erika26
09.05.05, 18:17
NO wiec tak jakis czas temu zaczełam czytac to forum... myslalm ze sobie
poczytam po prostu tak z ciekawosci..
Nawet napisalam posta jaka to ja jestem szczesliwa w celibacie...
I niestety cos sie ze mna dzieje..
po prostu znow cos jest nie tak..
Nasze problemy zaczely sie kilka lat temu.. polegaly na tym ze maz po prostu
nie chcial sie ze mna kochac... doprowadzilo to do 2 zdrad (moich) .. i wtedy
mialam okropne poczucie winy po prostu czulam sie jak szmata.. ale wreszcie
ktos dawal mi odczuc ze jestem kobieta...
Potem bylo dziecko... brak czasu... a teraz kiedy dziecko podroslo wogole sie
nie kochamy juz...
ale nic.... pomyslalm ze wytrzymam ze nie potrzebuje ze temperament mi
wygasl.. itd i tu sie troche pomylilam
po przeczytaniu paru postów na tym forum wszystko zaczęlo wracac...czuje sie
coraz gorzej.. ponadto na moj dol mialy wplyw slowa mojego meza ostatnio w
rozmowie wypowiedziane.. kiedy poruszylam ten temat...znow.. niby bez
zainteresowania...spytalam go o co w sumie chodzi.. czy o to ze czasem widzi
mnie w dresie.. czy bez makijazu.. on na to ze niby nieee to nie to.. a po
chwili.. no moze bardziej chodzi o to ze ciagle jest to samo.. (ja w tym
samym... nie wiem... co mam zrobic.. zeby znow nie ulec pokusie.. poradzcie
prosze