Dodaj do ulubionych

Tyle mam także wam, "urocze pojeby" do powiedzenia

29.06.22, 10:55
...choć nie mam złudzeń, że w waszych móżdżkach zrodzi się w związku z tym jakakolwiek refleksja na przyszłość.

____________________

Kilka twardych faktów, dotyczących mojego obecnego stanu zdrowia, który jest konsekwencją wprost 11 lat zaszczuwania mnie.
Kortyzol zabija.
Już bez żadnych dowodów na piśmie – kto chce, uwierzy, kto nie chce, albo komu wygodniej wypierać – nie uwierzy. Mam to w dupie.
Jestem pacjentką onkologiczną.
Mam założoną Kartę DILO – Diagnozy i Leczenia Onkologicznego.
Wczoraj odebrałam wyniki biopsji gruboigłowej. Są bardzo złe.
Najprawdopodobniej nie zostanie wdrożone ŻADNE LECZNIE pierwotnego nowotworu, czyli raka piersi, z powodu licznych przerzutów, jak lekarze podejrzewają, do całego kręgosłupa.
Od trzech miesięcy żyję ze złamanymi kręgami w, co najmniej, odcinku szyjnym, co w każdej chwili może skutkować złamaniem tych kręgów do końca i przerwaniem rdzenia, co z kolei oznacza całkowity paraliż od szyi w dół.
Od trzech miesięcy żyję z bólem, który jest nie wytrzymania, bo nie ustaje. Coraz silniejsze leki przeciwbólowe, z narkotycznym systemem transdermalnym włącznie, z każdym dniem działają coraz słabiej i coraz krócej.
Wczoraj w Centrum Onkologii zostały przeprowadzone kolejne badania, mające pomóc w postawieniu ostatecznej diagnozy – szczegółowe, genetyczne badania krwi, mammografia, USG piersi oraz biopsja cienkoigłowa węzłów chłonnych.
6 lipca mam scyntygrafię – badanie kości, mające ustalić skalę zniszczeń oraz umożliwić ostateczną diagnozę i rokowania.
12 lipca odbędzie się zaś konsylium lekarskie, które ostatecznie podejmie decyzję, co dalej ze mną.
Dla tych kretynów, którym trzeba wprost, bo inaczej nie rozumieją oraz dla tych, na których premedytację i złą wolę i święty Boże nie pomoże – 12 lipca dowiem się, czy będę żyć, czy umrę. Szybko. Bo o ile można żyć bez piersi, o tyle nie można żyć bez kręgosłupa, a bezcelowe jest operowanie go, jeśli zmiany chorobowe to przerzuty nowotworowe.
Reasumując – gratuluję licznym, ZNANYM I LUBIANYM, tym bywającym w naszym, moim i Wojtka Młynarskiego, domu i latami korzystającym z mojej pomocy oraz tym, którzy, osobiście mi nieznani, OD LAT bawili się mną i moim życiem pod egidą trollowiska, czyli portalu gazeta.pl i okolic, np. portalu cytaty.info
Gratuluję także tym kompletnie nieznanym szaraczkom płci obojga, którzy - NIE WIDZĄC MNIE W ŻYCIU NA OCZY I ZNAJĄC MNIE WYŁĄCZNIE Z OPOWIEŚCI DZIWNEJ TREŚCI – tak chętnie i wiernopoddańczo kopali mnie tylko dlatego, że mają nogę.
IMIENNA LISTA i jednych, i drugich też się tutaj, na moim profilu już wkrótce pojawi.
Najbardziej jednak gratuluję #okrutnajakpolka Paulinie Młynarskiej – spiritus movens 11-letniego hejtu na mnie. Udało ci się, psychopatko, choć JA nie zniknę cichutko jak ów góral w Kościelisku, którego doprowadziłaś do samobójczej śmierci. Bo to nie było tak, jak lubisz twierdzić – że odebrał sobie życie z powodu nieszczęśliwej, niespełnionej miłości do ciebie. Powiesił się, bo wiedząc o jego uczuciach, po prostu się nimi i nim sadystycznie bawiłaś. Za to właśnie Kościelisko chciało cię zlinczować i gdyby nie interwencja Wojtka, który na sygnale gnał z Warszawy do Zakopanego, tak właśnie by się to skończyło.
A na koniec.
Mój profil na FB NIE ZNIKNIE.
Ani teraz, ani po mojej śmierci. Zadbam o to.
Dopóki będę mogła, będę kontynuować wspomnienia o Wojtku Młynarskim i o naszym wspólnym życiu. I te dobre, i te bardzo złe, dotyczące konkretnych – po nazwiskach – fałszywych przyjaciół.
Będę też nadal, po swojemu 🙂 zachwycać się światem, dopóki będę mogła, bo on JEST PIĘKNY, nawet przy założeniu, że żyją na nim także takie niewyobrażalne p*zdy i ch*je, jak wy, moi wieloletni oprawcy.
Nie zmieniłam zdania i JUŻ nie zmienię 🙂
www.facebook.com/joanna.kossowska.52/posts/pfbid0kqboYv7oLSftNfBmQeJ7fgaDHMM3fQZYRZJcqBkjWK12P7Hjvj8n9b7o2RrNFNuPl (mój tekst pod linkiem)
Napisane i opublikowane na moim „niszowym blogasku” 4 stycznia 2018, w czasie umierania mojej Mamy, o czym moi hejterzy doskonale wiedzieli.
Umarła 8 stycznia 2018.
Prawie 10 miesięcy po śmierci Wojtka i pół roku po mojej rezygnacji z dochodzenia roszczeń spadkowych, wynikających ze sporządzonego przez Niego na moją rzecz testamentu.
Kolejna, TYSIĘCZNA przez lata, moja próba obrony przed wieloletnim, uporczywym i niezwykle okrutnym hejtem.
Także ta BEZSKUTECZNA.
#MojeżyciezWojtkiemMłynarskim
#11lathejtunamnie
#okrutnajakpolka
PS.
Choć rozumiem, jak trudno jest normalnym, wrażliwym ludziom odnieść się do takich sytuacji i znaleźć właściwe słowa oraz doceniam Wasze z pewnością jak najlepsze intencje, OBECNIE bardzo źle reaguję na pocieszenia w stylu „a może wszystko będzie jeszcze dobrze”, więc tych, którzy tylko tyle mieliby mi do powiedzenia, proszę żeby się powstrzymali.
Przypominam też mój numer telefonu, gdyby komuś był potrzebny.
Gdyby ktoś miał mi coś do powiedzenia...
Np. PRZEPRASZAM
668 49 57 28
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka