Dodaj do ulubionych

Naukowe sposoby na trwały związek na wiele lat

17.06.20, 14:32
Niezgodność charakterów? Łamie stereotypy, nie?

"Naukowcy przekonują, że po kilkunastu latach związku wciąż można odczuwać i satysfakcję z relacji, i miłość romantyczną (...)
przeciętne małżeństwa są dziś dużo mniej satysfakcjonujące niż kiedyś. Ale uwaga! Jednocześnie te najlepsze są dużo lepsze niż kiedykolwiek były. Swoją teorię Finkel tłumaczy, odwołując się do piramidy Maslowa. Najpierw celem małżeństwa było zaspokojenie podstawowych potrzeb fizjologicznych i zyskanie poczucia bezpieczeństwa. Dziś jesteśmy już na szczycie piramidy – przestało nam wystarczać to, że partner nas kocha. Chcemy, by dodatkowo pomógł nam się rozwinąć i odkryć samych siebie. Finkel uważa, że to się może udać pod warunkiem, że zainwestujemy w małżeństwo odpowiednio dużo czasu i wysiłku. (...)
Cechy osobowości tzw. wielkiej piątki, czyli poziom neurotyczności, ekstrawersji, otwartości na doświadczenie, ugodowości i sumienności, z jakim się rodzimy, też nie mają wielkiego wpływu – mówi dr Magdalena Śmieja. – Jak pokazała duża metaanaliza, nasze zadowolenie z relacji tylko w 6 proc. zależy od naszej osobowości i maksymalnie w 3 proc. od osobowości partnera. Dużo większe znaczenie mają nasze relacje z rodzicami. (SIC!) Zgodnie z teorią więzi Johna Bowlby’ego styl przywiązania, który wykształcamy w pierwszych latach naszego życia, ma duży wpływ na to, w jaki sposób później wchodzimy w bliskie relacje i w nich funkcjonujemy. (...)
Wielu ekspertów uważa, że początek romantycznej znajomości ma duże znaczenie dla jej przyszłości. Chodzi między innymi o motywację, jaką mamy wchodząc w relację i potem pozostając w niej. – Ona jest kluczowa. Chodzi o to, jak bardzo chcemy być w związku, jak silna jest nasza potrzeba – mówi dr Śmieja. – To decyduje o tym, jak postrzegamy partnera i na co jesteśmy gotowi, by z nim być. (...)
wiara w taką metaforę miłości, która jako jej istotę przedstawia złączenie dwóch połówek jabłka, „utrudnia ludziom funkcjonowanie w bliskim związku, szczególnie w sytuacji konfliktów. Bo konflikt bardzo dokładnie pokazuje, że to jednak nie jest druga połówka”. Profesor oskarża tę metaforę także o promowanie bierności. Ona sprawia, że partnerzy wychodzą z założenia: „Niczego nie muszę robić. Muszę zaczekać, aż ona czy on się dopasuje”. Takie podejście bardzo szybko prowadzi do rozpadu związku. (...)
Warto już na początku starać się poznać potrzeby partnera. Ustalić, czego my od związku oczekujemy, np. na jak dużej autonomii nam zależy, i uczyć się czerpać radość z dawania – mówi prof. Katarzyna Popiołek. Kiedy zadbamy o dobry grunt, łatwiej nam będzie potem zmierzyć się z problemami, bo te z całą pewnością się pojawią. Wielu badaczy związków skupia się na sposobie, w jaki para rozwiązuje konflikty i uważa go za kluczowy dla jakości relacji. Jednym z najbardziej znanych jest dr John Gottman, psycholog, badacz i terapeuta małżeński, który nazywany jest czasem „tym, który z ponad 90-procentową skutecznością potrafi przewidzieć ryzyko rozwodu u danej pary”. Zasłynął bowiem twierdzeniem, że potrafi to zrobić, obserwując, w jaki sposób partnerzy komunikują się (...)
Dziś jest przekonany, że na związek fatalnie wpływa i przyczynia się do jego rozpadu Czterech Jeźdźców Apokalipsy. (...) Pierwsze to krytycyzm –(...) . Drugi jeździec to pogarda. Wyrażana werbalnie, ale też poprzez mimikę czy mowę ciała. Trzeci to defensywność.(...) Czwarty jeździec to wycofywanie sie (...) ucieczka przed konfrontacją, próba zapewnienia sobie świętego spokoju. (...)
Zdobycie odpowiednich umiejętności komunikacyjnych nie wystarczy jednak, by radzić sobie z konfliktami. Można nauczyć się, co mówić i jak mówić, ale jeśli słowa będą stały w sprzeczności z naszymi emocjami, przekonaniami i tym, jak interpretujemy sytuację, to na niewiele się zdadzą (...)
(Nastawienie) jeśli naprawdę mamy zaufanie do partnera, to też jesteśmy bardziej skłonni interpretować różne zachowania na jego korzyść. (...) Jak takie nieuświadomione zaufanie się rodzi? Głównie w wyniku zachowania, które pokazuje, że możemy liczyć na jego wsparcie i mu ufać. Ważna jest także nasza samoocena. – Niska samoocena wiąże się z brakiem zaufania do partnera i skłonnością do deprecjonowania go, zwłaszcza w reakcji na lęk przed odrzuceniem wywołany np. przez konflikt. (....)
nuda zabija związek. (...) Ważne też, by traktować swojego partnera jako źródło wrażeń. Starać się podsycać w sobie zainteresowanie nim.

www.focus.pl/artykul/jak-zyc-razem-dlugo-i-szczesliwie?page=1
Obserwuj wątek
      • urquhart Re: Naukowe sposoby na trwały związek na wiele la 18.06.20, 08:50
        zawle napisała:

        > no i jak się w tym znajdujesz?:))
        >

        Małżeństwo zapewnia mi fundament piramidy Malowa wiec mogę myśleć o samorealizcji, pięknie i rozwoju :)

        Tak jak tu piszą, kluczowym zwrotem kryzysów było na różnych psychoterapiach zdanie sobie sprawy że jak przyszła wielka zmiana jaką było dziecko i romantyczny czar prysł to ujawniły się te destrukcyjne urazy z dzieciństwa, jak pielęgnowanie urazów do ojca i partiarchii u żony (czego zrozumenia życzę wszystkim femisiom), a u mnie kompensowanie sobie braków opieki z dzieciństwa w związkowej czułości i seksie które było początkowo długo urocze dla partnerki a potem stało się odrzucające. Powtarzam się .

        Na pewno miałem to silne początkowe pozytywne nastawienie interpetowania zachowań na korzyść z katolickiego środowiska przyjaciół w którym łączyło nas że byliśmy outsiderami zadającymi za dużo pytań i uczyliśmy się konfrontacji bez psucia relacji co jak piszą też opisane jako kluczowe. Unikam 4 Jeźdźców Apokalipsy nie unikając wzajemnych konfrontacji w związku.
        Pielęgnowanie zaufania, ciekawości swoich potrzeb i wzajemnej ekscytacja ? Oczywiście że się znajduje w tym :)
        • mabelle2000 Re: Naukowe sposoby na trwały związek na wiele la 18.06.20, 17:25
          urquhart napisał:

          > Małżeństwo zapewnia mi fundament piramidy Malowa wiec mogę myśleć o samorealizc
          > ji, pięknie i rozwoju :)

          A czy czasem małżeństwo nie zostało powołane do wspólnego, przez oboje małżonków zabezpieczenia potrzeb ich potomstwa?
          A gdybyś nie był w małżeństwie i nie miałbyś żony, która by zabezpieczała Twoje podstawowe potrzeby, to kto by to robił?
          No i co ze szczęśliwymi, zadowolonymi z życia, zamożnymi singlami, którzy nie związani są małżeństwem, a którzy mają mnóstwo czasu na "myślenie o samorealizacji, pięknie i rozwoju".
          Udamy że nie istnieją? :-)


          • sabat4 Re: Naukowe sposoby na trwały związek na wiele la 18.06.20, 17:46
            mabelle2000 napisała:
            > A czy czasem małżeństwo nie zostało powołane do wspólnego, przez oboje małżonkó
            > w zabezpieczenia potrzeb ich potomstwa?

            Plus jakies tam sprawy formalne, typu wlasnosc czy dziedziczenie.

            > A gdybyś nie był w małżeństwie i nie miałbyś żony, która by zabezpieczała Twoje
            > podstawowe potrzeby, to kto by to robił?

            Chyba on sam? No bo jak inaczej?

            > No i co ze szczęśliwymi, zadowolonymi z życia, zamożnymi singlami, którzy nie z
            > wiązani są małżeństwem, a którzy mają mnóstwo czasu na "myślenie o samorealizac
            > ji, pięknie i rozwoju".
            > Udamy że nie istnieją? :-)

            Bedzie ciezko, chociaz liczba nieszczesliwych, niezadowolonych z zycia, biednych inceli jest chyba jednak duzo wieksza ;)
            Ale to nie jest argument w sprawie.
          • urquhart Re: Naukowe sposoby na trwały związek na wiele la 19.06.20, 11:43
            mabelle2000 napisała:

            > No i co ze szczęśliwymi, zadowolonymi z życia, zamożnymi singlami, którzy nie z
            > wiązani są małżeństwem, a którzy mają mnóstwo czasu na "myślenie o samorealizac
            > ji, pięknie i rozwoju".
            > Udamy że nie istnieją? :-)

            Istnieją, Zgoda to jedna z alternatyw o ile nie spłodzą potomstwa, bo wtedy ich szczęście i zadowolenie z życia koliduje z interesami szczęścia i zadowolenia z życia owego potomstwa. Nadwyżka zasobów i pożywienia od niedawna umożliwia samotne zasobne życie. I współistnienie alternatywnych modeli.

            Ale tym czasem mamy ich narastający konflikt konkurencyjnych modeli kontroli państwa nad społeczeństwem..
            A ty w konfrontacji ideologii byłabyś po stronie postępowego Marksa że rodzina to pierwotne źródło wyzysku którą trzeba zastąpić czy może po stronie konserwatywnego Jana Pawła 2 że rodzina to miejsce harmonijnego rozwoju tak jednostki ludzkiej, jak i całego społeczeństwa ?
            • zawle Re: Naukowe sposoby na trwały związek na wiele la 19.06.20, 15:50
              urquhart napisał:
              > Istnieją, Zgoda to jedna z alternatyw o ile nie spłodzą potomstwa, bo wtedy ich
              > szczęście i zadowolenie z życia koliduje z interesami szczęścia i zadowolenia
              > z życia owego potomstwa.

              czy nie tak właśnie było w twoim małżeństwie? Czyli nie dotyczy to tylko egoistycznych, pozbawionych pomocy singli?

              > Ale tym czasem mamy ich narastający konflikt konkurencyjnych modeli kontroli pa
              > ństwa nad społeczeństwem..
              > A ty w konfrontacji ideologii byłabyś po stronie postępowego Marksa że rodzina
              > to pierwotne źródło wyzysku którą trzeba zastąpić czy może po stronie konserw
              > atywnego Jana Pawła 2 że rodzina to miejsce harmonijnego rozwoju tak jednostki
              > ludzkiej, jak i całego społeczeństwa ?

              Na serio? Nie oglądaj TVP, to szkodzi zdrowiu psychicznemu.
            • mabelle2000 Re: Naukowe sposoby na trwały związek na wiele la 20.06.20, 07:17
              urquhart napisał:

              > A ty w konfrontacji ideologii byłabyś po stronie postępowego Marksa że rodzina
              > to pierwotne źródło wyzysku którą trzeba zastąpić czy może po stronie konserw
              > atywnego Jana Pawła 2 że rodzina to miejsce harmonijnego rozwoju tak jednostki
              > ludzkiej, jak i całego społeczeństwa ?
              >

              Oczywiscie Urqu, że podoba mi się rodzina. Nie bardzo tylko przekonana jestem do modelu patriarchalnego, ponieważ wierzę, że zarówno kobiety jak i mężczyźni mają o wiele większy potencjał niż tylko ten wynikający z tradycyjnego podziału ról.
              Wiec myślę sobie, że rodzina to świetne miejsce do rozwoju. W rodzinie mamy szansę rozwinąć się na wielu płaszczyznach. Możemy sprawdzać się w różnych rolach i w różnych okolicznościach. Ćwiczyć swoje zdolności organizacyjne, opiekuńcze, mediatorskie, rozwijać kreatywność, uczyć się komunikacji, tolerancji dla odmienności, współdziałania, radzenia z frustracją, z organizacją czasu, z własnym egoizmem wreszcie. Same zalety.
      • urquhart Re: Naukowe sposoby na trwały związek na wiele la 18.06.20, 08:50
        zawle napisała:

        > no i jak się w tym znajdujesz?:))
        >

        Małżeństwo zapewnia mi fundament piramidy Malowa wiec mogę myśleć o samorealizcji, pięknie i rozwoju :)

        Tak jak tu piszą, kluczowym zwrotem kryzysów było na różnych psychoterapiach zdanie sobie sprawy że jak przyszła wielka zmiana jaką było dziecko i romantyczny czar prysł to ujawniły się te destrukcyjne urazy z dzieciństwa, jak pielęgnowanie urazów do ojca i partiarchii u żony (czego zrozumenia życzę wszystkim femisiom), a u mnie kompensowanie sobie braków opieki z dzieciństwa w związkowej czułości i seksie które było początkowo długo urocze dla partnerki a potem stało się odrzucające. Powtarzam się .

        Na pewno miałem to silne początkowe pozytywne nastawienie interpetowania zachowań na korzyść z katolickiego środowiska przyjaciół w którym łączyło nas że byliśmy outsiderami zadającymi za dużo pytań i uczyliśmy się konfrontacji bez psucia relacji co jak piszą też opisane jako kluczowe. Unikam 4 Jeźdźców Apokalipsy nie unikając wzajemnych konfrontacji w związku.
        Pielęgnowanie zaufania, ciekawości swoich potrzeb i wzajemnej ekscytacja ? Oczywiście że się znajduje w tym :)
        • zawle Re: Naukowe sposoby na trwały związek na wiele la 18.06.20, 09:24
          urquhart napisał:
          > Małżeństwo zapewnia mi fundament piramidy Malowa wiec mogę myśleć o samorealizc
          > ji, pięknie i rozwoju :)

          Ja w początkowym okresie małżeństwa byłam w pozycji biorącej- z uwagi na pojawiające się na świecie dzieci. I bez względu na to czy dostawałam, czy nie- czułam się w niej beznadziejnie. Dużo lepiej czuję się gdy te potrzeby zabezpieczam sobie sama. Będąc w związku dostaję Powera, żeby realizować górkę. Druga osoba daje mi skrzydła.

          > Tak jak tu piszą, kluczowym zwrotem kryzysów było na różnych psychoterapiach zd
          > anie sobie sprawy że jak przyszła wielka zmiana jaką było dziecko i romantyczny
          > czar prysł to ujawniły się te destrukcyjne urazy z dzieciństwa, jak pielęgnowa
          > nie urazów do ojca i partiarchii u żony (czego zrozumenia życzę wszystkim femis
          > iom), a u mnie kompensowanie sobie braków opieki z dzieciństwa w związkowej czu
          > łości i seksie które było początkowo długo urocze dla partnerki a potem stało s
          > ię odrzucające. Powtarzam się .

          Widzę w Tobie tą stronę refleksyjną. I bardzo ją cenię. Rozumiem również "syndrom ozdrowieńca", ale go nie lubię. To że Ciebie wyleczyło/wasz związek coś wyleczyło, nie znaczy że wyleczy innych. Związek to dwoje ludzi o całkiem odmiennym świecie wartości. Znalezienie recepty pomiędzy dwojgiem ludzi to sprawa tak indywidualna i tak skomplikowane, że zewnętrzne recepty mogą być tylko propozycją a nie cudownym panaceum.

          > Na pewno miałem to silne początkowe pozytywne nastawienie interpetowania zachow
          > ań na korzyść z katolickiego środowiska przyjaciół w którym łączyło nas że byli
          > śmy outsiderami zadającymi za dużo pytań i uczyliśmy się konfrontacji bez psuci
          > a relacji co jak piszą też opisane jako kluczowe. Unikam 4 Jeźdźców Apokalipsy
          > nie unikając wzajemnych konfrontacji w związku.
          > Pielęgnowanie zaufania, ciekawości swoich potrzeb i wzajemnej ekscytacja ? Oczy
          > wiście że się znajduje w tym :)

          Myślę że katolicyzm nie ma w tym nic wspólnego. Byliście środowiskiem ludzi, którzy funkcjonowali w pewnych strukturach. Ale to nie struktury były ważne, tylko wasza relacja. Bo zaistnieć ona może w innych strukturach. Rozumiem czemu struktura jest dla ciebie ważna.
    • marekzak2 Re: Naukowe sposoby na trwały związek na wiele la 18.06.20, 13:46
      1. Miłość od początku, szczególnie ze strony kobiety (patrz stopka) ,
      2. Zarządzanie związkiem, w tym zapewnienie materialnej strony.
      3. Brak rywalizacji i wyniszczającej walki między partnerami, wzajemna pomoc w realizacji swoich planów.
      4. Dbanie o siebie fizyczne i intelektualne. Trzeba starać się być interesującym dla partnera,
      5. Podobny temperament,
      6. Podobny światopogląd, podłoże kulturowe,
      7. i to coś

      Jestem w bardzo szczęśliwym związku już 42 lata. Ona jest dla mnie całym światem. Pozdrawiam forum.
        • marekzak2 Re: Naukowe sposoby na trwały związek na wiele la 19.06.20, 11:31
          sabat4 napisał(a):

          > Marek, wybacz prywate - dlaczego tak sie wycofales z sieci jakis czas temu? Zauwazylem ze pokasowales blogi itd.
          ------------------
          Blogi zostały zlikwidowane (dla wszystkich) przez providerów, więc nie miałem na to żadnego wpływu. Publikuję i dyskutuję na tematy różne na forach: www.poezja.org i www kobieta.pl. Nie ukrywam, że forum ma cały czas wpływ na to, co piszę.
          Cieszę się, że ogarnąłeś sprawy zawodowe i finansowe i inne, które Cię trapiły.
          Tu długo nic się nie działo, więc fajnie, że się ożywiło.
          Będę wpadał.
          Pozdrawiam wszystkich. M

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka