Dodaj do ulubionych

....dlaczego kobiety same sobie robią krzywdę

12.06.19, 18:26
...fałszywymi oskarżeniami o molestowanie, gwałt itp?
Potem jest zdziwienie, że ludzie nie traktują oskarżenia o gwałt poważnie, że zadają pytani (żeby ustalić jak to było i czy nie było przypadkiem zgody, a potem panna zmieniła zdanie) itp.

wiadomosci.onet.pl/kraj/jakub-dymek-wielu-ludzi-zachowalo-sie-paskudnie-i-cynicznie/5cnyptr
www.press.pl/tresc/57278,jedna-z-autorek-tekstu-_papierowi-feminisci_-przeprasza-jakuba-dymka-za-pomowienie
... może pora by mężczyźni zaczęli wytaczać pozwy cywilne o zadośćuczynienie finansowe, to po kilku wyrokach skazujących jedna z drugą by pomyślały że to nie jest taki tam "prank", ale może je osobiście zaboleć.

tutaj np. ciekawy film z kamery przemysłowej, który uratował jednego z gości. Bez tego gostek dostałby wyrok więzienia. Laska twierdziła że ją zgwałcił, gdzie widać na filmie jak sama wyciąga go z baru i pokazuje koleżance (1:00m) co będą robili:

www.liveleak.com/view?t=9DIwK_1542112412
Obserwuj wątek
    • sabat3 Re: ....dlaczego kobiety same sobie robią krzywdę 12.06.19, 20:00
      Mysle, ze panie nie rozpatruja sprawy w kontekscie jakiejkolwiek solidarnosci miedzyludzkiej, poniewaz by falszywie wystosowac takie oskarzenia wobec drugiego czlowieka, najczesciej trzeba byc psychopata.
      Osoby dotkniete psychopatia nie rozpatruja kosztow ponoszonych przez innych (czy to indywidualnie czy grupowo), sa zainteresowane wylacznie wlasna korzyscia.
        • marek.zak1 Re: ....dlaczego kobiety same sobie robią krzywdę 12.06.19, 22:07
          Ci straszni faceci

          Proszę pana, proszę pana,
          Bardzo chcę być całowana.
          Całowana, dotykana,
          Proszę pana. Tak, przez pana.

          Pan mnie nie chce dotknąć wcale?
          Wie Pan pewnie doskonale,
          Że ja w pana bardzo wierzę,
          Pan pomoże mi w karierze.

          Niech się pan tym nie przejmuje,
          I mnie zaraz pocałuje.
          Tak być chcę obejmowana,
          Całowana, dotykana.

          Pan mnie się zwyczajnie boi,
          Bo dotykać nie przystoi.
          Niech pan wykorzysta szanse
          I odłoży konwenanse.

          Jak już pan się zdecydował,
          I mnie w pracy molestował.
          Czas jest na odszkodowanie,
          Za złe pana zachowanie.

          Choć już wiele lat minęło,
          Czas już skończyć przykre dzieło.
          Muszę wszystkich informować,
          Że pan chciał mnie molestować

          Ja poniosłam wielkie szkody,
          A ta kasa dla osłody,
          Za moralne, moje straty,
          Poniesione choć przed laty,

          Co mi życie zmarnowały,
          Spać mi często nie dawały.
          W alkoholizm mnie wpędziły,
          I w depresję całkiem wbiły.

          Niechaj cały świat się dowie,
          Każda niech kobieta powie.
          Jacy wstrętni są faceci,
          Oni wszyscy. Tak jak leci.







              • sabat3 Re: ....dlaczego kobiety same sobie robią krzywdę 18.06.19, 18:41
                zawle
                > Ależ sabat..tu troska o los tych które oskarżają i tych które nie są brane poiw
                > ażnie przez te co kłamią, a Ty ciagle ....my, my, my, my;))

                Ustosunkowalem sie bardziej do tekstu po pierwszym akapicie postu zalozycielskiego ;)
                Poza tym staram sie trzymac z tymi, ktorzy sa w gorszym polozeniu, czyli ze wspolczesnymi mezczyznami w kulturze zachodniej.
                Zeby byla jasnosc - gwalcicieli nalezy karac surowo i jest to ohydne przestepstwo, ale chyba nie o tym tu rozmawiamy (tylko o falszywych oskarzeniach).
                  • sabat3 Re: ....dlaczego kobiety same sobie robią krzywdę 18.06.19, 20:07
                    zawle napisała:
                    > A skąd u Ciebie poczucie że mężczyżni są w gorszym położeniu? Ilość fałszywych
                    > oskarżeń o niebo przerasta zgłoszone i niezgłoszone gwałty?

                    No nie, w przypadku gwaltow akurat panowie sa praktycznie jedynymi sprawcami, a falszywych oskarzen jest zapewne znacznie, ale to znacznie mniej niz zgloszonych i niezgloszonych gwaltow.
                    Niemniej -zdarzaja sie i zawsze sie zdarzaly, chociaz wydaje sie, ze przez nagonke medialna liczba "sprytnych" pan rosnie.
                    Mialem na mysli znacznie szerszy kontekst - tego, ze przez przemiany spoleczne chyba coraz trudniej byc mezczyzna, chociaz niewatpliwie latwiej byc kobieta.
                    To co daje do myslenia, to rosnaca liczba mezczyzn w tzw. ruchu inceli. Jest to dowod silnej frustracji spolecznej, a nie znajduje obecnie czegos podobnego po stronie kobiet. Trudno porownywac aktualne zachodnie ruchy feministyczne, ktore raczej sa na etapie "upijania sie moca i zwyciestwem".
                    • marek.zak1 Re: ....dlaczego kobiety same sobie robią krzywdę 18.06.19, 20:50
                      sabat3 napisał:
                      > Mialem na mysli znacznie szerszy kontekst - tego, ze przez przemiany spoleczne chyba coraz trudniej byc mezczyzna, chociaz niewatpliwie latwiej byc kobieta.
                      ------------------------------------
                      Jestem zupełnie przeciwnego zdania. Pierwszy argument, ciążą i poród. Chciałbyś przez to przechodzić? Drugi argument - zakochana kobieta jest psychicznie bardzo mocno uzależniona od faceta. Trzeci argument, zawodowo jednak facetom jest dużo łatwiej, tez przez ciążę i dzieci. Czwarty argument - zarobki facetów sa dużo wyższe. itd.
                      • sabat3 Re: ....dlaczego kobiety same sobie robią krzywdę 18.06.19, 21:18
                        marek.zak1 napisał:
                        > Jestem zupełnie przeciwnego zdania. Pierwszy argument, ciążą i poród. Chciałbyś
                        > przez to przechodzić?

                        Slyszalem mieszane opinie kobiet. Sporo negatywnych, ale takze takie, ze to dobry okres w zyciu kobiety i ze lubia byc w ciazy. Wez jednak pod uwage warunkowanie hormonalne. Pomysl, ze jesli na koncu tego okresu jest cos, co sprawia, ze twoje zycie nabiera sensu, to moze da sie jakos przecierpiec?
                        Poza tym - nie kazda kobieta chce i koniecznie musi miec dzieci.

                        > Drugi argument - zakochana kobieta jest psychicznie bard
                        > zo mocno uzależniona od faceta.

                        To te, ktore wedlug Twoich slow wybieraja "najlepszego z dostepnych"? ;)
                        Nie powtarzaj bajek z mchu i paproci, Marku. Kobiety sila rzeczy sa o wiele rzadziej realnie zakochane w mezczyznie, poniewaz tych atrakcyjnych dla kobiet mezczyzn jest statystycznie znacznie mniej. Jest kalka kulturowa o delikatnej, kochliwej i uczuciowej kobiecie, ale jest to totalny bullshit, z ktorym dosc skutecznie rozprawiaja sie obecnie wszyscy ci PUA, redpillersi i bracia samcy na sieci. Chociaz oni troche przeginaja pale w druga strone. PUA sa najblizsi prawdy.

                        Trzeci argument, zawodowo jednak facetom jest d
                        > użo łatwiej, tez przez ciążę i dzieci.

                        No dobra, to jest utrudnienie. Ale czesc babek nadaje bieg karierze po urodzeniu dziecka, czesc nie decyduje sie na dziecko. Czy "duzo" latwiej? To jest wzgledna kwestia. Czasem tak, ale ogolnie babki sobie z tym radza.

                        > Czwarty argument - zarobki facetów sa du
                        > żo wyższe. itd.

                        Duzo, czyli ile? Jakies statystyki? Szczerze mowiac w moim otoczeniu nigdy nie bylo roznic, a przez kilka branz przeszedlem.
                        • marek.zak1 Re: ....dlaczego kobiety same sobie robią krzywdę 18.06.19, 21:38
                          sabat3 napisał:
                          > > Czwarty argument - zarobki facetów sa dużo wyższe. itd.
                          >
                          > Duzo, czyli ile? Jakies statystyki? Szczerze mowiac w moim otoczeniu nigdy nie bylo roznic, a przez kilka branz przeszedlem.
                          --------------------------
                          Na tym samym stanowisku zarobki powinny być podobne, ale jaka jest proporcja senior managementu facetów i babek? Z moich (bardzo długich i szerokich) obserwacji krajowych i międzynarodowych to jakieś 20 : 1.
                          • sabat3 Re: ....dlaczego kobiety same sobie robią krzywdę 18.06.19, 22:37
                            marek.zak1 napisał:
                            > Na tym samym stanowisku zarobki powinny być podobne, ale jaka jest proporcja se
                            > nior managementu facetów i babek? Z moich (bardzo długich i szerokich) obserwac
                            > ji krajowych i międzynarodowych to jakieś 20 : 1.

                            Ależ oczywiście. Co więcej - jeśli spojrzysz na światową koncentrację kapitału (listy najbogatszych ludzi itd), płeć przedstawicieli władzy na szczeblu krajowym i lokalnym, czy - tak jak mówisz - senior management dużych przedsiębiorstw, to rzeczywiście - tam są głównie mężczyźni.
                            Tylko wiesz jak to się ma do losu przeciętnego faceta w świecie zachodu? Nijak się nie ma.
                            Te 1 do 5% społeczeństwa, które koncentruje władzę i kapitał jest zmaskulinizowane, ale wśród wyrobników i niewolników panuje pod względem płci dość duża równorzędność ;)
                            A mówiąc o solidaryzowaniu się z tymi, którzy mają trudniej, nie miałem na myśli kolesi z listy dwutygodnika Forbes, tylko szaraków zapierdalających w korporacji czy przy łopacie.
                              • sabat3 Re: ....dlaczego kobiety same sobie robią krzywdę 19.06.19, 07:32
                                marek.zak1 napisał:
                                > Przeciętny facet zachodu jest na Ukrainie, Białorusi itp. księciem. Tylko troch
                                > e inicjatywy.

                                Ale po co wozic drzewo do lasu, przejedz sie moze raz na jakis czas autobusem, albo pojdz do najblizszego dyskontu. Polowa przypadkowych przechodniow nawija po ukrainsku albo po rosyjsku.
                                Gwaltownego rzucania sie do stop polskich mezczyzn nie zauwazylem. A to dlatego, ze statystycznie patrzac polski "ksiaze" wcale nie zarabia duzo lepiej od jej Wani czy Griszy, ktorzy machaja lopata na polskiej budowie.
                                Przelamujac stereotyp - w polskich korporacjach czesto sa dzialy gdzie ludzie posluguja sie w komunikacji miedzy soba jezykiem angielskim i biegly polski nie jest zadnym "must have". Jesli mowisz jezykiem klienta i angielskim, to wystarczy, niezaleznie od tego czy jestes Ukraincem, Polakiem, Belgiem, Francuzem czy Chinczykiem. Narodowosc jest tu bez znaczenia.
                                • marek.zak1 Re: ....dlaczego kobiety same sobie robią krzywdę 19.06.19, 08:51
                                  sabat3 napisał:

                                  > marek.zak1 napisał:
                                  > > Przeciętny facet zachodu jest na Ukrainie, Białorusi itp. księciem. Tylko troche inicjatywy.
                                  >
                                  > Ale po co wozic drzewo do lasu, przejedz sie moze raz na jakis czas autobusem,
                                  > albo pojdz do najblizszego dyskontu. Polowa przypadkowych przechodniow nawija p
                                  > o ukrainsku albo po rosyjsku.


                                  > Gwaltownego rzucania sie do stop polskich mezczyzn nie zauwazylem. A to dlatego , ze statystycznie patrzac polski "ksiaze" wcale nie zarabia duzo lepiej od jej Wani czy Griszy, ktorzy machaja lopata na polskiej budowie.
                                  ----------------
                                  Jestem codziennie w Biedronce i dużo ludzi jest ze wschodu. natomiast te Ukrainki to one nie marzą ani o Griszy ani o Czesławie z łopatą na budowie, tylko o innym poziomie życia. Tak mi sie wydaje ale może sie mylę.
                                  • sabat3 Re: ....dlaczego kobiety same sobie robią krzywdę 19.06.19, 09:17
                                    marek.zak1 napisał:
                                    > Jestem codziennie w Biedronce i dużo ludzi jest ze wschodu. natomiast te Ukrain
                                    > ki to one nie marzą ani o Griszy ani o Czesławie z łopatą na budowie, tylko o i
                                    > nnym poziomie życia. Tak mi sie wydaje ale może sie mylę.

                                    Tylko ze na Ukrainie jest wiecej bardzo bogatych mezczyzn niz u nas, bo tam jest silniejsze rozwastwienie spoleczne. Wiec predzej znajdzie ksiecia u siebie.
                                    • marek.zak1 Re: ....dlaczego kobiety same sobie robią krzywdę 19.06.19, 09:22
                                      sabat3 napisał:

                                      > Tylko ze na Ukrainie jest wiecej bardzo bogatych mezczyzn niz uu siebie, tu ni eprzyjeżdżają. nas, bo tam jest silniejsze rozwastwienie spoleczne. Wiec predzej znajdzie ksiecia u siebie.
                                      ---------------------
                                      To prawda. Te, które znalazły bogatego u siebie, tu nie przyjeżdżają. Natomiast ustawiony Polak ok czterdziestki, ma dużo do zaproponowania młodej babce ze wschodu. Jak rozmawiasz z nimi, zgodnie stwierdzają, że tam nie ma przyszłości, a w Polce to świat, Unia itp.
                                      • sabat3 Re: ....dlaczego kobiety same sobie robią krzywdę 19.06.19, 10:22
                                        marek.zak1 napisał:

                                        >. Natomiast
                                        > ustawiony Polak ok czterdziestki, ma dużo do zaproponowania młodej babce ze ws
                                        > chodu.

                                        Ustawiony, niezonaty Polak ok czterdziestki ma wiele do zaoferowania wiekszosci kobiet, nie tylko ze wschodu. Rzecz w tym, ze takich panow jest tyle co kot naplakal. U nas nielatwo byc ustawionym, a co dopiero dodatkowo niezonatym...
                • joanna_kossowska Re: ....dlaczego kobiety same sobie robią krzywdę 18.06.19, 19:55
                  sabat3 napisał:

                  ale chyba nie o tym tu rozmawiamy (tylko o falszywych oskarzeniach).

                  I ofiara gwałtu (kobieta, mężczyzna), i ofiara fałszywych oskarżeń (mężczyzna, kobieta), KAŻDA ofiara KAŻDEGO przestępstwa ma prawo dochodzić od sprawcy zadośćuczynienia, w tym finansowego. I KAŻDA ofiara powinna to robić, ale wielu brakuje odwagi. Najczęściej ze wstydu, bardzo skutecznie hodowanego i wzmacnianego przez otoczenie okrutnych/bezmyślnych/zmanipulowanych/myślacych stereotypami bliźnich - jak kuriozalnie by ten zwrot tu nie zabrzmial.
                • lybbla Re: ....dlaczego kobiety same sobie robią krzywdę 19.06.19, 02:11
                  sabat3 napisał:


                  > Ustosunkowalem sie bardziej do tekstu po pierwszym akapicie postu zalozycielskiego ;)

                  (U)stosunkowanie się do tak zadawanych pytań to tak jak szukanie odpowiedzi na pyatnia:
                  Dlaczego mężczyźni to sobie robią i gwałcą kobiety przecież gdyby nie gwałcili to kobiety byłyby chętniejsze. I dlaczego mężczyźni unikają płacenia alimentów, gdyby brali współodpowiedzialność na klatę to kobiety radośnie oddawały się uciechom cielesnym. Takie stawianie problemu jest tak ostentacyjnie prowokacyjne, że kobietom na forum pozostaje jeden środek wyrazu: drzeć łacha z dyskutantów.

                  Po cichu Ci Sabat podpowiem, że dlatego z posrańcami o których piszesz wyżej (lub niżej) kobiety nie sypiają bo ani to to przystojne, ani odpowiedzialne ani
                  stabilne emocjonalnie.


                  > Poza tym staram sie trzymac z tymi, ktorzy sa w gorszym polozeniu, czyli ze wsp
                  > olczesnymi mezczyznami w kulturze zachodniej.

                  Zjedz snickersa bo czeka Cię najazd myszek agresorek.
                  Wyjaśnij na czym polega to gorsze położenie mężczyzn w kulturze zachodniej
                  (porównujesz do kultury Japończyków czy Talibów?).

                  Zwracam ci uwagę, że mędzący Sabat został wyruchany coś ze dwa lata temu.
                  I jako taki porządnie wyruchany nie ma powrotu do wygodnego odgrywania roli ofiary. A tym bardziej do trzymania się z posrańcami.
                  • sabat3 Re: ....dlaczego kobiety same sobie robią krzywdę 19.06.19, 07:02
                    lybbla napisał:
                    > Zjedz snickersa bo czeka Cię najazd myszek agresorek.

                    Najwyrazniej po morzu martwym myszki nie biegaja.

                    > Wyjaśnij na czym polega to gorsze położenie mężczyzn w kulturze zachodniej
                    > (porównujesz do kultury Japończyków czy Talibów?).

                    Oczekiwania kobiet wobec mezczyzn sa srednio biorac duzo wyzsze, niz ma to miejsce w druga strone. Oczekiwania spoleczne ogolnie - rowniez stawiaja przed panami trudniejsze zadanie.

                    > Zwracam ci uwagę, że mędzący Sabat został wyruchany coś ze dwa lata temu.
                    > I jako taki porządnie wyruchany nie ma powrotu do wygodnego odgrywania roli ofi
                    > ary. A tym bardziej do trzymania się z posrańcami.

                    Ale Ty jestes niesolidarny! Czyzby dla Ciebie wspolczucie konczylo sie tam, gdzie konczy sie czubek Twojego nosa? Nie jestem incelem, od tego stanu dziela mnie objecia wspanialej kobiety. Ale to nie moja zasluga, a jej, no i szczesliwego zrzadzenia losu. Stad umiem rozumiec i wspolczuc tym, ktorzy mieli mniej szczescia niz ja i dalej cierpia w czarnej, depresyjnej mazi, w ktorej sam bylem przez wiele lat.
                    • obrotowy oczywiscie, ze tak... 19.06.19, 18:26
                      sabat3 napisał:
                      Oczekiwania kobiet wobec mezczyzn sa srednio biorac duzo wyzsze, niz ma to miejsce w druga strone.

                      Oczywiscie, ze tak...
                      i dlatego duzo Niemcow bierze sobie za zone Polki
                      a duzo Polakow bierze sobie za zony Ukrainki.

                      z tego samego powodu.
                      Ukraince wystarcza za meza PRZECIETNY Polak, a Polce wystarcza za meza przecietny Niemiec
                      - bo i tak poprawiaja sobie swoj los.

                      Polce przecietny Polak nie wystarcza...
                      - bo kazdej wydaje sie, ze zasluguje na kogos lepszego...
                      • kutuzow Re: oczywiscie, ze tak... 20.06.19, 18:34
                        obrotowy napisał:

                        > Oczywiscie, ze tak...
                        > i dlatego duzo Niemcow bierze sobie za zone Polki
                        > a duzo Polakow bierze sobie za zony Ukrainki.
                        >
                        > z tego samego powodu.
                        > Ukraince wystarcza za meza PRZECIETNY Polak, a Polce wystarcza za meza przeciet
                        > ny Niemiec
                        > - bo i tak poprawiaja sobie swoj los.
                        >
                        > Polce przecietny Polak nie wystarcza...
                        > - bo kazdej wydaje sie, ze zasluguje na kogos lepszego...


                        Z tego co pamiętam z dyskusji sprzed ponad roku, to część forumowiczek próbowała forsować tezę, że Polki to wychodzą za gości z zachodu z wielkiej miłości. Za to (jednocześnie) te wszystkie Ukrainki i inne to wychodzą za Polaków z wyrachowania.
                        Nijak nie szło wyjaśnić, że to przecież ten sam mechanizm.
                        • sabat3 Re: oczywiscie, ze tak... 20.06.19, 21:17
                          kutuzow napisał:
                          > Nijak nie szło wyjaśnić, że to przecież ten sam mechanizm.

                          No tak, mechanizm atrakcyjnosci matrymonialnej.
                          Chociaz z Ukrainkami bylbym ostrozny. Nie mam rozeznanej sytuacji, ale wyczuwam, ze jest ich juz w Polsce za duzo, maja spory wybor i odszedl aspekt "egzotyki". Ukainki maja Polakow rozeznanych, wiedza, ze tutaj nie zarabia sie zadnych kokosow. No i nikt im nie zabroni sprobowac z tymi samymi Niemcami, z ktorymi kreca Polki ;)
                        • sabat3 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 06:50
                          kutuzow napisał:
                          > Z tego co pamiętam z dyskusji sprzed ponad roku, to część forumowiczek próbował
                          > a forsować tezę, że Polki to wychodzą za gości z zachodu z wielkiej miłości. Za
                          > to (jednocześnie) te wszystkie Ukrainki i inne to wychodzą za Polaków z wyrach
                          > owania.

                          To jest swoja droga ciekawe, jak to dziala w kobiecych glowach. Czy meskie poeniadze i pozycja dzialaja na kobiety tak, jak na mezczyzn kobieca uroda?
                          W tym swietle, przekladajac na "meskie", moznaby sobie wyobrazic, ze to tak, jakby w Niemczech, we Francji czy w Wielkiej Brytanii przewazajaca czesc mezczyzn byla niezwykle atrakcyjna fizycznie, a w Polsce, na Ukrainie czy w innych, jeszcze ubozszych czesciach swiata przewazajaca czesc stanowiliby brzydcy i bardzo brzydcy panowie :)
                          • marek.zak1 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 08:59
                            sabat3 napisał:

                            > To jest swoja droga ciekawe, jak to dziala w kobiecych glowach. Czy meskie poeniadze i pozycja dzialaja na kobiety tak, jak na mezczyzn kobieca uroda?
                            -----------------
                            No przeciez to look, money, status.


                            > W tym swietle, przekladajac na "meskie", moznaby sobie wyobrazic, ze to tak, jakby w Niemczech, we Francji czy w Wielkiej Brytanii przewazajaca czesc mezczyzn byla niezwykle atrakcyjna fizycznie, a w Polsce, na Ukrainie czy w innych, jeszcze ubozszych czesciach swiata przewazajaca czesc stanowiliby brzydcy i bardzo brzydcy panowie :).
                            -------------------
                            Dobrze piszesz, bo uroda faceta a kobiety, to dwie różne bajki. Pracuję w szwajcarskiej firmie, tak więc jestem w temacie, najbardziej atrakcyjni są Szwajcarzy i statystycznie oni najczęściej wiążą się z cudzoziemkami, Włoszkami, słowiankami, Brazylijkami itp. Ueażaja, żesąa atrakcyjniejsze od Szwajcarek.
                          • zawle Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 09:09

                            kutuzow napisał:
                            > W tym swietle, przekladajac na "meskie", moznaby sobie wyobrazic, ze to tak, ja
                            > kby w Niemczech, we Francji czy w Wielkiej Brytanii przewazajaca czesc mezczyzn
                            > byla niezwykle atrakcyjna fizycznie, a w Polsce, na Ukrainie czy w innych, jes
                            > zcze ubozszych czesciach swiata przewazajaca czesc stanowiliby brzydcy i bardzo
                            > brzydcy panowie :)

                            Podobnie atrakcyjność kobiet z biednych krajów jest o niebo większa niż Polek? Czy może mniej oczekują? Czują wdzięczność i są łatwiejsze w obsłudze? To co jest da mężczyżny większym afrodyzjakiem? Uroda czy pokora?
                            • marek.zak1 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 09:34
                              zawle napisała:

                              > Podobnie atrakcyjność kobiet z biednych krajów jest o niebo większa niż Polek? Czy może mniej oczekują? Czują wdzięczność i są łatwiejsze w obsłudze? To co jest da mężczyżny większym afrodyzjakiem? Uroda czy pokora?
                              -----------------
                              Nie jest większa, ale ten z zamożniejszego kraju może dostać babkę z ubogiego o atrakcyjności, o której w ojczyźnie tylko może pomarzyć. Przykładem są teraz Niemcy i Ukrainki, a za komuny byli choćby Anglicy i Polki. Lepszy świat jest wielkim atutem.
                              • zawle Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 10:35
                                Cóż Marek...znam kilka mieszanych małżeństw W każdym z tych przypadków kobiety nie były piękniejsze od tych z którymi się panowie prowadzali w kraju. Co śmieszniejsze....nie były też spolegliwsze od Polek:))
                                • marek.zak1 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 10:53
                                  zawle napisała:

                                  > Cóż Marek...znam kilka mieszanych małżeństw W każdym z tych przypadków kobiety nie były piękniejsze od tych z którymi się panowie prowadzali w kraju. Co śmieszniejsze....nie były też spolegliwsze od Polek:))
                                  -----------------
                                  Ja jestem bardzo dużo za granicami i jak widzę gdzieś bardzo ładna babkę z przeciętnym facetem np. w Niemczech, to idę o zakład, ze to Ukrainka, Polka, czy Rosjanka.
                                  O staraniu napisał poniżej Kutuzow. Jak ktoś się chce dostać do lepszego świata musi się bardziej starać. To ogolna zasada, którą określił Lee iacocca: We are not the first, so we must try harder.
                                  • aandzia43 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 11:50

                                    > Ja jestem bardzo dużo za granicami i jak widzę gdzieś bardzo ładna babkę z prze
                                    > ciętnym facetem np. w Niemczech, to idę o zakład, ze to Ukrainka, Polka, czy Ro
                                    > sjanka.
                                    > O staraniu napisał poniżej Kutuzow. Jak ktoś się chce dostać do lepszego świata
                                    > musi się bardziej starać. To ogolna zasada, którą określił Lee iacocca: We ar
                                    > e not the first, so we must try harder.

                                    Jak ktoś bardzo chce bo jest bardzo zdeterminowany (z różnych życiowych przyczyn), to stara się nawet wbrew sobie i swoim prawdziwym gustom i poglądom. Coś za coś.
                            • kutuzow Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 10:22
                              zawle napisała:


                              > Podobnie atrakcyjność kobiet z biednych krajów jest o niebo większa niż Polek?
                              > Czy może mniej oczekują? Czują wdzięczność i są łatwiejsze w obsłudze? To co je
                              > st da mężczyżny większym afrodyzjakiem? Uroda czy pokora?
                              >

                              Zawle, odpiszę z autopsji. Będąc singlem randkowałem z grupą kobiet (Polek) 30+. Za każdym razem mniej lub bardziej, ale dało się wyczuć, że to ja mam się starać, a kobieta jest od tego, żeby przyjmować wyrazy uznania. Pewnie bym się nie buntował, gdyby to miało jakieś granice. Jeśli jednak postawa rozciąga się na seks, bo np. dla danej partnerki jestem "najlepszym z dostępnych", a ona mierzy znacznie wyżej, to ten seks jest słaby.
                              Na jednej z randek nawet pozwoliłem sobie powiedzieć o tym, gdy rozmowa zeszła na te kwestie. Współcześnie Polka oczekuje, że facet będzie zabawiał ją w czasie randki (co oczywiste), będzie wynajdował ciekawe miejsca do spotkań, gdy przejdzie pierwszy etap, facet ma także wykazać się w łóżku (ma być namiętnie, długo, zakończone jej orgazmem). Co należy do obowiązków kobiety? Ona łaskawie zaszczyci go swoją obecnością. Czyli facet stara się za dnia, stara się wieczorem....pytanie zatem kiedy to kobieta stara się dla tego faceta???
                              W Polsce to (moje) pytanie było uważane za obrazoburcze (w głowie mi się poprzewracało).

                              Teraz zaś jak to jest z randkowaniem z dziewczynami z zagranicy. One gdy widzą, ze facet się dla nich stara, również starają się dla niego. Traktują to jako coś oczywistego. Więcej. Nie mając tego zjeb***ego bagażu wtłaczanego przez Kościół nie mają tych wszystkich: "musisz się szanować" itp. Co więcej, mając większy temperament (mówię o krajach południa gdzie słońce sprzyja harcom), to one same inicjują seks. Gdy zaś jest fajny, to chcą go więcej i więcej.

                              Pytasz co jest ważniejsze, uroda czy pokora. Oczywiście uroda jest ważna, ale ważniejsze jest to, że facet może czuć, że jego działania są doceniane. Druga strona także się stara, nie ma podejścia że wszystko jest "zasraniutkim obowiązkiem" mężczyzny.
                              To nie są jakieś drobne różnice. To jest przepaść! Żeby lepiej to pokazać posłużę się porównaniem pomiędzy wizytą u lekarza specjalisty prywatnie (zapis na bliski termin, lekarz ma dla Ciebie czas, dopyta, pomoże), a wizytą z NFZ. W drugim przypadku wizyta jest za 2 lata, pacjent powinien cierpliwie czekać na korytarzu na swoją kolejkę, a gdy ona już nadejdzie, widzi olewkę na twarzy lekarza, który ma dla niego całe 5 max 10 min.
                              • zawle Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 10:40
                                kutuzow napisał:

                                > To nie są jakieś drobne różnice. To jest przepaść! Żeby lepiej to pokazać posłu
                                > żę się porównaniem pomiędzy wizytą u lekarza specjalisty prywatnie (zapis na bl
                                > iski termin, lekarz ma dla Ciebie czas, dopyta, pomoże), a wizytą z NFZ. W drug
                                > im przypadku wizyta jest za 2 lata, pacjent powinien cierpliwie czekać na koryt
                                > arzu na swoją kolejkę, a gdy ona już nadejdzie, widzi olewkę na twarzy lekarza,
                                > który ma dla niego całe 5 max 10 min.

                                Cóż...zgadzam się z Tobą. Polski słabo wyrażają zachwyt i wdzięczność:)) Polacy zresztą podobnie. Wasze zaangażowanie można poznać po tym, co odbierasz jako wymaganie względem was. Zaangażowanie Polek poznasz po tym, co tak naprawdę niewiele cenicie ( gotuje, sprząta, ogarnia).
                              • bgz0702 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 11:59

                                > Zawle, odpiszę z autopsji. Będąc singlem randkowałem z grupą kobiet (Polek) 30+
                                > . Za każdym razem mniej lub bardziej, ale dało się wyczuć, że to ja mam się starać, a kobieta jest od tego, żeby przyjmować wyrazy uznania. Pewnie bym się nie
                                > buntował, gdyby to miało jakieś granice. Jeśli jednak postawa rozciąga się na seks, bo np. dla danej partnerki jestem "najlepszym z dostępnych", a ona mierzy znacznie wyżej, to ten seks jest słaby.
                                > Na jednej z randek nawet pozwoliłem sobie powiedzieć o tym, gdy rozmowa zeszła na te kwestie. Współcześnie Polka oczekuje, że facet będzie zabawiał ją w czasie randki (co oczywiste), będzie wynajdował ciekawe miejsca do spotkań, gdy przejdzie pierwszy etap, facet ma także wykazać się w łóżku (ma być namiętnie, długo, zakończone jej orgazmem). Co należy do obowiązków kobiety? Ona łaskawie zaszczyci go swoją obecnością. Czyli facet stara się za dnia, stara się wieczorem.
                                > ...pytanie zatem kiedy to kobieta stara się dla tego faceta?? W Polsce to (moje) pytanie było uważane za obrazoburcze (w głowie mi się poprze
                                > wracało).
                                >
                                > Teraz zaś jak to jest z randkowaniem z dziewczynami z zagranicy. One gdy widzą, ze facet się dla nich stara, również starają się dla niego. Traktują to jako coś oczywistego. Więcej. Nie mając tego zjeb***ego bagażu wtłaczanego przez Kościół nie mają tych wszystkich: "musisz się szanować" itp. Co więcej, mając więks
                                > zy temperament (mówię o krajach południa gdzie słońce sprzyja harcom), to one same inicjują seks. Gdy zaś jest fajny, to chcą go więcej i więcej.
                                >
                                > Pytasz co jest ważniejsze, uroda czy pokora. Oczywiście uroda jest ważna, ale w
                                > ażniejsze jest to, że facet może czuć, że jego działania są doceniane. Druga strona także się stara, nie ma podejścia że wszystko jest "zasraniutkim obowiązkiem" mężczyzny.
                                > To nie są jakieś drobne różnice. To jest przepaść!

                                Weź Ukrainke jak jest lepsza, szkoda czasu, a i coraz gorsza opinia o kobietach po kolejnych randkach nie ułatwia relacji z nimi

                                A "współczesna Polke" trzeba by uczciwie rozciągnąć na Europejkę, marek dał przykład Szwajcarii i tak chyba jest w każdym rozwiniętym kraju, krajanki mają wieksze oczekiwania:( życie... A z wiekiem oczekuje się jeszcze więcej, Ciebie to też dotyczy :)
                                • kutuzow Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 12:17
                                  bgz0702 napisała:


                                  > Weź Ukrainke jak jest lepsza, szkoda czasu, a i coraz gorsza opinia o kobietach
                                  > po kolejnych randkach nie ułatwia relacji z nimi

                                  Jestem z Kubanką. Złego słowa powiedzieć nie mogę.


                                  > A "współczesna Polke" trzeba by uczciwie rozciągnąć na Europejkę, marek dał prz
                                  > ykład Szwajcarii i tak chyba jest w każdym rozwiniętym kraju, krajanki mają wie
                                  > ksze oczekiwania:( życie... A z wiekiem oczekuje się jeszcze więcej, Ciebie to
                                  > też dotyczy :)

                                  Nie mam nic przeciw większym oczekiwaniom kobiet, jeśli za tym coś idzie (uroda, usposobienie, ciepło, flirt itp). Jeśli jednak oczekiwania są ogromne, a po drugiej stronie nie widać żadnych zalet, to trochę słaby deal. Rosnąca liczba osób samotnych w Europie oraz coraz więcej małżeństw z kobietami z zagranicy pokazuje, że mamy sporą dysproporcje na tym rynku (oczekiwania vs co sama oferuję). Niezależnie czy to Niemiec żeni się z Polką (mając dosyć rozdmuchanych oczekiwań rodzimych Helg), czy to Polak żeni się z Ukrainką.
                                  • sabat3 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 12:40
                                    kutuzow napisał:
                                    > Jestem z Kubanką. Złego słowa powiedzieć nie mogę.
                                    [...]
                                    > Nie mam nic przeciw większym oczekiwaniom kobiet, jeśli za tym coś idzie (uroda
                                    > , usposobienie, ciepło, flirt itp).

                                    I o to chodzi. Zdecydowanie rozumiem i popieram, skoro spotkales kobiete, ktora oferujac duzo wiecej niz te, ktore do tej pory spotykalas, jednoczesnie nie ma absurdalnych oczekiwan, w przeciwienstwie do poprzedniczek z serwisow randkowych.

                                    I tu chyba trafiamy w sedno - kluczem do zadowolenia mezczyzny jest obnizenie oczekiwan kobiety.

                                    Brzmi jakbym zartowal, ale tak nie jest.
                                    • aandzia43 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 12:44

                                      > I tu chyba trafiamy w sedno - kluczem do zadowolenia mezczyzny jest obnizenie o
                                      > czekiwan kobiety.
                                      >
                                      > Brzmi jakbym zartowal, ale tak nie jest.


                                      Yyy, czyli dla pana gwiazdka z nieba z friko? No może być i tak, każdy chciałby mieć coś dobrego i do tego tanim kosztem.
                                      • sabat3 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 12:50
                                        aandzia43 napisała:
                                        > Yyy, czyli dla pana gwiazdka z nieba z friko? No może być i tak, każdy chciałby
                                        > mieć coś dobrego i do tego tanim kosztem.

                                        Moze nie calkiem za friko, ale w duzo lepszej cenie :) Pelnia szczescia - brak wymagan z przyslowiowej dupy
                                        • aandzia43 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 13:02
                                          sabat3 napisał:

                                          > aandzia43 napisała:
                                          > > Yyy, czyli dla pana gwiazdka z nieba z friko? No może być i tak, każdy ch
                                          > ciałby
                                          > > mieć coś dobrego i do tego tanim kosztem.
                                          >
                                          > Moze nie calkiem za friko, ale w duzo lepszej cenie :) Pelnia szczescia - brak
                                          > wymagan z przyslowiowej dupy

                                          Z dupy, powiadasz? No tak, tobie się wydają z dupy, a w ocenie kogoś innego są fundamentem, to bardzo względne. Zenek spod budki z piwem jako z dupy wzięte wymaganie potraktuje sugestię żony żeby jednakowoż był trzeźwy przez większą część tygodnia ;-) Powiem tak: pełnia szczęścia czyli brak wymagań które nas przerastają ;-)
                                    • kutuzow Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 12:57
                                      sabat3 napisał:

                                      > I tu chyba trafiamy w sedno - kluczem do zadowolenia mezczyzny jest obnizenie o
                                      > czekiwan kobiety.
                                      >
                                      > Brzmi jakbym zartowal, ale tak nie jest.


                                      To trochę nie tak.
                                      Te oczekiwania mogą być tak samo wysokie, może nawet i wyższe jeśli facet widzi, że coś za tym stoi. Niech te oczekiwania będą po prostu współmierne do oferty. Jeśli kobieta dużo oferuje, to niech ma duże oczekiwania (chętni się znajdą).

                                      Jeszcze raz napiszę z autopsji. U mnie w związku same kwestie prawne dotyczące pobytu mojej partnerki to droga przez mękę i dodatkowo spory koszt (te wszystkie dokumenty, kursy językowe itp). Gdybym był z Polką, to tych problemów bym nie miał. Wolę jednak to i związek z Kubanką, niż "bezproblemowe" związki z Polkami.
                                      • sabat3 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 13:02
                                        kutuzow napisał:
                                        > To trochę nie tak.
                                        > Te oczekiwania mogą być tak samo wysokie, może nawet i wyższe jeśli facet widzi
                                        > , że coś za tym stoi. Niech te oczekiwania będą po prostu współmierne do oferty
                                        > . Jeśli kobieta dużo oferuje, to niech ma duże oczekiwania (chętni się znajdą).

                                        Ale te, ktore duzo oferuja, tez sie zazwyczaj przestrzeliwuja z oferta - tylko proporcjonalnie wyzej.
                                        One tez czesto nie moga znalezc Ksiecia na bialym koniu.
                                        • aandzia43 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 13:06
                                          sabat3 napisał:

                                          > kutuzow napisał:
                                          > > To trochę nie tak.
                                          > > Te oczekiwania mogą być tak samo wysokie, może nawet i wyższe jeśli facet
                                          > widzi
                                          > > , że coś za tym stoi. Niech te oczekiwania będą po prostu współmierne do
                                          > oferty
                                          > > . Jeśli kobieta dużo oferuje, to niech ma duże oczekiwania (chętni się zn
                                          > ajdą).
                                          >
                                          > Ale te, ktore duzo oferuja, tez sie zazwyczaj przestrzeliwuja z oferta - tylko
                                          > proporcjonalnie wyzej.
                                          > One tez czesto nie moga znalezc Ksiecia na bialym koniu.

                                          Sabat, faceci tez bardzo często przestrzeliwuja.
                                    • bgz0702 Re: oczywiscie, ze tak... 22.06.19, 16:16
                                      sabat3 napisał:

                                      > I tu chyba trafiamy w sedno - kluczem do zadowolenia mezczyzny jest obnizenie o
                                      > czekiwan kobiety.
                                      >
                                      > Brzmi jakbym zartowal, ale tak nie jest.

                                      :) dobre, a co jest kluczem do zadowolenia kobiety?:))
                                  • aandzia43 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 12:53

                                    > Nie mam nic przeciw większym oczekiwaniom kobiet, jeśli za tym coś idzie (uroda
                                    > , usposobienie, ciepło, flirt itp). Jeśli jednak oczekiwania są ogromne, a po d
                                    > rugiej stronie nie widać żadnych zalet, to trochę słaby deal. Rosnąca liczba o
                                    > sób samotnych w Europie oraz coraz więcej małżeństw z kobietami z zagranicy pok
                                    > azuje, że mamy sporą dysproporcje na tym rynku (oczekiwania vs co sama oferuję)
                                    > . Niezależnie czy to Niemiec żeni się z Polką (mając dosyć rozdmuchanych oczeki
                                    > wań rodzimych Helg), czy to Polak żeni się z Ukrainką.

                                    Rozdmuchane czy nie rozdmuchane to bardzo względne, nie muszę chyba podawać przykładów. Oferta z jaką my wychodzimy tez tylko nam może się wydawać rewelacyjna. Abstrahując od ciebie, Kubanek, Ukrainek i Niemców: żeby było naprawdę dobrze i związek był udany trzeba się wstrzelić w swoją niszę (osobowość, potrzeby, możliwości), obustronnie. Ponad kwestiami narodowymi czy koniunkturalnymi. To jest możliwe i wielu mieszanym parom się udaje.
                                    Swoją drogą zastanawia mnie skąd i jakie ty tę kobiety zimne i niedobre brałeś, że wszystkie takie były? ;-) Z jakiego klucza.
                                    • kutuzow Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 13:14
                                      aandzia43 napisała:

                                      > Swoją drogą zastanawia mnie skąd i jakie ty tę kobiety zimne i niedobre brałeś,
                                      > że wszystkie takie były? ;-) Z jakiego klucza.

                                      Aandzia, to kwestia zasady kontrastu. Posłużę się metaforą. Pamiętasz pewnie lata 80-te w Polsce i rynek motoryzacyjny. Te wszystkie Fiaty 126p, Syrenki i Polonezy. W tamtych czasach wyjazd "maluchem" nad Bałtyk to było coś normalnego. Nie czuło się, że jest ciasno, za "klimę" robiło uchylone okno i wszystko było OK.

                                      Po czym nastał okres zmiany systemowej lat 90tych. Polacy poznali jaki komfort oferują takie Audi czy Mercedes. Teraz już nikt nie chce się tłuc kilka godzin w "maluchu" nad morze.

                                      Ze mną jest podobnie. Wcześniej myślałem że "staraj się bardziej" to normalna zasada panująca na świecie. Wierzyłem w te wszystkie opowieści jak to facet przez cały dzień powinien wprowadzać w nastrój kobietę, żeby ta miała ochotę na coś wieczorem.
                                      Teraz poznałem inną rzeczywistość. To moja kobieta potrafi chodzić wkurzona gdy nie ma seksu przez 2 dni pod rząd. To ona inicjuje częściej seks niż ja. Okazuje się że jak kobieta ma temperament, to nie przeszkadza jej bałagan albo zmęczenie. Teraz wiem, że te wszystkie "staraj się bardziej" to jest przepis na seks będący nagrodą w związku gdzie facet jest "najlepszym z dostępnych" ale nie kręci na 100%. Ja mam już w nosie seks będący nagroda za dobre sprawowanie (w związku).
                                      • aandzia43 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 13:22
                                        No rozumiem, duży temperament. Czyli tym kobietom w Polsce brakowało temperamentu czy po prostu miały seksualność podłączoną do emocji i uczuć (wiec nie każde okoliczności związkowe były odpowiednie do rżnięcia się)? Jakby nie było teraz czujesz się pożądany i chciany, masz po kokardkę tego na czym Ci zależy i w porządku.
                                        • kutuzow Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 13:36
                                          aandzia43 napisała:

                                          > No rozumiem, duży temperament. Czyli tym kobietom w Polsce brakowało temperamen
                                          > tu czy po prostu miały seksualność podłączoną do emocji i uczuć (wiec nie każde
                                          > okoliczności związkowe były odpowiednie do rżnięcia się)?

                                          Bolesne było to, gdy zdałem sobie sprawę, że tak na prawdę to pewnie ja nie byłem dla nich tym wymarzonym partnerem (tak jak one były dla mnie). Stąd ta asymetria w podejściu.

                                          Co do "seksualności podłączonej do emocji", to moim zdaniem jest to taka wygodna
                                          wymówka. Z tej samej rodziny co "dla kobiety grą wstępną jest cały dzień, więc facet powinien wprowadzać ja w nastrój". Jakoś dziwnym trafem na etapie "Wersji Demo" to podłączenie seksualności do emocji nie przeszkadza w częstym bzykaniu się. Dopiero potem się to uaktywnia.


                                          > Jakby nie było teraz
                                          > czujesz się pożądany i chciany, masz po kokardkę tego na czym Ci zależy i w po
                                          > rządku.


                                          Dokładnie tak, żałuję że nie wpadłem na to 10 lat temu.
                                          • aandzia43 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 13:51
                                            kutuzow napisał:

                                            > aandzia43 napisała:
                                            >
                                            > > No rozumiem, duży temperament. Czyli tym kobietom w Polsce brakowało temp
                                            > eramen
                                            > > tu czy po prostu miały seksualność podłączoną do emocji i uczuć (wiec nie
                                            > każde
                                            > > okoliczności związkowe były odpowiednie do rżnięcia się)?
                                            >
                                            > Bolesne było to, gdy zdałem sobie sprawę, że tak na prawdę to pewnie ja nie był
                                            > em dla nich tym wymarzonym partnerem (tak jak one były dla mnie). Stąd ta asyme
                                            > tria w podejściu.

                                            Czyli nie była to kwestia Polek, tylko źle wyznaczonych celów (nie ten target).



                                            > Co do "seksualności podłączonej do emocji", to moim zdaniem jest to taka wygodn
                                            > a
                                            > wymówka. Z tej samej rodziny co "dla kobiety grą wstępną jest cały dzień, więc
                                            > facet powinien wprowadzać ja w nastrój". Jakoś dziwnym trafem na etapie "Wersji
                                            > Demo" to podłączenie seksualności do emocji nie przeszkadza w częstym bzykaniu
                                            > się. Dopiero potem się to uaktywnia.

                                            To chyba żadna magia trudna do pojęcia: po jakimś czasie zaczynają się schody i problemy, których nie było na początku. Ot, ewolucja związku. Przypominam że ty jesteś ciągle na etapie miodowego miesiąca.
                                            Bzykanie się zawsze i za wszelką cenę to żaden wyczyn dla temperamentej kobiety, kiedyś byłam w związku w którym rżnęłam się dzień i noc, co by się nie działo. To nie było zdrowe, ale i ja nie bardzo byłam wtedy zdrowa.
                                            • kutuzow Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 14:47
                                              aandzia43 napisała:


                                              > Czyli nie była to kwestia Polek, tylko źle wyznaczonych celów (nie ten target).
                                              >

                                              Niestety nie jest to takie proste jak byś chciała to przedstawić. Poznałem także laski które zdecydowanie na dolnej skali moich widełek i....podejście miały takie samo. Bo babcia mówiła że "mają się cenić", bo seksem najłatwiej coś ugrać, bo to co chce kobieta powinno być wspólnym celem dla związku, a to co chce facet to jego zachcianki i mało ważne kwestie itp.



                                              > To chyba żadna magia trudna do pojęcia: po jakimś czasie zaczynają się schody i
                                              > problemy, których nie było na początku. Ot, ewolucja związku. Przypominam że t
                                              > y jesteś ciągle na etapie miodowego miesiąca.

                                              Owszem, tylko jak zaczynasz z wysokiego poziomu, to nawet jak spadnie to na średni poziom i tak jest dobrze. Jak zaczynasz z poziomu "raz na tydzień" to kończysz na poziomie "raz na miesiąc" ew "w miesiące nieparzyste".


                                              > Bzykanie się zawsze i za wszelką cenę to żaden wyczyn dla temperamentej kobiety
                                              > , kiedyś byłam w związku w którym rżnęłam się dzień i noc, co by się nie działo
                                              > . To nie było zdrowe, ale i ja nie bardzo byłam wtedy zdrowa.

                                              Chciałbym zrobić mini ankietę wśród kolegów z forum ile takich kobiet oni mieli w swoim życiu.
                                              Bo wg mnie to jest bardzo rzadkie - "taki mamy klimat". Owszem może w wersji demo gdy Pani zależy na złapaniu tego konkretnego osobnika, ale żeby jednak tak normalnie na co dzień w normalnym związku.

                                              Kolejna kwestia to jak ten temperament się zmienia po urodzeniu dziecka.
                                              • aandzia43 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 15:21
                                                kutuzow napisał:

                                                > aandzia43 napisała:
                                                >
                                                >
                                                > > Czyli nie była to kwestia Polek, tylko źle wyznaczonych celów (nie ten ta
                                                > rget).
                                                > >
                                                >
                                                > Niestety nie jest to takie proste jak byś chciała to przedstawić. Poznałem takż
                                                > e laski które zdecydowanie na dolnej skali moich widełek i....podejście miały t
                                                > akie samo. Bo babcia mówiła że "mają się cenić", bo seksem najłatwiej coś ugrać
                                                > , bo to co chce kobieta powinno być wspólnym celem dla związku, a to co chce fa
                                                > cet to jego zachcianki i mało ważne kwestie itp.

                                                No skoro babcia tak mówiła... Moja niczego takiego nie mówiła ;-)


                                                > Owszem, tylko jak zaczynasz z wysokiego poziomu, to nawet jak spadnie to na śre
                                                > dni poziom i tak jest dobrze. Jak zaczynasz z poziomu "raz na tydzień" to kończ
                                                > ysz na poziomie "raz na miesiąc" ew "w miesiące nieparzyste".

                                                Raz na tydzień na etapie miodowego miesiąca? A to rzeczywiście przykre i nie do przyjęcia. Jakaś koszmarna pomyłka.


                                                > > Bzykanie się zawsze i za wszelką cenę to żaden wyczyn dla temperamentej k
                                                > obiety
                                                > > , kiedyś byłam w związku w którym rżnęłam się dzień i noc, co by się nie
                                                > działo
                                                > > . To nie było zdrowe, ale i ja nie bardzo byłam wtedy zdrowa.
                                                >
                                                > Chciałbym zrobić mini ankietę wśród kolegów z forum ile takich kobiet oni mieli
                                                > w swoim życiu.
                                                > Bo wg mnie to jest bardzo rzadkie - "taki mamy klimat". Owszem może w wersji de
                                                > mo gdy Pani zależy na złapaniu tego konkretnego osobnika, ale żeby jednak tak n
                                                > ormalnie na co dzień w normalnym związku.

                                                Kompulsywne ruchanie się bez względu na klimat w związku nie jest normalne bo trąci toksykiem. Wspomniałam o tym w celu przypomnienia ze nie wszystko złoto co się świeci :-)
                                                • zawle Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 15:37
                                                  aandzia43 napisała:
                                                  > No skoro babcia tak mówiła... Moja niczego takiego nie mówiła ;-)

                                                  Moja nie żyła zanim się urodziłam, więc też nie;)) Ale słyszałam to dość często nie tylko od kobiet, ale równie często od facetów. Myślę że kutuzów też chce taką co tylko przy nim ma temperament że ho ho:)) Gdyby było inaczej wybierałby z polek co nie miały babci;)


                                                  >
                                                  > Kompulsywne ruchanie się bez względu na klimat w związku nie jest normalne bo t
                                                  > rąci toksykiem. Wspomniałam o tym w celu przypomnienia ze nie wszystko złoto co
                                                  > się świeci :-)

                                                  > > Bo wg mnie to jest bardzo rzadkie - "taki mamy klimat". Owszem może w wer
                                                  > sji de
                                                  > > mo gdy Pani zależy na złapaniu tego konkretnego osobnika, ale żeby jednak
                                                  > tak n
                                                  > > ormalnie na co dzień w normalnym związku.

                                                  W ich "klimacie" zdrady sa tak powszechne że baby wybierają metodę "zarucham go tak, żeby z inną nie mógł". To rzeczywiście dobra wersja dla Polaków. Tyle że nadal może być "metodą" na złapanie tego właśnie osobnika lub jakiegokolwiek osobnika.

                                                  > Kompulsywne ruchanie się bez względu na klimat w związku nie jest normalne bo t
                                                  > rąci toksykiem. Wspomniałam o tym w celu przypomnienia ze nie wszystko złoto co
                                                  > się świeci :-)

                                                  No właśnie dziwi mnie że tak mało skuteczny jest obrotowy.
                                                  • sabat3 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 16:13
                                                    zawle napisała:
                                                    > W ich "klimacie" zdrady sa tak powszechne że baby wybierają metodę "zarucham go
                                                    > tak, żeby z inną nie mógł".

                                                    A zdrady sa tam czestsze, bo kobiety maja wiekszy temperament.
                                                  • sabat3 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 17:23
                                                    zawle napisała:
                                                    > albo żyją w takim "klimacie" że zdrada to coś zwyczajnego jak i polowanie na ch
                                                    > łopa bez znieczulenia ( może być cudzy)

                                                    To juz lepiej jak sie wszyscy pieprza ze wszystkimi, jak u nich, niz jak sie duza czesc spoleczenstwa nie pieprzy z nikim, jak u nas.
                                                    Mam wrazenie, ze ten ich klimat zdecydowanie sprzyja facetom, bo seks juz nie jest taka karta przetargowa w zwiazku (kobieta ma monopol - "ja decyduje, kiedy ci dam, bo wiem, ze inna i tak ci nie da").
                                                  • zawle Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 17:27
                                                    Patrząc z twojej strony sabat na pewno. Dawaj...bilet i jesteś w raju. Mój kolega ma żonę Brazylijkę- wielkie rozczarowanie. Nieładna. Ale dzieci im trzaska na potęgę;))Tyle że Ty byś chciał całkiem za darmo;((
                                                  • sabat3 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 18:58
                                                    zawle napisała:

                                                    > Patrząc z twojej strony sabat na pewno. Dawaj...bilet i jesteś w raju. Mój kol
                                                    > ega ma żonę Brazylijkę- wielkie rozczarowanie. Nieładna. Ale dzieci im trzaska
                                                    > na potęgę;))Tyle że Ty byś chciał całkiem za darmo;((

                                                    Ale ja tam nie narzekam na swoj los, bo po latach posuchy obszedl sie ze mna laskawie.
                                                    To bardziej takie zalamywanie rak nad naszym "stanem rzeczy". To przykre, ze w naszej kulturze seks ma tak niski priorytet dla wielu kobiet, przykre ze pokutuja religijne zabobony, ktore maca ludziom w glowach itd.
                                                    A co, moze nie przykre?
                                                  • kag73 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 21:00
                                                    "'To przykre, ze w naszej kulturze seks ma tak niski priorytet dla wielu kobiet, przykre ze pokutuja religijne zabobony, ktore maca ludziom w glowach itd.
                                                    A co, moze nie przykre?"'

                                                    Ja tam nie wiem, moze rzecz w tym, ze "u nas" chlopaki slabo pukaja, bo jakby dobrze pukali to by sie babki bzykac chcialy :) Powtorze tez za zawle (nawiasem w tym watku trzy raz czytajac jej wypowiedzi myslalam: swieta prawda) katolickie wychowanie i nasze polskie nastawienie do seksu nie jest zarezerwowane tylko i wylacznie dla kobiet, dotyczy rowniez mezczyzn, bo wychowali sie w dokladnie takich samych klimatach.
                                                    Niemniej swiat sie zmienia i polska rzeczywistosc sie zmienia, mlode pokolenie moze rzecz widziec juz zupelnie inaczej, czego im zycze.
                                                  • sabat3 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 21:12
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Ja tam nie wiem, moze rzecz w tym, ze "u nas" chlopaki slabo pukaja, bo jakby d
                                                    > obrze pukali to by sie babki bzykac chcialy :)

                                                    Hehe, jasne ;p
                                                    Ale moze to wcale nie kultura, tylko np. genetyka? Skoro tylki moga miec wieksze, to czemu nie temperament? ;)
                                                    Bo przeciez u nas, mimo zupelnie innej kultury, tak z 10% dziewczyn autentycznie lubi seks i chetnie go uprawia... Nie poddaly sie indoktrynacji? ;)
                                                  • bgz0702 Re: oczywiscie, ze tak... 22.06.19, 16:12
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    > > Ja tam nie wiem, moze rzecz w tym, ze "u nas" chlopaki slabo pukaja, bo j
                                                    > akby d
                                                    > > obrze pukali to by sie babki bzykac chcialy :)
                                                    >
                                                    > Hehe, jasne ;p
                                                    > Ale moze to wcale nie kultura, tylko np. genetyka? Skoro tylki moga miec wieksz
                                                    > e, to czemu nie temperament? ;)

                                                    A może serotonina, hormon szczescia, relaks, mniejsze napięcie, rozgrzane cialo i mniej ubrań? :)

                                                    > Bo przeciez u nas, mimo zupelnie innej kultury, tak z 10% dziewczyn autentyczni
                                                    > e lubi seks i chetnie go uprawia... Nie poddaly sie indoktrynacji? ;)
                                                  • mabelle2000 Re: oczywiscie, ze tak... 22.06.19, 13:33
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > To przykre, ze w
                                                    > naszej kulturze seks ma tak niski priorytet dla wielu kobiet, przykre ze pokutu
                                                    > ja religijne zabobony, ktore maca ludziom w glowach itd.
                                                    > A co, moze nie przykre?

                                                    Przykre dla kogo ? Dla tych ktorzy placza ze nie maja seksu, za to bez pracy i wysilku chca zostac panami swiata ?
                                                    Co mnie jako kobiete mialoby sklonic, zeby lizac kutasy kazdemu chetnemu na seks ze mna ? Juz pomijam fakt ze seks, ktory lubie jest mokry, te wszystkie wydzieliny, sluz, sperma... Niebezpiecznie byloby to robic przez wiele godzin Z KAZDYM. Higienicznie w gumie i dziesiec minut ? A wez spadaj z takim seksem.

                                                  • sabat3 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 19:17
                                                    Jeszcze tak - ta Brazylijka, to jest dla kogo wielkie rozczarowanie? Bo chyba nie dla niego, skoro dzieci trzaskaja? Moze wlasnie jest szczesliwy z ta swoja nieladna Brazylijka, bo mimo, ze nie jest ladna, to jest goraca w lozku, fajna i mila? Moze dobrze opiekuje sie dziecmi, jest wesola itd? Ja nie wiem, mowie tylko jak moze byc. To ze kobieta jest nieladna nie musi byc w ogolnym ujeciu rozczarowujace, jesli ma inne fajne cechy.
                                                  • marek.zak1 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 17:38
                                                    Ja na Kubie mieszkałem i ..zresztą nieważne. Fragment ,,Szczęśliwego w Ameryce". Teraz na Kubie, w temacie podejścia do seksu. Jest tak, jak napisał Kutuzow. któremu życzę udanego związku:

                                                    – Chcesz ze mną wyjechać?
                                                    – Tak. Bardzo.
                                                    – Lubisz mnie?
                                                    – Pewnie. Lubię też się z tobą kochać. Jesteś niesamowicie... nie wiem, jak to powiedzieć.
                                                    – Któraś z moich kobiet powiedziała, że zatracam się zupełnie.
                                                    – Co to znaczy?
                                                    – Tracę kontakt z rzeczywistością. Staję się kimś innym.
                                                    – Może. Tutaj na Kubie seks jest czymś tak naturalnym jak jedzenie i picie. Wszyscy go uprawiają.
                                                    – Kim jest twój chłopak?
                                                    – Niestety nikim i nikim nie będzie.
                                                    – Kochasz go?
                                                    – Nie mogę kochać chłopaka, który jest nikim.
                                                    – A mnie kochasz?
                                                    – Jasne. Ty jesteś kimś.
                                                    – Bo mam pieniądze?
                                                    – Masz pieniądze i jesteś mądry.
                                                  • kag73 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 20:55
                                                    Le tam, Marek, Polka tez by kochala takiego co ma piniondze i jest madry :) A co, myslisz, ze by nie kochala? Tymczasem z piniondzami krucho, bo wlasnie wszystko zalezy ile by tych piniendzy mialo byc.
                                                  • marek.zak1 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 21:13
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Le tam, Marek, Polka tez by kochala takiego co ma piniondze i jest madry :) A c o, myslisz, ze by nie kochala? Tymczasem z piniondzami krucho, bo wlasnie wszystko zalezy ile by tych piniendzy mialo byc.
                                                    ----------------
                                                    Jesteś dużo w tropikach to wiesz, że pieniądze są bardzo ważne ale dochodzi do tego wyrwanie się ze świata nędzy i braku perspektyw do świata zamożności i szans.
                                                  • kag73 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 21:38
                                                    "'Jesteś dużo w tropikach to wiesz, że pieniądze są bardzo ważne ale dochodzi do tego wyrwanie się ze świata nędzy i braku perspektyw do świata zamożności i szans.'"

                                                    Oczywiscie, Marek, wiem to bardzo dobrze. Nie siedze w hotelach, znam jezyk, widze, obserwuje, rozmawiam, na peczki rozmow z tubylcami i tubylkami, wiec wiem jak wazne i jaka wartosc maja pieniadze i szansa na lepsze zycie. W dodatku mentalnosc jest jaka jest, inne podejscie do seksu ale zarazem brakuje tego "czegos", wiezi czy poczucia przynaleznosci, lojalnosci. Nie chcialabym, zeby syn zwiazal sie z latynoska, wiem zdarzaja sie wyjatki, owszem, ale no nie chcialabym, co ciekawsze maz tez nie. Za to Polki poleca z calego serca :)
                                                    Wychodzi mi, ze kazdy ma tam jakies doswiadcznia i moze niekoniecznie mozna wydawac osady na podstawie jednej osoby.
                                                    Niedawno jeden latynoski jebaka (nagle zapytany ile ma dzieci mi powiedizla, ze 10 czy 11, oczywiscie z roznymi kobietami) zapewnil mnie, ze i u nich sa kobity, ktore nie chca dawac (zamkniete takie). Wiec sa to cechy osobnicze zazwyczaj.
                                                    Pomijam, ze w wielu krajach latynoskich dzieci wychowuja sie u matki, ojcowie sa nieobecni, albo mieszkaja pod jednym dachem z nowym facetem matki. te dzieciaki nie przeszkadzaja, biegaja tez czesto samopas. Pomijam tez, ze generalnie latynoski chca miec dzieci niezaleznie od tego czy beda mialy faceta na stale czy nie. Znam babke, ktora zaplanowala sobie, ze z milionerem x (ktory ma na stanie zone) bedzie miala trojke dzieci. I ma, facet z nimi nie mieszka, ale na dzieciaki lozy, czynsz placi, za studia jej placi, od czasu do czasu zjawia sie na noc, ostatnio rzadziej, bo ma jakas inna kochanke a testosteron juz nie ten. Niemniej ona se zadnego przygruchac raczej nie moze, bo by jej ten milioner kurek z pieniedzm zakrecil. To sa tematy trudne, mentalnosc inna, dla mnie dziwna, nie do przejscia, ale nie oceniam, zycie nie jest latwe.
                                                  • kag73 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 21:56
                                                    "'To tam nie ma alimentow, ze tak sobie moga faceci dzieci na lewo i prawo trzaskac?'

                                                    Jedni placa, inni nie placa, jak im sie zachce czy spodoba, w zaleznosci od nastawienia. Niemniej dzieci sporo, teraz moze mniej, nadal jednak wiekszosc kobiet wychodzi od trojki dzieci, po trojce sie np. sterylizuja. A faceci macho im wiecej dzieci tym on bardziej facet, ale nazywa sie, ze on te dzieci "'MA" a czy sie nimi zajmuje albo na nie lozy to jest inna bajka. No ludzie chodza ze soba do lozka i wychodza z tego dzieci, bo wiekszosc antykoncepcji nie stosuje, nierzadko zdarza sie, ze babka ma 3 dzieci, kazde z innym, albo facet ma 5 czy i kazde z inna, no. Bo istotne jest, ze ona chce czy chciala to dziecko a faceci latynosi w oczach wielu kobiet po prostu sie nie nadaja, oprocz tego, ze na chwilke, bo kochliwi i ciepli sa. Wiec Europejczyk jak najbardziej moze byc duzo lepsza opcja chociazby ze wzgledu na nastawienie i podejsciu do zycia we dwoje, do rodziny itd.
                                                    Nie jest tez rzadkoscia, ze dzieci wychowuje babka, tesciowa, siostra, przyjaciolka, czasami tez ojciec, bo matka wyruszyla w swiat albo dokas za praca albo, bo znalazla innego faceta. Jasne zdarza sie i u nas. Historii przeroznych zanm na peczki, przeroznistych. Latynosci z kolei nie rzadko mowia, ze ich krajanki nic nie warte. Zdarza sie, ze faceta nie ma w domu a babka od niego odchodzi i zabiera ze soba wszystko, wszysko z mieszkania od lozka po talerz. Wiele razy mnie pytali panowie czy siostry nie mam albo przyjaciolki a jak mnie widzieli w towarzystwie jakiejs nowej babki to potem przy okazji pytali czy ona do wziecia i czy nie moge ich wkrecic. I pieniadze odgrywaja role rowniez dla niektorych facetow mlodych, ktorzy maja niewiele i prowadzaja sie z 20+ starszymi z Europy, Kandy albo USA. No taka jest prawda, tyle w temacie, ze faceci tylko na urode patrza. Zalezy gdzie i zalezy od sytuacji ekonomicznej i nadarzajacych sie okazji.
                                                  • marek.zak1 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 21:56
                                                    A ja na Kubie byłem po maturze na długich wakacjach po maturze, gdzie mój ojciec pracował w ramach ONZ.. Mieszkałem w dobrym hotelu naprzeciwko Maleconu - nadbrzeża, gdzie kilkunastoletnie dziewczyny dawały za szampon, czy 2 pary rajstop czy magicznego dolara od polskich, czeskich inżynierów. Też znałem język, więc co nieco więc się dowiedziałem. Jedynym celem tych dziewczyn był wyjazd z Kuby gdziekolwiek.
                                                  • bgz0702 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 22:19
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > A ja na Kubie byłem po maturze na długich wakacjach po maturze, gdzie mój ojcie
                                                    > c pracował w ramach ONZ.. Mieszkałem w dobrym hotelu naprzeciwko Maleconu - nad
                                                    > brzeża, gdzie kilkunastoletnie dziewczyny dawały za szampon, czy 2 pary rajstop
                                                    > czy magicznego dolara od polskich, czeskich inżynierów. Też znałem język, więc
                                                    > co nieco więc się dowiedziałem. Jedynym celem tych dziewczyn był wyjazd z Kub
                                                    > y gdziekolwiek.

                                                    Marek... nawet gdybyś nie miał ani jednej pary jeansow i chudy był, słaby, watly i chorowity to i tak miałbyś wzięcie przy takich podróżach i z ojcem "w" onz:)) potrafisz docenić swój start? :)
                                                  • marek.zak1 Re: oczywiscie, ze tak... 21.06.19, 22:33
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > Marek... nawet gdybyś nie miał ani jednej pary jeansow i chudy był, słaby, watly i chorowity to i tak miałbyś wzięcie przy takich podróżach i z ojcem "w" onz:> )) potrafisz docenić swój start? :)
                                                    -------------------
                                                    Wtedy już byłem dobrze zbudowany po karierze wyczynowego sportowca:). Jako romantyk wdałem się w nieudany romans z 18-letnią Bułgarką. Wszystko poszło nie tak:(. A te Kubanki, wtedy pragnąłem miłości.
                                                  • bgz0702 Re: oczywiscie, ze tak... 22.06.19, 10:05
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Wtedy już byłem dobrze zbudowany po karierze wyczynowego sportowca:). Jako roma
                                                    > ntyk wdałem się w nieudany romans z 18-letnią Bułgarką. Wszystko poszło nie tak
                                                    > :(. A te Kubanki, wtedy pragnąłem miłości.

                                                    Ja chodziłam do szkoły sportowej bo chciałam, musialam cos zrobic z energia, faceci nie byli mi głowie. Moi rodzice za ich wspólnego zycia wyjechali za granicę do trzech panstw: Czechy, Ukraina, Węgry, tak jak twój ojciec żeby zarobić pieniądze, tyle że oni na handel :)) nie znali języków obcych wcale, mama po ukraiński mówiła co nieco bo córka Ukrainki była, ale ta nawet jakby po polsku ledwie dukala to by się dogadala z każdym bo bardzo kreatywna była:)) nie miała granic, laska z małej wsi a świat jej nie był straszny nigdy :)) to ja tyle dostałam w spadku, glownie mamę chociaż franca bywała, szkoda że urodziła się w takich czasach i trudnych warunkach, pewnie byłaby szefem w korpo przy bardziej sprzyjających warunkach :))
                                                    Marek... nie przesadzaj z tym słabym startem, miałeś kapitał niesamowity
                                                  • marek.zak1 Re: oczywiscie, ze tak... 22.06.19, 10:22
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > Marek... nie przesadzaj z tym słabym startem, miałeś kapitał niesamowity
                                                    -----------------
                                                    Piszesz to z punktu widzenia dojrzałej (i mądrej kobiety), a ja piszę o męskiej hierarchii w młodości. Byłem z moimi kompleksami poniżej środka stawki i u fajnych lasek nie miałem szans. Później to się zmieniło, ale dopiero później.
                                                  • zawle Re: oczywiscie, ze tak... 22.06.19, 10:11
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > Marek... nawet gdybyś nie miał ani jednej pary jeansow i chudy był, słaby, watl
                                                    > y i chorowity to i tak miałbyś wzięcie przy takich podróżach i z ojcem "w" onz:
                                                    > )) potrafisz docenić swój start? :)


                                                    jaki start bgz?? Przecież marek doświadczał przemocy lub porzucenia. Bogaci rodzice którzy nie chcieli Markowi kupić drugiej pary spodni. Pewnie Marek musiał weekend spędzać w domu, bo spodnie musiał sobie wyprać. A zanim jeansy wyschną? Całe dwa dni. Stąd może się brać jego poczucie wykluczenia rówieśniczego. Gdzie miał bliżej poznawać rówieśników?
                                                  • marek.zak1 Re: oczywiscie, ze tak... 22.06.19, 10:32
                                                    zawle napisała:
                                                    jaki start bgz?? Przecież marek doświadczał przemocy lub porzucenia. Bogaci rodzice którzy nie chcieli Markowi kupić drugiej pary spodni. Pewnie Marek musiał weekend spędzać w domu, bo spodnie musiał sobie wyprać.
                                                    ----------------------
                                                    Cały czas przykładacie dorosłą, kobiecą miarkę do zrozumienia młodego faceta, który jest nisko w hierarchii, ma kompleksy itd.
                                                    Miałem jeansy marki Odra. 2 pary + garnitur wyjściowy.
                                                    W tygodniu miałem codzienne treningi a w weekendy zawody. Klub płacił za wszystko, w tym obozy. Jako że klub był wojskowy, Legia, obozy były w koszarach, lub namiotach, jak koszary były zajęte.

                                                  • bgz0702 Re: oczywiscie, ze tak... 22.06.19, 11:01

                                                    > Cały czas przykładacie dorosłą, kobiecą miarkę do zrozumienia młodego faceta, k
                                                    > tóry jest nisko w hierarchii, ma kompleksy itd.
                                                    > Miałem jeansy marki Odra. 2 pary + garnitur wyjściowy.
                                                    > W tygodniu miałem codzienne treningi a w weekendy zawody. Klub płacił za wszyst
                                                    > ko, w tym obozy. Jako że klub był wojskowy, Legia, obozy były w koszarach, lub
                                                    > namiotach, jak koszary były zajęte.
                                                    >
                                                    :)) można paść:) Marek miałeś cudownie, cokolwiek ci się w głowie roiło, miałeś doskonale wręcz ale chciałeś więcej:) co zrobić panie, wszystkiego mieć nie można od razu. Troszeczkę trzeba popracować i dobrze bo może gdyby nie ta hierarchia i kompleksy to straciłbys ten potencjał :))
                                                  • aandzia43 Re: oczywiscie, ze tak... 22.06.19, 11:14
                                                    ----------------------
                                                    > Cały czas przykładacie dorosłą, kobiecą miarkę do zrozumienia młodego faceta, k
                                                    > tóry jest nisko w hierarchii, ma kompleksy itd.
                                                    > Miałem jeansy marki Odra. 2 pary + garnitur wyjściowy.

                                                    Nie przykładamy żadnej kobiecej miary tylko obiektywną polską sprzed kilkudziesięciu lat. Z całym tym kapitałem społecznym i intelektualnym miałeś więcej niż większość rówieśników, plasowałeś się w górnych rejonach grupy chłopaków z PRL-u, a i twoja fizyczność też ci sprzyjała (możliwości organizmu, ciało nadające się do uprawiania sportu). Nawet jeśli przez jakiś czas miałeś kompleksy i byłeś niewidzialny dla dziewczynek z podstawówki to sorry, ale potencjałem i perspektywami ciągle i tak byłeś wysoko ponad resztą chłopaków. Należycie i po bożemu wykorzystałeś to, co ci rodzina (geny i stworzone warunki) dała. I pięknie.
                                                    Wiesz, ja też miałam okres złego samopoczucia we własnym ciele i pewnie niewidzialności dla rówieśników w wieku dojrzewania, bo przejściowo utyło mi się i ważyłam kilka kilogramów więcej. Potem schudłam i do dziś zapomniałam o tym epizodzie, a w życiu nie przyszłoby mi do głowy przypisywać całemu zajściu jakiegoś większego znaczenia.
                                                  • bgz0702 Re: oczywiscie, ze tak... 22.06.19, 11:19
                                                    .
                                                    > W tygodniu miałem codzienne treningi a w weekendy zawody. Klub płacił za wszyst
                                                    > ko, w tym obozy. Jako że klub był wojskowy, Legia, obozy były w koszarach, lub
                                                    > namiotach, jak koszary były zajęte.
                                                    >

                                                    Ja trenowała 2razy dziennie po 1.5 -2 h, w sobote sparing bo gralam w 3 druzynach :)) to byly czasy i super wydolność:)) obozy w każde ferie, i 2-3 w wakacje, spałam w hotelach. Będąc w 7klasie dostałam pierwsze nike przywiezione dla mnie z Niemiec, gwiazda:) nie miały ich starsze zawodniczki a miało dziecko bo grało z seniorkami:) paszport mi wyrobili w tydzień też w 7klasie bo wyjezdzalam na obóz za granicę- moja mama kręciła głową z niedowierzaniem ze sie da i dalo sie :) zdobylismy wicemistrzostwo Polski, oczywiście ja jako kapitan, a potem podziękowałam, nie było łatwo, dwa lata jeszcze chodzili za mną po szkołach, pracach rodziców i niespodziewanych wizytach w domu- tak kiedyś inwestowano w sport na Śląsku. Potem praca w korpo, bardzo szybko awansowałam, kasa, podróże służbowe i też nie wykorzystałam szansy, odeszłam mimo propozycji awansu i sluzbowego mieszkania. Nie mam twojego genu, kilku pikolen sukcesu, sukcesy mecza mnie, wole miec swiety spokoj. Sukcesy budują się przez pokolenia, brak mi odporności która ty posiadasz, a nie doceniasz wpływu przeszłości:) Marek...
                                                  • marek.zak1 Re: oczywiscie, ze tak... 22.06.19, 13:22
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    Nie mam twojego genu, kilku pikolen sukcesu, sukcesy mecza mnie, wole miec swiety spokoj. Sukcesy budują się przez pokolenia, brak mi odpornośc i która ty posiadasz, a nie doceniasz wpływu przeszłości:) Marek...
                                                    ---------------------
                                                    Wróciłem z wycieczki rowerowej i odpowiem zbiorczo.
                                                    To, co teraz piszecie, ja teraz to wiem. Na pierwszym roku miałem bliskiego kolegę, takiego podobnego do mnie, z rodziny znacznie zamożniejszej, dopiero co wrócił z zagranicy. Bardzo bystry, zdolny ale i wrażliwy dziewiętnastoletni facet. I nagle, gdzieś w zimie, zwyczajnie się zabił, bo sobie z sobą nie poradził. To było dawno, więc napiszę z nazwiska - nazywał się Marek Serafin. Obiektywne fakty to jedno, a odporność, o której piszesz to drugie. A w temacie korpo:

                                                    Korponiebo


                                                    Najpierw powoli, jak żółw ociężale,
                                                    Ciężkie powieki podnoszą ospale.
                                                    Patrzą na budzik, pora niestety
                                                    Już się szykować. Mężczyźni, kobiety.

                                                    Szybko pod prysznic, orzeźwić się trzeba,
                                                    By być gotowym do korponieba.
                                                    Które wymaga, ale i płaci.
                                                    Spieszą tam biedni, także bogaci.

                                                    I zaraz kawa. Bez niej rodacy
                                                    Nie zaczynają żadnej już pracy.
                                                    Śniadania jedzą też jak szaleni,
                                                    Nie chcą do firmy przybyć spóźnieni.

                                                    Korpo wymaga, lecz dobrze płaci,
                                                    Przecież Polacy chcą być bogaci.
                                                    Chcą mieć mieszkania i samochody,
                                                    Ciuchy z najnowszej paryskiej mody.

                                                    Chcą na wakacje jechać w tropiki,
                                                    Mogą, gdy mają dobre wyniki.
                                                    Wtedy też limit jest kredytowy,
                                                    Karta w portfelu i problem z głowy.


                                                    Jesteśmy ważni, my to elita,
                                                    Nieraz dyrektor się z nami wita.
                                                    Rękę podaje na przywitanie,
                                                    Czasami pyta o nasze zdanie.

                                                    Lecz lepiej wiedzieć, co mówić trzeba,
                                                    Aby się dostać do korponieba.
                                                    Bo jedno słowo zanadto szczere
                                                    Może nam zniszczyć całą karierę.

                                                    A gdy wieczorem wracają z pracy
                                                    Upierdzieleni całkiem rodacy.
                                                    Wiedzą, że wcale nie było miło,
                                                    I że nie o to w życiu chodziło.




                                                  • bgz0702 Re: oczywiscie, ze tak... 22.06.19, 14:07
                                                    Na tym etapie zycia nie ma co sie chyba powolywac juz na mlodisc, rodzine, szkole. Trudno, co bylo to bylo, ciesz sie tym co masz bo masz o niebo lepiej. Ale wiadomo, dramaty mieli wszyscy, ja tez zeby nie bylo :)) tylko że to zawsze subiektywne, są tacy którzy mieli bardzo pod górkę, spotykam ich w pracy, widuję na ulicy, aż się boję tego czego nie widzę, chwała panu że nie jestem jasnowidzem:) I nie pracuję tam gdzie zawle. Marek, musisz to potraktować jak sukces, ta swoja młodość w dobrych warunkach
                                                  • marek.zak1 Re: oczywiscie, ze tak... 22.06.19, 13:58
                                                    zawle napisała:

                                                    > cały czas mówisz jak młody facet który jest nadal nisko w hierarchii i ma kompleksy..jakbyś
                                                    ---------
                                                    Pisze, jak było, i co mnie ukształtowało. Teraz nie jestem młody, nie mam kompleksów, a hierarchię teraz mam gdzieś.
                                                  • zawle Re: oczywiscie, ze tak... 22.06.19, 14:35
                                                    arek.zak1 napisał:
                                                    > Pisze, jak było, i co mnie ukształtowało. Teraz nie jestem młody, nie mam kompl
                                                    > eksów, a hierarchię teraz mam gdzieś.

                                                    Piszesz jak się wtedy czułeś, a nie jak było. Jako dorosły bez kompleksowy, mający hierarchię gdzieś powinieneś to już dawno właściwie ocenić. I pisać o tym inaczej.
                                                  • marek.zak1 Re: oczywiscie, ze tak... 22.06.19, 14:57
                                                    zawle napisała:

                                                    > Piszesz jak się wtedy czułeś, a nie jak było. Jako dorosły bez kompleksowy, mający hierarchię gdzieś powinieneś to już dawno właściwie ocenić. I pisać o tym inaczej.
                                                    ---------------------
                                                    Zapewne masz rację. Dlatego, jak pamiętasz, w innej dyskusji, bylem zdania, że jak się komuś za bardzo powodzi w młodości, skutkuje to wewnętrzną demobilizacją. Miałaś inne zdanie, niech będzie. Szukam ogólnych prawideł świata i życia:)
                                                  • aandzia43 Re: oczywiscie, ze tak... 22.06.19, 15:12
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Piszesz jak się wtedy czułeś, a nie jak było. Jako dorosły bez kompleksow
                                                    > y, mający hierarchię gdzieś powinieneś to już dawno właściwie ocenić. I pisać o
                                                    > tym inaczej.
                                                    > ---------------------
                                                    > Zapewne masz rację. Dlatego, jak pamiętasz, w innej dyskusji, bylem zdania, że
                                                    > jak się komuś za bardzo powodzi w młodości, skutkuje to wewnętrzną demobilizacj
                                                    > ą. Miałaś inne zdanie, niech będzie. Szukam ogólnych prawideł świata i życia:)

                                                    I jak ci z wielu stron napisano to jest brednia. Jesteś tak skupiony na sobie w każdym drgnieniu synaps, że może jednak nie szukaj tych ogólnych prawideł bo to akurat ci nie wychodzi. Cecha która pomogła ci koncentrować się na celach życiowych przeszkadza w byciu medrcem czy filozofem.
                                                  • zawle Re: oczywiscie, ze tak... 22.06.19, 15:54
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Zapewne masz rację. Dlatego, jak pamiętasz, w innej dyskusji, bylem zdania, że
                                                    > jak się komuś za bardzo powodzi w młodości, skutkuje to wewnętrzną demobilizacj
                                                    > ą. Miałaś inne zdanie, niech będzie. Szukam ogólnych prawideł świata i życia:)

                                                    Ciekawe jak Ci z tych kompleksów taka mania wielkości wyszła.
                                                  • aandzia43 Re: oczywiscie, ze tak... 22.06.19, 15:18
                                                    zawle napisała:

                                                    > arek.zak1 napisał:
                                                    > > Pisze, jak było, i co mnie ukształtowało. Teraz nie jestem młody, nie mam
                                                    > kompl
                                                    > > eksów, a hierarchię teraz mam gdzieś.
                                                    >
                                                    > Piszesz jak się wtedy czułeś, a nie jak było. Jako dorosły bez kompleksowy, maj
                                                    > ący hierarchię gdzieś powinieneś to już dawno właściwie ocenić. I pisać o tym i
                                                    > naczej.

                                                    Żeby pisać inaczej trzeba mieć dystans do siebie i umiejętność wyjścia poza punkt widzenia swojego Ja.
                                                  • mabelle2000 Re: oczywiscie, ze tak... 22.06.19, 15:17
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Pisze, jak było, i co mnie ukształtowało.

                                                    Tak sie zastanawiam Marek, czy powinnam sie cieszyc czy smucic, bo mnie w tamtych czasach uksztaltowal romantyczny zryw milosci do natury :-D Mysmy wtedy wspolnie zalesiali Gory Izerskie po klesce ekologicznej, a Ty piszesz, ze dostawales wpierdol bo byles chudy i watly...O w morde jeza, przeciez to wtedy nie mialo zadnego znaczenia. Jakis chudzinek mogl sobie wtedy pogrywac na sygnalowce, albo hodowac sokoly, albo strzelac do rzutkow. No w kazdym razie inne byly kryteria atrakcyjnosci i nie panowalo prawo piesci.
                                                  • druginudziarz zjeść ciastko i mieć ciastko 22.06.19, 12:30
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > > albo żyją w takim "klimacie" że zdrada to coś zwyczajnego jak i polowanie
                                                    > na ch
                                                    > > łopa bez znieczulenia ( może być cudzy)
                                                    >
                                                    > To juz lepiej jak sie wszyscy pieprza ze wszystkimi, jak u nich, niz jak sie du
                                                    > za czesc spoleczenstwa nie pieprzy z nikim, jak u nas.
                                                    > Mam wrazenie, ze ten ich klimat zdecydowanie sprzyja facetom, bo seks juz nie j
                                                    > est taka karta przetargowa w zwiazku (kobieta ma monopol - "ja decyduje, kiedy
                                                    > ci dam, bo wiem, ze inna i tak ci nie da").

                                                    I zapewne to czysty przypadek że te rajskie krain gdzie kobiety zawsze chcą i każdego to jakieś takie biedne są, czy jak? jakoś niespecjalnie tam cywilizacja się sprawdza, ani przemysł, noblistów nie bardzo, no ale to czysty przypadek jak mówię :D IQ też przypadkiem mają o jakieś 10 punktów niższe od europejskiego, ale to o niczym nie świadczy, oczywiście
                                                    Jest za to taki mega znerwicowany seksualnie naród, ileż książek o tym napisano :) polecam Kompleks Portnoya, tak na marginesie :) Zgaduj zgadula, jaki naród ma na koncie najwięcej nagród nobla?
                                                  • aandzia43 Re: zjeść ciastko i mieć ciastko 22.06.19, 12:44
                                                    Jest za to taki mega znerwicowany seksualnie naród, ileż książek o tym napisano
                                                    > :) polecam Kompleks Portnoya, tak na marginesie :) Zgaduj zgadula, jaki naród
                                                    > ma na koncie najwięcej nagród nobla?

                                                    Eee tam, dobre aszkenazyjskie geny, natura nie kultura przede wszystkim :-) Swoją drogą Portnoy chyba nie był bardziej seksualnie znerwicowany od przeciętnego chrześciajńskiego Amerykanina czy Europejczyka.
                                                  • druginudziarz Re: zjeść ciastko i mieć ciastko 22.06.19, 13:05
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Eee tam, dobre aszkenazyjskie geny, natura nie kultura przede wszystkim :-)

                                                    Nie wiedziałem że jesteś rasistką, co Cię skłoniło do tego coming-outu? :)

                                                    > Swo
                                                    > ją drogą Portnoy chyba nie był bardziej seksualnie znerwicowany od przeciętnego
                                                    > chrześciajńskiego Amerykanina czy Europejczyka.

                                                    To daj przykłady amerykańsko/europejskiego "doktora" Reicha.
                                                  • druginudziarz Re: zjeść ciastko i mieć ciastko 22.06.19, 13:29
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Jest za to taki mega znerwicowany seksualnie naród, ileż książek o tym napisan
                                                    > o
                                                    > > :) polecam Kompleks Portnoya, tak na marginesie :) Zgaduj zgadula, jaki
                                                    > naród
                                                    > > ma na koncie najwięcej nagród nobla?
                                                    >
                                                    > Eee tam, dobre aszkenazyjskie geny, natura nie kultura przede wszystkim :-) Swo
                                                    > ją drogą Portnoy chyba nie był bardziej seksualnie znerwicowany od przeciętnego
                                                    > chrześciajńskiego Amerykanina czy Europejczyka.

                                                    Jeszcze raz w sprawie Portnoja, bo chyba baaaardzo dawno czytałaś, albo wcale.
                                                    Do sukcesów Portnoja zaliczało sie m.in.
                                                    - zbieranie się w gronie kolegów z klasy, też narodowości eskimoskiej i organizowanie zawodów kto wygra zawody w waleniu konia na czas
                                                    - onanizowanie się za pomocą cielęcej wątroby ("tak panie doktorze, zgwałciłem obiad mojej rodziny").
                                                    Wg samego Poortnoja jego problemem jest "żydowska matka" (to cytat) którą ma przed oczami zawsze gdy się kocha z kobietą słysząc jej utyskiwania "dlaczego Portnoj jesteś tak samolubny i pozbawiasz swoją mamusię wnucząt?"
                                                  • aandzia43 Re: zjeść ciastko i mieć ciastko 22.06.19, 13:42
                                                    > Jeszcze raz w sprawie Portnoja, bo chyba baaaardzo dawno czytałaś, albo wcale.
                                                    > Do sukcesów Portnoja zaliczało sie m.in.
                                                    > - zbieranie się w gronie kolegów z klasy, też narodowości eskimoskiej i organiz
                                                    > owanie zawodów kto wygra zawody w waleniu konia na czas
                                                    > - onanizowanie się za pomocą cielęcej wątroby ("tak panie doktorze, zgwałciłem
                                                    > obiad mojej rodziny").
                                                    > Wg samego Poortnoja jego problemem jest "żydowska matka" (to cytat) którą ma pr
                                                    > zed oczami zawsze gdy się kocha z kobietą słysząc jej utyskiwania "dlaczego Por
                                                    > tnoj jesteś tak samolubny i pozbawiasz swoją mamusię wnucząt?"

                                                    Co prawda czytałam dawno, ale pamiętam z grubsza co wyczyniał Portnoy (kopulacja z wątróbką to tam było?) i pamiętam jego mamusię i stosunek do mamusi ;-) Nadal nie wydaje mi się by opresja wobec erotyki i seksu w środowisku Portnoya była większa niż u średnio załganego katola w tym samym czasie. Utalentowany Roth po prostu to zgrabnie opisał. Wiadomo, zdolny reprezentant narodu wybranego ;-)
                                                  • druginudziarz Re: zjeść ciastko i mieć ciastko 22.06.19, 13:47
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Co prawda czytałam dawno, ale pamiętam z grubsza co wyczyniał Portnoy (kopulacj
                                                    > a z wątróbką to tam było?) i pamiętam jego mamusię i stosunek do mamusi ;-) Nad
                                                    > al nie wydaje mi się by opresja wobec erotyki i seksu w środowisku Portnoya był
                                                    > a większa niż u średnio załganego katola w tym samym czasie. Utalentowany Roth
                                                    > po prostu to zgrabnie opisał. Wiadomo, zdolny reprezentant narodu wybranego ;-)

                                                    Patrz Pani co za zbieg okoliczności ;)
                                                  • kag73 Re: zjeść ciastko i mieć ciastko 22.06.19, 12:47
                                                    A co komu po nagrodzie Nobla jak sie pieprzyc nie moze, bo znikt z nim nie chce :)
                                                    Nawiasem to iluzja, ze w tych "rajskich krainach"kobiety chca zawsze i z KAZDYM. Bo nie zawsze i nie z kazdym. I zdarza sie, ze by chcialy (maja dobra motywacje) ale jakis kazdy nie chce z nimi! W glowie sie nie miesci, w glowie sie nie miesci a jednak.
                                                  • druginudziarz Re: zjeść ciastko i mieć ciastko 22.06.19, 13:13
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A co komu po nagrodzie Nobla jak sie pieprzyc nie moze, bo znikt z nim nie chce
                                                    > :)

                                                    "A co komu po pieprzeniu skoro w tego nie ma nagrody nobla?" :D

                                                    > Nawiasem to iluzja, ze w tych "rajskich krainach"kobiety chca zawsze i z KAZDYM
                                                    > . Bo nie zawsze i nie z kazdym. I zdarza sie, ze by chcialy (maja dobra motywac
                                                    > je) ale jakis kazdy nie chce z nimi! W glowie sie nie miesci, w glowie sie nie
                                                    > miesci a jednak.

                                                    A, to tak, w dużej mierze to legenda której sabat uległ. Rozwiązłość dotyczy tam nizin społecznych, elity kierują sie podejrzanie "europejskimi" zasadami ;)
                                                    Inna sprawa, że niziny społeczne są tam szerokie, mam teorię spiskowa że sa tam hodowane z premedytacją.