Jak Żona wykręca się od seksu.....

12.07.05, 18:33
wciąż jesteśmy razem, a ja próbuję... cały czas próbuję. Postanowiłem założyć
ten wątek i wpisywać różne wymówki, jakie mi się trafiły, albo trafiają....
Oczywiście wymówki dot. tego, że nie będziemy się kochać... czasami mogą to
być różne reakcje na moje (być może nieudolne) zaloty... chcę się nimi
podzielić, bo już mi mocno doskwiera to, że nie kochamy się z Żoną tak jak
kiedyś... ;(
    • witkacy1975 1. Wykręt pierwszy. 12.07.05, 18:34
      Robisz bałagan na blacie w kuchni i jak ja przychodzę zmęczona to mnie ten
      bałagan irytuje.
      • maga_luisa Re: 1. Wykręt pierwszy. 30.08.05, 22:08
        Nie rób bałaganu
    • witkacy1975 2. Wykręt drugi.... 12.07.05, 18:35
      Bo ty już nie masz "łobuza w oku" (czy chodzi o męską wersję kurwików???)...
    • witkacy1975 3. Wykręt trzeci.... 12.07.05, 18:36
      Bo kiedyś do kina chodziliśmy częściej
    • witkacy1975 4. Wykręt czwarty 12.07.05, 18:36
      Bo skarpetki są porozrzucane
    • witkacy1975 5. Wykręt... 12.07.05, 18:39
      Zapraszam ją pod prysznic, udaje mi się, wchodzimy razem myjemy się... jest
      super.... zaczynam ją namiętnie całować... mówi, że jej się w głowie kręci i
      zaraz się przewróci. Jak chcę to ona może zostać, ale będę ją musiał trzymać...
      i na tym koniec namiętnego pocałunku. W tym miejscu dodam, że nie tylko
      problemem jest brak seksu, ale również brak namiętnych pocałunków. Bardzo
      rzadko udaje mi się taka sztuka jak tu opisana pod prysznicem, że chwilę było
      bosko.... gdy tylko chcę ją pocałować, to jest to "cmokas" w usta, albo w
      policzek... nic więcej...
    • witkacy1975 6. Wykręt.. 12.07.05, 18:43
      Leżymy w łóżku, zaczynam ją całować, w różne miejsca. Dłonie, piersi, brzuch,
      stopy... usta, policzki.. mogę tak całować 5 minut... 10 minut... nic... zero.
      Bez odwzajemnienia, co najwyżej "cmokas". Zero zainteresowania, zero
      interakcji. Najczęściej właście coś fascynującego leci w telewizji.
      • axex Re: 6. Wykręt.. 15.07.05, 15:14
        jakbym widziala siebie i mojego męż, tylko że w odwróconych rolach.....
      • maga_luisa Re: 6. Wykręt.. 30.08.05, 22:10
        matko przenajświętsza, telwizor włączony w czasie karesów?
    • witkacy1975 7. Wykręt... 12.07.05, 18:44
      Wraca z pracy - jest zmęczona. Proponuję, żeby się odprężyła, był ciężki dzień,
      na pewno to jej pomoże. No niestety, nie pomoże.
    • witkacy1975 8. Wykręt - przychodzi weekend... 12.07.05, 18:46
      Mamy trochę czasu dla siebie, leżymy razem w łóżku, nie jest zmęczona bo nie
      była w pracy - całuję w złych miejscach, akurat tam, gdzie całuję pokąsały ją
      komary...
    • witkacy1975 9. Wykręt... 12.07.05, 18:47
      Gdy zaczynam ją całować trochę bardziej niż tylko "cmokać" w usta po
      chwili "fyrga" nosem... no właśnie dostała kataru i akurat jej leci z nosa...
    • witkacy1975 10. Wykręt - bo my się nie dogadujemy. 12.07.05, 18:49
      Bo mamy takie trudne charaktery i są momenty, że się nie dogadujemy. ( no ale
      są takie, że się dogadujemy....). Miło jest pogodzić się w łóżku...
    • witkacy1975 11. Wykręt - obowiązki domowe.... 12.07.05, 18:52
      Bo ja muszę posprzątać, uprać itp. (no a potem to jestem zmęczona)
      • gizmmo Re: 11. Wykręt - obowiązki domowe.... 29.07.05, 17:21
        Tia - skąd ja to znam :) - jakby to tylko kobiety pracowały a faceci chodzili
        do pracy aby się zrelaksowac i wypocząć
    • witkacy1975 12. Wykręt. 12.07.05, 18:53
      Bo jak wracam z pracy zmęczona to nie mam ochoty. Ale tenis po pracy jest jak
      najbardziej, bo pozwala się odprężyć i odstresować. Kochanie z mężem jest zbyt
      stresujące...
    • witkacy1975 cdn..... 12.07.05, 18:54
      na razie tyle.... reszta będzie na bieżąco... jak mi się przypomni, albo
      zaistnieje...
    • witkacy1975 A co się stało, że kochaliśmy się jak dawniej 12.07.05, 19:25
      ten jeden raz w tym roku? Wręczyłem mojej Żonie bukiet kwiatów i pierścionek z
      brylantami i powiedziałem, że to na pożegnanie...
    • douchee Re: Jak Żona wykręca się od seksu..... 12.07.05, 20:42
      Ojej... Mi też się zdarza wykręcać od seksu, bo nie mam ochoty, raz częściej, raz rzadziej, ale jak już zacznę to codziennie mogę... To mi wygląda na... brak miłości??
    • yoric Re: Jak Żona wykręca się od seksu..... 12.07.05, 22:08
      Skąd my to znamy...

      ALE - Był na tym Forum taki fantastyczny wpis, szczegółowo opisane 'case study'
      - autora nie pamiętam, może Petar? Po kolei wymienione wszystkie manewry ze
      strony faceta i zagrania 'obronne' kobiety. pamiętam, że autor wpisu nie był
      twórcą wątku.
      Ktoś może zalinkować? Będę niezmiernie wdzięczny.
      pzdrv
      • petar2 Re: Jak Żona wykręca się od seksu..... 13.07.05, 12:10
        autor nieznany:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=22617028&a=22627801
    • pepegi Re: Jak Żona wykręca się od seksu..... 13.07.05, 08:18
      współczuję; ale z drugiej strony Twoja żona przynajmniej sę wykręca (głupie te
      jej wykręty - nie przeczę), a facet zwykle po prostu mówi, że nie chce mu się i tyle
    • witkacy1975 13. Wykręt - wyjątkowo paskudny.... 13.07.05, 08:18
      gdy zaczynam całować moją Żonę, tak ciut bardziej niż tylko cmokać pada z jej
      ust "taaaaaak koooochaaaaanieee???". Ton i słowa są tak dobrane, że wszystkiego
      mi się odechciewa....
      • ewolwenta Re: 13. Wykręt - wyjątkowo paskudny.... 13.07.05, 08:35
        A czy w ogóle zdarza się czasem, że nie odmówi?
        • witkacy1975 Tak, jak pisałem wcześniej, w tym roku raz 13.07.05, 17:26
          mi nie odmówiła.... w zeszłym było lepiej, bo chyba 6 czy nawet 7 razy... ale
          tendencja jest nienajlepsza....
          • ewolwenta Re: Tak, jak pisałem wcześniej, w tym roku raz 13.07.05, 18:24
            W zeszłym roku 6-7 razy??


            • witkacy1975 No... więc w porównaniu do tego roku to dużo.... 13.07.05, 18:35
              • ewolwenta Re: No... więc w porównaniu do tego roku to dużo. 13.07.05, 18:52
                Na co czekasz? Liczysz na poprawę, kochasz ją jeszcze, czy tylko nie masz
                odwagi odejść?
                • witkacy1975 Szukamy dla niej mieszkania... 13.07.05, 19:45
                  jak znajdziemy, to się wyprowadzi i tyle.... już dawno powiedziałem, że ja tak
                  żyć nie chcę i chyba sprawa jest jasna.... mam takie wrażenie, że obojgu czasem
                  przychodzi do głowy, że może jednak coś z tego będzie, tylko gdyby miało być,
                  to byłoby już dawno...
                  • goldenwomen reasumując powiem po męsku 15.07.05, 15:03
                    ...chłopie masz przep................:-) czas pomyslec o zmianie obiektu
                    pożadania"-)
      • lava71 Re: 13. Wykręt - wyjątkowo paskudny.... 13.07.05, 08:55
        Witkacy .. i tak jesteś do przodu bo masz jakąś nadzieję
        Moja mi powiedziała, że nie ma zamiaru nic robić i tyle.
        Chociaż może to i lepiej bo wiedziałem na czym stoję.
        • ewolwenta Re: 13. Wykręt - wyjątkowo paskudny.... 13.07.05, 08:57
          Lava71 powiedz, tak poza tym to związek jest udany?
          • lava71 Re: 13. Wykręt - wyjątkowo paskudny.... 13.07.05, 09:01
            Związek? juz 3 lata temu zakończony. Chociaż i tak należy mi się order za życie
            w celibacie przez 3 lata ... mając żonę. Dodam tylko, że nie mówię o
            małżeństwie ze stażem 10 lat tylko zaraz po ślubie;))
      • kraszan1 Re: 13. Wykręt - wyjątkowo paskudny.... 13.07.05, 12:04
        Cześć

        Sytuacja podobna do mojej sprzed paru lat.

        Jeżeli mogę pokusić się o małą analizę to uważam, że żona nic do Ciebie nie
        czuje, ale jest jej dobrze/wygodnie i dlatego ma zylion wykrętów.

        Nie powie Ci wprost, że "nie i koniec" bo wtedy istnieje pradopodobieństwo, że
        powiesz jej "to na razie kochanie - życzę udanego życia w pojedynkę". A tak
        trzyma Cię w stanie permanentnej niepewności - a nuż kiedyś się polepszy i
        ciągnie wszelakie profity z bycia Twoją żoną.
        Upewmił mnie w tym przypadek kwiatów, pierścionka i reakcji - wystraszyła się i
        przełączyła w opcję "demon seksu".

        Przerabiałem to dokładnie w tej samej opcji.

        Przepraszam, że ten post ma taki pesymistyczny wydźwięk - powtarzam, że jest to
        moje subiektywne odczucie.

        I obym się mylił.

        pzdr
        -K

        -------------------------------------------------
        Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszła tu z tymi plikami i z nimi wychodzi.
        • balbinaxxx Re: 13. Wykręt - wyjątkowo paskudny.... 29.07.05, 18:06
          Witam. jestem tutaj nowa i w tym miejscu przylacze sie do dyskusji...

          Sytuacja takze podobna do mojej sprzed paru miesiecy. To ja bylam takim
          babsztylem zimnym i z tymi okropnymi wymowkami!!!
          Zmienilo sie jakis czas temu.
          Ale po kolei. Dwa lata malzenstwa.
          1. Maz dobrze zarabial i nie mielismy stresow finansowych, wiec zylo mi sie
          wygodnie i dobrze
          2. Jest kochanym czlowiekiem i dobrym przyjacielem
          3. Swietnym kochankiem
          I co z tego jesli poprostu po pierwszym zachlysnieciu sie rozkoszami zycia
          malzenskiego odechcialo mi sie seksu totalnie. Te sceny prysznicowe to jakby
          zupelnie o mnie... Tyle ze nie jeczalam o skarpetkach i innych bzdurach.
          Jeczalam za to o mojej powaznej robocie...
          Stalam sie okropna. Jak on sie przytulal i mial ochote wymyslalam ze mnie to
          boli, tamto przeszkadza... Czasami kochalam sie przeciw sobie i poprostu
          udawalam STRASZNE NIE? ale wierzcie mi nie dla kasy, ale dlatego ze zaczelam
          sie zastanawiac co ze mna nie tak? Przeciez go kocham i gdyby cos mu sie stalo
          to bym chyba umarla... ale wracajac do tematu...
          W koncu on nie wytrzymal i zaczal ze mna powazne rozmowy.

          Ja bylam oczywiscie obrazona, nie przyjmowalam zadnych argumentow, klocilam sie
          albo poprostu wychodzilam do drugiego pokoju ze slowami ze cos sobie wymyslil i
          generalnie pieprzy...Skonczylo sie baaardzo dlugimi cichymi dniami i kompletnym
          celibatem. A ja tak naprawde bylam przerazona soba. Potraficie sobie wyobrazic?
          Niby wszystko pieknie, male lozkowe klopoty a ja na powaznie zaczelam mysles o
          rozwodze. Zeby nie musial sie ze mna i z moimi fochami meczyc. Myslam juz ze
          nic sie nie zmieni. Taki kryzys trwal cale 4 miesiace.
          Ale w koncu doszlam przyczyny. W moim malzenstwie bylo jak w bajce. Ale ta
          bajka byla dla mnie za duszna. Zrobilo sie nudno, znajomi sie odsuneli a raczej
          to my o nich zapomnielismy (twierdze ze dotyczy to wiekszosci mlodych
          malzenstw, ktore poswiecaja czas tylko sobie), wieczory i ranki tylko z nim
          zaczely sie dluzyc, doszlo zmeczenie praca, konfrontacja normalnosci z
          marzeniami. A do tego niezgodnosc czasoprzestrzenna pomyslow na nude. Jak on
          chcial poszalec to ja mialam okres i sie do niczego nie nadawalam, jak ja
          chcialam zaszalec on mial prace...Kiedy zrozumialam przyczyne postanowilam
          walczyc i ze swoja glupota i z jego zniecheceniem wywolanym moim przeciez
          zachowaniem.

          Kupowalam bilety do kina i teatru, zaczelismy pomalutku znowu bywac, ktoregos
          wieczoru a wlasciwie nocy wywleklam go prawie sila z wanny. Poszlismy do
          jakiejs knajpy, zaczelismy pic, tanczyc i normalnie rozmawiac, smiac sie. To
          byla randka w srodku nocy.

          Po tej nocy zmienilo sie moje podejscie do malzenstwa i mysle ze jego takze.
          Teraz staramy zyc kazde z osobna na swoj sposob a jednoczesnie razem. Seks
          znowu mi smakuje i mam na niego wielka ochota.




          • ewolwenta Re: 13. Wykręt - wyjątkowo paskudny.... 29.07.05, 18:32
            balbinaxxx właśnie dałaś przepis na udany związek z dłuższa perspektywą. Ja
            tez to odkryłam i było to jedno z kilku moich przełomowych odkryć ;)
            Pozdrawiam
    • abdulian Re: Jak Żona wykręca się od seksu..... 13.07.05, 08:36
      Stary, powiem tylko tyle, że jak czytam niektóre wątki, to mimo tego, że u mnie
      w związku nie jest w sferze seksu najlepiej, to jestem pełen optymizmu, że się
      poprawi... Ale jak czytam czasem takie wątki jak ten, to mnie czasem jakiś
      nalot defetyzmu bierze :/

      Szczerze mówiąc, to ja nie za bardzo na siłach czuję sie to skomentować. Pewnie
      rozmów próbowaliście? Pewnie akcje ratunkowe już były? BO jeżeli tak, to
      rzeczywiście wygląda jakby się coś wypaliło...
      • tomek_abc Re: Jak Żona wykręca się od seksu..... 13.07.05, 13:34
        Próbowałem aluzji, sugestii, delikatnych rozmów, ....
        i.....efekty były, że tak powiem krótkotrwałe....
        postanowiłem więc wytczyć cięzkie działa....
        i rzuciłem hasła:
        - nie pożadasz mnie , wiec mnie nie kochasz
        - mam wrażenie , że tylko dzieci sprawiają, że jestesmy razem
        - mam dosyc seksu w pojedynkę
        - nie mam ochoty na seks "z poświęcenia"....
        ....
        a jak nie pomoże (mam wrażnie, że ona jest poruszona i że sie stara)...
        wytoczę wielką armatę i powiem...
        - że znajdę sobie kochankę
        ....
        stwoerdziłem, że dość mam wymówek....zwalania braku ochoty na seks: na
        sytuację, zmęczenie, moje zachowanie itp...
        ....
        troche załuję, że przez tyle czasu było pitu pitu...takie sobie pieprzenie
        zamiast łopatą do głowy...

        jakie efekty?
        zobacze po kilku tyg...
    • yoric Re: Jak Żona wykręca się od seksu..... 13.07.05, 20:24
      Petar,

      dzięki za link, teraz nie zgubię bo dodam do ulubionych. Fantastyczny tekst.
      Tylko wydało się, że nie Twój :). Razem z wpisam Witkacego to chyba
      najkompletniejszy spis kobiecych tricków odmownych.
      pzdrv
      • anais_nin666 Re: Jak Żona wykręca się od seksu..... 13.07.05, 22:01
        Mąż nie ma tak bogatego repertuaru jak niektore cytowane wyzej zony, w zasadzie
        to on nigdy nie mowi "nie", ale sam nie robi zadnego gestu w moim kierunku.
        Jesli chcę seksu to musze zaczac sama i czesto tak jest (jakie to nudne, pewnie
        dlatego ciagle mi sie marzy facet "zdobywca"), ale np. gdy zaczynam dotykać
        erotycznie męża ten zaczyna sie np. idiotycznie chichotac, doslownie niczym
        nastolatka, a mnie wowczas odrzuca. Albo robie podchody, myje go znacząco itd. a
        on czyta w wannie bez zwracania na mnie uwagi, albo usmiecha sie do mnie z
        ploitowaniem, tak ze mam wrazenie iz mysli "biedna napalona dziewczynko, Ty
        znowu?". Zatem kobiety tez nie maja latwego zycia. Jest wiele sposobow na
        odstręczenie.
    • witkacy1975 14. Rozmowa dnia dzisiejszego - fragmenty... 13.07.05, 20:37
      ONA: Dla ciebie to w związku tylko seks się liczy!
      JA: Nie, nie tylko ale jest ważnym elementem związku.
      ONA: Wszystko co robisz (że się staram nie bałaganić itp) to tylko dla seksu!
      JA: Seks nie jest dla mnie wszystkim i nie jest najważniejszy na świecie, ale
      to jak w samochodzie: najważniejszy jest silnik, ale bez kół samochód nie
      pojedzie.....
      • tomek_abc Re: 14. Rozmowa dnia dzisiejszego - fragmenty... 13.07.05, 22:00
        ONA: Wszystko co robisz (że się staram nie bałaganić itp) to tylko dla seksu!

        niezły odlot....śmiech przez łzy...
        wiesz co ...lepiej....zastosuj terapię wstrząsową....bo jesli nie ....
        to bedziesz takim frajerem jak ja i wielu innyc pisujących na tym forum
    • tankard Re: Jak Żona wykręca się od seksu..... 13.07.05, 22:13
      Według mnie, masz dwa wyjścia:

      1. Znajdź sobie kochankę. Gdy stracisz zainteresowanie żoną, może zacznie się
      sama zastanawiać ? W wariancie soft, zamiast kochanki możesz po prostu przestać
      się do niej "przystawiać", ograniczyć do minimum kontakty fizyczne, znaleźć
      sobie hobby jakieś etc.

      2, Kawa na ławę - alternatywa albo lekarz/seksuolog albo do widzenia. Tutaj
      wymagana jest stanowczość i konsekwencja, jezeli zastosujesz ten wariant i nie
      będziesz konsekwentny, wtedy wszystko bierze w łeb.

      Jeżeli zostawisz sprawy samym sobie, wtedy tylko będzies sobie pluł w brodę za
      kilka lat, że nic z tym wcześniej nie zrobiłeś.
    • fafolot Re: Jak Żona wykręca się od seksu..... 13.07.05, 22:20
      dobra rada. Znajdz kochankę. Miałem podobne scenki, jak Ty. dałem spokoj sobie
      z żoną. Ale jesteśmy razem. Rozwodu nie biorę pod uwagę.
      • fafolot Re: Jak Żona wykręca się od seksu..... 30.08.05, 21:49
        jak tam witkacy 1975. czy po miesiącu sie coś zmieniło ???? rozwód,
        kochanka ??? a moze żonka się przełamała ...????????
        • witkacy1975 Wczoraj naskrobałem pozew i dałem jej, żeby sobie 31.08.05, 07:18
          przeczytała i stwierdziła, czy uzasadnienie nie jest zbyt złośliwe :))
          Stwierdziła, że jest i ma poprawić :)))))
    • kartisa Re: Jak Żona wykręca się od seksu..... 14.07.05, 11:42
      Miałam ten sam problem. To JA byłam tą, która się wykręcała. Mój chłopak
      zastosował prosty chwyt: przy którejś rozmowie powiedział: 'Oj, to ja tu widze
      bardzo duży problem' i zaczął sie zastanawiać - do teraz nie wiem, nad czym.
      tak mnie to rozsierdziło, ze zaczęłam sama myśleć. Doszłam do wniosku, ze to ja
      jestem tą niedobrą! I gdzie ja znajdę drugiego takiego chłopa? A że testowałam
      i szukałam długo, i wiem, jaka jest przeciętna przydatnośc do wspólnego życia u
      wielu facetów,wzięłam się w garść i popracowałam nad sobą. Wierzę, ze jesteśmy
      na b. dobrej drodze.
      Twoja żona na pewno nie jest bezrefleksyjną ciotką. Może musisz mocniej
      uderzyć? A o mozliwości zajęcia jej miejsca przez kogoś innego też powinna
      wiedzieć. Takie życie.
      • woman-in-love Re: Jak Żona wykręca się od seksu..... 15.07.05, 17:18
        witkacy, z całym szacunkiem, ale jesteś dziwny. masz to, na co sie godzisz. Po
        co godzisz się na taki układ? Co ma na celu ten watek? Czy chcesz pławić sie we
        własnej mizerii? Poniżeniu? Jaki sens ma wyliczanie tych nonsensów?
        • ggkk łączę się w bólu 18.07.05, 13:03
          Łacze sie w bólu i to bez ironi.Ktos kto ci tu pisze,ze masz to na co się
          godzisz, naprawde nie powinien sie wypowiadac.Ja byłam taka pewna siebie i
          teoretycznie przygotowana dopóki nie zamurowała mnie podobna
          sytuacja.Oczywiscie w odwrotną strone,i teżnie po welu latach, wkrotce po paru
          miesiacach.Na szczescie nie było slubu ,jedynie wspólne mieszkanie i
          rozczarowanie potęzne ,ze tylko wyć do ksiezyca.Niestety proponuję ci zebys
          znalzał kochankę.
          • ewolwenta Re: łączę się w bólu 18.07.05, 13:13
            A dlaczego nie powinien się wypowiadać. Ktoś, ktokolwiek by to nie był, ma
            swoje doświadczenia i punkt widzenia. To jest istota forum. Niestety jesteśmy
            różni i mamy inne spojrzenie na życie.
            • ggkk Re: łączę się w bólu 18.07.05, 15:44
              bo trzeba sie zetknąć osobiscie z takim koszmarem, Uczestniczyłam juz w kilku
              topicach o tej tematyce.Naprawdę czyste teorie są niepotrzebne.Te wypowiedzi i
              tak sie ignoruje, one nic nie wniosą do problemu,bicie piany. Składnie , ładnie
              ułozyc sobie rozprawkę teoretyczna n/t pożycia małzenskiego też umiem. Jedyne
              znaczenie mają historie osob które nawet latami tkwią w takim koszmarze.To czyta
              się ze wzruszeniem ,bo czyjas sytuacja staje przed oczami jak żywa , jesli choc
              czesciowo ma sie w zwiazku podobną tragedie. Inni nie mają pojęcia,ze te
              warianty ,które oni proponują już dawno są przemyslane.
              • ewolwenta Re: łączę się w bólu 18.07.05, 16:18
                Z jednej strony to prawda, z drugiej jednak nie zawsze....
                Jak przemiędlisz problem setki razy to najprostsze i najlepsze wyjście może
                gdzieś umknąć, bo człowiek traci dystans.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja