chodziło. Dlatego jak masz chociaż cień wątpliwości co do decyzji, to nie warto w to się pchać.
                              • zawle Re: "temat dziecka" 30.03.17, 18:13
                                kutuzow napisał:
                                > Dla mnie np. wizja braku seksu przez kilka miesięcy (ciąża i okres połogu) jest
                                > sama w sobie jakimś SF. Powiedzmy świadomość jakiś jasnych granic np. wspomina
                                > ne tutaj 3 miesiące od porodu (plus jakieś lody w tzw międzyczasie) dawałoby ja
                                > kieś nadzieję na wyjście na prostą. Jeśli jednak po tym czasie nadal partnerka
                                > by była pochłonięta niemowlęciem i miała moje potrzeby w przysłowiowych 4 liter
                                > ach to zakomunikowałbym oficjalnie, że łamie jej monopol na seks co pewnie zaow
                                > ocowałoby rozstaniem (i utrudnionymi kontaktami z dzieckiem).

                                A może wystarczyłoby od samego początku o tym rozmawiać? I jednak wspierać, budować.

                                > Dlatego znając swoje podejście (i potrzeby) nie pchałem się nigdy w dzieci bo w
                                > iedziałem że jest duża szansa że skończę jak Sabat (tylko bez tych jego 4-ro le
                                > tnich rozterek "bzykać na boku, czy nie bzykać -oto jest pytanie").

                                Nie sądzę...za długo tu siedzisz:)) Zresztą byśmy pomogły;)
    • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 11:39
      U mnie zawsze było ,,my dwoje + dzieci". Nie było żadnego odstawienia, a związek był i jest priorytetem. Dzieci od maleńkości były regularnie odstawiane do rodziny (1-2 razy w tygodniu) żebyśmy mieli wolny wieczór dla siebie.
      Rozstanie jest zawsze możliwe. Nie ma miłości bezwarunkowej, sorry. Przy olewaniu, zapuszczeniu, zdradzie miłość więdnie i się kończy.
      • kutuzow Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 12:15
        marek.zak1 napisał:

        > U mnie zawsze było ,,my dwoje + dzieci". Nie było żadnego odstawienia, a związe
        > k był i jest priorytetem.

        Marku, wydaje mi się że Ty prezentowałeś tu na forum jasne i precyzyjne zasady, że brak seksu = brak związku. To jest to wskazywanie granic, których mi zabrakło w cytowanym artykule. Oczywiście dla każdego związku te granice mogą być postawione w różnym miejscu, ale ich brak powoduje, że strona mocniejsza zaczyna tą pozycję wykorzystywać.

        > Rozstanie jest zawsze możliwe. Nie ma miłości bezwarunkowej, sorry. Przy olewa
        > niu, zapuszczeniu, zdradzie miłość więdnie i się kończy.

        Tutaj niejako druga strona medalu pt "strona mocniejsza".
        Wiesz Marku, że gdy kobieta jest "kurą domową", nie ma pracy i własnego dochodu, to dla niej rozstanie oznacza znaczący spadek stopy życiowej (nawet jeśli weźmie się pod uwagę ew alimenty na nią -za spadek tej stopy). Do tego dochodzi kwestia ew uszczuplenia zasobów które po śmierci małżonka* przejęłyby jego dzieci. Taki rozwodnik może wejść bowiem w nowy związek i mieć "nowe" z kolejną żoną - więc zamiast 50% spadku po mężu, ex żona zostaje z niczym, a jej dzieci zamiast drugiej połowy do podziału mają odpowiednio mniej bo część kasy przejmuje nowa żona i jej "nowe" dzieci.

        * mężczyźni w Polsce żyją znacząco krócej
        • aandzia43 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 13:09
          >
          > Tutaj niejako druga strona medalu pt "strona mocniejsza".
          > Wiesz Marku, że gdy kobieta jest "kurą domową", nie ma pracy i własnego dochodu
          > , to dla niej rozstanie oznacza znaczący spadek stopy życiowej (nawet jeśli weź
          > mie się pod uwagę ew alimenty na nią -za spadek tej stopy). Do tego dochodzi kw
          > estia ew uszczuplenia zasobów które po śmierci małżonka* przejęłyby jego dzieci
          > . Taki rozwodnik może wejść bowiem w nowy związek i mieć "nowe" z kolejną żoną
          > - więc zamiast 50% spadku po mężu, ex żona zostaje z niczym, a jej dzieci zamia
          > st drugiej połowy do podziału mają odpowiednio mniej bo część kasy przejmuje no
          > wa żona i jej "nowe" dzieci.
          >
          > * mężczyźni w Polsce żyją znacząco krócej

          Rozwód dla większości ludzi w Polsce oznacza gorszą sytuację materialną. Nie tylko dla kur domowych, dla pracujących kobiet z dziećmi na stanie też. A mimo to pewne rzeczy dzieją się i tak.
        • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 13:38
          kutuzow napisał:

          > marek.zak1 napisał:
          >
          > > U mnie zawsze było ,,my dwoje + dzieci". Nie było żadnego odstawienia, a związek był i jest priorytetem.
          >
          > Marku, wydaje mi się że Ty prezentowałeś tu na forum jasne i precyzyjne zasady,
          > że brak seksu = brak związku.
          ----------------------------
          Czym innym jest brak seksu bezpośredno przed i po porodzie, a brak z barku chęci.

          --------------------------->
          > > Rozstanie jest zawsze możliwe. Nie ma miłości bezwarunkowej, sorry. Przy
          > olewaniu, zapuszczeniu, zdradzie miłość więdnie i się kończy.
          >
          > Tutaj niejako druga strona medalu pt "strona mocniejsza".
          > Wiesz Marku, że gdy kobieta jest "kurą domową", nie ma pracy i własnego dochodu, to dla niej rozstanie oznacza znaczący spadek stopy życiowej (nawet jeśli weźmie się pod uwagę ew alimenty na nią -za spadek tej stopy).
          ------------------------
          Moja żona nie była kura domową. Zrezygnowała dobrowolnie z wykonywania zawodu i zajęła sie wspieraniem rodziny w tym mnie, podobnie jak choćby żona śpiewaka Piotra Beczały. W przypadku mojej żony w różnych względów nie groził jej spadek stopy życiowej.
          Ponad to ma dostęp do wszystkich wspólnych pieniędzy i może je wyprowadzić na dowolne swoje konto. Nie wiem, o czym piszesz, jako o stronie silniejszej.
          • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 17:51
            ". Nie wiem, o czym piszesz, jako o stronie silniejszej. "

            To w końcu masz nad nia władzę czy nie masz? A jeśli masz, to na czym ona polega?
            • druginudziarz Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 18:19
              rekreativa napisała:

              > ". Nie wiem, o czym piszesz, jako o stronie silniejszej. "
              >
              > To w końcu masz nad nia władzę czy nie masz? A jeśli masz, to na czym ona poleg
              > a?

              Oj, bo władza niekoniecznie polega na jej użyciu 'wogól' czy uzyciu w 'pełnym wymiarze'.
              Mocarstwa atomowe maja sporą władze bo maja bron atomową, ale od 1945 roku nikt jej nie uzył. Albo: USA ma 10 lotniskowców, a uzywa do "egzekwowania władzy" jednego-dwóch, a i to powiedzmy raz na dekadę.
              • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 18:26
                Ja rozumiem, ale w w takim razie to te mocarstwa są silne, silniejsze od tych, co broni nie posiadają. A Marek nagle zmienił retorykę, że on nie jest stroną silniejszą.
                • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 18:35
                  rekreativa napisała:

                  > Ja rozumiem, ale w w takim razie to te mocarstwa są silne, silniejsze od tych, co broni nie posiadają. A Marek nagle zmienił retorykę, że on nie jest stroną silniejszą.
                  -------------------
                  Gdybym nie był, to moja zjawiskowo piękna dziewczyna nigdy by się ze mną nie związała, a nawet jeśli to szybko by się rozczarowała i wymiksowała. A tu już 40 lat minęło, jak jeden dzień :).
                • druginudziarz Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 18:39
                  rekreativa napisała:

                  > Ja rozumiem, ale w w takim razie to te mocarstwa są silne, silniejsze od tych,
                  > co broni nie posiadają.

                  Są też silniejsze od lgnacych do nich sojuszników, interesantó i partnerów biznesowych ;)

                  > A Marek nagle zmienił retorykę, że on nie jest stroną s
                  > ilniejszą.

                  Też to zauważyłaś? :)
                  Marek, jak to jest? tak z wtorku na środę przemyślałeś sprawę kolejny raz i eureka? :D
              • urquhart Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 19:21
                druginudziarz napisał:
                > Mocarstwa atomowe maja sporą władze bo maja bron atomową, ale od 1945 roku nikt
                > jej nie uzył. Albo: USA ma 10 lotniskowców, a uzywa do "egzekwowania władzy" j
                > ednego-dwóch, a i to powiedzmy raz na dekadę.

                www.ujarani.com/374476
                • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 19:24
                  urquhart napisał:

                  > www.ujarani.com/374476

                  No ten to jej spusci manto zanim do lozka zdaza dojsc
                • druginudziarz Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 19:39
                  urquhart napisał:

                  > druginudziarz napisał:
                  > > Mocarstwa atomowe maja sporą władze bo maja bron atomową, ale od 1945 rok
                  > u nikt
                  > > jej nie uzył. Albo: USA ma 10 lotniskowców, a uzywa do "egzekwowania wład
                  > zy" j
                  > > ednego-dwóch, a i to powiedzmy raz na dekadę.
                  >
                  > www.ujarani.com/374476

                  Znam to, znam :D
                  Znajomi "narodowcy" się tym jarali, bo oni lubią gdy Arab przyłoży kobiecie ;) Z tym że ten to akurat Turek :))
    • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 12:15
      kutuzow napisał:

      > 1. Motyw "dojrzałego faceta" i "miłości bezwarunkowej" -chodzi mi o te wszystki
      > e "bo ja bym chciała żeby on mnie kochał nawet jak będę miała 120 kg" itp. Tuta
      > j także widzę taki element, że facet ma przyjąć nową rolę i nie narzekać.

      To akurat widze inaczej, bardziej jako przysluge oddana przyjacielowi, bo zakladam ze kobieta przyjacielem jednak jest. W chwili gdy zmienil sie mojej samicy caly swiat, ma poszarpane, znieksztalcone cialo, jest glodna i niedosypia, to po przyjacielsku okaze jej troche litosci. I analogicznie- jak samiec tej kobiety bedzie w potrzebie- to ona tez stanie za nim murem i z przyjaznia bedzie go wspierac.
      • kutuzow Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 12:41
        mabelle2000 napisała:

        > To akurat widze inaczej, bardziej jako przysluge oddana przyjacielowi, bo zakla
        > dam ze kobieta przyjacielem jednak jest. W chwili gdy zmienil sie mojej samicy
        > caly swiat, ma poszarpane, znieksztalcone cialo, jest glodna i niedosypia, to p
        > o przyjacielsku okaze jej troche litosci.

        Mabelle, tak jak to przedstawiasz, to ja to rozumiem. Brakuje mi tylko jakiś granic, umownych punktów, żeby było jasne że to jest stan PRZEJŚCIOWY, a nie permanentny na zasadzie, wcześniej byliśmy tylko we dwoje a teraz jest dziecko więc bądź dojrzały i nie marudź.
        Kiedyś rozmawiałem z kumpelą ze szkoły średniej. Mąż, dziecko itp. Przyznała mi się że po dziecku nie spała z mężem przez 1,5 roku!

        Po prostu mam wrażenie, że dla niektórych ta sytuacja jest bardzo wygodną wymówką i nie stawianie granic przez takich specjalistów jak ci z art. niejako utwierdza kobiety w przekonaniu że mają prawo dużo wymagać niewiele dając w zamian. Trochę jak w tym dowcipie:
        "Panie Doktorze, moja żona od kiedy zaszła w ciąże jest drażliwa, nerwowa, kłóci się ze mną i nie daje żyć. Kiedy to się zmieni?
        Doktor: Jak tylko dzieci pójdą z domu (na studia).
        • aandzia43 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 13:05
          kutuzow napisał:

          > mabelle2000 napisała:
          >
          > > To akurat widze inaczej, bardziej jako przysluge oddana przyjacielowi, bo
          > zakla
          > > dam ze kobieta przyjacielem jednak jest. W chwili gdy zmienil sie mojej s
          > amicy
          > > caly swiat, ma poszarpane, znieksztalcone cialo, jest glodna i niedosypia
          > , to p
          > > o przyjacielsku okaze jej troche litosci.
          >
          > Mabelle, tak jak to przedstawiasz, to ja to rozumiem. Brakuje mi tylko jakiś gr
          > anic, umownych punktów, żeby było jasne że to jest stan PRZEJŚCIOWY, a nie perm
          > anentny na zasadzie, wcześniej byliśmy tylko we dwoje a teraz jest dziecko więc
          > bądź dojrzały i nie marudź.
          > Kiedyś rozmawiałem z kumpelą ze szkoły średniej. Mąż, dziecko itp. Przyznała mi
          > się że po dziecku nie spała z mężem przez 1,5 roku!


          Stan przejściowy, który kończy się gdy mężczyzna wykazuje potrzebę i inicjatywę wejścia w świat kobiety i dziecka i wsparcia żony w nowej, niełatwej sytuacji a kobieta przyjmuje jego zaangażowanie i włącza go do swojej nowej przestrzeni. Bez tego ani rusz. Jeśli mężczyzna ucieka od razu, albo nie ucieka a kobieta go odtrąca mają przerąbane.

          "K.SCH-P.: Niestety często bywa inaczej i on nie odnajduje się w nowej roli. Być może nigdy nie nauczył się i nie doświadczył jako dziecko relacji ze swoim ojcem. Brakuje mu też fizjologicznych procesów, które wspierają kobietę. On musi podjąć działanie, zaangażować się w relacje z dzieckiem i żoną. Wtedy dopiero doświadczy tej transformującej siły. Jak pokazują badania, poprzez kontakt z dzieckiem także w jego organizmie pojawią się hormony szczęścia i ekscytacji."


          >
          > Po prostu mam wrażenie, że dla niektórych ta sytuacja jest bardzo wygodną wymów
          > ką i nie stawianie granic przez takich specjalistów jak ci z art. niejako utwie
          > rdza kobiety w przekonaniu że mają prawo dużo wymagać niewiele dając w zamian.
          > Trochę jak w tym dowcipie:
          > "Panie Doktorze, moja żona od kiedy zaszła w ciąże jest drażliwa, nerwowa, kłóc
          > i się ze mną i nie daje żyć. Kiedy to się zmieni?
          > Doktor: Jak tylko dzieci pójdą z domu (na studia).

          Niektóre kobiety faktycznie mogą traktować to jak wymówkę. Zdecydowanej większości potrzebny jest jednak do szczęścia Mężczyzna, nie tylko ojciec dzieciom i w te pędy wpuszczają ojca do świata swojego macierzyństwa jeśli tylko on wyrazi zainteresowanie. Sęk w tym, że jeśli mężczyzna z jakichś sobie tylko znanych powodów unika od początku więzi z dzieckiem mimo zachęt i "otwartych drzwi" to nie ma punktu zaczepienia dla jej prób zbudowania rodziny.
          • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 13:37
            aandzia43 napisała:

            > Stan przejściowy, który kończy się gdy mężczyzna wykazuje potrzebę i inicjatywę
            > wejścia w świat kobiety i dziecka i wsparcia żony w nowej, niełatwej sytuacji
            > a kobieta przyjmuje jego zaangażowanie i włącza go do swojej nowej przestrzeni.
            > Bez tego ani rusz. Jeśli mężczyzna ucieka od razu, albo nie ucieka a kobieta g
            > o odtrąca mają przerąbane.

            Tu warto wspomniec o "zyczliwym" wpierdalaniu sie rodziny, pouczaniu swiezo upieczonych rodzicow i szczuciu ich wzajemnie na siebie.
            Jak rodzina zyczliwa i chce pomoc, to niech podrzuca garnek zupy, ale *walke zycia* swiezo upieczeni rodzice musza stoczyc we dwojke. Tylko wtedy jest szansa, ze naucza sie wspolpracowac. Bo sa na siebie skazani.

        • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 13:19
          kutuzow napisał:

          > Mabelle, tak jak to przedstawiasz, to ja to rozumiem. Brakuje mi tylko jakiś gr
          > anic, umownych punktów, żeby było jasne że to jest stan PRZEJŚCIOWY, a nie perm
          > anentny na zasadzie, wcześniej byliśmy tylko we dwoje a teraz jest dziecko więc
          > bądź dojrzały i nie marudź.

          Bo to jest stan przejsciowy. Pozszywane krocze sie goi, brzuch robi sie plaski, a chaos domowy w koncu udaje sie ogarnac. Trzy tygodnie, max dwa dwa miesiace, jak dla mnie powinno wystarczyc, zeby wrocic do stanu uzywalnosci. Nie wiem jak jest po cesarskim cieciu, moze dziewczyny sie wypowiedza.

          > Kiedyś rozmawiałem z kumpelą ze szkoły średniej. Mąż, dziecko itp. Przyznała mi
          > się że po dziecku nie spała z mężem przez 1,5 roku!

          Kutuzow, wybacz ze bede brutalna, ale jesli kobiecie nie bardzo zalezy, zeby przywrocic dawna bliskosc ze swoim mezczyzna, to znaczy, ze albo ma alzheimera i zapomniala jak bylo pieknie, albo zwyczajnie- nigdy wczesniej pieknie nie bylo, wiec nie ma do czego wracac.
          Tak, tak, wiem, zaraz wpadnie Urqu i zacznie grzmiec o hormonach. Hormony ktore kaza kobiecie koncentrowac sie na dziecku, nie sa w stanie automatycznie uczynic wroga z jej partnera. To jest nielogiczne, bo kobiety znane sa z tego, ze nawiazuja wiele bliskich, serdecznych relacji z roznymi osobami. Wlasnie plec zenska podobno szczegolnie to potrafi.

          > Po prostu mam wrażenie, że dla niektórych ta sytuacja jest bardzo wygodną wymów
          > ką i nie stawianie granic przez takich specjalistów jak ci z art. niejako utwie
          > rdza kobiety w przekonaniu że mają prawo dużo wymagać niewiele dając w zamian.

          Intuicja podpowiada Tobie to samo co mnie- dla tego mezczyzny nie warto sie starac.
        • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 13:19
          kutuzow napisał:

          > Mabelle, tak jak to przedstawiasz, to ja to rozumiem. Brakuje mi tylko jakiś gr
          > anic, umownych punktów, żeby było jasne że to jest stan PRZEJŚCIOWY, a nie perm
          > anentny na zasadzie, wcześniej byliśmy tylko we dwoje a teraz jest dziecko więc
          > bądź dojrzały i nie marudź.

          Bo to jest stan przejsciowy. Pozszywane krocze sie goi, brzuch robi sie plaski, a chaos domowy w koncu udaje sie ogarnac. Trzy tygodnie, max dwa dwa miesiace, jak dla mnie powinno wystarczyc, zeby wrocic do stanu uzywalnosci. Nie wiem jak jest po cesarskim cieciu, moze dziewczyny sie wypowiedza.

          > Kiedyś rozmawiałem z kumpelą ze szkoły średniej. Mąż, dziecko itp. Przyznała mi
          > się że po dziecku nie spała z mężem przez 1,5 roku!

          Kutuzow, wybacz ze bede brutalna, ale jesli kobiecie nie bardzo zalezy, zeby przywrocic dawna bliskosc ze swoim mezczyzna, to znaczy, ze albo ma alzheimera i zapomniala jak bylo pieknie, albo zwyczajnie- nigdy wczesniej pieknie nie bylo, wiec nie ma do czego wracac.
          Tak, tak, wiem, zaraz wpadnie Urqu i zacznie grzmiec o hormonach. Hormony ktore kaza kobiecie koncentrowac sie na dziecku, nie sa w stanie automatycznie uczynic wroga z jej partnera. To jest nielogiczne, bo kobiety znane sa z tego, ze nawiazuja wiele bliskich, serdecznych relacji z roznymi osobami. Wlasnie plec zenska podobno szczegolnie to potrafi.

          > Po prostu mam wrażenie, że dla niektórych ta sytuacja jest bardzo wygodną wymów
          > ką i nie stawianie granic przez takich specjalistów jak ci z art. niejako utwie
          > rdza kobiety w przekonaniu że mają prawo dużo wymagać niewiele dając w zamian.

          Intuicja podpowiada Tobie to samo co mnie- dla tego mezczyzny nie warto sie starac.
          • urquhart Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 13:43
            > Tak, tak, wiem, zaraz wpadnie Urqu i zacznie grzmiec o hormonach. Hormony ktore
            > kaza kobiecie koncentrowac sie na dziecku, nie sa w stanie automatycznie uczyn
            > ic wroga z jej partnera. To jest nielogiczne,

            Mabelle od kiedy to postepowanie kobiet w szczególności na silnej dawce hormonow ma byc logiczne? :)
            Wrogiem partner staje sie dlatego ze nie podziela jej emocji uczuc potrzeb i oczekiwań po tych hormonach
            "Ni dorósł"
            Tu roczeniwosc feministyczna i przekonania ze sie nie różnimy staje sie silnie toksyczna, bo tak nastawiona babka musi sie rozczariwac nim. Do tego facet ma dla niej swoje zale i rozczarowania że stal sie najnizej w hierarchii stada a to on ciagnie te wózek gratyfkacjia seksem i atrakcyjnościa sie skonczyla bo ona ma inne priorytety i masz prosty schemat jak WROGOŚĆ obusstronna powstaje i narasta
            • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 14:20
              urquhart napisał:

              > Mabelle od kiedy to postepowanie kobiet w szczególności na silnej dawce hormono
              > w ma byc logiczne? :)

              Zaraz obok w watku dopisze, ze najwieksza meska wada jest traktowanie kobiet jak uposledzonych, sterowanych hormonami idiotek ;-)
              Pomysl logicznie Urqu, jesli mezczyzna nie traktuje mnie jak rownej sobie, to na jakich zasadach mialaby sie odbywac nasza wspolpraca? Zwierzchnik- podwladna, opiekun- dziecko, pani- sluzacy... ?

              > Wrogiem partner staje sie dlatego ze nie podziela jej emocji uczuc potrzeb i oc
              > zekiwań po tych hormonach
              > "Ni dorósł"

              Raczej dlatego, ze nie potrafi wejsc w jej buty.
              • urquhart Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 14:34
                > a jakich zasadach mialaby sie odbywac nasza wspolpraca? Zwierzchnik- podwladna,
                > opiekun- dziecko, pani- sluzacy... ?

                Nie obrażaj sie to kobita jest typowo neurotyczna od estrogenu, ma lęki od prolaktyny a facet ma byc ten bbiorącym odpowiedzialnosc i decyzje , sila przyzwyczajenia.

                > Raczej dlatego, ze nie potrafi wejsc w jej buty.

                A wzajemnie potrafi albo próbuje myślisz?

                W tym sensie "poznanie wroga" Kitty
                Jak nie wiadomo o co mu chodzi to jak mozliwe ma być to "win-win"?
                Jedna strona podporzadkowuje sobie drugą manipulacja albo przemoc i nasz "win-loose" i poczucie wykorzystania
                • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 14:54
                  urquhart napisał:

                  > Nie obrażaj sie to kobita jest typowo neurotyczna od estrogenu, ma lęki od prol
                  > aktyny

                  Jesli kogos kochasz, to sie o niego boisz. Jednak tego leku musi byc dokladnie tyle, zeby nim nie zniewolic. Zreszta nie wiem ile tej prolaktyny trzeba by miec, zeby z wlasnych dzieci zrobic kaleki i zabrac im skrzydla.

                  > A wzajemnie potrafi albo próbuje myślisz?

                  Nie zawsze probuje, bo nie musi. Spoleczenstwo wspiera macierzynstwo, a odlogiem leza takie sfery jak erotyka, relacje, wiezi w rodzinie.
          • urquhart Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 13:44
            > Tak, tak, wiem, zaraz wpadnie Urqu i zacznie grzmiec o hormonach. Hormony ktore
            > kaza kobiecie koncentrowac sie na dziecku, nie sa w stanie automatycznie uczyn
            > ic wroga z jej partnera. To jest nielogiczne,

            Mabelle od kiedy to postepowanie kobiet w szczególności na silnej dawce hormonow ma byc logiczne? :)
            Wrogiem partner staje sie dlatego ze nie podziela jej emocji uczuc potrzeb i oczekiwań po tych hormonach
            "Ni dorósł"
            Tu roczeniwosc feministyczna i przekonania ze sie nie różnimy staje sie silnie toksyczna, bo tak nastawiona babka musi sie rozczariwac nim. Do tego facet ma dla niej swoje zale i rozczarowania że stal sie najnizej w hierarchii stada a to on ciagnie te wózek gratyfkacjia seksem i atrakcyjnościa sie skonczyla bo ona ma inne priorytety i masz prosty schemat jak WROGOŚĆ obusstronna powstaje i narasta
            • aandzia43 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 13:57
              urquhart napisał:

              > > Tak, tak, wiem, zaraz wpadnie Urqu i zacznie grzmiec o hormonach. Hormony
              > ktore
              > > kaza kobiecie koncentrowac sie na dziecku, nie sa w stanie automatycznie
              > uczyn
              > > ic wroga z jej partnera. To jest nielogiczne,
              >
              > Mabelle od kiedy to postepowanie kobiet w szczególności na silnej dawce hormono
              > w ma byc logiczne? :)
              > Wrogiem partner staje sie dlatego ze nie podziela jej emocji uczuc potrzeb i oc
              > zekiwań po tych hormonach


              Nie. Silna dawka hormonów nie wyłącza myślenia i empatii wobec całęgo świata z parnterem włącznie. Jeśli one wcześniej były, głupich bab oczywiście nie brakuje na świecie ;-) Świeżej matce nie potrzeba zachwytu i zupełnego współbrzmienia w jej przedziwnym a nowym stanie (jeśli nie ma psychozy zdaje sobie sprawę, że to jest JEJ stan), wystarczy bycie razem z nią, chęć zrozumienia, chęć poznania dziecka, pomoc. Dobra wola aktywnie uskuteczniania.


              > "Ni dorósł"
              > Tu roczeniwosc feministyczna i przekonania ze sie nie różnimy staje sie silnie
              > toksyczna, bo tak nastawiona babka musi sie rozczariwac nim. Do tego facet ma d
              > la niej swoje zale i rozczarowania że stal sie najnizej w hierarchii stada a to
              > on ciagnie te wózek gratyfkacjia seksem i atrakcyjnościa sie skonczyla bo ona
              > ma inne priorytety i masz prosty schemat jak WROGOŚĆ obusstronna powstaje i na
              > rasta

              Wszyscy wiedzą, że się różnimy. Ekstrema nas nie interesują.
        • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 13:39
          " Brakuje mi tylko jakiś granic, umownych punktów, żeby było jasne że to jest stan PRZEJŚCIOWY, a nie permanentny na zasadzie, wcześniej byliśmy tylko we dwoje a teraz jest dziecko więc bądź dojrzały i nie marudź."

          Ja powiem podobnie, jak mabelle. Z obserwacji znajomych par wnioskuję, że podstawą jest tutaj stan wyjściowy takiej pary, czyli jak było przed dzieckiem.
          Jeśli było tak sobie, intymność kulała, seks z łaski i bez szału, to dziecko faktycznie staje się doskonałym pretekstem, by mężczyznę odsunąć na dobre.
          Oczywiście, sama ciążą, poród i te pierwsze dwa, trzy miesiące po mogą każdej kobiecie wywrócić nieco świat do góry nogami, ale przecież te hormony porodowe nie działają przez lata. Jeśli kobieta odrzuca męża przez 1,5 roku, to nie z powodu dziecka przecież (chyba że dziecko specjalnej troski, ciężko chore itp).
          Mabelle słusznie mówi, mężczyzna nie staje się niepożądanym zawalidrogą tylko dlatego, że dziecko. Ja wręcz znam kobietę, u której z powodu dziecka miłość do męża jeszcze rozgorzała, bo to przecież ON był współsprawcą tego cudu narodzin :)
          • kutuzow Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 14:20
            rekreativa napisała:

            > Ja powiem podobnie, jak mabelle. Z obserwacji znajomych par wnioskuję, że pods
            > tawą jest tutaj stan wyjściowy takiej pary, czyli jak było przed dzieckiem.

            Ja mam wrażenie że to jednak ruletka bardziej. Znam przykład swojej dawnej szefowej z korpo. Kobieta świata poza korpo nie widziała. Przychodziła pierwsza po 8 wychodziła czesto gęsto po 20-21. Pracowała (e-maile) w weekendy. Gdy zaszła w upragnioną ciąże i urodziła...zmieniła się o 180st. Nagle dziecko było na pierwszym miejscu, a firma mogła nie istnieć. Gdzie jeszcze wcześniej sama się zarzekała że ona to z nosidełkiem będzie do pracy biegała.
            Mam wrażenie, że w przypadku gdy w obecnych czasach dziecko jest coraz częściej takie "wyczekiwane" i "upragnione", bo decyzje o ciąży są odkładane na coraz późniejszy okres, to istnieje ryzyko, że nastąpi pieluszkowe zapalenie mózgu i wtedy jakies rozmowy o partnerstwie są utrudnione.

            > Jeśli było tak sobie, intymność kulała, seks z łaski i bez szału, to dziecko fa
            > ktycznie staje się doskonałym pretekstem, by mężczyznę odsunąć na dobre.

            To na pewno jest taka czerwona kontrolka alarmowa.

            > Oczywiście, sama ciążą, poród i te pierwsze dwa, trzy miesiące po mogą każdej k
            > obiecie wywrócić nieco świat do góry nogami, ale przecież te hormony porodowe n
            > ie działają przez lata.

            Tylko co w przypadku gdy po tych umownych 3 miesiącach kobieta nadal radośnie guga z dzieckiem a faceta i jego potrzeby ma w nosie? Te teksty o "niedojrzałych" facetach (co to marudzą coś o seksie) to nie biorą się z niczego. Faceci pewnie najpierw próbują się przebić z komunikatem o partnerstwie aż wielu się poddaje.

            > Ja wręcz znam kobietę, u której z powodu dziecka miłość do
            > męża jeszcze rozgorzała, bo to przecież ON był współsprawcą tego cudu narodzin
            > :)

            Pytanie tylko jakie są proporcje.
            • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 14:35
              kutuzow napisał:

              > Tylko co w przypadku gdy po tych umownych 3 miesiącach kobieta nadal radośnie g
              > uga z dzieckiem a faceta i jego potrzeby ma w nosie?

              Tak na logike to by znaczylo, ze dziecko jest atrakcyjniejsze od meza. To moze warto sie zastanowic dlaczego jest atrakcyjniejsze od meza? Bo robi wiecej szumu wokol siebie, jest zabawne, zawsze chce sie przytulic, wzruszajaco okazuje wdziecznosc, ma sie nad nim absolutna wladze, wydaje dzwieki mile dla ucha, ladnie pachnie, mozna sie z nim pobawic w przebieranki... Itd.
              Zauwaz ile roznych potrzeb moze takie dziecko zaspokoic. To doslownie raj dla osob z deficytami/ brakami/ niezaspokojonymi potrzebami.

              Te teksty o "niedojrzałych
              > " facetach (co to marudzą coś o seksie) to nie biorą się z niczego. Faceci pewn
              > ie najpierw próbują się przebić z komunikatem o partnerstwie aż wielu się podda
              > je.

              Nielogiczne jest zawieranie zwiazku partnerskiego i uchylanie sie od partnerstwa. Zgoda. Polecalabym terapie.
              • kutuzow Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 14:48
                mabelle2000 napisała:


                > Tak na logike to by znaczylo, ze dziecko jest atrakcyjniejsze od meza. To moze
                > warto sie zastanowic dlaczego jest atrakcyjniejsze od meza? Bo robi wiecej szum
                > u wokol siebie, jest zabawne, zawsze chce sie przytulic, wzruszajaco okazuje wd
                > ziecznosc, ma sie nad nim absolutna wladze, wydaje dzwieki mile dla ucha, ladni
                > e pachnie, mozna sie z nim pobawic w przebieranki... Itd.
                > Zauwaz ile roznych potrzeb moze takie dziecko zaspokoic. To doslownie raj dla o
                > sob z deficytami/ brakami/ niezaspokojonymi potrzebami.

                Problem jest tylko taki, że obecnie takich osób jest mnóstwo. Często facet zainteresowanie sobą bierze za dobrą monetę (że trafił na fajną partnerkę) po czym moze się okazać że on także wypełniał po prostu jej deficyty i gdy pojawiło się dziecko "przegrał walkę" i został zastąpiony lepszym modelem wypełniania tych deficytów.


                > Nielogiczne jest zawieranie zwiazku partnerskiego i uchylanie sie od partnerstw
                > a. Zgoda. Polecalabym terapie.

                Byłem kiedyś na terapii u bardzo dobrej p. seksuolog która przy okazji była terapeutą par. Osoba ta miała bardzo duże doświadczenie. Przy okazji chciałem dowiedzieć się jak inne pary radzą sobie z kwestią gdy kobieta ma dużo mniejsze libido niż facet. Dowiedziałem się wtedy że większość szuka jedynie jakiegoś sposobu na "przetrwanie" małżeństwa. Nie chcą dokonywać rewolucji w swym życiu, rozwodzić się i szukać kogoś bardziej dopasowanego (co byłoby często jej wskazówką). Raczej chcą sposobu żeby wspólna koegzystencja nie była taka pełna kłótni- co by "klient był mniej awanturujący się" gdy bzykanka nie będzie.
                Pamiętam, że strasznie mnie to wtedy zdołowało, że taka szara jest ta nasza rzeczywistość związkowa.
                • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 15:03
                  " Nie chcą dokonywać rewolucji w swym życiu, rozwodzić się i szukać kogoś bardziej dopasowanego"

                  Co jest może smutne, ale zrozumiałe. Po pierwsze, ekonomia, o której to wielokrotnie pisał sabat, po drugie świadomość własnych możliwości czy raczej ich braku.
                  Ludzie się boją, że nie znajdą nikogo lepszego, a tylko się wpędzą w kłopoty finansowe z powodu rozwiedzenia.
                  No więc skoro rozwód to marzenie ściętej głowy, niech przynajmniej klient będzie "mniej awanturujący się".
                • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 16:32
                  kutuzow napisał:

                  > . Raczej chcą sposobu żeby wspólna koegzystencja nie była taka pełna kłótni- co
                  > by "klient był mniej awanturujący się" gdy bzykanka nie będzie.
                  > Pamiętam, że strasznie mnie to wtedy zdołowało, że taka szara jest ta nasza rze
                  > czywistość związkowa.

                  A to mnie zmartwiles, stawialabym raczej na to, ze seksuolog moglby popracowac z tym klientem, ktoremu mniej sie chce, w mysl zasady- wyzsze libido - wieksza radocha dla obojga.
                  • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 16:44
                    "seksuolog moglby popracowac z tym klientem, ktoremu mniej sie chce, w mysl zasady- wyzsze libido - wieksza radocha dla obojga."

                    No ale jeśli mniej się chce z powodu niskiego libido, a to niskie libido nie wynika z choroby, depresji itp. tylko z natury, to co tu terapia pomoże? Seksuolog nie jest cudotwórcą.
                    • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 16:53
                      rekreativa napisała:

                      > No ale jeśli mniej się chce z powodu niskiego libido, a to niskie libido nie wy
                      > nika z choroby, depresji itp. tylko z natury, to co tu terapia pomoże? Seksuolo
                      > g nie jest cudotwórcą.

                      Nie wierze w niskie libido "z natury", bo zbyt duzo bylo przypadkow "ozdrowienia" przy zmianie partnera/ partnerki ;-)
                      • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 17:03
                        Nieprecyzyjnie się wyraziłam. Nie tyle niskie libido wedle jakiejś lekarskiej normy, tylko po prostu niższe niż ma partner.
                        Że jednemu wystarczy do satysfakcji dwa razy w miesiącu, a drugi musi mieć dwa razy w tygodniu.
                        Co niby miałby seksuolog zrobić, żeby temu pierwszemu też się chciało 2 razy w tygodniu? Leki? Ale są w ogóle takie? Dla kobiet zwłaszcza?

                        Zresztą w przypadku, o którym mówisz też się nic nie da zrobić. Jeśli człowiek nie odczuwa pożądania do tej konkretnej osoby i nigdy nie odczuwał, to pozamiatane.
                        • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 17:23
                          rekreativa napisała:

                          > Co niby miałby seksuolog zrobić, żeby temu pierwszemu też się chciało 2 razy w
                          > tygodniu? Leki? Ale są w ogóle takie? Dla kobiet zwłaszcza?

                          Nie wiem, moze powinni zaczac uprawiac tantre, terapeutycznie popracowac nad jakimis blokadami, zapisac sie na kurs medytacji, rozwoju seksualnosci, skorzystac z rekolekcji dla katolickich malzenstw...

                          > Zresztą w przypadku, o którym mówisz też się nic nie da zrobić. Jeśli człowiek
                          > nie odczuwa pożądania do tej konkretnej osoby i nigdy nie odczuwał, to pozamiat
                          > ane.

                          Jesli nigdy nie odczuwal pozadania, to nie, ale jesli ma nizsze libido niz druga strona, to sprawa nie jest przegrana. Pamietasz byl tu taki watek niedawno o kobiecie, ktora zeby miec orgazm musiala miec poduszke miedzy nogami, bo od tego zalezala jej satysfakcja seksualna. Ale seksualnosc kobiety to przeciez nie jest jeden maly trik, ktory da jej orgazm. Teoretycznie wiec ona te swoja seksualnosc moglaby rozwijac w nieskonczonosc. Czy jej sie chce, to inna sprawa, ale jest to mozliwe.
                          • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 17:42
                            "skorzystac z rekolekcji dla katolickich malzenstw..."

                            Zwłaszcza to roznieci libido :D
                            Urqu mawia, że stara się ten , komu zależy bardziej. A komu zależy bardziej, by seks był> temu, który ma wysokie libido, czy temu, co ma niskie? To skąd nagle ten, co ma niskie wziąłby ochotę i motywację do kursów tantry i medytacji? Jemu jest dobrze, jak jest. No chyba, że ten, co ma wysokie, posiada jakiegoś straszaka w rękawie, ale z drugiej strony, gdyby posiadał, to czy w ogóle zaistniałby problem braku seksu?
                            • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 18:01
                              rekreativa napisała:

                              > Zwłaszcza to roznieci libido :D

                              No dobra, zartowalam ;-)

                              > Urqu mawia, że stara się ten , komu zależy bardziej. A komu zależy bardziej, by
                              > seks był> temu, który ma wysokie libido, czy temu, co ma niskie? To skąd n
                              > agle ten, co ma niskie wziąłby ochotę i motywację do kursów tantry i medytacji?

                              Pozornie wydaje sie to nierealne, ale skoro udaje sie wzbudzic w ludziach potrzebe posiadania roznych gadzetow i towarow luksusowych, to moze przynajmniej komus madremu uda sie seks powszechnie podniesc do rangi sztuki ? Jak myslisz ile osob wierzy w to, ze dobry seks to lepsze zycie?
                              • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 18:45
                                "Jak myslisz ile osob wierzy w to, ze dobry seks to lepsze zycie? "

                                No chyba nie aż tak wiele.
                                Więcej jest takich, co wierzą, że częsty seks to lepsze życie.
                                • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 19:10
                                  rekreativa napisała:

                                  > Więcej jest takich, co wierzą, że częsty seks to lepsze życie.

                                  Bingo. Popracowac nad jakoscia, to zwiekszy sie ilosc. A zaczac od tych niewydarzonych seksuologow, o ktorych pisal Kutuzow, niech poglowkuja jak sprzedac ludziom ulepszone wersje seksu.
                                  • urquhart Dziecko nieprzypadkowo ląduje w rodzicielskim łóżk 29.03.17, 19:45
                                    mabelle2000 napisała:
                                    > Bingo. Popracowac nad jakoscia, to zwiekszy sie ilosc. A zaczac od tych niewyda
                                    > rzonych seksuologow, o ktorych pisal Kutuzow, niech poglowkuja jak sprzedac lud
                                    > ziom ulepszone wersje seksu.

                                    Dla mnie taką próbą nagłaśniania problemu i mediacji temacie "pary z dzieckiem" próbowała zajmować się Zofia Milska kiedyś że i mężczyzna ma swoje seksualne potrzeby które niezaspokajane muszą skończyć się rozpadem związku. Czytałem i komentowałem potem stek hejtu pod jej artykułami że jest naczelną polską mizoginiką "niedojrzałą" i ogólnie pisze z głupoty i nienawiści do kobiet.

                                    'Dziecko nieprzypadkowo ląduje w rodzicielskim łóżku, czasem zresztą na lata. Naprawdę nie unika się seksu ze względu na trudności organizacyjne i zmęczenie.

                                    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,7628261,Troje_na_hustawce.html
                                    • kag73 Re: Dziecko nieprzypadkowo ląduje w rodzicielskim 29.03.17, 19:53
                                      'Dziecko nieprzypadkowo ląduje w rodzicielskim łóżku, czasem zresztą na lata. Naprawdę nie unika się seksu ze względu na trudności organizacyjne i zmęczenie.

                                      Ano, seksu sie unika jak niwiele on daje, nie sprawia frajdy jak nie ma sie ochoty obcowac seksualnie/erotycznie z partneren a powodow tego moze byc wiecej, chociaz nie chcesz w to wierzyc. Facet, ktory rozczarowuje (nie tylko w lozku) budzi u kobiety niechec, osusza, no po prostu nie mozna sie przelamac do sypiania z nim. Wiec jak trzeba to sie mozna zmuszac ale frajda z tego srednia.
                                      Tak samo jak facei gadaja o kastrowaniu ich przez jakies tam zachowania kobiety, tak samo faceci kastruja/wysuszaja kobiety przez rozne postepki i zachowania. Chamstwo, zle traktowanie dzieci, cholerycznosc, zwewanie rodziny/kobiety i inne takie maja wplyw na kobiece pozadanie, niestety.
                        • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 17:25
                          rekreativa napisała:

                          Zresztą w przypadku, o którym mówisz też się nic nie da zrobić. Jeśli człowiek nie odczuwa pożądania do tej konkretnej osoby i nigdy nie odczuwał, to pozamiatane.
                          ------------------------
                          No nie odczuwa, ale chce mieć rodzinę, dzieci, dom. Co ma robić? To co jest niefajne to udawanie uczucia i pożądania, a jak już jest ciąża, dziecko, to każdy powód żeby się nie kotłować, jest dobry. Dla wyjaśnienia, uważam, że to nie tylko sprawa babek.
                          • kag73 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 17:37
                            "No nie odczuwa, ale chce mieć rodzinę, dzieci, dom. Co ma robić? To co jest niefajne to udawanie uczucia i pożądania, a jak już jest ciąża, dziecko, to każdy powód żeby się nie kotłować, jest dobry. Dla wyjaśnienia, uważam, że to nie tylko sprawa babek."

                            No wiesz uczucia to ona udawac nie musi. A zwyczajnie sie nie lumpi jak ukochany chce seksu to ona mu go z milosci da i takze da, bo chce miec rodzine. A ze jej ten seks niewiele daje ( z roznych wzgledow) to w nieskonczonosc tylka nadstawiac nie ma jednak ochoty. Ona nawet moze i pozadac tego gostka ale samo pozadanie nie gwarantuje satysfakcji z seksu.
            • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 14:44
              " gdy w obecnych czasach dziecko jest coraz częściej takie "wyczekiwane" i "upragnione", bo decyzje o ciąży są odkładane na coraz późniejszy okres, to istnieje ryzyko, że nastąpi pieluszkowe zapalenie mózgu i"

              Sam sobie odpowiedziałeś. Coraz więcej ludzi ma tylko jedno dziecko, do tego późno i z problemami (było potrzebne wspomaganie), to nie dziwota, że lęk o dziecko, ale i zachwyt tym dzieckiem są zwielokrotnione. Poza tym im dłużej czekasz na dziecko, im bardziej go pragniesz, im więcej było po drodze rozczarowań (brak ciąży mimo próbowania, poronienia, nieudane próby in vitro), tym większa szansa, że dziecko faktycznie stanie się Twoim centrum wszechświata oraz celem istnienia.
              Ale co z tym zrobić, to nie wiem.
              Mężczyźni zresztą tu nie pomagają, bo się nie palą do płodzenia dzieci w młodym wieku i w większej liczbie. Często to oni przeciągają, że potem, że jeszcze nie w tym roku, a później płaczą, bo babka, jak już dostanie to wytęsknione bobo, to całkiem wariuje.
              Do tego jeszcze dochodzi narracja społeczna o dzieciach, która się bardzo zmienia i ewoluuje w kierunku podporządkowania wszystkiego dziecku - bożkowi. Dziecko ma być na pierwszym miejscu, bo inaczej jesteś wyrodną matką. Dziecka nie wolno na minute spuścić z oka, nie wolno samego posłać do szkoły, nie wolno samego zostawić w domu, trzeba go obwieźć po wszystkich angielskich, tenisach, koniach, logopedach, psychologach, a to wszystko przecież zabiera czas i dodaje matce czy ojcu zmęczenia. To też nie sprzyja zwróceniu się do budowania intymności z mężem, żoną.

              "Faceci pewnie najpierw próbują się przebić z komunikatem o partnerstwie aż wielu się poddaje."

              No nie wiem, ilu faktycznie facetów widząc żonę gugającą do bobasa, idzie gugać razem z nią :)
              • kutuzow Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 15:03
                rekreativa napisała:

                > Sam sobie odpowiedziałeś. Coraz więcej ludzi ma tylko jedno dziecko, do tego pó
                > źno i z problemami (było potrzebne wspomaganie), to nie dziwota, że lęk o dziec
                > ko, ale i zachwyt tym dzieckiem są zwielokrotnione. Poza tym im dłużej czekasz
                > na dziecko, im bardziej go pragniesz, im więcej było po drodze rozczarowań (bra
                > k ciąży mimo próbowania, poronienia, nieudane próby in vitro), tym większa szan
                > sa, że dziecko faktycznie stanie się Twoim centrum wszechświata oraz celem istn
                > ienia.
                > Ale co z tym zrobić, to nie wiem.
                > Mężczyźni zresztą tu nie pomagają, bo się nie palą do płodzenia dzieci w młodym
                > wieku i w większej liczbie. Często to oni przeciągają, że potem, że jeszcze ni
                > e w tym roku, a później płaczą, bo babka, jak już dostanie to wytęsknione bobo,
                > to całkiem wariuje.
                > Do tego jeszcze dochodzi narracja społeczna o dzieciach, która się bardzo zmien
                > ia i ewoluuje w kierunku podporządkowania wszystkiego dziecku - bożkowi. Dziec
                > ko ma być na pierwszym miejscu, bo inaczej jesteś wyrodną matką. Dziecka nie wo
                > lno na minute spuścić z oka, nie wolno samego posłać do szkoły, nie wolno sameg
                > o zostawić w domu, trzeba go obwieźć po wszystkich angielskich, tenisach, konia
                > ch, logopedach, psychologach, a to wszystko przecież zabiera czas i dodaje matc
                > e czy ojcu zmęczenia. To też nie sprzyja zwróceniu się do budowania intymności
                > z mężem, żoną.

                Niestety, ale zgadzam się ze wszystkim co tu napisałaś.
                Słaba to pociecha, bo ja czując to gdzieś podświadomie wolę podjąć decyzję o nie rozmnażaniu się, niż rozmnożeniu i powieleniu typowego polskiego schematu pt "Matka Polka" i mąż z braku seksu, podrywający co się da na boku.
                • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 15:20
                  kutuzow napisał:

                  > rekreativa napisała:
                  >
                  > > Sam sobie odpowiedziałeś. Coraz więcej ludzi ma tylko jedno dziecko, do tego późno i z problemami (było potrzebne wspomaganie), to nie dziwota, że lęk o dziecko, ale i zachwyt tym dzieckiem są zwielokrotnione. > Niestety, ale zgadzam się ze wszystkim co tu napisałaś.
                  ----------------------------
                  > Słaba to pociecha, bo ja czując to gdzieś podświadomie wolę podjąć decyzję o nie rozmnażaniu się, niż rozmnożeniu i powieleniu typowego polskiego schematu pt
                  > "Matka Polka" i mąż z braku seksu, podrywający co się da na boku.
                  -------------------------
                  Ja też się zgadzam, i uważam, że u mnie sytuacja była diametralnie inna, bo:
                  - żadnych dzieci nie planowaliśmy, ani nie czuliśmy potrzeby ich posiadania,
                  - wszystkie były z zaskoczenia i wcześnie,
                  - nie czuliśmy żadnej misji, tylko traktowaliśmy wychowanie zadaniowo,
                  - przed czterdziestką żony, wszystkie były odchowane,
                  - babcie i ciotki były jeszcze względnie młode i functional i się mocno zajmowały naszymi dziećmi,

                • aandzia43 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 15:46

                  >
                  > Niestety, ale zgadzam się ze wszystkim co tu napisałaś.
                  > Słaba to pociecha, bo ja czując to gdzieś podświadomie wolę podjąć decyzję o ni
                  > e rozmnażaniu się, niż rozmnożeniu i powieleniu typowego polskiego schematu pt
                  > "Matka Polka" i mąż z braku seksu, podrywający co się da na boku.

                  Bez przesady, ze świadomością tematu i z partnerką co do której ma się pewność, że jest temperamentna i nakierowana erotycznie właśnie na ciebie (od paru lat, nie od paru miesięcy, oraz z własną gotowością do wejścia w świat dziecka nie masz chyba potrzeby rezygnować z dziecka. Acha, to nie jest schemat typowy tylko dla Polski.
                • kag73 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 20:11
                  Hmm, teraz jedno dziecko, dzieci bozki itd, niemniej moi drodzy nic albo niewiele wiemy o kiedys. To, ze ludzie mieli na peczki dzieci i na nie nie huhali nie znaczy z automatu, ze babki sie z mezami rznely na morgi i regularnie sciagaly majtki przez glowe. Raczej tak nie bylo, stad tez zostalo nam "babka daje, nie daje", facet ciagle chce a babka nie. Mama mojej kolezanki jej kiedys powiedziala "chlopu trza dac, bedzie spokojniejszy", nie slyszy sie jak wielka namietnosc i zadza z kobiecej strony. Kiedys mi starsza babka 80+ powiedziala, ze jak byla mala ojciec jej nie trawil, bo byla skuteczna antykoncepcja, matka kladla ja zawsze mieszy siebie i meza do spania. Anykoncepcji porzadnej nie bylo a wiec zagrozenie kolejna ciaza istnialo a dzieci gromadka juz byla. Poza tym nie zapominajmy: nikt sie specjalnie kobieca przyjemnoscia i jej orgazmem nie zajmowal, podwojna moralnosc, wplyw kosciola i wychowania, seks owszem byl ale komunikacja na jego temat to juz niekoniecznie, to byl temat tabu i wstydliwy, no i zero wychowania czy uswiadomienia seksualnego. Wiec wypasu dla kobiet w wielu przypadkach nie bylo, wiec sie do seku nie garnely. jak trzeba bylo to sie nogi rozlozylo, no fakt, moze trzeba bylo, bo kobieta byla bardziej zalezna od meza.
                  • urquhart Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 20:21
                    kag73 napisała:

                    > Hmm, teraz jedno dziecko, dzieci bozki itd, niemniej moi drodzy nic albo niewie
                    > le wiemy o kiedys. To, ze ludzie mieli na peczki dzieci i na nie nie huhali nie
                    > znaczy z automatu, ze babki sie z mezami rznely na morgi i regularnie sciagaly
                    > majtki przez glowe.

                    Odniesieniem są plemiona pierwotne raczej , tam ani problemu nadopiekuńczości ani braku seksu przy dziecku nie ma chociaż faceci się dziećmi nie zajmują a hormony przecież takie same.
                    Sama odpowiedź sobie co sprawia że babki mają ochotę :)
                    • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 20:35
                      A jak tam z libidem kobiet pierwotnych? ktoś to badał?
                      • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 21:27
                        rekreativa napisała:

                        > A jak tam z libidem kobiet pierwotnych? ktoś to badał?

                        I co? Prolaktyna się nie wydziela? Zero opiekuńczości? W tak trudnych okolicznościach przyrody?
                        • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 21:51
                          Ale mnie pytasz?
                          Ja nie jestem forumowym specem od kultur pierwotnych :)
                          • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 22:24
                            rekreativa napisała:

                            > Ale mnie pytasz?
                            > Ja nie jestem forumowym specem od kultur pierwotnych :)
                            >

                            Nie, nie Ciebie. Dokładam pytań. Ciekawy jestem jak Urqu z tego wybrnie,
                            skoro prolaktyna zabija libido. Przecież nie powie, że się prolaktyna u pierwotnych nie wydziela :)

                            `Co do sprzątania wytłumaczenie nie jest oczywiste ale wyniki różnych badań spójne można się oczywiście na to obrażać ale tak to działa'

                            Doceniam `nie są oczywiste'. Ale druga część zdania nie jest spójna z pierwszą.

                            A tak przy okazji.
                            W patriarchalnych małżeństwach kochają się 5 razy w miesiącu po 10 minut.
                            W tych niepatriarchalnych 4 razy w miesiącu po 2 godziny.

                            Ja jestem ciekaw skąd ten wniosek, że to np gotowaniem facet osusza.
                            Przecież jest dokładnie odwrotnie. Albo jak oni do tego doszli, że to akurat sprzątanie jest przyczyną o jednego stosunku w miesiącu mniej?
                            • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 22:30
                              lybbla napisał:
                              > W patriarchalnych małżeństwach kochają się 5 razy w miesiącu po 10 minut.
                              > W tych niepatriarchalnych 4 razy w miesiącu po 2 godziny.

                              A w ukladach pozamalzenskich cztery razy pod rzad w ciagu dwoch godzin :)
                              • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 23:07
                                A ile razy w miesiącu? Raz?
                                • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 08:07
                                  rekreativa napisała:

                                  > A ile razy w miesiącu? Raz?

                                  No toz do tego pije ;) Suma ilosci i jakosci gdzies wychodzi na zero ;p
                            • urquhart Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 07:29
                              > rekreativa napisała:
                              > Nie, nie Ciebie. Dokładam pytań. Ciekawy jestem jak Urqu z tego wybrnie,
                              > skoro prolaktyna zabija libido. Przecież nie powie, że się prolaktyna u pierwo
                              > tnych nie wydziela :)

                              I tu przychodzą tył pzydzatny cytat Andzy że chłopy chcą z grubsza jednego a ona dla jednych ma motywację a dla innych nie ma i obserwacje w plemianach jak u twoich bonobo że uprawiają seks nie z pożądania ale dla podtrzymania wiezi

                              > Ja jestem ciekaw skąd ten wniosek, że to np gotowaniem facet osusza.
                              > Przecież jest dokładnie odwrotnie. Albo jak oni do tego doszli, że to akurat sp
                              > rzątanie jest przyczyną o jednego stosunku w miesiącu mniej?

                              Tu się zgadzam że gotowanie jest zmysłowe. I dużo gotuję poświęcając mu uwagę.
                              • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 07:37
                                urquhart napisał:
                                > Tu się zgadzam że gotowanie jest zmysłowe. I dużo gotuję poświęcając mu uwagę.

                                I pewnie dlatego jest zmysłowe, że Ty to robisz, nie? Marek i jego sport;)
                                • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 09:46
                                  zawle napisała:

                                  > urquhart napisał:
                                  > > Tu się zgadzam że gotowanie jest zmysłowe. I dużo gotuję poświęcając mu u
                                  > wagę.
                                  >
                                  > I pewnie dlatego jest zmysłowe, że Ty to robisz, nie? Marek i jego sport;)
                                  --------------------------
                                  Nie, sport jest środkiem na sprawność, sylwetkę i zdrowie. A i żeby bez obaw jeść smaczne rzeczy. Plus walory socjalne.
                                  Nie mogę określić czy w moim wykonaniu jest zmysłowy, tak samo jak gotowanie.
                              • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 02:27
                                urquhart napisał:

                                > >Ciekawy jestem jak Urqu z tego wybrnie,
                                > > skoro prolaktyna zabija libido. Przecież nie powie, że się prolaktyna u p
                                > ierwotnych nie wydziela :)
                                >
                                > I tu przychodzą tył pzydzatny cytat Andzy że chłopy chcą z grubsza jednego a on
                                > a dla jednych ma motywację a dla innych nie ma i obserwacje w plemianach jak u
                                > twoich bonobo że uprawiają seks nie z pożądania ale dla podtrzymania wiezi

                                Twoją tezą jest, że u ludów pierwotnych jak i u bonobo nie uprawia się seksu z pożądania. Zadam Ci pytanie: gdy parzyłeś się z żoną jak bonobo to bardziej z pożądania czy dla podtrzymania więzi?

                                Samica bonobo jak jest niezadowolona z `pogawędki' z danym samcem bo nie wyczerpała tematu to idzie
                                `porozmawiać' z innym. Jak jest u ludów pierwotnych nie wiem.

                                Tłumaczysz świat ze swego patriarchalnego punktu widzenia.
                                Co się sprawdza w świecie szympansich mężczyzn i kobiecych kobiet nie przenosi się na niepatriarchalne stosunki.
                                Dokonujesz ekwilibrystyki wprowadzając `SEKS NIE Z POŻĄDANIA', pobożne życzenie patriarchalnych samców by samice dawały dupy bez pożądania.
                                Sugerujesz, że u pierwotnych tak właśnie jest.

                                Najprostsze rozwiązanie, że samice `lubią się seksić' bo je to gratyfikuje
                                nie przychodzi Ci do głowy. Albo wypierasz bo rodzi pytanie, czemu w patriarchalnym reżimie tak nie jest.

                                Kobieta w połogu bzykać się nie może co jest oczywiste. Powrót do radosnego bzykania następuje tym szybciej im większą gratyfikację z seksu miała kobieta.

                                Tu należy poczynić uwagę: wyjątkiem są bezdzietne kobiety w wieku 27-30 lat.
                                Je zadowala niemal wszystko. Chęć (powiedziałbym, że `głód') rozmnożenia
                                się jest tak wielka, że wpływa na percepcję. Powoduje pożądanie tak wielkie, że
                                postrzega się mężczyzn przez różowe okulary. Okulary spadają z chwilą pojawienia się potomka.

                                > Tu się zgadzam że gotowanie jest zmysłowe. I dużo gotuję poświęcając mu uwagę.

                                Ale skąd wniosek, że akurat sprzątanie jest przyczyną o jednego stosunku w miesiącu mniej? A nie na przykład zmysłowe gotowanie?
                                • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 08:41
                                  lybbla napisał:
                                  > Tu należy poczynić uwagę: wyjątkiem są bezdzietne kobiety w wieku 27-30 lat.
                                  > Je zadowala niemal wszystko. Chęć (powiedziałbym, że `głód') rozmnożenia
                                  > się jest tak wielka, że wpływa na percepcję. Powoduje pożądanie tak wielkie, że
                                  > postrzega się mężczyzn przez różowe okulary. Okulary spadają z chwilą pojawieni
                                  > a się potomka.

                                  "Hej matulu welon kup
                                  Wezmę z tym Nowakiem ślub
                                  Snu się nie da w życie zmienić
                                  A ten Nowak chce się żenić "

                                  Nie sądzę, żeby postrzegały mężczyzn przez różowe okulary. Raczej zawierają świadomy kompromis, łamiąc swój brak pożądania, po to tylko, by spłodzić potomka.
                                  Taka kobieta doskonale czuje, że ten mężczyzna na nią nie działa, może wręcz jest odpychający, ale:
                                  - nie ma lepszych kandydatów, którzy byliby zainteresowani związkiem długoterminowym (takich co wydupczą od niechcenia bez zobowiązań, to parę się zawsze znajdzie). Krótko mówiąc, "tylko poważne oferty proszę".
                                  - Presja zegara biologicznego jest tak silna, że jest gotowa "zjeść żabę" w postaci zaciskania zębów w trakcie seksu małżeńskiego. Oczywiście aż do oczekiwanej ilości potomków, potem można z westchnieniem ulgi wykopać męża z łoża, bezustannie wyszukując wymówki, bądź mówiąc wprost - "nie i chuj".

                                  Uczciwie trzeba przyznać, że to również najczęściej dotyczy dziewczyn dość średnio atrakcyjnych, które nie mają kandydatów na pęczki. Małżeństwo jest zawierane jako "wybór mniejszego zła", celem spłodzenia potomstwa i "by ludzie nie gadali", ale niesmak kobiety do własnego męża pozostanie na zawsze.

                                  Cytat na początku z piosenki zespołu Brathanki. Śpiewa kobieta, gdyby ktoś mi zarzucał mizoginię. Sorry, ale tak to widzę.
                                  • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 09:06
                                    sabat3 napisał:

                                    > "Hej matulu welon kup
                                    > Wezmę z tym Nowakiem ślub
                                    > Snu się nie da w życie zmienić
                                    > A ten Nowak chce się żenić "
                                    >
                                    > Cytat na początku z piosenki zespołu Brathanki. Śpiewa kobieta, gdyby ktoś mi zarzucał mizoginię. Sorry, ale tak to widzę.
                                    ----------------------
                                    Tak to jest. Moja zweryfikowała swoją opinie na temat % kobiet, które to wiążą się z miłości z 33 do 12%. Potem dodała, że sama nie zna ani jednego takiego przypadku.
                                    U młodszego pokolenia moich dziewczyn jest tak:
                                    - 2%
                                    - 10%.

                                    Nie wygląda to dla facetów optymistycznie. Dla pocieszenia, niemal wszyscy mają podobnie.


                                    • hello-kitty2 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 11:02
                                      Kobiety 27-30? Przeszliscie do omawiania Kutuzowej? ;-) Tak sobie mysle, gdyby dziewczyna zapragnela jednak miec dziecko i uczciwie rozstala sie z Kutuzowem, ktory dziecka nie chce, to co ona ma wlasciwie zrobic? Cokolwiek by nie zrobila, to jej sie dostanie. Co w zasadzie sprowadza kobiety do tego schemtu, ze jedna z druga powinna zwiazac sie z wielkiej milosci w wieku gora 20 lat, a po dekadzie kiedy to juz sie sprawdzi jako wierna i kochajaca zona swego meza powic dziecie. Wtedy to bedzie uczciwie? Tylko jak wtedy i w ogole kiedy trzasnac sobie ze 30-50 patnerow seksualnych zeby sobie pobrobowac co sie lubi i miec troche funu od zycia jako kobieta? Wychodzi mi, ze trzeba chlopa walic po rogach.
                                      • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 11:14
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        Co w zasadzie sprowadza kobiety do tego schemtu, ze jedna z druga powinna zwiazac sie z wielkiej milosci w wieku gora 20 lat, a po dekadzie kiedy to juz sie sprawdzi jako wierna i kochajaca zona swego meza powic dziecie. Wtedy to bedzie uczciwie? Tylko jak wtedy i w ogole kiedy trzasnac sobie ze 30-50 patnerow seksualnych zeby sobie pobrobowac co sie lubi i miec troche funu od zycia jako kobieta? Wychodzi mi, ze trzeba chlopa walic po rogach.
                                        --------------------------------
                                        Jak chyba Newton odkrył, każda akcja wywołuje reakcję, więc ten chłop to tez może tak myśleć, żeby dalej próbować i też sobie pozwalać, a jak jest wygodniejszy to może zasponsorować albo tez odwiedzać agencje.

                                        >
                                      • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 11:22
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > Tylko jak wtedy i w ogole kiedy trzasnac sobie
                                        > ze 30-50 patnerow seksualnych zeby sobie pobrobowac co sie lubi i miec troche
                                        > funu od zycia jako kobieta? Wychodzi mi, ze trzeba chlopa walic po rogach.

                                        Teraz to mysle sobie, ze najbardziej to by mi sie oplacalo rznac sie ostro do trzydziestki bez slubu, dzieci i zobowiazan. Zwiazac mozna by sie tylko z kims, kto jest idealnym partnerem seksualnym. W moim przekonaniu tylko zwiazek oparty na zajebistej erotyce ma szanse przetrwac. I nie mowie tu o patologi, ze codziennie sie napierdalaja i godza w lozku, chodzi mi o sytuacje, ze ich wzajemna wiez jest na pierwszym miejscu. A wtedy rzeczywiscie dzieciaki urodzone w takim zwiazku maja szanse na szczesliwy dom, na szczesliwa rodzine.
                                        • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 11:31
                                          mabelle2000 napisała:

                                          W moim przekonaniu tylko zwiazek oparty na zajebistej erotyce ma szanse przetrwac. I nie mowie tu o patologi, ze codziennie sie napierdalaja i godza w lozku, chodzi mi o sytuacje, ze ich wzajemna wiez jest na pierwszym miejscu.
                                          -------------------------
                                          Racja, racja, tylko to założenie, ze do 30 niezobowiązujący seks a potem szukanie ma słabe punkty, bo jak wcześniej się zakochasz?. Osobiście uważam, że w życiu znajdziesz bardzo mało facetów Twojego życia, jeśli w ogóle taki sie trafi, więc te założenia sa mocno wątpliwe.
                                          • hello-kitty2 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 11:45
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > Racja, racja, tylko to założenie, ze do 30 niezobowiązujący seks a potem szukan
                                            > ie ma słabe punkty, bo jak wcześniej się zakochasz?. Osobiście uważam, że w życ
                                            > iu znajdziesz bardzo mało facetów Twojego życia, jeśli w ogóle taki sie trafi,
                                            > więc te założenia sa mocno wątpliwe.

                                            Nie ma czegos takiego jak facet twojego zycia, bo sa osoby, ktore pasuja do wiekszosci. Zakochujesz sie w zyciu tez wiecej niz raz.
                                            • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 12:22
                                              hello-kitty2 napisała:
                                              Nie ma czegos takiego jak facet twojego zycia, bo sa osoby, ktore pasuja do wiekszosci. Zakochujesz sie w zyciu tez wiecej niz raz.
                                              -----------------------------
                                              Tak pasują, jak są atrakcyjni fizycznie, kręcą, inteligentni z poczuciem humoru, rokują albo już są ustawieni. Jaki jest ich %?
                                              Obok gdzieś temat: czy po trzydziestce znajdę jakiegoś sensownego, wolnego faceta? Tak ale ich jest bardzo mało.
                                            • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 12:48
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > Nie ma czegos takiego jak facet twojego zycia, bo sa osoby, ktore pasuja do wiekszosci

                                              Mozna przetestowac. Jak bedzie mial ochote na seks ze mna przez tydzien, dzien i noc non stop, a po tygodniu powie ze chetnie bzykalby dalej, ale nie ma sily, wiec teraz bedzie juz tylko lizal, to jak najbardziej jest to kandydat na faceta mojego zycia ;-)

                                              > Zakochujesz sie w zyciu tez wiecej niz raz.

                                              Niektorzy twierdza, ze milosci nie ocenia sie po sile, tylko po czasie jaki ta milosc trwa :-)
                                              • ninek04 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 13:17
                                                mabelle 2000
                                                >Mozna przetestowac. Jak bedzie mial ochote na seks ze mna przez tydzien, dzien i noc non stop, a po tygodniu powie ze chetnie bzykalby dalej, ale nie ma sily, wiec teraz bedzie juz tylko lizal, to jak najbardziej jest to kandydat na faceta mojego zycia ;-)<

                                                Ale jak wielokrotnie tu podkreślałaś, nie ma co porównywać okazjonalnego bzykania, które zdarza się co jakiś czas,i rządzi się nieco innymi prawami z tą codzienną pracą związkową, by wzajemną erotykę wciąż podsycać, mimo trudności, problemów, codzienności, którą niesie życie. Więc takie pieśni pochwalne to sobie można właśnie śpiewać, będąc poza związkiem i zobowiązaniami, których się już praktycznie nie ma w Twoim akurat przypadku (choćby biorąc pod uwagę dorosłe, odchowane, samodzielne dzieci i własną niezależność).
                                          • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 12:10
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > Racja, racja, tylko to założenie, ze do 30 niezobowiązujący seks a potem szukan
                                            > ie ma słabe punkty, bo jak wcześniej się zakochasz?.

                                            Zakocham jak zakocham, ale priorytetem powinien byc jednak dobry, najlepszy seks, a nie czy Jozek obrotny i mi chate wybuduje.

                                            Osobiście uważam, że w życ
                                            > iu znajdziesz bardzo mało facetów Twojego życia, jeśli w ogóle taki sie trafi,
                                            > więc te założenia sa mocno wątpliwe.

                                            Marek, ja sie z wieloma facetami w zyciu swietnie dogadalam, bo latwo nawiazuje znajomosci i przyjaznie. Ale seks to jednak zdecydowanie inna kategoria wspolistnienia. W moim przypadku latwo byloby ulec iluzji, ze jak jestem z mezczyzna z tej samej bajki i idealnie sie rozumiemy, mamy wspolne cele i wartosci, to i wyjdzie nam wspolne zycie. Nie wyjdzie, bo bez silnego, erotycznego fundamentu nie uda sie zyc szczesliwie przez wiele lat. Dlatego kobiety- wedlug mnie- powinny najpierw dowiedziec sie czego chca w seksie, a dopiero potem zawracac dupe mezczyznom zwiazkiem, dziecmi i wspolna chata.
                                            • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 12:24
                                              mabelle2000 napisała:


                                              > Zakocham jak zakocham, ale priorytetem powinien byc jednak dobry, najlepszy seks, a nie czy Jozek obrotny i mi chate wybuduje.
                                              ---------------------
                                              Ja tez szedłem te drogą i chwale ją.
                                              >
                                              Marek, ja sie z wieloma facetami w zyciu swietnie dogadalam, bo latwo nawiazuje znajomosci i przyjaznie. Ale seks to jednak zdecydowanie inna kategoria wspolistnienia. W moim przypadku latwo byloby ulec iluzji, ze jak jestem z mezczyzna z tej samej bajki i idealnie sie rozumiemy, mamy wspolne cele i wartosci, to i wyjdzie nam wspolne zycie. Nie wyjdzie, bo bez silnego, erotycznego fundamentu nie uda sie zyc szczesliwie przez wiele lat.
                                              ----------------------
                                              Całkowicie sie zgadzam, tylko z tym kotłowaniem do trzydziestki bez zobowiązań, a potem szukanie do związku tego najlepszego? A ci najlepsi już wzięci, sorry.
                                              • ninek04 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 13:03
                                                marek. żak 1 napisał
                                                >Całkowicie sie zgadzam, tylko z tym kotłowaniem do trzydziestki bez zobowiązań, a potem szukanie do związku tego najlepszego? A ci najlepsi już wzięci, sorry.<

                                                No to właśnie o to się rozchodzi, czy koniecznie trzeba dążyć do tych rozmaitych zobowiązań. Bo potem okazuje się, w wielu przypadkach, że to właśnie te zobowiązania w krótszym, bądź dłuższym czasie mogą doprowadzić do rozpadu związku , do konfliktów, do rozczarowań itd.
                                                • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 13:59
                                                  ninek04 napisała:


                                                  > No to właśnie o to się rozchodzi, czy koniecznie trzeba dążyć do tych rozmaitych zobowiązań. Bo potem okazuje się, w wielu przypadkach, że to właśnie te zobowiązania w krótszym, bądź dłuższym czasie mogą doprowadzić do rozpadu związku , do konfliktów, do rozczarowań itd.
                                                  -
                                                  Nie trzeba ale w którymś momencie po pewnym czasie znajomości pada pytanie, co dalej.
                                                  • ninek04 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 14:06
                                                    marek. żak 1 napisał
                                                    >Nie trzeba ale w którymś momencie po pewnym czasie znajomości pada pytanie, co dalej.<

                                                    A z której strony ono pada, czy może z obu równocześnie? A gdyby nie padło, to nie mogłoby być i toczyć się dalej, jak dotąd, satysfakcjonująco dla obojga, niekoniecznie zobowiązująco, choć przecież blisko, tylko koniecznie trzeba w którymś momencie uściślać, wyznaczać ramy i granice, żeby związek mógł funkcjonować?
                                                  • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 14:14
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > marek. żak 1 napisał
                                                    > >Nie trzeba ale w którymś momencie po pewnym czasie znajomości pada pytanie
                                                    > , co dalej.<
                                                    >
                                                    > A z której strony ono pada, czy może z obu równocześnie? A gdyby nie padło, to nie mogłoby być i toczyć się dalej, jak dotąd, satysfakcjonująco dla obojga, niekoniecznie zobowiązująco, choć przecież blisko, tylko koniecznie trzeba w którymś momencie uściślać, wyznaczać ramy i granice, żeby związek mógł funkcjonować?
                                                    ----------------------
                                                    Padło z jej strony. Ja mogłem to kontynuować tak jak było. Skoro padło to wyprowadzka, ślub i na swoje wynajmowane. W sumie dobrze się stało.
                                                  • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 14:14
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > marek. żak 1 napisał
                                                    > >Nie trzeba ale w którymś momencie po pewnym czasie znajomości pada pytanie
                                                    > , co dalej.<
                                                    >
                                                    > A z której strony ono pada, czy może z obu równocześnie? A gdyby nie padło, to nie mogłoby być i toczyć się dalej, jak dotąd, satysfakcjonująco dla obojga, niekoniecznie zobowiązująco, choć przecież blisko, tylko koniecznie trzeba w którymś momencie uściślać, wyznaczać ramy i granice, żeby związek mógł funkcjonować?
                                                    ----------------------
                                                    Padło z jej strony. Ja mogłem to kontynuować tak jak było. Skoro padło to wyprowadzka, ślub i na swoje wynajmowane. W sumie dobrze się stało.
                                                  • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 14:23
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Nie trzeba ale w którymś momencie po pewnym czasie znajomości pada pytanie, co
                                                    > dalej.

                                                    I slusznie, ze pada. Jesli ktos wie czego chce i jak chce spedzic swoje zycie, to powinien to wypowiedziec na glos.
                                                    Chyba sie bardzo sie pomyle jesli stwierdze, ze wiekszosc nie dosc, ze sama nie bardzo wie czego chce, to jeszcze liczy, ze jak wejdzie w zwiazek to druga strona i tak sie do niego dostosuje.
                                                  • ninek04 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 15:02
                                                    mabelle 2000 napisała
                                                    >I slusznie, ze pada. Jesli ktos wie czego chce i jak chce spedzic swoje zycie, to powinien to wypowiedziec na glos. <

                                                    No to wypowiada, że albo chce się wiązać, albo nie chce. To, że za pierwszym razem ktoś się na przykład pomylił jest nauczką na przyszłość i utwierdzeniem się w tym, jak chce dalej spędzić swoje życie.

                                                    >Chyba sie bardzo sie pomyle jesli stwierdze, ze wiekszosc nie dosc, ze sama nie bardzo wie czego chce, to jeszcze liczy, ze jak wejdzie w zwiazek to druga strona i tak sie do niego dostosuje<

                                                    No i stąd potem te rozczarowania, rozminięcia z oczekiwaniami, wchodzenie w układ, które i Ciebie nie ominęły, bo przecież Twój związek nie przetrwał.Z tego wniosek,idąc Twoim tokiem myślenia, że albo sama nie wiedzialas, czego właściwie chcesz i oczekujesz, albo zwyczajnie przestrzeliłaś z własnymi oczekiwaniami.
                                              • aandzia43 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 13:39
                                                To prawda, że do trzydziestkki najlepsi zajęci, więc proponuje dziewczynom bzykac się radośnie do 25-go roku życia, potem brać najlepszego ;-)
                                                • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 13:56
                                                  aandzia43 napisała:

                                                  > To prawda, że do trzydziestkki najlepsi zajęci, więc proponuje dziewczynom bzykac się radośnie do 25-go roku życia, potem brać najlepszego ;-).
                                                  ---------------------------
                                                  Ta opcja jest chyba lepsza, bo kilka lat radosnego seksu i jeszcze spora szansa na tego z wysokiej półki. Tylko że życiem rządzi przypadek i nie wiadomo co zrobić, jak się w wieku powiedzmy 22 lat dziewczyna zakocha.
                                                  • aandzia43 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 14:26
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > To prawda, że do trzydziestkki najlepsi zajęci, więc proponuje dziewczyno
                                                    > m bzykac się radośnie do 25-go roku życia, potem brać najlepszego ;-).
                                                    > ---------------------------
                                                    > Ta opcja jest chyba lepsza, bo kilka lat radosnego seksu i jeszcze spora szansa
                                                    > na tego z wysokiej półki. Tylko że życiem rządzi przypadek i nie wiadomo co zr
                                                    > obić, jak się w wieku powiedzmy 22 lat dziewczyna zakocha.

                                                    Jak się zakocha z udziałem równeż podbrzusza, to niech się wiąże - dużo wskazuje na to, że chłop.właściwy. Jak platonicznie-przyjacielsko to niech sobie z nim ogląda gwiazdy, eklsploruje Bieszczady, a potem niech się bzyknie to się okaże czy w łóżku też fajnie. I wtedy w jedną albo drugą stronę.
                                                    Tak na marginesie: nigdy nie zakochałam się bez udziału podbrzusza. Zawsze był wielki udział pożądania. A jak się okazywało w praniu, że łóżkowo kiepsko, to.się błyskawicznie odkochiwałam. Taka moja uroda - romantyzm, uczucia, silne emocje w relacji z mężczyzną możliwe.są w tylko z udziałem erotyki i żądz.
                                                  • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 14:36
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    Tak na marginesie: nigdy nie zakochałam się bez udziału podbrzusza. Zawsze był wielki udział pożądania. A jak się okazywało w praniu, że łóżkowo kiepsko, to.się błyskawicznie odkochiwałam. Taka moja uroda - romantyzm, uczucia, silne emocje w relacji z mężczyzną możliwe.są w tylko z udziałem erotyki i żądz.
                                                    -----------------
                                                    Nie jesteś taka jedna. ja tez tak miałem i mam :).
                                                    teraz sport. Bye.
                                                  • ninek04 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 15:21
                                                    aandzia 43 napisała
                                                    >Jak się zakocha z udziałem równeż podbrzusza, to niech się wiąże - dużo wskazuje na to, że chłop.właściwy.<

                                                    Ale potem, bywa, że mimo wszystko i tak wszystko wychodzi w praniu ;)

                                                    >Jak platonicznie-przyjacielsko to niech sobie z nim ogląda gwiazdy, eklsploruje Bieszczady, a potem niech się bzyknie to się okaże czy w łóżku też fajnie. I wtedy w jedną albo drugą stronę.
                                                    Tak na marginesie: nigdy nie zakochałam się bez udziału podbrzusza. Zawsze był wielki udział pożądania. A jak się okazywało w praniu, że łóżkowo kiepsko, to.się błyskawicznie odkochiwałam. Taka moja uroda - <

                                                    Ja też tak miałam, od początku wielkie pożądanie, niewychodzenie z łóżka po 24g na dobę, pieprzenie się wszędzie i gdzie tylko się da. Jak wracał po pracy do domu w środku nocy to ja leżałam naga, gorąca i rozpalona i czekająca , wystarczyło, że mnie dotknął i wiadomo, co się dalej działo. Tak samo w dzień, wspólne zakupy i szybki numerek żeby jeszcze zdążyć przed pracą nacieszyć się sobą. I co z tego zostało - no wielkie G i tyle tylko.
                                            • druginudziarz Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 23:04
                                              mabelle2000 napisała:

                                              > Dlatego kobiety- wedlug mnie- powi
                                              > nny najpierw dowiedziec sie czego chca w seksie, a dopiero potem zawracac dupe
                                              > mezczyznom zwiazkiem, dziecmi i wspolna chata.

                                              Trochę kłopotliwe kryterium, bo ponoć 60% Polek seks nie interesuje.
                                              • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 23:23
                                                druginudziarz napisał:

                                                > Trochę kłopotliwe kryterium, bo ponoć 60% Polek seks nie interesuje.

                                                No to moze pozostale 40 % uszczesliwia cala reszte meskiej populacji, bo z badan wynika, ze polskie spoleczenstwo to seksualnie bardzo zadowolone. Bardzo. Az podejrzane normalnie ;-)
                                                • druginudziarz Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 08:22
                                                  mabelle2000 napisała:

                                                  > druginudziarz napisał:
                                                  >
                                                  > > Trochę kłopotliwe kryterium, bo ponoć 60% Polek seks nie interesuje.
                                                  >
                                                  > No to moze pozostale 40 % uszczesliwia cala reszte meskiej populacji, bo z bada
                                                  > n wynika, ze polskie spoleczenstwo to seksualnie bardzo zadowolone. Bardzo. Az
                                                  > podejrzane normalnie ;-)

                                                  Boi to sa inne badania, ciekawy byłby wynik badania pytajacego jednocześnie o jedno i drugie.
                                                  Po prawdzie to to są badnia niepogłebione, one zbierają odpowiedzi na proste pytania, czyli deklaracje osób ankietowanych a nie stan faktyczny. Zakreśla sie odpowiedx typu "W zasasie seks mógłby dla mnie nie istnieć" albo "Tak, uważam się za osobę spełnioną seksualnie". Wiesz, Polacy też dość dobrze oceniają swój stan materialny, choć liczby mówią co mówią.

                                        • hello-kitty2 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 11:41
                                          mabelle2000 napisała:

                                          > hello-kitty2 napisała:
                                          >
                                          > > Tylko jak wtedy i w ogole kiedy trzasnac sobie
                                          > > ze 30-50 patnerow seksualnych zeby sobie pobrobowac co sie lubi i miec t
                                          > roche
                                          > > funu od zycia jako kobieta? Wychodzi mi, ze trzeba chlopa walic po rogach
                                          > .
                                          >
                                          > Teraz to mysle sobie, ze najbardziej to by mi sie oplacalo rznac sie ostro do
                                          > trzydziestki bez slubu, dzieci i zobowiazan. Zwiazac mozna by sie tylko z kims,
                                          > kto jest idealnym partnerem seksualnym. W moim przekonaniu tylko zwiazek opart
                                          > y na zajebistej erotyce ma szanse przetrwac. I nie mowie tu o patologi, ze codz
                                          > iennie sie napierdalaja i godza w lozku, chodzi mi o sytuacje, ze ich wzajemna
                                          > wiez jest na pierwszym miejscu. A wtedy rzeczywiscie dzieciaki urodzone w takim
                                          > zwiazku maja szanse na szczesliwy dom, na szczesliwa rodzine.

                                          No tez tak mysle ale przeciez jak sie wiazesz w wieku 30 lat i rodzisz dzieci to patrz powyzej co napisali panowie ;-) Czyli meska opinia suma summarum wpycha cie w jednego-dwoch partnerow na cale zycie. A mialo byc tak pieknie, mezczyzni, kobiety rowni seksualnie. No to sie nie dziwie, ze strony randkowe dla zonatych/mezatych kwitna. Bo tego jedynego zaklepujesz sobie w wieku 20+, a potem sobie brykasz na boczku. Bo jak uczciwie brykasz do 30 stki na swoj koszt i dla funu, a potem wiazesz sie i rodzisz dzieci, to jestes wyrachowana, nieatrakcyjna suka pragnaca naciagnac jakiegos frajera na bachora ;)

                                          Jak bede miala chwilke czasu, to napisze jakies zgrabne podsumowanie czego nauczylam sie przez te z 5 lat na forum.
                                          • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 12:30
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > Jak bede miala chwilke czasu, to napisze jakies zgrabne podsumowanie czego nauc
                                            > zylam sie przez te z 5 lat na forum.

                                            Napisz koniecznie. Musze przyznac, ze mnie forum tez dostarczylo sporo wiedzy, tylko nie umialabym zgrabnie podsumowac :-)
                                          • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 15:08
                                            hello-kitty2 napisała:


                                            > No tez tak mysle ale przeciez jak sie wiazesz w wieku 30 lat i rodzisz dzieci t
                                            > o patrz powyzej co napisali panowie ;-) Czyli meska opinia suma summarum wpycha cie w jednego-dwoch partnerow na cale zycie.

                                            Przez męska rozumiesz Urquowa ? Keep going :P

                                            > A mialo byc tak pieknie, mezczyzni, kobiety rowni seksualnie.

                                            Bo w rzeczy samej są. Kobiety są trochę bardziej wymagające ot cała różnica.
                                            My Ci tego `kurwiszona' zapamiętamy. Nikt nie kwestionuje, że społecznie jest nierówność. A takie jak Ty tę nierówność próbują zabetonować.

                                            No to sie nie dziwie, ze strony randkowe dla zonat
                                            > ych/mezatych kwitna. Bo tego jedynego zaklepujesz sobie w wieku 20+, a potem sobie brykasz na boczku. Bo jak uczciwie brykasz do 30 stki na swoj koszt i dla f
                                            > unu, a potem wiazesz sie i rodzisz dzieci, to jestes wyrachowana, nieatrakcyjna
                                            > suka pragnaca naciagnac jakiegos frajera na bachora ;)

                                            Nie, po prostu realizujesz na bieżąco swoje zachcianki.
                                            To już Twoja sprawa, że nazywasz takich jak Twój współlokator frajerami.
                                            Nas do tego nie mieszaj. I tak doceniam, że Twoja opowieść zmieniła się
                                            z `zaczął mi śmierdzieć' w `to nie jego wina'.


                                            > Jak bede miala chwilke czasu, to napisze jakies zgrabne podsumowanie czego nauczylam sie przez te z 5 lat na forum.

                                            Lible ostrzą siekiery ;)
                                            • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 15:30
                                              lybbla napisał:

                                              > Nie, po prostu realizujesz na bieżąco swoje zachcianki.
                                              > To już Twoja sprawa, że nazywasz takich jak Twój współlokator frajerami.
                                              > Nas do tego nie mieszaj. I tak doceniam, że Twoja opowieść zmieniła się
                                              > z `zaczął mi śmierdzieć' w `to nie jego wina'.

                                              No i co Cie tak boli? Chciala miec dziecko, to poszukala odpowiedniego kandydata, noza mu do gardla chyba nie przystawiala. Nic nie pisala, ze go zwodzila wspolna przyszloscia i malzenstwem, bo nawet za niego nie wyszla. Zlamanego chuja i przemocowca tez z niego nie robi. W sumie to ubili dobry interes, bo facet jest zadowolony ze swojego ojcostwa.

                                              • ninek04 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 15:45
                                                mabelle 2000 napisała
                                                >W sumie to ubili dobry interes, bo facet jest zadowolony ze swojego ojcostwa.<

                                                A od kiedy to związek ma się zasadzać na wspólnym interesie i oczekiwaniach , że komuś się coś należy , zamiast na obdarowywaniu siebie wzajemnie tym, co się ma najlepszego, żeby przechylić nieba tej drugiej stronie i chcieć dla niej podpalić świat? No chyba, że nie dla wszystkich obowiązują jednakowe standardy i robi się wyjątki od reguły, którą samą wcześnie się głosi.
                                                • hello-kitty2 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 18:39
                                                  ninek04 napisała:

                                                  > A od kiedy to związek ma się zasadzać na wspólnym interesie i oczekiwaniach , ż
                                                  > e komuś się coś należy , zamiast na obdarowywaniu siebie wzajemnie tym, co się
                                                  > ma najlepszego, żeby przechylić nieba tej drugiej stronie i chcieć dla niej pod
                                                  > palić świat? No chyba, że nie dla wszystkich obowiązują jednakowe standardy i
                                                  > robi się wyjątki od reguły, którą samą wcześnie się głosi.

                                                  Jesli chodzi o zwiazki niemalzenskie, to nie obowiazuja zadne (odgorne) zasady. Wolna amerykanka ;)
                                              • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 17:32
                                                mabelle2000 napisała:


                                                > No i co Cie tak boli? Chciala miec dziecko, to poszukala odpowiedniego kandydat
                                                > a, noza mu do gardla chyba nie przystawiala. Nic nie pisala, ze go zwodzila wsp
                                                > olna przyszloscia i malzenstwem, bo nawet za niego nie wyszla. Zlamanego chuja
                                                > i przemocowca tez z niego nie robi. W sumie to ubili dobry interes, bo facet je
                                                > st zadowolony ze swojego ojcostwa.

                                                Akurat kompletnie nie to co opisujesz. Kitula miała zwyczaj opisywać facetów ładujących się drugi i trzeci raz w projekt dziecko jako frajerów. Więc ten pan, którego Ty ostatnio opisywałaś to kompletny frajer. Facet, który dał się nabrać na ten numer raz to nie frajer tylko głupek który zmądrzał albo frajer typu cienki bolek.
                                                Ogólnie nie lubię takiej retoryki.

                                                Dlaczego miałaby robić z niego przemocowca skoro ojciec jej syna jest dobrym ojcem. To się jej po prostu nie kalkuluje.
                                                • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 18:16
                                                  lybbla napisał:

                                                  > Akurat kompletnie nie to co opisujesz. Kitula miała zwyczaj opisywać facetów ł
                                                  > adujących się drugi i trzeci raz w projekt dziecko jako frajerów.

                                                  Drugi czy trzeci raz, ale dziecko maja tylko jedno, wiec to chyba nie jej przypadek?

                                                  Więc ten pan,
                                                  > którego Ty ostatnio opisywałaś to kompletny frajer. Facet, który dał się nabra
                                                  > ć na ten numer raz to nie frajer tylko głupek który zmądrzał albo frajer typu c
                                                  > ienki bolek.
                                                  > Ogólnie nie lubię takiej retoryki.

                                                  Jesli ktos nie jest przekonany do posiadania dzieci i przejedzie sie raz na projekcie dziecko, to robiac je drugi raz czy kolejny, ulegajac NIE SWOIM potrzebom rodzicielstwa, to tak, jest frajerem. Ale partner Kitki podobno chcial sie rozmnozyc, wiec uklad byl dla obojga korzystny. Nie mnie to oceniac. W dalszym wiec ciagu nie wiem co Cie tak uwiera. Wolalbys zeby zyciowych handli i egzekucji naleznosci dokonywala pod sztandarem milosci i pierdzacych chmurek?

                                                  > Dlaczego miałaby robić z niego przemocowca skoro ojciec jej syna jest dobrym oj
                                                  > cem. To się jej po prostu nie kalkuluje.

                                                  Ale nie zaszkodziloby zwalic na niego odpowiedzialnosc, wtedy mozna samemu wygladac lepiej we wlasnych oczach. A tego chyba nie robi?
                                                  • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 18:51
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Akurat kompletnie nie to co opisujesz. Kitula miała zwyczaj opisywać fac
                                                    > etów ł
                                                    > > adujących się drugi i trzeci raz w projekt dziecko jako frajerów.
                                                    >
                                                    > Drugi czy trzeci raz, ale dziecko maja tylko jedno, wiec to chyba nie jej przyp
                                                    > adek?

                                                    To był jej żywotny interes :)


                                                    > Jesli ktos nie jest przekonany do posiadania dzieci i przejedzie sie raz na pro
                                                    > jekcie dziecko, to robiac je drugi raz czy kolejny, ulegajac NIE SWOIM potrzebo
                                                    > m rodzicielstwa, to tak, jest frajerem.

                                                    Ma jeszcze możliwość odcięcia się od swoich dzieci i zajmowania się tylko potomstwem obecnej partnerki. Wtedy nazwiemy go nieodpowiedzialnym chamem.

                                                    > Ale partner Kitki podobno chcial sie ro
                                                    > zmnozyc, wiec uklad byl dla obojga korzystny. Nie mnie to oceniac.

                                                    Widzisz gdzieś w mojej pisaninę ocenę?

                                                    > W dalszym wiec ciagu nie wiem co Cie tak uwiera.

                                                    Amnezja uczestniczki.

                                                    >Wolalbys zeby zyciowych handli i egzekucji
                                                    > naleznosci dokonywala pod sztandarem milosci i pierdzacych chmurek?

                                                    W ogóle tego nie dotykałem.

                                                    > Ale nie zaszkodziloby zwalic na niego odpowiedzialnosc, wtedy mozna samemu wygladac lepiej we wlasnych oczach. A tego chyba nie robi?

                                                    I dokładnie to robiła. Facet jej `zaczął śmierdzieć'. Teraz tego nie robi. Czas czyni, że emocje blakną. Każdy tak robi wychodząc ze związku. Musi zrobić obejście.
                                                    Na uczciwe postawienie sprawy jest czas później po kilku latach. Wtedy patrząc z dystansu można dostrzec i swoje błędy.
                                                  • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 19:18
                                                    lybbla napisał:

                                                    > To był jej żywotny interes :)

                                                    Podobnie jak mezczyzny, z ktorym sie rozmnozyla.

                                                    > Ma jeszcze możliwość odcięcia się od swoich dzieci i zajmowania się tylko potom
                                                    > stwem obecnej partnerki.

                                                    Oczywiscie i niektorzy to robia. Nie wiedziales? Inni sa rozczarowani potomstwem, bo rozczarowal ich partner/ partnerka. Jeszcze inni dbaja wylacznie o swoja dupe i troska o dzieci zwyczajnie ich przerasta. Do ktorego przypadku mam Kitke przykleic?

                                                    > Wtedy nazwiemy go nieodpowiedzialnym chamem.

                                                    Kazdy kto porzuca swoje dzieci jest nieodpowiedzialnym chamem.

                                                    > Amnezja uczestniczki.

                                                    Amnezja to by byla gdyby teraz twierdzila, ze to dziecko to sobie z wielkiej milosci zrobila, a nie sterowana slepym instynktem.

                                                    > I dokładnie to robiła. Facet jej `zaczął śmierdzieć'. Teraz tego nie robi.

                                                    No i to jest chyba konsekwencja powyzszego- byl ogierem rozplodowym. Ani razu nie napisala ze bylo inaczej.

                                                    Czas
                                                    > czyni, że emocje blakną. Każdy tak robi wychodząc ze związku. Musi zrobić obej
                                                    > ście.
                                                    > Na uczciwe postawienie sprawy jest czas później po kilku latach. Wtedy patrząc
                                                    > z dystansu można dostrzec i swoje błędy.

                                                    To Kitka chyba jest na dobrej drodze. Mozesz schowac siekiere.
                                                  • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 21:41
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > To był jej żywotny interes :)
                                                    >
                                                    > Podobnie jak mezczyzny, z ktorym sie rozmnozyla.

                                                    By jej partner nie okazał się frajerem i poszedł w drugi projekt dziecko ale już z inną samicą.

                                                    > Oczywiscie i niektorzy to robia. Nie wiedziales? Inni sa rozczarowani potomstw
                                                    > em, bo rozczarowal ich partner/ partnerka. Jeszcze inni dbaja wylacznie o swoja
                                                    > dupe i troska o dzieci zwyczajnie ich przerasta. Do ktorego przypadku mam Kitk
                                                    > e przykleic?

                                                    Żadnego z wymienionych bo to frajerzy albo chamy.

                                                    >
                                                    > > Wtedy nazwiemy go nieodpowiedzialnym chamem.
                                                    >
                                                    > Kazdy kto porzuca swoje dzieci jest nieodpowiedzialnym chamem.

                                                    Tak też powiedziałem.

                                                    > Amnezja to by byla gdyby teraz twierdzila, ze to dziecko to sobie z wielkiej mi
                                                    > losci zrobila, a nie sterowana slepym instynktem.

                                                    Ślepy instynkt:) Niezłe.
                                                    Napisałaś, że czegoś nie robi a ja, że robiła.
                                                    Zapomniała wół, że cielęciem był. Dajmy popełniać nasze błędy innym.


                                                    > No i to jest chyba konsekwencja powyzszego- byl ogierem rozplodowym. Ani razu nie napisala ze bylo inaczej.

                                                    A jesteś pewna tego ani razu. Pamiętasz co Kitka pisała 4 lata temu?

                                                    Zracjonalizowała. Skoro był tylko ogierem rozpłodowym, to po co rozpisywać się nad tym jaki z niego prostak?

                                                    > > Na uczciwe postawienie sprawy jest czas później po kilku latach. Wtedy pa
                                                    > trząc z dystansu można dostrzec i swoje błędy.
                                                    >
                                                    > To Kitka chyba jest na dobrej drodze. Mozesz schowac siekiere.

                                                    Ale ja właśnie mam ją schowaną. Wszystko tyczy się przeszłych wydarzeń.
                                                  • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 22:31
                                                    lybbla napisał:

                                                    > By jej partner nie okazał się frajerem i poszedł w drugi projekt dziecko ale ju
                                                    > ż z inną samicą.

                                                    Zeby zabezpieczyc swoje interesy to sie bierze slub. Bez intercyzy.

                                                    > Żadnego z wymienionych bo to frajerzy albo chamy.
                                                    ?

                                                    > Ślepy instynkt:) Niezłe.
                                                    > Napisałaś, że czegoś nie robi a ja, że robiła.
                                                    > Zapomniała wół, że cielęciem był. Dajmy popełniać nasze błędy innym.

                                                    Tylko gdzie jest blad wedlug Ciebie? Wrobila faceta w dziecko? Nie. No chyba, ze on chcial rodziny, dzieci, byl zakochany i chcial sie z nia zestarzec. Chcial? Bo nic na ten temat nie pisala. Popedzil do urzedu i wcisnal jej sila obraczke na palec/ ona jemu ? Nie. Wiec o czym Ty mowisz tak naprawde? O tym, ze ludzie zawarli korzystny dla siebie uklad?

                                                    > A jesteś pewna tego ani razu. Pamiętasz co Kitka pisała 4 lata temu?

                                                    Chyba to samo co teraz, ze chciala sie rozmnozyc, a po rozmnozeniu sympatia do faceta jej przeszla. Jemu chyba zreszta tez. Ale zgodnie sobie zyja do dzisiaj i wspolnie wychowuja potomka. Milosci nie bylo i nie ma nadal. Seksu tez nie ma. Cos pokrecilam?

                                                    >Skoro był tylko ogierem rozpłodowym, to po co rozpisywać się
                                                    > nad tym jaki z niego prostak?

                                                    Bo spelnil swoja misje rozplodowa. Ty tez sobie fantazjujesz, ze Twoje ex marza, zeby akurat z Toba sie rozmnozyc. Wedlug mnie to jak sie zostaje bylym, to ma sie jakies cechy dyskwalifikujace chyba, a jednak do rozmnozenia wydaje Ci sie, ze bylbys w sam raz. Moze ten Kitki tez nadawal sie tylko jako dawca spermy?

                                                  • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 23:00
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > Zeby zabezpieczyc swoje interesy to sie bierze slub. Bez intercyzy.

                                                    Wygrałaś :)


                                                    > Tylko gdzie jest blad wedlug Ciebie? Wrobila faceta w dziecko? Nie. No chyba, z
                                                    > e on chcial rodziny, dzieci, byl zakochany i chcial sie z nia zestarzec. Chcial
                                                    > ? Bo nic na ten temat nie pisala. Popedzil do urzedu i wcisnal jej sila obraczk
                                                    > e na palec/ ona jemu ? Nie. Wiec o czym Ty mowisz tak naprawde? O tym, ze ludzie zawarli korzystny dla siebie uklad?

                                                    Ja też nie wiem o czym Ty teraz do mnie piszesz.

                                                    > Chyba to samo co teraz, ze chciala sie rozmnozyc, a po rozmnozeniu sympatia do
                                                    > faceta jej przeszla. Jemu chyba zreszta tez. Ale zgodnie sobie zyja do dzisiaj
                                                    > i wspolnie wychowuja potomka. Milosci nie bylo i nie ma nadal. Seksu tez nie ma
                                                    > . Cos pokrecilam?

                                                    Tak z grubsza wszystko.
                                                    Pachnie sielanką.
                                                    Ale akurat ten rodzaj amnezji bardzo lubię ;)


                                                    > Bo spelnil swoja misje rozplodowa. Ty tez sobie fantazjujesz, ze Twoje ex marza
                                                    > , zeby akurat z Toba sie rozmnozyc. Wedlug mnie to jak sie zostaje bylym, to ma
                                                    > sie jakies cechy dyskwalifikujace chyba, a jednak do rozmnozenia wydaje Ci sie
                                                    > , ze bylbys w sam raz.

                                                    No tak, ale można się zapytać czy czasami nie zmieniłem zdania?



                                                  • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 23:16
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Tak z grubsza wszystko.
                                                    > Pachnie sielanką.
                                                    > Ale akurat ten rodzaj amnezji bardzo lubię ;)

                                                    No wlasnie nie pachnie sielanka. Pachnie ukladem. I chyba oboje zainteresowani maja tego swiadomosc. W zasadzie to mozna tak zyc w nieskonczonosc.

                                                    > No tak, ale można się zapytać czy czasami nie zmieniłem zdania?

                                                    Chyba musza byc strasznie samotne te Twoje byle, a wokol szczere pole i zadnego samca w poblizu :-)
                                                  • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 23:38
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > No wlasnie nie pachnie sielanka. Pachnie ukladem. I chyba oboje zainteresowani
                                                    > maja tego swiadomosc. W zasadzie to mozna tak zyc w nieskonczonosc.

                                                    Ale ten układ dopiero ostatnio okrzepł :) Przedtem był związek i wspólna kręcioła wokół bobasa. Z takiego czegoś szybko się nie wychodzi. Musisz spędzić lata na forum ;)

                                                    >
                                                    > > No tak, ale można się zapytać czy czasami nie zmieniłem zdania?
                                                    >
                                                    > Chyba musza byc strasznie samotne te Twoje byle, a wokol szczere pole i zadnego samca w poblizu :-)

                                                    Może lecą po kontaktach na fb jak leci? :)
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 07:19
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Może lecą po kontaktach na fb jak leci? :)

                                                    Ja nie mam konta na fb. Niewielu moich znajomych ma.
                                                  • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 09:59
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    > > Może lecą po kontaktach na fb jak leci? :)
                                                    >
                                                    > Ja nie mam konta na fb. Niewielu moich znajomych ma.

                                                    Na stetryczalym forum uzywalismy frazy 'lecial po kontaktach w telefonie'
                                                  • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 10:05
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Na stetryczalym forum uzywalismy frazy 'lecial po kontaktach w telefonie'

                                                    No ja mam alfabetycznie zapisane... Zaraz Urqu podrzuci badania, ze Ci z nazwiskiem na a, b i c maja statystycznie najwiecej dzieci.

                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 07:30
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Zeby zabezpieczyc swoje interesy to sie bierze slub. Bez intercyzy.

                                                    O ile druga strona ślub chce. Jeśli nie? Można w cichości czerpać profity i kochankować się na boku. Władzę w związku jak widać można też wyruchać.

                                                    > Tylko gdzie jest blad wedlug Ciebie? Wrobila faceta w dziecko? Nie. No chyba, z
                                                    > e on chcial rodziny, dzieci, byl zakochany i chcial sie z nia zestarzec. Chcial
                                                    > ? Bo nic na ten temat nie pisala. Popedzil do urzedu i wcisnal jej sila obraczk
                                                    > e na palec/ ona jemu ? Nie. Wiec o czym Ty mowisz tak naprawde? O tym, ze ludzi
                                                    > e zawarli korzystny dla siebie uklad?

                                                    O tym że to układ też nie pisała. Bo chyba na początku nie usiadła z nim nie powiedziała....moje hormony szaleją, chcę mieć dziecko. Idziesz na to?

                                                    > > A jesteś pewna tego ani razu. Pamiętasz co Kitka pisała 4 lata temu?
                                                    >
                                                    > Chyba to samo co teraz, ze chciala sie rozmnozyc, a po rozmnozeniu sympatia do
                                                    > faceta jej przeszla. Jemu chyba zreszta tez. Ale zgodnie sobie zyja do dzisiaj
                                                    > i wspolnie wychowuja potomka. Milosci nie bylo i nie ma nadal. Seksu tez nie ma
                                                    > . Cos pokrecilam?

                                                    > Bo spelnil swoja misje rozplodowa.

                                                    Na serio dla Ciebie jest różnica pomiędzy pisaniem że facet był przemocowy a tym że facet był ogierem rozpłodowym?

                                                    Ja myślę mabelle że można pierdzieć na różne kolory. Jedni lubią różowy, innym do twarzy w brązie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 08:44
                                                    zawle napisała:

                                                    Bo chyba na początku nie usiadła z nim nie po
                                                    > wiedziała....moje hormony szaleją, chcę mieć dziecko. Idziesz na to?

                                                    Hehe dokladnie tak powiedzialam, na samym poczatku. No chyba nie myslalas, ze porzucalam dobrze platna, prestiowa prace bez powodu. Musial byc powod zebym w to weszla i zdecydowala sie na dozywotnia emigracje, spadek do poziomu drugorzednego obywatela, 10cioletnia nauke jezyka, zeby moc cos pokracznie powiedziec i tym powodem bylo dziecko. Czy to takie dziwne, ze on z miejsca odpowiedzial: ''tak, chce tego''. Bylam atrakcyjna, wolna, dostepna, nie zalezalo mi na slubie. Mial 35 lat, byl singlem i ruchal prostytutki, co niby takiego stracil? Przeciez on sie w kazdej chwili mogl/moze ze mna 'rozwiesc'. W koncu to ja mieszkam u niego. Taki byl deal od poczatku.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 08:50
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Hehe dokladnie tak powiedzialam, na samym poczatku. No chyba nie myslalas, ze p
                                                    > orzucalam dobrze platna, prestiowa prace bez powodu. Musial byc powod zebym w t
                                                    > o weszla i zdecydowala sie na dozywotnia emigracje, spadek do poziomu drugorzed
                                                    > nego obywatela, 10cioletnia nauke jezyka, zeby moc cos pokracznie powiedziec i
                                                    > tym powodem bylo dziecko. Czy to takie dziwne, ze on z miejsca odpowiedzial: ''
                                                    > tak, chce tego''. Bylam atrakcyjna, wolna, dostepna, nie zalezalo mi na slubie.
                                                    > Mial 35 lat, byl singlem i ruchal prostytutki, co niby takiego stracil? Przeci
                                                    > ez on sie w kazdej chwili mogl/moze ze mna 'rozwiesc'. W koncu to ja mieszkam u
                                                    > niego. Taki byl deal od poczatku.

                                                    Żebym ja Ciebie kicia nie znała to może bym łyknęła ten kawałek niestawnego żarcia. Tyle że znam i wiem jak to było z tym "związkiem otwartym'. Wystarczy zmienić nieco narrację żeby podrasować rzeczywistość.
                                                  • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 16:15
                                                    zawle napisała:


                                                    > Żebym ja Ciebie kicia nie znała to może bym łyknęła ten kawałek niestawnego żar
                                                    > cia. Tyle że znam i wiem jak to było z tym "związkiem otwartym'. Wystarczy zmie
                                                    > nić nieco narrację żeby podrasować rzeczywistość.

                                                    Ja też nie rozumiem po co to wybielanie murzyna. I dlaczego murzyn się wstydzi swoich korzeni.
                                                  • hello-kitty2 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 23:06
                                                    Nie wiem ale mam wrazenie, ze rozmawiam z debilami. Mowie A a wciskaja mi, ze slysza B.

                                                    Zwiazalam sie dla dziecka, nigdy tego nie ukrywalam i od poczatku pisze o tym wprost. Przedstwilam sprawe prostym tekstem i od poczatku spotkalam sie z aprobata. Nigdy nie chcialam miec dziecka z Polakiem ani w Polsce, nigdy do Polski nie wroce na stale. Moc miec niepolskie dziecko to dla mnie bylo bezcenne. Nie da sie nawet porownac zycia w Polsce do zycia na Zachodzie. To jest w ogole nieporownywalne. Zupelnie inna jakosc. Przykladowo myslicie ze Holendrzy w ogole poswiecaja pol zdania w dyskusjach na temat Katolikow. Moj syn BEKART nie byl chrzczony, nie chodzi na zadna religie, nie idzie do zadnej komunii, jessu czy w Polsce by to w ogole przeszlo? Tu moze miec na to wyjebane, jak na wiele innych spraw, calkowita WOLNOSC. To jest zupelnie inna jakosc zycia, moc to dac dziecku BEZCENNE.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 23:14
                                                    Wolność dla bękartów- bezcenne:)) Tylko na zachodzie;)
                                                  • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 09:04
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    Taki byl deal od poczatku.
                                                    -------------
                                                    Całe mnóstwo Polek wchodziło, wchodzi w takie układy, żeby jednak żyć w lepszym świecie.
                                                    A co było główna przyczyną, że poszło nie tak?

                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 09:24
                                                    Boże, Marek....ty nic nie rozumiesz. W jakim lepszym świecie? Przecież pisze że rzuciła wszystko co miała?
                                                  • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 09:35
                                                    zawle napisała:

                                                    > Boże, Marek....ty nic nie rozumiesz. W jakim lepszym świecie? Przecież pisze że rzuciła wszystko co miała?
                                                    --------------
                                                    Dla zdecydowanej większości Polaków Zachód to lepszy świat, lepsze perspektywy, a a ,,zachodni" ojciec to potencjalnie lepsze życie dla potomstwa. Jaki jest problem Kitty, czy pojechać na wakacje na Majorkę, a może wyjątkowo do Krakowa.
                                                    Odgrzeb wpis Kitty do Sabata, w którym to otwarcie i szczerze napisała, jaka jest między nimi różnica. Czy ta prestiżowa praca w Polsce dawała na to szanse?
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 09:44
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > a a ,,zachodni" ojciec to potencjalnie lepsze życie dla potomstwa.

                                                    To nie zawsze. Ale tych co wygrywaja w totka, albo prowadza wielkie biznesy jest jednak zauwazalnie mniej :)
                                                    Powinienes napisac "bogaty ojciec".
                                                  • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 09:49
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > a a ,,zachodni" ojciec to potencjalnie lepsze życie dla potomstwa.
                                                    >
                                                    > To nie zawsze. Ale tych co wygrywaja w totka, albo prowadza wielkie biznesy jest jednak zauwazalnie mniej :) Powinienes napisac "bogaty ojciec".
                                                    -------------------
                                                    Zachód dla wielu Polaków jest utożsamienie z dobrobytem szczególnie dla dzieci.

                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 09:40
                                                    zawle napisała:

                                                    > Boże, Marek....ty nic nie rozumiesz. W jakim lepszym świecie? Przecież pisze że
                                                    > rzuciła wszystko co miała?

                                                    No wlasnie. To nie tak mialo wygladac. Ale...
                                                    Mysle ze gdyby "wspolokator" Kitty byl atrakcyjnym, wysportowanym facetem i ruchal ja dzien w dzien, to bylaby szczesliwa. Nawet gdyby siedziala w domu z chusta na glowie, prala, jechala na mopie, odrabiala z dzieckiem zadania i gotowala wszystkim ogorkowa.
                                                    Ciska sie w niej niespokojny duch, bo czuje, ze nie jest u boku wlasciwego mezczyzny.
                                                  • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 09:48
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Boże, Marek....ty nic nie rozumiesz. W jakim lepszym świecie? Przecież pisze że
                                                    > > rzuciła wszystko co miała?
                                                    >
                                                    > No wlasnie. To nie tak mialo wygladac. Ale...
                                                    > Mysle ze gdyby "wspolokator" Kitty byl atrakcyjnym, wysportowanym facetem i ruchal ja dzien w dzien, to bylaby szczesliwa. Nawet gdyby siedziala w domu z chusta na glowie, prala, jechala na mopie, odrabiala z dzieckiem zadania i gotowala wszystkim ogorkowa.
                                                    > Ciska sie w niej niespokojny duch, bo czuje, ze nie jest u boku wlasciwego mezczyzny.
                                                    -------------------------
                                                    Ano właśnie. Wyidealizowany facet Zachodu okazał się być nie takim super. Widziałem w swoim życiu całkiem sporo atrakcyjnych Polek (Ukrainek, Rosjanek) zawiedzionych swoimi przeciętnymi facetami, których jedynym atutem było miejsce zamieszkania. Coś za coś.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 13:16
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Mysle ze gdyby "wspolokator" Kitty byl atrakcyjnym, wysportowanym facetem i ruc
                                                    > hal ja dzien w dzien, to bylaby szczesliwa. Nawet gdyby siedziala w domu z chus
                                                    > ta na glowie, prala, jechala na mopie, odrabiala z dzieckiem zadania i gotowala
                                                    > wszystkim ogorkowa.
                                                    > Ciska sie w niej niespokojny duch, bo czuje, ze nie jest u boku wlasciwego mezc
                                                    > zyzny.

                                                    No daj spokój. Przecież badania mówią że jak facet jest dobrym ojcem to nie rucha dobrze. Poza tym kitka chyba tu się chwaliła że takiego właśnie dobrego ojca sobie wybrała. To i pewnie nieruchającego też. Właściwy mężczyzna....dobre sobie
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 13:22
                                                    zawle napisała:
                                                    > No daj spokój. Przecież badania mówią że jak facet jest dobrym ojcem to nie ruc
                                                    > ha dobrze.

                                                    Dobrym czy opiekunczym? To nie musza byc synonimy. Zalezy co dla danej kobiety te pojecia oznaczaja. Wyobrazam sobie, ze skuteczny zawodowo ale zdystansowany do dzieci opiekun rodziny moze byc postrzegany jako rownie dobry albo lepszy ojciec co ciepla kluska przewijajaca pieluchy i machajaca grzechotka przy kolysce, ale zarabiajacy jakies ochlapy i bedacy ofiara losu. Prolaktynowi ojcowie sa malo przebojowi ;)
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 13:38
                                                    sabat3 napisał: > Dobrym czy opiekunczym? To nie musza byc synonimy.

                                                    No właśnie nie wiem skąd Ci się ta opiekunczośc wzięła.

                                                    Wyobrazam sobie, ze skuteczny zawodowo ale zdystansowany
                                                    > do dzieci opiekun rodziny moze byc postrzegany jako rownie dobry albo lepszy oj
                                                    > ciec co ciepla kluska przewijajaca pieluchy i machajaca grzechotka przy kolysce
                                                    > , ale zarabiajacy jakies ochlapy i bedacy ofiara losu. Prolaktynowi ojcowie sa
                                                    > malo przebojowi ;)

                                                    A przecież nieprolaktynowi kręcą nosem na rozmnażanie i nie ruchajace się Polski zamieniają na ruchajace się Ukrainki. Trzymajmy się badań.
                                                  • kag73 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 15:32
                                                    "...do dzieci opiekun rodziny moze byc postrzegany jako rownie dobry albo lepszy ojciec co ciepla kluska przewijajaca pieluchy i machajaca grzechotka przy kolysce, ale zarabiajacy jakies ochlapy i bedacy ofiara losu. Prolaktynowi ojcowie sa malo przebojowi ;)"

                                                    A Ty bierzesz pod uwage, ze z automatu nazywasz przewijajacych pieluchy "cieplymi kuchami"?
                                                    I w dodatku przewijajacy i z grzechotka tez moga byc dodatkowo "skuteczni zawodowo". Ale wiadomo to juz wyzdza szkola jazdy i sporo roboty. Teraz wiesz czego chca kobity: niech bedzie "skuteczny zawodowo" i przewija pieluchy :)) A marudzic beda i tak i tak. Nikt nie mowil, ze bedzie latwo :)
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 16:29
                                                    kag73 napisała:
                                                    > I w dodatku przewijajacy i z grzechotka tez moga byc dodatkowo "skuteczni zawod
                                                    > owo". Ale wiadomo to juz wyzdza szkola jazdy i sporo roboty. Teraz wiesz czego
                                                    > chca kobity: niech bedzie "skuteczny zawodowo" i przewija pieluchy :)) A marudz
                                                    > ic beda i tak i tak. Nikt nie mowil, ze bedzie latwo :)

                                                    E weż się uspokój kag, bo może przez Ciebie niejedna polska rodzina się rozpaść:))
                                                  • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 09:53
                                                    zawle napisała:

                                                    > Boże, Marek....ty nic nie rozumiesz. W jakim lepszym świecie? Przecież pisze że
                                                    > rzuciła wszystko co miała?

                                                    Emigracja to nie rekreacja:-) Lepszy swiat niewatpliwie, co nie zmienia faktu, ze trzeba sie takze zmierzyc z problemami, o ktorych mieszkajacy w ojczyznie cale zycie, po prostu nie maja pojecia.
                                                  • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 10:49
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Boże, Marek....ty nic nie rozumiesz. W jakim lepszym świecie? Przecież pi
                                                    > sze że rzuciła wszystko co miała?
                                                    >
                                                    > Emigracja to nie rekreacja:-) Lepszy swiat niewatpliwie, co nie zmienia faktu, ze trzeba sie takze zmierzyc z problemami, o ktorych mieszkajacy w ojczyznie cale zycie, po prostu nie maja pojecia.
                                                    -------------------
                                                    Tak jest. Mieszkałem i pracowałem tamże. Zapieprz i możesz liczyć tylko na siebie, ale w dłuższej perspektywie szanse sa znacząco większe na akceptowalny poziom życia, a dla następnego pokolenia tym bardziej. Znaczna część moich znajomych i rodziny mieszka na Zachodzie.
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 11:10
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    > > Emigracja to nie rekreacja:-) Lepszy swiat niewatpliwie, co nie zmienia f
                                                    > aktu, ze trzeba sie takze zmierzyc z problemami, o ktorych mieszkajacy w ojczyz
                                                    > nie cale zycie, po prostu nie maja pojecia.
                                                    > -------------------
                                                    > Tak jest. Mieszkałem i pracowałem tamże. Zapieprz i możesz liczyć tylko na sieb
                                                    > ie, ale w dłuższej perspektywie szanse sa znacząco większe na akceptowalny pozi
                                                    > om życia, a dla następnego pokolenia tym bardziej. Znaczna część moich znajomyc
                                                    > h i rodziny mieszka na Zachodzie.

                                                    Spotkalem sie z opinia, ze emigrowac powinni ci, ktorzy w ojczyznie odnosza generalnie sukcesy i hamuje ich jedynie brak perspektyw. Ci, ktorzy nie radza sobie we wlasnej ojczyznie powinni dac sobie z tym spokoj, poniewaz za granica jest trudniej a nie latwiej przetrwac.
                                                    Nieudolnosc nie pomoze, a brak znajomosci jezyka/gorsze postrzeganie przez pracodawcow dosc zauwazalnie zaszkodzi. Poza tym codzienne obcowanie z dobrobytem, a trwanie samemu w nedzy jest dopiero depresyjne.
                                                    Pamietam jak lata temu znajoma chwalila sie, ze jej synowie pojechali do Norwegii. Pokazywala zdjecia. Ja pierdole, w jakich warunkach te chlopaki mieszkaly... Gospodarz wynajal im rog jakiego chlewu czy kurnika, tylko odgrodzil od reszty pomieszczenia zaslona. Domyslam sie, ze to byl budynek gospodarczy, bo u nas tak je buduja - pobielone wapnem sciany jakiejs lepianki. Zeby bylo mniej strasznie, powiesili na scianach koce i proporczyki polskich klubow. Robota w jakiejs fabryce, niekoniecznie legalnie.
                                                    Serio nie wiem, patrzac z obecnej perpektywy, czy naprawde nie bylo im lepiej zostac w kraju i pracowac w jakim Tesco czy Lidlu? Przypuszczam ze ich relatywna sila nabywcza i standard zycia bylby wyzszy... Po chuj wyjechac, by zostac pariasem, wyjasni ktos?
                                                    Nadzieja matka glupich?
                                                  • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 11:57
                                                    "czy naprawde nie bylo im lepiej zostac w kraju i pracowac w jakim Tesco czy Lidlu? "

                                                    Zależy, jak długo trwała ta wyprawa. Jesli sobie studenciaki pojechali popracować przez parę tygodni, to jest trochę inna sytuacja, niż wyjechać bezterminowo i zapierdalać fizycznie mieszkając w jakiejś norze.
                                                    Ja jako studentka co roku jeździłam na miesiąc do Niemiec roznosić ulotki. Praca na akord, więc człowiek popylał na nogach po 10 godzin dziennie, w deszczu, w upale, ale za to jak marki wymieniłam po powrocie, to było tego całkiem sporo - na ksiązki, dojazdy, ciuchy, piwo, fajki :) itp. , na kilka miechów wystarczyło.
                                                    Natomiast zgadzam się, że jeśli chcesz emigrować na dłużej, w dorosłym życiu, to trzeba jechać do czegoś - nie samotnie na krzywy ryj. Jesteś np. specjalistą, lekarzem, informatykiem, naukowcem i jedziesz do legalnej, regularnej pracy w konkretnej firmie, szpitalu, insttytucie.
                                                    Albo ktoś z rodziny, z dobrych znajomych daje Ci niezłe zajęcie, szansę na otworzenie biznesu itp.
                                                    No i masz kogoś na miejscu docelowym - rodzinę, przyjaciół, męża, żonę.
                                                    W przeciwnym razie nie widzę wielkiego sensu, chyba że ktoś lubi se prowadzić zycie wagabundy.

                                                    (Owszem, czasem ktoś pojedzie w ciemno, bez znajomości języka i bez konkretnego fachu w ręku i mu się uda coś osiągnąć, ale 90 % tego szczęścia nie posiada jednak).
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 12:42
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Zależy, jak długo trwała ta wyprawa. Jesli sobie studenciaki pojechali popracow
                                                    > ać przez parę tygodni, to jest trochę inna sytuacja, niż wyjechać bezterminowo
                                                    > i zapierdalać fizycznie mieszkając w jakiejś norze.

                                                    Jak by wyjechali na saksy, to bym nawet nie wspomnial. Oni siedzieli w tym norweskim chlewiku ponoc drugi rok, dlatego mnie to zaszokowalo.
                                                  • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 12:47
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Jak by wyjechali na saksy, to bym nawet nie wspomnial. Oni siedzieli w tym norweskim chlewiku ponoc drugi rok, dlatego mnie to zaszokowalo.
                                                    --------------
                                                    To nic nowego ale są 3 elementy, które są najważniejsze:
                                                    - poszukiwany zawód,
                                                    - język
                                                    - zorganizowaną pracę / kontrakt itp

                                                    Jasne, mozna tego nie mieć i jechać na spontanie, ale prawdopodobieństwo wylądowania jak Twoi znajomi jest bardzo wysokie.
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 13:07
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > To nic nowego ale są 3 elementy, które są najważniejsze:
                                                    > - poszukiwany zawód,
                                                    > - język
                                                    > - zorganizowaną pracę / kontrakt itp
                                                    >
                                                    > Jasne, mozna tego nie mieć i jechać na spontanie, ale prawdopodobieństwo wylądo
                                                    > wania jak Twoi znajomi jest bardzo wysokie.

                                                    No i o tym wczesniej pisalem. Inna rzecz, ze moze kiedys byly wieksze dysproporcje miedzy Polska i stara Europa, dlatego ludzie masowo wyjezdzali. Z drugiej strony - i koszty zycia proporcjonalnie wzrosly.
                                                    Teraz licze, z punktu widzenia mlodego czlowieka, ze placa za etat w dyskontach spozywczych i marketach wynosi miedzy 1600-2000 na reke, w zaleznosci od miasta i tego gdzie uda sie dostac.
                                                    W moim miescie wynajecie jednego pokoju kosztuje miedzy 400-600 pln/mc. Widzialem oferte z odzielna lazienka, chcieli 850 pln/mc. Przy wariancie oszczednosciowym mamy widelki 1600-1000 wolnych srodkow, przy luksusie (wlasny kibel i prysznic) 750-1150 pln. Trzeba oplacic media, wiec troche z tego wyleci. Jak sie kupuje tanie zarcie w marketach i ubrania w szmateksie to mozna spokojnie przezyc bez zadluzania sie.
                                                    A robota jest lzejsza niz w zachodniej fabryce, praca po 8 godzin, legalna, nie jestes traktowany przez otoczenie jak murzyn, bezplatna sluzba zdrowia, a nawet jak sie cisniesz na metrazu, to z krajanami a nie jakimis kolorowymi przestepcami, mowiacymi dziwnym narzeczem. I wszyscy mowia twoim jezykiem.
                                                    Po prostu sie nie oplaca.
                                                  • kag73 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 15:25
                                                    "Jak by wyjechali na saksy, to bym nawet nie wspomnial. Oni siedzieli w tym norweskim chlewiku ponoc drugi rok, dlatego mnie to zaszokowalo."

                                                    Bo mieli plan, ze poharuja troche w zych warunkach i se w Polsce za te zaoszczedzona kase wybuduje piekny dom. A ze sie przedluzylo i kasy i po roku za malo....to siedzieli i drugo rok. Na przyklad.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 13:32
                                                    sabat3 napisał: > Spotkalem sie z opinia, ze emigrowac powinni ci, ktorzy w ojczyznie odnosza gen
                                                    > eralnie sukcesy i hamuje ich jedynie brak perspektyw. Ci, ktorzy nie radza sobi
                                                    > e we wlasnej ojczyznie powinni dac sobie z tym spokoj, poniewaz za granica jest
                                                    > trudniej a nie latwiej przetrwac.

                                                    No i widzę że trafiło na podatny grunt. Nic już nie musisz...sorry...nie mozesz zrobić;)
                                                    Powyjeżdżali ci w najgorszych sytuacjach. Dłużnicy, bez pracy, mający konflikty z prawem. Najniższa krakowa w UK czy Niemczech to wielokrotność naszej. Ceny czasami niższe. Za to moja psiapsiuła znająca język, wykształcona w kierunku dobrym i na zachodzie, mój znajomy doktor chemii nie wyjechali. Nie opłaca im się- tak twierdzą.

                                                    > Nieudolnosc nie pomoze, a brak znajomosci jezyka/gorsze postrzeganie przez prac
                                                    > odawcow dosc zauwazalnie zaszkodzi. Poza tym codzienne obcowanie z dobrobytem,
                                                    > a trwanie samemu w nedzy jest dopiero depresyjne.

                                                    Jakbyś tego nie miał w Polsce. I do tego za 1600, a nie na 1600 funtów które to pieniądze pozwalają Ci wyjechać na te upragnione Karaiby.

                                                    > Nadzieja matka glupich?

                                                    Nadzieją matką tych którzy chcą coś zmienić. Głupi siedzą i udają że panie- nie da się.
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 14:00
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ceny czasami niższe.

                                                    Podaj przyklady. Mnie interesuje zywnosc, odziez i lokum. Ile kosztuje wynajecie pokoju w UK? Ile zywnosc? Bedac w Monachium wlazlem do sklepu. Jak zobaczylem kilka ojro za baklazana to zrobilem w tyl zwrot. Generalnie ceny tam, to byla ta sama kwota, tyle ze w eur a u nas pln. Kwotowo 1:1. Nie wiem jak w UK.
                                                    Podobne ceny z dobr biezacych jedynie na elektronike i elektrotechnike. A to raczej nie robi roznicy, jak cie nie stac na bochenek chleba :p

                                                    > Jakbyś tego nie miał w Polsce.

                                                    Ale jednak poziom dostosowania nawet najwiekszego jelenia bedzie wyzszy, jesli spedzi w jakims kraju 20 lat, niz jak pojedzie na pale...

                                                    I do tego za 1600, a nie na 1600 funtów które to
                                                    > pieniądze pozwalają Ci wyjechać na te upragnione Karaiby.

                                                    Znowu. Skad kwota 1600 funtow? Nie sadze, zeby emigrant bez kwalifikacji otrzymal tak wysokie wynagrodzenie.

                                                    > Nadzieją matką tych którzy chcą coś zmienić. Głupi siedzą i udają że panie- nie
                                                    > da się.

                                                    Co co zmieniaja nie potrzebuja nadziei :)
                                                  • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 14:12
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Ceny czasami niższe.
                                                    >
                                                    > Podaj przyklady. Mnie interesuje zywnosc, odziez i lokum. Ile kosztuje wynajecie pokoju w UK? Ile zywnosc?
                                                    ---------------------
                                                    W marketach w Niemczech ceny żywności są podobne jak w Polsce. Rosną,gdzie wchodza usługi, ale u Hindusów lunch 5 Euro - tyle co w knajpce w Warszawie.
                                                    Bilet 120 minutowy 2.80 Euro, w Warszawie 4.40 za 75 minut. Karta miejska to jakieś 80 Euro - 4 razy Warszawa.
                                                    Córka płaci za mieszkanie (zca 60 m) 550 Euro, tak więc zostaje jej jakieś drugie tyle na wydatki. W porównaniu do Polski zjazd finansowy ogromny, bo tu, jeszcze podczas studiów, z korków i z tenisa miała 7 tysięcy na rękę, a za mieszkanie nie płaciła.
                                                    No ale miała tu dobre i poszukowane 2 zawody. Nie wyjechała za kasą , tylko z innych przyczyn.
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 14:54
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > W marketach w Niemczech ceny żywności są podobne jak w Polsce. Rosną,gdzie wcho
                                                    > dza usługi, ale u Hindusów lunch 5 Euro - tyle co w knajpce w Warszawie.
                                                    > Bilet 120 minutowy 2.80 Euro, w Warszawie 4.40 za 75 minut. Karta miejska to ja
                                                    > kieś 80 Euro - 4 razy Warszawa.
                                                    > Córka płaci za mieszkanie (zca 60 m) 550 Euro, tak więc zostaje jej jakieś drug
                                                    > ie tyle na wydatki.

                                                    Czyli zarabia 1100 euro. Ciekawe czy to normalna pensja?
                                                    Wychodzi na to, ze jednoosobowo ma podobna sile nabywcza co w Polsce slabiej zarabiajaca rodzina

                                                    Faktycznie, jesli podajecie prawdziwe dane, to nie oplaca sie siedziec w Polsce.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 14:56
                                                    Mojej znajomej mąż jest w niemczech. Pracuje przy koniach jako ..parobek? Zarabia 2000 euro. Nie płaci za mieszkanie. właśnie ona do niego wyjeżdża. Po dwóch fakultetach pracuje za najniższą krajową.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 14:58
                                                    www.google.pl/search?client=opera&q=najniższa+krajowa+w+UK&sourceid=opera&ie=UTF-8&oe=UTF-8#q=niemcy+p%C5%82aca+minimalna&*
                                                  • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 15:05
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Czyli zarabia 1100 euro. Ciekawe czy to normalna pensja?
                                                    > Wychodzi na to, ze jednoosobowo ma podobna sile nabywcza co w Polsce slabiej zarabiajaca rodzina
                                                    ------------------------------
                                                    Na rękę ma cos ok. 1.200 i jest to oficjalna najniższa krajowa. Brutto to jest blisko 2.000 Euro.
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 15:16
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Na rękę ma cos ok. 1.200 i jest to oficjalna najniższa krajowa. Brutto to jest
                                                    > blisko 2.000 Euro.

                                                    No tak - ale te 60m2 to luksusy, jedna osoba moze wynajmowac duzo mniejszy lokal (kawalerke?) i placic mniej niz 550 eur. Czyli ze jedna osoba sie spokojnie utrzyma w normalnych warunkach z pelnoetatowej pensji. O ile ja dostanie.
                                                  • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 15:18
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Na rękę ma cos ok. 1.200 i jest to oficjalna najniższa krajowa.

                                                    Proponowalabym nie wprowadzac w blad i operowac stawka wynagrodzenia minimalnego za godzine 8,84 euro ( od 1 stycznia 2017). 1200 euro to nie jest najnizsza krajowa, poza tym w Niemczech jest 6 klas podatkowych.
                                                  • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 15:48
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Na rękę ma cos ok. 1.200 i jest to oficjalna najniższa krajowa.
                                                    >
                                                    > Proponowalabym nie wprowadzac w blad i operowac stawka wynagrodzenia minimalnego za godzine 8,84 euro ( od 1 stycznia 2017). 1200 euro to nie jest najnizsza
                                                    -----------------------------------
                                                  • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 19:27
                                                    "Czyli zarabia 1100 euro. Ciekawe czy to normalna pensja?"

                                                    O kurde, to widzę, że moja siostra dobrze wybrała drogę kariery :) Opłaca się robić w nauce.

                                                    Co do mojej Portugalii, to ceny w Lidlach i miejscowych sieciach supermarketów są niewiele wyższe od polskich. Niektóre towary są nawet tańsze. (Kiedyś woziłam rachunki do Polski, żeby sobie porównać).
                                                    Za mieszkanie, które wynajmowaliśmy pierwszy rok, płaciliśmy 700 euro. Jakieś 60 m, ale blisko centrum.
                                                    Pensja minimalna to jest obecnie ok. 600 euro.
                                                    Z mężem wydajemy miesięcznie ok. 1300 - 1500, na dwie osoby, ze wszystkim, żarcie, ubezpieczenia, składki, telefony, media, kredyt.
                                                  • wont2 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 21:17
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > No ale miała tu dobre i poszukowane 2 zawody. Nie wyjechała za kasą , tylko z i
                                                    > nnych przyczyn.
                                                    ------
                                                    Zakochała się? :) Wiem, że pieniądze nie są najważniejsze, ale 7 tys. zł w Wawie to jednak dużo dużo więcej niż 1,2 tys. euro w Berlinie.

                                                    No i przerzucajcie się tymi cenami z hipermarketów, nie samym żarciem człowiek żyje. Trzeba też wyjść z domu i wtedy porównanie cen polskich i zachodnich robi się chujowe. W Polsce osoba zarabiająca 7 tys. zł żyje bez żadnych trosk materialnych. W Londynie czy Paryżu z takimi zarobkami jesteś pariasem.
                                                  • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 21:32
                                                    wont2 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > No ale miała tu dobre i poszukowane 2 zawody. Nie wyjechała za kasą , tylko z i nnych przyczyn.
                                                    > ------
                                                    > Zakochała się? :) Wiem, że pieniądze nie są najważniejsze, ale 7 tys. zł w Wawie to jednak dużo dużo więcej niż 1,2 tys. euro w Berlinie.
                                                    ------------------
                                                    Po rozejściu się postanowiła rozpocząć nowe życie w innym miejscu. Nowe rozdanie.
                                                    A te 7 tysięcy, jak jeszcze mieszkanie for free, to całkiem sporo, jak na 1 osobę. Tak więc wyjazd na Zachód to zdecydowanie mniej kasy. Nie do pomyślenia :)

                                                  • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 21:34
                                                    "W Polsce osoba zarabiająca 7 tys. zł żyje bez żadnych trosk materialnych. W Londynie czy Paryżu z takimi zarobkami jesteś pariasem. "

                                                    No bo 1200 euro to jest bardzo skromna pensja.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 22:27
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "W Polsce osoba zarabiająca 7 tys. zł żyje bez żadnych trosk materialnych. W Lo
                                                    > ndynie czy Paryżu z takimi zarobkami jesteś pariasem. "
                                                    >
                                                    > No bo 1200 euro to jest bardzo skromna pensja.

                                                    A z czym porównujesz? Ze średnią z danego kraju? Bo chyba nie z Polska?
                                                  • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 00:35
                                                    "A z czym porównujesz? Ze średnią z danego kraju? Bo chyba nie z Polska? "

                                                    No chyba że nie z Polską. Porównuję z zarobkami na zachodzie. 1200 to nawet w kryzysowej Portugalii jest bez szału. Osobiście nie znam nikogo, kto zarabia niżej 1500, a wśród bogaczy się nie obracam.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 07:15
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > No chyba że nie z Polską. Porównuję z zarobkami na zachodzie. 1200 to nawet w k
                                                    > ryzysowej Portugalii jest bez szału. Osobiście nie znam nikogo, kto zarabia niż
                                                    > ej 1500, a wśród bogaczy się nie obracam.

                                                    A to tak. Jednak mówienie że poziom życia na najniższej krajowej angielskiej czy niemieckiej nie jest wyższy niż na polskiej to kłamstwo.
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 09:08
                                                    zawle napisała:

                                                    > Jednak mówienie że poziom życia na najniższej krajowej angielskiej cz
                                                    > y niemieckiej nie jest wyższy niż na polskiej to kłamstwo.

                                                    Albo niewiedza. Klamstwo to swiadome mijanie sie z prawda, najczesciej celem uzyskania jakiejs korzysci.
                                                    Poza tym po doliczeniu kosztow psychologicznych emigracji, sprawa przestaje sie wydawac taka oczywista.
                                                    Wydaje mi sie, ze najnizsza krajowa oznacza w kazdym spoleczenstwie klepanie biedy, z tym ze sa rozne oblicza biedy ;)
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 21:49
                                                    wont2 napisał:

                                                    > W Polsce osoba zarabiająca 7 tys. zł żyje bez żadnych trosk mater
                                                    > ialnych. W Londynie czy Paryżu z takimi zarobkami jesteś pariasem.

                                                    Tylko ze w Polsce malo kto tyle zarabia, a tam bardzo wielu.
                                                    1600 euro to raczej marna kasa jak na zachod.
                                                    Rzecz byla w porownaniu zachodnich zarobkow w stosunku do kosztow zycia do naszych warunkow.
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 21:05
                                                    wont2 napisał:

                                                    > W Londynie czy Paryżu z takimi zarobkami jesteś pariasem.

                                                    A tak offtopujac - macie tak, ze wyjezdzajac do jakiegos miejsca odczuwacie jego "dominujaca atmosfere"?
                                                    Wlasnie w Paryzu odczuwalem cos takiego - bylem tam bardzo krotko, ratem dwa tygodnie, ale chodzac ulicami tego miasta czulem sie jakbym zezarl opakowanie prozacu. Nie umiem tego wyjasnic - jakby w powietrzu byla milosc i zachwyt. Te wszystkie swiatla, zapachy, kolory - czulem sie jak dziecko w sklepie z drogimi zabawkami. Pieknie.
                                                    I nie byl to zachwyt wielka metropolia, bo widzialem porownywalne Wieden czy Madryt i kompletnie na mnie tak nie dzialaja.
                                                    Wyobrazam sobie tez, ze mieszkancy potrafia tam niezle dac w kosc przyjezdnym, jak to w metropoliach.
                                                    Po prostu chodzi mi o "ducha" danego miejsca, ja go czuje. I w Paryzu odczulem wyjatkowe pozytywne "bioprady" ;)
                                                    W Londynie nie bylem, wiec nie wiem jak bym sie czul.
                                                  • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 22:59
                                                    "Po prostu chodzi mi o "ducha" danego miejsca, ja go czuje. I w Paryzu odczulem wyjatkowe pozytywne "bioprady" wink
                                                    W Londynie nie bylem, wiec nie wiem jak bym sie czul."

                                                    No to ja miałam tak w Londynie właśnie, jak tam byłam pierwszy raz. Czułam się jak na haju. Wszyscy ludzie wydawali mi się przyjaźni, ulice znajome jak w domu, bo wczesniej mapę tak studiowałam, że niemal na pamięć umiałam, a zapach metra rozczulił mnie niemal do łez :) Nigdy wcześniej i później nie czułam się tak beztrosko i lekko na duszy.
                                                    To był najszczęśliwszy tydzień w moim życiu.

                                                    Z Paryża to pamiętam najlepiej Montmartre, gdzie faktycznie klimat był zajebisty, muzeum d'Orsay, gdzie dostawałam wielokrotnych orgazmów przy impresjonistach i grób Chopina, przy którym się strasznie poryczałam ze wzruszenia.
                                                  • aandzia43 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 06.04.17, 11:41
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "Po prostu chodzi mi o "ducha" danego miejsca, ja go czuje. I w Paryzu odczulem
                                                    > wyjatkowe pozytywne "bioprady" wink
                                                    > W Londynie nie bylem, wiec nie wiem jak bym sie czul."
                                                    >
                                                    > No to ja miałam tak w Londynie właśnie, jak tam byłam pierwszy raz. Czułam się
                                                    > jak na haju. Wszyscy ludzie wydawali mi się przyjaźni, ulice znajome jak w domu
                                                    > , bo wczesniej mapę tak studiowałam, że niemal na pamięć umiałam, a zapach metr
                                                    > a rozczulił mnie niemal do łez :) Nigdy wcześniej i później nie czułam się tak
                                                    > beztrosko i lekko na duszy.
                                                    > To był najszczęśliwszy tydzień w moim życiu.
                                                    >
                                                    > Z Paryża to pamiętam najlepiej Montmartre, gdzie faktycznie klimat był zajebis
                                                    > ty, muzeum d'Orsay, gdzie dostawałam wielokrotnych orgazmów przy impresjonistac
                                                    > h i grób Chopina, przy którym się strasznie poryczałam ze wzruszenia.
                                                    >

                                                    Ja tak miałam w Neapolu. Nawet komplenie odrealniony z punktu widzenia Europejczyka ruch drogowy był ok na fali tego poczucia bliskości, jakie mi się z miejscem nawiązało od momentu wystawienia głowy z samolotu ;-) Fakt, byłam zimą, więc temperatura nie zżerała człowieka północy.
                                                    Nie denerwuj mnie, nie zdążyłam zobaczyć d'Orsay :-D Mam zamiar wrócić kiedyś do Paryża dla dwóch miejsc: d'Orsay i Musee Conde.
                                                  • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 06.04.17, 13:23
                                                    "Ja tak miałam w Neapolu"

                                                    Nie byłam, niestety. W ogóle muszę do Włoch wrócić kiedyś. Do Toskanii, te krajobrazy były przepiekne, i do Rzymu.
                                                  • aandzia43 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 06.04.17, 14:05
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "Ja tak miałam w Neapolu"
                                                    >
                                                    > Nie byłam, niestety. W ogóle muszę do Włoch wrócić kiedyś. Do Toskanii, te kraj
                                                    > obrazy były przepiekne, i do Rzymu.
                                                    >

                                                    Niestety, nie byłam. Może jeszcze zdążę zobaczyć :-)
                                                  • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 06.04.17, 19:09
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Z Paryża to pamiętam najlepiej Montmartre,

                                                    Mnie Paryz zaczarowal, przyznaje sie bez bicia, ale pierwszy raz bylam tam ciepla jesienia, kiedy nie zalewa go morze turystow. Nieuchwytny nostalgiczny nastroj, mgliste ulice, zaczarowane zaulki. Mnie "syndrom paryski" nie dotknal, widac nie mam duszy Japonczyka:-)

                                                    > muzeum d'Orsay, gdzie dostawałam wielokrotnych orgazmów przy impresjonistac
                                                    > h

                                                    Te obrazy po prostu zyja, swieca, promieniuja kolorami.To jest niesamowite, bo ma sie wrazenie jakby wczesniej widzialo sie tylko plaskie, szare zdjecia, a teraz nagle stanelo twarza w twarz z zywa osoba i ujrzalo mimike twarzy i blask oczu. Talent mistrzow zwala z nog, to prawda, chociaz rozsadek podpowiada, ze niemala tu zasluga oswietlenia.

                                                    i grób Chopina, przy którym się strasznie poryczałam ze wzruszenia.
                                                    >

                                                    Ja wrecz przeciwnie. Na calym cmentarzu Pere Lachaise nie bylo drugiego tak kiczowato udekorowanego grobu. Bialo- czerwone choragiewki jeszcze od biedy mozna by darowac, ale te plastikowe kwiatki, Matki Boskie z Czestochowy. Dobrze, ze Karolka z Wadowic sobie darowali:-)
                                                  • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 06.04.17, 20:38
                                                    ""syndrom paryski" nie dotkna"

                                                    Mnie również nie, ale ja zwiedzałam Paryż dawno, ze 20 lat temu, kiedy sam fakt, że jestem za granicą już dawał plus 100 do czucia się zajebiście :D

                                                    "Te obrazy po prostu zyja, swieca, promieniuja kolorami.To jest niesamowite, bo ma sie wrazenie jakby wczesniej widzialo sie tylko plaskie, szare zdjecia, a teraz nagle stanelo twarza w twarz z zywa osoba i ujrzalo mimike twarzy i blask oczu. "

                                                    Dokładnie takie same miałam wrażenia. Dlatego mówię, że co jak co, ale impresjonistów warto oglądać oryginały.
                                                    Za to strasznie mnie rozczarowała Mona Lisa - ten obraz jest maciupeńki! :)

                                                    " Na calym cmentarzu Pere Lachaise nie bylo drugiego tak kiczowato udekorowanego grobu. Bialo- czerwone choragiewki jeszcze od biedy mozna by darowac, ale te plastikowe kwiatki, Matki Boskie z Czestochowy"

                                                    To widzisz, te 20 lat temu nic takiego tam nie wisiało. Kwiaty, znicze, tyle.
                                                    Za to na grobie Jima Morrisona się walało dużo śmiecia i badziewia.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 14:21
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Podaj przyklady. Mnie interesuje zywnosc, odziez i lokum. Ile kosztuje wynajeci
                                                    > e pokoju w UK?

                                                    Moja córa w mieście akademickim płaci za pokój 300 funtów. Nic nie musi dopłacać, nawet neta ma w pakiecie. W Polsce nie wynajmiesz za tyle pokoju. Ceny żarcia komentuje za każdym razem gdy idziemy na zakupy...mleko taniej, warzywa taniej. O szmatach nie wspomnę.

                                                    Bedac w Monachium wlazlem do sklepu. Jak zobaczylem
                                                    > kilka ojro za baklazana to zrobilem w tyl zwrot. Generalnie ceny tam, to byla
                                                    > ta sama kwota, tyle ze w eur a u nas pln. Kwotowo 1:1.

                                                    Pewnie podobnie w delikatesach w wawce. Ale tam się chyba nie żywisz?

                                                    Nie wiem jak w UK.
                                                    > Podobne ceny z dobr biezacych jedynie na elektronike i elektrotechnike. A to ra
                                                    > czej nie robi roznicy, jak cie nie stac na bochenek chleba :p

                                                    W czym podobne? Że u nich lapik 250 funtów a u nas 250zł? A najniższa krajowa podobna.

                                                    > > Jakbyś tego nie miał w Polsce.
                                                    >
                                                    > Ale jednak poziom dostosowania nawet najwiekszego jelenia bedzie wyzszy, jesli
                                                    > spedzi w jakims kraju 20 lat, niz jak pojedzie na pale...

                                                    No pewnie...do tego Polscy pracodawcy tacy dobrzy i kulturalni som...weż mnie nie rozśmieszaj. Może Ty się czujesz lepiej jako robol w polsce niż gdybyś czuł się za granicą.

                                                    > Znowu. Skad kwota 1600 funtow? Nie sadze, zeby emigrant bez kwalifikacji otrzym
                                                    > al tak wysokie wynagrodzenie.

                                                    www.google.pl/search?client=opera&q=najniższa+krajowa+w+UK&sourceid=opera&ie=UTF-8&oe=UTF-8
                                                    A nadmienię że są różnice. Ty ze swoim wiekiem łapiesz się na tą wyższą stawkę za godzinę.
                                                  • kag73 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 15:37
                                                    "Monachium wlazlem do sklepu. Jak zobaczylem kilka ojro za baklazana to zrobilem w tyl zwrot. Generalnie ceny tam, to byla ta sama kwota, tyle ze w eur a u nas pln. Kwotowo 1:1. Nie wiem jak w UK.

                                                    A gdzie wszedles do tego sklepu? Na deptaku, w samym centrum?
                                                    Bo baklazany to mozna kupowac w Aldi albo Lidlu. Chleb tez mozne kupic w markecie, znacznie taniej niz u piekarza. Zwlaszcza jedzenie jest w Niemczech tansze niz w Polsce w stosunku do zarobkow.
                                                  • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 09:46
                                                    zawle napisała:

                                                    > Na serio dla Ciebie jest różnica pomiędzy pisaniem że facet był przemocowy a ty
                                                    > m że facet był ogierem rozpłodowym?

                                                    Roznicy by nie bylo gdyby dziurawila prezerwatywy i potem udala glupia, ze wpadla. Ale to chyba nie ten przypadek bo facet dziecka chcial.
                                                    Uklady zawiera sie wtedy gdy druga strona jest przydatna. Dlatego na dluzsza mete slabo sie sprawdzaja, brak elementu bezinteresownosci czyni je po jakims czasie kamieniem u szyi. Taki jest moral z tej bajki.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 13:23
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Na serio dla Ciebie jest różnica pomiędzy pisaniem że facet był przemocow
                                                    > y a ty
                                                    > > m że facet był ogierem rozpłodowym?
                                                    >
                                                    > Roznicy by nie bylo gdyby dziurawila prezerwatywy i potem udala glupia, ze wpad
                                                    > la. Ale to chyba nie ten przypadek bo facet dziecka chcial.

                                                    No nie wiem. Z tego co wiem to to ninek niczego nie dziurawił, wiec nie wiem skąd Ci się wziął taki pomysł. ?

                                                    > Uklady zawiera sie wtedy gdy druga strona jest przydatna. Dlatego na dluzsza me
                                                    > te slabo sie sprawdzaja, brak elementu bezinteresownosci czyni je po jakims cza
                                                    > sie kamieniem u szyi. Taki jest moral z tej bajki.

                                                    Myślę że ładnie Ci się pisze o układach i stąd moralna ocena, że sama w czymś takim byłaś.
                                                  • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 14:06
                                                    zawle napisała:

                                                    > No nie wiem. Z tego co wiem to to ninek niczego nie dziurawił, wiec nie wiem sk
                                                    > ąd Ci się wziął taki pomysł. ?

                                                    ? A skad Ci sie nagle ninek wzial, przeciez piszemy o kitce ?

                                                    > Myślę że ładnie Ci się pisze o układach i stąd moralna ocena, że sama w czymś t
                                                    > akim byłaś.

                                                    Juz na ten temat rozmawialam z Kutuzowem, wiec nie bede sie powtarzac. Forum to nie magiel, ze musisz powtorzyc piec razy, zeby do wszystkich dotarlo.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 14:24
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > ? A skad Ci sie nagle ninek wzial, przeciez piszemy o kitce ?

                                                    Porównujemy kitkowego rozpłodowca z ninkowym przemocowcem.
                                                    >
                                                    > Juz na ten temat rozmawialam z Kutuzowem, wiec nie bede sie powtarzac. Forum to
                                                    > nie magiel, ze musisz powtorzyc piec razy, zeby do wszystkich dotarlo.

                                                    Bo i ja nie chcę na ten temat rozmawiać. Zastanawiam się tylko jak to ładnie coś można nazwać układem wsadzić na półkę zdrowego rozsądku i rzekomej uczciwości.
                                                  • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 15:01
                                                    zawle napisała:

                                                    > Porównujemy kitkowego rozpłodowca z ninkowym przemocowcem.

                                                    Nie, to Ty porownujesz. Ja sie odnioslam do dosc powszechnego zjawiska, ktore sie nazywa wyparcie. Trzeba osobie od ktorej sie odeszlo doprawic taka morde, zeby sie czasem nie wydalo, ze bylem z nim/ z nia dopoki to bylo dla mnie korzystne.

                                                    > Bo i ja nie chcę na ten temat rozmawiać. Zastanawiam się tylko jak to ładnie co
                                                    > ś można nazwać układem wsadzić na półkę zdrowego rozsądku i rzekomej uczciwości

                                                    Wszystkie znane mi malzenstwa, te TRWALE, z dlugim stazem tak wlasnie funkcjonuja.
                                                  • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 16:36
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Nie, to Ty porownujesz. Ja sie odnioslam do dosc powszechnego zjawiska, ktore s
                                                    > ie nazywa wyparcie. Trzeba osobie od ktorej sie odeszlo doprawic taka morde, ze
                                                    > by sie czasem nie wydalo, ze bylem z nim/ z nia dopoki to bylo dla mnie korzyst
                                                    > ne.

                                                    I tak właśnie Kitka przyprawiała gębę współlokatorowi, tyle że nie odchodziła bo nie miała dokąd.
                                                    Smęciła tylko nieco mniej niż Sabat. Od Sabata różniło ją to, że bzykała.
                                                    Dziwię się, że tego nie pamiętasz. Wyparłaś?

                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 16:43
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Smęciła tylko nieco mniej niż Sabat. Od Sabata różniło ją to, że bzykała.
                                                    > Dziwię się, że tego nie pamiętasz. Wyparłaś?

                                                    Zwyczajnie smęciła na tych z którymi się bzykała:))
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 16:48
                                                    Lybba..coś Ty napsocił że Mabelle tak zmieniła swój stosunek do Ciebie. Niedawno byłeś takim wspaniałym, pięknym i urokliwym facetem. Weż nam się wyspowiadaj Państwowo, żeby na privach nie plotkowali:)) Znaczy...zmień kolejność;)
                                                  • ninek04 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 18:14
                                                    zawle napisała
                                                    >Lybba..coś Ty napsocił że Mabelle tak zmieniła swój stosunek do Ciebie. Niedawno byłeś takim wspaniałym, pięknym i urokliwym facetem. Weż nam się wyspowiadaj Państwowo, żeby na privach nie plotkowali:)) Znaczy...zmień kolejność;)<

                                                    Ja to widzę inaczej. Mabelle, która przypisuje innym ( tym, których nie lubi) lizodupstwo, sama nie potrafi dostrzec, jak pięknie liże dupę tym innym, których zwyczajnie lubi i jest jej z nimi po drodze. Ot, zwykłe subiektywne odczucia i podwójna ocena w zależności, gdzie jej się opłaca przyklepać, a gdzie ofuknąć i zjebać. Jak na kobietę przystało, w końcu, nie? ;)
                                                  • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 16:50
                                                    lybbla napisał:

                                                    > I tak właśnie Kitka przyprawiała gębę współlokatorowi, tyle że nie odchodziła b
                                                    > o nie miała dokąd.
                                                    > Smęciła tylko nieco mniej niż Sabat. Od Sabata różniło ją to, że bzykała.
                                                    > Dziwię się, że tego nie pamiętasz. Wyparłaś?

                                                    Czegos najwyrazniej nie rozumiesz. Jedni wchodza w uklady i szarpia dla siebie jak najwiecej, szacuja wartosc towaru, z ktorym zyja i wciaz kalkuluja czy im sie to oplaca. I sie z tym nie kryja (To zdanie podkreslam dwa razy ).Inni robia dokladnIe TO SAMO, tylko probuja sprzedac bajke o umniejszaczu, ktory ich zniewolil, o glupiej pizdzie, ktora nie dala dupy, albo dzieciach, ktore stoja na drodze do szczescia. Jak zauwazysz roznice miedzy tymi dwoma przypadkami, to wtedy bedzie mozliwa jakas dyskusja. Poki nie lapiesz roznicy, to niepotrzebnie sie produkuje.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 16:58
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Czegos najwyrazniej nie rozumiesz. Jedni wchodza w uklady i szarpia dla siebie
                                                    > jak najwiecej, szacuja wartosc towaru, z ktorym zyja i wciaz kalkuluja czy im s
                                                    > ie to oplaca. I sie z tym nie kryja (To zdanie podkreslam dwa razy ).Inni robi
                                                    > a dokladnIe TO SAMO, tylko probuja sprzedac bajke o umniejszaczu, ktory ich zni
                                                    > ewolil, o glupiej pizdzie, ktora nie dala dupy, albo dzieciach, ktore stoja na
                                                    > drodze do szczescia. Jak zauwazysz roznice miedzy tymi dwoma przypadkami, to wt
                                                    > edy bedzie mozliwa jakas dyskusja. Poki nie lapiesz roznicy, to niepotrzebnie s
                                                    > ie produkuje.

                                                    Bo jedni skupiają się na zyskach a inni na stratach- wielka mi różnica. Niektórzy jednak odchodzą. Przestało im się opłacać. Tyle że straty i zyski były takie same. Tylko bilans wyszedł inny.
                                                  • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 17:05
                                                    zawle napisała:

                                                    > Bo jedni skupiają się na zyskach a inni na stratach- wielka mi różnica. Niektór
                                                    > zy jednak odchodzą. Przestało im się opłacać. Tyle że straty i zyski były takie
                                                    > same. Tylko bilans wyszedł inny.

                                                    Roznica jest taka, ze daje tylko wtedy jesli moge cos dostac w zamian. Jesli nie dostane, to wtedy podnosze wrzask, ze zostalem oszukany/a. Taka kurwa milosc z dupy wzieta. To juz wole tych ksiegowych, chociaz mnie ciary przechodza, ale przynajmniej sa szczerzy.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 17:08
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Roznica jest taka, ze daje tylko wtedy jesli moge cos dostac w zamian. Jesli ni
                                                    > e dostane, to wtedy podnosze wrzask, ze zostalem oszukany/a. Taka kurwa milosc
                                                    > z dupy wzieta. To juz wole tych ksiegowych, chociaz mnie ciary przechodza, ale
                                                    > przynajmniej sa szczerzy.

                                                    A Ty to za darmo dajesz mabelle? Czy trzeba się w Tobie zakochać?:))
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 17:48
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > . Jak zauwazysz roznice miedzy tymi dwoma przypadkami, to wt
                                                    > edy bedzie mozliwa jakas dyskusja.

                                                    Roznica to przede wszystkim poziom oczekiwan. To tak jak bys napisala, ze "po prostu badz" i "krokodyla daj mi luby" to wlasciwie to samo. No tak, roznica czysto techniczna - kilometrowa checklista ;)
                                                  • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 18:19
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Roznica to przede wszystkim poziom oczekiwan. To tak jak bys napisala, ze "po p
                                                    > rostu badz" i "krokodyla daj mi luby" to wlasciwie to samo. No tak, roznica czy
                                                    > sto techniczna - kilometrowa checklista ;)

                                                    "Po prostu badz". Ladnie napisane. Bo inaczej to nie mialoby to zadnego sensu.
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 18:36
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > Roznica to przede wszystkim poziom oczekiwan. To tak jak bys napisala, ze
                                                    > "po p
                                                    > > rostu badz" i "krokodyla daj mi luby" to wlasciwie to samo. No tak, rozni
                                                    > ca czy
                                                    > > sto techniczna - kilometrowa checklista ;)
                                                    >
                                                    > "Po prostu badz". Ladnie napisane. Bo inaczej to nie mialoby to zadnego sensu.

                                                    Ostatnio do firmy przyszla pani z ociemnialym mezem. Ujela mnie czulosc z jaka sie do niego zwracala. On byl bardzo niezdarny, trzymal jej rekaw, widac niedawno stracil wzrok.
                                                    Podobnie uwage przykuwaja ludzie, ktorzy przychodza z partnerem/partnerka na wozku inwalidzkim, a rakich jest niemalo.
                                                    Zostali z nimi. Zaden nie powiedzial, ze nie spelnia wymagan.
                                                    "Wybacz Stefan, straciles wzrok, teraz jestes dla mnie smieciem, wiec laskawie wypierdalaj".
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 22:31
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Zostali z nimi. Zaden nie powiedzial, ze nie spelnia wymagan.
                                                    > "Wybacz Stefan, straciles wzrok, teraz jestes dla mnie smieciem, wiec laskawie
                                                    > wypierdalaj"


                                                    To zupełnie tak samo jak z żoną która nie daje i dzieckiem które kosztuje?
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 22:34
                                                    Ach wiem sabat...zostali,ale ze Stefanem do kina nie chodzą:))
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 23:05
                                                    zawle napisała:
                                                    > To zupełnie tak samo jak z żoną która nie daje i dzieckiem które kosztuje?

                                                    Moim zdaniem porównanie z dzieckiem jest trafne. Z żoną, która nie daje - wcale.
                                                    Na kalectwo człowiek nie ma wpływu, na to w jakiej rodzinie się urodził także nie.
                                                    Domyślałem się, że padnie ten argument, ale on jest po prostu nietrafny. Jak najbardziej można mieć do drugiej osoby uzasadnione oczekiwania co do chęci współpracy, komunikacji i pracy na rzecz związku.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 23:09
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Domyślałem się, że padnie ten argument, ale on jest po prostu nietrafny. Jak na
                                                    > jbardziej można mieć do drugiej osoby uzasadnione oczekiwania co do chęci współ
                                                    > pracy, komunikacji i pracy na rzecz związku.

                                                    Byłam po jednej i po drugiej stronie barykady. Można oczekiwać,ale bez poczucia że Ci się należy. Bo się nie należy. Gdy ktoś Cię nie kręci, dlaczego miałabym mu dawać dupy? Czyja to "wina". Skończyło się.
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 23:26
                                                    zawle napisała:
                                                    > Byłam po jednej i po drugiej stronie barykady. Można oczekiwać,ale bez poczucia
                                                    > że Ci się należy. Bo się nie należy. Gdy ktoś Cię nie kręci, dlaczego miałabym
                                                    > mu dawać dupy? Czyja to "wina". Skończyło się.

                                                    No i co z tego? Ja o tym nie mówię. Mówiłem o niesamodzielnych kalekach i dzieciach, a nie o nie dawaniu dupy, to Ty nagle wyskoczyłaś z tą idiotyczną analogią. Nie ma żadnego powodu, żeby to ciągnąć, spychasz mi sens na jakieś utarte tory, gdzie chcesz mnie rozliczyć, a ja się w to nie dam wkręcić. Mam w nosie nie dawanie dupy. Wzrusza mnie przywiązanie ludzi do partnerów, którzy są kalekami. Czy nie dawanie dupy to jest jakieś kurwa kalectwo? Dla mnie nowość, pierwsze słyszę.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 23:40
                                                    Rozliczać? Ja? E weż mi bacika do reki nie wkładaj....nie mam nastroju. A mnie przywiązanie do kalek nie wzrusza. Wzrusza mnie bycie razem wbrew trudnościom. I to razem ma dotyczyć obu stron. OBU. Ale jak się człowiek ładnie prezentuje...został pomimo oczywistego braku- normalnie stawiamy pomnik.
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 23:54
                                                    zawle napisała:

                                                    > A mnie przywiązanie do kalek nie wzrusza.

                                                    A mnie wzrusza. (Możemy tak w kółko, jeśli masz nastrój) ;)

                                                    Wzrusza mnie bycie razem wbrew trudnościom.
                                                    > I to razem ma dotyczyć obu stron. OBU. Ale jak się człowiek ładnie prezentuje..
                                                    > .został pomimo oczywistego braku- normalnie stawiamy pomnik.

                                                    Ale chodzi Twoim zdaniem o poświęcalnictwo czy o to, że w tej relacji było coś ważniejszego niż tylko eksploatacja profitów?
                                                    Jako dziecko pewnie cieszyłbym się bardzo z tego, że przykładowo - tata przeżył wypadek, ale jeździ na wózku, niż zajmował sobie głowę faktem, że teraz już mi nie kupi nowego lego i komputera.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 07:01
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > A mnie wzrusza. (Możemy tak w kółko, jeśli masz nastrój) ;)

                                                    Albo możemy zejść głębiej. Mnie kaleki nie wzruszają:)) Kaleki człowiek czy niekaleki człowiek, byleby był człowiekiem.

                                                    > Ale chodzi Twoim zdaniem o poświęcalnictwo czy o to, że w tej relacji było coś
                                                    > ważniejszego niż tylko eksploatacja profitów?
                                                    > Jako dziecko pewnie cieszyłbym się bardzo z tego, że przykładowo - tata przeżył
                                                    > wypadek, ale jeździ na wózku, niż zajmował sobie głowę faktem, że teraz już mi
                                                    > nie kupi nowego lego i komputera.

                                                    Moim zdaniem chodzi o to, że jak się stało kaleką to zawsze można nie być chujem. To dotyczy też niepukających się. Nie stać jej ani na uczciwość ani na wsparcie dla niepukanego.
                                                    Tata musiał być ( i pewnie jest nadal ) fajnym facetem:)) Jasne że nie miałoby to znaczenia.
                                                  • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 10:56
                                                    zawle napisała:

                                                    > Rozliczać? Ja? E weż mi bacika do reki nie wkładaj....nie mam nastroju. A mnie
                                                    > przywiązanie do kalek nie wzrusza. Wzrusza mnie bycie razem wbrew trudnościom.
                                                    > I to razem ma dotyczyć obu stron. OBU. Ale jak się człowiek ładnie prezentuje..
                                                    > .został pomimo oczywistego braku- normalnie stawiamy pomnik.

                                                    W czasach szkoly sredniej wynajmowalam pokoj u pewnej wdowy. Ona mi troche babciowala, ja jej troche wnuczkowalam, dobrze nam bylo razem. Jej maz umarl trzy lata wczesniej. Mial kilka powaznych chorob, najpierw amputowano mu jedna noge, potem druga. I ona go pielegnowala do konca. " Musialo byc pani ciezko wtedy ". Wiesz co mi odpowiedziala? " Ciezko to mi bylo jak umarl, bo juz nie bylo jego zartow, smiechu, nie bylo naszych wspolnych rozmow i posilkow ". Wiec tak wlasciwie nie wiadomo czy czasem ten przykuty do lozka kadlub mezczyzny nie dawal jej wiekszego oparcia niz ona jemu.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 13:29
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > W czasach szkoly sredniej wynajmowalam pokoj u pewnej wdowy. Ona mi troche babc
                                                    > iowala, ja jej troche wnuczkowalam, dobrze nam bylo razem. Jej maz umarl trzy l
                                                    > ata wczesniej. Mial kilka powaznych chorob, najpierw amputowano mu jedna noge,
                                                    > potem druga. I ona go pielegnowala do konca. " Musialo byc pani ciezko wtedy ".
                                                    > Wiesz co mi odpowiedziala? " Ciezko to mi bylo jak umarl, bo juz nie bylo jego
                                                    > zartow, smiechu, nie bylo naszych wspolnych rozmow i posilkow ". Wiec tak wla
                                                    > sciwie nie wiadomo czy czasem ten przykuty do lozka kadlub mezczyzny nie dawal
                                                    > jej wiekszego oparcia niz ona jemu.

                                                    I o tym mówię...że mierzi mnie jak ktoś mówi...rozczula mnie gdy ktoś się opiekuje kaleką. Dla twojej przybranej babci jej mąż był kochanym człowiekiem, a nie kaleką.
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 13:48
                                                    zawle napisała:
                                                    > I o tym mówię...że mierzi mnie jak ktoś mówi...rozczula mnie gdy ktoś się opiek
                                                    > uje kaleką. Dla twojej przybranej babci jej mąż był kochanym człowiekiem, a nie
                                                    > kaleką.

                                                    Sugerujesz, ze alzheimer i krotkowzrocznosc babci byla tak daleko posunieta, ze nie dostrzegala faktu kalectwa swego meza? ;)
                                                    Nie uczciwiej napisac "byl na pierwszym miejscu ukochanym czlowiekiem" a dopiero potem kaleka. To pierwsze, bliskosc i wiez, czynilo kalectwo niewaznym.
                                                    Wlasnie o tym mowilem (a z czego cynicznie zlewaliscie), gdy twierdzilem, ze w czlowieku najbardziej pociagajace (i najwazniejsze) jest jego czlowieczenstwo.
                                                    I to podziwiam w tych ludziach, a nie ze stawiaja sobie pomniki ucisnionych, a za plecami obrabiaja niedoleznej polowce dupe, albo przyprawiaja jej rogi.
                                                    Podziwiam, bo ja bym tak nie potrafil. Jestem zbyt slaby.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 15:03
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > > I o tym mówię...że mierzi mnie jak ktoś mówi...rozczula mnie gdy ktoś się
                                                    > opiek
                                                    > > uje kaleką. Dla twojej przybranej babci jej mąż był kochanym człowiekiem,
                                                    > a nie
                                                    > > kaleką.
                                                    >
                                                    > Sugerujesz, ze alzheimer i krotkowzrocznosc babci byla tak daleko posunieta, ze
                                                    > nie dostrzegala faktu kalectwa swego meza? ;)

                                                    Pewnie że nie. Podobnie jak nie dostrzegała że się w latach posunał.

                                                    > Nie uczciwiej napisac "byl na pierwszym miejscu ukochanym czlowiekiem" a dopier
                                                    > o potem kaleka. To pierwsze, bliskosc i wiez, czynilo kalectwo niewaznym.
                                                    > Wlasnie o tym mowilem (a z czego cynicznie zlewaliscie), gdy twierdzilem, ze w
                                                    > czlowieku najbardziej pociagajace (i najwazniejsze) jest jego czlowieczenstwo.

                                                    Przypominam że jestem z tej samej frakcji.

                                                    > I to podziwiam w tych ludziach, a nie ze stawiaja sobie pomniki ucisnionych, a
                                                    > za plecami obrabiaja niedoleznej polowce dupe, albo przyprawiaja jej rogi.
                                                    > Podziwiam, bo ja bym tak nie potrafil. Jestem zbyt slaby.

                                                    Nie stawiają, bo te n cżłowiek pewnie był dla nich dobry. Więc nie zostają, tylko zwyczajnie są.
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 15:38
                                                    No ale "bycie dla mnie dobrym" to tez punkt w checkliscie. Wcale nie jest powiedziane, ze lepszy w czymkolwiek od "bycia bogatym" czy "bycia niebywale atrakcyjnym fizycznie". Braku "bycia dla mnie dobrym" nie wybacze, ale zakladam, ze to po prostu jeden z modeli. Bezinteresowny nie jestem.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 15:42
                                                    Ja się z tym nie zgadzam. Bycie dobrym człowiekiem to nie żaden niedostępny luksus. A niedobry człowiek zagraża mnie. A siebie to ja chronię i bronię.
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 16:21
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ja się z tym nie zgadzam. Bycie dobrym człowiekiem to nie żaden niedostępny luk
                                                    > sus. A niedobry człowiek zagraża mnie. A siebie to ja chronię i bronię.

                                                    To jeszcze zalezy, co rozumiemy pod tym pojeciem.
                                                    Ale generalnie jest tak, ze albo nasze oczekiwania sa zadne i "kochamy" partnera bezwarunkowo, albo jakies warunki jednak sa. Wtedy to juz tylko kwestia konstrukcji checklisty. Poczawszy od tego zeby po prostu byl, przez - ma byc dobry, seksic sie ze mba, byc uczciwym, wspolpracowac, az do "piekny, mlody i bogaty, mozliwie na bialym koniu".
                                                    Mozemy sobie dyskutowac, ktore oczekiwania sa be, a ktore cacy - ale nie mozna nazwac wiezi bezwarunkowa, jesli istnieja chocby minimalne oczekiwania. Na przyklad "ze nie bedzie sie na mnie rzucal z tasakiem i wrzeszczal "zabije cie, ty kurwo!"". To tez jakis tam warunek. Obiektywnie wydaje sie zdrowy - ale jednak jest.
                                                    Chyba racjonalnosc oczekiwan wobec partnera polega glownie na tym, zeby nie byly to przyslowiowe oczekiwania z dupy wziete.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 16:46
                                                    Chyba tracisz zdrowy rozsądek przy tym filozofowaniu.
                                                  • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 18:08
                                                    " ale nie mozna nazwac wiezi bezwarunkowa, jesli istnieja chocby minimalne oczekiwania."

                                                    A ktos postulował coś takiego?
                                                    Bo chyba żesmy już doszli do wniosku, że bezwarunkowo to matka dziecko może co najwyżej, bo już co do ojca, to polemizowałabym, a matka zresztą też nie każda...

                                                    "Mozemy sobie dyskutowac, ktore oczekiwania sa be, a ktore cacy "

                                                    Ale to nie jest kwestia wartościowania, co ma byc be i cacy, tylko instynktu samozachowawczego.
                                                    Prawdziwych masochistów nie ma aż tak wielu i większość ludzi nie wchodzi w związki po to, by być bitym, poniżanym, upokarzanym, gnębionym, samotnym i nieszczęśliwym.
                                                    Stąd ta dobroć oznaczająca, że druga osoba mnie po prostu nie zniszczy i nie wykończy jest podstawą.
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 20:00
                                                    Przyszlo mi do glowy, ze najmniej kompromisow mozna zawrzec co do jakosci wiezi (brak intymnosci, zyczliwosci, dobrych, pozytywnych intencji, brak otwartosci na wspolprace, checi porozumienia) a najwiecej w przypadku atrybutow danej osoby, takich jak wiek, wyglad fizyczny, status materialny i spoleczny, stan zdrowia.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 20:48
                                                    Jak dla kogo sabat...jak dla kogo.
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 20:49
                                                    zawle napisała:

                                                    > Jak dla kogo sabat...jak dla kogo.

                                                    Oczywiscie, ze tak. Kazdy mowi w mniejszym lub wiekszym stopniu o sobie.
                                                  • aandzia43 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 21:05
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Przyszlo mi do glowy, ze najmniej kompromisow mozna zawrzec co do jakosci wiezi
                                                    > (brak intymnosci, zyczliwosci, dobrych, pozytywnych intencji, brak otwartosci
                                                    > na wspolprace, checi porozumienia) a najwiecej w przypadku atrybutow danej osob
                                                    > y, takich jak wiek, wyglad fizyczny, status materialny i spoleczny, stan zdrowi
                                                    > a.

                                                    Czyli przymioty ducha, Sabat, się liczą? :-) Nie nabijam się, bo też tak to odczuwam. Starzejemy się, brzydniemy, ze zdrowiem różnie, z kasą też - spoko, jakoś to przeżyję. Ale szeroko pojęta psychiczna degrengolada nie jest spoko.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 21:11
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Czyli przymioty ducha, Sabat, się liczą? :-) Nie nabijam się, bo też tak to odc
                                                    > zuwam. Starzejemy się, brzydniemy, ze zdrowiem różnie, z kasą też - spoko, jako
                                                    > ś to przeżyję. Ale szeroko pojęta psychiczna degrengolada nie jest spoko.

                                                    Ja mam wrażenie że ludzi tak pojebało, że trzeba szukać tego co powinno być minimum socjalnym.
                                                  • aandzia43 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 06.04.17, 11:56
                                                    zawle napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > Czyli przymioty ducha, Sabat, się liczą? :-) Nie nabijam się, bo też tak
                                                    > to odc
                                                    > > zuwam. Starzejemy się, brzydniemy, ze zdrowiem różnie, z kasą też - spoko
                                                    > , jako
                                                    > > ś to przeżyję. Ale szeroko pojęta psychiczna degrengolada nie jest spoko.
                                                    >
                                                    > Ja mam wrażenie że ludzi tak pojebało, że trzeba szukać tego co powinno być min
                                                    > imum socjalnym.

                                                    Że pojebało ostatnimi czasy? To się nie zgodzę, pojebanych (z mojego oczywiści punktu widzenia) nie brakowało nigdy.
                                                    Świeże przemyślenie: wczoraj ujrzałam na fb nowe, wielce korzystne, zdjęcie kolegi, co go znam ponad dwadzieścia lat, od kilku głównie wirtualnie, bo wyemigrował. W moim typie fizycznie, emanuje energią, którą lubię i która mnie kręci. Bystry, dowcipny, mamy płaszczyzny porozumienia. No i żadnych inklinacji nigdy do chłopa nie miałam mimo tej wybitnie korzystnej powierzchowności i energetyczności, bo ma coś śliskiego i wrednawego w charakterze, co objawia się zresztą z rzadka bo na co dzień jest do rany przyłóż, a co mię wysusza dokumentnie.
                                                  • ninek04 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 18:56
                                                    "mabelle 2000 napisała
                                                    >Po prostu badz". Ladnie napisane. Bo inaczej to nie mialoby to zadnego sensu.<

                                                    Bardzo ładnie napisane, i to jest sedno, tak właściwie. Bądź, mów, milcz, ważne że jesteś, że czuję Twoje wsparcie, zrozumienie, bliskość,zwykłą sympatię, reszta jest mało istotna. I dlatego nie bardzo też widzę, czym Twoja sytuacja różni się od mojej, a za co dostaję od Ciebie regularne cięgi. Twój związek się rozpadł, podobnie jak mój. Odeszłaś od męża ( choć chyba jakieś tam przejścia co do własności domu Cię nie ominęły, bo pisałaś nawet że Cię okradł) - ja też odeszłam, nie roszcząc sobie żadnych pretensji, bo jego dom nie był moim domem, skazując się na niepewny los już do końca życia. Obie nie żałujemy, obie uważamy, że tak było trzeba i tak było najlepiej dla wszystkich. Obie mamy swoje życie erotyczne i swoich fascynujących mężczyzn, dla których jesteśmy gotowe na wszystko. Wskaż jakieś inne różnice, poza tą, że ja odeszłam od przemocowca, a Ty od kogoś, z kim układ przestał Ci odpowiadać.
                                                  • ninek04 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 17:53
                                                    mabelle 2000
                                                    >Inni robia dokladnIe TO SAMO, tylko probuja sprzedac bajke o umniejszaczu, ktory ich zniewolil, o glupiej pizdzie, ktora nie dala dupy, albo dzieciach, ktore stoja na drodze do szczescia. Jak zauwazysz roznice miedzy tymi dwoma przypadkami, to wtedy bedzie mozliwa jakas dyskusja. Poki nie lapiesz roznicy, to niepotrzebnie sie produkuje.<

                                                    No i jeszcze wytłumacz mi, czemu bajkę snutą przez jedne osoby łykasz z pocałowaniem ręki i przyklaskujesz szczerości,która trzyma ich w pozostawaniu w opłacalnym układzie, a innym -
                                                    tym, którzy odeszli, by nie pozwolić się dłużej poniżać i ranić, nie oglądając się na hipotetyczne korzyści przypisujesz nieczyste, kłamliwe, nieszczere intencje, wciskanie kitu, konfabulację? Jeszcze rozumiem, gdyby odnosić się do kogoś, kogo się zna, o kim się wie, że tę bajeczkę sobie wymyślił, ale żeby bez przerwy pić non stop do kogoś na jedno kopyto, to może już podpadac pod jakieś nerwicę natręctw, albo tego typu schorzenie.
                                                  • ninek04 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 18:03

                                                    mabelle 2000 napisała
                                                    >Czegos najwyrazniej nie rozumiesz. Jedni wchodza w uklady i szarpia dla siebie jak najwiecej, szacuja wartosc towaru, z ktorym zyja i wciaz kalkuluja czy im sie to oplaca. I sie z tym nie kryja (To zdanie podkreslam dwa razy ).Inni robia dokladnIe TO SAMO, tylko probuja sprzedac bajke o umniejszaczu, ktory ich zniewolil, o glupiej pizdzie, ktora nie dala dupy, albo dzieciach, ktore stoja na drodze do szczescia<

                                                    Jeszcze jedno przychodzi mi na myśl. Jeśli ktoś bez przerwy słowo układ odmienia przez wszystkie przypadki, pisząc o dawaniu, braniu, korzyściach, które czerpie się z układu, w którym się tkwi, to chyba jest coś na rzeczy. Być może właśnie samemu nie umie się funkcjonować, nie będąc w takim, czy innym układzie, z którego czerpie się korzyści dla siebie, oczywiście pod przykrywką własnej bezinteresownosci i szlachetności - że ja to niby samo dobro, które obdarowuje drugiego, a kto inny to już tylko hiena, próbująca wyrwać dla siebie wszystko.
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 16:41
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Nie, to Ty porownujesz. Ja sie odnioslam do dosc powszechnego zjawiska, ktore s
                                                    > ie nazywa wyparcie. Trzeba osobie od ktorej sie odeszlo doprawic taka morde, ze
                                                    > by sie czasem nie wydalo, ze bylem z nim/ z nia dopoki to bylo dla mnie korzyst
                                                    > nie

                                                    Tu nie magiem mabelle, nie musisz powtarzać 1000 razy żeby ktoś zrozumiał co sądzisz na temat ninka i jej męża.
                                                    Bo przecież ludzie odchodzą tylko wtedy gdy im się układ nie opłaca, nie?.
                                                    A jak chłop pije, bije, przepuszcza kasę to się nie opłaca. Mam nadzieję że użyłam właściwego języka, żebyś zrozumiała? Księgowego.

                                                    > Wszystkie znane mi malzenstwa, te TRWALE, z dlugim stazem tak wlasnie funkcjonu
                                                    > ja.

                                                    Taka Twoja optyka mabelle. Ja w jednym udanym małżeństwie widzę mega miłość i szacunek. To i się w nim ludzie obdarowują...zostaje w jednej rodzinie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 23:43
                                                    zawle napisała:

                                                    nie musisz powtarzać 1000 razy żeby ktoś zrozumiał co są
                                                    > dzisz na temat ninka i jej męża.

                                                    Ciekawa jestem po co do Mabelle pisac o jakims tam Ninku? Ninku WHO?
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 23:51
                                                    A jednak..pomimo pogardy...albo może tylko dla niej...
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 23:56
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Ciekawa jestem po co do Mabelle pisac o jakims tam Ninku? Ninku WHO?

                                                    Pewnie z tego samego powodu, co o jakiejś tam Kitty.
                                                  • hello-kitty2 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 00:09
                                                    Napisala wyraznie, ze 'Ninek see ya!' Ale nie trzeba za nia jeszcze tym Ninkiem rzucac. Skoro Ninek jest dla Ciebie taka wazna to prowadz z Nia glebokie rozmowy, bezposrednio. Tylko ze Ninek taki swietny partner w rozmowach, ze najlepiej o Niej z kims innym te rozmowy prowadzic, a tu sie gnoj wycofaf juz nie chce, cham ;-)
                                                  • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 00:11
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ciekawa jestem po co do Mabelle pisac o jakims tam Ninku? Ninku WHO?

                                                    Nie pisalam o ninku, bo ninka mam wygaszonego i wcale jej nie czytam. A ze sie Zawle slowo " przemocowiec" z ninkiem kojarzy, to juz jest problem Zawle. No chyba ze postanowila szczuc forumowiczow jeden na drugiego, ale akurat ja o to nie podejrzewam.
                                                    Co zas do samego " przemocowca" to mnie taka refleksja naszla, po lekturze pewnego forum dla rozwodnikow. No klasyka normalnie, tam to slowo jest odmieniane przez wszystkie przypadki. Co jedna to na gorszego chuja trafila, az by sie chcialo zapytac jak im sie udalo tak tych chlopow odmienic, bo przeciez za takich zlamasow, to chyba zadna za maz nie wychodzila?
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 07:12
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Nie pisalam o ninku, bo ninka mam wygaszonego i wcale jej nie czytam.

                                                    To że ją wygasiłaś i wcale jej nie czytasz, nie oznacza że nie o ninku piszesz. No chyba że określenie "przemocowiec" to jakieś bardzo ważne dla Ciebie osobiście jest? Byłaś posądzona?

                                                    A ze sie
                                                    > Zawle slowo " przemocowiec" z ninkiem kojarzy, to juz jest problem Zawle. No ch
                                                    > yba ze postanowila szczuc forumowiczow jeden na drugiego, ale akurat ja o to ni
                                                    > e podejrzewam.

                                                    A dlaczego nie chuj, alkoholik, zdrajca, zboczeniec.....cokolwiek??

                                                    > Co zas do samego " przemocowca" to mnie taka refleksja naszla, po lekturze pewn
                                                    > ego forum dla rozwodnikow. No klasyka normalnie, tam to slowo jest odmieniane p
                                                    > rzez wszystkie przypadki. Co jedna to na gorszego chuja trafila, az by sie chci
                                                    > alo zapytac jak im sie udalo tak tych chlopow odmienic, bo przeciez za takich z
                                                    > lamasow, to chyba zadna za maz nie wychodzila?

                                                    A wychodzą, wychodzą. A jak się rozwodzą to im się wszystkie krzywdy przypominają. Na półkę się je stawia, odkurza często, poleruje- żeby przejść w miarę bezboleśnie przez stadia rozstania. Kobiety są świadome tego co jest przemocą, jednak w związku godzą się na nią bez refleksji. Mnie w tym najbardziej razi fakt iż nie widzą w sobie żadnego współsprawstwa. I nie chodzi mi o słowa- bo ja taka głupia/naiwna/zakochana/dobra byłam, ale o wyciągnięcie wniosków na przyszłość. U mnie w robocie - pisałam wam- właśnie rozgrywa się romans z dwiema damami. Facet przez otoczenie i obie panie oceniany jest jako przemocowy ( rzucanie w nie różnymi przedmiotami, kontrolowanie, poniżanie poprzez umniejszanie, publiczne lekceważenie, opierdole gdy ośmieliła się sama zrobić cokolwiek itd). Jednak jak widać chętnych nie brakuje na taki miód. Jak można widzieć w drugim człowieku chuja i nadal z nim chcieć być?
                                                  • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 10:05
                                                    zawle napisała:

                                                    > To że ją wygasiłaś i wcale jej nie czytasz, nie oznacza że nie o ninku piszesz.

                                                    Czasy cenzury sie skonczyly. Opatentuj sobie slowo " przemocowiec", wtedy tylko Ty bedziesz mogla go uzywac.

                                                    > No chyba że określenie "przemocowiec" to jakieś bardzo ważne dla Ciebie osobiś
                                                    > cie jest? Byłaś posądzona?

                                                    Nie wazne tylko modne. Wiec nie do mnie pretensje, ze wiekszosc pan rozczarowanych swoimi panami tego wlasnie slowa uzywa.

                                                    > A dlaczego nie chuj, alkoholik, zdrajca, zboczeniec.....cokolwiek.

                                                    Bo to nie sa alkoholicy, zdrajcy i zboczency. Akurat ostatnio na przyklad zawarlam znajomosc z jednym takim zaangazowanym ojcem. Wiesz dlaczego jego byla zona nazywa go przemocowcem? Bo ja ignoruje. Rozumiesz, angazuje sie w opieke nad dziecmi, ale nie chce sluchac jej ciaglego gadania. Odbiera tez od niej tylko jeden telefon dziennie i nie chce sie z nia pokazywac publicznie. Przemoc w czystej postaci. Tak ona przynajmniej uwaza.

                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 04.04.17, 13:26
                                                    mabelle2000 napisa> Bo to nie sa alkoholicy, zdrajcy i zboczency. Akurat ostatnio na przyklad zawar
                                                    > lam znajomosc z jednym takim zaangazowanym ojcem. Wiesz dlaczego jego byla zona
                                                    > nazywa go przemocowcem? Bo ja ignoruje. Rozumiesz, angazuje sie w opieke nad d
                                                    > ziecmi, ale nie chce sluchac jej ciaglego gadania. Odbiera tez od niej tylko je
                                                    > den telefon dziennie i nie chce sie z nia pokazywac publicznie. Przemoc w czyst
                                                    > ej postaci. Tak ona przynajmniej uwazała.

                                                    To się nazywa bierna agresja. Moja córa jest mistrzynią w tym. Z jego strony nazywa się stawianiem granic;))
                                                    Tyle że obowiązku gadania z byłą żoną to nie ma. Gorzej gdy to się dzieje w małżeństwie.
                                                    Rozumiem Twoje znudzenie pojęciem i jego popularnością.

                                                  • hello-kitty2 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 23:09
                                                    lybbla napisał:

                                                    > By jej partner nie okazał się frajerem i poszedł w drugi projekt dziecko ale ju
                                                    > ż z inną samicą.

                                                    Spokojna glowa, nie kazdemu tak bije na starosc jak Tobie ;)
                                                  • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 23:16
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    >
                                                    > Spokojna glowa, nie kazdemu tak bije na starosc jak Tobie ;)
                                                    >

                                                    Nie każdy tak szybko się starzeje jak Ty ;)
                                                  • ninek04 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 18:52
                                                    mabelle 2000 napisała
                                                    >Wolalbys zeby zyciowych handli i egzekucji naleznosci dokonywala pod sztandarem milosci i pierdzacych chmurek?<

                                                    A swoje dzieci tak właśnie robiłaś? Znaczy się nie z miłości i uczuć i pierdzacych chmurek i bujania w obłokach z miłości, która zalewala Ci zwoje mózgowe, tylko w ramach jakiegoś kontraktu czy projektu? Bo nie wiem, tak w zasadzie,czy konkretnie pijesz do kogoś, czy tak ogólnie odnosisz się do sytuacji?

                                                    >Ale nie zaszkodziloby zwalic na niego odpowiedzialnosc, wtedy mozna samemu wygladac lepiej we wlasnych oczach. A tego chyba nie robi?<

                                                    Ale to już by podchodzilo pod przypisywanie komuś wrednych intencji, jeśli rzeczywiście mijałby się z prawdą. Ale po co wypierać fakt,że przemocowcy są wśród nas, czy nazywać kogoś kłamcą,kto podzielił się swoimi doświadczeniami z życia z przemowcem czy z tego powodu przypisywać komuś chęć lepszego wypadniecia kogoś w oczach nieistniejacych innych,to doprawdy nie bardzo rozumiem. No chyba że z czystej złośliwości się to po prostu robi.
                                      • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 14:49
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > Kobiety 27-30? Przeszliscie do omawiania Kutuzowej? ;-) Tak sobie mysle, gdyby
                                        > dziewczyna zapragnela jednak miec dziecko i uczciwie rozstala sie z Kutuzowem,
                                        > ktory dziecka nie chce, to co ona ma wlasciwie zrobic? Cokolwiek by nie zrobila
                                        > , to jej sie dostanie. Co w zasadzie sprowadza kobiety do tego schemtu, ze jedn
                                        > a z druga powinna zwiazac sie z wielkiej milosci w wieku gora 20 lat, a po deka
                                        > dzie kiedy to juz sie sprawdzi jako wierna i kochajaca zona swego meza powic dz
                                        > iecie. Wtedy to bedzie uczciwie? Tylko jak wtedy i w ogole kiedy trzasnac sobie
                                        > ze 30-50 patnerow seksualnych zeby sobie pobrobowac co sie lubi i miec troche
                                        > funu od zycia jako kobieta? Wychodzi mi, ze trzeba chlopa walic po rogach.

                                        Bliżej nam do omawiania Twego przypadku ;)
                                        • hello-kitty2 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 16:13
                                          lybbla napisał:

                                          > Bliżej nam do omawiania Twego przypadku ;)

                                          Ciekawe po co? Ja tu na forum swoj przypadek omowilam wszerz i wzdluz. Sporo przed trzydziestka bylam juz po rozwodzie z dobrym statusem zawodowym i uroda. Zapragnelam dziecka i zaprzedalam sie dla niego, warto bylo, a teraz to juz jestem USTAWIONA do konca zycia.
                                          • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 18:24
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > lybbla napisał:
                                            >
                                            > > Bliżej nam do omawiania Twego przypadku ;)
                                            >
                                            > Ciekawe po co? Ja tu na forum swoj przypadek omowilam wszerz i wzdluz.

                                            Kutuzowową znamy tylko z opisów i zdjęć Kutuzowa. Mamy jedynie wątłe przesłanki, że budzi się w niej instynkt macierzyński. Stąd wątek budzenia się Godzilli w pytaniach Kutuzowa. Co innego jeśli chodzi o Ciebie, wszystko z pierwszej ręki. Niemniej to tylko Twój punkt widzenia.

                                            > Sporo przed trzydziestka bylam juz po rozwodzie z dobrym statusem zawodowym i uroda. Zapragnelam dziecka i zaprzedalam sie dla niego, warto bylo, a teraz to juz jestem USTAWIONA do konca zycia.

                                            Ja osobiście cieszę się Twoim ustawieniem. Natomiast opisywany przez Ciebie
                                            osobisty przypadek jest sennym koszmarem nie tylko dla Kutuzowa.
                                            Z drugiej strony masz grono licznych fanów, którzy wysyłają Ci zdjęcia swoich penisów, chcą przyjechać na motorze lub po prostu zastukać w okienko.
                                            Ten aspekt Twojej opowieści lubimy najbardziej. ;)

                                            • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 18:42
                                              lybbla napisał:

                                              > Ja osobiście cieszę się Twoim ustawieniem. Natomiast opisywany przez Ciebie
                                              > osobisty przypadek jest sennym koszmarem nie tylko dla Kutuzowa.

                                              Juz wiem co Cie boli. Biedny facet Kitki, oj biedny, biedny, nieszczesliwy. Pozalujmy go wszyscy. Znam kilku takich jak on. I wiesz co? Wszyscy siedza potulnie latami i bardzo sobie chwala. Tzn oficjalnie moga sobie poplakac gdzies na forum, albo wysmarkac w rekaw przyjacielowi, ale trzymaja sie takiej kitkowej baby jak psy miski z zupa :-)
                                              • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 19:07
                                                mabelle2000 napisała:

                                                > Juz wiem co Cie boli. Biedny facet Kitki, oj biedny, biedny, nieszczesliwy. Poz
                                                > alujmy go wszyscy. Znam kilku takich jak on. I wiesz co? Wszyscy siedza potulni
                                                > e latami i bardzo sobie chwala. Tzn oficjalnie moga sobie poplakac gdzies na fo
                                                > rum, albo wysmarkac w rekaw przyjacielowi, ale trzymaja sie takiej kitkowej bab
                                                > y jak psy miski z zupa :-)

                                                Skąd ten pomysł, że mnie cokolwiek boli? Opisuję jak według mnie wygląda
                                                podejście do seksu pewnej grupy kobiet. Biedny facet Kitki słabo mnie obchodzi.
                                                To nie mój target :P Moje byłe weszły w strefę 30-37. I pali mi się czerwona lampka, trzymać się z dala.

                                                Ale tak. Znajdziesz tu mgliste wskazówki na co mężczyzna powinien uważać wchodząc w związek.
                                                • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 19:23
                                                  lybbla napisał:

                                                  > To nie mój target :P Moje byłe weszły w strefę 30-37. I pali mi się czerwona la
                                                  > mpka, trzymać się z dala.

                                                  Jak dobrze jest pucowac swoja aureole i wierzyc w atrakcyjnosc do smierci. A takze w to, ze byle chca sie ze mna rozmnozyc ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 20:15
                                                    Lybbla mozesz sie ubezplodnic. U mnie to jedna z najpopularniejszych metod (ubezplodnienie mezczyzny) u osob powiedzmy z dwojka dzieci czyli w Twoim przypadku moglys juz byl to zrobic z 15 lat temu. Z wiadomych przyczyn ta metoda mnie nigdy nie interesowala :-) Zadna lampka Ci nie bedzie potrzebna. Wszystkie byle moga byc obecne ;)
                                                  • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 21:58
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Lybbla mozesz sie ubezplodnic. U mnie to jedna z najpopularniejszych metod (ube
                                                    > zplodnienie mezczyzny) u osob powiedzmy z dwojka dzieci czyli w Twoim przypadku
                                                    > moglys juz byl to zrobic z 15 lat temu. Z wiadomych przyczyn ta metoda mnie ni
                                                    > gdy nie interesowala :-) Zadna lampka Ci nie bedzie potrzebna. Wszystkie byle m
                                                    > oga byc obecne ;)

                                                    No coś Ty? A jak będę chciał którąś złapać na dziecko? I wiesz jakie to emocje
                                                    gdy jedziesz bez zabezpieczeń? Gdy masz świadomość, że być może zapładniasz tę cudowną Samicę. :P
                                                  • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 22:40
                                                    lybbla napisał:

                                                    > No coś Ty? A jak będę chciał którąś złapać na dziecko? I wiesz jakie to emocje
                                                    > gdy jedziesz bez zabezpieczeń? Gdy masz świadomość, że być może zapładniasz tę
                                                    > cudowną Samicę. :P

                                                    No ba, a kto nie lubi zasypiac z mokra cipka :-P
                                                    Ale wole lepiej zadac pytanie- czy wnukow na oboz survivalowy za pare lat bys nie chcial lepiej zabrac? :-)
                                                  • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 23:03
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > No ba, a kto nie lubi zasypiac z mokra cipka :-P
                                                    > Ale wole lepiej zadac pytanie- czy wnukow na oboz survivalowy za pare lat bys n
                                                    > ie chcial lepiej zabrac? :-)

                                                    Najwyżej survival będzie miał więcej uczestników :)
                                                  • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 23:29
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Najwyżej survival będzie miał więcej uczestników :)

                                                    Slusznie, dziecko to fajna rzecz, lepiej jak jakies przybedzie, niz jakby mialo ubyc.
                                                  • hello-kitty2 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 23:04
                                                    lybbla napisał:

                                                    I wiesz jakie to emocje
                                                    > gdy jedziesz bez zabezpieczeń? Gdy masz świadomość, że być może zapładniasz tę
                                                    > cudowną Samicę. :P

                                                    No wiem, emocje idioty.
                                                  • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 23:13
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    >
                                                    > No wiem, emocje idioty.
                                                    >

                                                    Frajera.
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 00:04
                                                    lybbla napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > > No wiem, emocje idioty.

                                                    > Frajera.

                                                    Czlowieka.
                                                  • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 09:54
                                                    sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > Czlowieka.

                                                    Czlowieczy to jest lek przed smiercia (wtedy unika sie mowienia, ze czlowiek sapiens powinien miec to w wieku 40 lat przerobione). Sklonnosc do jazdy bez trzymanki chociaz silnie gratyfikujaca i bardzo ludzka powoduje, ze jestesmy postrzegani jak niespelna rozumu. Przynajmniej w realu nie mamy nudno i nie zawracamy sobie glowy plotami na papierosku;)
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 07:34
                                                    lybbla napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > No wiem, emocje idioty.
                                                    >
                                                    > Frajera.

                                                    E tam...to było silne pragnienie posiadania dziecka ( zalew hormonów nad którymi w ogóle nie panujemy).
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 08:14
                                                    zawle napisała:
                                                    >( zalew hormonów nad którym
                                                    > i w ogóle nie panujemy).

                                                    Mezczyzni tez mogliby sie tak tlumaczyc w wielu wypadkach ;)
                                                  • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 08:15
                                                    I pewnie się tłumaczą przy skokach w bok:))
                                                  • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 16:11
                                                    zawle napisała:


                                                    > E tam...to było silne pragnienie posiadania dziecka ( zalew hormonów nad którym
                                                    > i w ogóle nie panujemy).


                                                    Panować panujemy ale jak to podkręca atmosferę.
                                                  • ninek04 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 03.04.17, 18:25
                                                    lybbla napisał
                                                    <
                                                    Panować panujemy ale jak to podkręca atmosferę.<

                                                    Zależy dla kogo. Gdyby w trakcie w tyle głowy zaczęła mi się kołatać myśl, że mogłabym zajść, to nici z atmosfery i całego bzykania- a weź, paszoł won (t) z taką ekscytacją ;)
                                                  • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 21:49
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > Jak dobrze jest pucowac swoja aureole i wierzyc w atrakcyjnosc do smierci.
                                                    > A takze w to, ze byle chca sie ze mna rozmnozyc ;-)

                                                    Jaka tam atrakcyjność. Szukają rozpłodowca. Atrakcyjność to była kilka lat temu jak jeszcze nie szukały. Myślisz, że teraz powinienem się odwdzięczyć?
                                    • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 14:46
                                      marek.zak1 napisał:


                                      > Tak to jest. Moja zweryfikowała swoją opinie na temat % kobiet, które to wiążą
                                      > się z miłości z 33 do 12%. Potem dodała, że sama nie zna ANI JEDNEGO takiego p
                                      > rzypadku.

                                      Zdobyła się na chwilę szczerości.

                                      > Nie wygląda to dla facetów optymistycznie. Dla pocieszenia, niemal wszyscy mają podobnie.

                                      Dla facetów jak Ty rzeczywiście nie wygląda to optymistycznie.
                                      • ninek04 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 15:09
                                        lybbla napisał
                                        marek. zak 1 napisał
                                        >Nie wygląda to dla facetów optymistycznie. Dla pocieszenia, niemal wszyscy mają podobnie.

                                        >Dla facetów jak Ty rzeczywiście nie wygląda to optymistycznie.<

                                        Ee,no dla Marka to jak najbardziej optymistycznie wygląda - w końcu on trzyma władzę i dostarcza zasobów w tym związku, więc nie za bardzo ma powody do zmartwień i pesymizmu;)
                                        • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 17:06
                                          ninek04 napisała:

                                          > lybbla napisał
                                          > marek. zak 1 napisał
                                          > >Nie wygląda to dla facetów optymistycznie. Dla pocieszenia, niemal wszyscy
                                          > mają podobnie.
                                          >
                                          > >Dla facetów jak Ty rzeczywiście nie wygląda to optymistycznie.<
                                          >
                                          > Ee,no dla Marka to jak najbardziej optymistycznie wygląda - w końcu on trzyma w
                                          > ładzę i dostarcza zasobów w tym związku, więc nie za bardzo ma powody do zmartw
                                          > ień i pesymizmu;)

                                          Ale jego kobieta nie widzi kobiet wokół siebie, które wyszły za mąż z miłości.
                                          Założę się, że jej koleżanki również nie widzą.
                                          • ninek04 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 17:19
                                            lybbla napisał
                                            >Ale jego kobieta nie widzi kobiet wokół siebie, które wyszły za mąż z miłości.
                                            Założę się, że jej koleżanki również nie widzą.<

                                            No bo jak postawiły na functional przede wszystkim, na aspiracje, to tej miłości, pożądania nie za wiele widać dookoła, albo już w trakcie, zamykając oczy, można sobie zacząć wyobrażać, że to właśnie miłość ;)
                                        • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 17:42
                                          ninek04 napisała:

                                          > lybbla napisał
                                          > marek. zak 1 napisał
                                          > >Nie wygląda to dla facetów optymistycznie. Dla pocieszenia, niemal wszyscy
                                          > mają podobnie.
                                          >
                                          > >Dla facetów jak Ty rzeczywiście nie wygląda to optymistycznie.<
                                          >
                                          > Ee,no dla Marka to jak najbardziej optymistycznie wygląda - w końcu on trzyma władzę i dostarcza zasobów w tym związku, więc nie za bardzo ma powody do zmartwień i pesymizmu;).
                                          ----------------------
                                          Zasoby są wspólne, a ja to się nawet nimi specjalnie nie zajmuję. Moja mnie kocha co mi mówi i okazuje.
                                  • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 11:47
                                    "Sorry, ale tak to widzę. "

                                    Ja to widzę podobnie. Moim zdaniem to jest własnie najczęstsza przyczyna braku seksu w małżeństwie, nie dziecko i ciąża, ale fakt, że OD POCZĄTKU kobieta nie czuła autentycznego pożądania do chłopa.
                                    No prawda jest taka, że nie ma tych kandydatów zajebistych aż tylu, szczególnie, jak zauważasz, dla kobiet niezbyt wystrzałowych i w pewnej chwili nie masz wyboru: albo bierzesz tego najmniej wadliwego i coś tam próbujesz klecić, albo się żegnasz z marzeniem o rodzinie.
                                    Zresztą kobiety często wcale nie muszą dokonywać tego wyboru na zimno i z wyrachowaniem, bo tu działają mechanizmy racjonalizacji i przekonywania samej siebie, że "ja go jednak kocham".
                                  • lybbla Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 14:28
                                    sabat3 napisał:

                                    > lybbla napisał:
                                    > > Tu należy poczynić uwagę: wyjątkiem są bezdzietne kobiety w wieku 27-30
                                    > lat. Je zadowala niemal wszystko. Chęć (powiedziałbym, że `głód') rozmnożenia
                                    > > się jest tak wielka, że wpływa na percepcję. Powoduje pożądanie tak wielk
                                    > ie, że
                                    > > postrzega się mężczyzn przez różowe okulary. Okulary spadają z chwilą poj
                                    > awienia się potomka.

                                    > Nie sądzę, żeby postrzegały mężczyzn przez różowe okulary. Raczej zawierają świ
                                    > adomy kompromis, łamiąc swój brak pożądania, po to tylko, by spłodzić potomka.

                                    Nie Sabat. Czasy się zmieniły. Kobiety rodzą później. To co opisujesz
                                    dzieje się w punkcie 3 poniżej. Nie tak jak za Twoich czasów studenckich
                                    (gdzie pierwsze 3 punkty należało zrealizować przed skończeniem studiów).

                                    1) 16-25 wyrywanie smakowitych kąsków do seksu a najlepiej do małżeństwa.
                                    2) 25-30 odkrywanie kobiecej seksualności
                                    3) 30-37 obniżanie wymagań
                                    4) 37+ korzystanie ze zdobytej seksualności lub działalność w kołach gospodyń lub innych kółkach zainteresowań.

                                    Mężczyzna powinien wykorzystać czas kiedy kobieta jest w permanentnej rui
                                    do odkrycia jej seksualności. Łatwość z jaką przychodzą rzeczy w tym okresie jest zwodnicza. Po okresie połogu facet budzi się z ręką w nocniku nie zna swojej kobiety. I oczywiście najciekawsze pytanie czemu w kobiecie często nie wykształca się skojarzenie `mój mężczyzna'=`wielka przyjemność' pozostawiam do dyskusji forumowiczom.

                                    • ninek04 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 17:29
                                      lybbla napisał
                                      >I oczywiście najciekawsze pytanie czemu w kobiecie często nie wykształca się skojarzenie `mój mężczyzna'=`wielka przyjemność'<

                                      No jakżeż nie? Przecież wciąż o tym trąbimy na okrągło - tego, z którym jestem chciałabym zeżreć, pochłonąć,nasycić się i zaspokoić siebie i jego aż do następnego razu. To chyba jasne, że wielka przyjemność jest tu bardzo na miejscu :)
                      • aandzia43 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 21:28
                        rekreativa napisała:

                        > A jak tam z libidem kobiet pierwotnych? ktoś to badał?
                        >

                        Nawet libida kobiet z kultur pierwotnych żyjących obecnie na Ziemi nikt nie badał :-)
                        Jak wygląda poziom ochoty matek małych dzieci to pewnie zależy od kultury. Te z Afryki z okaleczonyi narządami płciowymi raczej ochoty nie mają, po dziecku czy przed. Te z kultur w których mają do gadania tyle co Żyd za okupacji pewnie różnie, w zależności jaki im się mąż trafił. Oczywiście w tych społecznościach związek nie ma problemów z seksem po urodzeniu dziecka, bo jeśli mąż chce, to ten seks jest ;-) W mniej opresyjnych kulturach - bozia raczy wiedzieć jak z pozy iem.. Ale przynajmniej wiadomo, że jeśli seks jest to z powodu ochoty z obu stron.
                        • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 21:50
                          "Nawet libida kobiet z kultur pierwotnych żyjących obecnie na Ziemi nikt nie badał smile"

                          O te mi własnie chodziło. I nie idealizowałabym tych kultur. Bo już jak w dżungli mieszkają, to się muszą bzykać z powodu obopólnej chcicy? A może ona sie jemu nadstawia, bo on inaczej zwierza z lasu nie przyniesie? Kto to wie.
                    • rumpa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 22:07
                      Polecam jednak uzupełnienie wiadomości, na początek Malinowski może być. Dużo jest tam o tym, jak ojcowie nie zajmują się dziećmi LOL! W sumie, faktycznie, nie są ojcami, bo w ojcostwo nie wierzą, dziecko jest tylko kobiety, nie mniej, Malinowski był w szoku, jakim uczuciem darzą te "nie swoje" dzieci i ile poświęcają im czasu. O ile dobrze zapamiętała, ich określenie ojca oznacza ten, który tuli.
                      Malinowski skontrastował to z ojcem europejskim, który w najlepszym wypadku jest odległy a w najgorszym - jest oprawcą. I to mimo pewności swojego ojcostwa, którego pilnuje cała kultura i społeczność.
                  • urquhart Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 20:22
                    kag73 napisała:

                    > Hmm, teraz jedno dziecko, dzieci bozki itd, niemniej moi drodzy nic albo niewie
                    > le wiemy o kiedys. To, ze ludzie mieli na peczki dzieci i na nie nie huhali nie
                    > znaczy z automatu, ze babki sie z mezami rznely na morgi i regularnie sciagaly
                    > majtki przez glowe.

                    Odniesieniem są plemiona pierwotne raczej , tam ani problemu nadopiekuńczości ani braku seksu przy dziecku nie ma chociaż faceci się dziećmi nie zajmują a hormony przecież takie same.
                    Sama odpowiedź sobie co sprawia że babki mają ochotę :)
                    • kag73 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 20:28
                      "Odniesieniem są plemiona pierwotne raczej , tam ani problemu nadopiekuńczości ani braku seksu przy dziecku nie ma chociaż faceci się dziećmi nie zajmują a hormony przecież takie same.
                      Sama odpowiedź sobie co sprawia że babki mają ochotę :)"

                      Pierwotne tzn? Takie gdzie nie bylo walki o zasoby/dzielenia zasobow i sie wszyscy z wszystkimi?
                      Zreszta ja u nich w chalupie nie siedze wiec nie wiem ile seksu maja i jakie u nich sa zasady.
                      Ja jestem babka i wiem co sprawia, ze mam ochote. Ale wiem tez co sprawia, by sprawialo, ze ochoty nie mam/bym nie miala. A dziecko ma tu niewiele do rzeczy, u mnie tez bylo/jest na pierwszym miesjcu, co mi z mezem sypiac nie przszkadzalo i nie przeszkadza.
              • ninek04 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 19:57
                rekreativa napisała
                >Do tego jeszcze dochodzi narracja społeczna o dzieciach, która się bardzo zmienia i ewoluuje w kierunku podporządkowania wszystkiego dziecku - bożkowi. Dziecko ma być na pierwszym miejscu, bo inaczej jesteś wyrodną matką. Dziecka nie wolno na minute spuścić z oka, nie wolno samego posłać do szkoły, nie wolno samego zostawić w domu, trzeba go obwieźć po wszystkich angielskich, tenisach, koniach, logopedach, psychologach, a to wszystko przecież zabiera czas i dodaje matce czy ojcu zmęczenia. To też nie sprzyja zwróceniu się do budowania intymności z mężem, żoną. <

                No ale wcale nie musi tak być. Dziecko od pewnego momentu staje się autonomiczną, samodzielnie myślącą istotą i w tym kierunku powinno iść zaangażowanie i uwaga rodziców - wspierać, być blisko, wskazywać jakieś kierunki, no ale nie być niemalże sklejonym z tym dzieckiem, drżeć o każdą jego aktywność bez nas, zamartwiać się, że jeśli spuści się je na chwilę z oczu,albo nie pozwoli na pewne aktywności, to ono sobie nie poradzi, a ja jako matka staję się z automatu do dupy,bo nie poświęcam mu tyle czasu, ile niby potrzeba i jest wymagane. A potem okazuje się, że takie sklejone z mamusią dorosłe już dzieci nadal jej słuchają i nie mają siły, ani odwagi, żeby się sprzeciwić, czy decydować o sobie. To jest dopiero nienormalne.
                • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 20:27
                  Jasne ninek, tylko że moim zdaniem nie ma klimatu społecznego, który zachęcałby rodziców do usamodzielniania dziecka oraz budowania czasu i aktywności tylko we dwoje z mężęm i żoną.
                  Raczej jest przeciwnie, te wszystkie zaangażowane macierzyństwa i rozmaite eko - wychowania propagują sklejenie się z dzieckiem na tak długo, na ile tylko się da. Spanie z dzieckiem, kąpiel z dzieckiem, sranie z dzieckiem, karmienie cycem do 6 roku życia itd.
                  Do tego mam wrażenie, że media, a poprzez nie inni rodzice napędzają strach i presję. Dziecko puszczasz samopas na podwórko? Ło mój boże, przecież może się potknąć i rozwalić nos, najeść się piasku, spocić się może, pogłaskać psa z zarazkami takoż, wreszcie pedofila spotkać, albo nawiązać niepożądaną znajomość z jakimś plebsem . Stanowczo zbyt niebezpiecznie na tym podwórku.
                  Dziecko Twe po szkole tylko się bawi? Ło Jezu, nie chodzi na angielski, niemiecki i francuski, nie bierze korków, nie tańczy, śpiewa, recytuje? To jak ono prace znajdzie? Leć natychmiast zapisuj na to i owamto.
                  Obserwuję tych rodziców dokoła i naprawdę mam wrażenie, że oni są jakoś strasznie zestresowani swoim rodzicielstwem, o wiele bardziej niż była moja matka, choć pod wieloma względami wtedy było trudniej.
                  • ninek04 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 20:44
                    No tak to mniej więcej wygląda. Niektórzy, gdyby mogli, to wjechali by autem w same drzwi szkoły, bo bliżej już się nie da. Inni dźwigają tornistry, trzymając dziecko za rączkę, byle im się nie wyrwało, jeszcze inni z byle katarkiem lecą do lekarza i faszerują dzieciaki zupełnie niepotrzebną chemią, skoro katar za chwilę sam przejdzie. No i ten pęd zapisywania na wszystkie możliwe zajęcia dodatkowe,obczajanie jakie szkoły byłyby najlepsze, czy nauczyciele reprezentują odpowiednio wysoki poziom i chęci zaangażowania, nie mówiąc już o puszczaniu dziecka samopas gdziekolwiek,bo wiadomo pedofil czai się w krzakach, albo czarna wołga, która porywa. Wiadomo, umiar, jak we wszystkim jest potrzebny, ale znowu przesadna nadopiekuńczość, wynikająca niby z zupełnie innych czasów, w których żyjemy też w rezultacie niczego dobrego nie przyniesie. Co najwyżej wysyp takich niesamodzielnych, przyklejonych do rodziców dzieci, żądających wręcz od nich wiecznej pomocy, no bo przecież im się należy.
            • kag73 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 17:19
              "Ja mam wrażenie że to jednak ruletka bardziej. Znam przykład swojej dawnej szefowej z korpo. Kobieta świata poza korpo nie widziała. Przychodziła pierwsza po 8 wychodziła czesto gęsto po 20-21. Pracowała (e-maile) w weekendy. Gdy zaszła w upragnioną ciąże i urodziła...zmieniła się o 180st. Nagle dziecko było na pierwszym miejscu, a firma mogła nie istnieć. Gdzie jeszcze wcześniej sama się zarzekała że ona to z nosidełkiem będzie do pracy biegała."

              Teraz jeszcze nam potrzebne ifo czy i maz i seks moglyby nie istniec, bo pojawilo sie dziecko. Bo to jest istotne.
            • ninek04 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 19:40
              kutuzow napisał
              >Ja mam wrażenie że to jednak ruletka bardziej. Znam przykład swojej dawnej szefowej z korpo. Kobieta świata poza korpo nie widziała. Przychodziła pierwsza po 8 wychodziła czesto gęsto po 20-21. Pracowała (e-maile) w weekendy. Gdy zaszła w upragnioną ciąże i urodziła...zmieniła się o 180st. Nagle dziecko było na pierwszym miejscu, a firma mogła nie istnieć. Gdzie jeszcze wcześniej sama się zarzekała że ona to z nosidełkiem będzie do pracy biegała.
              Mam wrażenie, że w przypadku gdy w obecnych czasach dziecko jest coraz częściej takie "wyczekiwane" i "upragnione", bo decyzje o ciąży są odkładane na coraz późniejszy okres, to istnieje ryzyko, że nastąpi pieluszkowe zapalenie mózgu i wtedy jakies rozmowy o partnerstwie są utrudnione. <

              A ja mam wrażenie, że to, o czym piszesz, niekoniecznie dotyczy partnerek w trochę starszym wieku, którym niby zegar tyka. Takie młode, świeże mężatki również mają parcie na dziecko, bo po pierwsze to jest jakiś wyraz spełnienia oczekiwań rodziny, która co i rusz dopytuje - no i co, to kiedy, to już?, a po drugie one nie chcą być gorsze od swoich koleżanek, które zaszły już nawet przed ślubem. A co do pieluszkowego zapalenia mózgu, to potwierdzam i podpisuję się - z chwilą zajścia w ciążę ona przenosi się już kompletnie w inny wymiar, wszystkie myśli krążą już tylko wokół tego, że wkrótce zostanie mamusią, co oczywiście odbija się na pracy. No bo nie dosyć, że przeważnie od razu zaczyna być bardzo chora i cierpiąca, to zaczyna robić tak kardynalne błędy, że naprawdę strach powierzyć jej wykonywanie odpowiedzialnych i samodzielnych zadań. Akurat w tym temacie jestem seksistowska, ale co poniektóre kobiety w ciąży chyba naprawdę odpływają w swojej misji zdecydowanie za daleko.
    • urquhart Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 22:13
      kutuzow napisał:
      > Nie będę ukrywał, że szczególnie mocno liczę na wypowiedzi Panów, którzy przech
      > odzili przez ten etap. Jak sobie poradzili.
      > Urqu pisał kiedyś że chyba miał podobne problemy (jak te tutaj które ja dostrze
      > gam). Może sie mylę. Czy napiszesz coś więcej?

      Nie wiem co cię najbardziej interesuje. W moim przypadku celne jest :
      "Niestety często bywa inaczej i on nie odnajduje się w nowej roli. Być może nigdy nie nauczył się i nie doświadczył jako dziecko relacji ze swoim ojcem. Brakuje mu też fizjologicznych procesów, które wspierają kobietę." Byłem odrzucony i miałem zero kontaku z ojcem, czy innymi mężczyznami w tej roli. Jestem typem męskim przebywanie z dziećmi wydziela prolaktynę ale nie przyjmuje ona niepokoju rodzicielskiego tylko senność i deprechę pomimo starań nastawiania się pozytywnie niewiele satysfakcji mi przynosiło.
      W dodatku moja ślubna też porzucona przez ojca córcia w którą matka sączyła jad nienawiści uruchomiła po urodzeniu męskiego potomka zespół odrzucenia mnie, przeniesienia na mnie swoich archetypowych zranień, to wszystko się skumulowało.
      Ponieważ byliśmy wcześniej szaleńczo zakochani parę lat i konserwatywna baza, to że byłem sam odrzucony przez rodziców, dało to fundament odbicia, oboje podjęliśmy terapie indywidualną i odbudowaliśmy satysfakcjonującą relację.
      Moim zdaniem jednak coś w tym jest że byłem niedojrzały oczywiście, swojemu synowi nie radziłbym nigdy rodzicielstwa przed 40tką, ale potem sprawia już satysfakcję :)
      • kutuzow Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 22:20
        urquhart napisał:


        > Nie wiem co cię najbardziej interesuje.


        Napisz jeszcze -jesli możesz, jak to wyglądało z seksem przed dzieckiem. Panie tutaj postawiły tezę że te związki przechodzą potem kryzys (żona nie chce seksu) w których wcześniej nie było jakoś namiętnie. Mi sie wydaje że to nie do końca tak, że jednak hormony robią swoje*.
        Wydaje mi się że nawet tam gdzie był fajny seks teraz może nastąpić znaczny spadek.


        * skoro badania pokazały, że kobietom zmienia się zachowanie w czasie owulacji, to tym bardziej zmienia się podczas i po ciąży, gdy te wahania hormonów są jeszcze wyższe.
        • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 29.03.17, 23:14
          " jednak hormony robią swoje*."

          No dobrze, ale jak długo działaja te poporodowe hormony?
          Przecież nie całymi latami. W pewnym momencie hormony wracają do normy, a seksu nadal nie ma. Czyli nie da się wszystkiego zwalić na hormony.
          • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 07:36
            I dlaczego działają na Polki, a nie działają na Francuzki?
        • urquhart Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 07:37
          > urquhart napisał:
          > Napisz jeszcze -jesli możesz, jak to wyglądało z seksem przed dzieckiem. Panie
          > tutaj postawiły tezę że te związki przechodzą potem kryzys (żona nie chce seksu
          > ) w których wcześniej nie było jakoś namiętnie. Mi sie wydaje że to nie do końc
          > a tak, że jednak hormony robią swoje*.

          Seks był gorący obustronnie i to znaaaaacznie dłużej niż standardowe 2 lata zakochania.
          Były weekedy że wypożyczaliśmy kasety wideo parę i spędzaliśmy cały weeked w łóżku z przerwami na filmy.
          Jak przeczytałem książkę Perel "Dlaczego przyjście na świat dziecka tak często zapowiada erotyczną katastrofę?" to było wreszcie do mnie olśnienie co się dzieje.
          Ty jesteś o tyle do przodu że znasz predyktory że tak nie będzie, meskie palce, testosteronowość nie wchodzenie w rolę partnera długoterminowego Bussa.
          PS
          Widział ktoś pornos z kobietą ż koniecymi palcami z tego 80% populacji?
          • sea.sea Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 08:29
            Kto oglądając pornola patrzy na palce? :D
            • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 08:56
              sea.sea napisała:
              > Kto oglądając pornola patrzy na palce? :D

              Przede wszystkim - nie bedzie sie dalo zauwazyc. Rozne katy, kamera wykrzywia itd. To raz.
              Po drugie - gwiazda porno wg psychoewo to chyba jednak bardzo kobiecy skrypt? Bez irazy :p Prosta wymiana seksu za zasoby. Czy nie to przekazuja psychoewolucjonisci? Watpie do kwadratu, by te laski po prostu lubily seks. Przypuszczam ze sa zimne, ale mocno nastawione na zarobek. Przeciwnie - panna, ktora to autentycznie lubi bedzie chciala uprawiac seks z kim chce (a nie kogo wyznaczy rezyser) i na swoich warunkach. Aktor zjadajacy na ekranie watrobke niekoniecznie musi byc w realu fanem podrobow.
              • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 10:01
                NO już wyrabiać se opinie o kobietach czy męzczyznach na podstawie pornoli, to może bez przesady.
                To są aktorzy, specyficzni, ale jednak. Grają.
                Może ta pani z tym panem, któremu właśnie obciągnęła, poza kamerą się nie cierpi. To nie jest realistyczne pożądanie przecież.
                No i jeszcze te palce, litości! Palce to można zmierzyć, jak ktoś rękę trzyma prosto i nieruchomo, a nie podczas kotłowania pornolowego.
              • druginudziarz Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 22:36
                sabat3 napisał:

                > sea.sea napisała:
                > > Kto oglądając pornola patrzy na palce? :D
                >
                > Przede wszystkim - nie bedzie sie dalo zauwazyc. Rozne katy, kamera wykrzywia i
                > td. To raz.
                Po prostu sprawdź a nie filozofuj ;)
                Jak się praktyka (rzekomo) nie zgadza z teorią to trzeba jesztz raz sprawdzić czy się dobrze mierzy ta praktykę a nie szukac dziury w teorii, na to zawsze przyjdzie pora.

            • druginudziarz Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 22:33
              sea.sea napisała:

              > Kto oglądając pornola patrzy na palce? :D

              To zalezy w jakich celach się ogląda.
              Kilka lat temu jak ktoś rzucił tu na forum, a jak znam forum to to był urqu, informacje o różnicy w palcach, od razu zrobiłem risercz ;)
          • kutuzow Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 13:07
            urquhart napisał:

            > Seks był gorący obustronnie i to znaaaaacznie dłużej niż standardowe 2 lata zak
            > ochania.
            > Były weekedy że wypożyczaliśmy kasety wideo parę i spędzaliśmy cały weeked w łó
            > żku z przerwami na filmy.

            Czyli tak jak myślałem, to że jest super nie oznacza, że po dziecku też będzie fajnie (słabiej niż przed, ale będzie). Za to jak jest słabo przed to jest niemal pewność że po dziecku seks będzie tylko mglistym wspomnieniem.

            To też trochę obala teorię którą tutaj lansują koleżanki, że jeśli kobieta ma fajny seks, to będzie do niego dążyła. Skoro przed dzieckiem był fajny, to teoretycznie żona powinna chcieć do tego fajnego seksu wrócić..chyba że coś zmieniło jej podejście....np. hormony osłabiły mocno libido.

            Moim zdaniem to trochę jak z depresją. Niby się chory może pamiętać jakieś super szalone życie erotyczne, ale ma taki nastrój, że mu się nie chce do tego wracać w danym momencie.


            "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


            "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
            • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 13:18
              kutuzow napisał: > To też trochę obala teorię którą tutaj lansują koleżanki, że jeśli kobieta ma f
              > ajny seks, to będzie do niego dążyła. Skoro przed dzieckiem był fajny, to teore
              > tycznie żona powinna chcieć do tego fajnego seksu wrócić..chyba że coś zmieniło
              > jej podejście....np. hormony osłabiły mocno libido.

              Może to dość przewrotowa teoria, ale się z nią podzielę.
              Seks w związku w którym wszystko inne jest do dupy. Ani się lubią, ani razem spędzają czas, wszystko ich dzieli a jednak są ze sobą. Niektórzy dla trwania związku potrzebują dzieci, inni kredytów, kłopotów lub seksu. Jakiś powód musi być, jakieś wytłumaczenie. Czasami jeden argument zostaje zastąpiony drugim.
              Widzę to u znajomych. Ona go tak naprawdę nie lubi, mówi o nim żle, ale tłumaczy to miłością, zajebistym seksem byle móc dalej w tym tkwić.
            • aandzia43 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 15:17
              kutuzow napisał:

              > urquhart napisał:
              >
              > > Seks był gorący obustronnie i to znaaaaacznie dłużej niż standardowe 2 la
              > ta zak
              > > ochania.
              > > Były weekedy że wypożyczaliśmy kasety wideo parę i spędzaliśmy cały weeke
              > d w łó
              > > żku z przerwami na filmy.
              >
              > Czyli tak jak myślałem, to że jest super nie oznacza, że po dziecku też będzie
              > fajnie (słabiej niż przed, ale będzie). Za to jak jest słabo przed to jest niem
              > al pewność że po dziecku seks będzie tylko mglistym wspomnieniem.
              >
              > To też trochę obala teorię którą tutaj lansują koleżanki, że jeśli kobieta ma f
              > ajny seks, to będzie do niego dążyła. Skoro przed dzieckiem był fajny, to teore
              > tycznie żona powinna chcieć do tego fajnego seksu wrócić..chyba że coś zmieniło
              > jej podejście....np. hormony osłabiły mocno libido.

              Koleżanki lansują tezę, że jak wcześniej był fajny seks lub/i kobieta jest po prostu temperamentna to będzie do seksu dążyła, co jest już plusem na starcie, ale nie za wszelką cenę. Granicą jest postawa mężczyzny wobec dziecka i jej w roli matki. Urqu był tak nieprzygotowany do roli ojca i miał tyle tyłów (sam pisał), że zapewne na wstępie wyciął swojej kobiecie jakąkolwiek ochotę na otwarcie się na niego. Potem doszły jej pokręcenia. I nie tylko on jeden. Ja ci w tym wątku napisałam co zrobić, zeby po dziecku był seks, powtórzę raz jeszcze w rozwiniętej formie, bo jakoś pominąłeś mój post. Wziąć sobie kobietę z temperamentem i porządkiem w głowie, mieć z nią dobry seks, samemu wyleczyć swoje fochy i związkowe kalectwa, zrobić jej dziecko i stanąć na wysokości zadania psychicznie po porodzie. Trudne, większość ludzi nie spełnia tych warunków. Więc lepiej nei zawracaj głowy laskom które chcą mieć dzieci, nie wszyscy muszą je mieć.


              >
              > Moim zdaniem to trochę jak z depresją. Niby się chory może pamiętać jakieś supe
              > r szalone życie erotyczne, ale ma taki nastrój, że mu się nie chce do tego wrac
              > ać w danym momencie.
              >
              >
              > "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego."
              > - by Proteinowy
              >
              >
              > "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczy
              > źni gdy szukają rozwiązań problemów."
              • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 15:22
                aandzia43 napisała:
                Wziąć sobie kobietę z temperamentem i porządkiem w głowie, mieć z nią dobry seks, samemu wyleczyć swoje fochy i związkowe kalectwa, zrobić jej dziecko i stanąć na wysokości zadania psychicznie po porodzie.
                --------------------------
                Widzisz, tak to jest, ale tego w szkole nie uczą ani na biologii ( o komórkach, żabach i rybach), ani historii (króluje martyrologia) ani polskim (tak też literatura romantyczna). Skąd taki młody człowiek może o tym wiedzieć?
                • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 15:27
                  Od starszych? Ale jak gdy nawet starsi, wyposażeni w doświadcznie gadają głupoty winiąc innych tylko za wszytsko, nie widząc prawdy
            • kag73 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 16:01
              "Czyli tak jak myślałem, to że jest super nie oznacza, że po dziecku też będzie fajnie (słabiej niż przed, ale będzie). Za to jak jest słabo przed to jest niemal pewność że po dziecku seks będzie tylko mglistym wspomnieniem.

              To też trochę obala teorię którą tutaj lansują koleżanki, że jeśli kobieta ma fajny seks, to będzie do niego dążyła. Skoro przed dzieckiem był fajny, to teoretycznie żona powinna chcieć do tego fajnego seksu wrócić..chyba że coś zmieniło jej podejście....np. hormony osłabiły mocno libido."

              Wziales przyklad Urqu za sztandarowy i tego sie bedziesz trzymal. Ja jestem innym przykladem, u mnie bylo goraco, nadal jestem seksem zainteresowana i nadal jest fajnie i do seksu dazylam.
              Ty widzisz tylko wycinek, tylko zone urqu i jej spadek libido, pomieszanie hormonow a nie widzisz drugiego kawalka puzzla, Urqu, jego stosunku do calosci i jego zachowania. To bardziej mialo, moim zdaniem, wpyw na jej libido/niechec do seksu niz hormony. Owszem hormony moga dzialas na poczatku ale nie na wieki.
              • kutuzow Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 16:49
                kag73 napisała:


                > Wziales przyklad Urqu za sztandarowy i tego sie bedziesz trzymal. Ja jestem inn
                > ym przykladem, u mnie bylo goraco, nadal jestem seksem zainteresowana i nadal
                > jest fajnie i do seksu dazylam.


                Wiesz Kag, z całym szacunkiem, ale gdyby żona Sabata wyszła za bogatego zagraniczniaka, nie pracowała zawodowo i sobie leżała na Karaibach popijając drinki to też mogłaby mieć nagle sporo więcej ochoty na seks.
                Żona Marka nie pracuje i na seks ochotę ma ;-)

                Poza tym na każdą taką Kag przypada kilkanaście takich Sabatowych (niestety).
                • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 16:58
                  kutuzow napisał:
                  > Wiesz Kag, z całym szacunkiem, ale gdyby żona Sabata wyszła za bogatego zagrani
                  > czniaka, nie pracowała zawodowo i sobie leżała na Karaibach popijając drinki to
                  > też mogłaby mieć nagle sporo więcej ochoty na seks.
                  > Żona Marka nie pracuje i na seks ochotę ma ;-)
                  >
                  > Poza tym na każdą taką Kag przypada kilkanaście takich Sabatowych (niestety).

                  Dokladnie tak. Lepszy nastroj, wieksza obawa utraty, mniej stabilny uklad, ktory trzeba podsycac. Poczucie dumy z tego, jakiego sie ma meza i jakie zycie funduje.
                  • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 17:42
                    "Dokladnie tak. Lepszy nastroj, wieksza obawa utraty, mniej stabilny uklad, ktory trzeba podsycac. Poczucie dumy z tego, jakiego sie ma meza i jakie zycie funduje."

                    I jeszcze coś tam i jeszcze coś tam.... Dlaczego tak wam trudno uwierzyć, że kag bzyka się z mężem, bo leci na jego zgrabny zadek i lubi sie pieprzyć?
                    To samo z zoną Marka. Wszyscy mniej lub bardziej kąśliwie, że ona taka chętna z powodu tych bluzeczek z Zary. A może jest chętna, bo tego swego Marka autentycznie lubi i sprawia jej przyjemność fizyczny z nim kontakt?
                    • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 17:49
                      rekreativa napisała:


                      > To samo z zoną Marka. Wszyscy mniej lub bardziej kąśliwie, że ona taka chętna z powodu tych bluzeczek z Zary. A może jest chętna, bo tego swego Marka autentycznie lubi i sprawia jej przyjemność fizyczny z nim kontakt?
                      ---------------
                      No właśnie. My się zwyczajnie lubimy i w tym jest jakaś część tajemnicy.
                      >
                      >
                    • kutuzow Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 18:07
                      rekreativa napisała:

                      > I jeszcze coś tam i jeszcze coś tam.... Dlaczego tak wam trudno uwierzyć, że ka
                      > g bzyka się z mężem, bo leci na jego zgrabny zadek i lubi sie pieprzyć?

                      Może dlatego, że bezrobocie partnera jest jednym z podstawowych czynników rozpadu związku. Kobiety jakoś tak szybko tracą radość z seksu gdy to one muszą łożyć na utrzymanie rodziny. Więc gdyby to Kag miała np. utrzymywać swoją rodzinę (pracując zawodowo), to coś czuję że i zgrabny zadek gościa by nie pomógł. i w drugą stronę -przy odpowiednim statusie faceta nawet kilka kg więcej na tym tyłku jakoś nie przeszkadza.


                      > To samo z zoną Marka. Wszyscy mniej lub bardziej kąśliwie, że ona taka chętna z
                      > powodu tych bluzeczek z Zary. A może jest chętna, bo tego swego Marka autentyc
                      > znie lubi i sprawia jej przyjemność fizyczny z nim kontakt?

                      Daleki jestem od prostych wniosków że to za bluzeczki z Zary. Uważam jednak że jeśli Marek jasno komunikuje swoje zasady (na forum pisze pod swoim nazwiskiem, więc i zona może zapoznać się z jego przemyśleniami), to małżonka wie że ew. brak seksu będzie przez niego rozumiany jako brak związku i ... pociągnie to za sobą pewne "komplikacje".
                      Nie wiem jakie są jej szansę na powrót do pracy zawodowej po latach bycia housewifes, ale raczej łatwiej niż teraz by nie miała.
                      • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 18:24
                        kutuzow napisał:


                        > Daleki jestem od prostych wniosków że to za bluzeczki z Zary. Uważam jednak że jeśli Marek jasno komunikuje swoje zasady (na forum pisze pod swoim nazwiskiem, więc i zona może zapoznać się z jego przemyśleniami), to małżonka wie że ew. brak seksu będzie przez niego rozumiany jako brak związku i ... pociągnie to za sobą pewne "komplikacje".
                        ----------------------------------
                        Kutuzow, powiedz, masz doświadczenia z zakochanym w Tobie kobietami? Taki sposób rozumowania zbliża mnie do szantażysty a moją do prostytutki.
                        • kutuzow Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 18:28
                          marek.zak1 napisał:


                          > Kutuzow, powiedz, masz doświadczenia z zakochanym w Tobie kobietami? Taki sposó
                          > b rozumowania zbliża mnie do szantażysty a moją do prostytutki.

                          Marku,

                          Przecież Ty nie pisałeś że miłość = związek a brak miłości to koniec związku". Sam pisałeś wprost o roli seksu. To czy to jest szantaż czy jasne stawianie sprawy czy wyznaczanie granic to w dużej mierze zależy od kontekstu i sytuacji.

                          Jeśli jednak w sytuacji gdy w Twym związku nie ma seksu nic byś nie zmienił -nie zakończył go, to albo mijasz się z prawdą w tym co piszesz, albo źle to przekazujesz (czytelnicy mają błędny obraz tego co chcesz powiedzieć).
                          • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 18:43
                            kutuzow napisał:


                            > Marku,
                            >
                            > Przecież Ty nie pisałeś że miłość = związek a brak miłości to koniec związku".
                            > Sam pisałeś wprost o roli seksu. To czy to jest szantaż czy jasne stawianie sprawy czy wyznaczanie granic to w dużej mierze zależy od kontekstu i sytuacji.
                            ------------------------------------
                            Jeśli kobieta NIE chce się kotłować, oznacza to, że kończy związek, bo
                            - nie kocha,
                            - kocha innego
                            - chce się wymiksować.
                            - jest zawiedziona, brzydzi się itp.

                            Tak więc jeśli moja kobieta by nie chciała, to ONA kończy związek, nie ja. to byłaby jej decyzja. Co ja mógłbym zrobić? Wyłącznie uszanować jej decyzję.
                            Uprzedzę jeszcze poboczne pytanie. Czy gdybym był bezrobotnym, nasz związek by przetrwał? Nie. Miłość jest warunkowa. Obserwacje moich córek to całkowicie potwierdziły. Faceci niesprawdzający sie zostawali odstrzeliwani.



                      • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 18:33
                        Czyli wciąż implikujesz, że kag i żona Marka nie bzykają się z pożądania i dla seksu, ale z wyrachowania, by nie stracić dóbr i wygód, które mają przy mężach.
                        A jeśli kobieta zarabia?
                        • kutuzow Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 18:46
                          rekreativa napisała:

                          > Czyli wciąż implikujesz, że kag i żona Marka nie bzykają się z pożądania i dla
                          > seksu, ale z wyrachowania, by nie stracić dóbr i wygód, które mają przy mężach.

                          Implikuje że pewne cechy partnera są atrakcyjne w oczach obu Pań. Nie traktuję tego jako wyrachowania, tak samo jak nie uważam, że to że facet lubi ładne kobiety powoduje że jest wyrachowany (ot psychoewo).
                          Trochę łatwiej miec podziw w oczach dla partnera który nam uchyla nieba niż np. dla gościa który leży na kanapie (nawet jeśli ten drugi znacznie lepiej wygląda).

                          Poza tym na tym forum już padały wprost deklaracje że Panie nie omówiłyby się z bezrobotnym (nie pamiętam nicków). Money i Status dodaje facetowi atrakcyjności.

                          > A jeśli kobieta zarabia?

                          ...to zazwyczaj szuka takiego co zarabia co najmniej tyle samo co ona...a najlepiej trochę więcej. Kiedyś było badanie wśród milionerek, okazało się że nawet te którym kasy nie brakuje szukały jeszcze zamożniejszego partnera -nie chciały zadowolić się takim z półki niżej.
                          • aandzia43 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 20:13
                            kutuzow napisał:

                            > rekreativa napisała:
                            >
                            > > Czyli wciąż implikujesz, że kag i żona Marka nie bzykają się z pożądania
                            > i dla
                            > > seksu, ale z wyrachowania, by nie stracić dóbr i wygód, które mają przy m
                            > ężach.
                            >
                            > Implikuje że pewne cechy partnera są atrakcyjne w oczach obu Pań. Nie traktuję
                            > tego jako wyrachowania, tak samo jak nie uważam, że to że facet lubi ładne kobi
                            > ety powoduje że jest wyrachowany (ot psychoewo).
                            > Trochę łatwiej miec podziw w oczach dla partnera który nam uchyla nieba niż np.
                            > dla gościa który leży na kanapie (nawet jeśli ten drugi znacznie lepiej wygląd
                            > a).

                            No i masz kolejny czynnik sprowadzający mężczyźnie udane pożycie po narodzinach dziecka: męska atrakcyjność w oczach jego kobiety (pieniądze, przedsiębiorczość, pracowitość, dbałość o wygląd, itd.) :-) Kag i markowa żona dawały i dają z ochotą mimo przychówku. Nie one jedne.
                        • kag73 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 21:41
                          "Czyli wciąż implikujesz, że kag i żona Marka nie bzykają się z pożądania i dla seksu, ale z wyrachowania, by nie stracić dóbr i wygód, które mają przy mężach.
                          A jeśli kobieta zarabia?"

                          A przestan to zalezy od kobiety i od poczatkow zwiazku, motywacji, wreszcie wzajemnych relacji itd. Ja sama zarabialam, teraz oboje nie zarabiamy ale zyjemy z zarobionych wspolnie i wspolnie zaoszczedzonych, nikt od nikogo nie jest zalezny (oprocz emocji oczywicie), bo w razie W bierzem po polowie i tyle. Trudnosc to dzieciak, bo maz z tych, ktory ma gratyfikacje z ojcostwa niezmierna i w ogole z posiadania rodziny (sam sie nie spodziewal).
                          Ja sie bzykam z pozadania i bo seks(dobry seks) naprawde lubie. Zreszta z mezem od lozka zaczelam, bo mial byc tylko przygoda lozkowa. Niemniej nie jest tak, ze jego zachowanie/jego nastawienie do mnie nie ma zadnego znaczenia w tej kwestii, bo ma ogromne. Jednak latwiej o zadowolenie z zycia jezeli zyje sie tak jak sie zawsze chcialo a nam szczesliwie sie tak zlozylo, bo oboje chcemy tego samego, mamy takie same priorytety. I owszem na seks mamy czas i energie, ktorych moze brakowac innym, zapracowanym, to juz inna kwestia.
                • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 17:08
                  kutuzow napisał:
                  Wiesz Kag, z całym szacunkiem, ale gdyby żona Sabata wyszła za bogatego zagraniczniaka, nie pracowała zawodowo i sobie leżała na Karaibach popijając drinki to też mogłaby mieć nagle sporo więcej ochoty na seks.
                  > Żona Marka nie pracuje i na seks ochotę ma ;-)
                  --------------------------
                  Nie. Moja była od zawsze temperamentna (słowo Aandzi -doskonałe) a sabatowa zupełnie przeciwnie.
                  Poza tym wychowywanie ( w tym kształcenie - moja jest pedagogiem) dzieci i wspomaganie mnie w wielu przedsięwzięciach, to praca.
                • kag73 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 21:07
                  "Wiesz Kag, z całym szacunkiem, ale gdyby żona Sabata wyszła za bogatego zagraniczniaka, nie pracowała zawodowo i sobie leżała na Karaibach popijając drinki to też mogłaby mieć nagle sporo więcej ochoty na seks.
                  Żona Marka nie pracuje i na seks ochotę ma ;-)"

                  Ja nie pisze o Sabacie tylko o Urqu. To po jedno. Po nastepne: wiec wysun wniosek, ze kobieta mniej zmeczona, wyluzowana to i seksu jej sie chce a nie serwuj banialuk pt. hormony jej sie pozmienialy, libido spadlo, bo ciaza i bo dziecko, zakochala sie w dziecku.
                  I wez pod uwage wklad w to wszystko faceta.
                  Nie wyszlam poza tym za bogatego zagraniczniaka, jak wyszlam pracowalam zawodowo kiedy sie urodzilo dziecko poszlam na wychowawczy, zaczelam lezec na Karibch (nota bene apropos ON tez) jak dzieciak mial juz 4 latka, w czasie ktorych nadal ze soba sypialismy.
                  Zwalaj wiec bezseksie na nawal obowiazkow, zmeczenie , przepracowanie, prace zawodowa, brak pomocy(ze strony faceta) ale nie zwalaj na: urodzila dziecko siadlo jej libido na wieki, dostala pieluszkowego zapalenia mozgu i zakochala sie w dziecku, dlatego sypiac z mezem nie chce a faceta zachowanie nie maja tu nic do rzeczy. Bo facet ma tu wiele do rzeczy. Nie tylko kobiety i ich zachowanie, wyglad i co tam jeszcze zmienia, facetow tez to dotyczy, tak nawiasem!

            • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 16:05
              A ja nie wiem, kutuzowie, dlaczego uparcie pomijasz w tym wszystkim sprawczość faceta. A to hormony, a to libido, a przecież urqu sam mówil, że żonę zraził tym, iż się nie angażował, gdy dziecko przyszło na świat. Może gdyby od początku wszedł w to swoje ojcostwo, pokazał żonie, że mu zależy, nawet jakby miał tylko udawać przez pierwsze miesiące, to inaczej by się sytuacja rozwinęła.
              • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 16:10
                Bo ofiara jest lepsza i nie ma na nic wpływu, nie ponosi odpowiedzialności.
              • kutuzow Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 16:41
                rekreativa napisała:

                > ... a przecież urqu sam mówil, że żonę zraził ty
                > m, iż się nie angażował, gdy dziecko przyszło na świat.

                a to sorry. Tą część Urqowej historii mnie jakoś ominęła. Jeśli tak było to inna sprawa.
                (widać nie doczytałem jakiegoś postu).
                • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 17:01
                  Urqu pisze, że faktycznie nie był dojrzały do roli ojca, więc nie umiał w nią wejść. Próbował, ale kontakt z dzieckiem go dołował (co z kolei też po części pewnie się brało z jakichś urqa przejść i przeżyć). TYmczasem żona, sama porzucona przez ojca, spanikowała, że może ten urqu jest taki sam jak jej stary i pewnie obudziła się w niej jakaś podśwaiadoma wrogość.
                  Krótko mowiąc, tu nie hormony i libido wzięły górę, ale jakieś urazy i traumy psychologiczne po obu tsronach.
                  Dlatego zresztą udało się związek naprawić na terapii.
                  Ale najważniejsze, że była doskonała baza wyjściowa> szczere uczucie na poczatku i nieudawana namiętność. To jest istotne, bo wtedy, nawet jak nastapi jakiś kryzys, to jest duża szansa, że się go uda zażegnać, choćby z pomocą osób z zewnątrz. Bo jest motywacja.
                  • urquhart Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakochanie 30.03.17, 17:41
                    "Naukowcy zbadali i porównali wygląd mózgu i aktywację sfer u osób zakochanych (będący w pierwszej fazie miłości – zauroczenia) oraz u młodych mam. Okazało się, że w obu przypadkach mózgi wyglądają właściwie TAK SAMO . I co ciekawe, największe zmiany w mózgu pojawiają się u kobiety po urodzeniu PIERWSZEGO dziecka (…) Po porodzie mózg kobiety pracuje inaczej (…) Naukowcy wprost mówią, że w kilka miesięcy po porodzie matki wykazują wzorzec myślenia i zachowania bliski działaniom obsesyjno- kompulsywnym."

                    No i to by zamykało temat logiki i racjonalności zachowań matek. Reszta to konsekwencje . Nie można być zakochanym w dwu osobach na raz a instynkt macierzyński jest silniejszy nawet od przetrwania .

                    Doskonale rozumiem dlaczego potrzebne jest kobietom wyparcie tego faktu.

                    Czytaj więcej: www.sosrodzice.pl/macierzynstwo-zmienia-mozg-kobiety/
                    • rekreativa Re: Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakoc 30.03.17, 17:52
                      Urqu, ale nikt nie wypiera, tylko czasem przyczyna tkwi głębiej czy w ogóle gdzie indziej niż w hormonach i instynktach.
                      I jeśli pojawia się problem, to należałoby dojść, co leży u jego źródła, a nie machnąć ręką, że na pewno hormony i haj poporodowy.
                      Sam widzisz, że tam jest mowa o kilku miesiącach po porodzie, a nie o kilku latach.
                      Tymczasem mamy takie sytuacje, że dziecko już do szkoły idzie, a seks lezy i nawet nie kwiczy.

                      A swoją drogą te wszystkie mechanizmy, które opisujesz są po prostu trickiem biologii, koniecznym po to, by matki tych swoich wrzeszczących, nie dających spać po nocach tobołków mięsa (jak to zawle ujęła) nie wyrzucały gremialnie za okno :)
                      Po drugie zaś, jeśli jest to kwestia hormonów, biologii, natury, to niejako wyklucza pretensje do kobiet? Bo jak można mieć za złe coś, co jest poza naszą kontrolą?
                      • urquhart Re: Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakoc 30.03.17, 18:17
                        ekreativa napisała:
                        lucza pretensje do kobiet? Bo jak można mieć za złe coś, co jest poza naszą kon
                        > trolą?

                        Jak sie to wie i nie wypiera to faktycznie latwiej sie przygotowac i zarządzać konfliktem.

                        Pretensje są o podwójne standardy co do potrzeb swiadomego kontrolowania tych instynktów
                        Myslenia kutasem vs myslenia macicą
                      • potwor_z_piccadilly Re: Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakoc 30.03.17, 22:12
                        rekreativa napisała:

                        > A swoją drogą te wszystkie mechanizmy, które opisujesz są po prostu trickiem bi
                        > ologii, koniecznym po to, by matki tych swoich wrzeszczących, nie dających spać
                        > po nocach tobołków mięsa (jak to zawle ujęła) nie wyrzucały gremialnie za okno
                        > :)

                        Wydrukować tłustą czcionką, w ramkę i na ścianę.
                        Świetne w swej prostocie, a jak wiele mówiące spostrzeżenie.
                        Tym krótkim wpisem, zniweczyłaś wieloletnie wysiłki badaczy i zaorałaś wyniki tych prac, czyli tezy, teorie, definicje i prawidła "tęgich głów" z dziedziny socjologii i seksuologii.
                        Cudzysłów znaczy, że te głowy są tęgie przeważnie po to, by prestiż zdobyć i kasę. Reszta, to "ciemny lud to kupi".
                        • sabat3 Re: Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakoc 30.03.17, 22:26
                          potwor_z_piccadilly napisał:
                          > Świetne w swej prostocie, a jak wiele mówiące spostrzeżenie
                          > Tym krótkim wpisem, zniweczyłaś wieloletnie wysiłki badaczy i zaorałaś wyniki t
                          > ych prac, czyli tezy, teorie, definicje i prawidła "tęgich głów" z dziedziny so
                          > cjologii i seksuologii.
                          > Cudzysłów znaczy, że te głowy są tęgie przeważnie po to, by prestiż zdobyć i ka
                          > sę. Reszta, to "ciemny lud to kupi".

                          Ale dlaczego mialaby niweczyc? To stwierdzenie jest oczywiste dla kazdego, kto rozumie mechanizmy ewolucyjne.
                          Silne skupienie na potomstwie w przypadku matek dawalo spore fory w porownaniu do osobnikow, ktorym matki nie poswiecaly az takiej uwagi. Natomiast co do ojcow rownie silnym mechanizmem bylo to, ze ojcowie wykorzystywali w tym czasie kolejne okazje do kopulacji i rozsiewali swoja sperme we wszystkich dostepnych konfiguracjach.
                          Pieluchowe zapalenie mozgu podobnie jak meskie myslenie kutasem to filary naszej ewolucji jako gatunku. Nie tylko naszej, to powszechne zjawiska w naturze. Samice sa silniej skupione na potomstwie, premiuja samcow skutecznie zdobywajacych dobra, a samce sa poligamiczne i traktuja seks z wieksza swoboda.
                          Ameryki nie odkrywamy.
                          • rekreativa Re: Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakoc 31.03.17, 00:35
                            "Nie tylko naszej, to powszechne zjawiska w naturze. Samice sa silniej skupione na potomstwie, premiuja samcow skutecznie zdobywajacych dobra, a samce sa poligamiczne i traktuja seks z wieksza swoboda.
                            Ameryki nie odkrywamy. "

                            No ale skoro to wiedza powszechna, to skąd ta wrogośc jednych do drugich? Tu nikt przecież nie jest winien.
                            Myślę, że dojrzałość polega na tym, żeby człowiek w dorosłym życiu przyjął to po prostu do wiadomości i przestał się fochać.
                            • potwor_z_piccadilly Czynnik zewnętrzny. 31.03.17, 06:40
                              rekreativa napisała:

                              > "Nie tylko naszej, to powszechne zjawiska w naturze. Samice sa silniej skupione
                              > na potomstwie, premiuja samcow skutecznie zdobywajacych dobra, a samce sa poli
                              > gamiczne i traktuja seks z wieksza swoboda.
                              >
                              > No ale skoro to wiedza powszechna, to skąd ta wrogośc jednych do drugich? Tu ni
                              > kt przecież nie jest winien.

                              Współcześni są mocno zindoktrynowani. Doradcami są otoczeni i nękani przez nich.
                              Czy ci współcześni są winni, czy niewinni? Na to pytanie niech odpowiedzi szuka każdy w sobie. Niech przeanalizuje, poukłada sobie, ile w nim jest postępującego zgodne z naturą przedstawiciela rasy, a ile prowadzanego na sznureczku bezwolnego odmieńca.


                            • sabat3 Re: Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakoc 31.03.17, 07:54
                              rekreativa napisała:
                              > No ale skoro to wiedza powszechna, to skąd ta wrogośc jednych do drugich? Tu ni
                              > kt przecież nie jest winien.
                              > Myślę, że dojrzałość polega na tym, żeby człowiek w dorosłym życiu przyjął to p
                              > o prostu do wiadomości i przestał się fochać.

                              No wlasnie! Dlaczego dziewczyny fochaja sie za meskie myslenie kutasem? :)) To takie niedojrzale :))
                              Bo przy obopolnym zrozumieniu, to i pieluchowe zapalenie mozgu, jak i oczekiwanie dostarczania dobr da sie przelknac ;)))

                              Zarty na bok - serio mowie i bez zlosliwosci. Nie akceptujemy zachowan drugiej plci, poniewaz w tym punkcie jestesmy w konflikcie interesow.
                              Wiem, ze oczekiwalas mojej pelnej akceptacji do poswiecenia dziecku, bo to zgodne z ewolucja kobiety. Okej. Uczciwie musisz jednak przyznac, ze druga strona medalu (okresowa meska poligamia, strategia ruchania na boku wszystkiego co zasluguje na uwage) nie jest juz tak dla kobiet korzystna.
                              Mysle ze jestesmy juz na tym etapie ewolucji, ze powinnismy nie tylko myslec o gratyfikacji naszych instynktow, ale i o jakiejs dluzszej perspektywie zwiazkowej.
                              Obciagniecie facetowi laski albo zwalenie mu konia pare razy w tygodniu nie brzmi jak jakis dramat, oczywiscie zakladajac, ze ten mezczyzna jawi sie wciaz jako atrakcyjny i pociagajacy.
                              Nie namawiam do poswiecalnictwa i przelamywania wlasnej niecheci, jedynie do racjonalnego mobilizowania sil zyciowych. Jesli pojawia sie niechec czy obrzydzenie do partnera, to znak ze dzieje sie bardzo zle i moze trzeba skorzystac z pomocy specjalisty, albo wrecz sie rozstac.
                              Niemniej - oczekiwanie od mezczyzny, ze w stu procentach podporzadkuje sie wiazce instynktow kobiety jest rownie uprawnione, ze bedzie odwrotnie...
                              • sabat3 Re: Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakoc 31.03.17, 08:44
                                A optymalna taktyka jest szukanie wsrod roznorodnosci optymalnego partnera/partnerki. Skoro znajduja sie takie kobiety, ktore nie chca miec dzieci, uprawiaja seks nalogowo i lubia pegging, albo wrazliwi, prozwiazkowi mezczyzni, ktorzy generalnie nie sa zainteresowani seksem - to kazdy moze wsrod tych roznorodnosci probowac poszukac takiego partnera, ktory bedzie do niego pasowal profilem zainteresowan :)
                              • rekreativa Re: Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakoc 31.03.17, 12:19

                                " Dlaczego dziewczyny fochaja sie za meskie myslenie kutasem?"

                                Sądzę, że nie jest to foch o samo myslenie kutasem, ile o to, co za tym idzie. Czyli co próbujesz ze zwoim popędem zrobić, jak go ogarnąć. I mówię o tym właśnie najcięższym okresie kilku miesięcy po przyjściu dziecka na świat.
                                Bo jeśli byśmy mieli parę wrzaskliwych bliźniaków, ja bym padała na ryj od nieprzespanych nocy, ledwo znajdowała czas na umycie się, czy zjedzenie w spokoju całego posiłku, a Ty bys oczekiwał, iż w tym wszystkim będę KILKA RAZY W TYGODNIU robiła Ci loda, to bym Cie kopła w zadek tak mocno, żebyś doleciał na Marsa :D Sorki :D

                                "Nie namawiam do poswiecalnictwa i przelamywania wlasnej niecheci, jedynie do racjonalnego mobilizowania sil zyciowych"

                                To racjonalne mobilizowanie sił życiowym przy trudnym, wrzaskliwym, budzącym się po 10 razy w nocy bobasie nie może się dokonać bez DUŻEGO zaangażowania w opieke ojca. Tymczasem ja widzę w dyskusji powyżej opór, by nie straciś choćby kropelki tego cennego testosteronu...
                                A dlaczego? Przeciez to będzie z korzyścią dla wszystkich. Dla dziecka, bo lepiej zaopiekowane, dla kobiety, bo mniej zmaltretowana i dla faceta, bo mniejsza frustracja seksualna.

                                " oczekiwanie od mezczyzny, ze w stu procentach podporzadkuje sie wiazce instynktow kobiety jest rownie uprawnione, ze bedzie odwrotnie..."

                                Czy faktycznie to będzie uprawnione, biorąc pod uwagę, że akurat instynty kobiety tak dziwnie pokrywaja się w stu procentach z interesem bobasa, a instyknty męskie wcale?
                                • mabelle2000 Re: Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakoc 31.03.17, 13:08
                                  rekreativa napisała:

                                  > Bo jeśli byśmy mieli parę wrzaskliwych bliźniaków, ja bym padała na ryj od nie
                                  > przespanych nocy, ledwo znajdowała czas na umycie się, czy zjedzenie w spokoju
                                  > całego posiłku, a Ty bys oczekiwał, iż w tym wszystkim będę KILKA RAZY W TYGODN
                                  > IU robiła Ci loda, to bym Cie kopła w zadek tak mocno, żebyś doleciał na Marsa
                                  > :D Sorki :D

                                  :-D A ja bym mu tego loda robila, gdyby mnie wczesniej tak ladnie pozalowal " moje biedactwo, odpocznij sobie, wyspij sie, ugotuje ci ogorkowa ... " ;-)))
                                  • rekreativa Re: Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakoc 31.03.17, 14:49
                                    "
                                    big_grin A ja bym mu tego loda robila"

                                    A że w trakcie byś zasnęła to juz pikuś :D

                                    "" moje biedactwo, odpocznij sobie, wyspij sie, ugotuje ci ogorkowa ... " wink))"

                                    No właśnie, rzecz w tym, by on tego fiutka wyciągał, kiedy już mnie nakarmi ogórkową, wymasuje mi kark i przewinie bobasa :)
                                    • zawle Re: Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakoc 31.03.17, 15:28
                                      rekreativa napisała:
                                      > No właśnie, rzecz w tym, by on tego fiutka wyciągał, kiedy już mnie nakarmi ogó
                                      > rkową, wymasuje mi kark i przewinie bobasa :)

                                      Wiesz jaki on będzie zmęczony gdy to wszystko zrobi???? Jesteście bezlitosne.
                                      • kag73 Re: Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakoc 31.03.17, 15:32
                                        "Wiesz jaki on będzie zmęczony gdy to wszystko zrobi???? Jesteście bezlitosne."

                                        No i o to chodzi, dopasuja sie i razem przetrwaja co trzeba przetrwac:)
                                        Zara mi sie przypomina jedna historia babki z bardzo troskliwym mezem, wracala z pracy, zabierala sie za gary itd a maz mowil: kochanie, zostaw to, poloz sie, odpocznij, zrobisz za dwie godziny" :))
                                        • zawle Re: Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakoc 31.03.17, 15:40
                                          O moim mówisz....po co to robisz? Zrobisz Później:) I jeszcze jedna dobra rada dla matki dwójki chorych dzieci w wieku przed przedszkolnym- Ja jak jestem zmęczony to się kładę spać.
                                          Było minęło.
                                          • kag73 Re: Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakoc 31.03.17, 15:46
                                            "O moim mówisz....po co to robisz? Zrobisz Później:) I jeszcze jedna dobra rada dla matki dwójki chorych dzieci w wieku przed przedszkolnym- Ja jak jestem zmęczony to się kładę spać."

                                            Jessuuuu, jaki on byl MESKI! Majtki bym przez glowe sciagala przy nim :))
                                            • mabelle2000 Re: Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakoc 31.03.17, 16:04
                                              kag73 napisała:

                                              > Jessuuuu, jaki on byl MESKI! Majtki bym przez glowe sciagala przy nim :))

                                              Ja bym sciagala przy tym co troskliwie zaniosl rano chora zone do kuchni, zeby mu sniadanie zrobila ;-))
                                              • rekreativa Re: Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakoc 31.03.17, 16:22
                                                "Ja bym sciagala przy tym co troskliwie zaniosl rano chora zone do kuchni, zeby mu sniadanie zrobila "

                                                Wygrałaś :D
                    • mabelle2000 Re: Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakoc 30.03.17, 17:54
                      urquhart napisał:

                      > No i to by zamykało temat logiki i racjonalności zachowań matek. Reszta to kon
                      > sekwencje . Nie można być zakochanym w dwu osobach na raz a instynkt macierzyń
                      > ski jest silniejszy nawet od przetrwania .

                      > Doskonale rozumiem dlaczego potrzebne jest kobietom wyparcie tego faktu.

                      Wyparcie, ze mam instynkt macierzynski? Zartujesz chyba. Uwazam, ze to najladniejsza czesc mojej natury, ta lepsza, bezinteresowna, cierpliwa, wyrozumiala, zyczliwa i wierna. Nawet nie mam zamiaru tego wypierac :-)
                    • mabelle2000 Re: Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakoc 30.03.17, 17:54
                      urquhart napisał:

                      > No i to by zamykało temat logiki i racjonalności zachowań matek. Reszta to kon
                      > sekwencje . Nie można być zakochanym w dwu osobach na raz a instynkt macierzyń
                      > ski jest silniejszy nawet od przetrwania .

                      > Doskonale rozumiem dlaczego potrzebne jest kobietom wyparcie tego faktu.

                      Wyparcie, ze mam instynkt macierzynski? Zartujesz chyba. Uwazam, ze to najladniejsza czesc mojej natury, ta lepsza, bezinteresowna, cierpliwa, wyrozumiala, zyczliwa i wierna. Nawet nie mam zamiaru tego wypierac :-)
                    • kag73 Re: Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakoc 30.03.17, 21:16
                      "No i to by zamykało temat logiki i racjonalności zachowań matek. Reszta to konsekwencje . Nie można być zakochanym w dwu osobach na raz a instynkt macierzyński jest silniejszy nawet od przetrwania."

                      Janse. Cale szczescie ja z tych, ktore do seksu nie potrzebuja zakochania ani nawet milosci nie potrzebuja do seksu :) inaczej moj chlop na seks nie mialby zadnych szans!!
                  • urquhart Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakochanie 30.03.17, 17:42
                    "Naukowcy zbadali i porównali wygląd mózgu i aktywację sfer u osób zakochanych (będący w pierwszej fazie miłości – zauroczenia) oraz u młodych mam. Okazało się, że w obu przypadkach mózgi wyglądają właściwie TAK SAMO . I co ciekawe, największe zmiany w mózgu pojawiają się u kobiety po urodzeniu PIERWSZEGO dziecka (…) Po porodzie mózg kobiety pracuje inaczej (…) Naukowcy wprost mówią, że w kilka miesięcy po porodzie matki wykazują wzorzec myślenia i zachowania bliski działaniom obsesyjno- kompulsywnym."

                    No i to by zamykało temat logiki i racjonalności zachowań matek. Reszta to konsekwencje . Nie można być zakochanym w dwu osobach na raz a instynkt macierzyński jest silniejszy nawet od przetrwania .

                    Doskonale rozumiem dlaczego potrzebne jest kobietom wyparcie tego faktu.

                    Czytaj więcej: www.sosrodzice.pl/macierzynstwo-zmienia-mozg-kobiety/
                    • aandzia43 Re: Jak macierzyństwo zmienia mózg kobiety? Zakoc 30.03.17, 20:29
                      urquhart napisał:

                      > "Naukowcy zbadali i porównali wygląd mózgu i aktywację sfer u osób zakochanych
                      > (będący w pierwszej fazie miłości – zauroczenia) oraz u młodych mam. Okazało si
                      > ę, że w obu przypadkach mózgi wyglądają właściwie TAK SAMO . I co ciekawe, najw
                      > iększe zmiany w mózgu pojawiają się u kobiety po urodzeniu PIERWSZEGO dziecka (
                      > …) Po porodzie mózg kobiety pracuje inaczej (…) Naukowcy wprost mówią, że w kil
                      > ka miesięcy po porodzie matki wykazują wzorzec myślenia i zachowania bliski dzi
                      > ałaniom obsesyjno- kompulsywnym."
                      >
                      > No i to by zamykało temat logiki i racjonalności zachowań matek. Reszta to kon
                      > sekwencje . Nie można być zakochanym w dwu osobach na raz a instynkt macierzyń
                      > ski jest silniejszy nawet od przetrwania .
                      >
                      > Doskonale rozumiem dlaczego potrzebne jest kobietom wyparcie tego faktu.
                      >
                      > Czytaj więcej: www.sosrodzice.pl/macierzynstwo-zmienia-mozg-kobiety/


                      Bez wątpienia zmiany w mózgach kobiet po porodzie zachodzą. Jak w różnych momentach życia w mózgach żeńskich i męskich. Fajnie by jeszcze było brać odpowiedzialność za siebie miast tłumaczyć każdą swoją czy związkową porażkę cudzymi hormonami.
                • urquhart Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 17:57
                  > rekreativa napisała:
                  >
                  > > ... a przecież urqu sam mówil, że żonę zraził ty
                  > > m, iż się nie angażował, gdy dziecko przyszło na świat.
                  >
                  > a to sorry. Tą część Urqowej historii mnie jakoś ominęła. Jeśli tak było to inn
                  > a sprawa.

                  To niezrozumienie kontekstu. Ona miala zal że nie mialem takich UCZUĆ jak ona i kazde zaangazowanie moje bylo za male moje bo nie symetryczne jak jej.
                  To byla właśnie destrukcyjna idealizacja.
                  Ja się angazowałem az za dużo moim zdaniem id bycia przy porodzue do zmieniania pieluch.
                  PS
                  Oficjanie mężczyźni dijrzewaja psychicznie dzis w wieku 43 lat wiec wczesniej nie powinni byc ojcami.
                  • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 18:11
                    " Ona miala zal że nie mialem takich UCZUĆ jak ona i kazde zaangazowanie moje bylo za male moje bo nie symetryczne jak jej."

                    A czy Ty wiesz, urqu, skąd jej się wzięła taka wizja ojcostwa? Skąd płynęly te oczekiwania, że Ty, chociaż nie byłeś ani w ciąży, ani nie rodziłeś, miałbyś odczuwać do dziecka dokładnie to samo, co ona?
                    Czy to było całkiem irracjonalne, czy miało jakies źródła?
                  • kutuzow Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 18:12
                    urquhart napisał:


                    > To niezrozumienie kontekstu. Ona miala zal że nie mialem takich UCZUĆ jak ona i
                    > kazde zaangazowanie moje bylo za male moje bo nie symetryczne jak jej.
                    > To byla właśnie destrukcyjna idealizacja.
                    > Ja się angazowałem az za dużo moim zdaniem id bycia przy porodzue do zmieniania
                    > pieluch.

                    Czyli jednak wersja "super seks przed gwarantem fajnego seksu po" leży. Może inaczej - nie ma wcale takiej gwarancji, bo można trafić tak jak Urqu i nadzieje okazują się płonne, bo zawsze będzie "staraj się bardziej".
                    • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 18:39
                      Jest większe prawdopodobieństwo, że się wszystko nie rypnie, ale pewności nie ma.
                      I działa to w obie strony. Kobiety, wbrew pozorom, też się boją, że zapadną na pieluszkowe zapalenie mózgu i przestana same siebie rozpoznawać. Boją się też, że facet, który namawia na dziecko i snuje wizje partnerskiego rodzicielstwa dzisiaj, zmieni zdanie, gdy to dziecko juz się pojawi na świecie. I jak się kilka nocy z rzędu nie wyśpi, to mu ochota do partnerstwa minie.
                      Ba, istnieją nawet kobiety, które dostają depresji poporodowej, choć dziecko było wyczekane i chciane.
                      No ale na tym polega życie, cos tam zawsze się ryzykuje.
                    • aandzia43 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 19:51
                      kutuzow napisał:

                      > urquhart napisał:
                      >
                      >
                      > > To niezrozumienie kontekstu. Ona miala zal że nie mialem takich UCZUĆ jak
                      > ona i
                      > > kazde zaangazowanie moje bylo za male moje bo nie symetryczne jak jej.
                      > > To byla właśnie destrukcyjna idealizacja.
                      > > Ja się angazowałem az za dużo moim zdaniem id bycia przy porodzue do zmie
                      > niania
                      > > pieluch.
                      >
                      > Czyli jednak wersja "super seks przed gwarantem fajnego seksu po" leży. Może in
                      > aczej - nie ma wcale takiej gwarancji, bo można trafić tak jak Urqu i nadzieje
                      > okazują się płonne, bo zawsze będzie "staraj się bardziej".

                      Nie, bo jak napisałam dwukrotnie, kobieta też ma być zrównoważona i bez oczekiwań z dupy wziętych. Nawet jako bardzo młoda dziewczyna czułam, że chłop to chłop a baba to baba.
                      Nie wiemy też w jaki sposób Urqu "się angażował". Zmiana pieluch może być dokonywana z zaciśniętymi zębami i rozdrażnieniem, z całego ciała i twarzy takiego ojca może bić chłód, a każda rozmowa w okolicznościach okołodzieciowych może kończyć się sprzeczką. To kobietę oddala z prędkością światła. Nawet jeśli nie ma oczekiwań z dupy wziętych ;-) Nie twierdzę, że na pewno tak było, ale to całkiem prawdopodobne.
                      Nie sądzę byś poważnie rozpatrywał czy warto mieć dzieci i do zrobić, by było dobrze, itd. Pomijasz istotne uwagi dziewczyn i zadajesz te same pytania. Chyba szukasz potwierdzenia, że nie warto. OK, w twoim przypadku nie warto, możesz mi wierzyć :-) Zwiąż się z taką, co też na pewno nie chce i nie zawracaj gitary tym, co chcą.
                    • druginudziarz Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 02.04.17, 22:51
                      kutuzow napisał:

                      > Czyli jednak wersja "super seks przed gwarantem fajnego seksu po" leży. Może in
                      > aczej - nie ma wcale takiej gwarancji,

                      No ba, to już lepiej, jak przed ślubem nie bardzo się układa, bo po ślubie i dziecku odstawka mniej bolesna jest :D
                  • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 18:33
                    urquhart napisał:

                    > To niezrozumienie kontekstu. Ona miala zal że nie mialem takich UCZUĆ jak ona i
                    > kazde zaangazowanie moje bylo za male moje bo nie symetryczne jak jej.

                    Kurcze Urqu a mnie wychodzi, ze jak matka sie zaangazuje na maksa i ojciec na maksa, to dzieciaka zamecza ;-)

                    • urquhart Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 18:46
                      > Kurcze Urqu a mnie wychodzi, ze jak matka sie zaangazuje na maksa i ojciec na m
                      > aksa, to dzieciaka zamecza ;-)

                      A haki wrzorzec przekazuje kultura masowa , seriale i magazyny.
                      Wrzuc hasło w google rodzice helikoptery- rezultat.
                      Przy drugim juz wiedzialem ze nie chodzi zeby byc druga matką trzesaca sie odziecko - ale stabilnym nie roczulajacym sie oparciem, równoważącym lęki i ograniczajacym stanowczo kompulsywno obsesyjne zachowania a nie je naśladującym.
                      Córka w odróżnieniu od syna byla spokojna , nie plakala wcale pogodna, zona była tak zakoczona ze badala ja pod kątem autyzmu :)
                      • urquhart Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 18:50
                        W sensie że piszą że dziecko nasiąka i odbija emocje rodziców- pierwsze głównie niepokoj i lęk
                  • kag73 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 21:44
                    "Oficjanie mężczyźni dijrzewaja psychicznie dzis w wieku 43 lat wiec wczesniej nie powinni byc ojcami."

                    Taaa a moj mlody juz nie raz sie uskarzal, ze ma takich starych rodzicow i deklarowal, ze on bedzie mial dzieci jak bedzie duzo mlodszy ;)
                    • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 21:55
                      kag73 napisała:
                      > Taaa a moj mlody juz nie raz sie uskarzal, ze ma takich starych rodzicow i dekl
                      > arowal, ze on bedzie mial dzieci jak bedzie duzo mlodszy ;)

                      Eee? Mi dzieci mowia, ze tatus i mamusia sa mlodzi...
                      Co nawet dla mnie jest troche abstrakcja. Dzis mu specjalnie powiedzialem, ze tatus jest juz stary i cos tam, to sie zbuntowal - "nieprawda, tatus jest jeszcze mlody!"
                      • kag73 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 23:42
                        "Eee? Mi dzieci mowia, ze tatus i mamusia sa mlodzi...
                        Co nawet dla mnie jest troche abstrakcja. Dzis mu specjalnie powiedzialem, ze tatus jest juz stary i cos tam, to sie zbuntowal - "nieprawda, tatus jest jeszcze mlody!"

                        No bo ja mam 44 a Ty jeszcze przed 40 stka. Poza tym u mojego dzieciaka w szkole byli sami mlodsi od nas rodzice :) wiec mlody mial prownanie jak sie wymieniali informacjami kto ma ile lat.
                    • aandzia43 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 22:08
                      kag73 napisała:

                      > "Oficjanie mężczyźni dijrzewaja psychicznie dzis w wieku 43 lat wiec wczesniej
                      > nie powinni byc ojcami."
                      >
                      > Taaa a moj mlody juz nie raz sie uskarzal, ze ma takich starych rodzicow i dekl
                      > arowal, ze on bedzie mial dzieci jak bedzie duzo mlodszy ;)


                      Nie polecam rozmnażania się ze strarymi facetami, bo en masse żyją krócej niż kobiety, nie dbają o siebie i starzeją na pewno nie wolniej. Poza tym pierniczeją szybko, mózgi im kostnieją i stają się oderwanymi od reala starymi dziadami z paranojami ;-) Poza oczywiście samcami alfa z dobrym genetycznym wyposażeniem w zdrowie, energię i zapał do parcia na przód i do wszelakiego rozwoju. Jako dziadkowie starsi panowie są bardzo fajni, ale jako ojcowie to już mocno średnio. Zaznaczam, nie mam na myśli Chaplina, Picassa i innych alf.
                      • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 30.03.17, 22:28
                        aandzia43 napisała:


                        > Nie polecam rozmnażania się ze starymi facetami, bo en masse żyją krócej niż kobiety, nie dbają o siebie i starzeją na pewno nie wolniej. Poza tym pierniczeją szybko, mózgi im kostnieją i stają się oderwanymi od reala starymi dziadami z paranojami ;-) Poza oczywiście samcami alfa z dobrym genetycznym wyposażeniem w zdrowie, energię i zapał do parcia na przód i do wszelakiego rozwoju.
                        ---------------------------
                        Zgadzam się. Na wszystko, w tym dzieci, jest czas i pora. W ramach rozwoju i zapału, opisałem istniejący system ekonomiczny. Warto wiedzieć, gdzie i w jakim systemie się żyje.
                        marek-zak.blog.onet.pl/2017/03/30/nowy-system-ekonomiczny-czyli-kapitalizm-fajansowy/
                      • hello-kitty2 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 08:45
                        aandzia43 napisała:

                        > kag73 napisała:
                        >
                        > > "Oficjanie mężczyźni dijrzewaja psychicznie dzis w wieku 43 lat wiec wcze
                        > sniej
                        > > nie powinni byc ojcami."
                        > >
                        > > Taaa a moj mlody juz nie raz sie uskarzal, ze ma takich starych rodzicow
                        > i dekl
                        > > arowal, ze on bedzie mial dzieci jak bedzie duzo mlodszy ;)
                        >
                        >
                        > Nie polecam rozmnażania się ze strarymi facetami, bo en masse żyją krócej niż k
                        > obiety, nie dbają o siebie i starzeją na pewno nie wolniej. Poza tym pierniczej
                        > ą szybko, mózgi im kostnieją i stają się oderwanymi od reala starymi dziadami z
                        > paranojami ;-)

                        hehe ale walnelas Aandzia, niestety musze potwierdzic. Co do podejscia dzieciakow to pamietam jak sie wstydzilam podawania wieku swoich rodzicow, choc matka rodzila mnie w wieku 28 lat ale i tak o wiele gorzej mialy dzieciaki, ktorych starych brano powszechnie za ich dziadkow. Z drugiej strony moze odpadlo im pielegnowanie ich na starosc i szybciej zgarnely majatek, co np w przypadku przykladowo Sabata byloby jak znalazl, a tak to sie moze dlugo cieszyc wiezami rodzinnymi i kiblowac przy malzonce ;-) Wydluza sie srednia dlugosc zycia (u mnie juz wynosi 82 lata) to i moze rozmnazanie przychodzi pozniej.
                        • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 09:13
                          Dla mezczyzny optymalna taktyka to dzieci w poznym wieku - czlowiek ma czas, zeby sie jeszcze nacieszyc seksem ;)
                          • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 09:33
                            sabat3 napisał:

                            > Dla mezczyzny optymalna taktyka to dzieci w poznym wieku - czlowiek ma czas, zeby sie jeszcze nacieszyc seksem ;).
                            ----------------
                            Dzieci trzeba mieć będąc młodym, bo potem coraz mniej się chce. A wychowanie dzieci to ogrom pracy, o czym pewnie wiesz.
                            Nam nasze dzieci w niczym nie przeszkadzały, jeśli chodzi i seks. Jest chęć - są sposoby.
                            • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 09:51
                              marek.zak1 napisał:
                              > Dzieci trzeba mieć będąc młodym, bo potem coraz mniej się chce. A wychowanie dz
                              > ieci to ogrom pracy, o czym pewnie wiesz.
                              > Nam nasze dzieci w niczym nie przeszkadzały, jeśli chodzi i seks. Jest chęć - s
                              > ą sposoby.

                              Zakladam, ze jednak tych checi nie bedzie - 85% szans. Wtedy przynajmniej bedzie co wspominac na starosc. A tak - zabetonujesz sie dziecmi za mlodu, a na starosc to nie dosc, ze zadna nie bedzie chciala, a nawet jak kogos znajdziesz, to ci nie stanie (dluga depresja, obnizone poczucie wartosci, syndrom odstawienia i wiek).
                              • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 09:57
                                sabat3 napisał:



                                > Zakladam, ze jednak tych checi nie bedzie - 85% szans. Wtedy przynajmniej bedzi e co wspominac na starosc. A tak - zabetonujesz sie dziecmi za mlodu, a na starosc to nie dosc, ze zadna nie bedzie chciala, a nawet jak kogos znajdziesz, to ci nie stanie (dluga depresja, obnizone poczucie wartosci, syndrom odstawienia i wiek).
                                --------------
                                Każdy postrzega świat przez pryzmat własnych doświadczeń. U nas chęci były i są i dzieci w niczym nie przeszkadzały.
                                Ty popełniłeś błąd wiążąc się z babką bez chęci na seks a wszystko inne jest tego konsekwencją. U mnie było odwrotnie.
                                • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 10:10
                                  marek.zak1 napisał:
                                  > Każdy postrzega świat przez pryzmat własnych doświadczeń. U nas chęci były i są
                                  > i dzieci w niczym nie przeszkadzały.
                                  > Ty popełniłeś błąd wiążąc się z babką bez chęci na seks a wszystko inne jest te
                                  > go konsekwencją. U mnie było odwrotnie.

                                  Ja napisalem o szansach, Ty spiewasz swa piesn chwaly ;) zakladam, ze moze byc i tak jak mowisz, ale moj wariant jest po prostu bardziej prawdopodobny.
                                  Taktyka zakladania, ze zadne zlo nam sie nie przytrafi jest taktyka niepowazna. Trzeba byc przygotowanym na kazda ewentualnosc.
                                  Zarzadzanie sytuacjami ryzykownymi przypomina gre w kasynie. Nalezy oszacowac spodziewane zyski i straty oraz ich prawdopodobienstwo, a potem dostosowac do tego swoja gre.
                                  Moim zdaniem na pelna swobode we wzgledzie dzieci mozna sobie pozwolic jedynie majac do dyspozycji bardzo mocne karty w postaci poteznego zrodla dochodu. Wtedy nawet jak nie wypali to mozna zrobic restart.
                                  Wyobraz sobie komnate w ktorej jest 100 drzwi. Za 85 czai sie bestia, za 15 czeka skarb.
                                  Jeden doradca mowi - wlaz, ja znalazlem skarb, bedzie dobrze.
                                  Drugi mowi - naciesz sie zyciem, wypij morze wina, zalicz tabun dziewek w karczmie, spisz przemyslenia i testament dla przyszlych pokolen, a potem otworz drzwi i daj z siebie wszystko, liczac ze prawdopodobnie mozesz stracic zycie, ale co przezyles to twoje.
                                  Ktorego posluchasz?
                                  • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 11:06
                                    sabat3 napisał:

                                    > marek.zak1 napisał:
                                    > > Każdy postrzega świat przez pryzmat własnych doświadczeń. U nas chęci był
                                    > y i są
                                    > > i dzieci w niczym nie przeszkadzały.
                                    > > Ty popełniłeś błąd wiążąc się z babką bez chęci na seks a wszystko inne j
                                    > est te
                                    > > go konsekwencją. U mnie było odwrotnie.
                                    >
                                    > Ja napisalem o szansach, Ty spiewasz swa piesn chwaly ;) zakladam, ze moze byc i tak jak mowisz, ale moj wariant jest po prostu bardziej prawdopodobny.
                                    ---------------------------
                                    To nie pieśń chwały, tylko, to co piszą koleżanki, temperamentna babka. Twoja nie była temperamentna odkąd ją poznałeś, nie chciała seksu do ślubu czy podobnie. Można powiedzieć, że zostałes oszukany, czy wmanewrowany.
                                    Większość dziewczyn jest jednak temperamentnych i to Ty tak trafiłeś.
                                    • urquhart Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 11:18
                                      > Większość dziewczyn jest jednak temperamentnych i to Ty tak trafiłeś.

                                      WIększość dziewczyn temperamentnych ? No popatrz Wojciszke, Buss czy Starowicz sa odmiennego zdania mowiac o wielkich roznicach miedzy plciami pod tym względem?
                                      Uwazaszze sa w jakims mizoginskim spisku ?
                                    • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 11:22
                                      marek.zak1 napisał:
                                      > Większość dziewczyn jest jednak temperamentnych

                                      Statystycznie mniej i inaczej niż mężczyźni :)
                                      A nawet jeśli, to do uaktywnienia swojego temperamentu potrzebują atrakcyjnego (w ich oczach) mężczyzny, a podoba im się znacznie węższy wycinek samczej populacji, co jest podyktowane przez biologie. Kropka.
                                      Co więcej - nawet te średnio temperamentne potrafią się mocniej uaktywnić, gdy mają bardzo atrakcyjnego partnera.
                                      Jak nie obrócisz - to wychodzi, że wszystko rozbija się o wzajemną atrakcyjność i fakt, że o wiele mniejsza ilość panów podoba się kobietom niż odwrotnie.
                                      O męską atrakcyjność jest trudniej, a nie jesteś atrakcyjny, to nie ruchasz.
                                      Nie ruchasz, a jesteś związany uwarunkowaniami społeczno-ekonomicznym to... masz przesrane.
                                      Ja nie wiem Marek, jak długo można Ci tłumaczyć tak prosty ciąg zależności. Masz podane jak na tacy, a Ty wciąż wracasz do swojego przypadku. Cieszymy się, że masz zajebiście, ale ile znasz tak udanych związków jak Twój?
                                      • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 11:31
                                        sabat3 napisał:

                                        > marek.zak1 napisał:
                                        > > Większość dziewczyn jest jednak temperamentnych
                                        >
                                        > Ja nie wiem Marek, jak długo można Ci tłumaczyć tak prosty ciąg zależności. Masz podane jak na tacy, a Ty wciąż wracasz do swojego przypadku. Cieszymy się, że masz zajebiście, ale ile znasz tak udanych związków jak Twój?
                                        ------------
                                        Sabat, przecież masz teraz babkę która jest temperamentna i i chce, więc to Twój przypadek, a nie mój. To Twoja żona jest wyjątkiem, odwlekając seks i zwlekając z nim do ślubu. Czy teraz inne dziewczyny tak mają?
                                        Oczywiście atrakcyjność być musi, ale skora znalazłes babjkę do seksu to atrakcyjny dla niej jesteś.
                                        • mabelle2000 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 11:37
                                          marek.zak1 napisał:

                                          > Oczywiście atrakcyjność być musi, ale skora znalazłes babjkę do seksu to atrakc
                                          > yjny dla niej jesteś.

                                          Ale odrozniasz Marek pukanie na boku raz na jakis czas, od budowania erotycznej relacji w dlugoletnim zwiazku?
                                          • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 11:45
                                            mabelle2000 napisała:

                                            > marek.zak1 napisał:
                                            >
                                            > > Oczywiście atrakcyjność być musi, ale skora znalazłes babjkę do seksu to atrakcyjny dla niej jesteś.
                                            >
                                            > Ale odrozniasz Marek pukanie na boku raz na jakis czas, od budowania erotycznej relacji w dlugoletnim zwiazku?
                                            --------------------
                                            Sabat puka na boku więc jest atrakcyjny dla pukanej. Eroycznej więziu niego nie było bo jego żona seksu nie lubi. Chciała mieć rodzinę.
                                            U mnie zaczęło się od innej strony, bym powiedział typowej dla studenckich czasów, a moja była temperamentna i o rodzinie nie myślała, podobnie jak ja. To przyszło naturalnie w następstwie kotłowania a nie jego unikania, i planu jak u Sabata.
                                          • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 11:48
                                            mabelle2000 napisała:
                                            > Ale odrozniasz Marek pukanie na boku raz na jakis czas, od budowania erotycznej
                                            > relacji w dlugoletnim zwiazku?

                                            Najwyraźniej to do niego nie dociera :(
                                            • ninek04 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 15:52
                                              sabat 3 napisał
                                              >mabelle2000 napisała:
                                              > Ale odrozniasz Marek pukanie na boku raz na jakis
                                              czas, od budowania erotycznej
                                              > relacji w dlugoletnim zwiazku?

                                              >Najwyraźniej to do niego nie dociera :(<

                                              Ależ pukając na boku jak najbardziej można zbudować długotrwałą, intymną i bliską relację erotyczną między dwojgiem ludzi,opartą na wzajemnych emocjach, zrozumieniu, wsparciu również -chociażby Gogol może służyć za przykład,no przecież jest w takiej relacji. Natomiast chcąc się pukać dla samego tylko spuszczenia z krzyża,bez budowania jakichś więzi to można skorzystać z usług prostytutki, czy to damskiej, czy męskiej, i sobie,czy się popukać.
                                              • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 16:07
                                                "skorzystać z usług prostytutki, czy to damskiej, czy męskiej, "

                                                Ale to kosztuje ze stówe, a tu wiesz, cinko w portfelu...
                                                • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 16:26
                                                  rekreativa napisała:

                                                  > "skorzystać z usług prostytutki, czy to damskiej, czy męskiej, "
                                                  >
                                                  > Ale to kosztuje ze stówe, a tu wiesz, cinko w portfelu...

                                                  Nie badz cyniczna. Kazdy chce byc kochany i adorowany.
                                                  To chyba zrozumiale ze kochanek i maz to odmienne instytucje i jeden niekoniecznie musi spelniac wymogi drugiego.
                                                  • rekreativa Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 16:47
                                                    "Nie badz cyniczna. Kazdy chce byc kochany i adorowany"

                                                    Nie jestem cyniczna, tylko stwierdzam fakt. Myślisz, że mnie by było stać na usługi jakiegoś wypaśnego bawidamka?

                                                    "Kazdy chce byc kochany i adorowany"

                                                    Owszem i to mnie trochę dziwi, że w naszych rozmowach nieczęsto się zdarza, by mężczyzna to powiedział. Ten seks jest odmieniany we wszystkich przypadkach, no a na seks wystarczy stówa.
                                                  • kutuzow Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 17:01
                                                    rekreativa napisała:


                                                    > Owszem i to mnie trochę dziwi, że w naszych rozmowach nieczęsto się zdarza, by
                                                    > mężczyzna to powiedział. Ten seks jest odmieniany we wszystkich przypadkach, no
                                                    > a na seks wystarczy stówa.

                                                    To jest proste. Każda z płci akcentuje ten niedobór który dla niej jest dużo "powszechniejszy" i trudniejszy do zaspokojenia.

                                                    Facetom zazwyczaj w samotności bardziej brakuje własnie fajnego seksu (z chętną na niego laską). Kobietom w samotności często brakuje bliskości i tej sfery emocjonalnej.
                                                    Facet może mieć łatwo związek z kobietą która się szybko zaangażuje (ale nie ma gwarancji fajnego seksu) i analogicznie kobieta może mieć łatwo seks...ale bez gwarancji uczucia ze strony gościa.

                                                    Dlatego każda strona ma swoją własną narrację. Nie bez powodu nie słyszymy historii z męskich ust, że ja to bym się chciał zaangażować, ożenić i dzieci mieć, a ciągle jak jakąś fajną laskę poznam to ona by chciała tylko seksu i seksu, a angażować się nie chce. Analogicznie z drugiej strony. Ja to bym chciała ostrego seksu, a jak już kogoś poznam to zaraz wyskakuje z zaangażowaniem o dzieciach wspomina itp.

                                                    (oczywiście to tak skrótowo)
                                                  • aandzia43 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 17:12

                                                    > To jest proste. Każda z płci akcentuje ten niedobór który dla niej jest dużo "p
                                                    > owszechniejszy" i trudniejszy do zaspokojenia.
                                                    >
                                                    > Facetom zazwyczaj w samotności bardziej brakuje własnie fajnego seksu (z chętną
                                                    > na niego laską). Kobietom w samotności często brakuje bliskości i tej sfery em
                                                    > ocjonalnej.
                                                    > Facet może mieć łatwo związek z kobietą która się szybko zaangażuje (ale nie ma
                                                    > gwarancji fajnego seksu) i analogicznie kobieta może mieć łatwo seks...ale bez
                                                    > gwarancji uczucia ze strony gościa.

                                                    Kobieta może mieć łatwo seks bez gwarancji, że będzie to fajny seks, z tym się jak najbardziej zgodzę ;-)


                                                    > Dlatego każda strona ma swoją własną narrację. Nie bez powodu nie słyszymy hist
                                                    > orii z męskich ust, że ja to bym się chciał zaangażować, ożenić i dzieci mieć,
                                                    > a ciągle jak jakąś fajną laskę poznam to ona by chciała tylko seksu i seksu, a
                                                    > angażować się nie chce. Analogicznie z drugiej strony. Ja to bym chciała ostre
                                                    > go seksu, a jak już kogoś poznam to zaraz wyskakuje z zaangażowaniem o dzieciac
                                                    > h wspomina itp.
                                                    >
                                                    > (oczywiście to tak skrótowo)


                                                    Oj słyszymy słyszymy ;-) Od takich około czterdziestki całkiem często.
                                                  • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 21:22
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Nie jestem cyniczna, tylko stwierdzam fakt. Myślisz, że mnie by było stać na us
                                                    > ługi jakiegoś wypaśnego bawidamka?

                                                    Przede wszystkim - nie ma sensu.

                                                    > "Kazdy chce byc kochany i adorowany"
                                                    >
                                                    > Owszem i to mnie trochę dziwi, że w naszych rozmowach nieczęsto się zdarza, by
                                                    > mężczyzna to powiedział. Ten seks jest odmieniany we wszystkich przypadkach, no
                                                    > a na seks wystarczy stówa.

                                                    Mnie od zawsze brakowalo przede wszystkim tych uczuc, ktore przewijaja sie mezczyznie w glowie, gdy jest blisko nagiego ciala TEJ kobiety.
                                                    Memento mori.
                                                    Ja jestem z tych, ktorzy bezustannie spogladaja na smierc. Ale nie w strachu, a raczej w zadziwieniu. Mam swiadomosc skonczonosci przeplywajacych chwil. Czesc chcialbym komus podarowac. Komus bliskiemu.
                                              • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 16:19
                                                ninek04 napisała:

                                                > sabat 3 napisał
                                                > >mabelle2000 napisała:
                                                > > Ale odrozniasz Marek pukanie na boku raz na jakis
                                                > czas, od budowania erotycznej
                                                > > relacji w dlugoletnim zwiazku?
                                                >
                                                > >Najwyraźniej to do niego nie dociera :(<
                                                >
                                                > Ależ pukając na boku jak najbardziej można zbudować długotrwałą, intymną i blis
                                                > ką relację erotyczną między dwojgiem ludzi,opartą na wzajemnych emocjach, zrozu
                                                > mieniu, wsparciu również -chociażby Gogol może służyć za przykład,no przecież
                                                > jest w takiej relacji. Natomiast chcąc się pukać dla samego tylko spuszczenia z
                                                > krzyża,bez budowania jakichś więzi to można skorzystać z usług prostytutki, cz
                                                > y to damskiej, czy męskiej, i sobie,czy się popukać.

                                                To chyba jasne, ale natura takiej relacji stawia przed ludzmi inne wyzwania niz malzensrwo. Wymienilem je. Nie ma "projektu dom".
                                        • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 11:46
                                          marek.zak1 napisał:
                                          > Sabat, przecież masz teraz babkę która jest temperamentna i i chce, więc to Tw
                                          > ój przypadek, a nie mój.

                                          A czy jesteśmy po ślubie? Mamy dzieci, budujemy własny dom?
                                          Nie rozumiesz jak odmienna jest to płaszczyzna kontaktów i że oczekuje się od drugiej osoby zupełnie innych rzeczy? Dużo łatwiej jest być dobrym kochankiem niż dobrym mężem. Szczególnie w naszym kraju, gdzie są silne aspiracje ekonomiczne społeczeństwa, a możliwości liche.
                                          Mieć zdrowe ciało, czyste ubranie, poświęcić kobiecie mnóstwo uwagi erotycznej - to jest dziecinnie proste w porównaniu z forsowaniem szklanych sufitów w korpo, gdzie ludzie zabijają się jak zakrwawione, wściekłe psy na arenie walki o śmieciowe pensje.

                                          > To Twoja żona jest wyjątkiem, odwlekając seks i zwleka
                                          > jąc z nim do ślubu. Czy teraz inne dziewczyny tak mają?

                                          Moja żona zgłaszała problem z religijnością, kiedy poszła w "grzech" to potrafiliśmy się dość ostro pieprzyć. Aż do kolejnej spowiedzi. To mnie trochę zmyliło.
                                          Niemniej - czy by to była ona czy inna, to przy moim życiu zawodowym i charakterze, na dłuższą metę byłbym rozczarowaniem dla kobiety jako mąż. Więc jest to moja wina, że się dałem namówić. Bycie mężem i ojcem nie jest dla mnie.

                                          > Oczywiście atrakcyjność być musi, ale skora znalazłes babjkę do seksu to atrakc
                                          > yjny dla niej jesteś.

                                          Teraz, człowieku, TERAZ. Dzielą mnie lata świetlne oczekiwań, które przynależą z natury mężowi a nie kochankowi. Nie muszę budować domów, płodzić synów, sadzić drzew i być jak bank, czyli ZARABIAĆ. Przynajmniej o tyle dobrze, jestem kochankiem a nie sponsorem. Tu mam jasność. Czy jest to wreszcie dla Ciebie zrozumiałe?
                                          • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 11:51
                                            sabat3 napisał:
                                            .
                                            > Niemniej - czy by to była ona czy inna, to przy moim życiu zawodowym i charakterze, na dłuższą metę byłbym rozczarowaniem dla kobiety jako mąż. Więc jest to moja wina, że się dałem namówić. Bycie mężem i ojcem nie jest dla mnie.
                                            -----------------------------
                                            Powtarzasz to i wbijasz się we frustracje. Dlaczego jesteś rozczarowaniem? Bo sobie to powtarzasz i wmawiasz. Czego Ci brakuje? Oczywiście jak babka chce księcia to zawsze będzie zawiedziona.
                                            • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 11:55
                                              marek.zak1 napisał:

                                              > sabat3 napisał:
                                              > .
                                              > > Niemniej - czy by to była ona czy inna, to przy moim życiu zawodowym i ch
                                              > arakterze, na dłuższą metę byłbym rozczarowaniem dla kobiety jako mąż. Więc jes
                                              > t to moja wina, że się dałem namówić. Bycie mężem i ojcem nie jest dla mnie.
                                              > -----------------------------
                                              > Powtarzasz to i wbijasz się we frustracje. Dlaczego jesteś rozczarowaniem? Bo s
                                              > obie to powtarzasz i wmawiasz. Czego Ci brakuje? Oczywiście jak babka chce księ
                                              > cia to zawsze będzie zawiedziona.

                                              Ma rację. Nie jest dla niego. Człowiek który z góry wie że kogoś rozczaruje ma to gwarantowane. Człowiek który ocenia siebie tak podle nigdy nie będzie wsparciem dla innych. To rozczarowuje zawsze.
                                            • sabat3 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 12:01
                                              marek.zak1 napisał:
                                              Oczywiście jak babka chce księ
                                              > cia to zawsze będzie zawiedziona.

                                              Żadna Ci tego nie powie, ale księcia chce każda. Kobiety mają wyższe aspiracje związkowe i społeczne. Pooglądaj telenowele, to porno dla kobiet.
                                              • marek.zak1 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 12:15
                                                sabat3 napisał:

                                                > marek.zak1 napisał:
                                                > Oczywiście jak babka chce księcia to zawsze będzie zawiedziona.
                                                >
                                                > Żadna Ci tego nie powie, ale księcia chce każda. Kobiety mają wyższe aspiracje związkowe i społeczne. Pooglądaj telenowele, to porno dla kobiet.
                                                -----------------
                                                Jak Twoja żyje telenowelami to może uważa, że książe czeka za rogiem, ale w normalnym życiu przeciętna babka może oczekiwać przeciętnego faceta, a Ty Sabat, jestes powyżej przeciętnej znacznie. Masz poczucie niedowartościowania i to jest Twój problem.
                                              • ninek04 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 16:21

                                                sabat3 napisał
                                                >Żadna Ci tego nie powie, ale księcia chce każda. Kobiety mają wyższe aspiracje związkowe i społeczne. Pooglądaj telenowele, to porno dla kobiet<

                                                Za dużo widocznie tych nowel się naoglądałeś Sabat, za dużo, skoro do takiego wniosku doszedłeś i po co Ci to było?;)
                                                No chyba , że można to zinterpretować w ten sposób, że-fajny, podobający się mężczyzna, fascynujący, pożądany ,przyprawiający o zawrót głowy ( i nie tylko)staje się tym wymarzonym księciem z bajki, no to wtedy owszem , takiego księcia,( którego się już ma) to się bardzo nawet chce;)
                                          • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 11:52
                                            sabat3 napisał: > Moja żona zgłaszała problem z religijnością, kiedy poszła w "grzech" to potrafi
                                            > liśmy się dość ostro pieprzyć. Aż do kolejnej spowiedzi.

                                            Może to jest wskazówka i słowa drugiego dla urgu i jemu podobnych dlaczego kobiety są opisywane jako nietemperamentne. Slowa drugiego że po porażce testosteron spada, a po wygranej rośnie. NIE NA ODWRÓT.
                                            • zawle Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 11:53
                                              Mówiąc kolejności miałam na myśli że hormony napływają PO działaniu.
                      • hello-kitty2 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 08:45
                        aandzia43 napisała:

                        > kag73 napisała:
                        >
                        > > "Oficjanie mężczyźni dijrzewaja psychicznie dzis w wieku 43 lat wiec wcze
                        > sniej
                        > > nie powinni byc ojcami."
                        > >
                        > > Taaa a moj mlody juz nie raz sie uskarzal, ze ma takich starych rodzicow
                        > i dekl
                        > > arowal, ze on bedzie mial dzieci jak bedzie duzo mlodszy ;)
                        >
                        >
                        > Nie polecam rozmnażania się ze strarymi facetami, bo en masse żyją krócej niż k
                        > obiety, nie dbają o siebie i starzeją na pewno nie wolniej. Poza tym pierniczej
                        > ą szybko, mózgi im kostnieją i stają się oderwanymi od reala starymi dziadami z
                        > paranojami ;-)

                        hehe ale walnelas Aandzia, niestety musze potwierdzic. Co do podejscia dzieciakow to pamietam jak sie wstydzilam podawania wieku swoich rodzicow, choc matka rodzila mnie w wieku 28 lat ale i tak o wiele gorzej mialy dzieciaki, ktorych starych brano powszechnie za ich dziadkow. Z drugiej strony moze odpadlo im pielegnowanie ich na starosc i szybciej zgarnely majatek, co np w przypadku przykladowo Sabata byloby jak znalazl, a tak to sie moze dlugo cieszyc wiezami rodzinnymi i kiblowac przy malzonce ;-) Wydluza sie srednia dlugosc zycia (u mnie juz wynosi 82 lata) to i moze rozmnazanie przychodzi pozniej.
                        • aandzia43 Re: Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie 31.03.17, 15:49

                          > hehe ale walnelas Aandzia, niestety musze potwierdzic. Co do podejscia dzieciak
                          > ow to pamietam jak sie wstydzilam podawania wieku swoich rodzicow, choc matka r
                          > odzila mnie w wieku 28 lat ale i tak o wiele gorzej mialy dzieciaki, ktorych st
                          > arych brano powszechnie za ich dziadkow. Z drugiej strony moze odpadlo im piele
                          > gnowanie ich na starosc i szybciej zgarnely majatek, co np w przypadku przyklad
                          > owo Sabata byloby jak znalazl, a tak to sie moze dlugo cieszyc wiezami rodzinny
                          > mi i kiblowac przy malzonce ;-) Wydluza sie srednia dlugosc zycia (u mnie juz w
                          > ynosi 82 lata) to i moze rozmnazanie przychodzi pozniej.
                          >

                          Rozmnażanie późne to żadna nowość. Przed erą antykoncepcji małżeństwa miały pierwsze dziecko około 20., a ostatnie koło 40. Małżeństwa mniej więcej rownolatków, bo na dużą różnicę wieku stać było i jest tylko alfy. Ale nawet arystokrataci i panujący płci męskiej zenili się młodo. Nie ważne, póki kobieta współżyła to rodziła dzieci, więc ona i jej mąż bardzo często bywali starymi rodzicami. W rodzinach wielodzietnych nie było z tym problemu, bo starsze rodzeństwo było dla tych wypsniętych rodzicom po czterdziestce pisklętom niezmordowanym fizycznie opiekunem w aktywności i przede wszystkim, wprowadzeniem we "współczesność" społeczności. Jakie problemy mają pierwsze (i często jedyne) dzieci starych rodziców można sobie poczytać.
                          Stary ali młoda żona? Nieco lepiej, wszystko załatwi młoda żona ;-)
Pełna wersja