Kwoczenie versus bycie kochanką CD

19.04.17, 06:43
W opozycji do wątku o kwoczeniu i kontrolowaniu z gabinetu psychogii procesu:

"Powiedziałaś ostatnio, że w związku jest bardzo ważne, żeby ludzie mogli czerpać z potencjału, który niosą różne role – żony, matki, kochanki czy męża, ojca, kochanka. Co miałaś na myśli (...)
Czasami jest tak, że jeżeli ktoś chce całkowicie wypełnić jedną rolę, to ona go „wsysa”. Szczególnie rola matki jest taka bardzo zasysająca. Próbując ją zrealizować w 100% na nic innego nie zostaje już energii. (...) Kłopoty zaczynają się wtedy, jeśli nie realizujemy ról, za którymi tak naprawdę tęsknimy, których potrzebujemy (...) Żyjemy w kulturze, w której bardzo ważna dla kobiety jest rola matki. Dlatego często kobietom trudno jest utożsamiać się z rolą kochanki po tym, jak wejdą w związek małżeński. Głównym ich zainteresowaniem – wspieranym przez środowisko i społeczne oczekiwania – będzie to, żeby jak najlepiej wypełniać rolę matki. I to nie w dowolny sposób, tylko zgodny z wzorcami danej kultury czy społeczności (...)

Myślę, że kobietom, jak już są w związkach, rzeczywiście najtrudniej jest się utożsamić z rolą kochanki. Ale jesteśmy w czasie przemian i coraz więcej kobiet boi się utożsamienia z rolą matki, a mężczyzn z rolą ojca.(...)
Dla mężczyzn seks jest istotny, trochę na tym opiera się ich tożsamość, więc bardzo często jeżeli chodzi o rolę kochanka to ją zaspokajają, tzn. wchodzą w nią dosyć łatwo. I kiedy się rodzi dziecko to często pojawia się problem. Mąż chce mieć nadal partnerkę seksualną, a kobieta szybko jest przeciągana w stronę roli matki, zajmowania się dziećmi. Przestaje podkreślać te swoje właściwości, które przynależą do roli kochanki. (...) Jest teraz taka przepaść między byciem matką i żoną, a kochanką czy kobietą sukcesu. Ten konflikt jest tak duży, też na poziomie zewnętrznym, że jak już się jest w jednej roli to jest się odciętą od drugiej.

Kobiety wchodząc w stabilny związek często zaczynają matkować swoim partnerom. To też moim zdaniem jest związane z tym, że rola matki jest taka… popularna (śmiech). (...) Opiekowanie się daje duże poczucie siły, ale też kontroli.

Jedyną osobą, którą możesz na świecie zmienić jesteś ty sama. Tylko na siebie ma się tak naprawdę wpływ.
Jeżeli np. mam zarzut do mojego partnera, że nie jest w roli kochanka to znaczy, że ja tego w jakiś sposób potrzebuję. (...)

Pełnienie roli ojca rzeczywiście czasami jest trudne dla mężczyzny, ale na pewno nie można go do tego zmusić. Przede wszystkim trzeba oddać mu trochę pola, odsunąć się, wyjść z roli matki i zrobić wokół dzieci wolną przestrzeń. To się zdarza w tych wszystkich filmach, w których nieobecnych wcześniej ojców okoliczności zewnętrzne zmuszają do zajęcia się dziećmi. W pewien sposób tylko dziecko może wymóc na ojcu, żeby był ojcem. To dziecko jest komplementarną rolą do ojca, a nie żona.
Więc trzeba się po prostu wtedy wycofać, zostawić dziecko z ojcem i już! Tylko że on będzie takim ojcem, jakim będzie, a nie takim, jakim kobieta chce, żeby był. Bo jeśli miałby spełniać jej zalecenia, to znowu nie byłby ojcem, tylko dzieckiem, które ma się słuchać matki… Mężczyznom jest dosyć łatwo wejść w rolę dziecka. Rola matki jest bardzo silna w naszej kulturze.

Całość:
psychologiapar.pl/2013/satysfakcjonujace-role-w-zwiazku/


    • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 09:09
      Ty...a jak już się tego męża zostawi z dziećmi i się wraca do domu po odpoczynku w roli kochanki, a on tam w roli dziecka to jak tak dalej? Samo mu przeskoczy tak od razu?
      • potwor_z_piccadilly Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 09:43
        zawle napisała:

        > Ty...a jak już się tego męża zostawi z dziećmi i się wraca do domu po odpoczynk
        > u w roli kochanki, a on tam w roli dziecka to jak tak dalej? Samo mu przeskoczy
        > tak od razu?

        Przeskoczy od razu, albo się utopi.
        Kiedyś latem na "Capri", kolega mojego starszego brata wyniósł mnie na głęboką wodę i zakomenderował - płyń. Jakoś tam stylem typu rozpaczliwiec dopłynąłem do brzegu.
        Czy małżonek w okolicznościach pani żony i matki realizującej się, będzie potrafił dopłynąć do brzegu? Albo inaczej, czy tak doświadczony, będzie chciał do tego brzegu dopłynąć?




      • druginudziarz Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 09:55
        zawle napisała:

        > Ty...a jak już się tego męża zostawi z dziećmi i się wraca do domu po odpoczynk
        > u w roli kochanki, a on tam w roli dziecka to jak tak dalej? Samo mu przeskoczy
        > tak od razu?

        Za dziecko wyszłaś za mąż?
        • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 10:15
          druginudziarz napisał:

          > zawle napisała:
          >
          > > Ty...a jak już się tego męża zostawi z dziećmi i się wraca do domu po odp
          > oczynk
          > > u w roli kochanki, a on tam w roli dziecka to jak tak dalej? Samo mu prze
          > skoczy
          > > tak od razu?
          >
          > Za dziecko wyszłaś za mąż?

          Dzieci w męskim ciele nie.brakuje. Zawle (jak zwykle) zadała bardzo przytomne pytanie. Co zrobić jeśli mimo zostawiania mężczyznie dużego marginesu swobody, nie matkowania mu, nie koncentrowania wszystkich swoich myśli na potomstwie on zachowuje się ciągle jak obrażone dziecko niechętne nawiązaniu kontaktu z potomstwem?
          • druginudziarz Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 10:35
            aandzia43 napisała:

            > Dzieci w męskim ciele nie.brakuje. Zawle (jak zwykle) zadała bardzo przytomne p
            > ytanie. Co zrobić jeśli mimo zostawiania mężczyznie dużego marginesu swobody, n
            > ie matkowania mu, nie koncentrowania wszystkich swoich myśli na potomstwie on z
            > achowuje się ciągle jak obrażone dziecko niechętne nawiązaniu kontaktu z potoms
            > twem?

            Nie, zawle o tym nie pisała, dodałas sobie kolejne smutkowe kryteria.
            A co robić gdy dziecko się nie chce bawić? wg mnie przedszkolanak do dupy.
      • urquhart Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 10:26
        zawle napisała:

        > Ty...a jak już się tego męża zostawi z dziećmi i się wraca do domu po odpoczynk
        > u w roli kochanki, a on tam w roli dziecka to jak tak dalej? Samo mu przeskoczy
        > tak od razu?

        Wyobrażam sobie jak wracasz do domu z tej pracy i od razu ci przeskakuje wchodzac w inna rolę.
      • urquhart Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 10:53
        zawle napisała:

        > Ty...a jak już się tego męża zostawi z dziećmi i się wraca do domu po odpoczynk
        > u w roli kochanki, a on tam w roli dziecka to jak tak dalej? Samo mu przeskoczy
        > tak od razu?

        Tam jestprzecież odpowiedz ze problem lezy gdzie indziej czy "samo zaskoczy" tylko ze niezgodnie z wyobrazenuami kobiety bo na mrski sposób i poza jej kontrolą czy wyznaczinymi standardami, ramami:

        "Tylko że on będzie takim ojcem, jakim będzie, a nie takim, jakim kobieta chce, żeby był. Bo jeśli miałby spełniać jej zalecenia, to znowu nie byłby ojcem, tylko dzieckiem, które ma się słuchać matki… "
        • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 12:12
          urquhart napisał:
          > "Tylko że on będzie takim ojcem, jakim będzie, a nie takim, jakim kobieta chce,
          > żeby był. Bo jeśli miałby spełniać jej zalecenia, to znowu nie byłby ojcem, ty
          > lko dzieckiem, które ma się słuchać matki… "

          Nie załapałeś urgu że ten artykuł to spisek feministek. Skierowany przeciwko wam. Ja Ci powiem mniej naukowo, że takie rozmowy to my w damskim gronie po winku przeprowadzałyśmy
          - No jak to co masz zrobić? Wy-cho-dzisz. Ubierasz się, wychodzisz i zamykasz drzwi. Nie martw się, dzieciaki już duże, nie dadzą się zabić. Wy-cho-dzisz. I zostawiasz tego skurwysyna z całym bałaganem. Dokładnie. A nich się nagimnastykuje. Może mu prolaktyna podskoczy ( tu się głupkowato i rubasznie śmiejemy i polewamy).
          Na tym polega ta nasza babska siła, że was tak prosto w chuja zrobić. Wystarczy parę tricków, posmyrać po jajkach, zrobić cielęce oczy, dupą pokręcić i ....w tryb dziecka przechodzicie. Dobrego seksu z tego nie będzie, raczej ssanie cyca, ale czego się nie robi dla świętego spokoju?
          • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 12:28
            zawle napisała:

            > urquhart napisał:
            > > "Tylko że on będzie takim ojcem, jakim będzie, a nie takim, jakim kobieta
            > chce,
            > > żeby był. Bo jeśli miałby spełniać jej zalecenia, to znowu nie byłby ojce
            > m, ty
            > > lko dzieckiem, które ma się słuchać matki… "
            >
            > Nie załapałeś urgu że ten artykuł to spisek feministek. Skierowany przeciwko wa
            > m. Ja Ci powiem mniej naukowo, że takie rozmowy to my w damskim gronie po winku
            > przeprowadzałyśmy
            > - No jak to co masz zrobić? Wy-cho-dzisz. Ubierasz się, wychodzisz i zamykasz d
            > rzwi. Nie martw się, dzieciaki już duże, nie dadzą się zabić. Wy-cho-dzisz. I z
            > ostawiasz tego skurwysyna z całym bałaganem. Dokładnie. A nich się nagimnastyku
            > je. Może mu prolaktyna podskoczy ( tu się głupkowato i rubasznie śmiejemy i pol
            > ewamy).
            > Na tym polega ta nasza babska siła, że was tak prosto w chuja zrobić. Wystarczy
            > parę tricków, posmyrać po jajkach, zrobić cielęce oczy, dupą pokręcić i ....w
            > tryb dziecka przechodzicie. Dobrego seksu z tego nie będzie, raczej ssanie cyca
            > , ale czego się nie robi dla świętego spokoju?


            Fakt, jeśli jest na tyle normalny na umyśle, że masz gwarancję, że dzieciaka nie zabije/nie pozwoli mu się zabić to wychodzisz, bo nie sposób ciągnąć za sobą wszędzie ogona w postaci potomstwa. A tatuś pozostawiony sam sobie albo zaskoczy, albo nie zaskoczy, a rozliczą go i tak dzieciaki w przyszłości :-P Każdy sam odpowiada za swoje grzechy. Choć wielu panów chciałoby niechęć dzieci do nich widzieć jako efekt "nastawiania przez matkę". Moja teraz na terapii, ale mi się będzie dostawało! ;-) Ojcu dostało się już dawno.
            • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 12:50
              aandzia43 napisała:

              > A tatuś pozostawiony sam sobie albo zaskocz
              > y, albo nie zaskoczy, a rozliczą go i tak dzieciaki w przyszłości :-P

              Czasem moga nie dostac szansy na to rozliczenie ;-) Moj byly maz jako dwulatek polkal silne tabletki nasenne, pozostawiony pod opieka ojca, ktory przejety rola ogladal mecz w telewizji. Dzieciak zdazyl przystawic sobie krzeslo do stolu, wdrapac sie na nie i wyciagnac z szafki " witaminki". Skonczylo sie na plukaniu zoladka. Ale prokuratorem tez ich wtedy postraszyli.
              • urquhart Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 13:05
                > Czasem moga nie dostac szansy na to rozliczenie ;-) Moj byly maz jako dwulatek
                > polkal silne tabletki nasenne, pozostawiony pod opieka ojca, ktory przejety ro

                I to jest roznica w wychowaniu kontra ochranianie przed swiatem
                Nie ochronisz dzieka przed wszystkimi szafkami swiata Mabelle !
                ale mozesz nauczyć. Nie wytlumaczysz konsekwencjii. Musi popelniac bledy i sie na nich uczyć .

                Ostatnio jakies dziecko wypilo w markecie udrazniacz do rur z polki i zostalo kaleką i matka oskazyla sklep wygrała ze trzymaja na polkach takie niebezpieczne rzeczy...
                • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 13:47
                  urquhart napisał:

                  > I to jest roznica w wychowaniu kontra ochranianie przed swiatem
                  > Nie ochronisz dzieka przed wszystkimi szafkami swiata Mabelle !

                  Owszem, nie ochronie. Tyle, ze facet ogladal mecz. " Na swoich zasadach" rozumiem niekoniecznie sie z nim bawic, ale przynajmniej nie spuszczac gowniarza z oczu, skoro wiadomo, ze zywy i wszedzie wejdzie.

                  niekon
                  > ale mozesz nauczyć. Nie wytlumaczysz konsekwencjii. Musi popelniac bledy i sie
                  > na nich uczyć .

                  Ale rozumiesz, ze pewne bledy sa nieodwracalne? Dlatego zabezpiecza sie okna, zeby dzieciaki samowolnie ich nie otwieraly i nie wypadly na zewnatrz, kuchenki elektryczne zeby sie nie poparzyly, gniazdka elektryczne, zeby w nich nie grzebaly. I tlumaczy ciagle zasady bezpieczenstwa.

                  > Ostatnio jakies dziecko wypilo w markecie udrazniacz do rur z polki i zostalo k
                  > aleką i matka oskazyla sklep wygrała ze trzymaja na polkach takie niebezpieczne
                  > rzeczy...

                  Dzieciaka sie pilnuje, to jest obowiazek rodzicow. Kiedys podniosl sie wrzask, bo matka wyprowadzala potomka w uprzezy i na smyczy. Z dwojga zlego to chyba lepsze niz spuscic mu manto, ze nie slucha i wybiega na ulice wprost pod pedzace samochody.
                  • urquhart Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 14:16
                    > bo matka wyprowadzala potomka w uprzezy i na smyczy. Z dwojga zlego to chyba le
                    > psze niz spuscic mu manto, ze nie slucha i wybiega na ulice wprost pod pedzace
                    > samochody.

                    Nie Mabelle. Słowo klucz to potomek "nie slucha"
                    Teraz wzorcem jest dorosli maja słuchać kaprysow dzieci i to oni się nim podporządkowują.
                    To skotek odwrocenia fundamentalnych rol dziecka i rodzica kto wyznacza granice.
                    PS
                    U mnie nie ma zabezpieczenia okien kontaktow kuchenki i chemii leki są normalnie w szafce, szelek i dzieci żyją. Bo sa nauczone czego wolno, mam autorytet i sa posluszne.
                    • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 14:23
                      urquhart napisał:

                      > PS
                      > U mnie nie ma zabezpieczenia okien kontaktow kuchenki i chemii leki są normalni
                      > e w szafce, szelek i dzieci żyją. Bo sa nauczone czego wolno, mam autorytet i
                      > sa posluszne.

                      U mnie bylo tak samo Urqu, ale jak przyszedl facet z nadzoru budowlanego i mnie opierdolil, ze nie mam jeszcze balustrady, to grzecznie podkulilam uszy, bo mial racje. Mnie do glowy nawet nie przyszlo, ze moje dzieciaki moga polezc tam gdzie im zabronilam.
                    • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 14:28
                      urquhart napisał:
                      > U mnie nie ma zabezpieczenia okien kontaktow kuchenki i chemii leki są normalni
                      > e w szafce, szelek i dzieci żyją. Bo sa nauczone czego wolno, mam autorytet i
                      > sa posluszne.

                      To tak nie działa. Maluchy mają wrodzoną ciekawość świata i małą o nim wiedzę.
                      • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 14:37
                        zawle napisała:

                        > To tak nie działa. Maluchy mają wrodzoną ciekawość świata i małą o nim wiedzę.

                        Pewnie ze tak. Jako dziecko uwielbialam rozgryzac male zaroweczki, bardzo lubilam chrzest szkla w ustach. Przestalam nie dlatego, ze mi tlumaczyli, tylko zal mi bylo przerazonej matki z babcia, jak leca z chusteczka, zeby tamowac krew i krzycza " wypluj! wypluj!".
                        • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 14:50
                          mabelle2000 napisała:
                          > Pewnie ze tak. Jako dziecko uwielbialam rozgryzac male zaroweczki, bardzo lubil
                          > am chrzest szkla w ustach. Przestalam nie dlatego, ze mi tlumaczyli, tylko zal
                          > mi bylo przerazonej matki z babcia, jak leca z chusteczka, zeby tamowac krew i
                          > krzycza " wypluj! wypluj!".

                          A ja byłam mega grzecznym dzieckiem. Z tych co to rączki na sukieneczkę i proszę i dziękuję a mamusia taka dumna i się wszystkim chwaliła że mnie tak cudnie wychowała. Odbiłam sobie chwilę pózniej:)))
                          • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 15:21
                            zawle napisała:

                            > mabelle2000 napisała:
                            > > Pewnie ze tak. Jako dziecko uwielbialam rozgryzac male zaroweczki, bardzo
                            > lubil
                            > > am chrzest szkla w ustach. Przestalam nie dlatego, ze mi tlumaczyli, tylk
                            > o zal
                            > > mi bylo przerazonej matki z babcia, jak leca z chusteczka, zeby tamowac k
                            > rew i
                            > > krzycza " wypluj! wypluj!".
                            >
                            > A ja byłam mega grzecznym dzieckiem. Z tych co to rączki na sukieneczkę i prosz
                            > ę i dziękuję a mamusia taka dumna i się wszystkim chwaliła że mnie tak cudnie w
                            > ychowała. Odbiłam sobie chwilę pózniej:)))

                            Kolejny dowód na to, żeby bachorom nie ufać - moja była jak szatanek (nie mogłam się pochwalić grzecznym dzieckiem) ale nie pchała do paszczy dziwnych substancji ;-) Nie trafisz za maluchem, chociaż obserwujesz drania pilnie.
                      • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 15:04
                        zawle napisała:

                        > urquhart napisał:
                        > > U mnie nie ma zabezpieczenia okien kontaktow kuchenki i chemii leki są no
                        > rmalni
                        > > e w szafce, szelek i dzieci żyją. Bo sa nauczone czego wolno, mam autoryt
                        > et i
                        > > sa posluszne.
                        >
                        > To tak nie działa. Maluchy mają wrodzoną ciekawość świata i małą o nim wiedzę.

                        Maluchy są przede wszystkim bardzo bardzo różne w zaspokajaniu tej potrzeby. W tym wieku jadą na fizjologii, głównie genach, więc nie ma mowy o wychowaniu dwulatka do 100%-owej pewności, że nie zrobi jakiejś głupoty zagrażającej mu. To następuje w późnijeszym czasie, pod warunkiem ze mamy względnie normalne neurologicznie dziecko. Każdy kto miał z dziećmi do czynienia, niekoniecznie musiał mieć własne, wystarczy zwykła ciekawość i otwartość na poznanie małego stworzenia, wie że dzieci się pilnuje. Pilnuje i zabezpiecza przestrzeń wokól niego. Szczególnie jeśli ma się mocno pobudliwe i energiczne dziecko. Ja rozumiem, że to upierdliwe i ze się nie chce, ale trzeba przez to przejść. Do etapu względnej rozumności.
                        Moja była nadpobudliwa, pewne zagrożenia ściągała na siebie, innych nie. Np. leków i domestosów się nie czepiała. Co nie znaczy, że lezały gdize popadnie.
                    • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 15:14
                      urquhart napisał:

                      > > bo matka wyprowadzala potomka w uprzezy i na smyczy. Z dwojga zlego to ch
                      > yba le
                      > > psze niz spuscic mu manto, ze nie slucha i wybiega na ulice wprost pod pe
                      > dzace
                      > > samochody.
                      >
                      > Nie Mabelle. Słowo klucz to potomek "nie slucha"
                      > Teraz wzorcem jest dorosli maja słuchać kaprysow dzieci i to oni się nim podpor
                      > ządkowują.
                      > To skotek odwrocenia fundamentalnych rol dziecka i rodzica kto wyznacza granice
                      > .
                      > PS
                      > U mnie nie ma zabezpieczenia okien kontaktow kuchenki i chemii leki są normalni
                      > e w szafce, szelek i dzieci żyją. Bo sa nauczone czego wolno, mam autorytet i
                      > sa posluszne.

                      Bzdury. Tragiczne bo wygłasza je facet, który spłodził dzieci i z grubsza gdzieś tam w ich okolicy się pałętał.
                      Wiesz, to w sumie bardzo smutne, że nawet tak oczywistą dla dorosłych (niekoniecznie rodziców) prawdę, że bardzo małe dzieci (bo o takich przypominam tu rozmawiamy) chroni się przed nimi samymi wykorzystujesz żeby szczeknąć o dorosłych w niewoli dzieci. Zazdrościsz dzieciom. Nawet tego, co im się jak psu buda należy. Dlaczego?
              • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 14:50
                mabelle2000 napisała:

                > aandzia43 napisała:
                >
                > > A tatuś pozostawiony sam sobie albo zaskocz
                > > y, albo nie zaskoczy, a rozliczą go i tak dzieciaki w przyszłości :-P
                >
                > Czasem moga nie dostac szansy na to rozliczenie ;-) Moj byly maz jako dwulatek
                > polkal silne tabletki nasenne, pozostawiony pod opieka ojca, ktory przejety ro
                > la ogladal mecz w telewizji. Dzieciak zdazyl przystawic sobie krzeslo do stolu,
                > wdrapac sie na nie i wyciagnac z szafki " witaminki". Skonczylo sie na plukani
                > u zoladka. Ale prokuratorem tez ich wtedy postraszyli.

                Teściowa jak widać nie przeszkadzała mężowi zostać ojcem "na własnych zasadach". No cud partnerka wprost, na pewno nie nadopiekuńcz wobec dziecka i nie wychowująca ojca na ojca ;-)
                • druginudziarz Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 17:40
                  aandzia43 napisała:

                  > Teściowa jak widać nie przeszkadzała mężowi zostać ojcem "na własnych zasadach"
                  > . No cud partnerka wprost, na pewno nie nadopiekuńcz wobec dziecka i nie wychow
                  > ująca ojca na ojca ;-)

                  Teściowa opiekowała się moja dwuletnią żoną gdy ta bawiąc się wlazła na stół, potem na otwarte okno, potem na zewnetrzny parapet. Tesciowa opowiadała że złapała w ostatniej chwili za nóżkę (6. pietro). Zastanawiam się co trzeba mieć w głowie, żeby chwalić się taką opowieścia.
                  Z kolei moja mama "pilnowała" mnie na osiedlu, a w praktyce plotkowała z sąsiadkami, przez osiedle przepływała rzeka, ja tam polazłem i wpadłem. Nie wiem jakim cudem, ale złapałem się jakiś nadrzecznych badylków i wygrzebałem sie. Pobiegłem cały mokry (a pamietam to do dziś, lat miałem 3) i płączący, bo mocno się wystraszyłem jednak, a motak jak to matka, wydarła się na mnie, wyszarpała za uszy, a w domu jeszcze sznurem od żelazka poprawiła.
                  Zachowujesz się andziu idiotycznie usilnie dzieląc opiekę rodzicielską na ta "odpowiedzialną" czyli matczyna i ta "nieodpowiedzialną" czyli ojcowską.
                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 18:45
                    druginudziarz napisał:

                    > Z kolei moja mama "pilnowała" mnie na osiedlu, a w praktyce plotkowała z sąsiad
                    > kami, przez osiedle przepływała rzeka, ja tam polazłem i wpadłem. Nie wiem jaki
                    > m cudem, ale złapałem się jakiś nadrzecznych badylków i wygrzebałem sie. Pobieg
                    > łem cały mokry (a pamietam to do dziś, lat miałem 3) i płączący, bo mocno się w
                    > ystraszyłem jednak, a motak jak to matka, wydarła się na mnie, wyszarpała za us
                    > zy, a w domu jeszcze sznurem od żelazka poprawiła.

                    Ale sie musiales strachu najesc. Juz za sam ten strach bym Ci ten kabel darowala ;-) Ciekawe, ze nie zadzialal mechanizm euforii z "cudownego ocalenia", byc moze uswiadomione zagrozenie tak podzialalo, ze zlosc na samego siebie w calosci skupila sie na dziecku.
                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 18:55
                    druginudziarz napisał:

                    > aandzia43 napisała:
                    >
                    > > Teściowa jak widać nie przeszkadzała mężowi zostać ojcem "na własnych zas
                    > adach"
                    > > . No cud partnerka wprost, na pewno nie nadopiekuńcz wobec dziecka i nie
                    > wychow
                    > > ująca ojca na ojca ;-)
                    >
                    > Teściowa opiekowała się moja dwuletnią żoną gdy ta bawiąc się wlazła na stół, p
                    > otem na otwarte okno, potem na zewnetrzny parapet. Tesciowa opowiadała że złapa
                    > ła w ostatniej chwili za nóżkę (6. pietro). Zastanawiam się co trzeba mieć w gł
                    > owie, żeby chwalić się taką opowieścia.
                    > Z kolei moja mama "pilnowała" mnie na osiedlu, a w praktyce plotkowała z sąsiad
                    > kami, przez osiedle przepływała rzeka, ja tam polazłem i wpadłem. Nie wiem jaki
                    > m cudem, ale złapałem się jakiś nadrzecznych badylków i wygrzebałem sie. Pobieg
                    > łem cały mokry (a pamietam to do dziś, lat miałem 3) i płączący, bo mocno się w
                    > ystraszyłem jednak, a motak jak to matka, wydarła się na mnie, wyszarpała za us
                    > zy, a w domu jeszcze sznurem od żelazka poprawiła.
                    > Zachowujesz się andziu idiotycznie usilnie dzieląc opiekę rodzicielską na ta "o
                    > dpowiedzialną" czyli matczyna i ta "nieodpowiedzialną" czyli ojcowską.

                    Ranyjulek, Drugi, to był sarkazm! I wcale nie w stosunku do teściowej czy teścia Mabelle, tylko do uporu niektórych panów (niektórych), że ludzie (męzczyźni w tym wypadku) sami wiedzą na co stać dzieci, jak należy się z nimi obchodzić i nie potrzebują żadnych pouczeń z niczyjej strony, idt. Oraz że malutkich dzieci się nie pilnuje tylko mówi im co wolno, a co nie, a do tego wystarczy mieć autorytet i posłuch, ale to już później doszło. U malutkich dzieci, ofkors :-P
                    Nie dzielę odpowiedzialności na matczyną czy ojcowską. Trzeba mieć wyobraźnię i znać dziecko, istotę różniącą się poważnie od dorosłego. A żeby ją poznać trzeba chcieć, być otwartym i życzliwei nastawionym na inność, być zainteresowanym, a nie nastawionym np. że bachor ma się słuchać i już, bo inaczej to pajdokracja. Albo że jak żona mówi "uważaj na szklankę na brzegu stołu" to wychowuje męża na ojca swojego dziecka. Albo że jak mąż mówi "zdejmij mu tę piętnastą czapeczkę" to wychowuje żonę ;-)
                    Mnie mało nie pozbawiła życia osobista babcia. Mało pozbierana kobieta z niej była, świeć Panie nad jej duszą :-)
                    • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 19:41
                      Z historii rodzinnych...moja ciotka miała zwyczaj jeść bułkę tartą. A że ja miałam 3 lata, a ona 13 i bardzo chciałam tej bułki, to mi sypnęła w paszczękę. Gdy zaczęłam się dusić, dała herbaty na popicie:)) Moja córa najadła się rozsypanego kreta. Bardzo się śpieszyła, ja pobiegłam po zmiotkę więc wiedziała że ten cukier długo leżeć w łazience nie będzie. No i raz mi zginęła nad morzem. Wycierałam drugiego potomka, a ta franca sobie gdzieś poszła. Byłam pewna że bez mojej zgody wlazła do morza i się utopiła. A ciotce syn wypadł z okna. Co prawda z wysokiego parteru, ale ciotka wyskoczyła za nim. Jemu sie nic nie stało, ciotka miała rękę w gipsie. Rodzina bez autorytetów:)))
                      • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 20:19
                        Każdy chyba ma takie swoje przeżycia z dzieciństwa, czasem różne rzeczy się działy, ale żeby jakoś szczególnie przykładać do tego wagę zaniedbań dorosłych, czy niedostatecznego nieupilnowania to bym nie powiedziała. Zwyczajne, czasem niespodziewanie i nieumyślne wypadki i przypadki, które zdarzały się kiedyś i będą zdarzać dziś. Mojej siostrze dziadek przejechał kiedyś kosą po łydce, bo niespodziewanie podbiegła ( bawiłyśmy się w berka i to poczucie winy miałam ja, za to, że ją namówiłam, schowałam się wtedy na długie godziny).Siostra jak była mała najadła się szklanych bombek choinkowych, a ja wpadłam dłonią na nóż, którym moja mama obierała ziemniaki. Było szycie i wycie ;). No i ojciec raz wylał mi niechcący wrzątek na stopę, gdzie rana później strasznie zaczęła się paskudzić, ale do lekarza nie poszliśmy, samo się wygoiło. Z moimi dziećmi nie pamiętam takich przypadków, chociaż od małego były puszczane samopas i nie pilnowane na okrągło i nada nie są.
                      • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 21:43
                        Ja sobie napchałam witaminy C do nosa. Jak się tabletki zaczęły rozpuszczać, to strasznie piekło i wyłam wniebogłosy. Dziadek zadzwonił wtedy po swojego brata lekarza i on mi te witaminki wyciągał takimi cążkami.
                        Moja siostra zjadła metalowy guzik, ale lekarz stwierdził, że najpewniej go wydali i tak też się, na szczęście, stało :)
                        • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 22:19
                          Ja sie ozenilem z baba, zmajstrowalem jej blizniaki, a ona mnie po tym zdradziecko wyjebala z wyra.
                          To bylo tak glupie, ze az dziw, ze nikt z doroslych mnie za to po dupie nie wytrzaskal.
                          Mlodosc...
                          • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 22:44
                            Koncentruj sie na tym, ze najwazniejsze jest, ze sie kochacie ;)
                          • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 22:49
                            sabat3 napisał:

                            > Ja sie ozenilem z baba, zmajstrowalem jej blizniaki, a ona mnie po tym zdradziecko wyjebala z wyra.
                            ---------------------
                            Sabat, ja się mogę z Kitty ścinać wiele razy, ale z szacunkiem czytam jej posty., bo odkrywa, jak myślą babki Tak więc jak babka nie ma respektu do Ciebie, to robi, jak chce. To, czy pracujesz tu czy tam, czy przynosisz mniej lub więcej, nie ma znaczenia.
                            • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 01:09
                              marek.zak1 napisał:
                              > Sabat, ja się mogę z Kitty ścinać wiele razy, ale z szacunkiem czytam jej posty
                              > ., bo odkrywa, jak myślą babki Tak więc jak babka nie ma respektu do Ciebie, to
                              > robi, jak chce. To, czy pracujesz tu czy tam, czy przynosisz mniej lub więcej,
                              > nie ma znaczenia.

                              Chryste... To był żart! Z cyklu "co głupiego zrobiliście w dzieciństwie" :)
                            • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 07:29
                              marek.zak1 napisał:
                              > Sabat, ja się mogę z Kitty ścinać wiele razy, ale z szacunkiem czytam jej posty
                              > ., bo odkrywa, jak myślą babki Tak więc jak babka nie ma respektu do Ciebie, to
                              > robi, jak chce. To, czy pracujesz tu czy tam, czy przynosisz mniej lub więcej,
                              > nie ma znaczenia.

                              A parafrazujac Kitty, skoro tak powaznie ja (i mnie) potraktowales: "swiadomosc, ze kobiety leca na ich kase, jest dla mezczyzn paralizujaca".
                              Wypierasz oczywistosc. Nie warto.
                              Jestem zwolennikiem tezy, ze jesli cos zlego spotyka innych, to rowniez moze spotkac mnie.
                              I nie wypieram, ze uroda jest istotnym czynnikiem w ocenie kobiet przez mezczyzn.
                              Tak samo w druga strone, majatek jest istotnym czynnikiem w ocenie mezczyzn przez kobiety.

                              A czy atrakcyjnosc rzutuje na uklad sil w zwiazku? Naiwnoscia byloby sadzic inaczej. Ona z automatu "kolysze lodka", czyniac zdobycz niepewna.
                              Sam wielokrotnie podkreslasz urode zony, dlaczego ona nie mialaby byc dumna z Twojej sprawnosci w gromadzeniu dobr? To biologia.
                              • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 08:44
                                sabat3 napisał:
                                Tak więc jak babka nie ma respektu do Ciebie, to robi, jak chce. To, czy pracujesz tu czy tam, czy przynosisz mniej lub węcej, nie ma znaczenia.
                                ---------------------------
                                > A czy atrakcyjnosc rzutuje na uklad sil w zwiazku? Naiwnoscia byloby sadzic inaczej. Ona z automatu "kolysze lodka", czyniac zdobycz niepewna.Sam wielokrotnie podkreslasz urode zony, dlaczego ona nie mialaby byc dumna z Twojej sprawnosci w gromadzeniu dobr? To biologia.
                                --------------------------
                                Jesteś atrakcyjny, bo jesteś na miejscu, opiekujesz się dziećmi i co najważniejsze - jesteś. Prawdopodobieństwo, że na twoim miejscu zjawi się ktoś inny i jest bliskie zeru. Przestań uważać się za nieudacznika, co często piszesz. Jesteś w porządku człowiekiem, facetem o interesującej osobowości i inteligencji znacząco powyżej średniej. To bardzo dużo, tylko musisz w to i w siebie uwierzyć.

                                • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 09:03
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > Jesteś atrakcyjny, bo jesteś na miejscu, opiekujesz się dziećmi i co najważniej
                                  > sze - jesteś.

                                  A to nie jest Jego psi obowiazek? ;)

                                  Jeszcze raz: swiadomosc ze baba leci na kase jest tak samo slaba jak ze facet leci na urode. Plycizna, plycizna i jeszcze raz plycizna. Zatem co z tym zrobimy? Nie zmienimy wiec mozemy:
                                  - nie mowic o tym,
                                  - nie myslec o tym,
                                  - udawac, ze tego nie ma,
                                  - klamac.
                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 09:53
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > Jeszcze raz: swiadomosc ze baba leci na kase jest tak samo slaba jak ze facet l
                                    > eci na urode. Plycizna, plycizna i jeszcze raz plycizna.

                                    O jaka ładna interpretacja. Baby nie tylko na kasę lecą. Na urodę lecą, na dobre serce lecą, na zainteresowania faceta lecą, na władzę lecą. No i dla każdej ta kasa to co innego znaczy. Dla jednej to stała najniższa krajowa, a dla drugiej wille w każdym zakątku świata.
                                    Podobnie z męskim leceniem na urodę.
                                    Masz dziwną przypadłość widzieć gówno we wszystkim. Teraz pytanie: Czemu tak jest Kicia?
                                    • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 10:59
                                      zawle napisała:

                                      > O jaka ładna interpretacja.

                                      To jest moja interpretacja. Ty sobie mozesz miec swoja.

                                      > Masz dziwną przypadłość widzieć gówno we wszystkim. Teraz pytanie: Czemu tak je
                                      > st Kicia?

                                      Bo mnie nie znasz. To Tobie wydaje sie, ze ja wszystkim widze gowno. Ja sie fascynuje wieloma rzeczami (o ktorych tutaj zazwyczaj nie rozmawiamy).
                                      • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 11:01
                                        hello-kitty2 napisała:
                                        > Bo mnie nie znasz. To Tobie wydaje sie, ze ja wszystkim widze gowno. Ja sie fas
                                        > cynuje wieloma rzeczami (o ktorych tutaj zazwyczaj nie rozmawiamy).

                                        Jedno drugiego nie wyklucza.
                                    • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 11:30
                                      zawle napisała:

                                      > hello-kitty2 napisała:
                                      > > Jeszcze raz: swiadomosc ze baba leci na kase jest tak samo slaba jak ze f
                                      > acet l
                                      > > eci na urode. Plycizna, plycizna i jeszcze raz plycizna.
                                      >
                                      > O jaka ładna interpretacja. Baby nie tylko na kasę lecą. Na urodę lecą, na dobr
                                      > e serce lecą, na zainteresowania faceta lecą, na władzę lecą. No i dla każdej t
                                      > a kasa to co innego znaczy. Dla jednej to stała najniższa krajowa, a dla drugie
                                      > j wille w każdym zakątku świata.


                                      Na stabilność emocjonalną, elastyczność, brak poważniejszych świrów, brak nałogów, pogodę ducha i pozytywny stosunek do świata i niej samej, potencjał już realizowany (takimi z wiecznym tylko potencjałem nie będziemy sobie głowy zawracać). O ilez istotniejsze od aktualnie posiadanej kasy czy wykształcenia. Marek sobie może ględzić, że go dziewczyna brała w jednych spodniach, ale ona brała świetny potencjał w trakcie realizacji z dużą gwarancją, że entuzjazm i energia spowodują w lubym efekt wańki-wstańki w razie jakiejś zyciowej załamki. Uczyć tego córki, uczyć!


                                      > Podobnie z męskim leceniem na urodę.

                                      A w życiu się jeden z drugim nie przyzna, że on nie tylko na urodę. Obowiązuje linia "my TYLKO z gorącej miłości opartej na pożądaniu" ;-)
                                      • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 11:43
                                        aandzia43 napisała:
                                        > Na stabilność emocjonalną, elastyczność, brak poważniejszych świrów, brak nałog
                                        > ów, pogodę ducha i pozytywny stosunek do świata i niej samej, potencjał już rea
                                        > lizowany (takimi z wiecznym tylko potencjałem nie będziemy sobie głowy zawracać
                                        > ). O ilez istotniejsze od aktualnie posiadanej kasy czy wykształcenia.

                                        Ładne podsumowanie...o le ktoś lubi się podziwiać przyrodę podczas podróży łódką, zamiast ratować życie:))

                                        Marek so
                                        > bie może ględzić, że go dziewczyna brała w jednych spodniach, ale ona brała świ
                                        > etny potencjał w trakcie realizacji z dużą gwarancją, że entuzjazm i energia sp
                                        > owodują w lubym efekt wańki-wstańki w razie jakiejś zyciowej załamki. Uczyć te
                                        > go córki, uczyć!

                                        Mało że w jednych spodniach to leniwego i brzydkiego:))
                                        Mojej córy ani syna uczyć nie zamierzam...może potowarzyszę podczas popełniania błędów, ale niech sami wszystko osiągną;)

                                        > A w życiu się jeden z drugim nie przyzna, że on nie tylko na urodę. Obowiązuje
                                        > linia "my TYLKO z gorącej miłości opartej na pożądaniu" ;-)

                                        Oooo...zaraz...mam w robocie takiego co mówi że z ładnej miski się człowiek nie naje:))
                                        • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 11:59
                                          zawle napisała:

                                          > Oooo...zaraz...mam w robocie takiego co mówi że z ładnej miski się człowiek ni
                                          > e naje:))

                                          Tak sobie to biedaczek wytlumaczyl? :-D Mnie wychodzi, ze z ladnej to nie tylko sie naje, ale jeszcze miske wylize z samej przyjemnosci patrzenia na nia ;-)
                                          • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 12:14
                                            On tak o swojej żonie...wyjątkowo zasobna kobieta.
                                            • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 12:19
                                              zawle napisała:

                                              > On tak o swojej żonie...wyjątkowo zasobna kobieta.

                                              Jak jeszcze babka seksu nie lubi, to mozna powiedziec, ze trafil mu sie wygrany los na loterii ;-))
                                        • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 12:20
                                          zawle napisała:

                                          > aandzia43 napisała:
                                          > > Na stabilność emocjonalną, elastyczność, brak poważniejszych świrów, brak
                                          > nałog
                                          > > ów, pogodę ducha i pozytywny stosunek do świata i niej samej, potencjał j
                                          > uż rea
                                          > > lizowany (takimi z wiecznym tylko potencjałem nie będziemy sobie głowy za
                                          > wracać
                                          > > ). O ilez istotniejsze od aktualnie posiadanej kasy czy wykształcenia.
                                          >
                                          > Ładne podsumowanie...o le ktoś lubi się podziwiać przyrodę podczas podróży łódk
                                          > ą, zamiast ratować życie:))

                                          A co mi tu będzie trząsł łódką jeden z drugim ;-)


                                          > Mojej córy ani syna uczyć nie zamierzam...może potowarzyszę podczas popełniania
                                          > błędów, ale niech sami wszystko osiągną;)


                                          A ty myślisz, że jak wychowasz w duchu to oni grzecznie jak za panią matką zrobią pod sznurek i z dokładnością co do milimetra? :-D Koniec końców i tak możemy tylko towarzyszyć i łzy ocierać. Ale z czystym sumieniem, że się ostrzegało córkę przed klinicznymi narcyzami, a syna przed księdzem proboszczem ;-)
                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 11:53
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Jeszcze raz: swiadomosc ze baba leci na kase jest tak samo slaba jak ze facet l
                                    > eci na urode. Plycizna, plycizna i jeszcze raz plycizna.

                                    Ale dlaczego to jest slabe? Ja nie rozumiem. Jak faceta kreci kobieca dupa, cycki i cialo, to przeciez fajne jest. Pozadanie ma byc, ma iskrzyc, to z czego to iskrzenie wykrzesac ? Z kolei jak babka szuka ogarnietego, niestrachliwego i takiego ktorego nie bedzie musiala przez zycie holowac, to zwiekszy szanse potencjalnemu potomstwu. Prawa natury sa nieublagane, ale jest w tym jakas madrosc, na ktora nie ma co krecic nosem.

                                    Zatem co z tym zrobimy
                                    > ? Nie zmienimy wiec mozemy:
                                    > - nie mowic o tym,
                                    > - nie myslec o tym,
                                    > - udawac, ze tego nie ma,
                                    > - klamac.

                                    Mowic i cieszyc sie tym.
                              • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 08:46
                                sabat3 napisał:
                                > Jestem zwolennikiem tezy, ze jesli cos zlego spotyka innych, to rowniez moze sp
                                > otkac mnie.

                                Doprecyzuje. W tym wypadku staram sie nie uwazac, ze moje relacje z kobietami opieraja sie na innych zasadach niz zwykle sie to dzieje. Rzadza nimi te same prawa.
                                Inaczej byloby to myslenie magiczne.
                                Podobnie jest z Toba, Marku, jak i z Twoim zwiazkiem.
                                • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 09:16
                                  sabat3 napisał:

                                  > sabat3 napisał:
                                  > > Jestem zwolennikiem tezy, ze jesli cos zlego spotyka innych, to rowniez m
                                  > oze spotkac mnie.
                                  >
                                  > Doprecyzuje. W tym wypadku staram sie nie uwazac, ze moje relacje z kobietami opieraja sie na innych zasadach niz zwykle sie to dzieje. Rzadza nimi te same prawa.
                                  > Inaczej byloby to myslenie magiczne.
                                  > Podobnie jest z Toba, Marku, jak i z Twoim zwiazkiem.
                                  -------------------------
                                  Każdy gra tym, czym ma i stara się wykorzystywać swoje atuty. Najważniejszym jest wewnętrzna pewność siebie i świadomość swojej wartości. Jak jej nie ma, to każda babka wejdzie Ci na głowę.
                                  Jeśli gryziesz się tym, że skończyłeś zarządzanie i pracujesz jako kierowca i traktujesz to jako porażkę, bo oczekiwania były inne, to inni też tak to odbierają. To powinieneś zmienić w pierwszej kolejności.
                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 09:50
                                    marek.zak1 napisał:
                                    > Każdy gra tym, czym ma i stara się wykorzystywać swoje atuty. Najważniejszym je
                                    > st wewnętrzna pewność siebie i świadomość swojej wartości. Jak jej nie ma, to k
                                    > ażda babka wejdzie Ci na głowę.
                                    > Jeśli gryziesz się tym, że skończyłeś zarządzanie i pracujesz jako kierowca i t
                                    > raktujesz to jako porażkę, bo oczekiwania były inne, to inni też tak to odbiera
                                    > ją. To powinieneś zmienić w pierwszej kolejności.

                                    No coś Ty marek....przecież najważniejsze i jedyne są uroda i kasa;) Facet mojej przyjaciółki ma studia i podyplomówkę. Pracował jako kierownik linii produkcyjnej, dyrektor i tak dalej. Niedawno zadzwoniła do mnie i mówi że on to pierdolnął i robi kurs na prawo jazdy na autobusy. Tyle że nie zrobił z tego tragedii greckiej, ale podjął decyzję w miejscu w jakim się znalazł. I jest OK.
                                    • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 11:00
                                      zawle napisała:
                                      > No coś Ty marek....przecież najważniejsze i jedyne są uroda i kasa;) Facet mojej przyjaciółki ma studia i podyplomówkę. Pracował jako kierownik linii produkcyjnej, dyrektor i tak dalej. Niedawno zadzwoniła do mnie i mówi że on to pierdolnął i robi kurs na prawo jazdy na autobusy. Tyle że nie zrobił z tego tragedii greckiej, ale podjął decyzję w miejscu w jakim się znalazł. I jest OK.
                                      ----------------------
                                      Mój znajomy podobnie, z tym, że jeździ na taksówce. A o tym,że kasa nie jest najważniejsza pisałem wiele razy.
                                      • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 11:45
                                        marek.zak 1 napisał
                                        A o tym,że kasa nie jest najważniejsza pisałem wiele razy <

                                        Ja też pisałam nie raz i będę pisać ponownie. A już na pewno nie jest czynnikiem w ocenie atrakcyjności mężczyzny, czy człowieka, tak bardziej uniwersalnie ujmując. Być może ten sposób myślenia jest płytki, miałki, naiwny, śmieszny, ograniczony, ale innego podejścia nie jestem w stanie z siebie wykrzesać, ani zmienić, ani zgodzić się z innymi, którzy mają odmienny osąd w tej kwestii.I z taką świadomością już umrę ;)
                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 12:38
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > Każdy gra tym, czym ma i stara się wykorzystywać swoje atuty. Najważniejszym je
                                    > st wewnętrzna pewność siebie i świadomość swojej wartości. Jak jej nie ma, to k
                                    > ażda babka wejdzie Ci na głowę.

                                    Nie " wejdzie ci na glowe" tylko przejmie Twoje obowiazki, zacznie dzialac za dwoch, bo nie bedzie miala innego wyjscia. Czyli zdegraduje Cie z funkcji glowy rodziny, do stanowiska zaledwie pomocnika, ze nie powiem brzydko- lokaja na uslugach ;-)

                                    > Jeśli gryziesz się tym, że skończyłeś zarządzanie i pracujesz jako kierowca i t
                                    > raktujesz to jako porażkę, bo oczekiwania były inne, to inni też tak to odbiera
                                    > ją. To powinieneś zmienić w pierwszej kolejności.

                                    A kogo obchodzi co skonczyl i gdzie pracuje, jakie to ma w ogole znaczenie ?
                                    • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 12:50

                                      > > Każdy gra tym, czym ma i stara się wykorzystywać swoje atuty. Najważniejs
                                      > zym je
                                      > > st wewnętrzna pewność siebie i świadomość swojej wartości. Jak jej nie ma
                                      > , to k
                                      > > ażda babka wejdzie Ci na głowę.
                                      >
                                      > Nie " wejdzie ci na glowe" tylko przejmie Twoje obowiazki, zacznie dzialac za d
                                      > woch, bo nie bedzie miala innego wyjscia. Czyli zdegraduje Cie z funkcji glowy
                                      > rodziny, do stanowiska zaledwie pomocnika, ze nie powiem brzydko- lokaja na usl
                                      > ugach ;-)

                                      No tak, trudno czcić "głowę domu", która leży na kanapie/podejmuje z dupy wzięte decyzje i patrzeć spokojnie jak się wszyskto wali. Instynkt samozachowawczy włącza działanie. Ups, przepraszam, wrodzona każdej babie potrzeba zgnojenia chłopa/feministyczna potrzeba pokazania "jestem lepsza!" ;-)
                                      • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 13:28
                                        aandzia43 napisała:
                                        > No tak, trudno czcić "głowę domu", która leży na kanapie/podejmuje z dupy wzięt
                                        > e decyzje i patrzeć spokojnie jak się wszyskto wali. Instynkt samozachowawczy w
                                        > łącza działanie. Ups, przepraszam, wrodzona każdej babie potrzeba zgnojenia chł
                                        > opa/feministyczna potrzeba pokazania "jestem lepsza!" ;-)

                                        Nie to inaczej:
                                        "Leży chuj jeden na kanapie, mówi że niby tonę węgla przerzucił i posprzątał piwnicę, ale co mnie to obchodzi, ja tam przecież nie chodzę nawet. A nie będę myć jego naczyń, rano tylko umył, ja wszystko myję po leniu patentowym! Wziął by się do roboty wreszcie i naprawił moją torebkę, o co proszę go już trzeci dzień. Albo pozałatwiał sprawy urzędowe, popłacił rachunki. obiecał że do piętnastego się tym zajmie, no, zobaczymy. Już ja to widzę. Rozliczę, niech nie myśli, że zapomniałam. Wszystko muszę pamiętać, co on ma zrobić. Niezaradny jest. Jakie to niemęskie. Rano tylko z dziećmi do szkoły jeździ, a ja z powrotem, taszczę je, toboły ich, jak beduin na pustyni, tłukę się z powrotem niemiłosiernie, flakami ze zmęczenia po podłodze ciągnę, a ten skurwysyn sobie hyc - do pracy i zadowolony! Nieszczęśliwa jestem z takim leniem, życie mi kutas zmarnował, gdzie mój sernik i serial?"
                                        • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 13:35
                                          Stawiam 10 do 1, że w tych stadłach, gdzie występuje przypadek "leniwego małżonka" w większości wypadków obowiązuje zasada "to co ja robię x2, to co robi on /2". I wychodzi, że wszystko na głowie tego "zarobionego" ;)
                                          Jak się kogoś nie lubi, to się umniejsza jego zasługi.
                                          • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 14:17
                                            sabat3 napisał:

                                            > Stawiam 10 do 1, że w tych stadłach, gdzie występuje przypadek "leniwego małżon
                                            > ka" w większości wypadków obowiązuje zasada "to co ja robię x2, to co robi on /
                                            > 2". I wychodzi, że wszystko na głowie tego "zarobionego" ;)
                                            > Jak się kogoś nie lubi, to się umniejsza jego zasługi.

                                            Ale ci się ulało, Sabat :-) Według mnie ani 10 do 1, ani 3 do 150 czy inne cyferki jeśli chodzi o przypieprzanie się płci do płci. "Leniwi wpółmałżonkowie" są po obu stronach, czyli po obu stronach są ludzie skorzy do użalania się nad sobą, przypieprzania się bez powodu lub z byle powodu, ślepi programowo na zasługi drugiej strony, okresowo zagubieni. A propos: w mediach ostatnio o jakimś pisdzielcu, który ciągał żonę regularnie po podłodze i po głowie okładał za kurze w kącie nie wytarte. Leniwa baba była ;-)
                                            Ja pisałam z przekąsem o czymś innym: o nerwowym reagowaniu jednej strony (chyba częściej mężczyzn, bo duma męska tak zwana) na branie przez drugą stronę spraw w swoje ręce, gdy ta pierwsza nawali.
                                    • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 13:10
                                      mabelle2000 napisała:

                                      > marek.zak1 napisał:
                                      >
                                      > > Każdy gra tym, czym ma i stara się wykorzystywać swoje atuty. Najważniejszym jest wewnętrzna pewność siebie i świadomość swojej wartości. Jak jej nie ma, to każda babka wejdzie Ci na głowę.
                                      >
                                      > Nie " wejdzie ci na glowe" tylko przejmie Twoje obowiazki, zacznie dzialac za dwoch, bo nie bedzie miala innego wyjscia. Czyli zdegraduje Cie z funkcji glowy rodziny, do stanowiska zaledwie pomocnika, ze nie powiem brzydko- lokaja na uslugach ;-).
                                      ---------------------------
                                      Tak to rzeczywiście bywa.
                                      >
                                      > > Jeśli gryziesz się tym, że skończyłeś zarządzanie i pracujesz jako kierowca i traktujesz to jako porażkę, bo oczekiwania były inne, to inni też tak to odbierają. To powinieneś zmienić w pierwszej kolejności.

                                      > A kogo obchodzi co skonczyl i gdzie pracuje, jakie to ma w ogole znaczenie ?
                                      -------------------------------
                                      Jak się facet tym sam dołuje, mówi, że jest nieudacznikiem, to tym swojej pozycji nie poprawia.
                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 13:55
                                    marek.zak1 napisał:
                                    > Każdy gra tym, czym ma i stara się wykorzystywać swoje atuty. Najważniejszym je
                                    > st wewnętrzna pewność siebie i świadomość swojej wartości. Jak jej nie ma, to k
                                    > ażda babka wejdzie Ci na głowę.

                                    Z terrorystami się nie negocjuje.
                                    Ale masz rację, że sporo zależy od charakteru, a właściwie od skryptu.
                                    Moja teoria jest taka, że część osób to z natury kąśliwe zrzędy i umniejszacze otoczenia. Pech chce, że ci ludzie zwykle wiążą się z osobami zakompleksionymi, przyzwyczajonymi do słownej agresji i braku ciepła. Tylko ktoś z niskim poczuciem wartości może uznać gówniane zachowanie jakie funduje wredota za naturalne, bo najprawdopodobniej jego dom rodzinny wyglądał podobnie. Ktoś poukładany w głowie spierdala przed toksyną gdzie pieprz rośnie.

                                    Na jakimś etapie życia dochodzi do tego momentu, że, jak to mówią, "co za dużo to i świnia nie zeżre". Człowiek stwierdza, że nie pozwoli sobie więcej na jeżdżenie po nim jak po łysej kobyle. Może z czasem spada tolerancja na takie zachowania? Stąd rozwody.
                                    Przy czym wcale nie musi tak być, że wnoszącym o rozwód jest strona bierna.
                                    Toksyk w swoim zacietrzewieniu może uwierzyć tak dalece, że to on jest ten biedny i nieszczęśliwy, który musi użerać się z tak katastrofalnym idiotą i próbuje zadać ostateczny cios, uzasadniający jego dotychczasową działalność. Osa wbija żądło w ofiarę, obracając wszystko przeciwko niemu.

                                    > Jeśli gryziesz się tym, że skończyłeś zarządzanie i pracujesz jako kierowca i t
                                    > raktujesz to jako porażkę, bo oczekiwania były inne, to inni też tak to odbiera
                                    > ją. To powinieneś zmienić w pierwszej kolejności.

                                    Nie pracuję jako kierowca, tylko handlowiec, tak jak i Ty. Praca z wózkiem jest po prostu logistycznym elementem mojej roboty, ale nie jest ostateczną treścią. Poza tym - od jakiegoś czasu nie muszę się nim posługiwać, bo trochę zmieniłem zakres czynności.
                                    Marek - ja nawet lubię tę pracę. Jest ciekawa, sporo się dowiedziałem pożytecznego, moja aktualna branża jest o wiele bardziej techniczna niż sprzedaż kredytów w placówce bankowej. W sumie - ciekawsza.
                                    Ale ludzie, Marku, oceniają rzecz po pozorach. Praca, którą wykonuję ma o wiele niższy prestiż społeczny, a na obecnym etapie płacą za nią przeciętnie. Bo też i obowiązki są przeciętne, nie jestem "dobity" robotą. Chociaż element pracy fizycznej również mnie dotyczy. To jest fajne. Element, bo gdzie mi do prawdziwej fizycznej tyrki na kopalni czy hucie.
                                    Ale ja jedno, a otoczenie drugie. Dokumentnie wszyscy znajomi postrzegają to co robię jako degradację społeczną i pukają się w czoło. Mimo że pracując w finansach zarabiałem może o 10-20% więcej niż teraz. Serio, taka mała różnica. Ale czarny garnitur, neseser i już wszyscy myślą, że jesteś wilkiem z Wall Street.
                                    I jeśli sądzisz, że dla mojego wizerunku jest to bez znaczenia, to rusz trochę głową. Ludzie oceniają po pozorach, a kobiety - w szczególności.
                                    • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 14:07
                                      sabat3 napisał:


                                      > > Jeśli gryziesz się tym, że skończyłeś zarządzanie i pracujesz jako kierowca i traktujesz to jako porażkę, bo oczekiwania były inne, to inni też tak to odbierają. To powinieneś zmienić w pierwszej kolejności.
                                      >
                                      > Nie pracuję jako kierowca, tylko handlowiec, tak jak i Ty. Praca z wózkiem jest po prostu logistycznym elementem mojej roboty, ale nie jest ostateczną treścią. Poza tym - od jakiegoś czasu nie muszę się nim posługiwać, bo trochę zmieniłem zakres czynności.
                                      > Marek - ja nawet lubię tę pracę. Jest ciekawa, sporo się dowiedziałem pożytecznego, moja aktualna branża jest o wiele bardziej techniczna niż sprzedaż kredytów w placówce bankowej. W sumie - ciekawsza.
                                      --------------------------
                                      Sabat, chyba nikt nie zrozumie o co Ci chodzi. Masz fajną pracę, podobną do mojej, i do mojego syna. Skąd te rozkminy?
                                      A wózkiem elektrycznym to jeżdziłem jak pracowałem w fabryce. Oczywiście nie miałem żadnych uprawnień, a i hamulce za bardzo skuteczne nie były :).


                                      > Ale ludzie, Marku, oceniają rzecz po pozorach.
                                      ------------------------------------------
                                      Pier...l to. Niech oceniają, jak mają ochotę i się tym dowartościowują.
                                    • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 14:17
                                      sabat3 napisał:

                                      > Toksyk w swoim zacietrzewieniu może uwierzyć tak dalece, że to on jest ten bied
                                      > ny i nieszczęśliwy, który musi użerać się z tak katastrofalnym idiotą i próbuje
                                      > zadać ostateczny cios, uzasadniający jego dotychczasową działalność. Osa wbija
                                      > żądło w ofiarę, obracając wszystko przeciwko niemu.

                                      Nie wiem jak Tobie, ale mnie wychodzi, ze tu na forum, to tylko Ty i ninek uzeraja/ uzerali sie z " katastrofalnym idiota".

                                      • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 14:28
                                        mabelle2000 napisała:

                                        > sabat3 napisał:
                                        >
                                        > > Toksyk w swoim zacietrzewieniu może uwierzyć tak dalece, że to on jest te
                                        > n bied
                                        > > ny i nieszczęśliwy, który musi użerać się z tak katastrofalnym idiotą i p
                                        > róbuje
                                        > > zadać ostateczny cios, uzasadniający jego dotychczasową działalność. Osa
                                        > wbija
                                        > > żądło w ofiarę, obracając wszystko przeciwko niemu.
                                        >
                                        > Nie wiem jak Tobie, ale mnie wychodzi, ze tu na forum, to tylko Ty i ninek uzer
                                        > aja/ uzerali sie z " katastrofalnym idiota".
                                        >
                                        Sugerujesz ze Ninek i Sabat znęcali/ją się nad współmałżonkami?
                                        • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 14:31
                                          aandzia43 napisała:

                                          > Sugerujesz ze Ninek i Sabat znęcali/ją się nad współmałżonkami?

                                          Nic nie sugeruje, po prostu rejestruje fakt, ze za ich krzywdy byli odpowiedzialni ich wspolmalzonkowie, co zreszta oni sami potwierdzaja.
                                          • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 14:36
                                            mabelle2000 napisała:

                                            > aandzia43 napisała:
                                            >
                                            > > Sugerujesz ze Ninek i Sabat znęcali/ją się nad współmałżonkami?
                                            >
                                            > Nic nie sugeruje, po prostu rejestruje fakt, ze za ich krzywdy byli odpowiedzia
                                            > lni ich wspolmalzonkowie, co zreszta oni sami potwierdzaja.

                                            I jedno, i drugie pisało o swoich niedomogach również. Poza tym oni zapodają nam tu na bieżąco serial ze swojego życia, bo na bieżąco w ostatnich latach się odklejają mentalnie i życiowo od swoich połówek. Jak się ma coś przerobione dawno temu to można odgrywać mistrza zen i sprawiedliwego wśród narodów świata. Na bieżąco ma sie łzy, smarki i żenadę. Taka kolejność.
                                            • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 14:52
                                              aandzia43 napisała:

                                              > I jedno, i drugie pisało o swoich niedomogach również.

                                              Mozna miec niedomogi i kazdy je ma, ale wlasnie dlatego, ze je ma, ze zdaje sobie z nich sprawe, to nie jest sie juz tak skorym, aby upatrywac toksykow/ narcyzow/ przemocowcow/ umniejszaczy w innych. W nieobecnych w dodatku, w tych, ktorzy nie moga sie obronic, bo nikt im nie dal prawa glosu.

                                              Poza tym oni zapodają na
                                              > m tu na bieżąco serial ze swojego życia, bo na bieżąco w ostatnich latach się o
                                              > dklejają mentalnie i życiowo od swoich połówek. Jak się ma coś przerobione dawn
                                              > o temu to można odgrywać mistrza zen i sprawiedliwego wśród narodów świata. Na
                                              > bieżąco ma sie łzy, smarki i żenadę. Taka kolejność.

                                              Skad wiesz czy druga strona, ta " podla, wredna i okrutna" nie ma tez lez, smarkow i zenady?
                                              • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 15:05
                                                mabelle2000 napisała:

                                                > aandzia43 napisała:
                                                >
                                                > > I jedno, i drugie pisało o swoich niedomogach również.
                                                >
                                                > Mozna miec niedomogi i kazdy je ma, ale wlasnie dlatego, ze je ma, ze zdaje sob
                                                > ie z nich sprawe, to nie jest sie juz tak skorym, aby upatrywac toksykow/ narcy
                                                > zow/ przemocowcow/ umniejszaczy w innych. W nieobecnych w dodatku, w tych, ktor
                                                > zy nie moga sie obronic, bo nikt im nie dal prawa glosu.

                                                "Tak" skorym się może nie jest, co nie wywołuje z miejsca amnezji na podłości drugiej strony. Żaden zen-sren nie nie spowoduje, że przestanie istnieć przemoc czy podłość. Jak coś zaistniało, to zaistniało. Nie tylko małżeństwa to dotyczy. Wiesz, ja przeszłam drogę od "pełnego zrozumienia drugiej strony" i "prawda jest pośrodku" do "nikt mi kurwa nie powie, że pada deszcz jak mi się właśnie rzyga na głowę" (moje) oraz "prawda leży ani po środku, ani z brzegu tylko tam gdzie leży" (Sisi z forum sprzed lat :-)). Bardzo zdrowe, polecam wszystkim z niskim poczuciem wartości oraz tym z kijem w dupie. Oczyszcza i pozwala otrzepawszy się uprzednio z rzygów i własnych smarków ruszyć w drogę.
                                                Nie mogą się obronić, więc pozostaje nam ostrożność w sądach, ale nie sznurowanie usteczek i spinanie odbytu i nie przyjmowanie do wiadomości, że ta druga strona może mieć broń Boże jakieś felery.


                                                >
                                                > Poza tym oni zapodają na
                                                > > m tu na bieżąco serial ze swojego życia, bo na bieżąco w ostatnich latach
                                                > się o
                                                > > dklejają mentalnie i życiowo od swoich połówek. Jak się ma coś przerobion
                                                > e dawn
                                                > > o temu to można odgrywać mistrza zen i sprawiedliwego wśród narodów świat
                                                > a. Na
                                                > > bieżąco ma sie łzy, smarki i żenadę. Taka kolejność.
                                                >
                                                > Skad wiesz czy druga strona, ta " podla, wredna i okrutna" nie ma tez lez, smar
                                                > kow i zenady?

                                                Jasne że ma. To się dzieje przecież pomiędzy ludźmi, nie jednemu z nich.
                                                • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 16:23
                                                  aandzia43 napisała:

                                                  > Jasne że ma. To się dzieje przecież pomiędzy ludźmi, nie jednemu z nich.

                                                  I tego sie trzymajmy.
                                                  Zjebow/ toksykow pewnie jest jakas ilosc na swiecie, co nie przeszkadza z nimi zyc i czerpac korzysci mimo ich toksycznosci / zjebania.
                                              • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 15:15
                                                mabelle 2 000 napisała
                                                >Skad wiesz czy druga strona, ta " podla, wredna i okrutna" nie ma tez lez, smarkow i zenady?<

                                                To podobnie trochę, jak Twoje opowieści o braku oczekiwań w stosunku do innych osób, czy chęć złożenia siebie innym w darze można uznać za konfabulację i chęć podwyższenia swojej wartości w oczach innych. Skąd wiadomo, czy to nie ściema, skoro jesteś anonimowym nickiem, który niewiele przejmuje się opiniami innych anonimowych nicków, jak pisałaś nie raz. Tylko ciekawe z kolei, czemu tak uparcie przyczepia się do co poniektórych, to im bez przerwy wmawiając ściemę?
                                            • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 15:40
                                              aandzia43 napisała: Poza tym oni zapodają na
                                              > m tu na bieżąco serial ze swojego życia, bo na bieżąco w ostatnich latach się o
                                              > dklejają mentalnie i życiowo od swoich połówek. Jak się ma coś przerobione dawn
                                              > o temu to można odgrywać mistrza zen i sprawiedliwego wśród narodów świata. Na
                                              > bieżąco ma sie łzy, smarki i żenadę. Taka kolejność.

                                              No pewnie..mój też był mega chujem i nierobem. Ale tyle razy o tym opowiadałam, że dla mnie samej to za nudne:))
                                          • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 14:43
                                            mabelle2000 napisała:
                                            > Nic nie sugeruje, po prostu rejestruje fakt, ze za ich krzywdy byli odpowiedzia
                                            > lni ich wspolmalzonkowie, co zreszta oni sami potwierdzaja.

                                            Za moje krzywdy jestem odpowiedzialny ja sam. Nikt mi spluwy przy skroni nie trzymal w czasie slubu.
                                            Gdybym mial sie doszukiwac winy na zewnatrz, to zrzucilbym na wyuczony skrypt z domu, gdzie uzeralem sie z agresywnym ojcem i dominujaca matka.
                                            Doszly kompleksy zwiazane z wygladem, poczucie, ze zadna mnie nie zechce - i bigos gotowy.
                                            Moje malzenstwo to zderzenie Titanica z gora lodowa. Winny jest kapitan a nie gora ;)
                                          • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 14:57
                                            mabelle 2000 napisała
                                            >Nic nie sugeruje, po prostu rejestruje fakt, ze za ich krzywdy byli odpowiedzialni ich wspolmalzonkowie, co zreszta oni sami potwierdzaja.<

                                            To źle rejestrujesz. Opisywałam swoje wieloletnie życie z przemocowcem i toksykiem, jego metody szantażu, umniejszania, poniżania, nie tylko wśród czterech ścian, ale i publicznie, moje wieloletnie bicie się z myślami, że muszę odejść, co w końcu doszło do skutku. I nikt mi tej radości, poczucia wolności, spokoju, które mam teraz nie odbierze- nawet Ty,choćbys nie wiem jak próbowała wykręcić kota ogonem czy uznać mnie za kłamczuchę albo cierpiętnicę. Co nie znaczy, że kreuję się na niewiniątko o cudownym charakterze. Jest wręcz przeciwnie, mam parszywy charakter pod wieloma względami,błędy zapewne były po obu stronach, niedopasowamie, odmienne priorytety bycia w związku, co nie zmienia faktu, że przemocy zaznałam ja,a nie on.
                                            • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 15:08
                                              ninek04 napisała:

                                              > mabelle 2000 napisała
                                              > >Nic nie sugeruje, po prostu rejestruje fakt, ze za ich krzywdy byli odpowi
                                              > edzialni ich wspolmalzonkowie, co zreszta oni sami potwierdzaja.<
                                              >
                                              > To źle rejestrujesz. Opisywałam swoje wieloletnie życie z przemocowcem i toksyk
                                              > iem, jego metody szantażu, umniejszania, poniżania, nie tylko wśród czterech śc
                                              > ian, ale i publicznie, moje wieloletnie bicie się z myślami, że muszę odejść, c
                                              > o w końcu doszło do skutku. I nikt mi tej radości, poczucia wolności, spokoju,
                                              > które mam teraz nie odbierze- nawet Ty,choćbys nie wiem jak próbowała wykręcić
                                              > kota ogonem czy uznać mnie za kłamczuchę albo cierpiętnicę. Co nie znaczy, że
                                              > kreuję się na niewiniątko o cudownym charakterze. Jest wręcz przeciwnie, mam pa
                                              > rszywy charakter pod wieloma względami,błędy zapewne były po obu stronach, nied
                                              > opasowamie, odmienne priorytety bycia w związku, co nie zmienia faktu, że przem
                                              > ocy zaznałam ja,a nie on.

                                              Ależ skąd Ninek, sama nadziewałaś się na jego pięści oraz po wielokroć byłaś kurwą, szmatą i innym pomiotłem za nieuymytąna błysk wannę ;-)
                                              • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 15:30
                                                aandzia43 napisała
                                                >Ależ skąd Ninek, sama nadziewałaś się na jego pięści oraz po wielokroć byłaś kurwą, szmatą i innym pomiotłem za nieuymytąna błysk wannę ;-)<

                                                Nosz jasne, że to on cierpiał i doznawał krzywd,kiedy wywrzaskiwał wyzwiska na cały głos i kazał spieprzać, no przecież to ja go naraziłam na to cierpienie, nie odwrotnie. O czym ja mówię w ogóle, jaki toksyk? ;)
                                                • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 15:42
                                                  ninek04 napisała:

                                                  > aandzia43 napisała
                                                  > >Ależ skąd Ninek, sama nadziewałaś się na jego pięści oraz po wielokroć był
                                                  > aś kurwą, szmatą i innym pomiotłem za nieuymytąna błysk wannę ;-)<
                                                  >
                                                  > Nosz jasne, że to on cierpiał i doznawał krzywd,kiedy wywrzaskiwał wyzwiska na
                                                  > cały głos i kazał spieprzać, no przecież to ja go naraziłam na to cierpienie, n
                                                  > ie odwrotnie. O czym ja mówię w ogóle, jaki toksyk? ;)

                                                  Hihi ;-)
                                                  Wiesz czym się różni toksyk i znęt od względnie normalnego człowieka, który dochodzi do ściany i ma ochotę przyczynie tego marszu na ścianę urwać łeb i naszczać w szyję? Toksyk zostaje i z rozkoszą maskowaną "no przecież jestem doprowadzony do ostateczności!" spuszcza się trucizną raz po raz, a względnie normalny wyhamowuje i albo odchodzi, albo ostro szuka innego rozwiązania konfliktu. Jak cię stary jebał przez lata za to czy owo regularnie i do głowy mu nie przyszło powiedziec "wiesz co kobieto, wyluzujmy i odsapnijmy od siebie na chwilę bo sam na siebie patrzeć już nie mogę" to był znęt. Jak próbował się wymiksować to nie taki do końca znęt.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 15:55
                                                    aanddzia 43 napisała
                                                    >Jak cię stary jebał przez lata za to czy owo regularnie i do głowy mu nie przyszło powiedziec "wiesz co kobieto, wyluzujmy i odsapnijmy od siebie na chwilę bo sam na siebie patrzeć już nie mogę" to był znęt. Jak próbował się wymiksować to nie taki do końca znęt.<

                                                    On zdawał sobie sprawę, że może mnie gnębic i jebać na wszelkie sposoby, bo był święcie przekonany, że nie odejdę, bo nie mam gdzie.I wtedy robił to z jeszcze większą satysfakcją. Ja niby się odgrażałam, że tak dłużej nie może być i że wkrótce zabiorę się stamtąd, a on mi się śmiał w żywe oczy - ty,ty? ty pójdziesz? Ciekawe kto taką szmatę przyjmie pod dach? I tak to trwało. Gdy w końcu zaczęłam się pakować, robił niewinną minkę i prosił, żeby zostać, że on spróbuje się zmienić, że on tak wcale nie chciał mnie wyzywać, bo to samo z niego wychodziło, no samo dobro wówczas się w nim objawiło. Jak go znam, to na długo by tego nie starczyło - do kolejnego wyzwiska.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 16:35
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Hihi ;-)
                                                    > Wiesz czym się różni toksyk i znęt od względnie normalnego człowieka, który doc
                                                    > hodzi do ściany i ma ochotę przyczynie tego marszu na ścianę urwać łeb i naszcz
                                                    > ać w szyję? Toksyk zostaje i z rozkoszą maskowaną "no przecież jestem doprowadz
                                                    > ony do ostateczności!" spuszcza się trucizną raz po raz, a względnie normalny w
                                                    > yhamowuje i albo odchodzi, albo ostro szuka innego rozwiązania konfliktu. Jak c
                                                    > ię stary jebał przez lata za to czy owo regularnie i do głowy mu nie przyszło p
                                                    > owiedziec "wiesz co kobieto, wyluzujmy i odsapnijmy od siebie na chwilę bo sam
                                                    > na siebie patrzeć już nie mogę" to był znęt. Jak próbował się wymiksować to nie
                                                    > taki do końca znęt

                                                    Andzia, wszystko mi pasuje oprocz biadolenia, ze toksyk ze mna seksu nie chce. Skoro mnie jebie na kazdym kroku i tak mi zycie marnuje, wyzywa, poniza i dreczy, to jakim cudem tego seksu akurat od niego/ od niej potrzebuje? Nie zgrzyta Ci tu nic?
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 16:59

                                                    > Andzia, wszystko mi pasuje oprocz biadolenia, ze toksyk ze mna seksu nie chce.
                                                    > Skoro mnie jebie na kazdym kroku i tak mi zycie marnuje, wyzywa, poniza i drecz
                                                    > y, to jakim cudem tego seksu akurat od niego/ od niej potrzebuje? Nie zgrzyta C
                                                    > i tu nic?

                                                    A tak, tego nie pojmuję. Chyba.że.zażalenia dotyczą okresu sprzed pełnego rozkwitu rzygania jadem.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 17:06
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    >
                                                    > > Andzia, wszystko mi pasuje oprocz biadolenia, ze toksyk ze mna seksu nie
                                                    > chce.
                                                    > > Skoro mnie jebie na kazdym kroku i tak mi zycie marnuje, wyzywa, poniza i
                                                    > drecz
                                                    > > y, to jakim cudem tego seksu akurat od niego/ od niej potrzebuje? Nie zgr
                                                    > zyta C
                                                    > > i tu nic?
                                                    >
                                                    > A tak, tego nie pojmuję. Chyba.że.zażalenia dotyczą okresu sprzed pełnego rozkw
                                                    > itu rzygania jadem.

                                                    Na tym forum? Gdzie wasza intuicja psychologiczna? Albo zwykle kojarzenie faktow. Podaje wyjasnienie:
                                                    Osoby, ktore doswiadczyly patologii na linii rodzic-dziecko wyksztalcaja czesto duzo wieksza tolerancje na psychiczne i fizyczne razy, a mimo to moga dlugo dazyc do milosci. To uwarunkowanie, jak relacji BDSM.
                                                    Jesli ktos rozwinal poszukiwanie bliskosci (jako dziecko) w toksycznym ukladzie, to jako dorosly moze miec duza sklonnosc do kopiowania wyuczonego schematu.

                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 17:18
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Na tym forum? Gdzie wasza intuicja psychologiczna? Albo zwykle kojarzenie fakto
                                                    > w. Podaje wyjasnienie:
                                                    > Osoby, ktore doswiadczyly patologii na linii rodzic-dziecko wyksztalcaja czesto
                                                    > duzo wieksza tolerancje na psychiczne i fizyczne razy, a mimo to moga dlugo da
                                                    > zyc do milosci. To uwarunkowanie, jak relacji BDSM.
                                                    > Jesli ktos rozwinal poszukiwanie bliskosci (jako dziecko) w toksycznym ukladzie
                                                    > , to jako dorosly moze miec duza sklonnosc do kopiowania wyuczonego schematu.

                                                    I majac te wiedze nadal maja pretensje do wspolmalzonkow? No niesamowite. Skoro szukam ponizania, bo w tym schemacie najlepiej sie czuje, ba TYLKO ten typ osobowosci rozwazam do wspolnego zycia, to jeszcze klapie paszcza, ze mnie skrzywdzil ? A na terapie to nielaska isc i wyprostowac wadliwy schemat? No tak, ale to by trzeba bylo zaczac od siebie.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 17:49
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > I majac te wiedze nadal maja pretensje do wspolmalzonkow? No niesamowite. Skoro
                                                    > szukam ponizania, bo w tym schemacie najlepiej sie czuje, ba TYLKO ten typ oso
                                                    > bowosci rozwazam do wspolnego zycia, to jeszcze klapie paszcza, ze mnie skrzywd
                                                    > zil ?

                                                    Taki schemat znają, a nie czują się w nim najlepiej. Znają lub też dostarcza im swoistej przyjemności. Społecznie rozumieją że to nie jest ok, widzą swój ból, ale tego właśnie pragną.

                                                    A na terapie to nielaska isc i wyprostowac wadliwy schemat? No tak, ale t
                                                    > o by trzeba bylo zaczac od siebie.

                                                    Może nie wiedzą że są pojebani? Poza tym terapia tak nie działa. Nie spowoduje że przestaniesz lubić to czego pragniesz. Nauczysz się życia pośrodku. Pośrodku- czyli czasami bez smaku.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:00
                                                    zawle napisała:

                                                    > Taki schemat znają, a nie czują się w nim najlepiej. Znają lub też dostarcza im
                                                    > swoistej przyjemności. Społecznie rozumieją że to nie jest ok, widzą swój ból,
                                                    > ale tego właśnie pragną.

                                                    No to podsumujmy- lubia ale nie lubia, maja przyjemnosc ale jej nie maja, trwaja ale biadola, ze jest zle.

                                                    > Może nie wiedzą że są pojebani? Poza tym terapia tak nie działa. Nie spowoduje
                                                    > że przestaniesz lubić to czego pragniesz. Nauczysz się życia pośrodku. Pośrodku
                                                    > - czyli czasami bez smaku.

                                                    Acha, rozumiem. Tylko po co szukanie winnego?
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:05
                                                    mabelle2000 napisała: > No to podsumujmy- lubia ale nie lubia, maja przyjemnosc ale jej nie maja, trwaj
                                                    > a ale biadola, ze jest zle.

                                                    Dokładnie..pojebane nie? Ale jest.

                                                    > Acha, rozumiem. Tylko po co szukanie winnego?

                                                    Ty rozumiesz, oni jeszcze nie. Poza tym wina to wina. Gość który pobił swoją ślubną jest winien pobicia. Ona jest winna temu że mu na podobne czyny wcześniej przyzwalała. Każdy ma swój kawałek.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:32
                                                    Jeszcze jest coś takiego jak problemy decyzyjne: strach przed podjęciem decyzji o czymś nieodwołalnym, czymś, co realnie spowoduje zmianę i nie będzie odwrotu.
                                                    Zauwazyłam, że często dotyczy to osób, które miały apodyktycznych rodziców dyrygujących każdym aspektem ich życia. Jak się człowiek nie nauczy wybierać i decydować jako dziecko, to potem ma z tym problem. Taka była moja matka, taka byłam ja.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:44
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Jeszcze jest coś takiego jak problemy decyzyjne: strach przed podjęciem decyzji
                                                    > o czymś nieodwołalnym, czymś, co realnie spowoduje zmianę i nie będzie odwrotu

                                                    No tak, tylko zauwaz, ze te osoby mowia o zmarnowanym zyciu, o tym ze nie dostaja rzeczy najwazniejszych- szacunku, bliskosci, wsparcia. A rownoczesnie trzymaja sie kurczowo osoby, ktora nie daje im tego co rzekomo jest dla nich najwazniejsze. Wiec tak na logike, to chyba to nie takie potrzebne, skoro mozna sie obejsc.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:52
                                                    " Wiec tak na logike, to chyba to nie takie potrzebne, skoro mozna sie obejsc. "

                                                    Nie tyle można się obejść, co brak tegoż jest mniej dojmujący niż lęk przed zmianą. Krzywda, jakiej doznajesz od drugiej strony musi przeważyć w pewnym momencie Twój lęk.
                                                    Tyle że poprzeczka jest różnie ustawiona. U jednego nisko i jedna awantura z wyzwiskami spowoduje pakowanie walizek, a au drugiego wysoko i dopiero tydzień na OIOmie da Ci kopa do działania.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:53
                                                    Trzymaja sie kurczowo tylko ci, ktorzy maja krucho z kasa. Co tu dywagowac.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:05
                                                    "Trzymaja sie kurczowo tylko ci, ktorzy maja krucho z kasa. Co tu dywagowac. "

                                                    Ale kruchość kasy to jest własnie czynnik lękotwórczy, sabat, jeden z najmocniejszych zresztą.
                                                    Boisz się, że nie dasz rady sam, nie dasz rady znaleźc i utrzymać roboty, która da Ci wystarczający zarobek, by na powierzchni pozostać, a nie iść na dno.
                                                    Kasa daje poczucie bezpieczeństwa. Brak poczucia bezpieczenstwa rodzi lęk i to na wysokim poziomie.
                                                    To jest to słynne "dokąd ja pójdę?", strach przed przysłowiowym "pod mostem". To oczywiste, że gdybys był bogaty, nie pytałbyś siebie "dokąd pójdę?", bo byś se zwyczajnie wziął i kupił chatę.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 22:48
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Ale kruchość kasy to jest własnie czynnik lękotwórczy, sabat, jeden z najmocnie
                                                    > jszych zresztą.
                                                    > Boisz się, że nie dasz rady sam, nie dasz rady znaleźc i utrzymać roboty, która
                                                    > da Ci wystarczający zarobek, by na powierzchni pozostać, a nie iść na dno.
                                                    > Kasa daje poczucie bezpieczeństwa. Brak poczucia bezpieczenstwa rodzi lęk i to
                                                    > na wysokim poziomie.
                                                    > To jest to słynne "dokąd ja pójdę?", strach przed przysłowiowym "pod mostem". T
                                                    > o oczywiste, że gdybys był bogaty, nie pytałbyś siebie "dokąd pójdę?", bo byś s
                                                    > e zwyczajnie wziął i kupił chatę.

                                                    Argumenty z kasą słyszałam od kobiet których mąż przepijał wszystko co było w domu. To są tylko wymówki. Znikają wraz z podjęciem decyzji. Dużo bliższe prawdy byłoby ...boję się.
                                                  • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:56
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > rekreativa napisała:
                                                    >
                                                    > > Jeszcze jest coś takiego jak problemy decyzyjne: strach przed podjęciem d
                                                    > ecyzji
                                                    > > o czymś nieodwołalnym, czymś, co realnie spowoduje zmianę i nie będzie o
                                                    > dwrotu
                                                    >
                                                    > No tak, tylko zauwaz, ze te osoby mowia o zmarnowanym zyciu, o tym ze nie dosta
                                                    > ja rzeczy najwazniejszych- szacunku, bliskosci, wsparcia. A rownoczesnie trzyma
                                                    > ja sie kurczowo osoby, ktora nie daje im tego co rzekomo jest dla nich najwazni
                                                    > ejsze. Wiec tak na logike, to chyba to nie takie potrzebne, skoro mozna sie obe
                                                    > jsc.


                                                    My rozmawiamy o homo, a nie o homo sapiens. I o tym co jest a nie o tym co jest logiczne.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 21:24
                                                    rekreativa napisała
                                                    >Jeszcze jest coś takiego jak problemy decyzyjne: strach przed podjęciem decyzji o czymś nieodwołalnym, czymś, co realnie spowoduje zmianę i nie będzie odwrotu.
                                                    Zauwazyłam, że często dotyczy to osób, które miały apodyktycznych rodziców dyrygujących każdym aspektem ich życia. Jak się człowiek nie nauczy wybierać i decydować jako dziecko, to potem ma z tym problem. Taka była moja matka, taka byłam ja.<

                                                    Myślę, że nie tylko ci, którzy mieli apodyktycznych, mają tego rodzaju problemy. Ja na przykład miałam kompletnie nie kontrolujących, nie przejmujących się, nie dających wsparcia i bliskości rodziców. Było im wszystko jedno, czy się uczę, czy nie, czy daję sobie radę, co będę robić dalej, po skończeniu podstawówki,co robię w czasie wolnym, z kim, gdzie wychodzę, i kiedy wrócę. No i zero czułości, przytulania, buziaków, gestów okazujących miłość i poparcie.W dodatku ojcu zdarzało się nie wylewać za kołnierz, tylko że nie był agresywny wtedy. Człowiek nie może nie wyjść w jakimś stopniu zjebany po czymś takim i uniknąć błędów, czy potknięć w swoim dalszym, dorosłym już życiu. Ale trzeba iść do przodu, a nie oglądać się wciąż wstecz, mimo wszystko.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 21:34
                                                    " Ja na przykład miałam kompletnie nie kontrolujących, nie przejmujących się, nie dających wsparcia i bliskości rodziców. Było im wszystko jedno, czy się uczę, czy nie, czy daję sobie radę, co będę robić dalej,"

                                                    To jest druga strona tego samego medalu. Taki brak kontroli, obojętność daje dziecku przekonanie, że właściwie wszystko jedno, co i jak zrobi, bo jakiekolwiek by nie były konsekwencje i tak pozostaną bez większej reakcji. Jako dorosły taki człowiek może mieć mniejszą świadomość konsekwencji własnych poczynań, czy mniejszy opór przed wchodzeniem w rozmaite ryzykowne układy i sytuacje. MOże też nie czuć presji podjęcia decyzji, bo po co podejmować, skoro i tak wszystko jedno?
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 22:43
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Jeszcze jest coś takiego jak problemy decyzyjne: strach przed podjęciem decyzji
                                                    > o czymś nieodwołalnym, czymś, co realnie spowoduje zmianę i nie będzie odwrotu
                                                    > .
                                                    > Zauwazyłam, że często dotyczy to osób, które miały apodyktycznych rodziców dyry
                                                    > gujących każdym aspektem ich życia. Jak się człowiek nie nauczy wybierać i decy
                                                    > dować jako dziecko, to potem ma z tym problem. Taka była moja matka, taka byłam
                                                    > ja.

                                                    I to jest choroba, nawet jeśli rozwija się powoli i podstępnie. Czyli sama podejmujesz decyzje które Ciebie wikłają- nie pracujesz, robisz sobie dzieci, stracisz możliwość wyprowadzki ( bo przecież gdzieś wcześniej się mieszka).Nie docenia się tu, nawet jest poprawne politycznie żeby o tym nie mówić- ofiara sama pomaga sprawcy- jest jego sojusznikiem.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 23:07
                                                    " Czyli sama podejmujesz decyzje które Ciebie wikłają- nie pracujesz, robisz sobie dzieci, stracisz możliwość wyprowadzki ( bo przecież gdzieś wcześniej się mieszka).Nie docenia się tu, nawet jest poprawne politycznie żeby o tym nie mówić- ofiara sama pomaga sprawcy- jest jego sojusznikiem. "

                                                    Szczególnie, jak ktoś Ci stanie nad głową i wrzeszczy "decyduj, decyduj!", to tak walisz tym palcem na chybił trafił "to, tamto", byle nie wrzeszczał... Albo żeby nie zrzędził przez nastepne 20 lat, albo żeby krzywo nie patrzył, nie odmawiał seksu, nie wycofał bycia miłym itd.
                                                    I zawsze się boisz wyboru, że co nie wybierzesz, to ktoś będzie rozczarowany i niezadowolony: ojciec, matka, żona, teściowa, znajomi itd. Ludziom z apodyktycznych domów ciężko przychodzi płynąć pod prąd cudzych oczekiwań, bo tyle lat starali się sprostać i dorosnąć do wymogów swych wiecznie krytykujących starych.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 23:33
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Szczególnie, jak ktoś Ci stanie nad głową i wrzeszczy "decyduj, decyduj!", to t
                                                    > ak walisz tym palcem na chybił trafił "to, tamto", byle nie wrzeszczał... Albo
                                                    > żeby nie zrzędził przez nastepne 20 lat, albo żeby krzywo nie patrzył, nie odma
                                                    > wiał seksu, nie wycofał bycia miłym itd.
                                                    > I zawsze się boisz wyboru, że co nie wybierzesz, to ktoś będzie rozczarowany i
                                                    > niezadowolony: ojciec, matka, żona, teściowa, znajomi itd. Ludziom z apodyktycz
                                                    > nych domów ciężko przychodzi płynąć pod prąd cudzych oczekiwań, bo tyle lat sta
                                                    > rali się sprostać i dorosnąć do wymogów swych wiecznie krytykujących starych.

                                                    Widzę że piszesz o sobie. Ja miałam apodyktyczną i pierdolniętą matkę- gdy byłam mała dziewczynką a ona mnie biła ( a biła mocno, często, za wszystko, bez logiki) to byłam pewna że to moja wina, płakałam i ją przepraszałam. Ale potem stałam się nastolatką i swoją wolność wywalczyłam mieczem. Mam zwyczajnie inny charakter, a też pochodzę z domu apodyktycznego, niestabilnego itd. To zawsze wypadkowa wielu czynników. Wiem jak to działa, dlaczego tak się dzieje. Ale podczas mojej wieloletniej pracy z rodzinami dotkniętymi przemocą stwierdzam że bycie ofiarą jest czasami niezłym interesem. A wyjście z niej zaczyna się w sytuacji w której przestaje się to opłacać.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 00:10
                                                    " A wyjście z niej zaczyna się w sytuacji w której przestaje się to opłacać. "

                                                    W przypadku rodzic - dziecko w sytuacji, w której w ogóle staje się to możliwe, no bo przecież jako 10 latka nie spakuję walizki i nie pójdę z domu...

                                                    Ja też miałam to szczęście w nieszczęściu, że w porę przeszłam terapię. Zanim zaczęłam szukać chłopa do stałego i poważnego związku. Kiedy już miałam w glowie naprostowane, że tak powiem. Bo gdyby nie to, to nie wiadomo, w jaką relację bym się mogła wjebać.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 08:22
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > " A wyjście z niej zaczyna się w sytuacji w której przestaje się to opłacać. "
                                                    >
                                                    > W przypadku rodzic - dziecko w sytuacji, w której w ogóle staje się to możliwe,
                                                    > no bo przecież jako 10 latka nie spakuję walizki i nie pójdę z domu...


                                                    Oczywiście..mówię o ludziach dorosłych.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:04
                                                    Zawle, ale tu chyba jeszcze ma znaczenie fakt, że ten osobnik pomiatający wchodzi nieraz w okres poprawy i udaje słodkiego. Że zwodzi Cię nadzieją, iż może być lepiej, daje Ci próbkę tego lepiej i faktycznie to lepiej jest fajne.
                                                    Nadzieja umiera powoli. Czlowiek się bardzo długo może łudzić, że to lepiej to nigdy nie przejdzie w stan ciągły i zawsze będzie przedzielane okresami pomiatania, z czasem coraz dłuższymi.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:07
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Zawle, ale tu chyba jeszcze ma znaczenie fakt, że ten osobnik pomiatający wchod
                                                    > zi nieraz w okres poprawy i udaje słodkiego. Że zwodzi Cię nadzieją, iż może by
                                                    > ć lepiej, daje Ci próbkę tego lepiej i faktycznie to lepiej jest fajne.
                                                    > Nadzieja umiera powoli. Czlowiek się bardzo długo może łudzić, że to lepiej to
                                                    > nigdy nie przejdzie w stan ciągły i zawsze będzie przedzielane okresami pomiata
                                                    > nia, z czasem coraz dłuższymi.

                                                    Oczywiście...ale chyba zgodzisz się ze mną że zdrowa osoba odejdzie za pierwszym razem? Chora/uzależniona da szansę.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:07
                                                    Bez oceny rekreativa. Zupełnie bez oceny...
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:12
                                                    zawle napisała:

                                                    > Oczywiście...ale chyba zgodzisz się ze mną że zdrowa osoba odejdzie za pierwszy
                                                    > m razem? Chora/uzależniona da szansę.

                                                    Da szanse na co? Popraw sie Krycha/ Jozek, bo ja mam plan na zycie i Ty musisz w tym planie grac.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:23
                                                    "ale chyba zgodzisz się ze mną że zdrowa osoba odejdzie za pierwszym razem? "

                                                    No nie wiem, czy koniecznie musi być chora, lub uzależniona, by dać szansę. Może być po prostu naiwna i mieć małą wiedzę na temat zjawisk psychologicznych. Faktycznie wierzyć, że się gość poprawi.
                                                    A w międzyczasie a to jakieś dzieci się urodzą, a to poczucie własnej wartości spadnie, a to coś tam i jak juz zaczniesz myśleć, że ten Twój stary to chyba jest pierdyknięty, możesz być już tak uwikłana i zdołowana, że nie znajdujesz odwagi i woli, by spakować manatki. Aż Ci złamie jedno żebro za dużo (przykładowo).
                                                  • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:21
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Zawle, ale tu chyba jeszcze ma znaczenie fakt, że ten osobnik pomiatający wchod
                                                    > zi nieraz w okres poprawy i udaje słodkiego. Że zwodzi Cię nadzieją, iż może by
                                                    > ć lepiej, daje Ci próbkę tego lepiej i faktycznie to lepiej jest fajne.
                                                    > Nadzieja umiera powoli. Czlowiek się bardzo długo może łudzić, że to lepiej to
                                                    > nigdy nie przejdzie w stan ciągły i zawsze będzie przedzielane okresami pomiata
                                                    > nia, z czasem coraz dłuższymi.

                                                    Push and pull, mechanizm uzależniania, w jego oryginalnej i zdumiewająco skutecznej wersji. Na tym wzorowali się PUAsi. W łagodniejszej wersji nazywany `bujaniem łódką'.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 17:58

                                                    > I majac te wiedze nadal maja pretensje do wspolmalzonkow? No niesamowite. Skoro
                                                    > szukam ponizania, bo w tym schemacie najlepiej sie czuje, ba TYLKO ten typ oso
                                                    > bowosci rozwazam do wspolnego zycia, to jeszcze klapie paszcza, ze mnie skrzywd
                                                    > zil ? A na terapie to nielaska isc i wyprostowac wadliwy schemat? No tak, ale t
                                                    > o by trzeba bylo zaczac od siebie.

                                                    A co w tym dziwnego, że ma się pretensje do oprawcy (ciut na.wyrost epitet) nawet jeśli mu się kiedyś samemu wlazlo pod chętne do krzywdzenia łapy? Nie musiał bić ;-) Skrzywdził? Skrzywdzil. Patol jest? Patol. Pretensje do siebie za głupotę czy fatalne skłonności do wdeptywaniaw gowno nie umniejszają w niczym zła, które zostało nam uczynione.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 17:19

                                                    aandzia 43 napisała
                                                    >A tak, tego nie pojmuję. Chyba.że.zażalenia dotyczą okresu sprzed pełnego rozkwitu rzygania jadem.<

                                                    Zaczęłam od braku seksu, skończyłam na przemocowcu;). Odsłaniałam się ze swoimi problemami stopniowo, nie mówiłam wszystkiego od razu. Oczywiście, że wynikało to z niezdrowego wstydu, skrytości, bo o takich sprawach nie mówi się przeważnie w towarzystwie, zwłaszcza w takim, gdzie jedynym problemem co poniektorych jest za rzadki seks,czy że mąż już z nią nie chce, a ona tak się stara. Brak seksu w związku pojawił się na długo przed jego późniejszymi zachowaniami, właściwie zaraz wkrótce po drugim dziecku- to było odrzucenie mnie jako partnerki seksualnej, Zaczęło się od tego praktycznie, potem doszło milczenie, chłód emocjonalny i krok po kroczku doszliśmy do całkowitego poniżenia, pomiatania i szantażu. Wtedy nawet przez myśl mi nie przeszło, że chciałabym z nim seksu - gdyby mnie wtedy dotknął, otarł się o mnie, to bym dosłownie się zerzygała.Na samą myśl o przytuleniu z nim cierpnie mi skóra.
                                                  • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 17:44
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Andzia, wszystko mi pasuje oprocz biadolenia, ze toksyk ze mna seksu nie chce.
                                                    > Skoro mnie jebie na kazdym kroku i tak mi zycie marnuje, wyzywa, poniza i drecz
                                                    > y, to jakim cudem tego seksu akurat od niego/ od niej potrzebuje? Nie zgrzyta C
                                                    > i tu nic?

                                                    To akurat proste i Ninek Ci przed chwilą wytłumaczyła. To czego nie bierzesz pod uwagę to `chronologia wydarzeń'. I dlatego Ci zgrzyta.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 17:51
                                                    lybbla napisał:

                                                    > To akurat proste i Ninek Ci przed chwilą wytłumaczyła. To czego nie bierzesz po
                                                    > d uwagę to `chronologia wydarzeń'. I dlatego Ci zgrzyta.

                                                    A to jeszcze mi zgrzyta dlaczego przemocowcy nie chca seksu ze swoimi ofiarami. To tez mi jakos ladnie wyjasnisz ?
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:01
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > A to jeszcze mi zgrzyta dlaczego przemocowcy nie chca seksu ze swoimi ofiarami.
                                                    > To tez mi jakos ladnie wyjasnisz ?

                                                    Bo nimi pogardzają
                                                    Bo ich nienawidzą
                                                    Bo nie chcą z nimi bliskości
                                                    Bo mają problemy z własną seksualnością.
                                                    Bo ofiara na to nie zasługuje
                                                    Bo im ciągle psuje nastrój
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:08
                                                    zawle napisała:

                                                    > Bo nimi pogardzają
                                                    > Bo ich nienawidzą
                                                    > Bo nie chcą z nimi bliskości
                                                    > Bo mają problemy z własną seksualnością.
                                                    > Bo ofiara na to nie zasługuje
                                                    > Bo im ciągle psuje nastrój

                                                    A z jakich powodow nimi pogardzaja i nie chca z nimi bliskosci? Z jakich powodow nienawidza? Problemy z seksualnoscia ? Pewnie tak, tylko co z popedem seksualnym? Wysylaja w kosmos?
                                                  • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:12
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > A to jeszcze mi zgrzyta dlaczego przemocowcy nie chca seksu ze swoimi ofiarami.
                                                    > To tez mi jakos ladnie wyjasnisz ?

                                                    Proszę bardzo. To wersja przemocowca w stylu `czyścioch' (niech mi psycholodzy dopomogą). W skrajnej wersji nakreślona w filmie `Sypiając z wrogiem'.
                                                    Nawet seks służy do utrzymywania porządku.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:16
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Proszę bardzo. To wersja przemocowca w stylu `czyścioch' (niech mi psycholodzy
                                                    > dopomogą). W skrajnej wersji nakreślona w filmie `Sypiając z wrogiem'.
                                                    > Nawet seks służy do utrzymywania porządku.

                                                    Chcialbys tak to widziec, bo tak jest Ci wygodniej. Ludzie nie wycofuja sie z seksu bez powodu, bo seks to dla wielu, wielu ludzi przede wszystkim bliskosc, intymnosc, zaufanie. To ostatnie chyba przede wszystkim. Wola walic konia w samotnosci.
                                                  • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:25
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Chcialbys tak to widziec, bo tak jest Ci wygodniej. Ludzie nie wycofuja sie z s
                                                    > eksu bez powodu, bo seks to dla wielu, wielu ludzi przede wszystkim bliskosc, i
                                                    > ntymnosc, zaufanie. To ostatnie chyba przede wszystkim. Wola walic konia w samo
                                                    > tnosci.

                                                    Ja się na mężczyznach nie znam ale TB pisała, że faceci to tylko chcą zamoczyć
                                                    a nie jakieś tam bliskosc, intymnosc, zaufanie. :P


                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:35
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Ja się na mężczyznach nie znam ale TB pisała, że faceci to tylko chcą zamoczyć
                                                    > a nie jakieś tam bliskosc, intymnosc, zaufanie. :P

                                                    Tez mi sie zawsze wydawalo niemozliwe, ze zdrowy facet nie chce seksu z baba, ktora mu sie naprasza. A jednak coraz wiecej znam przypadkow, ze mozna miec taka zadre do kobiety, ze sie jej nawet nie chce dotknac, a co dopiero seks z nia miec.
                                                  • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:53
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Tez mi sie zawsze wydawalo niemozliwe, ze zdrowy facet nie chce seksu z baba, k
                                                    tora mu sie naprasza. A jednak coraz wiecej znam przypadkow, ze mozna miec taka
                                                    > zadre do kobiety, ze sie jej nawet nie chce dotknac, a co dopiero seks z nia miec.

                                                    Wyłączanie prądu czy internetu jako forma wychowywania partnerki.
                                                    Ja osobiście `zdrowego faceta' bym się tu nie doszukiwał.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:00
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Wyłączanie prądu czy internetu jako forma wychowywania partnerki.
                                                    > Ja osobiście `zdrowego faceta' bym się tu nie doszukiwał.

                                                    Niegrytyfikujace dzieci tez nie swiadcza o zdrowiu.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:07
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Niegrytyfikujace dzieci tez nie swiadcza o zdrowiu.

                                                    Z tego co mi wiadomo, w tej chwili niemal wylaczna opieke nad tymi "niegratyfikujacymi dziecmi" sprawuje Ninek. Tatus sie nie poczuwa i ma na nie wyjebane.
                                                    Wole czyny niz slowa.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:15
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Z tego co mi wiadomo, w tej chwili niemal wylaczna opieke nad tymi "niegratyfik
                                                    > ujacymi dziecmi" sprawuje Ninek. Tatus sie nie poczuwa i ma na nie wyjebane.
                                                    > Wole czyny niz slowa.

                                                    W kontekscie tego co pisala jeszcze w czasie malzenstwa, ze wezmie dzieci, zeby ludzie nie gadali, to bardzo pokrzepiajace co piszesz. A tatus raz byl dobry, a raz dzieci glodzil, kto by jej wierzyl.
                                                  • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:37
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    > > Niegrytyfikujace dzieci tez nie swiadcza o zdrowiu.
                                                    >
                                                    > Z tego co mi wiadomo, w tej chwili niemal wylaczna opieke nad tymi "niegratyfik
                                                    > ujacymi dziecmi" sprawuje Ninek. Tatus sie nie poczuwa i ma na nie wyjebane.
                                                    > Wole czyny niz slowa.

                                                    A to ciekawe. Nie zauważyłem. To znaczy Ninek utrzymuje dzieci sama?
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:48
                                                    lybbla napisał
                                                    >A to ciekawe. Nie zauważyłem. To znaczy Ninek utrzymuje dzieci sama?<

                                                    I Ty Brutusie przeciw mnie? ;) Nie, nie sama,mam 500+;) Od władzy, na którą psioczę ;)
                                                  • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:09
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > lybbla napisał
                                                    > >A to ciekawe. Nie zauważyłem. To znaczy Ninek utrzymuje dzieci sama?<
                                                    >
                                                    > I Ty Brutusie przeciw mnie? ;) Nie, nie sama,mam 500+;) Od władzy, na którą ps
                                                    > ioczę ;)

                                                    Ej, ja Cię nie dźgam. Snuję paralele miedzy losami Twymi a Mabelle.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:24
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Ej, ja Cię nie dźgam. Snuję paralele miedzy losami Twymi a Mabelle.

                                                    Zejdz ze mnie Lybbla, ok?
                                                  • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:29
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Ej, ja Cię nie dźgam. Snuję paralele miedzy losami Twymi a Mabelle.
                                                    >
                                                    > Zejdz ze mnie Lybbla, ok?

                                                    Ale ja gdzie indziej od kilku godzin siedzę;)
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:30
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Ej, ja Cię nie dźgam. Snuję paralele miedzy losami Twymi a Mabelle.
                                                    >
                                                    > Zejdz ze mnie Lybbla, ok?

                                                    Cholera, a liczylem na niemiecki film pornograficzny...
                                                  • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:37
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > > lybbla napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Ej, ja Cię nie dźgam. Snuję paralele miedzy losami Twymi a Mabelle
                                                    > .
                                                    > >
                                                    > > Zejdz ze mnie Lybbla, ok?
                                                    >
                                                    > Cholera, a liczylem na niemiecki film pornograficzny...

                                                    Mam ostatnio słabość do niemieckiego, to przez te Katowice chyba.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:44
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Mam ostatnio słabość do niemieckiego, to przez te Katowice chyba.

                                                    Bywasz w Kato? ;)
                                                    Bo ja tu niemieckiego za wiele nie slyszalem.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:45
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Mam ostatnio słabość do niemieckiego, to przez te Katowice chyba.

                                                    Nie, to przez ruskie pierogi na sniadanie.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 21:09
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Nie, to przez ruskie pierogi na sniadanie.

                                                    Ruskie "pierogi" chyba ;)
                                                  • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 22:06
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > że to może wywołać burzę z piorunami;)

                                                    Byle latem i przy otwartych oknach.

                                                    > sabat3 napisał:

                                                    >Bywasz w Kato? ;)
                                                    >Bo ja tu niemieckiego za wiele nie slyszalem.

                                                    Patrz 70 lat po wojnie a oni wciąż w piwnicach siedzą.
                                                    To litewski chyba był;)
                                                    Pojedyńcze słowa po niemiecku również.

                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Nie, to przez ruskie pierogi na sniadanie.

                                                    Z okrasą?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 22:17
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Z okrasą?

                                                    No gdzie z okrasa, *okrasa* to byla w nocy.
                                                    Przeciez wegetarianie skwarkow nie jedza, ani na sniadanie ani w ogole :-P
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 04:56
                                                    lybbla napisał
                                                    >ninek04 napisała:

                                                    > że to może wywołać burzę z piorunami;)

                                                    >Byle latem i przy otwartych oknach.<

                                                    Masz na myśli " a co, niech nas usłyszą? " I nie chodzi bynajmniej o głos wołającego na puszczy, jak przypuszczam ;)
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:39
                                                    sabat 3 napisał
                                                    >mabelle2000 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Ej, ja Cię nie dźgam. Snuję paralele miedzy losami Twymi a Mabelle.
                                                    >
                                                    > Zejdz ze mnie Lybbla, ok?

                                                    >Cholera, a liczylem na niemiecki film pornograficzny...<

                                                    Chodziło Ci o german swing albo orgy? Zbyt sztywni są jak dla mnie, ci z tagu german. To już wolę Czech orgy zdecydowanie ;)
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 21:14
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > Chodziło Ci o german swing albo orgy? Zbyt sztywni są jak dla mnie, ci z tagu
                                                    > german. To już wolę Czech orgy zdecydowanie ;)

                                                    Ja z czasem doszedlem do wniosku, ze jednak przede wszystkim chodzi o "orgy" ;) Inne kwestie drugorzędne...
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 21:44
                                                    sabat 3 napisał
                                                    >Ja z czasem doszedlem do wniosku, ze jednak przede wszystkim chodzi o "orgy" ;) Inne kwestie drugorzędne...<

                                                    U mnie też o orgy, ale na ekranie komputera jak na razie tylko, i chyba tak już zostanie ;). A że Czech w szczególności - bo mam jakiś taki sentyment, częściowo za sprawą byłego męża, który miał kuzynkę w Czechach,cudowną, ciepłą kobietę, do której parę razy zawitaliśmy i zakochałam się od tego czasu w Pradze, a sami Czesi fajni, bezpośredni, wyluzowani ludzie, bez spinki w sprawach polityki i religii między innymi,widać, że w orgy weszliby bez oporów raczej ;)
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 22:22
                                                    sabat 3 napisał
                                                    >Ja z czasem doszedlem do wniosku, ze jednak przede wszystkim chodzi o "orgy" ;) Inne kwestie drugorzędne...<

                                                    Zresztą masz rację, zawsze, jeśli spotykasz się z tą osobą, która przyprawia Cię o dreszcze podniecenia, to faktycznie chodzi o orgię - inaczej nie można tego nazwać, jak istną orgię dla ciała, ducha i zmysłów :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 00:22
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Chodziło Ci o german swing albo orgy? Zbyt sztywni są jak dla mnie, ci z tagu
                                                    > german. To już wolę Czech orgy zdecydowanie ;)

                                                    ZBYT sztywni? :-)
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 04:52
                                                    hello - kitty 2 napisała
                                                    >ZBYT sztywni? :-)<

                                                    Nie za zbytnio, bo wtedy nici z orgii;). Ale na tych filmikach oni trochę sprawiają wrażenie topornych, grubiej ciosanych, no i to lubowanie się w maskach i przebierankach- nie za zbytnio mi to podchodzi. A Czesi, czy Rosjanie - większy spontan, luz i iskry w oku ;)
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:36
                                                    lybbla napisał
                                                    >Ej, ja Cię nie dźgam.<
                                                    Trochę jednak dźgnąłeś( pisząc to) ;)

                                                    >Snuję paralele miedzy losami Twymi a Mabelle.<
                                                    To lepiej nie snuj, bo wiesz, że to może wywołać burzę z piorunami;) Niektórzy wolą się czuć nietykalni.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:58
                                                    " A jednak coraz wiecej znam przypadkow, ze mozna miec taka zadre do kobiety, ze sie jej nawet nie chce dotknac, a co dopiero seks z nia miec. "

                                                    Zadrę, albo pogardę, gdzie wycofanie się z seksu jest jak mówienie:
                                                    "Widzisz, jesteś takie głupie, brzydkie popychadło, że ja, facet ze zdrowym popedem, nawet kijem Cię nie mam ochoty dotknąć".
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:12
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Zadrę, albo pogardę, gdzie wycofanie się z seksu jest jak mówienie:
                                                    > "Widzisz, jesteś takie głupie, brzydkie popychadło, że ja, facet ze zdrowym pop
                                                    > edem, nawet kijem Cię nie mam ochoty dotknąć".

                                                    Sam na siebie by bicza sciagal? Ma przeciez poped seksualny, ktory gdzies trzeby rozladowac:-)
                                                    A wiec nie, w takich przypadkach czesto decyduja osobiste, emocjonalne zranienia, a nie chec dojebania drugiej stronie, jak sugerujesz.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:26
                                                    "Ma przeciez poped seksualny, ktory gdzies trzeby rozladowac"

                                                    No i może gdzieś rozładowywał? Kochanka, dziwki, 15 minut przy wylotówce?
                                                    Skąd wiesz, co on tam se robił? GPSa w dupie mu nikt nie instalował.

                                                    "A wiec nie, w takich przypadkach czesto decyduja osobiste, emocjonalne zranienia, a nie chec dojebania drugiej stronie, jak sugerujesz. "

                                                    Ale ja nie sugeruję sobie tego z dupy. Na temat przemocy domowej i mechanizmów leżących zarówno po stronie ofiary jak i oprawcy napisano tomy. To nie jest żadna wiedza tajemna.
                                                    Owszem, może być taki kierunek, że osobiste zranienia, czasem poważne i głębokie uruchamiają chęć dojebania żonie/mężowi. Tylko że te zranienia często były cudzego autorstwa np. rodzica, albo exa. A obecna żona, mąż, po prostu obrywaja za nich.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:59

                                                    > Tez mi sie zawsze wydawalo niemozliwe, ze zdrowy facet nie chce seksu z baba, k
                                                    > tora mu sie naprasza

                                                    Zdrowy.

                                                    . A jednak coraz wiecej znam przypadkow, ze mozna miec taka
                                                    > zadre do kobiety, ze sie jej nawet nie chce dotknac, a co dopiero seks z nia m
                                                    > iec.

                                                    Mozna. Jeśli pijesz do męża Ninek to gdyby był zdrowy i miał do niej jakiś ciężki ból to by dążył do odseparowania się od niej, jeśli nie wręcz rozstania. On zaś dopiero wtedy zaczął wyzwiska by rozkręcić się.z czasem.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:05
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Mozna. Jeśli pijesz do męża Ninek to gdyby był zdrowy i miał do niej jakiś cięż
                                                    > ki ból to by dążył do odseparowania się od niej, jeśli nie wręcz rozstania. On
                                                    > zaś dopiero wtedy zaczął wyzwiska by rozkręcić się.z czasem.

                                                    Nie pije do meza ninka, pije do powodow z ktorych ludzie wymiksowuja sie z seksu. To odciecie sie od erotyki jest dosc znamienne w ukladach, gdzie z druga osoba zycie staje sie hmmm.. ciezkie.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:16
                                                    "To odciecie sie od erotyki jest dosc znamienne w ukladach, gdzie z druga osoba zycie staje sie hmmm.. ciezkie."

                                                    Oczywiście, że czlowiek się wymiksowuje z seksu, z czułości, z intymności, kiedy ma do drugiej osoby jakieś "wąty" (jak to się u mnie na osiedlu mówiło).
                                                    Tyle że Ty, takie mam wrażenie, stoisz raczej na stanowisku, iż te wąty są uzasadnione - druga strona zawsze współodpowiedzialna, a ja uważam, że niekoniecznie. Pretensje, zadry, pogardy, rozczarowania do drugiej osoby mogą bowiem wynikać z jakichś traum, nieprzepracowanych urazów, kompleksów, lęków, braków, odchyłków psychicznych, problemów z agresją, uzależnień itp. tej właśnie strony, która wąty ma. I tutaj coby druga strona nie robiła i tak się powód znajdzie, żeby rzucić tą "głupią szmatą", albo chlasnąć z liścia, bo słynna zupa była za słona.
                                                    Ty zapytywujesz, dlaczego ten pomiatany pozwala i w tym tkwi i jeszcze daje szansę.
                                                    Ja zapytywuję, dlaczego pomiatający męczy się z głupią szmatą? Nie lepiej byłoby odejść i mieć ją z głowy?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:44
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Oczywiście, że czlowiek się wymiksowuje z seksu, z czułości, z intymności, kied
                                                    > y ma do drugiej osoby jakieś "wąty" (jak to się u mnie na osiedlu mówiło).
                                                    > Tyle że Ty, takie mam wrażenie, stoisz raczej na stanowisku, iż te wąty są uzas
                                                    > adnione - druga strona zawsze współodpowiedzialna, a ja uważam, że niekonieczni
                                                    > e.

                                                    Nie wiem czy sa uzasadnione, ale biore pod uwage ze taka sytuacja moze sie zdarzyc. Bo wtedy ta straszna " przemoc" jest widziana tylko u tego, kto seksu nie chce, a calkowicie pomijana u tego, ktory chce, a nie dostaje.

                                                    Pretensje, zadry, pogardy, rozczarowania do drugiej osoby mogą bowiem wynika
                                                    > ć z jakichś traum, nieprzepracowanych urazów, kompleksów, lęków, braków, odchył
                                                    > ków psychicznych, problemów z agresją, uzależnień itp. tej właśnie strony, któr
                                                    > a wąty ma. I tutaj coby druga strona nie robiła i tak się powód znajdzie, żeby
                                                    > rzucić tą "głupią szmatą", albo chlasnąć z liścia, bo słynna zupa była za słona

                                                    No to skoro wiadomo, ze druga strona plawi sie w swoich "lekach, zadrach, urazach, kompleksach, brakach", to nie obwiniam za swoja krzywde. A juz na pewno seksu nie oczekuje. No albo albo, chcesz z normalnym, to szukaj normalnego.

                                                    > Ty zapytywujesz, dlaczego ten pomiatany pozwala i w tym tkwi i jeszcze daje sza
                                                    > nsę.
                                                    > Ja zapytywuję, dlaczego pomiatający męczy się z głupią szmatą? Nie lepiej byłob
                                                    > y odejść i mieć ją z głowy?

                                                    Najprawdopodobniej sa sobie oboje potrzebni, nie tak latwo sie rozstac, wszak oboje z tego ukladu czerpia korzysci.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:51
                                                    "Najprawdopodobniej sa sobie oboje potrzebni, nie tak latwo sie rozstac, wszak oboje z tego ukladu czerpia korzysci."

                                                    No to właśnie, jest to słynne "współuzależnienie". A skąd ono płynie, to se można poczytać, Ameryki w nocniku nie będziemy odkrywać tutaj.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:52
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Mozna. Jeśli pijesz do męża Ninek to gdyby był zdrowy i miał do niej jaki
                                                    > ś cięż
                                                    > > ki ból to by dążył do odseparowania się od niej, jeśli nie wręcz rozstani
                                                    > a. On
                                                    > > zaś dopiero wtedy zaczął wyzwiska by rozkręcić się.z czasem.
                                                    >
                                                    > Nie pije do meza ninka, pije do powodow z ktorych ludzie wymiksowuja sie z seks
                                                    > u. To odciecie sie od erotyki jest dosc znamienne w ukladach, gdzie z druga oso
                                                    > ba zycie staje sie hmmm.. ciezkie.

                                                    To odcięcie jest znamienne dla kkilku układów lub kilku różnych typów ludzkich. Pula obejmuje i zranionyh zwykłych ludzi znajdujących potem szczęście w innych zwykłych normalnych ramionach, i uszkodzonych osobowościowo lub/i seksualnie którzy zawsze kończą takim "zranieniem". Można (i trzeba) mieć do siebie pretensje że się zraniło normalnego miłego chłopa, ale biczowac się za jedno podobno krzywe spojrzenie wśród setek przyjaznych które .doprowadziło do ciężkiej obrazy i załamania u Kąbiego to sorry, do absurdu posunięty relatywizm czyli czysty debilizm. Zresztą o tym już było w tym wątku nie raz mówione.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:11
                                                    >Tez mi sie zawsze wydawalo niemozliwe, ze zdrowy facet nie chce seksu z baba, ktora mu sie naprasza. A jednak coraz wiecej znam przypadkow, ze mozna miec taka zadre do kobiety, ze sie jej nawet nie chce dotknac, a co dopiero seks z nia miec. <

                                                    Jak relacje są zdrowe, to i w łóżku się układa. Natomiast, widzę, do Ciebie nie dociera fakt, że po przekroczeniu pewnego punktu granicznego, gdzie zachowanie męża w stosunku do mnie stało się po prostu toksyczne, chamskie, dyskredytujące mnie pod każdym możliwym względem, to o żadnym seksie, dążeniu do niego, nakłanianiu nie mogło być mowy. Już nigdy więcej i nieodwracalnie. Z tym człowiekiem już nie.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 22:38
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Chcialbys tak to widziec, bo tak jest Ci wygodniej. Ludzie nie wycofuja sie z s
                                                    > eksu bez powodu, bo seks to dla wielu, wielu ludzi przede wszystkim bliskosc, i
                                                    > ntymnosc, zaufanie. To ostatnie chyba przede wszystkim. Wola walic konia w samo
                                                    > tnosci.

                                                    Pomyśl zanim coś napiszesz. Masz jakąś blokadę w głowie w tym zakresie, bo przecież głupia zwyczajnie nie jesteś. Rozmawiamy o ludziach którzy lubią innych gnębić/budują siebie poprzez gnębienie innych. Gdzie tu miejsce na bliskość, intymność i zaufanie. Seks jako żródło kontroli i zadania bólu- bardziej
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 22:51
                                                    zawle napisała:
                                                    > Pomyśl zanim coś napiszesz. Masz jakąś blokadę w głowie w tym zakresie, bo prze
                                                    > cież głupia zwyczajnie nie jesteś. Rozmawiamy o ludziach którzy lubią innych gn
                                                    > ębić/budują siebie poprzez gnębienie innych. Gdzie tu miejsce na bliskość, inty
                                                    > mność i zaufanie. Seks jako żródło kontroli i zadania bólu- bardziej

                                                    Mowisz o czyms innym. Wroc do poczatku, dlaczego ludzie zaczynaja odmawiac seksu? Bo chca intymnosci, bliskosci, zaufania w pierwszej kolejnosci, a dopiero pozniej rozladowania napiecia seksualnego. Takich ludzi jest calkiem sporo. I jak nie chca tego pozal sie boze seksu bez bliskosci, intymnosci, to mowi sie, ze maja " w dupie potrzeby drugiej strony". O tym pisalam. A czym bardziej sie na nich naciska i czym wiecej sie ich dzga i wymaga, tym oni bardziej sie odsuwaja. Na koncu zostaje juz wyzywanie ich od toksykow, narcyzow i zlamanych chujow.Kto wie czy niektorzy wlasnie wtedy tymi *przemocowcami* sie nie staja. Jest to dla Ciebie realny scenariusz, czy nie bardzo?
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 23:18
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Mowisz o czyms innym. Wroc do poczatku, dlaczego ludzie zaczynaja odmawiac seks
                                                    > u? Bo chca intymnosci, bliskosci, zaufania w pierwszej kolejnosci, a dopiero po
                                                    > zniej rozladowania napiecia seksualnego. Takich ludzi jest calkiem sporo. I jak
                                                    > nie chca tego pozal sie boze seksu bez bliskosci, intymnosci, to mowi sie, ze
                                                    > maja " w dupie potrzeby drugiej strony". O tym pisalam. A czym bardziej sie na
                                                    > nich naciska i czym wiecej sie ich dzga i wymaga, tym oni bardziej sie odsuwaja
                                                    > . Na koncu zostaje juz wyzywanie ich od toksykow, narcyzow i zlamanych chujow.K
                                                    > to wie czy niektorzy wlasnie wtedy tymi *przemocowcami* sie nie staja. Jest to
                                                    > dla Ciebie realny scenariusz, czy nie bardzo?

                                                    A mówisz o ninku, czy o sabacie?:))
                                                    Dla mnie każdy scenariusz jest realny. Bardzo realne jest że ktoś odmawia seksu z przyczyn poza seksualnych- ok, rozumiem. Ale że pod wpływem nacisku robi się z niego przemocowiec...włożę w to ramy realności. Przychodzi Henia do Zdziśka i łaps go za jaja. A rano go zjebała przy sąsiedzie i on ma na nią focha. To jej przyjebał nożem w brzuch.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 23:27
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ale że pod wpływem nacisku robi się
                                                    > z niego przemocowiec...włożę w to ramy realności.

                                                    To wloz w te ramy wloz. Bo na forum to tu sporo historii bylo, ze na poczatku fajerwerki i cudowne zycie, i nawet seks niebianski, dopoki druga strona sie " nie zepsula". I tylko kurwa wszyscy wody w usta nabieraja co spowodowalo to diabelskie przemienienie.

                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 23:47
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > To wloz w te ramy wloz. Bo na forum to tu sporo historii bylo, ze na poczatku f
                                                    > ajerwerki i cudowne zycie, i nawet seks niebianski, dopoki druga strona sie " n
                                                    > ie zepsula". I tylko kurwa wszyscy wody w usta nabieraja co spowodowalo to diab
                                                    > elskie przemienienie.

                                                    Wspólne życie? Jestem z moim obecnym 3 lata? Były też miesiące odpoczynku. gdybym go miała w domu ( zmywa po sobie naczynia, umie wyczyścić kibel, ma swoje zainteresowania0 to po miesiącu bym go znienawidziła. Zwyczajnie nie jestem zwierzęciem stadnym, a jedynego przemawiającego mi do rozsądku argumentu ( wspólne dzieci) nie ma i nie będzie.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 00:26
                                                    zawle napisała:

                                                    > Wspólne życie?

                                                    No tak, to " wspolne zycie " wydobywa z ludzi toksykow, umniejszaczy, przemocowcow ;-) To znaczy oni najpierw nosili ten zalazek zla w sobie, jakis czas sie kryli, a potem hulaj dusza. Zle sklonnosci wyszly po czasie. Acha. Psychopaci pewnie takim schematem jada, a cala reszta po prostu "sie psuje" czyli przestaje reagowac na tresure, albo nie chce spelniac oczekiwan. Tak mysle.

                                                    Jestem z moim obecnym 3 lata? Były też miesiące odpoczynku. gdyb
                                                    > ym go miała w domu ( zmywa po sobie naczynia, umie wyczyścić kibel, ma swoje za
                                                    > interesowania0 to po miesiącu bym go znienawidziła. Zwyczajnie nie jestem zwier
                                                    > zęciem stadnym, a jedynego przemawiającego mi do rozsądku argumentu ( wspólne d
                                                    > zieci) nie ma i nie będzie.

                                                    I niech sie Wam wiedzie:-*

                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 04:05
                                                    mabelle2000 napisała

                                                    >No tak, to " wspolne zycie " wydobywa z ludzi toksykow, umniejszaczy, przemocowcow ;-) To znaczy oni najpierw nosili ten zalazek zla w sobie, jakis czas sie kryli, a potem hulaj dusza. Zle sklonnosci wyszly po czasie. Acha. Psychopaci pewnie takim schematem jada, a cala reszta po prostu "sie psuje" czyli przestaje reagowac na tresure, albo nie chce spelniac oczekiwan. Tak mysle.<
                                                    >
                                                    Nic mi w tym nie przeszkadza, pod warunkiem, ze ludzie nie sa roszczeniowi. Po prostu ich krzywda wyjatkowo kloci mi sie z ich lista zyczen.<

                                                    Z uporem maniaka, jak pijany trzymając się płota negujesz fakt, (bo nie wiem, jak to nazwać inaczej,) istnienia przemocy i przemocowców w związkach,dworując sobie z ludzi, którzy byli nią dotknięci, a których ty wrzucasz do wora roszczeniowców, domagających się dla siebie spełnienia życzeń i oczekiwań co według Ciebie nie powinno mieć miejsca w związku. Tylko o jakie życzenia tu chodzi - bycia nie poniżaną, wyzywaną, szantażowaną, dręczoną psychicznie - to są jakieś wygórowane życzenia, które dla Ciebie są listą roszczeń? Co Cię tak kłuje w tym, że przemoc , która ma miejsce w wielu związkach jest nazywana po imieniu, zgodnie z prawdą, a nie jest wydumanym wymysłem kogoś, kto chce dowalić drugiej strony, bo się rzekomo zepsuła, tak jak Ty to określasz. Skąd to niedostrzeganie, wypieranie problemu, który istnieje,a który dla Ciebie ewidentnie nie jest problemem, albo może i jest, ale winę za niego ponosi wyłącznie strona " represjonowana "? Nie wiem, skąd ten sposób u Ciebie.
                                                  • urquhart Przemocowy bierni, psychiczni itd ??? 21.04.17, 08:07
                                                    > Z uporem maniaka, jak pijany trzymając się płota negujesz fakt, (bo nie wiem, j
                                                    > ak to nazwać inaczej,) istnienia przemocy i przemocowców w związkach,dworując s
                                                    > obie z ludzi, którzy byli nią dotknięci, a których ty wrzucasz do wora roszczen
                                                    > iowców

                                                    Ninek, w oderwaniu od twojej sytuacji moim zdaniem pojecie przemocowca używanie jest instrumentalnie do dehumanizacji przeciwnika.
                                                    Ogólnie najczęściej obie strony mają sprzeczne interesy i zmuszają drugą stronę do spełniania swoich oczekiwań i potrzeb i rzadko widzę sytuację że masz kata i ofiarę.
                                                    Wyszczekane babki sekutnice stosują przemoc werbalną i robią larum jak facet odpowie przemocą fizyczną.
                                                    Jak nawet nie odpowie sekutnicy czy szantażystce która oczywiści jedynie "wychowuje" czy "wymaga odpowiedzialności" bo nie wytrzyma i wpada w depresje czy alkohol to piszą że to bierny przemocowiec bo nie wykonuje jej poleceń i oczekiwań.
                                                    Przemoc z definicji użycie siły lub władzy by osiągnąć swoje cele, kosztem drugiej.
                                                    To klasyka związku.
                                                    Mam kuzyna chorego psychicznie którego pani zdominowała i niszczy w ten sposób w nienawiści że nie realizuje jej planu kwoczenia i zaangażowania w dzieci. Dla niej jest psychicznym przemocowcem. Ale poznała go szpitalu psychiatrycznym dobrze o tym wiedziała, i naprawdę kiedyś była zakochana wyrwała go innej i walczyła o niego. Do czasu.
                                                    Więc w powszechnym konflikcie interesów, potrzeb i oczekiwań w związku które oficjalnie jest tabu nazywanie kogoś PRZEMOCOWCEM ma dla mnie wydźwiek ironiczny..
                                                  • zawle Re: Przemocowy bierni, psychiczni itd ??? 21.04.17, 08:47
                                                    urquhart napisał: > Ninek, w oderwaniu od twojej sytuacji moim zdaniem pojecie przemocowca używanie
                                                    > jest instrumentalnie do dehumanizacji przeciwnika.

                                                    U siebie? Na zdrowie..od tego się czasami zaczyna "wychodzenie ze związku". Taka mabelle na przykład wymyśliła że on może jej zaglądać na pocztę, czytać prywatne wiadomości i szpiegować. I jeszcze o tym na forum pisała. Zdehumanizowała człowieka, ale jej to pomogło odciąć się od niego mentalnie.
                                                    U innych? Nieomal każda strona to robi....trochę jej się przypomni, dołoży emocje i obraz gotowy. Ludzie wysłuchają, wzburzą się i następnego dnia zagadają normalnie do sąsiada.
                                                    A w prawie jak to w prawie...musisz mieć twarde dowody na twarde sytuacje. Świadków, materiały, nagrania, ślady- niezbite dowody.

                                                    > Ogólnie najczęściej obie strony mają sprzeczne interesy i zmuszają drugą stronę
                                                    > do spełniania swoich oczekiwań i potrzeb i rzadko widzę sytuację że masz kata
                                                    > i ofiarę.

                                                    Bo nie umiesz oddzielać faktów. Gdy mąż do roboty nie chodzi to leń, ale jak ona go wałkiem jebnie to przemoc. Gdy ona nie ma żadnych standardów czystości, to nie sprząta i ma syf na chacie. Gdy on ją przymusza kurwami do sprzątania to przemoc.

                                                    > Wyszczekane babki sekutnice stosują przemoc werbalną i robią larum jak facet od
                                                    > powie przemocą fizyczną.

                                                    A on potem, gdy ona go nożem poczęstuje.....bez przesady, nie urgu?:))

                                                    > Jak nawet nie odpowie sekutnicy czy szantażystce która oczywiści jedynie "wycho
                                                    > wuje" czy "wymaga odpowiedzialności" bo nie wytrzyma i wpada w depresje czy alk
                                                    > ohol to piszą że to bierny przemocowiec bo nie wykonuje jej poleceń i oczekiwań

                                                    Powinni w szkole o tym mówić...zawsze można odejść. Bierny przemocowiec to zupełnie co innego. Złośliwie i z premedytacją unikasz, cofasz to co było dotąd. Przestajesz się komunikować, rozmawiać, robić, wyrażać, współpracować. Udajesz że nie słyszysz, zapomniałeś, nie zrozumiałeś, nie usłyszałeś. Mniej więcej to to znaczy.

                                                    > Przemoc z definicji użycie siły lub władzy by osiągnąć swoje cele, kosztem drug
                                                    > iej.
                                                    > To klasyka związku.
                                                    > Mam kuzyna chorego psychicznie którego pani zdominowała i niszczy w ten sposób
                                                    > w nienawiści że nie realizuje jej planu kwoczenia i zaangażowania w dzieci. Dla
                                                    > niej jest psychicznym przemocowcem. Ale poznała go szpitalu psychiatrycznym do
                                                    > brze o tym wiedziała, i naprawdę kiedyś była zakochana wyrwała go innej i walcz
                                                    > yła o niego. Do czasu.
                                                    > Więc w powszechnym konflikcie interesów, potrzeb i oczekiwań w związku które of
                                                    > icjalnie jest tabu nazywanie kogoś PRZEMOCOWCEM ma dla mnie wydźwiek ironiczny.

                                                    Jeśli jakiś głupi człowiek uwierzy w cudze kłamstwo na Twój temat, to nie jest wart Twojego zainteresowania. Wiem...zaraz mi wyskoczycie z szefami. Mój były mąż chodził do mojej pani dyrektor i opowiadał że na nocach w pracy spotykam się z kochankiem. Dowiedziałam się niestety po fakcie. Gdyby było inaczej oboje wylądowaliby w sądzie. Życie. Nazywajmy rzeczy po imieniu, róbmy dobrze i walczymy o swoje....pomówienia nie są wtedy takie straszne.
                                                  • urquhart Re: Przemocowy bierni, psychiczni itd ??? 21.04.17, 09:26
                                                    > Bo nie umiesz oddzielać faktów. Gdy mąż do roboty nie chodzi to leń, ale jak on
                                                    > a go wałkiem jebnie to przemoc. Gdy ona nie ma żadnych standardów czystości, to

                                                    Umiem. Na innych babskich forach jak sie facet nie podporządkowuje i nie wypełnia polecen to sabotuje i typowy bierny przemocowiec.
                                                    A przeciez widac po języku sekutnicy jest doladnie odwrotnie .
                                                    Dlatego wolę pisac o plciowym konflikcie intetesow i co z tego wynika .
                                                    W konflikcie typowo obie striny stosuja przemoc.
                                                    Inni pisza ze konflikt nie istnieje bo plcie sa takie same tylko chlopy nie dojrzaly do spelniania kobiecych oczekiwan
                                                    Tylko ze to szkodzi a nie pomoze .

                                                    > A on potem, gdy ona go nożem poczęstuje.....bez przesady, nie urgu?:))

                                                    Opisywalem jakis czas temu ze bylem na wolce węglowej na pogrzebie kolegi z pracy w tych okolicznosciach zona go zadzgala ale i tak mi tu nie uwierzyli. Diagnoza depresja poporidiwa i nerwica wypyscili ja po roku.
                                                  • marek.zak1 Re: Przemocowy bierni, psychiczni itd ??? 21.04.17, 09:36
                                                    urquhart napisał:


                                                    > Dlatego wolę pisac o plciowym konflikcie intetesow i co z tego wynika .
                                                    > W konflikcie typowo obie striny stosuja przemoc.
                                                    -------------------------
                                                    Czyli facet chce zapłodnić największa liczbę samic a babka wziąć najlepsze geny i wrobić dowolnego faceta do wychowywania swoich / nieswoich dzieci? To ten konflikt?
                                                    Konflikt jak wojna, każdy walczy tym, czym ma, ale jak wojna się kończy, każdy zna swoje miejsce i sobie w nim żyje. Znam związki w których konflikt jest permanentny i ludzie ze sobą walczą cały czas i o wszystko ale to nie jest życie.
                                                  • zawle Re: Przemocowy bierni, psychiczni itd ??? 21.04.17, 10:14
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Umiem. Na innych babskich forach jak sie facet nie podporządkowuje i nie wypełn
                                                    > ia polecen to sabotuje i typowy bierny przemocowiec.
                                                    > A przeciez widac po języku sekutnicy jest doladnie odwrotnie .
                                                    > Dlatego wolę pisac o plciowym konflikcie intetesow i co z tego wynika .

                                                    No właśnie - czemu wolisz rozciągać to na konflikt między płciami? Co z tego DLA CIEBIE wynika?

                                                    > W konflikcie typowo obie striny stosuja przemoc.

                                                    Tu się nie zgodzę. Nie zawsze obie strony.

                                                    > Inni pisza ze konflikt nie istnieje bo plcie sa takie same tylko chlopy nie doj
                                                    > rzaly do spelniania kobiecych oczekiwan
                                                    > Tylko ze to szkodzi a nie pomoze .

                                                    A wiesz skąd to się bierze? Bo jest w tym element nadziei:)) Gdyby baby musiały przyznać że lepiej nie będzie, musiałyby zweryfikować cały swój świat, a to jak zawsze boli. I niesie nieprzyjemne konsekwencje.
                                                  • urquhart Re: Przemocowy bierni, psychiczni itd ??? 21.04.17, 12:41
                                                    > No właśnie - czemu wolisz rozciągać to na konflikt między płciami? Co z tego DL
                                                    > A CIEBIE wynika?

                                                    Już Ci pisałem : ciekawość zrozumienia drugiej strony babarykady konfliku, motywacji jej działania.
                                                    Bez oceniania. Winy.
                                                    Ale przyczyn działania w konflikcie interesow.
                                                    Zrozumienie zas pomaga przełamać schemat przypisywania złych intencji partnerce i odbudowywac swoje pozytywne nastawienie i emocje po zranienach.
                                                    A nie ze to zla kobieta była.
                                                    Nastawienie jest kluczową emocją do zdobycia wszyskiego czego pragniesz.
                                                  • mabelle2000 Re: Przemocowy bierni, psychiczni itd ??? 21.04.17, 10:00
                                                    zawle napisała:

                                                    > U siebie? Na zdrowie..od tego się czasami zaczyna "wychodzenie ze związku". Tak
                                                    > a mabelle na przykład wymyśliła że on może jej zaglądać na pocztę, czytać prywa
                                                    > tne wiadomości i szpiegować. I jeszcze o tym na forum pisała. Zdehumanizowała c
                                                    > złowieka, ale jej to pomogło odciąć się od niego mentalnie.

                                                    Grzebanie komus w poczcie jest przestepstwem sciganym z art. 249 par 1. Kropka. Do tego nie trzeba nikogo odhumanizowywac. Prawo jest po mojej stronie.
                                                    W moim interesie jest zadbac o ochrone swoich granic, co niniejszym uczynilam. Nie dam sie natomiast wkrecic w durne tlumaczenia, ze " chronologia zdarzen byla inna".

                                                  • zawle Re: Przemocowy bierni, psychiczni itd ??? 21.04.17, 10:10
                                                    Podobnie wyzywanie , poniżanie. Powiem Ci że Twoje sytuacja i ninka była dokładnie taka sama. Tylko Ty ją widzisz inaczej. I tylko dlatego że nie czujesz się ofiarą, nie dajesz jej tego prawa. Może gdybyś dała, musiałabyś przyznać że Ty nią też byłaś, nawet gdy się tak nie czułaś.
                                                  • mabelle2000 Re: Przemocowy bierni, psychiczni itd ??? 21.04.17, 10:26
                                                    zawle napisała:

                                                    > Podobnie wyzywanie , poniżanie. Powiem Ci że Twoje sytuacja i ninka była dokład
                                                    > nie taka sama. Tylko Ty ją widzisz inaczej. I tylko dlatego że nie czujesz się
                                                    > ofiarą, nie dajesz jej tego prawa. Może gdybyś dała, musiałabyś przyznać że Ty
                                                    > nią też byłaś, nawet gdy się tak nie czułaś.

                                                    Alez ja absolutnie glaszcze ninka po glowie, przytulam i wspolczuje, ze miala meza przemocowca. Biedny, biedny ninek. Zwlaszcza, ze dodatkowo jest biedna, bo przemocowiec zrobil jej dzieciaki, ktorych nie chciala i teraz musi dzwigac ten tobol. To oceniam jako najgorsze i najsmutniejsze w jej sytuacji.
                                                    Teraz dobrze, wierzysz mi ze solidaryzuje sie z jej krzywda?
                                                    A ja ze swoim " przemocowcem" pozostaje w dobrych kumpelskich kontaktach, moze nie prowadzimy glebokich rozmow, ale pomagamy sobie od czasu do czasu. Przeszlosc zamknelismy.
                                                  • ninek04 Re: Przemocowy bierni, psychiczni itd ??? 21.04.17, 20:28
                                                    Urquhart napisał
                                                    >Ninek, w oderwaniu od twojej sytuacji moim zdaniem pojecie przemocowca używanie jest instrumentalnie do dehumanizacji przeciwnika.
                                                    Ogólnie najczęściej obie strony mają sprzeczne interesy i zmuszają drugą stronę do spełniania swoich oczekiwań i potrzeb i rzadko widzę sytuację że masz kata i ofiarę. <

                                                    Urqu, uważam że przemocowe zachowania należy nazywać po imieniu, i nie zamiatać pod dywan, niezależnie od strony, która je stosuje. Rozmywamie pojęć nie służy nikomu ani niczemu, w przypadku gdy ta przemoc występuje i któraś ze stron jej doświadcza.

                                                    >Wyszczekane babki sekutnice stosują przemoc werbalną i robią larum jak facet odpowie przemocą fizyczną.
                                                    Jak nawet nie odpowie sekutnicy czy szantażystce która oczywiści jedynie "wychowuje" czy "wymaga odpowiedzialności" bo nie wytrzyma i wpada w depresje czy alkohol to piszą że to bierny przemocowiec bo nie wykonuje jej poleceń i oczekiwań.<

                                                    Ja nie neguję faktu, odnosząc się do argumentu płci, że panie są zawsze ofiarami, bo to nieprawda i oczywiście, że wieczne gadanie i bezzasadne trucie dupy komuś tylko wyłącznie dlatego, że nie spełnia moich poleceń i zachciewajek również można uznać za przemoc, tu pełna zgoda

                                                    >Przemoc z definicji użycie siły lub władzy by osiągnąć swoje cele, kosztem drugiej.
                                                    To klasyka związku.
                                                    Mam kuzyna chorego psychicznie którego pani zdominowała i niszczy w ten sposób w nienawiści że nie realizuje jej planu kwoczenia i zaangażowania w dzieci. Dla niej jest psychicznym przemocowcem. Ale poznała go szpitalu psychiatrycznym dobrze o tym wiedziała, i naprawdę kiedyś była zakochana wyrwała go innej i walczyła o niego. Do czasu.
                                                    Więc w powszechnym konflikcie interesów, potrzeb i oczekiwań w związku które oficjalnie jest tabu nazywanie kogoś PRZEMOCOWCEM ma dla mnie wydźwiek ironiczny.. <

                                                    Będąc w związku naprawdę dużo można znieść, łudząc się, że" afekt " drugiej strony jest tylko chwilowy i zaraz minie, albo że tak w zasadzie to on/ ona ma rację, a ja jestem wszystkiemu winna i niepotrzebnie uważam, że jest cokolwiek nie tak, zwyczajnie trzeba zacisnąć,ale do czasu. Przemoc to nie tylko bicie, a agresja słowna i wywieranie presji psychicznej również niszczy człowieka, no niszczy i wbija w ziemię. Popatrz sobie na tego radnego, obrońcę tradycyjnych wartości który płacząc i szlochając do kamery kreuje się na niewiniątko, bo jego wyzwiska i bicie żony były zwyczajnym wołaniem o miłość, a żona może być pociagnieta do odpowiedzialnosci za niezgodne z prawem nagrywanie jego wyczynów. No coś tu jest ewidentnie nie tak, uważasz że nazwanie jego zachowania przemocą ma wydźwięk ironiczny? I tylko taki?
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 00:14
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    I tylko kurwa wszyscy wody w usta nabieraja co spowodowalo to diab
                                                    > elskie przemienienie.

                                                    Przypuszczam, że jest to efektem działania dwóch zjebanych skryptów, w tym jednego naszego - co opisałem w poście, który wybiórczo cytowałaś. Ilość zjebanych skryptów życiowych musi być tak duża, że aż ciary po plecach chodzą, biorąc pod uwagę to, ile "udanych małżeństw" żyje dookoła :)
                                                    Po prostu małżeństwo jest rzeczą bardzo trudną, a ludzie biorą się za to powszechnie. Stąd nieuniknione rozmiary klęski.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 00:42
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > > Pomyśl zanim coś napiszesz. Masz jakąś blokadę w głowie w tym zakresie, b
                                                    > o prze
                                                    > > cież głupia zwyczajnie nie jesteś. Rozmawiamy o ludziach którzy lubią inn
                                                    > ych gn
                                                    > > ębić/budują siebie poprzez gnębienie innych. Gdzie tu miejsce na bliskość
                                                    > , inty
                                                    > > mność i zaufanie. Seks jako żródło kontroli i zadania bólu- bardziej
                                                    >
                                                    > Mowisz o czyms innym. Wroc do poczatku, dlaczego ludzie zaczynaja odmawiac seks
                                                    > u? Bo chca intymnosci, bliskosci, zaufania w pierwszej kolejnosci, a dopiero po
                                                    > zniej rozladowania napiecia seksualnego. Takich ludzi jest calkiem sporo. I jak
                                                    > nie chca tego pozal sie boze seksu bez bliskosci, intymnosci, to mowi sie, ze
                                                    > maja " w dupie potrzeby drugiej strony". O tym pisalam. A czym bardziej sie na
                                                    > nich naciska i czym wiecej sie ich dzga i wymaga, tym oni bardziej sie odsuwaja
                                                    > . Na koncu zostaje juz wyzywanie ich od toksykow, narcyzow i zlamanych chujow.K
                                                    > to wie czy niektorzy wlasnie wtedy tymi *przemocowcami* sie nie staja. Jest to
                                                    > dla Ciebie realny scenariusz, czy nie bardzo?

                                                    Realny, jako jeden z wielu scenariuszy. Dotyczył ciebie, kiedyś i mnie. Ale wyjdź poza swój schemat jako i ja wyszłam. Ludzie są.różni, nie każdy szuka w seksie bliskości czy ciepła i nie każdy odmawia seksu z powodów przez ciebie wymienionych. I początki przemocy nie leżą zazwyczaj w odmowie seksu, a.już na pewno nie jest ona przyczyną. Przyczyna jest w ludzkiej głowie i skłonnościach, alkoholu, patologicznemu środowisku. Mąż Ninek raczej nie z powodu rozczarowania pożyciem z nia latami wyzywal ją od szmat ;-)
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 01:01
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Ludzie są.różni, nie każdy szuka w seks
                                                    > ie bliskości czy ciepła i nie każdy odmawia seksu z powodów przez ciebie wymien
                                                    > ionych. I początki przemocy nie leżą zazwyczaj w odmowie seksu, a.już na pewno
                                                    > nie jest ona przyczyną. Przyczyna jest w ludzkiej głowie i skłonnościach, alkoh
                                                    > olu, patologicznemu środowisku.

                                                    Jasne. A nie lepiej zaczac naprawianie swiata od siebie i nie wrzeszczec, ze mnie ktos oszukal ? Jestem z patologii to musze sam/ a sie ogarnac, a nie szukac winnego.

                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 01:36
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Ludzie są.różni, nie każdy szuka w seks
                                                    > > ie bliskości czy ciepła i nie każdy odmawia seksu z powodów przez ciebie
                                                    > wymien
                                                    > > ionych. I początki przemocy nie leżą zazwyczaj w odmowie seksu, a.już na
                                                    > pewno
                                                    > > nie jest ona przyczyną. Przyczyna jest w ludzkiej głowie i skłonnościach,
                                                    > alkoh
                                                    > > olu, patologicznemu środowisku.
                                                    >
                                                    > Jasne. A nie lepiej zaczac naprawianie swiata od siebie i nie wrzeszczec, ze mn
                                                    > ie ktos oszukal ? Jestem z patologii to musze sam/ a sie ogarnac, a nie szukac
                                                    > winnego.
                                                    >

                                                    Wiesz co, wity opadają. Kręcisz się w kółko jak jakiś zwierz za jedną nogę do podłogi przybity. Co ci nie pozwala zidentyfikować gówna jako gówno zanim zaczniesz się z niego oczyszczać? Albo w trakcie już? Skąd ma człowiek wiedzieć że śmierdzi i że powinien się umyć jeśli nie dopuszcza tego do świadomości? Skąd ta agresja wobec osób przyznających się głośno do brzydkiego zapachu (nie uzalajacych się tylko przyznających się) i czasem już nawet jednocześnie działających? W czym ci przeszkadza powiedzenie "skrzywdzono mnie, wykorzystano, fakt, wykazałam się naiwnością i nie trzymaniem granic, ułatwiłam doprowadzenie do aktu przemocy, teraz wychodzę z tego"? Zdajesz sobie sprawę że to niezbędne stadium zdrowienia? Nie przypominam, żebym się z czymś takim spotkała.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 01:52
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Skąd ta
                                                    > agresja wobec osób przyznających się głośno do brzydkiego zapachu (nie uzalajac
                                                    > ych się tylko przyznających się) i czasem już nawet jednocześnie działających?

                                                    Jaka agresja? Obserwuje sobie przypadki braku seksu w malzenstwie i tyle. I staram sie dociec czemu ten seks kuleje. Ty chyba robisz to samo na tym forum. ? Czy wietrzysz przypadki rzekomej agresji ? Najwieksze oburzenie jest, jak zauwazylam, gdy wprost zapytasz "czemu zona/ maz nie chcieli sie z toba ruchac". Chamem zostajesz na dzien dobry ;-)

                                                    > W czym ci przeszkadza powiedzenie "skrzywdzono mnie, wykorzystano, fakt, wykaza
                                                    > łam się naiwnością i nie trzymaniem granic, ułatwiłam doprowadzenie do aktu prz
                                                    > emocy, teraz wychodzę z tego"? Zdajesz sobie sprawę że to niezbędne stadium zdr
                                                    > owienia? Nie przypominam, żebym się z czymś takim spotkała.

                                                    Nic mi w tym nie przeszkadza, pod warunkiem, ze ludzie nie sa roszczeniowi. Po prostu ich krzywda wyjatkowo kloci mi sie z ich lista zyczen.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 04:11
                                                    mabelle2000 napisała
                                                    >Najwieksze oburzenie jest, jak zauwazylam, gdy wprost zapytasz "czemu zona/ maz nie chcieli sie z toba ruchac". Chamem zostajesz na dzien dobry ;-)<

                                                    Dobrze wiesz, że nie chodzi o samo ruchanie, bo problem, jak to bywa, ma swoje głębsze podłoże. Ty też się zepsułaś, nie chcąc ruchać się z mężem? Nie chciałaś bezinteresownie i z czystego serca ofiarować, dać mu ten dar z siebie? Przecież to Twoja mantra, więc co stało na przeszkodzie?
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 10:20
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Skąd ta
                                                    > > agresja wobec osób przyznających się głośno do brzydkiego zapachu (nie uz
                                                    > alajac
                                                    > > ych się tylko przyznających się) i czasem już nawet jednocześnie działają
                                                    > cych?
                                                    >
                                                    > Jaka agresja? Obserwuje sobie przypadki braku seksu w malzenstwie i tyle. I sta
                                                    > ram sie dociec czemu ten seks kuleje. Ty chyba robisz to samo na tym forum. ? C
                                                    > zy wietrzysz przypadki rzekomej agresji ? Najwieksze oburzenie jest, jak zauwaz
                                                    > ylam, gdy wprost zapytasz "czemu zona/ maz nie chcieli sie z toba ruchac". Cha
                                                    > mem zostajesz na dzien dobry ;-)

                                                    Ja nie o braku seksu tylko ogólnie o twojej niechęci, delikatnie mówiąc, do jakiegokolwiek wspomnienia o tym, że było się przedmiotem jakiejś agresji, przemocy, w związku.



                                                    > > W czym ci przeszkadza powiedzenie "skrzywdzono mnie, wykorzystano, fakt,
                                                    > wykaza
                                                    > > łam się naiwnością i nie trzymaniem granic, ułatwiłam doprowadzenie do ak
                                                    > tu prz
                                                    > > emocy, teraz wychodzę z tego"? Zdajesz sobie sprawę że to niezbędne stadi
                                                    > um zdr
                                                    > > owienia? Nie przypominam, żebym się z czymś takim spotkała.
                                                    >
                                                    > Nic mi w tym nie przeszkadza, pod warunkiem, ze ludzie nie sa roszczeniowi. Po
                                                    > prostu ich krzywda wyjatkowo kloci mi sie z ich lista zyczen.

                                                    To tak jak mnie z grubsza. Rozlazłe miągwy mnie wkurzają strasznie. Tylko odnoszę wrażenie, że tę roszczeniowośc u ofiar widzisz zanim pojawi się jej symptomy. A priori, tak jakbyś sądziła że ona jest u każdego komu stała się jakas krzywda.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 11:13
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Ja nie o braku seksu tylko ogólnie o twojej niechęci, delikatnie mówiąc, do jak
                                                    > iegokolwiek wspomnienia o tym, że było się przedmiotem jakiejś agresji, przemoc
                                                    > y, w związku.

                                                    Alez ja nie mam nic do czyjejs agresji czy przemocy w zwiazku. Rozumiem i wspolczuje. Czasem mam tylko dysonans poznawczy, ze sie tak wyraze. Profil osoby nie bardzo przystaje mi do skryptu ofiary. Tylko tyle.

                                                    > To tak jak mnie z grubsza. Rozlazłe miągwy mnie wkurzają strasznie. Tylko odnos
                                                    > zę wrażenie, że tę roszczeniowośc u ofiar widzisz zanim pojawi się jej symptomy
                                                    > . A priori, tak jakbyś sądziła że ona jest u każdego komu stała się jakas krzyw
                                                    > da.

                                                    Nie u kazdego, ale czesto niestety widze, ze niespelnione oczekiwania wywoluja lawine narzekan. Rozczarowanie z powodu nieotrzymania tego co sie chcialo jest niezwykle bolesne. Duzo latwiej wtedy widziec w sobie ofiare.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 07:23
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > W czym ci przeszkadza powiedzenie "skrzywdzono mnie, wykorzystano, fakt, wykaza
                                                    > łam się naiwnością i nie trzymaniem granic, ułatwiłam doprowadzenie do aktu prz
                                                    > emocy, teraz wychodzę z tego"? Zdajesz sobie sprawę że to niezbędne stadium zdr
                                                    > owienia? Nie przypominam, żebym się z czymś takim spotkała.

                                                    Mozliwe, ze cos ukrywa. Dlatego bagatelizuje sytuacje.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 04:19
                                                    mabelle2000 napisała
                                                    >Jasne. A nie lepiej zaczac naprawianie swiata od siebie i nie wrzeszczec, ze mnie ktos oszukal ? Jestem z patologii to musze sam/ a sie ogarnac, a nie szukac winnego. <

                                                    Popisowa lekcja empatii z Twojej strony,no naprawdę. Powiedz to na przykład tej żonie psychola radnego, że powinna się ogarnąć w try miga i wziąć za siebie, a nie wrzeszczeć, szukać winy i mieć jakiekolwiek wąty ( roszczenia) do Bogu ducha winnego chłopa.Co za " patologia " z tej kobiety, no ludzie.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 08:27
                                                    aandzia43 napisała: > Realny, jako jeden z wielu scenariuszy. Dotyczył ciebie, kiedyś i mnie. Ale wyj
                                                    > dź poza swój schemat jako i ja wyszłam. Ludzie są.różni, nie każdy szuka w seks
                                                    > ie bliskości czy ciepła i nie każdy odmawia seksu z powodów przez ciebie wymien
                                                    > ionych. I początki przemocy nie leżą zazwyczaj w odmowie seksu, a.już na pewno
                                                    > nie jest ona przyczyną. Przyczyna jest w ludzkiej głowie i skłonnościach, alkoh
                                                    > olu, patologicznemu środowisku. Mąż Ninek raczej nie z powodu rozczarowania poż
                                                    > yciem z nia latami wyzywal ją od szmat ;-)

                                                    Dla niektórych ludzi jedyną bliskością na jaką są w stanie sobie pozwololić/umieją dać jest przypierdolenie w ryja/poniżenie. Emocje jak ta lala:))
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 09:03
                                                    Ja pierdole jaka nagonka. Jedyna osoba, ktora poradzila sobie sama i teraz odbiera ciosy, za co?

                                                    Maz Ninek nazywal ja szmata no bo sie zeszmacila, loboze big deal. Strasznie ja skrzywdzil tymi slowami, to trzeba bylo sie nie puszczac z chlopami zonatymi, a nie teraz przemocowiec, bo ja nazwal po imieniu ;) Kag jej powedziala po tym jej rozstaniu: Ninek jestes wolna teraz, znajdz sobie normalnego, wolnego chlopa. Nie, ona nie chce, jej odpowiedziala. No wiec kim jest? To niech bierze to na klate. My se mozemy to przemilczec ewentualnie wzruszyc ramionami ale maz pewnie nie mogl. Sorry ale jak sie regularnie malzonka wali po rogach, to czego mozna sie od niego spodziewac? Mowy szacunku? Moze ma np podejrzenia, ze to nie jego dzieci?
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 13:03
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ja pierdole jaka nagonka. Jedyna osoba, ktora poradzila sobie sama i teraz odbi
                                                    > era ciosy, za co?
                                                    >
                                                    To nie miała być nagonka mabelle, raczej przypomnienie i zdziwienie niechęcią wobec ninek
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 13:50
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > To nie miała być nagonka mabelle, raczej przypomnienie i zdziwienie niechęcią w
                                                    > obec ninek

                                                    Niechec do ninek ( prosze mi nie imputowac nienawisci czy pogardy, bo tego na pewno nie czuje) nie maja nic wspolnego z jej przemoca domowa. Dlaczego jej nie lubie juz kiedys pisalam- nie bede sie powtarzac. Nie ma obowiazku lubienia kazdego.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 13:52
                                                    > Niechec do ninek ( prosze mi nie imputowac nienawisci czy pogardy, bo tego na pewno nie czuje).

                                                    Tu nie chodzi o niechęć, tylko o ciągłe gnojenie.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 14:02
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Tu nie chodzi o niechęć, tylko o ciągłe gnojenie

                                                    Solidarnosc z cierpiacymi na odtracenie w seksie sie w Tobie odezwala ? Przeciez nie odsylam jej do budy jak lazi za mna i poszczekuje, czego jeszcze chcesz?
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 14:21
                                                    A to Ninek cierpi na odtrącenie w seksie? Ale nie, nie czuję solidarności z Ninek. Moje stwierdzenie, że stale ją gnoisz, jest zupełnie beznamiętnym zauważeniem. A dodatkowe odsyłanie do budy raczej nie zrobiłoby specjalnej różnicy...
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 14:31
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > A to Ninek cierpi na odtrącenie w seksie?

                                                    Nie, ale cierpiala, a to na tym forum swiete krowy. Praktycznie wiec nie dotycza ich ogolne standardy, zeby byc przyzwoitym czlowiekiem, moga gadac bzdury, walic meza w rogi, moga tez same wyrazac sie pogardliwie o innych, tych ktorzy naprawde cierpia biede. I nikt nawet nie zareaguje. Wiadomo, ze to oni sa ci biedni.

                                                    > A dodatkowe odsyłanie do budy raczej nie zrobiłoby specjalnej różnicy...

                                                    Dlatego nie odsylam, tylko wygasilam. Nie czytam.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 14:45
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Nie, ale cierpiala, a to na tym forum swiete krowy. Praktycznie wiec nie dotyc
                                                    > za ich ogolne standardy, zeby byc przyzwoitym czlowiekiem, moga gadac bzdury, w
                                                    > alic meza w rogi, moga tez same wyrazac sie pogardliwie o innych, tych ktorzy n
                                                    > aprawde cierpia biede. I nikt nawet nie zareaguje. Wiadomo, ze to oni sa ci bie
                                                    > dni.

                                                    Chyba zgłupłaś. Ile razy się o to pieniłam jak słyszałam że to cud miód i nic się nie stało.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 14:49
                                                    > I nikt nawet nie zareaguje.

                                                    Przesadzasz. Pięciu sprawiedliwych by się znalazło.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:01
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > > I nikt nawet nie zareaguje.
                                                    >
                                                    > Przesadzasz. Pięciu sprawiedliwych by się znalazło.

                                                    Tylko pieciu? Troche malo. A ilu z nich bylo odstawionych od cipki/ penisa?
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:09
                                                    Ja byłam i zdradzałam i nie uważam że dobrze robiłam.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:20
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ja byłam i zdradzałam i nie uważam że dobrze robiłam.

                                                    Mysle ze to czesc wielkiej sumy doswiadczen, ktora ostatecznie nas buduje. To co robimy dobrze i zle. Wazne kim jestes teraz.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:16
                                                    > Tylko pieciu? Troche malo. A ilu z nich bylo odstawionych od cipki/ penisa?

                                                    Że niby reszta nie reaguje, bo się czuje solidarna? Raczej mało prawdopodobne - przy takim mechanizmie prawie całe forum musiałoby się ciągle trzymać za rączki.

                                                    A może to Ty się nadmiernie solidaryzujesz z tymi, co przestali dawać? I każdy oskarżycielski tekst o niedającym odczytujesz jako paluch wyciągnięty w Twoja stronę, co powoduje w Tobie odruch obronny?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:44
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > A może to Ty się nadmiernie solidaryzujesz z tymi, co przestali dawać? I każdy
                                                    > oskarżycielski tekst o niedającym odczytujesz jako paluch wyciągnięty w Twoja s
                                                    > tronę, co powoduje w Tobie odruch obronny?

                                                    Z nikim sie nie solidaryzuje. Mierzi mnie niesprawiedliwosc, zwalanie winy na tych, ktorzy nigdy tu glosu nie zabiora. Na obarczanie dzieci wina za nieudane malzenstwo. To jest najbardziej obrzydliwe.Twoja swietoszkowata moralnosc tez mnie mierzi " jak ja sie ninek ciesze, ze masz kochanka " Pamietasz swoje slowa? Nie zycze Ci, zebys to Ty zostala rogaczem w zwiazku.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:50
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Nie zycze Ci, zebys to Ty zostala rogaczem w zwiazku.

                                                    Ale jakim rogaczem moze zostac koles, ktory z nia od roku nie mieszka i raz na miesiac zamieni z nia pare mrukniec? Halo, tu Ziemia :))
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:59
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Ale jakim rogaczem moze zostac koles, ktory z nia od roku nie mieszka i raz na
                                                    > miesiac zamieni z nia pare mrukniec? Halo, tu Ziemia :))

                                                    Jak to pisala, to jeszcze bylo regularne walenie ninkowego meza w rogi. Dlatego mnie dziwi ta laskawosc i wyrozumialosc dla swietych krow.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:04
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Jak to pisala, to jeszcze bylo regularne walenie ninkowego meza w rogi.

                                                    Podaj ja za to do sadu :)
                                                    Na moje to byl pierwszy krok do wyprowadzki, uwierzyla w siebie. W to ze sie da. Ogolnie - pozytyw.

                                                    Dlatego
                                                    > mnie dziwi ta laskawosc i wyrozumialosc dla swietych krow.

                                                    Bo to rozsadne ludzie sa, nie pienia sie, ze sasiad zre czerwone, dorodne jabluszko, a mnie kurwa nie bylo wolno i glodowalem ;)
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:15
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Podaj ja za to do sadu :)
                                                    > Na moje to byl pierwszy krok do wyprowadzki, uwierzyla w siebie. W to ze sie da
                                                    > . Ogolnie - pozytyw.

                                                    Oczywiscie, ze sie da, nawet i bez kochanka. Bo Ciebie to chyba zona predzej wywali, na nic Ci wiec poklepywanie po ramionku, ze sobie ruchasz na boku.

                                                    Bo to rozsadne ludzie sa, nie pienia sie, ze sasiad zre czerwone, dorodne jablu
                                                    > szko, a mnie kurwa nie bylo wolno i glodowalem ;)

                                                    Zrec czerwone jabluszka moze w zasadzie kazdy. Sztuka jest zrec i przy tym sie nie zeszmacic.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:20
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Zrec czerwone jabluszka moze w zasadzie kazdy. Sztuka jest zrec i przy tym sie
                                                    > nie zeszmacic.

                                                    A mnie nie zalezy, moge sie "zeszmacic". Masz z tym jakis problem?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:25
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > A mnie nie zalezy, moge sie "zeszmacic". Masz z tym jakis problem?

                                                    Nie mam zadnego, ale z glaskania po glowce nici. A po to tu przeciez przychodzisz.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:30
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Nie mam zadnego, ale z glaskania po glowce nici. A po to tu przeciez przychodzi
                                                    > sz.

                                                    Nieprawda. Przychodze dla towarzystwa. Od glaskania po glowce mam kochanke ;)
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:33
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Nieprawda. Przychodze dla towarzystwa. Od glaskania po glowce mam kochanke ;)

                                                    Mam nadzieje, ze nie dajesz jej do czytania swoich forumowych popisow, strasznie osuszaja cipke ;-)
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 19:24
                                                    mabelle2000 napisała
                                                    >Mam nadzieje, ze nie dajesz jej do czytania swoich forumowych popisow, strasznie osuszaja cipke ;-)<

                                                    Chyba Twoją, bo wiesz Mabelle, siła to tkwi w różnorodności, i że Ciebie akurat osusza, to nie znaczy że pozostałe tak mają. Bo chyba nie jesteś jakimś wzorcem z Sevres, jeśli chodzi o podejście do seksualności akurat ;).No chyba to jasne jest, Mabelle,. Bo swój ideał w temacie zwilżania to już prezentowałaś, wiemy, wiemy, jaki on ma być.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:20
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Oczywiscie, ze sie da, nawet i bez kochanka. Bo Ciebie to chyba zona predzej wy
                                                    > wali, na nic Ci wiec poklepywanie po ramionku, ze sobie ruchasz na boku.

                                                    No pewnie że się da, ale nie każdy da radę. Mnie też wkurwia gdy słyszę...nie zrobię czegoś bo się nie da. Da się. Nie zrobisz bo nie to wybierasz. A świadomy wybór to decyzja i odpowiedzialność. I mało miejsca zostaje na biadolenie. Ja nie odeszłabym od męża, gdyby na mojej drodze nie pojawiła się drabinka w postaci pewnego pana. Wlazłam na tą drabinkę i zobaczyłam że nie tak wysoko i dam radę sama.

                                                    > Zrec czerwone jabluszka moze w zasadzie kazdy. Sztuka jest zrec i przy tym sie
                                                    > nie zeszmacic.

                                                    Odkąd pozbyłam się honoru może życie stało się jakby czystsze i moralniejsze:))
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:34
                                                    >Pamietasz swoje slowa?

                                                    Tak, pamiętam. To było ambiwalentne cieszenie się, bo jednocześnie twierdziłam - i dalej twierdzę - że romans w małżeństwie to nieuczciwość. Nawet, gdy jest odpowiedzią na uprzednią nieuczciwość partnera, tzn. odstawianie od łoża bez słowa wyjaśnienia. Tamto moje cieszenie akurat brało się z solidaryzowania, bo tekst Ninek przypomniał mi o niszczącym mnie kiedyś głodzie, który nie był już wtedy udziałem Ninka.

                                                    Ale najlepiej pamiętam, że najbardziej Cię zmierziło to, że śmiałam wypinanie się na partnera nazwać nieuczciwością. Do dzisiaj się nie możesz otrząsnąć.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:47
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Tak, pamiętam. To było ambiwalentne cieszenie się, bo jednocześnie twierdziłam
                                                    > - Nawet, gdy jest o
                                                    > dpowiedzią na uprzednią nieuczciwość partnera, tzn. odstawianie od łoża bez sło
                                                    > wa wyjaśnienia.

                                                    Odstawienie od loza. A z jakiej to katolickiej agitki?

                                                    Tamto moje cieszenie akurat brało się z solidaryzowania, bo tek
                                                    > st Ninek przypomniał mi o niszczącym mnie kiedyś głodzie, który nie był już wte
                                                    > dy udziałem Ninka.

                                                    Tylko ze ja nie trapil glod, raczej entuzjazm, ze robienie w bambuko to nic zlego. Podniecilas sie wiec nie swoja historia.


                                                    > Ale najlepiej pamiętam, że najbardziej Cię zmierziło to, że śmiałam wypinanie s
                                                    > ię na partnera nazwać nieuczciwością. Do dzisiaj się nie możesz otrząsnąć.

                                                    Bo nie ma zadnego wypinania. Bo nie ma obowiazku sluzenia wlasna dupa. To jest wlasnie ta granica, ktorej czlowiek poswiecajac sie dla drugiego czlowieka nigdy nie przekracza. Bo wtedy to juz jest niszczenie siebie, a nie sluzenie drugiemu czlowiekowi dla jego dobra i ku jego uciesze. Zapamietasz, czy mam drukowanymi napisac?
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:54
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Bo nie ma zadnego wypinania. Bo nie ma obowiazku sluzenia wlasna dupa. To jest
                                                    > wlasnie ta granica, ktorej czlowiek poswiecajac sie dla drugiego czlowieka nigd
                                                    > y nie przekracza. Bo wtedy to juz jest niszczenie siebie, a nie sluzenie drugie
                                                    > mu czlowiekowi dla jego dobra i ku jego uciesze. Zapamietasz, czy mam drukowany
                                                    > mi napisac?

                                                    Zgoda. Podobnie jak lojalnosc i wiernosc tez jest darem i pozostawianie wiernym w zwiazku monogamicznym powinno byc wynikiem szacunku i niezaleznej decyzji. Lojalnosc powinna byc darem, o czym Ty i Tobie podobni zapominacie.
                                                    To ma byc tak, ze seks to dar, wzajemnie sie obdarowujemy, ale jak zauwaze, ze gapisz sie na inne, to do nogi chuju, siad i waruj? ;)
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 17:04
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Zgoda. Podobnie jak lojalnosc i wiernosc tez jest darem i pozostawianie wiernym
                                                    > w zwiazku monogamicznym powinno byc wynikiem szacunku i niezaleznej decyzji. L
                                                    > ojalnosc powinna byc darem, o czym Ty i Tobie podobni zapominacie.
                                                    > To ma byc tak, ze seks to dar, wzajemnie sie obdarowujemy, ale jak zauwaze, ze
                                                    > gapisz sie na inne, to do nogi chuju, siad i waruj? ;)

                                                    Nie, obdarowujemy sie w seksie, ktorego chcemy oboje, a nie ze ktos sklada danine ze swojego ciala. Skoro dar, to dobrowolny z definicji.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:56

                                                    > > Ale najlepiej pamiętam, że najbardziej Cię zmierziło to, że śmiałam wypin
                                                    > anie s
                                                    > > ię na partnera nazwać nieuczciwością. Do dzisiaj się nie możesz otrząsnąć
                                                    > .
                                                    >
                                                    > Bo nie ma zadnego wypinania. Bo nie ma obowiazku sluzenia wlasna dupa. To jest
                                                    > wlasnie ta granica, ktorej czlowiek poswiecajac sie dla drugiego czlowieka nigd
                                                    > y nie przekracza. Bo wtedy to juz jest niszczenie siebie, a nie sluzenie drugie
                                                    > mu czlowiekowi dla jego dobra i ku jego uciesze. Zapamietasz, czy mam drukowany
                                                    > mi napisac?

                                                    Zgadzam się. Nie ma obowiązku służenia, to niszczące i raniące dla dającego ten seks (jeśli to wo ogóle można nazwać seksem). Jest tylko obowiązek prób (szczerych prób) dogadywania się w temacie i rozwiązywanie (rzeczywistego, nie udawanego) problemów. Wypinanie się i olewanie bez słowa jest kurestwem.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 17:01
                                                    > Odstawienie od loza. A z jakiej to katolickiej agitki?

                                                    Wykręcanie się od ruchania, broń borze bez powiedzenia uczciwie "nie chcę się z tobą ruchać".

                                                    > Tylko ze ja nie trapil glod, raczej entuzjazm, ze robienie w bambuko to nic zle
                                                    > go. Podniecilas sie wiec nie swoja historia.

                                                    Ja się w ogóle nie podniecałam jej historią. Jakoś wyjątkowo obrazowo przemówił do mnie jeden z opisów Ninka. Ale niestety też się nie podnieciłam.


                                                    > Bo nie ma zadnego wypinania. Bo nie ma obowiazku sluzenia wlasna dupa. To jest
                                                    > wlasnie ta granica, ktorej czlowiek poswiecajac sie dla drugiego czlowieka nigd
                                                    > y nie przekracza. Bo wtedy to juz jest niszczenie siebie, a nie sluzenie drugie
                                                    > mu czlowiekowi dla jego dobra i ku jego uciesze. Zapamietasz, czy mam drukowany
                                                    > mi napisac?

                                                    Tak. Wtedy się mówi "Nie będę się już tobą ruchać. Nie chcę". I czary mary - jest uczciwość wobec samego siebie, jest też wobec drugiego człowieka. Tylko że tak się nie robi, jak chce się dalej doić korzyści ze związku. Wtedy trzeba oszukiwać i zwodzić.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 17:22
                                                    zyg_zyg_zyg napisala

                                                    > Wykręcanie się od ruchania, broń borze bez powiedzenia uczciwie "nie chcę się
                                                    > z tobą ruchać".

                                                    Czy niechetna baba/ chlop musi jebnac piescia w stol, zeby dotarlo, ze nie ma ochoty na seks?


                                                    > Tak. Wtedy się mówi "Nie będę się już tobą ruchać. Nie chcę". I czary mary - j
                                                    > est uczciwość wobec samego siebie, jest też wobec drugiego człowieka.

                                                    Ale ta druga strona przeciez nie chce sie ruchac, to widac, slychac i czuc. Mowi, ze nie chce, nie inicjuje, nie dazy do seksu. Tylko wtedy zaczyna sie wymuszanie, jazdy na emocjach, na poczuciu winy i obowiazku. Naprawde trzeba Ci powiedziec w twarz " nie pozadam Cie " zeby do Ciebie dotarlo? Domniemuje ze w wielu przypadkach, oprocz braku pozadania, padlyby jeszcze gorsze slowa i zarzuty. Rozejrzyj sie tu na forum- ilu z tych medzacych o brak seksu potrafilo sie zaprzyjaznic ze swoimi partnerami? Jak chcesz miec z kims seks skoro on Ci nie ufa? Poza tym powody odmowy sa juz na wejsciu z dupy wziete, bo oni chca sie ruchac i koniec, i za diabla nie pojma czemu druga strona nie chce.

                                                    Tylko że
                                                    > tak się nie robi, jak chce się dalej doić korzyści ze związku. Wtedy trzeba osz
                                                    > ukiwać i zwodzić.

                                                    Pelna zgoda, ludzie sa z soba dla korzysci. Zapomnialas tylko dodac, ze OBOPOLNYCH.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 18:43
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > zyg_zyg_zyg napisala
                                                    >
                                                    > > Wykręcanie się od ruchania, broń borze bez powiedzenia uczciwie "nie chc
                                                    > ę się
                                                    > > z tobą ruchać".
                                                    >
                                                    > Czy niechetna baba/ chlop musi jebnac piescia w stol, zeby dotarlo, ze nie ma o
                                                    > choty na seks?

                                                    Czasem pewnie trzeba i tak. Kultura nakazuje podawać prawdę dozujac i nie raniąc. Jakieś uczucia wobec partnera i wzgląd na jego potrzeby generują potrzebę dogadania się w temacie i wyciągniętą dłoń. Normalny, nastawiony na komunikację człowiek załapuje o co kaman. Roszczeniowy buc lub rozpuszczony gnojek (płci dowolnej) pewnie nie.


                                                    > Ale ta druga strona przeciez nie chce sie ruchac, to widac, slychac i czuc. Mow
                                                    > i, ze nie chce, nie inicjuje, nie dazy do seksu. Tylko wtedy zaczyna sie wymusz
                                                    > anie, jazdy na emocjach, na poczuciu winy i obowiazku. Naprawde trzeba Ci powi
                                                    > edziec w twarz " nie pozadam Cie " zeby do Ciebie dotarlo?

                                                    Powody unikania seksu są różne i człowiekowi należy się wytłumaczenie. Samo uniakanie nie.wyjaśnia czy to z powodu śmierdzenia z gęby, jakichś niewłaściwych zachowan czy niestety całokształtu. Jestem za komunikacja, nie chowaniem głowy w piach. Bo potem po latach on mówi "bo ty już nie chciałaś:, a ona "nie, ja chciałam tylko inaczej"


                                                    Domniemuje ze w wiel
                                                    > u przypadkach, oprocz braku pozadania, padlyby jeszcze gorsze slowa i zarzuty.
                                                    > Rozejrzyj sie tu na forum- ilu z tych medzacych o brak seksu potrafilo sie zapr
                                                    > zyjaznic ze swoimi partnerami? Jak chcesz miec z kims seks skoro on Ci nie ufa?
                                                    > Poza tym powody odmowy sa juz na wejsciu z dupy wziete, bo oni chca sie ruchac
                                                    > i koniec, i za diabla nie pojma czemu druga strona nie chce.

                                                    Bywa i tak. Nie wszystkim się chce przyjąć do wiadomości, że coś się nie tak zrobiło i żeby znowu było dobrze trzeba by ruszyć dupę.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 19:08
                                                    > Czy niechetna baba/ chlop musi jebnac piescia w stol, zeby dotarlo, ze nie ma o
                                                    > choty na seks?

                                                    Nie - najczęściej wystarczy uczciwość. Zamiast robienia głupka z partnera, manipulowania i wciskania mu kitu.

                                                    > Ale ta druga strona przeciez nie chce sie ruchac, to widac, slychac i czuc. Mow
                                                    > i, ze nie chce, nie inicjuje, nie dazy do seksu.

                                                    Tak, tak... "Widać, słychać i czuć" znaczy tyle, co "Sam się domyśl, jaka jest prawdziwa przyczyna".

                                                    > Tylko wtedy zaczyna sie wymusz
                                                    > anie, jazdy na emocjach, na poczuciu winy i obowiazku.

                                                    Ale że co? Zwalasz odpowiedzialność za uprawianie przez siebie niechcianego seksu (pardon - za niechciane ruchanie) na partnera? Może powinnaś się zastanowić, co jest w Tobie takiego, że granie na emocjach, poczuciu winy i obowiązku może Cię zmusić do działania wbrew sobie.

                                                    > Naprawde trzeba Ci powi
                                                    > edziec w twarz " nie pozadam Cie " zeby do Ciebie dotarlo?

                                                    Trzeba. Jeśli przyczyną jest brak pożądania, to mówisz "nie pożądam", zamiast "trochę źle się czuję", "strasznie mi się chce spać", "zmęczona jestem", "mam kłopoty w pracy", "jutro". Lubisz być okłamywana? Nie? To nie okłamuj innych. Proste.

                                                    > Domniemuje ze w wiel
                                                    > u przypadkach, oprocz braku pozadania, padlyby jeszcze gorsze slowa i zarzuty.

                                                    Zarzuty? "Nie pożądam cię" to zarzut? Moim zdaniem wręcz przeciwnie. I jestem pewna, że niejeden z niedostających poczułby ulgę słysząc takie wyjaśnienie. Bo wiedziałby w końcu na czym stoi.

                                                    > Pelna zgoda, ludzie sa z soba dla korzysci. Zapomnialas tylko dodac, ze OBOPOLN
                                                    > YCH.
                                                    Och, oczywiście, że obopólnych. Ale na razie skupiamy się na tych, co seksu nie chcą, ale odejść nie odejdą.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 19:38
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Nie - najczęściej wystarczy uczciwość. Zamiast robienia głupka z partnera, mani
                                                    > pulowania i wciskania mu kitu.

                                                    Powtorze jeszcze raz, bo uparcie udajesz, ze nie rozumiesz. Chcesz seksu, a facet ani sie do niego nie garnie, ani Cie nawet nie chce dotknac. Jakich UCZCIWYCH slow musialby uzyc, zebys zrozumiala, ze fiuta dla Ciebie nie postawi?

                                                    > Tak, tak... "Widać, słychać i czuć" znaczy tyle, co "Sam się domyśl, jaka jest
                                                    > prawdziwa przyczyna".

                                                    Brak pozadania jest przyczyna. Z tych najbardziej widocznych, namacalnych wrecz. Nie stoi mu, nie chce Cie dotykac.

                                                    > Ale że co? Zwalasz odpowiedzialność za uprawianie przez siebie niechcianego se
                                                    > ksu (pardon - za niechciane ruchanie) na partnera?

                                                    Na nikogo nie zwalam odpowiedzialnosci, tlumacze Ci tylko, ze istnieje zjebany przekaz spoleczny, prawdopodobnie majacy swoje zrodlo w religii katolickiej, ze seks w malzenstwie jest obowiazkiem.

                                                    Może powinnaś się zastanowić
                                                    > , co jest w Tobie takiego, że granie na emocjach, poczuciu winy i obowiązku moż
                                                    > e Cię zmusić do działania wbrew sobie.

                                                    Kazdego mozna zmusic do dzialania wbrew sobie, nie udawaj ze nie wiedzialas.

                                                    > Trzeba. Jeśli przyczyną jest brak pożądania, to mówisz "nie pożądam", zamiast "
                                                    > trochę źle się czuję", "strasznie mi się chce spać", "zmęczona jestem", "mam kł
                                                    > opoty w pracy", "jutro". Lubisz być okłamywana? Nie? To nie okłamuj innych. Pr
                                                    > oste.

                                                    A jakbym Ci powiedziala, tak hipotetycznie oczywiscie, ze jestes wredna pizda, dlatego nie chce z Toba uprawiac seksu, to co by to zmienilo, stalabys sie mniej wredna?


                                                    > Zarzuty? "Nie pożądam cię" to zarzut? Moim zdaniem wręcz przeciwnie. I jestem p
                                                    > ewna, że niejeden z niedostających poczułby ulgę słysząc takie wyjaśnienie.

                                                    Zapytam po raz trzeci chyba- czy Ty musisz uslyszec od chlopa, ze Cie nie pozada, skoro on sie az wzdryga na Twoj widok? No niesamowite. Rozumiem, ze mialas nadzieje, ze moze chory, albo kosmici w tym palce mieszali. Uspokoje Cie, gdyby lubil seks z Toba, to juz by dawno byl u lekarza, a kosmitow pogonil w cholere.

                                                    Bo
                                                    > wiedziałby w końcu na czym stoi.

                                                    Stoi na braku pozadania z drugiej strony. Nie jest ubezwlasnowolniony. Moze zadowalac sie wyzebranym seksem, albo odejsc. Sek w tym, ze ludzie sa przekonani, ze seks w malzenstwie im sie nalezy jak psu micha. Dziwi mnie to, bo z definicji powinien byc dobrowolny.

                                                    > Och, oczywiście, że obopólnych. Ale na razie skupiamy się na tych, co seksu nie
                                                    > chcą, ale odejść nie odejdą.

                                                    Krecimy sie w kolko. Obie osoby maja korzysci ze zwiazku, pozaseksualne takze. Kazdy szacuje swoj zysk i podejmuje decyzje o pozostaniu/ odejsciu. Niektorzy lubia gonic kroliczka, wiec taki wyproszony seks nawet im pasuje.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 20:20
                                                    > Powtorze jeszcze raz, bo uparcie udajesz, ze nie rozumiesz. Chcesz seksu, a facet ani sie do
                                                    > niego nie garnie, ani Cie nawet nie chce dotknac. Jakich UCZCIWYCH slow musialby uzyc,
                                                    > zebys zrozumiala, ze fiuta dla Ciebie nie postawi?

                                                    "Nie chcę się z tobą kochać i nie będę tego robić" zupełnie by mi wystarczyło.

                                                    > Brak pozadania jest przyczyna. Z tych najbardziej widocznych, namacalnych wrecz
                                                    > . Nie stoi mu, nie chce Cie dotykac.

                                                    To po co kłamiesz że to przez zdechłego chomika?

                                                    > Kazdego mozna zmusic do dzialania wbrew sobie, nie udawaj ze nie wiedzialas.

                                                    No co Ty? Ninek też?

                                                    > A jakbym Ci powiedziala, tak hipotetycznie oczywiscie, ze jestes wredna pizda,
                                                    > dlatego nie chce z Toba uprawiac seksu, to co by to zmienilo, stalabys sie mnie
                                                    > j wredna?

                                                    Jeśli taki powód siedziałby w Tobie, to zdecydowanie najlepiej byłoby dla mnie, żeby to usłyszeć. Nie wiem, jaką inną, lepszą opcję widzisz w tym momencie. Powiedzieć "boli mnie głowa"? Naprawdę?

                                                    > Zapytam po raz trzeci chyba- czy Ty musisz uslyszec od chlopa, ze Cie nie pozad
                                                    > a, skoro on sie az wzdryga na Twoj widok? No niesamowite. Rozumiem, ze mialas
                                                    > nadzieje, ze moze chory, albo kosmici w tym palce mieszali. Uspokoje Cie, gdyby
                                                    > lubil seks z Toba, to juz by dawno byl u lekarza, a kosmitow pogonil w cholere

                                                    Nie, z tym u mnie było akurat inaczej niż u Ciebie. Chłop nie wzdrygał się na mój widok i lubił seks ze mną. Podobne było to, że oszukiwał mnie tak jak Ty oszukiwałaś swojego męża. A prawda była dla mnie wybawieniem. I nie seks, ale prawda należała się mi jak psu micha. Tak jak należała się Twojemu mężowi.

                                                    Zauważyłaś, że zaczynasz się robić coraz bardziej agresywna i ordynarna? Coś masz jeszcze do przepracowania w tym temacie chyba.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 20:48
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > To po co kłamiesz że to przez zdechłego chomika?

                                                    Skad wiesz, ze klamie i szukalam wymowek? Jak nie chcialam seksu to mowilam wprost. Nigdy tez nie udawalam orgazmow. Jak seks byl, to staralam sie chociaz troche na tym skorzystac, stad pewnie te orgazmy pochwowe, bo na dobra minete i tak nie moglam liczyc. Paradoksalnie bardzo uwieralo mnie, ze nie mam ochoty dzielic sie z nim swoja seksualnoscia, ktora sobie tam po cichu rozkrecalam. Dawacze tak maja, a ja mialam blokady przed dawaniem wlasnie jemu i to mnie uwieralo. Czulam, ze powinno byc inaczej.

                                                    > No co Ty? Ninek też?

                                                    Boje sie otworzyc lodowke, bo wiem kto z niej wyskoczy.

                                                    > Jeśli taki powód siedziałby w Tobie, to zdecydowanie najlepiej byłoby dla mnie,
                                                    > żeby to usłyszeć. Nie wiem, jaką inną, lepszą opcję widzisz w tym momencie. Po
                                                    > wiedzieć "boli mnie głowa"? Naprawdę?

                                                    Skad Ci ta bolaca glowa sie wziela? Ja naprawde lubie seks, jesli wolalam walic konia w samotnosci, to znaczy, ze ten we dwoje nie byl dla mnie satysfakcjonujacy. Zal Ci dupe sciska czy co? No wiem, ze dla niego to bylo za rzadko.

                                                    > Nie, z tym u mnie było akurat inaczej niż u Ciebie. Chłop nie wzdrygał się na m
                                                    > ój widok i lubił seks ze mną. Podobne było to, że oszukiwał mnie tak jak Ty osz
                                                    > ukiwałaś swojego męża.

                                                    Nie wynaleziono tabletki na pozadanie, wiec nie masz sie o co rzucac. Rozumiem, ze Twoim problemem byla czestotliwosc. Nic Ci niestety na to nie poradze. Moj maz mogl cos zdzialac, wystarczylo sprobowac czegos innego, a przynajmniej mnie nie wysmiewac, nie zawstydzac, nie ignorowac. No i ten wielki kutas, ktory byl gwozdziem programu. Nie gniewam sie bron Zeus, bo twierdze, ze ja sama nie dalam mu z siebie zbyt wiele.

                                                    A prawda była dla mnie wybawieniem. I nie seks, ale praw
                                                    > da należała się mi jak psu micha. Tak jak należała się Twojemu mężowi.

                                                    No wez, przeciez ja mu kilkadziesiat razy mowilam, ze nie lubie z nim seksu :-) Chyba mu to nie przeszkadzalo, lubil sobie np. zwalic konia i trysnac na moje wypiete posladki.

                                                    > Zauważyłaś, że zaczynasz się robić coraz bardziej agresywna i ordynarna? Coś ma
                                                    > sz jeszcze do przepracowania w tym temacie chyba.

                                                    Z pewnoscia ;-)
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 22:32
                                                    mabelle2000 napisała: > Nie wynaleziono tabletki na pozadanie, wiec nie masz sie o co rzucac.

                                                    No i to był mniej więcej środek mojej rozmowy z poprzednim panem. Początek był taki że mu powiedziałam że nie chcę seksu. Nie dzisiaj i nigdy nie będę chcieć. Na jego propozycję żebym poszła do seksuologa odpowiedziałam że nie wynaleziono tabletki na pożądanie. To była trudna i oczyszczająca rozmowa. Za kilka tygodni nie wrócił na noc z imprezy pracowej. Następnego dnia kazałam mu się wynieść. I to zrobił. Obecnie jest mężem bardzo zakochanej w nim kobiety, a ja seksię się z kimś innym.

                                                    Gdy podobne pytania zadawałam mojemu mężowi to słyszałam...a bo zmęczony jestem, bo nastroju nie ma, bo mnie dzisiaj zdenerwowałaś, bo głowa mnie boli.

                                                    A twój pytań nie zadawał? I jakie były twoje odpowiedzi?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 22:51
                                                    zawle napisała:

                                                    > A twój pytań nie zadawał? I jakie były twoje odpowiedzi?

                                                    Zgodne z prawda. Nie chce mi sie. A ze seks byl kiepski, to sam widzial. Na poczatku to sie do gabarytow nie moglam przystosowac, a raz omal nie urwal mi lechtaczki. To na wodnym lozku bylo:-) Teraz mam z tego ubaw, ale wtedy naprawde nie bylo mi do smiechu.

                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 22:56
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Zgodne z prawda. Nie chce mi sie. A ze seks byl kiepski, to sam widzial.

                                                    A nie chciało Ci się, czy zapomniałaś dodać..z Tobą?:)) Oooo...sam to nic nie widział, poza tym że Tobie się nie chciało, nie? A próbowałaś coś zrobić żeby był mniej kiepski?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 23:08
                                                    zawle napisała:

                                                    > A nie chciało Ci się, czy zapomniałaś dodać..z Tobą?:)) Oooo...sam to nic nie w
                                                    > idział, poza tym że Tobie się nie chciało, nie? A próbowałaś coś zrobić żeby by
                                                    > ł mniej kiepski?

                                                    Nie, no ja myslalam, ze seks w ogole jest taki sobie i nie ma sie co ekscytowac. A na pewno masturbacja byla z dziesiec razy fajniejsza. A skad moglam wiedziec, ze z innym byloby lepiej, skoro do tej pory, przed slubem czyli, trafialam na takich samych przyglupow w temacie jak ja sama ? :-)
                                                    Cos tam probowalam, ale bez jego entuzjazmu, wiec zaprzestalam. No jak nie widzial, jak mozesz babke penetrowac tylko w jednej pozycji, bo ja wielki kutas uwiera, to mozna to przeoczyc?
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 05:19
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Nie, no ja myslalam, ze seks w ogole jest taki sobie i nie ma sie co ekscytowac
                                                    > . A na pewno masturbacja byla z dziesiec razy fajniejsza. A skad moglam wiedzie
                                                    > c, ze z innym byloby lepiej, skoro do tej pory, przed slubem czyli, trafialam n
                                                    > a takich samych przyglupow w temacie jak ja sama ? :-)

                                                    Ale wiedziałaś że ze sobą jest lepiej, że nie o seks chodzi którego nie lubisz, ale że nie lubisz z nim.

                                                    > Cos tam probowalam, ale bez jego entuzjazmu, wiec zaprzestalam. No jak nie widz
                                                    > ial, jak mozesz babke penetrowac tylko w jednej pozycji, bo ja wielki kutas uw
                                                    > iera, to mozna to przeoczyc?

                                                    Można. Generalnie w takich trudnych sprawach trzeba bardzo dobitnie i bez złudzeń, bo ludzie każde zawahanie, każde kłamstwo liczą jako nadzieję że jeszcze się uda. Myślę że teraz już sama o tym wiesz i wiedziałabyś jak to rozegrać. Durnowata byłaś bo niedoświadczona.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 10:10
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ale wiedziałaś że ze sobą jest lepiej, że nie o seks chodzi którego nie lubisz,
                                                    > ale że nie lubisz z nim.

                                                    Dopoki nie sprawdzisz niczego sie nie dowiesz:-) Mysle, ze niektorzy ludzie po prostu w seksie do siebie nie pasuja. Moga cos wypracowac wspolnie i sie tego trzymac, ale to nigdy nie jest do konca autentyczne.
                                                    Wszystko idzie jak po grudzie.

                                                    > Można. Generalnie w takich trudnych sprawach trzeba bardzo dobitnie i bez złudz
                                                    > eń, bo ludzie każde zawahanie, każde kłamstwo liczą jako nadzieję że jeszcze si
                                                    > ę uda. Myślę że teraz już sama o tym wiesz i wiedziałabyś jak to rozegrać. Durn
                                                    > owata byłaś bo niedoświadczona.

                                                    On tez byl niedoswiadczony, bral co mu sie trafilo. Wybrakowany egzemplarz okazal sie, na jego nieszczescie, wybrakowany na stale.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 00:56
                                                    zawle napisała:

                                                    > mabelle2000 napisała: > Nie wynaleziono tabletki na pozadanie, wiec nie mas
                                                    > z sie o co rzucac.
                                                    >
                                                    > No i to był mniej więcej środek mojej rozmowy z poprzednim panem. Początek był
                                                    > taki że mu powiedziałam że nie chcę seksu. Nie dzisiaj i nigdy nie będę chcieć.
                                                    > Na jego propozycję żebym poszła do seksuologa odpowiedziałam że nie wynalezion
                                                    > o tabletki na pożądanie. To była trudna i oczyszczająca rozmowa. Za kilka tygod
                                                    > ni nie wrócił na noc z imprezy pracowej. Następnego dnia kazałam mu się wynieść
                                                    > . I to zrobił. Obecnie jest mężem bardzo zakochanej w nim kobiety, a ja seksię
                                                    > się z kimś innym.
                                                    >
                                                    > Gdy podobne pytania zadawałam mojemu mężowi to słyszałam...a bo zmęczony jestem
                                                    > , bo nastroju nie ma, bo mnie dzisiaj zdenerwowałaś, bo głowa mnie boli.
                                                    >
                                                    > A twój pytań nie zadawał? I jakie były twoje odpowiedzi?

                                                    Bo wiesz co Zawle, jak się odpowie "nie chcę z tobą seksu bo...i chcieć raczej nie bbędę" to się trzeba liczyć z rozstaniem. A nie każdemu to na rękę, nie każdy jest gotowy.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 20:30
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie - najczęściej wystarczy uczciwość. Zamiast robienia głupka z partnera
                                                    > , mani
                                                    > > pulowania i wciskania mu kitu.
                                                    >
                                                    > Powtorze jeszcze raz, bo uparcie udajesz, ze nie rozumiesz. Chcesz seksu, a fac
                                                    > et ani sie do niego nie garnie, ani Cie nawet nie chce dotknac. Jakich UCZCIWYC
                                                    > H slow musialby uzyc, zebys zrozumiala, ze fiuta dla Ciebie nie postawi?

                                                    Chcę wiedzieć dlaczego. Jeśli jest to mój mąż,.kocham go, on twierdzi że mnie też, mamy wspólne życie od lat i plany na przyszłośc CHCĘ WIEDZIEĆ. Bo od tego co powie zależy nasza przyszłośc.

                                                    >
                                                    > > Tak, tak... "Widać, słychać i czuć" znaczy tyle, co "Sam się domyśl, jaka
                                                    > jest
                                                    > > prawdziwa przyczyna".
                                                    >
                                                    > Brak pozadania jest przyczyna. Z tych najbardziej widocznych, namacalnych wrecz
                                                    > . Nie stoi mu, nie chce Cie dotykac.



                                                    > A jakbym Ci powiedziala, tak hipotetycznie oczywiscie, ze jestes wredna pizda,
                                                    > dlatego nie chce z Toba uprawiac seksu, to co by to zmienilo,dam cię" to zarzut? Moim zdaniem wręcz przeciwnie.i.


                                                    Zmieniłoby. Jak każda odpowiedź dałoby mi możliwośc ustosunkowanja się do sprawy małżeństwa. Jak każda zresztą odpowiedź. Lubię wiedzieć na czym stoję. Ty nie?
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 21:46
                                                    Dziewczyny tutaj atakujecie Mabelle jako rozumiem przedstawicielke grupy niedajacej za tzw nieuczciwosc niemowienia. Ale przeciez to nie jest taka prosta sprawa mowic dlaczego sie seksu nie uprawia. Gdyby tak bylo to to forum nie opieralo sie na wlasciwie obowiazkowym dochodzeniu w kazdym nowym watku nowego uczestnika 'dlaczego partner/parnerka unika seksu?' Jesli ktos kiedys byl na pozycji odmawiajacej seksu, nawet osobie trzeciej np osobie podrywajacej nas, to wie, jakie to jest uczucie. To nie jest uczucie, ktore mozna sobie przy piwie obgadac. To jest bardzo trudny temat i spowadzenie go do 'jak jestes uczciwy, to mi powiesz wprost' jest naiwnoscia chociazby dlatego, ze najczesciej osoba odmawiajaca sama na poczatku nie wie/nie rozumie dlaczego tego seksu nie chce. Zdajecie sobie sprawe? Odmawialyscie kiedys?
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 22:09
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > To jest bardzo trudny temat i spowadzenie go do 'jak jestes uczciwy, to mi pow
                                                    > iesz wprost' jest naiwnoscia chociazby dlatego, ze najczesciej osoba odmawiajac
                                                    > a sama na poczatku nie wie/nie rozumie dlaczego tego seksu nie chce. Zdajecie s
                                                    > obie sprawe? Odmawialyscie kiedys?

                                                    Temat jest trudny, ale chyba wszyscy juz tu jestesmy na tym etapie, ze bysmy seksu od osoby niezainteresowanej nie oczekiwali i nie wymuszali.
                                                    Mysle tez, ze nie bylby to tak trudny temat, gdyby nie spoleczne i finansowe powiazania, ktore podpowiadaja, ze jednak rozsadniej byloby naprawic istniejace powiazania, niz zerwac i isc szukac nowe. Dlatego ludzie tkwia latami w dziwnych ukladach, ludzac sie, ze bedzie lepiej. Zwykle nie jest, wiezi ostatecznie eroduja, jednak nadzieje na poczatku sa dosc silne.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 22:26
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > . Dlatego ludzie tkwia latami w dziwnych
                                                    > ukladach, ludzac sie, ze bedzie lepiej. Zwykle nie jest, wiezi ostatecznie ero
                                                    > duja, jednak nadzieje na poczatku sa dosc silne.

                                                    Wiesz co, mnie to by wystarczylo chyba miec jakis punkt odniesienia, jakis wzor, jakis magiczny seks, ktory przezylam wczesniej. A tak mialam tylko mgliste wyobrazenia. Marzenia wlasciwie. Kurcze, jak sobie pomysle, ze moglam do smierci nie poznac co to dobry seks...ja pierdziu.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 23:44
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Wiesz co, mnie to by wystarczylo chyba miec jakis punkt odniesienia, jakis wzor
                                                    > , jakis magiczny seks, ktory przezylam wczesniej. A tak mialam tylko mgliste wy
                                                    > obrazenia. Marzenia wlasciwie. Kurcze, jak sobie pomysle, ze moglam do smierci
                                                    > nie poznac co to dobry seks...ja pierdziu.

                                                    Ale co? Chcesz powiedziec, ze seks z eks mezem to byl jedyny seks jaki doswiadczylas przez cale swoje mlode zycie?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 23:55
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ale co? Chcesz powiedziec, ze seks z eks mezem to byl jedyny seks jaki doswiadc
                                                    > zylas przez cale swoje mlode zycie?

                                                    Nie no, byly jakies wczesniej, w koncu samcow w moim otoczeniu sporo bylo, ale ten seks taki niemrawy jakis, zreszta z jakimis prawiczkami chyba. Zadnego zajebistego trzesienia ziemi nie pamietam w kazdym razie.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 01:01
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Ale co? Chcesz powiedziec, ze seks z eks mezem to byl jedyny seks jaki do
                                                    > swiadc
                                                    > > zylas przez cale swoje mlode zycie?
                                                    >
                                                    > Nie no, byly jakies wczesniej, w koncu samcow w moim otoczeniu sporo bylo, ale
                                                    > ten seks taki niemrawy jakis, zreszta z jakimis prawiczkami chyba. Zadnego zaje
                                                    > bistego trzesienia ziemi nie pamietam w kazdym razie.

                                                    Czy czasem nie zaczęłaś uprawiać seksu zanim on zaczął cię interesować?
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 07:31
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Nie no, byly jakies wczesniej, w koncu samcow w moim otoczeniu sporo bylo, ale
                                                    > ten seks taki niemrawy jakis, zreszta z jakimis prawiczkami chyba. Zadnego zaje
                                                    > bistego trzesienia ziemi nie pamietam w kazdym razie.

                                                    Teorie mam dwie:
                                                    Pierwsza mozliwosc to ewolucja hormonalna, polaczona tym, ze droga masturbacji odkrylas swoja seksualnosc.
                                                    Druga jest taka, ze ten pierwszy partner po mezu "odkryl" przed Toba przyjemnosc seksu z innym czlowiekiem. Moze wczesniej w kontaktach zarowno Ty jak i Twoi partnerzy byliscie zafiksowani na prostych ruchach frykcyjnych.
                                                    Wedlug mojego rozeznania najwiecej fizjoloficznej rozkoszy kobiecie moze dac druga kobieta. Zaraz po niej mezczyzna, ktory jest uwazny, cierpliwy, wyrafinowany, obserwuje jaki efekt wywoluja jego pieszczoty i jest sklonny poswiecic im odpowiednio duzo czasu.
                                                    Slow seks, wysokiej jakosci. Z pieszczotami calego ciala, podazajacy za cielesnoscia kobiety, stopniowo otwierajaca sie na rozkosz. Zanim nastapi penetracja kutasem, kobieta powinna byc juz rozgoraczkowana, drzaca i wilgotna. Pragnac tego kutasa jak kwiat wody. Wtedy rozkosz plynaca z penetracji jest wielokroc wieksza niz zbrodnia na suchej kobiecosci, zadana tepym narzedziem ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 09:42
                                                    sabat3 napisał:


                                                    > Teorie mam dwie:

                                                    > Slow seks, wysokiej jakosci. Z pieszczotami calego ciala, podazajacy za cielesnoscia kobiety, stopniowo otwierajaca sie na rozkosz. Zanim nastapi penetracja kutasem, kobieta powinna byc juz rozgoraczkowana, drzaca i wilgotna. Pragnac tego kutasa jak kwiat wody. Wtedy rozkosz plynaca z penetracji jest wielokroc wieksza niz zbrodnia na suchej kobiecosci, zadana tepym narzedziem ;).
                                                    -----------------
                                                    A teraz niech do Twoich teorii ustosunkują się forumowiczki.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 09:58
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Teorie mam dwie:
                                                    >
                                                    > > Slow seks, wysokiej jakosci. Z pieszczotami calego ciala, podazajacy za c
                                                    > ielesnoscia kobiety, stopniowo otwierajaca sie na rozkosz. Zanim nastapi penetr
                                                    > acja kutasem, kobieta powinna byc juz rozgoraczkowana, drzaca i wilgotna. Pragn
                                                    > ac tego kutasa jak kwiat wody. Wtedy rozkosz plynaca z penetracji jest wielokro
                                                    > c wieksza niz zbrodnia na suchej kobiecosci, zadana tepym narzedziem ;).
                                                    > -----------------
                                                    > A teraz niech do Twoich teorii ustosunkują się forumowiczki.


                                                    Ustosunkuję się: Zanim nastąpi penetracja mam być rozgorączkowana. Jak nie jestem rozgorączkowana to nie daję. Nie jestem męczennicą, jestem egoistką, nie poświęcam się. Sabat ma rację. Zbrodnia na suchej kobiecości zadana tępym narzędziem, piękne :-) Inna sprawa jak i przy pomocy jakich narzędzi to rozgorączkowanie następuje. Czasem przy użyciu jedynie wdzięku osobistego pana lub/i sprzyjającej fizjologii (nastrój, stan hormonalny), czasem przy pomocy fajnych pieszczot. W każdym razie na sucho to ja sobie mogę pastelą po kartonie albo cieniem po powiece. Facet który się pcha na sucho może.spadać a drzewo.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 09:53
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Teorie mam dwie:
                                                    > Pierwsza mozliwosc to ewolucja hormonalna, polaczona tym, ze droga masturbacji
                                                    > odkrylas swoja seksualnosc.

                                                    Zdecydowana wiekszosc ludzi odkrywa swoja seksualnosc poprzez masturbacje.

                                                    > Druga jest taka, ze ten pierwszy partner po mezu "odkryl" przed Toba przyjemnos
                                                    > c seksu z innym czlowiekiem. Moze wczesniej w kontaktach zarowno Ty jak i Twoi
                                                    > partnerzy byliscie zafiksowani na prostych ruchach frykcyjnych.

                                                    Przede wszystkim seks to nie jest czynnosc, ktora sie wykona, a potem zapomni o ciele tej osoby do nastepnego razu.

                                                    > Wedlug mojego rozeznania najwiecej fizjoloficznej rozkoszy kobiecie moze dac dr
                                                    > uga kobieta. Zaraz po niej mezczyzna, ktory jest uwazny, cierpliwy, wyrafinowan
                                                    > y, obserwuje jaki efekt wywoluja jego pieszczoty i jest sklonny poswiecic im od
                                                    > powiednio duzo czasu.
                                                    > Slow seks, wysokiej jakosci. Z pieszczotami calego ciala, podazajacy za cielesn
                                                    > oscia kobiety, stopniowo otwierajaca sie na rozkosz.

                                                    Kluczem jest- chce z Toba byc po wielokroc. Dniami i nocami, a wszystko co robimy to dawanie sobie wzajemnie przyjemnosci.

                                                    > Pragnac teg
                                                    > o kutasa jak kwiat wody. Wtedy rozkosz plynaca z penetracji jest wielokroc wiek
                                                    > sza niz zbrodnia na suchej kobiecosci, zadana tepym narzedziem ;)

                                                    Nie ma znaczenia, moge zaczac od konca, od samiutkiego rzniecia i rozkrecac sie w trakcie.
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 10:00
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    >
                                                    > Kluczem jest- chce z Toba byc po wielokroc. Dniami i nocami, a wszystko co robimy to dawanie sobie wzajemnie przyjemnosci.
                                                    -----------------------------
                                                    Bardzo ładnie napisane. Też tak uważam. Niektórzy o to określają jako miłość.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 10:11
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Bardzo ładnie napisane. Też tak uważam. Niektórzy o to określają jako miłość.

                                                    Marek, ja pisalam o seksie, ze nie trwa dziesiec minut...
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 10:15
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Bardzo ładnie napisane. Też tak uważam. Niektórzy o to określają jako miłość.
                                                    >
                                                    > Marek, ja pisalam o seksie, ze nie trwa dziesiec minut...
                                                    -------------------
                                                    A ile?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 10:18
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > A ile?

                                                    Piec dni na przyklad, dzien i noc.
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 10:26
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > A ile?
                                                    >
                                                    > Piec dni na przyklad, dzien i noc.
                                                    ----------------------------------
                                                    To jest rzeczywiście wyzwanie. Nie poradziłbym sobie.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 10:32
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > A ile?
                                                    > >
                                                    > > Piec dni na przyklad, dzien i noc.
                                                    > ----------------------------------
                                                    > To jest rzeczywiście wyzwanie. Nie poradziłbym sobie.

                                                    Jeśli seks równa się kopulacja to rzeczywiście poza Priapem nikt sobie nie poradzi.
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 10:37
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > mabelle2000 napisała:
                                                    > >
                                                    > > > marek.zak1 napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > A ile?
                                                    > > >
                                                    > > > Piec dni na przyklad, dzien i noc.
                                                    > > ----------------------------------
                                                    > > To jest rzeczywiście wyzwanie. Nie poradziłbym sobie.
                                                    >
                                                    > Jeśli seks równa się kopulacja to rzeczywiście poza Priapem nikt sobie nie poradzi.
                                                    -----------------------------
                                                    Jak się nie równa to też za duże wyzwanie. 5 dni i nocy sex, to przypomina mi się cytat z książki ,,O szczęściu". Szczęście które trwa zbyt długo, przestaje być szczęściem.
                                                    Inni może mają inaczej.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 10:51

                                                    > > > > Piec dni na przyklad, dzien i noc.
                                                    > > > ----------------------------------
                                                    > > > To jest rzeczywiście wyzwanie. Nie poradziłbym sobie.
                                                    > >
                                                    > > Jeśli seks równa się kopulacja to rzeczywiście poza Priapem nikt sobie ni
                                                    > e poradzi.
                                                    > -----------------------------
                                                    > Jak się nie równa to też za duże wyzwanie. 5 dni i nocy sex, to przypomina mi s
                                                    > ię cytat z książki ,,O szczęściu". Szczęście które trwa zbyt długo, przestaje b
                                                    > yć szczęściem.
                                                    > Inni może mają inaczej.

                                                    No przyznam się.że ustosunkowałam się do tego dzień i noc :-)
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 10:51
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    >
                                                    > Inni może mają inaczej.

                                                    To zalezy o czym sie marzy. Ja marzylam przez wiele lat o pieknym seksie i moje marzenia sie spelnily, a nawet dostalam duzo wiecej niz moglam sobie wyobrazic. Tobie widocznie co innego jest do szczescia potrzebne.
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 10:55
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Inni może mają inaczej.
                                                    >
                                                    > To zalezy o czym sie marzy. Ja marzylam przez wiele lat o pieknym seksie i moje marzenia sie spelnily, a nawet dostalam duzo wiecej niz moglam sobie wyobrazic . Tobie widocznie co innego jest do szczescia potrzebne.
                                                    ----------------------
                                                    Tak. 5 dni dzień i noc seksu to nie dla mnie. Ale gratuluję.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 10:56
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Jeśli seks równa się kopulacja to rzeczywiście poza Priapem nikt sobie nie pora
                                                    > dzi.

                                                    :-D
                                                    A mowia ze dojrzaly seks dojrzalych ludzi dopiero ma smak. A Markowi mozna tylko pozazdroscic werwy nastolatka ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 11:04
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > :-D
                                                    > A mowia ze dojrzaly seks dojrzalych ludzi dopiero ma smak. A Markowi mozna tylko pozazdroscic werwy nastolatka ;-).
                                                    -------------
                                                    Dzięki. To głównie biologia, bo jak punkt wyjściowy był wysoko, to nawet jak jest jakiś zjazd, to i tak wiele par od tego zaczynało.
                                                    Teraz sporty :)

                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 12:10
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Dzięki. To głównie biologia, bo jak punkt wyjściowy był wysoko, to nawet jak je
                                                    > st jakiś zjazd, to i tak wiele par od tego zaczynało.
                                                    > Teraz sporty :)

                                                    To prawda, a ja jestem biologicznie zjebany pod wieloma wzgledami. Psychicznie tez.
                                                    Cholera, powinienem cieszyc sie z tego co dostalem od losu. Z moimi cechami opcja splodzenia potomstwa, a teraz posiadania kochanki to trudny do wytlumaczenia fuks. Najwyrazniej jestem szczesciarzem :)
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 12:25
                                                    sabat3 napisał

                                                    > To prawda, a ja jestem biologicznie zjebany pod wieloma wzgledami. Psychicznie
                                                    > tez.

                                                    Wszyscy jestesmy zjebani i co z tego? :-D

                                                    > Cholera, powinienem cieszyc sie z tego co dostalem od losu. Z moimi cechami opc
                                                    > ja splodzenia potomstwa, a teraz posiadania kochanki to trudny do wytlumaczenia
                                                    > fuks. Najwyrazniej jestem szczesciarzem :)

                                                    Szczesciarz, bo masz jeszcze wiecej- dwojke dzieci, babe w zagrodzie i kochanke na stanie. Kup jeszcze krowe i traktor, bedzie komplet ;-)
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 12:31
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Szczesciarz, bo masz jeszcze wiecej- dwojke dzieci, babe w zagrodzie i kochanke
                                                    > na stanie. Kup jeszcze krowe i traktor, bedzie komplet ;-)

                                                    Tradycyjnie juz zlosliwie przeinaczasz.
                                                    Ciesze sie z tego co bylo mi dane przezyc, mimo obiektywnych przeszkod i mankamentow.
                                                    Nie postrzegam tego z perspektywy "stanu posiadania", jak chlop na zagrodzie , lecz "chwil ulotnych", ktore przemknely mi przed nosem, choc obiektywnie nie powinny.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 12:45
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Tradycyjnie juz zlosliwie przeinaczasz.

                                                    Wyluzuj i wyjmij kij z dupy:-) Rozbawilo mnie Twoje slowo " posiadam ". Zart, ale jak glupi to przepraszam.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 12:51
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Wyluzuj i wyjmij kij z dupy:-) Rozbawilo mnie Twoje slowo " posiadam ". Zart, a
                                                    > le jak glupi to przepraszam.

                                                    Tez sie nad nim zastanowilem po opublikowaniu posta, zabrzmialo niezrecznie. Uzyte zwyczajowo, choc w tym kontekscie raczej od "posiasc kobiete" niz "miec ja w posiadaniu". Wszyscy jestesmy wolni, nigdy nie myslalem o naszej relacji w innym sensie.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 12:54
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Tez sie nad nim zastanowilem po opublikowaniu posta, zabrzmialo niezrecznie. Uz
                                                    > yte zwyczajowo, choc w tym kontekscie raczej od "posiasc kobiete" niz "miec ja
                                                    > w posiadaniu". Wszyscy jestesmy wolni, nigdy nie myslalem o naszej relacji w in
                                                    > nym sensie.

                                                    To dobrze, ze sie tak gesto tlumaczysz, bo jeszcze by przeczytala, ze ja posiadasz i bog wie co pomyslala ;-))
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 12:54
                                                    A Ty sie Sabat przypadkiem nie zgadzasz na to wylaczanie pradu, netu czy tam inne roboty za kare zeby nie wyszla na jaw zadna zmiana w Twojej postawie mogaca wskazywac na posiadanie kochanki? Bo w przeciwnym przypadku: dlaczego bys a to pozwalal?
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 15:19
                                                    hello - kitty 2 napisała
                                                    >Ty sie Sabat przypadkiem nie zgadzasz na to wylaczanie pradu, netu czy tam inne roboty za kare zeby nie wyszla na jaw zadna zmiana w Twojej postawie mogaca wskazywac na posiadanie kochanki? Bo w przeciwnym przypadku: dlaczego bys a to pozwal<

                                                    Co Ty gadasz Kitty? - Prąd i internet to wylączał mój mąż, żeby pokazać, kto tu rządzi i co może, a nie żona Sabata. Przecież oni nie są na takim etapie.
                                                  • gogol77 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 21:05
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Cholera, powinienem cieszyc sie z tego co dostalem od losu. Z moimi cechami opc
                                                    > ja splodzenia potomstwa, a teraz posiadania kochanki to trudny do wytlumaczenia
                                                    > fuks. Najwyrazniej jestem szczesciarzem :)

                                                    Ooooo Sabat!!! Wyznam Ci, że czasem nie do końca byłem pewien, czy przypadkiem ta kochanka to nie Twoja taka trochę ściema. Ale w tym co napisałeś jest tyle autentyczności! Autentyczności znanej mi z autopsji. Ja też, jak mi jakaś, na która miałem smak - dała to uważałem to za fuks.
                                                    I mam tak do dziś, uważając się za szczęściarza, że przy takim moim peselu jest Taka Jedna, która robi się autentycznie mokra (tak jak mabelle co niby tylko wtedy nie byłaby mokra gdyby ja zdybał od tyłu na ulicy) i rozkłada mi nogi z chcicy a nie na odczepne.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 23:17

                                                    > Ooooo Sabat!!! Wyznam Ci, że czasem nie do końca byłem pewien, czy przypadkiem
                                                    > ta kochanka to nie Twoja taka trochę ściema. Ale w tym co napisałeś jest tyle a
                                                    > utentyczności! Autentyczności znanej mi z autopsji. Ja też, jak mi jakaś, na kt
                                                    > óra miałem smak - dała to uważałem to za fuks.

                                                    Lubię ten zachwyt i poczucie bycia obdarowaną farciarą. Nie mam też nic przeciwko takiej reakcji u drugiej strony :-)
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 13:11
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Dzięki. To głównie biologia, bo jak punkt wyjściowy był wysoko, to nawet jak je
                                                    > st jakiś zjazd, to i tak wiele par od tego zaczynało.

                                                    No mowie Marek przeciez, ze jestes blysk-otliwy jak nastolatek. Milego sportu :-)


                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 10:23

                                                    > > Pragnac teg
                                                    > > o kutasa jak kwiat wody. Wtedy rozkosz plynaca z penetracji jest wielokro
                                                    > c wiek
                                                    > > sza niz zbrodnia na suchej kobiecosci, zadana tepym narzedziem ;)
                                                    >
                                                    > Nie ma znaczenia, moge zaczac od konca, od samiutkiego rzniecia i rozkrecac sie
                                                    > w trakcie.

                                                    Też mogę zacząć od rżnięcia, nie ma sprawy, rżnięcie jest zajebiste, a ja elastyczna. Byle nie na sucho i bez podniecenia.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 10:30
                                                    aandzia43

                                                    > Też mogę zacząć od rżnięcia, nie ma sprawy, rżnięcie jest zajebiste, a ja elast
                                                    > yczna. Byle nie na sucho i bez podniecenia.

                                                    Na sucho i bez podniecenia to mi wychodzi, ze facet musialby zdybac mnie na ulicy od tylu, tak zebym go nie widziala, podniesc kiecke i w dwie sekundy mi wsadzic ;-)


                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 11:16
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43
                                                    >
                                                    > > Też mogę zacząć od rżnięcia, nie ma sprawy, rżnięcie jest zajebiste, a ja
                                                    > elast
                                                    > > yczna. Byle nie na sucho i bez podniecenia.
                                                    >
                                                    > Na sucho i bez podniecenia to mi wychodzi, ze facet musialby zdybac mnie na uli
                                                    > cy od tylu, tak zebym go nie widziala, podniesc kiecke i w dwie sekundy mi wsad
                                                    > zic ;-)

                                                    Mnie gorącej fazie relacji z panem też niewiele trzeba, bo mam wbudowany system szybkiego reagowania. Ale w długim związku, polegająxym również na codzienności, kiedy trafiają się okresy/dni.gorszego samopoczucia, choroby, zmęczenie, trzeba trochę czasu na pełny zaskok. I jakby mi się tu facet pchal na sucho bez wstępów, tak jk się bierze kanapkę do ręki żeby ją zjeść, to bym go sama zjadła. Tymi zębyma. Lubię seks, na tyle, że nie mam zamiaru pozwolić żeby mi go jakiś troglodyta obrzydzał.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 11:42
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Mnie gorącej fazie relacji z panem też niewiele trzeba, bo mam wbudowany system
                                                    > szybkiego reagowania. Ale w długim związku, polegająxym również na codziennośc
                                                    > i, kiedy trafiają się okresy/dni.gorszego samopoczucia, choroby, zmęczenie, trz
                                                    > eba trochę czasu na pełny zaskok. I jakby mi się tu facet pchal na sucho bez ws
                                                    > tępów, tak jk się bierze kanapkę do ręki żeby ją zjeść, to bym go sama zjadła.
                                                    > Tymi zębyma. Lubię seks, na tyle, że nie mam zamiaru pozwolić żeby mi go jakiś
                                                    > troglodyta obrzydzał.

                                                    Jak najbardziej sie zgadzam, nic na sile.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 16:38
                                                    aandzia 43 napisała
                                                    >Ale w długim związku, polegająxym również na codzienności, kiedy trafiają się okresy/dni.gorszego samopoczucia, choroby, zmęczenie, trzeba trochę czasu na pełny zaskok. I jakby mi się tu facet pchal na sucho bez wstępów, tak jk się bierze kanapkę do ręki żeby ją zjeść, to bym go sama zjadła. Tymi zębyma. Lubię seks, na tyle, że nie mam zamiaru pozwolić żeby mi go jakiś troglodyta obrzydzał.<

                                                    No ale według mnie te dyskusje opierają się właśnie na różnych punktach widzenia, w zależności od tego, czy ktoś jest w stałym, czy luźnym związku. Tak więc Mabelle będzie sławić całkowite oddawanie się, obdarowywanie tej drugiej osoby swoim pragnieniem, bez oglądania się na całą resztę, w rodzaju codziennej, żmudnej rzeczywistości i oczywiście nic ją nie kosztuje natychmiastowe zrezygnowanie z tego, co jej daje przyjemność, jeśli okaże się, że faktycznie przestało. No bo przecież już nie ma żadnych zobowiązań, uwiązań i zależności,więc w pełni cieszy się tym momentem swojego życia, w którym teraz jest. No i dobrze. Właściwie mogę się podpisać, ja też stały związek mam już za sobą, nie chciałabym znaleźć się w takim ponownie, to już raczej daleka przeszłość, natomiast emocje, które czerpie się z tych rzadkich, ale intensywnych, namiętnych chwil z tą drugą osobą, z którą stapiasz się w jedno, którą się karmisz i pragniesz, by za chwilę znowu się powtórzyło są nie do opisania. Trzeba czerpać, skoro mogły się przytrafić, przynajmniej nie będę żałować, że nie żyłam.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 20:42
                                                    sabat 3 napisał
                                                    >Slow seks, wysokiej jakosci. Z pieszczotami calego ciala, podazajacy za cielesnoscia kobiety, stopniowo otwierajaca sie na rozkosz. Zanim nastapi penetracja kutasem, kobieta powinna byc juz rozgoraczkowana, drzaca i wilgotna. Pragnac tego kutasa jak kwiat wody. Wtedy rozkosz plynaca z penetracji jest wielokroc wieksza niz zbrodnia na suchej kobiecosci, zadana tepym narzedziem ;)<

                                                    Sabat, ta gorączka pojawia się na długo wcześniej przed pierwszym stykiem,wiesz,czekasz, jedziesz,i już cała jesteś w obłokach ( i płomieniach). Gdy już się go zobaczy, dotknie, pocałuje pragnienie doznania rozkoszy, zbliżenia wymyka się ponad rozum. Pragnąc tego kutasa jak kwiat wody, zamykasz go między swoimi udami, coraz mocniej sczepiając się z nim, wnikając w niego, drżąc, chcąc poczuć smak tych kropli, które wysysasz ustami lub cipką, aż do bezruchu, zamarcia z jednoczesnym spazmem, rozluźnieniem, tkliwoscią, popiskiwaniem, to jest najpiękniejszy moment, gdy połykasz jego oddech i czujesz tę niepowtarzalną bliskość i ciepło :-)
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 21:07
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > sabat 3 napisał
                                                    > >Slow seks, wysokiej jakosci. Z pieszczotami calego ciala, podazajacy za ci
                                                    > elesnoscia kobiety, stopniowo otwierajaca sie na rozkosz. Zanim nastapi penetra
                                                    > cja kutasem, kobieta powinna byc juz rozgoraczkowana, drzaca i wilgotna. Pragna
                                                    > c tego kutasa jak kwiat wody. Wtedy rozkosz plynaca z penetracji jest wielokroc
                                                    > wieksza niz zbrodnia na suchej kobiecosci, zadana tepym narzedziem ;)<
                                                    >
                                                    > Sabat, ta gorączka pojawia się na długo wcześniej przed pierwszym stykiem,wiesz
                                                    > ,czekasz, jedziesz,i już cała jesteś w obłokach ( i płomieniach). Gdy już się g
                                                    > o zobaczy, dotknie, pocałuje pragnienie doznania rozkoszy, zbliżenia wymyka si
                                                    > ę ponad rozum. Pragnąc tego kutasa jak kwiat wody, zamykasz go między swoimi ud
                                                    > ami, coraz mocniej sczepiając się z nim, wnikając w niego, drżąc, chcąc poczuć
                                                    > smak tych kropli, które wysysasz ustami lub cipką, aż do bezruchu, zamarcia z j
                                                    > ednoczesnym spazmem, rozluźnieniem, tkliwoscią, popiskiwaniem, to jest najpiękn
                                                    > iejszy moment, gdy połykasz jego oddech i czujesz tę niepowtarzalną bliskość i
                                                    > ciepło :-)

                                                    :-) ja normalnie długo żyję na tym świecie ale żebym się kiedyś bzykala tak poetycko to nie pamiętam :-) love! :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 23:30
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Temat jest trudny, ale chyba wszyscy juz tu jestesmy na tym etapie, ze bysmy se
                                                    > ksu od osoby niezainteresowanej nie oczekiwali i nie wymuszali.

                                                    No nie wiem na jakim jestesmy etapie (jako grupa, tak?) skoro np ciagle rozmawiamy na temat okresu wpolzycia po porodzie (!) skoro za chwile nam stuknie srednia 50 lat, to jakby nie powinno byc juz w zakresie naszych zainteresowan w ogole z uwagi na biologie. Wiec trudno tu jakby usrednic etap, na ktorym jestesmy.

                                                    > Mysle tez, ze nie bylby to tak trudny temat, gdyby nie spoleczne i finansowe po
                                                    > wiazania, ktore podpowiadaja, ze jednak rozsadniej byloby naprawic istniejace p
                                                    > owiazania, niz zerwac i isc szukac nowe. Dlatego ludzie tkwia latami w dziwnych
                                                    > ukladach, ludzac sie, ze bedzie lepiej. Zwykle nie jest, wiezi ostatecznie ero
                                                    > duja, jednak nadzieje na poczatku sa dosc silne.

                                                    Niezaleznie, uwazam, ze jest to trudny temat dlatego glownie, ze my nie wiemy dlaczego nam sie (juz) nie chce. Malo tego, podejrzewam, ze z kims innym by wystapil ten sam problem. Prosta sprawa: dlaczego nie rucham wszystkich moich eks partnerow nadal? No bo ich nie pozadam. Dlaczego ich juz nie pozadam w sposob nieskonczony? Nie wiem ale nie pozadam. I teraz nie ma znaczenia czy to X czy Y, kazdego wczesniej czy pozniej przestajemy pozadac. Nie wiem dlaczego. I teraz jak ktos to w sobie odkrywa, a jest w dlugoterminowym zwiazku, to ja sie nie dziwie, ze nie bardzo wie, co z takim odkryciem zrobic. Brzmi to prawdopodobnie? Czy totalne sci-fi?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 22:16
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Dziewczyny tutaj atakujecie Mabelle jako rozumiem przedstawicielke grupy niedaj
                                                    > acej za tzw nieuczciwosc niemowienia. Ale przeciez to nie jest taka prosta spra
                                                    > wa mowic dlaczego sie seksu nie uprawia.

                                                    Absolutnie nie czuje sie atakowana :-) Lubie sie masturbowac i wole to o wiele bardziej od beznadziejnego seksu. Moge zaczac sie biczowac, ze ukrylam jakas straszna prawde, ale nic to nie zmieni. W sumie sytuacja patowa, bo znowu dobrego seksu, seksu w ogole, tez nie mam prawa wymagac od nikogo.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 12:14
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > To jest bardzo trudny temat i spowadzenie go do 'jak jestes uczciwy, to mi pow
                                                    > iesz wprost' jest naiwnoscia chociazby dlatego, ze najczesciej osoba odmawiajac
                                                    > a sama na poczatku nie wie/nie rozumie dlaczego tego seksu nie chce. Zdajecie s
                                                    > obie sprawe? Odmawialyscie kiedys?

                                                    Tak mi sie jeszcze przypomnialo. Niestety wielu, wielu ludziom bardzo trudno sie pogodzic z faktem, ze seksualnosc drugiej osoby nie nalezy do nich. Stad niezwykle latwe wchodzenie w role wypytywawacza i kontrolera w zwiazku. On/ ona ma te seksualnosc ze mna dzielic, bo jest ze mna w zwiazku. Kropka. No to przeciez takie oczywiste. A jak nie ma ochoty sie spowiadac, to foch i obraza. Wstrete to jest jak dla mnie.
                                                    Jedynym wyjsciem, wedlug mnie, jest te druge osobe oswoic i sie z nia zaprzyjaznic, tak zeby nam zaufala i sama powiedziala dlaczego nie chce. Jestem pewna, ze tylko wtedy powie szczerze. To nawet logiczne, bo skoro do tej pory byla tylko przesluchiwana, to opracowala strategie wciskania kitu i unikow.
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 13:20
                                                    > To jest bardzo trudny temat i spowadzenie go do 'jak jestes uczciwy, to mi pow
                                                    > iesz wprost' jest naiwnoscia chociazby dlatego, ze najczesciej osoba odmawiajac
                                                    > a sama na poczatku nie wie/nie rozumie dlaczego tego seksu nie chce. Zdajecie s
                                                    > obie sprawe? Odmawialyscie kiedys?

                                                    Mnie sie wydaje, ze wlasnie najczesciej osoba odmawiajaca seksu wie dlaczego odmawia. Moza mowic o zaniku pozadania. Ale czesto bywaja bardzo istotne powody zaniku pozadania. Przyklad: babka jedna mi mowila, ze maz byl strasznym cholerykiem, bardzo zle traktowal dzieciaki jak wpadal w furie i przez to po prostu przestala miec ochote obcowac z nim fizycznie.
                                                    Seks zaczyna sie w glowie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 13:34
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Mnie sie wydaje, ze wlasnie najczesciej osoba odmawiajaca seksu wie dlaczego od
                                                    > mawia. Moza mowic o zaniku pozadania. Ale czesto bywaja bardzo istotne powody z
                                                    > aniku pozadania. Przyklad: babka jedna mi mowila, ze maz byl strasznym choleryk
                                                    > iem, bardzo zle traktowal dzieciaki jak wpadal w furie i przez to po prostu prz
                                                    > estala miec ochote obcowac z nim fizycznie.
                                                    > Seks zaczyna sie w glowie.

                                                    Ale to sa jakies ewidentne, skrajne przypadki ale jest przeciez cala klasa zwiazkow, gdzie jest w miare fajnie, z gorki (te wszystkie opisywane czestokroc tu typu kocham go, jest nam dobrze, mamy fajna rodzine), a brak seksu wkrada sie po cichu, chyba po prostu z zaniedbania, tak jak brak sportu czy zdrowego odzywiania. Oduszczamy sobie. Nie dbamy. Kladziemy lache. Nie chce sie. Problem sie poteguje jak jednej osobie to sie nasila. Jakby wiedna nierowno.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 13:56

                                                    > > To jest bardzo trudny temat i spowadzenie go do 'jak jestes uczciwy, to m
                                                    > i pow
                                                    > > iesz wprost' jest naiwnoscia chociazby dlatego, ze najczesciej osoba odma
                                                    > wiajac
                                                    > > a sama na poczatku nie wie/nie rozumie dlaczego tego seksu nie chce. Zdaj
                                                    > ecie s
                                                    > > obie sprawe? Odmawialyscie kiedys?
                                                    .
                                                    Tak Kitty, odmawiałam. Odpowiadanie na pytanie "dlaczego" nie jest łatwe. Ale da się. Świetną motywacją do przełamania się jest... potrzeba nie ranienia partnera i dalszego bliskiego bycia z tym człowiekiem czyli po prostu wyjścia z sytuacji bezseksia i powrotu do intymności.


                                                    > Mnie sie wydaje, ze wlasnie najczesciej osoba odmawiajaca seksu wie dlaczego od
                                                    > mawia. Moza mowic o zaniku pozadania. Ale czesto bywaja bardzo istotne powody z
                                                    > aniku pozadania. Przyklad: babka jedna mi mowila, ze maz byl strasznym choleryk
                                                    > iem, bardzo zle traktowal dzieciaki jak wpadal w furie i przez to po prostu prz
                                                    > estala miec ochote obcowac z nim fizycznie.
                                                    > Seks zaczyna sie w glowie.

                                                    Też uważam że doskonale zna się powód. Prawie zawsze.
                                                    Ten przykład przypomniał mi uparte trzymanie się niektórtych panów na forum poglądu, że jeśli kobiecie nie chce się seksu w.związku, to wyłącznie z powodu hormonów, potrzeby kontroli, upantoflowienia chłopa, złośliwości, a ich zachowanie nie ma tu nigdy nic do rzeczy ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 14:02
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    Też uważam że doskonale zna się powód. Prawie zawsze.
                                                    ------------------
                                                    Tez tak uważam. Czar pryska a facet jawi się jako upierdliwy współlokator, z którym łącz dzieci i kredyt. Dla świętego spokoju czasami,z myślami o Anglii / przystojnym koledze? Tak jest?
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 14:15
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > Też uważam że doskonale zna się powód. Prawie zawsze.
                                                    > ------------------
                                                    > Tez tak uważam. Czar pryska a facet jawi się jako upierdliwy współlokator, z kt
                                                    > órym łącz dzieci i kredyt. Dla świętego spokoju czasami,z myślami o Anglii / pr
                                                    > zystojnym koledze? Tak jest?

                                                    Mnie się pytasz jak jest? W moich związkach czy we wszystkich na świecie? W moich nie, a u innych pewnie różnie. Ruszyło cię stwierdzenie, że kobiecie odpływa pożądanie gdy mąż wpada w furię? Czy że w ogóle ponosi jakąś odpowiedzialnosc za stosunek żony do niego?
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 14:32
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    Ruszyło cię stwierdzenie, że kobiecie odpływa pożądanie gdy mąż wpada w furię? Czy że w ogóle ponosi jakąś odpowiedzialnosc za stosunek żony do niego?
                                                    -----------------------
                                                    Ponosi odpowiedzialność i generalnie to, że babka go nie pożąda, jest wina jego w (prawie) 100%. Jest przy tym różnica, czy dawniej pożądała i przestała, czy nigdy nie pożądała i weszła w plan dziecko + rodzina.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 15:27
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > Ruszyło cię stwierdzenie, że kobiecie odpływa pożądanie gdy mąż wpada w furię?
                                                    > Czy że w ogóle ponosi jakąś odpowiedzialnosc za stosunek żony do niego?
                                                    > -----------------------
                                                    > Ponosi odpowiedzialność i generalnie to, że babka go nie pożąda, jest wina jego
                                                    > w (prawie) 100%. Jest przy tym różnica, czy dawniej pożądała i przestała, czy
                                                    > nigdy nie pożądała i weszła w plan dziecko + rodzina.
                                                    >
                                                    Tak się zapedziles,.że zapomniałes o czymś, co często powtarzasz: że trzeba dbać o siebie fizycznie i umysłowo, bo pożądanie może zniknąć ;-) Więc chłop zapuszczony to chłop niedopuszczony, zgadza się? Pożądała ale przestała.
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 16:22
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    ----------------------
                                                    > > Ponosi odpowiedzialność i generalnie to, że babka go nie pożąda, jest wina jego w (prawie) 100%. Jest przy tym różnica, czy dawniej pożądała i przestała, czy nigdy nie pożądała i weszła w plan dziecko + rodzina.
                                                    > >
                                                    > Tak się zapedziles,.że zapomniałes o czymś, co często powtarzasz: że trzeba dbać o siebie fizycznie i umysłowo, bo pożądanie może zniknąć ;-) Więc chłop zapuszczony to chłop niedopuszczony, zgadza się? Pożądała ale przestała.
                                                    -----------------------
                                                    Wydaje mi się, że zapuszczenie jest jednym z najczęstszych przypadków zaniku pożądania. U babek i facetów. Nawet w temacie coś niedawno napisałem.

                                                    Zaniedbani, zapuszczeni,

                                                    Byli bardzo zakochani,
                                                    Młodzi, piękni i zadbani.
                                                    Przed ołtarzem razem stali.
                                                    Miłość sobie przysięgali,

                                                    W bardzo dobrej przecież wierze.
                                                    Widzę dzisiaj na spacerze.
                                                    Idą razem, z wózkiem ona,
                                                    Taka jakby zamyślona.

                                                    On za rękę synka trzyma,
                                                    Widać pełna to rodzina.
                                                    Na niedzielnym dziś spacerze
                                                    W podwarszawskim są plenerze.

                                                    Bardzo mocno się zmienili,
                                                    Bo zwyczajnie się roztyli.
                                                    Tłuszcz wylewa się dokoła,
                                                    Pasek ledwie trzymać zdoła.

                                                    Dwa podbródki, brzuch sterczący,
                                                    Wielki tyłek wystający.
                                                    Jakże bardzo się roztyli,
                                                    A tak piękni, szczupli byli.

                                                    Zapuszczeni, zaniedbani,
                                                    Bardzo niegdyś zakochani.
                                                    Teraz tłuszczem obrośnięci
                                                    Na nic już nie mają chęci.






                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 14:10
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Tak Kitty, odmawiałam. Odpowiadanie na pytanie "dlaczego" nie jest łatwe. Ale d
                                                    > a się. Świetną motywacją do przełamania się jest... potrzeba nie ranienia partn
                                                    > era i dalszego bliskiego bycia z tym człowiekiem czyli po prostu wyjścia z sytu
                                                    > acji bezseksia i powrotu do intymności.

                                                    A co w przypadku jesli seks z tym czlowiekiem nigdy nie byl satysfakcjonujacy, nigdy nie gratyfikowal Cie na tyle, zeby chciec go czesto? To chyba casus tych " nie dajacych" zon . Mowisz o powrocie. A do czego one maja wracac? I co ma je motywowac?
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 14:50
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Tak Kitty, odmawiałam. Odpowiadanie na pytanie "dlaczego" nie jest łatwe.
                                                    > Ale d
                                                    > > a się. Świetną motywacją do przełamania się jest... potrzeba nie ranienia
                                                    > partn
                                                    > > era i dalszego bliskiego bycia z tym człowiekiem czyli po prostu wyjścia
                                                    > z sytu
                                                    > > acji bezseksia i powrotu do intymności.
                                                    >
                                                    > A co w przypadku jesli seks z tym czlowiekiem nigdy nie byl satysfakcjonujacy,
                                                    > nigdy nie gratyfikowal Cie na tyle, zeby chciec go czesto? To chyba casus tych
                                                    > " nie dajacych" zon . Mowisz o powrocie. A do czego one maja wracac? I co ma j
                                                    > e motywowac?

                                                    Nie.sądzę by to był casus wszystkich nie.dających żon, często żony odsuwają się chociaż kiedyś pożądały. Ale nieważne. Jeśli seks nigdy nie był szczególnie satysfakcjonujący to może jest szansa, że po burzy, oczyszczeniu atmosfery coś się ruszy do przodu i zmieni na lepsze? Dobra, nie.zmieni się, ok ;-) To tym bardziej nie wolno zostawiać człowieka ze zludna nadzieja. A nadzieję ludzie mają czasem w przedziwnych, wydawaloby się że beznadziejnych sytuacjach. Ale przyznam, trzeba się wtedy liczyć z porzuceniem, a to bywa bardzo nie na rękę ;-)
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 16:06
                                                    kag 73 napisała
                                                    >Ale czesto bywaja bardzo istotne powody zaniku pozadania. Przyklad: babka jedna mi mowila, ze maz byl strasznym cholerykiem, bardzo zle traktowal dzieciaki jak wpadal w furie i przez to po prostu przestala miec ochote obcowac z nim fizycznie.
                                                    Seks zaczyna sie w glowie.<

                                                    No dokładnie tak samo dzieje się, jeśli któraś strona ma podobny stosunek do partnera - jak jesteś notorycznie zwyzywana, traktowana jak piąte koło u wozu, zalewana strumieniami chłodu emocjonalnego to trudno mi sobie wyobrazić, że chciałabym z kimś takim seksu- nigdy więcej, w żadnych okolicznościach. Choć Zawle tu pisała, że jej znajoma pomimo utyskiwań na męża i dużej niechęci seksi się z nim na potęgę i nic jej się nie kłóci - no według mnie to też coś trzeba w swojej głowie poprzestawiać, żeby mimo jawnej niechęci pieprzyć się z tym kimś, czując satysfakcję z takiego seksu, a zaraz potem z powrotem wejść w tryb " nie lubię Cię i mam Cię dość ".
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 16:31
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > kag 73 napisała
                                                    > >Ale czesto bywaja bardzo istotne powody zaniku pozadania. Przyklad: babka
                                                    > jedna mi mowila, ze maz byl strasznym cholerykiem, bardzo zle traktowal dziecia
                                                    > ki jak wpadal w furie i przez to po prostu przestala miec ochote obcowac z nim
                                                    > fizycznie.
                                                    > Seks zaczyna sie w glowie.<
                                                    >
                                                    > No dokładnie tak samo dzieje się, jeśli któraś strona ma podobny stosunek do pa
                                                    > rtnera - jak jesteś notorycznie zwyzywana, traktowana jak piąte koło u wozu, za
                                                    > lewana strumieniami chłodu emocjonalnego to trudno mi sobie wyobrazić, że chcia
                                                    > łabym z kimś takim seksu- nigdy więcej, w żadnych okolicznościach. Choć Zawle t
                                                    > u pisała, że jej znajoma pomimo utyskiwań na męża i dużej niechęci seksi się z
                                                    > nim na potęgę i nic jej się nie kłóci - no według mnie to też coś trzeba w swoj
                                                    > ej głowie poprzestawiać, żeby mimo jawnej niechęci pieprzyć się z tym kimś, czu
                                                    > jąc satysfakcję z takiego seksu, a zaraz potem z powrotem wejść w tryb " nie lu
                                                    > bię Cię i mam Cię dość ".

                                                    To najpierw cię zaczął poniewierać, czy najpierw padł.wam.seks.
                                                    Odnośnie kobiet odnajdujących się w agresywnych sparingach i nakrecających się.w.nich. Była tu dawni temu dziewczyna, nicka nie pomnę, która twierdziła, że wszystkie lasku odsuwające się od mezR po awanturze jaką sobie urządzili, oraz nie pożądajacek pożycia z nim chwilowo, to jakieś kłamliwe baby są i manipulują na pewni, bo przecież adrenalina wzmaga popęd i że ona tak ma właśnie. Aż po dłuższym czasie zajarzyla, że to ona tylko tak ma a inne niekoniecznie.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 17:03
                                                    aandzia 43 napisała
                                                    >To najpierw cię zaczął poniewierać, czy najpierw padł.wam.seks.<

                                                    Odsunął się ode mnie, to było pierwsze.Nawet, jak jeszcze razem spaliśmy i zwyczajnie pierwsza inicjowałam, to przekręcał się na drugi bok i zaraz zaczynał chrapać. Zachciewało mu się po mojej wraz z dziećmi dłuższej nieobecności,na przykład jak jechaliśmy z dziećmi do mojej siostry za granicę, albo do moich rodziców ( to też było znamienne, że on ze mną i dziećmi nie chciał nigdzie jeździć, zawsze tłumaczył się pracą, ale beze mnie już jak najbardziej tak, mając do towarzystwa swoją matkę). No więc jak wracałam po tych kilku, czy kilkunastu dniach to pokazywał mi, jak ładnie w tym czasie wysprzątał dom, a potem zachciewało mu się pieprzyć,no a wtedy jeszcze nie było tak całkiem źle między nami. Pamiętam, że kiedyś po takim pieprzeniu dostałam kręczu szyi, nie mogłam ruszyć głową i nie obyło się bez leków,chyba psychicznie byłam już daleko od niego, tak mi się wydaje. To były ostatnie podrygi naszego bycia razem.

                                                    <Odnośnie kobiet odnajdujących się w agresywnych sparingach i nakrecających się.w.nich. Była tu dawni temu dziewczyna, nicka nie pomnę, która twierdziła, że wszystkie lasku odsuwające się od mezR po awanturze jaką sobie urządzili, oraz nie pożądajacek pożycia z nim chwilowo, to jakieś kłamliwe baby są i manipulują na pewni, bo przecież adrenalina wzmaga popęd i że ona tak ma właśnie. Aż po dłuższym czasie zajarzyla, że to ona tylko tak ma a inne niekoniecznie.<

                                                    Nakręcanie się agresywnymi zachowaniami to zdecydowanie nie moja bajka, staram się unikać tego typu emocji w relacjach między ludźmi.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 13:24
                                                    A ja chyba chcalabym zeby partner ze mna kiedys porozmawial dlaczego seksu nie ma ale wiem, ze nigdy tego nie zrobi i ja tez nie, i tak bedziemy zyli do konca w przekonaniu, ze to najlepsze zycie jakie moglismy miec.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 13:43
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A ja chyba chcalabym zeby partner ze mna kiedys porozmawial dlaczego seksu nie
                                                    > ma ale wiem, ze nigdy tego nie zrobi i ja tez nie, i tak bedziemy zyli do konca
                                                    > w przekonaniu, ze to najlepsze zycie jakie moglismy miec.

                                                    No to ja moge powiedziec, ze moj byl WSTYDLIWY. To chyba najlepsze slowo i tez rozmowy o seksie unikal jak ognia. Ja chyba zle zrobilam, bo od czasu do czasu rzucalam jakies sprosne teksty ni z gruszki, ni z pietruszki i on sie peszyl. Pamietam jak krotko po slubie slyszac moja rozmowe z kolegami oburzyl sie, ze jestem wulgarna. To bylo poklosie wychowania w meskiej szkole, gdzie chlopaki z klasy zdawali mi relacje kto byl szybszy w trzepaniu konia. Wiec dla mnie to byl chleb powszedni. On konczyl te sama szkole, wiec jedynym towarzystwem byli samcy, wiec moze dlatego nie docenil mojej kwiecistej mowy ;-) I nigdy nie podjal tematu, tak jak u Ciebie Kitka. Ale tak naprawde, teraz to wiem, miedzy nami byla blokada emocjonalna, ogolny brak komunikacji, brak zaufania, to jest ten prawdziwy powod.

                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 15:01
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    Ale tak naprawde, teraz to wiem, miedzy nami by
                                                    > la blokada emocjonalna, ogolny brak komunikacji, brak zaufania, to jest ten pra
                                                    > wdziwy powod.

                                                    Jaka blokada emocjonalna? Co to jest?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 15:07
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Jaka blokada emocjonalna? Co to jest?

                                                    Proteinowy pewnie by Ci to lepiej wytlumaczyl ;-)
                                                    Uciekasz przed kims kto przekracza Twoje granice, rezygnujesz z mowienia o sobie, filtrujesz informacje.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 15:46
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Jaka blokada emocjonalna? Co to jest?
                                                    >
                                                    > Proteinowy pewnie by Ci to lepiej wytlumaczyl ;-)
                                                    > Uciekasz przed kims kto przekracza Twoje granice, rezygnujesz z mowienia o sobi
                                                    > e, filtrujesz informacje.

                                                    A to nie żona Proteinowego nie ma ochoty wchodzić w.świat Proteinowego i dlatego on przestał do niej nawijac o wszystkim co go interesuje? Może coś pomylilam?
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 15:33
                                                    hello - kitty 2 napisała
                                                    >A ja chyba chcalabym zeby partner ze mna kiedys porozmawial dlaczego seksu nie ma ale wiem, ze nigdy tego nie zrobi i ja tez nie, i tak bedziemy zyli do konca w przekonaniu, ze to najlepsze zycie jakie moglismy miec.<

                                                    No a gdybyście szczerze porozmawiali,zostawiając to, co było kiedyś, to myślisz, że byłaby szansa na powrót do relacji intymnej między wami,dopuszczasz taką możliwość, że znowu mogłabyś go pożądać?To może warto spróbować, może jemu również takie myśli przemykają gdzieś w głowie, tylko nie chce odsłonić się jako pierwszy. No bo Ty go lubisz, on Ciebie pewnie też, a to już dużo,na pewno jakiś punkt wyjścia, na którym można się oprzeć.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 16:41
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > No a gdybyście szczerze porozmawiali,zostawiając to, co było kiedyś, to myślisz
                                                    > , że byłaby szansa na powrót do relacji intymnej między wami,dopuszczasz taką m
                                                    > ożliwość, że znowu mogłabyś go pożądać?To może warto spróbować, może jemu równi
                                                    > eż takie myśli przemykają gdzieś w głowie, tylko nie chce odsłonić się jako pie
                                                    > rwszy. No bo Ty go lubisz, on Ciebie pewnie też, a to już dużo,na pewno jakiś p
                                                    > unkt wyjścia, na którym można się oprzeć.

                                                    Nie sadze by wskrzeszenie pozadania bylo mozliwe. Dodatkowo ciekwostka, jest u mnie teraz moja matka i ona twierdzi, ze przekwitla w wieku 42 lat. Twierdzi, ze zauwazyla u siebie wtedy 2 zmiany:
                                                    - stracila cykl
                                                    - stracila pociag do mezczyzn.
                                                    Ja koncze w tym roku 42 lata i rzeczywiscie nastapil u mnie spory spadek zainteresowania nazwijmy to tematyka forum. Zdarza mi sie tez odczuwac obrzydzenie gdy czytam niektore teksty panow o seksie. Wiec moze cos jest na rzeczy.

                                                    Przy okazji pytanie do pan: czy bralyscie jakies tabletki na przedluzanie bycia plodna? Cos takiego mi mowila matka, ze ginekologowie przepisywali ale ona nie brala, bo jej nie zalezalo. Potrzebne to jest? Nie odczuwuwacie spadku zainteresowania mezczyznami? Oczwiscie nie mowie tutaj o wynagradzaniu sobie meskim zainteresowaniem/seksem jakis glodow emocjonalnych, ewentualnie dopieszczaniu ego czy korzystania z darmowych rozrywek na koszt panow. Tylko o biologie pytam, libido, pozadanie.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 17:06
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Ja koncze w tym roku 42 lata i rzeczywiscie nastapil u mnie spory spadek zainte
                                                    > resowania nazwijmy to tematyka forum. Zdarza mi sie tez odczuwac obrzydzenie gd
                                                    > y czytam niektore teksty panow o seksie. Wiec moze cos jest na rzeczy.

                                                    I ogladasz porno z psami... Tia.
                                                    To swiadczy raczej o tym, ze wypierasz mezczyzn ze swojego swiata. Brzydzi cie archetyp mezczyzny.
                                                    Moze ostatecznie dalas sobie spokoj z poszukiwaniem szczescia, bo zrozumialas, ze nie znajdziesz mezczyzny, ktoremu moglabys sluzyc.
                                                    Moze chcialabys sluzyc mezczyznie, uwielbiac go.?Twojego ksiecia, mistrza. To wcale nie sa takie nietypowe marzenia, bardzo kobiecie.
                                                    Chcialabys miec meza, ktory by was oboje utrzymywal, byl bogaty, meski i silny? Ty bys zawiazala chustke na glowie, lepila pierogi, sprzatala i gotowala zupe, a on by wracal z pracy, przytulal, opiekowal sie Toba, ale wieczorem pierdolil w lozku jak bura suke. I tak dzien w dzien. Chcialabys takiego losu? Jestes kobieta stworzona do zycia w patriarchacie?
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 18:18
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > I ogladasz porno z psami... Tia.

                                                    A co ma porno z psami do przekwitania? ;) Mnie psy jako sex toys to fascynowaly juz za malolata, kiedy to przeczytalam od deski do deski ksiazke jakiegos seksuologa zlozona z samych listow do niego nadeslanych i jednym z nich byl list nastolatki wspolzyjacej z psem.

                                                    > To swiadczy raczej o tym, ze wypierasz mezczyzn ze swojego swiata.

                                                    Czy psy ;-) Sorry glupawka.

                                                    > Chcialabys miec meza, ktory by was oboje utrzymywal, byl bogaty, meski i silny?
                                                    > Ty bys zawiazala chustke na glowie, lepila pierogi, sprzatala i gotowala zupe,
                                                    > a on by wracal z pracy, przytulal, opiekowal sie Toba, ale wieczorem pierdolil
                                                    > w lozku jak bura suke. I tak dzien w dzien. Chcialabys takiego losu? Jestes ko
                                                    > bieta stworzona do zycia w patriarchacie?

                                                    Nie wiem. Jak bym mogla sie tego dowiedziec? Przeciez nie dowiem sie, bo skad? Nie mam takiego wgladu w siebie.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 19:12
                                                    hello -?kitty2 napisała
                                                    >Mnie psy jako sex toys to fascynowaly juz za malolata, kiedy to przeczytalam od deski do deski ksiazke jakiegos seksuologa zlozona z samych listow do niego nadeslanych i jednym z nich byl list nastolatki wspolzyjacej z psem.<

                                                    Patrz, no ale to też pokazuje, jaki kto ma próg preferencji w stosunku do odbioru pewnych treści, bo przecież to nie przekłada się na autentyczne potrzeby. Mnie oglądanie tego typu porno obrzydza, wzbudza odrazę i niechęć, nawet ciekawość mną nie kieruje, żeby obejrzeć coś takiego. Podobnie jak filmy z młodymi dziewczynkami czy chłopcami, których reklamy nachalnie się wciskają wszędzie. To jest dla mnie chyba granica,z tych nieprzekraczalnych.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 17:09
                                                    hello-kitty2 napisała: > Przy okazji pytanie do pan: czy bralyscie jakies tabletki na przedluzanie bycia
                                                    > plodna? Cos takiego mi mowila matka, ze ginekologowie przepisywali ale ona nie
                                                    > brala, bo jej nie zalezalo. Potrzebne to jest? Nie odczuwuwacie spadku zainter
                                                    > esowania mezczyznami? Oczwiscie nie mowie tutaj o wynagradzaniu sobie meskim za
                                                    > interesowaniem/seksem jakis glodow emocjonalnych, ewentualnie dopieszczaniu ego
                                                    > czy korzystania z darmowych rozrywek na koszt panow. Tylko o biologie pytam, l
                                                    > ibido, pozadanie.

                                                    Kończę 47. Nie przekwitam ( moja mama już tak). Spadek zainteresowania facetami zauważyłam gdy przytyłam:)) ( lub gdy zachorowałam). Ale podnietę to rzeczywiście mam słabsza. Coraz częściej musi pracować wyobraźnia i muszę się podkręcać teatrzykiem który sama robię.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 17:37
                                                    hello -kitty2 napisała
                                                    <Przy okazji pytanie do pan: czy bralyscie jakies tabletki na przedluzanie bycia plodna? Cos takiego mi mowila matka, ze ginekologowie przepisywali ale ona nie brala, bo jej nie zalezalo. Potrzebne to jest? Nie odczuwuwacie spadku zainteresowania mezczyznami? Oczwiscie nie mowie tutaj o wynagradzaniu sobie meskim zainteresowaniem/seksem jakis glodow emocjonalnych, ewentualnie dopieszczaniu ego czy korzystania z darmowych rozrywek na koszt panow. Tylko o biologie pytam, libido, pozadanie.<

                                                    Wydaje mi się, że chodzi o estrogenową terapię zastępczą, którą się zaleca w momencie przekwitania, chcąc zniwelować te wszystkie nieprzyjemne objawy typu atrofia, suchość i wrażliwość pochwy, uderzenia gorąca, zmienność nastrojów i tego typu objawy związane z początkiem menopauzy. Przedłużenie płodności chyba mało ma z tym wspólnego, bo kto w wieku 50 lat( kobieta) świadomie zdecydowałby się na dziecko? Jeśli nie ma przeciwwskazań, to jestem jak najbardziej za, żeby chociaż przez parę lat móc cieszyć się swoją niezmienioną kobiecością. Znam też takie przypadki, gdzie kobiety w okresie zaczynającej się menopauzy trafiały do psychiatryka i przez iks lat musiały zażywać silne leki, by ich stan psychiczny wrócił do normy, takie przypadki również mają miejsce.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 18:46
                                                    Dzieki dziewczyny za wpisy. O klopotach psychicznych tez slyszalam z opowiadan matki o ciotkach. Nawet sie tam troche z nich posmialam.

                                                    Abstrachujac od mojego przypadku tak sobie mysle, ze w nasze tutaj rozmowy o dajacych/niedajacych trzebaby moze wplesc biologie, ze kobiety w naszym wieku niekoniecznie do tego seksu maja sluzyc. Wiec trudno sie chyba dziwic, ze tam im sie moze jednak nie chciec. W tym momencie po raz pierwszy uczciwie rozumiem dlaczego niektorym facetom po 40tce przychodzi do glowy by wymienic partnerke na o dyche mlodsza. O te dyche mlodosc przedluzona albo i wiecej.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 18:59
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Abstrachujac od mojego przypadku tak sobie mysle, ze w nasze tutaj rozmowy o da
                                                    > jacych/niedajacych trzebaby moze wplesc biologie, ze kobiety w naszym wieku nie
                                                    > koniecznie do tego seksu maja sluzyc.

                                                    Widze to zupelnie inaczej:-) Do tej pory, przez cale swoje zycie, ta plodnosc szla reka w reke z seksem.Takie zwierze dwuczynnosciowe - do seksu i do rodzenia.
                                                    Teraz moze byc zupelnie inaczej, moze byc juz tylko sam seks. Osobiscie uwazam, ze to absolutnie fantastyczne:-)

                                                    Wiec trudno sie chyba dziwic, ze tam im s
                                                    > ie moze jednak nie chciec. W tym momencie po raz pierwszy uczciwie rozumiem dla
                                                    > czego niektorym facetom po 40tce przychodzi do glowy by wymienic partnerke na o
                                                    > dyche mlodsza. O te dyche mlodosc przedluzona albo i wiecej.

                                                    Ale ze co, ze im sie tez przestaje chciec, to teraz na efekt Colidge'a licza? ;-)
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 19:26
                                                    hello - kitty 2 napisała
                                                    >W tym momencie po raz pierwszy uczciwie rozumiem dlaczego niektorym facetom po 40tce przychodzi do glowy by wymienic partnerke na o dyche mlodsza. O te dyche mlodosc przedluzona albo i wiecej.<

                                                    Pewnie tak jest, bo przecież młode, jędrne, gibkie ciało, aż woła o to, by je posiąść i rozsiać swe geny. Tylko że z drugiej strony, za tym idą kolejne zobowiązania, powinności, na ile szczere, to już kwestia czasu, aż do następnej okazji pewnie. Niektórzy w to wchodzą, przeżywają drugą młodość i zostają aż do późnej starości, innych roznosi i nic nie skłoni, by pozostać z tą jedną do końca. Nie ma prostych i jasnych schematów, że będzie tak, albo tak, a nie inaczej.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 19:39
                                                    hello - kitty 2 napisała
                                                    >Dzieki dziewczyny za wpisy. O klopotach psychicznych tez slyszalam z opowiadan matki o ciotkach. Nawet sie tam troche z nich posmialam.<

                                                    Mnie też kiedyś trudno było uwierzyć w odpały psychiczne, dopóki się z nimi nie spotkałam. Taki drastyczny i dramatyczny dość przypadek to moja wychowawczyni, ścisły umysł, nauczycielka fizyki i chemii, która przeżyła załamanie psychiczne wraz z wejściem w fazę menopauzy.Potem przez kilkanaście lat wydawało się że jest w porządku, ale niestety, obecnie jest prawie warzywem z powodu zaawansowanego Alzheimera, czy tamto, które miało miejsce w wieku 40- kilku lat ma coś wspólnego z jej obecnym stanem, tego nikt nie jest w stanie powiedzieć, ale przykro jest patrzeć na kogoś, kto te paredziesiąt ( już) lat temu pokazał ci, ile piękna kryje się w nauce i że warto się uczyć dla samego siebie.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 20:18
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Abstrachujac od mojego przypadku tak sobie mysle, ze w nasze tutaj rozmowy o da
                                                    > jacych/niedajacych trzebaby moze wplesc biologie, ze kobiety w naszym wieku nie
                                                    > koniecznie do tego seksu maja sluzyc. Wiec trudno sie chyba dziwic, ze tam im s
                                                    > ie moze jednak nie chciec. W tym momencie po raz pierwszy uczciwie rozumiem dla
                                                    > czego niektorym facetom po 40tce przychodzi do glowy by wymienic partnerke na o
                                                    > dyche mlodsza. O te dyche mlodosc przedluzona albo i wiecej.

                                                    Bo żadna kobieta nie pomyśli o tym, że jej spadek libido to efekt zestarzenia się starego:)) Panowie po 40 też zaczynają niedomagać. Nie chodzi mi tylko o hydraulikę, ale o mniejszą reaktywność, konieczność silniejszych podniet. Taka młódka to zawsze coś nowego i smaczniejszego.
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 00:11
                                                    "Abstrachujac od mojego przypadku tak sobie mysle, ze w nasze tutaj rozmowy o dajacych/niedajacych trzebaby moze wplesc biologie, ze kobiety w naszym wieku niekoniecznie do tego seksu maja sluzyc. Wiec trudno sie chyba dziwic, ze tam im sie moze jednak nie chciec. W tym momencie po raz pierwszy uczciwie rozumiem dlaczego niektorym facetom po 40tce przychodzi do glowy by wymienic partnerke na o dyche mlodsza. O te dyche mlodosc przedluzona albo i wiecej."

                                                    No ja nie wiem, sama duzo nie potrzebuje, szybko sie rozkrecam (abstrahujac, ze nie jestem zmeczona i czas mam). tu moja teoria, ze cialo ma pamiec, na mnie dziala jakby ta pamiec (a jest co pamietac :)), bo cialo samo reaguje na tego samego partnera i jego bliskosc fizyczna, tak mi sie to jawi. Ja ostatnimi czasy najczesciej wcale gry wstepnej nie potrzebuje, mam wrazenie. Nie wiem ale jakos tak jedno podkreca drugie, moze jakos tak chcemy naglabac jak najwiecj zanim nam sie skonczy :)
                                                    W dodatku chyba tak po kobiecemu u kobiet ochota pojawia sie raczej jak dostepny jest konkretny objekt.
                                                    Niedawno mowilam do meza "gdybym ja to wszystko co potrafie i wiem teraz wiedziala juz 20 lat temu to dopiero mialabym jeszcze wieksza frajde z seksu", podobnie jak wczoraj napisala chyba bzg(nie pamietam nicka).
                                                    Jeszcze dodam, ze facetom z wiekiem spada testosteron, owszem niektorzy wspomagaja sie viagra, plus dla nich :)
                                                    Nie wiem pewnie nie ma regul, ale znane jest rowniez powiedzenie: ryczaca czterdziestka.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 23:10
                                                    Dodatkowo ciekwostka, jest u
                                                    > mnie teraz moja matka i ona twierdzi, ze przekwitla w wieku 42 lat. Twierdzi, z
                                                    > e zauwazyla u siebie wtedy 2 zmiany:
                                                    > - stracila cykl
                                                    > - stracila pociag do mezczyzn.
                                                    > Ja koncze w tym roku 42 lata i rzeczywiscie nastapil u mnie spory spadek zainte
                                                    > resowania nazwijmy to tematyka forum. Zdarza mi sie tez odczuwac obrzydzenie gd
                                                    > y czytam niektore teksty panow o seksie. Wiec moze cos jest na rzeczy.
                                                    >
                                                    > Przy okazji pytanie do pan: czy bralyscie jakies tabletki na przedluzanie bycia
                                                    > plodna? Cos takiego mi mowila matka, ze ginekologowie przepisywali ale ona nie
                                                    > brala, bo jej nie zalezalo. Potrzebne to jest? Nie odczuwuwacie spadku zainter
                                                    > esowania mezczyznami? Oczwiscie nie mowie tutaj o wynagradzaniu sobie meskim za
                                                    > interesowaniem/seksem jakis glodow emocjonalnych, ewentualnie dopieszczaniu ego
                                                    > czy korzystania z darmowych rozrywek na koszt panow. Tylko o biologie pytam, l
                                                    > ibido, pozadanie.
                                                    >

                                                    Skoro już zeszło na tematy jajniczo-maciczne: do 51-go roku życia miałam regularne cykle, potem różnie. Żadnych suchosci, kłopotów z cerą, wypadaniem włosów. Jak jestem gruba to wyłącznie z powodu obzarstwa i lenistwa, jak się biorę za siebie to chudnę. Libido niższe (i chwalić Boga!), ale nie zerowe (poza okresami depresji). Chłopów lubię i mnie kręcą, psy i karły nie, czyli bez zmian. Na dekiel mi nie wali, bo weszłam w czas przedmenopauzalny w osłonie antydepresantów. Uderzenia gorąca obecne. Nie biorę HTZ, ino preparaty sojowe. Bycie płodną nigdy mnie nie interesowało, sprawną i nie cierpiącą tak. Uznałam, że HTZ nie jest mi niezbędne chociaż nie mam przeciwskazań medycznych ani ideolo (nie jestem eko-sreko). Libido do połowy lat 40.było wysokie, potem nastał czas względnego spokoju. Moja matka miała podobnie.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 13:40

                                                    > Tak mi sie jeszcze przypomnialo. Niestety wielu, wielu ludziom bardzo trudno si
                                                    > e pogodzic z faktem, ze seksualnosc drugiej osoby nie nalezy do nich. Stad niez
                                                    > wykle latwe wchodzenie w role wypytywawacza i kontrolera w zwiazku. On/ ona ma
                                                    > te seksualnosc ze mna dzielic, bo jest ze mna w zwiazku. Kropka. No to przeciez
                                                    > takie oczywiste.

                                                    Masz jakieś przedziwne z mojego punktu (i pewnie nie tylko mojego) wyobrażenie związku od strony erotyki i emocji i sposobu komunikowania się w tej materii. Tak, seksualnosc moja nie należy do nikogo (nie ma zresztą takich szans żeby należała, bo to element mojej psychiki, rzecz nie do podarownia czy wzięcia). Ale w związku ma być ona (w mniejszym lub większym stopniu) współdziałająca i współbrzmiąca z seksualnością partnera. To jest jeden z elementów fundamentu związku. Próby wejścia w intymną relację z partnrem, zadawanie pytań jeśli coś nie gra, to nie jest kontrolowanie, tylko dobijanie się o jasność w temacie podstawowych podstaw związku. J eśli nie chcesz lub nie możesz przeżyć z nim miłych dla.ciebie chwil, a on się pyta dlaczego, to mu to powiedz że nie i nigdy, albo dlaczego nie, bo mu się.uczciwość należy. Inaczej jesteś bierno-agresywną złośliwą sknerą, Królową Śniegu o duszy małej skąpej dziewczynki.


                                                    A jak nie ma ochoty sie spowiadac, to foch i obraza. Wstrete
                                                    > to jest jak dla mnie.
                                                    > Jedynym wyjsciem, wedlug mnie, jest te druge osobe oswoic i sie z nia zaprzyjaz
                                                    > nic, tak zeby nam zaufala i sama powiedziala dlaczego nie chce. Jestem pewna, z
                                                    > e tylko wtedy powie szczerze. To nawet logiczne, bo skoro do tej pory byla tylk
                                                    > o przesluchiwana, to opracowala strategie wciskania kitu i unikow.

                                                    A to w związku nie ma jakiejs elementarnej przyjaźni i zaufania? :-O No, jeśli nie ma, to nie pojawi się nagle na okolicznośc rozpracowywania problemów, jakie związek niesie. Nie tylko tych z seksem. Nie ta kolejność Mabelle. Byłaś kiedyś dłużej z kimś, z normalnie rozmawiałaś o problemach, bólach, zastrzeżeniach, zamiast walić fochy?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 14:02
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > . Próby wejścia w intymną relację z partnrem, zadawanie pytań jeśli coś nie gra
                                                    > , to nie jest kontrolowanie, tylko dobijanie się o jasność w temacie podstawowy
                                                    > ch podstaw związku.

                                                    Widzisz, mnie juz same slowa " dobijanie sie o jasnosc w temacie podstawy zwiazku " mroza. Ty sobie mozesz miec podstawe, ze druga strona ma chciec seksu z Toba zamiast walic konia, a on moze miec podstawe " nie odwalam panszczyzny". I juz sie mijacie.


                                                    J eśli nie chcesz lub nie możesz przeżyć z nim miłych dla.c
                                                    > iebie chwil, a on się pyta dlaczego, to mu to powiedz że nie i nigdy, albo dlac
                                                    > zego nie, bo mu się.uczciwość należy. Inaczej jesteś bierno-agresywną złośliwą
                                                    > sknerą, Królową Śniegu o duszy małej skąpej dziewczynki.

                                                    Nastepna, ktora nie przyjmuje do wiadomosci, ze jak druga strona nie ma ochoty, to NIE POZADA:-) Jak znasz sposob, zeby wyciagnac z drugiej strony dlaczego nie pozada, to sie podziel, chetnie poczytamy. Jakiej Ty chcesz szczerosci, w jakim temacie? Operujesz w mglistej teorii, a w praktyce na pozadanie sklada sie kilka czynnikow, o ktorych sam zainteresowany moze nawet nie wiedziec.

                                                    > A to w związku nie ma jakiejs elementarnej przyjaźni i zaufania? :-O

                                                    Powinna byc, ale zauwaz, ze wszyscy ktorzy dra ryja ze druga strona* ma w dupie ich potrzeby* sprytnie pomijaja aspekt przyjazni z ta niechetna. Zauwazylas? Bo ja na to zwykle zwracam uwage.

                                                    No, jeśli
                                                    > nie ma, to nie pojawi się nagle na okolicznośc rozpracowywania problemów, jakie
                                                    > związek niesie. Nie tylko tych z seksem. Nie ta kolejność Mabelle. Byłaś kiedy
                                                    > ś dłużej z kimś, z normalnie rozmawiałaś o problemach, bólach, zastrzeżeniach,
                                                    > zamiast walić fochy?

                                                    Nie wale fochow. Przyznaje sie do tendencji ucieczkowych, zwijam sie do wlasnego swiata, ale nie wierce dziury w brzuchu pytaniami dlaczego nie dostalam tego co chcialam.
                                                  • sea.sea Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 14:14
                                                    Czyli niepożądany ma sobie samodzielnie wydedukować, czy druga strona nie chce bo:
                                                    - nie ma ochoty na seks w ogóle, z nikim (być może problem zdrowotny, przemęczenie itp itd, generalnie: czynnik zewnętrzny) i nie chce jej się o tym gadać, bo czeka aż jej przejdzie
                                                    - nie ma ochoty na seks tylko z tym niepożądanym, bo czynnik wewnątrzzwiązkowy i nie chce jej się o tym gadać, bo wie, że nie przejdzie
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 14:22
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Czyli niepożądany ma sobie samodzielnie wydedukować, czy druga strona nie chce
                                                    > bo:
                                                    > - nie ma ochoty na seks w ogóle, z nikim (być może problem zdrowotny, przemęcze
                                                    > nie itp itd, generalnie: czynnik zewnętrzny) i nie chce jej się o tym gadać, bo
                                                    > czeka aż jej przejdzie
                                                    > - nie ma ochoty na seks tylko z tym niepożądanym, bo czynnik wewnątrzzwiązkowy
                                                    > i nie chce jej się o tym gadać, bo wie, że nie przejdzie

                                                    A jakie to ma dla Ciebie znaczenie? Gosciu Cie nie pozada, a sytuacja sie przedluza. Przystawiony pistolet do skroni nie poskutkowal, bo rozumiem, ze na przyjacielska rozmowe nie mogliscie liczyc.Zwijaj manatki, albo zostan jesli Ci to nie przeszkadza. Jak Ci powie, ze jestes wredna, albo woli Bache spod piatki, to tylko bedzie Ci przykro.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 15:01
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > sea.sea napisała:
                                                    >
                                                    > > Czyli niepożądany ma sobie samodzielnie wydedukować, czy druga strona nie
                                                    > chce
                                                    > > bo:
                                                    > > - nie ma ochoty na seks w ogóle, z nikim (być może problem zdrowotny, prz
                                                    > emęcze
                                                    > > nie itp itd, generalnie: czynnik zewnętrzny) i nie chce jej się o tym gad
                                                    > ać, bo
                                                    > > czeka aż jej przejdzie
                                                    > > - nie ma ochoty na seks tylko z tym niepożądanym, bo czynnik wewnątrzzwią
                                                    > zkowy
                                                    > > i nie chce jej się o tym gadać, bo wie, że nie przejdzie
                                                    >
                                                    > A jakie to ma dla Ciebie znaczenie? Gosciu Cie nie pozada, a sytuacja sie przed
                                                    > luza. Przystawiony pistolet do skroni nie poskutkowal, bo rozumiem, ze na przyj
                                                    > acielska rozmowe nie mogliscie liczyc.Zwijaj manatki, albo zostan jesli Ci to n
                                                    > ie przeszkadza. Jak Ci powie, ze jestes wredna, albo woli Bache spod piatki, to
                                                    > tylko bedzie Ci przykro.

                                                    Wymiksowujący się z seksu (ale nie.związku,.spryciarz) włoży głowę w piach, nie dowiemy się że jesteśmy wredni i zostaniemy w wielkiej niewiedzy co do.swojej osoby. No ale za to przykro nam nie będzie ani za grosz ;-) I mimo zgłupienia i niewiedzy na czym stoimy (poza tym że.seksu nie ma na ten moment) mamy jeszcze podjąć za strusia decyzję. Strusie to cwane zwierzątka.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 14:34
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > . Próby wejścia w intymną relację z partnrem, zadawanie pytań jeśli coś n
                                                    > ie gra
                                                    > > , to nie jest kontrolowanie, tylko dobijanie się o jasność w temacie pods
                                                    > tawowy
                                                    > > ch podstaw związku.
                                                    >
                                                    > Widzisz, mnie juz same slowa " dobijanie sie o jasnosc w temacie podstawy zwiaz
                                                    > ku " mroza. Ty sobie mozesz miec podstawe, ze druga strona ma chciec seksu z To
                                                    > ba zamiast walic konia, a on moze miec podstawe " nie odwalam panszczyzny". I j
                                                    > uz sie mijacie.
                                                    >

                                                    Nie kręć: nie napisałam że ktoś ma chcieć seksu ze mną, tylkojeśli jest ze mną w związku a nie chce seksu ze mną, to ma mi powiedzieć, że seks ze mną to odwalanie panszczyzny. To oznacza, że fundamenty naszego związku przegnily i że.związek nie istnieje. Mam jasność w temacie, boli jak cholera, ale ruszam do przodu i znajduję sobie kogoś nowego. Inaczej nie wiem o co chodzi, bawié się w zgadywanki,może by schudnąć, może.zatańczyć na rurze, może coś tam. A czas płynie, płynie, ja się starzeję, lata odtrącania powodują że moja kobiecość zdycha. Za to partner na "emigracji wewnętrznej" ma dwa w jednym: dom ze mną i brak konieczniści posuwania mnie. Kurestwo gorsze od zdrady fizycznej. Nie, nie byłam nigdy w takiej sytuacji, na aż takiego chuja nie trafiłam. Nie zdradzałam rowniez ;-)



                                                    > J eśli nie chcesz lub nie możesz przeżyć z nim miłych dla.c
                                                    > > iebie chwil, a on się pyta dlaczego, to mu to powiedz że nie i nigdy, alb
                                                    > o dlac
                                                    > > zego nie, bo mu się.uczciwość należy. Inaczej jesteś bierno-agresywną zło
                                                    > śliwą
                                                    > > sknerą, Królową Śniegu o duszy małej skąpej dziewczynki.

                                                    >
                                                    > Nastepna, ktora nie przyjmuje do wiadomosci, ze jak druga strona nie ma ochoty,
                                                    > to NIE POZADA:-) Jak znasz sposob, zeby wyciagnac z drugiej strony dlaczego ni
                                                    > e pozada, to sie podziel, chetnie poczytamy. Jakiej Ty chcesz szczerosci, w jak
                                                    > im temacie? Operujesz w mglistej teorii, a w praktyce na pozadanie sklada sie k
                                                    > ilka czynnikow, o ktorych sam zainteresowany moze nawet nie wiedziec.

                                                    Mylisz się, druga strona może nie chcieć z wielu powodów. Niektóre do usunięcia. Wielu się udaje.

                                                    >
                                                    > > A to w związku nie ma jakiejs elementarnej przyjaźni i zaufania? :-O
                                                    >
                                                    > Powinna byc, ale zauwaz, ze wszyscy ktorzy dra ryja ze druga strona* ma w dupie
                                                    > ich potrzeby* sprytnie pomijaja aspekt przyjazni z ta niechetna. Zauwazylas? B
                                                    > o ja na to zwykle zwracam uwage.
                                                    >

                                                    Coś w tym jest.



                                                    > No, jeśli
                                                    > > nie ma, to nie pojawi się nagle na okolicznośc rozpracowywania problemów,
                                                    > jakie
                                                    > > związek niesie. Nie tylko tych z seksem. Nie ta kolejność Mabelle. Byłaś
                                                    > kiedy
                                                    > > ś dłużej z kimś, z normalnie rozmawiałaś o problemach, bólach, zastrzeżen
                                                    > iach,
                                                    > > zamiast walić fochy?
                                                    >
                                                    > Nie wale fochow. Przyznaje sie do tendencji ucieczkowych, zwijam sie do wlasneg
                                                    > o swiata, ale nie wierce dziury w brzuchu pytaniami dlaczego nie dostalam tego
                                                    > co chcialam.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 14:39
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    >Za t
                                                    > o partner na "emigracji wewnętrznej" ma dwa w jednym: dom ze mną i brak koniecz
                                                    > niści posuwania mnie. Kurestwo gorsze od zdrady fizycznej.

                                                    To przypadek Mabelle przeciez ;)
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 15:04
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > To przypadek Mabelle przeciez ;)

                                                    No co Ty, ja mialam przeciez przemocowca ;-)))
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 15:28
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > To przypadek Mabelle przeciez ;)

                                                    A to Mabelle mieszka z mezem? Chyba raczej Twoj.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 16:52
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > To przypadek Mabelle przeciez ;)
                                                    >
                                                    > A to Mabelle mieszka z mezem? Chyba raczej Twoj.

                                                    Moj nie, bo to nie ja odmawialem seksu i przykrecalem zrodelko z emocjami udajac sie "na emigracje wewnetrzna". Predzej bym utozsamil tutaj moja zone.
                                                    Mowie o Mabelle z przeszlosci.
                                                    Wiesz, jesli jej malzenstwo trwalo 20 lat, to ja mam jeszcze te 7 przed soba, zeby zaczac potem, po rozwodzie, jak Mabelle z pogarda spogladac na tych niemoralnych, zdradzajacych swoje polowki chujow i skurwysynow ;) I pierdolic uwznioslajace gadki o wolnosci i bezinteresownym obdarowywaniu.
                                                    Bo "obdarowywac" z pozycji wolnego strzelca jest kurewsko latwo.
                                                    Na moje Mabelle oplacalo sie byc z tym facetem, przypuszczam, ze chodzilo o dom i wychowanie dzieci. Jak sie potomstwo zwinelo z domu, to romantyczna i uduchowiona Mabelle przekalkulowala, ze juz sie nie oplaca z tym fiutem mieszkac.
                                                    Dobrze oceniam, Mabelle, czy przestrzelilem?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 17:04
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Dobrze oceniam, Mabelle, czy przestrzelilem?

                                                    Bardzo dobrze oceniasz, tylko wytrzyj piane z pyska.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 17:11
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Bardzo dobrze oceniasz, tylko wytrzyj piane z pyska.

                                                    To nie piana z pyska, raczej ostra szydera. Glownie dlatego, ze dopierdalasz sie do Ninek, ktora odeszla w proznie, majac pod skrzydlami male dzieci. I to w Polsce, a nie na zachodzie, gdzie - jak mowisz - jest ponoc latwiej ;)
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 17:22
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > To nie piana z pyska, raczej ostra szydera. Glownie dlatego, ze dopierdalasz si
                                                    > e do Ninek, ktora odeszla w proznie, majac pod skrzydlami male dzieci. I to w P
                                                    > olsce, a nie na zachodzie, gdzie - jak mowisz - jest ponoc latwiej

                                                    No to jak latwiej, to chyba wygodniej byloby mi zyc jako samotka matka z pomocy panstwa, nie uwazasz?
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 17:28
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > No to jak latwiej, to chyba wygodniej byloby mi zyc jako samotka matka z pomocy
                                                    > panstwa, nie uwazasz?

                                                    Nie znam realiow. Mysle ze jednak bez obciazenia zwiazanego z dziecmi jest latwiej, tak czy owak. Wieksze pole manewru pod wieloma wzgledami. Wychodzi, ze wyczekalas az sytuacja bedzie stabilna, ona poszla w objecia cyklonu.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 18:10
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Nie znam realiow. Mysle ze jednak bez obciazenia zwiazanego z dziecmi jest latw
                                                    > iej, tak czy owak.

                                                    Latwiej dla kogos kto poczuwa sie do odpowiedzialnosci za swoje dzieci tylko do momentu ich pelnoletnosci. A potem zasadza im kopa w dupe.

                                                    Wieksze pole manewru pod wieloma wzgledami. Wychodzi, ze wyc
                                                    > zekalas az sytuacja bedzie stabilna, ona poszla w objecia cyklonu.

                                                    No wlasnie, realiow nie znasz. Albo wolales przeoczyc, ze jak sie traci caly majatek zycia, ten materialny oczywiscie, na ktory sie ciezko pracowalo przez lata, to trzeba zaczynac od zera. Tylko wiesz co, ja w calym swoim zyciu, nie plakalam tyle co przez ostatni rok. Ze szczescia. Tak, jak najbardziej jest to mozliwe. Wiec Twoje beblanie splywa po mnie jak woda po kaczce.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 18:26
                                                    mabelle2000 napisała
                                                    >Latwiej dla kogos kto poczuwa sie do odpowiedzialnosci za swoje dzieci tylko do momentu ich pelnoletnosci. A potem zasadza im kopa w dupe. <

                                                    Ale przed chwilą pisałaś, że Twoje córki są już od dawna samodzielne i same się utrzymują, to jednak nie? Bo wsparcie emocjonalne to swoją drogą, jak się kocha, to się wspiera, dopinguje, i jest się obok, no chyba to jasne.

                                                    >No wlasnie, realiow nie znasz. Albo wolales przeoczyc, ze jak sie traci caly majatek zycia, ten materialny oczywiscie, na ktory sie ciezko pracowalo przez lata, to trzeba zaczynac od zera. Tylko wiesz co, ja w calym swoim zyciu, nie plakalam tyle co przez ostatni rok. Ze szczescia. Tak, jak najbardziej jest to mozliwe. Wiec Twoje beblanie splywa po mnie jak woda po kaczce<


                                                    Mmm, to jednak strata majątku troszeczkę boli, powiadasz? I nie tylko Ty zaczynasz od zera, bo kiedyś pisałaś, że jak ktoś jest łebski, to sobie mieszka, albo wynajmuje loft, no, a jeśli nie loft, to miejsce, które sobie wymarzył, tak pisałaś, że wkrótce przeprowadzisz się do mieszkania marzeń - no i na zdrowie. Ale może nie wmawiaj tak słodko że to jest zaczynanie od zera, bo wiesz, ja na przykład uważam za szczęście od losu, że mogłam zamieszkać w ogóle w innych czterech ścianach, mając jaki taki dach nad głową - też piękny i wygodny,już oswojony, choć nie mój, no i bez tej osoby, z którą nie chciałam być, ale jednak wciąż obarczony niepewnością, kiedy będę musiała go opuścić, i co dalej.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 18:28
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Latwiej dla kogos kto poczuwa sie do odpowiedzialnosci za swoje dzieci tylko do
                                                    > momentu ich pelnoletnosci. A potem zasadza im kopa w dupe.

                                                    Nawet przepisy alimentacyjne zakladaja finansowanie ich dluzej. Do momentu kiedy jest w stanie sie samodzielnie utrzymac (nie uczy sie i nie jest chore w sposob uniemozliwiajacy podjecie pracy zarobkowej). To fakt. Ale w praktyce wychodzi troche inaczej z utrzymaniem dziesieciolatka a z utrzymaniem starego konia, ktory rownie dobrze moze studiowac wieczorowo czy zaocznie i rownoczesnie zapierdalac w robocie - u mnie duza czesc mlodych w firmie jednoczesnie studiuje
                                                    Male dzieci sa totalnie zalezne, nie ma pola manewru, gdy masz noz na gardle.

                                                    > No wlasnie, realiow nie znasz. Albo wolales przeoczyc, ze jak sie traci caly ma
                                                    > jatek zycia, ten materialny oczywiscie, na ktory sie ciezko pracowalo przez lat
                                                    > a, to trzeba zaczynac od zera. Tylko wiesz co, ja w calym swoim zyciu, nie plak
                                                    > alam tyle co przez ostatni rok. Ze szczescia. Tak, jak najbardziej jest to mozl
                                                    > iwe. Wiec Twoje beblanie splywa po mnie jak woda po kaczce.

                                                    No przeciez Ninek tez zostawila wszystko mezowi. Ja tez bym zostawil, gdyby zmusila mnie sytuacja. Taki lajf.
                                                    Oczywiscie - wolnosc nie ma ceny. Mnie nigdy nie chodzilo o to, co razem zarobilismy, kupilismy. A niech se bierze w chuj i spierdala. Dla mnie pieniadze graly w zyciu role tylko taka, by moc normalnie egzystowac. Nie jestem lasy na kase czy dobra materialne.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 18:48
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Nawet przepisy alimentacyjne zakladaja finansowanie ich dluzej. Do momentu kied
                                                    > y jest w stanie sie samodzielnie utrzymac (nie uczy sie i nie jest chore w spos
                                                    > ob uniemozliwiajacy podjecie pracy zarobkowej). To fakt.

                                                    Pod warunkiem, ze pelnoletnie dzieci prawnie o te pomoc wystapia. Zobowiazan moralnych nie reguluje prawo. Tak jak nie reguluje ukladow miedzy kochajacymi sie ludzmi.

                                                    Ale w praktyce wychodz
                                                    > i troche inaczej z utrzymaniem dziesieciolatka a z utrzymaniem starego konia, k
                                                    > tory rownie dobrze moze studiowac wieczorowo czy zaocznie i rownoczesnie zapier
                                                    > dalac w robocie - u mnie duza czesc mlodych w firmie jednoczesnie studiuje
                                                    > Male dzieci sa totalnie zalezne, nie ma pola manewru, gdy masz noz na gardle.

                                                    Argument z dupy. W panstwie niemieckim zwlaszcza.

                                                    > No przeciez Ninek tez zostawila wszystko mezowi.

                                                    Dom ktory byl jego wlasnoscia?

                                                    Ja tez bym zostawil, gdyby zmu
                                                    > sila mnie sytuacja
                                                    > Oczywiscie - wolnosc nie ma ceny. Mnie nigdy nie chodzilo o to, co razem zarobi
                                                    > lismy, kupilismy. A niech se bierze w chuj i spierdala. Dla mnie pieniadze gral
                                                    > y w zyciu role tylko taka, by moc normalnie egzystowac. Nie jestem lasy na kase
                                                    > czy dobra materialne.

                                                    Wydawalo mi sie, ze cos pisales o jakiejs stabilnosci, czy cos w tym rodzaju, wiec nie krec teraz, ze nie chodzilo Ci o kase. No bo chyba nie o opieke i pomoc doroslej, pracujacej, zdrowej kobiecie ? Albo powiedz wprost, ze szukasz hakow. Albo zapytaj mojego bylego, dam Ci maila do niego, jakas godzine temu pilismy razem piwo, dzisiaj ma czas, to pewnie chetnie Ci odpowie na Twoje watpliwosci.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 19:08
                                                    Dla mnie chodzi o kase komus, kto dazy do jej zdobycia bez umiaru. Kasa jest jego bozkiem. A mi chodzi o kase, ktora umozliwilaby mi to, zeby, kurwa, zwyczajnie przezyc. Mam w sumie dosc niewielkie oczekiwania materialne. Nie udawaj idiotki, bo nia nie jestes.

                                                    Druga sprawa - nie bardzo wierze w Twoja spiewke, zebys sie tak dobrowolnie zrzekla prawa wlasnosci - bo w wypadku wspolnoty majatkowej to jedyne wyjscie, bys pozbyla sie praw do tego domu. Chyba ze cos tym domem splacilas, np mialas jakies zobowiazania. Porzucasz swoja wlasnosc, machasz lekka reka na cos, do czego masz prawo? Sure, a byl w tej bajce smok?

                                                    Musi byc w tym jakies drugie dno, a Ty walisz scieme.

                                                    Kolejna kwestia - zubowiazania moralne? Spoko. Powiedzialem - noz na gardle. Male dziecko trzeba utrzymac niezaleznie od tego czy sie jest moralnym czy niemoralnym. Bo z glodu zdechnie. A pelnoletni dzieciak w kryzysowej sytuacji idzie do roboty. Moj kumpel poszedl jak zmarl mu tata.
                                                    Nie udawaj ze nie rozumiesz roznicy miedzy "czuje moralna powinnosc" a "zmusza mnie sytuacja". Jak mowie - pelnoletnim pomaga sie gdy pozwala na to sytuacja. Malolatom - chocby skaly sraly.

                                                    Porownujac Ciebie i Ninek - jako meritum: ona byla odchodzac w o wiele mniej komfortowej sytuacji niz Ty. Proste.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 19:20
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Dla mnie chodzi o kase komus, kto dazy do jej zdobycia bez umiaru. Kasa jest je
                                                    > go bozkiem. A mi chodzi o kase, ktora umozliwilaby mi to, zeby, kurwa, zwyczajn
                                                    > ie przezyc. Mam w sumie dosc niewielkie oczekiwania materialne. Nie udawaj idio
                                                    > tki, bo nia nie jestes.
                                                    >
                                                    > Druga sprawa - nie bardzo wierze w Twoja spiewke, zebys sie tak dobrowolnie zrz
                                                    > ekla prawa wlasnosci - bo w wypadku wspolnoty majatkowej to jedyne wyjscie, bys
                                                    > pozbyla sie praw do tego domu. Chyba ze cos tym domem splacilas, np mialas jak
                                                    > ies zobowiazania. Porzucasz swoja wlasnosc, machasz lekka reka na cos, do czego
                                                    > masz prawo? Sure, a byl w tej bajce smok?
                                                    >
                                                    > Musi byc w tym jakies drugie dno, a Ty walisz scieme.


                                                    Nie podniecaj sie tak ta kasa skoro nie ma ona dla Ciebie znaczenia, bo jarajac sie jak malolat czyimis pieniedzmi jestes nieautentyczny. Gdyby kasa nie miala dla Ciebie znaczenia, to juz by Cie w malzenstwie nie bylo. Dlatego tak chetnie zagladasz do kieszeni innym.
                                                    Powtarzam Ci- Twoje beblanie splywa po mnie jak woda po kaczce.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 19:28
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Nie podniecaj sie tak ta kasa skoro nie ma ona dla Ciebie znaczenia, bo jarajac
                                                    > sie jak malolat czyimis pieniedzmi jestes nieautentyczny. Gdyby kasa nie miala
                                                    > dla Ciebie znaczenia, to juz by Cie w malzenstwie nie bylo. Dlatego tak chetni
                                                    > e zagladasz do kieszeni innym.
                                                    > Powtarzam Ci- Twoje beblanie splywa po mnie jak woda po kaczce.

                                                    Teraz probujesz odwrocic kota ogonem, przekierowac uwage na moja osobe. Mowimy o Tobie, Mabelle, nie wij sie jak piskorz. Co, fajnie sie wbija szpile w bezbronne muchy z bezpiecznej odleglosci, przemilczajac niewygodne fakty o sobie?
                                                    Ps. Czy Ty czasem nie pisalas tu kiedys pod nickiem Jesod? Podobny styl - te same niskie pilki i wbijanie szpileczek ;)
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 19:33
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Teraz probujesz odwrocic kota ogonem, przekierowac uwage na moja osobe. Mowimy
                                                    > o Tobie, Mabelle, nie wij sie jak piskorz. Co, fajnie sie wbija szpile w bezbro
                                                    > nne muchy z bezpiecznej odleglosci, przemilczajac niewygodne fakty o sobie?

                                                    I to Ty jestes niby ta bezbronna mucha? Wygodnie ustawiony, przyssany do bogu ducha winnej kobiety, ruchajacy na boku i smedzacy na forum, ze go swiat skrzywdzil?

                                                    > Ps. Czy Ty czasem nie pisalas tu kiedys pod nickiem Jesod? Podobny styl - te sa
                                                    > me niskie pilki i wbijanie szpileczek ;)

                                                    Czasem pisze pod nickiem Sabat, ale tylko wtedy jak chce oszyc swoim medzeniem cipki babkom na forum :-)
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 19:48
                                                    mabelle2000 napisała
                                                    >Czasem pisze pod nickiem Sabat, ale tylko wtedy jak chce oszyc swoim medzeniem cipki babkom na forum :-)<

                                                    Za bardzo sobie pochlebiasz, swoim pisaniem nie dorównasz Sabatowi nawet do pięt- wiesz, ściemę to by się dało wyczuć na odległość. I jakoś tak niemerytorycznie ostatnio się odnosisz - nie wiesz, co odpowiedzieć, czy po prostu hołdujesz zasadzie, że najlepszą metodą jest atak? No ale skoro ty możesz, to czemu inni nie? W końcu każdy ma swoje życie, takie, czy inne, każdy z nas, tu piszących i każdy ma prawo do swojej prawdy, oceny i przemyśleń.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 19:49
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > I to Ty jestes niby ta bezbronna mucha? Wygodnie ustawiony, przyssany do bogu d
                                                    > ucha winnej kobiety, ruchajacy na boku i smedzacy na forum, ze go swiat skrzywd
                                                    > zil?

                                                    Ja? Jestem podlym sukinsynem, ktory oklamuje kobiete, ktorej przysiegal wiernosc przed oltarzem. Z namietnosci to raz, dla doraznych korzysci w postaci utrzymania sie na finansowej powierzchni to dwa.
                                                    Mowie o Ninek, a do niej sie ostatnio przyczepialas.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 20:34
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Ja? Jestem podlym sukinsynem, ktory oklamuje kobiete, ktorej przysiegal wiernos
                                                    > c przed oltarzem. Z namietnosci to raz, dla doraznych korzysci w postaci utrzym
                                                    > ania sie na finansowej powierzchni to dwa.
                                                    > Mowie o Ninek, a do niej sie ostatnio przyczepialas.

                                                    Z czym Ty masz problem Sabat? Wrzeszczysz o mojej niuczciwosci, a przeciez o ukladach dla korzysci pisalam nie raz, rowniez o tym, ze sama w nim tkwilam. Mowie o tym glosno, gluchy jestes czy co? Ja mialam korzysci, moj maz mial korzysci, korzysc masz Ty, ma Twoja zona i maja ofiary przemocowcow.Co Cie tak uwiera? Ze stracisz status pokrzywdzonego jak prawda wyjdzie na jaw? Nie boj sie, to nie boli przyznac sie, ze wcale nie jestem taka dobra i poswiecajaca sie. Nie jestem. I dlatego wyciagam wnioski na przyszlosc, ze relacja miedzy ludzmi nie tak ma wygladac. Widze swoje bledy, nie chce ich wiecej popelnic. A Ty wrzeszcz dalej.

                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 20:43
                                                    Chodzi mi o to, ze Ninek tez juz nie tkwi w tej "nieuczciwosci", wiec nie wiem o co sie do niej dopierdalalas. Bedziesz kogos za przeszlosc rozliczac? Cos co od roku nie jest faktem, nie mieszka juz z nim. Ja mieszkam i korzystam, jestem nieuczciwy. Ale ona nie.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 20:59
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Chodzi mi o to, ze Ninek tez juz nie tkwi w tej "nieuczciwosci", wiec nie wiem
                                                    > o co sie do niej dopierdalalas. Bedziesz kogos za przeszlosc rozliczac? Cos co
                                                    > od roku nie jest faktem, nie mieszka juz z nim. Ja mieszkam i korzystam, jestem
                                                    > nieuczciwy. Ale ona nie.

                                                    Doceniam Twoja rycerskosc, ale mojego dysonansu poznawczego odnosnie osoby ninek nie zmienisz. Przykro mi.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 20:21
                                                    sabat3 napisał: > Porownujac Ciebie i Ninek - jako meritum: ona byla odchodzac w o wiele mniej ko
                                                    > mfortowej sytuacji niz Ty. Proste.

                                                    To nie jest dobry kierunek, żeby w niego iść. Bo jakie to ma znaczenie? Będziemy się licytować?
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 20:39
                                                    zawle napisała:
                                                    > To nie jest dobry kierunek, żeby w niego iść. Bo jakie to ma znaczenie? Będziem
                                                    > y się licytować?

                                                    Licze po cichu, ze Mabelle uswiadomi sobie, ze ja niepotrzebnie atakowala i dziewczyny dadza sobie spokoj. Ich sytuacja jest obecnie w sumie podobna (od strony moralnej i zyciowej), podobnie tez wygladaly ich smutne przezycia malzenskie. Wlasciwie to juz nie wiem o co im poszlo, ale obecnie moglyby sobie podac reke. Obie poza malzenskim ukladem, walczace z losem, wspierajace dzieci, obie bzykaja sie z kochankami i nie chca wchodzic drugi raz do tej samej rzeki pod tytulem "malzenstwo". Rozni je narracja, nie sytuacja.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 21:05
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Licze po cichu, ze Mabelle uswiadomi sobie, ze ja niepotrzebnie atakowala i dzi
                                                    > ewczyny dadza sobie spokoj. Ich sytuacja jest obecnie w sumie podobna

                                                    A co Ciebie to obchodzi? To ze czyjas sytuacja jest (rzekomo) podobna to nie znaczy, ze trzeba sie w ogole lubic.
                                                  • kombinerki_pinocheta00 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 21:24
                                                    To proste, drażni go, że dwie fajne dziewczyny skaczą sobie do oczu, a przecież mogłoby być wszystkim bardzo przyjemnie, moglibyście obyć się bez kłótni. Zakłada, że to Mabelle jest stroną agresywniejszą, więc próbuje przywołać ją do porządku, delikatnie skarcić odnosząc się do faktów, które mogą być jej słabością, ale Sabat ma szlachetne intencje. Według mnie, bo dla kobiet to niziutka półka, niewiele zarabiający grubasek, sama rozumiesz.

                                                    Sabat kiedyś wspominałeś, ze świadomy jesteś tego, iż kochanka wcześniej czy później kopnie cię w dupę. Jak myślisz, dlaczego jeszcze tego nie zrobiła skoro obiektywnie nie jesteś atrakcyjnym kąskiem?
                                                    Co było przyczyną, że się do ciebie zbliżyła? Po nieudanym związku, wiecznie samotna, nieatrakcyjna, zakompleksiona, w podobnej do twojej sytuacji życiowej?
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 22:23
                                                    Kombi, jak Ty już coś powiesz, wychylając się zza tego zbiornika, w którym spędzasz upojne chwile obserwując wielkie czarne kutasy, które rzekomo mają wielkie branie, to już naprawdę ręce opadają. To powiedz coś o sobie - jak zdrowy, ogarnięty mężczyzna radzi sobie z popędem( Mabelle na ten przykład powątpiewała, że zdrowy może nie chcieć seksu) - to jak, masturbacja number one,skoro relacji damsko męskich nie bierzesz pod uwagę?
                                                  • kombinerki_pinocheta00 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 23:06
                                                    Niezdrowo zareagowałaś - myśląc, że atakuję twojego ziomka - próbując obniżyć moją wartość, ponieważ tak naprawdę w stosunku do Sabata mam same pozytywne odczucia, a ostatnio myślałem o sytuacji w jakiej się znalazł i po prostu się zastanawiam co on sam myśli o jego relacji z kochanką - jak, skąd, dlaczego i kiedy koniec. Suche fakty, jego wnioski z obserwacji, bo jeżeli o mnie chodzi to życzę mu samych udanych numerów (i wielokątów) z ideałami wykształconymi przy udziale jego wyobraźni. Nie ukrywam, że interesuje mnie jak to się skończy, bo na pewno laska za chwilę zacznie rozglądać się za facetem z większymi możliwościami, gwarantującym pewną przyszłość w postaci związku.

                                                    Idealnie trafiłaś. Właśnie skończyłem przeglądać profile czarnuchów na zbiorniku. Obrabiają polskiego materiału więcej niż tokarki w najprężniejszych europejskich zakładach przemysłowych. Ty lubisz czarnych z tego co kojarzę. Chcesz nicki chłopaków? Może uda się coś wyrwać. Przepchniesz się łokciami, wybierzesz numerek, może któraś zachoruje i zrobi się miejsce.

                                                    A dziękuję za troskę. Nie widzę związku między stwierdzeniem Mabelle - z którym oczywiście się zgadzam -, a moją sytuacją. Co innego chcieć, a co innego móc. Za kasę mi się jeszcze nie uśmiecha. Masturbację ostatnio ograniczam. Jednak jestem na tyle wrażliwym, myślącym o przyjemności drugiej strony mężczyzną, że postanowiłem wrócić do ćwiczeń, których celem jest przedłużenie stosunku i wzmocnienie erekcji. Jak już spotkam ten wadliwy egzemplarz to chciałbym chociaż pokazać, że mogę długo.
                                                    Błędnie zakładasz, że wykluczam możliwość wchodzenia w relachę z płcią przeciwną. Ja uważam, że mi się to teraz nie opłaca, ponieważ nie jestem ogarnięty (kolejne błędne stwierdzenie z twojej strony) przede wszystkim towarzysko, na pewno seksualnie (bez doświadczenia się nie da) i w sporym stopniu życiowo, więc ryzyko się nie opłaci, dostanę rykoszetem, zdołuję się i obniżę swoją wartość. Na razie obniżam wartość kobiet i to procentuje. W sumie nie chcę żadnego związku, żadnych dzieci, nic z tych rzeczy. Kochanka z doskoku to byłoby idealne wyjście, jednak nie ma nic za darmo i trzeba jakiś kapitał do relacji włożyć, by jakaś Mariola chciała wystawić dupsko do chędożenia. Świadomość, że tym kapitałem nie dysponuję pozwala mi się prawie* całkowicie wycofać z relacji z kobietami.

                                                    *wykluczając ekspedientki, zdesperowane 30stki, znajome znajomych szukające bolca na stałe, bo kończy im się termin przydatności do spożycia itp.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 07:25
                                                    kombinerki _pinocheta 00 napisała
                                                    >Idealnie trafiłaś. Właśnie skończyłem przeglądać profile czarnuchów na zbiorniku. Obrabiają polskiego materiału więcej niż tokarki w najprężniejszych europejskich zakładach przemysłowych. Ty lubisz czarnych z tego co kojarzę. Chcesz nicki chłopaków? Może uda się coś wyrwać. Przepchniesz się łokciami, wybierzesz numerek, może któraś zachoruje i zrobi się miejsce.<

                                                    A dziękuję za troskę, ale nie skorzystam. Źle kojarzysz, mnie murzyni nie kręcą, nie mam też i nigdy nie miałam fantazji związanych z nimi, ale big dicki już tak, tylko nie czarne ;) Co też nie znaczy, że oceniam mężczyzn po wielkości kutasa i ci z tym mniejszym się nie załapują ;).

                                                    >A dziękuję za troskę. Nie widzę związku między stwierdzeniem Mabelle - z którym oczywiście się zgadzam -, a moją sytuacją. Co innego chcieć, a co innego móc. Za kasę mi się jeszcze nie uśmiecha. Masturbację ostatnio ograniczam. Jednak jestem na tyle wrażliwym, myślącym o przyjemności drugiej strony mężczyzną, że postanowiłem wrócić do ćwiczeń, których celem jest przedłużenie stosunku i wzmocnienie erekcji. Jak już spotkam ten wadliwy egzemplarz to chciałbym chociaż pokazać, że mogę długo. <

                                                    A to trochę nie odwrotna kolejność powinna być? - Że jak już sobie znajdziesz tę, której chciałbyś dać przyjemność, to wtedy na wszystko przyjdzie czas, również na niespieszne rozsmakowywanie się w sobie, a Ty od razu, na wejściu, nie mając za dużo doświadczeń z kobietami chcesz zostać mistrzem seksu tantrycznego.

                                                    >Błędnie zakładasz, że wykluczam możliwość wchodzenia w relachę z płcią przeciwną. Ja uważam, że mi się to teraz nie opłaca, ponieważ nie jestem ogarnięty (kolejne błędne stwierdzenie z twojej strony) przede wszystkim towarzysko, na pewno seksualnie (bez doświadczenia się nie da) i w sporym stopniu życiowo, więc ryzyko się nie opłaci, dostanę rykoszetem, zdołuję się i obniżę swoją wartość. Na razie obniżam wartość kobiet i to procentuje. W sumie nie chcę żadnego związku, żadnych dzieci, nic z tych rzeczy. Kochanka z doskoku to byłoby idealne wyjście, jednak nie ma nic za darmo i trzeba jakiś kapitał do relacji włożyć, by jakaś Mariola chciała wystawić dupsko do chędożenia. Świadomość, że tym kapitałem nie dysponuję pozwala mi się prawie* całkowicie wycofać z relacji z kobietami.<

                                                    Za dużo tu słów pada o opłacalności relacji , inwestycji nie wiadomo jakich, żeby relacja w ogóle mogła się zacząć i ryzyka, które też nie wiadomo, czy się opłaci,jeśli się przeinwestuje. Odmieniasz te słowa przez wszystkie przypadki, skupiasz się na tym, żeby w razie niepowodzenia nie bolało za bardzo. No a relacji z kimś bliskim dla Ciebie nie da się tak prosto wykalkulować, wypisać w punktach założenia i zacząć je punkt po punkcie realizować. Bez zmiany nastawienia w samym sobie nic nie zrobisz,do niczego nie dojdziesz. Nawet jeśli wejdziesz z kimś w relację, to pewnie zaczniesz idealizować tę kobietę, a potem, gdy nie wyjdzie, czy się rozpadnie to zareagujesz w drugą stronę - całą winę zrzucając na tę wredną, głupią babę która się na Tobie nie poznała. Wiadomo przecież, jakie są kobiety.

                                                    *>wykluczając ekspedientki,<

                                                    A co jest nie tak z ekspedientkami?
                                                  • kombinerki_pinocheta00 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 23:40
                                                    > A to trochę nie odwrotna kolejność powinna być? - Że jak już sobie znajdziesz t
                                                    > ę, której chciałbyś dać przyjemność, to wtedy na wszystko przyjdzie czas, równ
                                                    > ież na niespieszne rozsmakowywanie się w sobie, a Ty od razu, na wejściu, nie m
                                                    > ając za dużo doświadczeń z kobietami chcesz zostać mistrzem seksu tantrycznego.

                                                    Rozmawiasz ze mną, jakbym miał Zespół Downa z niedowładem kończy. Żal ci, pochylasz się, obojętnie co powiesz, to i tak nie ma znaczenia, ale mówisz ładnie, bo priorytetem jest nienaganna kindersztuba.
                                                    Przyjdzie czas na co? Mirka, nie umim się bzykać. Weź no ty mnie poducz w kwestii ars amandi, daj mi cztery miesiące, a może dojdziemy do słusznego, dla przeciętnego zjadacza chleba, poziomu i będzie ci dobrze. Zapomnij o tym, że chętnych do łóżka znajdziesz na każdym kroku. Doświadczonych, obytych, uzdolnionych, takich którzy dostarczą ci niezapomnianych wrażeń od samego początku znajomości. Już widzę jak trzydziestki chętnie tracą czas na niedoświadczonych kolesi. Był czas na naukę i nikt nie będzie się poświęcał w sytuacji, gdy ktoś tego czasu nie przeznaczył na zdobywanie szlifów, a na pewno nie kobiety.
                                                    Jest zupełnie na odwrót. Jak na początku będzie źle to nie będzie drugiej szansy.

                                                    > Za dużo tu słów pada o opłacalności relacji , inwestycji nie wiadomo jakich, że
                                                    > by relacja w ogóle mogła się zacząć i ryzyka, które też nie wiadomo, czy się o
                                                    > płaci,jeśli się przeinwestuje.

                                                    Staram się przedstawić kobiecy punkt widzenia.

                                                    > kimś w relację, to pewnie zaczniesz idealizować tę kobietę, a potem, gdy nie w
                                                    > yjdzie, czy się rozpadnie to zareagujesz w drugą stronę - całą winę zrzucając n
                                                    > a tę wredną, głupią babę która się na Tobie nie poznała.

                                                    Znowu pudło. Zawsze zwalam na siebie i najbardziej punktuje swoją osobę, ale zaczynam rozumieć z czym to może być związane.

                                                    > A co jest nie tak z ekspedientkami?

                                                    Zaczynam myśleć jak kobiety. Z niektórymi bym nie chciał, ponieważ za mało zarabiają, a ja nie chciałbym się dla nich poświęcać i ich utrzymywać. Inne bez solidnego wykształcenia. Kolejne brzydkie, więc pokazując się z nimi wśród znajomych spadnie moja wartość. To jest bardzo wygodny sposób rozumowania. Koncentruję się na czyichś wadach i nie punktuję siebie, ponieważ ja-Mirka jestem "naj", więc zasługuję na najlepszy towar. Chyba stąd tak wysokie mniemanie o sobie polskich studenciar-przeciętniar.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 27.04.17, 06:28
                                                    kombinerki _pinocheta00 napisał
                                                    >Rozmawiasz ze mną, jakbym miał Zespół Downa z niedowładem kończy. Żal ci, pochylasz się, obojętnie co powiesz, to i tak nie ma znaczenia, ale mówisz ładnie, bo priorytetem jest nienaganna kindersztuba.
                                                    Przyjdzie czas na co? Mirka, nie umim się bzykać. Weź no ty mnie poducz w kwestii ars amandi, daj mi cztery miesiące, a może dojdziemy do słusznego, dla przeciętnego zjadacza chleba, poziomu i będzie ci dobrze. Zapomnij o tym, że chętnych do łóżka znajdziesz na każdym kroku. Doświadczonych, obytych, uzdolnionych, takich którzy dostarczą ci niezapomnianych wrażeń od samego początku znajomości. Już widzę jak trzydziestki chętnie tracą czas na niedoświadczonych kolesi. Był czas na naukę i nikt nie będzie się poświęcał w sytuacji, gdy ktoś tego czasu nie przeznaczył na zdobywanie szlifów, a na pewno nie kobiety.
                                                    Jest zupełnie na odwrót. Jak na początku będzie źle to nie będzie drugiej szansy. <

                                                    Tylko że teoria to na ogół niewiele ma z praktyką wspólnego i to, że zgłębisz najbardziej nawet wyrafinowane tajniki ars amandi nie znaczy, że w łóżku też od razu będzie z Ciebie kochanek nie z tej ziemi - no bo jak to sobie wyobrażasz -będziesz realizował punkt po punkcie, na zimno i z precyzją to, czego się nauczyłeś? "Wiedza" i teoria wyniesiona ze zbiornika też na niewiele się przyda, tracisz czas, zamiast wyjść chociaż trochę do ludzi, z potywnym nastawieniem,bo siedząc w domu nikogo nie znajdziesz ani nikt Ciebie.

                                                    > Za dużo tu słów pada o opłacalności relacji , inwestycji nie wiadomo jakich, że
                                                    > by relacja w ogóle mogła się zacząć i ryzyka, które też nie wiadomo, czy się o
                                                    > płaci,jeśli się przeinwestuje.

                                                    >Staram się przedstawić kobiecy punkt widzenia.<

                                                    Kobiecy w Twoim mniemaniu, na pewno nie jeden, jedyny, obowiązujący i powszechny.


                                                    >Znowu pudło. Zawsze zwalam na siebie i najbardziej punktuje swoją osobę, ale zaczynam rozumieć z czym to może być związane.<

                                                    Że siebie też lubisz umniejszać, wtedy łatwiej Ci przyjąć jakąkolwiek porażkę?

                                                    >Zaczynam myśleć jak kobiety. Z niektórymi bym nie chciał, ponieważ za mało zarabiają, a ja nie chciałbym się dla nich poświęcać i ich utrzymywać. Inne bez solidnego wykształcenia. Kolejne brzydkie, więc pokazując się z nimi wśród znajomych spadnie moja wartość.<

                                                    I nawet, jeśli się w którejś zakochasz, to nadal będziesz tak to sobie tłumaczył?

                                                    >To jest bardzo wygodny sposób rozumowania. Koncentruję się na czyichś wadach i nie punktuję siebie, ponieważ ja-Mirka jestem "naj", więc zasługuję na najlepszy towar. Chyba stąd tak wysokie mniemanie o sobie polskich studenciar-przeciętniar.<
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 24.04.17, 23:02
                                                    kombinerki_pinocheta00 napisała:
                                                    > *wykluczając ekspedientki, zdesperowane 30stki, znajome znajomych szukające bol
                                                    > ca na stałe, bo kończy im się termin przydatności do spożycia itp.

                                                    Odniose sie do tego powyzej, bo szczegoly odnoszace sie do kochanki uwazam za zbyt prywatne.
                                                    Zastanawiales sie jak moglyby podsumowac Ciebie i mnie panie o rownie ostrej retoryce skierowanej wobec plci przeciwnej?
                                                    Przy takim konsumpcyjnym podejsciu obaj wypadamy bledziuchno, a skoro w takich kategoriach postrzegasz kobiety, to nic dziwnego, ze akcja rowna sie reakcji i one tak zaczynaja postrzegac Ciebie. Przyznasz ze to niekorzystne? Zamiast skupiac sie na tym czy laska jest ekspedientka i sprawdzac jej termin przydatnosci do spożycia (gdzie one maja te metke; ) moglbys sprawdzic jak sie caluja i czy dobrze robia loda ;)
                                                  • kombinerki_pinocheta00 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 23:12
                                                    >Zastanawiales sie jak moglyby podsumowac Ciebie i mnie panie o rownie ostrej retoryce skierowanej wobec plci przeciwnej?

                                                    Przecież wyżej przedstawiłem kobiecy punkt widzenia oceniając cię na podstawie kryteriów, które one stosują. Oczywiście znajdą się takie kobiety, dla których w określonym miejscu, w odpowiednim czasie, przy sprzyjających warunkach goście z niskiej półki mogą stać się pomocnymi obiektami, nad którymi warto się pochylić, jednak wyrok jest już podpisany. To tylko kwestia czasu. Różnica między nami jest taka, że korzystasz, a ja nie, ale jesteś świadomy swojego miejsca w szeregu i wiesz, że za chwilę wszystko się skończy. Ciągniesz z pasją sanie jak ten malamut, ale za moment zostaniesz uwiązany do budy i będziesz ujadał z powodu odmrażanej dupy przez 30sto stopniowy mróz. Nie boli cię to, że tak nisko kobiety cię oceniają? Godzisz się na bycie pocieszycielem, narzędziem dla poprawy ich/jej humoru?
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 27.04.17, 07:09
                                                    kombinerki_pinocheta00 napisała:

                                                    > Nie boli cię to, że tak nisko kob
                                                    > iety cię oceniają? Godzisz się na bycie pocieszycielem, narzędziem dla poprawy
                                                    > ich/jej humoru?

                                                    Jestem i bede nisko oceniany z perspektywy kandydata na meza. To eliminuje mnostwo potencjalnych kandydatek, ale z mojego punktu widzenia jest szalenie wygodne. Z pewnoscia juz zadna nie rozczaruje sie tym, ze jestem jej mezem. W tym zakresie jedna rozczarowana mi wystarczy ;)
                                                    Czy godze sie na bycie czyims pocieszycielem i narzedziem do poprawy humoru? Pocieszac kogos i poprawiac humor, dac wsparcie i zyczliwosc, tyle bliskosci, ile pozwala na to czas i miejsce - czy to nie zaszczytna misja?
                                                    Kombi - brak forsy ma jedna, ale niewatpliwa zalete w relacjach damsko-meskich. Jak na Ciebie jakas poleci, to przynajmniej masz racje, ze nie chodzi jej o Twoja forse ;)
                                                    Eliminujesz sporo zawodniczek, ale to odsiew pozytywny. Przeciez na dobra sprawe o to chodzi.
                                                    Z drugiej strony - mowisz, ze myslisz jak kobieta, odwracasz kota ogonem. Ok, ale kopiujesz zgeneralizowana wade, ktora nie jest udzialem calej populacji kobiet.
                                                    To jakbys zaczal chlac do nieprzytomnosci, obzerac sie bez umiaru, klac i pierdziec na caly glos, splukiwac tylko po kupie itd. zeby zaczac zachowywac sie jak mezczyzna. To ze niektorzy "Janusze" sie tak zachowuja, nie oznacza, ze nalezy to nasladowac.
                                                    Dlaczego uwazam takie "ocenianie" w wykonaniu kobiet za zgeneralizowana wade? Bo odcinaja sobie w ten sposob droge do partnerstwa i czerpania fajnej radosci ze zwiazku z facetem. Lepiej zaufac wewnetrznemu poczuciu, ze z tym facetem jest ok, a z innym "no go", mimo ze checklista mowi cos odwrotnego. Najwieksze znaczenie ma zblizony sposob myslenia, podobny system wartosci, poziom wzajemnego zrozumienia. A to ciezko ujac w checkliste. Kobiecie latwo jest trafic na buraka, spelniajacego formalnie jej zwerbalizowane oczekiwania. Wiazac sie z nim byloby bledem.
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 27.04.17, 09:17
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Kombi - brak forsy ma jedna, ale niewatpliwa zalete w relacjach damsko-meskich. Jak na Ciebie jakas poleci, to przynajmniej masz racje, ze nie chodzi jej o Twoja forse ;).
                                                    ---------------------------
                                                    Właśnie. Stąd dramat bogatych ludzi, którzy nigdy tak naprawdę nie wiedzą, o co babce chodzi.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 27.04.17, 09:33
                                                    Sorry, ale ja tu nie widzę żadnego dramatu. Jeśli ktos jest w dobrym związku to nie ma rozkmin. Rozkminy pojawiają się dopiero gdy:
                                                    - sam czuje się o wiele gorszy od partnera
                                                    - coś złego w związku zaczyna się dziać.
                                                    Poza tym niesłusznie ludzie polaryzują świat. A on jest dużo bardziej skomplikowany.
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 27.04.17, 09:46
                                                    zawle napisała:

                                                    > Sorry, ale ja tu nie widzę żadnego dramatu. Jeśli ktos jest w dobrym związku to nie ma rozkmin. Rozkminy pojawiają się dopiero gdy:
                                                    > - sam czuje się o wiele gorszy od partnera
                                                    > - coś złego w związku zaczyna się dziać.
                                                    > Poza tym niesłusznie ludzie polaryzują świat. A on jest dużo bardziej skomplikowany.
                                                    >--------------
                                                    W telewizorze był program o miliarderach, którzy nie mogą znaleźć sobie partnera. Są nawet specjalne agencje, które szukają pod kątem, aby potencjalny / a partner / ka nie kierował / a się kasą. Za znalezienie i doprowadzenie do ślubu kasują ok. pół miliona dolarów.
                                                    Nie ma lekko :)
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 27.04.17, 11:38
                                                    "Właśnie. Stąd dramat bogatych ludzi, którzy nigdy tak naprawdę nie wiedzą, o co babce chodzi."

                                                    Taa dramat, z taka forsa :) Wielu bogatych wie o co w pierwszej kolejnosci chodzi i dlaczego w ogole dostali szanse u sporo mlodszej i atrakcyjnej, ale...nie maja z tym problemu, sa tego swiadomi i jezeli czuja sie kochani, szanowani i sa zadowoleni to wszystko gra. Inni natomiast robia se problemy, wygladaja jak przez okno ale chca miec pewnosc, ze atrakcyjna babak(bo takiej chca) poleci wylacznie na ich fizycznosc, piekne oczy i charakter :) Znam taki przypadek, dwoch braci, oboje kasiasci. Jeden w szczesliwym zwiazku, drugi uparcie szuka takiej, ktora poleci nie na jego pieniedze.
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 27.04.17, 11:55
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Taa dramat, z taka forsa :) Wielu bogatych wie o co w pierwszej kolejnosci chodzi i dlaczego w ogole dostali szanse u sporo mlodszej i atrakcyjnej, ale...nie maja z tym problemu, sa tego swiadomi i jezeli czuja sie kochani, szanowani i sa zadowoleni to wszystko gra. Inni natomiast robia se problemy, wygladaja jak przez okno ale chca miec pewnosc, ze atrakcyjna babak(bo takiej chca) poleci wylacznie na ich fizycznosc, piekne oczy i charakter :).
                                                    -----------------------
                                                    W znanej Wam książce w której bohaterem jest przystojny Polak, doktor matematyki, Janek Mróz, ten temat jest poruszany. Tak więc jedna milionerka cały czas ma w głowie, że nasz Janek leci na kasę, a inna mówi tak: jestem milionerką i nie potrzebuje milionera, bo wolę fajnego faceta.
                                                    Wszystko mieści się pomiędzy tymi poglądami.
                                                  • gogol77 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 27.04.17, 20:45
                                                    kombinerki_pinocheta00 napisał:
                                                    >Godzisz się na bycie pocieszycielem, narzędziem dla poprawy ich/jej humoru?

                                                    Ja się godzę się kombi!!! Bzyknąłem parę w swoim życiu i spora większość komunikowała, w trakcie lub potem, werbalnie lub niewerbalnie, że jak je fajnie wyruchać to im się humor poprawia. I to nawet było widać.
                                                    Chociaż niektóre po dobrym wyruchaniu to zasypiają i wtedy nie wiadomo jak jest z tym ich humorem ;-(.
                                                    A jak zdarzyło się, że nie stawałem na wysokości zadania, z lenistwa czy z braku motywacji - to one odstawiały mnie od cipek w szybkich abcugach. Takie jest życie kombi.
                                                    No i nie sposób nie zauważyć, że udany seks większości facetów też humor poprawia więc jesteśmy jakby nie patrzeć kwita - my narzędziem dla nich one dla nas.


                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 21:54
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > A co Ciebie to obchodzi? To ze czyjas sytuacja jest (rzekomo) podobna to nie zn
                                                    > aczy, ze trzeba sie w ogole lubic.

                                                    Dokładnie to samo, co Ciebie że jego obchodzi.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 22:37
                                                    zawle napisała:

                                                    > Dokładnie to samo, co Ciebie że jego obchodzi.

                                                    Nie. Zupelnie niedokladnie. Moze ma w tym jakis interes? Ja nie mam.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 22:40
                                                    Myślę że jak on ma to i Ty masz.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 20:15
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    > > Latwiej dla kogos kto poczuwa sie do odpowiedzialnosci za swoje dzieci ty
                                                    > lko do
                                                    > > momentu ich pelnoletnosci. A potem zasadza im kopa w dupe.
                                                    >
                                                    > Nawet przepisy alimentacyjne zakladaja finansowanie ich dluzej. Do momentu kied
                                                    > y jest w stanie sie samodzielnie utrzymac (nie uczy sie i nie jest chore w spos
                                                    > ob uniemozliwiajacy podjecie pracy zarobkowej). To fakt. Ale w praktyce wychodz
                                                    > i troche inaczej z utrzymaniem dziesieciolatka a z utrzymaniem starego konia, k
                                                    > tory rownie dobrze moze studiowac wieczorowo czy zaocznie i rownoczesnie zapier
                                                    > dalac w robocie - u mnie duza czesc mlodych w firmie jednoczesnie studiuje
                                                    > Male dzieci sa totalnie zalezne, nie ma pola manewru, gdy masz noz na gardle.

                                                    Bo przepisy mówią o momencie usamodzielnienia, a nie domniemanej możliwości usamodzielnienia.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 21:01
                                                    zawle napisała
                                                    >Bo przepisy mówią o momencie usamodzielnienia, a nie domniemanej możliwości usamodzielnienia. <

                                                    Pod warunkiem, że bierze się pod uwagę jakieś przepisy. Ja z tym rodzajem przepisów jestem na bakier i mam je głęboko gdzieś. Nie zbieram faktur, rachunków, paragonów,nagrań, żeby w razie " czego " móc coś tam mu udowodnić. No bez przesady, skoro odeszłam wraz z dziećmi to nie po to, by wypunktowywać mu, że to na mnie spoczywa odpowiedziedzialność za ich utrzymanie, a on się nie poczuwa. Daję im tyle, ile mogę i dopóki będę mogła, to będę im dawać, nie oglądając się na okoliczności zewnętrzne, albo licząc na to, że mi się niby należy. Nic mi się nie należy, mam tyle, ile sobie wypracuję.
                                                    --
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 00:44

                                                    > Pod warunkiem, że bierze się pod uwagę jakieś przepisy. Ja z tym rodzajem przep
                                                    > isów jestem na bakier i mam je głęboko gdzieś. Nie zbieram faktur, rachunków, p
                                                    > aragonów,nagrań, żeby w razie " czego " móc coś tam mu udowodnić.

                                                    A to bardzo głupio i ze szkodą dla dzieci. Wniosłas o alimenty czy dalej grasz silaczke?


                                                    No bez przesa
                                                    > dy, skoro odeszłam wraz z dziećmi to nie po to, by wypunktowywać mu, że to na m
                                                    > nie spoczywa odpowiedziedzialność za ich utrzymanie, a on się nie poczuwa. Daję
                                                    > im tyle, ile mogę i dopóki będę mogła, to będę im dawać, nie oglądając się na
                                                    > okoliczności zewnętrzne, albo licząc na to, że mi się niby należy. Nic mi się n
                                                    > ie należy, mam tyle, ile sobie wypracuję.

                                                    Twoje dzieci za parę lat zjadą cię jak burą sukę za brak dbałośći o ich interesy. Nikogo nie interesują (a dzieci najmniej) twoje wypunktowywanie staremu tego czy owego czy twoje unoszenie się honorem. To są wasze rozgrywki i bawcie się w nie sami. Odeszłas od męża po.to, by przerwać jatki, jakie miały miejsce w waszym domu, nie po to by dzieciaki żyły na gorszym poziomie podczas gdy ojciec z matką urządzają sobie zabawę w "ja ci (i dzieciakom) nic nie dam a ty będziesz.udowadniać że masz to w dupie".
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 07:10
                                                    Bo ninkowi się myli JA z DZIEĆMI. Ty sobie nic od niego nie chciej, ale jako matka musisz/masz obowiązek pilnować interesów dzieci. Cóż...głowa zryta złym wychowaniem. Tyle jej gadał że przyjdzie do niego po łaskę, że sama sobie rady nie da, że teraz przyszedł czas na udowadnianie że jest inaczej.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 07:47
                                                    Wiem i to wszystko do mnie dociera, tylko że ja zawsze łudzę się, że ludzie, nawet jeśli im już nie po drodze powinni w miarę pokojowo się dogadać i bezboleśnie zakończyć sprawę. Dlatego na przykład mierzi mnie, że gdy już przychodzi do rozwodu, to wówczas jedna lub druga chcą się nawzajem zdyskredytować, bo każdy, wiadomo, chciałby wyrwać jak najwięcej dla siebie - jeden jak największe alimenty, drugi odwrotnie - jak najmniejsze. I stąd to czasem podkoloryzowywanie faktów, które albo w ogóle nie miały miejsca, albo są nawet z premedytacją wymyślane, byle dokopać drugiej stronie.Najlepiej byłoby rozejść się pokojowo, ustalić sprawy finansowe i opieki nad dziećmi i finał,a znając mojego męża, to nie przypuszczam, że tak łatwo się da. No ale wiadomo, oficjalnie sprawę trzeba zakończyć , to pewne.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 07:54
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > Wiem i to wszystko do mnie dociera, tylko że ja zawsze łudzę się, że ludzie, na
                                                    > wet jeśli im już nie po drodze powinni w miarę pokojowo się dogadać i bezboleśn
                                                    > ie zakończyć sprawę.

                                                    Powinni.
                                                    Ale w zyciu jest czesto inaczej niz powinno byc.
                                                    Dlatego konfrontujmy sie z rzeczywistoscia taka, jaka jest.

                                                    > No ale wiadomo, oficjalnie sprawę trzeba zakońc
                                                    > zyć , to pewne.

                                                    I czego mozesz sie wtedy spodziewac po czlowieku, ktory gasil Ci zlosliwie swiatlo i odlaczal dostep do sieci po to, by Cie ukarac?
                                                    Przygotuj sie do tej wojny. Latwo nie bedzie. Ale nikt nie obiecywal, ze zycie bedzie latwe. Z armatami jest tak, ze nie zawsze musza strzelac, ale kiedy nadchodza wrogie wojska, to dobrze jest, gdy stoja na swoim miejscu.
                                                    Psychol moze posunac sie do roznych rzeczy, laczne ze sledzeniem Cie, a nawet atakiem fizycznym. Nie strasze, tylko ostrzegam.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 08:11
                                                    No właśnie wiem, znając jego zachowanie, że do różnych rzeczy może się posunąć. Weźmie sobie adwokata, który będzie miał na celu mnie zniszczyć, a na świadka powoła swoją matkę, która zakrzyczy sąd, pultając się, jak bardzo ta zła kobieta skrzywdziła jej dobrego syna, tak będzie ;).Z manipulantami ciężko się dogadać, już nie mówiąc o jakiejkolwiek wygranej. Za rady i ostrzeżenia dziękuję i przyjmuję je do wiadomości. Od czegoś trzeba zacząć, wiem, że z tymi paragonami to głupota z mojej strony, i trzeba je zbierać.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 08:15
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > Od czegoś trzeba zacząć, wiem, że z tymi paragonami
                                                    > to głupota z mojej strony, i trzeba je zbierać.

                                                    Nie glupota. Dobrodusznosc. Ale czasem trzeba ja schowac do kieszeni. Niestety, taki swiat.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 08:44
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > ninek04 napisała:
                                                    > > Od czegoś trzeba zacząć, wiem, że z tymi paragonami
                                                    > > to głupota z mojej strony, i trzeba je zbierać.
                                                    >
                                                    > Nie glupota. Dobrodusznosc. Ale czasem trzeba ja schowac do kieszeni. Niestety,
                                                    > taki swiat.

                                                    Nie dobrodusznosc tylko strach przed paskudna rzeczywiścią.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 11:23
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > ninek04 napisała:
                                                    > > > Od czegoś trzeba zacząć, wiem, że z tymi paragonami
                                                    > > > to głupota z mojej strony, i trzeba je zbierać.
                                                    > >
                                                    > > Nie glupota. Dobrodusznosc. Ale czasem trzeba ja schowac do kieszeni. Nie
                                                    > stety,
                                                    > > taki swiat.
                                                    >
                                                    > Nie dobrodusznosc tylko strach przed paskudna rzeczywiścią.

                                                    Sorry ale jakie paragony Ninek ma zbierac? Czy nie wystarczy, ze wymeldowala siebie i dzieci z domu meza i zameldowala pod innym adresem, na ktory ma umowe najmu i realizuje comiesieczne przelewy? Przeciez te operacje sa udokumentowane automatycznie w twoim wlasnym banku. Tak samo z kazdym zakupem. Moj chlop to se nawet zlikwidowal portfel, bo niepotrzebny, wszystko leci bezgotowkowo. Jak bezgotowkowo, to kazda transakcja zostawia trwaly slad. Jaki maz nie dokonal przelwu na jej konto dla dzieci, to tez nic od niego nie dostala. Czy ktos w takich sprawach rozlicza sie w ogole za gotowke? No nie mowcie.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 11:35
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Sorry ale jakie paragony Ninek ma zbierac? Czy nie wystarczy, ze wymeldowala si
                                                    > ebie i dzieci z domu meza i zameldowala pod innym adresem, na ktory ma umowe na
                                                    > jmu i realizuje comiesieczne przelewy? Przeciez te operacje sa udokumentowane a
                                                    > utomatycznie w twoim wlasnym banku. Tak samo z kazdym zakupem. Moj chlop to se
                                                    > nawet zlikwidowal portfel, bo niepotrzebny, wszystko leci bezgotowkowo. Jak bez
                                                    > gotowkowo, to kazda transakcja zostawia trwaly slad. Jaki maz nie dokonal przel
                                                    > wu na jej konto dla dzieci, to tez nic od niego nie dostala. Czy ktos w takich
                                                    > sprawach rozlicza sie w ogole za gotowke? No nie mowcie.

                                                    Ale w historii rachunku masz tylko kwote, nie do udowodnienia czy za to kupilas dziecku ubrania czy sobie flaszke ;)
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 11:52
                                                    Nigdy nie byłam zameldowana w domu męża, nie miałam takiej potrzeby, gdzieś tam mgliście mi się przypomina, że kiedyś chyba mi proponował, ale nie było mi to do niczego potrzebne.Teraz pewnie to po jego myśli, bo w przypadku mojego zameldowania, gdybym np stwierdziła, że" mężu ja się nigdzie nie wyprowadzę, a ty mnie nie możesz tak łatwo wyrzucić" to by sobie pluł w brodę, że sam mi to proponował.Zameldowane były i nadal są tam dzieci. Poza tym,jaka umowa najmu? -?halo, tu jest Polska, tu są inne realia w dalszym ciągu - nie jestem zameldowana w nowym miejscu, nie wiem, ile tam jeszcze będę mogła mieszkać tak naprawdę.
                                                    Paragony i rachunki udokumentowują ponoszone wydatki na dzieci w przypadku rozprawy w sądzie, więc faktycznie powinno się je zbierać.
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 12:32
                                                    Paragony i rachunki udokumentowują ponoszone wydatki na dzieci w przypadku rozprawy w sądzie, więc faktycznie powinno się je zbierać.

                                                    Moim zdaniem jest to chore i smieszne, ale tak jest. Tak jakby odgornie nie umieli oszacowac ile w miesiacu kosztuje dziecko. No to jest paranoja, bo wiadomo, ze jak ja nie mam na buty dla dziecka to mu ich nie kupie, wiec nie mam paragonu. Co nie znaczy, ze dzieciak tych butow nie potrzebuje.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 13:12
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Paragony i rachunki udokumentowują ponoszone wydatki na dzieci w przypadku rozp
                                                    > rawy w sądzie, więc faktycznie powinno się je zbierać.
                                                    >
                                                    > Moim zdaniem jest to chore i smieszne, ale tak jest. Tak jakby odgornie nie umi
                                                    > eli oszacowac ile w miesiacu kosztuje dziecko. No to jest paranoja, bo wiadomo,
                                                    > ze jak ja nie mam na buty dla dziecka to mu ich nie kupie, wiec nie mam parago
                                                    > nu. Co nie znaczy, ze dzieciak tych butow nie potrzebuje.

                                                    Chodzi o to, że paragon i kwitek, że poszło z konta Ninek to dowód, że Nienek a nie jej mąż zaspkaja potrzeby dzieci. Nie powie, że te buty, książkę czy wycieczkę klasową opłacił on albo ktoś inny a Ninek zamiast butów dziecku kupiła sobie np.pół litra w knajpie ;-) Jeśli mąż Ninek finansuje coś dzieciom to pewnie zbiera na to paragony.
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 13:15
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > No właśnie wiem, znając jego zachowanie, że do różnych rzeczy może się posunąć.
                                                    > Weźmie sobie adwokata, który będzie miał na celu mnie zniszczyć, a na świadka
                                                    > powoła swoją matkę, która zakrzyczy sąd, pultając się, jak bardzo ta zła kobiet
                                                    > a skrzywdziła jej dobrego syna, tak będzie ;).Z manipulantami ciężko się dogad
                                                    > ać, już nie mówiąc o jakiejkolwiek wygranej. Za rady i ostrzeżenia dziękuję i p
                                                    > rzyjmuję je do wiadomości. Od czegoś trzeba zacząć, wiem, że z tymi paragonami
                                                    > to głupota z mojej strony, i trzeba je zbierać.

                                                    nie wyszłaś z roli ofiary. Nie o to chodzi żeby mu dowalić, nie daj sobie po prostu wejść na głowę- w tym celu zabezpieczaj swój przyszły spokój. Jesteś w tej chwili jedynym opiekunem bieżąco załatwiającym/obarczonym sprawami rodzinnymi, bardzo dużo roboty dla jednej samotnej, pracującej matki dzieci w wieku szkolnym. Zbieraj cierpliwie wszystkie dowody swojego zaangażowania. Jak nie masz głowy na pieprzenie się z paragonami, segregacją itp., w co wierzę że nie masz, to woreczek foliowy proszę sobie przygotować i tam wrzucać na bieżąco wszystkie specyfikacje potwierdzające wydatki. Po miesiącu woreczek zawiązujesz i bierzesz kolejny. W ten sposób bezpiecznie je zbierasz, a w swoim czasie posegregujesz i ładnie poukładasz. NIech sobie leżą
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 13:15
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > No właśnie wiem, znając jego zachowanie, że do różnych rzeczy może się posunąć.
                                                    > Weźmie sobie adwokata, który będzie miał na celu mnie zniszczyć, a na świadka
                                                    > powoła swoją matkę, która zakrzyczy sąd, pultając się, jak bardzo ta zła kobiet
                                                    > a skrzywdziła jej dobrego syna, tak będzie ;).Z manipulantami ciężko się dogad
                                                    > ać, już nie mówiąc o jakiejkolwiek wygranej. Za rady i ostrzeżenia dziękuję i p
                                                    > rzyjmuję je do wiadomości. Od czegoś trzeba zacząć, wiem, że z tymi paragonami
                                                    > to głupota z mojej strony, i trzeba je zbierać.

                                                    nie wyszłaś z roli ofiary. Nie o to chodzi żeby mu dowalić, nie daj sobie po prostu wejść na głowę- w tym celu zabezpieczaj swój przyszły spokój. Jesteś w tej chwili jedynym opiekunem bieżąco załatwiającym/obarczonym sprawami rodzinnymi, bardzo dużo roboty dla jednej samotnej, pracującej matki dzieci w wieku szkolnym. Zbieraj cierpliwie wszystkie dowody swojego zaangażowania. Jak nie masz głowy na pieprzenie się z paragonami, segregacją itp., w co wierzę że nie masz, to woreczek foliowy proszę sobie przygotować i tam wrzucać na bieżąco wszystkie specyfikacje potwierdzające wydatki. Po miesiącu woreczek zawiązujesz i bierzesz kolejny. W ten sposób bezpiecznie je zbierasz, a w swoim czasie posegregujesz i ładnie poukładasz. NIech sobie leżą
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 16:27
                                                    U la la fajne rady, ja tam bede kryczna i to bardzo. Ze co? Ma zostawic sobie paragon za buty? Na 50 zl - 100zl (ile kosztuja w Polsce?) raz na zmiane sezonu nowe? No dajcie spokoj a jaki to jest koszt? Chyba zaden. I jest to dowodem na co wlasciwie? Bo jak na moje to najwiecej kosztuje mieszkanie i zarcie, o wiele wiele wiecej niz te buty kupowane raz na sezon za stowke. Malo tego wydatki na mieszkanie i zarcie sa tez duzo bardziej palace i nie mozna ich przelozyc na inny sezon. Zatem paragon za kapcie moze sobie generalnie wsadzic w dupe, a to z prostej przyczyny: dzieci nie mieszkaja z nia, bo mieszkaja z ojcem w jego domu (patrz adres zameldowania). Skoro tam mieszkaja to i tam sie zywia, chyba ze Ninek ma paragon za stolowke w szkole (jesli w szkolach sa jeszcze stolowki) ale to i tak tylko jeden posilek. I teraz: jesli Ninek bedzie probowala udowodnic, ze dzieci mieszkaja z nia, to przepraszam mieszkaja gdzie? Sadu to przypadkiem nie interesuje? Nie wiem jak jest w polskim prawie ale gdybym ja byla sedzia to bym sie zainteresowala, ze skoro ta pani zabrala dzieci z ich domu nie wiadomo gdzie, to moze wlasnie spia pod mostem albo u jakiego jej przydupasa, to moze trzeba by bylo te dzieci jej odebrac, bo najwyrazniej ona nie ma gdzie mieszkac: "nie wiem, ile tam jeszcze będę mogła mieszkać tak naprawdę."

                                                    Wiec teraz tak: ja bym w te pedy grzala do prawnika, od ktorego oczekiwalabym zeby mi powiedzial, co powinam zrobic zeby to przede wszystkim mnie sie nie dostalo za to (co byc moze glupiego) zrobilam i jak z tego wybrnac? A jak Cie nie stac to zainteresowala sie czy albo ktos pomoze charytatywnie albo (jak np u mnie jest) mozna wykupic sobie ubezpieczenie od kosztow prawnych albo faktycznie siedziec jak mysz pod miotla. Pierwsza rzecz: nie wiadomo czy Ninek postepuje zgodnie z prawem. Postepuje? Raczej bym sie skupila na uregulowaniu swojej sytuacji prawnej, swojej i dzieci, zamiast myslec co od chlopa wyciagnac?

                                                    Moja kumpela podjebala dziecko jego ojcu i zniknela z nim (podczas ojca pobytu na wakacjach) ale to nie bylo na wariackich papierach, jakis nielegalnych, tylko to bylo wszystko zaplanowane z prawnikiem, a na goscia czekal juz stosowy list z sadu czy tam kancelarii jak wrocil z wakacji i okazalo sie, ze jego rodzina juz tam nie mieszka.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 17:28
                                                    Wiem, jak to wygląda w świetle prawnym, ale te kwestie meldunkowe nie wydaje mi się, żeby aż mocno i bezwarunkowo były brane pod uwagę. Poza tym ja mu dzieci nie podjebałam i nie uciekłam w siną dal - no jednak umówiliśmy się, że one zostają ze mną, a on się zgodził, od początku zresztą ani nie prosił, ani nie zabiegał, ani nie brał pod uwagę możliwości, że to z nim mają zostać. No chyba jednak nie byłoby mu to na rękę. Nie ma co gdybać, będzie jak będzie, czas pokaże. Co do wydatków na dzieci - to nie tylko ciuchy i jedzenie, ale cała reszta to dopiero grubszy kaliber -wydatki szkolne, wycieczki, obozy, ortodonta, treningi, zajęcia pozaszkolne itp.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 07:35
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > Pod warunkiem, że bierze się pod uwagę jakieś przepisy. Ja z tym rodzajem przep
                                                    > isów jestem na bakier i mam je głęboko gdzieś. Nie zbieram faktur, rachunków, p
                                                    > aragonów,nagrań, żeby w razie " czego " móc coś tam mu udowodnić. No bez przesa
                                                    > dy, skoro odeszłam wraz z dziećmi to nie po to, by wypunktowywać mu, że to na m
                                                    > nie spoczywa odpowiedziedzialność za ich utrzymanie, a on się nie poczuwa. Daję
                                                    > im tyle, ile mogę i dopóki będę mogła, to będę im dawać, nie oglądając się na
                                                    > okoliczności zewnętrzne, albo licząc na to, że mi się niby należy. Nic mi się n
                                                    > ie należy, mam tyle, ile sobie wypracuję.

                                                    To bardzo szlachetnie, ale czy Twojego meza bedzie stac na taka szlachetnosc w razie czego? Pamietaj, ze on moze nie byc taki wielkoduszny, a walka przed sadem to bardzo czesto walka na kly, pazury i kopanie w krocze. On wyciagnie przeciwko Tobie wszystko co bedzie mial. A Ty?
                                                    Owszem, to moze ladnie nie brzmi, ale powinnas zaczac dokumentowac swoja tulaczke i to, ile wydajesz na dzieci. Skoro wiesz, ze maz lubi poslugiwac sie klamstwem, to mozesz niec pewnosc, ze oczerni Cie przed sadem.
                                                    Nawet jesli teraz nie widzisz takiej potrzeby czy kobiecznosci wystapienia o rozwod w sposob oficjalny, bo maz ma na Ciebie jakies haki, albo zwyczajnie nie masz w sobie na tym etapie sily na taka konfrontacje, pamietaj o tym, ze z czasem te okolicznosci moga ulec zmianie, a dokumentacja, ktora teraz na niego zgromadzisz pozostanie jako dowod. Pamietaj tez, ze alimenty na dzieci naleza sie od momentu kiedy zamieszkaliscie samodzielnie, podobnie jak ulgi wychowawcze, ktore prawdopodobnie maz bedzie teraz probowal zawlaszczyc z rozliczen podatkowych.
                                                    To oszukiwanie US, podpada juz chyba pod paragraf ;)
                                                    I bedziesz mogla kiedys o te pieniadze wystapic wstecz.

                                                    Jest takie powiedzenie, ze nieznajomosc prawa nie zwalnia z jego stosowania. Wiem co chcesz powiedziec - ze nie potrafisz byc suka. Nie traktuj tego w ten sposob. Wasza konfrontacja jest na dluzsza mete nieunikniona. Lepiej byc przygotowanym. Lepiej miec miecz i z niego nie skorzystac, niz go nie miec w obliczu smiertelnego wroga bez skrupulow.
                                                    A on nie odpusci. Nie pozwol mu sie przygotowywac, samemu odpuszczajac. To moze kiedys Ciebie i Twoje dzieci drogo kosztowac. Zaufaj mi i zrob to jesli nie dla siebie, to chociaz dla nich. Zaloz teczke na te paragony, a najlepiej wazniejsze kseruj, bo z czasem blakna.
                                                    Na rozwod przyjdzie czas, kiedy... przyjdzie.
                                                    Si vis pacem, para bellum.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 18:42
                                                    <No to jak latwiej, to chyba wygodniej byloby mi zyc jako samotka matka z pomocy panstwa, nie uwazasz? <

                                                    Ee,no chwila, gdzieżby takiej samodzielnej, samowystarczającej, mającej pełną świadomość swojej wartości osobie przyszło do głowy pasożytować na państwie i czerpać profity z ewentualnego zostania samotną matką? Choć ponoć, tam, na zachodzie to zdecydowanie łatwiej nawet, niż w Polsce - ale Mabelle, nikt Cię o to nie śmie podejrzewać nawet, biorąc pod uwagę Twoje wpisy- no gdzieżby tam kobieta taran miała wyciągać rękę po pomoc, to zupełna abstrakcja.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 18:58
                                                    >no gdzieżby tam kobieta taran miała wyciągać rękę po pomoc, to zupełna abstrakcja.<

                                                    I jeszcze dopowiem, że tej, która nie jest taranem również nie przychodzi do głowy wyciąganie rączki po to, co nie jej. Liczy się własna praca, odebranie sobie od ust, rezygnacja z przyjemności i zbytków, bez których można się obejść, bo zawsze jest coś za coś, a ogranicza nas sytuacja, w której się znaleźliśmy i własne możliwości. I ważne, żeby nie rościć pretensji do niewiadomo kogo i czego, ważne jest to, żeby uświadomić sobie, że wolność ma swoją cenę, a że koszty mogą być dotkliwe, no to już trudno.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 17:23
                                                    Ale jak tu uważać że mężowi się nic nie należy, gdy ten stosuje różnorodne formy nacisku?
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 17:24
                                                    sabat 3 napisał
                                                    >Na moje Mabelle oplacalo sie byc z tym facetem, przypuszczam, ze chodzilo o dom i wychowanie dzieci. Jak sie potomstwo zwinelo z domu, to romantyczna i uduchowiona Mabelle przekalkulowala, ze juz sie nie oplaca z tym fiutem mieszkac.<

                                                    No właśnie, przecież nie odeszła od niego w momencie stwierdzenia braku pożądania do swojego męża, tym bardziej, że chyba dużo zainwestowała we wspólny dom, ogród i rodzinę, jak sama pisała. Więc chyba trochę to trwało- paręnaście lat chyba? A nie, że ja go nie pożądam, więc od dzisiaj nie mogę z nim być. . No i gdzieś tam po drodze wyrwał jej się tekst, że mąż ją okradł, mimo wspólnoty majątkowej, więc ten dom, mimo braku pożądania, w jakiś sposób był ważny jednak. To, że dziś, z perspektywy czasu zapodaje teksty o obdarowywaniu się wzajemnym, nie będąc w stałym związku, to jednak wynika z punktu widzenia zależnego od punktu siedzenia, nie inaczej.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 10:59
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Moj nie, bo to nie ja odmawialem seksu i przykrecalem zrodelko z emocjami udaja
                                                    > c sie "na emigracje wewnetrzna". Predzej bym utozsamil tutaj moja zone.
                                                    > Mowie o Mabelle z przeszlosci.

                                                    Ale teraz gdyby zona zapragnela z Toba seksu, to przeciez byc odmowil, prawda? No przeciez masz intymnosc z inna kobieta, z ktora jestes na emigracji wewnetrznej, bo masz z nia wiez, ect. Wiec teraz jak najbardziej jestes tym przypadkiem - odmawiajacym.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 15:00
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Nie kręć: nie napisałam że ktoś ma chcieć seksu ze mną, tylkojeśli jest ze mną
                                                    > w związku a nie chce seksu ze mną, to ma mi powiedzieć, że seks ze mną to odwal
                                                    > anie panszczyzny.

                                                    Przeciez Ci to mowi swoja niechecia, swoim brakiem entuzjazmu. Tak, to jest odwalanie panszczyzny wlasnie.

                                                    To oznacza, że fundamenty naszego związku przegnily i że.zwią
                                                    > zek nie istnieje.


                                                    Bingo. Nie ma zwiazku. Ktos nie chce ze mna intymnosci, bliskosci. To jasne jak slonce jest. Nie kocha mnie, nie chce, nie pozada. Wiec musze podjac decyzje, czy chce zyc z OBCA osoba, czy musze spadac w podskokach. I wiesz co, calkiem sporo wybiera to medzenie, bo moze gdzie indziej nie bedzie tak wygodnie, a moze tez mi nikt dupy nie da.

                                                    Mam jasność w temacie, boli jak cholera, ale ruszam do przodu
                                                    > i znajduję sobie kogoś nowego. Inaczej nie wiem o co chodzi, bawié się w zgady
                                                    > wanki,może by schudnąć, może.zatańczyć na rurze, może coś tam. A czas płynie, p
                                                    > łynie, ja się starzeję, lata odtrącania powodują że moja kobiecość zdycha. Za t
                                                    > o partner na "emigracji wewnętrznej" ma dwa w jednym: dom ze mną i brak koniecz
                                                    > niści posuwania mnie. Kurestwo gorsze od zdrady fizycznej.

                                                    Bzdura i oszukiwanie samego siebie. Oczekiwanie az druga strona " sie naprawi". Przeciez kazdy glupi wie, ze pozadania nie da sie wzbudzic na pstrykniecie palcow.

                                                    > Mylisz się, druga strona może nie chcieć z wielu powodów. Niektóre do usunięcia
                                                    > . Wielu się udaje.

                                                    Nie obraz sie Andzia ale to naiwnosc do kwadratu. Zeby chciec sie naprawic trzeba miec motywacje. A motywacja jest po pierwsze- swietny, satysfakcjonujacy seks, po drugie- utrzymanie wiezi z bliska osoba.
                                                    Pragnie sie seksu, ktory cieszy i robi sie wszystko zeby do niego wracac, zeby go nie zgubic, zeby wciaz czerpac z niego radosc.
                                                    Da sie naprawic da, ale czesto nie warto walczyc, bo nie ma o co. Bo tam ani wiezi, ani zwlaszcza seksu dobrego nie bylo.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 15:18
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie kręć: nie napisałam że ktoś ma chcieć seksu ze mną, tylkojeśli jest z
                                                    > e mną
                                                    > > w związku a nie chce seksu ze mną, to ma mi powiedzieć, że seks ze mną to
                                                    > odwal
                                                    > > anie panszczyzny.
                                                    >
                                                    > Przeciez Ci to mowi swoja niechecia, swoim brakiem entuzjazmu. Tak, to jest odw
                                                    > alanie panszczyzny wlasnie.

                                                    Nie, to nie wyjaśnia przyczyn. A one mogą być do usunięcia. Choć ci się.to.w.głowie nie mieści. I na to niektórzy liczą. Jak by nie było brak jasnych komunikatów "nie śpię z tobą bo i chcę żebyśmy to zmienili" lub "nie.śpię z tobą bo i nigdy z tobą spać nie.będę,.zrób z tym co chcesz, możemy się.rozstać" jest tchórzosywem.

                                                    >
                                                    > To oznacza, że fundamenty naszego związku przegnily i że.zwią
                                                    > > zek nie istnieje.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Bingo. Nie ma zwiazku. Ktos nie chce ze mna intymnosci, bliskosci. To jasne jak
                                                    > slonce jest. Nie kocha mnie, nie chce, nie pozada. Wiec musze podjac decyzje,
                                                    > czy chce zyc z OBCA osoba, czy musze spadac w podskokach. I wiesz co, calkiem s
                                                    > poro wybiera to medzenie, bo moze gdzie indziej nie bedzie tak wygodnie, a moze
                                                    > tez mi nikt dupy nie da.

                                                    To mu powiedz, że twoim zdaniem fundamenty są przeminie. Może pójdzie, może nie. Chyba.że.sama.boisz się że odejdzie, bo ci.z nim jednak wygodnie. A.zgnilizną jakoś się nie.strujesz.


                                                    > Mam jasność w temacie, boli jak cholera, ale ruszam do przodu
                                                    > > i znajduję sobie kogoś nowego. Inaczej nie wiem o co chodzi, bawié się w
                                                    > zgady
                                                    > > wanki,może by schudnąć, może.zatańczyć na rurze, może coś tam. A czas pły
                                                    > nie, p
                                                    > > łynie, ja się starzeję, lata odtrącania powodują że moja kobiecość zdycha
                                                    > . Za t
                                                    > > o partner na "emigracji wewnętrznej" ma dwa w jednym: dom ze mną i brak k
                                                    > oniecz
                                                    > > niści posuwania mnie. Kurestwo gorsze od zdrady fizycznej.
                                                    >
                                                    > Bzdura i oszukiwanie samego siebie. Oczekiwanie az druga strona " sie naprawi".
                                                    > Przeciez kazdy glupi wie, ze pozadania nie da sie wzbudzic na pstrykniecie pal
                                                    > cow.
                                                    >
                                                    > > Mylisz się, druga strona może nie chcieć z wielu powodów. Niektóre do usu
                                                    > nięcia
                                                    > > . Wielu się udaje.
                                                    >
                                                    > Nie obraz sie Andzia ale to naiwnosc do kwadratu. Zeby chciec sie naprawic trze
                                                    > ba miec motywacje. A motywacja jest po pierwsze- swietny, satysfakcjonujacy sek
                                                    > s, po drugie- utrzymanie wiezi z bliska osoba.
                                                    > Pragnie sie seksu, ktory cieszy i robi sie



                                                    To nie naiwność, ludziom się udaje wyjść z bezseksia, bo jego powody są różne. Nie tylko pierwotny brak sympatii, pożądania, więzi. Mnie się kiedys udało, byłam stroną niedajaca, ale chętnie do szczerości i współpracy. Każdemu należy się szczerość. Każdemu kto jest sprawny, nieodrażający i ma możliwość znaleźć sobie kogoś, bo z inaczej to nie wiem, może z litośc
                                                    i lepiej milczeć? Nie wiem. Ale mój i twój mąż (obyd
                                                    wszystko zeby do niego wracac, zeby
                                                    > go nie zgubic, zeby wciaz czerpac z niego radosc.
                                                    > Da sie naprawic da, ale czesto nie warto walczyc, bo nie ma o co. Bo tam ani wi
                                                    > ezi, ani zwlaszcza seksu dobrego nie bylo.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 17:55
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > To mu powiedz, że twoim zdaniem fundamenty są przeminie. Może pójdzie, może nie
                                                    > . Chyba.że.sama.boisz się że odejdzie, bo ci.z nim jednak wygodnie. A.zgnilizną
                                                    > jakoś się nie.strujesz.

                                                    Przeciez Ci tlumacze, ze w kazdym ukladzie, i w tym dobrym i w tym zgnilym, OBOJE czerpia korzysci. I trwaja w nim dopoki sie im on oplaca. Czego sie bac? Ze odejdzie? Przeciez i tak jest kijowo. Odchodzi ten dla kogo zycie staje sie nie do wytrzymania.
                                                    Duzo ludzi, zaleznie od swojego punktu widzenia, upatruje pasozytow po jednej lub po drugiej stronie, zapominajac, ze w ukladach bierze kazdy. Rozne rzeczy.To proste postrzeganie, bo wtedy mozna wskazac palcen winnego, ale prawda jest taka, ze korzysci sa zawsze, dla obu stron.

                                                    > To nie naiwność, ludziom się udaje wyjść z bezseksia, bo jego powody są różne.
                                                    > Nie tylko pierwotny brak sympatii, pożądania, więzi.
                                                    Mnie się kiedys udało, był
                                                    > am stroną niedajaca, ale chętnie do szczerości i współpracy. Każdemu należy się
                                                    > szczerość.

                                                    Wracamy do motywacji. Mialas motywacje, moglas czlowiekowi zaufac. Byl prawdopodobnie razem z Toba i i z Twoja checia wyjscia z impasu. A teraz przypomnij sobie te wszystkie opowiesci o " dziurach, ktore sie zepsuly" " tepych koniobijcach co "maja w dupie moje potrzeby" , toksykach, ozieblych pizdach. Dodaj do tego bajania Urqu, ze wredna baba ZABRALA mu to co mu sie nalezy...itd. Widzisz roznice?

                                                    Każdemu kto jest sprawny, nieodrażający i ma możliwość znaleźć sobi
                                                    > e kogoś, bo z inaczej to nie wiem, może z litośc
                                                    > i lepiej milczeć?

                                                    Na argument " kocham cie i chce z toba byc, a w ogole to przesadzasz i nie jest tak zle" trudno odpowiedziec.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 00:13

                                                    > Przeciez Ci tlumacze, ze w kazdym ukladzie, i w tym dobrym i w tym zgnilym, OBO
                                                    > JE czerpia korzysci. I trwaja w nim dopoki sie im on oplaca. Czego sie bac? Ze
                                                    > odejdzie? Przeciez i tak jest kijowo. Odchodzi ten dla kogo zycie staje sie nie
                                                    > do wytrzymania.
                                                    > Duzo ludzi, zaleznie od swojego punktu widzenia, upatruje pasozytow po jednej l
                                                    > ub po drugiej stronie, zapominajac, ze w ukladach bierze kazdy. Rozne rzeczy.To
                                                    > proste postrzeganie, bo wtedy mozna wskazac palcen winnego, ale prawda jest ta
                                                    > ka, ze korzysci sa zawsze, dla obu stron.

                                                    Ja nie o "ludziach" tylko o tobie. Ludzie, ludzie... Nie zasłaniaj się nimi, jedni informują i mierzą się z konsekwencjami, inni chowają głowy w piach. Ty schowałas, ok, spoko, ale nie wciskaj nam, że to właściwe rozwiązanie i że nic więcej się twojemu byłemu nie należalo.


                                                    > Mnie się kiedys udało, był
                                                    > > am stroną niedajaca, ale chętnie do szczerości i współpracy. Każdemu nale
                                                    > ży się
                                                    > > szczerość.
                                                    >
                                                    > Wracamy do motywacji. Mialas motywacje, moglas czlowiekowi zaufac. Byl prawdopo
                                                    > dobnie razem z Toba i i z Twoja checia wyjscia z impasu. A teraz przypomnij sob
                                                    > ie te wszystkie opowiesci o " dziurach, ktore sie zepsuly" " tepych koniobijca
                                                    > ch co "maja w dupie moje potrzeby" , toksykach, ozieblych pizdach. Dodaj do teg
                                                    > o bajania Urqu, ze wredna baba ZABRALA mu to co mu sie nalezy...itd. Widzisz ro
                                                    > znice?

                                                    Ryzykowałam, mogło się nie udać. Pewne przesłanki że dotrze do zakutego łba były, ale tylko przesłanki. Udało się, wcale by nie musiało. Gdyby się nie udało i bajałby o dziurach co się zepsuły i nadzieja by umarła, dowiedzialby się o tym.


                                                    > Na argument " kocham cie i chce z toba byc, a w ogole to przesadzasz i nie jest
                                                    > tak zle" trudno odpowiedziec.

                                                    Fakt, taki argument może długo dezorientować. Długo, ale ludzie dojrzewają i do mówienia "nie". Pewnie w końcu dojrzałas :-)
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 00:35
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Ja nie o "ludziach" tylko o tobie. Ludzie, ludzie... Nie zasłaniaj się nimi,

                                                    Przepraszam, ale ja chyba tez jestem czlowiekiem i ulegam takim samym mechanizmom jak inni. Co? Czy jednak nie?

                                                    je
                                                    > dni informują i mierzą się z konsekwencjami, inni chowają głowy w piach. Ty sch
                                                    > owałas, ok, spoko, ale nie wciskaj nam, że to właściwe rozwiązanie i że nic wię
                                                    > cej się twojemu byłemu nie należalo.

                                                    Jezu Andzia, wez mnie nie zalamuj. Nie wiem jak mam jasniej napisac, ze mojemu mezowi bylo tak dobrze. Przeciez on nie chcial sie rozwodzic. On nie narzekal na seks, no czesciej pewnie byloby lepiej.I z wiekszym entuzjazmem tez by moze chcial. To mnie sie nasza erotyka wydawala gowniana. To ja marzylam o czyms wiecej. Pomysl jak facet. Kreci Cie babka, lubisz ja dotykac, orgazm masz zawsze, wiec masz swoje minimum.
                                                    Twierdzisz, ze nalezalo mu sie wiecej. Moze i masz racje.
                                                    Fellatio na sniadanie, anal na obiad i masaz prostaty na kolacje. Tak, bije sie w piersi. Pozalowalam chlopu. I tak wlasciwie to wolalam koniobijstwo od niego.

                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 15:27

                                                    > > Ja nie o "ludziach" tylko o tobie. Ludzie, ludzie... Nie zasłaniaj się ni
                                                    > mi,
                                                    >
                                                    > Przepraszam, ale ja chyba tez jestem czlowiekiem i ulegam takim samym mechanizm
                                                    > om jak inni. Co? Czy jednak nie?
                                                    >

                                                    Ty ulegasz, inni nie, czasem odwrotnie. Problem w tym, ze przypisujesz wszystkm te same wady. I uleganie tym samym mechanizmom. W kupie razniej.


                                                    > je
                                                    > > dni informują i mierzą się z konsekwencjami, inni chowają głowy w piach.
                                                    > Ty sch
                                                    > > owałas, ok, spoko, ale nie wciskaj nam, że to właściwe rozwiązanie i że n
                                                    > ic wię
                                                    > > cej się twojemu byłemu nie należalo.
                                                    >

                                                    > Jezu Andzia, wez mnie nie zalamuj. Nie wiem jak mam jasniej napisac, ze mojemu
                                                    > mezowi bylo tak dobrze. Przeciez on nie chcial sie rozwodzic. On nie narzekal n
                                                    > a seks, no czesciej pewnie byloby lepiej.I z wiekszym entuzjazmem tez by moze c
                                                    > hcial. To mnie sie nasza erotyka wydawala gowniana. To ja marzylam o czyms wiec
                                                    > ej. Pomysl jak facet. Kreci Cie babka, lubisz ja dotykac, orgazm masz zawsze, w
                                                    > iec masz swoje minimum.
                                                    > Twierdzisz, ze nalezalo mu sie wiecej. Moze i masz racje.
                                                    > Fellatio na sniadanie, anal na obiad i masaz prostaty na kolacje. Tak, bije sie
                                                    > w piersi. Pozalowalam chlopu. I tak wlasciwie to wolalam koniobijstwo od niego


                                                    On może i był troglodytą, któremu w zupełności wystarczy nie wyrywająca się i nie plująca dupa z dziurą. Jakby nie było miliony mezcxyzn na świecie korzystają z niewolnic seksualnych lub posuwają żony z okaleczonymi narządami płciowymi. Szczególna wzajemność to zbytek łaski wielu zupełnie niepotrzebny. On mógł jednym z tych "nieskomplikowanych". Mógł. Jak się zdecydowalas dawać mu jak psu ochlap bo już wiedziałas (jeśli wiedziałas), ze lepiej nie będzie a ty masz interes, żeby cię z.dziećmi nie zostawił, to twoja sprawa. Tylko nie rób ze swoich doświadczen i paskudnych przeżyć reguły, nie rozciągaj preferencji swojego męża na wszystkich mężów i nie wciskaj nam,.że jeśli ty wsadziłas głowę w piach bo.ci.się.opłacało, ty miałas troglodytę/tak.ci sir.wydawało, to wszyscymają tak samo, kłamią tak samo, a.ich współmałżonkom szczerosc się nie należy. Bo albo sobie na nia nie zasłużyli, albo im ona do niczego nie potrzebna.
                                                    >
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 16:58
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Ty ulegasz, inni nie, czasem odwrotnie. Problem w tym, ze przypisujesz wszystkm
                                                    > te same wady. I uleganie tym samym mechanizmom. W kupie razniej.

                                                    Tak, wszyscy ulegamy tym samym mechanizmom. Ja mam tego swiadomosc, a Ty i Tobie podobni szukaja winnych, co niczego nie rozwiazuje. Ty tez skonczylas zwiazek, bo nie mialas korzysci w nim pozostawac. Taki jest mechanizm. A na szczerosc moze sie zdobyc ktos, kto zna prawde. Jesli nie pozadasz i nie wiesz dlaczego nie pozadasz, a proby wykrzesania tegoz pozadania nic nie daja, to co masz powiedziec? " Nie pozadam cie chlopie, zwijaj manatki". A on skurczybyk uparty i zwijac sie nie chce. Wywalisz sila?

                                                    > On może i był troglodytą, któremu w zupełności wystarczy nie wyrywająca się i n
                                                    > ie plująca dupa z dziurą. Jakby nie było miliony mezcxyzn na świecie korzystają
                                                    > z niewolnic seksualnych lub posuwają żony z okaleczonymi narządami płciowymi.
                                                    > Szczególna wzajemność to zbytek łaski wielu zupełnie niepotrzebny. On mógł jedn
                                                    > ym z tych "nieskomplikowanych". Mógł. Jak się zdecydowalas dawać mu jak psu och
                                                    > lap bo już wiedziałas (jeśli wiedziałas), ze lepiej nie będzie a ty masz intere
                                                    > s, żeby cię z.dziećmi nie zostawił, to twoja sprawa. Tylko nie rób ze swoich do
                                                    > świadczen i paskudnych przeżyć reguły, nie rozciągaj preferencji swojego męża n
                                                    > a wszystkich mężów i nie wciskaj nam,.że jeśli ty wsadziłas głowę w piach bo.ci
                                                    > .się.opłacało, ty miałas troglodytę/tak.ci sir.wydawało, to wszyscymają tak sam
                                                    > o, kłamią tak samo, a.ich współmałżonkom szczerosc się nie należy. Bo albo sobi
                                                    > e na nia nie zasłużyli, albo im ona do niczego nie potrzebna.


                                                    Chyba sie troche zapedzilas. Skoro chlop troglodyta i dziura w zupelnosci wystarczy, to akurat te dziure dostawal i byl zadowolony. I ten " ochlap " jak nazywasz go satysfakcjonowal. Wolalby czesciej, ale na to czesciej nie chcialo mu sie " zapracowac" , bo wszelkie sugestie bojkotowal. Gadac o seksie tez nie chcial. Ja zreszta tez nie, nie nauczysz kogos lubienia rzeczy, ktore nie sa mu do niczego potrzebne.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 18:22
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Ty ulegasz, inni nie, czasem odwrotnie. Problem w tym, ze przypisujesz ws
                                                    > zystkm
                                                    > > te same wady. I uleganie tym samym mechanizmom. W kupie razniej.
                                                    >
                                                    > Tak, wszyscy ulegamy tym samym mechanizmom. Ja mam tego swiadomosc, a Ty i Tobi
                                                    > e podobni szukaja winnych, co niczego nie rozwiazuje.

                                                    Nie pochlebiaj sobie, nie wszyscy odmawiają seksu (czy innych rzeczy) nie podając przyczyny. Niektórzy mówią o co kaman.


                                                    Ty tez skonczylas zwiazek
                                                    > , bo nie mialas korzysci w nim pozostawac. Taki jest mechanizm.

                                                    Nie klamalam. Nawet nie przemilczałam. A opłacaćmi się przestał dużo wcześniej.


                                                    A na szczerosc
                                                    > moze sie zdobyc ktos, kto zna prawde. Jesli nie pozadasz i nie wiesz dlaczego n
                                                    > ie pozadasz, a proby wykrzesania tegoz pozadania nic nie daja, to co masz powie
                                                    > dziec? "

                                                    To prawda, najpierw trzeba się dogadać sammu ze sobą.


                                                    > > On może i był troglodytą, któremu w zupełności wystarczy nie wyrywająca s
                                                    > ię i n
                                                    > > ie plująca dupa z dziurą. Jakby nie było miliony mezcxyzn na świecie korz
                                                    > ystają
                                                    > > z niewolnic seksualnych lub posuwają żony z okaleczonymi narządami płcio
                                                    > wymi.
                                                    > > Szczególna wzajemność to zbytek łaski wielu zupełnie niepotrzebny. On móg
                                                    > ł jedn
                                                    > > ym z tych "nieskomplikowanych". Mógł. Jak się zdecydowalas dawać mu jak p
                                                    > su och
                                                    > > lap bo już wiedziałas (jeśli wiedziałas), ze lepiej nie będzie a ty masz
                                                    > intere
                                                    > > s, żeby cię z.dziećmi nie zostawił, to twoja sprawa. Tylko nie rób ze swo
                                                    > ich do
                                                    > > świadczen i paskudnych przeżyć reguły, nie rozciągaj preferencji swojego
                                                    > męża n
                                                    > > a wszystkich mężów i nie wciskaj nam,.że jeśli ty wsadziłas głowę w piach
                                                    > bo.ci
                                                    > > .się.opłacało, ty miałas troglodytę/tak.ci sir.wydawało, to wszyscymają t
                                                    > ak sam
                                                    > > o, kłamią tak samo, a.ich współmałżonkom szczerosc się nie należy. Bo alb
                                                    > o sobi
                                                    > > e na nia nie zasłużyli, albo im ona do niczego nie potrzebna.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Chyba sie troche zapedzilas. Skoro chlop troglodyta i dziura w zupelnosci wysta
                                                    > rczy, to akurat te dziure dostawal i byl zadowolony. I ten " ochlap " jak nazyw
                                                    > asz go satysfakcjonowal. Wolalby czesciej


                                                    Napisałam,.żemoże/najprawdopodobniej troglodytąa. Nie każdy nie.zadowalający kobiety mężczyzna to troglodyta. Ty zdaje się nie uznajesz w ogóle zasady informowania ludzi o swoich decyzjach i przyczynach decyzji, ale na to czesciej nie chcialo mu si
                                                    > e " zapracowac" , bo wszelkie sugestie bojkotowal. Gadac o seksie tez nie chcia
                                                    > l. Ja zreszta tez nie, nie nauczysz kogos lubienia rzeczy, ktore nie sa mu do n
                                                    > iczego potrzebne.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 19:31
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Nie pochlebiaj sobie, nie wszyscy odmawiają seksu (czy innych rzeczy) nie podaj
                                                    > ąc przyczyny. Niektórzy mówią o co kaman.

                                                    No to Ci gratuluje, rowniez tym wszystkim, ktorzy wiedza, bo ja o przyczynie dowiedzialam sie duzo pozniej. Najpierw myslalam, ze jestesmy niedopasowani gabarytowo, co jest prawda i na to zwalalismy i on i ja. Potem sobie umyslilam, ze to przez to, ze mi majtki nie spadaly na sam jego widok. Krecil, ale bez przesady, to w sumie do teraz wydaje mi sie najbardziej prawdopodobna wersja i jej sie trzymam. Ale jego opor w tej materii tez byl zniechecajacy, rowniez brak jakichkolwiek motywacji do nauki. Wiec myslalam, no tak, kiepski kochanek, co zrobic. Technika nawala. A potem duzo, duzo pozniej, juz jak sie rozstalismy, przezylam cudny seks z mezczyzna, ktory po prostu sie we mnie zakochal i cala te swoja milosc wyrazal dotykiem. Wiec chyba nie masturbujaca mnie maszynka jest mi potrzebna, ale ktos kto mnie akceptuje i cieszy sie mna i moim cialem.
                                                    Wiec teraz, gdybym miala podac powod dlaczego tego seksu nie chcialam, to bym powiedziala po prostu - facet, ty mnie zwyczajnie nie kochasz. Albo jestes egoista i nieuk. Ale w sumie do tego ostatniego, to doszedlby i bez mojej pomocy, gdyby chcial.
                                                    Ktora z tych zdiagnozowanych przyczyn nalezalo podac?
                                                    Pewnie te pierwsza, moglby brzytwa skrocic kutasa i problem by sie rozwiazal.

                                                    > Nie klamalam. Nawet nie przemilczałam. A opłacaćmi się przestał dużo wcześniej.

                                                    Nie, przestalo Ci sie oplacac dokladnie wtedy kiedy go skonczylas. Zauwaz, ze nikt nie dazy, aby zmienic na gorsze, wszyscy zmieniaja na lepsze, wiec te biedaczki co tak mecza sie z niedajaca zona czy mezem nalezy miedzy bajki wlozyc. Bo oni niby sie ludza, bo czekaja na cos.. Czekaja az ktos zaspokoi ICH potrzeby. Ale skrupulow nagle sie pozbywaja i nabieraja pedu do odejscia gdy nadarzy sie lepsza zyciowa okazja. I to jest fakt.

                                                    > Ty zdaje się nie uznajesz w ogóle zasady informo
                                                    > wania ludzi o swoich decyzjach i przyczynach decyzji,

                                                    - chlopie informuje cie- mamy kiepski seks
                                                    - przesadzasz

                                                    A teraz wytlumacz mi jeszcze jak mozna podjac decyzje i przyczyne decyzji w kwestii swojego pozadania.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 20:06
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie pochlebiaj sobie, nie wszyscy odmawiają seksu (czy innych rzeczy) nie
                                                    > podaj
                                                    > > ąc przyczyny. Niektórzy mówią o co kaman.
                                                    >
                                                    > No to Ci gratuluje, rowniez tym wszystkim, ktorzy wiedza, bo ja o przyczynie do
                                                    > wiedzialam sie duzo pozniej. Najpierw myslalam, ze jestesmy niedopasowani gabar
                                                    > ytowo, co jest prawda i na to zwalalismy i on i ja. Potem sobie umyslilam, ze t
                                                    > o przez to, ze mi majtki nie spadaly na sam jego widok. Krecil, ale bez przesad
                                                    > y, to w sumie do teraz wydaje mi sie najbardziej prawdopodobna wersja i jej sie
                                                    > trzymam. Ale jego opor w tej materii tez byl zniechecajacy, rowniez brak jakic
                                                    > hkolwiek motywacji do nauki. Wiec myslalam, no tak, kiepski kochanek, co zrobic
                                                    > . Technika nawala. A potem duzo, duzo pozniej, juz jak sie rozstalismy, przezyl
                                                    > am cudny seks z mezczyzna, ktory po prostu sie we mnie zakochal i cala te swoja
                                                    > milosc wyrazal dotykiem. Wiec chyba nie masturbujaca mnie maszynka jest mi pot
                                                    > rzebna, ale ktos kto mnie akceptuje i cieszy sie mna i moim cialem.
                                                    > Wiec teraz, gdybym miala podac powod dlaczego tego seksu nie chcialam, to bym p
                                                    > owiedziala po prostu - facet, ty mnie zwyczajnie nie kochasz. Albo jestes egois
                                                    > ta i nieuk. Ale w sumie do tego ostatniego, to doszedlby i bez mojej pomocy, gd
                                                    > yby chcial.
                                                    > Ktora z tych zdiagnozowanych przyczyn nalezalo podac?
                                                    > Pewnie te pierwsza, moglby brzytwa skrocic kutasa i problem by sie rozwiazal.
                                                    >

                                                    Do wiedzy na swój temat trzeba dojść, wiadomo. Czasem trwa to długo. Potem już się wie. I coś tam się z tym robi. Szczególnie jeśli sprawa wiąże się z losem innego człowieka.


                                                    > > Nie klamalam. Nawet nie przemilczałam. A opłacaćmi się przestał dużo wcze
                                                    > śniej.
                                                    >
                                                    > Nie, przestalo Ci sie oplacac dokladnie wtedy kiedy go skonczylas. Zauwaz, ze n
                                                    > ikt nie dazy, aby zmienic na gorsze, wszyscy zmieniaja na lepsze, wiec te bieda
                                                    > czki co tak mecza sie z niedajaca zona czy mezem nalezy miedzy bajki wlozyc. Bo
                                                    > oni niby sie ludza, bo czekaja na cos.. Czekaja az ktos zaspokoi ICH potrzeby.

                                                    Pogardzanym przez cienie biedaczkom należy się informacja zwrotna. Co z nią zrobią, dotrze do łba zakutego czy niezakutego - inna sprawa. Info ma być. Oni często czekają biernie, ale kopnięci świadomością sytuacji przestają być bierni i różne rzeczy z tego wychodzą. Tylko żeby otworzyć buzię i powiedzieć coś, co a,.wiem co piszę. I nie mam na myśli finansów, strachu przed samotnościa czy innych takich.


                                                    > Ale skrupulow nagle sie pozbywaja i nabieraja pedu do odejscia gdy nadarzy sie
                                                    > lepsza zyciowa okazja. I to jest fakt.
                                                    > p
                                                    Pewnie wielu tak. Wielu nie. To też jest fakt. Traktujac wszystkich odrzuconych w łóżku jak troglodytów, odmawiajac im prawa do informacji na temat przyczyn odmowy pozbawasz ich możliwości konfrontacji ze skutkami ich postępowania/charakteru. Twoje przeżycia i twój mąż to nie wzorzec dla wszystkich przypadków nieporozumień łóżkowyh i bezseksia. Odnośnie tego.co poniżej: tak, właśnie tak ma być. Jak odpowiada "przesądzasz" to słyszy "skoro przesadzam to ty przesadzasz się na ręczny".


                                                    > > Ty zdaje się nie uznajesz w ogóle zasady informo
                                                    > > wania ludzi o swoich decyzjach i przyczynach decyzji,
                                                    >
                                                    > - chlopie informuje cie- mamy kiepski seks
                                                    > - przesadzasz
                                                    >
                                                    > A teraz wytlumacz mi jeszcze jak mozna podjac decyzje i przyczyne decyzji w kw
                                                    > estii swojego pozadania.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 20:41
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Do wiedzy na swój temat trzeba dojść, wiadomo. Czasem trwa to długo. Potem już
                                                    > się wie. I coś tam się z tym robi. Szczególnie jeśli sprawa wiąże się z losem i
                                                    > nnego człowieka.

                                                    Tak, zdaje sobie z tego sprawe. Czy myslisz ze ja moglam miec te wiedze w wieku dwudziestu lat kiedy wzielam slub, czy nawet pare lat pozniej, skoro teraz nie jestem na sto procent pewna? Bo nie jestem.

                                                    > Pogardzanym przez cienie biedaczkom

                                                    O przepraszam, nie pogardzam

                                                    należy się informacja zwrotna. Co z nią zro
                                                    > bią, dotrze do łba zakutego czy niezakutego - inna sprawa. Info ma być. Oni czę
                                                    > sto czekają biernie, ale kopnięci świadomością sytuacji przestają być bierni i
                                                    > różne rzeczy z tego wychodzą. Tylko żeby otworzyć buzię i powiedzieć coś, co a,
                                                    > .wiem co piszę. I nie mam na myśli finansów, strachu przed samotnościa czy inny
                                                    > ch takich.

                                                    Ja mysle, ze oni te informacje dostaja, tylko nie przyjmuja ich do wiadomosci, z przyczyn o ktorych pisalam.
                                                    I oczywiscie - skoro ktos wie dlaczego seksu nie chce, to powinien nie tylko mowic, ale krzyczec glosno. Pelna zgoda.

                                                    > Pewnie wielu tak. Wielu nie. To też jest fakt. Traktujac wszystkich odrzuconych
                                                    > w łóżku jak troglodytów, odmawiajac im prawa do informacji na temat przyczyn o
                                                    > dmowy pozbawasz ich możliwości konfrontacji ze skutkami ich postępowania/charak
                                                    > teru. Twoje przeżycia i twój mąż to nie wzorzec dla wszystkich przypadków niepo
                                                    > rozumień łóżkowyh i bezseksia.

                                                    Jak chcialam pisac bardziej ogolnie, to mnie zbesztalas, ze mam pisac o sobie, a nie zaslaniac sie ludzmi ;-) Jak opisalam swoj przypadek, to dla odmiany niby twierdze, ze u wszystkich tak samo jak u mnie. No wez tu tej kobiecie dogodz ;-)
                                                    W kwestii troglodytow- mysle ze wiekszosc nie robi tego zlosliwie.


                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 24.04.17, 11:31
                                                    Do wiedzy na swój temat trzeba dojść, wiadomo. Czasem trwa to długo. Pote
                                                    > m już
                                                    > > się wie. I coś tam się z tym robi. Szczególnie jeśli sprawa wiąże się z l
                                                    > osem i
                                                    > > nnego człowieka.
                                                    >
                                                    > Tak, zdaje sobie z tego sprawe. Czy myslisz ze ja moglam miec te wiedze w wieku
                                                    > dwudziestu lat kiedy wzielam slub, czy nawet pare lat pozniej, skoro teraz nie
                                                    > jestem na sto procent pewna? Bo nie jestem.

                                                    Nie, nie podejrzewam że dwudzistolatka z niewielkim doświadczeniem i być może nikłym jeszcze zaintereswoniem seksem ma mieć pełną świadomość swoich potrzeb i stosunku do partnera z którym poza seksem łczy ją jeszcze dużo innych skomplikowanych więzi. To przychodzi chwilę później. Czasem dłuższą chwilę.


                                                    > > Pogardzanym przez cienie biedaczkom
                                                    >
                                                    > O przepraszam, nie pogardzam

                                                    Miło mi to słyszeć :-)


                                                    > należy się informacja zwrotna. Co z nią zro
                                                    > > bią, dotrze do łba zakutego czy niezakutego - inna sprawa. Info ma być. O
                                                    > ni czę
                                                    > > sto czekają biernie, ale kopnięci świadomością sytuacji przestają być bie
                                                    > rni i
                                                    > > różne rzeczy z tego wychodzą. Tylko żeby otworzyć buzię i powiedzieć coś,
                                                    > co a,
                                                    > > .wiem co piszę. I nie mam na myśli finansów, strachu przed samotnościa cz
                                                    > y inny
                                                    > > ch takich.
                                                    >
                                                    > Ja mysle, ze oni te informacje dostaja, tylko nie przyjmuja ich do wiadomosci,
                                                    > z przyczyn o ktorych pisalam.

                                                    Tajemniczy "Oni" to może i tak :-P Ludzie, którym nie chcemy (lub nie możemy) dać czegoś z siebie są RÓŻNI. Z różnych przyczyn jakoś tam się zachowują i z różnych przyczyn my te zachowania odbieramy tak jak odbieramy. Niektórzy chyba faktycznie dobrze wiedzą o co kaman, tylko w dupie mają uczucia i doznania drugiej strony. Nie wszyscy. Tak różni jesteśmy i tak różne mamy kody komunikacyjne, że nie zakładałabym, że ktoś myśli i czuje dokładnie tak jak nam się wydaje.


                                                    > Jak chcialam pisac bardziej ogolnie, to mnie zbesztalas, ze mam pisac o sobie,
                                                    > a nie zaslaniac sie ludzmi ;-) Jak opisalam swoj przypadek, to dla odmiany niby
                                                    > twierdze, ze u wszystkich tak samo jak u mnie. No wez tu tej kobiecie dogodz ;
                                                    > -)

                                                    Opisuj swoje, tylko nie przekładaj tego równo i bez obróbek na całą ludzkość. Wypowiadaj się ogólnie, tylko bez nakładania szablonu swoich doświadczeń na ten ogół ;-)


                                                    > W kwestii troglodytow- mysle ze wiekszosc nie robi tego zlosliwie.

                                                    Też myślę, że nie złośliwie. Część z powodu braku wyobraźni, że ktoś może mieć bardziej niż oni "wyszukane" potrzeby. Część z głębokiego narcyzmu i niemożności ujrzenia drugiego człowieka jako odrębnej jednostki. Socjopaci też się zdarzają.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 20:11
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > No to Ci gratuluje, rowniez tym wszystkim, ktorzy wiedza, bo ja o przyczynie do
                                                    > wiedzialam sie duzo pozniej.

                                                    A powiem Ci że ja tez nie wiem czemu ktoś przestaje mnie kręcić i sądzę że tak naprawdę nie ma to znaczenia. Bo wiem co innego.....nigdy już nie zacznie. Powód jest więc niepotrzebny, boi nie szukam żadnego rozwiązania.

                                                    Tyle że z Twojego przykładu wybija jedna rzecz- nie na wszystko mamy wpływ i nie jesteśmy tacy mądrzy jak nam się wydaje. I warto o tym pamiętać oceniając i wydając wyroki na drugich.

                                                    > Nie, przestalo Ci sie oplacac dokladnie wtedy kiedy go skonczylas. Zauwaz, ze n
                                                    > ikt nie dazy, aby zmienic na gorsze, wszyscy zmieniaja na lepsze, wiec te bieda
                                                    > czki co tak mecza sie z niedajaca zona czy mezem nalezy miedzy bajki wlozyc. Bo
                                                    > oni niby sie ludza, bo czekaja na cos.. Czekaja az ktos zaspokoi ICH potrzeby.
                                                    > Ale skrupulow nagle sie pozbywaja i nabieraja pedu do odejscia gdy nadarzy sie
                                                    > lepsza zyciowa okazja. I to jest fakt.

                                                    I tu następuje taka właśnie okazja:))
                                                    Nie każdy widzi związek w kategoriach opłacalności. Ja widzę, ale Ty niby nie, bo nie masz żadnych potrzeb ( poza potrzeba dawania tej właśnie osobie).
                                                    :)))
                                                    Czasami przestaje się opłacać dużo wcześniej, podejmuje się decyzję dużo wcześniej, ale czeka się na okazję, na impuls, na sytuację. Lub okazja, impuls i sytuacja powodują że WIEMY, że nic z tego nie będzie lub spływa na nas inna wiedza.

                                                    > A teraz wytlumacz mi jeszcze jak mozna podjac decyzje i przyczyne decyzji w kw
                                                    > estii swojego pozadania.

                                                    Pewnie trzeba stosować jedyne słuszne kryterium - czy mi się to opłaca:))
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 20:35
                                                    zawle napisała
                                                    >Czasami przestaje się opłacać dużo wcześniej, podejmuje się decyzję dużo wcześniej, ale czeka się na okazję, na impuls, na sytuację. Lub okazja, impuls i sytuacja powodują że WIEMY, że nic z tego nie będzie lub spływa na nas inna wiedza. <

                                                    A idźcie mi w pizdu z tą opłacalnością i rozkminianiem, co się komu opłaca. Jak przestaje być fajnie, a zaczyna chujowo, i jeśli pomimo podjętych prób porozumienia nic z tego nie wynika, no to wiadomo już chyba, że nic z tego nie będzie,a może być tylko gorzej. Jak jesteś w rozpaczy, to zaczynasz kalkulować, co ci się opłaca, czy też raczej pragniesz zwinąć manatki, zdając się na żywioł, byle z dala od istniejącej sytuacji, a nie przeliczając,czy i co mi się opłaca?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 21:01
                                                    zawle napisała:

                                                    > A powiem Ci że ja tez nie wiem czemu ktoś przestaje mnie kręcić i sądzę że tak
                                                    > naprawdę nie ma to znaczenia. Bo wiem co innego.....nigdy już nie zacznie. Powó
                                                    > d jest więc niepotrzebny, boi nie szukam żadnego rozwiązania.

                                                    Zastanawiam sie kto moze byc zainteresowany ukryciem tej * strasznej prawdy*, ze jak pozadanie zniknie to juz nie wroci ;-) Ty wiesz Zawle?

                                                    > Tyle że z Twojego przykładu wybija jedna rzecz- nie na wszystko mamy wpływ i ni
                                                    > e jesteśmy tacy mądrzy jak nam się wydaje. I warto o tym pamiętać oceniając i w
                                                    > ydając wyroki na drugich.

                                                    Patrz w serce, a bedziesz wiedziala ;-)))

                                                    > Nie każdy widzi związek w kategoriach opłacalności. Ja widzę, ale Ty niby nie,
                                                    > bo nie masz żadnych potrzeb ( poza potrzeba dawania tej właśnie osobie).
                                                    > :)))

                                                    Jeszcze nie umieram:-P Dotychczasowe zasady sie nie sprawdzily, wiec sprawdzam nowe. Dobrze mi idzie.Tylko naiwni popelniaja wciaz te same bledy ;-)

                                                    > Czasami przestaje się opłacać dużo wcześniej, podejmuje się decyzję dużo wcześn
                                                    > iej, ale czeka się na okazję, na impuls, na sytuację. Lub okazja, impuls i sytu
                                                    > acja powodują że WIEMY, że nic z tego nie będzie lub spływa na nas inna wiedza.

                                                    Poczekamy, zobaczymy. Tylko przez ten czas, tak dla higieny psychicznej, lepiej sobie mowic, ze to nie moja wina ;-)

                                                    > Pewnie trzeba stosować jedyne słuszne kryterium - czy mi się to opłaca:))

                                                    A bo tam wiesz od czego sie komu cipka zwilza ;-)
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 21:18
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Zastanawiam sie kto moze byc zainteresowany ukryciem tej * strasznej prawdy*, z
                                                    > e jak pozadanie zniknie to juz nie wroci ;-) Ty wiesz Zawle?

                                                    Tyle tu odkryłam komunikatów, że nie wiem czy warto odpowiadać na pytanie...czuję że jest to zmyłka. Jeśli nie...odpowiedź brzmi...wszyscy którzy:
                                                    - chcą nadal być w związku
                                                    - mieć pomoc,
                                                    - nie mają z tym żadnego problemu,
                                                    - mają inne interesy
                                                    itd...pewnie nie ogarniam wszystkich powodów.

                                                    > Patrz w serce, a bedziesz wiedziala ;-)))

                                                    Kardiolog? A na serio....to diagnoza, a tej się nie podważa. To zamyka temat.

                                                    > Jeszcze nie umieram:-P Dotychczasowe zasady sie nie sprawdzily, wiec sprawdzam
                                                    > nowe. Dobrze mi idzie.Tylko naiwni popelniaja wciaz te same bledy ;-)

                                                    Brawo mabelle. Czyli jest szansa że wraz ze wzrostem własnej świadomości dopuścisz do głowy cudzą inność.

                                                    > Poczekamy, zobaczymy. Tylko przez ten czas, tak dla higieny psychicznej, lepiej
                                                    > sobie mowic, ze to nie moja wina ;-)

                                                    Jeśli celem jest chronienie siebie, to tak.

                                                    > A bo tam wiesz od czego sie komu cipka zwilza ;-)

                                                    Dlatego kryterim opłacalności w seksie jest kryterium miarodajnym:))
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 22:10
                                                    zawle napisała:

                                                    > Brawo mabelle. Czyli jest szansa że wraz ze wzrostem własnej świadomości dopuśc
                                                    > isz do głowy cudzą inność.

                                                    Brawo Zawle. Czyli jest szansa, ze pojmiesz co to dysonans poznawczy i dopuscisz do glowy, ze jak zachowania nie sa zgodne z postawami, to nalezy zachowac ostroznosc. Innosc nie ma nic do tego.

                                                    > Jeśli celem jest chronienie siebie, to tak.

                                                    Nie, w pierwszej kolejnosci chroni sie najslabszych, nieletnich, tych ktorych ma sie po opieka.

                                                    > Dlatego kryterim opłacalności w seksie jest kryterium miarodajnym:))

                                                    ;-)


                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 23:10
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Brawo Zawle. Czyli jest szansa, ze pojmiesz co to dysonans poznawczy i dopuscis
                                                    > z do glowy, ze jak zachowania nie sa zgodne z postawami, to nalezy zachowac ost
                                                    > roznosc. Innosc nie ma nic do tego.
                                                    > Nie, w pierwszej kolejnosci chroni sie najslabszych, nieletnich, tych ktorych m
                                                    > a sie po opieka.

                                                    My w sensie kosmicznym czy konkretnym? Bo jak w kosmicznym to czekam na następne króliki, gołębie i znikające kwiatki. A jeśli na konkrecie to nie rozumiem.

                                                    Czy powodem twojej niechęci do ninka jest fakt iż ostentacyjnie mówi o tym że macierzyństwo jej nie gratyfikuje? Mnie też nie. Tylko z macierzyństwem jest jak z seksem...dopóki nie spróbujesz ( u Ciebie - co najmniej kilka razy) to nie wiesz.
                                                    Znam całą masę kobiet których posiadanie dzieci męczy, zbytnio obciąża, nie przynosi im satysfakcji. To Cię tak ruszyło?
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 24.04.17, 21:03
                                                    Że macierzyństwo może nie w pełni satysfakcjonować to zwykle okazuje się już po fakcie, tylko, że jeśli zaczyna się o tym mówić, no to już bywa różnie, jeśli chodzi o odbiór. Mnie nie chodzi o przekaz, że dzieci są mi ciężarem i kulą u nogi i gdyby ich nie było, to życie byłoby o wiele prostsze i po mojej linii. Nic z tych rzeczy, bo dzieci już są, rosną,żyją, są już prawie w pełni odrębnymi bytami, ale jeszcze na tyle niesamodzielne, bo potrzebujące opieki, miłości, uwagi, czasu im poświęconego, że to jest oczywiste, by dać im to wszystko, z głębi serca i swoich możliwości- to jest oczywiste. One są, istnieją, więc chcę im dać wszystko, co mogę, bo chcę, a nie muszę. Natomiast inną sprawą jest stwierdzenie, że jednak nie do końca to macierzyństwo niesie za sobą taką satysfakcję, jak to jest zakorzenione w społeczno - kulturowym przekazie, gdzie z racji bycia matką pewne sprawy uważa się za oczywiste - no bo instynkt, to raz, no jak można nie odczuwać chęci do posiadania dziecka,no bo dziecko, mimo początkowych trudów wszystkie te znoje wynagrodzi, no bo jak już urodzisz, to ty jesteś odpowiedzialna i rozliczana z faktu posiadania dzieci,ich rozwoju, zachowania,zdrowia, stopni w szkole, ich przygotowania do życia. W przeciwnym wypadku zaraz ci wytkną, że co z ciebie za matka, jeśli tego nie pilnujesz, nie dopełniasz, nie starasz się odpowiednio. A nikt nie mówił i nie przestrzegał, że macierzyństwo, podobnie jak małżeństwo, bywa orką na ugorze ;)
                                                    Bo jesteś matką, a to zobowiązuje już na wejściu, więc nie możesz nawet dopuścić myśli do siebie, że no jednak to nie za bardzo twoja bajka, bo wiadomo, jak zostaniesz osądzona wszem i wobec.
                                                    To zresztą widać na przykładzie tych wszystkich przypadków uśmiercania niemowląt, czy znęcania się nad dziećmi - ona kisi rok po roku dzieci w beczkach i ona ponosi karę, bo jest matką, on zostaje zwolniony z większości zarzutów, bo nie był świadomy. Tak to przeważnie wygląda.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 25.04.17, 15:11
                                                    Powiem Ci ninek że coś w tym jest. Że osoba ponosząca cały trud jest z niego rozliczna. Znam przypadek matki która od urodzenia zajmowała się dzieckiem. Raz jej to szło gorzej, raz lepiej. Tata pojawił się gdy syn był nastolatkiem. Przy okazji sprawy o demoralizację dzieciaka (ćpanie, wagarowanie itp). Matkę rozliczyli ze wszytskich błędów
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 25.04.17, 17:38
                                                    zawle napisała:

                                                    > Powiem Ci ninek że coś w tym jest. Że osoba ponosząca cały trud jest z niego ro
                                                    > zliczna. Znam przypadek matki która od urodzenia zajmowała się dzieckiem. Raz j
                                                    > ej to szło gorzej, raz lepiej. Tata pojawił się gdy syn był nastolatkiem. Przy
                                                    > okazji sprawy o demoralizację dzieciaka (ćpanie, wagarowanie itp). Matkę rozlic
                                                    > zyli ze wszytskich błędów
                                                    >

                                                    mój były szwagier, który latami niemal się nie odzywał, nie płącił alimentów, nie dotrzymywał słowa itp., nagle kiedyś niespodziewanie zadzwonił do mojej siostry i mówi: " Ładnie dzieci wychowałaś! nie łaska do ojca zadzwonić?! urodziny miałem!" Myślałyśmy, ze może ma coś z głową, coś mu się pojebało, i że się niedługo dowiemy o tym;) ale nie dowiedziałyśmy się...;)) to była autentyczna pretensja
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 25.04.17, 20:50
                                                    Faceci są jacyś inni;) Mój były mąż ten robi mi podobne numery. Mam wrażenie że dla jakiś kobiet te przedstawienia, no bo po co?
                                                  • wont2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 07:22
                                                    zawle napisała:

                                                    > Faceci są jacyś inni;) Mój były mąż ten robi mi podobne numery. Mam wrażenie że
                                                    > dla jakiś kobiet te przedstawienia, no bo po co?
                                                    -------
                                                    O przepraszam, prosze nie ogolniac patologii na caly rod meski! No ktos ich w koncu wybral, wszedl z nimi w intymna relacje, uprawial seks, zamieszkal pod jednym dachem, wyszedl za nich za maz i zrobil sobie z nimi dzieci. I co, nie bylo widac w miedzyczasie, ze chuj zlamany? Zawsze mozna bylo wybrac na meza i ojca czulego i wrazliwego okularnika z wlosami na zaczeske ;)

                                                    Przypadki, ktore opisujecie to jakies ekstremalne ekstremum patologicznej patologii i koniec koncow wiecej mowi o was niz o nich. Oni, coz, tacy sa, ale to przeciez wy ich wybralyscie. Ja oczywiscie wspolczuje i tak dalej, ale upraszam, zeby nie rozciagac tych dosc powaznych ulomnosci, ktorymi charakteryzuja sie wasi byli malzonkowie na wszystkich facetow.

                                                    Zeby bylo jasne, to nie jest zarzut, ze kreci was meska patologia. Mnie tez kreci patologia, tylko zenska - wypicowane, charakterne, zle suki, tyle ze ja w zyciu bym sie z taka nie ozenil ani nie zrobil sobie z nia dzieci. A jakbym nie daj Boze sie ozenil i splodzil dzieci to potem pretensje ze jest jak jest mialbym potem tylko i wylacznie do siebie a nie do kobiet, ze sa jakies inne. No bo czy wina jakiejs czulej, wrazliwej, niesmialej niewiasty jest to, ze wybralem zamiast niej wypicowana, charakterna, zla suke?
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 07:40
                                                    wont2 napisał:
                                                    > O przepraszam, prosze nie ogolniac patologii na caly rod meski!

                                                    W takim wypadku pocieszyłeś mnie Wont;) Niestety Twoją niepatologię sprawdzimy dopiero jak odzieciejesz i się rozwiedziesz.

                                                    No ktos ich w k
                                                    > oncu wybral, wszedl z nimi w intymna relacje, uprawial seks, zamieszkal pod jed
                                                    > nym dachem, wyszedl za nich za maz i zrobil sobie z nimi dzieci. I co, nie bylo
                                                    > widac w miedzyczasie, ze chuj zlamany? Zawsze mozna bylo wybrac na meza i ojca
                                                    > czulego i wrazliwego okularnika z wlosami na zaczeske ;)

                                                    Za tą część biję się w plecy. Co do stosunku do dzieci- nie było widać. Raz tylko wspólne widzieliśmy dziecko mojej koleżanki- przyszły mąż nie wyraził nim zainteresowania. Myślisz e to był sygnał? Ale z kolei...
                                                    Mąż mojej znajomej podczas kolejnej sprzeczki poinformował ją żeby zabierała dzieci i się wynosiła i niech nie liczy na alimenty, bo on zrobi wszystko żeby ich nie płacić. Stwierdziłam że dałabym sobie ręce obciąć, że mój mąż tego by nie zrobił. No i teraz byłabym kadłubkiem;) Bo mój mąż kochał dzieciaki. Bawili się, jeździli razem do lasu, przytulali się - była pomiędzy nimi więź.

                                                    Co do okularnika z zaceszką- myślisz że okulary sprzedają z funkcją czułości wrażliwości? Czy też może wypadanie włosów to powoduje? A może międzywojenne nawyki fryzjerskie? Ustosunkuj się do tego wont, bardzo Cię proszę, bo to może być dobry trop dotyczący tego jak Ty wybierasz te patologiczne kobiety.

                                                    > Przypadki, ktore opisujecie to jakies ekstremalne ekstremum patologicznej patol
                                                    > ogii i koniec koncow wiecej mowi o was niz o nich. Oni, coz, tacy sa, ale to pr
                                                    > zeciez wy ich wybralyscie. Ja oczywiscie wspolczuje i tak dalej, ale upraszam,
                                                    > zeby nie rozciagac tych dosc powaznych ulomnosci, ktorymi charakteryzuja sie wa
                                                    > si byli malzonkowie na wszystkich facetow.

                                                    Cóż..jak tak się rozglądam wśród znanych mi par, to powiem Ci że o każdym z panów moge przytoczyć kilka takich anegdot. Część z nich to rzeczywiście ujawnieni patole ( według Twojej oceny patologii), część radośnie jest nadal mężem i ojcem.

                                                    > Zeby bylo jasne, to nie jest zarzut, ze kreci was meska patologia. Mnie tez kre
                                                    > ci patologia, tylko zenska - wypicowane, charakterne, zle suki, tyle ze ja w zy
                                                    > ciu bym sie z taka nie ozenil ani nie zrobil sobie z nia dzieci. A jakbym nie d
                                                    > aj Boze sie ozenil i splodzil dzieci to potem pretensje ze jest jak jest mialby
                                                    > m potem tylko i wylacznie do siebie a nie do kobiet, ze sa jakies inne.

                                                    łał...a skąd się te pretensje wzięły? Na początku był żart, potem pytanie.

                                                    No bo c
                                                    > zy wina jakiejs czulej, wrazliwej, niesmialej niewiasty jest to, ze wybralem za
                                                    > miast niej wypicowana, charakterna, zla suke?

                                                    Hehe...potwierdziłeś rozumiem swoją regułę- że czułe, wrażliwe i nieśmiałe niewiasty nie mogą być wypicowane, charakterne, złe i zsuczałe. Mylisz się.
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 08:44
                                                    zawle napisała:

                                                    > Za tą część biję się w plecy. Co do stosunku do dzieci- nie było widać. Raz tylko wspólne widzieliśmy dziecko mojej koleżanki- przyszły mąż nie wyraził nim zainteresowania. Myślisz e to był sygnał? Ale z kolei...
                                                    --------------------------
                                                    Ani ja ani moja nie wyrażaliśmy żadnych zainteresowań dziećmi. Były to dla nas ciała obce. I co z tego wynikło?
                                                    A uwagi Wonta do mechanizmów wyboru faceta są trafione. Fajny gość, który podoba się babkom, taki z dystansem, na luzie bystrzak, może swoja bystrość wykorzystywać do migania się od obowiązków. A taki functional nie kręci. Nie ma lekko.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 08:56
                                                    No pewnie że może. Podobnie ten pryszczaty, niski z zaczeszką i brzuszkiem może udawać miłego i funkcjonalnego, żeby wyrwać fajny towar. I co z tego wynika? Błędy każdy z nas popełnia. Ważniejsza jest część "radzenia sobie po".
                                                    Ja poprzez wiele związków z facetami poznałam siebie. Wiem co mogę odpuścić, co muszę odpuścić, ile mniej więcej mogę zainwestować, co mam do dania, ile mogę dać. Kolejność nieprzypadkowa. Chciałam napisać że mam ciągoty do pojebów- ale to byłoby duże zadurzycie. Ja plus on daje czasami reakcję spektakularną i nie uważam że jest ona tylko jego sprawką. Bo ON to czasami zakłada związek z inną kobietą i mają się. Nie oceniam czy on dla niej jest zwyczajnie lepszy, czy ona się z nim potrafi obchodzić- bo i po co? Mnie toksyk pociągał- bo pochodzę w chujowego domu i moje pierwsze doświadczenia mnie w pewien sposób uwarunkowały. Jednak wolę być byłym alkoholikiem ze spokojem, niż czynnym pijakiem z przytupami.
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 09:10
                                                    zawle napisała:

                                                    > No pewnie że może. Podobnie ten pryszczaty, niski z zaczeszką i brzuszkiem może udawać miłego i funkcjonalnego, żeby wyrwać fajny towar. I co z tego wynika? Błędy każdy z nas popełnia.
                                                    ----------------
                                                    Oczywiście, ale fizycznie i intelektualnie atrakcyjny facet ma na dzień dobry tyle plusów, że przesłania swoje gorsze strony i w to dziewczyny wchodzą, bo dobre geny. Potem, jakoś przecież to będzie i zmysł obserwacji jest mocno stępiony.
                                                    Ja się nie wymądrzam, bo postąpiłem identycznie - związałem się z piękną dziewczyną, która mogła być wredną suką, a okazała się być fantastyczną partnerką. Miałem szczęście i to tyle w temacie.
                                                  • wont2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 10:55
                                                    zawle napisała:

                                                    > W takim wypadku pocieszyłeś mnie Wont;) Niestety Twoją niepatologię sprawdzimy
                                                    > dopiero jak odzieciejesz i się rozwiedziesz.
                                                    ---------
                                                    Niby tak, niby wiemy o sobie tylko tyle na ile nas sprawdzono, ale wyrazam przypuszczenie, ze wiekszosc mezczyzn jednak nie wypielaby sie emocjonalnie i finansowo na dzieci po rozwodzie z ich matka. Opowiesci wasze i urqu o Cyprze to sa dla mnie jakies bajki z krainy perwery i patolii. Owszem, znam mezczyzn, ktorzy wypieli sie na wlasne dzieci, ale oni zawsze byli wrednymi chujami i nie trzeba bylo szerloka zeby to stwierdzic. Ale jak komus imponuje, ze mezczyzna jest uroczym, dowcipnym, wrednym chujem, to ja na to nic nie poradze. Ja osobiscie takich unikam, bo sie po prostu niekomfortowo czuje w ich towarzystwie.


                                                    > Za tą część biję się w plecy. Co do stosunku do dzieci- nie było widać. Raz tyl
                                                    > ko wspólne widzieliśmy dziecko mojej koleżanki- przyszły mąż nie wyraził nim za
                                                    > interesowania. Myślisz e to był sygnał? Ale z kolei...
                                                    > Mąż mojej znajomej podczas kolejnej sprzeczki poinformował ją żeby zabierała dz
                                                    > ieci i się wynosiła i niech nie liczy na alimenty, bo on zrobi wszystko żeby ic
                                                    > h nie płacić. Stwierdziłam że dałabym sobie ręce obciąć, że mój mąż tego by nie
                                                    > zrobił. No i teraz byłabym kadłubkiem;) Bo mój mąż kochał dzieciaki. Bawili si
                                                    > ę, jeździli razem do lasu, przytulali się - była pomiędzy nimi więź.
                                                    -------
                                                    Trudno mi w to uwierzyc, ze twoj ex nie wysylal jasnych sygnalow swojego skurwysynstwa. Udawac to mozna pare miesiecy a nie pare lat. Stosunek do dzieci, zwierzat, ekspedientki, taksowkarza, jehowych, sposob jazdy samochodem i stosunek do innych uzytkownikow drog. No kurwa wez nie gadaj ze z aniola nagle przemienil sie w Lucyfera. Po prostu, co jest dla mnie najbardziej prawdopodobne, kiedy wasi eksowie byli chujami tylko wobec innych to wam to nie przeszkadzalo. Problem zaczal sie kiedy stali sie chujami wobec was. A co do tego ze twoj ex byl oddanym ojcem kiedy dzieci byly jego i przestal kiedy dzieci przestaly byc jego, to moze warto bylo jednak oceniac jakim jest czlowiekiem pod katem jego stosunku wobec innych, obcych ludzi, czy potrafi byc bezinteresowny, bo obserwacja na podstawie stosunku do wlasnych dzieci jest zaklocona tym, ze dzieci sa wlasnie wlasne i nie wiemy jak sie poddany obserwacji zachowa kiedy uzna ze dzieci juz nie sa "wlasne". Jak z samochodem - dbasz, inwestujesz, myjesz wlasny samochod, ktorym jezdzisz, bo on swiadczy o tobie. Jak ci samochod zabiora i bedzie nim jezdzic ktos inny to chyba nie bedziesz o niego dbac, inwestowac, myc etc. Niech sie martwi ten, kto ci zabral twoja zabawke.


                                                    > Co do okularnika z zaceszką- myślisz że okulary sprzedają z funkcją czułości wr
                                                    > ażliwości? Czy też może wypadanie włosów to powoduje? A może międzywojenne nawy
                                                    > ki fryzjerskie? Ustosunkuj się do tego wont, bardzo Cię proszę, bo to może być
                                                    > dobry trop dotyczący tego jak Ty wybierasz te patologiczne kobiety.
                                                    -------
                                                    To taki popkulturowy archetyp szkolnego losera, nie bierz tego na serio.


                                                    > Cóż..jak tak się rozglądam wśród znanych mi par, to powiem Ci że o każdym z pan
                                                    > ów moge przytoczyć kilka takich anegdot. Część z nich to rzeczywiście ujawnieni
                                                    > patole ( według Twojej oceny patologii), część radośnie jest nadal mężem i ojc
                                                    > em.
                                                    -------
                                                    Wspolczuje :)


                                                    > łał...a skąd się te pretensje wzięły? Na początku był żart, potem pytanie.
                                                    -----
                                                    Nie zrozumialem.


                                                    > Hehe...potwierdziłeś rozumiem swoją regułę- że czułe, wrażliwe i nieśmiałe niew
                                                    > iasty nie mogą być wypicowane, charakterne, złe i zsuczałe. Mylisz się.
                                                    ---------
                                                    Mysle, ze polaczenie tych cech jest u kobiet rzadkoscia. Mysle tez, ze wielu facetow marzy o kobiecie, ktora bylaby jednoczesnie dobra, ciepla, czula, wrazliwa, silna, charakterna, samodzielna oraz zla i zsuczala wobec zlych i zsuczalych :) Nieprzypadkowo taki zestaw cech jest popularnym toposem popkulturowym - w slasherach (instytucja final girl) ale nie tylko - na przyklad kultowy "Blob" z Shawnee Smith.
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 11:11
                                                    wont

                                                    Trudno mi w to uwierzyc, ze twoj ex nie wysylal jasnych sygnalow swojego skurwy
                                                    > synstwa. Udawac to mozna pare miesiecy a nie pare lat. Stosunek do dzieci, zwierzat, ekspedientki, taksowkarza, jehowych, sposob jazdy samochodem i stosunek do innych uzytkownikow drog. No kurwa wez nie gadaj ze z aniola nagle przemienil sie w Lucyfera. Po prostu, co jest dla mnie najbardziej prawdopodobne, kiedy wasi eksowie byli chujami tylko wobec innych to wam to nie przeszkadzalo. Problem zaczal sie kiedy stali sie chujami wobec was.
                                                    ----------------------
                                                    Podaważasz archetyp czułego barbarzyńcy, tak lubiany przez kobiety. Silny, bezwzględny w stosunku do innych, kochający swoją kobietę i przynoszący jej dobra świata. Jak ta bezwzględność obraca sie przeciwko niej - staje sie chujem.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 11:53
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > wont
                                                    >
                                                    > Trudno mi w to uwierzyc, ze twoj ex nie wysylal jasnych sygnalow swojego skurwy
                                                    > > synstwa. Udawac to mozna pare miesiecy a nie pare lat. Stosunek do dzieci
                                                    > , zwierzat, ekspedientki, taksowkarza, jehowych, sposob jazdy samochodem i stos
                                                    > unek do innych uzytkownikow drog. No kurwa wez nie gadaj ze z aniola nagle prze
                                                    > mienil sie w Lucyfera. Po prostu, co jest dla mnie najbardziej prawdopodobne, k
                                                    > iedy wasi eksowie byli chujami tylko wobec innych to wam to nie przeszkadzalo.
                                                    > Problem zaczal sie kiedy stali sie chujami wobec was.
                                                    > ----------------------
                                                    > Podaważasz archetyp czułego barbarzyńcy, tak lubiany przez kobiety. Silny, bezw
                                                    > zględny w stosunku do innych, kochający swoją kobietę i przynoszący jej dobra
                                                    > świata. Jak ta bezwzględność obraca sie przeciwko niej - staje sie chujem.

                                                    No nie do końca. Zależy jak kto tego barbarzyńcę rozumie. Ja jako siłę, odwagę i umiejętnośc brania się.z.życiem za bary bez chowania się po kątach. Ale ktoras pani ma namyśli siłę plus zaczepność czyli wysoki poziom agresji i niski panowania nad instynktami to faktycznie może mieć problem.
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 12:02
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > No nie do końca. Zależy jak kto tego barbarzyńcę rozumie. Ja jako siłę, odwagę i umiejętnośc brania się.z.życiem za bary bez chowania się po kątach. Ale ktoras pani ma namyśli siłę plus zaczepność czyli wysoki poziom agresji i niski panowania nad instynktami to faktycznie może mieć problem.
                                                    --------------------------

                                                    Barbarzyńca (gr. βαρβάρους/bárbaros, łac. barbarus – cudzoziemiec) – człowiek dziki, pierwotny, niecywilizowany, okrutny, o prymitywnych odruchach, nie znający kultury europejskiej. W starożytnej Grecji każdy cudzoziemiec, w Rzymie ten, kto nie był Rzymianinem lub Grekiem.
                                                    >
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 12:40
                                                    A mnie zastanawia po co te powroty do tematow dziecianych osob w takim wieku, gdzie dzieci sa dorosle i wyszly z domu? A nawet jesli jednak jest potrzeba dociekania dlaczego tak sie stalo po latach, to chyba trzeba wyjsc od rozmowy z zainteresowanym. To samo co u Ninek czyli zapiekanie sie w swojej subiektwnej ocenie chujowstwa tego goscia i calkowity brak wiedzy na temat: co sie stalo z punktu widzenia ojca dzieci. Co nim kierowalo? Dlaczego tak sie zachowal? Co myslal, czul? Czego chcial? Wg niego, a nie nas. Potem proba zrozumienia.

                                                    Bo jeszcze moze sie okazac, ze eks nie wysylal sygnalow skurwysynstwa wczesniej, bo po prostu skurwysynem nie byl i nie jest.

                                                    Takze: co mowi dlaczego nie interesowal sie wlasnymi dziecmi bedac jednoczesnie dobrym, czulym ojcem?

                                                    Bo cos tu sie mocno nie klei i tez nie kupuje wyjasnien typu kochajacy ojciec zniknal na zawsze z zycia dzieci. No to chyba mial jakies powazne klopoty. Cos powaznego sie musialo wydarzyc w jego zyciu. Cos tragicznego? Zachorowal (psychicznie)? To samo u Ninek dlatego czujna Mabelle wyczuwa jakas scieme. Przedtem dobry ojciec, dzieci nie chca absolutnie zgodzic na opuszczenie z matka domu ojca, ojciec zabiera je na pozaszkolne aktywnosci, dzieci sa dla niego wazniejsze od matki, a potem JEB i zmiana frontu o 180 stopni: przemocowiec, glodzi dzieci. Cos tu jest nietenteges. Schizofrenia jakas galopujaca czy cos ;) I jeszcze to obsesyjne powracanie do tematu. Moze rzeczywistosc sie przebija do mozgow pan, ze cos tam sobie i wszystkim nazmyslaly ;) A kazdy wierzy, bo sie lituje nad dziecmi. A jaka prawda chuj wie.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 12:54
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > A mnie zastanawia po co te powroty do tematow dziecianych osob w takim wieku, g
                                                    > dzie dzieci sa dorosle i wyszly z domu? A nawet jesli jednak jest potrzeba doci
                                                    > ekania dlaczego tak sie stalo po latach, to chyba trzeba wyjsc od rozmowy z zai
                                                    > nteresowanym.

                                                    Pewnie masz na to jakąś teorię, więc się nią podziel. Zainteresowanie to u mnie jak zawsze wysokie, ale wnioski trudno wysnuć bo Urgu o Cyprze, a Wont zaprzecza:))

                                                    To samo co u Ninek czyli zapiekanie sie w swojej subiektwnej ocen
                                                    > ie chujowstwa tego goscia i calkowity brak wiedzy na temat: co sie stalo z punk
                                                    > tu widzenia ojca dzieci. Co nim kierowalo? Dlaczego tak sie zachowal? Co myslal
                                                    > , czul? Czego chcial? Wg niego, a nie nas. Potem proba zrozumienia.

                                                    Bo ją to już nie interesuje. Jest odpowiednikiem tego czego wymagasz wyżej...

                                                    > Bo jeszcze moze sie okazac, ze eks nie wysylal sygnalow skurwysynstwa wczesniej
                                                    > , bo po prostu skurwysynem nie byl i nie jest.

                                                    No o tym właśnie pisałam. Że dla mnie był, dla innej nie jest, a jeszcze inna widzi w tych samych zachowaniach wyraz miłości.

                                                    > Takze: co mowi dlaczego nie interesowal sie wlasnymi dziecmi bedac jednoczesnie
                                                    > dobrym, czulym ojcem?

                                                    Że zupa była za słona?

                                                    > Bo cos tu sie mocno nie klei i tez nie kupuje wyjasnien typu kochajacy ojciec z
                                                    > niknal na zawsze z zycia dzieci. No to chyba mial jakies powazne klopoty. Cos p
                                                    > owaznego sie musialo wydarzyc w jego zyciu. Cos tragicznego? Zachorowal (psychi
                                                    > cznie)?

                                                    Błędy i złe sytuacje mają wszyscy. Zawsze można napisać list, zadzwonić, wyjaśnić. Tak w każdym razie moja córa powiedziała ojcu gdy po 6 latach zaczął się tłumaczyć a później obwiniać ją za brak zainteresowania. Bo przecież za relacje odpowiedzialny jest dorosły, a nie dziecko czy osoba druga ( matka).

                                                    To samo u Ninek dlatego czujna Mabelle wyczuwa jakas scieme. Przedtem d
                                                    > obry ojciec, dzieci nie chca absolutnie zgodzic na opuszczenie z matka domu ojc
                                                    > a, ojciec zabiera je na pozaszkolne aktywnosci, dzieci sa dla niego wazniejsze
                                                    > od matki, a potem JEB i zmiana frontu o 180 stopni: przemocowiec, glodzi dzieci
                                                    > . Cos tu jest nietenteges. Schizofrenia jakas galopujaca czy cos ;) I jeszcze t
                                                    > o obsesyjne powracanie do tematu. Moze rzeczywistosc sie przebija do mozgow pan
                                                    > , ze cos tam sobie i wszystkim nazmyslaly ;) A kazdy wierzy, bo sie lituje nad
                                                    > dziecmi. A jaka prawda chuj wie.

                                                    No pewnie podobna schizofrenia jak w Twoich wypowiedziach...a co ją to interesuje, a czemu jej to nie interesuje. A może on był chory psychicznie, a może ona jest chora psychicznie:))
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 14:09
                                                    zawle napisała:

                                                    > Pewnie masz na to jakąś teorię, więc się nią podziel. Zainteresowanie to u mnie
                                                    > jak zawsze wysokie, ale wnioski trudno wysnuć bo Urgu o Cyprze, a Wont zaprzec
                                                    > za:))

                                                    Owszem mam. Przylazisz na forum do Urqu czy Wonta czy jeszcze jakis, ktorym sie juz nawet nie chce tracic na Ciebie czasu, bos sie zapiekla w swym ja, zeby sie dowiedziec czemu chlop sie wypial na swoje wlasne dzieci jakby nie prosciej i uczciwej byloby zadzwonic do niego i dowiedziec sie bezposrednio. Szukasz tu ciaglego utwierdzenia sie w swoich wyborach, walkujesz wieloletnio te same tematy, nie umiesz odpuscic, zamknac przeszlosc, wybaczyc, pogodzic sie, zaakceptowac. Jak Ci sie pytam: co gosc na ten temat mowi, to jak zwykle wyglup 'bo zupa byla za slona'. Ty w ogole nie chcesz tego tematu zrozumiec/poukladac/wybaczyc, tylko sie chcesz tym masturbowac.

                                                    Ja Ci wytlumacze co panowie chca przekazac:
                                                    - Wont ze moze wreszcie trzebaby wziac odpowiedzialnosc na siebie za swoje wlasne wybory zamiast wiecznie tych chlopow obarczac zlem jakie dotkneko mnie i moje dzieci,
                                                    - Urqu, ze jak facet trafi na babskiego chuja to sie ratuje Cyprem.

                                                    Co wlasciwie zrobilas zeby ratowac relacje dzieci z ojcem? Zeby pomoc mu te relacje z nimi utrzymac skoro byl kochajacy i mogl jakas znaczaca wartosc wniesc w ich zycie? Juz nawet nie wspominajac czy aby to Ty nie kopnelas go w dupe gdy byl w potrzebie i nie odebralas mu dzieci.

                                                    Sama jestes zjebana do bolu, masz ambiwalentne podejscie do otaczajacych Cie osob (wystarczy poczytac Twoje wpowiedzi o Twoich bliskich, ostatnio o matce, szok!). Przedstawiasz sie, ze pochodzisz z rodziny, w ktorej matka Cie bila czesto i mocno, a ojca nie znalas, bo zostawil Cie/Wasza dzieciaka, ze chcialas zabic brata matki, ktory z Wami mieszkal czy przebywal czy jalegos innego chlopa za nastolata, potem wybralas sobie prace w patologii, gdzie masz dalsza jazde bez trzymanki do dzis. Ze wysylaja Cie tam na jakies terapie ale Ty sie wymigujesz. No sorry ale z takim zyciorysem to na miejscu kazdego rozsadnego chlopa omijalabym Cie bardzo szerokim lukiem. Bo czy Ty chocby w teorii moglabys z takim dziedzictwem + patologia na codzien stworzyc udany zwiazek, malzenstwo czy rodzine? To chyba jakis kaskader musialby w to chciec wejsc. Czy ktorys z panow na forum bylby w ogole zainteresowany wjesciem w relacje z osoba tak poorana? Ozenic sie, miec dzieci? Watpie. Czy dziwi mnie, ze temu, co sie zdecydowal sie nie udalo? Nie. No czego sie po Tobie mozna bylo spodziewac? Czego ty sie spodziewalas? I zeby nie bylo tak dolujaco: wez to na klate zes zjebana, wybacz sobie, jemu, napraw bledy, znajdz se normalna robote. Do konca zycia Ci zejdzie ;) Albo zyj tak jak zyjesz, utwierdzaj sie, ze chlopy to chuje. Tutaj jak i w robocie damskich przyklaskiwaczy Ci nie zabraknie.
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 14:12
                                                    "- Urqu, ze jak facet trafi na babskiego chuja to sie ratuje Cyprem."


                                                    No Ty jeses chyba smieszna. A co ma "babski chuj" do tego faceta rodzonych dzieci, ja sie pytam?! Przecie on nie placi na wlasne dzieci a nie na "babskiego chuja".
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 15:07
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "- Urqu, ze jak facet trafi na babskiego chuja to sie ratuje Cyprem."
                                                    >
                                                    >
                                                    > No Ty jeses chyba smieszna. A co ma "babski chuj" do tego faceta rodzonych dzie
                                                    > ci, ja sie pytam?! Przecie on nie placi na wlasne dzieci a nie na "babskiego ch
                                                    > uja".

                                                    Aha to chodzi tylko zeby placil? Jak placi to i niech na Cypr spierdala ;)
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 15:09
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Aha to chodzi tylko zeby placil? Jak placi to i niech na Cypr spierdala ;)

                                                    No co ty...zakazać mu wyjazdu z kraju w ramach odpowiedzialności za kontakty z dzieckiem:)))
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 15:13
                                                    "Aha to chodzi tylko zeby placil? Jak placi to i niech na Cypr spierdala ;)"

                                                    Aha, to on na Cypr spierdala, zeby nie musial /nie mogl widywac dzieci, tak? A nie, zeby nie musiec placic?
                                                    Czy chodzi Tobie/albo urqu o to, ze przed "babskim chujem" na Cypr spierdala, bo tak sie boi, ze go za fraki do domu zaciagnie?
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 15:45
                                                    Mi sie nie chce tego tematu ciagnac, bo szkoda mi mojego czasu dla rozmowcy, ktorego nie interesuje zrozumienie drugiej strony barykady. Podziwiam Urqu, ze jeszcze mu sie czasem chce.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 16:22
                                                    hello - kitty 2 napisała
                                                    >Mi sie nie chce tego tematu ciagnac, bo szkoda mi mojego czasu dla rozmowcy, ktorego nie interesuje zrozumienie drugiej strony barykady. Podziwiam Urqu, ze jeszcze mu sie czasem chce.<

                                                    Jakiej drugiej strony barykady, skoro tam już nikogo nie ma i nie chce się wracać, do tego co było. Zawle zakończyła związek lata temu, ja też niedawno i mnie rozmowa dzisiaj o przyczynach rozpadu, albo o tym, czemu nie wyszło już nie interesuje.Co ma do tego Urqu, który żyje w udanym związku i pisze jak podtrzymywać pożądanie w stałym związku, czy Wont, który w żaden związek nie zamierza wchodzić do " zrozumienia drugiej strony barykady "? Czyli kogo i czego? - punktu widzenia facetów? Odnośnie kogo i czego? Trwałych związków, luźnych związków, toksycznych związkow, czy czego jeszcze? IJa mogę punkt widzenia drugiej strony przeczytać, zapoznać się z nim, przeczytać, jak druga strona postrzega problem, czy daną sytuację , nie potepiajac hurtem mężczyzn,chyba to jasne, ale od sytuacji, w której jesteś, zależy czy ci te rady są przydatne, czy na nic. Co mi po radach na przykład, jak stworzyć trwały związek, jak mnie on nie interesuje. No pewne sprawy każdy ma już za sobą, każdy patrzy ze swojej perspektywy, a nie jednego, uniwersalnego punktu widzenia, który ktoś przedstawia.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 17:36
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Jakiej drugiej strony barykady, skoro tam już nikogo nie ma i nie chce się wrac
                                                    > ać, do tego co było. Zawle zakończyła związek lata temu, ja też niedawno i mnie
                                                    > rozmowa dzisiaj o przyczynach rozpadu, albo o tym, czemu nie wyszło już nie in
                                                    > teresuje.Co ma do tego Urqu, który żyje w udanym związku i pisze jak podtrzymyw
                                                    > ać pożądanie w stałym związku, czy Wont, który w żaden związek nie zamierza wch
                                                    > odzić do " zrozumienia drugiej strony barykady "? Czyli kogo i czego? - punktu
                                                    > widzenia facetów? Odnośnie kogo i czego? Trwałych związków, luźnych związków
                                                    > , toksycznych związkow, czy czego jeszcze? IJa mogę punkt widzenia drugiej stro
                                                    > ny przeczytać, zapoznać się z nim, przeczytać, jak druga strona postrzega probl
                                                    > em, czy daną sytuację , nie potepiajac hurtem mężczyzn,chyba to jasne, ale od s
                                                    > ytuacji, w której jesteś, zależy czy ci te rady są przydatne, czy na nic. Co mi
                                                    > po radach na przykład, jak stworzyć trwały związek, jak mnie on nie interesuje
                                                    > . No pewne sprawy każdy ma już za sobą, każdy patrzy ze swojej perspektywy, a n
                                                    > ie jednego, uniwersalnego punktu widzenia, który ktoś przedstawia.

                                                    A nauka istnieje? Co donosi? A swiat rzadzi sie jakimis prawami? Wystepuja w nim jakies zaleznosci? A mezczyzni wystepuja w naturze tylko w zwiazkach? A zwiazki damsko-meskie sa czescia relacji ogolnoludzkich? Czy Twoj syn bedzie mezczyzna? Jak bedzie uksztaltowany? Czy masz na jego przyszle relacje damsko-meskie wplyw? Jaki? Czy wiesz jak bedzie wygladac przyszla relacja Twoich dzieci z jch ojcem? Czy masz na nia wplyw? Co ma na nia wplyw? Jaki jest te wplyw?

                                                    Bardzo skrotowo przedstawilam Ci od ogolu do szczegolu czym takie osoby, jak Urqu, Mabelle, Marek (z aktywniejszych i wiele innych) sie tu na forum zajmuja, juz w ogole calkowicie pomijajac pasje, jaka dla nich stanowi sam seks.

                                                    Jakos nie mam przekonania czy zrozumiesz. Generalnie: zajmujemy sie tu na forum poznawaniem jak funkcjonuje swiat (w jakims jego malym, tematycznym wycinku), bo nas to interesuje.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 20:06
                                                    hello - kitty 2 napisała
                                                    >A nauka istnieje? Co donosi? A swiat rzadzi sie jakimis prawami? Wystepuja w nim jakies zaleznosci? A mezczyzni wystepuja w naturze tylko w zwiazkach? A zwiazki damsko-meskie sa czescia relacji ogolnoludzkich? Czy Twoj syn bedzie mezczyzna? Jak bedzie uksztaltowany? Czy masz na jego przyszle relacje damsko-meskie wplyw? Jaki? Czy wiesz jak bedzie wygladac przyszla relacja Twoich dzieci z jch ojcem? Czy masz na nia wplyw? Co ma na nia wplyw? Jaki jest te wplyw?<

                                                    Na wybory swoich dzieci w przyszłości to wpływ będę miała raczej niewielki. I tak zrobią, co chcą, czy to w kwestii edukacji dalszej, czy pracy, czy wyborów tej drugiej osoby, czy też braku tego wyboru. Z ojcem jeśli będą chciały, to kontakt mogą utrzymywać, tym bardziej, że mieszkamy dość blisko i ten kontakt mają ( syn, bo córka nie chce jak na razie). To, co bym im mogła przekazać,wyciagnawszy wnioski z forum, to żeby niekoniecznie wchodzili w małżeństwo,czy stałe związki,czy dzieci, jeśli nie mają takiej potrzeby- bo gdybym wiedziała tyle, co te kilkanaście lat temu, to sama bym się w to nie pchała. Jeden będzie tłumaczył dziecku, że najważniejsza jest kasa i dobre ustawienie się w życiu, drugi, że jednak miłość, przyjaźń i takie tam bzdety ;) I nikt nikogo nie przekona, czyja racja jest słuszna. Więc jeszcze raz mówię, te dyskusje tutaj nie prowadzą do wyłonienia uniwersalnych zasad, które można przyłożyć do każdego bez wyjątku, bo każdy jest innym etapie i w innym miejscu swojego życia, każdy ma swoje cele, pragnienia, dążenia jak by tę dalszą część życia przeżyć, mając za sobą różny bagaż doświadczeń. Rady, czy zasady,czy zależności które Ty, czy ktoś inny uważa za święte, dla mnie, czy drugich mogą być mało istotne, czy bezużyteczne. O tym mówiłam wcześniej.

                                                    >Bardzo skrotowo przedstawilam Ci od ogolu do szczegolu czym takie osoby, jak Urqu, Mabelle, Marek (z aktywniejszych i wiele innych) sie tu na forum zajmuja, juz w ogole calkowicie pomijajac pasje, jaka dla nich stanowi sam seks.<

                                                    Jak nie mają innych problemów, albo już się ze wszystkimi uporali, to się mogą zajmować ;). A poważnie, jasne, że zajmowanie się i pochodzenie do seksu z pasją może wyjść tylko na zdrowie i zawsze miło poczytać. Natomiast ścisłe trzymanie się tematu to widzisz jak wychodzi, gdy zaraz mnożą się wątki poboczne i zupełnie nie związane z głównym, już lata świetlne od niego, ale to też jest w tym fajne i wcale nie bezużyteczne.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 21:27
                                                    Ninek Ty mnie w ogole nie rozumiesz, co ja Ci chce przekazac. Zostawmy to, bo ja tez nie mam motywcji zeby do Ciebie trafic. Niewazne.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 22:02
                                                    hello -kitty2 napisała
                                                    >Ninek Ty mnie w ogole nie rozumiesz, co ja Ci chce przekazac. Zostawmy to, bo ja tez nie mam motywcji zeby do Ciebie trafic. Niewazne.<

                                                    Oczywiście. Nikt przecież, tak jak Ty nie rozumie i nie potrafi się wczuć, jak powinna wyglądać rozmowa z drugim człowiekiem i co ten człowiek chce przekazać, a co Ty chwytasz w lot i się wczuwasz ;)
                                                  • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 20:26
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > A nauka istnieje? Co donosi? A swiat rzadzi sie jakimis prawami? Wystepuja w ni
                                                    > m jakies zaleznosci?

                                                    Jeśli nauka jest po czyjejś stronie barykady to z całą pewnością nie po Twojej.
                                                    Ale podaj jakieś prawo o którym dowiedziałaś się z forum? Będzie większy pożytek
                                                    niż z Twego recenzowania.

                                                    >A mezczyzni wystepuja w naturze tylko w zwiazkach?

                                                    Nie.

                                                    >A zwiazki damsko-meskie sa czescia relacji ogolnoludzkich?

                                                    Tak

                                                    > Czy Twoj syn bedzie mezczyzna?

                                                    Nie musi.

                                                    > Jak bedzie uksztaltowany?

                                                    Pokaż mu piękno tego świata.

                                                    > Czy masz na jego przyszle relacje damsko-meskie wplyw?

                                                    Myślę, że masz negatywny, ale może to tylko Twoja forumowa kreacja.

                                                    > Jaki?

                                                    Jego ojciec jest niemęski.

                                                    > Czy wiesz jak bedzie wygladac przyszla relacja Twoich dzieci z jch ojcem?

                                                    Oczywiście to jest jedna z niewielu pewnych rzeczy.

                                                    > Czy masz na nia wplyw?

                                                    Mam.

                                                    > Co ma na nia wplyw?

                                                    Sugeruj rozwiązania a nie wychowuj i ponad wszystko przytulaj.
                                                    Spójrz na siebie. Niech dziecko będzie z Ciebie dumne ;)

                                                    > Jaki jest te wplyw?

                                                    Zajebisty:)

                                                    > Bardzo skrotowo przedstawilam Ci od ogolu do szczegolu czym takie osoby, jak Urqu, Mabelle, Marek (z aktywniejszych i wiele innych) sie tu na forum zajmuja,

                                                    Mabelle całkiem niezłe towarzystwo.

                                                    > jjuz w ogole calkowicie pomijajac pasje, jaka dla nich stanowi sam seks.

                                                    Mówisz o sobie? No bo chyba nie o Marku czy Urqu.

                                                    > Jakos nie mam przekonania czy zrozumiesz.

                                                    Ja też zrecenzuję. Przychylam się do Aandzi, Kitka stradasz zmysły.

                                                    > Generalnie: zajmujemy sie tu na forum poznawaniem jak funkcjonuje swiat (w jakims jego malym, tematycznym wycinku), bo nas to interesuje.

                                                    Po owocach Was poznajemy ;)
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 16:16
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Aha to chodzi tylko zeby placil? Jak placi to i niech na Cypr spierdala ;)"
                                                    >
                                                    > Aha, to on na Cypr spierdala, zeby nie musial /nie mogl widywac dzieci, tak? A
                                                    > nie, zeby nie musiec placic?
                                                    > Czy chodzi Tobie/albo urqu o to, ze przed "babskim chujem" na Cypr spierdala, b
                                                    > o tak sie boi, ze go za fraki do domu zaciagnie?


                                                    Oj Kag, na Cypr spierdalają panowie, którzy nie chcą płacić kasy (o innych formach opieki nie wspomnę) na swoej dzieci, bo to zła kobieta była, a oni teraz ma Cyprze mają nowe, testosteronowe laski importowane z Ukrainy, co im dupy dają i nie mają żadnych pretensji o nic, i łożą na te laski i ich ukraińskie potomstwo. Te laski noszą szpilki i walą ze swoimi chłopami gaz (o kufffa, jak zajebiście!!!), o nic się nie czepiają, więc potrafią zmotywować gościa do roboty na ich przychówek. To się fajnie kręci przez jakiś czas, bo przecież nie dożywotnio. Cudny sposób na odbicie się od dna i wypad w szerszą Europę.
                                                    W mojej dalszej rodzinie mam takiego "Cypryjczyka", choć się z miejsca nei ruszył na kilometr. Z zoną mu nie szło, fajna laska, obrotna, ładna i z charakterem, obił ją parę razy, nie zarabiał, domem się zająć nie umiał, spakowała manatki i z dzieckiem poszłą do matki, o dobytek nie wojowała, rozwiodła się z nim. Spoko, bywa. Teraz uwaga! Wraz z ustaniem kontatków z żoną ustały jego kontakty z nastoletnią córką. Nie dzwoni do niej, nie pisze, nie wysyła żadnej kasy. Blisko ma, parę kilometrów. Byli rodziną przez paręnaście lat, kontakt do kurwy nędzy zdążył z dzieckiem nawiązać, a porzucił ot tak z dnia na dzień nastolatkę. Nikt mu nie zabrania wszak, z kijem nie goni, dziecko płacze i poczuci wartosci i bezpieczeństw amu siada. No i parę groszy by się przydało dzieciakowi? A teraz uwaga uwaga! Pan zaraz jak został po ostatnim pobiciu wyrzucony z domu, a tuż przez zawezwaniem na sprawę za kolejne obicie gęby ślubnej "związał się" z ... Ukrainką, która po miesiącu była w ciąży. Może nawet z nim ;-) Żałosna historia, rzygawiczna i żenująca. Chociaż to mój kuzyn, rodzina (męska i żeńska część) trzyma kciuki za dziewczyny (byłą żonę i córkę) oraz młodą przedsiębiorczą Ukrainkę. Niech jej tam ziemia polska lekką będzie, niech sobie pozałatwia sprawy formalne dzięki łosiowi i dzieciaka (z kim by go nie miała) chowa zdrowo ;-)
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 16:20
                                                    aandzia43 napisała: Te laski noszą szpilki i walą ze swoimi chłopami gaz (o kufffa, jak zajebiś
                                                    > cie!!!)

                                                    Jaki gaz? ??

                                                    Co do ukrainek...moja przyjaciółka ukrainka pierwszego męża miała Polaka, nie że z odzysku. Normalnie się na studiach na Ukrainie poznali. Niestety miała za dużą duszę żeby się dać wcisnąć z napisem "ruska". Są po rozwodzie...jedyna która się do niego przygotowała i zrealizowała punkt po punkcie ( inna kultura panie).
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 16:34
                                                    zawle napisała:

                                                    > aandzia43 napisała: Te laski noszą szpilki i walą ze swoimi chłopami gaz (o kuf
                                                    > ffa, jak zajebiś
                                                    > > cie!!!)
                                                    >
                                                    > Jaki gaz? ??

                                                    Ja też się zastanawiałam czemu Urqu nie pierwszy raz tak jara się tym wspólnym piciem alkoholu i traktuje ochotę pań na wspólne gazolenie jako tych pan przymiot znaczny.


                                                    > Co do ukrainek...moja przyjaciółka ukrainka pierwszego męża miała Polaka, nie ż
                                                    > e z odzysku. Normalnie się na studiach na Ukrainie poznali. Niestety miała za d
                                                    > użą duszę żeby się dać wcisnąć z napisem "ruska". Są po rozwodzie...jedyna któr
                                                    > a się do niego przygotowała i zrealizowała punkt po punkcie ( inna kultura pani
                                                    > e).

                                                    Zawle, ja nie mam nic do dziewczyn zza Buga, bo one różne są jako i Polki. Fakem jest, że niektóre (niektóre!) imigrantki radzą sobie jak mogą, a ze czasem niewiele mogą to się łąpią za "cypryjczyków" wszelakiego sortu. Ten mój kuzyn to akurat słaby sort. Jak ma taka dziewczyna odrobinę rozumu w głowie, to nie stawia na cypryjczyka jak na asa, bo to są cienkie w okolicach morale bolki - jedną i dzieci z nią posiadane potraktował jak potraktował, ją i jej dzieci kiedyś potraktuje tak samo. To nie są asy, to kładki na dobry ląd - jak się dziewczyno nie brzydzisz, to przejdź szybko i nie oglądaj się za siebie.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 17:58
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Zawle, ja nie mam nic do dziewczyn zza Buga, bo one różne są jako i Polki. Fake
                                                    > m jest, że niektóre (niektóre!) imigrantki radzą sobie jak mogą, a ze czasem ni
                                                    > ewiele mogą to się łąpią za "cypryjczyków" wszelakiego sortu. Ten mój kuzyn to
                                                    > akurat słaby sort. Jak ma taka dziewczyna odrobinę rozumu w głowie, to nie staw
                                                    > ia na cypryjczyka jak na asa, bo to są cienkie w okolicach morale bolki - jedną
                                                    > i dzieci z nią posiadane potraktował jak potraktował, ją i jej dzieci kiedyś p
                                                    > otraktuje tak samo. To nie są asy, to kładki na dobry ląd - jak się dziewczyno
                                                    > nie brzydzisz, to przejdź szybko i nie oglądaj się za siebie.

                                                    Ej, nie podejrzewam Ciebie że masz złe nastawienie. Ja tylko ostrzegam chłopaków przed huraoptymizmem. Ale forum nauczyło mnie jednej prawdy. Że większość facetów można można zmieszać z błotem, ale jak się ich smyra po jajach to uśmiech i błogostan. Kicie jest w tym mistrzynią, patrzę na to z wielkiiiiimmmm podziwem. Szacun Kitka.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 18:12

                                                    >
                                                    > Ej, nie podejrzewam Ciebie że masz złe nastawienie. Ja tylko ostrzegam chłopakó
                                                    > w przed huraoptymizmem. Ale forum nauczyło mnie jednej prawdy. Że większość fac
                                                    > etów można można zmieszać z błotem, ale jak się ich smyra po jajach to uśmiech
                                                    > i błogostan. Kicie jest w tym mistrzynią, patrzę na to z wielkiiiiimmmm podziwe
                                                    > m. Szacun Kitka.

                                                    Ej tam, ostrzeganie niektórych przed huraoptymizmem jest bez sensu ;-) Niektórzy mają oczy programowo zamknięte: jeden na to, drugi na tamto, zależy od ich własnych wad. Kobiety tak samo.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 18:20
                                                    Wiem...właśnie jestem po rozmowie z koleżanką:(
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 18:39
                                                    "Ja też się zastanawiałam czemu Urqu nie pierwszy raz tak jara się tym wspólnym piciem alkoholu i traktuje ochotę pań na wspólne gazolenie jako tych pan przymiot znaczny."

                                                    Bo to takie przeciwienstwo jest tej krzatajacej sie, zaabsorbowanej dzieckiem/dziecmi matki Polki. No luzik, popijaja sobie i milutko jest. Nie wiadomo kto sie w tym czasie zajmuje dzieckiem, moze dziecko spi albo moze jeszcze dziecka nie ma, albo dziecko sobie radzi. Rzecz w tym, ze jest luzik i maja razem frajde. Da sie? Da sie !
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 18:50
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Ja też się zastanawiałam czemu Urqu nie pierwszy raz tak jara się tym wspólnym
                                                    > piciem alkoholu i traktuje ochotę pań na wspólne gazolenie jako tych pan przym
                                                    > iot znaczny."
                                                    >
                                                    > Bo to takie przeciwienstwo jest tej krzatajacej sie, zaabsorbowanej dzieckiem/d
                                                    > ziecmi matki Polki. No luzik, popijaja sobie i milutko jest. Nie wiadomo kto si
                                                    > e w tym czasie zajmuje dzieckiem, moze dziecko spi albo moze jeszcze dziecka ni
                                                    > e ma, albo dziecko sobie radzi. Rzecz w tym, ze jest luzik i maja razem frajde.
                                                    > Da sie? Da sie !

                                                    Yyy, picie alkoholu (ostre, bo o takim pisał) jest przeciwienstwem krzatawicy? :-O Z armatką na wróbla? ;-) A czemu nie napady na banki! Bonny, todopiero była nienudna dziewczyna! :-P
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 19:00
                                                    Yyy, picie alkoholu (ostre, bo o takim pisał) jest przeciwienstwem krzatawicy? :-O Z armatką na wróbla? ;-) A czemu nie napady na banki! Bonny, todopiero była nienudna dziewczyna! :-P

                                                    Nie no, on pije i ona pije to znaczy, ze dzieli jego zaintereswoania, robia cos wspolnie i dupy nie zawraca, ze dzieciaki trza spac polozyc albo do domu isc albo sama do domu idzie a potem glowe suszy, ze chlop pijany do chaty wrocil. Jak pija to pija razem i nikt dupy nie truje.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 19:23
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Nie no, on pije i ona pije to znaczy, ze dzieli jego zaintereswoania, robia cos
                                                    > wspolnie i dupy nie zawraca, ze dzieciaki trza spac polozyc albo do domu isc a
                                                    > lbo sama do domu idzie a potem glowe suszy, ze chlop pijany do chaty wrocil. Ja
                                                    > k pija to pija razem i nikt dupy nie truje.

                                                    Ja też lubię sobie wypić:))
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 19:26
                                                    Poza tym kag Ty tu ciągle proponujesz alko na pożądanie, a czasami bez alko sie nie da:)))
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 19:45
                                                    "Poza tym kag Ty tu ciągle proponujesz alko na pożądanie, a czasami bez alko sie nie da:)))"

                                                    Nie na pozadanie, tylko na rozluznienie/podkrecenie. Podreczniki najnowsze podaja, ze dla pan piwko jak najbardziej wskazane, bo podkreca, dla panow, niestety nie, bo raczej usypia :))
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 19:53
                                                    Mam dobrą wiadomość. Ukończyłem mój sztandarowy poemat, pt:

                                                    Czego pragną koty

                                                    Czego Kicio chce od życia?
                                                    Żeby przy nim była Kicia.
                                                    Czego Kicia pragnie w życiu?
                                                    Zawsze być przy swoim Kiciu.
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 19:43
                                                    "Ja też lubię sobie wypić:))"
                                                    To tez Ty sie do zycia nadajesz :))
                                                    U mnie jak pijemy to oboje, jak nie pijemy to nie pijemy oboje.
                                                  • wont2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 20:00
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Ja też lubię sobie wypić:))"
                                                    > To tez Ty sie do zycia nadajesz :))
                                                    > U mnie jak pijemy to oboje, jak nie pijemy to nie pijemy oboje.
                                                    -------
                                                    Czyli pijemy wtedy kiedy JA piję? Sprytne :)
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 21:39
                                                    "Czyli pijemy wtedy kiedy JA piję?"

                                                    Nie. Czyli pijemy jak ktores wpada na pomysl, zeby cos wypic i drugie jest za, albo jak idziemy na impreze.
                                                  • wont2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 21:52
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Czyli pijemy wtedy kiedy JA piję?"
                                                    >
                                                    > Nie. Czyli pijemy jak ktores wpada na pomysl, zeby cos wypic i drugie jest za,
                                                    > albo jak idziemy na impreze.
                                                    ------
                                                    No dobrze, ale to nic nie mówi. A ile razy on wpadł na pomysł, żeby coś wypić i ty byłaś za, a ile razy ty wpadłaś na pomysł, żeby coś wypić i on był za? Jeśli chodzi o to drugie to stawiam na jakieś 100%, a jeśli chodzi o to pierwsze to pewnie troszkę niżej. I ile razy on odrzucił twoją propozycję a ile razy ty jego? Na początku pewnie miał trochę wpadek, ale zakładam, że potem zaczął się autocenzurować to i przestał się nawet pytać czy może kiedy wiedział, że nie może. Czego to ludzie nie wymyślą, żeby kontrolować drugiego człowieka... A na wódkę z kumplami może wyjść?
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 21:57
                                                    Wont Ty księgowy jesteś czy jak??
                                                  • wont2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 22:06
                                                    zawle napisała:

                                                    > Wont Ty księgowy jesteś czy jak??
                                                    ----
                                                    Miałem poprawkę z logiki na pierwszym roku. Tak naprawdę to nie miałem poprawki, a dostałem trójkę ale byłem zajebiście przygotowany.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 22:10
                                                    Ja pisałam sprawdzian innym, a sama oblałam. Docent na poprawce pytał czy boję się burzy:))) Musiałam się oszczeknąć dla pewności;)
                                                  • wont2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 22:14
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ja pisałam sprawdzian innym, a sama oblałam. Docent na poprawce pytał czy boję
                                                    > się burzy:))) Musiałam się oszczeknąć dla pewności;)
                                                    -----
                                                    Pisałaś, pisałaś. Ale czy zdali? :)
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 22:13
                                                    "No dobrze, ale to nic nie mówi. A ile razy on wpadł na pomysł, żeby coś wypić i ty byłaś za, a ile razy ty wpadłaś na pomysł, żeby coś wypić i on był za? Jeśli chodzi o to drugie to stawiam na jakieś 100%, a jeśli chodzi o to pierwsze to pewnie troszkę niżej. I ile razy on odrzucił twoją propozycję a ile razy ty jego? Na początku pewnie miał trochę wpadek, ale zakładam, że potem zaczął się autocenzurować to i przestał się nawet pytać czy może kiedy wiedział, że nie może. Czego to ludzie nie wymyślą, żeby kontrolować drugiego człowieka... A na wódkę z kumplami może wyjść?"

                                                    Problem, ze on wodki nie lubi :) A poza tym ma dobre wzorce, bo jest z rodzinny gdzie ojcec nigdy ani lyka, tylko po matce i reszcie sprzata kielichy :) Wiec ja czesto musze mowic "chlopie, pij ze, pij, w koncu masz zone z Polski", bo sama chce kolejnego drinka. No ale jak dobry rum z dobrym sokiem to go poganiac nie musze. I tak to Ci widzisz bywa ;)
                                                  • wont2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 22:21
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Problem, ze on wodki nie lubi :) A poza tym ma dobre wzorce, bo jest z rodzinny
                                                    > gdzie ojcec nigdy ani lyka, tylko po matce i reszcie sprzata kielichy :) Wiec
                                                    > ja czesto musze mowic "chlopie, pij ze, pij, w koncu masz zone z Polski", bo sa
                                                    > ma chce kolejnego drinka. No ale jak dobry rum z dobrym sokiem to go poganiac n
                                                    > ie musze. I tak to Ci widzisz bywa ;)
                                                    ----
                                                    OK, do wódki musisz go zachęcać. Ja też wódki nie lubię więc tutaj pełne zrozumienie z mojej strony dla twojego męża. Ale wytłumacz mi - kiedy on ma ochotę na drinka z rumem (tego też nie rozumiem, bo rumu też nie lubię) a ty nie masz ochoty, to on się nie może napić? Przepraszam, że tak drążę, ale szukam recepty, świętego graala udanego związku i wychodzi mi, że trzeba po prostu słuchać się żony :)
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 22:52
                                                    "OK, do wódki musisz go zachęcać. Ja też wódki nie lubię więc tutaj pełne zrozumienie z mojej strony dla twojego męża. Ale wytłumacz mi - kiedy on ma ochotę na drinka z rumem (tego też nie rozumiem, bo rumu też nie lubię) a ty nie masz ochoty, to on się nie może napić? Przepraszam, że tak drążę, ale szukam recepty, świętego graala udanego związku i wychodzi mi, że trzeba po prostu słuchać się żony :)


                                                    Na poczatek Ci polece taki drinus pycha rum(extra viejo) z sokiem jablkowym i kostka lodu albo z sokiem z mango, pychotka, najlepiej jeszcze pod palma :)
                                                    Jasne, ze sie moze napic kiedy chce, chociaz malo prawdopodobne, ze ja tego drinka bym nie chciala :) ale on w towarzystwie pije tylko. Ja podobnie, bo to znowu wzorce z mojego domu: nikt ( a konkretnie ojciec, bo matka niepijaca)nigdy nie pil sam ze soba albo do lustra. Ja tez nigdy nie pije sama, zawsze z kims.
                                                    Ale gdzie ja bym komu drinka zabraniala i dlaczego?
                                                    A pozatym jak najbardziej "happy wife, happy life", to juz wiemy :)
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 14:13
                                                    "- Urqu, ze jak facet trafi na babskiego chuja to sie ratuje Cyprem."


                                                    No Ty jeses chyba smieszna. A co ma "babski chuj" do tego faceta rodzonych dzieci, ja sie pytam?! Przecie on nie placi na wlasne dzieci a nie na "babskiego chuja".
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 14:30
                                                    kag73 napisała:
                                                    > No Ty jeses chyba smieszna. A co ma "babski chuj" do tego faceta rodzonych dzie
                                                    > ci, ja sie pytam?! Przecie on nie placi na wlasne dzieci a nie na "babskiego ch
                                                    > uja".

                                                    To co mówi kitka jest logiczne. Ona odpowiada ze kontakty ojca z dzieckiem, stworzona jest by służyć, jest "pro", "za" i "in plus", wszystko rozumie itd.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 14:26
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Owszem mam. Przylazisz na forum do Urqu czy Wonta czy jeszcze jakis, ktorym sie
                                                    > juz nawet nie chce tracic na Ciebie czasu, bos sie zapiekla w swym ja, zeby si
                                                    > e dowiedziec czemu chlop sie wypial na swoje wlasne dzieci jakby nie prosciej i
                                                    > uczciwej byloby zadzwonic do niego i dowiedziec sie bezposrednio.

                                                    Do urgu przyłaże i wonta? To teraz o nich jesteś zazdrosna? Zmienię więc na tablicy żeby mieć czym Cię kłóć:))

                                                    Szukasz tu c
                                                    > iaglego utwierdzenia sie w swoich wyborach, walkujesz wieloletnio te same temat
                                                    > y, nie umiesz odpuscic, zamknac przeszlosc, wybaczyc, pogodzic sie, zaakceptowa
                                                    > c. Jak Ci sie pytam: co gosc na ten temat mowi, to jak zwykle wyglup 'bo zupa b
                                                    > yla za slona'. Ty w ogole nie chcesz tego tematu zrozumiec/poukladac/wybaczyc,
                                                    > tylko sie chcesz tym masturbowac.

                                                    BO mnie nie interesuje co gość na ten temat sądzi- bo JA go znam lepiej niż TY. I wiem co on na ten temat sądzi. A gadam tu o wszystkim...o przemocy, seksie, kasie, rozwodach, dzieciach. Gdyby to forum traktowało tylko o seksie, to by tu mi się siedzieć nie chciało. Ale gadamy o relacjach pomiędzy kobietami i mężczyznami.
                                                    >
                                                    > Ja Ci wytlumacze co panowie chca przekazac:
                                                    > - Wont ze moze wreszcie trzebaby wziac odpowiedzialnosc na siebie za swoje wlas
                                                    > ne wybory zamiast wiecznie tych chlopow obarczac zlem jakie dotkneko mnie i moj
                                                    > e dzieci,
                                                    > - Urqu, ze jak facet trafi na babskiego chuja to sie ratuje Cyprem.

                                                    ...i znowu tylko Ty zrozumiałaś. Normalnie podziw.

                                                    > Co wlasciwie zrobilas zeby ratowac relacje dzieci z ojcem? Zeby pomoc mu te rel
                                                    > acje z nimi utrzymac skoro byl kochajacy i mogl jakas znaczaca wartosc wniesc w
                                                    > ich zycie? Juz nawet nie wspominajac czy aby to Ty nie kopnelas go w dupe gdy
                                                    > byl w potrzebie i nie odebralas mu dzieci.

                                                    Pomaga się osobom które chcą pomocy. Tym które jej nie chcą, nie przyjmują się nie pomaga. Poza tym wiesz jak jest w życiu...jak pomagasz i nie tracisz nadziei że będzie zmiana to jesteś głupią krową która sama sobie ten los gotuje. Gdy nie pomagasz to jesteś wredną suczą która zostawia w potrzebie. 11 lat mi zajęło żeby z tym skończyć. Nie z moim mężem, tylko z cudzymi oczekiwaniami względem mnie. Z braniem pod uwagę opinii toksycznych ludzi którzy udają zainteresowanie tylko po to, żeby potem mieć broń.

                                                    > Sama jestes zjebana do bolu, masz ambiwalentne podejscie do otaczajacych Cie os
                                                    > ob (wystarczy poczytac Twoje wpowiedzi o Twoich bliskich, ostatnio o matce, szo
                                                    > k!). Przedstawiasz sie, ze pochodzisz z rodziny, w ktorej matka Cie bila czesto
                                                    > i mocno, a ojca nie znalas, bo zostawil Cie/Wasza dzieciaka, ze chcialas zabic
                                                    > brata matki, ktory z Wami mieszkal czy przebywal czy jalegos innego chlopa za
                                                    > nastolata, potem wybralas sobie prace w patologii, gdzie masz dalsza jazde bez
                                                    > trzymanki do dzis. Ze wysylaja Cie tam na jakies terapie ale Ty sie wymigujesz.
                                                    > No sorry ale z takim zyciorysem to na miejscu kazdego rozsadnego chlopa omijal
                                                    > abym Cie bardzo szerokim lukiem. Bo czy Ty chocby w teorii moglabys z takim dzi
                                                    > edzictwem + patologia na codzien stworzyc udany zwiazek, malzenstwo czy rodzine
                                                    > ? To chyba jakis kaskader musialby w to chciec wejsc. Czy ktorys z panow na for
                                                    > um bylby w ogole zainteresowany wjesciem w relacje z osoba tak poorana? Ozenic
                                                    > sie, miec dzieci? Watpie. Czy dziwi mnie, ze temu, co sie zdecydowal sie nie ud
                                                    > alo? Nie. No czego sie po Tobie mozna bylo spodziewac? Czego ty sie spodziewala
                                                    > s? I zeby nie bylo tak dolujaco: wez to na klate zes zjebana, wybacz sobie, jem
                                                    > u, napraw bledy, znajdz se normalna robote. Do konca zycia Ci zejdzie ;) Albo z
                                                    > yj tak jak zyjesz, utwierdzaj sie, ze chlopy to chuje. Tutaj jak i w robocie da
                                                    > mskich przyklaskiwaczy Ci nie zabraknie.

                                                    No to mamy jazdę:)) Teraz powinnam Ci powiedzieć coś w tym samym tonie, dokonując analizy twojego życia, rodziny i powodzenia na forum?
                                                    Ale by było ciekawe posumowanie. Gdyby w opcji było wspólne napicie się flaszki- poszłabym w to. :)))
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 15:37
                                                    zawle napisała:

                                                    > BO mnie nie interesuje co gość na ten temat sądzi- bo JA go znam lepiej niż TY.

                                                    Bardzo trafne podsumowanie Twojej osoby. Ciebie nie interesuje, co mezczyzna na dany temat sadzi, bo Ty wiesz lepiej. W rzeczy samej. Lepiej by sie nie dalo tego ujac. W zasadzie wyczerpuje temat, bo przedstawia Twoje podejscie, a jakakolwiek rozmowa z Toba nie ma sensu. Bo Ty sie mozesz co najwyzej ponatrzasac z faceta i do tego sluza Ci rozmowy o facetach/z facetami, a jego/ich puktu widzenia i tak nigdy nie przyjmiesz, bo wiesz lepiej. Po prostu Cie nie interesuje co druga strona ma do powiedzenia, bo wiesz lepiej.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 15:50
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Bardzo trafne podsumowanie Twojej osoby. Ciebie nie interesuje, co mezczyzna na
                                                    > dany temat sadzi, bo Ty wiesz lepiej.

                                                    Wiem lepiej niż Ty. Kurwa, nawet pisanie z dużej litery nie pomogło dla lepszego rozumienia.

                                                    W rzeczy samej. Lepiej by sie nie dalo t
                                                    > ego ujac. W zasadzie wyczerpuje temat, bo przedstawia Twoje podejscie, a jakako
                                                    > lwiek rozmowa z Toba nie ma sensu. Bo Ty sie mozesz co najwyzej ponatrzasac z f
                                                    > aceta i do tego sluza Ci rozmowy o facetach/z facetami, a jego/ich puktu widzen
                                                    > ia i tak nigdy nie przyjmiesz, bo wiesz lepiej. Po prostu Cie nie interesuje co
                                                    > druga strona ma do powiedzenia, bo wiesz lepiej.

                                                    Ocena z dupy wyjęta, to i wnioski śmierdzą. Ale doceniam Twoje zainteresowanie drugim człowiekiem. Niestety nie mam fona do mojego męża, więc Cię nie zapoznam. Przykro mi;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 17:07
                                                    zawle napisała:

                                                    > BO mnie nie interesuje co gość na ten temat sądzi- bo JA go znam lepiej niż TY.

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > > Bardzo trafne podsumowanie Twojej osoby. Ciebie nie interesuje, co mezczy
                                                    > zna na
                                                    > > dany temat sadzi, bo Ty wiesz lepiej.
                                                    >
                                                    > Wiem lepiej niż Ty. Kurwa, nawet pisanie z dużej litery nie pomogło dla lepszeg
                                                    > o rozumienia.

                                                    Rzeczywiscie brakuje mi zrozumienia dlaczego w tym zdaniu pojawilam sie w ogole JA? Przeciez to oczywiste, ze ja nie wiem dlaczego Twoj eks maz odrzucil swoje wlasne dzieci. Dlatego oceniajac, ze przychodzisz tu na forum z zapytaniem 'daczego mezczyzni porzucaja swoje dzieci' odsylam Cie do zrodla - Jego. Jezeli Ty odpowiadasz, ze Cie nie interesuje co ojciec Twoich dzieci ma w temacie ich kopniecia w dupe do powiedzenia, bo go znasz, to sa dwie mozliwe interpretacje:
                                                    1. wiesz lepiej od Niego (to zalozylam)
                                                    2. wiesz od Niego jaka jest prawda, dlaczego to zrobil ale ukrywasz to na forum, zeby moc dalej brandzlowac sie tematem, ktory de facto masz juz wyjasniony (bardzo prawdopodobne) ale jak zwykle nie mozesz sobe odpuscic i bedziesz to latami maglowac).

                                                    Wiec zapytam wprost: wiesz od swojego eksa dlaczego wypial sie na swoje dzieci?

                                                    Bo wiesz to by moglo byc bardziej odkrywcze dla forum niz rozprawki, ze byl kochajacym ojcem, ktory porzucil swoje dzieci i znak zapytania i pole do popisu zeby sobie po chlopach pojedzic bez zupelnego zrozumienia dlaczego tak sie dzieje. No wytlumacz dlaczego te dzieci odrzucil skoro wiesz lepiej, bo ja faktycznie nie mam zielonego pojecia.

                                                    Niestety nie mam fona do mojego męża, więc Cię nie zapoznam
                                                    > . Przykro mi;)

                                                    ?????
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 17:42

                                                    > Wiec zapytam wprost: wiesz od swojego eksa dlaczego wypial sie na swoje dzieci?
                                                    >
                                                    > Bo wiesz to by moglo byc bardziej odkrywcze dla forum niz rozprawki, ze byl koc
                                                    > hajacym ojcem, ktory porzucil swoje dzieci i znak zapytania i pole do popisu ze
                                                    > by sobie po chlopach pojedzic bez zupelnego zrozumienia dlaczego tak sie dzieje
                                                    > . No wytlumacz dlaczego te dzieci odrzucil skoro wiesz lepiej, bo ja faktycznie
                                                    > nie mam zielonego pojecia.


                                                    Forum nie jest głupie i całkiem dobrze chwyta istotne fakty przez Zawle rzucone wśród żartów i złośliwostek i z tych faktów rysuje sobie obraz byłęgo. Wont bez problemu załapał, z jakim sortem umysłowym mamy do czynienia po wzmiance o telefonie w sprawie kolejnych wielkich interesów i studiów córki. Jako i reszta forum podejrzewam. Bez względu na płeć. A pytanie o powód? Nie wiem, czy Zawle zadała to pytanie, podejrzewam ze tak, ale od pozbierania umysłowego człowieka zależy czy usłyszymy sensowny wywód (choć niekoniecznie dla nas przyjemny), czy jakiś bełkot od czapy. Jak czhłowiek nie grzeszy integracją wewnętrzną/jest kłamliwy i pokrętny/ma inny psychiczny problem to słyszymy bełkot projekcji, zaprzeczeń i innuych niewartych odnotowania bredni.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 17:53
                                                    hello-kitty2 napisała: > Rzeczywiscie brakuje mi zrozumienia dlaczego w tym zdaniu pojawilam sie w ogole
                                                    > JA?

                                                    Toż Ci piszę dlaczego MNIE nie interesuje. Ale widzę że TY wiesz lepiej czy powinno mnie interesować czy nie. Jakbyś sama lepiej potrafiła go ocenić nie znając w ogóle.

                                                    Przeciez to oczywiste, ze ja nie wiem dlaczego Twoj eks maz odrzucil swoje
                                                    > wlasne dzieci.

                                                    Ale przecież można się domyśleć ..no daj spokój kitka że nie wiesz. Tyle razy mi to sugerowałaś, a teraz że nie wiesz;)) Bo nie zadbałam o to, żeby te kontakty mieli. Bo nie drążyłam tematu i nic nie zrobiłam z tym. No i najważniejsze...przestraszył się moich genów i doświadczenia rodzinnego i stwierdził że jestem pojebana i dzieci i tak na zmarnowanie pójdą
                                                    :))))

                                                    Dlatego oceniajac, ze przychodzisz tu na forum z zapytaniem 'da
                                                    > czego mezczyzni porzucaja swoje dzieci' odsylam Cie do zrodla - Jego. Jezeli Ty
                                                    > odpowiadasz, ze Cie nie interesuje co ojciec Twoich dzieci ma w temacie ich ko> pniecia w dupe do powiedzenia, bo go znasz, to sa dwie mozliwe interpretacje:


                                                    Jeśli nawet kiedyś zadałam takie pytanie, to je znacznie przeceniasz. Jego opinię już znam, więc nie ma sensu pytać. Poza tym co mi da ta wiedza? Ja dzieci nie planuję, więc porzucać już nie będzie kogo. A czasu się nie cofnie, a nawet gdyby to i tak postąpiłabym podobnie. Bo uważam inaczej niż Ty....to on jest odpowiedzialny za swoje relacje z dziećmi, nie ja. NO i dupy bym mu za te relacje nie dawała, bo, podobnie jak u Ciebie...nie chciał jej.

                                                    > 1. wiesz lepiej od Niego (to zalozylam)
                                                    > 2. wiesz od Niego jaka jest prawda, dlaczego to zrobil ale ukrywasz to na forum
                                                    > , zeby moc dalej brandzlowac sie tematem, ktory de facto masz juz wyjasniony (b
                                                    > ardzo prawdopodobne) ale jak zwykle nie mozesz sobe odpuscic i bedziesz to lata
                                                    > mi maglowac).

                                                    Ło matko...ale mam do ukrywania:)) Jakoś mnie się nigdy nie spytałaś czy mam ten wibrator, ale zarzucasz brandzlowanie:)) A Tobie kicia po co to ciągłe szukanie Graala z forum...jak utrzymać porządanie gdy ty ciągle sama. Będziesz się tym porządaniem brandzlować w pojedynkę? Czy dlatego że nie znasz recepty, to szukasz wśród tych których mieć nie możesz? Żonatych, mieszkających w chuj daleko, chcących Cię tylko przelecieć? Czemu się nie spytałaś swojego? A może się spytałaś a się tu brandzlujesz gadaniem o tym, a tą prawdę przed nami ukrywasz? I czemu nie pracujesz nad tym rodzinnym pożądaniem, skoro gotowość nad dawaniem dupy z Twojej strony jest? No Kicia...jak z tym jest?
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 18:23
                                                    zawle napisała:

                                                    A Tobie kicia po co to ciągłe szuka
                                                    > nie Graala z forum...jak utrzymać porządanie gdy ty ciągle sama. Będziesz się
                                                    > tym porządaniem brandzlować w pojedynkę? Czy dlatego że nie znasz recepty, to s
                                                    > zukasz wśród tych których mieć nie możesz? Żonatych, mieszkających w chuj dalek
                                                    > o, chcących Cię tylko przelecieć? Czemu się nie spytałaś swojego? A może się sp
                                                    > ytałaś a się tu brandzlujesz gadaniem o tym, a tą prawdę przed nami ukrywasz? I
                                                    > czemu nie pracujesz nad tym rodzinnym pożądaniem, skoro gotowość nad dawaniem
                                                    > dupy z Twojej strony jest? No Kicia...jak z tym jest?

                                                    NIe, szukam wsrod singli mieszkajacych blizej chcacych ze mna slubu i dzieci ;)
                                                    A powaznie tam sobie poszukaj pisalam do Ninek czym ja sie tu na forum zajmuje, nie bede sie musiala powtarzac. Jak nie znajdziesz to zalinkuje.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 19:19
                                                    hello-kitty2 napisała: > NIe, szukam wsrod singli mieszkajacych blizej chcacych ze mna slubu i dzieci ;)

                                                    To fajnie że tak Ci się zmieniło;)

                                                    > A powaznie tam sobie poszukaj pisalam do Ninek czym ja sie tu na forum zajmuje,
                                                    > nie bede sie musiala powtarzac. Jak nie znajdziesz to zalinkuje.

                                                    Anie jestem ciekawa, wybacz. To miało zupełnie inny cel niż wyrażenie ciekawości po co Ty jesteś na forum.
                                                  • wont2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 19:56
                                                    zawle napisała:

                                                    To miało zupełnie inny cel niż wyrażenie ciekawośc
                                                    > i po co Ty jesteś na forum.
                                                    -----
                                                    No właśnie, ciekawe co nas skłania, żeby pisać na tym forum. Mnie przyciągnęli fajni ludzie, którzy prowadzili gorące dyskusje na interesujące mnie tematy. Było w chuj złośliwości ale i żartów. Ktoś się lubił, ktoś się nie lubił, były jakieś drobne spięcia ale jak kurz opadł gadało się normalnie dalej. Życie. Od pewnego czasu zrobiło się tu wyjątkowo duszno. Jakby nie sabat, który jest takim dobrym forumowym duszkiem (sorki stary) to by tu już nikt nie zaglądał albo zaglądał tylko po to, żeby się do siebie poprzypierdalać. Mabelle przypierdala się do ninka, zawle do kitty, kitty po pijaku do wszystkich, urqu do kobiet (żarcik). Kurwa, no nie da się. Nie możecie trochę zluzować majciochy i sobie spokojnie, bez stresów, ataków pogadać?
                                                  • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 20:36
                                                    wont2 napisał:


                                                    > No właśnie, ciekawe co nas skłania, żeby pisać na tym forum.

                                                    Zbliżająca się majówka. W czasie majówki nie będziemy mogli pisać.

                                                    > Nie możecie trochę zluzować majciochy i sobie spokojn
                                                    > ie, bez stresów, ataków pogadać?

                                                    Jestem bez majtek.
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 20:44
                                                    lybbla napisał:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > No właśnie, ciekawe co nas skłania, żeby pisać na tym forum.
                                                    >
                                                    > Zbliżająca się majówka. W czasie majówki nie będziemy mogli pisać.
                                                    >
                                                    > > Nie możecie trochę zluzować majciochy i sobie spokojn
                                                    > > ie, bez stresów, ataków pogadać?
                                                    >
                                                    > Jestem bez majtek.

                                                    bez majtek i w dżinsach? ;)
                                                  • wont2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 20:54
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Zbliżająca się majówka. W czasie majówki nie będziemy mogli pisać.
                                                    ------
                                                    To pluralis majestatis czy też jesteście wszyscy działaczami jednej partii politycznej? :)

                                                    > Jestem bez majtek.
                                                    -----
                                                    A ja w majtkach, ale dziurawych. Pjona :)
                                                  • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 21:25
                                                    bgz napisała:

                                                    > bez majtek i w dżinsach? ;)

                                                    Z obniżonym krokiem.

                                                    wont napisał:

                                                    > To pluralis majestatis czy też jesteście wszyscy działaczami jednej partii poli
                                                    > tycznej? :)

                                                    Sam się wkręć w `ja i Ona to jedno'.

                                                    > A ja w majtkach, ale dziurawych. Pjona :)

                                                    No tak bo `lip my stockings' odpada, pozostaje zdzieranie majtek:)


                                                  • wont2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 21:39
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Sam się wkręć w `ja i Ona to jedno'.
                                                    -----
                                                    Daj spokój, za stary jestem na bulszit w stylu "ja i ona to jedno" jak z jakieś łzawej discopolowej zaśpiewanki :) Już bardziej pochodzi mi "kiedy dwoje to mniej niż dwa" od Dużego Pe:
                                                    www.youtube.com/watch?v=tel3brZd_rI
                                                    Tak czy siak będę obserwować która laska z forum nie będzie pisać w długi weekend :)
                                                  • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 23:53
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Już bardziej pochodzi mi "kiedy dwoje to mn
                                                    > iej niż dwa" od Dużego Pe:
                                                    > www.youtube.com/watch?v=tel3brZd_rI

                                                    Sącząc driny pod palmami

                                                    What we built is bigger
                                                    Than the sum of two

                                                    www.youtube.com/watch?v=lZqUeNbg8SQ
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 21:52
                                                    lybbla napisał:

                                                    > bgz napisała:
                                                    >
                                                    > > bez majtek i w dżinsach? ;)
                                                    >
                                                    > Z obniżonym krokiem.

                                                    ;(, cały dzień tak?;))

                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 21:58
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > ;(, cały dzień tak?;))

                                                    Jak się nie ma pośladków to nawet całe zycie:))
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 21:13
                                                    Mabelle przypierdala się
                                                    > do ninka, zawle do kitty, kitty po pijaku do wszystkich, urqu do kobiet (żarci
                                                    > k). Kurwa, no nie da się. Nie możecie trochę zluzować majciochy i sobie spokojn
                                                    > ie, bez stresów, ataków pogadać?

                                                    Możemy. Wyskakuj.z gaci.Wont, jako i my wyskakujemy ;-)
                                                    >
                                                  • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 21:43
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Możemy. Wyskakuj.z gaci.Wont, jako i my wyskakujemy ;-)

                                                    A co jak za chwilę z za barykady wychyną `pasjonaci seksu' i zarzucą nam
                                                    `bo Wy nie chcecie wiedzieć jak funkcjonuje świat'? Może: ręce do góry majty w dół?
                                                    Naaaah. Pokojowo może: bez majtek Wam też jest do twarzy?
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 22:05
                                                    lybbla napisał
                                                    >A co jak za chwilę z za barykady wychyną `pasjonaci seksu' i zarzucą nam
                                                    `bo Wy nie chcecie wiedzieć jak funkcjonuje świat'? Może: ręce do góry majty w dół?
                                                    Naaaah. Pokojowo może: bez majtek Wam też jest do twarzy?<

                                                    Pokojowo to może nie za bardzo się dać. Bo się zacznie strzelanie na oślep ( i to nie śmiechem ;).
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 27.04.17, 13:51
                                                    lybbla napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Możemy. Wyskakuj.z gaci.Wont, jako i my wyskakujemy ;-)
                                                    >
                                                    > A co jak za chwilę z za barykady wychyną `pasjonaci seksu' i zarzucą nam
                                                    > `bo Wy nie chcecie wiedzieć jak funkcjonuje świat'? Może: ręce do góry majty w
                                                    > dół?
                                                    > Naaaah. Pokojowo może: bez majtek Wam też jest do twarzy?

                                                    Jak wychyną to my powiemy ohmmmm.... I pokażemy pokojowo:
                                                    www.youtube.com/watch?v=QIFPN_G_LjI (końcówka)
                                                    w przeciwieństwie do pokazywania niepokojowo i uwłaczania w mowie Woltera:
                                                    www.youtube.com/watch?v=qAQrVIEHE9Q&t=13s
                                                    (1 min.)
                                                  • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 27.04.17, 20:08
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Jak wychyną to my powiemy ohmmmm.... I pokażemy pokojowo:
                                                    > www.youtube.com/watch?v=QIFPN_G_LjI (końcówka)
                                                    > w przeciwieństwie do pokazywania niepokojowo i uwłaczania w mowie Woltera:
                                                    > www.youtube.com/watch?v=qAQrVIEHE9Q&t=13s
                                                    > (1 min.)

                                                    O nie, to straszne muszę czymś to zagryźć, może brzoskwinią 0:45:
                                                    www.youtube.com/watch?v=BUGMrYDknqY
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 21:37
                                                    wont2 napisał: to by tu już nikt nie zaglądał albo zag
                                                    > lądał tylko po to, żeby się do siebie poprzypierdalać. Mabelle przypierdala się
                                                    > do ninka, zawle do kitty,

                                                    Spadaj wont, ja....hm...mam taki ładny tekst żeby go tu napisać, ale nie mogę:)) No to....nie jestem z tych co nadstawiają drugi policzek i udają że deszcz pada jak ktoś na nich pluje.

                                                    Nie możecie trochę zluzować majciochy i sobie spokojn
                                                    > ie, bez stresów, ataków pogadać?

                                                    Jak kitka przestanie pić/pisać na forum po pijaku/przypierdalać się? Jak myślisz? Da się?:))
                                                  • wont2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 21:42
                                                    zawle napisała:

                                                    > Jak kitka przestanie pić/pisać na forum po pijaku/przypierdalać się? Jak myślis
                                                    > z? Da się?:))
                                                    -----
                                                    Na sto procent da się. A co tam sto. Na tysiąc procent! :)
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 21:50
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Na sto procent da się. A co tam sto. Na tysiąc procent! :)

                                                    Jakoś mi się tak skojarzyło że winiacz ma chyba 12?
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 22:33
                                                    Nietrafiony/niezatopiony, bo ja nie pije juz w ogole od dluzszego (dla mnie) czasu.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 27.04.17, 06:31
                                                    hello - kitty 2 napisała
                                                    >Nietrafiony/niezatopiony, bo ja nie pije juz w ogole od dluzszego (dla mnie) czasu.<

                                                    Sama tego chciałaś,czy siła wyższa?
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 15:39
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Pewnie masz na to jakąś teorię, więc się nią podziel. Zainteresowanie to
                                                    > u mnie
                                                    > > jak zawsze wysokie, ale wnioski trudno wysnuć bo Urgu o Cyprze, a Wont za
                                                    > przec
                                                    > > za:))
                                                    >
                                                    > Owszem mam. Przylazisz na forum do Urqu czy Wonta czy jeszcze jakis, ktorym sie
                                                    > juz nawet nie chce tracic na Ciebie czasu, bos sie zapiekla w swym ja, zeby si
                                                    > e dowiedziec czemu chlop sie wypial na swoje wlasne dzieci jakby nie prosciej i
                                                    > uczciwej byloby za


                                                    Kitty, jakaś potężna siła oderwałą cię ostatnio do reala? W tym poście nic się nie trzyma kupy. Jakieś rzewne żale i z dupy wzięte wnioski. Sorry.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 27.04.17, 08:23
                                                    hello-kitty2 napisała: > Sama jestes zjebana do bolu,

                                                    Emocje opadły, to się teraz na spokojnie do tego odniosę.

                                                    masz ambiwalentne podejscie do otaczajacych Cie os
                                                    > ob (wystarczy poczytac Twoje wpowiedzi o Twoich bliskich, ostatnio o matce, szo
                                                    > k!).

                                                    Nie wiem czy nazwałabym swoje emocje ambiwalentnymi. Są wielowymiarowe. Moja matka jako matka była w stosunku do mnie różna, ale bardzo mnie kochała i mogłam na nią zawsze liczyć. Biła mnie rzeczywiście, w zasadzie ciągle byłyśmy w konflikcie/ w awanturze, jednak z drugiej strony przekazała mi wiele wartości. Potrafię docenić ją za te dobre rzeczy i wiedzieć że to co mi zrobiła złego, było złe. Jest we mnie też dużo zrozumienie czemu była taka jaka była. W mojej ocenie to normalne podejście do drugiego człowieka- bez gloryfikacji i całkowitej negacji. Ja widzę kicia że ty masz z tym problem. To samo dotyczy mojego męża- jakby ludzie musieli mieć wartość swój lub wróg. Mój mąż kochał dzieci, jednak nie potrafił ani zadbać o nie, anie o ich przyszłość. Jeśli komuś się nie klei że ludzie mają zestaw cech dobrych i złych równocześnie, to nie jest mój problem.

                                                    Przedstawiasz sie, ze pochodzisz z rodziny, w ktorej matka Cie bila czesto
                                                    > i mocno, a ojca nie znalas, bo zostawil Cie/Wasza dzieciaka, ze chcialas zabic
                                                    > brata matki, ktory z Wami mieszkal czy przebywal czy jalegos innego chlopa za
                                                    > nastolata, potem wybralas sobie prace w patologii, gdzie masz dalsza jazde bez
                                                    > trzymanki do dzis.

                                                    Dokładnie tak jest Kicia. Nawet jakieś badania były na ten temat przeprowadzane. Ludzie po takich doświadczeniach poszukują pracy która daje im adrenalinę. Bywają bardzo skuteczni bo potrafią pracować przy dużym obciążeniu stresem. Czasami przy okazji terapeutyzują siebie. Jest też inny rodzaj radzenia sobie z przeżyciami tego typu- nałogowe wchodzenie w bliskiem relacje które dają to samo. Chlanie, brak szacunku, przemoc, odepchnięcia, porzucenia, labilność.

                                                    Ze wysylaja Cie tam na jakies terapie ale Ty sie wymigujesz.

                                                    To że mnie wysyłają na terapię w Twoich ustach brzmi jako zarzut. Nie znam ani jednego człowieka któremu terapia nie przydałaby się. Poza tym w innych państwach dla zawodów jakie uprawiam jest ona obligatoryjna. A ja swoją drogą nie potrafię sobie poradzić z niektórymi sytuacjami z jakimi się spotykam. Rozmawiam o tym ze specjalistami- też nie znają jedynej słusznej odpowiedzi.
                                                    Czemu się migam przed terapią? Nie migam się- zwyczajnie mam wysokie wymagania bo jestem pokrewna zawodowo. A na swojego terapeutę trafić ciężko. Miałam taką fajną dziewczynę na szkoleniu- jej bym się oddała w ręce.

                                                    > No sorry ale z takim zyciorysem to na miejscu kazdego rozsadnego chlopa omijal
                                                    > abym Cie bardzo szerokim lukiem. Bo czy Ty chocby w teorii moglabys z takim dzi
                                                    > edzictwem + patologia na codzien stworzyc udany zwiazek, malzenstwo czy rodzine
                                                    > ? To chyba jakis kaskader musialby w to chciec wejsc.

                                                    Chcesz powiedzieć że tacy ludzie jak ja powinni być skazani na samotność na wejściu, bo mieli zjebane dzieciństwo? Czyli też i spora liczba innych osób? Dokładamy do tego jeszcze większą liczbę tych, którzy nie są świadomi krzywd jakie ktoś im zadał, bo je uważają za słuszne? To dawaj projekt do sejmu żeby jakieś tam oznakowanie w dowodzie robili:))
                                                    jeszcze jedno...ja nie chcę już rodziny, dzieci i tak dalej. A w udanym związku to już jestem, więc trudno się do tego odnieść.

                                                    Czy ktorys z panow na for
                                                    > um bylby w ogole zainteresowany wjesciem w relacje z osoba tak poorana? Ozenic
                                                    > sie, miec dzieci? Watpie.

                                                    Nadal nie jesteś w stanie przyjąć mojego punktu widzenia, tylko patrzysz swoimi okularami- nie jestem zainteresowana panami z forum. Większość z nich jest żonata, a jak nie jest to nie czuję do nich żadnej mięty. No i sam fakt że chcę tu zostać- jak to się mówi- nigdy z kolegami z pracy, bo potem nadal trzeba się widywać. A że ze mnie dość poukładana osoba, to zawczasu chcę zaoszczędzić innym i sobie awantur, scen, kłótni i ganiania po forum z gównem w ręku. No i te dzieci i ślub- znowu nie moje myśli.

                                                    Czy dziwi mnie, ze temu, co sie zdecydowal sie nie ud
                                                    > alo? Nie. No czego sie po Tobie mozna bylo spodziewac? Czego ty sie spodziewala
                                                    > s?

                                                    Ja też się nie dziwię...jaka ze mnie głupia cipa była:))

                                                    I zeby nie bylo tak dolujaco: wez to na klate zes zjebana, wybacz sobie, jem
                                                    > u, napraw bledy, znajdz se normalna robote. Do konca zycia Ci zejdzie ;) Albo z
                                                    > yj tak jak zyjesz, utwierdzaj sie, ze chlopy to chuje. Tutaj jak i w robocie da
                                                    > mskich przyklaskiwaczy Ci nie zabraknie.

                                                    Powinnaś zostać tiutorem Kicia:))))))))))
                                                    Że jestem zjebana to wzięłam na klatę, ale poświęcam swoje życie żeby wyjść z tego. Nie mam czego sobie wybaczać, nie widzę w tym niczego co wymagałoby wybaczenia. Zadaniowa jestem. Pracy nie zamierzam zmieniać, bo jestem w tym dobra i ją lubię, tak więc za tą radę dziękuję. Nigdy nie uważałam że są chujami. Są inni niż ja. I ta inność mnie interesuje. W zasadzie odkryłam ją dopiero na forum. Bo będąc w relacji, gorzej się widzi. Kładę kalke forum na moje byłe i obecne relacje. Czasami mi się nakłada, czasami w ogóle. Widzę prawidłowości, jednak mnie zawsze będzie interesować jednostka- bo jestem praktykiem a nie teoretykiem. Co do przyklaskiwaczy- zawsze mówiłam że otaczam się specyficzną grupą ludzi. Niestety muszą też mieć w repertuarze poza głaskami szczerość. Jak widzisz- dostałam już negatywne komunikaty nie tylko od Ciebie. Podchodzę do nich z zainteresowaniem i powagą. Są dużo cenniejsze dla mnie, nawet jeśli to rzyg.
                                                    Sama widzisz że z twojego wymiotu wydłubuję co cenniejsze kawałki:))
                                                  • hello-kitty2 Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie dowiesz 27.04.17, 10:53
                                                    Nie mam problemu z niczym Zawle. Z Twojej wypowiedzi moglabym sie czepnac jedynie, ze nie ma we mnie akceptacji ani zrozumienia do bicia dzieci przez doroslego.

                                                    Ciekawa uwaga odnosnie mezczyzn, zainteresowanie innoscia powiadasz. Podczytujesz Braci Samcow? Bo tu juz sie zrobil taki babiniec, Lybble i Sabata wliczam do bab, wiadomo zamoczenie zobowiazuje, trzeba spiewac jak ci graja, tematy dzieciowe, kobiety opowiadajace o sobie, generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie dowiesz. A mezczyzn wywialo, bo nawet jak sie jakis pojawi i powie cos kontrowersyjnego, to zakrzyczany, wysmiany, babska sie nawoluja, zlatuja bynajmniej nie na group hug. Taka seksmisja. Druga e-mama. Kicha, nie?
                                                  • aandzia43 Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 12:39
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Nie mam problemu z niczym Zawle. Z Twojej wypowiedzi moglabym sie czepnac jedyn
                                                    > ie, ze nie ma we mnie akceptacji ani zrozumienia do bicia dzieci przez dorosleg
                                                    > o.

                                                    Z czego wnosisz, że w Zawle ta akecptacja jest? Tak z ciekawości pytam, bo może czegoś nie zauważyłam, a temat ciekawy.


                                                    > Ciekawa uwaga odnosnie mezczyzn, zainteresowanie innoscia powiadasz. Podczytuje
                                                    > sz Braci Samcow? Bo tu juz sie zrobil taki babiniec, Lybble i Sabata wliczam do
                                                    > bab, wiadomo zamoczenie zobowiazuje, trzeba spiewac jak ci graja, tematy dziec
                                                    > iowe, kobiety opowiadajace o sobie, generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie
                                                    > dowiesz. A mezczyzn wywialo, bo nawet jak sie jakis pojawi i powie cos kontrowe
                                                    > rsyjnego, to zakrzyczany, wysmiany, babska sie nawoluja, zlatuja bynajmniej nie
                                                    > na group hug. Taka seksmisja. Druga e-mama. Kicha, nie?
                                                    >

                                                    Nie, dla mnie nie kicha. Chwilowo mamy tu bal samic, ale forum jest stare jak świat, więc przez różne fazy przeszło i jeszcze przejdzie. Mnie nie przeszkadza klimat buduaru, lubię go. Czuję się naturalnie i komfortowo w babskim gronie (w kobiecym kręgu :-)), choć w męskich też się jak trzeba odnajduję. Przechodząc obok garażu lubię popatrzeć, posłuchać i powąchać, ale nie pcham się i nie udowadniam, że jestem bardziej męska o najbardzije męskiego faceta :-P
                                                  • hello-kitty2 Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 13:18
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Z czego wnosisz, że w Zawle ta akecptacja jest? Tak z ciekawości pytam, bo może
                                                    > czegoś nie zauważyłam, a temat ciekawy.

                                                    NIe wnosze. Pisalam o sobie. Mozesz traktowac to jako off-top z serii: napisalam cos o sobie.

                                                    > Nie, dla mnie nie kicha. Chwilowo mamy tu bal samic, ale forum jest stare jak ś
                                                    > wiat, więc przez różne fazy przeszło i jeszcze przejdzie. Mnie nie przeszkadza
                                                    > klimat buduaru, lubię go. Czuję się naturalnie i komfortowo w babskim gronie (w
                                                    > kobiecym kręgu :-)),

                                                    Zauwazylam, ze sie dobrze czujesz. Zauwazylam rowniez, ze mezczyzni juz nie pisuja. Wyszlam od uwagi Zawle, ze ich innosc ja interesuje i ze dzieki forum nabyla o nich jakas wiedze. Mnie meski swiat, meski punkt widzenia i sposob myslenia interesuje wielokrotnie bardziej niz kobiecy (to tzw poznawanie drugiej strony barykady, czego nie ogarnia Ninek, ktora postrzega meski swiat przez pryzmat braku potrzeby zwiazku ;) wiec ich nieobecnosc odbieram jako strate. Z tym ze nie ma co oczywiscie rozpaczac, bo jak nie tu, to gdzie indziej, jak nie teraz, to byc moze kiedy indziej.
                                                  • marek.zak1 Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 13:50
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    Mnie meski swiat, meski punkt widzenia i sposob myslenia interesuje wielokrotnie bardziej niz kobiecy (to tzw poznawanie drugiej strony barykady,
                                                    -----------------
                                                    Mnie również interesuje sposób myslenia drugiej strony, czyli kobiet. jak myślą faceci to z grubsza wiem sam.
                                                  • hello-kitty2 Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 14:17
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Mnie również interesuje sposób myslenia drugiej strony, czyli kobiet. jak myślą
                                                    > faceci to z grubsza wiem sam.

                                                    Zauwazylam, dlatego Cie tam gdzies wymienilam obok Urqu i Mabelle. Jestes w moim odczuciu nieporadny ale zainteresowania Ci nie mozna odmowic, to fakt.
                                                  • kutuzow "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 09:46
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    >Chwilowo mamy tu bal samic, ale forum jest stare jak ś
                                                    > wiat, więc przez różne fazy przeszło i jeszcze przejdzie.

                                                    Zerknąłem, aż w swój profil...pokazała się informacja, że jestem tutaj od 13 lat. 3 lata dłużej niż Aandzia, 5 lat dłużej niż Zawle, nawet dłużej od Urqu, który był tu chyba od zawsze (w moim odczuciu). Wydaje mi się że to na tyle dużo, żeby wypowiedzieć się w tej kwestii.

                                                    Od jakiegoś czasu zwracałem uwagę, że forum zjada własny ogon. Bardziej przypomina teraz kółko wzajemnej adoracji (i ew. pompowania ego, tudzież szukania przelotnych znajomości) niż forum które ja pamiętam, gdzie dyskutowało się i rozbierało na czynniki pierwsze "studium przypadku" danego usera który liczył na pomoc.

                                                    Owszem jest to "bal samic", ale jest to bal na Titanicu (Forum jako miejsce porad tonie). Tu nie chodzi nawet o dysproporcje, ale o odczucie, że pisanie tutaj przestało mieć jakikolwiek sens. Zamiast dyskusji na argumenty mamy Kagizm i "Backfire Efect"
                                                    richarddawkins.net/2015/06/the-backfire-effect-why-facts-dont-win-arguments/
                                                    Ostatnio był o tym artykuł w Newsweeku. Gdy go czytałem, to zdałem sobie sprawę, że większość "Starej Gwardii" z forum cierpi na ten przypadek. Ogólnie chodzi o to, żę w dyskusji jesteśmy "ślepi" na argumenty. Jeśli ktoś pokazuje nam czytelne dane, to zamiast zweryfikować swój pogląd (gdy jest sprzeczny z danymi), to my jeszcze utwierdzamy się w przekonaniu że na pewno jest inaczej a dane są błędne/sfałszowane/ specjalnie tendencyjne.

                                                    Coś jak z końcem świata na który czeka dana sekta. Gdy koniec świata nie nadchodzi we wskazanym dniu...sekta zamiast się rozpaść, zaczyna wierzyć jeszcze mocniej, że to ona wymodliła ocalenie Świata.

                                                    Nie bez powodu wrzuciłem w jednym zdaniu Kagizm i Backfire Efect - moim zdaniem to inna nazwa tego samego efektu. Gdy przyjmę że "różni ludzie mają różnie" to wtedy nie muszę zdarzać się z faktami i zawsze mogę udawać że "ale ja tak nie mam" co zamyka dyskusję.

                                                    Gdy zaś odpadnie nam chęć weryfikacji naszych poglądów w oparciu o fakty i mechanizmy którymi nami kierują, to pozostaje nam jedynie kącik pogaduszek...taka trochę specyficzna "Nasza Klasa". Ponieważ jednak jak wspominał Urgu, faceci piszą bo interesuje ich rozwiązywanie problemów...to oni się zaczęli zmywać z forum, gdy problemy i ich rozwiązywanie przestało być tu ważne/możliwe. Zostały Panie które cenią sobie wsparcie emocjonalne wspomniane przez Urqu (Sygnaturka). Od pewnej wartości krytycznej zaczęły się pojawiać tematy tabu, jedynie słuszne linie itp.
                                                  • sabat3 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 10:19
                                                    Wiesz, na forum przez lata występowały przynajmniej różne grupy przez lata:
                                                    - Feminizm (kobiety niczym nie różnią się od mężczyzn, mężczyźni to też nie są tacy znowu inni, tylko udają, wszystkie kobiety lubią sex, albo nawet bardziej niż faceci, mężczyźni lubią dzieci, tylko pozują na twardzieli, panowie chcą związków, a w ogóle, to ja mam większego kutasa niż wszyscy faceci, za to mam cycki, których oni nie mają)
                                                    - Kagizm (może być tak, czy siak, ludzie są różni, nie da się wyłowić wspólnego mianownika, rzeczywistość jest wielowymiarowa, rozmyta, niejasna, a przejrzysta systematyka niemożliwa)
                                                    - Kombizm (baby lecą na kasę, murzynów, obcokrajowców, są chciwe, złe, niemoralne, niestabilne emocjonalnie i zakłamane, głupie, a przede wszystkim bezlitosne i bezwględne w eliminowaniu mężczyzn nie spełniających kosmicznych wymagań)
                                                    - Urquizm (wszystko wyjaśnia nauka, jako osoby posiadające płeć jesteśmy uporządkowanymi grupami z silnie zaakcentowanymi potrzebami i odmiennymi strategiami, a osoby odstające od ogólnej systematyki to rzadko spotykana aberracja (kilka, kilkanaście procent))
                                                    - Bonityzm (faceci to złooo!, chcą wszystkie wyruchać, narobić dzieci a potem mieć na nie wyjebane)
                                                    - Casanovizm (co ja mam, co ja mam - księżycowy kamień! Mam największego kutasa, jestem przystojny, mam mnóstwo kasy i rucham co tydzień innego lachona)
                                                    - Patriachizm (ech, dzieci, co wy wiecie o życiu, kobietach i seksie. Pchi!)

                                                    ;)

                                                    A ogólne - teoria wyjaśniająca upadek naszego forum nie wyjaśnia upadku pozostałych forów gazety. To się dzieje wszędzie. Wszystkie fora umierają.
                                                  • zawle Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 10:55
                                                    sabat3 napisał: > Wiesz, na forum przez lata występowały przynajmniej różne grupy przez lata:

                                                    Dobre...ale sabacizmu mi brakuje:))

                                                    > A ogólne - teoria wyjaśniająca upadek naszego forum nie wyjaśnia upadku pozosta
                                                    > łych forów gazety. To się dzieje wszędzie. Wszystkie fora umierają.

                                                    E tam...my zwyczajnie nie eksplorujemy nowych terenów, tylko kopiemy w dół. Jeden z wielu etapów w rozwoju. Nic nie umiera, tylko my stare pryki jesteśmy i ze śmiercią chodzimy za rękę.
                                                  • aandzia43 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 11:34

                                                    > E tam...my zwyczajnie nie eksplorujemy nowych terenów, tylko kopiemy w dół. Jed
                                                    > en z wielu etapów w rozwoju. Nic nie umiera, tylko my stare pryki jesteśmy i ze
                                                    > śmiercią chodzimy za rękę.

                                                    Hłe hłe ;-) Co ja tu będę eksplorowac jak stara jestem, co miałam naprawić to naprawiłam, co zostawić nie do naprawienia (przeze mnie) zostawiłam, na spotkaniach z fachowcami zderzyłam się z własną pychą "ja tak mam, ja tak sądzę, więc ta kalka obowiązuje we wszystkich przypadkach" i już od bardzo dawna pyszna nie jestem (przydałoby ci się, Mabelle). Mogę się trochę towarzysko popętać i poczytać o rzeczach dla mnie nieznanych, bo mimo podeszłego wieku nie.sądzę, bym wszystkie rozumy zjadła :-)
                                                  • zawle Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 11:37
                                                    Moja matka mówiła...ooo...wszystkie rozumy zjadła, tylko nie swój:))
                                                  • aandzia43 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 11:42
                                                    zawle napisała:

                                                    > Moja matka mówiła...ooo...wszystkie rozumy zjadła, tylko nie swój:))
                                                    >

                                                    Noż mówię, ze nie.wszystkie rozumy i że mnie z narcystycznych "objawień na temat wszystkich przypadków" odarto wieki temu inauczono pokory. Chyba że ty nie o mnie ? ;-)
                                                  • mabelle2000 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 11:42
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > więc t
                                                    > a kalka obowiązuje we wszystkich przypadkach" i już od bardzo dawna pyszna nie
                                                    > jestem (przydałoby ci się, Mabelle). Mogę się trochę towarzysko popętać i poczy
                                                    > tać o rzeczach dla mnie nieznanych, bo mimo podeszłego wieku nie.sądzę, bym wsz
                                                    > ystkie rozumy zjadła :-)

                                                    Skoro kolejny zwiazek Ci pierdyknal, to z cala pewnoscia rozumow nie pozjadalas. Widac genialna wiedza jak sie naprawia jednak nie zadzialala.
                                                  • aandzia43 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 11:48
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > więc t
                                                    > > a kalka obowiązuje we wszystkich przypadkach" i już od bardzo dawna pyszn
                                                    > a nie
                                                    > > jestem (przydałoby ci się, Mabelle). Mogę się trochę towarzysko popętać i
                                                    > poczy
                                                    > > tać o rzeczach dla mnie nieznanych, bo mimo podeszłego wieku nie.sądzę, b
                                                    > ym wsz
                                                    > > ystkie rozumy zjadła :-)
                                                    >
                                                    > Skoro kolejny zwiazek Ci pierdyknal, to z cala pewnoscia rozumow nie pozjadalas
                                                    > . Widac genialna wiedza jak sie naprawia jednak nie zadzialala.

                                                    Jaki kolejny? Ten sam od dziestu lat.
                                                    Nikt ci nie powiedział nigdy, czy sama nie doczytałas, że poczucie wszechmocy i wszechodpowiedzialności za wszystko co się wokół ciebie dzieje to pycha łamane przez narcyzm? Nie mam jej. Moja genialna i prosta jak drut wiedza to: nie wszystko możesz, odpuśc czasem.
                                                  • mabelle2000 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 12:24
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Jaki kolejny? Ten sam od dziestu lat.

                                                    Dziescia lat. No popatrz. Troche szkoda.
                                                    I szkoda, ze jak tak innych pouczasz
                                                    jak maja myslec i co mowic, to sama nie znasz prawd rzadzacych swiatem, ktore umialabys wcielic w zycie. Wiec skoro Twoje madrosci sie nie sprawdzaja, to nie sa one w zaden sposob pomocne.

                                                    > Nikt ci nie powiedział nigdy, czy sama nie doczytałas, że poczucie wszechmocy i
                                                    > wszechodpowiedzialności za wszystko co się wokół ciebie dzieje to pycha łamane
                                                    > przez narcyzm? Nie mam jej. Moja genialna i prosta jak drut wiedza to: nie wsz
                                                    > ystko możesz, odpuśc czasem.

                                                    Kazdy z czasem odpuszcza jesli nie jest szczesliwy, Ameryki nie odkrylas. Sztuka jest dojsc co spowodowalo, ze tego szczescia nie poczulem.


                                                  • aandzia43 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 12:52
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Jaki kolejny? Ten sam od dziestu lat.
                                                    >
                                                    > Dziescia lat. No popatrz. Troche szkoda.
                                                    > I szkoda, ze jak tak innych pouczasz
                                                    > jak maja myslec i co mowic, to sama nie znasz prawd rzadzacych swiatem, ktore
                                                    > umialabys wcielic w zycie. Wiec skoro Twoje madrosci sie nie sprawdzaja, to nie
                                                    > sa one w zaden sposob pomocne.

                                                    Nie bardzo wiem osochozii. Jak rozkminisz, to się ustosunkuję.

                                                    >
                                                    > > Nikt ci nie powiedział nigdy, czy sama nie doczytałas, że poczucie wszech
                                                    > mocy i
                                                    > > wszechodpowiedzialności za wszystko co się wokół ciebie dzieje to pycha
                                                    > łamane
                                                    > > przez narcyzm? Nie mam jej. Moja genialna i prosta jak drut wiedza to: n
                                                    > ie wsz
                                                    > > ystko możesz, odpuśc czasem.
                                                    >
                                                    > Kazdy z czasem odpuszcza jesli nie jest szczesliwy, Ameryki nie odkrylas. Sztuk
                                                    > a jest dojsc co spowodowalo, ze tego szczescia nie poczulem.
                                                    >
                                                    Jeśli piszesz o sobie, to nie podejmuje się rozbierać na czynniki pierwsze dlaczego nie poczułaś. Jeśli chodzi o mnie to bywałam wmoim małżeństwie nie raz bardzo szczęśliwa.
                                                  • mabelle2000 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 14:06
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Nie bardzo wiem osochozii. Jak rozkminisz, to się ustosunkuję.

                                                    Nie udawaj Andzia, ze nie wiesz o co chodzi. Towarzystwo Wszystkowiedzacych Ciotek Pelnych Wspolczucia dla Ofiar okazalo sie malo skuteczne. Tobie przezarlo sie malzenskie szczescie, a Zawle napierdala jadem dwanascie lat po rozwodzie. Jedna Rekreativa trzyma poziom, chociaz i jej prawdy tez nie wszystkie mozna zastosowac, bo bezdzietna, wiec pewnych rzeczy nie zna z autopsji.
                                                    Wiec Twoje grozenie paluszkiem, ze jestem be, bo nie rozumiem zawilosci swiata mozesz sobie w buty wsadzic. Sama pokaz cos co funkcjonuje, bo opisywane " zlo wcielone" moze calkiem inaczej wygladac. I jak juz taka jestes dobra, to bron tez i tych nieobecnych narcyzow/ toksykow/ przemocowcow.

                                                    > Jeśli piszesz o sobie, to nie podejmuje się rozbierać na czynniki pierwsze dlac
                                                    > zego nie poczułaś. Jeśli chodzi o mnie to bywałam wmoim małżeństwie nie raz bar
                                                    > dzo szczęśliwa.

                                                    Znowu Ameryki nie odkrylas. Zycie zwykle sklada sie z dobrych i zlych zdarzen. Jesli jednak chcesz sprawiac wrazenie takiej co to rozprawila sie z przeszloscia, to powinnas znac swoj udzial w historii nieudanego malzenstwa, a nie ograniczac sie do pokretnego " nie ode mnie zalezy". Ok., nie zalezy od Ciebie, inni widac sa, lub chca byc bardziej sprawczy od Ciebie, wiec laskawie na to im pozwol.
                                                  • aandzia43 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 15:06

                                                    >
                                                    > Nie udawaj Andzia, ze nie wiesz o co chodzi. Towarzystwo Wszystkowiedzacych Cio
                                                    > tek Pelnych Wspolczucia dla Ofiar okazalo sie malo skuteczne. Tobie przezarlo s
                                                    > ie malzenskie szczescie, a Zawle napierdala jadem dwanascie lat po rozwodzie. J
                                                    > edna Rekreativa trzyma poziom, chociaz i jej prawdy tez nie wszystkie mozna zas
                                                    > tosowac, bo bezdzietna, wiec pewnych rzeczy nie zna z autopsji.
                                                    > Wiec Twoje grozenie paluszkiem, ze jestem be, bo nie rozumiem zawilosci swiata
                                                    > mozesz sobie w buty wsadzic. Sama pokaz cos co funkcjonuje, bo opisywane " zlo
                                                    > wcielone" moze calkiem inaczej wygladac. I jak juz taka jestes dobra, to bron t
                                                    > ez i tych nieobecnych narcyzow/ toksykow/ przemocowcow.

                                                    Nie twierdzę, że wiem jak było, nie pouczam, nie widze wszystkich sytuacji w świetle swoich przeżyć. Zawle nie zionie jadem na byłego, ostatnio o nim wspomina, bo temat jest. Nie wiem dlaczego ty wiesz najlepiej jak było, kto, co i jak. Nie wnikam też dlaczego dostajesz piany na najmniejsze wspomnienie o jakichś nie teges zachowaniach czyjegoś byłego/byłej. Nawet nie skargach i zalach, zwykleych wapomnieniach i rozkminach. Znamienne, ale.zostań w pokoju, nie.chce mi się drażyc. Aczkolwiek nie powiem, że na pewno wiem jak było ;-)


                                                    >
                                                    > > Jeśli piszesz o sobie, to nie podejmuje się rozbierać na czynniki pierwsz
                                                    > e dlac
                                                    > > zego nie poczułaś. Jeśli chodzi o mnie to bywałam wmoim małżeństwie nie r
                                                    > az bar
                                                    > > dzo szczęśliwa.
                                                    >
                                                    > Znowu Ameryki nie odkrylas. Zycie zwykle sklada sie z dobrych i zlych zdarzen.
                                                    > Jesli jednak chcesz sprawiac wrazenie takiej co to rozprawila sie z przeszlosci
                                                    > a, to powinnas znac swoj udzial w historii nieudanego malzenstwa, a nie ogranic
                                                    > zac sie do pokretnego " nie ode mnie zalezy". Ok., nie zalezy od Ciebie, inni w
                                                    > idac sa, lub chca byc bardziej sprawczy od Ciebie, wiec laskawie na to im pozwo
                                                    > l.

                                                    Łaskawie pozwalam. Skoro uważasz, że od ciebie zależą wszystkie decyzjęle otaczających cię ludzi to zostań z tym poglądem i szarp się sama.
                                                  • zawle Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 17:31
                                                    mabelle2000 napisała: Zawle napierdala jadem dwanascie lat po rozwodzie.

                                                    ???

                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
                                                  • bgz0702 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 18:08
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Wiesz, na forum przez lata występowały przynajmniej różne grupy przez lata:
                                                    > - Feminizm (kobiety niczym nie różnią się od mężczyzn, mężczyźni to też nie są
                                                    > tacy znowu inni, tylko udają, wszystkie kobiety lubią sex, albo nawet bardziej
                                                    > niż faceci, mężczyźni lubią dzieci, tylko pozują na twardzieli, panowie chcą związków, a w ogóle, to ja mam większego kutasa niż wszyscy faceci, za to mam cycki, których oni nie mają)
                                                    > - Kagizm (może być tak, czy siak, ludzie są różni, nie da się wyłowić wspólnego
                                                    > mianownika, rzeczywistość jest wielowymiarowa, rozmyta, niejasna, a przejrzyst
                                                    > a systematyka niemożliwa)
                                                    > - Kombizm (baby lecą na kasę, murzynów, obcokrajowców, są chciwe, złe, niemoralne, niestabilne emocjonalnie i zakłamane, głupie, a przede wszystkim bezlitosne
                                                    > i bezwględne w eliminowaniu mężczyzn nie spełniających kosmicznych wymagań)
                                                    > - Urquizm (wszystko wyjaśnia nauka, jako osoby posiadające płeć jesteśmy uporzą
                                                    > dkowanymi grupami z silnie zaakcentowanymi potrzebami i odmiennymi strategiami,
                                                    > a osoby odstające od ogólnej systematyki to rzadko spotykana aberracja (kilka,
                                                    > kilkanaście procent))
                                                    > - Bonityzm (faceci to złooo!, chcą wszystkie wyruchać, narobić dzieci a potem mieć na nie wyjebane)
                                                    > - Casanovizm (co ja mam, co ja mam - księżycowy kamień! Mam największego kutasa
                                                    > , jestem przystojny, mam mnóstwo kasy i rucham co tydzień innego lachona)
                                                    > - Patriachizm (ech, dzieci, co wy wiecie o życiu, kobietach i seksie. Pchi!)

                                                    patriachizm mi się podoba;) co ty wiesz o zabijaniu...?
                                                  • marek.zak1 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 10:27
                                                    Wkradła się poprawność polityczna, podobnie jak w innych dyskusjach publicznych. Powiedzenie czegoś wbrew poprawności powoduje totalny personalny atak ze wszystkich stron i koniec merytorycznej dyskusji.
                                                  • sabat3 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 10:44
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Wkradła się poprawność polityczna, podobnie jak w innych dyskusjach publicznych
                                                    > . Powiedzenie czegoś wbrew poprawności powoduje totalny personalny atak ze wszy
                                                    > stkich stron i koniec merytorycznej dyskusji.

                                                    Na przykład?
                                                  • aandzia43 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 10:55
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Wkradła się poprawność polityczna, podobnie jak w innych dyskusjach publi
                                                    > cznych
                                                    > > . Powiedzenie czegoś wbrew poprawności powoduje totalny personalny atak z
                                                    > e wszy
                                                    > > stkich stron i koniec merytorycznej dyskusji.
                                                    >
                                                    > Na przykład?

                                                    Może znowu to, że orgazm kobiety nie kastruje mężczyzny? No nie może się chłopina pogodzić ;-)
                                                  • sabat3 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 11:01
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Może znowu to, że orgazm kobiety nie kastruje mężczyzny? No nie może się chłopi
                                                    > na pogodzić ;-)

                                                    Na zakrapianej imprezie usłyszałem kiedyś teorię wygłoszoną przez żonatego pana - nie należy robić kobiecie zbyt dobrze, bo wtedy się nie odczepi. Jak mężczyzna jest w łóżku egoistą, to ma babę z głowy :o
                                                    Może to taka męska polityka? Nie wiem...
                                                  • marek.zak1 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 12:02
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > > Na przykład?
                                                    >
                                                    > Może znowu to, że orgazm kobiety nie kastruje mężczyzny? No nie może się chłopina pogodzić ;-)
                                                    --------------------------------
                                                    Nie kastruje, natomiast nastawianie się zadaniowo na tenże orgazm, obserwacja, czy już jest, czy jeszcze nie i co ma dalej robić, odbiera spontaniczność i zabiera facetowi przyjemność z seksu. Staje się masażystą.
                                                  • aandzia43 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 13:31

                                                    > > Może znowu to, że orgazm kobiety nie kastruje mężczyzny? No nie może się
                                                    > chłopina pogodzić ;-)
                                                    > --------------------------------
                                                    > Nie kastruje, natomiast nastawianie się zadaniowo na tenże orgazm, obserwacja,
                                                    > czy już jest, czy jeszcze nie i co ma dalej robić, odbiera spontaniczność i zab
                                                    > iera facetowi przyjemność z seksu. Staje się masażystą.

                                                    O zadaniowości to tylko ty pisałeś. Widocznie tak odczuwasz zajmowanie się w łóżku czymkolwiek poza swoim kutasem. Twój problem. I twoich partnerek. Tu na forum mężczyzni pisali o radości i satysfakcji dawania przyjemności również kobiecie. Również. Jakoś im bzykanie w swoim rytmie nie przeszkadza w pobzykaniu w rytmie partnerki od czasu do czasu. Twoje problemy nie są tak powszechne jak ci się.wydaje, więc nie nazywaj strategii ruchania innych niż twoje "poprawnością polityczną".
                                                  • marek.zak1 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 13:40
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > O zadaniowości to tylko ty pisałeś. Widocznie tak odczuwasz zajmowanie się w łóżku czymkolwiek poza swoim kutasem. Twój problem. I twoich partnerek. Tu na forum mężczyzni pisali o radości i satysfakcji dawania przyjemności również kobiecie. Również. Jakoś im bzykanie w swoim rytmie nie przeszkadza w pobzykaniu w rytmie partnerki od czasu do czasu. Twoje problemy nie są tak powszechne jak ci się.wydaje, więc nie nazywaj strategii ruchania innych niż twoje "poprawnością polityczną".
                                                    -------------------------
                                                    No widzisz i tu się różnimy. Ja piszę otwarcie, że znaczna część przypadków BSWM i preferencji masturbacyjnych bierze się ze zmuszania faceta do obsługi i zaspokajania babki, kosztem spontaniczności w seksie.
                                                    To nie chodzi o rytm, tylko zamienianie faceta w masażystę.
                                                  • aandzia43 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 14:01
                                                    O zadaniowości to tylko ty pisałeś. Widocznie tak odczuwasz zajmowanie si
                                                    > ę w łóżku czymkolwiek poza swoim kutasem. Twój problem. I twoich partnerek. Tu
                                                    > na forum mężczyzni pisali o radości i satysfakcji dawania przyjemności również
                                                    > kobiecie. Również. Jakoś im bzykanie w swoim rytmie nie przeszkadza w pobzykani
                                                    > u w rytmie partnerki od czasu do czasu. Twoje problemy nie są tak powszechne ja
                                                    > k ci się.wydaje, więc nie nazywaj strategii ruchania innych niż twoje "poprawno
                                                    > ścią polityczną".
                                                    > -------------------------
                                                    > No widzisz i tu się różnimy. Ja piszę otwarcie, że znaczna część przypadków BSW
                                                    > M i preferencji masturbacyjnych bierze się ze zmuszania faceta do obsługi i zas
                                                    > pokajania babki, kosztem spontaniczności w seksie.
                                                    > To nie chodzi o rytm, tylko zamienianie faceta w masażystę.

                                                    Ale że czym się różnimy? Nie zaprzeczam przecież, że nastawianie się WYŁĄCZNIE na obsługę swojej osoby niszczy erotykę w związku. Tępe ruchanie jakie serwował mąż Mabelle i nie branie pod uwagę (a wręcz wysmiewanie) jej sugestii w końcu zabiło bwzpowrotnie ich pożycie. W drugą stronę byea podobnie.
                                                  • bgz0702 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 18:24
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > > Na przykład?
                                                    > >
                                                    > > Może znowu to, że orgazm kobiety nie kastruje mężczyzny? No nie może się
                                                    > chłopina pogodzić ;-)
                                                    > --------------------------------
                                                    > Nie kastruje, natomiast nastawianie się zadaniowo na tenże orgazm, obserwacja,
                                                    > czy już jest, czy jeszcze nie i co ma dalej robić, odbiera spontaniczność i zab
                                                    > iera facetowi przyjemność z seksu. Staje się masażystą.

                                                    o jeju, a nastawienie się zadaniowo na loda i obserwacja czy orgazmu już jest czy jeszcze nie ma, to stawanie się masażystką czy cukiernikiem?;) marek, nie pzresadzaj, spontan to dobry seks, ale orgazm nie zawsze, tak już mamy
                                                  • bgz0702 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 18:14
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Wkradła się poprawność polityczna, podobnie jak w innych dyskusjach publicznych
                                                    > . Powiedzenie czegoś wbrew poprawności powoduje totalny personalny atak ze wszy
                                                    > stkich stron i koniec merytorycznej dyskusji.

                                                    ale skąd? Po prostu, nie zgadzają się ludzie z poglądem i tyle. Jedni się zgadzają "poprawnie" inni mniej, albo "niepoprawnie" po bandzie;)
                                                  • marek.zak1 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 18:46
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Wkradła się poprawność polityczna, podobnie jak w innych dyskusjach publicznych
                                                    > > . Powiedzenie czegoś wbrew poprawności powoduje totalny personalny atak ze wszy
                                                    > > stkich stron i koniec merytorycznej dyskusji.
                                                    >
                                                    > ale skąd? Po prostu, nie zgadzają się ludzie z poglądem i tyle. Jedni się zgadzają "poprawnie" inni mniej, albo "niepoprawnie" po bandzie;)
                                                    ------------------
                                                    Niezgadzanie się jest częścią i meritum dyskusji, ale nie powiedzenie: ,,jesteś idiotą", co w stosunku do mnie nie raz miało miejsce.
                                                  • aandzia43 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 18:52

                                                    > ------------------
                                                    > Niezgadzanie się jest częścią i meritum dyskusji, ale nie powiedzenie: ,,jesteś
                                                    > idiotą", co w stosunku do mnie nie raz miało miejsce.

                                                    O przepraszam, ja inwektywami cię nigdy nie obsypywałam. Nie lubisz szczytujących kobiet to nie lubisz, twoje upodobanie, nie muszę z tobą sypiac ;-) Ale żeby zaraz "idiota"..
                                                  • zawle Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 18:55
                                                    A ja nadal podtrzymuję:)) I to dość schizofreniczne jest, bo dla mnie jesteś poza tą cechą najbardziej męskim facetem z forum. Błagam, tylko bez badań które odrą mnie z marzeń że jedno nie musi występować z drugim
                                                  • marek.zak1 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 19:06
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    >
                                                    > > ------------------
                                                    > > Niezgadzanie się jest częścią i meritum dyskusji, ale nie powiedzenie: ,,
                                                    > jesteś idiotą", co w stosunku do mnie nie raz miało miejsce.
                                                    >
                                                    > O przepraszam, ja inwektywami cię nigdy nie obsypywałam. Nie lubisz szczytujących kobiet to nie lubisz, twoje upodobanie, nie muszę z tobą sypiac ;-) Ale żeby zaraz "idiota"..
                                                    -----------------
                                                    Bez nazwisk, natomiast szczytujące kobiety bardzo lubię. Patrzę na nie, uśmiecham się i już się dzieje. Czary...:).
                                                    >
                                                  • bgz0702 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 19:10
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > > ------------------
                                                    > > > Niezgadzanie się jest częścią i meritum dyskusji, ale nie powiedzen
                                                    > ie: ,,
                                                    > > jesteś idiotą", co w stosunku do mnie nie raz miało miejsce.
                                                    > >
                                                    > > O przepraszam, ja inwektywami cię nigdy nie obsypywałam. Nie lubisz szczy
                                                    > tujących kobiet to nie lubisz, twoje upodobanie, nie muszę z tobą sypiac ;-) Al
                                                    > e żeby zaraz "idiota"..
                                                    > -----------------
                                                    > Bez nazwisk, natomiast szczytujące kobiety bardzo lubię. Patrzę na nie, uśmiech
                                                    > am się i już się dzieje. Czary...:).
                                                    > >

                                                    masz taki dar marek?;)))) zawle ma jednak nosa;)))
                                                  • marek.zak1 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 19:18
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > masz taki dar marek?;)))) zawle ma jednak nosa;))).
                                                    -------------------
                                                    Żartowałem :).
                                                  • bgz0702 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 19:25
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    > > masz taki dar marek?;)))) zawle ma jednak nosa;))).
                                                    > -------------------
                                                    > Żartowałem :).

                                                    ;))

                                                    "Żartowałem"... rozczarowałeś mnie...
                                                  • marek.zak1 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 19:45
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > bgz0702 napisała:
                                                    > > > masz taki dar marek?;)))) zawle ma jednak nosa;))).
                                                    > > -------------------
                                                    > > Żartowałem :).
                                                    >
                                                    > ;))
                                                    >
                                                    > "Żartowałem"... rozczarowałeś mnie...
                                                    -------------------
                                                    Nawet jak nie żartowałem, to ta cecha do niczego mi się nie przydaje i głęboko ją skrywam.
                                                    A przy okazji;
                                                    annasikorska.blogspot.com/2017/04/marek-zak-polityka-i-seks.html
                                                  • bgz0702 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 21:09
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > bgz0702 napisała:
                                                    > > > > masz taki dar marek?;)))) zawle ma jednak nosa;))).
                                                    > > > -------------------
                                                    > > > Żartowałem :).
                                                    > >
                                                    > > ;))
                                                    > >
                                                    > > "Żartowałem"... rozczarowałeś mnie...
                                                    > -------------------
                                                    > Nawet jak nie żartowałem, to ta cecha do niczego mi się nie przydaje i głęboko
                                                    > ją skrywam.
                                                    > A przy okazji;
                                                    > annasikorska.blogspot.com/2017/04/marek-zak-polityka-i-seks.html

                                                    dobra... stało się. Padło. Nie ma się co ukrywać. Marek Żak ma to "coś" w oczach;))
                                                  • bgz0702 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 19:02
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Wkradła się poprawność polityczna, podobnie jak w innych dyskusjach
                                                    > publicznych
                                                    > > > . Powiedzenie czegoś wbrew poprawności powoduje totalny personalny
                                                    > atak ze wszy
                                                    > > > stkich stron i koniec merytorycznej dyskusji.
                                                    > >
                                                    > > ale skąd? Po prostu, nie zgadzają się ludzie z poglądem i tyle. Jedni się
                                                    > zgadzają "poprawnie" inni mniej, albo "niepoprawnie" po bandzie;)
                                                    > ------------------
                                                    > Niezgadzanie się jest częścią i meritum dyskusji, ale nie powiedzenie: ,,jesteś
                                                    > idiotą", co w stosunku do mnie nie raz miało miejsce.

                                                    no to niepoprawne nie..., a piszesz, ze się "wkradła poprawność polityczna"
                                                  • kag73 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 10:33
                                                    Mnie sie wydaje, ze nie ma o czym nowym rozprawiac, bo tu tylko stali bywalcy, zadncyh nowych z nowymi problemami. Wiec coz tutaj za problemy rozwiazywac? Ty sam Kutuzow pojawiasz sie i pod innym tytulem serwujesz te same tematy, ze po dzieciac/przy dzieciach nie ma seksu. Wszyscy ciagle o tym samym. Badania cytuja a inni cytuja inne, w dodatku co niektorzy wybiorczo i tylko to co im pasuje z tych badan.
                                                    Co do kagizmu i roznosci ludzi, generalnie ludzie wcale tak bardzo sie od siebie nie roznia, wlasciwie wszyscy chca jednego i tego samego i mysla podobnie. Pytanie tylko co to jest :)
                                                  • rekreativa Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 18:10
                                                    "Od jakiegoś czasu zwracałem uwagę, że forum zjada własny ogon"

                                                    Nie bardzo rozumiem, czego byś oczekiwał po tylu latach rozmów na te same w kółko tematy.
                                                    Co do porad to też: jak radzisz pierwszy czy drugi raz, to masz zapał, ale jak Ci przychodzi napisać te same pięć zdań po raz pierdyliardowy, to machasz ręką i idziesz blablać w offtopie o podrywaniu 100 kilo na klate.
                                                    Trzeba być profesjonalistą, by cierpliwie rozwiązywać z pacjentami ten sam problem przez 30 lat. A i tak profesjonalista nie robi tego za darmo.
                                                    A co nowego można za każdym razem mówić facetowi na bezseksiu?
                                                    Co nowego w ogóle o relacjach damsko męskich? Temat został tu przemielony na wszystkie sposoby, z perspektywy każdego z wymienionych "izmów" . Co nowego może wnieść urqu ze swoim psychoewo? Albo feministki ze swoim "faceci są tacy jak kobiety"?
                                                    Wszystko, co forum ma do powiedzenia mozna wyczerpać w dwa lata. Potem się tu przychodzi wyłącznie dla towarzystwa. Jak do starych znajomych. Raczej nic odkrywczego nie powiedzą, ale miło razem pogawędzić i napić się piwka.
                                                  • zawle Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 18:35
                                                    rekreativa napisała: Raczej nic odkry
                                                    > wczego nie powiedzą, ale miło razem pogawędzić i napić się piwka.

                                                    A może by tak się kiedyś umówić na wspólne picie na forum?? Wąteczek z tego zrobić, na trzeżwo przeanalizować:)) tego piwka mi z wami brakuje, chociaż wiem że to wszystko by zepsuło:((
                                                  • aandzia43 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 18:42
                                                    zawle napisała:

                                                    > rekreativa napisała: Raczej nic odkry
                                                    > > wczego nie powiedzą, ale miło razem pogawędzić i napić się piwka.
                                                    >
                                                    > A może by tak się kiedyś umówić na wspólne picie na forum?? Wąteczek z tego zro
                                                    > bić, na trzeżwo przeanalizować:)) tego piwka mi z wami brakuje, chociaż wiem że
                                                    > to wszystko by zepsuło:((

                                                    A orgia będzie?
                                                  • zawle Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 18:45
                                                    Nie, intrenetowy seks:))
                                                  • aandzia43 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 19:02
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nie, intrenetowy seks:))
                                                    >

                                                    Czyli przy jednym stoliku, każdy ze swoim piwkiem i swoim laptokiem się zabawia?
                                                  • zawle Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 19:14

                                                    > Czyli przy jednym stoliku, każdy ze swoim piwkiem i swoim laptokiem się zabawia
                                                    > ?

                                                    No przecież można sobie jakiegoś zabawiacza wziąć? :))
                                                  • ninek04 Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 19:32
                                                    > Czyli przy jednym stoliku, każdy ze swoim piwkiem i swoim laptokiem się zabawia
                                                    > ?

                                                    >No przecież można sobie jakiegoś zabawiacza wziąć? :))<

                                                    Zaganiacza znaczy się? ;)
                                                  • lybbla Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 20:38
                                                    zawle napisała:

                                                    >
                                                    > > Czyli przy jednym stoliku, każdy ze swoim piwkiem i swoim laptokiem się z
                                                    > abawia
                                                    > > ?
                                                    >
                                                    > No przecież można sobie jakiegoś zabawiacza wziąć? :))

                                                    A już myślałem o większym stole.
                                                    Czyli live streaming z majówki? Da się zrobić ;)
                                                  • lybbla Re: "...ale forum jest stare jak świat" 28.04.17, 20:34
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > A orgia będzie?

                                                    Bachanalia :)
                                                  • mabelle2000 Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 13:42
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ciekawa uwaga odnosnie mezczyzn, zainteresowanie innoscia powiadasz. Podczytuje
                                                    > sz Braci Samcow?

                                                    Ja podczytuje. Ale rozmawiam tez z bezdomnymi i czerpie wiedze z koranu, bo moja dobra kolezanka jest muzulmanka. No i mam jednego ulubionego katolickiego ksiedza. I forum dla rozwodnikow, tam to dopiero jest kalejdoskop ludzkich typow. I webinary o seksualnosci. Bede jeszcze musiala na e-matke zajrzec ;-)

                                                    Bo tu juz sie zrobil taki babiniec, Lybble i Sabata wliczam do
                                                    > bab, wiadomo zamoczenie zobowiazuje, trzeba spiewac jak ci graja,

                                                    Skoro ruchaja, to mozna uznac, ze odniesli pelny sukces, nie?

                                                    tematy dziec
                                                    > iowe, kobiety opowiadajace o sobie, generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie
                                                    > dowiesz.

                                                    Jedno co Ci moge obiecac, ze juz nie bede pisac o sobie.

                                                    A mezczyzn wywialo, bo nawet jak sie jakis pojawi i powie cos kontrowe
                                                    > rsyjnego, to zakrzyczany, wysmiany, babska sie nawoluja, zlatuja bynajmniej nie
                                                    > na group hug. Taka seksmisja. Druga e-mama. Kicha, nie?

                                                    Kicha, bo wydaje mi sie, ze nikogo specjalnie nie interesuje dlaczego seksu w zwiazku nie ma, chociaz twierdza inaczej. Tak jakby nie bylo zadnych mechanizmow, zadnych zaleznosci. Golym okiem widac za to, ze ped jest aby zachowac status quo, czyli grzecznie, wirtualnie lizac wzajemnie dupcie, bez dociekania dlaczego w realu zjebalo mi sie zycie. Mozna i tak, ale to nuda.
                                                    I tak mi wlasnie uswiadomilas, ze skoro nie dolega mi brak seksu, ani innych dobrych, ludzkich relacji, a tantre uprawia sie patrzac gleboko w oczy, to z tego forum spokojnie moge zwinac zagle. Lekcja zostala odrobiona :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 14:14
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Ja podczytuje. Ale rozmawiam tez z bezdomnymi i czerpie wiedze z koranu, bo moj
                                                    > a dobra kolezanka jest muzulmanka. No i mam jednego ulubionego katolickiego ksi
                                                    > edza. I forum dla rozwodnikow, tam to dopiero jest kalejdoskop ludzkich typow.
                                                    > I webinary o seksualnosci. Bede jeszcze musiala na e-matke zajrzec ;-)

                                                    A Ci rozwodnicy to na Gazecie? Pamietam, ze tam kiedys zagladalam jak i na samotnch ale dominowal bol i zal. Nie moje klimaty. Ale moze zmienie zdanie.

                                                    > Skoro ruchaja, to mozna uznac, ze odniesli pelny sukces, nie?

                                                    Sukces w chuj! ;)
                                                    Tak sobie mysle, ze chyba jestem Ci winna wyznanie przemyslenia. Wiesz ja sie tam angazowalam w Sabata sytuacje, jak on ma sobie poradzic z wylaczonym pradem czy odcietym internerem tj z Sabatowa hetera, a potem patrze, a on nie sobie opisywal tylko Ninek ;)

                                                    > Jedno co Ci moge obiecac, ze juz nie bede pisac o sobie.

                                                    Akurat o Tobie to bym se poczytala, bo znowu musze podjac decyzje o przeorganizowaniu ponownie swojego zycia i bym sie poinspirowala. Ale bardziej by mnie interesowly tematy zawodowe, organizacji zycia, w sumie nie w temacie forum...

                                                    > Kicha, bo wydaje mi sie, ze nikogo specjalnie nie interesuje dlaczego seksu w z
                                                    > wiazku nie ma, chociaz twierdza inaczej. Tak jakby nie bylo zadnych mechanizmow
                                                    > , zadnych zaleznosci. Golym okiem widac za to, ze ped jest aby zachowac status
                                                    > quo, czyli grzecznie, wirtualnie lizac wzajemnie dupcie, bez dociekania dlaczeg
                                                    > o w realu zjebalo mi sie zycie. Mozna i tak, ale to nuda.

                                                    Mozna i tak 'nie bede sie interesowac niczym, bo i tak mnie nikt do niczego nie przekona' ;-)

                                                    > I tak mi wlasnie uswiadomilas, ze skoro nie dolega mi brak seksu, ani innych do
                                                    > brych, ludzkich relacji, a tantre uprawia sie patrzac gleboko w oczy, to z tego
                                                    > forum spokojnie moge zwinac zagle. Lekcja zostala odrobiona :-)

                                                    Nie no, nie bedzie nawet kogo podczytac ;(
                                                  • mabelle2000 Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 14:50
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A Ci rozwodnicy to na Gazecie? Pamietam, ze tam kiedys zagladalam jak i na samo
                                                    > tnch ale dominowal bol i zal. Nie moje klimaty. Ale moze zmienie zdanie.

                                                    Nie, to niemieckie forum, ale wiedza stamtad - dla mnie bezcenna.

                                                    > Sukces w chuj! ;)

                                                    A nie?

                                                    > Tak sobie mysle, ze chyba jestem Ci winna wyznanie przemyslenia. Wiesz ja sie t
                                                    > am angazowalam w Sabata sytuacje, jak on ma sobie poradzic z wylaczonym pradem
                                                    > czy odcietym internerem tj z Sabatowa hetera, a potem patrze, a on nie sobie op
                                                    > isywal tylko Ninek ;)

                                                    Tego nie rozumiem.
                                                    W kwestii wylaczania pradu slyszalam o przypadkach, ze ludzie posuwali sie do * aktu przemocy* i wykrecali korki w momencie kompletnej desperacji, niemocy i bezsilnosci. To tak jak to rozwalenie laptopa masturbatorowi, ktore proponuje Marek. Nie ze popieram, ale takie przypadki w przyrodzie maja miejsce rowniez.

                                                    > Akurat o Tobie to bym se poczytala, bo znowu musze podjac decyzje o przeorganiz
                                                    > owaniu ponownie swojego zycia i bym sie poinspirowala. Ale bardziej by mnie int
                                                    > eresowly tematy zawodowe, organizacji zycia, w sumie nie w temacie forum...

                                                    Zawsze jest priv ;-)

                                                    > Mozna i tak 'nie bede sie interesowac niczym, bo i tak mnie nikt do niczego nie
                                                    > przekona' ;-)

                                                    Pudrowanie kupy dobra rzecz w zasadzie.

                                                    > Nie no, nie bedzie nawet kogo podczytac ;(

                                                    Bedzie, bedzie ;-)
                                                  • aandzia43 Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 14:15
                                                    sie, ze nikogo specjalnie nie interesuje dlaczego seksu w z
                                                    > wiazku nie ma, chociaz twierdza inaczej.

                                                    A jak się ma brak związku w seksie i się nie narzeka, to można się nie interesować czy to będzie twierdzenie inaczej? ;-)


                                                    Tak jakby nie bylo zadnych mechanizmow
                                                    > , zadnych zaleznosci. Golym okiem widac za to, ze ped jest aby zachowac status
                                                    > quo, czyli grzecznie, wirtualnie lizac wzajemnie dupcie, bez dociekania dlaczeg
                                                    > o w realu zjebalo mi sie zycie. Mozna i tak, ale to nuda.
                                                    > I tak mi wlasnie uswiadomilas, ze skoro nie dolega mi brak seksu, ani innych do
                                                    > brych, ludzkich relacji, a tantre uprawia sie patrzac gleboko w oczy, to z tego
                                                    > forum spokojnie moge zwinac zagle. Lekcja zostala odrobiona :-)

                                                    A jak się wie dlaczeog się zjebało i lekcję się odrobiło to można nie tłumaczyć po raz pięćdziesiąty "whyyy?!", bo to by dopiero była nuda? ;-)
                                                  • lybbla Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 14:52
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    . Podczytuje
                                                    > sz Braci Samcow? Bo tu juz sie zrobil taki babiniec, Lybble i Sabata wliczam do
                                                    > bab, wiadomo zamoczenie zobowiazuje, trzeba spiewac jak ci graja, tematy dziec
                                                    > iowe, kobiety opowiadajace o sobie, generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie
                                                    > dowiesz.

                                                    Schlebia mi nazwanie mnie baba. Tylko, że ja reprezentuje 90% męskiej populacji. Mężczyzn, którzy z partnerkami zajadaja się marchewka i do głowy im nie przyjdzie używanie kija lub bujanie łódką. Nie ujmuje mi męskości jechanie na szmacie, robienie zupy ogórkowej, przewijanie najcudowniejszych stworzeń i inne czynności, to pseudonaukowe bzdety. A już sugestia, że nadmierne zamaczanie czyni ze mnie babe to jakieś kuriozum. Kastrata to masz w domu moja droga.

                                                    Jestem codziennie głaskany po jajach. Jako mężczyzna nadaję się tylko do ruchania. I zupełnie nie rozumiem dlaczego kobiety chcą się ze mną rozmnażać. Musi jestem piękny inaczej :p

                                                    Trzeba śpiewać jak nam grają. Szczególnie w seksie. Jeśli kobieta chce mieć poduszkę między nogami to jej poduszkę tam wsadze. Zacznę od ozdobnikow, na dodekafonie przyjdzie czas:)
                                                  • bgz0702 Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 17:50
                                                    lybbla napisał:

                                                    >> Schlebia mi nazwanie mnie baba. Tylko, że ja reprezentuje 90% męskiej populac
                                                    > ji. Mężczyzn, którzy z partnerkami zajadaja się marchewka i do głowy im nie prz
                                                    > yjdzie używanie kija lub bujanie łódką. Nie ujmuje mi męskości jechanie na szm
                                                    > acie, robienie zupy ogórkowej, przewijanie najcudowniejszych stworzeń i inne c
                                                    > zynności

                                                    no, może z tym 90% populacji to przesadziłeś...
                                                    Ale powiem ci, że jeśli dodatkowo potrafisz dobrze się pieprzyć (po wyjściu z kuchni) i "pokonasz wroga", to jesteś marzeniem wielu bab;) nie ośmielę się powiedzieć, ze 90%, ale wielu na pewno;) Bracia samcy mogą się uczyć, trzeba ich zaprosić;)


                                                    A już sugestia, że nadmierne zamaczanie
                                                    > czyni ze mnie babe to jakieś kuriozum. Kastrata to masz w domu moja droga.
                                                    >
                                                    > Jestem codziennie głaskany po jajach. Jako mężczyzna nadaję się tylko do ruchan
                                                    > ia. I zupełnie nie rozumiem dlaczego kobiety chcą się ze mną rozmnażać. Musi j
                                                    > estem piękny inaczej :p
                                                    >
                                                    > Trzeba śpiewać jak nam grają. Szczególnie w seksie. Jeśli kobieta chce mieć pod
                                                    > uszkę między nogami to jej poduszkę tam wsadze. Zacznę od ozdobnikow, na dodeka
                                                    > fonie przyjdzie czas:)
                                                  • lybbla Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 20:27
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > no, może z tym 90% populacji to przesadziłeś...

                                                    No może.

                                                    > Ale powiem ci, że jeśli dodatkowo potrafisz dobrze się pieprzyć (po wyjściu z k
                                                    > uchni) i "pokonasz wroga", to jesteś marzeniem wielu bab;) nie ośmielę się powi
                                                    > edzieć, ze 90%, ale wielu na pewno;) Bracia samcy mogą się uczyć, trzeba ich za
                                                    > prosić;)

                                                    A nie można tak bez wychodzenia z kuchni? Tam jest solidny stół i solidne krzesła.
                                                    I trudno się czasami opanować ;)

                                                  • bgz0702 Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 20:55
                                                    lybbla napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > no, może z tym 90% populacji to przesadziłeś...
                                                    >
                                                    > No może.
                                                    >
                                                    > > Ale powiem ci, że jeśli dodatkowo potrafisz dobrze się pieprzyć (po wyjśc
                                                    > iu z k
                                                    > > uchni) i "pokonasz wroga", to jesteś marzeniem wielu bab;) nie ośmielę si
                                                    > ę powi
                                                    > > edzieć, ze 90%, ale wielu na pewno;) Bracia samcy mogą się uczyć, trzeba
                                                    > ich za
                                                    > > prosić;)
                                                    >
                                                    > A nie można tak bez wychodzenia z kuchni? Tam jest solidny stół i solidne krzes
                                                    > ła.
                                                    > I trudno się czasami opanować ;)
                                                    >
                                                    ;), yyyy.... stoły są przereklamowane...;( kości się wbijają w blat, skóra się przykleja do blatu... ;( yyyy... stoły "bolą"... Ale dobra, niech będzie. Trochę bólu za zupę;))
                                                  • lybbla Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 21:17
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > ;), yyyy.... stoły są przereklamowane...;( kości się wbijają w blat, skóra się
                                                    > przykleja do blatu... ;( yyyy... stoły "bolą"... Ale dobra, niech będzie. Troch
                                                    > ę bólu za zupę;))

                                                    Ale kto mówił o kładzeniu na stole? Do tego służy stół do masażu :)
                                                  • bgz0702 Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 21:37
                                                    lybbla napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > ;), yyyy.... stoły są przereklamowane...;( kości się wbijają w blat, skór
                                                    > a się
                                                    > > przykleja do blatu... ;( yyyy... stoły "bolą"... Ale dobra, niech będzie.
                                                    > Troch
                                                    > > ę bólu za zupę;))
                                                    >
                                                    > Ale kto mówił o kładzeniu na stole? Do tego służy stół do masażu :)

                                                    ach... To tak. Ok. A co zrobić z tym stołem w kuchni? Po prostu, ma sobie stać i być. Będzie się gapił?;)) wyobraźnia mi nie dopisuje...
                                                  • lybbla Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 22:07
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > ach... To tak. Ok. A co zrobić z tym stołem w kuchni? Po prostu, ma sobie stać
                                                    > i być. Będzie się gapił?;)) wyobraźnia mi nie dopisuje...

                                                    Wyobraź sobie, że wyrabiasz ciasto na pierogi i akurat przechodzi ktoś i nie może się oprzeć. Albo ten ktoś wyrabia ciasto na pierogi a Ty przechodzisz mimo i nie możesz się oprzeć.
                                                  • bgz0702 Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 22:18
                                                    lybbla napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > ach... To tak. Ok. A co zrobić z tym stołem w kuchni? Po prostu, ma sobie
                                                    > stać
                                                    > > i być. Będzie się gapił?;)) wyobraźnia mi nie dopisuje...
                                                    >
                                                    > Wyobraź sobie, że wyrabiasz ciasto na pierogi i akurat przechodzi ktoś i nie mo
                                                    > że się oprzeć. Albo ten ktoś wyrabia ciasto na pierogi a Ty przechodzisz mimo i
                                                    > nie możesz się oprzeć.

                                                    ;)), idealnie by było nie psuć nastroju. Więc ja w mące, na stole, w pierogach
                                                  • bgz0702 Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 22:20
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > bgz0702 napisała:
                                                    > >
                                                    > > > ach... To tak. Ok. A co zrobić z tym stołem w kuchni? Po prostu, ma
                                                    > sobie
                                                    > > stać
                                                    > > > i być. Będzie się gapił?;)) wyobraźnia mi nie dopisuje...
                                                    > >
                                                    > > Wyobraź sobie, że wyrabiasz ciasto na pierogi i akurat przechodzi ktoś i
                                                    > nie mo
                                                    > > że się oprzeć. Albo ten ktoś wyrabia ciasto na pierogi a Ty przechodzisz
                                                    > mimo i
                                                    > > nie możesz się oprzeć.
                                                    >
                                                    > ;)), idealnie by było nie psuć nastroju. Więc ja w mące, na stole, w pierogach

                                                    ty nie?
                                                  • zawle Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 22:23
                                                    bgz0702 napisała: Więc ja w mące, na stole, w pierogach

                                                    Jezuuu..jakie wymagania.. jeden chce szpilki, drugi mąkę i pierogi....co za czasu. Kiedyś ludzie wolnego kąta szukali
                                                  • bgz0702 Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 22:41
                                                    zawle napisała:

                                                    > bgz0702 napisała: Więc ja w mące, na stole, w pierogach
                                                    >
                                                    > Jezuuu..jakie wymagania.. jeden chce szpilki, drugi mąkę i pierogi....co za cza
                                                    > su. Kiedyś ludzie wolnego kąta szukali

                                                    fajnie. Bardzo mądre, słuszne spostrzeżenie. Ale pani...! "To jest kiosk Ruchu, ja tu mięso mam!";) a ty mi się wtryniasz, pierogów nie będzie;))
                                                  • lybbla Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 23:35
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > fajnie. Bardzo mądre, słuszne spostrzeżenie. Ale pani...! "To jest kiosk Ruchu,
                                                    > ja tu mięso mam!";) a ty mi się wtryniasz, pierogów nie będzie;))

                                                    Bgz daj Zawle popatrzeć jak się lepi pieroga. Może się przyłączy do lepienia.
                                                    Im więcej pierogów tym lepiej. ;)
                                                  • zawle Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 23:38
                                                    Tyle że nie wiadomo czy nadzienia wystarczy;)
                                                  • lybbla Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 28.04.17, 00:26
                                                    zawle napisała:

                                                    > Tyle że nie wiadomo czy nadzienia wystarczy;)

                                                    Nadzienie jest w ciągłej produkcji ;)
                                                  • bgz0702 Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 28.04.17, 18:27
                                                    lybbla napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Tyle że nie wiadomo czy nadzienia wystarczy;)
                                                    >
                                                    > Nadzienie jest w ciągłej produkcji ;)

                                                    ... chciałbyś nas na dziecko złapać?;) co to, to nie... ;)
                                                  • lybbla Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 28.04.17, 20:31
                                                    bgz0702 napisała:


                                                    > ... chciałbyś nas na dziecko złapać?;) co to, to nie... ;)

                                                    Oczywiście, mielibyśmy coś wspólnego, nowe tematy do omówienia;)
                                                  • bgz0702 Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 28.04.17, 20:49
                                                    lybbla napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > ... chciałbyś nas na dziecko złapać?;) co to, to nie... ;)
                                                    >
                                                    > Oczywiście, mielibyśmy coś wspólnego, nowe tematy do omówienia;)

                                                    pogadać możemy zawsze;) "coś wspólnego" fajnie brzmi, jak zachęta;))
                                                  • lybbla Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 28.04.17, 21:26
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > > > ... chciałbyś nas na dziecko złapać?;) co to, to nie... ;)
                                                    > >
                                                    > > Oczywiście, mielibyśmy coś wspólnego, nowe tematy do omówienia;)
                                                    >
                                                    > pogadać możemy zawsze;) "coś wspólnego" fajnie brzmi, jak zachęta;))

                                                    Takie małe, robi gdzie popadnie, traktuje Cię jak butelkę a na koniec i tak wychodzi, że wszystkie traumy to przez Ciebie ;)


                                                  • bgz0702 Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 28.04.17, 21:42
                                                    lybbla napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > > > ... chciałbyś nas na dziecko złapać?;) co to, to nie... ;)
                                                    > > >
                                                    > > > Oczywiście, mielibyśmy coś wspólnego, nowe tematy do omówienia;)
                                                    > >
                                                    > > pogadać możemy zawsze;) "coś wspólnego" fajnie brzmi, jak zachęta;))
                                                    >
                                                    > Takie małe, robi gdzie popadnie, traktuje Cię jak butelkę a na koniec i tak wyc
                                                    > hodzi, że wszystkie traumy to przez Ciebie ;)
                                                    >
                                                    >
                                                    "robi gdzie popadnie"... demonizujecie te biedne dzieci. Moje miały pampersa. "Traktuje cię jak butelkę", no dobra nie wypowiem się, ale wmówić sobie nie dam, że jestem winna jego wszystkim traumom. A co ja kuźwa czarodziejka jestem, cudotwórca? jak ja mam im zapewnić życie bez "traum"? da się?

                                                    ;) a poza tym, miałam na myśli coś innego "coś wspólnego";)
                                                  • lybbla Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 28.04.17, 21:58
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > "robi gdzie popadnie"... demonizujecie te biedne dzieci. Moje miały pampersa. "
                                                    > Traktuje cię jak butelkę", no dobra nie wypowiem się, ale wmówić sobie nie dam,
                                                    > że jestem winna jego wszystkim traumom. A co ja kuźwa czarodziejka jestem, cudotwórca? jak ja mam im zapewnić życie bez "traum"? da się?

                                                    Ależ skąd, marzy mi się bycie dziadkiem. Będę mógł psuć z premedytacją
                                                    te `słodkie małe potwory'.

                                                    > ;) a poza tym, miałam na myśli coś innego "coś wspólnego";)

                                                    Miałem wątpliwości czy chodzi Ci łóżko do masażu czy zajmujące rozmowy do białego rana o mokrym pysku, więc wybrałem bezpieczną opcję z dziećmi w roli głównej. ;)
                                                  • bgz0702 Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 28.04.17, 22:31
                                                    lybbla napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > "robi gdzie popadnie"... demonizujecie te biedne dzieci. Moje miały pampe
                                                    > rsa. "
                                                    > > Traktuje cię jak butelkę", no dobra nie wypowiem się, ale wmówić sobie ni
                                                    > e dam,
                                                    > > że jestem winna jego wszystkim traumom. A co ja kuźwa czarodziejka jeste
                                                    > m, cudotwórca? jak ja mam im zapewnić życie bez "traum"? da się?
                                                    >
                                                    > Ależ skąd, marzy mi się bycie dziadkiem. Będę mógł psuć z premedytacją
                                                    > te `słodkie małe potwory'.
                                                    >
                                                    > > ;) a poza tym, miałam na myśli coś innego "coś wspólnego";)
                                                    >
                                                    > Miałem wątpliwości czy chodzi Ci łóżko do masażu czy zajmujące rozmowy do białe
                                                    > go rana o mokrym pysku, więc wybrałem bezpieczną opcję z dziećmi w roli głównej
                                                    > . ;)

                                                    ok;) wspólne wnuki;))
                                                  • aandzia43 Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 23:02
                                                    lybbla napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > ach... To tak. Ok. A co zrobić z tym stołem w kuchni? Po prostu, ma sobie
                                                    > stać
                                                    > > i być. Będzie się gapił?;)) wyobraźnia mi nie dopisuje...
                                                    >
                                                    > Wyobraź sobie, że wyrabiasz ciasto na pierogi i akurat przechodzi ktoś i nie mo
                                                    > że się oprzeć. Albo ten ktoś wyrabia ciasto na pierogi a Ty przechodzisz mimo i
                                                    > nie możesz się oprzeć.

                                                    Ja nie wiem na co wyrabiala ciasto Jessica Lang w "Listonosz dzwoni dwa.razy", ale jak wciągnela wzrokiem lubieżnym na stół między mąkę i jakieś zakalce Jacka Nicolsona i jak on ją na tym stole przeleciał, to ja młódka wówczas dopiero zrozumiałam do czego służy stół kuchenny. Oraz mąka. Niestety nie mogę teraz linkowac, niech se znajdą i popatrzą. Swoją drogą Jessica to kobieta, którą bym wuruchała pomimo swojej heteroseksualności. Rasowa suka.
                                                  • zawle Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 23:25
                                                    Ja natomiast pamiętam film ( francuski?)w którym robotnicy gwałcą prowokującą ich kulinarno- seksualnie ( jedzącą rękowa kurczaka) Bardotkę? Mąż nieruchawy jakiś był, chyba w okularach i z zaczeszką i się zbykać nie chciał ( jak ja przelecieli, to już chciał). Boże...jakie to było dziwne, aż kurczak z rożna wydawał mi się przez dłuższy okres czasu podejrzany.
                                                  • lybbla Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 23:37
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Ja nie wiem na co wyrabiala ciasto Jessica Lang w "Listonosz dzwoni dwa.razy",
                                                    > ale jak wciągnela wzrokiem lubieżnym na stół między mąkę i jakieś zakalce Jacka
                                                    > Nicolsona i jak on ją na tym stole przeleciał, to ja młódka wówczas dopiero zr
                                                    > ozumiałam do czego służy stół kuchenny. Oraz mąka. Niestety nie mogę teraz link
                                                    > owac, niech se znajdą i popatrzą. Swoją drogą Jessica to kobieta, którą bym wur
                                                    > uchała pomimo swojej heteroseksualności. Rasowa suka.


                                                    Aandzia ja właśnie miałem linkować ale u nas jest pousuwane.
                                                  • zawle Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 15:58
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Ciekawa uwaga odnosnie mezczyzn, zainteresowanie innoscia powiadasz. Podczytuje
                                                    > sz Braci Samcow? Bo tu juz sie zrobil taki babiniec, Lybble i Sabata wliczam do
                                                    > bab, wiadomo zamoczenie zobowiazuje, trzeba spiewac jak ci graja, tematy dziec
                                                    > iowe, kobiety opowiadajace o sobie, generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie
                                                    > dowiesz. A mezczyzn wywialo, bo nawet jak sie jakis pojawi i powie cos kontrowe
                                                    > rsyjnego, to zakrzyczany, wysmiany, babska sie nawoluja, zlatuja bynajmniej nie
                                                    > na group hug. Taka seksmisja. Druga e-mama. Kicha, nie?

                                                    Cóż kitka,,,,dla mnie świat mężczyzn to i sabat i urgu i każdy inny deklaratywny chłop z tego forum. Nie dzielę na babskich i męskich facetów, opinie jednych i drugich są dla mnie równie ciekawe. I cieszę się że jest lybba i sabat. Poza tym to forum nie przypomina mi w niczym e matki. Ale może nie widzę, bo byłam tam kilka razy?
                                                  • sabat3 Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 20:34
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Ciekawa uwaga odnosnie mezczyzn, zainteresowanie innoscia powiadasz. Podczytuje
                                                    > sz Braci Samcow? Bo tu juz sie zrobil taki babiniec, Lybble i Sabata wliczam do
                                                    > bab,

                                                    E? Niby dlaczego? Ze niby jade po linii panienek? Chyba sobie jaja robisz. Fakty, laska, dawaj na stol. Co Cie tak boli w mojej gadce?

                                                    wiadomo zamoczenie zobowiazuje, trzeba spiewac jak ci graja, tematy dziec
                                                    > iowe, kobiety opowiadajace o sobie, generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie
                                                    > dowiesz.

                                                    Ty, no wez, co niby jest spiewane jak mi graja? Ze nie chce sie wiecej zenic, niespecjalnie lubie dzieci i jestem swiadom wlasnej chujowosci na przeroznych polach wbijajacych na tematy damsko-meskie?
                                                    Powiem Ci, ze z takimi tekstami bylbym najbardziej pojebanym pua-salonowym sciemniaczem swiata.
                                                    Najsmieszniejsze jest to, ze gdybym probowal na sile sprawiac wrazenie atrakcyjnego, to prawdopodobnie uznalabys, ze zachowuje sie po mesku. Bo to jest atrakcyjne, nie? Przeciwienstwa sie przyciagaja.
                                                    Jesli chcesz posluchac o meskich problemach, to najbardziej szczery w tym wzgledzie jest Kombi, chociaz w wiekszosci kwestii zapedzil sie w kozi rog. Ale frustracja, niemoc i wscieklosc jest autentyczna, podobnie jak u braci samcow.
                                                    Chcesz wiedziec jak sie czuje typowy samiec, ktory nie ma urody ani forsy?
                                                    Wyobraz sobie dziecko, ktore jest bardzo glodne. Wyobraz sobie, ze to dziecko stoi przy witrynie cukierni i obserwuje jak inne dzieci w srodku bawia sie, smieja i obzeraja slodyczami. A on patrzy.
                                                    Tak sie czuje mezczyzna pozbawiony atrybutow atrakcyjnosci. Jestes ciekawa jego swiata? Co mysli o innych dzieciach w srodku cukierni? Jego zalu, gniewu i niemocy? Lepiej nie badz...
                                                  • zawle Re: Generalnie wiecej sie tu o mezczyznach nie do 27.04.17, 22:20
                                                    sabat3 napisał: sabat3 napisał: > Najsmieszniejsze jest to, ze gdybym probowal na sile sprawiac wrazenie atrakcyj
                                                    > nego, to prawdopodobnie uznalabys, ze zachowuje sie po mesku. Bo to jest atrakc
                                                    > yjne, nie? Przeciwienstwa sie przyciagaja.

                                                    Zaczątek fajnej dyskusji:)
                                                  • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 27.04.17, 13:41
                                                    zawle napisała:

                                                    > Mój mąż kochał dzieci, jednak nie
                                                    > potrafił ani zadbać o nie, anie o ich przyszłość. Jeśli komuś się nie klei że l
                                                    > udzie mają zestaw cech dobrych i złych równocześnie, to nie jest mój problem.

                                                    I to my wybieramy zestaw cech, który nam pasuje. I zyskujemy miano pierdzacych różowych chmurek:)
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 12:57
                                                    A mnie zastanawia po co te powroty do tematow dziecianych osob w takim wieku, gdzie dzieci sa dorosle i wyszly z domu? A nawet jesli jednak jest potrzeba dociekania dlaczego tak sie stalo po latach, to chyba trzeba wyjsc od rozmowy z zainteresowanym.

                                                    Bo pojawia sie temat i odzywaja wspomnienia, wiec ktos kto w temacie ma cos do powiedzenia i w dodatku wlasne w nim doswiadczenia sie swoimi obserwacjami i doswiadczeniami dzieli. Nie widze w tym nic dziwnego.
                                                    I naprawde przypadki, ze kochajacy ojciec znika i przestaje sie interesowac dzieciakami istnieja. Dziwne ale prawdziwe.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 13:14
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A mnie zastanawia po co te powroty do tematow dziecianych osob w takim wieku, g
                                                    > dzie dzieci sa dorosle i wyszly z domu? A nawet jesli jednak jest potrzeba doci
                                                    > ekania dlaczego tak sie stalo po latach, to chyba trzeba wyjsc od rozmowy z zai
                                                    > nteresowanym.

                                                    Czyli z byłym mężem co stał się byłym ojcem naszego dziecka? Spoko, większość babek ma potrzebę drążenia tematu. Czasem coś wydrąży, czasem nie.

                                                    To samo co u Ninek czyli zapiekanie sie w swojej subiektwnej ocen
                                                    > ie chujowstwa tego goscia i calkowity brak wiedzy na temat: co sie stalo z punk
                                                    > tu widzenia ojca dzieci. Co nim kierowalo? Dlaczego tak sie zachowal? Co myslal
                                                    > , czul? Czego chcial? Wg niego, a nie nas. Potem proba zrozumienia.
                                                    >
                                                    > Bo jeszcze moze sie okazac, ze eks nie wysylal sygnalow skurwysynstwa wczesniej
                                                    > , bo po prostu skurwysynem nie byl i nie jest.
                                                    Może być i tak. Może mąż Ninek płaci regularnie na dzieci dobija się by mieć z nimi jak najczestszy kontakt, a Ninek nam tu sciemnia.



                                                    > Takze: co mowi dlaczego nie interesowal sie wlasnymi dziecmi bedac jednoczesnie
                                                    > dobrym, czulym ojcem?
                                                    >
                                                    > Bo cos tu sie mocno nie klei i tez nie kupuje wyjasnien typu kochajacy ojciec z
                                                    > niknal na zawsze z zycia dzieci. No to chyba mial jakies powazne klopoty. Cos p
                                                    > owaznego sie musialo wydarzyc w jego zyciu. Cos tragicznego? Zachorowal (psychi
                                                    > cznie)? T


                                                    Bo jego kochającość była marnej próby. Plastykiem na wodzie pisana. Tak jak jego charakter. Czasem :wsparty" nałogiem. Przestało być pięknie z górki, zaczęły się zakręty, a już nie.daj Boże pod górkę i czmychnął, wsadził głowę w piach jak struś. Najczesyszy scenariusz, nuuuda panie, nuuuda. Za tymi Cyprami żadne tragiczne tajemnice nie.stoją. Zwykła miałkość. Ale.oczywiście wypada matce dzieciom dociec czy były czasem w boliwijskom więzieniu nie.siedzi. Tak się godzi, zaiste.


                                                    o samo u Ninek dlatego czujna Mabelle wyczuwa jakas scieme. Przedtem d
                                                    > obry ojciec, dzieci nie chca absolutnie zgodzic na opuszczenie z matka domu ojc
                                                    > a, ojciec zabiera je na pozaszkolne aktywnosci, dzieci sa dla niego wazniejsze
                                                    > od matki, a potem JEB i zmiana frontu o 180 stopni: przemocowiec, glodzi dzieci
                                                    > . Cos tu jest nietenteges. Schizofrenia jakas galopujaca czy cos ;) I jeszcze t
                                                    > o obsesyjne powracanie do tematu. Moze rzeczywistosc sie przebija do mozgow pan
                                                    > , ze cos tam sobie i wszystkim nazmyslaly ;) A kazdy wierzy, bo sie lituje nad
                                                    > dziecmi. A jaka prawda chuj wie.
                                                    >
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 14:03
                                                    Wczuwasz się w jego uczucia i odczucia jakby to jemu przez te lata działa się krzywda, a ja była przemocowcem, pewnie taka teza by Ci pasowała ;). Po co mi teraz rozmowa z nim i roztrzasanie po fakcie? Chciałam rozmawiać przed, to mówił, żebym pogadala sobie ze ścianą i palcem pokazywał mi drzwi, zamykając je za mną. Myślał, że będzie mógł dalej manipulować i wyżywać się na mnie, bo był przekonany, że nigdzie nie pójdę - już tyle razy wcześniej się odgrazalam, że pójdę i nic z tego nie wychodziło. Tyle razy powtarzał, że jeśli tylko odejdę, to radzić muszę sama i nigdy już nie będę mogła liczyć na powrót - to było śmieszne akurat, nie po to chciałam odejść, żeby móc zostawić sobie jakąś otwarta furtkę powrotu. O reszcie pisałam nie raz, czasem nawet zbyt szczegółowo, jeśli dla niektórych to brzmi jak ściema, to przecież nic nie poradzę, każdy ma swoje prawo do oceny.Bylo jak było, moja wina, że w to wdepnelam i nie poznałam się na nim od razu, ale teraz jest to już sprawa prawie całkiem zamknięta (z wyj.oficjalnych rozstrzygnięć), życie z nim mam już za sobą i to jest dla mnie ważne.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 11:40


                                                    > Trudno mi w to uwierzyc, ze twoj ex nie wysylal jasnych sygnalow swojego skurwy
                                                    > synstwa. Udawac to mozna pare miesiecy a nie pare lat. Stosunek do dzieci, zwie
                                                    > rzat, ekspedientki, taksowkarza, jehowych, sposob jazdy samochodem i stosunek d
                                                    > o innych uzytkownikow drog. No kurwa wez nie gadaj ze z aniola nagle przemienil
                                                    > sie w Lucyfera. Po prostu, co jest dla mnie najbardziej prawdopodobne, kiedy w
                                                    > asi eksowie byli chujami tylko wobec innych to wam to nie przeszkadzalo. Proble
                                                    > m zaczal sie kiedy stali sie chujami wobec was. A co do tego ze twoj ex byl odd
                                                    > anym ojcem kiedy dzieci byly jego i przestal kiedy dzieci przestaly byc jego, t
                                                    > o moze warto bylo jednak oceniac jakim jest czlowiekiem pod katem jego stosunk
                                                    > u wobec innych,

                                                    Ja się podpisuje ręcami i nogami. Długo i wnikliwie obserwowac jak się ktoś.zachowuje wobec ludzi, zwierząt, jak ocenia, opiniuje, itd. Nie wierzyć w imaginacje, że jak kopie z satysfakcją zwierzątka czy bez mrugnięcia okiem podstawia komuś świnię, to na pewno nie zrobi tego mnie, kiedy będzie miał na mnie złość. Czy własnym dzieciom, kiedy uzna ze nie ma interesu być ich ojcem. Tylko wiesz, Wont, to się wie, jak się ma już swoje lata ;-) Niektórzy mają intuicję już w młodości i oni omijają rafy zgrabnym slalomem. Jak panna bierze sobie chujka w ładnej oprawie, to głupia jest bo młoda albo z domu zryta beretem. I potem płacze ona i jej dzieci. Współczujemy. Jak sobie rozwodka bierze takiego następnego to już gorzej, takiej nie współczujemy ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 11:53
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Ja się podpisuje ręcami i nogami. Długo i wnikliwie obserwowac jak się ktoś.zachowuje wobec ludzi, zwierząt, jak ocenia, opiniuje, itd.
                                                    ----------------
                                                    Wnikliwie można obserwować i wyciągać prawidłowe wnikoski można jak się odstawi uczucia i emocje. Poza tym w okresie demo każdy jest dużo fajniejszy niż w rzeczywistości.
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 12:11
                                                    Święta racja, szybkie śluby niewskazane
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 12:21
                                                    Święta racja, szybkie śluby niewskazane

                                                    To zalezy ile ma sie lat i ile doswiadczenia. Ja slubowalam szybko i nie zaluje, ale...myslalam sobie, ze w razie "w" zawsze moge sie rozejsc:) Wiec bym powiedziala slub moze tak, ale dziecko za szybko to juz niekoniecznie.
                                                    W dodatku jak dolozysz "on jest taki siaki i owaki ale ja go kocham" to i tak dupa blada i baba sama sobie winna. Tak to jest z miloscia, latwiej zostac niz odejsc, bo odejscie boli.
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 12:33
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Święta racja, szybkie śluby niewskazane
                                                    >
                                                    > To zalezy ile ma sie lat i ile doswiadczenia. Ja slubowalam szybko i nie zaluje
                                                    > , ale...myslalam sobie, ze w razie "w" zawsze moge sie rozejsc:) Wiec bym powie
                                                    > dziala slub moze tak, ale dziecko za szybko to juz niekoniecznie.
                                                    > W dodatku jak dolozysz "on jest taki siaki i owaki ale ja go kocham" to i tak d
                                                    > upa blada i baba sama sobie winna. Tak to jest z miloscia, latwiej zostac niz o
                                                    > dejsc, bo odejscie boli.

                                                    Oczywiscie, tez racja, ale jak już wiesz, ze "on taki siaki i owaki" to nie pchaj się mimo, że kochasz :-) ale to już sprawa miłości:-) Taki rozwód to boli, oj bolał
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 12:44
                                                    "Tylko wiesz, Wont, to się wie, jak się ma już swoje lata"

                                                    No właśnie wont nie bierze pod uwagę, że wzrok w tej materii to się wyostrza z czasem.
                                                    I nie zawsze widziały gały, co brały, bo zwyczajnie mogły być zbyt niedojrzałe i niedoświadczone, by cokolwiek zobaczyć i należycie ocenić.
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 12:51
                                                    "No właśnie wont nie bierze pod uwagę, że wzrok w tej materii to się wyostrza z czasem.
                                                    I nie zawsze widziały gały, co brały, bo zwyczajnie mogły być zbyt niedojrzałe i niedoświadczone, by cokolwiek zobaczyć i należycie ocenić.

                                                    Ano, bo on patrzy ze swojej perspektywy teraz A kto w wieku prawie 40 jest niezaobraczkowany alebo singiel? I do tego bez dzieci? Mniejszosc. W wieku lat 40 to hormony tak juz zaczynaja dolowac, ze sie o pachaniu na chama w zwiazki erotyczno milosne przestaje myslec :)) I sie sie czlowiek juz przyzwyczail do swojej graby i do swojego zycia w pojedynke.
                                                    W dodatku milosc jest slepa:)
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 13:07
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Ano, bo on patrzy ze swojej perspektywy teraz A kto w wieku prawie 40 jest niez
                                                    > aobraczkowany alebo singiel? I do tego bez dzieci? Mniejszosc. W wieku lat 40 t
                                                    > o hormony tak juz zaczynaja dolowac, ze sie o pachaniu na chama w zwiazki eroty
                                                    > czno milosne przestaje myslec :)) I sie sie czlowiek juz przyzwyczail do swojej
                                                    > graby i do swojego zycia w pojedynke.
                                                    > W dodatku milosc jest slepa:)

                                                    No a taki wont...pod przykrywką uroczego, pełnego humoru singla kryje się dobry i niezapomianający ojciec:)) Biały kruk, Graal wszystkich kobiet. A mówi że nie istnieją:))
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 13:18
                                                    "No a taki wont...pod przykrywką uroczego, pełnego humoru singla kryje się dobry i niezapomianający ojciec:)) Biały kruk, Graal wszystkich kobiet. A mówi że nie istnieją:))"

                                                    Ano, ano, sporo w tym empatii u niego i takiego wspolodczuwania zdiecmi, zapewne dlatego, ze nadal to ON jest tym dzieckiem(plus dobre realacje z ojcem), z racji na to, ze sam ojcem nie jest.
                                                  • wont2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 14:28
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "No a taki wont...pod przykrywką uroczego, pełnego humoru singla kryje się dobr
                                                    > y i niezapomianający ojciec:)) Biały kruk, Graal wszystkich kobiet. A mówi że n
                                                    > ie istnieją:))"
                                                    >
                                                    > Ano, ano, sporo w tym empatii u niego i takiego wspolodczuwania zdiecmi, zapewn
                                                    > e dlatego, ze nadal to ON jest tym dzieckiem(plus dobre realacje z ojcem), z ra
                                                    > cji na to, ze sam ojcem nie jest.
                                                    ------
                                                    Kolezanka zawle sobie zarty stroi a ty analizujesz na powaznie :) Ale ale, cos moze byc w tym co piszesz, ze ja sobie nie wyobrazam porzucenia dziecka, bo sam podswiadomie uwazam sie za dziecko. Kto wie? Ale z drugiej strony, mimo ze dzieci co prawda nie mam, ale mam psy i tez nie wyobrazam sobie ich porzucenia, nawet jak sie "zepsuja". Moze jestem podswiadomie psem? ;)
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 14:34
                                                    wont2 napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > > "No a taki wont...pod przykrywką uroczego, pełnego humoru singla kryje si
                                                    > ę dobr
                                                    > > y i niezapomianający ojciec:)) Biały kruk, Graal wszystkich kobiet. A mów
                                                    > i że n
                                                    > > ie istnieją:))"
                                                    > >
                                                    > > Ano, ano, sporo w tym empatii u niego i takiego wspolodczuwania zdiecmi,
                                                    > zapewn
                                                    > > e dlatego, ze nadal to ON jest tym dzieckiem(plus dobre realacje z ojcem)
                                                    > , z ra
                                                    > > cji na to, ze sam ojcem nie jest.
                                                    > ------
                                                    > Kolezanka zawle sobie zarty stroi a ty analizujesz na powaznie :)

                                                    Oooo...kolega wont jednak żarty wyczuwa:))

                                                    Ale ale, cos
                                                    > moze byc w tym co piszesz, ze ja sobie nie wyobrazam porzucenia dziecka, bo sam
                                                    > podswiadomie uwazam sie za dziecko. Kto wie? Ale z drugiej strony, mimo ze dzi
                                                    > eci co prawda nie mam, ale mam psy i tez nie wyobrazam sobie ich porzucenia, na
                                                    > wet jak sie "zepsuja". Moze jestem podswiadomie psem? ;)

                                                    Kolego wont...koleżanka kag też zażartowała- nieśmiało podpowiadam:))
                                                  • wont2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 14:47
                                                    zawle napisała:

                                                    > Kolego wont...koleżanka kag też zażartowała- nieśmiało podpowiadam:))
                                                    ------
                                                    No i zmusza mnie kolezanka, zebym jej uswiadomil, ze ja tez zartowalem. A zartow nie powinno sie puentowac wyrazeniem "he he zartowalem" :(
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 14:58
                                                    wont2 napisał:
                                                    > No i zmusza mnie kolezanka, zebym jej uswiadomil, ze ja tez zartowalem. A zarto
                                                    > w nie powinno sie puentowac wyrazeniem "he he zartowalem" :(

                                                    Czasami nawet emotikona nie daje rady...Ty nie wyczułeś. Więc mi tu kotle nie przygaduj.
                                                    hehe...żartowałam.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 14:41
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "No a taki wont...pod przykrywką uroczego, pełnego humoru singla kryje się dobr
                                                    > y i niezapomianający ojciec:)) Biały kruk, Graal wszystkich kobiet. A mówi że n
                                                    > ie istnieją:))"
                                                    >
                                                    > Ano, ano, sporo w tym empatii u niego i takiego wspolodczuwania zdiecmi, zapewn
                                                    > e dlatego, ze nadal to ON jest tym dzieckiem(plus dobre realacje z ojcem), z ra
                                                    > cji na to, ze sam ojcem nie jest.

                                                    Strzal jak kula w plot, bo akurat Wont bylby dobrym ojcem, dodatkowo pochodzi z bardzo dobrej, kochajacej sie rodziny z sukcesami zarowno zawodowym, jak i osobistymi, dodatkowo bardzo w porzadku. Wystarczy poczytac jego wpisy o bliskich na przestrzeni lat. Rodzice, matka (!) robili kariere. NIe wiem czy nie mozna porownac do markowej rodziny albo wyzej. Tam dzieciak bylby wyczekany/rozpieszczony. No i Wonta by stac bylo na alimenty ;) Zreszta przypuszczam, ze dzieki Wontowi i Jego rodzinie dzieciak bylby ustawiony do konca zycia. Przypuszczam tez, ze juz nie jedna pani chcialaby sie przytulic do majatku rodzinnego Wonta, stad Wont jest czujny ;-))) Czuj czuj czuwaj!
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 14:48
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Strzal jak kula w plot, bo akurat Wont bylby dobrym ojcem, dodatkowo pochodzi z
                                                    > bardzo dobrej, kochajacej sie rodziny z sukcesami zarowno zawodowym, jak i oso
                                                    > bistymi, dodatkowo bardzo w porzadku. Wystarczy poczytac jego wpisy o bliskich
                                                    > na przestrzeni lat. Rodzice, matka (!) robili kariere. NIe wiem czy nie mozna p
                                                    > orownac do markowej rodziny albo wyzej. Tam dzieciak bylby wyczekany/rozpieszcz
                                                    > ony. No i Wonta by stac bylo na alimenty ;) Zreszta przypuszczam, ze dzieki Won
                                                    > towi i Jego rodzinie dzieciak bylby ustawiony do konca zycia. Przypuszczam tez,
                                                    > ze juz nie jedna pani chcialaby sie przytulic do majatku rodzinnego Wonta, sta
                                                    > d Wont jest czujny ;-))) Czuj czuj czuwaj!

                                                    A wont to lubi wszystkie dzieci, czy tylko własne? I czy odpowiedzialny czuje się za cudze, czy tylko za własne?;)
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 14:49
                                                    Strzal jak kula w plot, bo akurat Wont bylby dobrym ojcem, dodatkowo pochodzi z bardzo dobrej, kochajacej sie rodziny z sukcesami zarowno zawodowym, jak i osobistymi, dodatkowo bardzo w porzadku. Wystarczy poczytac jego wpisy o bliskich na przestrzeni lat. Rodzice, matka (!) robili kariere. NIe wiem czy nie mozna porownac do markowej rodziny albo wyzej. Tam dzieciak bylby wyczekany/rozpieszczony. No i Wonta by stac bylo na alimenty ;) Zreszta przypuszczam, ze dzieki Wontowi i Jego rodzinie dzieciak bylby ustawiony do konca zycia. Przypuszczam tez, ze juz nie jedna pani chcialaby sie przytulic do majatku rodzinnego Wonta, stad Wont jest czujny ;-))) Czuj czuj czuwaj!

                                                    No to wyjdz za niego:)
                                                    Tylko, zeby od tego czuawania czasem go jeszcze wiecej nie ominelo. Hmm, zycie ogolnie niebezpieczne jest.
                                                    A nawiasem, nigdzie nie twierdzilam, ze Wont bylby dobrym czy niedobrym ojcem.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 14:59
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Strzal jak kula w plot, bo akurat Wont bylby dobrym ojcem, dodatkowo pochodzi z
                                                    > bardzo dobrej, kochajacej sie rodziny z sukcesami zarowno zawodowym, jak i oso
                                                    > bistymi, dodatkowo bardzo w porzadku. Wystarczy poczytac jego wpisy o bliskich
                                                    > na przestrzeni lat. Rodzice, matka (!) robili kariere. NIe wiem czy nie mozna p
                                                    > orownac do markowej rodziny albo wyzej. Tam dzieciak bylby wyczekany/rozpieszcz
                                                    > ony. No i Wonta by stac bylo na alimenty ;) Zreszta przypuszczam, ze dzieki Won
                                                    > towi i Jego rodzinie dzieciak bylby ustawiony do konca zycia. Przypuszczam tez,
                                                    > ze juz nie jedna pani chcialaby sie przytulic do majatku rodzinnego Wonta, sta
                                                    > d Wont jest czujny ;-))) Czuj czuj czuwaj!

                                                    > No to wyjdz za niego:)

                                                    No teraz to już przesadziłaś kag:)))))))))))
                                                  • wont2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 15:16
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Strzal jak kula w plot, bo akurat Wont bylby dobrym ojcem, dodatkowo pochodzi z
                                                    > bardzo dobrej, kochajacej sie rodziny z sukcesami zarowno zawodowym, jak i oso
                                                    > bistymi, dodatkowo bardzo w porzadku. Wystarczy poczytac jego wpisy o bliskich
                                                    > na przestrzeni lat. Rodzice, matka (!) robili kariere. NIe wiem czy nie mozna p
                                                    > orownac do markowej rodziny albo wyzej. Tam dzieciak bylby wyczekany/rozpieszcz
                                                    > ony. No i Wonta by stac bylo na alimenty ;) Zreszta przypuszczam, ze dzieki Won
                                                    > towi i Jego rodzinie dzieciak bylby ustawiony do konca zycia. Przypuszczam tez,
                                                    > ze juz nie jedna pani chcialaby sie przytulic do majatku rodzinnego Wonta, sta
                                                    > d Wont jest czujny ;-))) Czuj czuj czuwaj!
                                                    ----
                                                    Wez przestan, bo nie dam rady skrzynki oczyscic ze spamu. Rodzice to zwykla klasa srednia, bez specjalnego majatku wiec az tak lakomym kaskiem to ja nie jestem :( Ale to dobrzy, uczciwi, kochajacy sie ludzie, ktorzy nie umieliby komus podlozyc swini, ukrasc czy oszukac. Zawsze moglem i moge na nich liczyc i vice versa. Ale staramy sie tego nie naduzywac ;) Oni maja swoje zycie a ja swoje, pomagamy sobie obecnie jedynie w opiece nad psami :) Duzo mi natomiast pomogli w dziecinstwie i na poczatku mojego zycia w Wawie. I tak sobie mysle, ze jakbym kiedykolwiek wypial sie na wlasne dzieci (ktorych nie mam) czy na wlasne psy (ktore mam), to przestaliby mnie po prostu szanowac jako czlowieka. I vice versa, chociaz to moze nie do konca udana analogia. W kazdym razie - zejdzmy juz prosze z moich rodzicow bo to dla mnie krepujace.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 16:05
                                                    wont2 napisał:

                                                    W kazdym razie - zejdzmy juz pros
                                                    > ze z moich rodzicow bo to dla mnie krepujace.

                                                    Nie ma prolemu. Mierzi mnie tylko proba zdyskredytowania rozmowcy na zasadzie 'nie masz wiec nie wiesz wiec sie nie odzywaj'. Akurat rodzice byli tu dobrym argumentem na podkreslenie Twojego dzieciowo-rodzicielskiego pontencjalu. A ze troche pisywales o nich wiec dane byly. Nie zamierzalam tego ciagnac.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 16:09
                                                    Nie masz więc nie wiesz, ale się odzywaj. Znowu radykalnie.
                                                  • koszmarna.baba Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 28.04.17, 18:23
                                                    zawle napisała:
                                                    >No a taki wont...pod przykrywką uroczego, pełnego humoru singla kryje się dobry i niezapomianający ojciec:)) Biały kruk, Graal wszystkich kobiet. A mówi że nie istnieją:))

                                                    Ale On jeden - nawet jakby był Bogiem i występował w TRZECH OSOBACH to i tak by na wszystkie baby nie wystarczył! :(
                                                  • wont2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 13:33
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    Tylko wiesz,
                                                    > Wont, to się wie, jak się ma już swoje lata ;-) Niektórzy mają intuicję już w m
                                                    > łodości i oni omijają rafy zgrabnym slalomem. Jak panna bierze sobie chujka w ł
                                                    > adnej oprawie, to głupia jest bo młoda albo z domu zryta beretem. I potem płacz
                                                    > e ona i jej dzieci. Współczujemy. Jak sobie rozwodka bierze takiego następnego
                                                    > to już gorzej, takiej nie współczujemy ;-)
                                                    --------
                                                    Jasne. Przeciez mi nie chodzi o krytykowanie podjetych za mlodu decyzji, tylko o brak refleksji u zawle dzisiaj. Jak zawle pisala jakim to jej ex jest chujem to nie komentowalem, bo sie z nia zgadzalem. No ale zwalanie przez zawle winy na wszystkich mezczyzn ("mezczyzni sa inni") za to, ze wybrala sobie chuja na meza i ojca swoich dzieci, to z tym sie nie zgadzam i pozwolilem sobie na komentarz. Wine za to ze sie zwiazalo z chujem ponosimy po pierwsze my sami bo sie dalismy zbajerowac, po drugie chuj, ze zbajerowal. Ewentualna wina innych mezczyzn jest tylko bardzo posrednia - ze nie umieli tak jak chuj zbajerowac :)
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 13:42
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Jasne. Przeciez mi nie chodzi o krytykowanie podjetych za mlodu decyzji, tylko
                                                    > o brak refleksji u zawle dzisiaj. Jak zawle pisala jakim to jej ex jest chujem
                                                    > to nie komentowalem, bo sie z nia zgadzalem. No ale zwalanie przez zawle winy n
                                                    > a wszystkich mezczyzn ("mezczyzni sa inni") za to, ze wybrala sobie chuja na me
                                                    > za i ojca swoich dzieci, to z tym sie nie zgadzam i pozwolilem sobie na komenta
                                                    > rz.

                                                    Jak Ty każde moje słowo serio traktujesz ( tu całuję Cię w policzek)
                                                    :))
                                                    Aż mi się miło zrobiło:))

                                                    Wine za to ze sie zwiazalo z chujem ponosimy po pierwsze my sami bo sie dal
                                                    > ismy zbajerowac, po drugie chuj, ze zbajerowal. Ewentualna wina innych mezczyzn
                                                    > jest tylko bardzo posrednia - ze nie umieli tak jak chuj zbajerowac :)

                                                    Ja go zbajerowałam wont- jak każdego z którym sypiam- lubię podrywać, wybierać, pochodzić. To gwoli ścisłości. A mój pogląd dotyczący panów bardzo ewaluuje. Zresztą w wielu płaszczyznach. Zachęcam ludzi żeby uczestniczyli w praktykach religijnych, zeznaję przeciwko matkom...jest szansa wont że zmienię zdanię- daj mi szansę.
                                                    :))
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 13:49
                                                    Jeszcze jedno wont...nie wiesz jakim chujem był mój mąż, bo nigdy tu nie opisywałam kim był. Czasami rzuciłam tylko anegdotą. I nigdy nie opiszę, bo się wielu osobom nie będzie kleić...jak u ninka, mabelle, kitki, marka, urgu, proteinowego....u nikogo się przecież nic nie klei.
                                                  • wont2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 14:33
                                                    zawle napisała:

                                                    > Jeszcze jedno wont...nie wiesz jakim chujem był mój mąż, bo nigdy tu nie opisyw
                                                    > ałam kim był. Czasami rzuciłam tylko anegdotą. I nigdy nie opiszę, bo się wielu
                                                    > osobom nie będzie kleić...jak u ninka, mabelle, kitki, marka, urgu, proteinowe
                                                    > go....u nikogo się przecież nic nie klei.
                                                    ------
                                                    Napisalas chociazby dzisiaj o akcji ze sprzedaza osrodka nad morzem, zeby wesprzec finansowo corke. Mi to wystarczy. Moze powinnismy zdefiniowac "chuja"? :)
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 14:36
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Napisalas chociazby dzisiaj o akcji ze sprzedaza osrodka nad morzem, zeby wespr
                                                    > zec finansowo corke. Mi to wystarczy. Moze powinnismy zdefiniowac "chuja"? :)

                                                    To nadal anegdota. Ale chuja to ja lubię definiować, więc może???;)
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 12:46
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Niby tak, niby wiemy o sobie tylko tyle na ile nas sprawdzono, ale wyrazam przy
                                                    > puszczenie, ze wiekszosc mezczyzn jednak nie wypielaby sie emocjonalnie i finan
                                                    > sowo na dzieci po rozwodzie z ich matka.

                                                    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100865,19245683,alimentow-na-dzieci-nie-placi-az-84-proc-zobowiazanych-do-tego.html
                                                    wyborcza.pl/1,155287,18944757,dluznik-alimentacyjny-to-przede-wszystkim-ojciec.html
                                                    Dane, które podaje BIG, to jednak wcale nie są wszyscy dłużnicy. Odnotowani to w większości ci, za których na ich dzieci płaci Fundusz Alimentacyjny (FA). Plus ci, których do rejestru dłużników dopisało drugie z rodziców alimentowanego dziecka.
                                                    "Ale oprócz nich jest jeszcze przez nikogo tak naprawdę niepoliczona grupa rodziców dzieci, które nie korzystają z FA, a ich obecni opiekunowie muszą sami dochodzić alimentów u komorników. Z informacji Krajowej Rady Komorniczej wynika, że komornicy prowadzą obecnie około 600 tys. egzekucji alimentacyjnych, a co roku przybywa ich około 60 tys."

                                                    Opowiesci wasze i urqu o Cyprze to sa
                                                    > dla mnie jakies bajki z krainy perwery i patolii. Owszem, znam mezczyzn, ktorz
                                                    > y wypieli sie na wlasne dzieci, ale oni zawsze byli wrednymi chujami i nie trze
                                                    > ba bylo szerloka zeby to stwierdzic. Ale jak komus imponuje, ze mezczyzna jest
                                                    > uroczym, dowcipnym, wrednym chujem, to ja na to nic nie poradze. Ja osobiscie t
                                                    > akich unikam, bo sie po prostu niekomfortowo czuje w ich towarzystwie.

                                                    Natomiast ja nie znam ani jednego uroczego, dowcipnego i wrednego chuja. Może jetem już mądrzejsza, a może większość facetów nie łapie się na ocenę uroczego i dowcipnego?;)

                                                    > Trudno mi w to uwierzyc, ze twoj ex nie wysylal jasnych sygnalow swojego skurwy
                                                    > synstwa. Udawac to mozna pare miesiecy a nie pare lat. Stosunek do dzieci, zwie
                                                    > rzat, ekspedientki, taksowkarza, jehowych, sposob jazdy samochodem i stosunek d
                                                    > o innych uzytkownikow drog. No kurwa wez nie gadaj ze z aniola nagle przemienil
                                                    > sie w Lucyfera. Po prostu, co jest dla mnie najbardziej prawdopodobne, kiedy w
                                                    > asi eksowie byli chujami tylko wobec innych to wam to nie przeszkadzalo. Proble
                                                    > m zaczal sie kiedy stali sie chujami wobec was. A co do tego ze twoj ex byl odd
                                                    > anym ojcem kiedy dzieci byly jego i przestal kiedy dzieci przestaly byc jego, t
                                                    > o moze warto bylo jednak oceniac jakim jest czlowiekiem pod katem jego stosunk
                                                    > u wobec innych, obcych ludzi, czy potrafi byc bezinteresowny, bo obserwacja na
                                                    > podstawie stosunku do wlasnych dzieci jest zaklocona tym, ze dzieci sa wlasnie
                                                    > wlasne i nie wiemy jak sie poddany obserwacji zachowa kiedy uzna ze dzieci juz
                                                    > nie sa "wlasne". Jak z samochodem - dbasz, inwestujesz, myjesz wlasny samochod,
                                                    > ktorym jezdzisz, bo on swiadczy o tobie. Jak ci samochod zabiora i bedzie nim
                                                    > jezdzic ktos inny to chyba nie bedziesz o niego dbac, inwestowac, myc etc. Niec
                                                    > h sie martwi ten, kto ci zabral twoja zabawke.

                                                    Oczywiście że wysyłał sygnały. Po roku wspólnego mieszkania dotarło do mnie że jest rozrzutny, nie myśli o przyszłości i jest chyba niesłowny, a ta niesłowność wynika z jego wnętrza a nie okoliczności i ułomności innych. Bo jak się coś obieca, a nie można tego spełnić, zawsze można poinformować drugą stronę że nic z tego nie będzie, a nie udawać ofiarę. Co do własności...nie wiem czy porównywanie dzieci do samochodu do mnie trafia;)

                                                    > To taki popkulturowy archetyp szkolnego losera, nie bierz tego na serio.

                                                    A jednak to co napisałeś potem niżej oznacza że masz sporo takich "archetypów"

                                                    > Mysle, ze polaczenie tych cech jest u kobiet rzadkoscia. Mysle tez, ze wielu fa
                                                    > cetow marzy o kobiecie, ktora bylaby jednoczesnie dobra, ciepla, czula, wrazliw
                                                    > a, silna, charakterna, samodzielna oraz zla i zsuczala wobec zlych i zsuczalych
                                                    > :) Nieprzypadkowo taki zestaw cech jest popularnym toposem popkulturowym - w s
                                                    > lasherach (instytucja final girl) ale nie tylko - na przyklad kultowy "Blob" z
                                                    > Shawnee Smith.

                                                    Czyli nie ma szans, bo takie osoby nie istnieją? To chyba w dupie i laska na wszystko.
                                                  • wont2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 14:00
                                                    zawle napisała:

                                                    > Dane, które podaje BIG, to jednak wcale nie są wszyscy dłużnicy. Odnotowani to
                                                    > w większości ci, za których na ich dzieci płaci Fundusz Alimentacyjny (FA). Plu
                                                    > s ci, których do rejestru dłużników dopisało drugie z rodziców alimentowanego d
                                                    > ziecka.
                                                    > "Ale oprócz nich jest jeszcze przez nikogo tak naprawdę niepoliczona grupa rodz
                                                    > iców dzieci, które nie korzystają z FA, a ich obecni opiekunowie muszą sami doc
                                                    > hodzić alimentów u komorników. Z informacji Krajowej Rady Komorniczej wynika, ż
                                                    > e komornicy prowadzą obecnie około 600 tys. egzekucji alimentacyjnych, a co rok
                                                    > u przybywa ich około 60 tys."
                                                    ------
                                                    Statystyki sa oczywiscie porazajace i nie chce umniejszac tragedii kobiet i dzieci, na ktore ojciec polozyl laske. Ale to jest jednak tylko kilkaset tysiecy mezczyzn. Miliony mezczyzn w Polsce wypelniaja swoj obowiazek bedac w zwiazkach malzenskich. Jeden z moich najblizszych przyjaciol nie rozwodzi sie tylko z uwagi na dzieci. On do tej statystyki nie trafia. Tak samo jak miliony facetow, ktorzy sa zadowoleni ze swojego malzenstwa i nie mysla o rozwodzie. Mysle, ze bledem byloby przyjecie zalozenia, ze po ewentualnym rozwodzie 80 procent z nich przestaloby lozyc na swoje dzieci.


                                                    > Natomiast ja nie znam ani jednego uroczego, dowcipnego i wrednego chuja. Może j
                                                    > etem już mądrzejsza, a może większość facetów nie łapie się na ocenę uroczego i
                                                    > dowcipnego?;)
                                                    ------
                                                    Bo my juz starzy jestesmy i to co inni odbieraja u wrednego chuja za urocze i dowcipne, my widzimy jako sztuczne, glosne i narzucajace sie :)


                                                    > Oczywiście że wysyłał sygnały. Po roku wspólnego mieszkania dotarło do mnie że
                                                    > jest rozrzutny, nie myśli o przyszłości i jest chyba niesłowny, a ta niesłowno
                                                    > ść wynika z jego wnętrza a nie okoliczności i ułomności innych. Bo jak się coś
                                                    > obieca, a nie można tego spełnić, zawsze można poinformować drugą stronę że nic
                                                    > z tego nie będzie, a nie udawać ofiarę. Co do własności...nie wiem czy porówny
                                                    > wanie dzieci do samochodu do mnie trafia;)
                                                    -------
                                                    Och, ale wady :) A jak z jego stosunkiem wobec innych, obcych ludzi i zwierzat? Bo cos mi sie wydaje, ze tez nie bylo najlepiej. A porownanie do samochodu rzeczywiscie nie do konca udane. Chodzilo mi, ze jesli ktos nie lubi cudzych dzieci a lubi wlasne to lubi nie dzieci a to, ze sa jego. Przestaja byc, w jego mniemaniu, jego to ma je w dupie. Taka zasada, za dzieci mozesz podstawic psy, koty, rybki czy te samochody.


                                                    > Czyli nie ma szans, bo takie osoby nie istnieją? To chyba w dupie i laska na ws
                                                    > zystko.
                                                    --------
                                                    Moze istnieja, moze nie istnieja, chuj je tam wie. Wazne, ze od kiedy polozylem laske i mam wyjebane czesciej jest mi dawane ;)
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 14:12
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Statystyki sa oczywiscie porazajace i nie chce umniejszac tragedii kobiet i dzi
                                                    > eci, na ktore ojciec polozyl laske.

                                                    Oj tam..nie róbmy tu martyrologii;)

                                                    Ale to jest jednak tylko kilkaset tysiecy m
                                                    > ezczyzn. Miliony mezczyzn w Polsce wypelniaja swoj obowiazek bedac w zwiazkach
                                                    > malzenskich. Jeden z moich najblizszych przyjaciol nie rozwodzi sie tylko z uwa
                                                    > gi na dzieci. On do tej statystyki nie trafia. Tak samo jak miliony facetow, kt
                                                    > orzy sa zadowoleni ze swojego malzenstwa i nie mysla o rozwodzie. Mysle, ze ble
                                                    > dem byloby przyjecie zalozenia, ze po ewentualnym rozwodzie 80 procent z nich p
                                                    > rzestaloby lozyc na swoje dzieci.

                                                    Odbijąm...wiesz ile kobiet nie rozwodzi się ze względu na dzieci i dlatego że nie mają dokąd pójść, i ze strachu i z tysiąca innych powodów? I skończmy, bo ja słaba jestem i nudliwa w tych zabawach.

                                                    > Bo my juz starzy jestesmy i to co inni odbieraja u wrednego chuja za urocze i d
                                                    > owcipne, my widzimy jako sztuczne, glosne i narzucajace sie :)

                                                    Cóż..największe cięgi zbierałam od tych z zaczeszką...jak taki z zaczeszką może zrobić coś takiego takiej gwieździe jak ja? Pograda i półki wont:))

                                                    > Och, ale wady :) A jak z jego stosunkiem wobec innych, obcych ludzi i zwierzat?
                                                    > Bo cos mi sie wydaje, ze tez nie bylo najlepiej. A porownanie do samochodu rze
                                                    > czywiscie nie do konca udane. Chodzilo mi, ze jesli ktos nie lubi cudzych dziec
                                                    > i a lubi wlasne to lubi nie dzieci a to, ze sa jego. Przestaja byc, w jego mnie
                                                    > maniu, jego to ma je w dupie. Taka zasada, za dzieci mozesz podstawic psy, koty
                                                    > , rybki czy te samochody.

                                                    Psa to kupiliśmy bo to było jego marzenie ( ja zawsze miałam). Kochał go mocno- no tak wyglądało. Tyle że jak był czysty;) Ale ja dbałam o jego wygląd ( PON), więc zawsze go kochał:)) Dzieci to w okolicy nie mieliśmy, ale koleżanki mi zazdrościły dobrego męża, a sąsiadki uważały że to skurwysyn w marynarce. Moja matka była w pierwszej grupie- dopóki z nami nie zamieszkała- zmieniła zdanie po roku. A jak ja nie lubię dzieci cudzych tylko własne to bym myślisz je olała gdyby zamieszkały gdzieś indziej? Czy do wszystkich ta zasada się stosuje? Bo moja znajoma to wzięła chłopa co lubił cudze, a własne tresował jak i ją. Co to zasada? I kiedy jest zasada a kiedy nie ma?

                                                    > Moze istnieja, moze nie istnieja, chuj je tam wie. Wazne, ze od kiedy polozylem
                                                    > laske i mam wyjebane czesciej jest mi dawane ;)

                                                    A u mnie chuj że się rozmnożyłam i mam wyjebane. I mniej daję:))
                                                  • wont2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 14:39
                                                    zawle napisała:

                                                    > Psa to kupiliśmy bo to było jego marzenie ( ja zawsze miałam). Kochał go mocno-
                                                    > no tak wyglądało. Tyle że jak był czysty;) Ale ja dbałam o jego wygląd ( PON),
                                                    > więc zawsze go kochał:))
                                                    --------
                                                    No wlasnie o tym pisze. A co sie z psem stalo po waszym rozstaniu, jesli moge zapytac?
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 14:46
                                                    Zmarł na raka odbytu- u mnie w domu. Myślisz że powinnam się jakoś najpierw z psem wyprowadzić, czy jak? No żeby to była jakaś wskazówka?
                                                  • wont2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 15:24
                                                    zawle napisała:

                                                    > Zmarł na raka odbytu- u mnie w domu. Myślisz że powinnam się jakoś najpierw z p
                                                    > sem wyprowadzić, czy jak? No żeby to była jakaś wskazówka?
                                                    -----
                                                    Bylem ciekawy czy tak samo jak wypial sie na dzieci nie wypial sie na psa. Wiesz, domowy inwentarz, wyznacznik statusu. I skoro nie ma juz domu to po co mu inwentarz? :)
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 15:47
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Bylem ciekawy czy tak samo jak wypial sie na dzieci nie wypial sie na psa. Wies
                                                    > z, domowy inwentarz, wyznacznik statusu. I skoro nie ma juz domu to po co mu in
                                                    > wentarz? :)

                                                    Chyba tak trochę było, ale nie wiem czy chodziło o inwentarz i status. Nie wiem....


                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 12:26
                                                    zawle napisała:

                                                    > Faceci są jacyś inni;) Mój były mąż ten robi mi podobne numery. Mam wrażenie że
                                                    > dla jakiś kobiet te przedstawienia, no bo po co?
                                                    >
                                                    >

                                                    :-) kiedyś zadzwonił, też jakoś z zaskoczenia ją wzial i pyta " jak się czujesz?" :-) :-) umarlysmy ze śmiechu, czekalysmy oznak choroby psychicznej ale żadnych oficjalnych sygnałów nie bylo :-) :-) to możliwe co piszesz, miał w tym interes na pewno
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 13:04
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > :-) kiedyś zadzwonił, też jakoś z zaskoczenia ją wzial i pyta " jak się czujesz
                                                    > ?" :-) :-) umarlysmy ze śmiechu, czekalysmy oznak choroby psychicznej ale żadny
                                                    > ch oficjalnych sygnałów nie bylo :-) :-) to możliwe co piszesz, miał w tym inte
                                                    > res na pewno

                                                    Raz zadzwonił i mi pierdoli że ludzie go oszukali, ale udało mu się jakiś tam ośrodeczek nad morzem kupić, parę złotych w niego zainwestował, wart jest teraz troszkę grosza, jakieś dwa miliony i że słyszał że córa na studiach w Anglii, to by trzeba było jej jakoś pomóc, to on może ten ośrodeczek sprzeda, bo wie co powinien zrobić, ale to potrwa, trzeba pomóc. No i milczy już następne dwa lata.
                                                    Taka jestem ciekawa czemu on tak zrobił, co czuł i co dalej. Dzięki Bogu wiem co on o tym mówi:))
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 16:11
                                                    zawle napisała:

                                                    > Raz zadzwonił i mi pierdoli że ludzie go oszukali, ale udało mu się jakiś tam o
                                                    > środeczek nad morzem kupić, parę złotych w niego zainwestował, wart jest teraz
                                                    > troszkę grosza, jakieś dwa miliony i że słyszał że córa na studiach w Anglii, t
                                                    > o by trzeba było jej jakoś pomóc, to on może ten ośrodeczek sprzeda, bo wie co
                                                    > powinien zrobić, ale to potrwa, trzeba pomóc. No i milczy już następne dwa lata

                                                    A to corka juz na trzecim roku albo dalej?
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 16:16
                                                    Pewnie z ciekawości dla drugiego człowieka nie pytasz. I nie dla chęci zrozumienia. Córka w Anglii dwa lata bez dwóch miesięcy. Niestety to nie świadczy o tym że kłamię po całości..nie wiem jak byś się nie starała.
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 16:24
                                                    zawle napisała:
                                                    > Raz zadzwonił i mi pierdoli że ludzie go oszukali, ale udało mu się jakiś tam o
                                                    > środeczek nad morzem kupić, parę złotych w niego zainwestował, wart jest teraz
                                                    > troszkę grosza, jakieś dwa miliony i że słyszał że córa na studiach w Anglii, t
                                                    > o by trzeba było jej jakoś pomóc, to on może ten ośrodeczek sprzeda, bo wie co
                                                    > powinien zrobić, ale to potrwa, trzeba pomóc. No i milczy już następne dwa lata
                                                    > .
                                                    > Taka jestem ciekawa czemu on tak zrobił, co czuł i co dalej. Dzięki Bogu wiem c
                                                    > o on o tym mówi:))

                                                    kiedyś oglądam wiadomości, teleexpress czy coś tam, w każdym razie o ogólnokrajowym zasięgu i słyszę info o :...- myślę se: szwagier. Wypisz, wymaluj ten styl;) Mija trochę czasu, siostrzeniec mnie pyta: "ciocia, słyszałaś tą hitorię o..., w telewizji była? To ojciec..." Kurw) NIe maiłam sumienia do siostry zadzwonić, nawet nie pytałam czy mama wie. Biz-nes- man!;) Może koledzy?
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 17:38
                                                    bgz 0702 napisała
                                                    >kiedyś oglądam wiadomości, teleexpress czy coś tam, w każdym razie o ogólnokrajowym zasięgu i słyszę info o :...- myślę se: szwagier. Wypisz, wymaluj ten styl;) Mija trochę czasu, siostrzeniec mnie pyta: "ciocia, słyszałaś tą hitorię o..., w telewizji była? To ojciec..." Kurw) NIe maiłam sumienia do siostry zadzwonić, nawet nie pytałam czy mama wie. Biz-nes- man!;) Może koledzy?<

                                                    Może on te wszystkie podchody z urodzinami, czy z " jak się czujesz " robił po to, bo poczuł chęć powrotu na łono rodziny? Wyszumiał się dostatecznie poza , albo interesy mu nie wyszły i chciał wrócić? ;)
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 20:15
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > bgz 0702 napisała
                                                    > >kiedyś oglądam wiadomości, teleexpress czy coś tam, w każdym razie o ogóln
                                                    > okrajowym zasięgu i słyszę info o :...- myślę se: szwagier. Wypisz, wymaluj ten
                                                    > styl;) Mija trochę czasu, siostrzeniec mnie pyta: "ciocia, słyszałaś tą hitori
                                                    > ę o..., w telewizji była? To ojciec..." Kurw) NIe maiłam sumienia do siostry za
                                                    > dzwonić, nawet nie pytałam czy mama wie. Biz-nes- man!;) Może koledzy?<
                                                    >
                                                    > Może on te wszystkie podchody z urodzinami, czy z " jak się czujesz " robił po
                                                    > to, bo poczuł chęć powrotu na łono rodziny? Wyszumiał się dostatecznie poza ,
                                                    > albo interesy mu nie wyszły i chciał wrócić? ;)

                                                    czyli jednak choroba psychiczna. Nie wykluczam;)
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 26.04.17, 12:18
                                                    "Powiem Ci ninek że coś w tym jest. Że osoba ponosząca cały trud jest z niego rozliczna. Znam przypadek matki która od urodzenia zajmowała się dzieckiem. Raz jej to szło gorzej, raz lepiej. Tata pojawił się gdy syn był nastolatkiem. Przy okazji sprawy o demoralizację dzieciaka (ćpanie, wagarowanie itp). Matkę rozliczyli ze wszytskich błędów"


                                                    To taka mentalnosc, psiocza niby na Matke Polke, ale takiej wlasnie oczekuja i tyle. Wielu jest przekonanych, ze matka ZAWSZE musi, moze, potrafi i chce, wszystkiemu jest winna i za wszystko co zwiazane z dziecmi ponosi odpowiedzialnosc.
                                                    Zaraz wskoczy urqu i Ci napisze o "krzatawicy" i ogarnianiu gniazda i jak to kobiety gratyfikuje :)
                                                    Na serio sa faceci przekonani, ze kobiety sa od tego, potrzebuja tego, nie przeszkadza im, nie meczy ani wstawanie w nocy, ani opeka nad dziecmi, bo wiadomo kobiety maja z tego wielka gratyfikacje. No zwyczajnie cos im sie pierdoli, tym poniektorym. A zrodlo calego tego myslenia latwo odgadnac: sami chca sie opierdalac, robic jak najmniej i nie ponosic odpowiedzialnosci. I co najlepsze(wlasciwie najgorsze) wiele kobiet daje sie w to wkrecic i akceptuje, ze on pieluszki nie przebierze, bo..., ze z dzieckiem nie zostanie, bo....No coz zrobic, takie zycie. Niektorzy sa tak toporni, ze b z nimi trzeba bylo isc na noze :) Dziedzictwo patriarchatu :)
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 15:38

                                                    > Da sie naprawic da, ale czesto nie warto walczyc, bo nie ma o co. Bo tam ani wi
                                                    > ezi, ani zwlaszcza seksu dobrego nie bylo.

                                                    Bardzo często nie ma o co. Więc jeśli o tym się.wie, to dobrze byłoby oświecic drugą stronę, bo ona może być mało kumata albo strasznie na związek z nami nakręcona (więc żyjąca zludna nadzieją), żeby nie traciła bezcennych lat życia na czekaniu na Godota. Jeśli mimo zaznajomienia jej z sytuacja nadal ma ochotę tracić, to jej sprawa, ale szansa się człowiekowi należy.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 16:30
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Bardzo często nie ma o co. Więc jeśli o tym się.wie, to dobrze byłoby oświecic
                                                    > drugą stronę, bo ona może być mało kumata albo strasznie na związek z nami nakr
                                                    > ęcona (więc żyjąca zludna nadzieją), żeby nie traciła bezcennych lat życia na c
                                                    > zekaniu na Godota.

                                                    Rozszyfruja Andzia to co napisalas. ZLUDNA NADZIEJA rowna sie - ja chce z toba byc, ja chce z toba seksu, ja chce twojej pomocy, ja nie chce byc samotny, ja chce zebys mi dal i pomogl, ja potrzebuje twoich piniedzy, ja chce miec z toba dzieci, mnie sie nalezy...itd. Czyli JA odmieniane we wszystkich przypadkach.
                                                    A teraz oswiec taka osobe, ze zwiazek to nie lista roszczen. I jesli ktos jej nie da dobrowolnie, to jedno co moze zrobic, to zwinac zagle.

                                                    Jeśli mimo zaznajomienia jej z sytuacja nadal ma ochotę trac
                                                    > ić, to jej sprawa, ale szansa się człowiekowi należy.

                                                    Szansa na co? Przeciez chcacy seksu chce tego seksu dla siebie, to on go potrzebuje. Jest w stanie sprawic zeby drugiej stronie sie zachcialo, jesli ona sama tego nie chce?
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 23:38
                                                    "Rozszyfruja Andzia to co napisalas. ZLUDNA NADZIEJA rowna sie - ja chce z toba byc, ja chce z toba seksu, ja chce twojej pomocy, ja nie chce byc samotny, ja chce zebys mi dal i pomogl, ja potrzebuje twoich piniedzy, ja chce miec z toba dzieci, mnie sie nalezy...itd. Czyli JA odmieniane we wszystkich przypadkach.
                                                    A teraz oswiec taka osobe, ze zwiazek to nie lista roszczen. I jesli ktos jej nie da dobrowolnie, to jedno co moze zrobic, to zwinac zagle.

                                                    Ja bym powiedziala, ze to dobrowolne dawanie i branie, seks, mamy dzieci, pomagamy sobie, jestesmy ze soba to wlasnie jest zwiazek, na ktory sie zdecydowalismy. Jezeli tego nie ma, ktos tego nie chce, to zwyczajnie nie ma zwiazku. Zwiazek to zobowiazanie dwoch osob wobec siebie, to to co z nas czyni pare, w skrocie dzielenie loza i stolu. Wiec tak, mnie sie w zwiazku seks nalezy,ja go oczekuje, bo po to w ten zwiazek wchodzilam :) Jakbym seksu nie chciala tylko milego lokatora to bym zamieszkala z jakas mila babka, albo z jakims kolega.Aale ja chcialam i on tez tego wszystkiego o czym Ty piszesz, dobrowolnie. wiec jak nagle ma byc, ze sie skonczylo. Wiec zwiazek to nie lista roszczen tylko to wszystko co dla ludzi z niego wynika a wynika przede wszystkim wylacznosc seksualna, ekskluzywnosc taka(wiec z kim jezeli nie z nim?) i my/wspolnota, nie tylko majatkowa.
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 10:02
                                                    kag73 napisała:

                                                    >
                                                    > Ja bym powiedziala, ze to dobrowolne dawanie i branie, seks, mamy dzieci, pomagamy sobie, jestesmy ze soba to wlasnie jest zwiazek, na ktory sie zdecydowalismy. Jezeli tego nie ma, ktos tego nie chce, to zwyczajnie nie ma zwiazku. Zwiazek to zobowiazanie dwoch osob wobec siebie, to to co z nas czyni pare, w skrocie dzielenie loza i stolu. Wiec tak, mnie sie w zwiazku seks nalezy,ja go oczekuje, bo po to w ten zwiazek wchodzilam :) .
                                                    ---------------------------------------
                                                    Piszesz to uroczo, bo ten problem u Ciebie nie istnieje. Seks masz, a jak facet -mąż mówi swojej żonie, że seks się mu należy, to jest przemocowcem, szantażystą itp. itd.
                                                    Jestem za tym, żeby jednak go poinformować, że już nie kręci i seksu nie będzie. Ale tutaj wchodzimy w 81 powodów, dla których babki uprawiają seks, a pożądanie jest zapewne jednym z nich.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 14:59
                                                    marek. zak 1 napisał
                                                    >kag73 napisała:

                                                    >
                                                    > Ja bym powiedziala, ze to dobrowolne dawanie i branie, seks, mamy dzieci, pomagamy sobie, jestesmy ze soba to wlasnie jest zwiazek, na ktory sie zdecydowalismy. Jezeli tego nie ma, ktos tego nie chce, to zwyczajnie nie ma zwiazku. Zwiazek to zobowiazanie dwoch osob wobec siebie, to to co z nas czyni pare, w skrocie dzielenie loza i stolu. Wiec tak, mnie sie w zwiazku seks nalezy,ja go oczekuje, bo po to w ten zwiazek wchodzilam :) .<
                                                    ---------------------------------------
                                                    >Piszesz to uroczo, bo ten problem u Ciebie nie istnieje. Seks masz, a jak facet -mąż mówi swojej żonie, że seks się mu należy, to jest przemocowcem, szantażystą itp. itd. <

                                                    No bo tak to powinno z grubsza wyglądać w związku, między ludźmi, którzy decydują się być i żyć razem, jak Kag pisze. Natomiast, gdy dochodzi się do momentu, gdy coś się komuś należy - w tym wypadku seks tylko z racji tego, że kiedyś składało się oficjalną przysięgę to chyba już nie można mówić o tym, że w tym związku dzieje się dobrze, czy nie zauważyć problemów, które się pojawiły gdzieś po drodze. Dlatego uprawianie seksu bez pożądania, na odczepnego, albo dla świętego spokoju to raczej żadna przyjemność.
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 15:28
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > marek. zak 1 napisał
                                                    > >kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Ja bym powiedziala, ze to dobrowolne dawanie i branie, seks, mamy dzieci, pomagamy sobie, jestesmy ze soba to wlasnie jest zwiazek, na ktory sie zdecydowalismy. Jezeli tego nie ma, ktos tego nie chce, to zwyczajnie nie ma zwiazku.
                                                    > Zwiazek to zobowiazanie dwoch osob wobec siebie, to to co z nas czyni pare, w skrocie dzielenie loza i stolu. Wiec tak, mnie sie w zwiazku seks nalezy,ja go oczekuje, bo po to w ten zwiazek wchodzilam :) .<
                                                    > ---------------------------------------
                                                    > >Piszesz to uroczo, bo ten problem u Ciebie nie istnieje. Seks masz, a jak
                                                    > facet -mąż mówi swojej żonie, że seks się mu należy, to jest przemocowcem, szan
                                                    > tażystą itp. itd. <
                                                    >
                                                    > No bo tak to powinno z grubsza wyglądać w związku, między ludźmi, którzy decydują się być i żyć razem, jak Kag pisze. Natomiast, gdy dochodzi się do momentu, gdy coś się komuś należy - w tym wypadku seks tylko z racji tego, że kiedyś składało się oficjalną przysięgę
                                                    ----------------------------
                                                    No to jeszcze raz zacytuję KAG:
                                                    ,,Jezeli tego nie ma, ktos tego nie chce, to zwyczajnie nie ma zwiazku".

                                                    A więc permanentna odmowa seksu oznacza, że związku już nie ma i osoba odmawiająca powinna mieć tego pełna świadomość, wraz z konsekwencją rozwodu z jej winy. Wydaje mi się, że tej świadomości u wielu osób brak. Wiele odmawiających osób uważa, że nic się nie stało i chce kontynuować współlokatorstwo z mężem (sabatowa) lub żoną. Tak więc męża / żony nie pożądam, nie chcę z nim się kotłować -> rozwiązuje związek.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 19:30

                                                    > > >Piszesz to uroczo, bo ten problem u Ciebie nie istnieje. Seks masz,
                                                    > a jak
                                                    > > facet -mąż mówi swojej żonie, że seks się mu należy, to jest przemocowcem
                                                    > , szan
                                                    > > tażystą itp. itd. <

                                                    Tak Marku, jeśli mówi że seks.mu się należy zawsze kiedy jemu się zechce i na jego sposób (bez mycia zębów, fiuta czy jakiejś bzdurnej gry wstępnej), a jak nie to zbije syna, powie córce że jest głupia i brzydka, a z żoną też się późnej policzy, to rzeczywiście jest to szantaż i przemoc :-D Lub jeśli są w takim układzie społecznym, że nawet nie musi tego werbalizować.

                                                    > >
                                                    > > No bo tak to powinno z grubsza wyglądać w związku, między ludźmi, którzy
                                                    > decydują się być i żyć razem, jak Kag pisze. Natomiast, gdy dochodzi się do mom
                                                    > entu, gdy coś się komuś należy - w tym wypadku seks tylko z racji tego, że kied
                                                    > yś składało się oficjalną przysięgę
                                                    > ----------------------------
                                                    > No to jeszcze raz zacytuję KAG:
                                                    > ,,Jezeli tego nie ma, ktos tego nie chce, to zwyczajnie nie ma zwiazku".
                                                    >
                                                    > A więc permanentna odmowa seksu oznacza, że związku już nie ma i osoba odmawiaj
                                                    > ąca powinna mieć tego pełna świadomość, wraz z konsekwencją rozwodu z jej winy.
                                                    > Wydaje mi się, że tej świadomości u wielu osób brak. Wiele odmawiających osób
                                                    > uważa, że nic się nie stało i chce kontynuować współlokatorstwo z mężem (sabato
                                                    > wa) lub żoną. Tak więc męża / żony nie pożądam, nie chcę z nim się kotłować -&#
                                                    > 62; rozwiązuje związek.

                                                    Nie, świadomość rozwodu pewnie tak (w świetle polskiego prawa brak pożycia to poważny przyczynek do rozwodu), ale bez orzekania o winie odmawiającego. Odmowa seksu może mieć różne podłoże, np. nie odpowiadajace drugiej stronie seksualne obyczaje. Sadyzm, koprofagia, wyłącznie petting, prymitywizm, brak higieny. I parę słabszych gatunkowo odpałów. Albo zwyczajnie, po ludzku "niezgodność charakterów" i krótka piłka. Że też wykształconemu, dojrzałemu wiekiem facetowi nie przyszła do głowy taka oczywistość. Może dlatego, że nie pomyślał chłopina, że to on mógłby kiedyś być stroną odmawiającą seksu wrednej, zapuszczonej babie :-P A jak już tak Marku pomyślałes o takiej ewentualności, bo ci nią przed oczami zamachałam, to nadal uważasz że należalby się twojej grubej (bo to chyba dla ciebie największa wada cielesna), głupiej i wrednej babie rozwód z z wyłącznym orzeczeniem twojej winy za brak obsługi jej zezwłoka?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 19:49
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > A jak już tak Marku pomyślałes o takiej ewentualności, bo ci nią przed oczami
                                                    > zamachałam, to nadal uważasz że należalby się twojej grubej (bo to chyba dla ci
                                                    > ebie największa wada cielesna), głupiej i wrednej babie rozwód z z wyłącznym or
                                                    > zeczeniem twojej winy za brak obsługi jej zezwłoka?

                                                    Oj, wyobraznia mi zadzialala, nawet sobie Marka zdjecie podstawilam do obrazka tej potecjalnie bzykanej babki :-D
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 21:01
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Oj, wyobraznia mi zadzialala, nawet sobie Marka zdjecie podstawilam do obrazka tej potecjalnie bzykanej babki :-D
                                                    -------------------------
                                                    Tak w temacie opłacalności o którym piszecie. Cytuję Ciebie:

                                                    ,,facet, ty mnie zwyczajnie nie kochasz".

                                                    To jest sedno, moim zdaniem. Ja moją kobietę kocham i chyba dzięki temu ona mi wybacza wiele moich ułomności. Miłość się opłaca.
                                                    Oczywiście miłość to nie wszystko, ale jak jej nie ma to pozamiatane.
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 20:43
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    Nie, świadomość rozwodu pewnie tak (w świetle polskiego prawa brak pożycia to poważny przyczynek do rozwodu), ale bez orzekania o winie odmawiającego. Odmowa seksu może mieć różne podłoże,
                                                    -----------------------
                                                    -Zgadzam się, jednakże odmowa seksu z dowolnego powodu (otyłość, brak higieny, brak pożądania, wstręt...) i z dowolnej strony kończy związek. Trzeba to jasno powiedzieć, tak jak według mojej oceny, Sabat nie żyje w związku ze swoją zoną. Życie iluzją (dla rodziny, znajomych) jest tym, czego nie rozumiem.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 21:27
                                                    wa seksu z dowolnego powodu (otyłość, brak higieny,
                                                    > brak pożądania, wstręt...) i z dowolnej strony kończy związek.


                                                    Spokojnie, powoli, masz 16 lat i życia nie znasz? ;-) Sama odmowa jeśli nie wyklucza negocjacji, prób dogadania się, naprawienia błędów niczego nie kończy. Jakby tak było nie istniałby ani jeden związek na.Matce Ziemi. Każdy kiedyś komuś czegoś istotnego odmówił, a potem się ludzie dogadali, dali sobie co mieli dac i często było dobrze. Można schudnąć, otworzyć się na nowe bodźce i przeżycia, dowiedzieć się gdzie baba ma lechtaczke, popracować na przedłużeniem stosunku, zrezygnować z przykrych dla drugiej strony zachowan okołoseksualnych, czy zmienić coś w sferze pozaseksualnej a na seks rzutującej.

                                                    Trzeba to jasno
                                                    > powiedzieć, tak jak według mojej oceny, Sabat nie żyje w związku ze swoją zoną.
                                                    > Życie iluzją (dla rodziny, znajomych) jest tym, czego nie rozumiem.

                                                    Ależ żyje żyje. Tyle.że nie w związku miłosnym. W małżeńskim i rodzinnym. Ale to już kwestia jakich definicji. W sumie nieistotne.
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 21:48
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Spokojnie, powoli, masz 16 lat i życia nie znasz? ;-) Sama odmowa jeśli nie wyklucza negocjacji, prób dogadania się, naprawienia błędów niczego nie kończy.
                                                    --------------------
                                                    Pisze o odmowie fundamentalnej po próbach dogadania się.
                                                    >
                                                    > Trzeba to jasno powiedzieć, tak jak według mojej oceny, Sabat nie żyje w związku ze swoją zoną.
                                                    -------------------------
                                                    >
                                                    > Ależ żyje żyje. Tyle.że nie w związku miłosnym. W małżeńskim i rodzinnym. Ale to już kwestia jakich definicji. W sumie nieistotne.
                                                    ----------------
                                                    Kwestia definicja. Dla Ciebie żyje w związku, dla mnie nie.
                                                  • urquhart Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 16:37
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Nie obraz sie Andzia ale to naiwnosc do kwadratu. Zeby chciec sie naprawic trze
                                                    > ba miec motywacje. A motywacja jest po pierwsze- swietny, satysfakcjonujacy sek
                                                    > s, po drugie- utrzymanie wiezi z bliska osoba.
                                                    > Pragnie sie seksu, ktory cieszy i robi sie wszystko zeby do niego wracac, zeby
                                                    > go nie zgubic, zeby wciaz czerpac z niego radosc.

                                                    Przemoc czy walka polega na zabraniu tego na czym drugiej stronie zależy, potrzebuje oczekuje skoro nie dostaję tego na czym mi zależy .
                                                    Co to małżeństwo wg KRiO ? Wspólnota fizyczna, emocjonalna i materialna.
                                                    Estrogenowcom, wrażliwcom zależy na emocjonalnej można mieć kontrolę dystrybuując emocje i udając sie na emigrację wewnętrzną.
                                                    Testosteronowcom zależy na seksie kontrola przez brak czy dystrybucji seksu.
                                                    Na odcinaniu od kasy kończąc przez stronę która ma jej więcej, stronie która ma większe potrzeby.

                                                    Mnie oburza jak Rekreativa oświadcza że to oczywiste że w związku seks się nie należy, ale to materialnego czy emocjonalnej wspólnoty tego na czym zależy kobietom w związku już się należy jak psu micha i na to są ustawy o przemocy ekonomicznej czy psychicznej !
                                                    Przecież to sztandarowa obłuda!
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 17:03
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Mnie oburza jak Rekreativa oświadcza że to oczywiste że w związku seks się nie
                                                    > należy, ale to materialnego czy emocjonalnej wspólnoty tego na czym zależy kobi
                                                    > etom w związku już się należy jak psu micha i na to są ustawy o przemocy ekonom
                                                    > icznej czy psychicznej !
                                                    > Przecież to sztandarowa obłuda!

                                                    Ty najwidoczniej lubisz się oburzać bo ja nic nigdy u rekreativy takiego nie spostrzegłam. No chyba że związek to dla ciebie mąż i zona z dziećmi. I jak ta sucz nie daje dupy, top dzieci jeść nie będą. Nikomu nic się nie należy. Nikt nikomu dupy dawać nie musi. Mąż nie musi kasy na żonę dawać. Ale jak w mieszkaniu mieszka, to swoją połowę płacić powinien i na dzieci dawać- bo to też jego dzieci. Ale każdy jest winien drugiemu uczciwość. A oczekiwanie że ktoś się domyśli to wygodnictwo pierwszej wody. Podobnie wykorzystywanie władzy ( seks, kasa) żeby wymóc na kimś coś- to jest przemoc.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 18:00
                                                    urquhart napisał
                                                    >Mnie oburza jak Rekreativa oświadcza że to oczywiste że w związku seks się nie należy, ale to materialnego czy emocjonalnej wspólnoty tego na czym zależy kobietom w związku już się należy jak psu micha i na to są ustawy o przemocy ekonomicznej czy psychicznej !
                                                    Przecież to sztandarowa obłuda!<

                                                    Chyba przestrzeliłeś z tym oburzeniem. Jaką wartość ma seks, jeśli jest wymuszony lub egzekwowany za wszelką cenę? A jak nie ma seksu, bliskości i namiętności to wszystko się kończy. Wtedy największym pragnieniem staje się odcięcie od tego, z którym musisz przebywać w 4 ścianach, bo czasem nie ma innej możliwości, by tak od razu, czy w ogóle odciąć się i odseparować. Tylko jeśli są wspólne dzieci, to sytuacja się komplikuje, bo przecież te dzieci nie są niczyje, zrobili je ta kobieta i ten mężczyzna, więc skąd te pretensje, że on nie musi się poczuwać,nawet jeśli wszystko się kończy między nimi? On wbrew sobie wkładał kutasa w jej pochwę, nie wiedząc, czym to się może skończyć?
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 23:25
                                                    "Mnie oburza jak Rekreativa oświadcza że to oczywiste że w związku seks się nie należy, ale to materialnego czy emocjonalnej wspólnoty tego na czym zależy kobietom w związku już się należy jak psu micha i na to są ustawy o przemocy ekonomicznej czy psychicznej !
                                                    Przecież to sztandarowa obłud"

                                                    A dlaczego to do mojego nicka się przyjebałeś, skoro to mabelle tutaj pierwsza w szeregu grzmi tubalnym głosem, że seks się w małżeństwie nie należy?
                                                    I co ma przemoc do jakiejś michy? Gdzie ja w ogóle piszę, że się coś należy jak micha?
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 23:36

                                                    > Mnie oburza jak Rekreativa oświadcza że to oczywiste że w związku seks się nie
                                                    > należy, ale to materialnego czy emocjonalnej wspólnoty tego na czym zależy kobi
                                                    > etom w związku już się należy jak psu micha i na to są ustawy o przemocy ekonom
                                                    > icznej czy psychicznej !
                                                    > Przecież to sztandarowa obłuda!
                                                    >

                                                    Nie, to napisała Mabelle, nie Rekreativa. Szczerość i ewentualne próby dogadania się czy naprawy też się nie należą. Po co. No, wierność w sensie nie dawania dupy nikomu spoza się należy. Ja i Rekreativa uważamy, że seks jako realizacja wyłącznie oderwanych od TY i MY żądz się nie należy, jako realizacja JA, TY i MY w harmonii jak najbardziej tak. Nie zostawiamy partnera samego ze sobą i w niewiedzy. Coś ci jeszcze wyjaśnić?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 23:56
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Nie, to napisała Mabelle, nie Rekreativa. Szczerość i ewentualne próby dogadani
                                                    > a się czy naprawy też się nie należą.

                                                    Nigdzie nie napisalam, ze proby naprawy sie nie naleza. Sprytnie pominelas moje pytanie " a co jesli nie ma czego naprawiac?" Nie pasuje Ci to pytanie, wiec go pomijasz?

                                                    No, wierność w sensie nie dawania
                                                    > dupy nikomu spoza się należy.

                                                    Tego tez nie napisalam. Decyzje o dochowaniu wiernosci kazdy podejmuje sam. Jesli partnerowi nie odpowiada seks ze mna, to moge sie spodziewac, ze bedzie sie realizowal gdzie indziej. Biore to na klate. W moim przypadku oboje mielismy gowniany seks wiec wlasciwie oboje moglismy rznac sie na boku notorycznie.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 00:24
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie, to napisała Mabelle, nie Rekreativa. Szczerość i ewentualne próby do
                                                    > gadani
                                                    > > a się czy naprawy też się nie należą.
                                                    >
                                                    > Nigdzie nie napisalam, ze proby naprawy sie nie naleza. Sprytnie pominelas moje
                                                    > pytanie " a co jesli nie ma czego naprawiac?" Nie pasuje Ci to pytanie, wiec g
                                                    > o pomijasz?

                                                    Już pisałam: jak według mnie nie ma co reanimowac (nie ważny powód) to POINFORMOWAĆ, że według mnie nie ma co reanimowac i seksu więcej nie będzie.


                                                    > No, wierność w sensie nie dawania
                                                    > > dupy nikomu spoza się należy.
                                                    >
                                                    > Tego tez nie napisalam. Decyzje o dochowaniu wiernosci kazdy podejmuje sam. Jes
                                                    > li partnerowi nie odpowiada seks ze mna, to moge sie spodziewac, ze bedzie sie
                                                    > realizowal gdzie indziej. Biore to na klate. W moim przypadku oboje mielismy go
                                                    > wniany seks wiec wlasciwie oboje moglismy rznac sie na boku notorycznie.

                                                    To zejdz z tych co rżną się na boku.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 00:39
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > To zejdz z tych co rżną się na boku.

                                                    ? Tylko ze my sie nie rznelismy na boku.Ani ja, ani on. To chyba po Twojej linii, co? Mimo, ze chujowo, ale jestesmy w tej chujowosci razem. MY.
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 13:58
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > To zejdz z tych co rżną się na boku.
                                                    >
                                                    > ? Tylko ze my sie nie rznelismy na boku.Ani ja, ani on. To chyba po Twojej lini
                                                    > i, co? Mimo, ze chujowo, ale jestesmy w tej chujowosci razem. MY.

                                                    on powinien. WAS nie było. Zamieniłaś chłopa na dildo bez słowa prawdy i wyjaśnienia, jak najbardziej należało mu się inne ciało, ty wolałaś przedmiot. Szczyt dobrodziejstwa z twojej strony, pzretrzymywanie człowieka w niewiedzy i robienie sobie dobrze z dildem to nie zdrada, to przemilczenie;) Sam powinien sie skapnąć;) Może dlatego mówisz że ci się krzywda w związku nie działa, bo czujesz, ze zasłużyłąś?
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 14:28
                                                    bgz 0702 napisała
                                                    mabelle2000 napisała
                                                    >Mimo, ze chujowo, ale jestesmy w tej chujowosci razem. MY.

                                                    >on powinien. WAS nie było. Zamieniłaś chłopa na dildo bez słowa prawdy i wyjaśnienia, jak najbardziej należało mu się inne ciało, ty wolałaś przedmiot. Szczyt dobrodziejstwa z twojej strony, pzretrzymywanie człowieka w niewiedzy i robienie sobie dobrze z dildem to nie zdrada, to przemilczenie;) Sam powinien sie skapnąć;) <

                                                    Mnie też się tu coś nie klei. Skąd mowa o byciu razem nas ( nawet i w chujowosci - tym bardziej że on chyba nie miał poczucia, że jest chujowo, bo skąd miał wiedzieć niby, skoro jasnego komunikatu nie dostał?) - skoro tych nas już dawno nie ma, jest ona, on, już daleko, daleko od siebie, bynajmniej nie ma tam miejsca na żadne razem.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 14:45
                                                    mabelle2000 napisała
                                                    >Mimo, ze chujowo, ale jestesmy w tej chujowosci razem. MY.<

                                                    I nie wiem, czy to ma być jakiś szczególny powód do chwały, czy do przemyśleń, że pomimo unikania jasnych komunikatów w związku, który już nie był związkiem udało się zachować " czystość " małżeńską?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 17:07
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > on powinien. WAS nie było. Zamieniłaś chłopa na dildo bez słowa prawdy i wyjaśn
                                                    > ienia, jak najbardziej należało mu się inne ciało, ty wolałaś przedmiot.

                                                    Trzymajac sie Twojej narracji, to MNIE SIE NALEZAL dobry seks. Zainteresowanie tym co czuje, co mnie podnieca i na co mam ochote w lozku.

                                                    Szczyt
                                                    > dobrodziejstwa z twojej strony, pzretrzymywanie człowieka w niewiedzy i robien
                                                    > ie sobie dobrze z dildem to nie zdrada, to przemilczenie;)

                                                    Jak bedziesz kiepska w lozku, to istnieje ryzyko, ze Twoj stary tez Cie wymieni na wlasna grabe. I tez sie mozesz o tym nigdy nie dowiedziec.

                                                    > Może dlatego mówisz że ci się krzywda w związku nie działa, bo czujesz,
                                                    > ze zasłużyłąś?

                                                    Nie, nie zasluzylam.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 18:07

                                                    > Jak bedziesz kiepska w lozku, to istnieje ryzyko, ze Twoj stary tez Cie wymieni
                                                    > na wlasna grabe. I tez sie mozesz o tym nigdy nie dowiedziec.

                                                    I to jest właśnie kurestwo nie do wybaczenia. Sposób działania bierno-agresywnych i złośliwych. Pokątnie i po cichu.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 19:37
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > I to jest właśnie kurestwo nie do wybaczenia. Sposób działania bierno-agresywny
                                                    > ch i złośliwych. Pokątnie i po cichu.

                                                    Roszczeniowo- kontrolujacy to tez straszne mendy i lepiej schodzic im z drogi ;-)

                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 20:45
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > I to jest właśnie kurestwo nie do wybaczenia. Sposób działania bierno-agr
                                                    > esywny
                                                    > > ch i złośliwych. Pokątnie i po cichu.
                                                    >
                                                    > Roszczeniowo- kontrolujacy to tez straszne mendy i lepiej schodzic im z drogi ;
                                                    > -)

                                                    Straszne, masz rację. Lepiej się trzymać z daleka. Ale tu jest sprawa jasna: jacy są każdy widzi. Mogą manipulować, ale dość szybko da się ich rozszyfrować. I ustosunkowac się. Albo wsadzić głowę w piach, jak kto woli, mnie nic do tego. W każdym razie ma się wybór. Lubię mieć wybór.
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 22:00
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > on powinien. WAS nie było. Zamieniłaś chłopa na dildo bez słowa prawdy i
                                                    > wyjaśn
                                                    > > ienia, jak najbardziej należało mu się inne ciało, ty wolałaś przedmiot.
                                                    >
                                                    > Trzymajac sie Twojej narracji, to MNIE SIE NALEZAL dobry seks. Zainteresowanie
                                                    > tym co czuje, co mnie podnieca i na co mam ochote w lozku.

                                                    jak bym mogła to bym ci dała;) sex, love, peace;)) ale nie mogę, a ty zdajesz się rzeczywiście biernie agresywna, mimo "nic mi się nie należy" kontrolujesz sytuację;)
                                                    Idąc moim tokiem narracji, to zwyczajnie okłamałaś człowieka i dla własnych potrzeb go wykorzystałaś, chociaż "nic ci się nie należy". Łądne, ładne nic;)

                                                    > > dobrodziejstwa z twojej strony, pzretrzymywanie człowieka w niewiedzy i
                                                    > robien
                                                    > > ie sobie dobrze z dildem to nie zdrada, to przemilczenie;)
                                                    >
                                                    > Jak bedziesz kiepska w lozku, to istnieje ryzyko, ze Twoj stary tez Cie wymieni
                                                    > na wlasna grabe. I tez sie mozesz o tym nigdy nie dowiedziec.

                                                    ja jestem mało cierpliwa, zle działają na mnie "tajemnicze niemowy", albo przemówią albo niech milczą tajemniczo gdzie indziej;)

                                                    > > Może dlatego mówisz że ci się krzywda w związku nie działa, bo czujesz,
                                                    > > ze zasłużyłąś?
                                                    >
                                                    > Nie, nie zasluzylam.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 23.04.17, 22:22
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > jak bym mogła to bym ci dała;) sex, love, peace;)) ale nie mogę, a ty zdajesz s
                                                    > ię rzeczywiście biernie agresywna, mimo "nic mi się nie należy" kontrolujesz sy
                                                    > tuację;)
                                                    > Idąc moim tokiem narracji, to zwyczajnie okłamałaś człowieka i dla własnych pot
                                                    > rzeb go wykorzystałaś, chociaż "nic ci się nie należy". Łądne, ładne nic;)

                                                    Oklamalam i wykorzystalam go seksualnie, zaspokajal mnie na zadanie i dostarczal zajebistych orgazmow. Noc w noc masowal, ssal i lizal. Byl moim murzynem i wibratorem w jednym. Fiutem, jezykiem i palcami.
                                                    A nie, zapomnialam, to taki sen tylko byl.

                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 15:10
                                                    "Nastepna, ktora nie przyjmuje do wiadomosci, ze jak druga strona nie ma ochoty, to NIE POZADA"

                                                    Tak trudno pojąć, że człowiek się łudzi jak długo tylko może? Ta myśl, że "nie pożąda" gdzieś kiełkuje z tyłu głowy, ale się ją spycha, tłumi i kombinuje, że może zmęczona, albo ma okres, albo coś tam coś tam.
                                                    Te słowa "moje pożądanie do ciebie zdechło" trzeba usłyszeć. Tak, takie walnięcie prosto w łeb, żeby już nie zostało miejsca na wątpliwości żadne.
                                                    Tylko tu właśnie wchodzą korzyści, o których tak lubisz wspominać. Wywalenie prawdy między oczy może bowiem spowodować rozpad związku, a tego akurat wiele niedających kobiet wcale sobie nie życzy.
                                                    Z drugiej strony nie jestem pewna, czy ci pozbawieni seksu tak się znowu domagają wyjaśnień, bo oni też się boją usłyszeć to "nie pożądam cię". Bo to jest wtedy pozamiatane, żadnej nadzieji. I co zostaje? Oni też się nie muszą palić do zrywania związku.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 15:49
                                                    >aandzia43 napisała
                                                    mabelle 2000 napisała
                                                    >Jedynym wyjsciem, wedlug mnie, jest te druge osobe oswoic i sie z nia zaprzyjaz
                                                    > nic, tak zeby nam zaufala i sama powiedziala dlaczego nie chce. Jestem pewna, z
                                                    > e tylko wtedy powie szczerze. To nawet logiczne, bo skoro do tej pory byla tylk
                                                    > o przesluchiwana, to opracowala strategie wciskania kitu i unikow.

                                                    >A to w związku nie ma jakiejs elementarnej przyjaźni i zaufania? :-O No, jeśli nie ma, to nie pojawi się nagle na okolicznośc rozpracowywania problemów, jakie związek niesie. Nie tylko tych z seksem. Nie ta kolejność <

                                                    Dla mnie to też jakaś dziwna kolejność - że podejmuję próbę zaprzyjaźnienia się z kimś, z kim jestem w związku, ufam mu i szczerze rozmawiam dopiero wówczas, kiedy wystąpią problemy, bo wcześniej to niby na jakich zasadach ten związek funkcjonował, na czym się opierał? Właśnie jest odwrotnie, gdy znika przyjaźń, sympatia, porozumienie,to z tego, co pozostało trudno jest wykrzesać pożądanie i namiętność, często to początek końca.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:20
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    >
                                                    > > A to Ninek cierpi na odtrącenie w seksie?
                                                    >
                                                    > Nie, ale cierpiala, a to na tym forum swiete krowy. Praktycznie wiec nie dotyc
                                                    > za ich ogolne standardy, zeby byc przyzwoitym czlowiekiem, moga gadac bzdury, w
                                                    > alic meza w rogi, moga tez same wyrazac sie pogardliwie o innych, tych ktorzy n
                                                    > aprawde cierpia biede. I nikt nawet nie zareaguje. Wiadomo, ze to oni sa ci bie
                                                    > dni.

                                                    Ninek na brak seksu z mężem cierpiała wieki temu. Zanim zaczłąją ją wyzywać od szmat i zaczęło się naprawdę wesoło. Potem były cięższe sprawy i brak seksu to jakiś pan pikuś. Ja kompletnie nie odnoszę się, ani tym bardziej nie daję forów za nieszczęście nie bycia ruchaną. To jakaś popierdułka. Podejrzewam, że nie tylko ja. Przypisujesz ludziom jakieś dziwne intencje i motywy.


                                                    > > A dodatkowe odsyłanie do budy raczej nie zrobiłoby specjalnej różnicy...
                                                    >
                                                    > Dlatego nie odsylam, tylko wygasilam. Nie czytam.

                                                    A, to dlatego piszesz jakies dziwne rzeczy.
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 19:20
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Niechec do ninek ( prosze mi nie imputowac nienawisci czy pogardy, bo tego na p
                                                    > ewno nie czuje) nie maja nic wspolnego z jej przemoca domowa.

                                                    nie imputuje ci ;) skąd te słowa?

                                                    Dlaczego jej nie
                                                    > lubie juz kiedys pisalam- nie bede sie powtarzac. Nie ma obowiazku lubienia kaz
                                                    > dego.

                                                    pewnie, ale nie pozwalasz jej przeyzwać "traumy" jakbyś się bała sama przed sobą przyznać do czegoś. Jestes tytanem który zagryza zęby i jest optymistą. Ok, ona tez jest tytanem, tylko na razie trzyma ją wkurw
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 19:51
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > pewnie, ale nie pozwalasz jej przeyzwać "traumy"

                                                    Ze co? Kurwa jak czlowiek kogos wygasi, bo nie chce z nim gadac, to znaczy, ze mu nie pozwala traumy przezyc?

                                                    jakbyś się bała sama przed sob
                                                    > ą przyznać do czegoś.

                                                    No dobra, przyznaje sie, zamordowalam eksa. I zakopalam w ogrodzie.

                                                    Jestes tytanem który zagryza zęby i jest optymistą. Ok, o
                                                    > na tez jest tytanem, tylko na razie trzyma ją wkurw

                                                    Dziekuje, ale dokladnie mi to zwisa. Interesuje mnie temat braku seksu w dlugich zwiazkach. Wolalabym ten seks jednak miec. I najlepiej zeby do konca zycia byl taki jak teraz.
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 20:46
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > pewnie, ale nie pozwalasz jej przeyzwać "traumy"
                                                    >
                                                    > Ze co? Kurwa jak czlowiek kogos wygasi, bo nie chce z nim gadac, to znaczy, ze
                                                    > mu nie pozwala traumy przezyc?

                                                    z jakiegoś powodu lubisz to ciągnąć z nią jednak, i to nie tak że "kurwa ktoś kogoś wygasza, to mu nie pozwala..." Jak wygaszasz, to dziury nie wiercisz, zasadnicza różnica, bo ty chcesz wiercić i wiercisz, po co?

                                                    > jakbyś się bała sama przed sob
                                                    > > ą przyznać do czegoś.
                                                    >
                                                    > No dobra, przyznaje sie, zamordowalam eksa. I zakopalam w ogrodzie.

                                                    ok, niech lezy;)

                                                    > Jestes tytanem który zagryza zęby i jest optymistą. Ok, o
                                                    > > na tez jest tytanem, tylko na razie trzyma ją wkurw
                                                    >
                                                    > Dziekuje, ale dokladnie mi to zwisa. Interesuje mnie temat braku seksu w dlugic
                                                    > h zwiazkach. Wolalabym ten seks jednak miec. I najlepiej zeby do konca zycia by
                                                    > l taki jak teraz.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 21:07
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > z jakiegoś powodu lubisz to ciągnąć z nią jednak, i to nie tak że "kurwa ktoś k
                                                    > ogoś wygasza, to mu nie pozwala..." Jak wygaszasz, to dziury nie wiercisz, zasa
                                                    > dnicza różnica, bo ty chcesz wiercić i wiercisz, po co?

                                                    Jak na razie to Ty drazysz.
                                                    Podrzuc lepszy temat, tylko zeby cos o seksie bylo ;-))
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 21:15
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > z jakiegoś powodu lubisz to ciągnąć z nią jednak, i to nie tak że "kurwa
                                                    > ktoś k
                                                    > > ogoś wygasza, to mu nie pozwala..." Jak wygaszasz, to dziury nie wiercisz
                                                    > , zasa
                                                    > > dnicza różnica, bo ty chcesz wiercić i wiercisz, po co?
                                                    >
                                                    > Jak na razie to Ty drazysz.
                                                    > Podrzuc lepszy temat, tylko zeby cos o seksie bylo ;-))

                                                    dobra, mój mąż ma awarie pleców, seksu niet;) było o seksie?;)) opowiedz coś , ja posłucham;)
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 21:20
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > dobra, mój mąż ma awarie pleców, seksu niet;) było o seksie?;)) opowiedz coś ,
                                                    > ja posłucham;)

                                                    Orgazmy sa jak platki sniegu, takie sa roznorodne :-)
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 21:32
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > dobra, mój mąż ma awarie pleców, seksu niet;) było o seksie?;)) opowiedz
                                                    > coś ,
                                                    > > ja posłucham;)
                                                    >
                                                    > Orgazmy sa jak platki sniegu, takie sa roznorodne :-)

                                                    fakt;) niedawno coś odkryłam co mnie zdziwiło;)) skurcz orgazmiczny potrafię podtrzymywać "siłą woli";) szok! pierwszy raz mi się to udało tak przeciągnąć w czasie;) baaardzo smaczne....;)) takie sztuczki... i ja normalnie nie wszystkie znam jeszcze;)) to chyba z wiekiem przychodzi;) seks jest coraz lepszy, a koledzy "każą" nam ze sceny schodzić;))
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 21:48
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > fakt;) niedawno coś odkryłam co mnie zdziwiło;)) skurcz orgazmiczny potrafię po
                                                    > dtrzymywać "siłą woli";) szok! pierwszy raz mi się to udało tak przeciągnąć w c
                                                    > zasie;) baaardzo smaczne....;)).

                                                    Super:-) A mozna to jakos cwiczyc? No ja mam takiego magicznego kutasa od falujacych orgazmow ;-) Ale jakby sie tak udalo sila woli, to czemu nie?

                                                    > to chyba z wiekiem przychodzi;) seks jest coraz lepszy, a koled
                                                    > zy "każą" nam ze sceny schodzić;))

                                                    Oczywiscie, ze seks z wiekiem jest lepszy:-)
                                                    Medytujesz moze Bgz ?
                                                    Poznalam ostatnio jednego czlowieka, myslalam, ze bezdomny, no i tak sobie z nim gadam jak biegam po parku. On mowi, ze trzeba cwiczyc zycie w terazniejszosci. Wiesz, bo my to albo przeszloscia, albo plany na przyszlosc, zawsze wiec jestesmy z przodu lub z tylu. Skupiamy sie tak razem patrzac na jezioro. Ciagle mnie do tej medytacji namawia:-)
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 22:30
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > fakt;) niedawno coś odkryłam co mnie zdziwiło;)) skurcz orgazmiczny potra
                                                    > fię po
                                                    > > dtrzymywać "siłą woli";) szok! pierwszy raz mi się to udało tak przeciągn
                                                    > ąć w c
                                                    > > zasie;) baaardzo smaczne....;)).
                                                    >
                                                    > Super:-) A mozna to jakos cwiczyc? No ja mam takiego magicznego kutasa od faluj
                                                    > acych orgazmow ;-) Ale jakby sie tak udalo sila woli, to czemu nie?

                                                    nie wiem czy to się da ćwiczyć;) to był mój pierwszy raz;) święty spokój, zlewka na "świat" i zero stresu w związku z tym, to na pewno miało znaczenie, rzadko osiągalne warunki, głównie ten święty spokój i zlewka;) mam mniejsze dzieci niż ty, to minus późniejszego rodzicielstwa, wiec masz lepsze warunki

                                                    > > to chyba z wiekiem przychodzi;) seks jest coraz lepszy, a koled
                                                    > > zy "każą" nam ze sceny schodzić;))
                                                    >
                                                    > Oczywiscie, ze seks z wiekiem jest lepszy:-)
                                                    > Medytujesz moze Bgz ?
                                                    > Poznalam ostatnio jednego czlowieka, myslalam, ze bezdomny, no i tak sobie z ni
                                                    > m gadam jak biegam po parku. On mowi, ze trzeba cwiczyc zycie w terazniejszosci
                                                    > . Wiesz, bo my to albo przeszloscia, albo plany na przyszlosc, zawsze wiec jest
                                                    > esmy z przodu lub z tylu. Skupiamy sie tak razem patrzac na jezioro. Ciagle mni
                                                    > e do tej medytacji namawia:-)

                                                    nie...;)) ja popaprana jestem wbrew pozorom;) medytacja nie dla mnie, nie na tym poziomie...;) kreci mnie teraźniejszość ale przyszłość też, o przeszłości pomyśle czasami
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 22:43
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > nie wiem czy to się da ćwiczyć;) to był mój pierwszy raz;) święty spokój, zlewk
                                                    > a na "świat" i zero stresu w związku z tym, to na pewno miało znaczenie, rzadko
                                                    > osiągalne warunki, głównie ten święty spokój i zlewka;)

                                                    No nie badz taka, napisz chociaz troche jak i czym. Krotko czy dlugo, za ktorym razem... ;-)

                                                    > nie...;)) ja popaprana jestem wbrew pozorom;) medytacja nie dla mnie, nie na ty
                                                    > m poziomie...;)

                                                    Szkoda, bys mi powiedziala jak sie siada na tej czadowej poduszce, zeby nogi nie zdretwialy ;-)
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 23:16
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > nie wiem czy to się da ćwiczyć;) to był mój pierwszy raz;) święty spokój,
                                                    > zlewk
                                                    > > a na "świat" i zero stresu w związku z tym, to na pewno miało znaczenie,
                                                    > rzadko
                                                    > > osiągalne warunki, głównie ten święty spokój i zlewka;)
                                                    >
                                                    > No nie badz taka, napisz chociaz troche jak i czym. Krotko czy dlugo, za ktorym
                                                    > razem... ;-)

                                                    ok. Jak? na leżąco; Czym? kilka organów zaangażowanych; Krótko czy długo?- nie wiem o co chodzi; Za którym razem?- też przytępawa jestem;))- nie wiem o co pytasz, może częsta niewiedza to tajemnica mojego "sukcesu"?;))

                                                    > > nie...;)) ja popaprana jestem wbrew pozorom;) medytacja nie dla mnie, nie
                                                    > na ty
                                                    > > m poziomie...;)
                                                    >
                                                    > Szkoda, bys mi powiedziala jak sie siada na tej czadowej poduszce, zeby nogi ni
                                                    > e zdretwialy ;-)

                                                    zapytaj pana... masz gościa który to robi, gadasz z nim czy nie...? mścisz się?;)
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 23:39
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > ok. Jak? na leżąco; Czym? kilka organów zaangażowanych; Krótko czy długo?- nie
                                                    > wiem o co chodzi; Za którym razem?- też przytępawa jestem;))- nie wiem o co pyt
                                                    > asz, może częsta niewiedza to tajemnica mojego "sukcesu"?;))

                                                    Na lezaco. Acha, na brzuchu, na plecach. Pochwe Ci piescil, lechtaczke, odbyt. Kilka organow, to juz cos, znaczy, ze dlugo trwalo. Miodzio jak dla mnie :-)

                                                    > zapytaj pana... masz gościa który to robi, gadasz z nim czy nie...? mścisz się
                                                    > ?;)

                                                    Poduszke mam w domu, nie bede jej tachac do parku:-) Ale nieduza, okragla, dostalam w spadku. Wiesz, facet to moze inaczej siada do tej medytacji ;-)
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 22:01
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > to chyba z wiekiem przychodzi;) seks jest coraz lepszy, a koled
                                                    > zy "każą" nam ze sceny schodzić;))

                                                    No co Ty! Predzej sila wciagac i namawiac byscie na niej zostaly :)
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 20:00
                                                    bgz 0702 napisała
                                                    >pewnie, ale nie pozwalasz jej przeyzwać "traumy" jakbyś się bała sama przed sobą przyznać do czegoś. Jestes tytanem który zagryza zęby i jest optymistą. Ok, ona tez jest tytanem, tylko na razie trzyma ją wkurw<

                                                    Bgz nie wiem, jaki mechanizm kieruje Mabelle, ale cokolwiek bym nie napisała, nawet czasem zgodnie z jej linią myślenia, to i tak będę zgnojona, zwyzywana , pogardzona i niewiarygodna. Mimo, że pod wieloma rzeczami, które ona opisuje mogłabym się podpisać i przyklasnąć i wyrazić identyczny punkt widzenia, to już na zawsze będę tą roszczeniową,winną kłamczuszką. Widocznie potrzebuje tego typu narracji, więc niech się nadal wyżywa.
                                                  • urquhart Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 09:43
                                                    aandzia43> > nie jest ona przyczyną. Przyczyna jest w ludzkiej głowie i skłonnościach,
                                                    > alkoh
                                                    > > olu, patologicznemu środowisku. Mąż Ninek raczej nie z powodu rozczarowan
                                                    > ia poż
                                                    > > yciem z nia latami wyzywal ją od szmat ;-)

                                                    Ty piszac sporo o przemocowcach tez ba pewno mialaś powód wyzywajac mnie od gnid, nie ?
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 11:36
                                                    urquhart napisał:

                                                    > aandzia43> > nie jest ona przyczyną. Przyczyna jest w ludzkiej głowie i
                                                    > skłonnościach,
                                                    > > alkoh
                                                    > > > olu, patologicznemu środowisku. Mąż Ninek raczej nie z powodu rozcz
                                                    > arowan
                                                    > > ia poż
                                                    > > > yciem z nia latami wyzywal ją od szmat ;-)
                                                    >
                                                    > Ty piszac sporo o przemocowcach tez ba pewno mialaś powód wyzywajac mnie od gn
                                                    > id, nie ?

                                                    >
                                                    Wiesz, jak moja córka była mała i socjalizowała się w piaskownicy (a była bardzo lubianym i poszukiwanym, a więc zsocjalizowanym dobrze towarzyszem zabaw) to nie reagowałam szczególnie ostro na zdarzające się jej bardzo rzadko szybkie akcje ustawienia jakiegoś szczególnie długotrwale upierdliwego, podpuszczajacego i złośliwego dzieciaka. Po długich, upierdliwych i nic nie wnoszących próbach pokojowego załatwienia sprawy. Inne matki też nie, ten wyraz ulgi na twarzach, że w końcu ktoś coś z tym zrobił ;-) A reszta dzieciaköw była jej niezmiernie wdzięczna za możliwośc powrotu do fajnej zabawy. To ci właściwie wyjaśnia mój stosunek do przemocy. Nikt dysfukcyjnemu (wywołującemu konflikty wszędzie gdzie się pojawial) dzieciakowi nie kazał wlazic do tej piaskownicy, on tam przychodóil nie na zabawę jak reszta, tylko na realizowanie swojego skryptu "skłócę, będę konsekwentnie przeszkadzać, psuć, uniemożliwiwie fajny twórczy przebieg zabawy" i nie dawał się zawrócić ze swojej drogi żadnym sercem na dłoni i innymi takimi.
                                                    Będę przemocowcem jeśli zacznę za tobą lazic po forum i przypierdalac się do każdego jogurtu w lodówce, kłamać, mącić na twój temat, gliździć, obrzucac inwektywami. Nie chce mi się jednakowoż bo inny mam skrypt: konfliktowanie mnie nie gratyfikuje. Natura byczka Fernando: pokłady cierpliwości na próby nieudolnego włażenia mi na łączkę, a jak to nie pomoże to po wielu ostrzeżeniach szybki prawy sierpowy. I powrót do żucia trawki. Żuję trawkę.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 11:42
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Będę przemocowcem jeśli zacznę za tobą lazic po forum i przypierdalac się do ka
                                                    > żdego jogurtu w lodówce, kłamać, mącić na twój temat, gliździć, obrzucac inwekt
                                                    > ywami. Nie chce mi się jednakowoż bo inny mam skrypt: konfliktowanie mnie nie
                                                    > gratyfikuje.

                                                    Oj nie ciesz sie Andzia, nie ciesz, ja zaczniesz ignorowac zaczepki i nie odpowiadac na posty, to tez zostaniesz przemocowcem. Tyle ze biernym :-D


                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 12:10
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Będę przemocowcem jeśli zacznę za tobą lazic po forum i przypierdalac się
                                                    > do ka
                                                    > > żdego jogurtu w lodówce, kłamać, mącić na twój temat, gliździć, obrzucac
                                                    > inwekt
                                                    > > ywami. Nie chce mi się jednakowoż bo inny mam skrypt: konfliktowanie mni
                                                    > e nie
                                                    > > gratyfikuje.
                                                    >
                                                    > Oj nie ciesz sie Andzia, nie ciesz, ja zaczniesz ignorowac zaczepki i nie odpow
                                                    > iadac na posty, to tez zostaniesz przemocowcem. Tyle ze biernym :-D

                                                    >
                                                    Taaa, wolę być czynnym ;-) Poza tym zamiast zapiszczeć rozpaczliwie by przybył na pomoc jakiś samiec alfa i mnie obronił sama walę między oczy kastrujac wszystkie okoliczne samce odbierając im robotę. No przepraszam ród męski :-P
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 10:16
                                                    zawle napisala

                                                    > Dla niektórych ludzi jedyną bliskością na jaką są w stanie sobie pozwololić/umi
                                                    > eją dać jest przypierdolenie w ryja/poniżenie. Emocje jak ta lala:))

                                                    Byloby to prawda co piszesz gdyby ludzie wchodzili w zwiazek ze " zlem wcielonym", a z tego co pisza, to kiedys bylo DOBRZE. Wiec mozna domniewyc, ze byla i bliskosc i zaufanie i pomoc. Co sprawia, ze o tym*dobrze* juz nie chca pamietac? A juz absolutnie widziec swojego udzialu w przemianie tej drugiej strony?
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 10:47
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > zawle napisala
                                                    >
                                                    > > Dla niektórych ludzi jedyną bliskością na jaką są w stanie sobie pozwolol
                                                    > ić/umi
                                                    > > eją dać jest przypierdolenie w ryja/poniżenie. Emocje jak ta lala:))
                                                    >
                                                    > Byloby to prawda co piszesz gdyby ludzie wchodzili w zwiazek ze " zlem wcielony
                                                    > m", a z tego co pisza, to kiedys bylo DOBRZE. Wiec mozna domniewyc, ze byla i b
                                                    > liskosc i zaufanie i pomoc. Co sprawia, ze o tym*dobrze* juz nie chca pamietac?
                                                    > A juz absolutnie widziec swojego udzialu w przemianie tej drugiej strony?

                                                    O nie, na początku też jest różnie u różnych par. Nie zawsze jest lojalność, bliskość i wsparcie, zawsze jest natomiast nadzieja na powyższe tak silna, że przymyka się oczy na sygnały, że wcale nie jest tak pięknie. Więc niejedna/en już na starcie nie ma dobrze. A udział w przemianie drugiej strony czasem polega na nie reagowaniu wczesnym na radosne ujawnianie się natury pozornie "przemieniającego się". To jeden ze scenariuszy, całkiem częsty.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 11:18
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > O nie, na początku też jest różnie u różnych par. Nie zawsze jest lojalność, bl
                                                    > iskość i wsparcie, zawsze jest natomiast nadzieja na powyższe tak silna, że prz
                                                    > ymyka się oczy na sygnały, że wcale nie jest tak pięknie. Więc niejedna/en już
                                                    > na starcie nie ma dobrze.

                                                    Nie no bez jaj. W takim przypadku to pretensje chyba wylacznie do siebie ?

                                                    A udział w przemianie drugiej strony czasem polega na
                                                    > nie reagowaniu wczesnym na radosne ujawnianie się natury pozornie "przemieniaj
                                                    > ącego się". To jeden ze scenariuszy, całkiem częsty.

                                                    A nie lepiej powiedziec wprost- jestem z toba dopoki mam z tego korzysci ?
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 12:30
                                                    " W takim przypadku to pretensje chyba wylacznie do siebie ? "

                                                    Mabelle, ale to, że ponosisz odpowiedzialność za własny wybór, naiwność, ślepotę i że faktycznie możesz, a często masz pretensje do samej siebie, żeś taka durna była, nie umniejsza w żadnym stopniu i nie wybiela przemocy, jaką druga strona Ci serwowała.
                                                    Ostatnio pełno artykułów o tym radnym z PISu... no kurde, ile by nie miała jego zona korzyści, czy jak by sobie sama w brodę nie pluła, że z nim żyła, nic to nie usprawiedliwia zachowania tego gościa. Gość stosował przemoc psychiczną i fizyczną i koniec kropka. A już doszukiwanie się, że pewnie prowokowała, to sorry, na rzyganie mi się zbiera.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 12:40
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Mabelle, ale to, że ponosisz odpowiedzialność za własny wybór, naiwność, ślepot
                                                    > ę i że faktycznie możesz, a często masz pretensje do samej siebie, żeś taka dur
                                                    > na była, nie umniejsza w żadnym stopniu i nie wybiela przemocy, jaką druga stro
                                                    > na Ci serwowała.
                                                    > Ostatnio pełno artykułów o tym radnym z PISu... no kurde, ile by nie miała jego
                                                    > zona korzyści, czy jak by sobie sama w brodę nie pluła, że z nim żyła, nic to
                                                    > nie usprawiedliwia zachowania tego gościa. Gość stosował przemoc psychiczną i f
                                                    > izyczną i koniec kropka. A już doszukiwanie się, że pewnie prowokowała, to sorr
                                                    > y, na rzyganie mi się zbiera.

                                                    Ludzie wchodza w toksyczne uklady, bo przynosza im one korzysci. Dlaczego o tym nie mowic? Ja nie wybielam przemocowca, ja sie w ogole nim nie zajmuje. Twierdze natomiast, ze dopoki ofiara nie dostrzeze wlasnej roli jaka pelnila w ukladzie, to bedzie sie w swojej krzywdzie taplac do konca zycia.
                                                    I czy nie Ty czasem pisalas o terapii i zadaniu " jakie korzysci mam z anoreksji? " No to zasada jest podobna, o tym mowie.
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 12:47
                                                    "Ludzie wchodza w toksyczne uklady, bo przynosza im one korzysci. Dlaczego o tym nie mowic?"

                                                    Ludzie sie zakochuja, uzalezniaja emocjonalnie, to sie najczesciej wydarza to nie uklad, w ktory sie swiadomie wchodzi jak umowa i zaczynzam nowa prace. Tu sie dzieje bardzo duzo na poziomie emocjonalnym. Milosc nie jest racjonalna, milosc jest slepa a nadzieja umiera ostatnia. I w dodatku wiele rzeczy okazuje sie dopiero w praniu i wielu nadal wierzy, ze "to sie zapewne nie powtorzy" i tak do nastepnego razu. Reszta to juz przerozne powiklania i cechy osobnicze. Leki, strachy itd. no i nkt nie jest ciagle tylko zly.
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 12:40
                                                    "Mabelle, ale to, że ponosisz odpowiedzialność za własny wybór, naiwność, ślepotę i że faktycznie możesz, a często masz pretensje do samej siebie, żeś taka durna była, nie umniejsza w żadnym stopniu i nie wybiela przemocy, jaką druga strona Ci serwowała.
                                                    Ostatnio pełno artykułów o tym radnym z PISu... no kurde, ile by nie miała jego zona korzyści, czy jak by sobie sama w brodę nie pluła, że z nim żyła, nic to nie usprawiedliwia zachowania tego gościa. Gość stosował przemoc psychiczną i fizyczną i koniec kropka. A już doszukiwanie się, że pewnie prowokowała, to sorry, na rzyganie mi się zbiera. "

                                                    No dokladnie. W dodatku wielu prowokuja roznosci, cala trudnosc w tym, zeby sie sprowokowac nie dac. Ten pan prowokowany np. przez kolesia 10 cm wyzszego i 10 kilo zywej masy miesniowej wiecej niz on sam zapewne by sie jednak opanowal, bo dokladnie by wiedzial, ze go gostek dobrze poturbuje. A zona slaba kobitka, co ona mu zrobi? Wiec tu mamy prawa silniejszego fizycznie, po prostu.
                                                    Mnie sie wydaje, mabelle, ze przeszlas jakas terapie, ale sobie w glowie po swojemu zakodowalas: jesetem odpowiedzialna tylko za siebie, trza zaczac od siebie, szukam moich a nie cudzych blodow i na nich sie skupiam. Ok. I zapewne z perspektywy czsu wiele rzeczy widzisz inaczej niz widzialas je podczas albo ktorko przed rozstaniem.Moim zdaniem w zdrowo funkcjonujacym zwiazku u partnera nie rodzi sie mysl "musze schowac paszport i pozabezpieczac hasla". Wrecz przeciwnie, dla pewnosci, to ja mowie :jakby co to tu sa nasze paszporty, bo sama moge zapomniec.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 12:47
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > " W takim przypadku to pretensje chyba wylacznie do siebie ? "
                                                    >
                                                    > Mabelle, ale to, że ponosisz odpowiedzialność za własny wybór, naiwność, ślepot
                                                    > ę i że faktycznie możesz, a często masz pretensje do samej siebie, żeś taka dur
                                                    > na była, nie umniejsza w żadnym stopniu i nie wybiela przemocy, jaką druga stro
                                                    > na Ci serwowała.

                                                    Zgadza się, o czym już chyba z 10 razy pisane do Mabelle było. "Wyłącznie" do siebie to można mieć pretensje kiedy się lwu w paszcze wlazlo, bo lew to zwierzę dzikie i nierozumne.



                                                    > Ostatnio pełno artykułów o tym radnym z PISu... no kurde, ile by nie miała jego
                                                    > zona korzyści, czy jak by sobie sama w brodę nie pluła, że z nim żyła, nic to
                                                    > nie usprawiedliwia zachowania tego gościa. Gość stosował przemoc psychiczną i f
                                                    > izyczną i koniec kropka. A już doszukiwanie się, że pewnie prowokowała, to sorr
                                                    > y, na rzyganie mi się zbiera.
                                                    >

                                                    No coś ty, pani nie doceniła że ma w domu człowieka religijnego i obronce życia początego. A że w ciąży ją tłukl... No cóż, walczył o związek, o miłość wolał. Dzeci to sprawa drugorzędna, byle się poczęły, prezerwatywa wrogiem ludzkości ;-)
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 13:32
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Zgadza się, o czym już chyba z 10 razy pisane do Mabelle było. "Wyłącznie" do s
                                                    > iebie to można mieć pretensje kiedy się lwu w paszcze wlazlo, bo lew to zwierzę
                                                    > dzikie i nierozumne.

                                                    Nie, no chwila, wchodzenie w zwiazki jest chyba dobrowolne? Wiec jak wybiera sie do malzenstwa narcyza/ toksyka/ przemocowca WIEDZAC O TYM, to jest to dokladnie to samo co wsadzic leb w paszcze lwa. To ze on nie ma prawa stosowac przemocy, to jest jedna sprawa, to ze z takim akurat typem chce spedzic zycie, bo normalsi mnie nie pociagaja- to druga. Wlasne wybory niosa za soba rozne konsekwencje, a przeciez nikt nie jest zwolniony z odpowiedzialnosci za siebie.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 14:03
                                                    "Nie, no chwila, wchodzenie w zwiazki jest chyba dobrowolne? Wiec jak wybiera sie do malzenstwa narcyza/ toksyka/ przemocowca WIEDZAC O TYM, t"

                                                    Dobra, to ilu ludzi faktycznie wie o tym?
                                                    Jest jakiś procent lasek potłuczonych, ze złymi skryptami z domu rodzinnego, co powielają schemat i za każdym razem biora wydziaranego karka po wyroku, który im będzie okazywał miłość waląc z liścia.
                                                    Wiele jednak ludzi wcale nie widzi, z kim ma do czynienia, bo albo sa zaslepieni zakochaniem, albo druga strona się maskuje, albo też tendencje do przemocowego reagowania objawiają się dopiero później, pod wpływem np. jakiejś kryzysowej sytuacji (strata pracy przez pana, macierzyński pani, wrzeszczące non stop bliźniaki itp.), albo alkoholu (nie każdy jest juz alkoholikiem przed ślubem, co nie?)
                                                    Czy moja na przykład matka zdawała se sprawę ze skali problemów mojego ojca na początku ich znajomości? Absolutnie nie. Po pierwsze furiactwo ojca było wtedy jeszcze mało nasilone. Po drugie umiał się maskować, był słodki, szarmancki, cud miód i orzeszki. Na długo to nie wystarczyło wprawdzie, ale kiedy pokazał, że ma problem z panowaniem nad sobą, to moja matka była już w ciąży. W ciąży, już po jednym rozwodzie, pod obstrzałem despotycznej swej mamusi. W tamtej chwili mojej babci bała się bardziej niż ojca, więc wzięła ślub.
                                                    Popełniła błąd, ale trudno - nie miała wystarczającego rozeznania w sytuacji.
                                                    Jeśli już o coś miałam żal do mojej matki, to że tkwiła w tym tak długo. Niestety, nie były to jeszcze czasy, kiedy się po prostu szło na terapię.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 14:12
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Wiele jednak ludzi wcale nie widzi, z kim ma do czynienia, bo albo sa zaslepien
                                                    > i zakochaniem, albo druga strona się maskuje, albo też tendencje do przemocoweg
                                                    > o reagowania objawiają się dopiero później, pod wpływem np. jakiejś kryzysowej
                                                    > sytuacji (strata pracy przez pana, macierzyński pani, wrzeszczące non stop bliź
                                                    > niaki itp.), albo alkoholu (nie każdy jest juz alkoholikiem przed ślubem, co ni
                                                    > e?)
                                                    > Czy moja na przykład matka zdawała se sprawę ze skali problemów mojego ojca na
                                                    > początku ich znajomości? Absolutnie nie. Po pierwsze furiactwo ojca było wtedy
                                                    > jeszcze mało nasilone. Po drugie umiał się maskować, był słodki, szarmancki, cu
                                                    > d miód i orzeszki. Na długo to nie wystarczyło wprawdzie, ale kiedy pokazał, że
                                                    > ma problem z panowaniem nad sobą, to moja matka była już w ciąży. W ciąży, już
                                                    > po jednym rozwodzie, pod obstrzałem despotycznej swej mamusi. W tamtej chwili
                                                    > mojej babci bała się bardziej niż ojca, więc wzięła ślub.
                                                    > Popełniła błąd, ale trudno - nie miała wystarczającego rozeznania w sytuacji.
                                                    > Jeśli już o coś miałam żal do mojej matki, to że tkwiła w tym tak długo. Nieste
                                                    > ty, nie były to jeszcze czasy, kiedy się po prostu szło na terapię.

                                                    Bardzo ladnie opisany mechanizm kalkulacji. Czyli co mi sie bardziej oplaca.
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 14:24
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Bardzo ladnie opisany mechanizm kalkulacji. Czyli co mi sie bardziej oplaca.
                                                    --------------------------------
                                                    A to z decyzji mamy wyłączyć rozum, który nam mówi, co jest dla nas bardziej korzystne i iść tylko na żywioł, kierując sie emocjami? To tych przemocowców może rozum by wykluczył jako kandydatów?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 14:38
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > A to z decyzji mamy wyłączyć rozum, który nam mówi, co jest dla nas bardziej ko
                                                    > rzystne i iść tylko na żywioł, kierując sie emocjami? To tych przemocowców może
                                                    > rozum by wykluczył jako kandydatów?

                                                    Wydaje mi sie, ze to rozum kalkuluje korzysci, a emocje na poziomie pierwotnym ostrzegaja, ze to kurna jednak zly czlowiek. A jesli nie zly, to przynajmniej nie dla mnie.
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 14:47
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > A to z decyzji mamy wyłączyć rozum, który nam mówi, co jest dla nas bardziej korzystne i iść tylko na żywioł, kierując sie emocjami? To tych przemocowców może rozum by wykluczył jako kandydatów?
                                                    >
                                                    > Wydaje mi sie, ze to rozum kalkuluje korzysci, a emocje na poziomie pierwotnym ostrzegaja, ze to kurna jednak zly czlowiek. A jesli nie zly, to przynajmniej nie dla mnie.
                                                    ----------------
                                                    Moim zdaniem jest odwrotnie. Wiadomo - wszyscy mówią, że on jest gwałtowny, niestały, niestabilny, ale przecież uroczy , kocham go i na pewno się zmieni. To jest przyczyna kłopotów.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 14:49
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Wydaje mi sie, ze to rozum kalkuluje korzysci, a emocje na poziomie pierwotnym
                                                    > ostrzegaja, ze to kurna jednak zly czlowiek. A jesli nie zly, to przynajmniej n
                                                    > ie dla mnie.

                                                    Albo podszeptują..może on i wydaje się nie dla Ciebie, ale zobacz ..ma takie same firanki jak w domu rodzinnym. Dobrze się prały, prasować nie trzeba było...
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 14:58
                                                    zawle napisała:

                                                    > Albo podszeptują..może on i wydaje się nie dla Ciebie, ale zobacz ..ma takie sa
                                                    > me firanki jak w domu rodzinnym. Dobrze się prały, prasować nie trzeba było...

                                                    :-D Albo ma parasol z Che Guevara ;-)
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 14:29
                                                    "Czyli co mi sie bardziej oplaca. "

                                                    Całe życie polega na układaniu, co mi się lepiej opłaca. I nie jesteś przecież tu żadnym wyjątkiem. Bardziej Ci sie opłacało odejść, to odeszłaś.
                                                    Problem polega tylko na tym, że niektóre osoby, pchane spaczonymi mechanizmami psychicznymi, widzą opłacałność w czymś, co na dłuższą metę zjebie im psyche jeszcze mocniej. Albo mają wybór między sraczką a rzyganiem.
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 14:33
                                                    "Bardzo ladnie opisany mechanizm kalkulacji. Czyli co mi sie bardziej oplaca."

                                                    A wybor miedzy gownem a sraczka. Raczej co jest mniejszym zlem (takie wyobrazenie) niz co sie bardziej oplaca. Bo trudno o wielka wolnosc wyboru w momencie strachu i presji psychicznej.
                                                    I tak, mozna zwiazac sie z nieopowiednia osoba, ale bledem jest nie zmienic sytuacji, czyli tkwic w tym tak dlugo. Ale sa to decyzje bardzo trudne i wielu ludzi potrzebuje szmat czasu, zeby sie wymiksowac.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 12:31
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > O nie, na początku też jest różnie u różnych par. Nie zawsze jest lojalno
                                                    > ść, bl
                                                    > > iskość i wsparcie, zawsze jest natomiast nadzieja na powyższe tak silna,
                                                    > że prz
                                                    > > ymyka się oczy na sygnały, że wcale nie jest tak pięknie. Więc niejedna/e
                                                    > n już
                                                    > > na starcie nie ma dobrze.
                                                    >
                                                    > Nie no bez jaj. W takim przypadku to pretensje chyba wylacznie do siebie ?

                                                    Bez jaj, nie wyłącznie, pretensje do siebie za slepote nie wykluczają nazwania po imieniu zjawiska,.które nas dotknęło. Nawet niezbędna do leczenia głowy i życia jest konkretne ujęcie tematu. I od swojej, i od drugiej strony. Pretensje tylko do siebie nie posuwają do przodu ani o krok.


                                                    >
                                                    > A udział w przemianie drugiej strony czasem polega na
                                                    > > nie reagowaniu wczesnym na radosne ujawnianie się natury pozornie "przem
                                                    > ieniaj
                                                    > > ącego się". To jeden ze scenariuszy, całkiem częsty.
                                                    >
                                                    > A nie lepiej powiedziec wprost- jestem z toba dopoki mam z tego korzysci ?

                                                    Czasem lepiej, czasem nie. Czasem trzeba powiedzieć "jestem z tobą dopóki nie uświadomię sobie co się przytrafiło gotowanej powoli zabie".
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 12:47
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Pretensje t
                                                    > ylko do siebie nie posuwają do przodu ani o krok.

                                                    Owszem posuwaja. Zadna terapia nie uczy jak zmienic innych ludzi, moze tylko i wylacznie sklonic do pracy nad soba. Wiec to w sobie trzeba szukac klucza do rozwiazania zaistnialej sytuacji, a przede wszystkim przestac sie fochac, ze korzysci w toksycznych ukladach sa po obu stronach.

                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 13:02
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Pretensje t
                                                    > > ylko do siebie nie posuwają do przodu ani o krok.
                                                    >
                                                    > Owszem posuwaja. Zadna terapia nie uczy jak zmienic innych ludzi, moze tylko i
                                                    > wylacznie sklonic do pracy nad soba. Wiec to w sobie trzeba szukac klucza do ro
                                                    > zwiazania zaistnialej sytuacji, a przede wszystkim przestac sie fochac, ze korz
                                                    > ysci w toksycznych ukladach sa po obu stronach.
                                                    >

                                                    Yyy? Jak może posunąć do przodu spraę nie włażenia w toksyczne relacje kompletny brak świadomości że się w takiej relacji było, zaznało zła, doznało bólu? Idziesz w stronę absurdu. Wiem co się robi na terapiach i jakie są reguły. Najpierw świadomość bólu i nazwanie syfu syfem, potem reszta. Bez zamiatania pod dywan, że.ktoś nam coś złego, bo przecież jesteśmy tacy silni i dumni że skądże by znowu ktoś nam mógł.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 13:07
                                                    "Owszem posuwaja. Zadna terapia nie uczy jak zmienic innych ludzi, moze tylko i wylacznie sklonic do pracy nad soba. Wiec to w sobie trzeba szukac klucza do rozwiazania zaistnialej sytuacji, a przede wszystkim przestac sie fochac, ze korzysci w toksycznych ukladach sa po obu stronach."

                                                    Mylisz pretensje do siebie z uświadomieniem sobie, że jest w Tobie siła do zmiany sytuacji.
                                                    Pretensje do siebie zawierają element samognębienia, tych wszystkich tekstów mielonych w głowie "byłam taka głupia, ślepa, naiwna, jak mogłam tak się dać omamić? ze mną jest chyba coś nie w porządku". I na dłużsżą metę niszczą psychicznie. Doszukiwanie się winy w sobie, że wszystko złe, co się przydarzyło, to z mojego powodu, bo byłam taka i owaka, to jest pewna forma samodestrukcji. Jej element zawsze się pojawia, ale w terapii tez chodzi o to, by nie pozwolić człowiekowi pławić się w samobiczowaniu zbyt długo, bo tu istnieje niebezpieczeństwo nadmiernego zdjęcia odpowiedzialności z tej drugiej osoby, która stosowała przemoc. A ona ma swoją odpowiedzialność za bicie, znęcanie, wyzywanie itd. bardzo dużą i absolutnie nie można jej wybielać przez umarwtwianie się własnym postępowaniem.
                                                    Trzeba zdać se sprawę ze swoich błędów, trzeba zrozumieć, dlaczego się tkwiło w takiej relacji (czyli swoje traumy przepracować, te Twoje korzyści sobie uzmysłowić itd. ), ale na pewno nie należy się obwiniać za doznaną przemoc. To droga donikąd.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 13:23
                                                    Tak jest. Odpowiedzialność za zmianę chujowej sytuacji, w jakiej się znalazłam, a obwinianie siebie za znalezienie się w tej sytuacji, to dwie zupełnie różne rzeczy. I ta druga wcale nie pomaga w tej pierwszej.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 13:37
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Tak jest. Odpowiedzialność za zmianę chujowej sytuacji, w jakiej się znalazłam,
                                                    > a obwinianie siebie za znalezienie się w tej sytuacji, to dwie zupełnie różne
                                                    > rzeczy. I ta druga wcale nie pomaga w tej pierwszej.

                                                    A ktu tu siebie obwinia? Nie rozumiem. Jak uznam ze bylam aktorem w sztuce, ktora okazala sie plajta, to znaczy, ze teatr zbankrutowal tylko przeze mnie? No bez przesady.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 13:49
                                                    "Pretensje do siebie" rozumiesz jako bycie aktorem w sztuce, a ja jako obwinianie siebie.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 13:50
                                                    *jako uznanie się za aktora w sztuce
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 13:52
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > "Pretensje do siebie" rozumiesz jako bycie aktorem w sztuce, a ja jako obwinian
                                                    > ie siebie.

                                                    Zgoda, " pretensje do siebie" powinnam wstawic w cudzyslow. Ale nadal to moj cyrk i moje malpy ;-)
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 13:58
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Tak jest. Odpowiedzialność za zmianę chujowej sytuacji, w jakiej się znalazłam,
                                                    > a obwinianie siebie za znalezienie się w tej sytuacji, to dwie zupełnie różne
                                                    > rzeczy. I ta druga wcale nie pomaga w tej pierwszej.

                                                    Dokładnie. Na przyglądanie się czemu tam sama wlazłam, będzie pora w zdrowszym okresie.


                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 14:17
                                                    zawle napisała:

                                                    > Dokładnie. Na przyglądanie się czemu tam sama wlazłam, będzie pora w zdrowszym
                                                    > okresie.

                                                    Pobozne zyczenie. Najczesciej jest tak, ze snuje sie iluzje szczescia z kims innym. Ma sie poczucie pecha, ze to mnie trafila sie gnida, a nie komus innemu. No ten to byl toksyk/ wredna malpa, ale przeciez z innym/ z inna to byloby zupelnie inaczej. Zle trafilem/am jednym slowem.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 14:37
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Dokładnie. Na przyglądanie się czemu tam sama wlazłam, będzie pora w zdro
                                                    > wszym
                                                    > > okresie.
                                                    >
                                                    > Pobozne zyczenie. Najczesciej jest tak, ze snuje sie iluzje szczescia z kims in
                                                    > nym. Ma sie poczucie pecha, ze to mnie trafila sie gnida, a nie komus innemu. N
                                                    > o ten to byl toksyk/ wredna malpa, ale przeciez z innym/ z inna to byloby zupel
                                                    > nie inaczej. Zle trafilem/am jednym slowem.

                                                    To chyba nie to forum, tu sobie ludzie dobrze zdają sprawe z przyczyn wdepnięcia w gówno. Może dlatego, że najpierw w ogóle uświadomili sobie że w nim siedzą.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 14:42
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > To chyba nie to forum, tu sobie ludzie dobrze zdają sprawe z przyczyn wdepnięci
                                                    > a w gówno. Może dlatego, że najpierw w ogóle uświadomili sobie że w nim siedzą.

                                                    Optymistka:-) Prosze bardzo- przyczyna wdepniecia w gowno- " bo to zla kobieta byla " :-D
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:37
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > To chyba nie to forum, tu sobie ludzie dobrze zdają sprawe z przyczyn wde
                                                    > pnięci
                                                    > > a w gówno. Może dlatego, że najpierw w ogóle uświadomili sobie że w nim s
                                                    > iedzą.
                                                    >
                                                    > Optymistka:-) Prosze bardzo- przyczyna wdepniecia w gowno- " bo to zla kobieta
                                                    > byla " :-D

                                                    Nie, czytająca uważnie. Sabat np. niejednokrotnie pisał o przyczynach i jego własnych uwarunkowaniach, które doprowadziły go do miejsca w któym jest. Całkiem ostro się oceniał.

                                                    -
                                                    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
                                                    Zawle
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:50
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Nie, czytająca uważnie. Sabat np. niejednokrotnie pisał o przyczynach i jego wł
                                                    > asnych uwarunkowaniach, które doprowadziły go do miejsca w któym jest. Całkiem
                                                    > ostro się oceniał.

                                                    Tak, tak, co zmienia faktu, ze to hitlerowska szczekaczka jest, INNEJ kobiecie z ust wydobywalyby sie wylacznie rozowe chmurki, fiolki i erotyczna poezja.

                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:59
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Tak, tak, co zmienia faktu, ze to hitlerowska szczekaczka jest, INNEJ kobiecie
                                                    > z ust wydobywalyby sie wylacznie rozowe chmurki, fiolki i erotyczna poezja.

                                                    Gdzies cos takiego napisalem? Co Ty wypisujesz za brednie...
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:02
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Gdzies cos takiego napisalem? Co Ty wypisujesz za brednie...

                                                    Jak dojdziesz o co ma pretensje pierwsza baba, to rozsadnie byloby przyjac, ze o to samo moze miec i druga.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:17
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Jak dojdziesz o co ma pretensje pierwsza baba, to rozsadnie byloby przyjac, ze
                                                    > o to samo moze miec i druga.

                                                    Nie, bo nie mam zamiaru wiecej mieszkac z zadna baba.
                                                    Wiem dokladnie o co ma pretensje czcigodna malzonka - o brak udzialu w chorobliwej krzatawicy i jezdzenia na mopie do 23, zeby potem pasc na pysk. Ona ma inne standardy czystosci domowej (ja mam nizsze ;) poza tym jest mama helikopterem. Jak tylko mam chwile, to zaraz wymysla mi cos do roboty, zebym sie czasem nie nudzil. Mycie garow, smieci, kibel szoruj, zrob jedzenie, brodzik mleczkiem przetrzyj, zrob cos z przeciekajacym brodzikiem, fugi szoruj bo sie grzyb zaczyna, odnow, przytnij, pomaluj, buty czysc, posprzataj, poodkurzaj, pranie rozwies, zrob rachunki przez internet, idz posiedz z dziecmi, bo szaleja itd. Litania. W kolko o cos medzi.
                                                    Mysl co chcesz - mieszkalem sam i robaki nie chodzily. Umiem ogarniac czystosc. Ale ona chce zeby sprzatac nawet jak jest czysto.
                                                    Kutuzow pisal - inne standardy. Ja ja nawet rozumiem. Po prostu nadajemy na innych falach.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:31
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Ale ona chce zeby sprzatac nawet jak jest czysto.
                                                    > Kutuzow pisal - inne standardy. Ja ja nawet rozumiem. Po prostu nadajemy na inn
                                                    > ych falach.

                                                    No patrz, wolisz czytac Kutuzowa, bo to po Twojej linii i to Ci pasuje. Poczytaj Drugiego i Urqu, oni dobrze opisuja schemat lekowy, ktorego najbardziej widocznym objawem jest ciagly przymus sprzatania, ktory ten lek tlumi.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:50
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > Ale ona chce zeby sprzatac nawet jak jest czysto.
                                                    > > Kutuzow pisal - inne standardy. Ja ja nawet rozumiem. Po prostu nadajemy
                                                    > na inn
                                                    > > ych falach.
                                                    >
                                                    > No patrz, wolisz czytac Kutuzowa, bo to po Twojej linii i to Ci pasuje. Poczyta
                                                    > j Drugiego i Urqu, oni dobrze opisuja schemat lekowy, ktorego najbardziej widoc
                                                    > znym objawem jest ciagly przymus sprzatania, ktory ten lek tlumi.

                                                    No i...?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:57
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > No i...?

                                                    No i nic. Choroby sie leczy. Mozna tez uznac za swira i zostawic samemu sobie. To tak ja ta endometrioza, na ktora zlosliwie zachorowala, zeby seksu uniknac.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 17:07
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > No i...?
                                                    >
                                                    > No i nic. Choroby sie leczy. Mozna tez uznac za swira i zostawic samemu sobie.
                                                    > To tak ja ta endometrioza, na ktora zlosliwie zachorowala, zeby seksu uniknac.

                                                    Tyle to ja wiem, natręctwa można leczyć jak parę innych psychicznych niedomóg. Jeszcze trzeba zechcieć się leczyć. Próbowałaś kiedyś wysłać kogoś na leczenie psychiatryczne, uzależnieniowe, do psychologa na zwykłą rozmowę? Ale się dzieje wtedy! ;-D Sabat próbował (jeśli dobrze pamiętam) gadać z nią o różnych zachowaniach, ich sensowności, że może by to spróbować zmienić, tralalala. Abstrahując od SAbata: to przedsięzięcie skazane na niepowodzenie. Dopóki chore zachowanie przynosi jakąś ulgę nie ma szansy na próbę rezygnacji z niego czyli leczenie. Jako światła terapiowo kobieta powinnaś wiedzieć, że to psychologiczne dwa razy dwa.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 17:24
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Jako światła terapiowo kobieta powinnaś wiedzieć, że to psychologiczne dwa raz
                                                    > y dwa.

                                                    Nie bylam na zadnej terapii.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:10
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie, czytająca uważnie. Sabat np. niejednokrotnie pisał o przyczynach i j
                                                    > ego wł
                                                    > > asnych uwarunkowaniach, które doprowadziły go do miejsca w któym jest. Ca
                                                    > łkiem
                                                    > > ostro się oceniał.
                                                    >
                                                    > Tak, tak, co zmienia faktu, ze to hitlerowska szczekaczka jest, INNEJ kobiecie
                                                    > z ust wydobywalyby sie wylacznie rozowe chmurki, fiolki i erotyczna poezja.
                                                    >

                                                    A dlaczego niby miałby nie wkurzać się że żona jest/bywa wredna? Jak jest wredna to jest i tyle. Jego wady to jego wady, już o nich pisał, jej to jej. Miałby to ukrywać? Po co?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:23
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > A dlaczego niby miałby nie wkurzać się że żona jest/bywa wredna? Jak jest wredn
                                                    > a to jest i tyle. Jego wady to jego wady, już o nich pisał, jej to jej. Miałby
                                                    > to ukrywać? Po co?

                                                    Nie, nie, bardzo dobrze, ze sie wkurza, ja nie o tym. W procesie dochodzenia dlaczego rozpizdzyl mi sie zwiazek jest tez uznanie racji czy tez motywacji drugiej strony. O tym Urqu caly czas pisze. Istnieje niemale ryzyko, ze kolejne osoby beda mialy do mnie podobne pretensje. Dlatego raczej powinienem wiedziec o co tej hitlerowskiej szczekaczce chodzi, a nie naiwnie myslec, ze druga za to samo bedzie mi bic brawo, albo nie zauwazy.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:44
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > A dlaczego niby miałby nie wkurzać się że żona jest/bywa wredna? Jak jest
                                                    > wredn
                                                    > > a to jest i tyle. Jego wady to jego wady, już o nich pisał, jej to jej.
                                                    > Miałby
                                                    > > to ukrywać? Po co?
                                                    >
                                                    > Nie, nie, bardzo dobrze, ze sie wkurza, ja nie o tym. W procesie dochodzenia dl
                                                    > aczego rozpizdzyl mi sie zwiazek jest tez uznanie racji czy tez motywacji drugi
                                                    > ej strony. O tym Urqu caly czas pisze. Istnieje niemale ryzyko, ze kolejne osob
                                                    > y beda mialy do mnie podobne pretensje. Dlatego raczej powinienem wiedziec o co
                                                    > tej hitlerowskiej szczekaczce chodzi, a nie naiwnie myslec, ze druga za to sam
                                                    > o bedzie mi bic brawo, albo nie zauwazy.

                                                    Wyważasz otwarte drzwi, ona wiele razy o tym pisał. O wadach swoich antyzwiązkowych.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 14:41
                                                    "Najczesciej jest tak, ze snuje sie iluzje szczescia z kims innym. Ma sie poczucie pecha, ze to mnie trafila sie gnida, a nie komus innemu. No ten to byl toksyk/ wredna malpa, ale przeciez z innym/ z inna to byloby zupelnie inaczej. Zle trafilem/am jednym slowem."

                                                    No ale co postulujesz? Obowiązkową terapię dla każdego Polaka?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 14:44
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > No ale co postulujesz? Obowiązkową terapię dla każdego Polaka?

                                                    :-)
                                                    Moze na poczatek przestac klamac samemu przed soba?
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 14:50
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Moze na poczatek przestac klamac samemu przed soba?

                                                    Czyli zacząć myśleć tak jak Ty? Bo inaczej kłamstwo i pieniactwo? Ty z tych szkolących widzę:)))
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:00
                                                    zawle napisała:


                                                    > Czyli zacząć myśleć tak jak Ty? Bo inaczej kłamstwo i pieniactwo? Ty z tych szk
                                                    > olących widzę:)))

                                                    A skad, raczej nie zamiatac pod dywan, gowno i tak wyplynie.
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:01

                                                    "Moze na poczatek przestac klamac samemu przed soba?"

                                                    A to klamanie polega na tym, ze sie wmawia sobie, ze jest sie ofiara zamiast odejsc? Czy chodzi o to, ze klamiesz przed soba, ze to wszystko w zadnym wypadku nie twoja, tylko jego wina. Zaczac od siebie siebie zmienic. Przestac wierzyc, ze z innym bylo by inaczej? A moim zdaniem, czesto by bylo. Przklad Twoj: z domu by Cie facet najchetniej nie wypuszczal, taki byl zazdrosny. Twierdzisz, ze bez powodu. A moze jednak. Moze powinnas byla wtedy przytyc ze 25 kilo, wkladac na siebie rociagniete dresy, pomadka wyrzucic do kosza i ...dalo by sie, dalo by sie, ale nie, bo Ty kobieca chcesz byc :) I z innym bylo by na pewno zupelnie tak samo!
                                                    Zreszta nawet jak ktos przed soba nie klamie to jeszcze nie wystarcza, zeby odejsc. Moja znajoma z przemocowcem tak bala sie nowego, ze nie potrafila zrobic pierwszego kroku i odejsc. Mowila mi czesto "zeby ktos to za mnie zrobil, to ja bym juz do niego nigdy nie wrocila", bo sama tej decyzji podjac nie potrafila z tego strachu przed zmiana/przed nowym i ona doskonale o tym wiedziala.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:24
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A to klamanie polega na tym, ze sie wmawia sobie, ze jest sie ofiara zamiast od
                                                    > ejsc?

                                                    Klamanie polega na tym, ze jest mi dobrze, ze jestem szczesliwy. Nie jestem i musze znalezc przyczyne dlaczego tak sie dzieje, dlaczego JA robie to czego nie chce. Dlaczego postepuje wbrew sobie, jakie mechanizmy mna kieruja. Klamstwem jest np. ze jestem dobry, ze sie poswiecam, bo tak trzeba, bo tego ode mnie wszyscy oczekuja. Nie jest to prawda.

                                                    Czy chodzi o to, ze klamiesz przed soba, ze to wszystko w zadnym wypadku
                                                    > nie twoja, tylko jego wina. Zaczac od siebie siebie zmienic. Przestac wierzyc,
                                                    > ze z innym bylo by inaczej? A moim zdaniem, czesto by bylo. Przklad Twoj: z dom
                                                    > u by Cie facet najchetniej nie wypuszczal, taki byl zazdrosny. Twierdzisz, ze b
                                                    > ez powodu. A moze jednak. Moze powinnas byla wtedy przytyc ze 25 kilo, wkladac
                                                    > na siebie rociagniete dresy, pomadka wyrzucic do kosza i ...dalo by sie, dalo b
                                                    > y sie, ale nie, bo Ty kobieca chcesz byc :) I z innym bylo by na pewno zupelnie
                                                    > tak samo!

                                                    Nie gdybam co byloby z innymi. Byl taki czas, ze rzeczywiscie w szafie mialam tylko ciuchy do roboty, do cementu, do piasku, do farby. Tylko ze gdybym napisala, ze ktos mnie zmuszal do dzwigania kamieni, to bym sklamala. Oczywiscie, ze wygodnie miec w domu wieloczynnosciowy kombajn, co to szyje, muruje i wypelnia pity, ale to byl moj dom, moj ogrod i moja rodzina. Wiec jesli w nim siedzialam i pracowalam, to dlatego, ze tego chcialam.

                                                    > Zreszta nawet jak ktos przed soba nie klamie to jeszcze nie wystarcza, zeby ode
                                                    > jsc. Moja znajoma z przemocowcem tak bala sie nowego, ze nie potrafila zrobic p
                                                    > ierwszego kroku i odejsc. Mowila mi czesto "zeby ktos to za mnie zrobil, to ja
                                                    > bym juz do niego nigdy nie wrocila", bo sama tej decyzji podjac nie potrafila z
                                                    > tego strachu przed zmiana/przed nowym i ona doskonale o tym wiedziala.

                                                    Strach rozumiem. Chyba tez sie balam, sama nie wiem czego.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:11
                                                    "Moze na poczatek przestac klamac samemu przed soba?"

                                                    No ale do tego też trzeba dojrzeć, żeby zrozumieć, iż działam według pewnych lękowych schematów, które na dłuższą metę przynoszą mi więcej szkody niż pożytku i że prawdopodobnie mogłabym w tej swojej głowie lepiej poukładać.
                                                    Do tego trzeba mieć trochę inteligencji, wrażliwości, wglądu w siebie. A czasem w ogóle samemu się nie jest w stanie i trzeba korzystać z pomocy profesjonalnej. Moim zdaniem większość ludzi nigdy do tej dojrzałości nie dojdzie, bo mechanizmy obronne są w nich zbyt silne. Potrzeba obrony własnego wizerunku we własnej głowie jest jedną z najsilniejszych i najtrudniejszych do przełamania. Dlatego tak dużo ludzi na terapię nigdy nie idzie, nawet kiedy już czują, że coś by można zrobić, a jeszcze więcej terapii nigdy nie kończy, bo jak tylko se zaczynaja coś uświadamiać, to łapią pietra i biorą dupę w troki.
                                                    A bywa też tak, że faktycznie korzyści z bycia pokręconą są większe niż z bycia zdrową, a zyski płynące ze zjebanej relacji mogą przewyższać straty - nie obiektywnie, ale subiektywnie w oczach danej osoby. No ale co tu zrobisz? Nic na siłę przecież.
                                                    Żeby wyjść z alkoholizmu musisz powiedzieć "jestem alkoholikiem".
                                                    Żeby zacząć się wyzwalać z toksycznej relacji musisz powiedzieć "mąż mnie bije, bo ma zryty łeb", a nie "bo nie staram się wystarczająco".

                                                    PS. Ile czasu minęło pomiędzy momentem, gdy pomyślałaś sobie, że w Twoim związku dzieje się chujowo, a momentem, gdy faktycznie spakowałaś walizki/wniosłaś pozew, czy jaki tam inny krok wykonałaś?
                                                    Bo założę się, że nie było to z dnia na dzień.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:18
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Najczesciej jest tak, ze snuje sie iluzje szczescia z kims in
                                                    > nym. Ma sie poczucie pecha, ze to mnie trafila sie gnida, a nie komus innemu. N
                                                    > o ten to byl toksyk/ wredna malpa, ale przeciez z innym/ z inna to byloby zupel
                                                    > nie inaczej. Zle trafilem/am jednym slowem.

                                                    Dobra, oficjalnie mam dosc tych glupot.
                                                    Do tego co napisalas: Tak czesto jest! Gdyby tak nie bylo, to ludzie nie dobieraliby sie w pary, tylko lapali kogo popadnie, bo przeciez zawsze bedzie mi z drugim czlowiekiem tak samo.
                                                    Do jednego pasujesz, do innego nie. To ze pietnascie czy dwadziescia lat temu ktos jeden raz dokonal glupiego wyboru, nie znaczy, ze bedzie go dokonywal zawsze. Ludzie ucza sie na bledach, szczegolnie na bledach bolesnych.
                                                    Czym innym jest znajomosc swoich slabych i mocnych stron, a czym innym logika wyboru partnera.
                                                    To co tu usilujesz uprawiac to proba wtloczenia czlowieka w poczucie winy. Ze jak sie zjebalo, to musi byc jego wina i zawsze tak bedzie.
                                                    Jest mnostwo przykladow, ze dynamika seksualna w zwiazkach miedzy ludzmi jest rozna i zalezna od ukladu.
                                                    Dyzurny przyklad - Zawle.
                                                    Jeden chlop ja olal w lozku i doprowadzil do desperacji, , z drugim to ona byla strona, ktora mowi "dosc". Skrajnie odmienne przypadki, ktore zdarzyly sie tej samej osobie.

                                                    Widzialem sie ostatnio z kumplem. On w liceum mial panne, ktora zwiewala przed jego seksem jak pieprz rosnie. W praniu wyszlo, ze miala traume zwiazana z gwaltem, nie umiala zapomniec. Byli ze soba zareczeni, ale ostatecznie sie rozstali. To byla decyzja na zasadzie woz albo przewoz, gdyby w to wszedl, to chlopak pisalby razem z nami. Mezczyzna przystojny, inteligentny, wysoki, wyksztalcony.
                                                    Ich drogi sie rozeszly, o ile mi wiadomo to ona wciaz jest singielka, a obecna zona kumpla... ;)
                                                    Dosc powiedziec, ze chlopak narzeka, ze czasem to on musi jej odmawiac seksu, bo jest zbyt zmeczony po robocie. A jego zona to dziewucha o urodzie modelki, piekne niebieskie oczy, harmonijna twarz, dlugie atramentowo czarne wlosy i nogi do podlogi. Ta poprzednia urodowo przy niej wypada jak zmokla kura.
                                                    I co? Ano jajco - tak sie dobrali, o tym jak sie uklada ich pozycie zdecydowaly charaktery i temperamenty, a nie walory i rzekome "wspolwiny" w pierwszym ukladzie.
                                                    Ludzie musza do siebie pasowac. A czasem jest tak, ze pasuja jak wol do karety i widza to wszyscy oprocz samych zainteresowanych.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:35
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Dobra, oficjalnie mam dosc tych glupot.
                                                    > Do tego co napisalas: Tak czesto jest! Gdyby tak nie bylo, to ludzie nie dobier
                                                    > aliby sie w pary, tylko lapali kogo popadnie, bo przeciez zawsze bedzie mi z dr
                                                    > ugim czlowiekiem tak samo.

                                                    Czyli swiadomie zwiazales sie z niepasujaca do siebie? No niesamowite. A moze ona jednak byla pasujaca, tylko po jakims czasie sie zepsula? A inna sie nie zepsuje? Wiesz, wersje demo chodza po swiecie. Zwlaszcza, ze tu dziewczyny wyraznie pisza, ze zle sklonnosci moga ujawniac sie pozniej. A wedlug jakiego skryptu szukasz jesli wolno zapytac ? Tak hipotetycznie oczywiscie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:10
                                                    Sabat gadasz z poziomu syndromu jednego partnera. Gdybys mial wiecej to byc moze dostrzeglbys jakis patern. Przykladowo byla tu taka uzytkowniczka Mojemail, ktora twierdzila, ze charakterologicznie pasowalaby do wiekszosci mezczyzn i to byla, w mojej ocenie, prawda. Ja przeciwwstawnie zauwzylylam u siebie pociag do bycia nieszczesliwa w kazdym zwiazku. Wont dla przykladu panicznie boi sie zaangazowania i odpowiedzialnosci, itd itd I teraz nie ma znaczenia kogo i ile razy podstawisz do nas w pary. Zawsze bedzie plus minus ten sam rezultat, chyba ze sam sie zmienisz ale to trudne jest, a poza tym pewnie nieoplacalne ;)
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:15
                                                    Myślę że deklaracje dużo o nas mówią, ale niekoniecznie muszą być PRAWDĄ.
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:29
                                                    Kitty, ale mnie bycie w takim zwiazku jaki opisujesz, czyli zakladamy wspolne gniazdo, mieszkamy razem, mamy trojke dzieci i labradora itd. Po prostu nie interesuje. Po co mialbym sie zmieniac? Mnie generalnie dobrze ze soba, a ze wiekszosci bab nie bedzie - no co ja za to moge? Ja nikogo nie szukam, bo zwiazek malzenski postrzegam jako kierat i chomato na szyi. Cos, w czym tracisz wolny czas, spokoj i tylko zapierdalasz jak motor. Na chuj cos takiego? Taki Wont ma czas poczytac ksiazke czy pojsc na silke, a chlop zonaty siedzi w domu, zapierdala i tylko slyszy kasliwe uwagi.
                                                    Niech sie supermaz Marek zajmie ciagnieciem tego wozka do przodu. Ze mnie material na meza zaden.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:39
                                                    sabat3 napisał: Cos, w czym tracisz wolny czas
                                                    > , spokoj i tylko zapierdalasz jak motor. Na chuj cos takiego? Taki Wont ma czas
                                                    > poczytac ksiazke czy pojsc na silke, a chlop zonaty siedzi w domu, zapierdala
                                                    > i tylko slyszy kasliwe uwagi.

                                                    Współczuję Ci sabat że masz czas tylko na forum i kochankę a nie masz jako mąż na siłkę i czytanie książki:)))))
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:45
                                                    zawle napisała:
                                                    > Współczuję Ci sabat że masz czas tylko na forum i kochankę a nie masz jako mąż
                                                    > na siłkę i czytanie książki:)))))

                                                    Troche ksiazek jednak ostatnio przeczytalem - ale musialem to robic poza widokiem. Na kochanke mam czas, bo inaczej bym zwariowal. Ale musialem to zorganizowac tak, by byly pozory zajmowania sie czyms innym. Nie powiem jak, to nie miesce na to.
                                                    Generalnie kazde zachowanie niepozyteczne dla donu generuje kawalkade gderania i gegania, ze moglbym zrobic w tym czasie cos rozsadniejszego.
                                                    Forum w komorce, a ja szybko pisze i czytam. Czesto zerkam podczas innych zajec.
                                                    Przypomne tez, ze trafilem tu z okreslonych powodow, czyli w/w fakty mialy miejsce przed forum. Poniekad forum to miejsce wewnetrznej emigracji.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 18:39
                                                    sabat 3 napisał
                                                    >Troche ksiazek jednak ostatnio przeczytalem - ale musialem to robic poza widokiem. <

                                                    Sabat, straszne jest to co piszesz, ale miałam tak samo. Jak widział, że czytam znowu książkę, zamiast ogarniać pajęczyny, albo poświęcić się innym pożytecznym zajęciom, to go trafiało, bo przecież książki nic nie dają ;). Wreszcie nie muszę się kryć ;)
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 18:56
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > > Współczuję Ci sabat że masz czas tylko na forum i kochankę a nie masz jak
                                                    > o mąż
                                                    > > na siłkę i czytanie książki:)))))
                                                    >
                                                    > Troche ksiazek jednak ostatnio przeczytalem - ale musialem to robic poza widoki
                                                    > em. Na kochanke mam czas, bo inaczej bym zwariowal. Ale musialem to zorganizowa
                                                    > c tak, by byly pozory zajmowania sie czyms innym. Nie powiem jak, to nie miesce
                                                    > na to.
                                                    > Generalnie kazde zachowanie niepozyteczne dla donu generuje kawalkade gderania
                                                    > i gegania, ze moglbym zrobic w tym czasie cos rozsadniejszego.
                                                    > Forum w komorce, a ja szybko pisze i czytam. Czesto zerkam podczas innych zajec
                                                    > .
                                                    > Przypomne tez, ze trafilem tu z okreslonych powodow, czyli w/w fakty mialy miej
                                                    > sce przed forum. Poniekad forum to miejsce wewnetrznej emigracji.

                                                    nie żebym chciała ci radzić, ale tak podzielić się zadaniami zwyczajnie po ludzku się nie da? np. ty "to" zona, "tamto", jak w pracy i git, samo się kreci i firma działą
                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 19:20
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > nie żebym chciała ci radzić, ale tak podzielić się zadaniami zwyczajnie po ludz
                                                    > ku się nie da? np. ty "to" zona, "tamto", jak w pracy i git, samo się kreci i f
                                                    > irma działą

                                                    Podzial obowiazkow z grubsza jest - ona nie ogarnia spraw zwiazanych z informatyka i technika, a w piwnicy chyba nie byla jeszcze ani razu od poczatku naszego wspolnego zamieszkania. Moglbym tam trzymac martwa koze i bombe atomowa, nie zorientowala by sie. Nigdy w domu nie machnela pedzlem czy walkiem, nie przewiercila jednej dziury, nie udroznila kranu czy kibla. Rzeczy typu montaze, instalacje i konserwacje to ja. Wszystko co ciezsze czy techniczne - nie wie, nie zna sie, nie potrafi.
                                                    Za to ja nie ogarniam baterii lekow, ktorymi wiecznie faszeruje dzieci. Ja bym im dal gora jedna trzecia z nich, no ale jestem zlym ojcem, wiec sama rozumiesz.
                                                    Kiepsko sie rozeznaje w ich ubrankach - dla mnie mogliby sie ubrac jak fizia ponczoszanka, byle w sposob dostosowany do temperatury (wedlug niej zawsze za lekko, trzeba bylo dac czapke, gruba kurtke itd).
                                                    Nie do konca ogarniam jakie obranko od kogo - mnie to jedno.
                                                    No i ona ma strasznie czujny sen - wiec czesciej wstaje do dzieci jak maja goraczke czy rzygaja. Mi w nocy czasem mozna by leb tasakiem odrabac i bym sie nie zorientowal.
                                                    Czesciej ona pierze ubrania. A ja jednak glownie swoje ciuchy piore.
                                                    Wdaje mi sie, ze czystosciowe sprawy typu czyszczenie brodzika, kuchenki gazowe, mikrofalowej czy kibla to glownie moja dzialka. Za to ona czesciej odkurza.

                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 19:34
                                                    sabat 3 napisał
                                                    >Za to ja nie ogarniam baterii lekow, ktorymi wiecznie faszeruje dzieci. Ja bym im dal gora jedna trzecia z nich, no ale jestem zlym ojcem, wiec sama rozumiesz.<

                                                    Powiedz jej, że większość z nich to nieprzebadane suplementy o nieudowodniej skuteczności działania i że strasznie obciążają wątrobę rozwijających się dzieci, więc więcej szkody niż pożytku z ich podawania. A katar i tak sam, prędzej czy później przejdzie bez niczego ;)

                                                    >Kiepsko sie rozeznaje w ich ubrankach - dla mnie mogliby sie ubrac jak fizia ponczoszanka, byle w sposob dostosowany do temperatury (wedlug niej zawsze za lekko, trzeba bylo dac czapke, gruba kurtke itd).
                                                    Nie do konca ogarniam jakie obranko od kogo - mnie to jedno.<

                                                    Niedługo sami zaczną się ubierać, byle im było ciepło i wygodnie - mój syn na przykład lubi zakładać sam czapkę, jak już nawet ciepło za oknem, ale skoro potrzebuje, to mu nie bronię. Córka odwrotnie - całą zimę bez czapki przechodzi i też nic jej nie jest.


                                                    >Czesciej ona pierze ubrania. A ja jednak glownie swoje ciuchy piore. <

                                                    Jak pierze? A to nie pralka sama pierze? ;)
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 20:37
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Podzial obowiazkow z grubsza jest - ona nie ogarnia spraw zwiazanych z informat
                                                    > yka i technika, a w piwnicy chyba nie byla jeszcze ani razu od poczatku naszego
                                                    > wspolnego zamieszkania. Moglbym tam trzymac martwa koze i bombe atomowa, nie z
                                                    > orientowala by sie. Nigdy w domu nie machnela pedzlem czy walkiem, nie przewier
                                                    > cila jednej dziury, nie udroznila kranu czy kibla. Rzeczy typu montaze, instala
                                                    > cje i konserwacje to ja. Wszystko co ciezsze czy techniczne - nie wie, nie zna
                                                    > sie, nie potrafi.

                                                    uczciwie: jak często wiercisz dziury, czy udrażniasz kran?;) ja tez w swoim domu tego nie robię, robi to mąż. Jestem z tych lasek które zarówki nie wymienią jak nie muszą, przyznaje się bez bicia i mam to gdzieś. Wszystko co techniczne mnie wręcz brzydzi, serio taka emocja, "techniki" nie cierpię. Chyba ze się wkurwie i udowadniam "swiatu" że nawet dom postawiłabym od podstaw, i łąski bez... ale to jest cwaniakowanie na krótką chwilę, po jakimś czasie się rozkładam, mam taką niechęć, ze dosłownie fizycznie mnie boli. Bądź człowiekiem;) rób to w dalszym ciągu;)

                                                    > Za to ja nie ogarniam baterii lekow, ktorymi wiecznie faszeruje dzieci. Ja bym
                                                    > im dal gora jedna trzecia z nich, no ale jestem zlym ojcem, wiec sama rozumiesz

                                                    i tu błąd. Pierdolnij ręką w stół i zabroń, tyle ze to się wiąże z aktywnym spędzaniem z dziećmi czasu. Jakiś park linowy, gry strategiczne, basen- funduj im "zorganizowane" przygody, w których liczy się ich zaangażowane, same się wzmocnią

                                                    > Kiepsko sie rozeznaje w ich ubrankach - dla mnie mogliby sie ubrac jak fizia po
                                                    > nczoszanka, byle w sposob dostosowany do temperatury (wedlug niej zawsze za lek
                                                    > ko, trzeba bylo dac czapke, gruba kurtke itd).
                                                    > Nie do konca ogarniam jakie obranko od kogo - mnie to jedno.

                                                    standard, faceci tak mają. Jak zonie cos nie pasuje to niech przygotuje ubrania wieczorem, pomyłek nie będzie. Nie przygotuje, idą w tym co ubierzesz. Zasadniczo, krótko i na temat... ;(

                                                    > No i ona ma strasznie czujny sen - wiec czesciej wstaje do dzieci jak maja gora
                                                    > czke czy rzygaja. Mi w nocy czasem mozna by leb tasakiem odrabac i bym sie nie
                                                    > zorientowal.

                                                    to tez babska rzecz, mnie też nic poza dziecmi nie obudzi. Strzał z armaty mi przeleci obok ucha, dzieci mnie budzą. Powiedz ze ma cie budzić do pomocy, bez focha wstaniesz, nie obudzi to nie wstaniesz, a przecież chcesz wstawać (?)

                                                    > Czesciej ona pierze ubrania. A ja jednak glownie swoje ciuchy piore.
                                                    > Wdaje mi sie, ze czystosciowe sprawy typu czyszczenie brodzika, kuchenki gazowe
                                                    > , mikrofalowej czy kibla to glownie moja dzialka. Za to ona czesciej odkurza.

                                                    wiec co tu jeszcze sprzątac?;) chyba macie wysprzątane na błysk;))
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 23:57
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    > > Za to ja nie ogarniam baterii lekow, ktorymi wiecznie faszeruje dzieci. J
                                                    > a bym
                                                    > > im dal gora jedna trzecia z nich, no ale jestem zlym ojcem, wiec sama roz
                                                    > umiesz
                                                    >
                                                    > i tu błąd. Pierdolnij ręką w stół i zabroń, tyle ze to się wiąże z aktywnym spę
                                                    > dzaniem z dziećmi czasu. Jakiś park linowy, gry strategiczne, basen- funduj im
                                                    > "zorganizowane" przygody, w których liczy się ich zaangażowane, same się wzmocn
                                                    > ią
                                                    >

                                                    ;) przepraszam;) patrz jak ja pięknie czytam;)) dopiero dotarłam do tekstu ninek i skapłam się co ty napisałeś. "Bateria lekow" i "faszerowanie nimi" trochę mnie zdziwiła, ale pomyślałam sobie "człowiek pióra", ciagle wymyśla;))) boze...;) pzrepraszam;))) myślałam, ze piszesz o baterii lęków! a ja z dziećmi pracuje, zboczenie zawodowe, więc dostaęłś odpowiedź;))) dziękuję, ze mnie zapytaęłś o co mi chodzi;))
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 23:54
                                                    "Troche ksiazek jednak ostatnio przeczytalem - ale musialem to robic poza widokiem."

                                                    Ja pier... to jest jednak straszna niewola u Ciebie. Czas w klopie też Ci wylicza?
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 00:29
                                                    "Ja pier... to jest jednak straszna niewola u Ciebie. Czas w klopie też Ci wylicza?"

                                                    Nie dramatyzuj, jednk przeczytal. Doba ma 24, on w pracy na caly etat, owszem zona, dom dzieci, w dodatku ma kochanke, wystukuje na forum i niezle opowiadania pisze a Ty o niewoli opowiadasz? No doby nie starcza. Kobieta sfrustrowna, niezadowolona, wiec sie czepia.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 02:09
                                                    " owszem zona, dom dzieci, w dodatku ma kochanke, wystukuje na forum i niezle opowiadania pisze a"

                                                    Taa, pewnie to forum i pisanie też ukradkiem.
                                                    Nie wyobrażam sobie, żeby mi ktoś pierdolił, że książka, czy coś tam innego to strata czasu i lepiej fugi wyczyścić.

                                                    "Kobieta sfrustrowna, niezadowolona, wiec sie czepia."

                                                    To niech coś zrobi ze swoją frustracją. Od przyjebywania się do innych jej frustracji nie ubędzie.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 06:59
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Taa, pewnie to forum i pisanie też ukradkiem.
                                                    > Nie wyobrażam sobie, żeby mi ktoś pierdolił, że książka, czy coś tam innego to
                                                    > strata czasu i lepiej fugi wyczyścić.


                                                    No właśnie...ja też:)) Myślę że moja mina by wystarczyła:))
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 09:59
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Taa, pewnie to forum i pisanie też ukradkiem.
                                                    > Nie wyobrażam sobie, żeby mi ktoś pierdolił, że książka, czy coś tam innego to
                                                    > strata czasu i lepiej fugi wyczyścić.

                                                    Fugi nie, ale on ma dwoje dzieci, ktore pewnie ojca potrzebuja.

                                                    > To niech coś zrobi ze swoją frustracją. Od przyjebywania się do innych jej frus
                                                    > tracji nie ubędzie.

                                                    Raz jeden pojade linia Marka- w zyciu czasem trzeba sie twardo postawic, nawe jesli jest to wlasna zona. Poza tym to wyglada, ze to chora kobieta, nekana nerwica natrectw, tu juz w ogole trzeba radykalniejszych przedsiewziec, a nie zabawy " kto kogo skuteczniej wyrucha", bo to dziecinne jest.

                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 22.04.17, 10:55
                                                    "czasem trzeba sie twardo postawic, nawe jesli jest to wlasna zona. Poza tym to wyglada, ze to chora kobieta, nekana nerwica natrectw, tu juz w ogole trzeba radykalniejszych przedsiewziec, "

                                                    A to owszem. Gdyby mi moja rodzina pobłażała, bo mam nerwicę, gdyby koło mnie skakali na palcach i się certolili, to bym pewnie rozwinęła taką agorafobię, żebym w ogóle z domu przestała wychodzić.
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:46
                                                    sabat3 napisał:
                                                    Ja nikogo nie szukam, bo zwiazek mal
                                                    > zenski postrzegam jako kierat i chomato na szyi. Cos, w czym tracisz wolny czas, spokoj i tylko zapierdalasz jak motor. Na chuj cos takiego? Taki Wont ma czas poczytac ksiazke czy pojsc na silke, a chlop zonaty siedzi w domu, zapierdala i tylko slyszy kasliwe uwagi.
                                                    > Niech sie supermaz Marek zajmie ciagnieciem tego wozka do przodu.
                                                    ------------------------
                                                    W tym, że ogarnianie aktywne dzieci to zapieprz, to się zgadzam. Ja do tego zapieprzu jestem przyzwyczajony od dzieciństwa. Szkoła, wyczynowy sport, zawody....
                                                    Natomiast kąśliwych uwag w temacie nigdy nie słyszałem od żadnej z kobiet, z którymi się kolegowałem, tym bardziej od obecnej.
                                                    Jeszcze do Twojego poprzedniego postu. Zbliżony temperament jest cholernie ważny i to trzeba określić bardzo wcześnie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:59
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Kitty, ale mnie bycie w takim zwiazku jaki opisujesz, czyli zakladamy wspolne g
                                                    > niazdo, mieszkamy razem, mamy trojke dzieci i labradora itd. Po prostu nie inte
                                                    > resuje. Po co mialbym sie zmieniac? Mnie generalnie dobrze ze soba, a ze wieksz
                                                    > osci bab nie bedzie - no co ja za to moge? Ja nikogo nie szukam, bo zwiazek mal
                                                    > zenski postrzegam jako kierat i chomato na szyi. Cos, w czym tracisz wolny czas
                                                    > , spokoj i tylko zapierdalasz jak motor. Na chuj cos takiego? Taki Wont ma czas
                                                    > poczytac ksiazke czy pojsc na silke, a chlop zonaty siedzi w domu, zapierdala
                                                    > i tylko slyszy kasliwe uwagi.
                                                    > Niech sie supermaz Marek zajmie ciagnieciem tego wozka do przodu. Ze mnie mater
                                                    > ial na meza zaden.

                                                    Przepraszam ale Ty odpowiadasz nie na moj post, zupelnie, nie przeczytales go?
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 17:54
                                                    " I teraz nie ma znaczenia kogo i ile razy podstawisz do nas w pary. Zawsze bedzie plus minus ten sam rezultat, chyba ze sam sie zmienisz ale to trudne jest, a poza tym pewnie nieoplacalne wink"

                                                    No i ja też o tym między innymi piszę do mabelle. Że zjebana relacja - czy to będzie przemoc, czy brak komunikacji, czy wycofanie z seksu - nie zawsze musi mieć cokolwiek wspólnego z zachowaniem partnera. Czasem wynika tylko i wyłacznie z naszej własnej głowy i jak w niej nie poukładamy, to w każdej następnej relacji będzie też chujowo.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 18:41
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > No i ja też o tym między innymi piszę do mabelle. Że zjebana relacja - czy to b
                                                    > ędzie przemoc, czy brak komunikacji, czy wycofanie z seksu - nie zawsze musi mi
                                                    > eć cokolwiek wspólnego z zachowaniem partnera. Czasem wynika tylko i wyłacznie
                                                    > z naszej własnej głowy i jak w niej nie poukładamy, to w każdej następnej relac
                                                    > ji będzie też chujowo.

                                                    A no to super, bo ja tez mowie o tym samym. Oprocz tego co wymienilas dodalabym tylko, ze wchodzenie w role ofiary, a takze wymuszanue seksu od osoby niechetnej tez jest zjebanym skryptem.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 19:07
                                                    Mabelle nie uznaje po prostu, że w związkach możliwa jest przemoc - zawsze i w każdym wypadku całkowitą winę ponosi się samemu i to za wszystko, każdy jest kowalem swego losu, więc pretensje można mieć wyłącznie do siebie, druga osoba w relacji jest odrębnym bytem, do którego nie powinno mieć się zastrzeżeń. Nigdy i nigdzie.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 23:51
                                                    "Oprocz tego co wymienilas dodalabym tylko, ze wchodzenie w role ofiary, a takze wymuszanue seksu od osoby niechetnej tez jest zjebanym skryptem. "

                                                    Owszem jest. Ja zresztą w ogóle nie lubię tego słowa "ofiara", bo kojarzy mi sie od razu z kimś zaszczutym, totalnie bezradnym i nie mającym na nic wpływu, a przeciez o to własnie chodzi, by osobę będącą w złej relacji przekonać, że bezradna nie jest i wpływ ma.
                                                    Do jakiegokolwiek przymuszania do seksu, czy to groźbą, czy żebractwem, czy szantażem emocjonalnym mam awersję. I absolutnie nie uważam, by seks się w małżeństwie należał. Natomiast co się należy, to wyjaśnienie, dlaczego już nie.
                                                    To jest trudne, bo człowiek po prostu nie chce zranić drugiej strony waląc tak prosto z mostu "nie pożądam cię", ale co pozostaje? Wymyślanie jakichś pretekstów z dupy typu "głowa mnie boli?" No i jak długo tak będzie boleć? Naprawdę lepiej powiedzieć w końcu i mieć to z głowy.
                                                    (owszem, podejrzewam, że wielu ludzi w głębi ducha się domyśla, że pożądanie zdechło, ale żeby to przyjąć tak całkiem do wiadomości, to trzeba usłyszeć wypowiedziane głośno i wyraźnie. Ludzie mają mega tendencje do samooszukiwania i racjonalizacji.)
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:49
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    >> Pobozne zyczenie. Najczesciej jest tak, ze snuje sie iluzje szczescia z kims in
                                                    > nym. Ma sie poczucie pecha, ze to mnie trafila sie gnida, a nie komus innemu. N
                                                    > o ten to byl toksyk/ wredna malpa, ale przeciez z innym/ z inna to byloby zupel
                                                    > nie inaczej. Zle trafilem/am jednym slowem.

                                                    hehe malo tego, tutaj lawinowo wrecz padaja takie przyspiewki uzytkownikow jak: gdyby mial kochajaca kobiete to by inaczej pisal, gdyby go akurat nie wkurzyla, to by nigdy sie nie odszczeknal, ect Caly czas leci taka umniejszajaca czyjas odpowiedzialnosc/czyjs wybor narracja.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 13:41
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Doszukiwanie się winy w sobie, że wszystko złe, co się przydarzyło, to z moj
                                                    > ego powodu, bo byłam taka i owaka, to jest pewna forma samodestrukcji. Jej elem
                                                    > ent zawsze się pojawia, ale w terapii tez chodzi o to, by nie pozwolić człowiek
                                                    > owi pławić się w samobiczowaniu zbyt długo, bo tu istnieje niebezpieczeństwo na
                                                    > dmiernego zdjęcia odpowiedzialności z tej drugiej osoby, która stosowała przemo
                                                    > c.

                                                    Alez spoko, nikt tu samobiczowania nie uprawia, ba, powiem wiecej, w wiekszosci przypadkow tendencje sa wrecz przeciwne ;-)


                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:29
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    Pretensje t
                                                    > ylko do siebie nie posuwają do przodu ani o krok.

                                                    A ja bym powiedziala, ze jest dokladnie odwrotnie. Pretensje do siebie w rozumieniu przeanalizowania co dokladnie doprowadzilo do zaistanialej sytuacji (krotko: co sie stalo?) oraz wziecie za to odpowiedzialnosci (w tym winy) to jest fundament do kroku naprzod. W przypadku Ninek mamy sytuacje gdzie ona wylacznie mnozy negatywne opisy tego chlopa. Ona nie jest w stanie okreslic choc w przyblizeniu: co sie stalo? Dlaczego on sie tak zachowywal? Dlaczego sie zaczal zmieniac? Mentalnie siedzi caly czas w tym zwiazku i to w tym najgorszym jego okresie. Tak jakby pragnela to przezywac, ze on taki zly, a my mamy to potwierdzac i tak w kolko. Normalnie jest w pulapce. I to jest najwiekszym zaskoczaniem, bo wydawaloby sie, ze teraz powinna wlasnie odwrotnie: odzyc zyciem, ktorego pragnela. Nie wiem np zwiazkiem ze swoim nowym facetem, zyciem matki, tym nowym zyciem, a nie poswiacac czas i energie na opisy jakiegos eks partnera.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:38
                                                    Kicia, po jakim czasie od momentu rozstania odczepiłaś się mentalnie od swojego byłego męża?
                                                    Nie da się ot tak zamknąć, zamrozić emocji. Często nawet nie należy i trzeba je z siebie wylać wielkim rzygiem (albo wielokrotnym porzygiwaniem ;-)), żeby zrobić miejsce na nowe. Albo na analizę co dokładnie doprowadziło do zaistniałej sytuacji.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:19
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Kicia, po jakim czasie od momentu rozstania odczepiłaś się mentalnie od swojego
                                                    > byłego męża?
                                                    > Nie da się ot tak zamknąć, zamrozić emocji. Często nawet nie należy i trzeba je
                                                    > z siebie wylać wielkim rzygiem (albo wielokrotnym porzygiwaniem ;-)), żeby zro
                                                    > bić miejsce na nowe. Albo na analizę co dokładnie doprowadziło do zaistniałej s
                                                    > ytuacji.

                                                    Calosc ze 2 lata. Tyle, ze ja bylam w odwrotnej sytuacji. To on odszedl ode mnie, a ja nie moglam sie z tym pogodzic. Krotko: pragnelam go odzyskac i dlugo zeszlo mi na tym by zrozumiec, ze nie da sie kogos zmusic zeby Cie kochal. Niemniej mam poczucie zmarnowanego czasu. Stad zdziwienie, ze skoro Ninek ma z gorki, bo to jej decyzja, jej pragnienie by goscia zostawic, no wszystko totalnie po jej mysli, no to osochodzi?
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:44
                                                    > Stad zdziwienie, ze skoro Ninek ma z gorki, bo to jej decyzja, jej pragnienie by goscia zostawic, no wszystko totalnie
                                                    > po jej mysli, no to osochodzi?

                                                    Może o to, żeby się zabliźniło?
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 18:58
                                                    zyg _zyg_zyg napisała
                                                    hello - kitty 2 napisała
                                                    >Stad zdziwienie, ze skoro Ninek ma z gorki, bo to jej decyzja, jej pragnienie by goscia zostawic, no wszystko totalnie
                                                    > po jej mysli, no to osochodzi?

                                                    >Może o to, żeby się zabliźniło?<

                                                    No pewnie tak, skoro na żadną terapię nie pójdę. Samo trafienie tu i obnażenie się uważam za zdecydowany plus, bo przy moim skrytym, introwertycznym charakterze zdaję sobie sprawę, że pewne opisywanie tego, co czuję i co mnie gnębi, i co chcę przekazać nie brzmi zbyt autentycznie,czy przejrzyście. Dlatego, gdy jeszcze tkwiłam w toksycznej relacji, forum było odskocznią i dużo mi pomogło w podjęciu decyzji, czyli same plusy jak widać. I jakie anonimowe nicki - skoro to żywi ludzie są ;)
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:39
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > A ja bym powiedziala, ze jest dokladnie odwrotnie. Pretensje do siebie w rozumi
                                                    > eniu przeanalizowania co dokladnie doprowadzilo do zaistanialej sytuacji (krotk
                                                    > o: co sie stalo?) oraz wziecie za to odpowiedzialnosci (w tym winy) to jest fun
                                                    > dament do kroku naprzod.

                                                    I polecamy to nie tylko ninek:))

                                                    W przypadku Ninek mamy sytuacje gdzie ona wylacznie mn
                                                    > ozy negatywne opisy tego chlopa. Ona nie jest w stanie okreslic choc w przybliz
                                                    > eniu: co sie stalo? Dlaczego on sie tak zachowywal? Dlaczego sie zaczal zmienia
                                                    > c?

                                                    Okres analizowania "czemu ON", to pewnie dawno ma za sobą. A może stosuje właśnie poleconą przez Ciebie metodę niemyślenia w ogóle? I na co jej ta analiza? Umówi się z nim na kawę i pogłaszcze po głowie?

                                                    Mentalnie siedzi caly czas w tym zwiazku i to w tym najgorszym jego okresie.
                                                    > Tak jakby pragnela to przezywac, ze on taki zly, a my mamy to potwierdzac i ta
                                                    > k w kolko. Normalnie jest w pulapce. I to jest najwiekszym zaskoczaniem, bo wyd
                                                    > awaloby sie, ze teraz powinna wlasnie odwrotnie: odzyc zyciem, ktorego pragnela

                                                    No i ja to inaczej oceniam.....jak już pisałam wcześniej okres "euforyczno- histerycznego cieszenia się kochankiem był grubą kołdrą na sytuację małżeńską. Może po raz pierwszy się z tym mierzy? Nie mam w sobie myśli że ona pragnie żebyśmy znienawidzili jej męża jak Ty sabatową:))

                                                    > . Nie wiem np zwiazkiem ze swoim nowym facetem, zyciem matki, tym nowym zyciem,
                                                    > a nie poswiacac czas i energie na opisy jakiegos eks partnera.

                                                    Jak jej to potrzebne do zakończenia etapu? Tobie nikt nie odmawiał gadania, ciśnięcia i dojebywania bezimiennemu kochankowi. Nie mogłaś zająć się czymś innym? Albo nawet i cieszyć?
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 16:55
                                                    zawle napisała:

                                                    > A może stosuje właśn
                                                    > ie poleconą przez Ciebie metodę niemyślenia w ogóle? I na co jej ta analiza? Um
                                                    > ówi się z nim na kawę i pogłaszcze po głowie?

                                                    Nie mam Ci zamiaru odpowiedziec na zadne z tych pytan, bo Ty nie szukasz na nie odpowiedzi. Twoja dyskusja z drugim czlowiekiem to jest wyglupianie sie. Wyglup i popis. Ja tego nie szanuje.

                                                    Nie mam w sobie myśli że ona pragnie żebyśm
                                                    > y znienawidzili jej męża jak Ty sabatową:))

                                                    Ja Sabatowej nie nienawidze. Nie trawie jej, nie znosze. Reaguje na jego opisy ponizania go emocjonalnie, poniewaz szczerze wspolczuje mu jego sytuacji mieszkaniowo-finansowej. I jest to autentyczne. A Ty se tam mozesz sie wysmiewac.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 22:17
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Nie mam Ci zamiaru odpowiedziec na zadne z tych pytan, bo Ty nie szukasz na nie
                                                    > odpowiedzi. Twoja dyskusja z drugim czlowiekiem to jest wyglupianie sie. Wyglu
                                                    > p i popis. Ja tego nie szanuje.

                                                    Nie ma szans żebym mówiła Twoim językiem. Pewnych granic nie jestem w stanie przeskoczyć.

                                                    > Ja Sabatowej nie nienawidze. Nie trawie jej, nie znosze. Reaguje na jego opisy
                                                    > ponizania go emocjonalnie, poniewaz szczerze wspolczuje mu jego sytuacji mieszk
                                                    > aniowo-finansowej. I jest to autentyczne. A Ty se tam mozesz sie wysmiewac.

                                                    A skąd to nagłe współczucie dla sabata??? Nowy sojusznik? I czemu współczujesz jemu a ninkowi w tej samej sytuacji nie współczujesz? Tyle empatii u Ciebie że aż mnie zemdliło.
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:41
                                                    "I to jest najwiekszym zaskoczaniem, bo wydawaloby sie, ze teraz powinna wlasnie odwrotnie: odzyc zyciem, ktorego pragnela. Nie wiem np zwiazkiem ze swoim nowym facetem, zyciem matki, tym nowym zyciem, a nie poswiacac czas i energie na opisy jakiegos eks partnera."

                                                    No momencik, ona moze byc teraz nadal w fazie odreagowywania, bo historia jest jeszcze dosc nowa, wiec przez jakies tam fazy sie przechodzi, te obrazki sa dla niej jeszcze zywe. A do tematu sie odnosi a jest on o chlopach, partnerach, kontroli a nie o dzieciach i kochankach.
                                                    Poza tym ludzie roznie przepracowuja przezycia. Sama ona ma odpowiedzialnosc za koniec malzenstwa(oficjalnie), bo to ona odeszla i potrzebuje dla siebie i dla innych (chociazby dla dzieci, moze kiedys) potwierdzenia, ze podjela sluszna decyzje.
                                                    Zreszta ma doswiadzenie w temacie wiec sie wypowiada, dlaczego nie.
                                                    Polecam powrot do przeszlosci, kitty, po latach to, ze tak powiem, kazdy jest mundry :)
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 15:52
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > Pretensje t
                                                    > > ylko do siebie nie posuwają do przodu ani o krok.
                                                    >
                                                    > A ja bym powiedziala, ze jest dokladnie odwrotnie. Pretensje do siebie w rozumi
                                                    > eniu przeanalizowania co dokladnie doprowadzilo do zaistanialej sytuacji (krotk
                                                    > o: co sie stalo?) oraz wziecie za to odpowiedzialnosci (w tym winy) to jest fun
                                                    > dament do kroku naprzod.

                                                    Słowo TYLKO, napisałam "tylko do siebie". Z całą reszta zgadzam się jak najbardziej. Takich zaciukanych bab z pretensjami tylko do siebie znałam kilka. Bardzo dobrze na głowę i szczęśliwą przyszłoiść zrobił im zdrowy wkurw, bo siebie to akurat obwiniały od początku.


                                                    W przypadku Ninek mamy sytuacje gdzie ona wylacznie mn
                                                    > ozy negatywne opisy tego chlopa. Ona nie jest w stanie okreslic choc w przybliz
                                                    > eniu: co sie stalo? Dlaczego on sie tak zachowywal? Dlaczego sie zaczal zmienia
                                                    > c? Mentalnie siedzi caly czas w tym zwiazku i to w tym najgorszym jego okresie.
                                                    > Tak jakby pragnela to przezywac, ze on taki zly, a my mamy to potwierdzac i ta
                                                    > k w kolko. Normalnie jest w pulapce. I to jest najwiekszym zaskoczaniem, bo wyd
                                                    > awaloby sie, ze teraz powinna wlasnie odwrotnie: odzyc zyciem, ktorego pragnela
                                                    > . Nie wiem np zwiazkiem ze swoim nowym facetem, zyciem matki, tym nowym zyciem,
                                                    > a nie poswiacac czas i energie na opisy jakiegos eks partnera.
                                                    >
                                                    No weź, ta pornografka najwięcej objętościowo wypisuje o dupczeniu się, płynach fizjologicznych i innych takich, aż mi ona i wiosna zaczynają budzić dawno wygasłe wulkany libida ;-) Poza tym ciągle pisze o tym, jak cudnie i spokojnie jest z dziećmi a bez chłopa.
                                                    Wiesz, Ninek to spędziła wiele lat w zakłamywaniu na swój sposób rzeczywistości, uśmiechaniu się kiedy jej do śmiechu nie było, pudrowaniu gówna, bo taki ma rys w charakterze: ma być wesolutko, radośnie, a jak nie jest to ja sobie to namaluję ćwierkaniem, to jestem winna światu i jak będę ćwierkać to może mnie nie rozdepczą i rzucą mi odrobinę jadła". Ona sobie niedawno uświadomiła co się działo, potem zebrała na odwagę, żeby komuś to powiedzieć, potem odejść, teraz biega jak spuszczony po latach z łańcucha pies. Teraz czas na analizę. Jak sięz tego wywiąże to zobaczymy.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 18:26
                                                    Kitty, przypominam Ci, że, mówiąc Twoim językiem, kurwić zaczęłam się po długim, długim bezseksiu i wówczas, gdy mój przemocowiec w pełni rozwinął w stosunku do mnie swoje metody manipulacji i gdy między nami koniec nastąpił już dawno. On nie był już moim mężem, on również mnie zdradził, ponieważ poniżanie i szantaż dla mnie jest zdradą, ja ani on nie czuliśmy do siebie kompletnie nic, byliśmy sobie obojętni. I bardzo pragnęłam już bliskości, również tej erotycznej z drugim człowiekiem, stąd moje szmacenie się. A czemu tak się stało? Różnica charakterów,oczekiwań, trochę trybu życia, , która dała znać o sobie po jakimś czasie no i błędna decyzja dotycząca zdecydowania się na dzieci. Wiem, że mówienie o tym nie jest zbyt poprawne, ale przyznaję się i mówię o tym od początku - to był błąd z mojej strony, zwyczajnie mu uległam i to dwukrotnie. Skąd miałam wiedzieć, że po okresie skowronków nastąpi jego przemiana w straszne ptaszysko?;) I jeszcze raz powtarzam - nie obwiniam go za całe zło mojego życia, za jego zniszczenie, za moje pokręcenie - nie, widocznie nie byłam dla niego tą odpowiednią, dopasowaną kobietą, podobnie jak on dla mnie i niewykluczone, że z inną stworzyłby dobry związek. ( Choć jego siostra twierdzi przeciwnie - uważa go za zjeba). Ja mu nie życzę źle, niech tam sobie znajdzie swoje małe szczęście,być może nową kobietę, bo jak na razie to on został sam w 4 ścianach,pustych, gdzie echo aż dudni, ale za to bez ani jednej pajęczyny ;).Żal będę miała za to jego traktowanie mnie jako zero kompletne, za wyzwiska, manipulowanie, poniżanie, również publiczne, za bycie obcą, niepotrzebną, niemile widzianą osobą.
                                                • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 15:42
                                                  A ja tak w temacie watku powiem, ze kwocze i jestem kochanka :) Moze byc?
                                                  Kwocze, bo czesto po prostu musze, nie mam innego wyjscia a kochanka jestem, bo lubie.
                                                  Samo zycie.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 15:45
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A ja tak w temacie watku powiem, ze kwocze i jestem kochanka :) Moze byc?
                                                    > Kwocze, bo czesto po prostu musze, nie mam innego wyjscia a kochanka jestem, bo
                                                    > lubie.
                                                    > Samo zycie.

                                                    Piękne :-)
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 15:50
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A ja tak w temacie watku powiem, ze kwocze i jestem kochanka :)
                                                    --------------------------------------
                                                    Czego Kicio chce od życia?
                                                    Żeby przy nim była Kicia :)
                                                  • kag73 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 15:53
                                                    "Czego Kicio chce od życia?
                                                    Żeby przy nim była Kicia :)"

                                                    I zeby go regularnie dopuszczala, oczywiscie :)
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 15:54
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Czego Kicio chce od życia?
                                                    > Żeby przy nim była Kicia :)"
                                                    >
                                                    > I zeby go regularnie dopuszczala, oczywiscie :)
                                                    -------
                                                    Oczywiście :)
                                          • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 16:44
                                            mabelle2000 napisała:

                                            > aandzia43 napisała:
                                            >
                                            > > Sugerujesz ze Ninek i Sabat znęcali/ją się nad współmałżonkami?
                                            >
                                            > Nic nie sugeruje, po prostu rejestruje fakt, ze za ich krzywdy byli odpowiedzia
                                            > lni ich wspolmalzonkowie, co zreszta oni sami potwierdzaja.

                                            A ja rejestruje niezdrowe zainteresowanie polowkami (brak umiejetnosci odczepienia sie) szczegolnie dziwne w przypadku Ninek, ktorej udalo sie wyjsc ze zwiazku. I nagle okazuje sie, ze stal sie on (ktorego przeciez juz nie ma) glownym/ulubionym tematem. Przedtem jeszcze bylo w kolko o tym kochanku lub raczej o seksie, bo kochanek i tak nie mial zadnych cech (co tez zastanawiajace), a teraz juz pozostal tylko ten eks maz. Przypomina mi to moja matke, ktorej maz (moj ojciec) marnowal jeszcze dlugo zycie po tym jak juz od wielu lat byli w separacji i jeszcze dlugo po tym jak zmarl i dopiero musiala ode mnie porzadnego klapa mentalnego dostac zeby sie od niego w koncu odpierdolila.

                                            O Sabacie napisze oddzielnie.

                                            W kazdym razie olsnily mnie slowa Mabelle, ktore wypowiedziala wczesniej, a na ktore sama nie wpadlam, choc bija po oczach: ci ludzie po prostu nie chca sie odczepic od swoich polowek mentalnie, nie chca ich zostawic w spokoju.
                                            • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 17:05

                                              hello - kitty 2 napisała
                                              >W kazdym razie olsnily mnie slowa Mabelle, ktore wypowiedziala wczesniej, a na ktore sama nie wpadlam, choc bija po oczach: ci ludzie po prostu nie chca sie odczepic od swoich polowek mentalnie, nie chca ich zostawic w spokoju.<

                                              No raczej pudło. Ta rana jeszcze jest zbyt świeża, żeby się zagoiła, i żeby można było przestać o bliznach, które zostawiła we mnie. Stąd to ciągłe wywalanie bebechów i przetrawianie tego, co mnie bolało. Ale przyjdzie czas, że pewnie nie będę miała już takiej potrzeby, by do tego wracać.
                                            • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 17:58
                                              "ci ludzie po prostu nie chca sie odczepic od swoich polowek mentalnie, nie chca ich zostawic w spokoju."

                                              Bo żeby się odczepić i przestać rozpamiętywać, trzeba czasu. Im więcej było krzywdy, tym dłużej Ci zajmuje wyciszenie emocji.
                                              Ja się po moim ojcu otrząsnęłam jakiś czas temu prawie że na dobre. Piszę prawie, bo wciąż jest jedno zdarzenie, na którego myśl gul mi staje w gardle - zdarzenie, które miało miejsce 30 lat temu. Tak to, ku... a głęboko i mocno w człowieku siedzi.
                                              • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:09
                                                rekreativa napisała:

                                                > Bo żeby się odczepić i przestać rozpamiętywać, trzeba czasu. Im więcej było krz
                                                > ywdy, tym dłużej Ci zajmuje wyciszenie emocji.
                                                > Ja się po moim ojcu otrząsnęłam jakiś czas temu prawie że na dobre. Piszę prawi
                                                > e, bo wciąż jest jedno zdarzenie, na którego myśl gul mi staje w gardle - zdarz
                                                > enie, które miało miejsce 30 lat temu. Tak to, ku... a głęboko i mocno w człowi
                                                > eku siedzi.

                                                Ale po to nie zyjesz z tym czlowiekiem, zeby byc od niego wolnym. I teraz piszesz: rozpamietywanie, myslenie. Po co to robisz? Mysli sa jak ptaki, przelatuja Ci nad glowa i nie masz na to wplywu. Na co masz wplyw to, czy Ci ten ptak na glowie usiadzie. Nie pozwalaj na to, a doslownie NIE MYSL o TYM/o NIM. Ja tak sie wyleczylam z eks meza. W jakims momecie postanowilam, ze juz wiecej o nim nie pomysle. Po ilus latach nawet gdy chcialam o nim pomyslec, to juz nie mialam o czym, bo nie pamietalam, co mnie bolalo, bo przez lata nie pielegnowalam tego w myslach. Mozesz wybrac niemyslenie i to Ci sie zwroci z nawiazka.
                                                • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:20
                                                  "Ale po to nie zyjesz z tym czlowiekiem, zeby byc od niego wolnym."

                                                  Dokładnie. Jak dochodzisz do wniosku, że ktoś Ci życie realnie i namacalnie zatruwa, to go odcinasz. Nieraz nie ma innego sposobu.

                                                  " Na co masz wplyw to, czy Ci ten ptak na glowie usiadzie. Nie pozwalaj na to, a doslownie NIE MYSL o TYM/o NIM. "

                                                  Ale ja właśnie to robię, kochana kitku :) Stosuję tę metodę "stop", kiedy mi się jakaś myśl zapałęta. I skutek jest taki, że o ojcu już mi się prawie w ogóle myśli nie pałętają. Bardzo, bardzo rzadko. Ale trochę czasu ten trening zajął.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:56
                                                    rekreativa napisała:

                                                    Stosuję tę metodę "stop", kiedy mi si
                                                    > ę jakaś myśl zapałęta. I skutek jest taki, że o ojcu już mi się prawie w ogóle
                                                    > myśli nie pałętają. Bardzo, bardzo rzadko. Ale trochę czasu ten trening zajął.

                                                    Bravo! Budujace to jest jak sie czyta. Ja pamietam, ze musialam z 500 roznych nowych aktywnosci podjac zeby nie miec jak/kiedy pomyslec o nim, bo jak tylko wolna chwila to jeb spowrotem stal mi przed oczami. I masz racje: to jest trening. Normalnie wysilek, swiadomy wysilek.
                                                • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:38
                                                  hello - kitty 2 napisała
                                                  >Po ilus latach nawet gdy chcialam o nim pomyslec, to juz nie mialam o czym, bo nie pamietalam, co mnie bolalo, bo przez lata nie pielegnowalam tego w myslach. Mozesz wybrac niemyslenie i to Ci sie zwroci z nawiazka.<

                                                  PO ILUS TAM LATACH - prawda, po ilus tam latach być może zaczniemy nawet normalnie rozmawiać. Ja odeszłam raptem pół roku temu po ILUS TAM LATACH życia w kompletnej matni z tym człowiekiem. Więc wszystko jest zbyt świeże, by zapomnieć i odciąć się, tym bardziej że łączą nas dzieci, więc pewien kontakt i ponowne narażanie się na " bycie ".z nim jest nieunikniony.
                                            • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 17:59
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > W kazdym razie olsnily mnie slowa Mabelle, ktore wypowiedziala wczesniej, a na
                                              > ktore sama nie wpadlam, choc bija po oczach: ci ludzie po prostu nie chca sie o
                                              > dczepic od swoich polowek mentalnie, nie chca ich zostawic w spokoju.

                                              Klika lat temu odmieniałaś na wszystkie sposoby jaki to Twój partner jest niemęski.
                                              Mabelle zaś celowała w opisach tępego wielkiego chuja, z naciskiem na tępego.
                                              Czas jest odpowiedzią.

                                              Wskaż nam różnicę, co Ciebie odróżnia od Sabata?
                                              • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:03
                                                lybbla napisał:

                                                > Mabelle zaś celowała w opisach tępego wielkiego chuja, z naciskiem na tępego.

                                                Wskaz mi posty w ktorych naigrywalam sie ze swojego meza jako osoby. Pisalam o kiepskim seksie, o tym, ze jest slabym kochankiem i o kutasie, ktorego rzeczywiscie ma wielkiego.

                                                • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:11
                                                  mabelle 2000 napisała
                                                  >Wskaz mi posty w ktorych naigrywalam sie ze swojego meza jako osoby. Pisalam o kiepskim seksie, o tym, ze jest slabym kochankiem i o kutasie, ktorego rzeczywiscie ma wielkiego.<

                                                  No to czego jeszcze nie rozumiesz? - Tobie nie pasował seks, ale jako do człowieka nie miałaś zastrzeżeń. Mnie nie pasował przede wszystkim jako człowiek i jego zachowania jako człowieka w sto
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:28
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > mabelle 2000 napisała
                                                    > >Wskaz mi posty w ktorych naigrywalam sie ze swojego meza jako osoby. Pisal
                                                    > am o kiepskim seksie, o tym, ze jest slabym kochankiem i o kutasie, ktorego rze
                                                    > czywiscie ma wielkiego.<
                                                    >
                                                    > No to czego jeszcze nie rozumiesz? - Tobie nie pasował seks, ale jako do człowi
                                                    > eka nie miałaś zastrzeżeń. Mnie nie pasował przede wszystkim jako człowiek i je
                                                    > go zachowania jako człowieka w sto

                                                    wybacz mabelle, szukam jakichś starych wątków jak głupia pizda żeby ci coś udowadniać, ale nawet nie o to chodzi, nie chce ci nic udowadniać;) bez sensu przecież, ale twoja agresja wobec ninek, której losy są podobne do twoich jest chora trochę więc się pofatygowałam. Dziabnęło mnie to po oczach swego czasu:
                                                    " Re: Forumowa Kamasutra
                                                    mabelle2000 01.11.15, 20:32
                                                    proteinowy napisał(a):

                                                    > Nie wiem czy mam czy nie, bo naprawde uważam zeby sie nie odsłonić za bardzo.

                                                    Prawda, przypomniales mi. Zadnych rozmow o tym co cieszy. O tym co boli zreszta tez nie. Wszystko zabezpieczone haslem, zeby nie przeczytal czegos co odkryje moje mysli. Bo albo wysmieje od razu, albo bedzie udawal falszywe zainteresowanie, a za jakis czas wyciagnie z szyderstwem. Najcenniejsza rzecz-paszport, strzezony jak zrenica oka, gdyby tak schowal zlosliwie, to mam przerabane, bo to moj jedyny dokument tozsamosci. Pragmatyzm i profeska w kazdym calu, w rozmowie zadnych emocji. I bron Boze nie pokazywac, ze sie ma chwile wolnego czasu, lenistwo jest karane szczegolnie. To juz lepiej trzaskac nadgodziny, przynajmniej kasa sie zgadza. Nie mozna tez dac sie sprowokowac, splesnialy jogurt w lodowce zawsze jest zostawiony tam specjalnie i na zlosc, wiec trzeba przyjac pokornie, ze sie jest syfiarzem...itd, itd "
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:35
                                                    "Prawda, przypomniales mi. Zadnych rozmow o tym co cieszy. O tym co boli zreszta tez nie. Wszystko zabezpieczone haslem, zeby nie przeczytal czegos co odkryje moje mysli. Bo albo wysmieje od razu, albo bedzie udawal falszywe zainteresowanie, a za jakis czas wyciagnie z szyderstwem. Najcenniejsza rzecz-paszport, strzezony jak zrenica oka, gdyby tak schowal zlosliwie, to mam przerabane, bo to moj jedyny dokument tozsamosci. Pragmatyzm i profeska w kazdym calu, w rozmowie zadnych emocji. I bron Boze nie pokazywac, ze sie ma chwile wolnego czasu, lenistwo jest karane szczegolnie. To juz lepiej trzaskac nadgodziny, przynajmniej kasa sie zgadza. Nie mozna tez dac sie sprowokowac, splesnialy jogurt w lodowce zawsze jest zostawiony tam specjalnie i na zlosc, wiec trzeba przyjac pokornie, ze sie jest syfiarzem...itd, itd ""

                                                    Jesteś pewna, że to nie cytat z ninka? Bo ton identyczny.
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:40
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "Prawda, przypomniales mi. Zadnych rozmow o tym co cieszy. O tym co boli zreszt
                                                    > a tez nie. Wszystko zabezpieczone haslem, zeby nie przeczytal czegos co odkryje
                                                    > moje mysli. Bo albo wysmieje od razu, albo bedzie udawal falszywe zainteresowa
                                                    > nie, a za jakis czas wyciagnie z szyderstwem. Najcenniejsza rzecz-paszport, str
                                                    > zezony jak zrenica oka, gdyby tak schowal zlosliwie, to mam przerabane, bo to m
                                                    > oj jedyny dokument tozsamosci. Pragmatyzm i profeska w kazdym calu, w rozmowie
                                                    > zadnych emocji. I bron Boze nie pokazywac, ze sie ma chwile wolnego czasu, leni
                                                    > stwo jest karane szczegolnie. To juz lepiej trzaskac nadgodziny, przynajmniej k
                                                    > asa sie zgadza. Nie mozna tez dac sie sprowokowac, splesnialy jogurt w lodowce
                                                    > zawsze jest zostawiony tam specjalnie i na zlosc, wiec trzeba przyjac pokornie,
                                                    > ze sie jest syfiarzem...itd, itd ""
                                                    >
                                                    > Jesteś pewna, że to nie cytat z ninka? Bo ton identyczny.
                                                    >

                                                    jestem pewna, zostałam "zszokowana" przez mabelle z dwóch powodów, zapamiętałam to
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:44
                                                    >Jesteś pewna, że to nie cytat z ninka? Bo ton identyczny. <

                                                    Pamiętam te słowa Mabelle. I pamiętam, że mogłam się wtedy pod nimi podpisać. Nie mogła lepiej ująć tego, co mną targalo w takich momentach.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:48
                                                    "Pamiętam te słowa Mabelle. I pamiętam, że mogłam się wtedy pod nimi podpisać. Nie mogła lepiej ująć tego, co mną targalo w takich momentach."

                                                    No to skąd ta niechęć mabelle? jej przykłady są z tej samej półki, co Twoje - passive agressive i przemoc psychiczna. Co niby te wasze relacje o byłych mężach tak różni?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:16
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > p
                                                    > assive agressive i przemoc psychiczna. Co niby te wasze relacje o byłych mężach
                                                    > tak różni?

                                                    Jaka przemoc psychiczna? Facet mial czasem krotkie odpaly i lubil kontrole, ponadto myslal, ze ma w domu miss polonia germany, bo najchetniej by mnie z domu nie wypuszczal. Zazdrosny czyli. Taki typ po prostu. Stad ta moja ucieczka na* mentalna emigracje*. Ale na dluzsza mete to uciazliwe i do starosci bym tak nie wytrzymala. No i seks od poczatku byl kiepski, co zrobic. Jak mawia Kitka - nie ma ludzi tylko dobrych, albo tylko zlych.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:38
                                                    "Jaka przemoc psychiczna? Facet mial czasem krotkie odpaly i lubil kontrole, ponadto myslal, ze ma w domu miss polonia germany, bo najchetniej by mnie z domu nie wypuszczal. Zazdrosny czyli."

                                                    Mabelle, ja nie jestem autorką pojęcia "przemocy psychicznej", więc to nie do mnie pytanie "jaka przemoc".
                                                    Zaznaczam tylko, że zachowania, które opisujesz, przez psychologię są wymieniane własnie jako przemocowe: kontrola, umniejszanie, zazdrość, że najchętniej by z domu nie wypuszczał, celowe, z premedytacją naruszanie prywatności (gmeranie w rzeczach, włamywanie się na mejla itp.) itd.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 21:01
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Mabelle, ja nie jestem autorką pojęcia "przemocy psychicznej", więc to nie do m
                                                    > nie pytanie "jaka przemoc".
                                                    > Zaznaczam tylko, że zachowania, które opisujesz, przez psychologię są wymienian
                                                    > e własnie jako przemocowe: kontrola, umniejszanie, zazdrość, że najchętniej by
                                                    > z domu nie wypuszczał, celowe, z premedytacją naruszanie prywatności (gmeranie
                                                    > w rzeczach, włamywanie się na mejla itp.) itd.

                                                    Jak psychologowie pisza, to pewnie prawda ;-)
                                                    Tak mi sie wydaje, ze on swojego ojca- alkoholika zdystansowal o kilka dlugosci, nigdy nie chcial byc taki jak on i z cieniem ojca walczyl. Dzielny byl. A ze nie calkiem mu sie udalo, no coz.
                                                    Moglam to zakonczyc wczesniej, ale pewnie mialam jakies korzysci z tego ukladu, widac niemale skoro trwalam w nim tak dlugo.

                                                  • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 21:10
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Moglam to zakonczyc wczesniej, ale pewnie mialam jakies korzysci z tego ukladu,
                                                    > widac niemale skoro trwalam w nim tak dlugo.

                                                    Moze to bardzo piekny mezczyzna byl? ;)
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 21:14
                                                    "Moze to bardzo piekny mezczyzna byl? "

                                                    No ale wrażenia nie robił, skoro seksu nie było.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 21:12
                                                    "Jak psychologowie pisza, to pewnie prawda "

                                                    Nie chodzi o roztrząsanie, czy psychologowie mają rację i na ile, tylko o trzymanie się pewnych pojęć, które zreszta mają też swe odzwierciedlenie w kodeksie karnym.
                                                    Złośliwe wyłączanie rodzinie prądu czy chowanie żonie dokumentów podpada pod paragraf.

                                                    "Moglam to zakonczyc wczesniej, ale pewnie mialam jakies korzysci z tego ukladu, widac niemale skoro trwalam w nim tak dlugo. "

                                                    A temu nie zaprzeczam, że jakieś korzyści mogłaś mieć.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:00
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > . Dziabnęło mnie to po oczach swego czasu:
                                                    > " Re: Forumowa Kamasutra
                                                    > mabelle2000 01.11.15, 20:32
                                                    > proteinowy napisał(a):


                                                    Prawda, tak bylo. To bylo pisane do Proteinowego , ktorego losy wydaja mi sie bardzo podobne do moich, gdybys sie lepiej wczytala, to bys zauwazyla, ze jest to zapis emocjonalnego wymiksowania sie ze zwiazku. Niewypowiedziane na glos mysli i uczucia. Ja do tej pory zabezpieczam wszystko haslem:-) Tak zyja i funkcjonuja ludzie, ktorzy tworza "dom" , a sa sobie obcy. Jesli Ty widzisz w tym przemoc, to juz jest Twoja sprawa.

                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:07
                                                    "Jesli Ty widzisz w tym przemoc, to juz jest Twoja sprawa."

                                                    Nie ona, tylko specjaliści.
                                                    Wynajdywanie pretekstu typu spleśniały jogurt, zapomniany w lodówce jeden raz na 5 lat po to, by Ci "udowodnić" , jaką to bezbrzeżną syfiarą jesteś należy do zachowań przemocowych.
                                                    Oczywiście, Ty nie musisz tego tak odbierać, ale chyba jednak wzbudziło to w Tobie jakies przykre odczucia, skoro akurat tym przykładem podzieliłas się na forum.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:38
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Nie ona, tylko specjaliści.
                                                    > Wynajdywanie pretekstu typu spleśniały jogurt, zapomniany w lodówce jeden raz n
                                                    > a 5 lat po to, by Ci "udowodnić" , jaką to bezbrzeżną syfiarą jesteś należy do
                                                    > zachowań przemocowych.

                                                    Nie jestem pedantka, a chlop sobie pomarudzil. Cokolwiek napisze, to bedzie, ze umniejszam jego wine ;-) Bardziej w tej calej historii z jogurtem to zawsze zastanawialo mnie czemu on mysli, ze ta lodowka to moja dzialka, przeciez kurna stoi w NASZEJ kuchni:-) O syfiare i marudzenie sie nie gniewam.

                                                    > Oczywiście, Ty nie musisz tego tak odbierać, ale chyba jednak wzbudziło to w To
                                                    > bie jakies przykre odczucia, skoro akurat tym przykładem podzieliłas się na for
                                                    > um.

                                                    Podzielilam sie z Proteinowym jak pisal, ze nie mowi wielu rzeczy zonie, ze unika rozmow o sobie, o tym co mysli i czuje. Ze chowa wszystko gleboko. Skoro u mnie bylo podobnie z ta * emigracja wewnetrzna*, to napisalam.

                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:48
                                                    " Bardziej w tej calej historii z jogurtem to zawsze zastanawialo mnie czemu on mysli, ze ta lodowka to moja dzialka, przeciez kurna stoi w NASZEJ kuchnismile O syfiare i marudzenie sie nie gniewam."

                                                    Ok, to zdarzenie można tak przedstawić.
                                                    Ale dalej piszesz o tym, że musiałaś ukrywać swój paszport - no sorry, to jest jednak cięższy kaliber, nie sądzisz? To samo z Twoją obawą, że jak przeczyta, co myślisz, to wyśmieje i wyszydzi.
                                                    Szydera, obsmiewanie cudzych uczuć, przeżyć to nie jest przemoc?
                                                    To co nią jest w takim razie? Tylko ta pięść na nosie?
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 21:17
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Ok, to zdarzenie można tak przedstawić.
                                                    > Ale dalej piszesz o tym, że musiałaś ukrywać swój paszport - no sorry, to jest
                                                    > jednak cięższy kaliber, nie sądzisz? To samo z Twoją obawą, że jak przeczyta, c
                                                    > o myślisz, to wyśmieje i wyszydzi.
                                                    > Szydera, obsmiewanie cudzych uczuć, przeżyć to nie jest przemoc?
                                                    > To co nią jest w takim razie? Tylko ta pięść na nosie?

                                                    Paszport to byla moja schiza, bo bez niego nigdzie bym nie mogla pojechac, to moj jedyny dokument tozsamosci. Wiec jak ktos cie kontroluje, to chronisz to co ma dla Ciebie najwieksza wartosc, dla mnie to byl wlasnie paszport i korespondencja w laptopie. To tak dziala automatycznie- z rzeczy materialnych nie chcesz stracic najcenniejszej.
                                                    Z tym wysmianiem i wyszydzeniem to jest tak, ze ja mam bardzo bliskie relacje z kilkoma osobami. Wiec on zawsze wiedzial o tym, ze oni sa blizej moich mysli i uczuc. I to go wkurzalo. Ze sie wymykam. Nie wiem czy jest obowiazek spowiadac sie ze swoich mysli mezowi czy zonie. Jesli tak, no to tu jest moja wina.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 21:25
                                                    "Paszport to byla moja schiza, bo bez niego nigdzie bym nie mogla pojechac, to moj jedyny dokument tozsamosci. Wiec jak ktos cie kontroluje, to chronisz to co ma dla Ciebie najwieksza wartosc, dla mnie to byl wlasnie paszport i korespondencja w laptopie. To tak dziala automatycznie- z rzeczy materialnych nie chcesz stracic najcenniejszej. "

                                                    Ale ja to rozumiem. Tyle po prostu, że facet, który dorosłą, nieubezwłasnowolnioną kobietę kontroluje w taki sposób, że ona ze strachu chowa przed nim dokumenty, bo istnieje prawdopodobieństwo, że uniemozliwiałby jej wyjazd z kraju, to jest przemocowiec.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 23:09
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "Paszport to byla moja schiza, bo bez niego nigdzie bym nie mogla pojechac, to
                                                    > moj jedyny dokument tozsamosci. Wiec jak ktos cie kontroluje, to chronisz to co
                                                    > ma dla Ciebie najwieksza wartosc, dla mnie to byl wlasnie paszport i korespond
                                                    > encja w laptopie. To tak dziala automatycznie- z rzeczy materialnych nie chcesz
                                                    > stracic najcenniejszej. "
                                                    >
                                                    > Ale ja to rozumiem. Tyle po prostu, że facet, który dorosłą, nieubezwłasnowolni
                                                    > oną kobietę kontroluje w taki sposób, że ona ze strachu chowa przed nim dokume
                                                    > nty, bo istnieje prawdopodobieństwo, że uniemozliwiałby jej wyjazd z kraju, t
                                                    > o jest przemocowiec.


                                                    Zaraz, zaraz....no przecież mabelle sam pisze że sobie to wymyśliła- w sensie- co się może zdarzyć. Bo ani on jej paszportu nie zabierał, ani nigdzie nie grzebał, a o wyzwiska się nie czepia.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 23:20
                                                    zawle napisała:

                                                    > Zaraz, zaraz....no przecież mabelle sam pisze że sobie to wymyśliła- w sensie-
                                                    > co się może zdarzyć. Bo ani on jej paszportu nie zabierał, ani nigdzie nie grze
                                                    > bał, a o wyzwiska się nie czepia.

                                                    Dokladnie, nie czepiam sie. Wszedzie byly pozakladane hasla i blokady, wiec i tak by nic nie znalazl. A to co przeczytal wczesniej niech mu wyjdzie na zdrowie. W koncu to on wychodzil na glupka wietrzac kochankow, ktorych nigdy nie bylo :-)
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 23:39
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Dokladnie, nie czepiam sie. Wszedzie byly pozakladane hasla i blokady, wiec i t
                                                    > ak by nic nie znalazl. A to co przeczytal wczesniej niech mu wyjdzie na zdrowie
                                                    > . W koncu to on wychodzil na glupka wietrzac kochankow, ktorych nigdy nie bylo
                                                    > :-)

                                                    Rozumiem twój sposób myślenia mabelle. Ja też nigdy nie pomyślałam o sobie jak o ofierze przemocy. Jak wszystko ma to swoje dobre i złe strony.....dobrą jest to że nie rani, złą jest traktowanie tego jako niebolesne. Musisz mieć twardą skórę. Z jakiego powodu taka jest? Ja zostałam tak wybatożona i żyłam w takiej przemocy że mnie niewiele rzeczy boli.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 00:06
                                                    zawle napisała:

                                                    > Rozumiem twój sposób myślenia mabelle. Ja też nigdy nie pomyślałam o sobie jak
                                                    > o ofierze przemocy. Jak wszystko ma to swoje dobre i złe strony.....dobrą jest
                                                    > to że nie rani, złą jest traktowanie tego jako niebolesne.

                                                    Tak szczerze to w moim zyciu byly rzeczy o wiele bardziej bolesne, takie ktore dotyczyly osob bardzo kochanych. To bolalo naprawde, bo to byly sprawy zycia i smierci. Reszta to jakies pierdoly mniej lub bardziej przykre.

                                                    Musisz mieć twardą s
                                                    > kórę. Z jakiego powodu taka jest? Ja zostałam tak wybatożona i żyłam w takiej p
                                                    > rzemocy że mnie niewiele rzeczy boli.

                                                    A nie, to jest akurat natura karalucha, ktory zawsze cieszy sie z zycia, bo potrafi sie przystosowac.
                                                    Najlepsze jeszcze przede mna ;-)
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 00:05
                                                    "Zaraz, zaraz....no przecież mabelle sam pisze że sobie to wymyśliła- "

                                                    Ale że co? Na paranoję cierpi?
                                                    Chyba jednak miała jakieś podstawy do tego, że wszystko zahasłowała i paszport ukryła?
                                                    Ale spoko, nie upieram, się. Niektórzy uważają, że jak baba nie krzyczała, to gwałtu nie było...
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 21:52
                                                    mabelle 2 000 napisała
                                                    >Wiec jak ktos cie kontroluje, to chronisz to co ma dla Ciebie najwieksza wartosc, dla mnie to byl wlasnie paszport i korespondencja w laptopie. To tak dziala automatycznie- z rzeczy materialnych nie chcesz stracic najcenniejszej. <

                                                    To jest jeden z rodzajów przemocy, jeśli żyjesz w poczuciu kontroli, że ktoś che Cię czegoś pozbawić, zabrać ci coś, no nie byle co twoją wolność, niezależność i możliwość decydowania o sobie. Choćbyś nie wiem jak wypierała i zarzekała się że Twój przypadek nie podchodzi pod przemoc, bo tak tego nie czułaś, czy nie czujesz dzisiaj.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:51
                                                    mabelle2000 napisała
                                                    >Nie jestem pedantka, a chlop sobie pomarudzil. <

                                                    Żartujesz? , to dopuszczasz myśl, że jeśli ktoś nie jest pedantem i ma wyjebkę na bezustanne sprzątanie, to ta druga strona powinna przestać czepiać się non stop, że jesteś syfiarą, mimo że starasz się utrzymywać porządek, ale bez przesady?.Bo niedawno okreslalas takie niezbyt porządnickie mianem flejtuszków i leniuszków właśnie. Czyli sama taka byłaś, z tego wychodzi. Leniuszek i flejtuszek, a chłop miał prawo marudzić, no co by nie ;)
                                                  • bgz0702 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:12
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Prawda, tak bylo. To bylo pisane do Proteinowego , ktorego losy wydaja mi sie b
                                                    > ardzo podobne do moich, gdybys sie lepiej wczytala, to bys zauwazyla, ze jest to zapis emocjonalnego wymiksowania sie ze zwiazku. Niewypowiedziane na glos mys
                                                    > li i uczucia. Ja do tej pory zabezpieczam wszystko haslem:-) Tak zyja i funkcjo
                                                    > nuja ludzie, ktorzy tworza "dom" , a sa sobie obcy. Jesli Ty widzisz w tym prze
                                                    > moc, to juz jest Twoja sprawa.
                                                    >

                                                    mówisz ze to nie przemoc? ok, nie wiem. Myślałam, ze przemoc, ale jak nie pzremoc to ok. Nie biją to spoko, słabizna ze mnie... Pierdoły typu poniżej to zabawa...(?) Serio?
                                                    "Prawda, przypomniales mi. Zadnych rozmow o tym co cieszy. O tym co boli zreszt
                                                    > a tez nie. Wszystko zabezpieczone haslem, zeby nie przeczytal czegos co odkryje
                                                    > moje mysli. Bo albo wysmieje od razu, albo bedzie udawal falszywe zainteresowa
                                                    > nie, a za jakis czas wyciagnie z szyderstwem. Najcenniejsza rzecz-paszport, str
                                                    > zezony jak zrenica oka, gdyby tak schowal zlosliwie, to mam przerabane, bo to m
                                                    > oj jedyny dokument tozsamosci. Pragmatyzm i profeska w kazdym calu, w rozmowie
                                                    > zadnych emocji. I bron Boze nie pokazywac, ze sie ma chwile wolnego czasu, leni
                                                    > stwo jest karane szczegolnie. To juz lepiej trzaskac nadgodziny, przynajmniej k
                                                    > asa sie zgadza. Nie mozna tez dac sie sprowokowac, splesnialy jogurt w lodowce
                                                    > zawsze jest zostawiony tam specjalnie i na zlosc, wiec trzeba przyjac pokornie,
                                                    > ze sie jest syfiarzem...itd, itd "
                                                  • sea.sea Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:26
                                                    Ja też to odbieram jako opis przemocy psychicznej.
                                                    Nie byłam ofiarą żadnej przemocy w związkach, zawsze było wymiksowywanie się no i w mojej opinii wymiksowywanie się tak nie wygląda.
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:22
                                                    mabelle 2000 napisała
                                                    >Prawda, tak bylo. To bylo pisane do Proteinowego , ktorego losy wydaja mi sie bardzo podobne do moich, gdybys sie lepiej wczytala, to bys zauwazyla, ze jest to zapis emocjonalnego wymiksowania sie ze zwiazku. Niewypowiedziane na glos mysli i uczucia. Ja do tej pory zabezpieczam wszystko haslem:-) Tak zyja i funkcjonuja ludzie, ktorzy tworza "dom" , a sa sobie obcy. Jesli Ty widzisz w tym przemoc, to juz jest Twoja sprawa.<

                                                    Oj, nie brzmi to wiarygodnie,ta próba emocjonalnego wymiksowania się ze związku,jak piszesz. Bo skąd te słowa że trzeba się pilnować na każdym kroku,o unikaniu możliwości bycia sprowokowana ( przez bliską osobę, z którą się jest), o nie okazywaniu emocji, żeby się nie odkryć. Widocznie wyparłaś wszystko co złe PO ILUS TAM LATACH i przezentujesz zupełnie inny od ówczesnego punkt widzenia, a że ociekający jadem, to już inna inszość.
                                                  • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 21:22
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > . Dziabnęło mnie to po oczach swego czasu:
                                                    > > " Re: Forumowa Kamasutra
                                                    > > mabelle2000 01.11.15, 20:32
                                                    > > proteinowy napisał(a):
                                                    >
                                                    >
                                                    > Prawda, tak bylo. To bylo pisane do Proteinowego , ktorego losy wydaja mi sie b
                                                    > ardzo podobne do moich, gdybys sie lepiej wczytala, to bys zauwazyla, ze jest t
                                                    > o zapis emocjonalnego wymiksowania sie ze zwiazku. Niewypowiedziane na glos mys
                                                    > li i uczucia. Ja do tej pory zabezpieczam wszystko haslem:-) Tak zyja i funkcjo
                                                    > nuja ludzie, ktorzy tworza "dom" , a sa sobie obcy. Jesli Ty widzisz w tym prze
                                                    > moc, to juz jest Twoja sprawa.


                                                    Jak to sa zachowania tylko obcych sobie ludzi to ja jestem święta Klara. Wiem jak żyją i funkcjonują ludzie obcy sobie powiązani jakimiś jeszcze nie rozwiązanymi węzłami i, sorry Winetou, tam nie ma czepiania się o jugurt w lodówce, wbijania z satysfakcją szpil w słabe miejsca czy wyliczania z każdej minuty. To są zachowania podłe, wredne i przemocowe.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 21:48
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Jak to sa zachowania tylko obcych sobie ludzi to ja jestem święta Klara. Wiem j
                                                    > ak żyją i funkcjonują ludzie obcy sobie powiązani jakimiś jeszcze nie rozwiązan
                                                    > ymi węzłami i, sorry Winetou, tam nie ma czepiania się o jugurt w lodówce, wbij
                                                    > ania z satysfakcją szpil w słabe miejsca czy wyliczania z każdej minuty. To są
                                                    > zachowania podłe, wredne i przemocowe.

                                                    Nie, no oczywiscie, ze ja wiem, ze moze byc duzo lepiej, od wczesnej mlodosci przeciez dzielilam mieszkanie z innymi ludzmi, od mieszkania w internacie w wieku lat 15 sie zaczelo. Zaprawiona w bojach znam wiec zasady zgodnego wspolzycia i wiem, ze z jednymi ludzmi cudownie sie mieszka, z innymi trzeba sie troche bardziej postarac. Czesto jedynym wyjsciem jest po prostu* wyemigrowac wewnetrznie* i robic swoje, wtedy zycie robi sie nadzwyczaj mile i spokojne :-)
                                                  • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 21:59
                                                    mabelle2000
                                                    >Czesto jedynym wyjsciem jest po prostu* wyemigrowac wewnetrznie* i robic swoje, wtedy zycie robi sie nadzwyczaj mile i spokojne :-<

                                                    Nie sądzę, że to takie miłe i przyjemne, odcięcie się od drugiej osoby, która przestała być ci bliska i zaczyna swoje gierki typu kontrola, szantaż, poniżanie. Gadasz bzdury w tym momencie,mówiąc o tym, że emocjonalne odseparowanie się od kogoś, z kim dzieli się wspólne mieszkanie, wspólne dni i godziny wychodzi komukolwiek na dobre i umila życie, jeśli wewnętrznie dasz sobie przyzwolenie na " emigrację ".Takie życie przeradza się w koszmar i poczucie wewnętrznego rozbicia, a nie spokój,z pewnością nie. Dziwię się, że tak myślisz, naprawdę.
                                                  • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 22:00
                                                    " Czesto jedynym wyjsciem jest po prostu* wyemigrowac wewnetrznie* i robic swoje, wtedy zycie robi sie nadzwyczaj mile i spokojne "

                                                    Jest to spokój i "miło" pozorne i to bardzo. Ty rozstałas się z mężem. Proteinowy zadowoleniem z miłego życia tryska, że ja pierdziu....
                                                    Emigracja wewnętrzna mi przypomina schowanie głowy pod kołdrę w przekonaniu, że Cię nie widać, choc cała dupa wystaje. I jak Cie ktoś w tę dupę jednak będzie podkopywał notorycznie, to w pewnym momencie wyjdziesz spod kołdry i powiesz "Ja pierdolę taka emigrację".
                                                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 22:28
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Jest to spokój i "miło" pozorne i to bardzo. Ty rozstałas się z mężem. Proteino
                                                    > wy zadowoleniem z miłego życia tryska, że ja pierdziu....

                                                    Wiesz, to nie jest takie proste. Ja nigdy nie patrzylam, nie porownywalam jak jest u innych. Myslalam ze tworzymy cos wlasnego bez ogladania sie na innych, na naszych zasadach. Mysle, ze w jakis taki kaleki, nieudolny sposob sie staralismy. Tylko uczucia w tym nie bylo, zaufania, szczerosci.

                                                    > Emigracja wewnętrzna mi przypomina schowanie głowy pod kołdrę w przekonaniu, że
                                                    > Cię nie widać, choc cała dupa wystaje. I jak Cie ktoś w tę dupę jednak będzie
                                                    > podkopywał notorycznie, to w pewnym momencie wyjdziesz spod kołdry i powiesz "J
                                                    > a pierdolę taka emigrację".

                                                    No tak jest. Ale tez nikt nie mowil, ze w zyciu bedzie tylko fajnie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 00:11
                                                    No nie wiem czy to jest taki koszmar i rozbicie ta wewnetrzna emigracja biorac pod uwage porownanie zapisow Proteinowego z chocby tego 2015 roku a z 2017. Nie wiem co o tym w ogole myslec. Schizofrenia jaka czy co? W kazdym razie jest chlop przykladem, ze wyszedl na tym wspaniale.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 21.04.17, 08:24
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > No nie wiem czy to jest taki koszmar i rozbicie ta wewnetrzna emigracja biorac
                                                    > pod uwage porownanie zapisow Proteinowego z chocby tego 2015 roku a z 2017. Nie
                                                    > wiem co o tym w ogole myslec. Schizofrenia jaka czy co? W kazdym razie jest ch
                                                    > lop przykladem, ze wyszedl na tym wspaniale.

                                                    Tzn?
                                              • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 18:57
                                                lybbla napisał:

                                                > Klika lat temu odmieniałaś na wszystkie sposoby jaki to Twój partner jest niemę
                                                > ski.

                                                Kilka lat temu, czyli dawno, bo ja tu jestem ze 4. Nadal jest niemeski. Rzecz w tym, ze mnie to juz nie zajmuje. I wlasnie to chce przekazac: trzeba sie odczepic. Nie ma innej drogi.
                                                • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:03
                                                  hello-kitty2 napisała:
                                                  > Kilka lat temu, czyli dawno, bo ja tu jestem ze 4. Nadal jest niemeski. Rzecz w
                                                  > tym, ze mnie to juz nie zajmuje. I wlasnie to chce przekazac: trzeba sie odcze
                                                  > pic. Nie ma innej drogi.

                                                  Lazi za Toba i narzeka na wszystko co robisz? Wylacza Ci prad? Odbiera dostep do netu? Wyzywa?
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:39
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Lazi za Toba i narzeka na wszystko co robisz? Wylacza Ci prad? Odbiera dostep d
                                                    > o netu? Wyzywa?

                                                    Sabat ale ja mowie wprost, ze Sabacicy nie trawie, za co dostaje latke zjeba, bo przeciez nic zlego nie pisales o niej albo pewnie byles akurat zly na nia, a potem Ci przeszlo, a ona Cie kocha, a to ja Kitty widze we wszystkim gowno, to z moimi interpretacjami jest cos nie tak, bo wszyscy czytaja latami i nic zlego nie wyczytali tylko ja. O TAK JEST. Wiec ja sie wiecej narazac za Sabatowa nie bede na zjeby od madrzejszych uzytkownikow z trafniejszymi interpretacjami. Zreszta ja te wypowiedzi traktuje jako umniejszajace Cie, ze na pewno przesadzasz, nie wiesz co mowisz, pomylilo Ci sie, przewidzialo, odbilo jak jakiemu popychadle, niepelnosprawnemu, psu czy dziecku.

                                                    A Tobie powiem: tak musisz sie jakos od niej odczepic, znalezc takis sposob zeby Cie juz nie mogla dotknac, zeby sie bala albo przestala widziec sens w tym, co Ci robi. Jestes nieglupi chlopak, a ta kobieta to jest Twoj wrog. Pomysl, pokombinuj jak ja rozbroic. Tylko Ty masz te dane/ta wiedze o niej zeby to zaplanowac i wprowadzic w czyn.

                                                    Podam Ci przyklad (juz pisalam o tym). Matka opowiadala mi kiedys, ze przed moim urodzeniem moj ojciec ja terroryzowal i bil. Przywiazywal do krzesla i bil. Jej rodzice nie zyli wiec nie miala gdzie zwiac. Ale w jakims momencie odkryla, ze ciemiezca ma slaby punkt: panicznie boi sie/wstydzi ludzi (obcych!). Wiec jak tylko do niej szurnal, to otwierala drzwi na klatke schodowa i darla sie na caly glos 'Ludzie!!!!!!!!!!!' A on czmych i juz schowany/pozamykany w malym pokoju jak mysz siedzi cichutko pod miotla. I co z tego ze obciach, bo sie wydarla na klatce ale miala go z glowy. Odczepil sie. Znajdz rowniez swoj sposob nawet gdybys mial sie obnazyc z czyms. Nie szkodzi. Pomysl jak udaremnic jej wplyw na Ciebie. To jest do zrobienia, tylko sposobem.
                                                  • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:50
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > A Tobie powiem: tak musisz sie jakos od niej odczepic, znalezc takis sposob zeby Cie juz nie mogla dotknac, zeby sie bala albo przestala widziec sens w tym, co Ci robi.
                                                    --------------------
                                                    To tez mój tok myślenia. Spisz te molestowania i pokaż punkt po punkcie z datami, godzinami, dzień po dniu, albo sprowokuj i nagraj. To jest mobbing, za który grożą całkiem wysokie kary.
                                                    W naszym systemie zakłada się prawdomówność pokrzywdzonego, a jak jeszcze twarde fakty to jesteś w domu.
                                                    Inna opcją jest powiedzenie: jak tak dalej, to.....i pada konkretna groźba.
                                                  • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 23:00
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > To tez mój tok myślenia. Spisz te molestowania i pokaż punkt po punkcie z datam
                                                    > i, godzinami, dzień po dniu, albo sprowokuj i nagraj. To jest mobbing, za który
                                                    > grożą całkiem wysokie kary.
                                                    > W naszym systemie zakłada się prawdomówność pokrzywdzonego, a jak jeszcze tward
                                                    > e fakty to jesteś w domu.
                                                    > Inna opcją jest powiedzenie: jak tak dalej, to.....i pada konkretna groźba.

                                                    Ha-ha-ha
                                                • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:13
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  > lybbla napisał:
                                                  >
                                                  > > Klika lat temu odmieniałaś na wszystkie sposoby jaki to Twój partner jest
                                                  > niemę
                                                  > > ski.
                                                  >
                                                  > Kilka lat temu, czyli dawno, bo ja tu jestem ze 4. Nadal jest niemeski. Rzecz w
                                                  > tym, ze mnie to juz nie zajmuje. I wlasnie to chce przekazac: trzeba sie odcze
                                                  > pic. Nie ma innej drogi.

                                                  Słusznie, nie ma się co czepiać dorosłego chłopa że.niemęski. Głupie i bez.sensu. Czepiać się (mieć pretensje) że.cham i znęt można jak najbardziej. Zostawic w pizdu owszem, w pierwszej kolejności, ale zachować świadomość popełnienia na nas przestępstwa/czynu nagannego zachować kategoria czynu jest wieksza niż brak męsk ości ;-) H
                                                • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:32
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  > Kilka lat temu, czyli dawno, bo ja tu jestem ze 4. Nadal jest niemeski. Rzecz w
                                                  > tym, ze mnie to juz nie zajmuje. I wlasnie to chce przekazac: trzeba sie odcze
                                                  > pic. Nie ma innej drogi.

                                                  Zgoda. Tylko, że odczepianie się to proces. Nie da się tak od razu przestawić wajchy.
                                                  I jeszcze po latach pojawiają się sporadycznie myśli `to siodełko to mógłby się wreszcie nauczyć dokręcać'.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 19:47
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Zgoda. Tylko, że odczepianie się to proces. Nie da się tak od razu przestawić w
                                                    > ajchy.
                                                    > I jeszcze po latach pojawiają się sporadycznie myśli `to siodełko to mógłby się
                                                    > wreszcie nauczyć dokręcać'.

                                                    A skoro juz sie tak zgodzilismy, to moze popisz jak Tobie sie udalo 'odczepic' sie lub wagonik o nazwie zona. Jakies skroty w glowie znasz/stosujesz? Nie namawiam Cie do opisywania swojej historii ale moze jakies podpowiedzi coby inni skrocili swoje meki, czas oczekiwania na swiety spokoj.
                                                  • lybbla Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 20:06
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > A skoro juz sie tak zgodzilismy, to moze popisz jak Tobie sie udalo 'odczepic'
                                                    > sie lub wagonik o nazwie zona. Jakies skroty w glowie znasz/stosujesz? Nie nama
                                                    > wiam Cie do opisywania swojej historii ale moze jakies podpowiedzi coby inni sk
                                                    > rocili swoje meki, czas oczekiwania na swiety spokoj.

                                                    `Pocałunek prawdziwej miłości' ;) Skracanie męk to nie moja bajka. Samo wyblaknie.
                                    • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 14:24
                                      > Z terrorystami się nie negocjuje.
                                      > Ale masz rację, że sporo zależy od charakteru, a właściwie od skryptu.
                                      > Moja teoria jest taka, że część osób to z natury kąśliwe zrzędy i umniejszacze
                                      > otoczenia. Pech chce, że ci ludzie zwykle wiążą się z osobami zakompleksionymi,
                                      > przyzwyczajonymi do słownej agresji i braku ciepła. Tylko ktoś z niskim poczuc
                                      > iem wartości może uznać gówniane zachowanie jakie funduje wredota za naturalne,
                                      > bo najprawdopodobniej jego dom rodzinny wyglądał podobnie. Ktoś poukładany w g
                                      > łowie spierdala przed toksyną gdzie pieprz rośnie.
                                      > Na jakimś etapie życia dochodzi do tego momentu, że, jak to mówią, "co za dużo
                                      > to i świnia nie zeżre". Człowiek stwierdza, że nie pozwoli sobie więcej na jeżd
                                      > żenie po nim jak po łysej kobyle. Może z czasem spada tolerancja na takie zacho
                                      > wania? Stąd rozwody.
                                      > Przy czym wcale nie musi tak być, że wnoszącym o rozwód jest strona bierna.
                                      > Toksyk w swoim zacietrzewieniu może uwierzyć tak dalece, że to on jest ten bied
                                      > ny i nieszczęśliwy, który musi użerać się z tak katastrofalnym idiotą i próbuje
                                      > zadać ostateczny cios, uzasadniający jego dotychczasową działalność. Osa wbija
                                      > żądło w ofiarę, obracając wszystko przeciwko niemu.


                                      Podpisuję wszystkimi czterema koniczynami :-)


                                      > Ale ja jedno, a otoczenie drugie. Dokumentnie wszyscy znajomi postrzegają to co
                                      > robię jako degradację społeczną i pukają się w czoło. Mimo że pracując w finan
                                      > sach zarabiałem może o 10-20% więcej niż teraz. Serio, taka mała różnica. Ale c
                                      > zarny garnitur, neseser i już wszyscy myślą, że jesteś wilkiem z Wall Street.
                                      > I jeśli sądzisz, że dla mojego wizerunku jest to bez znaczenia, to rusz trochę
                                      > głową. Ludzie oceniają po pozorach, a kobiety - w szczególności.

                                      Kurwa, Sabat, masz kobiety za idiotki czy spotykasz same idiotki?
                                    • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 16:18
                                      sabat 3 napisał
                                      >Ale ja jedno, a otoczenie drugie. Dokumentnie wszyscy znajomi postrzegają to co robię jako degradację społeczną i pukają się w czoło. Mimo że pracując w finansach zarabiałem może o 10-20% więcej niż teraz. Serio, taka mała różnica. Ale czarny garnitur, neseser i już wszyscy myślą, że jesteś wilkiem z Wall Street.
                                      I jeśli sądzisz, że dla mojego wizerunku jest to bez znaczenia, to rusz trochę głową. Ludzie oceniają po pozorach, a kobiety - w szczególności.<

                                      To z tego wniosek, że dziwnych masz znajomych ;). Bo jak tak rozejrzeć się dookoła, to właśnie ci przeciętni,zwykli, pracujący wcale nie wiadomo na jakich stanowiskach, często również bez wykształcenia ( nie tylko tego wyższego) ludzie są w naszym, moim otoczeniu, żadne garnitury i białe kołnierzyki,, rekiny finansjery czy nawet ponadprzeciętnie zarabiający.Mają swoje bolączki finansowe, często żyją od do, ale jakoś sobie radzą, bo co innego zostaje. I do głowy by mi nie przyszło, żeby oceniać ich właśnie po rodzaju pracy, którą wykonują, czy stopniu wykształcenia,albo majętności i na dodatek jeszcze oficjalnie pukać się w głowę, że uważam ich za jakichś degeneratów, niezaradnych, bo są w tym miejscu życia a nie innym. Dlatego dla mnie jest dziwne, to co piszesz.
                                      • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 17:40
                                        ninek04 napisała:

                                        > To z tego wniosek, że dziwnych masz znajomych ;).

                                        jakich słucha, w takich słyszy
                                    • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 17:04
                                      sabat3 napisał:

                                      > Nie pracuję jako kierowca, tylko handlowiec, tak jak i Ty. Praca z wózkiem jest
                                      > po prostu logistycznym elementem mojej roboty, ale nie jest ostateczną treścią
                                      > . Poza tym - od jakiegoś czasu nie muszę się nim posługiwać, bo trochę zmieniłe
                                      > m zakres czynności.
                                      > Marek - ja nawet lubię tę pracę. Jest ciekawa, sporo się dowiedziałem pożyteczn
                                      > ego, moja aktualna branża jest o wiele bardziej techniczna niż sprzedaż kredytó
                                      > w w placówce bankowej. W sumie - ciekawsza.
                                      > Ale ludzie, Marku, oceniają rzecz po pozorach. Praca, którą wykonuję ma o wiele
                                      > niższy prestiż społeczny, a na obecnym etapie płacą za nią przeciętnie. Bo też
                                      > i obowiązki są przeciętne, nie jestem "dobity" robotą. Chociaż element pracy f
                                      > izycznej również mnie dotyczy. To jest fajne. Element, bo gdzie mi do prawdziwe
                                      > j fizycznej tyrki na kopalni czy hucie.
                                      > Ale ja jedno, a otoczenie drugie. Dokumentnie wszyscy znajomi postrzegają to co
                                      > robię jako degradację społeczną i pukają się w czoło. Mimo że pracując w finan
                                      > sach zarabiałem może o 10-20% więcej niż teraz. Serio, taka mała różnica. Ale c
                                      > zarny garnitur, neseser i już wszyscy myślą, że jesteś wilkiem z Wall Street.
                                      > I jeśli sądzisz, że dla mojego wizerunku jest to bez znaczenia, to rusz trochę
                                      > głową. Ludzie oceniają po pozorach, a kobiety - w szczególności.

                                      Po jakich pozorach? Chyba po wynagrodzeniu, ktore jest za niskie do przeprowadzenia rozwodu, hello?

                                      Poza tym nie jestes szczery. Ta robota jak i pensja jak najbardziej Cie upija. Mam Ci przypomniec Twoje rozmowy z Markiem na temat jego statusu jako pisarza?

                                      Oczywiscie nie ma co sie dolowac i trzeba ciagnac z tej roboty ile sie da ale bez lepszej rozwod niemozliwy.

                                      A kobiety (czego chca, co oceniaja, ect) to sobie w ogole odpusc (w praktyce). Juz Cie kiedys jedna uzytkowniczka ostrzegala, ze jakbys tylko mogl i byl wolny, to pewnie i tak zle trafisz. Za duze ryzyko. Pamietasz?
                                      • sabat3 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 17:12
                                        hello-kitty2 napisała:
                                        > Po jakich pozorach? Chyba po wynagrodzeniu, ktore jest za niskie

                                        Oczywiscie - chodzi o kase. Powtarzam w kolko. Sama robota fajna.

                                        > A kobiety (czego chca, co oceniaja, ect) to sobie w ogole odpusc (w praktyce).
                                        > Juz Cie kiedys jedna uzytkowniczka ostrzegala, ze jakbys tylko mogl i byl wolny
                                        > , to pewnie i tak zle trafisz. Za duze ryzyko. Pamietasz?

                                        Ale w sensie zwiazkow sakramentalnych ;)
                                        To odpuscilem na wieki. Nie jestem "do wziecia" ani w zadnym wariancie "wspolnego zycia na stale".
                                    • rekreativa Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 20.04.17, 17:53
                                      "Ale ja jedno, a otoczenie drugie. Dokumentnie wszyscy znajomi postrzegają to co robię jako degradację społeczną i pukają się w czoło. "

                                      Ale faktycznie wprost Ci mówią, że degradacja i upadek, czy sobie wyobrażasz, iż zapewne tak myślą?
                                      No i kto Ci to mówi wśród znajomych? Same kobiety, czy jednak faceci?
                                      Ja się nauczyłam olewać, co kto tam mysli o mojej robocie, a też się spotkałam z reakcją typu "freelance z domu? A, czyli nie pracujesz..."
          • urquhart Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 12:50
            > Nie załapałeś urgu że ten artykuł to spisek feministek. Skierowany przeciwko wa
            > m. Ja Ci powiem mniej naukowo, że takie rozmowy to my w damskim gronie po winku
            > przeprowadzałyśmy

            Feministkami są wg badań te męskie z wsjazujacym krótszym więc to ledwo zauwazalny odsetek w skali żeńskie populacji.
            Pozostała większość kobiecych kobiet gratyfikacji z kontroli i opieki za nic nie odda. :)
            No ale te sa potencjalnie najlepszymi partnerkami jak wspomniana Trudy czy Perel bo ich rozumieja lepiej albo potencjalnie najbardziej zawzietymi wrogami gardzacymi mężczyznami i wypierajacymi swoj meski pierwiastek : )
            I tu Decydują zranienia i rodzinne nastawienie co zrobisz z takimi predyspozycjami ..,
    • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 09:42
      Jak się nie kocha swojego faceta, bo bierze się najlepszego z dostępnych, to miłość jest tylko w stosunku do dziecka. Facet jest potrzebny do zapłodnienia, a jak zrobi swoje to się go odsuwa i traktuje jako tego, co przynosi dobra do domu. Przykładem klinicznym jest Sabat. a literackim Bogumił z Nocy i Dni. To się nazywa zew natury, czy pragmatyzm stosowany, bez którego ludzkość by wyginęła.
      Pani psycholog robi fałszywe założenie i dlatego to, co mówi nie ma sensu po całości.
      • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 09:54
        marek.zak1 napisał:

        > Jak się nie kocha swojego faceta, bo bierze się najlepszego z dostępnych, to mi
        > łość jest tylko w stosunku do dziecka.

        A to twoje wzięła najgorszego? Czy najlepszego z niedostępnych?
        • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 10:03
          zawle napisała:

          > marek.zak1 napisał:
          >
          > > Jak się nie kocha swojego faceta, bo bierze się najlepszego z dostępnych, to miłość jest tylko w stosunku do dziecka.
          >
          > A to twoje wzięła najgorszego? Czy najlepszego z niedostępnych?
          -------------------------------
          Popełniły błędy, jak wielu innych, za wyjątkiem niektórych forumowiczek.
          • potwor_z_piccadilly Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 10:51
            marek.zak1 napisał:

            > Popełniły błędy, jak wielu innych, za wyjątkiem niektórych forumowiczek.

            Dzieci popełniają błędy bo ich rodzice popełnili błędy w kształtowaniu ich osobowości. Czytaj, że źle ukierunkowali ich predyspozycje przekazane im przez rodziców w genach. Czyli naturalne dla każdego z nas zło i dobro, nonszalancja i rozwaga, wiara w cuda i pragmatyzm, przemieszane zostało jak groch z kapustą.
            To się nazywa, zrobić z dzieci tata wariata.
            • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 11:21
              potwor_z_piccadilly napisał:

              > marek.zak1 napisał:
              >
              > > Popełniły błędy, jak wielu innych, za wyjątkiem niektórych forumowiczek.
              >
              > Dzieci popełniają błędy bo ich rodzice popełnili błędy w kształtowaniu ich osobowości. Czytaj, że źle ukierunkowali ich predyspozycje przekazane im przez rodziców w genach. Czyli naturalne dla każdego z nas zło i dobro, nonszalancja i rozwaga, wiara w cuda i pragmatyzm, przemieszane zostało jak groch z kapustą. To się nazywa, zrobić z dzieci tata wariata.
              --------------------------------
              Jakie predyspozycje? Zew natury. Poznawały przystojnych facetów i zamiast spokojnie z nimi romansować, zapragnęły za nich wychodzić. Zakochiwały się a są, jak wiele babek, kochliwe. Ci przystojniacy stopniowo tracili w miarę upływu czasu i się odkochiwały. Banał.
              • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 12:36
                marek.zak1 napisał:

                > potwor_z_piccadilly napisał:
                >
                > > marek.zak1 napisał:
                > >
                > > > Popełniły błędy, jak wielu innych, za wyjątkiem niektórych forumowi
                > czek.
                > >
                > > Dzieci popełniają błędy bo ich rodzice popełnili błędy w kształtowaniu ic
                > h osobowości. Czytaj, że źle ukierunkowali ich predyspozycje przekazane im prze
                > z rodziców w genach. Czyli naturalne dla każdego z nas zło i dobro, nonszalancj
                > a i rozwaga, wiara w cuda i pragmatyzm, przemieszane zostało jak groch z kapust
                > ą. To się nazywa, zrobić z dzieci tata wariata.
                > --------------------------------
                > Jakie predyspozycje? Zew natury. Poznawały przystojnych facetów i zamiast spoko
                > jnie z nimi romansować, zapragnęły za nich wychodzić. Zakochiwały się a są, jak
                > wiele babek, kochliwe. Ci przystojniacy stopniowo tracili w miarę upływu czasu
                > i się odkochiwały. Banał.

                Też uważam że winienie rodziców za wszystkie cechy dzieciaków to jakaś koszmarna bzdura. Ludzie przychodzą na świat z określonymi predyspozycjami, czasem nie do zreformowania.

                Zew to ja rozumiem, ale po co od razu ślub i dzieci? Moja za mąż nie wychodziła żeby podstęplować swoją chuć czy fascynację jakimś młodzieńcem. Jakby tak robiła to miałabym już z piątkę wnucząt. A leserów to wyczuwała na kilometr.
                • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 13:17
                  aandzia43 napisała:
                  > Też uważam że winienie rodziców za wszystkie cechy dzieciaków to jakaś koszmarna bzdura. Ludzie przychodzą na świat z określonymi predyspozycjami, czasem nie do zreformowania.
                  >
                  > Zew to ja rozumiem, ale po co od razu ślub i dzieci?
                  -----------------------
                  Takie były też moje argumenty, ale każdy decyduje o sobie. Widzisz, moje dzieci myślały, że będzie jak z ich rodzicami, ale poszło inaczej.
                  Z drugiej strony moja wnuczka wychowywała się z nami i jest dla nas jak trzecia córeczka, tak więc z mojej perspektywy wyszło na plus.

                  • urquhart Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 14:04
                    marek.zak1 napisał:
                    > Z drugiej strony moja wnuczka wychowywała się z nami i jest dla nas jak trzecia
                    > córeczka, więc z mojej perspektywy wyszło na plus.

                    Czasem wydaje mi się że piszemy w innym jezyku.
                    Ale sprecyzuj jak godzisz jedna role z druga?
                    Twoja slubna zakłada jakies seksowne ciuchy, pończilochy, gorsety, i nie ma z tym problemu lazic seksy pomiedzy dzieciakami? Wszeszcy podczas orgazmu i nie tlumi sie jak za ściana potomstwo? Buduhesz nastrój swiczku wino jazzik czy na ostro pod pornosa razem jechac jak córki z wnuczką za scianą scianą?
                    • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 14:09
                      urquhart napisał:

                      > Czasem wydaje mi się że piszemy w innym jezyku.
                      > Ale sprecyzuj jak godzisz jedna role z druga?
                      > Twoja slubna zakłada jakies seksowne ciuchy, pończilochy, gorsety, i nie ma z
                      > tym problemu lazic seksy pomiedzy dzieciakami? Wszeszcy podczas orgazmu i nie t
                      > lumi sie jak za ściana potomstwo? Buduhesz nastrój swiczku wino jazzik czy na o
                      > stro pod pornosa razem jechac jak córki z wnuczką za scianą scianą?

                      O to lubie, nareszcie sie jakis konkretow dowiemy. Zaraz nam Marek wyluszczy ze szczegolami tajemnice dlugoletniego zwiazku :-D
                      • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 14:19
                        mabelle2000 napisała:
                        O to lubie, nareszcie sie jakis konkretow dowiemy. Zaraz nam Marek wyluszczy ze szczegolami tajemnice dlugoletniego zwiazku :-D
                        ---------------------
                        A proszę - poniżej.
                    • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 14:18
                      urquhart napisał:

                      >
                      > Czasem wydaje mi się że piszemy w innym jezyku.
                      > Ale sprecyzuj jak godzisz jedna role z druga?
                      > Twoja slubna zakłada jakies seksowne ciuchy, pończilochy, gorsety, i nie ma z tym problemu lazic seksy pomiedzy dzieciakami? Wszeszcy podczas orgazmu i nie tlumi sie jak za ściana potomstwo? Buduhesz nastrój swiczku wino jazzik czy na ostro pod pornosa razem jechac jak córki z wnuczką za scianą scianą?
                      -------------------------------------
                      Jak jest ochota i chęć są to problemy organizacyjne łatwe do rozwiązania. Jak dzieci sa małe to dużo śpią, gdy są duże chodza do szkoły, znajoych, rodziny, na treningi czy zajęcia, czy gdzie indziej. Wygospodarowanie 2-3 razy w tygodniu po godzinie jest łatwe, gdy się chce a nie szuka usprawiedliwień, kiedy się nie chce.
                      Wychowaliśmy 3 + jedno dziecko i nigdy z tym problemów nie było.
                      Jak to mówia Anglicy: when is the will there is a way
                    • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 14:42
                      urquhart napisał:

                      .
                      > Ale sprecyzuj jak godzisz jedna role z druga?
                      > Twoja slubna zakłada jakies seksowne ciuchy, pończilochy, gorsety, i nie ma z
                      > tym problemu lazic seksy pomiedzy dzieciakami? Wszeszcy podczas orgazmu i nie t
                      > lumi sie jak za ściana potomstwo? Buduhesz nastrój swiczku wino jazzik czy na o
                      > stro pod pornosa razem jechac jak córki z wnuczką za scianą scianą?

                      hehe posmalam sie. Urqu jak to mowia: w punkt. Niech napisze wreszcie cos pozytecznego zamiast tych bredni o milosci. Jak budowac intymnosc w domu pelnym ludzi? Ja iles czas temu jeczalam zeby pogrodzic chate dodatkowymi scianami, bo wkurwial mnie nowoczesny sposob budowania otwartych przestrzeni gdzie wszyscy musza siedziec razem i zyc zyciem dziecka. Rodzice przez to traca mozliwosc budowania swojego, oddzielnego swiata.
                      • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 14:59
                        hello-kitty2 napisała:
                        >
                        > hehe posmalam sie. Urqu jak to mowia: w punkt. Niech napisze wreszcie cos pozytecznego zamiast tych bredni o milosci. Jak budowac intymnosc w domu pelnym ludzi? Rodzice przez to traca mozliwosc budowania swojego, oddzielnego swiata.
                        --------------------------------------------
                        To, że Ty nie potrafiaś z facetem, którego nie kochałaś i matka wparowywała do Twojej sypialni, to nie znaczy , że nie można. Można, tylko trzeba chcieć i umieć. To że nie potrafiłaś, nie znaczy, że inni nie potrafią.
                        Brednie czyli chamskie osobiste uwagi o moich wąskich horyzontach i wieku to Ty piszesz. Nie masz argumentów to obrażasz innych, w tym mnie.
                        • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 15:25
                          marek.zak1 napisał:

                          > hello-kitty2 napisała:
                          > >
                          > > hehe posmalam sie. Urqu jak to mowia: w punkt. Niech napisze wreszcie cos
                          > pozytecznego zamiast tych bredni o milosci. Jak budowac intymnosc w domu pelny
                          > m ludzi? Rodzice przez to traca mozliwosc budowania swojego, oddzielnego swiat
                          > a.
                          > --------------------------------------------
                          > To, że Ty nie potrafiaś z facetem, którego nie kochałaś i matka wparowywała do
                          > Twojej sypialni, to nie znaczy , że nie można. Można, tylko trzeba chcieć i umi
                          > eć. To że nie potrafiłaś, nie znaczy, że inni nie potrafią.
                          > Brednie czyli chamskie osobiste uwagi o moich wąskich horyzontach i wieku to Ty
                          > piszesz. Nie masz argumentów to obrażasz innych, w tym mnie.

                          Oczywiście, że się da. Jeśli tak jak ty czy ja ma się dziadków chętnie biorących dziecko do siebie raz na tydzień na jedną czy dzień. Dzieci chodzą do przedszkola, szkoły, na zajęcia, na podwórko. Z rozrzewnieniem wspominam numerki popołudniowe gdy młoda (wiek wczesnoszkolny) siedziała na placu zabaw pod blokiem :-)
                          • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 15:31
                            aandzia43 napisała:
                            > Oczywiście, że się da. Jeśli tak jak ty czy ja ma się dziadków chętnie biorących dziecko do siebie raz na tydzień na jedną czy dzień. Dzieci chodzą do przedszkola, szkoły, na zajęcia, na podwórko. Z rozrzewnieniem wspominam numerki popołudniowe gdy młoda (wiek wczesnoszkolny) siedziała na placu zabaw pod blokiem :-
                            > ------------------
                            To mam na myśli. Kreatywność chcących jest nie do opisania :)
                            >
                        • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 16:05
                          marek.zak1 napisał:

                          > To, że Ty nie potrafiaś z facetem, którego nie kochałaś i matka wparowywała do
                          > Twojej sypialni, to nie znaczy , że nie można. Można, tylko trzeba chcieć i umi
                          > eć. To że nie potrafiłaś, nie znaczy, że inni nie potrafią.
                          > Brednie czyli chamskie osobiste uwagi o moich wąskich horyzontach i wieku to Ty
                          > piszesz. Nie masz argumentów to obrażasz innych, w tym mnie.

                          Agrumentow w czym? W dyskusjach o milosci do psa ukwiecanych wierszami? A komu to do czegokolwiek potrzebne? Kto sie z tego cokolwiek nauczyl? Skorzystal? Cale Twoje zycie jest oparte na: ja mam a wy nie! ja potrafie a wy nie! Nie umiesz sie niczym z nikim podzielic nawet porozmwiac z drugim czlowiekiem nie potrafisz ani tym bardziej go zrozumiec.

                          Nic nie wiesz o tym kogo kochalam/kocham, bo Ci nawet do lba nie przyszlo zeby zapytac ani mnie ani nikogo innego. Jestes tylko Ty - Elzunia - pies. Fajnie ze Wam sie uklada tylko moze poszukaj sobie gdzies indziej jakis fanow. Tutaj ich brak.

                          A jak chcesz zrobic cos dla ludzkosci, to zamiast wiersza o psie, daj prace Sabatowi w Wawie, tak by zarobil z pare tysiecy zlotych, by potem mogl w spokoju pomyslec co chce zrobic ze swoim zyciem. Cos kurna pozytecznego zrob, choc raz, dla kogos obcego. Zamiast ciagle ten pies i kobita. Chyba nie zbiednieja od tego.
                          • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 16:23
                            hello-kitty2 napisała:


                            > Agrumentow w czym? W dyskusjach o milosci do psa ukwiecanych wierszami? A komu
                            > to do czegokolwiek potrzebne? Kto sie z tego cokolwiek nauczyl? Skorzystal?
                            Cale Twoje zycie jest oparte na: ja mam a wy nie! ja potrafie a wy nie! Nie umiesz sie niczym z nikim podzielic nawet porozmwiac z drugim czlowiekiem nie potrafisz ani tym bardziej go zrozumiec.
                            ------------------
                            Wiersz o Sowie był głosem w dyskusji o zwierzętach. Rozumiem Ciebie. Mieszkasz daleko i czujesz się samotna. Dam Ci uniwersalną radę, jaka dałem kiedyś synowi: poznaj kogoś ciekawego.
                            >
                            > Nic nie wiesz o tym kogo kochalam/kocham, bo Ci nawet do lba nie przyszlo zeby zapytac ani mnie ani nikogo innego.
                            ----------------------
                            Czerpię informację wyłącznie z Twoich wpisów, w których odnosiłaś się do byłych i obecnego. .


                            > A jak chcesz zrobic cos dla ludzkosci, to zamiast wiersza o psie, daj prace Sabatowi w Wawie, tak by zarobil z pare tysiecy zlotych, by potem mogl w spokoju pomyslec co chce zrobic ze swoim zyciem.
                            ----------------------
                            Dla ludzkości, kogoś obcego coś zrobiłem, bo dałem pracę paru osobom. Ogłoszenia były, zgodnie z procedurami firmy, publiczne, więc każdy mógł się zgłosić. Oprócz tego płacę podatki i ZUS więc kogoś tam wspieram.
                            To ty nie robisz niczego dla Polaków. Pracujesz za granicą i tam płacisz podatki. Twój wybór, ale nie wymawiaj mi, że ja niczego nie robię, bo jest dokładnie na odwrót.

                      • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 15:02
                        hello-kitty2 napisała:

                        > hehe posmalam sie. Urqu jak to mowia: w punkt. Niech napisze wreszcie cos pozyt
                        > ecznego zamiast tych bredni o milosci. Jak budowac intymnosc w domu pelnym ludzi?

                        Moglby cos o seksie w koncu napisac :-)

                        > Ja iles czas temu jeczalam zeby pogrodzic chate dodatkowymi scianami, bo wku
                        > rwial mnie nowoczesny sposob budowania otwartych przestrzeni gdzie wszyscy musz
                        > a siedziec razem i zyc zyciem dziecka. Rodzice przez to traca mozliwosc budowan
                        > ia swojego, oddzielnego swiata.

                        Nie ludz sie Kicia. Ja przegielam w druga strone, jak przybylo pomieszczen, to rodzina sie rozlazla niczym karaluchy po katach. I juz bylo po ptakach, poczatek konca :-(
      • urquhart Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 10:00
        marek.zak1 napisał:

        > Jak się nie kocha swojego faceta, bo bierze się najlepszego z dostępnych, to mi
        > łość jest tylko w stosunku do dziecka. Facet jest potrzebny do zapłodnienia, a
        > jak zrobi swoje to się go odsuwa i traktuje jako tego, co przynosi dobra do dom.

        Pewnie tak bywa. Ale jestem żywa antyteza twojej plaskiej teorii Marek. MBylo 7 lat tlusych a potem suedem suszy. Dlaczego?
        Mnie psycholog wyjasniala że urodzenie dziecka jako ciężkie przezycie odpala pidswiadome zranienia skrzywdzenia orzez ojca , projekcje na partnera, atchetypu mezczyzny w życiu stad nagle koniec pozytywnych uczuć.
        A zranione czy odrzucone przez ojca sa tu na forum wszystkie dziewczyny pamietam , wiec to coraz częstszy przypadek.
        • marek.zak1 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 10:07
          urquhart napisał:

          > marek.zak1 napisał:
          >
          > > Jak się nie kocha swojego faceta, bo bierze się najlepszego z dostępnych, to miłość jest tylko w stosunku do dziecka. Facet jest potrzebny do zapłodnienia, a jak zrobi swoje to się go odsuwa i traktuje jako tego, co przynosi dobra do dom.
          >
          > Pewnie tak bywa. Ale jestem żywa antyteza twojej plaskiej teorii Marek. MBylo 7
          > lat tlusych a potem suedem suszy. Dlaczego? Mnie psycholog wyjasniala że urodzenie dziecka jako ciężkie przezycie odpala podswiadome zranienia skrzywdzenia orzez ojca , projekcje na partnera, atchetypu mezczyzny w życiu stad nagle koniec pozytywnych uczuć.
          > A zranione czy odrzucone przez ojca sa tu na forum wszystkie dziewczyny pamietam , wiec to coraz częstszy przypadek.
          ----------------------

          A co mówi na to Twoja kobieta? Tego, że po tych 7 latach zakochała się w żonatym koledze z pracy, chyba Ci nie powie.
        • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 10:37

          > Pewnie tak bywa. Ale jestem żywa antyteza twojej plaskiej teorii Marek. MBylo 7
          > lat tlusych a potem suedem suszy. Dlaczego?
          > Mnie psycholog wyjasniala że urodzenie dziecka jako ciężkie przezycie odpala pi
          > dswiadome zranienia skrzywdzenia orzez ojca , projekcje na partnera, atchetypu
          > mezczyzny w życiu stad nagle koniec pozytywnych uczuć.

          Ciekawe kiedy przestaniesz koncentrować się na żonie i jej "zranieniach", a przejdziesz do swoich? Bo one są cięższej wagi i bardziej rzutowaly na wasze małżeństwo. Odrzucenie we wczesnym dzieciństwie przez osobnika macierzynskiego (nieważne czy to ojciec, matka czy ciotka) i nie nawiązanie prawidłowej pierwotnej więzi pierze mózg głębiej niż nie przejście dalszych faz rozwoju socjalizujacego(osobnik ojcowski, odpepnianie, itd.). Co tak naprawdę mówiła ci terapeutka? Nie to żeby mnie to szczególnie onchodzilo, ale mam dość zasłaniania siebie i swoich felerow cudzymi. Albo pisz szczerze, jeśli nie chcesz by ci przypominano o twoim wykładzie p

          albo przestan obsesyjnie stukać na jedno kopyto, bo forumowicze głupi nie są.


          > A zranione czy odrzucone przez ojca sa tu na forum wszystkie dziewczyny pamieta
          > m , wiec to coraz częstszy przypadek.

          Chciałbyś ;-) Nie, mnie ojciec nie porzucił. Był od początku do końca. Nieidealny ale akceptujący (przede wszystkim moją kobiecość). To samo dał były mojej córce.
        • potwor_z_piccadilly Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 11:12
          urquhart napisał:

          > Mnie psycholog wyjasniala że urodzenie dziecka jako ciężkie przezycie odpala pi
          > dswiadome zranienia skrzywdzenia orzez ojca

          Jasne, tak przeżył, że nie dożył.
          Kolego U, to zwykłe bla bla bla.
          No, chyba, że facet to dupa nie oficer. Ale to już historia z zupełnie innej beczki.

          projekcje na partnera, atchetypu
          > mezczyzny w życiu stad nagle koniec pozytywnych uczuć.

          To je ono.
          Archetyp, czyli pierwotny wzorzec. A jaki to wzorzec?
          Ano kiedyś, jeszcze niedawno, mówiło się i pisało, że dzieci się chowa. Przed czym? Przed niebezpieczeństwami, włącznie z zakodowanym od setek tysięcy lat w genach samic prawdopodobieństwem, że samiec jako swoich konkurentów, potomstwo zabije i pożre.
          Pradzieje się odzywają, ale czy mamy z rozpaczy rozdzierać szaty. Absolutnie nie. Trza jedynie rozumiejąc zagadnienie zachować swoją progresywną męskość. Do tego uzbroić się w cierpliwość, zachować spokój, a kryzysy miną i "hulaj dusza piekła nie ma".
          Da się. To tylko etapy w naszym życiu, a etapy z biegiem upływu czasu, zmieniają się.
          • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 11:53
            potwor_z_piccadilly napisał:

            > Archetyp, czyli pierwotny wzorzec. A jaki to wzorzec?
            > Ano kiedyś, jeszcze niedawno, mówiło się i pisało, że dzieci się chowa. Przed c
            > zym? Przed niebezpieczeństwami, włącznie z zakodowanym od setek tysięcy lat w g
            > enach samic prawdopodobieństwem, że samiec jako swoich konkurentów, potomstwo z
            > abije i pożre.

            Taaa, "Samiec twoj wrog". Dam sobie palec uciac Potwor, ze wiekszosc kobiet nosi w sobie archetyp samca przewodnika stada, silnego i odpowiedzialnego obroncy.
            Tepy morderca? Pojechales jak dla mnie.

            > Pradzieje się odzywają, ale czy mamy z rozpaczy rozdzierać szaty. Absolutnie ni
            > e. Trza jedynie rozumiejąc zagadnienie zachować swoją progresywną męskość. Do t
            > ego uzbroić się w cierpliwość, zachować spokój, a kryzysy miną i "hulaj dusza p
            > iekła nie ma".
            > Da się. To tylko etapy w naszym życiu, a etapy z biegiem upływu czasu, zmieniaj
            > ą się.

            Mnie sie podoba ta teoria, ktora kiedys tu opisywal Urqu " Badz mi Michalem Aniolem". Osoba, z ktora zyjesz, z ktora jestes w zwiazku wydobywa z ciebie twoja lepsza wersje. Tak jak rzezbiarz, patrzac na bryle kamienia, dostrzega w niej najpiekniejsze ksztalty przyszlej rzezby.
            • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 12:31

              > > Pradzieje się odzywają, ale czy mamy z rozpaczy rozdzierać szaty. Absolut
              > nie ni
              > > e. Trza jedynie rozumiejąc zagadnienie zachować swoją progresywną męskość
              > . Do t
              > > ego uzbroić się w cierpliwość, zachować spokój, a kryzysy miną i "hulaj d
              > usza p
              > > iekła nie ma".
              > > Da się. To tylko etapy w naszym życiu, a etapy z biegiem upływu czasu, zm
              > ieniaj
              > > ą się.
              >
              > Mnie sie podoba ta teoria, ktora kiedys tu opisywal Urqu " Badz mi Michalem Ani
              > olem". Osoba, z ktora zyjesz, z ktora jestes w zwiazku wydobywa z ciebie twoja
              > lepsza wersje. Tak jak rzezbiarz, patrzac na bryle kamienia, dostrzega w niej n
              > ajpiekniejsze ksztalty przyszlej rzezby.

              O tak, piękna idea :-) Jak dla mnie naczelny powód bycia z kimś: uczę się od ciebie, w kontakcie z tobą rosnę, pobudzasz moje lepsze strony, staję się dzięki naszemu kontatkowi lepszą wersją siebie. A ty odpowiadasz z grubsza tym samym.
      • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 10:52
        marek.zak1 napisał
        >Facet jest potrzebny do zapłodnienia, a jak zrobi swoje to się go odsuwa i traktuje jako tego, co przynosi dobra do domu. Przykładem klinicznym jest Sabat. a literackim Bogumił z Nocy i Dni. To się nazywa zew natury, czy pragmatyzm stosowany, bez którego ludzkość by wyginęła.<

        Ale bywa i tak, że jak już facet zapłodni, a kobieta zrobi swoje i urodzi, to sie ją odsuwa i traktuje jak rzep na psim ogonie , plątający się mu niepotrzebnie pod nogami;)
        • urquhart Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 11:05
          > Ale bywa i tak, że jak już facet zapłodni, a kobieta zrobi swoje i urodzi, to
          > sie ją odsuwa i traktuje jak rzep na psim ogonie , plątający się mu niepotrzeb
          > nie pod nogami;)

          Ale najczęściej to powiązane jest ze nie zerwal pepowiny emocjonalnej z wlasna matką która saczy jad nienawiści w rywalizacji o milosc i uwagę do synowej co nasila sie jaj ma wnuki.
          Jest to jak pisali najczęstszy powód udzielania uniewaznień ślubu katolickiego. Matka wazniesza od zony.
          • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 11:58
            urquhart napisał:

            > Matka wazniesza od zony.

            Matka LEPSZA od zony. Mam taki przypadek w rodzinie.
            Moj kuzyn wiazal sie zawsze z jakas ecie-pecie, ktora jego matce do piet nie dorastala. Nie wiem dlaczego wybieral takie glupie do zycia, ale kontrast zawsze byl druzgoczacy.
            • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 12:15
              mabelle2000 napisała:

              > urquhart napisał:
              >
              > > Matka wazniesza od zony.
              >
              > Matka LEPSZA od zony. Mam taki przypadek w rodzinie.
              > Moj kuzyn wiazal sie zawsze z jakas ecie-pecie, ktora jego matce do piet nie do
              > rastala. Nie wiem dlaczego wybieral takie glupie do zycia, ale kontrast zawsze
              > byl druzgoczacy.

              Dlatego ja jak sie dowiedzialam, ze rodzice mojego partnera nie zyja, to bylam zadowolona. Juz sie wczesniej nasluchalam glupot od bylej tesciowej i nie chcialam tego jeszcze raz przezywac.
              • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 12:22
                hello-kitty2 napisała:

                > mabelle2000 napisała:
                >
                > > urquhart napisał:
                > >
                > > > Matka wazniesza od zony.
                > >
                > > Matka LEPSZA od zony. Mam taki przypadek w rodzinie.
                > > Moj kuzyn wiazal sie zawsze z jakas ecie-pecie, ktora jego matce do piet
                > nie do
                > > rastala. Nie wiem dlaczego wybieral takie glupie do zycia, ale kontrast z
                > awsze
                > > byl druzgoczacy.
                >
                > Dlatego ja jak sie dowiedzialam, ze rodzice mojego partnera nie zyja, to bylam
                > zadowolona. Juz sie wczesniej nasluchalam glupot od bylej tesciowej i nie chcia
                > lam tego jeszcze raz przezywac.
                >

                Hmmm, a czemu cię to tak ucieszyło? Rodzice twojego partnera mogli być całkiem do rzeczy ludźmi, teściowa niekoniecznie była przyssaną do syna pijawką, a nie mieć dziadków to tak sobie dla dzieciaka. Ja się zawsze cieszyłam, że córka ma oprócz mnie i swojego ojca rodzinę. Mało tego co prawda, ale są (byli, bo część nie żyje już). A że teściowa z innej niż ja bajki? Przeżyję, byle dla wnuczki dobra była.
                Poza tym nawet jak rodzic nie żyje/mieszka daleko to nie rozwiązane sprawy z nim związane ciągną się i brużdżą dorosłemu dziecku. Przed sobą nie uciekniesz.
                • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 14:09
                  aandzia43 napisała:

                  > Hmmm, a czemu cię to tak ucieszyło?

                  Brak potencjalnych problemow.

                  a nie
                  > mieć dziadków to tak sobie dla dzieciaka.

                  Ja nie mialam dziadkow. Nie byl/nie jest to dla mnie problem. Poza tym rodzicow sie nie wybiera.

                  > Poza tym nawet jak rodzic nie żyje/mieszka daleko to nie rozwiązane sprawy z ni
                  > m związane ciągną się i brużdżą dorosłemu dziecku. Przed sobą nie uciekniesz.

                  Tesciowa to nie rodzic ;) Poza tym ona miala do mnie chyba zal, ze nie chcialam dziecka z jej synem (bo ona byla gotowa). Rozwod rozwiazal problem. Teraz jej syn ma dzieci z roznymi kobietami. Na zdrowie ;) Ja wolababym zeby moj syn nie mial dzieci dokladnie tak jak Kutuzow czy Wont czy Sea.sea. Ale niech sam zdecyduje, natomiast jestem kategorycznie przeciwna malzenstwu. Zamierzam przekazac mu cala wiedze z forum.
                  • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 14:19
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Ja wolababym zeby moj syn nie
                    > mial dzieci dokladnie tak jak Kutuzow czy Wont czy Sea.sea.

                    A mnie tam cieszy, ze moje dziewczyny o meskich mozgach chca miec w przyszlosci rodzine i dzieci :-)

                    Ale niech sam zdecy
                    > duje, natomiast jestem kategorycznie przeciwna malzenstwu. Zamierzam przekazac
                    > mu cala wiedze z forum.

                    A ta wiedza z forum, to ze kazdy kazdego chce wyruchac? Wcale nie musi tak byc przeciez.Pomysl Kicia, ze na forum pisze zaledwie kilka, kilkanascie osob. To juz w realu znam duzo wiecej bardziej egzotycznych egzemplarzy. Zreszta forum to nie wyrocznia, chociaz duzo ciekawych rzeczy sie tu dowiedzialam.
                    • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 15:20
                      mabelle2000 napisała:

                      > A mnie tam cieszy, ze moje dziewczyny o meskich mozgach chca miec w przyszlosci
                      > rodzine i dzieci :-)

                      Ale przeciez wszystko sie zgadza: one sa kobietami, a moj syn jest mezczyzna ;)

                      > A ta wiedza z forum, to ze kazdy kazdego chce wyruchac? Wcale nie musi tak byc
                      > przeciez.

                      Oczywiscie, ze nie, niech zgadne: wciskasz dzieciom kit, ze kazdy chce ich bezinteresowanie obdarowac? ;) Kobiety i mezczyzni maja przeciwwstawne interesy. W tym sensie chca sie wyruchac.

                      Pomysl Kicia, ze na forum pisze zaledwie kilka, kilkanascie osob. To j
                      > uz w realu znam duzo wiecej bardziej egzotycznych egzemplarzy. Zreszta forum to
                      > nie wyrocznia, chociaz duzo ciekawych rzeczy sie tu dowiedzialam.

                      Nie wazne ile osob pisze, wazne jaka wiedze przynosza.
                      • aandzia43 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 15:30

                        > > A ta wiedza z forum, to ze kazdy kazdego chce wyruchac? Wcale nie musi ta
                        > k byc
                        > > przeciez.
                        >
                        > Oczywiscie, ze nie, niech zgadne: wciskasz dzieciom kit, ze kazdy chce ich bezi
                        > nteresowanie obdarowac? ;) Kobiety i mezczyzni maja przeciwwstawne interesy. W
                        > tym sensie chca sie wyruchac.
                        >
                        > Pomysl Kicia, ze na forum pisze zaledwie kilka, kilkanascie osob. To j
                        > > uz w realu znam duzo wiecej bardziej egzotycznych egzemplarzy. Zreszta fo
                        > rum to
                        > > nie wyrocznia, chociaz duzo ciekawych rzeczy sie tu dowiedzialam.
                        >
                        > Nie wazne ile osob pisze, wazne jaka wiedze przynosza.
                        >

                        Nie wiem jak Mabelle, ja nigdy nie wciskałam dziecku kitu, że każdy spotkany na drodze człowiek chce je bezinteresownie obdarować. Mnie też tego nie wciskano. Nie wciskałam też prawd objawionych o ruchaniu się nawzajem zawsze i wszędzie. Życie jest pośrodku, pomiędzy ekstremami. Taką wiedzę przynoszę.
                      • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 15:57
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Ale przeciez wszystko sie zgadza: one sa kobietami, a moj syn jest mezczyzna ;)

                        Obie na studiach scislych, samodzielne od paru lat. No to rzeczywiscie malzenstwo dla nich w przyszlosci bedzie swietnym interesem ;-)

                        > Oczywiscie, ze nie, niech zgadne: wciskasz dzieciom kit, ze kazdy chce ich bezi
                        > nteresowanie obdarowac? ;)

                        Nie, " wciskam kit", ze warto dawac. Ze zycie to nie piaskownica, gdzie ludzie napierdalaja sie lopatka po glowach. Widze, ze pokojowo rozwiazuja swoje problemy, to mnie cieszy. Rowniez i to, ze nie uwazaja mezczyzn za tepych i leniwych chujow.

                        Kobiety i mezczyzni maja przeciwwstawne interesy. W
                        > tym sensie chca sie wyruchac.

                        Interes jest jeden- zyc w spokoju, rozwijac sie, wspierac wzajemnie i wychowac szczesliwe dzieci. No i najwazniejsze- miec dobry seks:-)

                        > Nie wazne ile osob pisze, wazne jaka wiedze przynosza.

                        Jak czerpiesz z jednego zrodla, to woda moze byc skazona metalami ciezkimi ;-)
                        • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 16:35
                          mabelle2000 napisała:

                          > Interes jest jeden- zyc w spokoju, rozwijac sie, wspierac wzajemnie i wychowac
                          > szczesliwe dzieci. No i najwazniejsze- miec dobry seks:-)

                          Tyle szczescia, ze az trudno uniesc ;) Sorry Mabelle ale nie kupuje tego. Gdzies tam moze starasz sobie wynagrodzic ciezkie chwile kolorowaniem swiata. Nie mam Ci tego za zle. Wiem, ze bylo Ci ciezko i szanuje to, ze przetrwalas. I podziwiam tez.
                          • zawle Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 16:43
                            hello-kitty2 napisała:
                            > Tyle szczescia, ze az trudno uniesc ;) Sorry Mabelle ale nie kupuje tego. Gdzie
                            > s tam moze starasz sobie wynagrodzic ciezkie chwile kolorowaniem swiata. Nie ma
                            > m Ci tego za zle. Wiem, ze bylo Ci ciezko i szanuje to, ze przetrwalas. I podzi
                            > wiam tez.

                            Masz zwyczajnie inaczej soczewki ustawione kitka.
                          • mabelle2000 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 17:19
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Tyle szczescia, ze az trudno uniesc ;) Sorry Mabelle ale nie kupuje tego. Gdzie
                            > s tam moze starasz sobie wynagrodzic ciezkie chwile kolorowaniem swiata. Nie ma
                            > m Ci tego za zle.

                            Przeciez Ci mowie, ze interes jest jeden, zarowno jedni jak i drudzy chca dzieci, i chca sie radosnie ruchac. Jakis tam procent bab chce tylko miec dzieci, bez seksu, a jakis procent chlopow tylko ruchac, ale bez dzieci. Nadal to jest margines. Wiekszosc chce i tego, i tego.

                            Wiem, ze bylo Ci ciezko i szanuje to, ze przetrwalas. I podzi
                            > wiam tez.

                            No bez przesady. Zwykle tak jest, ze kazdy dostaje tyle ile moze uniesc. Jak nie wytrzymuje, to popelnia samobojstwo, reszta w bojach sie tylko hartuje i wychodzi silniejsza.
          • ninek04 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 19:47
            urquhart napisał
            >Ale najczęściej to powiązane jest ze nie zerwal pepowiny emocjonalnej z wlasna matką która saczy jad nienawiści w rywalizacji o milosc i uwagę do synowej co nasila sie jaj ma wnuki.
            Jest to jak pisali najczęstszy powód udzielania uniewaznień ślubu katolickiego. Matka wazniesza od zony.<

            No fakt,tak było i jest,wciąż uzależniony od mamusi,chociaż to prawdziwa hetera, typ zimnej i kontrolującej żony i matki, skłócona nawet z własną córką i wnukami, bliższą i dalszą rodziną, a wcześniej tłamsząca swojego męża. Mimo tego,że swojego syna też nieźle temperowała ,to tylko syn z nią został, z nią się konsultował, z nią rozmawiał i zapraszał na różne wyjazdy.Ona jemu, dorosłemu już chłopu nosiła kanapki, kawki, obiadki nawet do jego pracy, a on cały uchachany, że mamusia taka dobra dla niego.
    • hello-kitty2 Re: Kwoczenie versus bycie kochanką CD 19.04.17, 12:00
      urquhart napisał:

      Tylko
      > że on będzie takim ojcem, jakim będzie, a nie takim, jakim kobieta chce, żeby b
      > ył. Bo jeśli miałby spełniać jej zalecenia, to znowu nie byłby ojcem, tylko dzi
      > eckiem, które ma się słuchać matki…

      O to to: spelnianie polecen kobiety-matki. Obserwuje to u kumpeli - dokladnie to. Przychodzi do mnie z wiecznie uwieszonym na niej malym dzieckiem, bo z jego ojcem oczywiscie go nie zostawi i od razu skarzy na tego goscia, ze nic nie potrafi zrobic, ze nie wie, gdzie co stoi w domu, ze wszystko mu trzeba wskazac palcem, ect, ect. Co ciekawe na pytanie czy dostrzegala te same wady przed dzieckiem? Odpowiada: zupelnie nie. A przeciez mieszkaja dokladnie w tym samym miejscu. On oczywiscie sie 'slucha' jej i wykonuje wszystkie polecenia. Ale co ciekawe. To nie jest tak, ze jesli kobieta powie z wyrzutem przykladowo jak do Proteinowego: 'gdzie sa kurwa moje kwiaty na dzien kobiet!?' a ten szybko poleci i je zakupi, ze on zyska choc milimetr szacunku czy powazania. Jest dokladnie odwrotnie. Tym przekona ja, ze jest wylacznie szmata do pojezdzenia na niej. I tak moja kumpela jest na prostej pochylej: wydaje chlopu polecenia -> chlop wykonuje -> ona zaczna nim gardzic. I teraz co sie dzieje od strony seksualnej? Oczywiscie juz jej sie nie podoba. Opowiadala mi (poniewaz oni obracaja sie w wyzszych sferach), ze w jakims momencie musieli sie wyszykowac na jakas uroczystosc we fraki. I choc znowu chlop wykonal polecenie i wynajal jakis najdrozszy frak w miescie (choc mial tez swoj ale jej sie nie podobal) to myslala, ze po porownaniu z innymi kolegami sie pod ziemie zapadnie, bo wygladal w tym fraku jak jakis Flip i Flap ;) Dalej: nie sa malzenstwem i myslaloby sie ze juz sie z tym pogodzila, bo juz jest dziecko wiec po co? To teraz juz w ogole wyprawia sceny, obraza sie i buntuje, bo zyczy sobie zostania zona. Czy to nie jest dziwne, ze akurat teraz gdy sie raczej nie uklada i nalezloby sie nie pograzac? Kto wie czy jednak nie wyszlaby za maz by mu ostatecznie nie zasadzic siarczystego kopa w jego flipflapowska dupe :-) I teraz: ja jej nie winie, bo ona nie robi tego swiadomie, widac, ze sie stara, dba o dzieciaka i dom, pracuje, no ale widac jak to jest, ze interesy kobiet i mezczyzn sa inne. I teraz ona to widzi ale wiecie co ja powstrzymuje przed myslami o rozstaniu? Ze wszedzie jest shit, gdzie okiem nie siegniesz, nie polepszysz sobie, bo lepszego chlopa nie znajdziesz.
Pełna wersja