Dodaj do ulubionych

Jest marnie właściwie od początku.

05.07.17, 17:00
Cześć wszystkim. Forum czytam od jakiegoś czasu. W końcu postanowiłam napisać sama (tylko błagam, nie ciśnijcie tu od razu hejtu). Chyba głównie żeby komuś wywalić ten problem, bo żyjemy w czasach, gdzie problemy z seksem to temat tabu, wszyscy są piękni, wiecznie młodzi i fit…(wiecie o co chodzi).

Jestem z moim facetem półtora roku. Ja chwilkę przed trzydziestką, on 34. Przedtem wszystkie moje związki rozpoczynały się wielkim zauroczeniem, często to był istny piorun sycylijski. Przed obecnym facetem byłam półtora roku z gościem, który niestety okazał się był psycho-przemocowcem, więc odeszłam. Natomiast przyciąganie było takie, że przez cały okres mieszkania razem uprawialiśmy seks codziennie albo co drugi dzień. Nie przestawał mnie kręcić. No ale niestety miał nie tak z główką, więc dla własnego dobra odeszłam, co mocno odchorowałam. Potem kolejne półtora roku byłam sama. Nie do końca (przynajmniej po pewnym czasie) z wyboru. Po jako takim otrząśnięciu się z tamtego związku zaczęłam szukać. Nie wychodziło nic poważnego, głównie przelotne romanse. Dodam, że brak seksu na stałe doskwierał mocno, mocno. No i wtedy poznałam mojego obecnego. Nie było pioruna sycylijskiego, motylków i ściągania majtek przez głowę. Ale zaimponował mi ponadprzeciętna inteligencją. Super się rozmawiało, byłam pod wrażeniem. I tak się zaczęliśmy spotykać. Pierwszy seks był na 4 randce. Nie jakiś super ekstra, ale był poprawny, poza tym zawsze trzeba się siebie nauczyć. Czas mijał, spotykaliśmy się dalej. W międzyczasie wyszły moje problemy hormonalne, gł. tarczycowe. Seks był taki sobie, aż w końcu (niestety dość szybko, bo ledwie po kilku miesiącach) zaczęłam tracić pożądanie. Po prostu mi się nie chciało. Zwalałam to na karb problemów hormonalnych...Ale zaczęłam się leczyć, a ochota była średnia. Czasem się polepszało, i wtedy czułam, że może jest szansa. W międzyczasie razem zamieszkaliśmy (w tym lepszym okresie). Niestety znów jest marnie. Od razu powiem- mój facet nie jest z tych, co się kobietą jakoś szczególnie zachwycają. Teraz się nauczył mnie chwalić i komplementować, ale to zajęło sporo czasu. Ponadto, kiedy na początku związku chciałam świntuszyć w łóżku, on średnio na to reagował, jakoś nie było to jego bajką. Teraz jak on świntuszy i mówi do mnie brzydko, to jakoś zwyczajnie mnie to nie bierze, ba- nie pasuje mi to do niego.
No i do czego doszło? Do tego, że stałam się zimną rybą, sama ze sobą czuję się mało sexy. Po prostu nie mam większych potrzeb. Lubię, jak jeździmy na rowerze, chodzimy po knajpach, spotykamy się z ludźmi, podróżujemy. Ale doszło do tego, że kiedy on chce, to ja zawsze zmęczona, a to wstać trzeba wcześnie, a to to, a to tamto…żałosne. Złapałam się na tym, że czasem myślę w trakcie (a seks jest jakieś 1-2 razy w tyg) np. o tym, co będzie na obiad. Jakiś dramat. Kiedyś byłam demonem seksu, uwielbiałam i cieszyłam się z każdego razu. Teraz nie wiem, co się wydarzyło. Mój popęd poszedł w pizdziet i nigdy nie wróci? Czy może się wygasił…Czasem się boję, że mi tak zostanie na zawsze zawsze. Powoli chyba dociera do mnie, że to chyba nie hormony…że ja zwyczajnie nie pożądam swojego faceta…czy to jest możliwe? Czy możliwe, żeby popęd na chwilę się wygasił? Że człowiek wcześniej aktywny seksualnie nagle zaczyna woleć obejrzenie filmu i wino pod kocem od seksu? (Czasem zaspokajam się sama, czyli chyba nie jest tak, że nie mam żadnego popędu).
I teraz clou- boję się odejść. Z wielu względów. Bo się boję, że nie znajdę tak fajnej, mądrej i troskliwej osoby. Bo wiadomo- prawie trzydziestka na karku, znajomi sparowani, dzieciaci. Bo wiem, jak ciężko kogoś poznać. Bo będę pewnie skazana znów na portale randkowe pełne dziwnych ludzi. Bo znów będę musiała zaczynać od nowa. A może zostanę sama na amen. Żeby było jasne- nie chcę mu zniszczyć życia. Nie chcę być jedną z tych kobiet, które zrealizowały plany rodzicielskie i tyle im wystarcza. Nie chcę robić krzywdy fajnemu, wartościowemu człowiekowi. Jedynemu, który naprawdę nad sobą pracuje, któremu zależy na związku.
PS- nie wiem, czy to istotne, ale mój facet nie przepada za seksem oralnym, długo go namawiałam, mówił, że nie lubi i już. Czułam się przez to odrzucona jako kobieta. W konsekwencji ja też nie chciałam być stroną aktywną, bo lubię wzajemność w tym względzie. W końcu się przekonał, ale nadal czuję, że to takie wymuszone.

Czy ta sprawa wygląda skrajnie beznadziejnie?

Pozdrawiam wszystkich!
Obserwuj wątek
    • zawle Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 17:21
      Wszytsko jest możliwe. Powiem Ci że brałam antydepresanty, hormony na tarczycę i hormony na tarczycę z antydepresantami i gdy miałam obok siebie właściwego faceta, bo nic mi nie malało. Nie dochodziłam tak szybko, ale chęć była.
      A Ty moja droga lubisz być przetargana pewnie. Jest całe multum takich kobiet- nie ma się czego wstydzić. Zaakceptować, poukładać w głowie i dokona wyboru dobrego dla siebie.
    • g0d_h1mself Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 17:31
      W temacie hormonów się nie wypowiem, ale owszem - ochota przychodzi i odchodzi, czasami można być nie aktywnym kilka miesięcy lub lat. Jak na 1.5 roku stażu, to jesteś trochę niecierpliwa, skoro piszesz o tym że jemu coś zajęło 'duzo czasu' i myślisz o odejściu... Skoro nie jesteś pewna co zrobić, alternatywą jest adaptacja.
      • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 17:37
        Dla mnie najistotniejesze jest, ze od poczatku bylo "marnie", nie bylo tutaj przyciagania czy pozadania.
        Myslec podczas seksu o obiedzie w tak "mlodym" zwiazku? Nie jest dobrze. Tym bardziej, ze znasz siebie i masz porownanie jak bylo z innymi.
        • g0d_h1mself Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 17:45
          Nie każdy związek zaczyna się historią rodem z Titanica. Czasami wystarczy jakaś cienka nić porozumienia a reszta przychodzi z czasem. Poza tym seks 1-2 razy w tyg to nie jest źle, powiedziałbym że wręcz statystycznie normalne (wiem, wiem - tu na forum to same demony seksu są 4-5 razy dziennie ;-)

          Może i nie jest dobrze, ale nie jest beznadziejnie.
          • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 17:51
            "Czasami wystarczy jakaś cienka nić porozumienia a reszta przychodzi z czasem. Poza tym seks 1-2 razy w tyg to nie jest źle, powiedziałbym że wręcz statystycznie normalne (wiem, wiem - tu na forum to same demony seksu są 4-5 razy dziennie ;-)

            To chyba zalezy jakie kto ma wyobrazenia i potrzeby. Seks 1 czy 2x w tygodniu w mlodym zwiazku?, no Ok niech bedzie, ale...myslec w trakcie o obiedzie albo sie godzic, bo on chce a ona tak naprawde bez werwy, no prawie na sucho, tak sie slyszy. Wiec spoko seks 1 czy 2x w tygodniu jest spoko jak sie nikt nie uskarza i jak mu wszystko gra. A u nich: on sfustrowany, bo chce a ona nie, jej zdarza sie zaspokajac sie samej. Moze cos i przyzchodzi z czasem ale bywa tez im dalej w las tym wiecej drzew.
            A Ty, vinotinto, jestes w nim zakochana, czujesz jakas milosc czy miete czy tak wyszlo i on taki madry i dobry no i czemu nie?
            • vinotinto29 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 17:58
              Dobre pytanie. Czuje jakaś zażyłość, chce dla niego jak najlepiej, zależy mi na jego szczęściu.
              Ale przez ten seks to aż zaczęłam się zastanawiać, czy jest miłość, czy może jakiś rodzaj przywiązania bardziej. Sama mu wyznalam uczucie jako pierwsza, ale potem właśnie ta równia pochyła z seksem i teraz to już sama poddaje w wątpliwość wszystko...
              I jest dokładnie jak piszesz- 1-2 razy w tygodniu i bez tej werwy. A wcześniej jak byłam z kims krótko to seksu duuuuzo, a czesto i w ciągu dnia smsy do siebie i wzajemne nakręcanie.
              Najgorsze jest właśnie chyba to, ze już sama nie wiem, co jest przyczyna problemu, ze mam tyle dziwnych rozkmin w głowie. Dotąd myślałam chociażby, ze to hormony, a teraz zaczęłam dochodzić do tego, ze może wcale nie...
                • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 18:17
                  "Może tobie po prostu dobrego perwersyjnego dupcenia a nie jakichś tam yntelygencji czy romansideł...


                  A dlaczegoz, moze byc yntelygentny i romantyczny a zarazem dobrze dupczyc, jedno drugiego nie wyklucza. Ale...pociagac musi, chemia musi byc, inaczej, jak dla mnie, na samej yntelygencji nie ujedziesz, nie w lozku.
                    • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 19:42
                      "Autorko a przystojny jest? Dobrze zbudowany?"

                      A co w razie "w" bierzesz?:)
                      Co pomoze budowa jak nie pociga? Wydawala sie (albo byla) pociagajaca ta inteligencja a jak przyszlo co do czego...znam z doswiadczenia. Na koncu to juz chcialam z nim godzinami gadac ale...tylko przez telefon. Co z kolei nie sytysfakcjonowlao jego :), bo on sie chcial spotykac na zywo, z wiadomych powodow.
                      • hello-kitty2 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 19:46
                        kag73 napisała:

                        > "Autorko a przystojny jest? Dobrze zbudowany?"
                        >
                        > A co w razie "w" bierzesz?:)
                        > Co pomoze budowa jak nie pociga? Wydawala sie (albo byla) pociagajaca ta inteli
                        > gencja a jak przyszlo co do czego...znam z doswiadczenia. Na koncu to juz chcia
                        > lam z nim godzinami gadac ale...tylko przez telefon. Co z kolei nie sytysfakcjo
                        > nowlao jego :), bo on sie chcial spotykac na zywo, z wiadomych powodow.

                        Probuje dojsc dlaczego nie pociaga, bo na pewno nie dlatego, ze nie lubi minety.
                          • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 20:13
                            "Sama pisalas Kag, ze maz Cie pociaga wygladem, nie?"

                            No, ale podobno baby maja roznie :) Ja sie przyznaje, ze lece, rowniez, na fizycznosc, od niej sie u mnie zaczyna.
                            Mnie sie wydaje, ze czasami nie pasuje czy nie dziala chemia.
                            No mnie ten jeden nadprzecietnie inteligenty zainteresowal mnie wlasnie swoja inteligencja/polotem a wyglad mial tak na pierwszy rzut oka OK, ale przy blizszym poznaniu nie pasowal mi jaki byl w dotyku, zapach mi nie pasowal tez i jakos tak nie podobalo mi sie z nim w lozku. No nie zagralo w lozku (dla mnie, bo on byl zachwycony i chcial powtorek :)), chyba mnie nie pociagal.
                            • hello-kitty2 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 20:24
                              kag73 napisała:

                              > No, ale podobno baby maja roznie :) Ja sie przyznaje, ze lece, rowniez, na fizy
                              > cznosc, od niej sie u mnie zaczyna.
                              > Mnie sie wydaje, ze czasami nie pasuje czy nie dziala chemia.
                              > No mnie ten jeden nadprzecietnie inteligenty zainteresowal mnie wlasnie swoja
                              > inteligencja/polotem a wyglad mial tak na pierwszy rzut oka OK, ale przy blizsz
                              > ym poznaniu nie pasowal mi jaki byl w dotyku, zapach mi nie pasowal tez i jakos
                              > tak nie podobalo mi sie z nim w lozku. No nie zagralo w lozku (dla mnie, bo on
                              > byl zachwycony i chcial powtorek :)), chyba mnie nie pociagal.

                              No tez idac tym tropem moze ten gosciu jej sie zwyczajnie nie podoba, inteligencja inteligenca ale fizycznosc nie pociaga, skoro pisze, ze marnie bylo od poczatku. To raz, a dwa no coz zjebana jest w nomenklaturze forumowej tj potrzebuje hustawek emocjonalnych, jazd. Jak facet stabilny i pewny, to nuda.
                    • vinotinto29 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 20:45
                      Bardzo podoba mi się z twarzy, i ma coś, co mnie kręci- brak włosów ;)
                      Czy jest postawny, dobrze zbudowany? Nie. Nie jest wielkoludem, jest drobnej budowy ciała z odrobiną brzucha. Ale to nic, ten brzuch mi nie robi.
                      Tylko niestety on przez problemy z kolanami i biodrami wielu rzeczy nie może, a szkoda, bo samym basenem czy rowerem nie da się zrobić sylwetki. Nie może ze mną chodzić np. na siłkę żelastwa popodnosić.
                      • vinotinto29 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 21:19
                        Może po prostu to, że bardzo, bardzo kogoś chcesz.
                        Byłam kiedyś na pierwszej randce z jednym panem. Ot, kawa, ciastko, rozmowa na tematy nie związane z seksem. Wyszłam mokra, myśląc tylko o tym, kiedy spotkamy się w łóżku. Strasznie go chciałam.
                        Albo jak poznałam kiedyś faceta u znajomych - mały, niepozorny, miał świetny dowcip i ten błysk w oku. Z miejsca poczułam, że go chcę, najlepiej od razu.
                        Także cała ta chemia to takie coś, że po prostu strasznie chcesz z kimś, a z kimś innym nie. I tutaj nieistotny wygląd, to się po prostu czuje.
                        • hello-kitty2 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 22:24
                          vinotinto29 napisał(a):

                          > Może po prostu to, że bardzo, bardzo kogoś chcesz.
                          > Byłam kiedyś na pierwszej randce z jednym panem. Ot, kawa, ciastko, rozmowa na
                          > tematy nie związane z seksem. Wyszłam mokra, myśląc tylko o tym, kiedy spotkamy
                          > się w łóżku. Strasznie go chciałam.
                          > Albo jak poznałam kiedyś faceta u znajomych - mały, niepozorny, miał świetny do
                          > wcip i ten błysk w oku. Z miejsca poczułam, że go chcę, najlepiej od razu.
                          > Także cała ta chemia to takie coś, że po prostu strasznie chcesz z kimś, a z ki
                          > mś innym nie. I tutaj nieistotny wygląd, to się po prostu czuje.

                          To poszukaj sobie kogos takiego i nie mam tego obecnego, ze cos z tego bedzie. NIe lepiej?
                          • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 22:32
                            "To poszukaj sobie kogos takiego i nie mam tego obecnego, ze cos z tego bedzie. NIe lepiej?

                            No ale pisala w pierwszym poscie dlaczego boi sie odejsc i tu jest ten problem. Najlatwiej zostac, bo wie co ma a trudniej zaryzykowac, bo nie wie co ja czeka/co dostanie zamiast tego. Moze nie trafi sie juz nikt przyzwoity itd. Niemniej szkoda marnowac swoj i jego czas.
                            • hello-kitty2 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 22:39
                              kag73 napisała:

                              > "To poszukaj sobie kogos takiego i nie mam tego obecnego, ze cos z tego bedzie.
                              > NIe lepiej?
                              >
                              > No ale pisala w pierwszym poscie dlaczego boi sie odejsc i tu jest ten problem.
                              > Najlatwiej zostac, bo wie co ma a trudniej zaryzykowac, bo nie wie co ja czeka
                              > /co dostanie zamiast tego. Moze nie trafi sie juz nikt przyzwoity itd. Niemniej
                              > szkoda marnowac swoj i jego czas.

                              No to niech szuka bedac z nim w zwiazku (jesli potrafi). Co innego mozna poradzic? Gosc robi progres, u Niej regres wiec on ma wieksze szanse na szczescie (z kims innym). Szkoda tego zmarnowac.
                              • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 22:49
                                "No to niech szuka bedac z nim w zwiazku (jesli potrafi)."

                                Przejsciowy narzeczony? Tak sie nie robi. Bo on bedac w zwiazku z nia nadal inwestuje uczucia a w tym czasie moglby inwestowac w cos/kogos innego. Oboje maja szanse na szczescie z kims innym, moim zdaniem, tylko musza trafic na swojego/bardziej dopasowanego.
                                • druginudziarz Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 23:31
                                  kag73 napisała:

                                  > "No to niech szuka bedac z nim w zwiazku (jesli potrafi)."
                                  >
                                  > Przejsciowy narzeczony? Tak sie nie robi. Bo on bedac w zwiazku z nia nadal inw
                                  > estuje uczucia a w tym czasie moglby inwestowac w cos/kogos innego. Oboje maja
                                  > szanse na szczescie z kims innym, moim zdaniem, tylko musza trafic na swojego/b
                                  > ardziej dopasowanego.

                                  Oboje? wątpię...
                                    • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 12:21
                                      "Ale siedziec z chlopakiem fundujac bezseksie wbijajac go w kompleksy (co ze mna nie tak?) to umiesz."

                                      No wlasnie, ze jej zgrzyta dlatego tutaj napisala. Czas szybko leci, nie wszystko sie wylapuje i zmiarkuje od razu, zanim sie obejrzysz minelo sporo czasu. U niej tym bardziej, bo miala problemy hormonalne i myslala, ze to jest przycyzna spadku ochoty/libido.
                                      • vinotinto29 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 14:08
                                        kag73 napisała:

                                        > "Ale siedziec z chlopakiem fundujac bezseksie wbijajac go w kompleksy (co ze mn
                                        > a nie tak?) to umiesz."
                                        >
                                        > No wlasnie, ze jej zgrzyta dlatego tutaj napisala. Czas szybko leci, nie wszyst
                                        > ko sie wylapuje i zmiarkuje od razu, zanim sie obejrzysz minelo sporo czasu. U
                                        > niej tym bardziej, bo miala problemy hormonalne i myslala, ze to jest przycyzna
                                        > spadku ochoty/libido.


                                        Dopiero od niedawna przestałam myśleć, ze to nie problemy hormonalne (które nadal są i nie wszystko jest opanowane). I dlatego tutaj właśnie jestem, jak słusznie zauważyła kag.

                                      • vinotinto29 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 14:20
                                        kag73 napisała:

                                        > "Ale siedziec z chlopakiem fundujac bezseksie wbijajac go w kompleksy (co ze mn
                                        > a nie tak?) to umiesz."
                                        >
                                        > No wlasnie, ze jej zgrzyta dlatego tutaj napisala. Czas szybko leci, nie wszyst
                                        > ko sie wylapuje i zmiarkuje od razu, zanim sie obejrzysz minelo sporo czasu. U
                                        > niej tym bardziej, bo miala problemy hormonalne i myslala, ze to jest przycyzna
                                        > spadku ochoty/libido.

                                        Zgadza się, dopiero niedawno dopuściłam do siebie myśl, że helou, może to nie hormony tylko nie gra, po prostu. Może działał mechanizm wyparcia.
                            • vinotinto29 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 23:29
                              To fakt, szkoda marnować czas.
                              Ale boję się, jak każdy człowiek się boję. W czasie mojego ostatniego singielstwa przekonałam się, że poznać kogoś fajnego jest naprawdę trudno.
                              Poza tym mam taką zwykłą babską rozkminę- co, jeśli się nie poszczęści i będę wiecznie sama.
                              Tak,zdaję sobie sprawę, że to nie usprawiedliwia marnowania czasu drugiej stronie.
                              • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 23:58
                                "To fakt, szkoda marnować czas.
                                Ale boję się, jak każdy człowiek się boję. W czasie mojego ostatniego singielstwa przekonałam się, że poznać kogoś fajnego jest naprawdę trudno.
                                Poza tym mam taką zwykłą babską rozkminę- co, jeśli się nie poszczęści i będę wiecznie sama.
                                Tak,zdaję sobie sprawę, że to nie usprawiedliwia marnowania czasu drugiej stronie."

                                No zdaje sobie sprawe z tego strachu, dlatego decyzja nie jest latwa, ale to Ty musisz ja podjac.
                                A moze na koncu sie okaze, ze to jednak hormony a nie wina faceta i jego na Ciebie niedzialania :)
              • sea.sea Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 18:06
                Owszem, seks się dogrywa, ale jak od początku nie masz ochoty kogoś pożreć łyżeczką, to może być już tylko gorzej.
                Poza tym on Cię dodatkowo poblokował na siebie tym wszystkim, czego nie robił - oral, komplementy, skrępowanie świntuszeniem itd.

                Ja to raczej czarno widzę, bo skoro od początku Cię nie pociągał, to teraz nagle nie zacznie.
                • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 18:15
                  "Owszem, seks się dogrywa, ale jak od początku nie masz ochoty kogoś pożreć łyżeczką, to może być już tylko gorzej.
                  Poza tym on Cię dodatkowo poblokował na siebie tym wszystkim, czego nie robił - oral, komplementy, skrępowanie świntuszeniem itd.
                  Ja to raczej czarno widzę, bo skoro od początku Cię nie pociągał, to teraz nagle nie zacznie."

                  Amen.
                  W dodatku nazywa sie, ze sie ludzie w zwiazkach docieraja, ale tutaj raczej nie chodzi o seks, a konkternie o pozadanie, bo on byc powinno, pociagac sie ludzie musza inaczej kicha, bo sie beda zmuszac i frustrowac.
              • patti72 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 21:18
                Wg mnie nie możesz porownywac jak bylo kiedys. Seksualność ewoluuje z czasem. To normalne ze sa okresy braku chęci. Pamietam kiedys, ok 10 lat temu kupilam sobie tzw viagre dla kobiet. Moj sie wtedy nie mogl ode mnie opedzic. Moim zdaniem to nie wina związku czy faceta ale zmiana fizjologiczna. Drugim sposobem dla mnie było np rozbudzenie samej siebie np przez noszenie do pracy pończoch na pasie bez majtek. Tak mnie to ruszalo po prostu
                • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 21:28
                  "Wg mnie nie możesz porownywac jak bylo kiedys. Seksualność ewoluuje z czasem. To normalne ze sa okresy braku chęci."

                  Owszem, prawda, ale...nowosci maja to do siebie, ze sa nowe, fascynuja, pociagaja i kreca a tutaj juz na poczatku bylo "marnie". To, jak dla mnie, nie sa dobre fundamenty do budowania udanego zwiazku. Bylo "marnie" i nie wyglada na to, ze sie poprawilo.
                • vinotinto29 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 20:42
                  Lubię. Powiem więcej- nawet chyba wolę robić laskę niż dostawać minetę (wolę palcami). Ale to zapewne dlatego, że ta mineta zawsze była, niejako "z urzędu". Ale jak minety nie ma, to jednak to przeszkadza, frustruje. No bo myślisz sobie- co on, brzydzi się czy jak? I w związku z tym się wku*wiłam w końcu i obciągania zaprzestałam też.
                  • hello-kitty2 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 21:19
                    vinotinto29 napisał(a):

                    > Lubię. Powiem więcej- nawet chyba wolę robić laskę niż dostawać minetę (wolę pa
                    > lcami). Ale to zapewne dlatego, że ta mineta zawsze była, niejako "z urzędu".
                    > Ale jak minety nie ma, to jednak to przeszkadza, frustruje. No bo myślisz sobie
                    > - co on, brzydzi się czy jak? I w związku z tym się wku*wiłam w końcu i obciąga
                    > nia zaprzestałam też.


                    Tylko jak uczciwie mowisz, ze lubisz obciagac, to powinnas chciec obciagac i bez minety.
                          • druginudziarz Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 11:24
                            sabat3 napisał:

                            > g0d_h1mself napisał:
                            >
                            > > vinotinto29 napisał(a):
                            > > > z TYM facetem coś mi nie gra.
                            > >
                            > > I to jest morał całej historii <stuk drewnianym młotkiem o biurko>
                            > ;
                            >
                            > Fakt, trudno dodac cos wiecej. Trudno, zeby sie z nim dluzej meczyla, a on raze
                            > m z nia.

                            Z nim się męczy, sama się męczy, z poprzednim się męczyła, a poza tym wszystko w porządku.
                            • hello-kitty2 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 12:22
                              druginudziarz napisał:

                              > Z nim się męczy, sama się męczy, z poprzednim się męczyła, a poza tym wszystko
                              > w porządku.

                              O to to. Najporzadniej to by sie przydalo rozstac i zajac naprawa sobie. A nieporzadnie to juz podalam: szukac szybko i po cichu nastepnej ofiary ;)
                              • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 12:30
                                > Z nim się męczy, sama się męczy, z poprzednim się męczyła, a poza tym wszystko
                                > w porządku.

                                A ja nie rozumiem dlaczego to tak dziwi. Moim zdaniem nie jest wcale latwo trafic na kogos kto pasuje. Nie kazdy ma takie szczescie, ze ta pierwsza jest jedyna i uszczesliwia. Owszem wielu decyduje: Ok, to to i tamto mi nie pasuje w ogole ale...kocham go?ja, bede z nim/z nia. Inni chca inaczej, cha, zeby pasowalo. U innych znow nie pojawia sie milosc i co wtedy? Czasem ludziom sie cos wydaje, wkrecaja aie w zwiazku a po czasie stwierdzaja, ze to jednak nie to, no moj Boze, samo zycie.
                                • vinotinto29 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 14:22
                                  kag73 napisała:

                                  > > Z nim się męczy, sama się męczy, z poprzednim się męczyła, a poza tym wsz
                                  > ystko
                                  > > w porządku.
                                  >
                                  > A ja nie rozumiem dlaczego to tak dziwi. Moim zdaniem nie jest wcale latwo traf
                                  > ic na kogos kto pasuje. Nie kazdy ma takie szczescie, ze ta pierwsza jest jedyn
                                  > a i uszczesliwia. Owszem wielu decyduje: Ok, to to i tamto mi nie pasuje w ogol
                                  > e ale...kocham go?ja, bede z nim/z nia. Inni chca inaczej, cha, zeby pasowalo.
                                  > U innych znow nie pojawia sie milosc i co wtedy? Czasem ludziom sie cos wydaje,
                                  > wkrecaja aie w zwiazku a po czasie stwierdzaja, ze to jednak nie to, no moj Bo
                                  > ze, samo zycie.


                                  "samo życie" to najlepsze podsumowanie. I niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto miał zawsze super poukładane związki, gdzie grało absolutnie wszystko.
                                • druginudziarz Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 09:33
                                  kag73 napisała:

                                  > > Z nim się męczy, sama się męczy, z poprzednim się męczyła, a poza tym wsz
                                  > ystko
                                  > > w porządku.
                                  >
                                  > A ja nie rozumiem dlaczego to tak dziwi. Moim zdaniem nie jest wcale latwo traf
                                  > ic na kogos kto pasuje. Nie kazdy ma takie szczescie, ze ta pierwsza jest jedyn
                                  > a i uszczesliwia. Owszem wielu decyduje: Ok, to to i tamto mi nie pasuje w ogol
                                  > e ale...kocham go?ja, bede z nim/z nia. Inni chca inaczej, cha, zeby pasowalo.
                                  > U innych znow nie pojawia sie milosc i co wtedy?

                                  Kag, tyle czasu na forum siedzisz i dalej takie pytania zadajesz? Dalej nie wiesz nic o dynamice miłości?
                                  Miłość (ta którą masz na mysli) to formuła która sie wyczerpuje po roku, po dwóch, potem przychodzi orka.

                                  > Czasem ludziom sie cos wydaje,
                                  > wkrecaja aie w zwiazku a po czasie stwierdzaja, ze to jednak nie to, no moj Bo
                                  > ze, samo zycie.

                                  Nie "czasem" tylko zawsze.
                                  Ale to są rozkminy gimnazjalisty "świat jest bez sensu, życie jest bez sensu, wszystko jest nie takie jakbym chciał".
                                  • marek.zak1 Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 09:49
                                    druginudziarz napisał:

                                    > Miłość (ta którą masz na mysli) to formuła która sie wyczerpuje po roku, po dwóch, potem przychodzi orka.
                                    ----------------------
                                    No tak, alternatywą jest masturbacja, czy agencje?
                                    A jak masz rodzinę, to trzeba się nią zajmować, podobnie jak Sową. A formuła miłości do Sowy sie nie wyczerpała :)
                                    • druginudziarz Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 09:56
                                      marek.zak1 napisał:

                                      > druginudziarz napisał:
                                      >
                                      > > Miłość (ta którą masz na mysli) to formuła która sie wyczerpuje po roku,
                                      > po dwóch, potem przychodzi orka.
                                      > ----------------------
                                      > No tak, alternatywą jest masturbacja, czy agencje?
                                      > A jak masz rodzinę, to trzeba się nią zajmować, podobnie jak Sową. A formuła mi
                                      > łości do Sowy sie nie wyczerpała :)

                                      Ale Sowy nie ciupciasz? :D
                                  • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 10:00
                                    "Kag, tyle czasu na forum siedzisz i dalej takie pytania zadajesz? Dalej nie wiesz nic o dynamice miłości?
                                    Miłość (ta którą masz na mysli) to formuła która sie wyczerpuje po roku, po dwóch, potem przychodzi orka."

                                    Nie wiem o czym piszesz ja orki na razie nie mam. Ale poczekam, moze jeszze przyjdzie :)
                                    • druginudziarz Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 10:26
                                      kag73 napisała:

                                      > "Kag, tyle czasu na forum siedzisz i dalej takie pytania zadajesz? Dalej nie wi
                                      > esz nic o dynamice miłości?
                                      > Miłość (ta którą masz na mysli) to formuła która sie wyczerpuje po roku, po dwó
                                      > ch, potem przychodzi orka."
                                      >
                                      > Nie wiem o czym piszesz ja orki na razie nie mam. Ale poczekam, moze jeszze prz
                                      > yjdzie :)

                                      Tak, wiemy, wiem, nie raz na forum czytaliśmy o tym. A jak kupisz sobie boksera i nazwiesz go np. Puchacz, to zaczniemy Was z markiem mylić ;)
                                      Dostajesz mniej więcej (dokładnie?) tego czego chcesz a Twoj nie ma żadnej motywacji by zmieniać ten układ.
                                      Tak a propos, czytałęm ostatnio Raport Mądrych Angielskiich Profesorów w którym niespodziewanie odkryli niepojeta życiowa tajemnicę. Że angielska młodzież ma status finansowy i społeczny taki jak ich rodzice. Toż to szok! normalnie nobla powinni dostać za odkrycie ameryki :D
                                      Może kag opowiedz jak tak u Twoich rodziców było?
                                      Żeby nie było że nic o sobie to moja matka czekała aż ojciec w końcu umrze, taka miłość :) A gdy umarł to poczuła ulgę. Oczywiście w niczym jej to nie pomogło, bo jak nieskończony zbiór opresji pomniejszyć o jeden to to dalej jest nieskończoność.
                                      • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 10:38
                                        "Dostajesz mniej więcej (dokładnie?) tego czego chcesz a Twoj nie ma żadnej motywacji by zmieniać ten układ."

                                        No i? Slyszy sie jak orka?
                                        Ja pisze o sobie a nie o innych. Jak Ty mnie mowisz, ze po roku czy dwoch przychodzi orka, to ja Ci odpowiadam, ze nie przyszla. Ok, masz orke. Ja nie mam orki. I co teraz?
                                        • zawle Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 10:42
                                          kag73 napisała:
                                          > No i? Slyszy sie jak orka?
                                          > Ja pisze o sobie a nie o innych. Jak Ty mnie mowisz, ze po roku czy dwoch przyc
                                          > hodzi orka, to ja Ci odpowiadam, ze nie przyszla. Ok, masz orke. Ja nie mam ork
                                          > i. I co teraz?

                                          To co to jest za malżeństwo?? Ja pierdolę..bezwartościowe jakieś, bo nie zbudowane w pocie czoła i z żylakami w dupie.
                                          • druginudziarz Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 10:43
                                            zawle napisała:

                                            > kag73 napisała:
                                            > > No i? Slyszy sie jak orka?
                                            > > Ja pisze o sobie a nie o innych. Jak Ty mnie mowisz, ze po roku czy dwoch
                                            > przyc
                                            > > hodzi orka, to ja Ci odpowiadam, ze nie przyszla. Ok, masz orke. Ja nie m
                                            > am ork
                                            > > i. I co teraz?
                                            >
                                            > To co to jest za malżeństwo?? Ja pierdolę..bezwartościowe jakieś, bo nie zbudow
                                            > ane w pocie czoła i z żylakami w dupie.

                                            Andzizm Ci sie coraz bardziej udziela, kiedyś nie byłaś taka zawle :(
                                        • druginudziarz Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 10:42
                                          kag73 napisała:

                                          > "Dostajesz mniej więcej (dokładnie?) tego czego chcesz a Twoj nie ma żadnej mot
                                          > ywacji by zmieniać ten układ."
                                          >
                                          > No i? Slyszy sie jak orka?
                                          > Ja pisze o sobie a nie o innych. Jak Ty mnie mowisz, ze po roku czy dwoch przyc
                                          > hodzi orka, to ja Ci odpowiadam, ze nie przyszla. Ok, masz orke. Ja nie mam ork
                                          > i. I co teraz?

                                          A w związku to sama jesteś?
                              • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 12:38
                                "O to to. Najporzadniej to by sie przydalo rozstac i zajac naprawa sobie."

                                A co ona ma tak konkretnie u siebie naprawiac? Czy to jej wina, ze byly okazal sie psycholem/przemocowcem? Nie zawsze widac to od razu, czesto wychodzi w praniu. Czy moze ma sie naprawiac, bo brakuje jej seksu jak jest singielka? Normalna, seksualnie zdrowa kobieta. Co tu naprawiac? Teraz ma fajnego faceta, ktory nie pociaga. Co tu naprwiac w sobie? Nikt nigdy nie popelnia bledow? A nazywa sie, ze "errare humanum est".
                                  • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 13:24
                                    "Kag wez sobie to poczytaj z pare razy, a potem dodaj na zasadzie kontrastu 'Przedtem miala przemocowego faceta, ktory ja pociagal.' I nadal nie widzisz gdzie tkwi blad?"

                                    Nie, nie widze, bo ze gosc byl psycho-przemocowiec okazalo sie w praniu, wiec sie z nim rozstala. Nie zrozumialam, ze pociagaja ja tylko i wylacznie psycho przemocowcy.
                                    • hello-kitty2 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 14:01
                                      kag73 napisała:

                                      > Nie, nie widze, bo ze gosc byl psycho-przemocowiec okazalo sie w praniu, wiec s
                                      > ie z nim rozstala. Nie zrozumialam, ze pociagaja ja tylko i wylacznie psycho pr
                                      > zemocowcy.

                                      Kag otwartym tekstem: babka jest uzalezniona od husiu-buju-husiu-buju. MA byc pierdolniecie i ma sie dziac, a nie 'co chcesz kochanie to dla ciebie zrobie, bo cie kocham'.
                                      • sea.sea Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 14:12
                                        Ewentualnie nakręca się głównie przez poczucie bycia pożądaną przez partnera, a partner jej albo nie pożąda aż tak (może on też jest z nią z rozsądku i ona nie budzi w nim iskry bożej), albo nie umie jej okazać. Wyuczył się jakichś tam oczekiwanych przez autorkę zachowań, ale ona czuje, że to wymuszone, a jak się nie czuje pożądana, to jej wszystko schłódło.

                                        • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 14:29
                                          "Ewentualnie nakręca się głównie przez poczucie bycia pożądaną przez partnera, a partner jej albo nie pożąda aż tak (może on też jest z nią z rozsądku i ona nie budzi w nim iskry bożej), albo nie umie jej okazać. Wyuczył się jakichś tam oczekiwanych przez autorkę zachowań, ale ona czuje, że to wymuszone, a jak się nie czuje pożądana, to jej wszystko schłódło."

                                          Moze on i pozada, ale tak jak on poblokowal ja na siebie tak i ona blokuje czy przyhamowuje jego. Moim zdaniem on jej od poczatku nie pociagal, w lozku jej nie pasowalo to tez sie do seksu przestala garnac, bo nie powala z nog a moze nawet rozczarowuje. Ona nie jest swieza i wie jak moze byc i jak bywalo i tego szuka/oczekuje.
                                          A moze i az tak nie pozada, zwyczajnie dal sie wkrecic w zwiazek, bo to ona pierwsza wyleciala z uczuciami. Ktoz to wie. Niemniej on seksu chce, jemu na seksie zalezy, wiec ma libiod na spoko poziomie i chec na nia/na seks. Ale przez jej odmowy spada mu poczucie pewnosci siebie, nachalny i na sile nie chce, chce, zeby i ona chciala.
                                          • vinotinto29 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 14:37
                                            kag73 napisała:

                                            > "Ewentualnie nakręca się głównie przez poczucie bycia pożądaną przez partnera,
                                            > a partner jej albo nie pożąda aż tak (może on też jest z nią z rozsądku i ona n
                                            > ie budzi w nim iskry bożej), albo nie umie jej okazać. Wyuczył się jakichś tam
                                            > oczekiwanych przez autorkę zachowań, ale ona czuje, że to wymuszone, a jak się
                                            > nie czuje pożądana, to jej wszystko schłódło."
                                            >
                                            > Moze on i pozada, ale tak jak on poblokowal ja na siebie tak i ona blokuje czy
                                            > przyhamowuje jego. Moim zdaniem on jej od poczatku nie pociagal, w lozku jej ni
                                            > e pasowalo to tez sie do seksu przestala garnac, bo nie powala z nog a moze naw
                                            > et rozczarowuje. Ona nie jest swieza i wie jak moze byc i jak bywalo i tego szu
                                            > ka/oczekuje.

                                            To ma sens.

                                            > A moze i az tak nie pozada, zwyczajnie dal sie wkrecic w zwiazek, bo to ona pie
                                            > rwsza wyleciala z uczuciami. Ktoz to wie. Niemniej on seksu chce, jemu na seksi
                                            > e zalezy, wiec ma libiod na spoko poziomie i chec na nia/na seks. Ale przez jej
                                            > odmowy spada mu poczucie pewnosci siebie, nachalny i na sile nie chce, chce, z
                                            > eby i ona chciala.

                                            On szukał i chciał związku. Wyznanie uczuć było po jakimś czasie, bez jakiegoś pośpiechu.
                                        • vinotinto29 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 14:34
                                          sea.sea napisała:

                                          > Ewentualnie nakręca się głównie przez poczucie bycia pożądaną przez partnera, a
                                          > partner jej albo nie pożąda aż tak (może on też jest z nią z rozsądku i ona ni
                                          > e budzi w nim iskry bożej), albo nie umie jej okazać. Wyuczył się jakichś tam o
                                          > czekiwanych przez autorkę zachowań, ale ona czuje, że to wymuszone, a jak się n
                                          > ie czuje pożądana, to jej wszystko schłódło.
                                          >

                                          Mówi, że pożąda, natomiast tak jak piszesz- sporo z tych zachowań jest wyuczonych. Ja mu mówię np. że świetnie mu w takiej czy innej koszuli, albo coś tam, czy że ładnie pachnie i sama też bardzo tego chciałam, ale on chyba po prostu nie ma takich, hmm...odruchów?
                                        • hello-kitty2 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 14:38
                                          sea.sea napisała:

                                          > Ewentualnie nakręca się głównie przez poczucie bycia pożądaną przez partnera, a
                                          > partner jej albo nie pożąda aż tak (może on też jest z nią z rozsądku i ona ni
                                          > e budzi w nim iskry bożej), albo nie umie jej okazać. Wyuczył się jakichś tam o
                                          > czekiwanych przez autorkę zachowań, ale ona czuje, że to wymuszone, a jak się n
                                          > ie czuje pożądana, to jej wszystko schłódło.

                                          Sea.sea zmyslasz. Jest seks na ten moment 1-2 razy w tygodniu, a facet caly czas chce czesciej. Jak rozumiem wylacznie sam inicjuje seks, problemow z hydraulika nie ma. Na jakiej podstawie sadzisz, ze facet jej nie pozada?
                                          • sea.sea Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 14:48
                                            Kitka, widzę, że Ty jesteś totalnie odporna na psychologiczne i emocjonalne niuanse związane z seksem.
                                            To trochę dobrze - bo sobie nie utrudniasz życia nadmierną rozkminą, ale też niektóre rzeczy Ci umykają.

                                            A jest różnica między "no ładna, jesteśmy w związku, mi się chce, więc w sumie: przeleciałbym" a budzeniem przez kogoś żądzy takiej, że czujesz, że jak zaraz nie wylądujesz z daną osobą w łóżku, to chyba Cię rozerwie. Niektórzy tę różnicę wyczuwają (niezależnie od płci).
                                            • hello-kitty2 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 17:55
                                              sea.sea napisała:

                                              > A jest różnica między "no ładna, jesteśmy w związku, mi się chce, więc w sumie:
                                              > przeleciałbym" a budzeniem przez kogoś żądzy takiej, że czujesz, że jak zaraz
                                              > nie wylądujesz z daną osobą w łóżku, to chyba Cię rozerwie. Niektórzy tę różnic
                                              > ę wyczuwają (niezależnie od płci).

                                              Jezeli ta pani potrzebuje tak sie poczuc, to niech taka zadze wzbudzi (w kims kto jednoczesnie zapewni jej to, tamto i owamto, bo wiadomo wiek, wszyscy dookola dzieciaci...).

                                              Inna sprawa czy wiara ze taka zadza, nawet gdyby miala miejsce, sie utrzyma w zwiazku i zapewni, ze ten zwiazek przetrwa nie jest naiwnoscia, w tym sensie zeby do niej dazyc?
                                              • sea.sea Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 18:36
                                                No i ta żądza, to jest właśnie ta chemia, o którą pytałaś, która się przytrafia nawet osobom, co nie wyglądają jak z okładki Men's/Women's Health. Urqu tu nawraca z tematem doboru na poziomie genów i MHC i to jest całkiem niezłe wyjaśnienie.

                                                Tu jest jednak kwestia trudnych wyborów. Bo czasami przez takie właśnie ogłuszenie chemią i boskim seksem ludzie podejmują baaardzo słabe życiowe wybory, wiążą się i trwają z toksykami albo z ludźmi, co do których wcześniej by zauważyli jak bardzo są z nimi niedopasowani na innych płaszczyznach, ale orgazmy im zamydliły.

                                                Z drugiej strony, jak pociągu nie ma, to nad satysfakcjonującym seksem się trzeba mocno napracować, żeby się dograć a i tak jest szansa, że padnie przy najmniejszym zaniedbaniu, przy okazji jakiegoś kryzysu. Bo to się pańszczyzna robi, jak partner nie ekscytuje, to się trzeba nakombinować, żeby się nakręcić, seks się robi pracą i lepiej już iść się wyspać, ewentualnie w 5 minut załatwić sprawę w łazience...

                                                Z trzeciej - jak była chemia przynajmniej na początku, to potem chyba się łatwiej pracuje nad relacją, bo jest do czego się odwołać, są motywujące wspomnienia, że było fajnie, więc może znowu być fajnie.
                                                • hello-kitty2 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 18:58
                                                  sea.sea napisała:

                                                  > No i ta żądza, to jest właśnie ta chemia, o którą pytałaś, która się przytrafia
                                                  > nawet osobom, co nie wyglądają jak z okładki Men's/Women's Health. Urqu tu naw
                                                  > raca z tematem doboru na poziomie genów i MHC i to jest całkiem niezłe wyjaśnie
                                                  > nie.
                                                  >
                                                  > Tu jest jednak kwestia trudnych wyborów. Bo czasami przez takie właśnie ogłusze
                                                  > nie chemią i boskim seksem ludzie podejmują baaardzo słabe życiowe wybory, wiąż
                                                  > ą się i trwają z toksykami albo z ludźmi, co do których wcześniej by zauważyli
                                                  > jak bardzo są z nimi niedopasowani na innych płaszczyznach, ale orgazmy im zamy
                                                  > dliły.
                                                  >
                                                  > Z drugiej strony, jak pociągu nie ma, to nad satysfakcjonującym seksem się trze
                                                  > ba mocno napracować, żeby się dograć a i tak jest szansa, że padnie przy najmni
                                                  > ejszym zaniedbaniu, przy okazji jakiegoś kryzysu. Bo to się pańszczyzna robi, j
                                                  > ak partner nie ekscytuje, to się trzeba nakombinować, żeby się nakręcić, seks s
                                                  > ię robi pracą i lepiej już iść się wyspać, ewentualnie w 5 minut załatwić spraw
                                                  > ę w łazience...
                                                  >
                                                  > Z trzeciej - jak była chemia przynajmniej na początku, to potem chyba się łatwi
                                                  > ej pracuje nad relacją, bo jest do czego się odwołać, są motywujące wspomnienia
                                                  > , że było fajnie, więc może znowu być fajnie.

                                                  Dobrze to pominawszy moj domniemany nieogar w kwestii powagi zadzy, to w tym przypadku (autorki watku) wybory nie powinny byc juz trudne (przez odwrotnosc do tego co opisalas), zakladajac ze ta zadza jest dla niej tak wazna, jak dla Ciebie. Chyba, ze nie jest.

                                                  A jeszcze przykladajac to, co napisalas do siebie, to gdy czulam, ze nie ma chemii (zwal jak zwal) to mi moze starczalo energii seksualnej przy wspomagaczach w postaci alko albo mocniej najwyzej na ONS jakis najwyzej przedluzony ale nie na wchodzenie w zwiazek. Krotko: to sie czuje na-ten-tychmiast. Po prostu cie od czlowieka odrzuca z nieznanych przyczyn. Zgodzisz sie? Stad tu zagwozdka: jak moglo tu dojsc to tak (za) daleko?
                                                  • sea.sea Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 19:10
                                                    > Po prostu cie od czlowieka odrzuca z nieznanych przyczyn. Zgodzisz sie? Stad tu zagwozdka: jak moglo tu dojsc to tak (za)
                                                    > daleko?

                                                    Lęk przed samotnością, po prostu. I presja społeczna przez porównywanie się z innymi: należy kogoś mieć, a jak nie masz, to jesteś dziwna. Mam trochę znajomych przed 30-tką, których znajomi się teraz ślubują na potęgę (ten klasyczny moment wysypu małżeństw zawieranych tuż po studiach) i oni się z tym czują dziwnie: bo jak to tak, "wszyscy" się hajtają, a oni nie.

                                                    Przecież to się ciągnie właściwie w każdym wątku na forum, gdzie ktoś przychodzi ponarzekać na problem z seksem: A JAK JUŻ NIGDY NIKOGO NIE ZNAJDĘ? Jak się strasznie chce być w związku, to się po prostu nie wie, kiedy odpuścić.
                                                  • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 19:20
                                                    > Po prostu cie od czlowieka odrzuca z nieznanych przyczyn. Zgodzisz sie? Stad tu zagwozdka: jak moglo tu dojsc to tak (za)
                                                    > daleko?

                                                    Odrzuca moze byc przesada, bo pomiedzy ta zadza a odrzucaniem moze byc cos posrodku, no ale wlasnie to cos nie wystarcza do tak czestego i chetnego seksu jak to bywa z kims na kogo sie leci, tak mysle. Odrzucanie czy nasilanie sie niecheci pojawia sie pewnie po dluzszym czasie, bo co za duzo...mozna do czasu.

                                                    "Lęk przed samotnością, po prostu. I presja społeczna przez porównywanie się z innymi: należy kogoś mieć, a jak nie masz, to jesteś dziwna. Mam trochę znajomych przed 30-tką, których znajomi się teraz ślubują na potęgę (ten klasyczny moment wysypu małżeństw zawieranych tuż po studiach) i oni się z tym czują dziwnie: bo jak to tak, "wszyscy" się hajtają, a oni nie.

                                                    Tu sie hajtaja, bo babkom zegar tyga, dobrze kolo 30 stki urodzic to pierwsze dziecko jezeli sie dziecka chce. Poza tym ludzie czesto trawja w srednio udanych zwiazakach (tym bardziej, ze nie wszystko jest do bani i te 40% kochaja), bo to najlatwiejsze, wiedza co maja a boja sie nowosci i ewentualnie samotnosci.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 19:50
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Odrzuca moze byc przesada, bo pomiedzy ta zadza a odrzucaniem moze byc cos posr
                                                    > odku, no ale wlasnie to cos nie wystarcza do tak czestego i chetnego seksu jak
                                                    > to bywa z kims na kogo sie leci, tak mysle. Odrzucanie czy nasilanie sie nieche
                                                    > ci pojawia sie pewnie po dluzszym czasie, bo co za duzo...mozna do czasu.

                                                    Ja zrozumialam ze chemia jest zerojedynkowa. Wszystkie przypadki 'pomiedzy' to juz nie odnosza sie do chemii tylko przedstawiaja obraz jakis innych czynnikow, ktore na zycie seksualne tez maja wplyw.
                                                  • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 20:10
                                                    "Ja zrozumialam ze chemia jest zerojedynkowa. Wszystkie przypadki 'pomiedzy' to juz nie odnosza sie do chemii tylko przedstawiaja obraz jakis innych czynnikow, ktore na zycie seksualne tez maja wplyw."

                                                    No ale to, ze nie ma chemii czy wielkiego lecenia na kogos, bo nie jest w moim typie nie znaczy, ze ludzie nie sa ze soba w zwiazkach i ze nigdy ze soba nie sypiaja albo nie sypiali.
                                                  • vinotinto29 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 22:03
                                                    kag73 napisała:

                                                    > > Po prostu cie od czlowieka odrzuca z nieznanych przyczyn. Zgodzisz sie? S
                                                    > tad tu zagwozdka: jak moglo tu dojsc to tak (za)
                                                    > > daleko?
                                                    >
                                                    > Odrzuca moze byc przesada, bo pomiedzy ta zadza a odrzucaniem moze byc cos posr
                                                    > odku, no ale wlasnie to cos nie wystarcza do tak czestego i chetnego seksu jak
                                                    > to bywa z kims na kogo sie leci, tak mysle. Odrzucanie czy nasilanie sie nieche
                                                    > ci pojawia sie pewnie po dluzszym czasie, bo co za duzo...mozna do czasu.
                                                    >

                                                    Tak. Na początku nie było żadnego odrzucania, po prostu czasem chciało się mniej, co zwalalam na moja szalejąca tarczyce.

                                                    > "Lęk przed samotnością, po prostu. I presja społeczna przez porównywanie się z
                                                    > innymi: należy kogoś mieć, a jak nie masz, to jesteś dziwna. Mam trochę znajomy
                                                    > ch przed 30-tką, których znajomi się teraz ślubują na potęgę (ten klasyczny mom
                                                    > ent wysypu małżeństw zawieranych tuż po studiach) i oni się z tym czują dziwnie
                                                    > : bo jak to tak, "wszyscy" się hajtają, a oni nie.
                                                    >
                                                    > Tu sie hajtaja, bo babkom zegar tyga, dobrze kolo 30 stki urodzic to pierwsze d
                                                    > ziecko jezeli sie dziecka chce. Poza tym ludzie czesto trawja w srednio udanych
                                                    > zwiazakach (tym bardziej, ze nie wszystko jest do bani i te 40% kochaja), bo t
                                                    > o najlatwiejsze, wiedza co maja a boja sie nowosci i ewentualnie samotności

                                                    Hajtac się nie chce akurat, a jeśli już kiedykolwiek to na pewno nie w kościele (jestem niewierząca) i bez wesela, bo wesel nienawidzę. Dziecka do niedawna mieć nie chciałam, bo wydawało mi sie, ze świat jest tak popieprzony (i idzie w coraz gorsza stronę), ze po co komuś to robić i powoływać go do życia na tym świecie. Właściwie to nadal nie dopadł mnie golapujacy instynkt macierzyński, bardziej przechodzi przez głowę, ze mogę kiedyś obudzić się kiedy będzie za późno. A wspomniani dzieciaci znajomi dołują o tyle, ze ich już w przestrzeni towarzyskiej nie ma- funkcjonują głównie w tej rodzicielskiej.


                                                  • ninek04 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 19:29
                                                    Ale tu istotną rolę gra też podejście do swoich potrzeb seksualnych, do chęci i potrzeby ich realizacji. Mam koleżankę, fajną, super, mądrą i ustawioną, która ma wygaszone, albo nie rozbudzone potrzeby seksualne, która ani nie szuka nikogo do związku, ani nie jest zainteresowana wchodzeniem w relację z płcią przeciwną, świetnie się z nią rozmawia i przy niej czuje i w niej w ogóle nie ma presji, że bycie samotną będzie jakimkolwiek mankamentem albo czegoś ją pozbawi w przyszłości. Pewnie to kwestia poukładania się ze sobą, czego chcę, pragnę, z czym, albo kim będzie mi dobrze.
                                                • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 19:15
                                                  "Z trzeciej - jak była chemia przynajmniej na początku, to potem chyba się łatwiej pracuje nad relacją, bo jest do czego się odwołać, są motywujące wspomnienia, że było fajnie, więc może znowu być fajnie."

                                                  Dokladnie, w dodaktu jezeli bylo goraco to jest z czego stygnac. Gwarancji nie ma zadnej, ale chociaz jakis czas sie dzialooo :)
                                                • vinotinto29 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 22:10
                                                  sea.sea napisała:

                                                  > No i ta żądza, to jest właśnie ta chemia, o którą pytałaś, która się przytrafia
                                                  > nawet osobom, co nie wyglądają jak z okładki Men's/Women's Health. Urqu tu naw
                                                  > raca z tematem doboru na poziomie genów i MHC i to jest całkiem niezłe wyjaśnie
                                                  > nie.
                                                  >
                                                  > Tu jest jednak kwestia trudnych wyborów. Bo czasami przez takie właśnie ogłusze
                                                  > nie chemią i boskim seksem ludzie podejmują baaardzo słabe życiowe wybory, wiąż
                                                  > ą się i trwają z toksykami albo z ludźmi, co do których wcześniej by zauważyli
                                                  > jak bardzo są z nimi niedopasowani na innych płaszczyznach, ale orgazmy im zamy
                                                  > dliły.
                                                  >

                                                  Otóż to. Sama wyszłam ze związku z przemocowym facetem, z którym orgazmy były najlepsze na świecie. I taka tez mam rozkminke, ze może te wielkie pioruny sycylijskie tak naprawdę niszczą nam życie, ze może wcale nie warto czekać na nie wiadomo jakie "wow". Ze ten efekt wow mydli nam oczy, a potem sie okazuje, ze wielkie rozczarowanie...
                                                  trudne to
                                                  • sabat3 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 22:29
                                                    vinotinto29 napisał(a):
                                                    > Otóż to. Sama wyszłam ze związku z przemocowym facetem, z którym orgazmy były n
                                                    > ajlepsze na świecie. I taka tez mam rozkminke, ze może te wielkie pioruny sycyl
                                                    > ijskie tak naprawdę niszczą nam życie, ze może wcale nie warto czekać na nie wi
                                                    > adomo jakie "wow". Ze ten efekt wow mydli nam oczy, a potem sie okazuje, ze wie
                                                    > lkie rozczarowanie...
                                                    > trudne to

                                                    Ale te orgazmy byly takie zajebiste, a seks taki odlotowy bo gosc byl przemocowcem, czy raczej pomimo tego? Jestes w stanie zdefiniowac, co Cie w nim najbardziej krecilo?
                                                    Moze jestes masochistka, ulegla? Chodzi mi o to, czy przyjemnosc, ktorej doznawalas w zwiazku z tamtym facetem wynikala z rozbujanej amplitudy uczuc, czy raczej z samej formy kontaktow seksualnych?
                                                  • vinotinto29 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 23:12
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > vinotinto29 napisał(a):
                                                    >
                                                    > Ale te orgazmy byly takie zajebiste, a seks taki odlotowy bo gosc byl przemocow
                                                    > cem, czy raczej pomimo tego? Jestes w stanie zdefiniowac, co Cie w nim najbardz
                                                    > iej krecilo?
                                                    > Moze jestes masochistka, ulegla? Chodzi mi o to, czy przyjemnosc, ktorej doznaw
                                                    > alas w zwiazku z tamtym facetem wynikala z rozbujanej amplitudy uczuc, czy racz
                                                    > ej z samej formy kontaktow seksualnych?

                                                    Właściwie to seks był zajebisty zanim wyszły jego skłonności do przemocy i drugi bagaż w postaci nadmiernego przywiązania do równie toksycznej matki. On mi się po prostu cholernie podobał, gapilam się na niego jak ciele w malowane wrota, wszystko mi się w nim podobało i to mimo tego, ze ma włosy ;) wydawał mi się ultraprzystojny, a jak mnie np. uczył martwego ciągu albo chodziliśmy razem na cross i widziałam jak ładnie targa żelastwo :), to jawił mi się jako ultrameski do tego wszystkiego.
                                                    Nawet zapach, taki po prostu zwykły jego zapach, bez żadnych perfum. Pościel nim pachniala i samo to mnie kręciło. On ze mną miał zdaje się tak samo, bo był niesamowity ogień. Myśle, ze musieliśmy się na jakimś czysto biologicznym poziomie zgrywać.

                                        • druginudziarz Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 09:55
                                          sea.sea napisała:

                                          > Ewentualnie nakręca się głównie przez poczucie bycia pożądaną przez partnera, a
                                          > partner jej albo nie pożąda aż tak (może on też jest z nią z rozsądku i ona ni
                                          > e budzi w nim iskry bożej), albo nie umie jej okazać.

                                          Ależ kombimujesz żeby tylko uciec od oczywistej konkluzji :D
                                          Kitty Ci juz napisała co i jak, ale to zbyt straszne, nie? ;)

                                          > Wyuczył się jakichś tam o
                                          > czekiwanych przez autorkę zachowań, ale ona czuje, że to wymuszone, a jak się n
                                          > ie czuje pożądana, to jej wszystko schłódło.

                                          Nic jej nie schłódo, bo ten model pieca nie osiaga tych temperatur. Piec martenowski vs. swojski piec c.o. na ekogroszek.
                                          • zawle Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 10:32
                                            druginudziarz napisał:

                                            > sea.sea napisała:
                                            >
                                            > > Ewentualnie nakręca się głównie przez poczucie bycia pożądaną przez partn
                                            > era, a
                                            > > partner jej albo nie pożąda aż tak (może on też jest z nią z rozsądku i
                                            > ona ni
                                            > > e budzi w nim iskry bożej), albo nie umie jej okazać.
                                            >
                                            > Ależ kombimujesz żeby tylko uciec od oczywistej konkluzji :D
                                            > Kitty Ci juz napisała co i jak, ale to zbyt straszne, nie? ;)

                                            Ja mam tak jak sea pisze. I widzę że wont też. I chyba kitka ma podobnie. I sądzę że większość tej palnety tak ma. Gdy druga strona nie jest nam chętna, to można ją puknąć raz- dwa dal zaspokojenia żądż, ale niesmak nie pozwala na więcej. Ty masz inaczej?
                                            • druginudziarz Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 11:02
                                              zawle napisała:

                                              > Ja mam tak jak sea pisze. I widzę że wont też. I chyba kitka ma podobnie. I sąd
                                              > zę że większość tej palnety tak ma. Gdy druga strona nie jest nam chętna,

                                              A kto to ocenia? ktoś obiektywnie z boku?

                                              > to mo
                                              > żna ją puknąć raz- dwa dal zaspokojenia żądż, ale niesmak nie pozwala na więcej
                                              > . Ty masz inaczej?

                                              Ja? ja jestem mężczyzną. Mężczyzna generalnie nie widzi wiekszego sensu w tym by puknąć więcej niż raz, dwa razy.
                                              • zawle Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 11:10
                                                druginudziarz napisał:
                                                > A kto to ocenia? ktoś obiektywnie z boku?

                                                W sensie czy w lancecie ukazął się artykuł z badaniami na ten temat?:)))

                                                > Ja? ja jestem mężczyzną. Mężczyzna generalnie nie widzi wiekszego sensu w tym b
                                                > y puknąć więcej niż raz, dwa razy.

                                                Jesteś mężczyzną z tym czy bez tego. No bo jak? ..męzczyżni zdają sobie sprawę z bezsensu sytuacji i nadal to robią? A może właśnie dlatego możesz byc nadal żonaty..bo te 3 pukania macie już za sobą?:))
                                                Moja psiapsuła mi dała radę co zrobić żeby seks w małżeństwie się nie nudził po 15 latach. Wystraczy uprawiać go relatywnie rzadko:)))
                                                • druginudziarz Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 11:49
                                                  zawle napisała:

                                                  > druginudziarz napisał:
                                                  > > A kto to ocenia? ktoś obiektywnie z boku?
                                                  >
                                                  > W sensie czy w lancecie ukazął się artykuł z badaniami na ten temat?:)))

                                                  No i taka z Tobą rozmowa.

                                                  > > Ja? ja jestem mężczyzną. Mężczyzna generalnie nie widzi wiekszego sensu w
                                                  > tym b
                                                  > > y puknąć więcej niż raz, dwa razy.
                                                  >
                                                  > Jesteś mężczyzną z tym czy bez tego. No bo jak? ..męzczyżni zdają sobie sprawę
                                                  > z bezsensu sytuacji i nadal to robią?

                                                  Nie wiem, zapytaj, chyba znasz w realu jakiś mężczyzn?

                                                  > Moja psiapsuła mi dała radę co zrobić żeby seks w małżeństwie się nie nudził po
                                                  > 15 latach. Wystraczy uprawiać go relatywnie rzadko:)))

                                                  Nobel jej się nalezy za odkrycie ameryki.
                                                  • zawle Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 11:57
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > No i taka z Tobą rozmowa.

                                                    Przyganiała cysterna kieliszkowi;)

                                                    > Nie wiem, zapytaj, chyba znasz w realu jakiś mężczyzn?

                                                    Przecież ustaliłeś że takich jak Ty już nie ma. Jesteś skamieliną - tak to było? A w zasadzie czym się taka skamielina wyróżnia? Że ma poważne zamiary? Nawet wobec kochanki?:)))

                                                    > Nobel jej się nalezy za odkrycie ameryki.

                                                    Czy ja wiem....mnie tam taka ameryka nie pociąga:))
                                              • marek.zak1 Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 11:16
                                                druginudziarz napisał:
                                                > Ja? ja jestem mężczyzną. Mężczyzna generalnie nie widzi wiekszego sensu w tym by puknąć więcej niż raz, dwa razy.
                                                ------------------
                                                Ja sie uważałem za średnio atrakcyjnego, a stąd żeby doszło do pukania trzeba było zainwestować czas i wysiłek. Tak więc tylko dla jednego , dwóch puknięć to nie sie kalkulowało.
                                                U Ciebie, jako tego atrakcyjniejszego po prostu inna kalkulacja.
                                                • druginudziarz Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 11:34
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > Ja sie uważałem za średnio atrakcyjnego, a stąd żeby doszło do pukania trzeba b
                                                  > yło zainwestować czas i wysiłek. Tak więc tylko dla jednego , dwóch puknięć to
                                                  > nie sie kalkulowało.
                                                  > U Ciebie, jako tego atrakcyjniejszego po prostu inna kalkulacja.

                                                  Ja sądzę, że jestem (byłem) równie atrakcyjny jak Ty tylko biedniejszy :)
                                                  Reszta sie zgadza.
                                                  • marek.zak1 Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 11:48
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    >
                                                    > Ja sądzę, że jestem (byłem) równie atrakcyjny jak Ty tylko biedniejszy :).
                                                    > Reszta sie zgadza.
                                                    ----------------
                                                    Jako student miałem wielką kule kręconych włosów na głowie i tym sie wyróżniałem. Poza tym polskie jeansy i 2-3 swetry. Do slubu dostałem garnitur. T
                                                    No ale byłem bogaty duchem :).
                                              • lybbla Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 11:45
                                                druginudziarz napisał:


                                                > Ja? ja jestem mężczyzną. Mężczyzna generalnie nie widzi wiekszego sensu w tym b
                                                > y puknąć więcej niż raz, dwa razy.

                                                Generalnie kobiety lubią się pukać. Mężczyznom to się podoba i wtedy chcą pukać i pukać na okrągło. Jeśli kobieta nie lubi się pukać to mężczyzna nie widzi sensu by puknąć więcej niż dwa razy. Nie wiem co jest jajkiem a co kurą w zestawie
                                                `kobieta nie lubi się pukać', `mężczyzna puka dwa razy' bo może jest tak, że jeśli
                                                mężczyzna nie widzi sensu by pukać trzy razy to kobieta znielubia się pukać.
                                                • druginudziarz Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 16:50
                                                  lybbla napisał:

                                                  > druginudziarz napisał:
                                                  >
                                                  >
                                                  > > Ja? ja jestem mężczyzną. Mężczyzna generalnie nie widzi wiekszego sensu w
                                                  > tym b
                                                  > > y puknąć więcej niż raz, dwa razy.
                                                  >
                                                  > Generalnie kobiety lubią się pukać.

                                                  A ludzie generalnie lubią słodycze.

                                                  > Mężczyznom to się podoba i wtedy chcą pukać
                                                  > i pukać na okrągło. Jeśli kobieta nie lubi się pukać to mężczyzna nie widzi se
                                                  > nsu by puknąć więcej niż dwa razy. Nie wiem co jest jajkiem a co kurą w zestawi
                                                  > e
                                                  > `kobieta nie lubi się pukać', `mężczyzna puka dwa razy' bo może jest tak, że je
                                                  > śli
                                                  > mężczyzna nie widzi sensu by pukać trzy razy to kobieta znielubia się pukać.
                                              • gogol77 Re: Jest marnie właściwie od początku. 07.07.17, 16:40
                                                druginudziarz napisał:
                                                > Ja? ja jestem mężczyzną. Mężczyzna generalnie nie widzi wiekszego sensu w tym by puknąć więcej niż raz, dwa razy.>

                                                A te pioruny sycylijskie?? Jak puknąłem TJ to się strasznie starałem, żeby chciała jeszcze!
                                                A jestem facet!
                                      • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 14:18
                                        "Kag otwartym tekstem: babka jest uzalezniona od husiu-buju-husiu-buju. MA byc pierdolniecie i ma sie dziac, a nie 'co chcesz kochanie to dla ciebie zrobie, bo cie kocham'."

                                        Ma byc pierdolniecie i ma sie dziac dla mnie moze oznaczac: ma byc chemia, pozadanie, lece na niego, kreci mnie, jest goraco, w lozku jest nam wow. A ze jeszcze zrobie dla Ciebie, bo Cie kocham, wcale nie przeszkadza, ale przeszkadza jak ktos nie chce ale zrobi, bo kocha, albo bo sam chce, zeby i jemu zrobiono (chec loda? chce! i moze dlatego robi minete a nie bo kocha). Co komu po milosci jak mu/jej nie staje w lozku? A tu jeszcze kwestia sie pojawia czy tu w ogole jest milosc/zakochanie, bo wiadomo, ze zakochanie trwa tak srednio 2 do 3 lat a ona sie zastanawia juz teraz. Czyli ani tu ni ma miety ani tu ni ma chemii i wlozku "marnie". Zachlysnela sie jego inteligencja ale w lozku nie zagralo, bo inteligencja nie daje zadnej gwarancji, ze w lozku zagra i tyle a ona chce, zeby w lozku gralo. Jak zyc, panie premierze?
                                      • vinotinto29 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 14:21
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > kag73 napisała:
                                        >
                                        > > Nie, nie widze, bo ze gosc byl psycho-przemocowiec okazalo sie w praniu,
                                        > wiec s
                                        > > ie z nim rozstala. Nie zrozumialam, ze pociagaja ja tylko i wylacznie psy
                                        > cho pr
                                        > > zemocowcy.
                                        >
                                        > Kag otwartym tekstem: babka jest uzalezniona od husiu-buju-husiu-buju. MA byc p
                                        > ierdolniecie i ma sie dziac, a nie 'co chcesz kochanie to dla ciebie zrobie, bo
                                        > cie kocham'.
                                        >

                                        Dziwi mnie taki wniosek po tym, jak napisałam, że miałam jeden taki związek, z którego zresztą odeszłam.
                                  • vinotinto29 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 14:19
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > kag73 napisała:
                                    >
                                    > Teraz ma fajnego faceta, ktory n
                                    > > ie pociaga. Co tu naprwiac w sobie?
                                    >
                                    > Kag wez sobie to poczytaj z pare razy, a potem dodaj na zasadzie kontrastu 'Prz
                                    > edtem miala przemocowego faceta, ktory ja pociagal.' I nadal nie widzisz gdzie
                                    > tkwi blad?
                                    >

                                    Nie rozumiem, skąd u Ciebie ta pewność w Twoich osądach. Nie za mało danych? Wrzuciłaś mnie w szufladkę "wariatka do naprawy, uzależniona od przemocowców". Od przemocowca odeszłam, bo był przemowocem. Miałam też kilka innych związków bez przemocy i huśtawki emocjonalnej i seks był, uwaga, fajny. Także nie, nie zgadzam się.
                                • vinotinto29 Re: Jest marnie właściwie od początku. 06.07.17, 14:23
                                  kag73 napisała:

                                  > "O to to. Najporzadniej to by sie przydalo rozstac i zajac naprawa sobie."
                                  >
                                  > A co ona ma tak konkretnie u siebie naprawiac? Czy to jej wina, ze byly okazal
                                  > sie psycholem/przemocowcem? Nie zawsze widac to od razu, czesto wychodzi w pran
                                  > iu. Czy moze ma sie naprawiac, bo brakuje jej seksu jak jest singielka? Normaln
                                  > a, seksualnie zdrowa kobieta. Co tu naprawiac? Teraz ma fajnego faceta, ktory n
                                  > ie pociaga. Co tu naprwiac w sobie? Nikt nigdy nie popelnia bledow? A nazywa si
                                  > e, ze "errare humanum est".


                                  No właśnie mam takie wrażenie, że tutaj większość jest całkiem bezbłędna.
                    • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 21:24
                      "Tylko jak uczciwie mowisz, ze lubisz obciagac, to powinnas chciec obciagac i bez minety".

                      Nie, to tak nie dziala, bo jak ktos jest wkurwiony to jest wkurwiony i wtedy to nawet jak sie cos lubi to zwyczajnie nie, bo nie, albo no glowa mowi nie.
                      • hello-kitty2 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 22:21
                        No nie wiem, jak ktos mowi, ze cos lubi, to lubi bez zadnych dodatowych warunkow. A tu mi wychodzi, ze lubi pod warunkiem, ze...(odpowiednie wstaw). Zreszta i tak nie dziala, bo gosc sie przelamal i do minety, i do swintuszenia i prawdopodobnie jeszcze duzo by da niej zrobil, a jak widac nie warto. Lepiej jak zabierze to, czego sie nauczyl i da innej. A autorka niech szuka takiego, ktoremu bedzie obciaga bez ogladania sie na nic.
                        • kag73 Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 22:56
                          "No nie wiem, jak ktos mowi, ze cos lubi, to lubi bez zadnych dodatowych warunkow. A tu mi wychodzi, ze lubi pod warunkiem, ze...(odpowiednie wstaw)."

                          O tej bazwarunkowosci to chyba przejelas od mabelle :), ale tak to nie dziala a seks zaczyna sie w glowie. Ja np. lubie seks, ale jak mnie facet mocno podkurwi albo da popalic to niestety ochoty na seks nie mam, nie ze go chce ukarac, po prostu wsciekosc (inne uczucia, emocje) mi dominuje i nie potrafie przelaczyc tego guziczka na "chce seksu, bo go lubie" :)
                          Czyli generalnie to ja seks lubie, ale....jak to i to i tak i tak, to mimo, ze lubie to: nie da rady albo nie chce.

                          " Zreszta i tak nie dziala, bo gosc sie przelamal i do minety, i do swintuszenia i prawdopodobnie jeszcze duzo by da niej zrobil, a jak widac nie warto. Lepiej jak zabierze to, czego sie nauczyl i da innej. A autorka niech szuka takiego, ktoremu bedzie obciaga bez ogladania sie na nic."

                          Przelamal sie ale mineta "wymuszona" jej sie nadal wydaje, robi, bo sam chce loda. Moze jej sie tylko wydaje, ze wymuszona ale nic nie zrobisz, bo ona to tak odczuwa.
                        • sea.sea Re: Jest marnie właściwie od początku. 05.07.17, 23:15
                          Więc skoro ona mówi, że lubi robić lody, to powinna je robić bez żadnych dodatkowych warunków. Każdemu kto poprosi, choćby nie wiem jak szpetny był, bo przecież robienie lodów wyłącznie osobnikom atrakcyjnym i umytym to już stawianie dodatkowych warunków. Ehe.