Dodaj do ulubionych

Zmiany na rynku matrymonialnym?

23.05.22, 10:31
Otwieram temat "rozruchowy", bo dawno nic sie nie dzialo.

Jak sadzicie: czy ostatnie zmiany geopolityczne moga wplynac na polski rynek matrymonialny? Spotkalem sie kilka razy z dyskusjami na ten temat, wyglada wiec na to, ze nie jestem w tych rozwazaniach odosobniony.
Obserwuj wątek
    • obrotowy Zmiany na rynku matrymonialnym? - jakie ? 23.05.22, 14:52
      sabat4 napisał:
      > Jak sadzicie: czy ostatnie zmiany geopolityczne moga wplynac na polski rynek ma
      > trymonialny? Spotkalem sie kilka razy z dyskusjami na ten temat, wyglada wiec n
      > a to, ze nie jestem w tych rozwazaniach odosobniony.


      no to podaj sentencje tych dyskusji
      - bo niby jak na zmiany moze wplynac obecnosc setek tysiecy modych kobiet, przewaznie dzieciatych,
      z mezami na Ukrainie ?
      • sabat4 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? - jakie ? 23.05.22, 15:40
        Obrotowy, zeby byla jasnosc: ja nie stawiam jasnej tezy, tylko zajmuje raczej dosc neutralne stanowisko i zachecam do dyskusji na aktualny temat.

        Co do mozliwych zmian - kazde zaburzenie stanu rownowagi moze je wywolac. A zdaje sie, ze dotychczasowa sytuacja spoleczna ulegla gwaltownej, znaczacej i chyba nieodwracalnej przemianie. Uwazam wiec, ze pytanie o konsekwencje takze i dla rynku matrymonialnego nie jest bezzasadne.
        • obrotowy Zmiany na rynku matrymonialnym? - jakie ? cd. 23.05.22, 16:43
          sabat4 napisał:
          > Co do mozliwych zmian - kazde zaburzenie stanu rownowagi moze je wywolac. A zda
          > je sie, ze dotychczasowa sytuacja spoleczna ulegla gwaltownej, znaczacej i chyb
          > a nieodwracalnej przemianie. Uwazam wiec, ze pytanie o konsekwencje takze i dla
          > rynku matrymonialnego nie jest bezzasadne.


          Ale ja Ci przecie niczego nie zarzucam.
          przedstawilem tylko swoje zdanie (i uzasadnilem je) - ze na rynku matrymonialnym wiekszych zmian nie bedzie.

          i poprosilem o KONKRETNE informacje - jakich zmian obawiaja sie TU inni.

          powtarzam moje zdanie: - te Ukrainki maja dzieci, maja mezow. - wiec niewiele z nich porzuci meza Ukrainca i zabierze sie za Polaka.

          natomiast: z innej beczki:
          beda duze zmiany:
          - na rynku pracy
          - na rynku mieszkaniowym.
          - w szkolnictwie.

          ale rowniez - jak i Ty - czekam na zdanie innych.
    • urquhart Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 24.05.22, 00:26
      sabat4 napisał:

      > Otwieram temat "rozruchowy", bo dawno nic sie nie dzialo.
      > Jak sadzicie: czy ostatnie zmiany geopolityczne moga wplynac na polski rynek ma
      > trymonialny? Spotkalem sie kilka razy z dyskusjami na ten temat, wyglada wiec n
      > a to, ze nie jestem w tych rozwazaniach odosobniony.

      Większa konkurencja. Już widać. Mam całą masę koleżanek wkur***nych na tą sytuację.
      Dziś wpadło mi w oko jak w UK zamieszkała taka i przewróciła do góry nogami małżeństwo chłopu który pewnie przyzwyczajony był do typowej zachodniej rozczeniowej baby co jej się nie chce starać bo podkreślanie kobiecych cech i uwodzenie widzą jako patriarchalne uprzedmiatawianie.

      Para zaprosiła do domu Ukrainkę w ramach programu Homes for Ukraine. Po dwóch tygodniach mężczyzna uciekł z nią z domu "kobieta zaczęła się „malować, układać włosy i zakładać koszulkę z głębokim dekoltem w czasie, gdy mężczyzna wracał do domu z pracy" (...) " i że zaczęła się malować czerwoną szminką. Po dwóch tygodniach Lorna nie wytrzymała tych prowokacji i wyrzuciła Sofię z domu. Z tym że, jak się okazało, w ślad za kobietą dom opuścił także jej wieloletni partner Anthony." :)

      www.polishexpress.co.uk/brytyjczyk-uciekl-z-domu-z-ukrainka-ktora-wraz-z-partnerka-ugoscil-w-swoim-domu-po-zaledwie-dwoch-tygodniach?fbclid=IwAR3RNhBQvGNXdkYNd-uBODHCOPlPJ5y9tYWV-3kP0XY8ALRlo7RafvZ87mU


      • mabelle2000 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 05.06.22, 13:26
        urquhart napisał:

        >
        > Dziś wpadło mi w oko jak w UK zamieszkała taka i przewróciła do góry nogami mał
        > żeństwo chłopu


        Cześć Urqu :-) Cześć Wszystkim :-)
        Nie da się tak po prostu rozwalić dobrej, udanej, bliskiej, intymnej relacji, w której obie strony są zadowolone.
        Łatwo natomiast wbić klina w związek, w którym ludzie nie są szczęśliwi.

        >
        który pewnie przyzwyczajony był do typowej zachodniej rozczeniow
        > ej baby co jej się nie chce starać bo podkreślanie kobiecych cech i uwodzenie w
        > idzą jako patriarchalne uprzedmiatawianie.

        Ciekawy temat :-)
        Gdyby mężczyznę porównać do dzika, to kobiecy głęboki dekolt, mini i szpilki byłyby kukurydzą, którą dzik wprost uwielbia. I jak kukurydzę wyczuje, to lezie jak zahipnotyzowany.
        Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby kobieta w całości była repelentem, czyli odstraszaczem (to ten wkurw i roszczenia, o których piszesz), a tylko dla niepoznaki, żeby złowić dzika, zamiast smierdzącym hukinolem oblewała się zapachem kukurydzy. Naiwny dzik się złapie na pewno ;-)

        A teraz na serio. Mężczyźni łapią się na uśmiech, na lekkość, na radość, optymizm i zadowolenie z życia. Ten rodzaj aury wyczuwają bezbłędnie od kobiety, nawet jeśli nie jest ona ubrana w sexi ciuchy, nie ma krótkiej spódniczki, szpilek itd.

        Więc to "staranie", o którym piszesz, to raczej radość z faktu, że się jest kobietą, że czuje się swoją wewnętrzną moc, to głębokie przekonanie że "ja jestem ok i ty jesteś ok, szanuję cię, bo szanuję siebie".

        "Staraniem" na pewno nie jest strategia przebieranek na czas polowania :-)
        • urquhart Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 08.06.22, 08:19
          mabelle2000 napisała:

          > Więc to "staranie", o którym piszesz, to raczej radość z faktu, że się jest kob
          > ietą, że czuje się swoją wewnętrzną moc, to głębokie przekonanie że "ja jestem
          > ok i ty jesteś ok, szanuję cię, bo szanuję siebie".
          > "Staraniem" na pewno nie jest strategia przebieranek na czas polowania :-)

          Jak miło ci spotkać tu widzieć i czytać znów Mabelle.
          Jedne kobiety czują wewnętrzną moc z przekonania że są muzą uskrzydlają i obdarowują facetów którzy za ich pięknem i atrakcyjnością idą jak dziki w kartofle , a inne dokładnie odwrotnie czyją wewnętrzną moc z pozbawiania ich niedojrzałych zachcianek i kontrolowania facetów przez dystrybucje tego czego im bardzo brakuje.

          Trafiłem na ciekawe ćwiczenie skrajnie innego widzenia wzajemnego szanowania przez kobiety i mężczyzn.

          Pani pisze jak to faceci muszą wybić sobie z głowy "przebieranki i erotyczne maratony" i potrzebuje faceta do roboty
          Tymczasem faceci opisują jaki to przykład mentalnego raka i wyrachowania wobec mężczyzn.

          ohme.pl/zwiazek/randki-z-samotna-matka-co-facet-musi-wiedziec/
          braciasamcy.pl/index.php?%2Ftopic%2F38571-samotna-mama-czyli-spieprzaj-dupku%2F&fbclid=IwAR0_RNBPLs9tYHlVpcliF2ZyEP1SqLdRLKR5VQ75qTjA-bmW_YTZfJSA5nI
          • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 12.06.22, 18:21
            podpisuje się trzema nogami. Mam dość męskich fochów, zagrań rodem z Przedszkola. No i lubię się bzykać i od momentu porzucenia małżonka byłam zawsze samodzielna, więc nie oczekiwałam ani zapieprzania ani wychowywania moich bombelków. I jakoś zazwyczaj trafiają mi się panowie co to nie lubią niczego poza tym co już wiedzą że lubią
            • mabelle2000 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 16.06.22, 10:29
              zawle napisała:

              > podpisuje się trzema nogami. Mam dość męskich fochów, zagrań rodem z Przedszkol
              > a. No i lubię się bzykać i od momentu porzucenia małżonka byłam zawsze samodzie
              > lna, więc nie oczekiwałam ani zapieprzania ani wychowywania moich bombelków. I
              > jakoś zazwyczaj trafiają mi się panowie co to nie lubią niczego poza tym co już
              > wiedzą że lubią
              >

              Cześć Zawle, miło Cię widzieć :-)
              Jest dla mnie oczywiste, że samodzielne macierzyństwo wymaga ogromnej siły i trudu, i doba za krótka żeby wszystko ogarnąć.
              W tym cytowanym komentarzu widać jednak taki poziom wkurwu, że dzieciom tej pani szczerze współczuję. Z drugiej strony uważam za totalne dranstwo wkładać samodzielne matki do przegródki "prostytutka", która tym chętniej będzie dawać dupy im pan okaże jej większą łaskę.



              • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 17.06.22, 18:07
                mabelle2000 napisała:
                > Cześć Zawle, miło Cię widzieć :-)
                > Jest dla mnie oczywiste, że samodzielne macierzyństwo wymaga ogromnej siły i tr
                > udu, i doba za krótka żeby wszystko ogarnąć.

                Nie mam takich doświadczeń. Poza pernamentnym brakiem kasy na "głupoty" było spoko i fajnie. Mąż to dopiero wymaga nakładów:)) Tzn...gdzie tam. Faceci w ogóle niczego nie oczukują. Oni chcą tylko jednej, banalnej rzeczy...żeby było miło:)) Dla wielu z nich to porządek w domu, obiad na stole, dzieciaki w komórkach a żona w koronkach, uśmiechach i szpilkach. Trochę się robi niesmacznie;)

                > W tym cytowanym komentarzu widać jednak taki poziom wkurwu, że dzieciom tej pan
                > i szczerze współczuję. Z drugiej strony uważam za totalne dranstwo wkładać samo
                > dzielne matki do przegródki "prostytutka", która tym chętniej będzie dawać dupy
                > im pan okaże jej większą łaskę.

                A ja nie współczuję. Grzeczną dziewczynką nigdy nie byłam i nie będę. Daję sobie prawo do wkurwu. To nie znaczy że nie umiem nie być wkurwiona:)) A co do "wymiany" - czy nie o tym pisze urgu? Tylko nikt płacić pierwszy, bez towaru w reku nie chce. Najpierw ty!! Nie, najpierw Ty!!! Dzięki Bogu po wyjściu z małżeństwa o nic nie muszę zabiegać, prosić i być rozczarowana.
                • mabelle2000 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 17.06.22, 21:42
                  zawle napisała:

                  > Faceci w og
                  > óle niczego nie oczukują. Oni chcą tylko jednej, banalnej rzeczy...żeby było mi
                  > ło:))

                  Mnie zależy dokladnie na tym samym co mężczyźnie -żeby było miło. Z tą różnicą, że jako kobieta mam większą moc, żeby tę miło (ść) generować.
                  Dlatego nauczona doświadczeniem nigdy nie wyczerpuję swoich akumulatorów do końca. Utrata całej mojej energii oznacza, że przestanie być miło.
                  I już mnie nie rusza, że pokolenia kobiet przede mna czerpaly masochistyczną radość z poświęcania się dla rodziny, kastrujac tym samym swoich mężczyzn.
                  Pozycja zajechanej Matki Polki pozwala wszak radośnie poczuć swoją przewagę nad leniwym samcem. Któż by oddał możliwość bycia lepszym, nie?


                  Dla wielu z nich to porządek w domu, obiad na stole, dzieciaki w komórkac
                  > h a żona w koronkach, uśmiechach i szpilkach. Trochę się robi niesmacznie;)
                  >


                  Piszesz Zawle o jakiś skrajnie patriarchalnych dziadach? Przecież teraz większość mężczyzn to feminiści :-P
                  Twierdzę raczej, że tu kobieta dokonała złego wyboru mężczyzny. Zapraszając do związku chłopca trzeba się liczyć, że bedzie wymagał nie tylko ciągłej uwagi, ale przede wszystkim wyręczania go i opieki.


                  > A ja nie współczuję. Grzeczną dziewczynką nigdy nie byłam i nie będę. Daję sobi
                  > e prawo do wkurwu. To nie znaczy że nie umiem nie być wkurwiona:))

                  Nie o to mi chodziło. Dziecko bez dorosłego nie przeżyje, przyjmuje więc każdą strategię, która umożliwi mu przetrwanie. Matka, w stanie takiej martyrologii jaka tu została przedstawiona, nie zabezpiecza jednej z podstawowych potrzeb dziecka- bezwarunkowej miłości.

                  > Dzięki Bogu po wyjściu z małżeństw
                  > a o nic nie muszę zabiegać, prosić i być rozczarowana.
                  >

                  Już to chyba kiedyś pisałam - mężczyźni naprawdę lubią uszczęśliwiać swoje kobiety. Takiej która "zabiega, prosi i jeszcze jest rozczarowana" uszczęśliwić niestety nie zdołają.

                  • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 17.06.22, 22:32
                    mabelle2000 napisała:
                    > Mnie zależy dokladnie na tym samym co mężczyźnie -żeby było miło. Z tą różnicą,
                    > że jako kobieta mam większą moc, żeby tę miło (ść) generować.

                    Ja nie mam większej mocy. I chuj.

                    > Dlatego nauczona doświadczeniem nigdy nie wyczerpuję swoich akumulatorów do koń
                    > ca. Utrata całej mojej energii oznacza, że przestanie być miło.
                    > I już mnie nie rusza, że pokolenia kobiet przede mna czerpaly masochistyczną ra
                    > dość z poświęcania się dla rodziny, kastrujac tym samym swoich mężczyzn.
                    > Pozycja zajechanej Matki Polki pozwala wszak radośnie poczuć swoją przewagę nad
                    > leniwym samcem. Któż by oddał możliwość bycia lepszym, nie?

                    Nie przypisywałabym sobie aż takiej mocy sprawczej:)) Na zajechanie mam w sobie za dużo wolności, lenistwa , hedonizmu i wyjebania.

                    > Piszesz Zawle o jakiś skrajnie patriarchalnych dziadach? Przecież teraz większ
                    > ość mężczyzn to feminiści :-P
                    > Twierdzę raczej, że tu kobieta dokonała złego wyboru mężczyzny. Zapraszając do
                    > związku chłopca trzeba się liczyć, że bedzie wymagał nie tylko ciągłej uwagi, a
                    > le przede wszystkim wyręczania go i opieki.

                    Czytasz urgu? Chłopcem jest czy mężczyzną?:))


                    > Nie o to mi chodziło. Dziecko bez dorosłego nie przeżyje, przyjmuje więc każdą
                    > strategię, która umożliwi mu przetrwanie. Matka, w stanie takiej martyrologii j
                    > aka tu została przedstawiona, nie zabezpiecza jednej z podstawowych potrzeb dzi
                    > ecka- bezwarunkowej miłości.

                    A ja tam nie widziałam martylorogii:)) Wręcz widziałam wkurw że się chce ją upchać w taki właśnie stan....a ona głośno i dobitnie mówi NIE

                    > Już to chyba kiedyś pisałam - mężczyźni naprawdę lubią uszczęśliwiać swoje kobi
                    > ety. Takiej która "zabiega, prosi i jeszcze jest rozczarowana" uszczęśliwić nie
                    > stety nie zdołają.

                    Mężczyni są różni Mabelle. Chociaż bardzo do siebie podobni. Ja się zmieniłam. Nie miałam wyjścia i dobrze mi z tym co się stało. Nawet jeśli zapłacę za to samotnością. Bo jest gorszy jej rodzaj...samotność przy drugim człowieku.
                    • mabelle2000 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 17.06.22, 23:35
                      zawle napisała:

                      > Ja nie mam większej mocy. I chuj.

                      Masz, tylko nie chcesz jej widzieć :-) Dlaczego nie chcesz? Tego nie wiem.

                      > Nie przypisywałabym sobie aż takiej mocy sprawczej:)) Na zajechanie mam w sobie
                      > za dużo wolności, lenistwa , hedonizmu i wyjebania.

                      Pisałam tak ogólnie, z obserwacji :-) U mnie w domu na przykład matka nie narzekała i przez całe życie nie powiedziała złego słowa na ojca.
                      Ale zrobila z niego leniwego psa, bo go wyręczała, głaskała i dopieszczała. A powinno być odwrotnie. Obcięła mu jaja swoją dobrocią. Cholera wie, może w duchu też się czuła od niego lepsza, że ogarnia, a on nie, kto wie?

                      > Czytasz urgu? Chłopcem jest czy mężczyzną?:))

                      Nie wiem, bo z nim nie żyję. Ale wspominał tu kiedyś, że jak mu żona chce udowodnić, że zrobi lepiej, to się z nią nie szarpie i pozwala jej działać . Większość znanych mi mężczyzn tak właśnie zrobi - nie będzie się wyrywać, skoro kobieta umie lepiej.


                      > A ja tam nie widziałam martylorogii:)) Wręcz widziałam wkurw że się chce ją upc
                      > hać w taki właśnie stan....a ona głośno i dobitnie mówi NIE
                      >

                      No może. To był tylko mały fragment. Mogli ją sprowokować, to się wkurzyła.


                      > Mężczyni są różni Mabelle. Chociaż bardzo do siebie podobni.


                      No właśnie. To nawet logiczne jest- wybrać tego co chce uszczęśliwiać, zaufać mu. I niech działa :-)

                      . Ja się zmieniłam.
                      > Nie miałam wyjścia i dobrze mi z tym co się stało. Nawet jeśli zapłacę za to sa
                      > motnością. Bo jest gorszy jej rodzaj...samotność przy drugim człowieku.
                      >

                      A to na pewno.

                      Wiesz jakie wewnętrzne przekonanie dostałam w spadku po babci? "Mężczyzna jak chce, a kobieta - musi". Wyobrażasz sobie? Idąc w życie z takim gównem we łbie odpowiada sie za wszystko. I robi wszystko. Trochę czasu mi zajęło żeby to zmienić ;-)

                      • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 18.06.22, 08:25
                        mabelle2000 napisała:
                        > Masz, tylko nie chcesz jej widzieć :-) Dlaczego nie chcesz? Tego nie wiem.

                        A może na serio nie mam? Jeśli nie wiesz jednej rzeczy, możesz nie wiedziec drugiej. Jeśli wiesz wszystko, nic sie nie dowiesz.

                        > Pisałam tak ogólnie, z obserwacji :-) U mnie w domu na przykład matka nie narze
                        > kała i przez całe życie nie powiedziała złego słowa na ojca.
                        > Ale zrobila z niego leniwego psa, bo go wyręczała, głaskała i dopieszczała. A p
                        > owinno być odwrotnie. Obcięła mu jaja swoją dobrocią. Cholera wie, może w duch
                        > u też się czuła od niego lepsza, że ogarnia, a on nie, kto wie?

                        Nie miałam takiego domu. Dlatego dbałam żeby było miło. POtem nauczyłam się dbać, żeby miło było mnie. Czyli...daję tylko to co chcę, za free. Cieszę się że mam nadwyżkę którą mogę się podzielić bez oczekiwania że dostanę coś w zamian. Jednak w tym dawaniu jestem strasznie analityczna i wyliczona.

                        > Wiesz jakie wewnętrzne przekonanie dostałam w spadku po babci? "Mężczyzna jak c
                        > hce, a kobieta - musi". Wyobrażasz sobie? Idąc w życie z takim gównem we łbie o
                        > dpowiada sie za wszystko. I robi wszystko. Trochę czasu mi zajęło żeby to zmien
                        > ić ;-)


                        Cóż..każdy coś dostał. U mnie chyba poczucie braku sprawiedliwości. A może je sobie tylko dointerpretowałam? Bo ja tekst Twojej babci tak właśnie odbieram...świat na zewnatrz nie jest sprawiedliwy, dlatego, jeśli jej chcesz, to musisz ją sobie sama wziąść.
                        • mabelle2000 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 18.06.22, 08:49
                          zawle napisała:

                          > Nie miałam takiego domu. Dlatego dbałam żeby było miło. POtem nauczyłam się dba
                          > ć, żeby miło było mnie. Czyli...daję tylko to co chcę, za free. Cieszę się że m
                          > am nadwyżkę którą mogę się podzielić bez oczekiwania że dostanę coś w zamian. J
                          > ednak w tym dawaniu jestem strasznie analityczna i wyliczona.

                          Daję bez oczekiwania, ale jestem wyliczona. Nie widzisz tu sprzeczności ?


                          > Cóż..każdy coś dostał. U mnie chyba poczucie braku sprawiedliwości. A może je s
                          > obie tylko dointerpretowałam? Bo ja tekst Twojej babci tak właśnie odbieram...ś
                          > wiat na zewnatrz nie jest sprawiedliwy, dlatego, jeśli jej chcesz, to musisz ją
                          > sobie sama wziąść.

                          Tekst mojej babci w przełożeniu na codzienność oznacza - jestem niewystarczająca taka jaka jestem i muszę bardzo się postarać, żeby zasłużyć na miłość.
                          • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 18.06.22, 11:53
                            mabelle2000 napisała:
                            > Daję bez oczekiwania, ale jestem wyliczona. Nie widzisz tu sprzeczności ?

                            Żadnej. Przeinwestowanie w związku to niezły syf. Zazwyczaj kończy się wymówkami...zrobiłam dla ciebie tak dużo, poświęciłam się tak bardzo. Spójrz na proteinowego. Czy nie chciałby być co najmniej zostawiony w spokoju- przecież nosi te chomąto. Ja robię tylko to, co sprawia mi radość, co mnie nie nadwyręża. Czasami robię znacznie więcej- cieszę się wtedy z tego że mogę pomóc i być dla siebie samej dobrym człowiekiem. Radocha przy dawaniu to niezbędny element.
                            • mabelle2000 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 18.06.22, 12:29
                              zawle napisała:

                              > Żadnej. Przeinwestowanie w związku to niezły syf. Zazwyczaj kończy się wymówka
                              > mi...zrobiłam dla ciebie tak dużo, poświęciłam się tak bardzo. Spójrz na protei
                              > nowego. Czy nie chciałby być co najmniej zostawiony w spokoju- przecież nosi te
                              > chomąto. Ja robię tylko to, co sprawia mi radość, co mnie nie nadwyręża. Czasa
                              > mi robię znacznie więcej- cieszę się wtedy z tego że mogę pomóc i być dla siebi
                              > e samej dobrym człowiekiem. Radocha przy dawaniu to niezbędny element.

                              Opisałaś jak Ty to robisz i jak Ty to widzisz. Ok, rozumiem. A jaki według Ciebie "zysk" miałby mieć w takim razie mężczyzna? To ważne, żeby to wiedzieć, bo w związku są dwie osoby. I czy upewnilaś się czy on aby na pewno widzi to podobnie do Ciebie?
                              • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 18.06.22, 17:49
                                mabelle2000 napisała:
                                > Opisałaś jak Ty to robisz i jak Ty to widzisz. Ok, rozumiem. A jaki według Cieb
                                > ie "zysk" miałby mieć w takim razie mężczyzna? To ważne, żeby to wiedzieć, bo w
                                > związku są dwie osoby. I czy upewnilaś się czy on aby na pewno widzi to podobn
                                > ie do Ciebie?

                                Nie rozumiem pytania. O jaki zysk pytasz i o jaką sytuację? Dla mnie zyskiem jest wszystko co dostaję i co mi się przydaje. Więc dla chłopa pewnie podobnie. Trzeba obserwować co mu sprawia przyjemność i jest dla niego ważne.
                    • obrotowy o to, to... 18.06.22, 16:05
                      zawle napisała:
                      Nawet jeśli zapłacę za to samotnością.
                      Bo jest gorszy jej rodzaj...samotność przy drugim człowieku.


                      o to, to...

                      ale mozna. sie w niej jakos urzadzic...

                      przeprowadzajac sie (fizycznie i mentalnie)

                      do drugiego pokoju - w tym samym mieszkaniu...
                      • zawle Re: o to, to... 18.06.22, 18:12
                        obrotowy napisał:
                        > ale mozna. sie w niej jakos urzadzic...
                        >
                        > przeprowadzajac sie (fizycznie i mentalnie)
                        >
                        > do drugiego pokoju - w tym samym mieszkaniu...

                        jak 50 latek w pomieszczeniu w piwnicy u mamusi?;))
                        • obrotowy o nie, to... 18.06.22, 18:56
                          zawle napisała:
                          > jak 50 latek w pomieszczeniu w piwnicy u mamusi?;))


                          Mamusia (niestety) juz nie zyje,

                          a pokoj ma wlasne okno z widokiem na Swiat (stary, bo stary, ale jary).
                          • zawle Re: o nie, to... 19.06.22, 06:13
                            obrotowy napisał:
                            > a pokoj ma wlasne okno z widokiem na Swiat (stary, bo stary, ale jary.

                            gratuluję okna... to znaczy że mamusia nadopiekuńcza
                            • obrotowy Re: o nie, to... 19.06.22, 16:28
                              zawle napisała:
                              > gratuluję okna... to znaczy że mamusia nadopiekuńcza


                              - chyba mamusi ?

                              podobno mezczyzna (zazwyczaj) chce miec taka zone - jak mial matke.

                              ale NATURA nie jest sprawiewdliwa. Niektorym trafiaja sie lepsze zony (od matki) - a niektorym gorsze :)
                              • mabelle2000 Re: o nie, to... 23.06.22, 16:31
                                obrotowy napisał:

                                > ale NATURA nie jest sprawiewdliwa. Niektorym trafiaja sie lepsze zony (od matki
                                > ) - a niektorym gorsze :)

                                A to pewnie dlatego Obrotowy, że chętnego los ciągnie, a niechętnego wlecze :-)
                                Partnerka się nie trafia, partnerkę się wybiera.
          • mabelle2000 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 16.06.22, 11:24
            urquhart napisał:

            > Jak miło ci spotkać tu widzieć i czytać znów Mabelle.

            Cała przyjemność po mojej stronie :-) Poza tym dodatkowo otwierasz mi Urqu w mózgu olfaktoryczną przegrodkę z napisem Encre Noire ;-)


            > Jedne kobiety czują wewnętrzną moc z przekonania że są muzą uskrzydlają i obdar
            > owują facetów którzy za ich pięknem i atrakcyjnością idą jak dziki w kartofle

            Kobieta nie zbuduje w mężczyźnie męskości, może ją tylko w mężczyźnie wzmacniać i jej nie niszczyć :-)
            Zgodzę się jednak z Tobą, że wszystko to co może dać mężczyźnie, to zaproszenie go na "poziom serca" , bo tam jest wszystko to za czym mężczyzna tęskni - jest spokój, jest radość, w ogóle są emocje, z ktorymi mężczyźni generalnie mają gorszy kontakt niż kobiety.
            Wiem i przekonałam się o tym wielokrotnie, że jeśli będę w mojej bliskiej relacji na "poziomie głowy", czyli po stronie twardych argumentów, to zawsze bedziemy na ringu. Tyle że ring mężczyzna ma na zewnątrz, w domu on już nie chce i nie potrzebuje walczyć.

            > , a inne dokładnie odwrotnie czyją wewnętrzną moc z pozbawiania ich niedojrzały
            > ch zachcianek i kontrolowania facetów przez dystrybucje tego czego im bardzo b
            > rakuje.

            Jak człowiekowi czegoś "bardzo brakuje", to znaczy że jest jeszcze na etapie dziecka, a nie dorosłego. I pierwsze co powinien zrobić, to nauczyć się szczęśliwego życia sam ze sobą.
            Jak stanie się niezależny emocjonalnie, to dopiero wtedy ma szansę na szczęśliwy związek.
            • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 17.06.22, 20:24
              mabelle2000 napisała:
              > Kobieta nie zbuduje w mężczyźnie męskości, może ją tylko w mężczyźnie wzmacniać
              > i jej nie niszczyć :-)

              A ja to myślę całkiem na odwrót:)) Cokolwiek znaczy męskość i kobiecość- zakładam że mniej więcej wiem co dla was znaczy....kobieta może zbudować w mężczyżnie męskość, ale na pewno jej nie może zniszczyć.
              • mabelle2000 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 17.06.22, 21:04
                zawle napisała:

                > .kobieta może zbudować w mężczyżnie
                > męskość, ale na pewno jej nie może zniszczyć.
                >

                Oczywiście, ze facet w silnej męskiej energii nie da się zniszczyć. Ale się wycofa. Wycofa dosłownie z życia tej właśnie kobiety, albo na kanapę, albo w porno, różnie.


                • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 17.06.22, 22:24
                  mabelle2000 napisała:
                  > Oczywiście, ze facet w silnej męskiej energii nie da się zniszczyć. Ale się wyc
                  > ofa. Wycofa dosłownie z życia tej właśnie kobiety, albo na kanapę, albo w porno
                  > , różnie.

                  Każdy ma swoje dno, nie mi oceniać. Jednak...spotkałam na swojej drodze facetów którzy nigdzie się nie wycofywali, bo od samego poczatku nie pozwalali być żle traktowani. Nawet od jednego takiego usłyszałam...piewszy raz to nie moja wina, drugi już tak- znaczy że za pierwszym nie zareagowałem adekwatnie. Mrauuuu.....
                  • mabelle2000 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 17.06.22, 23:57
                    zawle napisała:

                    > Każdy ma swoje dno, nie mi oceniać. Jednak...spotkałam na swojej drodze facetów
                    > którzy nigdzie się nie wycofywali, bo od samego poczatku nie pozwalali być żle
                    > traktowani. Nawet od jednego takiego usłyszałam...piewszy raz to nie moja wina
                    > , drugi już tak- znaczy że za pierwszym nie zareagowałem adekwatnie. Mrauuuu...

                    No ja wiem, to sie może wydawać niesprawiedliwe. No i wkurzające też , bo dlaczego się niby wycofują bez walki ?
                    Ale wiem już teraz, że taka walka na "męskim" poziomie jest strasznie dla kobiety niszcząca. Więc może to lepiej, że oni nie chcą z nami walczyć. Bo nawet gdybym wygrała z facetem na argumenty, to jest to pozorne zwycięstwo. Ostatecznie w jego oczach tracę moją kobiecą "magiczność " i staję się kumplem, facetem, kimś do walki i do konkurowania. Słaba perspektywa jak dla mnie.
                    • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 18.06.22, 08:32
                      mabelle2000 napisała:
                      > No ja wiem, to sie może wydawać niesprawiedliwe. No i wkurzające też , bo dlacz
                      > ego się niby wycofują bez walki ?
                      > Ale wiem już teraz, że taka walka na "męskim" poziomie jest strasznie dla kobie
                      > ty niszcząca. Więc może to lepiej, że oni nie chcą z nami walczyć. Bo nawet gdy
                      > bym wygrała z facetem na argumenty, to jest to pozorne zwycięstwo. Ostatecznie
                      > w jego oczach tracę moją kobiecą "magiczność " i staję się kumplem, facetem, ki
                      > mś do walki i do konkurowania. Słaba perspektywa jak dla mnie.

                      Nie wiem o czym piszesz..te męskie i damskie cechy, energie i fluidy:)) Wycofywanie się, ustępowanie pola to chyba bardzo "damskie" jest według tego podziału? Z drugim dojrzałym człowiekiem nie musisz walczyć. Do walki nigdy nie dojdzie. Bo nikt nie jest słabszy czy silniejszy. Bo nikt nie pozwoli żeby druga strona wchodziła na po schodach agresji. Wygrana na argumenty? Jednak zakładasz walkę. I w tej sytuacji ustawiasz się w roli osoby która się wycofuje. To manipulacja. Ale nadal grzeżniemy w tezach....prawdziwe życie dzieje się w konkretnych sytuacjach.
                      • mabelle2000 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 18.06.22, 09:07
                        zawle napisała:

                        > Nie wiem o czym piszesz..te męskie i damskie cechy, energie i fluidy:))

                        Też mi się czasem wydaje, że mężczyźni są z innego świata :-D

                        Wycofyw
                        > anie się, ustępowanie pola to chyba bardzo "damskie" jest według tego podziału?

                        To nie jest ustepowanie.
                        Szacunek do mężczyzny nie polega na tym, że będę uległa i będę mu się podkładać, to oznacza że akceptuję go takim jaki jest.

                        > Z drugim dojrzałym człowiekiem nie musisz walczyć. Do walki nigdy nie dojdzie.
                        > Bo nikt nie jest słabszy czy silniejszy. Bo nikt nie pozwoli żeby druga strona
                        > wchodziła na po schodach agresji.

                        W teorii masz rację. Teoria pada jednak na poziomie komunikacji. Moja przyjaciółka, jedna czy druga, odczytuje moje emocje w lot, z mężczyznami muszę się bardziej postarać jeśli chcę byc dobrze zrozumiana.

                        Wygrana na argumenty? Jednak zakładasz walkę
                        > . I w tej sytuacji ustawiasz się w roli osoby która się wycofuje. To manipulacj
                        > a. Ale nadal grzeżniemy w tezach....prawdziwe życie dzieje się w konkretnych sy
                        > tuacjach.

                        Manipulacja to by była gdybym chciała dostać /wyłudzić od mojego mężczyzny coś czego on sam z siebie nie chciałby mi dać. Po to żeby zaspokoić wyłącznie swój interes, z jego stratą. To jest definicja manipulacji.
                        Dlatego jeśli o coś czasem proszę, to równocześnie zakładam, że on tej prośby spełnić nie musi. Ja mam takie samo prawo.

                        • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 18.06.22, 12:02
                          mabelle2000 napisała:
                          > Też mi się czasem wydaje, że mężczyźni są z innego świata :-D

                          Czasami mam wrażenie że przypisujesz mi myśli które nie są moje:)) Uważam że przypisywanie płci pewnych cech i odmawianie ich drugiej jest głupie. Nie widzę kosmitów w facetach. Niektóre baby też są mi kompletnie obce.

                          > W teorii masz rację. Teoria pada jednak na poziomie komunikacji. Moja przyjació
                          > łka, jedna czy druga, odczytuje moje emocje w lot, z mężczyznami muszę się bard
                          > ziej postarać jeśli chcę byc dobrze zrozumiana.

                          Wypróbuj prosty myk....poproś pana żeby spróbował sobie wyobrazić co sam czułby w takiej sytuacji:)) Zazwyczaj czują:))


                          > Manipulacja to by była gdybym chciała dostać /wyłudzić od mojego mężczyzny coś
                          > czego on sam z siebie nie chciałby mi dać. Po to żeby zaspokoić wyłącznie swój
                          > interes, z jego stratą. To jest definicja manipulacji.
                          > Dlatego jeśli o coś czasem proszę, to równocześnie zakładam, że on tej prośby s
                          > pełnić nie musi. Ja mam takie samo prawo.


                          Manipulacja jest wtedy gdy zmieniasz świadomie dane. I ty to robisz. Albo i nie. Bo może mówimy o tym samym? Tylko Ty sobie wyobrażasz że ja nie mam umiaru i zdrowego rozsądku a ja że ty manipulujesz:))
                          • mabelle2000 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 18.06.22, 12:42
                            zawle napisała:


                            > Czasami mam wrażenie że przypisujesz mi myśli które nie są moje:)) Uważam że p
                            > rzypisywanie płci pewnych cech i odmawianie ich drugiej jest głupie. Nie widzę
                            > kosmitów w facetach. Niektóre baby też są mi kompletnie obce.

                            Ależ ja niczego nikomu nie odmawiam :-) Ja tylko zauważam, że się różnimy. Ta różnica nas przecież kręci, to na niej buduje się pożądanie, napięcie seksualne. "Zrównanie" obu stron prowadzi do tego, że zdycha seks.
                            Osobiście wolę równowagę niż równość ;-)


                            > Wypróbuj prosty myk....poproś pana żeby spróbował sobie wyobrazić co sam czułby
                            > w takiej sytuacji:)) Zazwyczaj czują:))

                            Wiesz co zawsze było moim błędem? Że w porę, zawczasu nie otworzyłam jadaczki. Mężczyzna żeby odnieść się do tego co ja czuję, musi to usłyszeć. Nie w formie pretensji oczywiście. On nie czyta mi w myślach.


                            > Manipulacja jest wtedy gdy zmieniasz świadomie dane. I ty to robisz. Albo i nie
                            > . Bo może mówimy o tym samym? Tylko Ty sobie wyobrażasz że ja nie mam umiaru i
                            > zdrowego rozsądku a ja że ty manipulujesz:))
                            >

                            Przeczytalam trzy razy, ale nie rozumiem. Wyjaśnij mi to proszę jeszcze raz, jeśli możesz :-)
                            Spadam teraz na dwa dni, ale bardzo chętnie przeczytam.
                            • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 18.06.22, 18:07
                              mabelle2000 napisała:
                              > Ależ ja niczego nikomu nie odmawiam :-) Ja tylko zauważam, że się różnimy. Ta r
                              > óżnica nas przecież kręci, to na niej buduje się pożądanie, napięcie seksualne.
                              > "Zrównanie" obu stron prowadzi do tego, że zdycha seks.
                              > Osobiście wolę równowagę niż równość ;-)

                              Mnie różnice nie kręcą. Jestem sprawcza, stanowcza, konkretna. Myślisz że mnie kręcą rozmyte pipy? Nie chodzę w szpilkach i koronkach tylko noszę się "naturalnie". I lubię naturalnie noszących się facetów. Mam swoje poglądy i zainteresowania i fajnie gdy je dzielę z chłopem. Jakie różnice kręcą? Mi seks padł tylko raz w życiu...zacięłam się stawiając po raz 100 maszt:))


                              > Wiesz co zawsze było moim błędem? Że w porę, zawczasu nie otworzyłam jadaczki.
                              > Mężczyzna żeby odnieść się do tego co ja czuję, musi to usłyszeć. Nie w formie
                              > pretensji oczywiście. On nie czyta mi w myślach.

                              Hoho...widzisz jak się różnimy? A jakoś mnie nie jarasz;)


                              Myślę że z Twoim świecie są kobiety konie ( nawet pijanego chłopa zaciągną do domu i okryją sianem), pajączyce ( wyssą krew i porzucą wyplujkę;) oraz upośledzoniaki ( chłop musi ich z pogody i adresu przepytywać, bo by do chałupy nie trafiła. Ty jesteś jako dojrzały obserwator. Myślę że zmiana jakiej w sobie dokonałaś jest tak wielka że na serio medal i gożdziki.

                              Ja myślę że nawet zdrowa i dojrzała kobieta ma w sobie małe części konia, pajęczycy i upośledzoniaka:)) Świadomość własnej skomplikowanej natury pozwala dalej się rozwijać i tym cieszyć.

                              Tyle na temat różnic.

                              Gdy wejdziemy w szczegóły...jak mam do zwalenia pół tony węgla, to bardzo się ucieszę i oddam szypę mojemu chłopu. Ale zlew naprawię prawie zawsze sama- bo lubię i umiem i mnie to cieszy. O zmianę opony poproszę nieomal ze łzami w oczach bo boję się wszystkiego co dotyczy auta:))
                              Jeśli też tak masz to ok. A mi się wydaje że tak masz. Ja zakładam że większość mniej więcej tak ma. Ty że nieomal każda wyrwie facetowi szypę, wniesie lodówkę na 3 piętro i wymieni opony nawet w aucie sąsiada żeby mieć władzę i czuć się potrzebna. Po czym wlezie na stos opon, podłoży węgiel i poleje się benzyną oraz sama podpali:)) Coraz mniej takich kobiet. Ale są.
                              • mabelle2000 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 23.06.22, 16:53
                                zawle napisała:

                                > Mnie różnice nie kręcą. Jestem sprawcza, stanowcza, konkretna.

                                Super cechy. I jeszcze decyzyjna, świetnie działająca pod presją czasu, zawsze szukająca rozwiązań, zwinna, dobrze zorganizowana, wytrwała. Wszystko to świetnie się sprawdza i bardzo się przydaje w mojej pracy zawodowej. Pytanie tylko ile z tych cech jest przydatnych w moim miłym, przytulnym domu?
                                Co w tym domu byłoby na tyle ważne, żebym musiała pozostawać w stanie ciągłej koncentracji?


                                > Myślę że z Twoim świecie są kobiety konie ( nawet pijanego chłopa zaciągną do d
                                > omu i okryją sianem), pajączyce ( wyssą krew i porzucą wyplujkę;) oraz upośled
                                > zoniaki ( chłop musi ich z pogody i adresu przepytywać, bo by do chałupy nie tr
                                > afiła.

                                To wszystko są idealne przykłady kontrolowania :-) Jeśli zrobię to i to, to mężczyzna zachowa się tak i tak.
                                Czyli zamiast koncentrować się na sobie, na swoich działaniach, próbuję ogarnąć faceta i na niego wpływać.
                                I to jest niefajne. Takich działań świadomie należy zaniechać .

                                > Gdy wejdziemy w szczegóły...jak mam do zwalenia pół tony węgla, to bardzo się u
                                > cieszę i oddam szypę mojemu chłopu. Ale zlew naprawię prawie zawsze sama- bo lu
                                > bię i umiem i mnie to cieszy. O zmianę opony poproszę nieomal ze łzami w oczach
                                > bo boję się wszystkiego co dotyczy auta:))
                                > Jeśli też tak masz to ok. A mi się wydaje że tak masz. Ja zakładam że większość
                                > mniej więcej tak ma. Ty że nieomal każda wyrwie facetowi szypę, wniesie lodówk
                                > ę na 3 piętro i wymieni opony nawet w aucie sąsiada żeby mieć władzę i czuć się
                                > potrzebna. Po czym wlezie na stos opon, podłoży węgiel i poleje się benzyną or
                                > az sama podpali:)) Coraz mniej takich kobiet. Ale są.

                                To są wszystko rzeczy Zawle, czynności, zadania. Mnie chodzi o to, żeby tak bardziej po kobiecemu - mniej myśleć, a więcej czuć...
                                • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 23.06.22, 21:34
                                  mabelle2000 napisała:
                                  > Super cechy. I jeszcze decyzyjna, świetnie działająca pod presją czasu, zawsze
                                  > szukająca rozwiązań, zwinna, dobrze zorganizowana, wytrwała.pytanie tylko il
                                  > e z tych cech jest przydatnych w moim miłym, przytulnym domu?
                                  > Co w tym domu byłoby na tyle ważne, żebym musiała pozostawać w stanie ciągłej k
                                  > oncentracji?

                                  dokładnie wszystko mi się sprawdza... Gdy już szybko i sprawnie uporam się z obowiązkami i kłopotami, mam czas na relaks i budowanie przytulności. I nie wprowadza mnie to w ciągły stan gotowości, ale go ogranicza do zadania.


                                  > To wszystko są idealne przykłady kontrolowania :-) Jeśli zrobię to i to, to męż
                                  > czyzna zachowa się tak i tak.
                                  > Czyli zamiast koncentrować się na sobie, na swoich działaniach, próbuję ogarnąć
                                  > faceta i na niego wpływać.
                                  > I to jest niefajne. Takich działań świadomie należy zaniechac

                                  to są przykłady przystosowania. Nie nadawałabym im biegunów. wszystko w zbyt dużych ilościach jest niefajne. w małych jest normalne. więcej zaufania do siebie i samoakceptacji. mniej autokontroli... czyli myślenia jaką sobie siebie wymyslilam


                                  > To są wszystko rzeczy Zawle, czynności, zadania. Mnie chodzi o to, żeby tak bar
                                  > dziej po kobiecemu - mniej myśleć, a więcej czuć...

                                  to jest większa część życia i należy poświęcać jej jak najmniej czasu kierując się intuicjs i rozumem. Czucie odbywa się bez mojej świadomości... jest jak oddychanie... po prostu jest.
                                  • mabelle2000 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 24.06.22, 11:21
                                    zawle napisała:

                                    > to są przykłady przystosowania. Nie nadawałabym im biegunów. wszystko w zbyt du
                                    > żych ilościach jest niefajne. w małych jest normalne. więcej zaufania do siebie
                                    > i samoakceptacji. mniej autokontroli... czyli myślenia jaką sobie siebie wymys
                                    > lilam

                                    A Tobie się czasem Zawle nie pomyliła samoakceptacja z narcystycznym oczekiwaniem, że otoczenie będzie mnie akceptować bezwarunkowo? :-)
                                    Jestem tyranem i pieniaczem dla podwładnych, ale to dlatego, że mam silny charakter. Mój chłop nie ma celu w życiu? Ja mu znajdę, wszyscy wiedzą, że jestem opiekuńcza i mam serce na dłoni. No coś w ten deseń.


                                    • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 24.06.22, 12:52
                                      mabelle2000 napisała:
                                      > A Tobie się czasem Zawle nie pomyliła samoakceptacja z narcystycznym oczekiwani
                                      > em, że otoczenie będzie mnie akceptować bezwarunkowo? :-)
                                      > Jestem tyranem i pieniaczem dla podwładnych, ale to dlatego, że mam silny chara
                                      > kt

                                      ile ja dyrekcji nie przerobilam. Tyranow i pieniaczy też. Tyle że nigdy tak o nich sama nie pomyślałam... dla mnie byli spoko.
                                      Jeslu cie ktoś potraktuje źle to za pierwszym razem nie jest to twoja wina... za dtugim najczęściej jest.

                                      Mój chłop nie ma celu w życiu? Ja mu znajdę, wszyscy wiedzą, że jestem op
                                      > iekuńcza i mam serce na dłoni. No coś w ten deseń.

                                      a ta znowu swoje... cała na biało wśród tych głupich przemociwych, władczych i niekobiecych bab..... 😂😂
                                      • mabelle2000 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 24.06.22, 18:04
                                        zawle napisała:

                                        > a ta znowu swoje... cała na biało wśród tych głupich przemociwych, władczych i
                                        > niekobiecych bab..... 😂😂

                                        Jak Ci nie pasuje, to zmień "baba" na "chłop". Sens jest identyczny. Kontrolowanie innych, zamiast zajęcie się swoim ogródkiem, dotyczy obu płci.
                                        A sądząc po tym, że wyskoczyłas personalnie, cechy kontrolera raczej nie są Ci obce :-)

                                        • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 24.06.22, 20:31
                                          mabelle2000 napisała:

                                          > zawle napisała:
                                          > Jak Ci nie pasuje, to zmień "baba" na "chłop". Sens jest identyczny. Kontrolowa
                                          > nie innych, zamiast zajęcie się swoim ogródkiem, dotyczy obu płci.
                                          > A sądząc po tym, że wyskoczyłas personalnie, cechy kontrolera raczej nie są Ci
                                          > obce :-)

                                          a jak mam nie personalnie, gdy mówię o tobie i do ciebie? 😁 nie wiem jak to jest z tą kontrola bo ja zbyt dużo takich ludzi nie spotykam na swojej drodze... ale czytałam co tam napisałaś o zapalnikach... 😁
                        • aandzia43 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 26.06.22, 12:41
                          "Z drugim dojrzałym człowiekiem nie musisz walczyć. Do walki nigdy nie dojdzie.
                          > Bo nikt nie jest słabszy czy silniejszy. Bo nikt nie pozwoli żeby druga strona
                          > wchodziła na po schodach agresji.

                          W teorii masz rację. Teoria pada jednak na poziomie komunikacji. Moja przyjaciółka, jedna czy druga, odczytuje moje emocje w lot, z mężczyznami muszę się bardziej postarać jeśli chcę byc dobrze zrozumiana."

                          Mit prawidłowego odczytywania cudzych emocji przez kobiety i jakiegoś dogłębnego upośledzenia mężczyzn w tym temacie. Z kilkudziesięcioletniej praktyki wynika mi że np. mój brat i kilku kumpli lepiej obczajają moje emocje niż kilka koleżanek. Dobre dziewczyny, ale z różnych przyczyn zamknięte na pewne rejestry. Tym facetom nic nie muszę tłumaczyc, tym dziewczynom trzeba jak sołtys krowie na miedzy. Przy czym zaobserwowałam, ze lekki zespół Aspergera jest mniejszym problemem niż mocno zatrzaśnięte klapki z przyczyn powiedzmy charakterologicznych na które nałożyły się jeszcze jakieś twardo wklepane zniekształcenia oglądu świata. Ta z aspergerem ale brakiem uprzedzeń "tak jest, ja wiem najlepiej i basta!" i z otwartością i ciekawością, na bazie obserwacji, pilnego słuchania bliźnich i analizy całkiem trafnie po jakimś czyta ludzi, przynajmniej zaprzyjaźnionych. Ta bez dysfunkcji ale z bardzo utrwalonym schematem nie przyjmuje do wiadomości że ktoś może mieć inaczej niż ona. To nie zawsze narcyzice, częściej dziewczyny ogromnym nawisem skalnym mechanizmów obronnych.
                          • urquhart Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 27.06.22, 08:03
                            aandzia43 napisała:

                            > W teorii masz rację. Teoria pada jednak na poziomie komunikacji. Moja przyjació
                            > łka, jedna czy druga, odczytuje moje emocje w lot, z mężczyznami muszę się bard
                            > ziej postarać jeśli chcę byc dobrze zrozumiana."
                            >
                            > Mit prawidłowego odczytywania cudzych emocji przez kobiety i jakiegoś dogłębneg
                            > o upośledzenia mężczyzn w tym temacie.

                            W ogóle temat komunikacji jest całkowicie przereklamowany moim zdaniem a nie doceniony temat nastawienia i dobrych chęci.
                            Co z tego że szef ma super jasną jasną komunikację że chce podwyżkę jak nie ma nastawienia i ochoty płacić więcej ?

                            W znanych mi niesatysfakcjonujących związkach co z tego ze babki świetnie wiedzą o co chodzi facetom jak po protu nie mają ochty spełniać ich "niedojrzałych zachcianek" jak to ujęła ta z ohme "przebieranek i erotycznych maratonów". Ktoś kto ma dobrą wolę nazwałby to niedobraniem. Komunikacja z kobietami jest o tyle może trudniejsza że lista oczekiwań jest tak długa i nieskończońca się że to temat licznych dowcipów.
                            • aandzia43 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 27.06.22, 13:00
                              > W ogóle temat komunikacji jest całkowicie przereklamowany moim zdaniem a nie do
                              > ceniony temat nastawienia i dobrych chęci.
                              > Co z tego że szef ma super jasną jasną komunikację że chce podwyżkę jak nie ma
                              > nastawienia i ochoty płacić więcej ?

                              Komunikacja z kobietami jest o tyl
                              > e może trudniejsza że lista oczekiwań jest tak długa i nieskończońca się że to
                              > temat licznych dowcipów.

                              Rozumiem, że kobieta to ten wyłuszczający że chce podwyżkę, a mężczyzna nie ma nastawienia i nie chce wyskakiwać z kasy. Ma złe nastawienie i brak mu dobrych chęci. Ok.


                              > W znanych mi niesatysfakcjonujących związkach co z tego ze babki świetnie wiedz
                              > ą o co chodzi facetom jak po protu nie mają ochty spełniać ich "niedojrzałych z
                              > achcianek" jak to ujęła ta z ohme "przebieranek i erotycznych maratonów". Ktoś
                              > kto ma dobrą wolę nazwałby to niedobraniem

                              Otwieram szafę a tam Urqu ze wzgardzonymi przebierankami. A to tylko jeden wątek.
                              • urquhart Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 27.06.22, 13:39
                                aandzia43 napisała:

                                > Rozumiem, że kobieta to ten wyłuszczający że chce podwyżkę, a mężczyzna nie ma
                                > nastawienia i nie chce wyskakiwać z kasy. Ma złe nastawienie i brak mu dobrych
                                > chęci. Ok.

                                Pokolenie Ikea na dniach przypomniał serie dowcipów w temacie. Najbardziej mnie ujmuje:
                                "Nie-rozumiem-jak-facet-z-dwoma-nerkami-moze-nie-miec-pieniedzy na prezent"

                                > Otwieram szafę a tam Urqu ze wzgardzonymi przebierankami. A to tylko jeden wąte
                                > k.

                                No wątek nastawienia i dobrych chęci kołacze we mnie razem z twoim cytatem o ochocie i motywacji .

                                Natomiast miałem szczęście być na wielu rozbieranych imprezach na zaproszenie na których nie było sporo atrakcyjnych babek które miały tę ochotę ponadprzeciętną na męża i nie tylko, na przebieranki, rozbieranki i seksualne maratony (większość z nich mając gromadkę dzieci ) wiec mnie interesują gdzie są do tego klucze tej motywacji i ochoty o której pisałaś.
                                • aandzia43 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 27.06.22, 14:11

                                  > No wątek nastawienia i dobrych chęci kołacze we mnie razem z twoim cytatem o oc
                                  > hocie i motywacji .

                                  Przestanie ci się kołatać jak sobie przypomnisz, że moja wypowiedź dotyczyła prostej stytuacji: nie chcę się dla kogoś starać to nie jestem z nim w związku.


                                  > Natomiast miałem szczęście być na wielu rozbieranych imprezach na zaproszenie n
                                  > a których nie było sporo atrakcyjnych babek które miały tę ochotę ponadprzecięt
                                  > ną na męża i nie tylko, na przebieranki, rozbieranki i seksualne maratony (więk
                                  > szość z nich mając gromadkę dzieci ) wiec mnie interesują gdzie są do tego klu
                                  > cze tej motywacji i ochoty o której pisałaś.

                                  Jak wyżej - pisałam o ochocie i motywacji która skłania mnie w ogóle do wejścia w relację albo utrzymania jej. Jak nie mam ochoty się starać to nie ma związku. Już nie ma albo w ogóle się nie zaczął na dobre. Przypominam kontekst ponieważ masz problemy z prawdomównością. Więc chyba nie pisałam o takiej ochocie i motywacji o których ty piszesz, inne światy.
                                  Klucz do motywacji, wstęp do działań, to przede wszystkim położenie jakiegoś przedsięwzięcia w granicach swoich możliwości psychicznych i fizycznych. Dla nikogo nie wzięłabym nigdy udziału w ostrym grupowych fiki miki. Gdyby takie zabawy leżały w kręgu moich zainteresowań na pewno kiedyś (miałam na to wiele lat) spróbowałabym tego, dla siebie samej oczywiście. Panie z twoich kręgów rozrywkowych po prostu lubią te zabawy (zdrowo na głowę), może część nie lubi, męczy się albo śmiertelnie nudzi, ale nie ma innego wyjścia bo jest emocjonalnie albo finansowo uzależniona od partnera (niezdrowo na głowę). Dziwne że inteligentny niemłody człowiek nie czai takich banałów.
                                  • urquhart Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 28.06.22, 04:01
                                    aandzia43 napisała:

                                    > Przestanie ci się kołatać jak sobie przypomnisz, że moja wypowiedź dotyczyła pr
                                    > ostej stytuacji: nie chcę się dla kogoś starać to nie jestem z nim w związku.

                                    Ustalmy co jest faktem:

                                    "Kitty, inna będzie chciała tego samego, ale jak będzie kochająca i wymarzona to da mu.więcej/on.będzie.z tego więcej miał. Abstrahując od przypadku Proteinowego. Każdy chłop chce żebym ogarniała podobne sprawy w.życiu, ale dla jednych chce mi się to robić, dla innych nie mam motywacji"

                                    Odnosisz się do sytuacji ogólnej, a potem do swojej , natomiast to co innego mi to do "nie chcę się dla kogoś starać to nie jestem z nim w związku" .
                                    Opinią moją jest odczytuje ot że to pewna brutalna prawda celnie ujęta po kobiecemu , ogólna , hipergamii że większość kobiet jest z tym co ją zechce się związać, a nie z tym wymarzonym to i mam mało...


                                    > Klucz do motywacji, wstęp do działań, to przede wszystkim położenie jakiegoś pr
                                    > zedsięwzięcia w granicach swoich możliwości psychicznych i fizycznych. Dla niko
                                    > go nie wzięłabym nigdy udziału w ostrym grupowych fiki miki. Gdyby takie zabawy
                                    > leżały w kręgu moich zainteresowań na pewno kiedyś (miałam na to wiele lat) sp
                                    > róbowałabym tego, dla siebie samej oczywiście. Panie z twoich kręgów rozrywkowy
                                    > ch po prostu lubią te zabawy (zdrowo na głowę), może część nie lubi, męczy się
                                    > albo śmiertelnie nudzi, ale nie ma innego wyjścia bo jest emocjonalnie albo fin
                                    > ansowo uzależniona od partnera (niezdrowo na głowę). Dziwne że inteligentny nie
                                    > młody człowiek nie czai takich banałów.

                                    Zabawne ponad dekadę temu spieraliśmy z odwrotnych pozycji co do tematu kobiet lubiących seks.

                                    • aandzia43 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 28.06.22, 15:56
                                      > Odnosisz się do sytuacji ogólnej, a potem do swojej , natomiast to co innego mi
                                      > to do "nie chcę się dla kogoś starać to nie jestem z nim w związku" .

                                      Odnoszę się w tej dyskusji, nie tylko jednym poście, do żadnej sytuacji ogólnej tylko do braku miłości w związku obmawianego Proteinowego (który zresztą bierze udział w obmawianiu :-)) i niedobraniu się partnerów. Jakby się kochali, on ją kochał a ona jego to by dawali sobie więcej, na fali pozytywnych emocji. Nie kochają się, nie dobrali się to się nie lubią, nie mają ochoty czy możliwości psychicznych dawać sobie więcej i otwierać się przed sobą i jest jak jest, a rozwiązywać związku nie chcą z jakichś pozauczuciowych powodów. Co do drugiej częsci wypowiedzi - z całokształtu moich wypowiedzi na forum powinieneś dobrze wiedzieć, że nie wchodzę w relacje jeśli brakuje mi pozytywnego nastawienia, nie staram się już wstępie, na etapie przyglądania się sobie. Chyba że ci ta wiedza nie na rękę, ok.


                                      >
                                      > Zabawne ponad dekadę temu spieraliśmy z odwrotnych pozycji co do tematu kobiet
                                      > lubiących seks.

                                      Nie bardzo wiem co w twoim ujęciu znaczy odwrotna pozycja w temacie "kobiety lubiace seks". Możesz rozwinąć, ale nie musisz.
                                • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 27.06.22, 18:01
                                  urquhart napisał:
                                  > Natomiast miałem szczęście być na wielu rozbieranych imprezach na zaproszenie n
                                  > a których nie było sporo atrakcyjnych babek które miały tę ochotę ponadprzecięt
                                  > ną na męża i nie tylko, na przebieranki, rozbieranki i seksualne maratony (więk
                                  > szość z nich mając gromadkę dzieci ) wiec mnie interesują gdzie są do tego klu
                                  > cze tej motywacji i ochoty o której pisałaś.

                                  A ja miałam okazję być na wielu kościelnych spotkaniach i tam nikt sie nie rozbieral a kobiety były promowane za życie w czystości. Nawet taką rymowankę z ust faceta słyszałam...nie pamiętam oryginału, ale chodziło mniej więcej o to, że żona nie musi być szczupła/ładna/seksowna, byle była bogobojna i czysta.

                                  A tak pośrodku....nigdy, przenigdy nie byłam w chłopem który chciałby wziąć do ręki dildo. Nieomal każdy mówił że nie lubi "udziwnień". Jak widzisz Twój świat nie jest jedynym właściwym.
                            • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 27.06.22, 18:07
                              urquhart napisał: Komunikacja z kobietami jest o tyl
                              > e może trudniejsza że lista oczekiwań jest tak długa i nieskończońca się że to
                              > temat licznych dowcipów.

                              No błagam Cię. Ja mam bardzo krótką listę. Mniej więcej taką jak mężczyżni...ja chcę tylko jednego...żeby było miło. I za to robię odpowiedzialnym faceta. Jak się spostara, to mi się zachce chcieć. Dokładnie jak u faceta. Podoba mi się:))
                              • aandzia43 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 27.06.22, 18:17
                                zawle napisała:

                                > urquhart napisał: Komunikacja z kobietami jest o tyl
                                > > e może trudniejsza że lista oczekiwań jest tak długa i nieskończońca się
                                > że to
                                > > temat licznych dowcipów.
                                >
                                > No błagam Cię. Ja mam bardzo krótką listę. Mniej więcej taką jak mężczyżni...ja
                                > chcę tylko jednego...żeby było miło. I za to robię odpowiedzialnym faceta. Jak
                                > się spostara, to mi się zachce chcieć. Dokładnie jak u faceta. Podoba mi się:)
                                > )

                                Lubię to :-D :-D :-D
        • proteinowy2 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 12.06.22, 21:24
          mabelle2000 napisała:

          > Cześć Urqu :-) Cześć Wszystkim :-)

          > A teraz na serio. Mężczyźni łapią się na uśmiech, na lekkość, na radość, optymi
          > zm i zadowolenie z życia. Ten rodzaj aury wyczuwają bezbłędnie od kobiety, nawe
          > t jeśli nie jest ona ubrana w sexi ciuchy, nie ma krótkiej spódniczki, szpilek
          > itd.
          >
          > Więc to "staranie", o którym piszesz, to raczej radość z faktu, że się jest kob
          > ietą, że czuje się swoją wewnętrzną moc, to głębokie przekonanie że "ja jestem
          > ok i ty jesteś ok, szanuję cię, bo szanuję siebie".
          >
          > "Staraniem" na pewno nie jest strategia przebieranek na czas polowania :-)

          Czesc Mabelle, czesc wszyscy.
          Jak Ci sie uklada?

          Trudno sie nie zgodzic z tym co piszesz.

          Subiektywne doszczegolowienie:
          Zalezy w jakim stadium zycia dany dzik sobie ryćka.
          Na wszesnym, powarchlakowym, zapach swieżej "gleby" doslownie odbiera zdolnosc myslenia.

          Ten stan o ktorym Ty piszesz pamietam ze swoich lat 30.

          Teraz po dwudziestu kilku latach życia w chlewiku jest jeszcze inaczej.
          Z grubsza: osobiscie nie rozwalilbym tego teraz dla nikogo. Nie zeby chlewik byl taki zajebisty. Nie jest. Bez dzieci rozlecialby się bez krasnolicych Ukrainek. Jestem pewien, z pierwszej i drugiej reki ze wiekszosc zwiazkow ze stazem podobnym do mojego jest w stanie podobnym do mojego. Zdesperowane Ukrainki moga byc sporym zagrozeniem, chyba ze dzik/knur przywiazany do żłoba łańcuchem zaczepionym o kólko w ryju.

          Kobiety ktore Ty opisujesz nie sa az takim zagrozeniem dla naszych zon i dzieci, chyba. Ja przynajmniej bez zalu i bez mrugniecia okiem uderzalbym w strunę "zostanmy przyjaciolmi".

          Co nie zanczy ze kazdy tak ma, moze "players" lubią?
          • urquhart Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 13.06.22, 08:07
            proteinowy2 napisał:

            > Subiektywne doszczegolowienie:
            > Zalezy w jakim stadium zycia dany dzik sobie ryćka.
            > Na wszesnym, powarchlakowym, zapach swieżej "gleby" doslownie odbiera zdolnosc
            > myslenia.
            > Ten stan o ktorym Ty piszesz pamietam ze swoich lat 30.
            > Teraz po dwudziestu kilku latach życia w chlewiku jest jeszcze inaczej.
            > Z grubsza: osobiscie nie rozwalilbym tego teraz dla nikogo.

            No to może ten twój chlewik taki nie najgorszy jest?
            Bo przecież idzie jakieś zauważanie wspólnych potrzeb i nastawienie że się chce je realizować po zauważeniu.
            "Najbardziej jednak dlatego, że powodzenie związku zależy od zdolności do modyfikowania zachowań ze względu na potrzeby partnera i wspólne interesy.
            Tym nowym się chce , a w chlewiku własnym typowo się nie chce.
            Tobie przecież chciało się założyć sobie w homonto "ze wzgledu na potrzeby" partnerki?
            www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,162269,24844416,wieslaw-lukaszewski-kobiety-odchodza-do-tych-ktorzy-wydaja.html?fbclid=IwAR1kD2Q1Da1lOe6oc5sbs8XMPy7m8z4r353Oc-Ex2GxRdh6XXi4G-iaDvCk
            • proteinowy2 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 13.06.22, 10:10
              > No to może ten twój chlewik taki nie najgorszy jest?

              Nie jest. Jest w najgorszym przypadku przecietny.

              Nawet kolejka batów i chomont leci tak jak u innych: z mojego punktu widzenia chomonto jest pod partnerke, z jej - pod jakąś wizja domu/dzieci.

              To co piszesz o powodzeniu zwiazku jest pewnie prawda.

              Przecietny zwiazek (czytaj "nasz") nawet sie nie zbliża sie to takich rejonow, gdzie się o takich rzeczach spokojnie rozmawia. Opad radioaktywny po kazdej takiej "rozmowie" nie jest wart rezultatow. Wiecej: rezultaty sa czesto dokladnie odwrotne od tych do ktorych sie mialo nadzieje dojść.

              Nie przeczytalem artykulu, wymaga subskrypcji. Poczatek sugerował cos co wielu (kazdy/a?) w dlugim zwiazku doswiadcza na co dzien: jedna strona albo obie nie moga sie zniesc, kazdy pojedynczy problem to tylko objaw/pretekst.

              Wracajac do Ukrainek i wizji Mabelle z partnerstwem: Jak sie ludzie podduszą latami w szkodliwej relacji to atrakcyjna Ukrainka może okazać sie zbyt kusząca, zwłaszcza jak chlop jest w chujowym zwiazku krotko i sie jeszcze dziwi, powiedzmy rok-trzy. Po ponad dekadzie, wydaje mi sie ze trzeba sie rozejsc ale nie wiazac juz z nikim przez dluzszy czas, prawdopodobnie wcale.

              Ciekawe czy ktos tu ma/mial/miala taka sytuacje, że kolega/kolezanka "z szacunkiem" zastąpil/a męża/żone? Ciekawe jakie sa statystyki? Czy drugie malzenstwa czesciej sie biorą z chuci czy kolezenstwa?
              • urquhart Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 14.06.22, 21:55
                proteinowy2 napisał:

                > my rok-trzy. Po ponad dekadzie, wydaje mi sie ze trzeba sie rozejsc ale nie wia
                > zac juz z nikim przez dluzszy czas, prawdopodobnie wcale.
                >
                > Ciekawe czy ktos tu ma/mial/miala taka sytuacje, że kolega/kolezanka "z szacunk
                > iem" zastąpil/a męża/żone? Ciekawe jakie sa statystyki? Czy drugie malzenstwa c
                > zesciej sie biorą z chuci czy kolezenstwa?

                Z obserwacji widzę że po rozwodzie faceci bujają się z koleżankami/kryzysowymi narzecznymi do czasu kiedy trafiają na na wielka chuć i chce im się znowu żenić :)

                Ze starystyk to znalazłem że baby są szczęśliwsze ale dlatego że w drugim małżeństwa maja mniejsze wymagania i lżejsze chomąto dla faceta .
                "Takie osoby inwestują więcej czasu i energii w relacje, często są też bardziej wyrozumiałe wobec niedociągnięć partnera i bardziej skłonne do kompromisów.
                Po doświadczeniu małżeńskiego życia, kobiety na ogół mają bardziej realistyczne oczekiwania wobec drugiego męża. Natomiast zdarza się, że osoby wchodzące w związek małżeński po raz pierwszy liczą na to, że partner po ślubie się zmieni, co najczęściej wiąże się z dużym rozczarowaniem."
                www.ofeminin.pl/milosc/zwiazek/kobiety-sa-szczesliwsze-w-drugim-malzenstwie/3nzkk0m
                • proteinowy2 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 15.06.22, 01:44
                  urquhart napisał:

                  > Ze starystyk to znalazłem że baby są szczęśliwsze ale dlatego że w drugim małże
                  > ństwa maja mniejsze wymagania i lżejsze chomąto dla faceta .

                  Może tak być. Już zdążyłem zapomnieć ile tutaj ludzi w drugim czy trzecim. Czy to nie Ty przypadkiem?

                  > "Takie osoby inwestują więcej czasu i energii w relacje, często są też bardziej
                  > wyrozumiałe wobec niedociągnięć partnera i bardziej skłonne do kompromisów.
                  > Po doświadczeniu małżeńskiego życia, kobiety na ogół mają bardziej realistyczne
                  > oczekiwania wobec drugiego męża. Natomiast zdarza się, że osoby wchodzące w zw
                  > iązek małżeński po raz pierwszy liczą na to, że partner po ślubie się zmieni, c
                  > o najczęściej wiąże się z dużym rozczarowaniem."

                  Całkiem optymistyczne statystyki dla kolejnych małżeństw w tym artykule. Ciekawe by było zweryfikować czy dane dotyczyły Polski czy szerzej. Na zachodzie statystyki bardziej brutalne: połowa pierwszych małżeństw sie kończy rozwodem, ponad 60% drugich i prawie trzy czwarte - trzecich. We wszystkich tych grupach strona wnosząca o rozwód jest cześciej zona.

                  www.survivedivorce.com/how-many-marriages-end-in-divorce
                • marekzak2 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 15.06.22, 13:55
                  urquhart napisał:

                  > Ze starystyk to znalazłem że baby są szczęśliwsze ale dlatego że w drugim małżeństwa maja mniejsze wymagania i lżejsze chomąto dla faceta.

                  ......................................................................
                  Ja tylko na chwilę, w temacie tego chomąta, ale bez statystyk wiem, że jesteś traktowany, jak sam dajesz się traktować.

                  Pozdrawiam
                • proteinowy2 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 18.06.22, 04:14
                  > lżejsze chomąto dla faceta

                  Tak mi to chomąto chodzi po głowie od kilku dni. Nie wiem czy mi sie uda dobrze wyrazić, potrzebuję cierpliwości z Twojej strony.

                  Chomąto to nie jest problem. Chomąto jest jak żelazo na siłowni. Możesz dźwigać ciężary i płakać ze Ci źle, a możesz tym żelazem pomachać i wyjsc zadowolony. Chomąto ma tylko jedną wadę: nie jest cool, wyglada sie na frajera i w oczach socjopatów - jest sie frajerem. Trudno.

                  Coś co w związku jest najwieksza trucizną to „magiczna” umiejetność osiągania przez jedna albo obie strony pożądanego rezultatu z jednoczesnym kopnięciem w dupe partnera.

                  Tak ze w chujowych związkach jest nie tyle za dużo chomąta, co trucizny.
                  • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 18.06.22, 08:36
                    proteinowy2 napisał:

                    > > lżejsze chomąto dla faceta
                    >
                    > Tak mi to chomąto chodzi po głowie od kilku dni. Nie wiem czy mi sie uda dobrze
                    > wyrazić, potrzebuję cierpliwości z Twojej strony.
                    >
                    > Chomąto to nie jest problem. Chomąto jest jak żelazo na siłowni. Możesz dźwigać
                    > ciężary i płakać ze Ci źle, a możesz tym żelazem pomachać i wyjsc zadowolony.
                    > Chomąto ma tylko jedną wadę: nie jest cool, wyglada sie na frajera i w oczach s
                    > ocjopatów - jest sie frajerem. Trudno.
                    >
                    > Coś co w związku jest najwieksza trucizną to „magiczna” umiejetność osiągania p
                    > rzez jedna albo obie strony pożądanego rezultatu z jednoczesnym kopnięciem w du
                    > pe partnera.


                    Chomąto, to chomąto. Ludzie z zewnątrz to tak oceniają, bo Ty to tak nazywasz. Robisz coś co nie daje Ci radości, co nie jest Twoim wyborem. Robisz, bo uważasz że musisz. Druga strona to czuje. I zaczyna się taniec...
                  • mabelle2000 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 18.06.22, 09:13
                    proteinowy2 napisał:

                    > Chomąto to nie jest problem. Chomąto jest jak żelazo na siłowni. Możesz dźwigać
                    > ciężary i płakać ze Ci źle, a możesz tym żelazem pomachać i wyjsc zadowolony.
                    > Chomąto ma tylko jedną wadę: nie jest cool, wyglada sie na frajera i w oczach s
                    > ocjopatów - jest sie frajerem. Trudno.

                    A od kiedy to Ciebie Proteina interesuje opinia innych? :-D

                    > Coś co w związku jest najwieksza trucizną to „magiczna” umiejetność osiągania p
                    > rzez jedna albo obie strony pożądanego rezultatu z jednoczesnym kopnięciem w du
                    > pe partnera.

                    Jeśli żyje się latami z człowiekiem, który chowa nóż w kieszeni, to trzeba się zastanowić nad sobą, a nie nad nim.

                    • proteinowy2 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 18.06.22, 15:29
                      > A od kiedy to Ciebie Proteina interesuje opinia innych? :-D

                      Interesuje, tylko nie widać :)

                      > Jeśli żyje się latami z człowiekiem, który chowa nóż w kieszeni, to trzeba się zastanowić nad sobą, a nie nad nim.

                      Ok, ale na razie nic ciekawego z tego zastanawiania nie wyszło.

                      Więcej wyciągnąłem z bredni inceli. Zamiast roztrząsań i analiz (paralysis by analysis), chłopaki proponują z grubsza taki model:

                      1. Większość kobiet nie przepada za większością mężczyzn.
                      2. Większość mężczyzn przepada za większością kobiet.
                      3. Większość kobiet ceni ideę związku.
                      4. Większość ludzi kłamie.

                      Ergo, statystycznie, spora grupa mężczyzn ląduje w związku z kobieta która nie przepada za tym osobnikiem.

                      Jeżeli dany osobnik ląduje kilka razy w tym samym układzie powinien dla dobra wszystkich, ale przede wszystkim swojego, opuścić grę.

                      Jezeli Twoje „zastanowić sie nad soba” to mniej więcej to samo (opuścić grę), to mamy zbieżność

                      Udanego weekendu. Mi sie zapowiada deszczowa impreza w ogródku znajomych.
                      • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 18.06.22, 18:09
                        proteinowy2 napisał:
                        > 1. Większość kobiet nie przepada za większością mężczyzn.
                        > 2. Większość mężczyzn przepada za większością kobiet.
                        > 3. Większość kobiet ceni ideę związku.
                        > 4. Większość ludzi kłamie.
                        >
                        > Ergo, statystycznie, spora grupa mężczyzn ląduje w związku z kobieta która nie
                        > przepada za tym osobnikiem.


                        Zgadzam się w całej rozciągłości:)) Wiekszość kobiet nie lubi większości mężczyzn- lubi tylko swojego:)) Do czasu, gdy się okaże, że ich chłop jest jednak z tej większości, która lubi większość kobiet a nie ją jedyną:))
                        • obrotowy Zmiany zbyt pozne... 18.06.22, 19:01
                          zawle napisała:
                          Do czasu, gdy się okaże, że ich chłop jest jednak z tej większości, która lubi większość kobiet a nie ją jedyną:))



                          tego powinni w podstawowkach uczyc,
                          a nie poozostawiac te wiedze (do zdobycia) doroslym (i sfrustrowanym przez to) kobietom.
                        • proteinowy2 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 19.06.22, 01:47
                          > Większość kobiet nie lubi większości mężczyzn- lubi tylko swojego:)) Do czasu, gdy się okaże, że ich chłop jest jednak z tej większości, która lubi większość kobiet a nie ją jedyną:))

                          Przypomniałaś mi jeden ze skeczy mojego ulubionego komika.

                          Kulawe tłumaczenie w uproszczeniu: „O co mogłaby sie do mnie przyczepiać moja zona? Haruję i mamy mnóstwo kasy, wydaje mi sie ze jestem dobrym ojcem, naprawiam rożne rzeczy w domu, udzielam sie itd. Jedyne co na mnie ma to kim jestem jako człowiek. Tak! Gdybym tylko nie był tym, kogo spotkała, jak sie poznaliśmy. Moze mielibyśmy jakas szanse…

                        • urquhart Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 20.06.22, 15:40
                          zawle napisała:

                          > proteinowy2 napisał:
                          > > 1. Większość kobiet nie przepada za większością mężczyzn.
                          > > 2. Większość mężczyzn przepada za większością kobiet.
                          > > 3. Większość kobiet ceni ideę związku.
                          > > 4. Większość ludzi kłamie.
                          > >
                          > Zgadzam się w całej rozciągłości:)) Wiekszość kobiet nie lubi większości mężczy
                          > zn- lubi tylko swojego:)) Do czasu, gdy się okaże, że ich chłop jest jednak z t
                          > ej większości, która lubi większość kobiet a nie ją jedyną:))

                          Mi tu się nie zgadza.
                          Większość kobiet jest wybredna i lubi zaledwie parę procent mężczyzn zaledwie (4,5% wg badań Tindera).
                          Większość mężczyzn lubi większość kobiet konkretnie 60% wg Bussa, 61% według badań Tindera.
                          Większość kobiet ceni ideę związku ale znacznie szybciej się w nim nudzi wg badań :)
                          Większość ludzi kłamie dlatego badania z wykorzystaniem obrazowaniem mózgu są bezcenne i najciekawsze.

                          Większość przeciętnych facetów ma przechlapane, ale faktycznie dopóki babka ma chociaż wrażenie że jesteś tym nielicznym nieprzeciętnym to jesteś gość :)

                          Dymorfizm płciowy fizyczny i psychiczny to fakt mimo dobrych chęci tych co chcieliby żeby wszyscy mieli wszystkiego po równo i jesteśmy czystą kartą j.
                          • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 20.06.22, 19:35
                            To było takie żartobliwe podsumowanie:)) Ale nie wiem z czym się Tobie nie zgadza...Ja to bym polemiozowała że kobiety szybciej nudzą się w związkach. One po prostu ogarniają że
                            1. Muszą nosić swoje chomąto, które jest dla nich tak samo ciężkie jak dla was wasze.
                            2. Gość dla którego to robią nie jest tego wart- bo jest tak pospolity jak przydrożny mlecz.

                            Dymorfizm płciowy. Nie żeby go nie było. Niestety do tego wora wrzucane są różne, czasami absurdalne cechy. Specjalizacja. Kobieta jako jednostka rodzące z cycami pełnymi mleka wyspecjalizowała się w ogarnianiu dzieci. Mężczyzna 👨 w zdobywaniu pokarmu i zapewnieniu bezpieczeństwa. Niestety czasy się zmieniły i ta specjalizacja nieco zawadza w relacjach. Po równo to chyba Ty chciałeś , protestując na temat konieczności wyrównywania szans?:))A już temat mitycznej czystej karty to chyba nie w tym doborowym towarzystwie?:))
                            • urquhart Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 21.06.22, 08:46
                              Chciałbym pociągnać twoją myśl "Nie chodzę w szpilkach i koronkach tylko noszę się "naturalnie""
                              Dla mnie to szpilki i koronki są gratyfikacją i fajnym prezentem. Jak kogoś lubisz to sprawia ci przyjmność robienie mu prezentów przecież nie?
                              Jak dajesz z czego ci zbywa i masz nadmiar i się dzielisz to się nazywa jałmużna.
                              Jak dajesz z tego czego druga strona potrzebuje to się nazywa obdarowywanie.

                              Co to jest dla mnie temat "seks w małżeństwie" którego brak ? Element nastawienia na zmysłowość i pożądanie realizującej się w seksie , a nie jałmużna że jak mi się zachce to i druga strona będzie miała farta i skorzysta.

                              Dopamina gratyfikuje przyjemnością
                              Prolaktyna jako hormon tego chomąta dociska przymusem , poczuciem winy
                              Kij i marchewka w naturze.

                              Zgadzamy się że dopóki jest przekonanie że ten partner (partnerka) są wyjątkowi i nieprzeciętni na tle tego mleczu to CHCE SIĘ STARAĆ i obdarowywać a nie jedynie jałmużna i chomąto.

                              Ubieranie sie jest jeną podstawowych form tego.
                              • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 21.06.22, 10:05
                                urquhart napisał:

                                > Chciałbym pociągnać twoją myśl "Nie chodzę w szpilkach i koronkach tylko noszę
                                > się "naturalnie""
                                > Dla mnie to szpilki i koronki są gratyfikacją i fajnym prezentem. Jak kogoś lub
                                > isz to sprawia ci przyjmność robienie mu prezentów przecież nie?

                                Wiesz czym jest prezent? To rzecz którą daje się ze specjalnych okazji lub bez okazji. Zasada jest taka, żeby nie dawać zbyt często, bo przestaje być prezentem a staje się codzinnością. W myśl ekonomii- raz na jakiś czas zakładam obcasy:)) Jeszcze jedno....w czarnym skromnym kombinezonie wyglądam najbardziej seksi- koronki przy moim typie urody wyglądają tandetnie.

                                > Jak dajesz z czego ci zbywa i masz nadmiar i się dzielisz to się nazywa jałmużn
                                > a.
                                > Jak dajesz z tego czego druga strona potrzebuje to się nazywa obdarowywanie.

                                Bywa że tak robię. Wtedy cieszę się że jestem taka fajna i pomogłam. Zasada zrównoważonej gospodarki zasobami pomaga mi nie przeinwestować i nie stawać się zgorzkniałą pipą której każdy powienien dziękować za jej martyrologię.

                                > Co to jest dla mnie temat "seks w małżeństwie" którego brak ? Element nastawie
                                > nia na zmysłowość i pożądanie realizującej się w seksie , a nie jałmużna że jak
                                > mi się zachce to i druga strona będzie miała farta i skorzysta.

                                Błagam Cię..tu poza Markiem mikt tu się nie pożąda, w parze z takim przebiegiem. U Marka to cud...a ja jestem nie wierząca:))

                                > Dopamina gratyfikuje przyjemnością
                                > Prolaktyna jako hormon tego chomąta dociska przymusem , poczuciem winy
                                > Kij i marchewka w naturze.

                                nooo.....I?

                                > Zgadzamy się że dopóki jest przekonanie że ten partner (partnerka) są wyjątkowi
                                > i nieprzeciętni na tle tego mleczu to CHCE SIĘ STARAĆ i obdarowywać a nie jedy
                                > nie jałmużna i chomąto.

                                Dokładnie.

                                > Ubieranie sie jest jeną podstawowych form tego.

                                No patrz..a mi wszyscy zawsze mówili że uwodzę mózgiem;)) Każdego rajcuje to, co go rajcuje. Ja wolę gdy facet ze mnie widzi zmysłowość, niż w majtach które mam na sobie. Ale nie potępiam, tylko sobie tak na wesoło wbijam szpilę:))
                                • urquhart Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 21.06.22, 12:04
                                  zawle napisała:

                                  > urquhart napisał:

                                  > Wiesz czym jest prezent? To rzecz którą daje się ze specjalnych okazji lub bez
                                  > okazji. Zasada jest taka, żeby nie dawać zbyt często, bo przestaje być prezente
                                  > m a staje się codzinnością. W myśl ekonomii- raz na jakiś czas zakładam obcasy:
                                  > )) Jeszcze jedno....w czarnym skromnym kombinezonie wyglądam najbardziej seksi-
                                  > koronki przy moim typie urody wyglądają tandetnie.

                                  Jeden nazwie tandetnie inny nazwie wyzywająco i doceni. To też zależy od nastawienia. Ważne czy gratyfikuje czy nie. Jak tort. Przesłodzony, niepraktyczny, bez wartości odżywczych. Ale cieszy nawet jak 3/4 zostanie do wyrzucenia. Czy jak niepraktyczny pas do pończoch na pornosie .

                                  Bez urazy ale dużo pań z którymi rozmawiam uważa że ogólnie obdarowywanie panów w tym temacie jest poniżej ich godności.
                                  Chyba że to ktoś wyjątkowy. A na pewno nie mąż :)

                                  Ja skupiam się na innej części definicji prezent: podarunek · upominek · podarek rzecz wręczona komuś z jakiejś okazji lub bez okazji, jako wyraz sympatii

                                  > Bywa że tak robię. Wtedy cieszę się że jestem taka fajna i pomogłam. Zasada zró
                                  > wnoważonej gospodarki zasobami pomaga mi nie przeinwestować i nie stawać się zg
                                  > orzkniałą pipą której każdy powienien dziękować za jej martyrologię.

                                  Tak. Rozumiem to jak nikt inny temat przeinwestowania.
                                  Bo w końcu meżczyźni poświęcaja się dla kobiet , a kobiety poświecają się dla dzieci z definicji
                                  . Faceci przeinwestowują w partnerki z psychoewolucyjnej definicji cały czas.
                                  Jak sie oriętują ze przeinwestowują , łudzą sie typowo że to ich akurat wybranka była ta żle wybrana i szukają tej następnej.

                                  Przy okazji zarzadzanie przez dystrybucje i deficyt potrzeb u partnera to nic innego jak kontrolowanie. :(

                                  > Błagam Cię..tu poza Markiem mikt tu się nie pożąda, w parze z takim przebiegie
                                  > m. U Marka to cud...a ja jestem nie wierząca:))

                                  A mnie interesuje pragmatyczne badanie warunków w jakich te cudy reaktywacji czasem się wydarzają opisywane przez Helen Fisher czy Esher Perel :)
                                  Ale różnymi inżynierskimi sztuczkami też nie gardzę.

                                  > > Kij i marchewka w naturze.
                                  > nooo.....I?

                                  Jak tu zwiększyć ilość marchewki a zmniejszyć ilość kija , przynajmniej w swoim najbliższym otoczeniu mnie to inspiruje , Ciebie nie ?

                                  > > i nieprzeciętni na tle tego mleczu to CHCE SIĘ STARAĆ i obdarowywać a ni
                                  > e jedy
                                  > > nie jałmużna i chomąto.
                                  > Dokładnie.

                                  Dla mnie to najbardzie inspirującą cześć wyniesiona z forum. Rozkminianie co wpływa na nastawienie że sie chce. Jak w pamietnym dla mnie cytacie Andzi " Każdy chłop chce żebym ogarniała podobne sprawy w.życiu, ale dla jednych chce mi się to robić, dla innych nie mam motywacji"

                                  > No patrz..a mi wszyscy zawsze mówili że uwodzę mózgiem;)) Każdego rajcuje to, c
                                  > o go rajcuje. Ja wolę gdy facet ze mnie widzi zmysłowość, niż w majtach które m
                                  > am na sobie. Ale nie potępiam, tylko sobie tak na wesoło wbijam szpilę:))

                                  Dobra, mnie też uwodzisz mózgiem , ale to idzie w pakiecie uwodzenia. Albo uwodzisz bo ktoś cię kręci, albo łaskawie pozwalasz byś ktoś uwodził Ciebie, bo przynajmniej Cię nie odrzuca, dajesz mu szansę ...

                                  Zobacz co w temacie ignorowania potrzeb partnera w tym temacie sama babka to określa jako czerwoną flagę.
                                  "Patrzcie ja sie ona dla was ubiera, bo to jest ta forma odwdzięczenia się..."
                                  youtu.be/77marSXbH7M?t=195
                                  • zawle Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 21.06.22, 15:20
                                    urquhart napisał:
                                    > Jeden nazwie tandetnie inny nazwie wyzywająco i doceni. To też zależy od nastaw
                                    > ienia. Ważne czy gratyfikuje czy nie. Jak tort. Przesłodzony, niepraktyczny, be
                                    > z wartości odżywczych. Ale cieszy nawet jak 3/4 zostanie do wyrzucenia. Czy ja
                                    > k niepraktyczny pas do pończoch na pornosie .

                                    No popatrz...ja tort zjem tylko gdy jest naprawdę dobry. A pas do pończoch zakrywa niedostatki mojego poporodowego brzucha. Tak więc wiesz...kwestia poziomu praktyczności:) Komplet nowych śrubokrętów uszczęśliwiłby mnie...stare mam już zjechane.

                                    A tak całkiem na serio...ja w łóżku nie potrzebuję rekwizytów. Gram sobą. Przy udziale partnera.

                                    > Bez urazy ale dużo pań z którymi rozmawiam uważa że ogólnie obdarowywanie panów
                                    > w tym temacie jest poniżej ich godności.
                                    > Chyba że to ktoś wyjątkowy. A na pewno nie mąż :)

                                    Nie zamierzam odpowiadać za winy innych kobiet..chyba każdy powinien zapytać swojej żony, czemu podniety nie mają w domu.

                                    > Tak. Rozumiem to jak nikt inny temat przeinwestowania.
                                    > Bo w końcu meżczyźni poświęcaja się dla kobiet , a kobiety poświecają się dla d
                                    > zieci z definicji
                                    > . Faceci przeinwestowują w partnerki z psychoewolucyjnej definicji cały czas.
                                    > Jak sie oriętują ze przeinwestowują , łudzą sie typowo że to ich akurat wybrank
                                    > a była ta żle wybrana i szukają tej następnej.

                                    Urgu...wszystko już wiesz...:)) Tak bywa gdy człowiek przypisuje winę drugiej osobie...żle wybrana- ona winna. A może by tak się bardziej postarać?;)))))))))))Hahaha...żarcik. Od czasu gdy skończyłam przygodę z byciem żoną jestem seryjną monogamistką. Bo ile można te mlecze uprawiać?;)

                                    > Przy okazji zarzadzanie przez dystrybucje i deficyt potrzeb u partnera to nic i
                                    > nnego jak kontrolowanie. :(

                                    Ty ciągle w temacie seksu? Jezu...ja jestem tak wysokolibidowa że nie wiem o czym mówisz....ale pogadać sobie możemy, bo faceci mają problem z utrzymaniem mojego tempa. Nie umieją się bawić...byle mieć wytrysk. Albo...byle nie mieć wytrysku. Jedno i drugie odbiera radochę.

                                    > Jak tu zwiększyć ilość marchewki a zmniejszyć ilość kija , przynajmniej w swoim
                                    > najbliższym otoczeniu mnie to inspiruje.
                                    No nie..bo ja z kijem nie chodzę. Albo się bawisz, albo się nie bawisz:)) Ale jak mówię..mnie nie interesują z założenia sposoby konserwacji.

                                    > Dla mnie to najbardzie inspirującą cześć wyniesiona z forum. Rozkminianie co wp
                                    > ływa na nastawienie że sie chce. Jak w pamietnym dla mnie cytacie Andzi " Każdy
                                    > chłop chce żebym ogarniała podobne sprawy w.życiu, ale dla jednych chce mi się
                                    > to robić, dla innych nie mam motywacji"
                                    Albo uwo
                                    > dzisz bo ktoś cię kręci, albo łaskawie pozwalasz byś ktoś uwodził Ciebie, bo pr
                                    > zynajmniej Cię nie odrzuca, dajesz mu szansę ...

                                    Niedawno zaliczyłam fajny numerek z całkiem niefajnym chłopem. Nie krecił mnie dopóki nie wylądowaliśmy w lóżku. Pełen naturalności, radości. Przytulak i brutal. On się bawił. Szkoda że to był tylko jeden raz.




                                    >
                                    > Zobacz co w temacie ignorowania potrzeb partnera w tym temacie sama babka to ok
                                    > reśla jako czerwoną flagę.
                                    > "Patrzcie ja sie ona dla was ubiera, bo to jest ta forma odwdzięczenia się..."
                                    > youtu.be/77marSXbH7M?t=195
                                  • aandzia43 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 21.06.22, 19:21
                                    > > )) Jeszcze jedno....w czarnym skromnym kombinezonie wyglądam najbardziej
                                    > seksi-
                                    > > koronki przy moim typie urody wyglądają tandetnie.
                                    >
                                    > Jeden nazwie tandetnie inny nazwie wyzywająco i doceni. To też zależy od nastaw
                                    > ienia.

                                    Element ubioru na kobiecie, kompletnie nie pasujący do jej typu urody, nie upiekszający jej a może nawet nadający całości groteskowy look może docenić wyłącznie fetyszysta tego elementu. Nie wielbiciel kobiecej urody. Ten drugi ceni podbijanie naturalnych wdzięków ODPOWIEDNIM dla danego typu urody strojem. Czuje się obdarowany gdy kamień szlachetny ubierze się dla niego w oprawę maksymalizującą jego blask. Zgadnij kogo bardziej lubią kobiety i dla kogo mają ochotę się przyozdabiać?


                                    Ważne czy gratyfikuje czy nie. Jak tort. Przesłodzony, niepraktyczny, be
                                    > z wartości odżywczych. Ale cieszy nawet jak 3/4 zostanie do wyrzucenia. Czy ja
                                    > k niepraktyczny pas do pończoch na pornosie .

                                    Tort jest z założenia niepraktyczny i niezdrowy, ale musi być smaczny, inaczej nie cieszy.
                                  • mabelle2000 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 23.06.22, 15:57
                                    urquhart napisał:

                                    > Zobacz co w temacie ignorowania potrzeb partnera w tym temacie sama babka to ok
                                    > reśla jako czerwoną flagę.
                                    > "Patrzcie ja sie ona dla was ubiera, bo to jest ta forma odwdzięczenia się..."
                                    > youtu.be/77marSXbH7M?t=195

                                    Ta babka to chyba mówi o tym, że nasz strój jest wyrazem szacunku, sympatii dla drugiej osoby, że miło jeśli podkreśla odświętność spotkania.

                                    Na moją walentynkową rozprawę rozwodową (zbieżność daty zabawnie przypadkowa) moja adwokatka przyszła w rozkosznym futerku z panterką. Aż normalnie żałowałam, że przed wejściem na salę rozpraw musiała togę włożyć, bo byłoby zabawnie :-)
                                    • urquhart NASTAWIENIE 24.06.22, 11:15
                                      mabelle2000 napisała:

                                      > Ta babka to chyba mówi o tym, że nasz strój jest wyrazem szacunku, sympatii dla
                                      > drugiej osoby, że miło jeśli podkreśla odświętność spotkania.

                                      Wyraźnie mówi że Odwdzięczenia się. Czyli DOCENIENIA. Krok dalej niż szacunek i sympatia

                                      Coś dokładnie odwrotnego niż ta mająca sie za głos samotnych mam z Ohme " nie mamy czasu na przebieranki i erotyczne maratony bo musimy być w ciągłej gotowości dla naszych dzieci".

                                      To właśnie dla mnie to skrajnie różne NASTAWIENIE
                                      Proteina pisze o źle nastawionych feminach majacych ciernie "daddy issues" i inne złe doświadczenia które przekłądają sie na złe nastawienie trudno sie nie zgodzić. Cześć facetów to mlecze i pasożyty. Ale żeby zaraz wieksza cześć albo wiekszość?

                                      U mnie w korpo masowo ludzie z doświadczeniem odchodzą i nagle na robią na potęgę badania zadowolenia pracowników. Czy czujesz się zadowolony i DOCENIONY . No cóż konkurencja docenia nagle dużo bardziej oferując wyższe płace :) Życie.
                                      Trzeba robić badania żeby tak podstawowe rzeczy ogarniać ?
                                      A W zawiązkach z docenianiem znacznie gorzej średnia wygląda , nie sądzisz ?


                                      • mabelle2000 Re: NASTAWIENIE 24.06.22, 11:29
                                        urquhart napisał:


                                        > Wyraźnie mówi że Odwdzięczenia się. Czyli DOCENIENIA. Krok dalej niż szacunek i
                                        > sympatia

                                        Nie możemy też wykluczyć, że babka na randce chce się dobrze sprzedać. Seksowne ciuszki mogą być elementem wersji demo.
                                        Lepiej obserwować babkę w naturze, jak ona wygląda na co dzień, w co się ubiera. Jest większa szansa, że to się nie zmieni. Ja w zrywy odświętne nie bardzo wierzę :-)

                                        > A W zawiązkach z docenianiem znacznie gorzej średnia wygląda , nie sądzisz ?
                                        >

                                        Jestem absolutnie z opcji doceniania :-)
                                        • urquhart Re: NASTAWIENIE 24.06.22, 12:06
                                          mabelle2000 napisała:

                                          ć, że babka na randce chce się dobrze sprzedać. Seksowne
                                          > ciuszki mogą być elementem wersji demo.
                                          > Lepiej obserwować babkę w naturze, jak ona wygląda na co dzień, w co się ubiera
                                          > . Jest większa szansa, że to się nie zmieni. Ja w zrywy odświętne nie bardzo wi
                                          > erzę :-)

                                          A nie pamiętasz dyskusji o efekcie Michała Anioła, że przy odpowiedniej inspiracji i docenieniu związek wydobywa z nas lepszą wersję siebie ? Nie zawsze ale przy nastawieniu odpowiednim obu stron szanse na zmiany są.

                                          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,146485900,146485900,Zwiazek_Partner_wydobywa_z_nas_lepsza_wersje_Nas.html#p146488975
                                • obrotowy mnie to nie wystarcza :) 21.06.22, 17:58
                                  zawle napisała:
                                  > No patrz..a mi wszyscy zawsze mówili że uwodzę mózgiem;))

                                  - nie to nie wytarcza ...

                                  ... Ja wolę gdy facet we mnie widzi zmysłowość,

                                  wlasnie. - poprosze jeszcze o gesty i gestykulacje :)
                                • mabelle2000 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 23.06.22, 16:23
                                  zawle napisała:

                                  > Wiesz czym jest prezent? To rzecz którą daje się ze specjalnych okazji lub bez
                                  > okazji. Zasada jest taka, żeby nie dawać zbyt często, bo przestaje być prezente
                                  > m a staje się codzinnością. W myśl ekonomii- raz na jakiś czas zakładam obcasy:
                                  > ))

                                  To się chyba nazywa system nieregularnej nagrody. Psy się tak układa ;-) Znaczy za poprawne wykonanie zadania zawsze dostają pochwałę, a smakołyk tylko raz na jakiś czas. Podobno działa :-)


                                  > Bywa że tak robię. Wtedy cieszę się że jestem taka fajna i pomogłam. Zasada zró
                                  > wnoważonej gospodarki zasobami pomaga mi nie przeinwestować i nie stawać się zg
                                  > orzkniałą pipą której każdy powienien dziękować za jej martyrologię.

                                  Mimo wszystko uważam, że na tym się można przejechać, bo mogę np. obdarować kogoś czymś czego on w ogóle nie chce, albo nie potrzebuje.
                                  Na przykład czas. Dla mnie jest bardzo cenny. Pytanie tylko czy drugiej osobie zależy na moim czasie? A jeśli tak, to w jakim zakresie?


                                  > No patrz..a mi wszyscy zawsze mówili że uwodzę mózgiem;))

                                  To jasne. Jednych mężczyzn będziesz uwodzić swoją nadprzecietną inteligencją, innych wyglądem. W sumie uważam, że jedno i drugie jest ok. Prawdopodobnie zostaniesz też w pierwszych sekundach zakwalifikowana jako ta "do ruchania", albo "do poważnej relacji". Tu też nie widzę nic złego.
                                  Co osobiście zauważyłam, to ocena mojej osoby może mieć niewiele wspólnego ze mną samą. Facet zwróci uwagę na jakiś szczegół we mnie, bo tego akurat mu brakuje. Więc właściwie to jego poczucie braku zadecyduje, że stanę się bardzo atrakcyjna. Albo mężczyzna jest na jakimś tam etapie życia i stwierdzi, że akurat ja, a nie Basia czy Kasia, w tym momencie dobrze się wpisuję w jego oczekiwania.

                      • urquhart Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 21.06.22, 13:50
                        proteinowy2 napisał:

                        > Ok, ale na razie nic ciekawego z tego zastanawiania nie wyszło.

                        Proteina, Czy otworzenie się z rozkminami przed partnerką myślisz byłoby pokazaniem miękkiego podbrzusza i uległości po którym nigdy nie byłoby jak wcześniej?

                        > Ergo, statystycznie, spora grupa mężczyzn ląduje w związku z kobieta która nie
                        > przepada za tym osobnikiem.

                        Statystycznie jak najbardziej zgoda to przerażające. Ale indywidualnie to przecież nie twój przypadek.
                        • proteinowy2 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 23.06.22, 21:04
                          > Proteina, Czy otworzenie się z rozkminami przed partnerką myślisz byłoby pokazaniem miękkiego podbrzusza i uległości po którym nigdy nie byłoby jak wcześniej?

                          Stary, my nie jestesmy na etapie dogadania sie w jakimkolwiek temacie, ktory wymaga subtelnosci i dobrej woli. Z poprzednimi partnerkami: jasne.

                          To jest dobre pytanie. Kiedys, jak bylem mlody i glupta wyzierala mi z pyska, bylem przekonany ze takie rozkminy to istota głębszej więzi. Ale wtedy bylem jeszcze feminista, pacyfista i co tam jeszcze. Uosobienie leszcza. Teraz: nie, nie nalezy sie spieszyc z "otwieraniem sie".

                          > Statystycznie jak najbardziej zgoda to przerażające. Ale indywidualnie to przecież nie twój przypadek.

                          Indywidualnie to zawsze ciezej sprowadzic wszystko do jednego wymiaru, ale tak, jestesmy niedobrani. Moja kobieta nie tylko nie lubi facetow (kanoniczny feminizm n-tej fali, tzn "faceci to zuo, przemoc i koklusz") + jakies zaciecie z mlodosci o ktorym nie mam pojecia. Kompletnie na slepo strzelam, ze albo tzw wdowa alfa (bylo tu juz o wdowach alfa?) albo jakas trauma typu molestacja albo rozdwojenie chuci miedzy kims takim jak ojciec a tego ojca przeciwienstwo. Plus ja tez musze miec jakies zjeby o ktorych nie mam pojecia.
                          • kutuzow Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 23.06.22, 21:16
                            proteinowy2 napisał:


                            > Indywidualnie to zawsze ciezej sprowadzic wszystko do jednego wymiaru, ale tak,
                            > jestesmy niedobrani. Moja kobieta nie tylko nie lubi facetow (kanoniczny femin
                            > izm n-tej fali, tzn "faceci to zuo, przemoc i koklusz") + jakies zaciecie z mlo
                            > dosci o ktorym nie mam pojecia. Kompletnie na slepo strzelam, ze albo tzw wdowa
                            > alfa (bylo tu juz o wdowach alfa?) albo jakas trauma typu molestacja albo rozd
                            > wojenie chuci miedzy kims takim jak ojciec a tego ojca przeciwienstwo. Plus ja
                            > tez musze miec jakies zjeby o ktorych nie mam pojecia.


                            Witaj Proteinowy,
                            W Twojej wypowiedzi odnajduję wiedzę z innego bardziej "samczego" forum. Czy mylę się, czy trochę zerkałeś na inne teorie (to już 2 czy trzeci post gdzie odnajduję takie treści).?

                            Jeśli faktycznie dobrze odczuwam, że zaglądałes na forum BS, to zadam pytanie wprost. Czy nie masz wrażenia że tutaj na BSwM wałkowaliśmy czasami przez kilka miesięcy/lat jakieś tematy które ciągneły się po 1000 postów gdzie konkluzja była "jako facet staraj się bardziej", albo "to skomplikowane"....a na sąsiednim forum w mig można odnaleźć całkiem trafną analizę? Wszystko to tylko jedynie poprzez odsianie kobiecego pierdollolo?

                            Dla mnie osobiście nasze BsWM to trochę taki przykład rozmowy dwóch lasek, gdzie jedna drugiej skarży się że gość nie zadzwonił po upojnej nocy a miał zadzwonić i razem siedzą i wymyślają dziesiątki powodów czemu nie zadzwonił. Po czym przychodzi kumpel tych obu i prosto z mostu mówi jej że nie zadzwonił bo pewnie nie zrobiła na nim aż takiego wrażenia (sex był fajny ale widać bez rewelki). Ta odpowiedź kumpla to rady na forum BS. Może i bez owijania w bawełnę, ale choć trfnie pokazuję realną sytuację.
                            • sabat4 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 24.06.22, 00:12
                              kutuzow napisał:

                              > Jeśli faktycznie dobrze odczuwam, że zaglądałes na forum BS, to zadam pytanie w
                              > prost. Czy nie masz wrażenia że tutaj na BSwM wałkowaliśmy czasami przez kilka
                              > miesięcy/lat jakieś tematy które ciągneły się po 1000 postów gdzie konkluzja by
                              > ła "jako facet staraj się bardziej", albo "to skomplikowane"....a na sąsiednim
                              > forum w mig można odnaleźć całkiem trafną analizę? Wszystko to tylko jedynie po
                              > przez odsianie kobiecego pierdollolo?

                              Kutuzow, bo to jest nie tyle skomplikowane, co zróżnicowane.
                              Wiesz, ludzie są w różnych sytuacjach i mają różne oczekiwania.
                              Proste recepty / całkiem trafne analizy najczęściej opisują pewien wzorcowy schemat, w którym porusza się powiedzmy 60-80% ludzi. Ale ta pozostała reszta, chociaż stanowi mniejszość, to jednak mniejszość na tyle zauważalną, że trudno ją całkiem pominąć.
                              To może trochę skrajny przykład, ale weźmy gościa, który np. lubi być kopany po genitaliach. (uprzedzając domysły - ja nie lubię! XP)
                              Biorąc te wszystkie psychoewa i rady redpillersów (czy blackpillersów) koleś jest w przysłowiowej d..., bo kobiety przecież lubią panów dominujących, posiadających władzę, zasoby i inne cuda, a nie jakichś wypłoszy z dziwnymi fetyszami.
                              Niemniej - przypuszczam, choć może się mylę, że taki gagatek nawet łatwiej sobie znajdzie kogoś chętnego do zabawy niż wielu waniliowych, bo wystarczy wiedzieć gdzie szukać i do jakich drzwi zapukać.
                              Krótko mówiąc - analiza i proponowane rozwiązania zawsze powinny się skupiać na konkretnym przypadku. A niestety środowisko BS trochę mi się kojarzy z jechaniem stereotypem, co nie zawsze jest skuteczne.
                              Przykładowo - młodzi, nieżonaci faceci powinni przeprowadzać poszukiwania i ogólnie targetować się w zupełnie inny sposób niż np. ludzie, którzy chcą kogoś poznać na boku. A także - prezentować inne cechy i mieć inne zachowania.Jeszcze inaczej - swingersi, geje, no ogólnie Bóg wie kto tam jeszcze. To naprawdę są zupełnie inne skrypty, które prowadzą do sukcesu.
                              Przykład praktyczny - otwieranie się przed żoną to durny pomysł. Ale przed potencjalną kochanką - moim zdaniem przedni... Bo "mąż" i "kochanek" to kompletnie inne konglomeraty archetypicznych cech, czego innego się od nich oczekuje.
                              • proteinowy2 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 24.06.22, 01:35
                                > Przykład praktyczny - otwieranie się przed żoną to durny pomysł. Ale przed potencjalną kochanką - moim zdaniem przedni...

                                "Otwieranie sie" przed kochanką to jest troche co innego niz przed żoną. Przed kochanką: taki przyjemny w odbiorze mix przekonan, dzwiekow, okraglych zdan, potencjalnie jakis wierszyk czy mniej znany cytacik, film (arty-szmarty albo po prostu fajny czy śmieszny). Nie żeby kłamstwo, ale jednak fasada. Pierwsza warstwa. Dobre do lekkiego miesa, schlodzonego jasnego wina.

                                Żony po pierwsze nie maja czasu ani ochoty na takie rzeczy, po drugie znają cie o pięć warstw głębiej bez otwierania sie. "Otworzenie sie" przed żoną to tylko nazwanie bez owijania w bawelne rzeczy, ktore sa oczywiste, ale jakims cudem zrobily sie tabu.
                                • urquhart Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 24.06.22, 08:23
                                  proteinowy2 napisał:

                                  > > Przykład praktyczny - otwieranie się przed żoną to durny pomysł. Ale prze
                                  > d potencjalną kochanką - moim zdaniem przedni...
                                  >
                                  > "Otwieranie sie" przed kochanką to jest troche co innego niz przed żoną. Przed
                                  > kochanką: taki przyjemny w odbiorze mix przekonan, dzwiekow, okraglych zdan, po
                                  > tencjalnie jakis wierszyk czy mniej znany cytacik,

                                  A ja wracam do nastawienia które jest inne.
                                  Kochanka jest ciekawa odkrywać ciebie i ciekawa odkrywać z tobą zmysłowość dopaminowych przyjemności.
                                  Żona jest ewentulanie ciekawa co jeszcze możesz zrobić dla potomstwa ale nie przekłada sie to na zmysłowe przyjemności a jedynie na prolaktynowy rodzicielski przymus. :)

                                  Ja czy Poroteina startowaliśmy z równych pozycji i sprawdza sie psychoewolucyjna prognoza że to słabo dla zwiazku.
                                  Kutuzow startuje z patriarchej pozycji silnego (ekonomicznie) doświadczoego starszego mężczyzny przewodnika po nowym lepszym świecie dla swojej dziewczyny. Z definicji cenny a nie psi obowiązek "staraj sie bardzie" Napisz Kutuzow jak to zmienia. Czy rzeczywiście wtedy jest sznsa na tą ochotę z drugiej strony i cheć do bycia muzą i inspiracją ?

                                  Nasze Panie nie są w zwiazkach , raczej że nie warto niż by sie bały zwiazków, napiszcie proszę jak z waszego puktu widzenia (kochanki?) wygląda ta ciekawość drugiej strony :)
                                  • kutuzow Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 24.06.22, 09:26
                                    urquhart napisał:


                                    > Kochanka jest ciekawa odkrywać ciebie i ciekawa odkrywać z tobą zmysłowość dopa
                                    > minowych przyjemności.
                                    > Żona jest ewentulanie ciekawa co jeszcze możesz zrobić dla potomstwa ale nie pr
                                    > zekłada sie to na zmysłowe przyjemności a jedynie na prolaktynowy rodzicielski
                                    > przymus. :)

                                    Podoba mi się ten akapit.



                                    > Kutuzow startuje z patriarchej pozycji silnego (ekonomicznie) doświadczoego sta
                                    > rszego mężczyzny przewodnika po nowym lepszym świecie dla swojej dziewczyny. Z
                                    > definicji cenny a nie psi obowiązek "staraj sie bardzie" Napisz Kutuzow jak to
                                    > zmienia. Czy rzeczywiście wtedy jest sznsa na tą ochotę z drugiej strony i cheć
                                    > do bycia muzą i inspiracją ?

                                    Myślę że głównym czynnikiem jest jednak kwestia posiadania (lub nie) dzieci. Jeśli nie jesteś gościem który ma wyrąbane na swoje potomstwo, to w naszym systemie prawnym masz jaja w imadle. Nie spodoba się coś żonie....to wypad. Ona jest pewna że dzieci zostaną z nią, facet dostanie co najwyżej obowiązek alimentacyjny i zobaczy dzieci JEŚLI ona będzie chciała.

                                    Gdy nie masz dzieci to nawet startując z podobnego poziomu w pewnym momencie mówisz "OK. wystarczy"
                                    i rozchodzicie się mniej lub bardziej pokojowo.

                                    BTW tematu dzieci - ciekawy jestem czy Zawle pamięta propozycję zakładu który kiedyś zaproponowałem. Czy zostałaś Zawle po raz drugi babcią?
                                  • marekzak2 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 24.06.22, 10:05
                                    urquhart napisał:


                                    > Kutuzow startuje z patriarchej pozycji silnego (ekonomicznie) doświadczoego sta rszego mężczyzny przewodnika po nowym lepszym świecie dla swojej dziewczyny. Z definicji cenny a nie psi obowiązek "staraj sie bardzie"

                                    ,,,,,,,,,,,,,,,,,

                                    Wydaje mi się, że na bardzo wczesnym etapie wychodzi, kto ma mocniejszy charakter i jest przywódcą stada, czy przewodnikiem. Jak jest może być miły i sympatyczny i cichutko mówić, jak być powinno w ważnych sprawach, po czym naciska "enter".i tak się staje Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie pomoże i jest przegrany w jej oczach.
                                    Pozdrawiam starą gwardię.
                                    • mabelle2000 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 25.06.22, 09:53
                                      marekzak2 napisał:


                                      > Wydaje mi się, że na bardzo wczesnym etapie wychodzi, kto ma mocniejszy charakt
                                      > er i jest przywódcą stada, czy przewodnikiem. Jak jest może być miły i sympatyc
                                      > zny i cichutko mówić, jak być powinno w ważnych sprawach, po czym naciska "ente
                                      > r".i tak się staje Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie pomoże i jest prze
                                      > grany w jej oczach.
                                      > Pozdrawiam starą gwardię.

                                      Witaj Marku, fajnie że się pojawiłeś :-)
                                      Dobrze by było gdybyś zdefiniował, co to znaczy "silny charakter". Uparty i nieprzejednany w forsowaniu swoich pomysłów, poglądów? Narzucający swoją wolę? Przekonany o własnej nieomylności ? Jak stwierdzić, że ktoś ma "silny charakter"?

                                      Warunkiem sine qua non każdej udanej partnerskiej relacji jest równoważność obu stron. Oznacza to z automatu, że zawsze będą uwzględniane argumenty jednej i drugiej strony, bo nie ma założenia, że ktoś jest lepszy, mądrzejszy.

                                      Wydaje mi się jednak, że na głębszym poziomie chciałeś tu przekazać, że Twoja żona ma do Ciebie pełne zaufanie, czyli wierzy, że jeśli podejmiesz jakąś samodzielną decyzję,
                                      to ta decyzja nie będzie podyktowana wyłącznie Twoim dobrem, ale będzie też uwzględniać jej dobro (i dobro dzieci).


                                      • marekzak2 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 25.06.22, 11:46
                                        mabelle2000 napisała:

                                        > Wydaje mi się jednak, że na głębszym poziomie chciałeś tu przekazać, że Twoja żona ma do Ciebie pełne zaufanie, czyli wierzy, że jeśli podejmiesz jakąś samodzielną decyzję, to ta decyzja nie będzie podyktowana wyłącznie Twoim dobrem, ale będzie też uwzględniać jej dobro (i dobro dzieci).

                                        ...........................................

                                        Moja żona jest świadoma mojej wielkiej miłości, natomiast, jak wspomniałem, pewni ludzie mają z urodzenia przywódczy charakter i nic na to nie poradzą. Tak to działa w grupie i w związku i moim zdaniem od bardzo wczesnego jego okresu. Są w życiu sytuacje, w których trzeba podjąć trudne decyzje i za nie odpowiadać, a uchylanie się przed tym i zwalanie na druga osobę nie świadczy dobrze. Oczywiście kwestia zaufania. do drugiej osoby i trafności tychże decyzji jest fundamentalna. Mój wpis był jedynie komentarzem sztuczek, jak i co należy czynić, żeby mieć lepszą pozycję w związku. Moim zdaniem takie sztuczki niczego nie wnoszą, bo druga osoba natychmiast je wyczuje i wykryje. Pozdrawiam
                                        • aandzia43 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 26.06.22, 11:44
                                          marekzak2 napisał:

                                          > mabelle2000 napisała:
                                          >
                                          > > Wydaje mi się jednak, że na głębszym poziomie chciałeś tu przekazać, że T
                                          > woja żona ma do Ciebie pełne zaufanie, czyli wierzy, że jeśli podejmiesz jakąś
                                          > samodzielną decyzję, to ta decyzja nie będzie podyktowana wyłącznie Twoim dobr
                                          > em, ale będzie też uwzględniać jej dobro (i dobro dzieci).
                                          >
                                          > .........................
                                          > Są w życiu sytuacje, w których trzeba podjąć trudne decyzje i za nie odpowiadać
                                          > , a uchylanie się przed tym i zwalanie na druga osobę nie świadczy dobrze. Oczy
                                          > wiście kwestia zaufania. do drugiej osoby i trafności tychże decyzji jest funda
                                          > mentalna.

                                          Dzień dobry wszystkim :-)
                                          Tak Marku, fundamentalna jest kwestia zaufania, wynikająca z obserwacji wcześniejszych poczynań drugiej strony, do umiejętności partnera w jakiejś dziedzinie. Jeśli twoja żona nie zawiodła się na tobie w jednej sprawie z obszaru X nie będzie miała żadnych powodów by próbować mieszać ci w następnych. To bardzo praktyczne i rozsądne, to bardzo dobre podwaliny tzw. zaufania. I to co napisała wcześniej Mabelle: ona wie co bierzesz pod uwagę podejmując decyzje czy obierając kierunku działania.


                                          Mój wpis był jedynie komentarzem sztuczek, jak i co należy czynić, że
                                          > by mieć lepszą pozycję w związku. Moim zdaniem takie sztuczki niczego nie wnosz
                                          > ą, bo druga osoba natychmiast je wyczuje i wykryje. Pozdrawiam

                                          Zgadzam się.
                                    • urquhart "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie pomoże" 25.06.22, 11:20
                                      marekzak2 napisał:

                                      > Wydaje mi się, że na bardzo wczesnym etapie wychodzi, kto ma mocniejszy charakt
                                      > er i jest przywódcą stada, czy przewodnikiem. Jak jest może być miły i sympatyc
                                      > zny i cichutko mówić, jak być powinno w ważnych sprawach, po czym naciska "ente
                                      > r".i tak się staje Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie pomoże i jest prze
                                      > grany w jej oczach.
                                      > Pozdrawiam starą gwardię.

                                      A ja jednak jestem przeciw takiemu statecznemu twojemu modelowi Marku. "Przywódcą" czy Patriarchą się stajesz to proces model dynamiczny. Rodzisz z predyspozycjami zaledwie, wychowanie a potem środowisko kształtuje w kolejnych konfrontacjach.

                                      U Perersona to tej dynamiki alegoria do walk i zachowań homarów, gdzie nauroprzekaźniki układu nerwowy powoduje że wygrywący starcie rosnie i staje się bardzej ekspasywny, a ten który raz przegra wycofuje się na długo z konfronacji z obiektywnie znacznie słabszymi osobnikami.

                                      Kutuzow zresztą przecież jest najlepszym przykładem dynamizmu tworzył przecież wcześniej z Blossom związek równorzędny i jakoś nie byłi z niego zadowoleni.
                                      • marekzak2 Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie pom 25.06.22, 11:56
                                        urquhart napisał:
                                        > A ja jednak jestem przeciw takiemu statecznemu twojemu modelowi Marku. "Przywódcą" czy Patriarchą się stajesz to proces model dynamiczny. Rodzisz z predyspo zycjami zaledwie, wychowanie a potem środowisko kształtuje w kolejnych konfrontacjach.

                                        ...............

                                        Tak, życie jest dynamiczne i weryfikuje decyzje i postawy, a inni to obserwują i oceniają, natomiast jeśli facet nie ma zdolności przywódczych, nic, żadne szkolenia, czy sztuczki mu nie pomogą..
                                        Przechodziłem w korpo sporo szkoleń w temacie przywództwa, zarządzania, także kryzysami, coachingiem itp w różnych krajach, więc czegoś tam się nauczyłem, ale powtarzam, żadne szkolenie nie wykreuje przywódcy, jak nie ma tego w genach.
                                        Skoro wymieniłeś pewna osobę z forum, to przecież relacja zależy od obu charakterów, i być może w jednym związku były oba równie mocne, natomiast w innym ta sama osoba z automatu staje się przywódcą, a wszelaka nadbudowa kulturowa, finansowa, czy intelektualna to utwierdzają.
                                        Pozdrawiam.
                                      • proteinowy2 Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie pom 25.06.22, 12:37
                                        > A ja jednak jestem przeciw takiemu statecznemu twojemu modelowi Marku.

                                        Za Horacym: Marek stawia sobie pomnik trwalszy niz spizu.

                                        Dyskusje w temacie ksztaltu tego pomnika moze mialyby jakis sens, gdyby Marek zasubsrybowal do innej antycznej madrosci: "miara wyksztalconego umyslu jest umiejetnosc zrozumienia idei bez podpisywnia sie pod nia". A tak - gadanie do sciany. Czy do dwulinijkowego skryptu w pytonie.
                                        • urquhart Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 25.06.22, 12:51
                                          proteinowy2 napisał:

                                          > > A ja jednak jestem przeciw takiemu statecznemu twojemu modelowi Marku.
                                          >
                                          > Za Horacym: Marek stawia sobie pomnik trwalszy niz spizu.
                                          > Dyskusje w temacie ksztaltu tego pomnika moze mialyby jakis sens, gdyby Marek z
                                          > asubsrybowal do innej antycznej madrosci: "miara wyksztalconego umyslu jest umi
                                          > ejetnosc zrozumienia idei bez podpisywnia sie pod nia".

                                          No ale co to jest przywództwo czyli znienawidzona symboliczna patriarchia ?

                                          Czy jedynie testosteronowa gratyfikacja nagroda w mózgu większości mężczyzn "przywódców" w klasyfikacji Helen Fisher którzy tworzą udane związki z estrogenowymi "negocjatorami" ?

                                          Czy przywództwo poświęcania się dla innych i zapewniania bezpieczeństwa o których mówi Simon Sinek w TED?
                                          youtu.be/lmyZMtPVodo
                                          • proteinowy2 Przy wódce ;) 25.06.22, 14:01
                                            urquhart napisał:

                                            > No ale co to jest przywództwo czyli znienawidzona symboliczna patriarchia ?

                                            To jest siedzenie przy-wódce ;) Taki tani żarcik. Nie wiem co to jest, ale przypomina mi troche sytuacje z F1. Znam duzo facetow majacych sie za dobrych kierowcow i jeszce wiecej takich co sie maja za swietnych strategow. Ale dobrych kierowcow jest tylko kilku a i sztab strategow to mala grupa.

                                            Mialem do czynienie z jednym czy dwoma dobrymi przywodcami(czyniami) i z wieloma do dupy. Nie pamietam, zeby choc raz dobry przywodca musial komus tlumaczyc swoja zajebistosc w temacie. Raz ze to bylo oczywiste, dwa ze nie bylo na to czasu.

                                            > Czy jedynie testosteronowa gratyfikacja nagroda w mózgu większości mężczyzn "pr
                                            > zywódców" w klasyfikacji Helen Fisher którzy tworzą udane związki z estrogenowy
                                            > mi "negocjatorami" ?

                                            Wspominales te homary wczesniej, tam zdaje sie byla mowa o serotoninie u zwyciezcy i oktopaminie u przegranego. Nie wiem jak to u Ciebie dziala, u mnie tak: dany hormon wyzwala prymitwny instynkt, impuls do dzialania. Im szybciej i bardziej bezmyslnie sie mu poddam tym czesciej musze pozniej odkrecac. Z kolei uparte ignorowanie tych impulsow sie msci po latach. Zostaje przekuwanie instynktow na strategie. Raz sie uda, kiedy indziej - nie :)

                                            > Czy przywództwo poświęcania się dla innych i zapewniania bezpieczeństwa o który
                                            > ch mówi Simon Sinek w TED?

                                            Obejrze, obejrze.
                                        • marekzak2 Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 25.06.22, 15:15
                                          proteinowy2 napisał:

                                          > > A ja jednak jestem przeciw takiemu statecznemu twojemu modelowi Marku.
                                          >
                                          > Za Horacym: Marek stawia sobie pomnik trwalszy niz spizu.
                                          >
                                          > Dyskusje w temacie ksztaltu tego pomnika moze mialyby jakis sens, gdyby Marek zasubsrybowal do innej antycznej madrosci: "miara wyksztalconego umyslu jest umiejetnosc zrozumienia idei bez podpisywnia sie pod nia". A tak - gadanie do sciany. Czy do dwulinijkowego skryptu w pytonie.

                                          -----------------------

                                          Nie, bo to nie jest żadna moja zasługa. Tak samo, jak grając w tenisie debla, zawsze jest ktoś, kto rządzi i wcale nie musi być ten, kto jest mądrzejszy, czy gra lepiej.

                                          Widzę wraca hejcik, więc do zobaczenia w przyszłym roku, jak .,świat dotrwa. . .
                                          • proteinowy2 Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 25.06.22, 16:13
                                            > Widzę wraca hejcik, więc do zobaczenia w przyszłym roku, jak .,świat dotrwa. . .

                                            To troche szkoda.

                                            Jak mimo wszystko bedziesz czytał to dwa słowa wyjaśnienia. Twoja teorię zrozumiałem tak: „charyzmę sie po prostu ma a zony to czują, a jak nie czuja to znaczy ze sie charyzmy nie ma”. No i wspominasz, ze los Ci zesłał ten dar.

                                            Mam z ta teoria pare problemów. Pierwszy: jak zajrzy tu jakiś kolega przyduszony sytuacja, to ostatnie co mu jest potrzebne to ten fatalizm. Drugi: ja jestem w takiej sytuacji a nie mam zamiaru sie powiesić.

                                            Weryfikacja. Doszedłem do wniosku, ze zrobię Ci test w takiej formie, w jakiej kobiety testują świeżych partnerow albo torturują starych. Bitch test. W tym przypadku: zestawienie z Horacym i jakość edukacji. Subtelne, publiczne podważenie Twoich kwalifikacji w dwóch drogich Ci dziedzinach.

                                            Za zranienie uczuc, należą Ci sie przeprosiny. Za potwierdzenie moich podejrzeń w temacie bycia mocnym charakterem - podziękowania.
                                            • zawle Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 26.06.22, 06:57
                                              proteinowy2 napisał:
                                              Doszedłem do wniosku, ze zrobię Ci test w takiej formie, w jakiej
                                              > kobiety testują świeżych partnerow albo torturują starych. Bitch test. W tym pr
                                              > zypadku: zestawienie z Horacym i jakość edukacji. Subtelne, publiczne podważeni
                                              > e Twoich kwalifikacji w dwóch drogich Ci dziedzinach.
                                              >Za potwierdzenie moich podejrzeń
                                              > w temacie bycia mocnym charakterem - podziękowania.

                                              musi być u ciebie naprawdę bardzo, bardzo źle..az mam ciary na plecach. przy twoim poziomie inteligencji nawet nie zauważyłeś..
                                                  • sabat4 Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 26.06.22, 15:18
                                                    W sumie nie musze na priv, bo nie mam zadnej sensacji do zakomunikowania. Dzieci sobie spokojnie rosna, nie rozwiodlem sie i nie planuje tego robic. Nie spotykam sie tez od pewnego czasu z nikim na boku.
                                                    Uwazam, ze okres zdrad nie byl czyms straconym, potrzebowalem tego, taka byla "madrosc etapu".
                                                    Niemniej, po czasie zaczelo mnie uwierac zycie w klamstwie, z czasem coraz mocniej.
                                                    Zrozumialem tez, ze bylem hamulcowym zyciowych przemian kobiet, z ktorymi sie spotykalem, wiec odpuscilem tez z sympatii, ktora do nich czulem. Czasem najlepsze co mozemy zrobic dla drugiego czlowieka, to odejsc i nie byc mu "zawalidroga".
                                                    Obecnie jestem w takim etapie "kontemplacyjnym". Jestem wyciszony, czytam, ogladam zalegle seriale, robie rozmaite rzeczy dla domu itd.
                                                    Uwazam, ze chociaz kwestie formalne tego nie pokazuja, to od czasu kiedy dekade temu tu przylazlem, przeszedlem niesamowita przemiane wewnetrzna.
                                                    Przede wszystkim zupelnie opuscilo mnie poczucie krzywdy i rozgoryczenia sytuacja. Ulga jest nieprawdopodobna.
                                                    Zrozumialem, ze nic w zyciu nie musze, ze nikt nic nie jest mi niczego winien i ze nienawisc do innych predzej czy pozniej zabija nas samych od srodka.
                                                    To chyba tyle, w glownym zarysie.
                                                  • sabat4 Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 26.06.22, 16:05
                                                    Albo jeszcze inaczej - brak wyraznych konfliktow wewnetrznych.
                                                    Miedzy innymi dlatego staram sie unikac forow redpillersow, bo chociaz ich wizja swiata moze wydawac sie spojna (a o to wbrew pozorom nie trudno, bo z przepychu i bogactwa skoplikowanej rzeczywistosci latwo wyrwac pewne spojne uproszczenia) to nieppokoi mnie aura emocjonalna, jaka roztaczaja. Nieprzerobione konflikty, wscieklosc, bezsilnosc, nienawisc itp. czuc na kilometr. Nie moja bajka.
                                                    Pewnie ktos, kto lubi szufladki nazwalby mnie teraz mgtow, ale to chyba nie do konca dobre okreslenie dla wzglednie zadowolnoego z sytuacji ojca dwojki dzieci ;)
                                                    W kazdym razie doszedlem do wniosku, ze dobrostan wewnetrzny to fundament, na ktorym mozna, ale w sumie nie trzeba (bo nie ma imperatywu) budowac czegokolwiek.
                                                  • urquhart Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 27.06.22, 07:23
                                                    sabat4 napisał:

                                                    > Pewnie ktos, kto lubi szufladki nazwalby mnie teraz mgtow, ale to chyba nie do
                                                    > konca dobre okreslenie dla wzglednie zadowolnoego z sytuacji ojca dwojki dzieci

                                                    No ale praktycznie to jak załatwiają sobie tą niezależność mgtow, zawiązują sobie na supełek czy jadą na ręcznym?
                                                  • sabat4 Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 27.06.22, 08:20
                                                    Nie wiem, zapytaj mgtow. Moge mowic jedynie za siebie.
                                                    Po pierwsze, zaczynam chyba juz wchodzic w te lata z niesmiertelnego dowcipu Kutuzowa, ze "stad tez dobrze widac". Takie czysto fizyczne "cisnienie" spadlo na tyle, ze sam zalatwiam sprawe co jakis czas i to wystarczy.
                                                    A co do warstwy psychologicznej seksu, to tu najbardzlej sie posypalo. Wiesz jak smakuja wyrzuty sumienia i wewnetrzny wstyd, kiedy tata kombinuje babcie i dziadka do opieki nad dziecmi, bo "wyjezdza na szkolenie" albo na '"wyjazd integracyjny"?
                                                    Nie, moj drogi, sa jakies granice kurestwa, ktore jest mi trudno przeskoczyc, po prostu wymieklem. Teraz rozumiem, dlaczego kobiety tak brzydza sie zdradzajacymi, zonatymi mezczyznami.
                                                    Bo krzywdzi sie zarowno te, ktore zostaja w domu, jak i te, do ktorych sie jezdzi.
                                                    I te rozstania po czulych paru godzinach, kiedy widzisz w oczach lzy i jedyne co masz do powiedzenia to "po prostu wiecej nie moge Ci dac"?
                                                    Wez sie ogarnij z pytaniami Urqu!
                                                    Mam duzo mozliwosci jesli chodzi o realizacje seksualna, ale biorac pod uwage koszty jakie to ze soba niesie, zdecydowanie wole "wypisac sie" z tego interesu, nie czujac przy tym wielkiego zalu i nie majac poczucia straty.
                                                    Poza tym: wiesz jak fajnie miec swiety spokoj? ;)
                                                    Bodajze Cezar Dioklecjan, pytany przez wyslannikow armi czy przyjmie ponownie tytul cesarski, odpowiedzial im cos w stylu "gdybyscie wiedzieli jak fajnie mi rosna warzywa w ogrodku, to nie zawracalibyscie mi glowy glupotami" :)
                                                    To jest madrosc, ktora osiaga sie pod koniec zycia.
                                                    Wszystko co masz, od poczatku bylo w tobie i tylko w tobie. Mozesz to pielegnowac, albo trwonic.
                                                  • urquhart Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 27.06.22, 13:25
                                                    sabat4 napisał:

                                                    > A co do warstwy psychologicznej seksu, to tu najbardzlej sie posypalo. Wiesz ja
                                                    > k smakuja wyrzuty sumienia i wewnetrzny wstyd, kiedy tata kombinuje babcie i dz
                                                    > iadka do opieki nad dziecmi, bo "wyjezdza na szkolenie" albo na '"wyjazd integr
                                                    > acyjny"?
                                                    > Nie, moj drogi, sa jakies granice kurestwa, ktore jest mi trudno przeskoczyc, p
                                                    > o prostu wymieklem. Teraz rozumiem, dlaczego kobiety tak brzydza sie zdradzajac
                                                    > ymi, zonatymi mezczyznami.
                                                    > Bo krzywdzi sie zarowno te, ktore zostaja w domu, jak i te, do ktorych sie jezd
                                                    > zi.
                                                    > I te rozstania po czulych paru godzinach, kiedy widzisz w oczach lzy i jedyne c
                                                    > o masz do powiedzenia to "po prostu wiecej nie moge Ci dac"?
                                                    > Wez sie ogarnij z pytaniami Urqu!

                                                    Po pierwsze to z kim i gdzie o tym można pogadać jak nie tu :)

                                                    Po drugie to przysłowie mówi: „Kto ma miękkie serce, musi mieć twardą dupę" czy w tym przypadku sine jaja i depresje, autoagresje czy inną bierną lub czynną agresje . Tym też wpływa na otoczenie nie wiem czy nie bardziej jeszcze myśle.

                                                    > osna warzywa w ogrodku, to nie zawracalibyscie mi glowy glupotami" :)
                                                    > To jest madrosc, ktora osiaga sie pod koniec zycia.
                                                    > Wszystko co masz, od poczatku bylo w tobie i tylko w tobie. Mozesz to pielegnow
                                                    > ac, albo trwonic.

                                                    Jeszcze prościej utopić niezrealizowanie w alkoholu typowo dla naszej śłowiasńkiej nacji czy rodzinnych korzeni. Póki starcza na flachę fajnie jest.
                                                  • sabat4 Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 27.06.22, 14:00
                                                    Najwyrazniej nie zrozumiales.
                                                    Okres zdrad mial swoje plusy, poznalem naprawde fajne kobiety i zrealizowalem praktycznie wszystkie fantazje seksualne, ktore mialbym odwage wprowadzic w zycie.
                                                    Ale z czasem robi sie w takich relacjach gorzej, zaczyna sie poczucie winy, tego ze marnuje komus czas, ze klamie itd.
                                                    Z czasem mi sie przepelnilo i ulalo, mowiac obrazowo. Ja juz tak wiecej nie chce. Nie wiem czego tu nie rozumiec.
                                                    Ale to co mnie nawet pozytywnie zaskakuje, to po tym jak wrocilem do spokojnego zycia bez sensacji, niespecjalnie mam poczucie jakichs niespelnien, brakow, sinych jaj, czy czego tam nie zechcesz mi przypisywac.
                                                    Dlatego wysnulem sobie wniosek, ze najprawdopodobnie to czego poszukiwalem to wewnetrzny spokoj. Nie jestem psychologiem i nie wiem czemu tak sie stalo, ale stwierdzam fakt. Uwazam seks za fajna sprawe w zyciu, ale na obecnych warunkach za wiele mnie to kosztuje, zebym sie czul komfortowo. A nie pali mnie tak bardzo, zeby dzialac za wszelka cene.
                                                    Wlasciwie obecnie ten dyskomfort jest niemal niezauwazalny. Nie klamie. Nie jesem w stanie tego udowodnic na forum, a ze najwyrazniej mi nie wierzysz, to juz Twoj problem.
                                                  • urquhart Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 27.06.22, 16:22
                                                    sabat4 napisał:

                                                    > Najwyrazniej nie zrozumiales.
                                                    > Okres zdrad mial swoje plusy, poznalem naprawde fajne kobiety i zrealizowalem p
                                                    > raktycznie wszystkie fantazje seksualne, ktore mialbym odwage wprowadzic w zyci
                                                    (...)
                                                    > Ale z czasem robi sie w takich relacjach gorzej, zaczyna sie poczucie winy, teg
                                                    > Wlasciwie obecnie ten dyskomfort jest niemal niezauwazalny. Nie klamie. Nie jes
                                                    > em w stanie tego udowodnic na forum, a ze najwyrazniej mi nie wierzysz, to juz
                                                    > Twoj problem.

                                                    No nie przyszło mi do głowy że kłamiesz nawet. Raczej przyszło że prezentujesz klasyczny przykład dysonansu poznawczego jako mechanizmu obronnego. Że umniejszasz smak winogron bo są za drogie.
                                                    NIe rozumiem i nie czuję że skoro zrealizowałeś fantazje to straciły dla Ciebie smak gratyfikacji.
                                                    Dlatego dyskutujemy. Nie rozumiem ale też nie wykluczam przecież innego punktu widzenia niż swój.
                                                  • bgz0702 Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 28.06.22, 14:26
                                                    sabat4 napisał:

                                                    > To chyba niezbyt trafne ujęcie sprawy. Raczej: winogrona są słodkie, ale żeby j
                                                    > e zdobyć, muszę je ukraść, a źle się czuję w roli złodzieja.

                                                    Jesteś w stanie powiedzieć komu i co kradłeś?- tak po imieniu. Czego nie masz więc czym nie mogłeś się dzielić? Kogo najbardziej chciałeś chronić, co/ kogo ocalić i dlaczego?
                                                    Tak sobie szczerze, zanim zostaniesz asceta. Lepiej sobie strzelić w łeb z procy niż być śniętym.
                                                  • bgz0702 Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 28.06.22, 14:31
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > sabat4 napisał:
                                                    >
                                                    > > To chyba niezbyt trafne ujęcie sprawy. Raczej: winogrona są słodkie, ale
                                                    > żeby j
                                                    > > e zdobyć, muszę je ukraść, a źle się czuję w roli złodzieja.
                                                    >
                                                    > Jesteś w stanie powiedzieć komu i co kradłeś?- tak po imieniu. Czego nie masz w
                                                    > ięc czym nie mogłeś się dzielić? Kogo najbardziej chciałeś chronić, co/ kogo oc
                                                    > alić i dlaczego?
                                                    > Tak sobie szczerze, zanim zostaniesz asceta. Lepiej sobie strzelić w łeb z proc
                                                    > y niż być śniętym.

                                                    Najlepiej na każde pytanie osobno. Zapisz to sobie na kartce. Poważnie. Krótkie zdania, odpowiedzi. A potem czytaj. Czytaj, czytaj, czytaj i se/ się nie pierdol.
                                                  • kutuzow monk mode on 27.06.22, 17:46
                                                    sabat4 napisał:


                                                    > Ale to co mnie nawet pozytywnie zaskakuje, to po tym jak wrocilem do spokojnego
                                                    > zycia bez sensacji, niespecjalnie mam poczucie jakichs niespelnien, brakow, si
                                                    > nych jaj, czy czego tam nie zechcesz mi przypisywac.
                                                    > Dlatego wysnulem sobie wniosek, ze najprawdopodobnie to czego poszukiwalem to w
                                                    > ewnetrzny spokoj.

                                                    Sabat....rozbawiłes mnie trochę tym spokojem wewnętrznym. Od razu stanął mi przed czami ten oto obrazek:

                                                    www.reddit.com/r/memes/comments/ewv2ie/poor_monk_and_his_love_for_this_womans_tits/

                                                    > Nie jestem psychologiem i nie wiem czemu tak sie stalo, ale s
                                                    > twierdzam fakt. Uwazam seks za fajna sprawe w zyciu, ale na obecnych warunkach
                                                    > za wiele mnie to kosztuje, zebym sie czul komfortowo. A nie pali mnie tak bardz
                                                    > o, zeby dzialac za wszelka cene.
                                                    > Wlasciwie obecnie ten dyskomfort jest niemal niezauwazalny. Nie klamie. Nie jes
                                                    > em w stanie tego udowodnic na forum, a ze najwyrazniej mi nie wierzysz, to juz
                                                    > Twoj problem.

                                                    Ponieważ wspomniałeś dawny dowcip który tutaj wrzucałem ("stąd też dobrze widać"), to pozwolisz że wrzucę jeszcze jeden który (niestety) wg mnie dobrze opisuje Twoją sytuację.

                                                    "Rosyjski naukowiec swoim laboratorium badał pająki.

                                                    Wyrywał im nogę i mówił do nich „Pająk idi” i pająk szedł. wyrywał kolejną, mówił "Pająk idi" i pająk szedł. Kiedy pająkowi została ostatnia noga, po słowach „Pająk idi” ledwo co, ale podciągał się i pełzną. Oderwawszy ostatnią nogę, pająk się nie poruszył. Naukowiec zapisał w dzienniku laboratoryjnym cyt. „po wyrwaniu ostatniej nogi pająk ogłuchł”.


                                                    Ja wiem że fajnie jest tak sobie przypisywać sprastwo (że to efekt przemyśleń, medytacji, doświadczenia czy co tam jeszcze wrzucisz do worka), ale tak na prawdę to jest tak samo trafne jak konkluzja naukowca że pająk ogłuch. Po prostu mając lat X spada nam testosteron (siada zdrowie ogólne) i to jest głównym powodem "wyciszenia" a nie jakieś górnolotne przemyślenia.

                                                    Sorry że burzę Twój światopogląd ale to troche tak jakby laska zachwycała sie że kot po wykastrowaniu się taki spokojny zrobił....pewnie sobie przemyślał co robił źle ;-)

                                                    Nie ma hormonów ---> nie ma popędu ---> nie ma popędu stać Cię na pozę "spokojnego lotosu na tafli spokojnego jeziora". Gdzie lat temu 20-cia mając inny poziom testosteronu bliżej było do "psa Leszka" niż do Buddyjskiego mnicha.
                                                  • aandzia43 Re: monk mode on 27.06.22, 18:12

                                                    "Nie ma hormonów ---> nie ma popędu ---> nie ma popędu stać Cię na pozę "spokojnego lotosu na tafli spokojnego jeziora". Gdzie lat temu 20-cia mając inny poziom testosteronu bliżej było do "psa Leszka" niż do Buddyjskiego mnicha."

                                                    Masz rację że nie da się pominąć kwestii biologii i wyraźnych predyspozycji :-D Łatwo jest być mnichem mając niskie libido, eremitą będąc mizantropem a średniowieczną świętą będąc anorektyczką ze skłonnościami do samookaleczeń. Ale Sabat to młody chłopak jest, Sabat masz już czterdziestkę? Daleko mu jeszcze do radykalnego odpływu chuci. Natomiast lekki odpływ akurat jemu może pomagać utrzymać życie w akceptowalnej formie, w większej zgodzie z priorytetami. Jak tak sobie wyciągnę z pamięci sylwetki różnych panów to mi wychodzi, że libido libidem, ale lekkość zdradzania przejawiało wielu obdarzonych bynajmniej nie potężnym temperamentem i nie rewelacyjnymi umiejętnościami łóżkowymi. I w drugą stronę - mocarze nie dupcyli na boku. Nasze historie erotyczne to splot biologii i priorytetów czy tam popędu i charakteru.
                                                  • sabat4 Re: monk mode on 28.06.22, 18:17
                                                    Jestem grubo po czterdziestce, w połowie drogi do wieku Abrahama. Po prostu forum zamarło tak dawno, poza nielicznymi "podrygami" że czas internetowych awatarów się zatrzymał.
                                                    BTW, teraz żałuję, że nie napisałem na priw, bo forumowicze wrócili do stałego punktu imprezy, czyli dywagowania na temat złożonego przypadku forumowicza Sabata.
                                                    Niniejszym informuję więc, że moja chęć odpowiadania na prywatne pytania na forum publicznym wyczerpała się i jeśli ktoś jest faktycznie zainteresowany dyskusją - zapraszam na priw.
                                                  • zawle Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 27.06.22, 18:10
                                                    sabat4 napisał:

                                                    > Najwyrazniej nie zrozumiales.
                                                    > Okres zdrad mial swoje plusy, poznalem naprawde fajne kobiety i zrealizowalem p
                                                    > raktycznie wszystkie fantazje seksualne, ktore mialbym odwage wprowadzic w zyci
                                                    > e.

                                                    No ja jakoś tego nadal nie przyjmuję do wiadomości:)) Dal mnie jesteś tym kolesiem co to pływa w świecie wyobrazni, bo na cokolwiek innego brakuje mu odwagi. Chyba że to była ninek....na oczach wszystkich wstyd było odmówić:))))))
                                                  • zawle Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 28.06.22, 22:00
                                                    nie dorabiaj sobie legendy sabat... zaraz mitoman....powiedzialam żebyś mi na privie napisał co u ciebie.... Nie tu.
                                                    Według mnie jesteś jedna z uczciwszych tu osób... ale jak dziobią, to natura taka żeby zrobić tak, aby przestali😁
                                                    Słabość i moralność czasami leżą na tej samej półce.. gdy moralność nie jest dogłębnie zintegrowana z osobą. I nie ma w tym za grosz oceny. Nikt nie jest święty...
                                                  • bgz0702 Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 29.06.22, 09:35
                                                    zawle napisała:

                                                    > Słabość i moralność czasami leżą na tej samej półce.. gdy moralność nie jest do
                                                    > głębnie zintegrowana z osobą. I nie ma w tym za grosz oceny. Nikt nie jest świę
                                                    > ty...

                                                    fajne to co napisałaś. Podoba mi się :) Do mnie trafia ale ludzie są rózni- to juz wiemy, ustaliliśmy dawno ;))
                                                    W każdym razie był czas bardzo modny na hasła związane ze strefą komfortu: "wyjdź ze swojej strefy komfortu!", "rozwój to wykraczanie poza granice komfortu własnego" itp. No i w sumie prawda z tym rozwojem. Jednakże po co wychodzić ostentacyjnie poza strefe komfortu, kiedy mozna rozwijać się w jej obrębie i pielegnować to co dla nas dobre, a malymi krokami i tak zmierzamy na zewnątrz chociażby dlatego, że swiat, czas, zycie, potrzeba nas zmusza? Czynnik zewnętrzny jest zawsze :) No chyba, ze czas postawić kroki milowe. Ale to inna historia, subiektywna ocena sytuacji, no i jak często zdarza sie taka historia/ocena? Każdy jest w strefie własnego komfortu. Nawet działania na afiszu, manifestacja, odwaga i co tam tylko, wynika z wewnętrznej integracji z jakąś potrzebą (chwilową czasem), z wyładowania się/rozładowania, zwrócenia na siebie uwagi, slabości chwili, manifestacji odwagi lub siły itd. Wiec do czego zmierzam... ;))) to zawsze jest kwestia okolicznosci, czasu, wewnętrznych potrzeb i subiektywnej oceny zysków i strat ;) Ta moralnosć i odwaga. Odwaga też jest egoizmem i zyskiem, nie inaczej niż slabosć i starch. To nam przynosi korzysci, realizuje jakieś wewnętrzne potrzeby. A ze "bycie odważnym" jest widowiskowe, spektakularne, dobrze oceniane przez innych to inna historia, znowu na korzysć jakichś egoizmów ;) Co za swiat! ;) Same egoizmy, jakby nie spojrzeć. Wszyscy realizują się tak jak chcą i potrzebują. Tak czy tak, to strefa komfortu, subiektywnego postrzegania siebie, realizacja swoich potrzeb i wewnętrzne przekonania o korzyściach dla nas. Czyli generalnie to wszystko tchórzostwo? Obrona swojej psyche, ego?

                                                    "Słabość i moralność czasami leżą na tej samej półce.. gdy moralność nie jest dogłębnie zintegrowana z osobą".

                                                    Ciekawi mnie czym jest moralność i czy da sie ją zdefiniować w kategorii prawa, bez emocji, wewnętrznych rozkminek i subiektywizmu? Oczywiscie wiem, ze sa juz tacy którzy to zrobili, bo wg nich sie da i prawo jest prawem- to oczywiste ze musi być zdefiniowane, więc jest i definicja. Tylko jak z integracją wewnętrzną tych przepisów. No cóż, jak popełnie przestępstwo- jakiekolwiek (drobne to my popełniamy bez przerwy), to przecież nie lecę od razu się przyznać do tego i swiat informowac. Nawet się cieszę, ze jestem chytry i mi się udało pokonac system, albo w ogóle nie zwracam na to uwagi bo to dla mnie standard. Sami oceniamy jakość, kaliber "przestępstwa", a przecież moralność to moralność w swietle kodeksu. No nie jest to sprawa jasna. Nie taka czarno- biała znowu. Z tym "prawem" to tak jest.

                                                    "Moralność i słabość"- bardzo szeroki, fajny temat ;)) będę miała zagwozdkę zawle ;)) Dziękuję. Podoba mi sie ;) chyba zostanę przestępcą jak sie zagłebię za daleko ;)
                                                  • bgz0702 Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 29.06.22, 09:49
                                                    Uwaga! Przepraszam ;)) oczywiscie wiem, ze prawo stosuje "chierarchie": wykroczenia, przestępstwa. Tylko nie ta chierarchia mnie interesuje, wyraźnie zdefiniowana a nasz system wartosci, na co sobie pozwalamy, na co nie, kogo i za i dlaczego "sądzimy" i czym jest słabość, a czym odwaga w kontekscie naszych działań i wewnętrznych priorytetów, które... zawsze wynikja z potrzeby ;( no nic. Czymkolwiek by ona nie była, czym by nie była podyktowana to zawsze jest nasza potrzeby. Takie życie. Życie egoisty ;))
                                                  • urquhart Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 29.06.22, 11:49
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > Uwaga! Przepraszam ;)) oczywiscie wiem, ze prawo stosuje "chierarchie": wykrocz
                                                    > enia, przestępstwa. Tylko nie ta chierarchia mnie

                                                    Masz iperatyw zeby karac winowatych bgz?

                                                    Wydymani przez tzeczyeistosc ale moralni?

                                                    Buddysci tak jogikom tlumaczą ze tao niemoralne nie fawac potrzebujacym sesu gdy wokol tyle potr,ebujacych i zebrzacych o to mezczyzn ..
                                                    Nie wiem ilez was yloby moralnuch :)

                                                    Pozdrawiamz upalnej plazy w Grecji!
                                                  • bgz0702 Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 29.06.22, 12:16
                                                    urquhart napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > Uwaga! Przepraszam ;)) oczywiscie wiem, ze prawo stosuje "chierarchie": w
                                                    > ykrocz
                                                    > > enia, przestępstwa. Tylko nie ta chierarchia mnie
                                                    >
                                                    > Masz iperatyw zeby karac winowatych bgz?
                                                    >
                                                    > Wydymani przez tzeczyeistosc ale moralni?
                                                    >
                                                    > Buddysci tak jogikom tlumaczą ze tao niemoralne nie fawac potrzebujacym sesu gd
                                                    > y wokol tyle potr,ebujacych i zebrzacych o to mezczyzn ..
                                                    > Nie wiem ilez was yloby moralnuch :)
                                                    >
                                                    > Pozdrawiamz upalnej plazy w Grecji!

                                                    Proszę... Taki to pożyje.
                                                    :))
                                                    Nie. Nie mam imperatywu. Udanych wakacji ;)
                                                  • zawle Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 29.06.22, 20:10
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Wydymani przez tzeczyeistosc ale moralni?
                                                    >
                                                    > Buddysci tak jogikom tlumaczą ze tao niemoralne nie fawac potrzebujacym sesu gd
                                                    > y wokol tyle potr,ebujacych i zebrzacych o to mezczyzn ..
                                                    > Nie wiem ilez was yloby moralnuch :)
                                                    >
                                                    > Pozdrawiamz upalnej plazy w Grecji!

                                                    ile drinków? 😁
                                              • sabat4 Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 26.06.22, 12:08
                                                Mnie instynkt podpowiada, że trudna sytuacja emocjonalna jest udziałem obu adwersarzy, co wyjaśniałoby te nagłą eskalację.
                                                Przykro mi z tego powodu.
                                                Jeśli miałbym rzucić jakimś bon motem:
                                                Gdy znalazłeś się w sytuacji bez wyjścia, zanim zaczniesz panikować, najpierw sprawdź, czy w pobliżu nie ma jakichś kartonów z pizza, albo pilota do telewizora ;)
                                            • aandzia43 Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 26.06.22, 11:51

                                              > Weryfikacja. Doszedłem do wniosku, ze zrobię Ci test w takiej formie, w jakiej
                                              > kobiety testują świeżych partnerow albo torturują starych. Bitch test. W tym pr
                                              > zypadku: zestawienie z Horacym i jakość edukacji. Subtelne, publiczne podważeni
                                              > e Twoich kwalifikacji w dwóch drogich Ci dziedzinach

                                              To zwyczajne kurestwo wobec kogokolwiek zaprzyjaźnionego, nie tylko partnera/ki, po prostu paskudna cecha charakteru. Znam kobiety i mężczyzn stosujących takie sztuczki.
                                          • joanna_kossowska Re: "Jeśli tym przywódca nie jest, nic mu nie 25.06.22, 16:27
                                            marekzak2 napisał:
                                            >
                                            > Widzę wraca hejcik
                                            > .

                                            Nie wraca, bo nigdy nigdzie STĄD nie poszedł, troszkę się tylko "bohatersko" :) przyczaił na jakiś czas.
                                            To takie wysoce wysublimowane zabawy gejzerów intelektu (a przynajmniej tak lubią o sobie myśleć).
                                            Pozdrawiam bawiących się szampańsko, najchętniej cudzym kosztem, jak na autorytety, zwłaszcza etyczne przystało, gazetowych MENELI MANUELI oraz Laboratorium Psychoedukacji.
                            • proteinowy2 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 24.06.22, 02:05
                              Czesc Kutuzow

                              > W Twojej wypowiedzi odnajduję wiedzę z innego bardziej "samczego" forum. Czy mylę się, czy trochę zerkałeś na inne teorie (to już 2 czy trzeci post gdzie odnajduję takie treści).?

                              BS = "Bracia Samcy"? Jeszcze nie, ale na pewno przejrze. Widzialem pare forow MGTOW i pochodnych, moze byc podobny przekroj. I, usmiejesz sie, moj kumpel z poprzedniej pracy pracowal przy jednej z randkowych appek. Dane z baz danych sa miazdzace, znacznie bardziej ekstremalne niz 80/20 w temacie kto jest zaintersowany kim i jak bardzo.

                              Fora sa inne, bo tutaj jednak ciagle jakis element autoprezentacji jest, tam podejrzewam - zimne fakty.

                              Przy okazji "staraj sie bardziej". Slyszalem taki zwrot od jednego Australijczyka: man is not a human being, he is a human doing. Niezaleznie od gry slow to cos w stylu: "mezczyzna to nie jest byt, tylko dzialanie". Ta perspektywa tlumaczy kulejace dlugie zwiazki lepiej niz psychologiczne glebie i roztrzasania. No i fakt, ze nie jestesmy sobie juz tak naprawde potrzebni, ale jeszcze mozemy sie nawzajem uzyc. Cos mi sie nie klei, ide spac. Jeszcze sie odezwe w temacie zalet czerwonej pigulki.
                              • kutuzow Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 24.06.22, 09:19
                                proteinowy2 napisał:


                                > BS = "Bracia Samcy"? Jeszcze nie, ale na pewno przejrze. Widzialem pare forow M
                                > GTOW i pochodnych, moze byc podobny przekroj. I, usmiejesz sie, moj kumpel z po
                                > przedniej pracy pracowal przy jednej z randkowych appek. Dane z baz danych sa m
                                > iazdzace, znacznie bardziej ekstremalne niz 80/20 w temacie kto jest zaintersow
                                > any kim i jak bardzo.

                                Tak chodziło mi o Braci Samców.
                                Rozwiń jak możesz te kwestie bazy danych od zaplecza. Zawsze człowiek się dowie czegoś nowego ciekawego, czym apki niekoniecznie się chwalą (nagle się okazuje że płacac za abonament premium trzeba być ostatnim jeleniem bo szanse na zainteresowanie jakieś realnej laski gość ma jak na 6-tke w totka).
                                Swego czasu był głośny case portalu Ashley Madison (czy jakoś tak). Gdy wyciekła im baza danych. Okazało się że poza kontami facetów, fakowymi kontami lasek i nieaktywnymi kontami lasek to tak na prawdę nic tam nie było.



                                > Fora sa inne, bo tutaj jednak ciagle jakis element autoprezentacji jest, tam po
                                > dejrzewam - zimne fakty.

                                Byłbym daleki od zachwytu tamtym forum. Ma też swoje gorsze strony. Jednak gdybym porównywał to w kwestiach damsko-męskich to taka Elektroda. Czyli rzucasz pytanie i po 5 odpowiedziach mozesz z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć że znalazłeś odpowiedź na Twój problem. Czy Ci się ona podoba, czy coś z tym zrobisz to już inna sprawa.


                                >
                                > Przy okazji "staraj sie bardziej". Slyszalem taki zwrot od jednego Australijczy
                                > ka: man is not a human being, he is a human doing. Niezaleznie od gry slow to c
                                > os w stylu: "mezczyzna to nie jest byt, tylko dzialanie".

                                Nie wiem czy dobrze odbieram przekaz, ale ja widze w tym powiedzeniu sporo "Miłego gościa" takiego co to jest odpowiedzialny, za siebie, za rodzinę. Nigdy nie tupnie nogą itp. Taki "Mr Nice Guy".
                                Uważam że w długotrwałym związku właśnie ta męska cecha wtłoczona przez lata szkolne (gdzie otaczają nas głównie kobiety ze swoim przekazem - facet to najwyżej gość od WF-u), że o kobietę trzeba dbać, trzeba być miłym, pomagać, starać się o nią, zdobywać itp. powoduje że wiele związków jest takich "wychodzonych". Po prostu zostajemy najbardziej atrakcyjnym satelitą na orbicie laski. Nie to że ona nas pożąda, nie to że powodujemy że się robi wilgotna na samą myśl z spotkaniu z nami....po prostu najlepsza opcja z dostepnych.
                                Potem to się zaś pogłebia w związku (bo dom, bo potem rodzina) i jakoś tak zostaje.
                                W kontrze do tego są działania własnie gości typu Alfa/Czad którzy mają wygląd i powodzenie, więc nie zabiegają o nie. Na zasadzie "albo laska robisz to co JA chce, albo wypad bo jest kolejka chętnych na Twoje miejsca". Zgadnij które podejście bardziej zwilża.
                                • urquhart Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 24.06.22, 11:25
                                  kutuzow napisał:

                                  > Swego czasu był głośny case portalu Ashley Madison (czy jakoś tak). Gdy wyciekł
                                  > a im baza danych. Okazało się że poza kontami facetów, fakowymi kontami lasek i
                                  > nieaktywnymi kontami lasek to tak na prawdę nic tam nie było.

                                  Znam przynajmniej 3 laski które szukały umawiały się z Tindera, Badoo, Sympatii i narzekały że trafiały na samych narcystycznych mamisynków albo schizofemików Przypadek?
                                  Ale to były babki Męskie palce :)
                                  • mabelle2000 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 24.06.22, 17:59
                                    urquhart napisał:

                                    > Znam przynajmniej 3 laski które szukały umawiały się z Tindera, Badoo, Sympatii
                                    > i narzekały że trafiały na samych narcystycznych mamisynków albo schizofemikó
                                    > w Przypadek?
                                    > Ale to były babki Męskie palce :)


                                    A znasz biblijne "Jako w niebie tak i na ziemi"? :-)
                                    Oznacza to dokładnie, że każdy z nas wybiera tylko to co jest w stanie zauważyć, na co ma ustawiony swój radar, a resztę ignoruje. To co masz w głowie, to ci się zmaterializuje. Większość ludzi myśli, że to głowa podąża za otaczającą rzeczywistością, a jest dokładnie odwrotnie.
                                    Dlatego na miejscu tych babek zmieniłabym w swoim umyśle obraz mężczyzny i męskości. Wtedy dopiero przestaną zauważać "maminsynków i schzofreników".
                                  • kutuzow Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 24.06.22, 18:11
                                    urquhart napisał:


                                    > Znam przynajmniej 3 laski które szukały umawiały się z Tindera, Badoo, Sympatii
                                    > i narzekały że trafiały na samych narcystycznych mamisynków albo schizofemikó
                                    > w Przypadek?
                                    > Ale to były babki Męskie palce :)


                                    Urqu, znasz pojęcie hipergamii.
                                    Obstawiam że laski były odpowiednio ustawione (pewnie kariera, własna kasa itp). Domyślam się także, że to nie były jakieś młódki po 18-19 lat tylko pewnie bliżej 30-tki albo i po.
                                    Laska szuka zawsze faceta na swoim poziomie lub (najlepiej) oczko wyżej. Czyli one miały dość konkretną listę oczekiwań.

                                    I teraz dekodując z kobiecego na męski.
                                    Czy one miały takiego pecha, że trafiały na tych "narcystycznych"? Czy może szukały w topce przystojnych i dobijały się do tych przysłowiowych "Czad-ów" (wygląd 10/10) którzy mogli przebierać w laskach jak w ulęgałkach. Gdy więc laska przyzwyczajona że to ona "rozdaje karty" w związku nagle strzela focha, a facet zamiast przepraszać że żyje, mówi "next"....to nagle staje się "narcystycznym dupkiem".
                                    Brzmi bardziej realnie niż prawdopodobieństwo że ktoś trafia TYLKO na gości o takim samym rysie psychologicznym?

                                    Z tymi "maminsynkami" pewnie było podobnie -tylko tutaj gość zbyt mało był skłonny inwestować w nowe "gniazdko" a pewnie za bardzo był samodzielny.
                                • proteinowy2 Re: Zmiany na rynku matrymonialnym? 25.06.22, 01:59
                                  > Rozwiń jak możesz te kwestie bazy danych od zaplecza.

                                  Same dane: miazdzaca wiekszosc kobiet ustawia oczekiwane parametry fizyczne na poziomie 1-2% meskiej populacji. Ci ktorzy przechodza przez to sito maja do przejscia nastepne: zawod i poziom dochodow 1-5% populacji. Kolejny prog: wartosci i przekonania. Z "ogolnych" cech charakteru (rozmawialem w 2019) nastapilo przesuniecie w strone przynaleznosci do konretnych partii czy organizacji. "Panowie z partii X czy Y prosze nie pisac".

                                  Autorzy byli wtedy na etapie szukania inwestorow, mieli jakoby algorytmy ktore w pewnej czesci niwelowaly matematyke tych oczekiwan. Juz tam nie pracuje, zdaje sie ze jednak im nie wypalilo, przerzucili sie na mode.

                                  > [kontekst: human being vs human doing] Nie wiem czy dobrze odbieram przekaz, ale ja widze w tym powiedzeniu sporo "Miłego gościa" takiego co to jest odpowiedzialny, za siebie, za rodzinę. Nigdy nie tupnie nogą itp. Taki "Mr Nice Guy".

                                  Wlasnie nie mialem wczortaj sily sie rozpisywac, ale ten zwrot dotyczy calej meskiej populacji od alfy do omegi. W najwiekszym skrocie (mam nadzieje, ze wlasciwie to przedstawiam): MTGOW ma swoj odpowiednik patriarchii, nazywaja to ginocentryzmem (gynocentrism). pl.wikipedia.org/wiki/Ginocentryzm

                                  Na pierwszy rzut oka to sie wydaje naiwnym odwroceniem feminizmu (taki satanizm ichniego kosciolka). Ale jak posluchac narzekan feministek i gosci MTGOW bez uprzedzen to obydwa ruchy maja ten sam wspolny mianownik: nie sa zadowolone z tradycji i biologii. Czyli w teorii sobie nie przecza. W praktyce oba ruchy sie szczerze nienawidza.

                                  "Human doing" to jest zwrocenie uwagi na to ze w calej historii naszego gatunku mezczyzn hoduje sie i warunkuje sie do widzenia sie przez pryzmat poziomu dostarczanych uslug. Stad np nikogo, nawet facetow (mnie tez nie), nie dziwi np cos takiego:

                                  Problem: stosunek bezdomnych kobiet do bezdomnych mezczyzn zwiekszyl sie z 1/10 do 1/5, Rozwiazanie: trzeba zwiekszyc ilosc przytulkow przeznaczonych dla kobiet. Gdybysmy nie byli ginocentryczmym gatunkiem to by bylo nielogiczne. To samo z odruchowym wysylaniem facetow na wojne. Jak jest pokoj i sie wszyscy bawia w wojsko to jest diversity piknik. Ale jak Rusek stoi na granicy "wiadomym jest" ze paszport jest tylko dla kobiet i dzieci.

                                  Nie mam za duzo czasu w tym siedziec, wydaje mi sie ze MTGOW sie szybko wypalil (albo wypala). Hipoteza: oprocz bycia nie na czasie, w przeciwienstwie do feminizmu nie generuje ani kasy ani taniej sily roboczej. Przeciwnie: radzi facetom nie angazowanie sie w wyscig szczurow. Wiec nie bedzie wygodny ani z lewej ani z prawej.

                                  Niemniej mi sie podoba sporo z tego co sugeruja. Glownie stoicyzm i asceza.
                                  • urquhart "Mr Uległy" 25.06.22, 09:29
                                    proteinowy2 napisał:

                                    > Same dane: miazdzaca wiekszosc kobiet ustawia oczekiwane parametry fizyczne na
                                    > poziomie 1-2% meskiej populacji. Ci ktorzy przechodza przez to sito maja do prz
                                    > ejscia nastepne:

                                    Cieżki wybór. Hipergamia krzywdzi wiekszość meżczyzn i Patriachalna momogamia krzywdzi wiekszość kobiet ale napedza rozwój cywilizacji bo motywuje mężczyn. Jakie widzisz wyjście ?

                                    > esuniecie w strone przynaleznosci do konretnych partii czy organizacji. "Panowi
                                    > e z partii X czy Y prosze nie pisac".

                                    Specjalizacja kluczem do sukcesu. Kiedyś dziewczyny wyłapywały okazje na oazach i klubach zainteresowań. Teraz słyszałem że młodzieżówka ruchów narodowych to wylegania związków - przeciwny biegun niż Tinder.

                                    > > [kontekst: human being vs human doing] Nie wiem czy dobrze odbieram przek
                                    > az, ale ja widze w tym powiedzeniu sporo "Miłego gościa" takiego co to jest odp
                                    > owiedzialny, za siebie, za rodzinę. Nigdy nie tupnie nogą itp. Taki "Mr Nice Guy

                                    "Mr Uległy" raczej. Odpowiedzialny , znaczy ochoczo zakłada chomoto, nie tupnie nogą i nie ucieknie na Cypr :)
                                    No ale chyba nie ma seksuloga co by nie zauważył że "Mr Uległy" to roczarowanie w łóżku i atawistycznie gwarantuje brak pożadania i namiet

                                    > adycji i biologii. Czyli w teorii sobie nie przecza. W praktyce oba ruchy sie s
                                    > zczerze nienawidza.

                                    Coś jak faszyzm i bolszewizm, oba polaryzują w inną strone , dążac do przewróćenia zastanej hierarchii , kapitalizmu, drabiny społecznej, starego porządku czyli tego symbolicznego patriarchatu, patriarchi.
                                    To grubszy temat .

                                    > wojsko to jest diversity piknik. Ale jak Rusek stoi na granicy "wiadomym jest"
                                    > ze paszport jest tylko dla kobiet i dzieci.

                                    A "wolne media" pokochały nagle słusznych nacjonalistów z Azowa i objęły ich parasolem ochronnym . Zadziwiające jak redakcje potrafią być elastyczne w pagladach.

                                    > Nie mam za duzo czasu w tym siedziec, wydaje mi sie ze MTGOW sie szybko wypalil
                                    > (albo wypala). Hipoteza: oprocz bycia nie na czasie, w przeciwienstwie do femi
                                    > nizmu nie generuje ani kasy ani taniej sily roboczej. Przeciwnie: radzi facetom
                                    > nie angazowanie sie w wyscig szczurow. Wiec nie bedzie wygodny ani z lewej ani
                                    > z prawej.

                                    Oczywiście "Mr Uległy" jest potrzeby wszystkim :)