Dodaj do ulubionych

60tka i seks...

05.07.20, 17:37
Nie znajdziecie tu sensacji ani opisu szaleństw łóżkowych starszej pani. Na tym forum wypowiadają się ludzie mający problemy małżeńskie, z seksem właśnie. Najszczęśliwsi tu nie piszą. Postanowiłam i ja zabrać tu głos. Chcę tym samym powiedzieć, że mając 61 lat myślę, czuję i przeżywam tak samo, jak przeważająca grupa tu piszących. Mój wiek odbiera mi tylko sprawność i fizyczną kondycję. Zapewniam, że pozostałe odczucia, pragnienia i wciąż jeszcze marzenia mam takie, jak wy. Czasem żal, że wraz ze zdrowiem nie odebrano tych pragnień.
Do rzeczy. Jestem mężatką od 39 lat a razem 41. Sporo, prawda? Wielu z Was sądzi, że to niemożliwe? A jednak. Jesteśmy z mężem rówieśnikami, ze sobą ze świadomego wyboru, dwójka dzieci. Od początku nasze relacje były emocjonalne, tzw. miłość od pierwszego wejrzenia. Zaznaczę od razu, że nie po drodze nam z kościołem. Sami wyznaczamy sobie zasady w życiu, oparte na prawach i obowiązkach przyzwoitego człowieka. Ja miałam już doświadczenia seksualne a mój P nie. Nasz seks z początku nieporadny i emocjonalny nie zadowalał. Z czasem nauczyliśmy się siebie nawzajem. Mąż nie stał się wprawdzie nigdy mistrzem seksu ale udało nam się z czasem osiągać np. ogromnie satysfakcjonujący wspólny, w jednym czasie orgazm! Cudowne, budujące relację dwojga ludzi przeżycie. Mnie zdarzało się płakać z rozkoszy. Gdzie więc problem? Mój P potrzebował seksu mniej niż ja. Naprawdę nie jestem nimfomanką. Byłam młodą kobietą znajdującą satysfakcję w seksie z ukochanym, z normalnymi potrzebami w tym zakresie. Starałam się, inicjowałam zbliżenia, byłam otwarta na działania. Faceci z naszego pokolenia marzyli o robieniu laski przez swoje kobiety, żony. Mój P nie musiał. Wspólne życie poza tą jedną dziedziną było super. To fantastyczny (do dziś! naprawdę!) mąż, ojciec, przyjaciel. Przyzwoity, dobry człowiek. Już sam wiek wskazuje, że sporo tego życia wspólnie przeżyliśmy. Bywały górki i doliny. Jak u wszystkich. Z całego serca powiem, że ten mężczyzna (w całym tego słowa znaczeniu) nigdy mnie nie zawiódł, zawsze przy mnie stał. Opiekuńczy, pracowity, cierpliwy i wyrozumiały. Z szacunkiem do mojej kobiecości, ba, moich feministycznych poglądów. Jestem mu wdzięczna ogromnie za tę postawę. Jest jednak druga strona medalu. Tęskniłam za seksem z nim, zaczęłam powrót do (myślałam, że młodzieńczej) masturbacji. Czułam się podle "żebrząc" o seks. Jakbym chciała czegoś niemożliwego. P bywał zawstydzony, zażenowany a ja jeszcze bardziej. Zaczęła się u mnie depresja. Zajadałam ją słodyczami dla chwili ukojenia, namiastki przyjemności. I objawy fizyczne : bóle podbrzusza, dziwny ból jakby w środku pochwy, plamienia między miesiączkami i jak określał ginekolog "spuchnięta" macica. Dziś wiem, że to objawy choroby wdowiej czy inaczej Zespołu Kehrera. I to cholerne poczucie winy, że to ze mną coś nie tak. No bo jak to? Mężczyzna zawsze chce i myśli o seksie. A mnie mało? Może mu się nie podobam, może kogoś ma? Podobam się do dziś, lubi ten rodzaj kobiecości i nigdy nikogo nie miał. Po prostu mój facet potrzebował mniej seksu, niż przeciętny mężczyzna. Mniej niż ja. Życie traciło dla mnie ten życiodajny blask i smak. Tym bardziej, że doświadczałam z nim tych wspaniałych orgazmów. Na początku raz na tydzień a z latami coraz rzadziej. Lata mijały a moja depresja nie. Kiedy mieliśmy 49 lat przeżyliśmy bardzo trudne a nawet chyba tragiczne doświadczenie. Nie chcę o tym mówić bo to głęboka trauma. Dodam tylko, że wielu ludzi rozstaje się w takiej sytuacji. Wielu. My przetrwaliśmy, wspólnie dając sobie wsparcie. Kolejny więc raz P nie zawiódł. Jak prawdziwy mężczyzna. Wygrzebywaliśmy się z tego psychicznie przy pomocy psychiatry i leków (do dziś) prawie 10 lat. Jak wiadomo, duże dawki leków antydepresyjnych właściwie likwidują libido do zera. I tak było. Dziś już minęło 11 lat od ciężkich czasów, zdołaliśmy od zera zacząć życie od nowa. Żyjemy w cywilizowanych warunkach, mamy co jeść, jakoś się ułożyło. 10 lat nie kochaliśmy się wcale. Jednak od około roku bierzemy już mniej leków i ja na swoje nieszczęście zapragnęłam P znowu. Lekarz chwali bo to chęć życia, jego radości. P nie chce słyszeć o tym. Fakt, zdrowotnie mocno się zmieniliśmy oboje. Nadciśnienie, boli kręgosłup, bolą kolana, słaba kondycja. Ale ja jestem w środku zakochaną i kochającą kobietą. Pragnę tego faceta. Mamy pewną stabilizację po latach zmagań. Poczułam się pewnie i bezpiecznie z nim. I nie mogę pogodzić się z rezygnacją mojego P z seksu. Z tej cudownej aktywności danej dwojgu bliskim sobie ludziom. Moje ciało pragnie ciała tego wybranego mężczyzny. I tylko tego! Podjęłam nawet próby z innymi. Nie działa. Mąż od lat zajmuje się domem (pierze, sprząta, gotuje i piecze ciasta) i wiem, że w ten sposób chce mi wynagrodzić tę część mnie niezaspokojonej. Ja tego nie wykorzystuję, to jego świadomy wybór. Ja z poczucia obowiązku sprawowałam te wszystkie czynności. Nie przepadałam nigdy za nimi. On po mału zdejmował je ze mnie. Kobiety mi zazdroszczą takiego męża i bez szacunku zastanawiają się, w czym jestem lepsza od nich? A ja nie jestem lepsza.To obsługiwanie przez męża nie daje mi satysfakcji. Nie zastąpi mi tego niezwykłego obcowania z drugim człowiekiem. Tego daru natury. Tego działania istot rozumnych aby swoim ciałem dawać drugiemu człowiekowi radość.
Jeszcze do tego doszła zaczynająca się starość. I nie chodzi mi o wygląd, nie rozpaczam nad zmarszczkami i siwymi włosami. Mam chyba dobre geny i dobrze wyglądam. Mam na myśli swoją "przejrzystość" w kontaktach międzyludzkich i pewne wykluczenie społeczne. A także odchodzenie mojego świata, rówieśników, naszej kultury i wrażliwości oraz zasad życiowych. To smutne, dołujące. Wszystko wokół staje się coraz bardziej szare i pozbawione radości istnienia.
Nie odbierajcie więc młodzi nam, starym ludziom prawa do miłości. We wszystkich jej przejawach. Także tych fizycznych. W młodości kochamy się bo natura chce od nas dzieci. Gdy spełnimy ten obowiązek i przygotujemy dzieci do dorosłości możemy już kochać na własny rachunek. Z wyboru. To wtedy wysiadają baterie a nawet gaszą nam światło. A my, starzy oprócz posiadania steranego życiem ciała wciąż mamy młodą duszę. Kochamy, przeżywamy i pragniemy tak samo, jak wy młodzi. Pewnie to błąd natury ale tak jest...
To chyba spowiedź życia. Teraz wiem, że tego potrzebowałam
Obserwuj wątek
    • zawle Re: 60tka i seks... 05.07.20, 18:50
      kamara60 napisał(a):
      W młodości kochamy się bo natura chce o
      > d nas dzieci. Gdy spełnimy ten obowiązek i przygotujemy dzieci do dorosłości mo
      > żemy już kochać na własny rachunek. Z wyboru. To wtedy wysiadają baterie a nawe
      > t gaszą nam światło. A my, starzy oprócz posiadania steranego życiem ciała wcią
      > ż mamy młodą duszę. Kochamy, przeżywamy i pragniemy tak samo, jak wy młodzi. Pe
      > wnie to błąd natury ale tak jest...
      > To chyba spowiedź życia. Teraz wiem, że tego potrzebowałam


      Nie rozumiem jak młodzi mogą wam odbierać cokolwiek? 50 latka. Witaj.
      • kamara60 Re: 60tka i seks... 05.07.20, 19:17
        Cześć zawle, ja chyba tak zachowawczo napisałam bo najczęściej spotykam się ze stwierdzeniem, że w tym wieku to kazirodztwo, że za trumną się rozglądać albo wręcz fuj! blee. Czyli nie dają takiego szacunku i godności przynależnych każdemu z nas. Oczywiście, że nie odbiorą jeśli na to nie pozwolę. Wielu starszych woli jednak o sprawach swojego seksu nie mówić, wiedząc co usłyszą.
        • zawle Re: 60tka i seks... 05.07.20, 19:26
          kamara60 napisał(a):

          > Cześć zawle, ja chyba tak zachowawczo napisałam bo najczęściej spotykam się ze
          > stwierdzeniem, że w tym wieku to kazirodztwo, że za trumną się rozglądać albo w
          > ręcz fuj! blee. Czyli nie dają takiego szacunku i godności przynależnych każdem
          > u z nas. Oczywiście, że nie odbiorą jeśli na to nie pozwolę. Wielu starszych wo
          > li jednak o sprawach swojego seksu nie mówić, wiedząc co usłyszą.

          Ja też tak mówię:)) Z człowiekiem z którym się żyje 40 lat to kazirodztwo:)) Za trumną to nie mówię, bo sama bym sobie ubliżała:)) A z tą godnością...niech se gadają. My w tym czasie możemy się bzykać. Wielu młodych o sprawach seksu nie gada. Wszystkie moje znajome dużo młodsze milczą i czują się zakłopotane gdy się porusza ( gdy ja poruszam ) ten temat. Społeczeństwo mamy dużo bardziej pruderyjne niż nam się wydaje.
          • kamara60 Re: 60tka i seks... 05.07.20, 22:06
            Tak, smutne. Takie jednak jest życie. Ja mam to szczęście, że żyję z dobrym człowiekiem, przyjacielem. Kocham go bardzo i jeszcze dziś mam motyle 🦋 w brzuchu na myśl o tym, co było kiedyś naszym udziałem. To nie jego wina, nie da się strzelić palcami i wszystko będzie ok. Nie będzie. Choć nie ukrywam, że żal ogromny.
            • mabelle2000 Re: 60tka i seks... 05.07.20, 22:29
              kamara60 napisał(a):

              > Tak, smutne. Takie jednak jest życie. Ja mam to szczęście, że żyję z dobrym czł
              > owiekiem, przyjacielem. Kocham go bardzo i jeszcze dziś mam motyle 🦋 w brzuchu
              > na myśl o tym, co było kiedyś naszym udziałem. To nie jego wina, nie da się st
              > rzelić palcami i wszystko będzie ok. Nie będzie. Choć nie ukrywam, że żal ogrom
              > ny.

              A ja widzę ładne rzeczy w Twojej opowieści :-) Choćby ten "udomowiony" mąż, który na pochybel niedowiarkom, wciąż budzi gorące pożądanie.
              Szkoda że nie ma w nim tej iskry... chociaż mówią że nadzieja umiera ostatnia. Życzę Ci tego seksu z calego serca :-)
              • kamara60 Re: 60tka i seks... 05.07.20, 23:01
                Bardzo Ci dziękuję. Naprawdę. Za to, co zobaczyłaś w moich zwierzeniach. Nie przyszło i nie przychodzi mi do głowy zamienić go na młodszy model. Choć mogłabym, gdybym tylko chciała. Ale ja go kocham, tak po staroświecki, głęboko. Tyle wspólnych doświadczeń, klęsk ale i radości. I zawsze jego kochające oczy i ja najważniejsza w jego życiu. Bo my bardzo kochamy nasze dziewczyny ale to osobne, odrębne kobiety. My daliśmy im życie i miłość rodziców, nasze wsparcie oraz umiejętności radzenia sobie w życiu. Ale tę drogę muszą przebić same. My nie żyjemy życiem dzieci i dla nich. My żyjemy dla siebie. Stąd czerpiemy siłę.
      • kamara60 Re: 60tka i seks... 05.07.20, 19:26
        Chciałam tylko pokazać, że problemy mamy te same co dużo młodsi od nas.
        Zdałam sobie teraz sprawę, że siedzi jednak mocno we mnie to lekceważenie i obśmiewanie przez młodych zachowań. Myślą, że miłość należy tylko do nich i to smutne dla nas. Po prostu.
          • kamara60 Re: 60tka i seks... 05.07.20, 22:20
            Chyba, że tak. Chociaż czytałam narzekania młodych i bardzo młodych kobiet na kondycję seksualną ich mężów. Ale jeśli jest sporo osób dojrzałych to tylko mnie cieszy.
        • aandzia43 Re: 60tka i seks... 05.07.20, 20:37
          kamara60 napisał(a):

          > Chciałam tylko pokazać, że problemy mamy te same co dużo młodsi od nas.
          > Zdałam sobie teraz sprawę, że siedzi jednak mocno we mnie to lekceważenie i obś
          > miewanie przez młodych zachowań. Myślą, że miłość należy tylko do nich i to smu
          > tne dla nas. Po prostu.

          Chyba siedzi w tobie jak drzazga lekceważenie przez środowisko, to bliższe i dalsze, ciebie jako istoty seksualnej i pełnej erotycznych emocji. Kwestia miejsca za Ziemi i ludzi obok, ja np. nie wiem o co kaman, większość znajomych dziwi się ze mi się nie chce i zachęca do działań.
          Podejrzewam, że najbardziej do twojego podławego samopoczucia przyłożył sie mąż ze swoim powolnym wycofywaniem się z pożycia jeszcze kiedy byliście młodzi i pełni sił i zupełnym wycofaniem teraz. Bo gdybyście mieli ciągle fajny seks to guzik by cię obchodził klimat w środowisku. Mam 56.
          • kamara60 Re: 60tka i seks... 05.07.20, 22:39
            Tak, myślę, że masz dużo racji. Faktycznie doświadczyłam nieprzyjemnych zachowań związanych z wiekiem. Od obcych ludzi i w środowisku zawodowym. Od roku jestem na emeryturze i dobrze mi z tym. Natomiast moi bliscy nie traktowali mnie inaczej bo skończyłam 50 czy 60 lat. Mam dwie fajne córki. Lubię je nie dlatego, że to moje dzieci ale że to fajne, mądre młode kobiety. Mają potrzebę pomagania, kochają zwierzaki i są mądrymi feministkami. I uwielbiają swego ojca! Mój facet zapytany kiedyś, czy mu nie żal, że nie ma syna, odpowiedział: absolutnie nie, ja nie należę do mężczyzn, którzy muszą mieć syna by czuć się spełnionym. Uważam, że moje córki to najlepsze co mogę zostawić dla młodszych mężczyzn, kogoś do kochania, kto stworzy mu ciepły dom a nie kolejnego rywala w życiu! Byłam z niego dumna. On taki właśnie jest. I wiem, że jemu nie jest też lekko z tą swoją dysfunkcją. On też żyje z poczuciem winy. No i tak sobie żyjemy.
            • zawle Re: 60tka i seks... 05.07.20, 23:00
              kamara60 napisał(a):
              I wiem, że jemu nie jest też lekko z tą swoj
              > ą dysfunkcją. On też żyje z poczuciem winy. No i tak sobie żyjemy.

              Z dysfunkcją???
            • zyg_zyg_zyg Re: 60tka i seks... 05.07.20, 23:03
              „Naprawdę nie jestem nimfomanką” napisałaś. Ja myślę podobnie jak Andzia, że to niekoniecznie związane jest z wiekiem. Bardziej z tym, że nie spotkałaś nikogo, kto przyjąłby Twoją seksualność z radością i wdzięcznością losowi, że trafiła mu się taka sztuka ;-) Kogoś, kto w Twoim seksualnym świecie byłby takim partnerem i tak dorównywałby Ci kroku, jak Twój mąż w życiu.
              • kamara60 Re: 60tka i seks... 05.07.20, 23:24
                Tak, chyba tak. Nie raz myślałam, że wielu mężczyzn cieszyłoby to moje podejście do seksu, moja chęć. Jak mówiłam, miałam już przed mężem kontakty seksualne. I jak na ironię, wszyscy chcieli ode mnie seksu. Kręciłam facetów po bliższym poznaniu. Ale jak to mówią "w życiu to, na czym nam mniej zależy". Nie potrzebowałam mężczyzny wszystkorobiącego. Potrafię doskonale zająć się domem, świetnie gotuję, miałam dobry zawód, byłam w pełni samodzielna i zaradna. Ale pomimo smutku na starość, poczucia "zabrania" mi radości z seksu i wielu cudownych chwil z tym związanych nie żałuję mojego wyboru mężczyzny. W codziennym życiu nigdy nie zawiodłam się na nim. Jak mówią : nikt nie jest doskonały. I nie można mieć wszystkiego.
        • lumeria Re: 60tka i seks... 25.07.20, 17:41
          kamara60 napisał(a):

          > Chciałam tylko pokazać, że problemy mamy te same co dużo młodsi od nas.

          Wydaje mi sie, ze dawniej kobiety były bardziej skłonne poświecić się dla rodziny, związku, dzieci.

          Teraz taki poziom frustracji seksualnej i niezaspokojenia jest po prostu nie do pomyślenia. Oczywiście to sie teraz tez dzieje - np. dzisiejsi mężczyźni są często uzależnieni od pornografii - jednakże kobiety (przynajmniej w moim otoczeniu) wolą być same niż dzień w dzień czuć takie odrzucenie i niezaspokojenie.
    • obrotowy 60tka i seks... normalne. - i gdzie problem. ? 05.07.20, 22:41
      chyba nie mieszkasz w duzym miescie ?

      (a niestety wiadomo jaka jest polska prowincja... nie tylko geograficzna, ale i mentalna.)

      - bo u mnie. 60 lat - to zaden powod do utyskiwania nad seksem po 60-tce - jesli tylko zdrowie pozwala.

      znam i takie pod 70-tke - co to lubia i nadal potrafia.
      • kamara60 Re: 60tka i seks... normalne. - i gdzie problem. 05.07.20, 23:40
        Nie, nie mieszkam na prowincji. Mieszkam w całkiem dużym mieście. Jestem ze szczęśliwej, pełnej rodziny.Mialam cudne dzieciństwo i wielkie wsparcie od rodziców. A miłość mojego ojca dała mi otwartość i łatwość kontaktów z mężczyznami. Nie byłam miss Polski ale normalną, dość ładną dziewczyną bez kompleksów. Wiem, że zyskiwałam przy bliższym i dłuższym kontakcie. Wśród przyjaciół dusza towarzystwa, pogodna, radosna osoba. A mąż to bardzo przystojny, wysoki, bystry i piekielnie inteligentny facet. Zawsze podobał się kobietom.
        Środowisko naszych znajomych i przyjaciół nigdy nie nazwałabym zaściankiem i prowincją.
          • bgz0702 Re: to nadal pytam: i gdzie problem? 06.07.20, 17:28
            obrotowy napisał:

            > no to w koncu z czym masz problem ?
            >
            > a co Cie obchodzi - co mlodzi mysla n/t seksu osob starszych ?

            Może chodzi o to, że takie potrzeby i wysokie libido przypisane są w opinii obiegowej młodości? Może ma poczucie winy czy wstydu bo wydaje jej się że odstaje od norm i oczekiwań wyrażanych przez rownolatkow? Społeczeństwo "każe" dziadziec, lojalność wobec męża też. Przykro mi kamara. Ale powiem Ci że będę taka sama jak ty, nie będziemy się różniły. Mam 44 lata :) będę taka sama jak ty, będę mieć świadomość ograniczeń. Już mam :) Pozdrawiam :)
          • kamara60 Re: to nadal pytam: i gdzie problem? 06.07.20, 19:06
            Fakt, masz rację. Nie powinno mnie obchodzić co młodzi myślą o moim seksie. Muszę popracować nad tym.
            Gdzie mam problem? Otóż podstawowy : brak seksu od męża. Ale cóż, w takim wieku ćwiczenia z utraty na porządku dziennym.
            • obrotowy viem i rozumiem. 07.07.20, 06:19
              kamara60 napisał(a):
              > Gdzie mam problem? Otóż podstawowy : brak seksu od męża.
              Ale cóż, w takim wieku ćwiczenia z utraty na porządku dziennym.


              viem i rozumiem. czekalem, az sama to jasno napiszesz.

              mam (od paru lat) ten sam problem (z Szanowana Slubna) - tylko w druga strone.
              jak sobie z tym radze?

              normalnie.

              gdyz to (jak i u Ciebie) nie wina Slubnej - tylko biologii

              czasami "samopomoc", a czasami (jak sie trafi) niezobowiazujaca kochanka.
            • mabelle2000 Re: to nadal pytam: i gdzie problem? 07.07.20, 11:19
              kamara60 napisał(a):

              > Gdzie mam problem? Otóż podstawowy : brak seksu od męża. Ale cóż, w takim wieku
              > ćwiczenia z utraty na porządku dziennym.

              Wiec może jednak lekarz ? Chociaż może być też i tak, że jak zacznie wstawać w nocy dziesięć razy do toalety to sam pójdzie, bo już będzie musiał.
              • sabat4 Re: to nadal pytam: i gdzie problem? 07.07.20, 12:22
                mabelle2000 napisała:
                > Wiec może jednak lekarz ? Chociaż może być też i tak, że jak zacznie wstawać w
                > nocy dziesięć razy do toalety to sam pójdzie, bo już będzie musiał.

                To wtedy, jak bedzie chcial seksu dla poratowania prostaty, trzeba tylko wzniesc oczy do gory, zaczac marudzic cos o woli nieba, co sie z nia zawsze zgadzac trzeba i z usmiechem krokodyla doradzic masturbacje. Tylko potajemna, bo dla kobiety to obrzydliwie wyglada ;)
                • mabelle2000 Re: to nadal pytam: i gdzie problem? 07.07.20, 12:41
                  sabat4 napisał(a):

                  > To wtedy, jak bedzie chcial seksu dla poratowania prostaty, trzeba tylko wznies
                  > c oczy do gory, zaczac marudzic cos o woli nieba, co sie z nia zawsze zgadzac t
                  > rzeba i z usmiechem krokodyla doradzic masturbacje. Tylko potajemna, bo dla kob
                  > iety to obrzydliwie wyglada ;)

                  Nie wiem jakie są Twoje intencje, wydają się dosyć brudne, na wszelki więc wypadek nie skomentuję.
                    • lybbla Re: to nadal pytam: i gdzie problem? 07.07.20, 19:10
                      sabat4 napisał(a):

                      > Mnie sie wydaje ze to Loppe ;) Takie sa moje "intencje". Trzeba przyznac, ze ma
                      > coraz lepsze pomysly.

                      Kryptogej z perspektywy żony opisujący siebie. Patrząc na to jak opisuje siebie nie nazwałbym tego lepszym pomysłem.
                      • kamara60 Re: to nadal pytam: i gdzie problem? 23.07.20, 05:30
                        lybbla Re: to nadal pytam: i gdzie problem? 07.07.20, 19:10
                        sabat4 napisał(a):

                        > Mnie sie wydaje ze to Loppe ;) Takie sa moje "intencje". Trzeba przyznac, ze ma
                        > coraz lepsze pomysly.

                        Kryptogej z perspektywy żony opisujący siebie. Patrząc na to jak opisuje siebie nie nazwałbym tego lepszym pomysłem.

                        Chcę się jeszcze odnieść do zacytowanej rozmowy ~sabat4 i ~lybbla :

                        Czy Panowie uważają, że ja to nie ja? Że niby jakiś Loppe podszywa się. I że kryptogej i co jeszcze. Czemu przeczytałam ponownie ten mój cały wątek i się głupio poczułam. Czy o to chodzi? Skoro wypowiadacie się tonem znawców na każdy poruszony tu temat to może dowiem się czegoś nowego o sobie.
                        • sabat4 Re: to nadal pytam: i gdzie problem? 23.07.20, 08:39
                          Mamy takiego pana na forum, ktory stworzyl juz chyba z tysiac podobnych watkow. A poniewaz przez poltora roku, kiedy forum bylo porzucone, nowe watki praktycznie nie powstawaly, to "powrot trolla" po aktywizacji forum wydawal sie byc znacznie bardziej prawdopodobny niz pojawienie sie tutaj jakiejs nowej postaci ;)
    • searam Re: 60tka i seks... 05.07.20, 23:44
      Dziwna i ciekawa opowiesc..Moje uznanie dla odwagi kobiecego wypowiedzenia sie na fundamentalna kwestie seksu.Spoiwa zwiazku i zrodla radosci i energii zyciowej. Troche przechlapana sytuacja, ale to nie wiek odbiera ci kondycje.To brak dbalosci o kondycje postarza ciebie i malzonka.Staje sie wymowka , ucieczka i powodem frustracji.Cialo ludzkie ma ogromne poklady mozliwosci.Gubi nas konformizm i wygodnictwo.Co za problem wykonywac codzienne zestaw cwiczen wzmacniajacych cialo i wzmagajacych libido ? Przywracaja wiare w siebie i atrakcyjanosc. zaden wstyd.Koniecznosc.Nic innego nie moze byc wazniejszeZadne pichcenie,ploty z znajomymi i marnowanie czasu.Tego jednorazowego.{Powodzenia.
      • kamara60 Re: 60tka i seks... 06.07.20, 00:46
        Dziękuję za Twoją opinię. Masz do niej prawo. Sama się na nią godzę, zamieszczając tu swoją opowieść. Ale ja także mam prawo nie do końca się z nią zgodzić. Nie sądzę, że dbanie o kondycję, o wzmacnianie ciała będzie, mówię tylko o naszym przypadku, pomocne tak, jak uważasz. Ponieważ istotne jest to, że nie ma u męża potrzeby seksu. Potrzeby aktywności w tej dziedzinie. I tu jest sedno problemu! Bo jeśli się tego potrzebuje, pragnie to nie ma takiej przeszkody, której się nie pokona. I wtedy faktycznie wiek, kondycja fizyczna i wszelkie inne sprawy nie odwiodą od łóżkowej frajdy. Przykładem tysiące starszych i starych ludzi wciąż uparcie wykonujących "te śmieszne ruchy". Z mojej historii dość wyraźnie wynika, że mąż miał już od początku naszego związku mniejsze potrzeby w tym względzie, nie mówiąc już o porównaniu z przeciętnym mężczyzną. To cecha fizjologiczna, nie podlegającą chceniu. Jestem kobietą myślącą i miałam świadomość, że ta cecha będzie się pogłębiała z wiekiem. Wypierałam ją prawdopodobnie w najdalsze zakamarki rozumu. Kochałam (i kocham nadal) tego faceta, był moim archetypem mężczyzny i nawet udawało się doświadczać wspólnej rozkoszy. Więc trwałam tu i teraz. Opowiadam bo mój przykład pokazuje niemożność rozwiązania tego problemu. Kiedyś, przed wielu laty , około 20stu, mąż był u seksuologa, dostał skierowanie na zastrzyki testosteronu z powodu mocno obniżonego jego poziomu w jego ciele. Tak wtedy usiłowano pomóc. Brał je raz w tygodniu. To było wariactwo, szczęśliwe wariactwo. Chciał się kochać nieustannie, dotykał mnie, "molestował", uśmiechał się, jak szczęśliwy, mały chłopiec. Ale nawet ja miewałam dosyć. Wytrzymał tak 4 miesiące. Zaczęły się kłopoty z cerą, tkliwa wątroba i narastająca agresja. Oboje postanowiliśmy skończyć ten eksperyment. Z wiekiem testosteron obniżał się i wróciliśmy do znanego. Coraz rzadszych zbliżeń. I do tego te ogromnie destrukcyjne przeżycia sprzed 11 laty spowodowały zgorzknienie mojego P. To wszystko razem oraz brane leki antydepresyjne i na nadciśnienie spowodowały absolutną śmierć libido. Kocham tego faceta i nie mogę traktować go jak penisa z dodatkiem całej reszty. Nie mam już sumienia żądać "obowiązku małżeńskiego" bo ja tak chcę. Jestem mu to winna, choćby za uważność i troskę o mnie przez 40 lat. Życie nie składa się z seksu i małej reszty. Wszystko jest ważne choć wiem, że nie dostanę wszystkiego. Trudno. Boli i żal...
        • mabelle2000 Re: 60tka i seks... 06.07.20, 14:46
          kamara60 napisał(a):

          > Ale nawet ja miewałam dosyć. Wytrzym
          > ał tak 4 miesiące. Zaczęły się kłopoty z cerą, tkliwa wątroba i narastająca agr
          > esja. Oboje postanowiliśmy skończyć ten eksperyment. Z wiekiem testosteron obni
          > żał się i wróciliśmy do znanego.

          O hormonoterapii mówi się ostatnio bardzo wiele, a do lekarzy andrologów/urologów trafiają coraz młodsi mężczyźni. I bardzo dobrze że tak jest i że można im pomóc.
          Co do samego testosteronu narosło wokół jego przyjmowania wiele mitów, bo albo uważa się go za samo zło, albo panaceum na wszystko. Z testosteronem jest jak z ogniem, można się poparzyć ale można się też ogrzać :-)
          Również nielegalny rynek substancjami wszelakimi, również sterydowymi kwitnie. Przyjmując jednak testosteron z zewnątrz blokuje się swój własny, a jeśli nie wie sie z jakiego poziomu się startuje, to bierze się go do końca życia. A to słaba perspektywa, bo trzeba się kłuć domięśniowo do końca życia. Tymczasem dla niektórych mężczyzn testosteron wcale nie jest potrzebny, bo można go obudować całą masą substancji, które dadzą taki sam efekt jak hormonalna terapia zastępcza.
    • kamara60 Re: 60tka i seks... 06.07.20, 11:20
      Dzięki Wszystkim, którzy zabrali głos w mojej sprawie. Poddałam się Waszej opinii i poczułam zrozumienie i chyba też wsparcie. Trochę lżej, nie jestem sama. Dzięki
    • kamara60 Re: 60tka i seks... 21.07.20, 21:30
      Tak z ciekawości bym chciała wiedzieć, czy są tu kobiety z takim problemem, jak ja? Nikt taki się dotąd nie wypowiedział, więc takie dziwo że mnie?
      Jak sobie radzą z tym kobiety? bo że inny facet lub masturbacja to banały. Jak ciało i głowa nie chce obcego a masturbacja nijak nie satysfakcjonuje? Pieprzony "cały w tym ambaras aby dwoje chciało naraz". I to cholerne poczucie nie dostawania tego co to dla innych jak oddychanie. Za karę? Za co? Już nigdy w życiu. Szlag mnie trafia ale nie gniewam się na niego. To smutek i żal.
      • zawle Re: 60tka i seks... 22.07.20, 07:41
        Ja byłam, zarówno jako młoda dziewczyna jak i jako osoba w średnim wieku. I nie uważam że masturbacja albo inny facet to banały. Drugie rozwiązanie uważam za nieuczciwe, więc nie skorzystam. Aczkolwiek weszłam w nowy związek będąc nadal żoną. Tyle że my ze sobą nie tylko nie sypialiśmy, ale nawet nie gadaliśmy z sympatią od wielu lat. Niczego nie robiliśmy wspólnie. Gdy wyjeżdżałam z dziećmi na wakacje a mąz dojeżdżał, my na obiad- on na plaże, my na plażę- on na obiad. Więc jak widzisz nawet dzieci nie były "wspólne". Romans wyprowadził mnie z tego związku.
        Jak sobie z takimi sytuacjami radziłam? Masturbacja to całkiem szybkie, higieniczne i bezproblemowe rozwiązanie napięcia seksualnego. Emocje? Odrzucenie nigdy nie wpływało na moją samoocenę, bo zakładam ze nie muszę podobać się każdemu i nie rozpaczam gdy nie podobam się całemu światu. Nasze relacje? No cóż...rachunek zawsze musiał być na plusie. Starannie tego pilnuję. Seks jest jednym z plusów. Są też inne. Konto zawsze było dodatnie. Gdy zaczynało być ujemne, odchodziłam. Tyle że ja jestem po rozwodzie 20 lat i nie przywiązuję się nadmiernie do "związku". Dbam żeby być zawsze w tych dobrych.
      • mabelle2000 Re: 60tka i seks... 22.07.20, 16:29
        kamara60 napisał(a):

        > Jak
        > ciało i głowa nie chce obcego a masturbacja nijak nie satysfakcjonuje?

        Jak nie nauczyłaś się fajnie masturbowac, to pewnie ze Cię nie satysfakcjonuje :-) Przecież to Twoje ciało i Twoja przyjemność. Nie umiesz sobie dawać rozkoszy, znajdować swoich wrażliwych miejsc, odkrywać, stopniować, rozciągać w czasie swojej przyjemności?

        > I to cholerne poczucie nie dost
        > awania tego co to dla innych jak oddychanie. Za karę? Za co?

        Oczekiwanie "muszę dostać" jest typowe dla wieku dziecięcego. Dorośli, dojrzali ludzie ten egocentryczny etap życia już dawno mają za sobą.

        Już nigdy w życiu.
        > Szlag mnie trafia ale nie gniewam się na niego. To smutek i żal.

        Mężczyźni w seksie się nie poświęcają. Nigdy. I myślę że ta ich cecha jest godna pochwały :-)

        PS A swoją drogą to ciekawi mnie jak to wygląda w praktyce. Związki opisywane jako kochające i zgodne tworzą ludzie, którzy się nie dotykają, nie obcują ze swoją nagością, nie szukają bliskości ???
        Wspólne i bardzo zgodne pomieszkiwanie, oparte na sprawiedliwym podziale obowiązków domowych, a nawet dobrym porozumieniu mentalnym, to można mieć z kimkolwiek.
        • obrotowy oj, zdarzalo mi sie... 22.07.20, 16:49
          mabelle2000 napisała:
          > Mężczyźni w seksie się nie poświęcają. Nigdy. I myślę że ta ich cecha jest godna pochwały :-)


          oj, zadrzalo mi sie...
          - nie czesto ,ale jednak...

          nie przepadam za lozkowymi fanaberiami (stawiam raczej na konwencjonalizm)

          ale pare ladnych razy zdarzalo mi sie robic rzeczy - na ktore nie mialem ochoty.

          - bo partnerka sobie tego zyczyla, a ze ogolnie byla warta grzechu - to trzeba bylo czasami sie poswiecic...
            • obrotowy Re: oj, zdarzalo mi sie... 22.07.20, 17:14
              mabelle2000 napisała:
              > A jesteś pewien że to było poświęcenie, a nie zwykła kalkulacja? ;-)


              jestem.

              gdyby to. byla kalkulacja ("ja Ci to - Ty mi tamto") - to by to oznaczalo, ze ja tez ja o cos prosilem.

              ale nie musialem ja o nic prosic - bo sama z siebie robila to wszystko, co mi odpowiadalo.

              no ale skoro ja juz czulem sie zadowolony - to dlaczego "z dobrego serca" - nie moglem zrobic to , o co poprosila ? :)
              • mabelle2000 Re: oj, zdarzalo mi sie... 22.07.20, 17:38
                obrotowy napisał:

                > no ale skoro ja juz czulem sie zadowolony - to dlaczego "z dobrego serca" - ni
                > e moglem zrobic to , o co poprosila ? :)

                To teraz sprawdź sobie jeszcze w słowniku definicję słowa "poświęcenie ".
                • obrotowy prosze bardzo, sprawdzilem,- voila:) 23.07.20, 15:11
                  mabelle2000 napisała:
                  sprawdz definicję słowa "poświęcenie ".


                  prosze bardzo, sprawdzilem,- voila:)

                  (w/g slownika PWN)

                  "poświęcić się — poświęcać się
                  1. «zrezygnować z czegoś dla czyjegoś dobra, dla jakiejś sprawy»"

                  idealnie pasuje dla tego, co opisalem.
                  - poswiecilem swoj swiety spokoj - by kobiecie sprawic przyjemnosc :)
                  • mabelle2000 Re: prosze bardzo, sprawdzilem,- voila:) 24.07.20, 17:12
                    obrotowy napisał:

                    >
                    > prosze bardzo, sprawdzilem,- voila:)
                    >
                    > (w/g slownika PWN)
                    >
                    > "poświęcić się — poświęcać się
                    > 1. «zrezygnować z czegoś dla czyjegoś dobra, dla jakiejś sprawy»"
                    >
                    > idealnie pasuje dla tego, co opisalem.
                    > - poswiecilem swoj swiety spokoj - by kobiecie sprawic przyjemnosc :)

                    A cóżeś Ty poświęcił biedaku? Baba zrobiła Ci dobrze, Ty jej też jak twierdzisz zrobiłeś dobrze. Na tym chyba seks polega, nie?


                    • obrotowy Re: prosze bardzo, sprawdzilem,- voila:) 25.07.20, 13:33
                      mabelle2000 napisała:

                      > Baba zrobiła Ci dobrze, Ty jej też jak twierdzisz
                      > zrobiłeś dobrze. Na tym chyba seks polega, nie?


                      Niezupelnie.
                      juz chyba napisalem, ze nie gustuje w ekstrawagancjach w seksie,
                      ergo - pewne jego formy mi nie odpowiadaja, wiec jesli je z "z dobrego serca" i na wyrazne zyczenie wykonuje

                      to traktuje to jako "poswiecenie" - dla dobra sprawy.
                      • mabelle2000 Re: prosze bardzo, sprawdzilem,- voila:) 25.07.20, 17:24
                        obrotowy napisał:

                        > to traktuje to jako "poswiecenie" - dla dobra sprawy.

                        Alez możesz to sobie nazwać jak chcesz, wolna wola.
                        Jak powiesz "dzień dobry" sąsiadowi i on Ci odpowie tym samym (czyli jesteście kwita), to też możesz to traktować jako swoje poświęcenie .
                        Jak Twój szef wręczy Ci zakres obowiązków i Ty z dziesięciu czynności nie lubisz wykonywać osmiu, to też w Twoim pojęciu robienie ich może być poświęceniem. I możesz sobie ignorować fakt, że dostałeś za to zapłacone.

                        Podsumowując-Twój wieloletni brak kandydatek do seksu zupełnie mnie nie dziwi :-)

                        • obrotowy Re: prosze bardzo, sprawdzilem,- voila:) 25.07.20, 19:55
                          mabelle2000 napisała:
                          > Jak powiesz "dzień dobry" sąsiadowi i on Ci odpowie tym samym (czyli jesteście
                          > kwita), to też możesz to traktować jako swoje poświęcenie .

                          - istotnie tak to traktuje. KUlTURA codzienna (savoir vivre) - jest pooswieceniem swojego EGO - w imie wspolnego dobra.

                          > Podsumowując-Twój wieloletni brak kandydatek do seksu zupełnie mnie nie dziwi :

                          - blad myslowy.

                          kandydatki bywaly, tylko czasami Slubna mi przeszkadza w ich "blizszym" poznaniu.

                          a prowadzac z nia wspolne stadlo wraz "z przychowkiem"

                          czasami musialem sie z jej zdaniem liczyc.

                          malzenstwo to nie tylko wygoda (cieple obiadki itd...)

                          ale i pewne ograniczenia - zmuszajace do poswiecen.
                          • mabelle2000 Re: prosze bardzo, sprawdzilem,- voila:) 25.07.20, 21:27
                            obrotowy napisał:


                            > malzenstwo to nie tylko wygoda (cieple obiadki itd...)
                            >
                            > ale i pewne ograniczenia - zmuszajace do poswiecen.

                            Obrotowy, ile Ty masz lat? Prostej definicji nie rozumiesz?
                            Poswiecenie byłoby wtedy gdybyś zrezygnował ze swojej korzyści na rzecz drugiej osoby.
                            Jeśli żona Cie obsługuje i cos Ci zapewnia, a Ty sobie z tego korzystasz, to są dwie opcje, albo jak zwykły złamas ją eksploatujesz, albo się rewanżujesz.
                            Zakładam że złamasem nie jesteś, więc jest remis, więc poświęcenia nie ma.
                            W seksie podobnie. Wziąłeś, skonsumowałeś , zadowolony jesteś, więc wkładasz w całe przedsięwzięcie również swoją pracę.
                            Wiec z czego żeś zrezygnował, żeby mówić o poświęceniu?

                            • obrotowy i znowu braki w wiedzy. 26.07.20, 00:19
                              mabelle2000 napisała:

                              > Poswiecenie byłoby wtedy gdybyś zrezygnował ze swojej korzyści na rzecz drugiej
                              > osoby.
                              > Jeśli żona Cie

                              - nieprawda.

                              poswiecenie to takze wykonywanie czegos bez przyjemnosci - dla dobra sprawy"

                              > Wiec z czego żeś zrezygnował, żeby mówić o poświęceniu?


                              przecie juz napisalem - z chwili spokoju - po dobrym seksie.

                              zamiast pic kawe, relaksowac sie i zbierac siely na powtorke - musialem wykonywac jej "niepobozne" bo ekstrawaganckie zyczenia - calkiem nie w moim guscie.
                              • mabelle2000 Re: i znowu braki w wiedzy. 26.07.20, 06:33
                                obrotowy napisał:

                                > zamiast pic kawe, relaksowac sie i zbierac siely na powtorke - musialem wykonyw
                                > ac jej "niepobozne" bo ekstrawaganckie zyczenia - calkiem nie w moim guscie.

                                Znaczy mając pełne koryto drzesz mordę że się poświęcasz. Acha. Mam nadzieję, że Ty też tu za trola robisz :-D
                                • obrotowy i nadal braki w wiedzy. 26.07.20, 07:51
                                  mabelle2000 napisała:

                                  > Znaczy mając pełne koryto drzesz mordę że się poświęcasz.

                                  - nie dre, dziewojo - tylko zaprzeczam tfojej tezie.

                                  a moja jest taka - ze i mezczyzni czasem sie poswiecaja.

                                  > Acha. Mam nadzieję, że Ty też tu za trola robisz

                                  niestety (dla ciebie)
                                  nadzieja jest plonna.
                                  jestem na tym foro od kilkunastu lat.
                                  • prosty_facet poświęcenie Obrotowego 04.08.20, 00:23
                                    obrotowy napisał:

                                    > - nie dre, dziewojo - tylko zaprzeczam tfojej tezie.
                                    > a moja jest taka - ze i mezczyzni czasem sie poswiecaja.

                                    Może i się poświęcają, ale to co Ty opisujesz nijak pod poświęcenie mi nie podchodzi ;-)
                                    • obrotowy i Ty nie masz racji. 04.08.20, 16:06
                                      prosty_facet napisał:
                                      > ale to co Ty opisujesz nijak pod poświęcenie mi nie podchodzi ;-)


                                      nie chcialem byc doslowny - wiec pisalem do tej pory ogrodkami

                                      ale domagasz sie doslownosci - wiec voila:

                                      lizania ciipci nie znosze i dobrowolnie tego nie czynie.

                                      ale jak partnerka prosi - to zolnierz musi.

                                      a dzialanie wbrew sobie i swoim gustom - jest dla mnie malym poswieceniem "dla dobra sprawy".

                                          • prosty_facet Re: i Ty nie masz racji. 04.08.20, 18:45
                                            sabat4 napisał:

                                            > gogol77 napisał:
                                            >
                                            > > obrotowy napisał:
                                            > > > lizania ciipci nie znoszę >
                                            > >
                                            > > No co Ty???!!!
                                            >
                                            > Ja tez w szoku. Uwielbiam, moglbym lizac na okraglo. Cipki sa wspaniale.


                                            Ło matko - ale poświęcenie - lizanie cipki !!!!!!!!!!
                                            Obrotowy - jestem w szoku. Coś, o czym marzy każdy nastolatek jest dla Ciebie poświęceniem ?
                                            Współczuję, ale nie pojmuję ......
        • kamara60 Re: 60tka i seks... 23.07.20, 05:17
          mabelle2000 napisała:

          > kamara60 napisał(a):
          >
          > > Jak
          > > ciało i głowa nie chce obcego a masturbacja nijak nie satysfakcjonuje?
          >
          > Jak nie nauczyłaś się fajnie masturbowac, to
          > swojej przyjemności?
          >
          > > I to cholerne poczucie nie dost
          > > awania tego co to dla innych jak oddychanie. Za karę? Za co?
          >
          > Oczekiwanie "muszę dostać" jest typowe dla wieku dziecięcego. Dorośli, dojrzali
          > ludzie ten egocentryczny etap życia już dawno mają za sobą.
          >
          >
          > PS A swoją drogą to ciekawi mnie jak to wygląda w praktyce. Związki opisywane j
          > ako kochające i zgodne tworzą ludzie, którzy się nie dotykają, nie obcują ze sw
          > oją nagością, nie szukają bliskości ???
          > Wspólne i bardzo zgodne pomieszkiwanie, oparte na sprawiedliwym podziale obowią
          > zków domowych, a nawet dobrym porozumieniu mentalnym, to można mieć z kimkolwie
          > k.

          Uff, muszę Ci odpowiedzieć. Otóż :
          moje umiejętności techniczne i różnorodność stosowanych bodźców masturbacyjnych oceniam całkiem przyzwoicie, nie mam kłopotu z osiągnięciem orgazmu, dla mnie osobiście jednak do takich doznań jest potrzebny drugi człowiek, konkretnie mój mężczyzna; i nie tylko o penetrację mi chodzi ale o czułość, pocałunek i skórę do skóry, skala doznań osiąganych wspólnie szybuje dużo wyżej od samotnej "pracy", no tak mam, tak potrzebuję
          co do dziecięcej potrzeby "muszę dostać" nie zgadzam się z Twoją oceną, dziecko faktycznie mówi, że chce teraz, zaraz, już i tupie nóżką lub drze się wniebogłosy, ja natomiast zazdroszczę innym tego naturalnego sposobu realizowania takich potrzeb seksualnych, jak to wyraził się któryś kolega tych rzeczy zwykłych jak oddychanie, poza tym nie wiem ile masz lat , choć chwilę, to jednak nieważne - ja osobiście mam problem z doświadczaniem starzenia się i koniecznością godzenia się z procesem utraty np. funkcji życiowych, umiejętności, doznań. No tak mam, tak czuję. Myślałam, że skoro szczerości wymagacie to mogę mówić, co czuję. Nawet jeśli moje poglądy lub życiowe decyzje jawią się jak egzotyka. Poza tym wywracając do utraty to chcę powiedzieć, że psychologia zna ten mechanizm i mówi, że człowiek zawsze będzie z trudem "oddawał, tracił" to co osiągnął, zdobył czy wypracował. Boli to o wiele bardziej niż żal, że czegoś nie osiągnął, nie zdobył, nie uzyskał. Jestem na takim etapie życia, że te ćwiczenia z utraty mam codziennie o one doskwierają
          A teraz odpowiem na P.S.
          Zagotowalam się. Naprawdę sądzisz, że taki związek , jaki kpiąco opisujesz można mieć Z KIMKOLWIEK?!? Naprawdę?! Spotkałaś takich mężczyzn? Myślę, że bardzo różnimy się podejściem do związku. Związek to dla mnie drugi człowiek i to jest baza i podstawa wszystkiego co potem życie niesie. Oczywiście musi być chemia, to czysto biologiczne działanie a więc także ta atrakcyjność seksualna, bez tego nie umiem. Mogę bogactwa świata, luksusy dostawać i zrezygnuję z tego spokojnie. Mój mózg potrzebuje także człowieka-mężczyzny z jego fascynującą innością, z jego odmiennym od mojego stosunkiem do życia, z poczuciem humoru, z wrażliwością, z inicjatywą. I takich tylko mężczyzn zawsze wybierałam. Mąż jest najlepszym moim wyborem.
          I po trzykroć powiem tak, można zgodnie a nawet z radością iść przez życie . To fakt, że długo już bez seksu ale ja nigdzie nie powiedziałam, że brak mi czułości, dotyku, przytuleń lub pocałunków. To wszystko jest ale bez tej iskierki, tego podtekstu seksualnego. Poza tym to cudowny facet, mądry, dobry, inteligentny i opiekuńczy. Ja nie czuję się, jak z sąsiadem, bratem, wujkiem. Ja z tym facetem seks uprawiałam, całkiem przyjemny(jak pisałam we wstępie), ba! mamy dwoje dzieci. Tak, można żyć zgodnie i kochać i to przez tyle lat - 41. Właśnie dlatego, że jest mężem, przyjacielem, fantastycznym ojcem naszych córek i facetem, którego podziwiam, szanuję i który imponuje mi swą męskością.
          No nie kochamy się, fizycznie już długi czas, fakt.
          • sabat4 Re: 60tka i seks... 23.07.20, 08:52
            Kamara, skoro jestes z kims przez 41 lat, masz 60, to kiedy bylo to "zawsze", kiedy wybieralas innych mezczyzn? W liceum? ;P
            Bez urazy, ale z tego co piszesz, raczej wysnulbym wniosek, ze slabo wybralas, nie mialas dosc sily i odwagi, zeby zabrac z tego ukladu cztery litery w troki, a teraz, po latach - co masz wlasciwie napisac? Ze zmarnowalas sobie praktycznie cale zycie? Takie przyznanie sie przed samym soba w wieku 60 lat wymagaloby wiecej odwagi niz do tej pory mialas ;)
            Lepiej dorysowywac kwiatuszki i laurki do pozalowania godnej sytuacji, bo nic innego nie pozostaje.
            A co do Mabelle, to ona ma niestety racje. Milosc to fajne uczucie, ale ono jest w nas. Mozna pokochac i obdarowac nim niemal kazdego czlowieka, nawet takiego, ktory -mogloby sie wydawac - na nie nie zasluguje :)
            Jesli przez dwie trzecie swojego zycia bylas tylko z jednym facetem, to co masz w sumie powiedziec?
            Zycie kazdego czlowieka moze potoczyc sie inaczej, a przyzwyczajenie sie do kogos i poczucie wiezi jest tylko kwestia czasu.
            "Fajne auto kupilam, pieknie wyglada, a jakie w srodku wygodne. Co prawda nie jezdzi, ale wydalam na nie wszystko co mialam, wiec nie powiem, ze to zlom" ;) Przeinwestowalas :)))
            • zawle Re: 60tka i seks... 23.07.20, 09:42
              sabat4 napisał:
              > Bez urazy, ale z tego co piszesz, raczej wysnulbym wniosek, ze slabo wybralas,
              > nie mialas dosc sily i odwagi, zeby zabrac z tego ukladu cztery litery w troki,
              > a teraz, po latach - co masz wlasciwie napisac? Ze zmarnowalas sobie praktyczn
              > ie cale zycie? Takie przyznanie sie przed samym soba w wieku 60 lat wymagaloby
              > wiecej odwagi niz do tej pory mialas ;)
              > Lepiej dorysowywac kwiatuszki i laurki do pozalowania godnej sytuacji, bo nic i
              > nnego nie pozostaje.
              > A co do Mabelle, to ona ma niestety racje. Milosc to fajne uczucie, ale ono jes
              > t w nas. Mozna pokochac i obdarowac nim niemal kazdego czlowieka, nawet takiego
              > , ktory -mogloby sie wydawac - na nie nie zasluguje :)
              > Jesli przez dwie trzecie swojego zycia bylas tylko z jednym facetem, to co masz
              > w sumie powiedziec?
              > Zycie kazdego czlowieka moze potoczyc sie inaczej, a przyzwyczajenie sie do kog
              > os i poczucie wiezi jest tylko kwestia czasu.
              > "Fajne auto kupilam, pieknie wyglada, a jakie w srodku wygodne. Co prawda nie j
              > ezdzi, ale wydalam na nie wszystko co mialam, wiec nie powiem, ze to zlom" ;) P
              > rzeinwestowalas :)))

              Dobry seks też można mieć z kimkolwiek, że zacytuję mabelle. Związek dwojga ludzi to cała masa komponentów. Jej brakuje, z tego co pisze- jednego, żeby mieć ideał. I nie sądzę żeby racjonalizowała. Wiem że to forum o seksie, więc nim się zazwyczaj zajmujemy, ale bez jaj...większość ludzi na świecie żyje i tworzy pary bez niego lub z nim słabym. Ot społeczeństwo rozkapryszonych dzieci....ja chcę mieć wszystko i wszystko musi być najlepsze.
              • mabelle2000 Re: 60tka i seks... 23.07.20, 21:39
                zawle napisała:

                > większość ludzi na świecie żyje i tworzy pa
                > ry bez niego lub z nim słabym.

                To się chyba nazywa związek "wystarczająco dobry" ;-)


                Ot społeczeństwo rozkapryszonych dzieci....ja ch
                > cę mieć wszystko i wszystko musi być najlepsze.

                Coś w tym jest, ja widzę to tak, że rzadko kto potrafi określić swoje priorytety. Jak wszystkiego się chce i wszystko jest równie ważne, to można się w stanie niespełnienia bujać do usranej śmierci.


            • zyg_zyg_zyg Re: 60tka i seks... 23.07.20, 11:36
              > Zycie kazdego czlowieka moze potoczyc sie inaczej, a przyzwyczajenie sie do kogos
              > i poczucie wiezi jest tylko kwestia czasu.

              Myślisz, Sabat, że za dwadzieścia lat będziesz mógł napisać o swojej żonie tak, jak Karara pisze teraz o mężu...? ;-)
              • sabat4 Re: 60tka i seks... 23.07.20, 12:31
                zyg_zyg_zyg napisała:
                > Myślisz, Sabat, że za dwadzieścia lat będziesz mógł napisać o swojej żonie tak,
                > jak Karara pisze teraz o mężu...? ;-)

                Nie wiem czy za 20 lat bede jeszcze zyl.
                Pojecia nie mam co bedzie jutro, zyje sobie z dnia na dzien i tak jak mi przyjdzie ochota.
                Ale wiem tylko, ze z pogoni za doznaniami trudno wyjsc zaspokojonym, bo to jak gonic tecze.
                Ja nie mam takiego zalu jak ma autorka, bo wiem, ze mi by seks w malzenstwie nie wystarczyl. Nawet bardzo regularny. W tej sferze jestem studnia bez dna, im wiecej dostaje, tym wiecej pragne.
                Mysle ze przyczyna jest gdzies glebiej, ale juz jej nie zmienie.
                • zawle Re: 60tka i seks... 23.07.20, 12:35
                  sabat4 napisał:
                  > Ja nie mam takiego zalu jak ma autorka, bo wiem, ze mi by seks w malzenstwie ni
                  > e wystarczyl.

                  Autorka moim zdaniem nie ma żalu, tylko niezaspokojone pragnienia.

                  Nawet bardzo regularny. W tej sferze jestem studnia bez dna, im w
                  > iecej dostaje, tym wiecej pragne.
                  > Mysle ze przyczyna jest gdzies glebiej, ale juz jej nie zmienie.

                  Studnia...a jak długo Cię tak zasypywali?:)) Bo może Ci się tylko zdaje z tęsknoty?;)
                  • zyg_zyg_zyg Re: 60tka i seks... 23.07.20, 13:44
                    >Autorka moim zdaniem nie ma żalu, tylko niezaspokojone pragnienia.

                    A moim zdaniem Kamara ma żal, kiedy dopuszcza emocje - te "brzydsze". Żal przestaje mieć sens, kiedy dopuszcza rozum. Bo w zasadzie do kogo ten żal? Do męża? Przecież jego zerowe potrzeby seksualne wynikają po prostu z fizjologii. Nie ze złośliwości, z braku miłości czy troski. Z normalności. Do siebie? A co mogłaby zrobić? Poszukać kochanka? Nie chce innego mężczyzny. Rozwieść się? Ma dobre małżeństwo, sprawdzonego życiowego partnera u boku oraz sześć dych na karku. Zażądać wizyty u lekarza? Ponownej próby suplementacji hormonów? Próby wskrzeszenia seksu? Słowa "zażądać" nie ma w jej słowniku. Głupio też dla fanaberii wkładać patyk w szprychy koła, które się normalnie kręci. Do boga? Boga nie ma. Do losu? Los jej przecież dał całe mnóstwo dobrych rzeczy, może nawet więcej niż innym.

                    Żal nie ma adresata, więc żal się gdzieś chowa. Na czas jakiś...
                    • zawle Re: 60tka i seks... 23.07.20, 14:25
                      zyg_zyg_zyg napisała:

                      > >Autorka moim zdaniem nie ma żalu, tylko niezaspokojone pragnienia.
                      >
                      > A moim zdaniem Kamara ma żal, kiedy dopuszcza emocje - te "brzydsze". Żal przes
                      > taje mieć sens, kiedy dopuszcza rozum. Bo w zasadzie do kogo ten żal? Do męża?
                      > Przecież jego zerowe potrzeby seksualne wynikają po prostu z fizjologii. Nie ze
                      > złośliwości, z braku miłości czy troski. Z normalności. Do siebie? A co mogłab
                      > y zrobić? Poszukać kochanka? Nie chce innego mężczyzny. Rozwieść się? Ma dobre
                      > małżeństwo, sprawdzonego życiowego partnera u boku oraz sześć dych na karku. Za
                      > żądać wizyty u lekarza? Ponownej próby suplementacji hormonów? Próby wskrzeszen
                      > ia seksu? Słowa "zażądać" nie ma w jej słowniku. Głupio też dla fanaberii wkład
                      > ać patyk w szprychy koła, które się normalnie kręci. Do boga? Boga nie ma. Do l
                      > osu? Los jej przecież dał całe mnóstwo dobrych rzeczy, może nawet więcej niż in
                      > nym.
                      >
                      > Żal nie ma adresata, więc żal się gdzieś chowa. Na czas jakiś...


                      Patrząc na to z tej strony..ok. Na pojawiająca się uczucia nie mamy wpływu. Jednak jej nastawienie ( które jest wypadkową również tego, jakim on jest fajnym dla niej facetem) redukuje tę emocję.
                      • kamara60 Re: 60tka i seks... 23.07.20, 16:01
                        zyg_zyg_zyg napisała :
                        masturbacja nie przynosiła odprężenia. Pragnęłam jego bliskości, jego skóry pod palcami, jego palców na mojej skórze, jego ciężaru na sobie, jego smaku w ustach, jego zapachu, jego patrzenia, jego pożądania, jego oddechu, jego śliny, jego potu, jego spermy. Jego ust, jego oczu, jego dłoni, jego twarzy, jego penisa, jego torsu, jego brzucha. Jego dawania i jego brania. Wymiany.

                        Fantastycznie to napisałaś! Obiemi rękami i nogami ja się podpisuję!!!:)))
                        • lumeria Re: 60tka i seks... 25.07.20, 17:02
                          kamara60 napisał(a):

                          > zyg_zyg_zyg napisała :
                          > masturbacja nie przynosiła odprężenia. Pragnęłam jego bliskości, jego skóry pod
                          > palcami, jego palców na mojej skórze, jego ciężaru na sobie, jego smaku w usta
                          > ch, jego zapachu, jego patrzenia, jego pożądania, jego oddechu, jego śliny, jeg
                          > o potu, jego spermy. Jego ust, jego oczu, jego dłoni, jego twarzy, jego penisa,
                          > jego torsu, jego brzucha. Jego dawania i jego brania. Wymiany.

                          Na myśl 30+ lat takiej tortury płakać mi się chce....
                          • mabelle2000 Re: 60tka i seks... 25.07.20, 17:29
                            lumeria napisała:

                            > > zyg_zyg_zyg napisała :
                            > > masturbacja nie przynosiła odprężenia. Pragnęłam jego bliskości, jego skó
                            > ry pod
                            > > palcami, jego palców na mojej skórze, jego ciężaru na sobie, jego smaku
                            > w usta
                            > > ch, jego zapachu, jego patrzenia, jego pożądania, jego oddechu, jego ślin
                            > y, jeg
                            > > o potu, jego spermy. Jego ust, jego oczu, jego dłoni, jego twarzy, jego p
                            > enisa,
                            > > jego torsu, jego brzucha. Jego dawania i jego brania. Wymiany.
                            >

                            > Na myśl 30+ lat takiej tortury płakać mi się chce....

                            Nie płacz, mnie też (już) nie rusza neurotyzm :-)
                              • mabelle2000 Re: 60tka i seks... 25.07.20, 19:06
                                lumeria napisała:

                                > Neurotyzm, neurotyzm, ale jak coś takiego można sobie robić? No jak?
                                >

                                Normalnie. Neurotycy to tchórze. Byłam kiedyś to wiem ;-)
                                Poza tym, wizja swojej zajebistosci we własnych oczach jest niezwykle ponętna. No i nie trzeba nic robić ze sobą, nie trzeba działać, nie trzeba nic zmieniać. Własna bierność i własne lenistwo nie istnieje, wszak powód mojego bólu i cierpienia pochodzi z zewnątrz. To inni przyczyniają się do mojej frustracji i niezaspokojenia. Bardzo wygodny sposób na życie.
                    • bananananas Re: 60tka i seks... 23.07.20, 14:49
                      zyg_zyg_zyg napisała:


                      > Nie ze złośliwości, z braku miłości czy troski.

                      A ja myślę, że autorka podświadomie jest przekonana, że tej miłości jednak brak. Czy kiedykolwiek tutaj ktoś deklarował spadek poczucia wartości w sytuacji gdy małżonek z powodu fizycznej niemożności skończył z seksem?
                      Kiedyś internauta napisał, przy okazji jakiejś durnej duskusji o długości penisów, że jeżeli facet kocha żonę, to nawet straciwszy penis będzie ją umiał i chciał zaspokoić. Co w zasadzie stoi na przeszkodzie w zrobieniu żonie "masażu erotycznego" zamiast masażu stóp?
                      • zawle Re: 60tka i seks... 23.07.20, 15:11
                        bananananas napisała:

                        > zyg_zyg_zyg napisała:
                        >
                        >
                        > > Nie ze złośliwości, z braku miłości czy troski.
                        >
                        > A ja myślę, że autorka podświadomie jest przekonana, że tej miłości jednak brak
                        > . Czy kiedykolwiek tutaj ktoś deklarował spadek poczucia wartości w sytuacji gd
                        > y małżonek z powodu fizycznej niemożności skończył z seksem?
                        > Kiedyś internauta napisał, przy okazji jakiejś durnej duskusji o długości penis
                        > ów, że jeżeli facet kocha żonę, to nawet straciwszy penis będzie ją umiał i chc
                        > iał zaspokoić. Co w zasadzie stoi na przeszkodzie w zrobieniu żonie "masażu ero
                        > tycznego" zamiast masażu stóp?

                        Przekonalibyśmy się gdyby tegoż penisa stracił. Ludzie są skomplikowani. Niemożność jest do dupy. Wywołuje dyskomfort. A tego się unika.
                      • kamara60 Re: 60tka i seks... 23.07.20, 16:59
                        Już Ci odpowiadam. Nie , nie sądzę, że tej miłości brak. W żadnym wypadku, każdego dnia otrzymuję jej w dużej ilości w postaci słów, gestów i czynów ze strony mojego P. Faktycznie miałam etap spadku poczucia własnej wartości. Jeśli nikt tego nie deklarował do tej pory to ja to otwarcie przyznaję. Tak, czułam się "winna" tej sytuacji. Że brzydka, nie seksowna, nie podniecam go, inne na pewno,itp, itd. To było poza mną. Rozum wiedział, że to organiczne, że on tak ma ale wyobraźnia i emocje robiły mi w głowie ten kocioł. Musiałam to świadomie i rozsądnie przepracować. Nie uważacie, że to efekt presji otoczenia?sposobu wychowywania dziewczynek? Jak facetowi coś w życiu nie gra, pije i ucieka z domu to przecież wina kobiety? Tak się potocznie mówiło, o tym dowcipy opowiadały. Swoją drogą, jaki to patriarchalne wychowanie miało przemożny wpływ na mądrą, myślącą kobietę, zgroza. By uzyskać spokój własny i wyrzucić poczucie winy trochę czasu mi to zajęło.
                        A teraz jeszcze odniosę się do Twojej sugestii o podejmowaniu przez mojego faceta innych działań niż standardowy stosunek. No właśnie. Też o tym wiele myślałam. Ba, podejmowałam konkretne działania ze swojej strony by pokazać, co można zrobić dla mnie skoro jego spełnienie nie interesuje. Jakiś czas, krótko, trwało. Znamy się dobrze i szybko zorientowałam się, że On źle się z tym czuje. I co mam powiedzieć? Myślę, że mój P zmaga się ze swoim defektem ciężko. I chyba sam sobie nie odpuszcza, sam dla siebie jest najokrutniejszym sędzią. Niejeden raz mężczyźni okazywali, jak nieprawdopodobnie ważna i wręcz ich tożsamość budująca jest sprawność seksualna! Wychwalają się wielkością narządów, ilością zmłóconych lasek itp. Wyobrażam więc sobie ten ciężar, który odczuwa mój P. Doskonale ujęła to ~zawle mówiąc
                        " Ludzie są skomplikowani. Niemożność jest do dupy. Wywołuje dyskomfort. A tego się unika."
                        Tak to się właśnie dzieje. P unika tych zbyt bliskich i ukierunkowanych działań. Co nie wyklucza przytulania, czułości.
                        • mabelle2000 Re: 60tka i seks... 23.07.20, 17:15
                          kamara60 napisał(a):

                          > . Znamy się dobrze i szybko zorientowałam się, że On źle się z tym czuje. I co
                          > mam powiedzieć? Myślę, że mój P zmaga się ze swoim defektem ciężko. I chyba sam
                          > sobie nie odpuszcza, sam dla siebie jest najokrutniejszym sędzią.


                          No popatrz, mamy XXI wiek, lekarzy andrologow, urologów, seksuologow, a on się niemal pół wieku mierzy ze swoim "defektem".

                          Niejeden raz
                          > mężczyźni okazywali, jak nieprawdopodobnie ważna i wręcz ich tożsamość budując
                          > a jest sprawność seksualna! Wychwalają się wielkością narządów, ilością zmłócon
                          > ych lasek itp. Wyobrażam więc sobie ten ciężar, który odczuwa mój P.

                          Tak, w gimnazjum.

                        • lumeria Re: 60tka i seks... 25.07.20, 16:08
                          >Tęskniłam za seksem z nim, zaczęłam powrót do (myślałam, że młodzieńczej) masturbacji. Czułam się podle "żebrząc" o seks. Jakbym chciała czegoś niemożliwego. P bywał zawstydzony, zażenowany a ja jeszcze bardziej. Zaczęła się u mnie depresja.

                          Na pewno o tym rozmawialiscie. Co P mial do powiedzenia o tym? Co mowil o tym jak postrzega Twoje potrzeby seksualne? Czy wogole mial cos do powiedzenia o tym jak bedziesz te potrzeby zaspakajala? Czy rozmawialiscie o jego aseksualnosci, czy jego 'zawstydzenie' zamykalo wszelkie rozmowy?

                          Zgadzam sie z Toba - dla mnie to tragiczne, ze kobiety braly na siebie odpowiedzialnosc za dysfunkcje mezczyzn. Uwazaly, ze to ich wina, ze one to maja naprawiac.

                          Za to oczekiwaly, ze zostana przez tych mezczyzn seksualnie zaspokojone. Nie byly nauczone, ze ich potrzeby sa tez wazne, ze tez cos w tym maja do powiedzenia. Ze ten obszar jest rownie wazny jak inne.
            • kamara60 Re: 60tka i seks... 23.07.20, 15:12
              sabat4 Re: 60tka i seks... 23.07.20, 08:52
              Kamara, skoro jestes z kims przez 41 lat, masz 60, to kiedy bylo to "zawsze", kiedy wybieralas innych mezczyzn? W liceum? ;P

              Mam 61 skończone, męża poznałam po 20tce. Tak, końcówka liceum i prawie dwa lata studiów to moje kontakty z mężczyznami. Mogę określić, że trzy całkiem serio związki w tym czasie. Zawsze oparte na dobrym seksie ale wciąż to nie było to.




              sabat4 Re:
              to nz tego co piszesz, raczej wysnulbym wniosek, ze slabo wybralas, nie mialas dosc sily i odwagi, zeby zabrac z tego ukladu cztery litery w troki, a teraz, po latach - co masz wlasciwie napisac? Ze zmarnowalas sobie praktycznie cale zycie? Takie przyznanie sie przed samym soba w wieku 60 lat wymagaloby wiecej odwagi niz do tej pory mialas ;)

              Absolutnie mam odwagę i zawsze ją miałam ale nie polegała ona na tym by wziąć d...ę w troki i odejść. Tylko na uczciwej ocenie i znalezieniu wartości dla mnie istotnych w relacji z moim facetem. I pozostaniu z nim. Mnie samej ubliżałoby sprowadzić go do roli doskonałego je...ki bądź rozbrajającego misia. Wszystko mi w nim pasowało i pasuje do dziś oprócz tej jednej dziedziny. Jak pisałam wcześniej, potrafiliśmy wyszukać nawet ogromnie satysfakcjonujące działania w łóżku. Ja wiem, co to rozkosz, radość i fruwanie na wysokości. A że miałam tego w życiu mniej? Trudno. Nie mam obok męża -mebla, obcego gościa, z którym nie mam o czym rozmawiać i który wkurwia na każdym kroku. Nie wyobrażam sobie życia z kimś takim. Stać mnie na bycie samą. Nie żałuję więc mojego wyboru. I nie pozwalam Ci absolutnie określać, że przegrałam życie bo to nieprawda. Ja, sama główna zainteresowana tak mówię.
              Natomiast odezwanie się na tym forum i przyznanie do poczucia braku zaspokojenia jednej z głównych potrzeb człowieka to też odwaga. Bo zaręczam, że setki tysięcy takich par z niezaspokojoną potrzebą seksu żyje ze sobą. Z różnych, bardzo wyrachowanych powodów. Wygodnictwa, zamożności partnera, strachu przed samotnością, "dla dzieci", brakiem wiary w swoją samodzielność .. i długo by tak wymieniać można. Mną nie kierował żaden z nich. Ja lubię mojego P. jako człowieka. To ważny dla mnie aspekt. Wielu może to powiedzieć?
              Muszę jeszcze odnieść się do tych laurek, kolorowanek i kwiatuszków, o których mówisz. Nie widząc innego powodu jak ubarwienie chuj....ego życia. Bardzo się mylisz. Nie jesteś jednak pierwszy. I zapewne nie ostatni. Zawsze, przez wszystkie lata bycia razem jesteśmy tak oceniani przez innych. Nie wierzą w czułość, zwyczajną życzliwość, szacunek do partnera. Nie mogą darować mi gdy mówię, że P jest najważniejszy w moim życiu i odwrotnie. Że dzieci?owszem, kocham ale tylko dlatego, że są jego. Dlaczego tak wszyscy myślą i nas cynicznie oceniają? Bo sami tak nie odczuwają?bo nie mają obok takiej osoby?w związku z tym to jest niemożliwe?
              Nieustannie z przykrością odbieram takie oceny innych. Myślicie, że to kolorowanie polepszyło by moje "przegrane życie"?! Wy mnie nie znacie ale skoro Ci, co latami nas i nasze zachowanie obserwują też tak deprecjonują nasze zadowolenie z bycia ze sobą, to dam sobie spokój. Co mam się z koniem kopać .
              • bgz0702 Re: 60tka i seks... 23.07.20, 16:14
                Schemat i zmienna, "nagła" emocjonalnosc zawsze cię gubia. Stale cechy charakteru zawsze się ujawniają bo sa silniejsze od nas, poza kontrolą troche. Loppe, obrotowy, prospero, allegro(coś tam) itp :( Wszystkiego najlepszego, rozwiązania wszystkich problemów, zdrowia, szczęścia i pomyślności życzę. Pozdrawiam :)
          • zyg_zyg_zyg Re: 60tka i seks... 23.07.20, 11:27
            > dla mnie osobiście jednak do takich doznań jest potrzebny drugi człowiek, konkretnie mój mężczyzna;
            > i nie tylko o penetrację mi chodzi ale o czułość, pocałunek i skórę do skóry,

            Ja mam podobnie. Masturbacja daje mi rozładowanie napięcia, ale nie daje nasycenia. I zaspokojenia pragnienia, jeśli dotyczy ono konkretnego mężczyzny. Jest uzupełnieniem, ale nie całkowitym zastępnikiem.

            Byłam kilka lat w takim związku, w którym cierpiałam z braku seksu i w którym masturbacja nie przynosiła odprężenia. Pragnęłam jego bliskości, jego skóry pod palcami, jego palców na mojej skórze, jego ciężaru na sobie, jego smaku w ustach, jego zapachu, jego patrzenia, jego pożądania, jego oddechu, jego śliny, jego potu, jego spermy. Jego ust, jego oczu, jego dłoni, jego twarzy, jego penisa, jego torsu, jego brzucha. Jego dawania i jego brania. Wymiany.

            Wśród moich narzędzi do „radzenia sobie” znalazły się na serio brutalne porno, usiłowanie zarżnięcia swojej seksualności, parę prób wbicia klina innym męskim ciałem, autoagresja, w końcu depresja. Znikanie. Jasne, to nie tylko dlatego, że facet mi nie dawał :-) Gdyby to polegało tylko na tym, odeszłabym po dwóch miesiącach. Nie tylko to, że poza seksem była jedność dusz. To ja sobie nie dawałam. Gruby zestaw moich pokręceń, braków, lęków trzymał mnie w tym parę lat. Nawet jak jedność dusz zaczęła się sypać.

            To oczywiście średnio się ma do Twojej sytuacji. Ja byłam na początku drogi związkowej, Ty widzisz siebie na jej końcu. Ja zamknęłam ten kawałek mojego życia. Z niechęci do przywoływania przeszłości, jaką zauważyłam przy pisaniu tego posta, widzę, że zbladł też we mnie, zgasło jego znaczenie dla „teraz”. U Ciebie jest i teraźniejszość, i przyszłość, ba - cała reszta życia, tak to widzisz.

            Z zainteresowaniem czytam Twoje posty. Zastanawiam się, na ile dokopujesz się w nich do siebie, a na ile się w tym hamujesz. Ciekawi mnie skąd ten rozjazd i przepaść między "mam fantastyczne małżeństwo, tylko seksu czasem brak", a "nie mogę się pogodzić z utratą tej bardzo ważnej dla mnie sfery życia". I czy można ją zasypać.

            Tak czy inaczej trzymam kciuki. I proszę o więcej :-)
            • kamara60 Re: 60tka i seks... 23.07.20, 16:13
              zyg_zyg_zyg
              napisała
              ~Ciekawi mnie skąd ten rozjazd i przepaść między "mam fantastyczne małżeństwo, tylko seksu czasem brak", a "nie mogę się pogodzić z utratą tej bardzo ważnej dla mnie sfery życia". I czy można ją zasypać.

              Otóż moim zdaniem bardzo trafnie odpowiedziała ~zawle :
              "Na pojawiająca się uczucia nie mamy wpływu. Jednak jej nastawienie ( które jest wypadkową również tego, jakim on jest fajnym dla niej facetem) redukuje tę emocję."
              Zgadzam się z tym wnioskiem.
              • mabelle2000 Re: 60tka i seks... 23.07.20, 16:33
                kamara60 napisał(a):

                > Otóż moim zdaniem bardzo trafnie odpowiedziała

                > Zgadzam się z tym wnioskiem.

                Zgadzasz się z wnioskami, które Ci pasują :-) Znaczy przyszłaś sobie pojęczeć i ponarzekać, Ty nie szukasz rozwiązania. To takie typowo babskie wypłakać się psiapsiółom:-D
                I wątek na forum można ciągnąć w nieskończoność. Ja też pozdrawiam Loppe (czy tam innego twórcę) ;-)


          • mabelle2000 Re: 60tka i seks... 23.07.20, 16:14
            kamara60 napisał(a):

            > moje umiejętności techniczne i różnorodność stosowanych bodźców masturbacyjnych
            > oceniam całkiem przyzwoicie, nie mam kłopotu z osiągnięciem orgazmu, dla mnie
            > osobiście jednak do takich doznań jest potrzebny drugi człowiek,

            Autoerotyzm, jak sama nazwa wskazuje, jest dostarczaniem sobie doznań solo. To nie jest seks partnerski. Nic dziwnego więc, że skoro porównujesz jabłka do gruszek, to wychodzi Ci że jedno jest gorsze od drugiego.

            > i nie tylko o penetrację mi chodzi ale o czułość, pocałunek i skórę
            > do skóry, skala doznań osiąganych wspólnie szybuje dużo wyżej od samotnej "pra
            > cy", no tak mam, tak potrzebuję

            i

            > ale ja nigdzie nie powiedziałam, że brak mi czuło
            > ści, dotyku, przytuleń lub pocałunków


            Czyli masz i czułość, i bliskość, i pocałunki.
            To może zaproś go niech Ci to wszystko da jak będziesz się masturbowac, wtedy dostaniesz komplet.



            > co do dziecięcej potrzeby "muszę dostać" nie zgadzam się z Twoją oceną, dziecko
            > faktycznie mówi, że chce teraz, zaraz, już i tupie nóżką lub drze się wniebogł
            > osy,


            Niekoniecznie się drze, tylko postrzega działania innych ludzi zawsze w kontekście, w odniesieniu do swojej osoby. Dziecko nie umie oddzielić granic, czyli dokładnie to co Ty robisz.

            ja natomiast zazdroszczę innym tego naturalnego sposobu realizowania takic
            > h potrzeb seksualnych, jak to wyraził się któryś kolega tych rzeczy zwykłych ja
            > k oddychanie,

            Dokonałaś życiowego wyboru, sama siebie przekonujesz że słusznego, a jednak zazdrościsz innym. Gdzie tu logika?


            poza tym nie wiem ile masz lat , choć chwilę, to jednak nieważne
            > - ja osobiście mam problem z doświadczaniem starzenia się i koniecznością godze
            > nia się z procesem utraty np. funkcji życiowych, umiejętności, doznań. No tak m
            > am, tak czuję.


            Powiem brutalnie- problemu przemijania doznają ludzie, którzy się nudzą, którzy mają czas w ogóle się nad tym zastanawiać. Ktoś kto ma kogoś do kochania, ciągle cos do zrobienia i plany na przyszłość, ktoś kto jest do głębi szczęśliwy, w ogóle o tym nie myśli.

            Myślałam, że skoro szczerości wymagacie to mogę mówić, co czuję.
            > Nawet jeśli moje poglądy lub życiowe decyzje jawią się jak egzotyka.

            Żadna egzotyka, trwanie latami w związku bez seksu, to na tym forum chleb powszedni.


            > A teraz odpowiem na P.S.
            > Zagotowalam się. Naprawdę sądzisz, że taki związek , jaki kpiąco opisujesz możn
            > a mieć Z KIMKOLWIEK?!? Naprawdę?! Spotkałaś takich mężczyzn?

            Świat jest pełen wspaniałych ludzi, płci obojga. Jeszcze raz więc to powtorze- związek bez seksu można mieć z kimkolwiek.

            Myślę, że bardzo r
            > óżnimy się podejściem do związku. Związek to dla mnie drugi człowiek i to jest
            > baza i podstawa wszystkiego co potem życie niesie. Oczywiście musi być chemia,
            > to czysto biologiczne działanie a więc także ta atrakcyjność seksualna, bez teg
            > o nie umiem. Mogę bogactwa świata, luksusy dostawać i zrezygnuję z tego spokojn
            > ie. Mój mózg potrzebuje także człowieka-mężczyzny z jego fascynującą innością,
            > z jego odmiennym od mojego stosunkiem do życia, z poczuciem humoru, z wrażliwoś
            > cią, z inicjatywą. I takich tylko mężczyzn zawsze wybierałam. Mąż jest najlepsz
            > ym moim wyborem.
            > I po trzykroć powiem tak, można zgodnie a nawet z radością iść przez życie . To
            > fakt, że długo już bez seksu ale ja nigdzie nie powiedziałam, że brak mi czuło
            > ści, dotyku, przytuleń lub pocałunków. To wszystko jest ale bez tej iskierki, t
            > ego podtekstu seksualnego. Poza tym to cudowny facet, mądry, dobry, inteligentn
            > y i opiekuńczy. Ja nie czuję się, jak z sąsiadem, bratem, wujkiem. Ja z tym fac
            > etem seks uprawiałam, całkiem przyjemny(jak pisałam we wstępie), ba! mamy dwoje
            > dzieci. Tak, można żyć zgodnie i kochać i to przez tyle lat - 41. Właśnie dlat
            > ego, że jest mężem, przyjacielem, fantastycznym ojcem naszych córek i facetem,
            > którego podziwiam, szanuję i który imponuje mi swą męskością.
            > No nie kochamy się, fizycznie już długi czas, fakt.

            Wszystko to pięknie, ale seksu brak. Najważniejszego fundamentu. Dla wielu ludzi to priorytet, dla mnie również. Mężczyzna mógłby być chodzącym ideałem, ale jeśli wzdrygalby się przed pójściem ze mną do łóżka, to związek z nim po prostu nie miałby sensu. Platoniczna miłość, której buduje się ołtarzyk, tego seksu nijak nie zastąpi.
            • marekzak2 Re: 60tka i seks... 23.07.20, 16:42
              Wszystko to pięknie, ale seksu brak. Najważniejszego fundamentu. Dla wielu ludzi to priorytet, dla mnie również. Mężczyzna mógłby być chodzącym ideałem, ale jeśli wzdrygalby się przed pójściem ze mną do łóżka, to związek z nim po prostu nie miałby sensu.
              -----------------------------------------------

              No i podsumowałaś. 100% racji.
              Pozdrawiam. M.
            • zawle Re: 60tka i seks... 24.07.20, 09:05
              mabelle2000 napisała:
              > Autoerotyzm, jak sama nazwa wskazuje, jest dostarczaniem sobie doznań solo. To
              > nie jest seks partnerski. Nic dziwnego więc, że skoro porównujesz jabłka do gru
              > szek, to wychodzi Ci że jedno jest gorsze od drugiego.

              Ja osobiście nie lubię jabłek, za to gruszki pasjami. Autoerotyzm jest zajebisty. Nie muszę się depilować, załatwiam sprawę mega szybko, bo znam siebie najlepiej, mogę do łóżka zaprosić wszystkich ludzi dostępnych na stronach porno. Autoerotyzm "zamiast" już traci blask.

              > Czyli masz i czułość, i bliskość, i pocałunki.
              > To może zaproś go niech Ci to wszystko da jak będziesz się masturbowac, wtedy d
              > ostaniesz komplet.

              Są różne rodzaje czułości. Jej brakuje tej erotycznej. Czułość + pożądanie. Nie sądzę żeby mizianie po plecach czy głaskanie podczas masturbacji sprawę załatwiły.

              > Dokonałaś życiowego wyboru, sama siebie przekonujesz że słusznego, a jednak zaz
              > drościsz innym. Gdzie tu logika?

              A musi być? To jakiś wymóg?



              > Powiem brutalnie- problemu przemijania doznają ludzie, którzy się nudzą, którzy
              > mają czas w ogóle się nad tym zastanawiać. Ktoś kto ma kogoś do kochania, ciąg
              > le cos do zrobienia i plany na przyszłość, ktoś kto jest do głębi szczęśliwy, w
              > ogóle o tym nie myśli.

              Haha...bzdura aż oczy bolą.

              > Świat jest pełen wspaniałych ludzi, płci obojga. Jeszcze raz więc to powtorze-
              > związek bez seksu można mieć z kimkolwiek.

              Dobry seks też można mieć z kimkolwiek. A najlepszy to już w zupełnym toksyku.
                • bgz0702 Re: Zawle, ja Cie prosze,,, 24.07.20, 13:40
                  obrotowy napisał:

                  > zawle napisała:
                  > Nie muszę się depilować,
                  >
                  >
                  > nienawidze depilowania, i uwielbiam BUSZ:
                  >
                  > - moze jakies fotki ?

                  Poczułes zew przyjaźni. Spoufalasz się bo udzieliła wsparcia twojej postaci? :) przyjazn wzmacia, pozwala zacierac granice
                  • zawle Re: Zawle, ja Cie prosze,,, 25.07.20, 09:46
                    bgz0702 napisała:
                    > Poczułes zew przyjaźni. Spoufalasz się bo udzieliła wsparcia twojej postaci? :)
                    > przyjazn wzmacia, pozwala zacierac granice

                    Chyba przeczytałaś kiedyś coś czego nie było.
                    • bgz0702 Re: ja i Ciebie prosze... 25.07.20, 16:15
                      obrotowy napisał:

                      > bgz0702 napisała:
                      > > Poczułes zew przyjaźni.
                      >
                      >
                      > eee tam... Zawle wie, ze nie o przyjazn mi chodzi...
                      >
                      > a ja wiem, niestety, ze moje uczucia wobec niej sa jednostronne...

                      Obrotowy czy obrotny?
              • bgz0702 Re: 60tka i seks... 24.07.20, 13:43
                zawle
                >
                >
                > > Powiem brutalnie- problemu przemijania doznają ludzie, którzy się nudzą,
                > którzy
                > > mają czas w ogóle się nad tym zastanawiać. Ktoś kto ma kogoś do kochania
                > , ciąg
                > > le cos do zrobienia i plany na przyszłość, ktoś kto jest do głębi szczęśl
                > iwy, w
                > > ogóle o tym nie myśli.
                >
                > Haha...bzdura aż oczy bolą.
                >
                Myśl i o przemijaniu chyba. Ale nie poswieca czasu na smuty i żale - może to miałaś na myśli
              • mabelle2000 Re: 60tka i seks... 24.07.20, 18:56
                zawle napisała:

                > A musi być? To jakiś wymóg?

                Oczywiscie, że nikt nie musi kierować się logiką. Nie powinien się natomiast złościć, że ktoś jego nielogiczność mu pokazuje.
                Szukanie w internecie potwierdzenia własnej niekonsekwencji - "a wy też tak macie?", jest niemądrym pomysłem. Dlaczego nie głaszczą po głowie i nie współczują jaka jestem biedna i nie chwalą, że trwam na straży wielkiej, platonicznej miłości? Dlaczego nikt nie podziwia za świetny wybór? Bo ktoś może to ocenić jako zły wybór, po prostu.

                A samo oczekiwanie, że da nam seks ktoś kto nie jest erotycznie nami zainteresowany, to już w ogóle jest kategoria "chcę gwiazdki z nieba".


                > Dobry seks też można mieć z kimkolwiek.

                No właśnie nie bardzo, już choćby dlatego, że pożądanie nie zależy od naszej woli. Chyba tylko piesek Leszek ruchałby wszystko ;-) Poza tym czasem się zdarza, że ktoś kto nas kręci, ostatecznie w gołym seksie rozczarowuje.
                Ze związkami, relacjami jest trochę inaczej. To już sprawa naszej świadomej decyzji. Miłość to też przecież decyzja, działanie. Na to mamy wpływ, możemy sterować naszymi myślami o drugiej osobie i to my decydujemy jaki mamy do niej stosunek, czy potrafimy koncentrować się na jej zaletach i tolerować wady, czy skłonni jesteśmy zawierać z nią pakty o nieagresji, dzielić się obowiązkami, dostarczać miłych emocji, słuchać tego co jest dla tej osoby ważne... Wszystko to jest aktem naszej dobrej woli, a pożądanie już nie.

                A najlepszy to już w zupełnym toksyku.
                >
                >

                Niesamowite, ale to prawda :-D Są na to nawet badania i dowody. Najlepszy seks to ten pełen silnych emocji, najlepiej naprzemiennych- pozytywnych i negatywnych, również stan niepewności, czy też niedostępności obiektu pożądania, nienasycenia. To działa jak narkotyk i silnie uzależnia.
                • zawle Re: 60tka i seks... 24.07.20, 20:04
                  mabelle2000 napisała:
                  > Oczywiscie, że nikt nie musi kierować się logiką. Nie powinien się natomiast zł
                  > ościć, że ktoś jego nielogiczność mu pokazuje.
                  > Szukanie w internecie potwierdzenia własnej niekonsekwencji - "a wy też tak mac
                  > ie?", jest niemądrym pomysłem. Dlaczego nie głaszczą po głowie i nie współczują
                  > jaka jestem biedna i nie chwalą, że trwam na straży wielkiej, platonicznej mi
                  > łości? Dlaczego nikt nie podziwia za świetny wybór? Bo ktoś może to ocenić jako
                  > zły wybór, po prostu.

                  To jest zły wybór Dla Ciebie. Dla niej może to być dobry wybór. Wiem że nie ogarniasz. I nie sadzę żeby ona oczekiwała za to oklasków.

                  > A samo oczekiwanie, że da nam seks ktoś kto nie jest erotycznie nami zaintereso
                  > wany, to już w ogóle jest kategoria "chcę gwiazdki z nieba".

                  Jej mąż nie jest erotycznie zainteresowany, bo ma problemy z hormonami. Pisała o tym. Więc nie o nią chodzi tu w ogóle.

                  > No właśnie nie bardzo, już choćby dlatego, że pożądanie nie zależy od naszej wo
                  > li. Chyba tylko piesek Leszek ruchałby wszystko ;-) Poza tym czasem się zdarza,
                  > że ktoś kto nas kręci, ostatecznie w gołym seksie rozczarowuje.
                  > Ze związkami, relacjami jest trochę inaczej. To już sprawa naszej świadomej dec
                  > yzji. Miłość to też przecież decyzja, działanie. Na to mamy wpływ, możemy stero
                  > wać naszymi myślami o drugiej osobie i to my decydujemy jaki mamy do niej stosu
                  > nek, czy potrafimy koncentrować się na jej zaletach i tolerować wady, czy skłon
                  > ni jesteśmy zawierać z nią pakty o nieagresji, dzielić się obowiązkami, dostarc
                  > zać miłych emocji, słuchać tego co jest dla tej osoby ważne... Wszystko to jest
                  > aktem naszej dobrej woli, a pożądanie już nie.

                  Następny bzdurny wywód.
                  • mabelle2000 Re: 60tka i seks... 24.07.20, 20:18
                    zawle napisała:

                    > To jest zły wybór Dla Ciebie. Dla niej może to być dobry wybór. Wiem że nie oga
                    > rniasz.

                    Gdyby to był dobry wybór, to by dzieliła się swoim szczęściem, a nie marudzeniem, biadoleniem i wątpliwościami.

                    I nie sadzę żeby ona oczekiwała za to oklasków.
                    >

                    A czego oczekuje? Że "mamy tak samo"? Nie, nie mamy. I o tym piszemy, że nie mamy. I dlaczego nie mamy. Więc gdzie widzisz problem?


                    > Jej mąż nie jest erotycznie zainteresowany, bo ma problemy z hormonami. Pisała
                    > o tym. Więc nie o nią chodzi tu w ogóle.

                    No właśnie, skoro nie o nią chodzi, a na inne osoby wpływu nie ma, to bicie piany jest tym bardziej bez sensu.
                    Każdy odpowiada za siebie, za swoje wybory. I ponosi konsekwencje tych wyborów.

                    > Następny bzdurny wywód.

                    Alez nie musisz się że mną zgadzać, zupełnie mi to nie przeszkadza :-)
                    • zawle Re: 60tka i seks... 25.07.20, 09:42
                      mabelle2000 napisała:
                      > Gdyby to był dobry wybór, to by dzieliła się swoim szczęściem, a nie marudzenie
                      > m, biadoleniem i wątpliwościami.

                      To nie jest czasem forum o braku seksu? My tu jesteśmy starzy wyjadacze, każdy zachwycony swoim życiem.

                      > A czego oczekuje? Że "mamy tak samo"? Nie, nie mamy. I o tym piszemy, że nie ma
                      > my. I dlaczego nie mamy. Więc gdzie widzisz problem?

                      Napisała czego oczekuje..jak sobie z tym radzimy, czy mamy podobnie. Zwyczajnie- wsparcia, pogadać. Jak to na tym etapie życia. Może nie hejtu, ocen i wyśmiewania? Może nie braku wiary że to jakiś loppe- czyli zaprzeczaniu istnienia jej życia i robienia z niego anegdoty?

                      > No właśnie, skoro nie o nią chodzi, a na inne osoby wpływu nie ma, to bicie pia
                      > ny jest tym bardziej bez sensu.
                      > Każdy odpowiada za siebie, za swoje wybory. I ponosi konsekwencje tych wyborów.

                      Ktoś tu bił pianę? Skąd w Tobie tyle radykalizmu, złości i wyższości? Nie klei mi się to w ogóle ze szczęściem własnym które tu deklarujesz.

                      > Alez nie musisz się że mną zgadzać, zupełnie mi to nie przeszkadza :-)

                      A mnie nawet nie interesuje czy muszę, czy nie muszę się z Tobą zgadzać. I to że Tobie to nie przeszkadza jest Twoim prywatnym odbiorem, który mnie zupełnie nie interesuje.
                      • bgz0702 Re: 60tka i seks... 25.07.20, 10:39
                        zawle napisała:

                        > mabelle2000
                        >
                        > > A czego oczekuje? Że "mamy tak samo"? Nie, nie mamy. I o tym piszemy, że
                        > nie ma
                        > > my. I dlaczego nie mamy. Więc gdzie widzisz problem?
                        >
                        > Napisała czego oczekuje..jak sobie z tym radzimy, czy mamy podobnie. Zwyczajnie
                        > - wsparcia, pogadać. Jak to na tym etapie życia. Może nie hejtu, ocen i wyśmiew
                        > ania? Może nie braku wiary że to jakiś loppe- czyli zaprzeczaniu istnienia jej
                        > życia i robienia z niego anegdoty?
                        >
                        Loppe to bardzo fajny człowiek. Szkoda że nie jako loppe funkcjonuje, lepiej się rozmawia z jedną osoba njz kilkoma podobnymi.

                        Kamara chciała pogadać rzeczywiście. Fajnie pisała, szczerze. Te córki feministki mnie zadziwily na wstępie. Takie nazwanie wlasnych dzieci było jak zaznaczenie z kim mamy do czynienia- "silna osobowoscia". Albo miało inne znaczenie, lecz nie będę gdybac bo dotrę do gwiazd :)
                        I mabelle ma rację. Zadowolenie, cud malina i zaprzeczenie temu emocjami. Oczywiście że Kamara ma do tego prawo, wszyscy mamy. Trzeba cos obgadać, przegadac i zrozumieć, oswoić, pogodzić się lub nie. Ona chciała potwierdzenia że dokonała i dokonuje dobrego wyboru. Tego tutaj nie dostała bo ludzie mają rozne opinie. Taka mądra kobieta się wydawała, doświadczona wiekiem. Powinna już wiedzieć że świat jest raczej różnorodny w opiniach i poglądach a to ja obraziło i wywołało smutek. Może jednak podświadomie czuje że oponenci mają albo mogą mieć racje
                        • zawle Re: 60tka i seks... 26.07.20, 16:06
                          bgz0702 napisała:
                          > Kamara chciała pogadać rzeczywiście. Fajnie pisała, szczerze.

                          Weż się zdecyduj czy to loppe, czy prawdziwy człowiek z którego zrobiłyście sobie bekę?

                          Te córki feminist
                          > ki mnie zadziwily na wstępie. Takie nazwanie wlasnych dzieci było jak zaznaczen
                          > ie z kim mamy do czynienia- "silna osobowoscia". Albo miało inne znaczenie, lec
                          > z nie będę gdybac bo dotrę do gwiazd :)

                          ?

                          > I mabelle ma rację. Zadowolenie, cud malina i zaprzeczenie temu emocjami.

                          A można być zadowolonym z kawałka swojego życia a z innego nie? Czy każdy nowy to musi być tylko zajebisty, najlepszy, wiecznie zadowolony, w pełni pogodzony ze swoją sytuacją?

                          Oczyw
                          > iście że Kamara ma do tego prawo, wszyscy mamy. Trzeba cos obgadać, przegadac i
                          > zrozumieć, oswoić, pogodzić się lub nie. Ona chciała potwierdzenia że dokonała
                          > i dokonuje dobrego wyboru. Tego tutaj nie dostała bo ludzie mają rozne opinie.

                          To była prawdziwym człowiekiem z prawdziwymi emocjami czy tylko żartem?

                          > Taka mądra kobieta się wydawała, doświadczona wiekiem. Powinna już wiedzieć że
                          > świat jest raczej różnorodny w opiniach i poglądach a to ja obraziło i wywołał
                          > o smutek. Może jednak podświadomie czuje że oponenci mają albo mogą mieć racje

                          Myślę że się mylisz. My tu chamówę uprawiamy na co dzień. Ne każdy musi być przyzwyczajony. Nie różnorodność opinii obraża ludzi, tylko forma.
                          • bgz0702 Re: 60tka i seks... 26.07.20, 18:43
                            zawle napisała:

                            > A można być zadowolonym z kawałka swojego życia a z innego nie? Czy każdy nowy
                            > to musi być tylko zajebisty, najlepszy, wiecznie zadowolony, w pełni pogodzony
                            > ze swoją sytuacją?

                            Skąd ten pomysł o obowiązku zadowolenia i zajebistosci? :) skąd w ogóle pomysł o "obowiązku" i to jeszcze z podziałem na nowy i stary?

                            > To była prawdziwym człowiekiem z prawdziwymi emocjami czy tylko żartem?

                            Tego do końca nie wiem, tak jak ty. Dlatego powinnam była się wycofać ale się nie wycofałam. Jeśli kogoś to potrzebowal pomocy zlekcewazylam, to była chamówa. Wiek, mądrość początkowego postu wydały mi się zupełnie nie pasujące do tego co przeczytałam później. Mogłam się mylić, fakt. Nadal jednak nie mam wrażenia pomyłki albo nie ogarniam czegoś.

                            Jeśli pisałas z prośbą o pomoc Kamara, to cię przepraszam. Jeśli jesteś trollem, to rozumiem że masz taka potrzebę działania. Tak czy tak, pierwszy post zrobił na mnie wrażenie.


                            > > Taka mądra kobieta się wydawała, doświadczona wiekiem. Powinna już wiedz
                            > ieć że
                            > > świat jest raczej różnorodny w opiniach i poglądach a to ja obraziło i w
                            > ywołał
                            > > o smutek. Może jednak podświadomie czuje że oponenci mają albo mogą mieć
                            > racje
                            >
                            > Myślę że się mylisz. My tu chamówę uprawiamy na co dzień. Ne każdy musi być prz
                            > yzwyczajony. Nie różnorodność opinii obraża ludzi, tylko forma.

                            No nie rób jaj, akurat ty do zwazajacych na formę nie należysz:) w tym przypadku zrobiłaś wyjątek, wzruszyła cię historia, innych nie. Myślę że tym innym powinnaś dawać takie prawo jak dajesz sobie, niezależnie od tego co cię wzrusza a co wkurwia akurat. Dziwnie to pouczenie brzmi w twoich ustach :)
                            • zawle Re: 60tka i seks... 26.07.20, 18:51
                              bgz0702 napisała:
                              > > Myślę że się mylisz. My tu chamówę uprawiamy na co dzień. Ne każdy musi b
                              > yć prz
                              > > yzwyczajony. Nie różnorodność opinii obraża ludzi, tylko forma.
                              >
                              > No nie rób jaj, akurat ty do zwazajacych na formę nie należysz:) w tym przypadk
                              > u zrobiłaś wyjątek, wzruszyła cię historia, innych nie. Myślę że tym innym powi
                              > nnaś dawać takie prawo jak dajesz sobie, niezależnie od tego co cię wzrusza a c
                              > o wkurwia akurat. Dziwnie to pouczenie brzmi w twoich ustach :)

                              W ogóle mnie nie wzruszyła. I nie piszę o tym że ja niby taka święta, a inni chamy. MY TU chamówę uprawiamy- uczciwie napisałam. I jak ktoś chamówę nazywa chamówą to jest dla mnie ok, Inaczej jest gdy ktoś nazywa to różnorodnością opinii. Zresztą napisałam wyżej, ale jak zwykle nie zrozumiałaś
                              • bgz0702 Re: 60tka i seks... 26.07.20, 19:11
                                zawle napisała:

                                > > No nie rób jaj, akurat ty do zwazajacych na formę nie należysz:) w tym pr
                                > zypadk
                                > > u zrobiłaś wyjątek, wzruszyła cię historia, innych nie. Myślę że tym inny
                                > m powi
                                > > nnaś dawać takie prawo jak dajesz sobie, niezależnie od tego co cię wzrus
                                > za a c
                                > > o wkurwia akurat. Dziwnie to pouczenie brzmi w twoich ustach :)
                                >
                                > W ogóle mnie nie wzruszyła. I nie piszę o tym że ja niby taka święta, a inni ch
                                > amy. MY TU chamówę uprawiamy- uczciwie napisałam. I jak ktoś chamówę nazywa cha
                                > mówą to jest dla mnie ok, Inaczej jest gdy ktoś nazywa to różnorodnością opinii
                                > . Zresztą napisałam wyżej, ale jak zwykle nie zrozumiałaś
                                >
                                >
                                Jeezu:)) to już w standardzie? :) czy to ten przykład chamówy? :)
                                • bgz0702 Re: 60tka i seks... 26.07.20, 19:17
                                  bgz0702 napisała:

                                  > zawle napisała:
                                  >
                                  > > m powi
                                  > > > nnaś dawać takie prawo jak dajesz sobie, niezależnie od tego co cię
                                  > wzrus
                                  > > za a c
                                  > > > o wkurwia akurat. Dziwnie to pouczenie brzmi w twoich ustach :)
                                  > >
                                  > > W ogóle mnie nie wzruszyła. I nie piszę o tym że ja niby taka święta, a i
                                  > nni ch
                                  > > amy. MY TU chamówę uprawiamy- uczciwie napisałam. I jak ktoś chamówę nazy
                                  > wa cha
                                  > > mówą to jest dla mnie ok, Inaczej jest gdy ktoś nazywa to różnorodnością
                                  > opinii
                                  > > . Zresztą napisałam wyżej, ale jak zwykle nie zrozumiałaś

                                  Jeśli bardzo chcesz być taka uczciwa, to zwróć uwagę na to że mabelle do której się odniosłam w "różnorodnych opiniach" stosuje takie standardy oceny wobec wszystkich równo. Taki ma stosunek do ludzkich słabości a Ty już wybiórczo. Chyba że znów nie rozumiem
                                  • zawle Re: 60tka i seks... 30.07.20, 08:33
                                    bgz0702 napisała:
                                    > Jeśli bardzo chcesz być taka uczciwa, to zwróć uwagę na to że mabelle do której
                                    > się odniosłam w "różnorodnych opiniach" stosuje takie standardy oceny wobec ws
                                    > zystkich równo. Taki ma stosunek do ludzkich słabości a Ty już wybiórczo.

                                    i nie chodzi o stosunek do ludzkich słabości, chodzi mi o formę. Nazywanie kogoś trollem, odbieranie jego przeżyciom prawdziwości, lekceważenie, wyśmiewanie i cała reszta zachowań.
                                    A co do "uczciwości" mabelle….to jakiś wyższy poziom? Wywyższanie się nad wszystkich którzy są na innym etapie życiowym, ale na takim przez który samemu się przeszło, to "uczciwość"? Bo każdego się traktuje jak debila bez prawa do własnej oceny swojego życia?

                                    Chyba
                                    > że znów nie rozumiem
                                    • bgz0702 Re: 60tka i seks... 30.07.20, 14:42
                                      zawle napisała:

                                      > bgz0702 napisała:
                                      > > Jeśli bardzo chcesz być taka uczciwa, to zwróć uwagę na to że mabelle do
                                      > której
                                      > > się odniosłam w "różnorodnych opiniach" stosuje takie standardy oceny wo
                                      > bec ws
                                      > > zystkich równo. Taki ma stosunek do ludzkich słabości a Ty już wybiórczo.
                                      >
                                      >
                                      > i nie chodzi o stosunek do ludzkich słabości, chodzi mi o formę. Nazywanie kogo
                                      > ś trollem, odbieranie jego przeżyciom prawdziwości, lekceważenie, wyśmiewanie i
                                      > cała reszta zachowań.

                                      Zawle:) to standard dla Ciebie. Ale sobie pozwalasz na więcej:) Ustalasz reguły co jest właściwe że względu na twoje odczucia? :) taka wrażliwość :) to jak z tymi twoimi koleżankami, ty jesteś wewnątrz sterowana bez uwzględnienia czynników z zewnątrz, one już nie :)

                                      Powinnam była się wycofać. Uderzylo to uczucia wielu ludzi w tym twoje. Nie taki był mój cel. Głupota mną kierowała. Bywa

                                      > A co do "uczciwości" mabelle….to jakiś wyższy poziom? Wywyższanie się nad wszys
                                      > tkich którzy są na innym etapie życiowym, ale na takim przez który samemu się p
                                      > rzeszło, to "uczciwość"? Bo każdego się traktuje jak debila bez prawa do własne
                                      > j oceny swojego życia?
                                      >
                                      Opamiętaj się. Przyciez ty oceniasz życie wszystkich innych tutaj. Po "imieniu" walisz tym życiom, jak rodzic nadajesz im imię. Weź przestań :)
                                      • zawle Re: 60tka i seks... 30.07.20, 16:15
                                        bgz0702 napisała:
                                        > Zawle:) to standard dla Ciebie. Ale sobie pozwalasz na więcej:) Ustalasz reguł
                                        > y co jest właściwe że względu na twoje odczucia? :) taka wrażliwość :) to jak z
                                        > tymi twoimi koleżankami, ty jesteś wewnątrz sterowana bez uwzględnienia czynni
                                        > ków z zewnątrz, one już nie :)

                                        Uczciwości...napisałam że zakładam że one pewnie też. Nie będę rozwijać tematu, bo go zwyczajnie nie pamiętam zbyt dobrze.

                                        > Powinnam była się wycofać. Uderzylo to uczucia wielu ludzi w tym twoje. Nie tak
                                        > i był mój cel. Głupota mną kierowała. Bywa

                                        I tyle.

                                        > Opamiętaj się. Przyciez ty oceniasz życie wszystkich innych tutaj. Po "imieniu"
                                        > walisz tym życiom, jak rodzic nadajesz im imię. Weź przestań :)

                                        Podaj przykład. Bo na razie ogólnikami sobie piszemy, a ja tak nie lubię. Na swoją wątpliwą obronę napiszę że raz zdecydowanie przegięłam pałę ( we własnej ocenie), do obrotowego.
                                        • bgz0702 Re: 60tka i seks... 30.07.20, 17:12
                                          zawle napisała:

                                          > bgz0702 napisała:

                                          > > Opamiętaj się. Przyciez ty oceniasz życie wszystkich innych tutaj. Po "im
                                          > ieniu"
                                          > > walisz tym życiom, jak rodzic nadajesz im imię. Weź przestań :)
                                          >
                                          > Podaj przykład. Bo na razie ogólnikami sobie piszemy, a ja tak nie lubię. Na sw
                                          > oją wątpliwą obronę napiszę że raz zdecydowanie przegięłam pałę ( we własnej oc
                                          > enie), do obrotowego.

                                          " Zdecydowanie przegielam pale" to ja nie szukam nawet, bo wyobrażam sobie że to cos mega po bandzie. Odnosimy się wyłącznie do "różnorodnych opinii" i tego co napisała mabelle. Bo od tego wyszła rozmowa i z tym się porownujesz chyba, a ja do tego się odnoszę. Nie będę się powoływać na cudze imię, bo to żenada- jak jakieś rozgrywki zaczyna wyglądać, ale może zwróć uwagę na to jaki masz stosunek i jak się zwracasz do rozmówcy kiedy ma inne niż ty opinie, i to wystarczy. Trudno nazwać mabelle osoba która "zdecydowanie przegiela pale" w tym wątku :) uznalabym raczej że to Ty przegielas przesmiewczym tonem, "ha ha ha" i "bzdura" :) - jak autorytet jakiś, który ma prawo oceniać i kształtowac opinie :))
                                          • zawle Re: 60tka i seks... 30.07.20, 18:01
                                            bgz0702 napisała:
                                            > " Zdecydowanie przegielam pale" to ja nie szukam nawet, bo wyobrażam sobie że t
                                            > o cos mega po bandzie.

                                            Zdecydowanie przegięłam pałę bo nazwałam go głupim ciulem.

                                            Odnosimy się wyłącznie do "różnorodnych opinii" i tego c
                                            > o napisała mabelle. Bo od tego wyszła rozmowa i z tym się porownujesz chyba, a
                                            > ja do tego się odnoszę. Nie będę się powoływać na cudze imię, bo to żenada- jak
                                            > jakieś rozgrywki zaczyna wyglądać, ale może zwróć uwagę na to jaki masz stosun
                                            > ek i jak się zwracasz do rozmówcy kiedy ma inne niż ty opinie, i to wystarczy.
                                            > Trudno nazwać mabelle osoba która "zdecydowanie przegiela pale" w tym wątku :)
                                            > uznalabym raczej że to Ty przegielas przesmiewczym tonem, "ha ha ha" i "bzdura"
                                            > :) - jak autorytet jakiś, który ma prawo oceniać i kształtowac opinie :))

                                            No masz rację zwykłe chamstwo.

                                            Powiem brutalnie- problemu przemijania doznają ludzie, którzy się nudzą, którzy
                                            > mają czas w ogóle się nad tym zastanawiać. Ktoś kto ma kogoś do kochania, ciąg
                                            > le cos do zrobienia i plany na przyszłość, ktoś kto jest do głębi szczęśliwy, w
                                            > ogóle o tym nie myśli.

                                            Z lenistwa. Nie chciało mi się polemizować z takimi "brutalnymi" tezami:)) Moja wina. I fajnie że mi zwracasz uwagę, może byśmy byli bardziej konstruktywni a mniej brutalni, bo prawda jest taka że to forum robi konflikt i awantura. Nic nie napędza lepiej 1000-cznych wątków.
                                            • zawle Re: 60tka i seks... 30.07.20, 18:08
                                              > bgz0702 napisała:

                                              > Powiem brutalnie- problemu przemijania doznają ludzie, którzy się nudzą, którzy
                                              > > mają czas w ogóle się nad tym zastanawiać. Ktoś kto ma kogoś do kochania,
                                              > ciąg
                                              > > le cos do zrobienia i plany na przyszłość, ktoś kto jest do głębi szczęśl
                                              > iwy, w
                                              > > ogóle o tym nie myśli.

                                              poprawiam się. Mabelle..powiem brutalnie- przemijania nie zauważają ludzi kompletnie odcięci od siebie samych, zaprzeczający starzeniu, mający problemy z jego zaakceptowaniem, bezrefleksyjni. Ktoś kto obserwuje siebie w działaniu, ktoś kto jest aktywny, ma kogo do kochania, ciągle coś do zrobienia i plany na przyszłość, ktoś kto rozważnie planuje swoją przyszłość bierze pod uwagę takie trywialności jak spadek sił i czas. Nie znam ludzi dogłębnie szczęśliwych, bo szczęcie jest ulotne i chwilowe. Znam ludzi zadowolonych z siebie i swojego życia. To pierwsze osiąga się środkami zmieniającymi świadomość, to drugie rozwojem i pracą. Lepiej?
                                              • aandzia43 Re: 60tka i seks... 30.07.20, 22:38
                                                zawle napisała:

                                                > > bgz0702 napisała:
                                                >
                                                > > Powiem brutalnie- problemu przemijania doznają ludzie, którzy się nudzą,
                                                > którzy
                                                > > > mają czas w ogóle się nad tym zastanawiać. Ktoś kto ma kogoś do koc
                                                > hania,
                                                > > ciąg
                                                > > > le cos do zrobienia i plany na przyszłość, ktoś kto jest do głębi s
                                                > zczęśl
                                                > > iwy, w
                                                > > > ogóle o tym nie myśli.
                                                >
                                                > poprawiam się. Mabelle..powiem brutalnie- przemijania nie zauważają ludzi kompl
                                                > etnie odcięci od siebie samych, zaprzeczający starzeniu, mający problemy z jego
                                                > zaakceptowaniem, bezrefleksyjni. Ktoś kto obserwuje siebie w działaniu, ktoś k
                                                > to jest aktywny, ma kogo do kochania, ciągle coś do zrobienia i plany na przysz
                                                > łość, ktoś kto rozważnie planuje swoją przyszłość bierze pod uwagę takie trywia
                                                > lności jak spadek sił i czas. Nie znam ludzi dogłębnie szczęśliwych, bo szczęci
                                                > e jest ulotne i chwilowe. Znam ludzi zadowolonych z siebie i swojego życia. To
                                                > pierwsze osiąga się środkami zmieniającymi świadomość, to drugie rozwojem i pra
                                                > cą. Lepiej?

                                                Nader trafne. Dzięki Zawle, jak będę zmuszona wysłuchiwać jakiejś przemądrzałej nastolatki co to "ona to nigdy bo jak człowiek chce to zawsze może i co tam wiek i okoliczności" albo innej co się kołczów nasłuchała albo inną Amerykę odkryła to zamiast machnąć ręką na ten bezmiar i milczeć skopiuję twój tekst ;-)
                                                • bgz0702 Re: 60tka i seks... 30.07.20, 23:53
                                                  aandzia43 napisała:

                                                  > zawle napisała:
                                                  >
                                                  > > poprawiam się. Mabelle..powiem brutalnie- przemijania nie zauważają ludzi kompletnie odcięci od siebie samych, zaprzeczający starzeniu, mający problemy z jego zaakceptowaniem, bezrefleksyjni. Ktoś kto obserwuje siebie w działaniu, ktoś kto jest aktywny, ma kogo do kochania, ciągle coś do zrobienia i plany na
                                                  > przyszłość, ktoś kto rozważnie planuje swoją przyszłość bierze pod uwagę takie
                                                  > trywialności jak spadek sił i czas. Nie znam ludzi dogłębnie szczęśliwych, bo s
                                                  > zczęcie jest ulotne i chwilowe. Znam ludzi zadowolonych z siebie i swojego życi
                                                  > a. To pierwsze osiąga się środkami zmieniającymi świadomość, to drugie rozwojem
                                                  > i pracą. Lepiej?
                                                  >
                                                  > Nader trafne. Dzięki Zawle, jak będę zmuszona wysłuchiwać jakiejś przemądrzałej
                                                  > nastolatki co to "ona to nigdy bo jak człowiek chce to zawsze może i co tam wi
                                                  > ek i okoliczności" albo innej co się kołczów nasłuchała albo inną Amerykę odkry
                                                  > ła to zamiast machnąć ręką na ten bezmiar i milczeć skopiuję twój tekst ;-)
                                                  >

                                                  nie wiem co autor miał na mysli, ale raczej spadek mocy jest juz odczuwalny i dla mabelle, wiec raczej nie o taka banalnosc chodziło jak "spadek mocy i sił". Ambiwalencje raczej ktora przejawia owa postać
                                                  '
                                                  • zawle Re: 60tka i seks... 31.07.20, 08:52
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > nie wiem co autor miał na mysli, ale raczej spadek mocy jest juz odczuwalny i d
                                                    > la mabelle, wiec raczej nie o taka banalnosc chodziło jak "spadek mocy i sił".
                                                    > Ambiwalencje raczej ktora przejawia owa postać

                                                    Ambiwalencja jest rozwojowa.
                                      • bgz0702 Re: 60tka i seks... 30.07.20, 23:44
                                        bgz0702 napisała:

                                        > zawle napisała:
                                        >
                                        > >
                                        > > i nie chodzi o stosunek do ludzkich słabości, chodzi mi o formę. Nazywani
                                        > e kogo
                                        > > ś trollem, odbieranie jego przeżyciom prawdziwości, lekceważenie, wyśmiew
                                        > anie i
                                        > > cała reszta zachowań.
                                        >

                                        > Powinnam była się wycofać. Uderzylo to uczucia wielu ludzi w tym twoje. Nie tak
                                        > i był mój cel. Głupota mną kierowała. Bywa
                                        >

                                        musiałam do tego wrócić bo to mi nie dało spokoju... wariatka ;) zawle ty tam naprawdę czujesz spójność? im dalej w las z trescia tym bardziej się trace i zaciera się obraz pierwowzoru
                                        • zawle Re: 60tka i seks... 31.07.20, 09:10
                                          bgz0702 napisała:
                                          > musiałam do tego wrócić bo to mi nie dało spokoju... wariatka ;) zawle ty tam n
                                          > aprawdę czujesz spójność? im dalej w las z trescia tym bardziej się trace i zac
                                          > iera się obraz pierwowzoru

                                          Haha..mam to samo, nie umiem odpuścić:)) Dawno temu pisałam i na tym forum i na rozwodowym. Byłam w tyglu sprzecznych uczuć i zawirowań życiowych. Czytałam to po kilku latach. I o dziwo nadal rozumiem tamte swoje uczucia, ale głupota aż wyziera ze wszystkich kątów:))
                                          Co do autorki. Nie mam pojęcia czy to loppe. A jeśli nie? Jeśli to jakaś zagubiona, robiąca podsumowanie swojego życia prawdziwa osoba? Czy zabawa "kto szybciej odkryje że to loppe- bingo" jest bardziej wartościowa niż potraktowanie jakiegoś następnego nicka w taki sposób? Czy my tu nie jesteśmy głownie dla czytania wypowiedzi wszystkich piszących? Dla interakcji odartej z poprawności politycznej? Bgz….jedyny zarzut jaki Ciebie dotyczy odnosi się do waszej zabawy w bingo, która nic dobrego nikomu nie daje. Ludzie stąd uciekają bo każdy wątek jest loppego. To jeden z powodów. Nikt nie lubi być traktowany jak nieprawdziwy, robiący sobie jaja gdy mówi być może o ważnych dla niego i intymnych sprawach. Ja ze swojej strony obiecują nie być leniwą nawet w sytuacji gdy ktoś pisze takie bzdety że mnie aż szczypią oczy. Przemilczę lub odpowiem.
                                          • bgz0702 Re: 60tka i seks... 31.07.20, 13:05
                                            Ok, ja to wszystko wiem o czym ty piszesz, ja to wiem od początku a ciagne...znaczy że mam się za "bystrą" :) przemadrzala jednym słowem:)) ale wiem to zawle i to rozumiem. Człowiek ważniejszy. Nawet troll, znaczy ma powód. Przemadrzala bgz też najwidoczniej :) rozumiem. A jednak ciagne. Ciągnie bo moja głupota mi każe, nie dają mi spokoju schematy, zwroty wyrażenia pod publikę i osobowość. Ambiwalencja jest rozwojową, siebie podobnie jak ty, kiedy czytam czasami to zastanawiam się czy wszystkich miałam w domu, a jednak uczepilam się tego trolla jak bym nierówno miała pod sufitem. No nie mogę przejść obojętnie. Ale pracuje nad tym :))
                                    • lybbla Re: 60tka i seks... 30.07.20, 19:03
                                      zawle napisała:

                                      > i nie chodzi o stosunek do ludzkich słabości, chodzi mi o formę. Nazywanie kogo
                                      > ś trollem, odbieranie jego przeżyciom prawdziwości, lekceważenie, wyśmiewanie i
                                      > cała reszta zachowań.

                                      ,, Gdzie podziała się ta kobieca siła...'' gdzie ta przenikliwość forumowych Pań.
                                      O ile na nieporadność w opisie, na korzystanie z wyświechtanych kalek można przymknąć oko
                                      o tyle sypiąca się (czytaj kłamliwa) narracja dyskwalifikuje. Wybór ,,blue pill'' szanuję i z zaciekawieniem
                                      i popkornem będę się przyglądał jak razem z Zygcią (tu następuje wzruszenie, długo Cię nie było, smarkanie w chusteczkę)
                                      kopiecie się z ,,rzeczywistoscią''.


                                      1) To loppunio. Jest to lepszy wpis lopcia bo pisze o swojej sytuacji. Postawię run zabezpieczający przed wspomnianym.
                                      Lopciu stary dziadu, zamiast zająć się własną żoną wolałeś oszukiwać ludzi na forum.
                                      A najbardziej oszukiwałeś swoją żonę. Idź stąd i grzesz więcej z żoną swoją.
                                      Kup jej palcat na urodziny.

                                      2) To nie loppunio. Zawle, Zygcia czy Wy umawiałyście się jakoś z wątkodajką?
                                      Mam dysonans poznawczy. Tak wygłodniałe jesteście merytorycznej dyskusji?
                                      Czego się dla Was nie zrobi :P

                                      Wybiórczo w punktach

                                      A) ,,Podjęłam nawet próby z innymi. Nie działa.''
                                      ,,Nie przyszło i nie przychodzi mi do głowy zamienić go na młodszy model.''

                                      Jak rozumiem próby były ze starszymi. :)
                                      Albo ,,próbowałam z Henrykiem, ale nie zadziałało bo podświadomość zdrabniała jego imię''.

                                      B) ,,Najszczęśliwsi tu nie piszą...Chcę tym samym powiedzieć, że mając 61 lat myślę, czuję i przeżywam tak samo, jak przeważająca grupa tu piszących. ''

                                      Czy ktoś pamięta jaki był ostatni wątek kiedy ,,nieszczęśliwy' ' tu napisał i okazało się, że to nie był loppe?
                                      Przeważająca grupa tu piszących ma seksu po kokardę. I wiadomo czego można się po nas spodziewać, wystarczy przeczytać kilka wątków. W moim odczuciu brak odrobionej pracy domowej.

                                      C) ,,Nasz seks z początku nieporadny'' ,,Mąż nie stał się wprawdzie nigdy mistrzem seksu''
                                      vs
                                      ,,Mogę określić, że trzy całkiem serio związki w tym czasie. Zawsze oparte na dobrym seksie ale wciąż to nie było to.''

                                      Forumowe ,, widziały gały co brały''. Miałam trzy związki oparte na dobrym seksie a na partnera wybrałam takiego z którym było nieporadnie.

                                      D) ,,Mąż od lat zajmuje się domem (pierze, sprząta, gotuje i piecze ciasta) i wiem, że w ten sposób chce mi wynagrodzić tę część mnie niezaspokojonej.''

                                      Mąż Twój jest przemęczony powinnaś przejąć część jego obowiązków a jak nie podziała to wszystkie obowiązki, w myśl zasady ,,staraj się bardziej''. No dobra, sarkazm graniczący z chamstwem ;)

                                      E) ,,Kobiety mi zazdroszczą takiego męża i bez szacunku zastanawiają się, w czym jestem lepsza od nich?''

                                      Kobieta mówiąca, że inne kobiety jej zazdroszczą? To towarzyskie samobójstwo.
                                      I stąd droga Kamaro bierze się ,,pewne wykluczenie społeczne''.

                                      F) ,,Kręciłam facetów po bliższym poznaniu''
                                      Czytaj jestem ładna po bliższym poznaniu.
                                      ,,I jak na ironię, wszyscy chcieli ode mnie seksu.''
                                      Tylko seksu?


                                      G) ,,Z pełnym zadowoleniem osobistym. Skąd to się bierze?''
                                      Z najlepszego seksu pod Słońcem.

                                      H)
                                      ,,10 lat nie kochaliśmy się wcale.' '

                                      I nic tego nie zapowiada, że się zmieni.

                                      --------------------------------------------------------------------

                                      zawle napisała

                                      > Może sobie coś zaprojektowałam w głowie, ale odnoszę wrażenie że rozmowy były, że wizyty lekarskie były, że mąż brał leki, które mu szkodziły. Trudno znaleźć w nim winę poza niedyspozycją spowodowaną zbyt małą ilością testosteronu.

                                      Lenistwo.
                                      • sabat4 Re: 60tka i seks... 30.07.20, 21:57
                                        Przede wszystkim wiekszosc forow gazety mozna uznac za wymarle. Prawie nikt nowy tu sie nie pojawia, prawie nikt nie pisze. To nie ze wzgledu na chamstwo naszego forum, bo wedlug mnie taka "emama" jest o wiele bardziej toksyczna, a jest jednym z nielicznych aktywnych forow gazety. Po prostu nastepuje odwrot od tej formy komunikacji.
                                        Dlatego nagle ozywienie sie "forumowiczow z problemami" na naszym forum wydaje sie co najmniej dziwne. Ale spoko, ja juz niczego nie wykluczam. Niektore rzeczy, ktore tu sie dzialy przez lata zaiste przypominaly czary ;)
                                        • zawle Re: 60tka i seks... 31.07.20, 08:49
                                          sabat4 napisał:

                                          > Przede wszystkim wiekszosc forow gazety mozna uznac za wymarle. Prawie nikt now
                                          > y tu sie nie pojawia, prawie nikt nie pisze. To nie ze wzgledu na chamstwo nasz
                                          > ego forum, bo wedlug mnie taka "emama" jest o wiele bardziej toksyczna, a jest
                                          > jednym z nielicznych aktywnych forow gazety. Po prostu nastepuje odwrot od tej
                                          > formy komunikacji.
                                          > Dlatego nagle ozywienie sie "forumowiczow z problemami" na naszym forum wydaje
                                          > sie co najmniej dziwne. Ale spoko, ja juz niczego nie wykluczam. Niektore rzecz
                                          > y, ktore tu sie dzialy przez lata zaiste przypominaly czary ;)

                                          Bo każdy watek kończy się stwierdzeniem że to loppe?
                                      • zawle Re: 60tka i seks... 31.07.20, 09:28
                                        lybbla napisał:
                                        > Czy ktoś pamięta jaki był ostatni wątek kiedy ,,nieszczęśliwy' ' tu napisał i
                                        > okazało się, że to nie był loppe?
                                        > Przeważająca grupa tu piszących ma seksu po kokardę. I wiadomo czego można się
                                        > po nas spodziewać, wystarczy przeczytać kilka wątków. W moim odczuciu brak odro
                                        > bionej pracy domowej.

                                        Czy to forum jest o Braku seksu? Czy nie powinni pisać tu mający braki? Czy Ci którzy ich nie mają, nie powinni spędzać czasu na bzykaniu a nie na deklaracjach że mają go po kokardę? Ja nie mam. W sumie całe swoje życie poszukuję "seksu po kokardę". Tylko dwa razy w całym moim życiu udało się go mieć. Raz gdy byłam nastolatą i mój partner był nagrzanym nastolatem. Drugi raz gdy byłam z żonatym i ruchał się ze mną przy muzyce zdrady.

                                        > Mąż Twój jest przemęczony powinnaś przejąć część jego obowiązków a jak nie podz
                                        > iała to wszystkie obowiązki, w myśl zasady ,,staraj się bardziej''. No dobra, s
                                        > arkazm graniczący z chamstwem ;)

                                        Aż się uśmiechnęłam:)))

                                        > Kobieta mówiąca, że inne kobiety jej zazdroszczą? To towarzyskie samobójstwo.
                                        > I stąd droga Kamaro bierze się ,,pewne wykluczenie społeczne''.
                                        >

                                        Do mnie osobiście to bardzo trafiło. Moja psiapsióła zazdrościła kiedyś takiej parze. Czemu ja tego nie mam, czemu ona to dostała? Tyle że ja ich znałam. Obrazek szczęśliwej rodziny był tylko FB zdjęciem. Nigdy nikomu nie zazdrość, nie wiem co tam jest.


                                        > G) ,,Z pełnym zadowoleniem osobistym. Skąd to się bierze?''
                                        > Z najlepszego seksu pod Słońcem.

                                        Tobie też gra muzyka zdrady? Bo nastolatkiem już nie jesteś?
                                        • lybbla Re: 60tka i seks... 01.08.20, 20:55
                                          zawle napisała:


                                          > Czy to forum jest o Braku seksu? Czy nie powinni pisać tu mający braki?

                                          Ponawiam pytanie, pamiętasz wątek w którym autorowi się narracja NIE posypała?
                                          Łgarstwo pozostaje łgarstwem, kogo jak kogo ale Ciebie o pudrowanie nie podejrzewam;)
                                          Forum jest uważne. Stawia rozmaite HIPOTEZY.

                                          Ponadto (Brak) jest w nawiasie ;)

                                          > Czy Ci którzy ich nie mają, nie powinni spędzać czasu na bzykaniu a nie na deklaracjach że mają go po kokardę?

                                          Wiesz, organizm ludzki ma swoje ograniczenia. I dobrze bo ,,zaruchalibyśmy się na śmierć''.
                                          W przerwach rozmawiamy o seksie lub jego braku (u innych :P).

                                          > Ja nie mam. W sumie całe swoje życie poszukuję "seksu
                                          > po kokardę". Tylko dwa razy w całym moim życiu udało się go mieć. Raz gdy byłam
                                          > nastolatą i mój partner był nagrzanym nastolatem. Drugi raz gdy byłam z żonaty
                                          > m i ruchał się ze mną przy muzyce zdrady.

                                          Odważne. Ja okresowo nie miewam, czasami ważniejsze sprawy nas odciągają od upajania się fenyloetyloaminami.

                                          > > Mąż Twój jest przemęczony ...
                                          >
                                          > Aż się uśmiechnęłam:)))


                                          Wielka Zła Świnia opisywała nas jak w dowcipie w którym grono świrów pokazuje numer dowcipu i się z niego
                                          śmieje bez jego opowiadania. Jesteśmy blisko. Np tabliczka nr 1 ,,kupiłaś osła więc teraz jeźdź na ośle''.

                                          >
                                          > Do mnie osobiście to bardzo trafiło. Moja psiapsióła zazdrościła kiedyś takiej
                                          > parze. Czemu ja tego nie mam, czemu ona to dostała? Tyle że ja ich znałam. Obra
                                          > zek szczęśliwej rodziny był tylko FB zdjęciem. Nigdy nikomu nie zazdrość, nie wiem co tam jest.


                                          Ja mam inny spostrzeżenia. Argumentowanie, że ktoś mi zazdrości nie jest żadnym argumentem.
                                          Klasyczna strategia ucieczkowa. Da się nad tym zapanować.

                                          Z innej strony nic tak nie cieszy pewnej grupy kobiet jak liść na głowie jej rywalek (traktowanych podświadomie jak rywalki). Wtedy posuną się nawet do ,,zazdroszczenia'' byleby przekonać, delikwentkę, że liść to gustowny kapelusz.

                                          A jeszcze z innej opowieści. Mam kolegę co naprzemiennie to chełpił się swoją żoną to narzekał na to co w temacie forum bez nawiasów. Masochista:)

                                          > Tobie też gra muzyka zdrady? Bo nastolatkiem już nie jesteś?

                                          Albo zdrada albo nastolatek? Proszę o rozszerzenie opcji:)
                                          • zawle Re: 60tka i seks... 01.08.20, 22:46
                                            lybbla napisał:
                                            > Ponawiam pytanie, pamiętasz wątek w którym autorowi się narracja NIE posypała?
                                            > Łgarstwo pozostaje łgarstwem, kogo jak kogo ale Ciebie o pudrowanie nie podejrz
                                            > ewam;)
                                            > Forum jest uważne. Stawia rozmaite HIPOTEZY.

                                            Ostatnio forum stawia jedną hipotezę..loppe? Nie wiem czy się posypała, czy nie posypała...wartością tego forum zawsze był nie główny wątek, ale rozmowy które się przy jego okazji toczyły. Tych nie będzie, bo znamy się jak łyse konie i kłócimy o to samo.

                                            > Ponadto (Brak) jest w nawiasie ;)

                                            Nooo..to czekam na Twój wątek...taki z trzewi...o seksie małżeńskim.

                                            > Wiesz, organizm ludzki ma swoje ograniczenia. I dobrze bo ,,zaruchalibyśmy się
                                            > na śmierć''.
                                            > W przerwach rozmawiamy o seksie lub jego braku (u innych :P).

                                            Albo i nie rozmawiamy, tylko tropimy loppego.

                                            > Odważne. Ja okresowo nie miewam, czasami ważniejsze sprawy nas odciągają od upa
                                            > jania się fenyloetyloaminami.

                                            A co to za odwaga? A te ważniejsze sprawy to pisanie o seksie lub jego braku?

                                            > > > Mąż Twój jest przemęczony ...

                                            > Wielka Zła Świnia opisywała nas jak w dowcipie w którym grono świrów pokazuje n
                                            > umer dowcipu i się z niego
                                            > śmieje bez jego opowiadania. Jesteśmy blisko. Np tabliczka nr 1 ,,kupiłaś osła
                                            > więc teraz jeźdź na ośle''.

                                            To może we wstępie taką stopkę zróbmy? Żeby tu broń boże żadne nieszczęśliwe, nierozwinięte egzemplarze nie przychodziły. Co to mają jakieś rozterki. Bo my tu sami z wyższego levelu...szczęśliwi, zadowoleni, wypasieni.

                                            > Ja mam inny spostrzeżenia. Argumentowanie, że ktoś mi zazdrości nie jest żadny
                                            > m argumentem.
                                            > Klasyczna strategia ucieczkowa. Da się nad tym zapanować.

                                            Są różne drogi ucieczki. Kochanki, swingowanie, zajmowanie się samorozwojem, nałogi. Tyle że jej może na serio koleżanki zazdroszczą? Tak jak inni na serio mają kochanki?

                                            > Z innej strony nic tak nie cieszy pewnej grupy kobiet jak liść na głowie jej ry
                                            > walek (traktowanych podświadomie jak rywalki). Wtedy posuną się nawet do ,,zazd
                                            > roszczenia'' byleby przekonać, delikwentkę, że liść to gustowny kapelusz.

                                            Nie wiem u kogo ten liść leży. U wątkodawczyni czy tych co jej męża zachwalają?

                                            > A jeszcze z innej opowieści. Mam kolegę co naprzemiennie to chełpił się swoją
                                            > żoną to narzekał na to co w temacie forum bez nawiasów. Masochista:)

                                            I co w tym dziwnego? Nie można jednego człowieka za coś podziwiać a coś innego nie lubić?

                                            > Albo zdrada albo nastolatek? Proszę o rozszerzenie opcji:)

                                            Rozszerz....ja chętnie posłucham.
                                            • lybbla Re: 60tka i seks... 02.08.20, 20:58
                                              zawle napisała:

                                              > lybbla napisał:

                                              > Ostatnio forum stawia jedną hipotezę..loppe? Nie wiem czy się posypała, czy nie
                                              > posypała...

                                              I uzasadnij, że się myli:) Przy czym nie chodzi tu o to, czy to ta osoba czy inny kłamca. Zdefiniuję Ci lopipeciizm. Sztampowe, gimnazjalne, hurtowe tworzenie wątków
                                              na temat z którym osoba się zetknęła w internecie.
                                              Przedstawianie problemu jako swojego własnego co prędzej czy później prowadzi do gubienia się w zeznaniach.


                                              > wartością tego forum zawsze był nie główny wątek, ale rozmowy które się przy jego okazji toczyły.
                                              > Tych nie będzie, bo znamy się jak łyse konie i kłócimy o to samo.

                                              True sis, nie można było się doczekać kiedy porzucimy główny wątek. Oj tam wszystko powoli płynie
                                              a od czasu do czasu można na forum zaobserwować przepoczwarzanie się.

                                              > Nooo..to czekam na Twój wątek...taki z trzewi...o seksie małżeńskim.

                                              To ja Ci przypomnę
                                              ,,Forum o problemach z seksem w długich związkach - niekoniecznie małżeńskich,''
                                              A ,,erotoman gawędziasz'' to o kim było? :) Brak braku się źle sprzedaje, niemniej,
                                              różowe chmurki, pierdzące jednorożce (czy tam odwrotnie), materializowały się
                                              na gładko przystrzyżonych trawnikach lub w dzikich i dziewiczych krzaczorach.
                                              Więc tego wiesz z trzewi tu trochę było.



                                              > Albo i nie rozmawiamy, tylko tropimy loppego.

                                              Zawle ale co Ci przeszkadza tańczyć na rurze z Zyg. Próbuj może jak się już wysmagamy tymi palcatami to się przyłączymy.

                                              > A co to za odwaga?

                                              Przyznanie się do tego, że tyle się tego materiału przerzuciło i tylko dwa samorodki.

                                              > A te ważniejsze sprawy to pisanie o seksie lub jego braku?

                                              Nie, ludzie odchodzą. I proza życia, coraz więcej ofiar swego sukcesu.

                                              > To może we wstępie taką stopkę zróbmy? Żeby tu broń boże żadne nieszczęśliwe, n
                                              > ierozwinięte egzemplarze nie przychodziły. Co to mają jakieś rozterki. Bo my tu
                                              > sami z wyższego levelu...szczęśliwi, zadowoleni, wypasieni.

                                              Nagminne porządkowanie liniowe, dzielenie na poziomy uważam za przejaw ułomności umysłowej.
                                              Na rozwój lubię patrzeć. My nie jesteśmy z wyższego levelu, my pokazujemy sobą don't dream it be it,
                                              mierząc siły na zamiary.


                                              > Są różne drogi ucieczki. Kochanki, swingowanie, zajmowanie się samorozwojem, na
                                              > łogi. Tyle że jej może na serio koleżanki zazdroszczą? Tak jak inni na serio mają kochanki?

                                              Dobra Zawle, po chamsku bo ę ą do niczego nie dojdziemy. Poziom zazdrości jest malejącą funkcją wieku
                                              gówniarstwo zazdrości innym, stare pierniki, żyją w przeświadczeniu, że im się zazdrości. Zależność ta dotyczy
                                              to wyłącznie pewnej grupy o typie osobowości, który omija się szerokim łukiem. Reszta bawi się dobrze lub niedobrze ale zawsze swoim życiem.


                                              > Nie wiem u kogo ten liść leży. U wątkodawczyni czy tych co jej męża zachwalają?

                                              U wątkodawczyni. Moglibyśmy uderzyć w ten deseń mówiąc do niej ,,cudownie moja droga''
                                              a my po naszemu ,,kobieto Twój mąż Cię nie tknął od dziesięciu lat''. Kobieto masz liścia na głowie.
                                              Dziesięć lat depresji to jest cudowne życie? Nie. To jest Twoje życie i lepiej powściągnąć się od nadawania mu
                                              atrybutów.


                                              > I co w tym dziwnego? Nie można jednego człowieka za coś podziwiać a coś innego
                                              > nie lubić?

                                              No nie, Zawle.
                                              Lizanie loda przez szybę. Nie widzisz nic w tym dziwnego?


                                              > Rozszerz....ja chętnie posłucham.

                                              Nie chce mi się.
                                              • zawle Re: 60tka i seks... 03.08.20, 06:34
                                                lybbla napisał:
                                                > I uzasadnij, że się myli:)

                                                Chyba za dużo słońca:)

                                                Przy czym nie chodzi tu o to, czy to ta osoba czy in
                                                > ny kłamca.

                                                Tyle że mnie dokładnie o to chodzi. Nie doczytałeś. Lenistwo, bo o czytanie bez zrozumienia Cię nie podejrzewam.

                                                > Przedstawianie problemu jako swojego własnego co prędzej czy później prowadzi d
                                                > o gubienia się w zeznaniach.

                                                To forum , a nie sala sądowa.


                                                > To ja Ci przypomnę
                                                > ,,Forum o problemach z seksem w długich związkach - niekoniecznie małżeńskich,'
                                                > '
                                                > A ,,erotoman gawędziasz'' to o kim było? :) Brak braku się źle sprzedaje, niemn
                                                > iej,
                                                > różowe chmurki, pierdzące jednorożce (czy tam odwrotnie), materializowały się
                                                > na gładko przystrzyżonych trawnikach lub w dzikich i dziewiczych krzaczorach.
                                                > Więc tego wiesz z trzewi tu trochę było.

                                                Nie pytałam w jakich okolicznościach przyrody pukasz swoje jelonki. Tym bardziej że Ty jesteś konsumentem a nie hodowcą. Zjadasz truskawki, a nie je uprawiasz. Oset w domu ma się rozumiem dobrze?

                                                > Zawle ale co Ci przeszkadza tańczyć na rurze z Zyg. Próbuj może jak się już wys
                                                > magamy tymi palcatami to się przyłączymy.

                                                Brak koordynacji ruchowej, nadwaga, wiek i dostojność babci:))

                                                > Przyznanie się do tego, że tyle się tego materiału przerzuciło i tylko dwa samo
                                                > rodki.

                                                Przerzucanie materiału jest przyjemne. Wiesz coś o tym, nie? Tyle że ja szukam samorodków, Ty tylko udajesz.


                                                > Nagminne porządkowanie liniowe, dzielenie na poziomy uważam za przejaw ułomnośc
                                                > i umysłowej.
                                                > Na rozwój lubię patrzeć. My nie jesteśmy z wyższego levelu, my pokazujemy sobą
                                                > don't dream it be it,
                                                > mierząc siły na zamiary.

                                                Serio? Masz o nas tutaj wysokie mniemanie;) Nie sądzę że słuszne.

                                                > Dobra Zawle, po chamsku bo ę ą do niczego nie dojdziemy. Poziom zazdrości jest
                                                > malejącą funkcją wieku
                                                > gówniarstwo zazdrości innym, stare pierniki, żyją w przeświadczeniu, że im się
                                                > zazdrości. Zależność ta dotyczy
                                                > to wyłącznie pewnej grupy o typie osobowości, który omija się szerokim łukiem.
                                                > Reszta bawi się dobrze lub niedobrze ale zawsze swoim życiem.

                                                Nie tylko stare pierniki żyją w tym przeświadczeniu.....młodzi też. Błędne założenie, błędny, wywód, błędne wnioski.

                                                > U wątkodawczyni. Moglibyśmy uderzyć w ten deseń mówiąc do niej ,,cudownie moja
                                                > droga''
                                                > a my po naszemu ,,kobieto Twój mąż Cię nie tknął od dziesięciu lat''. Kobieto m
                                                > asz liścia na głowie.
                                                > Dziesięć lat depresji to jest cudowne życie? Nie. To jest Twoje życie i lepiej
                                                > powściągnąć się od nadawania mu
                                                > atrybutów.

                                                To już mabelle ładnie wyjaśniła....rozdźwięk pomiędzy tym jak Cię widzą inni a tym co jest prawdą może być bolesny.

                                                > No nie, Zawle.
                                                > Lizanie loda przez szybę. Nie widzisz nic w tym dziwnego?

                                                Nie. Życie to nie tylko lizanie loda.

                                                > Nie chce mi się.

                                                tak się mówi gdy się nie ma nic do powiedzenia.
                                                • lybbla Re: 60tka i seks... 03.08.20, 17:36
                                                  zawle napisała:

                                                  > Chyba za dużo słońca:)

                                                  Na zdrowie. :)

                                                  > Tyle że mnie dokładnie o to chodzi.

                                                  Lepiej powtórzyć kilka razy.

                                                  > > do gubienia się w zeznaniach.
                                                  >
                                                  > To forum , a nie sala sądowa.

                                                  To figura retoryczna.

                                                  > Nie pytałam w jakich okolicznościach przyrody pukasz swoje jelonki. Tym bardzie
                                                  > j że Ty jesteś konsumentem a nie hodowcą. Zjadasz truskawki, a nie je uprawiasz
                                                  > . Oset w domu ma się rozumiem dobrze?

                                                  Dorzucamy jelonki do repertuaru chamstwa w białych rękawiczkach:P
                                                  Oczami wyobraźni widzę tytuły na czołówkach gazet: ,,Żarłoczna truskawka 3''' wchodzi do kin.

                                                  > Brak koordynacji ruchowej, nadwaga, wiek i dostojność babci:))

                                                  Świeć wzorem i dostojnością , reszty nie widać.

                                                  > Przerzucanie materiału jest przyjemne. Wiesz coś o tym, nie? Tyle że ja szukam
                                                  > samorodków, Ty tylko udajesz.

                                                  To co nazywasz przerzucaniem materiału zapewne jest przyjemne.
                                                  Twoje poszukiwania samorodków są lepsze niż moje, zapewne łatwo to uzasadnić :)
                                                  W zasadzie mojego postępowania nie można nazwać przerzucaniem materiału.
                                                  Nie wiem co to jest materiał widzę same samorodki.


                                                  > Nie tylko stare pierniki żyją w tym przeświadczeniu.....młodzi też. Błędne zało
                                                  > żenie, błędny, wywód, błędne wnioski.

                                                  Gdzie tu widzisz założenia. Opis był tylko.
                                                  Młodzi zajęci są budowaniem i zabawą. Ale jak masz przykłady gdy młody powiedział ,, Ty jesteś taki i owaki bo mi zazdrościsz '' to dawaj.


                                                  > To już mabelle ładnie wyjaśniła....rozdźwięk pomiędzy tym jak Cię widzą inni a
                                                  > tym co jest prawdą może być bolesny.

                                                  Rozdźwięk pomiędzy tym co Ci się WYDAJE jak Cię widzą inni a tym co odczuwasz Ty.
                                                  W pierwszym możesz się grubo mylić w drugim być pogubionym.


                                                  > Nie. Życie to nie tylko lizanie loda.

                                                  I dlatego wyruszyliśmy w świat pełen przygód.
                                                  A lód niech się zmienia w chwasta.

                                                  > > Nie chce mi się.
                                                  >
                                                  > tak się mówi gdy się nie ma nic do powiedzenia.

                                                  Na temat zdrady już wszystko tu powiedziałem.
                                                  W skrócie: odzyskiwanie sterowalności własnym życiem jest bezcenne,
                                                  sądy wartościujące zostawiamy narodowym katolikom.
                                                  • zawle Re: 60tka i seks... 03.08.20, 22:29
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Dorzucamy jelonki do repertuaru chamstwa w białych rękawiczkach:P

                                                    Nie noszę rękawiczek..nigdy. Możesz sobie je darować. Hm...to była figura retoryczna?;)

                                                    > Świeć wzorem i dostojnością , reszty nie widać.

                                                    Lubię całą resztę. Świecenie nigdy mi dobrze nie wychodziło. No może na imprezach po pijaku..nawet na zdjęciach wychodzę wtedy dobrze.

                                                    > To co nazywasz przerzucaniem materiału zapewne jest przyjemne.
                                                    > Twoje poszukiwania samorodków są lepsze niż moje, zapewne łatwo to uzasadnić :)

                                                    Bo widzisz...samorodek to dla nas z racji położenia coś zgoła odmiennego. Nie mam męża w domu, więc chętni na ruchanie bez zobowiązań dla mnie nim nie są. I nie o lepszość tu chodzi, tylko o różne potrzeby.

                                                    > W zasadzie mojego postępowania nie można nazwać przerzucaniem materiału.
                                                    > Nie wiem co to jest materiał widzę same samorodki.

                                                    Różowe samorodki. Różowe jelonki, niespotykane różowe jednorożne jelonki;)

                                                    > Młodzi zajęci są budowaniem i zabawą. Ale jak masz przykłady gdy młody powiedzi
                                                    > ał ,, Ty jesteś taki i owaki bo mi zazdrościsz '' to dawaj.

                                                    No błagam....ja nadal w towarzystwie ludzi od lat 6-60. Młodzi się łapią do tej grupy wiekowej, nie?

                                                    > Rozdźwięk pomiędzy tym co Ci się WYDAJE jak Cię widzą inni a tym co odczuwasz T
                                                    > y.
                                                    > W pierwszym możesz się grubo mylić w drugim być pogubionym.


                                                    Rozdźwięk pomiędzy tym co inni Ci mówią a tym co odczuwasz. Zasadnicza różnica.

                                                    > Na temat zdrady już wszystko tu powiedziałem.
                                                    > W skrócie: odzyskiwanie sterowalności własnym życiem jest bezcenne,
                                                    > sądy wartościujące zostawiamy narodowym katolikom.

                                                    Jestem z rodziny od dwóch pokoleń niewierzącej. Nie byłam chrzczona, nie była u komunii, nie mam z KK nic wspólnego. I nie podoba mi się gdy zawłaszcza zasady moralne. A jeszcze bardziej nie podoba mi się gdy narzuca je innym niż swoim. Nie potępiam Ciebie. Nie znam Cię. Nie wiem czy twoja żona wie o Twoich romansach i guzik mnie to obchodzi. Nie wiem jak rozgrywasz swoje romanse i guzik mnie to obchodzi. Z tym że zdrada pozostaje zdradą. Kłamstwo kłamstwem. Lukrowanie nic nie da. Odświeżacz powietrza nic nie da. Oceniam zjawisko, nie Ciebie.
                                                  • lybbla Re: 60tka i seks... 04.08.20, 01:20
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nie noszę rękawiczek..nigdy. Możesz sobie je darować. Hm...to była figura retoryczna?;)

                                                    Chamstwo jest chamstwem bez względu na formę. Kulturalnie obśmiewamy autorkę.
                                                    Stosujemy metody Zawle :P


                                                    > Bo widzisz...samorodek to dla nas z racji położenia coś zgoła odmiennego. Nie m
                                                    > am męża w domu, więc chętni na ruchanie bez zobowiązań dla mnie nim nie są. I n
                                                    > ie o lepszość tu chodzi, tylko o różne potrzeby.

                                                    Przypomnę Ci, że samorodek to jest ktoś z kim miałaś seksu po kokardę. Przyznałaś, że miałaś tylko dwa samorodki. Nie ma tu miejsca na coś ,,zgoła odmiennego''. Jak mówię, że miałem seksu po kokardę to miałem seksu po kokardę. Druga strona może mieć odmienne zdanie bo to żarłoczna truskawka była. Jasne?
                                                    młodego i żonatego.

                                                    > Różowe samorodki. Różowe jelonki, niespotykane różowe jednorożne jelonki;)

                                                    I jeszcze chujumuju dzikie węże ;)

                                                    > No błagam....ja nadal w towarzystwie ludzi od lat 6-60. Młodzi się łapią do tej
                                                    > grupy wiekowej, nie?

                                                    I wyobrażasz sobie w grupie młodzych ,,bo wy mi zazdrościcie''?
                                                    Przecież grupa Cię żywcem zeżre i kosteczki wypluje (;figura retoryczna;).
                                                    >

                                                    > Rozdźwięk pomiędzy tym co inni Ci mówią a tym co odczuwasz. Zasadnicza różnica.

                                                    Całe czas pomijasz aspekt, że pomiędzy tym co mówią a tym co słyszysz może być kolosalna różnica.
                                                  • zawle Re: 60tka i seks... 04.08.20, 01:29
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Chamstwo jest chamstwem bez względu na formę. Kulturalnie obśmiewamy autorkę.
                                                    > Stosujemy metody Zawle :P

                                                    I rawo, tak trzymaj. Tyle czy ja tego wcześniej nie napisałam, odnosząc się do rękawiczek których nie noszę?

                                                    > Przypomnę Ci, że samorodek to jest ktoś z kim miałaś seksu po kokardę. Przyznał
                                                    > aś, że miałaś tylko dwa samorodki. Nie ma tu miejsca na coś ,,zgoła odmiennego'
                                                    > '. Jak mówię, że miałem seksu po kokardę to miałem seksu po kokardę. Druga stro
                                                    > na może mieć odmienne zdanie bo to żarłoczna truskawka była. Jasne?
                                                    > młodego i żonatego.

                                                    O nie nie...dyskusja wyszła od seksu po kokardę. I tu usiłuję Ci wytłumaczyć że Ty masz dwa małe samorodki...jedne w domu a drugi w łóżku. Ja szukam tego większego w jednym egzemplarzu....

                                                    > I jeszcze chujumuju dzikie węże ;)

                                                    każdemu według potrzeb;)0


                                                    > I wyobrażasz sobie w grupie młodzych ,,bo wy mi zazdrościcie''?
                                                    > Przecież grupa Cię żywcem zeżre i kosteczki wypluje (;figura retoryczna;).

                                                    Nie wy, tylko oni /one. Im dalej od nas, tył łatwiej przełknął. Oni są dalej od wy.

                                                    > Całe czas pomijasz aspekt, że pomiędzy tym co mówią a tym co słyszysz może być
                                                    > kolosalna różnica.

                                                    Może. Nie musi.
                                                  • lybbla Re: 60tka i seks... 04.08.20, 02:03
                                                    zawle napisała:


                                                    >
                                                    > I rawo, tak trzymaj. Tyle czy ja tego wcześniej nie napisałam, odnosząc się do
                                                    > rękawiczek których nie noszę?

                                                    Niedoczekanie Twoje:) Kulturalnie obśmiewamy znaczy tyle co chamsko obśmiewamy w białych rękawiczkach.
                                                    Więc nosisz.


                                                    > O nie nie...dyskusja wyszła od seksu po kokardę. I tu usiłuję Ci wytłumaczyć że
                                                    > Ty masz dwa małe samorodki...jedne w domu a drugi w łóżku. Ja szukam tego więk
                                                    > szego w jednym egzemplarzu....

                                                    W którym domu? I skąd pomysł o dwóch samorodkach? Przecież mówimy o seksie po kokardę.
                                                    Ja znalazłem taki większy i trudno udźwignąć.

                                                    > Nie wy, tylko oni /one. Im dalej od nas, tył łatwiej przełknął. Oni są dalej od wy.

                                                    I tu pojawia się sugestia by zapytać onych co sądzą o tej wypowiedzi.

                                                    >
                                                    > > Całe czas pomijasz aspekt, że pomiędzy tym co mówią a tym co słyszysz może być kolosalna różnica.
                                                    >
                                                    > Może. Nie musi.


                                                    I dlatego zadaje się pomocnicze pytania. Zazwyczaj wychodzi, ze ta różnica jednak jest.
                                                  • zawle Re: 60tka i seks... 04.08.20, 07:59
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Niedoczekanie Twoje:) Kulturalnie obśmiewamy znaczy tyle co chamsko obśmiewamy
                                                    > w białych rękawiczkach.
                                                    > Więc nosisz.

                                                    Zwyczajnie widzisz kulturę tam gdzie jej nie ma.

                                                    > W którym domu? I skąd pomysł o dwóch samorodkach? Przecież mówimy o seksie po k
                                                    > okardę.
                                                    > Ja znalazłem taki większy i trudno udźwignąć.

                                                    Wyszliśmy od seksu po kokardę. Doszliśmy do tego, że ja mam inne potrzeby niż Ty. Nie zauważyłeś. Może za słabo komunikuję. To po raz któryś krzyczę. Ja chcę mieć seksu po kokardę w SWOIM DOMU ze SWOIM JEDNYM NAJBLIŻSZYM FACETEM. BEZ SZUKANIA TEGO Z KIMŚ INNYM.

                                                    Z kimś innym też mam seksu po kokardę. Myślisz że dla 50 latki z nadwagą, brakiem koordynacji ruchowej i dostojeństwem babci jest problemem znaleźć jakiegoś głodnego i go przygarnąć? Nadal nie jest.
                                                  • emka_bovary Re: 60tka i seks... 04.08.20, 09:03
                                                    zawle napisała:

                                                    Myślisz że dla 50 latki z nadwagą, braki
                                                    > em koordynacji ruchowej i dostojeństwem babci jest problemem znaleźć jakiegoś g
                                                    > łodnego i go przygarnąć? Nadal nie jest.

                                                    Zawle, przywracasz mi nadzieję ;););)

                                                  • lybbla Re: 60tka i seks... 04.08.20, 09:15
                                                    zawle napisała:


                                                    > Zwyczajnie widzisz kulturę tam gdzie jej nie ma.

                                                    Zwyczajnie starasz się rozróżniać ,,zdecydowanie przegiąć pałę'' od ,,przegiąć pałę''.


                                                    > Wyszliśmy od seksu po kokardę. Doszliśmy do tego, że ja mam inne potrzeby niż T
                                                    > y. Nie zauważyłeś. Może za słabo komunikuję. To po raz któryś krzyczę. Ja chcę
                                                    > mieć seksu po kokardę w SWOIM DOMU ze SWOIM JEDNYM NAJBLIŻSZYM FACETEM. BEZ SZU
                                                    > KANIA TEGO Z KIMŚ INNYM.

                                                    A to trzeba było gdzieś dojść? To że masz inne potrzeby to wiemy od dawna. Mówiliśmy jednak o seksie po kokardę. Mówiłaś o dwóch razach. Wniosek z tego taki, że ze swoim jedynym najbliższym facetem nie masz seksu po kokardę. No chyba, że masz ale nie w swoim domu (face palm).


                                                    > Z kimś innym też mam seksu po kokardę. Myślisz że dla 50 latki z nadwagą, braki
                                                    > em koordynacji ruchowej i dostojeństwem babci jest problemem znaleźć jakiegoś g
                                                    > łodnego i go przygarnąć? Nadal nie jest.

                                                    Nigdy w Ciebie nie wątpiłem. Jednakże przy przygarnianiu nie przyszło mi do głowy by używać kryterium ,,jakiegoś głodnego''.
                                                  • gogol77 Re: 60tka i seks... 04.08.20, 14:51
                                                    zawle napisała:

                                                    ... z dostojeństwem babci

                                                    I Ty to "po kokardę" to robisz właśnie z tym "dostojeństwem babci"???
                                                    Bardzo bym Ci był wdzięczny za więcej szczegółów to bym może zainspirował TJ do podobnej aktywnosci😀
                                                    -----------------------------------------
                                                    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
                                                  • sabat4 Re: 60tka i seks... 04.08.20, 15:03
                                                    gogol77 napisał:
                                                    > I Ty to "po kokardę" to robisz właśnie z tym "dostojeństwem babci"???
                                                    > Bardzo bym Ci był wdzięczny za więcej szczegółów to bym może zainspirował TJ do
                                                    > podobnej aktywnosci😀

                                                    Przy szczytowaniu niech spiewa piesni nabozne i robi na drutach :)
                                                  • zawle Re: 60tka i seks... 04.08.20, 20:13
                                                    sabat4 napisał:
                                                    > Przy szczytowaniu niech spiewa piesni nabozne i robi na drutach :)

                                                    Tyle że my z wnusią zanosimy się ze śmiechu, gdy ona puści kolejnego bąka pod kołdrą;) W łóżku mówimy szeptem, żeby nie obudzić znajdujących się pod łóżkiem słonia, żyrafy i hipopotama (lewacki odpowiednik duchów). Może się sprawdzi w sprawach damsko- męskich? ;)
                                                  • lybbla Re: 60tka i seks... 04.08.20, 01:35
                                                    zawle napisała:

                                                    > Z tym że zdrada pozostaje zdradą. Kłamstwo kłamstwem. Lukrowanie
                                                    > nic nie da. Odświeżacz powietrza nic nie da. Oceniam zjawisko, nie Ciebie.

                                                    Zostawmy zdrady bo to co powiedziałaś spina klamrą ten wątek.
                                                    Kłamstwo kłamstwem.

                                                    Kłamliwe wątki rzeczonego gnojka (uzasadnię) czy redachtorek przed wypuszczeniem artykułu
                                                    należy piętnować (uzasadnię).

                                                    Uzasadnienie. Gdy ktoś woła ,,ratunku'' Ty przybiegasz z pomocą i okazuje się, że to forma zabawy była to jeśli
                                                    nie zareagujesz istnieje ryzyko, że w przypadku wołania rzeczywistego wołania o pomoc nie zareagujesz.
                                                    Dlatego wyciągamy palcat i smagamy sarkazmem. Do gnojka dociera, że jest gnojkiem potrzebujący pomocy będzie dalej wołał o pomoc.
                                                  • zawle Re: 60tka i seks... 04.08.20, 07:50
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Uzasadnienie. Gdy ktoś woła ,,ratunku'' Ty przybiegasz z pomocą i okazuje się,
                                                    > że to forma zabawy była to jeśli
                                                    > nie zareagujesz istnieje ryzyko, że w przypadku wołania rzeczywistego wołania o
                                                    > pomoc nie zareagujesz.
                                                    > Dlatego wyciągamy palcat i smagamy sarkazmem. Do gnojka dociera, że jest gnojki
                                                    > em potrzebujący pomocy będzie dalej wołał o pomoc.

                                                    Bez komentarza.