wiem, ze to juz bylo

18.03.05, 09:41
sluchajcie, wiem, ze rten temat byl tutaj poruszany juz wiele razy.... jednak
nie znalazlam odpowiedzi. a moze po prostu chce to wyrzucic z siebie i
posluchac/przeczytac rad.
dochodze do wniosku, ze kazdy facet to kawal drania... a mialam odmienne
zdanie na ten temat.
opowiem...
problemy z sexem zaczely sie jakies pol roku temu...raz na miesiac, teraz
dwa.... odsunelismy sie od siebie ale ciagle mieszkamy razem (tak od 1,5
roku).
Pojechalam do sanatorium na miesiac, na koniec swiata. nie dzwonil, nie
tesknil. wracam do domu i dowiaduje sie,ze calowal sie z inna laska podczas
gdy ja pilam piwo z kolezanka na przepustce.... wiem, ze teraz napiszecie, ze
na pewno zdradza mnie juz od dawna. moze i tak jest i bylo ale nigdy na
niczym go nie zlapalam. jest tak cholernie zazdrosny, ze glupek myslala, ze
ja tam w tym sanatorium bede obracac kazdego napotkanego faceta....a ja
pojechalams ie leczyc - starsi panowie mnie nei pociagaja...
tyle razy sobie mowilismy, ze jak bedzie sie nam nie ukladalo to sie
rozstaniemy a pozniej bedziemy podrywac innych...zrobil to o czym bylam
przekonana, ze tego nie zrobi. kazdy inny ale nie on. nie wiem co robic. cos
mi mowi, zeby sie spakowac i wyniesc ale z drugiej strony siedzi aniolek i
mowi, zeby wybaczyc i zapomniec. Kocham go. Ale nie wiem czy bede w stanie
isc z nim do lozka czy pozwolic na dotyk.......sama sobie sie dziwie, ze
jeszcze z nim jestem...
wiem anula co napiszesz: uciekaj od niego gdzie pieprz rosnie - to nie takie
latwe. jesli zrobil to raz i wybacze to bedzie to robil ciagle. teraz zaluje,
ze nie ulegalam ktoremus kuracjowiczowi w sanatorium.....czlowiek jest glupi
i slucha wlasnego sumienia. z tego co widze wszyscy tutaj maja cos za uszami
albo sa ofiarami zdrady....czy to sie wybacza?
    • froodoo Re: wiem, ze to juz bylo 18.03.05, 10:26
      jedno jest pewne... jest coś co nie pozwala Ci zrobic tego, co wiele kobiet
      zrobiłoby od razu. Coś Cię trzyma przy nim.... i ten brak sexu, to przyłapanie
      na nieszczerości tego nie zmienia. Bo to bywa tak że kocha się, bo się po
      prostu kocha. Można odpychac i kochać. Mozna mieć zale i pretensje i dalej
      kochać. nawet za nic. Miłość to miłość. A ty, jak to kobieta. Widocznie u
      Ciebie uczucie to rzecz ważna i nie wypali sie ot tak.... na zawołanie...
      trzymaj się
    • anula36 Re: wiem, ze to juz bylo 18.03.05, 10:36
      Jedyne co moge napisac to ze to twoje zycie i nikt z forumowiczow go za ciebie
      nie przezyje decyzje tez musisz podejmowac sama:)
      Owszem osobiscie tepie zdrade i nie jestem sklonna wybaczac czy
      usprawiedliwiac.prawda jest brutalna- od abstynencji seksualnej sie nie
      umiera.Wiec zdrada nie jest zabiegiem ratujacym zycie tylko przyjemnosciowym
      widzimisie.
      Sama przerobilam taki epizod w swoim zyciu i przekonalam sie ze ja osobisiecie
      nie potarafie wybaczyc nie potrafie pod czyims dotykiem nie myslec ze tak samo
      dotykal kogos innego.
      Druga sprawa to ja naprawde wierze ze jak ktos raz poluzowal sobie postronki i
      potrafil uprawiac seks z kims innym a potem swiadomie klamac i oszukiwac
      patrzac mi prosto w oczy to moze oklamac w kazdej innej dziedzinie.
      po trzecie rozpatruje to w kategoriach robienia mi krzywdy a bardzo nie lubie
      jak mnie ktos brzydko traktuje.
      Po czwarte- zwykle kwestie zdrowotne- jak wielu "normlanych facetow"
      uprawiajacych seks z "normalnymi kobietami" - nie prostytutkami uzywa sami z
      siebie ( bez przymusu) prezerwatyw?
      Z okresu bujnego zycia erotycznego stwierdzam ze srednio pol na pol -a nei
      mialam do czynienai wylacznei z banda wyglodnialych marynarzy.
      A to juznei czasy KAern Blixen kiedy neiwierny maz moze zarazic co najwyzej
      kila.
      Odpowiadajac na twoje pytanie -czy to sie wybacza?-nie ma "sie" jedni
      wybacza,inni nie.
      Wydaje mi sie tylko ze odwet "zdrada za zdrade" tzn jak sie oddalacie na
      odleglosc przestrzenna to kazde z was zaczyna zabawy z innym partnerem raczej
      was nie zblizy z powrotem. Zazdrosc zdrady nie uprawiedliwia rowniez.
      Dowodow zdrady jak sama piszesz-nie masz. Plotki o calowaniu sie z kims moga
      byc tylko plotkami. Z nim to powinnas wyjasnic. JAk bylo i jak ma wygladac
      wasze przyszle zycie.
      Szkoda by sie bylo rozstac tylko przez niedopowiedzenia i podejrzenia.
      • necia100 Re: wiem, ze to juz bylo 18.03.05, 11:40
        Gooska, zaufaj swojej kobiecej intuicji...jeżeli masz przesłanki ,że cię facet
        zdradza to za jakiś czas pewnie i będziesz miała dowody..Ja postarałam się o
        nie sama bo chciałam mieć czarno na białym.I miałam co chciałam. Długo
        oszukiwałam sama siebie,że to nie możliwe żeby mójluby mi coś takiego zrobił,a
        jednak okazało się że możliwe...Nie katuj się , przynajmniej będziesz wiedziała
        na czym stoisz. Napewno jest jakis sposób żeby się o tym przekonać,może nawet
        rozmowa? Mój rozmawić nie chciał, dlatego musiałam sobie poradzić sama,inaczej
        cholera wie ile to by jeszcze trwało.
        A może u ciebie okaże się,że jednak nie zdradza cię? Poczujesz sie lepiej..
        • gooska Re: wiem, ze to juz bylo 18.03.05, 14:19
          mam dowod: czarne na bialym...... tylko pocalunki, nic wiecej.po pijaku....
          rozmowa??? on nie potrafi ze mna rozmawiac. jak zapytalam wprost co sie stalo i
          ze zrobil to co zrobil zaprzeczyl wszystkiemu. kazdy facet to tchorz i nie
          przyzna sie do zdrady....
          • necia100 Re: wiem, ze to juz bylo 18.03.05, 14:38
            Pytanie czy były tylko pocaunki czy coś więcej? Jak ci podpowiada serce? Jaki
            on ma stosunek do ciebie?Czy w ostatnim czasie się zmienił i jak?
            • gooska Re: wiem, ze to juz bylo 18.03.05, 14:49
              zmienil sie juz dawno temu (pol roku), ale ja tez sie zmienilam...
              tylko pocalunki, to wiem na pewno. chyba ze znajde jakies nowe dowody...
              • xapur Może zamiast szukać dowodów lepiej ... 19.03.05, 01:07
                się zastanowić czy warto dalej tracić czas na ten związek. Co ci da, że
                znajdziesz dowód? A jeśli nie znajdziesz? Czy to zmieni cokolwiek w tej
                sytuacji?
                • gooska Re: Może zamiast szukać dowodów lepiej ... 20.03.05, 10:02
                  nie szukam...rozstalismy sie wczoraj
                  zle mi :(
                  • anula36 Re: Może zamiast szukać dowodów lepiej ... 20.03.05, 10:07
                    na poczatku zawsze jest zle a potem czujesz ze wreszcie mozesz oddychac pelna
                    piersia;)
                  • xapur Trudno, żeby ci było od razu dobrze. 20.03.05, 14:52
                    Rozstanie to nic miłego, ale czasem jest jedynym dobrym rozwiązaniem. Nie ma co
                    rozpaczać nad związkiem, w którym źle się czułaś. Czas szybko zagoi rany. Poza
                    tym pół światu tego kwiatu...
      • zupelnie_nikt Re: wiem, ze to juz bylo 20.03.05, 19:14
        anula36 napisała:
        prawda jest brutalna- od abstynencji seksualnej sie nie
        > umiera.Wiec zdrada nie jest zabiegiem ratujacym zycie tylko przyjemnosciowym
        > widzimisie.

        anula, z cala reszta tego co napisalas calkowicie sie zgadzam wiec ja wycialem
        i nie poruszam. ale zastanawia mnie to co napisane powyzej.
        no bo jesli jest tak jak piszesz to rowniez nie powinny miec miejsca rozstania
        na tle braku seksu. skoro brak seksu nie jest usprawiedliwieniem dla zdrady to
        dlaczego mialby byc usprawiedliwieniem dla zerwania zwiazku...?
        nie zrozum mnie zle, nawet nie probuje negowac tego co napisalas, taka mnie
        tylko mysl naszla w przyplywie intensywnego myslenia. do konca nawet nie wiem
        czy zgadzam sie z tym co napisalem ale jakos mi to chodzi po glowie.
        z_n
        • anula36 Re: wiem, ze to juz bylo 20.03.05, 19:42
          czasem wycinanie nie sluzy:)
          To co pisalam - pisalam w nawiazaniu do postu gooski i jej stwierdzenia ze
          byla przez miesiac w sanatorium.
          Od miesiecznej abstynencji sie nie umiera.I chodzimi glownie o to ,ze w
          wiekszosci mezczyzni( ale nie chce generalizowac) niestety maja takie
          nastawienie ze jak tylko partnerka znika z pola widzenia albo jest seksualnie
          nie do uzycia ( ciaza,polog,jakies dolegliwosci,itp)natychmiast oczka im sie
          rozbiegaja w poszukiwaniu innych zdobyczy:)Chocby tej kobiety nei bylo tak jak
          tutaj - raptem 4 tyg.
          Nie pytaj mnie dlaczego abstynencja mialaby byc przyczyna zerwania zwiazku. ja
          nei zrywam mimo ze moglabym uprawiac 5 razy wiecej seksu niz mam.
          Ale ja wyznaje zasade ze razem sie jest w szczesciu i nieszczesciu i tyle. Moj
          wybor.
          Faktem jest ze dluga abstynencja albo niedosekszenie prowadzi do nerwicy macicy
          i to mnei tez czasem dotyka;) Nie jestem idealem.
          Poza tym ja jeszcze rozrozniam abstynencje spowodowana choroba, czynnikami
          niezaleznymi, a abstynencje bo ukochany wlasnei przelatuje intensywnie inna ew.
          leniwy jest;)
          jesli cos nie dopowiedzialm to pytaj:)
          Pozdrawiam,
          anula

          • prowincjal Re: wiem, ze to juz bylo 20.03.05, 20:20
            No niestety faceci - jak pisałaś - często wodzą oczami za innymi ale nie oznacza
            to, że dokonają zdrady. Kobiety również "lustrują" mężczyzn. Jak moja partnerka
            znika z pola widzenia (na szczęście nie jestem w tej większości, o której
            piszesz) nie oglądam się za innymi.
            W dobrym związku, w którym ludzie się rozumieją jeśli nawet występuje brak seksu
            lub odbywa sie naprawdę sporadycznie, można i nawet należy żyć razem. Co do
            bycia razem w szcześciu i nieszczęściu to święte słowa.
            • anula36 Re: wiem, ze to juz bylo 20.03.05, 20:33
              nie chodzi mi tylko ogladanie sie - jak to ktos tu napisal - niewazne gdzie sie
              nabiera apetytu-wazne ze konsumujew domu, ale wlasnie doslowna konsumpcje poza
              domem:)
              • gooska Wiosna! 21.03.05, 10:29
                w sobote sie rozstalismy, na oczatku mnie to bolalo ale wczoraj nabralam tyle
                checi do zycia, ze teraz widze ile stracilam bedac z nim przez ten czas. ale to
                byl tylko i wylacznie moj wybor. wczoraj kumpela opowiedziala mi historie
                naszego wspolnego kolegi. zakochany, piekna zona, 2 dzieci, dobra praca (a
                nawet bardzo) i te opowiadania Wojtka, ze onb nie bylby w stanie. te jego
                wychodzenie z nami na piwo po kryjomu i tylko na 10 minut, bo przeciez zona
                czeka w domu. A rteraz sie dowiaduje, ze kolega Wojtus obraca wszystko co sie
                rusza.....i miej tu szacunek do faceta.

                rozstalam sie z moim, bo doszlismy do wniosku, ze tak bedzie leepiej. tylko
                widze, ze jemu chyba to niesluzy...cagle mu sie wydaje, ze ma prawo do mnie.
                dodam, ze przez jakis czas musimy razem pomieszkac (niestety). Spie w drugim
                pokoju co wydaje sie mu smieszne..dla mnie nie jest to smieszne. przynajmniej
                teraz zasypiam w spokoju. Pyta ciagle gdzie wychodze, z kim wychodze -
                odpowiadam, ze jez nie musze sie mu tlumaczyc i sie wtedy sie wscieka....
                dzisiaj ktos mi powiedzial, ze zycie to film. i tak sobie mysle..nie mamy
                wplywu bezposrednio na scenariusz ale mamy wplyw na to jak zagrac powierzona
                nam role i tylko od nas zalezy czy bedziemy szczesliwi czy tez nie.
                postanowilam teraz korzystac, bawic sie i szalec. nie bede sie z nikim wiazac
                (no chyba, ze sie jakis napatoczy ) zrobie remont mieszkania (swojego) i
                zaczniemy wszystko od poczatku. tylko boje sie, zeby on nie zorientowal sie ze
                zle zrobil i po jakims czasie bedzie chcial wrocic....jaks ie wyprowadze to juz
                nie bedzie powrotowi mam nadzieje, ze to uszanuje i nie bedzie mi zawracal
                gitary....

                pozd,
                gooska
                • necia100 Re: Wiosna!Nie martwmy się!!! 21.03.05, 11:01
                  Brawo Gooska!!!Tak trzymaj i nie daj się skusić na jakies pogodzenie...Wszysko
                  się zacznie od nowa!Po co sie przejmować jakimś pucem , jak niedługo ktos cie
                  będzie nosił na rękach!!!Trzymaj się ciepło!
                  • gooska Re: Wiosna!Nie martwmy się!!! 21.03.05, 11:13
                    :)
                    teraz chyba nie chce, zeby ktokolwiek nosil mnie na rekach. teraz sama bede
                    sobie krolem :)
                    to chyba ta wiosna tak na mnie dziala :)
          • zupelnie_nikt Re: wiem, ze to juz bylo 21.03.05, 11:00

            > Faktem jest ze dluga abstynencja albo niedosekszenie prowadzi do nerwicy
            macicy

            nawet ladnie ci sie rymnelo :-)))

            >
            > i to mnei tez czasem dotyka;) Nie jestem idealem.
            > jesli cos nie dopowiedzialm to pytaj:)
            >
            chyba juz wszystko jasne. nie mam pytan.
            chwilowo...

            z_n

            ladny masz ten teks o wbijaniu gwozdzi do trumny. ide zadbac o swoja ;-)))
            • necia100 Re: wiem, ze to juz bylo 21.03.05, 11:36
              Gooska,narazie nie masz ochotę,ale tak ma ten nasz gatunek ,że łączymy się w
              pary..Życzę powidzenia!!!Nawet nie życzę,bo wiem że teraz już będzie tylko
              lepiej : )
            • anula36 Re: wiem, ze to juz bylo 21.03.05, 12:10
              niestety nie men sie rymnelo - to znany slogan:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja