jestem tu nowa - też mam problem

13.10.04, 12:53
Witajcie.
Przypadkiem znalazłam to forum i czytając aż się zdziwiłam, że tylu ludzi
jest w podobnej sytuacji. Zastanawiałam się czy w ogóle pisać o tym , ale
może akurat coś mi doradzicie.
Jesteśmy ze sobą 8 lat, 1,5 po ślubie. Problemy zaczęły się po urodzeniu
dziecka, czyli trwa to już 7 miesięcy. Mam wrażenie, że mój mąż mnie nie
chce. Pierwszy raz kochaliśmy się 4 miesiące po porodzie mimo że chciałam
dużo wcześniej, tylko nie mogłam męża zaciągnąć do łóżka. Wolał komputer czy
telewizor albo był zmęczony lub źle się czuł.
A jak już doszło do zbliżenia to było fatalnie. Bardzo mierna przyjemność.
Ale pomyślałam sobie, że pierwszy raz po porodzie to może tak jest, że może
potrzebuję więcej czasu, nie wiem...
Na następny raz czekałam miesiąc i znowu było to samo. A zawsze to ja
inicjowałam, namawiałam do seksu i próbowałam wieczorem odciągnąć od
komputera. Czułam się strasznie źle, bo ja miałam ochotę a on niestety w
ogóle o tym nie myślał. Pytałam dlaczego nie ma ochoty, to on twierdził że
ma, tylko zmęczony.
Rozmawialiśmy, pytałam czy to przez poród (rodziliśmy razem), twierdził że
nie, ale teraz już sama nie wiem, może nie chce się przyznać.
Po tej rozmowie była krótka poprawa. Jak mu powiedziałam jak smutno mi samej
zasypiać, że chcałabym się chociaż przytulić. Wtedy kochaliśmy się nawet
kilka razy, ale niestety znowu było niezbyt fajnie.
W końcu on stwierdził, że to ja nie chce się kochać i znowu jest jak
wcześniej. Zero bliskości. Czasem wyżebram jakiegoś buziaczka lub przytulę
się do jego pleców... smutne.
Już sama nie wiem czemu tak jest. Niby mam ochotę i często myślę o seksie a
jak już do niego dochodzi to nie mogę. Być może tak się dzieje, ze ja
przypuszczam, że on nie chce się ze mną kochać?
Nie wiem już co o tym wszystkim myśleć. Już nawet nie chce mi się niczego
zaczynać, bo znowu okaże się tak beznadziejnie, a z drugiej strony zrzera
mnie ochota...
A kiedyś było nam tak fajnie...
Ciągle mam nadzieje że jeszcze tak będzie, ale jak długo można czekać?
    • xapur Re: jestem tu nowa - też mam problem 13.10.04, 13:45
      Podobno niektórzy mężczyźnie źle znoszą "wspólny" poród. Tzn. nabierają
      niechęci do sexu ze swoimi kobietami. NIe wiem dlaczego tak jest, ale ponoć się
      to zdarza. Poza tym podobno również po porodzie pochwa jest rozszerzona nie
      dając odpowiedniej stymulacji dla penisa. Piszę cały czas podobno, gdyż wiedzę
      tę czerpię z książek. Sam nie miałem tego typu doświadczeń. W każdym bądź razie
      wszystkie te problemy są do przezwyciężenia. Trzeba tylko chcieć. Szczerze.
      • diara Re: jestem tu nowa - też mam problem 13.10.04, 17:04
        W moim przypadku nie chodzi o rozszerzoną pochwę. Jest wręcz przeciwnie....
        Juz prędzej biorę pod uwagę niechęć nęża po wspólnym porodzie. A jak to
        przezwyciężyć?
        I na pewno nie chodzi tu o mój wygląd, bo wyglądam nawet lepiej niż przed ciążą.
        • xapur Po pierwsze zapytać w czym problem. 13.10.04, 20:39
          Wielokrotnie już w różnych wątkach podkreślam znaczenie rozmowy. Chyba o tym
          zapominamy. Jestem facetem prostolinijnym i nie lubię się domyślać. Jak mam
          problem mówię o co mi chodzi. Tego samego oczekuję od partnerki. Wiem, że z
          kobietami różnie bywa (wolą jak się facet sam domyśli). Tyle, że facet sam się
          raczej nie domyśli. Trzeba mu wyłożyć kawę na ławę i jasno powiedzieć czego się
          oczekuje i co się nie podoba. Należy również uzmysłowić jak bardzo jest to
          ważna sprawa i jak brak rozwiązania może fatalnie wpłynąć na dalsze pożycie. W
          końcu nie po to człowiek się żeni czy wychodzi za mąż, by się męczyć z
          partnerem, który go nie rozumie. Związek polega na obopólnym zrozumieniu i
          umiejętności dostosowania się i kompromisu.
          Powtórzę także moje zdanie odnośnie braku seksu. CO ZA LUDZIE? JAK MOŻNA NIE
          MIEĆ OCHOTY NA SWOJĄ KOBIETĘ (lub odwrotnie)? Trudno mi to zrozumieć, stąd nie
          wiem czy moje rady na cokolwiek się zdadzą. Ale mam taką nadzieję. Pozdrawiam
          • wiedzma26 Re: Po pierwsze zapytać w czym problem. 14.10.04, 06:57
            xapur napisał:


            > Powtórzę także moje zdanie odnośnie braku seksu. CO ZA LUDZIE? JAK MOŻNA NIE
            > MIEĆ OCHOTY NA SWOJĄ KOBIETĘ (lub odwrotnie)? Trudno mi to zrozumieć, stąd nie
            > wiem czy moje rady na cokolwiek się zdadzą. Ale mam taką nadzieję. Pozdrawiam
            Właśnie xapur ty tego nie rozumiesz - a te rady w stylu seks bielizna, nastrój
            itd itp to sobie można....... nie wiem dlaczego tak jest ale jak partner
            przestaje przejawiać jakiekolwiek zainteresowanie to raczej nic nie pomoże...
            mój chyba woli sie nie przemęczać i nie tracić czasu, więc napięcie seksualne
            pod prysznicem "likwiduje". Ja już tylko jednego się nauczyłam nie rozmawiać i
            nie szukać porady u osób które "nie rozumieją" jak można nie mieć ochoty na
            swoja kobietę (w czasach mojej "mega desperacji" poskarżyłam się mojej siostrze
            - ona problem omówiła ze swoimi "przyjaciółkami" i teraz ciągle słyszę jaki to
            one seks miały w moim wieku - wieczorem, rano a bywało i tak że małżonek się w
            nocy tylko po to budził...
            • anula36 Re: Po pierwsze zapytać w czym problem. 14.10.04, 08:48
              Masz racje syty glodnego nie zrozumie a siostrze skrocilabym jezyk nozyczkami:)
            • diara Re: Po pierwsze zapytać w czym problem. 14.10.04, 09:50
              wiedzma26 napisała:

              Ja już tylko jednego się nauczyłam nie rozmawiać i
              > nie szukać porady u osób które "nie rozumieją" jak można nie mieć ochoty na
              > swoja kobietę

              Ja się tego też nauczyłam. Całe szczęście nie przekonałam się na własnej
              skórze. Ale jedna taka zwierzyła się kiedyś mojej koleżance, jak to jej mąż nie
              chce się z nią kochać,a ona kupuje bieliznę itp....
              Niestety, później została przez tą moją koleżankę wyśmiana za jej plecami, jak
              to się poniża, że ona by tak nigdy...eh, szkoda słów
              Ale przyznam, że ja wtedy też tego nie rozumiałam....
              Nauczyłam się o seksie nie rozmawiać ze znajomymi. Mój seks moja sprawa. Nawet
              tutaj mi trochę dziwnie o tym pisać, ale tu mnie chyba nikt nie wyśmieje.
              • sceptyczna1 Re: Po pierwsze zapytać w czym problem. 14.10.04, 09:57
                Oczywiście, że nikt Cię tutaj nie wyśmieje, bo jest tak jak napisała
                Anula "syty nigdy nie zrozumie głodnego", a jak pewnie sama zauważyłaś
                zdecydowana większość na tym forum albo jest albo kiedyś była "głodna" i zna
                Twój ból z autopsji. Pozdrawiam serdecznie
              • xapur Wyśmieje? Olej takiego(taką)... 14.10.04, 11:26
                Post Diary przypomniał mi kolejną sprawę, która pojawia się gdzie niegdzie w
                postach. Otóż znowu nie pojmuję po jaką cholerę ludzie zadają się z takimi co
                to ich wyśmiewają, obgadują itp. Przecież w końcu się chyba można o tym jakoś
                dowiedzieć, a wtedy natychmiastowe zerwanie kontaktu. Swoją drogą mam pytanie
                do kobiet. Czy wy faktycznie tak się obsmarowujecie? Tylko szczerze. Z moich
                doświadczeń z płcią przeciwną wynika, że każda co innego mówi każdej (każdemu),
                a jeszcze co innego myśli. Przy czym jeśli przy okazji dokopie "przyjaciółce"
                no to po prostu niebo na ziemi. Hm, chyba otworzę wątek na temat. Bardzo mnie
                ciekawią opinie forumowiczów.
    • archiwald4 Re: jestem tu nowa - też mam problem 14.10.04, 12:32
      Chyba dyskusja odeszła od tematu. Problem diary brzmi:Niby mam ochotę i często
      myślę o seksie a jak już do niego dochodzi to nie mogę. Już nawet nie chce mi
      się niczego zaczynać, bo znowu okaże się tak beznadziejnie, a z drugiej strony
      zrzera mnie ochota..."

      też tak miałam a nawet jeszcze czasem mam - niby mi się chce, myślę o seksie,
      gdy np. w ciagu dnia mój mąż mnie pocałuje czy przytuli to czasem aż dreszcz
      mnie przechodzi, a jak przychodzi w lóżku co do czego to właściwie nie robi to
      na mnie wrażenia.
      Myślę, że może to mieć związek z reakcją organizmu kobiety po porodzie trochę
      (rodziłam sama w lutym 2003)i tak było dosyć długo po porodzie, na pewno dłużej
      niż 7 miesięcy jak u ciebie. tez gdzies jest mniej czy bardziej uświadomiona
      obawa przed kolejną ciążą. poza tym jest to chyba jakis podświadomy mechanizm
      obronny przed odrzuceniem przez druga stronę - jakoś podświadomie łatwiej
      samemu zrezygnować niż znów sie zawieść.
      U nas pomogło to, że ogólnie polepszyły się relacje między nami, powiedziałam
      mężowi co się dzieje ze mną, że nie odrzucam go tylko jakos wbrew własnym
      chęciom nie mogę sie rozkręcić. z kwestii takich bardziej technicznych pomogło,
      gdy wytłumaczyłam mu, że łatwiej się rozgrzeję gdy jak sie zabiera do rzeczy to
      żeby robił to zdecydowanie, a nie "myźgał" mnie delikatnie jak kota za uchem i
      ustalilismy, że jak już dochodzi do czegoś za obopólną zgodą to w trakcie nie
      ma żadnych hamulców, nie powstrzymujemy się mówiąc tego czy tamtego to nie rób
      (znamy granice na co mozna sobiepozwolić, żeby wszyscy byli zadowoleni)

      gdzieś latem był na tym forum wątek " nic mnie nie podnieca" czy jakos tak -
      spróbuj go znależć. może coś ci sie rozjasni?
      • yvona73pol Re: jestem tu nowa - też mam problem 14.10.04, 16:38
        do xapura - nie wszyscy maja to nieszczescie miec "przyjaciolki"; moje
        przyjaciolki sa warte tego slowa, dalabym sie za nie pokroic, i one za mnie, a
        i blizsze znajome, ktorych troche jest, rowniez nie sa dwulicowe...
        to tak obok tematu, (choc wiem, ze to o czym piszesz jest nagminne, pozostaje
        mi wspolczuc),
        pozdro,
        Iwona
        • xapur Tylko pogratulować. 15.10.04, 00:39
          Zaczynam się zastanawiać czy nie wiąże się to z naszym podejściem do
          zawieranych znajomości.Skoro tobie się tak udaje, z czegoś to wynika...
          Zapraszam na wątek bliżej związany z tym tematem. Pozdrawiam.
      • diara Re: jestem tu nowa - też mam problem 14.10.04, 16:40
        Dzięki archiwald, poszukam tego wątku.
        Ale u mnie chyba większym problemem jest brak jakiegokolwiek zainteresowania ze
        strony męża. A wręcz niechęć. Proponuję mu wspólny prysznic, to jemu się nie
        chce, kupiłam butelkę wina, to miał mnóstwo pracy na komputerze a poza tym nie
        miał ochoty na wino (wypiłam sama) i tak jest ciągle. Ostatnio prosiłam go,
        żeby położył się ze mną wcześniej to się trochę poprzytulamy. Usłyszłam, że źle
        się dzisiaj czuje. Jakby myślał, że chcę się kochać, a ja chciałam się tylko
        przytulić. Zero czułości. Jak w nocy przytulam się do jego pleców, to dla niego
        to znaczy, że się pcham na niego i go spycham na brzeg łóżka, a przecież za mną
        tyle miejsca!
        Po takim zachowaniu wydaje mi się, że on zwyczajnie nie chce się ze mną kochać.
        Tylko jak go pytam dlaczego, to mówi że chce, tylko to ja nie chcę.
        Wydaje mi się, ze powodem może być właśnie jego obecność przy porodzie albo to,
        że karmię piersią. Chociaż on twierdzi inaczej. On nawet nie dotyka moich
        piersi (brzydzi się??) Już nie wiem co o tym myśleć.
        Więc może dlatego jak już się kochamy to nie mogę się skupić, bo mam wrażenie
        że on to robi z przymusu.
        Chyba muszę z nim poważnie porozmawiać jeszcze raz.
        Przynajmniej się wreszcie wyżaliłam. Do tej pory byłam z tym problemem
        sama...dobrze, że jest to forum...
        • xapur Uparte bydlę z męża. Osioł to mało powiedziane. 15.10.04, 00:44
          Nie będę nic doradzał, bo nie wiem jak. Natomiast podziwiam cię za wytrwałość w
          miłości do osła. To jest prawdziwa miłość. Trzymaj się.
          • diara Re: Uparte bydlę z męża. Osioł to mało powiedzian 15.10.04, 09:44
            Nie zawsze tak jest. Tu opisałam kilka przypadków jakie się zdarzyły i wygląda
            strasznie.
            Ale nie o tym chciałam. Wczoraj coś mu się odmieniło i położył się ze mną spać.
            Nawet się kochaliśmy i było zupełnie inaczej. Nawet fajnie. Aż mi trochę głupio
            że takie rzeczy wypisywałam. Rozmawialiśmy. Wszystko jest na dobrej drodze. Mam
            nadzieję, że to nie tylko chwilowy przebłysk.
    • diara Re: jestem tu nowa - też mam problem 17.10.04, 10:44
      Po rozmowie z moim mężem dowiedziałam się, że on oczekuje ode mnie więcej
      inicjatywy (???)Ja oczekuję od niego tego samego.
      Może powinnam przyjść do niego w seksi bieliźnie i zamknąć mu tego laptopa na
      siłę, ale normalnie mam wrażenie, że mi odpowie "nie teraz, bo mam ważną pracę!"
      Zresztą uważam, że on też powinien się bardziej postarać.
      Mówił, że on ma ochotę się ze mną kochać i zapewniał że to nie chodzi o poród
      czy karmienie.
      Chyba oboje oczekujemy od siebie nawzajem czegoś więcej a rzeczywistość jest
      inna. Seks jest taki sobie. Stał się przewidywalny.
      Ale najważniejsze jest, że jestem teraz dobrej myśli. Kluczem jest szczera
      rozmowa. Myślę, że uda się to naprawić i będzie dobrze.
      • anula36 Re: jestem tu nowa - też mam problem 17.10.04, 11:31
        nawet jesli w jednym procencie udzial w tym forum pomogl ci podjac decyzje o
        rozmowie to byl sens tu zagladac i pisac;)
        Zycze powodzenia w przewartosciowaniu waznych dla was spraw.
        • xapur Nic dodać, nic ująć - odpowiedź Anuli idealna. 17.10.04, 17:53
      • lideczka_27 Re: jestem tu nowa - też mam problem 17.10.04, 21:21
        > Może powinnam przyjść do niego w seksi bieliźnie i zamknąć mu tego laptopa na
        > siłę, ale normalnie mam wrażenie, że mi odpowie "nie teraz, bo mam ważną
        pracę!


        Przypomniało mi się, jak kilka miesiący temu mój małż miał jakąś misję (rąbał w
        gierkę na kompie), a ja akurat po kąpieli już byłam i przygotowana i gotowa ;)
        Ja go "smyr" po głowie (bardzo lubi głaskanie ;), a ten - "poczekaj kotku, za
        chwilkę". No to zrzuciłam szlafrok, usiadłam mu na biurku zasłaniając monitor,
        rozsunęłam uda i mówię "mam nadzieję, że misja ci się powiedzie" ;))))) Dziwnym
        trafem szybko zgasił komputer i znaleźliśmy się w bardziej przyjaznym miejscu,
        bo na biurku mamy mało miejsca ;)

        Więcej inicjatywy i wszystko będzie OK ;)
        pa
        lidka
        • zonka7 Re: jestem tu nowa - też mam problem 18.10.04, 10:40
          Z moim mężem też często mamy "post" i to ja domagam się częściej a on wiecznie
          zajęty, zmęczony etc. Ale podobnie jak lideczka postawiłam męża przed faktem
          dokonanym: Ubrana w stringi, pończochy, gorseti podwiązki zasiadłam na jego
          biurku (też miał grę-misję i ratowł ludzkość!) Aha byłam w szlafroku, że nic
          nie podejrzewał i dopiero zamaszyście odsłaniając ciało go zaskoczyłam. No i
          było warto...
          • herge Re: jestem tu nowa - też mam problem 18.10.04, 11:04
            Pozazdrościć. Moja żona czuje się swobodnie tylko, gdy jest ubrana - do tego
            ostatnio mi się przyznała. Na nic moje zapewnienia, że uwielbiam jej ciało, na
            nic wielkie lustro w sypialni itd. Owszem, ubiera się stylowo, wygląda naprawdę
            pociągająco, jak cukierek. Tylko, że nie powinno się jeść cukierka w
            papierku...
Pełna wersja