melania80
03.07.05, 00:48
Sam seks, jako taki, wydaje mi sie niepotrzebnym marnowaniem czasu... Maz
mnie nie podnieca, jego dotyk tez nie, sama potrafie doprowadzic sie do
orgazmu (ale coraz rzadziej mysle o seksie, nie jest mi potrzebny do
niczego). wole sie wyspac niz tracic czas, bo wiem, ze z nim mi sie nie uda.
Kiedys mi sie chcialo, nawet z ta swiadomoscia. Od pewnego czasu zaczelam
miec dosc, znudzilo mi sie. zrobilam sie taka w czasie brania pigulek anty.
Teraz odstawilam i nic sie nie zmienia, wiec albo to weszlo mi w krew, albo
po prostu leniwa jestem i tyle. Trudno mi zrozumiec co to znaczy pozadac,
miec ochote na seks, miec chcice. Ja nie znam tego uczucia!!! Cholera!