chosse_antonio
19.05.05, 16:57
...aby zdrada partnera podniecała? Nie mówie tu o otwartym związku gdzie
partnerzy świadomie decydują się na właczanie w ich życie seksualne osób
trzecich. Bo to dla mnie oczywiste że musi podniecać:) Chodzi mi "potajemne"
spotkania w hotelu których się jest świadomym, fantazjowanie o tym jak ją
posuwa, oszukiwanie, wyobrażanie sobie tego co partnerka która niby powinna
być w pracy robi własnie z nim, gdy ociera się o niego myśląc że nie widzę,
gdy na imprezie zaraz po tym jak jej wiecznie wyciszony telefon świeci w
torebce ona wychodzi przypudrować nos, gdy teraz wyobrażam sobie jak się z
nim rżnęła itp. itd. Dodam że sprawa juz nieaktualna, finał znalazła w sądzie
(jej zdrada choć znaczącym nie była jednak głównym powodem rozwodu), jednak
wciąz nie daje mi spokoju. Czy to jakiś rodzaj masochistycznych zapedów?