Dodaj do ulubionych

Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejszania

21.05.17, 20:58
"Bez wahania można powiedzieć, że przechodzimy swego rodzaju renesans egocentryzmu (...) Patologiczny narcyzm jest czymś więcej niż tylko mizdrzeniem się do kamerek internetowych, czy pragnieniem bycia w centrum uwagi.(...)
mężczyzna bezustannie uwodzi kobiety i odrzuca je, traktując jak trofea. (...) Kobiety po początkowym okresie idealizacji kochanka tracą zainteresowanie. Kiedy adoracja ze strony partnera ustępuje pierwszym rozczarowaniom, Narcyz odwraca się, by szukać kolejnego „ideału” (...)
„Patologiczne formy narcyzmu najłatwiej rozpoznaje się na podstawie jakości relacji. Jedną z tragedii pacjentów z tej grupy jest niezdolność do miłości. Zdrowe związki międzyludzkie cechuje empatia i wzgląd na uczucia drugiej strony, autentyczne zainteresowanie jej punktem widzenia, umiejętność tolerowania ambiwalencji w długich relacjach, oraz umiejętność przyznania się do udziału w konflikcie. (...)
Bezustanne porównywanie się z innymi jest powodem udręki i w konsekwencji skrywanego poczucia niższości. Sposobem na radzenie sobie z zawiścią jest umniejszenie wartości innych ludzi – co jest przyczyną narastającego poczucia samotności i pustki.
Tymczasem zdrowa miłość własna polega na dawaniu sobie prawa do pomyłek, akceptowaniu słabości i dystansie do siebie (...) Wówczas łatwiej przychodzi nam akceptacja wad i niedoskonałości w partnerach i bliskich, na których patrzymy z większą empatią.

całość

ipsycho.pl/2016/08/10/udreki-narcyza/
Obserwuj wątek
      • urquhart Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 07:33
        Dobrze charakteryzuje i układa się dlaczego jednym nie wychodzą związeki, dlaczego częste na tym forum idealizację sa szkodliwe, dlaczego u jednych widać potrzebę dodawania innym skrzydeł dzielenia sie pasją ( jak Kicia ostatnio działania Szopena afirmowała) a u drugich odwrotnie działania w kierunku umniejszania innych i przycinania skrzydeł.
        • sabat3 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 10:02
          Sam wiesz, ze to czesto kwestia interpretacji. NLPowski reframing ;)
          Dla jednych popisujacy sie narcyz, dla drugich spolecznik inspirujacy innych swoim sukcesem.
          Dla jednych goniacy za idealizacjami fantasta, dla drugich czlowiek szanujacy siebie, wyznaczajacy sobie i innym wysokie standardy.
          Dla jednych patologiczny umniejszacz, dla drugich - dzielacy sie swoimi spostrzerzeniami mentor ;)

          Niestety nie widze na podstawie obserwacji forum jakiejs szczegolnej zaleznosci pomiedzy zawyzona samoocena a sukcesem zwiazkowym lub jego brakiem. Upatrywalbym go raczej w charakterze relacji, wzajemnym zazebianiu sie potrzeb.
          Nawet sadysta odnajdzie szczescie zwiazkowe - warunek to oddana i wpatrzona w "pana" masochistka ;)
          • urquhart Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 10:43
            sabat3 napisał:

            > Sam wiesz, ze to czesto kwestia interpretacji. NLPowski reframing ;)
            > Dla jednych popisujacy sie narcyz, dla drugich spolecznik inspirujacy innych

            No ale jest tam celnie oddany klucz jak interpetowac:
            Czy sie udaje i czy partner ludzie wzrastaja przy nim, osiągają cele jak udany zwiazek.

            Ujelo mnie szczegolnie okreslenie antonimu podejscia narcystycznego czyli jak to Mabelle ujela postawy wszystkowiedzacych ciotek
            Zdrowe podejscie:
            a. Zainteresowanie puktem widzenia drugiej strony i jej uczuciami
            b. Tolerowanie ambiwalencji w dlugiej relacjii
            c. Uznanie istnienia konfliktu interesów i swojego udzialu, wkładu w ten konflikt
            • hello-kitty2 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 11:09
              Urqu a o co chodzi z ta umiejetnscia tolerowania ambiwalencji w dlugiej relacji. Rozumiesz to? A dokladnie skad zalozenie, ze w dlugiej relacji bedzie wystepowala ambiwalencja? Dlaczego w ogole ma wystepowac? Czego dotyczaca? I z czego wynikajaca? Skad sie tam w ogole pojawila w tej wypowiedzi? Jakis przyklad?
              • urquhart Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 11:51
                hello-kitty2 napisała:

                > Urqu a o co chodzi z ta umiejetnscia tolerowania ambiwalencji w dlugiej relacji
                > . Rozumiesz to? A dokladnie skad zalozenie, ze w dlugiej relacji bedzie wystepo
                > wala

                Na szybko. Mi osobiście się to wpisuje że mimo dobrych intencji partnerki odpalaja sie jej destrukcyjne schematy rodzinne, niewiadome przenoszenie rozczarowania i poczucia krzywdy do ojca, burz hormonalnych, konfliku interesów z inwestowaniem czasu i zasobow w potomstwo .
                Czy ze chcesz coś dibrego zrbic dla drugiej osoby ale dumanie pozwala.
                To są przecież negatywne uczucia o których ciągle walkujemy .
                • zawle Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 14:23
                  urquhart napisał:
                  > Na szybko. Mi osobiście się to wpisuje że mimo dobrych intencji partnerki odpal
                  > aja sie jej destrukcyjne schematy rodzinne, niewiadome przenoszenie rozczarowa
                  > nia i poczucia krzywdy do ojca, burz hormonalnych, konfliku interesów z inwesto
                  > waniem czasu i zasobow w potomstwo .
                  > Czy ze chcesz coś dibrego zrbic dla drugiej osoby ale dumanie pozwala.
                  > To są przecież negatywne uczucia o których ciągle walkujemy .

                  To ciag dalszy nurtu otwarcia na drugą stronę? Otwórz się na mnie a ja Ciebie zdiagnozuję i powiem Ci co masz w sobie zmienić? Ty mnie urgu rozwalasz. Normalnie narcyz.
                  • aandzia43 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 14:52
                    zawle napisała:

                    > urquhart napisał:
                    > > Na szybko. Mi osobiście się to wpisuje że mimo dobrych intencji partnerki
                    > odpal
                    > > aja sie jej destrukcyjne schematy rodzinne, niewiadome przenoszenie rozc
                    > zarowa
                    > > nia i poczucia krzywdy do ojca, burz hormonalnych, konfliku interesów z i
                    > nwesto
                    > > waniem czasu i zasobow w potomstwo .
                    > > Czy ze chcesz coś dibrego zrbic dla drugiej osoby ale dumanie pozwala.
                    > > To są przecież negatywne uczucia o których ciągle walkujemy .
                    >
                    > To ciag dalszy nurtu otwarcia na drugą stronę? Otwórz się na mnie a ja Ciebie z
                    > diagnozuję i powiem Ci co masz w sobie zmienić? Ty mnie urgu rozwalasz. Normaln
                    > ie narcyz.


                    ROTFL po wielokroć i diabelski chichot :-D
                  • druginudziarz Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 20:51
                    zawle napisała:

                    > urquhart napisał:
                    > > Na szybko. Mi osobiście się to wpisuje że mimo dobrych intencji partnerki
                    > odpal
                    > > aja sie jej destrukcyjne schematy rodzinne, niewiadome przenoszenie rozc
                    > zarowa
                    > > nia i poczucia krzywdy do ojca, burz hormonalnych, konfliku interesów z i
                    > nwesto
                    > > waniem czasu i zasobow w potomstwo .
                    > > Czy ze chcesz coś dibrego zrbic dla drugiej osoby ale dumanie pozwala.
                    > > To są przecież negatywne uczucia o których ciągle walkujemy .
                    >
                    > To ciag dalszy nurtu otwarcia na drugą stronę? Otwórz się na mnie a ja Ciebie z
                    > diagnozuję i powiem Ci co masz w sobie zmienić? Ty mnie urgu rozwalasz. Normaln
                    > ie narcyz.

                    "Nie mam w sobie nic do zmiany, jestem dziełem idealnym, skończonym" -> 100% narcyzmu
                    • zawle Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 08:42
                      druginudziarz napisał: > > To ciag dalszy nurtu otwarcia na drugą stronę? Otwórz się na mnie a ja Ci
                      > ebie z
                      > > diagnozuję i powiem Ci co masz w sobie zmienić? Ty mnie urgu rozwalasz. N
                      > ormaln
                      > > ie narcyz.
                      >
                      > "Nie mam w sobie nic do zmiany, jestem dziełem idealnym, skończonym" -> 100
                      > % narcyzmu

                      Drugi jak zwykle nie czyta ze zrozumieniem. Klasyka.
                      • druginudziarz Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 09:14
                        zawle napisała:

                        > druginudziarz napisał: > > To ciag dalszy nurtu otwarcia na drugą stro
                        > nę? Otwórz się na mnie a ja Ci
                        > > ebie z
                        > > > diagnozuję i powiem Ci co masz w sobie zmienić? Ty mnie urgu rozwal
                        > asz. N
                        > > ormaln
                        > > > ie narcyz.
                        > >
                        > > "Nie mam w sobie nic do zmiany, jestem dziełem idealnym, skończonym" -
                        > 2; 100
                        > > % narcyzmu
                        >
                        > Drugi jak zwykle nie czyta ze zrozumieniem. Klasyka.

                        Zrozumiałem tyle, że wg Ciebie owo "otwarcie sie na siebie takimi jakim się jest, by móc siebie ulepszyć" uważasz za zło wcielone i narcyzm (!?)
                        OK, więc zrozumiałem źle.
                        • zawle Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 09:17
                          druginudziarz napisał: > Zrozumiałem tyle, że wg Ciebie owo "otwarcie sie na siebie takimi jakim się jes
                          > t, by móc siebie ulepszyć" uważasz za zło wcielone i narcyzm (!?)
                          > OK, więc zrozumiałem źle.

                          To o czym teraz piszesz, to nie moje słowa. Są twoje. Moich nie zrozumiałeś, to i refleksje są bez sensu.
                          • druginudziarz Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 09:56
                            zawle napisała:

                            > druginudziarz napisał: > Zrozumiałem tyle, że wg Ciebie owo "otwarcie sie
                            > na siebie takimi jakim się jes
                            > > t, by móc siebie ulepszyć" uważasz za zło wcielone i narcyzm (!?)
                            > > OK, więc zrozumiałem źle.
                            >
                            > To o czym teraz piszesz, to nie moje słowa. Są twoje. Moich nie zrozumiałeś, to
                            > i refleksje są bez sensu.

                            Ja nie zrozumiałem Ciebie, bo Ty nie zrozumiałaś urqu.
                            No ewentualnie Ty wszystko rozumiesz, a ja niczego nie rozumiem.
                                • druginudziarz Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 10:43
                                  zawle napisała:

                                  > Gdy mówił o zrozumieniu, zmianie i samorozwoju. Całkiem zgrabnie od tego przech
                                  > odzi na innych.

                                  No a jak można być w zwiążku i nie "przechodzić do innych"?
                                  Doskonale wiem o co Ci chodzi, doskonale wiem czego panicznie się boisz i z tego powodu na każdym kroku (w razie czego) wykpiwasz.
                                  • zawle Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 10:51
                                    druginudziarz napisał:
                                    > No a jak można być w zwiążku i nie "przechodzić do innych"?
                                    > Doskonale wiem o co Ci chodzi, doskonale wiem czego panicznie się boisz i z teg
                                    > o powodu na każdym kroku (w razie czego) wykpiwasz.

                                    hehe..no właśnie tak nie wychodzić. Nie znasz mnie, nie masz na mój temat bladego pojęcia i na podstawie jakiś zlepków myśli WIESZ że ze mną jest coś nie haloo. Tłumaczyłam Ci że ja idąc podobnym tokiem rozumowania mogłabym usiłować wmówić Tobie że jesteś przemocowym skurwysynem którego żona uciekła w depę żeby nie musieć się z Tobą i Twoimi diagnozami konfrontować. Chcesz żebym była chora? To jestem i się ode mnie odpierdol. Ale widzę że to nie ostudziło Twoich zapędów. Tendencję masz zbyt silną jak na zdrowego człowieka.
                                    • druginudziarz Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 11:03
                                      zawle napisała:

                                      > druginudziarz napisał:
                                      > > No a jak można być w zwiążku i nie "przechodzić do innych"?
                                      > > Doskonale wiem o co Ci chodzi, doskonale wiem czego panicznie się boisz i
                                      > z teg
                                      > > o powodu na każdym kroku (w razie czego) wykpiwasz.
                                      >
                                      > hehe..no właśnie tak nie wychodzić. Nie znasz mnie, nie masz na mój temat blade
                                      > go pojęcia i na podstawie jakiś zlepków myśli WIESZ że ze mną jest coś nie halo
                                      > o. Tłumaczyłam Ci że ja idąc podobnym tokiem rozumowania mogłabym usiłować wmów
                                      > ić Tobie że jesteś przemocowym skurwysynem którego żona uciekła w depę żeby ni
                                      > e musieć się z Tobą i Twoimi diagnozami konfrontować. Chcesz żebym była chora?
                                      > To jestem i się ode mnie odpierdol. Ale widzę że to nie ostudziło Twoich zapędó
                                      > w. Tendencję masz zbyt silną jak na zdrowego człowieka.

                                      "Musiałaś" prawda?
            • sabat3 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 11:40
              urquhart napisał:
              > No ale jest tam celnie oddany klucz jak interpetowac:
              > Czy sie udaje i czy partner ludzie wzrastaja przy nim, osiągają cele jak udany
              > zwiazek.

              O ile zwiazek jest celem.
              Sama natura dostarcza jasnej podpowiedzi, ze interpretacja zalezy od przyjetego paradygmatu oraz ogolnego ustroju jakim rzadzi sie grupa.
              Skrajnie patriarchalne lwy - kolejnosc jedzenia: Lwy, lwice, mlode.
              Skrajnie matriarchalne hieny - kolejnosc jedzenia: Samice, mlode, samce.

              W naszych szerokosciach geograficznych i przynaleznosci gatunkowej to nie jest jasne ;)) , sa grupy nacisku, ktore forsuja podejscie matriarchalne (rodzice helikopterowi, podporzadkowanie wszystkiego dzieciom, rezygnacja z erotyki, w sytuacjach skrajnych calkowita) oraz grupy patriarchalne-konserwatywne (wzmacnianie roli ojca, uleglosc kobiety takze w kwestiach seksualnych, "dobra zona"). W sredniowieczu chlop jadl z miski pierwszy. Dalej mamy kraje arabskie itd. jako zrodlo takich stosunkow spolecznych.
              Na szczescie mamy rozum i mozemy szukac srodka pomiedzy tymi biegunami. Natura nie skazuje nas na polaryzacje, jak u zwierzat.
              Mozemy przemyslec co jest celem i go realizowac. Otwartosc umyslu wskazuje hedynie, by nie przyjmowac naszego celu jako wartosci obiektywnie nadrzednej. Ani ludzkie zwiazki nie sa wartoscia obiektywna, ani ludzkie dzieci, ani seks, ani nawet nasze przezycie. Nasz gatunek jest taki wazny tylko z naszego punktu widzenia. Takie rozumienie swiata pozwala na pewien dystans w ocenianiu innych. Dopoki nikogo nie krzywdzisz, mysl i rob jak uwazasz. Jesli znajdziesz do swych celow kompanie, pozostaje zyczyc powodzenia.

              >
              > Ujelo mnie szczegolnie okreslenie antonimu podejscia narcystycznego czyli jak t
              > o Mabelle ujela postawy wszystkowiedzacych ciotek
              > Zdrowe podejscie:
              > a. Zainteresowanie puktem widzenia drugiej strony i jej uczuciami
              > b. Tolerowanie ambiwalencji w dlugiej relacjii
              > c. Uznanie istnienia konfliktu interesów i swojego udzialu, wkładu w ten konfli
              > kt

              To jest podejscie wiazace, budujace zwiazek. Znowu - czy tak zbudowany zwiazek jest celem i dla kogo?
              • hello-kitty2 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 12:06
                sabat3 napisał:

                > urquhart napisał:
                > > No ale jest tam celnie oddany klucz jak interpetowac:
                > > Czy sie udaje i czy partner ludzie wzrastaja przy nim, osiągają cele jak
                > udany
                > > zwiazek.
                >
                > O ile zwiazek jest celem.

                Ja zrozumialam, ze w tej wypowiedzi Urqu 'zwiazek' jest tylko przykladem. Poza tym sam potwarzales po mnie, ze 'zwiazek' mozna traktowac szeroko. Zwiazek masz z kazdym, z ktorym cie cos laczy, z ktorym utrzymujesz jakies regularne stosunki. NIe musi to byc przeciez zwiazek romantyczny. W tym sensie celem kazdej relacji miedzyludzkiej jest zwiazek.
            • aandzia43 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 12:44
              urquhart napisał:

              > sabat3 napisał:
              >
              > > Sam wiesz, ze to czesto kwestia interpretacji. NLPowski reframing ;)
              > > Dla jednych popisujacy sie narcyz, dla drugich spolecznik inspirujacy inn
              > ych
              >
              > No ale jest tam celnie oddany klucz jak interpetowac:
              > Czy sie udaje i czy partner ludzie wzrastaja przy nim, osiągają cele jak udany
              > zwiazek.
              >
              > Ujelo mnie szczegolnie okreslenie antonimu podejscia narcystycznego czyli jak t
              > o Mabelle ujela postawy wszystkowiedzacych ciotek

              Chyba nie o tym Mabelle pisała, ale rozumiem, że tobie bardzo pasuje taka zbitka.


              > Zdrowe podejscie:
              > a. Zainteresowanie puktem widzenia drugiej strony i jej uczuciami
              > b. Tolerowanie ambiwalencji w dlugiej relacjii
              > c. Uznanie istnienia konfliktu interesów i swojego udzialu, wkładu w ten konfli
              > kt

              Święta prawda.
    • stokrotka_a Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 12:55
      urquhart napisał:

      > "Bez wahania można powiedzieć, że przechodzimy swego rodzaju renesans egocentry
      > zmu (...)

      Bez wahania to można jedynie powiedzieć, że autor tak sądzi. A ja pytam, na jakiej podstawie tak sądzi. Czy dokonał jakiegoś porównania konkretnych danych badawczych? Skoro jest to renesans czyli odrodzenie, to w jakim okresie było podobnie, że teraz się odrodziło?
      • urquhart Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 14:11

        Epidemia narcyzmu” przybrała na sile w latach 2000-2006. Do 2006 roku w badaniach pod kątem narcyzmu dwie trzecie studentów osiągało wyniki, które nie zmieściłyby się na „skali narcyzmu” w latach 1979-85. W ciągu dwóch dekad nastąpił wzrost częstości i siły tych zaburzeń o 30 proc. Twórcy badania podkreślają, że nadmierna pewność siebie przynosi opłakane skutki. Szacuje się, że w ciągu najbliższych 10 lat millenialsi będą stanowili 75 proc. wszystkich pracowników na świecie.
        Obecnie na zaburzenia osobowości typu narcystycznego cierpi 1-5 proc. światowej populacji, natomiast 16 proc. posiada osobowość o rysie narcystycznym (nie spełnia wszystkich kryteriów diagnostycznych, ale posiada cechy narcystyczne) - podaje psycholog i terapeutka Katarzyna Bogacka, kierownik Biura ds. Zdrowia i Osób z Niepełnosprawnością Uniwersytetu SWPS

        forsal.pl/artykuly/1028307,millenialsi-pokolenie-narcyzow-wplyw-narcyzmu-na-rynek-pracy.html

        „Urodzeni po 1982 r. to najbardziej narcystyczna generacja w historii” (...) Twenge twierdzi, że w ostatnich dwudziestu latach poziom narcyzmu wśród Amerykanów wzrósł aż o 65 proc. i wciąż rośnie. „Czy uważasz, że jesteś osobą wyjątkową?”, „Czy gdybyś to ty mógł urządzić świat, byłoby to miejsce lepsze pod wieloma względami?” – na te i podobne pytania studenci z wybranych uniwersytetów w USA odpowiadali zespołowi prof. Twenge przez dwadzieścia lat. Ten sam kwestionariusz wypełniało najmłodsze pokolenie, dzisiejsi 18- i 22- latkowie, a także ich rówieśnicy sprzed dwóch dekad. W latach 80. na narcystyczne zaburzenia osobowości cierpiało 15 proc. studentów. Dziś można je zdiagnozować u ponad 30 proc.

        www.focus.pl/czlowiek/jak-ja-kocham-siebie-8414?strona=2
        • stokrotka_a Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 14:23
          urquhart napisał:

          > Epidemia narcyzmu” przybrała na sile w latach 2000-2006. Do 2006 roku w badania
          > ch pod kątem narcyzmu dwie trzecie studentów osiągało wyniki, które nie zmieści
          > łyby się na „skali narcyzmu” w latach 1979-85. W ciągu dwóch dekad nastąpił wzr
          > ost częstości i siły tych zaburzeń o 30 proc. Twórcy badania podkreślają, że na
          > dmierna pewność siebie przynosi opłakane skutki. Szacuje się, że w ciągu najbli
          > ższych 10 lat millenialsi będą stanowili 75 proc. wszystkich pracowników na świ
          > ecie.
          > Obecnie na zaburzenia osobowości typu narcystycznego cierpi 1-5 proc. światowej
          > populacji, natomiast 16 proc. posiada osobowość o rysie narcystycznym (nie spe
          > łnia wszystkich kryteriów diagnostycznych, ale posiada cechy narcystyczne) - po
          > daje psycholog i terapeutka Katarzyna Bogacka, kierownik Biura ds. Zdrowia i Os
          > ób z Niepełnosprawnością Uniwersytetu SWPS

          Porównywanie „skali narcyzmu” w latach 2000-2006 z latami 1975-85 to dość grząski grunt, bo porównuje się dwie różne rzeczywistości i nie wiadomo jak zdefiniowano "skale narcyzmu" w tych odległych od siebie okresach. Jaką masz gwarancję, że nie porónujesz jabłek z pomarańczami? Co prawda, jedne i drugie to owoce, ale diabeł tkwi w szczegółach. Socjologia nie jest nauką ścisłą.

          Poza tym, nie odpowiedziałeś na pytanie dotyczące renesansu? Bo jeśłi to renesans, to wcześniej podobny poziom narcyzmu już istniał. I co? Jakieś katastrofy z tego wynikły?
          • stokrotka_a Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 15:03
            stokrotka_a napisała:

            > Poza tym, nie odpowiedziałeś na pytanie dotyczące renesansu? Bo jeśłi to renesa
            > ns, to wcześniej podobny poziom narcyzmu już istniał. I co? Jakieś katastrofy z
            > tego wynikły?

            Po zastanowieniu stwierdziłam, że sama mogę odpowiedzieć na to pytanie. :-) Czasy wojen religijnych w Europie czy dwudziestowiecznego nazizmu to przykład zbiorowego narcyzmu, który rzeczywiście miał opłakane skutki. Obserwacja procesów zachodzących w polskim społeczeństwie na przykład (choć nie tylko) pozwala na stwierdzenie, że zbiorowy narcyzm rzeczywiście jest w fazie wzrostowej. Najwyższy czas zacząć działać, żeby historia się nie powtórzyła.
        • aandzia43 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 14:50
          urquhart napisał:

          >
          > Epidemia narcyzmu” przybrała na sile w latach 2000-2006. Do 2006 roku w badania
          > ch pod kątem narcyzmu dwie trzecie studentów osiągało wyniki, które nie zmieści
          > łyby się na „skali narcyzmu” w latach 1979-85. W ciągu dwóch dekad nastąpił wzr
          > ost częstości i siły tych zaburzeń o 30 proc. Twórcy badania podkreślają, że na
          > dmierna pewność siebie przynosi opłakane skutki. Szacuje się, że w ciągu najbli
          > ższych 10 lat millenialsi będą stanowili 75 proc. wszystkich pracowników na świ
          > ecie.
          > Obecnie na zaburzenia osobowości typu narcystycznego cierpi 1-5 proc. światowej
          > populacji, natomiast 16 proc. posiada osobowość o rysie narcystycznym (nie spe
          > łnia wszystkich kryteriów diagnostycznych, ale posiada cechy narcystyczne) - po
          > daje psycholog i terapeutka Katarzyna Bogacka, kierownik Biura ds. Zdrowia i Os
          > ób z Niepełnosprawnością Uniwersytetu SWPS
          >
          > forsal.pl/artykuly/1028307,millenialsi-pokolenie-narcyzow-wplyw-narcyzmu-na-rynek-pracy.html


          "Swiatowej populacji"? Ci biedni z trzeciego swiata tez ;-)
          Miszczu linków z tabloidów, natężenie osób z rysem narcystycznym to rzecz faktycznie nowa (kilkadziesiąt lat) sprawa, ale zaburzenia osobowości typu narcystycznego nie są wynikiem mód i trendów. Raczej paskudnego traktowania dzieci od początku ich życia. A to nie jest domena naszych czasów. Wręcz przeciwnie jak wiadomo ;-) No, jeszcze czynniki biologiczne (genetyka i uszkodzenia mózgu).
          A tak swoją drogą Urqu, myślę, że dla własnego dobra nie powinieneś zaczynać tematu narcyzmu ;-)
        • wont2 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 16:02
          urquhart napisał:

          > „Urodzeni po 1982 r. to najbardziej narcystyczna generacja w historii” (...) Tw
          > enge twierdzi, że w ostatnich dwudziestu latach poziom narcyzmu wśród Amerykanó
          > w wzrósł aż o 65 proc. i wciąż rośnie. „Czy uważasz, że jesteś osobą wyjątkową?
          > ”, „Czy gdybyś to ty mógł urządzić świat, byłoby to miejsce lepsze pod wieloma
          > względami?” – na te i podobne pytania studenci z wybranych uniwersytetów w USA
          > odpowiadali zespołowi prof. Twenge przez dwadzieścia lat. Ten sam kwestionarius
          > z wypełniało najmłodsze pokolenie, dzisiejsi 18- i 22- latkowie, a także ich ró
          > wieśnicy sprzed dwóch dekad.
          ------
          Nie chce negowac twierdzenia, ze mlodsze pokolenie jest bardziej narcystyczne, nie znam sie, ale moje zdziwnienie wywolaly zacytowane w artykule pytania, ktore jak wnioskuje sluzyly do oceny stopnia narcyzmu danego osobnika. Jak rozumiem, skoro zacytowano w artykule tylko dwa pytania to nie byly to pytania pomocnicze, tylko glowne, od odpowiedzi na ktore zalezal w duzym stopniu awans lub degradacja na skonstruowanej przez naukowcow drabince narcyzmu.

          No to pierwsze pytanie - "czy uwazasz sie za osobe wyjatkowa?" Jak trzeba miec zrabane poczucie wlasnej wartosci, zeby nie odpowiedziec twierdzaco, ze tak, uwaza sie siebie za osobe wyjatkowa?! Przeciez badacze nie pytaja czy jestesmy idealni tylko wyjatkowi. No, jesli ja sam dla siebie nie bede osoba wyjatkowa, to albo osiagnalem stan nirwany i moge sobie pojsc na szejka z mleka jaka z Dalajlama albo ktos mi kiedys wbil do glowy "nie wypada", "co ludzie powiedza" etc. To nie jest pytanie na narcyzm tylko skundlenie.

          Drugie pytanie - "czy gdybys mogl urzadzic swiat, to byloby to miejsce lepsze pod wieloma wzgledami?" No jasne, zdaniem badaczy mlodziez w wieku 18-22 lat powinna byc juz na tyle dojrzala, zeby wiedziec, ze tak naprawde nic sie na tym swiecie zmienic nie da albo miec na wszystko wyjebane i interesowac sie tylko zakupami w sklepach (swoja droga w Rossmanie do 30.05 jest zajebista promocja - cztery artykuly w cenie dwoch, tylko trzeba sciagnac ich apke i sie zarejestrowac). Jak mlodziez ma idealy zmieniania swiata na lepsze, naiwne idealy dodajmy, to wedlug badaczy nie jest to piekna, immanentna cecha mlodosci tylko narcyzm.

          W artykule bylo jeszcze o dziewczynie, ktorej wypowiedz autorzy, za badaczami, przywolali jako przyklad narcyzmu. Coz takiego strasznego owe dziewcze powiedzialo? "Jesli to, ze kocham i akceptuje sama siebie oznacza, ze jestem prozna, to nic mnie to nie obchodzi". No i gdzie tu narcyzm? Czy ona mowi, ze jest och, ach i w ogole? Nie. Ona mowi tylko, ze kocha i akceptuje siebie, a jak ktos uwaza ze to zle to niech wypierdala.

          Moze ja czegos nie rozumiem, ale dla mnie narcyzm to jak ktos mysli, ze jest osmym cudem swiata. A jak ktos mysli, ze, coz, jest jak jest, Bozia co prawda szczegolna uroda, intelektem czy talentem na zaszczycila, ale jestem zajebistym, wyjatkowym gosciem/gosciowa to to nie jest dla mnie narcyzm tylko zdrowe podejscie do zycia. Ktos inny ma prawo oczywiscie uwazac, ze wcale nie jestem zajebistym, wyjatkowym gosciem/gosciowa, to moze byc bardzo cenny feedback, ale jesli ten ktos uwaza, jak ci naukowcy i autorzy artykulu, ze JA nie mam prawa tak uwazac, bo... nie wypada albo cos tam albo wyjde na narcyza, to niech zniknie z mojego swiata bo zycie ma sie tylko jedno, szkoda tracic czasu na umniejszaczy i szczypanie sie z koniem :)
          • stokrotka_a Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 16:09
            wont2 napisał:

            > Nie chce negowac twierdzenia, ze mlodsze pokolenie jest bardziej narcystyczne, (...)

            Masz szczęście, że nie chcesz negować, bo przecież od zawsze wiadomo, że każde młodsze pokolenie jest gorsze od poprzedniego. ;-)

            > (...) nie znam sie, ale moje zdziwnienie wywolaly zacytowane w artykule pytania, ktor
            > e jak wnioskuje sluzyly do oceny stopnia narcyzmu danego osobnika.

            Masz rację, kwestionując sposób oceny "skali narcyzmu". Badania socjologiczne mają to do siebie, że przez dobór odpowiednich pytań można osiągnąć zamierzony wynik lub dojść do wniosków mających mało wspólnego z rzeczywistością.
          • kag73 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 16:13
            Dokladnie, prawda. To, ze siebie kocham i akceptuje, nie robi ze mnie jeszcze narcyza. Moj syn, w angielskiej szkole, juz mnie tez uswiadomil kiedys: "Mama, kazdy jest wyjatkowy, kazdy jest w czyms dobry." No i supcio, tak powinno byc, niech sie dzieci ciesza i beda happy a nie ciagle je po glowach walic i krytykowac jakie sa glupie.
          • zawle Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 16:15
            wont2 napisał:
            > No to pierwsze pytanie - "czy uwazasz sie za osobe wyjatkowa?" Jak trzeba miec
            > zrabane poczucie wlasnej wartosci, zeby nie odpowiedziec twierdzaco, ze tak, uw
            > aza sie siebie za osobe wyjatkowa?!

            Nie możesz być wyjątkowy wont. Badania naukowe pokazują że niczym się nie różnisz od innych;) Jeśli twierdzisz że masz inaczej, kłamiesz, jesteś głupcem lub ....narcyzem

            > Drugie pytanie - "czy gdybys mogl urzadzic swiat, to byloby to miejsce lepsze p
            > od wieloma wzgledami?" No jasne, zdaniem badaczy mlodziez w wieku 18-22 lat pow
            > inna byc juz na tyle dojrzala, zeby wiedziec, ze tak naprawde nic sie na tym sw
            > iecie zmienic nie da albo miec na wszystko wyjebane i interesowac sie tylko zak
            > upami w sklepach (swoja droga w Rossmanie do 30.05 jest zajebista promocja - cz
            > tery artykuly w cenie dwoch, tylko trzeba sciagnac ich apke i sie zarejestrowac
            > ).

            Tu pewnie chodzi o to, że gdy uważasz że zmieniłbyś świat na lepsze, to masz na myśli promocję w Rossmanie - wszystkie kolorowe kosmetyki -49 % ( która notabene niedawno miesiącami była w Naturze:)

            "Jesli to, ze kocham i akceptuje sama siebie oznacza, ze jestem prozna, to
            > nic mnie to nie obchodzi". No i gdzie tu narcyzm?

            No w tym, że musisz się dla związku zmieniać i udoskonalać. A najlepiej udoskonalać z kimś. A najlepiej- najlepiej żeby ten ktoś się udoskonalał.
            • marek.zak1 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 18:42
              zawle napisała:

              > wont2 napisał:
              > > No to pierwsze pytanie - "czy uwazasz sie za osobe wyjatkowa?" Jak trzeba miec zrabane poczucie wlasnej wartosci, zeby nie odpowiedziec twierdzaco, ze tak, uwaza sie siebie za osobe wyjatkowa?!
              >
              > Nie możesz być wyjątkowy wont. Badania naukowe pokazują że niczym się nie różnisz od innych;) Jeśli twierdzisz że masz inaczej, kłamiesz, jesteś głupcem lub ...narcyzem
              -------------------------
              Każdy jest dla siebie wyjątkowy i za takiego się uważa. Jest inny od innych i to wystarcza.
              • sabat3 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 22:17
                marek.zak1 napisał:
                > Każdy jest dla siebie wyjątkowy i za takiego się uważa. Jest inny od innych i t
                > o wystarcza.

                Pulapka tkwi w rozumieniu skowa "wyjatkowy". Czy rozumiec to jako "o szczegolnym znaczeniu", a moze raczej jako "unikalny". W tym drugim rozumieniu to prawda, kazdy dysponuje nieco innym zestawem cech, chociazby nie ma dwoch identycznych odciskow palcow. Wiec kazdy jest "wyjatkowy". W pierwszym znaczeniu pytanie jest troche bez sensu, bo wypadaloby zapytac "dla kogo"? Dla mojego dziecka tatus jest kims o szczegolnym znaczeniu, a dla faceta czy baby mieszkajacych w bloku naprzeciwko moje znaczenie jest zadne. Bycie kims o szczegolnym znaczeniu nie jest kategoria obiektywna, trzeba wskazac grupe do ktorej mozna ja odniesc, wtedy mozliwa staje sie mierzalna odpowiedz. Po drugiej wojnie swiatowej czesc polskiej elity przedwojennej zostala w Wielkiej Brytanii. Ludzie z pierwszych stron polskich gazet, tam pelnili tak poczesne stanowiska jak barman lub ciesla. Zmienil sie uklad odniesienia.
                • hello-kitty2 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 22:43
                  A po cholere komus myslenie o sobie bycia wyjatkowym? Czemu to sluzy? Nie wystarczy byc normalnym, przecietnym? Zwlaszcza, ze zazwyczaj dla otoczenia zupelnie niczym sie nie wyrozniaja. A nierzadko wyrozniaja sie na minus.
                  Ja tam lubie myslec o sobie, ze jestem nikim (waznym). Z takiej perspektywy ludzie myslacy o sobie wyzej sa po prostu smieszni.
                  • kag73 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 22:54
                    "A po cholere komus myslenie o sobie bycia wyjatkowym? Czemu to sluzy? Nie wystarczy byc normalnym, przecietnym? Zwlaszcza, ze zazwyczaj dla otoczenia zupelnie niczym sie nie wyrozniaja. A nierzadko wyrozniaja sie na minus.
                    Ja tam lubie myslec o sobie, ze jestem nikim (waznym). Z takiej perspektywy ludzie myslacy o sobie wyzej sa po prostu smieszni."

                    Pewnie w znaczeniu "unikat", bo nie ma dwoch takich samych ludzi :)

                  • wont2 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 06:12
                    hello-kitty2 napisała:

                    > A po cholere komus myslenie o sobie bycia wyjatkowym? Czemu to sluzy? Nie wysta
                    > rczy byc normalnym, przecietnym? Zwlaszcza, ze zazwyczaj dla otoczenia zupelnie
                    > niczym sie nie wyrozniaja. A nierzadko wyrozniaja sie na minus.
                    > Ja tam lubie myslec o sobie, ze jestem nikim (waznym). Z takiej perspektywy lud
                    > zie myslacy o sobie wyzej sa po prostu smieszni.
                    ------
                    Jasne, ze dla otoczenia (z wyjatkiem bliskich) nie jestesmy ani wazni ani wyjatkowi. No bo dlaczego mielibysmy byc? No ale dla siebie? Nie jestes dla siebie ani wazna ani wyjatkowa? Jak wygrasz milion euro w totka to czujesz sie tak samo jak przeczytasz ze w totka wygral ktos inny? Albo jak zlapiesz nowotwor to obejdzie cie to tak samo jak dowiesz sie, ze nowotwor zlapala jakas kolezanka kolezanki? Gratuluje, osiagnelas oswiecenie, jestes budda, nie bedzie juz wiecej wcielen.
                    • sabat3 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 08:57
                      Nie wiem, te wszystkie kryteria, ktore podajecie, swiadcza o tym, ze kompletnie nie rozumialem czym jest Narcyzm.
                      Do tej pory dla mnie Narcyzm to bylo zakochanie w sobie. Poczucie, ze jest sie najpiekbiejszym, najmadrzejszym, najdoskonalszym ze wszystkich. Przecenianie swoich mozliwosci w sposob razacy. Duma, poczucie wyzszosci z checia okazywane innym. Brak samokrytycyzmu. Swiete oburzenie gdy ktos wskazuje nawet najdrobniejsza ryske na idealnym obrazie wlasnego ja. Przypisywanie sobie zaslug w rzeczach obiektywnie od nas niezaleznych, za to zrzucanie oczywistej winy wlasnej na innych. Duma, pyszalkowatosc, nadecie, nabzdyczenie, arogancja.
                      Wychodzi na to, ze moje rozumienie bylo kompletnie z dupy. Coz, cale zycie czlowiek sie uczy.
                      • zawle Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 09:01
                        sabat3 napisał:

                        > Nie wiem, te wszystkie kryteria, ktore podajecie, swiadcza o tym, ze kompletnie
                        > nie rozumialem czym jest Narcyzm.
                        > Do tej pory dla mnie Narcyzm to bylo zakochanie w sobie. Poczucie, ze jest sie
                        > najpiekbiejszym, najmadrzejszym, najdoskonalszym ze wszystkich. Przecenianie sw
                        > oich mozliwosci w sposob razacy. Duma, poczucie wyzszosci z checia okazywane in
                        > nym. Brak samokrytycyzmu. Swiete oburzenie gdy ktos wskazuje nawet najdrobniejs
                        > za ryske na idealnym obrazie wlasnego ja. Przypisywanie sobie zaslug w rzeczach
                        > obiektywnie od nas niezaleznych, za to zrzucanie oczywistej winy wlasnej na in
                        > nych. Duma, pyszalkowatosc, nadecie, nabzdyczenie, arogancja.
                        > Wychodzi na to, ze moje rozumienie bylo kompletnie z dupy. Coz, cale zycie czlo
                        > wiek sie uczy.

                        Poczytaj o mitycznym narcyzie, potraktuj to nieco symbolicznie to Ci się rozjaśni.
                      • aandzia43 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 09:35
                        sabat3 napisał:

                        > Nie wiem, te wszystkie kryteria, ktore podajecie, swiadcza o tym, ze kompletnie
                        > nie rozumialem czym jest Narcyzm.
                        > Do tej pory dla mnie Narcyzm to bylo zakochanie w sobie. Poczucie, ze jest sie
                        > najpiekbiejszym, najmadrzejszym, najdoskonalszym ze wszystkich. Przecenianie sw
                        > oich mozliwosci w sposob razacy. Duma, poczucie wyzszosci z checia okazywane in
                        > nym. Brak samokrytycyzmu. Swiete oburzenie gdy ktos wskazuje nawet najdrobniejs
                        > za ryske na idealnym obrazie wlasnego ja. Przypisywanie sobie zaslug w rzeczach
                        > obiektywnie od nas niezaleznych, za to zrzucanie oczywistej winy wlasnej na in
                        > nych. Duma, pyszalkowatosc, nadecie, nabzdyczenie, arogancja.
                        > Wychodzi na to, ze moje rozumienie bylo kompletnie z dupy. Coz, cale zycie czlo
                        > wiek sie uczy.

                        Poczytaj sobie jak cię to interesuje. I zwracaj uwagę na przebierańców. Jak ci coś mocno nie gra, jak czujesz dziwną trudną do nazwania szczelinę między deklaracjami i pozami a realiami - niekoniecznie od razu narcyz, ale podejrzany.
                        • sabat3 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 10:22
                          aandzia43 napisała:
                          > Poczytaj sobie jak cię to interesuje. I zwracaj uwagę na przebierańców. Jak ci
                          > coś mocno nie gra, jak czujesz dziwną trudną do nazwania szczelinę między dekla
                          > racjami i pozami a realiami - niekoniecznie od razu narcyz, ale podejrzany.

                          Niestety interesuje mnie to srednio. Dodatkowo deprymuje mnie obserwacja, ze wiekszosc artystow i spora czesc naukowcow to narcyzi pierwszej wody, w klasycznym wydaniu. Podobnie jak sportowcy. O politykach nie wspomne.
                          W ogole nie wiem czy to zle byc narcyzem? Kryteria sa tak zbudowane, ze mozna tropic narcyza, jak kulaka w kraju rad czy zyda w III rzeszy. Slusznie zauwazyl to Wont. Narcyz ukryty? Wtf?!
                          Cos jak kryptogej, mason, iluminati?
                          • druginudziarz Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 10:39
                            sabat3 napisał:

                            > aandzia43 napisała:
                            > > Poczytaj sobie jak cię to interesuje. I zwracaj uwagę na przebierańców. J
                            > ak ci
                            > > coś mocno nie gra, jak czujesz dziwną trudną do nazwania szczelinę między
                            > dekla
                            > > racjami i pozami a realiami - niekoniecznie od razu narcyz, ale podejrzan
                            > y.
                            >
                            > Niestety interesuje mnie to srednio. Dodatkowo deprymuje mnie obserwacja, ze wi
                            > ekszosc artystow

                            W zasadzie nie da się dziś być artystą nie będąc narcyzem.

                            > i spora czesc naukowcow to narcyzi pierwszej wody, w klasyczny
                            > m wydaniu.

                            To na skutek "celebrytyzacji" nauki.

                            > Podobnie jak sportowcy. O politykach nie wspomne.
                            > W ogole nie wiem czy to zle byc narcyzem?

                            Zależy komu.

                            > Kryteria sa tak zbudowane, ze mozna t
                            > ropic narcyza, jak kulaka w kraju rad czy zyda w III rzeszy. Slusznie zauwazyl
                            > to Wont. Narcyz ukryty? Wtf?!
                            > Cos jak kryptogej, mason, iluminati?

                            Masoni nie są ukryci.
                          • urquhart Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 10:52
                            > W ogole nie wiem czy to zle byc narcyzem? Kryteria sa tak zbudowane, ze mozna t
                            > ropic narcyza, jak kulaka w kraju rad czy zyda w III rzeszy. Slusznie zauwazyl
                            > to Wont

                            Narczyzm to dziecinna niedjrzala faza rozwojowa faktycznie u każdego Człowieka, jedni z niej wyrastają inni zatrzymuja sie i w niej pozostają i stosuja jako skuteczny mechanzn obronny.
                            Ma to konsekwencje jak w tytule wątku Sabat
                            Nie tworzą satysfakcjonujacych relacji związków z innymi sa samotni szybko sie rozczarowuja relacjami, bo nie interesuja się wzajemniscia relacji, win -win.

                            Twoj wybór poniekad czy to ci przeszkadza czy nie.
                            • aandzia43 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 11:08

                              > Narczyzm to dziecinna niedjrzala faza rozwojowa faktycznie u każdego Człowieka,
                              > jedni z niej wyrastają inni zatrzymuja sie i w niej pozostają i stosuja jako
                              > skuteczny mechanzn obronny.
                              > Ma to konsekwencje jak w tytule wątku Sabat
                              > Nie tworzą satysfakcjonujacych relacji związków z innymi sa samotni szybko sie
                              > rozczarowuja relacjami, bo nie interesuja się wzajemniscia relacji, win -win.
                              >
                              > Twoj wybór poniekad czy to ci przeszkadza czy nie.
                              >

                              Całkiem często tworzą związki satysfakcjonujące. Ich satysfakcjonujące. Oczywiście satysfakcjonujące na pewnym poziomie.
                          • aandzia43 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 10:54
                            Niestety interesuje mnie to srednio. Dodatkowo deprymuje mnie obserwacja, ze wi
                            > ekszosc artystow i spora czesc naukowcow to narcyzi pierwszej wody, w klasyczny
                            > m wydaniu. Podobnie jak sportowcy. O politykach nie wspomne.
                            > W ogole nie wiem czy to zle byc narcyzem? Kryteria sa tak zbudowane, ze mozna t
                            > ropic narcyza, jak kulaka w kraju rad czy zyda w III rzeszy. Slusznie zauwazyl
                            > to Wont. Narcyz ukryty? Wtf?!
                            > Cos jak kryptogej, mason, iluminati?


                            Nie, Sabat, nie jak kryptogej, jak Świętoszek. Szkodliwy bo robiący nadzieję na jakąś wartość, ustawiający ludzi pod swój interes przy pomocy tych wartości, a sam pusty jak skorupa. No ale skoro cię to średnio interesuje..;-)
                            Spójrz na gęby naszych biskupów.
                            • sabat3 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 11:50
                              aandzia43 napisała:
                              > Spójrz na gęby naszych biskupów.

                              Albo wystarczy posluchac muzyki, przeczytac ksiazke, poogladac obraz. To tez obcowanie z dzielami narcyzow ;)
                              Szczerze - ilu jest osobnikow o silnie zarysowanych tendencjach narcystycznych wypowiada sie na forum? Wedlug mnie znaczaca wiekszosc. Chyba przy odrobinie zlej woli kazdego mozna pod to podpiac. Ciebie i mnie rowniez.
                              • aandzia43 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 12:40
                                sabat3 napisał:

                                > aandzia43 napisała:
                                > > Spójrz na gęby naszych biskupów.
                                >
                                > Albo wystarczy posluchac muzyki, przeczytac ksiazke, poogladac obraz. To tez ob
                                > cowanie z dzielami narcyzow ;)

                                Żarcik żarcikiem, ale dzieło narcyza artysty to najlepsze co może on dać ludziom. W relacji bezpośredniej (osobistej lub jako osoba publiczna i z mocą decydowania) jest mniej lub bardziej szkodliwy.
                                Na artystach żerujemy konsumując płody ich niezdrowych dusz, bawiąc się na show które odczyniają jak rzadko kto. Przydają się czasem ;-) Samo życie.



                                > Szczerze - ilu jest osobnikow o silnie zarysowanych tendencjach narcystycznych
                                > wypowiada sie na forum? Wedlug mnie znaczaca wiekszosc. Chyba przy odrobinie zl
                                > ej woli kazdego mozna pod to podpiac. Ciebie i mnie rowniez.

                                Jasne, można podpiąć. Silnie zarysowanych też by się trochę znalazło.
                                  • urquhart Tolerowanie ambiwalencji w długiej relacji 23.05.17, 19:10
                                    >W jakim sensie narcyz jest szkodliwy? Co robi zlego?

                                    Ja uważam że jeżeli ktoś inspiruje, skłania do refleksji, odkrywania czy uskrzydla innych pomaga się im rozwijać, ośmiela to jest właśnie pożyteczny.
                                    Jeżeli nastawia się na umniejszanie, falsyfikowanie, negowanie ośmieszanie krytykowanie i to go nakręca to jest szkodliwy i najlepiej go unikać. Ten temat tu powraca cały czas jaka jest proporcja w intencjach.
                                    Siła nastawienia raz jeszcze.
                                    Przecież mechanizm obronny Projekcji polega na tym że dostrzegamy w innych Wyolbrzymiane cechy których nie akceptujemy podświadomie u siebie. :)
                                    Oczywiście że poruszając temat dostrzegam elementy u siebie narcystycznej niedojrzałości a nie tylko u innych, którą staram się zidentyfikować i w sobie przełamywać, no ale rozwodzenie się na tym byłoby narcystyczne :)
                                    Natomiast zacząłem od tego że najbardziej w tekście zainteresowało mnie praktyczne pozytywne wykorzystanie, elementy odwrotności narcyzmu w 3 punktach:
                                    Dla mnie dwa punkty były oczywiste i dawno odkryte i wałkowane: A) Zainteresowanie punktem widzenia i uczuć drugiej strony i B) uznanie istnienia konfliktu interesów i swojego udziału i roli w tym konflikcie – (w kontrze do idealizacji ona zła ja ten dobry).
                                    C) Tolerowanie ambiwalencji w długiej relacji - to coś nowego.
                                    Po zastanowieniu uważam że znów sprowadza się to do Siły Nastawienia i Rezonansu.
                                    Wojcieszke pisał „Miłość” że negatywne uczucia doznania są w związku nieuchronnie będą wydarzać się same, a te pozytywne po okresie zakochania trzeba zaplanować i zarządzać nimi by je skompensować i wyjść na plus .
                                    Druga osoba będzie miała wady i zalety ale zależy jaki obraz siedzą pielęgnowane w nas będą rezonować. Te zarażane jadem rozczarowania facetami ich „beznadziejnością” i patriarchalnymi przewinami to z tych ambiwalentnych sprzecznych nieraz uczuć te negatywne będą rezonować i nabierać energii. Podobnie u braci Samców którzy nakręcają się na babskie wyrachowanie, interesowność i roszczeniowość i pielęgnują będą przeczuleni i reagować alergicznie.
                                    Alergicznie czyli nieproporcjonalnie silnie obronna odpowiedź systemu do bodźca.
                                    W normalnych długich związkach istnieją ambiwalentne uczucia ale ty decydujesz jakie odczucia z tych różnych i sprzecznych nabierają w tobie energii . Co temu stoi na przeszkodzie zatem by trenować i wykorzystywać siłę nastawienia ?
                                    Duma i Uprzedzenie.
                                    Chyba że po drugiej stronie barykady mamy narcyza którego napędza umniejszanie, negowanie chce ten swój stan pielęgnować, a nie zamknąć ten niedojrzały etap rozwoju osobowości.
                                    Dziękuję i jestem wdzięczny Kitty za to pytanie i Mabelle za przypomnieniu dziś o sile nastawienia czego brakowalo mi w tej ukladance.
                                    • sabat3 Re: Tolerowanie ambiwalencji w długiej relacji 23.05.17, 22:59
                                      Mam problem z czytaniem tego co piszesz Urqu. Mam silne poczucie, ze z artykulow, ktore przytaczasz (a zwykle sa one dosc ogolnej tresci), wybierasz cytaty, ktore maja za zadanie udowodnic jakas uprzednio postawiona przez Ciebie teze, a nastepnie dodajesz do tego cos od siebie, taki pakiet zlotych mysli.
                                      Czesto wychodza z tego tezy, ktorych nie potrafie sie doszukac w artykule zrodlowym. Tak troche fabrykujesz te informacje na swoja modle.

                                      A kto z forumowiczow wedlug Ciebie posiada cechy narcystyczne?
                                      • zawle Re: Tolerowanie ambiwalencji w długiej relacji 24.05.17, 06:18
                                        sabat3 napisał:

                                        > Mam problem z czytaniem tego co piszesz Urqu. Mam silne poczucie, ze z artykulo
                                        > w, ktore przytaczasz (a zwykle sa one dosc ogolnej tresci), wybierasz cytaty, k
                                        > tore maja za zadanie udowodnic jakas uprzednio postawiona przez Ciebie teze, a
                                        > nastepnie dodajesz do tego cos od siebie, taki pakiet zlotych mysli.
                                        > Czesto wychodza z tego tezy, ktorych nie potrafie sie doszukac w artykule zrodl
                                        > owym. Tak troche fabrykujesz te informacje na swoja modle.

                                        Kiedyś z ciekawością zaglądałam do tego co linkuje urgu. Jego partyjna nowomowa, zapieczenie się z jedynie słusznej liniI myślowej skutecznie mnie odstręcza. A szkoda, ponieważ uważam że pod spodem tej farsy jest wiele fajnych historii które nigdy nie ujrzą światła dziennego, bo są zbyt ważne.

                                        > A kto z forumowiczow wedlug Ciebie posiada cechy narcystyczne?

                                        Każdy oprócz niego i obecnych sprzymierzeńców:))
                                            • urquhart Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcystycz 24.05.17, 08:40
                                              zawle napisała:
                                              > Kiedyś z ciekawością zaglądałam do tego co linkuje urgu. Jego partyjna nowomowa
                                              > , zapieczenie się z jedynie słusznej liniI myślowej skutecznie mnie odstręcza.
                                              > A szkoda, ponieważ uważam że pod spodem tej farsy jest wiele fajnych historii k
                                              > tóre nigdy nie ujrzą światła dziennego, bo są zbyt ważne.

                                              Częściowo masz rację, dekada na tym forum dla mnie to był czas dużych zmian i przewartościowań ale ta rola się wypaliła. Jak zaglądam jak pisałem pod wcześniejszym pierwszym nikiem pomiedzy rozżaleniem rozczarowaniem sytuacją a idealizowaniem kobiet i zwiazku to włosy by mi staneły na głowie dęba gdybym je miał. Zraniony Biały Rycerz jak piszą bracia samcy.
                                              To co nazwałaś "słuszna linia myślowa" jest właśnie budowaniem i ćwiczeniem nastawienia w kierunku spełnienia. Pragmatycznie wykorzystując zdobyte informacje i znajomość mechaznimów przyczynowo stukowych o któych dyskutowaliśmy nie a nie ideologii. Nie chce być artystą żeby pielęgnować niepokoje twórcze i z niespełniania i bólu czerpać energię do opisywania fajnych historii.
                                              Ale jestem wdzięcznym że zasiewając wątpliwości i pytania pomagałaś mi budować spójność "linii myślowej" bo choć nie zgadzałem sie to czytałem Ciebie Zawleczko z ciekawością.

                                              > Tu tak, w kryteriach diagnostycznych aż takiej "dowolności" nie ma.

                                              Konkret. Dziwi mnie przy tylu pytaniach nikt nie powołał sie na te kryteria diagnostyczne a liczyłem na ciebie akurat i nikogo widać oprócz mnie nie ciekawiło żeby poszukać, sprawdzić do nich zajrzeć, ale za to odwrotnie Wszytkowiedząca co mnie nie lubi miała przymus żeby ośmieszyć "miszcza likowania". O potrzebie umniejszania otoczenia jest tam napisane pośrednio ale dla mnie wyraźnie i to cenna i przydatna interpretacja. Podobnie o manierze mówienia My. Czytasz i od razu wiele rezonuje :)

                                              Kryteria diagnostyczne DSM-IV

                                              pretensjonalne poczucie własnego znaczenia (np. wyolbrzymianie osiągnięć i talentów, oczekiwanie bycia uznanym za lepszego bez współmiernych osiągnięć)
                                              zaabsorbowanie fantazjami o nieograniczonych sukcesach, władzy, błyskotliwości, pięknie lub idealnej miłości
                                              wiara, że jest się kimś "szczególnym" oraz wyjątkowym i że można być w pełni zrozumianym tylko przez innych "szczególnych" ludzi
                                              przekonanie, że powinno się zadawać jedynie z ludźmi czy instytucjami o szczególnym bądź wysokim statusie
                                              wymaganie nadmiernego podziwu
                                              poczucie wyjątkowych uprawnień (entitlement), czyli wygórowane oczekiwania co do szczególnie przychylnego traktowania lub automatycznego podporządkowania się przez innych narzucanym im oczekiwaniom
                                              eksploatowanie innych, czyli wykorzystywanie ich do osiągnięcia swych celów
                                              brak empatii: niechęć do honorowania lub utożsamiania się z uczuciami i potrzebami innych
                                              częsta zazdrość o innych lub przekonanie, że inni są zazdrośni o nas lub zazdroszczą nam
                                              okazywanie arogancji i wyniosłych zachowań lub postaw

                                              Kryteria ICD-10

                                              utrwalone wzorce przeżywania i zachowania osoby, które jako całość wyraźnie odbiegają od zakresu kulturowo oczekiwanego i akceptowanego czyli od tzw. „normy”; dewiacja taka musi się przejawiać w przynajmniej dwóch obszarach i dotyczyć: procesów poznawczych (czyli sposobów spostrzegania i interpretowania ludzi, rzeczy i wydarzeń; uczuciowości, panowania nad impulsami i nagradzania potrzeb) i/lub sposobu odnoszenia się do innych i postępowania w sytuacjach międzyludzkich,
                                              dewiacja taka przejawia się w całym zachowaniu osoby, które jest nieelastyczne i nieprzystosowawcze – nie ogranicza się tylko do jednego wyzwalającego bodźca lub sytuacji,
                                              dana osoba doznaje indywidualnego cierpienia i/lub wywiera niepożądany wpływ na otoczenie społeczne,
                                              problematyczne cechy są stabilne i cechuje je długi czas trwania; rozpoczynają się zwykle w okresie późnego dzieciństwa lub wieku młodzieńczym i trwają w wieku dojrzałym.

                                              Pozdrawiam
                                              • zawle Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 24.05.17, 11:14
                                                urquhart napisał: > To co nazwałaś "słuszna linia myślowa" jest właśnie budowaniem i ćwiczeniem nas
                                                > tawienia w kierunku spełnienia. Pragmatycznie wykorzystując zdobyte informacje
                                                > i znajomość mechaznimów przyczynowo stukowych o któych dyskutowaliśmy nie a nie
                                                > ideologii. Nie chce być artystą żeby pielęgnować niepokoje twórcze i z niespeł
                                                > niania i bólu czerpać energię do opisywania fajnych historii.

                                                Znam to. I nie potępiam. Młode mamy, dopiero co rozwiedzeni, Ci którzy właśnie wyszli z przemocy też to mają...ideologizują. Dla mnie ciężko strawne.

                                                > Ale jestem wdzięcznym że zasiewając wątpliwości i pytania pomagałaś mi budować
                                                > spójność "linii myślowej" bo choć nie zgadzałem sie to czytałem Ciebie Zawleczk
                                                > o z ciekawością.

                                                Ja czekam na następne linki dotyczące zjawisk paranormalnych/niezbadanych:)) Przeczytam wszystko co nie będzie Ideologicznie słuszne;)

                                                > Konkret. Dziwi mnie przy tylu pytaniach nikt nie powołał sie na te kryteria dia
                                                > gnostyczne a liczyłem na ciebie akurat i nikogo widać oprócz mnie nie ciekawiło
                                                > żeby poszukać, sprawdzić do nich zajrzeć, ale za to odwrotnie

                                                Na to nie masz co liczyć. Przecież wszyscy tutaj wiedzą lepiej:))

                                                Wszytkowiedząca
                                                > co mnie nie lubi miała przymus żeby ośmieszyć "miszcza likowania". O potrzebi
                                                > e umniejszania otoczenia jest tam napisane pośrednio ale dla mnie wyraźnie i to
                                                > cenna i przydatna interpretacja. Podobnie o manierze mówienia My. Czytasz i od
                                                > razu wiele rezonuje :)

                                                To jednak nadal nie jest narcyzm. I mamy to wszyscy- bez wyjątku. Ktoś mówi My, ktoś One, ktoś Oni. My jesteśmy najbliżej, Wy blisko, ale Oni to już całkiem daleko i bezkarnie.
                                                • sabat3 Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 24.05.17, 13:11

                                                  > To jednak nadal nie jest narcyzm. I mamy to wszyscy- bez wyjątku. Ktoś mówi My,
                                                  > ktoś One, ktoś Oni. My jesteśmy najbliżej, Wy blisko, ale Oni to już całkiem d
                                                  > aleko i bezkarnie.

                                                  Otoz to. Do narcyzmu potrzeba jeszcze braku empatii, wyslugiwania sie innymi, braku umiejetnosci przyjecia pozycji innego czlowieka, dostrzegania jednostek ludzkich tak jak powinno sie to robic.

                                                  Samo umniejszanie jest mechanizmem obronnym, ktory moze byc spowodowany dziesiatkami przyczyn. A moze byc nawet prostym mechanizmem "kwasnych winogron", czy zwyczajna zlosliwoscia . Nie trzeba do tego skomplikowanych zespolow chorobowych.
                                                  • druginudziarz Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 24.05.17, 13:18
                                                    sabat3 napisał:

                                                    >
                                                    > > To jednak nadal nie jest narcyzm. I mamy to wszyscy- bez wyjątku. Ktoś mó
                                                    > wi My,
                                                    > > ktoś One, ktoś Oni. My jesteśmy najbliżej, Wy blisko, ale Oni to już cał
                                                    > kiem d
                                                    > > aleko i bezkarnie.
                                                    >
                                                    > Otoz to. Do narcyzmu potrzeba jeszcze braku empatii, wyslugiwania sie innymi, b
                                                    > raku umiejetnosci przyjecia pozycji innego czlowieka, dostrzegania jednostek lu
                                                    > dzkich tak jak powinno sie to robic.

                                                    Sabat, czy zdarza Ci się kiedyś przyjąc że ktoś coś wie lepiej od Ciebie?
                                                    Nie, narcyz nie jest pozbawiony empatii. Narcyz doskonale rozpoznaje cudze emocje tylko że je umniejsza. Narcyz tez wie doskonale jak komyś zadać emocjonalny ból, jak sprowokować.

                                                    > Samo umniejszanie jest mechanizmem obronnym, ktory moze byc spowodowany dziesia
                                                    > tkami przyczyn. A moze byc nawet prostym mechanizmem "kwasnych winogron", czy z
                                                    > wyczajna zlosliwoscia . Nie trzeba do tego skomplikowanych zespolow chorobowych
                                                    > .

                                                    Narcyzm to nie _choroba_, no choć tyle to mogłeś już doczytać...
                                                  • druginudziarz Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 24.05.17, 13:29
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > No przeciez w tych kryteriach linkowanych przez Urqu jest wyraznie napisane "br
                                                    > ak empatii"... W wikipedii przeczytalem to samo.
                                                    > Sami widzicie...

                                                    Sabat, na tyle już powinieneś być przezorny, że czytając tzw. fachowa literaturę trzeba być ostrożnym bo słowa/terminy często tam znacza co innego niż w jezyku potocznym. Po drugie trzeba uważać n atłumaczenia - DSM-IV to nie sa polskie kryteria, w polsce używa sie ICD-10.
                                                    Po trzecie trzeba czytać cały kontekst, który w tym przypadku (pomijając tłumaczennie) brzmi:

                                                    "brak empatii: niechęć do honorowania lub utożsamiania się z uczuciami i potrzebami innych"

                                                    No więc w jaki sposób można być niechętnym to honorowania cudzych uczuć jeśli ich się nie rozpozna? no jak?
                                                  • zawle Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 24.05.17, 18:24
                                                    Empatia to proces złożony z kilkunastu komponentów. Coś jak mówienie. Niby mówisz, ale najpierw musisz słyszeć, rozumieć, mieć sprawny aparat artykulacyjny itd.
                                                    Rozpoznawanie stanów innych osób, nazywanie ich, umiejętność wejścia w ich sytuację, współodczuwanie, dawanie im prawa do tych emocji, ewentualna pomoc/zrozumienie.
                                                    U narcyza jest to zaburzone. Może nie wierzyć/nie dawać prawa innej osobie do takich uczuć jakie widzi i rozpoznaje. Może uważać że ta osoba sobie na nie zasłużyła. Może tą osobę zdehumanizować.
                                                    Ludzi są dla niego lustrem- jak tafla wody dla mitycznego. Gdy pokazują widok w którym jest zakochany- stają się sojusznikami. Gdy w jakiś sposób zniekształcają cudowny obraz- stają się obojętni/wrodzy. Dla narcyza ludzie są środkiem, nie celem samym w sobie. Będę tu bronić Andzi która poruszyła ważny element- narcyz często udaje osobę którą nie jest. Współczuje tylko wtedy gdy mu się opłaca. Zakłada maski dzięki którym może mieć dobre samopoczucie i dostawać to, czego chce- czyli doskonały obraz samego siebie.
                                                  • zawle Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 24.05.17, 20:36
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > A nie sprowadza sie to po prostu do jednego mianownika - "ma idealny obraz same
                                                    > go siebie"?
                                                    > Bo wiesz, to ze ludzie generalnie lubia tych, ktorzy im kadza, a za wrogow maja
                                                    > tych, ktorzy im wala prawde miedzy oczy, to raczej dosc powszechne. Miazdzaco
                                                    > powszechne...

                                                    Pewnie że tak. Normalsi jednak potrafią docenić szczerych. Nie są zainteresowani drugim człowiekiem tylko po to, żeby pomagał im polerować ego. A u narcyza wszystko temu służy- stąd zamiłowanie do masek o których pisała Andzia.
                                                  • druginudziarz Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 24.05.17, 21:09
                                                    zawle napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > A nie sprowadza sie to po prostu do jednego mianownika - "ma idealny obra
                                                    > z same
                                                    > > go siebie"?
                                                    > > Bo wiesz, to ze ludzie generalnie lubia tych, ktorzy im kadza, a za wrogo
                                                    > w maja
                                                    > > tych, ktorzy im wala prawde miedzy oczy, to raczej dosc powszechne. Miaz
                                                    > dzaco
                                                    > > powszechne...
                                                    >
                                                    > Pewnie że tak. Normalsi jednak potrafią docenić szczerych. Nie są zainteresowan
                                                    > i drugim człowiekiem tylko po to, żeby pomagał im polerować ego. A u narcyza ws
                                                    > zystko temu służy- stąd zamiłowanie do masek o których pisała Andzia.

                                                    Osoba z niskim poczuciem własnej wartości będzie uciekała od krytyki, bo to jeszcze bardziej ją podkopuje.
                                                    Związku z narcyzmem tu nie ma. Narcyz może mieć i wysoką samoocenę i niską samoocenę.
                                                    Co do "zakładania masek" to nie rozumiem co macie na myśli (?) Co znaczy że "narcyz udaje inna osobę"?
                                                  • zawle Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 24.05.17, 21:19
                                                    druginudziarz napisał: > Osoba z niskim poczuciem własnej wartości będzie uciekała od krytyki, bo to jes
                                                    > zcze bardziej ją podkopuje.
                                                    > Związku z narcyzmem tu nie ma.

                                                    Tyle że my nie rozmawiamy o osobie o obniżonym poczuciu własnej wartości, więc czemu ma służyć ten komentarz?

                                                    Narcyz może mieć i wysoką samoocenę i niską samo
                                                    > ocenę.

                                                    To rzeczywiście dość problematyczne;)

                                                    > Co do "zakładania masek" to nie rozumiem co macie na myśli (?) Co znaczy że "na
                                                    > rcyz udaje inna osobę"?

                                                    To znaczy że narcyz zrobi wiele żeby we własnych i cudzych oczach uchodzić za wspaniałego. Będzie udawał, wchodził w rolę, zakładał maskę, podszywał się. Jego intencje nie są adekwatne do sytuacji. Pomoc nie wynika z chęci pomocy, ale z chęci potwierdzenia własnej doskonałości.
                                                  • druginudziarz Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 24.05.17, 21:51
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał: > Osoba z niskim poczuciem własnej wartości będzie
                                                    > uciekała od krytyki, bo to jes
                                                    > > zcze bardziej ją podkopuje.
                                                    > > Związku z narcyzmem tu nie ma.
                                                    >
                                                    > Tyle że my nie rozmawiamy o osobie o obniżonym poczuciu własnej wartości, więc
                                                    > czemu ma służyć ten komentarz?

                                                    O ile rozumiem sabat próbował powyżej łączyć ucieczkę od krytyki z narcyzmem.

                                                    > To znaczy że narcyz zrobi wiele żeby we własnych i cudzych oczach uchodzić za w
                                                    > spaniałego. Będzie udawał, wchodził w rolę, zakładał maskę, podszywał się. Jego
                                                    > intencje nie są adekwatne do sytuacji.

                                                    A dopiero co mi zarzucałaś niekonkretność. Z tego co powyżej można niby wywnioskować że wykonanie codziennego makijażu to "gra kogoś innego, zakładanie maski" w tym przypadku gra kogoś bardziej ładnego..

                                                    > Pomoc nie wynika z chęci pomocy, ale z
                                                    > chęci potwierdzenia własnej doskonałości.

                                                    A to jest konkret, owszem, przemyśle to.
                                                    Tylko wyjaśnij mi co to znaczy "chęć pomocy", bo to dość tu ważne.
                                                    Bo chyba domyślnie zakładasz, że "słuszną" (właściwą, prawdziwą) pobudką niesienie pomocy jest (tylko?) owa "chęć".
                                                  • zawle Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 07:15
                                                    druginudziarz napisał: > O ile rozumiem sabat próbował powyżej łączyć ucieczkę od krytyki z narcyzmem.

                                                    Ok. Bo medycyna w takich przestrzeniach operuje. Objaw można dopisać do tysiąca schorzeń. Czasami jego nasilenie jest wskazówką. Czasami nie.

                                                    > A dopiero co mi zarzucałaś niekonkretność. Z tego co powyżej można niby wywnios
                                                    > kować że wykonanie codziennego makijażu to "gra kogoś innego, zakładanie maski"
                                                    > w tym przypadku gra kogoś bardziej ładnego..

                                                    Odpowiedź jest wyżej.

                                                    > A to jest konkret, owszem, przemyśle to.
                                                    > Tylko wyjaśnij mi co to znaczy "chęć pomocy", bo to dość tu ważne.
                                                    > Bo chyba domyślnie zakładasz, że "słuszną" (właściwą, prawdziwą) pobudką niesie
                                                    > nie pomocy jest (tylko?) owa "chęć".

                                                    Słuszną jest CHĘĆ POMOCY DRUGIEJ OSOBIE, a nie sama CHĘĆ. I znowu zaczynamy zbaczać...
                                                  • druginudziarz Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 08:55
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał: > O ile rozumiem sabat próbował powyżej łączyć ucie
                                                    > czkę od krytyki z narcyzmem.
                                                    >
                                                    > Ok. Bo medycyna w takich przestrzeniach operuje. Objaw można dopisać do tysiąca
                                                    > schorzeń. Czasami jego nasilenie jest wskazówką. Czasami nie.

                                                    No więc skoro mozna przypisać do rysiaca to spokojnie mozna sobie to krryterium darować.
                                                    I najwyraźniej tak "medycyna" uczyniła skoro o tym nie wspomina.

                                                    > Słuszną jest CHĘĆ POMOCY DRUGIEJ OSOBIE, a nie sama CHĘĆ. I znowu zaczynamy zba
                                                    > czać...

                                                    Patrz wyżej, medycyna o tym nie pisze. Ty piszesz o swoich przemyśleniach, ciekawe ale nie na temat, więcej mówią o Tobie niż o temacie.
                                                  • zawle Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 09:02
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > No więc skoro mozna przypisać do rysiaca to spokojnie mozna sobie to krryterium
                                                    > darować.
                                                    > I najwyraźniej tak "medycyna" uczyniła skoro o tym nie wspomina.

                                                    To już twoja prywatna ocena. Z nią dyskutować nie zamierzam.

                                                    > Patrz wyżej, medycyna o tym nie pisze. Ty piszesz o swoich przemyśleniach, ciek
                                                    > awe ale nie na temat, więcej mówią o Tobie niż o temacie.

                                                    Bo Medycyna to nauka, trudno więc żeby PISAŁA. To łatwe- dyskutować twoimi argumentami.
                                                  • druginudziarz Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 09:15
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    > > No więc skoro mozna przypisać do rysiaca to spokojnie mozna sobie to krry
                                                    > terium
                                                    > > darować.
                                                    > > I najwyraźniej tak "medycyna" uczyniła skoro o tym nie wspomina.
                                                    >
                                                    > To już twoja prywatna ocena. Z nią dyskutować nie zamierzam.

                                                    To jest moja relacja z tego co medycyna pisze.
                                                    Jesli Twoja prywatna ocena z tego medycyna pisze, jest inna to to jak najbardziej jest obszar do dyskusji. Przy czym oczywiscie w tej sytuacji do tej dyskusji nie zachęcam.

                                                    > > Patrz wyżej, medycyna o tym nie pisze. Ty piszesz o swoich przemyśleniach
                                                    > , ciek
                                                    > > awe ale nie na temat, więcej mówią o Tobie niż o temacie.
                                                    >
                                                    > Bo Medycyna to nauka, trudno więc żeby PISAŁA. To łatwe- dyskutować twoimi argu
                                                    > mentami.

                                                    Tyle, że to w tej chwili nie jest dyskusja. To tzw. czepianie się słówek. Pozostaje Ci jeszcze wytknąc gramatyke i ortografie.
                                                    Kryteria diagnostyczne to medycyna, "studia przypadkó" to medycyna, artykuły branzowe to medycyna, można przeczytać co medycyna w nich napisała.
                                                  • zawle Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 09:22
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > To jest moja relacja z tego co medycyna pisze.
                                                    > Jesli Twoja prywatna ocena z tego medycyna pisze, jest inna to to jak najbardzi
                                                    > ej jest obszar do dyskusji. Przy czym oczywiscie w tej sytuacji do tej dyskusji
                                                    > nie zachęcam

                                                    Medycyna opisuje górki- najważniejsze, wyczyszczone objawy. Pisze ogólnie. I nie winię Cię za to, że jako teoretyk ( osoba która sobie czyta) nie łapiesz, że poza światem pisanym istnieje coś takiego jak praktyka.

                                                    > Tyle, że to w tej chwili nie jest dyskusja. To tzw. czepianie się słówek. Pozos
                                                    > taje Ci jeszcze wytknąc gramatyke i ortografie.
                                                    > Kryteria diagnostyczne to medycyna, "studia przypadkó" to medycyna, artykuły br
                                                    > anzowe to medycyna, można przeczytać co medycyna w nich napisała.

                                                    Pozostawiam to Tobie. I szukanie odpowiedzi dlaczego z TOBĄ ludzie nie chcą gadać- cokolwiek to znaczy.
                                                  • druginudziarz Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 11:03
                                                    zawle napisała:

                                                    > Medycyna opisuje górki- najważniejsze, wyczyszczone objawy. Pisze ogólnie. I ni
                                                    > e winię Cię za to, że jako teoretyk ( osoba która sobie czyta) nie łapiesz, że
                                                    > poza światem pisanym istnieje coś takiego jak praktyka.

                                                    No i? I ty jestes tym "praktykiem" i "wiesz lepiej"? :)
                                                    I co jeszcze lepiej robisz? pierogi też? :D

                                                    > Pozostawiam to Tobie. I szukanie odpowiedzi dlaczego z TOBĄ ludzie nie chcą gad
                                                    > ać- cokolwiek to znaczy.

                                                    Znaczy sie kto nie chce ze mną gadać? niespójny i miotany ambiwalencjami na kazdy temat Sabat? :) Czy może zawle czytająca wszystko co napiszę i komentująca co i rusz "nie rozmawiam już z Tobą"? :)))
                                                    W ogóle to powinnaś się już zorientować, zreszta wspominałem o tym, że przy moim poziomie introwertyzmu to mnie generalnie "stan nie gadania" jest błogosławieństwem. Skąd więc pomysł że szukam odpowiedzi? do czego miałbym ją użyć? :))
                                                  • druginudziarz Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 17:56
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał: Czy może zawle czytająca wszystko co napiszę i komentuj
                                                    > ąca c
                                                    > > o i rusz "nie rozmawiam już z Tobą"? :)))
                                                    >
                                                    > Kończę tą rozmowę bo zaczyna się robić męcząca, a nie "nie rozmawiam z Tobą". W
                                                    > ielu rzeczy nie wyłapujesz drugi.

                                                    Czy to aby nie narcystyczne oczekiwanie że będzie mi się chciało wyłapywać wszystkie Twoje komunikaty?
                                                    Że rozmowa męcząca? cóż, ja też stary jestem, więc rozumiem, człowiek szybciej sie męczy.
                                                  • zawle Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 18:02
                                                    druginudziarz napisał: > Czy to aby nie narcystyczne oczekiwanie że będzie mi się chciało wyłapywać wszy
                                                    > stkie Twoje komunikaty?

                                                    Przypisujesz mi coś co nie jest moje..po raz enty.

                                                    > Że rozmowa męcząca? cóż, ja też stary jestem, więc rozumiem, człowiek szybciej
                                                    > sie męczy.

                                                    To przychodzi wraz z mądrością, a ta z wiekiem.
                                                  • druginudziarz Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 18:25
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał: > Czy to aby nie narcystyczne oczekiwanie że będzie
                                                    > mi się chciało wyłapywać wszy
                                                    > > stkie Twoje komunikaty?
                                                    >
                                                    > Przypisujesz mi coś co nie jest moje..po raz enty.

                                                    Aa, to nie wiem. OK, po prostu widzi ci sie że czegoś tam nie wyłąpuje. I chuj z tym :))

                                                    > > Że rozmowa męcząca? cóż, ja też stary jestem, więc rozumiem, człowiek szy
                                                    > bciej
                                                    > > sie męczy.
                                                    >
                                                    > To przychodzi wraz z mądrością, a ta z wiekiem.

                                                    Tak tak, pocieszaj się że Ci madrość tak nachodzi a ty ją chłoniesz, jak promieniowanie kosmiczne :)
                                                  • wont2 Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 24.05.17, 22:57
                                                    zawle napisała:

                                                    Pomoc nie wynika z chęci pomocy, ale z
                                                    > chęci potwierdzenia własnej doskonałości.
                                                    -----
                                                    Coś w tym chyba jest. Na przykład te wszystkie fundacje dobroczynne z imieniem i nazwiskiem takiego i owakiego w tytule - myślałem wcześniej, że to tylko bufonada ale rzeczywiście to ma też silny rys narcyzmu. Przyznam się, że od dawna z dużą podejrzliwością podchodzę do ludzi, którzy są dalece ponadstandardowo pomocni wobec bliźnich. Pomagać oczywiście trzeba, ale w jakichś rozsądnych granicach, po których przekroczeniu no coś nie gra po prostu. Przypomniało mi się takie zdarzenie - wracałem kiedyś do Wawy z pewną laską i na lotnisku jak się razem odprawialiśmy to przy sąsiednim stanowisku odprawiała się jakaś inna dziewczyna, Polka. Miała za ciężki bagaż albo za dużo sztuk bagażu, nie pamiętam dokładnie, i kazali jej dopłacić za nadbagaż. No i ta moja wyrwała się, że możemy wziąć i nadać część jej bagażu, żeby nie płaciła. No i tak zrobiliśmy. Nie chciałem robić wiochy i protestować w obecności tej drugiej ale wydało mi się to dalece pojebane - jakby w bagażu były jakieś dajmy na to narkotyki, to leci to nasze konto. No ale pomyślałem sobie o tej mojej lasce - może i idiotka ale jakie dobre serducho! Koniec końców okazało się, że wręcz przeciwnie - ani dobre serducho ani idiotka ;) Niespecjalnie się nad tym zastanawiałem, ale to chyba rzeczywiście mogło mieć coś wspólnego z narcyzmem. Podobnie, lata temu, w schronisku dla psów - część wolontariuszy była skonfliktowana i rywalizowała ze sobą (mój pies jest najmojszy) - myślałem wcześniej, że to tylko kompensowanie niepowodzeń życiowych ale to też chyba można podpiąć, częściowo przynajmniej pod narcyzm. W każdym razie - obecnie jak poznaję kogoś i ten ktoś mi na dzień dobry nawija jaki to on jest aktywny w schroniskach, hospicjach, akcjach dobroczynnych, greenpeace-ach czy czymś w tym stylu albo na jak na spacerze po pierwszej randce pomaga beznogiemu bezdomnemu stanąć na nogi, to zachowuję dalece posuniętą ostrożność i wstrzemięźliwość :)
                                                  • zawle Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 07:22
                                                    wont2 napisał:
                                                    Przypomniało mi się tak
                                                    > ie zdarzenie - wracałem kiedyś do Wawy z pewną laską i na lotnisku jak się raze
                                                    > m odprawialiśmy to przy sąsiednim stanowisku odprawiała się jakaś inna dziewczy
                                                    > na, Polka. Miała za ciężki bagaż albo za dużo sztuk bagażu, nie pamiętam dokład
                                                    > nie, i kazali jej dopłacić za nadbagaż. No i ta moja wyrwała się, że możemy wzi
                                                    > ąć i nadać część jej bagażu, żeby nie płaciła.No ale pomyślałem sobie o tej mojej lasce - może i idiotka ale jakie d
                                                    > obre serducho! Koniec końców okazało się, że wręcz przeciwnie - ani dobre serdu
                                                    > cho ani idiotka ;) Niespecjalnie się nad tym zastanawiałem, ale to chyba rzeczy
                                                    > wiście mogło mieć coś wspólnego z narcyzmem. Podobnie, lata temu, w schronisku
                                                    > dla psów - część wolontariuszy była skonfliktowana i rywalizowała ze sobą (mój
                                                    > pies jest najmojszy) - myślałem wcześniej, że to tylko kompensowanie niepowodze
                                                    > ń życiowych ale to też chyba można podpiąć, częściowo przynajmniej pod narcyzm.
                                                    > W każdym razie - obecnie jak poznaję kogoś i ten ktoś mi na dzień dobry nawija
                                                    > jaki to on jest aktywny w schroniskach, hospicjach, akcjach dobroczynnych, gre
                                                    > enpeace-ach czy czymś w tym stylu albo na jak na spacerze po pierwszej randce p
                                                    > omaga beznogiemu bezdomnemu stanąć na nogi, to zachowuję dalece posuniętą ostro
                                                    > żność i wstrzemięźliwość :)

                                                    To zwykłe ludzkie zachowania wont. Ale gdyby pies okazał się nieco gorszy od innych psów, narcyz miałby go w tej sekundzie w dupie lub wręcz zrobiłby się w stosunku do niego agresywny. Czyli pies nie był celem samym w sobie, ale polerowanie wizerunku. Przy udziale wielu innych zachowań, bo to i tak za mało żeby postawić diagnozę. Dlatego mnie tak wkurwia to używanie pojęć na forum. I okazuje się że najdrobniejsze zachowanie jest odczytywane jako element diagnostyczny dający prawo do oceny.
                                                  • sabat3 Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 08:12
                                                    zawle napisała:
                                                    Dlatego mnie tak wkurwia to używanie pojęć na forum. I okazuje
                                                    > się że najdrobniejsze zachowanie jest odczytywane jako element diagnostyczny da
                                                    > jący prawo do oceny.

                                                    Dokladnie. Nie jestesmy specjalistami by porywac sie na stawianie diagnoz. Pod zachowania narcystyczne mozna podciagnac sporo. Zale Kombiego czy MLa zwiazane z poczuciem odtracenia przez kobiety, unikanie rodzicielstwa przez Kutuzowa, Rekreative i Sea.sea, moje proby pisarskie i epatowanie nimi na foro, wiecznie zadowolonego z zycia Marka Zaka, medrkowanie Nudziarza, kulturystyke Kitty, mentoring tajemniczego alchemika Urquharta, "dawniej to bylo lepiej" w wydaniu Potwora, ironiczne "nie przestawaj" Proteinowego itd.
                                                    Daj mi czlowieka, a postawie mu diagnoze ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 08:57
                                                    sabat3 napisał:


                                                    wiecznie za dowolonego z zycia Marka Zaka,
                                                    ----------------
                                                    Mam rozpierdzielone lewe kolano i pozrywane wiązadła w prawym stawie skokowym. Praktycznie nie mogę biegać. Teraz ona mam obłożone lodem,potem Voltaren i bandaże, jak prawdziwy sportowiec . Mocno mnie to martwi. To w temacie wiecznego zadowolenia.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 09:51
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > Dlatego mnie tak wkurwia to używanie pojęć na forum. I okazuje
                                                    > > się że najdrobniejsze zachowanie jest odczytywane jako element diagnostyc
                                                    > zny da
                                                    > > jący prawo do oceny.
                                                    >
                                                    > Dokladnie. Nie jestesmy specjalistami by porywac sie na stawianie diagnoz. Pod
                                                    > zachowania narcystyczne mozna podciagnac sporo. Zale Kombiego czy MLa zwiazane
                                                    > z poczuciem odtracenia przez kobiety, unikanie rodzicielstwa przez Kutuzowa, Re
                                                    > kreative i Sea.sea, moje proby pisarskie i epatowanie nimi na foro, wiecznie za
                                                    > dowolonego z zycia Marka Zaka, medrkowanie Nudziarza, kulturystyke Kitty, mento
                                                    > ring tajemniczego alchemika Urquharta, "dawniej to bylo lepiej" w wydaniu Potwo
                                                    > ra, ironiczne "nie przestawaj" Proteinowego itd.
                                                    > Daj mi czlowieka, a postawie mu diagnoze ;)

                                                    Tia. Przecez to Ty sam pare razy pytales wprost zeby ktos, Aandzia, Urqu, ktokolwiek zdiagnozowal uzytkownikow forum az wreszcie wiazles sie za to sam, a potem 'no dokladnie, nie jestesmy specjalistami'. Ale ciekawsze to jest, ze Ci uzytkownicy forum tacy wazni zeby sie nimi w ogole zajmowac.
                                                    Z moja kulturystyka to powiem tak: odkad Ninek i DrugiNudziarz wyrazili niechec do wstawek sportowych i to ja ten temat calkowicie wygaszam i prosze mnie z nim nie kojarzyc. Poza tym nie mam pozwolenia od swojego lekarza na trening silowy wiec bede sie teraz pasla i galaretowiala jak na prawdziwa kobiete w moim wieku przystalo :) Bron Boze zadnych pasji, to takie niekobiece.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 10:45
                                                    zawle napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała: Ale ciekawsze to jest, ze Ci uzyt
                                                    > > kownicy forum tacy wazni zeby sie nimi w ogole zajmowac.
                                                    >
                                                    > Dość często się to u Ciebie przewija...Panno Nikt.

                                                    Ludzie stojacy za awatarami sa wazni i inni ludzie w realu, a nie kurna awatary. Jak mozna diagnozowac awatary? Jaki tego sens? O tym mowie.
                                                  • druginudziarz Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 11:09
                                                    zawle napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała: Ale ciekawsze to jest, ze Ci uzyt
                                                    > > kownicy forum tacy wazni zeby sie nimi w ogole zajmowac.
                                                    >
                                                    > Dość często się to u Ciebie przewija...Panno Nikt.

                                                    Zwykle nie wkładam łapek między drzwi a framugę, ale zapytam, jak to jest zawle, że się jeszcze nie zorientowałaś, ża kitty się zmieniła i generalnie spływają po niej Twoje uszczypliwości? badasz wytrzymałość materiału?
                                                  • zawle Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 17:19
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > Zwykle nie wkładam łapek między drzwi a framugę, ale zapytam, jak to jest zawle
                                                    > , że się jeszcze nie zorientowałaś, ża kitty się zmieniła i generalnie spływają
                                                    > po niej Twoje uszczypliwości? badasz wytrzymałość materiału?

                                                    I pozostań przy tej cennej cesze. Dobra rada za darmo.
                                                  • druginudziarz Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 17:53
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    > > Zwykle nie wkładam łapek między drzwi a framugę, ale zapytam, jak to jest
                                                    > zawle
                                                    > > , że się jeszcze nie zorientowałaś, ża kitty się zmieniła i generalnie sp
                                                    > ływają
                                                    > > po niej Twoje uszczypliwości? badasz wytrzymałość materiału?
                                                    >
                                                    > I pozostań przy tej cennej cesze. Dobra rada za darmo.

                                                    Gdybym potrzebował od Ciebie jakieś rady to chyba bym zadał inne pytanie? Np. "czy masz dla mnie jakąś dobra radę za darmo?" Nie sądzisz że to pretensjonalne tak nieoczekiwane i niechciane prezenty?
                                                  • zawle Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 18:38
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > Ale to ja nie mam wątpliwości, że masz. Dziwię się że poczułaś się jakoś zobowi
                                                    > ązana do obwieszczenia mi tej oczywistej oczywistości :))

                                                    Nie poczułam się "zobowiązana". Ty masz ewidentne kłopoty z interpretacją. Od dzisiaj będę Cię traktować lżej:))
                                                  • druginudziarz Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 19:12
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    > > Ale to ja nie mam wątpliwości, że masz. Dziwię się że poczułaś się jakoś
                                                    > zobowi
                                                    > > ązana do obwieszczenia mi tej oczywistej oczywistości :))
                                                    >
                                                    > Nie poczułam się "zobowiązana". Ty masz ewidentne kłopoty z interpretacją. Od d
                                                    > zisiaj będę Cię traktować lżej:))

                                                    Po prostu nie znajduję innych racjonalnych powodów udzielania mi tych wszystkich "dobrych rad". Ja mam kłopot z interpretacją lub ty masz kłopot z werbalizacją. Z tym, że ja nie mam w planach dociekania tego. Chcesz mnie jeszcze czymś ubogacić? ulepszyć? jeszce jakieś rady?
                                                    może te pierogi jednak ulepisz?
                                                  • druginudziarz Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 08:49
                                                    zawle napisała:

                                                    > Dlatego mnie tak wkurwia to używanie pojęć na forum. I okazuje
                                                    > się że najdrobniejsze zachowanie jest odczytywane jako element diagnostyczny da
                                                    > jący prawo do oceny.

                                                    Ale przemocowca-psychopatę to już chętnie diagnozujesz, co nie? zwłaszcza gdy to mężczyzna. Artykuł prasowy Ci wystarczy i już wiesz. A podobno nawet fotografia.
                                                    "Wkurwia Cię". Acha. No właśnie wciągnęłaś z andzią do narcyzmu jakieś enigmatyczne "udawanie kogoś innego" i to już Cię nie wkurwia.
                                                  • zawle Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 08:59
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > Ale przemocowca-psychopatę to już chętnie diagnozujesz, co nie?

                                                    Drogi drugi...w klasyfikacji chorób nie ma "przemocowca". Diagnozowanie psychopaty to raczej nie ja- pomerdało Ci sie. Nie szkodzi:))

                                                    zwłaszcza gdy t
                                                    > o mężczyzna. Artykuł prasowy Ci wystarczy i już wiesz. A podobno nawet fotograf
                                                    > ia.

                                                    To też nie ja. Panowie o których w prasie piszą wydają się bardzo mili:))

                                                    > "Wkurwia Cię". Acha. No właśnie wciągnęłaś z andzią do narcyzmu jakieś enigmaty
                                                    > czne "udawanie kogoś innego" i to już Cię nie wkurwia.

                                                    Ty wyciągasz..teraz. Ja od samego początku piszę ( widać brak czerwonej czcionki), że to zespół zachowań. Masz chujowe nastawienie- zaczynasz się robić nierozsądny.
                                                  • aandzia43 Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 24.05.17, 21:14
                                                    zawle napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > A nie sprowadza sie to po prostu do jednego mianownika - "ma idealny obra
                                                    > z same
                                                    > > go siebie"?
                                                    > > Bo wiesz, to ze ludzie generalnie lubia tych, ktorzy im kadza, a za wrogo
                                                    > w maja
                                                    > > tych, ktorzy im wala prawde miedzy oczy, to raczej dosc powszechne. Miaz
                                                    > dzaco
                                                    > > powszechne...
                                                    >
                                                    > Pewnie że tak. Normalsi jednak potrafią docenić szczerych. Nie są zainteresowan
                                                    > i drugim człowiekiem tylko po to, żeby pomagał im polerować ego. A u narcyza ws
                                                    > zystko temu służy- stąd zamiłowanie do masek o których pisała Andzia.

                                                    Narcyz gra role w swoim teatrze, a ludzi traktuje jak widzów lub/i współgrających. Np. rolę doskonałej matki. Wyczujesz obcujac jakiś czas z taką czy przede wszystkim JEST matką (choć czasem wpadającą w pułapkę perfekcjonizmu) czy przede wszystkim gra rolę matki.
                                                    Pytałes dlaczego narcyz jest szkodliwy. Bo nie JEST tylko odstawia show. Czy to matki doskonałej, czy to skromniutkiego biedaczyny, czy patriarchy. Więc siłą rzeczy ludzi traktuje mniej lub bardziej instrumentalnie, a to rani i eksploatuje emocjonalnie.
                                                  • zawle Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 24.05.17, 21:28
                                                    aandzia43 napisała: > Narcyz gra role w swoim teatrze, a ludzi traktuje jak widzów lub/i współgrający
                                                    > ch.

                                                    Ludzie to niepsujące się rekwizyty lub widzowie z funkcją aplauzu. Jeśli sa współgrający to mają odegrać swoją rolę, która służy tylko narcyzowi. Np...muszą przyjąć na siebie roli osoby winnej niepowodzeniom narcyza. Mają pełnić rolę ochronnej tarczy.

                                                    Np. rolę doskonałej matki. Wyczujesz obcujac jakiś czas z taką czy przede w
                                                    > szystkim JEST matką (choć czasem wpadającą w pułapkę perfekcjonizmu) czy przede
                                                    > wszystkim gra rolę matki.

                                                    Tyle że ta doskonała matka wymaga doskonałych dzieci. Ich pomyłki to zamach na narcyza i jego wizerunek.

                                                    > Pytałes dlaczego narcyz jest szkodliwy. Bo nie JEST tylko odstawia show. Czy to
                                                    > matki doskonałej, czy to skromniutkiego biedaczyny, czy patriarchy. Więc siłą
                                                    > rzeczy ludzi traktuje mniej lub bardziej instrumentalnie, a to rani i eksploatu
                                                    > je emocjonalnie.

                                                    Nie tylko..narcyz potrafi wpędzić w prawdziwe kłopoty.
                                                  • aandzia43 Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 25.05.17, 15:12
                                                    zawle napisała:

                                                    >
                                                    > Np. rolę doskonałej matki. Wyczujesz obcujac jakiś czas z taką czy przede w
                                                    > > szystkim JEST matką (choć czasem wpadającą w pułapkę perfekcjonizmu) czy
                                                    > przede
                                                    > > wszystkim gra rolę matki.
                                                    >
                                                    > Tyle że ta doskonała matka wymaga doskonałych dzieci. Ich pomyłki to zamach na
                                                    > narcyza i jego wizerunek.


                                                    Jedna z odmian narcystycznej "matki doskonałej" to matka maksymalnie wielodzietna. Im więcej tym lepiej ;-) Często z podkładką religijną, ale nie zawsze. Im więcje tym lepiej, bez granic, w przeciwieństwie do zwykłych kobiet z normalną potrzebą posiadania 1-kilkorga dzieci, które granice swoje mają określone. Jeśli nie przy pierwszym, to przy którymś następnym dziecku ;-) Granice możliwości psychicznego ogarnięcia, możliwości wejścia w relację z dzieckiem, właściwego zaopiekowania go. Narcyz nie musi zaopiekować i podążać za dzieckiem w jego wzrastaniu, musi ewentualnie spełnić wizerunkowy plan dotyczący dzieci. Czasem tym planem jest ilość dzieci, czasem perfekcja w szlifowaniu jednego, dwojga.
                                                  • zawle Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 26.05.17, 08:35
                                                    aandzia43 napisała: > Jedna z odmian narcystycznej "matki doskonałej" to matka maksymalnie wielodziet
                                                    > na. Im więcej tym lepiej ;-) Często z podkładką religijną, ale nie zawsze. Im w
                                                    > ięcje tym lepiej, bez granic, w przeciwieństwie do zwykłych kobiet z normalną p
                                                    > otrzebą posiadania 1-kilkorga dzieci, które granice swoje mają określone. Jeśli
                                                    > nie przy pierwszym, to przy którymś następnym dziecku ;-) Granice możliwości p
                                                    > sychicznego ogarnięcia, możliwości wejścia w relację z dzieckiem, właściwego za
                                                    > opiekowania go. Narcyz nie musi zaopiekować i podążać za dzieckiem w jego wzras
                                                    > taniu, musi ewentualnie spełnić wizerunkowy plan dotyczący dzieci. Czasem tym p
                                                    > lanem jest ilość dzieci, czasem perfekcja w szlifowaniu jednego, dwojga.

                                                    Powiem Ci że to chyba najrzadziej występująca odmiana. Za to matki małodzietne i wiele częściej.
                                                  • aandzia43 Re: Kryteria diagnostyczne DSM-IV osobowosc-narcy 26.05.17, 09:49
                                                    zawle napisała:


                                                    > > sychicznego ogarnięcia, możliwości wejścia w relację z dzieckiem, właściw
                                                    > ego za
                                                    > > opiekowania go. Narcyz nie musi zaopiekować i podążać za dzieckiem w jego
                                                    > wzras
                                                    > > taniu, musi ewentualnie spełnić wizerunkowy plan dotyczący dzieci. Czasem
                                                    > tym p
                                                    > > lanem jest ilość dzieci, czasem perfekcja w szlifowaniu jednego, dwojga.
                                                    >
                                                    > Powiem Ci że to chyba najrzadziej występująca odmiana. Za to matki małodzietne
                                                    > i wiele częściej.

                                                    Zgadza się.
                                            • hello-kitty2 Re: Tolerowanie ambiwalencji w długiej relacji 24.05.17, 09:48
                                              A ci forumowicze tacy wazni ze tak krazysz wokolo zeby ktos sie wreszcie wzial za zdiagnozowanie? ;)

                                              Odnosnie pisaniny Urqu czy innych: wszystko jest kwestia nastawienia, mozna sie zainspirowac, a mozna odrzucic. Ludzie inspirujacy i zdolni do zainspirowania sie przyciagaja, a odrzucajacy odpychaja. I teraz dla mnie zainspirowanie sie nie jest przyjeciem czyjegos pogladu tylko jest podjaraniem sie/zbudowaniem sie/zmotywowaniem sie czyli rodzajem podarowanej energii, ktora mozesz wykorzystac na swoim poletku, nawet do czegos innego niz w temacie samej inspiracji. Natomiast postawa rozmontywujaco-odrzucajaca, gdy delikwent nie podaje suplementu to de facto wysysanie energii, wampiryzm. Bo nie dosc, ze podwazy/zabierze czy obrzydzi ci to co masz do dyspozycji, to jeszcze nic nie da wzamian. No niestety trzeba czyms sie karmic. Nie mozna pozostac bez strawy.
                                              • zawle Re: Tolerowanie ambiwalencji w długiej relacji 24.05.17, 11:19
                                                hello-kitty2 napisała:
                                                > Odnosnie pisaniny Urqu czy innych: wszystko jest kwestia nastawienia, mozna sie
                                                > zainspirowac, a mozna odrzucic. Ludzie inspirujacy i zdolni do zainspirowania
                                                > sie przyciagaja, a odrzucajacy odpychaja.

                                                tak, tak..wiemy...i Ty nalezysz do tych zainspirowanych. I tak się w chuj inspirujesz, potem odinspirowujesz, potem znowu zainspirowujesz w zależności od tego z kim ci po drodze trzymać sztamę. Och jaki Ty jesteś inspirujący- taki szalenie- nadstaw poślady to se tam wejdę na chwilę:))

                                                I teraz dla mnie zainspirowanie sie n
                                                > ie jest przyjeciem czyjegos pogladu tylko jest podjaraniem sie/zbudowaniem sie/
                                                > zmotywowaniem sie czyli rodzajem podarowanej energii, ktora mozesz wykorzystac
                                                > na swoim poletku, nawet do czegos innego niz w temacie samej inspiracji. Natomi
                                                > ast postawa rozmontywujaco-odrzucajaca, gdy delikwent nie podaje suplementu to
                                                > de facto wysysanie energii, wampiryzm. Bo nie dosc, ze podwazy/zabierze czy obr
                                                > zydzi ci to co masz do dyspozycji, to jeszcze nic nie da wzamian. No niestety t
                                                > rzeba czyms sie karmic. Nie mozna pozostac bez strawy.

                                                Jak Ci to potrzebne dla podJarka to na zdrowie. Każdy się stołuje tam gdzie chce i nic mi do tego.
                                                • hello-kitty2 Re: Tolerowanie ambiwalencji w długiej relacji 24.05.17, 13:33
                                                  zawle napisała:

                                                  > Jak Ci to potrzebne dla podJarka to na zdrowie. Każdy się stołuje tam gdzie chc
                                                  > e i nic mi do tego.

                                                  Jak dla mnie to wszyscy stali uzytkownicy sie miedzy innymi TU STOLUJA (chodzi oczywiscie o to czym karmisz swoj umysl). Ja akurat wynosze stad sporo inspiracji, motywacji (przykladowo ostatnio od Szopena, zainspirowal mnie do nauki syna gry w siatkowke, do zakupu profesjonalnej pilki, do rozmow o treningach w klubie, inspiracja polegala na tym zeby porobic cos sensownego z wlasnym dzieckiem, bez niej nie bylam wystarczajaco zmotywowana, nie chcialo mi sie po prostu). A Ty dlaczego tu jestes? Co stad wynosisz?
                                              • stokrotka_a Re: Tolerowanie ambiwalencji w długiej relacji 24.05.17, 12:10
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > Odnosnie pisaniny Urqu czy innych: wszystko jest kwestia nastawienia, mozna sie
                                                > zainspirowac, a mozna odrzucic.

                                                Moja droga, to nie tylko kwestia nastawienia - to również kwestia poglądów, sposobu postrzegania rzeczywistości, wiedzy, zdolności analizowania wypowiedzi i podważania prawd i dogmatów, które nie są prawdami a subiektywnymi opiniami.

                                                > Ludzie inspirujacy i zdolni do zainspirowania sie przyciagaja, a odrzucajacy odpychaja.

                                                Nie, kochana, to tak nie działa. Po prostu próbujesz podzielić ludzi na dwie grupy - jedną pozytywną a drugą negatywną, i oczywiście sama siebie zaliczasz do tej pozytywnej. Trochę to narcystyczne. :-)

                                                > I teraz dla mnie zainspirowanie sie n
                                                > ie jest przyjeciem czyjegos pogladu tylko jest podjaraniem sie/zbudowaniem sie/
                                                > zmotywowaniem sie czyli rodzajem podarowanej energii, ktora mozesz wykorzystac
                                                > na swoim poletku, nawet do czegos innego niz w temacie samej inspiracji.

                                                Widzisz, problem polega na tym, że ta sama wypowiedź może różne osoby inspirować w zupełnie różny sposób. A szukanie podarowanej energii na forum czy poza nim to, moim zdaniem, rodzaj wampiryzmu energetycznego. :-)
                                                • druginudziarz Re: Tolerowanie ambiwalencji w długiej relacji 24.05.17, 12:44
                                                  stokrotka_a napisała:

                                                  > hello-kitty2 napisała:
                                                  >
                                                  > > Odnosnie pisaniny Urqu czy innych: wszystko jest kwestia nastawienia, moz
                                                  > na sie
                                                  > > zainspirowac, a mozna odrzucic.
                                                  >
                                                  > Moja droga, to nie tylko kwestia nastawienia - to również kwestia poglądów, spo
                                                  > sobu postrzegania rzeczywistości, wiedzy, zdolności analizowania wypowiedzi i p
                                                  > odważania prawd i dogmatów, które nie są prawdami a subiektywnymi opiniami.
                                                  >
                                                  > > Ludzie inspirujacy i zdolni do zainspirowania sie przyciagaja, a odrzucaj
                                                  > acy odpychaja.
                                                  >
                                                  > Nie, kochana, to tak nie działa. Po prostu próbujesz podzielić ludzi na dwie gr
                                                  > upy - jedną pozytywną a drugą negatywną, i oczywiście sama siebie zaliczasz do
                                                  > tej pozytywnej. Trochę to narcystyczne. :-)

                                                  Wiesz dlaczego z Tobą mało kto gada?
                                                  Po pierwsze przez lekceważące wtręty typu "kochana", "moja droga" etc.
                                                  Po drugie widzisz rzeczy których nie ma. Np. tutaj kitka pisze o ludziach "zdolnych do zainspirowania" i "odrzucających" a Ty widzisz "pozytywni/negatywni".
                                                  Tak z ciekawości to którzy z którymi Ci się skojarzyli? "Zdolni do zainspirowania" to są wg Ciebie "negatywni" czy "pozytywni"?
                                                  • sabat3 Re: Tolerowanie ambiwalencji w długiej relacji 24.05.17, 13:18
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > Wiesz dlaczego z Tobą mało kto gada?

                                                    Ja unikam z Nia dyskusji z tego samego powodu ca z Toba. Brak elastycznosci w dyskusji. Oboje okopujecie sie na swoich pozycjach i przyjmujecie postawe "nie oddamy nawet guzika". Majac perspektywe wymiany 50 postow, ktore ostatecznie sprowadza sie do linkowania badan ze zrodel anglojezycznych, matematyka wyzsza i cytatami z czolowki swiatowej nauki, zwyczajnie wole odpuscic. Wiem ze do niczego to nie doprowadzi, a tylko sie namacham jezorem jak lopata.
                                                  • druginudziarz Re: Tolerowanie ambiwalencji w długiej relacji 24.05.17, 13:36
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    > > Wiesz dlaczego z Tobą mało kto gada?
                                                    >
                                                    > Ja unikam z Nia dyskusji z tego samego powodu ca z Toba. Brak elastycznosci w d
                                                    > yskusji. Oboje okopujecie sie na swoich pozycjach i przyjmujecie postawe "nie o
                                                    > ddamy nawet guzika".

                                                    Cóż, ja zabieram głos bardzo rzadko, zazwyczaj wtedy gdy jestem czegoś pewien.
                                                    Np. tutaj w temacie narcyzmu mogę zabrać, bo wiem co i jak.
                                                    Ty sabat podważasz w ogóle że istnieje coś takiego jak narcyzm, no wiec jak wyobrażasz sobie "elastycznosć w dyskusji" w tym przypadku??

                                                    > Majac perspektywe wymiany 50 postow, ktore ostatecznie spr
                                                    > owadza sie do linkowania badan ze zrodel anglojezycznych, matematyka wyzsza i c
                                                    > ytatami z czolowki swiatowej nauki, zwyczajnie wole odpuscic. Wiem ze do niczeg
                                                    > o to nie doprowadzi, a tylko sie namacham jezorem jak lopata.

                                                    50 postów? to nie ze mną, mądrej głowie dość dwie słowie, w ostateczności 10, nie wiecej :)
                                                • hello-kitty2 Re: Tolerowanie ambiwalencji w długiej relacji 24.05.17, 13:45
                                                  stokrotka_a napisała:

                                                  A szukanie podarowanej energii na forum czy poza nim
                                                  > to, moim zdaniem, rodzaj wampiryzmu energetycznego. :-)

                                                  Jesli energia jest podarowana, to chyba nie ma mowy o wampiryzmie. Ale niech sie przykladowo Szopen wypowie czy czul sie 'wyssany' przeze mnie z energii podczas dzielenia sie informacjami o byciu mentorem dla grupy dzieciakow.
                                      • aandzia43 Re: Tolerowanie ambiwalencji w długiej relacji 24.05.17, 19:37
                                        sabat3 napisał:

                                        > Mam problem z czytaniem tego co piszesz Urqu. Mam silne poczucie, ze z artykulo
                                        > w, ktore przytaczasz (a zwykle sa one dosc ogolnej tresci), wybierasz cytaty, k
                                        > tore maja za zadanie udowodnic jakas uprzednio postawiona przez Ciebie teze, a
                                        > nastepnie dodajesz do tego cos od siebie, taki pakiet zlotych mysli.
                                        > Czesto wychodza z tego tezy, ktorych nie potrafie sie doszukac w artykule zrodl
                                        > owym. Tak troche fabrykujesz te informacje na swoja modle.

                                        To proste: w.wątku obok dziewczyny (ze mną włącznie) pisały o rozczarowaniu mężczyzną którego wcześniej się pożąda z tytułu jego raniących zachowan i niereformowalności w temacie tych zachowań. Ja dodatkowo rzuciłam o kołysaniu łódką, które to kołysanie czasem dobrze robi mężczyznie na myślenie i od którego zaczynają się dobre zmiany. Mówisz masz: jest artykulik i teza o nierealistycznych wymaganiach wobec partnera. Jeśli łódką kołysze Urqu to mamy niezgodę na rozpad, pracę nad związkiem i dążenie do realizacji celu jakim jest wrzucenie związku na wyższy level. Jeśli kobieta - narcystyczną niemożność pogodzenia się.z tym, że.mężczyzna też człowiek i ma wady, konieczność ciągłego ściągania na siebie uwagi (a jakże, narcystyczną) i ogólneie strrraszną niedojrzałoś :-P Właściwe to od dłuższego czasu bawie się czasem w obstawianie jaki "temat poruszy" Urqu tym razem jako zarezonowanie na szpilę w jego ego :-P Rzadko się mylę.
                • druginudziarz Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 23:06
                  sabat3 napisał:

                  > marek.zak1 napisał:
                  > > Każdy jest dla siebie wyjątkowy i za takiego się uważa. Jest inny od inny
                  > ch i t
                  > > o wystarcza.
                  >
                  > Pulapka tkwi w rozumieniu skowa "wyjatkowy". Czy rozumiec to jako "o szczegolny
                  > m znaczeniu", a moze raczej jako "unikalny". W tym drugim rozumieniu to prawda,
                  > kazdy dysponuje nieco innym zestawem cech, chociazby nie ma dwoch identycznych
                  > odciskow palcow.

                  Jesli ktoś czuje się wyjatkowy, bo ma unikalne linie papilarne to nie trzeba już szukac lepszych symptomów narcyzmu :D
                  narmalnemu człowiekowi do głowy nie wpadnie analizować swoich linii papilarnych, ilości i grubości włosów, odcienia skóry na pośladach :)

                  > Wiec kazdy jest "wyjatkowy". W pierwszym znaczeniu pytanie je
                  > st troche bez sensu, bo wypadaloby zapytac "dla kogo"?

                  Pytanie jest dobre, bo dla narcyza jest oczywistą sprawą że "dla mnie" (a nie "dla tatusia", nauczycielki, kierownika etc.). Dla narcyza "ja" jest najważniejszym, a czesto jedynym punktem odniesienia.
                  • sabat3 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 23:26
                    druginudziarz napisał:
                    > Jesli ktoś czuje się wyjatkowy, bo ma unikalne linie papilarne to nie trzeba ju
                    > ż szukac lepszych symptomów narcyzmu :D

                    Tutaj dokonujesz manipulacji znaczeniami. Trudno by pokazac czlowieka, ktory na bazie wlasnych inii papilarnych wysnuje teorie o swej wyzszosci, ale juz o unikatowosci i niepowtarzalnosci - z latwoscia.

                    > narmalnemu człowiekowi do głowy nie wpadnie analizować swoich linii papilarnych
                    > , ilości i grubości włosów, odcienia skóry na pośladach :)

                    Ale to sa atrybuty, ktore nas odrozniaja w sposob obiektywny. I podalem je jako przyklad. Nawet pan policjant sadzi, ze odrozniaja :)

                    > Pytanie jest dobre, bo dla narcyza jest oczywistą sprawą że "dla mnie" (a nie "
                    > dla tatusia", nauczycielki, kierownika etc.). Dla narcyza "ja" jest najważniejs
                    > zym, a czesto jedynym punktem odniesienia.

                    No i tu jest maly problem. Bo jesli do "ja" inkorporujesz caly zbior wspomnien, strukture umyslowa, charakter itd, to tak rozumiane "ja" jest najwazniejszym punktem odniesienia dla kazdego. Bo bez niego nie istniejesz jako jednostka.
                    Co innego jesli jako "punkt odniesienia" rozumiesz centralne zrodlo wszelkich celow, powzietych przez dana jednostke. Wtedy zaczyna sie problem, przyznaje.
                    • druginudziarz Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 22.05.17, 23:49
                      sabat3 napisał:

                      > druginudziarz napisał:
                      > > Jesli ktoś czuje się wyjatkowy, bo ma unikalne linie papilarne to nie trz
                      > eba ju
                      > > ż szukac lepszych symptomów narcyzmu :D
                      >
                      > Tutaj dokonujesz manipulacji znaczeniami. Trudno by pokazac czlowieka, ktory na
                      > bazie wlasnych inii papilarnych wysnuje teorie o swej wyzszosci, ale juz o uni
                      > katowosci i niepowtarzalnosci - z latwoscia.

                      Nic nie manipuluje bo od początku jest o "unikaności" a nie "wyższości".
                      Unikatowa może być jakaś konkretna kompetencja a nie linia papilarna, cecha kompletnie bez znaczenia. Jesli ktoś się jara tym że ma tego typu "unikalnośc" to to narcyz i do tego słąby, bo nie znajduje w sobie nic lepszego do onanizowania swojego ego. Powaznie, znam wielu obrzydliwych narcyzy ale aż takich to nie.

                      > > Pytanie jest dobre, bo dla narcyza jest oczywistą sprawą że "dla mnie" (a
                      > nie "
                      > > dla tatusia", nauczycielki, kierownika etc.). Dla narcyza "ja" jest najwa
                      > żniejs
                      > > zym, a czesto jedynym punktem odniesienia.
                      >
                      > No i tu jest maly problem. Bo jesli do "ja" inkorporujesz caly zbior wspomnien,
                      > strukture umyslowa, charakter itd, to tak rozumiane "ja" jest najwazniejszym p
                      > unktem odniesienia dla kazdego. Bo bez niego nie istniejesz jako jednostka.
                      > Co innego jesli jako "punkt odniesienia" rozumiesz centralne zrodlo wszelkich c
                      > elow, powzietych przez dana jednostke. Wtedy zaczyna sie problem, przyznaje.

                      A nie mógłyś pisać prościej o co Ci chodzi? ;)
                      Co rozumiem przez "punkt odniesienia"? branie wszystkiego "do siebie". Dajmy na do pada deszcz a osoba skoncentrowana na sobie (czyli która deszcz ocenia względem swojego punktu odniesienia) w pierwszej chwili zastanawia sie "czy zmoknę? tusz mi rozmyje!", "czy ten deszcz nie jest dla mnie szkodliwy?", "o boże, moje buty sie pobłocą" etc. Osoba która nie tkwi w takim egocentrycznym gettcie pomyśli np. "o, fajnie, ziemia była już sucha", "kiepsko, już tyle padało, powodzie moga być a rolnikom plony zgniją", "ciekawe gdzie ptaki się chowają w czasie deszczu" etc.
                      • wont2 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 06:03
                        druginudziarz napisał:

                        > Co rozumiem przez "punkt odniesienia"? branie wszystkiego "do siebie". Dajmy na
                        > do pada deszcz a osoba skoncentrowana na sobie (czyli która deszcz ocenia wzgl
                        > ędem swojego punktu odniesienia) w pierwszej chwili zastanawia sie "czy zmoknę?
                        > tusz mi rozmyje!", "czy ten deszcz nie jest dla mnie szkodliwy?", "o boże, moj
                        > e buty sie pobłocą" etc. Osoba która nie tkwi w takim egocentrycznym gettcie po
                        > myśli np. "o, fajnie, ziemia była już sucha", "kiepsko, już tyle padało, powodz
                        > ie moga być a rolnikom plony zgniją", "ciekawe gdzie ptaki się chowają w czasie
                        > deszczu" etc.
                        ------
                        Ha ha :) No to jestem narcyzem, bo jak pada deszcz to mysle przede wszystkim o tym zeby wziac kurtke przeciwdeszczowa. Moze jakbym znal jakiegos rolnika, ktory narzekalby na brak deszczu to bym pomyslal o nim, ze on ma przynajmniej dobrze. No ale nie znam.

                        Z drugiej strony, jakbym mial pracownika, ktory przezywa rozwod z zona i jest w zwiazku z tym mniej wydajny, to bym zastanowil sie w pierwszej kolejnosci jak mu pomoc - na przyklad przesunac go na jakis czas do mniej odpowiedzialnych zadan. A jakbym juz musial go zwolnic to zrobilbym to z bolem serca myslac jak sobie poradzi bez pracy a nie czerpiac z tego satysfakcje i chwalac sie tym na internetowym forum :)
                        • druginudziarz Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 08:14
                          wont2 napisał:

                          > Ha ha :) No to jestem narcyzem, bo jak pada deszcz to mysle przede wszystkim o
                          > tym zeby wziac kurtke przeciwdeszczowa. Moze jakbym znal jakiegos rolnika, ktor
                          > y narzekalby na brak deszczu to bym pomyslal o nim, ze on ma przynajmniej dobrz
                          > e. No ale nie znam.

                          Ja zabieram parasol.

                          > Z drugiej strony, jakbym mial pracownika, ktory przezywa rozwod z zona i jest w
                          > zwiazku z tym mniej wydajny, to bym zastanowil sie w pierwszej kolejnosci jak
                          > mu pomoc - na przyklad przesunac go na jakis czas do mniej odpowiedzialnych za
                          > dan.

                          Na jakie "stanowisko pracy" proponowałbyś "przesunąć" osobę przychodząca pod wpływem alkoholu do pracy?

                          P.S.
                          "Ja bym to zrobił lepiej, on się nie zna" czyż nie?
                          • sabat3 Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 08:27
                            druginudziarz napisał:
                            > Ja zabieram parasol

                            Powinienes wziac wiecej parasoli, przeciez inni tez moga zmoknac, a niekoniecznie beda tak zapobiegliwi. Moga nie miec dostepu do serwisow pogodowych. Zaczna moknac, a Ty - *CIACH!* - parasole z torby. Rozdajesz oniemialym gapiom i zyczysz wszystkim milego dnia, w miedzyczasie przeprowadzajac staruszke przez jezdnie i karmiac bezdomne zwierzeta.
                            • druginudziarz Re: Udręki Narcyza, idealizacja, potrzeba umniejs 23.05.17, 09:04
                              sabat3 napisał:

                              > druginudziarz napisał:
                              > > Ja zabieram parasol
                              >
                              > Powinienes wziac wiecej parasoli, przeciez inni tez moga zmoknac, a niekonieczn
                              > ie beda tak zapobiegliwi.

                              "Innych" uważam za dorosłych i odpowiedzialnych za siebie. Ktoś kto bierze parasole dla innych traktuje ich jak dzieci. Nie słyszałem żeby ktoś umarł od zmokniecia deszczem.

                              > Moga nie miec dostepu do serwisow pogodowych. Zaczna
                              > moknac, a Ty - *CIACH!* - parasole z torby. Rozdajesz oniemialym gapiom i zyczy
                              > sz wszystkim milego dnia, w miedzyczasie przeprowadzajac staruszke przez jezdni
                              > e i karmiac bezdomne zwierzeta.

                              I zatrudniam jeszce kilku alkoholików "bo mają problemy".