Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykowne?

08.10.17, 12:05
Najnowszy wywiad Szlendaka krytycznie o współczesnych małżeństwach, roszczeniowości, konflikcie interesów rozbieżnych oczekiwaniach kobiet i mężczyzn i ewolucji związków.

(...) A jak zauważyła już w 2003 r. pewna nowojorska publicystka, wszyscy interesujący mężczyźni są jak miejsca parkingowe w centrum miasta – dawno zajęci. Szacuje się, że 30 proc. Brytyjek z wykształceniem powyżej licencjatu nie znajdzie partnera długoterminowego, bo mają niezwykle wysokie wymagania, dokładnie tak jak w stosunku do towarów na rynku. A tego towaru wysokowartościowego w wydaniu męskim brakuje. Identycznie jest w Polsce. Spośród 1,5 mln studentów, ponad 70 proc. to studentki. Duża część wykształconych kobiet po prostu będzie sama.

Mężczyznom jest łatwiej znaleźć miejsce do zaparkowania?

Jeszcze trudniej. Ta część mężczyzn, która nie jest pożądana przez kobiety, w ogóle wypada z rynku matrymonialnego. (...). Dzisiaj to porównywanie jest ułatwione, bo media torpedują nas wizerunkami idealnych par i kobiety są rozczarowane. (...)

Chcą mieć towar z wyższej półki i nie przepłacić?

Tak się nie da. Od lat proszę moje studentki i studentów na zajęciach z socjologii rodziny o zrobienie tego samego ćwiczenia – żeby wymienili na kartce, jakich cech oczekują od partnera długoterminowego. Z roku na rok studentki mają coraz więcej wymagań.

Ile cech jest na tej liście życzeń?

Oho ho, zdziwiłaby się pani. Od dziewięciu do nawet trzydziestu kilku. Oczywiście nie ma takiego mężczyzny, który spełniłby wszystkie te oczekiwania, a nawet takiego, który spełniłby większość.

Co roku mniej więcej to samo. Od czasu pojawienia się naszego gatunku na Ziemi: miła, ładna, biodra szersze niż talia. Aha, i oczywiście inteligentna, bo żaden mężczyzna nie pragnie niemądrej partnerki. Nie warto się nawet męskimi oczekiwaniami zajmować, bo są stałe. Natomiast wydłużająca się lista cech pożądanych u mężczyzn przez kobiety jest świadectwem tego, że ich pozycja w społeczeństwie rośnie. Mężczyźni też zaczynają racjonalizować wybór partnerki, przy czym w kategoriach ryzyka, tzn. nie będę wchodził w związek z kobietą, bo uczepi się mnie, nie zrobię kariery, będę musiał dziecko niańczyć, co dzisiaj dla mężczyzny z klasy średniej jest obowiązkiem, a nie opcją.

Przecież są bardzo dobre serwisy pogwarancyjne w postaci terapii małżeńskich, coachingu par, itp.

Ostatnio mówiłem podczas jednego z wykładów, że pokolenie, które teraz wchodzi w dorosłość, to pokolenie najsilniej samoubezpieczone, np. wycofuje się z palenia papierosów czy picia alkoholu, bo to działania ryzykowne. Związek też jest działaniem ryzykownym – bardziej ryzykownym w percepcji niektórych ludzi niż palenie i picie. We Francji ukazała się książka socjologa Jean-Claude’a Kaufmanna – w języku polskim można przetłumaczyć jej tytuł na „Pierwszy poranek” – w której autor opisał wnioski ze swoich badań, w trakcie których przyglądał się temu, co ludzie robią po upojnej nocy, po imprezie, gdy lądują
razem w łóżku. Kto komu podaje kawę, kto ucieka itd. Po analizach kilkudziesięciu kilku par Kaufmann doszedł do wniosku, że związki się dzisiaj zawiązują, ponieważ się nie rozpadają. Ludzie nie mają siły skończyć tego, co już się zaczęło.

Koniec z miłością romantyczną?

Wydaje się nam, że miłość romantyczna jest odwieczna. Nie, w większości kultur ona nigdy nie była powodem zawiązywania trwałych związków, wręcz pojawiała się obok nich. Dopiero po II wojnie światowej zrodziła się idea, że pobieramy się z miłości, która zastąpiła swata czy rodziców jako profesjonalne instytucje doboru partnera. Dzisiaj racjonalizujemy, zanim cokolwiek emocjonalnego między nami się wydarzy. W takiej sytuacji jedyne, co widzę, to wady przyszłego związku i ewentualnego partnera. Być może nastały czasy i warunki – sieć, społeczeństwo konsumpcyjne, namysł nad sobą, indywidualizm – które powodują, że miłość już nie będzie powodem wchodzenia w związek. Przyjaźń małżeńska, przyjemność z bycia razem – takie „dobra” mogą nas ku sobie popychać.

W takich związkach seks będziemy outsourcingować?

Możliwe. Przy czym nie chodzi o seks za pieniądze. On już teraz jest towarem odnajdywanym w ramach wymiany społecznej w różnych miejscach, np. u kumpla albo u osoby, która jest mi dobrze znana i z którą mam taki układ. Nadal oczywiście chodzenie ze sobą będzie funkcjonować, ale z uwzględnieniem elementu ryzyka i ubezpieczania się „na zaś”, tzw. miłość współbieżna. Do momentu kiedy coś się wydarzy i jednej ze stron wybór konsumpcyjny przestanie odpowiadać.

Firma rodzinna, która działa do momentu, kiedy przynosi zyski?

To jest dobre porównanie. Taka spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, w której zderzają się dwa rozbieżne czasem interesy, a każda jednostka stara się kształtować związek według swoich wyobrażeń. Nie łudźmy się, małżeństwo zawsze było pewnego rodzaju firmą, ale poddaną zewnętrznej kontroli. Dzisiaj nikt już nas nie zmusi do tego, żebyśmy w nim trwali. Ludzie nadal będą potrzebować relacji z innymi, tylko że to będą związki innego typu, zracjonalizowane. Nie na zabój, nie na śmierć i życie, a już na pewno nie do końca żywota.

www.focus.pl/artykul/malzenstwo-raczej-spolka-z-ograniczona-odpowiedzialnoscia
    • kulawybizon Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 12:31
      Kilkanaście lat temu profesor Ayala Pines napisała książkę "Falling in Love" prezentującą wyniki naukowych badań nad procesem zakochiwania się - jak, dlaczego, w kim itp. O miłości romantycznej dzieło. Tam pozytywniej jeszcze było to niż tutaj, co wskazuje, że i ten proces stopniowo schodzi...

      Prof. Pines cytuje również naszego dobrego znajomego Rollo Maya:): "Seks to potrzeba, a eros to pożądanie. W miłości erotycznej nie dążymy do rozładowania napięcia seksualnego, lecz chcemy uprawiać kult świata, stwarzać go i kształtować".

      Zakochiwanie się nie jest prawdziwą miłością, bo nie stanowi aktu woli - woli przekroczenia swojego ja, w celu umożliwienia duchowego rozwoju partnerowi i sobie. Jednostki leniwe zakochują się równie często jak pracusie. Dokładna analiza w książce.

      Zakochiwanie



    • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 13:28
      A co tu się zmieniło? Zawsze byli dobrzy do romansów, rokujący i decyzja zależna od emocji, zmysłów i głowy, przemyśleń i wyrachowania, a wszystko poruszające się na osi czasu, który zmieniał kryteria i weryfikował możliwości.
      Przeczytałem ,,Miłość i Wolę". Trudno się czyta a żadnych istotnych wniosków, oprócz tego, że nie należy rezygnować ze spontaniczności, gdyż wyrachowanie i technika nie tylko zabijają seks, i radość z niego ale mogą doprowadzić do impotencji, nie znalazłem.
      • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 14:09
        marek.zak1 napisał:

        > A co tu się zmieniło? Zawsze byli dobrzy do romansów, rokujący i decyzja zależn
        > a od emocji, zmysłów i głowy, przemyśleń i wyrachowania, a wszystko poruszając
        > e się na osi czasu, który zmieniał kryteria i weryfikował możliwości.

        Też tak to widzę.
        Ludzie rozwodzą się teraz bo... mogą. Mogą zaznać seksu i miłości bez małżeństwa, mogą się sobie długo przyglądać zanim podejmą jakąś decyzję, mogą w trakcie trwania związku renegocjować umowy, itd. A wszystko to w zgodzie z prawem psanym i zwyczajowym. Dzisiejszy stan rzeczy to kwestia względnego dobrobytu i, praw równych (mniej więcej) dla wszystkich płci i warstw. To jak sobie teraz ludzie powszechnie układają życie prywatne to nic innego jak niegdysiejsze układy powszechne w zamożnych warstwach społeczności względnie mało restrykcyjnych obyczajowo.
        • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 14:41
          Jeszcze o wymaganiach coraz lepiej wykształconych kobiet i checkliście, o której wspomniał U. Jest to zjawisko społeczne, gdyż więcej kobiet kształci się i studiuje niż facetów. Wydaje mi się, że następstwem tego będzie świadome singielstwo albo obniżenie wymagań przez kobiety. Alternatywą jest, co np. widzę np. Szwajcarii (największy % ślubów z cudzoziemcami) sprowadzanie sobie atrakcyjnych i odpowiadających partnerów z zagranicy.
          • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 15:16
            marek.zak1 napisał:

            > Jeszcze o wymaganiach coraz lepiej wykształconych kobiet i checkliście, o które
            > j wspomniał U. Jest to zjawisko społeczne, gdyż więcej kobiet kształci się i st
            > udiuje niż facetów. Wydaje mi się, że następstwem tego będzie świadome singiels
            > two albo obniżenie wymagań przez kobiety. Alternatywą jest, co np. widzę np. Sz
            > wajcarii (największy % ślubów z cudzoziemcami) sprowadzanie sobie atrakcyjnych
            > i odpowiadających partnerów z zagranicy.


            Czychanie na panów z zagranicy już powoli zaczyna mieć miejsce i w Polsce, zaobserwowałam. Co do wykształcenia zaś mam takie spostrzeżenia: kobiety mają pęd do kształcenia się, ale niekoniecznie równe ich wykształceniu formalne wykształcenie ich mężczyzny jest im niezbędne do szczęścia. One wnoszą do małżeństwa swoje wykształcenie i pracę stabilną i średnio płatną wynikającą z tego wykształcenia, ich mężowie spryt, pracowitość, przedsiębiorczość. Nauczycielki na wsiach i urzędniczki w gminach to bardzo często żony miejscowych rolników, rzemieślników i drobnych przedsiębiorców. To dobre i zadowolone z życia małżeństwa.
          • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 15:19
            marek.zak1 napisał:

            > Jeszcze o wymaganiach coraz lepiej wykształconych kobiet i checkliście, o które
            > j wspomniał U. Jest to zjawisko społeczne, gdyż więcej kobiet kształci się i st
            > udiuje niż facetów. Wydaje mi się, że następstwem tego będzie świadome singiels
            > two albo obniżenie wymagań przez kobiety. Alternatywą jest, co np. widzę np. Sz
            > wajcarii (największy % ślubów z cudzoziemcami) sprowadzanie sobie atrakcyjnych
            > i odpowiadających partnerów z zagranicy.

            Zajęte miejsca parkingowe > najlepiej wychodzą babki które na początku rezerwują sobie najlepiej rokujących, jak ciebie ? A nie które przebierają i czekają. Rynek zwiazków to rynek kobiet.
            Te bussowskie 70% facetów nie pożądanych przez kobiety wypada z rynku wystarczy jedynie że potrzebni są żeby spłodzić potomka i płacić alimenty na niego i zasilają potem "braci samców". Ale to grozi frustracją która wybuchnie jak osiagnie mase krytyczna
            • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 15:37

              > Zajęte miejsca parkingowe > najlepiej wychodzą babki które na początku reze
              > rwują sobie najlepiej rokujących, jak ciebie ? A nie które przebierają i czekaj
              > ą. Rynek zwiazków to rynek kobiet.

              Prawda, to najrozsądniejsze posunięcie jakie może wykonać kobieta. Z pewnym marginesem bezpieczeństwa, bo najlepsza partia może z czasem przesadzic z narcyzmem, alkoholem czy hazardem.

              > Te bussowskie 70% facetów nie pożądanych przez kobiety wypada z rynku wystarczy
              > jedynie że potrzebni są żeby spłodzić potomka i płacić alimenty na niego i zas
              > ilają potem "braci samców". Ale to grozi frustracją która wybuchnie jak osiagni
              > e mase krytyczna

              Z tych bussowskich 70% co najmniej połowa jest jako tako szczęśliwie zagospodarowana przez kobiety. Z grubsza jak zawsze. Poatomowe odpady kąbiowe plus czynni alkoholicy niskofunkcjonujący są i byli zawsze na aucie. Z tą różnicą, że kiedyś formalnie pałętali się wokół domów a teraz goni się ich daleko dla bezpieczeństwa rodziny.
            • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 15:40
              urquhart napisał:
              > Te bussowskie 70% facetów nie pożądanych przez kobiety wypada z rynku wystarczy
              > jedynie że potrzebni są żeby spłodzić potomka i płacić alimenty na niego i zas
              > ilają potem "braci samców". Ale to grozi frustracją która wybuchnie jak osiagni
              > e mase krytyczna

              Nie wiem czy dobrze zrozumiełam Twoje przesłanie....panie upatrują sobie jakiegos słabo rokującego pana, robią sobie z nim dzieciaka i wywalają z życia po tym fakcie, dojąc z alimentów? Czemu nie robią sobie dzieci z tymi lepiej rokującymi, w ciążę lepiej chyba zajść z kimś o lepszych genach?Nierozsądne te kobiety jakieś.
              • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 08:58
                zawle napisała:

                > urquhart napisał:
                > > Te bussowskie 70% facetów nie pożądanych przez kobiety wypada z rynku wys
                > tarczy
                > > jedynie że potrzebni są żeby spłodzić potomka i płacić alimenty na niego
                > i zas
                > > ilają potem "braci samców". Ale to grozi frustracją która wybuchnie jak o
                > siagni
                > > e mase krytyczna
                >
                > Nie wiem czy dobrze zrozumiełam Twoje przesłanie....panie upatrują sobie jakieg
                > os słabo rokującego pana, robią sobie z nim dzieciaka i wywalają z życia po tym
                > fakcie, dojąc z alimentów? Czemu nie robią sobie dzieci z tymi lepiej rokujący
                > mi, w ciążę lepiej chyba zajść z kimś o lepszych genach?Nierozsądne te kobiety
                > jakieś.

                No przecież jest o tym w tekście.
                Dlatego że to miejsce parkingowe jest już zajęte.
                • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 14:04
                  Zajęte na związek, ale nie na zrobienie sobie pokątnie dziecka. Alimenty się dostaje nawet gdy sie je ma poza małżeństwem. Jak szaleć to na całego;) A zonaci chętniejsi niż wolni.
                  • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 15:55
                    zawle napisała:

                    > Zajęte na związek, ale nie na zrobienie sobie pokątnie dziecka. Alimenty się do
                    > staje nawet gdy sie je ma poza małżeństwem. Jak szaleć to na całego;) A zonaci
                    > chętniejsi niż wolni.

                    I myślisz że kobieta która już na tym miejscu zaparkowała będzie się chciała nim dzielić?
                    "Nie ma problemu kochanie, rób dzieci na boku, płać alimentów ile chcesz, przecież to nie ma wpływu na nasze małżeństwo".
                    Czyżby?
                    • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 15:57
                      łał...to jak się żonę zdradza, to się jej pyta o zdanie? Kochanka może ma taki obowiązek? Bo ja jakas nieobyta chyba jestem.
                      • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 16:06
                        zawle napisała:

                        > łał...to jak się żonę zdradza, to się jej pyta o zdanie? Kochanka może ma taki
                        > obowiązek? Bo ja jakas nieobyta chyba jestem.

                        A jak się kradnie w sklepie to sie pyta sklepikarza o zdanie?
                        Nie jestes jakaś nieobyta tylko innej planety.
                        • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 18:17
                          druginudziarz napisał:
                          > A jak się kradnie w sklepie to sie pyta sklepikarza o zdanie?
                          > Nie jestes jakaś nieobyta tylko innej planety.

                          Drugi, jeśli kiedykolwiek będę chciała odpływać w szuwary , to Ciebie wezmę na pokład.
                          To od początku. Gdybym była zdeterminowana na urodzenie dziecka i szukała sponsora na tą jakże szlachetną akcję, to brałabym z górnej półki ( piękny, mądry, niebiedny). Kryterium zajętości nie spędzałob mi snu z powiek.
                          • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 18:39
                            zawle napisała:

                            > druginudziarz napisał:
                            > > A jak się kradnie w sklepie to sie pyta sklepikarza o zdanie?
                            > > Nie jestes jakaś nieobyta tylko innej planety.
                            >
                            > Drugi, jeśli kiedykolwiek będę chciała odpływać w szuwary , to Ciebie wezmę na
                            > pokład.
                            > To od początku. Gdybym była zdeterminowana na urodzenie dziecka i szukała spons
                            > ora na tą jakże szlachetną akcję, to brałabym z górnej półki ( piękny, mądry, n
                            > iebiedny). Kryterium zajętości nie spędzałob mi snu z powiek.

                            Acha, zacny pomysł, nic tylko zrealizować ;)
                            Wiesz, a ja jak byłem dzieckiem, to pomysł miałem taki że zostanę kosmonautą. Albo noblistą. W sumie nie byłem do końca zdecydowany :D
                            • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 19:55
                              druginudziarz napisał:
                              > Acha, zacny pomysł, nic tylko zrealizować ;)
                              > Wiesz, a ja jak byłem dzieckiem, to pomysł miałem taki że zostanę kosmonautą. A
                              > lbo noblistą. W sumie nie byłem do końca zdecydowany :D

                              To nie pomysł , tylko opinia urgu o kobietach. Ja chciałam zostać sprząataczką lub lekarką. Udało mi się pogodzić jedno z drugim;) Na swój pokretny sposób;)
                • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 23:15
                  druginudziarz napisał:


                  > Dlatego że to miejsce parkingowe jest już zajęte.

                  A po co kobietom w dzisiejszych czasach miejsca parkingowe?
                  Stąd tęsknota drugich za starymi czasami.
            • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 19:04
              urquhart napisał:

              > Zajęte miejsca parkingowe > najlepiej wychodzą babki które na początku reze
              > rwują sobie najlepiej rokujących, jak ciebie ? A nie które przebierają i czekaj
              > ą. Rynek zwiazków to rynek kobiet.

              Zastawialam sie nad tym kiedys dlugo i doszlam, ze nawet najlepszego, najbardziej wartosciowego, najpiekniejszego ale nie za TAKA cene tj. za cene spania z jedym czy dwoma mezczynami na krzyz w zyciu. W zyciu! Zmarnowane zycie jak dla mnie. Do tego trzeba miec charakter ale chyba wiele kobiet ma. Ja absolutnie. Dla mnie nie warto.
              • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 22:04
                hello-kitty2 napisała:

                Zastawialam sie nad tym kiedys dlugo i doszlam, ze nawet najlepszego, najbardziej wartosciowego, najpiekniejszego ale nie za TAKA cene tj. za cene spania z jednym czy dwoma mezczynami na krzyz w zyciu. W zyciu! Zmarnowane zycie jak dla mnie. Do tego trzeba miec charakter ale chyba wiele kobiet ma. Ja absolutnie. Dla mnie nie warto.
                --------------------
                Cenna uwaga. To nie chodzi o urodę ani wartościowość, ale może nie spotkałaś w swoim życiu takiego faceta, dla którego by było warto. Nie zakochałaś się (może) do szaleństwa, nie zatraciłaś się zupełnie. Nie spotkałaś takiego, jak sądzę, ale może masz inny charakter.
                • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 23:38
                  marek.zak1 napisał:

                  > hello-kitty2 napisała:
                  >
                  > Zastawialam sie nad tym kiedys dlugo i doszlam, ze nawet najlepszego, najbardz
                  > iej wartosciowego, najpiekniejszego ale nie za TAKA cene tj. za cene spania z j
                  > ednym czy dwoma mezczynami na krzyz w zyciu. W zyciu! Zmarnowane zycie jak dla
                  > mnie. Do tego trzeba miec charakter ale chyba wiele kobiet ma. Ja absolutnie. D
                  > la mnie nie warto.
                  > --------------------
                  > Cenna uwaga. To nie chodzi o urodę ani wartościowość, ale może nie spotkałaś w
                  > swoim życiu takiego faceta, dla którego by było warto. Nie zakochałaś się (może
                  > ) do szaleństwa, nie zatraciłaś się zupełnie. Nie spotkałaś takiego, jak sądzę,
                  > ale może masz inny charakter.

                  Wydaje mi się,.że Kitty chodzi o powstrzymanie się (czy raczej niemożność powstrzymania się) od spróbowania kolejnych mężczyzn gdy już się tego bardzo bardzo fajnego znalazło na początku swojej drogi :-)
                  Dla mnie to rzecz godna polecenia, jeśli faktycznie ten pierwszy okaże się super pod każdym względem. Mój pierwszy nie był więc szukałam dalej ;-)
                  • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 09:09
                    aandzia43 napisała:

                    > marek.zak1 napisał:
                    >
                    > > hello-kitty2 napisała:
                    > >
                    > > Zastawialam sie nad tym kiedys dlugo i doszlam, ze nawet najlepszego, na jbardziej wartosciowego, najpiekniejszego ale nie za TAKA cene tj. za cene spana z jdnym czy dwoma mezczynami na krzyz w zyciu. W zyciu! Zmarnowane zycie jak dla mnie. Do tego trzeba miec charakter ale chyba wiele kobiet ma. Ja absolutnie. Dla mnie nie warto.
                    > > --------------------
                    > > Cenna uwaga. To nie chodzi o urodę ani wartościowość, ale może nie spotkałaś w swoim życiu takiego faceta, dla którego by było warto. Nie zakochałaś się (może) do szaleństwa, nie zatraciłaś się zupełnie. Nie spotkałaś takiego, jak sądzę, ale może masz inny charakter.
                    -------------------------->
                    > Wydaje mi się,.że Kitty chodzi o powstrzymanie się (czy raczej niemożność powstrzymania się) od spróbowania kolejnych mężczyzn gdy już się tego bardzo bardzo fajnego znalazło na początku swojej drogi :-) Dla mnie to rzecz godna polecenia, jeśli faktycznie ten pierwszy okaże się super pod każdym względem. Mój pierwszy nie był więc szukałam dalej ;-)
                    ------------------------------
                    Kitty uważa takie. czyli od młodości, ustatkowane, jako zmarnowane. Miała możliwość, dzięki warunkom, kotłowania się z wieloma bez wysiłku i to robiła, a gdyby nie robiła, by zapewne żałowała. Nie wiem tylko czy chęć zmiany wynika z chęci zmiany, czy jak u Ciebie, jest związana z szukaniem tego najbardziej super.
                    Widzę także w okolicy wiele dziewczyn i kobiet, które są atrakcyjne, szukają i jakoś zadowolone nie są, a każdy następny to tak z dystansu, raczej gorszy niż lepszy, a lata lecą..
                    • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 10:00
                      Kitty chodzi o NIECHEC do placenia tak wysokiej ceny za dobre miejsce parkingowe. Najpierw wariactwo za znalezieniem takiego miejsca, a potem okazuje sie, ze sie samochodem nawet nie jezdzi, bo na rowerek ciagnie albo pobiegac, czlowiek nie okazuje sie milosnikiem motoryzacji zwlaszcza gdy utrzymanie samochodu takie drogie, a jazda frajdy nie daje ;) A teraz jak MArkowi na granicy: zalezy co dla kogo wazne. Dla Kitty wazne jest by tak samo jak np zdobyc wyzsze wyksztalcenie zdobyc rowniez doswiadczenie seksualne w odpowiednim czasie, a nie np dopiero po 40stce. I nie jest tak, jak sugerujesz, ze Kitty miala warunki, to sie kotlowala. Kazda (prawie) mloda kobieta ma warunki. Jak one lecialy? Mila, ladna, talia wezsza od bioder i inteligentna. Dla Kitty to bylo wazne by nacieszyc sie seksem z roznymi partnerami. Bym tego pilnowala zeby mlodzi ludzie tego etapu nie przeskakiwali np u syna.
                      • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 10:47
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Kitty chodzi o NIECHEC do placenia tak wysokiej ceny za dobre miejsce parkingowe. Najpierw wariactwo za znalezieniem takiego miejsca, a potem okazuje sie, ze sie samochodem nawet nie jezdzi, bo na rowerek ciagnie albo pobiegac, czlowiek nie okazuje sie milosnikiem motoryzacji zwlaszcza gdy utrzymanie samochodu takie drogie, a jazda frajdy nie daje ;) A teraz jak MArkowi na granicy: zalezy co dla kogo wazne. Dla Kitty wazne jest by tak samo jak np zdobyc wyzsze wyksztal cenie zdobyc rowniez doswiadczenie seksualne w odpowiednim czasie, a nie np dopiero po 40stce. I nie jest tak, jak sugerujesz, ze Kitty miala warunki, to sie kotlowala. Kazda (prawie) mloda kobieta ma warunki. Jak one lecialy? Mila, ladna, talia wezsza od bioder i inteligentna. Dla Kitty to bylo wazne by nacieszyc sie seksem z roznymi partnerami. Bym tego pilnowala zeby mlodzi ludzie tego etapu nie przeskakiwali np u syna.
                        -------------------
                        I tak zrozumiałem, Nacieszenie sie seksem + zdobywanie doświadczenia w młodości z różnymi partnerami. Nie każda, też młoda, ma jednak warunki, bo miłych, ładnych, o talii węższych od bioder i inteligentnych to jest może w porywach 10%.
                        Szanuję Twój wybór a u mnie, gdybym należał do tych 10% przystojniaków, którym babki wskakiwały do łóżek, może bym teorię dopasował, że trzeba spróbować ilę sie da, ale że wskakiwały nie od razu, to może i teoria inna :).
                        • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 11:06
                          marek.zak1 napisał:

                          Nie każda, też młoda, ma jednak warunki, bo miłych, ładn
                          > ych, o talii węższych od bioder i inteligentnych to jest może w porywach 10%.

                          No nie zartuj Marek ;-) PRzeciez tam wyzej jest wlasnie mowa o dysproporcji oczekiwan. Takich kobiet jest pelno. Rozumiem, ze te masowo studiujace inteligencje maja dyplomem zaliczona ;) Natomiast spelnienie z 30 warunkow, pewnie czesto przeciwwstawnych, przez mezczyzn, to jest nie lada wyczyn.
                          • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 11:50
                            hello-kitty2 napisała:

                            > marek.zak1 napisał:
                            >
                            > Nie każda, też młoda, ma jednak warunki, bo miłych, ładnych, o talii węższych od bioder i inteligentnych to jest może w porywach 10%.
                            >
                            > No nie zartuj Marek ;-) PRzeciez tam wyzej jest wlasnie mowa o dysproporcji oczekiwan. Takich kobiet jest pelno. Rozumiem, ze te masowo studiujace inteligencje maja dyplomem zaliczona ;) Natomiast spelnienie z 30 warunkow, pewnie czesto przeciwwstawnych, przez mezczyzn, to jest nie lada wyczyn.
                            ------------------------
                            NIE jest pełno. Atrakcyjnych, miłych, inteligentnych i zgrabnych (talia itp.) jest 10%, a na Politechnikach dużo mniej, tak więc jak takowe z tych 10% chcą zdobywać doświadczenia, to codziennie mogą z kimś innym na pstryknięcie:). Dla Wonta z tych młodych to może 70%, nie wiem. Młodośc ma swoje prawa.
                            30 warunków to raczej do związku z fajnym, perspektywicznym i dobrym w łóżku + 27 innych. Do seksu (chyba) wystarczy fizyczność.
                            Natomiast, jak napisano, rynek seksu należy do kobiet, ale rynek związków raczej do facetów. Każdy ma swoja strategię i ją realizuje. Jak jest konsekwentny i ma szczęście, ma szanse na powodzenie. Szukanie miejsca parkingowego nie wyklucza testowania różnych. Apogeum bywa przeważnie podczas studiów.
                            • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 12:39
                              > NIE jest pełno. Atrakcyjnych, miłych, inteligentnych i zgrabnych (talia itp.) j
                              > est 10%,

                              Jest więcej. Jak patrzę na klasę w osiedlowym gimnazjum (przekrój przez wszystkie warstwy dużego miasta) to widzę więcej niż półtorej dziewczyny na 15 w klasie z urodą, figurą, seksapilem i czymś tam pod czaszką. Dobrze zapowiadających się lasek jest przeciętnie około trzech, czterech na 15. Dla normalnych wymagających facetów bez fetyszy.
                              • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 12:49
                                aandzia43 napisała:

                                > > NIE jest pełno. Atrakcyjnych, miłych, inteligentnych i zgrabnych (talia i tp.) jest 10%,
                                >
                                > Jest więcej. Jak patrzę na klasę w osiedlowym gimnazjum (przekrój przez wszystkie warstwy dużego miasta) to widzę więcej niż półtorej dziewczyny na 15 w klasie z urodą, figurą, seksapilem i czymś tam pod czaszką. Dobrze zapowiadających się lasek jest przeciętnie około trzech, czterech na 15. Dla normalnych wymagających facetów bez fetyszy.
                                -----------------
                                ,,Atrakcyjna" jest mocno dyskusyjne. Na moim wudziale Politechniki, na 100 byly takowe 2.
                      • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 15:19
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Kitty chodzi o NIECHEC do placenia tak wysokiej ceny za dobre miejsce parkingow
                        > e.

                        No ale to dobre miejsce parkingowe to przede wszystkim chyba dobry seks, nie? :-)
                        Mysle ze jedyne co jest warte to inwestycja w relacje, bo tylko wtedy jest najwieksza szansa ze seks sie nie posypie. Slabo, tzn krotkoterminowo widze ciagle zmiany partnerow seksualnych/ nieustanne poszukiwanie nowych wrazen. Do tego trzeba by miec specjalna konstrukcje psychiczna i traktowac druga strone dosyc powierzchownie. Ja tej konstrukcji nie mam niestety. Krotko mowiac taki seks niewiele jest dla mnie warty. Ale nie potepiam jakby co.

                        • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 15:29
                          mabelle2000 napisała:

                          > hello-kitty2 napisała:
                          >
                          > > Kitty chodzi o NIECHEC do placenia tak wysokiej ceny za dobre miejsce parkingowe.
                          >
                          > No ale to dobre miejsce parkingowe to przede wszystkim chyba dobry seks, nie? :
                          > -)
                          > Mysle ze jedyne co jest warte to inwestycja w relacje, bo tylko wtedy jest najwieksza szansa ze seks sie nie posypie.
                          ------------------------
                          Osią dyskusji jest teza Kitty:
                          Zastawialam sie nad tym kiedys dlugo i doszlam, ze nawet najlepszego, najbardziej wartosciowego, najpiekniejszego ale nie za TAKA cene tj. za cene spania z jednym czy dwoma mezczynami na krzyz w zyciu. W zyciu! Zmarnowane zycie jak dla mnie.

                          ------------------
                          Tak więc nawet najlepsze miejsce parkingowe, połączone z dobrym seksem, nie jest warte tego, żeby w życiu mieć tylko 1-2 łóżkowych partnerów.
                        • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 16:12
                          mabelle2000 napisała:

                          > Mysle ze jedyne co jest warte to inwestycja w relacje, bo tylko wtedy jest najw
                          > ieksza szansa ze seks sie nie posypie. Slabo, tzn krotkoterminowo widze ciagle
                          > zmiany partnerow seksualnych/ nieustanne poszukiwanie nowych wrazen. Do tego tr
                          > zeba by miec specjalna konstrukcje psychiczna i traktowac druga strone dosyc po
                          > wierzchownie. Ja tej konstrukcji nie mam niestety. Krotko mowiac taki seks niew
                          > iele jest dla mnie warty. Ale nie potepiam jakby co.

                          Splycasz celowo. Dlugoterminowa relacja nie jest zadnym gwarantem dobrego seksu ani nawet dobrej relacji.
                          • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 16:35
                            hello-kitty2 napisała:
                            Dlugoterminowa relacja nie jest zadnym gwarantem dobrego seksu ani nawet dobrej relacji.
                            ---------------------
                            Jednak dobry seks jest, czy powinien być dobrym punktem startowym, a co dalej, to i tak nie wiadomo. Gwarancji tak nawiasem, to nie ma w ogóle, ale bez tego dobrego seksu na starcie to klapa gwarantowana.
                          • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 17:16
                            > Splycasz celowo. Dlugoterminowa relacja nie jest zadnym gwarantem dobrego seksu ani nawet dobrej relacji. <

                            W logice „warunek konieczny ale nie wystarczający”, wydaje mi sie ze Mabelle o to chodzi. Na tym forum z definicji nie bedzie za duzo przykładów. Marek moze.
                            • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 17:38
                              proteinawy napisał(a):


                              > W logice „warunek konieczny ale nie wystarczający”, wydaje mi sie ze Mabelle o to chodzi. Na tym forum z definicji nie bedzie za duzo przykładów. Marek moze.
                              --------------------
                              Tak, jest to warunek konieczny ale nie wystarczający.
                              W temacie lubienia. To druga podstawa związku.
                          • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 17:28
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Splycasz celowo. Dlugoterminowa relacja nie jest zadnym gwarantem dobrego seksu
                            > ani nawet dobrej relacji.

                            Jasne ze nie jest gwarantem ale daje wieksze szanse. Poza tym to nie dlugoterminowosc tylko jakosc samej relacji jest tu kluczowa, co wyraznie napisalam.

                            PS Kiedys mi sie wydawalo, ze dobry seks uratowalby moje malzenstwo. Tyle ze o dziwo sie pozniej okazalo, ze mnie nie jest potrzebny dobry masturbator. Ja nie mam jakis specjalnych preferencji seksualnych, mam za to duza tolerancje w kategorii techniczne dopasowanie ;-)
                            Jednego czego nie przeskocze to jak facet mnie nie lubi. Wiec zeby miec dobry seks musze wybierac sposrod tych bardzo mi przychylnych, a nie tylko tych oblizujacych sie na widok mojej dupy :-D
                            • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 18:42
                              mabelle2000 napisała:

                              > Jasne ze nie jest gwarantem ale daje wieksze szanse. Poza tym to nie dlugotermi
                              > nowosc tylko jakosc samej relacji jest tu kluczowa, co wyraznie napisalam.

                              A krotkoterminowosc jest przeslanka niskiej jakosci?

                              > PS Kiedys mi sie wydawalo, ze dobry seks uratowalby moje malzenstwo. Tyle ze o
                              > dziwo sie pozniej okazalo, ze mnie nie jest potrzebny dobry masturbator. Ja nie
                              > mam jakis specjalnych preferencji seksualnych, mam za to duza tolerancje w kat
                              > egorii techniczne dopasowanie ;-)
                              > Jednego czego nie przeskocze to jak facet mnie nie lubi. Wiec zeby miec dobry s
                              > eks musze wybierac sposrod tych bardzo mi przychylnych, a nie tylko tych oblizu
                              > jacych sie na widok mojej dupy :-D

                              To juz sie zupelnie pogubilam. Caly tekst jaki to seks Cie nie interesuje, a potem "nie
                              > mam jakis specjalnych preferencji seksualnych, mam za to duza tolerancje w kat
                              > egorii techniczne dopasowanie" i jeszcze gwozdz do trumny w postaci bezznaczeniowego wykwitu myslowego 'masturbowania sie druga osoba''... Na razie to zaliczam Cie do kategorii 'zlotoustna', w ktora wsadzil Lybble Proteina. On tam pisze, ze to zwilza, moze jego, mnie generalnie wkurwia ale ja chyba jestem blizej ziemi. To po kolei: to jaki ten seks Cie interesuje? I czemu czarujesz, ze nie masz specjalnych preferencji seksualnych? I czy jak sobie usiade na swoim kochanku i sobie na nim dojde to sie nim zmasturbowalam?
                              • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 19:11
                                hello-kitty2 napisała:

                                > A krotkoterminowosc jest przeslanka niskiej jakosci?

                                Skoro jakosc dobra, wszystko gra, to czemu tak szybko sie skonczylo? :-) Strzelam- bo byla inwestycja w urozmacenia, nie bylo inwestycji w relacje. Druga strona sie znudzila czyli. Wszystko juz byla. Nuda panie.A potem ta druga strona zaczela przeszkadzac (?). To moja teza, mozesz miec inna.

                                > To juz sie zupelnie pogubilam. Caly tekst jaki to seks Cie nie interesuje, a po
                                > tem "nie
                                > > mam jakis specjalnych preferencji seksualnych, mam za to duza tolerancje
                                > w kat
                                > > egorii techniczne dopasowanie"

                                Nie mam preferencji, to znaczy nie wymagam zeby facet masturbowal mnie do orgazmu w okreslony sposob, bo tylko wtedy seks uwazam za satysfakcjonujacy.

                                > To po kolei: to jaki ten seks Cie interesuje?

                                Interesuje mnie taki seks, w ktorym jestem pewna ze mezczyznie nie zal na niego czasu. To raczej da sie wyczuc czy erotyka jest dla niego priorytetem, czy lubi sobie tylko spuscic z krzyza od czasu do czasu.

                                I czemu czarujesz, ze
                                > nie masz specjalnych preferencji seksualnych? I czy jak sobie usiade na swoim k
                                > ochanku i sobie na nim dojde to sie nim zmasturbowalam?

                                Ale to bardzo dobrze ze ludzie masturbuja sie nawzajem. Ja naprawde nic do tego nie mam. Twierdze natomiast, ze mnie taki seks nie jest potrzebny do szczescia. Tylko tyle.
                                • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 19:45
                                  mabelle2000 napisała:

                                  > hello-kitty2 napisała:
                                  >
                                  > > A krotkoterminowosc jest przeslanka niskiej jakosci?
                                  >
                                  > Skoro jakosc dobra, wszystko gra, to czemu tak szybko sie skonczylo? :-) Strzel
                                  > am- bo byla inwestycja w urozmacenia, nie bylo inwestycji w relacje. Druga stro
                                  > na sie znudzila czyli. Wszystko juz byla. Nuda panie.A potem ta druga strona za
                                  > czela przeszkadzac (?). To moja teza, mozesz miec inna.

                                  Bo wszystko jest czasowe. Rodzimy sie by umrzec. Jestesmy tu tylko przejazdem, przechodzilismy. A ja jestem dzisiaj w twoim zyciu, a jutro mnie nie ma. To nie kwestia nudy tylko uroda zycia.
                                  • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 19:55
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Bo wszystko jest czasowe. Rodzimy sie by umrzec. Jestesmy tu tylko przejazdem,
                                    > przechodzilismy. A ja jestem dzisiaj w twoim zyciu, a jutro mnie nie ma. To nie
                                    > kwestia nudy tylko uroda zycia.

                                    Wierze ze da sie sprawic, zeby ludzie ktorych kocham byli wciaz obecni w moim zyciu. Wlasciwie to tylko smierc ma moc zabierania na zawsze. I Alzheimer ;-))))
                    • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 10:26

                      > Kitty uważa takie. czyli od młodości, ustatkowane, jako zmarnowane. Miała możli
                      > wość, dzięki warunkom, kotłowania się z wieloma bez wysiłku i to robiła, a gdyb
                      > y nie robiła, by zapewne żałowała. Nie wiem tylko czy chęć zmiany wynika z chęc
                      > i zmiany, czy jak u Ciebie, jest związana z szukaniem tego najbardziej super.
                      > Widzę także w okolicy wiele dziewczyn i kobiet, które są atrakcyjne, szukają i
                      > jakoś zadowolone nie są, a każdy następny to tak z dystansu, raczej gorszy niż
                      > lepszy, a lata lecą..

                      Tym bardzije nie byłyby zadowolone zatrzymując się na tym pierwszym czy drugim nadal nie zadowalającym ;-) Może niech już lepiej ich zmieniają.
                      Chcę jeszcze dodać, że szybki wybór bardzo dobrego samca w młodości nei oznacza wiązania się z pierwszym partnerem seksualnym. Od siedemnastego do dwudziestego czwartego roku życia jest kupa czasu na szaleństwa młodości.
                      • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 10:49
                        aandzia43 napisała:

                        > Chcę jeszcze dodać, że szybki wybór bardzo dobrego samca w młodości nei oznacza wiązania się z pierwszym partnerem seksualnym. Od siedemnastego do dwudziesteg o czwartego roku życia jest kupa czasu na szaleństwa młodości.
                        -------------
                        Obecnie możesz to rozciągnąć w dół na gimnazjum, ta że do 20 roku życia dziewczyny są już mocno doświadczone :)
                        >
                        >
            • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 22:52
              > Ale to grozi frustracją która wybuchnie jak osiagnie mase krytyczna

              Wybuch, rewolucja? Nie widze tego. Takie rzeczy mozna zorganizować wokol klasy społecznej, narodu czy rasy. Bedzie rósł wskaźnik samobójstw ale hetero-facet nie zaludnia żadnej z grup szczególnej ochrony, wiec tutaj zadnych cudów nie bedzie, nie w tym pokoleniu.

              My jako płeć nie wspieramy sie psychicznie, taki akt jest często żenujący dla wspieranego i wspierającego. W najlepszym przypadku samiec ktory odniósł sukces oferuje słabszym miejsce w swicie. Cześciej wybiera bycie kims w rodzaju Marka.

              Od czasu do czasu trafi sie cynik w rodzaju Trumpa ktory te „ludzkie odpady” wydupczy dodatkowo na „ja was rozumiem” zostawiajac za soba spalona ziemie. Spalona ziemie w sensie: w US mizonandria jest na razie tylko cool w postępowych kręgach w sensie chłopa-jaga, mitycznego stwora, karykatury z agitek cwaniaczek-działaczek. Po Trumpie - zobaczysz zupełnie głównonurtowa nienawiść do biało-hetero-faceta jak do niemieckiego faszysty.

              Ja stawiam na to, ze mężczyzna przyszłości jest Lybbla. Dla Ciebie Urqu nie bedzie w ogole miejsca, ideologicznie. Mój typ zawsze przeżyje, bo ktos te kolka musi oliwić kiedy oligarchia (lewo czy prawo - jeden chuj) tarza sie we władzy. Ale tez nie widze swojego typu w udanej relacji z kobieta, prędzej życiorys Droitera np.

              To jest czarny scenariusz, bo mam dół. Optymistyczniejsza wersja jest taka, ze moze sie nie będziemy dogadywać, szukać zaufania czy bliskości, ale moze choc nie będziemy sie nienawidzieć czy soba gardzić. Taki słodko-pierdzacy frazesik na dobranoc.

              Dobranoc.
              • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 14:59
                proteinawy napisał(a):

                > Ja stawiam na to, ze mężczyzna przyszłości jest Lybbla.

                Chcesz powiedziec ze w przyszlosci mezczyzni wypieknieja i zaczna zwilzac ? No az taka optymistka to bym nie byla ;-)


                • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 17:09
                  > Chcesz powiedziec ze w przyszlosci mezczyzni wypieknieja i zaczna zwilzac ? No az taka optymistka to bym nie byla ;-)

                  Pogrymasic, ze brzydki, ze przyglup i prymityw zawsze bedzie można, to odwieczna cześć dealu. Co do Lybbly (Lybbli?) - nie chodzi o to ze gładkolicy tylko, że złotousty. W przeciwienstwie do tych 70% odpadów, ktorzy nie maja az tyle genetycznej czy werbalnej przyzwoitości.

                  No ale Ty zdaje sie tez nie jestes na lodzie, nie chodzisz po parkingach szukając wygodnego miejsca do „zaparkowania”? Znaczy sie - da sie, jak sie ma warunki i motywacje :)
                  • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 17:47
                    proteinawy napisał(a):

                    >. Co do Lybbly (Lybbli?) - nie chodzi o to ze gładkolicy tylko, ż
                    > e złotousty. W przeciwienstwie do tych 70% odpadów, ktorzy nie maja az tyle gen
                    > etycznej czy werbalnej przyzwoitości.

                    Daje slowo, ze na tym forum panuje jakis niepojety dla mnie kult slowa:-) Rozumiem, ze ludzie czuja do kogos sympatie, bo ten ktos zgrabnie formuluje mysli, ale bardzo zywy i bardzo bezposredni kontakt, kiedy uwrazliwiaja sie wszystkie zmysly, redukuje ilosc slow do minimum. Ba, powiem wiecej, wobec tej pierwotnej sily slowa maja niewielkie znaczenie ;-)

                    > No ale Ty zdaje sie tez nie jestes na lodzie, nie chodzisz po parkingach szukaj
                    > ąc wygodnego miejsca do „zaparkowania”? Znaczy sie - da sie, jak sie ma warunki
                    > i motywacje :)

                    A bo ja wiem. Raczej jestem lakomym kaskiem dla zajetych i zonatych, wiesz taki typ samowystarczalnej, malo wymagajacej optymistki, dobrej do ruchania. Chyba tacy zawieszaja na mnie oko najczesciej. Nie, nie szukam.
                    • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 18:01
                      mabelle2000 napisała:

                      > proteinawy napisał(a):
                      >
                      > >. Co do Lybbly (Lybbli?) - nie chodzi o to ze gładkolicy tylko, ż
                      > > e złotousty. W przeciwienstwie do tych 70% odpadów, ktorzy nie maja az ty
                      > le gen
                      > > etycznej czy werbalnej przyzwoitości.
                      >
                      > Daje slowo, ze na tym forum panuje jakis niepojety dla mnie kult slowa:-) Rozum
                      > iem, ze ludzie czuja do kogos sympatie, bo ten ktos zgrabnie formuluje mysli, a
                      > le bardzo zywy i bardzo bezposredni kontakt, kiedy uwrazliwiaja sie wszystkie
                      > zmysly, redukuje ilosc slow do minimum. Ba, powiem wiecej, wobec tej pierwotnej
                      > sily slowa maja niewielkie znaczenie ;-)

                      Na forum? całym? nie sądzę :)
                      Tak sie lybli zdaje, a proteinowemu z jakiś przyczyn to imponuje.
                      To jest dobre może na niespełnione absolwentki kulturoznawstwa czy polonistyki, bo normalnie to jednak fakty sa ważniejsze ;)
                      Jakoś ta ekipa gości która szykuje się do przejęcia władzy w Europie w ciągu najpóźniej dwóch pokoleń, nie wygląda mi na specjalnie złotoustą :D
                      • kag73 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 18:04
                        "Jakoś ta ekipa gości która szykuje się do przejęcia władzy w Europie w ciągu najpóźniej dwóch pokoleń, nie wygląda mi na specjalnie złotoustą :D"

                        Bo jezyka obcego (jezykow obcych) jeszcze nie opanowala :)
                      • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 18:51
                        > proteinowemu z jakiś przyczyn to imponuje.

                        Drugi, znamy sie juz troche - a ty sie okazuje ze jednak nie.
                        • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 00:34
                          proteinawy napisał(a):

                          > > proteinowemu z jakiś przyczyn to imponuje.
                          >
                          > Drugi, znamy sie juz troche - a ty sie okazuje ze jednak nie.

                          Kurde, poratuj więc ipowiedz wczym błąd (?)
                          Bo przeczytałem wszystko jeszce raz i w dajszym ciągu mi wychodzi że przeceniasz znaczenie kompetencji werbalnych u mężczyzny.
                          • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 00:44
                            druginudziarz napisał:


                            > Kurde, poratuj więc ipowiedz wczym błąd (?)
                            > Bo przeczytałem wszystko jeszce raz i w dajszym ciągu mi wychodzi że przecenia
                            > sz znaczenie kompetencji werbalnych u mężczyzny.

                            Może chodziło o oralne?
                            Raczej Ty nie doceniasz potęgi słowa.
                          • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 13:04
                            > Kurde, poratuj więc ipowiedz wczym błąd (?) Bo przeczytałem wszystko jeszce raz i w dajszym ciągu mi wychodzi że przeceniasz znaczenie kompetencji werbalnych u mężczyzny. <

                            Błąd moze i z mojej winy, mętnie poszę. Ale zanim sie zapuszczę w konkrety, dojasnijmy co masz na myśli jak piszesz „przeceniasz”. Bo wydaje mi sie, ze obaj zgadzamy sie ze wpływ stylu i treści jakiś jest. Zwłaszcza na forum.

                            Co do stylu i tresci naszego Lybbli - czesc pan to wkurwia, ale dla czesci to jest balsam na zniewolone przez kapitalistyczny patriarchat dusze. Popatrz tam obok na lęki przed pogromem. Spróbuj odpowiedzieć na to np próbą rozpatrzeniem plusów, minusów, współczesnych trendów - i jestes spalony. Spróbuj odpowiedzieć na to akceptacja emocji, ktora za tym stoi - jestes znacznie, znacznie bliżej do „swoj”. To jest wspomniana juz tu kiedys strategia „sneaky fucker”.

                            I teraz w słowie „przeceniasz” jest korzeń „cenić”. Bliskoznaczny do „uznawać za wartosc”. Ja tak daleko nie ide. Uznaje tylko skuteczność tej strategii.

                            Żeby byc fair przyznaje, ze możliwe, ze osobnik spoza tego awatara osiągnął rodzaj dalekowschodniego oświecenia i sie dzieli teraz dobrą nowiną, całkiem za darmo. Mam stosunek do tego oświecenia taki jak do Świadków Jehowy, marksizmu i innych miłych pomysłów - z jakiegoś powodu to nie dla mnie. Dla wyznawców: „na zdrowie”!
                            • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 01:28
                              proteinawy napisał(a):


                              > Co do stylu i tresci naszego Lybbli - czesc pan to wkurwia,

                              Tak, wkurwione panie to drugi, urqu i proteinowy. I kitty jedyny facet w tym towarzystwie. Mnie zaskakuje proteinowy Twoja obecność w tym towarzystwie.

                              > ale dla czesci to jest balsam na zniewolone przez kapitalistyczny patriarchat dusze. Popatrz tam obok na lęki przed pogromem. Spróbuj odpowiedzieć na to np próbą rozpatrzeniem plusów, minusów, współczesnych trendów - i jestes spalony.

                              Ja widzę nie niedorozwój poznawczy. Przykład pierwszy z brzegu, zdjęcia rozpłatanych noworodków. Aandzia to tuz intelektu przy Urqu i dziwię się jej,
                              że się jej chce. Oszustwo jest oszustwem. Niech pokazują skrobankę z piątego
                              tygodnia. Trzeba być wyjątkowo ograniczonym by nie zauważać manipulacji

                              > Spróbuj odpowiedzieć na to akceptacja emocji, ktora za tym stoi - jestes znacznie, znacznie bliżej do „swoj”. To jest wspomniana juz tu kiedys strategia „sneaky fucker”.

                              Spieprzajcie stare dziady z waszym wpierdzielaniem się w nasze życie. Tak dobrze?
                              :)

                              > I teraz w słowie „przeceniasz” jest korzeń „cenić”. Bliskoznaczny do „uznawać z
                              > a wartosc”. Ja tak daleko nie ide. Uznaje tylko skuteczność tej strategii.

                              Coś dla Urqu.

                              >
                              > Żeby byc fair przyznaje, ze możliwe, ze osobnik spoza tego awatara osiągnął rod
                              > zaj dalekowschodniego oświecenia i sie dzieli teraz dobrą nowiną, całkiem za da
                              > rmo. Mam stosunek do tego oświecenia taki jak do Świadków Jehowy, marksizmu i innych miłych pomysłów - z jakiegoś powodu to nie dla mnie. Dla wyznawców: „na zdrowie”!

                              Jazda na oksytocynie, piękny czas. Tak mnie nieco kusi, potem idę po rozum do głowy a rozum do mnie: poczekaj na wnuki.
                              • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 09:55
                                > > ale dla czesci to jest balsam na zniewolone przez kapitalistyczny patriar
                                > chat dusze. Popatrz tam obok na lęki przed pogromem. Spróbuj odpowiedzieć na to
                                > np próbą rozpatrzeniem plusów, minusów, współczesnych trendów - i jestes spalo
                                > ny.

                                Spróbuj Proteinowy, nie byłbyś spalony, nie wiem skąd ten pomysł. A akceptacja emocji to dobry manewr w każdej relacji i rozmowie.
                                • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 14:38
                                  > Spróbuj Proteinowy, nie byłbyś spalony, nie wiem skąd ten pomysł. A akceptacja emocji to dobry manewr w każdej relacji i rozmowie. <

                                  Byłbym, mysle.

                                  Problem ma kilka warstw (biologia, historia, prawo, obyczaj), literaturę o mieszanej jakości metod i danych, zwłaszcza w kontekście „bieżącego roku”. Tzw dyskurs ma pełno zakopanych min - pojec zaprojektowanych na eksplozje w dyskusji, nie na porozumienie a juz na pewno nie niuans. Jest zaprojektowany na dzielenie ludzi i wsadzanie ich w pudełka. Cos jak nienarodzone dzieci/zarodki.

                                  Ale przede wszystkim mówimy tu o emocji, o obawie, o rozmowie z osobami, ktorych ta emocja moze dotyczyć. Nie mam możliwości widzieć wczesnych, pozawerbalnych wskaźników ze rozmowa sie wlasnie wykoleja i np powinienem zaczac pewne fakty czy argumenty przemilczeć, zeby osoba z ktora rozmawiam nie czuła sie zraniona, unieważniona, marginalizowana itd. Zreszta jestem słaby w subtelnościach nawet na żywo.

                                  Zgoda ze akceptacja emocji to dobry pomysł na utrzymanie relacji czy komunikacji. Niekoniecznie na dochodzenie do obiektywnej prawdy.
                                  • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 15:00
                                    > Ale przede wszystkim mówimy tu o emocji, o obawie, o rozmowie z osobami, ktorych ta emocja moze dotyczyć.<

                                    Ok, to wyszło nie tak jak chciałem. Co chciałem powiedziec, było tylko w stylu ze obawy przed paleniem czarownic sa przesadzone, ale ze nie wiem jak to uprzejmie ująć.

                                    Jestem tez skażony tutejszym stylem rozmów. Np jakiś czas temu jeden z planowanych uczestników(Brendan O’Neil) publicznej dyskusji o dostępie do aborcji został wykluczony. Tak sie składa, ze to był zwolennik tego prawa, ale został wykluczony na gruncie „wystarczy tego man-splaining”. Czyli z siusiakiem w portkach nie wypowiadasz sie na temat praw kobiet niezależnie co mowisz.

                                    Byc moze jestem nie fair, zakładając ze tutaj tez rozmowa w temacie skończy sie na wyzwiskach.

                                    Wrócimy do tematu pozniej, jestem zreszta skłonny najpierw posłuchać o tej opresji zanim cos powiem.
                                    • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 21:26

                                      >
                                      > Ok, to wyszło nie tak jak chciałem. Co chciałem powiedziec, było tylko w stylu
                                      > ze obawy przed paleniem czarownic sa przesadzone, ale ze nie wiem jak to uprzej
                                      > mie ująć.

                                      Ależ spokojnie, nie musisz obawiać się,.że poruszysz niebezpiecznie pokłady paranoi intetlokutorki ;-) Na razie nikt nikogo palić nie będzie, ale pewne mocno niemiłe klimaty i zapędy są wyczuwalne.

                                      >
                                      > Jestem tez skażony tutejszym stylem rozmów. Np jakiś czas temu jeden z planowan
                                      > ych uczestników(Brendan O’Neil) publicznej dyskusji o dostępie do aborcji zosta
                                      > ł wykluczony. Tak sie składa, ze to był zwolennik tego prawa, ale został wykluc
                                      > zony na gruncie „wystarczy tego man-splaining”. Czyli z siusiakiem w portkach n
                                      > ie wypowiadasz sie na temat praw kobiet niezależnie co mowisz.
                                      >
                                      Rozumem. A my żyjemy tu gdzie żyjemy ;-)
                                      Do głowy by nie przyszło mieć coś przeciwko wypowiadaniu się mężczyzn w sprawach dotyczących kobiet.mierzi mnie za to autorytarne wypowiadanie się o tych sprawach i próby decydowania przez ludzi traktujących kobiety użytkowo i nieludzko. Bez względu na płeć.



                                      > Byc moze jestem nie fair, zakładając ze tutaj tez rozmowa w temacie skończy sie
                                      > na wyzwiskach.
                                      >
                                      > Wrócimy do tematu pozniej, jestem zreszta skłonny najpierw posłuchać o tej opre
                                      > sji zanim cos powiem.
                                      • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 06:14
                                        > Ależ spokojnie, nie musisz obawiać się,.że poruszysz niebezpiecznie pokłady paranoi intetlokutorki ;-) <

                                        W tych przepychankach z Urqu mozesz w jednym zdaniu uzasadnić prawo do aborcji na gruncie rownosci (rownosci kobiety z zarodkiem/życiem poczętym).

                                        Wybrałaś opcje „ dobro kobiety ponad nieczujaca zygotę” i odtąd nie masz szans na porozumienie bo widzicie sie nawzajem jako moralnie nie do zaakceptowania. Urqu tez dosypuje sterydów do moralnej paniki z takim samym wynikiem.

                                        W efekcie oboje macie szanse trafić wylacznie do „swoich”. A skoro widzisz ze na porozumienie nie ma szans łatwo sie okopać na pozycjach „oni chca nas zakuć w kajdany” i „żywcem nas nie weźmiecie, dziady pierońskie” :)

                                        Ale nie przejmuj sie, mi sie z argumentem „zakładając że A i B otrzymujemy C” nie udało trafić do absolutnie nikogo w tym temacie.
                                        • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 09:13
                                          > W tych przepychankach z Urqu mozesz w jednym zdaniu uzasadnić prawo do aborcji
                                          > na gruncie rownosci (rownosci kobiety z zarodkiem/życiem poczętym).
                                          >
                                          > Wybrałaś opcje „ dobro kobiety ponad nieczujaca zygotę” i odtąd nie masz szans
                                          > na porozumienie bo widzicie sie nawzajem jako moralnie nie do zaakcep

                                          Prawa równości powiadasz. Wtedy mężczyzna miałby także to prawo , a przecież siłą feminizmu to poniekąd pierszeństwo praw dziecka którego powiernikiem jest kobieta.
                                          Pomijając że prawo do aborcji to prawo własności , masz prawo robiż z z własnością co chcesz.

                                          Wracając do bezdusznych argumentów te u A, są dziurawe jak ser.
                                          Nieczująca zygota czy zarodek jest z definicji do 6 tygodnia potem kształtuje sie mózg którego reakcje można mierzyć. Czy z takimi ograniczeniami zgadzają sie feministi? Wiec to bullshit.
                                          Wchodzisz w wiki w hasło dziecko i zarówno prawo polskie jak i miedzynarodowe ONZ uznaje że dziecko jest przed narodzeniem i ustanawia "szczególną ochronę" .

                                          Gdzie argumenty a gdzie propaganda? Gdzie etyka i moralność ?

                                          Jak zauważył drugi jak jest szarża na bagnety to za póżno na szukanie niuansów.
                                          • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 11:23
                                            > Wracając do bezdusznych argumentów te u A, są dziurawe jak ser. <

                                            Jeszcze ich nie usłyszałeś a juz wiesz ze dziurawe. Ludzie przestaną chcieć z Tobą wymieniać argumenty przy takim nastawieniu.

                                            > Prawa równości powiadasz. Wtedy mężczyzna miałby także to prawo , a przecież siłą feminizmu to poniekąd pierszeństwo praw dziecka którego powiernikiem jest kobieta.
                                            Pomijając że prawo do aborcji to prawo własności , masz prawo robiż z z własnością co chcesz. <

                                            Zeby dac prawo do aborcji wystarczy udostępnić kobiecie taki zakres praw jaki ma trup. Nikt nie moze wyjąc z trupa nerki czy szpiku nawet jezeli obok kona niewinne dziecię. Chyba ze trup sie zgodzi, ustami swojej rodziny. Ponurej groteski dorzuca fakt, ze jestem pewien, ze większość z tych trupów zgodziłaby sie na to gdyby mogła, a rodzina sie nie zgadza tak troche na wszelki wypadek, z szacunku dla zmarłych.

                                            Wracając do kobiet - skoro z trupa nie wyjmujemy nerek tak na wszelki wypadek - nie wiem czemu kobieta miałaby mieć niższe prawa.

                                            Od działaczy pro choice różni mnie to ze dla mnie człowiek zaczyna sie od poczęcia a kryterium odczuwania bólu nie jest jedynym. Powiem wiecej - mój instynkt moralny i emocje sa wyraźnie po stronie pro-life, i deklarowałbym sie po tej stronie gdyby ci ludzi nie wyzywali od szmat nieznanych sobie kobiet a przede wszystkim - nie chcieli zmodyfikować prawa w niebezpieczny sposób. Pro-lifowcy nie zdają sobie sprawy ze to otwiera precedens dla innych nadużyć gdzie prawa jednostki zostają zawieszone pod wpływem moralnej paniki. Np domniemanie niewinności przestępcy w przypadku podejrzenia o gwałt, zwlaszcza na dziecku.

                                            Wracając do wyzwisk: gdyby pro-life rzeczywiście zależało na wyniku, używali by kompletnie innego języka, czegos w stylu Jezusa czy Gandhiego. Rozpalanie negatywnych emocji nie ma niczego rozwiązać tylko zaktywizować elektorat.
                                            • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 12:04
                                              proteinawy napisał(a):

                                              > Zeby dac prawo do aborcji wystarczy udostępnić kobiecie taki zakres praw jaki m
                                              > a trup. Nikt nie moze wyjąc z trupa nerki czy szpiku nawet jezeli obok kona nie
                                              > winne dziecię.

                                              A jestes pewien że jest to rozwiązanie uniwersalne na całym świecie? bo wg mnie to tylko europejski krąg kulturowy. Wydaje mi się że czytałęm o takich rozwiązaniach prawnych że trup należy do państwa. Zresztą, wg mnie w Europie lata chwila pojawią się takie prawodastwa.


                                              > Chyba ze trup sie zgodzi, ustami swojej rodziny.

                                              To chyba zmniejsza atrakcyjnośc tego pomysł? no bo kobieta do aborcji musiała by mieć zgodę np. męża czy rodziców.

                                              > Wracając do wyzwisk: gdyby pro-life rzeczywiście zależało na wyniku, używali by
                                              > kompletnie innego języka, czegos w stylu Jezusa czy Gandhiego. Rozpalanie nega
                                              > tywnych emocji nie ma niczego rozwiązać tylko zaktywizować elektorat.

                                              A jestes pewien kto jest autorem tych "ataków" ze strony pro-life? że to nie sa pro-choisowi harcownicy pod fałszywa flagą? Ni epomyslałes że po [prostu tak się rogi? że w Polsce jest kilk a (wiele) portali "znanych powszechnie" jako prawicowe a w istocie załozone po to by kompromitować prawicę?
                                              • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 12:15

                                                > > Wracając do wyzwisk: gdyby pro-life rzeczywiście zależało na wyniku, używ
                                                > ali by
                                                > > kompletnie innego języka, czegos w stylu Jezusa czy Gandhiego. Rozpalani
                                                > e nega
                                                > > tywnych emocji nie ma niczego rozwiązać tylko zaktywizować elektorat.
                                                >
                                                > A jestes pewien kto jest autorem tych "ataków" ze strony pro-life? że to nie sa
                                                > pro-choisowi harcownicy pod fałszywa flagą? Ni epomyslałes że po [prostu tak s
                                                > ię rogi? że w Polsce jest kilk a (wiele) portali "znanych powszechnie" jako pra
                                                > wicowe a w istocie załozone po to by kompromitować prawicę?

                                                Paranoję leczy się (chociaż z mizernym skutkiem), antydepresanty obniżają poziom lęku. Te typy ze Stanów napadające i mordujące personel klinik aborcyjnych to prowokatorzy? ;-) Co do internetu to różne rzeczy się tam dzieją, wolę więc sugerować się tekstami imiennie podpisanymi, najlepiej przez ludzi co do których istnieje prawdopodobieństwo ze istnieją naprawdę.
                                                • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 12:33
                                                  aandzia43 napisała:

                                                  > Paranoję leczy się (chociaż z mizernym skutkiem), antydepresanty obniżają pozio
                                                  > m lęku.

                                                  Moim leku? a przd czym? że dokonaja mi aborcji? może przyb;iz bo to ciekawe.
                                                  Zastanwmu sie też, któ tu roztacza wizje stosów których "przybliżanie daje się wyczuć"? (wtf?? nosem to wyczówasz czy inna częścią ciała?)

                                                  > Te typy ze Stanów napadające i mordujące personel klinik aborcyjnych to
                                                  > prowokatorzy? ;-) Co do internetu to różne rzeczy się tam dzieją, wolę więc su
                                                  > gerować się tekstami imiennie podpisanymi, najlepiej przez ludzi co do których
                                                  > istnieje prawdopodobieństwo ze istnieją naprawdę.

                                                  Andziu, w pewnym sensie Cię lubię, więc oszcczędzając Ci czas napiszę: nie jesteś dla mnie partnerem do dyskusji ze wzgledu na przepaść faktograficzną która nas dzieli.
                                                  Mógłbym np. teraz poprosić Cie o podanie nazwisk tych pro-lajferów którzy mordują kliniki, ale nie ma to najmniejszęgo sensu bo Ciewnie nie interesuja fakty, Ciebie interesują wyłacznie emocje. Ciebie konstytuuje wkórw powszechny, ktory akurat tak a nie inaczej Ci wykrystalizował. Tyle.
                                                  • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 12:49
                                                    Ciebie konstytuuje wkórw powszechny, ktory
                                                    > akurat tak a nie inaczej Ci wykrystalizował. Tyle.

                                                    Nie, ja mam w tym temacie wkurwa od kilkudziesięciu lat. Wiem, że wygodnie jest widzieć wszystkich wszystkich oponentów jako zmanipulowaną w ostatnich latach przez Sorosa, Żydów i masonów ciemną masę. Moje widzenie człowieka bez względu na jego stanowisko jest bardziej wielowymiarowe i nie upychające go w jednej szufladzie. Mogłabym ci tej umiejętnosci życzyć, to to bardzo ciekawe i rozwijające poznawczo, ale właściwie po ci komplikować życie.
                                                    Kto odpowiada za zabójstwa i inne pomniejsze pobicia w klinikach aborcyjnych w Stanach? Oświeć nas.
                                                  • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 13:00
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Ciebie konstytuuje wkórw powszechny, ktory
                                                    > > akurat tak a nie inaczej Ci wykrystalizował. Tyle.
                                                    >
                                                    > Nie, ja mam w tym temacie wkurwa od kilkudziesięciu lat. Wiem, że wygodnie jest
                                                    > widzieć wszystkich wszystkich oponentów jako zmanipulowaną w ostatnich latach
                                                    > przez Sorosa, Żydów i masonów ciemną masę.

                                                    Nie, nieee :) Ty nie jesteś "zmanipulowana przez Sorosa" to nie ten poziom. Ty po prostu żyjesz zgodnie z tą religią, wiesz, dbasz o to by robić "dobre uczynki".

                                                    > Moje widzenie człowieka bez względu
                                                    > na jego stanowisko jest bardziej wielowymiarowe i nie upychające go w jednej sz
                                                    > ufladzie. Mogłabym ci tej umiejętnosci życzyć, to to bardzo ciekawe i rozwijają
                                                    > ce poznawczo, ale właściwie po ci komplikować życie.

                                                    Ja mam zwyczaj nie życzyć komuś, czego samemu nie spróbowałem.

                                                    > Kto odpowiada za zabójstwa i inne pomniejsze pobicia w klinikach aborcyjnych w
                                                    > Stanach? Oświeć nas.

                                                    W zasadzie wiem że źle robię karmiąc Twojen kompulcje, no ale nie chcę uchodzić za źle wychowanego, dawaj te nazwiska morderców, odpowiem Ci.
                                                  • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 13:33
                                                    > Nie, nieee :) Ty nie jesteś "zmanipulowana przez Sorosa" to nie ten poziom. Ty
                                                    > po prostu żyjesz zgodnie z tą religią, wiesz, dbasz o to by robić "dobre uczynk
                                                    > i".

                                                    Jestem areligijna ;-) Ale jeśli masz na myśli to, że światopogląd ustala nam się na przełomie dzieciństwa i wieku dojrzewania a pewne struktury mózgowe predysponujące nas do sposobu odbierania świata mamy wręcz wrodzone, to tak, dotyczy to zarówno ciebie jak i mnie.


                                                    > W zasadzie wiem że źle robię karmiąc Twojen kompulcje, no ale nie chcę uchodzić
                                                    > za źle wychowanego, dawaj te nazwiska morderców, odpowiem Ci.

                                                    Nie, ty jako lepszy w faktografii dawaj je. Wszystkie i przetłumacz mi na polski. Zrób ten dobry uczynek jeśli znajdziesz coś, co uciszy moje kompulsje, daj sobie spokój jeśli uznasz, że dane te mogą je podsycić.
                                                  • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 14:11
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Jestem areligijna ;-) Ale jeśli masz na myśli to, że światopogląd ustala nam si
                                                    > ę na przełomie dzieciństwa i wieku dojrzewania a pewne struktury mózgowe predys
                                                    > ponujące nas do sposobu odbierania świata mamy wręcz wrodzone, to tak, dotyczy
                                                    > to zarówno ciebie jak i mnie.

                                                    Nie ma zasadniczo ludzi a-religijnych, podobnie jak zasadaniczo nie ma ludzi a-nogich.
                                                    Każdy Twój post (no, prawie kazdy) to wyznanie wiary.

                                                    > Nie, ty jako lepszy w faktografii dawaj je. Wszystkie i przetłumacz mi na polsk
                                                    > i. Zrób ten dobry uczynek jeśli znajdziesz coś, co uciszy moje kompulsje, daj s
                                                    > obie spokój jeśli uznasz, że dane te mogą je podsycić.

                                                    Mam podać nazwiska osób które uroiły Ci się w głowie? eee, aż tok dobrze to się nie znamy.
                                                    No chyba że to jednak nie urojenia i oni (Ci mordercy o których pisałaś) istnieją poza Twoja głową? i maja imię i nazwisko? masz szansę wyjaśnić to, dawaj.
                                            • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 12:09
                                              > Zeby dac prawo do aborcji wystarczy udostępnić kobiecie taki zakres praw jaki m
                                              > a trup. Nikt nie moze wyjąc z trupa nerki czy szpiku nawet jezeli obok kona nie
                                              > winne dziecię. Chyba ze trup sie zgodzi, ustami swojej rodziny. Ponurej grotes
                                              > ki dorzuca fakt, ze jestem pewien, ze większość z tych trupów zgodziłaby sie na
                                              > to gdyby mogła, a rodzina sie nie zgadza tak troche na wszelki wypadek, z szac
                                              > unku dla zmarłych.
                                              >
                                              > Wracając do kobiet - skoro z trupa nie wyjmujemy nerek tak na wszelki wypadek -
                                              > nie wiem czemu kobieta miałaby mieć niższe prawa.
                                              >
                                              Poodoba mi się :-)


                                              > Od działaczy pro choice różni mnie to ze dla mnie człowiek zaczyna sie od poczę
                                              > cia a kryterium odczuwania bólu nie jest jedynym. Powiem wiecej - mój instynkt
                                              > moralny i emocje sa wyraźnie po stronie pro-life, i deklarowałbym sie po tej st
                                              > ronie gdyby ci ludzi nie wyzywali od szmat nieznanych sobie kobiet a przede wsz
                                              > ystkim - nie chcieli zmodyfikować prawa w niebezpieczny sposób. Pro-lifowcy nie
                                              > zdają sobie sprawy ze to otwiera precedens dla innych nadużyć gdzie prawa jedn
                                              > ostki zostają zawieszone pod wpływem moralnej paniki. Np domniemanie niewinnośc
                                              > i przestępcy w przypadku podejrzenia o gwałt, zwlaszcza na dziecku.

                                              Część prolajfowców rzeczywiście nie zdaje sobie z tego sprawy, ale ci bardziej kształceni wiedzą doskonale czym dla wszystkich kobiet w wieku rozrodczym kończy się ostre prawo antyaborcyjne w praktyce. I oczuwiscie mają to w dupie. Nieudzielanie w porę pomocy chorym ciężarnym "bo dziecko", traktowanie kobiety w trakcie poronienia jako potencjalnej przestępczyni, przesłuchania, zwlekanie z pomocą, brak dostępu do badań prenatalnych, martwy w rzeczywistości zapis prawny mówiący o prawie do aborcji w przypadku zagrożenia życia kobiety bo który lekarz podejmie taką niebezpieczną dla niego decyzję. Tak się dzieje w krajach gdzie takie prawo obowiązuje i tak się działo w Europie kilkadziesiąt lat temu gdy takie prawo obowiązywało (pamiętniki lekarzy).


                                              > Wracając do wyzwisk: gdyby pro-life rzeczywiście zależało na wyniku, używali by
                                              > kompletnie innego języka, czegos w stylu Jezusa czy Gandhiego. Rozpalanie nega
                                              > tywnych emocji nie ma niczego rozwiązać tylko zaktywizować elektorat.

                                              Otóż to. Moje znajome prolajfy, te co szanuję i rozumiem, to nie zimne skurczybyki z Mordo Iuris, rozhisteryzowana młodzież wszechpolska czy zdemenciałe babiny od Rydzyka. Nikogo do więzienia wsadzać nie chcą, dramatyczne wydarzenia okołociążowe rozumieją, modlą się i świadczą osobistą postawą i życiem oraz propagandę pozytywną prowadzą. Powiem więcej: mam kupę znajomych co na czarno się ubrały do pracy rok temu czy na marsz poszły a same nigdy aborcji by się nie dopuściły (na tyle na ile coś o sobie wiemy przed) i całe ich dotychczasowe życie świadczy o tym, że Matki Boskie z nich niemalże ;-)
                                            • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 12:15
                                              proteinawy napisał(a):
                                              Rozpalanie negatywnych emocji nie ma niczego rozwiązać tylko zaktywizować elektorat.
                                              -------------
                                              Bardzo słuszne. Aborcja, Smoleńsk, odebranie stopni Jaruzelskiemu, stosunek do komuny, Wałęsy, wiek emerytalny itp. W Hiszpanii Zapatero tak skłócił naród, że zapomniano o gospodarce i do dzisiaj bezrobocie jest jedno z najwyższych w Europie, a wśród młodzieży chyba najwyższe.
                                              Teraz Kaczyński zaanonsował odpuszczenie Smoleńska, bo skoro PIS jest jedyną partią, która stawia szlaban dla Arabów, to inne konflikty są mu niepotrzebne, bo i tak ma prawie 50% elektoratu. .
                                        • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 10:32
                                          proteinawy napisał(a):

                                          > > Ależ spokojnie, nie musisz obawiać się,.że poruszysz niebezpiecznie pokła
                                          > dy paranoi intetlokutorki ;-) <
                                          >
                                          > W tych przepychankach z Urqu mozesz w jednym zdaniu uzasadnić prawo do aborcji
                                          > na gruncie rownosci (rownosci kobiety z zarodkiem/życiem poczętym).
                                          >
                                          > Wybrałaś opcje „ dobro kobiety ponad nieczujaca zygotę” i odtąd nie masz szans
                                          > na porozumienie bo widzicie sie nawzajem jako moralnie nie do zaakceptowania. U
                                          > rqu tez dosypuje sterydów do moralnej paniki z takim samym wynikiem.

                                          Nie chcę dosypywać ;) zwłaszcza ż eja rozmowy o aborcji obchodze szerokim łukiem, gdyż nie mam siły na ostrego fajtera, a "miekka" dyskusja zzwykle jest brana jako słaboś a i tak wpada się w jedna z szyfladek, więc nie warto.
                                          Natomiast, skoro już tu jestem, to zapytam czy zauwazyłeś może od co najmniej kilku lat są zawodowi "etycy" (a wg mnie spadkopiercy doktora Mengele) którzy otwieraja okno Overtona na to ca nazywają "postnatal abortion" (ew. "after birth abortion")?
                                          Jeśli nie, to zapuść gugla, bo nie sa to wybryki oszołoma w prasie popularnej, to są publikacje "naukowe" w recenzowanych czasopismach.
                                          Warto wiedzieć o co idzie tak naprawdę ta gra.
                                          • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 11:22
                                            > Nie chcę dosypywać ;) zwłaszcza ż eja rozmowy o aborcji obchodze szerokim łukie
                                            > m, gdyż nie mam siły na ostrego fajtera, a "miekka" dyskusja zzwykle jest brana
                                            > jako słaboś

                                            Drugi ale czy męskość (mężny) to nie odwaga w obronie słabszych ktorzy sami nie moga sie obronić?
                                            I czy kobiecość to nie pierwotny instynkt bezwarunkowu macierzynski ?
                                            • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 11:45
                                              urquhart napisał:

                                              > > Nie chcę dosypywać ;) zwłaszcza ż eja rozmowy o aborcji obchodze szerokim
                                              > łukie
                                              > > m, gdyż nie mam siły na ostrego fajtera, a "miekka" dyskusja zzwykle jest
                                              > brana
                                              > > jako słaboś
                                              >
                                              > Drugi ale czy męskość (mężny) to nie odwaga w obronie słabszych ktorzy sami nie
                                              > moga sie obronić?
                                              > I czy kobiecość to nie pierwotny instynkt bezwarunkowu macierzynski ?

                                              Masz rację czym jest m.in. męskość, ale wiesz Ty czym jest starość? ;)
                                              Niech teraz młodzi napie.dalają, ja kibucuję, wspieram, ew. opatruję ich rany ;)
                                              Zresztą, mnie coś mówi, że kontrrewolucja która niedawno ruszyła, będzie wymuszać eskalację rewolucyjnej presji, bo zawsze tak było. A jeszcze nie wiadomo kto jest kim, ile ma szabel i czy nie da się ich przewerbować, wg mnie to nie pora na eskalację konfliktów w społeczeństwie.
                                              Niech sobie młodzież bawi się w tem parasolki, część z nich z tego najnormalniej wyrośnie, a część jest tak czy inaczej stracona.
                                          • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 11:44
                                            > Overtona na to ca nazywają "postnatal abortion" (ew. "after birth abortion")?

                                            Nie wiedziałem, poszukam. Ale takie próby sa do przewidzenia w sytuacji rozmywania granicy „od kiedy zaczyna sie człowiek”.

                                            > Warto wiedzieć o co idzie tak naprawdę ta gra.

                                            W sensie, ze oni sie umowili, ze to plan? Nie wiem, patrząc w lewo widze bardziej rodzaj nowej religii i te absurdy sie rodzą z potrzeby udowadniania innym i sobie poziomu cnoty, nowej cnoty. Najczęściej przy wódeczce i gęsinie (fraza pożyczona od Zawle, genialna). Sa juz nowe zestawy taboo, nowe artykuły wiary ktorych nie wolno podważać pod groźbą ostracyzmu a od niedawna - utraty pracy. I sie zaostrza z roku na rok.

                                            Co moim zdaniem jest 100x gorsze od illuminati, Sorosa, Planu przez duze P.
                                            • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 12:22
                                              proteinawy napisał(a):

                                              > > Overtona na to ca nazywają "postnatal abortion" (ew. "after birth abortio
                                              > n")?
                                              >
                                              > Nie wiedziałem, poszukam. Ale takie próby sa do przewidzenia w sytuacji rozmywa
                                              > nia granicy „od kiedy zaczyna sie człowiek”.

                                              Ale przez kogo "do przewidzenia" przez uczestniczki parasolkowego marszu? powiem Ci, że mnie to zaskoczyło bardziej niż legalizacja eutanacji i otwarcie dyskusji nt. legalizacji pedofiilii.

                                              > > Warto wiedzieć o co idzie tak naprawdę ta gra.
                                              >
                                              > W sensie, ze oni sie umowili, ze to plan?

                                              Jesli pytasz czy byli na jakies konferencji i tam się umówili, to nie, to nie tak. Nie tak krystalizuja i propagują się idee.


                                              > Nie wiem, patrząc w lewo widze bardzi
                                              > ej rodzaj nowej religii i te absurdy sie rodzą z potrzeby udowadniania innym i
                                              > sobie poziomu cnoty, nowej cnoty. Najczęściej przy wódeczce i gęsinie (fraza po
                                              > życzona od Zawle, genialna). Sa juz nowe zestawy taboo, nowe artykuły wiary kto
                                              > rych nie wolno podważać pod groźbą ostracyzmu a od niedawna - utraty pracy. I s
                                              > ie zaostrza z roku na rok.

                                              Samo się nie zaostrza, to wszystko zostało jakiś czas temu wymyślone i jest własnie wdrażane. Neomarksizm, szkoła frankfurcka, teoria krytyczna, to są zagadnienia, o których nie dowiesz się w szkole czy z gazet. Nawet o historii marksizmu w szkole nie uczą.

                                              > Co moim zdaniem jest 100x gorsze od illuminati, Sorosa, Planu przez duze P.

                                              Soros jest namacalnym przekaźnikiem tego Planu. Ale bardziej było by ciekawe na czyje posyłki jest chłopcem :) Na pewno jest narwowo, bo przecież jakoś rok temu wyszedł z cienia i centralnie w parlamencie europejskim strofował eurokratów.
                                              • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 15:33
                                                > Soros jest namacalnym przekaźnikiem tego Planu. <

                                                Nie mam danych zeby przytaknąć albo zaprzeczyć. Na razie, żyjąc w praktycznej implementacji wielokulturowego społeczeństwa jaśniej widze zalety w miarę zgranego i dumnego narodu. Mam nadzieje, ze Polakom sie jeszcze przez chociaż 10 - 20 lat bedzie chcieć bronic tożsamości ale i czegos w rodzaju wzajemnej lojalności. Po 20 latach powinno sie w miarę wyklarować, czy Zachód bedzie przypominał jeden wielki Belfast z czasów IRA, czy to będzie raj wolnosci i dobrobytu. Jak raj - to zmienimy nazwę kraju na „Przepraszamy Bardzo” i otworzymy granice. Ja stawiam ze jednak albo Belfast albo taki poziom ingerencji państwa w zycie jednostek jakiego nie było do tej pory.
                                        • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 12:38

                                          > W tych przepychankach z Urqu mozesz w jednym zdaniu uzasadnić prawo do aborcji
                                          > na gruncie rownosci (rownosci kobiety z zarodkiem/życiem poczętym).

                                          Żartujesz?
                                          • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 13:49
                                            > Żartujesz?

                                            Nie. Namawiałem do używania zdań „zakładając ze [tu wstawiasz przesłankę za ktora opowiada sie partner w dyskusji nawet jak sie z nią nie zgadzasz] wychodzi ze [tu przestawiasz wnioski]. Czasem partner w dyskusji uzywa wewnętrznie sprzecznych założeń czy popełnia inny logiczny błąd. Czasem nie i zostaje uprzejmie przyznac ze wobec innych założeń albo priorytetów zostaniemy przy innych wnioskach.

                                            Za to wymiana na zasadzie „nie odpuszczę nawet piędzi, nawet hipotetycznie” nie ma szans na porozumienie. Chyba ze ktoś Ci sie chce podlizać, a na temacie mu tak naprawde nie zalezy.
                                            • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 14:03
                                              proteinawy napisał(a):

                                              > > Żartujesz?
                                              >
                                              > Nie. Namawiałem do używania zdań „zakładając ze [tu wstawiasz przesłankę za kto
                                              > ra opowiada sie partner w dyskusji nawet jak sie z nią nie zgadzasz] wychodzi z
                                              > e [tu przestawiasz wnioski]. Czasem partner w dyskusji uzywa wewnętrznie sprzec
                                              > znych założeń czy popełnia inny logiczny błąd. Czasem nie i zostaje uprzejmie p
                                              > rzyznac ze wobec innych założeń albo priorytetów zostaniemy przy innych wnioska
                                              > ch.
                                              >
                                              > Za to wymiana na zasadzie „nie odpuszczę nawet piędzi, nawet hipotetycznie” nie
                                              > ma szans na porozumienie. Chyba ze ktoś Ci sie chce podlizać, a na temacie mu
                                              > tak naprawde nie zalezy.

                                              A, o słowo "zakładasz" i niech się druga strona sama miota i we wnioski wpędza ci chodziło? Ok. Kilku prolajfów zapytanych lub wpędzonych w kwestię praw kobiety kontra prawo człowieka w jej łonie wypowiedziało się w tonie "prawdziwa kobieta zawsze chroni życie i jest gotowa na poświęcenia". Mniej lub bardziej subtelnie w zależności od wykształcenia. I oni wewogóle ale to wewogóle nie widzą żadnej niezgodności interesów. Niektórzy coś tam bąkają o tym, że przecież w razie Niemca będzie można dokonać aborcji w sytuacji zagrożenia życia matki (przepis oczywiście martwy w sytuacji restrykcyjnego prawa antyaborcyjnego). Religijni i świeccy czciciele Maryji Zawsze Dziewicy programowo zawsze gotowej dać dupy. Czyżby Urqu miał coś innego na ten temat do powiedzenia?
                                              • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 14:39
                                                > s oczywiście martwy w sytuacji restrykcyjnego prawa antyaborcyjnego). Religijni
                                                > i świeccy czciciele Maryji Zawsze Dziewicy programowo zawsze gotowej dać dupy.
                                                > Czyżby Urqu miał coś innego na ten temat do powiedzenia?

                                                Pisałem juz że to wyjatek mieszczacy sie w ogolnych zasadach prawa do samoobrony człowieka.
                                                Wiec atakujesz za jakies emocje z prolajfami z przeszlosci.

                                                W praktyce przepis bywa martwy bo kazdą diagnozę można dzis kupic a i lekarze na koncu lanvucha jak maja sie skurwic to przynajmniej nie za darmo (cytuje co sam slyszalem od tych lekarzy)
                                                • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 15:38

                                                  > Pisałem juz że to wyjatek mieszczacy sie w ogolnych zasadach prawa do samoobron
                                                  > y człowieka.
                                                  > Wiec atakujesz za jakies emocje z prolajfami z przeszlosci.

                                                  Więc odpowiada ci projekt Mordo Iuris? Ochlap w postaci martwego w praktyce prawa do ratowania życia kobiety w sytuacji gdy zazwyczaj i tak jest już za późno? Ze zrozumiałtych względów mnie nie. No to mamy czarno na białym gdzie Urqu ma prawo kobiety do zdrowia fizycznego i psychicznego. Pytanie konkretne: co zrobiłbyś z ciążą swojej zgwałconej żony? Co zrobiłbyś z ciążą żony zagrażającą jej zdrowiu? A z ciążą ze swingu?


                                                  > W praktyce przepis bywa martwy bo kazdą diagnozę można dzis kupic a i lekarze n
                                                  > a koncu lanvucha jak maja sie skurwic to przynajmniej nie za darmo (cytuje co s
                                                  > am slyszalem od tych lekarzy)

                                                  Udajesz że nie.zrozumiałeś? Prawo jest martwe bo lekarze boją się oskarżenia o zabójstwo. Bogate lub ze znajomościmi kobiety radzą sobie i radziły /pamiętniki lekarzy), cała reszta płaci za dobre samopoczucie prolajfow.
                                                  • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 20:07

                                                    > Więc odpowiada ci projekt Mordo Iuris? Ochlap w postaci martwego w praktyce pra
                                                    > wa do ratowania życia kobiety w sytuacji gdy zazwyczaj i tak jest już za późno?
                                                    > Ze zrozumiałtych względów mnie nie. No to mamy czarno na białym gdzie Urqu ma
                                                    > prawo kobiety do zdrowia fizycznego i psychicznego.

                                                    I życia, zapomniałam dodać.


                                                    Pytanie konkretne: co zrobi
                                                    > łbyś z ciążą swojej zgwałconej żony? Co zrobiłbyś z ciążą żony zagrażającą jej
                                                    > zdrowiu? A z ciążą ze swingu?

                                                    Dobra, ponieważ nie odpowiesz (już kiedyś to pytanie zadawałam) to ja powiem tak: tylko mając pewność że się samemu podoła ma się moralne prawo wymagać od innych heroizmu.
                                                  • urquhart Archetyp Cersei Lanister 13.10.17, 02:53
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Dobra, ponieważ nie odpowiesz (już kiedyś to pytanie zadawałam) to ja powiem ta
                                                    > k: tylko mając pewność że się samemu podoła ma się moralne prawo wymagać od inn
                                                    > ych heroizmu.

                                                    Odpowiadałem ci już wtedy kiedyś że w najgorszych przypadkach są ludzie którzy czekają na adopcje dzieci, ostatnio o obłudzie i wymaganiu od siebie, Mabelle odpisała Ci też dosadnie bo już zdążyłaś mnie zaocznie oskarżyć i oczernić a ty to drążysz dłubanie w złej karmie bo zabrakło ci innych argumentów.
                                                    Odpowiem Ci też że pokazałaś że jeżeli pokazuje jakieś punkty w których można się zgodzić szansę by osiągnąć porozumienie ty w konflikcie jedynie widzisz w tym słabość i przyczółek do ataku a nie szansę budowania kompromisu przed czym właśnie ostrzegał Drugi.

                                                    Odpowiem ci co myśle nawet więcej jak prowokujesz i nie ukrywasz chcesz mnie "jechać" jak jaką inną co ci się stawia, bo to nie pierwszy przecież raz .

                                                    Jesteś dla mnie dumna i apodyktyczna baba oczekująca podporządkowania się otoczenia jak Cersei Lanister w GOT i sama jak ona.
                                                    Reagujesz emocjonalnie kiedy napisałem o tej dumie toś mnie obraziła żem gnida . Nie lubisz tej cechy w sobie ale tak cie wychowano i książkowo projektujesz ją na mnie nie lubiąc mnie bo daje ci powody żeby być tym archetypem patriarchatu a nie możesz mnie łątwo podporządkować ani wyśmiać czy zakwalifikować do psychopatów jak innych typów po których "jedziesz", reszta ci się podporządkowuje i jesteś w tym przyznaję intuicyjnie niezła, samica alfa, co porządzisz babami na forum to twoje i cie wyraźnie dowartościowuje. Próbujesz być jednak inna otwierasz się, owszem ale zagrożona wskakujesz na zaprogramowany tor błyskawicznie atakujesz . Ale to ślepy i samotny tor. I kosztowny psychicznie dla kobiety doskonale wiesz.

                                                    Podsumowując udowadniasz po wielokroć że da się z tobą gadać tyko z pozycji siły , emocji, ćwiczyć zwarcie, a nie ćwiczyć porozumienie, kompromis , negocjować , tworzyć protokół rozbieżności. I tu nasze dalsze drogi się rozchodzą. Choć dziękuje Ci bo i to doświadczenie jest cenne.
                                                  • wont2 Re: Archetyp Cersei Lanister 13.10.17, 07:36
                                                    Pomozcie ludziska bo nie rozumiem. Przed chwila uslyszalem w radio, ze pani premier Szydlo nie spotkala sie z protestujacymi lekarzami poniewaz tylko zawiesili glodowke a nie ja przerwali. Mozecie mi wyjasnic jaka jest roznica pomiedzy zawieszeniem a przerwaniem glodowki?
                                                  • urquhart Re: Archetyp Cersei Lanister 13.10.17, 08:13

                                                    > Pomozcie ludziska bo nie rozumiem. Przed chwila uslyszalem w radio, ze pani pre
                                                    > mier Szydlo nie spotkala sie z protestujacymi lekarzami poniewaz tylko zawiesil
                                                    > i glodowke a nie ja przerwali. Mozecie mi wyjasnic jaka jest roznica pomiedzy z
                                                    > awieszeniem a przerwaniem glodowki

                                                    Taka jaka jest miedzy obietnicą przez Szydlo podwyżki a wyplatą lekarzom jedynie zaliczki.
                                                  • tylko.przelotem Re: Archetyp Cersei Lanister 13.10.17, 08:18
                                                    W zawieszeniu brakuje elementu "bardzo przepraszam, zrozumiałem mój błąd, już więcej nie będę". Przerwanie daje nadzieję, że taki element sie pojawi.
                                                  • aandzia43 Re: Archetyp Cersei Lanister 13.10.17, 11:28
                                                    Dobra, pogadałes sobie w tonie "odpowiem ci" nie udzielając oczywiście odpowiedzi na moje pytanie. Więc jeszcze raz: co zrobisz jak ci żonę zgwałci banda zwyrodnialców, poharata ją tak, że ja kilku chirurgów składać bbędzie, a kilku psychiatrów nie wystarczy na poskładanie jej głowy do kupy. A potem okaże się, że w tym zmasakrowanym ciele rozwija się zarodek. Wzniesiesz oczy do nieba i powiesz: kochana, musisz urodzić? Chcę wiedzieć czy na pewnoi tak zrobisz, czy będziesz patrzył na jej psychiczne cierpienie przez następne miesiąc, na fizyczne zagrożenia ze strony ciąży u kobiety w złym stanie i będziesz pewny że tak ma być. Że żona ma wolną wolę? No ma, ale nie będzie jej mieć gdy ustanowione zostanie satysfakcjonujce cię prawo.
                                                    Czy będziesz patrzył jak w żonie rozwija się potomek jakiegoś faceta ze swingu? Jak ciąża i poród niszczą jej urodę? Co zrobicie z dzieckiem?
                                                    Więc nie pisz mi jakiś bzdetów typu "tylu ludzi czeka na dzieci", tylko powiedz, że na 100% stać cię na heroizm we własnym życiu, na kolejny i kolejny ból, żeby im tego dzidziusia dostarczyć (albo i nie, bo jak ułomny to nikt go nie.zechce i zostanie w przutułku). Wejdz w cierpienie jakie dotyka kobiety i ich bliskich w tragicznych sytuacjach i powiedz, że to pikuś, bo ty na pewno dasz radę, bo życie jest nie do ruszenia nawet na etapie zarodka. Bo wiesz, jak się zmieni prawo to nie będziesz mógł spękać i powiedzieć: sorry, nie.dam.rady. Będziesz musiał dac radę?
                                                    Konkrety proszę, z detalami, krwią, flakami, bólem i szaleństwem. Bo tak wygląda życie kiedy coś pójdzie nie tak.
                                                    A tabletki bellaone też byś odmówił córce po gwałcie jak okrutny ojciec Radziwiłł?
                                                  • marek.zak1 Re: Archetyp Cersei Lanister 13.10.17, 11:38
                                                    Mój zupełnie prywatny wkład do dyskusji:
                                                    - żona zachodzi w ciążę (nieplanowaną) ze mną. Jestem absolutnie za tym, żeby urodziła,
                                                    - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.
                                                    - żona jest zgwałcona. Jak wyżej.
                                                  • aandzia43 Re: Archetyp Cersei Lanister 13.10.17, 11:44
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Mój zupełnie prywatny wkład do dyskusji:
                                                    > - żona zachodzi w ciążę (nieplanowaną) ze mną. Jestem absolutnie za tym, żeby u
                                                    > rodziła,
                                                    > - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.
                                                    > - żona jest zgwałcona. Jak wyżej.

                                                    Dzięki Marek.
                                                  • druginudziarz Re: Archetyp Cersei Lanister 13.10.17, 12:07
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Mój zupełnie prywatny wkład do dyskusji:
                                                    > - żona zachodzi w ciążę (nieplanowaną) ze mną. Jestem absolutnie za tym, żeby u
                                                    > rodziła,
                                                    > - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.

                                                    Dziecko ma downa, wtedy Ty?

                                                    > - żona jest zgwałcona. Jak wyżej.

                                                    Jesteś za aborcją, żona chce urodzić, wtedy Ty?

                                                    (Marek, do dupy są takie rozkminy, to jest gra na najniższych emocjach, na tym jedzie neomarksizm, na budowaniu leków. A że bierzesz w tym udział to jednak Ci się dziwię, bo masz ścisłe wykształcenie.)
                                                  • marek.zak1 Re: Archetyp Cersei Lanister 13.10.17, 12:15
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Mój zupełnie prywatny wkład do dyskusji:
                                                    > > - żona zachodzi w ciążę (nieplanowaną) ze mną. Jestem absolutnie za tym, żeby urodziła,
                                                    > > - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.
                                                    >
                                                    > Dziecko ma downa, wtedy Ty? Przecież napisałem linijkę wyżej: Aborcja
                                                    >
                                                    > > - żona jest zgwałcona. Jak wyżej.
                                                    >
                                                    > Jesteś za aborcją, żona chce urodzić, wtedy Ty?

                                                    Jestem za aborcja, ale to ona podejmuje decyzję.



                                                    >
                                                    > (Marek, do dupy są takie rozkminy, to jest gra na najniższych emocjach, na tym jedzie neomarksizm, na budowaniu leków. A że bierzesz w tym udział to jednak Ci się dziwię, bo masz ścisłe wykształcenie.).
                                                    -----------------
                                                    A co ma wspólnego znajomość procesów przemysłowych z rodzeniem dzieci? Napisałem, że jest to MOJA prywatna opinia, której nikomu nie wciskam.
                                                  • druginudziarz Re: Archetyp Cersei Lanister 14.10.17, 11:06
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > > > - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.
                                                    > >
                                                    > > Dziecko ma downa, wtedy Ty?
                                                    > Przecież napisałem linijkę wyżej: Aborcja

                                                    Acha, czyli eugenika. Taka "cywilizowana", pod płaszczykiem "obrony praw kobiet".

                                                    > > > - żona jest zgwałcona. Jak wyżej.
                                                    > >
                                                    > > Jesteś za aborcją, żona chce urodzić, wtedy Ty?
                                                    >
                                                    > Jestem za aborcja, ale to ona podejmuje decyzję.

                                                    Ale okazuje się że to nie był gwałt, tylko impreza z alkoholem a on jej już się dawno podobał.

                                                    > A co ma wspólnego znajomość procesów przemysłowych z rodzeniem dzieci? Napisałe
                                                    > m, że jest to MOJA prywatna opinia, której nikomu nie wciskam.

                                                    Nie z "rodzeniem dzieci" a lękliwymi wizjami "co by było gdyby zgwałcił mnie kosmita".
                                                    To ma wspólnego że procesy przemysłowe nie obsługuje się emocjami, a emocje wyłączają racjonalność.
                                                  • marek.zak1 Re: Archetyp Cersei Lanister 14.10.17, 11:24
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > > > - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.
                                                    > > >
                                                    > > > Dziecko ma downa, wtedy Ty?
                                                    > > Przecież napisałem linijkę wyżej: Aborcja
                                                    >
                                                    > Acha, czyli eugenika. Taka "cywilizowana", pod płaszczykiem "obrony praw kobiet
                                                    --------------------
                                                    Wypowiadam się wyłącznie we własnym imieniu.
                                                    > > > > - żona jest zgwałcona. Jak wyżej.
                                                    > > >
                                                    > > > Jesteś za aborcją, żona chce urodzić, wtedy Ty?
                                                    > >
                                                    > > Jestem za aborcja, ale to ona podejmuje decyzję.
                                                    >
                                                    > Ale okazuje się że to nie był gwałt, tylko impreza z alkoholem a on jej już się dawno podobał.
                                                    --------------------------------
                                                    Rozwód, a co dalej, to jej sprawa.

                                                    > > A co ma wspólnego znajomość procesów przemysłowych z rodzeniem dzieci? Napisałem, że jest to MOJA prywatna opinia, której nikomu nie wciskam.

                                                    > To ma wspólnego że procesy przemysłowe nie obsługuje się emocjami, a emocje wyłączają racjonalność.
                                                    ----------------------
                                                    Kieruję się racjonalnym i egoistycznym światopoglądem. Moje zdrowe dziecko - tak, nie moje, czy moje i upośledzone - nie.
                                                    Przerabiałem to osobiście. Gdy moja zaszła po raz trzeci w ciążę, zrobiłem wszystko, żeby urodziła, a ochoty na to nie miała. Teraz oboje wiemy, że to była nasza najlepsza życiowa decyzja.
                                                    Zgadzam się, że emocje wyłączają racjonalność.
                                                  • aandzia43 Re: Archetyp Cersei Lanister 15.10.17, 00:42

                                                    > Kieruję się racjonalnym i egoistycznym światopoglądem. Moje zdrowe dziecko - ta
                                                    > k, nie moje, czy moje i upośledzone - nie.
                                                    > Przerabiałem to osobiście. Gdy moja zaszła po raz trzeci w ciążę, zrobiłem wszy
                                                    > stko, żeby urodziła, a ochoty na to nie miała. Teraz oboje wiemy, że to była n
                                                    > asza najlepsza życiowa decyzja.
                                                    > Zgadzam się, że emocje wyłączają racjonalność.

                                                    Widzisz Marku, takie zimne aborcjonisty (też urodziłam choć się otoczenie w czoło pukało że taka decyzja) nie dokonują aborcji, rodzą i wychowują ;-) Normalka, ludzie (kobiety przede wszystkim) chcą dzieci. Chronią, bronią, zmieniają swoje życie, poświęcają to i owo jak.się.trafi przypadkiem. Ci z prawa i z lewa. Ci za zakazem aborcji i ci za wyborem (w różnym zakresie). Różnicy w jakości rodzicielstwa na oko nie.stwierdzam żadnej między dwiema grupami. To tylko moje oko, ale przynajmniej zadałam sobie trud przyjrzenia się. Ci za wyborem często sami z niego nie korzystają, czasem rodzą dzieci o których wiedzą,.że będą/ mogą być niepełnosprawne. Z drugiej strony mam kwiatki w postaci moje śp.teściowej, która mnie sugerowała aborcję, a kilka lat później bezczelnie doznała amnezji i gdakała za prawem zakazującym aborcji. Moja ciąża to był dla niej taki typowy "wyjątkowy przypadek", bo ich dotyczący, jak to u wielu prolajfów ;-)
                                                  • wont2 Re: Archetyp Cersei Lanister 14.10.17, 21:05
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > > > - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.
                                                    > > >
                                                    > > > Dziecko ma downa, wtedy Ty?
                                                    > > Przecież napisałem linijkę wyżej: Aborcja
                                                    >
                                                    > Acha, czyli eugenika. Taka "cywilizowana", pod płaszczykiem "obrony praw kobiet
                                                    > ".
                                                    --------
                                                    Nawet nie czuję jak mi się rymuje.

                                                    Słowo daję,
                                                    Jakbym miał czapkę niewidkę
                                                    I z kanisterek spermy downa
                                                    To bym zapłodnił wszystkie córeczki tych obrońców życia
                                                    I problem by się sam rozwiązał.
                                                  • marek.zak1 Re: Archetyp Cersei Lanister 14.10.17, 21:32
                                                    wont2 napisał:

                                                    Słowo daję,
                                                    > Jakbym miał czapkę niewidkę
                                                    > I z kanisterek spermy downa
                                                    > To bym zapłodnił wszystkie córeczki tych obrońców życia
                                                    > I problem by się sam rozwiązał.
                                                    -------------------------
                                                    To mogłoby być skuteczne, a skuteczność jest mi bliska.
                                                  • druginudziarz Re: Archetyp Cersei Lanister 14.10.17, 21:44
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > Słowo daję,
                                                    > > Jakbym miał czapkę niewidkę
                                                    > > I z kanisterek spermy downa
                                                    > > To bym zapłodnił wszystkie córeczki tych obrońców życia
                                                    > > I problem by się sam rozwiązał.
                                                    > -------------------------
                                                    > To mogłoby być skuteczne, a skuteczność jest mi bliska.

                                                    Skuteczność zapewne, ale genetyka to już terra incognita ;)






                                                    (P.S. Poważnie nigdy nie sprawdzałeś co to jest zespół downa??? "spermą downa" chcesz "zarażać"? :D wontowi się nie dziwię ale Ty?)
                                                  • bgz0702 Re: Archetyp Cersei Lanister 14.10.17, 22:14
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > wont2 napisał:
                                                    > >
                                                    > > Słowo daję,
                                                    > > > Jakbym miał czapkę niewidkę
                                                    > > > I z kanisterek spermy downa
                                                    > > > To bym zapłodnił wszystkie córeczki tych obrońców życia
                                                    > > > I problem by się sam rozwiązał.
                                                    > > -------------------------
                                                    > > To mogłoby być skuteczne, a skuteczność jest mi bliska.
                                                    >
                                                    > Skuteczność zapewne, ale genetyka to już terra incognita ;)
                                                    >
                                                    > (P.S. Poważnie nigdy nie sprawdzałeś co to jest zespół downa??? "spermą downa"
                                                    > chcesz "zarażać"? :D wontowi się nie dziwię ale Ty?)


                                                    znacie człowieka? ewenement

                                                    www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwimkIn39PDWAhUIVRoKHQXIC4kQFggnMAA&url=http%3A%2F%2Fwww.newsweek.pl%2Fwiedza%2Fnauka%2Fzespol-downa-lek-pablo-pineda-newsweek-pl%2Cartykuly%2C270406%2C1.html&usg=AOvVaw0T4MdOebC6_idlQ7RfH9DH
                                                  • aandzia43 Re: Archetyp Cersei Lanister 14.10.17, 23:39

                                                    >
                                                    > znacie człowieka? ewenement
                                                    >
                                                    > www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwimkIn39PDWAhUIVRoKHQXIC4kQFggnMAA&url=http%3A%2F%2Fwww.newsweek.pl%2Fwiedza%2Fnauka%2Fzespol-downa-lek-pablo-pineda-newsweek-pl%2Cartykuly%2C270406%2C1.html&usg=AOvVaw0T4MdOebC6_idlQ7RfH9DH


                                                    Mozaikowatość. Jednemu z anomaliami chromosomalnymi (np.z downem) trafi się więcej komórek z.dodatkowym chrmosomem drugiemu mniej. Gdzieś tam na początku rozwoju zarodkowego. To nie.dzięki pracy rodzicow ten chłopak tyle osiągnął, miał farta że jest takim "mało downem". Większość mimo stawania na rzesach rehabilitantow jest jaka jest, choć oczywiście i tak lepsza niż bez tej pracy. Kolejna manipulacja to pokazywanie downów jako łagodnych, dobrze współpracujących i radzących sobie muminków. Są bardzo, bardzo różni. Wiesz ze.po czterdziestce większość downów ma alzheimera? Reszta tylko trochę później. To wielkie szczęście jeśli mają kogoś kto ich kocha i kto, co równie.ważne, ma siłę się nimi właściwie opiekować. I kto żyje dłużej niż oni.
                                                  • aandzia43 Re: Archetyp Cersei Lanister 15.10.17, 00:02
                                                    Reszta artykułu to same optymistyczne wieści. Mam nadzieję na lek regeneracjący hipokamp również po depresji ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Archetyp Cersei Lanister 14.10.17, 22:49
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > -------------------------
                                                    > > To mogłoby być skuteczne, a skuteczność jest mi bliska.
                                                    >
                                                    > Skuteczność zapewne, ale genetyka to już terra incognita ;)
                                                    >
                                                    >

                                                    > (P.S. Poważnie nigdy nie sprawdzałeś co to jest zespół downa??? "spermą downa"
                                                    > chcesz "zarażać"? :D wontowi się nie dziwię ale Ty?).
                                                    ----------------------
                                                    Skuteczność, w tym przypadku (pomijając przekonywanie feministek) = moje zdrowe dzieci.
                                                    Tydzień temu będąc w restauracji, widziałem parę w dwojgiem dzieci Downów. To było przerażające.
                                                  • aandzia43 Re: Archetyp Cersei Lanister 14.10.17, 23:19
                                                    drugin
                                                    >
                                                    > Skuteczność zapewne, ale genetyka to już terra incognita ;)
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > (P.S. Poważnie nigdy nie sprawdzałeś co to jest zespół downa??? "spermą downa"
                                                    > chcesz "zarażać"? :D wontowi się nie dziwię ale Ty?)


                                                    Poważnie, nigdy nie słyszałeś, że anomalie chromosomalne są przekazywane.potomstwu? Terra incognita.
                                                  • druginudziarz sperma downa 15.10.17, 10:11
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Poważnie, nigdy nie słyszałeś, że anomalie chromosomalne są przekazywane.potoms
                                                    > twu? Terra incognita.

                                                    Dobrze, więc wyjaśnij mi jak krowie na rowie, czym się różni sperma downa od takiej zwykłej spermy i w jaki sposób zespół downa "przekazywany jest potomstwu".
                                                    Przy okazji przypominam sie w sprawie nazwisk morderców co mordują działaczy pro-chois, zmaterializowali się w końcu czy nadal tkwią w obszarze Twoich fantazji?
                                                  • aandzia43 Re: Archetyp Cersei Lanister 15.10.17, 00:58
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > Słowo daję,
                                                    > > Jakbym miał czapkę niewidkę
                                                    > > I z kanisterek spermy downa
                                                    > > To bym zapłodnił wszystkie córeczki tych obrońców życia
                                                    > > I problem by się sam rozwiązał.
                                                    > -------------------------
                                                    > To mogłoby być skuteczne, a skuteczność jest mi bliska.

                                                    Watpię chłopaki. Skoro Radziwiłł nie dałby swojej zgwałconej córce tabletki bellaone, która przeciez nie jest nawet wczesnoporonną tabletką, to znaczy że mamy do czynienia z ludźmi zwyczajnie okrutnymi i nie ma.co liczyć na jakaś refleksję czy litość nad kobietą, nawet jeśli jest im podobno bliska. Składają swoje dzieci na ołtarzu idei świętości zygot, zarodków a nawet zarodków jeszcze nie istniejących. Radziwiłł został w necie okrzyknięty obrońcą życia niepoczętego ;-)
                                                  • aandzia43 Re: Archetyp Cersei Lanister 15.10.17, 00:59
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > Słowo daję,
                                                    > > Jakbym miał czapkę niewidkę
                                                    > > I z kanisterek spermy downa
                                                    > > To bym zapłodnił wszystkie córeczki tych obrońców życia
                                                    > > I problem by się sam rozwiązał.
                                                    > -------------------------
                                                    > To mogłoby być skuteczne, a skuteczność jest mi bliska.

                                                    Watpię chłopaki. Skoro Radziwiłł nie dałby swojej zgwałconej córce tabletki bellaone, która przeciez nie jest nawet wczesnoporonną tabletką, to znaczy że mamy do czynienia z ludźmi zwyczajnie okrutnymi i nie ma.co liczyć na jakaś refleksję czy litość nad kobietą, nawet jeśli jest im podobno bliska. Składają swoje dzieci na ołtarzu idei świętości zygot, zarodków a nawet zarodków jeszcze nie istniejących. Radziwiłł został w necie okrzyknięty obrońcą życia niepoczętego ;-)
                                                  • urquhart check her worst impulses instead of feeding them 14.10.17, 10:01
                                                    Wiesz w GoT jest taka scena z Cersiei kiedy pyta Tyriona dlaczego jej brat wpiera Denerys:

                                                    Tyrion Lannister: I think she will make the world a better place.
                                                    Cersei Lannister: You said she’d destroy King’s Landing.
                                                    Tyrion Lannister: She knows herself. She chose an advisor who would check her worst impulses instead of feeding them. That’s the difference between you.

                                                    youtu.be/XuVKW1liIhY?t=483
                                                    To ten o wątek o żywieniu nakrecaniu lęku i emocji przed o którym wspomniał Drugi i Proteinowy. Ty jak Cersei żywisz i karmisz te emocje by mieć siłę.

                                                    Widzę kompromis zrównania praw jak w zmienionych ostatnio przepisach o obronie koniecznej: "Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej odpierając zamach polegający (...)".

                                                    Każda odpowiedź dana przez mężczyznę na twoje bedzie zła, bo powinien wspierać i bronić swoją partnerkę w potrzebie, najbliższych w pierszwj kolejności.

                                                    Natomiast jesteś na tyle inteligentna przecież że wiesz że jako prawo to wytrych i przyczółek do dalszego ataku, praktycznie był jeden taki przypadek w ostaniach latach w Wielkopolsce ale uzyskanie tu przyczółka to pole wyjścia do szerszego ataku.
                                                    Bo czy organizatorki marszu dzięki wsparciu nie poszły za ciosem od razu i nie zbierają podpisów pod projektem aborcji na życzenie obłudnym tytułem "Ratujmy Kobiety"?
                                                    A ty jesteś z nimi dalej czy nie ?
                                                  • aandzia43 Re: check her worst impulses instead of feeding t 15.10.17, 02:02
                                                    - nie odpowiedziales na moje pytanie
                                                    - skończ z tymi absurdalnymi porównaniami do Cesrsei bo obnażasz tu jakieś lęki kastracyjne (swoją drogą taka ze mnie Cesrsei jak z koziej dupy trąba :-D)
                                                    - przepros koleżanki za insynuacje jakoby rządziła nimi czasem na forum jakaś samica alfa w osobie niejakiej Aandzi, bo one rządzą się same, nawet jeśli przypadkiem ich poglądy są zbieżne z poglądami onej Aandzi co rozumiem mocno ci nie na rękę (samica alfa ze mnie taka jak z koziej dupy trąba, jak wyżej)
                                                    - to musi być bardzo przykre gdy poświęca się kilka lat na głoszenie słowa na forum a ono takie oporne, że nijak niczego nauczyć się nie chce, niewdzięczne takie.
                                                  • aandzia43 Re: check her worst impulses instead of feeding t 15.10.17, 02:15
                                                    A propos emocji: piszę o konkretnych wydarzeniach i problemach z którymi mierzą się ludzie. I tym co się dzieje gdy komuś przychodzi do głowy ustanawiać restrykcyjne prawo (historia i współczesnosc). Real. Krew, pot i łzy zamiast twojego wąchania kwiatkow na niebieskich łąkach. Niemiła i niechętnie oglądana strona rzeczywistości, a pokazywanie jej to już czysta bezczelność i fuble. W razie czego ma się znajomych lekarzy i wypowiadać się można a na razie nie psujmy sobie dobrego mniemania na swój temat.
                                  • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 20:34
                                    > Problem ma kilka warstw (biologia, historia, prawo, obyczaj), literaturę o mie
                                    > szanej jakości metod i danych, zwłaszcza w kontekście „bieżącego roku”. Tzw dys
                                    > kurs ma pełno zakopanych min - pojec zaprojektowanych na eksplozje w dyskusji,
                                    > nie na porozumienie a juz na pewno nie niuans. Jest zaprojektowany na dzielenie
                                    > ludzi i wsadzanie ich w pudełka. Cos jak nienarodzone dzieci/zarodki.

                                    No ma wiele warstw. Jak się ktoś ocknął kilkanaście lat temu w Polsce w temacie aborcji wcześniej nie poświęcając mu jednej myśli i nasłuchał się tylko tego co wypisują obie strony (szczególnie ekstrema) to faktycznie włazi co rusz na jakąś minę i płynie z rwącą rzeką narodowej emocji jeśli nadal nie poświęca tematowi myśli a wyłącznie emocje.
                                    Swoją drogą "nienarodzone dziecko" to taki sam semantyczny potworek i nieuczciwe granie na emocjach przez prolajów co "niepostarzały starzec" na określenie kogoś, kto młodo umarł ;-) Nie mam wątpliwości, że zarodek to człowiek i że to życie, ale ponieważ nie padam na twarz przed wszystkim co ludzkie i nie celebruję za wszelką cenę życia (mięso jadam, komary zabijam, chore zwierzęta w końcu usypiam, napadnięta przypuszczalnie broniłabym się bez skrupułów) to zawsze wybiorę dobro człowieka-kobiety przed niezorganizowanym i nieczującym człowiekiem-zarodkiem. Czy będzie mi z tym miło czy niemiło nie ma znaczenia. Uczucia i emocje na drastyczne widoki to moja sprawa, a nie jedyny drogowskaz. Idea "życie" i idea "człowiek" zawsze przegrają we mnie z.. życiem.
                                    Znam kilku prolajfów i wielu szanuję. Za konsekwencję bez histerii i bez działań typu "a ja wam pokażę głupie kurwy co się skrobać chceta, za karę rodzić będziecie". Za świadczenie własną historią i postępowaniem a nie ględzeniem, uproszczeniami i manipulowaniem danymi. Zgadza mi się u nich prezentowana na co dzień wrażliwość z głoszonymi hasłami i za to szacun. U większości mi się niestety nie zgadza. Z ciekawością też przyglądam się ludziom noszącym chorągwie z pokawałkowanymi płodami (chociaż ostatnio widziałam jakieś nieokreślone czerwone masy), bez agresji. No chyba że się jakiś agresywny z gęby typ trafi.
                              • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 11:49
                                lybbla napisał:

                                > Ja widzę nie niedorozwój poznawczy. Przykład pierwszy z brzegu, zdjęcia rozpłat
                                > anych noworodków. Aandzia to tuz intelektu przy Urqu i dziwię się jej,
                                > że się jej chce. Oszustwo jest oszustwem. Niech pokazują skrobankę z piątego
                                > tygodnia. Trzeba być wyjątkowo ograniczonym by nie zauważać manipulacji

                                Troszkę manipulacja ale za to jaka skuteczna :) miło się patrzy ile osób i kogo wkurza.
                                Ja bym to rozegrał jeszcze inaczej, kupił bym jakiegoś taniego artystę, nie musi być znany, bo po co, wystarczy żeby asp skończył, i prezentowałby te plakaty jako "instalacja artystyczna". No i kto się wtedy przyczepi? artysta ma przecież pełne prawo do subiektywnego postrzegania świata i przeżywania go na swój sposób :D
                                Zresztą sądzę że lada chwila kontrrewolucja sięgnie po takie sposoby, no bo przecież nie jest tak że neomarksiści mają monopol a wyjątkowo łatwo się trolluje przy dzisiejszych możliwościach przekazu :)
                                • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 12:28
                                  druginudziarz napisał:

                                  > lybbla napisał:
                                  >
                                  > > Ja widzę nie niedorozwój poznawczy. Przykład pierwszy z brzegu, zdjęcia r
                                  > ozpłat
                                  > > anych noworodków. Aandzia to tuz intelektu przy Urqu i dziwię się jej,
                                  > > że się jej chce. Oszustwo jest oszustwem. Niech pokazują skrobankę z piąt
                                  > ego
                                  > > tygodnia. Trzeba być wyjątkowo ograniczonym by nie zauważać manipulacji
                                  >
                                  > Troszkę manipulacja ale za to jaka skuteczna :) miło się patrzy ile osób i kogo
                                  > wkurza.

                                  Owszem, skuteczna, bo ludziki jak się natchną jakąś myślą, to można im każdy kit wcisnąć i nie zauważą, choćby mieli biologię w szkole i dostęp do wiedzy wszelakiej w necie. Np. że model zarodka rozdawany przez katechetki długości 2 cm ma proporcje noworodka. I że zarodek to dziecko z wszelakimi właściwymi dziecku funkcjami i możliwościami, itd. Takie typowe propagandowe dorabianie piździe uszu. Chwyta rozhisteryzowane masy.

                                  > Ja bym to rozegrał jeszcze inaczej, kupił bym jakiegoś taniego artystę, nie mus
                                  > i być znany, bo po co, wystarczy żeby asp skończył, i prezentowałby te plakaty
                                  > jako "instalacja artystyczna". No i kto się wtedy przyczepi? artysta ma przecie
                                  > ż pełne prawo do subiektywnego postrzegania świata i przeżywania go na swój spo
                                  > sób :D
                                  > Zresztą sądzę że lada chwila kontrrewolucja sięgnie po takie sposoby, no bo prz
                                  > ecież nie jest tak że neomarksiści mają monopol a wyjątkowo łatwo się trolluje
                                  > przy dzisiejszych możliwościach przekazu :)


                                  Zapewne. Nie mam złudzeń że nadciągają mroki hipokryzji, braku środków antykoncepcyjnych i pokątnych skrobanek ze wszystkimi ich konsekwencjami. Normalny płodozmian. Ąż się ludziom uleje i przechyli w drugą stronę i przyjdzie nowy Boy-Żeleński ;-)
                            • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 11:33
                              proteinawy napisał(a):

                              > Błąd moze i z mojej winy, mętnie poszę. Ale zanim sie zapuszczę w konkrety, doj
                              > asnijmy co masz na myśli jak piszesz „przeceniasz”. Bo wydaje mi sie, ze obaj z
                              > gadzamy sie ze wpływ stylu i treści jakiś jest. Zwłaszcza na forum.


                              Tak tak, jak najbardziej "wpływ jakiś jest", PUA to bardzo dobrze opisuje.
                              Jednak jak nie masz "warorów podstawowych" to rzaden kurs krasomówstwa Casanovą Cię nie uczyni. Juz jepiej zaintestować w psychologa, sport, lepszy samochód ;)

                              > Co do stylu i tresci naszego Lybbli - czesc pan to wkurwia, ale dla czesci to j
                              > est balsam na zniewolone przez kapitalistyczny patriarchat dusze. Popatrz tam o
                              > bok na lęki przed pogromem.

                              Na lęki przed pogromeme antydepresanty sa niezłe, albo dedykowane prochy przeciwlękowe. Balsam makaranu nawijanego na uszy, wiec będzie skuteczny głównie w tym tergecie plus, co juz pisałem, jakieś nawiedzone humanistki od akcji "nie czytasz, nie idę z tobą do łózka".
                              Seks jest dobry na smutki tego świata ale krótko działa.
                              • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 11:46
                                > Seks jest dobry na smutki tego świata ale krótko działa.

                                W sytuacji polującego - bardzo dobrze ze krótko działa, albo nawet nie działa wcale. Większy przerób.
                                • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 12:07
                                  proteinawy napisał(a):

                                  > > Seks jest dobry na smutki tego świata ale krótko działa.
                                  >
                                  > W sytuacji polującego - bardzo dobrze ze krótko działa, albo nawet nie działa w
                                  > cale. Większy przerób.

                                  Ale dlaczego zakładasz że ilość królików do odstrzelenia jest niewyczerpywalna? i że tylko jeden myśliwy w lesie?
                                  • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 13:31
                                    > Ale dlaczego zakładasz że ilość królików do odstrzelenia jest niewyczerpywalna? i że tylko jeden myśliwy w lesie? <

                                    Nie jest niewyczerpana ale jest wystarczająca (to z punktu tych co moga przebierać, Lybbla pisze ze zycia mu nie starcza zeby te wszystkie tłuściutkie króliki skonsumować).
                                    • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 14:20
                                      proteinawy napisał(a):

                                      > > Ale dlaczego zakładasz że ilość królików do odstrzelenia jest niewyczerpy
                                      > walna? i że tylko jeden myśliwy w lesie? <
                                      >
                                      > Nie jest niewyczerpana ale jest wystarczająca (to z punktu tych co moga przebie
                                      > rać, Lybbla pisze ze zycia mu nie starcza zeby te wszystkie tłuściutkie króliki
                                      > skonsumować).

                                      "Lybla pisze" to brzmi jak "w telewizorze powiedzieli" ;)
                                      no bądźmy poważni :)

                                      Żeby nie rozwijać zbędnie tematu to tyle Ci powiem, że kiedyś interesowałem się "sławnymi mówcami" i powiem Ci że im nie bardzo z kobietami szło, nie wiem, może gęby mieli szpetne? :)
                                    • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 17:52
                                      proteinawy napisał(a):

                                      > Nie jest niewyczerpana ale jest wystarczająca (to z punktu tych co moga przebie
                                      > rać, Lybbla pisze ze zycia mu nie starcza zeby te wszystkie tłuściutkie króliki
                                      > skonsumować).

                                      Od tego konsumownia jestem tak tłusty i powolny, że nie starcza mi czasu by być konsumownym przez króliki. Czas by się trochę wypościć.
                  • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 18:20
                    proteinawy napisał(a):

                    > > Chcesz powiedziec ze w przyszlosci mezczyzni wypieknieja i zaczna zwilzac
                    > ? No az taka optymistka to bym nie byla ;-)
                    >
                    > Pogrymasic, ze brzydki, ze przyglup i prymityw zawsze bedzie można, to odwieczn
                    > a cześć dealu. Co do Lybbly (Lybbli?) - nie chodzi o to ze gładkolicy tylko, ż
                    > e złotousty. W przeciwienstwie do tych 70% odpadów, ktorzy nie maja az tyle gen
                    > etycznej czy werbalnej przyzwoitości.


                    To się niegdy nie zmieni...faceci zawsze będę lepiej wiedzieć co kobietę zwilża;)
                    • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 18:42
                      zawle napisała:

                      > To się niegdy nie zmieni...faceci zawsze będę lepiej wiedzieć co kobietę zwilża
                      > ;)

                      Raczej Proteinowemu chodzi o to ze Lybbla to wazeliniarz. A wazelina to dobra ( podobno) strategia jak chce sie do cipki/ ek dobrac.
                      • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 18:55
                        > Raczej Proteinowemu chodzi o to ze Lybbla to wazeliniarz.

                        To tez. I to miała byc gra slow, ze w minecie tez dobry, przynajmniej tak stoi w jego ulotce reklamowej.
                        • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 19:26
                          proteinawy napisał(a):

                          > > Raczej Proteinowemu chodzi o to ze Lybbla to wazeliniarz.
                          >
                          > To tez. I to miała byc gra slow, ze w minecie tez dobry, przynajmniej tak stoi
                          > w jego ulotce reklamowej.

                          Ale wiesz kto najlepiej i najchetniej pierdoli o minecie? ;-) Ten, komu klapie. Jakos sie musi sprzedac. Takze ten tego uczulam, jak ktos sie rozwodzi o tym jak to on lubi lizac cipe... aha.
                          • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 19:43
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Ale wiesz kto najlepiej i najchetniej pierdoli o minecie? ;-) Ten, komu klapie.

                            Ten kto mial duzo partnerek. Seks bez orgazmu powszechnie uwaza sie za niezaliczony. Skoro tabuny kobiet dochodza przy minecie, a nie podczas penetracji, to trza te baby lizac chyba, nie ?
                            • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 19:57
                              mabelle2000 napisała:

                              > Ten kto mial duzo partnerek. Seks bez orgazmu powszechnie uwaza sie za niezalic
                              > zony. Skoro tabuny kobiet dochodza przy minecie, a nie podczas penetracji, to t
                              > rza te baby lizac chyba, nie ?

                              Proteinowy slyszales? Pierdol o minecie. Takich jak ja nie przelecisz ale bedziesz mial TABUNY do przelizania. Tez nie zaliczam seksu bez spuszczenia, no sorry nie na darmo jestem fanka kategorii creampie.
                              • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 20:02
                                hello-kitty2 napisała:
                                > Proteinowy slyszales? Pierdol o minecie. Takich jak ja nie przelecisz ale bedzi
                                > esz mial TABUNY do przelizania. Tez nie zaliczam seksu bez spuszczenia, no sorr
                                > y nie na darmo jestem fanka kategorii creampie.

                                Proteinowy..to już jesteś zainteresowany seksem pozamałżeńskim?
                                • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 21:18
                                  > Proteinowy..to już jesteś zainteresowany seksem pozamałżeńskim? <

                                  Skąd, estrogeny w systemie, radość z dzieciaka, żony żal. Dobrze ze nie zacząłem laktacji ani nie zsynchronizowalem okresu. Ryćkanie po katach (czy wolna milosc) to teraz jakiś kosmos.
                              • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 20:36
                                hello-kitty2 napisała:

                                > Proteinowy slyszales? Pierdol o minecie. Takich jak ja nie przelecisz ale bedzi
                                > esz mial TABUNY do przelizania.

                                Proporcje w dawaniu i braniu, i satysfakcja z tego wynikajaca sa kwestia indywidualna.
                                Pewnie szczescie w najczystszej postaci osiagna dwa osobniki, ktore przyjemnosc drugiej strony cenia wyzej niz wlasna. Tacy jak sie dobiora... ;-)

                                Wtedy Jak sie Tez nie zaliczam seksu bez spuszczenia, no sorr
                                > y nie na darmo jestem fanka kategorii creampie.

                                Tak mysli wiekszosc ludzi. Lista oczekiwan, preferencji, czynnosci, ktore maja sprawic zeby seks byl udany. Pozostaje tylko odhaczac po kolei. Tymczasem dotykamy drugiego czlowieka, tak blisko ze bardziej sie nie da. Czesto zagladamy mu w dusze i widzimy takie same rany jak nasze. Niesamowite.


                                • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 21:33
                                  mabelle2000 napisała:

                                  > Tak mysli wiekszosc ludzi. Lista oczekiwan, preferencji, czynnosci, ktore maja
                                  > sprawic zeby seks byl udany. Pozostaje tylko odhaczac po kolei. Tymczasem dotyk
                                  > amy drugiego czlowieka, tak blisko ze bardziej sie nie da. Czesto zagladamy mu
                                  > w dusze i widzimy takie same rany jak nasze. Niesamowite.

                                  No coz, zwierzeta, moze uda sie czegos nauczyc od Ciebie.
                              • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 21:02
                                > Tez nie zaliczam seksu bez spuszczenia, no sorry nie na darmo jestem fanka kategorii creampie. <

                                Cream-pie = magia.
                                • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 21:22
                                  proteinawy napisał(a):

                                  > > Tez nie zaliczam seksu bez spuszczenia, no sorry nie na darmo jestem fank
                                  > a kategorii creampie. <
                                  >
                                  > Cream-pie = magia.

                                  Co chcesz przez to powiedziec?
                                  • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 21:41
                                    > Co chcesz przez to powiedziec?

                                    Ze tez lubię, ale na razie latex, chyba ze sobie jajka podetnę.
                                    • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 21:49
                                      proteinawy napisał(a):

                                      > > Co chcesz przez to powiedziec?
                                      >
                                      > Ze tez lubię, ale na razie latex, chyba ze sobie jajka podetnę.

                                      Mi sie gumy kojarza z nastolectwem. A jak sie kochac w wannie albo pod prysznicem? Sorry ale zeby rznac sie w zwiazku w gumach to trzeba byc pierdolnietym. Naprawde nie umiem tego inaczej nazwac. Ja tam na razie nie mam seksu ale spiralka nowa. Jak to mowia: myjcie sie chlopaki i dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny ;)
                            • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 19:59
                              mabelle2000 napisała:

                              > hello-kitty2 napisała:
                              >
                              > > Ale wiesz kto najlepiej i najchetniej pierdoli o minecie? ;-) Ten, komu k
                              > lapie.
                              >
                              > Ten kto mial duzo partnerek. Seks bez orgazmu powszechnie uwaza sie za niezalic
                              > zony. Skoro tabuny kobiet dochodza przy minecie, a nie podczas penetracji, to t
                              > rza te baby lizac chyba, nie ?

                              Atawiam na Kicię:))
                            • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 23:43
                              mabelle2000 napisała:

                              > hello-kitty2 napisała:
                              >
                              > > Ale wiesz kto najlepiej i najchetniej pierdoli o minecie? ;-) Ten, komu k
                              > lapie.

                              A kogo mierzi pierdolenie o minecie?
                              Tej której śmierdzi i której nie staje (a walnę se emotikonkę) ;)


                              >
                              > Ten kto mial duzo partnerek. Seks bez orgazmu powszechnie uwaza sie za niezalic
                              > zony. Skoro tabuny kobiet dochodza przy minecie, a nie podczas penetracji, to t
                              > rza te baby lizac chyba, nie ?

                              A tyle się boginka naprodukowała na temat różnorodności kobiet ale jak widać trzeba w kółko powtarzać.
                              • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 23:58
                                lybbla napisał:

                                > A kogo mierzi pierdolenie o minecie?
                                > Tej której śmierdzi i której nie staje (a walnę se emotikonkę) ;)

                                No to juz hop w ramionka Mabelle, ona tam umie pocieszac rozne takie klapofiuty, opisywala ;-) A ja niech Ci smierdze na kilometry, tak mi dopomoz Bog!
                                • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 00:16
                                  hello-kitty2 napisała:


                                  > No to juz hop w ramionka Mabelle, ona tam umie pocieszac rozne takie klapofiuty
                                  > , opisywala ;-)

                                  Wszystko Ci się merda. Ostatnio pisała, że się bzyka dniami i nocami (pięcioma chyba?). Chyba nie dałbym rady.


                                  > A ja niech Ci smierdze na kilometry, tak mi dopomoz Bog!

                                  Jedź do granic Holandii i odmów różaniec. Wystarczy bym nie wpychał nosa w nie swój interes;)
                                • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 07:04
                                  hello-kitty2 napisała:


                                  > No to juz hop w ramionka Mabelle, ona tam umie pocieszac rozne takie klapofiuty
                                  > , opisywala ;-)

                                  Oj Kitka, Ty i ten Twoj pinterestowy seks :-D Dam se spokoj jednak, nie bede opowiadac dwudziesty raz tego samego.
                              • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 07:14
                                lybbla napisał:

                                > A tyle się boginka naprodukowała na temat różnorodności kobiet ale jak widać tr
                                > zeba w kółko powtarzać.

                                Bylo o roznorodnosci, ale byly tez statystyki. 70- 80 % kobiet nie ma orgazmow na skutek penetracji. Chyba ze chcesz sie klocic i podasz jakies inne dane, bardzo prosze. Nie dziwi wiec raczej ze milosnicy minety kojarza mi sie z mainstreamem. Z mainstreamem i duzym przebiegiem ;-) Bo statystycznie latwiej trafic na taka co ma drewniana pochwe i kaze sobie lizac lechtaczke, niz na taka co ma drewniana lechtaczke i kaze sie ruchac godzinami.
                                • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 00:04
                                  mabelle2000 napisała:

                                  > lybbla napisał:
                                  >
                                  > > A tyle się boginka naprodukowała na temat różnorodności kobiet ale jak wi
                                  > dać tr
                                  > > zeba w kółko powtarzać.
                                  >
                                  > Bylo o roznorodnosci, ale byly tez statystyki. 70- 80 % kobiet nie ma orgazmow
                                  > na skutek penetracji. Chyba ze chcesz sie klocic i podasz jakies inne dane, bar
                                  > dzo prosze. Nie dziwi wiec raczej ze milosnicy minety kojarza mi sie z mainstre
                                  > amem. Z mainstreamem i duzym przebiegiem ;-) Bo statystycznie latwiej trafic n
                                  > a taka co ma drewniana pochwe i kaze sobie lizac lechtaczke, niz na taka co ma
                                  > drewniana lechtaczke i kaze sie ruchac godzinami.

                                  Ależ to nie do Ciebie było tylko do tej drugiej. Jest tak jak piszesz, tylko wytłumacz to tej, która świat postrzega jedynie z perspektywy swojej Cipy.

                                  A dla chłopców podlotków jest jedna uniwersalna rada od pań z forum
                                  `nic gorszego niż pan jadący swoją byłą'.
                          • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 20:49
                            > Ale wiesz kto najlepiej i najchetniej pierdoli o minecie? ;-) Ten, komu klapie. Jakos sie musi sprzedac. Takze ten tego uczulam, jak ktos sie rozwodzi o tym jak to on lubi lizac cipe... aha. <

                            Zostawiajac żarty i docinki na boku jest chyba w kobietach (z poprawka na „każda ma troche inaczej”) głód, ktory rozumiem głowa ale w ktory nie umiem sie wczuć. Głód nie bycia pomijana, olewana. Nie wiem czy Ty masz ten głód czy nie. Czasem od strony mezczyzny to wyglada prawie jakbyście miały głód dominacji. Takich głodów sie łatwo nie zaspokaja...

                            Jezeli pojawia sie na horyzoncie pieśniarz ktory śpiewa o cudownej esencji i naturze kobiecości i przede wszystkim deklaruje ze w seksie bedzie otwarty na to czego potrzeba partnerce, ze ma czas, ze nie ma potrzeby dominacji ze to całe napięcie miedzy płciami to rodzaj atawizmu, opresji, przemocy prawie - to jak nie odetchnąć i dac człowiekowi szanse.

                            Ja w młodości miałem taki sam modus operandi, troche z przekonania, troche z desperacji. Oczywiscie ze to nie działa na wszystkie, nawet nie na większość, ale działa na wystarczająca ilość.
                            • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 21:13

                              > Jezeli pojawia sie na horyzoncie pieśniarz ktory śpiewa o cudownej esencji i n
                              > aturze kobiecości i przede wszystkim deklaruje ze w seksie bedzie otwarty na to
                              > czego potrzeba partnerce, ze ma czas, ze nie ma potrzeby dominacji ze to całe
                              > napięcie miedzy płciami to rodzaj atawizmu, opresji, przemocy prawie - to jak n
                              > ie odetchnąć i dac człowiekowi szanse.
                              >
                              > Ja w młodości miałem taki sam modus operandi, troche z przekonania, troche z de
                              > speracji. Oczywiscie ze to nie działa na wszystkie, nawet nie na większość, ale
                              > działa na wystarczająca ilość.

                              Zawsze mnie zastanawiało, że deklaracje (będę taki, śmaki, cudowny, potraktuję cię jak księżniczkę) wystarczają komuś do otworzenia się na drugiego człowieka. Czego by nie dotyczyły. Chociaż pewnie twoje deklaracje poparte były odpowiednimi działaniami lub przedsmakiem tych działań.


                              > Zostawiajac żarty i docinki na boku jest chyba w kobietach (z poprawka na „każd
                              > a ma troche inaczej”) głód, ktory rozumiem głowa ale w ktory nie umiem sie wczu
                              > ć. Głód nie bycia pomijana, olewana.

                              Nie wiem czy tak samo rozumiemy słowa "pomijanie, olewanie" ale wydaje mi się, że taki głód to normalne nastawienie normalnego zdrowego człowieka i normalne oczekiwanie wobec ludzi z którymi wchodzi ów normalny człowiek w bliską, choćby nawet chwilową, relację.
                              • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 21:39
                                > Zawsze mnie zastanawiało, że deklaracje (będę taki, śmaki, cudowny, potraktuję cię jak księżniczkę) wystarczają komuś do otworzenia się na drugiego człowieka. Czego by nie dotyczyły. Chociaż pewnie twoje deklaracje poparte były odpowiednimi działaniami lub przedsmakiem tych działań. <

                                Tak, takich rzeczy sie nie mowi wprost, a ja dawniej byłem autentycznie zainteresowany ludzmi w ogole a kobietami zwłaszcza. Jak jakies mityczne stwory. Tymczasem one były do przodu o prawie pokolenie (mimo tego samego wieku), juz sie statkowały do ślubu. Pewnie chciały przed ślubem dziubnąć cielęciny.

                                Dopiero teraz mi ochłódło, kobieta okazuje sie tez człowiek.
                              • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 22:09
                                aandzia43 napisała:
                                > Zawsze mnie zastanawiało, że deklaracje (będę taki, śmaki, cudowny, potraktuję
                                > cię jak księżniczkę) wystarczają komuś do otworzenia się na drugiego człowieka.
                                > Czego by nie dotyczyły. Chociaż pewnie twoje deklaracje poparte były odpowiedn
                                > imi działaniami lub przedsmakiem tych działań.

                                Motyw księzniczki pojawia się dość czesto z rozmowach z kobietami. Może za dużo bajek w ciecięctwie? Ale chyba w sumie chodzi o to samo co większości ludzi...chcę być dla kogoś kims. Ważnym , innym, szczególnym, wyjątkowym. Czyli dokładnie to co pisze proteinowy przypisując to kobietom. Ale ma trochę racji. Jest więcej facetów niż kobiet, którym pojawia się chęć ucieczki gdy są tak osobiście traktowani. Boją się że druga strona liczy na coś więcej.

                                > > Zostawiajac żarty i docinki na boku jest chyba w kobietach (z poprawka na
                                > „każd
                                > > a ma troche inaczej”) głód, ktory rozumiem głowa ale w ktory nie umiem si
                                > e wczu
                                > > ć. Głód nie bycia pomijana, olewana.
                                >
                                > Nie wiem czy tak samo rozumiemy słowa "pomijanie, olewanie" ale wydaje mi się,
                                > że taki głód to normalne nastawienie normalnego zdrowego człowieka i normalne o
                                > czekiwanie wobec ludzi z którymi wchodzi ów normalny człowiek w bliską, choćby
                                > nawet chwilową, relację.
                                • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 22:36
                                  Nie wiem już co oznacza to "bycie traktowanym osobiście". Mam zasadniczo pęd do traktowania ludzi w bliższych relacjach właśnie osobiście, indywidualnie. Często mi się chyba nawet to udaje. Nawet jeśli nie zależy mi na miłości czy przyjaźni (w przypadku kobiet) na wieki wieków.
                                  • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 23:11
                                    aandzia43 napisała:

                                    > Nie wiem już co oznacza to "bycie traktowanym osobiście". Mam zasadniczo pęd do
                                    > traktowania ludzi w bliższych relacjach właśnie osobiście, indywidualnie. Częs
                                    > to mi się chyba nawet to udaje. Nawet jeśli nie zależy mi na miłości czy przyja
                                    > źni (w przypadku kobiet) na wieki wieków.

                                    Pewnie każdy ma swój katalog zachowań w którcych włącza im się czerwone światło.I pewnie ten katalog zmienia się wraz z rozwojem znajomości.
                                    Moja przyjaciółka zaczęła unikac jednego pana gdy ten powiedział jej w przypływie szczerości że szuka portu, liczy że się już ustatkuje i zrobi sobie dzieciaka. Ona jest dokładnie w tym samym momencie, jednak takie deklaracje w ustach 30 latka spowodowały że zobaczyła w nim kogoś całkiem nienormalnego:)) Ale wracajac do tematu...dal kogoś może to być żądanie porannej jajecznicy po seksie;)
                                    • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 23:39

                                      > Pewnie każdy ma swój katalog zachowań w którcych włącza im się czerwone światło
                                      > .I pewnie ten katalog zmienia się wraz z rozwojem znajomości.
                                      > Moja przyjaciółka zaczęła unikac jednego pana gdy ten powiedział jej w przypływ
                                      > ie szczerości że szuka portu, liczy że się już ustatkuje i zrobi sobie dzieciak
                                      > a. Ona jest dokładnie w tym samym momencie, jednak takie deklaracje w ustach 30
                                      > latka spowodowały że zobaczyła w nim kogoś całkiem nienormalnego:)) Ale wracaj
                                      > ac do tematu...dal kogoś może to być żądanie porannej jajecznicy po seksie;)

                                      Twoja przyjaciółka została potraktowana nie tyle osobiście i z uważnością, co została włączona w plany i wymagania tego pana. Nie mówię że to złe, to po prostu coś innego, coś faktycznie obciążającego.
                                      • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 07:05
                                        aandzia43 napisała:

                                        >
                                        > > Pewnie każdy ma swój katalog zachowań w którcych włącza im się czerwone ś
                                        > wiatło
                                        > > .I pewnie ten katalog zmienia się wraz z rozwojem znajomości.
                                        > > Moja przyjaciółka zaczęła unikac jednego pana gdy ten powiedział jej w pr
                                        > zypływ
                                        > > ie szczerości że szuka portu, liczy że się już ustatkuje i zrobi sobie dz
                                        > ieciak
                                        > > a. Ona jest dokładnie w tym samym momencie, jednak takie deklaracje w ust
                                        > ach 30
                                        > > latka spowodowały że zobaczyła w nim kogoś całkiem nienormalnego:)) Ale
                                        > wracaj
                                        > > ac do tematu...dal kogoś może to być żądanie porannej jajecznicy po seks
                                        > ie;)
                                        >
                                        > Twoja przyjaciółka została potraktowana nie tyle osobiście i z uważnością, co z
                                        > ostała włączona w plany i wymagania tego pana. Nie mówię że to złe, to po prost
                                        > u coś innego, coś faktycznie obciążającego.
                                        --------
                                        Uwazam podobnie. To jest instrumentalne traktowanie drugiego czlowieka - jako srodka do celu a nie celu samego w sobie. Celem powinien byc udany zwiazek a rodzina, dziecko jego ewentualnym zwienczeniem a nie ze od dupy strony - chcemy rodziny i dzieci i po to nam zwiazek. Jak dla mnie totalny cockblock plus wizja, ze bede przebywac na forum juz jako praktyk a nie tylko teoretyk. Z drugiej strony moze on chcial dac do zrozumienia, ze traktuje ja powaznie, no ale nie w taki sposob to sie powinno moim zdaniem robic. Lepiej trzymac morde na klodke, nie krytykowac idei zwiazkow, malzenstw, pokazywac, ze lubi sie dzieci i zostawic cala robote w tym zakresie dziewczynie.
                                        • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 08:27
                                          wont2 napisał: > Uwazam podobnie. To jest instrumentalne traktowanie drugiego czlowieka - jako s
                                          > rodka do celu a nie celu samego w sobie. Celem powinien byc udany zwiazek a rod
                                          > zina, dziecko jego ewentualnym zwienczeniem a nie ze od dupy strony - chcemy ro
                                          > dziny i dzieci i po to nam zwiazek. Jak dla mnie totalny cockblock plus wizja,
                                          > ze bede przebywac na forum juz jako praktyk a nie tylko teoretyk. Z drugiej str
                                          > ony moze on chcial dac do zrozumienia, ze traktuje ja powaznie, no ale nie w ta
                                          > ki sposob to sie powinno moim zdaniem robic. Lepiej trzymac morde na klodke, ni
                                          > e krytykowac idei zwiazkow, malzenstw, pokazywac, ze lubi sie dzieci i zostawic
                                          > cala robote w tym zakresie dziewczynie.

                                          Chyba muszę wyjasnić. Moja przyjaciółka stwierdziła że nie jest normalnym facet którt w wieku 30 lat deklaruje przemożną chęć ustatkowania się. Że coś z nim jest niehaloo.
                                          Na naszych oczach kilka innych koleżanek ochoczo dało się przelecieć na te zapewnienia.
                                          Taki z tego morał o złotroustych, deklaracjach i normalności.
                                          :))

                                          ------------------
                                          Lubie wracać tam gdzie doszłam
                                          • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 10:41
                                            zawle napisała:

                                            > Chyba muszę wyjasnić. Moja przyjaciółka stwierdziła że nie jest normalnym facet
                                            > którt w wieku 30 lat deklaruje przemożną chęć ustatkowania się. Że coś z nim
                                            > jest niehaloo.
                                            -------
                                            Zgadzam sie z nia. Rozumiem, ze mozna w wieku 30 lat odczuwac przemozna chec ustatkowania sie ale deklarowanie tej przemoznej checi to albo desperacja albo przyjecie strategii ruchania desperatek, co tez w sumie jest desperackie :)

                                            > Na naszych oczach kilka innych koleżanek ochoczo dało się przelecieć na te zape
                                            > wnienia.
                                            > Taki z tego morał o złotroustych, deklaracjach i normalności.
                                            > :))
                                            ---------
                                            One pewnie byly zdesperowane a ona jeszcze nie :)
                                            • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 11:09
                                              wont2 napisał:

                                              > zawle napisała:
                                              >
                                              > > Chyba muszę wyjasnić. Moja przyjaciółka stwierdziła że nie jest normalnym
                                              > facet
                                              > > którt w wieku 30 lat deklaruje przemożną chęć ustatkowania się. Że coś
                                              > z nim
                                              > > jest niehaloo.
                                              > -------
                                              > Zgadzam sie z nia. Rozumiem, ze mozna w wieku 30 lat odczuwac przemozna chec us
                                              > tatkowania sie ale deklarowanie tej przemoznej checi to albo desperacja albo pr
                                              > zyjecie strategii ruchania desperatek, co tez w sumie jest desperackie :)

                                              "Dziwne" to czasy w których cheć posadzenia drzewa, budowy domu i splodzenia syna jawi sie jako emanacja desperacji.

                                              > > Na naszych oczach kilka innych koleżanek ochoczo dało się przelecieć na t
                                              > e zape
                                              > > wnienia.
                                              > > Taki z tego morał o złotroustych, deklaracjach i normalności.
                                              > > :))
                                              > ---------
                                              > One pewnie byly zdesperowane a ona jeszcze nie :)

                                              Eee, jednak wszystko w porządku, pomyliłem się z tymi "czasami", okazuje się że tylko jedna na kilka ucieka z wrzaskiem gdy "ustatkowanie się" na horyzoncie.
                                              • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 11:43
                                                druginudziarz napisał:

                                                > "Dziwne" to czasy w których cheć posadzenia drzewa, budowy domu i splodzenia s
                                                > yna jawi sie jako emanacja desperacji.
                                                -------
                                                Po pierwsze nie "chec" tylko "deklarowanie checi", tym bardziej dziewczynie z ktora nie jestes w zwiazku. Po drugie, drugi, to odwracajac sytuacje - jakbys sie czul, gdybys poznal dziewczyne i ona ci mowi, ze chce sie ustatkowac, zalozyc rodzine i miec dzieci? Ja bym sie czul jak kandydat na jelenia, potencjalnego frajera do wydymania. Bo ona nie chce byc ze mna, poznac mnie, zakochac sie i w konsekwencji, ewentualnie zalozyc ze mna rodzine i miec dzieci tylko miec rodzine i dzieci. A gdzie w tym wszystkim jestem ja? Ja jestem tylko narzedziem do osiagniecia celu. Brzmi znajomo? Bo wydaje mi sie, ze wiekszosc bswm sie tak zaczyna (zarowno po stronie kobiet jak i mezczyzn).
                                                • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 11:50
                                                  wont2 napisał:

                                                  > druginudziarz napisał:
                                                  >
                                                  > > "Dziwne" to czasy w których cheć posadzenia drzewa, budowy domu i splodz
                                                  > enia s
                                                  > > yna jawi sie jako emanacja desperacji.
                                                  > -------
                                                  > Po pierwsze nie "chec" tylko "deklarowanie checi", tym bardziej dziewczynie z k
                                                  > tora nie jestes w zwiazku. Po drugie, drugi, to odwracajac sytuacje - jakbys si
                                                  > e czul, gdybys poznal dziewczyne i ona ci mowi, ze chce sie ustatkowac, zalozyc
                                                  > rodzine i miec dzieci? Ja bym sie czul jak kandydat na jelenia, potencjalnego
                                                  > frajera do wydymania. Bo ona nie chce byc ze mna, poznac mnie, zakochac sie i w
                                                  > konsekwencji, ewentualnie zalozyc ze mna rodzine i miec dzieci tylko miec rodz
                                                  > ine i dzieci. A gdzie w tym wszystkim jestem ja? Ja jestem tylko narzedziem do
                                                  > osiagniecia celu. Brzmi znajomo? Bo wydaje mi sie, ze wiekszosc bswm sie tak za
                                                  > czyna (zarowno po stronie kobiet jak i mezczyzn).

                                                  Jak widdzisz wont w jego przypadku nie był to wyraz desperacji, ale cwaności- taki lep na kobiety- złotouście.
                                                  • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 13:17
                                                    zawle napisała:

                                                    > Jak widdzisz wont w jego przypadku nie był to wyraz desperacji, ale cwaności- t
                                                    > aki lep na kobiety- złotouście.
                                                    ------
                                                    To jest strategia na lapanie babek na pare gaci w domu, skuteczna wylacznie wobec desparatek. Co tez jest, po prawdzie, desperackie i przede wszystkim niebezpieczne.
                                                  • bgz0702 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 13:30
                                                    wont2 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Jak widdzisz wont w jego przypadku nie był to wyraz desperacji, ale cwano
                                                    > ści- t
                                                    > > aki lep na kobiety- złotouście.
                                                    > ------
                                                    > To jest strategia na lapanie babek na pare gaci w domu, skuteczna wylacznie wob
                                                    > ec desparatek. Co tez jest, po prawdzie, desperackie i przede wszystkim niebezp
                                                    > ieczne.
                                                    >
                                                    desperackie? czy ja wiem? wykalkulowane, zauważa potrzebę i uderza w sedno, trzeba mieć predyspozycje odpowiednie do tego;)
                                                  • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 13:41
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > desperackie? czy ja wiem? wykalkulowane, zauważa potrzebę i uderza w sedno, trz
                                                    > eba mieć predyspozycje odpowiednie do tego;)
                                                    ------
                                                    Doprecyzowuje zatem: ruchanie desperatek jest desperackie, bo jest niebezpieczne. A ruchanie powinno moim zdaniem przede wszystkim sprawiac satysfakcje a nie wzbudzac lek. Dlaczego niebezpieczne, oprocz oczywistego ryzyka wrobienia w dziecko? Bo po zerwaniu czuje sie oszukana, wykorzystana i staje sie twoim osobistym wrogiem. Jak ktos lubi chore jazdy z zawiedzionymi desperatkami (donosy do pracy, szarganie opinii wsrod znajomych, rodziny, sasiadow i jakies inne ewentualne jazdy) to niech sie w takie cos bawi. Ja osobiscie wole nie zaruchac ale nie tworzyc sobie wrogow.
                                                  • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 13:52
                                                    wont2 napisał:
                                                    Ja osobiscie wole nie zaruchac ale nie tworzyc sobie wrogow.
                                                    --------------
                                                    I to była też moja filozofia. Może ograniczyła ona w młodościntrochę kotłowań, ale bardzo uprościła życie i pozbawiła wielu problemów.

                                                  • bgz0702 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 14:00
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    > Ja osobiscie wole nie zaruchac ale nie tworzyc sobie wrogow.
                                                    > --------------
                                                    > I to była też moja filozofia. Może ograniczyła ona w młodościntrochę kotłowań,
                                                    > ale bardzo uprościła życie i pozbawiła wielu problemów.
                                                    >

                                                    zgadzam sie ale nie wszyscy mają takie myślenie, niektórzy mają strategię i działa na krotką metę, zależy jaki masz cel. Kolega "desperat" najwidoczniej chciał sobie zaruchać, no i zaruchał. A co istotne dobrał odpowiedni materiał, to nie jest sztuka nad sztuki dla cwaniaka z pks-u
                                                  • bgz0702 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 14:11
                                                    wont2 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > desperackie? czy ja wiem? wykalkulowane, zauważa potrzebę i uderza w sedn
                                                    > o, trz
                                                    > > eba mieć predyspozycje odpowiednie do tego;)
                                                    > ------
                                                    > Doprecyzowuje zatem: ruchanie desperatek jest desperackie, bo jest niebezpieczn
                                                    > e. A ruchanie powinno moim zdaniem przede wszystkim sprawiac satysfakcje a nie
                                                    > wzbudzac lek. Dlaczego niebezpieczne, oprocz oczywistego ryzyka wrobienia w dzi
                                                    > ecko? Bo po zerwaniu czuje sie oszukana, wykorzystana i staje sie twoim osobist
                                                    > ym wrogiem. Jak ktos lubi chore jazdy z zawiedzionymi desperatkami (donosy do p
                                                    > racy, szarganie opinii wsrod znajomych, rodziny, sasiadow i jakies inne ewentua
                                                    > lne jazdy) to niech sie w takie cos bawi. Ja osobiscie wole nie zaruchac ale ni
                                                    > e tworzyc sobie wrogow.
                                                    >

                                                    ludzie są rożni, to czego ty sie boisz, innych kreci, a wrobić kogoś w dziecko to nie ejst tak łatwo i nie przychodzi wiekszości dziewczyn do głowy. Nie wiem dlaczego myślicie, ze laski chciałyby mieć dziecko z kimkolwiek?;) A poza tym dziewczyny lubią sie bzykać, i pewnie niejedna sie bzyknęłą z kolesiem tylko dlatego ze chciała;)
                                                  • kag73 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 15:11
                                                    "ludzie są rożni, to czego ty sie boisz, innych kreci, a wrobić kogoś w dziecko to nie ejst tak łatwo i nie przychodzi wiekszości dziewczyn do głowy. Nie wiem dlaczego myślicie, ze laski chciałyby mieć dziecko z kimkolwiek?;) "

                                                    Dokladnie, swieta prawda. Ja nawet slyszalam opinie (z ktora sie zgadzam), ze jak moglabys sobie wyobrazic z tym konkternym facetem miec dziecko, to jest to wlasnie TEN facet.

                                                    "A poza tym dziewczyny lubią sie bzykać, i pewnie niejedna sie bzyknęłą z kolesiem tylko dlatego ze chciała;)"
                                                    Nastepna prawda :)
                                                  • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 15:20
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > ludzie są rożni, to czego ty sie boisz, innych kreci, a wrobić kogoś w dziecko
                                                    > to nie ejst tak łatwo i nie przychodzi wiekszości dziewczyn do głowy.
                                                    ------
                                                    Przeciez nie pisze o "wiekszosci dziewczyn" tylko o desperatkach. Wiekszosc dziewczyn nie udostepni bezrefleksyjnie tylka na tekst "chcialbym sie ustatkowac, zalozyc rodzine i miec dzieci"

                                                    Nie wiem
                                                    > dlaczego myślicie, ze laski chciałyby mieć dziecko z kimkolwiek?;)
                                                    -----
                                                    Ja tak nie mysle.

                                                    A poza tym d
                                                    > ziewczyny lubią sie bzykać, i pewnie niejedna sie bzyknęłą z kolesiem tylko dla
                                                    > tego ze chciała;)
                                                    ------
                                                    Na pewno.
                                                • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 11:58
                                                  wont2 napisał:

                                                  > Po pierwsze nie "chec" tylko "deklarowanie checi", tym bardziej dziewczynie z ktora nie jestes w zwiazku. Po drugie, drugi, to odwracajac sytuacje - jakbys sie czul, gdybys poznal dziewczyne i ona ci mowi, ze chce sie ustatkowac, zalozyc rodzine i miec dzieci? Ja bym sie czul jak kandydat na jelenia, potencjalnego frajera do wydymania. Bo ona nie chce byc ze mna, poznac mnie, zakochac sie i w konsekwencji, ewentualnie zalozyc ze mna rodzine i miec dzieci tylko miec rodzine i dzieci. A gdzie w tym wszystkim jestem ja? Ja jestem tylko narzedziem do osiagniecia celu.
                                                  --------------------------
                                                  Przeczytaj wywiady z singielkami. Praktycznie każda tego, czyli męża i rodzinę, chce i to deklaruje, więc nie rozumiem, dlaczego się dziwisz.
                                                  To że chce, nie oznacza, że chce z każdym, tylko z tym,który jej się podoba.
                                                  Bycie frajerem do wydymania - o tym chyba nie raz pisałeś.
                                                  • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 13:30
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Przeczytaj wywiady z singielkami. Praktycznie każda tego, czyli męża i rodzinę,
                                                    > chce i to deklaruje, więc nie rozumiem, dlaczego się dziwisz.
                                                    > To że chce, nie oznacza, że chce z każdym, tylko z tym,który jej się podoba.
                                                    > Bycie frajerem do wydymania - o tym chyba nie raz pisałeś.
                                                    -------
                                                    No i dlatego tak mnie ciagnie do dziewczyn w zwiazkach czy malzenstwach. Bo to najczystszy rodzaj relacji - dziewczyna spotyka sie z toba nie dla tego calego rodzinno-dzieciecego sztafazu tylko dla czystych emocji, ktore w niej wywolujesz :) Zartuje oczywiscie, ale nie do konca :)

                                                    Poza tym, udzielanie anonimowego wywiadu a deklarowanie potrzeby zalozenia rodziny i posiadania dzieci podczas poznawania mezczyzny to dwie rozne rzeczy. Zeby nie bylo, ze tylko krytykuje - takie jasne postawienie sprawy jest szczere i moze dobrze swiadczyc o dziewczynie (niewyrachowana) ale z drugiej strony moze swiadczyc o dziewczynie zle (na tyle glupia, ze nawet nie umie byc wyrachowana).
                                                  • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 13:50
                                                    wont2 napisał:

                                                    > No i dlatego tak mnie ciagnie do dziewczyn w zwiazkach czy malzenstwach. Bo to najczystszy rodzaj relacji - dziewczyna spotyka sie z toba nie dla tego calego rodzinno-dzieciecego sztafazu tylko dla czystych emocji, ktore w niej wywolujesz :)
                                                    -------------------
                                                    Idąc Twoim torem rozumowania, niekoniecznie emocji, lecz złapania Ciebie i zostawienie dotychczasowego partnera.

                                                    --------------------------------
                                                    > Poza tym, udzielanie anonimowego wywiadu a deklarowanie potrzeby zalozenia rodziny i posiadania dzieci podczas poznawania mezczyzny to dwie rozne rzeczy. Zeby nie bylo, ze tylko krytykuje - takie jasne postawienie sprawy jest szczere i moze dobrze swiadczyc o dziewczynie (niewyrachowana) ale z drugiej strony moze swiadczyc o dziewczynie zle (na tyle glupia, ze nawet nie umie byc wyrachowana).
                                                    ---------------------
                                                    Jak z licznych wywiadów wyczytasz, że praktycznie każda chce mieć partnera i rodzinę, to czy akurat ta mówi to otwarcie, czy nie jest bez znaczenia.
                                                    Swoja drogą, bardzo się cieszę, że na spontanie związałem się w młodości, bo to oszczędziło mi mi rozkmin i dywagacji, czy ktoś chce mnie złapać, czy jestem beneficjentem, czy frajerem itp. Im człowiek starszy to bardziej kalkuluje i widzi minusy i zagrożenia. Nie tak jest?
                                                  • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 14:01
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Swoja drogą, bardzo się cieszę, że na spontanie związałem się w młodości, bo to
                                                    > oszczędziło mi mi rozkmin i dywagacji, czy ktoś chce mnie złapać, czy jestem b
                                                    > eneficjentem, czy frajerem itp.

                                                    A tak, tu pełna zgoda z Tobą!
                                                    Zamiast tracić czas na rozkminy po prostu się buduje choć czasem idzie po grudzie.
                                                  • bgz0702 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 14:24
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Swoja drogą, bardzo się cieszę, że na spontanie związałem się w młodości,
                                                    > bo to
                                                    > > oszczędziło mi mi rozkmin i dywagacji, czy ktoś chce mnie złapać, czy je
                                                    > stem b
                                                    > > eneficjentem, czy frajerem itp.
                                                    >
                                                    > A tak, tu pełna zgoda z Tobą!
                                                    > Zamiast tracić czas na rozkminy po prostu się buduje choć czasem idzie po grud
                                                    > zie.

                                                    myślę podobnie, nigdy nie dorosłam/nie doszłabym sama do wielu pzreczytanych tu spostrzeżeń, i szczęście moje bo robię swoje, raz z górki raz pod górkę ale tak jest dobrze, spokojniej, wolę chyba byc frajerem nieobciążonym 'wiedzą" niz sie zastanawiać nad wszystkim i rozkminiać;)
                                                  • kag73 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 14:53
                                                    > Swoja drogą, bardzo się cieszę, że na spontanie związałem się w młodości, bo to
                                                    > oszczędziło mi mi rozkmin i dywagacji, czy ktoś chce mnie złapać, czy jestem b
                                                    > eneficjentem, czy frajerem itp.

                                                    "A tak, tu pełna zgoda z Tobą!
                                                    Zamiast tracić czas na rozkminy po prostu się buduje choć czasem idzie po grudzie."

                                                    Tak, po czesci racja, ale w pozniejszym wieku tez mozna. To zalezy od egzemplarza, jak jest bojowy, do tego testosteronowy i lubi ruchac to nie bedzie rozstrzasal a jak sie stanie to sie stanie bedzie patrzyl dalej. Czyli o co chodzi no takie jest zycie czasem no risk no fun. Jedni robia swoje, nie rozstrzasaja inni robia/nie robia, bo sie za bardzo asekuruja. Kwestia nastawienia, potzeb i priorytetow. Zycie jest niebezpiecznie ogolnie :), kazdy musi przezyc je sam, wiedziec co warto a czego nie warto, co go czasem przy okazji ominie albo czego uniknie.
                                                    Sa tacy co wiedza: ja mam kase, ona urode, sprawa jasna, ale jest ze mnna szafa gra, kochamy sie i jechane z koksem. A inny siedzi sam i szuka, bo...nie chce, zeby poleciala na jego kase, nie chce, zeby wrobila go w dziecko, nie chce ryzykowac, ze...
                                                    Wont piszesz, ze ani kasy ani urody wiec o co ten strach? Mozesz byc dobrym kandydatem na ojca dlatego ktoras zechce cie "zlapac" a nie ma zadnych dowodow na to, ze dobry ojciec to beznadziejny kochanek i mu zona nie daje. Rozstrzasasz jakbys mial przed soba jeszcze 100 lat bzykania. Ja wiem jest jeszcze viagra, ale mimo wszystko :)
                                                  • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 15:04
                                                    kag73 napisała:
                                                    Czyli o co chodzi no takie jest zycie czasem no risk no fun.
                                                    ---------------
                                                    Przytoczę jeszcze JPII: Nie lękajcie się :)
                                                  • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 15:59
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Wont piszesz, ze ani kasy ani urody wiec o co ten strach? Mozesz byc dobrym kan
                                                    > dydatem na ojca dlatego ktoras zechce cie "zlapac" a nie ma zadnych dowodow na
                                                    > to, ze dobry ojciec to beznadziejny kochanek i mu zona nie daje. Rozstrzasasz j
                                                    > akbys mial przed soba jeszcze 100 lat bzykania. Ja wiem jest jeszcze viagra, al
                                                    > e mimo wszystko :)
                                                    ------
                                                    Ja bym tego nie okreslil strachem tylko zdrowym rozsadkiem. Jak nie czujesz w 100% ze to nie jest to albo jak czujesz, ze dla drugiej strony to nie jest w 100% to, to w to nie wchodzisz. No, powiedzmy, ze jestem wybredny jesli chodzi o wchodzenie w intymne relacje miedzyludzkie. Na swoje usprawiedliwienie moge dodac, ze jestem mniej wybredny jesli chodzi o wchodzenie w intymne miejsca :) Ale kazdy oczywiscie ma prawo do wlasnego pogladu na to jaki rodzaj relacji jest dla niego satysfakcjonujacy. Mi sie podoba moje zycie na tyle, ze chcialbym je sobie co najwyzej nieco uprzyjemnic. Potrzeby wchodzenia w zwiazek i posiadania dzieci nie posiadam.
                                                  • kag73 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 16:04
                                                    Ano, Wont serducho Ci nie lomocze w piersi na jej widok. Moze nawet by Ci i zaczelo lomotac, ale...z zaloznia niektorym w ogole nie dasz szansy, bo ryzyko za duze, ze desperatki sa itd. I o to tu chodzi: jak jest chlop zakochany, to jest chlop zakochany, sila wyzsza nic nie zrobisz, tak to wyglada a jak nie jest to wyglada to inaczej oczywiscie.
                                                    Inna rzecz, ze ludzie sie do swojego zycia naprawde przyzwyczajaja z czasem i dobrze im z tym, co jest jak najbardziej OK.
                                                  • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 15:14
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > A tak, tu pełna zgoda z Tobą!
                                                    > Zamiast tracić czas na rozkminy po prostu się buduje choć czasem idzie po grud
                                                    > zie.
                                                    ------
                                                    Jak komus odpowiada byle jaka chatynka, czesto bez fundamentow i kryta strzecha to niech sie buduje! Wietrzyk zawieje i w pizdziec cala robote :) Ja tam wole murowane posesje. Jak nie ma czegos na mur beton to wole sypiac po hotelach :)
                                                  • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 15:05
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Idąc Twoim torem rozumowania, niekoniecznie emocji, lecz złapania Ciebie i zost
                                                    > awienie dotychczasowego partnera.
                                                    ------
                                                    To prawda, takie ryzyko zawsze istnieje. Ale sadze, ze jest mitygowane bardziej niz w przypadku zwyklej relacji nie tylko, jak to sie mowilo na studiach, barierami wejscia ale i barierami wyjscia :) A tak bardziej na powaznie, to widzisz - jak laska dla ewentualnego zwiazku z toba jest w stanie zrezygnowac ze zwiazku z kims innym to znaczy, ze nie szuka tylko zwiazku jako takiego, bezpiecznej przystani ktora umozliwi jej realizacje wlasnych celow, ale szuka zwiazku z kims dla niej w jakis sposob szczegolnym. To jest oczywiscie nieostre i wymaga oceny rowniez pod innymi katami. Jak chociazby lojalnosc. No bo inna sytuacje mamy kiedy laska zyje z mezem tylko na papierze, a inna kiedy maz jest przekonany o normalnosci zwiazku i jest najzwyczajniej robiony bez mydla w chuja :)



                                                    > Jak z licznych wywiadów wyczytasz, że praktycznie każda chce mieć partnera i ro
                                                    > dzinę, to czy akurat ta mówi to otwarcie, czy nie jest bez znaczenia.
                                                    > Swoja drogą, bardzo się cieszę, że na spontanie związałem się w młodości, bo to
                                                    > oszczędziło mi mi rozkmin i dywagacji, czy ktoś chce mnie złapać, czy jestem b
                                                    > eneficjentem, czy frajerem itp. Im człowiek starszy to bardziej kalkuluje i wid
                                                    > zi minusy i zagrożenia. Nie tak jest?
                                                    ----------
                                                    Na pewno tak jest, ze im czlowiek starszy tym bardziej kalkuluje i widzi minusy i zagrozenia. Ale przeciez mlodziencze oszczedzanie sobie rozkmin i dywagacji, czy ktos chce cie zlapac, czy jestes frajerem nie oznacza ze nie zostaniesz frajerem. Powiedzialbym, ze zaleznosc moze byc dokladnie odwrotna.
                                                  • kag73 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 15:24
                                                    "A tak bardziej na powaznie, to widzisz - jak laska dla ewentualnego zwiazku z toba jest w stanie zrezygnowac ze zwiazku z kims innym to znaczy, ze nie szuka tylko zwiazku jako takiego, bezpiecznej przystani ktora umozliwi jej realizacje wlasnych celow, ale szuka zwiazku z kims dla niej w jakis sposob szczegolnym.

                                                    Moj drogi czesto to ozanacza, ze ta laska jest w swoim aktualnym zwiazku nieszczesliwa, albo co najmniej czegos jej w nim brakuje. I opcja nr1: to znajduje z Toba, reszte ma w zwiazku, opcja nr.2 Ty mozesz byc katalizatorem, wydawac sie lepsza opcja niz obecny partner, dzieki Tobie uda jej sie zakonczyc stary zwiazek. Czy to oznacza, ze z Toba jej sie uda, czy tez Tobie z nia to juz inna bajka. Wiec tutaj nie ma tylko jednego mozliwego scenariusza, jak i gdzies indziej scenariuszy moze byc wiecej. Nawet w tej relacji, ona z Toba chociaz jest w zwiazku moze oznaczac chce dziecka a z nim nie ma/nie mpze/nie chce. Wszystko jest mozliwe.

                                                    "No bo inna sytuacje mamy kiedy laska zyje z mezem tylko na papierze, a inna kiedy maz jest przekonany o normalnosci zwiazku i jest najzwyczajniej robiony bez mydla w chuja :)"

                                                    Aha i to jest zawsze jednoznacze i latwe w ocenie? ostatnio czytalam, ze niewiedza(nie mienie pojecia) zdaje sie byc typowo meska cecha w zwiazkach. Po 15 latach zona wnosi o rozwod a maz jest w wielkim szoku, bo przeciez wszystko bylo ok, normalnie sobie zyli. Facet totalnie zaskoczony, nic nie zauwazyl.

                                                    "Na pewno tak jest, ze im czlowiek starszy tym bardziej kalkuluje i widzi minusy i zagrozenia."

                                                    Ano jedni kalkuluja i patrza, inni ryzykuja.
                                                  • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 16:18
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Moj drogi czesto to ozanacza, ze ta laska jest w swoim aktualnym zwiazku nieszc
                                                    > zesliwa, albo co najmniej czegos jej w nim brakuje.
                                                    ------
                                                    Skoro tak dzisiaj rozmawialismy o feminizmie, to proponuje wprowadzenie do genderowego slownika, obok "mansplaining" (man + explaining) wyrazu "wotronizing" (woman + patronizing). Jak ktos nie wie co to mansplaining to niech sobie wygugla. Jak ktos nie wie co to wotronizing, to niech przeczyta zdanie nad kreska. Czyli, protekcjonalny wstep + jakis farmazon, z ktorym trudno sie nie zgodzic, ale ktory w polaczeniu z protekcjonalnym wstepem ma stwarzac wrazenie polemiki z cudzymi pogladami.



                                                    I opcja nr1: to znajduje z
                                                    > Toba, reszte ma w zwiazku, opcja nr.2 Ty mozesz byc katalizatorem, wydawac sie
                                                    > lepsza opcja niz obecny partner, dzieki Tobie uda jej sie zakonczyc stary zwiaz
                                                    > ek. Czy to oznacza, ze z Toba jej sie uda, czy tez Tobie z nia to juz inna bajk
                                                    > a.
                                                    -----
                                                    Trudno sie nie zgodzic. Czytaj: kolejny farmazon.


                                                    Wiec tutaj nie ma tylko jednego mozliwego scenariusza, jak i gdzies indziej
                                                    > scenariuszy moze byc wiecej.
                                                    -------
                                                    Farmazon.


                                                    Nawet w tej relacji, ona z Toba chociaz jest w zwi
                                                    > azku moze oznaczac chce dziecka a z nim nie ma/nie mpze/nie chce. Wszystko jest
                                                    > mozliwe.
                                                    --------
                                                    I jeszcze kolejny farmazon.


                                                    > Aha i to jest zawsze jednoznacze i latwe w ocenie?
                                                    -----
                                                    Kto stwierdzil, ze to jest jednoznaczne i latwe w ocenie?

                                                    ostatnio czytalam, ze niewie
                                                    > dza(nie mienie pojecia) zdaje sie byc typowo meska cecha w zwiazkach. Po 15 lat
                                                    > ach zona wnosi o rozwod a maz jest w wielkim szoku, bo przeciez wszystko bylo o
                                                    > k, normalnie sobie zyli. Facet totalnie zaskoczony, nic nie zauwazyl.
                                                    --------
                                                    Nie znam przypadku. No ale jesli na przyklad wciaz uprawiali seks (brak seksu chyba powinien zauwazyc, nie sadzisz) to chyba mial prawo uwazac, ze mimo jakichs problemow relacja nie dojrzala do rozwiazania. Co to poza tym ma znaczyc, ze niewiedza jest typowo meska cecha w zwiazkach? Przeciez to latwo mozna odbic, ze knucie na boku w tajemnicy przed mezem jest typowo kobieca cecha w zwiazkach. Pliz, nie robmy uogolnien i jakichs wycieczek wobec plci...


                                                    > Ano jedni kalkuluja i patrza, inni ryzykuja.
                                                    ------
                                                    Fakt, hazardzista to ja nie jestem.
                                                  • kag73 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 16:41
                                                    "Nie znam przypadku. No ale jesli na przyklad wciaz uprawiali seks (brak seksu chyba powinien zauwazyc, nie sadzisz) to chyba mial prawo uwazac, ze mimo jakichs problemow relacja nie dojrzala do rozwiazania. Co to poza tym ma znaczyc, ze niewiedza jest typowo meska cecha w zwiazkach? Przeciez to latwo mozna odbic, ze knucie na boku w tajemnicy przed mezem jest typowo kobieca cecha w zwiazkach. Pliz, nie robmy uogolnien i jakichs wycieczek wobec plci.."

                                                    Ja napisalam co na ten temat zaobserwowali ludzie sie tym zajmujacy i opublikowali w gazecie/necie. Zwiazek to nie tylko seks i to, ze on nie lezy i kwiczy nie znaczy z automatu, ze zwiazek jest OK i szafunia gra. Nie kazda zona wnoszaca o rozwod "knula cos w tajemnicy na boku". Dane pokazuja, ze mezczyzni sa zaskoczeni czesto, bo przeciez wszytko gralo. Moj ma wlasna teorie na ten temat: kobiety sa bardziej wymagajace, nie lubia polowicznosci, lubia, zeby bylo dobrze, lepiej, jak najlepiej. Faceci natomiast czesto sa zadwoloeni jak tylko wszystko sie jakos kreci.

                                                    Ja Ci nie napislam zadnych farmazonow. Ja Ci tylko pokazalam mozliwe scenariusze a Ty dorabiasz sobie moze jakas ideologie dlaczego stukasz mezatki :)
                                                  • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 17:14
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ja napisalam co na ten temat zaobserwowali ludzie sie tym zajmujacy i opublikow
                                                    > ali w gazecie/necie. Zwiazek to nie tylko seks i to, ze on nie lezy i kwiczy ni
                                                    > e znaczy z automatu, ze zwiazek jest OK i szafunia gra.
                                                    -------
                                                    Przepraszam, ale dlaczego mi to tlumaczysz? Czy ja gdzies twierdzilem, ze zwiazek to tylko seks i jesli nie kwiczy to znaczy z automatu, ze jest OK i szafunia gra?

                                                    Nie kazda zona wnoszaca
                                                    > o rozwod "knula cos w tajemnicy na boku".
                                                    --------
                                                    Czy ja gdzies cos takiego napisalem? Z kim polemizujesz?

                                                    Dane pokazuja, ze mezczyzni sa zasko
                                                    > czeni czesto, bo przeciez wszytko gralo. Moj ma wlasna teorie na ten temat: kob
                                                    > iety sa bardziej wymagajace, nie lubia polowicznosci, lubia, zeby bylo dobrze,
                                                    > lepiej, jak najlepiej. Faceci natomiast czesto sa zadwoloeni jak tylko wszystko
                                                    > sie jakos kreci.
                                                    --------
                                                    Byc moze czesto tak jest. Chodzilo mi jedynie o to, ze jesli seks jest, to pomimo problemow na innych polach mezczyzna ma prawo oczekiwac, ze jego kobieta nie stuka sie na boku i ze nie pisze wlasnie z prawnikiem pozwu o rozwod.


                                                    > Ja Ci nie napislam zadnych farmazonow. Ja Ci tylko pokazalam mozliwe scenariusz
                                                    > e a Ty dorabiasz sobie moze jakas ideologie dlaczego stukasz mezatki :)
                                                    ------
                                                    Okreslilem to farmazonami bo to takie oczywiste oczywistosci, ktore nie wiazaly sie, w moim oczywiscie mniemaniu, bezposrednio z tematem mojej rozmowy z Markiem. To tak jakbym rozmawial z kims o tym czy dany przedmiot jest trojkatem czy czworokatem a ty mi na to - moj drogi, ten przedmiot jest zielony. No tak, jest zielony, nie polemizuje, ale masz zdanie na temat tego czy jest trojkatem czy czworokatem? Chodzi o moje stwierdzenie, oczywiscie pol zartem pol serio, ze ryzyko trafienia na desperatke jest mniejsze gdy dziewczyna odchodzi ze zwiazku niz gdy jest singielka.
                                                  • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 15:25
                                                    wont2 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Idąc Twoim torem rozumowania, niekoniecznie emocji, lecz złapania Ciebie i zostwienie dotychczasowego partnera.
                                                    > ------
                                                    > To prawda, takie ryzyko zawsze istnieje. Ale sadze, ze jest mitygowane bardziej niz w przypadku zwyklej relacji nie tylko, jak to sie mowilo na studiach, barierami wejscia ale i barierami wyjscia :) A tak bardziej na powaznie, to widzisz- jak laska dla ewentualnego zwiazku z toba jest w stanie zrezygnowac ze zwiazku z kims innym to znaczy, ze nie szuka tylko zwiazku jako takiego, bezpiecznej przystani ktora umozliwi jej realizacje wlasnych celow, ale szuka zwiazku z kims dla niej w jakis sposob szczegolnym.
                                                    ----------------------------------
                                                    Nigdy w przeszłości ani też obecnie nie zawracałbym sobie głowy zajętą laską. Jest zajęta, czylli nie dla mnie. To o 180 stopni różne od Twojego podejścia. Zresztą, ja szukałem miłości i związku - takie tam idee :)

                                                    -------------------------
                                                    > Na pewno tak jest, ze im czlowiek starszy tym bardziej kalkuluje i widzi minusy i zagrozenia. Ale przeciez mlodziencze oszczedzanie sobie rozkmin i dywagacji, czy ktos chce cie zlapac, czy jestes frajerem nie oznacza ze nie zostaniesz frajerem.
                                                    ----------------------------
                                                    Pewnie że mogłem, ale jak dziewczyna zakochana, to przeważnie facet ma z górki :). Jak nie jest to było by mi wszystko jedno.
                                                  • kag73 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 15:30
                                                    "Pewnie że mogłem, ale jak dziewczyna zakochana, to przeważnie facet ma z górki :). Jak nie jest to było by mi wszystko jedno.

                                                    Zapomniales, ze sam byles zakochany, to byl pewnik. Sluchaj, teoretycznie, to ona mogla udawac, ze jest zakochana :)
                                                    Tak wiec roztrzasac zawsze mozna.
                                                  • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 15:55
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Zapomniales, ze sam byles zakochany, to byl pewnik. Sluchaj, teoretycznie, to ona mogla udawac, ze jest zakochana :) Tak wiec roztrzasac zawsze mozna.
                                                    -------------------------
                                                    A po co taka ekstarlaska miałaby udawać? Dookoła był tabun chętnych, a ja ani kasy, ani niczego specjalnego, okrócz kuli włosów na głowie:)
                                                  • kag73 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 16:00
                                                    "A po co taka ekstarlaska miałaby udawać? Dookoła był tabun chętnych, a ja ani kasy, ani niczego specjalnego, okrócz kuli włosów na głowie:)"

                                                    Ano jak ktos sie boi i roztrzasa i nie chce wyjsc na frajera to sie bedzie zastanawial. Taka superlaska, tylu kolesi wokol a ona chce akurat MNIE? Niiiiieeeeemoooozliwe, ciekawe czemu? Nie wierze, cos na pewno knuje, na pewno chce wyjsc za maz jak najszybciej i miec dziecko, wyrwac sie z domu...i co tam jeszcze. Ale, Ty byles zakochany a facet zakochany to facet sprzedany! I do tego taka laska i chce wlasnie mnie! Taki los nie trafia sie co dzien!Biore! Chce miec zaklepana! Tyle w temacie :) Bo to tak wlasnie dziala.
                                                  • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 17:12
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ano jak ktos sie boi i roztrzasa i nie chce wyjsc na frajera to sie bedzie zastanawial. Taka superlaska, tylu kolesi wokol a ona chce akurat MNIE? Niiiiieeeee moooozliwe, ciekawe czemu? Nie wierze, cos na pewno knuje, na pewno chce wyjsc za maz jak najszybciej i miec dziecko, wyrwac sie z domu...i co tam jeszcze. Ale, Ty byles zakochany a facet zakochany to facet sprzedany! I do tego taka laska i chce wlasnie mnie! Taki los nie trafia sie co dzien!Biore! Chce miec zaklepana! Tyle w temacie :) Bo to tak wlasnie dziala.
                                                    ----------------------
                                                    Właśnie.w Temacioe związków, chodzi (też) o zaklepanie najlepszej dostępnej i chętnej :)
                                                  • kag73 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 17:17
                                                    "Właśnie.w Temacioe związków, chodzi (też) o zaklepanie najlepszej dostępnej i chętnej :)"

                                                    No dokladnie, to niech faceci (Ty miedzy innymi) nie opowiadaja, ze to tylko kobiety chca zwiazkow. Owszem faceci rowniez chca zwiazkow jezeli trafia na te swoja, chca sobie zaklepac, bo wiadomo co oznacza, ze zaklapane nie jest. Jasne niby torta mozna i w dziesiecu zajadac, ale jednak, zarloczni, jak tort smaczny, wola calego wpierdalac sami :)
                                                    Co innego jak maja jakas tam taka sobie albo przejsciowa.
                                                    Zadna sztuka zanlezc fajna laske, jest ich troche, ale zeby fajna laska Cie zechciala to juz jest sztuka i wielkie szczescie, dla wielu.
                                                  • bgz0702 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 18:28
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Właśnie.w Temacioe związków, chodzi (też) o zaklepanie najlepszej dostępnej i
                                                    > chętnej :)"
                                                    >
                                                    > No dokladnie, to niech faceci (Ty miedzy innymi) nie opowiadaja, ze to tylko ko
                                                    > biety chca zwiazkow. Owszem faceci rowniez chca zwiazkow jezeli trafia na te sw
                                                    > oja, chca sobie zaklepac, bo wiadomo co oznacza, ze zaklapane nie jest. Jasne n
                                                    > iby torta mozna i w dziesiecu zajadac, ale jednak, zarloczni, jak tort smaczny,
                                                    > wola calego wpierdalac sami :)
                                                    > Co innego jak maja jakas tam taka sobie albo przejsciowa.
                                                    > Zadna sztuka zanlezc fajna laske, jest ich troche, ale zeby fajna laska Cie zec
                                                    > hciala to juz jest sztuka i wielkie szczescie, dla wielu.

                                                    to trochę nie fair stawiać te fajne laski w sytuacji wygranej, jest ich trochę jak piszesz, wiec muszą też ruszyć dupę, zeby fajny gość któraś zechciał. W domu mam syna, bez jaj
                                                  • kag73 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 18:38
                                                    "to trochę nie fair stawiać te fajne laski w sytuacji wygranej, jest ich trochę jak piszesz, wiec muszą też ruszyć dupę, zeby fajny gość któraś zechciał.

                                                    Co znaczy konkretnie "ruszyc dupe", znacz sie co zrobic? Tez mam w domu syna, ale z jajami (mam nadzieje) :)
                                                  • bgz0702 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 18:42
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "to trochę nie fair stawiać te fajne laski w sytuacji wygranej, jest ich trochę
                                                    > jak piszesz, wiec muszą też ruszyć dupę, zeby fajny gość któraś zechciał.
                                                    >
                                                    > Co znaczy konkretnie "ruszyc dupe", znacz sie co zrobic? Tez mam w domu syna, a
                                                    > le z jajami (mam nadzieje) :)

                                                    muszą sie postarać zeby "ktoś je zechciał"
                                                  • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 19:01
                                                    kag73 napisała:

                                                    > No dokladnie, to niech faceci (Ty miedzy innymi) nie opowiadaja, ze to tylko kobiety chca zwiazkow. Owszem faceci rowniez chca zwiazkow jezeli trafia na te swoja, chca sobie zaklepac, bo wiadomo co oznacza, ze zaklapane nie jest.
                                                    > Co innego jak maja jakas tam taka sobie albo przejsciowa.
                                                    > Zadna sztuka zanlezc fajna laske, jest ich troche, ale zeby fajna laska Cie zechciala to juz jest sztuka i wielkie szczescie, dla wielu.
                                                    -----------------------
                                                    Tu wspominałem wywiady, w których singielki mówiły o swoich pragnieniach - rodzina + mąż.
                                                    Faceci też, jak natrafią na swoją. To był mój case.
                                                  • bgz0702 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 18:32
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > > Zapomniales, ze sam byles zakochany, to byl pewnik. Sluchaj, teoretycznie
                                                    > , to ona mogla udawac, ze jest zakochana :) Tak wiec roztrzasac zawsze mozna.
                                                    > -------------------------
                                                    > A po co taka ekstarlaska miałaby udawać? Dookoła był tabun chętnych, a ja ani k
                                                    > asy, ani niczego specjalnego, okrócz kuli włosów na głowie:)

                                                    jak napisałeś: "Właśnie.w Temacioe związków, chodzi (też) o zaklepanie najlepszej dostępnej i chętnej :)" opcji
                                                  • kag73 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 15:42
                                                    "Nigdy w przeszłości ani też obecnie nie zawracałbym sobie głowy zajętą laską. Jest zajęta, czylli nie dla mnie. To o 180 stopni różne od Twojego podejścia. Zresztą, ja szukałem miłości i związku - takie tam idee :)"

                                                    Wont chce nazwyczajniej w swiecie czasem pobzykac, najlepiej bez ryzyka i bez zobowiazan, bo sie boi, ze sobie narobi wrogow trafijac na desperatke, rozczaruje, bo se laska wyobrazi, ze chce z nia zwiazku i rodziny a on nie bedzie wcale chcial. W dodatku fajne laski czesto juz zajete, wiec coz zrobic, inne w wieku rozrodczym?desperatki, wiec nie dla niego. Chcialby 2o+ ale znowu ta nie zechce jego i tak sie wybor no robi coraz mniejszy, z jego punktu wiedzenia.
                                                  • kag73 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 17:09
                                                    " A tak bardziej na powaznie, to widzisz- jak laska dla ewentualnego zwiazku z toba jest w stanie zrezygnowac ze zwiazku z kims innym to znaczy, ze nie szuka tylko zwiazku jako takiego, bezpiecznej przystani ktora umozliwi jej realizacje wlasnych celow, ale szuka zwiazku z kims dla niej w jakis sposob szczegolnym."

                                                    Aha i jeszcze jest to bardzo pozytywna interpretacja sytuacji na potrzeby wlasne albo uzasadniania na forum. Ona nie szuka "bezpiecznej przystani ktora umozliwi jej realizacje wlasnych celow". Hmm a moze szuka kola ratunkowego, ktorego potrzebuje inaczej nie bedzie mogla sie wymiksowac ze starego zwiazku. I w dodatku nawet jak nie bedziesz kolem ratunkowym, nadal mozesz jej byc potrzebny do realizacji wlasnych celow, jej celow anie bo jestes kims "szczegolnym", albo bedziesz szczegolny, bo umozliwisz realizacje jej celow. Widzisz i tak mozna w nieskonczonosc, na zdrowy rozsadek
                                                • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 12:04
                                                  wont2 napisał:

                                                  > Po pierwsze nie "chec" tylko "deklarowanie checi", tym bardziej dziewczynie z k
                                                  > tora nie jestes w zwiazku.

                                                  OK, to w zasadzie zamyka dyskusję, źle zinterpretowałem, myślałem że byli w związku.

                                                  > Po drugie, drugi, to odwracajac sytuacje - jakbys si
                                                  > e czul, gdybys poznal dziewczyne i ona ci mowi, ze chce sie ustatkowac, zalozyc
                                                  > rodzine i miec dzieci? Ja bym sie czul jak kandydat na jelenia, potencjalnego
                                                  > frajera do wydymania.

                                                  Uważasz że odebrała to jako ofertę matrymonialna?? Przecież nie byli w związku to po co takie rzeczy odnosić do siebie? Chyba że ktoś zadre w sobie nosi to wtedy rzeczywiscie wszystko mu się z jednym kojarzy.
                                              • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 11:46
                                                druginudziarz napisał:
                                                > "Dziwne" to czasy w których cheć posadzenia drzewa, budowy domu i splodzenia s
                                                > yna jawi sie jako emanacja desperacji.

                                                Może nie dziwne, tylko bardziej świadome realiów? Że 3o letni facet z takimi marzeniami nie istnieje lub zwyczajnie kłamie?

                                                > Eee, jednak wszystko w porządku, pomyliłem się z tymi "czasami", okazuje się że
                                                > tylko jedna na kilka ucieka z wrzaskiem gdy "ustatkowanie się" na horyzoncie.

                                                Dla niego na pewno....nadal szuka idealnej partnerki na żonę i matkę:))
                                        • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 23:59
                                          wont2 napisał:


                                          > Uwazam podobnie. To jest instrumentalne traktowanie drugiego czlowieka - jako srodka do celu a nie celu samego w sobie. Celem powinien byc udany zwiazek a rod
                                          > zina, dziecko jego ewentualnym zwienczeniem a nie ze od dupy strony - chcemy ro
                                          > dziny i dzieci i po to nam zwiazek. Jak dla mnie totalny cockblock plus wizja,
                                          > ze bede przebywac na forum juz jako praktyk a nie tylko teoretyk. Z drugiej str
                                          > ony moze on chcial dac do zrozumienia, ze traktuje ja powaznie, no ale nie w ta
                                          > ki sposob to sie powinno moim zdaniem robic. Lepiej trzymac morde na klodke, ni
                                          > e krytykowac idei zwiazkow, malzenstw, pokazywac, ze lubi sie dzieci i zostawic
                                          > cala robote w tym zakresie dziewczynie.

                                          Wont to wszystko zależy od temperatury.
                                          Wyobraź sobie, że podczas gorącej akcji kobieta krzyczy
                                          `Chcę urodzić Twoje dziecko'.


                                          • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 07:34
                                            lybbla napisał:

                                            > Wont to wszystko zależy od temperatury.
                                            > Wyobraź sobie, że podczas gorącej akcji kobieta krzyczy
                                            > `Chcę urodzić Twoje dziecko'.
                                            --------
                                            Myślę, że pojawiłoby się u mnie napięcie wynikające z dysonansu pomiędzy gadzim mózgiem, który szeptałby mi - zapładniaj chętną samicę a tą bardziej racjonalną częścią mojej osobowości, która nie chce dzieci. Myślę też, że najlepszym rozwiązaniem tego dysonansu byłoby poddanie się, w tajemnicy przed samicą, zabiegowi wazektomii :)
                                            • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 09:53
                                              > zapładniaj chętną samicę a tą bardziej racjonalną częścią mojej osobowości, która nie chce dzieci. <

                                              Pamiętasz Jeffa Bridgessa i Julliane Moore w „Big Lebowski” w scenie jak po seksie sobie gaworzą i minę Jeffa po tym jak ona mu tłumaczy ze poczyna teraz? :)
                                              • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 10:24
                                                proteinawy napisał(a):

                                                > Pamiętasz Jeffa Bridgessa i Julliane Moore w „Big Lebowski” w scenie jak po sek
                                                > sie sobie gaworzą i minę Jeffa po tym jak ona mu tłumaczy ze poczyna teraz? :)
                                                ------
                                                Musialem sobie odswiezyc na youtubie. No ale to troche inna sytuacja. Po pierwsze, powiedziala mu to juz po bzykanku wiec nie mial okazji poczuc tego dopalacza w jajach. A po drugie, to skoro nic wiecej od niego nie chciala oprocz zaplodnienia, to Koles mogl wzruszyc ramionami, zastanowic sie nad marnoscia tego swiata i imprezowac dalej. Podejrzewam, ze niespecjalnie by go obchodzilo, ze jego dziecko jest wychowywane przez wariatke :)
                            • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 21:28
                              proteinawy napisał(a):

                              > Zostawiajac żarty i docinki na boku jest chyba w kobietach (z poprawka na „każd
                              > a ma troche inaczej”) głód, ktory rozumiem głowa ale w ktory nie umiem sie wczu
                              > ć. Głód nie bycia pomijana, olewana. Nie wiem czy Ty masz ten głód czy nie. Cza
                              > sem od strony mezczyzny to wyglada prawie jakbyście miały głód dominacji. Takic
                              > h głodów sie łatwo nie zaspokaja...
                              >
                              > Jezeli pojawia sie na horyzoncie pieśniarz ktory śpiewa o cudownej esencji i n
                              > aturze kobiecości i przede wszystkim deklaruje ze w seksie bedzie otwarty na to
                              > czego potrzeba partnerce, ze ma czas, ze nie ma potrzeby dominacji ze to całe
                              > napięcie miedzy płciami to rodzaj atawizmu, opresji, przemocy prawie - to jak n
                              > ie odetchnąć i dac człowiekowi szanse.
                              >
                              > Ja w młodości miałem taki sam modus operandi, troche z przekonania, troche z de
                              > speracji. Oczywiscie ze to nie działa na wszystkie, nawet nie na większość, ale
                              > działa na wystarczająca ilość.

                              Chcesz powiedziec, ze jak mi ktos robi minete, to nie jestem pomijana?
                              • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 21:53
                                > Chcesz powiedziec, ze jak mi ktos robi minete, to nie jestem pomijana? <

                                Nie, pokazuje tylko pewien styl pogawędki. Nie ma co kombinować - jezeli nie lubisz minety, ale ktos Ci tłumaczy ze tak bedzie dla ciebie lepiej to niech spierdala. To samo w druga stronę. Jasne, mozna poeksperymentowac ale tylko jak ktos lubi eksperymenty. Miałem kiedys ex ktora takie wycieczki kwitowała krótko: bo ty chcesz ćwiczyć na mnie jak na worku treningowym. Poniekąd miała racje. Od tej pory byłem bardziej czuły. Po roku nam sie obojgu odechciało mieszkać razem.
                                • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 22:10
                                  proteinawy napisał(a):

                                  > > Chcesz powiedziec, ze jak mi ktos robi minete, to nie jestem pomijana? &#
                                  > 60;
                                  >
                                  > Nie, pokazuje tylko pewien styl pogawędki. Nie ma co kombinować - jezeli nie lu
                                  > bisz minety, ale ktos Ci tłumaczy ze tak bedzie dla ciebie lepiej to niech spie
                                  > rdala. To samo w druga stronę. Jasne, mozna poeksperymentowac ale tylko jak kto
                                  > s lubi eksperymenty. Miałem kiedys ex ktora takie wycieczki kwitowała krótko: b
                                  > o ty chcesz ćwiczyć na mnie jak na worku treningowym. Poniekąd miała racje. Od
                                  > tej pory byłem bardziej czuły. Po roku nam sie obojgu odechciało mieszkać razem
                                  > .

                                  Ja nie tyle nie lubie minety, co nie umiem. Ale jak to tak wazna pozycja w 'nie jestem pomijana' to moze powinnam sie nauczyc. Bede informowala o postepach w nauce ;)
                            • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 00:02
                              proteinawy napisał(a):


                              > Jezeli pojawia sie na horyzoncie pieśniarz ktory śpiewa o cudownej esencji i n
                              > aturze kobiecości

                              Niezmiennie mnie zachwyca (nożyce się odezwały).

                              > i przede wszystkim deklaruje ze w seksie bedzie otwarty na to
                              > czego potrzeba partnerce,

                              Żeby to tylko na deklaracjach się kończyło, a tu takie dziwadło co w czyn przekuwa
                              deklaracje;)

                              > ze ma czas,

                              Akurat ja jestem ofiarą własnego sukcesu. Nie mam czasu.

                              > ze nie ma potrzeby dominacji,

                              Jak to nie ma?! Tyle, że raz w jedną raz w drugą stronę.

                              > Że to całe napięcie miedzy płciami to rodzaj atawizmu, opresji, przemocy prawie

                              A nie, to kit wciskany braciom samcom.

                              > - to jak nie odetchnąć i dac człowiekowi szanse.

                              I to nie jedną, lecz dożywotni karnecik ;)

                              >
                              > Ja w młodości miałem taki sam modus operandi, troche z przekonania, troche z desperacji.

                              Stary grzyb.

                              > Oczywiscie ze to nie działa na wszystkie, nawet nie na większość, ale
                              > działa na wystarczająca ilość.

                              Sentencjonalnie ile kobiet tyle strategii.
                            • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 07:38
                              proteinawy napisał(a):

                              > Zostawiajac żarty i docinki na boku jest chyba w kobietach (z poprawka na „każd
                              > a ma troche inaczej”) głód, ktory rozumiem głowa ale w ktory nie umiem sie wczu
                              > ć. Głód nie bycia pomijana, olewana.

                              To wynika przeciez z kobiecej seksualnosci. Ona jest jak woda - w odroznieniu od meskiej ktora szybko wrze- duzo czasu potrzeba aby mogla osiagnac wysoka temperature. Jesli mezczyznie uda sie spowolnic swoj proces wrzenia i poswieci go na rozgrzanie kobiety, to spotkaja sie w polowie drogi. Czyz nie o to przeciez chodzi?

                              Cza
                              > sem od strony mezczyzny to wyglada prawie jakbyście miały głód dominacji. Takic
                              > h głodów sie łatwo nie zaspokaja...

                              To ja dla odmiany napisze o meskim glodzie.
                              Wszyscy mezczyzni z ktorymi w zyciu rozmawialam, z ktorymi sie przyjaznilam, kumplowalam, ktorzy mi sie zwierzali, wszyscy bez wyjatku pragneli, pragna, aby kobieta z ktora sa w zwiazku, z ktora maja bliska relacje, aby ich kobieta ich rozumiala.

                              • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 10:12
                                > To ja dla odmiany napisze o meskim glodzie.
                                > Wszyscy mezczyzni z ktorymi w zyciu rozmawialam, z ktorymi sie przyjaznilam, ku
                                > mplowalam, ktorzy mi sie zwierzali, wszyscy bez wyjatku pragneli, pragna, aby k
                                > obieta z ktora sa w zwiazku, z ktora maja bliska relacje, aby ich kobieta ich r
                                > ozumiala

                                Bliskość w szerszym znaczeniu. To jest niedocenione. Wielu ukrywa ta potrzebę bo to jednocześnie fundamentalna meska słabość.
                                • bgz0702 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 13:36
                                  urquhart napisał:

                                  > > To ja dla odmiany napisze o meskim glodzie.
                                  > > Wszyscy mezczyzni z ktorymi w zyciu rozmawialam, z ktorymi sie przyjaznil
                                  > am, ku
                                  > > mplowalam, ktorzy mi sie zwierzali, wszyscy bez wyjatku pragneli, pragna,
                                  > aby k
                                  > > obieta z ktora sa w zwiazku, z ktora maja bliska relacje, aby ich kobieta
                                  > ich r
                                  > > ozumiala
                                  >
                                  > Bliskość w szerszym znaczeniu. To jest niedocenione. Wielu ukrywa ta potrzebę b
                                  > o to jednocześnie fundamentalna meska słabość.
                                  >

                                  co to jest ta bliskość w szerszym znaczeniu?
                                  • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 13:49
                                    > co to jest ta bliskość w szerszym znaczeniu

                                    Zrozumienie, porozumienie dusz?

                                    Proteinowy pomozesz zwerbalizowac potrzebe zrozumienia w zwiazku ?
                                    • bgz0702 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 13:57
                                      urquhart napisał:

                                      > > co to jest ta bliskość w szerszym znaczeniu
                                      >
                                      > Zrozumienie, porozumienie dusz?
                                      >
                                      > Proteinowy pomozesz zwerbalizowac potrzebe zrozumienia w zwiazku ?
                                      >

                                      lovę!:) dlaczego nie zrobisz tego sam?;) niektórych rzeczy nie ogarniam, na serio, jak was czytam to sobie myślę ale ze mnie pizda;) jak ja sie zachowuję w stosunku do mojego męża?;) o jakich niezrealizowanych potrzebach mówicie? o jakiej bliskości? bez grama egoizmu? to nadopiekuńczość, niańczenie, wyrozumiałość "bez granic"? co to jest tak dokładnie? co macie na myśli? proteinowy dasz radę?
                                      • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 14:11
                                        > lovę!:) dlaczego nie zrobisz tego sam?;) niektórych rzeczy nie ogarniam, na ser
                                        > io, jak was czytam to sobie myślę ale ze mnie pizda;) jak ja sie zachowuję w st
                                        > osunku do mojego męża? ;)

                                        Bo to jak z tą lista sprzecznych kobiecych oczekiwań.
                                        Sam próbuje z trudem ogarnac gdzie jest chwiejny punkt równowagi między wymogami bycia czulym barbarzyńca , sprzecznymi warunkami bliskosci zrozumienia oddania a skutecznosci polaryzacji i pożadania.
                                        • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 14:30
                                          urquhart napisał:
                                          > Bo to jak z tą lista sprzecznych kobiecych oczekiwań.
                                          > Sam próbuje z trudem ogarnac gdzie jest chwiejny punkt równowagi między wymogam
                                          > i bycia czulym barbarzyńca , sprzecznymi warunkami bliskosci zrozumienia oddani
                                          > a a skutecznosci polaryzacji i pożadania.

                                          ja pierdolę...to nie jest aż takie skomplikowane. Na serio jesteś taki chujowy że bycie sobą to za mało?
                                          • bgz0702 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 14:50
                                            zawle napisała:

                                            > urquhart napisał:
                                            > > Bo to jak z tą lista sprzecznych kobiecych oczekiwań.
                                            > > Sam próbuje z trudem ogarnac gdzie jest chwiejny punkt równowagi między w
                                            > ymogam
                                            > > i bycia czulym barbarzyńca , sprzecznymi warunkami bliskosci zrozumienia
                                            > oddani
                                            > > a a skutecznosci polaryzacji i pożadania.
                                            >
                                            > ja pierdolę...to nie jest aż takie skomplikowane. Na serio jesteś taki chujowy
                                            > że bycie sobą to za mało?
                                            >
                                            >
                                            nie wydaje mi się zebyś był chujowy uqu, w zadnym razie. Gonią cie deficyty z dzieciństwa i tyle- jak nas wszystkich, ogólna tendencja i olać innych, każdy ma coś za uszami. Im bardziej drążysz tym gorzej dla ciebie, na niektóre rzeczy nie ma lekarstwa, można tylko zminimalizować straty ;(
                                            • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 14:57
                                              Mnie się podoba jego próba usystematyzowania, zuniwersalizowania tego. Jak by to facetom ułatwiło życie, gdyby się udało:)
                                            • potwor_z_piccadilly Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 19:11
                                              bgz0702 napisała:

                                              > Gonią cie deficyty z d
                                              > zieciństwa i tyle-

                                              Oazowe, religijne uniesienia mu się odzywają. Myślę, że kolega U na rozdrożu stoi i zastanawia się, czy bryknąć w lewo by pożyć w/g zasady "pić, pierdolić nie żałować, bida musi pofolgować", czy skierować się w prawo, w modlitewnej euforii paść na kolana, z aborcją walczyć i by, w różaniec uzbrojony, granic RP chronić.

                                              Im bardziej drążysz tym gorzej dla ciebie, na niektóre rzeczy n
                                              > ie ma lekarstwa, można tylko zminimalizować straty ;(

                                              Dokładnie. To co inni uznają za straty, on może nie tylko je zminimalizować, a wręcz przekuć je na zysk.
                                              To jak najbardziej możliwe.
                                          • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 15:07
                                            zawle napisała:

                                            > urquhart napisał:
                                            > > Bo to jak z tą lista sprzecznych kobiecych oczekiwań.
                                            > > Sam próbuje z trudem ogarnac gdzie jest chwiejny punkt równowagi między w
                                            > ymogam
                                            > > i bycia czulym barbarzyńca , sprzecznymi warunkami bliskosci zrozumienia
                                            > oddani
                                            > > a a skutecznosci polaryzacji i pożadania.
                                            >
                                            > ja pierdolę...to nie jest aż takie skomplikowane. Na serio jesteś taki chujowy
                                            > że bycie sobą to za mało?

                                            Zawle, czy Ty się myjesz? do fryzjera chodzisz? do dentysty? no bo w sumie to po co? przeciez "wystarczy być sobą".
                                            • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 21:00
                                              druginudziarz napisał:
                                              > Zawle, czy Ty się myjesz? do fryzjera chodzisz? do dentysty? no bo w sumie to p
                                              > o co? przeciez "wystarczy być sobą".

                                              Myję się zwykłym mydłem, do fryzjera zwykłego, do dentysty jasne. Koronek sobie nie robię- żeby mam nawet nawet. Nawet myslałam żeby swoje włosy siwe mieć. A mydło zwykłe, bezzapachowe. Tak więc bez sledzenia celebrytek, nowych tryndów i cytatów z blogerek:))
                                        • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 14:31
                                          urquhart napisał:
                                          > Sam próbuje z trudem ogarnac gdzie jest chwiejny punkt równowagi między wymogam i bycia czulym barbarzyńca , sprzecznymi warunkami bliskosci zrozumienia oddania a skutecznosci polaryzacji i pożadania.
                                          -------------------
                                          Wskazówki na codzień.


                                          1. Bądź miły, czuły
                                          2. Rób swoje,
                                          3. W mniej istotnych sprawach zawsze ustępuj,
                                          4. Nie daj sobie wejść na głowę,
                                          5. Nie rezygnuj ze swoich zainteresowań,
                                          6. Dbaj o rozwój intelektualny,
                                          7. Dbaj o swojej ciało.
                                          • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 20:16
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > urquhart napisał:
                                            > > Sam próbuje z trudem ogarnac gdzie jest chwiejny punkt równowagi między w
                                            > ymogam i bycia czulym barbarzyńca , sprzecznymi warunkami bliskosci zrozumienia
                                            > oddania a skutecznosci polaryzacji i pożadania.
                                            > -------------------
                                            > Wskazówki na codzień.
                                            >
                                            >
                                            > 1. Bądź miły, czuły
                                            > 2. Rób swoje,
                                            > 3. W mniej istotnych sprawach zawsze ustępuj,
                                            > 4. Nie daj sobie wejść na głowę,
                                            > 5. Nie rezygnuj ze swoich zainteresowań,
                                            > 6. Dbaj o rozwój intelektualny,
                                            > 7. Dbaj o swojej ciało.


                                            Tak Marku, to jest bardzo sensowny zestaw, podoba mi się. Dla kobiet też :-)
                                          • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 21:04
                                            > 3. W mniej istotnych sprawach zawsze ustępuj,
                                            > 4. Nie daj sobie wejść na głowę,

                                            Acha, wszystko jasne, trzeba było tak od razu ;)
                                    • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 20:12
                                      > Proteinowy pomozesz zwerbalizowac potrzebe zrozumienia w zwiazku ? <

                                      U mnie zrozumienie znaczy mniej wiecej to, ze nikt nie musi aktorzyc, cenzurować sie, blokować pomysłów dużych (jak typ roboty) jak małych (co robić w weekend). Ze nikt nikogo świadomie nie tresuje. To strona pasywna.

                                      A aktywna jest taka, ze wobec różnic skupiasz sie nie na tym, ze w życiu sie nie dogadamy, tylko na tym, ze troche jesteśmy do siebie podobni, ze jakiś ciąg modeli/przybliżeń/tłumaczeń jest, nawet jezeli np dosłowne wyobrażenie radości bycia nadziana na czarna dzidę jest poza zasięgiem mojej wyobraźni :)

                                      I jest jeszcze czysto emocjonalna strona, ale ja okazuje sie jestem w tym względzie troche niedorozwinięty.

                                      Moze Ty tu cos dorzucisz, bo zdaje sie znalazłeś ten złoty środek ze swoja kobieta.
                                      • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 21:11

                                        > U mnie zrozumienie znaczy mniej wiecej to, ze nikt nie musi aktorzyc, cenzurowa
                                        > ć sie, blokować pomysłów dużych (jak typ roboty) jak małych (co robić w weekend
                                        > ). Ze nikt nikogo świadomie nie tresuje. To strona pasywna.
                                        >
                                        > A aktywna jest taka, ze wobec różnic skupiasz sie nie na tym, ze w życiu sie ni
                                        > e dogadamy, tylko na tym, ze troche jesteśmy do siebie podobni, ze jakiś ciąg m
                                        > odeli/przybliżeń/tłumaczeń jest, nawet jezeli np dosłowne wyobrażenie radości b
                                        > ycia nadziana na czarna dzidę jest poza zasięgiem mojej wyobraźni :)
                                        >

                                        Podoba mi się. Sobą być i bezpiecznie się czuć ze sobą w bliskiej obecności partnera.
                                      • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 21:42
                                        > U mnie zrozumienie znaczy mniej wiecej to, ze nikt nie musi aktorzyc, cenzurowa
                                        > ć sie, blokować pomysłów dużych (jak typ roboty) jak małych (co robić w weekend
                                        > ). Ze nikt nikogo świadomie nie tresuje. To strona pasywna.

                                        > Moze Ty tu cos dorzucisz, bo zdaje sie znalazłeś ten złoty środek ze swoja kobi
                                        > eta.

                                        Może to i deficyty dzieciństwa ale bardzo utożsamiam sie z prawdą zrozumienie to że z najbliższą osobą dzielenie radości ją mutiplikuje a podzieleniem się smutkiem od razu zmniejsza jego ciężar.
                                        Ale ja mam się za słabego w werbalizacji uczuć a ty o tej intensywności potrzeby zrozumienia pisałeś przejmująco.

                                        przykład zrozumeinia napotkałem dzisiaj żeby ośmielać się wzajemnie do realizacji marzeń na TEDzie
                                        youtu.be/0YLaOGDqDuQ?t=684
                                        • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 22:50
                                          > Może to i deficyty dzieciństwa ale bardzo utożsamiam sie z prawdą zrozumienie to że z najbliższą osobą dzielenie radości ją mutiplikuje a podzieleniem się smutkiem od razu zmniejsza jego ciężar. <

                                          Pierwsza czesc, jasne, nie ma problemu. Z druga bym nie przesadzał, zwłaszcza jako facet. To prawda, ze dół jak nie przerzucony to chociaż wypowiedziany w towarzystwie przyjaznej istoty nie gniecie az tak, ale szczerze powiedziawszy zawsze lepiej wychodziłem na zwierzaniu sie psom niz ludziom, a juz na pewno nie partnerkom. („Zwierzać sie” od „zwierz”, „zwierzak”? E nie, pewnie od „wiara”).

                                          Ella Wheeler: "Laugh and the world laughs with you; Weep, and you weep alone" (cos w stylu: śmiej sie a cały swiat bedzie śmiał sie z tobą, łkaj a będziesz łkał(a) w samotności). Gdybym miał sygnaturkę, to to by sie pewnie tam bylo.

                              • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 10:24
                                mabelle2000 napisała:

                                > Cza
                                > > sem od strony mezczyzny to wyglada prawie jakbyście miały głód dominacji.
                                > Takic
                                > > h głodów sie łatwo nie zaspokaja...
                                >
                                > To ja dla odmiany napisze o meskim glodzie.
                                > Wszyscy mezczyzni z ktorymi w zyciu rozmawialam, z ktorymi sie przyjaznilam, ku
                                > mplowalam, ktorzy mi sie zwierzali, wszyscy bez wyjatku pragneli, pragna, aby k
                                > obieta z ktora sa w zwiazku, z ktora maja bliska relacje, aby ich kobieta ich r
                                > ozumiala.

                                Ale zrozumiałaś ich? czy tylko kiwałaś głowa ze zrozumieniem jak barmam przy długodystansowym kliencie? :)
                    • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 18:56
                      zawle napisała:

                      > proteinawy napisał(a):
                      >
                      > > > Chcesz powiedziec ze w przyszlosci mezczyzni wypieknieja i zaczna z
                      > wilzac
                      > > ? No az taka optymistka to bym nie byla ;-)
                      > >
                      > > Pogrymasic, ze brzydki, ze przyglup i prymityw zawsze bedzie można, to od
                      > wieczn
                      > > a cześć dealu. Co do Lybbly (Lybbli?) - nie chodzi o to ze gładkolicy ty
                      > lko, ż
                      > > e złotousty. W przeciwienstwie do tych 70% odpadów, ktorzy nie maja az ty
                      > le gen
                      > > etycznej czy werbalnej przyzwoitości.
                      >
                      >
                      > To się niegdy nie zmieni...faceci zawsze będę lepiej wiedzieć co kobietę zwilża
                      > ;)

                      MOze sie zwilzyl, kto wie, zabronisz mu?
                    • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 19:09
                      > To się niegdy nie zmieni...faceci zawsze będę lepiej wiedzieć co kobietę zwilża;) <

                      Cytując Kag i poniekąd Ciebie czy Andzie - kazda ma inaczej. A z niewielkiej próbki forumowej - tak, złotouści maja zdecydowanie wyższe przebiegi. Nie będziemy chyba rozciągać „kazda ma inaczej” do poziomu ze szczur kanałowy, czy Gollum przyciąga tak jak rozsiewający zrozumienie i akceptację, miły i niebrzydki egzemplarz...
                    • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 23:35
                      zawle napisała:


                      > > Pogrymasic, ze brzydki, ze przyglup i prymityw zawsze bedzie można, to od
                      > wieczn
                      > > a cześć dealu. Co do Lybbly (Lybbli?) - nie chodzi o to ze gładkolicy ty
                      > lko, ż
                      > > e złotousty. W przeciwienstwie do tych 70% odpadów, ktorzy nie maja az ty
                      > le genetycznej czy werbalnej przyzwoitości.


                      werbalnej -> oratorskiej


                      > To się niegdy nie zmieni...faceci zawsze będę lepiej wiedzieć co kobietę zwilża
                      > ;)

                      nie faceci, nie zawsze i nie wiedzieć lecz improwizować
            • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 04:26
              urquhart napisał:


              > Zajęte miejsca parkingowe > najlepiej wychodzą babki które na początku reze
              > rwują sobie najlepiej rokujących, jak ciebie ?


              Nie wiadomo czy najlepiej wychodzą bo
              a) albo nie mają porównania
              b) albo mają porównanie i siedzą cicho, bardzo cicho


              >A nie które przebierają i czekają.

              A jakie jest kryterium tego `najlepiej'? Dosłownie `ogień we własnym kominku' czy literackie `regularne dokładanie do pieca'?

              > Rynek zwiazków to rynek kobiet.

              Rynek związków to rynek mężczyzn. Rynek seksu to rynek kobiet. Chyba to chciałeś powiedzieć.

              > Te bussowskie 70% facetów nie pożądanych przez kobiety wypada z rynku wystarczy
              > jedynie że potrzebni są żeby spłodzić potomka i płacić alimenty na niego i zas
              > ilają potem "braci samców".

              To ja może nieco w innej płaszczyźnie. Te 30% kobiet dbających o `męską seksualność' (no wiesz dupa na 10 minut na zawołanie) , tak one mają wybór, związkowy wybór (to jest ta Twoja połowa świata). Te 30 % mężczyzn
              dbających o kobiecą seksualność (nie starczy mi miejsca by opisać) ma wybór seksualny wybór.


              >Ale to grozi frustracją która wybuchnie jak osiagnie mase krytyczna

              Innymi słowy feministki mają się czego bać. I dziwisz się, że tak hałasują?

              • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 08:54
                lybbla napisał:

                > urquhart napisał:
                >
                >
                > > Zajęte miejsca parkingowe > najlepiej wychodzą babki które na początk
                > u reze
                > > rwują sobie najlepiej rokujących, jak ciebie ?
                >
                > Nie wiadomo czy najlepiej wychodzą bo
                > a) albo nie mają porównania
                > b) albo mają porównanie i siedzą cicho, bardzo cicho

                Tekst jest o związkach a nie o seksie, jakbyś nie zauważył.

                > > Rynek zwiazków to rynek kobiet.
                >
                > Rynek związków to rynek mężczyzn. Rynek seksu to rynek kobiet. Chyba to chciałe
                > ś powiedzieć.

                Chodzi Ci to ten rynek "związków"?

                > > Te bussowskie 70% facetów nie pożądanych przez kobiety wypada z rynku wys
                > tarczy
                > > jedynie że potrzebni są żeby spłodzić potomka i płacić alimenty na niego
                > i zas
                > > ilają potem "braci samców".
                • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 14:24
                  druginudziarz napisał:

                  > Tekst jest o związkach a nie o seksie, jakbyś nie zauważył.

                  Ja wiem Drugi, że dla Ciebie temat 'przyjemność kobiety w stałym związku' to fanaberie oczadzialych feministek. Outsourcing to trudne słowo więc pewnie przeoczyłes czytając.


                  > > Rynek związków to rynek mężczyzn. Rynek seksu to rynek kobiet. Chyba to c
                  > hciałeś powiedzieć.
                  >
                  > Chodzi Ci to ten rynek "związków"?

                  Teza jest jasna, na rynku związków mężczyzni rozdają karty.
                  • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 14:54
                    lybbla napisał:

                    > Teza jest jasna, na rynku związków mężczyzni rozdają karty.

                    Mezczyzni rozdaja karty w kwestii bycia lub nie bycia domowym majsterklepka/ bankomatem/ niania na godziny. Tak, tutaj rzeczywiscie moga pogrymasic ;-) Natomiast w kwestii zwiazku decyduja na rowni z kobietami.
                    • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 15:51
                      mabelle2000 napisała:

                      > lybbla napisał:
                      >
                      > > Teza jest jasna, na rynku związków mężczyzni rozdają karty.
                      >
                      > Mezczyzni rozdaja karty w kwestii bycia lub nie bycia domowym majsterklepka/ ba
                      > nkomatem/ niania na godziny. Tak, tutaj rzeczywiscie moga pogrymasic ;-) Natomi
                      > ast w kwestii zwiazku decyduja na rowni z kobietami.

                      No nie widzi mi się, chyba że sprawy poszły już tak daleko (!?)
                      "Za moich czasów" narzeczony prosił narzeczona o rękę, a nigdy odwrotnie.
                      • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 16:26
                        druginudziarz napisał:

                        > mabelle2000 napisała:
                        >
                        > > lybbla napisał:
                        > >
                        > > > Teza jest jasna, na rynku związków mężczyzni rozdają karty.
                        > >
                        > > Mezczyzni rozdaja karty w kwestii bycia lub nie bycia domowym majsterklep
                        > ka/ ba
                        > > nkomatem/ niania na godziny. Tak, tutaj rzeczywiscie moga pogrymasic ;-)
                        > Natomi
                        > > ast w kwestii zwiazku decyduja na rowni z kobietami.
                        >
                        > No nie widzi mi się, chyba że sprawy poszły już tak daleko (!?)
                        > "Za moich czasów" narzeczony prosił narzeczona o rękę, a nigdy odwrotnie.

                        Nudziarz dinozaurze ale kochany (podlizalam sie, bo mnie rozsmieszyles ;) wyobraz sobie, ze czasy poszly tak daleko, ze ludzie juz sie nie pobieraja wiec nie trzeba o nic prosic. A na powaznie moze faktycznie trzebaby zdefiniowac 'zwiazek' na potrzeby dyskusji? Rzucam luzno propozycje: zwiazek to ruchanie na wylacznosc na czas nieokreslony tj. do czasu wypowiedzenia przez jedna ze stron.
                        • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 17:00
                          hello-kitty2 napisała:

                          > > No nie widzi mi się, chyba że sprawy poszły już tak daleko (!?)
                          > > "Za moich czasów" narzeczony prosił narzeczona o rękę, a nigdy odwrotnie.
                          >
                          > Nudziarz dinozaurze ale kochany (podlizalam sie, bo mnie rozsmieszyles ;) wyobr
                          > az sobie, ze czasy poszly tak daleko, ze ludzie juz sie nie pobieraja wiec nie
                          > trzeba o nic prosic.

                          Skoro wogóle nie ma rynku no to tym bardziej nieprawdą jest że "związek to rynek mężczyzn".

                          > A na powaznie moze faktycznie trzebaby zdefiniowac 'zwiaze
                          > k' na potrzeby dyskusji? Rzucam luzno propozycje: zwiazek to ruchanie na wylacz
                          > nosc na czas nieokreslony tj. do czasu wypowiedzenia przez jedna ze stron.

                          A cóż to za dyskryminacja poliamorystów? ;) oni twierdzą że prawdziwa miłość i prawdziwa więź to tylko w złożonych wielokątach :)

                          Kitty, tak szczerze, a jesteś osobą którą stać na szczerość, jak byłaś na progu dorosłości to nigdy nie myslałas o "domku z ogródkiem"?

                          Tak a propos, przypomniał mi sie niezły film, taki bardzo w temacie
                          "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie"
                          • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 19:03
                            druginudziarz napisał:

                            > Kitty, tak szczerze, a jesteś osobą którą stać na szczerość, jak byłaś na progu
                            > dorosłości to nigdy nie myslałas o "domku z ogródkiem"?

                            Nudziarz no cos Ty, ja jestem czlowiekiem z blokowisk... Poza tym nIenawidze ani budowac ani urzadzac ani wybierac nawet mebli czy jakis zastaw kurwa, najchetniej mieszkalabym cale zycie w hotelach, co tez zeszta w jakims sensie czynie = mieszkam u innych.

                            > Tak a propos, przypomniał mi sie niezły film, taki bardzo w temacie
                            > "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie"

                            Filmik sprawdze, dzieki! Dobre kino zawsze w cenie.
                            • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 19:56
                              hello-kitty2 napisała:
                              > Filmik sprawdze, dzieki! Dobre kino zawsze w cenie.

                              Też polecam.
                            • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 20:18
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Nudziarz no cos Ty, ja jestem czlowiekiem z blokowisk... Poza tym nIenawidze an
                              > i budowac ani urzadzac ani wybierac nawet mebli czy jakis zastaw kurwa, najchet
                              > niej mieszkalabym cale zycie w hotelach, co tez zeszta w jakims sensie czynie =
                              > mieszkam u innych.

                              No to chyba nie zrozumiałaś o co pytam, ale już nie drążę tematu ;)
                      • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 18:04
                        druginudziarz napisał:

                        > No nie widzi mi się, chyba że sprawy poszły już tak daleko (!?)
                        > "Za moich czasów" narzeczony prosił narzeczona o rękę, a nigdy odwrotnie.

                        Wiesz jak to z tym proszeniem, zamiast tego na czym ci zalezy zawsze mozesz dostac po ryju ;-)


                  • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 15:48
                    lybbla napisał:

                    > druginudziarz napisał:
                    >
                    > > Tekst jest o związkach a nie o seksie, jakbyś nie zauważył.
                    >
                    > Ja wiem Drugi, że dla Ciebie temat 'przyjemność kobiety w stałym związku' to fa
                    > naberie oczadzialych feministek.

                    A gdzież io z czego Ci się to ulęgło bo chyba nie w głowie?
                    A już na pewne nie z moich wypowiedzi.

                    > Outsourcing to trudne słowo więc pewnie przeoc
                    > zyłes czytając.

                    Bo nie na temat.

                    > > > Rynek związków to rynek mężczyzn. Rynek seksu to rynek kobiet. Chyb
                    > a to c
                    > > hciałeś powiedzieć.
                    > >
                    > > Chodzi Ci to ten rynek "związków"?
                    >
                    > Teza jest jasna, na rynku związków mężczyzni rozdają karty.

                    Super, podpoba ni się ta teza, pozostaje ja tylko udowodnić.
                    • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 23:27
                      druginudziarz napisał:


                      > > Ja wiem Drugi, że dla Ciebie temat 'przyjemność kobiety w stałym związku'
                      > to fa
                      > > naberie oczadzialych feministek.

                      Pośredni wniosek z wybiórczego traktowania przez Ciebie linkowanych tekstów.

                      > > Outsourcing to trudne słowo więc pewnie przeoc
                      > > zyłes czytając.
                      >
                      > Bo nie na temat.

                      A przeczytałeś raz jeszcze co wklejał Urqu. Nie odpowiadaj nie chciało Ci się.


                      > > Teza jest jasna, na rynku związków mężczyzni rozdają karty.
                      >
                      > Super, podpoba ni się ta teza, pozostaje ja tylko udowodnić.

                      Jest to antyteza Urquowego `rynek związków jest rynkiem kobiet'.
                      Nie jest.
                      W skrócie związek ze strony mężczyzn to towar deficytowy.
                      Chyba, że Ci się mylą pojęcia związek i seks.
                      A nie, to mnie się mylą.
                      • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 00:22
                        lybbla napisał:

                        > Pośredni wniosek z wybiórczego traktowania przez Ciebie linkowanych tekstów.

                        "A czego nie rozumiem to sobie (posrednio) dopowiem"? ;)

                        > Jest to antyteza Urquowego `rynek związków jest rynkiem kobiet'.
                        > Nie jest.
                        > W skrócie związek ze strony mężczyzn to towar deficytowy.

                        Kiedys na początku lat 80. całą sobotę biegałem po Krakowie bo mnie matka wyslała po chleb. Wszędzie były albo kolejki albo chleba nie było bo chleb był wtedy deficytowy. Kupiłem w końcu w jakieś restauracji ćwiartkę chleba za jakies chore pieniądze, no ale nie mogłem do domu wrócić z niczem.
                        Tyle historii, a teraz opowiedz co to znaczy że "związek ze strony mężczyzn to towar deficytowy". Gdzie konkretnie te kolejki puste sklepy, ja pytam?

                        • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 00:39
                          druginudziarz napisał:


                          > "A czego nie rozumiem to sobie (posrednio) dopowiem"? ;)

                          Z tą różnicą, że ja rozumiem. ;)


                          > Kiedys na początku lat 80. całą sobotę biegałem po Krakowie bo mnie matka wysla
                          > ła po chleb. Wszędzie były albo kolejki albo chleba nie było bo chleb był wtedy
                          > deficytowy. Kupiłem w końcu w jakieś restauracji ćwiartkę chleba za jakies cho
                          > re pieniądze, no ale nie mogłem do domu wrócić z niczem.
                          > Tyle historii, a teraz opowiedz co to znaczy że "związek ze strony mężczyzn to
                          > towar deficytowy". Gdzie konkretnie te kolejki puste sklepy, ja pytam?



                          `"Za moich czasów" narzeczony prosił narzeczona o rękę, a nigdy odwrotnie.'
                          `No to se poczeka'
                          I kto tu rozdaje karty?

                          Nie zapominaj, że 70% to odpady atomowe i nie nadaje sie do związku.
                          Spleśniałego chleba za chore pieniądze byś nie kupił.
                          • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 01:48
                            lybbla napisał:

                            > druginudziarz napisał:
                            >
                            >
                            > > "A czego nie rozumiem to sobie (posrednio) dopowiem"? ;)
                            >
                            > Z tą różnicą, że ja rozumiem. ;)

                            No przecież Ci mówię że kompletnie nietrafieś z tymi "wnioskami posrednimi" a ty dalej swoje. Jak coś chcesz wiedzieć o mnie to po prostu zapytaj odpowiem, będziesz wiedział z pierwszej reki a nie z pośrednich wniosków.

                            > `"Za moich czasów" narzeczony prosił narzeczona o rękę, a nigdy odwrotnie.'
                            > `No to se poczeka'
                            > I kto tu rozdaje karty?

                            CZekaj, bo Cię nie rozumiem. To panna powiedziala 'no to se poczeka'? w takim razie nad czym sie zastanawiać, ona rozdaje karty. Gdzie ukryłeś haczyk?

                            > Nie zapominaj, że 70% to odpady atomowe i nie nadaje sie do związku.
                            > Spleśniałego chleba za chore pieniądze byś nie kupił.

                            70% męźczyzn to odpady atomowe, 70% kobiet to odpady atomowe, cóz to zmienia w arytmetyce?
                            • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 23:52
                              druginudziarz napisał:


                              > CZekaj, bo Cię nie rozumiem. To panna powiedziala 'no to se poczeka'? w takim r
                              > azie nad czym sie zastanawiać, ona rozdaje karty. Gdzie ukryłeś haczyk?

                              Nie, to Shrek. Ogr płci męskiej.

                              > 70% męźczyzn to odpady atomowe, 70% kobiet to odpady atomowe, cóz to zmienia w arytmetyce?

                              Kobiety są bardziej wybredne, więc te `70% kobiet to odpady atomowe'
                              to tylko według drugiego. I wcale nie jestem zaskoczony Twym zniekształconym oglądem rzeczywistości. Wont tu podaje 10% a i z tymi 10% napiłby się wódeczki
                              i nie nazwał odpadami atomowymi. Natomiast z marszu ONR byłoby to 1%
                              i wydupczyłby wszystkie gdyby zataić przed nim ich poglądy (musiałyby się nie odzywać).
                          • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 08:17
                            lybbla napisał:

                            > Nie zapominaj, że 70% to odpady atomowe i nie nadaje sie do związku.
                            > Spleśniałego chleba za chore pieniądze byś nie kupił.

                            A skad sie wzielo to 70% odpadow? Tak sie zastanawiam na logike jak moze inteligentna osoba byc odpadem? Przeciez mozna nauczyc sie jak odpadem nie byc.
                            • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 00:54
                              hello-kitty2 napisała:

                              > A skad sie wzielo to 70% odpadow? Tak sie zastanawiam na logike jak moze inteli
                              > gentna osoba byc odpadem? Przeciez mozna nauczyc sie jak odpadem nie byc.

                              To Ci którzy upierają się przy wkładaniu i odmawiają lizania.
                              Bez względu na to jaka kobieta mają przed sobą.
                              Ci, którzy tylko jak Bóg przykazał mimo, że statystyki, które Ci przypomniała Mabelle sugerują by jednak rozszerzyć zestaw środków.

                              Ja nie znam, żadnego inteligentnego odpadu. Może coś z Twoją definicją inteligencji jest nie tak.
                              • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 01:15
                                lybbla napisał:

                                > Ja nie znam, żadnego inteligentnego odpadu. Może coś z Twoją definicją intelige
                                > ncji jest nie tak.

                                Albo z twoja czy tez w zasadzie czyja? kobieca? definicja odpadu. Dla kobiet 70% mezczyzn to odpady, a z drugiej strony ile? 70% kobiet nie dochodzi przy stosunku. A to to nie sa damskie odpady? ;) I teraz ja robie tym kobietom to, co Ty robisz Lybbla tym meskim odpadom.
                                • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 02:11
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > Albo z twoja czy tez w zasadzie czyja? kobieca? definicja odpadu.

                                  Jakby co to ja Ci powiedziałem, a żeś odporna na wiedzę trudna do porąbania to już Twoja sprawa. W kwestii odpadów to licentia poetica złotoustego proteinowego.

                                  > Dla kobiet 70 % mezczyzn to odpady, a z drugiej strony ile?
                                  > 70% kobiet nie dochodzi przy stosunku. A to to nie sa damskie odpady? ;) I teraz ja robie tym kobietom to, co Ty robisz Lybbla tym meskim odpadom.

                                  Widzisz a rozwiązanie jest takie proste i działa na obie 70.
                                  Wystarczy dobrze wylizać.

                                  I nie to nie są damskie odpady i nic im nie robisz raczej sobie.
                                  Natomiast jak się zbierze wszystkie Twoje historie do kupy to ma sie wrażenie, że te 70% męskich to liczba zaniżona jest. A to żonaty, a to nie dochodzi a to impotent a to mineciarz-psujący-guziczek a to bułgar a to arab a to ostry paznokieć.
                                  • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 03:58
                                    lybbla napisał:

                                    > Wystarczy dobrze wylizać.

                                    He, he. A pies mojego kolegi nie lubi spacerow. Zamiast przestrzeni, pedu i wiatru w uszach dostal miejski skwerek i dwadziescia metrow asfaltowej alejki. Bo to charcik wloski jest. Dziwny jakis, nie? Przeciez spacery sa takie fajne.

                                  • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 09:07
                                    lybbla napisał:

                                    > Widzisz a rozwiązanie jest takie proste i działa na obie 70.
                                    > Wystarczy dobrze wylizać.

                                    Eh mylisz sie co do mnie, od lat jestem fanka pornusow gdzie jest dobrze wylizane. Jakbys nie kojarzyl pytaj Sabata, jemu utkwilo w pamieci ;) Ewentualnie gdyby byl zajety, a ty mocno ciekawski, to wskazowka: zauwazyles z jaka pasja pies lize sobie jaja? Jaki ma dlugi, mokry jezor i jaki robi mlask? Zupelnie jakby mu smakowalo...

                                    > I nie to nie są damskie odpady i nic im nie robisz raczej sobie.
                                    > Natomiast jak się zbierze wszystkie Twoje historie do kupy to ma sie wrażenie,
                                    > że te 70% męskich to liczba zaniżona jest. A to żonaty, a to nie dochodzi a to
                                    > impotent a to mineciarz-psujący-guziczek a to bułgar a to arab a to ostry pazno
                                    > kieć.

                                    LAkomym kaskiem dla zonatych i zajatych to jest chyba MAbelle. Se poprawila samodzielnoscia. Przyjaciolka zonatych ;) Arabusy to sa akurat dobre w lozku, rzeklabym najlepsze. NIe myslisz chyba, ze opisalam tu wszystkich swoich kochankow. Nawet nie z 30% tego bedzie. Wiec nadal ja sie pytam skad te 70%? Moze inaczej, konstruktywniej: do lozka na cwiczenia dla babki, co nie potrafi dojsc, to tylko brac z pocalowaniem reki, nie grymasic, bowiem kAzdy 'odpad' lize jak ta lala. Normalsi i pieknisie nie musza wylizywac, bo i tak maja w chuja chetnych.
                                    • kag73 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 13:23
                                      "Arabusy to sa akurat dobre w lozku, rzeklabym najlepsze."

                                      No biedni jakos nie doceniani, bo wszyscy tylko o Latin Lover, ale kto wie moze kiedys swiat uslyszy o Arabian Lover :)

                                      "Wiec nadal ja sie pytam skad te 70%? Moze inaczej, konstruktywniej: do lozka na cwiczenia dla babki, co nie potrafi dojsc, to tylko brac z pocalowaniem reki, nie grymasic, bowiem kAzdy 'odpad' lize jak ta lala. Normalsi i pieknisie nie musza wylizywac, bo i tak maja w chuja chetnych."

                                      No nie jestem pena czy Twoja teoria sie zgadza. Masz znow tylko wlasna perspektywe, bo minety nie lubisz czy nie potrzebujesz, nie znaczy, ze wszystkie nie lubia i nie potrzebuja. U tych slawetnych Latin Lover mineta i zadbanie o kobiete jest na porzadku dziennym. Poza tym mam wrazenie, ze ta mineta tutaj u lybbli to tylko taki symbol. Bo w gruncie rzeczy chodzi o to, ze dobry kochanek to uwazny kochanek, otwarty rowniez na seksualnosc i potrzeby kobiety, nie oceniajacy, nie jadacy jednym schematem i zajety tylko swoimi wyobrazeniami.
                                      A czy "normalasi" i "pieknisie" liza czy nie liza to jest cecha osobnicza, czasem kulturowa (latynosci liza czesto i gesto na ten przyklad), kwestia doswiadczen lozkowych i zaobserwowanych zachown/reakcji a dla niktorych jeszcze szczebelka na drabince uczuc i waznosci danej osoby.
                                      Mineta dla niektorych kobiet to nie tylko jedyna droga do orgazmu ale przede wszystkim ogromna przyjemnosc (dla niektorych mezczyzn rowniez, oni czerpia z tego przyjemnosc i nie "musza" ale chca a to roznica jest). Jezeli sypiasz z kims czesto i przez wiele lat sila rzeczy serwujecie sobie rozne rzeczy, zaleznie od nastroju, czasu i potrzeby. A jezeli niektorzy sobie nie serwuja i sa mimo to zadowoleni to tez nie moja sprawa. Ja wiem, ze sama w lozku nie chce trzymac sie jakies tylko jednej slusznej wykladni i szczescie, ze moj facet ma podobnie.
                                      Lizana bywalam (bywam i teraz) czesto i gesto ale nigdy jeszcze przez zadnego "odpada"(to taki ktoremu nie staje tak?), bo wszystkim im stawal i wcale nie opadal. Nie wiem moze inni maja inaczej.



                                      • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 15:51
                                        kag73 napisała:

                                        > Mineta dla niektorych kobiet to nie tylko jedyna droga do orgazmu ale przede ws
                                        > zystkim ogromna przyjemnosc (dla niektorych mezczyzn rowniez, oni czerpia z teg
                                        > o przyjemnosc i nie "musza" ale chca a to roznica jest).

                                        Zgoda. Osmielam sie jednak zauwazyc, ze aby mineta mogla stac sie przyjemnoscia, to lizacy musi umiec ja robic.
                                        Wiele rzeczy moge zrobic ze swoim cialem i wielu sie moge nauczyc, ale ze zrozumialych wzgledow cipy sobie nie wylize, zadnych samodzielnych postepow w tej materii wiec nie zrobie. Tymczasem udalo mi sie trafic na egzemplarz, ktory po jakims tan moim orgazmie, wyjmujac ze mnie kutasa, tesknie zamiauczal ze on orgazmy to owszem lubi ale z jezorem na lechtaczce. Cipa opada normalnie ;-)

                                        Jezeli sypiasz z kims
                                        > czesto i przez wiele lat sila rzeczy serwujecie sobie rozne rzeczy, zaleznie od
                                        > nastroju, czasu i potrzeby. A jezeli niektorzy sobie nie serwuja i sa mimo to
                                        > zadowoleni to tez nie moja sprawa. Ja wiem, ze sama w lozku nie chce trzymac si
                                        > e jakies tylko jednej slusznej wykladni i szczescie, ze moj facet ma podobnie.
                                        > Lizana bywalam (bywam i teraz) czesto i gesto ale nigdy jeszcze przez zadnego
                                        > "odpada"(to taki ktoremu nie staje tak?), bo wszystkim im stawal i wcale nie op
                                        > adal. Nie wiem moze inni maja inaczej.
                                        >
                                        >
                                        >
                                        • kag73 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 18:41
                                          "Zgoda. Osmielam sie jednak zauwazyc, ze aby mineta mogla stac sie przyjemnoscia, to lizacy musi umiec ja robic."

                                          No jasne, to w ogole nie podlega dyskusji. Co komu po lizaniu jak nie daje ono przyjemnosci? Najwyzej nic.
                                      • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 09:50
                                        kag73 napisała:

                                        > "Arabusy to sa akurat dobre w lozku, rzeklabym najlepsze."
                                        >
                                        > No biedni jakos nie doceniani, bo wszyscy tylko o Latin Lover, ale kto wie moze
                                        > kiedys swiat uslyszy o Arabian Lover :)

                                        No dobra ale potrafisz wyasnic dlaczego Lybbla uwaza Arabusow i Bulgarow za meskie odpady?
                                        • kag73 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 17:31
                                          No dobra ale potrafisz wyasnic dlaczego Lybbla uwaza Arabusow i Bulgarow za meskie odpady?

                                          Hmm, o Bulgarach nic nie wiem. Arabusy, z mojej perspektywy, to "meskie odpady", bo odpadaja w przedbiegach :) Po prostu nie podoba mi sie ich traktowanie kobiet, podejscie do kobiet, ocena kobiet, calosc stosunkow damsko meskich mnie sie nie podoba, jest dla mnie bardzo odrzucajaca. A seks to dla mnie cos wiecj niz ruszanie dupa (nawet jezeli jest bez milosci/uczuc) i zaczyna sie w glowie. Ja z Arabusami nie mam najmniejszej ochoty i przyjemnosci erotycznie/seksualnie obcowac.
                                          • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 21:09
                                            kag73 napisała:

                                            Arabusy, z mojej perspektywy, to "meskie odpady"
                                            > , bo odpadaja w przedbiegach :) Po prostu nie podoba mi sie ich traktowanie kob
                                            > iet, podejscie do kobiet, ocena kobiet, calosc stosunkow damsko meskich mnie si
                                            > e nie podoba, jest dla mnie bardzo odrzucajaca. A seks to dla mnie cos wiecj ni
                                            > z ruszanie dupa (nawet jezeli jest bez milosci/uczuc) i zaczyna sie w glowie. J
                                            > a z Arabusami nie mam najmniejszej ochoty i przyjemnosci erotycznie/seksualnie
                                            > obcowac.

                                            No ale to nadal nic nie mowi o nich jako kochankach. Ja tez jestem 'rasistka' i z zoltym bym np nie chciala ale to zupelnie nic nie mowi o tym, jakimi zolci sa kochankami. To tez nie nazywam ich meskimi odpadami. W lozku moga byc swietni.
                                        • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 19:45
                                          hello-kitty2 napisała:


                                          > No dobra ale potrafisz wyasnic dlaczego Lybbla uwaza Arabusow i Bulgarow za mes
                                          > kie odpady?

                                          Ściślej to te odpady jak ich nazywasz to zazwyczaj najlepsze kumple Libla. Żonaci, impotenci, z za dużymi fiutami, Bułgarzy czy Japończycy. Odpady z Twojej perspektywy.

                                          Na Arabach się nie znam tak jak na Japończykach. Śmiem wątpić by jakaś światła Europejka z tymi drugimi dłużej wytrzymała.
                                          Jak widać namiętność tych pierwszych do Ciebie była krótkoterminowa więc nie sposób sprawdzić odpad czy nie.
                                          • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 19:59

                                            > Na Arabach się nie znam tak jak na Japończykach. Śmiem wątpić by jakaś światła
                                            > Europejka z tymi drugimi dłużej wytrzymała.

                                            O, a dlaczego? To ciekawe.
                                            • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 17:35
                                              aandzia43 napisała:

                                              >
                                              > > Na Arabach się nie znam tak jak na Japończykach. Śmiem wątpić by jakaś ś
                                              > wiatła
                                              > > Europejka z tymi drugimi dłużej wytrzymała.
                                              >
                                              > O, a dlaczego? To ciekawe.

                                              Bo tam światłe kobiety się lekceważy.
                                          • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 20:25
                                            lybbla napisał:

                                            > hello-kitty2 napisała:
                                            >
                                            >
                                            > > No dobra ale potrafisz wyasnic dlaczego Lybbla uwaza Arabusow i Bulgarow
                                            > za mes
                                            > > kie odpady?
                                            >
                                            > Ściślej to te odpady jak ich nazywasz to zazwyczaj najlepsze kumple Libla. Żona
                                            > ci, impotenci, z za dużymi fiutami, Bułgarzy czy Japończycy. Odpady z Twojej p
                                            > erspektywy.

                                            Ja ich nazywam odpadami? ;)
                                            • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 13.10.17, 23:59
                                              > Ja ich nazywam odpadami? ;)

                                              Ja nazywam. Nikt tym biednym chłopcom za młodu nie mowi i sie potem dziwią, jak ML.

                                              Watek sie juz nie wygrzebie z powagi zycia napoczetego, wiec (jako ze masz synka) masz tu skecz „rozwiedziony tata i porada dla synka w temacie dziewczyny”: youtu.be/qOZBkroln_8

                                              Jak Ci sie spodoba to jeszcze jest „Tato skąd sie wziąłem”: youtu.be/4kUKMVX4na0

                                              A ten mi przypomniał jak Cie tu ukrzyżowali za rżnięcie sie z kochankiem kiedy obok śpi synek: youtu.be/rDXPmB3bI7Q
                                              • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 14.10.17, 08:40
                                                proteinawy napisał(a):

                                                > > Ja ich nazywam odpadami? ;)
                                                >
                                                > Ja nazywam. Nikt tym biednym chłopcom za młodu nie mowi i sie potem dziwią, jak
                                                > ML.

                                                Moge spytac czy sam uwazasz sie za odpad?

                                                Najbardziej podoba mi sie skecz nawiazujacy do Swietej Inkwizycji, te dzwieki jak przyniosla cieknacego loda z kamera pokazujaca syna... ;-)

                                                A pamietasz ta relacje: ojciec - syn (kilka lat pozniej)? ;-)
                                                www.youtube.com/watch?v=Pc7v8T_Wt1w
                                                A na powazniej: planujesz podobna bliskosc z synem? Do tego nie trzeba byc chyba rozwiedzionym.
                                                • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 14.10.17, 10:51
                                                  > Moge spytac czy sam uwazasz sie za odpad? <

                                                  Sam przed soba nie. W relacjach z kobietami - jestem w tych 70% ale to nie popada pod „uważasz sie za” tylko pod sprawdzalny fakt. Jak kazdy fakt ma plusy i minusy, teraz wiecej plusów.

                                                  > A pamietasz ta relacje: ojciec - syn (kilka lat pozniej)? ;-)
                                                  www.youtube.com/watch?v=Pc7v8T_Wt1w
                                                  A na powazniej: planujesz podobna bliskosc z synem? Do tego nie trzeba byc chyba rozwiedzionym. <

                                                  Baldwin: LOL. Z synem - jasne, z poprawka na nie bycie Baldwinem. Z drugiej strony rozumiem teraz czemu w pewnym wieku stare dziady sprzedają te okrągłe frazesy - przeciez nie wylejesz małemu na głowę tego szamba takie jakie jest.

                                                  Na na razie dobrze idzie. Mały uwielbia humor zwłaszcza fekalny (pierdzimy-śmierdzimy) a z humorem ja mam jak z cipka - lubię kazda odmianę. Lubi tez piekielna siare z głośników w samochodzie, to miłe zaskoczenie. Pewnie sie skończy jak Kondratem a nie Baldwinem (klasyk): youtu.be/K61ehNdpUeM
                                                  • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 14.10.17, 11:04
                                                    Mała uwaga. dzieci w ogóle nie słuchają, tylko obserwują, jak sie zachowujesz, odnosisz do innych itp. Czasami naśladują, czasami nie, tak więc to, co im będziesz mówił, ma wpływ marginalny.
                                                  • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 14.10.17, 12:52
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    >Pewnie sie skończy jak Kondratem a nie Baldwinem (klasyk):

                                                    "Uczysz się tego piąty rok w szkole i na kursach, i wszystko to jak krew w piach!"
                                                    Wypisz wymaluj to forum nie ? :)

                                                    A z tej strony Miśka znasz?
                                                    www.youtube.com/watch?v=gQ_5mv2Xsmg
                                                  • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 14.10.17, 14:02
                                                    > A z tej strony Miśka znasz?

                                                    Ładnie i dobrze mowi. Jeszcze zapomniał, ze kobiety lepiej prowadzą, sa lepszymi szefami, wprowadzają fantastyczna atmosferę do pracy, są lepszymi parlamentarzystami i głowami państwa oraz ze maja 32bitowa szynę adresowa i szybsze chipy graficzne. A nie, sorry, te dwa ostatnie to moja stara Amiga ;)

                                                    A ja sie chciałem Ciebie zapytać jak widzisz relacje miedzy prawem, obyczajem i cnota. To nie jest pytanie z pułapką, powaznie pytam. Znaczy: nie z pułapka ale niedaleko natury Twojego sporu z Aandzia.
                                                  • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 14.10.17, 17:08
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > A ja sie chciałem Ciebie zapytać jak widzisz relacje miedzy prawem, obyczajem i
                                                    > cnota. To nie jest pytanie z pułapką, powaznie pytam. Znaczy: nie z pułapka al
                                                    > e niedaleko natury Twojego sporu z Aandzia.

                                                    Wszystkie one mają za zadanie ochronę słabszych przed silniejszymi, regulacje społeczne współżycia bez krzywdzenia innych. Cnota na poziomie nastawienia, obyczajowość formy tresury przekazu społecznego, a prawo to formalizacja zasad.

                                                    W temacie sporu, przypominają mi się wcześniejsze pytanie o męska siłę.
                                                    A. pomstuje na matryjną obyczajowość tresurę uległości i poświecalnictwa. I częściowo ma rację.
                                                    Ja mniej wiecej mam te same wnioski w stosunku do dzisiejszych problemów z męskością symetrycznie.
                                                    Mężczyźni nie są w stanie obronić własnego zdania a co dopiero być mężni i bronić innych. Kultura trenuje w nich uległość wrażliwość żeby niby wyrównać szanse a siłę koduje i zohydza jako przemoc z którą należy walczyć.
                                                    Zwieksza się polaryczacja miedzy bezwzględnymi samcami do których kultura nie dociera (obcokrajowcy, margines społeczny) i tych na których nie działa (jednostki apołeczne psychopaci).
                                                    Posługując się ich kładami przemocy kultura uciska jeszcze silniej całą resztę męską i trenuje w uległości.
                                                    Jednocześnie z atawistycznych powodów psychoewo ci silni nawet przemocowi stają się tym bardziej pożadani na tle bezbarwnej słabej i uległej reszty co zgadzam sie z Miśkiem kobiety natychmiast wyczuwają.

                                                    Bycie szczęśliwym to realizowanie celów zgodnie z systemem wartości i predyspozycjami. Trzeba po pierwsze zatem być świadomym systemu wartości i jak i predyspozycji.
                                                    I umieć je obronić. Używać skutecznie siły bez krzywdzenia innych.
                                                    Ale stosowanie siły w dobrym celu też trzeba trenować i mieć wzorce.
                                                  • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 14.10.17, 19:03
                                                    > Wszystkie one mają za zadanie ochronę słabszych przed silniejszymi, regulacje społeczne współżycia bez krzywdzenia innych. Cnota na poziomie nastawienia, obyczajowość formy tresury przekazu społecznego, a prawo to formalizacja zasad.<

                                                    Ok, zadałem za mało konkretne pytanie. To ze wszyscy „chca dobrze” to bardzo ładnie. Chodzi mi o _granice_ miedzy prawem i obyczajem. Czy np podoba Ci sie francuskie „prawo dobrego samarytanina” gdzie rząd karze grzywna za brak ludzkich odruchów?
                                                  • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 14.10.17, 20:46
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    Chodzi mi o _granice_ miedzy prawem i obyczajem. Czy np podoba Ci sie fra
                                                    > ncuskie „prawo dobrego samarytanina” gdzie rząd karze grzywna za brak ludzkich
                                                    > odruchów?
                                                    ------
                                                    Co masz tak konkretnie na myśli? Bo wyguglałem sobie "prawo dobrego samarytanina" i wychodzą mi dwie rzeczy: (1) przepis prawa, który zabezpiecza cię, jako świadka jakiegoś wypadku, który pomagał ofierze, przed ewentualnymi pozwami, że swoim działaniem przyczyniłeś się do jakiejś szkody (celem takiego przepisu jest zapobieżenie niechęci pomocy ofiarom z obawy przed ewentualnymi pozwami) (2) przepis prawa, który nakazuje pomóc ofierze wypadku (w Polsce obowiązuje od wielu wielu lat, na pewno od 92 r., od kiedy posiadam prawko). Co takiego znowu ci lewacy z Francy wymyślili?!
                                                  • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 14.10.17, 21:42
                                                    Drugie znaczenie, szerzej - prawo i ustrój jako metoda na wychowanie skurwieli. A ide w kierunku „duży rząd” czy „mały rząd” u Urqu, zeby wyczaić czy klasyczny liberał czy autorytarianin po prawej stronie.
                                                  • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 18:16
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Sam przed soba nie. W relacjach z kobietami - jestem w tych 70% ale to nie popa
                                                    > da pod „uważasz sie za” tylko pod sprawdzalny fakt. Jak kazdy fakt ma plusy i m
                                                    > inusy, teraz wiecej plusów.

                                                    W tym cała, rzecz, te 70% to kobieca perspektywa. Jak się słucha niektórych kobiet
                                                    to 99% męzczyzn, jeśli wyłączyć światłych Arabów i Bułgarów, to odpady. Całe szczęście nie jestem kobietą i moge z nieszczęśnikami iść na piwo.

                                            • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 17:56
                                              hello-kitty2 napisała:


                                              > Ja ich nazywam odpadami? ;)

                                              No przecież nie ja.
                                              Gwoli ścisłości, Ty ich nazywasz zajętymi lub zjebami i 70% zastępujesz 100% ;)
                                              • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 21:23
                                                > 70% zastępujesz 100% ;)

                                                Wtedy bym zanegował Twoje istnienie, Niosący Światło.
                                                • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 16.10.17, 00:51
                                                  proteinawy napisał(a):

                                                  > > 70% zastępujesz 100% ;)
                                                  >
                                                  > Wtedy bym zanegował Twoje istnienie, Niosący Światło.

                                                  Na tę pozycję nigdy nie aplikowałem. Liczę, że opiszesz swoje
                                                  przeżycia
                                                  www.youtube.com/watch?v=bO-_rX4FG_M#t=2m53s
                                                  gdy już wypuścisz pisklaki (za jakieś 16 lat) i ruszysz w świat by pukać w okienko. ;)
                                                  • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 16.10.17, 02:39
                                                    > www.youtube.com/watch?v=bO-_rX4FG_M#t=2m53s

                                                    O! bardzo fajne na koniec dnia!
                      • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 11:00
                        > Jest to antyteza Urquowego `rynek związków jest rynkiem kobiet'.
                        > Nie jest.

                        To nie moja teza ale streszczenie Szlendaka na która podaje argumenty i sam nad nia sie zastanawiam. To kobiety mają dluga liste oczekiwań nie mężczyźni. I to kobiety wnosza o 4 na 5 rozwód jak juz dostana to czego oczekuja (dzieci) (to z innego wywiadu) .
                        W tym sensie jest to zgodne z żalami facetow z braci samców o wykorzystaniu i wyrachowaniu kobiet i ma cześć wspólną.
                        Ty zakladasz ze jesteś lepszego sortu 30% samcow i to frajerskie rozkminy tej reszty"odpadów atomowych" :)
                        • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 00:39
                          urquhart napisał:

                          > > Jest to antyteza Urquowego `rynek związków jest rynkiem kobiet'.
                          > > Nie jest.
                          >
                          > To nie moja teza ale streszczenie Szlendaka

                          Twoje streszczenie Szlendaka bo takiej tezy u niego nie ma.

                          > na która podaje argumenty i sam nad nia sie zastanawiam.

                          Skoro nie ma tej tezy to nie może podawać na nią argumentów.

                          > To kobiety mają dluga liste oczekiwań nie mężczyźni.

                          Tak to oczywiste, kobiety są bardziej wybredne.

                          > I to kobiety wnosza o 4 na 5 rozwód jak juz dostana to czego oczekuja (dzieci) (to
                          > z innego wywiadu) .

                          Jednak schodzą z wymaganiami by być w związku (sprzyjające warunki do rozmnożenia się) towarze dlań deficytowym.

                          > W tym sensie jest to zgodne z żalami facetow z braci samców o wykorzystaniu i wyrachowaniu kobiet i ma cześć wspólną.

                          Jak się upierają przy 3-10 minutowym stosunku to na pohybel tępym fiutom.

                          > Ty zakladasz ze jesteś lepszego sortu 30% samcow i to frajerskie rozkminy tej r
                          > eszty"odpadów atomowych" :)

                          Ja twierdzę, że to mężczyźni rozdają to dobro jakim jest związek natomiast kobiety
                          to dobro jakim jest seks. I jeśli facet nie może znaleźć kobiety do związku
                          to albo jest odpadem atomowym albo jest bystry. Jeśli kobieta nie może znaleźć mężczyzny do seksu to albo jest bardzo brzydka albo bardzo bystra.
                          Innymi słowy inteligentni mają pod górkę.
              • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 10:13
                >
                > >Ale to grozi frustracją która wybuchnie jak osiagnie mase krytyczna
                >
                > Innymi słowy feministki mają się czego bać. I dziwisz się, że tak hałasują?

                Duże ruchy antyfeministyczne czyli masowe gorsze niż zwykle traktowanie kobiet (np. wielkie europejskie mordowanie kobiet przy pomocy tortur i stosów pod szyldem religii w XVI i XVII wieku) mają miejsce raz na jakiś czas i nie są związane z jakąś uprzednią wyjątkowo dobrą sytuacją ofiar. Raz na jakiś czas społeczeństwo musi upuścić pary więc łapie się za najsłabszego co jest pod ręką. Jak zabraknie Żyda, uchodźcy czy innowiercy to jeszcze zawsze jest kobieta. Albo dziecko jak obecnie w niektórych rejonach Afryki. To jest to, czego kobiety, nie tylko feministki zawsze się boją.

                • potwor_z_piccadilly Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 22:47
                  aandzia43 napisała:

                  > Raz na jakiś czas społeczeństwo musi upuścić pary więc łapie się za najsłabszego co jest pod >ręką. Jak zabraknie Żyda, uchodźcy czy innowiercy to jeszcze zawsze jest kobieta. Albo dziecko >jak obecnie w niektórych rejonach Afryki. To jest to, czego kobiety, nie tyko feministki zawsze >się boją.

                  To prawda, ale nie zapominaj, że i mężczyzn to dotyka. Ich też w charakterze mięsa armatniego na śmierć się wysyłało i wysyła.
                  To zwykły interes. Od wieków rządzący a to przyciskali podwładnych, a to popuszczali im, a robili i robią to po to, by łatwiej im się rządziło.
                  • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 23:29
                    potwor_z_piccadilly napisał:

                    > aandzia43 napisała:
                    >
                    > > Raz na jakiś czas społeczeństwo musi upuścić pary więc łapie się za najsł
                    > abszego co jest pod >ręką. Jak zabraknie Żyda, uchodźcy czy innowiercy to j
                    > eszcze zawsze jest kobieta. Albo dziecko >jak obecnie w niektórych rejonach
                    > Afryki. To jest to, czego kobiety, nie tyko feministki zawsze >się boją.
                    >
                    > To prawda, ale nie zapominaj, że i mężczyzn to dotyka. Ich też w charakterze mi
                    > ęsa armatniego na śmierć się wysyłało i wysyła.
                    > To zwykły interes. Od wieków rządzący a to przyciskali podwładnych, a to popusz
                    > czali im, a robili i robią to po to, by łatwiej im się rządziło.

                    Nie, mężczyzn nie dotyka prześladowanie ze strony członków swojej społeczności dlatego że są mężczyznami. Nie są dla pobratymców Innymi, z definicji podejrzanymi i na cenzurowanym. Młodzi są rzeczywiście wysyłani na pierwszą linię frontu i przez możnych tego świata, i przez swoich. Ale jak już to przetrwają są panami stworzenia i nic nie.stoi na przeszkodzie realizacji ich potrzeb i "potrzeb" ;-)
                    • potwor_z_piccadilly Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 23:46
                      aandzia43 napisała:

                      > Nie, mężczyzn nie dotyka prześladowanie ze strony członków swojej społeczności
                      > dlatego że są mężczyznami. Nie są dla pobratymców Innymi, z definicji podejrzan
                      > ymi i na cenzurowanym.

                      Jesteś mężczyzną?
                      Ja jestem i wierz mi, nie jest tak lekko jak Ci się wydaje.
                      • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 23:58
                        potwor_z_piccadilly napisał:

                        > aandzia43 napisała:
                        >
                        > > Nie, mężczyzn nie dotyka prześladowanie ze strony członków swojej społecz
                        > ności
                        > > dlatego że są mężczyznami. Nie są dla pobratymców Innymi, z definicji pod
                        > ejrzan
                        > > ymi i na cenzurowanym.
                        >
                        > Jesteś mężczyzną?
                        > Ja jestem i wierz mi, nie jest tak lekko jak Ci się wydaje.

                        Co mi się.wydaje? Chwileczkę, nie napisałam ze jest im lekko, tylko że nie doświadczają prześladowań ze strony swoich i równych sobie dlatego, że są mężczyznami. Tylko tyle.
                        • potwor_z_piccadilly Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 00:03
                          aandzia43 napisała:

                          > Co mi się.wydaje? Chwileczkę, nie napisałam ze jest im lekko, tylko że nie dośw
                          > iadczają prześladowań ze strony swoich i równych sobie dlatego, że są mężczyzna
                          > mi. Tylko tyle.

                          Kto Cię prześladuje?


                          • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 00:08
                            potwor_z_piccadilly napisał:

                            > aandzia43 napisała:
                            >
                            > > Co mi się.wydaje? Chwileczkę, nie napisałam ze jest im lekko, tylko że ni
                            > e dośw
                            > > iadczają prześladowań ze strony swoich i równych sobie dlatego, że są męż
                            > czyzna
                            > > mi. Tylko tyle.
                            >
                            > Kto Cię prześladuje?

                            Ten sam który ciebie gnębi jako mięso armatnie ;-)
                            • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 00:38
                              aandzia43 napisała:

                              > > Kto Cię prześladuje?
                              >
                              > Ten sam który ciebie gnębi jako mięso armatnie ;-)

                              Czyli nikt.
                              Czyli wszystko co do tej pory napisałas to jeden wielki feministyczny bullshit :)
                              • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 02:34
                                druginudziarz napisał:

                                > aandzia43 napisała:
                                >
                                > > > Kto Cię prześladuje?
                                > >
                                > > Ten sam który ciebie gnębi jako mięso armatnie ;-)
                                >
                                > Czyli nikt.
                                > Czyli wszystko co do tej pory napisałas to jeden wielki feministyczny bullshit
                                > :)

                                Tak tak, a obawy Potwora w imieniu całego rodu męskiego że na wojaczkę chłopaków biorą często gęsto to też tylko taki bullshit tylko dlatego, że aktualnie mamy wyjątkowo spokojny czas :-P Żydzi też mogli zawsze spać spokojnie bo przecież kiedyś tam przez chwilę nikt się na nich nie zasadzał. Nawet Hitler nie miał wobec nich złych zamiarów :-P :-P
                                • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 07:43
                                  aandzia43 napisała:

                                  > druginudziarz napisał:
                                  >
                                  > > aandzia43 napisała:
                                  > >
                                  > > > > Kto Cię prześladuje?
                                  > > >
                                  > > > Ten sam który ciebie gnębi jako mięso armatnie ;-)
                                  > >
                                  > > Czyli nikt.
                                  > > Czyli wszystko co do tej pory napisałas to jeden wielki feministyczny bul
                                  > lshit
                                  > > :)
                                  >
                                  > Tak tak, a obawy Potwora w imieniu całego rodu męskiego że na wojaczkę chłopakó
                                  > w biorą często gęsto to też tylko taki bullshit tylko dlatego, że aktualnie mam
                                  > y wyjątkowo spokojny czas :-P Żydzi też mogli zawsze spać spokojnie bo przecież
                                  > kiedyś tam przez chwilę nikt się na nich nie zasadzał. Nawet Hitler nie miał w
                                  > obec nich złych zamiarów :-P :-P
                                  ------
                                  Tak na goraco, to nie podoba mi sie w obecnym feminizmie - podsycanie antagonizmu miedzy mezczyznami i kobietami zamiast przekonywania, ze mamy w sumie zbiezne interesy (wolnosc i rownosc), robienie z siebie ofiar tam, gdzie podzialy i roznice wynikaja z obiektywnych roznic pomiedzy plciami (obowiazkowe parytety), walka z kobiecoscia jako z podlegloscia i glajchszaltowanie zamiast afirmowania kobiecosci. Z tych powodow obecny feminizm nigdy nie przeskoczy w PL punktu krytycznego w bazie spolecznej i bedzie tylko barwnym marginesem, wdziecznym tematem do wysmiewania i wbijania szpil. Niestety, z tych wlasnie powodow jest rowniez kontrproduktywny bo skrajne akcje powoduja skrajne reakcje czego poczatki mozemy chyba obserwowac w Polsce i na swiecie w postaci coraz wiekszej popularnosci obskuranckich pogladow coraz szerszych mas spoleczenstw.

                                  A odpowiadajac na pytanie, dlaczego palono kiedys czarownice, odpowiedz jest prosta - bo mozna bylo. Generalnie, jak ludzie moga skrzywdzic kogos slabszego to to robia. To nie jest wynik jakiejs szczegolnej nienawisci wobec kobiet, zydow, Arabow, chrzescijan, szyitow, sunnitow, Indian czy Murzynow. Po prostu, czlowiek w warunkach braku skrepowania normami prawa krzywdzi slabszych. A jesli wmowimy, ze ci slabsi sa dla nas szczegolnym zagrozeniem i zniknie dodatkowo skrepowanie normami moralnymi to krzywdzimy slabszych w sposob bardziej efektywny i spektakularny. Tak ze, nic osobistego, tacy juz jestesmy. W swiecie, w ktorym mezczyzni byliby slabsi, to kobiety krzywdzilyby mezczyzn a nie na odwrot. Nie wiem czy sa jakies przyklady historyczne ale mityczne Amazonki zabijaly lub okaleczaly swoje dzieci plci meskiej. W zwiazku z tym, jak dla mnie, powinnismy starac sie zacierac antagonizmy pomiedzy kobietami i mezczyznami i dbac o to, zeby zadna plec nie byla slabsza czy gorsza.
                                  • urquhart na goraco, nie podoba mi sie w obecnym feminizmie 10.10.17, 08:23
                                    wont2 napisał:
                                    > Tak na goraco, to nie podoba mi sie w obecnym feminizmie - podsycanie antagoniz
                                    > mu miedzy mezczyznami i kobietami

                                    demotywatory.pl/4646457/Feminizm-naszych-czasow
                                    > A odpowiadajac na pytanie, dlaczego palono kiedys czarownice, odpowiedz jest pr
                                    > osta - bo mozna bylo. Generalnie, jak ludzie moga skrzywdzic kogos slabszego to
                                    > to robia. To nie jest wynik jakiejs szczegolnej nienawisci wobec kobiet, zydow
                                    > , Arabow, chrzescijan, szyitow, sunnitow, Indian czy Murzynow. Po prostu, czlow
                                    > iek w warunkach braku skrepowania normami prawa krzywdzi slabszych.

                                    Feministki też mają swój konflikt interesów miedzy wymogami rodzicielstwa a kariery i emancypacji, no i swoich słabszych , bezbronne wręcz ofiary do krzywdzenia na celowniku swoje czarne marsze zła, walczą przecież o prawo do mordowania nienarodzonych dzieci. Żeby było można.
                                    Dehumanizują ofiary zgodnie z zasadami propagandy że to jedynie tkanka, zygoty, "zlepek komórek" a nie żaden człowiek. Rzekomo wulgarne zdjęcia z aborcji ktore wspomniała A. to rączki nózki głowy po których ma szanse obudzić się sumienie widząc na własne oczy że to jednak jakiś człowiek.
                                    • aandzia43 Re: na goraco, nie podoba mi sie w obecnym femini 10.10.17, 20:07
                                      Po prostu,
                                      > czlow
                                      > > iek w warunkach braku skrepowania normami prawa krzywdzi slabszych.
                                      >
                                      > Feministki też mają swój konflikt interesów miedzy wymogami rodzicielstwa a kar
                                      > iery i emancypacji, no i swoich słabszych , bezbronne wręcz ofiary do krzywdzen
                                      > ia na celowniku swoje czarne marsze zła, walczą przecież o prawo do mordowania
                                      > nienarodzonych dzieci. Żeby było można.

                                      Wiesz, to jest narracja nastolatka z Oazy. Dojrzej człowieku. Czytać umiesz, to poczytaj. Robienie ze zwykłych kobiet (bo te kobiety z Czarnych Marszów to dobre, fajne mamy i żony) potworów z upodobaniem mordujących to wynik wyłącznie żywej niechęci do kobiecości innej niż ta użytkowa i podległa mężczyźnie jako takiemu. Nawet kąbiemu ;-) Tak naprawdę ta część prolajfów do której zdajesz się należeć ma w dupie dzieci, jeszcze głębiej kobiety, a raczki i nóżki to tanie wzruszenie. Nie jesteś dla mnie ani trochę wiarygodny jak obrońca czegokolwiek co słabsze. W przeciwieństwie np. do kilku znanych mi prolafów, których poglądy na wiele spraw oraz postępowanie są spójne z prolajerskimi poglądami. I których szanuję. U ciebie tego nie ma. Mogę dać sobie rękę uciąć, że bez zmrużenia oka wysłałbyś na aborcję swjązgwałconą żonę. Oraz żonę noszącą chory płód. Tyle roboty z kaleką no i małżeństwo na pewno by ci się posypało. To by była ta "wyjątkowa sytuacja" jak to zwykły mówić wszystkie konserwatywne i prolajferskie zakłamane typy.


                                      > Dehumanizują ofiary zgodnie z zasadami propagandy że to jedynie tkanka, zygoty,
                                      > "zlepek komórek" a nie żaden człowiek. Rzekomo wulgarne zdjęcia z aborcji ktor
                                      > e wspomniała A. to rączki nózki głowy po których ma szanse obudzić się sumienie
                                      > widząc na własne oczy że to jednak jakiś człowiek.

                                      Cierpliwie wyjaśniam choć piszą o tym wszędzie (rozumiem, że nie dotarłeś i nie masz zamiaru docierać do informacji). Zdjęcia, którymi posługują się prolajfy to zdjęcia pokawałkowanych płodów z bardzo późnych ciąż. W Polsce się nie wykonuje kawałkowania tak późnych ciąż, usuwa się farmakologicznie i wczesne i późne (bardzo rzadko), a następnie wykonuje się czyszczenie macicy. Prolajfy ściągają te zdjęcia ze Stanów, a to jak wiadomo jest dziki kraj i różne straszne rzeczy się tam dzieją. Te zdjęcia mają się nijak do medycznych i prawnych realiów polskich, do postulatów Polek w odpowiedzi na projekt Mordo Iuris.
                                      • urquhart Re: na goraco, nie podoba mi sie w obecnym femini 10.10.17, 21:22
                                        > poczytaj. Robienie ze zwykłych kobiet (bo te kobiety z Czarnych Marszów to dob
                                        > re, fajne mamy i żony) potworów z upodobaniem mordujących to wynik wyłącznie ży
                                        > wej niechęci do kobiecości

                                        Może to i niespójne że kontestuje część pomysłów i postulatów konserwatywnych.
                                        Ale jest tu właśnie granica.
                                        Opowiadasz się otwarcie Wzywasz do mordowania bezbronnych jesteś potworem.
                                        Czy to nazwiesz ich tylko w części ludźmi, w małym ułamku ludźmi czy innymi podludźmi, nieludźmi.

                                        Można dyskutować o wyjątkach w przypadku samobrony, zagrożenia życia, ale nie co do tej zasady.
                                        • aandzia43 Re: na goraco, nie podoba mi sie w obecnym femini 10.10.17, 21:41
                                          urquhart napisał:

                                          > > poczytaj. Robienie ze zwykłych kobiet (bo te kobiety z Czarnych Marszów
                                          > to dob
                                          > > re, fajne mamy i żony) potworów z upodobaniem mordujących to wynik wyłącz
                                          > nie ży
                                          > > wej niechęci do kobiecości
                                          >
                                          > Może to i niespójne że kontestuje część pomysłów i postulatów konserwatywnych.
                                          > Ale jest tu właśnie granica.

                                          Nie wiem co kontestujesz. Co do aborcji jakoś nie mam złudzeń, że byłbyś w stanie poświęcić swoją wygodę i milusie życie dla jakiegoś niewygodnego (gwałt, upośledzenia) zarodka.


                                          > Opowiadasz się otwarcie Wzywasz do mordowania bezbronnych jesteś potworem.
                                          > Czy to nazwiesz ich tylko w części ludźmi, w małym ułamku ludźmi czy innymi pod
                                          > ludźmi, nieludźmi.

                                          "Wzywam do mordowania"? Pogięło cię? Potworem mogę sobie być. Za to nie jestem zadowolnym z siebie hipokrytą z wygodnie nieuświadomioną gotowością uśmiercenia lub olania każdego stworzenia, które zagraża mojej wygodzie ;-) Tak naprawdę sporo we mnie gotowości ustąpienia (miejsca, dóbr materialnych i niematerialnych) w imię czyjegoś dobra.



                                          > Można dyskutować o wyjątkach w przypadku samobrony, zagrożenia życia, ale nie c
                                          > o do tej zasady.

                                          Te "wyjątki" to większość aborcji w Polsce. Hipokryci zapluwają się publicznie i sami przed sobą, a potem wysyłają swoje żony i kochanki na zabiegi. Ich sytuacje są "absolutnie wyjątkowe". Zawsze. Znasz to skądś?
                                          • urquhart Re: na goraco, nie podoba mi sie w obecnym femini 10.10.17, 21:50
                                            > "Wzywam do mordowania"? Pogięło cię? Potworem mogę sobie być. Za to nie jestem
                                            > zadowolnym z siebie hipokrytą z wygodnie nieuświadomioną gotowością uśmiercenia
                                            > lub olania każdego stworzenia, które zagraża mojej wygodzie

                                            A czym jest czarny marsz? "Hipokryzja?
                                            „Wrażliwcy”, którzy płakali nad ściętym drzewem, aborcję mają za zabieg, a kiełkujące ludzkie życie nazywają tkanką." [cytat - niezapominajka]

                                            > Te "wyjątki" to większość aborcji w Polsce. Hipokryci zapluwają się publicznie
                                            > i sami przed sobą, a potem wysyłają swoje żony i kochanki na zabiegi. Ich sytua
                                            > cje są "absolutnie wyjątkowe". Zawsze. Znasz to skądś?

                                            Tak znam, sama pare dni temu tłumaczyłałaś że jak zdradzi ale potem żałuje i aktywnie zadośćuczyni to byś wybaczyła.
                                            • aandzia43 Re: na goraco, nie podoba mi sie w obecnym femini 10.10.17, 22:15

                                              >
                                              > A czym jest czarny marsz? "Hipokryzja?
                                              > „Wrażliwcy”, którzy płakali nad ściętym drzewem, aborcję mają za zabieg, a kieł
                                              > kujące ludzkie życie nazywają tkanką." [cytat - niezapominajka]

                                              Nie bardzo wiem z kim rozmawiasz. Ty wiesz? Nie.płaczę nad każdym scietym drzewem, aborcja to wg mnie bardzo trudna decyzja i na pewno nie pierwszy lepszy zabieg, kiełkujące życie.ludziei to nimniej ni więcej tylko kiełkujące życie ludzkie nawet jak jest w fazie kawałka różnicujących się dopiero tkanek. Czasem mamy konflikt interesów i wiem,że ten kiełek przegrywa. Czy kobieta podejmie decyzję o aborcji, czy niby przypadkiem napije się dużo wódki i weźmie gorącą kąpiel. Życie jest paskudne.


                                              >
                                              > > Te "wyjątki" to większość aborcji w Polsce. Hipokryci zapluwają się publi
                                              > cznie
                                              > > i sami przed sobą, a potem wysyłają swoje żony i kochanki na zabiegi. Ich
                                              > sytua
                                              > > cje są "absolutnie wyjątkowe". Zawsze. Znasz to skądś?
                                              >
                                              > Tak znam, sama pare dni temu tłumaczyłałaś że jak zdradzi ale potem żałuje i ak
                                              > tywnie zadośćuczyni to byś wybaczyła.


                                              Yyy?
                                              • aandzia43 Re: na goraco, nie podoba mi sie w obecnym femini 11.10.17, 10:04

                                                > >
                                                > > > Te "wyjątki" to większość aborcji w Polsce. Hipokryci zapluwają się
                                                > publi
                                                > > cznie
                                                > > > i sami przed sobą, a potem wysyłają swoje żony i kochanki na zabieg
                                                > i. Ich
                                                > > sytua
                                                > > > cje są "absolutnie wyjątkowe". Zawsze. Znasz to skądś?
                                                > >
                                                > > Tak znam, sama pare dni temu tłumaczyłałaś że jak zdradzi ale potem żałuj
                                                > e i ak
                                                > > tywnie zadośćuczyni to byś wybaczyła.
                                                >
                                                >
                                                > Yyy?

                                                O kurwa, o kurwa, o kurwa! Chyba pojęłam o co ci chodzi. O Bogini, i po co mi to było, co się zrozumiało to się nie odrozumie! :-P Chcesz powiedzieć, że ty sobie masz ideały i założenia które pozwalają ci myśleć o sobie jak o dobrym i prawym człowieku, a jednocześnie drugą rączką udzielasz sobie dyspensy za ewentualne złamanie zasad. Taki maleńki błędzik co się można z niego wyspowiadać i bozia wybaczy. Ja pierdolę, ale cienias. Nawet nie umie wziąć na klatę siebie, życia i swoich postępków. Ale nie przejmuj się, jest was wielu ;-) O kurwa, mimo wszystko nie wierzę.
                                                • urquhart Re: na goraco, nie podoba mi sie w obecnym femini 11.10.17, 11:03
                                                  > O kurwa, o kurwa, o kurwa! Chyba pojęłam o co ci chodzi. O Bogini, i po co mi t
                                                  > o było, co się zrozumiało to się nie odrozumie! :-P Chcesz powiedzieć, że ty so
                                                  > bie masz ideały i założenia które pozwalają ci myśleć o sobie jak o dobrym i pr
                                                  > awym człowieku,

                                                  Nic nie podjęłaś.
                                                  Co innego nazwac po imieniu ze aborcja zło a co innego oceniac od razu na tej podstawie bo ludzie sa dynamiczni i moga siezmienic. Ty tez . O ile zakladasz ze mozesz sie mylc i uczyc na błędach a nie jestes wszystkowiedząca
                                                  A że nie spełnianie ograniczeń norm ktorch wymaga się od innych to hipkryzja i zakłamanie to taka oczywistość że nie ma co dyskutować że skresla kogos jako autorytet (o drzazgę i belce).
                                                  Natomiast robienie sobie szczeblow do politycznej kariery autorek czarnych marszow z wmawiania ludzim afirmacji prawa do aborcji jako formy wyrażania wolności i sily kobiety czy zdobyczy postepu i wspoluczestniczenie to potworność , manipulacja, zakwestionowanie zasad podstaw humanizmu ochrony bezbronnych i tyle.
                                                  • aandzia43 Re: na goraco, nie podoba mi sie w obecnym femini 11.10.17, 12:09

                                                    > Nic nie podjęłaś.
                                                    > Co innego nazwac po imieniu ze aborcja zło a co innego oceniac od razu na tej p
                                                    > odstawie bo ludzie sa dynamiczni i moga siezmienic.

                                                    Tak, jesteś dynamiczny i wyślesz żonę albo córkę na aborcję jak ci to będzie na rękę a na razie póki co stać cię na rozczulanie się nad swoją moralnością i wcinanie się w życie bliźnich, pouczanie ich i rozpierdalanie im zycia. Narcyz. W przeciwieństwie do wielu znanych mi prolafów nie ujadających na cudze ciężkie decyzje, tylko realizujących szacunek do życia na własnym podwórku i nie tylko wobec ludzkich zarodków. Możesz sobie aborcję nazywać złą i niemoralną ale to nic nie zmienia, bo to akt dotyczący nader osobistej kwestii i dylematu: człowiek-kobieta czy nie odczuwający nieczego zaczątek człowieka. Nikt nie ma prawa włazić między wódkę a zakąskę jeśli nie ma niczego sensownego do zaproponowania bohaterom dramatu. A ty i tobie podobni nie mają. Żerują na żywej tkance życia, na cudzym bólu poprawiając sobie dobre mniemanie o sobie i dorabiając sobie gębę moralnego człowieka.


                                                    Ty tez . O ile zakladasz ze
                                                    > mozesz sie mylc i uczyc na błędach a nie jestes wszystkowiedząca

                                                    Kotek, ty nie zamierzasz się w rzeczonym temacie niczego uczyć, ty sobie od razu zakładasz, że dopuścisz się tego "zła" jak ci będzie akurat na rękę. Ale oczywiście innym odmawiasz prawa do decyzji innej niż twoja wymarzona, idealna. Póki ciebie stać na moralność, inni też mają być moralni, potem zresztą też, bo twój "błąd" nie upoważnia przecież innych do błądzenia ;-)


                                                    > A że nie spełnianie ograniczeń norm ktorch wymaga się od innych to hipkryzja i
                                                    > zakłamanie to taka oczywistość że nie ma co dyskutować że skresla kogos jako a
                                                    > utorytet (o drzazgę i belce).

                                                    Ty akurat nie jesteś dla mnie żadnym autorytetem.


                                                    > Natomiast robienie sobie szczeblow do politycznej kariery autorek czarnych mars
                                                    > zow z wmawiania ludzim afirmacji prawa do aborcji jako formy wyrażania wolności
                                                    > i sily kobiety czy zdobyczy postepu i wspoluczestniczenie to potworność , mani
                                                    > pulacja, zakwestionowanie zasad podstaw humanizmu ochrony bezbronnych i tyle.
                                                    >

                                                    Możesz mi powiedzieć, co mnie obchodzą jakieś aktorki czy polityczki? Kogo w ogóle obchodzą podpinające się pod oddolny protest persony? Sądzisz, że ludzie nie wiedzą, do czego mają prawo, że tego nie czują? :-O Tak po prostu, na bazie własnego życia, obserwacji, uczuc i przetwarzania tychże przez swój mózg. Ty w ogóle masz jakiś kontakt z kobietami spoza Oazy? Z takimi żywymi, zdrowymi babami z innym poglądem na sprawę aborcji niż twój? Po raz kolejny wyłazi z ciebie jakiś strasznie ubogi poznawczo ogląd świata ludzkiego.
                                                  • mabelle2000 Re: na goraco, nie podoba mi sie w obecnym femini 11.10.17, 16:02
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Tak, jesteś dynamiczny i wyślesz żonę albo córkę na aborcję jak ci to będzie na
                                                    > rękę

                                                    To co sugerujesz, to bardzo powazne oskarzenie, mam nadzieje ze zdajesz sobie z tego sprawe. Poza tym zapomnialas, co dziwi skoro tak tu afirmujesz kobieca madrosc i prawo do decydowania o wlasnym ciele, ze zona czy corka Urqu to nie sa idiotki, ktore jakiemukolwiek mezczyznie dalyby sie gdziekolwiek wyslac. Na aborcje zwlaszcza.

                                                    a na razie póki co stać cię na rozczulanie się nad swoją moralnością i wc
                                                    > inanie się w życie bliźnich, pouczanie ich i rozpierdalanie im zycia.

                                                    Mnie natomiast niezmiernie razi Twoja pseudo tolerancja, ktora najczesciej swiadczy tylko o tym ze uprawiasz forumowa wazeline.


                                                  • druginudziarz Re: na goraco, nie podoba mi sie w obecnym femini 11.10.17, 16:39
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Tak, jesteś dynamiczny i wyślesz żonę albo córkę na aborcję jak ci to będ
                                                    > zie na
                                                    > > rękę
                                                    >
                                                    > To co sugerujesz, to bardzo powazne oskarzenie, mam nadzieje ze zdajesz sobie z
                                                    > tego sprawe. Poza tym zapomnialas, co dziwi skoro tak tu afirmujesz kobieca ma
                                                    > drosc i prawo do decydowania o wlasnym ciele, ze zona czy corka Urqu to nie sa
                                                    > idiotki, ktore jakiemukolwiek mezczyznie dalyby sie gdziekolwiek wyslac. Na ab
                                                    > orcje zwlaszcza.

                                                    Bo dla andzi urqu to archetyp przemocowego patriarchatu.
                                                    Więc oczywista oczywistością jest, że jak zechce to wyśle.
                                                    Wogóle zauważyłem, ze jak andzie "dyskutuje" z urqu to oczy jej kwia zachodzą, w innych rozmowach nie wypisuje aż tyle nonsensów i obrzydliwości.
                                                    Niezbyt to zdrowe moim zdaniem

                                                    > a na razie póki co stać cię na rozczulanie się nad swoją moralnością i wc
                                                    > > inanie się w życie bliźnich, pouczanie ich i rozpierdalanie im zycia.
                                                    >
                                                    > Mnie natomiast niezmiernie razi Twoja pseudo tolerancja, ktora najczesciej swia
                                                    > dczy tylko o tym ze uprawiasz forumowa wazeline.

                                                    Nie koniecznie wazelina, równie dobrze sens życia.
                                                    Bo to co nazywasz pseudo tolerancją to po prostu "nowa toleracja" :) taka w rozumieniu neomarksistowskim
                                                  • aandzia43 Re: na goraco, nie podoba mi sie w obecnym femini 11.10.17, 20:43

                                                    > Wogóle zauważyłem, ze jak andzie "dyskutuje" z urqu to oczy jej kwia zachodzą,
                                                    > w innych rozmowach nie wypisuje aż tyle nonsensów i obrzydliwości.
                                                    > Niezbyt to zdrowe moim zdaniem

                                                    Pokłosie sposobu "dyskusji" uprawianego przez rzeczonego jeszcze niedawno. Nie chce mi się powtarzać, już o tym pisałam. Na innym forum miałam babkę z podobnymi zagraniami, też po niej jechałam.


                                                    >
                                                    > > a na razie póki co stać cię na rozczulanie się nad swoją moralnością i wc
                                                    > > > inanie się w życie bliźnich, pouczanie ich i rozpierdalanie im zyci
                                                    > a.
                                                    > >
                                                    > > Mnie natomiast niezmiernie razi Twoja pseudo tolerancja, ktora najczescie
                                                    > j swia
                                                    > > dczy tylko o tym ze uprawiasz forumowa wazeline.
                                                    >
                                                    > Nie koniecznie wazelina, równie dobrze sens życia.
                                                    > Bo to co nazywasz pseudo tolerancją to po prostu "nowa toleracja" :) taka w roz
                                                    > umieniu neomarksistowskim

                                                    Jaka pseudotolerancja?
                                                  • aandzia43 Re: na goraco, nie podoba mi sie w obecnym femini 11.10.17, 20:40
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Tak, jesteś dynamiczny i wyślesz żonę albo córkę na aborcję jak ci to będ
                                                    > zie na
                                                    > > rękę
                                                    >
                                                    > To co sugerujesz, to bardzo powazne oskarzenie, mam nadzieje ze zdajesz sobie z
                                                    > tego sprawe. Poza tym zapomnialas, co dziwi skoro tak tu afirmujesz kobieca ma
                                                    > drosc i prawo do decydowania o wlasnym ciele, ze zona czy corka Urqu to nie sa
                                                    > idiotki, ktore jakiemukolwiek mezczyznie dalyby sie gdziekolwiek wyslac. Na ab
                                                    > orcje zwlaszcza.

                                                    Domniemanie wynikające z długoletniej obserwacji działalności człowieka na forum. Moje osobiste. Nie wiem jakimi kobietami są kobiety Urquharta, niczego nie mam zamiaru sugerować i mało mnie to zajmuje - "wysłać" w tym przypadku to chętnie przystać na jakieś rozwiązanie, zasugerować je. Myślałam ze to oczywiste.


                                                    >
                                                    > a na razie póki co stać cię na rozczulanie się nad swoją moralnością i wc
                                                    > > inanie się w życie bliźnich, pouczanie ich i rozpierdalanie im zycia.
                                                    >
                                                    > Mnie natomiast niezmiernie razi Twoja pseudo tolerancja, ktora najczesciej swia
                                                    > dczy tylko o tym ze uprawiasz forumowa wazeline.

                                                    Uprawianie wazeliny to włażenie komus w dupę, kadzenie mu. Komu kadzę?
                                  • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 10:09
                                    wont2 napisał:

                                    > A odpowiadajac na pytanie, dlaczego palono kiedys czarownice, odpowiedz jest pr
                                    > osta - bo mozna bylo. Generalnie, jak ludzie moga skrzywdzic kogos slabszego to
                                    > to robia. To nie jest wynik jakiejs szczegolnej nienawisci wobec kobiet, zydow
                                    > , Arabow, chrzescijan, szyitow, sunnitow, Indian czy Murzynow. Po prostu, czlow
                                    > iek w warunkach braku skrepowania normami prawa krzywdzi slabszych. A jesli wmo
                                    > wimy, ze ci slabsi sa dla nas szczegolnym zagrozeniem i zniknie dodatkowo skrep
                                    > owanie normami moralnymi to krzywdzimy slabszych w sposob bardziej efektywny i
                                    > spektakularny.

                                    Czego wont nie rozumiem. Ewentualnie Ty czegos nie rozumiesz (?)
                                    Ostatnia czarownica na ziemiach polskich została spalona w Słupsku zupełnie zgodnie z prawem i opowiazującymi tam zasadami moralnymi. Po prostu był akatoliczka a miasteczko było juz protestanckie i nie pasowała sąsiadom.
                                    Wogóle kraje niemieckie są wdzięcznycm tematem do róznych badan historycznych przez tą ich skrupulatnośc w dokumentowanie. Nie wiem czy każdy, ale na pewno przytłaczająca większość spalonych czarownic była palona zgodnie z procedurami i przekonaniami uczestników procesu, oskarżenie -> śledztwo -> wyrok

                                    • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 10:34
                                      druginudziarz napisał:

                                      > Czego wont nie rozumiem. Ewentualnie Ty czegos nie rozumiesz (?)
                                      > Ostatnia czarownica na ziemiach polskich została spalona w Słupsku zupełnie zgo
                                      > dnie z prawem i opowiazującymi tam zasadami moralnymi. Po prostu był akatoliczk
                                      > a a miasteczko było juz protestanckie i nie pasowała sąsiadom.
                                      > Wogóle kraje niemieckie są wdzięcznycm tematem do róznych badan historycznych p
                                      > rzez tą ich skrupulatnośc w dokumentowanie. Nie wiem czy każdy, ale na pewno pr
                                      > zytłaczająca większość spalonych czarownic była palona zgodnie z procedurami i
                                      > przekonaniami uczestników procesu, oskarżenie -> śledztwo -> wyrok
                                      --------
                                      Masz racje. Moze byc i tak i tak. Albo najpierw spada gorset prawa (wojny, kleski zywiolowe) i wydobywa z ludzi to co w nich najgorsze (ale i niekiedy co najlepsze!). Albo najpierw spada uniwersalny gorset moralnosci (milosci wobec blizniego), zastepowany przez jakies pokretne sofizmaty umozliwiajace ludziom oddawaniu sie temu co im najlepiej wychodzi - nienawisci wobec obcego - i pozniej,albo rownolegle, taka pokraczna "moralnosc" jest ujmowana w postaci norm prawa.
                                      • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 11:03
                                        wont2 napisał:

                                        > --------
                                        > Masz racje. Moze byc i tak i tak. Albo najpierw spada gorset prawa (wojny, kles
                                        > ki zywiolowe) i wydobywa z ludzi to co w nich najgorsze (ale i niekiedy co najl
                                        > epsze!). Albo najpierw spada uniwersalny gorset moralnosci (milosci wobec blizn
                                        > iego), zastepowany przez jakies pokretne sofizmaty umozliwiajace ludziom oddawa
                                        > niu sie temu co im najlepiej wychodzi - nienawisci wobec obcego - i pozniej,alb
                                        > o rownolegle, taka pokraczna "moralnosc" jest ujmowana w postaci norm prawa.

                                        Ja to widzę inaczej. Jak ktoś ma ugruntowana moralnośc to "realizuje" ją niezależnie od okoliczności, z tym że w sytuacjach "głównych" (zagrożenia życia) czynione sa odstępstwa by zycie ratować. Np. wiem że "nie kradnij" ale jak nie ukradnę tego chleba to umrę. Lub (na froncie) "jesli ja go nie zabiję to on mnie z pewnością zabije, w szturmie na bagnety nie ma mowy o win-win". Ale to jest zawsze związane z wewnetrznymi konfliktami.
                                        Natomiast jak ktoś nie ma wewnetrznego "nie zabijaj" bo wychował sie w cywilizacji turańskiej a nie cywilizacji europejskiej (gdzie jest programowy szacunej go życia), to jak bedzie potrzeba utnie Ci głowe bez najmniejszej konfuzji, tak jakby chwasta wyrywał.
                                        Z tego powodu wymyślono np. pluton egzekucyjny by odpowiedzialnoośc za śmierć skazańca była "rozmyta".
                                        Czytałem ciekawe opracowanie nt. skutecznośc karabinów w pierwszej połowie XIX w. Okazuje się, że skutecznosc, celnośc, donośność, szybkostrzelnosć karaminów rosła szybko, ale straty po stronie wrogiej jakoś nie bardzo. Okazuje się, że piechota (z poboru, głownie chłopi) strzelali głównie tak by nie trafić, nad głowami :) Kojażysz taki znany obraz "Bitwa o Olszynke Grochowską"? tak to wyglądało w tych czasach, stoją dwa szpalery strzelców kilkadzieciąt metrów od sibie i strzelają aż siwo (broń czarnoprochowa) a ofaiar nie za duzo. Specjaliści od tego nawet policzyli że wtedy trafiała (orientacyjnie) jedna kula karabinowa na 1-10 tys strzałów. Noż kurde, chyba ślepy miałby lepszą skuteczność.
                                        • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 11:29
                                          > pewnością zabije, w szturmie na bagnety nie ma mowy o win-win". Ale to jest zaw
                                          > sze związane z wewnetrznymi konfliktami.(...)
                                          > o życia), to jak bedzie potrzeba utnie Ci głowe bez najmniejszej konfuzji, tak
                                          > jakby chwasta wyrywał.
                                          > Z tego powodu wymyślono np. pluton egzekucyjny by odpowiedzialnoośc za śmierć s
                                          > kazańca była "rozmyta".

                                          Celne drugi.
                                          Tym bardziej należy otwarcie rozmawiać gdzie jest konflik interesów a gdzie jeszcze możliwość winwin.

                                          Zamist lewicoego idealizowania utopijnego "Imagine no country ... no religion. .. no possesion...
                                          • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 11:48
                                            urquhart napisał:

                                            > > pewnością zabije, w szturmie na bagnety nie ma mowy o win-win". Ale to je
                                            > st zaw
                                            > > sze związane z wewnetrznymi konfliktami.(...)
                                            > > o życia), to jak bedzie potrzeba utnie Ci głowe bez najmniejszej konfuzji
                                            > , tak
                                            > > jakby chwasta wyrywał.
                                            > > Z tego powodu wymyślono np. pluton egzekucyjny by odpowiedzialnoośc za śm
                                            > ierć s
                                            > > kazańca była "rozmyta".
                                            >
                                            > Celne drugi.
                                            > Tym bardziej należy otwarcie rozmawiać gdzie jest konflik interesów a gdzie jes
                                            > zcze możliwość winwin.
                                            >
                                            > Zamist lewicoego idealizowania utopijnego "Imagine no country ... no religion.
                                            > .. no possesion...

                                            Wiemy urgu że Tobie są potrzebne autorytety, ale nie każdy musi je mieć żeby myśleć i działać.
                                            • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 12:07
                                              zawle napisała:

                                              >
                                              > Wiemy urgu że Tobie są potrzebne autorytety, ale nie każdy musi je mieć żeby my
                                              > śleć i działać.

                                              Tak Ci się zawle tylko zdaje że nie masz autorytetów...
                                            • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 12:10

                                              > Wiemy urgu że Tobie są potrzebne autorytety, ale nie każdy musi je mieć żeby my
                                              > śleć

                                              Tak Zakladam ze moge sie mylić w odróżnieniu od wszystkiwiedzących ciotek .
                                              Szczególnie jezeli oprócz celnych argumentów za kims stoi pragmatyczna skuteczność jego przekonań .
                                        • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 13:12
                                          druginudziarz napisał:

                                          > Ja to widzę inaczej. Jak ktoś ma ugruntowana moralnośc to "realizuje" ją niezal
                                          > eżnie od okoliczności, z tym że w sytuacjach "głównych" (zagrożenia życia) czyn
                                          > ione sa odstępstwa by zycie ratować. Np. wiem że "nie kradnij" ale jak nie ukra
                                          > dnę tego chleba to umrę. Lub (na froncie) "jesli ja go nie zabiję to on mnie z
                                          > pewnością zabije, w szturmie na bagnety nie ma mowy o win-win". Ale to jest zaw
                                          > sze związane z wewnetrznymi konfliktami.
                                          --------
                                          Nie wiem co widzisz inaczej, bo nie widze w twoim wpisie niczego co kwestionowaloby moj poprzedni wpis. Zreszta, zgadzam sie z twoim wpisem. Jeden tylko komentarz - ugruntowana moralnosc ma niewiele osob, zdecydowana wiekszosc jest podatna na propagande albo idzie konformistycznie za stadem. Przyklad, ktory ci sie pewnie nie spodoba - uchodzcy/imigranci. Z jednej strony brednie o multikulti, z drugiej odhumanizowywanie, pogarda i nienawisc. Tymczasem mamy z nimi po prostu sprzeczne interesy. Jakbysmy byli na ich miejscu to bysmy starali sie dostac do Europy, a oni jakby byli na naszym miejscu staraliby sie nas nie wpuszczac. Wobec tego nie wkrecajmy sie w te spirale nienawisci, bo to sie wczesniej czy pozniej skonczy pogromami a nie tylko pobiciami Bogu ducha winnych ludzi, tylko dbajmy o nasze interesy i ich nie wpuszczajmy, ewentualnie wpuszczajmy tylko tych, ktorych chcemy wpuscic (np. Ukraincy, Bialorusini, arabscy chrzescijanie).


                                          > Natomiast jak ktoś nie ma wewnetrznego "nie zabijaj" bo wychował sie w cywiliza
                                          > cji turańskiej a nie cywilizacji europejskiej (gdzie jest programowy szacunej g
                                          > o życia), to jak bedzie potrzeba utnie Ci głowe bez najmniejszej konfuzji, tak
                                          > jakby chwasta wyrywał.
                                          --------
                                          Rozumiem i podzielam poglady na programowe roznice charakeryzujace okreslone cywylizacje ale nie przesadzajmy z apologetyzowaniem cywilizacji lacinskiej (co prawda jak dla mnie najlepszej z istniejacych, do ktorej do niedawna aspirowalismy). Cywilizacja lacinska tez ma swoje na sumieniu :)


                                          > Z tego powodu wymyślono np. pluton egzekucyjny by odpowiedzialnoośc za śmierć s
                                          > kazańca była "rozmyta".
                                          > Czytałem ciekawe opracowanie nt. skutecznośc karabinów w pierwszej połowie XIX
                                          > w. Okazuje się, że skutecznosc, celnośc, donośność, szybkostrzelnosć karaminów
                                          > rosła szybko, ale straty po stronie wrogiej jakoś nie bardzo. Okazuje się, że
                                          > piechota (z poboru, głownie chłopi) strzelali głównie tak by nie trafić, nad gł
                                          > owami :) Kojażysz taki znany obraz "Bitwa o Olszynke Grochowską"? tak to wygląd
                                          > ało w tych czasach, stoją dwa szpalery strzelców kilkadzieciąt metrów od sibie
                                          > i strzelają aż siwo (broń czarnoprochowa) a ofaiar nie za duzo. Specjaliści od
                                          > tego nawet policzyli że wtedy trafiała (orientacyjnie) jedna kula karabinowa na
                                          > 1-10 tys strzałów. Noż kurde, chyba ślepy miałby lepszą skuteczność.
                                          --------
                                          Nie znam sie na tym ale to dla mnie dziwne, ze ktos w walce z uzbrojonym przeciwnikiem, nawet nie wiedzac czy nie podzielajac idei za ktora walczy, strzela w powietrze, zmniejszajac swoje szanse na przezycie. Chyba, ze tkwi w tym jakas madrosc ludowa w stylu obustronnej zgody pomiedzy zwerbowanymi do woja chlopami, ze niech panowie sobie walcza a my zapewniamy oprawe akustyczno-pirotechniczna :)
                                          • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 13:56
                                            wont2 napisał:

                                            > Nie wiem co widzisz inaczej, bo nie widze w twoim wpisie niczego co kwestionowa
                                            > loby moj poprzedni wpis.

                                            Skoro się zgadzamy to dyskusja w zasadzie zamnięta.
                                            Z tym ż ejakiś mi się nie miści w tym w czym sie zgadzamy ta czarownica od której się zaczęlo.
                                            Nikt na wojnie czarownicy nie pali to to cholernie czasochłonne i nieekonomiczne. Stos to był raczej spektakt typu światlo i dźwięk do tego z morałem ;)

                                            > my). Cywilizacja lacinska tez ma swoje na sumieniu :)

                                            Skoro jak piszesz "ma na sumieniu" to znaczy że te przewiny zaistniały 'pomimo' cywilazacji a nie 'dzięki niej'. W odróżnieniu od cywilizacji turańskiej w której np. zabicie jeńców jest sprawą tak oczywistą jak wiatry po fasolce.

                                            > Nie znam sie na tym ale to dla mnie dziwne, ze ktos w walce z uzbrojonym przeci
                                            > wnikiem, nawet nie wiedzac czy nie podzielajac idei za ktora walczy, strzela w
                                            > powietrze, zmniejszajac swoje szanse na przezycie. Chyba, ze tkwi w tym jakas m
                                            > adrosc ludowa w stylu obustronnej zgody pomiedzy zwerbowanymi do woja chlopami,
                                            > ze niech panowie sobie walcza a my zapewniamy oprawe akustyczno-pirotechniczna
                                            > :)

                                            Na to wygląda, "żyj i daj żyć innym". Koresponduje to z relacjami np. z I wojny światowej, w miejscach gdzie front zatrzymywał się na dłużej, żołnierze zawierali znajomości i starali się sobie nie roboć krzywdy. Np. strzelali na wiwat w niebo, prali armatami poza stanowiska n-pla, po to żeby sztab słyszał że wszystko pod kontrolą.
                                            Co to tych strzelanek XIX.wiecznych to sprawa uległ żmianie gdy weszły karabiny o skutecznej celności powyżej kilkuset metrów, z tej odległości nie widaćjuż twarzy. W Europie pierwsza poważna rzeźnia za pomocą broni strzeleckiej to wojna austriacko-pruska (austriacy niestety mieli jeszcze stare odprzodowe kapiszonówki a prusacy już mieli odtylcowe karabiny iglicowe) a potem prusko-francuska.
                                        • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 19:56
                                          > Specjaliści od tego nawet policzyli że wtedy trafiała (orientacyjnie) jedna kula karabinowa na 1-10 tys strzałów. Noż kurde, chyba ślepy miałby lepszą skuteczność. <

                                          Moze tak byc. To by tez tłumaczyło czemu Tom Cruise albo Daniel Craig moze zapieprzac zygzakiem przez ogień ciągły z kilku uzi, i kłaść tych bandziorów pokotem przy pomocy jakiegoś pistolecika wyjętego ze skarpetki :)
                                          • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 23:31
                                            proteinawy napisał(a):


                                            > Moze tak byc. To by tez tłumaczyło czemu Tom Cruise albo Daniel Craig moze zapi
                                            > eprzac zygzakiem przez ogień ciągły z kilku uzi, i kłaść tych bandziorów pokote
                                            > m przy pomocy jakiegoś pistolecika wyjętego ze skarpetki :)

                                            Zupełnie nie wiem dla czego pominąłeś księżniczkę Leię? Nienawidzisz kobiet? :P
                                            • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 02:50
                                              > Zupełnie nie wiem dla czego pominąłeś księżniczkę Leię? Nienawidzisz kobiet? :P <

                                              Leja chodzi na pasku patriarchii, USA lata 70. Posłużyła tylko do zmotywowania jednego bohatera i urodzenia kolejnych. Jedyne do czego jej sie przydał wrodzony talent to pogaduchy z bratem. Telepatyczne.

                                              Za to Ripley (S.Weaver) jest pełnokrwista kobieta, skacze, kopie, gryzie, kombinuje, nie traci zimnej krwi ani kompasu moralnego, tuli zaginione dziatki (poprzedni wiek, feministyczna ikona mogła mieć jednoczesnie pociąg do opieki nad dziećmi), eksterminuje wraże siły. Do tego wykształcona, ba - specjalistka a nie jakas sirotka z parytetu. Ktos prawdziwie inspirujący dla twardych i mądrych dziewczynek.

                                              Wiec jak to jest ze przyszła Ci do głowy pusta laleczka a nie silna kobieta? Boisz sie silnych kobiet? ;P

                                              • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 07:19
                                                proteinawy napisał(a):

                                                > Leja chodzi na pasku patriarchii, USA lata 70. Posłużyła tylko do zmotywowania
                                                > jednego bohatera i urodzenia kolejnych. Jedyne do czego jej sie przydał wrodzon
                                                > y talent to pogaduchy z bratem. Telepatyczne.
                                                >
                                                > Za to Ripley (S.Weaver) jest pełnokrwista kobieta, skacze, kopie, gryzie, kombi
                                                > nuje, nie traci zimnej krwi ani kompasu moralnego, tuli zaginione dziatki (popr
                                                > zedni wiek, feministyczna ikona mogła mieć jednoczesnie pociąg do opieki nad dz
                                                > iećmi), eksterminuje wraże siły. Do tego wykształcona, ba - specjalistka a nie
                                                > jakas sirotka z parytetu. Ktos prawdziwie inspirujący dla twardych i mądrych dz
                                                > iewczynek.
                                                >
                                                > Wiec jak to jest ze przyszła Ci do głowy pusta laleczka a nie silna kobieta? Bo
                                                > isz sie silnych kobiet? ;P
                                                ------
                                                :))) Wiem, że to żarty ale rzeczywiście, Ripley to postać żywcem wyjęta z feministycznego mokrego snu - upodobniła się do faceta tak, że wystarczy doprawić kutasa, żeby mogła w końcu korzystać jak inni z pisuarów. Dawno nie oglądałem, ale od Obcego właśnie odrzucała mnie postać Ripley - poważna, groźne miny, niezadbana, zupełnie niekobieca. Ble.

                                                Leja z kolei to taka z kolei trochę rozpieszczona księżniczka, która bawi się w rebelię. No, ale już jej bliżej do mojego ideału silnej kobiety. Niestety, z uwagi na mechanizm hipergamii, z moim pochodzeniem i statusem materialnym chyba nie miałbym szans. No, może jakbym był Hanem Solo to bym sobie poruchał, ale przynajmniej miałbym świadomość, że po sukcesie rebelii, jak Leja wróci do swojego pałacu na Alderaan to weźmie sobie jakiegoś błękitnego bolca. Życie to nie film :(

                                                Już o tym parę lat temu pisałem, ale chyba żaden gatunek filmowy nie zrobił tyle dobrego do propagowania silnych kobiet jak teenage shlasher movies i instytucja "final girl". Z głównonurtowych shlasherków weźmy choćby Krzyk Wesa Cravena i główną postać kobiecą - Sidney. To nie jest jakaś szczególna piękność, chociaż niczego jej nie brakuje. Jest normalną nastolatką (chociaż w dzisiejszych czasach normalność wśród nastolatek chyba uległa przedefiniowaniu - normalną z lat naszej młodości, powiedzmy), inteligentna, miła, troszkę może wycofana, no ale generalnie - zwykłość nad zwykłości, no i splot wydarzeń sprawia, że budzi się w niej zajebista wewnętrzna siła, która pozwala jej przeżyć i pomóc najbliższym. Co jest uwypuklane obecnością w filmie jej koleżanek - takich tam głupiutkich silikonowych dziweczek. Krótkotrwałą obecnością, dodam, bo to przecież slasher.

                                                Inny film, który przychodzi mi do głowy, który w idealny sposób pokazuje silną postać kobiecą to Blob. Oglądałem go jeszcze w latach 80-tych, w erze magnetowidów jako dzieciak i jeśli dobrze pamiętam chyba nawet zakochałem się w głównej bohaterce :) Nie pamiętam już go prawie w ogóle, ale sprawdziłem - jest na cda i sobie go dzisiaj przypomnę, podobno miłość nie umiera :)

                                                Niestety, tak jak teraz sobie na gorąco myślę, to poza slasherami filmy raczej stroną od silnych postaci kobiet, takich w moim guście - normalnych, kobiecych ale silnych. Przychodzi mi do głowy tylko "Niesłusznie oskarżona" z Kate Beckinsale.

                                                Zabawne, ale przed kilkoma dniami na Netflixie pokazała się kolejna podkategoria filmów "Filmy ukazujące silną postać kobiecą". Niektórych filmów nie oglądałem, ale z tych które kiedyś już widziałem to albo psychopatyczne femme fatale (dziękuję, nie skorzystam) albo takie tam fetyszystyczne fantazje w rodzaju Underworld, Resident Evil czy Kill Bill. Ziew.
                                                • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 07:21
                                                  Errata - nie "Niesłusznie oskarżona" tylko "Cena prawdy" z tą samą aktorką.
                                                • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 08:39
                                                  wont2 napisał:

                                                  Dawno nie oglądałem, al
                                                  > e od Obcego właśnie odrzucała mnie postać Ripley - poważna, groźne miny, niezad
                                                  > bana, zupełnie niekobieca. Ble.

                                                  Przy 'niezadbana' parsknelam smiechem ;-) No tak na te 4 czesci nie bylo ani jednej sceny, w ktrorej porucznik Ripley robi sobie paznokcie (ale zwrociles uwage ze w 4 czesci ma pomalowane ;) www.youtube.com/watch?v=U0GNKQQPHNU do tego niemila, nie chce oddac pilki) zaklada kolczyki czy chocby wychodzi od fryzjera. Meczyzna 40+ fascynujacy sie gatunkiem, ktorego glownym bohaterem jest nastolatka. Nie mam wiecej pytan.
                                                  • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 09:40
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    >Meczyzna 40+ fascynujacy sie gatunkiem, ktorego glownym bohaterem jest nastolatka. Nie mam wiecej pytan.
                                                    ------
                                                    Cos w tym jest! :) Na swoja obrone moge jedynie powiedziec, ze wszystkie bohaterki mialy ukonczone 15 lat, graly je aktorki ktore mialy ponad 20 lat a Kate Beckinsale jest pewnie w okolicach czterdziestki.

                                                    Co do Ripley - no co ja poradze, ze mi sie nie podoba zarowno aktorka jak i postac, ktora gra. Moze jakby role Ripley grala taka na przyklad Beckinsale to by mi te srogie miny i spieta dupa nie przeszkadzaly? Wiesz jak to jest, jak ktos ci sie podoba to jego gowno w polu pachnie jak fijolki w Neapolu :)
                                                  • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 09:48

                                                    > Co do Ripley - no co ja poradze, ze mi sie nie podoba zarowno aktorka jak i pos
                                                    > tac, ktora gra. Moze jakby role Ripley grala taka na przyklad Beckinsale to by
                                                    > mi te srogie miny i spieta dupa nie przeszkadzaly? Wiesz jak to jest, jak ktos
                                                    > ci sie podoba to jego gowno w polu pachnie jak fijolki w Neapolu :)

                                                    Sigurney jest mocno androgyniczna. Bez makijażu i męskich ubraniach to już całkiem chłop się z niej robi. W filmach gdzie ma na sobie suknie i makijaż jest nawet fajna, ale to i tak nie mój typ. Kate jako porucznik? Więcej pierwiastka żeńskiego by było.
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 10:29
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Cos w tym jest! :) Na swoja obrone moge jedynie powiedziec, ze wszystkie bohate
                                                    > rki mialy ukonczone 15 lat, graly je aktorki ktore mialy ponad 20 lat a Kate Be
                                                    > ckinsale jest pewnie w okolicach czterdziestki.

                                                    NIe no nie masz sie co tlumaczyc ;) MOze Ci sie podobac, co tylko chcesz. Moze przemawia przez Ciebie jakas niespelniona/nieprzezyta nastolecka milosc..? TEz lubialam sobie popatrzec na rozne takie rozdziewiczenia, pierwsze milosci jak w Kochanku czy w Stealing Beauty z lat 90tych. Tam w rzeczy samej wystepowaly nastolatki. Idzie sie zakochac. Ale w Twoim przypadku moze to jednak nie to.

                                                    i.pinimg.com/736x/1d/d4/82/1dd482c2fae8d6e6847fda8983e18653.jpg
                                                    bilder.buecher.de/zusatz/20/20093/20093841_deta_1.jpg
                                                • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 09:38
                                                  > Niestety, tak jak teraz sobie na gorąco myślę, to poza slasherami filmy raczej
                                                  > stroną od silnych postaci kobiet, takich w moim guście - normalnych, kobiecych
                                                  > ale silnych. Przychodzi mi do głowy tylko "Niesłusznie oskarżona" z Kate Beckin
                                                  > sale.

                                                  Jest ich sporo, tylko w pierwszej chwili nie kojarzą się z siłą albo gatunek nie teges ;-) Winslet z "Tytanika" to jedna z pierwszych silnych i niezależnych heroin romansowych w popkulturze. Ciekawa świata, otwarta na nowe, myśląca samodzielnie, świadoma potrzeb, dała dupy po dniu znajomości bo ją fala namiętności i miłości zalała, przyjęła od ukochanego dar z jego życia, opłakała chłopa, wizęła pod pachę to co dał jej z siebie dobrego i... przeżyła. Dobrze przeżyła. Nie poszła do klasztoru i nie spędziła reszty życia w mentalnych resztkach spłowiałej sukni ślubnej z niedoszłego ślubu jak panna Havisham, uciekła od swojej ograniczającej sfery i rodziny, pracowała, spełniała się zawodowo, wyszła za mąż, miała dzieci, kochała, oddychała pełną piersią. Od kilkudziesięciu lat jest takich postaci coraz więcej. Właśnie w romansach, w obyczajach. Nie paprotki, nie lelije, nie bluszcze, zdrowe silne kobiece kobiety współpracujące ze swoimi chłopami bez pełnienia funkcji wyłącznie użytkowych.


                                                  > Zabawne, ale przed kilkoma dniami na Netflixie pokazała się kolejna podkategori
                                                  > a filmów "Filmy ukazujące silną postać kobiecą". Niektórych filmów nie oglądałe
                                                  > m, ale z tych które kiedyś już widziałem to albo psychopatyczne femme fatale (d
                                                  > ziękuję, nie skorzystam) albo takie tam fetyszystyczne fantazje w rodzaju Under
                                                  > world, Resident Evil czy Kill Bill. Ziew.

                                                  To jakaś koszmarna pomyłka. I jak tu poważnie traktować facetów utożsamiających siłę i samostanowienie kobiety wyłącznie z socjopatią ;-) Odpady poatomowe znaczy się.
                                                  • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 10:35
                                                    Tytanica nie ogladalem wiec sie nie wypowiem. Kate Winslet, z rol ktore widzialem, kojarzy mi sie z taka mamalyga, bez jakiegos pierdolniecia. Taka tam, ladna niunia bez ikry.

                                                    A propos psychopatek (czy socjopatek, nie znam sie) to w ostatni weekend odkrylem na youtubie kanal "to catch a cheater". Wszystko oczywiscie ustawione, aktorzy, taki tam paradokument majacy sprawiac wrazenie autentyka. No i szczegolnie spodobal mi jeden epizod. Ta aktorka jest zajebista! Chodzi mi o gre aktorska oczywiscie :)

                                                    youtu.be/UfQxc0fV8po
                                                  • ployd Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 10:48
                                                    Kate Winslet nie gwiazdorzy, bierze niewdzięczne role często w mało intratnych filmach jak ten kiedyś co w Maroku się dzieje i ona tam młoda z młodym Arabem się kocha. Urode też ma taką ładną-niegwiazdorską.

                                                    Liv Tyler bardzo piękna po ojcu:

                                                    www.celebritycarsblog.com/celebrity/steven-tyler/

                                                  • ployd Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 11:28
                                                    Na 4:30 Kate Winslet spotyka Micka Jaggera na przyjęciu u Eltona Johna, taka sama bibka jak wszędzie:

                                                    www.youtube.com/watch?v=rrixtAkg5B0
                                                  • ployd Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 13:06
                                                    Teraz CNN.com cały poświęcony krytyce tego knura Weinsteina z Hollywood, co i po Warszawie z młoda gwiazdką chodził za rączkę. Żona go wczoraj porzuciła po tym jak sama Gwyneth Paltrow...
                                                  • ployd Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 14:01
                                                    Sama Hilary Clinton! wydała oświadczenie potępiające Harveya Weinsteina i jego kilkudziesięcioletnie końskie zaloty do aktorek
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 11:02
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Tytanica nie ogladalem wiec sie nie wypowiem. Kate Winslet, z rol ktore widzial
                                                    > em, kojarzy mi sie z taka mamalyga, bez jakiegos pierdolniecia. Taka tam, ladna
                                                    > niunia bez ikry.
                                                    >
                                                    > A propos psychopatek (czy socjopatek, nie znam sie) to w ostatni weekend odkryl
                                                    > em na youtubie kanal "to catch a cheater". Wszystko oczywiscie ustawione, aktor
                                                    > zy, taki tam paradokument majacy sprawiac wrazenie autentyka. No i szczegolnie
                                                    > spodobal mi jeden epizod. Ta aktorka jest zajebista! Chodzi mi o gre aktorska o
                                                    > czywiscie :)
                                                    >
                                                    > youtu.be/UfQxc0fV8po


                                                    Jaka aktorka? Ja tam nie widze zadnej aktorki. I jeszcze no niestety z krytyki wrzuce spostrzezenie natury ogolnej: jak mozna nie obejrzec Tytanika, a ogladac takie gowno? Tego sie nie da ogladac. Twoj gust filmowy jest delikatnie rzecz ujmujac: dziwny ;)
                                                  • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 11:13
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Jaka aktorka? Ja tam nie widze zadnej aktorki.
                                                    ------
                                                    No, ta dziewczyna, ktora sprawdza wiernosc swojego chlopaka.


                                                    I jeszcze no niestety z krytyki
                                                    > wrzuce spostrzezenie natury ogolnej: jak mozna nie obejrzec Tytanika, a ogladac
                                                    > takie gowno? Tego sie nie da ogladac. Twoj gust filmowy jest delikatnie rzecz
                                                    > ujmujac: dziwny ;)
                                                    ------
                                                    Nie wiem. Moze jest dziwny, ale co ja na to poradze... To jeszcze bonusowo moje inne youtubowe "odkrycie" z ostatniego weekendu :)

                                                    youtu.be/cmEbnfdl7sg
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 11:30
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Nie wiem. Moze jest dziwny, ale co ja na to poradze... To jeszcze bonusowo moje
                                                    > inne youtubowe "odkrycie" z ostatniego weekendu :)
                                                    >
                                                    > youtu.be/cmEbnfdl7sg

                                                    Juz lepiej. Dziwki ewidentnie sie nie pieprza ;) Spotkales sie z tym w realu?
                                                  • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 11:48
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Juz lepiej. Dziwki ewidentnie sie nie pieprza ;) Spotkales sie z tym w realu?
                                                    -----
                                                    Nie, nie spotkalem sie z tym, ze dziwki sie nie pieprza.

                                                    Jest jeszcze druga czesc Wiedzmina dzwoniacego do dziewczyn oraz Wiedzmin dzwoniacy do chlopakow. No i nie wiem z czego to wynika, ale meskie dziwki maja zdecydowanie mniej spiete poslady :)
                                  • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 19:26
                                    > Tak na goraco, to nie podoba mi sie w obecnym feminizmie - podsycanie antagoniz
                                    > mu miedzy mezczyznami i kobietami zamiast przekonywania, ze mamy w sumie zbiezn
                                    > e interesy (wolnosc i rownosc), robienie z siebie ofiar tam, gdzie podzialy i r
                                    > oznice wynikaja z obiektywnych roznic pomiedzy plciami (obowiazkowe parytety),
                                    > walka z kobiecoscia jako z podlegloscia i glajchszaltowanie zamiast afirmowania
                                    > kobiecosci. Z tych powodow obecny feminizm nigdy nie przeskoczy w PL punktu kr
                                    > ytycznego w bazie spolecznej i bedzie tylko barwnym marginesem, wdziecznym tema
                                    > tem do wysmiewania i wbijania szpil. Niestety, z tych wlasnie powodow jest rown
                                    > iez kontrproduktywny bo skrajne akcje powoduja skrajne reakcje czego poczatki m
                                    > ozemy chyba obserwowac w Polsce i na swiecie w postaci coraz wiekszej popularno
                                    > sci obskuranckich pogladow coraz szerszych mas spoleczenstw.

                                    Mnie z kolei wkurwia oderwanie od reala mainstreamowych feministek typy Madzia Środa. Nie reprezentują najżywotniejszych interesów tych zwykłych, niezamożnych kobiet polskich. Ale obecność na Czarnych Marszach bardzo zwykłych kobiet (niekoniecznie podzielających wszystkie postulaty tych radykalnych) dowodzi, że coś się przewaliło i feminizm z powrotem zagląda pod strzechy.
                                    Ja jestem zwykła baba, kokosów nie zarabiam, kariery nie robię, chłopów lubię, życie rodzinne i dzieci też, kobiecość swoją i kobiecość jako energię i zestaw wartości niezmiernie sobie cenię. Kobiecość pełną, nie wykastrowaną, nie maryjną. Mam bardzo macierzyński stosunek do świata i istot różnych. Macierzyńskością gorącą, ale nie rozpływającą się w osobie pielęgnowanej. Bez narcystycznego przedłużenia siebie w osobie pielęgnowanej lub podległości wobec osoby zawiadującej gniazdem (wielbione z prawa Matki Polki). Dostałam od kobiet w życiu dużo dobrego i mam nadzieję, że udało mi się to oddać innym. Kobieta to brzmi dumnie i jest super. Mam tak od dziecka w przeciwieństwie do wielu moich koleżanek, które w maryjnym duchu wychowane dopiero gdzieś około trzydziestki odkryły, że kobieta (w nich) to też człowiek i że kobiecość to wartość. Paradoksalne, wiem. Jedna moja babcia była spiętą dewotką, druga była "poganką", bardzo zdrową w odczuwaniu swojego ciała, płci przeciwnej, afirmującą, taką biologiczną bez kurestwa (bo to bardzo przyzwoita kobieta była). Tę pierwszą cechował brak solidarności kobiecej, spięte ciało (mam poważne podejrzenia ze była ofiarą molestowania w dzieciństwie) i brak kobiecości - krzywdy mi nie zrobiła, bo nie była całe szczęście jedyną kobietą w moim życiu. Ta druga była pierdolnięta ogólnie, ale obcowanie z nią dobrze mi zrobiło na stosunek do własnego ciała, biologii i erotyzmu. Dlaczego to piszę, bo dla mojej kościołowej babci kobiecość to była podległość (ja feministka jestem odmiennego zdania ;-)), wyraźnie to mówiła i udowadniała całym swoim życiem. Czy była z tym szczęśliwa? Nie i nie była dobra dla innych kobiet. Moja babcia poganka afirmowała kobiecość. Czy była szczęśliwa? Na pewno dobrze czuła się w swojej skórze i swojej płci i emanowała fajną, naturalną erotyczną energią, którą zarażała.
                                    Interesy płcie mają zbieżne dokąd jedna drugiej nie zaczyna robić w ciula.


                                    A odpowiadajac na pytanie, dlaczego palono kiedys czarownice, odpowiedz jest pr
                                    > osta - bo mozna bylo. Generalnie, jak ludzie moga skrzywdzic kogos slabszego to
                                    > to robia.

                                    Oczywiście ze dlatego, że można było :-) Co zrobić, żeby nie można było? Mieć swiadomosć mechanizmu i wyłapywać syngały rosnącej podskórnie agresji zaczynającej się kanalizować w nienawiści do członów swojej społeczności czyli w tym przypadku do kobiet. Ale przede wszystkim nie być tym słabszym czyli słabszą. Da się? Nie, nie da się, nie mam złudzeń.
                                    Urqu coś bąkał, że jak będziemy się stawiać czyli nie poświęcać się i nie niańczyć kosztem swojego życia i zdrowia psychicznego midnajtów i kąbich, to będzie źle, bo się chłopy wzburzą i krzywdę nam masowo zrobią. Bullshit - wszystkie niemiłe okresy masowego robienia kobietom krzywdy miały miejsce po dłuższym okresie wyjątkowo paskudnego położenia kobiet. Np. wielkie europejskie palenie czarownic było zwieńczeniem trwającego kilkaset lat powolnej degrengolady praw kobiet w Europie (średniowiecze naprawdę nie było takie złe).


                                    W zwiazku z tym, jak dla mnie, powinnismy sta
                                    > rac sie zacierac antagonizmy pomiedzy kobietami i mezczyznami i dbac o to, zeby
                                    > zadna plec nie byla slabsza czy gorsza.

                                    Tak, to bardzo piękne hasło, zgadzam się :-)
                                    • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 11:22
                                      aandzia43 napisała:

                                      > Ja jestem zwykła baba, kokosów nie zarabiam, kariery nie robię, chłopów lubię,
                                      > życie rodzinne i dzieci też, kobiecość swoją i kobiecość jako energię i zestaw
                                      > wartości niezmiernie sobie cenię. Kobiecość pełną, nie wykastrowaną, nie maryjn
                                      > ą. Mam bardzo macierzyński stosunek do świata i istot różnych. Macierzyńskością
                                      > gorącą, ale nie rozpływającą się w osobie pielęgnowanej. Bez narcystycznego pr
                                      > zedłużenia siebie w osobie pielęgnowanej lub podległości wobec osoby zawiadując
                                      > ej gniazdem (wielbione z prawa Matki Polki). Dostałam od kobiet w życiu dużo do
                                      > brego i mam nadzieję, że udało mi się to oddać innym. Kobieta to brzmi dumnie i
                                      > jest super. Mam tak od dziecka w przeciwieństwie do wielu moich koleżanek, któ
                                      > re w maryjnym duchu wychowane dopiero gdzieś około trzydziestki odkryły, że kob
                                      > ieta (w nich) to też człowiek i że kobiecość to wartość. Paradoksalne, wiem. Je
                                      > dna moja babcia była spiętą dewotką, druga była "poganką", bardzo zdrową w odcz
                                      > uwaniu swojego ciała, płci przeciwnej, afirmującą, taką biologiczną bez kurestw
                                      > a (bo to bardzo przyzwoita kobieta była). Tę pierwszą cechował brak solidarnośc
                                      > i kobiecej, spięte ciało (mam poważne podejrzenia ze była ofiarą molestowania w
                                      > dzieciństwie) i brak kobiecości - krzywdy mi nie zrobiła, bo nie była całe szc
                                      > zęście jedyną kobietą w moim życiu. Ta druga była pierdolnięta ogólnie, ale obc
                                      > owanie z nią dobrze mi zrobiło na stosunek do własnego ciała, biologii i erotyz
                                      > mu. Dlaczego to piszę, bo dla mojej kościołowej babci kobiecość to była podległ
                                      > ość (ja feministka jestem odmiennego zdania ;-)), wyraźnie to mówiła i udowadni
                                      > ała całym swoim życiem. Czy była z tym szczęśliwa? Nie i nie była dobra dla inn
                                      > ych kobiet. Moja babcia poganka afirmowała kobiecość. Czy była szczęśliwa? Na p
                                      > ewno dobrze czuła się w swojej skórze i swojej płci i emanowała fajną, naturaln
                                      > ą erotyczną energią, którą zarażała.

                                      Wow jaki opis! Przeczytalam lapczywie dwa razy. W calym swoim zyciu nie poswiecilam az tyle uwagi, co w tym poscie, na analize/obserwacje kobiecosci. Jakbym miala na szybko zebrac mysli, to powiedzialabym, ze kobiecosc w moim zyciu to wylacznie narzedzie uzywane do ruchania. Plus co mi sie rzuca w oczy to, ze kobiety sa ladne i fajnie sie na nie patrzy. Jest to przyjemne. Poza tym nie widze wiekszych wartosci kobiecosci. Wdaje mi sie, ze wszystkie fajne cechy sa niesprawiedliwie upakowane w mezczyzn. Stad u mnie calkowity brak zainteresowania feminizem.

                                      Ciekawe co inni uzytkownicy mysla o kobiecosci? Piszcie chetnie poczytam.
                                      • ployd Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 11:41
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > aandzia43 napisała:

                                        >
                                        > Wow jaki opis! Przeczytalam lapczywie dwa razy. W calym swoim zyciu nie poswiec
                                        > ilam az tyle uwagi, co w tym poscie, na analize/obserwacje kobiecosci. Jakbym m
                                        > iala na szybko zebrac mysli, to powiedzialabym, ze kobiecosc w moim zyciu to wy
                                        > lacznie narzedzie uzywane do ruchania. Plus co mi sie rzuca w oczy to, ze kobie
                                        > ty sa ladne i fajnie sie na nie patrzy. Jest to przyjemne. Poza tym nie widze w
                                        > iekszych wartosci kobiecosci. Wdaje mi sie, ze wszystkie fajne cechy sa niespra
                                        > wiedliwie upakowane w mezczyzn. Stad u mnie calkowity brak zainteresowania femi
                                        > nizem.
                                        >
                                        > Ciekawe co inni uzytkownicy mysla o kobiecosci? Piszcie chetnie poczytam.

                                        Faceci to się tylko do kariery nadają i w tym prześcigają od wieków kobietę. Do życia po pracy to zdecydowanie kobiety są lepsze i fajne takie. W ogóle facet jak nie w pracy to jakiś taki ogłupiały chodzi, a kobieta pięknie sobie egzystuje po pracy, uśmiecha się, całuje...
                                      • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 11:48
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > Ciekawe co inni uzytkownicy mysla o kobiecosci? Piszcie chetnie poczytam.
                                        -------------------------
                                        Piękno, seksapil, oddanie, miłość,
                                      • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 12:37

                                        > Wow jaki opis! Przeczytalam lapczywie dwa razy. W calym swoim zyciu nie poswiec
                                        > ilam az tyle uwagi, co w tym poscie, na analize/obserwacje kobiecosci. Jakbym m
                                        > iala na szybko zebrac mysli, to powiedzialabym, ze kobiecosc w moim zyciu to wy
                                        > lacznie narzedzie uzywane do ruchania. Plus co mi sie rzuca w oczy to, ze kobie
                                        > ty sa ladne i fajnie sie na nie patrzy. Jest to przyjemne. Poza tym nie widze w
                                        > iekszych wartosci kobiecosci. Wdaje mi sie, ze wszystkie fajne cechy sa niespra
                                        > wiedliwie upakowane w mezczyzn.

                                        Tak sobie dobierasz koleżanki, czy masz jakiś filtr zaciemniający niepasujące do schematu fakty?
                                        • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 15:21
                                          aandzia43 napisała:

                                          > Tak sobie dobierasz koleżanki, czy masz jakiś filtr zaciemniający niepasujące d
                                          > o schematu fakty?
                                          >

                                          Odpowiem jak zona Proteiny w kwestii zmiany antykoncepcji: ja wiem? ;) A na powaznie nie wiem o co pytasz. Nie sadze bym miala jakis filtr czy schemat.
                                      • kag73 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 12:51
                                        "Jakbym miala na szybko zebrac mysli, to powiedzialabym, ze kobiecosc w moim zyciu to wylacznie narzedzie uzywane do ruchania. Plus co mi sie rzuca w oczy to, ze kobiety sa ladne i fajnie sie na nie patrzy. Jest to przyjemne. Poza tym nie widze wiekszych wartosci kobiecosci. Wdaje mi sie, ze wszystkie fajne cechy sa niesprawiedliwie upakowane w mezczyzn. Stad u mnie calkowity brak zainteresowania feminizem."

                                        Wydaje mi sie, kitty, ze Twoja ocena jest jaka jest, bo masz jako kobieta kobieca perspektywe, ta kobiecosc czy bycie kobieta to nic wielkiego, sama nia jestes, nie ma czego zazdroscic, doceniac czy afirmowac. To co sama oragniasz nie jest niczym szczegolnym dla Ciebie, wiadomo. Co innego mezczyzni, z Twojej perspektywy, bo sa inni, maja czego nie masz Ty. Wydaje mi sie to dosc normalne. Kobiecosc z meskiej perspektywy wyglada juz jednak nieco inaczej, wydaje mi sie. Moj maz cytowal juz nie raz Jamesa Browna:

                                        "This is a man's world
                                        But it would be nothing, nothing
                                        Without a woman or a girl...

                                        i dalej:
                                        "He's lost in the wilderness
                                        He's lost in bitterness
                                        He's lost in loneliness"

                                        I jeszcze slowa autora kasiazek Ericka S. Graya:
                                        “Whatever you give a woman, she will make greater.
                                        If you give her sperm, she'll give you a baby. If you give her a house, she'll give you a home.
                                        If you give her groceries, she'll give you a meal. If you give her a smile, she'll give you her heart.
                                        She multiplies and enlarges what is given to her.
                                        So, if you give her any crap, be ready to receive a ton of shit!”
                                        • ployd Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 20:29
                                          kag73 napisała:
                                          >
                                          > I jeszcze slowa autora kasiazek Ericka S. Graya:
                                          > “Whatever you give a woman, she will make greater.
                                          > If you give her sperm, she'll give you a baby. If you give her a house, she'll
                                          > give you a home.
                                          > If you give her groceries, she'll give you a meal. If you give her a smile, she
                                          > 'll give you her heart.
                                          > She multiplies and enlarges what is given to her.
                                          > So, if you give her any crap, be ready to receive a ton of shit!”

                                          Wincenty Kadłubek pisał po tej linii: "zwierzę najsroższe jest kobieta, sroższe niż lew, tygrys, smok i najłagodniejsze jest - kobieta".
                                      • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 05:58
                                        > Ciekawe co inni uzytkownicy mysla o kobiecosci? Piszcie chetnie poczytam. <

                                        Nie wiem czy to ten kąt o ktory Ci chodzi (poza seksem i erotyka, bo to sie rozumie samo przez sie): wiecej kobiet niz mezczyzn wyczuwa swojego rozmówcę raz dwa i lepiej choc ciszej prowadzi rozmowę czy znajomość tam gdzie chce. Co ciekawe z facetow ktorzy tez sa dobrzy w tym - uzywa tego do manipulacji. Z kobiet - wiele do tego żeby w grupie czy rodzinie było sympatycznie. Znaczy mi osobiście na „sympatycznie” az tak nie zalezy, ale zdolność i tendencje trzeba docenić.

                                        Do tego rzeczy, ktore Aandzia widzi jako zniewolenie, kobiecość maryjną, a ktore ja widze jako szerszy zakres współczucia dla słabszych za to niższy - bufonady. Takie zróżnicowanie cech miedzy płciami to moze byc szansa na specjalizacje i wyższe osiągi jako pary, a moze byc wlasnie solą w oku i dowodem na niesprawiedliwosc.

                                        No ale to raczej historio-mit, ta codzienna Maryja, w normalnym życiu - widze płciowe sekciarstwo „amigowość”. Ryzykowna metafora, ale moze mi sie uda. Mianowicie w młodości miałem komputer o nazwie Amiga, również w czasach kiedy ta architektura traciła juz grunt pod nogami, najpierw przez durny marketing, potem - przez bycie zwyczajnie słabszą od PC. Jako amigowcy przyglądaliśmy sie użytkownikom pecetów z politowaniem, zawsze mając na podorędziu listę rzeczy gdzie ten komputer „rządził”. Kto spotkał ten typ wie jakie męczące jest wysłuchiwanie tych litanii. Mniej wiecej to samo z „jesteśmy silniejsze, mądrzejsze ładniejsze”.

                                        Z braków: ciemna strona tych super-mocy w interakcjach z ludzmi to brak zainteresowania zimna logika, teorią, brak żyłki odkrywcy nieznanego. W moim otoczeniu kilka „robi w nauce”. Głodu nie czuje u żadnej. A nie, sorry, jest jedna! Po odkryciu fal grawitacyjnych wysłała mi maila z duża ilością wykrzykników, jakbyśmy to my zrobili :) Zobaczymy za kolejne 20 lat.
                                        • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 08:48
                                          proteinawy napisał(a):

                                          w normalnym życiu - widze p
                                          > łciowe sekciarstwo „amigowość”. Ryzykowna metafora, ale moze mi sie uda. Mianow
                                          > icie w młodości miałem komputer o nazwie Amiga, również w czasach kiedy ta arch
                                          > itektura traciła juz grunt pod nogami, najpierw przez durny marketing, potem -
                                          > przez bycie zwyczajnie słabszą od PC. Jako amigowcy przyglądaliśmy sie użytkown
                                          > ikom pecetów z politowaniem, zawsze mając na podorędziu listę rzeczy gdzie ten
                                          > komputer „rządził”. Kto spotkał ten typ wie jakie męczące jest wysłuchiwanie ty
                                          > ch litanii. Mniej wiecej to samo z „jesteśmy silniejsze, mądrzejsze ładniejsze”
                                          > .

                                          "Bitch better act like you know better". ;-)
                                        • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 10:03
                                          No ale to raczej historio-mit, ta codzienna Maryja, w normalnym życiu - widze p
                                          > łciowe sekciarstwo „amigowość”. Ryzykowna metafora, ale moze mi sie uda. Mianow
                                          > icie w młodości miałem komputer o nazwie Amiga

                                          Emocje nie logika agumenty sa motywacja do dzialania. To dawno odkryli socjolodzy a wykorzyatali marketingowcy i politycy.
                                          Amiga i PC po prostu konkurowały , reszta to emocje.
                                          Mezczyni i kobiety tez maja w wielu punktach sprzeczne interesy. I ujawaniene dyskuja nad zrodlami tych sprzeczności umożliwia rozladowanie zrodel tych zlych niszczacy emocji.
                                          Dyskusja o konflicie interesow jak u Szlendaka ktory zreszta przedstawia sie jako lewicowy feminista felitonista Wyborczej i Polityki a barfzo cenie jego opinie.
                                          • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 11:29
                                            > Emocje nie logika agumenty sa motywacja do dzialania.

                                            Ale tego nikt nie podważa. Pytanie czy bedziesz robił za każdym razem to co Ci dyktują emocje, czy jednak masz jeszcze warstwę świadomej oceny. Ja na przykład codziennie doświadczam chęci wydupczenia większości kobiet w polu widzenia.

                                            Pytanie nr 2: czy mozna uznać swoje emocje za bezproduktywne i je przeprogramować?
                                            • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 11:41
                                              proteinawy napisał(a):

                                              > > Emocje nie logika agumenty sa motywacja do dzialania.
                                              >
                                              > Ale tego nikt nie podważa. Pytanie czy bedziesz robił za każdym razem to co Ci
                                              > dyktują emocje

                                              "Asertywność – w psychologii termin oznaczający posiadanie i wyrażanie własnego zdania oraz bezpośrednie wyrażanie emocji i postaw w granicach nienaruszających praw i psychicznego terytorium innych osób oraz własnych, bez zachowań agresywnych, a także obrona własnych praw w sytuacjach społecznych."

                                              > Pytanie nr 2: czy mozna uznać swoje emocje za bezproduktywne i je przeprogramow
                                              > ać?

                                              I to właśnie cenie w dyskusji z tobą ;)
                                        • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 12:32

                                          > Do tego rzeczy, ktore Aandzia widzi jako zniewolenie, kobiecość maryjną, a ktor
                                          > e ja widze jako szerszy zakres współczucia dla słabszych za to niższy - bufonad
                                          > y. Takie zróżnicowanie cech miedzy płciami to moze byc szansa na specjalizacje
                                          > i wyższe osiągi jako pary, a moze byc wlasnie solą w oku i dowodem na niesprawi
                                          > edliwosc.

                                          Nie, nie zrozumiałeś mnie. Współczucia, macierzyńskiego stosunku do wszystkiego co żywe, opiekuńczości jako fundamentu pierwiastka żeńskiego nie pojmuję jako zniewolenie. A w życiu! Może trudno w to uwierzyć, ale mnie blisko do takiej właśnie kobietki-opiekunki ;-) Jeszcze raz powtórzę: jedyne funkcjonujące w przestrzeni duchowej Europy kilkuset lat żeńskie bóstwo, Matka Boska, to wykastrowana kobiecość, wyłącznie jednoimienna, jednobiegunowa, okaleczona, bez mocy, bez seksualizmu, bez ciemnej strony. To chore. I wygodne dla użytkowników kobiet czyli kultury patriarchalnej. I bardzo utrudniające samym kobietom rozwój, rzeczywisty pozytywny stosunek do swojej płci, dojrzałe ustalenie swojej tożsamości,
                                          o rozwoju seksualizmu nie wspomnę. Zauważ że najbardziej patriarchalne narody Europy i Ameryk aż ociekają kultem maryjnym. Z drugiej strony trudno zaprzeczyć, że kult Maryji (i całe chrześciajństwo) dobrzezrobił kobietom w średniowieczu, ale inne czasy, inny temat. Z braku laku do M. modlą się też babki całkiem rozgarnięte i niepodległe w kobiecości swej, obserwowałam na wsi. Bo modlić się do czegoś mają potrzebę, uciekać pod czyjąś obronę, one po prostu nadają temu kastratowi jakiś inny, pierwotny, pogański wymiar. Rozszerzają kompetencje figury.
                                        • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 14.10.17, 19:41
                                          proteinawy napisał(a):

                                          wiecej kobiet niz mezczyzn wyczuwa swojego rozmówcę raz
                                          > dwa i lepiej choc ciszej prowadzi rozmowę czy znajomość tam gdzie chce. Co ciek
                                          > awe z facetow ktorzy tez sa dobrzy w tym - uzywa tego do manipulacji. Z kobiet
                                          > - wiele do tego żeby w grupie czy rodzinie było sympatycznie. Znaczy mi osobiśc
                                          > ie na „sympatycznie” az tak nie zalezy, ale zdolność i tendencje trzeba docenić
                                          > .

                                          Przemyslalam to i doszlam do wniosku, ze nie rozumiem dlaczego nie zalezy Ci az tak by bylo sympatycznie? Jesli sympatycznie znaczy to samo co milo, to kazdy facet pododniez chce posiadac mila kobiete, juz nie wspominajac swego czasu Wonta wiecznie zaklinajacego zeby bylo milo.
                                          • wont2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 14.10.17, 20:53
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            Jesli sympatycznie znaczy to samo co milo, to kazdy
                                            > facet pododniez chce posiadac mila kobiete, juz nie wspominajac swego czasu Won
                                            > ta wiecznie zaklinajacego zeby bylo milo.
                                            -------
                                            Zostawmy już to "miło", proszę. Bo wspominasz to tak, jakbym się spierdział podczas odbierania orderu u prezydenta, w tle hymnu narodowego. No, po prostu, normalnym ludziom chodzi o to, żeby było... normalnie. Czasem miło, czasem niemiło (jak jest powód, żeby było niemiło). Ale, generalnie, powinno być tak po prostu... normalnie :)
                                          • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 14.10.17, 21:36
                                            > Przemyslalam to i doszlam do wniosku, ze nie rozumiem dlaczego nie zalezy Ci az tak by bylo sympatycznie? Jesli sympatycznie znaczy to samo co milo, to kazdy facet pododniez chce posiadac mila kobiete, juz nie wspominajac swego czasu Wonta wiecznie zaklinajacego zeby bylo milo. <

                                            Miło to zawsze lepiej niz zrzeda, wredna suka czy tępa dzida. Zwłaszcza na etapie ktore eksploruje Wont - kobieta jak dobre chilijskie wino. Jedna z przyjemności wieczoru.

                                            Wsród moich znajomych „miło” zaszlo do poziomu nacisku na:
                                            - nie tykamy polityki
                                            - nie tykamy pracy (chyba ze ploty)
                                            - nie tykamy technologii
                                            - nie tykamy religii, rasy itp

                                            W efekcie każde spotkanie musi sie skończyć na dzieciach i plotach. I jest miło.

                                            Potrzebuje sporu ale nie kłótni. Mam tendencje do wymyślania głupich, absurdalnych czy paranoicznych rzeczy, nie mam przyjaciol do wywalania bzdur na bieżąco. Mysle, ze tak mój ojciec wpadł w sidła sekciarzy.

                                            Jeszcze jeden level: dawniej na przy szukaniu lasek na krótka metę tez nie szukałem miłych. Po tym jak zostałem rogaczem - przez jakas dekadę szukałem takich naprawde suczych suk. Zdradzających swoich mężów i partnerow, wycierających nimi publicznie podłogę i puszczających sie tez niemal publicznie. Albo korpo-modliszek.

                                            Co ciekawe dla nerda to jest wieksza szansa niz milsze od nich rówieśnice, przeglądające rynek partnerów z pęsetą w dłoni. Wiesz rynek, polki i te tematy ktore tu rozpalają wyobraźnie.

                                            Dla suczej suczy nerd moze byc kimś w rodzaju dziewicy na piewszy rzut oka, co zastępuje pieniądze i kaloryfer na brzuchu jako klucz do majtek. A jezeli po dorwaniu sie do majtek okaże sie ze zamiast byc cielęcina masz entuzjazm, zepsucie i brak zahamowań - jest jazda. Nawet potężne niedociągnięcia w technice nie maja znaczenia jezeli w zmian za to dostarczasz innych wrażeń niz partner. Zreszta wtedy w ogole nie wierzyłem w technike, dopiero teraz kiedy seks ma w sobie wiecej z obowiązku i obsługi.

                                            Stad np: kompletnie nie umiem z miłymi dziewczętami rozegrać tzw dirty talk. Rzuciłem cos raz czy dwa razy - wysuszyło i zszokowało.

                                            Wlasnie - któryś z Twoich kochanków był w tym dobry? Czy to tylko rozpraszające uwage pierdolenie za uszami?
                                            • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 14.10.17, 23:00
                                              proteinawy napisał(a):
                                              . Zreszta wtedy w ogole nie wierzyłem w technike, dopiero teraz kiedy seks ma w sobie wiecej z obowiązku i obsługi.
                                              -------------------------
                                              Jeszcze nie doszedłem do tego etapu. ja to jest? Rzygasz jak myślisz o seksie z żoną?
                                              • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 01:23
                                                > Jeszcze nie doszedłem do tego etapu. ja to jest? Rzygasz jak myślisz o seksie z żoną? <

                                                Dziwne pytanie Marek. Napastliwe powiedziałbym, ale zostańmy na razie przy „niezrozumienie”.

                                                Nie pisałem niczego w rodzaju „obrzydzenie” albo „niechęć”. Byc moze „obowiązek i obsługa” Ci brzydko pachnie. Wiem, miłe towarzystwo tak nie mowi.

                                                Nie używam retoryki pseudo-romantyzmu (słowo „milosc” w co trzecim zdaniu) ale lubię swoja zone. Wiecej: mogę lubić swoja zone znacznie bardziej od wszystkich poprzednich partnerek.
                                                • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 05:00
                                                  proteinawy napisał(a):

                                                  > Wiecej: mogę lubić swoja zone znacznie bardziej od wszystkich
                                                  > poprzednich partnerek.

                                                  Szczesciara :-) Ja jestem lubiana na rowni z wszystkimi poprzednimi partnerkami.
                                                  • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 18:29
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > proteinawy napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Wiecej: mogę lubić swoja zone znacznie bardziej od wszystkich
                                                    > > poprzednich partnerek.
                                                    >
                                                    > Szczesciara :-) Ja jestem lubiana na rowni z wszystkimi poprzednimi partnerkami
                                                    > .

                                                    Mnie potrafią nie lubić i mówić mi, że nadaję się tylko do ruchania.
                                                    Ja natomiast uwielbiam je wszystkie. Natomiast na punkcie ostatniej kompletnie ocipiałem. ;)
                                                  • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 19:57
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Ja natomiast uwielbiam je wszystkie.

                                                    Jak w socjalizmie, wszystkim po rowno.

                                                    Natomiast na punkcie ostatniej kompletnie
                                                    > ocipiałem. ;)

                                                    Jak dolaczy do grona bylych, to wlasciwie nic sie nie zmieni, nie? :-D
                                                  • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 16.10.17, 00:28
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Jak w socjalizmie, wszystkim po rowno.

                                                    Ja urawniłowki nie widzę. Urazy pokrywają się patyną,
                                                    z tendencją do gloryfikacji walczę lecz przegrywam :)

                                                    > Jak dolaczy do grona bylych, to wlasciwie nic sie nie zmieni, nie? :-D

                                                    Jak będę w wieku Gogola to ją rzucę. :P
                                                  • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 16.10.17, 01:01
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Ja urawniłowki nie widzę.

                                                    Skoro napisales "wszystkie uwielbiam", to znaczy ze wszystkie w stopniu najwyzszym. Jak w bajce normalnie :-)

                                                    Urazy pokrywają się patyną,
                                                    > z tendencją do gloryfikacji walczę lecz przegrywam :)
                                                    >

                                                    Wiesz dlaczego lubie to forum? Bo o wszystkim co dotyczy seksu mozna pisac zupelnie szczerze. Skad wiec Twoja pogarda do Kitki piszacej o kiepskich kochankach- doprawdy nie wiem, moze nie u kazdego " urazy pokrywaja sie patyna " jak u Ciebie? A moze u Ciebie jak u Gogola- wystarczy ze chciala z nim seksu, to juz nie jest idiotka. Czyli mozna uwielbiac.

                                                    > Jak będę w wieku Gogola to ją rzucę. :P

                                                    To moze rzuc wczesniej, niech sobie znajdzie kogos dla kogo bedzie najlepsza, jedyna i wyjatkowa ;-)
                                                    Jest jednak roznica miedzy " jestes moja dziesiatka" a " jestes moja dziesiatka, a przed Toba mialem dwadziescia innych dziesiatek ". Jak myslisz?

                                                  • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 16.10.17, 20:33
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Skoro napisales "wszystkie uwielbiam", to znaczy ze wszystkie w stopniu najwyz
                                                    > szym. Jak w bajce normalnie :-)

                                                    Nie, to tego nie oznacza w żadnym ze znanych mi języków. Pojęcie nie mam co to jest `stopień najwyższy' w tym kontekście. Ująłbym to tak Panie przekroczyły pewien próg, ponad którym zaczyna się uwielbienie.

                                                    > Wiesz dlaczego lubie to forum? Bo o wszystkim co dotyczy seksu mozna pisac zupelnie szczerze.

                                                    No więc zupełnie szczerze mówię, że uwielbiam byłe.

                                                    Skad wiec Twoja pogarda do Kitki piszacej o kiepskich kochankach
                                                    > - doprawdy nie wiem, moze nie u kazdego " urazy pokrywaja sie patyna " jak u Ci
                                                    > ebie?

                                                    Pogarda? Zwyczajne ganianie z siekierą za próbę wysmarowania mnie gównem.

                                                    A moze u Ciebie jak u Gogola- wystarczy ze chciala z nim seksu, to juz ni
                                                    > e jest idiotka. Czyli mozna uwielbiac.

                                                    Panie mają papiery na niebycie idiotkami. Arbitralne sądy innych kobiet mnie nie obchodzą.

                                                    > To moze rzuc wczesniej, niech sobie znajdzie kogos dla kogo bedzie najlepsza, j
                                                    > edyna i wyjatkowa ;-)

                                                    Mowy nie ma.

                                                    > Jest jednak roznica miedzy " jestes moja dziesiatka" a " jestes moja dziesiatka
                                                    > , a przed Toba mialem dwadziescia innych dziesiatek ". Jak myslisz?

                                                    Tak, różnica 30 lat;)

                                                    Linearne porządkowanie kobiet i przypisywanie im numerów to nie moja bajka.
                                                    Zostawiam to starym piernikom usiłującym dowartościować swoje życie.
                                                    Ja skupiam się by robić Pani dobrze.
                                                  • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 17.10.17, 00:01
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Nie, to tego nie oznacza w żadnym ze znanych mi języków. Pojęcie nie mam co to
                                                    > jest `stopień najwyższy' w tym kontekście.

                                                    Lubie- bardziej lubie- najbardziej lubie. "Lubic najbardziej" to uwielbiac wlasnie. Szkola podstawowa.

                                                    Ująłbym to tak Panie przekroczyły p
                                                    > ewien próg, ponad którym zaczyna się uwielbienie.

                                                    I tak wszystkie bez wyjatku? No, no. Zadnej marudzacej, niezadowolonej, roszczeniowej. Ba, zadna nawet nie miala smierdzacej cipy. Szczesciarz normalnie.

                                                    > No więc zupełnie szczerze mówię, że uwielbiam byłe.

                                                    Wierze Ci. A ja kocham mojego kotka, pieska i swinke morska. Wierzysz mi?

                                                    > Pogarda? Zwyczajne ganianie z siekierą za próbę wysmarowania mnie gównem.

                                                    Serio ten impotent Cie tak zabolal ?

                                                    > Panie mają papiery na niebycie idiotkami.

                                                    A jakiez to papiery stwierdzaja o nie byciu idiotka? Zdradzisz mi, bo strasznie jestem ciekawa.

                                                    Arbitralne sądy innych kobiet mnie ni
                                                    > e obchodzą.

                                                    Slusznie. Dlatego czasem warto posluchac meskich sadow.

                                                    > Mowy nie ma.

                                                    A ja mysle Lybbla, ze te Twoje byle sa nie bez powodu bylymi. Strategia * kocham wszystkie kobiety* wyrazana jezykiem pierdzacych chmurek jest dobra zeby sobie zaruchac. Tutaj zgoda. Nie sprawdza sie natomiast w glebszej relacji z kobieta. Nie nadaje sie do budowania wiezi. I raczej swiadczy o tym ze Zlotousty zabezpiecza sobie tyly.

                                                    > Linearne porządkowanie kobiet i przypisywanie im numerów to nie moja bajka.
                                                    > Zostawiam to starym piernikom usiłującym dowartościować swoje życie.

                                                    No chwila, przeciez sam powiedziales, ze te co ruchales to byly z najwyzszej polki, nie-idiotki z dyplomami w dodatku, wiec co sie teraz wycofujesz?

                                                    > Ja skupiam się by robić Pani dobrze.

                                                    Najpierw sie dowiedz co dla Pani znaczy dobrze, bo moze sie okazac, ze zupelnie cos innego niz myslisz :-)
                                                  • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 18.10.17, 14:07
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    >>Pojęcie nie mam co to jest `stopień najwyższy' w tym kontekście.
                                                    >
                                                    > Lubie- bardziej lubie- najbardziej lubie. "Lubic najbardziej" to uwielbiac wlas
                                                    > nie. Szkola podstawowa.

                                                    To ja może uniwersytecko polecę.
                                                    1) Im dawniej bzykałam Pana tym mniej go uwielbiam.
                                                    2) Uwielbiam jabłka, gruszki i banany. Jabłka jako i gruszki są pyszniejsze od bananów. Natomiast nie mogę orzec co jest smaczniejsze jabłka czy gruszki.
                                                    Bynajmniej to nie znaczy, że są równie smaczne. Po prostu jabłek i gruszek się nie porównuje.
                                                    3) Uwielbiam arbuzy, pomarańcze i winogrona.
                                                    Gdy mam do wyboru arbuza i pomarańczę wybiorę arbuza. Gdy mam do wyboru pomarańczę i winogrona wybiorę pomarańczę. Gdy mam do wyboru winogrona i arbuza wybiorę winogrona.

                                                    > I tak wszystkie bez wyjatku?

                                                    Wszystkie, które co? Mam wliczać ONSy?

                                                    > Zadnej marudzacej, niezadowolonej, roszczeniowej.

                                                    A to akurat nie wady, marudzenie biorę na klatę, a klatę mam pojemną,
                                                    niezadowolenie pokrywam zadowoleniem, roszczenia zlewam.

                                                    > Ba, zadna nawet nie miala smierdzacej cipy.

                                                    Okresowo miała, nawet jednej życie uratowałem. Stąd wiem, że rybny zapach, którym chełpiła się Kitka to nic dobrego:P
                                                    Wiesz jak `lubię robić minetę' oznacza impotencję tak niechęć do bycia wylizywaną
                                                    sugeruje, że coś tych wytrawnych lizaczy odrzucało (zwrócę Ci uwagę, ze chodzi tu nie o rzeczywisty stan lecz o ten sam poziom argumentacji).

                                                    >Szczesciarz normalnie.

                                                    Zwracam uwagę, że ja pisałem o istnieniu progu.
                                                    I nie szczęściarz tylko szybko się uczę na błędach.

                                                    >
                                                    > > No więc zupełnie szczerze mówię, że uwielbiam byłe.
                                                    >
                                                    > Wierze Ci. A ja kocham mojego kotka, pieska i swinke morska. Wierzysz mi?

                                                    Tu nie o miłości była mowa.

                                                    > Serio ten impotent Cie tak zabolal ?

                                                    Nic mnie zabolało. Zareagowałem na próbę przypisania mi `odpadów',
                                                    każdy może sprawdzić skąd się te odpady tutaj wzięły. Innymi słowy łże-kitka.

                                                    > > Mowy nie ma.
                                                    >
                                                    > A ja mysle Lybbla, ze te Twoje byle sa nie bez powodu bylymi. Strategia * kocha
                                                    > m wszystkie kobiety* wyrazana jezykiem pierdzacych chmurek jest dobra zeby sobie zaruchac. Tutaj zgoda.

                                                    To nie jest strategia. To materiały promocyjne. Strategia wykuwa się podczas tańca godowego.

                                                    > Nie sprawdza sie natomiast w glebszej relacji z kobie
                                                    > ta. Nie nadaje sie do budowania wiezi. I raczej swiadczy o tym ze Zlotousty zab
                                                    > ezpiecza sobie tyly.

                                                    Myślę, że jest dokładnie odwrotnie. Gdy po raz siódmy słyszysz od tej samej osoby `słuchajcie jaki zjeb mi się trafił' to raczej więzi to ona nie zbuduje.


                                                    > No chwila, przeciez sam powiedziales, ze te co ruchales to byly z najwyzszej po
                                                    > lki, nie-idiotki z dyplomami w dodatku, wiec co sie teraz wycofujesz?

                                                    `Nie-idiotki' to znaczy dla Ciebie `z najwyższej półki'?

                                                    > Najpierw sie dowiedz co dla Pani znaczy dobrze, bo moze sie okazac, ze zupelnie
                                                    > cos innego niz myslisz :-)

                                                    W sensie, że do tej pory skrzętnie skrywała co znaczy dobrze? :)

                                                  • gogol77 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 16.10.17, 21:36
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > A moze u Ciebie jak u Gogola- wystarczy ze chciala z nim seksu, to juz nie jest idiotka>

                                                    Eeeetam mabelle, nigdy nie uważałem tych co nie chciały mi dać - za idiotki. Ale o tych co chciały/dały to zawsze myślałem/myślę ciepło.

                                                    Lybbla napisal:
                                                    Jak będę w wieku Gogola to ją rzucę.

                                                    No niestety lybbla, jest ostatnio marnie jeśli nie wręcz chujowo.
                                                    Wg mojej teorii - lepiej mają ci co złożyli broń w stosownym wieku.
                                                    A propos, jak lata temu bzykałem w Afryce taką panią doktor to jej koleżanka gdy to wyczaiła - zarzuciła jej, że ona nie zachowuje się....stosownie do wieku, a nawet doniosła o tym mężowi tej p.doktor. A pani doktor była wtedy trochę po 50-ce!.
                                                    Mam takich kumpli - równolatków, którzy deklarują impotencję = bezseksie od kilkunastu lat.
                                                    A ja cieszyłem się fajnym seksem tak dłuuugo. No i teraz zaczynam doświadczać tej smuty czytaj: częstej, żeby nie powiedzieć notorycznej odmowy współpracy ze strony fiuta. Nawet wspomagacze niewiele pomagają.
                                                    Mam zazdrościć tym kumplom, że oni mają już to za sobą, mają ten temat dawno z głowy?
                                                    Najsmutniejsze jest to, że wiadomo, że będzie tylko gorzej.
                                                    Jakiś czas temu przestałem dochodzić no a teraz - sukcesem jest już sama tylko możliwość penetracji.
                                                    Piszę wam o tym, bo wszystkich was panowie pewnie to czeka. Chyba, że wykorkujecie wcześniej. Taki nasz los :-( . Panie mają lepiej.
                                                    Użytkowniczka mojego fiuta - udaje (?), że się nie przejmuje. I liczy na.... zręczność moich palców bo (jak tu kiedyś zeznawałem) w minetce jestem słaby/nie umiem - ergo jej to nie bawi i jeśli się już nadstawi to....z pobudek charytatywnych.
                                                  • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 22.10.17, 01:10
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > No niestety lybbla, jest ostatnio marnie jeśli nie wręcz chujowo.

                                                    Może czas zawiesic strzelbę na ścianie? I pogrążyć się w pośledniejszych przyjemnościach? Nie wiem co prawda czemu takie pogrążanie miałoby służyć ale
                                                    może jest jeszcze jakiś inny święty Graal niż to na co lubimy patrzeć najbardziej.

                                                    > Wg mojej teorii - lepiej mają ci co złożyli broń w stosownym wieku.

                                                    Spytaj się ich co by woleli.

                                                    > Mam takich kumpli - równolatków, którzy deklarują impotencję = bezseksie od kil
                                                    > kunastu lat.

                                                    I jak u nich z poszukiwaniem innych Graali?

                                                    > A ja cieszyłem się fajnym seksem tak dłuuugo. No i teraz zaczynam doświadczać t ej smuty czytaj: częstej, żeby nie powiedzieć notorycznej odmowy współpracy ze
                                                    > strony fiuta. Nawet wspomagacze niewiele pomagają.

                                                    Ciało mówi stop. Pomimo pompek i diety bogatej w warzywa?

                                                    > Mam zazdrościć tym kumplom, że oni mają już to za sobą, mają ten temat dawno z głowy?

                                                    A gdzie tam albo się naruchali w dwójnasób albo się wycofali bo seks jest przereklamowany.

                                                    > Najsmutniejsze jest to, że wiadomo, że będzie tylko gorzej.

                                                    Będzie inaczej, czy gorzej to się okaże.

                                                    > Jakiś czas temu przestałem dochodzić no a teraz - sukcesem jest już sama tylko
                                                    > możliwość penetracji.
                                                    > Piszę wam o tym, bo wszystkich was panowie pewnie to czeka. Chyba, że wykorkujecie wcześniej.

                                                    No żywcem nas nie wezmą i na pohybel ...

                                                    > Taki nasz los :-( . Panie mają lepiej.

                                                    To co w następnym wcieleniu spotykamy się jako kobitki?

                                                    > Użytkowniczka mojego fiuta - udaje (?), że się nie przejmuje. I liczy na.... zr
                                                    > ęczność moich palców bo (jak tu kiedyś zeznawałem) w minetce jestem słaby/nie umiem - ergo jej to nie bawi i jeśli się już nadstawi to....z pobudek charytatywnych.

                                                    Wiesz może ja to wszystko przeczuwam i stąd naleganie by jednak dała mi poćwiczyć minetę. ;)
                                                  • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 21:34
                                                    > Szczesciara :-) Ja jestem lubiana na rowni z wszystkimi poprzednimi partnerkami. <

                                                    Ok, bieżąca partnerka dostaje zawsze dodatkowe punkty, w koncu Rubikon pt „jak Ci sie nie podoba to wypierdalaj” nie został przekroczony :) Żona - kolejne. Matka dzieciom - kolejne.
                                                  • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 22:54
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Ok, bieżąca partnerka dostaje zawsze dodatkowe punkty, w koncu Rubikon pt „jak
                                                    > Ci sie nie podoba to wypierdalaj” nie został przekroczony :) Żona - kolejne. Ma
                                                    > tka dzieciom - kolejne.

                                                    A sral Proteinowy te dodatkowe punkty:-D Przykryta pudrem sciema jest tutaj- statusu bylej/ bylego raczej nie nabywa sie z nadmiaru wzajemnego szczescia, tylko dlatego cos jednak nie gralo do konca.
                                                  • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 16.10.17, 02:31
                                                    > A sral Proteinowy te dodatkowe punkty:-D Przykryta pudrem sciema jest tutaj- statusu bylej/ bylego raczej nie nabywa sie z nadmiaru wzajemnego szczescia, tylko dlatego cos jednak nie gralo do konca <

                                                    Teraz tez nie wszystko gra do konca. Niektore rzeczy szczerze mowiac nie zagraly od początku. Zawsze w momencie rozejscia sie kazde z nas moze z miejsca zmontowac opowiesci że ho ho.
                                                • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 09:00
                                                  proteinawy napisał(a):

                                                  > > Jeszcze nie doszedłem do tego etapu. ja to jest? Rzygasz jak myślisz o seksie z żoną? <
                                                  >
                                                  > Dziwne pytanie Marek. Napastliwe powiedziałbym, ale zostańmy na razie przy „niezrozumienie”.
                                                  >
                                                  > Nie pisałem niczego w rodzaju „obrzydzenie” albo „niechęć”. Byc moze „obowiązek i obsługa” Ci brzydko pachnie. Wiem, miłe towarzystwo tak nie mowi.
                                                  >
                                                  > Nie używam retoryki pseudo-romantyzmu (słowo „milosc” w co trzecim zdaniu) ale lubię swoja zone. Wiecej: mogę lubić swoja zone znacznie bardziej od wszystkich poprzednich partnerek.
                                                  -------------------------
                                                  To ty napisałeś ,,obowiązek i obsługa" a to nie kojarzy się z przyjemnością. Niestety ale implikacja jest taka, że brak przyjemności z seksu może powodować obrzydzenie. ,,No znowu ten obowiązkowy seks", szlag by go trafił. Podobnie z seksem i przyjemnością nie kojarzy się, że kogoś lubisz. Lubienie jest ważne do wspólnego życia, ale z seksem nie ma nic wspólnego. Tak więc to, że lubisz żonę, jest z punktu widzenia erotyki, posłużę sie moim ulubionym słowem: irrelevant.
                                                  • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 10:16
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > proteinawy napisał(a):
                                                    > > Nie używam retoryki pseudo-romantyzmu (słowo „milosc” w co trzecim zdaniu
                                                    > ) ale lubię swoja zone. Wiecej: mogę lubić swoja zone znacznie bardziej od wszy
                                                    > stkich poprzednich partnerek.
                                                    > -------------------------
                                                    > To ty napisałeś ,,obowiązek i obsługa" a to nie kojarzy się z przyjemnością.

                                                    Znaczy się nie lubisz swojej pracy? nie lubisz swoich obowiązków towarzyskich typu biznesowy lunch czy partyjka tenisa? koszenia trawnika tez nie lubisz?

                                                  • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 10:27

                                                    > > -------------------------
                                                    > > To ty napisałeś ,,obowiązek i obsługa" a to nie kojarzy się z przyjemnością.
                                                    >
                                                    > Znaczy się nie lubisz swojej pracy? nie lubisz swoich obowiązków towarzyskich typu biznesowy lunch czy partyjka tenisa? koszenia trawnika tez nie lubisz?
                                                    ----------------------------
                                                    Muszę to robić i czy lubię czy nie jest nieistotne, bo przynosi mi to wymierną korzyść, którą lubię. Natomiast do kina, teatru, na koncert, na kort, do łóżka z kobietą chodzę NIE z obowiązku, tylko żeby mieć z tego fun. Ludzie grający w tenisa dla kasy, trenerzy nie robią tego dla przyjemności. Obowiązek i obsługa (żony, o której wspomniał Proteinowy) kojarzy mi się z brakiem przyjemności.
                                                    Wspomniany biznesowy lunch, na którym omawiasz różne sprawy i nie można powiedzieć słowa za dużo NIE jest żadną przyjemnością, przynajmniej dla mnie. Praca to praca.
                                                  • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 11:31
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    >
                                                    > > > -------------------------
                                                    > > > To ty napisałeś ,,obowiązek i obsługa" a to nie kojarzy się z przyj
                                                    > emnością.
                                                    > >
                                                    > > Znaczy się nie lubisz swojej pracy? nie lubisz swoich obowiązków towarzys
                                                    > kich typu biznesowy lunch czy partyjka tenisa? koszenia trawnika tez nie lubisz
                                                    > ?
                                                    > ----------------------------
                                                    > Muszę to robić i czy lubię czy nie jest nieistotne,

                                                    To jest właśnie naistotniejsze, bo pytanie było "czy obowiązek może być przyjemny". Wg mnie nawet nie "może" a powinien być przyjemny, tak jest najzdrowiej, nie ma nic gorszego w życiu niż nieprzyjemne, niechciane obowiązki.

                                                    bo przynosi mi to wymierną
                                                    > korzyść, którą lubię. Natomiast do kina, teatru, na koncert, na kort, do łóżka
                                                    > z kobietą chodzę NIE z obowiązku, tylko żeby mieć z tego fun.

                                                    Już nie przesadzaj, jakiż to fun spać z tą samą kobietą przez kilkanaście lat? Tej samej co najwyżej proweniencji jak dobrze płatna lubiana, aczkolwiek przewidywalna praca.

                                                    > Wspomniany biznesowy lunch, na którym omawiasz różne sprawy i nie można powiedz
                                                    > ieć słowa za dużo NIE jest żadną przyjemnością, przynajmniej dla mnie. Praca to
                                                    > praca.

                                                    Znaczy się idziesz na to spotkanie z kołaczącym od wkurwu sercem? Ziewasz z nudów na tym spotkaniu? patrzysz nerwowo na zegarek kiedy się skończy i bedziesz mógł wrócić do przyjemnych spraw?
                                                  • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 11:47
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    -------------------------
                                                    > > > > To ty napisałeś ,,obowiązek i obsługa" a to nie kojarzy się z przyjemnością.
                                                    > > >
                                                    > > > Znaczy się nie lubisz swojej pracy? nie lubisz swoich obowiązków towarzyskich typu biznesowy lunch czy partyjka tenisa? koszenia trawnika tez nie lubisz?
                                                    > > ----------------------------
                                                    > > Muszę to robić i czy lubię czy nie jest nieistotne,
                                                    >
                                                    > To jest właśnie naistotniejsze, bo pytanie było "czy obowiązek może być przyjemny". Wg mnie nawet nie "może" a powinien być przyjemny, tak jest najzdrowiej, nie ma nic gorszego w życiu niż nieprzyjemne, niechciane obowiązki.
                                                    -------------------------------------
                                                    Mam ciekawą pracę, a oprócz tego lubię ją, bo dzięki niej, mogę robić to, co lubię.

                                                    > Już nie przesadzaj, jakiż to fun spać z tą samą kobietą przez kilkanaście lat? Tej samej co najwyżej proweniencji jak dobrze płatna lubiana, aczkolwiek przewidywalna praca.
                                                    -----------------
                                                    Mam fun ze spania z moja kobietą, a to już 40 lat.
                                                    -----------------
                                                  • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 12:02
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Mam ciekawą pracę, a oprócz tego lubię ją, bo dzięki niej, mogę robić to, co lu
                                                    > bię.

                                                    "Lubię" i "jest przyjemne" to dokładnie to samo.

                                                    > > Już nie przesadzaj, jakiż to fun spać z tą samą kobietą przez kilkanaście
                                                    > lat? Tej samej co najwyżej proweniencji jak dobrze płatna lubiana, aczkolwiek
                                                    > przewidywalna praca.
                                                    > -----------------
                                                    > Mam fun ze spania z moja kobietą, a to już 40 lat.

                                                    Nie wątpię.
                                                    Proteinowy fun tej kategorii nazywa obowiązkiem.

                                                    > Praca i przyjemność są czymś innym.

                                                    Pytanie było nie "czy praca i przyjemność to to samo?" tylko "czy praca może być przyjemna?"
                                                    Z obserwacji na sobie powiem, że praca jest dla mnie nieprzyjemna gdy jestem zmęczony. Myślę że tak samo zareagowałbym na obejrzenie 10 pod rząd przyjemnego filmu czy seks z którąś z kolei kobieta.

                                                    > Lubie grać w tenisa, ale gdy grałem dwa me
                                                    > cze dziennie w upale na słońcu, albo trenowałem ludzi kilka godzin traktowałem
                                                    > to w kategoriach obowiązku, tak samo jak zawodowi piłkarze i inni sportowcy.

                                                    Patrz moja uwaga wyżej, podejrzewam, że pierwsza lekcja była przyjemna a ostatnia to juz mordęga.
                                                  • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 11:10
                                                    > To ty napisałeś ,,obowiązek i obsługa" a to nie kojarzy się z przyjemnością. [...],,No znowu ten obowiązkowy seks", szlag by go trafił. <

                                                    Jak jestem prostym facetem i seks zawsze jest spora przyjemnoscia. „Obowiązek” małżeński to dostarczyć tego samego poziomu kobiecie.

                                                    Próbowałem powiedziec Kitty, ze seks z kims niebezpiecznym albo wrednym ma dodatkowe kopnięcie. Złamanie społecznych reguł - jeszcze kolejne.

                                                    Myśle ze byłbyś fantastycznym filarem naszych spotkań towarzyskich. Wyglądasz na kogos kto nie musi odcedzac brzydkich mysli. Masz same właściwe - a przez to miłe i pożądane.
                                                  • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 11:12
                                                    > Jak jestem prostym facetem

                                                    Miało byc: ja jestem prostym facetem.
                                                  • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 11:34
                                                    proteinawy napisał(a):


                                                    > Jak jestem prostym facetem i seks zawsze jest spora przyjemnoscia. „Obowiązek” małżeński to dostarczyć tego samego poziomu kobiecie.
                                                    ------------------------------------------------
                                                    I tu się fundamentalnie nie zgadzam. Kobieta nie ma obowiązku dostarczać mi przyjemności, tak samo, jak ja nie mam takiego obowiązku. Gdybym sobie o takim pomyślał, zrezygnowałbym z seksu tego samego dnia. Obowiązek zabija przyjemność i spontaniczność.
                                                    Gogol napisał cos podobnego o swoim seksie z żoną i jej zaspokajaniu.
                                                    ---------------------------------------------------
                                                    > Próbowałem powiedziec Kitty, ze seks z kims niebezpiecznym albo wrednym ma dodatkowe kopnięcie. Złamanie społecznych reguł - jeszcze kolejne.
                                                    ------------------
                                                    Tak może być. Problemem jest cena tego kopnięcia, jak choćby z narkotykami. Bywa, że rozpierdzieleniem dotychczasowego życia. Trzeba przekalkulować, czy warto.

                                                    -----------------------
                                                  • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 12:24
                                                    > Kobieta nie ma obowiązku dostarczać mi przyjemności, tak samo, jak ja nie mam takiego obowiązku. <

                                                    Abstrahując od tego jakie inni maja obowiązki wobec mnie: ja zawsze moga nałożyć na siebie takie obowiązki jakie chce.

                                                    Zauważ zresztą jak słownictwo steruje naszymi emocjami:

                                                    - powiedz „obowiązek małżeński” i masz w głowie obraz systematycznego gwałtu prawie, niewinne dziewice sprzedawane starym dziadom z błogosławieństwem opresyjnego otoczenia,

                                                    - powiedz „praca nad związkiem” i nagle wszytko jest owiane atmosfera przyjaznej pani psycholog w okularach, wyrozumiale tłumaczącej dlaczego trzeba „wyjsć poza schematy” jezeli chce sie mieć długi zwiazek dwojga normalnych ludzi.

                                                    A to jest to samo pojęcie ubrane w inne szmatki.

                                                    Juz tu zreszta byliśmy, upierałeś sie, ze seks w zwiazku po prostu „ma byc”, ze bez spontanicznego dobrego seksu nie ma zwiazku. Po czym przyciśnięty przez Sabata, najpierw bluznąłeś (symptomatyczne, bo zazwyczaj nawet personalnie opluty mówisz, ze deszcz pada), a potem cos tam bąknąłeś że swojej żony jednak nie wyrzucisz na śmietnik nawet jak sie popsuje.
                                                  • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 13:03
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Juz tu zreszta byliśmy, upierałeś sie, ze seks w zwiazku po prostu „ma byc”, ze bez spontanicznego dobrego seksu nie ma zwiazku. Po czym przyciśnięty przez Sabata, najpierw bluznąłeś (symptomatyczne, bo zazwyczaj nawet personalnie opluty mówisz, ze deszcz pada), a potem cos tam bąknąłeś że swojej żony jednak nie wyrzucisz na śmietnik nawet jak sie popsuje.
                                                    ---------------------------------------
                                                    Nie pamiętam tych historii, tymczasem czym innym jest brak seksu z powodu choroby, a czym innym z powodu odmowy, która wskazuje, że formuła się wyczerpała.
                                                    Wydaje mi się, że ciesząc się uczuciem, związkiem i seksem już przez 40 lat, mogę cos w temacie doradzić ludziom, którzy tego nie mają i często nie wiedzą dlaczego.
                                                    A znam 2 panie psycholożki, doradzające małżeństwom. Obie mają różne certyfikaty i własne życie totalnie w ruinie.
                                                  • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 14:49
                                                    > czym innym jest brak seksu z powodu choroby, a czym innym z powodu odmowy, która wskazuje, że formuła się wyczerpała. <

                                                    A co jezeli odmowa wynika z choroby? Dajmy na to depresji?

                                                    > Wydaje mi się, że ciesząc się uczuciem, związkiem i seksem już przez 40 lat, mogę cos w temacie doradzić ludziom, którzy tego nie mają i często nie wiedzą dlaczego.
                                                    A znam 2 panie psycholożki, doradzające małżeństwom. Obie mają różne certyfikaty i własne życie totalnie w ruinie. <

                                                    Cudne :)
                                                    Przypomniałeś mi rykoszetem ostatnią perełkę Trumpa do jakiegoś dziennikarza: „jestem tak skromny, ze ty tego nawet nie mozesz pojąć”.
                                                  • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 15:11
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > czym innym jest brak seksu z powodu choroby, a czym innym z powodu odmowy
                                                    > , która wskazuje, że formuła się wyczerpała. <
                                                    >
                                                    > A co jezeli odmowa wynika z choroby? Dajmy na to depresji?

                                                    Albo zaburzenia hormonalne, spadek hormonów płciowych? ;)
                                                    (Z ust mi tą depresję wyjałeś :) Wogóle proteina, to jesteśmy obrzydliwymi dekonstrukcjonistami :D )

                                                    > A znam 2 panie psycholożki, doradzające małżeństwom. Obie mają różne certyfikat
                                                    > y i własne życie totalnie w ruinie. <
                                                    >
                                                    > Cudne :)
                                                    > Przypomniałeś mi rykoszetem ostatnią perełkę Trumpa do jakiegoś dziennikarza: „
                                                    > jestem tak skromny, ze ty tego nawet nie mozesz pojąć”.

                                                    Proszę się nie śmiać z pań psycholożek (raczej psychoterapeutek, skoro prowadza psychoterapię), tak już jest że najlepszym psychoterapeutą jest ktoś kto osobiście doświadczył pewnych problemów. Oczywiście jest to warunek pożądany ale niewystarczający.
                                                  • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 21:09
                                                    > Proszę się nie śmiać z pań psycholożek

                                                    Z Markowej wiedzy w temacie sie podsmiewalem.
                                                    „Nigdy nie miałem złamanej nogi, wiec sie znam na chirurgii urazowej lepiej od chirurgow, czesc z nich miała złamane kulasy”. I dalej: „oto moja lista punktów rozwiązująca problem złamanych nóg:
                                                    - nie mieć osteoporozy
                                                    - grać w tenisa
                                                    - nie jeździć na nartach”
                                                  • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 22:12
                                                    proteinawy napisał(a):


                                                    > Z Markowej wiedzy w temacie sie podsmiewalem.
                                                    -----------------
                                                    No problem. Lubię Cię.

                                                    > „Nigdy nie miałem złamanej nogi, wiec sie znam na chirurgii urazowej lepiej od chirurgow, czesc z nich miała złamane kulasy”. I dalej: „oto moja lista punktów rozwiązująca problem złamanych nóg:
                                                    > - nie mieć osteoporozy
                                                    > - grać w tenisa
                                                    > - nie jeździć na nartach”
                                                    -------------------------
                                                    Z chirurgami mam ostatnio częsty kontakt z uwagi na kontuzje kolana. Tenis i narty (od lat nie jeżdżę) są mało kompatybilne z kolanami, a jak dodasz PESEL ..
                                                    Flexagen Structum, krioterapia i zobaczymy.
                                                  • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 16.10.17, 02:47
                                                    > No problem. Lubię Cię.
                                                    Wzajemnie. Dobranoc.
                                                  • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 14:17
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Kobieta nie ma obowiązku dostarczać mi przyjemności, tak samo, jak ja nie
                                                    > mam takiego obowiązku. <
                                                    >
                                                    > Abstrahując od tego jakie inni maja obowiązki wobec mnie: ja zawsze moga nałoży
                                                    > ć na siebie takie obowiązki jakie chce.
                                                    >
                                                    > Zauważ zresztą jak słownictwo steruje naszymi emocjami:

                                                    Czy treść psysiegi marzenkiej to nie nalozenie na siebie takiego obowiązku?

                                                    przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe.

                                                    KRiO prezyzuje ze to w szczegolnosci pozycie fizyczne.

                                                    Faktycznie wystarczy zmienic slownictwo ze to zachcianka nie potrzeba i nie obejmuje
                                                  • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 14:54
                                                    > Czy treść psysiegi marzenkiej to nie nalozenie na siebie takiego obowiązku? <

                                                    Mysle ze tak.
                                                  • kag73 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 15:12
                                                    > Mam fun ze spania z moja kobietą, a to już 40 lat.

                                                    "Nie wątpię.
                                                    Proteinowy fun tej kategorii nazywa obowiązkiem."

                                                    To nie to samo, bo pisza dwie rozne osoby. To co dla jednego moze byc obowiazkiem (dla mnie: nie chce/nie zawsze chce, ale musze), ze wzgledu na okolicznosci, dla innego moze byc przyjemnoscia, sypia, bo chce i ma przyjemnosc a nie bo ma obowiazek. Wiec w teorii ma "obowiazek malzenski", ale w praktyce to nie zaden obowiazek, bo chce dla frajdy a nie bo musi spelnic obowiazek.

                                                    > Czy treść psysiegi marzenkiej to nie nalozenie na siebie takiego obowiązku? <

                                                    "Mysle ze tak."

                                                    No ale teraz na dwoje babka wrozyla: mozna z kims sypiac, bo to obowiazek a mozna z kims sypiac, bo sie chce z nim sypiac i robiloby sie to nawet gdyby nie bylo takiego obowiazku.
                                                    Ja sypiam ze swoim nie z obowiazku malzenskiego, ale dlatego, ze lubie i chce. Obowiazek to dla mnie: nie chce/nie zawsze chce, ale musze, bo to moj obowiazek. Jak pracowalam to czasem bardzo mi sie nie chcialo, ale niestety musialm isc do pracy.
                                                  • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 15:48
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Ja sypiam ze swoim nie z obowiazku malzenskiego, ale dlatego, ze lubie i chce. Obowiazek to dla mnie: nie chce/nie zawsze chce, ale musze, bo to moj obowiazek. Jak pracowalam to czasem bardzo mi sie nie chcialo, ale niestety musialm isc do pracy.
                                                    -------------------
                                                    Pod tym się podpisuję.
                                                  • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 16:08
                                                    kag73 napisała:

                                                    > > Mam fun ze spania z moja kobietą, a to już 40 lat.
                                                    >
                                                    > "Nie wątpię.
                                                    > Proteinowy fun tej kategorii nazywa obowiązkiem."
                                                    >
                                                    > To nie to samo, bo pisza dwie rozne osoby.

                                                    A mogą być dwie nie-różne osoby?
                                                    Sory ale jak błędy ortograficzne czy gramatyczne mi nie przeszkadzają wcale, to błedy logiczne bardzo ;)
                                                    Co do meritum, to wg mojego pojęcia świata i ludzi pewne doznania zmysłowe sa dostępne i tożsame dla większości ludzi niezależnie od tego jak "to" nazywają. Czy Ty powiesz 'sweet' czy ja powiem 'słodki' to to samo mimo ze jesteś dwoma "różnymi osobami" ;)

                                                    > To co dla jednego moze byc obowiazki
                                                    > em (dla mnie: nie chce/nie zawsze chce, ale musze), ze wzgledu na okolicznosci,
                                                    > dla innego moze byc przyjemnoscia, sypia, bo chce i ma przyjemnosc a nie bo ma
                                                    > obowiazek. Wiec w teorii ma "obowiazek malzenski", ale w praktyce to nie zaden
                                                    > obowiazek, bo chce dla frajdy a nie bo musi spelnic obowiazek.

                                                    A "chcę spełnić obowiązek małżeński bo to frajda dla nas obu"? co Ci konkretnie tu nie pasuje?

                                                    > Ja sypiam ze swoim nie z obowiazku malzenskiego, ale dlatego, ze lubie i chce.
                                                    > Obowiazek to dla mnie: nie chce/nie zawsze chce, ale musze, bo to moj obowiazek
                                                    > . Jak pracowalam to czasem bardzo mi sie nie chcialo, ale niestety musialm isc
                                                    > do pracy.

                                                    A jak Ci się nie chciało pracować to to zwerbalizowałaś szefowi? ;)
                                                    A co będzie jeśli seks małżeński (powiedzmy chwilo) przestanie Ci być przyjemnym (np. problem zdrowotny). Wprawdzie nie boli ale przyjemność prawie zerowa.
                                                  • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 21:20
                                                    > No ale teraz na dwoje babka wrozyla: mozna z kims sypiac, bo to obowiazek a mozna z kims sypiac, bo sie chce z nim sypiac i robiloby sie to nawet gdyby nie bylo takiego obowiazku. <

                                                    To jest kagizm liniowy. Kagizm kwadratowy byłby: mozna doświadczać wiecej niz jednej emocji czy motywacji na raz - ambiwalencja”. Kagizm do sześcianu: istnieje nie tylko wielość impulsów zewnętrznych i wewnętrznych, ale sam doświadczający nie jest spójną jaźnią, raczej wielością lepiej lub gorzej pasujących do siebie kawałków. „Na imie mi Legion, bo jest nas wielu.”
                                            • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 16.10.17, 03:22
                                              proteinawy napisał(a):

                                              > Dla suczej suczy nerd moze byc kimś w rodzaju dziewicy na piewszy rzut oka...

                                              A kim moze byc dla kogos w rodzaju mnie?

                                              > Wlasnie - któryś z Twoich kochanków był w tym dobry? Czy to tylko rozpraszające
                                              > uwage pierdolenie za uszami?

                                              Byl jeden, ktory ogarnial ale musialam go sprowokowac. Czasami te prowokacje sporo kosztowaly. Ale byl naprawde dobry. Wiesz mial w sobie taki charaterystyczny gniew, sluchal ciezkiego, murzynskiego rapu, walil piescia w stol jak mu sie cos nie podobalo i generalnie mial dyspotyczny charakter (tez mial przeboje z byla na koncie, ktora przyprawiwszy mu rogi urodzila bekarta facetowi, ktory ja w ciazy wyrzucil na ulice...wiem bo ja do nas przyprowadzil) i mielismy zyc w trojkacie do czasu narodzin. Ale byl w tym naprawde dobry. A i tak powiem nieskromnie: ja zawsze bylam najlepsza. Te kolejne orgazmy/wytryski u facetow bez odpoczynku nie braly sie znikad, bynajmniej nie tyle z samej pracy fizycznej. Dirty talk w lozku to doladowanie, orgazm gwarant. Dlatego pieprze techike, mechanike, tantre i inne cuda na kiju i polecam wszystkim babkom z klopotem dochodzenia zeby ogarnely co maja w glowie (gdy na dole akcja wre) i ewentualnie jak tam szybko cos wlozyc gdy wieje pustka ;) Pamietam tez pierwsza inspiracje (pewno juz tu wrzucalam): kiedys moj chlopak, jak mielismy po 18 lat, zwierzyl sie, ze slyszal starych jak sie kochali. Ojciec do matki powiedzial: 'bede cie pieprzyl az sie zasrasz'. Wtedy rozmawialismy z chlopakiem na zasadzie 'jak on tak mogl prymityw jeden!' ale juz wtedy nie bylam z nim do konca szczera ;-) Jak sam wiesz nie z kazdym mozna/sie powinno tak otwierac ;)

                                              Temat dlaczego nie zalezy Ci zeby bylo sympatycznie zlapalam. Dzieki za wyjasnienie.
                                              • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 17.10.17, 15:04
                                                > A kim moze byc dla kogos w rodzaju mnie?

                                                Tego nie wie nikt, oprócz Ciebie. Z boku można tylko podejrzewać.

                                                Rada od nerda w temacie nerdów: uważaj a jeżeli juz - szukaj młodych, niepokręconych . Stare nerdy moga mieć zryty beret bardziej niz inni brzydale. Większe prawdopodobieństwo poroża w CV (czasem w komplecie z oskubaniem z kasy). Z tym idzie czasem mizoginia, paranoja, depresja.

                                                Tam obok Urqu wraca czasem do Cersei. Mnie bardziej fascynuje Gollum. Archetyp kogos kto przez bycie przezroczystym idzie w stronę ciemności i szaleństwa.
                                                • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 17.10.17, 16:28
                                                  proteinawy napisał(a):

                                                  > Tego nie wie nikt, oprócz Ciebie. Z boku można tylko podejrzewać.
                                                  >
                                                  > Rada od nerda w temacie nerdów: uważaj a jeżeli juz - szukaj młodych, niepokręc
                                                  > onych . Stare nerdy moga mieć zryty beret bardziej niz inni brzydale. Większe p
                                                  > rawdopodobieństwo poroża w CV (czasem w komplecie z oskubaniem z kasy). Z tym i
                                                  > dzie czasem mizoginia, paranoja, depresja.
                                                  >
                                                  > Tam obok Urqu wraca czasem do Cersei. Mnie bardziej fascynuje Gollum. Archetyp
                                                  > kogos kto przez bycie przezroczystym idzie w stronę ciemności i szaleństwa.

                                                  Wiedzialam, ze mozna na Ciebie liczyc, szkoda jednak, ze nie mozna w takim wymiarze jak za dawnych czasow.
                                                  • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 18.10.17, 08:07
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Wiedzialam, ze mozna na Ciebie liczyc, szkoda jednak, ze nie mozna w takim wymi
                                                    > arze jak za dawnych czasow.

                                                    A ja doceniam że na Ciebie można liczyć w temacie dosypywania sterydów do seksu. Dirty talk i filmiki w głowie.
                                                    W końcu jakieś wyzywające przebieranki albo kurewskie gorsety i pończochy to takie dirty talk ale dla ośrodków wzroku dla mnie żeby nie było "miło".
                                                    Ewentualnie także odpalam któryś z filmików w głowie.
                                                • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 17.10.17, 19:12
                                                  proteinawy napisał(a):

                                                  > > A kim moze byc dla kogos w rodzaju mnie?
                                                  >
                                                  > Tego nie wie nikt, oprócz Ciebie. Z boku można tylko podejrzewać.
                                                  >
                                                  > Rada od nerda w temacie nerdów: uważaj a jeżeli juz - szukaj młodych, niepokręc
                                                  > onych . Stare nerdy moga mieć zryty beret bardziej niz inni brzydale. Większe p
                                                  > rawdopodobieństwo poroża w CV (czasem w komplecie z oskubaniem z kasy). Z tym i
                                                  > dzie czasem mizoginia, paranoja, depresja.
                                                  >
                                                  > Tam obok Urqu wraca czasem do Cersei. Mnie bardziej fascynuje Gollum. Archetyp
                                                  > kogos kto przez bycie przezroczystym idzie w stronę ciemności i szaleństwa.

                                                  Gollum przez bycie przezroczystym? A nie przez długotrwałe obcowanie z czymś złym? Tylko nie mów mi ze bycie przezroczystym jest złe ;-) Jest traumą, czynnikiem osłabiającym wolę i rozwój, ale nie jest źródłem emanującym złą energią.
                                                  • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 18.10.17, 21:33
                                                    > Gollum przez bycie przezroczystym? A nie przez długotrwałe obcowanie z czymś złym? Tylko nie mów mi ze bycie przezroczystym jest złe ;-) Jest traumą, czynnikiem osłabiającym wolę i rozwój, ale nie jest źródłem emanującym złą energią. <

                                                    No ale czemu Gollum w ogole obcował ze złem? Czemu akurat taka a nie inna super-moc? Dajmy na to forsa, teleportacja, dziesięć rak z bicepsem jak Schwartzenegger?

                                                    „Niewidzialność” jest zaprzeczeniem mocy, zaprzeczeniem tworzenia albo chociaż potencjału tworzenia. Jest tez zerwaniem więzi z reszta poczciwców. Tez mam te dwie rzeczy za najważniejsze w życiu : cos tworzyć i nie stracić kontaktu z reszta do konca. Dlatego tak nienawidzę korpo - jest groteskowym wykrzywianiem obu, jak Mordor. I dlatego pogrążam sie tu w paranoi, w tej brytfanii, mój sssssskarbie :)

                                                    Tolkien wykrzesał cos oryginalnego a jednoczesnie bardzo starego, podstawowego. Szkoda ze nie miał szansy sie skumać z R.R.Martinem - odrobina cycków, kazirodczego seksu i psychopatycznego okrucieństwa (no i lepszej psychologii postaci) ożywiałaby te opasłe tomiszcza.

                                                    To tylko moja interpretacja, spece od literatury widza to pewnie inaczej. Spotkałem sie juz z opinia ze to był faszysta, bo przeciez wszystkie kultury sa tak samo piękne. Ciekawe kiedy jakas kurwa (intelektulana kurwa) z Holiłód zrobi mu na głowie kupę i dostaniemy wersje z płonącym okiem saurona jako symbolem odbytu prześladowanego przez wagino-fanów, orki jako transy, trolle to moga byc czarni, elfy to oczywiscie faszyści, hobbity - publika do zaorania a sam Gollum - jaskółka zmian.
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 19.10.17, 01:03
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    Ciekawe kiedy jakas kurwa (intelektulana kurwa) z Holiłód zrobi mu
                                                    > na głowie kupę i dostaniemy wersje z płonącym okiem saurona jako symbolem odby
                                                    > tu prześladowanego przez wagino-fanów, orki jako transy, trolle to moga byc cz
                                                    > arni, elfy to oczywiscie faszyści, hobbity - publika do zaorania a sam Gollum -
                                                    > jaskółka zmian.

                                                    Mi to plonace oko saurona od poczatku i nadal kojarzy sie z wejsciem do pochwy czyli cipka w ujeciu ginekologcznym ;-) No nie mow, ze nie przypomina? DLatego ja tego filmu nie potrafie traktowac powaznie. NIe cierpie fantasy w odroznieniu od sci-fi. Czy juz zasluzylam na miano intelektualnej kurwy? ;)

                                                    img1.stylowi.pl//images/items/o/201302/stylowi_pl_inne_plikoko-sauronajpg-Srodziemie-wiki_4241140.jpg
                                                  • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 19.10.17, 09:35

                                                    > Mi to plonace oko saurona od poczatku i nadal kojarzy sie z wejsciem do pochwy
                                                    > czyli cipka w ujeciu ginekologcznym ;-) No nie mow, ze nie przypomina? DLatego
                                                    > ja tego filmu nie potrafie traktowac powaznie.

                                                    Cipa jak nic, droga Kitty. Film oglądałam i podobał mi się bardzo, ale co pokazywali oko Saurona to wyłam ze śmiechu :-D
                                                  • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 19.10.17, 07:20
                                                    > „Niewidzialność” jest zaprzeczeniem mocy, zaprzeczeniem tworzenia albo chociaż
                                                    > potencjału tworzenia. Jest tez zerwaniem więzi z reszta poczciwców. Tez mam te
                                                    > dwie rzeczy za najważniejsze w życiu : cos tworzyć i nie stracić kontaktu z res
                                                    > zta do konca.

                                                    Gollum dla mnie to archetyp strawienia osobowości przez pożadanie posiadania ssskarbu. Samotność i zło wynika z lęku ze ktoś może mu go odebrać, zmianą.
                                                  • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 19.10.17, 09:33

                                                    > No ale czemu Gollum w ogole obcował ze złem? Czemu akurat taka a nie inna super
                                                    > -moc? Dajmy na to forsa, teleportacja, dziesięć rak z bicepsem jak Schwartzeneg
                                                    > ger?

                                                    Gollum obcował ze złem bo dostał się w orbitę czegoś wyjątkowo pociągającego a niszczącego, unikanie czego przerastało jego możliwości i wolę. Dla mnie (i nie tylko, jak się doczytałam) to archetyp uzależnienia. Pierścień i jego cudowne dary wyjątkowo dobrze wstrzeliły się w ośrodek przyjemności Golluma ;-)
                                      • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 06:54
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > Ciekawe co inni uzytkownicy mysla o kobiecosci? Piszcie chetnie poczytam.

                                        :-)

                                        "Musi być do wyboru.
                                        Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
                                        To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
                                        Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
                                        czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
                                        Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
                                        Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
                                        Naiwna, ale najlepiej doradzi.
                                        Słaba, ale udźwignie.
                                        Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
                                        Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
                                        Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
                                        Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
                                        Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
                                        własne pieniądze na podróż daleką i długą.
                                        tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
                                        Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
                                        Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
                                        Albo go kocha, albo się uparła.
                                        Na dobre, na niedobre i na litość boską."
                                • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 10:01
                                  aandzia43 napisała:

                                  > Tak tak, a obawy Potwora w imieniu całego rodu męskiego że na wojaczkę chłopakó
                                  > w biorą często gęsto to też tylko taki bullshit tylko dlatego, że aktualnie mam
                                  > y wyjątkowo spokojny czas :-P Żydzi też mogli zawsze spać spokojnie bo przecież
                                  > kiedyś tam przez chwilę nikt się na nich nie zasadzał. Nawet Hitler nie miał w
                                  > obec nich złych zamiarów :-P :-P

                                  Aa, rozumiem, boisz się na zapas.
                                  Wszystkie feministki mają takie stany lękowe?

                                  P.S.
                                  Wiesz może czym się materializują "obawy Potwora"? chodzi na jakieś pacyfistyczne białe marsze? czy jakoś inaczej?
    • obrotowy NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 11.10.17, 22:02
      i obie strony patrzyly na wzajemne zwiazki pod katem spodziewanych korzysci finansowych, spolecznych i genetycznych...

      ZAWSZE tak bylo w historii !

      - wyjatek - to byly (krotkie w wymiarze historycznym) czasy "real-socjalizmu"
      - gdy raz jeden w historii czyste uczucia - bez kontekstu ekonomicznegoo mogly dojsc do glosu.
      • ployd Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 17.10.17, 10:02
        obrotowy napisał:

        > i obie strony patrzyly na wzajemne zwiazki pod katem spodziewanych korzysci fin
        > ansowych, spolecznych i genetycznych...
        >
        > ZAWSZE tak bylo w historii !
        >
        > - wyjatek - to byly (krotkie w wymiarze historycznym) czasy "real-socjalizmu"
        > - gdy raz jeden w historii czyste uczucia - bez kontekstu ekonomicznegoo mogly
        > dojsc do glosu.

        Apartamenty, markowe ubrania i biżuteria istniały również wtedy i nie były wcale mniej pożądane niż obecnie, a w gułagu - pisze autor książki Inny Świat - piękna oddawała się magazynierowi za dostęp do słabej jakości jedzenia. Masz jakieś nietypowe pojęcie o kontekście ekonomicznym.

        Podobno pisuje tutaj jeden za najsłynniejszych intelektualnych szermierzy internetu Pan Sabat-Sabatkowski...
        • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 17.10.17, 11:51
          ployd napisał:
          >
          > Apartamenty, markowe ubrania i biżuteria istniały również wtedy i nie były wcale mniej pożądane niż obecnie, a w gułagu - pisze autor książki Inny Świat - piękna oddawała się magazynierowi za dostęp do słabej jakości jedzenia. Masz jakie ś nietypowe pojęcie o kontekście ekonomicznym.
          ---------------------
          Niedawno czytałem książkę w temacie. Cytuję z pamięci: Seks był najczęściej jedyną cenną walutą która umożliwiała przetrwanie kobiecie i jej rodzinie.
          www.empik.com/wojenne-zwiazki-polki-i-niemcy-podczas-okupacji-roger-maren,p1130888119,ksiazka-p
          • ployd Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 17.10.17, 14:09
            Seks traci wartość, jeszcze jakiś chory knur z Hollywood się rzuca na baby sprzedajne, ale właśnie przestał, do tego dochodzi choroba współczesnego internetu (bo już czas zacząć traktować internet jak wszystko inne - historycznie), przed nami nowe rubieże. Kto to zrozumie?
            • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 17.10.17, 14:59
              ployd napisał:

              > Seks traci wartość, jeszcze jakiś chory knur z Hollywood się rzuca na baby sprzedajne, ale właśnie przestał,
              -----------
              Ja w firmie miałem kilka szkoleń, prowadzonych przez specjalistyczne firmy, w temacie molestowania, w tym seksualnego. Mam to zaliczone i otrzymałem odpowiedni dyplom.
              Temat nie jest tak prosty, jak sie niektórym wydaje, począwszy od samej definicji molestowania. Otóż jeśli pan W. złapał za biust młodą aktorkę, wcale to nie musiało zostać zdefiniowane jako molestowanie. A dlaczego? No właśnie.
              • urquhart Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 07:55
                > Ja w firmie miałem kilka szkoleń, prowadzonych przez specjalistyczne firmy, w
                > temacie molestowania, w tym seksualnego. Mam to zaliczone i otrzymałem odpowied
                > ni dyplom.
                > Temat nie jest tak prosty, jak sie niektórym wydaje, począwszy od samej definic
                > ji molestowania. Otóż jeśli pan W. złapał za biust młodą aktorkę, wcale to nie
                > musiało zostać zdefiniowane jako molestowanie. A dlaczego? No właśnie.

                No na czym polega ta różnica miedzy podrywem a molestowaniem ? Podryw na "Dirty Talk" jest gdy podrywający się spodoba ?

                ujarani.com/399122
                • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 09:20
                  urquhart napisał:

                  > > Ja w firmie miałem kilka szkoleń, prowadzonych przez specjalistyczne firmy, w
                  > > temacie molestowania, w tym seksualnego. Mam to zaliczone i otrzymałem od
                  > powiedni dyplom.
                  > > Temat nie jest tak prosty, jak sie niektórym wydaje, począwszy od samej definicji molestowania. Otóż jeśli pan W. złapał za biust młodą aktorkę, wcale to nie
                  > > musiało zostać zdefiniowane jako molestowanie. A dlaczego? No właśnie.
                  >
                  > No na czym polega ta różnica miedzy podrywem a molestowaniem ? Podryw na "Dirty
                  > Talk" jest gdy podrywający się spodoba ?
                  -------------------------------------
                  Słowo "molestia" choćby z hiszpańskiego to przykrość, natarczywość, dokuczliwość. W ,,Trylogii" pan Zagłoba mówił, że ,będziemy molestować oblegających".
                  Tak więc aby molestowanie miało miejsce musza zostać spełnione 3 warunki:
                  - czynność sprawia przykrość, dyskomfort ,
                  - powinno zostać to jednoznacznie oznajmione,
                  - czynność jest powtarzana, mimo protestu,
                  Tak więc facet, gdy usiłuje zbliżyć się do kobiety fizycznie, nie popełnia czynu molestowania, a dopiero to ma miejsce, gdy otrzymuje jednoznaczną informację, żeby tego nie robił, a pomimo tego nadal to robi., wykorzystując siłę, pozycję itp. W przypadku pana W fakt, że złapał kogoś za biust nie został potraktowany jako molestowanie.
                • hello-kitty2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 09:21
                  Urqu zawsze zaczynam przegladac tych Ujaranych jak wstawiasz cos. Tutaj sie poplakalam (ta nazwa;)

                  ujarani.com/14309
                  • hello-kitty2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 09:25
                    I tutaj to juz plakalam ziarnistymi lzami. Dobra przestaje to ogladac, bo rozwale sobie dzien ;)

                    ujarani.com/642
              • ployd Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 08:48
                Wykupiłem wczoraj prenumeratę gazety i czytałem artykuł na gorący po sprawie Weinsteina, tego knura, topic. Np. jak ktoś powie w pracy: nie mogę się skupić taką masz tą spódniczkę to jest już molestowanie seksualne.
                • urquhart Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 09:02
                  ployd napisał:

                  > Wykupiłem wczoraj prenumeratę gazety i czytałem artykuł na gorący po sprawie We
                  > insteina, tego knura, topic. Np. jak ktoś powie w pracy: nie mogę się skupić ta
                  > ką masz tą spódniczkę to jest już molestowanie seksualne.

                  No i to moze nie jest lewicowe mizoandryczne "zwiększanie restrykcyjnosci"?

                  Wczoraj rozmawialem z synem który ma kolejkę koleżanek i ja mu mowilem ze ma szczescie bo dobre geny a on ze zachowanie nie geny wspomniał ze mu mowily ze inne chlopaki dzis sa wycofane i boja sie wzroku a co dopiero zagadac dziewczyne i on na ich tle punktuje bo zaczepia je
                  • ployd Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 09:29
                    Tak jakby myślałem po tej linii że niekiedy musi zostać wyrażony jeden sprzeciw żeby była jasność, czyli że w tym akurat przypadku komplementu, jeśli niechciany, przydałaby się odprawa słowna, no bo może być chciany niestety... Są też zachowania nieprzystojne bezwzględnie i tu nie trzeba odprawy słownej dla jasności sytuacji.
                    Ten Weistein obracał się właśnie w ten sposób, że sobie pozwalał w sytacji quasi-zawodowej i liczył że nie usłyszy nie od zdezorientowanej aktorki, zaskoczonej sytuacją:

                    www.dailymail.co.uk/news/article-4981780/English-actress-Lysette-Anthony-says-Weinstein-raped-her.html
                    • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 10:07
                      ployd napisał:

                      > Tak jakby myślałem po tej linii że niekiedy musi zostać wyrażony jeden sprzeciw żeby była jasność, czyli że w tym akurat przypadku komplementu, jeśli niechciany, przydałaby się odprawa słowna, no bo może być chciany niestety...
                      -----------------
                      Zgodnie z nauka forum,: look, money, status, dla początkującej aktorki, milioner, szef studia i producent to niemal półbóg, od którego zależy jej kariera, sukces, kasa itp, więc dla zapewne dla wielu aktorek takie zachowanie mogło być welcome. Teraz po latach bawią się w święte i pokrzywdzone, podobnie jak praktykantka została skotłowana przez prezydenta Kennediego i jego doradcę. Ona po 50 latach wydała o tym książkę.
                      • ployd Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 10:30
                        Woody Allen wyraził wczoraj obawy, że po zdemaskowaniu Weinsteina rozpocznie się polowanie na czarowników czyli na facetów którzy w biurze puścili oko do koleżanki z pracy... Ta aktorka która po 25 latach podaje że ten knur po wejściu gdy zastygła w szoku "spuścił jej się na nogę w przedpokoju jak pies" grała wtedy w filmie Allena.
                        • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 10:43
                          ployd napisał:

                          > Woody Allen wyraził wczoraj obawy, że po zdemaskowaniu Weinsteina rozpocznie się polowanie na czarowników czyli na facetów którzy w biurze puścili oko do koleżanki z pracy.
                          ----------------------------
                          A ja czekam, aż pierwsza babka pozwie firmę, że ta zniszczyła jej życie, bo firmowy regulamin zabronił jej koledze /szefowi ją uwieść, a on się temu regulaminowi podporządkował.
                          • ployd Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 10:47
                            marek.zak1 napisał:

                            > ployd napisał:
                            >
                            > > Woody Allen wyraził wczoraj obawy, że po zdemaskowaniu Weinsteina rozpocz
                            > nie się polowanie na czarowników czyli na facetów którzy w biurze puścili oko d
                            > o koleżanki z pracy.
                            > ----------------------------
                            > A ja czekam, aż pierwsza babka pozwie firmę, że ta zniszczyła jej życie, bo fir
                            > mowy regulamin zabronił jej koledze /szefowi ją uwieść, a on się temu regulamin
                            > owi podporządkował.

                            A właśnie:)). Nadejdzie reakcja. Romeo i Julia ścigani przez korporację ha ha!
                        • druginudziarz Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 16:10
                          ployd napisał:

                          > Woody Allen wyraził wczoraj obawy, że po zdemaskowaniu Weinsteina rozpocznie si
                          > ę polowanie na czarowników czyli na facetów którzy w biurze puścili oko do kole
                          > żanki z pracy... Ta aktorka która po 25 latach podaje że ten knur po wejściu gd
                          > y zastygła w szoku "spuścił jej się na nogę w przedpokoju jak pies" grała wtedy
                          > w filmie Allena.

                          Nosz kurwa, 25 lat się zastanawiała czy o tym powiedzieć czy nie? co ją powstrzymało przed bezzwłocznym doniesieniem na policją albo choćby do prasy?? (pytanie retoryczne, bo przecież wszyscy wiedzą co).
                  • proteinawy Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 10:10
                    > No i to moze nie jest lewicowe mizoandryczne "zwiększanie restrykcyjnosci"? <

                    Nie wiem czy to lewicowe, i czy nakierowane wylacznie przeciwko mężczyznom. W koncu kiedys strona postepowa walczyła o rozsznurowanie gorsetów. W tej chwili wahadło zapierdala w stronę wiktoriańskiej wizji kobieta jako istoty wiotkiej, słabej, niezdolnej do sprzedawania reprymendy czy plaskacza komuś kto nie na ma wyczucia (ze np jego zaloty sa niechciane). Niezdolnej również do negocjacji w innych dziedzinach, takich jak kontrakt z pracodawca. Tak, ze Urqu ja jako facet czuje sie wyróżniony przez bieżąca wizje męskości. Jestem wg tych działaczy/działaczek nad-człowiekiem. Gdybym był kobieta - szlag by mnie trafił na takie zdziecinnienie.

                    Ja nie mysle, ze to jest lewo czy prawo. Jest tak ze kto rządzi, chce tez kontroli i konformizmu, a kto jest w opozycji - podkreśla konieczność wolnosci non-konformizmu.
                    • urquhart Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 10:55
                      > Ja nie mysle, ze to jest lewo czy prawo. Jest tak ze kto rządzi, chce tez kontr
                      > oli i konformizmu, a kto jest w opozycji - podkreśla konieczność wolnosci non-k
                      > onformizmu.

                      Dobra ten podział nie jest jasny i cele bankierow tych co te tendecje nakrecają i sponsorują i sypia sterydy.
                      Ostatecznie zgadzam sie ze przesada w druga konserwatywna stronę moze nie tez nie wychodzi jak pokazuje historia pielegnowaniaa zacofania jak w teokratycznym buddyjskim Nepalu.
                    • mabelle2000 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 12:17
                      proteinawy napisał(a):

                      > W tej chwili w
                      > ahadło zapierdala w stronę wiktoriańskiej wizji kobieta jako istoty wiotkiej, s
                      > łabej, niezdolnej do sprzedawania reprymendy czy plaskacza komuś kto nie na ma
                      > wyczucia (ze np jego zaloty sa niechciane).

                      Drobna uwaga odnosnie plaskacza. Mialam taka sytuacje w pracy, ze jeden burak poklepal mnie po dupie. I dobrze sie stalo, ze rozdarlam tylko ryja. Jedna moja skarga i facet wylatuje z pracy, bo akurat z czyms takim sie tu nie certola. Ale gdybym mu przypierdolila, to ja wylecialabym takze- za pobicie.

                      • hello-kitty2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 16:05
                        mabelle2000 napisała:

                        > Drobna uwaga odnosnie plaskacza. Mialam taka sytuacje w pracy, ze jeden burak p
                        > oklepal mnie po dupie. I dobrze sie stalo, ze rozdarlam tylko ryja. Jedna moja
                        > skarga i facet wylatuje z pracy, bo akurat z czyms takim sie tu nie certola. Al
                        > e gdybym mu przypierdolila, to ja wylecialabym takze- za pobicie.

                        Trzeba bylo wyrownac rachunki 'po' pracy ;-)
                      • kag73 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 16:24
                        "Mialam taka sytuacje w pracy, ze jeden burak poklepal mnie po dupie. I dobrze sie stalo, ze rozdarlam tylko ryja. Jedna moja skarga i facet wylatuje z pracy, bo akurat z czyms takim sie tu nie certola."

                        Jak mialas swiadka, ktory gotowowy bylby zeznawac na Twoja korzysc, to moze owszem. Bez swiadka...sprawa nie wyglada juz tak pojedynczo.
                    • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 12:36

                      > Nie wiem czy to lewicowe, i czy nakierowane wylacznie przeciwko mężczyznom. W k
                      > oncu kiedys strona postepowa walczyła o rozsznurowanie gorsetów. W tej chwili w
                      > ahadło zapierdala w stronę wiktoriańskiej wizji kobieta jako istoty wiotkiej, s
                      > łabej, niezdolnej do sprzedawania reprymendy czy plaskacza komuś kto nie na ma
                      > wyczucia (ze np jego zaloty sa niechciane). Niezdolnej również do negocjacji w
                      > innych dziedzinach, takich jak kontrakt z pracodawca. Tak, ze Urqu ja jako face
                      > t czuje sie wyróżniony przez bieżąca wizje męskości. Jestem wg tych działaczy/d
                      > ziałaczek nad-człowiekiem. Gdybym był kobieta - szlag by mnie trafił na takie z
                      > dziecinnienie.


                      Sprzedać plaskacza czy rozedrzeć ryja możesz w sytuacji gdy reszta świata trzyma twoją stronę i gdy masz tego głęboką świadomość (czujesz się w prawie). W czasach i środowiskach gdzie darcie ryja czy walenie po gębie traktowane jest jak pstro w głowie pańci co nie umi docenić męskiej atencji lub dowód na wynikające z gry hormonów szaleństwo,kobiety nie reagują właściwie. Jeszcze gorzej jest tam, gdzie to kobieta jest zawsze winna zalotom i innym męskim poczynaniom, tak z definicji. Wtedy kobiety boją się i automatycznie biorą winę i wstyd na siebie. Jeśli chodzi o pracodawcę i pracownika to najzdrowszy i najklarowniejszy jest układ "ŻADNYCH POUFAŁOŚCI I DWUZNACZNOŚCI". Żadnych. Kurwa, czy tak trudno to pojąć? Obu stronom, babom też.
                      • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 13:26
                        aandzia43 napisała:
                        . Jeśli chodzi o pracodawcę i pracownika to najzdrowszy i najklarowniejszy jest układ "ŻADNYCH POUFAŁOŚCI I DWUZNACZNOŚCI". Żadnych. Kurwa, czy tak trudno to pojąć? Obu stronom, babom też.
                        ----------
                        Już po puszczeniu szkół 60--70% par poznaje się w pracy. Czy to znaczy, że chciałabyś tego zabronić?
                        • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 13:35
                          marek.zak1 napisał:

                          > aandzia43 napisała:
                          > . Jeśli chodzi o pracodawcę i pracownika to najzdrowszy i najklarowniejszy jest
                          > układ "ŻADNYCH POUFAŁOŚCI I DWUZNACZNOŚCI". Żadnych. Kurwa, czy tak trudno to
                          > pojąć? Obu stronom, babom też.
                          > ----------
                          > Już po puszczeniu szkół 60--70% par poznaje się w pracy. Czy to znaczy, że chci
                          > ałabyś tego zabronić?

                          Marku, wyraźnie napisałam o relacji PRACODAWCY I PRACOWNIKA. Powinnam jeszcze dodać: podwładnego i przełożonego. Równi rangą niech się parzą do woli ;-)
                          • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 13:57
                            aandzia43 napisała:

                            > > Już po puszczeniu szkół 60--70% par poznaje się w pracy. Czy to znaczy, że chciałabyś tego zabronić?
                            >
                            > Marku, wyraźnie napisałam o relacji PRACODAWCY I PRACOWNIKA. Powinnam jeszcze dodać: podwładnego i przełożonego. Równi rangą niech się parzą do woli ;-),
                            --------------------------------
                            Do już jest dyskryminacja na całego, zabraniająca wchodzenie w intymne relacje w zależności od stanowiska i statusu co jest sprzeczne ze wszystkimi normami prawnymi. Dobrze że Agnieszka Radwańska wyszła za swojego sparringpartnera i nie wiedziała, że tak nie można i całe rzesze innych. Prawda jest taka, że jak milion osób pozna się w firmie i zwiąże, nikt na to nie zwraca uwagi, a jak jakiś szef włoży rękę pod sukienkę, jest to news na cały świat vide Weinsmann. Zobacz z kim żenią się reżyserzy i producenci w Polsce i na świecie. No właśnie - z aktorkami.
                            • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 14:02
                              marek.zak1 napisał:

                              > aandzia43 napisała:
                              >
                              > > > Już po puszczeniu szkół 60--70% par poznaje się w pracy. Czy to zna
                              > czy, że chciałabyś tego zabronić?
                              > >
                              > > Marku, wyraźnie napisałam o relacji PRACODAWCY I PRACOWNIKA. Powinnam jes
                              > zcze dodać: podwładnego i przełożonego. Równi rangą niech się parzą do woli ;-)
                              > ,
                              > --------------------------------
                              > Do już jest dyskryminacja na całego, zabraniająca wchodzenie w intymne relacje
                              > w zależności od stanowiska i statusu co jest sprzeczne ze wszystkimi normami pr
                              > awnymi. Dobrze że Agnieszka Radwańska wyszła za swojego sparringpartnera i nie
                              > wiedziała, że tak nie można i całe rzesze innych. Prawda jest taka, że jak mil
                              > ion osób pozna się w firmie i zwiąże, nikt na to nie zwraca uwagi, a jak jakiś
                              > szef włoży rękę pod sukienkę, jest to news na cały świat vide Weinsmann. Zobac
                              > z z kim żenią się reżyserzy i producenci w Polsce i na świecie. No właśnie - z
                              > aktorkami.

                              Sprarringpartner to przełożony? ;-)
                              • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 14:21
                                aandzia43 napisała:

                                > Sprarringpartner to przełożony? ;-)
                                ----------------------
                                Ona była jego szefową i właścicielka firmy o nazwie "Agnieszka Radwańska". Była jego chlebodawczynią, płaciła mu pensję, jako pracownikowi. Teraz nazywa go drugim trenerem - bardzo elegancko.

                            • kag73 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 16:05
                              "Do już jest dyskryminacja na całego, zabraniająca wchodzenie w intymne relacje w zależności od stanowiska i statusu co jest sprzeczne ze wszystkimi normami prawnymi. Dobrze że Agnieszka Radwańska wyszła za swojego sparringpartnera i nie wiedziała, że tak nie można i całe rzesze innych. Prawda jest taka, że jak milion osób pozna się w firmie i zwiąże, nikt na to nie zwraca uwagi, a jak jakiś szef włoży rękę pod sukienkę, jest to news na cały świat vide Weinsmann. Zobacz z kim żenią się reżyserzy i producenci w Polsce i na świecie. No właśnie - z aktorkami.

                              No cos Ci sie chyba myli. Ja sobie na ten przyklad nie zycze, zeby jakis obcy facet (szef czy nie szef, kolega z pracy, podwladny) mi bez mojej zgody, od tak sobie, bo ma kaprys, wkladal reke pod sukienke. BO NIE! Jak sie szefowi podobam to mnie moze grzecznie zapytac czy poszlabym z nim na kawe, na przyklad. Moge odmowic albo sie zgodzic i wtedy okaze sie czy bedzie z tego seks czy ozenek czy romans czy przygoda czy co tam jeszcze.
                              Myslisz, ze ta Agnieszka zaczela relacje z tym partnerem od zlapania go z nienacka w trakcie pracy za kutasa? Mozliwe, moze dobrze odczytala sygnaly, moze bylo wiedac chemie czy pozytywny odbior, ale tylko mozliwe.
                              Do czego bysmy doszli jakby kazdy zaczal sobie teraz wedlug uznania wkladac innym rece pod sukienke albo w spodnie. Nie no, niby jestesmy cywilizowani.
                              W przypadku Weinsteina chodzi o naduzywanie wladzy. Tobie sie wydaje, ze jego wspomniane zachowanie bylo "welcome"u tych mlodych aktorek, tymczasem one byly mlode, niedoswiadczone i zdanie na jego laske i nielaske, bo aktorstwem mialy zarabiac na zycie a o obsadach decydowal on. Poza tym nie biegnie sie ze wszystkim na policje a moze sie powinno.
                              • urquhart Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 16:24
                                > W przypadku Weinsteina chodzi o naduzywanie wladzy. Tobie sie wydaje, ze jego w
                                > spomniane zachowanie bylo "welcome"u tych mlodych aktorek, tymczasem one byly m
                                > lode, niedoswiadczone i zdanie na jego laske i nielaske, bo aktorstwem mialy za
                                > rabiac na zycie a o obsadach decydowal on. Poza tym nie biegnie sie ze wszystki
                                > m na policje a moze sie powinno.

                                Może seks i przemoc na filmach tez powinno sie zglaszac na policji? Pare inicjatyw juz bylo takich Kag dolaczysz?.
                                Sprawdzam produkcje Weinsteina (Miramax) i co pare tytułów kojarze z epatowaniem seksem i bezensownym gore jak Piranie 3D.
                                Facet z tego zyje to sprzedaje pmysleniai ma byc swiętoszkiem?
                                Mogly sie zgosic do Disneya grac w bajkach
                                To co jak by panienki chxialy pracowac w burdelu i pozostac dziewicami?
                                No nie zwalniajmy ludzi z myslenia i odpowiedzialnosci za wybory.
                                • kag73 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 16:33
                                  No ja Cie przepraszam ale dla mnie to roznica czy sie godze na film i gram jakies tam sceny i kasuje za film a miedzy facet (szef) wychodzi z zalozenia, ze moze mnie pomacac albo co tam jeszcze, bo zglosilam sie do roli w filmie. Bo ten uklad: szef pracownik to nie film, nie odgrywamy tu scen, to realne zycie. Nie podpisalam, ze bede i ze moze.Wiec sceny w filmach sa za przyzwoleniem a jak sie taki Weinstein do obcej baby rzuca z lapami, bo...MOZE...to jest to zwyczajnie naduzywanie wladzy i jest to nielegalne i bardzo nie w porzadku.
                                  I jeszcze to, nawet fakt, ze ja sie pierdole i chce pieprzyc z wieloma, nie znaczy z automatu, ze rowniez rowniez z Toba i w tym momencie, bo o tym nadal decyduje ja. Wiec jak ktos "dziala" bez pytania i wbrew mojej woli narusza granice mojej prywatnosci. Takie mamy morale i takie obowiazuja nas normy spoleczne.

                              • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 16:57
                                kag73 napisała:

                                > No cos Ci sie chyba myli. Ja sobie na ten przyklad nie zycze, zeby jakis obcy facet (szef czy nie szef, kolega z pracy, podwladny) mi bez mojej zgody, od tak sobie, bo ma kaprys, wkladal reke pod sukienke. BO NIE! Jak sie szefowi podobam to mnie moze grzecznie zapytac czy poszlabym z nim na kawe, na przyklad. Moge odmowic albo sie zgodzic i wtedy okaze sie czy bedzie z tego seks czy ozenek czy romans czy przygoda czy co tam jeszcze.
                                ------------------------------------
                                Opisałem definicje molestowania utworzoną przez amerykańskich prawników na potrzeby firm. Możesz stworzyć własną.

                                -----------------------------
                                > Myslisz, ze ta Agnieszka zaczela relacje z tym partnerem od zlapania go z nienacka w trakcie pracy za kutasa? Mozliwe, moze dobrze odczytala sygnaly, moze byl o wiedac chemie czy pozytywny odbior, ale tylko mozliwe.
                                ----------------------------
                                To odpowiedź Aandzi, że żadnych relacji pracodawca - pracownik być nie powinno. Przykład, że nic złego z nich nie musi wynikać.

                                Tobie sie wydaje, ze jego wspomniane zachowanie bylo "welcome"u tych mlodych aktorek, tymczasem one byly mlode, niedoswiadczone i zdanie na jego laske i nielaske, bo aktorstwem mialy zarabiac na zycie a o obsadach decydowal on.
                                ------------------------------
                                Ludzie za kasę, karierę sławę potrafią oddać wszystko i tego często chcą, bo po jednej stronie jest ta sława dla jednostek, po drugiej niebyt i bieda dla całej reszty. Jeśli to im nie odpowiadało, mogły wyjść z pokoju lub pójść na policję. Zeznania 20-30 laty później sa dla mnie dwuznaczne.
                                • kag73 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 17:12
                                  "Ludzie za kasę, karierę sławę potrafią oddać wszystko i tego często chcą, bo po jednej stronie jest ta sława dla jednostek, po drugiej niebyt i bieda dla całej reszty. Jeśli to im nie odpowiadało, mogły wyjść z pokoju lub pójść na policję. Zeznania 20-30 laty później sa dla mnie dwuznaczne."

                                  Owszem ale byc na prawie i miec racje a dostac racje w sadzie to sa dwie rozne rzeczy. Na policji chca swiadka tego zdarzynia. Byl takowy?
                                  Owszem sa spoznione, ale moze lepiej pozno niz wcale. Takie zachowania powinno sie pietnowac i skadac skargi, bo moze zaoszczedzi to nieprzyjemnych doswiadczen kolejnej kobiecie, bo sie "spawca" zastanowi co robi i czy warto. Fakt, ze z wielu powodow sie tego nie robi. Czasami wcale nie dla slawy, tylko bo widzi sie marne szanse na wygrana a do stracenia czasem duzo. Albo, bo sytuacja jest zaskoczeniem i nie tak latwo ja ogarnoc. Samej zdarzylo mi sie bardzo nieprzyjemne doswiadczenie i udalo mi sie "opuscic sytuacje" i co wiecej? Nic wiecej. To nie jest takie latwe ja sie wydaje. Zwlaszcza jezeli jest sie bardzo mloda osoba(niedoswiadczona) i ze "sprawca" bylo sie sam na sam, w ogole potrzeba momentu, zeby odreagowac.
                                  Bylam tez w sytuacje, ze na policje poszlam i sprawa trafila do sadu. I co i nic, bo bylo zenznanie przeciwko zeznaniu i wielkie rozczarowanie z mojej strony. Ale Ok, nie zaluje, co sie facet nastersowal to jego. I jestem pewna, ze nastepnym razem sie zastanowi zanim zachce mu sie pchac sie z lapami gdzie mu nie wolno.
                          • proteinawy Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 16:28
                            > wyraźnie napisałam o relacji PRACODAWCY I PRACOWNIKA. Powinnam jeszcze dodać: podwładnego i przełożonego. Równi rangą niech się parzą do woli ;-) <

                            O nie. Romanse w pracy szkodzą wszystkim i na każdym etapie. Po to jest 8 godzinny dzien pracy + wolny weekend zeby sie smyrac i miziac gdzie indziej i kiedy indziej.

                            Tutaj jestem z lewica ale z prawicowych powodów. Mianowicie zainwestowałbym w państwo opiekuńcze w celu wymiecienia z roboty leni i mało ambitnych zeby sie nie pałętali pod nogami.
                            • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 19:05
                              proteinawy napisał(a):

                              > > wyraźnie napisałam o relacji PRACODAWCY I PRACOWNIKA. Powinnam jeszcze do
                              > dać: podwładnego i przełożonego. Równi rangą niech się parzą do woli ;-) <
                              >
                              > O nie. Romanse w pracy szkodzą wszystkim i na każdym etapie. Po to jest 8 godz
                              > inny dzien pracy + wolny weekend zeby sie smyrac i miziac gdzie indziej i kiedy
                              > indziej.
                              >
                              > Tutaj jestem z lewica ale z prawicowych powodów. Mianowicie zainwestowałbym w p
                              > aństwo opiekuńcze w celu wymiecienia z roboty leni i mało ambitnych zeby sie ni
                              > e pałętali pod nogami.

                              Wiesz, jeśli o mnie chodzi to jestem tego samego zdania co ty, ale ludzie lgną do siebie w różnych miejscach i sytuacjach. Romanse w pracy były, są i będą, chodzi o wyeliminowanie sytuacji niejasnych, dwuznacznych i niosących ze sobą ryzyko nadużyć. Poza tym niech się parzą, bo w robocie można często spotkać kogoś odpowiedniego, a długie przebywanie ze sobą i wpólne działąnia zbliżają ludzi.
                            • wont2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 19:20
                              proteinawy napisał(a):

                              > > wyraźnie napisałam o relacji PRACODAWCY I PRACOWNIKA. Powinnam jeszcze do
                              > dać: podwładnego i przełożonego. Równi rangą niech się parzą do woli ;-) <
                              >
                              > O nie. Romanse w pracy szkodzą wszystkim i na każdym etapie. Po to jest 8 godz
                              > inny dzien pracy + wolny weekend zeby sie smyrac i miziac gdzie indziej i kiedy
                              > indziej.
                              >
                              > Tutaj jestem z lewica ale z prawicowych powodów. Mianowicie zainwestowałbym w p
                              > aństwo opiekuńcze w celu wymiecienia z roboty leni i mało ambitnych zeby sie ni
                              > e pałętali pod nogami.
                              -----
                              Chyba trochę przesadzasz. Ludzie są tylko ludźmi i rządzą nimi ludzkie emocje i odruchy, nieważne czy w pracy czy w domu. Zabraniać i karać ludzi za zakochiwanie się w pracy jest... nieludzkie :) I skończy się ukrywaniem, plotkami, podkładaniem świń, śledzeniem, donoszeniem etc. No po co to ignorować, lepiej ująć to w jakieś cywilizowane ramy, żeby robota nie ucierpiała. U mnie w robocie hajtnęło się ho ho ludzi. I żyją, pracują, i daj im Bozia szczęście. Albo i nie. Ze dwa tygodnie temu hajtnął się mój kumpel z kumpelą. Mam trochę kaca moralnego, bo z pół roku temu przy wódce mówił mi, że zaczyna się z nią spotykać. Nie miałem pojęcia, że może z tego być coś poważnego i odradzałem mu, bo laska z typu "wszędzie widzę problem i ludzi którzy chcą mnie oszukać". Dodatkowo, trzydzieści parę lat, bez dzieci i kredyt mieszkaniowy na kawalerkę we frankach, sami więc rozumiecie, że to nie tyle pole minowe co kambodżańskie pole śmierci. Sam parę lat temu zresztą próbowałem z nią kręcić bo całkiem atrakcyjna ale skończyło się na całowaniu bo jakoś nie potrafiłem się do jej osobowości przekonać a poza tym jeśli chodzi o całowanie to mój pies robi to z lepszą techniką i zaangażowaniem więc jakoś nie dostrzegłem wartości dodanej. W dupę co prawda bierze, bo inny mój kumpel z pracy świeżo przede mną przetestował, no ale jakoś nie mogłem się przemóc, żeby przejść z pierwszej do trzeciej bazy. Oczywiście, nic mu nie powiedziałem tylko, żeby uważał na dzieci, bo ma już dwójkę z dwoma różnymi babkami, więc chyba jest raczej hm płodny. No i dowiaduję się po pół roku, że się hajtają. Pewnie kolejne dziecko w drodze, ech... :(

                              Co do "wymiecenia z roboty leni i mało ambitnych żeby się nie pałętali pod nogami" to już absolutnie się nie zgodzę. Jak dla mnie liczy się efekt - czy robota jest wykonana i czy jest wykonana tak sobie, dobrze, czy bardzo dobrze. Może podchodzę do tego osobiście, bo jestem mało ambitnym leniem ale jeśli wykonuję moją robotę szybciej i lepiej niż osoby pracowite i ambitne to czy powinny kogoś obchodzić cechy mojej osobowości takie jak lenistwo i brak ambicji? Gdyby efekty mojej pracy były gorsze to oczywiście, niech wygra lepszy, no ale jakoś tak nie jest.

                              I jeszcze a propos molestowania. Może zbieg okoliczności albo sprawa Weinsteina i kampania "Me too" dotarła nawet do tego burdelu w którym pracuję. Mianowicie, dzisiaj na obiedzie koleżanka oznajmiła nam, że molestujemy ją i jej koleżankę. Sytuacja wygląda następująco - codziennie chodzimy w zaufanym gronie (znamy się już chyba z dekadę a z niektórymi półtorej dekady) - kilku facetów i dwie dziewczyny (obie mężatki) - na obiad. Dobrowolnie, o 12, kto chce i może ten idzie, kto nie chce albo nie może nie idzie. Jesteśmy współpracownikami, żadnej zależności służbowej. No i podczas tych obiadów cały czas prawimy sobie jakieś docinki, sprośności, no generalnie rządy przejmuje wtedy głupawka. Obie laski są mężatkami. Jedna jest bardzo atrakcyjna (pisałem o niej jakiś czas temu, to ta co kilka lat temu ujeżdżała mnie przez spodnie; ech nadal się czerwienię ze wstydu jak sobie to przypomnę), druga jest, obiektywnie mówiąc, bardzo nieatrakcyjna. No i dzisiaj, w węższym gronie, bo inni nie mogli przyjść na obiad, ta atrakcyjna laska mówi, że doszły do wniosku, że je molestujemy. Nosz kurwa, może żart ale może nie bo z głupimi cipami nigdy nic nie wiadomo, to się pytam do protokołu, przy świadkach - dobra, rozmawiamy poważnie, czy czujesz się molestowana i czy chciałabyś, żebyśmy przestali. "Nie, nie czuję się" - odpowiedź mnie nie zdziwiła, bo laska to kliniczny przykład attention whore i do życia potrzebuje orbiterów - "no ale ta druga czuje się molestowana". Przyznam się, że mnie to zdziwiło bo molestowana, jeśli już, to jest ta pierwsza - ładna. Tą drugą to molestujemy tak bardziej empatycznie, żeby nie czuła się gorzej, żeby nie była pomijana. No jakbyście się czuli, jakby chłopy w głupawce prawili komplementy tej ładnej, a tą drugą zupełnie pomijali. No i raz na jakiś czas, wiem jak to brutalnie brzmi, empatycznie molestujemy tą drugą mówiąc jej jakiś komplement, który niestety nie ma żadnego związku z rzeczywistością, bo naprawdę, trudno wykrzesać jakiś prawdziwy komplement :( No żeby chociaż inteligentna była... Ale przynajmniej staramy się zachować jakiś koślawy chociaż parytet. No i zamiast docenić naszą empatię i dobroduszność dowiadujemy się, że molestujemy :( No i praw tu komplementy kobietom...
                              • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 19:45

                                Przyznam się, że mnie to
                                > zdziwiło bo molestowana, jeśli już, to jest ta pierwsza - ładna. Tą drugą to mo
                                > lestujemy tak bardziej empatycznie, żeby nie czuła się gorzej, żeby nie była po
                                > mijana. No jakbyście się czuli, jakby chłopy w głupawce prawili komplementy tej
                                > ładnej, a tą drugą zupełnie pomijali. No i raz na jakiś czas, wiem jak to brut
                                > alnie brzmi, empatycznie molestujemy tą drugą mówiąc jej jakiś komplement, któr
                                > y niestety nie ma żadnego związku z rzeczywistością, bo naprawdę, trudno wykrze
                                > sać jakiś prawdziwy komplement :( No żeby chociaż inteligentna była... Ale przy
                                > najmniej staramy się zachować jakiś koślawy chociaż parytet. No i zamiast docen
                                > ić naszą empatię i dobroduszność dowiadujemy się, że molestujemy :( No i praw t
                                > u komplementy kobietom...

                                Dobre z was chłopaki :-D
                              • proteinawy Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 20:29
                                > Zabraniać i karać ludzi za zakochiwanie się w pracy jest... nieludzkie :) <

                                Dlatego bym ich nie karał. Państwo opiekuńcze to ma byc marchewka. Nie chce ci sie pracowac - heja na zielona łączkę, baw sie, baw. Nie smetaj mi sie koło klawiatury. Znaczy nie Ty Wont tylko takie ogólne „ty”. Ty mi sie nigdzie nie plączesz :)

                                A co do „jak jest robota zdobiona, to co to komu szkodzi” - masa zastrzeżeń. Pierwsze z brzegu:

                                - różnica nakładów miedzy „zrobiona” i „dobrze zrobiona” jest rzędu kilku razy,
                                - jezeli jestes (tym razem to jest „Ty Wont”) bystry, z polotem i do tego z wyczuciem, to pewno zauważyłeś ze nie wszyscy maja Twoj poziom. Mruganie oczkami, podteksty, ploty, potem kwasy, w koncu opad radioaktywny „po” i rozdzielanie znajomych miedzy zwaśnione strony - to jest kurewsko rozpraszające dla tępawych troli mamroczacych cos o „zrobione dobrze”.

                                Dlatego jak najwiecej zasiłków, budżetówki zeby ściągać ludzi typu „robota to głupota, picie to jest zycie” tam.

                                • wont2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 22:22
                                  proteinawy napisał(a):

                                  > Dlatego bym ich nie karał. Państwo opiekuńcze to ma byc marchewka. Nie chce ci
                                  > sie pracowac - heja na zielona łączkę, baw sie, baw. Nie smetaj mi sie koło kla
                                  > wiatury. Znaczy nie Ty Wont tylko takie ogólne „ty”. Ty mi sie nigdzie nie pląc
                                  > zesz :)
                                  >
                                  > A co do „jak jest robota zdobiona, to co to komu szkodzi” - masa zastrzeżeń. Pi
                                  > erwsze z brzegu:
                                  >
                                  > - różnica nakładów miedzy „zrobiona” i „dobrze zrobiona” jest rzędu kilku razy,
                                  > - jezeli jestes (tym razem to jest „Ty Wont”) bystry, z polotem i do tego z wyc
                                  > zuciem, to pewno zauważyłeś ze nie wszyscy maja Twoj poziom. Mruganie oczkami,
                                  > podteksty, ploty, potem kwasy, w koncu opad radioaktywny „po” i rozdzielanie zn
                                  > ajomych miedzy zwaśnione strony - to jest kurewsko rozpraszające dla tępawych t
                                  > roli mamroczacych cos o „zrobione dobrze”.
                                  >
                                  > Dlatego jak najwiecej zasiłków, budżetówki zeby ściągać ludzi typu „robota to g
                                  > łupota, picie to jest zycie” tam.
                                  ------
                                  Mam problem, proteinowy, z twoimi wpisami, że ich często za chuja nie rozumiem (podobnie jak wpisów lybbli). Źródło problemu leży bez wątpienia we mnie, bo inni odkrywają ukryte smaczki, niezawodnie, jak świnia trufle. A ja nie potrafię. To naprawdę nie jest mruganie rzęsami tylko po prostu, jak pisałem to wielokrotnie - jestem kurwa prostym chłopakiem z LSM/Ursynowa i do mnie proszę pisać w sposób prosty, żebym zrozumiał :)

                                  Napisałem, że nie zgadzam się z Twoim podejściem (o ile je dobrze zrozumiałem), żeby oceniać pracowników pod kątem ich mentalnego podejścia do roboty (lenie i mało ambitni out, niech się nie pałętają), ponieważ uważam, że dużo bardziej powinny liczyć się obiektywne efekty roboty a nie czas, nakład pracy i motywacje. Na szczęście mój szef ma podobne podejście :) No ale tak na zdrowy rozum - kto jest lepszym pracownikiem, ten co w pocie czoła i z pełnym zaangażowaniem wyprodukuje przez 8h jakiegoś babola albo coś miernego czy zawodowy leser i olewacz, który w pół godziny zrobi w tym samym przypadku coś dobrego albo bardzo dobrego? Może to generalizacja, ale te mierne pracusie, których (które? bo najczęściej to niestety kobiety) znam ze swojej pracy mają też największe pretensje i aspiracje jeśli chodzi o premie. A ja? Jak dostanę jakąkolwiek premię to się cieszę, bo w sumie za co? :) Wydaje mi się, że jestem idealnym bo solidnym i bezproblemowym pracownikiem.

                                  Nie wiem co miałeś na myśli pisząc "dlatego jak najwięcej zasiłków, budżetówki żeby ściągać ludzi typu „robota to głupota, picie to jest życie”. Zasiłki rozumiem, ale nie do końca rozumiem co masz na myśli pisząc o budżetówce. Chodzi ci o urzędy i państwowe przedsiębiorstwa? Że to przechowalnia życiowych przegrywów? Wydaje mi się, że to dużo bardziej skomplikowane i chyba nie powinno się generalizować i wrzucać wszystkich do jednego worka. Szczególnie jeśli mówimy o Wielkiej Brytanii. Od kilkunastu lat znam gościa z UK, z Treasury, i jego szefów, którzy w tamtym systemie zmieniają się co kilka lat i to są jedni z najbardziej inteligentnych, mądrych i takich po prostu życiowo rozsądnych ludzi jakich znam (a obecny szef po prostu wymiata, jakbym był babką to bym się zakochał w jego intelekcie i uroku osobistym). No ale my poruszamy się w bardzo wąskiej, hermetycznej materii, więc nie dam sobie ręki uciąć, że reszta urzędników Treasury to życiowe przegrywy, którzy marzą tylko o tym, żeby się nachlać (ale raczej wątpię, że tak powiem). Z drugiej strony, wiem, że to zabrzmi może zbyt brutalnie, ale mam styczność z polskimi bankowcami, przedsiębiorcami i to jest tragedia proszę pana. To jest brak jakiegokolwiek pola do rzeczowej komunikacji wykraczającej poza procedury (bankowcy) i poza podejście "chcę się nachapać i mi się należy" (przedsiębiorcy, naprawdę duży przedsiębiorcy). Próbujesz z nimi rozmawiać, żeby ustalić jakieś wspólne pole interesów no i się po prostu nie da. Są za głupi, żeby zrozumieć o czym ty w ogóle mówisz i mają w dupie, bo to nie ich burdel, oni tylko sprzątają - bankowcy. Są za głupi, żeby zrozumieć o czym ty w ogóle mówisz i pytają się dlaczego im po prostu nie dasz kasy, przecież im się należy - przedsiębiorcy. Kurwa, to cud, że zaszliśmy tak daleko jak zaszliśmy. To zajebiście smutne ale my się nadajemy tylko do bycia poddostawcą Niemców i powinniśmy schować do kieszeni te wszystkie marzenia o byciu gospodarczą potęgą, bo to po prostu nierealne, nie z tymi ludźmi. Chociaż, w sumie, jakbym był na ich miejscu to bym robił to samo - nachapać się i spierdalać z tego burdelu.

                                  Aha, żeby uprzedzić atak, że goście z Treasury to pijawki, które pasą się na krwi podatników - rozumiem argument, ale to nie jest tak. Są na tym świecie luki rynkowe - czyli obszary, które rynek z uwagi na podwyższone ryzyka nie chce wypełniać, ale które są bardzo ważne dla interesów gospodarczych państwa jako całości, no i ci goście zajmują się wypełnianiem tych luk rynkowych i jeszcze na tym zarabiają (w sensie, że zarabiają dla UK a nie dla siebie).

                                  Dobra, zmieniając temat na milszy, to muszę się pochwalić, że po tym jak się wkurwiłem na brak urlopu w sierpniu, dostałem wczoraj bez problemu urlop w grudniu i wybieram się na trzy tygodnie z groszami do Tajlandii, na mój kochany Phukecik :) Będzie grany głównie sport i tajskie masaże ale założę sobie, bardziej w sumie w celach socjologicznych niż konsumenckich, konto na tinderze i tajskim portalu randkowym ThaiCupid (tym bardziej, że będę mieszkać w hotelu oddalonym o jakieś 500m od Phuket University). Obiecuję, że dam wam znać, czy mało/średnio atrakcyjnemu 42 letniemu farangowi udało się wyruchać tam jakąś laskę za darmo! Jestem kurwa bladziochem więc liczę w dużej mierze na efekt białej skóry. Więc w sumie mam tylko kilka pierwszych dni na zaruchanie :(
                                  • wont2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 23:18
                                    A propos Tajek, to dzisiaj sobie przeczytałem (dłuuuugie):

                                    www.stickmanbangkok.com/readers-submissions/2005/07/why-i-never-married-a-thai/

                                    No i to dało mi dużo do myślenia. No bo czym w sumie te laski różnią się od lasek z braci samców? Kolorem skóry i jakimiś detalami związanymi ze sposobem wyciągania pieniędzy od samców? Gość pisze oczywiście bardzo rozsądnie i podzielam jego oczekiwania jeśli chodzi o cechy samicy, ale z drugiej strony nie rozumiem tego, że tak długo akceptował krzywe akcje. Pokażcie mi ich zdjęcie a ja powiem Wam jak to się skończy - jakby Dżisus żył w XXI wieku to pewnie by coś takiego powiedział. W ich przypadku na 100 proc. wystarczyłaby mu lektura wpisu. Next, mój uczniu.
                                    • kag73 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 01:19
                                      " Gość pisze oczywiście bardzo rozsądnie i podzielam jego oczekiwania jeśli chodzi o cechy samicy, ale z drugiej strony nie rozumiem tego, że tak długo akceptował krzywe akcje."

                                      Co to znaczy "akceptowal krzywe akcje"? Byl gdzie byl i wzial to zywiol. Inczej nie bylby wogole w temacie i nie potrafily zrobic analizy jaka zrobil i opisac jak wyglada sytuacja. No tak behawioralnie, opisal swoje doswiadczenia i/ale troche mu zejlo, zeby je zebrac, po prostu. Kazdy oze gdzie moze, byl tam, zyl tam, bral co dawali.
                                  • kag73 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 00:26
                                    Dobra, zmieniając temat na milszy, to muszę się pochwalić, że po tym jak się wkurwiłem na brak urlopu w sierpniu, dostałem wczoraj bez problemu urlop w grudniu i wybieram się na trzy tygodnie z groszami do Tajlandii, na mój kochany Phukecik :)

                                    No fajniutko, zazdraszczam :) Lubie Tajlandie. Do Phukeciku nie dotralam, chociaz byl taki plan, ale ze bylo standardowo "w ciemno", to pod wplywem rozmowy z pewna pania w samolocie zmienilismy zdanie i pojechalismy do Hua Hin a potem bylo Koh Tao. Jak dla mnie pieknie, dech w piersiach zapieralo takie piekne tam maja/mieli plaze, luzik, spokoj, turysci z plecakami, fajniutkie bary gdzie wieczorami ogladalo sie filmy na wielkim ekranie i saczylo koktajle. No polecam bardzo, chociaz kto wie ile sie zmienilo, bo bylam tam chyba jakies 10 lat temu. Hmm dziewczynki owszem tez byly, ale moze w nieco mniejszym wymiarze niz w Phuket, ktory slynie z uslug seksualnych.
                                  • proteinawy Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 01:28
                                    > Mam problem, proteinowy, z twoimi wpisami, że ich często za chuja nie rozumiem (podobnie jak wpisów lybbli). Źródło problemu leży bez wątpienia we mnie, bo inni odkrywają ukryte smaczki, niezawodnie, jak świnia trufle. A ja nie potrafię. <

                                    Nie ma smaczków, pisze co mi przyjdzie do głowy, dlatego mętne. Możliwe, ze miesza mi sie we łbie tylko o tym nie wiem.

                                    Spróbuje metody „w punktach”.

                                    1. „Jak zrobic zeby sie nie narobić a zarobić”. Mit. Ok, ciężka powtarzalna, bezmyślna praca niekoniecznie jest produktywna, ale jezeli jestes w sytuacji gdzie osiągasz ten sam albo lepszy wynik niz idiota masz 3 wyjścia:
                                    a) wypełnić czas swoja wysoka produktywnością i dostarczać X razy wiecej od mało rozgarniętych - tak rozumiem nature zatrudnienia i dlatego jestem przeciw identycznej płacy.
                                    b) zrobic swoje (czyli tyle ile tępsi przez 8) i wyjsc do pubu po 2 godzinach
                                    c) rozwodnić swoj czas kawkami, flirtem, żarcikami z kolegami obok

                                    Zakładam ze jestes typ c) ja jestem głownie a) albo odpowiednik tych nierozgarniętych koleżanek. A moze specyfika zawodu. U mnie niemal kazda rzecz mozna zrobic lepiej, w ostateczności - zapodać jakies szkolenie.

                                    2. Budżetówka. To był szybki skrót językowy na miejsca gdzie panuje kultura „czy sie stoi czy sie leży”. Jasne ze pewnie jest pełno wyjątków.

                                    3. Baw sie dobrze w Tajlandii. Ja wlasnie wtopiłem ciężka kasę i jadę do ojczyzny.
                                    • urquhart Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 07:28
                                      proteinawy napisał(a):
                                      > a) wypełnić czas swoja wysoka produktywnością i dostarczać X razy wiecej od mał
                                      > o rozgarniętych - tak rozumiem nature zatrudnienia i dlatego jestem przeciw ide
                                      > ntycznej płacy.
                                      > b) zrobic swoje (czyli tyle ile tępsi przez 8) i wyjsc do pubu po 2 godzinach
                                      > c) rozwodnić swoj czas kawkami, flirtem, żarcikami z kolegami obok

                                      Dla mnie to dziewietnastowieczne myślenie fabryczne Proteinowy.
                                      Dzis kiedy w wiekszości masz podzieloną korporacyjną pracę kreatywna którą trudno zdefiniować liczy się zespół nie jednostka. A do pracy zespołu potrzebne są kontakty społeczne zaufanie, a nacisk na maksymalną wydajność zabija kreatywność. Więc dziś w zażądaniu dominują zalecenia integracji pielegnowania relacji społecznych zespołu i nie zakazywania kawki papieroski bo też mają swoje znaczenie. Oczywiście wiele osób to nadużywa.
                                      • proteinawy Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 09:09
                                        > Dla mnie to dziewietnastowieczne myślenie fabryczne Proteinowy.
                                        Dzis kiedy w wiekszości masz podzieloną korporacyjną pracę kreatywna którą trudno zdefiniować liczy się zespół nie jednostka. <

                                        Hłe, hłe - z naszego oddziału (kilkadziesiąt osób) dwoch z nas zostało wybranych rok temu to budowania prototypu nowego solvera. Uwierz mi na słowo, ze towarzystwo „odwalić swoje” jest milsze, pije wiecej kawy plotkuje itd. Wydajność mojego mini- zespołu nie jest wogole mierzona w niczym. Moze poza tym, zeby ludziom od Toyoty robiło sie mokro na prezentacji.
                                  • urquhart Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 07:37
                                    > portalu randkowym ThaiCupid (tym bardziej, że będę mieszkać w hotelu oddalonym
                                    > o jakieś 500m od Phuket University). Obiecuję, że dam wam znać, czy mało/średni
                                    > o atrakcyjnemu 42 letniemu farangowi udało się wyruchać tam jakąś laskę za darm
                                    > o! Jestem kurwa bladziochem więc liczę w dużej mierze na efekt białej skóry. Wi
                                    > ęc w sumie mam tylko kilka pierwszych dni na zaruchanie :(

                                    Czekam na raport jak było!
                                    Tylko ostrożnie. Mój przyjaciel co po rozwodzie wziął sobie 20 lat młodszą Ukrainkę i zachwycał sie jak to od roku jest cud miód i wszystkie sztuczki, wczoraj dzwonił że niespodziewanie został tatusiem dziś idziemy w odwiedziny :)
                                    • kag73 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 10:25
                                      "Mój przyjaciel co po rozwodzie wziął sobie 20 lat młodszą Ukrainkę i zachwycał sie jak to od roku jest cud miód i wszystkie sztuczki, wczoraj dzwonił że niespodziewanie został tatusiem dziś idziemy w odwiedziny :)"

                                      A czego sie spodziewal biorac 20 lat mlodsza w wieku rozrodczym? :) Hmm, ale nowe zycie zawsze cieszy.
                                      • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 15:58
                                        kag73 napisała:

                                        > "Mój przyjaciel co po rozwodzie wziął sobie 20 lat młodszą Ukrainkę i zachwycał
                                        > sie jak to od roku jest cud miód i wszystkie sztuczki, wczoraj dzwonił że nies
                                        > podziewanie został tatusiem dziś idziemy w odwiedziny :)"
                                        >
                                        > A czego sie spodziewal biorac 20 lat mlodsza w wieku rozrodczym? :) Hmm, ale no
                                        > we zycie zawsze cieszy.


                                        Miejmy nadzieję, że dziadyga zdąży wyżywic i wychować dzieciaka zanim kopnie w kalendarz albo dostanie demencj ;-)
                              • hello-kitty2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 01:22
                                wont2 napisał:

                                "no ale ta druga czuje się molestowana". Przyznam się, że mnie to
                                > zdziwiło bo molestowana, jeśli już, to jest ta pierwsza - ładna. Tą drugą to mo
                                > lestujemy tak bardziej empatycznie, żeby nie czuła się gorzej, żeby nie była po
                                > mijana. No jakbyście się czuli, jakby chłopy w głupawce prawili komplementy tej
                                > ładnej, a tą drugą zupełnie pomijali. No i raz na jakiś czas, wiem jak to brut
                                > alnie brzmi, empatycznie molestujemy tą drugą mówiąc jej jakiś komplement, któr
                                > y niestety nie ma żadnego związku z rzeczywistością, bo naprawdę, trudno wykrze
                                > sać jakiś prawdziwy komplement :( No żeby chociaż inteligentna była... Ale przy
                                > najmniej staramy się zachować jakiś koślawy chociaż parytet. No i zamiast docen
                                > ić naszą empatię i dobroduszność dowiadujemy się, że molestujemy :( No i praw t
                                > u komplementy kobietom...

                                hahaha sie posmialam, zalecem zejsc z empatii i nieszczerosci, a zaczac przescigac sie w zlewce z jej brzydoty i glupoty. Prawda ja wyzwoli z pseudomolestowania i poczuje sie lepiej ;)
                                • urquhart raport-fundacji-ster-w-polsce-panuje-kultura-gwalt 19.10.17, 07:11
                                  > hahaha sie posmialam, zalecem zejsc z empatii i nieszczerosci, a zaczac przesci
                                  > gac sie w zlewce z jej brzydoty i glupoty. Prawda ja wyzwoli z pseudomolestowan
                                  > ia i poczuje sie lepiej ;)

                                  Ale uwagi na temat brzydoty to jak najbardziej "molestowanie" i "kultura gwałtu" według autorek feministycznych raportów podobnie jak sprośnie żarty i na tej podstawie wychodzi im że 77% procent jest molestowanych i niemal wszyscy faceci powinni siedzieć - kiedyś był długi o histerycznym raporcie STER.

                                  kobieta.onet.pl/raport-fundacji-ster-w-polsce-panuje-kultura-gwaltu/fb45ef
                          • hello-kitty2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 17:06
                            aandzia43 napisała:

                            > Marku, wyraźnie napisałam o relacji PRACODAWCY I PRACOWNIKA. Powinnam jeszcze d
                            > odać: podwładnego i przełożonego. Równi rangą niech się parzą do woli ;-)

                            Boze ktora kobieta chce sie wiazac z rownym ranga? Kobiety najchetniej mierza wyzej. Czyms ci faceci musza tym kobietom imponowac. Dlatego bogate kobiety szukaja bogatszych. To nie jest tak, ze jak babka ma kase, to sie podzieli z biedniejszym czy rownym, bo bedzie chciala sie parzyc w hotelu, na ktory tego pana nie stac. Nie stac cie, to co tu jeszcze robisz? I tak ze wszystkim: ma miec wyzsze stanowisko, ma wiecej zarabiac, ma byc lepiej wyksztalcony, ma wiecej wiedziec, ma miec wyzsze IQ, ma byc silniejszy, ma byc wiekszy, ma miec lepszy pomysl na zycie, wiecej, wyzej, lepiej... Inaczej to nieudacznik ;)

                            ps. sama zwiazalam sie z kolega z pracy o wyzszej randze

                            W ogole to dojdzie do tego, ze podryw spadnie na kobiety, bo mezczyzni beda sparalizowani. I pewnie tylko kobiety beda incjowaly seks. Mam nadzieje, ze powszechnosci tego nie dozyje...
                            • ployd Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 17:13
                              hello-kitty2 18.10.17, 17:06

                              aandzia43 napisała:

                              > Marku, wyraźnie napisałam o relacji PRACODAWCY I PRACOWNIKA. Powinnam jeszcze d
                              > odać: podwładnego i przełożonego. Równi rangą niech się parzą do woli ;-)

                              Boze ktora kobieta chce sie wiazac z rownym ranga? Kobiety najchetniej mierza wyzej. Czyms ci faceci musza tym kobietom imponowac. Dlatego bogate kobiety szukaja bogatszych. To nie jest tak, ze jak babka ma kase, to sie podzieli z biedniejszym czy rownym, bo bedzie chciala sie parzyc w hotelu, na ktory tego pana nie stac. Nie stac cie, to co tu jeszcze robisz? I tak ze wszystkim: ma miec wyzsze stanowisko, ma wiecej zarabiac, ma byc lepiej wyksztalcony, ma wiecej wiedziec, ma miec wyzsze IQ, ma byc silniejszy, ma byc wiekszy, ma miec lepszy pomysl na zycie, wiecej, wyzej, lepiej... Inaczej to nieudacznik ;)

                              ps. sama zwiazalam sie z kolega z pracy o wyzszej randze

                              ---------------------------------------------------------------------------

                              Zawsze będzie miejsce dla nie służbowej rangi, dla wybitnych bezdomnych, dla mężczyzn imponujących kobiecie spełnionej zawodowo swoją fantazją, urodą albo wielkim sercem - bo tego może łaknąć korporacyjna harpia...
                            • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 17:37
                              hello-kitty2 napisała:


                              > Boze ktora kobieta chce sie wiazac z rownym ranga? Kobiety najchetniej mierza wyzej.
                              ------------------
                              Te mniej atrakcyjne, których jest większość.
                              • ployd Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 17:46
                                marek.zak1 18.10.17, 17:37

                                hello-kitty2 napisała:


                                > Boze ktora kobieta chce sie wiazac z rownym ranga? Kobiety najchetniej mierza wyzej.
                                ------------------
                                Te mniej atrakcyjne, których jest większość.

                                -------------------------------------------------------------------

                                Ale nieraz płacą potem najwyższą cenę za związanie się z wielkim leaderem społeczności, a nie ze spoko gościem, wielkim magiem domowego ogniska...
                                • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 18:02
                                  ployd napisał:

                                  > marek.zak1 18.10.17, 17:37
                                  >
                                  > hello-kitty2 napisała:
                                  >
                                  >
                                  > > Boze ktora kobieta chce sie wiazac z rownym ranga? Kobiety najchetniej mierza wyzej.
                                  > ------------------
                                  > Te mniej atrakcyjne, których jest większość.
                                  >
                                  > -------------------------------------------------------------------
                                  > > Ale nieraz płacą potem najwyższą cenę za związanie się z wielkim leaderem społeczności, a nie ze spoko gościem, wielkim magiem domowego ogniska...
                                  ---------------------------------------
                                  Życie jest tak nieprzewidywalne a wybór trudny. Czy ci spoko goście kręcą babki i potrafią je zaczarować. A czy u boku tego spoko, nie ona nie marzy o kimś innym?
                                  Facetowi jest łatwiej.
                                  • ployd Re: NIE - gdyz zawsze byla 18.10.17, 18:09
                                    :
                                    > >
                                    > >
                                    > > > Boze ktora kobieta chce sie wiazac z rownym ranga? Kobiety najchet
                                    > niej mierza wyzej.
                                    > > ------------------
                                    > > Te mniej atrakcyjne, których jest większość.
                                    > >
                                    > > -------------------------------------------------------------------
                                    > > > Ale nieraz płacą potem najwyższą cenę za związanie się z wielkim le
                                    > aderem społeczności, a nie ze spoko gościem, wielkim magiem domowego ogniska...
                                    > ---------------------------------------
                                    > Życie jest tak nieprzewidywalne a wybór trudny. Czy ci spoko goście kręcą babki
                                    > i potrafią je zaczarować. A czy u boku tego spoko, nie ona nie marzy o kimś in
                                    > nym?
                                    > Facetowi jest łatwiej.

                                    Harvey Weinstein był wielkim leaderem społeczności. Dumna a od paru dni załamana żona ogłosiła odejście. Dwoje dzieci patrzy na te zgliszcza
                              • urquhart Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 17:55
                                marek.zak1 napisał:

                                > hello-kitty2 napisała:
                                >
                                >
                                > > Boze ktora kobieta chce sie wiazac z rownym ranga? Kobiety najchetniej mi
                                > erza wyzej.
                                > ------------------
                                > Te mniej atrakcyjne, których jest większość

                                Na tyle jeszcze Bussa pamietam ze 60% kobiet oczekuje w badanich partnera o wyzszych dochodach i pozycji.
                                Mezczyzni popeniaja mezalianse bo liczy sie talia i uroda reszta liczy sie ale mniej. Kobiety nigdy (na granicy bledu). Przypominanie tego jest nudne.
                                • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 18:13
                                  urquhart napisał:

                                  > > Te mniej atrakcyjne, których jest większość
                                  >
                                  > Na tyle jeszcze Bussa pamietam ze 60% kobiet oczekuje w badanich partnera o wyzszych dochodach i pozycji. Mezczyzni popeniaja mezalianse bo liczy sie talia i uroda reszta liczy sie ale mniej. Kobiety nigdy (na granicy bledu). Przypominanie tego jest nudne.
                                  ----------------------
                                  Może oczekiwać ta atrakcyjna mniejszość. Reszta bierze najlepszego z dostępnych. Facet przez swoje działania, sukcesy znacząco wpływa na swoją rynkową wartość, a kobieta nie.
                                  • hello-kitty2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 18:31
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > urquhart napisał:
                                    > > Na tyle jeszcze Bussa pamietam ze 60% kobiet oczekuje w badanich partnera
                                    > o wyzszych dochodach i pozycji. Mezczyzni popeniaja mezalianse bo liczy sie ta
                                    > lia i uroda reszta liczy sie ale mniej. Kobiety nigdy (na granicy bledu). Przyp
                                    > ominanie tego jest nudne.
                                    > ----------------------
                                    > Może oczekiwać ta atrakcyjna mniejszość.

                                    Ale czego nie rozumiesz? Moze po prostu ocen, tak jak to zostalo ujete w kontekscie checi do parzenia sie z rownym ranga vs do parzenia sie z szefem/wyzszym ranga, to bedzie latwiej zalapac. O powszechnej atrakcyjnosci kobiet vs powszechnej atrakcyjnosci mezczyzn tez rozmawialsmy z wnioskiem przypominam: atrakcyjna seksualnie jest wiekszosc kobiet, a nie tak, jak wnosisz mniejszosc.
                                    • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 19:01
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > marek.zak1 napisał:
                                      >
                                      > > urquhart napisał:
                                      > > > Na tyle jeszcze Bussa pamietam ze 60% kobiet oczekuje w badanich partnera o wyzszych dochodach i pozycji. Mezczyzni popeniaja mezalianse bo liczy sie talia i uroda reszta liczy sie ale mniej. Kobiety nigdy (na granicy bledu). Przypominanie tego jest nudne.
                                      > > ----------------------
                                      > > Może oczekiwać ta atrakcyjna mniejszość.
                                      >
                                      > Ale czego nie rozumiesz? Moze po prostu ocen, tak jak to zostalo ujete w kontekscie checi do parzenia sie z rownym ranga vs do parzenia sie z szefem/wyzszym ranga, to bedzie latwiej zalapac. O powszechnej atrakcyjnosci kobiet vs powszechnej atrakcyjnosci mezczyzn tez rozmawialsmy z wnioskiem przypominam: atrakcyjna seksualnie jest wiekszosc kobiet, a nie tak, jak wnosisz mniejszosc.
                                      ------------------------------
                                      Ja rozumiem to doskonale, że kobiety (wszystkie, czy 60% wg..) oczekują faceta o wyższych dochodach i pozycji. O pozycji kobiety decyduje jednakże jak to napisał U, uroda i talia, więc pisanie, jaką kto ma pozycję jest mało precyzyjne.
                                      A więc atrakcyjna pielęgniarka ma pozycję wyższą niż średnio atrakcyjna lekarka, i dla takiej pielęgniarki partner - przystojny lekarz jest wyższy rangą ale wyłącznie zawodową, a nie matrymonialną, podczas gdy dla średnio atrakcyjnej lekarki, przystojny lekarz nie jest równy, ale wyższy rangą matrymonialną, podczas gdy równy zawodową.
                                      • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 19:14

                                        > Ja rozumiem to doskonale, że kobiety (wszystkie, czy 60% wg..) oczekują faceta
                                        > o wyższych dochodach i pozycji. O pozycji kobiety decyduje jednakże jak to nap
                                        > isał U, uroda i talia, więc pisanie, jaką kto ma pozycję jest mało precyzyjne.
                                        > A więc atrakcyjna pielęgniarka ma pozycję wyższą niż średnio atrakcyjna lekarka
                                        > , i dla takiej pielęgniarki partner - przystojny lekarz jest wyższy rangą ale w
                                        > yłącznie zawodową, a nie matrymonialną, podczas gdy dla średnio atrakcyjnej lek
                                        > arki, przystojny lekarz nie jest równy, ale wyższy rangą matrymonialną, podczas
                                        > gdy równy zawodową.

                                        Zawiłe, pozwolisz ze rozjaśnię. Lekarze żenią się z lekarkami. Z grubsza z podobnej półki urodowej. Niezmiernie rzadko z pielęgniarkami. Czasem pukają na boku albo między małżeństwami ładne pielęgniarki, czasem tylko dużo młodsze, a jak który spryciarz i przystojniak to te młode I ładne. Tak to wygląda z grubsza.
                                        • urquhart Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 07:30
                                          aandzia43 napisała:
                                          > Zawiłe, pozwolisz ze rozjaśnię. Lekarze żenią się z lekarkami. Z grubsza z podo
                                          > bnej półki urodowej. Niezmiernie rzadko z pielęgniarkami. Czasem pukają na boku
                                          > albo między małżeństwami ładne pielęgniarki, czasem tylko dużo młodsze, a jak
                                          > który spryciarz i przystojniak to te młode I ładne. Tak to wygląda z grubsza.

                                          To po prostu nieprawda: kolejna projekcja jeżeli nie życzeniowa propaganda że faceci mają tak samo jak baby.
                                          Pomijając statystyki Bussa, znam liczne małżeństwa i kohabinaty lekarzy z pielęgniarkami choćby dlatego że moja ślubna aktualnie jest pielęgniarka i to jej znajome. Fakt że najczęściej to drugie związki.
                                          Fakt co do tego że to nie większość i że to muszą być ładne pielęgniarki.
                                          • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 09:04

                                            > To po prostu nieprawda: kolejna projekcja jeżeli nie życzeniowa propaganda że faceci mają tak samo jak baby.
                                            ---------------------------
                                            W jednym zdaniu, faceci zapier...i odnoszą sukcesy, żeby mieć atrakcyjne babki. Czy tak można podsumować?
                                          • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 09:28
                                            urquhart napisał:

                                            > aandzia43 napisała:
                                            > > Zawiłe, pozwolisz ze rozjaśnię. Lekarze żenią się z lekarkami. Z grubsza
                                            > z podo
                                            > > bnej półki urodowej. Niezmiernie rzadko z pielęgniarkami. Czasem pukają n
                                            > a boku
                                            > > albo między małżeństwami ładne pielęgniarki, czasem tylko dużo młodsze,
                                            > a jak
                                            > > który spryciarz i przystojniak to te młode I ładne. Tak to wygląda z grub
                                            > sza.
                                            >
                                            > To po prostu nieprawda: kolejna projekcja jeżeli nie życzeniowa propaganda że f
                                            > aceci mają tak samo jak baby.
                                            > Pomijając statystyki Bussa, znam liczne małżeństwa i kohabinaty lekarzy z pielę
                                            > gniarkami choćby dlatego że moja ślubna aktualnie jest pielęgniarka i to jej zn
                                            > ajome. Fakt że najczęściej to drugie związki.
                                            > Fakt co do tego że to nie większość i że to muszą być ładne pielęgniarki.

                                            Nie napisałam, że się nie zdarzają małżeństwa lekarzy i pielęgniarek bo sama takie znam (wyłącznie drugie małżeństwa). Nie twierdzę też że faceci "mają tak samo". W tym przypadku, w tej grupie zawodowej jest przede wszystkim tak, jak napisałam wyżej. To był post na post Marka, który coś tam tworzył niepomny tego, że lekarze żenią się z lekarkami przede wszystkim, w przeważającej mierze, gdy wybierają sobie żony z personelu medycznego.
                                            • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 09:41
                                              aandzia43 napisała:

                                              To był post na post Marka, który coś tam tworzył niepomny tego, że lekarze żenią się z lekarkami przede wszystkim, w przeważającej mierze, gdy wybierają sobie żony z personelu medycznego.
                                              ---------------------
                                              Mechanizm jest inny. Ja znam sporo małżeństw lekarzy - wszystkie pary poznały się na studiach. Na mojej uczelni też cała masa ludzi się ze sobą związała, no bo dookoła same koleżanki - studentki. Ale, co się dzieje już potem, co inna bajka.
                                              • urquhart Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 11:34

                                                marek.zak1 napisał:

                                                > aandzia43 napisała:
                                                >
                                                > To był post na post Marka, który coś tam tworzył niepomny tego, że lekarze żen
                                                > ią się z lekarkami przede wszystkim, w przeważającej mierze, gdy wybierają sobi
                                                > e żony z personelu medycznego.
                                                > ---------------------
                                                > Mechanizm jest inny. Ja znam sporo małżeństw lekarzy - wszystkie pary poznały s
                                                > ię na studiach. Na mojej uczelni też cała masa ludzi się ze sobą związała, no
                                                > bo dookoła same koleżanki - studentki. Ale, co się dzieje już potem, co inna ba
                                                > jka.

                                                Ok to determinacja srodowiska poniekad.

                                                Natomiast czyste oczekiwana widac badajac portale randkowe.
                                                Zajrzalem jak opisuja typowo filtruja kobiety i mężczyźni.
                                                Kobiety oczekuja wyższego wyksztalcena, zarobków i wzrostu , starszego faceta o ok 3,5 roku, w drugiej kojnosci maja wymagania co do wygladu i przekonań.
                                                Mezczyzni w pierwszym warunku daja wyglad drugim przekonania i charaker: ciepla i trzecim dopiero wyksztalcenie status.

                                                Artykul Szlendaka zaczynający wątek jest o tym ze do dawnych atawistycznych oczekiwan ze mężczyzna ma im imponować pozycją i statusem kobity dołączyły nowe ambicje rywalizacji wlasnej kariery i podzialu dotychczasowo kobiecych aktywności co jest z definicji w sprzeczności z pierwszym ktorej nie zauwazaja.
                                                A juz calkowicie nie chca sluchac i przyjąć co jest atawistycznie pociagajace i motywacją dla mezczyzn a to jest nezbedne dla osiagniecia win-win.
                                                • kag73 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 12:00
                                                  Hmm, nawet jezeli ja, kobieta, chce i mam wlasna kariere wcale nie przeszkadza mi, zeby byc pod wrazeniem i podziwiac jego. Jedno drugiego wcale nie wyklucza. Mimo, ze kobieta ma wlasna kariere nadal moze imponowac jej facet.
                                                  Hmm, nie wiemczy wiekszosc ludzi szukajacych partnera sie roztrzasa nad win win? Chce czego chce, ma jakies oczekiwania Czy niektorych mezczyzn obchodzi i chca sluchac co pociaga kobiety? Oni i tak wiedza lepiej, jak juz ktos tu napisal, co zwilza babki :)
                                                  • proteinawy Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 12:53
                                                    > Hmm, nawet jezeli ja, kobieta, chce i mam wlasna kariere wcale nie przeszkadza mi, zeby byc pod wrazeniem i podziwiac jego. Jedno drugiego wcale nie wyklucza. Mimo, ze kobieta ma wlasna kariere nadal moze imponowac jej facet. <

                                                    Wydaje mi sie ze Urqu mowi o czymś innym. Skuteczny gracz (płci obojętnej) nie słucha deklaracji pojedynczych ludzi tylko obserwuje trendy i zachowania. W koncu słowne deklaracje to tylko marketing w grze o partnera. Nazywając rzecz po imieniu: podoba mi sie co mowisz, bo jest ładne, wierze ze Ty jestes przekonana ze tak myślisz, ale ja w to nie wierze. „Nie wierze” w sensie „to zdanie nie tyle oddaje rzeczywistosc co nastawienie Kag”.
                                                • kag73 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 12:02
                                                  "Kobiety oczekuja wyższego wyksztalcena, zarobków i wzrostu , starszego faceta o ok 3,5 roku, w drugiej kojnosci maja wymagania co do wygladu i przekonań."

                                                  Aha, wzrost to rowniez wyglad.
                                                  • ployd Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 12:11
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Kobiety oczekuja wyższego wyksztalcena, zarobków i wzrostu , starszego faceta
                                                    > o ok 3,5 roku, w drugiej kojnosci maja wymagania co do wygladu i przekonań."
                                                    >
                                                    > Aha, wzrost to rowniez wyglad.

                                                    Wg badań 180cm jest optimum dla faceta na rynku matrymonialnym.

                                                  • ployd Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 12:14
                                                    ployd napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > > "Kobiety oczekuja wyższego wyksztalcena, zarobków i wzrostu , starszego f
                                                    > aceta
                                                    > > o ok 3,5 roku, w drugiej kojnosci maja wymagania co do wygladu i przekona
                                                    > ń."
                                                    > >
                                                    > > Aha, wzrost to rowniez wyglad.
                                                    >
                                                    > Wg badań 180cm jest optimum dla faceta na rynku matrymonialnym.


                                                    Właśnie ten wzrost wygeneruje najwyższą całkowitą notę od pań z rynku matrymonialnego
                                                  • ployd Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 12:56
                                                    ployd napisał:

                                                    > >
                                                    > > Wg badań 180cm jest optimum dla faceta na rynku matrymonialnym.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Właśnie ten wzrost wygeneruje najwyższą całkowitą notę od pań z rynku matrymoni
                                                    > alnego

                                                    W USA. Bo oczywiście każdy kraj ma swoje optimum, zapewne sporo zależy od preferowanego kąta spojrzenia oczu jej i jego gdy tak stoją i pożerają siebie wzrokiem... Poza tym duży wpływ oczywiście przeważających społ. poglądów na temat tego co godne podziwu
                                                  • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 13:02

                                                    > W USA. Bo oczywiście każdy kraj ma swoje optimum, zapewne sporo zależy od prefe
                                                    > rowanego kąta spojrzenia oczu jej i jego gdy tak stoją i pożerają siebie wzroki
                                                    > em... Poza tym duży wpływ oczywiście przeważających społ. poglądów na temat teg
                                                    > o co godne podziwu

                                                    Otóż to.
                                                  • ployd Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 13:13
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    >
                                                    > > W USA. Bo oczywiście każdy kraj ma swoje optimum, zapewne sporo zależy od
                                                    > prefe
                                                    > > rowanego kąta spojrzenia oczu jej i jego gdy tak stoją i pożerają siebie
                                                    > wzroki
                                                    > > em... Poza tym duży wpływ oczywiście przeważających społ. poglądów na tem
                                                    > at teg
                                                    > > o co godne podziwu
                                                    >
                                                    > Otóż to.
                                                    >

                                                    Babeczek w USA nie nasładza psychologicznie jak facet jest o głowę wyższy i patrzy tak bardzo z góry, bo to nie pasuje do egalitarnej kultury płciowej kraju, gdy w Indiach babka chętniej widzi tytana wzrostu u boku, mówimy tutaj także o procesach zachodzących w nieświadomości
                                                  • ployd Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 13:05
                                                    I jeszcze Wielka Brytania:

                                                    New YouGov research into the subject of height finds that men and women both tend to think it's ideal to be slightly above average – but people are fairly open-minded.

                                                    On average, women say a romantic partner 5’3” or shorter is generally too short for comfort, while a partner 6’3” or taller is too tall, and the “ideal” height for a man is 5’11”. The survey also finds that for the average British man, a partner becomes too short at 4’11” and too tall at 6’. The ideal height for a woman, according to the average man, is 5’6”.
                                                  • kag73 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 12:17
                                                    Tendencyjnie i wielkim skrocie: ona ma byc szczupla, on wysoki.
                                                  • hello-kitty2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 12:49
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Tendencyjnie i wielkim skrocie: ona ma byc szczupla, on wysoki.

                                                    No nie wiem, ja mieszkam w kraju najwyzszych ludzi na swiecie i to juz tak ladnie niestety nie wyglada.
                                                  • proteinawy Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 13:00
                                                    > No nie wiem, ja mieszkam w kraju najwyzszych ludzi na swiecie i to juz tak ladnie niestety nie wyglada. <

                                                    Ale nawet tam jest pozytywna korelacja atrakcyjności meskiej z wzrostem. U kobiet jest pewne optimum powyzej którego ich atrakcyjność maleje, u facetow - im wyższy tym lepiej. Radyjko (BBC science) powiedziało...

                                                    Tzn wiem, ze Ty osobiście mozesz mieć optimum powyzej którego facet jest za wysoki, ale od strony statystyki patrząc: jak facet chce mieć branie najlepiej zeby troche urósł :)
                                                  • ployd Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 13:18
                                                    :))
                                                  • hello-kitty2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 13:55
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Ale nawet tam jest pozytywna korelacja atrakcyjności meskiej z wzrostem. U kobi
                                                    > et jest pewne optimum powyzej którego ich atrakcyjność maleje, u facetow - im w
                                                    > yższy tym lepiej. Radyjko (BBC science) powiedziało...

                                                    A radyjko powiedzialo z czego to upowdobanie kobiet moze wynikac? Bo ja mam 2 teorie. Jedna: (wysoki) wzrost meski symbolizuje, ze facet jest wiekszy i silniejszy, a w kazdej babce siedzi mala dziewczyna, ktora chce sie choc od czasu do czasu schowac w sinych meskich ramionach przed swiatem. Ale jest to tylko symbol. Druga: urolog mi powiedzial, ze rozmiar (a dokadniej dlugosc) kutasa jest skorelowana ze wzrostem faceta (miedzy innymi), a babki jak wiadomo szukaja kutasa, ktore je dobrze porozciaga ;) Co tez posrednio symboliuje sile.

                                                    > Tzn wiem, ze Ty osobiście mozesz mieć optimum powyzej którego facet jest za wys
                                                    > oki, ale od strony statystyki patrząc: jak facet chce mieć branie najlepiej zeb
                                                    > y troche urósł :)

                                                    180 cm i powyzej zaczynam sie juz z kazdym centymetrem coraz powazniej meczyc. Z tym ze u mnie najwidoczniej jest zwiazane z upodobaniami kulturystycznymi. Niska sylwetka szybciej stanie sie kompletna i bedzie nadal znosna do zycia na codzien. Mezczyzni 180 cm i powyzej by uzyskac kompletna sylwetke musza wazyc ze 130 kg i staja sie wtedy ruchowymi inwalidami. JUz pomijam takie kwestie, ze wysocy mezczyzni sa zazwyczaj nieproporcjonalni, czesto maja szerokie biodra (!) i niezgrabnie sie poruszaja, bo maja juz strukturalne ograniczenia ruchowe (spojrzcie jak porusza sie zyrafa, to nie jest dziki kot o plynnych ruchach, wysoki czlowiek 190+ cm nie moze i juz nie powinien nawet zrobic przysiadu, jego budowa mu nie pozwala na prawidlowe jego wykonanie). Pomjam tez ile mierzy partnerka i wplyw roznicy wzrostu na seks. Wg mnie im wieksza roznica tym jakosc spada.

                                                    Ale dobra wiec co proponujesz? Podawac naszym chopakom hormon wzrostu by jakos dobili do tego 180 cm? Chyba, ze masz zone wysoka. A u mnie to raptem 164 cm i 176 cm. Zestymowali, ze syn nie przekroczy wzrostu ojca. Myslales o tym? Ja tak, bo ja o wszystkim mysle, jak zwykle ;(
                                                  • kag73 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 14:37
                                                    "JUz pomijam takie kwestie, ze wysocy mezczyzni sa zazwyczaj nieproporcjonalni, czesto maja szerokie biodra (!) i niezgrabnie sie poruszaja, bo maja juz strukturalne ograniczenia ruchowe (spojrzcie jak porusza sie zyrafa, to nie jest dziki kot o plynnych ruchach, wysoki czlowiek 190+ cm nie moze i juz nie powinien nawet zrobic przysiadu, jego budowa mu nie pozwala na prawidlowe jego wykonan"

                                                    Ano, wiec sie z tym wzrostem to nie jest tak hop siup, samo "wysoki" nie wystarcza. Jak ten jeden, o ktorym wspominalam, dopoki siedzielismy przy barze bylo dobrze ale jak wstal i zobaczylam te chudziutkie dlugie nogi, to bylo pozamiatane, nic tu wzrost nie pomogl :( A taki sympatyczny gosc byl, buzia tez spoko i ksztalcony nawet :)
                                                    Ci nizsi czesto maja lepsze proporcje i nawet dopakowywanie im idzie, w dodatku maja swiadomosc, ze musza, jak nie ma tylu centymetrow w gore to niech bedzie w klacie i na szerokosc, bo facet ma byc po prostu wiekszy/silniejszy od kobiety, o to chodzi. W ogole dla wiekszosci kobiet wazne jest, zeby facet byl wyzszy niz ona sama i juz jest dobrze. Tylko nielicznym nie przeszkadza, ze jest nizszy. Z moich obserwacji.
                                                    Wyzsi maja wiekszy wybor, bo i wysokie babkie wchodza w rachube.
                                                  • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 14:44
                                                    wzrostem to nie jest tak hop siup, samo "wysoki" nie wystar
                                                    > cza. Jak ten jeden, o ktorym wspominalam, dopoki siedzielismy przy barze bylo d
                                                    > obrze ale jak wstal i zobaczylam te chudziutkie dlugie nogi, to bylo pozamiatan
                                                    > e, nic tu wzrost nie pomogl :( A taki sympatyczny gosc byl, buzia tez spoko i k
                                                    > sztalcony nawet :)
                                                    > Ci nizsi czesto maja lepsze proporcje i nawet dopakowywanie im idzie, w dodatku
                                                    > maja swiadomosc, ze musza, jak nie ma tylu centymetrow w gore to niech bedzie
                                                    > w klacie i na szerokosc, bo facet ma byc po prostu wiekszy/silniejszy od kobiet
                                                    > y, o to chodzi. W ogole dla wiekszosci kobiet wazne jest, zeby facet byl wyzszy
                                                    > niz ona sama i juz jest dobrze. Tylko nielicznym nie przeszkadza, ze jest nizs
                                                    > zy. Z moich obserwacji.


                                                    Zawsze wolałam dobrze zbudowane 170 niż pająkowate 185. Mam 162, szpil nie noszę. Jak do kształtnej i mocnej budowy był dołączony wysoki wzrost to miałam miły bonusik. Inne panie może mają inaczej.
                                                  • urquhart Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 07:39
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Zawsze wolałam dobrze zbudowane 170 niż pająkowate 185.

                                                    To z grubsza powinnaś mnie lubić :)
                                                  • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 12:53
                                                    urquhart napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > Zawsze wolałam dobrze zbudowane 170 niż pająkowate 185.
                                                    >
                                                    > To z grubsza powinnaś mnie lubić :)


                                                    Jeśli bardziej z grubsza niż z chudsza to tak :-P
                                                  • hello-kitty2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 15:04
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ano, wiec sie z tym wzrostem to nie jest tak hop siup, samo "wysoki" nie wystar
                                                    > cza. Jak ten jeden, o ktorym wspominalam, dopoki siedzielismy przy barze bylo d
                                                    > obrze ale jak wstal i zobaczylam te chudziutkie dlugie nogi, to bylo pozamiatan
                                                    > e, nic tu wzrost nie pomogl :( A taki sympatyczny gosc byl, buzia tez spoko i k
                                                    > sztalcony nawet :)
                                                    > Ci nizsi czesto maja lepsze proporcje i nawet dopakowywanie im idzie, w dodatku
                                                    > maja swiadomosc, ze musza, jak nie ma tylu centymetrow w gore to niech bedzie
                                                    > w klacie i na szerokosc, bo facet ma byc po prostu wiekszy/silniejszy od kobiet
                                                    > y, o to chodzi. W ogole dla wiekszosci kobiet wazne jest, zeby facet byl wyzszy
                                                    > niz ona sama i juz jest dobrze. Tylko nielicznym nie przeszkadza, ze jest nizs
                                                    > zy. Z moich obserwacji.
                                                    > Wyzsi maja wiekszy wybor, bo i wysokie babkie wchodza w rachube.

                                                    O to to, dobrze gadasz! ;-) Polac Jej! Chodza takie rozne pajaki, wiatr wichci nogawkami jak flagami wywieszonymi w swieto panstwowe ;)
                                                  • ployd Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 15:54
                                                    Wczoraj koło Cmentarza Żydowskiego idąc mijałem autokar z młodzieżą licealną z Izraela, która przyjeżdża do nas w ramach ich programu świadomości. Oni mają wrogów więc po każdej stronie autokaru - w środku młodzież - stał świetnie idealnie zbudowany (ja jestem może minimalnie mniej zbudowany) agent ochrony z Izraela ok. 180cm i 90kg, mnóstwo mięśni, bardzo szerokie barki, mocne uda, inteligentna twarz, oczywiście z pozwoleniem na broń. Miałem jedną rękę za plecami idąc ale uśmiechając się do profesjonalisty wiedziałem, że on wie - że po to drugi kolega jest już za mną - żeby widzieli co ja mam za plecami...że nic nie mam.
                                                  • ployd Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 16:28
                                                    Od razu widać że sprężyści jak koty, tygrysy... Facet i babka musi mieć w ruchach coś z kota a nie właśnie z żyrafy jak tam pisałaś mądrze...
                                                  • proteinawy Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 21:13
                                                    > Ale dobra wiec co proponujesz? Podawac naszym chopakom hormon wzrostu by jakos dobili do tego 180 cm? <

                                                    Na szczescie w kwestii wzrostu u mezczyzn jest jak z kolorem włosów u kobiet starożytnych. Gra sie tym co sie ma i tyle. Konkretnie mój syn ma zadatki na spory wzrost - ale to sie okaże za 10 lat.

                                                    Sztuka jest jakos przemycić młodemu frazesy ze zycie nie rozdaje kart równo, że ludzie ocenia go nie raz powierzchownie i na niekorzyść, ale zeby nigdy nie źlamdał, tylko grał tym co ma. Matka mu pewnie dorzuci jakies rady w temacie dziewcząt - i leć orle, leć :)
                                                  • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 22:01
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Sztuka jest jakos przemycić młodemu frazesy ze zycie nie rozdaje kart równo, że ludzie ocenia go nie raz powierzchownie i na niekorzyść, ale zeby nigdy nie źlamdał, tylko grał tym co ma. Matka mu pewnie dorzuci jakies rady w temacie dziewcząt - i leć orle, leć :)
                                                    -------------------------
                                                    Przeceniasz swój wpływ. Twoje uwagi to jedne z milionów bitów informacji, które będzie dostawał. Więcej zależy od charakteru, który ma, a więc czy jest ambitny, pracowity, odważny, kreatywny i co zaobserwuje w domu, w szkole, na podwórku i internecie.
                                                  • proteinawy Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 00:34
                                                    > Przeceniasz swój wpływ. Twoje uwagi to jedne z milionów bitów informacji, które będzie dostawał. Więcej zależy od charakteru, który ma, a więc czy jest ambitny, pracowity, odważny, kreatywny i co zaobserwuje w domu, w szkole, na podwórku i internecie. <

                                                    Dlatego pisze „przemycić” a nie „strzelić kazanie”. Ty z kolei mozesz nie doceniać swojego wpływu. Ja widze wpływ mojego staruszka na własne decyzje, mimo ze juz nie żyje i mimo, ze na pozór sa całkiem inne w formie.
                                                  • kag73 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 01:05
                                                    "Dlatego pisze „przemycić” a nie „strzelić kazanie”. Ty z kolei mozesz nie doceniać swojego wpływu. Ja widze wpływ mojego staruszka na własne decyzje, mimo ze juz nie żyje i mimo, ze na pozór sa całkiem inne w formie.

                                                    Oczywiscie, dom rodzinny bardzo i owszem zwlaszcza co dzieciak widzi i obserwuje. Niemniej rowniez to co sie mowi jest wazne, o czym sie rozmawia i wlasnie nie w formie kazania, tylko tak mimochodem alebo przy okazji. I tak jak juz kiedys pisal Loppe z dzieckiem sie powinno romawiac (o zyciu:)) jak ma 7 czy 9 lat, jest ciekaw swiata i rozych spraw i chlonie jak gabka a nie kiedy ma 16 i wlasne sprawy.
                                                  • urquhart Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 07:32
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Dlatego pisze „przemycić” a nie „strzelić kazanie”. Ty z kolei mozesz nie docen
                                                    > iać swojego wpływu. Ja widze wpływ mojego staruszka na własne decyzje, mimo ze
                                                    > juz nie żyje i mimo, ze na pozór sa całkiem inne w formie

                                                    Najważniejsze w skuteczności przekazu jest żeby to co się mówi młodym, czy uczy było spójne z tym co się robi i własnym życiem :)
                                                  • hello-kitty2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 08:32
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Najważniejsze w skuteczności przekazu jest żeby to co się mówi młodym, czy uczy
                                                    > było spójne z tym co się robi i własnym życiem :)

                                                    U niego jest. Przeciez mowil, ze paleczke dotyczaca zapoznania juniora ze swiatem kobiet przekazuje zonie, a sam ze swojej strony szoruje kibel w sobote tak, by maly widzial. Rozumiesz? NAtomiast jego forumowe zycie to jest jakies podziemie, ktorego sie conajmniej wstydzi, jak i siebie zreszta. Dostosowal sie do zyczeniowej wizji swiata kobiet, poniewaz swojej nie akceptuje. Wol dobrowolnie zglosil sie na bycie wolowina i podszykowywuje syna na tatarek ;)
                                                  • proteinawy Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 09:58
                                                    > Dostosowal sie do zyczeniowej wizji swiata kobiet, poniewaz swojej nie akceptuje. Wol dobrowolnie zglosil sie na bycie wolowina i podszykowywuje syna na tatarek ;) <

                                                    Dobre dźgnięcie.

                                                    Synek nie jest głupi. Widzi mój brak „zrównoważonego” trybu zycia i jak jest do mnie podobny to mu sie w odpowiednim momencie włączy odpowiedni skrypt.

                                                    Mylisz sie co do „nie akceptuje siebie”. Ja nie akceptuje „ich” nie siebie. W sumie - was. Moze poza twoim fitnessem - to rozumiem.
                                                  • hello-kitty2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 12:23
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Mylisz sie co do „nie akceptuje siebie”. Ja nie akceptuje „ich” nie siebie. W s
                                                    > umie - was. Moze poza twoim fitnessem - to rozumiem.

                                                    Wreszcie, tylko blagam zeby Ci sie nie wlaczyla lampka, ze skoro jestem kobieta, to nie mozna mnie uderzyc/oddac. Co takiego jest w 'nas' nieakceptowalnego? Fitness to jeszcze cos, co mi wolno robic ale juz np plywac mi nie wolno. Dlatego bede sie go trzymac. Ale to niewazne tutaj, w tej rozmowie.
                                                  • proteinawy Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 21.10.17, 09:47
                                                    > Co takiego jest w 'nas' nieakceptowalnego?

                                                    “Wy” = forum. Nie same kobiety. „Akceptuje” Twoja silke bo stoi za tym jakiś ogień. Moja siłka np jest bez sensu, kolejny przykry obowiązek. Na tej samej zasadzie basen. Napierdalać długości walcząc o kolejne sekundy to jedno, a plotkować w kącie to drugie.

                                                    Stad jak klepie w ten smartfon mam wrazenie, jakbym na zebraniu PiSu wyszczególniał osiągnięcia Tuska. Dobrze ze poczciwi ludzie tu piszą i Ci czasem ktos powie: stary, nie wiadomo co ty w ogole gadasz.
                                                  • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 21.10.17, 11:09
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Co takiego jest w 'nas' nieakceptowalnego?
                                                    >
                                                    > “Wy” = forum. Nie same kobiety. „Akceptuje” Twoja silke bo stoi za tym jakiś og
                                                    > ień. Moja siłka np jest bez sensu, kolejny przykry obowiązek. Na tej samej zasa
                                                    > dzie basen. Napierdalać długości walcząc o kolejne sekundy to jedno, a plotkowa
                                                    > ć w kącie to drugie.
                                                    >
                                                    > Stad jak klepie w ten smartfon mam wrazenie, jakbym na zebraniu PiSu wyszczegól
                                                    > niał osiągnięcia Tuska. Dobrze ze poczciwi ludzie tu piszą i Ci czasem ktos pow
                                                    > ie: stary, nie wiadomo co ty w ogole gadasz.

                                                    Czyli jesteśmy nieakceptowalni bo nie ma ognia w tym co piszemy czy co robimy poza forum a o czym piszemy? Oświeć proszę.
                                                  • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 21.10.17, 11:53
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Czyli jesteśmy nieakceptowalni bo nie ma ognia w tym co piszemy czy co robimy poza forum a o czym piszemy? Oświeć proszę.
                                                    ---------------------
                                                    To taka korporacyjna wstawka. Kiedyś na jednym ze szkoleń, powiedziano nam tak: Ważne są kompetencje, pracowitość ale najważniejsze, żeby pracownicy naszej firmy mieli ogień. Może w naszym forum, w nas, nie ma ognia, pasji. To ważna uwaga pod naszym kątem.
                                                  • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla 21.10.17, 11:54
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Czyli jesteśmy nieakceptowalni bo nie ma ognia w tym co piszemy czy co robimy poza forum a o czym piszemy? Oświeć proszę.
                                                    ---------------------
                                                    To taka korporacyjna wstawka. Kiedyś na jednym ze szkoleń, powiedziano nam tak: Ważne są kompetencje, pracowitość ale najważniejsze, żeby pracownicy naszej firmy mieli ogień. Może w naszym forum, w nas, nie ma ognia, pasji. To ważna uwaga pod naszym kątem.
                                                  • proteinawy Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 21.10.17, 16:14
                                                    > Czyli jesteśmy nieakceptowalni bo nie ma ognia w tym co piszemy czy co robimy poza forum a o czym piszemy? Oświeć proszę. <

                                                    „Nieaceptowalni” to tylko rykoszet personalnych prztyczków Kitty. Ani Ty, ani nikt inny tutaj nie jest „nieakcetowalny” obiektywnie.

                                                    Kitty zaczęła z tego kąta widzenia i takiego słownictwa, bo wie/czuje, ze temat relacji z ludźmi mam nie rozwiązany i chyba niemożliwy do rozwiązania.

                                                    A w relacjach z innymi większość pozwala zewnętrznej opinii określić swoja wartosc. Konkretnie jak ktos jest odpad atomowy to mu źle i płacze (albo nienawidzi chłopów czy baby).

                                                    Ja uznaje opinie większości w temacie swojej wartosci na rynku (odpad atomowy) ale nie pozwolę siebie zdefiniować w ten sposób. Kitty na to „nie akceptujesz siebie” ja na to „przeciwnie - nie akceptuje waszej gry, waszych regol”.

                                                    Bardzo sie przywiązałem do tego forum i wydaje mi sie,ze znam wielu z Was. Ale efekt tej znajomosci jest nieprzyjemny moze trujący, i dla mnie i dla rozmówców. Dla mnie czas na kolejna próbę abstynencji, moze tym razem sie uda na stałe.
                                                  • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 21.10.17, 17:25
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Czyli jesteśmy nieakceptowalni bo nie ma ognia w tym co piszemy czy co ro
                                                    > bimy poza forum a o czym piszemy? Oświeć proszę. <
                                                    >
                                                    > „Nieaceptowalni” to tylko rykoszet personalnych prztyczków Kitty. Ani Ty, ani n
                                                    > ikt inny tutaj nie jest „nieakcetowalny” obiektywnie.
                                                    >
                                                    > Kitty zaczęła z tego kąta widzenia i takiego słownictwa, bo wie/czuje, ze tema
                                                    > t relacji z ludźmi mam nie rozwiązany i chyba niemożliwy do rozwiązania.
                                                    >
                                                    > A w relacjach z innymi większość pozwala zewnętrznej opinii określić swoja wart
                                                    > osc. Konkretnie jak ktos jest odpad atomowy to mu źle i płacze (albo nienawidzi
                                                    > chłopów czy baby).
                                                    >
                                                    > Ja uznaje opinie większości w temacie swojej wartosci na rynku (odpad atomowy)
                                                    > ale nie pozwolę siebie zdefiniować w ten sposób. Kitty na to „nie akceptujesz s
                                                    > iebie” ja na to „przeciwnie - nie akceptuje waszej gry, waszych regol”.
                                                    >
                                                    > Bardzo sie przywiązałem do tego forum i wydaje mi sie,ze znam wielu z Was. Ale
                                                    > efekt tej znajomosci jest nieprzyjemny moze trujący, i dla mnie i dla rozmówców
                                                    > . Dla mnie czas na kolejna próbę abstynencji, moze tym razem sie uda na stałe.


                                                    Jakoś smęcisz, i to ma być toksyczność? ;-) Nic nie.wskazuje na to, żeś odpad poatomowy (normalna kobieta się.z tobą rozmnożyła, zarabiasz, chyba nie obnażasz się w parku i nie trzymasz lkobiet w piwnicy). Jeśli chodzi o trucizny na forum to albo jestem odporna, albo słabo coś trujesz. No ale skoro sam czujesz się podtruty... :-P
                                                  • bgz0702 Re: NIE - gdyz zawsze byla 21.10.17, 17:38
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    >
                                                    > „Nieaceptowalni” to tylko rykoszet personalnych prztyczków Kitty. Ani Ty, ani n
                                                    > ikt inny tutaj nie jest „nieakcetowalny” obiektywnie.
                                                    >
                                                    > Kitty zaczęła z tego kąta widzenia i takiego słownictwa, bo wie/czuje, ze tema
                                                    > t relacji z ludźmi mam nie rozwiązany i chyba niemożliwy do rozwiązania.
                                                    >
                                                    > A w relacjach z innymi większość pozwala zewnętrznej opinii określić swoja wart
                                                    > osc. Konkretnie jak ktos jest odpad atomowy to mu źle i płacze (albo nienawidzi
                                                    > chłopów czy baby).
                                                    >
                                                    > Ja uznaje opinie większości w temacie swojej wartosci na rynku (odpad atomowy)
                                                    > ale nie pozwolę siebie zdefiniować w ten sposób. Kitty na to „nie akceptujesz s
                                                    > iebie” ja na to „przeciwnie - nie akceptuje waszej gry, waszych regol”.
                                                    >
                                                    > Bardzo sie przywiązałem do tego forum i wydaje mi sie,ze znam wielu z Was. Ale
                                                    > efekt tej znajomosci jest nieprzyjemny moze trujący, i dla mnie i dla rozmówców
                                                    > . Dla mnie czas na kolejna próbę abstynencji, moze tym razem sie uda na stałe.

                                                    ale masz nastrój... "odpad atomowy"? w życiu nie pomyślałabym o tobie w ten sposób, jeśli byłam trująca to przepraszam, nigdy nie zrobiłam tego ze złośliwości, ok? wybacz, jesli mnie masz na myśli
                                                  • urquhart Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 21.10.17, 18:52
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > „Nieaceptowalni” to tylko rykoszet personalnych prztyczków Kitty. Ani Ty, ani n
                                                    > ikt inny tutaj nie jest „nieakcetowalny” obiektywnie.

                                                    Personalne prztyczki Kitty mają Cie sprowokować do akcji nie zatokscznić. Męskiej reakcji. A ty reagujesz wycofaniem. Musisz jeszcze poćwiczyć czytanie emocji i intencji.

                                                    > Bardzo sie przywiązałem do tego forum i wydaje mi sie,ze znam wielu z Was. Ale
                                                    > efekt tej znajomosci jest nieprzyjemny moze trujący, i dla mnie i dla rozmówców
                                                    > . Dla mnie czas na kolejna próbę abstynencji, moze tym razem sie uda na stałe.

                                                    Trujące i to mocno jest na pewno blokowanie i wypieranie silnych niewypowiedzianych emocji, "prawdy" o sobie.
                                                    A Ty o tym przecież pisałeś, ba potrafisz ośmielać do otwierania się innych .
                                                  • hello-kitty2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 21.10.17, 19:33
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Ja uznaje opinie większości w temacie swojej wartosci na rynku (odpad atomowy)
                                                    > ale nie pozwolę siebie zdefiniować w ten sposób. Kitty na to „nie akceptujesz s
                                                    > iebie” ja na to „przeciwnie - nie akceptuje waszej gry, waszych regol”.
                                                    >
                                                    > Bardzo sie przywiązałem do tego forum i wydaje mi sie,ze znam wielu z Was. Ale
                                                    > efekt tej znajomosci jest nieprzyjemny moze trujący, i dla mnie i dla rozmówców
                                                    > . Dla mnie czas na kolejna próbę abstynencji, moze tym razem sie uda na stałe.

                                                    Nikt nie uwaza Cie na forum za odpad atomowy. To Ty sam walczysz o to miano z zaskakujaca zacietoscia. A ze my o tych odpadach tu rozmawiamy, to nas personalizujesz z 'nimi', co Cie rzekomo za niego uwazaja. Chyba, ze po prostu przyjmujesz, ze staly uzytkownik tego forum to z zasady odpad. Ja postrzegam uzytkownikow tak, jak opisalam ponizej w odrebnym poscie (w tym siebie i mnie) jako pasjonatow, a nie zwichnietych nieudacznikow. W koncu kazdy z nas poswiecil troche klepanio-godzin (w klawiature) dzielac sie swoja pasja i zyciem.

                                                    Przeceniasz tez swoje mozlwosci podtruwania, jak juz Aandzia napisala. Jesli Cie szturchne tzn ze jakos mnie dotyka jak sie po macoszemu traktujesz. NIe potrafie swoich uczuc wyrazac wprost, zawsze musze szukac drogi na okretke. Taka ulomnosc, niestety nie da sie usunac z glowy jak jakiejs malforacji. Jesli Cie podtrulam to wybacz. Zostan prosze.
                                                  • hello-kitty2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 21.10.17, 19:36
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    Ja postrzegam uzytkowniko
                                                    > w tak, jak opisalam ponizej w odrebnym poscie (w tym siebie i mnie) jako pasjon
                                                    > atow,

                                                    Boze, ten egocentryzm ;) 'w tym siebie i Ciebie' mialo byc...
                                                  • proteinawy Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 21.10.17, 23:26
                                                    > Jesli Cie podtrulam to wybacz. Zostan prosze.

                                                    [impreza u rodziny sie kończy, jutro chrzes córy]

                                                    Odpowiem tu i Tobie i Andzi i Bgz i Urqu.

                                                    Nie podtruwasz i ja tu przeciez jestem czesto, nawet jak nie pisze. Ale ja Ciebie podtruwam, przy okazji inne dziewuchy, Zawle próbowała Ci to przekazać i tak i śmak.

                                                    Trucie wyglada tak: masz racje, co do pasji, czy choćby ciekawości, ktora tu przygnała prawie wszystkich, czy gadają o tym czy nie. Ja ta pasje ze swojego życia wykorzeniam teraz, ten rodzaj mi nie odpowiada ze względu na skutki (zawsze do tej pory - zgliszcza). Co to za forumowicz ktory kto mowi: dopóki hasalem gdzie fiut pokazał - porażka, odkad trzymam fiuta na wodzy - Pan sypie błogosławieństwami. Tu jest trucizna, tu jest zaprzeczenie dogmatu biezacego roku. Stad zalatuje trupim jadem, i mizoginią (pośrednio) i chuj wie czym jeszcze.

                                                    Wspomniałaś Zyg. Dobry przykład, patrz jak to wszystko działa dobrze o ile w gorsecie. Nie zeby zaraz jakies super-szczescie ale kto tu moze gadać o szczęściu.

                                                    A teraz rzuć okiem na te męskie avatary, ktore pompują tu troche pozytywnego myślenia. Gogol, Wont, Sabat odkad zaczął jebac starą w rogi, Marek, Lybbla. Urqu by sie załapał gdyby nie miał opinii politycznych. Podobnie Drugi. To jest droga, albo drogi.

                                                    I jeszcze sobie przypomnij dziewczynę, Tibna, jak ja wszyscy zamietli pod dywan. Jest poziom seskualnej bezużyteczności, ktory dyskwalifikuje nawet z rozmów.

                                                    Jestem najebany góralskim koktajlem pewnie to nie ma sensu co pisze, a jezeli tak to wynieś z tego „ja Cie kurwa, Hela, szanuje!”
                                                  • hello-kitty2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 21.10.17, 23:53
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    odkad trzymam fiuta na wodzy - Pan sypie błogosławi
                                                    > eństwami.

                                                    Rozwzam podadanie z Panem...

                                                    „ja Cie kurwa, Hela, szanuje!”

                                                    Jako czlowieka? ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 22.10.17, 12:03
                                                    Jeszcze wrzuce refleksje o poranku: trupi jad powiadasz, kto wie, roznie sie zycie plecie, moze i ja kiedys zaloze gorset malzenstwa i bede zyla az do porzygania tym szczesciem... Zatem Twoja perspektywa sie przydaje. Jestes takim troche niepijacym alkoholikiem, a o osiagniecach Tuska opowiadasz nieprzekonywujaco ;) Ale let's get down to the business: zostajesz? NAjwyzej zrob sobie wakacje, jak i Sabat najwyrazniej robi, ja tez mialam. Aha i tam przemysl sbie, co Ci Urqu podpowiedzial o nauce odczytywania emocji. NIe wiem co sie zyczy przy chrzcie (baw sie dobrze? ;) wiec zostawie to bardziej ogarnietym w temacie.
                                                  • proteinawy Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 23.10.17, 11:07
                                                    > Ale let's get down to the business: zostajesz? <

                                                    Jestem cały czas, tylko przez jakiś czas mniej bede wrzucał.
                                                  • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 22.10.17, 12:47
                                                    pr
                                                    > Trucie wyglada tak: masz racje, co do pasji, czy choćby ciekawości, ktora tu pr
                                                    > zygnała prawie wszystkich, czy gadają o tym czy nie. Ja ta pasje ze swojego życ
                                                    > ia wykorzeniam teraz, ten rodzaj mi nie odpowiada ze względu na skutki (zawsze
                                                    > do tej pory - zgliszcza). Co to za forumowicz ktory kto mowi: dopóki hasalem gd
                                                    > zie fiut pokazał - porażka, odkad trzymam fiuta na wodzy - Pan sypie błogosławi
                                                    > eństwami. Tu jest trucizna, tu jest zaprzeczenie dogmatu biezacego roku. Stad z
                                                    > alatuje trupim jadem, i mizoginią (pośrednio) i chuj wie czym jeszcze.

                                                    Przesada. Jeśli lubię bigos, raczę się nim i mi służy to nie obrażam się na człowieka, który też lubi bigos ale mu on nie służy więc go nie je i to niejedzenie mu właśnie służy. Nie traktuję sytuacji i cudzych wyborów tak osobiście ;-) Nas nie podtruwasz, może siebie świadomością jakichś niespełnień.
                                                  • bgz0702 Re: NIE - gdyz zawsze byla 22.10.17, 13:52
                                                    dobry nastrój po imprezie i swiat jest mniej problematyczny;) Niech ci sie utrzymuje i bez alkoholu. A ja jakoś nie do końca cię/to/tamto rozumiem, chyba powinnam sie napic
                                                  • lybbla Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 22.10.17, 01:30
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Zostan prosze.

                                                    Brzmi jak zaproszenie do friendzone.
                                                  • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 21.10.17, 23:33
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Ja uznaje opinie większości w temacie swojej wartosci na rynku (odpad atomowy)
                                                    -------------------------
                                                    Człowieku, masz kobietę, dom, dwoje dzieci, masz dobra pracę i żyjesz wygodnie na Zachodzie i jesteś elitą tego świata, więc odpuść.
                                                    To, co Ci doskwiera, to że gdzieś ominęła Ci ta wyśniona, wymarzona, jak 95% innym facetom, a pragmatycznie związałeś sie z najlepszą z dostępnych. Życie.
                                                  • lybbla Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 22.10.17, 01:24
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Ja uznaje opinie większości w temacie swojej wartosci na rynku (odpad atomowy)
                                                    > ale nie pozwolę siebie zdefiniować w ten sposób. Kitty na to „nie akceptujesz s
                                                    > iebie” ja na to „przeciwnie - nie akceptuje waszej gry, waszych regol”.

                                                    Reguła jest taka `Facet który został właśnie ojcem jest nie do ruszenia', więc
                                                    nie tyle `odpad atomowy' co jesteś przeźroczysty.

                                                    Podaj reguły, według których dobrze by Ci się grało.
                                                  • hello-kitty2 Re: Czlowiek z forum 21.10.17, 12:05
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Co takiego jest w 'nas' nieakceptowalnego?
                                                    >
                                                    > “Wy” = forum. Nie same kobiety. „Akceptuje” Twoja silke bo stoi za tym jakiś og
                                                    > ień. Moja siłka np jest bez sensu, kolejny przykry obowiązek. Na tej samej zasa
                                                    > dzie basen. Napierdalać długości walcząc o kolejne sekundy to jedno, a plotkowa
                                                    > ć w kącie to drugie.

                                                    Skoro poszedles tym przykladem silki, to pociagne. Wiesz co stoi za silka? To samo co za tym forum, w odniesieniu oczywiscie do stalych uzytkownikow, a mianowicie PASJA. Mimo, ze Urqu juz wielokrotnie to podkreslal, to nie czujesz tego, jak wazny jest dla Ciebie seks i dzielenia sie tymi tematami z ludzmi z podobna pasja nie doceniasz, ZANIM nie spotkasz na swojej drodze osoby seksem niezainteresowanej czy tam sredniawozainteresowanej/letniozainteresowanej. Tzn kto nie lubi seksu? Kazdy ale jednak to jest to, co przewija sie tez w warstwie miedzy wierszami czesto u Zyg (pozdrawiam nieobecna ;): nikt nie chce pierdolic na te tematy tyle co my, nie chce sie tym jarac, nie chce sie nakrecac ani nie toleruje rozmaitych twoich odchylow ani nie pozwala ci ich pielegnowac dzieki wlasnie tym rozmowom. Twoje najskrytsze upodobania seksualne zyja juz wylacznie w nas. No z synem sie nimi nie podzielisz ;) W ostatecznym rozrachunku ten seks masz, orgazm masz, a czujesz sie chronicznie niedopieszczonym czy w wersji hard niedorznietym. Glowa jest niedopieszczona, tak? Bo erotyka zaniedbana, napiecia nie ma, zmyslowosc poszla sie jebac, zachwytu brak, bo dla przecietnego zjadacza chleba sa malo wazne, on mysli owszem seks jest przyjemny ale juz get over with it, 'skoncz juz z tym sapaniem'. A zrozumie Cie tyko czlowiek z forum. O! Uklon w strone stalych uzytkownikow i moderatorow. Akceptuje Was i Ciebie tez, nie przestawajcie. Bede tu wracac do konca zycia pewnie. Nalezycie do stumienia moich uzaleznien. Ogien! -> tak sie pozdrawiaja sportowe swiry ;)
                                                  • ployd Re: Czlowiek z forum 21.10.17, 13:01
                                                    Ogień!
                                                    Fire On the Mountain:
                                                    www.youtube.com/watch?v=eFW8z7RObUM
                                                  • ployd Re: Czlowiek z forum 21.10.17, 17:46
                                                    Człowiek najedzony opływa we wszelkie dostatki
                                                  • bgz0702 Re: Czlowiek z forum 21.10.17, 17:53
                                                    ployd napisał:

                                                    > Człowiek najedzony opływa we wszelkie dostatki

                                                    na forum wszyscy najedzeni czy raczej głodni?
                                                  • bgz0702 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 21.10.17, 12:22
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Co takiego jest w 'nas' nieakceptowalnego?
                                                    >
                                                    > “Wy” = forum. Nie same kobiety. „Akceptuje” Twoja silke bo stoi za tym jakiś og
                                                    > ień. Moja siłka np jest bez sensu, kolejny przykry obowiązek. Na tej samej zasa
                                                    > dzie basen. Napierdalać długości walcząc o kolejne sekundy to jedno, a plotkowa
                                                    > ć w kącie to drugie.
                                                    >
                                                    > Stad jak klepie w ten smartfon mam wrazenie, jakbym na zebraniu PiSu wyszczegól
                                                    > niał osiągnięcia Tuska. Dobrze ze poczciwi ludzie tu piszą i Ci czasem ktos pow
                                                    > ie: stary, nie wiadomo co ty w ogole gadasz.

                                                    znowu ja;) przyjebałam się i koniec;)
                                                    wróć do rzeczywistosci, nie wiem kiedy z niej wypieprzyłeś. NIe masz kontaktu z realem nie daltego że jesteś "inny" jak ciągle tu piszesz, jakoś nadajesz znaczenie temu niezrozumieniu za często [zaczynam cię podejrzewać ze myslisz o sobie w celach obronnych prawdopodobnie, ze jesteś wyjatkowy: za bystry i za wrażliwy zeby żyć w środowisku społecznym- jak bohater romantyczny zaadaptowany do przyziemnej roli ojca, męża, pracownika ;) ]. Możliwe że to jakaś depresja, długotrwały stan raczej. "Ognia" szukasz u innych...? obudź się
                                                  • kag73 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 10:22
                                                    "U niego jest. Przeciez mowil, ze paleczke dotyczaca zapoznania juniora ze swiatem kobiet przekazuje zonie, a sam ze swojej strony szoruje kibel w sobote tak, by maly widzial. Rozumiesz? NAtomiast jego forumowe zycie to jest jakies podziemie, ktorego sie conajmniej wstydzi, jak i siebie zreszta. Dostosowal sie do zyczeniowej wizji swiata kobiet, poniewaz swojej nie akceptuje. Wol dobrowolnie zglosil sie na bycie wolowina i podszykowywuje syna na tatarek ;)


                                                    Moim zdaniem bledna ocena. On przekaze ze swojej strony ile wie i jest w temacie, o czym tez napisal, zona(matka) przekaze swoja czesc, bo zapewne kobieta zna i odczuwa podonie jak inne kobiety, tu facet nie ma sznas, to chyba jasne.
                                                    Po to jest nas dwoje rodzicow, zeby kazde przekazalo/pokazalo swoja perspektywe. Tak to wiedze.
                                                  • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 09:19
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Najważniejsze w skuteczności przekazu jest żeby to co się mówi młodym, czy uczy było spójne z tym co się robi i własnym życiem :)
                                                    ------------------
                                                    Dokładnie tak, więc, jak chcesz, żeby dzieci nie paliły, sam nie pal. Bez tego, przekaz słowny nie ma żadnej wartości, bo dzieci po pierwsze obserwują a nie słuchają.
                                                    >
                                                    >
                                                  • hello-kitty2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 22:06
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Sztuka jest jakos przemycić młodemu frazesy ze zycie nie rozdaje kart równo, że
                                                    > ludzie ocenia go nie raz powierzchownie i na niekorzyść, ale zeby nigdy nie źl
                                                    > amdał, tylko grał tym co ma. Matka mu pewnie dorzuci jakies rady w temacie dzie
                                                    > wcząt - i leć orle, leć :)

                                                    No to tu masz taaaaka kuznie wiedzy o kobietach, a Ty pozwalasz zeby mu matka mowila? A co ona moze w ogole wiedziec?
                                                    Zaczynam wierzyc, ze TY prowadzisz jakiegos rodzaju podwojne zycie...
                                                  • lybbla Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 22:49
                                                    proteinawy napisał(a):


                                                    > Na szczescie w kwestii wzrostu u mezczyzn jest jak z kolorem włosów u kobiet st
                                                    > arożytnych. Gra sie tym co sie ma i tyle. Konkretnie mój syn ma zadatki na spor
                                                    > y wzrost - ale to sie okaże za 10 lat.

                                                    To prawda o Tobie, ale jeśli chodzi o wzrost juniora to nie wszystko stracone.
                                                    -> seasonal variation of growth, children
                                                  • proteinawy Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 01:36
                                                    > To prawda o Tobie, ale jeśli chodzi o wzrost juniora to nie wszystko stracone.
                                                    -> seasonal variation of growth, children <

                                                    „Stracone”? Toz mowie ze na razie jest ponad średnia.
                                                  • urquhart Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 12:50
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Tendencyjnie i wielkim skrocie: ona ma byc szczupla, on wysoki

                                                    Wysoki z gorszym wykstakceniem i pensja odpada wiec zmow propaganda ktira od lat uprawiasz :)
                                                  • kag73 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 13:28
                                                    "Wysoki z gorszym wykstakceniem i pensja odpada wiec zmow propaganda ktira od lat uprawiasz :)"

                                                    Hmm, lepsze wyksztalcenie nie zawsze jest gwarantem dobrej pensji. Wysoki niestety czesto nie wystarczy, tak samo jak szczupla tez nie wystarczy jak sie przychodzi na scislosc. Gdyby wszystko bylo takie prosto to nie byloby ludzi solo szukajacych pasujacej polowki.
                                                    Ja akurat w malym miescie znam wiele par gdzie to on ma "gorsze" wyksztalcenie niz ona. To sa czesto bardzo stare milosci z mlodych lat.
                                                  • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 13:52
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Wysoki z gorszym wykstakceniem i pensja odpada wiec zmow propaganda ktira od l
                                                    > at uprawiasz :)"
                                                    >
                                                    > Hmm, lepsze wyksztalcenie nie zawsze jest gwarantem dobrej pensji. Wysoki niest
                                                    > ety czesto nie wystarczy, tak samo jak szczupla tez nie wystarczy jak sie przyc
                                                    > hodzi na scislosc. Gdyby wszystko bylo takie prosto to nie byloby ludzi solo sz
                                                    > ukajacych pasujacej polowki.
                                                    > Ja akurat w malym miescie znam wiele par gdzie to on ma "gorsze" wyksztalcenie
                                                    > niz ona. To sa czesto bardzo stare milosci z mlodych lat.

                                                    Gorsze wykształcenie (formalne) mają mężczyźni w wielu dobrze funkcjonujących parach w Polsce. Jeśli mężczyzna ma głowę na karku i nieźle zarabia oraz nie ustępuje żonie inteligencją i wiedzą ogólną to nie ma najmniejszego problemu. Odkąd baby dorwały się do uczelni okazało się że są lepsze od facetów w zdobywaniu formalnego wykształcenia, nie tylko w Polsce. Nie ma to przełożenia na zarobki czy kariery, więc samo w sobie wykształcenie nie dzieli par i nie utrudnia wiązania się tak, jakby to miało wynikać z jakichś sztywnych założeń.
                                                  • bgz0702 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 17:31
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Gorsze wykształcenie (formalne) mają mężczyźni w wielu dobrze funkcjonujących p
                                                    > arach w Polsce. Jeśli mężczyzna ma głowę na karku i nieźle zarabia oraz nie ust
                                                    > ępuje żonie inteligencją i wiedzą ogólną to nie ma najmniejszego problemu. Odką
                                                    > d baby dorwały się do uczelni okazało się że są lepsze od facetów w zdobywaniu
                                                    > formalnego wykształcenia, nie tylko w Polsce. Nie ma to przełożenia na zarobki
                                                    > czy kariery, więc samo w sobie wykształcenie nie dzieli par i nie utrudnia wiąz
                                                    > ania się tak, jakby to miało wynikać z jakichś sztywnych założeń.
                                                    >
                                                    >
                                                    zgadzam się z tobą. Wśród moich znajomych wiele wykształconych kobiet nie ma wykształconych mężów, ale już wykształceni, znani mi faceci mają za każdym razem wykształconą kobietę albo na stanowisku. Mało jest relacji "lekarz- pielęgniarka", nie znam nawet takiej chyba
                                                  • urquhart Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 07:20
                                                    > zgadzam się z tobą. Wśród moich znajomych wiele wykształconych kobiet nie ma wy
                                                    > kształconych mężów, ale już wykształceni, znani mi faceci mają za każdym razem
                                                    > wykształconą kobietę albo na stanowisku. Mało jest relacji "lekarz- pielęgniark
                                                    > a", nie znam nawet takiej chyba

                                                    Ciekawe jakie to środowisko Bzyk.
                                                    Wśród moich znajomych , przyjaciół jak i zony nie ma ani jednej takiej pary.
                                                    Były dwie kiedyś pani sie bardzo tym gryzła i rzuciła przystojniaka który był kierowcą autobusu, druga to kuzynka zrobiła studia i od zostawiła kierowcę tira i wyszła z Anglika i tam mieszka.
                                                  • bgz0702 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 15:02
                                                    urquhart napisał:

                                                    > > zgadzam się z tobą. Wśród moich znajomych wiele wykształconych kobiet nie
                                                    > ma wy
                                                    > > kształconych mężów, ale już wykształceni, znani mi faceci mają za każdym
                                                    > razem
                                                    > > wykształconą kobietę albo na stanowisku. Mało jest relacji "lekarz- pielę
                                                    > gniark
                                                    > > a", nie znam nawet takiej chyba
                                                    >
                                                    > Ciekawe jakie to środowisko Bzyk.

                                                    srodowisko normalne, zwykłe;) ludzie chodzący po ulicach: moja praca, sąsiedzi, znajomi ze studiów i liceum, kierowcy tirów też tam są;) Bzyk. Bzyk, bzyk:))

                                                    > Wśród moich znajomych , przyjaciół jak i zony nie ma ani jednej takiej pary.
                                                    > Były dwie kiedyś pani sie bardzo tym gryzła i rzuciła przystojniaka który był k
                                                    > ierowcą autobusu, druga to kuzynka zrobiła studia i od zostawiła kierowcę tira
                                                    > i wyszła z Anglika i tam mieszka.
                                                    >
                                                    Jakiej pary nie ma? zróżnicowanej pod względem wykształcenia?
                                                    Myślisz, że te panie gryzła różnica w wykształceniu, czy intelektualna może, albo inna? MOze zawsze było kiepsko?

                                                  • druginudziarz Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 10:46
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > zgadzam się z tobą. Wśród moich znajomych wiele wykształconych kobiet nie ma wy
                                                    > kształconych mężów, ale już wykształceni, znani mi faceci mają za każdym razem
                                                    > wykształconą kobietę albo na stanowisku. Mało jest relacji "lekarz- pielęgniark
                                                    > a", nie znam nawet takiej chyba

                                                    A co to jest ""wykształcenie" w dzisiejszych czasach?
                                                    Kto jest lepiej wykształcony "technik mechanik" po dobrym technikum czy magister nauk społęcznych po wyższej szkole marketinku i kosmetologii?
                                                    Czy my w Polsce wogóle mamy jeszce dobre szkoły wyzsze? pytam bo wśród kilkuset najlepiej ocenianych na świecie nie ma ani jednej z Polski. Czy więc skonczenie marnej uczelni nie pogłębia aby spie.dolenia pt. "nie wiem co ze soba w zyciu zrobić to zostanęmagistrem polonistyki"?
                                                  • kag73 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 11:02
                                                    "Czy więc skonczenie marnej uczelni nie pogłębia aby spie.dolenia pt. "nie wiem co ze soba w zyciu zrobić to zostanęmagistrem polonistyki"?

                                                    Ty sie nie wysmiewaj, bo nauczyciele polskiego tez sa potrzebni :) Na razie w Polsce efekty nizu demograficznego, ale w innych krajach Europy Zach. brakuje nauczycieli.
                                                    Ten ktos moze studiuje polonistyke, bo ma smykalke do pisania dobrych rozprawek i ogolnie to jego mocna strona. Pomijam, ze mlodzi ludzie nie do konca wiedza i nie maja planu na przyszlosc. Ja nie twierdze, ze polonistyka to super kierunek studiow, jednak czasem mozna powiedziec, ze nie wazne co studiowales wazne co z tym zrobisz. Niestety w wielu przypadkach liczy sie papier/dyplom, bez niego sie nie da. No i wielu rodzicow powtarza "ucz sie ucz, bo nauka to potegi klucz..."a kto ma duzo kluczy ten zostaje woznym :)
                                                    Niemniej pisalamjuz, ze wyksztalcenie nie zawsze zapewnia lepsza pensje.
                                                  • kag73 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 11:19
                                                    A i jeszcze dodam, ze ten technik mechanik tez moze byc przypadkiem ""nie wiem co ze soba w zyciu zrobić to zostanę...technikiem mechanikiem". Co nie? Tylko, ze ma byc moze smykake do czego innego niz ten co idzie na polonistyke, albo nie ma checi zakuwac na studiach. Wpadl na taki wlasnie pomysl a do tego studia nie sa potrzebne.
                                                  • bgz0702 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 14:25
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > zgadzam się z tobą. Wśród moich znajomych wiele wykształconych kobiet nie
                                                    > ma wykształconych mężów, ale już wykształceni, znani mi faceci mają za każdym
                                                    > razem wykształconą kobietę albo na stanowisku. Mało jest relacji "lekarz- pielę
                                                    > gniarka", nie znam nawet takiej chyba
                                                    >
                                                    > A co to jest ""wykształcenie" w dzisiejszych czasach?

                                                    wykształcenie:
                                                    www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwj3wIbPk__WAhVL2xoKHeHEBdAQFggnMAA&url=https%3A%2F%2Fpl.wikipedia.org%2Fwiki%2FWykszta%25C5%2582cenie&usg=AOvVaw2dzEp_oRyQC-cCARVEmPR4
                                                    > Kto jest lepiej wykształcony "technik mechanik" po dobrym technikum czy magist
                                                    > er nauk społęcznych po wyższej szkole marketinku i kosmetologii?

                                                    a to zależy w jakiej dziedzinie;)) prawdopodobnie technik mechanik jest lepiej kształcony w mechanice niż pozostali, ale na kosmetologii może sie nie znać;)) chyba że mają kilka dyplomów ;)

                                                    > Czy my w Polsce wogóle mamy jeszce dobre szkoły wyzsze? pytam bo wśród kilkuset
                                                    > najlepiej ocenianych na świecie nie ma ani jednej z Polski. Czy więc skonczeni
                                                    > e marnej uczelni nie pogłębia aby spie.dolenia pt. "nie wiem co ze soba w zyciu
                                                    > zrobić to zostanęmagistrem polonistyki"?

                                                    tak, pewnie tak czasami, ale czy skońzcenie technikum mechanicznego też nie pogłębia spierdolenia? moze pzrecież, tak samo jak skończenie dobrej uczelni. Szkoły branżowe to jak najbardziej dobre rozwiązanie, fachowców brak. Kto chce idzie do zawodówki, kto chce idzie do technikum, kto chce idzie na studia, a kto nie chce siedzi w domu;(

                                                    p.s. czas wyboru szkół średnich i kierunków studiów przypada jeszcze na moment, w którym ludzie mają pstro w głowie, poszczególne etapy edukacji nie uzbrajają ich w wiedzę co chcą robić, co lubią, w czym są dobrzy, co ich kręci i co da kasę. Edukacja nie jest nastawiona na to by ich umiejscowić dobrze na rynku pracy. Szkoła wymaga odtwarzania treści, nie kreatywności, niestety
                                                    a co do uczelni... no nic, takie czasy, za dobrą edukacją idą pieniądze na narzędzia badawcze, bazę dydaktyczną i każdą inną, itp. Choć nauczyciel oczywiście jest ważny, nawet najważniejszy;)
                                                  • bgz0702 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 15:23
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > a co do uczelni... no nic, takie czasy, za dobrą edukacją idą pieniądze na narz
                                                    > ędzia badawcze, bazę dydaktyczną i każdą inną, itp. Choć nauczyciel oczywiście
                                                    > jest ważny, nawet najważniejszy;)

                                                    ;) prejezyczyłam sie jakby co, miałam na myśli narzędzia pracy- zebyś mnie zaraz za słówka nie łapał;)
                                                  • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 20.10.17, 13:10

                                                    > zgadzam się z tobą. Wśród moich znajomych wiele wykształconych kobiet nie ma wy
                                                    > kształconych mężów, ale już wykształceni, znani mi faceci mają za każdym razem
                                                    > wykształconą kobietę albo na stanowisku. Mało jest relacji "lekarz- pielęgniark
                                                    > a", nie znam nawet takiej chyba

                                                    U mnie ten układ też u większości znajomych. Kobiety nie narzekają bo ich mężczyzni nie ustępują im intelektem i zarabiają. Często więcej niż żony. W każdym razie kwestia formalnego wykształcenia nie jest jakąś kością niezgody. Pnie mają doktoraty, panowie magistra, panie magistra, panowie licencjat, panie maturę, panowie zawodówkę, itd. Dobierają się przede wszystkim poziomem intelektualnym i mentalnością, to podstawa. Poza pociągiem płciowym, rzecz jasna ;-) Znajoma co wymęczyła jakis mało chodliwy kierunek za kasę ma faceta kierowcę (rasowego, nie kontestującego doktora filozofii ;-)) i pasują do siebie doskonale, dysonansow nie ma. Inna po dobrej uczelni i z głową na karku i pieniądzem w kieszeni ma chłopaka po maturze, ale bystry jest co najmniej jak ona i zrobić umie. I szafa gra.
                                                  • bgz0702 Re: NIE - gdyz zawsze byla 20.10.17, 15:42
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > U mnie ten układ też u większości znajomych. Kobiety nie narzekają bo ich mężcz
                                                    > yzni nie ustępują im intelektem i zarabiają. Często więcej niż żony. W każdym r
                                                    > azie kwestia formalnego wykształcenia nie jest jakąś kością niezgody. Pnie mają
                                                    > doktoraty, panowie magistra, panie magistra, panowie licencjat, panie maturę,
                                                    > panowie zawodówkę, itd. Dobierają się przede wszystkim poziomem intelektualnym
                                                    > i mentalnością, to podstawa. Poza pociągiem płciowym, rzecz jasna ;-) Znajoma c
                                                    > o wymęczyła jakis mało chodliwy kierunek za kasę ma faceta kierowcę (rasowego,
                                                    > nie kontestującego doktora filozofii ;-)) i pasują do siebie doskonale, dysonan
                                                    > sow nie ma. Inna po dobrej uczelni i z głową na karku i pieniądzem w kieszeni m
                                                    > a chłopaka po maturze, ale bystry jest co najmniej jak ona i zrobić umie. I sza
                                                    > fa gra.
                                                    >
                                                    >
                                                    mężczyźni "mają" zapewnić poczucie bezpieczeństwa- a tu dla mnie to umiejetnosci ułatwiajace byt i zapewniające spokoj- kazdy ma inne potrzeby "bycia";) i nie każdy lubi "spokój", różnice intelektualne mogą być problemem ale już wykształcenie formalne zadnym- jak dla mnie ;) mam trzy kierunki studiów, jestem w trakcie czwartego, musiałabym się rozstać z mężem bo mnie jakby nie goni;)) zwyczajnie mnie przegonił dawno temu;) jest bystry, a ja kształcona;)))
                                                • hello-kitty2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 12:08
                                                  urquhart napisał:

                                                  > A juz calkowicie nie chca sluchac i przyjąć co jest atawistycznie pociagajace i
                                                  > motywacją dla mezczyzn a to jest nezbedne dla osiagniecia win-win.

                                                  Czyli? PRzypomijmy moze? LAdna, zgrabna (talia wezsza od bioder), zadbana babka (pazur, kolczyk, lancuszek na kostce, wloski, make-up, sexy ciuch - wszystko o rozmiar mniejsze, podkreslajace kraglosci w miejscach strategicznych), sexowna, kuszaca, chetna, uwodzaca, mila, ciepla, lagodna, dbajaca o gospodarstwo domowe, mloda lub wygladajaca na mlodsza, zapatrzona w swojego samca, tak? Powaznie pytam.
                                                  • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 12:16
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Czyli? PRzypomijmy moze? LAdna, zgrabna (talia wezsza od bioder), zadbana babka
                                                    > (pazur, kolczyk, lancuszek na kostce, wloski, make-up, sexy ciuch - wszystko o rozmiar mniejsze, podkreslajace kraglosci w miejscach strategicznych), sexowna, kuszaca, chetna, uwodzaca, mila, ciepla, lagodna, dbajaca o gospodarstwo domowe, mloda lub wygladajaca na mlodsza, zapatrzona w swojego samca, tak? Powaznie pytam.
                                                    ------------------
                                                    We wstępnym artykule naukowym jest odpowiedź:
                                                    ,, Co roku mniej więcej to samo. Od czasu pojawienia się naszego gatunku na Ziemi: miła, ładna, biodra szersze niż talia. Aha, i oczywiście inteligentna"
                                                  • hello-kitty2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 12:55
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > We wstępnym artykule naukowym jest odpowiedź:
                                                    > ,, Co roku mniej więcej to samo. Od czasu pojawienia się naszego gatunku na Zie
                                                    > mi: miła, ładna, biodra szersze niż talia. Aha, i oczywiście inteligentna"

                                                    Raperzy twierdza, ze mezczyzni chca ladies ;) Trudny angielski wiec leca liryki dla zainteresowanych.
                                                    www.youtube.com/watch?v=aQji9QVX_lw
                                                    Lyrics:

                                                    [Verse 1]
                                                    I need a lady not a thot
                                                    Here's a reminder
                                                    Ladies wanna be black queens
                                                    Thots wanna be Blac Chyna
                                                    Ladies like a man who works hard with some drive (Ambition)
                                                    Thots like “Fuck that! What kind of car does he drive?”
                                                    Ladies cook for you
                                                    Throw down and be cheffin'
                                                    Thots ready to fight, they throw down in a second
                                                    Ladies they be faithful
                                                    Thots they a cheater
                                                    Ladies “Hi Mrs. Parker”, Thots “bye Felicia”
                                                    Ladies gotta work so they sleep before 12
                                                    Thots in the club cause it's free before 12
                                                    Ladies cancel dates for their kids, like fam nah
                                                    Thots like "C'mon baby you're going with grandma"
                                                    A lady got a brother, that’s a sibling and we know (I know it bro)
                                                    A thot says that's a brother that niggas hittin' it on the low
                                                    Thots gettin' high but can't get hired
                                                    Thots want power couples
                                                    Ladies, empires

                                                    [Hook]
                                                    I ain't got time for these hoes
                                                    They ain't really worth nothin', (Oh)
                                                    I ain't got time for these hoes
                                                    I ain't got time for these thots
                                                    Theres a difference between
                                                    Having a lady and a thot, yeah

                                                    [Verse 2]
                                                    A lady wants a man that's in school with his MBA
                                                    A thot wants a nigga in the NBA
                                                    Thots sit home watch reality shows
                                                    Ladies still in tune with reality though
                                                    Ladies get a salary, you know, wage a hour
                                                    Ladies want weddings, thots want baby showers
                                                    Thots do freak shit, throw it on the ground
                                                    Ladies is freaks too, but only for their man
                                                    She's a slut, she's a ho, she's a freak
                                                    Ain't got a job but everything on fleek
                                                    Thinkin' that I'm disrespect ladies, nigga stop!
                                                    I just know the difference between the ladies and the thots
                                                  • marek.zak1 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 13:43
                                                    No tak. Podsumowując, ladies chcą ślubu z ambitnym, pracowitym facetem z MBA. To pasuje do wniuosków z dyskusji.
                                                • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 12:47

                                                  > A juz calkowicie nie chca sluchac i przyjąć co jest atawistycznie pociagajace i
                                                  > motywacją dla mezczyzn a to jest nezbedne dla osiagniecia win-win.

                                                  Gdyby nie przyjmowały do wiadomości to by nie dbały o siebie tak jak dbają. A prześcigają się w tym jedna przez drugą. Oczywiście różnie to zadbanie pojmują, kwestia środowiska i indywidualnych poglądów. Poza tym w pierwszych kontaktach z mężczyznami są milusie, cieplutkie i pełne tradycyjnych niewieścich cnót. Nawet sekutnice i niezainteresowane domowym życiem wiedza jak tokować. Nie stwierdzam jakiegoś totalnego niezrozumienia wymagań drugiej strony w narodzie.
                                • lybbla Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 20:08
                                  urquhart napisał:


                                  > Na tyle jeszcze Bussa pamietam ze 60% kobiet oczekuje w badanich partnera o wyzszych dochodach i pozycji.
                                  > Mezczyzni popeniaja mezalianse bo liczy sie talia i uroda reszta liczy sie ale
                                  > mniej. Kobiety nigdy (na granicy bledu). Przypominanie tego jest nudne.

                                  Tak mi przyszło do głowy, że te szczęśliwe małżeństwa, które znam to takie w których ``kobieta popełniła mezalians''. Dochody i pozycja mężczyzny schodziły na drugi plan bo liczył się ten człowiek. Co on w sobie miał to już inna sprawa, między innymi to by sprawy nie spieprzyć dokumentnie. Być może poruszam się na granicy błędu.
                                  • urquhart Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 19.10.17, 07:35
                                    > drugi plan bo liczył się ten człowiek. Co on w sobie miał to już inna sprawa,
                                    > między innymi to by sprawy nie spieprzyć dokumentnie. Być może poruszam się na
                                    > granicy błędu.

                                    Sprawdziłem Lybbla i faktyczne aktualnie jest to 7% wiec powyżej błędu mezczyan gorzej wykształcony.
                                    Ale i te zwiazki najszybciej sie rozpadają wiec jeśli są szczęśliwe to wyjątek od reguły
                                    www.gazetaprawna.pl/artykuly/775238,zawodowe-wyksztalcenie-to-przyczyna-rozwodow.html
                            • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 18:52
                              hello-kitty2 napisała:

                              > aandzia43 napisała:
                              >
                              > > Marku, wyraźnie napisałam o relacji PRACODAWCY I PRACOWNIKA. Powinnam jes
                              > zcze d
                              > > odać: podwładnego i przełożonego. Równi rangą niech się parzą do woli ;-)
                              >
                              > Boze ktora kobieta chce sie wiazac z rownym ranga? Kobiety najchetniej mierza w
                              > yzej. Czyms ci faceci musza tym kobietom imponowac. Dlatego bogate kobiety szuk
                              > aja bogatszych. To nie jest tak, ze jak babka ma kase, to sie podzieli z biedni
                              > ejszym czy rownym, bo bedzie chciala sie parzyc w hotelu, na ktory tego pana ni
                              > e stac. Nie stac cie, to co tu jeszcze robisz? I tak ze wszystkim: ma miec wyzs
                              > ze stanowisko, ma wiecej zarabiac, ma byc lepiej wyksztalcony, ma wiecej wiedzi
                              > ec, ma miec wyzsze IQ, ma byc silniejszy, ma byc wiekszy, ma miec lepszy pomysl
                              > na zycie, wiecej, wyzej, lepiej... Inaczej to nieudacznik ;)
                              >
                              > ps. sama zwiazalam sie z kolega z pracy o wyzszej randze
                              >

                              Jakoś bardzo często kobiety znajdują sobie kochanków i mężów w pracy wśród równych sobie albo w innych działach firmy jeśli duża. Zakaz kontaktów seksualnych na linii podwładny-szef jest po to, by zapobiec ewentualnemu wykorzystywaniu swojej przewagi przez szefa do erotycznych zabiegów. Bardzo zdrowe rozwiązanie i nie beczmy, że nagle szanse na znalezienie męża nam spadają ;-)


                              > W ogole to dojdzie do tego, ze podryw spadnie na kobiety, bo mezczyzni beda spa
                              > ralizowani. I pewnie tylko kobiety beda incjowaly seks. Mam nadzieje, ze powsze
                              > chnosci tego nie dozyje...

                              KItty, zastanów się, nie odróżniasz inicjatywy i odwagi męskiej od molestowania? Bo ja nie mam z tym problemu. Chamstwa od dowcipu na miejscu i na poziomie. Z tym też nie mam problemu.
                              • proteinawy Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 20:05
                                > KItty, zastanów się, nie odróżniasz inicjatywy i odwagi męskiej od molestowania? <

                                Nie ma obiektywnej różnicy, jest subiektywne obrzydzenie czesto maskowane. Dla następnego pokolenia obu płci w jakiejs sensownej pracy jedyna działająca strategia to ręce zawsze przy sobie. Zawsze. Zreszta dzisiaj pani w radyjku (BBC) mowi to samo wychodząc z kompletnie przeciwnych założeń programowych do moich.

                                W robocie: ręce przy sobie, buzia w ciup, rece nie tyle w maldarzyk co na klawiaturę (czy łopatę, czy co tam) itd. Nawet gdyby prawo nie było takie jakie jest. A jest takie ze tylko idiota (albo ktos kto nie ma nic do stracenia, młodzież, biedota itp) wystawi sie na dyscyplinarkę za podteksty, macanki czy co tam.

                                Anegdota, tyle ze nie śmieszna i z przewidywanym finałem. Kumpel w Irlandii zobaczył ze kolezanka płacze. „Co tam?” pyta. Ano pierścionek jej wpadł do kratki ściekowej w łazience. Wziął śrubokręt, rozkręcił, wyjął, umył, uśmiechnął sie, oddał. Oddając rzucił: „to co, wisisz mi kawę?”. Wrócił do biurka. Niedługo pozniej przyszedł do niego manager i ochrona i został wyprowadzony z budynku z wilczym biletem.
                                • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 20:25

                                  > Anegdota, tyle ze nie śmieszna i z przewidywanym finałem. Kumpel w Irlandii zob
                                  > aczył ze kolezanka płacze. „Co tam?” pyta. Ano pierścionek jej wpadł do kratki
                                  > ściekowej w łazience. Wziął śrubokręt, rozkręcił, wyjął, umył, uśmiechnął sie,
                                  > oddał. Oddając rzucił: „to co, wisisz mi kawę?”. Wrócił do biurka. Niedługo poz
                                  > niej przyszedł do niego manager i ochrona i został wyprowadzony z budynku z wil
                                  > czym biletem.

                                  W różnych rzeczywistościach żyjemy :-) U nas "wisisz mi kawę" nie jest równoznaczne z "wisisz mi loda" ;-)
                                  • proteinawy Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 20:39
                                    > W różnych rzeczywistościach żyjemy :-) U nas "wisisz mi kawę" nie jest równoznaczne z "wisisz mi loda" ;-) <

                                    Prawdę powiedziawszy facet jest moim zdaniem atrakcyjny, do tego sympatyczny, do tego czarny. Moze spanikowała irlandzka dzierlatka? :)
                                    • bgz0702 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 20:53
                                      proteinawy napisał(a):

                                      > > W różnych rzeczywistościach żyjemy :-) U nas "wisisz mi kawę" nie jest ró
                                      > wnoznaczne z "wisisz mi loda" ;-) <
                                      >
                                      > Prawdę powiedziawszy facet jest moim zdaniem atrakcyjny, do tego sympatyczny, d
                                      > o tego czarny. Moze spanikowała irlandzka dzierlatka? :)

                                      nie....nie wierzę. Albo kolega zapomniał uzupełnić opowieści w szczegóły- mniej istotne dla niego;) albo laska dostała ten pierścionek od ich wspólnego szefa i dlatego musiał odpaść;) to byłoby szalone jakby opisana sytuacja uznana był za molestowanie... nie wierze;)
                                • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 20:36
                                  proteinawy napisał(a):

                                  > > KItty, zastanów się, nie odróżniasz inicjatywy i odwagi męskiej od molest
                                  > owania? <
                                  >
                                  > Nie ma obiektywnej różnicy, jest subiektywne obrzydzenie czesto maskowane. Dla
                                  > następnego pokolenia obu płci w jakiejs sensownej pracy jedyna działająca strat
                                  > egia to ręce zawsze przy sobie. Zawsze. Zreszta dzisiaj pani w radyjku (BBC) mo
                                  > wi to samo wychodząc z kompletnie przeciwnych założeń programowych do moich.

                                  Obrzydzenie więc zaraz molestowanie? Mam inaczej. Niechciane zaloty czy delikatne sugestie nie były odbierane przez mnie jak molestowanie. Nieważne co wzbudzały, nieważne że pan lub układ z kategorii "nigdy w życiu". Molestowanie dla mnie to chamstwo, brak dystansu i wyczucia, używanie z głupia frant słów i zwrotów zarezerwowanych dla sytuacji intymnych. Ostre fizyczne działanie w ciemno. Bezosobowego żartu czy nawet osobowej próby zaproszenia na kawę nie postrzegam jako molestowania. Może po prostu nie boję się na wyrost każdych męskich portek w pobliżu ;-)

                                  --
                                  "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
                            • aandzia43 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 19:08

                              > W ogole to dojdzie do tego, ze podryw spadnie na kobiety, bo mezczyzni beda spa
                              > ralizowani. I pewnie tylko kobiety beda incjowaly seks. Mam nadzieje, ze powsze
                              > chnosci tego nie dozyje...
                              >

                              Następny urządza histerie, no nie mogę. Piszemy o pracy, tylko i wyłącznie o pracy. I o bezpośredniej podległości w hierarchii, nie o całej firmie jeśli ona duża. Czy dotarło? ;-)
                  • hello-kitty2 Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 10:15
                    urquhart napisał:

                    > Wczoraj rozmawialem z synem który ma kolejkę koleżanek i ja mu mowilem ze ma sz
                    > czescie bo dobre geny a on ze zachowanie nie geny wspomniał ze mu mowily ze in
                    > ne chlopaki dzis sa wycofane i boja sie wzroku a co dopiero zagadac dziewczyne
                    > i on na ich tle punktuje bo zaczepia je

                    Blogoslawie dzien, w ktorym zainteresowalam sie co masz do przekazania w kwestii wychowania meskiego potomka. Co ja bym bez Ciebie zrobila? Mezczyzni nie dosc, ze sa powycofywani, niezdecydowani, wahajacy sie, zestrachani, unikajacy ryzyka, przez co niemescy to jeszcze nie widza powodu zeby sie zmienic tylko oczekuja zeby kobiety ich chcialy/pragnely takich, jacy sa. Ze to niby ta kobiecosc w nich taka atrakcyjna i pozadana ;-) Ehe, you wish... MOze jakbym byla homo?
                    • urquhart Re: NIE - gdyz zawsze byla "urynkowiona" 18.10.17, 12:24
                      > ja zeby kobiety ich chcialy/pragnely takich, jacy sa. Ze to niby ta kobiecosc w
                      > nich taka atrakcyjna i pozadana ;-) Ehe, you wish... MOze jakbym byla homo?

                      Dzieki! Nie rozymiem jak mozna postuliwac i naciskac zeby chlopcy byli jeszcze bardziwj dupowaci jak juz widac negatywne konsekwencje tego wyraźne

                      Oczywiscie kweatia asertywnosci obrony to wzorce i tening bez toksycznych ideologii nienawisci i rewanzyzmu za jakieś hiatorie z czarownicami z przed stuleci

                      Sam ucczylem córkę jak ma walic w pysk mocno i slutecznie gowniarza ktory byl agresywny w przedszkolu i przez ktorego plakala. Co z tego ze byla wieksza i silstuleci kiedy on nie mial hamulców .
                      Faktycznie wrazliwosc ( utożsamiana z kobiecośćia ying) blokowala ja żeby uderzuc skutecznie. To ttzeba cwiczyć. Bez toksycznych emocji. Jako samobrone.
        • obrotowy real-socjalizm - byl tu historycznym wyjatkiem. 17.10.17, 19:13
          ployd napisał:
          a w gułagu - pisze autor książki Inny Świat - piękna oddawała się magazynierowi za dostęp do słabej jakości jedzenia.

          w real-scojalizmie, mimo calej jego aberacji , 99 % nie siedzialo w gulagu, tylko bylo na "socjalistycznej", ale jednak wzglednej wolnosci.
          i Ci ludzie (wyjatek w historii) dobierali sie nie ze wzgledu na pieniadze (bo nikt ich nie mial...)
          - tylko dlatego, ze sie sobie po prostu podobali...
          • aandzia43 Re: real-socjalizm - byl tu historycznym wyjatkie 17.10.17, 19:22
            obrotowy napisał:

            > ployd napisał:
            > a w gułagu - pisze autor książki Inny Świat - piękna oddawała się magazynierowi
            > za dostęp do słabej jakości jedzenia.
            >
            > w real-scojalizmie, mimo calej jego aberacji , 99 % nie siedzialo w gulagu, tyl
            > ko bylo na "socjalistycznej", ale jednak wzglednej wolnosci.
            > i Ci ludzie (wyjatek w historii) dobierali sie nie ze wzgledu na pieniadze (bo
            > nikt ich nie mial...)
            > - tylko dlatego, ze sie sobie po prostu podobali...

            Nie szkodzi ze wszyscy byli niezamożni albo biedni - i tak pobierali się w ramach swoich klas i środowisk. Jakieś drobne wyskoki w inne sfery się zdarzały, ale nie były takie ślepe i wyłącznie erotyczną skłonnością wywołane.
            • ployd Re: real-socjalizm - byl tu historycznym wyjatkie 17.10.17, 20:53
              Materialistyczne aspiracje młodych w latach 80. były może nawet silniej odczuwane, namacalne niż obecnie. Ciuchy, materialistyczny szpan, wyjazdy, mieszkanie to był ważny temat rozmów i żądzy młodych:

              www.youtube.com/watch?v=OB7tu4_k6YA
              • ployd Re: real-socjalizm - byl tu historycznym wyjatkie 18.10.17, 11:23
                Właśnie w latach 80. w topowym wówczas klubie Park doszło do takiego przerostu materialistycznych popisów że barmani przestali wydawać resztę. Po prostu towarzystwo rzucało forsą na blat i nie chciało nigdy reszty (oprócz mnie:), więc oni ponieważ prawie nikt nie chciał reszty to przyjęli po pewnym okresie jako modus operandi baru że w ogóle nie wydaje się reszty przy barze za te wszystkie drinki! Pamiętam jak chłopak stawiał na około, rzucał stówki barmanom i wołał mi w ucho: Ale tanio! Bo właśnie wrócił z zachodu:), a tam było bez porównania drożej w dyskach
                • ployd Re: real-socjalizm - byl tu historycznym wyjatkie 18.10.17, 11:53
                  To niewydawanie reszty jako zasada działania - być może jedyny taki przypadek w historii - było oczywiście ogromnie zaskakujące dla każdego kto pierwszy raz przekroczył próg Parku i tak nowopoznany kolega który właśnie wrócił ze studiów w Moskwie gdzie prowadził rozległe interesy w złocie i jeansach zbaraniał przy barze w Parku(niektórzy zabiegali wtedy o skierowanie na wschodni kierunek ze względu właśnie na jeszcze bardziej egzotyczne "przebitki" - jak to się wtedy mówiło - cen towarów sprzedawanych i kupowanych; ludzie mieli forsę z takiego handlu). "On mi nie wydał 300zł reszty!"
                  • ployd Re: real-socjalizm - byl tu historycznym wyjatkie 18.10.17, 12:03
                    "On mi nie wydał 300zł reszty!"

                    Ja wtedy byłem asystentem w SGPiS i zarabiałem 15,000zł miesięcznie, czyli powiedzmy 500zł na dzień miesiąca.
                    Czyli przy obecnych średnich zarobkach ok. 3300zł netto (po pod.) barman nie wydał mu wtedy reszty na dzisiejsze pieniądze jakieś 60-70zł. Wyobrażacie sobie że wchodzicie do baru jutro dajecie banknot 200zł i nie dostajecie reszty 70zł?
                    • ployd Re: real-socjalizm - byl tu historycznym wyjatkie 18.10.17, 12:06
                      Albo jeśli zawyżyłem dzisiejszą pensję netto to wtedy w Parku ktoś dawał dzisiejsze 200zł za drinki za 100zł i jako zasada działania baru nie dostawał w ogóle reszty, chyba że się upomniał. Kuriozum.
                      • marek.zak1 Re: real-socjalizm - byl tu historycznym wyjatkie 18.10.17, 12:16
                        W latach 80 tych to u mnie rodziły się dzieci w ilości 3 i na dyskoteki, które nas zresztą nie pociągały, nie chodziliśmy, tylko kino, teatr i do znajomych. To były niskie koszty a w kasach zawsze wydawano resztę, więc nie miałem stresów. Drinki, piwo, wino piliśmy w domu. Prowadziliśmy raczej oszczędny tryb życia z Maluchem w pakiecie. Nie było lekko, ale ta miłość :)
                        • ployd Re: real-socjalizm - byl tu historycznym wyjatkie 18.10.17, 12:24
                          :)
                        • ployd Re: real-socjalizm - byl tu historycznym wyjatkie 18.10.17, 17:17
                          Inteligencja nigdy nie wygrywa strumieniem napiwków przy barze, lecz intymnym promieniowaniem...
          • marek.zak1 Re: real-socjalizm - byl tu historycznym wyjatkie 17.10.17, 20:10
            obrotowy napisał:
            w real-scojalizmie, mimo calej jego aberacji , 99 % nie siedzialo w gulagu, tylko bylo na "socjalistycznej", ale jednak wzglednej wolnosci. Ci ludzie (wyjatek w historii) dobierali sie nie ze wzgledu na pieniadze (bo nikt ich nie mial...) tylko dlatego, ze sie sobie po prostu podobali...
            ----------------------------------
            Jak to? Przecież podobno byłem rokujący i to decydowało :)
            • ployd Re: real-socjalizm - byl tu historycznym wyjatkie 17.10.17, 20:15
              Ja nie wiem o co jemu w ogóle chodzi, teraz tak samo jak wtedy jeden kawaler czy panna ma mieszkanie, a drugi nie ma. Tak samo było w latach 80. Poza tym krezusi byli i wtedy i teraz, elita finansowa, wille były i wtedy i teraz.
              • marek.zak1 Re: real-socjalizm - byl tu historycznym wyjatkie 17.10.17, 20:21
                ployd napisał:

                > Ja nie wiem o co jemu w ogóle chodzi, teraz tak samo jak wtedy jeden kawaler czy panna ma mieszkanie, a drugi nie ma. Tak samo było w latach 80. Poza tym krezusi byli i wtedy i teraz, elita finansowa, wille były i wtedy i teraz.
                -------------------
                Elita finansowa to głównie partyjni / rządowi bonzowie. Oni się trzymali razem i nie okazywali swoich możliwości finansowych. Druga klasa to prywatna inicjatywa i dyrektorzy i wolne zawody + tzw. Polacy dewizowi. Reszta czyli 95% żyła od pierwszego do pierwszego i czekała 20 lat na M3.
                • j-k real-socjalizm - byl tu historycznym wyjatkiem. 17.10.17, 20:27
                  marek.zak1 napisał:
                  Reszta czyli 95% żyła od pierwszego do pierwszego i czekała 20 lat na M3.

                  i te reszte mam wlasnie na mysli.
                  • ployd Re: real-socjalizm - byl tu historycznym wyjatkie 17.10.17, 20:33
                    No to przecież po realnym socjalizmie też był i jest wysoki procent gołodupców do tej czystej miłości i w dwudziestoleciu międzywojennym byli gołodupcy, nie trzeba do tego koniecznie real socjalizmu, WTF?
                    • j-k real-socjalizm - byl tu historycznym wyjatkiem 18.10.17, 14:46
                      ployd napisał:
                      > No to przecież po realnym socjalizmie też był i jest wysoki procent gołodupców
                      > do tej czystej miłości i w dwudziestoleciu międzywojennym byli gołodupcy, nie t
                      > rzeba do tego koniecznie real socjalizmu, WTF?

                      nie. gdyz, golodupcy i w II RP i obecnie ogladali sie i ogladaja w pierwszej linii za tymi smierdzacymi kasa... a dopiero gdy takich nieznajda - biora sobie innych golodupcow.

                      tylko w real-socjalizmie malo kto sie za kasa ogladal (w kontekscie pozyskiwania partnera),
                      bo malo kto ja mial...
                      • ployd Re: real-socjalizm - byl tu historycznym wyjatkie 31.10.17, 14:47
                        Słynny przebój Izabeli Trojanowskiej "Za darmo nic, za darmo nie ma już nic"
Pełna wersja