Dodaj do ulubionych

zdrada w rodzinie

22.11.21, 05:50
Cześć, czytałam was już prawie 20 lat temu zwracając się do was z kilkoma problemami i zawsze otrzymywałam konstruktywne odpowiedzi... teraz też liczę na taką pomoc.

Poznałam żonatego faceta... nie bijcie proszę, od razu powiedział, że ma zamiar się rozwieść już od jakiegoś czasu. Brak seksu w małżeństwie i ogólna oziębłość żony przez prawie cały czas trwania ich małżeństwa, czyli standardowo.

Jednak po miesiącu naszej znajomości, gdy on napisał list do żony podsumowujący ich 24letni staż małżeński i sugerując swoją chęć rozwodu, małżonka nałykała się tabletek i wylądowała w szpitalu. Napisał list, ponieważ był wtedy na morzu - jest marynarzem.

W międzyczasie siostra tego mężczyzny, nazwijmy go A., wynajęła detektywa bo podejrzewała, że jej mąż, nazwijmy go Szwagier, ją od wielu lat zdradzał.

I okazało się, że żona A., która nałykała się tabletek na wieść o rozwodzie, przez 11 lat zdradzała A. z mężem jego siostry czyli Szwagrem. Przyparta do muru przyznała się, że przez pierwsze 2 lata była w nim zakochana a później po prostu, jak stwierdziła, ulegała mu, aż do jesieni zeszłego roku. Wszystko to działo się gdy A. pracował jako marynarz na morzu. Detektyw przyniósł dowody, że bzykali się nawet w małżeńskim łóżku A.

A. na te wiadomości o mało zawału nie dostał. Ale na wieść, że jego żona nałykała się tabletek, trochę przystopował z chęcią rozwodu... bo dzieci, bo to to jego wina, że pływał, bo tamto...

Zaproponowałam A., by poszedł do psychoterapeuty po takich przeżyciach w celu aby mu terapeutka pomogła się określić względem jego uczuć do zdradzającej go żony. I tu co się okazało... Terapeutka stwierdziła, że to Szwagier z premedytacją uwiódł żonę A., bo został kiedyś przez niego upokorzony. Faktycznie taka sytuacja miała miejsce, ale tylko pośrednio.
Zresztą czy żona A. nie miała własnej silnej woli, by z nim do łóżka nie chodzić? Przez 11 lat??? Dodam tutaj, że żona A. jest psychologiem z dwiema specjalizacjami (tylko od wielu lat nie pracuje w zawodzie).
Terapeutka stwierdziła, że żona A. jest ofiarą Szwagra, że jest chora, że prawdopodobnie ma dwubiegunówkę i powinna się leczyć. Stwierdziła też, że A. powinien jej teraz pomóc, wspierać w tym leczeniu a nie myśleć o żadnym rozwodzie...
Tymczasem siostra A. już się ze Szwagrem rozwodzi i rzuciła stwierdzeniem: "wyrwij chwasta"!

Tutaj moje pytanie do was: czy taka droga postępowania czyli litowanie się nad żoną która przez 11 lat z premedytacją zdradzała jest właściwe? A. ma nawet wątpliwości, czy ich młodszy syn jest faktycznie jego synem, a nie synem Szwagra i zamierza mu zrobić badanie genetyczne.

Co o tym sądzicie? Czy faktycznie A. nie powinien się teraz rozwodzić, bo to jego żona jest ofiarą???
A co z A. i z jego życiem?

Bardzo proszę o konstruktywną poradę. Zdaję sobie sprawę, że historia wydaje się nieprawdopodobna, ale niestety wydarzyła się naprawdę. A. wyjechał teraz w morze na kilka tygodni a jego żona... no właśnie... nie wiadomo, czy się znów ze Szwagrem nie spotka...


Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka