tete3
06.05.05, 13:37
Piszę jako następna sfrustrowana istota, którą mąż seksualnie traktuje jak
powietrze.Trwa to już około 4 lat z mniejszymi lub większymi przerwami, a
jedyne tłumaczenie jakie słyszę to "im częściej o tym myślę tym większy mam
problem". Sugestia odwiedzenia właściwego specjalisty zbywana jest naturalnie
milczeniem. Wie, że ma problem i nic z tym nie robi. Kończę 30 lat, libido
wylewa mi się uszami i co???? Jestem zdołowana i naładowana napięciem,
frustrtacją, złością. Mam wrażenie, że aby odzyskać wiarę w siebie ( w swoją
atrakcyjność)powinnam zaliczyć pułk wojska + ekipę ratowników wodnych. To
oczywiście śmiech przez łzy, staram się jeszcze jakoś trzymać,ale jest coraz
gorzej. Dawno podjęłabym decyzję o rozstaniu, ale kocham go bardzo, mamy
maleńką cudowną córeczkę, wspólne pasje i radości, oprócz tej jednej. Czy
kochanek, na boku dyskretnie jest wyjściem?