Osoby które wyszły z oziębłości poszukiwane!!

07.05.05, 20:21
Tak mi przyszło do głowy, że doświadczenia osób, które wyszły z oziębłości
mogłyby być bardzo budujące dla wielu z nas - kłód i oziębłych.
Dałyby nam nadzieje, że możliwe jest wyjście z tego stanu i naprawienie
małżeństwa.
Wpisujcie się proszę i opisujcie jak Wam się udało.
    • micca73 Re: Osoby które wyszły z oziębłości poszukiwane!! 08.05.05, 01:41
      Buuu...tak liczyłam na ten wątek...piszemy o swoich problemach, frustracjach i
      zazwyczaj nieudanych próbach wyjścia z impasu...a gdzie ci wszyscy którym sie
      udało? Nie odwiedzają juz takich for, czy moze jedynym słusznym wyjściem jest
      wymiana partnera na bardziej dopasowanego?
      • woman-in-love Re: Osoby które wyszły z oziębłości poszukiwane!! 08.05.05, 13:58
        w moim przypadku - jak najbardziej wymiana, i to jak najprędzej
        • micca73 Re: Osoby które wyszły z oziębłości poszukiwane!! 08.05.05, 14:28
          ok, jest to rozwiazanie ale dla jednej strony...a druga zostaje z ręka w
          nocniku...i pół biedy jesli nie widzi problemu i dobierze sobie kogos równie
          oziębłego i razem będą się kisić w tej bejcy...ale jeżeli strona oziebła chce z
          tym walczyc a strona "poszkodowana" gotowa jest w tym uczestniczyć? Z chęcia
          poczytałabym o przypadkach kiedy ludzie mimo wszystko się zgrali...i nic...a to
          rokuje niedobrze dla mojej wiary w terapię partnerską...
          • alter50 Re: Osoby które wyszły z oziębłości poszukiwane!! 08.05.05, 14:46
            Nadzieja jest matka głupich, a dobrymi checiami jest piekło
            wybrukowane,sorry ,że grzebie Twoje nadzieje płonne
            • micca73 Re: Osoby które wyszły z oziębłości poszukiwane!! 08.05.05, 14:51
              w takim razie zmieniam orientację na aseksualna...chlip, chlip;)
              • alter50 Re: Osoby które wyszły z oziębłości poszukiwane!! 08.05.05, 16:02
                Szkoda by było,zreszta sama wiesz ,ze bez tego nie da sie żyć,chyba ,że z
                wyboru w celibacie,ale jak pokazuje życie ,celibat tez nie jest gwarantem
                neutralności seksualnej
    • tete3 Re: Osoby które wyszły z oziębłości poszukiwane!! 09.05.05, 12:58
      Poczekajcie trochę, mój mąż zaczyna, sama jestem ciekawa co z tego wyjdzie...,
      bo jak nie wyjdzie -:((( to ja wyjdę z siebie.
      W każdym razie relacja będzie na bieżąco
      • adanik Re: Osoby które wyszły z oziębłości poszukiwane!! 09.05.05, 13:31
        Hmmm.. mnie tez ywdaje sie, ze wychodze... ale boje sie ze to moze
        chwilowa poprawa.
        Bede pisala.
    • adanik Re: Osoby które wyszły z oziębłości poszukiwane!! 13.06.05, 08:02
      Wracam po dłuższym czasie.. to dlatego, aby sie przekonać czy
      stan wyjścia z ozięblości bedzie tylko chwilowym ociepleniem
      temperatury czy to juz cos z wiekszym znamionem slaosci.
      Chyba z czystym sumieniem moge napisac, ze wyszlam z ozieblosci,
      przynajmniej tak mi sie w tym momencie wydaje.
      Nie bede sie rozpisywala na temat czestotlowosci, czestosci,
      dlugosci, checi... wiadomo o co chodzi. Kiedys seksu nie bylo
      prawie wcale, teraz jest (czasem nawet kilka razy dziennie).
      Ale chcialam raczej powiedziec Wam o tym, jak sie to udalo.
      Wszystko na wskutek tego, ze moj maz mnie zdradzil. Po tym
      wydarzeniu (a raczej kilkumiesiecznym zyciu w zakladamaniu
      i podwojnym swiecie), zaczelismy rozmawiac. Moj maz bardzo zaluje,
      jest skruszony, dba o mnie, jest czuly... itd.
      Ja poczulam wreszcie jakies uczucia z jego strony. Cos peklo, cos
      sie pozmienialo. Niby jest lepiej, ale...
      Ale czasem zastanawiam sie, czy mimo to, nie zniszcze nam zycia.
      Jestem nieznosna, kasliwa... nie umiem pogodzic sie z tym ze mnie
      zdradzil.
      Seks jest, ale co z tego... czasem mam wrazenie, ze kocham sie z
      kims obcym. Seks jest wspanialy, ale... ale co z tego :( Starcilam
      do niego zaufanie... Moglabym tu pisac litanie, ale to nie forum
      o zdradzie.
      Wiec tematycznie napisze jeszcze tylko: czy naprawde trzeba posuwac
      sie az tak daleko, aby w lozku zaczelo byc dobrze? czy nie ma innej
      mozliwosci? U mnie zdazyly sie rzeczy nieodwracalne... i wcale nie
      mysle ze jest lepiej. Boje sie, ze to koniec, ze nie dam rady... i co
      z tego, ze jest seks?
      czy osoby, ktore skacza w bok, zdaja sobie sprawe, ile ryzykuja?
      Czyu naprawde nie ma innego wyjscia? Czy staracie sie do granic waszych
      mozliwosci? Przeciez ja wcale nie jestem patologicznie oziebla
      kobieta. ZDlaczego nikt nie dal mi szansy? Dslaczego od razu zdrada?
      Teraz przeprasza, zaluje... ale czasu nie da sie cofnac.
      Ponawiam pytanie: czy naprawde nie ma innego (lepszego) wyjscia?
      • orys100 Re: Osoby które wyszły z oziębłości poszukiwane!! 13.06.05, 08:47
        nie chce usprawiedliwiac zdrady ale ..
        > czy osoby, ktore skacza w bok, zdaja sobie sprawe, ile ryzykuja?

        czy osoby które nie próbuja nawet walczyc ze swoja przypadloscia (oziembloscia)
        zdaja sobie sprawe ile ryzykuja ...

        byc moze moja moralnosc jest pokrecona ale dla mnie osoby (kobiety i mezczyxni)
        które wiecznie "glowa boli" dopuszczaja sie takiej samej zdrady zwiazku jak Ci
        którzy robia "skok w bok" ...
        • tomek_abc Re: Osoby które wyszły z oziębłości poszukiwane!! 13.06.05, 09:14
          W słowach przysięgi małżeńskiej nie ma co prawda "(...) i będę sie z Tobą
          kochać co najmniej 2 X w tygodniu", ale czy trzymanie kogos przed drzwiamy
          sypialni miesiącami jest OK?
          • adanik Re: Osoby które wyszły z oziębłości poszukiwane!! 13.06.05, 16:59
            tomek_abc napisał:

            > W słowach przysięgi małżeńskiej nie ma co prawda "(...) i będę sie z Tobą
            > kochać co najmniej 2 X w tygodniu", ale czy trzymanie kogos przed drzwiamy
            > sypialni miesiącami jest OK?

            A zrozumcie zatwardzialcy wreszcie, ze osoby tzw. "ozieble" wcale nie sa takie
            dla kaprysu. Zawsze jest jakas przyczyna. Zawsze. Uwazam, ze seks to barometr
            tego, co dzieje sie w zyciu. Dlaczego partner nie pomogl mi zrozumiec, dlaczego
            nie wykazal cierpliwosci, nie pomogl szukac przyczyny, nie poswiecil wiecej
            czasu (przeciez mowilam, co mi sie nie podoba w zwiazku). Dlaczego poszedl na
            latwizne?
            Teraz jest lepiej w lozku dlatego, ze sie otworzyl, jest skruszony, poswieca mi
            wiecej uwagi, jest czuly, wyrozumialy, kochajacy (stara sie mi to bardzo
            udowadniac na kazdym kroku). I dlatego jest dobry seks. Tylko co z tego, skoro
            nie umiem juz z nim zyc? Po co teraz ten seks?
            • tomek_abc Re: Osoby które wyszły z oziębłości poszukiwane!! 13.06.05, 17:24
              A zrozumcie zatwardzialcy wreszcie, ze osoby tzw. "ozieble" wcale nie sa takie
              > dla kaprysu. Zawsze jest jakas przyczyna. Zawsze. Uwazam, ze seks to barometr
              > tego, co dzieje sie w zyciu. Dlaczego partner nie pomogl mi zrozumiec,
              dlaczego
              > nie wykazal cierpliwosci, nie pomogl szukac przyczyny, nie poswiecil wiecej
              > czasu (przeciez mowilam, co mi sie nie podoba w zwiazku). Dlaczego poszedl na
              > latwizne?

              Na pewno sporo w tym racji, ale spore znaczenie ma także wychowanie,
              przeszłośc, i po prostu temperament...
              to że średnio ludzie kochają sie 2-3 X w tygodniu....nie oznacza, że wszysyc
              ludzie kochają sie 2-3 razy w tyg.
              Jestem w stanie uwierzyć, że mozna kogos darzyc miłością, ale nie
              pożadać....troche to dziwne ale bywa...

            • orys100 Re: Osoby które wyszły z oziębłości poszukiwane!! 13.06.05, 23:17
              > A zrozumcie zatwardzialcy wreszcie, ze osoby tzw. "ozieble" wcale nie sa takie
              > dla kaprysu. Zawsze jest jakas przyczyna. Zawsze.

              masz rację.. ale zrozum też rację partnera ozoby tzw "oziebłej" ze po kilku czy
              kilkunastu latach ma dość i szuka na boku ...
              wiem co powiem niektórzy ... rozmawiaj .. walcz ... albo rozstań się ...
              tylko że zycie nie jest czarne czy biale .. a ma wiele odcieni ...
              żeby była jasnośc .. nie usprawiedliwiam zdrady .. starm się jedynie zrozumiec
              zdradzających .. tak samo jak "oziębłych" .. dla mnie bowiem to taka sama
              kategoria zdrady .. przy uwzglednieniu przyczyn zarówno zdrady jak i
              oziebłości..

              adnanik piszesz seks to barometr ... moze tak bywa .. ale bywa i inaczej ...
              >Uwazam, ze seks to barometr
              > tego, co dzieje sie w zyciu. Dlaczego partner nie pomogl mi zrozumiec,
              dlaczego
              > nie wykazal cierpliwosci, nie pomogl szukac przyczyny, nie poswiecil wiecej
              > czasu
              wykazywałem i wykazuję cierpliwość od 15 lat ... staram się .. raz lepiej raz
              gorzej .. popełniam błedy jak kazdy człowiek ... i słyszę .. bądź cierpliwy ..
              to sie zmieni ... i tak od 15 lat ... byc może się zmieni ... ale i ja się
              zmienię ... juz się zmieniam ... przed 15, 10 nawet 5 laty moje moje poglądy na
              zdrade były jednoznaczne .. teraz juz nie są takie .. a co bedzie za 10 lat? ..
              ktos napisze .. miłośc wygasła ... otóż nie wygasła ... ani z jednej ani z
              drugiej strony.. tylko pożądanie wygasa powoli ... cóż takie zycie ani czarne
              ani białe ..
              pozdrawiam
      • thistle Re: Osoby które wyszły z oziębłości poszukiwane!! 13.06.05, 10:12
        Cierpi ten ,kto bardziej kocha. Tu nie ma symetrii. I nie ma szans.
        Nie wiem, czy zdrada ratuje, może poprostu zapewnia wystarczające wyrzuty
        sumienia, by zapewnić ten impuls, którego anemiczne uczucie nie jest w stanie
        wyzwolić.
        Smutne, cholera.
        Ja "nie wyszłam", ale dopasowujemy się od drugiej strony - on zaczyna panować
        nad sobą. Można rzadziej, a lepiej, ciekawiej, weselej.
        Seks to nie miłość. To tylko seks, i nie warto walczyć o niego za wszelką cenę.

        Trzymaj się, Adanik, i życzę Ci dużo, dużo ciepła. I spokoju. I trafnych
        decyzji.
        • yoric Re: Osoby które wyszły z oziębłości poszukiwane!! 13.06.05, 18:13
          > To tylko seks, i nie warto walczyć o niego za wszelką cenę.
          To Twoje zdanie.

          A na całą sprawę można spojrzeć od innej strony. Facet miał dość sytuacji,
          wybrał drastyczne rozwiązanie i proszę - jest lepiej. Czyli działa. Teraz obie
          strony wiedzą, co robić, żeby było dobrze (w łóżku). Pytanie, czy dało się do
          tego dojść przed faktem zdrady.
          pzdrv
          • adanik Re: Osoby które wyszły z oziębłości poszukiwane!! 13.06.05, 18:23
            yoric napisał:

            > > To tylko seks, i nie warto walczyć o niego za wszelką cenę.
            > To Twoje zdanie.
            >
            > A na całą sprawę można spojrzeć od innej strony. Facet miał dość sytuacji,
            > wybrał drastyczne rozwiązanie i proszę - jest lepiej. Czyli działa. Teraz obie
            > strony wiedzą, co robić, żeby było dobrze (w łóżku). Pytanie, czy dało się do
            > tego dojść przed faktem zdrady.
            > pzdrv

            Ano wlasnie: WIELKIE PYTANIE!!
      • sowila nie badz smieszn ADANIK! 13.06.05, 21:42
        I ty mu po zdradzie tak latwo dajesz sie wykorzystywac? czy po prostu za pomoca
        sexu chcialas go do siebie znowu przyciagnac. naprawde dobrze sie usmialam
        czytajac twoj post. jestes az tak naiwna, nie masz do siebie szacunku? a skad
        wiesz ze nie udaje. skoro zdradzil cie to znaczy ze jest zdolny do wszystkiego.
        • petar2 Re: nie badz smieszn ADANIK! 14.06.05, 11:02
          sowila napisała:
          > I ty mu po zdradzie tak latwo dajesz sie wykorzystywac?

          Wykorzystywać? Jak wykorzystywać? Chyba nie chodzi Ci o seks, prawda?

          > a skad wiesz ze nie udaje. skoro zdradzil cie to znaczy ze jest zdolny do
          > wszystkiego.

          Usługa lokalizacji jego telefonu komórkowego, rozliczanie z finansów i czasu
          poza domem, sprawdzanie bilingów, gg (nie mylić z głębokim gardłem ;), poczty,
          jakieś prowokacyjki w necie lub przez koleżanki itd itp
          Regularne pogadanki i połajanki, wypominanie przy byle okazji lub bez okazji.
          Każde spojrzenie na laskę na ulicy karane walnięciem w łeb parasolką albo
          kopniakiem. Jak po roku będzie bez skazy ewentualnie, w drodze wyjątku daj się
          wykorzystać :) Gościa trzeba ustawić, nooo!!!

          A serio Adanik, tak się zdarza. Wybacz i staraj się nie rozstrząsać. Cóż byłaby
          warta wierność gdyby nikt nie zdradzał?
          Spójrz na to tak, że był Ci wierny cały czas poza tym jednym okresem. Zresztą
          miał jakieś podstawy do takiego kroku.


        • figur_ka Re: nie badz smieszn ADANIK! 14.06.05, 11:07
          sowila napisała:
          > I ty mu po zdradzie tak latwo dajesz sie wykorzystywac? czy po prostu za
          pomoca
          > sexu chcialas go do siebie znowu przyciagnac. naprawde dobrze sie usmialam
          > czytajac twoj post. jestes az tak naiwna, nie masz do siebie szacunku? a skad
          > wiesz ze nie udaje. skoro zdradzil cie to znaczy ze jest zdolny do
          wszystkiego.

          ******************************************************************************

          A Ty, Sowila, czym sie kierowałaś zadając się z zonatym facetem?
          Czym go do siebie przyciagałas? Czy nie seksem?
          A czy Twoj kochanek nie okłamuje cię, nie udaje?
          Czy jestes naiwna, czy wyrachowana?
      • kampai Re: Osoby które wyszły z oziębłości poszukiwane!! 14.06.05, 10:45
        Człowiek jest ułomny, życie jest jakie jest a przy jednej dziurze to i kot
        zdechnie. Ty w jakimś sensie byłaś ułomna bo tego nie chciałaś, on był ułomny
        również bo poszedł na bok. Jest jeden-jeden. Zapomnieć. Mozna tez w ogóle nie
        zakłądac związku. Zakonnice jakoś wytrzymują, podobno.
    • alien81 A kiedy się zaczyna oziębłość? 13.06.05, 18:39
      chętnie bym pomogła, ale w życiu mi się nie zdarzył okres oziębłości. raczej
      nadpobudliwości. i to też wcale nie jest dobre. a kiedy się zaczyna oziębłość?
      czy zależy od ilości stosunków miesięcznie/rocznie czy od reagowania na zaloty i
      czułości ze strony partnera?
      • krzysiek_dwadziesciapare Re: A kiedy się zaczyna oziębłość? 14.06.05, 11:43
        moim zdaniem od reakcji na pieszczoty i zaloty partnera. Czasem raz w miesiącu
        wystarczy, jeżeli w codzienności jest dużo ciepła, tych drobnych fizycznych
        pieszczot, i zdrowych reakcji na nie
        • alien81 Re: A kiedy się zaczyna oziębłość? 15.06.05, 08:22
          W sumie się zgadzam. Jeżeli obojgu odpowiada np. raz w miesiącu, bo na codzień
          wolą tulenie i całuski to nie ma co dać się zwariować - u nich to norma. A to
          fakt - czasami można się "pieprz..." z partnerem regularnie, a być oziębłym
          uczuciowo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja