To juz 16 miesiac bez seksu

15.05.05, 11:55
Moj maz nie chce sie kochac.Probowalam wszystkiego.Uwodzilam na rozne
sposoby.Staralam sie rozmawiac ale reaguje wtedy strasznie agresywnie.Mam
dopiero 25 lat.Nikt mnie nie przytula nie caluje.Jestem totalnie
zdolowana.Zamknelam sie w swiecie marzen.Nie tak wyobrazalam sobie moje
malzenstwo.
    • woman-in-love Re: To juz 16 miesiac bez seksu 15.05.05, 13:47
      Jesteś taka młoda! Wiej, kochana, gdzie pieprz rośnie!
      • ewolwenta Re: To juz 16 miesiac bez seksu 15.05.05, 13:51
        I tu WiL ma racje! Wiej póki czas.
        • anula36 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 15.05.05, 14:05
          Bardzo podobalo mi sie to co powiedziala w kwietniowym "zwierciadle' Majka
          Jaworska ( psycholog)
          " ale byc moze lepiej miec 3 szczesliwe zwiazki ( w ciagu zycia-przypis moj)
          niz jeden byle jaki"
          coraz bardziej przychylam sie do tego:)
          • petar2 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 15.05.05, 18:30
            I spedzić życie w samotności wspominając te związki
            • ewolwenta Re: To juz 16 miesiac bez seksu 15.05.05, 19:34
              punkt dla Petar'a
              • ebenezor Re: To juz 16 miesiac bez seksu 15.05.05, 20:06
                jesli nie macie dzieci to moze zanim odejdzesz a go kochasz zaciagnac na leczenie, psychoterapie rodzin. a jesli nie chce to moze jednak warto wniesc o rozwod??? Jest to straszne co pisze jednak cos jest na rzeczy skoro juz tyle jestes bez seksu.
                • petar2 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 16.05.05, 08:07
                  No właśnie, coś jest na rzeczy, tylko co?
                  Bo brak seksu to raczej skutek a nie przyczyna problemu.
            • anula36 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 15.05.05, 20:46
              spedzic zycie w nastepnym zwiazku nie wspominajac za duzo:)
              • marcin1973 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 20.05.05, 23:04
                anula36 napisała:

                > spedzic zycie w nastepnym zwiazku nie wspominajac za duzo:)
                Anula? to juz w-i-l Ci odpowiedzi dyktuje?
            • mifka Re: To juz 16 miesiac bez seksu 01.06.05, 13:10
              albo spedzic zycie w samotnosci nie majac tych wspomnien.
    • monia933 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 16.05.05, 01:39
      Jeśli masz 25 lat, i nie macie dzieci to wiej. Całe życie przed Toba i nie warto go marnować.
      Jeśli macie dzieci to gorsza sprawa, trzeba wtedy przemysleć sprawe, porozmawiać / poddać sie terapii, ale jesli to nie pomogłoby to także radze wiac... bo jestes jeszcze młodziutka i masz sporo czasu na znalezienie faceta który zrozumie Twoje potrzeby...
    • pogoda25 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 16.05.05, 08:35
      mam pdobny problem ale nie jest to az tak długo bez zblizen...a tak na
      marginesie to co mu jest?
      • desireee Re: To juz 16 miesiac bez seksu 16.05.05, 08:54
        Nie mamy dzieci.A on no coz zawsze znajdzie jakas wymowke.Przewaznie jest
        zmeczony.Zreszta w ostatnim czasie przestalam sie starac.Juz mi nie zalezy.
        • krzysiek_dwadziesciapare Re: To juz 16 miesiac bez seksu 16.05.05, 09:25
          "Juz mi nie zalezy."
          i tu, w zasadzie, zawarłaś całą odpowiedź na problematyczny temat.

          łatwo powiedzieć "porozmawiajcie", "terapia" itede, ale, skoro napisałaś, że na
          wszystkie próby rozwikłania problemu, twój ślubny reaguje agresywnie - to nie ma
          co się szarpać. Do rozwiązania problemu potrzebna jest dobra wola obu stron -
          bez tego nie ma o czym gadać/pisać

          Młoda babka jesteś, całe życie przed tobą.
          • skazanynasukces Re: To juz 16 miesiac bez seksu 18.07.05, 15:35
            cos w tym, co Krzysiek dwadziesciapare mowi, jest.
            Cale zycie przed Toba!
        • barbara_bosek Re: To juz 16 miesiac bez seksu 29.07.05, 08:06
          Jeśli nie masz dzieci to zostaw go, jak będziesz w moim wieku będziesz żałować,
          że tego nie zrobiłaś, ze strachu, albo dla jakichś wydumanych racji
        • resio Re: To juz 16 miesiac bez seksu 29.07.05, 17:41
          powiedz mu że jak nie będzie się z tobą kochał to żeby się nie zdziwił pewnego dnia jak przyłapie cię z innym mężczyzną w łóżku
    • kitty4 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 17.05.05, 08:50
      u mnie to już 44 miesiac bez seksu. I nadal jestesmy małżeństwem.I juz
      straciłam nadzieję. Nie jest to rada dla Ciebie, wiem, Ale moje wyżalenie sią
      swiatu. I tez nie umiem sobie z tym poradzić.
      • desireee Re: To juz 16 miesiac bez seksu 17.05.05, 09:37
        Kitty4 kochana jak to wytrzymalas?Nie czulas chwilami ze zaraz zwariujesz z
        zalu?
        • trzy30 A co Wy na to, że to mi-Kobiecie się nie chce?? 17.05.05, 12:52
          • barbara69 Re: A co Wy na to, że to mi-Kobiecie się nie chce 13.07.05, 18:27
            a ile, kochana, Ty masz lat?
        • trzy30 ,,, 17.05.05, 12:54
          I uwierzcie -wiem jak to jest z drugiej strony. Mąz naciska a ja tym bardziej
          nie chcę...juz nie wiem co gorsze-po któej byc stronie-uwierzcie że to tez nie
          jest przyjemne. Wolałabym zawsze i dużo chcieć, ale tak nie jest...nie wiem
          dlaczego po ślubie się tak zmieniło, nie mamy dzieci, nikt nam nie
          przeszkadza...i co teraz?
          "Pozdrawiam wszystkich cierpiących.
          • gosikk79 Re: ,,, 17.05.05, 20:58
            Ja jestem 8 miesięcy bez sexu.Wcześniej kochaliśmy się raz na miesiąc.Mój facet
            nie chce.Uciekłabym,ale jest dziecko,kiedyś jednak uciekne.
            • fipcio Re: ,,,jestem z Wami 20.05.05, 22:38
              ja ponad 2 lata nie kochałam sie, dla męża nie istnieje, i też bym
              uciekła!...jest dziecko i dla niego chce mieć rodzine, cierpie strasznie mam 26
              lat...i jestem z Wami
              • marcin1973 Re: ,,,jestem z Wami 20.05.05, 23:06
                u mnie to trwało jakieś 2-3 lata (czas sie zaciera) - teraz jest niby dobrze -
                bo seks jest, ale uraz pozostał, i obawa, że może znów powróci koszmarne życie
                obok.
                Też były i są dzieci - wiec nie wiałem. Ale radziłem sobie.

                fipcio napisała:

                > ja ponad 2 lata nie kochałam sie, dla męża nie istnieje, i też bym
                > uciekła!...jest dziecko i dla niego chce mieć rodzine, cierpie strasznie mam
                26
                >
                > lat...i jestem z Wami
              • woman-in-love Re: ,,,jestem z Wami 21.05.05, 10:46
                A dziecko, kiedy urosnie i zrozumie sytuację ( prędzej, niż sie spodziewasz)
                będzie musiało unieść ciężar świadomości: "a więc to przez mnie mama jest
                nieszczęsliwa". Dla dzieci dorastających w "martwych" związkach ciężar ten jest
                podwójny: po wierwsze muszą znosić ciężką, drętwą atmosferę domu, unosząć z
                niego beznadziejny wzorzec, a po drugie - muszą przyjąć ten niechciany prezent
                w postaci "wartości", podczas, kiedy nieustannie zastanawiają się, dlaczego
                rodzicie się nie rozejdą. I Twoje dziecko kiedyś o to zapyta.
                • martin2015 Re: ,,,jestem z Wami 09.07.05, 16:25
                  Co Wy macie z tymi dziecmi. Tez mam dzieci i jakby bylo zle to przeciez nie
                  bylibysmy w zwiazku ze wzgledu na nie. Bo to i tak dla nich nic dobrego.
                  • hebebuszka Re: ,,,jestem z Wami 21.08.05, 08:21
                    martin2015 napisał:

                    > Co Wy macie z tymi dziecmi. Tez mam dzieci i jakby bylo zle to przeciez nie
                    > bylibysmy w zwiazku ze wzgledu na nie. Bo to i tak dla nich nic dobrego.

                    NO wkoncu jakas madra opinia !!!!!to jakas bzdura ze ludzie sa ze soba BO
                    DZIECI !!!! te dzieci widza ze rodzice nie zyja ze soba !!!! to jeszcze
                    gorsze !!!!!!!magda
              • hebebuszka Re: ,,,jestem z Wami 21.08.05, 08:20
                nie moge tego czytac.to chora teoria ze jak jest dziecko to trzeba zmarnowac
                sobie zycie.wierutna bzdura !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                rozwiodlam sie i teraz juz jestesm mezatka po raz drugi.moje dziecko w koncu ma
                prawdziwa rodzine !!!!!! mialam 27 lat kiedy odeszlam od meza !!!!!!!!!!
                dziewczyno obudz sie !!!!!!!!!!!!!!!!!!! poswiecanie sie w imie dziecka to
                teoria z sredniowiecza !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                magda
            • delikatny.gd Re: ,,,może masturbacja 21.05.05, 14:58
              Własciwie widzę cztery rozwiazania:
              1) Po prostu pójść do sexuologa , tu jest jakiś ewidentny problem u twojego
              partnera.
              2) Pozostawać w małżeństwie ale poszukać sobie kochanka ( ale tylko dla sexu)
              3)Odejść
              4) być nadal ale uprawiać masturbację ( mam kolezankę która nie ma partnera ale
              robi to przynajmniej raz dziennie i uwaza że nie miała tak dobrego kochanka jak
              własny palec :)
              • leilaleila Re: ,,,może masturbacja 30.05.05, 10:48
                To wy tez macie takie problemy? Myslalam, ze to tylko moj klopot - od roku on
                nie chce mnie dotknac w lozku, zawsze jest zmeczony albo zajety. Mam dosc
                upokarzania sie, proszenia sie, prob rozgrania atmosfery. Mam dosc! Tylko co
                teraz zrobic. Nie chce odchodzic, bo go kocham...
            • el_nino25 Re: ,,, 30.05.05, 23:24
              Dziwne jesteście... może po prostu nie kręcicie już swoich facetów i nie mają
              na was ochoty...
              zamiast wiać :))) może należy się zastanowić czy przyczyna nie tkwi w sobie
              samym ?
              • xxx74 Re: ,,, 31.05.05, 00:02
                To ja chyba jestem tutaj weteranem. który to miesiąc nie mam pojęcia, hm pięć
                razy 12 to jakiś 60 bez sexu. Tzn nie zupełnie udaje mi sie moja małżonkę
                zmuszać. Ale i tak na dal jestem hm trudno to oświadczyc...prawiczkiem. po jakiś
                4 latach pozwoliła mi wsunąc tam paluszka a teraz udaje nam sie ćwiczyc
                prawdziwym wibratorem. Jak myślicie jak sie czuje zdrowy facet z dziennym
                zapotrzebowaniem na sex gdy jego partnerka oświadcza, że nie znajduje w tym
                przyjemności? Jest i inne wyjście, które polecam tylko masochistą. Wiem, że to
                niezbyt nowoczesne w każdym bądź razie napewno nie coolerskie wyjście aleja
                postanowiłem , że jeżeli kocham tę kobiete a ona mnie to dopne sprawę do końca,
                choćbym sie miał zatasować przy czacie na śmierc ale wtedy na desce śmiertelnej
                powiem sobie: zrobiłem wszystko cóż nie wyszło.Pozdrawiam.
            • jwwa Re: ,,, 06.06.05, 23:45
              a ja chce a ona nie chce. jakie to pochrzanione. Czasem myślę że przed
              małżeństwem powinno się iść na wspólne testy psychologiczne i niektórym z nas
              wybijać z głowy partnera. A tak to trzeba czekać na moment kiedy uciec z tego
              statku
          • jwwa jak byś chciała to niech ci jakiś mądry pomoże 06.06.05, 23:40
            jak byś chciała to niech ci jakiś mądry pomoże TYLKO idź do. Nie rób jak moja M
            czeka na trzęsienie ziemi.
        • mia-majta Re: To juz 16 miesiac bez seksu 15.06.05, 11:05
          U mnie juz 24 miesiac bez seksu . Czasmi mysle ze zaraz mi odbije. Ciagle
          jesteśmy małżeństwem. Nie mam już pomysłu zwłąszcza, że mo mąz dba o dom,
          spędzamy razem dużo czasu, śpimy w jednym łożu, przytla mnie i mowi miłe
          slówka i koniec. A u mneiparaliż zamknełam sie w sobie i nawet juz nei
          potrafie wykazac inicjatywy. Czasami boje się ze w końcu przestane chcieć. :
          (. Wielka szkoda ze nie mamy dziecka , zaczynam wątpić czy kiedykolwiek bede
          mama.
          • fragola72 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 30.06.05, 04:34
            Moj maz tez mnie przytula od rana do wieczora, jest bardzo cieply. Ale...
            ciezko zaciagnac go do seksu. Rano nie moze bo cos tam, wieczorem po obiado-
            kolacji jest przejedzony i zmeczony. Weekend tez odpada bo "fajne" programy w
            telewizji. Pracuje nad soba, analizuje kazdy drobiazg w naszym zyciu. Ja
            oczywiscie jestem do niczego nie podobna, nieatrakcyjna, odpychajaca,
            obrzydliwa, bo facet lezy obok i tylko konczy sie na glaskaniu. Prawdziwe
            arcydzielo powstaloby gdybym mogla przedstawic prawdziwa przyczyne tego stanu
            rzeczy, ale nie moge bo nie umiem do niej dotrzec. Czy powodem tak niskiego
            libido sa jego ukryte kompleksy, niedowartosciowanie. Gdzie jest ten kluczyk
            ktorego szukam od dnia slubu? Przed slubem mialam klapki na oczach. Opadly mi
            jak zamieszkalismy razem. Ja wogole go nie podniecam, Moge miec na sobie worek
            albo burdelowe koszulki - efekt ten sam, u niego ZERO zainteresowania u mnie
            frusctracja. Seks 3 razy w miesiacu to bardzo wysoki wskaznik w naszym
            pozyciu. 5 miesiecy bez seksu to rekord. 2-3 miesiace bez- to norma.
            chcialabym ten problem rozwiazac, bo mam nadzieje ze to jest gdzies w jego
            glowie. On uwaza ze on jest zawsze gotowy na seks i nie potrzebne mu sa zadne
            afrodyzjaki, ruch itd, ABSURD
            W tym tygodniu mam slabe baterie, musze sie na tym portalu doladowac. Gasze
            swiatlo wieczorem i zaczynam RYCZEC. I jezeli myslicie, ze gdyby Wasz impotent
            okazywal przynajmniej uczucie byloby lepiej, to sie mylicie. Ciezar problemu
            pozostaje ten sam. kocham mojego meza za jego milosc do mnie. Nikt nigdy nie
            kochal mnie i respektowal jak on. Ale boli mnie to bardzo, ze w naszym zwiazku
            seks i milosc to dwa oddzielne swiaty - dlaczego?? Rozstanie to rownoznacznik
            wielkiego haosu i na razie poszukuje innego rozwiazania. Dla mnie kochanek to
            tez rozstanie. Smutno mi...
            • 12ania3 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 24.07.05, 16:21
              tak czytam sobie i widzę, że to także mój problem...w zeszłym roku w marcu
              zaszłam w ciąże, ponieważ była zagrożona seks odpadał, mąż bardzo chciał mieć
              drugie dziecko, w grudniu urodziłam ślicznego synka i od tej pory prawie nic z
              sexu, było jedno podejście, żadne próby nie przynoszą rezultatu, nic... czasem
              znajduję w internecie porno strony oglądane przez mojego męża, czasem stronki,
              czy szukasz kochanki. Sama już nie wiem co o tym myśleć. Jestem na etapie
              niskiej samooceny, chociaż innym mężczyzną się podobam, ale nie mojemu męzowi.
              Więc zaczęłam się odchudzać i poczekam jeszcze ze 2 miesiące i zacznę szukać
              kochanka bo przecież też mam własne potrzeby. Być może powodem jest to, że już
              nie jestem atrakcyjna wewnętrznie- urodziłam dwoje dzieci. Czas spróbować z
              kimś innym bo sfrustrowana jestem na maxa!!!!!!!Koniec z żebraniem o sex,
              sprawdzania czy ma kogoś, biorę się za siebie i Tobie też to polecam
              • blondynka3 miałam taką sytuację .... 25.07.05, 13:38
                też urodziłam drugie dziecko i mąż jakoś specjalnie nie garnął się do sexu ...i
                co sie okazało ???wystarczyły mu dziewczynki z nocnych klubów , wydał na nie
                straszne pieniadze i to tylko dzięki tej znikającej kasie dowiedziałam się o co
                chodzi.Dowiedziałam sie dopiero 7 mies. po urodzeniu dziecka .potem był
                koszmar !!!kilka razy próbował z tym zerwać i mu się nie udawało !w Końcu po
                czterech latach jego usilnych prób moja cierpliwość się skończyła , znalazłam
                sobie kochanka( było to b. proste bo zawsze miałam mnóstwo chętnych facetów ,
                którym odmawiałam nieustannie ),który jest dużo lepszy od męża , 7 lat
                młodszy ,przystojny itd.itd. jestem z nim już dwa i pół roku , mieszkając z
                mężem oczywiście ( bo jakoś w dziwny sposób to pomogło mu zapomnieć szybko o
                dziewczynkach ) ale ....pomimo wszystko szkoda mi tego co było kiedys między
                nami , kiedy patrzę jak on cierpliwie znosi moje szalone pomysły , to trochę mi
                szkoda .Problem jest w tym , że boję się rzucić tego faceta ( kochanka ) boję
                się że mąż znowu poczuje się pewny siebie i znów zacznie się zabawiać -
                sytuacja całkowicie nonsensowna !!!
            • crash_1 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 12.08.05, 23:32
              Nie wiem co sie dzieje.Jestem zdezorientowana totalnie. Moj maz ma PRACE non
              stop; piatek,swiatek, czy niedziela. Zyje SAMA; prowdze dom, wyhowuje dziecko,
              mam ambitna robote, ktora tez dostarcza mi mase stresu i wielkie nic wieczorem
              w lozku. To trwa juz drugi rok. Nie licze sporadycznego seksu, po kielichu,
              kiedy puszczaja hamulce. To jest beznadziejne, probuje byc fair, ale zaczynam
              bezwiednie myslec o kolegach z pracy jak o potencjalnych klandydatach na udany
              sex. Straszna degrengolada. Chce miec drugie dziecko ale w takiej sytuacji to
              nawet mowy nie ma. Proponowalam terapie, grochem o sciane - czepiam sie po
              prostu i tyle. Zdaniem meza nie rozumiem go totalnie. Tak jest faktycznie nie
              rozumiem. Chce odejc, nie znajduje sie w takim bialym malzenstwie. To nie ma
              sensu. Czasem intymna sfera jest esencja zycia, lekarstwem na cale to zlo,
              czyms co trzyma czlowieka w pionie. ja sie czuje, jakby mi ktos odcial
              skrzydla, nie mam motywacji, zeby budowac zwiazek w innych sferach.mOn nie jest
              MOJ, on jest pracowo biznesowy - mnie nie ma.
              Tak, to jest smutne.
              • morbius1 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 16.08.05, 09:36
                Halllllo,
                proponuje swinger klub :)
                Morbius
    • alien81 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 31.05.05, 14:25
      Z opisanych objawów wynika, że ma kochankę albo długi. sprawdź jak najszybciej,
      które z tych. a jak się nic nie zmieni olej go. masz tylko jedno życie dziewczyno!!!


      desireee napisała:

      > Moj maz nie chce sie kochac.Probowalam wszystkiego.Uwodzilam na rozne
      > sposoby.Staralam sie rozmawiac ale reaguje wtedy strasznie agresywnie.Mam
      > dopiero 25 lat.Nikt mnie nie przytula nie caluje.Jestem totalnie
      > zdolowana.Zamknelam sie w swiecie marzen.Nie tak wyobrazalam sobie moje
      > malzenstwo.
    • joga1 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 31.05.05, 16:15
      Smutne, ale on jest homo...
    • teo2005 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 01.06.05, 08:36
      jestem po slubie prawie dwa lata, kochamy sie z mezem srednio raz w miesiacu,
      on jest zadowolony a ja leze i czekam az skonczy, czyli jakies dwie minuty.
      niestety dla mnie to troszke za krotko, jesli probuje poruszyc ten temat on
      najpierw sie denerwuje, pozniej zamysla patrzy na mnie i nic nie mowi... w
      lipcu skoncze 24 lata. mieszkamy zagranica ze wzgledu na niego, gdyby nie
      bardzo zyczliwa polonia w miescie t. dawno bym zwariowala albo wrocila do domu
      i wystapila o rozwod. ciagle sie ludze ze cos sie zmieni... jestem rowniez
      nieprzytulana, niecalowana, czuje sie nie kochana... kupilam sobie kotka! teraz
      mam przynajmniej do kogo sie przytulac!
    • loppe Re: To juz 16 miesiac bez seksu 01.06.05, 21:58
      Zaczynam lepiej rozumieć tęskne spojrzenia mężatek w windzie
      • nikita1973 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 01.06.05, 22:57
        Od mojego ślubu minęło 10 m-cy.Mój mąż śpi oddzielnie w drugim pokoju, bo
        twierdzi, że śpiąc ze mną sie nie wyśpi :( Ochotę na seks ma średnio raz na
        kwartał. Ostatni raz miał w styczniu. Kocham go, ale bez seksu żyć nie mogę,
        więc mam już drugiego kochanka. Problem w tym, że chciałabym mieć dziecko, ale
        z mężem. Tylko jak je zrobic w takiej sytuacji...
        • loppe Re: To juz 16 miesiac bez seksu 01.06.05, 23:21
          To dlaczego tak jest, że On nie...?
          Kochasz, więc Go rozumiesz, tak?
          • nikita1973 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 01.06.05, 23:53
            Bardzo bym chciała wiedzieć, dlaczego on nie... tłumaczy to stresem w pracy.
            Ja kompletnie tego nie rozumiem. Chciałabym, żeby poszedł do lekarza, ale on
            tylko obiecuje, że to zrobi :( Kocham go i staram się to tolerować, ale jak
            długo? Tego nie wiem :( On twierdzi, że mnie kocha, że mnie nie zdradza i że
            nie jest gejem.To co w takim razie jest przyczyną? Wolałabym go nie zdradzać,
            bo źle się z tym czuję, ale żyć w celibacie w wieku 32 lat też nie potarfię :(
            • leilaleila Re: To juz 16 miesiac bez seksu 02.06.05, 12:24
              Dokladnie tak samo jak moj maz - ma tak stresujaca prace, ze codzien wieczorem
              lyka srodki uspokajajace. A moze powinien raz lyknac cos innego. O lekarzu nie
              chce slyszec - boli go meska duma. O ile jeszcze nie zapomnial co to jest meska
              duma... A mi sie juz niedobrze robi od milionow artykulow w kazdej gazecie, ze
              sex to radosc, zdrowie i nie wiem co jeszcze. Kolejna noc przeplakalam w
              lazience.
              • loppe Re: To juz 16 miesiac bez seksu 02.06.05, 12:37
                Chyba macie rację przypuszczając, że praca może powodować tak poważne zmiany.
                Dla wielu osób, i chyba zwłaszcza mężczyzn, to co się dzieje w pracy miewa
                bardzo poważne reperkusje, niejako dominuje i definiuje ich osobowość. Jak to
                powiedział Jan Paweł II - obserwujemy bałwochwalczy stosunek do pracy. Inaczej
                znany jako wyścig szczurów (człowiekiem powoduje tu chciwośc pieniądza bądź
                władzy), ewentualnie chodzi o silny lęk przed utratą pracy (człowiekiem
                powoduje tu strach). Czyżby 20% bezrobocie siało postrach w sypialniach jeszcze
                pracujących i już bezrobotnych....
              • nikita1973 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 02.06.05, 14:43
                Hmmmm... mój mąż też łyka silne tabletki nasenne "Stilnox", a potem po nich
                szaleje, gdy nie daj Boże go obudzę :( Trzaskanie drzwiami itp. :(
                Zastanawiałam się nad rozwodem, ale to nie takie proste ...
                • barbara69 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 22.06.05, 09:33
                  no, to ja też łykam Stilnox, ale po to żeby szybko zasnąć, bo jak sobie
                  uświadomię, że obok leży ON, którego mimo wszystko kocham, i że znowu NIC, mimo
                  moich starań...to znowu "biała noc". Patrzę na niego i mimo, że jesteśmy wiele
                  lat po ślubie, ja nadal mam ochotę być z nim blisko, bliziutko, razem - chcę
                  się z nim kochać. Jak podejmuję próby rozmowy o tym, to słyszę tylko:" chcesz
                  się pokłócić?, to idź się pokłóć z sąsiadką...". Mówię, że nie chcę się kłócić,
                  tylko porozmawiać, to słyszę, że jak ktoś ma na coś ochotę, to sobie bierze
                  (tylko jak ja to mam zrobić?). Nie odejdę od męża, bo mam dorosłego syna
                  chorego na SM, on teraz nie wychodzi z domu, jestem mu potrzebna. Przestałam
                  sobie z tym wszystkim już radzić, czuję się opuszczona, niepotrzebna nikomu (za
                  wyjątkiem syna). Wczoraj drugi raz byłam u psychologa, mam wyznaczone następne
                  wizyty... tyle, że ja tam gadam, gadam, nie słyszę, co mogę zrobić, żeby
                  sytuacja się zmieniła. Dotąd zawsze było tak, że to ja opiekowałam się
                  wszystkimi, wypaliłam się już.... JA TEŻ JESTEM CZŁOWIEKIEM !!! TEŻ CHCIAŁABYM,
                  ŻEBY MNIE KTOŚ OKAZAŁ TOCHĘ UWAGI, ZAINTERESOWANIA, TROSKI !!! Czy to tak
                  wiele? Czy jest sens łudzić się, że może się coś zmienić na lepsze w moim
                  życiu? Czasem brak mi motywacji do życia ... Pozdrawiam
                  • ewolwenta Re: To juz 16 miesiac bez seksu 22.06.05, 09:41
                    Teraz łatwiej zrozumieć tę rezygnację w Twoim poprzednim poście. Basiu a czy
                    Ty masz czasem chwilę dla siebie samej? Przyjaciół, hobby czy zupełnie nie masz
                    na to czasu? To oczywiście banał i to żadne docelowe rozwiązanie, ale kiedy coś
                    cieszy łatwiej zmagać się z tym co martwi.
                    A próbowałaś rzeczywiście brać? Czyli inicjować zbliżenie. Bez słów jeśli one
                    przeszkadzają?
                  • maggie73 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 27.06.05, 19:52
                    Basiu, za nic nie rezygnuj z terapii. Jestem psychologiem i wiem ze wlasnie taka
                    terapia, gdzie nie słyszysz rad, lecz mowiac o sobie w koncu sama je odnajdujesz
                    jest skuteczna. Jeszcze troche cierpliwosci - z twojego listu wynika ze juz
                    troche wiesz o co chodzi - nie umiesz dac sobie prawa do szczescia i odrobiny
                    nawet egoizmu. ale to MOZNA zmienic.
                    Twoj maz moze miec w dupie twoje problemy ("chcesz sie klocic - idz do sasiadki"
                    - prymityw i egoista), a ty niczego nie masz w dupie. Olej meza mysl tylko o
                    synu i sobie, znajdz sobe kochanka jesli nie mozesz sie formalnie rozwiesc, moze
                    sie okaze tez ze poznasz kogos kto bedzie z tobą i chetnie zaopiekuje sie razem
                    z Tobą tez twoim synem. Kobieto, walcz! Nie daj sobie nic wmowic.
                    i jeszcze jedno. Twoj syn nie jest szczesliwy wyczuwajac ze dla niego poswiecasz
                    sie do tego stopnia - musisz z nim byc, ale nie musisz byc wierna mezowi, ktory
                    ma cie w dupie (przepraszam za dosadnosc - ale to ona praktycznie mowi, lekcewaz
                    cie calkowicie - nawet sie nie wysili zeby ci odmowic 2w sposob mniej przykry).
                    On nie dba o ten zwiazek ze wzgledu na syna tak jak ty dbasz. on sie nie boi ze
                    go opuscisz razem z synem? Glupi, wiec niech bedzie sam. MAM NADZIEJE ZE GO
                    OPUSCISZ.
                    mialam chlopaka, ktory "zwykl mawiac ze jego to wali" ze ja jestem nieszczesliwa
                    na przemian z tekstem "kocham cie, moja cudowna". To on mnie zostawil w koncu -
                    nie ja jego. teraz jestem mu za to wdzieczna chociaz wciaz jestem sama. Ale to o
                    niebo lepsze, niz ciagly bol odrzucenia i lekcewazenia.
                    Trzymam kciuki.
                    • barbara69 Re: do Maggie73 13.07.05, 19:30
                      Maggie, dzięki za wsparcie! Byłam u psychologa wczoraj (4 wizyta). Pani znowu
                      mało mówiła, gadałam głównie ja, ale w pewnym momencie zapytałam, czy miałam
                      rację tak postępując... powiedziała, że TAK !!! i że jest bardzo ze mnie
                      zadowolona, i że widzi postępy w moim dochodzeniu do SIEBIE !!! Huuuurrrraaa!!!
                      Maggie, gdybyś mogła do mnie napisać na adres j.w.
                      A tak na marginesie, to zaczęłam od początku odliczać moje "16 miesięcy bez .."
                      Pozdrawiam :-)
        • jwwa Re: To juz 16 miesiac bez seksu 06.06.05, 23:51
          zrób dziecko z kochankiem o takiej samej grupie krwi. "...dzieci i tak sa
          matek..."
          • jacuniek Re: To juz 16 miesiac bez seksu 08.06.05, 14:09
            Ja mam A rh+
    • pawel8883 O u mnie odwrotnie 02.06.05, 15:07
      Na początku witam , ja mam odwrotną sytuacje .Jestem 6 lat po ślubie , mam
      fajną żonę i 2 dzieci ,kocham ich bardzo .Moja żona jednak "nie potrzebuje"
      sexu. Raz na 4 miesiące to norma. Po 3 latach pomyślałem aby znaleźć sobie
      kochanke , najlepiej mężatke(bez zobowiązań, i ryzyka zakochania) :-). Nie
      szukałem natarczywie i pośpiesznie ,pomyślałem że w końcu coś się wydaży i
      kogoś znajdę.Mam 28 lat, jestem podobno przystojnym blądynem ,i przez 3 lata
      niekt się mną nie zainteresował. Doszedłem do wniosku że wszystkim oprócz mnie
      układa się w "tym temacie " dobrze . A tu takie żeczy czytam.
      Nie podejżewałem że kobiety mogą mieć takie problemy.
      Pozdrawiam i szczeże współczuję. Wiem coś o tym.
      • namex Dla pocieszenia... 02.06.05, 15:57
        wam opowiem, ze bylam w takiej samej sytuacji. Wina była obustronna: mojego
        ukochanego, że wolał uciekać się do onanizmu (bo przyzwyczajenie, bo tak mniej
        stresująco i łatwiej) i moja, bo nie umiałam, wstydziłam się otwarcie o tym
        porozmawiać. A raczej mówiłam o tym, a on słuchał, ale nigdy nie powiedziałam
        jasno i wyraźnie: stary, życie bez sexu jest bardzo trudne, czuję się
        niekochana, samotna i brzydka, wydaje mi się, że się mnie brzydzisz i jest to
        nie do zniesienia...
        Zamiast mu to powiedzieć, znalazłam sobie kochanka. Kochanek po paru miesiącach
        zaczął szaleć, szantażować mnie i wykańczać psychicznie; powiedziałam o całej
        sytuacji mojemu mężowi...
        Przeszliśmy długą drogę, nadal nie jest idealnie, ale zrozumieliśmy oboje, jak
        ważne jest słuchanie potrzeb drugiej osoby, do czego może doprowadzić
        niedogadanie, że trzeba mówić, jak jest, niczego nie ukrywać.
        Teraz jest dobrze. Odkrywamy się na nowo, jak za starych dobrych lat. Szkoda
        tylko, że trzeba było aż zdrady, żeby móc się w końcu porozumieć.
        • leilaleila Re: Dla pocieszenia... 02.06.05, 16:14
          Rozmawiać. Latwo mowic. Mialas szczescie, ze trafilas na wyrozumialego faceta,
          ktory do tego potrafi sluchac. Moj maz na kazda probe rozmowy reaguje awantura,
          odwraca kota ogonem i zawsze tak jakos wychodzi, ze to moja wina. A ostatnio
          znalazl nowa metode - spi, az ja wyjde rano z domu do pracy, a wraca jak ja
          zmeczona czekaniem na niego klade sie spac. Nie mamy dzieci, wiec zawsze moze
          sie wykrecic dodatkowa praca... Tylko ile ja jeszcze tak wytrzymam?
          • nikita1973 Re: Dla pocieszenia... 02.06.05, 20:46
            To fakt... masz szczęście, że Twoj mąż porafi słuchać. Mój chyba nie bardzo, bo
            mówiłam mu już wielokrotnie, że czuję się samotna, nikomu niepotrzebna,
            niekochana i mam wrażenie, że się mnie brzydzi z jakiegoś powodu. Skoro lecą na
            mnie inni faceci (i do tego młodsi;) to chyba nie jest ze mną aż tak źle?
            • namex Re: Dla pocieszenia... 02.06.05, 21:42
              No tak, przeszłam - jak wy - wszystkie stadia tej choroby: od poczucia, ze
              jestem wstrętna, fatalna w łóżku i tak dalej, do próby potwierdzenia własnej
              wartości u innych... jeśli ludzie chcą być razem, musza się słuchać, nie ułoży
              się dobrze związek ludzi głuchych na swoje potrzeby, wasi mężowie muszą być
              świadomi tego, że jeśli nie zaczną was słuchać, poszukacie szczęścia przy kim
              innym. Tylko muszą to usłyszeć, naprawdę bardzo wyraźnie i bardzo wprost. Przez
              lata wydawało mi się, że mówiłam, a potem okazało się, że jedynie bąkałam coś,
              że to było mało wyraźne dla Niego. Ale z niektórymi się nie da, nie chcą, nie
              potrafią, tylko czy warto przy kimś takim spędzić życie?
        • kampai Re: Dla pocieszenia... 03.06.05, 12:28
          Człowiek jest ułomny niestety i największym jego problemem jest to, że nie
          potrafi uszanować tego co ma. Szuka dziury w całym. Jest praca, dom samochód
          dzieci, czego brakuje by się cieszyć życiem. Jeśli w pracy jest "tyfus", to dom
          przynajmniej powinien być azylem. Szczęście w małżeństwie nie jest dane raz na
          zawsze. Trzeba o nie walczyć. Myślę, że ochota na seks to kwestia ustawienia
          sobie czegość w głowie. Jeśli to się robi z kimś kogo się kocha, to nie ma mowy
          o zmuszaniu się. No, chyba że co godzina. Jak ktoś wbije sobie to inaczej do
          łab, no to jest problem. Ja sobie czasem wbijam, wiele osób sobie wbija. Bo
          jesteśmy ułomni. Niestety. Cieszy mnie, że awantura może spowodować, że ludzie
          potrafią się porozumieć i odkrywać sie na nowo. Życzę wam powodzenia!!! :-)))
      • monia.marus Re: O u mnie odwrotnie 05.08.05, 09:10
        No właśnie. Czemu tak często się "trafia nie trafić" z temperamentami?
        Najgorsze jest to , że zwykle jest tak, że w sferze seksu partnera
        poznajemy "na końcu", gdy już jesteśmy po uszy zakochani, zapatrzeni, i potem
        ciężko to zadurzenie "wykasować". Najczęściej z miłości akceptujemy to co jest
        i staramy się nie myśleć, że z kim innym mogłoby być dużo lepiej.... Ech... :(
    • flores7 zastanawia mnie 02.06.05, 23:02
      o co chodzi z tymi męzczyznami, ktorzy nie tylko nie maja ochoty na seks, ale
      nawet nie przytulaja, nie sa czuli, nie okazują ciepła? juz kilka razy
      przewinął sie tu ten wątek. mozna miec maly temperament, klopoty w pracy, czy
      jakies inne zaburzenia, ale przytulanie czy bycie dla siebie czulym to chyba
      troche inna sfera. Dziewczyny, ktore macie takich partnerow, powiedzcie mi, co
      w nich kochacie? co mozna robic z taka osoba, rozmawiac tylko? zwiazki polegaja
      glownie na wiezi emocjonalnej, a nie intelektualnej, albo po prostu byciu kolo
      siebie. moze latwo mi tak mowic, bo juz pozbylam sie kogos podobnego z życia.
      rozstanie bylo bardzo trudne. ale kiedy to juz sie stalo, zobaczylam ze
      bardziej kochalam wspomnienie, jakim bywał dawniej czasami, oraz za wyobrazenie
      jaki mogłby byc. tylko, że on taki nie byl, wiec ciagle cierpialam .
      f.
      • desireee Re: zastanawia mnie 02.06.05, 23:14
        Nie wiem co w nim kocham i czy jeszcze wogole.My nawet wlasciwie nie
        rozmawiamy.Nie tak wyobrazalam sobie swoje zycie.Chyba powinnam odejsc ale czy
        sie odwaze?
        • jacuniek A może jednak kochanek? 03.06.05, 01:47
          Dla tych wszystkich co nie mogą/nie chcą odejść, a nie mogą żyć bez seksu. Tak
          tylko dla przyjemności, bez zobowiązań. Sam się nad tym zastanawiam, zresztą
          żona mi już mówiła, żebym se kogoś znalazł, to nie będę jej zamęczał i dam jej
          spokój. Trochę to niemorlane, ale czy nie jest to wyjście na zasadzie
          mniejszego zła? I uwierzcie wszystkie mężatki, nie tylko wam jest ciężko, są
          mężczyźni, którzy mają takie same problemy... niestety... Może jednak kochanka?
          • yetitb Re: A może jednak kochanek? 03.06.05, 11:46
            Jak wnioskuję ważne są wszystkie rodzaje więzi: psychiczna, intelektualna,
            fizyczna, emocjonalna i wiele innych. Pytanie jak je wydobyć z relacji dwojga
            osób o źle dobranych temperamentach? Kochanka nie rozwiąże problemu, ale może
            trochę złagodzić cierpienia. Może zgłosić się do stowarzyszenia osób o
            nierównym statusie intensywności emocjonalnej?
            • jacuniek Re: A może jednak kochanek? 03.06.05, 13:51
              A takie stowarzyszenie istnieje? I jak znaleźć kochankę, która by się zaraz nie
              związała uczuciowo?
          • namex Re: A może jednak kochanek? 03.06.05, 14:01
            Mój mąż też mi mówił: znajdź sobie jakiegoś chłopca, mnie sex mało interesuje.
            A potem okazało się, kiedy już poszłam za jego radą, że mówił to ot tak, że
            wcale tego nie chciał, że zdrada jest dla niego czymś straznym (moja zdrada,
            dodajmy, typowo męski punk widzenia:). Nie zadawał sobie sprawy z konsekwencji
            takiego pomysłu. Więc zanim znajdziesz kochankę upewnij się, czy twoja żona wie
            na pewno, co mówi.
            Zdrada to krok w kierunku nie bycia razem. Na początku też wydawało mi się, że
            to świetne wyjście - ja jego nie molestuję, jestem zaspokojona, wreszcie
            spokojna, kocham go wcale nie mniej... ale potem, kiedy kochanek zaczął szaleć,
            zobaczyłam jak bardzo nie chcę zdradzać męża, jak bardzo mnie to niszczy, jak
            bardzo chciałabym robić to tylko z nim. Zdrada to żadne wyjście, choć
            najprostsze.
          • nikita1973 Re: A może jednak kochanek? 04.06.05, 14:33
            ... wiesz Jacuniek, to nie jest takie proste. Kochankowie też się zakochują i
            czasami ty w nich też i zastanawiasz się później, którego wybrać (ja mam w tej
            chwili taki problem, chłopak zostawił dla mnie dziewczynę, z którą był 4 lata :
            () Mężczyznom jest chyba łatwiej miec kochankę. Potraficie uprawiać seks nie
            angażując w to uczuć. Z kobietami (przynajmniej ze mną)jest inaczej, a potem
            tęsknimy to za kochankiem, to za mężem... Bez sensu to wszystko :(
        • flores7 Re: zastanawia mnie 03.06.05, 13:24
          Desiree, z moich doświadczeń wynika że bycie samemu i zaczynanie wszystkiego od
          nowa, chociaz jest trudne, nie boli tak bardzo jak bycie z kims, kto Cie rani.
          teraz bywam czasem smutna, nie wiem, jaka bedzie przyszlosc (z kim? i czy z
          kims w ogole?), ale za to nie rozpaczam, nie placze po nocach, nie krzycze
          (glucho) czym sobie na to zaslużylam..
        • lava71 Re: zastanawia mnie 21.06.05, 07:42
          Musisz spojrzeć w siebie i zobaczyć dlaczedo jesteś w tym związku. Na świecie
          jest tylu facetów, którzy mogą o 180 stopni odwrócić Ci życie. Pamiętaj tylko,
          że czasem znowu można trafić podobnie.
      • nikita1973 Re: zastanawia mnie 04.06.05, 14:14
        Chyba masz rację. Żyjemy wspomnieniami, gdy było ok i łudzimy się, że kiedyś
        jeszcze tak będzie. Niestety facetom przechodzi chęć i potrzeba przytulania,
        obejmowania, całowania, dawania kwiatów i prawienia komplementów. A nas to
        boli, bo przecież nie będziemy im przypominały, że oczekujemy miłych
        niespodzianek w postaci np. bukieciku konwalii :(
        • tomek_abc Re: zastanawia mnie 06.06.05, 16:45
          na bukieciki kwiatów juz próbowałem skusić....
          ale nic z tego....
          całus i tyle
      • barbara69 Re: zastanawia mnie 20.06.05, 19:47
        u mnie też 16 miesięcy BEZ. A tak naprawdę to najbardziej brakuje mi
        przytulenia, ciepłego słowa, takiego wyszeptanego TYLKO do mnie. Naprawdę się
        staram, dbam o siebie, dom, jego dietę, koszule - a wiem, że
        uprawia "samozadowolenie" oglądając "właściwe" filmy. Też myślałam o odejściu,
        ale nie mam odwagi... szkoda.
        • ewolwenta Baśka 20.06.05, 19:56
          Taka jakaś "bierność" w Tych Twoich słowach, że aż ochota wzbiera
          wrzasnąć: „Basiu zrób coś z tym!”
        • robsonnnk Re: zastanawia mnie 20.06.05, 20:42
          Nie rozumiem naprawde wytłumacz mi może ci coś brakuje albo jest z tobą (
          wybacz) coś nie tak albo ściemniasz ( jak to młodzież dzisiaj mówi )jak to
          mozliwe żeby tyle czasu nie uprawiać seksu ( albo twój mąz ma kogoś,)
    • paszczak54 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 03.06.05, 15:04
      desireee napisała:

      > Moj maz nie chce sie kochac.Probowalam wszystkiego.Uwodzilam na rozne
      > sposoby.Staralam sie rozmawiac ale reaguje wtedy strasznie agresywnie.Mam
      > dopiero 25 lat.Nikt mnie nie przytula nie caluje.Jestem totalnie
      > zdolowana.Zamknelam sie w swiecie marzen.Nie tak wyobrazalam sobie moje
      > malzenstwo.
      Bardzo ci współczuje.Nigdy mi przez głowę rzecz taka nie przeszła.Uciekaj z tego
      związku.Jesteś jeszcze młoda i zdążysz ułożyć sobie życie.
      Czy długo znałaś go przed ślubem? Znasz jego dawnych znajomych?
    • estusia to zdradź go! po co się zatracasz z takim skąpcem! 04.06.05, 19:06
      oczywiście skąpcem dlatego że żałuje ci miłości :)
    • jwwa Re: To juz 16 miesiac bez seksu 06.06.05, 23:35
      ja mam 37 i znam to z drugiej strony. jest 23.27 moja żonka smacznie śpi a ja w
      forum. Zostawiłbym to w diabły mimo, iz chyba ją kocham. (A takie życie niszczy
      psyche) I mam fantastyczne dzieciaki. Mój przyjaciel ze studiów rozwodzi się i
      ten dramat z dzieciakami w rozwodzie przeżywam od roku. Świat na boku może i
      nie jest zły ale pokręcony. WIĘC WIEJ DZIEWCZYNO W INNE RAMIONA jesteś
      b.b.b.młoda. hej
      • dosia.samosia Re: To juz 16 miesiac bez seksu 07.06.05, 00:09
        Witaj w klubie.
        Gdybym miała 25 lat i zero dzieci to bym uciekła. Niestety z mężem łączy mnie
        parę wspolnych lat i córka. I niestety jeszcze go kocham i łudzę się, że
        sytuacja ulegnie zmianie.
        Jakiś czas temu odkryłam świat na boku i dzięki temu szanowny małżonek żyje a
        ja nie siedzę w więzieniu. Słowo daję, miałam już jazdy żeby wyrwać mu spod
        d..y krzesło przy kompie i rozwalić na głowie.
        Jesteś młoda dziewczyno, odpłaczesz ale może znajdziesz kogoś kto Cię doceni.
        • yola13 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 12.06.05, 18:21
          Jeżeli facet przez 16 miesiecy unika seksu tłumaczac się tym że jest zmęczony,
          to ja bym się raczej nie łudziła że jest mnichem buddyjskim, on na 99% ma
          kochankę, dziewczyno wiej póki możesz, ja w kazdym razie taki zwiazek juz dawno
          bym zakończyła.
          • alien81 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 13.06.05, 18:41
            yola13 napisała:

            > Jeżeli facet przez 16 miesiecy unika seksu tłumaczac się tym że jest zmęczony,
            > to ja bym się raczej nie łudziła że jest mnichem buddyjskim, on na 99% ma
            > kochankę, dziewczyno wiej póki możesz, ja w kazdym razie taki zwiazek juz dawno
            >
            > bym zakończyła.

            Podpisuję się obiema rękami, prawą nogą i lewą macką obcego. Z tą kochanką to
            bym nawet dorzuciła 0,009 tysięcznej!
    • umathurman WYBACZCIE< ALE JA TU CZEGOS NIE ROZUMIEM 17.06.05, 14:59
      nie wierze w to, ze wasi mezowie przed slubem byli ogierami i kochali sie z
      wami 3 razy dziennie i nagle po slubie stali sie impotentami!!??

      halo??? widzialy galy co braly?
      to nie ma sie co nad soba uzalac, tylko pojsc po olej do glowy i WIAC!

      normalnie rece opadaja...
      • alien81 Re: WYBACZCIE< ALE JA TU CZEGOS NIE ROZUMIEM 17.06.05, 15:11
        umathurman napisała:

        > nie wierze w to, ze wasi mezowie przed slubem byli ogierami i kochali sie z
        > wami 3 razy dziennie i nagle po slubie stali sie impotentami!!??
        >
        > halo??? widzialy galy co braly?
        > to nie ma sie co nad soba uzalac, tylko pojsc po olej do glowy i WIAC!
        >
        > normalnie rece opadaja...


        AMEN, AMEN, AMEN.
        • anais_nin666 Re: WYBACZCIE< ALE JA TU CZEGOS NIE ROZUMIEM 17.06.05, 19:31
          A to możesz się zdziwić. Mój mąż przed ślubem ogierem może nie był, ale 2 x
          dziennie to jednak się kochalismy. Bywało mniej lub bardziej ogniście, ale
          było. Teraz kochamy się raz w miesiącu (mniej więcej). Ja nadal mogłabym 2x
          dziennie. Mój mąż nie ma chęci. Zatem widziały gały co brały. Decydowały się
          owe gały na faceta, który lubił i parę razy dziennie, a po jakimś czasie
          problemem stało sie dla niego i raz w miesiącu. Bo przestał odczuwać potrzebę
          częstego kochania się.
          Umathurman - masz na to tez jakieś zgrabne uogólnienie?
          • umathurman Re: WYBACZCIE< ALE JA TU CZEGOS NIE ROZUMIEM 24.06.05, 17:23
            anais, przykro mi, ze znalazlas sie w takiej sytuacji;

            czemu twoj maz nie ma checi? to chyba najwazniejsze? wiesz? czy nie?
            a) jesli nie wiesz, to moze zapytaj?
            b) jesli wiesz, to moze postarajcie sie rozwiazac ten problem?
            *moze seksuolog pomoze?
            *moze chirurg plastyk pomoze?
            *moze urzednik stanu cywilnego pomoze?

          • alien81 Re: WYBACZCIE< ALE JA TU CZEGOS NIE ROZUMIEM 24.06.05, 17:55
            anais_nin666 napisała:

            > A to możesz się zdziwić. Mój mąż przed ślubem ogierem może nie był, ale 2 x
            > dziennie to jednak się kochalismy.

            spadek aktywności seksualnej następuje po 18 miesiącach około - średnio, bo
            wiaodomo, że są pary którym nie spada nigdy, a innym może po miesiącu. więc
            ciekawe ile się znaliście przed ślubem. chyba warto czekać nieco z tak poważnym
            krokiem, bo wchodzenie w małżeństwo na 1 fali uniesienia nie jest najlepszym
            pomysłem. i uważam, że umatutman nie ugólnia, bo wiele osób (mężczyzn/kobiet)
            żeni się chyba z własnym wyobrażeniem, a nie z tą 2 osobą. bo aż tak się ludzie
            nie zmieniają.
            • leilaleila Re: WYBACZCIE< ALE JA TU CZEGOS NIE ROZUMIEM 27.06.05, 18:07
              Wiatm was ponownie. Nie zagladalam tu od jakiegos czasu, a smutnych wpisow
              wciaz przybywa i przybywa. A moze znajdzie sie choc jedna osoba, ktorej sie
              udalo przelamac lodowa bariere i poczyna sobie teraz smialo w lozeczku ze swoja
              druga polowka? Szkoda, ze ja nie moge dac takiego przykladu. Ale moj Pan znow
              dzis nie na mnie wsciekl i teraz to juz nawet nie chce ze mna gadac. Ale wiecie
              co, ja juz z nim tez nie. Kurcze, tylko dlaczego nie moge tego wytlumaczyc
              mojemu sercu... Wmawiam sobie codziennie, ze mi nie zalezy, ze to bez sensu.
              Ale boje sie nawet pomyslec o tym slownie na "r" - rozwod...
              • leilaleila Re: WYBACZCIE< ALE JA TU CZEGOS NIE ROZUMIEM 27.06.05, 18:12
                Nawet mi sie nie chce dzis wracac do domu... Juz w pracy jest lepiej.
                • ewolwenta Re: WYBACZCIE< ALE JA TU CZEGOS NIE ROZUMIEM 27.06.05, 18:16

                  Zgodnie ze słowami modnej teraz piosenki „jest taki dzień, że czasem jest
                  źle.....”
                  Ale jutro też jest dzień i może będzie lepszy.
                  • leilaleila Re: WYBACZCIE< ALE JA TU CZEGOS NIE ROZUMIEM 27.06.05, 22:58
                    Ewolwenta, serdeczne dzieki za podtrzymanie na duchu. Przynajmniej jedna
                    wierzysz, ze cos jeszcze z tego bedzie... Kurcze, ja tez tak chce! Przeczytalam
                    ostatnio takie zdanie: Nie moga sie stac rzeczy niemozliwe, jesli nie
                    uwierzymy, ze niemozliwe jest mozliwe - czy jakos tak. Chyba znow musze zaczac
                    wierzyc!
                    • alien81 Re: WYBACZCIE< ALE JA TU CZEGOS NIE ROZUMIEM 29.06.05, 12:18
                      przykro mi to mówić, ale sama wiara i dobre chęci z jednej tylko ze stron nie
                      wystarczą. niestety nie tylko do Ciebie należy decyzja, ale i do męża. jeżeli
                      małżeństwo Wasze ma trwać tylko dlatego, że Ty wierzysz, że może z czasem będzie
                      lepiej, a jemu się po prostu nie chce nic robić, to czy ten związek jest wartw
                      jeszcze kilku miesięcy czy lat Twojego życia? czasami trzeba się pododzić z tym,
                      że ten ktoś, niegdyś wart zachodu, przestał być tą osobą, którą się kochało. i,
                      że dla niego też się już nie jest tą osobą... ale skoro masz jeszcze siłę, wiarę
                      i nadzieję, to próbuj! ale zostaw sobie nieco energii na dalsze życie, nie walcz
                      do upadłego.
              • ewolwenta Re: WYBACZCIE< ALE JA TU CZEGOS NIE ROZUMIEM 27.06.05, 18:14
                Ależ, są takie przykłady tylko, że Ci co sobie w ogóle radzą lub już poradzili
                na to forum nie zaglądają.


                Np. Ja sobie poradziłam połowicznie, więc wciąż tu jestem.

            • anais_nin666 do alien 27.06.05, 18:16
              Przed slubem znalismy sie wiele lat, więc ślub brałam z kims kogo naprawdę b.
              dobrze znałam. Może problem leży w tym, że znamy sie juz zbyt długo? Czasem mam
              wrażenie, że nasz seks jest kazirodczy. Czuje sie z mezem bardziej jak z
              bratem niz z kochankiem...
              • barbara69 Re: do alien 27.06.05, 18:36
                witajcie ponownie siostry w niedoli...
                czasem mi się wydaje, że jakby przyszedł już ten dzień, że mój ukochany pan i
                władca wyciągnąłby po mnie rękę, to chyba nie umiałabym tego zrobić (pewnie
                czułabym się jak dziewica), tak mi przyszło do głowy wczoraj na długim,
                oczywiście samotnym spacerze... pozdrawiam
                • ewolwenta Re: do alien 27.06.05, 18:59
                  Coś w tym jest.
                  Tak sobie myślę, że żeby kochający się ludzie oddalili się od siebie trzeba
                  czasu. Jak patrzę na to forum, to chyba można pozwolić sobie na uśrednienie i
                  powiedzieć że kilku lat. Ale ile trzeba czasu żeby związek odbudować? Te
                  wszystkie próby i błędy....
                  • alien81 Re: do alien 29.06.05, 12:21
                    tylko oddalanie się od siebie też zajmuje nieco czasu, jest procesem stopniowym.
                    czemu większość osób nie reaguje na pierwsze oznaki rozkładu, a dopiero jak już
                    jest bardzo źle?
                • maggie73 Re: znow do Basi 27.06.05, 20:17
                  Basiu, odpisalam ci na posta z 22.06. Co z tym psychologiem? Bedziesz dalej chodzic?
                  Sluchaj, mysle jeszcze ze lepiej dac mezowi spokoj - nie prosic i nie pytac
                  dlaczego. Nei to nie - spadaj. Bo cos jest na rzeczy jakis konflikt miedzy wami,
                  jego kompleksy, i towje prosby przypominaja mu o tym, wiec reaguje agresywnie -
                  tylko sie wsytawiasz na zranienie.
                  Rob sobie dobrze sama, kup wibrator (albo i nie, slyszalam ze fajnie na
                  samopoczucie robi prysznic ;-), wychodz w miare mozliwosci do ludzi, dbaj o
                  siebie, wyjdz z kolezanka do kawiarni, na densy, spojrz czasem jakiemus facetowi
                  dluzej w oczy (zobaczysz ze to twoj maz ktory cie nie chce jest dziwny a nie
                  odwrotnie), zyj troche tak jak bys juz nie miala meza.
                  Odczujesz mniejsza roznice, jak juz naprawde bedziesz gotowa do odejscia i
                  bedziesz miala zbudowane swoje zycie, do ktorego mozesz odejsc - na razie nie
                  masz alternatywy, jest albo malzenstwo albo pustka.
                  po co pukac w drzwi ktore od lat sa zamkniete i nawet sie nie uchylaja zeby cie
                  uslyszec, nie wspominajac o wpuszczeniu cie do srodka?! Mozna tylko zedrzec
                  palce i nadwyrezyc ramię. lepiej zworc te prosby tam gdzie moga byc spelnione.
                  Za tymi drzwiami juz nic nie ma.
                  To smutne dosiwadczenie, ale zalobe po takim zwiazku spokojnie mozna przezyc,
                  przeciez potrafimy nawet przezyc smierc bliskiej osoby, a co dopiero rozstanie -
                  to nie trwa wiecznie - przecietnie 6 miesiecy. uwierz mi - wiem co mowie, bo to
                  przeszlam.
                  trzymaj sie
                  • barbara69 Re: znow do Basi 29.06.05, 23:03
                    Maggie, masz rację :-) jestem stale bardzo czyściutka ...
                    do psychologa, zawzięłam się, będę chodzić, w przyszłym tygodniu we wtorek mam
                    kolejne spotkanie i jeszcze potem, dwa kolejne wtorki.
                    W sobotę wykonałam przepiękny tort na urodziny jego Mamy, po drodze na tę
                    uroczystość pokłóciliśmy się, a on zapytał: no, wiem piękny i napewno
                    przepyszny ten tort zrobiłaś, to co mam cię teraz po piętach całować? Kiedyś
                    bym się wściekła, może nawet nie poszłabym do teściowej, a w sobotę pomyślałam:
                    PROSTAK, osobowość skomplikowana, jak budowa cepa ! Zastanawiałam się, czy
                    zdjąć pantofle i podsunąć mu te moje pięty do całowania, ale pomyślałam, że on
                    nie godzien ich całować, jeszcze kiedyś to do niego dotrze, jak już będzie za
                    późno... Wierzę, że Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy... jeszcze kiedyś
                    będzie żałował, że jest dla mnie taki niedobry. Mam nadzieję, że spotkania z
                    psychologiem przyniosą mi przemyślenia, które naprowadzą mnie na drogę poczucia
                    własnej wartości. Nie dam się tak łatwo wyprowadzić z równowagi, jak teraz...
                    Dzięki za słowa podnoszące na duchu. Jak to dobrze wiedzieć, że można się
                    wygadać komuś, kto człowieka zrozumie. Pozdrowienia - B.
    • robsonnnk Re: To juz 16 miesiac bez seksu 17.06.05, 19:48
      Masz 25 lat więc to raczej patologia.Gdybys miała 35 /45 lat to pewnie byłoby
      to biologicznie dopuszczalne.Facetom w tym wieku niestety spada popęd
      seksualny.Juz dawno wiadomo że kobiety 30+, powinny sie kochac z facetami 18
      letnimi. W twoim przypadku masz doczynienia chyba z jego chorobą współczucie.!!!
      Nawet gdyby cie nie kochał to jako samiec miałby na ciebie ochotę.Jak można 16
      miesiecy sie nie kochac to przestepstwo,które powinno być sądownie karane.

      > Moj maz nie chce sie kochac.Probowalam wszystkiego.Uwodzilam na rozne
      > sposoby.Staralam sie rozmawiac ale reaguje wtedy strasznie agresywnie.Mam
      > dopiero 25 lat.Nikt mnie nie przytula nie caluje.Jestem totalnie
      > zdolowana.Zamknelam sie w swiecie marzen.Nie tak wyobrazalam sobie moje
      > malzenstwo.
    • birdee Re: To juz 16 miesiac bez seksu 21.06.05, 12:24
      Witam wszystkich serdecznie, jestem tu nowa, dopiero dzisiaj dowiedzialam sie,
      że to forum istnieje. Przeczytałam wszystkie Wasze wypowiedzi w tym watku - i
      widze, że bije Was na głowę- już 3,5 roku mąż nie dotknął mnie nawet palcem.
      Nie chce się w tym momencie rozwodzić nad przyczynami, nie czuję się jeszcze
      swobodnie na forum,na tyle żeby o tym opowiadać. To dla mnie bardzo bolesny
      temat .Do tej pory zwierzyłam się jedynie kiędzu na spowiedzi - nie uwierzył,
      żeby było śmiesznie. Jestem nieszczęśliwa, strasznie samotna, a przy tym tak
      nieśmiała, że nawet nie mam przyjaciółki, żeby móc choć na moment wyjść z domu.
      Nie sądze, aby znalazła się inna kobieta, której mąż kategorycznie odmawia już
      tyle lat.
      Pozdrawiam
      • anemarie Re: To juz 16 miesiac bez seksu 21.06.05, 13:56
        To, że ksiądz nie uwierzył to jest tylko dowód na to jak dalece obiegowe opinie
        różnią się od rzeczywistości.
        • birdee Re: To juz 16 miesiac bez seksu 21.06.05, 14:41
          Otóż to,
          ostatnio w ramach badań okresowych w pracy musiałam iśc na wizytę do
          ginekologa. Poszłąm więc i na koniec spotkania pani doktor zapytała się mnie,
          czy wypisać mi receptę na pigułki antykoncepcyjne. Podziękowałam mówiąc, że nie
          są mi potrzebne. Zadała mnóstwo pytań dlaczego, co się dzieje itp. Nie wdając
          się w szczególy odpowiedziałam, że nie uprawiam seksu. Ona to skomentowała
          mówiąc, że wyrządzam wielką krzywde swojemu organizmowi i bardzo krzywdze męża
          odmawiając mu, biedny chłop z niego i tyle. Nawet przez myśl jej nie przeszło,
          że sytuacja jest dokładnie odwrotna, że ja błagałam i żebrałam o seks, ale mąż
          się nie ugiął. W obiegowej opinii, nawet jak widać z tego przykładu wśród
          lekarzy, to kobieta zawsze odmawia biednemu facetowi. Nie skomentowałam jej
          wypowiedzi - zmieniłam lekarza.
          • tomek_abc Re: To juz 16 miesiac bez seksu 21.06.05, 15:00
            do niedawna (nim zaczałem bywać na tym forum) tez tak stereotypowo myślałem....
          • barbara69 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 22.06.05, 09:48


            no, to ja też łykam Stilnox, ale po to żeby szybko zasnąć, bo jak sobie
            uświadomię, że obok leży ON, którego mimo wszystko kocham, i że znowu NIC, mimo
            moich starań...to znowu "biała noc". Patrzę na niego i mimo, że jesteśmy wiele
            lat po ślubie, ja nadal mam ochotę być z nim blisko, bliziutko, razem - chcę
            się z nim kochać. Jak podejmuję próby rozmowy o tym, to słyszę tylko:" chcesz
            się pokłócić?, to idź się pokłóć z sąsiadką...". Mówię, że nie chcę się kłócić,
            tylko porozmawiać, to słyszę, że jak ktoś ma na coś ochotę, to sobie bierze
            (tylko jak ja to mam zrobić?). Nie odejdę od męża, bo mam dorosłego syna
            chorego na SM, on teraz nie wychodzi z domu, jestem mu potrzebna. Przestałam
            sobie z tym wszystkim już radzić, czuję się opuszczona, niepotrzebna nikomu (za
            wyjątkiem syna). Wczoraj drugi raz byłam u psychologa, mam wyznaczone następne
            wizyty... tyle, że ja tam gadam, gadam, nie słyszę, co mogę zrobić, żeby
            sytuacja się zmieniła. Dotąd zawsze było tak, że to ja opiekowałam się
            wszystkimi, wypaliłam się już.... JA TEŻ JESTEM CZŁOWIEKIEM !!! TEŻ CHCIAŁABYM,
            ŻEBY MNIE KTOŚ OKAZAŁ TOCHĘ UWAGI, ZAINTERESOWANIA, TROSKI !!! Czy to tak
            wiele? Czy jest sens łudzić się, że może się coś zmienić na lepsze w moim
            życiu? Czasem brak mi motywacji do życia ... Pozdrawiam


            • dosia.samosia Re: To juz 16 miesiac bez seksu 22.06.05, 10:26
              Myślałaś o romansie? Takim bez zobowiązań i wielkich słów, tylko po to żeby
              czuć się kobietą, pożądaną, dotykaną, zaspokojoną fizycznie.
              Mnie jednak nie przyszło do głowy żeby brać jakieś prochy, nad mężem pracuję
              konsekwentnie a w przypływie desperacji jest ktoś inny.
            • anais_nin666 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 22.06.05, 11:24
              Faszerowanie się tabletkami to bezsens. One problemu nie rozwiążą. Psycholog ma
              większe szanse pod warunkiem, ze udacie sie do niego wspolnie.
              A kochanek, którego proponowała Dosia to świetny pomyśl:-) Dowartościujesz się.
              Poczujesz potrzebna. Piękna. Itd. Ale na kochanka trzeba mieć też siłę... Masz
              ją?
              Długo mąż odmawia Ci siebie?
              Z Twojego listu wynikało, że mąż jest poirytowany rozmowami o seksie, nie
              odnosi sie do Ciebie zbyt milo. We wszystkich sprawach odnosi sie do Ciebie w
              ten sposob? Jesli tak, to w sumie co Was łączy oprócz dziecka?
              O luuudzie, ile ja zadałam pytań! Sama się tym przeraziłam;)!
              Pozdrawiam Basiu cieplutko:)
              • barbara69 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 22.06.05, 13:39
                z tą abstynencją, to jest tak jak w tytule - 16 miesięcy...tabletki tylko dla
                szybkiego zaśnięcia, innych nie bo czasem prowadzę samochód i nie mogę.
                uciekam sobie od tego głupiego świata w piękny świat roślin, które hohuję i
                przepięknych koronkowych cudeniek, które produkuję przy pomocy szydełka,
                zrobiłam chyba ze 30 bluzeczek i tyle samo obrusów i serwet, niektóre idą do
                Niemiec, a tak naprawdę to nie mam kłopotów z prezentami. No ja po prostu
                uwielbiam to, dobrze, że mam choć tyle. W tych dziedzinach, to ile starań
                włożysz - taki jest efekt.
            • anula36 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 22.06.05, 11:30
              ale wlasnie po to sie idzie do psychologa zeby gadac gadac gadac..i samemu po
              przegadaniu problemu zblizyc sie do rozwiazania - psycholog ktory daje recepty
              na zycie to zly psycholog jest.
              Z tego co napisalas - co mowi twoj maz " jak ktos chce to bierze" to ja
              zrozumialam ze on za bardzo nie chce cie brac ( bo jakby chcial..) - jakis mily
              osobnik " na boku 'moze i bylby dobry , ale jesli meczy cie glod uczuc to moze
              sie zle skonczyc - czyli zaaangazowaniem. Jak dosia napisala- na kochanka
              trzeba miec sile.
              • anais_nin666 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 22.06.05, 11:38
                O sile na kochanka napisałam ja. Ne wiem jak Dosia sie na to zapatruje;)
                • anula36 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 22.06.05, 11:42
                  a przepraszam:)
                  czytalam z tak zapartym tchem ze mi sie posty pomylily:)
                  I najwazniejsze to nie trafic na takiego zlaknionego uczuc bo moga byc niezle
                  dymy:)
                  Ja sie tak wkrecilam i dopiero teraz moge wyjsc z "podziemia" jak cwierkacza
                  wywialo za granice;)
                  • anais_nin666 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 22.06.05, 11:47
                    Złakniony uczuć jest idealny dla złaknionej tego samego. Gorzej gdy kobieta
                    szuka kochanka, który dotknie, wysłucha i szepnie "kocham",a trafi na takiego
                    co do łóżka weźmie i owszem, ale potem to "spadaj kobito". Generalnie "zabawa"
                    w zdradę jest bardzo niebezpieczna. I faktycznie trzeba mieć sporo sił ( i
                    dobrą pamięć), by brnąć w taki układ (nieformalny trójkącik).
              • ewolwenta Re: To juz 16 miesiac bez seksu 22.06.05, 11:45
                Zgadzam się z Anulą i Dosią
                Jak nie chce się rezygnować ze stałego związku, skok w bok jest trudną sprawą.
                Żeby mógł być terapeutyczny trzeba pozbawić go uczuć. Nie każdy to potrafi.
                Szczególnie jest to trudne, gdy w stałym związku brakuje ciepła, wtedy człowiek
                instynktownie go szuka i tarapaty gotowe.
                • ewolwenta Re: To juz 16 miesiac bez seksu 22.06.05, 11:47
                  I Ja się poprawiam :)
                  zgadzam się z Anulą i anais_nin666.
                  • barbara69 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 22.06.05, 13:26
                    a to znowu ja...i kilka wyjaśnień:
                    1. tabletki biorę tylko po to, żeby szybko zasnąć,
                    2. mój mąż jest bardzo szarmancki, uczynny i zawsze gotowy do pomocy
                    (prawdziwej),ale tylko wtedy, gdy chodzi o inne panie i dlatego, kiedy coś
                    wspomnę nawet moim badzo bliskim przyjaciółkom, to mi nie wierzą, po prostu on
                    w domu jest zupełnie inny nawet, kiedy w czasie cichutkiej kłótni przyjdzie
                    któraś z nich, to nawet wtedy jest bardzo dowcipny i miły dla mnie też.
                    Naprawdę, jak przeczytałam to co napisałam - po prostu przeraziłam się, z jakim
                    potworem żyję pod jednym dachem,
                    3. myślę, że taka prawdziwa kłótnia ( z rzucaniem starymi talerzami) bardzo by
                    mi się przydała, ale nie mogę, bo nawet gdy tylko coś głośniej niż normalnie
                    powiem, to syn się dopytuje, czy kłóciłam się z tatą? on ma ze swoją chorobą
                    wystarczająco dużo stresów, nie mam odwagi mu dokładać (synowi)
                    4.czasem myślę, że gdyby mi się coś stało, to wtedy by zobaczył, co to znaczy
                    ktoś zawsze gotowy do usuwania pyłków spod nóg (niestety, tak zostałam
                    wychowana, najpierw opiekowałam się młodszymi siostrami, a potem to już z
                    potrzeby serca, całą rodziną),
                    5. ja bardzo czekam, że psycholog wskaże mi możliwości działania w mojej
                    sytuacji (nie myślę o manipulacji nikim), a ja sama wybiorę...
                    SORRY za zajmowanie Was moją osobą, pozdrawiam serdecznie wszystkich pisarzy i
                    czytaczy
                    • ewolwenta Re: To juz 16 miesiac bez seksu 22.06.05, 15:26
                      Wszyscy czegoś tu szukamy. Sposobów radzenia sobie z problemami, opinii innych
                      o naszych sprawach. Takich zupełnie niezależnych głosów z boku. Po to jest to
                      forum :)

                      Tobie przydało by się trochę więcej zdrowego egoizmu i wiary, że masz do niego
                      prawo.
              • nikita1973 Re: 23.06.05, 13:10
                Niestety potwierdzam. Posiadanie osobnika na boku kończy się zaangażowaniem a
                potem rozstanie bardzo boli :( Przeżyłam to bardzo kilka dni temu, więc
                ostrzegam! Ale ma to swoje dobre strony.Psychiatra, którego odwiedziłam
                poradził mi, żebym wybrała się z mężem na terapię do psychologa. Mam nadzieję,
                ze pomoże, bo mimo wszystko chciałabym żeby było dobrze między nami. Poza tym
                na chwilę wrócił seks do naszego małżeństwa, wiec poprawiła się statystyka: raz
                na kwartał :(
    • anais_nin666 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 22.06.05, 14:26
      Czyli co? Poswięcasz się dla syna? Znam SM, wiem ile trzeba spokoju tym ludziom
      zapewnic, ile poświęcić, ale czemu poświęcasz aż tak bardzo siebie? Skoro mąż
      jest milutki dla koeżanek, mógłby taki byc i dla Ciebie, ale nie jest (z tego
      co zrozumiałam). Powalcz o Was, a jeśli nic to nie da może pozwól sobie na
      szczęście bycia samotną. To też bywa przyjemne. Samotność z wyboru, a nie z
      przymusu (bo teraz mimo, ze zyjesz z mezem pod jednym dachem, to jednak jestes
      sama...)
      • anula36 do Basi 22.06.05, 20:19

        Przeczytalam jeszcze raz od poczatku cala twoja historie i mam takie refleksje:
        1. w rodzinie w ktorej jeden z czlonkow ( a zwlaszcza dziecko) jest chory
        funkcjonuje sie o wiele trudniej niz w zdrowej. Choroba tak trudna,
        nieprzewidywalna i o takich rokowaniach jak SM moze budzic w takze w twoim mezu
        takie odczucie z ktorych nie zdaje sobie sprawy i moze to rzutowac na jego
        zachowanie.
        2.przydaloby wam sie spotkanie we dwoje w gabinecie psychologa- zebyscie mogli
        na siebie nawet nawrzeszczec bez stresu ze przejmie sie tym wasz syn i zebyscie
        wreszcie mogli sobei powiedziec to co naprawde czujecie
        3. jestes bardzo odwazna kobieta ze zdecydowalas sie na terapie- naprawde do
        tego trzeba duzo odwagi
        4.niestety tak jest ze na poczatku terapii czesto poglebija sie stany
        depresyjne czy smutku- wynika to zuswiadomienia sobie pewnych rzeczy ktore
        trzeba "poukladac " w glowie od nowa.
        5 warto poszukac w twoim miescie czy okolicy grupy wsparcia dla rodzicow dzieci
        z SM albo rodzicow dzieci przewlekle chorych - bedziesz mogla pogadac ,
        zobaczyc jak inni radza sobie takze psychicznie z takimi problemami - naprawde
        warto.
        To tyle okiem pol - profesjonalisty:)

        • barbara69 Re: do Basi 22.06.05, 22:23
          Dzięki Anula za dobre, podtrzymujące na duchu słowa. Największy mój problem
          tkwi w tym, że mój mąż nie widzi problemu w niczym. To ja właśnie "wyszukuję
          sobie problemy, a jego i swoje chcę nagiąć do książkowych bohaterów i
          wymyślonego , nierealnego świata z babskich książek i kolorowych gazet".
          Wg niego ja sobie wymyślam problemy, nie umiem odróżnić spraw ważnych od
          głupot, dla mnie wszystko jest tak samo ważne. A o tym, żeby on dał się gdzieś
          zaciągnąć, to chyba mogę tylko pomarzyć. Źle między nami zaczęło się dziać ok.
          4 -5 lat temu, te przysłowiowe tutaj już 16 m-cy (chyba by tego też nie było -
          nie przypadek to chyba, że do zbliżenia doszło 2 dni po tym jak rozwalił mi
          samochód) luty 2004, a chorobę u syna stwierdzono w grudniu 2003r.
          Na spacer nie mogę go namówić, żeby gdzieś w plenerze powiedzieć sobie
          wszystko; a w domu, jak już jest to sypia z pilotem przed telewizorem.
          A najbardziej mnie wpienia to, że on nie rozumie nawet tego, co do niego mówię,
          a taki jasnowidz mówi mi bez przerwy: ty myślisz to, ty myślisz tamto. Wie co
          myślę !!! Taka zdolna bestia ! Pozdrawiam - B.
          • anula36 Re: do Basi 22.06.05, 22:49

            Zapytaj go kiedys " a skad wiesz ze tak mysle?":)

            moge sie tylko domyslac jak ci ciezko kiedy trzeba zyc pod jednym dachem z kims
            kto nie wspomaga a jeszcze dodatkowo meczy.
            Mysle ze kazdy zwiazek warto ratowac ale musi byc dobra wola z obu stron.
            Mysle Basiu ze przy twoim zdrowym ogladzie rzeczywistosci i minimalnej pomocy z
            zewnatrz podejmiesz najlepsze mozliwe decyzje.
            Trzymam kciuki.
            • koche111 raz na kwartał 23.06.05, 11:36
              Dzień Dobry
              Jestem 35 letnim facetem i na poczatek muszę powiedziec ze wszystkie was drogie
              Panie szalenie rozumiem .Brak seksu moze szalenie doskwierac a szczegolnie u
              ludzi z wielkim na niego apetytem. Moja zona jest piekna kobieta , mamy synka ,
              ale coz , cały czas słyszę o zmeczeniu , bolu głowy , chorobach wenerycznych,
              kolezankach ktore tez nie maja potrzeby seksu itp. ogolnie wymowek 1000,
              ponadto małzonka chwali sie wszystkimswoim zanjomym jaka ona to jest twarda i
              odporna na wdzieki meski. Mi natomiast mowi ze oczywiscie ma ochote na seks ale
              akurat nie w tym momencie, przyczyny jak powyzej .Wychodzi na to ze spimy z
              soba raz na kwartał lub na poł roku. Poza tym nie ma potrzeby przytulenia
              całowania , nic z tych rzeczy, uczuciowa proznia.
              Cały czas robi mi wymowki ze kiedys ja taki byłem i to jest prawda ,ale byłem
              taki , bo ona przytulałą sie do mnie a myslała o innym, nawet tego nie
              ukrywała, mowiła o nim non stop.Teraz widze odgrywa sie za tamto , ma wymowke ,
              jednoczesnie juz zapomniała ze była wtedy zafascynowana innym facetem , jak ja
              mogłem sie kochac z nią jak ona paplała o tamtym .
              Teraz to juz jest koszmar mam tyle lat i masturbuje sie 2 -3 razy dziennie, bo
              co mam zrobic , dochodzi do awantur ,sprzeczek . A ona wciaz zdziwiona bo nie
              wie o co mi chodzi.
              Moze miec kochanke - ale ta opcja odpada - nie potrafie , mam inny swiatopoglad.
              Moze brom:} lub jakis inny srodek farmakologiczny- jakies rozwiazanie , ale z
              drugiej strony dlaczego mam sobie zdrowie i zycie marnowac .
              Coz jestem z frustrowany i nie wiem co robic.
              Pozostaje mi tylko masturbacja-Niestety.

              • ewolwenta Re: raz na kwartał 23.06.05, 12:03
                Rozumiem niechęć do kochanki. Dla mnie seks bez zaangażowania uczuciowego nie
                jest możliwy. Jak bym na coś takiego się zdecydowała, to kosztem
                dotychczasowego związku, z którego też nie chcę rezygnować. Krótko mówiąc taki
                krok to krok w bagienko.

                Z drugiej strony, jak czytam o Twoich relacjach, to aż Ci się dziwię. Twoja,
                żona jakby Ciebie w ogóle nie szanowała i nie przejmowała się Twoimi
                potrzebami?
                Nie pojmuję jak można aktualnemu partnerowi opowiadać o byłych mężczyznach czy
                kobietach. Jak by mi ktoś coś takiego mówił to bym powiedziała dziękuję za
                wspólny czas i dowidzenia.
                Gdybym nawet, z jakiejś przyczyn dopuściła, się zdrady nie chciałbym aby on
                się dowiedział ani ja też nie chciałabym wiedzieć, że mój partner skoczył w
                bok. To zawsze prowadzi do takich porównań a one są destrukcyjne, szczególnie w
                sferze intymnej.

                Rozumiem Cię i z drugiej strony zupełnie nie rozumiem. Gdzie nie ma szacunku
                nie ma i miłości. Po co walczyć o taki związek?
              • alien81 Re: raz na kwartał 23.06.05, 17:31
                może czas na separację albo rozwód, bo widać żona nie traktuje małżeństwa
                poważnie i może znowu kogoś ma (w myślach lub w rzeczywistości). współczuję.
                zapytaj ją czemu traktuje Cię jak mebel i robi wymówki za coś, czemu sama była
                winna. powinna się wstydzić!
              • barbara69 Re: raz na kwartał 23.06.05, 17:51
                Najpierw przyjmij życzenia z okazji Dnia Ojca.
                Musisz być fajnym (wyrozumiałym i mądrym) facetem, że tyle przeszedłeś ze swoją
                żoną i stale jesteś przy niej. Nie zrozum tylko, że jej bronię! Ale zastanawiam
                się, czy ona zawsze odczuwała taką małą potrzebę zbliżeń z Tobą? Ja pamiętam,
                że jak byłam w jej wieku (myślę, że po 30-ce), to potwornie bałam się ciąży i
                żadne środki wg mnie nie gwarantowały przed zajściem w 100%. Wiem, że to w
                pewnym stopniu odbierało mi ochotę na sex, ale próbowałam się przełamywać.A i
                tak co miesiąc dygotałam ze strachu. To może być jeden z powodów, a ona
                powtarzając, że jej tego nie potrzeba upewnia się jeszcze bardziej w swoim
                przekonaniu. Rozumiem Twoje rozterki, jeśli chodzi o znalezienie sobie
                kogoś... Wiem, jak boli to puste miejsce... i wcale nie pociesza fakt, że tak
                wiele jest nas, ludzi, którym potrzeba przytulenia, pogładzenia po policzku, po
                prostu bliskości kochanego człowieka. Trzymaj się, chyba na razie nic więcej
                pocieszającego nie mogę Ci napisać, muszę to przemyśleć ( a mam podobną
                sytuację). Pozdrawiam serdecznie (w tajemnicy powiem Ci, że jesteś trochę
                starszy od mojego starszego syna) :-) B.
                • alien81 Re: raz na kwartał 23.06.05, 18:19
                  ale teraz jest tyle środków - spirale, tabletki, plastry, dobre prezerwatywy, że
                  chyba nie o to chodzi. poza tym skoro Jego żonie koleżanki i inne znajomości w
                  głowie, to trudno jest z takim czymś rywalizować. są niestety takie kobiety:
                  latają po ludziach, szukają szczęścia wszędzie, tylko nie widzą, że mają je pod
                  nosem. może powinien przyjąć wziąźć ją sposobem: zacząć gadać o nowej
                  (oczywiście zmyślonej) koleżance, która jest taka fajna, miła, zaradna,
                  ciepła... może to podziała jak zimny prysznic i zacznie go zauważać. bo jak na
                  razie to zdaje się myśli, że on będzie zawsze to po co się starać.
                  • barbara69 Re: raz na kwartał 23.06.05, 22:24
                    Tak, masz rację, teraz napewno są o wiele lepsze środki i bardziej dostępne.I w
                    drugiej sprawie pewnie też masz dobry pomysł z tym wzbudzaniem lekkiej
                    zazdrości. Przecież mogłby poprosić kolegę, żeby zadzwonił o jakiejś umówionej
                    godzinie i tylko tyle, potem można do pustej słuchawki rzucić parę cichutkich
                    słów, żeby pozostawić margines niepewności w żonie. Mnie się wydaje, że ona też
                    ma jakiś problem ze sobą, albo jest taka zimna. W każdym razie powinien
                    spróbować załatwić sprawę sposobem, kobiety na to często się łapią.
              • buba1973 Re: raz na kwartał 12.07.05, 15:29
                TO I TAK CZĘSTO! JA NIE SPAŁAM Z MĘŻEM OD PRAWIE 1,5 ROKU. NAJGORZEJ JEST, JAK
                WIDZĘ DOOKOŁA ZAKOCHANE, PRZYTULONE PARY..JEST WTEDY TAK SMUTNO, TAK
                ŻAL..WIESZ, ZAZDROSZCZĘ IM NAWET..TO CHORE, WIEM, ALE NIC NA TO NIE PORADZĘ.
            • alien81 Re: do Basi 23.06.05, 17:28
              gdy mój facet mi kilka razy powiedział "bo ty uważasz/ bo ty myślisz pewnie"
              powiedziałam mu, żeby tak nie robił i koniec dyskusji. jak chce wiedzieć co ja
              myślę, to mnie pyta. takie traktowanie trzeba ucinać od razu i powiedzieć co się
              o nim sądzi. niech idzie do swojego szefa i zacznie mu mówić "bo Ty pewnie
              myślisz..." wyleciałby z pracy góra po trzech takich popisach jasnowidztwa.
              • barbara69 Re: do Basi 23.06.05, 17:57
                Muszę to zastosować, bo TA forma jego jasnowidztwa dobija mnie! Żeby coś
                sprzątnął po sobie, to trzeba kilka razy powtarzać, wtedy nie wie co ja o nim
                myślę, a szkoda. Pozdrawiam - B.
        • maggie73 anula zgadzam sie 27.06.05, 20:31
          okiem 3/4 profesjonalisty przychylam sie w 100% do porad Anuli.
          Jak znam zycie to twoj maz bedzie opieral sie zwyczajowa obojetoscia
          przedvwizyta u psychologa - chcesz to sobie chodz sama - ja nie mam problemu, ty
          je wymyslasz, to po co ja mam chodzic". zaszantazowany rozwodem/kochankiem moze
          sie zgodzi ale to moze byc instrumentalne i nie bedize trak skuteczne, a jak to
          mowia psychologowie "zarowka musi chciec".
          JA BYM PRZEDE WSZYTKIM RATOWALA SIEBIE, JAK JUZ ODZYSKASZ POCZUCIE WLASNEJ
          WARTOSCI, POZBEDZIESZ SIE POCZUCIA NADODPOWIEDZIALNOSCI WOBEC WSZYSTKICH I
          ZYSKASZ SIWADOMOSC SWOICH PRAW, mozesz sie zastawnoiwc czy chcesz jeszcze dac
          szanse zwiazkowi - wtey mozesz go zaprosic na terapie.
          Nie uzalezniaj po raz kolejny swego szczescia i pomagania sobie od tego "czy on
          sie zgodzi", czy on zaakceptuje - PROSZE CIE!
          • smoke5 Re: anula zgadzam sie 29.06.05, 13:32
            witam.
            a ja może trochę bardziej radykalnie. też od dluższego czasu borykam sie z
            takimi problemami. byłem z moją kobietą 4 lata. na początku wszystko wspaniale
            jak w tym dowcipie sex geograficzny: wszędzie gdzie tylko była okazja i o
            każdej porze. po 1.5 roku zaszła w ciążę więc trzeba było sobie troche
            odpuścić, potem oczywiście poród więc też nie naciskalem. rozumiałem to że nie
            może już tak chasać tym bardziej, że część siebie zaangażowała w nową sytucję.
            ale minelo troche czasu, wszystko wróciło do normy jeżeli chodzi o życie
            codzienne natomiast sex całkowicie się skończł. zaczołem żyć przeszłością i
            wspominaniem tego co było. zaciskałem zęby i tłumaczyłem sobie, że jeszcze się
            zmieni itd. itp. próbowałem skoków w bok ale miałem takiego kaca moralnego, że
            nie mogłem spojrzeć w lustro potem. nie muszę dodawać, że kochałem ją bardzo,
            nie widziałem świata bez niej no i dziecko. zamknołem się w sobie, zaczołem
            pić. jak wracałem do domu i widziałem po raz kolejny, że ona śpi i nawet nie
            pogadaa o sexie nie mówiąć to wyciągałem z lodówki 2 brofce, potem z 2 zrobiły
            się 4. pod koniec bałem sie już nawet jej dotykać. i tak z 1 strony naciskała
            mnie moja własna potrzeba a z 2 miłośc można naprawdę dostać jobla.
            stąd moja rada dla tych co mają problemy z sexem w związku a ich 2 połowa nie
            chce o tym nawet rozmawiać. naturalne jest jeżeli się kogoś kocha sprawianie mu
            satysfakcji w sexie. jeżeli urwałoby mi jaja to używałbym wszystkieo byleby
            była zadowolona. wiec po tym jak już spróbowałiście to naprawić a nie wychodzi
            WIEJCIE zanim dopadnie was depresja. nie marnujcie sobie życia nie warto. to
            tylko będzie was niszczyć i odbijać się na innych dziedzinach życia. i nie ma
            wytłumaczenia że sex nie jest ważny gówno prawda. sex jest 1 z 3 podstaw
            udanego związku.
            ja tak zrobiłem i jestem zadowolony. wróciła mi pewność siebie. poczucie bycia
            atrakcyjnym dla kobiet chociaż długo się zmagałem. patrze do przodu a jeżeli
            panna woli być zimna klodą niech będzie i niech znajdzie sobie frajera co
            będzie to znosił.
            pozdrofka. dbajcie o siebie i o tych których kochacie
            • alien81 Re: anula zgadzam sie 29.06.05, 15:25
              smoke5 napisał:

              > próbowałem skoków w bok ale miałem takiego kaca moralnego, że
              > nie mogłem spojrzeć w lustro potem. nie muszę dodawać, że kochałem ją bardzo,

              kurde a na innym wątku Cię pochwaliłam smoke że zamiast zdradzać skończyłeś zły
              związek. heh, nie ma już idoli dla aliena:)...
              • jakeww Re: anula zgadzam sie 29.06.05, 15:29
                ale na innym wątku on też to co teraz napisał...
                • nikita1973 Re: 30.06.05, 12:35
                  Smoke ma rację, powinnyśmy dać sobie spokój, skoro druga połówka nie wykazuje
                  chęci do poprawy naszych małżeńskich relacji... :(
                  Ale to wszystko nie jest takie proste. Są uczucia, ciągła nadzieja, że coś się
                  zmieni na lepsze, strach przed samotnością, wspólne zobowiazania finansowe,
                  wstyd przed rodziną i znajomymi (nie minął nawet rok od naszego ślubu).
                  Mój mąż nie chce pójść ze mną na terapię do psychologa. Wykrzyczał mi ostatnio,
                  że do wszystkiego go zmuszam. Seks wrócił na chwilę, ale dopiero po tym, gdy
                  mój małżonek usłyszał, że płaczę "w poduchę" w drugim pokoju. Mogłabym robić to
                  z kochankiem, ale boję się, że zajdę w ciążę (a kochanek młodszy i mało
                  odpowiedzialny:( ). Z jednej strony byłabym bardzo szczęśliwa, gdybym zaszła,
                  ale wolałabym, żeby ojcem był mój mąż. A z kolei, jeżeli go zostawię to nie
                  wiem, czy poznam kogoś wartego moich uczuć, pozostanie strach, że historia może
                  się powtórzyć. Tak bardzo chciałabym mieć dziecko, bo czas leci i mój zegar
                  biologiczny bije :((( I co Wy na to? Ja nie widzę żadnego sensownego
                  rozwiązania :(( Pozdrawiam wszystkich...
                • alien81 Re: anula zgadzam sie 30.06.05, 13:39
                  nie, tam napisał, że było tylko piwko, żadnych prób zdrady i krócej to ujął:

                  smoke5 napisał:

                  "tak kochałem i kocham nadal, męczyłem się strasznie wszystko przestalo mi się
                  układać i w pracy i w relacjach z innymi ludźmi koszmar,zaczołem pić i popadać
                  w depresje obwiniałem siebie że to moja wina, że ja coś robię nie tak że ona
                  już mnie nie chce i nie kocha o poządaniu nie mówiąć.
                  tak nie reagowała wogóle. próbowałem rozmawiać. zabierałem ją na wyjścia,
                  wyjazdy, kolacje itd. itp. nie starałem się wymuszać sexu na niej żeby nie było
                  że coś od niej "kupuję".
                  tak jak większość piszących powyżej byłem wyrozumiały, nie marudziłem,
                  postanowiłem że sprawy powinny toczyć się swoim torem. nie myślałem nawet o
                  kochance nie potrafiłbym jej tego zrobić.
                  i co i nic okazało się że to tylko moje poświęcenie jest dla niej nic niewarte.
                  bo ona ma takie potrzeby i już a jak ja sie nie moge dostosować to moja wina:/
                  a żeby nie chasać na boki i żeby jakoś to znieść zaczołem pić po prostu taki
                  wentyl bezpieczeństwa bez rozrób i awantur 2 pifka po cichu i do spania
                  jak "znieczulacze" co zresztą część forumowiczów radzi(brać jakieś tabsy).
                  wolałem to niż wizyty w agencjach towarzyskich;/
                  dlatego radze pozbyć się złudzeń życie to podróż w 1 stronę i najważniejsze
                  jest cieszyć sie tą przejażdzką. jeżeli ma się partnerke/ra i on stawia sprawy
                  na zasadzie moje na wierzchu i nie potrafi nawet okazać troche ciepła i
                  namiętkości to nie jest uczucie. więc lepiej sobie odpuścić"

                  (wątek "coraz częściej myślę o odejściu od męża" autorstwa problem.z.loginem)
                  • petar2 Re: anula zgadzam sie 30.06.05, 13:49
                    Ale we wcześniejszym poście napisał:
                    "próbowałem skoków w bok ale miałem takiego kaca moralnego, że
                    nie mogłem spojrzeć w lustro potem."
    • aniuta77 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 10.07.05, 11:09
      Witaj

      Mam ten sam problem
      Moje malżenistwo powoli przestaje istniec.
      W zasadzie od 2 lat nie ma seksu (zdarzaly sie sporadyczne zblizenia) ale od 6
      miesiecy nic!!! Maz mnie zaczal unikac. Co rusz wymyslal nowy powod - albo
      choroba, albo stres albo.... Ostatni powod to - moj wygląd :)Podobno jestem
      aseksualna i koniecznie musze przytyć. Tylko ze nie moge - bo stres mnie
      wykancza. Szerzej mój przypadek opisałam wczoraj w temacie - czy jestem kolejną
      zdradzaną żoną czy... na forum Kobieta. Teraz spędzam kolejny weekend sama. Maz
      wyjechal do rodziców sporadycznie dzwoni. Wczoraj po raz pierwszy nie
      zadzwonil. Widocznie jest pocieszany skutecznie przez rodzine i ma wbijane do
      glowy jaka to ja jestem zla. Tylko ze ja zostalam w tym momencie nie tylko z
      problemem samotnosci po 6 latach zwiazku - ale przede wszystkim z dlugami (maż
      nie pracował ale mial wymagania) i z choroba ktora mi sie przyplatała - guz
      jajnika. I tyle mam z tego ze 3 lata temu zalozylam zlota obrączke ....
      pozdrawiam wszystkie smutne kobiety (i panów też)
      • ewolwenta Re: To juz 16 miesiac bez seksu 10.07.05, 11:26
        > Moje małżeństwo powoli przestaje istnieć.
        > W zasadzie od 2 lat nie ma seksu (zdarzały się sporadyczne zbliżenia)
        >ale od 6 miesięcy nic!!! Mąż mnie zaczął unikać.

        Powoli przestaje istnieć ? Chyba już przestało?

        > wyjechał do rodziców sporadycznie dzwoni. Wczoraj po raz pierwszy nie
        > zadzwonił. Widocznie jest pocieszany skutecznie przez rodzinę i ma wbijane do
        > głowy jaka to ja jestem zła.

        Ile on ma lat? Dziewczyno, czy aby nie wyszłaś za nieuleczalnego mamisynka?


        > problemem samotności po 6 latach związku - ale przede wszystkim z długami maż
        > nie pracował ale miał wymagania)

        Trutnie pełnią pewną funkcję w pszczelim społeczeństwie, jak przestają ją
        pełnić to przestają być potrzebne. Pszczoły nieźle to wykombinowały. Może warto
        wziąć z nich przykład i spakować walizki (jego lub swoje)

        > I tyle mam z tego ze 3 lata temu założyłam złotą obrączkę ....

        I jakie ma to znaczenie? Można żyć szczęśliwie i bez obrączek. Zdejmij ja jak
        ciąży.


        > pozdrawiam wszystkie smutne kobiety (i panów też)

        Smutno mi się zrobiło. Myślisz, że warto w tym trwać?
    • walker22 Ja zmieniłam partnera... 10.07.05, 23:22
      Miałam kiedyś podobne problemy, może nie takie same, sex był, ale
      maxymalnie "suchy", bez pieszczot, bez gry wstępnej. Na codzień nie było
      dotyku, przytulenia, pocałunków, ciepłego słowa. Nic. Zimno, pusto, źle. Może
      było jakoś interesująco. Były imprezy, "jazdy", podróże, śmiech. Ale jakiś
      niezdrowy, nie cieszył. Nie rozładowywał. I tak trwałam 7 lat. I wtedy zadałam
      sobie pytanie czy go kocham? Za co? Dlaczego z nimm jestem? Spotkałam paru
      facetów, którzy byli bardziej czuli, namiętni. Pewnego dnia byłam w kinie z
      przyjacielem. Dotknął moje plecy. Zupełnie normalnie, bez żadnych podtekstów.
      Po prostu miło, ciepło, dobrze. Przeszył mnie dreszcz. Poczułam, że tak nie
      dotyka mnie mój własny facet, tak czule, tak ciepło. Pomyślałam: jak może
      rozkładać mnie jeden dotyk?? Poryczałam się, ryczałam w nocy, ryczałam rano.
      Bardziej nad sobą, ale też nad myślą jak trudno go zostawić. Tyle lat,
      przyzwyczajenia, itp. Ale powiedziałam to, w końcu nawet wywrzeszczałam i
      odeszłam. I teraz jestem szczęśliwa. Może nie zawsze, nie każdego dnia. Ale
      często. I przyjaciel z kina jest teraz moim mężem. I uwielbiam kiedy głaszcze
      mnie po plecach. Tyle lat postu. Naprawdę warto przeżyć tych kilka upiornych
      miesięcy po rozstaniu.
      • buba1973 Re: Ja zmieniłam partnera... 12.07.05, 15:11
        Łatwiej jest to zrobić, gdy nie jest sie po ślubie...My jesteśmy razem już 8
        lat i od 1,5 roku zero sexu, przytulania, pieszczot...żadnego dotyku,
        pocałunku. Mamy dwoje dzieci i...co dalej ??!! Były rozmowy, prośby, błagania
        nawet i...NIC !! Bez zmiany. W pewnym momencie zaczęłam myślec nawet o
        jakimś..romansie. Ale to chyba nie takie proste...skąd znależć takiego
        mężczyznę??
        • walker22 Jak znaleźć takiego mężczyznę... 13.07.05, 23:43
          ... ja pojechałam na wakacje do Stanów, uczyłam się angielskiego, miałam paru
          kumpli, jednego bardzo, bardzo pociągającego Brazylijczyka... Naprawdę było
          super, on był taki jaki powinien być Brazylijczyk i koniec. Reszta facetów
          nasza, polska, ale też super. Tylko nie wiem czy na dłuższy dystans też byliby
          tacy. Mój przyjaciel - mąż jest natomiast jak dotąd (mam nadzieję, że do końca
          życia pozostanie) najlepszym z nich!!
          pozdrawiam, życzę szczęścia...
    • goa1594 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 10.07.05, 23:52
      Czytając te wypowiedzi zaczynam sobie wyobrażać jak wyglądałoby moje życie
      seksualne po ślubie. Facet,kórego znam od 6 miesięcy (widzimy się sporadycznie,
      gdyz on czasami przyjeżdza do mnie lub ja do niego) nigdy nie był w pełni
      gotowy do stosunku . Zawsze twierdził,że jest albo zmęczony, albo zestresowany,
      albo ja nie jestem odpowiednio nawilżona lubw nieodpowiedniej pozycji.
      Rozmaialiśmy na ten temat ( on ma 37 lat, ja 36) , ale on twierdzi, że z nim
      jest wszystko OK i przedtem nie miał problemów. To moja wina itp.
      Poza tą sferą odpowiadz mi jako facet. Ale przecież nie mogę wyjść za niego. Co
      będzie dalej ? Może będzie miał erekcje może nie ?
      • ewolwenta Re: To juz 16 miesiac bez seksu 11.07.05, 08:42
        raczej nie licz na poprawę
    • buba1973 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 12.07.05, 15:02
      Skąd ja to znam...dokładnie wiem, co czujesz.
    • angelou Re: To juz 16 miesiac bez seksu 20.07.05, 00:54
      Dziękuję za ten temat. Myślałam że tylko mnie się to przytrafiło. jestem trzy
      lata po ślubie dwa lata temu urodziłam dziecko Nie kochaliśmy się z mężem od
      początku ciązy czyli 2,5 roku. podał mi już wiele przyczyn dla których nie
      uprawiamy seksu, jedne bardziej prawdopodobne inne mniej. przed ślubem
      wyglądało to całkiem inaczej. podobno Elvis nie mógł kochać się z kobietą która
      urodziła już dziecko, taki mentalny blok. Może mój mąż to reinkarnacja Elvisa?
      mam 30 lat i po prostu tego potrzebuję. jest mi głupio bo oglądam się za
      facetami na ulicy i aż mi się mokro robi na myśl co chciałabym z nimi robić.
      zależy mi na małżeństwie ale na zdrowej psychice też. czuję że to się źle
      skończy
      • woman-in-love Re: To juz 16 miesiac bez seksu 20.07.05, 09:32
        To,że ktoś (w tym przypadku mężczyzna) nie jest w stanie sie kochać - jestem w
        stanie zrozumieć. Ale ściemnianie, wymyslanie oszukańczych wymówek - tego nie
        jestem w stanie spokojnie czytać. Na milion procent ma inną kobietę, a jeśli
        nie ma - to będzie miał, chyba, że jest gejem. Przyciśniej go, albo spraw sobie
        kochanka. Twój stan odbija sięna dziecku, które ma prawo do pogodnej, radosnej
        matki.
        • angelou Re: To juz 16 miesiac bez seksu 20.07.05, 16:01
          kochana w-i-l też o tym wszystkim myślałam, nawet ucieszyłabym się gdyby miał
          kochankę bo mogłabym bez żadnych juz wyrzutów sumienia poszukać sobie seksu
          poza naszym związkiem, jestem na rozdrożu a pogody ducha i radości na pewno mi
          brakuje. pragnę czuć że pociągam swojego mężczyznę
          • kortezzz Re: To juz 16 miesiac bez seksu 20.07.05, 16:28
            witam Panie,
            wiem doskonale co Wam siedzi na serduszkach,bo jeszcze niedawno miałem ten sam
            problem(tylko w drugą stronę).miałem też pewność,że moja kobieta mnie nie
            zdradza,bardzo dużo było w domu miłości,ale zero namiętności.problem może mieć
            wg.mnie dwojakie podłoże:
            1.znudziliście się sobą fizycznie(brzmi żle,ale jest spokojnie do
            naprawienia,uwierzcie,jak nie we dwójkę to zawsze można poszukać pomocy u
            specjalistów i wcale nie ma się czego wstydzić)
            2.doszłyście w związku do momentu gdzie facet uważa Was za tak integralną część
            swojej rzeczywistości,że może nad tym przejąć już całkowitą kontrolę.i to jest
            grożne,bo kochaneczka juz prawdopodobnie stoi przed drzwiami.jesli doszło do
            takiej sytuacji a wasz związek zaszwankował na odcinku
            namiętność=>intymność,zakładając,że odcinek fascynacja=>namiętność przeszliście
            gładko,
            są dwa rozwiązania tej sytuacji:
            1.powrót do członu 2.najlepszy sposób aby wyczuć,czy facet Was jeszcze pożąda
            to sprowokować jego zazdrość.pracujcie nad wyglądem,starajcie się promieniować
            (mimo ciężkiej sytuacji)a przede wszystkim stwarzajcie wrażenie,że świetnie
            czujecie się w towarzystwie innych mężczyzn.
            2.powrót do singla
            trochę sie rozfilozowałem,sorki.
            /k/
            • angelou Re: To juz 16 miesiac bez seksu 25.07.05, 11:30
              dzięki, męski punkt widzenia pomaga, a więc do dzieła
    • marta1m Re: To juz 16 miesiac bez seksu 28.07.05, 08:48
      Witam!
      Jestem w takiej samej sytuacji co ty i nie wiem co robic.Takze probowalam wszystkich mi znanych sposobow na uwodzenie i nic z tego nie wyszlo. Nasze rozmowy na ten temat wygladaj tak ze ja nawijam a on mnie olewa.Mam dosyc ponizania sie proszac o seks.Teraz w sierpniu minie nam rok malzenstwa a my ostatnio kochalismy sie w pazdzierniku i to z wielkimi bolami z jego strony.Chce zlozyc pozew o rozwod.Razem jestesmy od trzech lat. Na poczatku bylo niby wszystko ok, to ze rzadziej sie ze mna kochal tlumaczylam sobie tym, ze nie mysli tylko o seksie a interesuja go rowniez inne sprawy w zwiazku, teraz wiem ze to nie bylo dobre. Najgorsze jest to ze nie wiem jak mam mu to powiedziec gdyz on raczej uwaza ze wszystko jest ok pomimo tego ze caly czas sie klocimy o byle co, on jest cigle roztargniony, zyje w jakims swoim swiecie.Boje sie takze reakcji swoich rodzicow. Powoli przygotowuje sie do nieuniknionego ale jest to bardzo trudne. Jestem zalamana, ciegle przygnebiona. Prosze o rade jak z nim o tym porozmawiac i jak dobrze przekazac to rodzinie.Desireee trzymaj sie moze nam sie uda rozwiazac te problemy i kiedys jeszcze bedziemy szczesliwe.
      • bielinka Mi pomógł Seronil 28.07.05, 20:07
        W czasie ciąży mąż zaczął się ode mnie dyskretnie odsuwać, a ja - ROZUMIALAM
        GO, wiecie, nowa sytuacja, strach o dziecko, nie ten wyglad itd. Potem bylo
        gorzej i gorzej. Zawsze jakies wymówki. DOstawałam jak sobie bardzo użebrałam.
        Wpadłam w depresje, zaczęłam tyć itd. - wiecie błędne koło - wymówki coraz
        bardziej zrozumiałe. DOstałam od lekarza psychiatry Seronil - po 3 tygodniach
        brania przestałam się rzucać na słodycze, zaczęłam chudnąć, a seks zaczął mi
        powiewać. Dzis wyszłam z wanny i powiedzialam mojemu mężowi wpatrzonemu w
        komputer, że jestem czysta pachnąca i idę do sypialni się onanizować. Przyszedł
        20 min pozniej. Powiedziałam, że się spoźnil, ubrałam się i wyszłam z domu.
        Dobry Seronil, dobry Seronil.
        • ewolwenta Re: Mi pomógł Seronil 29.07.05, 07:53
          A on poczuł się odepchnięty, urażony i niepotrzebny. Następnym razem przyjdzie
          po godzinie, jak już zaśniesz.
          • bielinka Re: Mi pomógł Seronil 09.08.05, 22:14
            ewolwenta napisała:

            > A on poczuł się odepchnięty, urażony i niepotrzebny. Następnym razem
            przyjdzie
            > po godzinie, jak już zaśniesz.
            Ale mnie to juz wisi. W tym sensie mi pomógł Seronil. Juz nie boli.
            • ewolwenta Re: Mi pomógł Seronil 09.08.05, 23:09
              znaczy wymieniasz na lepszy model?
        • mis_fozzie Re: Mi pomógł Seronil 26.08.05, 14:13
          1 - albo idiota
          2 - albo kompletnie sie juz Toba nie interesuje

          Jesli pierwsze to nic na to nie poradzisz. Jak ktos jest debilem to nic tego
          nie zmieni
          Jesli drugie to nie bardzo widze szanse na poprawe...Chyba ze stanie sie cud...
    • ola_29 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 29.07.05, 11:21
      Witam,
      U mnie też nie jest najlepiej, choć liczba "16" jeszcze do mnie nie pasuje.
      Zbliżamy się z mężem do 4 rocznicy ślubu. Sex, który jest dla mnie bardzo
      wazny, uprawiamy 1 na jakieś 2 miesiące, ale wiem, że z każym miesiącem będzie
      coraz gorzej. Niedawno nawet przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, a
      kupując do niego wielką narożną wannę, mówiliśmy że ma być wielka i wygodna do
      wspólnych kąpieli i figielków. Teraz minął miesiąc jak tam mieszkamy, a wanna
      dalej stoi pusta (nie została ani razu użyta). Nie pomaga nic, rozmowy, płacze,
      prośby. Niedługo będe miała swoje kolejne urodziny i mam zamiar zażyczyć sobie
      na prezent - wibrator. Może wtedy dotrze do niego to co ja czuję, a jeżeli nie -
      to nie wiem co dalej. Wokół jest tylu fajnych facetów - to kusi bardzo....!!!!
      Nigdy wcześniej nie patrzyłam na nich jak na potencjalnych kochanków - a
      teraz... przypadkowy dotyk sprawia, że robi mi się gorąco.
      • nikita1973 Re: 29.07.05, 12:44
        A ja już postanowiłam. Powiedziałam wczoraj mężowi, że chcę rozwodu.Ani rozmowy
        z nim ani wizyty u psychologa nic nie zmieniły w naszym pożyciu. Kilka dni temu
        rozebrał się, położył na łóżku i stwierdził: "rób, co chcesz". Od razu mi się
        odechciało seksu i przy okazji dotarło do mnie, że on mnie już po prostu nie
        pociąga. Boję sie tylko samotności.Boję się, że nie spotkam nikogo ciekawego i
        będę sama.Boję się, że nigdy nie zajdę w ciążę, bo nie będzie z kim, ale nie
        chcę żyć dłużej w tym toksycznym związku, w którym "pożera mnie depresja" :(
        Mój były kochanek napisał mi ostatnio w smsie (po moim pytaniu: "Co jest ze mną
        nie tak"): "wszystko jest z Tobą OK, jesteś wspaniałą dziewczyną, której nic
        nie brakuje i do tego inteligentną, takich kobiet boją się faceci". Może lepiej
        jest udawać słodką idiotkę? Tylko, że ja tak nie potrafię :( Pzdr,
        • ola_29 Re: 29.07.05, 12:56
          i jak zareagował?
      • anais_nin666 Re: To juz 16 miesiac bez seksu 29.07.05, 17:53
        Mój mąz na wzmiankę o tym, ze kupie sobie wibrator, bo inaczej oszaleje odparl
        rzezowo, ze to dobry pomysl... Nic nie dalo mu to do myslenia, bo on uwaza, ze
        jest ok i ze to ja mam problem, nie on. Kochamy sie przeciez..., a ze raz na
        miesiac czy 1,5 to co? On nie ma checi na wiecej,a jesli ja mam to moge sobie
        wlasnie sprawic wibrator.
        U mnie rozmowy tez niewiele daly, po takich rozmowach czesto czuje sie jeszcze
        podlej niz przed nimi. Zebranie o seks - tak to czuje. To beznadziejne ... Nic
        sie w tej mierze nie zmienia, czasem maz ma napad szalu i kocha sie z 2 x w
        miesiacu i oczekuje oklaskow. Za co? Ze sie zmobilizowal? Czy do seksu potrzeba
        mobilizacji?
        Kurcze, naprawde aseksualnosc to nowy trend..., nawet u facetow:(
        • nikita1973 Re: 30.07.05, 10:06
          Hej :) Jak zareagował? Wydobył z siebie tylko "Mhhhmmm", a wczoraj zachowywał
          się jak gdyby nigdy nic. Zadzwonił z pytaniem, czy będę potrzebowała rzeczy, o
          które prosiłam, żeby kupił itp. Ale gdy zaproponowałam wieczorem (już
          bardziej "dla jaj")żeby położył się ze mną w jednym łóżku, to jak zwykle
          odmówił i poszedł spać do drugiego pokoju :( Carpe diem...
          • ola_29 Re: 02.08.05, 15:36
            o kurcze, no to rzeczywiście "kicha", choć tak naprawdę to nie wiem, jak mój
            się zachowa w takiej sytuacji. Pomysł z wibratorem potraktuje raczej jako
            dowcip, ale gdybym go już miała - to może też by sie nie przejąl lub obraził.
            Sama nie wiem. Jeżeli nic się nie zmieni juz w tym miesiącu będe mogła się o
            tym przekonać na własnej skórze (obchodze urudziny.
            • woman-in-love Re: licznik bije 03.08.05, 10:03
              Dziewczyny, nawet trzęsienie ziemi nie ruszy tych facetów.
              • nikita1973 Re: licznik bije 04.08.05, 08:12
                Tak, niestety masz rację :( To samo stwierdził wczoraj mój lekarz rodzinny,
                który zna mnie i mój temperament od dziecka. Mam wielką ochotę wygonić męża z
                mojego mieszkania, ale może powinnam jeszcze zaczekać parę dni? W niedzielę
                mamy pierwszą rocznicę ślubu, a mnie w ogóle nie w głowie świętowanie :(
                Wszyscy znajomi i bliscy radzą mi, żebym zaczęła szukać nowego faceta. Nie
                założyłam nawet dziś obrączki, no bo po co udawać mężatkę, jeśli się nią nie
                czuję? Pzdr,
                • misia210 Re: licznik bije 05.08.05, 00:41
                  rozmowa naszych znajomych :

                  jeden powiedział " kocham się codziennie nawet po kilka razy ze swoją
                  dziewczyną " , na co drugi mu odpowiedział " nie ciesz się za szybko , gdy ja
                  poślubisz - bedzie kilka razy na miesiąc "

Inne wątki na temat:
Pełna wersja