Dodaj do ulubionych

dlaczego ON nie może ....?

18.05.05, 12:33
Wiem, że ten temat był juz poruszany wiele razy, ale ja mam ogromną prośbę,
aby wypowiedzieli się tu przede wszystkim mężczyźni, zależy mi na Waszym
punkcie widzenia, a szczególnie mężczyźni, których taki problem dotknął.
Jestem 30-letnią kobietą po rozwodzie. Od ponad roku jestem z
mężczyzną tez 30-letnim, z którym jestem bardzo szczęśliwa, ale ..... pojawił
się wielki problem. On od kilku miesięcy nie ma ochoty na seks. Wydaje mi
się, że wcale nie jest mu potrzebny, mam wrażenie, że mógłby bez tego żyć.
Rozmawiałam z Nim na ten temat nie raz, ale on twierdzi, że to wynika z tego,
iz ma wielkie problemy w pracy, a wiem, że takie ma. Twierdzi, że wówczas nie
może i nie chce myśleć o seksie, że wszystko co z tym związane go nie
interesuje. Jest tak, że nawet mnie nie pocałuje, da mi co najwyżej buziaka w
usta, takiego przyjacielskiego i nic więcej. Nie patrzy na mnie w
uwodzicielski sposób, jak kiedyś, nie dotyka mnie, omija moje piersi i całe
moje ciało. Twierdzi, ze ma problemy i to się kiedyś zmieni. Wydaje mi się,
że ma problemy z erekcją, ponieważ sex o poranku nie sprawia mu trudności, a
wiadomo, że rankiem to prawie każdy mężczyzna ma erekcję, Mówi, że będe
jeszcze miała dość seksu, ale mam poczekać. Nasze życie seksualne wcześniej
układało się wspaniale. Wiem, że byłam dla Niego cudowną kochanką, całkowicie
bezpruderyjną, taką jakiej chciał i pragnął. Problem jest w tym, że to trwa
już za długo, ja czuje się fatalnie, czuje się brzydka, niedowartościowana
jako kobieta, mimo, iż dbam o siebie i zawsze podobałam się mężczyznom. Mam
małe kompleksy, które w tej sytuacji stają się ogromne. Tracę poczucie
własnej wartości. Mam ogromne potrzeby seksualne jako trzydziestolatka, tak
strasznie Go pragnę, ale nic z tym nie mogę zrobić. Jestem pewna, że mnie nie
zdradza. Wiem, że mnie kocha bardzo, wiem, że Mu na mnie zalezy, wiem, że
wiąże swoje plany zyciowe z moją osobą. Zawsze mówi, że w końcu znalazł swoją
drugą połówkę, po za tym bardzo wiele dla mnie robi. Ale tracę już nadzieję
czy ten problem kiedykolwiek zniknie. W związku z całą sytuacją pojawił się
jeszcze dodatkowy, dot. jego byłych kochanek. Gdy jeszcze nie byliśmy parą
opowiadał mi o nich, jakie były piekne i co poniektóre super w łóżku, więc
stałam się strasznie i chorobliwie zazdrosna o te kobiety, mimo, iż wiem, że
nic już dla niego nie znaczą. Znienawidziłam te kobiety tak strasznie, że to
już stało się jakąś chorobą i na pewno tez nie wpływa dobrze na nasz związek.
Nie raz robię mu awantury z tego powodu. Nie mogę nikomu zwierzyć sie z tego
problemu, bo nie chce się przyznawać, że w drugim moim związku znów coś nie
gra. Może przesadzam i powinnam Go zrozumieć i poczekać i przestac się
denerwować, dac mu trochę czasu. Tylko boję się, że tak będzie już zawsze, że
miną te najlepsze lata, a on zawsze będzie miał jakis problem. A moja
wytrzymałośc już sięga zenitu. Może powinnam udać się do seksuologa? Bardzo
prosze, napiszcie co o tym myślicie, co ja powinnam zrobić, jak postępować?
Z góry dziękuję i pozdrawiam.





Obserwuj wątek
    • ewolwenta Re: dlaczego ON nie może ....? 18.05.05, 22:26
      Tak powinnaś iść do psychologa z problemem zazdrości i komunikacji. Facet może
      czuć się zaszczuty. Inna sprawa, że opowiadanie o intymnych szczegółach z
      minionej przeszłości jest proszeniem się o kłopoty.

      Kilka miesięcy posuchy w łóżku to bardzo długo. Zdecydowanie za długo jak na
      roczną znajomość.


    • tuludka Re: dlaczego ON nie może ....? 19.05.05, 18:12
      Jak przeczytałam Twoją historię, to jakbym się przejrzała w lustrze. Ja 30 lat,
      mąż 30 lat, kilka lat po ślubie. Przed ślubem i krótko po - sex wspaniały,
      podobne temperamenty. Mniej więcej od 2 lat - coraz rzadziej, a od roku -
      praktycznie zero! Mąż najpierw mówił, że go coś boli, miał iść do urologa (nie
      poszedł). Potem słyszałam, że: boli go głowa, brzuch, jest zmęczony, śpiący...
      Teraz otwarcie mi mówi, że stracił zainteresowanie sexem, ale że mnie bardzo
      kocha (jest dla mnie dobry i czuję, że mu na mnnie zależy, ale czy to
      wystarczy?). Aska302, nie chcę tu pisać pod Twoim postem mojej historii,
      chciałam tylko pokazać, jak bardzo wydaje mi się do Twojej podobna. Moje
      wnioski bywają jednak nieraz niestety inne od Twoich. Osoby, z którymi o tym
      rozmawiałam: bliski kolega z pracy, przyjaciółka, teściowa (z którą mam bardzo
      dobry kontakt) mówią mi, że nie jest normalne, że młody mężczyzna nie chce się
      w ogóle kochać!!! Gdyby był chory - chciałby się leczyć. Ja, podobne jak Ty,
      bardzo dbam o siebie i miło mi, jak wielu kolegów prawi mi komplementy. Na
      mojego męża "nie działam" natomiast w ogóle. Wniosek, jaki nasuwa się mi i
      innym: on na pewno kogoś ma. Odrzucam tę myśl od siebie, myślę, że powód jest
      inny, ale nie mogę zrozumieć dlaczego mąż "chowa głowę w piasek". Ile już razy
      rozmawiałam z nim, że tak dalej nie możemy żyć, że oddalamy się od siebie,
      pytałam, dlaczego nie myśli o moich potrzebach (wielka ochota na sex), mówiłam
      mu, że jak nie będę kochać się z nim, będę to w końcu robić z kimś innym (a
      tego bym nie chciała!). No i sprawa kolejna - dzieci (których jeszcze nie
      mamy). Zgodził się już, że pójdzie do seksuologa (ale mijają kolejne dni - a on
      się do niego nie wybrał). Aska302, piszesz, że chcesz iść do seksuologa. Ja
      uważam, że do seksuologa trzeba iść razem (mój mąż powiedział, że on jak
      pójdzie - to sam). Ja już też nie mogę tak dalej żyć i najgorsze jest to, że
      nie wiem, co dalej robić: jak z mężem rozmawiać, czy mogę mu wierzyć. Jeżeli
      jest tak jak mówi (że nie ma ochoty na sex), to czy to może się zdarzyć u
      młodego mężczyzny? Proszę o wypowiedzi osób, które przeszły to co my. Co robić
      dalej?!
      • selfmademan Re: dlaczego ON nie może ....? 19.05.05, 19:57
        Ja tylko kilka słów z tej drugiej strony - czyli faceta po 30 ( który akurat
        nie cierpi na opisywany przez Was problem...):
        Faceci boją się lekarzy - a niektórych jak ognia !!!
        Mało który się przyzna, że mdleje przed zastrzykiem, do dentysty pójdzie jak
        juz mu poł twarzy spuchnie - a co do dopiero do seksuologa....Przecież samo
        przejdzie, tylko troche czasu i odrobina spokoju - 90 parę% myśli w ten sposób.
        Zapytajcie zresztą znajomych lekarzy - a zwł. wspomnianej specjalności - ilu
        facetów przyszło do nich sami z siebie, z przekonaniem, że jest problem i
        trzeba TO leczyć. Prawie wszystkich zaciągnęły partnerki, żony etc. - albo
        dostali od nich ultimatum w rodzaju <albo idziesz do lekarza, albo wyprowadzka>.
        To tyle - i nie liczcie na to, że mama waszego wybranka będzie wiedziała, że
        synek ma problem ze wzwodem lub czyms podobnym. NIGDY W ŻYCIU. Kumpel -
        może...ale i tak słowem nie piśnie.
    • kampai Re: dlaczego ON nie może ....? 20.05.05, 08:30
      Ważną cechą wyróżniającą nas od zwierząt jest to, że umiemy panować nad swoimi
      emocjami. Jeśli ktoś nie chce seksu, to po prostu nie chce i już. Robienie z
      tego jakiejś superistotnej sprawy w życiu sprawia, że w wieku powiedzmy lat 50-
      ciu człowiek coraz trudniej przechodzi etap koniecznej akceptacji swoich
      nieuchronnych ułomnności. Seksuolodzy to szarlatani, którzy rwą kasę za
      pierdołowate porady. Jeśli facet jest generalnie zdrowy, nic go nie boli to
      brak potrzeb seksualnych nie jest ŻADNYM odchyłem od normy. Z seksem jest jak z
      hobby, raz się lubi bierki, potem przychodzi wędkarstwo. Ale pamiętajcie, życie
      poza seksem też jest piękne. Tylko trzeba umieć je organizować.
      • ruiza Re: dlaczego ON nie może ....? 20.05.05, 21:03
        Tylko że dla kobiety seks to nie tylko to, co w nim czysto fizyczne. Przeczytaj
        posty dziewcząt wyżej - jeśli mężczyzna chce się z nami kochać, to jest to dla
        nas dowód naszej atrakcyjności, a również uczucia... Myślę, że woelu kobietom
        bardziej brakuje samego poczucia, samej świadomości, że są pożadane, kochane, a
        także czułości i bliskości... Kobieta, której mąz nie chce całować czy dotykać,
        a wręcz unika jej i jej ciała czuje się pewnie odrzucona i po prostu nie
        kochana... I to dlatego brak seksu wcale nie wydaje mi się błahym problemem...
    • tete3 mogę się domyślać dlaczego nie może 20.05.05, 14:52
      Witam, przeczytałam Twój post, mam dokładnie ten sam problem ( gdzieś tam na
      forum jest opis)tak więc nie będę powielała Twoich słów. Ja się zawzięłam i
      postanowiłam, że albo to wyjaśnimy albo się rozejdziemy. Poszliśmy w zeszłym
      tygodniu do mojego ginekologa, aby polecił nam dobrego fachowca z dziedziny
      seksuologii. Wywiązała się rozmowa i powiem szczerze chyba seksuolog już nie
      będzie potrzebny. Jakby to powiedzieć... większośc mężczyzn jest tak
      skonstruowanych, że jeśli coś jest nieznane (+ niebezpieczne) to on tam na
      pewno polezie i jeszcze się będzie cieszył. Natomiast to co znane, własne, to
      już nieciekawe. Krótko mówiąc nudne jak cholera. Ja osobiście więc mam taki
      plan, aby co jakis czas dać mu powód do zazdrości ( niech się zastanawia o co
      chodzi, czy mam kogoś czy to tylko flirt). Wkrótce będzie ciepło ( mam
      nadzieję), tak więc prowokujące sukienki(oczywiście bez przesady), buty na
      wysokim ocasie i uśmiechy do obcych mężczyzn może przyniosą jakis efekt. Nawet
      jeśli to będzie tylko awantura, to jest to lepsze niż taki marazm w którym
      tkwię. Nie chcę uogólniać wszystkich przypadków, ale w/w rady usłyszałam od
      swojego lekarza, a szczery był do bólu. Mój mąż nie zaprzeczał, tak więc mogę
      się domyślać, że tak jest. Może to jakiś pomysł, niech sobie faceci nie myślą
      że mają nas na własność. Trzeba im dać troszkę do myślenia...Co Wy na to
      szanowni forumowicze, ciekawa jestem głównie odpowiedzi mężczyzn...
      A tak swoją drogą do tego seksuologa pójdziemy, może będzie przystojny...;-))
      • olalia Re: nie moze -bo nie chce ! 20.05.05, 20:24
        Nie czuje do ciebie pociagu fizycznego.Traktuje cie jak np.:siostre
        Wszystko co ci mówi to wymówki z jego strony(pewnie nie chce cie zranic)
        Mój maz jest taki sam,tez nie umie sie wytłumaczyc.Kiedys chodziłam po domu
        prawie nago to stwierdził, ze mam tak nie chodzic bo on sie zle czuje(czuje sie
        tak jakby patrzył na swoja matkę-tak to ujał)Samo mówi za siebie.Tez sie
        łudziłam przez prawie 5 lat,ale przestałam.Niezaprzeczalnie jest to wywołane
        brakiem miłosci damsko-meskiej!Owszem kocha,ale mysle ze bardziej z
        przyzwczajenia.
        • olalia Re: nie moze -bo nie chce ! 20.05.05, 20:30
          Jeszcze dodam to co mysle o planie tete3. Mysle ze sie nie uda.Ja tez
          próbowałam w ten sam sposób.Wzbudzisz zazdrosc tylko w mezczyznie który cie
          porzada a w "oziebłym"politowanie !Naprawde
          Wiesz co działa,przynajmniej u mnie zadziałało:to ze sie przestałam
          przejmować,zaczełam byc otwarta wobec innych ludzi,przestałam skupiac sie na nim
          (wrecz olewac),zaczełam innteresowac sie innymi facetami(delikatnie ale pewnie
          wyczuwalnie)Teraz to ja nie mam ochoty;)i jest mi z tym dobrze!
          • marmullo Re: nie moze -bo nie chce ! 22.05.05, 22:23
            Drogie Panie.Przyczyn takich zachowań mężczyzn jest wiele.Czasami się kumulują
            i wychodzenie z takich stanow jest trudniejsze.
            1.Jedna z Pań pisze o problemach partnera w pracy.Gdy przytłaczają go one do
            takiego stopnia,że nie ma ochoty na życie,to seks i partnerka schodza na plan
            dalszy.W jego głowie kołaczą się różne myśli,zamyka się w sobie,pojawia się
            krytyczna samoocena,obawa,że wraz z utratą pracy utraci partnerkę,nie będzie
            jej w stani utrzymać.Niedawno rozleciał mu się jeden związek,drugi może też się
            rozsypać.Początki depresji,nerwicy.Uczucie może być wielkie,ale zablokowana
            zostaje zdolność okazywania go partnerce.Determinizm,bodzce tlumią popęd płciowy
            Zeby ratować związek trzeba partnera "otworzyć",przeprowadzić szczerą
            rozmowę,wlać trochę otuchy,dowartościować,przecież oni są jak duże dzieci
            zwłaszcza w momentach zagrożenia.Potrzeba jednak postępować ostrożnie jak z
            niewypałem,by nie doprowadzić do wybuchu,który może wszystko zniszczyć.
            2.Syndrom Veni,vidi,vici opiszę pokrótce.W walce o partnerke samiec się
            stara.Demonstruje swoje walory robi wszystko,by zostać wybranym,albo jak sam
            uważa zdobyć.Podobnie czynią kobiety,roztaczaja swe
            wdzięki,intrygują,prowokują, wykazują się sprawnością
            seksualną,inteligencją,zaradnością.Demonstrują to co jest skuteczne,ale w
            rzeczywistości im obce,ale korzystają z tego na użytek chwili.Adrenalina sie
            wydziela a wtedy człowiek wiele może.Mężczyzna wchodzi w rolę wojownika.Punktem
            kulminacyjnym jest założenie związku czy to formalnego,czy nieformalnego.Gdy
            cel zostaje osiągniety,mężczyzna ma już swoją kobietę i na odwrót,zrzuca
            zbroję,adrenalina opada,okazuje się ,że potrzeby seksualne samca nie są az tak
            wygórowane,z lubościa poświęca czas swoim ulubionym "zabawkom",zapewnia
            kobiecie poczucie bezpieczeństwa,troszczy się o finanse,dom i jest serdecznie
            zdziwiony,że oprócz tego wszystkiego kobieta potrzebuje seksu,bo w/g niego
            tylko faceci mają takie potrzeby,a kobiety muszą być zawsze gotowe do ich
            zaspokajania.Tu należałoby obudzić w nim na powrót rolę wojownika
            zdobywcy,wzbudzeniem zazdrości,zgrabną intrygą.Emocje należy mu stopniować od
            najsłabszych do najmocniejszych,jest szansa że się obudzi.
            • marmullo Re: nie moze -bo nie chce ! 23.05.05, 01:25
              3.Nowa partnerka,lub partner.Pojawia sie w życiu mężczyzny i jest w jego
              przekonaniu lepsza niż dotychczasowa bo u niej znajduje to czego nie ma u
              obecnej,lub to co ma aktualna tylko znacznie pogłębione,intensywniejsze.Siłą
              inercji pozostaje z obecną,ale seks zaspokaja z ta drugą.
              Możliwa jest sytuacja,że druga jest uzupełnieniem pierwszej.Pewna pacjentka z
              idealnego pod każdym względem związku,uważała,że miłość analna jest naruszeniem
              jej godności,natomiast mąż pragnął tego doswiadczenia poczytując go za
              najwyższą forme oddania.Związek był poważnie zagrożony.Niechęć do uprawiania
              seksu może być symptomem nowego partnera w życiu mężczyzny.
              4.Przyczyny natury organicznej uniemożliwiające odbycie stosunku.Brak
              wzwodu,przedwczesny wytrysk,impotencja.U zdrowego mężczyzny może pojawić się
              brak wzwodu jak przysłowiowy grom z nieba.Oczywiscie nie przyzna sie partnerce
              bo to hańba i wstyd,oraz obawa że może ją utracić.Tym bardziej nie pójdzie do
              lekarza,nawet gdy ten jest facetem.Uważa,że jest w sytuacji bez wyjścia.Ucieka
              przed partnerką jak diabeł przed święconą wodą,a ona zachodzi w głowę co z nią
              jest nie tak,że jest inna kobieta itd.Impas trwa,może w konsekwencji
              doprowadzić do rozpadu związku.W rękach kobiety ciasto rośnie,i jest ona w
              stanie sama postawić diagnozę delikatnie postępując ze swoim partnerem.
              Często ostentacyjna uwaga pod adresem kochanka i często wypowiadana,że jst do
              niczego powoduje strach przed kolejnym stosunkiem i wierzcie facet jest w
              stanie wymyślić sobie tysiąc zajęć i wymówek by nie pójść do łóżka.Często
              przerwa we współżyciu powoduje przedwczesny wytrysk,lub ma też on inne
              przyczyny pojawiające się z nienacka.Swiadomość że nie zapewnia jej
              orgazmów,zbyt wcześnie dochodzi odrzuca go od seksu.Obwinia się,że jest do
              niczego,wychodzi z założenia,że lepiej nie współżyć,ale być z kobietą,pokazywać
              się z nią, udawać,że wszystko jest w porządku.

              Jeżeli związek oparty jest tylko na seksie choć partnerom wydaje się,że na
              czymś więcej,to w przypadkach opisanych powyżej nie ma on szans na przetrwanie.
              Pary budujące związek na silnych emocjach,uczuciach i udanym seksie,są w stanie
              przezwyciężyć trudności,pokonać je,a czasami potrafią z nimi żyć.Partnerzy w
              takich związkach potrafią ze sobą rozmawiać o tym czego oczekują od siebie w
              seksie,czego się po sobie spodziewają,ale potrafia też mówić o swoich problemach
              w uprawianiu seksu i tego wszystkim Paniom życzę.
      • marmullo Re: dlaczego ON nie może ....? 23.05.05, 19:03
        No,coś w tym jest,ale na forum jestem jednym z Was.Czy potwierdzenie Twoich
        przypuszczeń spowodowałoby,że moją wypowiedż przyjęłabyś jako diagnozę?Albo
        może receptę na swoje problemy?
        Starałem ci się coś rozjaśnić.Możesz podjąć pewną "terapię" i daj boże by
        wystarczyła.Możesz tez z partnerem trafić do gabinetu,ale będzie to wasza
        decyzja.Na ogół tego nie czynię,ale ostatnio utwierdziłem się w przekonaniu,ze
        opisane przez Ciebie symptomy dotykaja co najmniej 50% zwiazków,a jeszcze
        bardziej przeraża radykalność rozwiązań.Odejście,rozwód-koniec,zaczynamy od
        nowa.Bez prób ratowania,czegoś co było od początku wspaniałe i fascynujące.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka