Kobiety-naprawdę tak się obsmarowujecie za plecami

14.10.04, 11:48
Z lektury postów, a szczególnie z życia zauważyłem pewne zasady.
1. Kobieta rzadko mówi to co myśli.
2. W większości przypadków mówi co innego każdemu rozmówcy (jednemu to,
drugiemu co innego)
3. Ulubionym zajęciem tzw. "przyjaciółek" jest obsmarowywanie swoich
znajomych (szczególnie "przyjaciółek").
4. Kobiety mają dziwne rozumienie słowa "przyjaciółka" i "przyjaciel". Czyli
przyjaciółką nazywają większość koleżanek i znajomych (również te, które wg
mnie absolutnie nie zasługują na takie określenie). Natomiast przyjacielem
zwą partnera w związku (obojętnie czy tylko erotycznym czy w pełnym
rozumieniu) jakby automatycznie wykluczając możliwość znajomości z mężczyzną
na zasadach przyjaźni.
5. W kontaktach z mężczyznami kobietom jakoś ciężko zrozumieć, że facet nie
zrozumie dalekich aluzji i dziwnych zachowań. Jemu trzeba kawę na ławę, a to
jakby zbyt proste lub za trudne dla kobiet.

Napiszcie co sądzicie o powyższych twierdzeniach. Ciekawią mnie też opinie
mężczyzn, gdyż ci których znam mają zbliżoną do przedstawionej powyżej lub w
ostrzejszym wydaniu (znaczy kobiety to tylko plotkują,plotą trzy po trzy i
obrzucają się błotem)
Jeszcze jedna obserwacja całkiem zadziwiająca, ale może tylko dla mnie.
6. Jak widzę idącą/siedzącą (obojętnie) parę to mój wzrok od razu spoczywa na
kobiecie nie zwracając zbytniej uwagi na mężczyznę. Natomiast zauważyłem, że
kobiety w takiej sytuacji RÓWNIEŻ PRZYGLĄDAJĄ SIĘ GŁÓWNIE KOBIECIE! Czyż to
nie dziwne? Przy czym mierzą ją od stóp do głów z wielką dokładnością.
    • xapur Ten sam wątek jest w "Młodziutkich mężatkach" 14.10.04, 12:16
      Założyłem w dwóch miejscach chcąc zachęcić do odpowiedzi większą ilość
      forumowiczów. Sprawdzam obydwa.
      • nikitka5 Re: Ten sam wątek jest w "Młodziutkich mężatkach" 14.10.04, 12:42
        Witam !! Zgadzam się z Twoją opinią ! Nie wiem z czego to wynika,ale również to
        zauważylam. Prawdę mówiąc boję się przyjaźnić z kobietami ... bo są zazdrosne i
        zawistne !!
        pozdrawiam
        • xapur Dzięki za odpowiedź. Zobacz inne opinie. 14.10.04, 12:47
          Ewa przedstawiła nieco inne spojrzenie ("Młodziutkie mężatki"). Czyli na razie
          jest 1:1. A może to nie tylko kobiety są takie, może każdy człowiek jest taki
          czy taki? Moje obserwacje wskazują jednak na kobiety...
          Czekam na dalsze opinie. Pozdrawiam.
        • nikitka5 Re: Ten sam wątek jest w "Młodziutkich mężatkach" 14.10.04, 12:49
          co do punktu 5, to przyznam, że od czasu kiedy mówię mężowi co mi leży na
          duszy, czyli wywalam konkretnie kawę na ławę, żyje nam się o wiele lepiej !!
          Bo wcześniej oczekiwałam,że sam się domyśli sobvie dopowie, a jednak nie
          sprawadzalo to się wcale !! Dlatego zrozumiełam, że do mojego mężczyzny trzeba
          walić prosto konkretami, a nie owijać w bawełnę ;-))
          pozdrawiam
        • nikitka5 Re: Ten sam wątek jest w "Młodziutkich mężatkach" 14.10.04, 12:52
          a czy możesz dać link do tego forum ??
          Ja jednak trzymam przy swoim, niestety dla mnie to szczera prawda !Sama
          przecież w tej chwili najeżdżam na siebie ... w pewnym stopniu ... co nie
          znaczy,że uważam, że wszystkie kobiety są takie !!!
          • woman-in-love Re: Ten sam wątek jest w "Młodziutkich mężatkach" 14.10.04, 13:33
            juz od czsów szkoły podstawowej instynktownie ważne dla mnie sprawy trzymałam
            tylko dla siebie. Moja zasadą od zarania jest: wszystko co powiesz, może byc
            uzyte przeciw tobie. Więc przypomnę stare porzekadło, KTÓRE JEST MĄDROSCIA
            NARODU: JEST TO CNOTA NAD CNOTAMI TRZYMAC JĘZYK ZA ZĘBAMI. Radziłabym też nie
            dopuszczać do spoufalenia z kobietami, którym podoba się mąż. Nie znaja
            hamulców. Zresztą na "młodych mężatkach" roi sie od takich historii.
            • sceptyczna1 Re: Ten sam wątek jest w "Młodziutkich mężatkach" 14.10.04, 13:48
              woman-in-love napisała:

              > juz od czsów szkoły podstawowej instynktownie ważne dla mnie sprawy trzymałam
              > tylko dla siebie. Moja zasadą od zarania jest: wszystko co powiesz, może byc
              > uzyte przeciw tobie. Więc przypomnę stare porzekadło, KTÓRE JEST MĄDROSCIA
              > NARODU: JEST TO CNOTA NAD CNOTAMI TRZYMAC JĘZYK ZA ZĘBAMI. Radziłabym też nie
              > dopuszczać do spoufalenia z kobietami, którym podoba się mąż. Nie znaja
              > hamulców. Zresztą na "młodych mężatkach" roi sie od takich historii.

              Woman-in-love nie rób mi tego!!!!!!!!! "Wszystko co powiesz może byc użyte
              przeciwko tobie", ale wg. mnie mogą to wykorzystać do swoich niecnych celów
              zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Dlaczego za zdradę w związku małżeńskim
              obwinia się tą trzecią, przecież to nie ona ma obowiązek dotrzymać przysięgi
              małżeńskiej. Owszem, miło by było gdyby była lojalna wobec drugiej kobiety, ale
              chyba wiecej żonie do zawdzięczenia ma mąż niż kochanka? A gdzie zaufanie do
              ślubnego? W-i-l, jak się zdążyłam zorientować jesteś świetną, odważną i mądrą
              kobietą, więc skąd aż tak zła ocena kobiet? Przepraszam za spoufalanie się, ale
              podoba mi się to co piszesz, Twoje odpowiedzi są mądre, wyważone i
              niejednokrotnie pełne wsparcia dla kobiet tu piszących, więc ....? Serdecznie
              pozdrawiam.
              • woman-in-love Re: Ten sam wątek jest w "Młodziutkich mężatkach" 14.10.04, 13:56
                Moja najlepsza przyjaciółka, za którą poszałbym w ogień i której opowiadałam
                wiele intymnych kłopotów z zimnym mężem (na szczęście nie wszystkie) - zajęła
                sie nim dokładnie. Przyprowadzała swoją kilkuletniaą córeczkę zeby pobawiła się
                z moimi dziecmi i zaraz potem mój mąż musiał coś koniecznie załatwic na miescie.
                Ja pilnowałam dzieci,a a oni uzupełniali braki. Mogłabym tak dalej, tylko po
                co??? Powinno wystarczyć.
                • sceptyczna1 Re: Ten sam wątek jest w "Młodziutkich mężatkach" 14.10.04, 14:09
                  woman-in-love napisała:

                  > Moja najlepsza przyjaciółka, za którą poszałbym w ogień i której opowiadałam
                  > wiele intymnych kłopotów z zimnym mężem (na szczęście nie wszystkie) - zajęła
                  > sie nim dokładnie. Przyprowadzała swoją kilkuletniaą córeczkę zeby pobawiła
                  się
                  > z moimi dziecmi i zaraz potem mój mąż musiał coś koniecznie załatwic na
                  miescie
                  > .
                  > Ja pilnowałam dzieci,a a oni uzupełniali braki. Mogłabym tak dalej, tylko po
                  > co??? Powinno wystarczyć.

                  Jak zdążyłam się zorientować z postów, dużo przeszłaś, ale myślę, że Twoja była
                  przyjaciółka nie jest chyba reprezentatywna dla całej "babskiej populacji",
                  musiałaś przecież choć raz w życiu trafić na uczciwe kobiety? Mam jeszcze jedno
                  pytanie - czyja zdrada bardziej Cię bolała, i którą było Ci trudniej wybaczyć i
                  dlaczego? Przepraszam, że jestem taka dociekliwa, żeby nie powiedzieć
                  wścibska,ale ciągle próbuję zrozumieć dlaczego mężczyznom wybacza się wszystko
                  a przynajmniej wiele, a za to samo linczuje kobiety.
                  • woman-in-love Re: Ten sam wątek jest w "Młodziutkich mężatkach" 14.10.04, 14:21
                    zdrada bardziej Cię bolała, i którą było Ci trudniej wybaczyć i
                    >
                    > dlaczego? Przepraszam, że jestem taka dociekliwa, żeby nie powiedzieć
                    > wścibska,ale ciągle próbuję zrozumieć dlaczego mężczyznom wybacza się
                    wszystko
                    > a przynajmniej wiele, a za to samo linczuje kobiety.

                    najbardziej wściekła byłam na samą siebie - ta osoba, której zaufałam - miała
                    prawo tak sie zachowac, czemu nie, równiez małżonek - skoro ze mna nie znajdował
                    spełnienia, a tu chętna, napalona i blisko. W dodatku ja - naiwna, prostoduszna
                    - musiałam wprost potknąc się o kapcie męża (u niej w domu!!!) żeby zrozumieć
                    sytuacje. I w dodatku tak z natury nieufna!!! Naprawdę miałam ochotę samą siebie
                    obić. Mogłam mieć oczy i uszy otwarte, kiedy łazili wszędzie razem. Ale bardziej
                    bolała mnie zdrada męża, bo mnie odrzucał, a z nią było wszystko ok. Dodam
                    jeszcze, ze (karnie) wyjechalismy z jej mężem w góry na kilka dni, ale pozoztał
                    jeno kac(moralny)
                    • sceptyczna1 Re: Ten sam wątek jest w "Młodziutkich mężatkach" 14.10.04, 14:28
                      Dzięki za odpowiedź, nie bardzo wiem co napisać. Pozdrawiam
                  • xapur Mężczyznom wszystko się wybacza a kobietom... 14.10.04, 23:29
                    Nie wnikam czy tak jest w istocie. Niemniej jak już wspomniałem w którymś
                    poście przy innej okazji, partnerce jestem w stanie wybaczyć wiele. Także
                    zdradę. Natomiast gdyby taki numer wyciął mi przyjaciel - to trzymajcie mnie bo
                    nie zdzierżę, ale gębę bym mu obił na początek, a o dalszych kontaktach
                    (pomijając dalsze obijanie) nie byłoby mowy. Od tego jest przyjaciel (ciółka)
                    by takich rzeczy nie robił. Stąd rozumiem obwinianie tej małpy przez Woman-in-
                    love. Co nie oznacza, że mężuś był OK. Rozumiesz różnicę? Jeśli się z tym nie
                    zgadzasz - napisz. Pozdrawiam.
                    • sceptyczna1 Re: Mężczyznom wszystko się wybacza a kobietom... 15.10.04, 10:17
                      Rozumiem różnicę, ale myślę, że to zależy od naszych oczekiwań , tzn. jeżeli
                      większej lojalności i uczciwości oczekujemy od przyjaciela to nasze uczucia są
                      takie jak opisałeś, natomiast jeżeli lojalność jest bezwzględnie wymagana od
                      małżonki to jej należałoby w przypadku zdrady spakować walizkę(albo sobie). Tak
                      myślę, bo nie mam żadnych doświadczeń w tym względzie(zdrada). Natomiast
                      zdarzały się inne przejawy nielojalności, tak ze strony męża, jak i osoby,
                      którą uważałam za przyjaciółkę i w obu przypadkach bolało, ale nie potrafię
                      teraz określić czy tak samo. Z mężem w ciągu ostatnich czterech lat przeszliśmy
                      wiele, ale widzę światełko w tunelu więc mam cichą nadzieję, że oboje
                      dorośliśmy i wyciągnęliśmy właściwe wnioski z naszych doświadczeń. Natomiast
                      przyjaciółka stała się koleżanką, przestałam ją idealizować i oczekiwać tego
                      czego zwykle oczekuje się od przyjaciół, bo w tym wypadku to chyba ja byłam
                      bardziej zaangażowana i wreszcie po 15 latach to do mnie dotarło.
                      Xapur, nie czytałam Twoich wcześniejszych wątków( tych "dużo wcześniejszych"),
                      ale podoba mi się to, że nie boisz się tego, że ktoś może mieć odmienne zdanie
                      i to, że nie boisz się podjąć dyskusji. Dlatego odpowiedziałam na Twój post, bo
                      jak widać moja odpowiedź sama w sobie niczego nie wniosła do teamtu. Serdecznie
                      pozdrawiam
                      • xapur Dzięki za post ale mylisz się - wniosłaś co nieco. 15.10.04, 11:15
                        Dziękuję za zrozumienie. Zawsze staram się na wszystko patrzeć z dwóch stron.
                        Myślę, że to moja zaleta. Choć czasem przeszkadza w podjęciu szybkiej decyzji.
                        Twój krótki wywód o przyjaźni jest celny, aczkolwiek nie do końca się z nim
                        zgadzam. Lojalności oczekuję od obojga. Przyjaciela i partnerki. Tyle, że
                        partnerkę kocham bardzo mocno i mogę jej wiele wybaczyć. Niestety nie jestem
                        tak wyrozumiały w stosunku do przyjaciela. Taki mam wzorzec. Chociaż sam nie
                        wiem. Też nie byłem wystawiony na próbę więc trudno dywagować jakbym się
                        zachował naprawdę. Niemniej próbuję.
                        • sceptyczna1 Re: Dzięki za post ale mylisz się - wniosłaś co n 15.10.04, 11:42
                          A nie uważasz, że im większa miłość tym większe cierpienie(po zdradzie),
                          większe poczucie krzywdy i bycia oszukanym i trudniejsze przejście do porządku
                          dziennego nad brakiem lojalności w partnerki, a tym samym wybaczenie?
                          Oczywiście myślę tu o związkach ,w których wszystko układa się dobrze, bo w
                          związkach mających problemy to się pewnie inaczej rozkłada.
                          • xapur Pewnie, że tak, ale czy to oznacza, iż należy... 15.10.04, 12:05
                            wyrzec się wielkiej miłości i oddania partnerowi w imię zabezpieczenia - jak
                            nie będę go(ją) tak kochać to przynajmniej mnie nie zrani. Przecież nie o to
                            chodzi. To tak samo jak z założeniem o rozwodzie. Czyli zastanawiam się czy
                            brać ślub, bo może nam nie wyjdzie. Ewentualnie biorę go z założeniem: najwyżej
                            się rozejdziemy. Tylko jeśli od początku jest takie założenie to potem byle
                            powód wystarczy, by rozłożyć związek.
                            • sceptyczna1 Re: Pewnie, że tak, ale czy to oznacza, iż należy 15.10.04, 12:15
                              Masz rację, ale mnie chodziło o to, że gdyby zaszła sytuacja, o której piszemy
                              to może wielka miłość wcale nie ułatwiłaby Ci wybaczenia żonie zdrady. Czytając
                              Twoje posty odniosłam wrażenie, że jesteś szczęśliwym małżonkiem, bardzo
                              kochającym żonę. Po prostu jest wspaniale - wyobraź(spróbuj)sobie uczucia jakie
                              pojawiają się gdy jesteś już na 100% pewny, że zostałeś zdradzony. Poza tym -
                              nie mówię, że po zdradzie trzeba się od razu nienawidzieć i rozwodzić, ale
                              pękniety wazon nigdy już nie bedzie nowym, choćby nie wiem jak dobrze był
                              sklejony rysa pozostanie. Niemniej znam związek, który po zdradzie jest razem
                              11 lat i chyba jest ok., więc może to ja się mylę.
                              • xapur Zgadzam się z tobą. 17.10.04, 17:50
                                Myżlę, że masz całkowitą rację odnośnie tej rysy na wazonie. Być może źle
                                zrozumiałem twoją poprzednią wypowiedź. Poza tym zaznaczam, że moje wypowiedzi
                                wynikają jedynie z moich poglądów (wybranka twierdzi, że nieco idealistycznych)
                                i dotychczasowych, niewielkich przecież doświadczeń życiowych. Zwłaszcza, że
                                wciąż nie jestem szczęśliwym małżonkiem, a jedynie szczęśliwym narzeczonym.
                                Aczkolwiek zamierzam to zmienić w przyszłym roku.
          • xapur Nie wiem jak się daje link. Piszę jak tam wchodzę. 14.10.04, 23:34
            Forum "prywatne".
            Pod literą K jest Kobieta, a linijka poniżej jest link do "Młodych mężatek"
            Oto adres wątku:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=16688621
    • sceptyczna1 Re: Kobiety-naprawdę tak się obsmarowujecie za pl 14.10.04, 13:21
      Chyba coś w tym jest, chociaż ja osobiście czuję się trochę urażona tą oceną.
      Dlaczego? Bo podziwiam kobiety, trzymam stronę kobiet, komplementuję kobiety
      i "tępię" te, które obrzucają błotem inne. Zabierałam już parę razy głos na
      innych forach w kwestii takich czy innych problemów małżeńskich i za taką
      postawę zostałam wyzwana od feministek. Owszem sypatyzuję z feministkami, bo
      uważam, że dużo dla kobiet zrobiły , zwłaszcza w zakresie samoświadomości i
      ograniczeń wynikających z naszej płci, ale nie uważam, że mężczyzn należałoby
      rozstrzelać w trybie natychmiastowym. Bardziej interesuje mnie w postawie
      feministek ich lojalność wobec przedstawicielek tej samej płci, niż walka z
      mężczyznami. Chociaż głupoty, lenistwa i wygodnictwa nie cierpię pod każdą
      postacią. Pozdrawiam
      • woman-in-love feministki 14.10.04, 14:37
        sama się do nich nie zaliczam, tzn. do tzw. wojujacych, ale swoim życiem
        pokazuję, że nie ma konieczności wychodzenia za mąz, żeby tylko utrzymać się na
        powierzchni. Zaliczyłam nieudane małżeństwo - i - dziękuję! Poradzę sobie bez
        tej podpórki. To jest moja forma feminizmu.
        • anula36 Re: feministki 14.10.04, 18:32
          JA mysle,ze to wszystko co XApur napisal odnosi sie zarowno do kobiet jak i
          mezczyzn.wsrod jednej i drugiej plci sa intryganci,plotkarze, tacy ktorzy
          krzywdza.
          Dlugi czas bylam dosc ufna i prostoduszna ale w obecnej pracy otoczona przez
          ludzi plci obojga ciagle mam sie na bacznosci..i nie powiem,ze mnei to nie
          meczy, ta ciagla kontrola kazdego slowa.
          Nikomu za duzo o sobei nei opowiadam, nikomu za bardzo nei ufam, fakt,ze sama
          dla siebie jestem autorytetem i nie czuje zbyt duzej potrzeby dzielenia sie
          wlasnymi sprawami,problemami.
          Czy jestem wojujaca feministka? Chyba nie, wystarczy mi odrobina szacunku do
          mojej skromnej osoby ze strony otoczenia i faceta. Czy malzenstwo to kleska?
          Nie sadze, wszystko zalezy od ludzi ,ktory to stadlo tworza. Teraz to juz nei
          czasy zeby byc potulna i nieszczesliwa zona przy mezu- wszystko mozna ulozyc
          wspolnie,albo od nowa.
          Skad sie wzielo to knowanie kobiet?? Moze stad,ze lata cale nei mogly mowic
          glosno tylko musialy knuc i oszukiwac mezow a z zamozpojsciem tracily nawet
          imiona.. no coz o prawdziwie socjologiczna dywagacje pokusze sie moze innym
          razem:)

          • woman-in-love Re: feministki 14.10.04, 19:46
            Skad sie wzielo to knowanie kobiet?? Moze stad,ze lata cale nei mogly mowic
            > glosno tylko musialy knuc i oszukiwac mezow a z zamozpojsciem tracily
            nawet
            > imiona.. no coz o prawdziwie socjologiczna dywagacje pokusze sie moze
            innym
            > razem:)

            Anula, jestes socjologiem: powiedz dlaczego ród zamierał ze śmiercią ostatniego
            MĘSKIEGO POTOMKA? Przecież macierzyństwo jest nie do podważenia, a
            ojcostwo....róznie to bywa. Dlaczego nie uznaje się faktu, że kobiety przekazują
            geny w takim samym stopniu? Dlaczegp nawet w dekalogu jest powiedziane: nie
            pożądaj żony blizniego swego, anie żadnej RZECZY, która JEGO JEST? Do cholery
            nigdy tego nie rozumiałam, ale bałam się zapytać.
            • sceptyczna1 Re: feministki 14.10.04, 19:56
              Woman-in-love - nie wiem jak się robi te graficzne minki, ale kiedy
              przeczytałam Twój post miałam na twarzy uśmiech od ucha do ucha. Pozdrawiam
            • anula36 Re: feministki 14.10.04, 19:57
              wiesz to tylko w naszej kulturze nie zauwaza sie zenskich genow;)
              Np w tradycji zydowskiej dziedzczy sie pochodzenie nie po ojcu ale po matce
              wlasnie.Dokladnie z tego powodu o ktorym piszesz-maciezynstwo jest
              neipodwazalne.Ojcem mogl byc gwalciciel,najezdzca-matka byla gwarancja
              zakorzenienia dziecka w narodzie.
              Ale czasy sie zmieniaja- byc mzoe nawet zatwardziale meska Japonia doczeka sie
              swojej pierwszej cesarzowej i to nei cesarzowej matki ( regentki) tylko corki
              cesarskiej pary jako nastepczyni tronu.
            • xapur Odnośnie przykazania o pożądaniu itd. 14.10.04, 23:21
              Częściowo odpowiedziała ci już Anula. Nie we wszystkich kulturach jest tak samo.
              Odnośnie rodu - kultura patriarchatu wszystko wyjaśnia.
              Odnośnie pożądania żony i rzeczy. Wiąże się to z kulturą wędrownych plemion, a
              takimi były plemiona Izraela z czasów powstawania tych przykazań. Zobacz na
              dzisiejszą pozycję kobiety w takich krajach jak Arabia Saudyjska, Afganistan,
              Pakistan. To jest dokładnie ten sam rodowód. Islam pojawił się później i
              wykształcił na bazie kultury nomadów z płw. Arabskiego.
    • borsuczyca Re: Kobiety-naprawdę tak się obsmarowujecie za pl 19.10.04, 11:43
      tak to już jest, że osoby które w rzeczywistości są naszymi przyjaciólkami mają
      szalenie podobne preferencje, także i te seksualne i tutaj trzeba się mieć
      faktycznie na baczności, chodzi mi o to, że nie należy zbyt dużo mysleć o
      partnerze przyjaciólki, bo można się zapatrzyć, a potem chwila nieuwagi i
      poooszło, jeszcze mi się nie przydarzyło coś takiego i mam szczerą nadzieję, że
      się nie przydarzy, ale partnerzy moich dwóch przyjaciólek są absolutnie w moim
      typie i mój partner też jest w typie moich przyjaciólek, tego nie da się nie
      zauważyć, są do siebie fizycznie podobni, psychicznie w sumie też, nawet mają
      ten sam znak zodiaku, trudno się mówi, takie ryzyko, nie żyjemy na bezludnej
      wyspie:))
      • xapur Skoro tak mówisz, to całe szczęście, że żona ... 19.10.04, 12:27
        mojego przyjaciela odbiega od mojego typu :-). Tak na serio to coś w tym jest,
        że kobiety lubią flirtować z facetami swoich przyjaciółek. Dlaczego?
        • sceptyczna1 Re: Skoro tak mówisz, to całe szczęście, że żona 19.10.04, 18:15
          Po raz pierwszy słyszę coś podobnego.
          • xapur Mnie to spotkało. 20.10.04, 12:57
            Być może był to wyjątek potwierdzający regułę, ale zdarzyła mi się taka
            historia. Dopiero zacząłem się spotykać z moją lubą gdy razu pewnego przybyła
            do niej w tym samym czasie koleżanka. Jak się potem dowiedziałem luba zdążyła
            jej już o mnie wspomnieć co nieco, a ta jak tylko mnie zobaczyła z miejsca
            przystąpiła do zalotów. Zeźliło to lubą okropnie, ale jak się później okazało
            osoba ta celowała w zmianach partnerów, przy czym szczególnie lubiła chłopów
            swoich koleżanek.
          • xapur Chociaż masz rację. Przypomniał mi się właśnie ... 20.10.04, 12:59
            inny przypadek, gdzie żona zdradziła znajomego z jego bliskim kolegą (mieszkali
            kiedyś razem w mieszkaniu studenckim). Czyli działa w obie strony.
        • borsuczyca Re: Skoro tak mówisz, to całe szczęście, że żona 19.10.04, 21:54
          ja nie flirtuję z żadnym z nich, po prostu są w moim typie, a to oznacza, że
          gdybym to ja ich spotkała na swojej drodze kiedy byli wolni, to bym była nimi
          zaiteresowana i na odwrót, gdyby one mojego poznały przede mną, to też by nie
          pogardziły, po prostu wszystkie trzy lubimy takich (tu powinien być opis, ale
          sobie daruję:))
    • zmienna_ja Re: Kobiety-naprawdę tak się obsmarowujecie za pl 20.10.04, 21:17
      xapur niestety masz rację ale wiedz że zdarzają się wyjątki
      nawet wśród kobiet
      • xapur Wyjątki są zawsze. Mnie ciekawi średnia. :-o 21.10.04, 00:50
        • anula36 Re: Wyjątki są zawsze. Mnie ciekawi średnia. :-o 21.10.04, 00:51
          srednia krajowa czy srednia tego forum?
          • xapur Hm, na początek może być tego forum :-) 21.10.04, 00:59
            Temat nasunął mi się przecież m.in. dzięki lekturze postów.
            • anula36 Re: Hm, na początek może być tego forum :-) 21.10.04, 09:04
              a kto tu niby kogo obrabia za plecami??
              • xapur NIe na forum. Rzecz w tym, iż w części postów... 21.10.04, 09:51
                przewija się wątek dotykający tego tematu. A to zdrada męża z "przyjaciółką", a
                to, że kogoś tam obgadała "przyjaciółka" itp. Akurat trafiłem na takie,
                porównałem z własnymi doświadczeniami i przyszła mi do głowy taka myśl. To
                wszystko.
    • linea21 Re: Kobiety-naprawdę tak się obsmarowujecie za pl 21.10.04, 18:42
      Witam. Wszystko co zawarłeś w tym poście jest prawdą. Nie należy jednak
      uogólniać. Wydaje mi się, po głębszym zastanowieniu, że wszystki punkty w
      równym stopniu dotyczą mężczyzn.
      Ad.1: Nie sądze żeby faceci byli bardziej wylewni od kobiet. Zauważyłam, że
      nie potrafią mówic o swoich uczuciach.
      Ad.3: To prawda, że kobiety uwilbiają "smarować innych". Mężczyzni nie są
      lepsi. Przyznaj się czy nie brałeś udziału w męskiej rozmowie gdzie porównywano
      swoje dziewczyny. W takich rozmowach wychodzi zawsze na to, że dziewczyny to
      dziwki. Sama byłam światkiem takiej rozmowy ( nie było mi miło, nawet jeżeli
      nie chodziło o mnie).
      Ad.4: Przyjaźń kobiety i mężczyzny, jeżeli jest wogóle możliwa to jej granice
      szybko mogą ulec zatarciu. Jeżeli masz taką prawdziwą przyjaciółke, z którą
      potrafisz rozmawiać na każdy temat bez skrępowania, napweno się przynajmniej
      raz zastanawiałeś jak by to było gdybyście byli razem...( a może to tylko ze
      strony kobiet jest takie coś, a ja się myle).
      Ad.5:To prawda, że faceci to ciemna masa i nie potrafią odebrać sygnałów
      przekazywanych przez kobiety. Nie potrafią, czy nie chcą bo się boją, że może
      źle te sygnały zinterpretują. Boją się ośmieszenia (zresztą każdy się tego boi).
      Ad.6: Masz racjie, jest takie coś że dziewczyny patrzą na dziewczyny. Oceniamy
      a może porównujemy. Ciężko to wytłumaczyć.

      Tak więc, nie jest bez przyczyny ogólnie przyjęte, że faceci są z Marsa a
      kobiety z Wenus. Na tym cały urok tego świata polega. Kobiety bedą uwodzić
      mężczyzn a oni kochać kobiety :). Dobra rada, którą już pewnie słyszałeś: nie
      staraj sie zrozumieć kobię.

      Pozdrawiam wszystkich panów.

      Linearnezjawisko
      • xapur Re: Kobiety-naprawdę tak się obsmarowujecie za pl 22.10.04, 12:44
        Ad.1. Faktycznie też nie jestem wylewny, ale prędzej czy później mówię co
        myślę.
        Ad.3. Z ręką na sercu mogę cię zapewnić, że nigdy nie brałem udziału w takiej
        rozmowie. Nie spotkałem się również z opinią wśród znajomych, że dziewczyny to
        dziwki. Przeciwnie - wszyscy faceci jakich znam wypowiadają się z dużym
        szacunkiem o swoich kobietach. Mimo, że nie zawsze wszystko dobrze im się
        układa.
        Ad.4. Nie mam przyjaciółki więc trudno mi powiedzieć jakby to wyglądało.
        Jednakże nie twierdzę, że przyjaźń może istnieć tylko bez podtekstów
        erotycznych. Mam na myśli to, że nawet jeśli podoba mi się jakaś dziewczyna
        (zarówno fizycznie jak i psychicznie) to nie musi automatycznie oznaczać, iż
        nie mógłbym być jej przyjacielem. Oczywiście to tylko spekulacje, ale tak
        uważam. Mam wybrankę i jestem tylko dla niej - to powinno wystarczyć jako
        hamulec przed jakimkolwiek innym zaangażowaniem niż przyjaźń. Ale jak
        zaznaczyłem - to tylko przypuszczenie - nie mogę sprawdzić.
        Ad.5. Powoli uczę się odbierać sygnały wysyłane przez lubą. Z drugiej strony
        nauczyłem ją również wyraźniejszego formułowania myśli. (Czasem działa)
        Pozdrawiam.
    • olo70 Re: Kobiety-naprawdę tak się obsmarowujecie za pl 31.10.04, 19:43
      cześć koleg!
      -kobieta zmienną jest-chyba sama nie wie o co jej do końca chodzi.
      -największym wrogiem kobiety jest druga kobieta.
      -kobietę rozumie tylko jedna istota - ona sama.
      -ad6. to po prostu żywa zazdrość i chęć górowania nad resztą gatunku/nagminnie
      nam przypisują tą ceche/
      ,a żyć trzeba dalej,życie bez nich nudnym by było. nad czym byś się głowił?
      w sumie czasem jest to miłe jak do końca nie wiadomo:
      ulegnie czy nie ulegnie? - oto jest pytanie!
      • xapur "kobietę rozumie tylko jedna istota - ona sama." 01.11.04, 00:09
        Mam co do tego pewne wątpliwości. Czasem chyba nawet same się nie rozumieją...
        Zabrzmiało nieco szowinistycznie ale mam nadzieję, że kobitki się nie obrażą.
        :-)
    • mariona69 Re: Kobiety-naprawdę tak się obsmarowujecie za pl 31.10.04, 22:25
      Jeśli chodzi o punkt 6, to gdybyś nie patrzył na tę siedzącą kobietę, to Toja
      kobieta, także by na nią nie patrzyła. Mam nadzieję, że wiesz o co chodzi,
      • xapur Nie to miałem na myśli, ale już wyjaśniam. 01.11.04, 00:07
        Ad6. Jeśli jestem z moją kobietą staram się jak mogę, by nie zauważyła, że
        zerkam na inne (może niektóre z czytelniczek uznają, że patrzenie na inne jest
        podłe ale nic nie mogę na to poradzić - po prostu nie mogę się powstrzymać).
        Nigdy jeszcze zresztą nic nie mówiła, by miała coś przeciw, chociaż znam pary
        gdzie sytuacja wygląda zgoła odmiennie. Tzn. niezależnie od tego na czym
        spocznie wzrok mężczyzny, jego kobieta i tak oskarża go, że patrzy na inne.
        Czasem bezpodstawnie. Cóż, zazdrość...
        Ale miałem na myśli coś innego. Bawi mnie obserwacja jak inni faceci
        przyglądają się mojej wybrance. Pewnie jest to związane z próżnością i dumą.
        Mniejsza z tym. Zauważyłem także, iż kobiety również JEJ PRZYGLĄDAJĄ SIĘ PRZEDE
        WSZYSTKIM. Oczywiście możesz powiedzieć, że jestem tak beznadziejny, iż nie
        mają na co patrzyć więc wolą ją. :-) Niemniej wydaje mi się, że tak już jest -
        kobiety bardzo dokładnie taksują inne kobiety. Gdy czasem przyglądam się
        ludziom widzę to dość często. Takie są moje spostrzeżenia.
        • olo70 Re: Nie to miałem na myśli, ale już wyjaśniam. 01.11.04, 00:09
          może przeoczyłeś!

          cześć koleg!
          -kobieta zmienną jest-chyba sama nie wie o co jej do końca chodzi.
          -największym wrogiem kobiety jest druga kobieta.
          -kobietę rozumie tylko jedna istota - ona sama.
          -ad6. to po prostu żywa zazdrość i chęć górowania nad resztą gatunku/nagminnie
          nam przypisują tą ceche/
          ,a żyć trzeba dalej,życie bez nich nudnym by było. nad czym byś się głowił?
          w sumie czasem jest to miłe jak do końca nie wiadomo:
          ulegnie czy nie ulegnie? - oto jest pytanie!

          • xapur Nie przeoczyłem. Trafne spostrzeżenia. ;-) 01.11.04, 00:38
            Odnośnie rozumienia kobiet przypomniał mi się dowcip.
            Facet znalazł lampę Alladyna, ten wyskoczył i mówi, że spełni jego życzenie.
            Gość rzecze:
            - Lubię jeździć na wakacje do Honolulu, ale nie znoszę samolotów i statków.
            Zbuduj mi drogę na Hawaje.
            - Coś ty stary! Wiesz ile to trzeba betonu, stali. Ocean głęboki itd. Nie,
            wymyśl coś innego.
            - Wiesz, mam żonę i kochankę, ciągle się z nimi kłócę i nie mogę ich zrozumieć.
            Spraw bym rozumiał kobiety.
            - OK, ile chcesz pasów na tej drodze na Hawaje...
            • sceptyczna1 Re: Nie przeoczyłem. Trafne spostrzeżenia. ;-) 01.11.04, 12:59
              Ja znam wersję ze złotą rybką, a kontynuując temat braku znajomości kobiecej
              psychiki przez mężczyzn dopisuję to:
              Z lecącego helikoptera zwisa lina, na której uczepionych jest jedenaście osób:
              dziesięciu mężczyzn i jedna kobieta. Sytuacja wygląda krytycznie: lina jest za
              słaba, żeby ich wszystkich utrzymać. Zdesperowani decydują, że jedna osoba musi
              się puścić, bo inaczej wszyscy zginą. Niestety nikt nie potrafił powiedzieć,
              kto ma odpaść. W końcu kobieta wygłosiła bardzo płomienną i poruszającą mowę:
              – Ja oddam swoje życie, żeby was ocalić. My, kobiety, całe wieki byłyśmy
              skłonne do poświęceń dla dobra innych. Poświęcałyśmy się dla naszych dzieci i
              mężów, a ich szczęście było naszym szczęściem. Nic nie jest ważniejsze dla
              prawdziwej kobiety niż radość dziecka i zadowolenie mężczyzny. Nawet cena
              mojego życia nie jest za wysoka, aby was uratować.
              Wszyscy mężczyźni byli tak poruszeni mową, że zaczęli jej bić brawo.
              Tak, tak ...... Znowu nie docenili kobiety......
Inne wątki na temat:
Pełna wersja