maz mnie juz nie kocha...

01.06.05, 08:43
mam 24 lata, jestem po slubie niecale dwa, moje malzenstwo praktycznie nie
istnieje, zero czulosci, seksu, rozmow, ale jak chce odejsc wtedy naagle
wlacza mu sie cos i jest najkochanszym facetem swiata. a ja glupia oczywiscie
kocham go do szalenstwa!!!
dlaczego nie moge sie odkochac? dlaczego tak trudno podjac mi decyzje kiedy
slysze co drugi dzien "juz cie nie kocham"?pomocy!!!
    • paszczak54 Re: maz mnie juz nie kocha... 05.06.05, 16:59
      Trudna sprawa.Zapytaj po oświadczeniu "już cię nie.. " czy kocha kogoś innego.
      Może dla niego celem nie byłaś ty, ale małżeństwo?
      • ewolwenta Re: maz mnie juz nie kocha... 05.06.05, 21:19
        W męskim wykonaniu jeszcze o czymś takim nie słyszałam. CEL MAŁŻĘŃSTWO to chyba
        babska domena.

        Mnie się zdaje, że on zachowuje się jak smarkacz. Może ma o coś żal, może taki
        model zachowań wyniósł z domu, może prowadzi dziwną gierkę.

        Dość ważne by poszukać przyczyny tego chłodu.
        • anula36 Re: maz mnie juz nie kocha... 05.06.05, 21:25
          bywa i w meskim wydaniu- chec posiadania gospodyni, domu, wyprasowanych koszul
          lub dzieci, albo bo wszyscy wspolnicy w firmie maja rodziny i singiel jest malo
          wiarygodny. Spotkalam sie juz z takimi motywacjami.
          • ewolwenta Re: maz mnie juz nie kocha... 05.06.05, 21:54
            A faktycznie, o tym nie pomyślałam.
          • alien81 Re: maz mnie juz nie kocha... 06.06.05, 17:27
            Potwierdzam. Mam kolegę, przyszły pan prokurator, czyli studia prawnicze już
            skończone, kończy aplikację, własne mieszkanie, koledzy przecież już kogoś mają,
            więc i ja muszę. Przestałam go przestawiać swoim koleżankom, bo po góra 4
            rankach już było snucie wspólnych planów na przyszłość. I jeszcze - gdy już
            kogoś poznaje - pyta wszystkich wokół "czy ona jest fajna? co o niej sądzisz?
            można ją pokazać?" Zgroza!


            anula36 napisała:

            > bywa i w meskim wydaniu- chec posiadania gospodyni, domu, wyprasowanych koszul
            >
            > lub dzieci, albo bo wszyscy wspolnicy w firmie maja rodziny i singiel jest malo
            >
            > wiarygodny. Spotkalam sie juz z takimi motywacjami.
            >
    • dosia.samosia Re: maz mnie juz nie kocha... 05.06.05, 23:15
      Słuchajmy swoich partnerów. Skoro regularnie powtarza Ci, że już nie kocha to
      pewnie faktycznie nie kocha.
      Nie potrafisz odejść bo wciąż masz nadzieję. Młoda jesteś, amputuj sobie
      niespełnione uczucie i odejdź. Pocierpisz ale masz szansę ułozyć sobie życie na
      nowo.
    • flores7 Re: maz mnie juz nie kocha... 06.06.05, 00:30
      ten facet to jakis sadysta. psychopata. mowi Ci ze Cie nie kocha, jest oschly,
      obojetny, a potem zebys sobie nie poszla, to jest kochany. Nie, Teo, on nie
      jest kochany, ale sciemnia, udaje zeby osiagnac swoj cel, realizowac swoje
      potrzeby. Moze sam jest rozdarty: zostac w tym zwiazku, czy nie? Ale nie dla
      Ciebie zostac w tym zwiazku, tylko dla siebie, dla realizacji swoich potrzeb
      (moze np. aby juz miec spokoj, nie starac sie o kogos nowego, cokolwiek), bo
      twoje, na to wyglada, ma gleboko w nosie. tak czy tak wykorzystuje Cie
      psychicznie, bawi sie Toba, to jest okropne.
      a dlaczego tak trudno podjąc decyzje? mysle sobie, ze tacy faceci bardzo
      uzalezniaja, czekasz na kazde mile slowo, a on dozuje Ci je kiedy mu sie zachce
      albo nie, kiedy nie. poza tym trudno odejsc z mysla, ze ktos nas wykorzystal,
      ze mu nie zalezalo. latwiej łudzic sie, że cos sie zmieni; bardzo dobrze Cie
      rozumiem. ale czy sie zmieni? pewnie sama znasz odpowiedź.

      zycze Ci duzo sily i powodzenia! f.
      • alien81 Re: maz mnie juz nie kocha... 06.06.05, 17:30
        Zapewne wynik chorych układów z mamusią. Pewnie było "odejdź, nie kocham Cię ,
        zły chłopiec" a potem płacz i przytulanie. I teraz dopiero, gdy mówisz mu
        "odchodzę" może coś poczuć. Tak czy inaczej - uciekaj! 24 to dobry czas na
        poznanie kogoś normalnego!
Pełna wersja