Dodaj do ulubionych

Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykowne?

08.10.17, 12:05
Najnowszy wywiad Szlendaka krytycznie o współczesnych małżeństwach, roszczeniowości, konflikcie interesów rozbieżnych oczekiwaniach kobiet i mężczyzn i ewolucji związków.

(...) A jak zauważyła już w 2003 r. pewna nowojorska publicystka, wszyscy interesujący mężczyźni są jak miejsca parkingowe w centrum miasta – dawno zajęci. Szacuje się, że 30 proc. Brytyjek z wykształceniem powyżej licencjatu nie znajdzie partnera długoterminowego, bo mają niezwykle wysokie wymagania, dokładnie tak jak w stosunku do towarów na rynku. A tego towaru wysokowartościowego w wydaniu męskim brakuje. Identycznie jest w Polsce. Spośród 1,5 mln studentów, ponad 70 proc. to studentki. Duża część wykształconych kobiet po prostu będzie sama.

Mężczyznom jest łatwiej znaleźć miejsce do zaparkowania?

Jeszcze trudniej. Ta część mężczyzn, która nie jest pożądana przez kobiety, w ogóle wypada z rynku matrymonialnego. (...). Dzisiaj to porównywanie jest ułatwione, bo media torpedują nas wizerunkami idealnych par i kobiety są rozczarowane. (...)

Chcą mieć towar z wyższej półki i nie przepłacić?

Tak się nie da. Od lat proszę moje studentki i studentów na zajęciach z socjologii rodziny o zrobienie tego samego ćwiczenia – żeby wymienili na kartce, jakich cech oczekują od partnera długoterminowego. Z roku na rok studentki mają coraz więcej wymagań.

Ile cech jest na tej liście życzeń?

Oho ho, zdziwiłaby się pani. Od dziewięciu do nawet trzydziestu kilku. Oczywiście nie ma takiego mężczyzny, który spełniłby wszystkie te oczekiwania, a nawet takiego, który spełniłby większość.

Co roku mniej więcej to samo. Od czasu pojawienia się naszego gatunku na Ziemi: miła, ładna, biodra szersze niż talia. Aha, i oczywiście inteligentna, bo żaden mężczyzna nie pragnie niemądrej partnerki. Nie warto się nawet męskimi oczekiwaniami zajmować, bo są stałe. Natomiast wydłużająca się lista cech pożądanych u mężczyzn przez kobiety jest świadectwem tego, że ich pozycja w społeczeństwie rośnie. Mężczyźni też zaczynają racjonalizować wybór partnerki, przy czym w kategoriach ryzyka, tzn. nie będę wchodził w związek z kobietą, bo uczepi się mnie, nie zrobię kariery, będę musiał dziecko niańczyć, co dzisiaj dla mężczyzny z klasy średniej jest obowiązkiem, a nie opcją.

Przecież są bardzo dobre serwisy pogwarancyjne w postaci terapii małżeńskich, coachingu par, itp.

Ostatnio mówiłem podczas jednego z wykładów, że pokolenie, które teraz wchodzi w dorosłość, to pokolenie najsilniej samoubezpieczone, np. wycofuje się z palenia papierosów czy picia alkoholu, bo to działania ryzykowne. Związek też jest działaniem ryzykownym – bardziej ryzykownym w percepcji niektórych ludzi niż palenie i picie. We Francji ukazała się książka socjologa Jean-Claude’a Kaufmanna – w języku polskim można przetłumaczyć jej tytuł na „Pierwszy poranek” – w której autor opisał wnioski ze swoich badań, w trakcie których przyglądał się temu, co ludzie robią po upojnej nocy, po imprezie, gdy lądują
razem w łóżku. Kto komu podaje kawę, kto ucieka itd. Po analizach kilkudziesięciu kilku par Kaufmann doszedł do wniosku, że związki się dzisiaj zawiązują, ponieważ się nie rozpadają. Ludzie nie mają siły skończyć tego, co już się zaczęło.

Koniec z miłością romantyczną?

Wydaje się nam, że miłość romantyczna jest odwieczna. Nie, w większości kultur ona nigdy nie była powodem zawiązywania trwałych związków, wręcz pojawiała się obok nich. Dopiero po II wojnie światowej zrodziła się idea, że pobieramy się z miłości, która zastąpiła swata czy rodziców jako profesjonalne instytucje doboru partnera. Dzisiaj racjonalizujemy, zanim cokolwiek emocjonalnego między nami się wydarzy. W takiej sytuacji jedyne, co widzę, to wady przyszłego związku i ewentualnego partnera. Być może nastały czasy i warunki – sieć, społeczeństwo konsumpcyjne, namysł nad sobą, indywidualizm – które powodują, że miłość już nie będzie powodem wchodzenia w związek. Przyjaźń małżeńska, przyjemność z bycia razem – takie „dobra” mogą nas ku sobie popychać.

W takich związkach seks będziemy outsourcingować?

Możliwe. Przy czym nie chodzi o seks za pieniądze. On już teraz jest towarem odnajdywanym w ramach wymiany społecznej w różnych miejscach, np. u kumpla albo u osoby, która jest mi dobrze znana i z którą mam taki układ. Nadal oczywiście chodzenie ze sobą będzie funkcjonować, ale z uwzględnieniem elementu ryzyka i ubezpieczania się „na zaś”, tzw. miłość współbieżna. Do momentu kiedy coś się wydarzy i jednej ze stron wybór konsumpcyjny przestanie odpowiadać.

Firma rodzinna, która działa do momentu, kiedy przynosi zyski?

To jest dobre porównanie. Taka spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, w której zderzają się dwa rozbieżne czasem interesy, a każda jednostka stara się kształtować związek według swoich wyobrażeń. Nie łudźmy się, małżeństwo zawsze było pewnego rodzaju firmą, ale poddaną zewnętrznej kontroli. Dzisiaj nikt już nas nie zmusi do tego, żebyśmy w nim trwali. Ludzie nadal będą potrzebować relacji z innymi, tylko że to będą związki innego typu, zracjonalizowane. Nie na zabój, nie na śmierć i życie, a już na pewno nie do końca żywota.

www.focus.pl/artykul/malzenstwo-raczej-spolka-z-ograniczona-odpowiedzialnoscia
Obserwuj wątek
    • kulawybizon Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 12:31
      Kilkanaście lat temu profesor Ayala Pines napisała książkę "Falling in Love" prezentującą wyniki naukowych badań nad procesem zakochiwania się - jak, dlaczego, w kim itp. O miłości romantycznej dzieło. Tam pozytywniej jeszcze było to niż tutaj, co wskazuje, że i ten proces stopniowo schodzi...

      Prof. Pines cytuje również naszego dobrego znajomego Rollo Maya:): "Seks to potrzeba, a eros to pożądanie. W miłości erotycznej nie dążymy do rozładowania napięcia seksualnego, lecz chcemy uprawiać kult świata, stwarzać go i kształtować".

      Zakochiwanie się nie jest prawdziwą miłością, bo nie stanowi aktu woli - woli przekroczenia swojego ja, w celu umożliwienia duchowego rozwoju partnerowi i sobie. Jednostki leniwe zakochują się równie często jak pracusie. Dokładna analiza w książce.

      Zakochiwanie



    • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 13:28
      A co tu się zmieniło? Zawsze byli dobrzy do romansów, rokujący i decyzja zależna od emocji, zmysłów i głowy, przemyśleń i wyrachowania, a wszystko poruszające się na osi czasu, który zmieniał kryteria i weryfikował możliwości.
      Przeczytałem ,,Miłość i Wolę". Trudno się czyta a żadnych istotnych wniosków, oprócz tego, że nie należy rezygnować ze spontaniczności, gdyż wyrachowanie i technika nie tylko zabijają seks, i radość z niego ale mogą doprowadzić do impotencji, nie znalazłem.
      • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 14:09
        marek.zak1 napisał:

        > A co tu się zmieniło? Zawsze byli dobrzy do romansów, rokujący i decyzja zależn
        > a od emocji, zmysłów i głowy, przemyśleń i wyrachowania, a wszystko poruszając
        > e się na osi czasu, który zmieniał kryteria i weryfikował możliwości.

        Też tak to widzę.
        Ludzie rozwodzą się teraz bo... mogą. Mogą zaznać seksu i miłości bez małżeństwa, mogą się sobie długo przyglądać zanim podejmą jakąś decyzję, mogą w trakcie trwania związku renegocjować umowy, itd. A wszystko to w zgodzie z prawem psanym i zwyczajowym. Dzisiejszy stan rzeczy to kwestia względnego dobrobytu i, praw równych (mniej więcej) dla wszystkich płci i warstw. To jak sobie teraz ludzie powszechnie układają życie prywatne to nic innego jak niegdysiejsze układy powszechne w zamożnych warstwach społeczności względnie mało restrykcyjnych obyczajowo.
        • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 14:41
          Jeszcze o wymaganiach coraz lepiej wykształconych kobiet i checkliście, o której wspomniał U. Jest to zjawisko społeczne, gdyż więcej kobiet kształci się i studiuje niż facetów. Wydaje mi się, że następstwem tego będzie świadome singielstwo albo obniżenie wymagań przez kobiety. Alternatywą jest, co np. widzę np. Szwajcarii (największy % ślubów z cudzoziemcami) sprowadzanie sobie atrakcyjnych i odpowiadających partnerów z zagranicy.
          • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 15:16
            marek.zak1 napisał:

            > Jeszcze o wymaganiach coraz lepiej wykształconych kobiet i checkliście, o które
            > j wspomniał U. Jest to zjawisko społeczne, gdyż więcej kobiet kształci się i st
            > udiuje niż facetów. Wydaje mi się, że następstwem tego będzie świadome singiels
            > two albo obniżenie wymagań przez kobiety. Alternatywą jest, co np. widzę np. Sz
            > wajcarii (największy % ślubów z cudzoziemcami) sprowadzanie sobie atrakcyjnych
            > i odpowiadających partnerów z zagranicy.


            Czychanie na panów z zagranicy już powoli zaczyna mieć miejsce i w Polsce, zaobserwowałam. Co do wykształcenia zaś mam takie spostrzeżenia: kobiety mają pęd do kształcenia się, ale niekoniecznie równe ich wykształceniu formalne wykształcenie ich mężczyzny jest im niezbędne do szczęścia. One wnoszą do małżeństwa swoje wykształcenie i pracę stabilną i średnio płatną wynikającą z tego wykształcenia, ich mężowie spryt, pracowitość, przedsiębiorczość. Nauczycielki na wsiach i urzędniczki w gminach to bardzo często żony miejscowych rolników, rzemieślników i drobnych przedsiębiorców. To dobre i zadowolone z życia małżeństwa.
          • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 15:19
            marek.zak1 napisał:

            > Jeszcze o wymaganiach coraz lepiej wykształconych kobiet i checkliście, o które
            > j wspomniał U. Jest to zjawisko społeczne, gdyż więcej kobiet kształci się i st
            > udiuje niż facetów. Wydaje mi się, że następstwem tego będzie świadome singiels
            > two albo obniżenie wymagań przez kobiety. Alternatywą jest, co np. widzę np. Sz
            > wajcarii (największy % ślubów z cudzoziemcami) sprowadzanie sobie atrakcyjnych
            > i odpowiadających partnerów z zagranicy.

            Zajęte miejsca parkingowe > najlepiej wychodzą babki które na początku rezerwują sobie najlepiej rokujących, jak ciebie ? A nie które przebierają i czekają. Rynek zwiazków to rynek kobiet.
            Te bussowskie 70% facetów nie pożądanych przez kobiety wypada z rynku wystarczy jedynie że potrzebni są żeby spłodzić potomka i płacić alimenty na niego i zasilają potem "braci samców". Ale to grozi frustracją która wybuchnie jak osiagnie mase krytyczna
            • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 15:37

              > Zajęte miejsca parkingowe > najlepiej wychodzą babki które na początku reze
              > rwują sobie najlepiej rokujących, jak ciebie ? A nie które przebierają i czekaj
              > ą. Rynek zwiazków to rynek kobiet.

              Prawda, to najrozsądniejsze posunięcie jakie może wykonać kobieta. Z pewnym marginesem bezpieczeństwa, bo najlepsza partia może z czasem przesadzic z narcyzmem, alkoholem czy hazardem.

              > Te bussowskie 70% facetów nie pożądanych przez kobiety wypada z rynku wystarczy
              > jedynie że potrzebni są żeby spłodzić potomka i płacić alimenty na niego i zas
              > ilają potem "braci samców". Ale to grozi frustracją która wybuchnie jak osiagni
              > e mase krytyczna

              Z tych bussowskich 70% co najmniej połowa jest jako tako szczęśliwie zagospodarowana przez kobiety. Z grubsza jak zawsze. Poatomowe odpady kąbiowe plus czynni alkoholicy niskofunkcjonujący są i byli zawsze na aucie. Z tą różnicą, że kiedyś formalnie pałętali się wokół domów a teraz goni się ich daleko dla bezpieczeństwa rodziny.
            • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 15:40
              urquhart napisał:
              > Te bussowskie 70% facetów nie pożądanych przez kobiety wypada z rynku wystarczy
              > jedynie że potrzebni są żeby spłodzić potomka i płacić alimenty na niego i zas
              > ilają potem "braci samców". Ale to grozi frustracją która wybuchnie jak osiagni
              > e mase krytyczna

              Nie wiem czy dobrze zrozumiełam Twoje przesłanie....panie upatrują sobie jakiegos słabo rokującego pana, robią sobie z nim dzieciaka i wywalają z życia po tym fakcie, dojąc z alimentów? Czemu nie robią sobie dzieci z tymi lepiej rokującymi, w ciążę lepiej chyba zajść z kimś o lepszych genach?Nierozsądne te kobiety jakieś.
              • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 08:58
                zawle napisała:

                > urquhart napisał:
                > > Te bussowskie 70% facetów nie pożądanych przez kobiety wypada z rynku wys
                > tarczy
                > > jedynie że potrzebni są żeby spłodzić potomka i płacić alimenty na niego
                > i zas
                > > ilają potem "braci samców". Ale to grozi frustracją która wybuchnie jak o
                > siagni
                > > e mase krytyczna
                >
                > Nie wiem czy dobrze zrozumiełam Twoje przesłanie....panie upatrują sobie jakieg
                > os słabo rokującego pana, robią sobie z nim dzieciaka i wywalają z życia po tym
                > fakcie, dojąc z alimentów? Czemu nie robią sobie dzieci z tymi lepiej rokujący
                > mi, w ciążę lepiej chyba zajść z kimś o lepszych genach?Nierozsądne te kobiety
                > jakieś.

                No przecież jest o tym w tekście.
                Dlatego że to miejsce parkingowe jest już zajęte.
                  • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 15:55
                    zawle napisała:

                    > Zajęte na związek, ale nie na zrobienie sobie pokątnie dziecka. Alimenty się do
                    > staje nawet gdy sie je ma poza małżeństwem. Jak szaleć to na całego;) A zonaci
                    > chętniejsi niż wolni.

                    I myślisz że kobieta która już na tym miejscu zaparkowała będzie się chciała nim dzielić?
                    "Nie ma problemu kochanie, rób dzieci na boku, płać alimentów ile chcesz, przecież to nie ma wpływu na nasze małżeństwo".
                    Czyżby?
                        • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 18:17
                          druginudziarz napisał:
                          > A jak się kradnie w sklepie to sie pyta sklepikarza o zdanie?
                          > Nie jestes jakaś nieobyta tylko innej planety.

                          Drugi, jeśli kiedykolwiek będę chciała odpływać w szuwary , to Ciebie wezmę na pokład.
                          To od początku. Gdybym była zdeterminowana na urodzenie dziecka i szukała sponsora na tą jakże szlachetną akcję, to brałabym z górnej półki ( piękny, mądry, niebiedny). Kryterium zajętości nie spędzałob mi snu z powiek.
                          • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 18:39
                            zawle napisała:

                            > druginudziarz napisał:
                            > > A jak się kradnie w sklepie to sie pyta sklepikarza o zdanie?
                            > > Nie jestes jakaś nieobyta tylko innej planety.
                            >
                            > Drugi, jeśli kiedykolwiek będę chciała odpływać w szuwary , to Ciebie wezmę na
                            > pokład.
                            > To od początku. Gdybym była zdeterminowana na urodzenie dziecka i szukała spons
                            > ora na tą jakże szlachetną akcję, to brałabym z górnej półki ( piękny, mądry, n
                            > iebiedny). Kryterium zajętości nie spędzałob mi snu z powiek.

                            Acha, zacny pomysł, nic tylko zrealizować ;)
                            Wiesz, a ja jak byłem dzieckiem, to pomysł miałem taki że zostanę kosmonautą. Albo noblistą. W sumie nie byłem do końca zdecydowany :D
                            • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 19:55
                              druginudziarz napisał:
                              > Acha, zacny pomysł, nic tylko zrealizować ;)
                              > Wiesz, a ja jak byłem dzieckiem, to pomysł miałem taki że zostanę kosmonautą. A
                              > lbo noblistą. W sumie nie byłem do końca zdecydowany :D

                              To nie pomysł , tylko opinia urgu o kobietach. Ja chciałam zostać sprząataczką lub lekarką. Udało mi się pogodzić jedno z drugim;) Na swój pokretny sposób;)
            • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 19:04
              urquhart napisał:

              > Zajęte miejsca parkingowe > najlepiej wychodzą babki które na początku reze
              > rwują sobie najlepiej rokujących, jak ciebie ? A nie które przebierają i czekaj
              > ą. Rynek zwiazków to rynek kobiet.

              Zastawialam sie nad tym kiedys dlugo i doszlam, ze nawet najlepszego, najbardziej wartosciowego, najpiekniejszego ale nie za TAKA cene tj. za cene spania z jedym czy dwoma mezczynami na krzyz w zyciu. W zyciu! Zmarnowane zycie jak dla mnie. Do tego trzeba miec charakter ale chyba wiele kobiet ma. Ja absolutnie. Dla mnie nie warto.
              • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 22:04
                hello-kitty2 napisała:

                Zastawialam sie nad tym kiedys dlugo i doszlam, ze nawet najlepszego, najbardziej wartosciowego, najpiekniejszego ale nie za TAKA cene tj. za cene spania z jednym czy dwoma mezczynami na krzyz w zyciu. W zyciu! Zmarnowane zycie jak dla mnie. Do tego trzeba miec charakter ale chyba wiele kobiet ma. Ja absolutnie. Dla mnie nie warto.
                --------------------
                Cenna uwaga. To nie chodzi o urodę ani wartościowość, ale może nie spotkałaś w swoim życiu takiego faceta, dla którego by było warto. Nie zakochałaś się (może) do szaleństwa, nie zatraciłaś się zupełnie. Nie spotkałaś takiego, jak sądzę, ale może masz inny charakter.
                • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 23:38
                  marek.zak1 napisał:

                  > hello-kitty2 napisała:
                  >
                  > Zastawialam sie nad tym kiedys dlugo i doszlam, ze nawet najlepszego, najbardz
                  > iej wartosciowego, najpiekniejszego ale nie za TAKA cene tj. za cene spania z j
                  > ednym czy dwoma mezczynami na krzyz w zyciu. W zyciu! Zmarnowane zycie jak dla
                  > mnie. Do tego trzeba miec charakter ale chyba wiele kobiet ma. Ja absolutnie. D
                  > la mnie nie warto.
                  > --------------------
                  > Cenna uwaga. To nie chodzi o urodę ani wartościowość, ale może nie spotkałaś w
                  > swoim życiu takiego faceta, dla którego by było warto. Nie zakochałaś się (może
                  > ) do szaleństwa, nie zatraciłaś się zupełnie. Nie spotkałaś takiego, jak sądzę,
                  > ale może masz inny charakter.

                  Wydaje mi się,.że Kitty chodzi o powstrzymanie się (czy raczej niemożność powstrzymania się) od spróbowania kolejnych mężczyzn gdy już się tego bardzo bardzo fajnego znalazło na początku swojej drogi :-)
                  Dla mnie to rzecz godna polecenia, jeśli faktycznie ten pierwszy okaże się super pod każdym względem. Mój pierwszy nie był więc szukałam dalej ;-)
                  • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 09:09
                    aandzia43 napisała:

                    > marek.zak1 napisał:
                    >
                    > > hello-kitty2 napisała:
                    > >
                    > > Zastawialam sie nad tym kiedys dlugo i doszlam, ze nawet najlepszego, na jbardziej wartosciowego, najpiekniejszego ale nie za TAKA cene tj. za cene spana z jdnym czy dwoma mezczynami na krzyz w zyciu. W zyciu! Zmarnowane zycie jak dla mnie. Do tego trzeba miec charakter ale chyba wiele kobiet ma. Ja absolutnie. Dla mnie nie warto.
                    > > --------------------
                    > > Cenna uwaga. To nie chodzi o urodę ani wartościowość, ale może nie spotkałaś w swoim życiu takiego faceta, dla którego by było warto. Nie zakochałaś się (może) do szaleństwa, nie zatraciłaś się zupełnie. Nie spotkałaś takiego, jak sądzę, ale może masz inny charakter.
                    -------------------------->
                    > Wydaje mi się,.że Kitty chodzi o powstrzymanie się (czy raczej niemożność powstrzymania się) od spróbowania kolejnych mężczyzn gdy już się tego bardzo bardzo fajnego znalazło na początku swojej drogi :-) Dla mnie to rzecz godna polecenia, jeśli faktycznie ten pierwszy okaże się super pod każdym względem. Mój pierwszy nie był więc szukałam dalej ;-)
                    ------------------------------
                    Kitty uważa takie. czyli od młodości, ustatkowane, jako zmarnowane. Miała możliwość, dzięki warunkom, kotłowania się z wieloma bez wysiłku i to robiła, a gdyby nie robiła, by zapewne żałowała. Nie wiem tylko czy chęć zmiany wynika z chęci zmiany, czy jak u Ciebie, jest związana z szukaniem tego najbardziej super.
                    Widzę także w okolicy wiele dziewczyn i kobiet, które są atrakcyjne, szukają i jakoś zadowolone nie są, a każdy następny to tak z dystansu, raczej gorszy niż lepszy, a lata lecą..
                    • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 10:00
                      Kitty chodzi o NIECHEC do placenia tak wysokiej ceny za dobre miejsce parkingowe. Najpierw wariactwo za znalezieniem takiego miejsca, a potem okazuje sie, ze sie samochodem nawet nie jezdzi, bo na rowerek ciagnie albo pobiegac, czlowiek nie okazuje sie milosnikiem motoryzacji zwlaszcza gdy utrzymanie samochodu takie drogie, a jazda frajdy nie daje ;) A teraz jak MArkowi na granicy: zalezy co dla kogo wazne. Dla Kitty wazne jest by tak samo jak np zdobyc wyzsze wyksztalcenie zdobyc rowniez doswiadczenie seksualne w odpowiednim czasie, a nie np dopiero po 40stce. I nie jest tak, jak sugerujesz, ze Kitty miala warunki, to sie kotlowala. Kazda (prawie) mloda kobieta ma warunki. Jak one lecialy? Mila, ladna, talia wezsza od bioder i inteligentna. Dla Kitty to bylo wazne by nacieszyc sie seksem z roznymi partnerami. Bym tego pilnowala zeby mlodzi ludzie tego etapu nie przeskakiwali np u syna.
                      • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 10:47
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Kitty chodzi o NIECHEC do placenia tak wysokiej ceny za dobre miejsce parkingowe. Najpierw wariactwo za znalezieniem takiego miejsca, a potem okazuje sie, ze sie samochodem nawet nie jezdzi, bo na rowerek ciagnie albo pobiegac, czlowiek nie okazuje sie milosnikiem motoryzacji zwlaszcza gdy utrzymanie samochodu takie drogie, a jazda frajdy nie daje ;) A teraz jak MArkowi na granicy: zalezy co dla kogo wazne. Dla Kitty wazne jest by tak samo jak np zdobyc wyzsze wyksztal cenie zdobyc rowniez doswiadczenie seksualne w odpowiednim czasie, a nie np dopiero po 40stce. I nie jest tak, jak sugerujesz, ze Kitty miala warunki, to sie kotlowala. Kazda (prawie) mloda kobieta ma warunki. Jak one lecialy? Mila, ladna, talia wezsza od bioder i inteligentna. Dla Kitty to bylo wazne by nacieszyc sie seksem z roznymi partnerami. Bym tego pilnowala zeby mlodzi ludzie tego etapu nie przeskakiwali np u syna.
                        -------------------
                        I tak zrozumiałem, Nacieszenie sie seksem + zdobywanie doświadczenia w młodości z różnymi partnerami. Nie każda, też młoda, ma jednak warunki, bo miłych, ładnych, o talii węższych od bioder i inteligentnych to jest może w porywach 10%.
                        Szanuję Twój wybór a u mnie, gdybym należał do tych 10% przystojniaków, którym babki wskakiwały do łóżek, może bym teorię dopasował, że trzeba spróbować ilę sie da, ale że wskakiwały nie od razu, to może i teoria inna :).
                        • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 11:06
                          marek.zak1 napisał:

                          Nie każda, też młoda, ma jednak warunki, bo miłych, ładn
                          > ych, o talii węższych od bioder i inteligentnych to jest może w porywach 10%.

                          No nie zartuj Marek ;-) PRzeciez tam wyzej jest wlasnie mowa o dysproporcji oczekiwan. Takich kobiet jest pelno. Rozumiem, ze te masowo studiujace inteligencje maja dyplomem zaliczona ;) Natomiast spelnienie z 30 warunkow, pewnie czesto przeciwwstawnych, przez mezczyzn, to jest nie lada wyczyn.
                          • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 11:50
                            hello-kitty2 napisała:

                            > marek.zak1 napisał:
                            >
                            > Nie każda, też młoda, ma jednak warunki, bo miłych, ładnych, o talii węższych od bioder i inteligentnych to jest może w porywach 10%.
                            >
                            > No nie zartuj Marek ;-) PRzeciez tam wyzej jest wlasnie mowa o dysproporcji oczekiwan. Takich kobiet jest pelno. Rozumiem, ze te masowo studiujace inteligencje maja dyplomem zaliczona ;) Natomiast spelnienie z 30 warunkow, pewnie czesto przeciwwstawnych, przez mezczyzn, to jest nie lada wyczyn.
                            ------------------------
                            NIE jest pełno. Atrakcyjnych, miłych, inteligentnych i zgrabnych (talia itp.) jest 10%, a na Politechnikach dużo mniej, tak więc jak takowe z tych 10% chcą zdobywać doświadczenia, to codziennie mogą z kimś innym na pstryknięcie:). Dla Wonta z tych młodych to może 70%, nie wiem. Młodośc ma swoje prawa.
                            30 warunków to raczej do związku z fajnym, perspektywicznym i dobrym w łóżku + 27 innych. Do seksu (chyba) wystarczy fizyczność.
                            Natomiast, jak napisano, rynek seksu należy do kobiet, ale rynek związków raczej do facetów. Każdy ma swoja strategię i ją realizuje. Jak jest konsekwentny i ma szczęście, ma szanse na powodzenie. Szukanie miejsca parkingowego nie wyklucza testowania różnych. Apogeum bywa przeważnie podczas studiów.
                            • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 12:39
                              > NIE jest pełno. Atrakcyjnych, miłych, inteligentnych i zgrabnych (talia itp.) j
                              > est 10%,

                              Jest więcej. Jak patrzę na klasę w osiedlowym gimnazjum (przekrój przez wszystkie warstwy dużego miasta) to widzę więcej niż półtorej dziewczyny na 15 w klasie z urodą, figurą, seksapilem i czymś tam pod czaszką. Dobrze zapowiadających się lasek jest przeciętnie około trzech, czterech na 15. Dla normalnych wymagających facetów bez fetyszy.
                              • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 12:49
                                aandzia43 napisała:

                                > > NIE jest pełno. Atrakcyjnych, miłych, inteligentnych i zgrabnych (talia i tp.) jest 10%,
                                >
                                > Jest więcej. Jak patrzę na klasę w osiedlowym gimnazjum (przekrój przez wszystkie warstwy dużego miasta) to widzę więcej niż półtorej dziewczyny na 15 w klasie z urodą, figurą, seksapilem i czymś tam pod czaszką. Dobrze zapowiadających się lasek jest przeciętnie około trzech, czterech na 15. Dla normalnych wymagających facetów bez fetyszy.
                                -----------------
                                ,,Atrakcyjna" jest mocno dyskusyjne. Na moim wudziale Politechniki, na 100 byly takowe 2.
                      • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 15:19
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Kitty chodzi o NIECHEC do placenia tak wysokiej ceny za dobre miejsce parkingow
                        > e.

                        No ale to dobre miejsce parkingowe to przede wszystkim chyba dobry seks, nie? :-)
                        Mysle ze jedyne co jest warte to inwestycja w relacje, bo tylko wtedy jest najwieksza szansa ze seks sie nie posypie. Slabo, tzn krotkoterminowo widze ciagle zmiany partnerow seksualnych/ nieustanne poszukiwanie nowych wrazen. Do tego trzeba by miec specjalna konstrukcje psychiczna i traktowac druga strone dosyc powierzchownie. Ja tej konstrukcji nie mam niestety. Krotko mowiac taki seks niewiele jest dla mnie warty. Ale nie potepiam jakby co.

                        • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 15:29
                          mabelle2000 napisała:

                          > hello-kitty2 napisała:
                          >
                          > > Kitty chodzi o NIECHEC do placenia tak wysokiej ceny za dobre miejsce parkingowe.
                          >
                          > No ale to dobre miejsce parkingowe to przede wszystkim chyba dobry seks, nie? :
                          > -)
                          > Mysle ze jedyne co jest warte to inwestycja w relacje, bo tylko wtedy jest najwieksza szansa ze seks sie nie posypie.
                          ------------------------
                          Osią dyskusji jest teza Kitty:
                          Zastawialam sie nad tym kiedys dlugo i doszlam, ze nawet najlepszego, najbardziej wartosciowego, najpiekniejszego ale nie za TAKA cene tj. za cene spania z jednym czy dwoma mezczynami na krzyz w zyciu. W zyciu! Zmarnowane zycie jak dla mnie.

                          ------------------
                          Tak więc nawet najlepsze miejsce parkingowe, połączone z dobrym seksem, nie jest warte tego, żeby w życiu mieć tylko 1-2 łóżkowych partnerów.
                        • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 16:12
                          mabelle2000 napisała:

                          > Mysle ze jedyne co jest warte to inwestycja w relacje, bo tylko wtedy jest najw
                          > ieksza szansa ze seks sie nie posypie. Slabo, tzn krotkoterminowo widze ciagle
                          > zmiany partnerow seksualnych/ nieustanne poszukiwanie nowych wrazen. Do tego tr
                          > zeba by miec specjalna konstrukcje psychiczna i traktowac druga strone dosyc po
                          > wierzchownie. Ja tej konstrukcji nie mam niestety. Krotko mowiac taki seks niew
                          > iele jest dla mnie warty. Ale nie potepiam jakby co.

                          Splycasz celowo. Dlugoterminowa relacja nie jest zadnym gwarantem dobrego seksu ani nawet dobrej relacji.
                          • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 16:35
                            hello-kitty2 napisała:
                            Dlugoterminowa relacja nie jest zadnym gwarantem dobrego seksu ani nawet dobrej relacji.
                            ---------------------
                            Jednak dobry seks jest, czy powinien być dobrym punktem startowym, a co dalej, to i tak nie wiadomo. Gwarancji tak nawiasem, to nie ma w ogóle, ale bez tego dobrego seksu na starcie to klapa gwarantowana.
                          • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 17:28
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Splycasz celowo. Dlugoterminowa relacja nie jest zadnym gwarantem dobrego seksu
                            > ani nawet dobrej relacji.

                            Jasne ze nie jest gwarantem ale daje wieksze szanse. Poza tym to nie dlugoterminowosc tylko jakosc samej relacji jest tu kluczowa, co wyraznie napisalam.

                            PS Kiedys mi sie wydawalo, ze dobry seks uratowalby moje malzenstwo. Tyle ze o dziwo sie pozniej okazalo, ze mnie nie jest potrzebny dobry masturbator. Ja nie mam jakis specjalnych preferencji seksualnych, mam za to duza tolerancje w kategorii techniczne dopasowanie ;-)
                            Jednego czego nie przeskocze to jak facet mnie nie lubi. Wiec zeby miec dobry seks musze wybierac sposrod tych bardzo mi przychylnych, a nie tylko tych oblizujacych sie na widok mojej dupy :-D
                            • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 18:42
                              mabelle2000 napisała:

                              > Jasne ze nie jest gwarantem ale daje wieksze szanse. Poza tym to nie dlugotermi
                              > nowosc tylko jakosc samej relacji jest tu kluczowa, co wyraznie napisalam.

                              A krotkoterminowosc jest przeslanka niskiej jakosci?

                              > PS Kiedys mi sie wydawalo, ze dobry seks uratowalby moje malzenstwo. Tyle ze o
                              > dziwo sie pozniej okazalo, ze mnie nie jest potrzebny dobry masturbator. Ja nie
                              > mam jakis specjalnych preferencji seksualnych, mam za to duza tolerancje w kat
                              > egorii techniczne dopasowanie ;-)
                              > Jednego czego nie przeskocze to jak facet mnie nie lubi. Wiec zeby miec dobry s
                              > eks musze wybierac sposrod tych bardzo mi przychylnych, a nie tylko tych oblizu
                              > jacych sie na widok mojej dupy :-D

                              To juz sie zupelnie pogubilam. Caly tekst jaki to seks Cie nie interesuje, a potem "nie
                              > mam jakis specjalnych preferencji seksualnych, mam za to duza tolerancje w kat
                              > egorii techniczne dopasowanie" i jeszcze gwozdz do trumny w postaci bezznaczeniowego wykwitu myslowego 'masturbowania sie druga osoba''... Na razie to zaliczam Cie do kategorii 'zlotoustna', w ktora wsadzil Lybble Proteina. On tam pisze, ze to zwilza, moze jego, mnie generalnie wkurwia ale ja chyba jestem blizej ziemi. To po kolei: to jaki ten seks Cie interesuje? I czemu czarujesz, ze nie masz specjalnych preferencji seksualnych? I czy jak sobie usiade na swoim kochanku i sobie na nim dojde to sie nim zmasturbowalam?
                              • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 19:11
                                hello-kitty2 napisała:

                                > A krotkoterminowosc jest przeslanka niskiej jakosci?

                                Skoro jakosc dobra, wszystko gra, to czemu tak szybko sie skonczylo? :-) Strzelam- bo byla inwestycja w urozmacenia, nie bylo inwestycji w relacje. Druga strona sie znudzila czyli. Wszystko juz byla. Nuda panie.A potem ta druga strona zaczela przeszkadzac (?). To moja teza, mozesz miec inna.

                                > To juz sie zupelnie pogubilam. Caly tekst jaki to seks Cie nie interesuje, a po
                                > tem "nie
                                > > mam jakis specjalnych preferencji seksualnych, mam za to duza tolerancje
                                > w kat
                                > > egorii techniczne dopasowanie"

                                Nie mam preferencji, to znaczy nie wymagam zeby facet masturbowal mnie do orgazmu w okreslony sposob, bo tylko wtedy seks uwazam za satysfakcjonujacy.

                                > To po kolei: to jaki ten seks Cie interesuje?

                                Interesuje mnie taki seks, w ktorym jestem pewna ze mezczyznie nie zal na niego czasu. To raczej da sie wyczuc czy erotyka jest dla niego priorytetem, czy lubi sobie tylko spuscic z krzyza od czasu do czasu.

                                I czemu czarujesz, ze
                                > nie masz specjalnych preferencji seksualnych? I czy jak sobie usiade na swoim k
                                > ochanku i sobie na nim dojde to sie nim zmasturbowalam?

                                Ale to bardzo dobrze ze ludzie masturbuja sie nawzajem. Ja naprawde nic do tego nie mam. Twierdze natomiast, ze mnie taki seks nie jest potrzebny do szczescia. Tylko tyle.
                                • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 19:45
                                  mabelle2000 napisała:

                                  > hello-kitty2 napisała:
                                  >
                                  > > A krotkoterminowosc jest przeslanka niskiej jakosci?
                                  >
                                  > Skoro jakosc dobra, wszystko gra, to czemu tak szybko sie skonczylo? :-) Strzel
                                  > am- bo byla inwestycja w urozmacenia, nie bylo inwestycji w relacje. Druga stro
                                  > na sie znudzila czyli. Wszystko juz byla. Nuda panie.A potem ta druga strona za
                                  > czela przeszkadzac (?). To moja teza, mozesz miec inna.

                                  Bo wszystko jest czasowe. Rodzimy sie by umrzec. Jestesmy tu tylko przejazdem, przechodzilismy. A ja jestem dzisiaj w twoim zyciu, a jutro mnie nie ma. To nie kwestia nudy tylko uroda zycia.
                                  • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 19:55
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Bo wszystko jest czasowe. Rodzimy sie by umrzec. Jestesmy tu tylko przejazdem,
                                    > przechodzilismy. A ja jestem dzisiaj w twoim zyciu, a jutro mnie nie ma. To nie
                                    > kwestia nudy tylko uroda zycia.

                                    Wierze ze da sie sprawic, zeby ludzie ktorych kocham byli wciaz obecni w moim zyciu. Wlasciwie to tylko smierc ma moc zabierania na zawsze. I Alzheimer ;-))))
                    • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 10:26

                      > Kitty uważa takie. czyli od młodości, ustatkowane, jako zmarnowane. Miała możli
                      > wość, dzięki warunkom, kotłowania się z wieloma bez wysiłku i to robiła, a gdyb
                      > y nie robiła, by zapewne żałowała. Nie wiem tylko czy chęć zmiany wynika z chęc
                      > i zmiany, czy jak u Ciebie, jest związana z szukaniem tego najbardziej super.
                      > Widzę także w okolicy wiele dziewczyn i kobiet, które są atrakcyjne, szukają i
                      > jakoś zadowolone nie są, a każdy następny to tak z dystansu, raczej gorszy niż
                      > lepszy, a lata lecą..

                      Tym bardzije nie byłyby zadowolone zatrzymując się na tym pierwszym czy drugim nadal nie zadowalającym ;-) Może niech już lepiej ich zmieniają.
                      Chcę jeszcze dodać, że szybki wybór bardzo dobrego samca w młodości nei oznacza wiązania się z pierwszym partnerem seksualnym. Od siedemnastego do dwudziestego czwartego roku życia jest kupa czasu na szaleństwa młodości.
                      • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 10:49
                        aandzia43 napisała:

                        > Chcę jeszcze dodać, że szybki wybór bardzo dobrego samca w młodości nei oznacza wiązania się z pierwszym partnerem seksualnym. Od siedemnastego do dwudziesteg o czwartego roku życia jest kupa czasu na szaleństwa młodości.
                        -------------
                        Obecnie możesz to rozciągnąć w dół na gimnazjum, ta że do 20 roku życia dziewczyny są już mocno doświadczone :)
                        >
                        >
            • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 08.10.17, 22:52
              > Ale to grozi frustracją która wybuchnie jak osiagnie mase krytyczna

              Wybuch, rewolucja? Nie widze tego. Takie rzeczy mozna zorganizować wokol klasy społecznej, narodu czy rasy. Bedzie rósł wskaźnik samobójstw ale hetero-facet nie zaludnia żadnej z grup szczególnej ochrony, wiec tutaj zadnych cudów nie bedzie, nie w tym pokoleniu.

              My jako płeć nie wspieramy sie psychicznie, taki akt jest często żenujący dla wspieranego i wspierającego. W najlepszym przypadku samiec ktory odniósł sukces oferuje słabszym miejsce w swicie. Cześciej wybiera bycie kims w rodzaju Marka.

              Od czasu do czasu trafi sie cynik w rodzaju Trumpa ktory te „ludzkie odpady” wydupczy dodatkowo na „ja was rozumiem” zostawiajac za soba spalona ziemie. Spalona ziemie w sensie: w US mizonandria jest na razie tylko cool w postępowych kręgach w sensie chłopa-jaga, mitycznego stwora, karykatury z agitek cwaniaczek-działaczek. Po Trumpie - zobaczysz zupełnie głównonurtowa nienawiść do biało-hetero-faceta jak do niemieckiego faszysty.

              Ja stawiam na to, ze mężczyzna przyszłości jest Lybbla. Dla Ciebie Urqu nie bedzie w ogole miejsca, ideologicznie. Mój typ zawsze przeżyje, bo ktos te kolka musi oliwić kiedy oligarchia (lewo czy prawo - jeden chuj) tarza sie we władzy. Ale tez nie widze swojego typu w udanej relacji z kobieta, prędzej życiorys Droitera np.

              To jest czarny scenariusz, bo mam dół. Optymistyczniejsza wersja jest taka, ze moze sie nie będziemy dogadywać, szukać zaufania czy bliskości, ale moze choc nie będziemy sie nienawidzieć czy soba gardzić. Taki słodko-pierdzacy frazesik na dobranoc.

              Dobranoc.
                • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 17:09
                  > Chcesz powiedziec ze w przyszlosci mezczyzni wypieknieja i zaczna zwilzac ? No az taka optymistka to bym nie byla ;-)

                  Pogrymasic, ze brzydki, ze przyglup i prymityw zawsze bedzie można, to odwieczna cześć dealu. Co do Lybbly (Lybbli?) - nie chodzi o to ze gładkolicy tylko, że złotousty. W przeciwienstwie do tych 70% odpadów, ktorzy nie maja az tyle genetycznej czy werbalnej przyzwoitości.

                  No ale Ty zdaje sie tez nie jestes na lodzie, nie chodzisz po parkingach szukając wygodnego miejsca do „zaparkowania”? Znaczy sie - da sie, jak sie ma warunki i motywacje :)
                  • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 17:47
                    proteinawy napisał(a):

                    >. Co do Lybbly (Lybbli?) - nie chodzi o to ze gładkolicy tylko, ż
                    > e złotousty. W przeciwienstwie do tych 70% odpadów, ktorzy nie maja az tyle gen
                    > etycznej czy werbalnej przyzwoitości.

                    Daje slowo, ze na tym forum panuje jakis niepojety dla mnie kult slowa:-) Rozumiem, ze ludzie czuja do kogos sympatie, bo ten ktos zgrabnie formuluje mysli, ale bardzo zywy i bardzo bezposredni kontakt, kiedy uwrazliwiaja sie wszystkie zmysly, redukuje ilosc slow do minimum. Ba, powiem wiecej, wobec tej pierwotnej sily slowa maja niewielkie znaczenie ;-)

                    > No ale Ty zdaje sie tez nie jestes na lodzie, nie chodzisz po parkingach szukaj
                    > ąc wygodnego miejsca do „zaparkowania”? Znaczy sie - da sie, jak sie ma warunki
                    > i motywacje :)

                    A bo ja wiem. Raczej jestem lakomym kaskiem dla zajetych i zonatych, wiesz taki typ samowystarczalnej, malo wymagajacej optymistki, dobrej do ruchania. Chyba tacy zawieszaja na mnie oko najczesciej. Nie, nie szukam.
                    • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 18:01
                      mabelle2000 napisała:

                      > proteinawy napisał(a):
                      >
                      > >. Co do Lybbly (Lybbli?) - nie chodzi o to ze gładkolicy tylko, ż
                      > > e złotousty. W przeciwienstwie do tych 70% odpadów, ktorzy nie maja az ty
                      > le gen
                      > > etycznej czy werbalnej przyzwoitości.
                      >
                      > Daje slowo, ze na tym forum panuje jakis niepojety dla mnie kult slowa:-) Rozum
                      > iem, ze ludzie czuja do kogos sympatie, bo ten ktos zgrabnie formuluje mysli, a
                      > le bardzo zywy i bardzo bezposredni kontakt, kiedy uwrazliwiaja sie wszystkie
                      > zmysly, redukuje ilosc slow do minimum. Ba, powiem wiecej, wobec tej pierwotnej
                      > sily slowa maja niewielkie znaczenie ;-)

                      Na forum? całym? nie sądzę :)
                      Tak sie lybli zdaje, a proteinowemu z jakiś przyczyn to imponuje.
                      To jest dobre może na niespełnione absolwentki kulturoznawstwa czy polonistyki, bo normalnie to jednak fakty sa ważniejsze ;)
                      Jakoś ta ekipa gości która szykuje się do przejęcia władzy w Europie w ciągu najpóźniej dwóch pokoleń, nie wygląda mi na specjalnie złotoustą :D
                          • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 13:04
                            > Kurde, poratuj więc ipowiedz wczym błąd (?) Bo przeczytałem wszystko jeszce raz i w dajszym ciągu mi wychodzi że przeceniasz znaczenie kompetencji werbalnych u mężczyzny. <

                            Błąd moze i z mojej winy, mętnie poszę. Ale zanim sie zapuszczę w konkrety, dojasnijmy co masz na myśli jak piszesz „przeceniasz”. Bo wydaje mi sie, ze obaj zgadzamy sie ze wpływ stylu i treści jakiś jest. Zwłaszcza na forum.

                            Co do stylu i tresci naszego Lybbli - czesc pan to wkurwia, ale dla czesci to jest balsam na zniewolone przez kapitalistyczny patriarchat dusze. Popatrz tam obok na lęki przed pogromem. Spróbuj odpowiedzieć na to np próbą rozpatrzeniem plusów, minusów, współczesnych trendów - i jestes spalony. Spróbuj odpowiedzieć na to akceptacja emocji, ktora za tym stoi - jestes znacznie, znacznie bliżej do „swoj”. To jest wspomniana juz tu kiedys strategia „sneaky fucker”.

                            I teraz w słowie „przeceniasz” jest korzeń „cenić”. Bliskoznaczny do „uznawać za wartosc”. Ja tak daleko nie ide. Uznaje tylko skuteczność tej strategii.

                            Żeby byc fair przyznaje, ze możliwe, ze osobnik spoza tego awatara osiągnął rodzaj dalekowschodniego oświecenia i sie dzieli teraz dobrą nowiną, całkiem za darmo. Mam stosunek do tego oświecenia taki jak do Świadków Jehowy, marksizmu i innych miłych pomysłów - z jakiegoś powodu to nie dla mnie. Dla wyznawców: „na zdrowie”!
                            • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 01:28
                              proteinawy napisał(a):


                              > Co do stylu i tresci naszego Lybbli - czesc pan to wkurwia,

                              Tak, wkurwione panie to drugi, urqu i proteinowy. I kitty jedyny facet w tym towarzystwie. Mnie zaskakuje proteinowy Twoja obecność w tym towarzystwie.

                              > ale dla czesci to jest balsam na zniewolone przez kapitalistyczny patriarchat dusze. Popatrz tam obok na lęki przed pogromem. Spróbuj odpowiedzieć na to np próbą rozpatrzeniem plusów, minusów, współczesnych trendów - i jestes spalony.

                              Ja widzę nie niedorozwój poznawczy. Przykład pierwszy z brzegu, zdjęcia rozpłatanych noworodków. Aandzia to tuz intelektu przy Urqu i dziwię się jej,
                              że się jej chce. Oszustwo jest oszustwem. Niech pokazują skrobankę z piątego
                              tygodnia. Trzeba być wyjątkowo ograniczonym by nie zauważać manipulacji

                              > Spróbuj odpowiedzieć na to akceptacja emocji, ktora za tym stoi - jestes znacznie, znacznie bliżej do „swoj”. To jest wspomniana juz tu kiedys strategia „sneaky fucker”.

                              Spieprzajcie stare dziady z waszym wpierdzielaniem się w nasze życie. Tak dobrze?
                              :)

                              > I teraz w słowie „przeceniasz” jest korzeń „cenić”. Bliskoznaczny do „uznawać z
                              > a wartosc”. Ja tak daleko nie ide. Uznaje tylko skuteczność tej strategii.

                              Coś dla Urqu.

                              >
                              > Żeby byc fair przyznaje, ze możliwe, ze osobnik spoza tego awatara osiągnął rod
                              > zaj dalekowschodniego oświecenia i sie dzieli teraz dobrą nowiną, całkiem za da
                              > rmo. Mam stosunek do tego oświecenia taki jak do Świadków Jehowy, marksizmu i innych miłych pomysłów - z jakiegoś powodu to nie dla mnie. Dla wyznawców: „na zdrowie”!

                              Jazda na oksytocynie, piękny czas. Tak mnie nieco kusi, potem idę po rozum do głowy a rozum do mnie: poczekaj na wnuki.
                              • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 09:55
                                > > ale dla czesci to jest balsam na zniewolone przez kapitalistyczny patriar
                                > chat dusze. Popatrz tam obok na lęki przed pogromem. Spróbuj odpowiedzieć na to
                                > np próbą rozpatrzeniem plusów, minusów, współczesnych trendów - i jestes spalo
                                > ny.

                                Spróbuj Proteinowy, nie byłbyś spalony, nie wiem skąd ten pomysł. A akceptacja emocji to dobry manewr w każdej relacji i rozmowie.
                                • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 14:38
                                  > Spróbuj Proteinowy, nie byłbyś spalony, nie wiem skąd ten pomysł. A akceptacja emocji to dobry manewr w każdej relacji i rozmowie. <

                                  Byłbym, mysle.

                                  Problem ma kilka warstw (biologia, historia, prawo, obyczaj), literaturę o mieszanej jakości metod i danych, zwłaszcza w kontekście „bieżącego roku”. Tzw dyskurs ma pełno zakopanych min - pojec zaprojektowanych na eksplozje w dyskusji, nie na porozumienie a juz na pewno nie niuans. Jest zaprojektowany na dzielenie ludzi i wsadzanie ich w pudełka. Cos jak nienarodzone dzieci/zarodki.

                                  Ale przede wszystkim mówimy tu o emocji, o obawie, o rozmowie z osobami, ktorych ta emocja moze dotyczyć. Nie mam możliwości widzieć wczesnych, pozawerbalnych wskaźników ze rozmowa sie wlasnie wykoleja i np powinienem zaczac pewne fakty czy argumenty przemilczeć, zeby osoba z ktora rozmawiam nie czuła sie zraniona, unieważniona, marginalizowana itd. Zreszta jestem słaby w subtelnościach nawet na żywo.

                                  Zgoda ze akceptacja emocji to dobry pomysł na utrzymanie relacji czy komunikacji. Niekoniecznie na dochodzenie do obiektywnej prawdy.
                                  • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 15:00
                                    > Ale przede wszystkim mówimy tu o emocji, o obawie, o rozmowie z osobami, ktorych ta emocja moze dotyczyć.<

                                    Ok, to wyszło nie tak jak chciałem. Co chciałem powiedziec, było tylko w stylu ze obawy przed paleniem czarownic sa przesadzone, ale ze nie wiem jak to uprzejmie ująć.

                                    Jestem tez skażony tutejszym stylem rozmów. Np jakiś czas temu jeden z planowanych uczestników(Brendan O’Neil) publicznej dyskusji o dostępie do aborcji został wykluczony. Tak sie składa, ze to był zwolennik tego prawa, ale został wykluczony na gruncie „wystarczy tego man-splaining”. Czyli z siusiakiem w portkach nie wypowiadasz sie na temat praw kobiet niezależnie co mowisz.

                                    Byc moze jestem nie fair, zakładając ze tutaj tez rozmowa w temacie skończy sie na wyzwiskach.

                                    Wrócimy do tematu pozniej, jestem zreszta skłonny najpierw posłuchać o tej opresji zanim cos powiem.
                                    • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 21:26

                                      >
                                      > Ok, to wyszło nie tak jak chciałem. Co chciałem powiedziec, było tylko w stylu
                                      > ze obawy przed paleniem czarownic sa przesadzone, ale ze nie wiem jak to uprzej
                                      > mie ująć.

                                      Ależ spokojnie, nie musisz obawiać się,.że poruszysz niebezpiecznie pokłady paranoi intetlokutorki ;-) Na razie nikt nikogo palić nie będzie, ale pewne mocno niemiłe klimaty i zapędy są wyczuwalne.

                                      >
                                      > Jestem tez skażony tutejszym stylem rozmów. Np jakiś czas temu jeden z planowan
                                      > ych uczestników(Brendan O’Neil) publicznej dyskusji o dostępie do aborcji zosta
                                      > ł wykluczony. Tak sie składa, ze to był zwolennik tego prawa, ale został wykluc
                                      > zony na gruncie „wystarczy tego man-splaining”. Czyli z siusiakiem w portkach n
                                      > ie wypowiadasz sie na temat praw kobiet niezależnie co mowisz.
                                      >
                                      Rozumem. A my żyjemy tu gdzie żyjemy ;-)
                                      Do głowy by nie przyszło mieć coś przeciwko wypowiadaniu się mężczyzn w sprawach dotyczących kobiet.mierzi mnie za to autorytarne wypowiadanie się o tych sprawach i próby decydowania przez ludzi traktujących kobiety użytkowo i nieludzko. Bez względu na płeć.



                                      > Byc moze jestem nie fair, zakładając ze tutaj tez rozmowa w temacie skończy sie
                                      > na wyzwiskach.
                                      >
                                      > Wrócimy do tematu pozniej, jestem zreszta skłonny najpierw posłuchać o tej opre
                                      > sji zanim cos powiem.
                                      • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 06:14
                                        > Ależ spokojnie, nie musisz obawiać się,.że poruszysz niebezpiecznie pokłady paranoi intetlokutorki ;-) <

                                        W tych przepychankach z Urqu mozesz w jednym zdaniu uzasadnić prawo do aborcji na gruncie rownosci (rownosci kobiety z zarodkiem/życiem poczętym).

                                        Wybrałaś opcje „ dobro kobiety ponad nieczujaca zygotę” i odtąd nie masz szans na porozumienie bo widzicie sie nawzajem jako moralnie nie do zaakceptowania. Urqu tez dosypuje sterydów do moralnej paniki z takim samym wynikiem.

                                        W efekcie oboje macie szanse trafić wylacznie do „swoich”. A skoro widzisz ze na porozumienie nie ma szans łatwo sie okopać na pozycjach „oni chca nas zakuć w kajdany” i „żywcem nas nie weźmiecie, dziady pierońskie” :)

                                        Ale nie przejmuj sie, mi sie z argumentem „zakładając że A i B otrzymujemy C” nie udało trafić do absolutnie nikogo w tym temacie.
                                        • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 09:13
                                          > W tych przepychankach z Urqu mozesz w jednym zdaniu uzasadnić prawo do aborcji
                                          > na gruncie rownosci (rownosci kobiety z zarodkiem/życiem poczętym).
                                          >
                                          > Wybrałaś opcje „ dobro kobiety ponad nieczujaca zygotę” i odtąd nie masz szans
                                          > na porozumienie bo widzicie sie nawzajem jako moralnie nie do zaakcep

                                          Prawa równości powiadasz. Wtedy mężczyzna miałby także to prawo , a przecież siłą feminizmu to poniekąd pierszeństwo praw dziecka którego powiernikiem jest kobieta.
                                          Pomijając że prawo do aborcji to prawo własności , masz prawo robiż z z własnością co chcesz.

                                          Wracając do bezdusznych argumentów te u A, są dziurawe jak ser.
                                          Nieczująca zygota czy zarodek jest z definicji do 6 tygodnia potem kształtuje sie mózg którego reakcje można mierzyć. Czy z takimi ograniczeniami zgadzają sie feministi? Wiec to bullshit.
                                          Wchodzisz w wiki w hasło dziecko i zarówno prawo polskie jak i miedzynarodowe ONZ uznaje że dziecko jest przed narodzeniem i ustanawia "szczególną ochronę" .

                                          Gdzie argumenty a gdzie propaganda? Gdzie etyka i moralność ?

                                          Jak zauważył drugi jak jest szarża na bagnety to za póżno na szukanie niuansów.
                                          • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 11:23
                                            > Wracając do bezdusznych argumentów te u A, są dziurawe jak ser. <

                                            Jeszcze ich nie usłyszałeś a juz wiesz ze dziurawe. Ludzie przestaną chcieć z Tobą wymieniać argumenty przy takim nastawieniu.

                                            > Prawa równości powiadasz. Wtedy mężczyzna miałby także to prawo , a przecież siłą feminizmu to poniekąd pierszeństwo praw dziecka którego powiernikiem jest kobieta.
                                            Pomijając że prawo do aborcji to prawo własności , masz prawo robiż z z własnością co chcesz. <

                                            Zeby dac prawo do aborcji wystarczy udostępnić kobiecie taki zakres praw jaki ma trup. Nikt nie moze wyjąc z trupa nerki czy szpiku nawet jezeli obok kona niewinne dziecię. Chyba ze trup sie zgodzi, ustami swojej rodziny. Ponurej groteski dorzuca fakt, ze jestem pewien, ze większość z tych trupów zgodziłaby sie na to gdyby mogła, a rodzina sie nie zgadza tak troche na wszelki wypadek, z szacunku dla zmarłych.

                                            Wracając do kobiet - skoro z trupa nie wyjmujemy nerek tak na wszelki wypadek - nie wiem czemu kobieta miałaby mieć niższe prawa.

                                            Od działaczy pro choice różni mnie to ze dla mnie człowiek zaczyna sie od poczęcia a kryterium odczuwania bólu nie jest jedynym. Powiem wiecej - mój instynkt moralny i emocje sa wyraźnie po stronie pro-life, i deklarowałbym sie po tej stronie gdyby ci ludzi nie wyzywali od szmat nieznanych sobie kobiet a przede wszystkim - nie chcieli zmodyfikować prawa w niebezpieczny sposób. Pro-lifowcy nie zdają sobie sprawy ze to otwiera precedens dla innych nadużyć gdzie prawa jednostki zostają zawieszone pod wpływem moralnej paniki. Np domniemanie niewinności przestępcy w przypadku podejrzenia o gwałt, zwlaszcza na dziecku.

                                            Wracając do wyzwisk: gdyby pro-life rzeczywiście zależało na wyniku, używali by kompletnie innego języka, czegos w stylu Jezusa czy Gandhiego. Rozpalanie negatywnych emocji nie ma niczego rozwiązać tylko zaktywizować elektorat.
                                            • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 12:04
                                              proteinawy napisał(a):

                                              > Zeby dac prawo do aborcji wystarczy udostępnić kobiecie taki zakres praw jaki m
                                              > a trup. Nikt nie moze wyjąc z trupa nerki czy szpiku nawet jezeli obok kona nie
                                              > winne dziecię.

                                              A jestes pewien że jest to rozwiązanie uniwersalne na całym świecie? bo wg mnie to tylko europejski krąg kulturowy. Wydaje mi się że czytałęm o takich rozwiązaniach prawnych że trup należy do państwa. Zresztą, wg mnie w Europie lata chwila pojawią się takie prawodastwa.


                                              > Chyba ze trup sie zgodzi, ustami swojej rodziny.

                                              To chyba zmniejsza atrakcyjnośc tego pomysł? no bo kobieta do aborcji musiała by mieć zgodę np. męża czy rodziców.

                                              > Wracając do wyzwisk: gdyby pro-life rzeczywiście zależało na wyniku, używali by
                                              > kompletnie innego języka, czegos w stylu Jezusa czy Gandhiego. Rozpalanie nega
                                              > tywnych emocji nie ma niczego rozwiązać tylko zaktywizować elektorat.

                                              A jestes pewien kto jest autorem tych "ataków" ze strony pro-life? że to nie sa pro-choisowi harcownicy pod fałszywa flagą? Ni epomyslałes że po [prostu tak się rogi? że w Polsce jest kilk a (wiele) portali "znanych powszechnie" jako prawicowe a w istocie załozone po to by kompromitować prawicę?
                                              • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 12:15

                                                > > Wracając do wyzwisk: gdyby pro-life rzeczywiście zależało na wyniku, używ
                                                > ali by
                                                > > kompletnie innego języka, czegos w stylu Jezusa czy Gandhiego. Rozpalani
                                                > e nega
                                                > > tywnych emocji nie ma niczego rozwiązać tylko zaktywizować elektorat.
                                                >
                                                > A jestes pewien kto jest autorem tych "ataków" ze strony pro-life? że to nie sa
                                                > pro-choisowi harcownicy pod fałszywa flagą? Ni epomyslałes że po [prostu tak s
                                                > ię rogi? że w Polsce jest kilk a (wiele) portali "znanych powszechnie" jako pra
                                                > wicowe a w istocie załozone po to by kompromitować prawicę?

                                                Paranoję leczy się (chociaż z mizernym skutkiem), antydepresanty obniżają poziom lęku. Te typy ze Stanów napadające i mordujące personel klinik aborcyjnych to prowokatorzy? ;-) Co do internetu to różne rzeczy się tam dzieją, wolę więc sugerować się tekstami imiennie podpisanymi, najlepiej przez ludzi co do których istnieje prawdopodobieństwo ze istnieją naprawdę.
                                                • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 12:33
                                                  aandzia43 napisała:

                                                  > Paranoję leczy się (chociaż z mizernym skutkiem), antydepresanty obniżają pozio
                                                  > m lęku.

                                                  Moim leku? a przd czym? że dokonaja mi aborcji? może przyb;iz bo to ciekawe.
                                                  Zastanwmu sie też, któ tu roztacza wizje stosów których "przybliżanie daje się wyczuć"? (wtf?? nosem to wyczówasz czy inna częścią ciała?)

                                                  > Te typy ze Stanów napadające i mordujące personel klinik aborcyjnych to
                                                  > prowokatorzy? ;-) Co do internetu to różne rzeczy się tam dzieją, wolę więc su
                                                  > gerować się tekstami imiennie podpisanymi, najlepiej przez ludzi co do których
                                                  > istnieje prawdopodobieństwo ze istnieją naprawdę.

                                                  Andziu, w pewnym sensie Cię lubię, więc oszcczędzając Ci czas napiszę: nie jesteś dla mnie partnerem do dyskusji ze wzgledu na przepaść faktograficzną która nas dzieli.
                                                  Mógłbym np. teraz poprosić Cie o podanie nazwisk tych pro-lajferów którzy mordują kliniki, ale nie ma to najmniejszęgo sensu bo Ciewnie nie interesuja fakty, Ciebie interesują wyłacznie emocje. Ciebie konstytuuje wkórw powszechny, ktory akurat tak a nie inaczej Ci wykrystalizował. Tyle.
                                                  • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 12:49
                                                    Ciebie konstytuuje wkórw powszechny, ktory
                                                    > akurat tak a nie inaczej Ci wykrystalizował. Tyle.

                                                    Nie, ja mam w tym temacie wkurwa od kilkudziesięciu lat. Wiem, że wygodnie jest widzieć wszystkich wszystkich oponentów jako zmanipulowaną w ostatnich latach przez Sorosa, Żydów i masonów ciemną masę. Moje widzenie człowieka bez względu na jego stanowisko jest bardziej wielowymiarowe i nie upychające go w jednej szufladzie. Mogłabym ci tej umiejętnosci życzyć, to to bardzo ciekawe i rozwijające poznawczo, ale właściwie po ci komplikować życie.
                                                    Kto odpowiada za zabójstwa i inne pomniejsze pobicia w klinikach aborcyjnych w Stanach? Oświeć nas.
                                                  • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 13:00
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Ciebie konstytuuje wkórw powszechny, ktory
                                                    > > akurat tak a nie inaczej Ci wykrystalizował. Tyle.
                                                    >
                                                    > Nie, ja mam w tym temacie wkurwa od kilkudziesięciu lat. Wiem, że wygodnie jest
                                                    > widzieć wszystkich wszystkich oponentów jako zmanipulowaną w ostatnich latach
                                                    > przez Sorosa, Żydów i masonów ciemną masę.

                                                    Nie, nieee :) Ty nie jesteś "zmanipulowana przez Sorosa" to nie ten poziom. Ty po prostu żyjesz zgodnie z tą religią, wiesz, dbasz o to by robić "dobre uczynki".

                                                    > Moje widzenie człowieka bez względu
                                                    > na jego stanowisko jest bardziej wielowymiarowe i nie upychające go w jednej sz
                                                    > ufladzie. Mogłabym ci tej umiejętnosci życzyć, to to bardzo ciekawe i rozwijają
                                                    > ce poznawczo, ale właściwie po ci komplikować życie.

                                                    Ja mam zwyczaj nie życzyć komuś, czego samemu nie spróbowałem.

                                                    > Kto odpowiada za zabójstwa i inne pomniejsze pobicia w klinikach aborcyjnych w
                                                    > Stanach? Oświeć nas.

                                                    W zasadzie wiem że źle robię karmiąc Twojen kompulcje, no ale nie chcę uchodzić za źle wychowanego, dawaj te nazwiska morderców, odpowiem Ci.
                                                  • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 13:33
                                                    > Nie, nieee :) Ty nie jesteś "zmanipulowana przez Sorosa" to nie ten poziom. Ty
                                                    > po prostu żyjesz zgodnie z tą religią, wiesz, dbasz o to by robić "dobre uczynk
                                                    > i".

                                                    Jestem areligijna ;-) Ale jeśli masz na myśli to, że światopogląd ustala nam się na przełomie dzieciństwa i wieku dojrzewania a pewne struktury mózgowe predysponujące nas do sposobu odbierania świata mamy wręcz wrodzone, to tak, dotyczy to zarówno ciebie jak i mnie.


                                                    > W zasadzie wiem że źle robię karmiąc Twojen kompulcje, no ale nie chcę uchodzić
                                                    > za źle wychowanego, dawaj te nazwiska morderców, odpowiem Ci.

                                                    Nie, ty jako lepszy w faktografii dawaj je. Wszystkie i przetłumacz mi na polski. Zrób ten dobry uczynek jeśli znajdziesz coś, co uciszy moje kompulsje, daj sobie spokój jeśli uznasz, że dane te mogą je podsycić.
                                                  • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 14:11
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Jestem areligijna ;-) Ale jeśli masz na myśli to, że światopogląd ustala nam si
                                                    > ę na przełomie dzieciństwa i wieku dojrzewania a pewne struktury mózgowe predys
                                                    > ponujące nas do sposobu odbierania świata mamy wręcz wrodzone, to tak, dotyczy
                                                    > to zarówno ciebie jak i mnie.

                                                    Nie ma zasadniczo ludzi a-religijnych, podobnie jak zasadaniczo nie ma ludzi a-nogich.
                                                    Każdy Twój post (no, prawie kazdy) to wyznanie wiary.

                                                    > Nie, ty jako lepszy w faktografii dawaj je. Wszystkie i przetłumacz mi na polsk
                                                    > i. Zrób ten dobry uczynek jeśli znajdziesz coś, co uciszy moje kompulsje, daj s
                                                    > obie spokój jeśli uznasz, że dane te mogą je podsycić.

                                                    Mam podać nazwiska osób które uroiły Ci się w głowie? eee, aż tok dobrze to się nie znamy.
                                                    No chyba że to jednak nie urojenia i oni (Ci mordercy o których pisałaś) istnieją poza Twoja głową? i maja imię i nazwisko? masz szansę wyjaśnić to, dawaj.
                                            • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 12:09
                                              > Zeby dac prawo do aborcji wystarczy udostępnić kobiecie taki zakres praw jaki m
                                              > a trup. Nikt nie moze wyjąc z trupa nerki czy szpiku nawet jezeli obok kona nie
                                              > winne dziecię. Chyba ze trup sie zgodzi, ustami swojej rodziny. Ponurej grotes
                                              > ki dorzuca fakt, ze jestem pewien, ze większość z tych trupów zgodziłaby sie na
                                              > to gdyby mogła, a rodzina sie nie zgadza tak troche na wszelki wypadek, z szac
                                              > unku dla zmarłych.
                                              >
                                              > Wracając do kobiet - skoro z trupa nie wyjmujemy nerek tak na wszelki wypadek -
                                              > nie wiem czemu kobieta miałaby mieć niższe prawa.
                                              >
                                              Poodoba mi się :-)


                                              > Od działaczy pro choice różni mnie to ze dla mnie człowiek zaczyna sie od poczę
                                              > cia a kryterium odczuwania bólu nie jest jedynym. Powiem wiecej - mój instynkt
                                              > moralny i emocje sa wyraźnie po stronie pro-life, i deklarowałbym sie po tej st
                                              > ronie gdyby ci ludzi nie wyzywali od szmat nieznanych sobie kobiet a przede wsz
                                              > ystkim - nie chcieli zmodyfikować prawa w niebezpieczny sposób. Pro-lifowcy nie
                                              > zdają sobie sprawy ze to otwiera precedens dla innych nadużyć gdzie prawa jedn
                                              > ostki zostają zawieszone pod wpływem moralnej paniki. Np domniemanie niewinnośc
                                              > i przestępcy w przypadku podejrzenia o gwałt, zwlaszcza na dziecku.

                                              Część prolajfowców rzeczywiście nie zdaje sobie z tego sprawy, ale ci bardziej kształceni wiedzą doskonale czym dla wszystkich kobiet w wieku rozrodczym kończy się ostre prawo antyaborcyjne w praktyce. I oczuwiscie mają to w dupie. Nieudzielanie w porę pomocy chorym ciężarnym "bo dziecko", traktowanie kobiety w trakcie poronienia jako potencjalnej przestępczyni, przesłuchania, zwlekanie z pomocą, brak dostępu do badań prenatalnych, martwy w rzeczywistości zapis prawny mówiący o prawie do aborcji w przypadku zagrożenia życia kobiety bo który lekarz podejmie taką niebezpieczną dla niego decyzję. Tak się dzieje w krajach gdzie takie prawo obowiązuje i tak się działo w Europie kilkadziesiąt lat temu gdy takie prawo obowiązywało (pamiętniki lekarzy).


                                              > Wracając do wyzwisk: gdyby pro-life rzeczywiście zależało na wyniku, używali by
                                              > kompletnie innego języka, czegos w stylu Jezusa czy Gandhiego. Rozpalanie nega
                                              > tywnych emocji nie ma niczego rozwiązać tylko zaktywizować elektorat.

                                              Otóż to. Moje znajome prolajfy, te co szanuję i rozumiem, to nie zimne skurczybyki z Mordo Iuris, rozhisteryzowana młodzież wszechpolska czy zdemenciałe babiny od Rydzyka. Nikogo do więzienia wsadzać nie chcą, dramatyczne wydarzenia okołociążowe rozumieją, modlą się i świadczą osobistą postawą i życiem oraz propagandę pozytywną prowadzą. Powiem więcej: mam kupę znajomych co na czarno się ubrały do pracy rok temu czy na marsz poszły a same nigdy aborcji by się nie dopuściły (na tyle na ile coś o sobie wiemy przed) i całe ich dotychczasowe życie świadczy o tym, że Matki Boskie z nich niemalże ;-)
                                            • marek.zak1 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 12:15
                                              proteinawy napisał(a):
                                              Rozpalanie negatywnych emocji nie ma niczego rozwiązać tylko zaktywizować elektorat.
                                              -------------
                                              Bardzo słuszne. Aborcja, Smoleńsk, odebranie stopni Jaruzelskiemu, stosunek do komuny, Wałęsy, wiek emerytalny itp. W Hiszpanii Zapatero tak skłócił naród, że zapomniano o gospodarce i do dzisiaj bezrobocie jest jedno z najwyższych w Europie, a wśród młodzieży chyba najwyższe.
                                              Teraz Kaczyński zaanonsował odpuszczenie Smoleńska, bo skoro PIS jest jedyną partią, która stawia szlaban dla Arabów, to inne konflikty są mu niepotrzebne, bo i tak ma prawie 50% elektoratu. .
                                        • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 10:32
                                          proteinawy napisał(a):

                                          > > Ależ spokojnie, nie musisz obawiać się,.że poruszysz niebezpiecznie pokła
                                          > dy paranoi intetlokutorki ;-) <
                                          >
                                          > W tych przepychankach z Urqu mozesz w jednym zdaniu uzasadnić prawo do aborcji
                                          > na gruncie rownosci (rownosci kobiety z zarodkiem/życiem poczętym).
                                          >
                                          > Wybrałaś opcje „ dobro kobiety ponad nieczujaca zygotę” i odtąd nie masz szans
                                          > na porozumienie bo widzicie sie nawzajem jako moralnie nie do zaakceptowania. U
                                          > rqu tez dosypuje sterydów do moralnej paniki z takim samym wynikiem.

                                          Nie chcę dosypywać ;) zwłaszcza ż eja rozmowy o aborcji obchodze szerokim łukiem, gdyż nie mam siły na ostrego fajtera, a "miekka" dyskusja zzwykle jest brana jako słaboś a i tak wpada się w jedna z szyfladek, więc nie warto.
                                          Natomiast, skoro już tu jestem, to zapytam czy zauwazyłeś może od co najmniej kilku lat są zawodowi "etycy" (a wg mnie spadkopiercy doktora Mengele) którzy otwieraja okno Overtona na to ca nazywają "postnatal abortion" (ew. "after birth abortion")?
                                          Jeśli nie, to zapuść gugla, bo nie sa to wybryki oszołoma w prasie popularnej, to są publikacje "naukowe" w recenzowanych czasopismach.
                                          Warto wiedzieć o co idzie tak naprawdę ta gra.
                                          • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 11:22
                                            > Nie chcę dosypywać ;) zwłaszcza ż eja rozmowy o aborcji obchodze szerokim łukie
                                            > m, gdyż nie mam siły na ostrego fajtera, a "miekka" dyskusja zzwykle jest brana
                                            > jako słaboś

                                            Drugi ale czy męskość (mężny) to nie odwaga w obronie słabszych ktorzy sami nie moga sie obronić?
                                            I czy kobiecość to nie pierwotny instynkt bezwarunkowu macierzynski ?
                                            • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 11:45
                                              urquhart napisał:

                                              > > Nie chcę dosypywać ;) zwłaszcza ż eja rozmowy o aborcji obchodze szerokim
                                              > łukie
                                              > > m, gdyż nie mam siły na ostrego fajtera, a "miekka" dyskusja zzwykle jest
                                              > brana
                                              > > jako słaboś
                                              >
                                              > Drugi ale czy męskość (mężny) to nie odwaga w obronie słabszych ktorzy sami nie
                                              > moga sie obronić?
                                              > I czy kobiecość to nie pierwotny instynkt bezwarunkowu macierzynski ?

                                              Masz rację czym jest m.in. męskość, ale wiesz Ty czym jest starość? ;)
                                              Niech teraz młodzi napie.dalają, ja kibucuję, wspieram, ew. opatruję ich rany ;)
                                              Zresztą, mnie coś mówi, że kontrrewolucja która niedawno ruszyła, będzie wymuszać eskalację rewolucyjnej presji, bo zawsze tak było. A jeszcze nie wiadomo kto jest kim, ile ma szabel i czy nie da się ich przewerbować, wg mnie to nie pora na eskalację konfliktów w społeczeństwie.
                                              Niech sobie młodzież bawi się w tem parasolki, część z nich z tego najnormalniej wyrośnie, a część jest tak czy inaczej stracona.
                                          • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 11:44
                                            > Overtona na to ca nazywają "postnatal abortion" (ew. "after birth abortion")?

                                            Nie wiedziałem, poszukam. Ale takie próby sa do przewidzenia w sytuacji rozmywania granicy „od kiedy zaczyna sie człowiek”.

                                            > Warto wiedzieć o co idzie tak naprawdę ta gra.

                                            W sensie, ze oni sie umowili, ze to plan? Nie wiem, patrząc w lewo widze bardziej rodzaj nowej religii i te absurdy sie rodzą z potrzeby udowadniania innym i sobie poziomu cnoty, nowej cnoty. Najczęściej przy wódeczce i gęsinie (fraza pożyczona od Zawle, genialna). Sa juz nowe zestawy taboo, nowe artykuły wiary ktorych nie wolno podważać pod groźbą ostracyzmu a od niedawna - utraty pracy. I sie zaostrza z roku na rok.

                                            Co moim zdaniem jest 100x gorsze od illuminati, Sorosa, Planu przez duze P.
                                            • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 12:22
                                              proteinawy napisał(a):

                                              > > Overtona na to ca nazywają "postnatal abortion" (ew. "after birth abortio
                                              > n")?
                                              >
                                              > Nie wiedziałem, poszukam. Ale takie próby sa do przewidzenia w sytuacji rozmywa
                                              > nia granicy „od kiedy zaczyna sie człowiek”.

                                              Ale przez kogo "do przewidzenia" przez uczestniczki parasolkowego marszu? powiem Ci, że mnie to zaskoczyło bardziej niż legalizacja eutanacji i otwarcie dyskusji nt. legalizacji pedofiilii.

                                              > > Warto wiedzieć o co idzie tak naprawdę ta gra.
                                              >
                                              > W sensie, ze oni sie umowili, ze to plan?

                                              Jesli pytasz czy byli na jakies konferencji i tam się umówili, to nie, to nie tak. Nie tak krystalizuja i propagują się idee.


                                              > Nie wiem, patrząc w lewo widze bardzi
                                              > ej rodzaj nowej religii i te absurdy sie rodzą z potrzeby udowadniania innym i
                                              > sobie poziomu cnoty, nowej cnoty. Najczęściej przy wódeczce i gęsinie (fraza po
                                              > życzona od Zawle, genialna). Sa juz nowe zestawy taboo, nowe artykuły wiary kto
                                              > rych nie wolno podważać pod groźbą ostracyzmu a od niedawna - utraty pracy. I s
                                              > ie zaostrza z roku na rok.

                                              Samo się nie zaostrza, to wszystko zostało jakiś czas temu wymyślone i jest własnie wdrażane. Neomarksizm, szkoła frankfurcka, teoria krytyczna, to są zagadnienia, o których nie dowiesz się w szkole czy z gazet. Nawet o historii marksizmu w szkole nie uczą.

                                              > Co moim zdaniem jest 100x gorsze od illuminati, Sorosa, Planu przez duze P.

                                              Soros jest namacalnym przekaźnikiem tego Planu. Ale bardziej było by ciekawe na czyje posyłki jest chłopcem :) Na pewno jest narwowo, bo przecież jakoś rok temu wyszedł z cienia i centralnie w parlamencie europejskim strofował eurokratów.
                                              • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 15:33
                                                > Soros jest namacalnym przekaźnikiem tego Planu. <

                                                Nie mam danych zeby przytaknąć albo zaprzeczyć. Na razie, żyjąc w praktycznej implementacji wielokulturowego społeczeństwa jaśniej widze zalety w miarę zgranego i dumnego narodu. Mam nadzieje, ze Polakom sie jeszcze przez chociaż 10 - 20 lat bedzie chcieć bronic tożsamości ale i czegos w rodzaju wzajemnej lojalności. Po 20 latach powinno sie w miarę wyklarować, czy Zachód bedzie przypominał jeden wielki Belfast z czasów IRA, czy to będzie raj wolnosci i dobrobytu. Jak raj - to zmienimy nazwę kraju na „Przepraszamy Bardzo” i otworzymy granice. Ja stawiam ze jednak albo Belfast albo taki poziom ingerencji państwa w zycie jednostek jakiego nie było do tej pory.
                                          • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 13:49
                                            > Żartujesz?

                                            Nie. Namawiałem do używania zdań „zakładając ze [tu wstawiasz przesłankę za ktora opowiada sie partner w dyskusji nawet jak sie z nią nie zgadzasz] wychodzi ze [tu przestawiasz wnioski]. Czasem partner w dyskusji uzywa wewnętrznie sprzecznych założeń czy popełnia inny logiczny błąd. Czasem nie i zostaje uprzejmie przyznac ze wobec innych założeń albo priorytetów zostaniemy przy innych wnioskach.

                                            Za to wymiana na zasadzie „nie odpuszczę nawet piędzi, nawet hipotetycznie” nie ma szans na porozumienie. Chyba ze ktoś Ci sie chce podlizać, a na temacie mu tak naprawde nie zalezy.
                                            • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 14:03
                                              proteinawy napisał(a):

                                              > > Żartujesz?
                                              >
                                              > Nie. Namawiałem do używania zdań „zakładając ze [tu wstawiasz przesłankę za kto
                                              > ra opowiada sie partner w dyskusji nawet jak sie z nią nie zgadzasz] wychodzi z
                                              > e [tu przestawiasz wnioski]. Czasem partner w dyskusji uzywa wewnętrznie sprzec
                                              > znych założeń czy popełnia inny logiczny błąd. Czasem nie i zostaje uprzejmie p
                                              > rzyznac ze wobec innych założeń albo priorytetów zostaniemy przy innych wnioska
                                              > ch.
                                              >
                                              > Za to wymiana na zasadzie „nie odpuszczę nawet piędzi, nawet hipotetycznie” nie
                                              > ma szans na porozumienie. Chyba ze ktoś Ci sie chce podlizać, a na temacie mu
                                              > tak naprawde nie zalezy.

                                              A, o słowo "zakładasz" i niech się druga strona sama miota i we wnioski wpędza ci chodziło? Ok. Kilku prolajfów zapytanych lub wpędzonych w kwestię praw kobiety kontra prawo człowieka w jej łonie wypowiedziało się w tonie "prawdziwa kobieta zawsze chroni życie i jest gotowa na poświęcenia". Mniej lub bardziej subtelnie w zależności od wykształcenia. I oni wewogóle ale to wewogóle nie widzą żadnej niezgodności interesów. Niektórzy coś tam bąkają o tym, że przecież w razie Niemca będzie można dokonać aborcji w sytuacji zagrożenia życia matki (przepis oczywiście martwy w sytuacji restrykcyjnego prawa antyaborcyjnego). Religijni i świeccy czciciele Maryji Zawsze Dziewicy programowo zawsze gotowej dać dupy. Czyżby Urqu miał coś innego na ten temat do powiedzenia?
                                              • urquhart Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 14:39
                                                > s oczywiście martwy w sytuacji restrykcyjnego prawa antyaborcyjnego). Religijni
                                                > i świeccy czciciele Maryji Zawsze Dziewicy programowo zawsze gotowej dać dupy.
                                                > Czyżby Urqu miał coś innego na ten temat do powiedzenia?

                                                Pisałem juz że to wyjatek mieszczacy sie w ogolnych zasadach prawa do samoobrony człowieka.
                                                Wiec atakujesz za jakies emocje z prolajfami z przeszlosci.

                                                W praktyce przepis bywa martwy bo kazdą diagnozę można dzis kupic a i lekarze na koncu lanvucha jak maja sie skurwic to przynajmniej nie za darmo (cytuje co sam slyszalem od tych lekarzy)
                                                • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 15:38

                                                  > Pisałem juz że to wyjatek mieszczacy sie w ogolnych zasadach prawa do samoobron
                                                  > y człowieka.
                                                  > Wiec atakujesz za jakies emocje z prolajfami z przeszlosci.

                                                  Więc odpowiada ci projekt Mordo Iuris? Ochlap w postaci martwego w praktyce prawa do ratowania życia kobiety w sytuacji gdy zazwyczaj i tak jest już za późno? Ze zrozumiałtych względów mnie nie. No to mamy czarno na białym gdzie Urqu ma prawo kobiety do zdrowia fizycznego i psychicznego. Pytanie konkretne: co zrobiłbyś z ciążą swojej zgwałconej żony? Co zrobiłbyś z ciążą żony zagrażającą jej zdrowiu? A z ciążą ze swingu?


                                                  > W praktyce przepis bywa martwy bo kazdą diagnozę można dzis kupic a i lekarze n
                                                  > a koncu lanvucha jak maja sie skurwic to przynajmniej nie za darmo (cytuje co s
                                                  > am slyszalem od tych lekarzy)

                                                  Udajesz że nie.zrozumiałeś? Prawo jest martwe bo lekarze boją się oskarżenia o zabójstwo. Bogate lub ze znajomościmi kobiety radzą sobie i radziły /pamiętniki lekarzy), cała reszta płaci za dobre samopoczucie prolajfow.
                                                  • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 20:07

                                                    > Więc odpowiada ci projekt Mordo Iuris? Ochlap w postaci martwego w praktyce pra
                                                    > wa do ratowania życia kobiety w sytuacji gdy zazwyczaj i tak jest już za późno?
                                                    > Ze zrozumiałtych względów mnie nie. No to mamy czarno na białym gdzie Urqu ma
                                                    > prawo kobiety do zdrowia fizycznego i psychicznego.

                                                    I życia, zapomniałam dodać.


                                                    Pytanie konkretne: co zrobi
                                                    > łbyś z ciążą swojej zgwałconej żony? Co zrobiłbyś z ciążą żony zagrażającą jej
                                                    > zdrowiu? A z ciążą ze swingu?

                                                    Dobra, ponieważ nie odpowiesz (już kiedyś to pytanie zadawałam) to ja powiem tak: tylko mając pewność że się samemu podoła ma się moralne prawo wymagać od innych heroizmu.
                                                  • urquhart Archetyp Cersei Lanister 13.10.17, 02:53
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Dobra, ponieważ nie odpowiesz (już kiedyś to pytanie zadawałam) to ja powiem ta
                                                    > k: tylko mając pewność że się samemu podoła ma się moralne prawo wymagać od inn
                                                    > ych heroizmu.

                                                    Odpowiadałem ci już wtedy kiedyś że w najgorszych przypadkach są ludzie którzy czekają na adopcje dzieci, ostatnio o obłudzie i wymaganiu od siebie, Mabelle odpisała Ci też dosadnie bo już zdążyłaś mnie zaocznie oskarżyć i oczernić a ty to drążysz dłubanie w złej karmie bo zabrakło ci innych argumentów.
                                                    Odpowiem Ci też że pokazałaś że jeżeli pokazuje jakieś punkty w których można się zgodzić szansę by osiągnąć porozumienie ty w konflikcie jedynie widzisz w tym słabość i przyczółek do ataku a nie szansę budowania kompromisu przed czym właśnie ostrzegał Drugi.

                                                    Odpowiem ci co myśle nawet więcej jak prowokujesz i nie ukrywasz chcesz mnie "jechać" jak jaką inną co ci się stawia, bo to nie pierwszy przecież raz .

                                                    Jesteś dla mnie dumna i apodyktyczna baba oczekująca podporządkowania się otoczenia jak Cersei Lanister w GOT i sama jak ona.
                                                    Reagujesz emocjonalnie kiedy napisałem o tej dumie toś mnie obraziła żem gnida . Nie lubisz tej cechy w sobie ale tak cie wychowano i książkowo projektujesz ją na mnie nie lubiąc mnie bo daje ci powody żeby być tym archetypem patriarchatu a nie możesz mnie łątwo podporządkować ani wyśmiać czy zakwalifikować do psychopatów jak innych typów po których "jedziesz", reszta ci się podporządkowuje i jesteś w tym przyznaję intuicyjnie niezła, samica alfa, co porządzisz babami na forum to twoje i cie wyraźnie dowartościowuje. Próbujesz być jednak inna otwierasz się, owszem ale zagrożona wskakujesz na zaprogramowany tor błyskawicznie atakujesz . Ale to ślepy i samotny tor. I kosztowny psychicznie dla kobiety doskonale wiesz.

                                                    Podsumowując udowadniasz po wielokroć że da się z tobą gadać tyko z pozycji siły , emocji, ćwiczyć zwarcie, a nie ćwiczyć porozumienie, kompromis , negocjować , tworzyć protokół rozbieżności. I tu nasze dalsze drogi się rozchodzą. Choć dziękuje Ci bo i to doświadczenie jest cenne.
                                                  • wont2 Re: Archetyp Cersei Lanister 13.10.17, 07:36
                                                    Pomozcie ludziska bo nie rozumiem. Przed chwila uslyszalem w radio, ze pani premier Szydlo nie spotkala sie z protestujacymi lekarzami poniewaz tylko zawiesili glodowke a nie ja przerwali. Mozecie mi wyjasnic jaka jest roznica pomiedzy zawieszeniem a przerwaniem glodowki?
                                                  • urquhart Re: Archetyp Cersei Lanister 13.10.17, 08:13

                                                    > Pomozcie ludziska bo nie rozumiem. Przed chwila uslyszalem w radio, ze pani pre
                                                    > mier Szydlo nie spotkala sie z protestujacymi lekarzami poniewaz tylko zawiesil
                                                    > i glodowke a nie ja przerwali. Mozecie mi wyjasnic jaka jest roznica pomiedzy z
                                                    > awieszeniem a przerwaniem glodowki

                                                    Taka jaka jest miedzy obietnicą przez Szydlo podwyżki a wyplatą lekarzom jedynie zaliczki.
                                                  • aandzia43 Re: Archetyp Cersei Lanister 13.10.17, 11:28
                                                    Dobra, pogadałes sobie w tonie "odpowiem ci" nie udzielając oczywiście odpowiedzi na moje pytanie. Więc jeszcze raz: co zrobisz jak ci żonę zgwałci banda zwyrodnialców, poharata ją tak, że ja kilku chirurgów składać bbędzie, a kilku psychiatrów nie wystarczy na poskładanie jej głowy do kupy. A potem okaże się, że w tym zmasakrowanym ciele rozwija się zarodek. Wzniesiesz oczy do nieba i powiesz: kochana, musisz urodzić? Chcę wiedzieć czy na pewnoi tak zrobisz, czy będziesz patrzył na jej psychiczne cierpienie przez następne miesiąc, na fizyczne zagrożenia ze strony ciąży u kobiety w złym stanie i będziesz pewny że tak ma być. Że żona ma wolną wolę? No ma, ale nie będzie jej mieć gdy ustanowione zostanie satysfakcjonujce cię prawo.
                                                    Czy będziesz patrzył jak w żonie rozwija się potomek jakiegoś faceta ze swingu? Jak ciąża i poród niszczą jej urodę? Co zrobicie z dzieckiem?
                                                    Więc nie pisz mi jakiś bzdetów typu "tylu ludzi czeka na dzieci", tylko powiedz, że na 100% stać cię na heroizm we własnym życiu, na kolejny i kolejny ból, żeby im tego dzidziusia dostarczyć (albo i nie, bo jak ułomny to nikt go nie.zechce i zostanie w przutułku). Wejdz w cierpienie jakie dotyka kobiety i ich bliskich w tragicznych sytuacjach i powiedz, że to pikuś, bo ty na pewno dasz radę, bo życie jest nie do ruszenia nawet na etapie zarodka. Bo wiesz, jak się zmieni prawo to nie będziesz mógł spękać i powiedzieć: sorry, nie.dam.rady. Będziesz musiał dac radę?
                                                    Konkrety proszę, z detalami, krwią, flakami, bólem i szaleństwem. Bo tak wygląda życie kiedy coś pójdzie nie tak.
                                                    A tabletki bellaone też byś odmówił córce po gwałcie jak okrutny ojciec Radziwiłł?
                                                  • marek.zak1 Re: Archetyp Cersei Lanister 13.10.17, 11:38
                                                    Mój zupełnie prywatny wkład do dyskusji:
                                                    - żona zachodzi w ciążę (nieplanowaną) ze mną. Jestem absolutnie za tym, żeby urodziła,
                                                    - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.
                                                    - żona jest zgwałcona. Jak wyżej.
                                                  • aandzia43 Re: Archetyp Cersei Lanister 13.10.17, 11:44
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Mój zupełnie prywatny wkład do dyskusji:
                                                    > - żona zachodzi w ciążę (nieplanowaną) ze mną. Jestem absolutnie za tym, żeby u
                                                    > rodziła,
                                                    > - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.
                                                    > - żona jest zgwałcona. Jak wyżej.

                                                    Dzięki Marek.
                                                  • druginudziarz Re: Archetyp Cersei Lanister 13.10.17, 12:07
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Mój zupełnie prywatny wkład do dyskusji:
                                                    > - żona zachodzi w ciążę (nieplanowaną) ze mną. Jestem absolutnie za tym, żeby u
                                                    > rodziła,
                                                    > - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.

                                                    Dziecko ma downa, wtedy Ty?

                                                    > - żona jest zgwałcona. Jak wyżej.

                                                    Jesteś za aborcją, żona chce urodzić, wtedy Ty?

                                                    (Marek, do dupy są takie rozkminy, to jest gra na najniższych emocjach, na tym jedzie neomarksizm, na budowaniu leków. A że bierzesz w tym udział to jednak Ci się dziwię, bo masz ścisłe wykształcenie.)
                                                  • marek.zak1 Re: Archetyp Cersei Lanister 13.10.17, 12:15
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Mój zupełnie prywatny wkład do dyskusji:
                                                    > > - żona zachodzi w ciążę (nieplanowaną) ze mną. Jestem absolutnie za tym, żeby urodziła,
                                                    > > - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.
                                                    >
                                                    > Dziecko ma downa, wtedy Ty? Przecież napisałem linijkę wyżej: Aborcja
                                                    >
                                                    > > - żona jest zgwałcona. Jak wyżej.
                                                    >
                                                    > Jesteś za aborcją, żona chce urodzić, wtedy Ty?

                                                    Jestem za aborcja, ale to ona podejmuje decyzję.



                                                    >
                                                    > (Marek, do dupy są takie rozkminy, to jest gra na najniższych emocjach, na tym jedzie neomarksizm, na budowaniu leków. A że bierzesz w tym udział to jednak Ci się dziwię, bo masz ścisłe wykształcenie.).
                                                    -----------------
                                                    A co ma wspólnego znajomość procesów przemysłowych z rodzeniem dzieci? Napisałem, że jest to MOJA prywatna opinia, której nikomu nie wciskam.
                                                  • druginudziarz Re: Archetyp Cersei Lanister 14.10.17, 11:06
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > > > - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.
                                                    > >
                                                    > > Dziecko ma downa, wtedy Ty?
                                                    > Przecież napisałem linijkę wyżej: Aborcja

                                                    Acha, czyli eugenika. Taka "cywilizowana", pod płaszczykiem "obrony praw kobiet".

                                                    > > > - żona jest zgwałcona. Jak wyżej.
                                                    > >
                                                    > > Jesteś za aborcją, żona chce urodzić, wtedy Ty?
                                                    >
                                                    > Jestem za aborcja, ale to ona podejmuje decyzję.

                                                    Ale okazuje się że to nie był gwałt, tylko impreza z alkoholem a on jej już się dawno podobał.

                                                    > A co ma wspólnego znajomość procesów przemysłowych z rodzeniem dzieci? Napisałe
                                                    > m, że jest to MOJA prywatna opinia, której nikomu nie wciskam.

                                                    Nie z "rodzeniem dzieci" a lękliwymi wizjami "co by było gdyby zgwałcił mnie kosmita".
                                                    To ma wspólnego że procesy przemysłowe nie obsługuje się emocjami, a emocje wyłączają racjonalność.
                                                  • marek.zak1 Re: Archetyp Cersei Lanister 14.10.17, 11:24
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > > > - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.
                                                    > > >
                                                    > > > Dziecko ma downa, wtedy Ty?
                                                    > > Przecież napisałem linijkę wyżej: Aborcja
                                                    >
                                                    > Acha, czyli eugenika. Taka "cywilizowana", pod płaszczykiem "obrony praw kobiet
                                                    --------------------
                                                    Wypowiadam się wyłącznie we własnym imieniu.
                                                    > > > > - żona jest zgwałcona. Jak wyżej.
                                                    > > >
                                                    > > > Jesteś za aborcją, żona chce urodzić, wtedy Ty?
                                                    > >
                                                    > > Jestem za aborcja, ale to ona podejmuje decyzję.
                                                    >
                                                    > Ale okazuje się że to nie był gwałt, tylko impreza z alkoholem a on jej już się dawno podobał.
                                                    --------------------------------
                                                    Rozwód, a co dalej, to jej sprawa.

                                                    > > A co ma wspólnego znajomość procesów przemysłowych z rodzeniem dzieci? Napisałem, że jest to MOJA prywatna opinia, której nikomu nie wciskam.

                                                    > To ma wspólnego że procesy przemysłowe nie obsługuje się emocjami, a emocje wyłączają racjonalność.
                                                    ----------------------
                                                    Kieruję się racjonalnym i egoistycznym światopoglądem. Moje zdrowe dziecko - tak, nie moje, czy moje i upośledzone - nie.
                                                    Przerabiałem to osobiście. Gdy moja zaszła po raz trzeci w ciążę, zrobiłem wszystko, żeby urodziła, a ochoty na to nie miała. Teraz oboje wiemy, że to była nasza najlepsza życiowa decyzja.
                                                    Zgadzam się, że emocje wyłączają racjonalność.
                                                  • aandzia43 Re: Archetyp Cersei Lanister 15.10.17, 00:42

                                                    > Kieruję się racjonalnym i egoistycznym światopoglądem. Moje zdrowe dziecko - ta
                                                    > k, nie moje, czy moje i upośledzone - nie.
                                                    > Przerabiałem to osobiście. Gdy moja zaszła po raz trzeci w ciążę, zrobiłem wszy
                                                    > stko, żeby urodziła, a ochoty na to nie miała. Teraz oboje wiemy, że to była n
                                                    > asza najlepsza życiowa decyzja.
                                                    > Zgadzam się, że emocje wyłączają racjonalność.

                                                    Widzisz Marku, takie zimne aborcjonisty (też urodziłam choć się otoczenie w czoło pukało że taka decyzja) nie dokonują aborcji, rodzą i wychowują ;-) Normalka, ludzie (kobiety przede wszystkim) chcą dzieci. Chronią, bronią, zmieniają swoje życie, poświęcają to i owo jak.się.trafi przypadkiem. Ci z prawa i z lewa. Ci za zakazem aborcji i ci za wyborem (w różnym zakresie). Różnicy w jakości rodzicielstwa na oko nie.stwierdzam żadnej między dwiema grupami. To tylko moje oko, ale przynajmniej zadałam sobie trud przyjrzenia się. Ci za wyborem często sami z niego nie korzystają, czasem rodzą dzieci o których wiedzą,.że będą/ mogą być niepełnosprawne. Z drugiej strony mam kwiatki w postaci moje śp.teściowej, która mnie sugerowała aborcję, a kilka lat później bezczelnie doznała amnezji i gdakała za prawem zakazującym aborcji. Moja ciąża to był dla niej taki typowy "wyjątkowy przypadek", bo ich dotyczący, jak to u wielu prolajfów ;-)
                                                  • wont2 Re: Archetyp Cersei Lanister 14.10.17, 21:05
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > > > - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.
                                                    > > >
                                                    > > > Dziecko ma downa, wtedy Ty?
                                                    > > Przecież napisałem linijkę wyżej: Aborcja
                                                    >
                                                    > Acha, czyli eugenika. Taka "cywilizowana", pod płaszczykiem "obrony praw kobiet
                                                    > ".
                                                    --------
                                                    Nawet nie czuję jak mi się rymuje.

                                                    Słowo daję,
                                                    Jakbym miał czapkę niewidkę
                                                    I z kanisterek spermy downa
                                                    To bym zapłodnił wszystkie córeczki tych obrońców życia
                                                    I problem by się sam rozwiązał.
                                                  • marek.zak1 Re: Archetyp Cersei Lanister 14.10.17, 21:32
                                                    wont2 napisał:

                                                    Słowo daję,
                                                    > Jakbym miał czapkę niewidkę
                                                    > I z kanisterek spermy downa
                                                    > To bym zapłodnił wszystkie córeczki tych obrońców życia
                                                    > I problem by się sam rozwiązał.
                                                    -------------------------
                                                    To mogłoby być skuteczne, a skuteczność jest mi bliska.
                                                  • druginudziarz Re: Archetyp Cersei Lanister 14.10.17, 21:44
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > Słowo daję,
                                                    > > Jakbym miał czapkę niewidkę
                                                    > > I z kanisterek spermy downa
                                                    > > To bym zapłodnił wszystkie córeczki tych obrońców życia
                                                    > > I problem by się sam rozwiązał.
                                                    > -------------------------
                                                    > To mogłoby być skuteczne, a skuteczność jest mi bliska.

                                                    Skuteczność zapewne, ale genetyka to już terra incognita ;)






                                                    (P.S. Poważnie nigdy nie sprawdzałeś co to jest zespół downa??? "spermą downa" chcesz "zarażać"? :D wontowi się nie dziwię ale Ty?)
                                                  • bgz0702 Re: Archetyp Cersei Lanister 14.10.17, 22:14
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > wont2 napisał:
                                                    > >
                                                    > > Słowo daję,
                                                    > > > Jakbym miał czapkę niewidkę
                                                    > > > I z kanisterek spermy downa
                                                    > > > To bym zapłodnił wszystkie córeczki tych obrońców życia
                                                    > > > I problem by się sam rozwiązał.
                                                    > > -------------------------
                                                    > > To mogłoby być skuteczne, a skuteczność jest mi bliska.
                                                    >
                                                    > Skuteczność zapewne, ale genetyka to już terra incognita ;)
                                                    >
                                                    > (P.S. Poważnie nigdy nie sprawdzałeś co to jest zespół downa??? "spermą downa"
                                                    > chcesz "zarażać"? :D wontowi się nie dziwię ale Ty?)


                                                    znacie człowieka? ewenement

                                                    www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwimkIn39PDWAhUIVRoKHQXIC4kQFggnMAA&url=http%3A%2F%2Fwww.newsweek.pl%2Fwiedza%2Fnauka%2Fzespol-downa-lek-pablo-pineda-newsweek-pl%2Cartykuly%2C270406%2C1.html&usg=AOvVaw0T4MdOebC6_idlQ7RfH9DH
                                                  • aandzia43 Re: Archetyp Cersei Lanister 14.10.17, 23:39

                                                    >
                                                    > znacie człowieka? ewenement
                                                    >
                                                    > www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwimkIn39PDWAhUIVRoKHQXIC4kQFggnMAA&url=http%3A%2F%2Fwww.newsweek.pl%2Fwiedza%2Fnauka%2Fzespol-downa-lek-pablo-pineda-newsweek-pl%2Cartykuly%2C270406%2C1.html&usg=AOvVaw0T4MdOebC6_idlQ7RfH9DH


                                                    Mozaikowatość. Jednemu z anomaliami chromosomalnymi (np.z downem) trafi się więcej komórek z.dodatkowym chrmosomem drugiemu mniej. Gdzieś tam na początku rozwoju zarodkowego. To nie.dzięki pracy rodzicow ten chłopak tyle osiągnął, miał farta że jest takim "mało downem". Większość mimo stawania na rzesach rehabilitantow jest jaka jest, choć oczywiście i tak lepsza niż bez tej pracy. Kolejna manipulacja to pokazywanie downów jako łagodnych, dobrze współpracujących i radzących sobie muminków. Są bardzo, bardzo różni. Wiesz ze.po czterdziestce większość downów ma alzheimera? Reszta tylko trochę później. To wielkie szczęście jeśli mają kogoś kto ich kocha i kto, co równie.ważne, ma siłę się nimi właściwie opiekować. I kto żyje dłużej niż oni.
                                                  • marek.zak1 Re: Archetyp Cersei Lanister 14.10.17, 22:49
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > -------------------------
                                                    > > To mogłoby być skuteczne, a skuteczność jest mi bliska.
                                                    >
                                                    > Skuteczność zapewne, ale genetyka to już terra incognita ;)
                                                    >
                                                    >

                                                    > (P.S. Poważnie nigdy nie sprawdzałeś co to jest zespół downa??? "spermą downa"
                                                    > chcesz "zarażać"? :D wontowi się nie dziwię ale Ty?).
                                                    ----------------------
                                                    Skuteczność, w tym przypadku (pomijając przekonywanie feministek) = moje zdrowe dzieci.
                                                    Tydzień temu będąc w restauracji, widziałem parę w dwojgiem dzieci Downów. To było przerażające.
                                                  • aandzia43 Re: Archetyp Cersei Lanister 14.10.17, 23:19
                                                    drugin
                                                    >
                                                    > Skuteczność zapewne, ale genetyka to już terra incognita ;)
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > (P.S. Poważnie nigdy nie sprawdzałeś co to jest zespół downa??? "spermą downa"
                                                    > chcesz "zarażać"? :D wontowi się nie dziwię ale Ty?)


                                                    Poważnie, nigdy nie słyszałeś, że anomalie chromosomalne są przekazywane.potomstwu? Terra incognita.
                                                  • druginudziarz sperma downa 15.10.17, 10:11
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Poważnie, nigdy nie słyszałeś, że anomalie chromosomalne są przekazywane.potoms
                                                    > twu? Terra incognita.

                                                    Dobrze, więc wyjaśnij mi jak krowie na rowie, czym się różni sperma downa od takiej zwykłej spermy i w jaki sposób zespół downa "przekazywany jest potomstwu".
                                                    Przy okazji przypominam sie w sprawie nazwisk morderców co mordują działaczy pro-chois, zmaterializowali się w końcu czy nadal tkwią w obszarze Twoich fantazji?
                                                  • aandzia43 Re: Archetyp Cersei Lanister 15.10.17, 00:58
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > Słowo daję,
                                                    > > Jakbym miał czapkę niewidkę
                                                    > > I z kanisterek spermy downa
                                                    > > To bym zapłodnił wszystkie córeczki tych obrońców życia
                                                    > > I problem by się sam rozwiązał.
                                                    > -------------------------
                                                    > To mogłoby być skuteczne, a skuteczność jest mi bliska.

                                                    Watpię chłopaki. Skoro Radziwiłł nie dałby swojej zgwałconej córce tabletki bellaone, która przeciez nie jest nawet wczesnoporonną tabletką, to znaczy że mamy do czynienia z ludźmi zwyczajnie okrutnymi i nie ma.co liczyć na jakaś refleksję czy litość nad kobietą, nawet jeśli jest im podobno bliska. Składają swoje dzieci na ołtarzu idei świętości zygot, zarodków a nawet zarodków jeszcze nie istniejących. Radziwiłł został w necie okrzyknięty obrońcą życia niepoczętego ;-)
                                                  • aandzia43 Re: Archetyp Cersei Lanister 15.10.17, 00:59
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > Słowo daję,
                                                    > > Jakbym miał czapkę niewidkę
                                                    > > I z kanisterek spermy downa
                                                    > > To bym zapłodnił wszystkie córeczki tych obrońców życia
                                                    > > I problem by się sam rozwiązał.
                                                    > -------------------------
                                                    > To mogłoby być skuteczne, a skuteczność jest mi bliska.

                                                    Watpię chłopaki. Skoro Radziwiłł nie dałby swojej zgwałconej córce tabletki bellaone, która przeciez nie jest nawet wczesnoporonną tabletką, to znaczy że mamy do czynienia z ludźmi zwyczajnie okrutnymi i nie ma.co liczyć na jakaś refleksję czy litość nad kobietą, nawet jeśli jest im podobno bliska. Składają swoje dzieci na ołtarzu idei świętości zygot, zarodków a nawet zarodków jeszcze nie istniejących. Radziwiłł został w necie okrzyknięty obrońcą życia niepoczętego ;-)
                                                  • urquhart check her worst impulses instead of feeding them 14.10.17, 10:01
                                                    Wiesz w GoT jest taka scena z Cersiei kiedy pyta Tyriona dlaczego jej brat wpiera Denerys:

                                                    Tyrion Lannister: I think she will make the world a better place.
                                                    Cersei Lannister: You said she’d destroy King’s Landing.
                                                    Tyrion Lannister: She knows herself. She chose an advisor who would check her worst impulses instead of feeding them. That’s the difference between you.

                                                    youtu.be/XuVKW1liIhY?t=483
                                                    To ten o wątek o żywieniu nakrecaniu lęku i emocji przed o którym wspomniał Drugi i Proteinowy. Ty jak Cersei żywisz i karmisz te emocje by mieć siłę.

                                                    Widzę kompromis zrównania praw jak w zmienionych ostatnio przepisach o obronie koniecznej: "Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej odpierając zamach polegający (...)".

                                                    Każda odpowiedź dana przez mężczyznę na twoje bedzie zła, bo powinien wspierać i bronić swoją partnerkę w potrzebie, najbliższych w pierszwj kolejności.

                                                    Natomiast jesteś na tyle inteligentna przecież że wiesz że jako prawo to wytrych i przyczółek do dalszego ataku, praktycznie był jeden taki przypadek w ostaniach latach w Wielkopolsce ale uzyskanie tu przyczółka to pole wyjścia do szerszego ataku.
                                                    Bo czy organizatorki marszu dzięki wsparciu nie poszły za ciosem od razu i nie zbierają podpisów pod projektem aborcji na życzenie obłudnym tytułem "Ratujmy Kobiety"?
                                                    A ty jesteś z nimi dalej czy nie ?
                                                  • aandzia43 Re: check her worst impulses instead of feeding t 15.10.17, 02:02
                                                    - nie odpowiedziales na moje pytanie
                                                    - skończ z tymi absurdalnymi porównaniami do Cesrsei bo obnażasz tu jakieś lęki kastracyjne (swoją drogą taka ze mnie Cesrsei jak z koziej dupy trąba :-D)
                                                    - przepros koleżanki za insynuacje jakoby rządziła nimi czasem na forum jakaś samica alfa w osobie niejakiej Aandzi, bo one rządzą się same, nawet jeśli przypadkiem ich poglądy są zbieżne z poglądami onej Aandzi co rozumiem mocno ci nie na rękę (samica alfa ze mnie taka jak z koziej dupy trąba, jak wyżej)
                                                    - to musi być bardzo przykre gdy poświęca się kilka lat na głoszenie słowa na forum a ono takie oporne, że nijak niczego nauczyć się nie chce, niewdzięczne takie.
                                                  • aandzia43 Re: check her worst impulses instead of feeding t 15.10.17, 02:15
                                                    A propos emocji: piszę o konkretnych wydarzeniach i problemach z którymi mierzą się ludzie. I tym co się dzieje gdy komuś przychodzi do głowy ustanawiać restrykcyjne prawo (historia i współczesnosc). Real. Krew, pot i łzy zamiast twojego wąchania kwiatkow na niebieskich łąkach. Niemiła i niechętnie oglądana strona rzeczywistości, a pokazywanie jej to już czysta bezczelność i fuble. W razie czego ma się znajomych lekarzy i wypowiadać się można a na razie nie psujmy sobie dobrego mniemania na swój temat.
                                  • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 20:34
                                    > Problem ma kilka warstw (biologia, historia, prawo, obyczaj), literaturę o mie
                                    > szanej jakości metod i danych, zwłaszcza w kontekście „bieżącego roku”. Tzw dys
                                    > kurs ma pełno zakopanych min - pojec zaprojektowanych na eksplozje w dyskusji,
                                    > nie na porozumienie a juz na pewno nie niuans. Jest zaprojektowany na dzielenie
                                    > ludzi i wsadzanie ich w pudełka. Cos jak nienarodzone dzieci/zarodki.

                                    No ma wiele warstw. Jak się ktoś ocknął kilkanaście lat temu w Polsce w temacie aborcji wcześniej nie poświęcając mu jednej myśli i nasłuchał się tylko tego co wypisują obie strony (szczególnie ekstrema) to faktycznie włazi co rusz na jakąś minę i płynie z rwącą rzeką narodowej emocji jeśli nadal nie poświęca tematowi myśli a wyłącznie emocje.
                                    Swoją drogą "nienarodzone dziecko" to taki sam semantyczny potworek i nieuczciwe granie na emocjach przez prolajów co "niepostarzały starzec" na określenie kogoś, kto młodo umarł ;-) Nie mam wątpliwości, że zarodek to człowiek i że to życie, ale ponieważ nie padam na twarz przed wszystkim co ludzkie i nie celebruję za wszelką cenę życia (mięso jadam, komary zabijam, chore zwierzęta w końcu usypiam, napadnięta przypuszczalnie broniłabym się bez skrupułów) to zawsze wybiorę dobro człowieka-kobiety przed niezorganizowanym i nieczującym człowiekiem-zarodkiem. Czy będzie mi z tym miło czy niemiło nie ma znaczenia. Uczucia i emocje na drastyczne widoki to moja sprawa, a nie jedyny drogowskaz. Idea "życie" i idea "człowiek" zawsze przegrają we mnie z.. życiem.
                                    Znam kilku prolajfów i wielu szanuję. Za konsekwencję bez histerii i bez działań typu "a ja wam pokażę głupie kurwy co się skrobać chceta, za karę rodzić będziecie". Za świadczenie własną historią i postępowaniem a nie ględzeniem, uproszczeniami i manipulowaniem danymi. Zgadza mi się u nich prezentowana na co dzień wrażliwość z głoszonymi hasłami i za to szacun. U większości mi się niestety nie zgadza. Z ciekawością też przyglądam się ludziom noszącym chorągwie z pokawałkowanymi płodami (chociaż ostatnio widziałam jakieś nieokreślone czerwone masy), bez agresji. No chyba że się jakiś agresywny z gęby typ trafi.
                              • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 11:49
                                lybbla napisał:

                                > Ja widzę nie niedorozwój poznawczy. Przykład pierwszy z brzegu, zdjęcia rozpłat
                                > anych noworodków. Aandzia to tuz intelektu przy Urqu i dziwię się jej,
                                > że się jej chce. Oszustwo jest oszustwem. Niech pokazują skrobankę z piątego
                                > tygodnia. Trzeba być wyjątkowo ograniczonym by nie zauważać manipulacji

                                Troszkę manipulacja ale za to jaka skuteczna :) miło się patrzy ile osób i kogo wkurza.
                                Ja bym to rozegrał jeszcze inaczej, kupił bym jakiegoś taniego artystę, nie musi być znany, bo po co, wystarczy żeby asp skończył, i prezentowałby te plakaty jako "instalacja artystyczna". No i kto się wtedy przyczepi? artysta ma przecież pełne prawo do subiektywnego postrzegania świata i przeżywania go na swój sposób :D
                                Zresztą sądzę że lada chwila kontrrewolucja sięgnie po takie sposoby, no bo przecież nie jest tak że neomarksiści mają monopol a wyjątkowo łatwo się trolluje przy dzisiejszych możliwościach przekazu :)
                                • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 12:28
                                  druginudziarz napisał:

                                  > lybbla napisał:
                                  >
                                  > > Ja widzę nie niedorozwój poznawczy. Przykład pierwszy z brzegu, zdjęcia r
                                  > ozpłat
                                  > > anych noworodków. Aandzia to tuz intelektu przy Urqu i dziwię się jej,
                                  > > że się jej chce. Oszustwo jest oszustwem. Niech pokazują skrobankę z piąt
                                  > ego
                                  > > tygodnia. Trzeba być wyjątkowo ograniczonym by nie zauważać manipulacji
                                  >
                                  > Troszkę manipulacja ale za to jaka skuteczna :) miło się patrzy ile osób i kogo
                                  > wkurza.

                                  Owszem, skuteczna, bo ludziki jak się natchną jakąś myślą, to można im każdy kit wcisnąć i nie zauważą, choćby mieli biologię w szkole i dostęp do wiedzy wszelakiej w necie. Np. że model zarodka rozdawany przez katechetki długości 2 cm ma proporcje noworodka. I że zarodek to dziecko z wszelakimi właściwymi dziecku funkcjami i możliwościami, itd. Takie typowe propagandowe dorabianie piździe uszu. Chwyta rozhisteryzowane masy.

                                  > Ja bym to rozegrał jeszcze inaczej, kupił bym jakiegoś taniego artystę, nie mus
                                  > i być znany, bo po co, wystarczy żeby asp skończył, i prezentowałby te plakaty
                                  > jako "instalacja artystyczna". No i kto się wtedy przyczepi? artysta ma przecie
                                  > ż pełne prawo do subiektywnego postrzegania świata i przeżywania go na swój spo
                                  > sób :D
                                  > Zresztą sądzę że lada chwila kontrrewolucja sięgnie po takie sposoby, no bo prz
                                  > ecież nie jest tak że neomarksiści mają monopol a wyjątkowo łatwo się trolluje
                                  > przy dzisiejszych możliwościach przekazu :)


                                  Zapewne. Nie mam złudzeń że nadciągają mroki hipokryzji, braku środków antykoncepcyjnych i pokątnych skrobanek ze wszystkimi ich konsekwencjami. Normalny płodozmian. Ąż się ludziom uleje i przechyli w drugą stronę i przyjdzie nowy Boy-Żeleński ;-)
                            • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 11:33
                              proteinawy napisał(a):

                              > Błąd moze i z mojej winy, mętnie poszę. Ale zanim sie zapuszczę w konkrety, doj
                              > asnijmy co masz na myśli jak piszesz „przeceniasz”. Bo wydaje mi sie, ze obaj z
                              > gadzamy sie ze wpływ stylu i treści jakiś jest. Zwłaszcza na forum.


                              Tak tak, jak najbardziej "wpływ jakiś jest", PUA to bardzo dobrze opisuje.
                              Jednak jak nie masz "warorów podstawowych" to rzaden kurs krasomówstwa Casanovą Cię nie uczyni. Juz jepiej zaintestować w psychologa, sport, lepszy samochód ;)

                              > Co do stylu i tresci naszego Lybbli - czesc pan to wkurwia, ale dla czesci to j
                              > est balsam na zniewolone przez kapitalistyczny patriarchat dusze. Popatrz tam o
                              > bok na lęki przed pogromem.

                              Na lęki przed pogromeme antydepresanty sa niezłe, albo dedykowane prochy przeciwlękowe. Balsam makaranu nawijanego na uszy, wiec będzie skuteczny głównie w tym tergecie plus, co juz pisałem, jakieś nawiedzone humanistki od akcji "nie czytasz, nie idę z tobą do łózka".
                              Seks jest dobry na smutki tego świata ale krótko działa.
                                    • druginudziarz Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 12.10.17, 14:20
                                      proteinawy napisał(a):

                                      > > Ale dlaczego zakładasz że ilość królików do odstrzelenia jest niewyczerpy
                                      > walna? i że tylko jeden myśliwy w lesie? <
                                      >
                                      > Nie jest niewyczerpana ale jest wystarczająca (to z punktu tych co moga przebie
                                      > rać, Lybbla pisze ze zycia mu nie starcza zeby te wszystkie tłuściutkie króliki
                                      > skonsumować).

                                      "Lybla pisze" to brzmi jak "w telewizorze powiedzieli" ;)
                                      no bądźmy poważni :)

                                      Żeby nie rozwijać zbędnie tematu to tyle Ci powiem, że kiedyś interesowałem się "sławnymi mówcami" i powiem Ci że im nie bardzo z kobietami szło, nie wiem, może gęby mieli szpetne? :)
                                    • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 15.10.17, 17:52
                                      proteinawy napisał(a):

                                      > Nie jest niewyczerpana ale jest wystarczająca (to z punktu tych co moga przebie
                                      > rać, Lybbla pisze ze zycia mu nie starcza zeby te wszystkie tłuściutkie króliki
                                      > skonsumować).

                                      Od tego konsumownia jestem tak tłusty i powolny, że nie starcza mi czasu by być konsumownym przez króliki. Czas by się trochę wypościć.
                  • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 18:20
                    proteinawy napisał(a):

                    > > Chcesz powiedziec ze w przyszlosci mezczyzni wypieknieja i zaczna zwilzac
                    > ? No az taka optymistka to bym nie byla ;-)
                    >
                    > Pogrymasic, ze brzydki, ze przyglup i prymityw zawsze bedzie można, to odwieczn
                    > a cześć dealu. Co do Lybbly (Lybbli?) - nie chodzi o to ze gładkolicy tylko, ż
                    > e złotousty. W przeciwienstwie do tych 70% odpadów, ktorzy nie maja az tyle gen
                    > etycznej czy werbalnej przyzwoitości.


                    To się niegdy nie zmieni...faceci zawsze będę lepiej wiedzieć co kobietę zwilża;)
                        • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 19:26
                          proteinawy napisał(a):

                          > > Raczej Proteinowemu chodzi o to ze Lybbla to wazeliniarz.
                          >
                          > To tez. I to miała byc gra slow, ze w minecie tez dobry, przynajmniej tak stoi
                          > w jego ulotce reklamowej.

                          Ale wiesz kto najlepiej i najchetniej pierdoli o minecie? ;-) Ten, komu klapie. Jakos sie musi sprzedac. Takze ten tego uczulam, jak ktos sie rozwodzi o tym jak to on lubi lizac cipe... aha.
                            • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 19:57
                              mabelle2000 napisała:

                              > Ten kto mial duzo partnerek. Seks bez orgazmu powszechnie uwaza sie za niezalic
                              > zony. Skoro tabuny kobiet dochodza przy minecie, a nie podczas penetracji, to t
                              > rza te baby lizac chyba, nie ?

                              Proteinowy slyszales? Pierdol o minecie. Takich jak ja nie przelecisz ale bedziesz mial TABUNY do przelizania. Tez nie zaliczam seksu bez spuszczenia, no sorry nie na darmo jestem fanka kategorii creampie.
                              • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 20:02
                                hello-kitty2 napisała:
                                > Proteinowy slyszales? Pierdol o minecie. Takich jak ja nie przelecisz ale bedzi
                                > esz mial TABUNY do przelizania. Tez nie zaliczam seksu bez spuszczenia, no sorr
                                > y nie na darmo jestem fanka kategorii creampie.

                                Proteinowy..to już jesteś zainteresowany seksem pozamałżeńskim?
                              • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 20:36
                                hello-kitty2 napisała:

                                > Proteinowy slyszales? Pierdol o minecie. Takich jak ja nie przelecisz ale bedzi
                                > esz mial TABUNY do przelizania.

                                Proporcje w dawaniu i braniu, i satysfakcja z tego wynikajaca sa kwestia indywidualna.
                                Pewnie szczescie w najczystszej postaci osiagna dwa osobniki, ktore przyjemnosc drugiej strony cenia wyzej niz wlasna. Tacy jak sie dobiora... ;-)

                                Wtedy Jak sie Tez nie zaliczam seksu bez spuszczenia, no sorr
                                > y nie na darmo jestem fanka kategorii creampie.

                                Tak mysli wiekszosc ludzi. Lista oczekiwan, preferencji, czynnosci, ktore maja sprawic zeby seks byl udany. Pozostaje tylko odhaczac po kolei. Tymczasem dotykamy drugiego czlowieka, tak blisko ze bardziej sie nie da. Czesto zagladamy mu w dusze i widzimy takie same rany jak nasze. Niesamowite.


                                • hello-kitty2 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 21:33
                                  mabelle2000 napisała:

                                  > Tak mysli wiekszosc ludzi. Lista oczekiwan, preferencji, czynnosci, ktore maja
                                  > sprawic zeby seks byl udany. Pozostaje tylko odhaczac po kolei. Tymczasem dotyk
                                  > amy drugiego czlowieka, tak blisko ze bardziej sie nie da. Czesto zagladamy mu
                                  > w dusze i widzimy takie same rany jak nasze. Niesamowite.

                                  No coz, zwierzeta, moze uda sie czegos nauczyc od Ciebie.
                            • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 19:59
                              mabelle2000 napisała:

                              > hello-kitty2 napisała:
                              >
                              > > Ale wiesz kto najlepiej i najchetniej pierdoli o minecie? ;-) Ten, komu k
                              > lapie.
                              >
                              > Ten kto mial duzo partnerek. Seks bez orgazmu powszechnie uwaza sie za niezalic
                              > zony. Skoro tabuny kobiet dochodza przy minecie, a nie podczas penetracji, to t
                              > rza te baby lizac chyba, nie ?

                              Atawiam na Kicię:))
                            • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 23:43
                              mabelle2000 napisała:

                              > hello-kitty2 napisała:
                              >
                              > > Ale wiesz kto najlepiej i najchetniej pierdoli o minecie? ;-) Ten, komu k
                              > lapie.

                              A kogo mierzi pierdolenie o minecie?
                              Tej której śmierdzi i której nie staje (a walnę se emotikonkę) ;)


                              >
                              > Ten kto mial duzo partnerek. Seks bez orgazmu powszechnie uwaza sie za niezalic
                              > zony. Skoro tabuny kobiet dochodza przy minecie, a nie podczas penetracji, to t
                              > rza te baby lizac chyba, nie ?

                              A tyle się boginka naprodukowała na temat różnorodności kobiet ale jak widać trzeba w kółko powtarzać.
                                • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 00:16
                                  hello-kitty2 napisała:


                                  > No to juz hop w ramionka Mabelle, ona tam umie pocieszac rozne takie klapofiuty
                                  > , opisywala ;-)

                                  Wszystko Ci się merda. Ostatnio pisała, że się bzyka dniami i nocami (pięcioma chyba?). Chyba nie dałbym rady.


                                  > A ja niech Ci smierdze na kilometry, tak mi dopomoz Bog!

                                  Jedź do granic Holandii i odmów różaniec. Wystarczy bym nie wpychał nosa w nie swój interes;)
                              • mabelle2000 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 10.10.17, 07:14
                                lybbla napisał:

                                > A tyle się boginka naprodukowała na temat różnorodności kobiet ale jak widać tr
                                > zeba w kółko powtarzać.

                                Bylo o roznorodnosci, ale byly tez statystyki. 70- 80 % kobiet nie ma orgazmow na skutek penetracji. Chyba ze chcesz sie klocic i podasz jakies inne dane, bardzo prosze. Nie dziwi wiec raczej ze milosnicy minety kojarza mi sie z mainstreamem. Z mainstreamem i duzym przebiegiem ;-) Bo statystycznie latwiej trafic na taka co ma drewniana pochwe i kaze sobie lizac lechtaczke, niz na taka co ma drewniana lechtaczke i kaze sie ruchac godzinami.
                                • lybbla Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 11.10.17, 00:04
                                  mabelle2000 napisała:

                                  > lybbla napisał:
                                  >
                                  > > A tyle się boginka naprodukowała na temat różnorodności kobiet ale jak wi
                                  > dać tr
                                  > > zeba w kółko powtarzać.
                                  >
                                  > Bylo o roznorodnosci, ale byly tez statystyki. 70- 80 % kobiet nie ma orgazmow
                                  > na skutek penetracji. Chyba ze chcesz sie klocic i podasz jakies inne dane, bar
                                  > dzo prosze. Nie dziwi wiec raczej ze milosnicy minety kojarza mi sie z mainstre
                                  > amem. Z mainstreamem i duzym przebiegiem ;-) Bo statystycznie latwiej trafic n
                                  > a taka co ma drewniana pochwe i kaze sobie lizac lechtaczke, niz na taka co ma
                                  > drewniana lechtaczke i kaze sie ruchac godzinami.

                                  Ależ to nie do Ciebie było tylko do tej drugiej. Jest tak jak piszesz, tylko wytłumacz to tej, która świat postrzega jedynie z perspektywy swojej Cipy.

                                  A dla chłopców podlotków jest jedna uniwersalna rada od pań z forum
                                  `nic gorszego niż pan jadący swoją byłą'.
                          • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 20:49
                            > Ale wiesz kto najlepiej i najchetniej pierdoli o minecie? ;-) Ten, komu klapie. Jakos sie musi sprzedac. Takze ten tego uczulam, jak ktos sie rozwodzi o tym jak to on lubi lizac cipe... aha. <

                            Zostawiajac żarty i docinki na boku jest chyba w kobietach (z poprawka na „każda ma troche inaczej”) głód, ktory rozumiem głowa ale w ktory nie umiem sie wczuć. Głód nie bycia pomijana, olewana. Nie wiem czy Ty masz ten głód czy nie. Czasem od strony mezczyzny to wyglada prawie jakbyście miały głód dominacji. Takich głodów sie łatwo nie zaspokaja...

                            Jezeli pojawia sie na horyzoncie pieśniarz ktory śpiewa o cudownej esencji i naturze kobiecości i przede wszystkim deklaruje ze w seksie bedzie otwarty na to czego potrzeba partnerce, ze ma czas, ze nie ma potrzeby dominacji ze to całe napięcie miedzy płciami to rodzaj atawizmu, opresji, przemocy prawie - to jak nie odetchnąć i dac człowiekowi szanse.

                            Ja w młodości miałem taki sam modus operandi, troche z przekonania, troche z desperacji. Oczywiscie ze to nie działa na wszystkie, nawet nie na większość, ale działa na wystarczająca ilość.
                            • aandzia43 Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 21:13

                              > Jezeli pojawia sie na horyzoncie pieśniarz ktory śpiewa o cudownej esencji i n
                              > aturze kobiecości i przede wszystkim deklaruje ze w seksie bedzie otwarty na to
                              > czego potrzeba partnerce, ze ma czas, ze nie ma potrzeby dominacji ze to całe
                              > napięcie miedzy płciami to rodzaj atawizmu, opresji, przemocy prawie - to jak n
                              > ie odetchnąć i dac człowiekowi szanse.
                              >
                              > Ja w młodości miałem taki sam modus operandi, troche z przekonania, troche z de
                              > speracji. Oczywiscie ze to nie działa na wszystkie, nawet nie na większość, ale
                              > działa na wystarczająca ilość.

                              Zawsze mnie zastanawiało, że deklaracje (będę taki, śmaki, cudowny, potraktuję cię jak księżniczkę) wystarczają komuś do otworzenia się na drugiego człowieka. Czego by nie dotyczyły. Chociaż pewnie twoje deklaracje poparte były odpowiednimi działaniami lub przedsmakiem tych działań.


                              > Zostawiajac żarty i docinki na boku jest chyba w kobietach (z poprawka na „każd
                              > a ma troche inaczej”) głód, ktory rozumiem głowa ale w ktory nie umiem sie wczu
                              > ć. Głód nie bycia pomijana, olewana.

                              Nie wiem czy tak samo rozumiemy słowa "pomijanie, olewanie" ale wydaje mi się, że taki głód to normalne nastawienie normalnego zdrowego człowieka i normalne oczekiwanie wobec ludzi z którymi wchodzi ów normalny człowiek w bliską, choćby nawet chwilową, relację.
                              • proteinawy Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 21:39
                                > Zawsze mnie zastanawiało, że deklaracje (będę taki, śmaki, cudowny, potraktuję cię jak księżniczkę) wystarczają komuś do otworzenia się na drugiego człowieka. Czego by nie dotyczyły. Chociaż pewnie twoje deklaracje poparte były odpowiednimi działaniami lub przedsmakiem tych działań. <

                                Tak, takich rzeczy sie nie mowi wprost, a ja dawniej byłem autentycznie zainteresowany ludzmi w ogole a kobietami zwłaszcza. Jak jakies mityczne stwory. Tymczasem one były do przodu o prawie pokolenie (mimo tego samego wieku), juz sie statkowały do ślubu. Pewnie chciały przed ślubem dziubnąć cielęciny.

                                Dopiero teraz mi ochłódło, kobieta okazuje sie tez człowiek.
                              • zawle Re: Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykown 09.10.17, 22:09
                                aandzia43 napisała:
                                > Zawsze mnie zastanawiało, że deklaracje (będę taki, śmaki, cudowny, potraktuję
                                > cię jak księżniczkę) wystarczają komuś do otworzenia się na drugiego człowieka.
                                > Czego by nie dotyczyły. Chociaż pewnie twoje deklaracje poparte były odpowiedn
                                > imi działaniami lub przedsmakiem tych działań.

                                Motyw księzniczki pojawia się dość czesto z rozmowach z kobietami. Może za dużo bajek w ciecięctwie? Ale chyba w sumie chodzi o to samo co większości ludzi...chcę być dla kogoś kims. Ważnym , innym, szczególnym, wyjątkowym. Czyli dokładnie to co pisze proteinowy przypisując to kobietom. Ale ma trochę racji. Jest więcej facetów niż kobiet, którym pojawia się chęć ucieczki gdy są tak osobiście traktowani. Boją się że druga strona liczy na coś więcej.

                                > > Zostawiajac żarty i docinki na boku jest chyba w kobietach (z poprawka na
                                > „każd
                                > > a ma troche inaczej”) głód, ktory rozumiem głowa ale w ktory nie umiem si
                                > e wczu
                                > > ć. Głód nie bycia pomijana, olewana.
                                >
                                > Nie wiem czy tak samo rozumiemy słowa "pomijanie, olewanie" ale wydaje mi się,
                                > że taki głód to normalne nastawienie normalnego zdrowego człowieka i normalne o
                                > czekiwanie wobec ludzi z którymi wchodzi ów normalny człowiek w bliską, choćby
                                > nawet chwilową, relację.