Pikanteria

01.07.05, 14:55
Powód dla któreg tu zaiwtałem jest zrozumiały. Nie jestem w małżeństwie, ale
staż mam pewnie małżeński (5 lat razem) od jakiegoś czasu (to już chyba 1,5
roku) coś blednie. Seks jest sporadyczny, brakuje w nim ognia znanego z
początków znajomości. Rozmawiamy o tym, próbujemy znaleźć przyczynę - trochę
działa, ale chybsa nie w tym problem. Problem w powszedniości, w
codzienności, która zabija ten dreszcz emocji. Czy macie jakieś sposoby na
dodanie pikanterii, zainteresowanie drugiej osoby (i siebie tą drugą osobą)
czy pozostaje skoczyć w "bok"?
    • mariamagdalena66 Re: Pikanteria 01.07.05, 15:00
      Fascynacja erotyczna trwa od roku do czterech lat.
      potem przestają sie wydzielac hormony odpowiedzialne za pożądanie. Wszystko, co
      wymyślisz, aby urozmaicić pożycie zadziała tylko na jakiś czas (kolacje przy
      świecach, erotyczna bielizna, erotyczne gadzety, wspolne fantazje erotyczne,
      oglądanie porno, seks w nietypowych miejscach itp itd). Potem zostaje niedosyt
      i ślina cieknie na kogoś innego. I NIC NIE JEST W STANIE TEGO ZMIENIC.
      • drobiazg Re: Pikanteria 01.07.05, 15:09
        Fascynacja erotyczna trwa od roku do czterech lat.
        potem przestają sie wydzielac hormony odpowiedzialne za pożądanie. Wszystko, co
        wymyślisz, aby urozmaicić pożycie zadziała tylko na jakiś czas (kolacje przy
        świecach, erotyczna bielizna, erotyczne gadzety, wspolne fantazje erotyczne,
        oglądanie porno, seks w nietypowych miejscach itp itd). Potem zostaje niedosyt
        i ślina cieknie na kogoś innego. I NIC NIE JEST W STANIE TEGO ZMIENIC.

        nic nie jest w stanie zmienić tego że każdy kiedyś umrze to PEWNIK ! wkurzają
        mnie takie opinie, nic nie róbmy mineły 4 lata hormony się nie wydzielają czas
        na zmiane partnera, mam zupełnie inne odczucia i doświadczenie w tej materii i
        nie cierpie prawienia komunałów i ogłaszania ich jako prawdy absolutne
      • pablo303 Pikanteria 01.07.05, 15:12
        No dobrze, oczywiście, że myślę o seksie z innymi kobietami, oczywiście dopóki
        jest to w sferze fantazji, nie jest groźne dla związku. Pytanie czy związek
        jest czymś więcej niż fascynacja erotyczna podbudowana silnym wydzielaniem się
        jakichś substancji chemicznych, choć seks ma głównie znamiona fizyczne (tak
        mówią w przypadku facetów)i czy warto nie realizować fantazji zachowując
        zwiazek i przede wszystkim nie zawodząc zaufania drugiej strony..

        Nie próbowaliśmy dotychczas żadnych gadżetów, nie oglądamy filmów, moja
        partnerka nie jest zwolenniczką eksperymentów ale seks był zawsze długi i udany
        dla obydwu stron - i teraz nie chodzi chyba o sam seks, raczej o jego
        inicjację. Nie mamy na to czasu, boli nas głowa, jesteśmy zmęczeni, trzeba coś
        zrobić etc - a kiedyś rzucilibyśmy wszystko...
        • zolza73 Re: Pikanteria 01.07.05, 15:30
          moze troche seperacji? jak bys 1 raz zobaczyl ufolodka to gapilbys sie na niego
          24h a po 4 latach nie mrugnalbys jakby przechodzil obok. To samo z
          partnerami...opatrzaja sie nam jak nie zmieniaja sie,swych zwyczajow, nie
          zaskakuja.. to normalne, ile mozna sluchac tej samej piosenki np? 20 razy? a tej
          samej w innym wykonaniu? juz inaczej prawda? zagon kobiete do eksperymentow,sam
          zacznij, malymi kroczkami zeby nie przestraszyla sie, jakis erotyk na poczatek,
          moze maly striptiz w jej wykonaniu, sex na łace, jakas bielizna. Byle nie
          nachalnie, a ze smaczkiem:))
          • pablo303 Re: Pikanteria 01.07.05, 15:52
            Inaczej, ja nie mam problemu z tym, że nie mogę się kochać z moją dziewczyną bo
            mnie już nie podnieca - podnieca, wszystko działa i jak już się do tego
            zbierzemy i zabierzemy to działa i jest ok, najbardziej kłopotliwe jest
            zachęcenie siebie i jej do tego żeby zacząć (bo jest 100000 innych rzeczy do
            zrobienia, załatwienia etc
      • ewolwenta Re: Pikanteria 01.07.05, 18:19
        mariamagdalena66 napisała:

        > Fascynacja erotyczna trwa od roku do czterech lat.
        > potem przestają sie wydzielac hormony odpowiedzialne za pożądanie.

        To dlaczego na tym forum tak wielu niedopieszczonych? Jak to jest, że jednym
        hormonów brak a innym nie?
        Ja mam staż 10 lat w tym 6 pod jednym dachem i bez papierka. Dla mnie seks jest
        czymś cudownym. Pewnie, że nie czuje takiej ekscytacji jaka towarzyszy
        pierwszym krokom w alkowie. Wtedy to była nowość dlatego odczuwało się to
        silniej.
        Teraz cieszę się seksem jak pyszną czekoladą, pierwszą w sezonie truskawką,
        pięknym widokiem, chmurami pod stopami.


        To jedna z tych rzeczy
        która zachwyca
        gdy nagle się stanie.
        Zwłaszcza nieoczekiwane...
        ech
        • email11 Re: Pikanteria 02.07.05, 19:56
          I obiema rękami oraz nogami przyklaskuję.
          Czasem staje na głowie (w przeności) aby było odrobinę inaczej.
          Wypad poza miasto, wcześniej jakiś drobiazg, przez cały dzień tworzenie
          atmosfery erotyzmu w domu itd.
          A wtedy wszystko działa OK. Wydaje mi się (może nie słusznie), że o wiele więcej
          zależy od faceta jeśli chodzi o przygotowania, niż od kobiety.
          Przy dobrym rozegraniu w wiekszości przypadków, kobiety poddają się nastrojowi,
          adoracji, namiętności czy też erotyzmowi. I nie musi to być coś chamskiego, im
          bardziej wysublimowane tym pewniejszy efekt końcowy (oczywiście w pozytywnym
          znaczeniu tego słowa).

          Email
          • ewolwenta Re: Pikanteria 02.07.05, 23:29
            Ja tam nie potrzebuję jakiegoś nastrajania (widać gitarą nie jestem). Starczy
            jak widzę jego chętkę, maślane oczy i coś tam jeszcze to dla mnie nieodparty
            zew godowy. Niestety nie widuję tego za często, więc najczęściej sama biorę się
            do dzieła. Wtedy to i tak mam nastrój i mi żadnych świec i kwiatów nie trzeba.
            • email11 Re: Pikanteria 03.07.05, 00:25
              No cóż, są takie Panie co nie potrzebują jakiś spejalnych przygotowań, a są
              takie co wolą jak o nich wcześniej trochę pomyśleć.
              A ponieważ spotykamy się rzadko, to chcemy każde spotkanie trochę świętować.


              Email
              • ewolwenta Re: Pikanteria 03.07.05, 00:27
                każdy człowiek jest inny :)
                taki tam banalik
                • drobiazg Re: Pikanteria 18.07.05, 12:31
                  ewolwenta napisała:

                  > każdy człowiek jest inny :)
                  > taki tam banalik

                  może i banalik ;-) ale jaki prawdziwy ;-) i jak dobrze, że tak jest ja bym
                  nawet dopisała, że ten sam człowiek jest inny w róznych momentach swojego
                  życia, dorastamy, dojrzewamy zmienają sie nasz pragnienia, potrzeby i całe
                  szczęście życiowe polega na tym żeby trafic na partnera który to zrozumie i
                  samemu starać się go rozumieć ;-)
                  • ewolwenta Re: Pikanteria 18.07.05, 12:58
                    Wszystko prawda
                    Co więcej potrafimy też być inni, nie tylko w iluś tam -letnich momentach
                    życia, ale w krótkich chwilach w zależności od nastroju.
                    Śmiejące się do mnie, zwykle niebieskie oczęta, po radosnym figlowaniu stają
                    się jakoś jeszcze bardziej błękitne.
                    W takich chwilach, można nawet przejść do porządku dziennego nad porozrzucanymi
                    skarpetkami ;)

              • przygarnij_mnie Re: Pikanteria 18.07.05, 15:00
                No cóż, są takie Panie co nie potrzebują jakiś spejalnych przygotowań, a są
                > takie co wolą jak o nich wcześniej trochę pomyśleć.
                > A ponieważ spotykamy się rzadko, to chcemy każde spotkanie trochę świętować.
                >
                Masz rację email, że o nastrój trzeba dbać, nawet jak nie trzeba (tu mrugam do
                ewolwenty), ale przyznaj się wszystkim, że masz na myśli kochankę nie żonę...
    • alien81 Re: Pikanteria 04.07.05, 15:12
      po co skakać w bok jak można się rozstać? skakanie w bok na pewno nie pomoże
      związkowi.
      • jarma2 Re: Pikanteria 09.07.05, 22:29
        kazda kobieta jest inna,dlatego każdą trzeba zdobyć...a co?

      • angelofdarknesss Re: Pikanteria 16.07.05, 15:53
        nie wiem ile macie lat...ale to i tak bez znaczenia...jeśli ktoś opiera związek
        głównie na sexie to z góry może go spisać na straty bo taki związek nigdy nie
        przetrwa...

        sex jest dopełnieniem związku....ma go cementowac...nie rozumiem po co wogóle
        ta dyskusja...jakby sex to było wszystko...ja jestem w stanie całkowicie z
        niego zrezygnowac jeśli kocham drugą osobę...
        • ewolwenta Re: Pikanteria 16.07.05, 16:36
          Nie wiesz po co jest ta dyskusja bo pewnie nie doznałaś uczucia odrzucenia gdy
          Ty chcesz a partner odmawia.
          Jak coś złego się dzieje z seksem to prawdopodobnie przyczyny należy szukać w
          innych sferach życia. Seks jest swego rodzaju indykatorem, kłopotów z
          komunikacją, akceptacją, wyrozumiałością itd.
          Rezygnacja ze współżycia dla dobra związku jest poświęceniem czegoś cennego i
          ma sens tylko w przypadku jasno określonych przyczyn (takich jak np. połóg,
          zagrożona ciąża, choroba).
          Decyzja musi być akceptowana przez obie strony. Jeżeli tak nie jest, to ktoś na
          pewno będzie cierpiał.
          • angelofdarknesss Re: Pikanteria 17.07.05, 13:18
            Masz racje...nigdy tego nie doświadczyłam...
            i pewnie dlatego nie potrafie tego zrozumiec...ale wydaje mi sie że dla mnie
            nie byłby to duży problem...w końcu związek to nie tylko sex i sex nie jest
            najważniejszy...przynajmniej dla mnie i przynajmniej w tej chwili...
            • woman-in-love Re: Pikanteria 17.07.05, 14:13
              Sposobem na powszedniość są ciekawe wyjścia, wycieczki, rozmowy z fajnymi
              ludżmi. Po świetnym spektaklu, koncercie, wyjeżdzie w plener seks jest jakiś
              bogatszy, inny.
              • clara.sheller Re: Pikanteria 18.07.05, 15:19
                oczywiscie, tylko zalozyciel watku jasno napisal ze nie maja sily, energii,
                czasu, na tyle entuzjazmu zeby inicjowac seks, wiec przypuszczam ze tym
                bardziej bedzie tego mniej zeby inicjowac wspolne wyjscia itd. Oczywiscie, ze
                to oczym piszesz, wspolne wypady w plener, wycieczki, wyjscia to po prostu
                przebywanie ze soba, bycie razem i to niesamowicie zbliza, ale trzeba na to
                wszystko znalezc i czas i checi, i zauwazylam ze niektorym sie po prostu nie
                chce... takie zycie. Czasami trzeba cos wybrac, na cos sie zdecydowac, cos
                poswiecic, zastanowic sie co dla mnie w danej chwili jest wazne: praca,
                pieniadze, kariera, jakas inna pasja czy wspolne przebywanie ze soba, bycie
                razem?
                Ja rowniez kiedys myslalam, ze moglabym zyc bez seksu...
                Dopoki tego nie doswiadczylam.
                Przeczytalam niedawno piekna ksiazke, niestety nie zostala przetlumaczona na
                polski. Jest to historia faceta, ktory po 20 latach malzenstwa, zaczyna
                spostrzegac ze bardzo mu brakuje tej pikanterii, tego ognia, jakiego
                dostarczaly pierwsze spotkania, zblizenie, pierwsze lata malzenstwa. Postanawia
                cos z tym zrobic. Wymysla rozne "gry", ktorych celem jest rozniecic wyobraznie
                ukochanej. Miedzy innymi zaczyna pisac jako anonimowy wielbiciel plomienne
                listy do swojej zony, ktora pomimo iz na poczatku podejrzewa swojego meza o
                autorstwo owych listow, w koncu wyklucza go z listy potencjalnych wielbicieli.
                I kiedy anonimowy wielbiciel wyznacza jej spotkanie w hotelu, zupelnie
                nieswiadoma udaje sie na to spotkanie, na ktorym i tak nie dowie sie z kim ma,
                ba niesamowita przyjemnosc, gdyz bedzie miala zawiazane oczy. W koncu jednak
                dowiaduje sie prawdy, i obok roznych innych sztuczek, jakie wymyslil jej maz,
                ma tego serdecznie dosyc i odchodzi od niego z dziecmi. Oboje sa bardzo
                nieszczesliwi bo tak naprawde to sie bardzo kochaja. A potem jest koniec
                ksiazki bardzo smutny, bo facet dostaje bialaczki i ona wtedy wraca do niego i
                podejmuje jego gre. Na koncu on jest juz tak chory, ze seks jest ponad jego
                sily. A najpiekniejsze, ze po jego smierci ona nadal kontynuuje gre, jego gre.
                Wiec jak powiedzial poeta : spieszmy sie kochac ludzi, tak szybko...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja